(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Wiadomo1bsci tyczace sie przemysu i sztuki w dawnej Polsce"

1>' 



\:.- .4 JV '■!'. V'- 




BOSTOl^ 
PUBLIC 
UBRARY 




WIADOMOŚCI 
TYCZĄCE SIĘ PRZEMYSŁU I SZTUKI 

w DAWNEJ POLSCE. 



WIADOMOŚCI 



TYCZĄCE SIE 



D 




i 



I sniiii 



w DAWNEJ POLSCE 



napisał 



C^ 11 L-iaai choiaczk ovD^R^, 



€-JcuA ŚTom. a-.cf>cofcgictuc.jo lltaj. i Mola f ifetccf. ic.30 .uc £> 






AV KRAKOWIE, 

NAKŁADEM Dra MIKOŁAJA KAŃSKJEGO 
b. adwokata w Krakowie. 

1888. 






Przedruk i tłumaczenia zastrzeżone. 



w DRUKARNI „CZASU" FR. KLUCZYCKIHUO i SI', 
pod ziiiziiileiu Józefa Lakocińskii-go. 



POGLĄD NA DZIEJE PRZEMYSŁU 

^Y DAWNEJ POL8CE. 



'raca niniejsza, którą podajemy do rąk szanownych czy- 
telników, jest właściwie przerobieniem i rozszerzeniem 
'^ w skutek nowo nagromadzonych materiałów dawniejszej 
już pracy naszej : O fabrykach i rękodziełach iv dawnej Pol- 
sce, drulcowanej w warszawslvim Przeglądzie hibllograficzno- 
archeologlcznym z roku 1881. Uznanie i zachęta do dalszej 
pracy ze strony łaskawej krytylci skłoniły nas, żeśmy przed- 
miot ten wszectistronniej zbadali i nowemi poszukiwaniami 
zbogacili, a i)rzyznajemy, że z całem zamiłowaniem wzięliśmy 
się do tej uciążliwej pracy, bo setki dzieł przewertowaliśmy 
i przestudiowali, zanimeśmy zdołali zebrać materiału na te 
wiązankę wiadomości odnoszących się do naszego przemysłu 
w dawnych czasach, które oddajemy pod sąd światłej publi- 
czności, i zdaje nam się, że nie pominęliśmy żadnego ważniej- 
szego dzieła w literaturze ])olskiej i obcej odnoszącego się do 
naszego przedmiotu, z któregobyśmy nie lvorzystali, a z których 
ważniejsze na końcu przytaczamy. To też prace nasze w tej 
formie, jaką tu podajemy, uważamy za rezultat wszystkiego, 
cokolwiek na tem polu u nas dotąd zdziałano. Zamiarem zaś 
naszym było przedstawić obraz tego, jakie wyroby czy to pod 
względem przemysłu czy sztuki u nas w Polsce dawniej wy- 
konywano, gdzie i jakie fabryki u nas od najdawniejszych 



o 



czasów istniały, jediieui słowem dać wyobrażenie o stanie 
przemysłu w Dawnej J^olsce. 

Znamy l)owiem dostatecznie przeszłość nasze pod wzi;lę- 
dem iiistoryczne^-o i połitycznego rozwoju, jednali mało dotąd 
posiadamy wiadomości o stronie przemysłowej i artystycznej 
życia naszycli przodlvów. Nie przeczę, że znamy wyl)itniejsze 
pomnilś:i arcliitelitury, rzeźljy, małarstwa i przemysłu bądź 
l)rzez naszycli, bądź przez obcych mistrzów u nas wykonane, 
ale l)rak nam dotąd wyczerpującego dzieła, któreby dokła- 
dnie przedstawiało pogląd na dzieje sztuki i przemysłu w Da- 
wnej Polsce. Zanim wiec dzieła takiego się doczeł^amy, zbie- 
rajmy i dorzućmy po cegiełce, na co kogo stać, do i)rzyszłego 
gmachu, na którego budowę może i tak już za długo cze- 
kamy, bo nie mamy jeszcze architekty, któryby tego trudnego 
zadania się podjął. 

Praca mniejsza jestto owoc długich i nader mozolnych 
poszukiwań, a zdaje nam się, tem więcej zasługująca na 
uwagę, iż dotąd nader mało w tym kierunku u nas zdziałano, 
to też niejednego, który nad przeszłością Icraju naszego się 
zastanawia, nie mało zadziwić musi, że przedmiot tak ważny 
w liistorii, jakim jest stan przemysłu w Dawnej Polsce, tak 
mało dotąd przez uczonych naszych l)ył uwzględniany, i że 
tak powiemy, po macoszemu traktowany. IMaterialy do tego 
przedmiotu kryją się po różnych rękopisach, zajiiskach pry- 
Avatnych, archiwach, aktach miejskicli, lustraciacli dawnych, 
diariuszach sejmowych, traktatach, relaciach poselskich, sta- 
rych gazetach i kalendarzach i t. p. i z wielkim uszczerb- 
kiem dla nauki a szkodą dla kraju spoczywają przez nikogo 
dotąd nie tknięte i nie wyzyskane. Trzeba usilnych poszuki- 
wań po najrozmaitszych dziełacłi, monografiach miast, ażeby 
choć jaką taką znaleźć wzmiankę, gdzie i jakie fabryki da- 
wniej w Polsce istniały, kiedy i j)rzez kogo były założone. Ze 
zaś tak trudno odszukać jaką taką wiadomość o stanie prze- 
mysłu w Dawnej Polsce, leży głównie w tein przyczyna ,, iż 
dawna Kzecz])ospolita więcej była rycerską i zanadto często 
musiała się od nie])rzyjaciól bronić i zbyt mało miała w kraju 
chwil swobodnych i czasu potemu, iżby takie czynniki jak 



pogardzony handel i i)rzemysł mog-ły mieć jakiekolwiek zna- 
czenie w jej ustroju, za mało troszczono się o nie i za mało 
zbierano o nich wiadomości. Naród nasz zdawna wojenny, 
Av orężu tylko chlubę zakładał. To tez niniejszą pracą clicemy 
'zwrócić uwagę historyków naszych i badaczy przeszłości na 
brak dotkliwie dający się czuć w literaturze naszej w^yczer- 
pującego w tym przedmiocie dzieła i zachęcić ich do gorliw- 
szych poszukiwań w tym kierunku, a zarazem chcemy wska- 
zać, że cywilizacia u nas w dawnych wiekach nie stała na 
tak nizldm stopniu, jakljy się to niektórym obcym a niepo- 
wołanym pisarzom mniemać podobało. Mieliśmy nietylko wła- 
sną AYykształconą literaturę i sztukę, ale i własny, dostate- 
cznie rozwinięty przemysł, czego dowodem niżej podany spis 
różnych fabryk i wyrol)ów, które istniały i które wykonywano 
w DaAYnej Polsce. Między sztuką a przemysłem zachodzi ści- 
sły związek łączący jedne z drugim: sztuka powołuje do ży- 
cia ideały i tworzy piękno, przemysł to piękno wcielone na- 
śladuje i rozpowszechnia w rozlicznych egzemplarzach. Sta- 
rożytna Grecia nie zna jeszcze dokładnej różnicy między 
sztuką a przemysłem. Plato stawia jeszcze w jednym rzędzie 
rzeźbiarzy ze szewcami i cieślami ; artystom sławnym Fidia- 
szowi i Apellesowi nie stawiano jeszcze wówczas y posągów 
jak wodzom, mówcom i poetom, aż dopiero znacz/ie później 
potrafił naród grecki uszanować i ocenić swoigfi artystów. 
Sztuka i przemysł grecki pochodzą od Egip(jiaii, Fenician 
i Etrusków, zaś rzymska od etruskiej i greckiej. Co do nas, 
to jak l^ażdy naród, jakikolwiek pędził oiWzywot czy my- 
śliwski czy rolniczy czy pastersld, tak ^Itlawni Słowianie 
i z nich pochodzący Polacy pierwiastko^o się jednocześnie 
zajmowali i niektóremi robotami rzemieślniczemi np. musieli 
stawiać chaty, robić sobie sprzęty gospodarskie i domowe, 
znali sztukę tkania grubych włókien do odzieży, szyć odzież, 
robić garnki i t. p., zatem rękodzieła tal\.ie, jak: ciesielstwo, 
.stolarstwo, krawiectwo, szewstwo, garncarstwo, kuśnierstwo, 
piekarstwo, rzeźnictwo, młynarstwo i inne sięgają u nas naj- 
dawniejszych czasów przcdliistorycznych. Zważywszy, że Le- 
chitowie i Chrobaci w X wieku już na wysokości stopnia 



życia tdwarzyskiego stali, bo tworzyli znakomite państwo i byli 
już usposobieni do przyjęcia religii chrześciańskiej — dawni 
Polacy stanowili lud osiadły i rolniczy, i rzemiosła u nieb 
względnie do potrzeb musiały być odpowiednio rozwinięte, 
gdyż jeszcze do dziśdnia spotykać u nas można rolników 
włościan, którzy może prócz siekiery i noża, Avszystkie inne 
przedmioty sami u siebie wyrabiają. Zatem tożsamo dziać się 
musiało i\ nas i dawniej. Później zapewne osiedli po wsiach 
rzemieślnicy, którzy ku wygodzie rolników trudnili się różnemi 
rzemiosłami i w zamian za swoje wyroby dostawali od rol- 
ników różne płody rolnicze. Gdy zaś zaczęły powstawać mia- 
sta, a w nich skupiała się ludność zajmująca się zarządem 
kraju i handlem, to przy nich sadowili się i rzemieślnicy, 
dostarczając swych wyrobów tak dla miast jak i wsi. Wszak 
podanie niesie, że i Piast z Kruszwicy był kołodziejem. 

O kupcach słowiańskich, pływających na morzu Baltyc- 
kiem, już av pierwszym wieku po Chrystusie są Avzmianki *). 
Słowianie trudnili się z samego początku powstania narodu 
rolnictwem i handlem. Tak więc, kiedy cała Europa pogrą- 
żona była w ciemnościach, Słowianie jedni trudnili się han- 
dlem, przeprowadzając płody Greków i rękodzieła Azii, lub 
kupcząc swemi Avłasnemi produktami, między któremi słynęły 
ich płótna, łódki i inne marynarskie sprzęty poszukiwane 
przez obcych, bydło, ryby, skóry, futra, wosk, miód, bursztyn, 
którym od najdawniejszy cli czasów mieszkańcy nadbałtyccy 
handlowali, i już za czasów Herodota ztąd go do Grecii spro- 
wadzano, w zamian zaś wchodziły na północ ])ieniądze i rze- 
czy do wygody i ozdoby służące. Mianowicie i)rzejęliśmy we- 
dług Moraczewskiego , od Persów: pasy, czamary, atłas, 
adamaszek; z Chin: kitajkę, nankin, krepę; od Indów; 
bajadery, kartun; od Turków: altembasy, barkany, burki, 
delie, dyw^dyki, kaftany, kamchy, kiereje, meszty, muśliny, 
papucie, safiany, szale; z Włoch: aksamity, bombasy, my- 
dło i)achnące, szych, skarpetki, szamerlany, szarszedrzony ; 
z Hiszpanii: korduan ; z F r a n c i i : wszystko, co tam od 



') Obacz Szafarzyka: Starożytności slonuamklf 



czterech wieków w modzie było; od Angiików: spencery, 
flanele; od Niemców: obcasy, halstiiki, halsbandy, fartuchy, 
kabaty, mantek^ pudermantle, rańtuchy, iinterroki albo inde- 
raki (jak teg'o już same nazwiska dowodzą); od Węgrów: 
dolmany, magierki i t. d. Wszystkie te przedmioty wyrabiano 
później w kraju. 

Jakie były wyroby pierwszych rzemieślników naszych 
z czasów przedhistorycznych, to zaginęło w pomroce czasu, 
gd^^ż wyroby rzemieślnicze nie z wiecznie trwałego bywają 
materiału, jednak śladów ich, dzięki trosł^liwym poszukiwa- 
niom archeologów, istotnie się jeszcze na naszej ziemi, mia- 
nowicie w jaskiniach i grotach, doszukać można. I tak zna- 
leziono u nas : 

Z kamie)iia: Ostrza, które zasadzano na oszczepach 
drewnianych, służących do walki z nieprzyjaciółmi, ostrza do 
strzał, narzędzia z krzemienia, noże, siekiery, skrobaczlvi do 
skór, żarna do mielenia zboża, młotki, litóre nie sprowadzano, 
ale wyrabiano na miejscu przez samych ich właścicieli; groby, 
których ściany z łupanych kamieni były robione i t. d. Pro- 
fesor Przyboro w s k i z Warszawy odkrył w r. 1875 w Białce 
w g'ubernii lubelskiej budowle dawne na palach i miejsce, 
g'dziew przedhistorycznych czasach wyrabiano narzędzia z krze- 
mienia do obrabiania drzewa i iunycli przedmiotów. Także 
hr. Aleksander Przez dziecki odkrył przed kilkunastą 
laty, })omiędzy Wyszogrodem a Płockiem, na piasczystej prze- 
strzeni nad Wisłą, pomiędzy karczmą Grabówlią a wsią Osiną, 
na gruncie jenerała Bontemps, ślady fabryki przedhistory- 
cznej, gdzie się wyrabiały ostrza kam>'enne do strzał. Przez- 
dziecki zebrał ich przeszło 100 sztuk na jednem miejscu, a 
co więcej, znalazł nawet poobłupywane krzemienie, z l^tórych 
je wyrabiano — co dowodzi, iż w tem miejscu znajdowały się 
warsztaty broni przedhistorycznej. Sąto jedyne dwa warsztaty 
odkryte na ziemi polskiej, o ile nam wiadomo. W tejże samej 
okolicy odkrył hr. Przezdziecki także sposób, w jaki doko- 
nywano w przedhistorycznych czasach palenia ciał zmarłych : 
do ogromnych rozmiarów naczynia wlcładano trupa, zamy- 
kano szczelnie, oblepiano gliną i wtedy dopiero palono; na- 



10 



stępnie r()7J)ijano naczynie, a szczątki kości i ])opioly z^iar- 
niano do urny. Wielki odłam takicg"o naczynia ze śladami 
gwałtownego działania ognia zal)ral lir. Przezdzieeki do swoidi 
zbiorów '). 

Łupane kamienie świadczą, że sztuka kamieniarska łu- 
pania i obrabiania l^amieni wol)ec braku odpowiednicb na- 
rzędzi wymagała już pewnego wykształcenia fachowego; skro- 
baczki zaś kamienne do skór każą mniemać, że już wówczas 
ł)yły u nas ])ewne szczątki garbarstwa i kuśnierstwa; osełki 
z granitu lub porfiru i t. p. 

Z gliny : Naczynia gliniane zwane urny czyli popielnice, 
dzbany, garnuszki, miseczki, lampki znajdywane w grobach 
pogańskich, z czego wnosić można, jak dawno u nas garn- 
carstwo uj)rawiano. Jedne widocznie lepione były od ręld, 
inne, późniejsze świadczą o użyciu koła garncarskiego. 

Z bronzu i miedzi wykopaliska nasze są prawie zupeł- 
nie podol)ne do takich, jakie za granicą znaleziono; każą za- 
tem mniemać, że z zagranicy drogą handlu do nas się do- 
stawały. Jedna tylko okoliczność dozwala przypuszczać, że 
j)rawdopodobnie i u nas wyrabiano coś z miedzi, a tą jest, 
że najwięcej tego rodzaju wyrobów znaleziono między Wisłą 
i Pilicą, t. j. w miejscowości w okolicach ICielc, gdzie wła- 
śnie dziś miedź się znajduje. Wyroby w tych stronach zna- 
lezione są: groty do strzał, ostrze włóczni, sierpy, naszyjnilvi, 
pierścienie spiżowe, szpilki i t. p. Wreszcie przed liilkudzie- 
sięcią laty odkrył p. Lisch w jednym grobie w Pomeranii, 
obok różnych naczyń, także tygielek i formy do odlewów, 
w których jeszcze przygotowany materiał (p]rzkuchen) się 
znajdował, a odkrycia te na kilku innych miejscach powtó- 
rzone potwierdzają domysł, że sztuką tą u Słowian zajmo- 
wano się; wiadomo bowiem , iż I^meranie byli odroślą ple- 
mienia polskiego i mówili niegdyś narzeczeni mało albo nic 
od polskiego się nieróżniącem. 



'j Obaoz : Rorziiik <Jl'i arc/ii':i/oi/ó/r^ iiitinizDKili/hóir i blbliogra- 
fóir pohkieli Stanisława Krzyżanowskiego za rok 1871 str. 
'321 — L>2. 



11 



z żelaza daleko mniej u nas znaleźć można zabytków 
jak z bronzu; znaleziono jednak nad Wisłą i nad Pilicą ostrza 
do strzał, noże, szpilki, miecze, kółka, okucia do wiader, 
gwoździe i t. p. 

Za szkła znaleziono u nas paciorki , jednak wyrób to 
prawdopodobnie zagraniczny, który jako wyrób zbytku za pol- 
skie zboże dostawał się do nas. 

Ze srebra: Ivólczyki (w Grabowie pod Płockiem), wi- 
siorki, paciorki ażurowe (pod Warszawą); jednak wyroby te 
albo zagraniczne, albo z czasów i)óźniejszycli, t. j. przynaj- 
mniej z X lub XI wieku, kiedy już znajdujemy dowody histo- 
ryczne o istnieniu u nas rzemiosł i o wydobywaniu kruszców. 

Z kości, wyroby, do których należą: iglice i szydła, 
ozdoby dziecięce z Icości i wapienia, narzędzia z rogu, jak: 
noże, piłki, dłutka, odlupki i t. d. 

W ogóle rękodzielnictwo przedhistoryczne zasadzało się 
głównie na wyrobach narzędzi służących do użytku domo- 
wego, do ozdoby i do zabaw, a wyrobionych często na wzór 
istot ze świata zwierzęcego i roślinnego. Prawdopodobnie 
też ])race zwierząt były, które zwróciły uwngę pierwszych 
rzemieślników na ich wyroby i poddały im myśl do spró- 
bowania czegoś podobnego. Już Klonowicz w swoim „Fli- 
sie" wspomina, że różne rzemiosła brały wzór z ])rzyrodze- 
nia, i tak n. ]) uczył się murarz od jaskółki, cieśla od pta- 
ków, gdy w maju budują w gaju, i od bobra — tkacz od 
])ająka, gospodarz od mrówki i pszczoły, szkutnik od ryby, dla- 
tego statki mają kształt ryby, a skrzele zastępuje wiosło. 
Niektóre zwierzęta opatrzone są w przyrządy mogące być 
wzorami dla narzędzi, jak: pil, świdrów, nożów i rylców, i tak 
n. ]). kret opatrzony jest w wyborną motykę, ]jtak jest isto- 
tnym statkiem najiowietrznym , ryba statkiem podwodnym 
i t. d. Według I^liniusza za wynalazcę świdra, masztów, wio- 
seł i piona uchodzi Grek , architekta i rzeźbiarz , Dojdalos, 
a za wynalazcę cyrkla, kola garncarskiego, tokarni i piły 
siostrzeniec jego Talos. 

Musiał istnieć u naś dawniej także pewien rodzaj sny- 



12 



cerstica do wyrobu bożków z drzewa lub kamienia; mamy 
bowiem tego ślady n. p. statua Czarnoboga odkryta w r. 1825 
przy kościele w Bambergu przez Jana Kollara, która przed- 
stawia lwa leżącego na podstawie, na którym znajdują się 
na])isy, które podług Szafarzyka, są w języku polskim ; także 
Światowid, bożek słowiański, odnaleziony nad Zbruczem w Ho- 
rodnicy w r. 1848, i przez Mieczysława Potockiego, byłego 
konserwatora, ofiarowany towarzystwu naukowemu krakow- 
skiemu; statua kamienna na górze Wronowskiej pode Lwo- 
wem (rysunelś. jej znajduje się w Starożytnościach Galicii 
Zegoty Paulego), a sięgająca czasów przedcbrześciańskicb; 
posąg, który dotąd na Pokuciu w Kamionkaeb Wielkicb 
w ogrodzie lir. Kalinowskiego się znajduje, wyobrażający da- 
Avne bożyszcze słowiańskie; dwa posągi znajdujące się na gó- 
rze Sobótce, niedaleko Świdnicy na Slązku, sięgające odle- 
głej starożytności; nareszcie tak zwane babi/, znajdywane na 
stepacb Ukrainy. 

A i ciesielstwo zapewne musiało już stać na dość wy- 
sokim stopniu doskonałości, skoro znajdujemy budowle na pa- 
lacb wśród jezior. Nasze wiejskie wozj", wyrabiane z drzewa 
od naj dawniej szycb czasów przez włościan, wyglądają co do 
formy zupełnie taksamo, jakicb używali starożytni Rzymia- 
nie, a które do dziś można widzieć przedstawione na słupie 
Trajana w Rzymie. 

Wiele dla rzemiosł zrobiło chrześciaństwo, dało bowiem 
popęd do budowania świątyń ; to też nildy dawne bożnice 
bałwocliwalsl^ie^ głównie z drzewa budowane, i stawiano lvo- 
ścioły katolickie — z początku z modrzewia o spiczastym da- 
cłiu z sygnaturką na środku. Te kościółki z X wieku do na- 
szycłi czasów nie dotrwały, wykształcały one jednak u nas 
cieśli; potem budowano kościoły z kamienia; z tycbto cza- 
sów mamy katedrę w Płocku, Icościoly; w Czerwińsku, Chle- 
wiskach, Końskich, Działoszycach, Prandocinie, Rudzie pod 
Wieluniem i w Sierpcu. Aż nareszcie w drugiej połowie 
XII wieku zaczęto u nas budować z cegły. Jednocześnie z ko- 
ściołami rozwijało się i świeckie budownictwo, zatem ciesiel- 
stwo, kamieniarstwo i murarstwo miało i ze świecliiemi bu- 



13 



dowlami dosyć do czynienia. Do najdawniejszych n nas mu- 
rowanych zat)ytków należą: mysia wieża na Gople, szczątki 
zamku w Przemyśhi i w Pułtusku , pozostałe trzy wieże ze 
zamku Czerskiego i inne. 

Że Polska już wówczas miała dol)rych rękodzielników 
dowodzi ten fakt, iż w XII wieku sławny geograf arabsko- 
sycylijski Edrisi , odwidzający Polskę w r 1154, w dziele 
swojeni, pisząc o Polsce, powiada: „Inne miasta w tym 
kraju, jakoto: Gniezno, Kalisz, Sandomierz, Przemyśl za- 
mieszkane są przez ludzi biegłych w naukach, przez dobry cli 
rzemieślników i przez lud zręczny i pojętny" ^). 

Co do przemysłu i rzemiosł u nas w czasach jńastoui- 
skich, to wiemy, że już w czasie najodleglejszym stanął był 
na przeszkodzie rozkrzewieniu liandlu i przemysłu w Polsce 
podział kraju pomiędzy l^siążąt Piastów, którzy, niezgodni, 
a skorzy do popierania orężem ])ra\v uroszczonych, utrzymy- 
wali ojczyznę w ciągłym niepokoju. Niewielkie też mogły być 
potrzeliy narodu, zaledwie wchodzącego na drogę cywilizacii, 
i nawzajem niewiele on dostarczyć mógł przedmiotów lian- 
dlowi ; to też na zasadzie owych stosunl^ów wnosić można, 
że przemysł łiandlowy i rękodzielniczy aż do objęcia rządów 
przez Kazimierza Wielkiego żadnego prawie nie uczynił po- 
stępu w Polsce. Chcąc podnieść miasta i wzbogacić kraj, zni- 
szczony przez Tatarów za Bolesława Wstydliwego i i)rzez 
ciągłe napady na Litwę, łvsiążęta polscy otwarli na oścież 
granice polskie Niemcom, i wówczas to około r. 12(30 zaczęły 
przybywać nad Wisłę i Wartę tłumy obcych przybyszów, 
głównie z Saksonii ówczesnej i ze Slązka; ale ówczesne sto- 
sunki społeczne Polski stały na zawadzie temu prz3'ł3ywa- 
niu obcych. Poddaństwo było rzeczą uprawnioną, a i rzemieśl- 
nicy wraz ze swojem potomstwem winni byli często w pod- 
daństwie zostawać wiecznie. Bez wiedzy dziedziców nie wolno 
było mieszczanom a więc i rzemieślnikom w miastach sprze- 
dawać domów lub stawiać nowych, nie wolno było opuszczać 



'j Bihllutelid /rKrszn/rska z gTudiiia 18G;5 r. str. 421 i Lele- 
wela : l'(ils],(( iriel-óir średitich tom III. 



14 



mieszkań lub miasta. W Niemczecli atoli, w krajacli .saskich 
a nawet na .Slązkii , rzemieślnicy hylito ludzie wolni, rzą- 
dzący sie sami swobodnie, niezawiśli od widzimisia szlachty 
lub duchowieństwa; stanowili oni nawet pewnego rodzaju ha- 
mulec na samowolę stanu rycerskiego. Więc obcy przybysze 
nie chcieli się dać w Polsce zaprządz w jarzmo poddaństwa. 
Trzeba było dać im coś podobnego do swobód, jakie mieli 
u siebie, aby ich ściągnąć do kraju. Rządy polskie pojęły to 
dobrze, i postanowiono nadawać miastom, do których prze- 
nosili się Niemcy, prawo magdeburskie albo chełmińskie, t. j. 
prawa, jakie obowiązywały w Niemczech a głównie w Salcso- 
nii. Prawa te były zresztą ludności polskiej bardzo pożądane, 
dawały jej bowiem swobodę, samorząd, jednem słowem — 
autonomię. Gdyby nie prawo magdeburskie, rzemiosła nie mo- 
głyby się prawie podnieść; rzemieślnik bez swobody istnieć 
nie może. Zapisani na własność kościołów rzemieślnicy, winni 
byli wraz ze swem potomstwem w poddaństwie zostawać wie- 
cznie, co było dla rzemiosł zabój czem. Dopiero prawo magde- 
burskie to usunęło, i ztąd taka pochopność do tego prawa 
nietylko miast ale i wsi. Każdy bowiem ciągnie tam, gdzie 
mu swobodniej. Prawo magdeburskie dostały u nas najprzód 
miasta: Poznań w r. 1253, lvleck 1255, Kraków 1157, Kor- 
czyn 1258, Głogów (na Ślązku) 1260, Połaniec 12G4, Ję- 
drzejów i Opatowiec 1271, Lutomiersk 1274, Gostyń 1278 
Kuszelów 1285, ICalisz, Gdecz i Sandomierz 1286, Busk 
(w Krakowskiem) 1288, Miechów 1290, Nowy Sącz 1294, Ra- 
dziejów 1298, Lublin 1311, Opole 1327, Golina 1330, Krzy- 
win, Lądek, Olkusz, Szydłów i Skrzynno 1308 i t. d. Gdańsk 
od r. 1310 przestał być polskim i przybrał od tego czasu cha- 
rakter miasta niemieckiego. 

Już Bolesław Chrobry zachęcał obcych rzemieślni- 
ków nadaniem swobód i opieką swoją do zaludnienia swych 
osad, ale dopiero w XIII wieku zaczęli się osiedlać Niemcy 
w Polsce, przyniósłszy ze sobą niektóre rzemiosła, a celowali 
oni pilnością, skrzętnością i porządkiem, z czego i nasi mie- 
szkańcy korzystali. W ogóle w XV i XVII wieku najwięcej 
było Niemców garbarzy, szewców, złotników i zegarmistrzów ; 



15 



w innych rzemiosłach l»yh) ich liardzo niah>. Za panowania 
Zygmunta Augusta był stosunek hidności niemieckiej do pol- 
skiej jak 1 do O, w XVII wieku zaś jak 1 do 1(3 — za Sta- 
nisława Augusta znowu się stosunek zmienił na lvorzyść Niem 
ców jałs. 1 do 5. 

K a z i ni i e r z W i e 1 Iś. i dał silną podnietę rolnictwu, przez 
co postawił kraj nasz na dość wysoldm stopniu zamożności: 
a gdy z zawiązujących się z narodami obcymi stosunków 
mnożył się dowóz rzeczy zbytkowych , zapobieg-ał Kazimierz 
skutkom szkodliwej jirzewagi towarów zagranicznycłi nad kra- 
jowemi, zaszczepiając w narodzie przemysł i zaprowadzając 
kunszta. Monarcha ten obudził w narodzie duclia j»racowito- 
ści i przemysłu, nadaAvał miastom przywileje, urządzał cecliy, 
zaprowadzał jarmarki i składy, wspierał wzrost górnictwa, 
zasłaniał od napadów nieprzyjaciół, zachęcał żydów szczegól- 
niej do rzemiosł, jednak ci chwytali się lekkich i korzystnych 
rzemiosł, jak: kuśnierstwa, krawiectwa, pasamonnikostwait. d. 
do ciężkich robót się nie brali; (za Kazimierza W. bowiem było 
w Polsce do 10,000 rzemieślników żydowskich), otworzył wstęp 
do kraju cudzoziemcom, spowodował zaprowadzenie sukien- 
nic w Wielko-Polsce, a tkactwa ])łóciennego w Krakowskiem 
i Sandomirskiem. W ogóle ze w^szystkich czynów Kazimierza 
Wielkiego widać dążność niezachwianą do dźwignienia prze- 
mysłu w kraju przez połączenie doli ludu wiejskiego z dolą 
miast, od czego w rzeczy samej zawisła materialna pomyśl- 
ność krajóAv. bo też handel i przemysł są jedyną dźwignią miast. 

Trzy wieki od r. 1332 do 1632 stanowią najświetniej- 
szą kartę w dziejach polskiego przemysłu. Kazimierz Wielki 
kładzie podstawy, na których następnie rozwija się przemysł 
polski. Król ten wielce się przyczynił do rozwoju murarstwa^ 
kamieniarstwa, ciesielstwa, ślusarstwa i innych rzemiosł bu- 
dowlanych; nie cierpiał on budowli drewnianych, które łatwo 
spaleniu ulegają, więc kazał murować. O nimto historycy po- 
wiadają, że zastawszy Polskę drewnianą, zostawił ją muro- 
waną. 

Panowanie Jagiellonów przydłużyło epokę świetno- 
ści i rozkrzewienia przemysłu zaszczepionego przez Ivazi- 



IG 



inierza Wielkiego. Za ])aii()w;uiia Jag-iellonów daje sio widzieć 
wzrost i rozkrzewienie liandlii i i)rzeiiiy.słu w Polsce. Reg:e- 
stra skarbowe Jagiełły z r. I088 do 1417 wydane przez Ale- 
ksandra In*. Przezdzieckiego, ])rzeeliowały nam nazwiska nie- 
litórych ówczesnych rękodzielników, n. p mincarze: Giec? 
Monald, Piotr Borka w r. 1395; piekarze: Dasz, Micłiał Nie- 
mirowicz, Miszko djak, I^iszka, Droliobisz z Kaszyną, dwaj 
Swatkowie, Wolodko, Bałaban, Maszko, Stanisowicz, Maszko 
djak, Straskowicz, Trampa, Żmudzi n, Cliotek, Zeryło, Szest- 
rys, Huba, Szetyło, Ryczek, Zedwid; haftarze: Klemens, co 
robił i)roporce, jakiś Jan i Jaśko; krawcy: Henryk, Pietrasz, 
Mikołaj krawiec z Lancłs.orony i Stanisław łirawiec królowej 
Jadwig-i; rękaioiczniki: Rusin i Wacław ręl^awicznili królew- 
slvi; tapicer: Przed woj ; szeioc króln : Russek; 7-^5ac?/ łvrółew- 
scy: Kypera, Opanasz; łaziebnik: Miłvołaj z Żarnowca; jju- 
szkarzekY6]e\xsQy: Z1)rożek, Arnold, Bartosz, Konrad puszAarz 
księcia Witolda, Swimunt Litwin; imszkarze zwykli: Iwan 
z Witebska, Bor^^s Litwin, Rusin z Cłiełmna, Chodel\. s^yn 
Derzniaka, Apkuła, Algimund, Samko; łucznicy królewscy: 
Scibor, Bogusławski Jaśko, Jacuszicz, Ivula, Joszyc, Starczyn 
Mikołaj; piat ner ze : Kuncz f krakoAYski) , Piotr (królewski), 
Jakusz, Mikołaj Zimnowadzki, Puszcz we Lwowie, ICunej Ru- 
sin; noźoionik królewski: Wacław; stelmach królewski: Mi- 
ł^ołaj ; szklarz królewski: Miłvołaj ; kapelusznik: Paweł Wie- 
rzynek; stolarz: Szotland w Krakowie; cieśle: Krupa, Piotr 
Rygwa, budował w r. 1393 tamę na Wiśle w^ Ubnicy, Szel- 
nig- z Kalisza, Wojsław z Dzietrzycłiowic budował w r. 1393 
])ram w Ubnicy, Wojtek; koioale: Wojciech Albert w Nowem 
Mieście, Jakusz, Paduch, Maciej, Jakub; imirarze: Hineza 
Av Ivrakowie majster i z Krakowa: Jan, Marcin, Stanisław 
i Jakusz; studniarz: Jan Glinarzowicz robił w r. 1393 stu- 
dnię w Wiślicy; kopie wyrabiali: Jarand z Polski, Mikołaj 
Zdański, Mikołaj Ptaszkowslvi , Paszko, Surmacz ziemianin 
wielkopolski; postrzygacz sukna: Frantz w Krakowie; ko- 
tlarz: Janusz; młynarze w Krakowie: Gerlach i I^ieniasz; 
bednarz: Jakub; malarz: Władyka Rusin; farbiarz: Czech 
na ł\leparzu; złotnicy: Hanusz Heussar, Andrzej Arnold, Ha- 



17 



misz Sax, Claus, Kunczel, Haniisz Ilkuss, Roiła, ]\rarcin Czech 
Miiiisterberg-, Pacliinellos, Synaj, Jan S winda. 

Co do cen, to według" najstarszych ksiąg' miasta Kra- 
kowa kosztowały w Krakowie w r. 1390: kamień mydła 
10 gr. ; kopa dachówek 10 gr. ; 100 drzew okrągłych iy„ gr. ; 
kopa budowlanych okrągłych drzew 6 gr. i t. d. 

Wówczas wywożono z Litwy, mianowicie z Wilna : skóry, 
futra, wosk i miód do Niemiec; a chociaż nieraz handel ten 
przez drapieżnych Krzyżaków był uciskany, to przecież Ja- 
giełło zawsze orężem i traktatami bronił swoicli poddanych 
od napaści. Głównie jednak system handlu, opierającego się 
na rolnictwie, trwał za panowania Jagiellonów, którzy mu 
przychodzili w pomoc wielorakiem! środkami; jednakże przy 
wielkiej troskliwości o przemysł ziemiański, nie zaniedbywali 
także podniecać przemysłu rękodzielniczego. Gdy zaś okazało 
się, że przemysł ten rozkrzewił się i ustalił dostatecznie, ogło- 
sił Zygmunt August zupełną wolność handlu. Znając jak 
użyteczna jest w handlu konkurencia, zniósł w r. 1550 wszel- 
kie cechy i wyrzekł się uroczyście tak swojem jako i następ- 
ców imieniem, wszelkiego prawa udzielania w kraju przywi- 
lejów na handlowe monopole. Przy takich swobodach nie 
trudno było handlowi i przemysłowi rozkrzewić się w l^olsce. 

Już na początku XV wieku dają się widzieć w aktach 
radzieckich różnych miast nazwiska Włochów po miastach 
naszych, a głównie w Krakowie osiadłych, atoli liczba ta 
najmocniej wzrosła od zaślubin Zygmunta I z Boną. Bylito 
architekci, kamieniarze, murarze, rękodzielnicy a nawet kupcy. 
Obcy ci przybysze zasilali się tym sposobem, że osiadłe tu 
rodziny sprowadzały dalszych swych krewmych, którzy przez 
czas nauki handlu lub rzemiosł, pełniąc te obowiązki po la- 
tach mozolnycli wysług, stawali się dopiero rzeczywistymi 
członkami tych rodzin, a nauczywszy się języka polskiego 
podczas dłuższego pobytu w naszym kraju, zostawali rajcami, 
ławnikami, kupcami, starszymi ceclm i t. p. Wielu z nich je- 
dnak, dorobiwszy się majątku, wracało do swej ojczyzny. 
Nazwiska wszystkich tych Włochów przybyłych do naszego 
kraju podaje uczony Włoch Ciampi i Ambroży Grabowski 

2 



18 

w dziele sweni : „Sturożytnlcze u-ladomoścl o Krakołcie", 
(str. 221) — 2ol). W r. 14ó5 przypuszczona w Cldańsku rze- 
mieślników do udziału w radzie miejskiej. 

Za Kazi m i e r z a J a g i e 1 1 o u c z y k a wchodzą : szkło, 
drukarnie, wspanialsze ubiory między szlachtą w użycie, proch 
i broń ognista pierwszy i-az użyte zostały do obrony kraju. 

Zygmunt Stary i Zygmunt August szczególniej 
się zajęli urządzeniem handlu krajowego, ustanowiwszy ])e- 
wne wagi i miary, nakazawszy ulepszenie dróg publicznych, 
ograniczywszy samowolnie pobierane myta, zniósłszy ustronne 
targi po wsiach, przeznaczyli po różnych okolicacli kraju wiele 
miast na składy publiczne, gdzie rolnik i rzemieślnik w każ- 
dym czasie miał odbyt na swoje płody, a obcy Icupiec wie- 
dział gdzie ich szulvać. Do liczby tych miast składowych na- 
leżały: Kraków, Wieliczka, Będzin, Sandomierz, Wiślica, Ra- 
dom, Krasnystaw, Lublin, Parczew, Kalisz, Poznań, Wieluń, 
Poniec i t. d. Jakie zaś wyroby za czasów Zygmunta Augu- 
sta z kraju w} wożono i do kraju wprowadzano, nadmieniamy 
że według Kromera zbywano oprócz zboża woły, konie, ba- 
rany, skóry wołowe, łój, wyroby białoskórnicze, miód, piwo, 
wosk, bursztyn, smołę, drzewo do budowli domów i okrętów 
i deski. 

Kupcy węgierscy wywozili z Polski : broń, litewslś:ie tka- 
niny, sukno, len i sól. Wprowadzano zaś do kraju: tkaniny 
jedwabne i złote, nawet cieńsze wyroby z wełny i lnu , ko- 
bierce, obicia i różne ozdoby ścian, ludzi i koni, ku czemu 
Polska nie posiadała dosyć doskonałych rękodzielniczycli war- 
sztatów, lubo surowych materiałów nawet innym narodom do- 
starczała. Wreszcie przywożono drogie kamienie, futra, per- 
fumy, ryby morskie i przysmaki, miedź, ołów, mosiądz, stal 
i żelazo w stanie surowym lub wyrobionym, — szł}' przez 
Spiż wina reńskie, francuzkie, liiszpańskic, kanaryjskie i kre- 
teńslvie. 

Zygmunt August sam znał się na górnictwie i sta- 
rał się liczbę kopalń w kraju i)omnożyć; w tym celu posy- 
łał liilkakrotnie Deciusza dla zbadania rzeczy do Zamościa 
(w województwie sieradzkiem) i do Lubomli. Król ten lubił 



19 



obcych artystów i rzemieślników sprowadzać do kraju, cho- 
ciaż na własnych wówczas nie zbywało. I talv sprowadził mię- 
dzy innymi architektów dwóch braci: Jana Maria i Jana de 
Senis z Włoch do wystawienia grobowców królowom Elźbie- 
<»ie i Barbarze, a oraz różnych budowli, któremi król ozdabiał 
Wilno. Grobowiec Elżbiety postawiony był w r. 1552 w ko- 
ściele wileńskim św. Franciszka, dla któreg'o marmur sprowa- 
dzano z Krakowa, a grobowiec Barbary królowej postawiony 
był w tym samym roku w Gdańsku, na który marmur wyra- 
biano w Krems. Widać że w Wilnie za Zygmunta Augusta 
musiał być wielki niedostatek rzemieślników, skoro król cią- 
gle tam z I^rakowa sprowadzał cieśli, stolarzy, murarzy, 1ś:o- 
wali, ślusarzy, kotlarzy, stelmachów, kołodziejów, rurmistrzów, 
a nawet zapisał z Krakowa })iekarzy i piwowarów; 100 si- 
kawek dla miasta Wilna zamówione zostały u Johana Kra- 
kowskiego i Stanisława Kłodownickiego w Krakowie, po gro- 
szy 15 jedna. Wszakże nietylko Polska sprowadzała wówczas 
obcych artystów, ale i Anglia nie znała u siebie tak długo 
dosl^onałych warsztatów, dopokąd nie ściągnęła do siebie 
Fłamandczyków, a w Burgundii i innych niemieckich pań- 
stwach wtenczas dopiero zakwitł różnego rodzaju przemysł, 
gdy w nich osiedli Francuzi. 

Ażeby choć w części dać wyobrażenie, jakiegoto ro- 
dzaju kunsztu i jirzemysłu fal)rvki i rękodzieła kwitnęły w po- 
łowie XVI wieku po miastacli naszych, wymieniamy tu na- 
zwy ich przecliowane w lustraciach ówczesnych. Byli więc: 
aptekarze, babiarze (co piekli bab}), barchannicy, barwierze 
czyli golarze, batożnicy, bednarze (których na Litwie zwano 
dolidy od dolium beczka), belkarze czyli cieśle zajmujący się 
obrabianiem drzewa na belki, białoskórnicy, blacharze (wyra- 
biali powietrzuiki blaszane do pałaców i dworów, któremi 
łjyly: żurawie, kogutki, murzyni i inne przedmioty), blonia- 
rze czyli szklarze (pochodzą od nazwy błona czyli szyba), 
bołtusznicy (rodzaj skórników), bronzownicy, budowniczowie, 
chirurdzy, cieśle, cukiernicy (co wyrabiali „biskupki", rodzaj 
cukierków, i pierniczki) cyrulicy czyli felczery albo bauka- 
rze, czapnicy (wyrabiali kołpaki, mitry, sztyki, kapuzy, ku- 

9* 



20 

czniy, mycki ro^-ate, skrzydlate i kończate, eza])ki zwykłe 
i czapki okładane futrciu i pilśniaki na no^i), czerwonogar- 
barze, drearze albo tokarze, drełiszniki (co wyrabiali drelicłiy)^ 
drukarze, drzeworytnicy, dy marze (co żelazo na dym arkach 
to})ili), dziecliciarze, dzwoniarze, falarze (co wyrabiali piły)^ 
falbierze, farynarze (mający drogie i pospolite towary), for- 
mierze (którzy wytłaczali sztukaterie), fularze (co ryby na 
spustach zakupywali i w nierybnych miejscach niemi handlo- 
wali), fuliarze (to jest woźnice, co dostawiali rudę i węgle 
do pieców), futernicy czyli kuśnierze, folarze (są robotnicy, 
którzy rudę albo węgle do pieca zwożą), fryszery (są maj- 
stry, którzy żelazo surowe przetapiali i pod młot poddawali)^ 
garbarze, garncarze, gicliciarze (robotnicy przy piecu wiełłiim^ 
którzy w^eń z góry węgle i rudę sy])ałi, zowią się także sych- 
ciarze), goldszlagiery (co roljili z prawdziwego złota pozłótke), 
górnicy, gorzełani, gracarze (trudnili się gaszeniem wapna 
łub rozrabianiem zaprawy wapiennej), grotarze, grzebiennicy, 
gwożdziarze , haftarze zwani także krumpery albo wyszywa- 
cze, handrycharze, (Handreicher), co w kopalniach podają so- 
bie ręce, żeby nie zabłądzili), hurtownicy (co kupowali sukna 
i uszyte z niego suknie na targ wynosili), iglarze (co w^yra- 
biali igły, haftki i łańcuszki), iluminiści, introligatorzy, jubi- 
lery, kaletnicy (którzy wyrabiali worki skórzane, trzoszyj- 
niki, mieli oni w ICrakowie miejsce uprzywilejowane Sma- 
truż do sprzedaw^ania swych wyrobów — takim kaletnikiem 
w I^rakowie był n. p. w r. 1609 Szymon Milich), kamienia- 
rze (co wyrabiali z kamienia różne przedmioty, jak: łirzyże^ 
monumenta, statuy i t. p., zaś kamiennicy łamali i ciosali 
w górach kamień), kapelusznicy, kartownicy, karemiaki czyli 
garbarze, kichlarze czyli piernikarze, kiecarze (wyrabiali kiece 
i burki), łs^iwiornicy (wyrabiali kołpaki), klesmistrze, knapi 
czyli sukiennicy, kobiernicy (wyrabiali dywany czyli kobierce), 
kolaśnicy, kołaczniki (piekli kołacze), kołodzieje, l^onowały, 
konwisarze czyli kangisery (odlewali wyroby z cyny jakoteż 
i dzwony), kołtryniarze (wyrzynali różne postacie na korze 
z drzewa i niemi zdobili obrazy, ściany, meble i t, p.), ko- 
pacze (kopali ziemię), kopaniarze (bylito rzemieślnicy tru- 



21 



dniący się na wsi rozlicznemi wyrobami, przeważnie karczo- 
wali oni niwy na wzgórzu wyznaczonem i uprawiali je), 
korzennicy, korabnicy (zbijali statki do przewozu na rzekach), 
koszykarze, kotlarze, kowale, kaci, krawcy, księgarze, krocb- 
nialnicy, kupcy, kramarze, kurzacze (majstry, co węgle pa- 
lili), kręplarze (piekli placki), krumpery czyli haftarze, ko- 
miniarze, krupiarze, kurdybannicy czyli czervvonogarl)arze, 
kuszarze, kuszniki albo łukownicy (wyrabiali kusze czyli 
machiny do rzucania pocisków i luki), kuśnierze, kuźniaki 
(robotnicy pracujący w kuźniach), lekarze, lenszownicy (w ko- 
palniach zajmowali się oprawą szybu), lutniści, ludwisarze 
(odlewali działa, dzwony, świeczniki i wyrob}^ mosiężne), ła- 
g;iewnicy (przyspasabiali naczynia do butelkowania trunków), 
łamacze (łamali kamienie w łomach), łupkarze (pokrywali 
dachy łupkiem), łowicznicy liczą się do nożowników, łazie- 
buicy, łożownicy (wyrabiali loża do rusznic), łukownicy czyli 
łucznicy albo procarze (wyrabiali łuki), łyżczarze (wyrabiali 
łyżki), magiernicy (wyrabiali na IJtwie kapelusze kosmate 
z wełny klepowate lub walone), malarze, masarze, maszkar- 
nicy (wyrabiali maski czyli maszkary), maziarze (wyrabiali 
maż), miechownicy, miecznicy, medalionerzy czyli guszla- 
giery, miodowary, młynarze, murarze, munsztukarze albo wę- 
dzidlarze (robili wędzidła), muzykanci, mydlarze, mincarze, 
niciarze, nieckarze, nożennicy albo nożownicy, nożycznicy, 
odlewnicy (odlewali różne wyroby metalowe), ogrodnicy, olej- 
uicy, opłatnicy (wyrabiali opłatki), ostrożnicy, paciornicy, 
pampusznicy (smażyli pączki), papiernicy, pasztetnicy, pasa- 
monnicy (wyrabiali galony do ozdoby sukien a głównie dla 
liberii służby dworskiej i inne podobne wyroby), paśnicy 
(wyrabiali pasy rzemienne okryte blachą lub guzami meta- 
lowemi albo też z drutu spajanego w ogniwa; pasy je- 
dwabne tkane złotem później dopiero weszły w używanie), 
pawężnicy (wyrabiali tarcze czyli pawęże), piecowmicy, pier- 
ściennicy (mieli w Krakowie osobny cechj, peru karze, pie- 
wniki, pilarze (robili piły), pilśnicy, płókarze, popielarze, pie- 
czentarze, piekarze czyli chlebnicy, piwowary (których także 
zwano karczmarzami lub słodownikami), piernikarze, płócien- 



22 

nicy, płatnerze (wyrabiali zbroje, szyszaki, miecze, klingi 
i t. p. wyroby), pojazdnicy, postrzygaeze, powroźnicy, pozło- 
tnicy, praszoły czyli solarze (sól bili i sprzedawali), procarze 
(wyrabiali proce do łuków), prochownicy, przetacznicy, pusz- 
karze (wyrabiali strzelby), puklerznicy (wyrabiali tarcze czyli 
puklerze), rękawicarze, rogownicy (robili kornety; sąto na- 
rzędzia do trąbienia używane), roztrucbarze (końmi bandlo- 
wali), rudnicy (wydobywali rudę żelazną), rurarze albo rur- 
niistrze (przy warzelniach soli, którzy spuszczali wodę i wy- 
rabiali rury do wodociągów i innych potrzeb) , rusznikarze 
czyli puszkarze, rybacy, rybitwy (łowili ryby), rymarze czyli 
rzemieniarze, rytownicy stępli, kruszcowych naczyń i miedzio- 
rytnicy, ryngmachery (wyrabiali pierścienie, spinki, manele 
czyli naramienniki i branzoletki, kanaki czyli naszyjniki i inne 
podobne przedmioty, w których drogie kamienie osadzano)^ 
rzeźuicy czyli zarębacze, rzeźbiarze, sadelnicy, sernicy (wy- 
rabiali sery po dworach), sitarze, skórnicy, skotniczanie (tru- 
dnili się zdejmowaniem skóry ze zwierząt padłych), siodlarze 
(wyrabiali pospolite kulbaki, łęki mięldio okryte po tatarska^ 
siodła polskie, hiszpańskie, tureckie, włoskie lub brunszwi- 
ckie wreszcie całe rzędy na konia), skotarze czyli pastu- 
chy (paśli bydło), ślusarze, słodownicy, szmclcarze (topili że- 
lazo), Smolarze, snycerze, sokolnicy czyli myśliwcy na dwo- 
rach książęcych, stolarze, strycharze (wyrabiali cegły), stu- 
dniarze, sukiennicy czyli knapi, sychtarze zwani także szyf- 
tarze od niemieckiego Schaff (układali łoża czyli osady do 
palnej broni), szewcy pospolici i tacy co safianem i kurdy- 
banem robili, świecarze, szkatulnicy, szabelnicy (wyrabiałi 
nietylko szable ale i kandziary, które za pas zakładano)^ 
szklarze czyli błoniarze, sliudlarze (wyrabiali gonty), szme- 
larowie albo podhutmani (w hutach żelaznych), szmuklerze 
(wyrabiali między innemi także kity z czaplich piór do koł- 
paków), szpadnicy, szpalernicy (wyrabiali gobeliny czyli arasy 
albo szpalery), stelmachy czyli woźnice (wyrabiali kolasy, 
koteze, rydwany, kolebki, brożki, karoce, wózki i t. d.), szty- 
charze albo miedziorytnicy (na miedzi sztychowali), szkutnicy 
(budowali szkuty czyli statki do spławiania zboża na rze- 



no 



kach), tasznicy zwaui także torbiarze (wyrabiali torby), te- 
szarze czyli stolarze, tasiemkarze, tatarczusznicy (piekli chleb 
z tatarki), tkacze, tokarze zwani także drearze (z niemiec- 
kiego), toczkarze (toczyli kamienie do szlifowania), trybarze 
(robili kola zęl)ate do kopalń), trakarze czyli odciągacze (ro- 
botniki w topiarni rudy żelaznej), trzewikarze, trzosownicy 
(wyrabiali opaski na pieniądze), iiździarze, warcabnicy (na- 
zywali się kierujący warzelnią soli), wędzidlarze (wyrabiali 
wędzidła), węglarze, wendetarze czyli tandeciarze, wyprawia- 
cze pergaminu, wyrabiacze pocisków kamiennych dla artyle- 
rii polskiej, włóczennicy, wlóczkowie (spławiali drzewo na 
Wiśle), zamesznicy (wyprawiali skórę na irchę czyli zamsz, 
używaną na rękawiczki), zduni (stawiali piece kaflowe i ku- 
chnie), zegarmistrze i złotnicy. 

Wielka część wyż wymienionych rzemiosł w skutek zmiany 
stosunków, potrzeb i zwyczajów zniknęła dziś zupełnie z po- 
wierzchni ziemi i prawdopodobnie bezpowrotnie. Wiele z tych 
wyżej podanych rzemiosł i sztuk miało swoje osobne ce- 
chy królewskiemi przywilejami potwierdzone; o wielu z nich 
w wieku XV i XVI wspomina także ówczesna księga malo- 
wnicza Baltazara Bema, pisana na pergaminie i ozdobiona 
ślicznemi miniaturami roboty Stanisława Hunda z ICrakowa 
i Joachima Libnana, która się znajduje w bildiotece jagielloń- 
skiej w Krakowie '). 

Zgromadzeniom rzemieślniczym powierzały miasta swoje 
bramy i baszty do obrony, od których także nazwy swe do- 
stały; i talv wiemy, że Kraków w XVI wieku miał 40 baszt 
i bram, które cechom do obrony były oddane, a które podług 



') Księgę tę szczegółowo opisał profesor Udairyk Ileyzraann 
w XXXIII tomie Roczników Akadeuiil Uiiriejęf/io^ci wie- 
detisk-iej ; wiele zaś z jej miniatur podane są w chromoli- 
togralicznych reprodukciach w cennem dziele Przezdziec- 
kiego i Rastawieckiego p. t. Wzorif sztuki śrefluion-iemnej 
w Polsce. Warszawa 1853 — 69, tomów- trzy. Kilka zaś sta- 
tutów mianowicie : malarzy, miu'arzy, złotników z tego 
dzieła przedrukował Essenwein w dziele swojem: Die mittel- 
nlterUchen Kiinsfdenkniale der SUtdf Krakau. Leipzig 18G9. 



24 



nich nazwano baszty : kuśnierzy, pasamonników, karczmarzy 
czyli piwowarów, grzebieniarzy, kartowników, przekupników, 
barchanników, czapników, kordebaniarzy, piekarzy, kowalów, 
siodlarzy, bednarzy, rymarzy, złotników, murarzy, ślusarzy, 
solarzy, cyrulików^, miechowników, kaletników i farbiarzy, 
ruśnicarzy, nożowników, białoskórników, czerwonych i;arba- 
rzy, garncarzy, paśników, introligatorów i stelinacliów, lazie- 
bników, ceklarzy, szewców, krawców, mieczników, mydlarzy, 
cieśli, stolarzy, iglarzy, malarzy i t. d. 

Nędzne dziś mieściny, w których widzimy przedmieścia 
zaginione, ulice bez domów, rynki puste, ratusze bez okien 
i dachów, gdzie zaledwie kilkadziesiąt biedaków mieszka bez 
sposobu do życia, liczyły w XVI wieku po kilkaset różnych 
warsztatów rzemieślniczych, pomiędzy któremi nie brakło na- 
wet takich, które służyły do zljytku. Dość tu wspomnieć, że 
mizerny dziś Sochaczew w XVI wieku liczył 22 samych ce- 
chów rzemieślniczych i 18 kupców; Stobnica miała 05 rze- 
mieślników; Stanisławów (mazowiecki), podobny dziś do bie- 
dnej wsi, liczył wówczas 263 rzemieślników; w Warce Ijyło 
122, w Czersku 150, w Garwolinie 192, w Liwie 171, w Ostro- 
wic (13 mil od Warszawy) 200 rzemieślników i t d. Kraków 
w XVI wieku co do handlu, przemysłu, sztuk i rękodzieł, 
ule ustępował żadnemu zagranicznemu miastu; sami współ- 
cześni cudzoziemcy oddali nam w tem sprawiedliwość. Po- 
znań liczył około 1580 r. 555 różnycli rzemieślników cecho- 
wych, a w r. 1781 było ich tylko 192. 

O stop)im doskonałości rękodzieł w Polsce w XVI wieku 
nie mamy jiewnych podań ; ^vprawdzie Kromer wyliczywszy 
sprowadzane wówczas do kraju obce towary, jakoto: sukna, 
materie wełniane, jedwabne, płótna cienkie, obicia, ozdoby 
rozmaite dla ludzi, koni i domów i t. d. dodaje, że fabryki 
tych towarów mniej są wyborne u nas, chociaż wiele mate- 
riałów na nic dostarczamy obcym ; uwaga ta jednak nie może 
nas zadowolnić. Tylko o stopniu doskonałości warsztatów su- 
kiennych wiemy coś więcej ; l)o suknu ze sławnych fabryk 
wieluńskich i kościańskich same znaki miejscowe zapewniały 
przywilejem z r. 1475 wziętość i pokup. Wiemy również nieco 



25 



z urządzeń powszeclmvcli Zygmunta Augusta r. 1565, na za- 
sadzie których wymagano, ażeby sukna krajowe nie inaczej 
wyrabiane były, jak tylko dwa łokcie wszer», a 30 łokci 
wzdłuż. Znawcy rzeczy wiedzą jednak, że takowa szerokość 
Avymaga znacznej doskonałości rękodzielniczej i dowodzi nie- 
pospolitego gatunku sukna. O jednym sztukmistrzu tokarzu, 
osiadłym w XVI Avieku w Wilnie, Avspomina list Stanisława 
Krupki, pisany w r. 1585* do jakiegoś pana niewiadomego 
nazwiska '), nazywając pracę jego ,.tokarskiem lolleńskiem 
naczyniem'% ls:tórą w poczet klejnotów koronnych zalicza; 
musiała zatem być niemałej wartości. 

Co do ceny niektórych towarów z wieku XV przytacza 
Zimorowicz w swojej historii miasta lawowa pod r. 1474 
wiele ciekawych dat, z których tu kilka powtarzamy, i tak: 
1)eczkę wina kreteńskiego kupowano za 25 złotych : konew 
wina (dzbanek) za 8 groszy; konew wina węgierskiego za 
4 grosze; biała weba czyli czamlet kupowana była po 4 zł., 
równie kobierzec aziatycki, łokieć jedwabnej materii dama- 
sceńskiej (adamaszku) po 1 zł. ; sukna angielskiego po 20 gr., 
pieprzu 30 funtów (kamień) płacono 7 zł. ; rodzenków kamień 
1 zł.; beczkę owsa (co tyle znaczy jak kłoda) 8 gr. Inne 
żywności i napoje za szeląg kupowano. Rachunki Deciusza 
wydatków króla Zygmunta Augusta podają nam także ceny 
niektórych materiałów, jakie za nie w XVI wieku płacono. 
I tak n. p. ołowiu cetnar kosztował 3 gr. ; stali cetnar 4 zł. 
22 Yj gr. ; żelaza 50 snopów 64 zł. 187... gi'- ; piłka 12 gr. ; piła 
większa do robienia tarcic 1 zł. 14 gr. ; rydel 3 gr. ; śrubsztak 
dla kowali 1 zł. 22 gr. ; siarki fnnt 20 gr. ; proch armatni 
cetnar i)o 12 i 14 zl. ; saletry cetnar O zł. i t. d. (Obacz także 
artykuł: Obuwia). 

Z dzieła Hirscha: Haudels- mul GewerhegescJnchłe Dan- 
zlfjs dowiadujemy się, że w r. 1401 kosztował w Gdańsku 
łokieć atłasu 10 franków; łokieć adamaszku 3 marki; łokieć 
niebieskiego adamaszku 1 markę ; — w r. 1404 sukno (giii- 



') Drukowany w dodatku do P.iiuUnniirfini polskieijo W. A. 
Maciejowskiego. 



20 



denes Tuch) 8 mr. ; w r. 14;]4 srebrny pasek 13 nir. ; zwy- 
kły pasek 6 nir. ; segeltuch 100 łokci IG mr. ; w r. 14:38 
100 łokci bai 24 mr. ; w r. 1;307 chustki jedwabne 8 mr., a 
w r. 1408 cłiustki jedwabne o marek. 

Niemcewicz w swoich Pamiętnikach o Daicnej Polsce 
(tom III) podaje nam również ciekawe ceny różnych wyro- 
bów XVI wieku, i tak: W r. 1573 płacono w lvrakowie: ka- 
mień łoju 30 gr. ; garbarze brali za skóry wielkie wołowe 
wyprawne po 40 gr.; niewyprawne 30 gr. ; mniejsze 20 gr. ; 
od wyprawy skór jałowiczych wielkich 5 gr. ; od skór sar- 
nich, kozłowych, capowych od wyprawy 3 gr. 

Szewcy brali za buty wielkie do pasa 30 gr. ; 

skórnie jałowicze do kroku 24 gr. ; 

skórzenki skopowe za kolana 12 gr. ; kozłowe 18 gr. •, 
jałowicze pacholętom 12 gr. ; 

woźnicy buty jałowicze 14 gr. ; chłopskie buty 11 gr.; 

trzewiki skopowe o dwóch podeszwach 4 gr. ; 

trzewiki chłopiętom 8-letnim 2 gr. ; 

buty skopowe długie sznurowane niewieście na korkach 
8 gr. ; buty kowane skopowe dla pachołka 12; 

półbutki kowane 8 gr. ; 

trzewiki panieńsl\:ie ze stabrinem 2 gr. ; 

podszycie butów jałowczym rzemieniem woźniczych 
i chłopskich 4 gr. ; 

pantofle na korku dla mężczyzn 4 gr., dla pań 2^1^, 
dla panien 2 gr. 

Szewcy włoscy sprzedawali : 

Trzewiki kurdybanowe gładkie 7 gr. ; czarno farbowane 
8 gr. ; skurzanki kunowe czarne lub białe 30 gr. ; pantofle 
kurdybanowe (3 gr. 

Siedlarze brali za siodło hiszpańskie z bhichami pole- 
rowanemi i ze śrubami 3 zł. ; siodło brunszwickie z blachą 
na palce wszerz około krają 2 zł. ; siodło włoskie z podusz- 
kami i w siedzeniu z zamkiem 1 zł. 15 gr. ; siodło tureckie 
proste 1 zł. 10 gr. ; siodło włoskie bez zamku z poduszkami 
1 zł. 6 gr. ; siodło małe diminitr 20 gr. ; sarczuk bez safianu 
24 gr. ; siodło woźnicze 18 gr. ; pokład nowy do siodła 6 gr. 



27 



iSlusarze brali za ślusarskie ostrogi z szerokiemi sprzą 
czkami 10 g-r. ; ostrogi włoskie lub niemieckie 5 gr. ; ostrogi 
proste o gr. ; woźnicze 1 gr. ; strzemiona usarskie 5 gr. ; wło- 
skie strzemiona smalcowane czarne G gr. ; takie nierozcinane 
piłowane 8 gr. ; rozcinane 10 gr. ; groty na spisy 1 '/o gi*-; 
groty do kopij uzarskich proste 2 gr. ; groty pobielane cyną 
G gr. ; groty wielkie do uzarskich kopij 4 gr. ; wędzidła po- 
bielane G gr. ; wędzidła krygowane z munsztukiem i podkówką 
12 gr. ; przednie włoskie z munsztukiem dętym 15 gr. ; strze- 
miona z blachami uzarskie 10 gr. ; kłótka mała 1 gr. ; wielka 

3 gr. ; kłótka we dwoje składana wielka 8 gr. ; zamki pro- 
ste do komor 8 gr. ; zamki o dwóch ryglach z dwoma klu- 
czami 1 zł. G gr. ; zameczki do skrzynek 8 gr. ; klucz do 
zamku 1 gr. ; zgrzebło dobre 2Vo 8"i'-; mniejsze 1 gr. 

El/marze brali za uzdę prostą kmiecą 3 gr. ; nagłówek 
uzarski z cuglą juchtową 10 gr. ; puśliska uzarskie waż- 
kie do strzemion 5 gr. ; puśliska wązkie szyte włoskie 4 gr. ; 
popierśnie z pochwami juchtowemi 12 gr. ; niejuchtowe 8 gr. ; 
włoskie z rzemienia jałowiczego 10 gr. ; szleje szyte prze- 
dnie 10 gr. ; nabiodrki na przednie konie po 8 pasów, każdy 
po 12 gr. ; nabiodrek na chomonta o G pasach 10 gr. ; uzda 
woźnicza szyta z cuglami 9 gr. ; uzda wiązana kmieca 3 gr. ; 
uździenica prosta szyta 3 gr. ; wielka 7 gr. 

Kraiccy brali od kabata jedwabnego uszycia 6 gr. ; od 
kabata barchanowego prostego 4 gr. ; od spodni sukiennych 

4 gr. ; od kołpaka męzkiego 3 gr. ; od letnika jedwabnego 
podszytego 18 gr. 

Stolarze brali za ławkę z lipowego drzewa z poręczą 
łokieć po 2 '/<> gr. ; z sosnowego drzewa 2 gr. ; stół okrągły 
lipowy łokieć 5 gr. ; pokostowany zielony łokieć po 7 gr. 
(bez szuflad) ; listwy fladrowe łokieć po 3 '/» gr. ; węższe po 

IV. 8-r. 

Miecznicy brali od oprawienia kordą 5 gr. ; miecz pro- 
sty drabski 15 gr. ; miecz brunszwicki z prostemi taszkami 
18 gr. ; kord prosty z prostemi jedłcami 12, 

Stehnachy brali za rydwanik na 2, 3 lub o^j,, łokcia po 
2 zł. 15 gr. ; większy po 3 zł. łokieć; rydwan wielki 5'/2 zł. 



28 



łokieć; wóz wojenny ze wszystkienii potrzebami wojeunemi 
i półkoszkami po 8 zł. łokieć. 

Kołodzieje brali za niekute koła do rydwanu 1 zł. lub 
do wozu 1 zł. 

Złotnicy od prostej roboty brali od skojca po 1 '/o g"r. ; 
od trudniejszej 2 gr. 

Mosiądzu funt w i-obocie płacił się po 4 gr. 

Za przybicie podkowy koniowi 1 gr. 

Tablica mydła kosztowała 10 kwarnik. 

Krochmalu funt Yj gr. 

Płóciennicy brali od łokcia obrusów, które robią na 3 łok- 
cie wszerz, 2 gr. ; ręczniki od łokcia '/„ gr. ; serwety po '4 gr. 

Aksamity, atłasy, adamaszki sprzedawano na łuty, łut 
po 8 gr. 5 karmazyny czerwone łut po 10 gr. 

Powyższe wyroby ciekawe są nietylko dla swych cen, 
ale i dla nazw rozmaitych wówczas u nas używanych. 

Dla porównania wartości dawnych monet polskich z dzi- 
siejszemi podajemy tu tablicę następującą, opierającą się na 
obliczeniach Tadeusza Czackiego, z której jednak ułamki usu- 
nięto. Podług tej tablicy da się łatwo wartość dawnych mo- 
net na dzisiejszą monetę obliczyć. 



WYKAZ PORÓWNAWCZY 

dawnych monet polskich z monetą stopy 8o złp. z grzywny 

srebra bitej : 

A) Grosz (srebrny ^j^^ część grzywny). 



W AYieku 


W roku 


Grosz polski miał wartości j 
dzisiejszych 1 


Złot. pols. i groszy | 


XIV 

n 
rt 

•n 

XV 

n 
n 

yi 


1300 
1307 
1350 
1378 
1419 
1434 
1470 
147(! 
1487 
149()— 1505 




13 ! 

10 ! 

7 i 

2 ! 

! 
28 
23 

21 1 
18 
17 1 



2\) 



B) Zloty (także tynf zwany, groszy 30). 







Zloty polski miał wartości 


W wieku 

1 


w roku 


dzisiejszych 


Złot. pols. 


groszy 


1 XVI 


1505 


16 


7 


?1 


1511 


14 


13 


ri 


1523 


13. 


20 


*•) 


1526 


13 


. — 


T) 


1528 


U 


16 


3? 


1545 


10 


12 


Tl 


1550 


10 


() 


•jt 


15(U 


10 


— 


*•) 


1574 


9 


24 


» 


1578 


9 


19 


;■) 


1581 


9 


8 


57 


1598 


8 


29 


XVII 


IGll 


7 


13 


" 


KJK) 


ii 


28 


?? 


1G20 


4 


10 


;: 


162(5 


3 


29 


)7 


16211 


3 


5 


J7 


1635 


3 


4 


Vi 


1640 


2 


26 


r) 


1650 


3 


— 




1676 


1 


15 


XVIII 


1766 ! 


1 


2 



Skojec znaczył 2 g-rosze czyli 724 §"i'zywny. 

Grzyiona znaczyła 60 groszy czesliicłi lub 48 groszy 
polskich; u Krzyżaków znaczyła grzywna 20 solidów. 

Wiardunk (ferfon) oznaczał 74 gr^^y^^ny. 

Kopa znaczyła 60 groszy. 

Grosz prazki (grossi) miał 12 łialerzów, a od r. 1447 
18 denarów; od r. 1526 miał 3 szelągi. 

Złoty znaczył 30 groszy; od r. 1652 zastąpiły złote sre- 
brne, grosze, które zwano ozlami a później tynfavii, który wy- 
raz utrzymał się aż do r. 1766, poczem wszedł w używa- 
nie złoty polski. 

Talary nastały w Polsce w r. 1528 i odpowiadały nie- 
mieckim florenom; w r. 1650 liczono na talar 3 złote, w r. 
1676 — 6 zł., a w r. 1717 — 8 zł., co trwało aż do r. 1796 

Czerioone złote aż do r. 1766 znaczyły 17 zł. 10 gr. 

Zygmunt III znalazł Polskę dobrze zagospodarowaną, 
z liandłem i przemysłem kwitnącym ; lecz nadając stosunkom 



30 



krajowym wewnętrznym i postronnym mylny kierunek , wy- 
wołał ów długi szereg- klęsk, które uderzając W' kraj pod Ja- 
nem Kazimierzem, spowodowały zupełny upadek wszelkiego 
przemysłu. W takiem położeniu rzeczy cofnął się handel do 
Gdańska, a wyroł)y rękodzielnicze obce zajęły miejsce kra- 
jowycli, co trwało do końca panowania Augusta III. Z reje- 
strów celnych za Augusta II okazało się bowiem, że Polska 
od lat 50 wydawała rocznie przy dochodach 35 milionów złp. 
za produkta krajowe, 45 milionów złp. za towary zagrani- 
czne, mianowicie 15 milionów za wino i inne trunki, 12 mi- 
lionów za wyroby rękodzielnicze, a 18 milionów za korzenie 
i rzeczy zbytkowe ; zatem o 10 milionów rocznie więcej jak 
dochód wynosił. Klęski, które towarzyszyły pierwszej wojnie 
szwedzkiej, przywiodły do upadku miasta i znajdujące się 
w ni cli fabryki; szerząc}' się zaś nieład w kraju od czasu 
panowania Zygmunta III był jednym i drugim przeszkodą 
w zawiązkach i rozwoju. Rękodzielnie te zaldadane były po 
większej części przez Włocliów i Niemców, mianowicie fa- 
bryki sukna prowadzone u nas były prawie wyłącznie przez 
Niemców, z czego wnosić można, że wyrównywały ówczesnym 
zagranicznym, i że j)rzy dobroci i taniości materiałów wcale 
nie były poślednie. Ościenne religijne wojny za panowania 
Zygmunta III zaludniały przybyszami miasta nasze; a spo- 
kojiioŚG, łatwość wyżywienia się, więl^sza sw^oboda jak za 
granicą i pewność zarobku przywabiały ich do nas. Przyj- 
mując zaś do kraju naszego Niemców, wynagrodzeni zosta- 
liśmy, iż nam wprowadzili rozmaite rzemiosła ku potrzebie 
i wygodzie życia, gdyż naród nasz oddawna tylko dwa stany 
posiadał, t. j. rycerski i rolniczy.; stanu średniego u nas nie 
było. Jakoż przybysze Niemcy, jak powiada 1ś:s. Siarczy ński, 
aż do XVII wieku wiedli u nas przeważnie handle, sprawo- 
w-ali rzemiosła, trudnili się w koi)alniach górnictwem i stali 
się pożytecznymi obywatelami kraju naszego. Nie przeczę, 
żeby się nasi rzemieślnicy tego i owego od Niemców nie 
nauczyli , jak znowu Niemcy tego i owego nauczyli się od 
swoich sąsiadów Francuzów i Włocliów, ale mistrzami wszyst- 



:U 



kich dzisiejszych europejskich narodów, a zatem i przodków 
naszych byli pośrednio hib l)ez})Ośrednio (Jrecy i Rzymianie. 

Że za Zygmunta III nie zbywało krajowi na zdohiych 
rękodzielnikacli, dowodem tego pismo sekretarza, króLa Zy- 
gmunta III. Joacliima Possla, które tak opiewa: „Nie zbywa 
też krajowi na przednich rękodzielniach. Posążniki z miedzi 
hdj mosiądzu posągi odlewają i z marmuru kować umieją. 
Są malarze , budownicze , złotnicy i rozmaite sztuk wytwor- 
nych mistrze, tyle i talv doskonałych, jakicli nigd}^ dotąd nie 
])yło. Królowi to winniśmy, źe i sam biegły ich znawca 
wiele icli wspiera, mistrzów szanuje i dobrze płaci, młodzież 
zachęca i utrzymuje i t. d." '). 

Za Zygmunta III staraniem Piotra Tylickiego, biskui)a 
krakowskiego, przybyli Włosi dla zaprowadzenia wyrobów 
żelaza i stali na sposób bergamski. Do takich należał Jan 
Hieronim Caccia z Bergamu, który osiadł w kluczu Sam- 
sonowskim, Avybudował nizkie piece bergamslś:ie zamiast dy- 
marek i w kużnicacli swych wyciągał żelazo, rozpłaszczał 
pod młotem blachę, wyrabiał stal, a z żelaza i stali broń 
palną i sieczną, a z blachy laitej zbroje i szyszaki. Oprócz 
Jana Caccia przybyli także w tym czasie do nas Włosi: 
Wawrzyniec i Andrzej Caccia, Bernard Serwałłi, Piotr Gia- 
notti i Jan Gibboni, którzy zakładali kuźnice, szczególniej 
pod Kielcami i w nicli wyrób żelaza i broni prowadzili, a na 
swoje wyroby otrzymali przywilej królewski. Z ich to labrylc 
wychodziły szable, zwane Batorówkami i Zygmuntówkami. 

Pizemieślnicy pałaszowi, t. j. szabelnicy, szpadnicy i miecz- 
nicy byli w kraju naszym poszukiw^ini i liczni , bo na od- 
bycie im nie zbywało, dlatego też prawie każde miasteczl\:o 
polskie miało ich przynajmniej kilku, póki postęp nauk i sztuki 
hutniczej nie wytrącił im z rąk wyłącznej wiadomości. Przy 
końcu XYII wieku zaczęły upadać tak fabryki broni jalv 
i inne, z upadkiem zaś przemysłu upadło i znaczenie narodu. 

Od śmierci Zygmunta III aż do śmierci Augusta III, 



') Siarczjniski : Obraz iriekn p(tnoivanla Zijginunfa III, t. II, 
str. 1-26. 



t. j. od roku l()o2 aż do roku 1704, sąto czasy najsmutniej- 
sze w dziejach przemysłu polskiego. Wojny kozackie, na- 
pady Tatarów, najazdy Szwedcny, oto wrogowie zewnętrzni, 
którzy hii)ili, palili i niszczyli miasta i icli mieszkańców; 
wreszcie samowola panów, ucisk podatkowy, brak należy- 
tego wymiaru sprawiedliwości, brak bezpieczeństwa, spodlona 
moneta i prześladowania religijne — oto poczet nie])rzyja- 
ciół wewnętrznych, trajtiących rzemieślnika polskiego. Nie 
pomagały tu prawa dawne, znoszono je lub lekceważono; 
zdzierstwa starostów przechodziły czasami wszelkie granice; 
nakładano na mieszczan różne daniny, robocizny, zmuszano 
do kupna ziemiopłodów za podwójne ceny, a nierzadko i za- 
bierano całe fał)rylvi lub narzędzia rzemieślnicze. Opierają- 
cych się mieszczan pakowano do więzienia. W skutek tego 
miasta się wyludniały, lvto mógł uciekał za granicę, a kto 
nie mógł, pędził żywot w biedzie. Ludne miasta jak: Lwów, 
Jarosław, Olkusz, Goszczyn i inne, zaległo pustkowie. Taki 
Oświęcim np. przed wojną szwedzłvą miał 500 domów i 200 
rzemieślników, a po wojnie w roku 1(300 miał tylko 20 do- 
mów i O rzemieślników; Poznań miał olś^oło 1570 rol^u, 555 
rzemieślnilvów , a po wojnacłi szwedzkich została zaledwie 
szósta część tej liczby, która później za Stanisława Augusta 
wzrosła znowu do 11)2 rzemieślników; Czersk liczył w roku 
1504 rzemieślników 153, między tymi 24 samycłi piwowa- 
rów, dziś ma postać lichej wioski i t. d. 

Takich przykładów wiele naliczyćby można. Kacłnmki 
miasta Warszawy na różne rozchody wojska szwedzkiego 
z rolvU 1650 ') wymieniają niektóre nazwiska ówczesnych 
rzemieślników warszawskich i tak : stolarz Wolf dostał za 
jedno łoże do dział O złot. ; kowal Czeczot dostał za okucie 
działa jednego 8 złot.; Frydrych ślusarz dostał za żelazo 
i za robotę sztakietów przed bramami 30) złot. i t. d. Z ra- 
chunków dawnycli miasta Krakowa zamieszczonycli w dziele 
Ambrożego Grabowskiego : Daione zabytki miasta Krakowa, 



') Drukowane w IV tomie Weinerta: Sfurożijfrwici War- 
szaw-. 



33 



dowiadujemy się także cetrij niektóiyeli dawnych wyrobów 
up. Szymon kowal dostał w roku 1577 za kratę do ratusza 
g-rzywien 7 groszy 24; ślusarzowi Pawłowi dano w roku IGOl 
od oprawo wania dwóełi kłótek do zamykania bram miejskich 
g-roszy 9; w roku 1(325 płacono za 100 dachówek 1 złot. 
groszy 10, za 30 tarcic na rusztowanie grzywien 3 groszy 6, 
za cztery kopy powrozów 3 złot. gr. 22"^ j.^, jedna sztuka ł^ła- 
chy białej 2 '/a &i*- ? 2 funty oleju do farbowania dachówek 
10 gr., skrzynia wapna 20 gr. W roku 1(581 zawarł Jan Za- 
cherla umowę z Piotrem Beberem majstrem ciesielskim o bu- 
dowę spalonej wieży w Krakowie za 2500 zlot. W roku 1541 
kosztowała beczka smoły w Krakowie 8 gr., a 1000 cegieł 
2 floreny. Czacki w swem nieocenionem dziele : O liteicskidt 
i polskich praicach podaje tablice zapłaty dziennej za ro- 
botę ciesielską w Polsce w różnych latach i tak: w r. 1497 
płacono 8 gr. , w r. 1520 gr. 12%, w r. 1501 gr. 18% 
w r. 1590 gr. 10%, w r. 1050 gr. 20-/;,, a w r. 17(34 pła- 
cono 8 gr. dziennie. 

Należy także wspomnieć, że na początłvU XVII wieku 
oświata pomiędzy klasą rękodzielniczą w Polsce była dosyć 
rozpowszechnioną, skoro na jednej uchwale cechowej miasta 
Krakowa z roku 1003 podpisało się 2(5 majstrów lvuśnierzy 
własną r^ką. 

Od połowy XYII wieku z cłiwilowemi przerwami rze- 
czywiście żaden rodzaj przemysłu nietylko rozwinąć się nie 
mógł w Polsce, ale nadto te, które oddawna rozkrzewily 
się były, koniecznie niszczeć i upadać musiały. Wszystko bo- 
wiem sprzysięgło się na stłumienie talentów, wszystko ta- 
mowało usiłowania i zdolności mieszkańców. Któż zresztą 
mógł się sztul-^ami i przemysłem zajmować? Szlachta, oprócz 
siebie i swoicli przywilejów, obojętna na wszystko , nie my- 
ślała o niczem ; niewzruszona zaś w swem uprzedzeniu do 
l)rzemysłu i sztuk wyzwolonych, poczytywała sobie za ujmę 
honoru one uprawiać. Mieszczanin odarty z majątku, gnębiony 
na wszystkie strony, nie mógł użyć ani sił, ani rozumu do 
rozwinięcia swego przemysłu, bo każde jego przedsięwzięcie 
groziło mu co cliwila niebezpieczeństwem i ruiną. Włościanin 



34 



już oddawna nic nie znaczył, tylko żyd byi wszystkiem 
u szlachcica, brał w arendę karczmę, m^y^^y? myta, był rze- 
mieślnikiem , a szczególniej złotnikiem , a nawet doktorem 
i sekretarzem pana. W takim stanie rzeczy, który trwał lat 
dwieście, sztuki, rzemiosła i cały przemysł zupełnie zniknęły, 
lub znikczemniałe zeszły na partactwo. 

Za Władysława IV w])rowadzono w wykonanie 
ustawę lu*óla Aleksandra Jagiellończyka, uchwaloną przez 
konstytucię w roku l()3o: że szlachta osiadła w mieście, 
a handlem trudniąca się utracą szlachectwo. Tak hylo i w sta- 
rożytnej Grecii, gdzie rzemiosłem tylko biedniejsza kłasa,^ 
niewolnicy i kobiety się trudnili, zaś wolnego i szlachetnego 
Greka było rzemiosło niegodnem, gdyż każdy obywatel Avinien 
był bronić kraju swego. 

Do połowy XVII wieku rzemiosła w Polsce stały na 
wyższym stopniu doskonałości jak w Niemczech , dopiero 
później w skutek wiadomycli z historii przyczyn zachwiał się 
W' Polsce przemysł i handel, a wszelki przemysł raz w swoim 
postępie wstrzymany, musi w l^ońcu upaść, co też rzeczywi- 
ście wkrótce nastąpiło. Surowe płody nasze jak wełna, len, 
skóry i t. d. szły za granicę, tam wyrobione, wracały do 
nas jako towar zagraniczny, za który drogo trzeba było 
opłacać. 

Za panowania Jana Kazimierza ubyło Polsce przez 
wojny około 3 miliony ludności, a przemysł, rękodzieła i han- 
del wraz z naukami upadły. Rachunki podskarbstwa litew- 
skiego z czasów Jana Kazimierza przechowały nam niektóre 
nazwiska ówczesnych rękodzielników i tak : S z y m a n o w i c z 
kowal, Hanus kowal zaaiku grodzieńskiego. By eh no ko- 
wal tegoż zamku, Balcer murarz zamku wileńskiego brał 
50 zlot. miesięcznie jurgieltu, Gabryel Lorenz stolarz tegoż 
zandai brał rocznie 227 złot. , Fik cieśla tegoż zamku brał 
rocznie 300 złot., Beicr ślusarz tegoż zamku brał rocznie 
100 złot. 

Za Sasów znów najazd Szwedów, przekupstwa wła- 
dzy, zdzierstwa i frymarki żydów i bezład ogólny dopełnił 
miary złego. Dopiero przy końcu panowania Augusta III, gdy 



35 

kraj zażył trochę spokoju, budzić się ])oczyua uznanie po- 
trzeby pracy przemysłowej. 

Stanisław Au g- ust niedobrą brał spuściznę po Sa- 
sach. Prymas polski w r. 17G4 powiada: „Wolność mieszczan 
swywolą przytłumiona^ skarb dymem oljcych kruszców zczer- 
niony, miasta bez obywateli, mieszczanie bez handlu, handel 
bez korz3'ści, w miastach miast szukać ])otrzeba, co ulica to 
pole, co rynek to j)ustki. Oto w takim stanie llzeczpospolita 
się znajduje, w jakim nig'dy nie Ijyla". Józef Łukaszewicz 
zaś w swoim opisie historycznym kościołów powiada znowu : 
„Od czasu wojen szwedzkich za Jana Kazimierza i Augusta II 
cała Polska złożoną była z lepianek i chróstu. Znalazłeś 
wprawdzie tu i ówdzie zamczysko z czasów Jagiellonów lub 
Wazów ochronione od ręki najezdców , albo opierające sie 
niedbalstwu właścicieli; ale miasta, miasteczka i wsie leżały 
w gruzach. Szlachcic, częstokroć pan kilku wiosek, mieszkał 
w lepiance, w której konun nie był nawet murowany, ale 
z drzewa lub łyczek gliną wylepiony; budynki folwarczne 
były lepiankami lub też nawet z chróstu , pokryte zbutwiałą 
słomą, ze wszystkich stron drągami podpierane. Miasta zaś 
i miasteczka o drewnianycli domach pod szkudłami lub strze- 
chą bez bruku ze stosami po rynkach i ulicach śmieci i mierz- 
wy, z szubienicami, z magistratami palącemi czarownice — l)ez 
przemysłu i oświaty; oto był stan kraju, w jakim go Sta- 
nisław August w r. 17G4 zastał". Nie można jednak pome- 
dzieć, iżby wszystkie rzemiosła wszędzie upadły. Owszem 
są one jeszcze, tułają się , ale to tylko cień tego , co Ijylo 
w Xyi stuleciu. Były zawsze potrzeby w narodzie, więc mu- 
siano tym potrzebom zadość uczynić; ale nie było już bogactwa, 
nie było kunsztowności w rzemiośle. Najlepszy nato dowód, że 
Polska w r. 1757 sprowadzała z zagranicy sukno, wyroby weł- 
niane i płótno, gdy dawniej od niej szły te wyroby za granicę. 

Dopiero za panowania Stanisława Augusta zaradzać za- 
częto dotl\.liwie uczuwanej potrzebie przemysłu. To też pa- 
miętne będą prace komisii skarbowej, która dochód krajowy 
podniosła i silnie pracowała nad rozbudzeniem przemysłu 
i ożywieniem handlu, do czego głównie się przyczynił pod- 

3* 



3G 

skarbi i minister, mąż prawdziwie postępowy Antoni Tyzen- 
hauz, zakładaniem wielu fabryk użytecznych, mianowicie 
w Grodnie, gdzie utworzył ])ierwsze w kraju siedlisko prze- 
mysłu, sztuk i nauk. Niektóre z tych fabryk opisane są w po- 
dróży Bernulleg-o po Polsce w r. 1778, w dziele Sirysy: Poh- 
lens Elida i w innych dziełacli. Tyzenhauz założył bowiem 
w Grodnie i w Łosośnie y., mili od Grodna 15 fabryk, w któ- 
rych ])racowało 1500 robotników pod kierownictwem i dozo- 
rem 70 cudzoziemców umyślnie w tym celu sprowadzonych. 
W r. 1777 sam Stanisław August zwidzał te fabryki i wy- 
raził swoje zadowolenie. 

Zbyt wszakże trudno było zagoić rany zadane orga- 
nizmowi narodowemu, zaczem i środki zaradcze nie zawsze 
skutkowały, a usiłowania niestety spóźnione, ani stateczne 
były, ani w rezultaty oblite. Znajdują się dowody av aktach 
każdego niemal miasta znaczniejszego, że w niem istniały 
to garbarnie, to huty szkła, to papiernie, to mydlarnie i wo- 
skownie, blechy płócienne, browary i dobrze urządzone cechy 
rzemieślnicze. Kraków w szczególności prowadził rozgałęziony 
handel suknem, którego tradycie przechowały się nietylko 
w aktach miejskich, ale zresztą i w gmachu zwanym Su- 
kieanicami. W wielu zaś aktach ziemsldch znajduje się 
wzmianka o fryszerkach i kuźnicach, które były zwykle 
w posiadaniu szlaclity i liczono je w działach miana rodzi- 
cielskiego pomiędzy źródła stałego dochodu. W całym kraju 
podgórskim robiono płótno żaglowe, które w handlu gdań- 
skim zajmowało ważną rubrykę. Kwitnęły w ziemi wschow- 
skiej fabryld sukienne; wsławione były: tkaniny wełniane 
w Sulmierzyckiem, w Kaliskiem; drelichy jędrychowskie, które 
wywożono do Węgier, Czech, Eosii, a nawet do Włoch ; płótna 
gorlickie w Sandomierskiem, sieci jarosławskie, safiany mo- 
hylewskiej fabryki ormiańskiej, garnki denkowskie w Lubel- 
skiem i z Iłży, którycli dla trwałości poszukiwano nawet 
w Szwecii. 

Głównym jednak artykułem wywozu za czasów Sta- 
nisława Augusta było zboże. Handlem zbożowym trudniła się 
wyłącznie szlachta, bo tylko ona jedna od cła była wolną. 



37 



Statki naładowane zbożem szły Wisłą do Gdausł^a, a ztam- 
tąd do Angłii i Hołaudii^ Niemnem do Królewca, a Dżwiną 
do Ryg"i. Prócz zboża prowadziła szłacłita drzewo tratwiane 
i do budowłi olcrętów; reszta wywozu była tałv mało zna- 
cząca, że ją pozostawiono żydom. 

Wywożono bydło i surowe sł^óry z całego niemal kraju, 
nasienie lniane, miód i woslc z Litwy i Żmudzi, wełnę z Wiel- 
lvopolsłvi, proso z Wołynia i okolic Tarnopola, len z woje- 
wództwa Is^rakowskiego, mianowicie z Gorlic, Grybowa i Za- 
tora, tatarkę zpod Eadomia i Sieradza, anyż zpod Buska 
i Wiślicy, kminek, wódkę i nieco futer. 

Przywożono zaś ciężkie towary z Francii , Anglii , Ho- 
landii i z Hamburga, obydwóch Indyj i z całej północy, szły 
do Polski przez Gdańsk, a szlaclita rozkupywala je na miej- 
scach składu. Szwajcarsko- francuzkie i niemieckie towary 
szły częścią przez Frankfurt nad Odrą do Poznania, częścią 
przez Lipsk. Lekkie francuzkie towar}", lepsze wina zachodnie 
i sukno morawskie, które szłacłita dla służby swej kupowała, 
szły przez Opawę do Krakowa. Broń sprowadzona z Pocz- 
damu i Suli, żelazne towary ze Szmalkalden i Sollingen, 
a miedź ze Szwecii i to w takiej ilości, że nie było wsi 
w Polsce, w którejby się nie znalazł kociołek miedziany na 
piwo lub na wódkę. Futra rosyjskie szły na Smoleńsk i na 
Kijów, towary tureckie i wina greckie sprowadzano na Ka- 
mieniec, a z Węgier wieziono wino do Polski. 

Dla eksportu były główuemi składami : Toruń, Dynaburg 
i Kowno, zaś dla importu Gdańsk. Wogóle cały import za- 
chodni mieli w reku obcokrajowcy, a wschodni żydzi. Win- 
nym handlem po większych miastacłi trudnili się Grecy, któ- 
rych do dyssydentów liczono. Rzecz na pozór niepodobna do 
wiary, że nawet taki artykuł jak sól, do importu (przywozu) 
polskiego należał. Sprzedawano morską sól francuzką, szkocką 
i hiszpańską w Prusach Królewskicłi, w Litwie, po miastach 
wielkopolskich, podlaslcicli i mazowieckich, llosyjska sól 
z Rygi szła do wschodniej Litwy — sól mołdawska i ruska na 
Wołyń i Ukrainę, sól tatarska z okolic Oczakowa i kamienna 



38 



niotadorskca na Todolc i do południowej 1'krainy '), a wielkie 
żupy ])olskie musiały .się ograniczyć na czwartą część kraju^ 
pomimo, że sól krakowska była uważaną za najlepszą i ko- 
sztowała połowę tyle co inne. Obcą sól w])rowadzano zaś 
dlatei|:o do Polski, że polskiej dostać nie było można. Sławne 
żupy krakowskie i ruskie, o których mówiono, że mają soli 
dla całeg"o świata podostatkiem, dawały rocznie tylko 400(> 
bałwanów (czyli lUO.OOO cetnarów) soli, a później po roku 
1772 tylko połowę tego. Z tych 4(X) bałwanów dostawiano 
z samycłi żup wielicl^ich , 130(5 bałwanów szlachcie, która 
miała j)rzywilej kupowania soli taniej, . niż inni mieszkańcy 
kraju i ustanowiła sobie na nie stałą cenę: beczli^a (czyli 
o cetnarów) po 4 zip. , kiedy samo wydobycie lvOsztowało 
13 zip. Według' tej oznaczonej taksy sprzedawano szlachcie 
sól na jej własną potrzebę, w miarę liczby włości, którą po- 
bliżsi z Wieliczki, z Bochni i z żup ruskich sami sobie od- 
bierali, dalszym zaś do składów i komor solnycli na koszt 
królewski odwożono, zkąd ją w przeciągu trzech miesięcy 
wziąć mieli. Tym sposol)em zaledwie 2000 bałwanów było 
na sprzedaż, jak gdyby nato tylko, aby polvryć koszta wy- 
dobycia i dostawy soli dla szlachty. Tak więc bezprzykładne 
niedołęztwo administracii było powodem, że żupy solne, które 
należąc do stołu królewskiego, mogły mu przynosić dochody, 
jakicli każdy ościenny monarcha mógł pozazdrościć — prawie 
żadnych zysków nie przynosiły, a Polska z obcych krajów 
sól sprowadzać musiała. 

Ze za Stanisława Augusta starano sie podnieść prze- 
mysł, mamy tego także dowód w kilku towarzystwach czyli 
spółkach, jakie się wówczas zawiązały. I tale w r. 176(5 zawią- 
zała się w Warszawie tak zwana: „Kompania Manufaktur", 
mająca na celu upowszechnienie w Polsce wyrobów krajo- 
wych wełnianych; towarzystwo było alicyjne z kapitałem 
43.200 czerwony cli zlot., a w skład jego weszły różne stany, 



') llaport lir. Pergeiia do Kaunitza o liandlowycli stosunkach 
7> Polska z dnia 30 kwietnia 1773 roku. Rękopis Nr 525 
w bibliotece Ossolińskicli we Lwowie. 



39 



co już dobrze wró/ylo o ducliii społeczeństwa. Więc byli tam 
tacy magnaci jak: Tyzenliaiiz, Lubomirski, biskup Młodzie- 
jowski, Andrzej Zamojski, kanclerz w. k. ks. Michał Ponia- 
towski, A. Poniński, Józef Potocki, a wreszcie Czapski, Łoś, 
Kasper Rogaliński , Kazimierz Karaś , Tomasz Dłuski , Mni- 
szecb i inni; między nimi był i Gallus Lange, senior kon- 
fraternii ku])ieckiej miasta Warszawy, Jan Dekert prezydent 
miasta i inni. Inspektorem wszystkich tych fabryk był Hae- 
ring, buchalterem Becu, a majstrowie i czeladź byli sami 
Niemcy, a niektórzy z Leszna i Torunia ; dyrektorem fabryki 
sukiennej był Thlamm z Leszna, ale ponieważ interes szedł 
źle, więc cała łś^ompania w r. 1770 rozwiązała się, a w r. 1771 
nastąpiło jej zlikwidowanie. Przyczyną upadku był brak umie- 
jętnego kierownictwa i brak uzdolnionych i sumiennych rze- 
mieślników. Druga spółka, ale nie akcyjna, była w r. 1775 
i zawiązała się dla wyrabiania oliwy z krajowego produktu 
i miała przywilej na lat 15. 

Aż do panowania Stanisław^a Augusta mało mamy śla- 
dów, iżby się albo rząd albo możni panowie krzątali około 
przemysłu, zakładali użyteczne fal)rylvi w kraju lub otaczali 
je opieką, gdyż dawniej szlachcic bez utraty swych zaszczy- 
tów nie mógł się oddawać ani rzemiosłom ani kupiectwu. 
Król Alel^sander wydał bowiem w r. 1505 statut, na mocy 
Ictórego szlachcic, l^tóry osiadł w mieście i przyjął powołanie 
mieszczańskie, tj. oddawał się przemysłowi lub handlowi, tracił 
jakeśmy już wyżej wspomnieli, swoje szlachectwo. Jan Ko- 
chanowski w swoim Satyrze zarzuca narodowi rzucanie się 
do ])rzemysłu, tak niewłaściwe dla gieniuszu narodowego. 
Pomimo to szlachta posiadała niekiehy fabryki w Polsce. Do 
tych magnatów, którzy fabryki swe jeszcze za Augusta III 
zaczęli w kraju zakładać, należą: Stanisław Załuski, bi- 
skup krakowski, zakładając w dobrach biskupstwa w r. 1748 
fabryki żelaza, wiell^i piec w^ Parsowie i t. d. Jan Mała- 
chowski kanclerz w. k. wystawił wielkie piece w dobrach 
swoich : Stąporkowie , w Ruskim Brodzie i w Janowie ; ks. 
Anna Radziwiłłowa założyła fabrylvę wyrobów szklan- 
nych w Nalibokach, wyrobów kamiennych w Janowiczach, 



4U 

Initę s/.klaiiną i fabryko luster w Urzeczii, wyrobów glinia- 
nych w Sinolkowie i szpalerów w Koreliczach ; ks. Michał 
Kadzi will założył fabrykę dywanów w Nieświeżu i pasów 
litych w Słucku. Dopiero Stanisław August, jak w tylu in- 
nych kierunkach, tak i w tyra chciał być iniciatorem dla 
swego kraju. To też za jeg"o j)anowania powstała istna mania 
zakładania tał)ryk, a l^ról i wielcy panowie hołdując modzie 
zagranicznej, rzucili się do podniesienia przemysłu. Zresztą 
szlachta zrozumiała przecie, że cudzoziemcy swoicłi wyrobów 
przywozić i podług- najtańszych cen polskich sprzedawać nie 
myślą; że sprowadzenie z zagranicy drogo kosztuje przy ta- 
ryfach pruskich i austriackich, że trzeba więc fabrylcować 
w domu, co tylko można. Zrozumiawszy więc tę malcsymę, 
chociaż późno i nie dość jasno, zabrała się do nowego dzieła. 

Wskutek tego powstały króle wslde fabryki fajansów 
w Warszawie, fabryki porcelany Czartoryskich , zwierciadeł 
Eadziwilłów, lvobierców Ogińskich, szkieł liolorowycli Bieliń- 
skich, pasów litych Radziwiłłów, atłasów i jedwabnycłi ma- 
teryj Sapiehów, aksamitów i adamaszków Platerów, cliustel\ 
z indyjskiej bawełny Potockich, powozów Tyzenhauza i t. }>. 
Głownem siedliskiem tych fabryk były miasta : Grodno, Ivra- 
sław i Różana na Litwie. i'abryki te jednalvOwoż po naj- 
większej części krótko trwały ; bo nie miały racii łjytu, skoro 
prawie cały kraj towary na potrzeby swoje sprowadzał z za- 
granicy. 

T y z e n li a u z , aby wytworzyć klasę rękodzielniczą 
z krajowców, Avybrał z włościan trzystu cłiętnych i zmyśl- 
nych cldopców i sto dziewcząt pojętnych w Grodnie i tych 
rozel)rali między siebie rzemieślnicy na naukę. Z czasem też 
uczniowie ci i uczennice zadziwili samych mistrzów swemi 
postępami. Tyzenliauz obrał dlatego w^łaśnie Grodno za ])uukt 
centralny przemysłu krajowego, bo Rosia sprowadzała })rawie 
wszystkie wyrób}' z zagranicy, a Grodno leżało w polowie 
tej drogi, liczył więc na to, że Rosia będzie głównym od- 
biorcą wyroł)ów naszycłi, co też rzeczywiście ale tylko w części 
osiągnięto. Płaca rzemieślnikÓAv faljrycznych we fabrykach 
Tyzenliauza i robotników sprowadzanycłi z zagranicy wyno- 



41 



siła około 50 czerw, złot., t. j. 900 złot. p. rocznie, a więc 
l)lizlco 3 złot. p. dziennie. (Bernulli: Podróże). 

Oprócz Grodna pozalśiładał Tyzenliauz talvże fal)rylii 
w dobracłi swoicłi Postawacli, Horoduicy, Szawłacłi, Brześciu 
łitew8łś.im, SolŃ.ółce i Lo.sośnie. W r. 1780, gdy odbierano je 
Tyzenliauzowi, liczba tycłi fabryli doszła do liczby 23. Nie 
można zaprzeczyć, że plan Tyzenłiaiiza był olbrzymi; Ińje 
z niego myśl świetna i patriotyczna, cłiciał on stworzyć od- 
raził cał}^ przemysł, jakiego Polska nie posiadała dotąd, wy- 
zwolić się zpod jarzma zagranicy. Ta myśl jednała i jedna 
mu dotąd uwielbienie współziomków. 

Po Tyzenłiauzie należy się Jackowi Jezierskiemu 
kasztelanowi łidvowskiemu, pierwsze miejsce pomiędzy wszyst- 
kimi działaczami epoki Stanisława Augusta na polu prze- 
mysłu. Upadeli Tyzenhauza, który w cliwili naj bujniejszego 
rozwijania się dzieł swojego gieniuszu i obywatelskiego po- 
święcenia pozbawiony urzędu, skrzywdzony na własnym ma- 
jątku, padł ofiarą uknowanycli na zgubę jego podstępów 
i zabiegów, spowodował także w znacznej części upadek 
przemysłu w lś.raju. Ta sama szlaclita, której ojcowie })oma- 
gali Inirzyć Tyzenhauzowslvie gorzelnie, fabryki i zakłady, 
pali dziś wódkę i piwo, handluje wołmi, tka sukno, gniecie 
olej i wydoł)ywa naftę i nietylko się nie wstydzi zatrudnień 
podobnych, ale się owszem niemi chlubi. 

Wkrótce runęły najpiękniejsze zakłady fabryczne, roz- 
rzucono warsztaty, zburzono rekodzielnie, zniszczono kosztowne 
zakłady, a tysiące robotników i fabrykantów sprowadzonych 
z Niemiec, Holandii, Włoch i Francii ze złorzeczeniem l^raj 
nasz opuściły. Dymarld zaczęły do reszty znikać, niektóre 
przebudowano na wielkie piece, stalownie ustały w działa- 
niu swem, zaprzestano wyrobu pałaszów, a wzięto się do wy- 
robu lemieszy i innych narzędzi rolniczych. Przyczyny tego 
upadku łatwo zrozumieć, jeśli zważymy, iź za panowania 
trzech ostatnich królów, bezrząd, rozrzutność i swawola roz- 
pasały się w kraju, a rozum i szczęście z granic Rzeczypo- 
spolitej uciekły. AV takich czasacli przemysł, który aż do cza- 
sów Stanisława Augusta od lat dwócliset, bo od czasów Jana 



42 



Kazimierzii, w skutek bezustannych najazdów Szwedciw tak 
hyl podupadł w kraju, a który za czasów Stanisława Augusta 
l)ędąc j)rzeważnie w reku możnych panów, tak się znowu 
wysoko podniósł , znowu zaczął się cłiylić do uj)adku , aż 
wreszcie upadł. Przyczyny więc tego upadku zcłaje nam się 
wtem należy szukać, żeśmy pomimo tylu w kraju wyrabia- 
nych artykułów prawie zawsze woleli sprowadzać wyroby 
z zagranicy, bo w kraju wyrabiano przeważnie artył^uły zbyt- 
kowne, t. j. te, które tyczyły się tylko możnych panów, a i te 
wołano z zagranicy sprowadzać, bo Ijyły tańsze i lei)sze, gdy 
tymczasem nie myślano o wyral)ianiu artykułów niezl)ędnycłi 
do zaspołiojenia potrzeb codziennych społeczeństwa polskiego ; 
toteż powiada Podolecki : ') „Patrzmy tylko na damę albo 
kawalera polskiego, a przyznać musimy, iż wszystko to, co- 
kolwiek na sobie mają, od nóg aż do głowy cudzoziemski 
jest towar". Wreszcie w jednem miejscu szlachcic założyciel 
fabryki nieobzuajomiony facliowo, natrafił na brak materiału 
lub odbytu, lub niedostępność koinunikacii ; w drugiem miej- 
scu nie zabezpieczono rzemieślnika od ucisku, więc rządcy 
miejscowi zaczęli się })astwić nad nowo osiedlonymi rzemieśl- 
nikami, a ci porozbiegali się w skutek tego; gdzieindziej znowu 
sprowadzono sukienników, postrzygacza, farbiarza — a nie przy- 
gotowano Avełny, lś:ołowrotków, warsztatów; zanim wszystko 
to zrobiono, upłynął dłuższy czas, w ciągu tego czasu rze- 
mieślnicy rozpróżniaczyłi się, rozpili i pouciekali. Niektórzy 
obcy rzemieślnicy nie potrafili się także zastosować do ry- 
goru niektórych dyspozytorów. 

Najważniejszą wszakże przyczyną upadku tylu fabryk 
w kraju zdaje nam się jest ta, że do założenia i prowadzenia 
jakiejkolwiek fabryki potrzebną jest niezbędnie znajomość 
warunków technicznych i ekonomicznych, których naszym 
panom był brak. Dziś łcażdy człowiek obeznany z elemeu- 
tarncmi zasadami ekonomii politycznej wie, że miejsca dla 
fabryk obierają się tam, gdzie jest łatwość zaopatrzenia się 
w surowiec i gdzie jest łatwość wywożenia wyrobów na tar- 

') W Dsieinii/i-H hainUoicijm. z roku 17S('» str. \\\. 



4o 



gowisko. Nawet sam Tyzeiihauz zbłądził przeciw tej najg-łó- 
wniejszej zasadzie, sliiipiając wszellcie możliwe fałnyl^i w Ho- 
rodnicy i Grodnie. Tyzenliaiiz nie studiował wszystlvicli tycli 
fobryli, jaliie zalvładał, tyll\.o zat)ierając się do dzieła, wysłał 
Joaełiima Becu jenerałnego inspel\:tora wszystliicłi mających 
sie w^znieść załvładów labrycznycłi za granicę po fabrylian- 
tów i rzemieślni]ś:ów, sprowadził z zagranicy narzędzia, mo- 
dele i materiał surowy i zdawało mu się, że to wystarcza, 
ażeby dzieło do slś:utku przyprowadzić. Ponieważ jednak kwa- 
lifikacii na kierownika fabryk swoich nie miał, a z puszcz 
litewskicli kwitnącej Holandii odrazu utworzyć się nie dało, 
fabryki więc jego upaść musiały. 

Według zdania ówczesnych polskich fabrykantów i kup- 
ców następujące liyły powody, dla których handel i przemysł 
w^ lvraju rozwinąć się nie mógł; wysokie cła polskie, niedo- 
stateczna obrona prawa, poniżenie ludzi, którzy się handlem 
i przemysłem trudnili, zachęty żadnej, grabieże wojenne i złe 
pieniądze. 

Szlachta zaczęła się trudnić wywozem zboża, a to dla- 
tego, że tylko sama jedna wolna l)yła od cła, tale samo działo 
się i z przewozem zagranicznycli towarów ; szlachta kupow^ała 
w portach towary zagraniczne, przywoziła je bez opłaty cła 
do domu i zaopatrywała niemi domowe swe potrzeby. Ztąd 
kupcy nie mogli z nią konkurencii utrzymać, bo za takie 
same towary musieli opłacać wysokie cła, transport, wy- 
datki prowadzenia interesu, utrzymanie domu, podatki i spo- 
dziewany zarobek, zniewoleni więc byli o wiele drożej je 
sprzedawać. Nareszcie cło od wywozu było wyższe jalc od 
przywozu, gdyż przywozowe było 8 %, a dla żydów i dyssy- 
dentów lO"^, podczas gdy wywozowe wynosiło l<>'Vo? Ji dla 
żydów i dyssydentów 12"/,,. Wolność cła dla szlachty, którą 
ona jako przyrodzone prawo swoje uważała, l)yła więc nie- 
przepartą zaporą dla rozwoju handlu i przemysłu w l^raju. 

Ze ziemi pieniędzmi tak się rzecz miała: 

Za Jana Kazimierza jeszcze, kiedy stany Rzeczypospo- 
litej wydzierżawiły mennice państwa Boratyniemu i Tym- 
pfowi, chcąc wyciągnąć największy zysk z bicia monety, przed- 



44 

siębiorcy ei bili złotówki zwane tymfami, które miały tylko 
12 groszy wartości, a 100 zlot. ]). miedzią warte były rze- 
czywiście tylko 15 zlot. j). Prócz teg'o fałszowano monetę na 
wielką skalę; kiedy bowiem w r. 1700 po stu latacłi otwarto 
mennicę, obrachowano, że przez ten wiek Rzeczpospolita nie 
mniej tylko 400 milionów zlot. j). straty na podłej monecie 
poniosła. 

Zresztą kto chce zajmować się przemysłem, musi ii'o 
dobrze znać, a nasi panowie nie zawsze znali się natem, 
ztąd l)ardzo często wystarczało na założenie , a później za- 
brakło na umiejętne prowadzenie fał)rylv. Przytem nasi pa- 
nowie lubili się l)awić w zakładanie fabryk zbytkownych 
wyrobów, więc też Avyrabiano porcelanę , fajanse , aksamity, 
atlasy, w^stążki, jedwabie , muśliny, karety, złoto malarskie, 
blaszki srebrne i złote, obicia adamaszkowe, pasy lite i t. ]>. 
przedmioty zbytlś:u lub ograniczonego użytkowania — a za- 
pomnieli o przerobie miejscowych płodów surowych na sul^na, 
płótna, skóry i t. p. rzeczy ogólnego użytku. Sam Staszyc 
w swoich: uwagacli nad życiem Zamojskiego błaga króhi, 
ażeby zaniechał odnowienia rel^odzielni jedwabnych, założo- 
nych przez Tyzenhauza, „bo w tych ustanowieniu był uczy- 
niony błąd". Większość zatem ty cli fabr3'^k pańskich upaść 
musiała, bo zabralvło na icli wyroby nabywców. Lepiej zatem 
byłoby podnieść stan rękodzielniczy miejsl\.i, co wprawdzie 
zrobiono, ale trochę zapóźno, bo dopiero w r. 1791. Zapóżno 
było budować, kiedy trzeba było bronić. 

Niepodobieństwem także było, iżby się przemysł i han- 
del rozwinął w kraju, w którym masy ludu żadnych nie 
miały potrzeb, stan średni był biedny i nieliczny, a jedyna 
część ludności, która miała znaczenie i majątek, sprowadzała 
sobie wszystkie towary, służące do wygody i przepychu z za- 
granicy, ^v przekonaniu, lc^tóre i do dziśdnia niestety u nas 
się utrzymuje, że co obce, to lepsze. AYinniśmy tu nadmienić, 
że nasi robotnicy są pojętni i chętni, a nie zawsze ustępują 
cudzoziemcom, na dowód czego Bernulli wspomina w swo- 
jej podróży po Polsce w wiel\.u zeszłym, że podług informacii 
zaczerpniętej od cudzoziemców kierowników fabrykami Ty- 



45 



zenhauza w Grodnie, chwalili oni bardzo pojętność i zręczność 
naszych robotników, z jaką oni wszystko doskonale naśla- 
dować potrafią. 

Stanisław Aug-ust nie zaniedbywał swoich zal^ładów 
przemysłowych aż do końca panowania swego, nawet w naj- 
cięższycłi chwilacli — i)odczas drugneg-o rozbioru. 

Najtrudniej było odnaleźć śladów przemysłu ręłcodziel- 
niczeg'0 na Rusi; lud ruski bowiem różnił się znacznie od 
polslviego w odzieży, do ł^tórej nie używając ani farbow^a- 
neg-o sukna, ani skór, poprzestawał na wyrobach industrii 
domowej, l^tóra g'o zaopatrywała we wszystl^ie potrzeby. Ruś 
nie dostarczała nic zgoła handlowi, pomimo że włościanki 
tamtejsze były i są dotąd tak biegłe w tłiactwie płóciennem 
i wełnianem i we tarbiarstwie, w skuteli czego praca icłi przy- 
czynić się mogła niemało do przysporzenia przedmiotów prze- 
mysłow^i rękodzielniczemu. 

Rozchód żelaza był nawet bardzo ograniczony na Rusi 
z przyczyny, że prócz narzędzi rolniczych nic tam prawie 
nie ma, do czegoby żelaza używano. Przemysł rękodzielniczy 
na Rusi ograniczał się na wyprawianiu slcór czarnych do 
obuwia i baranich na kożucłiy, na garbarniach safianu zało- 
żonych na Pokuciu przez Ormian i Greków, na garncarstwie, 
na haftowaniu ubiorów do własnego użytl^u w dnie świą- 
teczne i na tkactwie płótna grubego, wyrabianego głównie 
przez wieśniałś^ów podgórskich. Dodać tu winniśmy, że już 
w zeszłym wiel^^u nasze płótna wyrabiane z cienkicli nici 
sprzedawano do Niemiec, zkąd wracały wybielone i odsprze- 
dawane były u nas po wysokich cenach, jako towar zagra- 
niczny. 

Na Litwie rolnilc sam sobie wyrabiał sprzęty rolnicze 
i wozy, a głównemi narzędziami do sporządzenia tycłi sprzę- 
tów są siekiera i duży nóż. Płótno i grube sukno (zwane 
samodziałem), w które się rolnik odziewa, są domowej ro- 
boty i prawie w każdej chacie chłopsliiej można znaleźć je- 
den łub dwa warsztaty tkackie, zwane l^rosnami, za pomocą 
których niewiasty dostarczają dla całej rodziny płótna i sa- 
modziału. Pierwsze grube, lecz trwałe robi się ze lnu w domu 



4G 

})rzc(lzonci;'o, driii>,-ie z wełny czariiyeli owiec inieszauej z białą, 
także w domu ])rzędzonei. Kolor samodziału jest powszeclinie 
ciemny vi g-uberni ^n-odzieńskiej ; wyjąwszy pog-ranicze powiatu 
lidzkiego z ])owiatem wiłeńskim i trockim, gdzie jak w całej 
guberni wileńskiej samodział jest biały i szarawy. Obuwiem 
codziennem cliłopów są łapcie z kory lipowej, a w niedo- 
statku tej z łozowej uplecione, lub cliodaki ze skóry surowej. 
Butów mężczyźni, a trzewików niewiasty używają tylko w dnie 
świąteczne do kościoła ; te jak i garnki, które nie l^ażdy wy- 
rabia, kupują najczęściej na targach najbliższego miasteczka. 
Mąkę mielą p<i domacb na żarnacli, które się prawie w ka- 
żdej chałupie znajdują. Zaś naj celniej szym przedmiotem prze- 
mysłu właścicieli ziemskich były gorzelnie i browary i tak 
np. w r. ISliJ było w samej gubernii grodzieńskiej 125(> bro- 
warów i gorzelń , na których oj)arta jest część docliodów 
stałych właścicieli. Widzimy wdęc z tego, że Litwa w sto- 
sunku do Korony, pod względem przemysłu Aviełce była za- 
cofaną. Nawet o fabrykach pańskicli i szlacheckich nader 
rzadlde natrafiamy wzmianki. Te cośmy znaleźli, poniżej 
podajemy. 

Z początku XIX wieku znowu przemysł w skutek usi- 
łowań rządu zaczął się w Icraju, mianowicie w Gałicii nieco 
podnosić. Według Chodynieckiego bowiem wynosił ogół pro- 
fesionistów we Lwowie w r. 181G tak cechowych jalv nie- 
ccchowych 21G9, a w r. 1827 doszedł do :)027. W Warsza- 
wie zaś było według Gołębiowskiego w r. 1825 wogóle 5815 
labryk i rękodzielni. W roku zaś 1831 po rewolucii, znaczna 
liczba ludności fabrycznej złożonej po największej części z cu- 
dzoziemców, obawiając się ponownych rozruchów w kraju, 
opuściła ten kraj, w slcutek czego wiele zakład(')w fabryczny cli 
upadło. Dopiero później rządy nie szczędziły wydatków, usi- 
łując przyjść Av pomoc przemysłowi lirajowemu tak, że obecnie 
(t. j. w r. 1883) liczy Królestwo polskie 82<M> fabryk, przy 
który cli zatrudnionych jest 120.000 robotników. 

Kraj nasz jedynie przez podżwignienie miast i ich prze- 
mysłu potrafi nanowo zakwitnąć; zaprowadzenie fabryk i roz- 
krzewienie światła })rzywróci nni dawne bogactwa i sławę. 



47 



Niewyczerpane źródła naszej ziemi, leżące dotąd po większej 
części w zaniedbaniu, mają to wszystko, co jest potrzebnem 
do dobreg-o bytu; nieco pracy, dobrej woli i kosztów na ich 
odgrzebanie nagrodzi się wkrótce stokrotnym zyskiem. Pilne 
przerabianie surowych płodów i ułatwiony handel zapewni 
odbyt i przyczyni się do pomyślności kraju. 



Następujący spis nłożony dla łatwiejszego orientowania 
się abecadłowym porządl^iem, przekona nas, źe prawie 
wszystko u nas dawniej w krajn wyral)iano i wskaże nam, 
kiedy, gdzie i jakie były od najdawniejszych czasów aż do 
])ierwszcj połowy XIX wiel^u fał)rylvi w Polsce. Początek 
XIX wieku wciągnęliśmy zaś dlatego do owego spisu, ponie- 
waż w naszych poszukiwaniach znaleźliśmy wiele materiału, 
odnoszącego się do przemysłu z tejże epoki Dawnej Polski, 
co zdaje nam się nie będzie bez interesu dla chcących się 
bliżej zapoznać z tym przedmiotem. Jeśliśmy w naszych po- 
szukiwaniach odnaleźli gdzie nazwisko jakiego polskiego rę- 
kodzielnika, to w^ymieniliśmy je w odpowiedniem miejscu ze 
szczegółnem zadowoleniem, by je tym sposobem pamięci po- 
tomnych przekazać, a zarazem dowieść obcym pisarzom, że 
nie zawsze posługiwaliśmy się tylko obcymi rol)otnikami, ale 
że mieliśmy w kraju wielu własnych i to zdolnych rękodziel- 
ników, a może też i niejeden z dzisiejszych dygnitarzy hil) 
przemysłowców odszuka tu nazwisko jakiego przodka swego. 
Obcych artystów wymieniamy tylko najsławniejszy cli dla zao- 
krąglenia całości, by czytelnik, jeśli jaki przedmiot wykonany 
przez obcego artystę otrzyma, żeby wiedział, jakiej wartości 
jest jego przedmiot i w porównaniu jaką wartość mają i na- 
sze przedmioty. 

Nie może jednali być zadaniem naszem wykazywać, 
w jaki sposób się jaki przedmiot wyrabiał i jak się ndosko- 
nalil, bo to należy do dziel teclinologicznyeh i encyklope- 
dycznych. 

I tak wiec mieliśmy fabryki lub wyrabiano u nas: 



48 



Adamaszek. 

Nazwa ta pochodzi od miasta Damaszku, gdzie iiaj- 
pierwej podobne tkaniny, przedstawiające na tle atłasowem 
różne Avzory wyrabiano. Początkowi) zwano adamaszkiem 
tylko tkaniny jedwabne, później także podobne w^yroby weł- 
niane, lniane i bawełniane, My rozumiemy pod nazwą ada- 
maszku tylko jedwabny adamaszek. Najsławniejsze adamaszki 
były perskie, chińskie, indyjskie, włoskie w^yrabiane av We- 
necii, Genui, Florencii, Turynie i Neapolu, wreszcie francuzkie 
i holenderskie. Najdawniejsza wiadomość o używaniu u nas 
jedwabnego adamaszku pochodzi z XV wieku; w relacii bo- 
wiem posła weneckiego Kontariniego, którego ICazimierz Ja- 
giellończyk w Trokach na Litwie w r. 1477 przyjmował, czy- 
tamy: „J. K. Mość dowiedziawszy się o mojera przybyciu, 
wysłał ku ranie dwóch swoich dworzan dla powinszowania 
mi szczęśliwego powrotu i zaproszenia na dzień następny na 
obiad. Nazajutrz 15 lutego przysłał mi król Imć suknię ada- 
maszkową koloru szkarłatnego 7 podszytą sobolami i t. d." 
Używano u nas adamaszku na stroje królów polskich^ na 
opony do okien, drzwi i łóżek, na obicia ścian i mebli. Sam 
król Zygmunt I lubił na większe uroczystości chodzić w czer- 
wonym adamaszku i nawet pochowany został w sukni ada- 
maszkowej. Jednak fjibryki adamaszku dawniej u nas nie 
istniały — tylko sprowadzano go głównie z Genui albo Lyonu, 
gdzie wyrób tego artykułu stał na najwyższym stopniu do- 
skonałości. I tak wiemy z rachunków Seweryna Bonara, że 
w r. 1537 kosztował łokieć adamaszku ówczesnych groszy 3(), 
a łokieć szkarłatu 5 florenów\ Dopiero w })ołowńe XVIII w. 
założył IConstanty Ludwik hr. Plater w doł)rach swoich w Kra- 
sławiu gubernii witebskiej fabrykę adamaszku, sprowadziw- 
szy do niej rzemieślników z Warszawy i z Niemiec. W r. 1829 
założoną została w Pabianicach fabryka, która prócz wielu 
innych tkaniu wyrabiała i adamaszek wełniany; fabryka ta 
należała do Benjamina Kruschego. W r. 183G założono w Ło- 
dzi fabrykę Juliusza A\'ergaua, w której wyrabiano między 



49 



innenii także adamaszek na iDeble, rocznie 20.000 arszynów 
za 11.000 rubli. 



Adamaszkowe obicia. 

Wyrabiano w Różanie województwie nowogrodzkieni 
majętności Aleksandra ks, Sapiehy kanclerza W. L. przy 
końcu XVIII wieku. 



Agnuski. 

Za Zyg-munta III wyrabiano u nas w woskobójniach 
i fabrykach świec woskowych, tak zwane agnuski czyli ba- 
ranki z wosku (z lacińskieg'0 agnus baranek), którym przy- 
pisywano wielką moc przeciw wodzie, ogniom i piorunom. 
Obyczaj ten przyszedł do nas z Rzymu, gdzie powstał za 
papieża Urbana V. Do takich agnusków używano wosku ja- 
rzącego, balsamu i wody krzyżmowej. Wyrabiano także 
agnuski ze złota lub innego kruszcu, albo z alabastru, a nie 
było przedtem domu w Polsce, któryby agnuska nie posia- 
dał. Nuuciusz Marescotti, opisując poselstwo swoje do Polski 
w r. 1()68 za Jana Kazimierza ^) wymienia pełno agnusków, 
które na prezenta dla króla, biskupów i pań magnatek z Rzymu 
poprzy woził i Avraz z różańcami porozdawał; agnuski dla 
pań l)yły bogato haftowane. Poseł wenecki opisując Polskę 
za Zygmunta Augusta wspomina, że mu raz król ten prócz 
innych klejnotów, w których miał szczególne zamiłowanie, 
pokazywał agnus Dei z wielkich diamentów, mający na jednej 
stronie herb hiszpański, na drugiej dwie kolumny z napisem 
plus ultra. Mikołaj Krzysztof Radziwiłł za czasów Stefana 
Batorego w swej podróży do Jerozolimy i Egiptu miał na 
szyi agnus Dei z drzewem Krzyża św. oprawny w złoto 
i diamenty. 



') Niemcewicza: Pani if^t nikł o dawnpj Polsce. 



50 



Aksamit. 

Już na dworze Jagiełły w r. 1?A)'.) używany był al<sa- 
init , bowiem według- rejestrów sl^arbowycli Jagiełły za]iła- 
cono za sztul^e ałcsaniitu, z łś:tóreg'o tał<^że łcaftau dla ł^sięeia 
Witolda Avylś.rojono, ;>2 g-rzywny; za Zyg-iminta Augusta 
kosztował łokieć czariieg-o aksamitu sprowadzonego dla króla 
2 złt, 20 g'r. KaJ sławnie jsze aksamity l)yły genueńskie, we- 
neckie i francuzkie, a wspomina o nich Kej już w r. lóOO. 
Używano g'0 dawniej do przyborów kościelnych i do stroju 
zamożnej szlachty, rycerstwo zaś pokrywało nim delie swoje 
futrzane. Aksamit przyszedł z Persii; Aral)ii i liizancii z po- 
czątku XII wieku do Europy. 

W Polsce wyrabiano aksamity w Gdańsku i av Wilnie 
w XVII wieku. Według dzieła Kraszewsldeg-o : Wlhw, pctłą- 
czyli się w Wilnie w r. 1G97 aksamitnicy z cechem kuśnicr- 
skim; w połowie XVIII wieku w^yrabiano aksamit w Kra- 
sławiu na Litwde, majętności Konstantego hr. Platera , a do 
fabryki tej sprowadzano rzemieślników z Warszaw}' i z Nie- 
miec. Przy końcu XVIII wieku wTrabiano aksamit na spo- 
sób liouski w Grodnie we fabryce Antoniego Tyzenhauza, 
którato fabryka stała pod kierownictwem Francuza umyśl- 
nie w tym celu sprowadzonego. 



Apteki. 

Już dawni Grecy posiadali oddzielne l3udy Jatria, w któ- 
rych sprzedawali środki lekarskie, to też wyraz apotheke po- 
chodzi z greckiego i oznacza miejsce zapasowe. Pierwsze 
apteki w Europie powstały w XII wieku w Neapolu, potem 
w Londynie w r. 1345. W Polsce najpierwsze apteki istniały 
według Długosza w Kral>:owie w XIV wieku za Kazimierza 
Wielkiego; w r. 1333 ł)ył tam aptekarzem może uaj pierw- 
szym niejaki Conrad, około r. 13(32 jakiś Grzegorz, 
około 1390 jakiś Piotr, około 1398 Krzysztofor Włoch, 



51 



około 1427 Jakub, około 1480 Maciej; w r. 13i»o był 
niejaki Andrzej aptekarzem w Krałiowie, jak o tern wspo- 
minają: Eejestra skarbowe Jagiełij/^)- w r. 1485 zapisał 
P a w e ł , aptekarz w Krakowie srebrny puhar na wielki 
ołtarz w kośeiełe Panny Marii ; w r. 1510 był w Krakowie 
Jan A ł a n s s i o , Wlocłi, aptekarzem krółowej Bony, miał on 
dwóch synów: Mikołaja, który był również aptekarzem 
w KrałvOwie i otrzymał w r. 15G9 szłacbectwo — i Pawła, 
który około r. 1555 był aptekarzem w Płocku; w r. 1040 
l)ył w Krakowie aptelcarzem Matiasz Sabłowski. Ponieważ 
ustawa wszeclniicy krakowsl^iej z r. 1433 zabrania doktorom 
wyrabiać trucizny i łęków na zabicie płodu, można wiec przy- 
puszczać, że przed tym czasem zawód łekarski i aptekarski 
był sprawowany przez jedne i te same osoby. 

Głównie jednak Benedyl^tyni trudniłi się w Połsce łe- 
<'zeniem i sprzedawaniem lekarstw. Różne arcliiwa, metryki 
koronne, ustawy króla Jana Olbrachta, a później Zygmunta I, 
nakazujące rewizie aptek, wskazują ślad istnienia osol)nych 
aptek w Polsce. Później pozazdrościli Benedyktynom w tym 
zawodzie także Jezuici, którzy też z początku XVIII wieku 
Ave Lwowie, Stanisławowie, Przemyślu, Jarosławiu, K^rośnie, 
Pińslvu i innych miejscach własne aptel^i posiadali, o którycłi 
istnieniu przekonywają nas dokumenta po zniesionych kla- 
sztorach w r. 1784, będące w archiwum niegdyś śp. Anto- 
niego Sznejdera we Lwowie, dziś w Al^ademii Umiejętności 
w Krakowie. W Lelowie istniała od r. 1392 — 1400 apteka 
jakiegoś Klemensa. ^Y XV wieku za panowania Aleksandra 
Jagiellończyka istniała także apteka w Wilnie, wspomina 
o niej Baliński i Lipiński w Starożytnej Polsce. We Lwowie 
był według Zubrzyckiego kroniki miasta Lwowa pierwszym 
aptekarzem w r. 1445 Ilusin Wasilko; Zimorowicz i Clio- 
dyniecki wspominają o aptece klasztoru dominikańskiego we 
Lwowie w r. 1559, w której się ulvrywala przez cały mie- 
siąc Halszka z Ostroga ze swoją matką, nie chcąc się oddać 



') Wydane przez Aleksandra lir. Przezdzieckiego w Warsza- 
wie w r. 1854. 

4* 



52 

Łukaszowi Górce. W Gdańsku wedłui;' liirselia (Danzujs 
Handels- imd Gewerhegeschichtfi) otrzymało od r. 1403 da 
1433 pięciu aptekarzy oby^vatelst^vo miasta Gdańska; w r. 
1420 był tam jakiś Nicolaus, a w r. 1480 Zimmermanu 
ai)tekarzem; Loscliin zatem w dziele swojem: GeschicJiłe 
Danzigs mylnie twierdzi, że dopiero w r. 14^0 była pierw- 
sza apteka w Gdańsku. 

W XYI wieku spotykamy juz aptekarzy dworskich 
i prywatnych ; do pierwszych należą : Jan A 1 a n s s i o (wyżej 
wspomniany) 1510 — 1548; And ziół aptekarz króla Stefana 
Batorego, jak świadczą rachunki podskarbieg"0 Jana Firleja 
z r. 1590 dworu królewskiego, które były niegdyś w biblio- 
tece To warz. przyjaciół nauk w Warszawie; Bartłomiej 
aptekarz królewski we Lwowie od r. 1509 i Z im mer mann 
Jerzy aptekarz królewski w Gdańsku wyżej wspomniany; 
do drugich: w Bydgoszczy był av r. 1558 jakiś Franci- 
szek, w Bochni w r. 1578 Marcin, w Gdańsku w r. 1577 
Daniel, w Królewcu w r. 1548 Gwiełnius, w lvrośnie 
w r. 1592 Paweł Piotro%vski aptekarzem. W Poznaniu 
były już przy końcu XV wieku apteki ; av XVI wieku mieli 
tam apteki: Sebastian Dyciusz, Piotr Świdra, Elżbieta 
Czerwona, Benedykt Kij ni k, Kasper Bargiel i Łu- 
kasz z Buczek; a w XVII wieku Jan Borka i inni. "W Puł- 
tusku był w r. 1570 aptekarzem Jakub Shun; w Przemy- 
ślu był w r. 1553 aptel^arzem Piotra Kmity Stanisław Suli- 
kowski; w^ r. 1582 byli tam aptekarzami: Malcher Eraz- 
mu 8 wic z i Wojciech Gwoż dziew ski; w Sandomierzu 
w r. 1 560 Maciej aptekarz - i Stanisław z Piotrkowa ; 
w Sochaczewie w r. 15G5 Adam aptekarz. 

We Lwowie byli: w r. 1445 Olbrycht, w r. 1570 
Sebastian, a w r. 1588 jakiś Mateusz i Hieronim Wit- 
tenberg aptekarzami. W r. 1(509 było we Lwowie już sze- 
ściu aptekarzy i Avtenczas wydano postanowienia taksy dla 
aptekarzy. Ci aptekarze robili wówczas "prócz leków także 
torty, marcypany, likiery i gorzałki zwane akwawitą (ztąd 
pochodzi okowita). Zimorowicz powaada, że w r. 1024 apte- 
karz we Lwowie Andrzej Lang za wydaną z apteki tru- 



oo 



ciznę śmiercią ukarany został. W r. 1570 było w Sieradzu 
trzecli aptełvarzów. W XVI już wielvu była aptels:a w Koby- 
linie w Wielł\opolsce, w r. lG2o utrzymywał ją Tomasz Kło- 
ilawsl^i (Łulvaszewicz). Raclninl^i podsl^arbstwa litewsldego 
7, czasów Jana Kazimierza wspominają, że Elilvier aptelvarz 
l^rólewslvi brał jurg-iełtu rocznie 5Ó() zlt. W r. 1583 nadał 
Stefan Batory Henrylcowi Petersolinowi cyruliliowi przywilej 
na założenie aptelvi w Brześciu Litewskim; przywilej ten 
przytoczył Kraszewski w dziele swojem: Obrazy z życia 
i podróży (1842, tomie I str, 180). W XVI wieku byli w Lu- 
l)linie aptekarzami: Paweł Franciszek Caborti 1589, Wa- 
Avrzyniec 1531, Stanisław Kiełczewsl^i 1590, w Kali- 
szu w r. 1550 Ambroży, w Piotrkowie w r. 1533 Piotr 
aptekarz. W Krakowie byli w XVI wieku oprócz wyżej 
wspomnianycłi aptekarzy talvże : Wojciech z Krakowa 1545, 
Stanisław Cliudicz 155(5, Jan Faber 1559, Jan Pip anod 
1574 — 1002, Maciej Kolenda 1584, Mikołaj Lancz 1553, 
Jerzy 1537 — 1559, „Joseph" jakiś 1531, Szymon 
1 5()0 — 1588, aptel^arzami. 

W r. 1()(jO sprowadził lvs. Eadziwiłł aptelvarza Jana 
Hippiusza z Bowslva z Kurlandii do Kiejdan na Litwie, 
który zobowiązał się płacić z tej apteki po lOll talarów rocz- 
nie dla miasta. Lustracie z r. 1()()3 wykazują, że w tym 
ezasie była w Korczynie apteka. Król Jan III przywilejem 
z r. 1(387 pozwolił na założenie apteki w Opałinie. W Zdu- 
nach był w r. 1(590 aptekarzem Gaspar Drajer, w r. 1712 
Teofil Ful bert, a w r. 1730 Jakub Chmelik Czech. (Ob. 
Łukaszewicza: O pin: miast itd.). 

Po większycli dworach były także apteki domowe. 
W Włodzimierzu mieli w drugiej połowie XVIII wieku Ba- 
zylianie aptekę; w Kamieńcu Podolsl^im w r. 17(37 otrzymał 
pierwszy Paweł Lenkiewicz przywilej na otworzenie aptel^i ; 
w Jarmolińcach otrzymał w r. 1790 pierwszy Fischer przy- 
wilej na otwarcie aptelvi ; w XVIII wieku była także w So- 
kalu apteka w klasztorze. AV Warszawie prywatne apteki 
znane już były w r. 1517; w drugiej polowie XVI wieku 
miał jakiś Klemens aptekę w Warszawie; w tymże czasie 



54 

byli tam :ij)tckarznmi : Jakub lialiński 1578, Jan Pis i li- 
ski 1545, Wojciech 1577, Andrzej jeden 1527, drugi 
1 51)4, Melchior li o g- u s k i 1 540, Paweł C h a w 1 o w s k i 1521 ^ 
syn je.i,^o Krzysztof 1558, Erazm Dembicki 1581, Jan 
Muli c z a 1 573, Jan L u dwie z e k 1 5*. »s^ Jan G r ą c k i 1573, 
Mikołaj (Hans 1570, Wojciech Zwiastka 1502. AV War- 
szawie najdawniejszy ślad ajitek mamy przy szpitalu św. 
Ducha, który stal już w XIV wieku; z tego bowiem czasu 
znajdujemy przepisy po polsku, jak się robią niektóre maści, 
plastry i dekokty. W aktach zaś metryki koronnej i \y aktach 
miejskich starej Warszawy wymienione są dwie apteki w tern 
mieście, których właściciele jeden Andrzej, drugi Piotr 
mieli nadane w r. 1525 pewne grunta na przedmieściu poło- 
żone. Z lustracii tego miasta za Stefana Batorego widzimy, 
że w Warszawie były wówczas dwie aptelvi. Za Zygmunta III 
weszły już postanowienia względem opłat, jakie aptekarze 
warszawscy składać mieli do kasy miejskiej ; najzamożniej- 
sza wtedy apteka istniała w kolegium zgromadzenia Jezui- 
tów. Najdawniejsza aptelś^a w Warszawie mieściła się na- 
l)rzeciw kościoła św. Jana, a druga była przy zamku, o lvtó- 
rej wspomina Erndtel w opisie Warszawy w r. 1728. (Tyg. 
illustr. z r. 18G9, Nr 80). W Kawie była apteka w r. 1510, 
a w r. 1554 Krzysztofa Bońskicgo, w r. 1509 Jakuba. 
Maria ni, w r. 1570 Eidigiera de Sacellis, w r. 1582 
Kaspra Car ab a, w r. 1545 Floriana Caborti, w r. 1504 
Antoniego Kazimierza, w r. 1593 Rosińskiego, w r. 
1580 Jakuba Byli ńs kie go. 

W XVII wieku byli w Warszawie aptekarze : U m i a- 
stowslii, Urbankowicz, Jan Szczerbie z, Zóra- 
w i k , Paweł G n o i ń s li^ i , J e r z y k o w s k i , G o w i ń s k i , 
G od a la, Falko wicz. Drewno, Krak o wińsk i i t. d. 
przeszło 30 aptekarzy ; w Toruniu : Paweł (t u 1 d e n i u s ; 
w Krakowie : B r y k n e r 1 697 , S e s e h i aptekarz dworski 
od r. 1020; w Grudziądzu: Jan Hertman 1(501; w Gnieźnie: 
Jan C h u d z i c k i 1 ( 137 i Jakub B i e r n a c k i ; we LAvowie : 
Spetek 1020, Złotowie z 10(50, a w r. 1(580 założył tu 
aptekę Dr Maciej Z i e t k i e w i c z , która dotąd pozostaje 



Oi) 



w ręku tamilii ; Aleksander ( H u s z c z y ń s k i lOTo ; w Jaro- 
sławiu Jan Grusz owić z l(37o; w Elbląg-u Jan Wende- 
landt 10(50; w Gdańsku Jan Wegner 1(522; w Przemyślu 
Krzysztof J\l i e 1 k i e w i c z 1(543, Krystofor AV i 1 k o w i c 1(572 ; 
w Krakowie Mikołaj z Konina 1(329, Kasper Kin 1022, 
Wojciech Kopaczyk 1(321, Gaspar 1021; w Samborze 
Jan Kilianowicz 10(5(); w Malborg'U Jan Kolenberg 1(541 ; 
w Łobżenicy Piotr Kościerski 1011 — 1040; w Prasnyszu 
Maciej Mi e liński; w Bydgoszczy Aleksy 1017; w Py- 
zdrach Piotr z Borku 1027; w Wilnie Dębowski 1(335; 
w Kaliszu Adam Czerwieniewicz 1(502 i Czechowicz 
10(52. W Warszawie był Wojciech Kustrzempski apte- 
karzem króla Jana III; tamże byli w drugiej połowie XY11I 
wieku aptekarzami: Kostrzewski, Hake i Wasi- 
lewski. 

W XVIII wiełiu zaczęły się apteki rozmnażać po ca- 
łym l^raju i dlatego więcej ich tu nie w^ymieniamy. 

O aptel^ach w Polsce wydali ciekawą pracę pp. Ernest 
Swierzawski i Wenda p. t. Materiały do dziejóio farmacil 
w dawnej Polsce. Warszawa 1882, z której oprócz wielu in- 
nych źródeł czerpaliśmy do niniejszego artykułu. 



Arasy. 

(Obacz : Gobeliny). 

Arsenały. 

Arsenały czyli zbrojownie, zwane dawniej także cekau- 
zami z niemieckiego Zeughans, służyły do przechowywania 
rynsztunku wojennego i mieściły się od najdawniejszych cza- 
sów przy zamkach czyli grodach i warowniach ; później do- 
piero stawiano je osobno. Arsenały były najpierw przez Is^róla 
utrzymywane, później, miasta w Polsce powstały j)rzez prawo 
magdebursłiie jals:o oddzielne Rzeczypospolite, same bronić 



5() 

się musiały i do obrony kraju były zobowiązane, ztąd nawet 
małe miasta, a w nich cechy rzemieślnicze miały swoje własne 
zl)rojownie czyli cekauzy. Wielcy panowie zaś od dawnycli 
czasów })osiadali g"i'ody i wojska, wiec i bez zbrojowni ol)ejść 
się nie mogli. 

Najdawniejsze ślady o istnieniu arsenałów w Polsce 
mamy z XIII wieku. Zimorowicz powiada w swojej historii 
miasta Lwowa, że założyciel Lwowa, Leo, książę ruski, za- 
czął w r. 1270 budować we Lwowie zamek i opatrzył go 
zbrojownią. W Lidzie na Litwie był arsenał w XIV wieku; 
w Krakowie istniał arsenał zbudowany w r. 1499 przez króla 
Olbrachta i drugi przez Zygmunta I w r. 1533 zbudowany; 
w Tykocinie, w Brzegu i w Sandomierzu w XVI wieku. 
W Kamieńcu Podolskim był arsenał w zamku w XVI wieku. 
Broń, która się wówczas na zandś.u tutejszym znajdowała, 
wymienił Jabłonowski 'j. AV Poznaniu był w XVI wieku ar- 
senał w rynku, gdzie później za Stanisława Augusta był skład 
soli rządowej. We Lwowie wybudowano w r. 1555 miejski 
arsenał, a w r. 1575 drugi także miejski, który został przez 
króla Jana III odnowiony i dotąd ma nad bramą trzy pła- 
skorzeźby z herbami miasta Lwowa, l^róla Jana III i liet- 
mana Stanisława Jabłonowsldego. W XVII Avieku urządzał 
w^e Lwowie arsenał jenerał artylerii Paweł Grodzicki; był 
tu także arsenał Sieniawskich , w miejscu gdzie dziś biblio- 
teka Wiktora hr. Baworowskiego się znajduje, za kościołem 
Marii Magdaleny. Za Augusta II były we Lwowie dwa ar- 
senały koronne i jeden miejski, które Szwedzi podczas na- 
jazdu swego na Lwów do szczętu złupili. W Opolu i w zamku 
odrzykońskim istniały starożytne arsenały. W Wilnie istniał 
arsenał już w r. 1571, a zawiadowcą jego wówczas był To- 
masz Tliuring. Władysław IV zbudował arsenały w Warsza- 
wie, Wilnie, Smoleńsku i zamkach pogranicznych; za Wła- 
dysława IV istniały także arsenały w Ell)lągu, Gdańsku, 
gdzie gmach Krahn był jeszcze w X\ wieku arsenałem mor- 



') W Prze(ilą(h'n' circlicolijiiicz)iij)n ir((rs:it>rs]iini 7. r. 1SS2, ze- 
szycie 1 i 2. 



Ol 



skim; w Krakowie przy rogu ulicy grodzkiej, w Malborgu 
i w Pucku. W XVII wieku istniały arsenały w Białej Cerkwi, 
w Birży na Litwie, w Brodacli arsenał Stanisława Koniec- 
połskiego, w Dynaburgu, w zamlś^u Korsuńskim, w Nieświeżu 
arsenał Kadzi willo w, w Okopacli św. Trójcy, w Przemyślu, 
w Przeworsku ks. Lubomirskich, w Podhorcacli, w Samborze, 
w Śniatynie arsenał Rzeczypospolitej, w Stanisławowie arse- 
nał założony przez kasztelana Jędrzeja Potockiego ; na zamku 
królewskim av Trembowli i na zamku w AYiśniczu Lubomir- 
skich, założony jeszcze w r. 1(320. Na początliu XYIII wieku 
Av Kamieńcu Podolskim, w llozdole Iizewusls^ich założouy 
około r. 1704 i w Zamościu. Stanisław August kazał w War- 
szawie arsenał armatami opatrzyć. Arsenał koronny w War- 
szawie za czasów sejmu czteroletniego obejmował 12 dział 
dwunasto-funtowych, 18 sześcio-funtowych, 42 trzy-funtowych 
i (3 haubic ośmio-funtowycli. Arsenał litewski miał tyllvO 22 
dział trzy-funtowych. Za Stanisława Augusta działo dwuna- 
sto-t'untoAve miało wartości dziesięciu tysięcy, a trzy-funtowe 
dAYócli tysięcy złotycli polskicli. 



Atłas. 

Atłas pocłiodzący pierwotnie z Chin, używany u nas 
był juź za czasów Władysława Jagiełły. Według rejestrów 
skarbowycli Jagiełły zapłacono za 2 łolccie atłasu na rękawy 
do ł)ryzów króla 1 grzywnę. Za Zygmunta Augusta koszto- 
wał łołvieć atłasu 1 złt. 4 gr. U nas była fabryka atłasów 
Av Różanie w województwie uowogrodzlviem, Aleksandra ks. 
Sapiehy, kanclerza W. L. w XVni wieku, a w Grodnie Ty- 
zenhauza i)rzy końcu NYIII wielai; w ostatniem miejscu wy- 
rabiano atłas, atłas pikowy i półatłasełc. W r. 1829 założono 
w Pabianicach jedne z najpiękniejszych fabrylv tego rodzaju 
w królestwie wyrabiającą: atłas i mory tale wełniane, jak 
i mieszane z jedwabiem, besz, kandot, lustryne, muślin weł- 
niany morowy, adamaszełś: Avelniany i inne ])odobne tkaniny; 
Av r. 184") posiadała ta fabryka oo") macliin i warsztatów 



58 



i pracowało w niej 4o9 robotników, a należała do Benjamina 
Kruselieg"o. 

Najsławniejsze atłasy zagraniczne wyrabiano w Lyonie, 
Tours, Wenecii i w Anglii, Atłasu używano u nas do ul)iorów 
Icościelnycłi, do strojów damslś^icli i mczls.icli, mianowicie na 
żupany, suknie, kołdry i na o])icia komnat u niożnycłi i)anów. 



Atrament. 

DaAvniej robiono w Polsce atrament w domu ówczesnym 
zwyczajem i dochował on do dziś wybornie swoje czarność, 
jak to po archiwacłi i bibłiotel^acli widzieć można; ciekawa 
rzecz, czy nasze, dzisiejsze zagraniczne atramenty za jakie 
sto łat docłiowają talv swoje czarność. Teofilus zakonnik, pi- 
sarz XI wieku, podaje już w swojem dziele o sztukacłi roz- 
maitych tłómaczonem i na polski język przez Teofila Zebraw- 
skiego, sposób, jak należy atrament wyrabiać. Chemiczny 
atrament wyrabiał z początku XIX wieku w Warszawie 
P^dward Wasiański. 



Baje. 

Gatunek sukna zwany baja, wyrabiano w Krakowie za 
Stanisława Augusta, w Kromołowie, w Różanie na Litwie 
majętności Sapiehów przy końcu XVIII wieku i w Załoścach 
we fabryce lg'naceg'0 lir. Miączyńskiego. W ostatniem miej- 
scu produkowano rocznie więcej jalc 2000 sztuk sukna, bai 
i kołder angielskich ; właściciel tej fal)ryki clicąc zaradzić 
brakowi zdatnych fabrykantów, na który się wówczas pra- 
wie wszyscy właściciele fabryk użalali, sprowadził do wy- 
robu sukna i bai maszyny z Anglii. 

Z początku XIX wieku wyrabiano baje w Warszawie, 
w Minkowcach, Deraźni, Jarmolińcach na Podolu; w Wołko- 
wysku gułiernii grodzieńskiej we fabryce Pinesa łiylo w r. 1815 
robotników 50, którzy wyrobili 80 postawów bai, a w dru- 



50 



^ncj fahryce żyda Feiuzilbera pracowało w tymże roku 6.'> 
robotników i wyrol)ili 80 postawów bai. W Izabelinie na 
Litwie w powiecie Wołkowyskim była fabryka Lewina, która 
miała w 1815 r. 12 robotników i wyrobiła 80 postawów bai; 
w Piaskach na Litwie fabryka Kubina Chajmowicza miała 
w r. 1815 dwa warsztaty, w których 12 robotników w ciągu 
roku wyrobiło 50 postawów bai. We fabykacłi wymienionycli 
litewskich wyrabiano prócz bai także pielone kołdry z białej 
wełny. (Więcej obacz: Sukno). 



Bilary. 

w Warszawie wyi-abiano bilary z początku XIX wieku. 



Bilety wizytowe. 

Zdaje się, że bilety wizytowe powstały u nas w XVIII 
wieku; najdawniejsze bowiem, jakie się dotąd przechowały 
w zbiorach Zygmunta Glogera w Jeżewie i Dra Rewoliń- 
skiego w Radomin, pochodzą z tego czasu i należały do 
osób liistorycznych. Bilety owe, które prawdopodol)nie w War- 
szawie wyrabiano, były nieco szersze od dzisiejszych , a tak 
samo długie, robione były z grubego białego niekiedy po- 
łyskującego lub lekko prążkowanego papieru, zawsze przy- 
datnego do pisania inlvaustem. Napisy na nich są najczęściej 
drukowane kursywą, niekiedy bywają ozdobione drzewory- 
tami, ramkami, a nielś:iedy noszą podpis}^ własnoręczne. W zbio- 
rach wyż wymienionych znajdują się bilety: wojewody Fe- 
liksa Łosia, Moszyńskiego, posła Suchorowskiego, znanego 
z czasów sejmu czteroletniego, Gliniki Chorążego, i)Osła Za- 
ł)łockiego, Matuszewicza autora pamiętnników, posła Obor- 
skiego, hr. Tarnowskiego, deputata Grzymały, lvs. Marcinkow- 
skiego, jenerała Grabowskiego, męża owej sławnej piękności, 
którą Stanisław August prywatnie poślubił, księcia Massal- 
skiego biskupa wileńskiego i t. d. ; na jednym bilecie wy- 



co 

drukowano: „Krasicka poslowa Czeruiecliowska" (sic). Kąj- 
ceniiiejszym jednak hiletem kolekcii Glogera jest bilet Ko- 
ściuszki; ozdobiony jest sztycbowaną armaturą i nosi pod- 
pis własnoręczny. Z tego zbioru widać, że prawie wszyscy 
posłowie sejmu czteroletniego musieli mieć swoje bilety wi- 
zytowe, że wielcy panowie zwyczajem zagranicznym najczę- 
ściej nazwiska swoje drukowali, a ^^zlaehta zwykle je pisała, 
że przy nazwiskacb nie kładziono prawie nigdy imion, tylko 
urząd i że francuzczyzny na biletach używała tylko arysto- 
kracia, jak n. p. Ossoliński, Krasicki, Donbotł", AYincenty 
Potocki, Kaczyński, Ignacy Szembek, Zamojski i t. d. Kito- 
wicz o biletach wizytowych jeszcze nic nie wspomina. W r. 
1835 wyrabiał w Warszawie niejaki Schuster l)ilety wizy- 
towe na pa])ierze zwanym : „papier emalie". 



Blacharnie. 

Blacharnie były w Krzepicy w XVII wieku, pod Przysu- 
cha założył je biskup Załuski w Suchedniowie za Augusta III, 
gdzie wyrabiano dopiero za Stanisława Augusta kule, bomby, 
piece obozowe, blachy na pontony i fekMasze, jakoteż na- 
czynie żelazne szańcowe ; w Gliwicach na Ślązku , w Pomy- 
kowie i w Berezowie koło Suchedniowa w XVIII wieku. 
Z początku XIX wieku w Białogoni, w Mizuniu niedaleko 
Stryja w hamerni rządowej i w Kaniowie. 

Blachy żelazne. W Sielcach jest fabryka blach żelaznych 
lu". Henkla von Donnersmark. 

Blachy mieclzia)ie liuto w ICrakowie za Zygmunta III 
z miedzi krajowej i węgierskiej zwanej „czarnej", z kopalni 
Fiigerów i wysyłano takie blachy za granicę. 

Blach mosiężnych była fabryka w Starzynowie, wsi 
miejsl^iej olkuskiej, jeszcze za Zygmunta I. O ])rzywileju da- 
nym na tę fabrykę i)rzez Zygmunta I Pawłowi Kaufmanowi 
w Krakowie w r. ir)24 (Księga Metr. Act. 36, str. 61G), 
wspomina Hieronim Łabęcki w dziele swojem: Górnictico 
ic Polsce, tomie I str. 503, a za nim Giżycki. 



Gl 



Blach 1/ cynkoice ciągniono w Tarnowicach na .Slązku 
z początku XIX wieku, służyły one do zawijania tabaki, 
a były cienkie jalv papier i zakupywano je aż do Francii. 
W r. 1826 i)0wstała w^alcownia do wyrabiania Idach cynko- 
wycłi pod Sławkowem; fal)ryka ta wydawała w r. 1840 do 
20.000 cetnarów blacli i zatrudniała 1 walcmistrza i 'od ro- 
botników; także w Sosnowicacli jest ftibryka blach cynko- 
wych barona Kramsta. 



Blechy. 

(Obacz: Płócienne blechy). 

Bomby. 

Bomb zaczęto używać przy końcu XVI wieku zamiast 
dotychczasowych kul kamiennych. Do robienia takich bomb 
posłał Deciusz, kasier Zyi,^munta Augusta do Wilna do- 
stateczną ilość prochu armatniego, siarki, saletry, oleju, smoły 
i płótna grubego. Wówczas kosztował funt siarki l'/o gr., 
saletry cetnar 9 złt. , prochu cetnar 12 złt. do 14 złt. , oieju 
lnianego funt 1',,, gr. , a luntu do zapalania armaty łokieć 
6 gr. (Obacz także: Kule). 

Broń. 

Broni używali już starożytni Grecy. Najdawniejszy grecki 
wyrabiacz broni i innych narzędzi z metalu był Hephajstos, 
który żył około r. 580 przed Chrystusem. W 15 olimpiadzie 
żyli także wyrabiacze broni: Ehojtos ze Samos, który ucho- 
dzi za wynalazcę odlewnictwa z metalu i inni. (Klemm : Cul- 
turgeschichte) . Semper w swojem dziele der Styl, podaje 
kilku dawnych wyrabiaczy broni prawdziwych artystów 
w swoim zawodzie i tak : M i c h e 1 a g n o 1 o , nauczyciel Ben- 



02 



yeniita Celliuiego, Filipo N eg- roi o z Mediolanu, nadworny 
wyrabiacz broni Karola V i Franciszka I — Antonio, Federico 
i Lucio P i c c i n i n i robił dla familii Farnesów , \i o m e r o 
robił dla Alfonsa 11 Fste. W Niemczech najsławniejszy był 
Cali mann, robił on zbroję króla Chrystiana II z Danii, 
znajdującą się obecnie w Dreźnie. 

W Euro])ie weszła ])alna broń w użycie w XIII wieku ; 
w Chinach znaną tjyla już o wiele wcześniej. W zamku Tan- 
nenbergu zniszczonym w r. 1390 znaleziono już ręczną broń 
palną. Schmidt w dziele swem ') w'spomina o zaslug'ach Po- 
laków na polu wojenneni, zwłaszcza dosyć ol)szeruie wspo- 
mina o ulepszeniach tyczących się broni palnej, poczynionych 
przez Bolesława ks. Świdnickiego w r. 1286. Przedtem uży- 
wali dawni Słowianie jako l)roni : maczug (byłato palka na- 
bijana krzemieniem), siekier, kamiennych lub kruszczowych 
młotów, toporków, oszczepów, proc i łuków\ W Polsce roz- 
różniano broń rycerską i broń ludu prostego. Do pierwszej 
należały: miecze, koncerze, topory, buławy albo buzdygany, 
włócznie lub kopije, oszczepy zwane także dzirytami (z arab- 
ska), łuki i strzały; do drugiej: cepy, widły, kije kute i kol- 
cami nabijane , maczugi. Nestor kronikarz ruski z XI wieku 
pisze, że Polanie używ^ali obusiecznego oręża, który się nazy- 
wał miecz, a Chazarowie używali jednosiecznego oręża, który 
się nazyw\ał szabla. 

Jak my od Turków pożyczyli ubiorów z ich nazwami, 
tak samo Turcy wzięli znowu od nas narzędzia wojowiiicze 
z ich nazwami jalcoto: mecz, dżyda, kopija, i t. d. "). Kozacy 
brali od Polaków tabory i broń ognistą, w konnicy zaś swej 
zaprowadzili rohatyny, misiurki i kolczugi jako polskie, l)rali 
także wzory z wojska polskiego. 

W Polsce broń była nietylko czysto wojennem narzę- 
dziem, ale także i do stroju należała. Następująca broń była 
w dawnej Polsce w używaniu : 

Działa czyli armaty. Według Długosza już w r. 136G 

^) Die Eiif/rickeliou/ der Feuericafen. Scliafliausen 18(3'J. 
-) A. Much liński : Źródłosłownik. Petersburg 18,52, (str. G5). 



03 



używał dział w Polsce l\ról Kazimierz AViełlvi i)vzy zdoby- 
waniu zanil^ów, byłyto żelazne działa, w które nabijano 
liule kamienne i znany już proch. Dawniej zastępowano ta- 
kowe i)rzy zdobywaniu warownych g"rodów na wzór Rzymian 
oddzielnemi drzewianemi machinami burzącemi, które zwano 
taranem, żurawiem, szarszunami i buksztelami. ^Y otwartym 
zaś boju pierwsza o nich wzmianka w naszej historii znaj- 
duje się pod rokiem 1410, bowiem wiadomo, że już Włady- 
sław Jag-ielło używał w r. 1410 w bitwie pod Grunwaldem 
armat, które jednak nie były l^rajowego wyrobu, g"dyż te 
zaczęto u nas odlewać dopiero za Ivazimierza Jagiellończyl^a. 
Clabinet archeologiczny uniwersytetu krakowskiego posiada 
łvavvał działa z czasów ICazimierza Jagiellończyka. Szujski 
pisze, że Witold miał pod Porcliowem w r. 1428 armatę tak 
wielką, że ją 40 koni wiozło. Rozpalone w bitwie działo 
okrywano darnią, ażeby się ocłiłodziło. (Obacz także: Ludwi- 
sarnie). 

W XIV Vłieku wyrabiano w Wenecii żelazne armaty. 
Działa spiżowe niemieckie z pierwszej połowy XV wieku 
widzieć można w giermańskiem Muzeum w Norymberdze. 
Armaty miały dawniej różne nazwy, stosownie do icli użytku — 
i tak nazywano je : kartany, które puszczały kule po 50 fun- 
tów, 2>ólkartanie puszczały kule po 13 funtów ważące gra- 
nitowe, marmurowe lub żelazne pełne; icezoionic używano 
u nas z początł^u panowania Zygmunta I, te zwano także 
bazyliszkami albo falkonetami, wężami lub folślągami (od 
niemieckiego : Feldschlange), albo szlengi, all)o półhakowuice, 
sąto działa polowe po 5 i 6 łokci długości, niektóre z nich 
ciskały kule po 48 funtów, inne ])o 1) funtów, a tałkonety 
po 2 i jednofuntowe; ivaxmańskie zaś, tak zwane od Jana 
Waxmana, starszego nad armatą króla Zygmunta I pod Smo- 
leńskiem ; w r. IGU kula do nieb niespełna 1 funt ważyła. 
Rachunki Deciusza wydatków króla Zygmunta Augusta wy- 
mieniają jeszcze inne nazwy armat ówczesny cb, które król 
kazał w Wilnie odlewać, mianowicie : Notsehlang , Quattier- 
scłilang, Serpentin były większego kalibru, a Scharfmetr, 
Cartawu i Słowik mniejszego. Armaty nieświezkie l)yły wę- 



()4 



żownice, mające po (5 — 8 łokci długości; były one ałl)o w po- 
staci słupa łvoryDcliiego, po Ictórym pełznie pięciogłowa liy- 
(Ira sł-crzydłata, albo nałvształt lv.ołuniny olvręconeJ ł)luszczem. 
Z początliu XVI wielka weszły w użycie mniejsze działa po- 
lowe zwane hakotcince, długie z łożem umieszczone na l<:o- 
łacłi, a obracające sie na soczce; nazwa łial^ownicy powstała 
zaraz po zjawieniu się strzełby w XV wieliu, l)yłato lufa 
odlana razem z haikiem , l^tóry, aby się nie cofała po wy- 
strzale^ zatrzymywał ją na widełł^acli, na soczce, na lvt6rej 
ją wspierano i od tego liałca zwala sie hakownicą; zapalano 
ją luntem, a później choć już broń ręczna liyła bez liaka, 
jednak nazwisko jej dawne pozostało. Haubice wynalezione 
przez pewnego Jezuitę w Warszawie w r. 1G50. Nadawano 
armatom także nazwy : smoki sąto 40 funtowe armaty, ba- 
zyliszki czyli armaty 48 funtowego kalibru, krogulce armaty 
polowe, sokoły armaty pułkowe lekkie, miotające do 6 funtów 
żelaza, także pelikanami zwane, wreszcie szerszenie, małe 
armatki półtrzecia uncii żelaza wyrzucające. Z początku XVII 
wieliu weszły w użycie ramersztiiki , działa ciężkie i)0 13 
cetnarów ważące, najczęściej kamiennemi strzelające kulami 
po 36 —60 funtów ważącemi. Taraśnice są armaty do niszcze- 
nia twierdz. Moździerze wynalezione około r. 1508, u Niem- 
ców nazywano je błaznami (Narren) dlatego, że jako Ijłazny 
kamieniami ciskały; u nas znane ł)yły już w r. 1626. Inży- 
nier Sebastian A d e r s za Zygmunta III pułkownik artylerii 
polskiej był wynalazcą kul ognistych i sposobów rzucania 
koszów kamieni z moździerzy. Wreszcie ukazują się kolejno 
pomniejsze działka zwane: śrótowe 1, 2, 3, aż do 12 fun- 
towych, babki, śmigotcnice, byłato broń ręczna większej dłu- 
gości, piszczały, koluwryny i t. d. 

Sławny Getkant, którego Kazimierz Siemienowicz, autor 
dzieła: Artis magnae artilleriae ') nazywa Archimedesem 
swojej ojczyzny, wymyślił w XVII wieku komorowe działa 
do strzelania granatami; wynalazł on także gatunek słomia- 
nych moździerzy, wyłożonych miedzianą komorą, o których 



') Wydanego w Amsterdamie w r. 1650. 



()0 



Michał Mietli w dziele swojem ') powiada, że je wid/iał we 
Lwowie. Przy oblegania Torunia wymyślił on rodzaj owych 
ziemnych moździerzów takiej wielkości, że z jednego 40 wo- 
zów kamieni naraz wyrzucał. 

Arkahuzy używane były u nas do połowy XVI wieku, 
byłato broń ręczna, lunteni zapalana, 4 — O łokci długa, usta- 
wiona na podporze czyli soczce ; akta krakowskie wspominają 
pod r. 155(3 o arkabuzach czyli strzelbach o dwa rurach. Żoł- 
nierze uzbrojeni w arkabuzy nazywali się „arkabuziery". 
W zbiorze Tomasza Zielińskiego w Kielcach znajdował się 
jeden z najpiękniejszych arkabuzów wykładany kością i krusz- 
cem, ofiarowany Zygmuntowi I przez żonę jego Barbarę Za- 
polię. (Sobieszczański, wycieczka archeologiczna). Moraczew- 
ski mniema, że Niemcy na początku XV wieku zaciągnieni 
od Władysława Jagiełły, wprowadzili do Polski strzelby. 
W XVI wieku wynaleziono w Niemczech zamek krzosowy, 
o którym znajdajemy już od r. 1543 wzmianki w aktach 
krakowskich; a około r. 1670 wynaleziono zameli francuzki. 
W r. 1572 dostarczał Zygmuntowi Augustowi do Wilna strzelby 
ręcznej w znacznej ilości Stefan R e i z ze Suhla w hrabstwie 
Henneberg, jeden z najznakomitszych ówczesnych puszkarzy. 

Po arkabuzach idą rusznice (strzelby). W r. 1564 mamy 
rusznice hubczaste, w r. 1566 są już rusznice z kluczem, któ- 
rego nie odejmują, potem następują rusznice ptasie, do tar- 
czy, zwierzęce, krótkie szańcowe wilczkiem zwane. Z rachun- 
ków krakowskich wiemy, że w r. 1524 zapłaciło miasto Kra- 
ków Irsikowi Czechowi za 8 rusznic 15 grzywien, a Mat- 
tusowi za 1 hakownicę 1 grzywnę 12 gr. AV r. 1626 rusz- 
nice już jako staroświeckie są wspomniane, a w r. 1648 
tylko tarczowe znajdujemy. Rusznice długie nazywano kohyly. 

Muszkiety zajęły miejsce rusznic i zjawiają się od 
r. 1603. W r. 1626 było już 363 muszkietów na bramach 
i basztach Krakowa. Gustaw Adolf całe swoje wojsko musz- 
kietami opatrzył. W XVII wieku wyrabiano w Wrocławiu 

^) Nene kuriose GescliiUtbeschrelbnng, wydanem w Dreźnie 
i Lipsku w r. ITOó. 



66 

muszkiety. Były muszkiety z kółkiem , ale te się kluczem 
mikręeały i luntem zapalały. Za czasów Sobieskiego miało 
wojsko także muszkiety luntem zapalane. 

Wlatróicki wynalazł (iatlier, a wydoskonalił Jan I^os- 
singer w Norymberdze zmarły w r. loTO. 

Pólhaki i pólhar.zki jestto broń lekka i knotka, weszła 
u nas w użycie mianowicie dla konnicy na wojnie i)rzy końcu 

XVI wieku. Półhaki nazwano u nas ])istoletaiiii z i»oczatku 

XVII wieku. 

Strzały mamy z XVI wieku z ploszczykiem żelaznym, 
w kraju wyrabianym ; strzałami zatrutemi Polacy nigdy nie 
strzelali, ale zato u Litwinów ich używanie, jak pisze Mora- 
czewski w swoicli „Starożytnościach", było dosyć powszechne; 
strzały zatrute zniósł w Litwie dopiero Konstantyn książę 
Ostrogski w r. 1512. Beltu kuszowe czyli szypy są mocniej- 
sze od strzał łucznych i krótsze od nich. Kołczany skórzane 
służyły do chowania strzał. Sajdak czyli kiecher służył do 
noszenia strzał, jest tatarskiego pocłiodzeuia, ale był u nas 
używany ; kołczan l)ył przez plecy zawieszony u lewego 
boku, a sajdak był albo u prawego boku zawieszony, albo 
u siodła. 

Kusze \)\\\ narzędzia w^ojenne, służące do rzucania po- 
cisków lub ciężkich kamieni, lub belek żelazem kutych, lub 
beczek smolnych palnycli. Kusze były albo wielkiego kalibru 
czyli murowe, albo małe ręczne, służące do noszenia w reku, 
ztąd zwane nośnemi ; kusza wielka była tą samą macliiną, 
którą jeszcze starożytni używali pod nazwiskiem katapidty. 
Kusze ręczne używane były już w XIII wieku i składały się 
z łoża drewnianego, wysadzanego niekiedy kością słoniową, 
z łuku czyli obłąka stalowego w^ półkole i)ravvie wygiętego, 
cięclioy z liręconego rzemienia łub ze sznuru, hełtu czyli 
strzały dębowej z ploszczykiem czyli grotem żelaznym płas- 
kim lub czterokantowym, opatrzonym w tylnym końcu dwoma 
drewnianemi i)iórami, rączki albo cyngla odpowiednio zasto- 
sowanego jak u strzelby, klucza do naciągania, haka czyli 
lewara lub sznurl^a z orzechem lub gałką kościaną albo 
drewnianą. Ze u nas w Polsce wyrabiano kusze już w XIV 



G7 



"wieku, dowiadujemy się z rejestrów skarbowy cli Jagiełły; 
l^ról ten Ijowiem zapłacił S t a r c z y n o w i , łucziiilcowi kró- 
lewskiemu za kuszę 1 grzywnę i 1 grosz, Ś ci bor owi, łucz- 
nikowi królewskiemu za kuszę i prządki do niej 2 grzywny, 
Andrzejowi Frunczkowi za kuszę i pancerz 5 grzywien, 
Bartoszowi, ])uszkarzowi królewskiemu za kuszę 1 grzywnę 

1 grosz, ^y r. 1530 płacono w Krakowie za wielką kuszę 

2 złt., a za małą 1 zlt. 18 gr. W r. 1541 mieszkał w Kra- 
kowie w bramie Mikołajskiej Jan, łucznik czyli kusznik. 
Kopie czyli 2^''^^^ służyły nato , aby niemi rzucać całą siłą 
na przeciwnika i uszkodzić go pomimo jego silnej zl)roi, lub 
go z konia zsadzić, a weszły w użycie od czasów króla 
Ludw41va, nazwa ich od wkopania w ziemię pochodzi ; oneto 
im])etem swoim rozbijały chmury nieprzyjacielskie pod Kirch- 
holmem, Kluszynem, Chocimem i Cudnow-em. Kopię, gdy 
się skruszyła, i)otrzeba było zaraz nową wziąć; była ona 
długa pół dziewięta ł()lvcia, drzewce miała z młodej prostej 
osiki wydrążone u spodu, na żółto pokostowane; tuleja czyli 
żelazna oprawa u spodu aż po rękojeść, miała półtora 
łokcia. Grot liył o trzecią część krótszy, czworograniasty, 
tylko partacze używali okrągłych. Kopii nie pozwolono uży- 
wać nikomu, jak tylko szlachcicowi. Gdy na wojnę ruszano, 
rozselał lietman nowe kopie rycerstwu ; gdy dom łiudowano, 
kopią mierzano wysokość pokoi, aby się zmieściła. Kopię 
nazywano u nas l^rólową broni. (Obacz Szajnochy: Szkice 
historyczne). Od czasów Karola Chodkiewicza zaprowadzono 
zamiast kopii, lance z chorągiewkami, któremi konie nieprzy- 
jaciela lepiej straszono. Kopie wyrabiali u nas za czasów 
Władysława Jagiełły : Jar and z Polski, Mikołaj Zduński, 
Paszko Surmacz, Tyczko zwany 15ar ziemianin wielko- 
polski, Mikołaj Ptaszkowski i t. d. Za jedne kopię pła- 
cono wówczas 5 grzywien; w alvtach miejskicli krakowskich 
z czasów Stefana Batorego stoi między innemi : „Węgrzy- 
nom, co robią drzewca". 

Rohatyna, o której Bielski w sprawie rycerskiej wspo- 
mina, jestto rodzaj piki czyli włóczni, użjk^wanej w Polsce 
za czasów piastowskich, miała długości 5 łokci i więcej;. 

\* 



była także używaną do lowMtw — w takim razie była krótszaj 
i osadzoną szerokiem ostrzem żelaznem ; tenże Bielski pisze, 
że krakowski biskup Paweł, zmarły w r. 121)2, „8'dy mu kto 
u sieci zwierza zepsował, tedy go rohatyną z g-niewu i)rzebił". 
Łuki robiono z żelaza, drzewa lub na wzór wschodnich 
z rogu. AV drugiej połowic XIV wieku zamieszkiwali w Kra- 
kowie na Kazimierzu rzemieślnicy, robiący łuki (arcujices). 
W r. 1081 był w Kraliowie Jakub Kwiatkowi c, łucznik. 
Jednak luki polskie nie przechowały się do naszych czasów. 
Niemcewicz pisze w swoich pamiętnikach, że dziad jego pa- 
miętał jeszcze w Brześciu ostatniego rzemieślnil<.a łucznika. 
Według Hirscha: Danzlgs Handels und GeAoerbegescliichte 
wyrabiali Gdańszczanie w XIV wieku polskie drzewo na- 
luki dla tyle sławnych w średnicli wiekach łucznik()w an- 
gielskich. 

Jatagany czyli szaszki tureckie i czerkieskie do ścina- 
nia głów w boju, sztylety i imgiaaly nie były u nas uży- 
wane, boto broń podła, skrytobójcza. 

Broń palną małą robili puszkarze lub rusznikarze, zaś 
broń palną wielką ludwisarze, broń sieczną płatnerze i miecznicy. 
Bandolety, o który cli Pasek w swoich pamiętnikacli 
wspomina, byłto gatunelv broni ognistej. 

W Polsce były fabrylvi broni w Krakowie av XV wieku ; 
Ambroży Grabowski przecłiował nam nazwiska kilku kra- 
kowskich wyrabiaczy broni z XV i XVI wieku, jak n. p. : 
Ni cl as K()nigs Blichsenmeister w r. 1455 (zatem nadworny 
królewski rusznikarz z XV wieku), Hanns Weyss der Blich- 
senmeister w r. 1511, Hanns Gra ser Kon. Maj. Biichsen- 
meister w r. 153o, Marti nus armifex regius, Georgius 
A 1 g a j e r , K u n c z a (Konrad), P f a f f pixidarius regius, 
Ludoyicus Petroni reg. Maj. pixidarius w r. 1538, Fran- 
ci sens pixidarius, Mathias Rothenbach de Moguntia, 
Melchior Warcz reg. pixidarius, L u d o v i c u s Italus S. reg. 
Maj. pixidarius, Stanisław Bickmann puszkarz i t. d. 

Jaką ilość u nas pancerzy i puklerzy za czasów Bole- 
sława Krzywoustego potrzebowano, widzimy z kroniki Mar- 
cina Galla, który powiada, że Poznań dostarczał wówczas 



09 



1,300 panceruycli, a 4,(K)0 zbrojnych ])iiklerzem, Gniezno 1,500 
l)ancernycli i 5,000 piechoty, Wladysławowski zamek 800 pan- 
cernych i 2,000 puklerzy, Gdecz 300 pancernych i 2,000 pu- 
klerzy. 

Andrzej Lubieniecki, żyjący za czasów Zyo;niunta III, 
tak opisuje dawne uzbrojenia w Polsce w XV wieku: „Naj- 
przód siodło mieli na koniach tak wysokie, źe pół pachołka 
zakrywało, a to Ijywało albo blacłią okowane, albo do nieg'o 
zasiadacz przywiązano, co ważyło za trzy siodła teraźniej- 
sze. Na pachołlai zasię był pancerz, obrona talca, w Ictórej 
nietylko lvijem ale i naliajl^ą może rycerzovvi dobić, a na to 
tarcza ciężka, a pospolicie na niej bywa to skrzydła jakie abo 
lvity pawiego pierza przyprawione, szyszak szeroki i wysoki 
jak pudło z skotią i kitą z pierza albo forkietem, co wszystko 
z wielkim ciężarem było i w najmniejszy wiatr rycerza umor- 
dowało i Iconia osadziło, a do teg'o kopie z drzewa były tak 
wielkie i tali ciężkie z proporcem aż do g:ałlś.i, że to ważyło 
więcej niż teraźniejsze dwie lvopie. O inszych rzeczach wspo- 
minać się nie chce, które w zależeniu pola i w pokoju dłu- 
gim po staroświecku rycerstwo polskie zatrzymało, jako ar- 
matura polska Francuzom i Niemcom bardzo się nie podoba". 

Ze w XVI wielvu ludzie służebni i włościanie z bronią 
sieczną cłiodzili, dowodzi l^rakowska księga spraw karnych 
przez lietmana sądzonych, g-dzie zeznano jest np. iż złodziej 
sprzedał kord cłiłopu na wieś, albo w r. 1562 złodziej mię- 
dzy innemi rzeczami ukradł 00 samych kordów, albo że 
w r. 1509 odpasał złodziej kord ze srebrem pachołkowi ])i- 
janemu w nocy i sprzedał go za grzywnę, albo że skradł 
z wozu chłopu kord i t. d. W roku 1530 mieli rusznicarze 
i rzemieślnicy wyrabiający kusze w Krakowie już osobny 
cecli, potwierdzony w r. 1002 przez Zygmunta III, w którym 
starszymi l)yli: Jan Krzywy i Gregier wiłeńslvi. W przy- 
wileju tym znajduje się ustęp: „Zważając, iż to jest z wiel- 
kim pożytkiem państwa naszego, gdy jak najwięcej rzemieśl- 
ników zdolnych w sztuce robienia strzelby mieć będziemy, 
przeto odwołując postanowienie rajców krakowskich, ruszni- 
carzom osobne kontubernium mieć, oraz od zgromadzenia pa- 



70 

sani«))inikóvv oddzielić się dozwalamy, tudzież osobny cech im 
postanawiamy" i t. d. W roku 15^3 hyl j)uszkarz w Krako- 
wie Bartłomiej Krampiec, który wyrabiał strzelby dla 
miasta na przyjazd króla. W roku lOlO mieli w Krakowie 
i syftarze czyli sychtarze, których zatrudnieniem był wyrób 
łoża czyli osad do broni palnej, osobny cech, którego star- 
szymi byli : Jan H e y d e i Zacluiriasz B u r k m a n. 

Na początku XVII wieku byli już w Krakowie handla- 
rze strzelb, np. w r. 1602 akta radzieckie \vspominają o ja- 
kimś Joannes T o p s c li e 1 i u s Silesita bombardorum rnercało)\ 
a byłto zapewne i rusznicarz. W roku KiOO byli puszkarze 
w Krakowie : Adam K r o t o c h wm 1 1 i H e r m o 1 a u s , a w roku 
1686 Jakub Ludomski. W r. 1640 byli tamże puszkarze: 
Stanisław B r y k n e r , Micliał B o c li w^ i c , Grygier Kostecki,, 
wszyscy trzej mieszczanie krakowscy. 

Były także fabryki broni w Korczynie za Zygmunta I, 
zkąd rusznice po 3 zlot. R., a simpUces po 1 złt. R. gr. 20 
kupowano (Czacki); w Krzepicy i w .Świątnikach pod Kra- 
kow^em w XVI wdeku; w^ Wilnie założył król Zygmunt Au- 
gust puszkarnię czyli fabrykę broni, gdzie wyrabiano działa^ 
rusznice i różnego rodzaju pociski, a nawet procli i rozsyłano 
je po zamkach litewskich. Do tej puszkami sprowadził Zyg- 
munt August naj bieglej szych wów'czas puszkarzów Polaków, 
których nazwiska podajemy: Stanisław Turek, Ziemi ań- 
s k i Lubelczy k, Mikołaj Drozdek z Bełżyc, Dominik S c h m i d t 
Toruńczyk, Marcin Siekiera. Płaca ich była od 40 do 45 zł. 
na rok, suknia i żywność. Racliunki Deciusza wspominają 
także o puszkarzu Szymonie Haubicu, za którego król 
Zygmunt August kazał Deciuszowi żydom krakowskim długi 
popłacić. W Wrocławiu wyrabiał z początku XVII wieku 
strzelby Henryk Winek. Wrocławskie ówczesne strzelby 
(muszkiety) mają znak W z koroną, albo herb miasta Wro- 
cławia. W Kielcach wyrabiano około r. 1612 strzelby i różną 
broń domową, do kt()rej fabryki ks. Piotr Tylicki sprowadził 
robotników z Włoch; także w Kieleckiem w-yraliiał za pano- 
wania Zygmunta III, Włoch Jan Hieronim Caccia z Ber- 
gamo, pałasze, fuzie i inne wojenne narzędzia, i zaopatrywał 



71 



wojsko w broń przez siebie wyrobioną, za co król nadał mu 
na lat 15 przywilej wyłącznej fabrykacii i od cła uwolnił. 
W T.ii)niszkach województwie wileńskiem wyrabiano w XVII 
wieku broń i proch; w r. 1632 był w Kobylinie puszkarz 
Kamnil<^, Czech; w Kownie wyrabiano broń także w XVII w. 
Strzelby ze zamkiem skałkowym należą do końca XVII w. 
najwcześniej. Za Zyg-munta III był w Ivaniionce Strumilowej 
cech puszkarski czyli sychtarski. 

W XVIII wieku kuto broń w Krakowie, na Litwie broń 
różną, w Kozienicach w ftibryce królewst^iej stojącej ])od za- 
rządem inżyniera Andrzeja Kownackiego, do której sprowa- 
dzono robotników z Belgii, Holandii i Saksonii broń palną; 
majstrów zoljowiązano, żeljy przyjmowali krajowców do nauki; 
przed sejmem czteroletnim zaspakajała ona wszystkie potrzeby 
orężne szczupłego wojska, lecz nie wystarczała na stotysięczną 
armię, ponieważ razem z Końskiemi i Przysucha mogła wy- 
rabiać zaledwo po 500 karabinów rocznie. Fabryka ta czynną 
była aż do maja 1794 t. j. do dnia, kiedy oddział rosyjski 
wyruszywszy przeciw Kościuszce, zniszczył fabrykantów, rusz- 
nikarzy oraz dom dyrektora, zatopił 1,500 sztuk broni i zni- 
szczył hamernię ^). Fabryka lvOsztowała króla Stanisława Au- 
gusta rocznie 720,000 złp. (Kalinka: Ostatnie lała życia Sta- 
nisława Augusta). Kościuszko kazał przeprowadzić fabryki 
broni Icozienicką i koniecką z robotnikami do Warszawy dnia 
22 września 1794 r. (Obacz Gazetę icolną loarszaicską Nr. 18). 
W XVIII wieku wyral)iano także broń w Grodnie w fabryce 
Tyzenhauza, \y Pomykowie około r. 17GG była założona fa- 
bryka lut i bagnetów przez kanclerza Małachowskiego ; spro- 
wadzono do niej robotników cudzoziemców ; fabrykat ł)ył do- 
skonały, bo przy próbach luf na 100 zaledwie dwie lufy pę- 
kły, gdy przy zagranicznych na 100 zaledwie 10 było do- 
bry cli; towar był także o wiele tańszy jak zagraniczny; i tak 
kosztował z tej tabryki karabin i para pistoletów 03 złp. 
karabin z bagnetem 32 złp., strzelba 30 złp., bagnet 2 złp. 
Od roku 1750 do 1782 wyrobiono tu 1,158 karabinów, 1,020 

'; Kor/.oiia: Wnoidrzue dzieje Polski etc. tom II, str. 220. 



72 



strzeli), ]21() par pistoletów dla wojsku i)olskieg'o, zaeo otrzy- 
mała fabryka 104.374 złp. , które w kraju zostały ^). Z tej 
fal)ryki dostarczano broni dla chorąg-wi i)ancernyeh, uzarskicli, 
dla arsenału warszawskiego i t. d. Były także fabryki broni 
w Niemirowie Wincentego Potockiego, mianowicie fal)ryka 
strzeli) i ruralnia, w Staszowie fabryka broni, w Berezowie 
pod Sucłiedniowem wyrabiano l)ag'nety kalibru austriackiego 
i pruskiego, ostrogi, oskardy, tasaki i t. d. W ]vrasławiu na 
Litwie fabryka lir. Platera, w Tulczynie Potockich była ta- 
l)ryka wyborn}'cli strzelb i szal)ełnia, w Częstocłiowej wyra- 
biano sztućce za kStanisława Augusta, a w WarszaN\ie wyra- 
biał w zeszłym wiel^u sławne strzelby Kownacki. Mickie- 
wicz w swoim Fanit Tadeuszu wspomina o sławnycli strzel- 
bach zwanych sagnUitiówkam', robionycłi przez jednego Po- 
lalva w Londynie: napis na jego strzelbach jest: „Sagalas 
London a Bałabanówka". Na wystawie starożytności w Ivra- 
kowie w r. 1858 l)yły okazy z fabryk częstochoAvskiej i war- 
szawskiej. W XVIII wieku również zaprowadził łcanclerz 
W. K. Jan Małacłiowski w dol)rach swoich Końskie fjibryke 
strzelb; w Mohilewie s])orządzano znakomitą broń ; w Ciesza- 
nowie był K 1 i m e lv fabrykant broni , w Jarosławiu Ii i e 1 o- 
gradzki wyrabiał broń przy końcu XVIII wieku, a we 
Lwowie Balcer Werner z początku XMII wieku. W r. 177(3 
było w Lesznie o puszl^arzów, w r. 1804 w Krakowie 18 rusz- 
nikarzy, a w r. 1837 było w I^ubłinie 4 puszkarzy. 

Pistolety zaczęto wyrabiać w r. 13()4 w Perugia we 
Włoszecli, zaś ulepszone zostały w Pistoja, zkąd swoje na- 
zwisko otrzymały. U nas sławne pistolety i strzelby wyi^a- 
biał w XVIII wieku : G i e 1) e n h a n w Warszawie i B a u e r 
we Lwowie. Najsławniejsze zagraniczne pistolety są: hisz- 
pańskie Lazariniego, angielskie Seglasa, niemieckie J. A. Ku- 
chenreitera, Mejdingcra, włoskie Pietra Cava z Brescii, które 
się płacą dziś po 200 złr. za sztukę i t. d. 

Wiemy także z dawnycłi lustracyj, że rusznikarze, pusz- 
karze i lukownicy l)yli różnemi czasy po różnycli miastach 



') Obacz: Sirisn: Ans PJi/-iis Eudc Warsclinii ITitT, 



iii 



i tak 11. p. był z początku XIV wieku w Płocku jedeu pu^^z- 
karz, a w r. 1414 we Lwowie puszkarz Laureuty Helleii- 
1) a s e 11. W Sochaczewie w XV wieku był cecli rusznikarzy 
i łuko^vllików, w XVI Avieku w Drołiobyczy, w Kobrynie na 
łJtwie byli w r. 15().'> jiuszkarze, także w Krzemieńcu, w Lu- 
bowli, w Podołińcu, w Włodzimierzu l)ył puszkarz Hryćko 
SenkowicZj w ł^ucku jmszkarze i nożownicy, w Tarno- 
grodzie była puszkarnia; w Mohilewie uwolnił Batory miesz- 
kańców w r. 1585 od utrzymywania puszkarzy zamkowy cli ; 
w Bracławiu kazał w r. 1552 Zyg-munt August puszkarzowi 
Zoldaliowi Walentemu należycie obronny zamek wznieść, 
który się zobowiązał za 23 tygodnie dzieło ukończyć. F. Sie- 
dmio g r o d z li i był rusznikarzem Zygmunta Augusta. W XVII 
wieku byli puszkarze w Bieczu; w Kamieńcu podolskim był 
za Zygmunta III biegły w sztuce puszkarskiej i wojennej 
Sc ho mb erg, który z polecenia króla zamek i twierdzę 
])Oczął lepiej obwarowywać; nareszcie w samym Kownie wi- 
<lzimy już w r. 1072 puszkarzy, mieczników, nożyczników, 
kowali i ślusarzy razem 4o. W muzeum przemysłowem Iwow- 
skieni zwraca uwagę para pistoletów z lufami mosieżnemi 
grawerowanemi, a oprawa z drzewa wyłożona inkrustaciami 
tegoż metalu. Pistolety te zwracały już uwagę na siebie na 
wiedeńskiej Avystawie światowej: praca ta jest w całości do- 
morosłego hucuła zpod Czernej góry; lufy ulał ze zbieranych 
])rzez lata mosiężnych guzików, wywiercał, wypolerował i wy- 
kończył wszystko sam ze szczególną precyzią. Huculi w Ko- 
lomyjskiem oddawna ]iodobną broń wyrabiają. 

W końcu przytaczamy tu ceny broni palnej z XMI 
i XVIII wieku, głównie według Ambrożego Grabowskiego ') 
i Korzona '-) . I tak : 

W roku 1602 kosztowała w ICrakowie ptasia rusznica 
7 fi., takaż bez kości O tl., półliak z olstrem osadzony kością 

4 fi., muszkiet O fi., muszkiet z mosiężną rurą 5 fi., palestra 

5 fl,, rusznica zwierzęca (> fi., zbroja szara z szyszakiem we 

'j Dfi/nif zdhi/tki Krahiiini. 

'-) ]Vpinipfr?iie dzieje Pulski Z(t S/aii/shi/r.i Aujiisfn. 



74 



cztery pasy uzar.sk;i 15 zip. W roku l(J4s .- cieszyiika 7 zip., 
kohyhi .'> zip., pistoletów para !> — 10 zip., ^•uidynków para 
15 zip., dzida 15 gr. , rząd uzarski srebrny, czarno szmel- 
cowany 404 zip., lialsband albo rząd na konia z biińcznkieni 
30 fi., nakolanka 1 V<j zip., nog-i dwie od stóp aź do ndów 
całe po 5 zip. jedna, nabiodraki po 18 gr., listczaki (na listy) 
sztuka po 7 ' „ gr., rękawice dwie o złp., nag-łówek na konia 
1 zip. W roku 1(J0U : zarękawie 1 * » złp. , pancerz 4 złp. 
W r. 1620 za 350 kul żelaznych do liakownic 3 fl. W r. 
1700 płacono dla wojska polskiego za bagnet 3 złp., a za 
patrontasz (5 złp. W r. 1789 kosztowała armata 12 funtowa 
lO.OOO, 6 funtowa 4000, 3 funtowa 2000 złp., za karabin 
z bagnetem płaciła komisia skarbu ^\ r. 17()7 po 33 złp., 
a za granicą u Splitbergera w Berlinie 29 złp., a za parę 
j)istoletów 30 zip. 22 '/o gr. Kościuszko wyznaczył w r. 1794 
za fuzię strzelecką dobrą 24 złp., sztuciec dobry 36 złp., 
za parę pistoletów dobrych 18 złp., za pałasz dobry 15 złp. 

O broni pisał Kazimierz Siemienowicz dowódzca arty- 
lerii za Władysława IV, Bolesław Podczaszyński, Jakubowicz 
porucznik artylerii , Gustaw Klemm : Dle Werkzetige und 
}VaJfen 18dS, dzieło bardzo ważne, Essenwein, Denimin i inni, 
o broni siecznej Józef Łepkowski. 

Co do broni siecznej obacz tal\że: miecznicy, płatner- 
stico, szabelnie. O artylerii poUkip.j ciekawy artykuł umie- 
szczony jest w Przijjacieln, ludu Nr 34 z 22 lutego 1840 r. 



Bronz. 

13ronzów była fabryka w Warszawie Zygmunta ]Miincli- 
haimera z początku XIX wielvu, łiothego, Drewsa, Jana Trou- 
vego 1 Mintera ; ostatniego tabryka składała się z warszta- 
tów blacharskich, bronzowniczych, konwisarsl^ich, lalviernickich, 
ślusarskicli, stolarskich i tokarskich. Starożytni Grecy uży- 
wali do wyrol)u l)r()nzu miedzi i cyny w stosunku 8 i 5 aż 
do 100 i 24. 



iiJ 



Browary. 

Browary były tak liczne w różnych niiejscacli i cza- 
sach, że wszystkich tu wymienić nie podobna; ]irz}taczamy 
zatem tylko najdawniejsze i to takie, o których lustracie wy- 
raźnie jako o browarach wsj)ominają. Jeżeli zaś w lustra- 
ciach jest mowa o piwowarstwie, umieściliśmy takie miejsca 
w artykule pod napisem: „piwowarstwo", obydwa zatem ar- 
tykuły w^zajemnie się uzupełniają. 

W Polsce były browary w Podolińcu jeszcze w XIII 
wieku, w Krakowie w XIV wieku były browary tal<: liczne, 
że prawie na każdej ulicy był brow^ar; w Haliczu pozwolił 
Władysław Jagiełło w r. 1408 stawiać browary. Zimorowicz 
wspomina o browarach we Lwowie \v r. 1471); w r. 1581 
był we Lwowie browar'Szymona piwowara, a w r. 1603 
browar Melchiora S ci bora; to XV tciekn był także bro- 
war w Opatowie, Sokalu i Toruniu. W XVI tciekn w Chmiel- 
niku, w Grodnie, Horodle, w Jarosławiu, w Jaworowie ; w Kor- 
czynie było według- lustracii z 1504 r, 19 browarów, w La- 
tyczowie, ^Mostach Wielkicli, w Mysłowicach, Nieświeżu, No- 
wem Mieście, Oleszycach, Opocznie, vf Siedliskach w Lubel- 
skiem był w połowie XVI wieku browar, gdzie Mikołaj Su- 
chodolski w r. 1559 przeszedłszy na wyznanie ariańskie, 
zgromadzał Socynianów dla nabożeństwa, które tu, zanim 
kościół zbudowano, odprawiano; w Tenczynie, Trembowli, 
V^\arszawie, Włodzimierzu i AVyszlvOwie. 

W XVII toieku: w Bieczu, Bohusławie województwie 
kijowskiem, w Borku, w Dęl)iu koło Krakowa, Dobczycach, 
Horodyszczy, Hrubieszowie, Kozienicach , Krośnie , Malborgu, 
Myszeńcu , Ostrorogu , w Piotrkowie było według lustracii 
z r. 1629 AYÓwczas 76 browarów; w Eosoczu, Kyczywole, 
Sniatynie, Solcu w Sandomirskiem i w Żarnowie. 

W XVIII icieku: w Bendzinie, Bieczu, Bielanach pod 
Warszawą, Bielawacli nad Mrogą, Bratianie w Cliełmskiem, 
w Dangieliszkach na Litwie było 40 browarów i gorzelń, 
w Gninie było 18 browarów, w Dukli, w Horodnicy pod 



76 

Cirodnein otwiera browary na sposób czeski Antoni Tyzen- 
hauz ; w Jaworowie ^ Kamieńcu i)0(lol.skini , w Kętach , Lity- 
nie, Łucku, Morszczenicy, w Piasecznej ziemi warszawskiej, 
Av Przedburzu , w Rypinie ziemi dobrzyńskiej : w Świdnicy 
i w Starym Sączu byl}' sławne browary, w Siemieniu; 
w Warszawie, g-dzie w r. 177(5 było 126 browarów, z tych 
niektóre robiły i po 4 wary na tydzień; w r. 17i)() pozostało 
tyłko ŚC) l)rowarów z produkcią 200.000 beczek piwa ; na- 
reszcie w Zawichoście. Widać jak produkcią piwa i wódek 
rozwiniętą Ijyła w łcraju naszym, niemal każd}' mieszczanin 
małomiasteczkowy warzył piwo u siebie, lub sycił miody, 
tym sposobem prawie w każdym domu mieszczańskim znaj- 
dowała się szynko wnia, co było jednym z g'łównych j)owo- 
dów upadku i poniżenia stanu miejskiego. Z ])Oczątku XIX 
wieku był we Lwowie browar Prołiaslii w tem miejscu, gdzie 
dziś jest ogród teg"0 samego nazwisku. (Obacz także : Piwo- 
warstwo). 



Bruki. 

w Krakowie kładziono już bruki w r. 13<32, a w r. 1;»07 
wspomniany jest w najstarszych księg-ach miasta mistrz bru- 
karzy AYacław. (Szujski: Kraków aż do XV wieku). 



Budownictwo. 

Niniejszym artylaiłem cłicemy sprostować dość często 
po różnych obcych dziełach rozsiewane mylne wiadomości 
o naszych artystach, jakobyśmy nie mieli ani architektów, 
ani budowniczych swoicłi; i tali między innymi August 
Denimin w swoim dziele ^) powiada (na str. C)D tomu I) Poh- 



') H(X))clbiir]i )hr bildenihn mul (/f/rfr/jfirJifn K U n •<!■<' , iihr-r- 
setzt roii O. Mof/ies, którego w niemieckim ję^-ykn dopiero 
tom I wyszedł, ;> jeszr-ze 4 tomy mają wyjść, we francuz- 



i < 



len kann iceder Architehten noch Bildhaiier vo)[tiihren. Otóż 
lica o(li)arcie tego zarzutu przytaczamy poniżej wszystkich 
znanych nam architektów i budowniczych, czyto Pohików 
czy obcycli w kraju naszym pracujących, od najdawniejszych 
czasów. Zaś co do rzeźbiarzy odsyłamy czytehiika do arty- 
kułów : Wyroby snycerskie i rzeźbiarskie z marmuru , ka- 
mienia i kruszcu. 



Jeszcze w czasach pog-ańskich stawiano u nas pyszne 
świątynie czyłi bóżnice. AVedług- Długosza główne takie świą- 
tynie stać miały w Gnieźnie, Krakowie, Wiśłicy, i Lubuszy; 
u nadłabańsldcli .Słowian pełno ich było, każdy powiat miał 
swoje, które nałeżały do naczełnych bóżnic wszystkicłi Sło- 
wian w Retrze i Arkonie się znajdujących ^). Z wprowadze- 
niem rełigii chrześciańskiej do Połski naród nasz wstąpił 
w ścisłej szy związełv z Zacliodem, zł<:ąd zwyczaje, nauki 
i kunszta przejmować zaczął. Wówczas poczęto u nas budo- 
wać kościoły, lub przerabiać je z pogańskich świątyń, a pierw- 
szymi co je u nas budowałi, Ijyli zakonnicy reguły św. Be- 
nedyktyna, l^^tórzy prócz tego, że byłi duchownymi, byli za- 
razem i budowniczymi, z początku wprawdzie cudzoziemcy, 
którzy z obowiązku tą sztulcą się zajmowali, później jednał<: 
sztuka budowania i przez krajowców uprawianą była, jak 
nas o tem przel^onywują niżej wymienione nazwiska budowni- 
czych i architektów Px)łaków łub obcych w kraju u nas osia- 
dłych, które nam historia przechowała ; a jeśli niewiele z nich 
doszło do naszych czasów, w tem należy szukać przyczyny, 
iż w ubiegłycłi wielbach orężem tylko zyskiwała się sława, 
a imię artysty ł^ryło się w cieniu i nikt o niem nie myślał ; 
może dopiero z czasem, któremu z uczonycłi naszych uda się 
odgrzebać jeszcze jakie zazwisko budowniczego lub archi- 



kim zaś języku wyszło cale dzieło w III tomacli av Pa- 
ryżu w r. 1875. 
') Maciejowskiego: Piencotne dzieje Polski. 



78 

tekta Toliikn, jakto dopiero niedawno udało ^ic profesorowi 
i zaslii/oneniu badaczowi Wlady.slawowd Łu.szczkiewiczowi 
odkryć nazwisko Bartłomieja lierecei Włocłia, arcliitekta 8ła- 
\vneg"o kapłicy Zygmuntowskiej w katedrze krakowsł^iej. Woju}' 
prowadzone z Niemcami Ijyły zapewne przyczyną , że Bole- 
sław ucliylił się od Avpływu teg-o narodu, nie wzywając ieli 
pomocy, a ustałił związki z Wlocłuimi i Francią, gdzie nauki 
i sztuka zaczęły rozkwitać. Ztamtąd sprowadzał ducłiowuycli, 
utworzył nowe biskupstwa na »Slązku i Pomorzu: wezwał 
'/ Francii uczonycli i biegłycli w sztukacłi pięknycłi Benedyk- 
tynów, budował im I\.ościoły i l^łasztory według zdania Dłu- 
gosza na kształt i obyczaj Greków. W tymto styłu wzniósł 
Bołesław kościoły i kłasztory Benedyktynów w Tyńcu, w Sie- 
ciechowie, na Łysej Górze, w Płocku, św. Andrzeja w Kra- 
l^^owie i wiele innycli. Budownictwo świeckie w guście wło- 
skim nigdy nie wzniosło się tak wysołio u nas, jałc za Zy- 
gmunta 111. Król ten bowiem sam ciągle pałace i zamki 
stawiał — a możni panowie, a nawet Ijiedniejsza szlachta na 
wyścigi go naśladowali. W końcu XVI i początku XYII w. 
Avłoszczyzna w Polsce Ijyła jirawie w^szędzie wytworem 
i wzorem, czego ślad widzimy dotąd nietyłko w kościołach 
i zamkacłi, ale i w domach miejskich i wiejskich. 

Nie może być naszem zadaniem ])rzedstawić tutaj hi- 
storii początków l)udownictwa i arcłiitektury u nas, uczynili 
to już bowiem inni, że tu tylko wymienię szacowne dzieło 
Sobieszczańskiego : Wiadomości historyczne o sztukach pię- 
knych to dawnej Polsce; także nie wcłiodzę bliżej w kwestię, 
czyśmy mieli kiedy jakie własne odcechowane budownictwo, 
trudno osądzić — wszakże drewniane budowy starycłi kościo- 
łów, dwor(')w, spiclu-zów i t. }). poświadczają, że u nas coś 
swojego istniało. My tylko clicemy tu Avymienić najdawniej- 
sze zaljytki Ijudownictwa w Polsce, do których się liczą : ko- 
ścioły, zamki, baszty, ratusze, sukiennice i bramy i podać 
znane nam nazwiska architektów i budowniczych w dawnej 
Polsce. 

Do najdawniejszych zabytków budownictwa w Polsce 
liczą sie kościoły: 



79 



Katedra gnieźnieńska założona jeszcze w drugiej po- 
łowie X wieku, a nawet jak Sobieszczański utrzymuje, jeszcze 
przed og'ólneni przyjęciem wiary chrześciańskiej av Polsce; 
kościół Św. Jerzeg'o w (Inieżnie, o litórym Niemcewicz po- 
wiada, że Mieczysław i poprzednicy jeg:o czciłi w . nim fał- 
szywe łiog-i, a z którego wytoczone bałwany w^ jeziorze tuż 
])od zamkiem płynącem utopiono; l^ościół w Poznaniu za- 
łożony jeszcze przez cesarza Ottona I, łcościół Benedylctyuów 
na Łysej (Jorze, łv0Ściół św. Krzyża na Skałce w Kralvowie, 
kołegiata w Wiśłicy i ł^ościół Lubuski na 8łązku. Wszystkie 
te kościoły mają stać na miejscu dawnych świątyń pog"ań- 
słcicłi. Mieczysław I stawiał murow^ane kościoły w Gnieźnie, 
Poznaniu, ICrałcowie, Kruszwicy, PłoclvU, Lul)łinie, Sniog-orze- 
wie i Cliełmińsku. Do najdawniejszych łś.ościołów^ w Polsce 
należą także łcościoły : \n Tumie wystawiony w r. IHiT, w Ko- 
źminie 090, w Gieczu, w Trzemesznie 0(30, św. Marcina pod 
Tarnowem z modrzewia. Benedyktynów w Tyńcu 1008, w Sie- 
ciechowie w Sandomirskiem 1010, w Zembociuie koło Pro- 
szowic, g-dzie jeszcze proboszczem l)ył św. Stanisław bislcup 
krakowski, w Mog'iłnie 1005, w Gidlach kościółełv modrze- 
wiowy 1O50, w Krobi, lvatedra w Sandomie'"zu 1121, kościół 
Św. Mikołaja w Końskich, w r. 1121 już odnawaany, a wresz- 
cie 77 lvościołów w stylu romańskim tak zwanycłi Duninow- 
skich, postawion3'ch w XII wieku przez Piotra Dunina (z l^tó- 
rych 59 wymienia Sobieszczański w wyż wymienionem dziele, 
jednak i z tycli wiele prof. Luszczlciewicz zakwestionował). 
Z XII wieku talvże pochodzą kościoły: w Kielcach, Jędrze- 
jowie, Lubinie, Łuknie, Koronowie, Lendzie, Opatowie, Ko- 
przywnicy, Wąchocku , Sulej o wie , Miecliowie , św. Floriana 
w Krakowie. Na Litwie najstarsze kościoły postawione łiyły 
w Wilnie, Hajnowie, Krewię, Miednikach, Myszagołe, Niemen- 
czynie, Obolczycach i w Wilkoraierzu , były one postawione 
jesczcze za czasów Jagiełły. 

Wogóle zabytki budownictwa kościelnego sięgające do 
drugiej połowy XIII wieku, były budowane w stylu ' bizan- 
tyjskim i romańskim, od XIII — XV wieku przeważnie w stylu 
gotyckim ; później powstał styl barocco, a wreszcie z począt- 



80 



kieiii \\l wieku zably.snal u nas renesans ezyli styl odro- 
dzenia. Dodać tu winnniśmy, że z budowlami cei^lancmi 
w Polsce spotykamy się dojńero w pierwszej połowie XIII 
wieku, gdyż dotąd budowano z kamienia, aczkolwiek ceg"ły 
razem z kamieniami używano już u nas w drugiej polowie 
XII wieku. 

Do najdawniejszych u nas zabytkÓNv stylu gotyckiego 
liczą się kościoły: Panny Marii w Krakowie, założony 
w r. 1226; św. Barbary w Krakowie, l)U(lowany równocześnie 
z poprzedzającym; w Drzewicy w Sandomierskiem fara 1):U5; 
katedra w Kral^^owie odbudowana od r. 1320 — 1359 na miej- 
scu dawniejszej po dwukrotnem jej spaleniu; kościół Bożego 
Ciała w Krakowie 1347; św. Katarzyny w Kralcowie 1343; 
fara w Piotrkowie 130(5; kolegiata w^ Wiślicy zaczęta przez 
Władysława Łoliietka, a skończona w r. 1350 za Kazimie- 
rza Wielkiego ; w Nowem Mieście Korczynie kościół Francisz- 
kański przebudowany 134(3; w Zagościu fara 1355; w Kro- 
śnie fara, we Lwowie Itatedra polska, założona w r. 1370 
podług planu architekta miejsldego Piotra Stechera, a do- 
kończona w r. 1479 pod kierunkiem budowniczego z Wro- 
cławia Joachima P r o m a , piękny zaś ganek przed głównym 
wcliodem i dwie kaplice poboczne dobudował w r. 1493 ka- 
mieniarz Hann; równocześnie z tą l^atedrą zbudowaną była 
katedra ormiańska we Lwowie przez budowniczego Dore, 
tego samego, który i katedrę ruską we Lwowie budował; 
kościół Dominikanów w Lublinie 1342; w Szydłowcu 1355; 
w Łęczycy lvościół Dominikanów 1370; w Czchowie i Bie- 
czu fara; w Dobrzyniu kościół Franciszkanów 1316; w Cie- 
chanowie fara 1353; w Warszawie katedra św. Jana w r. 1370 
przebudowana; w Włocławku lvatedra 1340; w Przeworsku 
kościół 1396; w Gdańsku kościół Panny Marii wzniesiony 
w r. 1343 kosztem Krzyżalś:ów (dziś kościół protestancki) ; 
wreszcie kościółek św. Anny w Wilnie zbudowany w r. 1398 
przez Jana Puhrbaclia z Malborga, którego Anna Witow- 
dowa w tym celu sprowadziła. Późniejsze kościoły opuszczamy, 
aby zbyt pracy naszej nie rozszerzać. 

Co do zamków, to potrzeba zapewnienia własnej obrony, 



81 



zniewoliła przodków naszycli do stawiania warownych gro- 
dów, z których do najdawniejszych zabytków w Polsce się 
liczą: szczątki zamku w Kruszwicy z mysią wieżą, pocho- 
dzące jeszcze z r. 842, zamek w Krakowie sięga czasÓAV 
przedhistorycznych; zamki: w Koninie zbudowany w r. 1151, 
w Baranowie nad Wisłą llSo, jeden z najlepiej dochowanych 
zabytków teg'o rodzaju; w Czersku, w Liwie 1112, w Cie- 
chanowie, Sochaczewie, Nowem Mieście, Orszymowie już w r. 
1252 Av dziejach wspominany, w Zakroczymiu, Czerwińsku, 
Radzikach, Wyszogrodzie, Dobrzyniu, Płońsku, Kornyszynie, 
Radzanowie, Odrzykoniu, Dobrzycy przez Długosza pod ro- 
kiem 1065 wspominany, w Bolesławicach 1269, w Melszty- 
nie, Czorsztynie, Zbąszynie w Wielkopolsce 1253, w Pułtusku, 
w Warszawie, Łomży, Latowiczu, Różanie, Ostrogu, Wiśniowcu, 
w Kral^owie po zgorzeniu odbudowany w r. 1306 , pałac 
w Łobzowie 1357; w Lublinie wymurowano w r. 1246 za- 
mek na miejscu dawnego, a w r. 1346 po zburzeniu przez 
Tatarów, nanowo przez Kazimierza Wielkiego wzniesiony; 
w Pieskowej Skale już w r. 1315 wspominany jest zamek 
w przywilejach; w Ojcowie, Płocku, w Łęczycy zamek prze- 
budowany przez Kazimierza W., w Rawie w r. 1351 prze- 
budowany, w Poznaniu za Kazimierza W., w Koźminie 
w X1Y wieku, w Niepołomicach 1358, w Lanckoronie 1366, 
w Drzewicy, w Pieninach zamek, w którym się w r. 1259 
Św. Kunegunda ukrywała, w Czchowie, Przedborzu, Opocznie, 
w Krasnymstawie, w Lelowie w r. 124(i przebudowany, 
w Pyzdrach przez Kazimierza W. przebudowany, w Bendzi- 
nie, Haliczu, Trembowli przez Kazimierza W. przebudowan}', 
w Sanoku 1366, w Przemyślu zbudowany prawdopodobnie 
jescze za Bolesława Chrobrego, w Szymbarku, w Chełmie, 
Bełzie, Oleslai, Lwowie, Krzemieńcu, Dobnie, Czartorysku, 
w Łucku jeszcze około r. 1000 istniał zamek, który później 
przebudowany został, w Smotryczu, Bakocie, Kamieńcu po- 
dolskim, Sokulcu, w Włodzimierzu przebudowany za Kazi- 
mierza W. Jedno Wilno na całą Polskę miało w XYI wieku 
dwa zamki, w Lidzie, Trokach, Kownie, Oszmianie, Wilkomie- 
rzu, Nowogródku, Kiernowic, Runiach, Tęczynie, Łowiczu^ 

i; 



«2 

Starem Siole, Muszynie, Złoczowie, Nadwornej budowany 
w Xy wieku przez starostę Kuropatwę, w Stryju i t. d. 
"Wreszcie zamki wzniesione lub do lepszeg'o stanu dopn^wa- 
dzone przez Kazimierza W., po kt('>ry(']i po największej części 
ani śladu dziś nie pozostało, jakoto: w Kaliszu, Kole, Ko- 
ninie, Nakle, Wieluniu, Kościanie, Międzyrzeczu, Przyszowie, 
Wyszogrodzie, Skawinie, Osieku, Oostyranie, Kowalu, Witko- 
wie, Tuliczkowie, Kopanicy, Nieszawie, Wieliczce, Olkuszu, 
Wiślicy, Szydłowie, Wąwolnicy, Stawiszynie, Inowlodziu, 
Krośnie, vSieradzu, Brzeźnicy, Ostrzeszowie, Rze])icy, Siecie- 
chowie, Solcu w Radomskiem, Zawichoście, Korczynie, Zloto- 
ryjsku, l^ydg-oszczy, Lubaczowie i t. d. 

Do dawnych zabytków l)udownict\va liczą się także 
ratusze: w Sandomierzu, Bieczu, Tarnowie, Kazimierzu dol- 
nym nad Wisłą, w Poznaniu wzniesiony na miejscu dawnego 
z XIII wieku, z początku XVI wieku Avedlug planów Jana 
Baptysty z Quadro Lugano Włocha; ratusz w Gdańsku 
przebudowany za Zygmunta Augusta po pożarze w r. loGl; 
ratusz w Pabianicach i Szydłowcu, obydwa z początku XVI 
wieku; Sukiennice w Krakowie z XIII wieku i t. d. Niem- 
cewicz pisze w swoich: Podróżach historyczny cli (str. 18), 
że nocował w Samsonowie we dworze modrzewiowym, w któ- 
rym na belku odkrył rok 1123; byłbyto zatem także jeden 
z najdawniejszych zabytków tego rodzaju w Polsce. O dru- 
gim takim dawnym kościółku modrzewiowym wspomina Se- 
weryn Groszczyński w swojej podróży do Tatr, że się znaj- 
duje w Łopusznie, gdzie na jednej belce wyryty jest rok 124(). 

Z tych zabytków przypuszczać należy, iż sztuka bu- 
dowuicza od najdawniejszycli czasów zarówno w Polsce jak 
i w innych krajach oświeconej Europy uprawianą była. Na 
poparcie czego przytaczamy tu znane nam nazwiska bi]do- 
w niczych i architektów Polaków i tak : 

W archiwum zgromadzenia 1)udowniczych av Wiedniu 
prowadzonem od r. 713, są wypisane na czarnycli drewnia- 
nych tablicach w kształcie szatek, białą farbą olejną nazwiska 
wszystkich wiedeńskich budowniczych od r. 71;i. Wyjmujemy 
z nich nazwiska Ijudowniczych, pochodzących z Polski, mia- 



iiowicie : Hanus z Gdańska i Niclas z Krakowa , obydwa 
między rokiem 798 a 821, byli w Wiedniu zatrudnieni ; jakiś 
Stefan budownicz}' około r. 1150, Tobiasz z Krakowa 
między r. 1190 a 1202, Jakub z Gdańska między r. 1202 
a 1252, Karol z Gdańska między r. Io40 a lo45, Józef 
z Gdańska między r. lo45 a 1359. W urządzeniach żu}) sol- 
nych przez Kazimierza W. w r. 1^)1)8 uczynionych, a przez 
Kazimierza Jagiellończyka w r. 1451 potwierdzonych , jest 
wymieniony: Szczepanko magister murorum. Krakowia- 
nin Mikołaj Gerlak sprowadził w r. 1327 do Krakowa 
strumień Rudawy. (Portret jeg'o sztychowany przez Micliała 
Stachowicza znajduje się w Pszczółce krakoicskiej z r. 1822 
tomie I). Ni cola u s z Krakowa między r. 1524 a 1534, 
Paweł Kholbl z Krakowa w r. 1525, pisał się: rom. Kais. 
May. Hof.ifeinmetz nnd Panmcister, brał udział w później- 
szej budowie kościoła św. Szczepana, budował ganek z pa- 
łacu cesarskiego do kościoła Augustianów w Wiedniu, który 
dotąd istnieje. Melchior z Wrocławia av r. 1(308. Mono- 
gramy przez tych artystów używane podał lvluczycki w dziele 
swojem : Pamiątki polskie iv Wiedniu, a za nim Sobieszczań- 
ski w wyżej wymienionem dziele. Oktawian F a 1 k n e r a wła- 
ściwie W o 1 c n e r budowniczy i kamieniarz krakowski z XII 
wieku, był około r. 1144 z Krakowa powołany do Wiednia 
})rzez margrabiego Henryka Jasomirgotta do wybudowania 
kościoła Św. Szczepana (dawniej Wszystkich Swiętychj. Akta 
zgromadzenia budowniczego wiedeńskiego piszą : „ist dariiber 
Bau- und Werkmeister gewesen Octarianus Wołk en er 
von Krakau ans Pohlen, und hat das ganze Werk in Stein- 
łiauen und Mauern gefiihrt". (Antoni Oleszczyński : Wsjw- 
mnienie o Polakach, co słynęli w obcych krajach. Paryż 1843 
str. 7). O tym budowniczym podał ciekawe szczegóły Osso- 
liński w swoich: Wiadomościach hist. kryt. (tomie I), który 
także załączył rycinę budowli AYolcuerowej kościoła Wszyst- 
kich Świętych w Wiedniu podług onejże zamieszczonej 
w dziele Ogessera '), potem pisali o nim Kluczycki w dziele: 



■■) Beschreibiing der Metrop. Kirclie zu Si. Stefan In W i en 1779. 

6* 



84 

Pamiątki polskie iv Wiedniu i ŚobieszcZcauski w swoich: 
Wiadomościach o sztukach pięknych i w Encyklopedii Or- 
gelbranda. Postać wysunięta ze ściany dźwigająca drugą 
ambonę na prawo od bocznycli drzwi umieszczoną w kościele 
Św. Szczepana, przedstawia samego budowniczego Wolcnera. 
Wiśniewski Micliał pisze w swojej literaturze, że już w YIII 
wieku byli u nas architekci Mikołaj z Krakowa i Jan 
z Gdańska. 

Budowniczowie i murarze gdańscy sławni byli już 
w XIII wieku, w XIV i Xy wieku takie gmachy jak ratusz, 
kościół Św. Jana, św\ Elżbiety, dworzec Artusowy i kościół 
Panny Marii w Gdańsku wystawione były wszystkie ręką 
miejscowycli robotników, toteż gdańscy mistrze nie potrzebują 
się rumienić wobec strasburskich Erwinów. Prócz tego gdań- 
scy budowniczowie i murarze wznosili gmachy w całej Polsce ; 
wiemy bowiem, że murarzy i cieśli gdańskich używano do 
Warszawy, Chełmna, Pelplina i Harenpot w Kurlandii. W r. 
lo79 Henryk Ungeradin mieszczanin i budowniczy gdań- 
ski zawiera kontrakt o dalsze prowadzenie budowy l-iościoła 
Panny Marii w Gdańsku; tenże budowniczy prowadził taliże 
między r. lo79 a 1382 budowę ratusza, murów miastowych 
i dworca Artusowego w Gdańsku, a pomagał mu mistrz Ti- 
deman. Budowniczy gdański Meister Steffeus wykończył 
w r. 144() południową fasadę kościoła Panny Marii w Gdań- 
sku. W r. 1473 budowali gdańscy mistrzowie Sommerfeld 
i Mikołaj Tyrołd kościół św. Jana w Warszawie, jeden 
z najpiękniejszych gmachów Warszawy. (Obacz Hirscha : 
HandeU and Geicerbegeschichte Danzigs). Gdańslś^i budo- 
wniczy Hanus Schneider był od r. 1500 — 1(306 miasto- 
wym budowniczym w Wrocławiu i budował bramę (Poternen- 
pforte). W r. lOGl darował Jan Kazimierz w Wilnie mury 
po starym kościele św. Anny budowniczemu Janowi S a 1 w a n- 
dorowi, który zato miał się przyczynić do odnowienia Ico- 
ścioła katedralnego. Tenże Salwandor zburzył do szczytu 
kościół Św. Anny, a cegły użył na restauracię katedry. (Kir- 
kor: Bazylika liłeicska). 

Nazwislia te wskazują, iż av czasach gdy samoistnie 



85 



na tej drodze zaczęliśmy już postępować, są ślady, iż mie- 
liśmy artystów krajowych już w odległych Aviekacli tak sła- 
Avnych, iż używano ich nawet za g'ranicą. Fiissli w swoim 
dykcionarzu artystów wspomina o Wojdsku budowniczym 
już za Mieczysława I w Polsce słynącym , który zwidziwszy 
Rzym i całe Włochy, za ])owrotem do kraju pierwsze kościoły 
w Polsce miał budować. Mistrz Piotr z Ivrakowa zawarł 
kontrakt o budowę zakrystii przy kościele l'anny Marii 
w Ivrakowie w r. 1391). Henryls: Lamesz budowniczy Ka- 
zimierza W. budował w Lignicy kościół Panny Marii. Piotr 
Arler syn Henryka, Polak budował w drugiej połowie XIY 
wieku katedrę św, Wita w Pradze na Hradczynie, bodąc do 
tego wezwanym przez cesarza niemieckiego ICarola 1\, także 
kościół w Kolinie, świątynię prazką na lvarlshof i dawny 
most na Wełtawie; ojciec jego także budowniczy pracował 
w swoim czasie w Gmiind. Portret Piotra Arlera wraz z jego 
krótkim życiorysem dotąd znajduje się na jednym ze słupów 
w katedrze św. Wita w Pradze '), a odwzorowany jest w 7yg. 
illustr. Nr 154, z r. 18()2. W XIV wieku stawiał most łyż- 
wo wy pod Czerwińskiem na Wiśle jakiś Jarosław pod 
dozorem Dobrogosta z Odrzywola (Szujski). Długosz pisze, 
że jakiś Jarosław wystawił z lvamienia kościół św. Zofii 
w Kijowie. Jan Basta z Żywca budowniczy w XV wieku ; 
Długosz wspomina, że jednym z najdawniejszych budowni- 
czych Polaków jest Wacław z Tęczyna, syn Jędrzeja wo- 
jewody krakowskiego, budowniczy króla ICazimierza W., stanu 
duchownego, onto króla radą swą wspierał i jemu król 
w chwili skonu dokończenie budowy zamku Włodzimierskiego 
zlecił. Marcin Proszka był w Krakowie arcliitektem za Ka- 
zimierza Jagiellończyka około r. 1474. Sklepienie u Panny 
Marii w Krakowie przebudował w r. 1442 mistrz C zip sar 
z Ivazimierza, zaco otrzymał 190 grz3^wien, gdyż dawniejsze 
budowane przez majstra W er nh er a w r. 1395 zapadło się. 



') O tym Arlerze obacz : Zeitschrift fiir bildende Knnsf 
Liitzowa tom VI, str. 99 w rozprawie Ungra p. t. Die 

(hiitsdten Douibaunieister iit Prag und Maikwd. 



80 

W r. 1;»'.)!^ in-(»(lzi się majster Piotr o budowę biblioteki przy 
starej zakrystii tego kościoła. Bartoszewicz pisze , że syn 
Justusa Dęciu sza sekretarza króla Zygmunta Starego 
był budowniczym kościoła Panny Marii w Krakowie. W XV 
wieku byli w Wilnie budowniczowie : Stefan Ławrynowicz, 
i Jan Skiedel. Albin Schultz wspomina o Idlku budowni- 
czycli wrocławskich dawnych czasów i tak: Meister Lucas 
1447, Hanns Krawsclie der P)aumeister 1432, Meister Bern- 
hard 1451, Jost Tauchen Uf)!). W r. KJIO był av Wilnie 
budowniczy królewski Wilhelm P o h 1. Za czasów Zygmunta I 
Ijył kanonik krakowski Jan Salomon biegłym l»udowniczym. 
Jan Korcz ba eh kanonik l^rakowski i architekt XVI wieku 
odbudował kościół św. Agnieszki i Łucii z klasztorem św, 
Klary w Krakowie (wspomina o nim Konstanty Hoszowski 
w świeżo wydanym życiorysie jego). Michał Gran es ka- 
nonik w Wrocławiu był z początku XV wieku zdolnym arclii- 
tektem, który wiele budynków na Ślązku wystawił. W aktacłi 
konsystorza poznańskiego znajduje się kontrakt biskupa An- 
drzeja z Bnina z XV wieku zaw^arty z łjudowniczym Lorco 
(murator) na wybudowanie l^ościoła Panny ]\Iarii w Poznaniu 
za 80 grzywien zgodzonym. W kościele parochiałnym w Ro- 
goźnie w Wielkopolsce znajduje się na jednym filarze na 
dwócli cegłach następujący napis: „152(3 aedificatum per Mar- 
tinum Mora et Clementinum a Ostroróg". W Pułtusku ł)ył 
w r. 1507 budowniczym (murator) niejaki Jerzy, a w r. 152(5 
arcliitektem tamże Stanisław z Mogilna; architekt Jot> 
Praet przebudował w r. 1544 zamek w Kamieńcu podolskim, 
bowiem na frontowym bastionie tego zamku dotąd się prze- 
chowuje napis: „Job Praet fuit architector". W Krakowie 
był w r. 154() Jan Szturm, w r. 1552 jakiś Marcin^ 
a w r. 155;) jakiś Jakub architel<^tem (Essenwein) ; także ja- 
kiś Benedykt (murator) był za Zygnmnta I zatrudniony 
przy restauracii zamku krakowskiego. Arcłiitektem zamku nie- 
połomickiego był w XVI wieku Tomasz murarz, który do- 
glądał budowania zaniku i brał płacy rocznej 52 fl. Jan 
B a s t a budowniczy z Żywca wystawił z początku XVI w. 
w czasie wyprawy na Orszę na Dniestrze most, jio którym 



87 



przeprawiała sie artyleria polska, zaeo król Zygmunt I odpo- 
wiednio go wynagrodził. Wymieniamy tutaj jeszcze kilku 
inżynierów Polaków z czasów Zygmunta I, którzy zdejmo- 
wali mapy wojenne i cywilne n. p. mapę pochodu i zdobyć 
Stefana Batorego w Polocku zrobił Stanisław Pach o łowi c z. 
Wacław (Trodeeki zrobił mapę Polski i krajów jej pogranicznych, 
znajduje się ona przy Kromera kronice, wydaniu z r. 1589. 
Florian Polak odrysował mapę Sarmacii av r. 1528. Andrzej 
Pogrobslvi zrobił mapę Polski i Weuecii w r. 15()9. Sta- 
nisław Pogorzelski zrobił w r. 15G3 mapę Zatora i Oświę- 
cimia. Jan Portaciusz Infiantczylv i Marcin Ślą zali 
wydali przy pomocy Krzysztofa Radziwiłła (sierotlvij mapę 
Litwy i Żmudzi i t. d. (Maciejowski: Polska aż do piencszej 
poło u- y XVII icieJm, tom II, str. 437). Filipowski geo- 
meter robił w r. 1563 pomiar katastralny województwa kra- 
kowskiego (Giżycki 44). Inżynier Jan Pleitner robił w r. 
1634 plan Smoleńska na 16 tablicach rytowany przez Wil- 
helma Hondiusza gdańskiego rytownika, który się znajduje 
w Heilsbergu. W r. 1645 zdejmował i rysował 4 plany z Wie- 
liczki geometer Marcin (Tcrmann, a rytował je Hondiusz. 
Piotr Krasowslii budował około r. 1567 we Lwowie wieżę 
przy cerkwi ruskiej, staraniem kupca Dawida, który na ten 
cel wydał około 3500 złt. i doszła już była znacznej wyso- 
kości, gdy w r. 1570 zawaliła się, zaco Krasowski sadzony 
był i karany. Jan Michałowicz z Urzędowa przebudował 
za Zygmunta Augusta około r. 1575 kaplicę Najśw. Panny, 
dzisiejszą Potockich w katedrze krakowskiej. Albertrandy 
pisze, że za czasów Zygmunta Augusta żył ral)in Szymon 
z (linzburga, który l)ył biegłym w mierniczej i budowniczej 
sztuce. Za panowania tegoż króla tak wiele w Poznaniu bu- 
dowano, iż z powodu, że materiał podrożał, magistrat w r. 
1565 widział się zmuszonym ogłosić taksę, mianowicie 1000 
cegieł kosztowało 3 złt., piec wapna 8 złt., pręt półośmio- 
łokciowy muru całego domu, licząc w to oba zewnętrzne 
mury i wszystkie wewnętrzne ściany, oraz wszystkie wy- 
datki 98 złt. Lecz jeżeli ściany domu nie były grubsze od 
1 '/o lub 2 cegieł, wtenczas wójt i ławnicy niższą cenę sta- 



88 

nowili, stosownie do słuszności. Jan Kuntz obywatel kra- 
kowski z Klei)arza był nadwornym budowniczym Zygmunta 
Aug'usta, a następnie Stefana Batoreg-o i Zygmunta III. Sta- 
rowolski w swoicli Monumentach opisuje jego nagrobek. 
Za, Zygmunta Augusta stanął zamek w Wilnie, do którego 
przyozdobienia używał artystów krajo wycli : Marcina Ostrow- 
skiego, Wojciecłia C li e 1 m i ń s k i e g o z Inowrocławia i Sta- 
nisława Rutlś^i z Poznania. Arcbitektem jatek szewskicli 
w Krakowie był w r. 1 ólH) Augustyn Litwinek, zbudował 
także latarnię na Sukiennicach krakowskich. (Łuszczkiewicza : 
Zabytki hudownictica to Krakowie). Pu cyk D. budowniczy 
krakowski XVI wieku, Klaik budowniczy Stefana Batorego, 
Andrzej Opałińsl\:i wydał w Krakowie w r. 1659 dzieło 
bardzo dziś rzadkie p. t. : Krótka nauka buclownicza , które 
B. Podczaszy liski w swoim Pamiętniku sztuk pięknych jirze- 
drukował. Adam Freytag rodem z Torunia, zmarły w r. 1050 
prof. w gimn. kiejdańskiem wydał dzieło Architektura, wo- 
jenna, przypisane Władysławowi IV i przełożone na tran- 
cuzki język. MiI\:ołaj D u c h n o w s k i starszy budowniczy kró- 
lewski rozpoczął w r. 1609 budować w Warszawie kościół 
Bernardynek. W r. 1603 był architel^tem w Warszawie Adam 
Rędzina, a w r. 1655 budowniczy Kluczewsk! tamże. 
(Wejnert: Star. Warszawy. Maciejowski av swojej Polsce aż 
do XVII wieku pisze, że Szymon Samuel Lubartowicz San- 
guszko syn Andrzeja zmarły w r. 1638, wolne od publicz- 
nych zajęć chwile, przepędzał na malowaniu, sztychowaniu, 
budowaniu i robieniu zegarów i ogrodów, oczem wspomina 
Mokrski w kazaniu na pogrzebie jego. D e k a n Jan radny 
miasta Leszna i budowniczy Zygmunta III wsławił się oka- 
załemi budynkami w Wielkopolsce, między któremi odznacza 
się zamek w Zbąszynie, zbudowany w r. 1632. Tyralski 
Jędrzej budowniczy krakowski za Zygmunta III, Jakub 
Scholtz konzul miasta Lwowa i budowniczy, stawiał wiele 
gmachów we Lwowie, zmarł w r. 1612. Zimorowicz wspo- 
mina także o Stanisławie Scliołcu budowniczym miejskim 
Ave Lwowie. Za czasów Zygmunta III byli w Polsce sławni 
budowniczowie wojenni: Teofil S cli om ber g, Jan Succa- 



89 



tor, Wilhelm Barbie r, Francuz i wyżej wspomniany D e- 
kan. Janusz G łuski zbudował w r. IGIO kaplicę Bojmów 
przy katedrze łacińskiej we Lwowie, Mikołaj Go Id mann 
ur. 1(523, zm. 1665 r., był zdolnym budowniczym we AVro- 
cławiu i pisał wiele o budownictwie ( Dlabacz : Kihistlerlexi- 
kon), Andrzej Hegner Abramowicz l)ył w r. 1022 bu- 
downiczym zamku królewskiego w Warszawie, K. Wł. Wój- 
cicki przytacza w dziele swojem: Zarysy domotce tomie I 
wyjątki z dawnego dzieła polskiego , traktującego o budo- 
wnictwie, wydanego w Krakowie 1649 p. t. : Krótka nauka 
hudoicnicza dworów, pałaców, zamków jwdluf] nieba i zwij- 
czaju polskiego. Kazimierz Sie miono w^i cz za panowania 
Władysława IV napisał sławne dzieło o Artylerii, tłómaczone 
na różne języki. Sebastian Aders inżynier i budowniczy wo- 
jenny w Polsce sa Zygmunta III pułkownik artylerii polsl^iej. 
Architelici Krause i S z w e r t m a n , Poznańczycy, przezna- 
czeni byli za Jana Kazimierza do reparacii murów waro- 
wn3Tli miasta Poznania. Konstanty T e n k a 1 a był nadwor- 
nym budowniczym króla Władysława lY i stawiał kolumnę 
Zygmunta III w Warszawie na marmurowej podstawie, po- 
sąg ten modelowany przez włoskiego rzeźbiarza Klemensa 
Molli z Bononii, odlany był z miedzi przez nadwornego kon- 
wisarza królewskiego Daniela Thim. (Weinert: Starożytności 
Warszawy). Bartłomiej Natanael Wąsów ski z Kujaw, 
rektor Jezuitów w Poznaniu i prowinciał, biegły architekt 
wzniósł w r. 1651 kościół dawniej Jezuitów, dziś farny w Po- 
znaniu, jeden z najpiękniejszych gmacliów z owego czasu 
w Wielkopolsce, wydał także w Poznaniu w r. 1678 dzieło 
o architekturze, którego tytuł podaje Brown w dziele swo- 
jem: Biblioteka pisarzów Toioarz. Jezusowego; umarł w Po- 
znaniu w r. 1687. Ksiądz Jordan był na początku XYII 
wieku budowniczym w Kralcowie. AYedług planów Fran- 
ciszka Zaora, budowniczego krakowskiego, rozpoczął w r. 
l()6-l: wojewoda Donhotł' budowę kaplicy pod wezwaniem św. 
Pawła przy kościele na Jasnej Górze w Częstochowej. Ko- 
ściół Św. Piotra w Wilnie zaczęli budować w r. 1668 Jan 
Zaora z Krakowa i Frigidianus architekci. Jan Stella 



00 

budownic/.y pracował w Tolsce w XVII wieku. Stetaii M c- 
choni; mieszczanin krakowski, był architektem około r. 1080. 
Krzysztof Mieroszewski, sekretarz króla Jana III, kie- 
rował wzniesieniem nowycli tbrtyfikaeyj w Krakowie i zosta- 
wił w rękopiśmie traktat (» architekturze wojennej. Jerzy 
Eleuter, nadworny malarz króla Jana III zrobił plan na 
kaplicę Św. Jana Kantego przy kościele św. Anny w Kra- 
kowie. Jan Zygmunt Zaleski żył w końcu XVII wieku 
w Krakowie i dawał pomysły do l)ram i łuk(iw triumfalnych 
na wjazdy królów. Jan Beber, l)udowniczy Jana III l)ndo- 
wał w Krakowie, a raczej podniósł wieżę ratuszową i prze- 
budował wieżę ruską, zwaną Korniaktowską we Lwowie. 
Ks. Stanisław Solski, Jezuita, architekt w r. 1(522 w Ka- 
liszu, kapelan obozowy hetmana Sobieskiego, wydał w r. KJOO 
w Krakowie ważne dzieło p. t. Architekt polski. Tylman, 
arcłiitekt Stanisława Lubomirskiego, budow^ał między innemi 
także kościół śav. Anny w Krakowie przy końcu XVII wieku, 
po odpędzeniu którego dalej budowę prowadził budowniczy 
Piskorski. Zimorowicz w swojej historii miasta Lwowa 
pisze, że w r, 1(310 budował we Lwowie wieżę ratuszo\va^ 
w kształcie ośmiogranu arcłiitekt Marcin Kam pian. Na 
kościele w Pabianicach z tyłu nazewnątrz naprzeciw wiel- 
kich drzwi, przecłiowało się dotąd nazwisko murarza, a zdaje 
się, że razem i budowniczeg:o, bo g"dyby ten drugi był innym, 
toby nie omieszł^ał także się podpisać, kiedy się i murarz 
podpisał. Nazwislio jego Jakub Fus ki, murarz krakowski 
1585 i monogram jego, który stanowń krzyż o przedłużonera 
dołnem ramieniu przecięty motyką. Podajemy ten mono- 
gram, bo może się według niego uda znowu gdzie komu od- 
kryć jaki kościół. W Gdańsku był w XMI wieku l)udowni- 
czy Pjartlondej Ranisch, według którego planów najokazalsze 
gmachy w tem mieście powstały, między któremi budował 
także kaplicę królewską przez Sobieskiego w latach 107(5 — 
1081 fundowaną w stylu odrodzenia. Adam Jarz emski, 
muzyk, ])ył także budowniczym w Warszawie z początku 
XVII wieku. Jonasz Rydygier, architekt, odnawiał z po- 
czątku XVII wieku katedrę gnieźnieńską po jej spaleniu 



01 



(PolkoAYski : Katedra cjn ieźn icńska) . P o in }) e j u s /. , archi- 
tekt miejski w Pozuaniu , wybudował w r. 1732 zamek bi- 
skupów na miejscu dawnego, a w r. 1748 klasztor Filipinów^ 
pod Gostyniem. Samuel Fischer z (Ułańska, był architektem 
kościoła farneg-o w WyszogTodzie w r. 1773. Cyg-iert Ijył 
z początku XVIII wieku w Toruniu architektem, ukończył on 
budowę wieży północnej katedry g'uieźnieńskiej w r. 1732. 
O budowniczym Yolku pisze Aleksander I^esser w sprawo 
zdaniacłi warszawskiego towarzystwa sztuk jńeknycl). Lacli 
Szyrma opisuje w dziele swojem : Anglia i Szkoda , że ar- 
chitektem gmachu ojiery włoskiej w Londynie był Polak N o- 
wosielski, któryto budynek ułvończono w r. 17U0. Piotr 
Aigner wybudował w r. 1788 l\:ościół Bernardynów w War- 
szawie i Św. Aleksandra, katedrę w ^Suwałkach, kościół Panny 
Marii w Puławach. Jemu poleciła napoleońska legia PolakÓAv 
pomnik postawić koło Kalisza, łłudował także mnóstwo pa- 
łaców w Polsce i t. d. Wieżę przy kościele Dominikanów 
w Krakowie ukończoną w r. 1741) budował Jakób No w er- 
ko wic z budowniczy, który po jej ukończeniu spadł przy- 
padkiem z jej szczytu i na miejscu się zabił (Mączyński). 
Be Igram budowniczy Stanisława Augusta. łCościół kate- 
dralny Av Wilnie przerobiony w r. 1777 podług planów Wa- 
wrzyńca Gucewicza, zmarłego w r. 1798, który taliże 
budował dzisiejszy ratusz w Wilnie, pałac w Werl^ach roz- 
poczęty przez jego nauczyciela Knatfusa, dokończony zaś 
po jego śmierci przez Michała kSchułtza budowniczego 
i wiele innych. Ks. Piotr Gu bański zbudował w r. 1703 
według własnego pomysłu kościół j)arochiałny w Krobi ko- 
sztem Ińskupa Teodora Czartoryskiego. Gottfried Hoffmann, 
budowniczy z Wrocławia, zbudował w r. 171)1 kościół Bazy- 
lianów w Poczajowie, kosztem Mikołaja Potockiego, budowa 
trwała od r. 1771. Jaszczołd Wojciech, rzeżl)iarz i bu- 
downicz}^, robił w XVni wieku plany do budowli wiejskich 
w Wilanowie. K a m s e t z e r Jan, Warszawianin, budowniczy 
Stanisława Augusta, budował pałac Konstancii hr. Tyszkie- 
wiczowej, dziś Potocliich w Warszawie, kościół parafialny 
w Petrykozacli i inne. Anglik Cox w swoich podróżach i)o 



92 

Polsce j)Owia(la, że knM Stanisław August sain doskonale się 
znał na architekturze i podawał plany do gmachów przez 
siebie używanych ; i tak : pałac Łazienkowski w Warszawie 
zaczęty w r. ITOO, l)udowany podług- planu samego króla 
Stanisława Augusta z pomocą arcliitektów Jana Kaniset- 
zera, Dominika Merliniego i Antoniego Fon tany — 
'/aś cerkiew przyboczną budował Andrzej Goło ńs ki, uro- 
dzony ITDU r., budowniczy warszawski; dzieła Gołońskiego 
wymienił Wójcicl^i w swoim Cmentarzu jjoicązkoioskim , to- 
mie IT, z tych wymieniamy : ])ałace w Warszawie Uruskich, 
Mitkiewicza, foksal w Skierniewicach i t. d. Apolin Tro- 
jański, budowniczy XVIII wieku. Jezuita Giżycki dawał 
w XVIII wieku plany na różne ozdoby kościoła w Podka- 
mieniu. Wspomniany ł)udowniczy królewski Fontana budo- 
wał także klasztor Pijarów, obecnie główny szjńtal we Lwo- 
wie i klasztor Sakramentek we Lwowie. Jakub Kubicki, 
jeneralny intendent budowli koronnych, ur. 1758 r., budował 
w Warszawie koszary Aleksandryjskie, pałac belwederski, 
ujeżdżalnię przy saskim ogrodzie, bramę triumfalną na placu 
Trzech Krzyży w r. 1809 i wiele innych budowli, także dy- 
rygował w r. 1822 odnowieniem budowli kościoła św. Jana 
w Warszawie. Lintrsaj Jan budował w majętnościach 
ks. Stanisława Poniatowskiego wiele kościołów, pałaców i dwo- 
rów, zmarł w Warszawie w r. 1822. Jan Podczaszyński 
zmarły około r. 1800, ł)ył nadwornym budowniczym książąt 
Radziwiłłów, Karol Podczaszyński, syn poprzedzającego, 
nr. 1790 r., był profesorem budownictwa w uniwersytecie 
wileńskim i wydał dzieła architektoniczne. Dwór w Sielcacli 
budowany był z początku XIX wieku według planów samej 
właścicielki pani C z a c k i e j . A nt( »ni P i o t r o w s k i odna ■ 
wiał w r. 1825 zamek w Pułtusku. PI a ci di Franciszek, 
zięć Andrzeja Radwańskiego, malarza krakowskiego, był przy 
końcu XVIII wieku architelUem w Krakowie. Felix Radwań- 
ski, profesor budownictwa w uniwersytecie krakowskim, 
ur. w r. 1789, według jego planu usypaną została w Kra- 
kowie mogiła Kościuszki, l>udował także według własnego 
])lanu obserwatorium w Krakowie ukończone w r. 1791. 



03 



Efraim S c li r o e g' e r , ł)iul(»wiiiczy za panowania Augusta III 
i Stanisława Augusta i intendent budowli królewskich w War- 
szawie, urodzony w r. 1727 w Toruniu, budował kościół Kar- 
melitów w Warszawie, pałac prymasow^ski, pałac Teppera, 
kaplicę w Skierniewicach, dał rysuuełs: do odbudow^ania wieży 
katedry gnieźnieńskiej i t. d. Hilary Szpiłowsł\i ur. 17oo 
roku, był nadwornym budowniczym królewskim w Warsza- 
wie, budował łcościoły, pałace i kamienice, przebudował w r. 
1823 kościół Dominikanów w Warszawie w stylu gotyckim. 
O budowniczym Piotrze Świt ko wąskim zmarłym w r. 1786, 
wspomina Lelewel w swoich dziejach. Architekt Eussel mu- 
rował w r. 1707 kościół w Szumsł\u. Stanisław Zawadzki, 
major lvorpusu inżynierii i arcłiitekt, zostawił w r. 1780 rę- 
kopis p. t. : ,,Zbiór różnych fabrjdc (budowli) pojezuickich", 
t. j. kościoł(>w, kolegiów i t. d. z rysunkami, które się znaj- 
dują w bibliotece rządowej w Warszawie; tenże budował 
pałac w Dobrzycy, w Lubostroniu i w Smiełowie. W dru- 
giej połowie XVIII wieku ożenił się Adam książę Czarto- 
ryski, jenerał ziem podolskich, z Elżbietą Flemming, 
która dobrze się znała na budownictwie , jałv otem przeko- 
nywa nas napis na faciacie w Wołczynie, łvtóry w całości 
przytacza Ambroży Grabowski w swojej Skarbniczce (str. 96). 
Antoni Głowacki ł)ył XVIII wieku budowniczym w mie- 
ście Szkłowie; Nax był budowniczym króla Stanisława Au- 
gusta w Kielcach; arcliitelvt Ivul)łiclś^i budował w Kozie- 
nicach domy mieszkalne dla rzemieślników fabryki broni; 
Józef Czeszka, podpułkownik austriacki, budował z po- 
czątku tego wieku na cmentarzu w Kraliowie kościółek ; 
Szulc był w r. 1806 profesorem architektury w uniwersy- 
tecie wileńskim; Zygmunt Vogel, teść Józefa Korzeniow- 
skiego, był w r. 1807 w Warszawie profesorem budownictwa 
w szkole applikacyjnej artylerii i inżynierii i w Icorpusie ka- 
detów; Jerzy Głogowski był z początku XIX wieku bu- 
downiczym najprzód w Krakowie, gdzie naprawiał baszty 
i bramy miasta, później przeniósł się do Lwowa i tu w r. 1838 
umarł ; Alfons K r o p i w n i c k i , budowniczy, odnowił w r. 1836 
l^ościół ks. Pijarów w Warszawie (Bartoszewicz: Kościoły loar- 



i)4 



.^zaicaklo) ; Feliks Pan cer, iiiKiiier, ur. w ►Sandoinirskieiii, 
l)n(l(t\vał zjazd do Wisły w Warszawie i wiele innych mo- 
stów w kraju; Adam Idźkowski budował pałac saski 
w Warszawie rozpoczęty w r. 1839 a ukończony r. 1842 i wy- 
dał kilka dzieł architektonicznych. Ważne dzieło o architek- 
turze wydał z początku XIX wieku ks. Sebastian Siera- 
kowski, kanonik krakowski, a o budownictwie Mikołaj 
Eoug"et, pułkownik inżynierii, ks. Wacław Sierakowski, 
ks. Ś Witkowski , ks. Rogaliński i Piotr A ii;' ner. Ze 
i w nowszych czasacłi sztuka budownieza u nas nie upada, 
ale przeciwnie, równie jak. sztuka malarska wznosi się, do- 
wodzą tego nazwiska takicli arcłiitektów, jak: z krakowskich 
budowniczych: Karol ICremer, brat Józefa, był dyrektorem 
budownictwa w byłej Rzeczypospolitej krakowskiej i archi- 
tektem, restaurował około r. 1838 kolegium jagiellońskie, ron- 
del bramy floriańskiej , kościół Franciszkanów w Ivrako- 
wie. Teofil Zebrawski, inżynier i budowniczy, restauruje 
kościół Dominikanów w lvrakowie; Feliks Ivsiężarski re- 
staurował z Kremerem kolegium jagiellońskie w Krakowie 
i budował kaplicę śvv. I^ronisławy na kopcu Ivościuszki, a 
obecnie buduje uniwersytet w ICrakowie; Filip P okuty ń- 
ski l)udował w ICrakowie kościół Szarytek w stylu romań- 
skim, łazienki Marfiewicza , dom Towarzystwa naukowego 
obecnie Akademię umiejętności w ICrakowie ; Antoni i Wła- 
dysław Łuszcz ki ewicze, mianowicie ostatni, odznaczył 
się jako niepospolity pisarz i znawca sztuki; Tomasz P ry- 
li ński, odnowiciel Sukiennic i twórca planów do odbudo- 
wania zamku na Wawelu. Z innych architektów nadmieniamy: 
l^olesław Podczaszy ński (życiorys jego w Tyg. illnstr. 
Nr 47—48 z r. 1870), niedawno zmarły budowniczy war- 
szawski; syn Karola, także architekta, Wyganowski Lu- 
cian, ur. 1809 r., znakomity architekt, restaurator zamku 
wPierrefond; Walerian Górski, budowniczy w Warszawie; 
l^ittner, Polak, architekt w Paryżu; Ritschel, był z po- 
czątku tego wieku profesorem architektury w szkole sztuk 
pięknych w Warszawie; Cza ki, budowniczy w Warszawie; 
T o u r n e 1 1 e w Ivaliszu, A n k i e w i c z w Płocku, Aleksander 



1)5 



Żabi erzowski w Radomin, Stefan Baliński był pntte- 
sorem budownictwa w szkole sztuk pięknych i g-ubernialnym 
budowniczym w Warszawie w pierwszej polowie XIX wieku; 
Teofil Szyller, Polak, architekt w Rzymie, ozdobiony zło- 
tym medalem za ])roiekt teatru w Lublinie, w połowie XIX wieku 
był architektem w AYarszawie; Feliks Pan cer, ur. v/ r. 17H8, 
był w r. 1827 w Warszawie profesorem budownictwa w szkole 
wojskowej aplikacyjnej, w r. 1838 został generalnym ins))ek- 
torem dróg i mostów w wydziale komisii rządowej ; postawił 
arkadowy most wiszący na rzece Wieprzu pod Koźminem 
i zjazd w Warszawie od Krakowskiego przedmieścia do Wi- 
sły, ukończony w r. 1847, — umarł w r. 1851; Jan Wę- 
żyk-Rudzki, rzeźbiarz i budowniczy, zmarły w r. 1874, 
robił między innemi plan na odbudowanie Sukiennic i otrzy- 
mał drugą nagrodę; Kazimierz Chrz czono wi cz, archi- 
tekt w Mińsku; Julian Za chari e wi c z, profesor i architekt 
lwowski, według jego planów budowano szkołę politechniczną 
i kościół Franciszkanek we Lwowie i pałac hr. Rejowej w Psa- 
rach, i inni. Według dzieła Łukasza Gołębiowskiego: Opisa- 
nie miasta Warszaicy, było w r. 1824 w Warszawie 10 ar- 
chitektów, w roku zaś 1884 wzrosła ta liczba do 98 archi- 
tektów i budowniczy cli. 

W dawnych zapisach miejskich nieraz trudno jest od- 
różnić budowniczego lub kamieniarza od murarza, gdyż nie- 
raz brano jednych za drugich. Trafiało się niekiedy, że bu- 
downiczy lub artysta - rzeźbiarz , poświęciwszy myśl swoje 
Bogu, zrzekał się przez słvromność pochwał i ukrył nazwisko 
swoje, a \f miejsce jego wizerunek własnej osoby w rysunku 
lub rzeźbie przedstawił, jak np. w Szańcu w kościele jest 
na ścianie wizerunek budowniczego tego kościoła, którego 
nazwiska nie znamy; także w kolegiacie w Wiślicy wyko- 
nana jest w płaskorzeźbie postać budowniczego, który ten 
kościół budował : również na zworniku okna w presbiterium 
kościoła Panny Marii w Krakowie na piątym oknie wykuty 
jest prawdopodobnie portret architekta tego kościoła, którego 
nazwiska nie znamy; także na wsporniku bocznej południo- 
wej nawy kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu w Krakowie 



m 



przed stawioiiii jest głowa budowniczego czy też murarza, co 
ten kościół stawiał. 

W Polsce istniał w dawnych czasadi, mianowicie w XV 
i XVI wieku zwyczaj, że możni panowie wysyłali synów swoicli 
na naukę i dla przysposobienia ich do wyższych godności 
do Wioch , naco mamy liczne dowody. Nic też dziwnego^ 
że wpływ ten, który i na dwór działał, we wszystkiem spo- 
strzedz się daje, a szczególnie w sztukach. Nietylko więc 
królowie, panowie i biskupi, ale nawet miasta przyjmowały 
ztamtąd mistrzów, architektów, budowniczych, snycerzy, ma- 
larzy, rzeźbiarzy a nawet murarzy, przy których kształcili się 
i nasi. Jeden taki kontrakt miasta Poznania z budowniczym 
włoskim Janem Babtista de Quadro z r. 1552 przytaczamy 
poniżej według dzieła Józefa Łukasiewicza: Obraz iniasta 
Poznania. Postawił on w Poznaniu, któreto miasto przyjęło 
go za architekta miejskiego, wiele domów prywatnych i kilka 
gmachów publicznycli. Kontrakt ten opiewa: 

„My rada poznańska zeznawamy temto naszem pisa- 
niem, że gdyśmy doznali a doświadczyli naukę a wiadomość 
mistrza Jana Baptysty de Quadro, Włocha, którą w budowa- 
niu ratusza jemu poruczonego i w innych robotach swych 
skutkiem okazał, chcąc jego tak dla potrzeby swej i miasta 
tego, tudzież też i dla inszych ludzi w tych krajach mieszka- 
jących, którzyby jego ku murowaniu potrzebowali, zachować, 
przyjęliśmy go na 10 lat za służebnika a murarza naszego, 
w ten sposób: że tento mistrz Jan Baptysta będzie winien 
robotę każdą murarską, którażkolwiek od nas, albo naszych 
szafarzów będzie jemu |)oruczona, wiernie, pilnie, statecznie, 
gruntownie, tak w lecie, jako i zimie żadnej roboty nie odma- 
wiając, jedno co rozkażą robić i dojrzeć będzie powinowat, 
żeby i na dobrych fundamentach i dobrze, statecznie, forem- 
nie, a warownie budowana a postawiona była. A iżby też 
była pospieszna i bez odwłok statecznie od jego czeladzi ro- 
biona, materia aby też nie b3ła psowana, ale szanowana, 
i żeby nic na stronę nie uchodziło, ani też nie było psowane. 
A my jemu na rok każdy będziemy winni dawać po półko- 
piu złotych 100, a na szatę 3 grzywny polskie po 48 gro- 



1)7 

szy, na kabat florenów 2, i oO groszy na ubranie jakie so- 
bie obierze. A będzie powinowat tento mistrz Jan chować 
wargmistrza (zapewne Werkmeister) który też inszych robo- 
tników pilnie i wiernie doglądać, od roboty miejskiej nigdzie 
nie odchodząc, ale wiernie robić i statecznie i dozierać będzie, 
żeby każdy towarzysz i dziennik swojej był pilen roboty, 
któremu wargmistrzowi będziemy powinowaci dać roczne myto 
na rok oG złotych, a co się tyczy o statki robotne, tojest, 
oskardy a kielle, to murarz swoje dać ma, a my ftiski, liny, 
powrozy i to, co jest obyczaj murarzom dawać będziem po- 
winni. A gdy się przytrafi , żeby było potrzeba temuto mi- 
strzowi Janowi odjechać za przyzwoleniem naszem na nie- 
dzielę albo na trzy jemu odjechać dopuszczamy: a wszakże 
by tak opatrzył robotę miejską, żeby omieszkanie żadne ani 
szkoda miastu ztąd nie urosła". 

Stan ten najbardziej rozwinął się za panowania Zy- 
gmunta I, monarchy lubującego się w sztukach pięknych i spo- 
krew^nionego przez królową Bonę z książętami włoskimi. Toż- 
samo Zygmunt August, Zygmunt III i Stefan Batory wiele 
zamków i dworów stawiali i do tego przeważnie Włochów 
sprowadzali i używali. Ówczesne Włochy mogą się poszczy- 
cić takimi sławnymi architektami jak: Witruwiusz, Scamozzi, 
Bruneleschi, Alberti, Miclieł-Angelo, Buonarotti, Bramante, Pe- 
ruzzi, dwóch San-Gallów, Paladio, Yignola, Sansovino, Cro- 
naca, Cecio di Giorgio, Filarette, Majano, Roselino, Miche- 
lozzo, Serilio, Bernini architekt kościoła św. Piotra w Rzymie, 
(XVI wiek), Baccio-Agnolo, Tribolo, Mosca, San Michele, An- 
tonio Breguo arcliitektowie pałacu Dożów w Wenecii (XV w.), 
Piętro Lombardo (XV wiek), budowniczy pałacu Vendramini 
w Wenecii, Giotto architekt dzwonnicy weFlorencii (XIV wiek), 
Martino Lunghi architekt pałacu Borghese w Rzymie, Rocco 
Lurago architekt pałacu Doria w Genui (XVI wiek), Giulio 
Romano architekt willi Madama w Rzymie (XVI wiek), Ga- 
learo Alessi w Genui architekt kościoła Santa Maria da Ca- 
rignano (XVI wiek), Pellegrini architekt katedry w Mediola- 
nie, i inni. Do takich sprowadzonych do nas z Włoch lub 
z innych krajów architektów i budowniczych należą: 



w 

Marcin Liudin told e, architekt krakowski, budował 
w XIV wieku Sukiennice w Krakowie, ratusz, budowy for- 
teczne miasta , mianowicie urządził schody na mury miasta : 
miał ou w Krakowie swojo własność nierucliomą. (Łuszczkie- 
wicz : Dawni architekci Sukiennic). C r i s p i a r i , Włocli, bu- 
(łowniczy krakowski XV wieku. lvościół l\anny Marii w^ Gdań- 
sku, gotycki, ukończył w r. 14*. t8 budowniczy Henryk Het z I. 
]^>anciszek dełhi Lorę, Włoch, zmarły w ICrakowie r. 151G, 
l)ył architektem i budował za Zygmunta T w lv rakowie wiele 
budowli, przebudował kościół św. Stanisława na Skałce, zbu- 
dował swoim pomysłem zamek na Wawelu staraniem Jana 
Bonara, mianowicie stronę od miasta i od kościoła katedral- 
nego; gdy zaś ów zamek w r. 1536 zgorzał, odbudował go 
Zygmunt I według planów architekta I^artłomieja Berec- 
cego, tlorentczyka, twórcy kaplicy Zygmuntowskiej na Wa- 
welu (najpiękniejszego w Polsce wzoru renesansowego), na- 
dwornego arcłiitekta Zygmunta I, zmarłego w Krakowie około 
r. 1537. Przy odbudowaniu tego zamku użytym był także 
Mikołaj de Castellione, tlorentczyk. Zniszczony zamek 
dwoma pożarami odbudował za Zygmunta HI królewski bu- 
downiczy Jan Maria Bernardone, mediolańczyk, Jezuita. 
Podług jego planów stanęły najcelniejsze budowle jezuickie 
w całej Polsce, iak w Nieświeżu, Kaliszu i t. d. Budował 
także kościół św. Piotra w Krakowie i kościół w Kalwarii 
Zebrzydowskiej. Za Jana HI wybudował drugą wieżę od pół- 
nocy budowniczy królewski Piotr Be ber około r. 1686. Jan 
Baptysta dc Quadro z Lugano, architekt miasta Poznania, 
przebudował w r. 1550 podług własnego planu ratusz w Po- 
znaniu, zaco wziął 550 ówczesnych złotych (dzisiejszych 
33.000 złp.) ; tensam stawiał pałac biskupom poznańskim 
w Krobi. Jan Ferry, budowniczy z Padwy, pracował w Pol- 
sce za Zygmunta I. W r. 1559 Jan Maria Padovanus, 
Włoch, autor attyki Sukiennic i wielu groboAvców renesanso- 
wych w Krakowie, uczeń Sansovina, odbudował w XVI wieku 
pałac biskupa Filipa Padniewskiego w Krakowie. (Acta Con- 
sul. krak. 12. str. 14). Jan Maria Falconetto, malarz i ar- 
chitekt z Werony, zmarły w r. 1534, miał także bawić w Pol- 



99 



sce jakiś czas. (Sokołowski: O icplywach tcłoskich na sztuka 
odrodzenia ti nas). Bartolomeo Ridolfi, sprowadzony z Włoch 
przez Spytka Jordaiia w XVI wieku, sławny stiukator wstą- 
])ił w służbę króla polskiego, dla którego wykonywał deko- 
racie stiukowe, ])opiersia, płaskorzeźby i plany pałaców i in- 
nycłi budowli przy pomocy swego syna. Jan Udalryk Frank- 
Stein był nadwornym budowniczym i dyrektorem budowli 
króla Zygmunta Augusta. W r. 1585 odbudovvał pałac w Ło- 
bzowie architekt Włoch Santi-Cluci. Rodzina ta istniała 
w Krakowie już od r. 1537. W Zbarażu założył w r. 1580 
Krzysztof ks. Zbarazki zamel^ podług- planu sławneg'0 wło- 
skieg"o architekta Wincentego S ca m o cci. Dominik Sca- 
m o c c i j)rzebudował zamek królewski w Warszawie. Z po- 
czątku XVI wieku był w Wilnie arcłiitekt Bernard Z a n o- 
bius, Włoch z Rzymu, jeden z budowniczych katedry w Wil- 
nie, i pałacu na Woli (pod Krałvowem). Gdy katedra spło- 
nęła w r. 1530, zawarto z Bernardem Zanobim najprzód 
w r. 1534 a ponownie w r. 1536 kontrakt, l^tórym ten ar- 
tysta zobowiązał się ją odmurować. Dawano mu zato mie- 
szkanie, na stół co tydzień po 20 groszy litewskich i co rok 
po 100 czerwonych złotych węgierskich, a także dwie suknie 
letnią i zimoAvą, lub za nie 10 florenów. Budowa miała Ijyć 
ukończoną w lat pięć, lecz robota szła ociężale z powodu 
braku funduszów. (Sobieszczański: Wiadomości II, str. 205). 
Za Stefana Batorego pałace i zamki obronne budowali sami 
architekci włoscy, z pomiędzy których wymieniamy: Rodol- 
fino da Camerino, Scoto z Parmy, podług którego pla- 
nów zbudowany Ijył zamek w Grodnie, Simone Genga z Ur- 
bino, nadworny budowniczy Stefana Batorego, Mora Do mi- 
ni co z Bolonii, także nadworny architekt Batorego, a po 
jego śmierci Zygmunta III. 

Przy budowie kościoła Panny Marii w Krakowie w XIV 
wieku byli z obcych architektów zatrudnieni: Lindintoldi, 
Heincze, Jan Slorfe i Werner; ostatni zasklepił główną nawę 
kościoła; magister Petrus l)udował nową zakrystię tego ko- 
ścioła, a mistrz Rozełer budował łaźnię obok kościoła 
Św. Marka; Konrad Dur ink arcłiitekt krakowski XVI wieku; 



100 

Jan Baptysta J^ugano odbudowuje w XVI wieku ratus/> 
w Poznaniu; Bernard Romano, architekt willi Justowskiej 
dla Deciusza; Jakub Caraglio przybyły do Polski w r. 1531) 
był rytownikiem, złotnikiem, rzeźbiarzem kamei i krzyszta- 
lów i architektem, opuścił Polskę w r. 15()0. fCiampi). Od 
r. 1581 do 1586 był Henryk Mautig- z Groeningen budo- 
wniczym w Warszawie. (Aloin Schultz). Ks. Donato Caputo^ 
Włoch i Franciszkanin, budował w Krakowie w r. 1597 ko- 
ściół franciszkański. 

Kościół Św. Piotra w Kral<;owie, założony w r. 1597 
a ukończony w r. 1620, pierwotnie budowany podług- ]»lanów 
i pod dozorem Józefa B u c c i u s z a architekta, poprawił i bu- 
dował następnie Jan Maria Ber u ar do ni budowniczy 
Jezuita, rodem z Como w r. 1542 a zmarły w Krakowie w r. 
1605, który także budował około r. 1586 kościoły Jezuitów 
w Nieświeżu i w Kaliszu , jako też Kalwarię Zebrzydowską 
i t. d. Podług jegoto planów stanęły wówczas najcelniejsze 
budowle jezuickie w całej Polsce, pomagał mu zaś budowni- 
czy Paweł Baudarth z Belgii. Bernardom był laikiem, któ- 
rego jeszcze sam Jędrzej Lojola do zakonu przyjął. Mateusz 
(t u ci, tlorentczyk, przebudował przy końcu XVI wieku w Kra- 
kowie starą bóżnicę na Kazimierzu. Jan Succatori budo- 
wał z początku XVII wieku kościół na Bielanach, pod Kra- 
kowem, i ł)ył nadwornym budowniczym Zygmunta III; toż 
samo Jan Baptysta Gislenus, rodem z Rzynm, był nadwor- 
nym budowniczym Zygmunta III, Władysława IV i Jana Ka- 
zimierza. P. Beauplan, inżynier Zygmunta III, Włady- 
sława IV i Jana Kazimierza budował twierdzę Nowogród. 
Augustyn Logi i Bartłomiej Boi co ni, inżynierowie Wła- 
dysława IV, którzy się j)rzyczynili do uświetnienia miasta 
Gdańska podczas przyjęcia Marii Gonzagi. Tytus Bora- 
tini, Włoch, architekt i dzierżawca mennicy królewskiej za 
Jana Kazimierza. Lewin był architektem Zygmunta III 
i Władysława IV. Błock Jakub Ileugers był budowniczym 
wojennym Zygmunta III. Wilhelm Barbier, szlachcic fran- 
cuzki, budowniczy Avojskowy, był z powodu licznych zasług 
położonych dla kraju, staraniem Chodkiewicza w r. 1607 nobi- 



101 



litowany. Teofil S c h o m b e r g" , Niemiec, był za Zygmunta III 
jenerałem artylerii i stawiał warowne twierdze, zamki i pa- 
łace, z pomiędzy litórych w r. 1621 Kamieniec podolski wzmo- 
cnił , a Kiidak nowo założył. W r. 1605 było we Lwowie 
dwóch sławnych architektów: Ambroży Przychylny i Adam 
Pokora, obydwa rodem z Włoch, którzy tu osiadłszy i prawo 
miejskie przyjąwszy, włoskie nazwiska na powyższe zmie- 
nili: — pierwszy z nich pracował nad ukończeniem cerkwi 
Św. Jerzego we Lwowie. Cerkiew stauropigiańską we Lwo- 
wie, założoną w r. 1591, budowali przez lat 38 Paweł, 
Rzymianin, później teść jego Wojciech Kapinos, mieszcza- 
nin lwowski, a nareszcie Ambroży I^rzychylny. Kościół Ber- 
nardynów we Lwowie, budowany od r. 1600 do 1620 pod 
kierownictwem włoskich budowniczych: Bernardiuus, Ave- 
1 i d e s , Petrus i j akiś A m b r o s i u s. Z listów Włady- 
sława IV dowiadujemy się, że król ten polecił w r. 1635 ar- 
chitektowi swemu Janowi T r e v i a n i e m u dozór wystawienia 
katafalku na obchód żałobn}^ po śmierci królewicza Aleksan- 
dra. Stanisław^ Oświęcim polecił w r. 1647 architektowi Pe- 
troniemu, bawiącemu wówczas w Przemyślu, wystawić ka- 
plicę w Krośnie dla ukochanej swej siostry Anny po śmierci 
tejże: pisze on w swoim diariuszu (obacz Szajnochy: Szkice 
historyczne tom I str. 266) „a życząc sobie mieć jak najlep- 
szego do tego architekta, wyjechałem do Przemyśla dla za- 
ciągnienia pana Petrouiego, Włocha, cesarskiego architekta, 
tam natenczas gwoli niektórym fabrykom mieszkającego. — 

7 marca byłem na noc w Przemyślu i zaraz tamże z po- 
mienionym architektem rozmówiłem się około tej fabryki. 

8 marca wziąwszy z sobą tego architekta do domu, wyje- 
chałem z Przemyśla i stanąłem nazajutrz z nim w domu. 
Któremu plac i miejsce naznaczone nato w Krośnie przy 
kościele O. Franciszkanów ukazawszy i abrys fabryki uczy- 
niwszy, uczyniłem z nim zupełny kontrakt. A potem ze stry- 
charzami o robienie cegły, z kamiennikami o ciosy i stosy 
na fundamenta i inszymi rzemieślnikami zaraz pewne posta- 
nowienia uczyniłem. Zrewidowawszy później w Chęcinach 
marmury do kaplicy, należące do Marcina marmurnika. 



102 



o które z nim iic/yniłem kontrakt jeszcze w Warszawie, wy- 
jechałem na 1 października wziąwszy z sobą z Kliniuntowa 
Baptystę Falkoniego, sztukatora, jechałem z nim do pana 
Ujejskiego w Leszczkowej, u któreg"0 uczynih^m postanowie- 
nie z ])omienionym sztukatorem strony sztukowania kaplicy". 
Z początku XVII wieku l)ył Mateusz Ca stel li architektem 
Zygmunta III. Kaplica św, Kazimierza przy katedrze wileń- 
skiej zaczęta za Zygmunta III, ukończoną została w r. 103G 
za Władysława IV podług planu Piotra Dankorsa, Holen- 
dra, nadwornego architekta królewskiego, zmarłego w r. 10(31; 
tenże budowniczy przyozdobił także zamek warszawski pie- 
knemi budowlami zewnątrz i wewnątrz i budował kościół 
Św. Michała w Wilnie. W r. 1522 Jan, biskup wileński, prze- 
budować i odnowić polecił dzwonnicę katedralną architektowi 
Annusowi. Kolegiatę w Ołyce, założoną w r. 1035, budo- 
wali z początku Włosi : Jan Moliverna i Reinhold Beffka, 
potem Polacy : Jan B a c z k o w i c z , Stanisław M a r k o wd c z, 
Albert Sadowski i Grzegorzowicz. Kościół i klasztor 
Kamedułów w Pożajściu, niedaleko Kowna, jeden z najpię- 
kniejszych w Polsce i Litwie, którego budowa kosztowała 
8 milionów złt., założony przez kanclerza Krzysztof;! Paca 
w r. 1062, zbudował architekt Perti, rodem z Rzymu. Ko- 
ściół Św. Krzyża w Warszawie, założony w r. 1082, a ukoń- 
czony w r. 1095, ł)udowat Józef Belotto z Mediolanu, na- 
dworny budowniczy króla Jana III, zaś dwie wieże na prze- 
dzie budował z początku XVIII wieku wyżej wsimmniany 
Antoni Fon tana; onto dowiódł, że Zamek kral^owski jest 
tak nadwerężony, iż w nim koronacia Stanisława Augusta 
odbyć się nie może, wskutek czego musiała się odbyć w War- 
szawie. Podług jego planów zbudowane zostały : pałac w War- 
szawie przy Krakowskiem przedmieściu, później Stanisława 
Potockiego; pałac Bielińskich, dziś Bank polski; klasztor Bo- 
nifratrów, szpital Dzieciątka Jezus, pałac Krasińskieh i t. d. 
Ożeniony był z Polką, Olewicką. Kościół Franciszkanów 
w Warszawie, zaczęty w r. 1G'J1 a ukończony w r. 1732 
Plan i rysunek jego był pierwotnie dziełem Jana Clirzciciela 
Cerroniego, Włocha, wykonywany przez budowniczego 



105 



Antoniego Solarego, zmieniony w części przez Józefa Fon- 
tanę i syna jego Jakuba; następnie wieże i front, które 
okazały się za nizkie, przebudowane zostały w r. 1788 po- 
dług planu Józefa Boretti. (Sobieszczański: Wiadomości o sztu- 
kach jjickinjch) . Pałac w AYilanowie zbudował, z rozporządze- 
nia króla Jana III Augustyn Locci, Włoch, nadworny bu- 
downiczy króla Władysława IV ; ten sam przebudował także 
kościół Kapucynów w Warszawie, rozpoczęty w r. 1680 przez 
arcłiitekta króla Jana Ilł Ludwika Affati, a który ostate- 
cznie dokończony został przez warszawskiego budowniczego 
Karola Cerroni. Andrzej Scbliitter, ur. w r. 1(3(54 w Ham- 
burgu, zmarły w r. 1714, który z ojcem sw^oim, rzeźbiarzem, 
mieszkał jakiś czas w Gdańsku , budowniczy i rzeźbiarz, 
twórca pomnika w. księcia w Berlinie, który także przebu- 
dował pałac w Charlottenburgu i w r. 1699 zaczął budować 
pałac królewski w Berlinie, do którego śliczne sztukaterie 
i płaskorzeźby sam robił i który także sławne maski w ar- 
senale berlińskim robił oznaczone literą S, według Mullera 
Knnsthxicon udał się w r. 1(391 do Warszawy, będąc powo- 
łany przez króla Jana III; miał pracować przy budowie pa- 
łacu wilanowskiego. Sami Niemcy nazywają go budowniczym 
króla polskiego Jana III. Wspomina o nim Nagler w Mono- 
ip'amenlexicon, Raczyński i Ileber w Geschichłe der netieren 
deAitschen Kunst i inni. Kościół św. Anny w Krakowie bu- 
dował przy końcu XVII wieku Franciszek Soli ar i. Kościół 
ks. Pijarów w Krakowie zaczęty w r. 1720 a ukończony w r. 
1759 podług planu Franciszka P 1 a c i d i, budowniczego w ICra- 
kowie osiadłego. W Krasnymstawie tarę założoną w r. 1695 
budował Jan Huss, Węgier, sprowadzony do Polski przez 
Potockich. Jan de Witte począł w r. 1749 budować we Lwo- 
wie kościół Dominikanów na wzór bazyliki św. Piotra w Rzy- 
mie; Witte był jenerałem wojsk koronnych i kawalerem or- 
deru Św. Stanisława. Architekt i obywatel miasta Warszawy 
Bonawentura Soł ar i zbudował w r. 1776 dawny teatr w War- 
szawie. Bartłomiej Fol i no, Karol Schiitz i Franciszek 
Bertogliali, Szwajcar, byli architektami w Warszawie za 
czasów Stanisław a Augusta ; w Wilnie był wówczas Piotr 



104 



Kossi arcliitektein, w Grodnie Sacco architektem królew- 
skim, którego Tyzeuhaiis z Włoch sprowadził: restaurował 
on zameli w Grodnie. Wedłiij; jego planów wzniesiono pra- 
wie wszystkie łjudowle w ekonomiach królewskich na Litwie, 
hędące pod zarządem Tyzenhauza, podskarbiego; założył on 
także w Grodnie szkołę budowniczą, gdzie młodzież uczyła 
się stawiania ])udynków nietylko gospodarskich ałe i pysznycłi 
gmachów. Co te 11 a ni budował za Tomasza Zamojskiego pa- 
łac ordynatów Zamojskich w Zamościu. Ivościół ewangielicki 
w Warszawie budował około r. 1777 Szymon Bogumił Zug, 
nadworny budowniczy króla Augusta III. Pałac w Jabłonnej 
i Królikarni jakoteż łazienkowski i dzisiejszy ratusz w War- 
szawie budował architekt Dominik Me r 1 i n i , nadworny bu- 
downiczy króla Stanisława Augusta , zmarły w Warszawie 
w r. 1792. Tenże odbudował także po spaleniu w r. 1781 pa- 
łac Krasińskich w Warszawie, pałac ks. Antoniego Jabło- 
nowskiego (później l^ruszaków) i urządzał zamek królewski 
w Warszawie, l^renna, Rzymianin, był w AYarszawie 1)U- 
downiczym za czasów Stanisława Augusta. Szczepan Hum- 
bert, ur. w r. 1756 w Paryżu, przybył w r. 1775 do Pol- 
ski ; był nadwornym architektem książąt Lubomirskich. Otrzy- 
mał w r. 1788 od króla Stanisława Augusta patent na bu- 
downiczego rządowego miasta Krakowa, gdzie w r. 1827 
życie zakończył. Zaraz po wstąpieniu na tron Stanisław Au- 
g'ust sprowadza Francuza Louis budowniczego, który mu 
robi szkice i modele do przyszłych budowli, a któremu po- 
syłają później do Paryża 2.500 dukatów (Korzon III). W r. 
1825 zaczęto w Warszawie budować nowy teatr według pla- 
nów Antoniego Co r raz z ego. W r. 17()() budowniczy Egert 
dobudował portal pięknie rzeźbiony do ratusza gdańskiego, 
który zaczęto budować w r. 134o. Architekt Knaffus 
zmarły w Wilnie w r. 1790; podług jego planu stanęło ob- 
serwatorium w Wilnie. Z początku XIX wieku był w War- 
szawie arcliitekt Henryk Marconi ur. w r. 1792 w Bolonii. 
Sprowaezouy do Polski przez Ludwika Paca, gdzie 42 lat 
mieszkał. Postawił on dwadzieścia kilka kościołów, między 
któremi odznaczają się: Sw. Karola w Warszawie, parafialny 



105 



w Wilanowie , gmach Towarzystwa kredytowego w Warsza- 
wie. Wybudował 7 ratuszów, między któremi ratusz w Ra- 
domiu ukończony w r. 1847, szpitali 5, hotel europejski 
w Warszawie, zabudowania w zakładzie zdrojowym w Cie- 
chocinku; pałace: Paca w Warszawie i w Dowspudzie hr. 
Zamojskiego na Nowym Świecie, hr. Stanisława Potockiego 
"W Helenowie i t. d. ; wydał także kilka dzieł architektoni- 
cznych. Życiorys jego w Tyg. lllustr. 1863 Nr. 18(5. Syn 
jego Leonard jest zdolnym rzeźbiarzem i profesorem szkoły 
politechnicznej we Lwowie. Kościół w Kurniku i w Pompo- 
wie, w Poznańskiem, jakoteż kaplicę grobową królów w Po- 
znaniu, szpital górniczy pod Będzinem, budował w pierwszej 
połowie XIX wieku architekt L a n z i. Na nim kończymy bu- 
downiczych cudzoziemców w Polsce. Jako materiał służyły 
nam między innemi dzieła : Ciampi'ego, Sobieszczańskiego, 
Ambrożego Grabowskiego, monografie różnych miast i kościo- 
łów i inne w tekście podane dzieła. (Obacz także : Cegielnie). 



Bulion. 

W drugiej połowie XVIII wieku była na Bielinie pod 
Warszawą fabryka bulionu, która słynęła z dobroci wyrobów 
swoich. Bulion zjawił się u nas dopiero z nastaniem kuchni 
francuzkiej. 



Bułki. 

(Obacz: Chleb). 

Burki. 

Już Gall wspomina, że Bolesław Krzywousty przy oka- 
zii wesela swego rozdawał podarunki , mianowicie : burki, 
kożuchy bławatem podszyte i złotogłowiem ozdobione, bła- 



106 



waty, naczynia złote i .srebrne i t. )). Zdaje się, że te przed- 
mioty musiały być w Polsce wyrabiane. Burki dla wojska 
polskiego za panowania Augusta III wyrabiano w Kulikowie 
pode Lwowem, zaś kosztowniejsze dla oficerów i wyższej 
rangi wojskowych sprowadzano z Krymu, a z tych najprze- 
dniejsze kosztowały do 40 czerwonych zlt. '). (Obacz także: 
Sukno). 



Cechy rzemieślnicze. 

Początek cechów sięga odległych czasów egipskich^ 
greckich i rzymskicli. W llzymie ludzi należących do jednego 
rzemiosła, lub jednaki cel pracy mających, zaliczali do je- 
dnego zgromadzenia zwanego po łacinie collegium. Ztąd 
jest wzmianka o kolegiach : garncarzy, cieśli, krawców, pie- 
karz}^ i t. p. Z tych więc kolegiów pochodzi zawiązek ce- 
chów, które z Rzymu przeszły następnie do Francii, Niemiec 
i Polski. W Europie zjawiły się cecłiy dopiero w X wieku. 
W Polsce ustawy cechowe powstały av XII wieku ze zwy- 
czajów i praktyk cudzoziemskich, które osadnicy niemieccy^ 
powiększej części kupcy i rzemieślnicy z prawem magdebur- 
skiem ze sobą do Polski przynieśli. Tu połączone z bractwami 
dawniej już u nas istniejącemi , dla zabezpieczenia prawa 
różnych rzemiosł i dla zgody po miastach, utworzyły cecłiy. 
Wyraz cech pochodzi z niemieckiego Zeichen (znak) tojest, 
że członkowie zamiast wezwania pisemnego od starszych 
byli })rzywoływani przez wysłanie laski, łub innego jakiego 
znaku, który sąsiad sąsiadowi podawał. Najdawniejszy cech 
w Polsce stanowili (według Maciejowskiego) ci, którzy się 
już u Słowian nadłabiańskicłi szyciem kosmatego towaru, 
tudzież skóry na rzemień wyprawianej trudnili i od rzemie- 
nia rzemieślnikami nazywani byli. Po nicłi najwcześniej, jak 
się z dyplomatu tynieckiego pokazuje, powstał cecłi kowali. 



') Obacz: K it o \\i c/u Opis olujcz-ijóic i zicujrzajóio za pa- 
noicitiiin AiKinstd III. 



107 



bo już w r. 1105, którzy z postępem czasu na różne gałęzie 
się rozdzielili ; do ich pocztu należeli : ślusarze , szpadnicy, 
nożownicy, łucznicy, bednarze, kołodzieje, siodlarze, paśnicy 
i kolaśnicy dlatego, że mieli z kruszczem do czynienia. Cech 
szewców powstał w r. 1180, gdy w Strasburg-u istniał już 
od r. 982; krawców w r. l.'}15, bednarzy w r. 1382, cech 
rzeźniczy istniał już w r. 1282, zatem pierwej jal<^ we Fran- 
cii, g'dyż w Paryżu powstał cech rzeżników w r. 128o; 
w Warszawie istnieje bowiem pieczęć z teg"o roku cechu 
rzeźniczego, a w r. 1297 był cecłi rzeźniczy w Pyzdrach. 
W Lutomiersku w Sieradzkiem był już w r. 1274 cecli su- 
kienniczy. Według najstarszy cli ksiąg miasta Krakowa') 
istniały w Krakowie już w r. 1400 cecłiy: masarzy, nożo- 
wników, trzosowuików, piekarzy, krawców, siodlarzy, tl^aczy, 
tuterników, ręka\\icziiilvów, szewc(')W, pasamonników, g^arbarzy, 
kowali, rzeżników, bialoskórników i rzemieniarzy. 

Statuta zaś cecłiów w Polsce powstały: rzeżników w r. 
1403, malarzów w r. 1409, szewców w r. 1459, rybaków 
w XV wieku (rok dokładnie niewiadomy), piekarzy w r. 1459, 
kowali w r. 1402 w Pułtusku , a w r. 1471 w Przemyślu, 
siodlarzy i rymarzy w Przemyślu w r. 1472, szklarzów w Kra- 
kowie w r. 1497, a w Warszawie w r. 1550 i t. d. Księga 
Baltazara Jiema: Codex pictoratus, o której już wyżej wspo- 
minaliśmy, wzmiankuje o statutach murarzy z r. 1307, kra- 
marzy 1432, piekarzy 1458, kuśnierzy 1377, krawców 1434, 
rymarzy 1465, złotników 1475, łuczników 1463, kapeluszni- 
ków 1377, kołodziejów 1445, malarzy, rzeźbiarzy i szklarzy 
1490, garncarzy 14(')0, garbarzy, dzwoniarzy, ludwisarzów, sto- 
larzy, szewców, procarzów i siodlarzów z r. 1504 i t. d. Nie 
idzie jednak zatem , żeby same rzemiosła i icli cechy nie 
istniały już dawniej: tylko statuta ich powstały w wyżej wy- 
mienionycli latach. Wiele z tych statutów dotąd się u nas 
przechowało np. malarzów, rzeżników, kowali, rybaków i t. d. 

Z rzemieślników najwyżej ceniono kuśnierzy, potem 

') Wydanych w Krakowie w r. ls7S przez Piekosińskiego 
i i^zujskiego. 



108 



garbarzy, nareszcie szeweiny. A>'szysey ci izeniieślnicy sta- 
nowili czoło lękodzielnictwa polskiego, po nich następowali 
sukiennicy i krawcy, którzy w XIV wieku kraj czo wie sie na- 
zywali. Cechy rzemieślnicze w Wilnie , Krakowie , Lwowie, 
Przenjyślu i innych miastach zaopatrzone były dawniej w wo- 
jenny rynsztunek i stanowiły w potrzebie obrony milicię 
miejską. Im też j)Owierzone były baszty miasta do obrony, 
tak że każda baszta należała do innego cechu; toteż w^ ra- 
zie napadu nieprzyjaciela każdy cech miał obowiązek ł)ro- 
nienia miasta ze swojej baszty. W tym celu każdy mistrz 
wstępujący do cechu, był obowiązany złożyć w cecłiu j)ół- 
hak lub muszkiet i pewną ilość proclm i ołowiu. Z ołowiu 
tego lano kule, a broń wraz z amunicią składano w baszcie 
dotyczącej do użytku w razie potrzeby. 

Dawniej miasta nie l^yly niczem innem, jak tylko zbio- 
rem korporacyj cechowycłi; wszystko się po miastacłi łą- 
czyło w osobne bractwa, a co do nicłi nie należało, uważane 
było za motłoch cierpiany od reszty. Kto nie należał do ce- 
chu, kto w nim nie pozyskał stopnia magistra i nic mieszkał 
w mieście, temu nie wolno było ani prowadzić rękodzieła, 
ani sprzedawać na targacli płodów swego j)rzemysłu. Rze- 
mieślnicy jednego cechu mieszkali zwykle w jednej części 
miasta, ztąd też mamy nazwy ulic: garncarska, garbarska, 
szewska, rymarska i t. d. Większe miasta były zwykłe mu- 
rem opasane, a do ich obrony mieli obowiązek mieszczanie, 
magistraty bowiem wymierzały na cechy pewne części wa- 
rowni, aby je własnym kosztem utrzymywały i własnemi 
siłami broniły. Cechy miały organizacie od magistratów uchwa- 
lone a przez królów zatwierdzane, któreto prawa zwali zwy- 
kłe wilkierzami. ICażdy cech miał mistrzów, czeladź czyli to- 
warzyszów i uczniów. Wilkierze nakazywały mistrzom głó- 
wnie, aby jeden drugiego nie podkupywał przy nabywaniu 
materiałów, aby nie zniżał ceny wyrobów, aby roboty dru- 
giego nie ganił, ani mu kupującycli nie odciągał, ab}' cze- 
ladzi za drogo nie {)łacił, ani jej za wiele nie trzymał. Nim 
kto został z towarzysza majstrem , musiał wprzód wykonać 



109 

przepisany ,,Mei*terstiick" i tym okazać dowód swycli zdol- 
ności. (Obacz: Majstersztyki). 

Cechy krakowskie miały zwierzchnictwo nad innemi 
cecliami w Rrzeczypospolitej i wtedy dopiero rzemieślnik był 
za wykształconego uważany, gdy miał świadectwo od cechu 
krakowskiego. Dopiero Zygmunt T w r. 1527 cechy war- 
szawskie zpod prawa zwierzcłinictwa cechów krakowskich 
wyjął i cecliy warszawskie podług starych zwyczajów po- 
twierdził. Poprzednio jednała: i cecliy w Wiślicy wyjęte były 
zpod zwierzchnictwa cechów krakowskich. Gdy jednak cecliy 
przywłaszczały sobie z czasem praAva szkodliwe przemysłowi 
i uciążliwe dla publiczności, zniósł je więc w r. 1420 Wła- 
dysław Jagiełło, co w r. 1486 także Jan Olbracht potwier- 
dził. Otworzono tym sposobem szerokie pole, na którem 
każdy mógł podług upodobania doświadczać bez przeszkody 
swych sił i zdolności. W tejto epoce powstało mnóstwo miast 
nowych, które wkrótce zakwitły av dostatki i przennsł, bo 
każdy rodak czy obcy mógł tam osiadać bez przeszkody 
i rozAvijaó swe talenta. 

Zygmunt Stary przywrócił cechy w r. 1532 znowu do 
prawego istnienia, z tego zapewne powodu, że cecliy utrzy- 
mywały się pomimo jego zakazu za zmową majstrów, ale 
przywrócił je pod tym warunkiem, iż urzędy wojewódzkie 
naznaczać będą corocznie cenę roboty rzemieślniczej, ażeljy 
publiczność uchronić od zdzierstwa. Gdy zaś posłowie ziemscy 
z wyraźnej woli stanu szlacheckiego domagali się zniesienia 
cecliów, gdyż rzemieślnicy często stawiali opór przeciw szlach- 
cie, Zygmunt I uległ wreszcie żądaniu szlachty i w r. 1538 
w Piotrkowie wydał ustawę znoszącą wszelkie cechy i bractwa, 
rzemieślnicze. Jednakże król i wojewodowie puszczali powoli 
rzecz w przewłokę i ustawa piotrkowslca nie została za Zy- 
gmunta I wykonaną, aż dopiero w r. 1550 król Zygmunt 
August w skutek domagania się posłów zniósł cechy, zacho- 
wując im tylko zarząd co do obchodów kościelnych. Nowe 
nadużycia ze strony rzemieślników doprowadziły nakoniec 
do tego, że przeniesiono juryzdykcię cechową na magistraty 



110 



iiiiej.skie, ;i później pozwoloiie i)vłi» prowjulzciiie rzeniiosla 
każdcMiiu, eo przyjmował mieszczaństwo. 

(llówiią wszakże [jrzeszkodą do wydusktdialeiiia i po- 
dźwignieuia rzemiosł Ijyli żydzi, którzy pochwyciwszy wszyst- 
kie kimszta, łatwo zwabiali do siebie taniością roboty ludzi 
inniej dbałych o jej dobroć, a tym sposobem podkopywali 
zasadę istnienia porządnego rękodzielnictwa. Wątpić więc 
nie można, że z ich winy upadły jedne po drugich rzemio- 
sła, aż przyszło do tego, że te tylko przy cłirześcianach po- 
zostały, które natężenia sił i mozolnej pracy wymagają. 
Prawdopodobnie zatem upór ceclió\\' w obstawaniu ])rzy da- 
wnych przywilejach wynikał ze stanu kolizii, w którym rze- 
mieślnicy chrześciauie znajdowali się z żydowskimi , ta zaś 
kolizia brała swój początek od teg'0, że żydzi nie byli pod- 
dani ustawom cechowym, a przezto wszelką mieli wolność 
do partact\va, przez łvtóre rzemieślnikom wyuczonym stawali 
na zawadzie i do upośledzenia kunsztów przyczyniali się. 
Należało więc, albo rozciągnąć ustawę cechową do wszystkicli, 
albo znieść ją zupełnie, co też rzeczywiście nastąpiło, jednakże 
trochę za późno. 

Najliczniejsze cechy l)yły: łaiśnierski, mieczników, tkacki, 
rymarski, złotników, szew^ski, krawiecki, rzeżników i pieka- 
rzy. Rzemieślnicze cechy liczne były w Bochni , w XVTI w. 
było tam 9 cechów, w Czeładziu, w Droholjyczy w XVII w. 
było 7 cechów, w (Idańsku z początku XY wieku było 23 
cechów rzemieślniczy cłi, zaś liczba rzemiosł niez wiązany eh 
w cecłiy wynosiła 25. Najwięcej Polaków było w cechu ry- 
backim. Z dzieła Hirscha: Danzigs Handels- und Gewerhe- 
gescJiichte dowiadujemy się, że nawet medjTy, chirurgowie 
i lekarze należeli w Gdańsku w XV wieku do cechu bal- 
wierskiego. W Hrubieszovyie w XVI wieku było 7 cechów, 
w Jarosławiu było w 1629 r. 20 cecłiów, w Kaliszu potwier- 
dził Jan Kazimierz ustawy cechowe w r. 1057, w Kamionce 
Strumiłowej i w Kłodawie w XVI wieku było 12 cecliów, 
w Kole nad Wartą potwierdził Zygmunt I cechy przywile- 
jem z r. 151o, których było i:». Kowel miał o cechy zl)yt- 



111 



kowe, t. j. malarzy, złotników i liattarzy. a prócz te^^o wiele 
innych. W Krakowie, w Lublinie około r. IOIjO juz się liczne 
ceeliy rozwiązały, a były następujące: cecłi kowali i)owstał 
w r. ir)16, tkaczy 1558, płatnerski 159(3, piwowarski 1(514, 
kotlarski, blacliarski i konwisarski IGI 9, szniuklerski 1(542, 
stolarski, snycerski i rzeźbiarski 1()()0, szewski 1(3»)9. (Zie- 
liński: Cech II w Lnhlinie ic bibliotece tcarszntcskiej, wrze- 
sień 188(3); w Ivrzepicacli było w XVI wieku 10 cecliów, 
we Lwowie av drugiej połowie XVII wieku było około 40 
cechów, w Łasku 10 cechów, w Łowiczu 12 cechów, w Mła- 
wie w XVI wieku 12 cechów, w Olkuszu, w Opocznie w XVI 
wieku 9 cechów, w Osieku było w XVI wieku 1(3 cechów, 
mianowicie : stolarzy, rymarzy, miecznilś.ów, pasanionników, 
stelmachów, czapników, kowali, nożowników, tokarzy, kotla- 
rzy, igłarzy, kołodziejów, ślusarzy, siodlarzy, l)ednarzy, i zdu- 
nów. W Pabianicach niedaleko Sieradza ustanowił Zygmunt 
August przywilejem z r. 1555 następujące cechy: 1) kowali, 
ślusarzy, kotlarzy, nożowników, mieczników i robiących kosy ; 
2) robiących powozy, kołodziejów, bednarzy i cieśli; 3) su- 
kienników, czapników, krawców i płócienników ; 4) szewców, 
rymarzy, siodlarzy i imiych; 5) kuśnierzy, białoskórników, 
piekarzy i innych. Były także cecłiy w Poznaniu, w Płocku 
w XA^I wieku 10 cechów, w Rawie cechy potwierdzone })rzy- 
wilejem z r. 1624, w Socliaczewie, któreto miejsce liczyło 
w XV i XVI wieku 22 różnych cecliów rzemieślniczycli, 
jakoto : sukienników, ślusarzy, kowali, czapników, złotuiłców , 
nożenników, klesmistrzów, mieczników, munsztukarzy, sio- 
dlarzy, paśników, kołodziejów, stelmachów, bednarzy, stola- 
rzy, ruśnikarzy, łukowniliów, ig-łarzy, kobierników, batożni- 
ków, szewców i rzeźników ; w Szydłowie były cecliy potwier- 
dzone przywilejem z r. 1523. W Warszawie istniały cecłiy 
.już w r. 1282; w r. 179(3 łjyło tu jeszcze 33 cecliów i oprócz 
tego wielu majstrów, którzy do żadneg'o cechu nie należeli, 
jak n. p. snycerze , kamieniarze , malarze , fryzierzy i t. d. 
Ażeby dać pojęcie, ilu rzemieślników w roku 179(3 l)yło 
yy Warszawie, podajemy tu cyfry autentyczne według* opi- 



112 



sania Warszawy przez Hubego '), mianowicie : krawców^ 4o(), 
szewców 580, stolarzy 198, kowali 113, piekarzy 110, sio- 
dlarzy 133, złotników i jubilerów 40 i t. d. W Wilnie z po- 
czątku XVI wieku, w Wiślicy w^ XYI wieku było 8 cechów, 
w Włodzimierzu w XVI wieku, w Wieliczce w XVII wieku 
było 9 cechów, w Wyszogrodzie nad Wisłą w XVI wieku 
było 1(3 cecłiów, w Żółkwi 11 cecłiów; W' Lesznie powstał 
w r. 1G92 cech szmuklerzy; w Starym Sączu ustanowiony 
został w r. 1(J38 wspólny cech garncarski, kowalski, bednar- 
ski i ślusarski czyli szychtarski. W Przemyślu według mo- 
monogratii Hausera istniały następujące cechy: szewców od 
r. 1380, rzeźników od r, 1400, kowali od r. 1471, (w cechu ko- 
walskim były połączone rzemiosła: lvOwalskie, ślusarskie, mie- 
cznicze, kotlarskie, szycbtarskie, iglarskie, zegarmistrzowskie, 
blacharskie, płatnerskie, panceruicze, ryngmacherowskie, na- 
glarskie, błonarslde i nożownicze), siodlarzy i użdziarzy od 
r. 1472, kuśnierzy od r. 1501*, stolarzy od r. 1537 (do cechu 
stolarskiego należały rzemiosła: stolarsl^ie, bednarskie, stel- 
maskie i kołodziejskie), piekarzy od r. 1558 (do cechu pie- 
karskiego należeli: piekarze, piernikarze, oplatnicy, kroch- 
raalnicy, tatarczusznicy, babiarze, pampusznicy, kremplarze, 
mączarze i krupiarze), krawców od r. 1501, browarników^ od 
r. 1501, cyrulików od r. 1574, tkaczy od r. 1578, czapników 
<id r. 1580, cech połączonych złotników, malarzy i l^onwisa- 
rzy od r. 1025, garncarzy od r. 1534, muzyków od r. 1754, 
murarzy od r, 1798 i cech cieśli od r. 1798. 

Niektóre pisma podają nam artykuły różnych cechów 
dawnych i tak n. p. AVój cieki w Obrazach starodawnych 
tomie I, podaje artykuły cechu liaftarskiego w Warszawie 
za Jana III; Wajgiel w- Monografii Kołomyi podaje przy- 
wileje cechu garncarskiego i bednarskiego w Kołomyi za 
Jana Kazimierza; Makowiecki w dziele swojem: Przemyśl 
i rzemiosła podaje ustawy cechowe kaliską i kleczowską 
z czasów Jana Kazimierza; Maciejowski w swojej liistorii 



') Podanego przez Dra Wład. Wisłockiego we lwowskim Prze- 
trodniku lifcrdckh/i i naukowi/)!), z r. 187G, str. 1107. 



111 



rzemiosł i rzemieślników, drukowanej w kwartalniku Kłosów 
podaje ustawy cecliu rybackiego w Warszawie z XVI wieku ; 
Józef Łukaszewicz w swojej Historii miasta Poznania po- 
daje w skróceniu ustawy różnych bractw w Poznaniu; Ka- 
stawiecki podaje w swoim Siownikii malarzy polskich, ustawy 
cecliu malarskiego) w Warszawie, Krakowie, Lwowie i Po- 
znaniu; Aleksander Weinert w Stai-oż//tnościach Warszaicy, 
podaje ustawy cechów warszawskich: malarskiego, złotni- 
czego, szmuklerskiego, aptekarskiego, szklarskiego i t. d. 

Ponieważ j)rawie wszystkie miasta miały mniej więcej 
te same cecliy, z tą tylko różnicą, że w jednych było ich 
mniej, w drugich więcej, nie wyszczególniamy wiec wszyst- 
kich stowarzyszeń rzemieślniczych w każdem miejscu, gdyżby 
nas to zadaleko doprow^adziło ; dodamy tylko, że do jednego 
cechu należeli nieraz rzemieślnicy trudniący się różnego ga- 
tunku rzemiosłem, n. p. do cechu rymarskiego i siodłarskiego 
należeli torbiarze czyli tasznicy lub miechownicy; do cechu 
platuerskiego należeli iglarze, dlatego, że mieli również 
z kruszcem do czynienia, ci robili nietylko igły, ale i łań- 
cuszki, haftki i t. d. ; z cechem ślusarskim łączyli się także 
sychtarze, którzy układali łoża, czyli osady do palnej broni 
i zegarmistrze ; do cechu złotników należeli szmuklerze, ma- 
larze i aptekarze (ostatni niewiadomo z jakiej przyczyny 
tu należeli), cech stolarski był złączony ze szklarskim, do 
niego należeli także tokarze i snycerze; do cecłiu Icowali 
należeli ślusarze, kotlarze, miecznicy, szabelnicy, nożownicy 
i robiący kosy; do cechu robiących powozy należeli bedna- 
rze, kołodzieje i cieśle; do cechu kuśnierzy należeli biało- 
skórnicy i piekarze. W Krakowie cech rnalarski stanowił ze 
szklarzami, szpalernikami i goldszłagierami jedne społeczność, 
gdzieindziej należeli do cechu malarskiego także snycerze 
i rzeźbiarze; do cechu ruśnikarzy należeli także puszkarze 
i ludwisarze; introligatorzy i szkatulnicy jeden cech stano- 
wili, gdyż jedni i drudzy deszczułek używali do swych ro- 
bót; do cechu piicoicaróio należeli karczmarze, miodowary, 
pomocnicy browarni, wodciągi, drążniki, szynkarze i t. d. 
Cech tkacki składał się z tkaczów płóciennych, barchanni- 

X 



114 



ków, co L przrdzy h;i\vehii;uu>j i lnianej tkali , dreliszników, 
także tych, co przędzy do roboty swej używali jakoto : sieia- 
rzów, powrożuików i t. d.; do ceeliu muraiskiago należeli 
kamieniarze, kamiennicy, garncarze, zdunie, strycharze, pie- 
eownicy, kominiarze i t. d. 

Przytaczamy jeszcze trzy cecliy, jedyne w swoim ro- 
dzaju, mianowicie: w Kobylinie był w drugiej polowie XYII 
wieku cech tak zwany latam/; utworzyli go osiedli tam 
Niemcy wyznania protestanckiego i rozmaitych rzemiosł, jak 
u. p. kotlarzy, mydlarzy, ślusarzy, siodłarzy, rymarzy, kai)e- 
luszników, pasamonników, stelmacłiów, kołodziejów, bednarzy, 
nożowników, mieczników i i)owroźników, którzy nie chcąc 
się ])ołączyć z cechami dawniejszemi tego miasta, utworzyli 
osobny cech nazwany łatany, który ówczesny dziedzic IJatał 
Leszczyński, nadają/^ im osobny wilkierz z 20 paragrafów 
złożony, potwierdził. Wilkierz ten w skróceniu przytoczy! 
Józef ł>ukaszewicz w dziele swojem: Opis miast i wsi i t. d. 
Taki sam cech był w XVII wieku także w Wągrowcu, a skła- 
dał się z kołodziejów, stelmachów, kowali, ślusarzy i ł^otlarzy. 
Drugi ł)ył okropny cech katów, który tylko w jedynem miej- 
scu Bieczu w całej Polsce był w XVII wieku, gdzie się 
uczyli i wyzwalali kaci, a to z tego powodu, ponieważ w miej- 
scu teni prawie ciągłe sądzono i tak często ścinano opryszków, 
iż kaci polscy terminowali tam jako uczniowie i zwykle 
wielkiej wprawy nabierali w ścinaniu (mila praktyka ! ) ; 
i trzeci cech Imltajóic, który dawniej szeroko rozgałęziony 
był w całej Polsce, a głównie istniał w Nowym Sączu i w Ja-, 
rosławiu w XVII wieku. Cecłi ten ostatni miał nadane sobie 
przywileje królów polskich. Hultaje bylito robotnicy, co do- 
mów nie mieli i do roboty się wynajmowali. Dla originalno- 
ści i rzadkości tego cechu dicemy tu niektóre zwyczaje jego 
przypomnieć, i tak : podczas wesela odbywają się posiedze- 
nia tego cecłm, którego członkowie, a osobliwie sekretarz 
nazwany instygatorem , pełnią służl)ę ceremoniarz}^; drużba 
musi ł)yć koniecznie członkiem tego cechu. Jeżeli zaś nowiciusz 
drużbuje, musi się albo wkupić do cechu j)ieniężną kwotą, 
zwana konsolacia, albo obrzad frycowania odbvć. Takiemu 



115 

nowi(?iiis/()\vi nacierajji brodę t-eg'lą, g-olą starym unź;em i wsa- 
dziwszy inii na głowę stary kapelusz szwedzki, a potłuczone 
i;'arnki na plecy, na słomianym powrozie i w jednym bucie 
prowadzą g'o z muzyką })o mieście. Dawniej cech ten pobie- 
rał nawet rodzaj ])odatku od tych, którzy się po dwudziestym 
roku nie żenili, aż do czasu ich ślubu. 

W cechy łączyli się nie sami tylko rzemieślnicy, ale 
były także cecliy czyli bractwa furmanów, tra,n'arzó\v, muzy- 
kantów, rurarzy, Icraniarzy, korzenników, bartników, a w Kó- 
żanej na Mazowszu było nawet bractwo rolnicze. 

Ciekawe dzieło Józefa Łukaszewicza: Obraz histonjczno- 
sfatijstijcziti/ miasta Poziiania (w dwócli toniach, Poznań 1838) 
przytacza ustawy i)rawie wszystkicli cechów poznańskicłi po- 
stanowione przez magistrat, a potwierdzone przez królów i)ol- 
skicli. Ponieważ wiele z nich do siebie jest podobnych, przyta- 
czamy zatem z wyż wymienionei;'o dzieła tylko dwie ustawy, 
t. j. dla szewców z r. 1()4*,) i dla sukienników z r. 177'j. Oo 
do innycli ustaw odsyłamy czytelnika do wspomnianeg'o dzieła. 

I^stawa ceclui szewsklajo w mieście Poznaniu ułożona 
w r. 1()45> przez mag:istrat, a którą Jan Kazimierz dnia 20 
maja teg'oż roku potwierdził, opiewa: 

1) Naprzód w tym cecliu na każdy rok cechmistrzowie 
dwaj : jeden z Polaków, drugi z Niemców mają ł)yć obierani 
i ])rzysiągłszy każdy po półroczu , sprawować ma swój za- 
rząd ; mistrzowie młodzi na każdą niedzielę i święto do służl)y 
bożej świece zapalać i gasić i klucze starszemu l)ez odwłoki 
oddawać mają, pod karą funta wosku. 

2) Powinni wszyscy I)racia na mszacli kwartalnycłi 
obecnie bywać, a który omieszka, ten groszy trzy, kt(')r}l)}' 
zaś nie ł)ył, ten pół funtem woslcu karanym l)ędzie. 

;]) Któryby na pogrzeł)ie l)rata umarłego nie ł)ył, ten 
winie G groszy ua wosk podpada. 

4) Ze ten jest zwyczaj, aby l)yło Ki l)raci do odpro- 
wadzenia ł)rata do grobu ; lub siostry, z których ośmiu })o- 
winni umarłego nosić do grobu, z tych , którzy nowo przy- 
jęci będą do bractwa, inni ośmiu do świec i innycli usług 
aby obróceni l)yli, a którył)y się nie stawił , funt wosku da. 

8* 



110 

5) Aby i;Hrbarzc skóry na targ pewnych dni do swych 
jatek w każdy tydzień trzy razy wynosili wyprawne dobrze. 

()) Któryby sic z garbarzów, albo innych osób ważył 
wyknpować, taki urzędowi 10 .i,n-zywien podpada. 

7) AYolno szewcom, którzy chcą, aby skóry wolowC;. 
cielęce i t. d. surowe wprzód przed garbarzami kupowali,, 
także ku[)0wać do wyi)rawy potrzeby delju. popiołu i innych 
materyj. 

8) Któryby z braci chciał sobie wyprawiać , tedy mu 
wolno będzie w samym tylko garbuzie szewskim, a nie w domu 
lub gdzieindziej. 

9) Towarzysz rzemiosła garbarskiego, któryby chciał: 
luł) u szewc(')W, łub u garbarzów robić, takowy ma łjyć w oby- 
dwóch cecłiach za cnotliwego poczytany. 

10) Aby z towarzyszów szewskich clicący mistrzem zo- 
stać w Poznaniu, wprzód opowiedzieć się ma panom star- 
szym, a ci według zachowania dadzą mu mistrza i potem 
do robienia sztuki przystąpi; sztułd zaś na polsł^ą robotę,, 
takowe są : Buty safianowe, czerwone długie, na korku, w koło 
pasem obszyte ; na podszywaniu podeszwy, żeby równe szty- 
chy były. Item baćmagi z kapciami także na korku i w pas 
do koła. Item ciężmy żółte na korku dwa razy sztepowane 
z trzema guzikami i serduszłcami także sztepowanemi , ku 
czemu ten sposób zachowa. Nai)rzó(ł skórę czerwoną przed 
starsze przyniesie grubą i piękną, którą jeśli starsi za dobrą 
przyjmą, tedy z niej też sztuki przy starszych zakroi, a po- 
tem swą ręką zrobi, a za każdy zganiony sztych, po trzy 
grosze odłoży. 

11) Sztuki le})ak w niemiecką robotę takie być po- 
winny: para butów do wody dwa razy szyta, trzewiki do- 
bre na całej korce i tak sobie postąpi: skórę wyprawną na 
pokazanie , z niej sztuk sobie kupi , z nią przed wszystko 
bractwo wystąpi i one pokaże. Dnia potem sobotniego tęż 
skórę przed starszymi skraje i zaraz w przyszły poniedzia- 
łek z niej robić pocznie i w tym tygodniu robotę skończy, 
a w niedzielę najbliższą przed całem bractwem onę wystawi, 
gdzie l)ędą bracia występki w robocie upatrywać i ganić i od 



117 



-sztychu żle ])olożoDeg'0 3 g-r. ma dać ; przy przyjęciu parę tala- 
rów odłoży; w dy.spozycii bractwa zostaje, czy mistrz przy- 
szły ma sztulvi robić, czy też pieniężną sumę odkupić, co nie 
na raty, lecz ex nunc jyaratis powinien zapłacić i muszkiet 
dobry do wilkusza brackiego oddać. 

12) Trzy razy tylko do roku przyjmują się mistrzowie : 
jia Boże narodzenie, na Białą niedzielę i na św. Jan Cłirzciciel. 

13) Kowo przyjęty mistrz tegoż roku list powinien 
swego urodzenia i wyuczenia pokazać, inaczej bractwo 
utracą. 

14) Pojmujący z czeladzi szewską wdowę, lub ubogą 
inistrzównę, nie co do lat, lecz na obyczaje i umiejętność 
mieć ma od panów braci względy. 

15) Pojmujący córkę którego brata , wolen Ijędzie od 
lat dwóch zapisanych, ale do skrzynki brackiej da 30 złt. 
i talar wstępnego. Jatkę własną mieć ])Owinien i muszkiet 
<lobry do bractwa kupić. 

1(3) Jeżelił\v syn mistrzowski córkę tegoż rzemiosła po- 
jął, mając oboje po częściej bractwa, tyle złotycli piętnaście 
mają dać do bractwa, a z tych starsi odbiorą sobie 20 gr. 

17) Jeżeliby któr}' mistrz tegoż rzemiosła zkądinąd 
przybył, a chciał tu mieszkać, powinien bractwo przyjąć 
i wszystkie odprawić sztulvi, a i)otem kolacią całemu bractwu 
wystawić. 

18) Takowy czeladnik lub towarzysz powinien mieć 
swoją jatkę, która będzie wprzód spowiedziana, a nie żadną 
inszą. Te w bractwie mają być skupowane i takowy wprzód 
miejskie przyjąć prawo, a potem do bractwa przyjęty być 
ma, od którego przyjęcia pisarzowi 3 gr. da; któryby zaś 
7. braci jatkę przedal, takowy nie powinien czeladzi chować, 
ani chłopca uczyć; ta zaś jatka, aby była przedawana 
w bractwie, inaczej nicłjy nie ważyło. 

19) Aby żaden z braci lub innych ludzi zkądinąd do 
Poznania na przedaj obuwia przywozić nie ważył się, a tem- 
więcej Żydzi, Szkoci, Ormianie, Litwa i insi tego bractwa 
nie mający; takim ma być robota brana, gdziekolwiekby ją 
pokazał, ])ądź w rynku, ulicach, na przedmieściu, bądź w szła- 



n.^ 



checkich dworcach, kamienicach, duchownych domach, ^run- 
tadi i indziej, /. czc^o część do skrzynki brackiej, a część 
na ubogich obrócić mają, 

20) ^dyby bractwa nie mający, tojest partacz, który 
robotę swoją jawnie, lub potajemnie ważył sie ])rzedawać, 
takowemu, aby robota tak w ulicadi , rynku , na przedmie- 
ściach, jakoteż kamienicach, dworach szhicheckicli lub domach 
duchownych i gdziekolwiekby się pokazała przez młodszych 
przy czeladzi miejskiej i zamkowej brana l)yla. 

21) Wolno będzie majstrom robotę zkądkolwiek przy- 
wiezioną ])odczas jarmarków rewidować, która jeżeli będzie 
doł)rą, onej według dekretu JMCM. zaniechają; jeżeli zaś 
zła, to ją zabierać będą, a połowę do kościoła na świece 
i połowę do lazaretu na ubogie dadzą. Od rewidowania zaś 
tej roboty, t. j. od skrzyni gdańskiej, a od woza roboty li- 
tewskiej po 3 złt. na świece do skrzynki brackiej odbie- 
rać będą. 

22) Gdy towar zdaleka rzemiosłu temu służący do 
Poznania przyjedzie, osołiliwie safian, takowego towaru jeden 
brat na siebie samego ogółem targować, ani zakuj)ywać nie 
powinien, tylko do siebie braci innych do targu społeczności 
przypuścić. 

23) Gdyby który mistrz od starszych był do sprawy 
wezwany, a temu npornie się sprzeciwiał, aby winy funt 
wosku popadł. 

24) Także któryby nieopowiednie z bractwa wyszedł, 
tej karze podlegać będzie, ilekroć razy to uczyniłby. 

2d) Ani Polacy bez Niemców, ani Niemcy bez Pola- 
ków schadzek nie mają czynić; tymże sposobem czeladź, 
polska i niemiecka, al)y osobnycłi nie czyniła schadzek i to 
pod karą. 

2t)) Nie stawiający się w bractwie za obesłaniem w ce- 
chu winy 3 gr. brat taki odłoży. W kwartalne zaś schadzki 
pół funtem wosku karan będzie. 

21) Aby żaden brat drugiego nie ważył się i)rzed urząd 
pozywać przez sługę miejskiego o krzywdy brackie, pókiby 



119 



się na cnego w eecliu brackim nie oskarżyła a to pod winą 
trzech funtów woskn. 

28) Pod taż karą żaden tajemnic z bractwa wynosić 
nie ma. 

29) Nie AYolno żadnemu bratu w ))ractwie na drugiego 
skarżyć z prokuratorem. 

oO) Nie wolno żadnemu bratu w kości , karty i inne 
gry z ludźmi podejrzanymi grywać pod winą O funtów wosku. 

oi) Ma być w tem bractwie do przedawania roboty 
40 jatek. 

;]2) Mistrz czeladnikowi na tydzień złoty dawać powi- 
nien, a o gr. na piwo, co niemieckiego narodu bracia zacho- 
wują ; polscy zaś mistrzowie z czeladzią swą według dawnego 
zwyczaju postępować będą, którym powinni będą dać na ty- 
dzień o gr., a na dzień grosz na piwo i nakładu parę jedne, 
a dalej nic; inaczej zaś czyniący winie funta wosku podpada. 

33) Z czeladzią rachunek cztery razy do roku, na Wiel- 
kanoc, we dwie niedziele po św. Janie, we dwie niedziele 
po Św. Michale i na Boże narodzenie być ma. 

34) Aby dwaj bracia w gospodzie bywali przy zgro- 
madzeniu czeladzi, inaczej kara wosku funtów 2. 

35) Sprawy i niezgody między czeladzią ciż dwaj 
mistrzowie od starszych deputowani według uznania mają 
sądzić i karcić, z ktinych ma być jeden Polak a drugi 
Niemiec. 

36) Czeladnik, któryby po rachunku rolni u swego maj- 
stra, powinien u niego aż do czasu zostać, także i ten, który 
się odprawi w rachowaniu u mistrza swego, nie ma nic wol- 
ności; jeżeliby zaś czeladnik przed czasem odszedł, takowy 
wróciwszy się u tego, od którego odszedł, ma robić. 

37) Jeżeliby który czeladnik od mistrza swego na ro- 
botę zabrał, ma to jemu odrobić i nie wolno mu od innego 
majstra zabierać nato pieniędzy. 

38) Jeżeliby który mistrz albo brat nato dał pienię- 
dzy, tedy da kamień wosku winy. 

39) Któryby towarzysz próżnując, nic prawie robić nie 
chciał, więzieniem miejskiem ma ł)yć karany. 



120 

40) Któryby mistrz czeladnika starszemu nie opowie- 
dział, że w poniedziałek nie rol)i, takowy mistrz ma l)vć fun- 
tem wosku karany, czeladnik zaś nie rołjiący, od majstra 
miejską każnią karany liędzie. 

41) Aby żaden z l)raci i majstrów nie ważył się więcej 
czeladzi chować nad cztery stołki, osobliwie dwóch chłopców 
i dwócli czeladzi. 

42) Któryby mistrz albo l)rat przyjętego ucznia star- 
szym nie opowiedział, tedy takowy funtem wosku karanym 
być ma, którego ucznia si)róbować ma na dwie niedziele, 
który jeżeli mu się podoba, wolno mu go przyjąć będzie, 
albo nie. 

4i)) Od wi)isania zaś chłopca dać winien 2 złt. do 
skrzynki, z czego panom starszym idzie r; gr., a kiedy się 
wyzwala, dać winien do skrzynki brackiej o złt. 

44j Mistrz gdy takiego cldo})ca puści, powinien dać 
świadectwo o jego zachowaniu. 

45) Uczeń od mistrza odchodzący swawolnie, czas 
wszystek traci, a mistrz za nim pisać powinien, żeby za nie- 
posłusznego l)ył miany. 

46) Uczeń od mistrza sw^ego krzywdę mający, starszym 
to przełożyć ma, którzy przestrzegać będą błąkanie swawol- 
nej młodzi. 

47) Eobota na każdy miesiąc ma l)yć oglądana od star- 
szych mistrzów, któraby żle była zrobiona, ma być zabrana 
i kara, jeśli czeladnik źle zrobi, albo ])an zły nakład dał, 
nastąpi. 

48) Nic mogą być od żadnego z braci cliowani w domu 
towarzysz, albo dziewka, nieuczciwie albo niewiernie się za- 
chowujący, o czem po odprawie trzeba drugiego brata i)rze- 
strzedz, a nie przestrzegający funt wosku da , takowy zaś 
czeladnik w bractwie nie ma mieć forum. 

49) Gdyl)y który brat wyrobił sobie osobny i)rzywilei, 
takowy nie ma mieć żadnej wagi , tylko całemu bractwu 
nadany, 

50) Któryby l)rat wsj)omnionc uprzywilejowane czter}' 



121 



w roku niedziele w bractwie nie byl, na którejkolwiek inszej 
schadzce do bractwa przyszedłszy, sprawić się powinien. 

51) Odmawiający brat kupca drug-ieniu bratu, lub przy- 
g-aniający robotę; funtem wosku ma być karany. 

52) Ważący się brat, który listy od którego szlachcica 
do drugiego brata o robotę pisane przyjmować i odpieczęto- 
wać, oraz robotę przesyłać, karany będzie pół kamieniem 
wosku. 

o3) Cokolwiek w dawniejszym dekrecie JKM. między 
bracią polską a Kiemcami jest wyrażono, to wszystko ma 
być zui)ełnie trzjmane. 

W r. 1082 do powyższego statutu przydał jeszcze ma- 
gistrat 8 następującycli artykułów: 

54) Lubośmy bractwu szewskiemu poznańskiemu, cłicąc 
wykorzenić pnrtaczów, ]»ozwolili tego, aby uboższych ludzi 
prawo miejskie mających, którychby na otrzymanie mistrzow- 
stwa całego stać nie mogło, za pólbratkótc ])rzyjmowali, 
jednakże takich wiele się namnożyło, którzy się tylko za 
półl)ratków wkupują, a żadnych powinności l^rackicli nie od- 
dają, ani na mszach kwartalnych ani na pogrzebach nie by- 
wają, postanowiliśmy przy zgromadzeniu trzech porządków 
miasta, aby takowych półbratków 10 tylko było, a gdyl)y 
z nich lś:tóry umarł, tedy na miejsce jego innego za poka- 
zaniem urodzajnego listu, wyuczenia i przyjęcia miejskiego 
przyjąć powinni będą. 

55) Al)y każdy z nicli na pogrzebach l)rata zmarłego, 
żony i dzieci icli l)ywał ])od winą 12 gr. 

5(5) Aby z nich każdy na mszach l^wartalnych bywał 
pod winą funta Avosku i suchodzienne po G gr. oddawał. 

57j Wezwany przez starszych i wiadomość przez pół- 
l)ratka młodszego mający, a na sesią nie stawiący da 12 gr. 

58) Uporczywemu, a na obesłanie starszy cli przyjść nie 
chcącemu i bractwo lekce poważającemu czeladź do rozj)rawy 
brackiej ma być odebrana, 

59) Żeby się żaden z nich nie ważył innej rol)ić ro- 
boty, tylko proste buty i trzewiki, bez pasa , a przytem nie 
powinni więcej czeladzi cłiować tylko dwóch, a ta ich cze- 



122 

ladź co dwie nied/Jele w gos})odzic bywać powinna pod wina^. 
towarzyską. 

()0) Aby z nicli żaden roboty na przeknp nie ważył się 
przyjmować, ani roboty do Żydów na zastaw dawać, pod 
winą pół kamienia wosku. 

61) Clieący się o półbractwo starać, powinien wprzód 
do starszych przyjść i ])rosić icli, żeby z nim wprzód na ra- 
tusz wstąpili i zaświadczyli, jeślil)y godzien był miejskie 
prawo przyjąć, albo nie. To się także waruje, aby żądny cłi 
prywatnycli nie miewali sesyj i buntów żadnych przeciw- 
bractwu nie czynili pod winą urzędową , lecz aby podług* 
przywilejów starszym posłuszni l)yli i według praw bractwa 
sprawowali się. 

Ustawa cechu sukienników w mieście Poznaniu ułożona 
w r. 1779 przez komisie dobrego porządku opiewa: 

1) Któryby chłopiec chciał być przyjętym do kunsztu 
sukienniczego za ucznia, powinien pokazać listy urodzenia 
swego, temu zaś, jeżeli majster przyodziewek dawać będzie, 
tedy lat 5, jeżeli zaś cliłopiec miałł)y swój przyodziewek, 
tedy lat 4, a majstrowski zaś syn lat dwa av tej kondycii 
służyć będzie; jeżeliby zaś lat 5, tedy majster za cłiłopca, 
a gdyby łat 4, tedy sam chłopiec za siebie od zapisania za 
ucznia 30 złt. do kasy brackiej, ])isarzowi zaś 4 złt. zapła- 
cić obowiązanym będzie; majstrowski zaś syn wolny od tej 
opłaty zostanie. 

2) Przyjęty cliłopiec za ucznia u jednego majstra lata 
powyżej opisane służyć powinien; gdyl^y zaś od majstra swego 
nie dopełniwszy czasu wyżej przepisanego odszedł , tedy do 
bractw wszystkich miast i miasteczek odejście jego przez 
listy ma być ogłoszone, gdył)y się zaś powrócił , tedy da- 
w-niejsze jego wysługi za żadne poczytane l)ędą i dopiero 
jako wstępień służby przez lata powyższe dopełnić obowią- 
zany będzie. 

;]) Wysłużywszy cldopiec lata powyższe, jeśli czeladni- 
kiem zostać zccłice, powinien mieć od majstra swego, u któ- 
rego służył, zaświadczenie dobrego swego zachowania się 
i umiejętności, a odebrawszy takowe zaświadczenie, za cze- 



12:} 

ladiiika wyzwolony będzie, od którego wyzwoleniu do kasy 
gospody czeladnej, jeżeli obcy będzie G zlt. 17 gr. ; jeśli zaś 
majstrowski syn 5 zlt. 1 gr. zapłacie powinien. 

4) Zostawszy czeladnikiem i zaświadczenie od bractwa 
wyzwolenia swego odebrawszy, jeżeli syn majstrowski rok 
jeden, jeżeli zaś przychodni lat dwa do miast cudzoziemskich, 
tudzież polskich pryncypalniejszych wędrować powinien. 

ó) Przewędrowawszy lata powyżej })rzepisane, jeżeliby 
czeladnik chciał zostać majstrem, powinien w bractwie oświad- 
czyć się i potem u majstra któregokolwiek niedziel dwie słu- 
żyć, wysłużywszy, do czeladzi wpisać się i do kasy czeladnej 
od wpisywania się 1 zlt. zapłacić, potem mieszczaninem zo- 
stać, zostawszy mieszczaninem do bractwa przyjętym będzie. 
Od którego przyjęcia do kasy brackiej 100 zlt. zapłacić po- 
winien; innych żadnych danin, kolacii, trunków, uczt (które 
niniejszą znoszą się ustawą) dawać nie będzie obowiązany^ 
wyjąwszy własną jego ochotę, gdyby braci częstować chciał; 
po wkupieniu się do bractwa wolno mu będzie znak ozna- 
czający kunszt rzemiosła jego wywiesić. 

(V) Gdyby czeladnik z innych miast przywędrował i maj- 
strem tu zostać chciał, obowiązany będzie listy wyzwolenia 
swego w bractwie i wysłużenia cnotliwego za czeladnika lat 
dwóch, okazać ; te okazawszy i kondycyj powyżej wyrażonych 
dopełniwszy, do bractwa przyjęty będzie, zapłaciwszy do 
kasy brackiej, jako wyżej, 100 złt. do przyjęcia ; majstrowski 
zaś syn, lub z wdową, czy c()rką tegoż bractwa żeniący sio 
czeladnik, do połowy tylko opłaty })owyżej wyrażonej nale- 
żeć powinien. 

7) Majster najmłodszy, wszelkie usługi bractwa, tu- 
dzież kościelne, własnej religii, jakiej jest, należące, pokąd 
inny później do bractwa przyjęty nie będzie, wykonywać ma; 
wszyscy zaś, tak majstrowie jako i czeladź , którejkolwiek 
religii znajdujący się w domach, obowiązani będą pogrzebom 
zmarłych braci, tudzież żon i ich dzieci asystować, na mszacłb 
zaś żałobnych brackich sukiennicy katolicy, podług ich zwy- 
czaju odprawiać się zwykłych, bywać powinni pod winą ,'> złt. 



124 



do kcasy brackiej, w ka/deiu z wyższych przestępstwie za- 
płacić miana, 

8) Czelatliiik z innei;'(> miasta g'dy przywędruje i tu 
u majstra służyć zechce, ma mieć z tauiteg-o miasta bractwo, 
z któreg-o przywędrował i zaświadczenie dobrego swego za- 
cliow^ania się. 

9) (Idy po którego majstra lub wdowę starsi poślą, po- 
winien zaraz przed nimi stanąć; nieposłuszny zaś winie 6 złt. 
do kasy brackiej zapłacić mianych podpadać będzie, wy- 
jąwszy prawdziwą cłiorol)ę, łub z domu w potrzebie konieczne 
oddalenie się. 

10) Sprawy brackie w okolicznościach wykroczenia 
przeciw artykułom brackim i sztuce rzemiosła, tudzież niepo- 
słuszeństwa starszym, w bractwie rozsądzane Ijyć mają , inne 
zaś: jakoto, tyczące się inkwizj^cii, przysiąg-, długów i wio- 
lencii szlachetny magistrat sądzić l)ędzie. 

llj Czeladź od majstrów w każdym czasie odprawić 
się może i majster czeladnikowi od ])ostawu sukna 2(3 łokci 
wzdłuż, a wszerz 40 pasmów w sobie mającego prócz wiktu 
1 złt., od postawu 30 łokci wzdłuż, a wszerz 44 pasmów 
mającego 1 złt. 18 gr,; od postawu 40 łokci wzdłuż zawie- 
rającego, a wszerz 48 pasmów trzymającego 3 złt. zapłacić 
powinien będzie. 

12j Majster, któryby czeladnika potrzebował, ma się 
udać do gospody czeładniej i tam starszemu gospody srebrny 
grosz na znak, iż czeladnika potrzebuje złożyć, potem gdy 
przywędruje czeladnik do gospody, udać się i o służbę pro- 
sić powinien; inny zaś miejscowy czeladnik, na którego ko- 
lej prz3'cłiodzić będzie, przywędrowanego czeladnika do maj- 
stra, który srebrny grosz złożył, zaprowadzi , a taili j)rzywę- 
drowany czeladnik w służbie zostanie. 

13) Żaden majster ani czeladnik drugiemu majstrowi 
czeladnika lub ucznia odmawiać nie powinien jiod winą 12 złt. 
za dowiedzeniem do kasy brackiej zapłacić miana. 

14) Czeladź, gdyłiy bunty jakie wszczynała, za uskar- 
'żeniem się przez majstrów w bractwie, karom podług wy- 
stępku ])odpadać będzie; gdyby zaś wyrokom brackim po- 



125 



słusznymi nie byli, podówczas niai;'istrat do eg'zekneii brackiego 
dekretu czeladź przyniewolenia moc mieć będzie. 

15) Czeladnik, któryby w dni powszednie i poniedział- 
kowe u majstra bez pozwolenia od niego rol)ić nie chciał, 
takowy za uskarżeniem się przez majstra iiczynionem w bra- 
ctwie winie sześciu zlt. do kasy brackiej zapłacić mianych 
podpadać będzie. 

1()) Gdyby który czeladnik dopełniwszy lat wyżej prze- 
pisanych, czeladnikiem jego stanowiących, majstrem tu zo- 
stać chciał, podówczas do takowego przyjęcia w l^ażdym 
czasie, tudzież w innej zachodzącej potrzebie bractwo złożono 
być powinno. Majstrowie zaś, lub czeladź zszedłszy się do 
bractwa, 8l\:romność wszelką zachować obowiązani; gdyby 
zaś który z majstrów, lub czeladzi w bractwie nieprzystojnie 
się zachowywał, lub też kłótnie i zwady wszczynał, takowy 
nieodstępnie av bractwie 10 złt. do kasy brackiej zapłacić 
mianenii karany być ma. 

17j Jeżeliby który majster tegoż kunsztu z innego mia- 
sta tu przybył i majstrem zostać chciał, takowy powinien 
będzie miejskie prawo przyjąć i do bractwa wkupić się, za- 
płaciwszy do kasy brackiej jako wyżej 100 złt. od przyjęcia 
do bractwa. 

18j Gdyby który bractwa nie mający, tojest partacz, 
ważył się przed swem mieszkaniem znaki sukiennicze w mie- 
ście Poznaniu i przedmieściacli do tegoż miasta należących 
wywieszać, czeladź chować, robotę do miasta, domów, ka- 
mienic szlacheckich i duchownycli nanosić, takowemu za uskar- 
żeniem się magistratowi znak zrzucony, robota zabrana 
i skonfiskowana z dyspozycii magistratu do kasy miejskiej 
być powinna. 

19) Gdyby który czeladnik w któremkolwiek mieście 
bractwa nie mającem, lub też do bractwa tutejszego nie na- 
leżącem lokować i tam robotę sukienniczą wyrabiać, a potem 
z tegoż miasteczka tu do Poznania przenieść się chciał, ta- 
kowy okazać powinien będzie listy bytności swej lat trzech 
za czeladnika, a te okazawszy, zwyczajem dla czeladzi do 
bractwa wstąpić chcącej powyżej przepisanem rządzić się, 



12(1 



iiależyt<)ś('' hractwii zaj)lat'i(' i pDwimiośei brackie pełnić obo- 
wiązany będzie. 

20) Czeladnik u majstra robić i służby i)rzyjąć nie clieący, 
jile tylko po mieście tułający się, za oskarżeniem oneg-oż 
przez które.yokolwiek do magistratu uczynionem. do więzienia 
ratuszneg-o na tydzień wtrącony, potem lub do służby lub 
też wywędrowania z miasta być ])rzyniewolonym powinien. 

21) Wdowa każda po śmierci męża pozostała, jeżeli 
])rofesią bractwa sukienniczeg'o prowadzić zechce, czeladnika 
<lobrego bractwo jej, jeżeliby który z majstrów miał dwóch 
czeladzi, przystawić powinno. Gdyb}' zaś majstrowie po jednym 
tylko mieli czeladniku , podówczas dać wdowie czeladnika 
nie będą obowiązani, lecz uajpierwszy czeladnik, któryby do 
miasta przywędrował i tu służyć chciał, wdowie ma być na 
służbę zaprowadzony. 

22) Każdy majster lub wdowa do kasy brackiej co- 
rocznie po 3 g'r. wypłacać będzie; prócz tego każdy majster 
od każdego ])ostawu sukna wyrobionego do kasy brackiej 
10 '/o gr., a to na wystawienie folusza i konserwacią jegoż 
wypłacać będzie. Ci zaś majstrowie, którzy są w bractwie, 
a sukien nie wyrabiają, do kasy brackiej corocznie 1 złt. IG gr. 
wypłacać powinni. 

23) Któryby czeladnik od majstra swego nie opowie- 
dziawszy się wy wędrował, za tal^owym, aby nigdzie miejsca 
nie miał, aż się powróci i z występku swego sprawi, starsi 
do bractw inny cli miast rozpiszą, który wróciwszy się u maj- 
.stra swego, jeżeli mu się będzie podobało, do czasu robić 
będzie powinien. 

24) Żaden majster nie będzie mógł drugiemu majstrowi 
robotę obstalowaną i ugodzoną żadnym sposobem, ani sam 
przez siebie, ani inne do tego sporządzone osoby })rzemawiać, 
także kupionej od partacza roboty przedawać pod winą 50 złt. 

25) Magistrat poznański bractwu sukienuiczemu dwóch 
ceclimistrzów z obranych w bractwie czteredi kandydatów 
obierze, którzy dożywotni urząd sprawować będą; j)o tych 
obranych bractwo jednego starszego na pomoc cechmistrzom 
wył)rać powinno, który także dożywotni swój urząd spra- 



127 



wować będzie. A g'dy zaś bractwo sukiennicze z majstrów 
powiększone będzie, tedy dwaj cechmistrze z jednym star- 
szym obiorą pięciu stołowych, którzy także dożywotnymi na 
urzędzie będą; w przypadku zaś na cechmistrza którego 
śmierci, tedy bractwo dwóch kandydatów obierze i z nich 
mag-istrat jednego na cechmistrzowstwo postanowi, gdyby zaś 
starszy lub stołowy umarł, podówczas bractwo innego na jego 
miejsce obierze, l^rzy powiększeniu zaś bractwa ])ierwszy 
ceclimistrz brać będzie na rok 84 złt. 24 gr., drugi r)4 złt. 
24 gr. ; starszy zaś 12 złt. 24 gr. ; piąty zaś stołowy ra- 
chunki trzymać mający 18 złt. 24 gr. z brackiej kasy, która 
gdyby na te pensie nie wystarczyła, tedy wszyscy bracia ce- 
chowi złożyć się będą obowiązani. 

'2i)) Skarb bracki u pierwszego cechmistrza przez pół 
roku, u drugiego przez tyleż czasu złożonym być ma, który 
nie inaczej otwieranym Ijędzie , tylko w przytomności cech- 
mistrza i przynajmniej jednego i drugiego stołowego, lub 
w obecności wszystkich starszych. 

27) Żaden z majstrów ani czeladzi w dni niedzielne 
i uroczyste święta przez ostatnią bullę nie zniesione, owszem 
za uroczyste w^arowane robić nie powinien pod winą 50 złt. 
do kasy brackiej zapłacić miana. 

28) Grdyby w mieście Poznaniu lab jego przedmieściach 
ogień się pokazał, tedy w tal^owym tratunku wszyscy maj- 
strowie z czeladzią swoją i uczniami iść na ratunek obowią- 
zani będą. Gdyby zaś który z nich (wyjąwszy prawdziwą 
chorobę lub kalectwo, albo istotną zgrzybiałość, lub nakoniec 
w podróży bytność) do gaszenia ognia nie sta-nąl, tedy maj- 
ster winie 50 złt., czeladnik 20 złt., chłopiec zaś oO plag 
w bractwie wskazać mianej podpadać będzie. 

29) Cechmistrze, starszy i stołowy bractwa tego przy 
dokończeniu Iś^ażdego roku oddać mają rzetelny rachunek z do- 
chodów brackich ogólnych, przez jednego z nich zaprzysiądz 
się powinny, przed dwoma od magistratu deputowanymi, 
o których starsi odezwać się do tegoż magistratu i każdemu 
z nich za fatygę 3 złt. z skrzynki brackiej zapłacić mają, 
którycli jedna połowa na światło, pogrzebowe obrządki, oraz 



128 

inne nieuchronne Itraekie wydatki, dru^a zaś j)(>lo\va na inne 
publiczne przez szlachetny magistrat rozrządzić miane po- 
trzeby obracać sic będzie. 

?)0) Gdyby zaś teraźniejszej ustawie bractwo to posłu- 
szne nie było lub też z przychodzących do cechu ktokolwiek 
magistratowi o depaktacią zaskarżył się i onejże dowiódł, 
w takowym razie magistrat winą grzywien 100 do kasy swo- 
jej zapłacić powinna ukarze. 

31) Nie będzie się godziło odtąd przewiniającego w bra- 
ctwie karać na piwa lub innych likworów dla braci cecho- 
wych kupienie, gdyż to jest przyczyną pijaństwa i próżno- 
wania, ale na pieniądze, które na wyżej rzeczone publiczne 
potrzel)y obrócone być mają. 

32) Majstrowie katolicy i dyssydenci bractwa tego 
uczniów bądź którejkolwiek religii brać i na naukę przyjmo- 
wać obowiązanymi będą. 

33) Ivtórzyby zaś majstrowie szynkiem trunków lub in- 
nym kunsztem odtąd się bawili, takowi bractwo to utracą 
i już do niego należeć nie mogą. 

34) Gdy częste przez majstrów zawody w ugodzonej 
i obstalowanej robocie zdarzać się zwykły, przeto gdyby który 
majster na czas ugodzony wygotować nie miał roboty, takowy 
do starszych bractwa zaskarżony karanym być powinien ; 
gdyby zaś zawiódł sam starszy z bractwa albo starsi spra- 
wiedliwości za zawód nie uczynili, w takowym razie za uda- 
niem się obyw'atela do magistratu, magistrat tak na zawo- 
dzącego jako też i starszych sprawiedliwości nie czyniących 
winę rozciągnie i zadosyćuczynienie nakaże. Podobnież oby- 
wateł tegoż miasta, gdyby obstalowanej i wygotowanej ro- 
boty bez słusznej przyczyny od majstra przyjąć i wykupić 
nie chciał, zaskarżony do magistratu l\arze podlegać będzie; 
w zakontraktowanej robocie gdy się kto pol^rzywdzonym bę- 
dzie sądził, do magistratu udać się, a magistrat skargę zwa- 
żyć i rozsądzić ma. 

35) Majster każdy, gdy sukna postaw rozwije, powinien 
majstrowi nato postanowionemu toż sukno okazać i bez obej- 
rzenia tegoż majstra z ramów nie zdejmować pod winą 3 złt.; 



129 

a gdyby ustanowiony do obejrzenia sukna majster wezwany 
tego nie uczynił, równej karze podpadać będzie, majster zaś 
do obejrzenia sukna wyznaczony powinien będzie każdy po- 
staw sukna sprawiedliwie obejrzeć pod winą, jakowa przez 
cech uznana będzie; gdyby zaś który majster postaw sukna 
do folusza bez znaku brackiego posłał, winien 1 złt. ; ten zaś, 
który postaw nie da do garbowania gdy go fol uje, karze 
o złt. podpadać będzie. 

36) Gdy cechmistrzowie znak zejścia się do bractwa 
roześlą, wszyscy majstrowie, w^yjąwszy złożonych chorobą 
lub z domu oddalonych, stawić się powinni. Któryby zaś obe- 
słany do bractwa w dobrem zdrowiu zostający lub też w domu 
znajdujący się nie stanął, oraz jeżeliby który znaku do dru- 
giego brata nie odesłał, albo za obesłaniem cechmistrza któ- 
rykolwiek wezwany do niego nie stanął, w każdem z wyż- 
szych z osobna przestępstwie winie 3 złt. do kasy brackiej 
zapłacić mianej podpadać będzie. 

37) Gdyby który z majstrów tu ztąd chciał się wypro- 
wadzić, a ostrzegł sobie prawo majstrowstwa, to mu ma być 
pozwolono do roku jednego ; gdyby zaś wyprowadziwszy się 
z Poznania w przeciągu roku jednego tu nie powrócił, pod- 
ówczas bractwo utraci, a w późniejszym czasie, choćby po- 
wrócił, powtóre do bractwa wkupić się za opłaceniem równej 
sumy 200 złt. powinien będzie złożyć. 

O cenach w Polsce pisali: Maciejowski, Surowiecki, So- 
bieszczauski, Józef Łukaszewicz, Moraczewski, ks. Siarczyń- 
ski, Makowiecki, Marty aowski i inni, z który chto prac czer- 
paliśmy. O cechach w Galicii jest obszerny artykuł druko- 
wany w dodatku tygodniowym do Gazety lwowskiej z r. 1852. 
(Obacz także: Majstersztliki). 

Cegły torfow^e. 

z początku XIX wieku wyrabiano cegły torfowe w Grzę- 
dzie koło Lwowa, rocznie 400.000 sztuk z torfu wydobywa- 
nego koło Lwowa; za tysiąc z nich brano 4 złr. 30 kr. Ta- 
kich cegieł wyrabiał jeden człowiek dziennie IGOO sztuk. 

9 



130 



Cegielnie. 

w dawnych wiekach Eg'ipcianie, Persowie, Grecy i Rzy- 
mianie najwięcej z cegieł murowali. Z cegły palonej Nenirod 
budował Babilon. Pierwotnie budowano z cegieł suszonych 
na słońcu, jak oteni pozostałe ruiny w Azii świadczą; takich 
cegieł używano dopiero po dwóch latacli wyschnięcia. Sławne 
mury Semiraniidy budowane były z cegieł palonych; grubość 
muru była tak wielką, że sześć powozów obok siebie wygo- 
dnie jechać mogło. Kształt tych cegieł był kwadratowy; ce- 
gła miała 6 cali długości i szerokości a 3 cale grubości. 

W Polsce cegielń nie wymieniamy, bo te niemal w każ- 
dem mieście a nawet i po wsiach zawsze były; nadmienimy 
tylko, że cegły zaczęto u nas używać w drugiej połowie 
XII wieku do budow}' kościołów; jednak nie samej cegły, 
tylko razem z kamieniami, n. p. w Tumie, pod Łęczycą, są 
mury zewnątrz z granitu a wewnątrz z cegły. Cegły do naj- 
dawniejszych kościołów naszych sprowadzano do Polski albo 
z zachodniej Brandeburgii albo z Kijowa. (Łuszczkiewicz: 
Kościoły Diuiinoioskie) . Brandeburskie mają wymiary : 028, 
0'09 i 0*13; Idjowskie zaś 0"30 metrów w kwadrat i były 
bardzo cienkie. Mury klasztoru po Norbertanach we wsi Heb- 
dowie w powiecie Miechowskim, murowane są w- XIII wieku 
z cegieł tak doskonałych, jakich dziś nie znają. To też z bu- 
dowlami czysto cegianemi w Polsce spotykamy się dopiero 
w pierwszej połowie XIII wieku, dotąd bowiem budowano 
z kamienia. Cegła ta jednak używana u nas pierwotnie jest 
mniejszych rozmiarów od takiej epoki kazimierzowskiej i nie 
tak silnie wypalona. 

Kościoły w Mogile i w Sandomierzu mają ozdoby z ce- 
gieł układane w szachownicę. Kościół w Sieradzu jest czę- 
ścią z cegieł a częścią z kamienia budowany; taksamo ko- 
ściół w Pułtusku i t. d. W ogóle cegły używano z początku 
więcej do ozdoby, dopiero w XIII wieku stawiano już ko- 
ścioły ze samej cegły, lecz bez tynku. Tak samo rzecz się 
miała i ze świeckiemi budowlami, mianowicie z zamkami, 



131 



ratuszami i t. d. ; budowano je równie jak i kościoły najprzód 
z drzewa, mianowicie modrzewiowego, potem z kamienia, 
nareszcie z cegły lub ciosu. 

W r. 1385 dostarczał Tylko cegieł ze swojej cegielni 
pod Krakowem do budowy kościoła Bożego Ciała w Krako- 
wie. W r. 1400 przybyła w Krakowie do dwócli istniejących 
już jeszcze trzecia cegielnia pod mistrzem Maciejem, zdaje 
się na Zwierzyńcu. W r. 1541 kosztowało w Krakowie 1000 
cegieł 2 flor. Cegielnia stała w Poznaniu w r. 140G w oko- 
licy dzisiejszego gmachu sądu miejskiego i była własnością 
Gr o 1 d m e r a Piotra, mieszczanina poznańskiego. W XVI, XVII 
i XVIII wieku w okolicy dzisiejszego teatru, druga za przed- 
mieściem ŚAV. Rocha, inne w innych miejscach. Dochód z ce- 
gielni był w r. 1548 ówczesnych złotych 372 prócz cegły na 
własny użytek spotrzebowanej ; w r. 1777 był dochód 4.000 złt. 
Przy jednej z cegielń był w r. 1740 jeden piec wapienny, 
który przynosił miastu czystego dochodu rocznie 2.215 złt. 
W r. 15(35 wyznaczył magistrat w Poznaniu z powodu na- 
wału budowania, taksę na materiał, mianowicie 1000 cegieł 
kosztowało 3 złt. a piec wapna 8 złt. ówczesnych. W r. 1595 
była w Krakowie cegielnia miejska. Zygmunt III postanowił, 
iżby cegła miała pół łokcia na dłuż, ćwierć łokcia na szerz, 
a pół ćwierci łokcia na miąż (grubość). Takie więc wymiary 
jak i dzisiaj. Tysiąc cegieł kosztowało wówczas 2 złt. 10 gr., 
czyli 19 złt. 24 gr. na dzisiejszą monetę; wa])na gaszonego 
skrzynię, w l^tórej ma być 26 krakowskich korcy, sprzeda- 
wano po 48 gr. czyli 12 złt. 24 gr. na dzisiejszą monetę, 
a niegaszonego skrzynia płaciła się 24 gr. czyli (> złt. 12 gr. 
na dzisiejszą monetę. Przy gwardiackiej ulicy w Warszawie, 
kopiąc fundamenta do nowego domu, znaleziono w ziemi skle- 
pienie znacznej rozległości, ułożone z cegiełek mających tylko 
cal długości, a pół cala szerokości ; kształt ich taki jak ko- 
ści z domino, Glina, z której te cegiełki robiono, tak jest 
twarda, że teraz ledwo roztłuczone być mogą, a znaleziono 
je przed r. 1830. Zamiast wapna używano jakiegoś kitu. Ce- 
giełki te, jak pisze Kurier icarszaioski , z r. 1827 Nr 348, 
robiono w Młocinacłi u jenerała artylerii Briihla, i z nich ro- 



132 

biono modele znaczniejszych gmachów za czasów Stanisława 
Augusta przez uczniów. W Chmielowie w Opatowskiem, wy- 
rabiają cegły ogniotrwałe. (Obacz także; Budownictwo i Da- 
cliówl^i). 



Ceraty. 

w naszych czasach są w Warszawie dwie fabryki ce- 
rat: Ludwika Didier fabryka wyrabia rocznie 70OO cerat 
a Józeta Kaftla rocznie 12.000 cerat. Dawniej u nas nie wy- 
rabiano cerat. 



Chleb. 

Pieczenie chleba wynalazł król egipski Osiris, żyjący 
kilka tysięcy lat przed Chrystusem, któremu także przypisują 
wynalazek pługa, rolniczych narzędzi, broni do walczenia 
z dzikimi ludźmi i wyrabianie wina i piwa. (Obacz: Das 
Wunderlaiid der Fyramiden von Karl Oppel. Leipzig 1875). 
Sławny wielkością i smakiem clileb wyrabiają oddawna 
w Prądniku pod Krakowem. Wójt krakowski zwykle pierwszy 
chleb w Tyńcu upieczony z nowego ziarna nosił królowi pol- 
skiemu na Wawel. Jeszcze Stanisławowi Augustowi woził 
burmistrz krakowski co roku na św. Jan bochenek prądnic- 
kiego chleba, który w Warszawie odbierał. Na powitanie 
daru bożego wychodził monarcha zwykle aż do wrót. W r. 
1764 za panowania Stanisława Augusta, piekarz warszawski 
(rottlieb Szył er upraszał JK. Mość, aby raczył przyjąć ofia- 
rowaną mu strucle, która była długą 7 łokci na pamiątkę, 
że wybór króla nastąpił 7 września, mąka do niej wzięta 
z 17 młynów dlatego, że król urodził się 17 stycznia, rozmai- 
tych przypraw do niej było 32, stosownie do lat króla; nio- 
sło tę ogromną struclę 9 dzieci Szylera, gdyż wrzesień, w któ- 
rym była elekcia króla, jest 9 miesiącem w roku. Król zato 
obdarzył hojnie i piekarza i dzieci i darow^ał struclę tę Ber- 



133 



nardynkom, gdzie się znajduje opis niniejszy. (Gołębiowski : 
Domy i dioory, str. ()7). 

Na dworze królewskim w r. 1590 byli według rachun- 
Tc:ów podskarbieg-o Jana Firleja piekarze: Kończ i Grab- 
ski, którzy pobierali rocznych zasług pierwszy G(3 złt. drugi 
40 złt. Adam Jarzemski, muzyk Władysława IV, opisując 
Warszawę za swoich czasów, pisze, że należałoby piekarzy 
warszawskich posłać do Gdańska, aby się tam piec nauczyli, 
"widać że wówczas gdańskie pieczywo sławne być musiało, 
natomiast warszawskie nie odznaczało się szczególną dobro- 
dą. Z początku tego wieku sławne były bulki siedleckie, wy- 
piekane w Siedlcach na Podlasiu, które ogromny pokup miały; 
ale piekarz, który je robił, przeniósł się dla większego zysku 
do Warszawy i tu wyrabiał bułki doskonałej jakości i bia- 
łości po o ówczesnych groszy, którym żadne inne pieczywo 
nie wyrównało. (Wójcicki: Warszaica). Rogalki pocliodzą 
pierwotnie z Wiednia. Po zwalczeniu Turków przez Sobie- 
skiego, nadano bułkom na tę pamiątkę formę księżyca czyli 
rogalka. 

Taksę za chleb i bułki w Warszawie w XVI wieku po- 
daje Gołębiowski w dziele swojem: Domy i dioory, str. 98. 



Chustki francuzkie. 

z początku XIX wieku wyrabiano w^ Warszawie chu- 
stki francuzkie; w r. 1829 bowiem jeden z najznakomit- 
szych ftibrykantów" szalów i chustek francuzkich pólwełnia- 
nych w Wiedniu Jan Bliimel przybył do Polski za stara- 
niem rządu, i wsparty pożyczką, założył w Warszawie pierw- 
szą fabrykę rzeczonych wyrobów o 24 warsztatach, która od 
początku listopada 1829 zaczęła być czynną. Zakład ten po 
śmierci Bliimla w r. 1832 przeszedł na własność Boernera 
i Kuhnerta. Z tej fabryki wyroby rozchodziły się po ca- 
łym kraju i cesarstwie rosyjskiem. Chustki indyjskie wyra- 
biano w XVIII wieku we fabryce Potockich w Niemirowie. 



134 



Chustki jedwabne. 

w XVIII wieku tkano chustki jedwabne w Sokołowie 
we fabryce ks. Ignacego Ogińskiego, do której sprowadzono 
rzemieślników francuzkicli ; w r. 171)3 oglądał te fabrykę król 
Stanisław August. Także w Grodnie we fabryce Tyzenhauza 
wyrabiano wówczas chustld jedwabne, którenii Rusinki zwy- 
kły sobie głowę owiązywać. W Łodzi wyrabiano w pierwszej 
połowie XIX wieku we fabryce Brauna, założonej w r. 1842, 
chustls.i jedwabne, wełniane i bawełniane jakoteż szale pół- 
jedwabne. 



Chustki pospolite i wełniane. 

w Potoku blizko Warszawy, założył w drugiej połowie 
XVIII wieku Fr. Bog. Leonhardy fabrykę chustek, Icartu- 
nów, pasków i sukien damskicli. Chustki wyrabiano także 
w Marymoncie z początku XIX wieł^u i w Łodzi. (Obacz 
także: Wyroby bawełniane i wełniane). 



Cieśle. 

Nowogród liczył dawniej tyle cieśli, że drudzy Rusini 
Nowogrodzanów na wojnie Jarosława ze Świętopełkiem przez 
szyderstwo cieślami zwali. AYedług Czackiego płacono w Kra- 
kowie za dzień ciesielskiej roboty: 



W roku 


1497 


8 groszy 


» 


1520 


1273 „ 


)5 


1561 


18% „ 


» 


1590 


1<>73 „ 


» 


1()50 


2673 „ 


H 


1764 


8 „ 



James i Jan ze Spiry, cieśle krakowscy, restauro- 
wali w r. 1545 nakrycie wieży mariackiej w Krakowie a na- 
wet przerabiali wiązanie całe. 



135 



W r. l()o2 był w Warszawie nadwornym cieślą Jana 
Kazimierza Michał Ivrembe rger. (Wejnert: Staroźijtności 
Warszawy, tom IV). Cieśle Grądkowski i Winkler bu- 
dowali w Poznaniu most na Warcie od r. 1732 do 1735, 
który zniszczony został podczas konfederacii barskiej. W r. 
1783 został ratusz w Poznaniu naprawiony i nowa wieża na 
nim postawiona przez cieślę Jana Nergera i murarza An- 
toniego Hej na. 

Cukrownie i Cukiernie. 

u Arabów i w Chinach wyrabiano już cukier w r. 850 
po nar. Chr., ale byłto cukier a właściwie „miód z trzciny"; 
takiego cukru 1 talent za czasów Jagiełły kosztował U skoj- 
ców. Pierwsza cukrownia trzcinowa cukru w Europie powstała 
W' r. 1470 w Wenecii. Pierwsza rafineria cukru trzcinowego 
w Gdańsku powstała w r. 1G18 z przywilejem na lat 10. 
Cukier trzcinowy, który dawniej wyrabiano, sprowadzano zza 
morza i l)ył monopolem Anglii, Francii i Holandii, co trwało 
aż do r. 180(3, t. j. do zaprowadzenia blokady kontynental- 
nej przez Napoleona. Odtąd poczyna się przemysł cukrowni- 
ctwa z buraków, chociaż artykuł ten wynaleziono pół wieku 
przedtem, a dzisiaj już % Europy zaspokaja swoje potrzeby 
cukrem burakowym. Cukrownictwo z buraków, które przed 
wiekiem jeszcze liczyło się do marzeń kilku uczonych che- 
mików, tak się wzmogło do dni naszych , że dziś dostarcza 
produktu w wartości do miliarda złr. Z początku XIX wieku 
była w Bydgoszczy rafineria cukru trzcinowego braci Szle- 
terów^ mieszkających w l^erlinie; ta zaspokajała w części 
i nasze potrzeby. 

W Krakowie byli już w XVI wieku cukiernicy, jak 
n. p. w r. 1515 Dorothea „czukyernyczka", w r. 1521 
Christopherus cukiernik i inni. W r. 1541 zapłaciło mia- 
sto Kraków za pół funta cukrów na ucztę w ratuszu w cza- 
sie bytności komisarzy sześciu nnast 17Vo groszy. W r. 1033 
był w K^ral<:owie cukiernikiem P i p a n , który wyrabiał mar- 
cypany i cukry. Takie marcypany i cukry wyrabiali u nas 



136 

dawniej także aptekarze. I tak wiemy z dawnych rachunków 
miasta Krakowa, że w r. 1622 zapłacono panu Kasprowi Ki- 
nowi, aptekarzowi za „marcipani i confecti" na elekcie ra- 
dziecką 4() flor. 20 gr. Józefowicz powiada, że w XVII wieku 
Lwów słynął z wyrobów pachnących cukierków, któremi ob- 
darowano w r. 1651 we Lwowie posłów kozackich Bohdana 
Chmielnickiego. Beauplan powiadał, że cukry nasze nie ł)yły 
takie dobre jak francuzkie. Na biesiadach możnych panów 
stały piramidy z cukru lub baszty z cyframi, herbami, niekiedy 
wyoln-aźały szpaler ogrodowy, galerie, ulicę miejską, parnas, 
olimp i t. p. Gdy przyjmowano l^ogo z wyższego duchowień- 
stwa, wtedy przedstawiano infuły, krzyże, pastorały i inne 
pobożne wizerunki. Kiedy Zamojski przyjmował Jana III 
w Szczebrzeszynie, stoły ozdobione były piramidami z duka- 
tów, które podobnie jak cukry można było rozbierać do woli. 
Po biesiadach albo je kruszono i spożywano, albo posyłano 
temu, kogo uczcić chciano. I tak n. p. na bankiecie weselnym 
Władysława IV z Ludwiką Marią stół królewski przyozdo- 
biony był dwiema piramidami cukrowemi w różne kolory 
z figurami alegorycznemi i napisami, stosownie do uroczysto- 
ści, którą obchodzono. Król nie chcąc, aby obydwie piramidy 
podług zwyczaju poszły na łup paziów, posłał jedne z nich 
pani Guebriant. Stała ona więcej jak miesiąc w jej pokoju, 
a każdy przechodząc, coś z niej ukruszył. (Pamiętniki Niem- 
cetoicza, tom IV). 

Wynalazcą cukru burakowego jest Andrzej Zygmunt 
Marggraf, chemik, urodzony w Berlinie w r. 1709 a zmarły 
w r. 1782. Pomysł jego przypada na r. 1747. Pierwsza fa- 
bryka cukru burakowego zbudowaną została w Prusiech już 
po śmierci Marggrafa przez ucznia tegoż Acharda, cłie- 
mika, w r. 1786, we wiosce jego Cuneru we Wrocławskiem. 
W r. 1805 kosztował cetnar metr. cukru kolonialnego 174 
marek, a z ł)lokadą kontynentalną wzrosła cena aż do 
1200 marek. W Czechach zaczęto już w r. 1802 wyrabiać 
pierwsze próby tego przemysłu. W Galicii już w r. 1809 ro- 
biono liczne doświadczenia zwłaszcza w latach 1810 i 1811 
z cukrem klonowym. Początek dobry dał rząd w dobrach 



137 



kameralnych. Dziedzic Łowczy Jan Małczyński i dziedzic Za- 
borza Kazimierz Bykowski produkowali po kilka funtów cu- 
kru. W cyrkule stryj skini robiono doświadczenia w Skolem 
i w Hołobutowie, hr. Ludwik Kalinowski w Kamionce wiel- 
kiej, ]\Iyslowski w^ Koropcu, lJ)"Oschott w Krechowicach i Opry- 
szowcach, robili liczne próby. Robiono też doświadczenia z cu- 
krem z kukurudzianycb łodyg- w Krechowicach. Fabryka cu- 
kru z buraków w Polsce najdawniejsza była w Częstocinach 
w gubernii radomskiej , założona w r. 1826 przez Henryka 
hr. Łubieńskiego; druga była w dobrach Guzów, założona 
w r. 1829 równie przez tegoż Łubieńskiego; trzecia była fa- 
bryka barona Gallichet w Izdebnie, założona w r. 1829; 
czwarta była fabryka Hermana Epsteina i Sp. w Hermano- 
wie w gubernii warszawskiej, założona w r. 1837 z najpierw- 
szą w kraju rafinerią. Fabryka pierwsza w Częstocinach 
była zarazem szkołą dla kraju i krzewicielką tego rodzaju 
przemysłu. W r. 1844 było już w Królestwie Polskiem 26 
cukrowni. W Galicii powstały pierwsze próby -cukrownictwa 
między r. 1830 a 1840, mianowicie w Olszanicy w Złoczow- 
skiem l)yła już v»'iększa fabryka, założona w r. 1829 przez 
hr. Fresnela, jenerała głównodowodzącego w Galicii, gdyż 
Olszanica należała do jego żony późniejszej hr. Ożarowskiej. 
Założenie jej kosztowało 3000 czerwonych złotych i była obli- 
czona na przerób 10.000 korcy buraków. Aparaty sprowadzono 
z Francii, a kocioł z Berna. Upadła między r. 1846 a 1849, 
chociaż dwie mniejsze cukrownie buraczane powstały już mię- 
dzy r. 1823 a 1826. Ojcem cukrownictwa galicyjskiego był 
Teodor Mroź o wiek i, który jeszcze około r. 1823 trudnił 
się plantacią buraków i fabrykacią cukru we wsi swojej Pu- 
ż ni kac li w obwodzie Stanisławowskim, a około r. 1826 prze- 
niósł fabrykę do dóbr ojca swego Stanisława Mrozowickiego 
do Sokołówki w Brzeżańskiem. W r. 1839 było w Galicii 
już 9 cukrowni, a w całej Austrii 5(3, a do r. 1849 było w Galicii 
18 cukrowni. Dotąd sprowadzały Brody cukier z Ham])urga 
a Lwów z Wrocławia. Fabryka cukru była także pod mia- 
stem Olszanką Władysława hr. Branickiego, założona w r. 
1846, w Wielkim Bobryku gubernii charkowskiej Adolfa Ro- 



138 



ternmnda, w Szepetówce gubernii wołyńskiej lir. Marii Po- 
tockiej założona w r. 1843; w Krzemieńczukaeh, w dobrach 
lir. Potockiej, urządzona w r. 1840; w Klebówce, także 
lir. Potockiej; av Elżbietowie, gubernii lubelskiej, założona 
w r. 184G; w Sannikach gubernii warszawskiej, założona 
w r. 1849 pod firmą Natansona; w Poturzynie, gul)ernii lu- 
belskiej, Tytusa Wojciechowskiego, założona w r. 1840; w Ru- 
dzie, w gubernii warszawskiej, I^udwika Gajera, urządzona 
w r. 1851 ; w Ostrowach Rembielińskiego, powstała w r. 1848 ; 
w Oryszewie braci Rau, założona w r. 1850; w Pełczyskach, 
w Rytwianach w Sandoniirskieni, w Zbarażu w^ dawnym zaniku 
Zbarazkich, założona w r. 1830 przez hr. Franciszka Potoc- 
kiego; w Łyszkowicach, gubernii warszawskiej i t. d. W r. 
1837 powstała urządzona przez Adama Kasperowskiego cu- 
krownia w Żurawnikacli Cikowskiego w powiecie Lwowskim, 
ustala w r. 1840; w Tłumaczu założył hr. Henryk Dziedu- 
szycki w r. 1838 w spółce z przedsięliiorcą Schutzenbachem 
i kapitalistą wiedeńsldni Wertheimsteinem wielką cukrownię 
na akcie z kapitałem 4,200.000 złr., ustala w r. 1876 ; o tłu- 
mackiej fabryce czytaj obszerniej w^ Przyj acidit ludu, Nr. 2 
z r. 1849. Później powstały także cukrownie: w Łańcucie 
Potockicli, założona około r. 1838, ustała w r. 1872; w Wie- 
rzo wicach pod Łańcutem hr. Alfreda Potockiego około r. 1840, 
ustała w r. 1849; w Oparowie założona w r. 1839, przenie- 
siona w r. 1 840 do Biłki ; hr. Seweryna Uruskiego założona 
przez majora Cichockiego, ustała około r. 1849; w Tykoci- 
nie, Drozdowie, Łukowie, Strzelcach, Sierakowie, Bieniewi- 
cach, Izdebnie, Wiszniewie, Skrzeszewie, Horostytach, Radzy- 
niu, Unichowie powiecie nowogrodzkim, Glinojecku lvolo Ra- 
ciąża założona w r. 1858, w Nowejwsi pod Wronkami hr. Dzie- 
duszyckiego, lecz po zgorzeniu jej około r. 1845 już jej więcej 
nie odbudowano, w Chrzęstowie, Tatrzymiechach , Mirczach, 
Białym Kamieniu w Złoczowskiem Malisza adwokata powstała 
w r. 1834 a 1845 była jeszcze czynną; w Pieniakach około 
r. 1834 przewieziona tutaj po upadku fabryki zbarazkiej przez 
hr. Miączyńskiego, ustała około r. 1837; w Grzymałowie Ni- 
korowicza oliw. tarnopolskim, poAvstała około r. 1838, ustała 



130 



1845; w Ezepiiiowie obw. zloczowskim Hermanów powstała 
r. 1838 upadła r. 1842; w Niżniowie obw. stanisławowsłvim 
łv8. Karola Jabłonowsł^iego założona olcoło r. 1838 upadła 
olvoło r. 1849; w Koszyłowcacli ol)w. czortlcowsł^im br. Ko- 
maszł^:ana ustała w r. 1841 ; w Czarnuszowicacłi w dobracłi 
arcyl)islcupa łwowslciego założona w r. 1844 i w tym rolcn 
upadła ; w Pisarzowicach obw. wadowiclvim Jana Górnial^a 
założona w r. 1853 ustała w r. 1875; w Ujściu ])isł^upieni 
(Germalcówce) w powiecie borszczowsl^ini założył w r. 1869 
łir. Gustaw Bliicher cułirownie, lś:tóra ustała w r. 1881. Wieł- 
Iś^ieg-o dla liraju znaczenia była cułś.rownia w Krzywczycacli 
pode Lwowem p. Depeaux założona ołvoło r. 1833, lvtóra była 
przez 10 łat szliołą cul^rowaictwa, gdzie się ł^ształciłi ł^ra- 
jowcy na przyszłych lvierownilvów f\ibryiv w całej Połsce, — 
wieś ta nałeżała wówczas do Antyma Nil^orowicza ; fabryłca 
ta upadła około r. 1845. (Obszerniej o tycli cukrowniacli 
obacz bardzo ważne dzieło Dra Tadeusza Rutowskiego : Prze- 
mysł cukroicniczy iv Galicii w roczniku statystyki przemy- 
słu i liandłu krajowego. Zeszyt II. Lwów 1875, z któregoto 
dzieła między innemi wiele czerpaliśmy), i t. d. 

Później cukrownie tak szybko się w kraju rozszerzyły, 
że w r. 1855 istniało w samem Królestwie Polskiem już 50 
fabryk. W Sędziszowie założono cukrownię w r. 18G9 przez 
8 spółników, na czele których stał hr. Potocki z Krzeszowic. 
W Kujawach powstała pierwsza cukrownia dopiero w r. 1875 
w Janikowie. 

Cukiernia pierwsza w Warszawie powstała w r. 1775^ 
niejakiego Robbi Szwajcara, druga zaś Mi ni ego przy ulicy 
Freta, potem przybywały nowe S a 1 v e 1 1 i e g o i C a s t e 1 m u- 
rego. Przy końcu XVIII wieku dostarczali w Warszawie cu- 
krów Lent z i Perosier, którzy sobie zdobyli prawie mo- 
nopol na cały kraj, a Kosiński był cukiernildem teatral- 
nym; w r. 1833 Lourse i Sp. W Poznaniu słynął w r. 1734 
cukiernik Wier zbić z, a w r. 1725 miał tam cukiernię ku- 
piec Efraim Klinberg. W r. 1827 było we Lwowie 8 cukier- 
ników. 

Zkąd u nas dawniej cukry sprowadzano, jakie gatunld 



140 



i ])o jakiej cenie, okaże nam następujący rachunek, który 
"W aktach krakowskich się przechowuje, a który miasto Kra- 
ków zapłaciło za dary ofiarowane w r. 1592 przez miasto 
łirólowej Annie Batorowej i królewnie szwedzkiej : za 12 pu- 
dełek cukrów weneckicłi rozmaitych 3 grzywny 36 gr. ; za 
3 funty cukru na gwoździkach i cynamonie 2 grzywny 9 den,: 
za 1 Yo fimta skórek pomarańczowych w cukrze 37 gr. 9 den. ; 
za funt cytryn i 1 '/o funta imbiru 1 grzywnę 14 gr. 9 den. ; 
za 1 '/« funta nmszkatek i tyleż pigw w cukrze 1 grzywnę 
27 gr. ; za 2'/„ funta biszkoktu w lodowatym cukrze 1 grzy- 
wnę 2 den. ; za 10 pudełek rozmaitych cukrów suchych no- 
rymberskich po 11 gr., razem 2 grzywny 14 gr. ; za 5 fase- 
czek cukrów przyprawnych z sokiem po 45 gr. ; za 18 no- 
rymberskich pierniczków 30 gr. ; za gruszki i jabłka rozmaite 
do tych cukrów 1 grzywnę 24 gr. ; za pudełko na schowanie 
culu^ów na dar królewnie szwedzkiej kupione 1 gr. — Cukry 
te wzięte były od aptekarza Pipana w Krakowie. 



Cybuchy. 

Sławne cybuchy wyrabiano w Strusowie w Tarnopol- 
skiem jeszcze w XVn wieku. Górale nazywają cybuch iJi- 
parek. 

Cykorie. 

Cykorię wyrabiano z początku XIX wieku w Krako- 
wie, w Warszawie i w Bydgoszczy, zkąd tę fabrykę przenie- 
siono w r. 1815 do Włocławka; należała ona do Ferdynanda 
Bohma i Sp.. Niemcewicz ') nazywa cykorię z tej fabryki 
„wanilią polską" i widział w ostatniem miejscu w r. 1*^17 
naładowaną berlinkę (statek) tą cykorią przygotowaną do 
wywozu. Baron Hinneberg ma fabrykę cykorii we wsi Czarna 
Struga. 



') Niemcewicz: Podróże Idstoryczne ])o ziemiadi polskich. 



141 



Cynkowe huty. 

z początku XIX wieku były cynkowe huty w Dąbro- 
wej, pierwsza huta stanęła tam w r. 1816, druga w r. 1819, 
trzecia w r. 1820, a czwarta w r. 1823. Cztery te fabryki 
o 500 muflach dostarczały rocznie do 18.000 cetnarów cynku, 
W r. 1840 pracowało tu 200 robotników. W r. 1820 zało- 
żoną została huta cynkowa także niedaleko Bendzina i druga 
w r. 1827; w każdej było po 20 pieców, około 400 mufli, 
w których wytapiano 40.000 cetnarów cynku. Cynk wyto- 
piony w dąbrowskich hutach szedł drogą wodną do Londynu, 
tam w walcowni Steinkellera przerabiano go na blachę i roz- 
chodził się ztamtąd po całym świecie. W Janowie koło My- 
słowic zaczęto w r. 1819 wyrabiać cynk. W Niemcach za- 
łożyli w r. 1822 huty cynkowe Konstanty Wolicki i Piotr 
Steinkeller. Cynkownie założono jeszcze w Dandówce Kem- 
pnera i Bobrku Schayera w r. 1822 o 120 muflach, w dobrach 
Zagórze hr. Mieroszowskiego w gubernii radomskiej w r. 1822, 
w Sielcach w r. 1822 księcia Anhalt- Koethen- Pless o 100 
muflach, która w r. 1828 przestała być czynną, wydała ol^oło 
12.000 cetnarów cyniku; w Grodźcu powiecie oll^uskim Cie- 
chanowskiego urządzona w r. 1837, w Milowicach w r. 1822 
o 120 muflach i 12 piecach, w Pogoni i w Sosnowicach bar. 
Kramsty. (Obacz także: Ivopalnie cynku). 



Cynkografia. 

Pierwsza w Polsce cynkografia powstała w r. 1833 
w Warszawie Seweryna Oleszczyńskiego, brata Anto- 
niego rytownika i Władysława rzeźbiarza; pierwsze zaś wa- 
żniejsze dzieło cynkograficzne jest Album Piicarskiego z 14: 
tablic się składające. Użycie zaś cynku w litografii w spo- 
sobie cynkorycia i rysunku ogłosił pierwszy Hermann Eber- 
hard w Darmstadzie w r. 1823. 



142 



Czapki. 

w r. 153() rajcy miasta Krakowa nagradzając zasługi 
Jana Kirsztejna, podpisarza miasta, pozwolili, „\ż małżonka 
jego liarbara może własną ręką robić z różnych materyj 
czapki i wszelkie nakrycia głowy, jakoto: birety, muczki, 
obojczyki , kitliczki i t: d. , prócz tego wszelkiego rodzaju 
suknie, jakimkolwielv te zwą się imieniem, żadnej nie wyj- 
mując, które ona swym przemysłem wynajdować i własnemi 
rękami robić może". W Warszawie było w r. 1()42 dwanaście 
czapnikóAY. W Toznaniu było do XVII wieku przedmieście 
„Czapniki", które dawniej zamieszkałe było przez samycłi 
czapników i ztąd to nazwisko; w KYIII wieku nazwisko to 
już tam zaginęło. (Łukaszewicz: Oi)is miasta Poznania). 
W XYII wieku byli także czapnicy w Warcie, Szydłowie 
w Sandomierskiem i wielu innych miejscach. W Zwoleniu 
w województwie sandomierskiem był z początku XVII wielcu 
cecli cza])ników. Konfederatki weszły w życie za Stanisława 
Augusta. Z początku XIX wielvu wyrabiał w Warszawie nie- 
jaki Pu ryt z czapki na większą skalę, a ])rodukcia jego 
wynosiła do 23.000 rubli rocznie; odznaczały się one d()l)rvm 
gustem i dokładnem wykończeniem. 

Czcionki drukarskie. 

(Obacz : Gisernia czcionek drukarskich). 

Czekany. 

Czekany czyli toporki zwane także nadziaki, służyły 
w dawniej szycłi czasach jako oręż, wtedy bywały ciężkie 
stalowe, później służyły czekany do wygody jako laska 
obronna. Saraceni miewali zakrzywione czekany, które słu- 
żyły konno wałczącym do zachwycenia i ściągnięcia i)rze- 
eiwnika ze siodła na ziemię, gdzie go koncerzem dobijano. 
D. Dowgiałło w Siesikacli, \\ powiecie Witkomierskim po- 
siada czekan żelazny ])o Samuelu Zborowskim z cyfrą S. Z. 



143 



"W Polsce czekany wyrabiano różnenii czasy i po różnych 
miejscach. Po jenerale Wincentym Krasińskim, ojcu Zygmunta, 
przechował się czekan czyli siekierka stalowa, nabijana zło- 
tem, należąca niegdyś do króla Jana Kazimierza, wyrób XVII 
wieku ; czekan ten ozdobiony cyfrą królewską J. C. R. (Joan- 
nes Casimirus rexj służył zapewne l^rólowi jako laska. 
W skarl)cu częstochowskim przechowuje się kilka pięknie 
wyrobionych dawnych czekanów polskich. Z wyroku sejmo- 
wego w sjuawie królobójstwa przeciw Michałowi Piekarsldemu 
w r. H\2(), ogłoszonego w całości w dziele Franciszka Siar- 
czyńskiego: Obraz loiehu i^anoicanla Zygmunta III, dowia- 
dujemy się , że ów Piekarski w chwili dokonanego przez 
niego zamachu na życie Zygmunta III przy wejściu do ko- 
ścioła Św. Jana w Warszawie uzbrojony był żelaznym cze- 
kanem ; wyrolviem marszałka w. kor. zaś ustanowiono, żeljy 
mu kat na miejscu kary ów czekan żelazny, którym na li:róla 
się targnął, do ręki prawej włożył i z nim razem rękę bez- 
bożną i świętokradzką nad płomieniem ognia siarczanego 
palił, dopiero gdy w pół dobrze przepalona będzie, mieczem 
odciął, poczeni żeby ciało jego czterema lvońmi roztargane, 
a potem na stosie spalone zostało. W skutek tego wypadku 
w r. 1G20 zakazano w Polsce nosić ludziom publicznie cze- 
kany '). 

Śliczne toporki drewniane lub wykładane mosiężną bla- 
chą i nabijane gwoździkami wyrabiają oddawna huculi w Ko- 
łomyjskiem i górale w Sandeckiem i w Kościeliskach w Ta- 
trach; ostatniemi czasy wyrabia je Krzeptowski. Górale 
nazywają ich ciupagi lub watażki. 

Czekolada. 

z początku XIX wieku wyrabiał w Warszawie czeko- 
ladę W a s i a 11 s k 1 , a we Lwowie Towarniccy, Brunn i Lier- 
hamer. Towarnicki wyrabiał 300 funtów dziennie, a Brunn 
z Lierhammerem 200 cetnarów rocznie. 



^) YoluDiina legum, III, str. 383. 



144 



Dachówki. 

Liczne kościoły i inne gmachy porozsiewane po kraju, 
a pokryte dachówką, jak n. p. kościół farny w Starym Są- 
czu, układaną av różne wzory z ciemno-żółtawej i brunatnej 
dacliówki; ł^ościół Bernardynów we Lwowie pokryty dachówką 
stalowego koloru, zamelv radomsłd, jak pisze Sobieszczański 
w swojej Wycieczce archeologicznej, w gubernii radomskiej 
był za czasów jagiełłoiisłvich „dachówką poskorupiony" ; ka- 
tedra poznańska aż do XVI wieku l)yła pokryta dachówką, 
bowiem w r. 1463 uczyniła kapituła z murarzem ugodę o po- 
krycie kościoła dachówką (Łukaszewicz: Opis kościołów) 
i wiele innych każą wnosić, że wyrób dachówek oddawna 
w kraju naszym musiał być wyłionywany, t. j. że wykony- 
wano u nas tak zwaną karpiówkę, małe i większe gąsiory 
znaliomitej trwałości. I rzeczywiście mamy śłady, że u nas 
dachówki wyrabiano w r. 1393 w Żarnowcu i płacono za 
20 kóp 13 skojców, czyli 26 złt. na dzisiejszą monetę. Ka- 
tedra gnieźnieńska była w XIV Avieku pokryta dachówką 
czerwoną wypalaną, odbudowaną ona była wówczas przez 
Jarosława ze Sl^otnik Bogorię, arcybiskupa gnieźnieńskiego. 
Eachunki krakowsłvie miejskie podają pod r. 1401 darowany cli 
królowi 100.000 dachówelv z fabryki miejskiej. W r. 1396 
płacono w Krakowie za kopę dachówek 10 gr. W XVI wieku 
w Krakowie dachownik miejski wypalał dachówki dla miasta 
po 25 gr. za 1000, miasto zaś odprzedawało 1000 dachówek 
okrągły cli po 2 złt., szerokich po 3 złt. 15 gr., a na posadzki 
po 1 złt. 12 gr. Z początku XVI wieku za panowania Zy- 
gmunta I wyrabiał w Krakowie Grzegorz K a p ł a n i e c po- 
lewane i łiołorowane dachówki, któremi pokrywano odna- 
wiany wówczas zamek krakowski (obacz : Rejestru Seweryna 
Bonnera, pisane dla Zygmunta I, znajdujące się w zbiorze 
Pawła Popiela w Krakowie). Dacliówki wypukłe gdańskie 
słynęły oddawna i sprowadzano je w najdalsze strony. Ks. Ka- 
rol Radziwiłł powiedział raz ks. Idziemu gwardianowi Ber- 
nardynów w Nowogródku, żeby mu dał dobrą radę, to po- 



145 



kryje cały klasztor Bernardynów w Nowogródku gdańshą 
dachóioką. W muzeum Ossolińskich we Lwowie przechowuje 
się dachówka gliniana, wykopana obok zamku w liożniato- 
wie obwodzie stryj skini ; opatrz(jna ona jest napisem g-ockim 
głoskami imienia „Jezus". Także 8 glinianycli dachówek 
z wyobrażeniem orła polskiego i głoskami J. H. S. i da- 
chówka starożytna ze słowiańskim napisem. Podług akt miej- 
sl\icli w arcłiiwach Iwowslcicli przecliowy wanych , używano 
w r. loG3 do gliny, robiąc dachówkę, opiłlN.('»w żelaznych. 
Z czasem jednak, kiedy zaczęto dachy pokrywać blachą cyn- 
kową lub żelazną, podupadła ta gałąź przemysłu, aż dopiero 
w nowszych czasach przemysł ten znowu się wznowił, mia- 
nowicie przez założenie fabrył^i dachówek w Łagiewnikach 
pod Krakowem , którato fabryka wyrabia obecnie około 
300.000 sztuk dachówek rocznie. Z początku XIX wieku 
miał ojciec naszego malarza Wojciecha Gersona fabrykę 
dachówek polewanych w Folkowie pod Warszawą; dachówką 
z tej fabrylii jest pokryta mała bezpiątrowa oficyna szczy- 
tem dotykająca ulicy marszałkowskiej, położona między Piękną 
a Koszykami w Warszawie. 



Dekoracie teatralne. 

Dekoracie teatralne malowali u nas: Angeli l)ył ja- 
kiś czas w teatrze warszawskim i w r. 1805 wymalował 
kortynę miernej roboty ; A 1 d r o v a n d i n i malował za pano- 
wania Augusta II dekoracie do teatru królewskiego w Dreźnie 
(Kraszewski: Hrahina Kosel). Bereżycki był od roku 
1774 — 177G dekoratorem teatru w pałacu radziwiłłowskim 
w Warszawie, który zostawał pod dyrekcią Kurtza, a antre- 
pryzą Eyxa kamerdynera królewskiego, i pobierał miesięcznie 
160 złt. Courtin Ludwik, Francuz, zdolny dekorator, któ- 
rego w r. 1818 sprowadził do Warszawy Ludwik Osiński, 
ówczesny antreprener i dyrektor teatru warszawskiego, ma- 
lował dekoracie do oper: Jadwiga, Jan Kochanowski, Ja- 
giełło w Tęczynie, Tancred, Dzwonek; do baletów: Parys 

10 



146 

na górze Ida, Mars i Flora; do tragedii : Zbi.g-iiie w, D/j ewira 
orleańska i t. d.; w r. 1821 opuścił teatr i wróeil do Pa 
ryża; Czaję wic z Jan, nczeń profesora Szandora Wagnera 
w Wiedniu nr. 1849 r., jest dekoratorem i autorem -wielu 
plafonów w gmachach warszawskich. Antoni Dąbrowski 
malował przy końcu XVIII wieku u łietmana Ogińskiego 
w Słonimic dekoracic do zamkowego teatru. J. Dii 11 tego- 
czesny delvorator teatralny we Lwowie. Engerth Józef, Nie- 
miec, przył)ył w r. 1823 do Lwowa i tu w r. 1830 umarł, 
malował oprócz wielu innych rzeczy także dekoracie teatralne. 
Fabiański Enizm l)ył przed Diillem dekoratorem teatral- 
nym we Lwowie. Giesel Jan Ludwik przyjęty był w r. 17S7 
na królewskiego malarza teatralnego w Warszawie i robił 
piękne del^oracie, pobierał miesięcznie najprzód 240 złt. , po- 
tem 400 złt. Giżyc lei Paweł, Jezuita, zdolny dekorator za 
czasów Augusta II i III, używany był do przyozdobiania 
pałaców i liościołów podczas różnych uroczystości. Głowacki 
Antoni bawił około r. 1787 na dworze jenerała en chef Zo- 
rycza w Szldowie i tam malował dekoracie do teatru utrzy- 
mywanego przez jenerała, oprócz tego malował w czasie ja- 
kiej uroczystości t.iansparenta ; syn jego Józef był także 
dekoratorem teatru warszawskiego. Goldman był del\ora- 
torem teatru w pałacu radziwiłłowskim w Warszawie od 
r. 1770 — 1779 zostającego pod antrepryzą Eyxa, ])obierał 
płacy 200 złt. miesięcznie. G u r a n o w s k i Józef dekorator 
teraźniejszy teatru w AYarszawie. Hoffman Williełm uro- 
dzony 177(i r. w Królewcu był od r. 1800 — 180() urzędni- 
kiem pruskim w Polsce, a potem był malarzem dekoracyjnym 
i dyrektorem muzyki w Berlinie, zmarł w r. 1822. Jachi- 
m o wic z Ijył około r. 1840 znałvomitym dekoratorem w Wie- 
dniu (MeciszewskiJ. Jasiński malował za czasów Stani- 
sława Augusta teatralne dekoracie w Warszawie, później 
wyjechał na Wołyń i tam umarł. Jaszczold AYojciecli 
ur. 1763 r., uczeń Bacciarellego i Smuglewicza, malował de- 
koracic do festynów puławskich. Jutti Piotr, Francuz, któ- 
rego Av r. 1821 Ludwilv Osiński, ówczesny antre])rener teatru 
warszawskiego z Paryża (ło Warszawy sproAsadzil, malował 



147 



•wybornie dekoracie do oper : Westalka, Dou Jouan ; do dra- 
matów: Upiór, Ofiara Abrahama i kortynę, malował także 
dekoracie do maleg-o teatru francuzkiego w pałacu sasldm. 
Klipfert Karol, dekorator w Warszawie. Laiig-e Antoni, 
uczeń Schonberg-era w Wiedniu, przybył w r. 1810 do Lwowa 
i tu pracował jako dekorator teatralny do r. 1832. Lisow- 
ski malował jakąś dekoracie do krakowskieg"0 teatru około 
r. 1840, ale bardzo licho. Lizander, uczeń akademii wi- 
leńskiej przyjęty został av r. 1814 jako drugi malarz do teatru 
narodowego w Warszawie za dyrekcii L. Osińskiego, gdzie 
pracował do r. 1818, robił dekoracie do opery: Janelt i Ste- 
fanek; do tragedii: Cyd i do komedii: Podróż z Berlina do 
Potsdamu. Malinowski Adam, tegoczesny dekorator teatru 
warszawskiego. Maraino, Włoch, był dekoratorem teatru 
warszawskiego od r. 1790 — 1795 za antrepryzy Wojciecha 
Bogusławskiego; w r. 1796 wezwany przez tegoż do teatru 
lwowskiego, wystawił w G tygodniach amfiteatr w^ ogrodzie 
Jabłonowskich i malował do niego dełs-oracie, między innemi 
do oper: Agatka, Drzewo Diany, Krakowiacy i górale; do 
melodramatów: Iskahar, Amazonki i do dramatu: Groby 
Werony. PI er s eh Jan Bogumił, malarz liistoryczny, portre- 
towy i dekoracyjny nadworny króla Stanisława Augusta, 
malował dekoracie do teatru w^ Łazienkach pod Warszawą, 
był od r. 1806 — 1809 dekoratorem teatru warszaw^skiego, 
w r. 1808 wymalował piękną kortynę wyobrażającą Olimp ; 
robił także śliczne przeźrocza czyli transparenta. Pohl mann 
był w połowie XIX wielv:u dekoratorem teatru we Lwowie. 
Scotti Antoni, Włoch, sprowadzony do Warszawy przez 
Bogusławskiego, robił tamże między r. 1803 a 1817 dek(»- 
racie teatralne nieszczególne, mianowicie do oper: Telemak, 
Lodoiska, Józef w Egipcie, Kamilla, Kopciuszek Sardrino, 
Guliston, Horaciusz, Hilary i t. d. Smuglewicz Antoni, 
starszy brat Franciszka malarza, malował przy końcu XVIII 
wieku dekoracie do wszystkich niemal ówczesnych teatrów 
krajowych, mianowicie : w Warszawie, Lwowie, Wilnie, Ka- 
liszu i takowe wielce były cenione. Smuglewicz Łukasz 
był także malarzem dekoracyjnym. Spaggiari Jan, Włoch, 

10=^ 



148 

malarz dekoracyj, wszedł w r. 172(5 w służbę króla polskiego 
Augusta II i wiele w Warszawie pracował, gdzie w r. 1730 
umarł. 



Derki. 

Derki wyrabiano z początku XIX wieku w Warszawie. 

Drelichy. 

(Obacz: Płótna kolorowe oraz wyroby perkalowe). 



Druciane rzeczy. 

w XVIII wieku wyrabiano druciane rzeczy w Sokoło- 
wie województwie podlaskiem, majętności ks. Ogińskiego 
i w Kańczudze. W pierwszej połowie XIX wieku założoną 
została w Zgierzu fabryka Ehrentrauta wyrobów z drutu 
i Karola Neumana w Warszawie. Co do drucianycli fajeczek 
(obacz: Fajki). 



Drukarnie. 

Lamartin powiada, że sztuka drukarska zbliża ku sobie 
i łączy węzłem bezpośrednim, ciągłym, wiekuistym, myśl 
człowieka odosobnionego ze wszeclimyślami świata widzial- 
nego w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Powiadano, 
że drogi żelazne i para zniosły odległość, drukarstwo zaś 
można])y powiedzieć zniosło czas. Kozmawiamy z Homerem 
i Ciceronem, jak gdyby żyli dziś, za pomocą druku. Trentowski 
nazywa drukarnie czcionkarnie. 

Druk znany był w Cliinach o wiele wcześniej jak w Eu- 
ropie; w Europie druk wynaleziony został przez Gutenberga 



149 

około r. 1438, a pier\YSzą drnkaruię założył w r. 1450 Guten- 
berg w Mogiincii, zaś pierwsze w niej dzieło drukowane, Inła 
biljłia tak zwana Giitemberg-owska, która wyszła z druku 
w r. 1455. Do Polski przyszła sztuka drukarska z Niemiec, 
a to, gdy w r. 1402 Adolf książę Nassauski wtargnął do 
Moguncii i to miasto opanował, rozprószyła się ezeładź Fausta 
spólnika (lutenl)erga i Szetfera zięcia Fausta po różnych 
łvrajacli i tajemnicę kunsztu drukarskiego rozniosła po całycłi 
Niemczech, Włoszecli, Francii i Polsce. Tym sposobem przy- 
był pierwszy drukarz Giinther Zainer do Krakowa i tu za- 
łożył w r. 14(35 pieriuszą clri(karnię w Polsce. Pierwsze zaś 
dzieło w niej drukowane była książka łacińska nosząca ty- 
tuł: „Joannis de Turreeremata Cardinalis S. Sixti vulgariter 
nuncupati. Explanatio in Psalterium tinit Cracis". Pierwsze zaś 
polskie książki były drukowane w Ivrakowie w oficynie Hal- 
lera, mianowicie: Agendy kościelne w latach 1505, 1511, 
1514 drukowane; o przykazaniach i grzechach r. 1508; po- 
wieść o papieżu Urbanie r. 1514, zaś dzieło p. t. „Rozmowy 
Marchołta z Salomonem", które długi czas uchodziło za pierw- 
szą polską książkę, drukowane było dopiero av r. 1521 
u Hieronima Wietora w Krakowie. Z XV wieku zatem nie 
znamy żadnej książki polskiej. Dawniej już drukowali Polacy 
za granicą książki w obcych językach i tak n. p. drukował 
Jan Adam de Polonia w r. 1478 w Neapolu, a w r. 1490 
Stanisław Polak w Hiszpanii, Hencki w Wiedniu przy 
końcu XV wieku (wspomina o nim Mickiewicz w^ swoich od- 
ezytach o literaturze słowiańskiej tom I). Maciej z Krakoioa 
jest wydawcą dzieła „Ars moriendi" pierw^szego z drukowa- 
nych w Harlemie; pocliowany on jest w Worms co dopiero 
w zeszłym wieku odkrył Jabłonowski. 

W Polsce najj)ierw zaczęto drukować w Krakowie, pó- 
źniej w Wilnie, Pułtusku i Poznaniu jeszcze za Zygmunta I. 
Za Zygmunta Augusta sławcie hy\j drukarnie Mikołaja Czar- 
nego Radziwiłła w Brześciu litewskim i w Nieświeżu. Później 
powstały w wielu innych miejscacli, które niżej wymieniamy. 
Małe i nieznane dziś miasteczka za Batorego i Zygmunta III 
mnóztwo drukowały książek o najważniejszych zadaniach ży- 



150 

cia. Taiiowie jedni pr/ez dumo, drudzy przez elicć zasługi 
swoim kosztem utrzymywali drukarnie i robotników nie tro- 
szcząc się o dochód, a sądzili tylko, ż;e mają przez to prawa 
do wdzięczności i do pamięci ojczyzny. Jednak wielu panom 
służyły drukarnie nie w celu wyłącznie naukowym, ale za 
narzędzie własnycli widoków i spraw. 

O drukarniach w Polsce pisali : Daniel Hofman, Bandtkie^ 
Lelewel, Sobieszczański, Zubrzycki, Estreicher i inni. Z nich 
czerpaliśmy niniejszą wiadomość o drukarniach. 

Starosłoiciańskle druki odbijano av drukarniacli w łier- 
dyczowie, Cetyni, Czernicliowie, Dermanie, Dołliopolu, Iwie 
czyli Jewie, Kijowie, Ivryłosiu, Krzemieńcu, lvutnie, Lwowie, 
Mohiłowie, Ostrogu, Poczajowie, Strutyniu, Supraślu, Uher- 
cach, Uniejowie, Wilnie i Zabłudowie. 

Druki polsko-ruskie tłoczone kirylicą odbijano: w Buj- 
niczach g*ub. mohilewsłciej, w Czernicliowie w dawnej Litwie^ 
w Czetwertni gub. wołyńskiej, w czorneńskim monastyrze^ 
w dermańsl\im monastyrze, w Jewie, Ivijowie, Krakowie, Kró- 
lewcu, Kryłosiu pod Haliczem, Krzemieńcu, kuteńskim mona- 
styrze gub. mohilewskiej, we Lwowie, w Łucku, Mohilewie, 
Nieświeżu, Nowogrodzie siewierskim, Ostrogu, PoczajoAvie, 
Połoclvu, Kochmauowie, Stratyniu w Brzeżańskiem, Supraślu, 
w Uhercach pod Samborem, w uniewsłdm monastyrze w Zło- 
czowskiem, w Wilnie i w Zabłudowie gub. grodzieńskiej 
w XVI, XVII i XVIII wieku. 

Druki Arianów, które po najwięl^szcj części w XVII 
wiełś-u })alone były na stosach przez fanatyków, tłoczono w Du- 
l)iecku, Lesznie, Lubinie nad Niemnem (drukarnia ta upadła 
w r. 1655) w Lublinie, w Łiisławicacli w XVI wieku, w Łu- 
kawcu, w Rakowie gdzie drukarnia główna Arianów kwitła 
między r. 1602 a 1632, w Rawiczu, Ropkowie, Węgrowie, 
Wilnie i Zakliczynie, we wszystkicłi czterech w XVI wieku. 
Wszystkie druki z tych drukarń ariańskich są dziś bardzo 
rzadkie, ^<\y/^ były niszczone. 

Drukarnie Kulwinóic istniały w Baranowie w XVII wieku, 
w Brześciu litewskim założona w r. 1550 przez Mikołaja 
Radziwiłła, gdzie drukowaną była w r. 15()o sławna biblia 



151 



v;ulzi\vill(nvskrt; w Kiojdaiiacb, zkąd przeniesiono ją około 
r. 1670 do Sliicka, w Łaszczowie w XVI wieku, w Oszmia- 
nie około r. 1G15, w l^aniowcaeli, w Wilnie w XVI wieku, 
w Zasławiu województwie mińskiem i w Sejnacli. 

Bruki ewaiigi(dickie wykonywano w Grodzisku, Łosku, 
Nieświeżu w XVI wieku, w Paniowcach nad Smotryczem, 
w Poznaniu, zkąd drulcarnię później ])rzeniesiono do Grodzi- 
ska i we Wscliowie. 

Drukarnie żydowskie były w Lublinie w XVI wieku, 
we Lwowie, w Poznaniu w XVI wieku, w Sławucie, w So- 
kalu, w Lesznie w XVII Avieku, w Tatarkowie z początku 
XVIII wieku, w Radziwiłłowie wołyńskim, w Warszawie z po- 
czątku XIX wieku, w Żółkwi w XVII wieku założona przez 
króla Jana III i w Józefowie ordynackim założona w r. 1824, 

Od })ierwszej założonej w Polsce drukarni aż do r. 1800 
było więcej jak 1500 drukarń w l^olsce. Wszystkie miejsca, 
w którycb były drukarnie w Polsce od początku ich zapro- 
wadzenia aż do XIX wieku, wymieniamy tu dla łatwiejszego 
rozpatrzenia sie w alfabetycznym porządku z dołączeniem 
roku, w którym one powstały, lub w którym pierwsza książka 
drukowaną była. 

I tak mieliśmy drukarnie: w Baranowie w Sandomier- 
skien) Piotrkowczyka w r. 1007, która powstała z pińczow- 
skiej, i)rze wiezionej do Łaszczowa, później do Paniowiec, 
a wreszcie do Baranowa; \n Berdyczowie u łCarnielitów ol<^oło 
r. 17G0; w Białej drukarnia założona jjrzez ks. Hieronima Ma- 
łeckiego ; w Bialjiniczu u I\armelitów w r. 1052: w Białymstoku 
na Podlasiu drukarnia niemiecka; w Bodzeucinie z początku 
XVII wieku (w IJandtkieni opuszczona); w Brunshergn mieście 
stołecznem Inskupstwa warmińskiego r. 1590; w Brzegu na 
Slązku w r. IGll drukarnia założona ])rzez Kaspara Sieg- 
frieda, po nim byli tu drukarzami : August Grynder, Balta- 
zar Kłos i Krystian Czorn ; w Brześciu Liteicskim założył 
w r. 1558 drukarnię Mikołaj Czarny Radziwiłł, a urządził ją 
Bernard Wojewódka; w Brzeżanach drukarnia Sieniawskich 
(w Bandtkiem opuszczona); w Bujniczach gub. mohilewskiej 
w r. 1();j5 (w Bandtkiem opuszczona); w Bydgoszczy r. 1814; 



152 

w ]jytovuu na 8lązku z |)(>czrttkii XVII wieku; w Chełmie 
r. 17G2; w Cies2?/><iena Slązkii z początku XIX wieku; w Czerni- 
choicie drukarnia polska i ruska r. 1(34(3; w CzęsłochoweJ u Pau- 
linów r. 1603; w Czetwerni ^'ub. wołyńskiej w r. 1025; w czor- 
neńskim monastyrze gub. wołyńskiej w r. 1(329 (Estreicher 
o nich wspomina, w Bandtkiem obie o))uszczone) ; w Dąhro- 
wej r. 1G18; w Dermanle na AYołyniu drukarnia ])olska i ruska 
założona przez ks. Konstantego Ostrowskiego około r. 1(303; 
w Dohromilu drukarnia Herburtów r. 1611, która stała pod za- 
rządem Jana Szeligi z Krakowa ; w DołJio-polu drukarnia ruska 
powstała w r. 1635 (w Bandtkiem opusV.czona, wspomina 
o niej Zubrzycki w dziełku o drukarniach rusko-slowiańskich) ; 
w Dubiecku była za szerzenia się Arianów na Podgórzu sanoc- 
kieni drukarnia ariańska, a druki dubieckie należą do wiel- 
kich rzadkości )jil>liograficznych (o tej drukarni wspomina 
tylko Wincenty Pol w przy piskach do „Senatorskiej zgody" 
zresztą ani liandtkie ani Sobieszczański nic o niej nie wie- 
dzą); w Elhląiju od r. 1556 — 1753 l)yło 14 drukarń, pierwsza 
Wolfganga Ditmara ; w Gdańsku r. 1499, pierwszym drukarzem 
był Konrad Baumgarten, do r. 1780 Ijyło tam 27 drukarń, 
Jan Heveliusz sławny astronom miał tam także swoje własną 
drukarnię w XVII wieku sprowadzoną z Holandii, \\ której 
drukował i własne dzieła; w Glogoicie Wielkim na Slązku 
drukarnia Joachima Funka w r. 1(306; w Głoyoicku na Slązku 
drukarnia Oppersdorfa w r. 1608; w Grodnie r. 1679; w' Gro- 
dzisku w Poznańskiem r. 1572 drukarnia Melchiora Neringa: 
w Haliczu r. 1(306; w Jarosłmciuw 1616 drukarnia Jana Szeligi; 
vf Jary sza icie pow. mohylowskim drukarnia założona w r. 1790 
przez Waleriana Dzieduszyckiego istniała od r. 1792, zkąd 
ją przewieziono do Tulczyna (w Bandtkiem opuszczona), 
wspomina o niej dr Józef Rołle 'j ; w Jaworowie r. 1619 dru- 
karnia Szeligi, który sic tu z Dobromila przeniósł (w Bandt- 
kiem opuszczona); w Józ^^foicic ordynackim w Lu1)elskiem dru- 

^) W rozpniwic j), t. : ,J)rukaniie na krcsacli multańskioh", 
drukowanej w roczniku dla arclicologijw, numizmatyków itd. 
Stan. Krzyżanowskiego, wydanym w Krakowie w r. 1873. 



153 



karnia żydowska założona w r. 1824; w Iwie czyli Jewie, woje- 
wództwie nowogrodzkiem i*. IGll, drukarnia polska i ruska; 
w Kaliszu r. 1G03 drukarnia Jana Wolraba w r. 1606^ 
byłato drukarnia Jezuitów, a w r. 1782 drukarnia ks. Pry- 
masa arcybiskupa g-nieźnieńskiego, przewieziona w r. 178i' 
do Łowicza; yx Kamieńcu r. 1834 drukarnia Wagnera ; w Kiejda- 
nach na Żmudzi r. 1650 drukarnia Radziwiłłów; w Kielcach 
r. 1818; w A'/;'o*t-/e sławna ])ieczarska drukarnia polska, rusłca 
i nieniiecl^a założona w r. 1(317; w KnyszTjnie na Podlasiu, 
gdzie umarł ZygMiiunt August, była drukarnia w r. 1580; 
w Kościanie w Wielkopolsce r. 1048; w Koźminku w gub. war- 
szawskiej łir. Ostrorog:ów r. 1561 ; w Krakoicie pierwszą dru- 
karnię założył w r. 1465 Giintlier Zainer, od r. 1503—1730 
istniało w Krals.owie 50 drukarń, z lvtórycłi było zaprowadzo- 
nych 21 w XVI wieku, a 22 w XVII wieku; miedzy temi szcze- 
gólnie się odznaczały drukarnie : Hallerów miedzy r. 1503 
a 1526 Wietora między r. 1518 a 1547, Szarfeiibergera między 
r. 1511 a 1545), ]\Iacieja Wierzbięty między r. 1578 a 1596, 
Macieja Garwolczyka miedzy r. 1578 a 1585, Łazarzów między 
r. 1550 a 1(550, Piotrkowczyków między r. 1570 a 1673, Scłie- 
dlów między r. 1620 a 1707, Jana Szeligi między r. 1(305 a 1622 
i Cezarycli miedzy r. 1612 a 1730. Po Zajnerze byli sławni 
drukarze w Krakowie: Świętopełk Fijoł, który pierwszy druko- 
Avał w r. 1400 i 1491 słowiańskie książki, Florian Ungler dru- 
kował między r. 1520 a 1540 i Hieronim Wietor z ])oezątku 
XVI wieku; w Królewcu drukarnia ruska Wasyla Korwina 
Kwasowskiego założona w r. 1727; w Królewcu prusl^im 
drukarnia akademicka r. 1524, pierwszym drukarzem był 
Jan Weinricli, potem Luft i t. d.; w Krośnie nad Odrą na 
Ślązku w r. 1699; w Krzemieńcu była w r. 1638 drukarnia 
polska i ruska; w Kryłosiu niedaleko Halicza r. 1606 dru- 
karnia ruska; w Kut(nUkim klasztorze na Litwie około r. 1(530 
drukarnia ruska, w Kwidzynie około r. 1790; w Lanyenfuhr 
koło Gdańska r. 1732; w Lesznie r. 1624 drukarnia Jana 
Komeniusza powstała z drulcarni szamotulskiej, od r. 1629—1656 
istniała tu drukarnia braci Czeskich, która miała typy greckie 
i hebrajskie i ze wszystkich oficyn polskich zaczęła nnjpierwej 



154 



dzieła polskie antykwą driikować, do r. 17!i8 było tu s dru- 
karń; w Leicoczy w hrabstwie spizkieiii drukarnia brewcrow- 
ska r. 1728; w Ligmcij w r. 1727; w Lnhyczij na Litwie 
r. 1()10 drukarnia Piotra Kmity tyi)ograta ks. Krzysztofa 
Riidziwiłła; w Lithluiie r. If);")!) drukarnia żydowskn, która 
była pierwej jeszcze jalc katolicka. Od r. 1551) — 1(582 było 
tu 5 żydowskich drukarń , katolicka drukarnia powstała 
w r. 1622, a do r. 181(3 było tu \) drukarzy czyli właścicieli 
drukarń, pierwszym z nicłi był Teofil Karcan ; w lAislawl- 
cach pod Krakowem była w r. 156(1 drukarnia ariańska za- 
łożona przez Adama Błońsl^iego socyniana, przewieziona 
z Pińczowa; we Lioowie Ijyła podobno pierwsza drukarnia 
ruslca około r. 1573 Iwana Fedorowicza, który tu przybył 
ze Zabłudowa lietmana Chodkiewicza, gdzie poprzednio także 
drukarnię założył; drukarnia ta trwała do r. 15s:>, później 
powstały bractwa stauropigiańskiego od r. 1586 do naszycli 
czasów, Michała i Jędrzeja Śląskiego od r. 1638 — 16)68, Ar- 
senieg'0 Zeliborskiego biskupa od r. 1645 — 1646, Wojciecha 
Mielerewskiego od r. 1684— 1()02, Józefa Szumlauskiego łń- 
skupa od r. 1688 do 1690, Bazylianów od r. 1700-1707, 
Jana Filipowicza r. 1757, drul^arnie polskie były Mikołaja 
Szarfenbcrgera z Krakowa w r. 1578 założone, Pawła Szczer- 
bica r. 1581, Macieja Garwoliniusa r. 1592, Macieja Bernarta 
r. 1593, Pawła Żelazo r. 1()00, Wawrzyńca Małachowicza 
r. 1615, Krzysztof?! Wolbramczyka r. 1615, Jana Szeligi dru- 
karza krakowskiego r. 1618, Micłiała Sloski r. 1633, Jakuba 
Mościckiego r. 1671, Jana Szlichtyna r. 175(5, Łukasza Szlich- 
tyna r. 1773, Kazimierza Szlichtyna r. 1774, Antoniego Pillera 
r. 1773, Tomasza i Jana Pillera r. 1774 (trwa dotąd), G. W. 
Wichmanna r. 179(i, Józefa Sznajdra r. 1811. Prócz tych 
były tu drukarnie : jezuicka r. 1646), bracka św. Ducha r. 1696, 
Franciszkanów r. 1772, żydowska i ormiańska; \\ Łaszczowie 
r. 1561 drukarnia Daniela z Łęczycy, w r. 1610 przewie- 
ziono tu drukarnię z Pińczowa; w Łomży r. 1817 ; w Łoskn 
założył około r. 1570 drukarnię socynianin Jan Kiszka, która 
trwała do r. 1587, i tu były drukowane same dzieła socy- 
niańskie: I^udnego, Czechowicza, Paleologa i t. d. Zarządzał 



155 



nią najpierw Daniel z Łęczycy, potem Jan Karcan z Wie- 
liczki i Aleksy Rodecki ; w Loiciczn r. 15G0 pierwszym dru- 
karzem l)ył Murmeliusz z Pułtuska, w r. 17(50 założył tu 
drukarnię Prymas gnieźnieński W. A. Łubieński; w Lucku 
na Wołyniu r. 1628 druli^arnia u Dominikanów; w Maclinówce 
niedaleko Berdyczowa r. 1793, w M(dhor(ju r. 1512 drukar- 
nia niemiecka; w Mlnkowcu na Podolu r. 1790 drukarnia 
lir. Scibora ^larchockiego ; w Mińsku r. 1797, w Mogilanach 
drukarnia urządzona w r, 1567 przez Sjntka z Melsztyna 
(w Bandtkiem opuszczona), tu wyszło bardzo rzadkie dzieło 
w r. 1567 ]). t. „Zwierciadło każdego stanu"; w Molnłoicle 
r. 1616 drukarnia ruska, a w XVIII wieku drukarnia polska; 
w Mokrzi/sku kolo Jędrzejowa r. 17o2; w Jlorsku^ gub. ra- 
domskiej r. 1732; w Nieświeżu r. 1562 drukarnia ruska, 
j)olska i ewangielicka, pierwszym drukarzem był Daniel z Łę- 
czycy, który się tu z Pińczowa przeniósł; w Nowogródku 
Siewierskim r. 1658; w Nowym Wereszczynie r. 1597; w Ole- 
śnicy w dolnym Slązku w r. 1593 drukarnia Richtera: w Oiwce 
pod Gdańskiem r. 1()73 (dzieła tu drukowane wymienia Lo- 
schiu w swojej historii Gdańska); w Opolu na Slązku r. 1750; 
w Ostrogu na Wołyniu niegdyś ks. Ostrogskich r. 1580 dru- 
karnia ruska założona ])rzez Iwana Fedorowicza, którego 
ks. Konstantyn Ostrogski ze Lwowa pow^olał, i drukarnia 
polska; w Oszmianie województwie wileńskiem r. 1615 dru- 
karnia wyznania lielweckiego ; w PauiowcacJt niedaleko Ka- 
mieńca założył Jan Potocl^i drukarnię około r. 1608, którą 
przewieziono z Łaszczowa, była ona pod zarządem Wa- 
wrzyńca Małachowicza; w Pińczowie drukarnia założona 
r 1556 ]»rzez Oleśnickich, zarządcą jej był Daniel z Łęczycy; 
w Pińsku r. 1729 drukarnia Jezuitów; w Piotrkoicie trybu- 
nalskim r. 1714; w Płocku r. 1809; w Poczajowie na Wo- 
łyniu r 1618 drukarnia ruska u Bazylianów i polska; w Pod- 
horcach r. 1760 drukarnia Rzewuskich, która później przeszła 
na własność Pillera we Lwowie; w Połocku r. 1697, a w r 1818 
drukarnia jezuicka; w Poznaniu r. 1539 powstała drulcarnia 
Jana Sącza, później istniały tu drukarnie Melchiora Neringa, 
Wołlrabów, Jana Rossowskiego, Wojciecha Regulasa, Woj- 



lód 



cicchii liiiktiińskiego, Dekkera, Pressera i ^lehwalda ; oprócz 
tycli były drukarnie kolegium lubrańskiego r, 1<)89, jezuicka 
przy końcu X\\l wieku i żydowska w XVI wieku; w Po- 
ry ckii r. 178() w Bandtkiem opuszczona) ; w Przemyśln r. 1751 
drukarnia Adama Kleina, jezuicka w r. ITIJO, królewska 
r. 1772, Antoniego Matiaszowskiego r. 1782 i Jana Gole- 
berskiego w r. 1800, który drukarnię swą sprzedał 1)isku- 
powi ruskiemu 8nigurskiemu; w r. 177() po zajęciu tej części 
Polski przez Austriaków powstała drukarnia cesarska, a w r. 
1821) drukarnia ruska; w Pułtusku r. 15oo drukarnia Jana 
ze Sącza i Murmeliusza; w Radomiu r. 1811 drukarnia J\la- 
cieja Dziedzickiego drukarza krakowskiego, druga w r. 1825 
Wiercińskiego ; w Radziwiłłotoie województwie wołyńskiem 
założył w r. 1787 za przywilejem królewskim drukarnię 
ksiąg hebrajskich jenerał Kajetan Miączyński (w Bandtkiem 
opuszczona, wspomina o niej Jędrzej Moraczewski w Sta- 
rożytnościach polskich); w Rakowie gubernii radomskiej 
olioło roku 1577, drukarnia ariańska, do roku 1659 ł)yły tu 
cztery drukarnie. Miasto to było gniazdem polskich arianów 
i socynianów; drukarzami tutaj ł)yli: Aleksy Rodecki, który 
wszystkie ]iisma Socyna, kiedy do Polslci przybył, drukował ; 
Sebastian Sternacki (zięć Eodeckiego) , Walenty Rodecki, 
Paweł Sternacki i Erazmus Jan; w Rawiczu r. 1759, da- 
wniej tu podobno arianie drukowali swoje dzieła; w Roch- 
manowie gub. wołyńskiej w r. 1G19, drukarnia ruslva (w Bandt- 
kiem opuszczona) ; w Roijkotcie drukarnia ariańska w XVI 
wieku ; av Rydze w Intlantacli drukarnia Dawida Hilcłiena, 
najpierwsza w Inflantach w r. 1589; w Samborze r. 1790; 
W' Sandomierzu r. 1710, drulcarnia Jezuitów: w Sejnach na 
Żmudzi r. 1003; w /Sieri/cacA w gub. lubelskiej Czartorj^skich 
r. 1.S20; w *S^«?<;ifCie na Wołyniu istniała oddawna drukarnia 
żydowska, o której Czacki w swej rozprawie o Żydach i Niem- 
cewicz w swym romansie Lejbe i Siora wspominają ; w Sło- 
ni mie na Litwie drukarnia hetmana Ogińskiego r. 1777; 
w SlucJcu drukarnia ruska książąt Olelkowiczów r. 1007, 
l)olska r. 1()70 ])rzewieziona z Kiejdan już za Radziwiłłów; 
w Sok'd>( w Zólkiewskicm l)yła drukarnia żydowska w pierw- 



157 



szej polowie XVni wieku (obacz Lelewela: bibliogr. ksiąg 
dwoje, w Baudtkiem i Sobieszczańskim opuszczona) ; w Stra- 
ty ulu Y. 1004, drukarnia ruska i)owstala z ostrowskiej; w Su- 
praślu na Litwie r. 1605 drukarnia ruska u Bazylianów; 
w Suirałkach wojew^ augiistowskiom r. 1820; w Sn-I(^cze- 
choicle w Wielkopolsce (po niemiecku Schwetzko) przy końcu 
XVIII wieku; w^ Szamotnlach w AYielkopolsce r. 1551, dru- 
karnia braci czeskich założona przez Górkę , którą potem 
przewieziono do Leszna; w Schlichtyngoioie av Wielkopolsce 
r. 1045 drukarnia ewangielicko- niemiecka, przewieziona ze 
Wschowa; w Targowicy r. 1G4'J; w Tarnowie r. 178() dru- 
karnia biskupia pod zarządem Józefa J. Matiaszowskiego nie 
dlug'o trwała; w Tartakoioie Eadziwiłłów niedaleko Żółkwi 
z początku XyiII wieku, drukarnia żydowska przeszła w r. 1754 
w ręce Jezuitów^; w Toruniu r. 15G9, od r. 1795 istniało tu 
18 drukarń, a pierwszym drukarzem był Stanisław Worrt- 
schaufel, tłoczył tylko niemieckie książki, polskie zaczęto tu 
odbijać w r. 1578; drukarzami tutejszemi byli: Melchior Ne- 
ring- r. 1581 , Jerzy Koteniusz od r. 1503 , Augustyn Felber 
r. 1600, Kasper Friese r, 1600, Franciszek Schnelboltz r. 1624^ 
Michał Karnal r. 1643. Jan Koepseł r. 1667, Cłirystian Beck 
r. 1681, Jan Chrystian Laurez r. 1601, Samuel Geuter r. 1697, 
Jan Zachariasz Stoli 1607, Jan Balcer Bresler r. 1600, Jan 
Konrad Etiger r. 1705, Jan Ludwig Nikołaj r. 1700, Fryde- 
ryk Kunzen r. 1760, A. Kimmeł 1703; w Tulczynie drul^arnia 
Potockich przy Icońcu XVIII wieku; w Uhercach w Sambor- 
skiem drukarnia ruska r. 1618, (w Bandtkiem opuszczona, 
w^ Zubrzycldm wspomniana) ; w Uniowie w Złoczowskiem 
w monastyrze około r. 1669, drukarnia ruska (w Bandtkiem 
opuszczona , wspomina o niej Zubrzycl^i) ; w Warszawie 
w r. 1578 pierwszą druls:arnię założył Mikołaj Schartfenberger, 
a pierwszem dziełem tu drukowanem było Jana Kochanow- 
skiego : Odprawa posłów greckich drukowane w r. 1578^ 
następnie widzimy tu właścicielami drukarń: Jana Kossow- 
skiego od r. 1624, Jana Trelpińskiego od r. 1635', Piotra 
Elerta 1642, Karola Ferdynanda Scłireibera r. 1677, Wa- 
wrzyńca Mitzlera de Kolof r. 1756, ]\Iichała Grella r. 1762, 



158 

Piotra Dutour 177;3, Tomasza Lcljmna r. 171»5, Piotra Za- 
AYadzkiego r. 1790, Ragoczyego r. IŚOO (zięć Grella), Wiktora 
Dąbrowskiego r. 18(15, Józefa Zawadzkiego i Józefa Węckiego 
r. 1821, Natana Gllicksberga r. 1818 i Józefa Pukszta r. 1823; 
oprócz tyeli ])yły jeszcze drukarnie: pijarska założona w r. 1G83, 
jezuicka r. 1717, korpusu kadetów r. 1774, wolna, założona 
przez Jana Potockiego w r. 1781t, niisionarzy 1781, Tadeusza 
Mostowskiego r. 1802, rządowa założona przez ministra Fe- 
liksa hr. Łubieńskiego r. 180<>, wojskowa 1822, hr. Krasiń- 
skiego, która przeszła na własność Zawadzlviego i Węclciego 
i drukarnia żydowska r. 1824; w Węgrowie na Podlasiu 
istniała w r. 1570 drukarnia ariańslca, założona przez Jana 
Kiszł^ę; we TI^>Z^■rtJ/oc?/ niedaleko Tv rakowa r. 1625; w Wil- 
nie istniała pierwsza drukarnia słowiańska w r. 1522; ruskie 
drukarnie były tu dawniejsze juk polslvie, do łitórycli nale- 
żały: Mamoniczów r. 1570, w klasztorze św. Ducłia r. 159(), 
n Bazylianów r. 1(129, drukarnie polskie i łacińskie: I^adzi- 
wiłlowsłva, potem jezuicka a teraz akademicka w r: 157(3, 
w której byli drukarzami: Marcin z Kazimierza, Jan Sledzki 
do r. 1580, Daniel z Łęczycy do r. 1594, Grzegorz Nigel- 
liusz, Tomasz Lewicki do r. 1601) i Jan Koclian do r. KUl. 
Mieli tu także swoje drukarnie: Jalcób Markowicz do r. 1592, 
zkąd przewiósł ją w r. IGOo do Sejn, Wawrzyniec Małacho- 
chowicz r. 1598, Krzysztof Wollbramczyk r. 1594, S. Sulzer 
r. 1600, Jędrzej Wolan założył drukarnię w r. 1592, Jan 
Karcan z Wieliczki od r. 1574, Józef Karcan od r. 1612, 
Kasper Wilkowski r. 1583, Stanisław Wierzejski, Piotr Kmita 
założył tu drukarnię przy końcu XVI wieku. Były tu także 
drukarnie: Franciszkanów, Pijarów, Misionarzy i żydowska 
w XVII wieku; w Wrocławiu na Slązlai drukarnia miejska 
w r. 1503, drukarnia jezuicka r. 1732, drukarnia Korna 
w drugiej ])ołowie XVIII wieku; we Wschowie znajdujemy 
drukarnię w r. 1660; w Zabłudowie wojew. wileńskiem het- 
mana (Jrzegorza Chodkiewicza była w r. 1568, drukarnia 
ruska założona przez Iwana Fedorowicza i drukarnia polska ; 
w Zakliczynie była w r. 1570 drukarnia ewangielicka; w Za- 
mościu założył w r. 1593 drukarnię w. kanclerz Zamojski 



159 



pod zarządem Marcina Lęskieg-o; do końca bytu akademii 
było tu 14 drukarń pod zarządem : Krzysztofa Wollbramczyka 
r. 1()17, Rodyckiego r. WAC) , Wilhelma Krokoczyńskiego 
r. 1<)48, Szymona Niziolkowicza r. 1()2(), Jędrzeja Loba r. 1(535, 
Aleksandra Pawłowicza r. 1G40, Jędrzeja Jastrzębskiego 
r. 11)54, Sebastiana Wierzchowskiego r. lG()o, Jana Jarmu- 
rzewskiego r. 1089, Szymona Prądkiewicza r. 1075, Jana Ku- 
towskiego r. 1(594, Krzysztota Palęcldego r. 10)81 i Stanisława 
Niewiesldego r. 1084; w Zaslawln na Litwie jest drukarnia 
w r. 1572; w Żółkwi w r. 1(594 drukarnia polska i żydowska; 
w Źi/roivicach istnieje w XVII wieku drukarnia, gdzie były 
tłoczone sławne żyrowickie kantyczki, używane w całej Li- 
twie (w Bandtkiem oi)Uszczona, wspomina o niej iMichał Ba- 
liński w Starożytnej Polsce) i w Żytomierzu w r. 17(54. 

Chcących się z tym przedmiotem bliżej obznajomić, 
mianowicie jak długo która drukarnia istniała, do kogo na- 
leżała i jakie w niej dzieła drukowane były, odsyłamy do 
szacownego 4 tomowego dzieła Bandkiego o drukarniach 
IV Polsce. 

O płacy jalvą drukarze pobierali w XVI wieku w Polsce 
dowiadujemy się z listów Szymonowicza do Jana Zamoj- 
skiego pisanych, a drukowanych w Dodatkach do Piśmien- 
nictwa Polskiego ]\Iaciejowsl\.iego, jakoteź z rozprawy Augusta 
Biełowskiego o tym ])oecie. Z tych wskazówek widzimy, że 
drukarze i złotnicy otrzymywali tygodniowo strawę i po 4 — 5 złr. 
(licząc na dzisiejszą monetę). W r. 1773 pobierał zecer w dru- 
karni jezuickiej w Lublinie od ułożenia arkusza garmontu 
O złt., a od romany 1 złt. 



Drut. 

Drut żelazny wynalazł w XIV wieku w Norymberdze 
tamtejszy mecłianik Rudolf, w r. 13(30 była tam tabryka 
drutów ciągnionych. W Polsce l)yła fabryka drutu w Starzy- 
nowie jeszcze za Zygmunta I, później pod Przysuclią ; w Krzy- 
picach w XVII wieku założył druciarnię Wolski, marszałek lv. 



ino 

złożoną z 10 wtirstatów, gdzie robotnikami i)rzeważnic byli 
Niemcy. Cetnar drutu kosztował w Krakowie za Zygmunta 
12 zlt. Ciąi^-niono drut i w Sokołowie we fiibryce ks. Igna- 
cego Ogińskiego w XM1[ wieku. Obecnie są fabryki drutu 
w Warszawie Fiszera i Neumana, w Bendzinie, Sosnowicach 
i w powiecie ollvUskim Michała Zeitłera. 

Drutu srebrnego i złotego była w XVII i XVIII wieku 
fabryka w Gdańsłui, (I^oscłiinj av r. 1803 było tu 38 rze- 
mieślnilióvv tego rodzaju. Przy końcu XVIII wieku ł)yła 
także w Grodnie fabrył^a tego rodzaju, ł^tóra się z dziesięciu 
warstatów sliładała; także w Warszawie Ijyły dwie fal^ryki, 
łvtóre wyrabiały druty ze złota i srebra, jakoteż tasiemki; 
a drutu złotego i srebrnego z tycłi fabryłi dostarczano hafcia- 
rzom robiącym szlify i inne ozdoł)y wojskowe. 



Dywany. 

(Obacz: Kobierce). 

Dzwony. 

(Obacz: Odlewnictwo dzwonów). 

Emalie. 

Emalie znała już staroegipska sztuka. Ponieważ emalia 
jest właściwie płyn szłcłanny, należy zatem przypuszczać, że 
wynalazelc emalii nic wiele później powstał po wynalazku 
szkła. Najsławniejsze a często w połskicli domach się znaj- 
dujące emalie są francuzkie, mianowicie limuzyńskie na me- 
talowych tacach lub filiżankach, szczególnie z XVI i XVn 
wieku następujących mistrzów: Jana Courtois, który 
swoje wyroby znaczył głoskami J. C. , Jana Penicaud III 
(P. L.), mistrza C. N. Józefa L i m o s i n a (J. L.), M o n v a e r- 



1()1 



n i e c: o, Pierre R e y m o n cl a, Jana Noela L a u d i n a, (J. L.), 
Pierre X o u a i 1 h c r a, Jana T o u t i n a, Jana P e t i t o t a ; Pierre 
Rexmou był najsławniejszym limuzyńskim emalio-mistrzem 
w drug-iej połowie XVI wieliu i znaczył swoje wyroby cyfrą 
P. U., (łe Courta i innych, litóryeh wyroby bardzo są po- 
szulviwane i drogo przepłacane, tali że niżej 300 złr. dziś 
nie dostanie emalii limuzyńskiej. Śliczny zbiór emalij fran- 
cnzkicli posiada In-. Izabela Działyńska w Goliicliowie w Wiel- 
kopolsce. Z polskich emalij znane nam są tylko emalie Bo- 
gumiła Chodowieckiego brata sławnego rytownika Da- 
niela z XVIII AvielvU. Jego roboty tal)akierkę emaliowaną 
miedzianą z podpisem G. Chodowiecki (znaczy GottliebJ po- 
siada pan Jerzy Gauger w królestwie Polskłem; zaś glejt 
czyli emalię z tajansu podobną do porcelany wyrabiał przy 
końcu XVIII wieku w Warszawie jakiś Sas Wolf. Także 
Karol T h i e n p o n d t, Niemiec, robił w drugiej polowie XVIII 
wieku emalie w Warszawie a Rafael Mengs, malarz kró- 
lewski Augusta III, robił emalie w Dreźnie. W naszych cza- 
sach Maria Stępkowska, uczennica szkoły przemysłowej 
w Wiedniu, z talentem trudni się emaliowaniem. Z dawnych 
emalij posiada katedra włocławska piękny kielich srebrny 
i piękną emalią ozdobiony z XV wieku, (odwzorowany w Rasta- 
wieckiego: Wzorach sztuki ś rodnio wieczn ej) . (Obacz: Fajans). 



Fajans. 

Nazwa fajansu pochodzi od miasta włoskiego Faenza^ 
w którym tego rodzaju wyroby najpierwej wyrabiać zaczęto. 
Około r. 1430 Lucca delia Robią we Florencii, a po nim 
Fontana z Pezaro słynęli z pięknych i sławnych fajansów 
zAvanych viajolik<imi , toteż włoskie majoliki są dotąd naj- 
sławniejsze. Hr. Izabela Działyńska w Gołuchowie posiada 
prześliczne dzieło Lucca delia Robią, przedstawiające Ma- 
donnę w otoczeniu barwnych liści, z glazurowanej białej ma- 
joliki na niebieskiem tle. Do Europy wprowadzone zostały 
majoliki przez MaurÓAv. Pierwsze zaś majoliki zaczęto wy- 
li 



1(32 



rabiać na wyspie Majorce, zkąd i nazwa ich niajoliki po- 
wstała. Najświetniejszym okresem dla niajoliki włoskiej był 
czas 0(1 r. 1540 — 1500, w którym zasłynęły fabryki w ]*e- 
zaro, Gul)ł)io, Urbino i 1^'aenza. W XVI wiel<^u majolika roz- 
powszechniła się w Niemczech i we I^rancii. Mianowicie 
w Norymberdze zasłynął z po<l(»bnych wyroliów Augnst 11 i rsz- 
Yogel urodzony w r. 148Ś we Francii, zaś Bernard Palissy uro- 
dzony w r. 1510 f 1580, l^tóreg^o wyroby do największych rzad- 
kości dziś zaliczają i na wagę złota przepłacają, a wreszcie 
Henry deux w Oiron, Idóreg-o wyroby między latami 1547 a 1559 
wielkiej dziś są wartości. Z wyrol)ów Bernarda Palissy posia- 
dają w Polsce : lvsiążę AYładysław Czartoryski originalną misę, 
na której przedstawioną jest familja Henry Ica VI, trzy sztuki 
Palissy znajdują się w zbiorze starożytności pani Augustowej 
Potockiej w Wilanowie, mianowicie dwie solniczki w kształcie 
postumentów lvwadratowych, na nich frontony, kariatydy, sploty 
z kwiatów, owoców i różnych ozdób (wys. 0*175 m.) i misa 
podług-owata głębolv:a, karł)owana po brzegach, na dnie przed- 
stawia wypukłą postać starca zaliapturzonego w kapeluszu 
na głowie z kijem wężowatym w długiem ubraniu (długości 
0*27(:) m. szer. 0*210 m.). Wiele jego wyrobów posiadają 
zbiory Rothszyldów, In*. Basilewsldego i muzeum w Luwrze ; 
wszystkie zaś jego wyroby odwzorowane w chromolitografii 
widzieć można w przepysznej monogratii Palissy wydanej 
w Paryżu w r. 18()2 przez M. Sauray i Henryka Delange, 
litórej egzemplarz posiada także miejskie muzeum przemy- 
słowe we Lwowie. Rozpowszechnione zostały tego rodzaju 
wyroby w Europie dopiero w XVI wielvu, chociaż już w XV 
wieku w Gubbio wyrabiał sławne niajoliki włoskie artysta 
Grzegorz A n d r e o 1 i. Oratio Font a n a zmarły w r. 157 1 
l)ył również sławnym włoskim malarzem majolik; wyborne 
niajoliki wyrabiano w XVI wieku także we Ferrarze Kamila 
Fon tany, av XVII wieku C as teł lego i wyroby z miasta 
Abruzzes, w Norymberdze Augustyna Hirschvogla w XVI 
wieku. W tymże czasie t. j. w XVI wieku wyrabiano już 
piece majolikowe. W Polsce robiono za czasów Stefana Ba- 
torego próby z majołikami ^^• Krakowie. Pana Piekosińskiego 



103 



poszukiwaniom archiwalnym zawdzięczamy, że nam o tych 
wyrobach krakowskich w Sprawozdaniach komisii do badania 
sztuki w Polsce (tomie 3, zeszycie I) kilka szczegółów podał, 
które tu streszczamy: Z ksiąg- radzieckich miasta Krakowa 
odkrył, że przy końcu XVI wieku , w łoch Antoni de Stesi 
osiadły w Krakowie, pragnąc zaprowadzić w Polsce wyrób 
majolik, uzyskał od króla Stefana Batorego w r. 1583 i)rzy- 
wilej na ten przemysł. W skutek tego przywileju zgodził so- 
bie przez brata zamieszkałego w Wenecii dwóch mistrzów 
biegłych w sztuce robienia majohk z miasta Fajencii, mia- 
nowicie Michała Tenduzzego i Klemensa Awecuda na lat 3, 
za wynagrodzeniem po 10 skudów miesięcznie i utrzymanie ; 
roboty ich jednak nie udały się wcale i de Stesi zapozwał 
ich o wynagrodzenie szkody, a Awecudzie zarzucał, że nie 
wyrabiał majoliki fajenckiej, tylko toczył kołem misy i dzbanki 
jalv garncarze, Tenduzzi zaś tłómaczył się, że materiał tutej- 
szy do majolik nie jest stosowny, że piasek jest za gruby, 
mocny, sól mocniejsza niżeli sól zamorska i ogień z drzew 
tutejszych nie tak sposobny jak ogień z włosldej trzciny ; mimo 
to rajcy zasądzili go na wynagrodzenie kosztów Stesiemu, zaś 
co do Awecuda nakazała rada Stesiemu, żeby mu Stesi zapłacił 
136 skudów szkody i Icosztów powrotu do ojczyzny. Widać, 
że fabry kacia majolil^i w Ivrakowie wcale się nie udała. Tenże 
de Stesi twierdzi w swojem zaskarżeniu, że równocześnii' 
garncarze w Slaiokowie wyrabiali naczynia garncarskie pię- 
knej roboty. Obydwie skargi Stesiego i Awecuda do rady 
miejslciej są w Sprawozdaniu Piekosińskiego drukowane. Do- 
piero od kilku lat istnieje fabryka majolik w Nieborowie 
ks. Michała I^adziwiłla, dyrektorem tej fabryki jest p. Sta- 
nisław Tliiele Polak. Fabryka ta wyrabia piękne piece jak 
n. p. piec Sobieskiego zwany, piec herbowy i t. d. kominki, 
urny, wazony, postumenty do lamp i zegarów, dzbany, pu- 
hary, świeczniki a nawet posadzki, bowiem w kościele nie- 
borowskim jest posadzka tutejszemi majolikami na si)osób 
mozaikowy wykładana. (Kłosy Nr 1)91 z r. 1884j. Poczną 
produkcia tej fabryki wynosi do 100.000 rubli. 

Od XVr aż do XIX wieku sławne l)yly niderlandzkie 

11* 



164 

fajanse wyrabiane w Delft. Najdawniejsze wyroby tego ro- 
dzaju pochodzą od Persów i Arabów. Ostatni, jako zdobywcy 
Hiszpanii, wprowadzili tamże sztukę wyrabiania enialiowa- 
nydi naczyń glinianych i tafii, którenii ściany w alliambrze 
w Granadzie, alkazaru w Sewilli i w nioszeach w Kadix 
i Kordowie są wyłożone, a które pochodzą jeszcze z końca 
XIII wieku. 

W Polsce nazywano fajans dawniej farfury z tureckiego 
fagfur. Krasicki w „Panu Podstolim" opisując dom pana 
łowczego, powiada o jego stole: „półmiski, wazy, talerze były 
z farfur zwyczajnych". Używać zaczęto w Polsce fajansów^ 
w zastępstwie naczyń kruszcowych dopiero od połowy pano- 
wania Augusta III, chociaż znano go u nas już dawmiej. 
I tak Samuel Twardowski w pierwszej połówcie XVII wieku 
piszący, powiada w poemacie: Nadobna PasquaJina: „Gdzie 
stół zastawiony w farfuroicijch naczyniach, mlekiem, serem, 
masłem i t. d ". Z początku XIX wieku w zwaliskach zaniku 
pod Czarkową nad Nidą, własności niegdyś Samuela Zbo- 
rowskiego, wykopano dzbanek farfuroicy z gliny białej, a 
raczej siwawej prześlicznego wyrobu ; zdobi go bogata rzeźba 
wklęsła stylu greckiego, na uchu Avy ryty jest rok 1589; dzba- 
nek ten miał pokrywę cynową i był w posiadaniu hr. An- 
drzeja Zamojskiego i daje nam zarazem wyobrażenie o nie- 
pospolitej sztuce i smaku w wyrobach tego rodzaju w kraju 
naszym. I tak wiemy, że w Polsce były fabryki fajansów: 

W Baranówce w r. 1707 założona pod Iderownictwera 
Franciszka Mezera; do wyi)alania fajansu były tam 4 piece 
i używ^ano tej samej ziemi porcelanowej, co do wyrobu por- 
celany tam używano, tylko zamiast krzemienia, dodawano 
kwarcu oddzielonego od ziemi porcelanowej w czasie jej czy- 
szczenia. W Chmleloicie założył fabrykę fajansów Jacek Ma- 
łachowski, gdzie za 20.000 złp. rozmaitych naczyń rocznie 
wyrabiano. Były również fabryki w ł^rzosku, w Daleszycach 
w Krakowskiem, w Denkowie; w Grębenicach założył przy 
końcu XVIII wieku Jacek Jezierski fabrykę fajansu, który 
pod AYzględem mocy był nawet lepszy od angielskiego; w Gliń- 
sku niedaleko Żółkwi ])owstała wielka fabryka fajansów w po- 



165 



Iowie XVIII wieku, z której naczynia pięknie wyrobione ])o 
całej Galicii i MoldaAvii się rozchodziły; fabryka ta należała 
w r. 1801 do spółki Pawła Nikorowicza i Frydryka Wolta, 
litóryto ostatni był zarazem jej dyrektorem; — miała ona 
wówczas 6(3 robotników i sprzedawała rocznie towaru za 
oO.OOO złr., a odbierała zawsze więcej zamówień, niżeli wy- 
dołać mogła; glina do wyrobów znajduje się około Glińska. 
Były także fabryki fajansów w Cudnowie Prota Potockiego 
w XVHI wieku, w (Iromadzicach , w Horodnicy niedaleko 
Korca, która powstała z początku XIX wieku i stanęła na 
tak wysokim stopniu doskonałości, że wyroby jej nie ustę- 
pują w niczem angielskim lajansom; ziemię porcelanową spro- 
wadzano do tej fał)ryłs:i z Dąbrówki, a proces wyrabiania fa- 
jansu był prawie taki sam jak porcelany w Korcu, tylko że 
do fajansu dodawano białej gliny garncarslviej i kwarcu znad 
l)rzegwv Słuczy; około r. 1828 było tu 7 pieców do wypa- 
lania fajansu. W Horodnicy wyrabiano także naczynia ka- 
mienne. W Iłży założona fabryka fajansów w r. 1824 przez 
pana Sieven-Sunderlaud na sposób angielski, zatrudniała aż 
do r. 1830 ciągle 50 robotników i dostarczała rozmaitych 
wyrobów za 60.000 złp. rocznie; iłżyckie farfury czyli tale- 
rze słynęły oddawna. Wyrabiano także fajanse w Kielcach, 
Kole, Kołaczycach; w Korcu około r. 1790 ks. Józef Ponia- 
towski założył na Józefinie pod miastem fabrylcę farfurową 
(ftijansów), gdzie na 86 warstatach wyrabiano garnuszki, 
imbryczki, naczynia kamienne i t. d.; w r. 1791 fabryka ta 
zaczęła wyral)iać i porcelanę; miesięcznie wychodziło z niej 
do 2().000 sztulv. Mogłaby i więcej produkować , ale brakło 
odbytu, chociaż składy były urządzone w Warszawie i Ber- 
dyczowie. Wyroby tej faljryki były doskonałe, ledwie nie wy- 
równywająee zagranicznym, jak świadczy Jezierski w dziełku 
swojem: Wszyscij hlądzą. AV Krakowie wyrabiano fajans 
we fabryce (Irlinbauma z początku XIX wieku, w Lubyczy, 
Zielińskiego w Lubartowie , Opatówku w Kaliskiem , gdzie 
wykonywano z początku XIX wieku naczynia z gliny ognio- 
trwałej , w Potyliczu, Hausnera w Starym Sasowie, w Sie- 
dliskacłi, Jabłonowskiego w Sławsku i w Świerzniu Radzi- 



im 



wilłów. W Nieświeżu liadziwillów w sjili hihlioteeznej ]);ilaciT 
znaj(loAvało sio kilkanaście i)(>piersi kolosalnej wielkości sta- 
rożytnych filozofów, które były wyrobione z fajansu w ksią- 
żęcej fabryce" w Swierzniu w XVliI wieku. Wyrabiano ró- 
wnież fajans w Teleclianacb województwie brzeskiem z po- 
czątku XrX Avieku, w Pisaracli pod Krakowem i w Moży- 
lioracli pod Kijowem; wyroby tutejsze, chociaż oznaczone są 
nazwiskiem „Kijów", pomimoto w samym Kijowie nie wyra- 
biano fajansów; ftibryka ta założoną była około r. 1787, lecz 
zg-orzała, a odbudowano ją dopiero av r. 1S12. W Tomaszo- 
wie we fabryce Zamojskicłi w gubernii łuł)elskiej wyral)iano 
rocznie do 480 tuzinów talerzy i 20.00(> sztułś: różnych na- 
czyń ftijansowych ; w r. 1800 sj)rzedała ta fabryłca tow^arów 
za 28.000 złr. W Warszawie l)yła w XVITI wieku królewska 
fabrył^a fajansów^ pod patronatem Stanisława Augusta, zbu- 
dow^ana w posiadłości Kickicłi na wzgórzacli, gdzie dziś są 
ogrody i pałac bełwederski. Przed r. 1774 dyrektorem tej 
fabryki był baron Scłiitter, którego żona, Greczynka, nale- 
żała do faworyteli łvró!a. Wyral)iano tu serwisy, wrażony, ko- 
szyki, dzbany do kwiatów i t. d. z fajansu zwanego „pallie" ; 
wyroby te jednak były nietrwałe, słabe, z lichego materiału. 
Król zamówił tu naczynia „herkulańskie" w stylu staroży- 
tnym; w ornamentacii Igrano za model porcelanę cliiuską i ja- 
pońską; z tejto fabryki ])osłał król Stanisław August w r. 
178U przez Piotra Potocłiiego sułtanowi prócz innych darów^ 
wspaniały serwis fajansowy. Znak fabryczny tej fabryki jest 
litera B (znaczy Belweder) albo litera W, albo napis cały 
Vays'ivie, jednalc nie na wszystkich wyrobach, a najdawniej- 
sze jej wyroby noszą datę 1770. Gdy fal)ryka bełwederska 
nie zdołała się utrzymać, jakiś Sas Wolff założył przy końcu 
XVIII w. fał)rykę fajansów na Bielinie w^ Warszawie (dziś 
ulice: królewska i marszałkowska); zamówił glinkę z dóbr 
księżnej marszałkowej za 18 złp. od beczki i wyrabiał na- 
czynia l)ar(lzo trwałe z fajansu i glejt czyli emalię z kolo- 
rem tak ]>ięknym, że trudno l)yło rozeznać od porcelany; 
w tej fabryce pracowało 40 ludzi. (Pamiętnik histor. jwlit , 
1783). Wreszcie wyrabiano także fajans w Sasowie, we Wło- 



107 



clawku, w Zagrodzie i w Zaloścacli. Niektóre z tych fabryk, 
jak 11. p. w Glińska, Luliyczy, Potyliezu, Siedliskach i inne 
istnieją dotąd i wytłaczają nazwę miejsc fabrycznych na od- 
wrotnej stronie naczynia. 

Sławna glina do wyrobów fajansu znajduje się w Smol- 
kowie Radziwiłłów; dowożono ją w XVIII wieku do War- 
szawy po \S złp. za wóz, i w Smogorzewie Wąsowiczów. 
(Obacz także : Porcelanę). 

Fajki. 

SłaAvne fajki z brzozowego korzenia wyrabiano przy 
końcu XVIII wieku w Rzeszowie, zaś taj ki tak zwane stam- 
bułki Av Warszawie. Fajki gliniane jak stambułki, tylko zna- 
cznie większe, wyrabiano z początku tego wieku w Glińska. 
Fajki staszowskie słynęły dawniej. Fajki mosiężne lub dru- 
ciane wyrabiają oddawna huculi w Kołomyjskiem i górale 
w Sandeckiem, które niekiedy odznaczają się niezwykłym 
gustem. 

Około r. 1830 mieszkał w Tarnowie sławny wyrabiacz 
fajek drewnianych Kopel. Jego wyrobu fajki zwano „ko- 
plówki". Zalecają się wybornym materiałem i gustowną ro- 
botą, a w trwałości nie wyrówna im żadna inna fajka. Za- 
mawiane były co roku do Wiednia; wspomina o nich Go- 
szczyński w swojej iiodróży do Tatrów. We wsi Ząb-suchy 
niedaleko Kościelisk wyrabiają górale druciane fajeczki, spinki 
i mosiężne ozdoby. Najdawniejsze fajki wyraliiano z woło- 
wych rogów, w których w środku \vydrążoiio mały otwór, 
spód rogu zaś napełniony był wodą; używano ich zaś na 
wschodzie. W XVI wieku zaczęto palić tytoń w zachodniej 
Europie w glinianych fajkach zrobionych na sposób amery- 
kański, lub też palono tytoń w liściach palmowych zwinię- 
tych na sposób późniejszych cygar. Sławne fajki z gliny wy- 
rabiano w Delft najpierwsze, później w Niemczech, Francii 
i Włoszech, w ostatniem miejscu z kolorowej gliny. (Obacz 
także : Tytoń). 



iG» 



Farbiarnie. 

w średnich wiekach cala ruska ziemia obfitowała w ro- 
ślino zwaną czerioiec , który w niezmiernej ilości jeszcze 
w XV wieku wywożono do Genui i Florencii i farbowano 
nim jedwab nazywając go kermezyn. W XM Avieku już nie 
popłacał ten towar i nie uprawiano go więcej. (Maciejowski: 
(Polska aż do KYII tciekn). 

W XVI wieku był w Krakowie Baltazar Ruprich far- 
biarzem ; syn jego Kasper należał do cechu malarskiego. Far- 
l)iarnie sukna i jedwal)iu były w XVTII wieku w Grodnie 
Tyzenhauza, w Krakowie, Lesznie, Niemirowie, Stawiskach 
i w Warszawie, a z początku XIX wieku : w Łodzi i w Płocku. 
W r. 1804 było w Krakowie 23 farbiarzy i tkaczy, a w r. 
1827 we Lwowie 7 farbiarzy. 



Farby chemiczne. 



w Warszawie była fabryka farb chemicznych z początku 
XIX wieku. 



Figury gipsowe i woskowe. 

z początku XIX wieku było we Lwowie dwóch fabry 
kantów figur woskowych a jeden figur gipsowych. (Chody 
niecki"). 



Flanele. 

z początku XIX wieku wyrabiano w Warszawie flanele. 
(Więcej obacz: Sukno i wyrol)y wełniane). 



IGU 



Folusze. 

Wyraz folować pocliod/i z francuzkieg'o foiiler i ozna- 
cza ściskać, og-niatać. Uprzywilejowane folusze sukna były 
w Szydłowie ustanowione przez Łokietka w r. 1329, w So- 
kalu w XY wieku, w Warszawie w r. 1425: w r. 1555 ł)ył 
tu folusz kolo szpitala św. Dnclia i koło Folkowa; w Poznaniu 
w XV wieku, w Warcie, w WyszogTodzie nad Wisłą i w Sie- 
radzu w^ XVI wiels:u, w Warcie były W' r. 15(54 dwa folusze, 
w XVII wieku w Chorzelach, w Kobylinie i w Tarnogórze; 
w Lesznie ])yło w r. 17 TG ośmiu foluszników; z początku 
XIX wieku w Brahilowie i w Zwinojiródce. 



Fortepiany. 

(Obacz: Instrunienta muzyczne). 

Garbarnie. 

Wyraz garbarstwo pochodzi z niemieckiego gerhen i ozna- 
cza przemianę skór zwierzęcych surowych na wyprawne. 
Sztuka ta znana już w odległej starożytności, przyszła do 
Europy ze wschodu. Skórzane gurty, znalezione w g-robach 
przedhistorycznych litew^skich i słowiańskich pouczają nas, że 
sztuka garbarska od najdawniejszych czasów u nas znaną 
i wykonywaną była. Gawarecki wspomina, że w Płocku była 
już w XIV wieku g'ar1)arnia. Zimorowicz powiada w swojej 
liistorii miasta Lwowa, że w r. 1403 Tatarzy za mury Lwowa 
wypędzeni, za fosami miejskiemi garbarstwem się trudnili 
przez wiele lat. W r. 1523 był we Lwowie garbarz Marcin 
C o r r i a r u s, a w r. 15G2 garbarz L u k a r z (Zubrzycki : Kro- 
nika). W Krakowie mieli w XV wieku g'arł)arze i białoskór- 
niki swoje ])asztę do oln-ony. W r. 1582 był w Krakowie 
królem kurkowym g-arbarz Stanisław Henke, a w r. 151>8 



JTU 



Inaloskóniik Franciszek .Szodc. W Pabianicacli niedaleko 
Sieradza, ustanowił Zygmunt August przywilejem z r. 1555 
cech hialoskórników ; w Sarnowie niedaleko granicy śUizkiej 
byli w XVI w. hialoskórnicy ; w .Alakowie i Warcie w XVI 
wieku wyprawiano skórę na zamsz czyli irclię do wyral)iania 
rękawiczek. 

Najgłówniejsze garł)arnie w Polsce były: W XV wieku 
w Wilnie; w XVI wieku w Bielsku, w Odańsku, we Lwo- 
wie w muzeum Lubomirskich znajduje się krzesło obite skórą 
gdańską, które pocliodzi po ks. Piotrze Skardze: wreszcie 
w Krasnym Stawie, w Kowlu, Lesznie, Poznaniu i Sieradzu; 
w XVn wieku : w łirzesku Nowym był cech garbarski, w Ja- 
rosławiu, I^ownie, Lwowie i w Pińsku, którego skóry słynęły 
na całe Królestwo ; w XVIII wieku : w Busl^u w Złoczowskiem 
założyli Jan Frydryk Preszel w spółce z Lonszanem i Mercenie- 
rem radnym miasta Lwowa w r. 1769 garbarnię, sprowadziw- 
szy z Liege garbarza Danibleve do jej kierownictwa; w r. 
1771 wysyłano już skóry tamtejsze do Lipska i Brunszwiku, 
lecz wkrótce spółka zbankrutowała z powodu nieładu w ad- 
ministracii ; z tej garbarni wyrabiano rocznic do 15.000 sztulc 
skór różnych gatunków. Słynne garbarnie wówczas były także 
i w Czudczu Grabińskicli, gdzie wyprawiano skórę cielęcą 
na angielską, tak samo w Dębicy, Dawidgródku na Litwie 
i w Ropie Siemieńskich w Jasielskiem. Wyrabiano także 
skóry av XVIII wieku w Piotrkowie, w Czerniejowie Kługa, 
w Pińsku sławne juchty, w Kamieńcu podolskim, w Kętach, 
w Kosowie wyprawiano skóry kozie, w Kobylinie w Wiel- 
kopolsce, w Korcu Lubomirskiego, w Korsuniu we fabryce 
ks. Stanisława Pouiatowsl\iego wyrał)iano zamsz ; w Krako- 
wie garbarnie musiały wyrabiać znaczną liczbę skór, gdyż 
w r. 1781) poseł pruski Luccliesini zamówił tu 10.000 sztuk 
skór dla swego rządu; w Lesznie było w r. 177G dwócli gar- 
barzy, dwóch kordybanników i jeden skórnik, w Lipnie po- 
wstał cech garbarski w r. 178(), w Myszcńcu nad Kossogą, 
w Niemirowie była fabryka skór na sposób angielski Win- 
centego Potockiego, dokąd sprowadzano skóry surowe z kraju, 
Mołdawii i Wołoszczyzny; w r. 1784 wynosił dochód z tej 



171 



faliryki 1400 talarów; Stani-slaw August zwidzając tę fa- 
brykę IC) maja 1787 r., zaszczycił pocliwalą dyrektora jej 
Mullera ; w Poznaniu była fabryka skór bankiera Klug-a, 
w Tulezynie Szczęsnego Potockiego, w Staszowie ks. Czar- 
toryskich, w Smorgoniacb, w Przemyski jest dotąd przedmie- 
ście zwane Garbarze, zamieszkane niegdyś przez garbarzy, 
w Radziwiłłowie wołyńsłcim we fal)ryce Ivarola Szulca; w r. 
1780 dał król Stanisław August j)rzywiłej Piotrowi Taryso- 
towi na założenie fabryki wyprawy skór w Padziwiłłcfwie, 
gdzie wyprawiano wszelkiego gatunku slióry ; w Rawiczu, 
Stawiskacli, Tyszowcach, Warszawie gdzie z początku XVIII 
wieku była ł^rólewska fabryka skór zkąd je do Wrocławia 
wywożono; przy końcu zaś XVIII wieku były tu fabryki Ca- 
dra, Schułtza i Szmula Jakubowicza; wreszcie i we Wscho- 
wie założył Samuel Rorman angielską garbarnię w drugiej 
połowie XVIII wieku. 

Z początlai XIX wieku były garbarnie sławne: w Bo- 
rówce, Brahiłowie gubernii podolskiej, Bydgoszczy, Chmieł- 
uiku, Dobrzyniu, Działoszycach, Hrubieszowie, Jarosławiu, Ja- 
worowie, ICannonce Strumiłowej , Kaliszu, łvutnie, Kils.ołe 
w ziemi dobrzyńsłdej, w Kamieńcu Podolskim wyrabiano ro- 
cznie około IGOO słiór, ^y Kromołowie, Ivrakowie, w r. 1804 
było tu 30 garbarzy, w Lublinie wyrabiano do 9000 skór 
rocznie; we Lwowie Ijyło w r. 1827 sześciu garbarzy, w Lu- 
baczowie , w Tarnówce Wohllebera używała fabryłva dębia- 
nek tudzież wysuszonej kory dębowej zbitej w formę cegły 
na paliwo ; w l^adyżynie gnl)ernii podolskiej, Łowiczu, w Mo- 
ratienowej, w Mrzygłodzie i Onyi)kówcacli w gulternii podol- 
skiej , w Pałecznicy, Pilicy, Radomiu , Rypinie w ziemi do- 
brzyńskiej, w Skwirzynie w Poznańskiem, Sławkowie, Strzel- 
nie, Wolbromie, w Warszawie fabryka Temlera wyrabiała 
skóry gładkie, lakierowane i safiany, istniała ona od r. 1787 
i fabryka Liedkiego wyrabiała skóry lakierowane wolowe 
i końskie, groszkowane na powozy, rożne inne skóry, sukno 
lakierowane dla siodłarzy i safiany, a między temi i In-onzo- 
wane; skóry lakierowane z tej fał)ryki Ijyły najlepsze tego 
rodzaju; fabryka ta istniała od r. 1830; fabryka Beno-Niveta 



172 



istniejąca od r. 1832, wyrabiała skórki kortowe i glansowaiie 
iia rękawiczki ; fabryka skór irszanycb była Leszka Pcrlmut- 
tera. I^yły także g-arbarnie: w Opolu i w liłażkach na Ślązku, 
w Płocku i w Staszowie liiałoskórnia , w WęgTowic, w Za- 
loścach, gdzie osobliwie czerwone skóry wyprawiano, w Żwau- 
czyku na Podolu, w Zinkowie powiecie latyczowskim, w Bo- 
lechowie garbarnia liauptinanna i Scliliitzkera, w Gródku 
liappaporta, w Drobob}'czy Sterna, w Przemyślanacli hr. Al- 
frecła Potockiego, w Podburzu Sternbaclia, w Ustrzykach 
Kornmana, w Przemyślu Dreznera, w Stanisławowie I^ren- 
iiera, Weishausa i Aus])acha w Pohorodczanach , w Brodach 
Simsona, w Sasowie Schmieda, Dobrzanicach i I^nikowi- 
cach w Brodzkiem. W Żółkwi w r. 1810 założyli garbarnię 
Werner i Koehler, jednakowoż garbarnie żółkiewskie słynęły 
jeszcze w XVIII wieku; w Unichowie powiecie Nowogrodz- 
Icini ; w Wełdziżu w dobrach Matkow^skiego wyprawiano pię- 
kne skóry. W samej gubernii grodzieńskiej było w r. 1815 
jedenaście garbarń, z których 1 w powiecie grodzieńskim, 
4 w powiecie Słonimskim, a C) w j)0wiecie wołkowyskim ; gar- 
l)arnie te wy ])ra wiały w ciągu roku (")(382 skór, które sprze- 
dano na miejscu; w powiecie nowogrodzkim prowadzili gar- 
barnie osiadli w tamtych stronach Tatarzy. Prócz tego pra- 
wie wszyscy szewcy i siodlarze po wsiach sami sobie skóry 
wyprawiali. (Obacz także: Juchtowe skóry i safianowe). 



Garncarstwo. 

rrarncarstwo sięga najodleglejszych czasów przedhisto- 
rycznych, jak nas o tem przekonywają wykopaliska staroży- 
tnych naczyń glinianych. Griina da się łatwo formować, twar- 
dnieje na słońcu i w ogniu, wypalona nie przepuszcza płynu; 
te są przyczyny, które S])0 wodowały pierwsze ludy do uży- 
cia jej na garnki i inne naczynia, których wykonanie jest 
najprostsze a użycie najpotrzebniejsze. Najdawniejsze wyroby 
garncarskie pochodzą z Babih^nii , późniejsze z Fenicii zkąd 
Kgij)cianie jeszcze w późniejszych czasach kosztowne wazy 



jako trybut otrzymywali. Jako iiierwowzór do wyrabiania 
garnków służyła postać ludzka ale bez głowy i nóg. Pliniusz 
młodszy opowiadaj źe garncarz syeioiiski Dibutades w sta- 
rożytności był j)ierwszy, co wynalazł w Koryncie sposób wy- 
rabiania postaci ludzkiej z gliny i to przez własną córi^ę. 
Gdy ta bowiem cień odjeżdżającego koclianka przy światło- 
ści lampy na ścianie określiła, takowy obwód ojciec napeł- 
niwszy gliną, wzór z niego wyciągnął i w ogniu z glinia- 
nemi naczyniami wypalił. Pierwszy ten wzór trwał w muzeum 
korynckiem aż do zl)urzenia miasta przez Mumiusa. Lizy- 
strat, Syciończyk, brat Lizyppa , był znowu pierwszym, 
który ludzkich twarzy wyobrażenie wycisnął z gipsu i y\ tej 
formie gipsowej ulał z włosku. Później wypracowyAvał dzieło 
ludzkiej postaci z gliny Chalkostenes w Atenach i że 
miejsce, w którem był warstat jego, od niego ceramikiem 
nazwanem zostało. Pozy ma w Rzymie wyrabiał doskonałe 
owoce z gliny, że ich od prawdziwych odróżnić nie można 
było. Wszystkie te wyrol)y Avykonywano na wiele set lat 
przed Chrystusem. Szczególnie pieknemi wyrobami z gliny 
w starożytności odznaczali się Etruskowie, Egipcianie, Grecy 
i Rzymianie. Najsławniejsze miejsce w Etrurii, gdzie wyra- 
biano naczynia gliniane, było Aretium dzisiejsze Arezzo. 

W starożytnej Grecii kwitnęło garncarstwo szczególnie 
w miastach: Koryncie, Atenach, Samos i Aegina. W Atenach 
nawet była osobna cześć miasta zamieszkała przeAvażnie przez 
garncarzy, która się nazywała Kerameskos, od czego pocho- 
dzi dzisiejsza nazwa ceramika. Jako wynalazcę garncarskiego 
krążka naznacza mit Talosa Greka, zięcia Dedalosa. Ho- 
mer wspomina już o krążku garncarskim jako o dawano już 
znanej rzeczy i powiada, że najprzód używano go w Koryn- 
cie, Egipcie, Samos i w Atenach. Naczynia gliniane, które 
Schliemann w Troi odkopał, są po większej części robione 
na kole garncarskiem i datują się z czasów przedliomerow- 
skich. Urn używano przez starożytnycli Słowian, których 
po śmierci palono, na popiół z ciała i kości ; zaś przez tycli, 
których nie palono, używano ich za naczynia, av których umar- 
łym stawiano różne jadła, żeby mieli na drogę do wieczno- 



174 



ści ;ill)() nu ofiaro bogom. Te w Polsce znaleziono w grobacli 
])rzedhistoryezuych, a należą do greckiej i włoskiej cywiliza- 
cii. Najdawniejsze naczynia g'liniane greckie są koloru sło 
mianego z figurami koloni bronzowego, czarnego lub ciemno- 
żółtego ; późniejsze były koloru czerwono żolteg-o z figurami 
ezarnemi, a jeszcze późniejsze są koloru czarnego z figurami 
brunatnemi : niekiedy znajduje się na nich na})is fabrykanta. 
Oprócz waz wyrabiano w starożytnej Grecii z gliny także 
lampy, zabawki dziecięce i różne postacie zwierząt, ludzi, 
bożków, puszki na pieniądze, świeczniki, fajki, a Rzymianie 
nawet trumny wyrabiali z palonej gliny. (Klemm. : C'iilłur(je- 
scJiicJUe). Od Greków przeszła ta sztuka do Rzymian, od ty cli 
do Włocli a ztamtąd do Słowian wraz z chrześciaństwem. 

Do najdawniejszy cli zabytków z gliny palonej w ł^raju 
naszym należą: kościół podominikański w Sandomierzu, fun- 
dowany jeszcze przez Leszka Białeg'o av r. 1202, cały z ce- 
gły, który ma starożytne odrzwia z gliny palonej, w części 
polewanej — istne arcydzieło w swoim rodzaju ; sklepienia 
tych drzwi są prawdziwemi terrakotami nadzwyczaj starannie 
wyrobionemi, a ozdobne ich wytłaczania pokazują, iż sztuka 
ta l)yła już wówczas w l^raju naszym na wysokim stopniu 
wydoskonalenia ; sklepienia te z gliny mocno czerwonej , po 
wypaleniu po wierzcłm mają przejrzyste szkliwo. Oprócz tych 
drzwi i ozdób podoł^apowycli, które się przy nicli zaczynają, 
są i łuki półkoliste nad oknami kościoła ozdobione polewa - 
nemi taflami i wyobrażaj ącemi ptaki między drzewami ; drzwi 
te odwzorowane są w Tyg. illustr. z r. 1871 Nr. 167. Inne 
zabytki tego rodzaju są: g-robowiec Henrylca Pobożneg'0, lisię- 
cia ślązkieg'0 zmarłego w' r. 1241 , w ł^ościele św. Wincen- 
tego we Wrocławiu z gliny palonej wykonany: takiż Hen- 
ryka IV zmarłego w r. 1200 w kościele św. Krzyża; tamże 
w XVI wieku ozdoby okoły okien i figur świętych po kościo- 
łach znane także w Krakowie, Kownie i Wilnie. W Kownie 
stoi dom będący niegdyś pałacem królewskim Zygmunta I; 
dw'a lub trzy okna mają otoki z gliny ])alonej tale dobrze 
zachowane, że twarze osób na nich wyobrażone i liście nie 
ze swej artystycznej wartości nie straciły: otoki te są czer- 



175 



wone nic polewane a tak jńękne, jakby dzi.ś z formy wyszły. 
AV Tarnowie w kościele św. Marcina za ołtarzem znajduje 
się płaskorzeźba z gliny glazurą powleczona przedstawiająca 
N. Pannę Marię na księżycu stojącą z Panem Jezusem na 
ręku w stylu gotyckim z XV wieku pochodząca. W Grodnie 
w kościele Bazylianów na Kołoźy są wewnątrz ściany ukła- 
dane samemi garnkami i to otworami do wnątrza kościoła, 
zewnątrz zaś jest kładziony mur w jedne cegłę; "w kościele 
Panny Marii na Nowem mieście w Warszawie znajduje się 
ołtarz z terralcoty pochodzący z końca XVI wielvu, w którym 
przedstawione jest ukrzyżowanie Chrystusa w ))łazk<)rzeżł)ie; 
jestto dzieło prawdopodobnie miejscowego rzeźbiarza, który 
je modelował w glinie a następnie wy])alił. Z późniejszy cli 
czasów, bo z XVII i XVIII wieku pochodzą figury świętych 
z gliny palonej wyrobione ^4 naturalnej wielkości, któremi 
przyozdobiony jest kościół w Clołębiu nad Wisłą i w Łowi- 
czu, gdzie lvościół szj)italny i brama przedstawiają wcale cie- 
kawe, acz bardzo niezgrabnej roboty figury z gliny palonej, 
nie z jednej sztuki lecz z części układane. W Siewierzu w Opo- 
czyńskiem wyrabiano gliniane w^yroby niepolewane, z kierun- 
kiem ku ozdobom l)udowlanym, W Ząbkach niedalelvo War- 
szawy jest także fabryka wyrobów glinianycli palonych. Także 
rzeźbiarz nasz Rygier posiada fabrykę wyrobów ozdobnych 
z palonej g'liny. 

W Warszawie av połowie XIX wieku fabryka Stalew- 
skicłi robiła podobnego rodzaju gliniane palone ozdol)y ar- 
chitektoniczne, Avazony i t. d., później powstał tam zakład 
zduński 11. Steinkełłera istniejący przed laty na Solcu ; oka- 
zami tej fabryki ozdobiony jest dom Stanisław^a Lessera i dom 
Kronenberga przy ulicy mazowieckiej w Warszawie. Wyroł)y 
z gliny palonej zwłaszcza polewanej dać mogą dzieła sztuki 
i ozdoł)y arcliitektoniczne odpowiednie wszells.im wymaganiom 
dobrego smaku i trwałości. 

W Polsce rozpowszecliniła się sztuka garncarska w XII 
wieku, a już za czasów Kazimierza Wielkiego odbijały pierw- 
sze statki Wisłą z Krakowa do Gdańska naładowane g-arn- 
kami wyrabianemi w Krakowie i jego okolicy; dzisiejsza 



110 



nlica i;'<»]ębia w Krakowie nazywała się wówczas ,i;anicarską. 
Podówczas także znane już były wyroby garncarskie z Woj- 
nicza. W Gdańsku wyral)iano garnki już w XIV wieku. Kolo 
Czortkowa odkryto ninóztwo czerep glinianych, a w blizkości 
wyborną glinę garncarską, z której zdaje się były te garnki 
wyrabiane, widocznie musiano tu przed wnelu laty wyrabiać 
garnki. Na wystawie starożytności w Warszawie w r. 1881 
były dwa słoje aptekarskie z palonej gliny, wyrób krakow- 
ski z XV wieku. W XV wieku zasłynął we Włoszech Lucca 
delia Robbia z wyrobów garncarskich i majolikowych. Jegoto 
roboty posiada i Polska jedne pamiątkę, mianowicie w ko- 
ściele wilanowskim znajduje sie na pomniku Amelii Potockiej, 
córki jenerała w. P., wypukłorzeżba z terrakott}^, wyobraża- 
jąca X. Pannę z Dzieciątldem , zrywającem lilię. (Kłosy). 
Także włoski rzeźbiarz Torrigiano we Floreucii wyrabiał 
przy końcu XV wneku prześliczne wyroby z gliny. W XV 
i XVI wieku, kiedy sztuka garncarska we Włoszech zakwitła, 
udoskonalono i u nas w-ówczas wyroby garncarskie, szcze- 
gólniej w Łęgowie, w Bydgoszczy; o bydgoskich garnkach 
Klonowicz w swoim Flisie wspomina, bydgoskie garnki wiel- 
kie podługowate były sławne w XVII wieku i spuszczano je 
do Gdańska; w Chmielowie , Iłży, Kobylinie, które wywo- 
żono najczęściej Wisłą do Gdańska, gdyż były i za granicą 
poszukiwane, w Kruchowie kolo Trzemeszna w Poznańskiem 
odkryto niedawno ślady pieca garncarskiego, sięgającego 
końca XIV lub początku XV wieku, w Łęczycy, Stryju i we 
Lwowie; w ostatniem miejscu kwitło garncarstwo w XV w., 
gdzie garncarze za Kazimierza Jagiellończyka mieli swoje 
basztę do obrony. Lw owskie jednak wyroby garncarskie nie • 
musiały się szczególną dobrocią odznaczać, gdyż Zubrzycki 
w swojej kronice powiada, że we Lwowie w r. lOlO rozka- 
zano garncarzom robić dobre garnki i mieć ich dostateczny 
zapas pod zagrożeniem, że pozwoli się obcym przywozić 
i sprzedawać garnki. Flisy chodnikowe z Rzuchowa słynęły 
dawniej. 

Ażeby mieć wyobrażenie, jakie w XVI wieku jeszcze 
u nas miano pojęcie o archeologii, przytaczamy tu dla ory- 



177 

ginalności zdanie historyka Marcina K r o m era, biskupa 
warmińskiego, jakie miał podówczas o urnacli i popielnicach 
starosłowiańskich. Powiada o w swojej prostocie duełia w dziele 
swojem Polska ') : „Jest av ]\rałej Polsce niedaleko Szremu 
pag-órek, gdzie (rzecz trudna do wiary, a jednak od wielu 
potwierdzona) garnki, urny, amfory i innych kształtów na- 
czynia g-liniane same się rodzą (! !) a wyniesione na powie- 
trze twardnieją ; widziałem parę takich naczyń grubych i nie 
dość jeszcze wykształconych (!!)". Za Kromerem powtórzyli 
zdanie to l^zączyński i Łubieński. 

AV Polsce w średnich wiekach także Ormianie wyra- 
biali piękne naczynia gliniane na wino czyli tak zwane ba- 
nie, jak o tem pisze Maciejowski w swojej Polsce aż do 
XVII loleku (tom II str. 127). W Zdunach wyraljiano garnki 
jeszcze w XV wieku. W Borku w Wielkopolsce był w XV 
wieku cech garncarski. W Wadowicach datuje się ustawa 
cechu garncarskiego z r. 1585. W Gombinie w Wielkopolsce 
był w XVI wieku cech garncarzy. Wyroby garncarskie z Iłży 
w XVI i XVII wieku posyłane były do Gdańska, a nawet 
do Szwecii. W Benkowie w Lubelskiem wyrabiano w XVIII 
wieku naczynia kamienne, które z powodu swej trwałości 
szły nawet do Szwecii; tarłowskie zaś naczynia gliniane 
rozwożono dawniej po całych Prusiech. Wyroby lachowieckie 
z fabryki garncarskiej w Dębnikach w Tarnowskiem spła- 
Aviano do Kongresówlvi ; garnki z Kołaczyc szły do Warszawy 
i do Gdańska. Siewierz, Kcynia w Wielkopolsce i Słuck 
słyną oddawna z wyrobów garncarskich. O sławnych garn- 
kach, wyrabianycłi w Włodzimierzu, w województwie wołyń- 
skiem z początku XVIII wieku wspomina Ezączyński -). 
W Chmielowie 2 mile od Opatowa, wyrabiano sławne naczy- 
nia gliniane, wywożone za Augusta III do Gdańska, Torunia, 
Elbląga, ^lalborga i innych miast. Słynął także z wyr(jbów 
garncarskich Tarłów w XVII wieku, a cech tamtejszych garn- 



^) Tłómaczenie polskie przez Władysława Syrokoinlę. Wilno 

1852, str. 18. 
-) W swojej historii naturalnej wydanej w Sandomierzu 

Av r. 1721. 

12 



J7<S 

carzy otrzymał <»(! Jana Kazimierza w r. l<ji)4 (tsohny przy- 
wilej na spławianie .swcgT) towaru do Odań.ska. W roku 
lG4o był niejaki Jan Pytała garncarzem w ICobylinie 
w Wielkopołsce. Garncarstwem słynęły także następujące 
miejsca: 

W X]'I iciaJni : liędzin , Stara Częstocłiowa, Odańsk, 
Horodło, Kamionka Strumiłowa, Kcynia w wojew(')dztwie gnie- 
żnieńskiem, K^ołomyja ; przywilej eecliu garncarskiego koło- 
myjskiego potwierdzony przez Jana Kazimierza, przytacza 
Wajgieł w dziełku sw(»jem: Iii/s miasta Ko/ouijji, gdzie także 
są wymienieni w r. IGOl tamtejsi garncarze: Piotr Pisko- 
z u b , cechmistrz garncarski , Mikołaj J u ]• k i e w i c z i Ja n 
B o ś c i a k ; Kraków, w racłiunlvacłi miasta lvrakowa z r. lo4s 
czytamy l)owiem: garncarzowi za 2 piece nowe kopę groszy; 
Leszno, Lipnica Murowana, Lubłin, Piła w Poznańskiem, gdzie 
było w 15(34 r. LS garncarzy ; Przemyśl, Przyrowa nad Wier- 
cicą i Wojnicz. 

W XVII wiaku: Czersk, Daleszyce, Dobczyce, Du- 
bienka, Gródek, Gonibin, Gromadzice, Jarosław słynął z wy- 
bornych wyrobów garncarskicli i polewy, Jedłna, Kowno, 
Krojua, Lityń, Lwów, Małogoszczą, Miedziana Góra w Kie- 
leckiem, Myślenice, Mysłowice, Nieborów, Osiek, Potylicz miał 
cech garncarski potwierdzony })rzez Jana Kazimierza w r. 1G49, 
Prasnysz, Przedborze, Rzocliów, Sanok w r 16(35 łjyło tu 
8 garncarzy, Skierniewice, Staszów w Opatowsldem , Stanisła- 
wów na Mazowszu, Stryj był tu cecli garncarski. Warszawa, 
Wieluń, AYolanów w Radomskiem, Wólka Baltowska pod 
Climielowem i Zgierz w powiecie Łęczyckim. 

W XVIII wieku : Biecz, Boria w Radomskiem, Ciecłia- 
nowiec, Derażnia, zkąd wycliodziły sławne garnki, Frysztak, 
Gostyń, gdzie był sławny garncarz Skoczy wl as. Jawo- 
rów, Kłodawa w powiecie łęczyckim, Leszno, w r. 177(5 
Ijylo tu 6 garncarzy, Łagów, Myszeniec, Nowytarg, Radomyśl 
Wodzickicłi w Tarnowskiem , gdzie była fabryka pieców, 
w Radgoszczy av Tarnowskiem, garnki radgoskie l)}'ły sła- 
wne z dobroci, w Różanej na Litwie i w PińslvU ; w Glińslvu 
wyrabiano przy końcu XYIII wieku niepospolite naczynia 



179 



kamienne we fabryce Kikorowieza i Wolfa, takie same na- 
czynia kamienne wyrabiano wówczas i w Olejowie, w Wo- 
roniczu we fabryce Ludwika, w Sądowej Wiszni, w Stryju 
i w Szydłowcu. W Smolkowie założyła w pierwszej połowie 
XVni wielvu Anna Radziwiłłowa tabryłię wyrobów głi- 
nianycli. 

Z początku XIX wieku: wyral^iano w Groniadzicacłi 
i w Żytomierzu kamienne naczynia, zaś w Bodzentynie gli- 
niane wyroby. Kiejaki Cejzylś: wyrabiał z czarnej g'łiny 
śłiczne wyroby na Syberii po r. 1830, dolvąd skazany był za 
fałszowanie asygnat, mieszkał poprzednio w JMiędzyborzu na 
Podołu, prawdopodobnie więc i tu musiał już podobne głiniane 
wyroby wykonywać; wyroby jego posiada muzeum przemy- 
słowe w Kralvowie. Z początku XIX wieł^u słynęły także 
z garncarstwa: Hałicz, Kijów, Krzepice, Łowicz, Majdan, Na- 
sielsk. W Fisarach była około roku 1835 fabrylia naczyń 
kamiennycli, na których piękne rysunki były. W roku 18<>4 
było w Ivrakowie 10, a w roku 1827 we Lwowie 14, 
a Av Lublinie 10 ^garncarzy. Z początku XIX wieku ubogi 
garncarz postawił na gruncie ffibrycznym ojca naszego ma- 
larza AYojciecha Gersona w Mokotowie piec, gdzie wypalał 
przez siebie wykonywane płazliorzeżby z gliny po największej 
części medalionowe, odtlaczane z gliny na formach w głąb 
rzniętych. Formy przedstawiały różnych świętych, znakomi- 
tych mężów w całych iigurach i popiersiach; polewane szkli- 
sto, mogły służyć do wewnętrznej ozdoby mieszkań. Wspo- 
mina o nim Gerson w Tijgodnikn illnstro^ca)i>/m Nr 1()8, 
z r. 1871. 

W późniejszych czasach n. ]). w r. 1801) istniało już 
w samej Galicii 820 warstatów garncarskich , z których 
szczególnie odznaczają się miejscowości: 

Andrychów, Babice, Biały Kamień, Biała, Bircza, Bor- 
szczów. Brody, Brzesko, lirzozów, Brzostek, Brzeżany, Chmie- 
lów w Opatowskiem, szczególnie \\- dobrym gatunku wyrabia 
naczynia kamienne, Częstochowa, Czortków, Dębniki, Urolio- 
l)3'cz, Dziewięcierz , Frysztak., Glińsko, Grybów, Grzymałów, 
Gródek, Gwożdziec, Halicz, Horodenka , Husiatyn , Jarosław^ 

12* 



180 

Jaworów, Jaworzno, Jordanów, Kęty, Kołaczyce, Kołomyja, 
Komarno, Kopyczyńce, Ivosów, Krasiczyn, Krzeszowice, Kra- 
ików, Kuty, Lacliowce, I>iszlvi, Lwów, Łag-iewniki, Malvów, 
Mielnica, Mikołajów, Mikulińce, Monasterzyska , Nieniirów, 
Niepołomice, Olesl^o, Oświęcim, Otynia, Poręba, Potyłicz, 
Eabl^a, I\a(lłów, Ezeszów, Sasów, Sądowa Wisznia, 8ie- 
dłisl^a, Sniatyń, Solcał, Spil^łos, Stanisławów, Starasól, Stary 
Sącz , Sucłia , Spikołosy, Tarnawa , Tarnów, Tłumacz , Tu - 
cłiów, Tyśmienica, Wadowice, Wojniłów, Wertełka, Załośce, 
Złoczów, ZmigTÓd, Żabno, Zurawno, Załas, Żywiec. Zygmunt 
Krasiiisl\.i pisze w Listach swoicłi, że stryj jego posiadał fa- 
brykę garnków. 



Gips, 

w roku 1<S27 było we Lwowie dwócłi ftibrył^antów 
gipsu. 

Gisernie. 

(Obacz: Ludwisarnie i odlew^nictwo). 



Gisernie czcionek drukarskich. 

w Kraliowie istniała przy lvońcn X\T wiełiu gisernia 
czcionelś: drukarskich Ivourada Forstera. Drukował temi 
czcionliami Januszowski, ówczesny drukarz krakowsłd; 
czcionki te zamawiali nawet wrocławscy i francuzcy druka- 
rze. W r. 1680 był w Krakowie jakiś Adam Buchstahen- 
giesser. Adam Gieryli^ odlewnik głosełi drułś:arskich , uro- 
dzony w r. 1641 w Supraślu, nazywał się właściwie Pode- 
brański, dopiero później przezwał się Gierykiem, odlewał 
w Krakowie pismo greckie dla drukarni akademii krakow- 



181 



skiej. AV Warszawie istniała przy końcu XVIII wieku giser- 
nia czcionek Piotra Zawadzkiego, która zaopatrywała 
19 drukarń w czcionki ^). Obecnie mają swoje gisernie czcio- 
nek w AYarszawie Orgielbrandowie i Jeźyńscy. W Grodnie 
była również przy końcu XVIII wielv.u gisernia czcio- 
nek Tyzenhauza, która dostarczała czcionek typografom 
wdleńslvim. 



Gisernie działowe. 

Działowe gisernie były założone w PuclvU }n-zez Wła- 
dysława IV, w Krzepicach av XVII wieku, a w Glewicacłi 
na Ślązl^u przy lvońcu XVIII wiel^u. (Obacz talcże: Ludwi- 
sarnie). 



Gobeliny. 

Wyraz „gol)eliny" pocłiodzi od założyciela pierwszej 
fal)ryki w Paryżu Idziego Gobeliua w XV wieku, gdzie tego 
rodzaju tl^aniny po raz pierwszy wykonywano, a który cłiciał 
założeniem swojej fabryki wloslviemu farl^iarstwu cios zadać, 
co Avtenczas uważano za tak śmiałe postanowienie, że fabrykę 
jego nazwano Folie Gobelin (Gobelina dom obłąls:anycli), 
a kiedy przez wprowadzenie pąsowego koloru nadzwyczajny 
efekt wywołał, posądzono go, że ma z czartem do czynienia -). 
Po nim nabył Cołbert fabrykę na własność rządu, którato 
fabryka dotąd w tem samem miejscu przy ulicy Rue Mouffe- 
tard istnieje. Ztąd wyroby tego rodzaju po innych krajach 
się rozpowszechniły. Podczas rewołucii francuzkiej fabryka 
gobelinów w Paryżu zagrożoną ł)yła w jej istnieniu, gdyż 
Marat żądał jej zniesienia, dlatego że wyrabiała gobeliny 
według wzorów z przedstawieniami insygniów królewskich. 



') Dziennik handloinj z r. 17(S7. 

-) Bruno Bucher: Realle.rikon fiir Kioisti/en-rrlje. Wien 1884. 



182 

scen rojalistycziiycli lub lilij Inirbońskicli ; jednak skończyło 
się tylko na sj)alenia g"obelinó\v i wzorów do tychże, co na- 
stąpib) w r. 17l>;5. Dopiero Napoleon I (tglosil fabrykę tę 
w r. l'SU4 za własność koronna^ i jjorobił w niej ninóztwo 
zamówień celem uświetnienia s\ve^'o panowania. W dawnych 
czasach przedmioty tego rodzaju były jednym z głównych 
artykułów przepychu dworskiego; później obwieszano niemi 
nietylko ściany komnat pałaców papiezkich i królewskich, 
ale i magnatów. Płacono teź za nie ogromne sumy. Toteż 
przedsiębiorcy fabryk wynagradzani tak sowicie, mogli więc 
sobie zamawiać kartony na wzory swych wyrobów u pierw- 
szorzędnych artystów -malarzy, jak Kafael, I^eonardo da Vinci, 
Rogier, Van der Weyden i t. d. l'oprzeduio przed w^yrabia- 
niem gobelinów wszystkie tkaniny tego rodzaju bez względu 
na ich bezpośrednie i)ochodzenie nazywano arrasami od mia- 
sta Arras, gdzie takowe wykonywano w średnicli wiekach, 
a któryto czas słusznie można nazwać złotym wiekiem euro- 
pejskiego kobiernictwa, gdyż nawet sam liafael robił kartony 
z polecenia papieża Leona X, według których utkano w Bru- 
kseli przez Piotra van der Aelsta, który nosił tytuł : „tapicer 
Jego Świątobliwości", w r. 1515 owe sławne rafaelowskie 
arasy, zdobiące po dziśdzieu pałac watykański w Rzymie; 
l)ordury do nich komponował Giovani z Udine, a roboty do- 
glądał we tal)ryce uczeń Rafaela Bernard van Orley; takicli 
arasów posiada Watykan 22 sztuki. Arasy sąto tkaniny z wełny, 
jedwabiu i złota, najdawniejsze czasy pochodzą z XV wieku, 
przed arasami używano lnianych tapet, malowanych lub wyszy- 
wanych. W lielgii z początku XVII wielvu, mianowicie w Ley- 
den tkali tapety Liewens, Jan Glauber, malarz w Amsterda- 
mie, do których Łairesse i Dirk Maas figury i polowania ma- 
lowali. Później wyrabiano arasy w Bruksełłi, aż nareszcie 
we Francii gobeliny. 

O arasach znajdujemy wzmiankę w Yoluminach legum 
(4, 81), tudzież w dziele Gostkowskiego : Góry zlołe '). We 



') Wydancm w r. 1G22 na str. 111 i 35S. 



183 



Włoszech wykonywano te;i4'0 rodzaju wyroby w mieście Ber- 
g-amo, zkątl je bergame zwano; wyraz zaś makata pochodzi 
z tureckiego, gdzie tego rodzaju wyroby jeszcze dawniej wy- 
konywano. Kunszt tkania podobnycli wyrobów doszedł, w XV 
i XVI wieku (h) szczytu i miał również jalc malarstwo 
i rzeźbiarstwo w tym czasie swój wiek złoty. U nas zwano 
dawniej tls.aniny tego rodzaju, małowaniem igłą. Dawniej l)ył 
zwyczaj zdoljić ściany })ałaców cesarskicłi w kobierce tłś^ane 
obrazy, zwyczaj ten uszanowało cłirześciaństwo i l^obierce 
i opony przeszły na ozdobę kościołów ; brano więc za przed- 
miot najczęściej sceny bibłijne, a to z powodu religijnego 
natchnienia i że talde opony najczęściej przeznaczane były 
ku ozdobie kościołów lub mieszkań duchownych dygnitarzy. 
AVzorów do kobierców araskich w średnich Aviekach prze- 
ważnie dostarczały miniatury manuskryptów, które malarze 
rysowali na kartonach na tę skalę, na jąka miały być wy- 
konane opony. W XV wieku prześcignęły arasy flandryjskie 
pięknością i udatnością swoją nawet osłony wschodnie, jak 
tureckie i perslde, które oddawna miały swoje słaAvę. Tka- 
niny dawniejsze czyli arasy naszywano niekiedy liaftem na 
tle osnowy wykonanej })oprzednio drewienkami na podobnych 
do tliackiego warstatu krosnach. Późniejsze wyroby czyli 
właściwe gobeliny snowano już tylko jednolicie drewienkami 
na warstacie bez dodatkowych ściegów haftowych. Anthouy 
Rich w swoim Dykclonarzu starożytności greckicłi i łaciń- 
skich podał nam rysunelv tkackiego warstatu podług wzoru 
znalezionego w Egipcie, jest on bardzo prosty i w zasadzie 
nie różniący się od dzisiejszego. Xa takim warstacie cała 
starożytnoś:^ tkała swoje kobierce i dziś jeszcze kobiernicy 
na wschodzie do swoich wyrobów używają tego samego 
warstatu, jakiego używano })rzed trzema lub czterema ty- 
siącami lat. Warstat tabryki gobelinów francuzkich mało się 
tylko co różnił od egii)skiego dawnego. Gobelin pierwszy wpro- 
wadził kolor szkarłatny do swoich tkanin i potem też można 
poznać prawdziwe jego wyroby. Gobeliny francuzkie wyko- 
nywane łjyły podług kartonów królewskiego malarza Lebruna ; 



184 



oi)róc'z niego miał w tej fal)iyce vau der IMeuleii wydział l)i- 
tew, koni i kostiumów, Jan Monnoyer kwiatów, a Nikary 
Bernaert zwierząt. 

Do Polski dostały się goljeliny prawdopodoljnie za cza- 
sów Zyg"miinta I. Wiemy łiowiem z raelmnków Seweryna 
Bonera wielkorządów krakowskicli od r. 1524 i)isanycli dla 
Zygmunta I, a ogłoszonycli przez Pawła Popiela w Spraico- 
zdaniach komlsii do badania lidstorii sztuki iv Polsce, że 
w r. 1527 kazał Boner na rozkaz królowej Bony według' 
wzorów i poleceń, jakie wydała, sporządzić we Flandrii IG 
sztuk tkaniu czyli opon z obrazami i osob'irni, a to podług 
dostarczonego rysunku, które na długość i szerokość mają 
wynosić 200 łokci tlandryjskicłi. Byłyto więc aras}', które 
prawdopodol)nie wywędrowały z królową z kraju i możeby 
się jeszcze gdzie we Włoszecli odszukać dały. Inne gobeliny 
owe sławne, przedstawiające potop, których jest 21 sztuk, 
a które za Zygmunta Augusta w zamku krakowskim w po- 
kojacli królowej wisiały, znajdują się dziś w Gatczynie, re- 
zydencii carskiej ; za te gobeliny dał Zygmunt August 100.000 
dukatów i nieraz szły one w zastaw do kupców gdańsl^ich, 
aby opłacić zaciężnego żołnierza, lub uśmierzyć konfederacie 
wojskową; były one wyrobem zagranicznym. Na tycłi ara- 
sacb była na 8 sztulvach })rzedstawiona historia Adama i Ewy, 
Kaina i Abla, a na 8 historia Noego czyli właściwy potop. 
Jan Kazimierz zastawił te arasy u bogatego mieszczanina 
gdańskiego Grot ty za 120.000 złt. ówczesnych; za Augu- 
sta II wrócił}^ te opony nazad na swoje miejsce; za Sta- 
nisława Augusta skarbiec koronny zawierał ogółem 15(3 sztulv 
kobierców, między którymi było 21 sztuk owego Potopu, 11 
sztuk z herbami, 47 szpalerów, 12 taboretów, 15 z cyfrą S. A. 
(Sigismundus Augustus) i 50 sztuk różnych kawałków. Po- 
top ten po upadku rewolucii Kościuszkowskiej j;iko własność 
Ilzeczypospołitej razem z biblioteką Załuskicli zabrany został 
przez jenerała B u x li o e v den i wywieziony do Petersburga. 
Niemcewicz wspomina w swoich Pamiętnikach, że widział 
je jeszcze w Warszawie za Stanisława Augusta , i że je 



185 



w r. 1794 zabrano i z kraju wywieziono. Obecnie znajdują 
się w rezydencii carskiej av (latczynie; gdzie je znany lite- 
rat "Wl. Spasowicz odszukał. Arasy te są bardzo suto tkane 
•srebrem i zlotem, srebro już trochę j30czerniało, nici zaś złote 
wchodzą nietylko do tla, do haftów i bramowań na szatach 
tigur, ale nawet części wypukłe ciała rozświecone są złotem. 
Szlaki są w rodzaju ornamentów log-giów watykańskich, sąto 
tantazyjne rośliny przeplatane zwierzętami i tigiirami mitolo- 
gicznemi. Na jednym z nich jest w środku laurowego wieńca 
orzeł hialy w koronie, na piersiach ma dwie litery wple- 
cione A, S. (Sigisinundus Augustus oznaczające) pod wień- 
cem tarcza, na niej trzy białe belki, z obu stron data: 1560 
a j)oniżej litery C. E. (oznaczające Catharina Regina). Tka- 
nina ta wymownym jest dowodem, że aras}' te we fabrykach 
flandryjsldch przez Zygmunta Augusta może z ])owodu za- 
ślubin jego z Katarzyną Austriaczką zamówione zostały. 
Bardzo ważną wiadomość co do tych arasów odszukał w swo- 
im czasie uczony Włocli, znany w polslviej literaturze Seba- 
stian Ciampi; pisze on w dziele swojem : FloscuU historiae 
Polonae, że znalazł list w archiwum Medyceuszów, pisany 
w r. 1()7H przez Santi Boni, sekretarza króla polskiego 
Jana III do W. księcia toskańskiego, odnoszący się do owych 
arasów Zygmunta Augusta, w którymto liście jest podana 
ważna wiadomość, że arasy Zygmunta Augusta przedstawia- 
jące „Potop" są rol)ione według rysunków samego Rafaela. 
Ponieważ Rafael w tym samym roku umarł, w którym się 
Zygmunt August urodził, więc arasy te musiały być wyko- 
nane za Zygmunta Augusta według istniejących już dawniej 
rysunków Rafaela, może nawet według tych samych, według 
lvtór3^ch watykańskie wykonane zostały. 

Arasy te opisywali szczegółowo: Stanisław Orzechow- 
ski w rządkiem dziś dziełku swojem: Panegiricns inip- 
tiur^im Sigismiindl Aiujustl Polonlae regis, wydanem w Kra- 
kowie 1553 r., Niemcewicz w swych Pamiętnikach , potem 
Lucian Siemieński w Przeglądzie polskim z r. 187(5, Ambroży 
Orabowski, Rastawiecki w Bihliotece ii-arszairskicj z r. 1853, 



18(1 



tomie 1 i inni; u arasach wystawy krakowskiej zaś jńsał 
Jan Załuski. 

IJozpowszecbnily się zaś w Polsce gobeliny ])ra\v(loi)o- 
(lobnie dopiero od przyjazdu do l^)lski królowej ^larii Lu- 
dwiki (lonzag"i w r. 1()4(), odkąd obadwa narody: francuzki 
i polski w ściślejsze polityczne i towarzyskie stosunki z sobą 
wcliodzić poczęły i kiedy niejednokrotnie u dworów królew- 
skicb praktykowała się wzajemna Avymiana podarunków, 
w rzędzie którycb snadź ze strony Fraucii gobeliny niepo- 
śłedniem bywały upominkiem. Wiele g'obelinów, które posia- 
daliśmy w kraju, zabrali nam nieprzyjaciele i tak wiemy, że 
w XMr wieku przy drugiej rewizii kapituły krakowslviej, 
szwedzki komisarz królewski Kanutli zabrał kobierce, opony, 
makaty i gobeliny według rejestru ks. Roszczę wicza w war- 
tości 300.000 talarów. (Polko wslvi: Grób I trumny św. Sta- 
nisłmca). 

Katedra krakowska posiada 2(5 sztuk gobelinów; sąto 
tkaniny wełniane wyrobu niderlandzkiego, z którycb 8 sztuk 
przedstawiających historie Jakuba i Izaaka, pochodzi od bi- 
skupa krakowskiego Jana Małachowsl^iego , który je przed 
r. 1()99 od kardynała Radziejowsłviego za 2000 złt. imperia- 
łów czyli COOO dukatów nabył i katedrze krakowskiej testa- 
mentem zapisał. Ze one nie zostały Turkom pod Wiedniem 
odebrane, jak mylnie ])odaje ]\[ączyński w SAVojej Pamiątce 
z Krakowtij a za nim i inni pisarze, wykazał dowodnie za- 
służony -badacz ks. kanonik Polkowski w swojej pysznej pu- 
blikacii świeżo wydanej p. t. Gobeliny katedry na Waicehi. 
»Są one wyrobu Jakuba van Zeunen, niderlandzkiego mistrza 
i wykonane były })rawdopodobnie w Brukselli przy lvońcu 
XVI wieku według światłego zdania takiego rzeczoznawcy 
jak J. N. Sadowski '), podług lvartonów Cray er a. Z innych 
tam znajdujących się gobelinów i szpalerów jest: 1 gobelin 
przedstawiający Kaina i Abla i 2 portiery pochodzą z daru 
biskupa Zadzika, na jednej portierze znajduje się nawet herb 
Zadzika; gobelin ten według zdania Sadowslviego ma być 



') Knrier pozmuhhi Nr 4, ó, G z r. 1881. 



187 



robiony według kartonu F. Snydersa; 6 gobelinów przed- 
stawiających porwanie Heleny przez Parysa, pochodzi z daru 
biskupa Piotra Gębickiego i ma być według kartonów ja- 
kiegoś ucznia Rubensa wykonane ; 8 gobelinów przedstawia- 
jących pejzaże, pochodzi z daru biskupa Andrzeja Trzebickiego, 
oznaczone są jego lierbem i mają być wykonane podług kar- 
tonów Ruisdaela, a ozdoł)y nad pejzażami według l^ar- 
tonów Seghersa. W r. 15(33 posiadała katedra krakowslva 
w^edług istniejącego jeszcze inwentarza gobelinów, kobierców 
i tapet 51 sztuk, z których było 3 gobeliny ze św. ►Sta- 
nisławem z daru biskupa Tomickiego, 12 gobelinów z her- 
bem tegoż biskupa, 4 gobeliny z dani bislvupa Konarskiego 
i jego herbem „Habdank", 4 gobeliny z herbem „Belina", 
lvanonika Naropińskiego i inne, które ks. Polkowski w wyżej 
ws})omnianej publikacii swej o gobelinach wymienia. W r. 1G02 
liczba gobelinów katedry kraino wskiej wzrosła do G4 sztulv. 
Kolekcia gobelinów krakowskich przedstawia więc dość wy- 
czeri)ująco rozwój sztuki gobelinowej fiaudryjskiej i braban- 
ckiej w ciągu XVn wieku, odbywający się ])()d wpływem 
trzech szlvół malarskicłi, zajmujących wybitne stanowisko 
w dziejach malarstwa. Z mowy Avojewody Leszczyńskiego 
z r. 1718 dowiadujemy się, że Władysław IV, l^ról polski, 
posłał przez Jerzego Ossolińskiego o sztuki gol)elinów, przed- 
stawiających „potop" pai)ieżowi Url)anowi VIII. 

AV Wiedniu w cesarskicłi pokojach zawieszone są go- 
beliny, z których dwa przedstawiają sceny z odsieczy wie- 
deńskiej, na którycli znajduje się także postać Jana Sobie- 
skiego ; wyszły one z fabryki La Malgrange pod Nancy i wy- 
konane zostały w r. 1724 podług kartonów malarza Karola 
Herbela. (Szczegółowo opisał je Dr Ernst Birk w świeżo 
wydanej pul)lilvacii : Jahrbuch der Kunstsammlinigen des kai- 
serlichen Hauses). 

W Polsce była fabryka gobelinów w Warszawie F. Glai- 
zego w pierwszej połowie XVIII wieku, z lvtórej pochodzą 
znajdujące się w skarbcu katedry płockiej pięć, a w ka- 
tedrze lvrakowskiej trzy gobelinowe ornaty, sprawione przez 
biskupa Andrzeja Załuskiego. Ornaty katedry krakow- 



188 



skiej są: biały, czerwony i fioletowy ozdobiony herbem l)i- 
skupa, n jeden (fioletowy) z nai)iseni And. Stan. Kostka Za- 
łuski Episc. Ciilm. et Poni. supr. Reg. Canal. anno dom. 1745; 
biały i czerwony noszą r. 1748, na których na jednej stronie 
jest ślicznie wyrobiony Pan Jezus na krzyżu, na każdym 
inny, na drugiej g'odlo męki Pańskiej. Xa ornacie białym 
jest prócz tego nazwisko fiibrykanta „Glaize". Oprócz tych 
trzech ornatów jest w katedrze krakowskiej jeszcze bardzo 
bogaty złotem i jedwabiem wyrobiony g-arnitur składający się 
z ornatu i dwóch dałmatyk, także fundacii tego biskupa 
i nosi na sobie r. 1754. Ivrakowskie te ornaty odszukał i oi)isał 
ks. Polkowski. O płockich ornatach podał już dawniej wiado- 
mość ks. Brykcz3'ński w Kurierze Płoci; im, a powtórzył ją 
Av Tygodniku illnstr. Nr 43 z r. 187G. Są one podobnie zna- 
czone jalv krakowskie i podobnie wykonane; z tycli pięciu 
ornatów jest jeden biały przedstawiający Chrystusa na krzyżu 
z napisem u dołu „Fait a Yarsowie. A. S. Iv. Z. E. C. 
et. p. et. C. C. et P. S. R. C. en 1745 F. Glaize, znaczenie 
tych liter to samo, co na l^rakowskim fioletowym ornacie. 
Tkanina jest z czysteg'0 jedwabiu maszynowej roboty. Zału- 
ski biskup płocki herbu Junosza, przeniesiony na biskupstwo 
łuckie w r. 173C, a z tego na chełmińskie, w czasie bytności 
swojej na tej nowej stolicy już jako kanclerz w. kor. ofiaro- 
wał dawniej swojej katedrze ten ornat, zanim jeszcze został 
biskupem krakowskim w r. 1747. Drugi ornat czerwony przed- 
stawia również Chrystusa ukrzyżowanego i narzędzia mąk 
mający u dołu herl) Junosza, a w koło niego głoski A. Z. 
B. K. bez daty, jest darem Andrzeja Chryzostoma Załuskiego, 
biskupa płockiego, trzeci zielony jest darem Andrzeja Stani- 
sława Kostki Załuskiego w. kanclerza koronnego, tak samo 
jak i pierwszyj i nosi napis: A S. Iv. Zału. E. Colm. et Pom. 
Sup. Reg. Ca. 1740. Czwarty czerwony i piąty czarny są 
bez herbu i napisu. Wszystkie te pięć ornatów są z jednej 
fabryki. Gobeliny Glaizego warszawskie sąto naśladowanie 
techniki gobelinów paryzkich : fiibryka ta nie miała uatyle 
czasu jeszcze, by sobie wyrobić właściwy charakter. lvsiężna 
Anna z Sanguszków Radziwiłłowa, żona Karola Stanisława 



181) 



księcia na Ołyce i Nieświeżu, zmarłego w r. 1711 założyła 
w Korei (cz'i eh fabrykę gobelinów na fason „liaut-lis", z niej- 
to i)ocho(lzily sławne gobeliny zaniku nieświezłviego z obra- 
zami czynów Jerzego I i II, Janusza XI, Krzystofa I i II 
Milesława V i Michała I Radziwiłłów (Korzon wewnętrzne 
dzieje Polski). Z tejże fabryki ^irawdopodobnie pochodzi także 
gobelin, a właściwie tylko połowa gobelinu znajdującego się 
w muzeum Ossolińskich we Lwowie, a przedstawiający Mi- 
chała Kazimierza Radziwiłła, ojca Karola (Panie Kochanku) 
w bitwie pod Mozy rem u Sławecznej z hajdamakami w r. 1756. 
Z tej to prawdo|)odobnie tabryki pocliodzi gobelin wystawiony 
w^ Krakowie 13 czerwca r. 1886, a przedstawiający chwilę, 
kiedy Krzyczewski zostaje w r. 1649 wzięty do niewoli 
przez ks. Janusza Radziwiłła w obozie pod Łosowem. Autor 
dziełka p. t. „Bytność Stanisława Augusta w Nieświeżu" 
wspomina, że w Nieświeżu u ks. Radziwiłła podczas pobytu 
króla Stanisława Augusta, znajdował się w sali hetmań- 
skiej wizerunek ks. Michała Radziwiłła na koniu w natu- 
ralnej wielkości szpalerowej czyli gobelinowej roboty, czy- 
niący honor miunifakturze krajowej. Dalej mówi, że tejże 
samej fabryki znajdywały się tam szpalery na kilka po- 
kojów, wyobrażające historię ks. Radziwiłłów^, nie wymie- 
nia jednak autor, gdzie ta fabryka istniała. Mniemam więc, 
że musiały to być wyroby z wyżej wspomnianej fabryki 
w Koreliczach. 

W Wilanowie znajdują się dwa portrety króla francuz- 
kiego Ludwika XV i żony jego Marii Leszczyńskiej gobeli- 
nowej prawdopodobnie francuzkiej roboty (Obacz : Wilanów 
Skimboro wicza) . Ks. Władysław Czartoryski w Kra- 
kowie posiada piękny gobelin z Pogonią, r. 1736 i nazwi- 
skiem fabrykanta: J. Nermot i dwa piękne obrazy gobe- 
łinow^ą robotą podług Poussina. Ks. Wanda z Ossolińskich 
Jabłonowska posiada obraz Najśw. Panny gobelinowej 
roboty. 

Mówiąc o gobelinach chcemy tu wymienić niektóre znaj- 
dujące się po kościołach lub prywatnych zbiorach w Polsce, 
które aczkolwiek może nie są wyrabiane w kraju, jednako- 



190 



AYoż Iiyly \vvrobioiie dla polskich mag;nató\v lub przez nich 
zakupione. I tak: 

Kościół Św. Floriana w Krakowie posiada g'ohelin 
z herbem Korycińskich z czasów Władysława IV. Gabinet 
archeologiczny uniwersytetu jagiellońsl\.ieg'o w Krakowie po- 
siada i;'obelin z herbann ks. Czetwertyńskicli i Olizarów. Za- 
kład O s s o 1 i ń s k i c li we lawowi e posiada stary fotel w stylu 
Ludwika XIV, pokryty gobelinem pochodzącym z jednego 
ze zamków króla Jana Sobieskiego. Hr. Koman Bnin siei 
w Krakowie posiada go))elin z herbami polskiemi. I. A. Strza- 
łecki posiada gobelin polski z XVII wieku z herbami Iladzi- 
wiłłów i Sanguszków; w Monachium w Maximilianeum znaj- 
dują się dwa arasy, z których jeden z genealogią domu 
bawarskiego, z wystawioną na niej postacią Kazimierza 
Jagiellończyka, żony jego Elżbiety i córlii ich Jadwigi : drugi 
z genealogią cesarską, gdzie jest Cymbarka, (odszukał je 
ś. p. Aleksander Przezdziecki). Naruszewicz opisując w ży- 
wocie Chodkiewicza zwycięztwo Kircholmskie r. IGOo, po- 
wiada, że we Flandrii zrol)iono jedwabne szpalery z ol)ra- 
zami tej sławnej bitwy; nie wiadomo jednak, gdzie się te 
szpalery dziś znajdują. Hr. Kwilecka w Oporo wie w Po- 
znańskiem posiada piękny gobelin ze sceną z Tassa : wyzwo- 
lonej Jerozolimy, wyrób P. Forlonieg"o w Rzymie r. 1737 
i drugi ze sceną zdobycia Carogrodu przez Turków. Cerkiew 
wołoska we Lwowie posiada piękne g-obeliny flandryjskie 
z Isiońca XVII wieku, które staraniem profesora Szaraniewicza 
seniora instytutu Stauropig-ii zostały odrestaurowane we Lavo- 
wie przez pannę Marię K n e e. W zand^u SkoJdoster w Szwecii 
znajdują się gobeliny z herliami polskiemi z r. 1645, pisze 
o nich Tyszkiewicz w swoich „listach o Szwecii". Pisze on: 
Zamek ten znany pod nazwiskiem Skokloster, założony przez 
jenerała Wrangla, groźnego łupieżcy skarbów ])olskich za cza- 
sów Jana ]vazimierza, obecnie jest własnością hr. de Brahy, 
posiada mnogość pamiątek w Polsce zrabowanych. Szpaler 
ten czyli gobelin opisuje hr. Tyszkiewicz tak: „Wielkość jego 
zajmuje wysoką komnatę od sutitu aż do podłogi, a świeżość 
lvolorów aż do zadziwienia dobrze docliowana. Na tym szpa- 



liii 



lerze wyol)rażoiie jest drzewo, naokoło którego dziesięć tarcz 
herbowych, zapewne herby koleg"iatów domu wyobrażają. 
Nad tem kapelusz kardynalski i l)iała wstęga z napisem: 
,,Dominus j)ars haereditatis nieae". Nad dziesięciu herbami 
osobne napisy: Gniewosz, Czerna, Tarłówna, Kamińska, Ma- 
gierówna, Ossolińska, Strzyżewska, Tęczyńska, Czarna Zawi- 
szanka i Sienińska. U spodu drzewa na białej w^stędze na- 
pis: „Nicolaus Albertus ab 01exiów Gniewoszów Dei gratia 
Episcopus Vladis]aviensis et Pomeraniae etc. 1(545". Jakiego 
wyrobu ten gobelin jest, trudno odgadnąć na jjamięć, trzebaby 
go zobaczyć, czy francuzki czy flandryjski, czy może ])olski 
gdzie w Sochaczowie, w^ Slonimie i w Sokołowie wówczas 
już istniały fabryki gdzie wyrabiano kobierce a może i szpa- 
lery, gdyż ogólnem mianem kobierców nazywano i takie tka- 
niny, lvtóre rozwieszano na ścianacli. Gdyby znaną była do- 
Idadnie tecłmika tycłi wyrobów i porównawszy je z wyro- 
bami u nas wykonanemi, możuaby wtenczas dopiero sta- 
nowczo osądzić o prawdziwem pochodzeniu tego szpaleru, 
czyto jest nasz czy obcy wyrób. Drugi gobelin opisuje 
hr. Załuski w dziełku swojem o gobelinach wystawy staro- 
żytności krakowskiej. Przedstawia on na tle ciemno-zielonem 
tarczę herbową o dziewięciu szkarłatnych polacłi z herbem 
szlacheckim polskim w kaziłem polu. Ponad innemi łierbami 
górują: Toi)or po prawej, a Szreniawa po lewej stronie. 
Herł)y zamieszczone ])oniżej są następujące: Jastrzembiec, 
Kolumna, Korczak, Rola, Poraj i Zaręba. W samym środku 
tarczy jest pole z herbem Topor, z czego widać, że pierwszym 
właścicielem tego gobelinu łjyła osobistość, posiadająca herł) 
Topor. W szlakach znajduje się alegoria z napisami łaciń- 
skiemi. Hr. Załuski sądzi z tycłi dat, że szpaler ten hyl 
własnością rodziny Korycińskich herbu Topor, i na zamówie- 
nie Mikołaja Korycińskiego kasztelana sądeckiego, który 
umarł w r. 1637 wykonany mógł l)yć w I^aryżu, sądząc 
„z powodu użytej w nim barwy szkarłatnej, właściwej wów- 
czas tyłko wyrobni paryzkiej". Kościół N. P. Marii w Kra- 
kowie posiada gol)ełin z X\T wieku, przedstawiający cesarza 
rzymskiego Tytusa w chwili, kiedy przebacza winę dwom 



W2 



senatorom, którzy spiskowali na jego życie. Kościół św. Ka- 
tarzyny w Krakowie posiada pyszny gobelin z XV wieku, 
także katedra wrocławska posiada dwa arasy wyrobu bel- 
gijskiego z poez. XVII wieku według kartonów któregoś 
z flamandzkich malarzy. lir. Izabela Dzialyńska w Gołucho- 
wie w Wielkopolsce posiada francuzkie gobeliny XVIII wieku 
na dwie ściany i kilka ślicznych arasów, gobeliny te po- 
chodzą ze zamku radzyńskiego na Podlasiu (Sokołowski M. 
Gołuchów). Na Litwie })osiada p. Kaszyc obywatel gobelin 
robiony dla Ludwika XIV we francuzkiej fabryce, dokąd sic 
dostał zapewne podczas wojen napoleońskich, za którego dają 
francuzi sto tysięcy franluiw. Hr. Jan Działyński posiadał 
gobelin z XV wieku, wyobrażający króla Salomona na tronie, 
wykonany on jest prawdopodobnie podług wzoru tego samego 
artysty Hunda, który robił rysunki do rękopisu Baltazara 
Bema i pontyfikatu Ciołka, a który nazwisko swoje znaczył 
(jak twierdzi Muczkowski w swojem dziele: Dwie kaplice) 
obrazowo, przedstawiając pudla. Prof. Łepkowski w Kra- 
kowie posiada gobelin flandryjski z XVII wieku, przedsta- 
wiający alegorię Ameryki. Feliks Konopka posiada dwa 
gobeliny, a Cezary Haller jeden gobelin z fabryki paryzkiej, 
przedstawiający zwycięztwo Aleksandra Wielkiego nad Gra- 
nikiem, wykonany według kartonu sławnego malarza fran- 
cuzkiego Lebruna i dyrektora fabryki gobelinów w Pa- 
ryżu. Lebrun jeśli sam nie rysował, to kierował rysunkami 
1 wzorami rzeźb, ornamentacii i ozdób ściennych, wyrobów 
złotniczych, bronzowniczych, ślusarskich, dawał pomysły do 
mozaik, mebli, stołów, krzeseł, naczyń, i)ająków, kandelabrów, 
jedneni słowem był duchem łderującym całą dekoracyjną 
stroną dworskiego przepychu za Ludwilia XIV. Na żadnem 
jednak polu nie położył tak wielkich zasług, jak na polu 
gobelinowego tkactwa. Hr. Leopoldowa Star żeńska z domu 
Baworowska ])osiada w Podkamieniu także francuzki gobelin 
ogromny cli rozmiarów z czterema łabędziami po rogach. Ko- 
ściół Św. Katarzyny w Krakowie posiada gobelin z XV wieku, 
który znakomicie wyrestaurowała p. Zurakowska w Krakowie 
nad którym trzy lata pracowała ! W zbiorze Moszyńskie li 



193 



w Krakowie znajduje się jeden gobelin flandiyjski z pierwszej 
połowy XVIII wieku i meble gobelinami obite. Hr. Gołu- 
c h o w s k i w Skale posiada gobeliny, które były dawniej 
własnością katedry łacińskiej Iwow^skiej ; gobeliny te sąto 
wyroby francuzkie ofiarowane przez Marię Ludwikę małżonkę 
Jana Kazimierza, łub przez Marię Kazimierę żonę Jana ITT 
katedrze lwowskiej. Przedstawiają one sceny z Pisma św. 
w nader żywycli barwach i alegorie w pięknem okoleniu 
kwiatów. (Wspomina o nicli jMaurycy Dzieduszycki w dziełku 
swojem : Katedra hcoicska). Gobeliny te sprzedała katedra 
hr. Gołucliowskiemu za 1000 złr., tenże posłał je do fabryki 
paryzkiej do naprawy, zaco zapłacił GOOO złr. a daw^ino mu 
w Paryżu za nie 100.000 złr. Goljcliny znajdują sio także 
w Gumniskach pod Tarnowem, w Przeworsku, w Kurniku, 
Wilanowie i innych miejscach. Posiadają je między innymi: 
Ordynacia Krasińskich, Potoccy, Tarnowscy, Czarto- 
rj^scy, Mieroszo wscy, ordynacia Zamojskicłi, ks. Mi- 
chał Radziwiłł, hr. Włodzimierz Dzieduszycld posiada trzy 
gobeliny francuzkie, Chw^alibogowie w Grójcu, Stanisław Ślu- 
bów s k i w Eadzy niu , Karol R o g a w s k i w Ołpinach , 
hr. Plater Zyberłś; posiada gobelin brukselski z XVII wielai, 
W ę ż a r s k i gobelin flamandzki z XVIII wieku, F. Szuster 
gobelin rosyjski z r. 1740. E. Epstein posiada cztery 
flamandzliie gobeliny, M. G u 1 1 m a n n cztery flamandzłde 
gol)ełiny z XVII wieku, Horowitz w Warszawie posiada 
gobelin staro-niemiecki ; IConstanty Matczyński w Podhaj- 
czykach posiada szpaler jedwabny i opony suldenne z XVIT w. 
Alfons Skarżyński w Studzieńcu posiada szpalery jedwa- 
bne z XVII wieku, ks. Kalikst Ponińsł^i we Lwowie ]x>- 
siada gobeliny francuzkie z XVIT wieku i jeden polski, mu- 
zeum przemysłowe we Lwowie i inni. 

W nowszych czasach hafty panien B ó j n o w i c z ó w i e n 
w Warszawie zwracają powszechną uwagę na prawdziwie 
artystycznie wyłvouane wyroby swoje, naśladujące najpię- 
kniejsze gobeliny zagraniczne, zaś p. Żur akowska w Kra- 
kowie restauruje wybornie gobelin francuzki średniowieczny, 

13 



11)4 

znajdujący się w kościele św. Katarzyny ^v Kral^owie. (Obacz 
także: kobierce, makaty, opony, szi)alery). 



Gonty. 

Gonty wyrabiano w tak wielu niiejscacli, że nie po- 
dobna ich tu wszystkich wymienić, dodamy tylko, że gontów 
używano oddawien dawna. Przy restauracii wieży wyższej 
u N. Panny Marii w Krakowie w r. 1843 znaleziono doku- 
ment, z którego się dowiadujemy, że jeszcze przed r. 1478 
był szczyt tej wieży gontami pokryty. Wreszcie wspomnimy 
tylko kilka miejsc szczególnie sławnych z Avyrobu gontów; 
i tak z początku XVII wieku wyrabiano gonty w Borku 
w Wielkopolsce, w XVIII wieku w Dobrotworze, Narolu, 
Klęciu, Łęgowie i w Warszawie. W r. 1413 płacono w Kra- 
kowie za 100 gontów dwa grosze. 



Gorsety. 

Wynalazek gorsetów ])rzypisują sławnej Katarzynie 
z Medyeenszów. U nas wyrabiano gorsety z początku XIX 
wieku w Warszawie, mianowicie: Jan Bernhardt wyrabiał 
gorsety jedwabne bez szwu, na oddzielnej do tego sporzą- 
dzonej maszynie własnego wynalazku; i Maria Payer wy- 
rabiała między innemi gorsety służące do ubrania podczas 
śpiewu urządzone tak, iż poddawały się wszelkim porusze- 
niom piersi. 



Gorzelnie. 

Wynalazek wódki w XIV wieku przypisują uczeni 
Niemcom, a właściwie Rajmundowi Lulliusowi. Gorzałka czyli 
wódka musiała być początkowo wyrabiana z wina, ztąd jej 
nazwa po niemiecku „Brandwein". Klemm zaś w swojej 



195 

Cnlturgescliichte powiada, że już Arabowie wyrabiali wódkę 
w^ odleg-łej starożytności. Taniość niezmierna zboża, i staro- 
żytny, powszechnie przyjęty zwyczaj, że wszelka uroczystość, 
czyto chrzciny, wesele czy imieniny, odpust a nawet po- 
grzeb musiały się z pomocą trunków odbywać, dały powód 
do rozszerzenia tego trunku. Najdawniejsze wiadomości o go- 
rzelniach w Polsce, spotykamy w dawnych histraciach, z któ- 
rych się dowiadujemy, że już w XV wieku Avyrabiano u nas 
wódkę; ale do r. 1456 używaną była tylko jako rzadkie le- 
karstwo; w r. 1482 przypisywano jej jeszcze cudowne skutki, 
w kilkanaście lat później już się więcej rozpowszechniła. Za 
Jana Olbrachta t. j. przy końcu XV wieku gorzałka była już 
pospolitą i ważnym dochodem królewskim z miast. Gatunki 
używanych i wyrabianych u nas wódek są następujące: alem- 
bikowa, szumówka, korzenna, alkiermesowa, cynamonowa, 
fort gatunek wódki z gałganami, karolkowa, persyko z pe- 
stek, piołunkowa, anyżkowa, białomorwówka z białej morwy, 
goździkowa, cytwarowa, kordybanowa z tataraku pędzona 
i z kon^^alii, itd., także ananasowa, brzoskwiniowa, mięto w;i, 
różana, kawiana, pomarańczowa, wanilowa, wiśniowa, gold- 
waser, itp. O wódkach pisał już Falimierz w dziele swem 
„o ziołach" wydanem w ICrakowie w r. 1534. Górale nazy- 
wają wódkę palenka. Nie możemy tu jednak wymieniać 
wszystkich gorzelń jakie istniały w dawnej Polsce, gdyż te 
były tak liczne, iż prawie w każdem mieście się znajdo- 
wały. Przytoczymy zatem tylko najdawniejsze i takie, o któ- 
rych nasze lustracie wyraźnie ws])ominają. 

Istniały tedy u nas gorzelnie w XV iv leku : w Gra- 
bowcu, Radzynie, Sokalu, Tyszowcach. 

W XVI icieku: w Barze, Bełzie, Bieczu, Bolesławcu 
niedaleko Wielunia, w Chęcinach, Chełmie, Chmielniku, Czer- 
sku, Częstochowej Starej, Czchowie, Dolinie, Dubieńcu, Gli- 
nianach, Goniądzu, Jaśle, ICielcach, Korczynie nad Nidą, 
Ivościanie w Wielkopolsce, lvownie, Ivrzemieńcii, Krzepicy, ]>,i- 
pnicy murowanej, Liwie, Lubaczowie, Lublinie, Łaszynie w woje- 
wództwie chełmskiem, Magierowie, Meżyrowie, Małogoszczy, 
Mikołajowie, Mostach Wielkich, Mysłowicach, Narwiu, Nie- 

la* 



świeżu, Nowem Mieście nad Soną, Nurze, Opoeznie, Parczo- 
wie, Piasecznej, Pilźnie, Potyliezu, Przedborzu, Prz} rowie nad 
Wiercicą, Eoliatynie, Sandomierzu, Sławkowie, Stężycy, Szy- 
dłowie, Szydłowcu, Urzędowie, Wolbromie, Wyrwie, Zawi- 
clioście nad Wisłą, Zal^roczymie, Zwoleniu województwie 
sandomierskiem i w Żarnowcu nad Pilicą. 

W XVJ[ irieku: W Borku, I^olimowie w Rawskiem, 
Dobczycach, Hajsynie, Horodle, Kłobucku, Ivorytnicy, Ivoszy- 
cach nad Szreniawą, Kozienicach, Krośnie, Lubicy, Lwowie, 
Łosicacli, Mszczonowie województwie rawskiem, Nowym Są- 
czu, Nowym Targ-u, Osieku, Ostrowie, Płocku było w r. 1(316 
38 g-orzelanych, w Płazowie, Płońsku, Pogorzeli w Wielko- 
polsce, Połańcu, Rajgrodzie, Rawie, Ropczycach, Rozsoczu, 
Sądowej Wiszni, Solcu w Sandomierskiem, Szczercu, Szczuro- 
wicacłi, Trachtymirowie w^ojewództwie Icijowskiem, Uhrynowie, 
Winnicy i w Zborowie nad Strypą. 

W XVIII irieku: w BohusłaAvie, Bratiauie w wojew. 
chełmsl^iem, Kntach, Lityniu, Radomiu, Radoszycach i wielu 
innych miejscacli. 

Wódki gdańskie słynęły jeszcze w XYI wiel^u; w r. 1793 
wywieziono okrętami z Gdańska wódki za 84.401 złt. W r. 1812 
hyły we Lwowie 4 fabryki likierów i wódek, z litórych naj- 
lepsze były Lanuerego i Baczę wskiego, zaś w r. 1827 było 
we Lwowie już li* fabrykantów wódek i perfum. 

Z początku XIX wielvu cały kraj rzucił się do gorzel- 
nictwa; nie było szlachcica, iżby nie miał jednej, dwóch lub 
trzech gorzelń; u większych panów zaciory ,.szły do nie- 
skończoności" do stu, dwóchset i trzechset korcy zacioru. Mał- 
piarstwo było w modzie, czy lito miał racie gospodarską 
czy nie, nato nie patrzano, nie troszczono się czy była woda 
i jaka, czy jest drzewo i jak daleko, czy jest co ])ostawić na 
braże, czy jest co posłać pod inwentarz, nic nie pytał obywatel 
tylko jak mu się zachciało wódki, zaraz nnirowal gorzelnię, 
sprowadzał aparaty i pędź wódkę a pędź, rób długi na apa- 
raty lvOSztowne, sprzedawaj na 3 lata po 12 kr. garniec 
spirytusu. Od r. 1820 zaczęła dawać Aviedeńska kasa oszczę- 
dności pożyczki na hipotekę dóbr, za nią poszły i inne banki. 



197 

Największa część pożyczonych ])ieniędzy poszła na budowę 
gorzelń. Obywatel odbiera żydowi gorzelnię, oddziela ją od 
propinacii i sam pędzi. Ci co tak pierwsi uczynili, porobili 
fortuny. Ale szlachcic nie miał kapitału zakładowego ni obro- 
towego, więc się zadłużał, sprzedawał wódkę na parę lat 
naprzód. Czasy gdy tradycia ol^ywatelsł^iego procentu ginie, 
zaczyna się łicliwa — wszyscy obywatele płacą lichwę. Opo- 
wiadają legendę z t}"ch czasów. Żydzi w obawie o utratę 
zyskownego przemysłu idą na radę do ral)ina rymanowskiego 
sławnego od Brodów po Białą. Mówią do rabina: „Chcą pa- 
nowie palić wódkę, rzekł im rabin : niech palą i owszem. 
Wy trzymajcie się wsi i karczmy. Będzie wódki wiele — 
będzie tania — to chłopy będą wiele piły i propinacia pój- 
dzie dobrze, a wy l)ędziecie mieli za nic wódkę. Dotychczas 
robiliście wy na panów, teraz będą panowie robić na was. 
Pożyczajcie na kotły i woły". 

W Polsce gorzelnictwo samo z siebie zyslcu nie przy- 
nosi, lecz tylko pomaga rolnictwu przez wykarni bydła i ob- 
fitsze gnojenie ])ól. Kartofel rozszerzył się w Polsce dopiero 
})od koniec przeszłego wieku, zdaje się że poraź pierwszy 
cytuje go Mitzler de Kołoff w Wiadomościach ekonom, 
i uczonych około r. 1785. Był on najprzód w Niemczech roz- 
mnożony a potem i w Polsce. W r. 1787 Ijyły kartofle na Podolu 
już rozmnożone. Ludowe miano kartofli jest „szicahy". 

Już w r. 1796 wyszło w Krakowie dzieło Jana Krystiana 
łSymona p. t. : Informacia j)raktyczna o paleniu wódek^ 
]^cdzeniu dobrych alembikoicych gorzałek i liktooróic. Drugie 
dzieło było A. Piątkowskiego: Gorzelnik i piicołcar do- 
skonały, czyli sztuka jjędzenia icódki i likirorów, tudzież 
warzenia pitca podług najnowszych odkryć ic fizyce, chemii 
i technologii, III tomy, Kraków' drukarnia Groblowska 1809. 
Wierzchano wslvi pisał w r. 1817 w Berlinie niemieckie 
dzieło: Hermhstaedta Chemische Grnndsatze der Kunst Brand- 
icein zn hrennen ; w r. 1821 było to dzieło tłómaczone na 
polskie w Rozmaitościach liuowskich ; przetłómaczył także 
Pistoriusza. W r. 1820 wyszło w Warszawie dzieło arystarcliy 
naszego gorzelnictwa A. Dunina na S k r z y n n i e. K a s p e- 



198 



rowski A. wydał we Lwowie w r. 1828 dzieło: O gorzel- 
niach parowych, drewniaiuich, a w r. 1837 wyszło we Lwo- 
wie u Pillera dzieło L^erdynanda N e u li o ta : „ / 'ber dle Brand- 
iceAnhrennerei" , a w r. 1838 wyszło tei;'o dzieła tlómaczenie 
polskie także w^e Lwowie u Pillera. 

AV Y. 1810 była w Galicii parowa gorzelnia Adamsa^ 
lir. l']razni Ivoniorowski miał aparat nieustający Derosnego 
i l:5Iiimentliala. W Kakowicach pod ICrakoweni Ijyła zwykła 
i^orzelnia, tylko lepiej urządzona. Wynalazek P i s t o r i u s a 
z r. 1813, łvtóry zroł)ił przewrót w gorzehiietwie europejskieni^ 
aparat zdolny G razy na 10 godzin odchodzić i dawać wy- 
skok na 75 Tralesa, u nas się przyjął dość szybko. Około 
r. 1825 były l^istoriusze w Gałicii już upowszechnione; około 
r. 1828 były klarowniki Weissa już znane. ICarol Zagór- 
ski w Tarnopolskiem zaprowadził na większą skalę gorzel- 
nię, na sposób angieisl^i, na wzór wielkich zbożowych go- 
rzelń w Rosii u hr. Zubowa i Rnmiańcowa. Wówczas kosztował 
aparat na 30 korcy karl)owy 4()l)() H , klarowy 5000 H., pa- 
rowy 6000 fi. a Pistoriusza 7000 11. Aparat Galla kosztował 
66G dukatów, Ivaspero wskiego zastępujący miedź żela- 
zem i drzewem 442 dukaty. 

ICasperowski zakładał gorzelnie w Jarczowcach koło 
Zborowa w r. 1829, w Bortkoicie w Złoczowskiem, w Nikło- 
lolcach w Przemyskiem, w Chllboioicach w Brzeżańskiem, 
w Jaworniku Leonarda Górskiego na 50 korcy. Sam sławny 
Gall urządzał w Gałicii kilka gorzelń osobiście od r. 1833 
do 1835 mianowicie: w Niiarze na 90 korcy, w Tnrylczti 
i w Bilczem, w Zaleszczyckiem, w Stnbnicy, w Nmcoszycach. 
Około r. 1835 było w Galicii w 10 obwodach 3171 gorzelń. 
Stany galicyjskie obliczyły, że wówczas w r. 1835 było 
w całej Gałicii i Bukowinie przynajmniej 5500 gorzelń. Ivażdc 
dominium przepędzało na wódkę około 800 korcy. Między 
r. 1843 i 1847 z powodu zarazy kartofli a przez to głodu 
i pomoru, upadały gorzelnie, a zato ceny zl)oża i si)irytusu 
poszły w górę. 

Według obrachowania dra Tadeusza Rutowskiego, z któ- 
rego dzieła: Przemyśl yorzelniany w Galicii, Lwów 1885, 



199 

powyższe wiadoni(3Ści co do gorzelnictwa w Galicii głównie 
czerpaliśmy, było w Galicii : 

w r. 18G0 gorzelń czynnych 418 

„ 18(37 „ „ 581 

„ 1868 „ „ 535 

'„ 1809 „ „ 702 

„ 1870 ,, „ 091 

„ 1871 „ „ 040 

„ 1872 „ „ 555 

„ 1873 „ „ 598 

„ 1874 „ „ 598 

„ 1875 „ „ 037 



1870 „ „ 005 

1877 „• „ 528 

1878/9 ,, „ 500 

1879/80 „ „ 452 

„ 1880/81 „ „ 549 

„ 1881/82 „ „ 507 

„ 1882/83 „ „ 560 

. 1883/84 „ „ _ 525 

Chcących się z tym przedmiotem lepiej obznajomić, od- 
syłamy szanownego czytelnika do dzieła nader cennego 
dra Tadeusza Katowskiego wyżej przytoczonego. 

Z innych trunków przyszła do nas herbata z Chin 
i Ameryki, katca z Turcii, czeholadę przywieźli pierwsi Hi- 
szpanie do Europy z Ameryki. Araku l)yła fabryka w Ci- 
szewie z początku XIX wieku, w Michałowie i innych miej- 
scach. 



Grzebienie. 

w Płocku wyrabiano grzebienie jeszcze z początku 
XIV wieku, w Lesznie w XVIII wieku i wielu innych miej- 
scach. W r. 1827 było we Lwowie O grzebieniarzy. Z początku 
XIX wieku były w Warszawie fabrylii grzebieni: Gackie- 
wicza, Szymborskiego od r, 1837 grzebienie z rogu naśladu- 



200 

jąceg'0 szyldkret, Renibalskiego grzebienie damskie szyklkre- 
towe; grzebienie Martina i Stypułkowskiego, posiadali oni 
także sposób spajania szyldkretów i wstawiania zęl)ów w grze- 
bieniach złamanych, obecnie posiada także hr. Ludwik Kra- 
siński fabrykę grzebieni. W Liil)linie wyrabiano z początku 
XIX wieku rocznie 6127 grzebieni. Grzebień znany już był 
starożytnym Grekom, jak otem pisze lvlemm w swojej Cultur- 
(jeschichte. W Pradze przecliowuje się dotąd grzebień z buk- 
szpanowego drzewa, jako pamiątka po św. Wojciechu, zatem 
jeszsze z X wieku; rzeźl)a av środku grzebienia przedstawia 
Baranka Bożego śród przyklękających aniołków. 



Guziki. 

Fal)ryki guzików istniały w Głog-owie i ^x Kolbuszowej 
z początku XVIII Avieku, gdzie wyrabiano guzy do kontuszów 
z krw^awnika, których 6 sztuk kosztowało 2 tynfy czyli 
2 złote 1(5 groszy (KitoAvicz). Przy końcu XVIII wieku była 
fabryka guzików złotych w Grodnie Tyzenhauza. Z początku 
XIX wieku istniała \y Warszawie fabryka guzików Zygmunta 
Munchheimera. Obecnie jest w Warszawie 5 fjibryk guzików, 
w Łodzi Breszla i w Częstochowej Grosmana. 



Gwoździe. 

Gwoździe wyrabiano różnemi czasy w nader licznych 
miejscach, dlatego wszystkich tych miejsc tu wyszczególniać 
nie podobna: wspomnimy tylko, że w^ Płocku z początku 
XIV wieku było dwóch gwoździarzy, którzy nic innego tylko 
gwoździe wyrabiali, i że w XVI wieku słynął Gowarczów, 
z wyrol)ów gwoździ, a w XVIII wieku Berczów koło Sucłie- 
dniowa. 



201 



Hafciarstwo. 

Hafciarstwo w Sycylii było już w X wieku w konku- 
rencii z Bizancią, w XII wieku stanęło ono u szczytn do- 
skonałości — mamy nato (1oavó(I na prześlicznej koronacyjnej 
kai)ie, której cesarze niemieccy używali podczas koronacii, 
a która po dziśdzień w skarbcu cesarskim w Wiedniu się 
przechowuje, i Ictóra według napisu na niej się znajdującego 
w r. 1133 w Palermo była wykonaną. 

Hafciarze włoscy wydali ze swego cechu wielu znako- 
mitych malarzy XV wieku, że tu tylko wspomnimy sławnego 
Sąuarciona nauczyciela Montegni i Jana z Udine. Sławny 
złotnik XV wieku z Florencii Antonio Pollajuolo robił ry- 
sunki na liafty do dalmatyk. AV XVI wieku był w Kolonii 
cech hafciarzy herbów, który na zamówienie haftował lierby 
na ornatach i nazwisko ofiarodawcy a nawet i jego żony, 
aże1)y ksiądz kiedy na siebie taki ornat Avkładał nie za- 
pomniał za duszę ofiarodawców westchnąć do Boga. (Bock 
liturgische Geicander). Rafifaełino del Garl)0 robił we Wło- 
szech z początku XVI wieku wiele rysunków do różnych 
kościelnych haftów na stuły, komże, kapy i ornaty według 
którycli zakonnice po zakonach i inni haftarze je wykony- 
wali (Vasari). W XVII wieku sprowadzeni na panujące dwory, 
rozwijali działalność swoje na wielką skalę, haftując obrazy 
i dekoracyjne tkaniny. Toteż liafciarstwo szło oddawien 
dawna w zawody z malarstwem i nazywano je nawet „malo- 
waniem igiełkowem", aż dopiero przez wynalazek gobelinów 
zostało na drugi ]dan usunięte i już się nigdy do dawnej 
świetności nie podniosło. W Polsce hafciarstwo oddawua 
kwitło, IMaciejowski w swojej Polsce aż do pierwszej ))ołowy 
XVII wieku pisze, że w komnatacli Kazimierza Wielkiego 
były ozdoby łóżek, kotary, l)ławatne olcrycia, złotem, perłami 
a nawet drogiemi Icamieniami haftowane; błyszczały na nich 
wyrabiane orły białe i herl)y ziem Królestwa Polskiego prawdo- 
podobnie krajowego wyrobu. 

AV Krakowie kwitło liafciarstwo już w r. 1410, chociaż 



2()2 



wiemy z rejestrów skarbowych Jagiełły, że jeszcze przy końcu 
XIV wieku wyrabiał proporce niejaki Klemens luiftarz; 
także o jakimś Janie i Jaśku liaftarzu wspominają owe 
rejestra. Historia przechowała nam nazwnsl^a kilku sławnych 
hafciarzy kral^owskich, do których należy w r. 141'J Micłiael 
Zeydenhafter civis Crac. ; w r. 1426 Wojtek haftarz, co jus 
habet, Burg-hard haftariiis. W latach odr. 1483— 1490 był 
liafciarzem w Krakowie Świętopełk Fi jol, zarazem jeden 
z pierwszych drukarzy krakow^slś:ich ; w r. 1507 Balzer 
Perlenhafter de Oppavia przyjął miejskie tamże. Jan Hol- 
felder hafciarz Avyszywał suknie perłami dla królowej Bony, 
w czeni mu pomagali pomocnicy z Wrocławia (Obacz: Ra- 
chunki Seweryna Bonera dla Zygmunta I). W r. 1Ó50 był 
Mikołaj Gallus hafciarzem w Krakowie; w r. 1554 Piotr 
Mniszek w^oźny będący opiekunem dzieci pozostałych ])0 Mi- 
kołaju Gallim hafciarzu zeznaje (według aktów^ krakowskich), 
że sprzedał Janowi Aichlerowi obraz trzech królów hafciarsl^ą 
robotą za 28 złotych. W r. 1553 niejald Jan Sebaldus 
haftował karetę, którą król Zygmunt zrobić kazał dla siostry 
swej królowej węgierskiej Izabelli^ któryto sam liaft złotem 
i srebrem oraz wybicie kosztowały 687 złotych 21 '/a groszy. 
W skarbcu katedry krakowskiej przechowuje się ornat Kmity 
z XVI wieku z męczeństwem św. Stanisław^a na 8 obrazach 
w formie l^rzyża na tle czerwonem ze strzyżonego aksamitu 
złotemi kwiatami haftowany; obrazy te wykonane są wy- 
pukło, mając spodem snycerską robotą rzeźbione figurki oble- 
czone sztucznym haftem z jedwabiu, nici złotych i drobnych 
pereł. Jestto prawdziwy zabytek ówczesnego smaku, sztuki, 
zamożności i zamiłowania w kraju naszym, nie ustępujący 
w niczem obcym tego rodzaju wyrobom. W r. 1601 była 
jakaś Zofia hafciarka lvrólewska ; w r. 1602 był w Krako- 
wie Onufry Frycz hafciarzem; kościół św. Krzyża w KralvO- 
wie ])osiada ol)raz haftowany zlotem, przedstawiający N. P. 
Marię z datą r. 1595 na ramacli, jest on przytwierdzony do 
stal; kościół X. Panny Marii w Krakowie posiada kapę 
z XVII wieku prześlicznie haftowaną przez jakąś Annę Baj e- 
rową lu-akowiankę , kapa ta była na wystawie Sobiesciauów 



203 



w Krakowie w r. 1883. Skarbiec kościoła N. P. Marii i ka- 
tedry w Krakowie, posiadają mnóztwo prześlicznie haftowa- 
nych ornatów z XVI wieku krajowego wyrobu. Piotr Mo- 
szyński w Krakowie jiosiadał prześliczny wypukło haftowany 
przód tronu króla AYładysława IV. Jarzemski w opisie swoim 
Warszawy wspomina, że widział w domu Kazanowsł^icłi 
haftowany obraz, na lvtóryni Władysław IV z ulubienicą, 
posłowie, francuzki, hiszpański, rakuzki, perski, turecki, se- 
nat i cudzoziemcy obecni podczas biesiady wyobrażeni byli. 
W XVI wieku sztuka liafciarska doszła do wysolvieg'o stopnia 
doskonałości ; sztuką hafciarską robiono >Swiętycłi l^ańskicłi 
do kościołów\ W skarbcu katedry poznańskiej znajdoAvał się 
według" spisu robionego w r. IGls ornat robiony w Gdańsku^ 
za którego biskup Andrzej z Bnina w r. 1410 zapłacił Armer- 
gardowi w Gdańsku 300 dukatów (Lulś.aszewicz: Offis 
hist. kościołów). Hafty wypukłe jdastyczne (jak twierdzi 
Essenwein) tam musiały powstać i tam musiały być wykony- 
wane, gdzie rzeźba kolorowa ]H'OS])erowała jalv n. p. w Kra- 
kowie za Wita Stwosza. W r. lóoG Ijył jakiś Jan łiafciarz 
Av Warszawie. Hafty warszawskie podziwiały w XVII wieku 
zakonnice francuzkie i jedna z nicli w liście do swej rodaczki 
pisanym z Warszawy w r. 1(324, tałv o nich opowiada: „Co 
jednak najbardziej uderza w oczy cudzoziemca w tym kraju 
a razem go zdumiewa, to owa wspaniałość kościołów, ich 
ozdoby i bogactwa. Pod tym względem ojirócz Włoch, żaden 
kraj nie może się równać z Polską. Rzemiosła i sztuki nie są 
tu wcale zaniedbane; mianowicie zaś ręczne łcobiece roboty 
i hafty tak są piękne, że nie podobna ich nie uwielbiać. Wi- 
działyśmy w kilku klasztorach przecudne hafty, srebrne, złote 
i jedwabne, jak najdoskonalej wykończone, ozdobione klejno- 
tami, z wielkim przepycliem, niekiedy nawet ze zliytkiem. 
Magnatki tutejsze bardzo lul)ią wystawę w ubioracli, zama- 
wiają więc rozmaite delikatne roboty u zakonnic i dobrze 
im płacą" (Jastrzembski, Wizytki polskie, Ezym 1845), str. 108). 
Przy końcu XVII wieku był w Poznaniu cech hafciarsłii, 
około r. 1780 cech ten już nie istniał z powodu, że w tym 
czasie wyszywanie l)yło już wyłącznem zatrudnieniem łcobiet 



204 

i przestało być rzemiosłem. W X\'JI wieku byl cecli hafcia- 
rzy we Lwowie, w Warszawie i w I^ublinie. AVe Lwowie 
w muzeum Lubomirskieh, znajduje się obraz Zwiastowania 
Najśw. Panny Marii wykonany wypukłjnn liaftem na jedwa- 
biu z herbami u spodu Sobieskieh i Zamojskich. W metryce 
koronnej w Warszawie przechowują się dotąd artykuły cechu 
liafciarskiego warszawslviego zawierające 40 parag-rafów, pi- 
sane na ])er^'aminie , nadane przez ł^róla Jana III w War- 
szawie w r. ]()S0, które Wój cielni w dziele swem: Obrazy 
starodaicne (tomie I) ])rzedrulvował. Według" tycłi artylcułów, 
ł^aźdy, Ictóry chciał zostać majstrem, musiał zrol)ić majster- 
sztyk, tojest sajdal\: l)ogaty, ze wszystkiemi do niego przy- 
należytościami, robotą łańcuszlcową, złotem turecłviem kręco- 
uem, płat, poduszlvę, ł^apturki i tebinki drutową robotą. Haf- 
ciarstwo ł^^witło wówczas tałcże w Krałcowie, Piotrł^owie 
i Kowlu; w ostatniem miejscu był w^ XVIII wielvu cech haf- 
ciarski również i w Krakowie, bowiem w r. 1723 był w Kra- 
kowie Jau Kędzierski, starszym cechu hafciarskiego (obacz 
Oąsiorowsldego : Cechy krukoirskie). Ta początku XVIII wieku 
braciszeli zal^onny w Częstochowej Makary SzyplvOwski, 
wyszył sukienkę zwaną brylantową Matki Boskiej diamentami 
i drugą zwaną perłową w najpięł^niejsze wzory perłami i in- 
nemi drogiemi kamieniami (obacz: złotnictwo). W lvlasztorze 
Heiligenkreutz pod Wiedniem są obrazy j)ełą haftowane, ro- 
boty lir. Plater, {Przyjaciel ludu z r. 18oS Nr 1 27 lipca). 
W XVIII wielcu wyrabiano talvże piękne hafty w Warszawie 
i w Grodnie we fabryce Tyzenłiauza. W Lesznie było w XVIII 
wieku miedzy żydami mnóztwo liafciarzy złota; w Wilnie 
było w r. 1722 trzech liafciarzy, w r. 1S27 we Lwowie jeden 
hafciarz, a w r. LS37 w Lublinie dziesięć liafciarzy i dziesięć 
hafciareli. Hafciarstwo złotemi i srelirneini nitkami, drogiemi 
kamieniami, koralami i szlvlannemi paciorkami kwitło w śre- 
dnich wiekach w AVenccii i w" południowych Niemczech; sam 
Paweł Veronese robił niekiedy rysunki, według których haf- 
towano ornaty i inne przybory ls:ościelne. 

W Polsce w średnich wielbach urządzano na dworach 
królów, książąt i możny cli jianów formalne szkoły, gdzie córki 



205 



rodzin szlaclieckicb uczono rozmaitych robót kobiecycli, ])rzc- 
ważnie zaś haftów. I tak wiemy, że av rodzinie Oborskich 
wyrabiano w X^'II wieku śliczne hafty na pokrycie mcbli^ 
których okazy posiada muzeum przemysłowe w Krakowie; 
pani marszałkowa de (Uiebriant o})isując Polskę w r. 1042 
wspomina, że w Warszawie na pożeg'nanie ofiarował jej 
ks. Radziwiłł cluistkę liaftowaną ręką żony swojej , córki 
ks. wołoskiego, na której wyszyła ich imiona i herby (obacz 
Niemcewicza: Pamif^łniki o dawnej Polsce). Kapituła Tar- 
nowska posiada śliczny ornat haftowany przez Zygismundę 
z ({orajskicli Tarnowską, małżonkę Jana Amora Tarnowskiego, 
kasztelana krakowskiego. Hr. Stanisław Tarnowslvi w Kra- 
kowie posiada haft własnoręcznej roboty Doroty Daniłowi- 
czówny, ciotki króla Jana III, l^tóra była ksienią Benedykty- 
nek we Lwowie, znajduje się na nim napis: „przez cnotę 
i zwycięztwo do Iś^orouy". Na balu u lvsiężuej kanclerzyny 
w "Warszawie w r. 17(>1, była jakaś młoda starościna, Ictóra 
miała na wachlarzu haftowane całe polowanie Augusta III 
pod Marymontem (Gołębiowsl^i : Ubiory w Polsat). W l^la- 
sztorze w Heiłigenkreutz pod Wiedniem, znajdują sio obrazy 
przedstawiające lwa i kwiaty, haftowane pelą przez lir. Plater. 
(Przyjaciel ludic Nr 1 z r. 1838). Nawet same królowe polslcie 
chętnie się przykładały do podobnych robót; znajdujemy bo- 
wiem w skarbcu katedry Icrakowskiej i w częstochowskim 
niektóre przedmioty tego rodzaju; i tak n. p. w skarbcu ka- 
tedry l^rakowskiej znajduje się racionał szyty ręką królowej 
Jadwigi, jak świadczy napis na nim położony: „Hedvigis 
Regina Ludovici regis filia", także w slvarbcu częstochowslcim 
znajduje się jeden z ornatów, który haftowała sama kró- 
lowa Jadwiga, figury na tym ornacie są jierłami wyszywane. 
(Baliński : Pielgrzym do Jasiuj Góry i Rastawiecki : Wzory 
sztuki średniow.). Naszywanie ornatów perłami w połowie 
XIV wiels:u było w modzie nietylko na dworach królewskich 
we Francii, Hiszpanii i Portugalii ale i w Czechacli, Węgrzech 
i w Polsce. Królow^a Anna Jagiellonł\:a wykonała własną ręką 
niektóre kościelne aparaty, znajdujące się w kaplicy zy- 
gmuntowskiej w lCral\Owie, mianowicie obrus z orży i złota, 



20G 

robiony w si)osobie sieci i autcpediuin haftowane jedwabieni, 
złotem i srebrem na materii szarobiałej, gdzie w trzech roz- 
<lziałach ciąi;'nie się 18 scen z życia Najśw. Panny i Pana 
Jezusa. (Ubacz ks. Polkowskiego : Skarbiec Katedry krakow- 
skiej). W skarbcu katedry krakowskiej przechowuje się 
ornat roboty królowej Zoiii z napisem : „Sophiae Reginae 
Poloniae, Ducis Lithuaniae", w tymże skarbcu przechowuje 
się także paliusz bisku])ów krakowskich, haftowany wlasnemi 
rękoma królowej Jadwigi z napisem: „Hedvigis Regina Po- 
loniae". Kościół Św. Jana w Warszawie posiada kosztowne 
antepedia po królowej Bonie i Annie Jagiellonce ze złoto- 
głowia wysadzane perłami, (Łukaszewicz: Opis kościołńic). 
Królowa Elżbieta, żona Kazimierza Jagiellończyka wypraco- 
wywała mnogie przybory kościelne , szyła komże , haftowała 
ornaty bogate. (Szajnocha: Szkice historyczne tom II). W cer- 
kAvi wołoskiej we Lwowie znajduje się antepedium, które 
według podania ma być liaftowane ręką Marii Ivazimiery, 
żony Sobieskiego i ofiarowane pierwotnie kościołowi w Żółkwi 
(obacz: Przewodnik -po wystawie starożytności Iwoicskiej 
z r. 186' 1) , zlvąd się do cerliwi A^ołoskiej we Lwowie dostało. 
Klasztor Wizytek w Warszawie przechowuje nader cenne 
w^łasnoręczne wyroby królowej Marii Ludwiki, drugiej żony 
Władysława IV, lvtóra ten klasztor fundowała i tu w swoim 
czasie często ])rzebywała, mianowicie : ornat wybornie zacho- 
wany z lamy białej w środku zlotem wypukło (en relief) 
prześlicznie wyszywany; na hafcie u góry wyobrażony jest 
Św. Kazimierz, na dole herby państwa i królowej , wszystko 
otoczone nader gustownemi arabeskami i armaturami z armat, 
bębnów, kotłów oraz rozmaitej zbroi złożonych. Wedle po- 
dania i dowodów na tym zabytku wyszytych, sama królowa 
własnemi go rękoma wyl^onała i kościołowi temu ofiarowała. 
Przechowuje się tu także antepedium atłasowe białe, złotem 
i różnobarwnym jedwabiem bardzo misternie wyszywane; 
wyszycie cale tło pokrywające, przedstawia arabeski tudzież 
ptaki kolorowym jedwabiem liaftowane, po oliu zaś stronacli 
znajdują się herby państwa i rodzinne obojga królestwa. Tu- 
icalnia do przykrycia ołtarza ])odobnież szyta i haftowana 



207 



przez Marię Ludwikę, mająca pr» obu stronach szeroki szlak 
AV}'szyty kolor(nvyni jedwabieni ])rzedstawia polowanie na 
rozmaitą zwierzynę ; widać tu jeźdźców na koniach w strojach 
])olskich, ug"aniajacych się w lesie za dzikami, niedźwiedziami, 
danielami i t. p. Alba do mszy świętej uszyta przez królową 
z białeg;o batystu z koronką różową, (point de Yeuisc) własnej 
jej roboty. Barhet (une harhe) rodzaj kołnierzyka, który 
zwykle Wizytki na szyi noszą, j)odług' podania jest z nici 
przędzonych przez królową , przez nię rolnony i uszyty. Ko- 
ronL-a do podstawiania j)od najśw. sakrament w rozmaite 
kwiaty wyrobiona ręką królowej. Wreszcie jiiękne roboty 
na kanwie w ramki oprawne przedstawiające Najśw. Pannę 
i Imię Jezus, które na drugiej stronie noszą napis, iż wyko- 
nane były własnemi rękoma królowej polskiej w r. 1730, 
i Wizytkom na pamiątkę ofiarowane '). Królowa Maria Ka- 
zimiera, żona Sobieskiego), robiła lvomżę jezuicie ks. Bernar- 
dowi Żółkiewskiemu, serdecznemu przyjacielowi Jana Sobie- 
skiego, (obacz Tatomira: tSlady króla Jana III iv krajn na- 
szym). Aleksander Przezdziecki pisze w swych Jagiellonkach, 
że Zofia Jagiellonka, siostra Zygmunta I, a żona brandebur- 
skiego margrabi Fryderyka R^, posyłała lv0szulę własnemi 
ręlvoma uszytą, bratu swemu W. ks. Aleksandrowi do AYiłna 
z prośbą, aby ją dla jej pamięci nosił. Na wystawie staro- 
żytności w Warszawie w r. 1856 znajdował się jedwabny 
haft kolorowy, przedstawiający wniebowzięcie Najśw. Panny, 
który ma być według podania, własnoręcznej roboty królowej 
Marii Leszczyńskiej (obacz : Katalog tej wystawy). Także 
roboty Marii Leszczyńskiej jest ornat z lamy srebrnej , po 
którym szyte są lś:Aviaty złotem i jedwabiami znajdujący się 
w skarbcu katedry kralvOwskiej, (Kłosy z r. 1872, Nr 343). 
Hr. Zofia Hauke posiada obraz jedwabieni haftowany i z ró- 
żnych wycinanych materyj jedwabnych ułożony, przedstawia- 
jący „Oswobodzenie Stanisława Augusta z młyna w Marymon- 



') Obacz : opisanie kościoła i klasztoru PP. Wizytek w War- 
szawie przez F. Sobieszczańskiego zamieszczone w Faniię- 
tnikn rt'//(/iJ)io - niora/n>/in z r. 185(3 tomie 31. 



2()S 



eie"'. Wiele haftów (hiwiiicj używa uo także na oj)rawy dro- 
j^ocennycli książek. 

Dawniejsze od tych haftów po dworach i ])ahicaeh 
wyrabianych zdają się być hafty ludowe, przez włościan 
wyrabiane mianowicie z Tyńca, z Pokucia, Podola, Wołynia 
i t. d., których wzory oglądać można w muzeum przemyslo- 
wem w Krakowie i we Lwowie; mianowicie mieszkańcy 
Tyńca oddawna trudnią się hafciarstwem , wyrobem czapek 
wełnianych i krawiectwem, którychto robót nauczyli się 
w dawnych czasach od tamtejszych Benedyktynów. Potrzeby 
włościan były dawniejsze jak dworów, którzy nie mogąc sobie 
haftów sprowadzać, musieli je sobie sami wyrabiać, gdy prze- 
ciwnie dwory mogły sobie hafty zamawiać lul) nawet z za- 
granicy sprowadzać. W Żmigrodzie słynął ])rzez l^ill^a wieków 
przemysł artystyczny t. j. tkanin i haftów złotem, srebrem 
i barwnemi jedwabiami, a handel aparatami kościelnemi tutaj 
wyrobionemi rozszerzał się nietylko po kraju, ale sięgał 
i wschodu. Wyrabiano tu także złotem tkane czepce. Z po- 
czątku XIX wieku miała w Warszawie zalvład liafciarski 
Julia Kubecka, a na Podolu ruskiem w domu p. Starore- 
pińslviej wyrobiła hatciarka Ksenia eliustkę kaszmirową, któ- 
rąśmy na wystame tkanin we Lwowie w r. 1885 podziwiali. 
W Kaliszu są trzy fabryki haftów Meisnera, Pryszkera i Win- 
tera, a w Łodzi Leonarda Feslera. 

Wszystkie te hafty, o których wspomnieliśmy dotąd, 
byłyto hafty ręczne. Pierwszą zaś maszynę do wyrabiania 
haftów wynalazł dopiero \v r. 1827 Jozue Heilman vi Mi- 
luzie. W trzy lata p(')źniej pierwsze dwa modele tej machiny 
wprowadzone zostały do miasta St. Gallen w Szwajcarii, sły- 
nącego już dawniej z ręcznych haftów. W powszednie użycie 
weszły te maszyny dopiero w r. 1852. W naszycli czasach 
zakład p. Barbary Darowskiej w Krakowie trudni się re- 
staurowaniem dawnych haftów, starożytnych ornatów, kap, 
maliat i innych tym podobnych przedmiotów. Co do ogólnej 
historii hafciarstwa od początl^u jego powstania, odsyłam 
czytelnika do nader ciekawych i gruntownych dzieł Boclca: 
Liturfjische Gewaender des Mittelalters i Sempra der Stil. 



209 



Hałunowa kuźnica. 

Halnnowa kuźnica była w XYII wieku w Odolanowie 
w powiecie kaliskim. 



Hamernie. 

(Obacz : Kuźnice). 

Harapy. 

Nahajki, harapy i dyscypliny sławne wyrabiano w Bocku 
nad Nurcem jeszcze w XVII wieku. Produkta tamtejsze roz- 
chodziły się po całej Polsce, a nawet szły i do Rosii, mia- 
nowicie dyscypliny tamtejsze znane były szkolnej młodzieży 
pod nazwiskiem monitora hoćkoicskiego. 

Huty. 

(Obacz: Szkło, żelazo, cynk). 

Jedwab. 

Jakkolwiek jedwabne wyroby starożytnym znane były, 
gdyż niekiedy z Chin się do Europy dostawały, to pierwszym 
był dopiero Arystoteles, który obszernie o jedwabnikach i ich 
chodowaniu pisał. Odtąd dopiero zaaklimatyzował się wyrób 
jedwabiu w Europie. Grecy przyzwyczajeni do pięknego fał- 
dowania swych wełnianych sukien, nie mogli się z początku 
przyzwyczaić do jedwabnych wyrobów; w Rzymie zaś dopiero 
za czasów cezarów rzymskich jedwabne wyroby, jako repre- 
zentujące przepych weszły w użycie. Z tych czasów pocłiodzi 

14 



welon Najśw. Panny w Chartres je(lwal)ieni liattowany. W Pol- 
sce jedwab wyrabiano w Tarnowie za Zygmunta III, w Mo- 
hiłowie w XVIII wieku; w Br/eżanaeh z początku bieżącego 
wieku wyrabiało dwóch robotników 200 łutów, a we Lwowie, 
pisze Chodyniecki, niegdyś 58 jedwabiarzów i)rzerabiało ir)4<J5 
łutów jedwabiu rocznie. ^^' połowie XVIII wieku w Kurniku 
wóW'Czas majętności pani PotulickieJ wyral)iało 12 dziewcząt 
w zamku jedwal), z którego najpiękniejsze materie właści- 
cielka dla kościołów w okolicy przeznaczała. ( Przi/jaciel Indu 
1835). W okolicach Zaleszczyk ku Pokuciu aż pod liuczacz 
w dawnych czasach nietylko tkactwo, ale i jedwabnictwo 
było na większą stopę skutecznie prowadzone. U pani Mią- 
czyńskiej w Podpieczarach na Polvuciu widzieć można dotąd 
prześliczne adamaszki z jedwabiu domowego, który pos3'łano 
do Lionu i tam go przerabiano na materie, jak nas otem prze- 
konywują zapiski i racłnmki w ręku familii dotąd się przeclio- 
wujące. W Korsuniu założył przy końcu XVIII w. ks. Stanisław 
Poniatowski fabrykę jedwabiu. W polowie XIX wieku powstały 
plantacie morwy obejmujące od 5 do 10 tysięcy sztuk drzew 
morwowych w dobrach opinogórskich należących do ordy- 
nacii hr. Krasińskich. AV Giebułtowie powiecie miechowskim, 
w Glaznowie powiecie gostyńskim , w mieście Prasnyszu, 
w Radomsku u pana Soczotowsldego i t. d., gdzie umiejętnie 
i starannie prowadzony jest wychów jedwabników dostarcza- 
jący każdorocznie po kilkanaście, a nawet i kilkadziesiąt 
(jak w Ołpinach (JO) funtów oprzędów, które dostarczają 
spółce jedwabniczej powstałej w celu upowszechnienia je- 
dwabnictwa w Królestwie w r. 1855. 



Jedwabne materie. 

Dowiedzioną jest rzeczą, że Chińczycy na 2r)00 lat 
przed Chrystusem, już jedwane wyroby znali i sami wyra- 
biali. (Semper: Der Stil tom I, str. 147). NajdaAvniejszy ślad 
istnienia i używania u nas jedwabnej materii mamy z gro- 
bowca Dąbrówki w gnieźnieńskiej katedrze. Dąbrówka była 



211 



pochowaną w r. 977, w r. 1802 prz}' uapraAYie pawimentu 
w presbiterium , odkryto trumienkę Dąbrówki, żony ]\Iieczy- 
sława I, w której była tabliczka metalowa, z napisem: ,, Dą- 
brówka żona Mieczysława", trumienka zawierała w sobie 
czaszkę, pewną ilość kości dorosłej niewiasty, dwa znaczne 
kawały jedwabnej materii i przepaskę złotem przerabianą. 
Później w r. 1842, przeniesiono te szczątki do marmurowej 
trumienki i wmurowano ją napowrót, ozdabiając to miejsce 
pomnikiem marmurowym dłuta Oskara Sosnowskiego. (Pol- 
kowski: Katedra gnieźnieńska str. 135). Jednak o istnieniu 
u nas fabryk wyrobów jedwabnych, to wiemy, że w Lesznie 
byli tkacze jedwabiu jeszcze w XVI wieku, lecz bylito naj- 
więcej bracia czescy wypędzeni w r. 1548 z Czech i Morawii, 
a osiedli u nas mianowicie w Lesznie, że fabryka wyrobów 
jedwabnych i wełnianych istniała za Władysława IV w War- 
szawie w r. 163G. (Weinert Starożytności Warszairy \, 73). 
Jedwabne materie wyrabiano w 18 wielvu: w Sokołowie wo- 
jewództwie podlaskiem we fabryce ks. Ignacego Ogińskiego; 
w Różanej województwie nowogrodzldem majętności Aleksan- 
dra l\:s. Sapiehy, kanclerza w. 1., istniała przy Icońcu XVIII 
wieku fabryka materyi jedwabnych gładkich, w kwiaty i de- 
senie; Avreszcie w Grodnie we fabryce Antoniego Tyzenhauza, 
która stała pod dozorem Jaliuba Becu ; we fabryce tej zwanej 
persyjarską tkano na 26 warstatach atłas pikowy, półatła- 
sek, sztuczki na kamizelki ze szlakami, l^itajkę, wstążki, 
szarfy, szlaki, hafty, jedwabne cliustki, pasy polskie i t. d. 
Płaca robotnil^a przy każdym warstacie wynosiła 50 duka- 
tów rocznie. W r. 1784 założył w Poznaniu fiibrykę materyj 
jedwabnych Ferdynand Bokin. 

Z początku XIX wieku robiło w Kętach i w Jędrzejo- 
wie pięciu jedwabiarzy, a czterecli w Rzeszowie i w Łańcu- 
cie. Wyrabiano także jedwabne materie w Marymoncie, fa- 
bryka ta założona w r. 1820 wyrabiała talvże perkale, cluistki 
pospolite, wełniane i tak zwane: „bourre de soie". (Obacz 
także Tkalnie). Co do historii materyj jedwabnych to znajduje 
się ona w gruntownem dziele Bocka : Liturgische Geicaender 
des Mittelalters tomie I, a w części i Sempra: Der Stil. 

14* 



212 



Jedwabne obicia. 

w XVIII wieku wyrabiano jedwabne obicia we tabryce 
ks. Lubomirskicli w Przeworsku, także w Grodnie we fabryce 
Tyzenhauza i w Kóżanej Aleksandra ks. Sapiehy. 



Jedwabne wyroby. 

Wyrobów jedwabnych fabrykę założył w Xyil wieku 
w Brodach Stanisław Koniecpolski w. lietman koronny, która 
jednak niedługo istniała. Była także fabryka wyrobów je- 
dwabny cłi przy końcu XVIII wieku w Grodnie Tyzenliauza. 
W Poznaniu założył bankier Klug" w drugiej połowie XVIII 
wieku dwie fabryki jedwabnych wyrobów, które w^edług za- 
świadczenia magistratu poznańskiego z r. 1784 wydawały towar 
równy zagranicznemu, a tańszy; jedwabne wyroby wyl^ony- 
wano także w XVIII wieku : w Krakowie, Drzewicy, Niemi- 
rowie, Korsuniu, Jędrzejowie, Kętach, Rzeszowie, Sokalu, 
w Różanej, Łańcucie i Warszawie. W ostatniem miejscu była 
fabryka nadana jirzywilejem Augusta III z r. 1750. (Wej- 
nerta: Starożytności Warszawy, tom V). W r. 1847 było 
w Warszawie (3 tabryl^ wyrobów jedwabnych, między któremi 
fabryka Henryka Reinecke wyrabiała także jedwabne serwety 
i kanwy jedwabne, l^^tóre mogły w zupełności zastąpić zagra- 
niczne. W Łodzi jest 8 fabryk wyrobów jedwabnych. 



Jedwabne chustki. 

(Obacz: Chustki). 

Igły. 

Pierwotne igły, które znane już były starożytnym, mia- 
nowicie Babilończykom , wyrabiano z ości rybich i kolców 



213 



drzewnych lul) rogowe. Pierwsze zaś metalowe ig'ły z usz- 
kiem w Europie sporządzano w r. 1370 w Norymberdze we 
fabryce Szwabacliera w r. 140G w Aug'sburg-u a w r. loGO 
w Anglii. W połowie XVII wieku założył Krzysztof Greniug 
w Londynie wielką fabrykę igieł, zkąd się po całej Europie 
rozchodziły. Ciekawą monog-rafię igły zamieściły Kłosy z r. 
1872 Nr. 3G8, jednak o ig-łacli wyrabianych w Polsce nie ma 
tam żadnej wiadomości, dlatego monografię tę uzupełniamy. 
AV Polsce najpierw zaczęto wyrabiać igły we Lwowie 
w XIV wieku ; za Kazimierza Wielkiego bowiem mieli tam 
igłarze swoje basztę do obrony; w Płocku z początlvU XIV 
wieku był jeden iglarz; w Sochaczewie w XV wielvu, w Kra- 
kowie juź na początku XVI wieku istniał cech iglarzów, 
który później upadł. W r. 1522 l)yli starszymi cecliu igłar- 
skiego w Krakowie: Matys Franckowicz i Jakub Brzeziński, 
a w r. 1538 Matys Gąska, Stanisław Janowski i M. Łyszka ; 
w r. 1570 byli tu iglarze: Dobiel, Jan Ołeniowski , Łyczko, 
Biernath; w r. 1587 był iglarz krakowski Gabriel bębni - 
.stą na wieży ratuszowej i dał miastu na bębnie znać o zbli- 
żeniu się wojska arcyksięcia Maksymiliana ubiegającego się 
o koronę polską; w r. 1(307: Łukasz Szczyrba, Paweł Mesz- 
ler, Wojciech Gąska, Stanisław Puszek, Piotr Krośnicki, Ję- 
drzej Rufka, Jędrzej Rejmann i inni. Wyrabiano także igły 
w XVI wieku: w Liwie, Stanisławówce, gubernii warszaw- 
skiej i w Warce. W Kłodawie potwierdził Zygmunt I w r. 
1535 cech iglarzów ; w XVII wieku wyrabiano igły : w Osiedlu 
i w Lesznie; w XVIII wieku w Grodnie we fabryce Tyzen- 
hauza, a z początku XIX wieku we Lwowie, gdzie w r. 1827 
było 2 iglarzy. AV XVI wieku kosztowało 1000 igieł na dzi- 
siejszą monetę 16 złr. w. a., a w r. IGOO igieł 1000 koszto- 
wało ówczesnych 8 złp. Iglarze podejmowali się niekiedy 
także robót płatnerskich, i tak zapisano jest pod rokiem IGI 3 
w wydatkach miasta Krakowa : „Iglarzom od przerobienia 
czterech par zarękawia starych pancerzów 2 grzywny 4 gr. 
Wyrabiali oni także prócz igieł haftki i łańcuszki. 



214 



Instrumenta fizyczne. 

w XVII wieku wyrabiał w Gdańsku nasz sławny astro- 
nom Heve]iusz sam dwa teleskopy od (> do 12 stóp dl ugości 
dla czynienia spostrzeżeń nad księżycem; później robił tele- 
skojiy od 40 do 150 stóp długości, które jednak dla giętkości 
rur bezużytecznemi były. Dwaj królowie polscy : Jan Kazi- 
mierz i Jan III, zaszczycili go swojemi odwidzinami i oglądali 
optyczne instrumenta przez niego samego robione, mianowi- 
cie pierwszy odwidzał go król z królową i całym dworem 
w r. 1(360, a drugi w r. 1667. Jan III naznaczył mu przy- 
tem pensie stałą i uwolnił od podatków nałożonych na słód 
potrzebny do jego browaru. (Sldmborowicz : Życiorys Heve- 
liusza. WarszaAva 1860). O swoich instrumentacli mówi He- 
veliusz w dziete swojem: Machinae Coelestls pars pouor etc, 
a wynaleziony jirzez niego instrument polemosl^op znajduje 
się w muzeum gdańskiem towarzystAva badaczów natury; 
udoskonalił on tałiże sextanse, kwadranse i celowniki. 

Instrumenta fizyczne wyrabiano w XVIII wieku w Kra- 
kowie u Franciszka Słupsłviego i w Grodnie we ftibryce 
Tyzenhauza. Z początku XIX w. zrobił w Grodnie ks. Do- 
minikanin S żukowie z dwa globy ;, jeden ziemsłd drugi nie- 
bieski, które się znajdują w gimnazium tamtejszem. (Niem- 
cewicz: Podróże). W tym samym czasie wyrabiali w War- 
szawie instrumenta fizyczne: Antoni Magier instrumenta 
meteorologiczne; Migdalski, mechanik uniwersytetu war- 
szawskiego; gabinety szlvolne tamtejsze posiadają mnóztW'0 
instrumentów jego roboty ; Liebisz, mechanik arsenału war- 
szawskiegO; trudnił się talvże budową narzędzi ścisłych, do- 
kładnie wyrobionych; między innemi wyrabiał także lunety 
nie ustępujące w niczem zagranicznym. Narzędzia matema- 
tyczne, fizyczne i meclianiczne wyrabiali także : Gustaw Ger- 
lach wagi kupieckie, busole, teodolity; Jakub Pik, Izrael 
Staffl i Ludwik Zeisler globy; wagi decymalne: Karol 
Jung i Ernest Land skroń; aparat gal wano plastyczny 



215 



wynalazł Adam Prażmowski w Warszawie, (Obacz także: 
Kompasy). 



Instrumenta chirurgiczne. 

w XVIII wieku wyrabiano instrumenta chirurgiczne ze 
stali suchedniowskiej w Suchedniowie, a z początku XIX w. 
w Warszawie u Samuela Gerlacha i Gustawa Manna, 
któreto wyroby Avarszawskie były tak doskonale, że wyró- 
wnywały angielskim. 



Instrumenta muzyczne. 

Jako najdawniejszy instrument rodu ludzkiego uchodzi 
trąba myśliwska z rogu wołowego, którą pierwsi myśliwi na- 
śladowali ryk wołu. W dawnej Polsce miały instrumenta mu- 
zyczne różne nazwy; głównie dzielono je na strunowe i dęte. 
Do pierw^szych należały: bandura (z włoskiego 'pandora), 
budowana jest w formie gitary i wzięła początek z lutni ko- 
zackiej ; bardon czyli lutnia ze strunami z kruszcu, przy któ- 
rej poeci swe rymy śpiewali; archilutnia z wdzięczniejszym 
nieco głosem; cytra, gitara, lira, drumla; teorban jestto 
udoskonalona bandurka, gatunek większej lutni w kształcie 
brzuchatym ze strunami ; balabajka ruska używana przez ko- 
zaków do akompaniamentu śpiewom i jest prawie to samo 
co bandura; mandolina z metalowemi strunami, harfa, wa- 
żniejsze ulepszenia harty winniśmy Niemcowi Hockbrukerowi 
około r. 1720, Stechtowi, Nadermanowi i Francuzowi Erar- 
dowi w nowszych czasach, który przez dodanie pedałów do- 
prowadził arfę do najwyższej doskonałości. Sławny muzyk 
Gluck wprowadził arfę do opery „Orfeusz" po raz pierwszy; 
najsławniejszym hartistą był Anglik Parish-Alvars, potem Za- 
mara w Wiedniu. Spohra żona także grała na arfie. Cymbały, 
klaicikordy, spinety, naksztalt małego klawikordu, klaicicym- 
bały, fortepian, pantalion tak nazwany od wynalazcy swego 



21U 



Pantaleona Hcl)eiistreita ze Saksonii ; klaiclsze. zwano dawniej 
tang-cnty z łacińskiego tcaigere dotykać, Rebeka, forma jej 
jak pół yiolonczclli, baryton czyli „viola di Gamba" w spo- 
sot)ie Yiolonczelli, skrzypce pocłiodzą od wyrazu „skrzyp" 
znane w najodleglejszy cli czasach; na starożytnych medalach 
bowiem przedstawiony bywa Apollo g-rający na skrzypcach; 
skrzypce dawniej nazywano u nas „gigą" albo „gajdą". 
Prawdziwe wydoskonalenie skrzypców datuje się dopiero od 
XVII wieku i zawdzięcza kremońskim takim artystom jak: 
8tradivarius, Amati, Guarneri, Bergunzi i inni, chociaż sam 
wynalazek skrzypców pochodzi z XV wieku. Skrzypce Stra- 
diyariusa sprzedają dziś po licytaciach mianowicie w Anglii 
po 500 funtów szterlingów t. j. około 5000 złr., a Guarne- 
rego po 300 funtów szterlingów czyli około 3000 złr. W r. 
1885 sprzedano na licytacii skrzypce sławnego muzyka Da- 
wida wyrobu Józefa Guarnerego z r. 1742 za 800 funtów 
szterlingów czyli 8000 złr. Oprócz tych fabrykantów są także 
sławne skrzypce: Cai)pa, Steinera, Raucha, Ruggierego, Tie- 
fenbruckera (z j)oczątku XVI wieku) i innych. Yinla albo al- 
tówka, violonczelU( czyli basetla, używana w Polsce bardzo 
dawano, skoro się upowszechniła w muzyce wieśniaków pol- 
skich, kontrabas' znany u nas oddawna pod nazwiskiem 
kioartnioli, a lud nasz nazywa go „maryną" (zapewne jakaś 
gruba Maryna musiała być do niego podobną) i kobza czyli 
staroświecka lira; na kobzie przygrywał zawołany bohater 
Samuel książę Korycki, którego Twardowski piorunem tu- 
reckim nazywa, gdy szedł w jassyr, pocieszając swoich towa- 
rzyszy. Była ona najpowszechniejsza w krajach nadwiślań- 
skich, zaś lira i bandura u Rusinów. 

Do dętych instrumentów należały: regał, dawny instru- 
ment z piszczałek odi)owiadających tonom, których dotykano 
się gałeczką z kości słoniowej osadzonej na rękojeści, ])odo- 
bn\' do cymbałów, domra czyli pierwotne organy wydosko- 
nalone, organy, cynek piszczałka podol)na do kornetu, dawny 
instrument, 'piszczele czyli zwykła jodłowa piszczałka, surmy 
gatunek piszczałek z wielkiemi dziurami, szalamaje rodzaj 
wielkiej oboi; dudy zwane kozą, jestto piszczałka i)rzypra- 



217 



wioną do skórzaueg'o worka, który diidarz gniecie pod pachą 
aby wydobył głosu; używaną ona l)y}a głównie u górałi 
i w Wiełkoi)oł8ce. Duda w Wielkopolsce różniła się od kobzy 
krakowskiej, g'órałskiej i ruskiej , że gTajeli sam ustami nie 
dął tylko zapomoeą mieszka nadymał, a przez to usta miał 
wolne do śpiewu. Dudarze bylito prawdziwi kronikarze pie- 
śni, im winniśmy dochowanie najdawniejszych i najpiękniej- 
szych poezyj rodzinnych. W XVI wieku chwalono mazowiec- 
kie dudy, z niemi chodzili pątnicy (pielgrzymi) zwani kurso- 
rami, a przygTywając śpiewali pieśni nabożne. Zimorowicz 
wychwala sławnego kobziarza Daniela. Jak lubiano za Zy- 
gmunta III dudy, widać z Miaskowskieg-o, który pisze: 

„Ale nie masz nad nasze z krzywym rogiem dudy. 
Bo te może mieć zawżdy i pachołek cliudy". 

Banduryści przetrwali długo polskich dudarzy i kobzia- 
rzy, bowiem istnieli do ostatnich lat panowania Stanisława 
Augusta. Dudka czyli trąbka zwinięta, Jlet , fiecik wiejski, 
fletnia pochodzi od łacińskiego wyrazu flarę dmuchać. Sła- 
wne tłety były szwajcarskie. Flet różni się od fletni, że na 
pierwszym dmucha się w poprzeczni, na drugim we wierzchni 
otwór. Flet sięga czasów przedpotopowych i zdaje się nale- 
żeć do wynalazków Jubala, 3.800 lat przed narodzeniem Chry- 
stusa. Bożka Pana i)rzedstawiają z fletem. Trzy rodzaje były 
fletu starożytnego, jakoto: flet Pana, który miał podobień- 
stwo do małycli organków i składał się z 7 piszczałek czyli 
flecików; liczba 7 piszczałelv stosowała się do 7 ciał niebie- 
skich czyli planet i tworzyła 7 tonów; niektórzy przypisują 
wynalazek ten j\Iarsiasowi. Flet fryijijski składał się z je- 
dnej tylko piszczałki i wyrabianym był z kości zwierząt, z me- 
talu lub drzewa : flet duheltoicy, który wydawał dwa tony 
jednocześnie i zwał się u Rzymian tihia i^ares. Znaczniejsze 
ulepszenia fletu przez zastosowanie kla])ek należy się Niem- 
com : W e n d e r 1 i c li i H u g o ; ulei)szenia zaś zaprowadzone 
przez Gordona, B(ihma i innych doprowadziły flet do 
doskonałości. Niektórzy uczeni utrzymują, że flet początkowy 
u starożytnych był instrumentem pasterskim, niczem nie ró- 



218 



żniącym sio od (i/Jsiejszej fujarki, zatem może najdawniej- 
szym instrumentem na świecie, Facjot wynaleziony został 
w r. 1539 przez niejakie,i;'o Afranio, kanonika z Pawii. 
Klarnet wynalazł w r. 1(390 Ivrzysztof Den ner, fabrykant 
instrumentów muzycznych w Norymberdze. Fujara, rodzaj 
piszczałki pasterskiej, g^l^le , .V?'^-*^'^' ? 0?^^^' podgórskie, je- 
dno z najdawniejszych słowiańskich instrumentów, miało 3 
struny druciane, które pałeczkami drewnianemi uderzano; 
byłato zdaje się ta sama vieilla, której używali dawni min- 
strele; grele, kornet narzędzie rogowe zakrzywione, do trą- 
bienia używane, krzyumia czyli trqha krzywa, zwana także 
krzywoszem. Trąby upowszechnione były w najodleglejszych 
czasach u Egipcian , Hebrajczyków i Babilończyków. Grecy 
i Rzymianie posiadali kilkadziesiąt gatunków trąb, których 
używali jako sygnałów lub jako orkiestry i)rzy igrzyskach 
i narodowych obchodach. Tromhona albo puzon wynaleziona 
została w XIV wieku, a trąba zwana w-ężem wynalezioną zo- 
stała w XV wieku przez Edmunda Guillaume, kanonika 
z Owernii. Do wydoskonalenia trąb późniejszych przyczynili 
się wielce: Hampel, Haltenhoff, Stel z i Sax; ostatni 
doprowadził trąbę do najwyższej perfekcii. W Polsce za cza- 
sów jeszcze Władysława Łokietka i Ivazimierza Wielkiego były 
trąby w używaniu, bowiem gdy król w^yjeżdżał w^ drogę, wy- 
syłano najprzód trębaczy, którzy oznajmiali swemi trąbami 
wyjazd lub przyjazd swych monarchów\ Ahdtankl rodzaj dudy 
jcstto bączek z przyprawnemi piszczałkami, pochodzi z j\Iul- 
tan ; pomorty jestto piszczałka basowa, o której już IŁej 
wspomina; Ivnapski widział to ogromne narzędzie na dworze 
Stefana Batorego gdy posłów przyjmował; sztort zagłuszał 
inne dęte instrumenta, jestto gatunek pomortu; szriary były 
dęte instrumenta używane u nas w XVII wieku; taraban 
czyli tulnmhoś jestto bęben długi, toteż doboszów zwano u 
nas dawniej „taral)ańczukami" ; tur jestto bęł)enek z dzwon- 
kami; trtifiuk dęty instrument, którego uż3'\vano do basu, 
a do cienkiego używano innego zwanego „Icawka" ; sipos czyli 
szyposz właściwie piszczałka, ^luzeum dawniej Swidzińskich 
dziś Krasińskich posiada kilka dawnych instrumentów pol- 



211> 



skicli. Oprócz tych instriinientów używane były jeszcze u nas: 
brzękadelka, dzwoneczki, fiet Derwisza, bębenek, flety geor- 
gijskie, pnzany, kotły, rogi angielskie, waltornie, klarynety, 
lutnie, giaskordy, trianguly, tanitany czyli chińskie dzwony 
używane w marszach pogrzebowych lub obrzędach religijnych, 
harmoniki, eolimelodikony i t. d. AV kościele w Rydarholmie" 
w Szwecii przechowanych jest wiele wojennych instrumentów 
muzycznych zabranych z Polski za czasów Jana Kazimierza. 
Po kościołach parochialnych weszła muzyka na skrzypcach 
i dętych instrumentach dopiero w XVII wieku w używanie. 

O Idawicymbalacli mamy wzmiankę w inwentarzu ru- 
chomości ł<:ościola w Borzęciczlcach w Wielliopolsce z r. 1660, 
gdzie jest powiedziano: „klawicymbał z fletem, skrzypiec ba- 
sowe, tenorowe i dy skautowe, kornety dwa, puzon jeden i re- 
gały dwa bez fletów", także mamy wzmiankę w opisaniu pa- 
łacu Kazanowskich w Warszawie za czasów Władysława IV 
przez Jarzemskiego i w opisie podróży po Polsce pani de 
Guebriaut przez Le Labaurenza (w Niemcewicza Pamiętni- 
kach o daicnej Polsce, w tomie III str. oOO i w tomie IV 
str. 143). Sarbiewski, poeta za Władysława IV, grał na 
klawicymbale, arfie i cytrze. Na dworze cesarzowej Elżbiety 
bawił Polak NoAvicki grający wybornie na cytrze. O jakicłiś 
cymhałach muzycznych wspomina już kapłan Teofllus, pisarz 
XI wieku, w dziele swem o sztukach rozmaitych (tłómaczo- 
ueni na jiolskie przez Teofila Zebrawskiego). 

W Wilanowie znajduje się do dziśdnia klaicikord kró- 
lowej ^larysieńki, żony Jana III, który małżonka cesarza au- 
striackiego Leopolda, wdzięczna za oswobodzenie Wiednia, 
miała przysłać w darze królowej polskiej Marii Kazimierze. 
Deka tego klawikordu ozdobiona jest ślicznym krajobrazem 
Van-Idena przedstawiającym parnas, na którym flgury ma- 
lowane są przez Diependecka. (Obacz Sldmborowicza: 
Wilanów). Do tego upominku przyłączyła cesarzowa i list 
własnoręczny, znajdujący się w arcliiwum wilanowskiem, jałv0 
posyłając jej ten instrument, pragnie: „ażeby znanym swym 
talentem w muzyce słodziła tęsknotę z oddalenia męża, a 
przybywającego powitała marszem triumfalnym". Drugi egzem- 



220 



plarz pudobnci;!) klawikordii znajduje się w Podliorcach, po- 
chodzi także i)() królowej IMarysieiice ;, sąto jednak wyroby 
niemieckie. IMalowidla na klawikordacli rol)ił także w XVI 
wieku Ba ech i a cc a, jak tego dowodzi instrument znajdu- 
jący się w j)ałacu Litta w Mediolanie. Yasari zaś wspomina, 
że Bronzino malował taki instrument dla księcia Urbino. 

W r. 1653 przedstawiony był rajcom krakowskim spis 
rzeczy })o dawniej zmarłej Agnieszce Grosz, pomiędzy któ- 
remi znajdował się także klawykorth i lyuthmja (lutnia), sza- 
cowane na 15 flor. W r. 1588 i)0 zmarłym mydlarzu kra- 
kowskim Jerzym llyszkowiczu przy innych rzeczach zapisane 
są dwa Jdaicikordi/, wielki i mały. Z tegoż roku inwentarz 
urzędowy po Ivrzysztofie 8więtkowiczu w Krakowie mieści 
w sobie: instrumentów trzy, jeden cyprysowy wielki, a dwa 
proste małe, Idatcikord i pedał; także po Janie Wędelskim, 
szklarzu krakowskim, został w r. 1588 klaicikord z pedałem. 
Krystyn G. Hubert, urodzony w r. 1714 we Wschowie, 
przyczynił sie do udoskonalenia fabrykacii klawikordów, pó- 
źniej przeniósł fabrykę swoje do Niemiec i bj^ł fabrykantem 
margrabiego z Beyreut. W r. 1430 Michał z Pilzna, kla- 
iclkordzistd , ])rzyjął miejslvie w Ivrakowie; widać więc, że 
klawikordy już w XV wieku były w użyciu i w ogóle są 
dawniejsze jak klawicymbały, które według Rettberga: A^Um- 
herg's Kunstlehen miał wynaleźć w r. IGIO Hans Haydeu 
w Norymberdze. Najdawniejsza wiadomość o klawikordzie 
znajduje się w rachunkach szpitala św. Jana w l^ruges z r. 
1404, że zapłacono 8 franł^ów za zastawę klawikordu. (Wec- 
kerlin: Alusiciana). Wynaleźć klawikordy miał Kristoforo 
we Włoszecłi w XIII wieku. Stanisław Korecki, dawny 
rzemieślnili warszawski , wyrabiał w zeszłym V\'iełvu klawi- 
cymbały. Jego roboty klawicymbał znajdował się z {)0czątkn 
XIX wieku w jednym domu w Pradze. Za Augusta III był 
w Warszawie pierwszy nauczyciel na klawikordzie Z a ń c z y k 
drugi Kraska, Polalv. 

Krzysztof Kicker, organista za czasów Zygmunta III, 
wynalazł instrument, którego nazwisko niestety nie doszło 
naszych czasów. Pali g o n i u s , kompozytor ])olski z XVI 



221 



wieku, miał być, jak powiada Starowolski w żyt-ionsie Leo- 
polity, wynalazcą jakieg'oś nowego instrunientii, którego je- 
dnak bliżej nie opisuje. W r. 1606 mieszkał w Krakowie To- 
masz Chi ar i, fabrykant instrumentów muzycznych dętych. 
W r. 1823 mieszkał w- Warszawie Wernitz, fabrykant in- 
strumentów dętych, a w Wilnie Zachilski, także fabrykant 
instrumentów dętych z początku XIX wieku. Instrumenta mu- 
zyczne wyrabiano z początku XIX wieku także w Płocku, 
w Lodzi, w Warszawie we fabryce Włocha F i o r c n t i u i e g o. 
Glaskordy wyrabiali z początku XIX wieku w Warszawie 
Migdalski i Staniszewski. Harmonikę słomianą wy- 
milazł żyd Jakubowski Samson, urodzony w Ivownie w r. 
1801; dawał on na tym instrumencie koncerta w Paryżu w r 
1832 i zadziwił niemało cudzoziemców, którzy go nazywali 
cymbalistą polskim ; Cherubini, Eossini, Paganini, Auber i inni 
wielcy mistrzowie, którzy go słyszeli, dali mu pochlebne za- 
świadczenia; daw^ał on także koncerta w Danii, w Niemczech 
i w Anglii. 

Skrzypce. Mateusz D o b r u c k i , lutnista krakowski zmarły 
w r. 1602, wyrabiał w Krakowie skrzypce, basy i cytry; 
w tym samym roku był w Krakowie fabrykant instrumentów 
strunowych Marcin G r o b 1 i c z ; nazwisko jego znaleziono we- 
wnątrz basetlł „Yiola di Gamba", należącej do jednej familii 
w Krakowie. Napis na niej był taki : „Na chwałę Bożą ukoń- 
czył Marcin Groblicz roku pańskiego 1602". W r. 1641 było 
w Gdańsku sześciu fabrykantów skrzypców (Loschin: Ge- 
schichte Danzigs) ; za skrzypce gdańskie, które dziś należą 
do wielkich rzadkości, żądają po 1000 złr. W XVIII wieku 
wyrabiał lutnie we Wrocławiu Jan Michał Giittler; wspo- 
mina o nim Dlabacz w swoim Kunstlerlexikonie. W r. 1789 
robił skrzypce w Ujciu solnem K. B u r z e ń s k i ; także w Kra- 
kowie wyrabiano w XVin waeku instrumenta muzyczne. Po- 
likarp Zieliński, fabrykant instrumentów lutniczych w War- 
szawie, wyrabiał z początku XIX wieku skrzypce nieszcze- 
gólne. H. Ruder t, fabrykant instrumentów smyczkowych 
w Warszawie od r. 1833, wyrabiał skrzypce według Guar- 
nerego po 150 rubli, gitary o 11 strunach ])o 1.50 rubli, man- 



222 



dolinę, filomele, cytrę oraz struny na skrzypce; skrzypce Je^o 
odznaczały się pięknem wykończeniem; ojciec je^o h\\ także 
fabrykantem instrumentów smyczkowych w Warszawie i byl 
jeg'o nauczycielem. Baranowski, ojciec zdolnego skrzypka 
Kazimierza i Kanigowski mieli z początku teg'o wieku 
w Warszawie fabrykę instrumentów smyczkowych ; smyczki 
ostatniego Avyrobione są według formy Stradirarego. Kern- 
roth, fabrykant instrumentów strunowy cli w Warszawie z po- 
czątkiem XIX wieku; wyroby jego dosyć cenione. W Łodzi 
założono w r. 1824 fabrykę skrzypcóAv ordynaryjnych. (Obacz 
Oskara Flatta: Opis miasta Łodzi). A. Rakowski, nau- 
czyciel yiolonczelli w Paryżu, wynalazł nowe smyczki do 
skrzypców i do A-iolonczelli w r. 1834. 

Fortepian^/ zaczęły się rozpowszechniać dopiero od 
1780 r., i to g-łównie we Francii i Niemczech. Wynalazcą 
mechanizmu młotkowego we fortepianach jest Gottfried Sil- 
bermann, sławny fabrykant organów we Freibergu, współcze- 
śnik Seb. Bacha. W Warszawie istniała już za Stanisława 
Augusta fabryka fortepianów. AV r. 1787 ukończył Jakub 
Machowslvi, fabrykant instrumentów strunowych w Gdań- 
sku, fortepian machoniowy na wzór angielsl^icb. W Gdańsku 
wyrabiał wówczas także niejaki Jan Rauscher instrumenta 
muzyczne strunowe; jest on także wynalazcą strojenia kla- 
wikordów według nowego pomysłu; wyrabiał również mono- 
kordy i flety. W XVin wieku założył Masłowski fabrykę 
fortepianów w Poznaniu; był on także wynalazcą harmoni- 
cznego klawikordu, Ictóry w r. 1805 dał ])oznać w Berlinie 
i nazwał go : ,,Harmonisches CIavier" ; trudnił się także ze- 
garmi strzowstwem . 

Z i)oczątku XIX wieku założył fabrykę fortepianów 
Huto ba w Wilnie około r. 1840, Pol w Kamieńcu podol- 
skim, Tarczyński fabrykant fortepianów w Łęczycy około 
r. 1835, na Litwie także Oszmianiec i Bielski. W Lu- 
blinie było w r. 1827 dwóch fabrykantów fortepianów Szuk 
i Lcjlcuni; we Lwowie równocześnie także dwóch fabry- 
kantów fortepianów. W Krzemieńcu założyli około r. 1830 
Czisak i Peters en fabrykę fortepianów, póżińej przenie- 



22c 



śli się do Kijowa, g'dzie wyrol)y ich zyskały wielkie powo- 
dzenie: na icli fortepianach g-rywano p<» licznych dworach na 
Podohi, Wołyniu i Ukrainie. W Kaliszu miał około r. 1840 
Hintz fabrykę fortepianów. Piastunowicz miał około 
r. 1840 fabrykę fortepianów w Wilnie. Andrzej Pijanowski, 
uczeń Erarda z Paryża, emigrant z r. 1831, założył w Cłiar- 
tres fabrykę fortepianóAY. Pławi ński ma fabryl^ę fortepia- 
nów w Ivijowie. Michał Zieliński, rodem z Wołynia, emi- 
grant z r. 1831, uczeń sławnego Pleyela, założył fabrykę in- 
strumentów muzycznych w Bordeaux. Ziernicki faluTkant 
instrumentów strunowych w Krakowie. W r. 1804 ł)yło w Kra- 
kowie () fabrykantów instrumentów muzycznych. W ^liecłio- 
wie była tahryl^a fortepian(»w W i ę r k a. Feliks J a s t r z ę b- 
ski rodem z Litwy, emigrant z r. 1831, założył w r. 1838 
w Brukselli fabrykę fortepianów; w r. 1841 otrzymał na wy- 
stawie za swoje wyroby medal i został mianowany fabrykan- 
tem lvrólewskim: w r. 1851 otrzymał na wystawie powszech- 
nej w Londynie medal honorowy; jeg"o fortepiany rozchodziły 
się po całej Europie i Ameryce. 

Najświetniej jednak ]'ozwinęla się u nas fabrykacia for- 
tepianów w Warszawie w XIX wiełcu. Wymieniamy tu war- 
szawskich t'al)ry kantów : Jan I^ i e 1 a w s k i , Antoni H o f e r, 
K e r n t o j) f , Jan K a c z k o w s łv i , K a m i ń s k i , Z d r o d o w- 
ski, Troszeł, BudynowMCz i Julian IMałecki. Forte- 
piany Kr al la i Seidłera, których fabryka istniała już 
w r, 1842, uchodzą za najlepsze w całej Polsce. Liszt pod- 
czas swej bytności w Warszawie grał na ich fortepianacli 
i chwalił je. Fortepiany Karola Lehmaua warszawskie zbli- 
żają się do wyrobów paryzlvich Erarda; fabryka Maksa 
istnieje od r. 1822 i liczy się do lepszych. Fortepiany z ta- 
bryk warszawskich : Leszczyńskiego, B u c h o 1 1 z a , J a n- 
seua i Brinnera również liczą się do lepszych, ostatniego 
z wynalazkami pod nazwiskiem : eolimelodicon, eolipantalion, 
trombonion. Długosz wynalazł v: r. 1825 w Warszawie nowy 
instrument nazwany aelopantalon ; jestto rodzaj organów od- 
znaczający się wielką rozmaitością tonów; Cłiopin grywał na 
nim i był nawet w Warszawie do koncertów używany. L a b o- 



224 



radzki zalo/yl w Warszawie fal)rykę fortepianów w r. 1841. 
Medlingen jest jeden z dawniejszych fabrykantów, Fer- 
<lynand M ii 1 1 e r , Nowacki, S t a h 1 Mikołaj zmarły w r. 
1 850 , S z c z e r b i ń s k i Cyprian , W i n e n Ludwik , Antoni 
Z a lv r z e w s lv i , Z e ni b r z u s k i , S a k o w s k i fabrykant 
pianin, wszyscy w Warszawie. Roman Piotrowski wyna- 
lazł w r. 1844 w AYarszawie nowy instrument do strojenia 
fortepianów, który nazwał „akordometer", a o l^tórym sam 
Elsner napisał rozprawę umieszczoną w Kurierze icarszaw- 
skim. Jan Kunicki posiada w Warszawie ffibryke harmonii. 

Fortepiany warszawskie równają się wiedeńskim ; wi- 
dzimy, że Warszawa niemałą ilość labrykantów fortepianów 
posiadała i niemałą też ilość fortepianów wyprodul5.owała, 
litóre się po całej Polsce rozchodziły. 

W drugiej połowie XVIII Avieku wyrabiał w Krakowie 
Głowacki fortepiany kształtu stolikowego. Zientarski, 
fabrykant fortepianów av drugiej połowie XYIII wieku wyra- 
biał również fortepiany Icształtu stolikowego z fletami. Z po- 
czątku XIX wieku była w Krakowie fabryka instrumentów 
muzycznych. 

O instrumentacli muzycznych w Polsce pisali : Aleksan- 
der Obodziński w dziełku swojem: Pandora starożytna 
monarchóio polskich, wydanem w Krałiowie w r. 1640; Adam 
Jar z emski, muzyk za czasów Władysława IV; Adam ks. 
Czartoryski av czasopiśmie naulvOwem imienia Ossoliń- 
skich z r. 1828, a za nim Łukasz Gołębiowski i Woj- 
ciecli Sowińslii ^n Słowniku muzyków polskich-^ Kazimierz 
Łada w Historii nuizyki i inni. (Obacz także: Organy). 



Introligatorstwo. 

Jak w początkach wprowadzenia do Polski chrześciań- 
stwa przy klasztorach biblioteki i)ierwszy zawiązek miały, 
a zakonnicy byli ])ierwsi, którzy rekopisma przepisywali, tak 
też i oni byli pierwsi, którzy zaczęli te rekopisma oprawiać. 
Dawniej oprawiano książki w korek lub w deski, powlekane 



225 



skórą gładką, lub na której wyciskano rozmaite ornamenta, 
ztąd też pochodzi przysłowie : „przeczytać książkę od deski 
do deski". Także oprawiano książki w ])erg-amin albo w sre- 
brne lub złote blacliy, kość słoniową, w als.saniit, adamaszek 
lub rozmaite hafty. Tak n. p. w l)ibliotece w St. Gallen znaj- 
duje się ewangielia i jeszcze jeden manuskrypt oprawne 
w prześlicznie przez Tutila rzeźbioną kość słoniową jeszcze 
w r. 900. W Norymberdze znajduje się dzieło Tuchera: Ge- 
scJdechterbuch, oprawne w alcsamit z okuciem prześlicznie 
rzeżbionem w srebrze, roboty sławnego złotnika Hansa Iv e 1 1- 
uera z r. 1559. Ze u nas sztuka ta oddawna l>yła w uży- 
ciu, mamy tego najlepszy dowód na dziełach XV, XVI, XVII 
wieku, dochow^inych w naszych krajowych bibliotekach, lecz 
rzadko lś.tóry introligator kładł nazwisko swe na książce przez 
siebie oprawionej, toteż trudno jest zebrać ich nazwiska, 
chyba z aktów miastowychby się to uskutecznić dało. Ty- 
tuł dzieła wybijano nie na grzbiecie, ale na wierzchniej stro- 
nie oprawy. Pierwszy, który zaczął na grzbiecie lisiążki wy- 
bijać tytuł i autora, był w XVI wiel^u introligator w Paryżu 
Gro lii er. Oprawy wspaniałe i nader wykwintne, j aide spo- 
tykamy w XV i XVI wieku, świadczą o prawdziwie este- 
tycznym smaku ich wykonawców. Okładka n. p. XVI wieku 
wygląda jakby mozaika , złożona z piękny cli prostokątów, 
obejmujących w wypukłych odcislvach postacie świętych, mę- 
żów słynnycli w świecie, albo sceny rozmaitej treści. Odciski 
te, podobne do płazkorzeźb, są niekiedy arcydziełami w swoim 
rodzaju. Chcemy tu wymienić kilka takich arcydzieł oprawy 
dawnych książel\ i tak: w zbiorach kurni ckicli znajduje się 
książka do nabożeństwa oprawna w srebro filigranowej ro- 
boty, książka ta dedykowana „Marii Ludwice z Gonzagów 
polskiej i szwedzkiej królowej". Pani Augustowa Potocka 
posiada książkę do nabożeństwa rękopisemną na pergami- 
nie, oprawną w srebro filigranowe roboty z końca XVI w. 
Bibliotelva jagiellońska posiada oprawę książki Anny Jagiel- 
lonki; na amarantowym atłasie są orły jagiellońskie po obu 
stronach wypuldo perłami naszywane i takiż szlak z haftem 
złotym; litery naszyte: A. J. R. P. i rok 1582. Biblioteka 

15 



22(i 

kapituły gnieźnieńskiej i)(isi;i(lM mszał św. Wojcieelia \v srel)ro 
ślicznie oprawny z płazkorzeżbanii. ])ił)lioteka akademii wi- 
leńskiej ])Osia(la niektóre dzieła, które Zyg-nmnt August ze 
swojej Ijibłioteki Jezuitom darował, są one oi)rawne w skórę 
wytłaczaną z herbem królewskim. Około 50 dzieł z tej l)i- 
błioteki dziwną losów koleją znajduje się ol)eenic w bildio- 
tece gimnaziałnej u św. jMarii ]\Iag'daleny w Poznaniu, dokąd 
się dostały ze Szremu; napis bibliotekarza na niektórych 
książkach z r. 1G04 poświadcza, że darowane zostały Icościo- 
łowi paratiałnemu szremskienm ])rzez Jana Barskieg'o, kano- 
nika krałś:owskiego. Wszystkie te książki jednako oprawne 
są w skórę, z ]irzei)ycłiem królewskim , na której wybijane 
są naokoło aral)eski i ozdol)y, wystawiające sceny z Pisma 
świętego. Na pierwszej stronie tytuł książki złoterai literami, 
w środku herb królew\ski wyzłacauy; na drugiej ])odobneż 
ozdol^y, a w środku złoty napis: Sfgismundi Au gust i regis 
momtmentum, z r. oprawy. ( Prz/jjacitl ludu, Kr 33 z r. 183(5, 
podaje jedne z tych książek odwzorowaną). Wiele zaś z tych 
ksiąg, które król Zygmunt August po ojcu posiadał, l)yły 
oprawne w aksamit i adamaszek, te się dostały częścią do 
kościoła Św. Anny na zamku krakowskim, częścią wileńskiemu 
kolegium Jezuitów, zkąd je zabrano jak i wiele innych dro- 
gocennych rzeczy do Petersburga. O tych zabranycli l)il)lio- 
tekach w Polsce ciekawe szczegóły podają Lelewel w swo- 
ich bibliograticznych księgach i ks. Polkowski w album mu- 
zeum narodowego w Kapperswiłl z r. 1872. Hr. Konstanty 
Przezdziecki posiada także książkę z ))iljlioteki Zygmunta 
Augusta z lierbami króla i napisami wyciśuiętemi na okład- 
kach i inną Marii Leczczyńskiej, królowej polskiej z jej her- 
bami wyciśniętemi na oprawie. Hr. Ludwik Krasiński po- 
siada okładki książkowe srebrne, grawerowane z XVII w. 
Kastawiecki i Przezdziec'lvi w swoicłi : Wzorach sztuki śre- 
dniowiecznej podają rysunki : a) książki z portretami Bar- 
bary Radziwiłłówny i Elżbiety Austriaczki, która była wła- 
snością Zygmunta Augusta; oprawa z aksamitu karma zyno- 
wego z klamrami i narożnikami złotemi, w pośrodku każdej 
strony medalion zloty, w jednym cyfra Zygmunta Augusta, 



227 



^y drugim popiersie jego; książka ta należała później do Ta- 
deusza Czackiego; b) książki do nabożeństwa Anny Jagiel- 
lonki, córki Zygmunta I, a żony Stetana Batorego, ze srebra 
filigranową robotą Avyrobiona; c) książki do nabożeństwa 
królowej Marii Ludwiki, 0})rawna ona jest w srebro prze- 
ślicznej filigranowej roboty, w środku cyfra królowej. O in- 
nych ojirawach nie wspominamy, dodajemy tylko, że w bi- 
bliotece królewskiej w Monachium znajduje się modliteirińh, 
córki Jana Sobieskiego, Teresy Kunegundy, elektorowej ba- 
Avarskiej, pisany na pergaminie w r. 1077 w formacie ósemce, 
oprawny prześlicznie, sprzączki i narożniki ze złota, perłami 
i diamentami wysadzane. Książki z biblioteki Stanisława 
Augusta, z których sami kilka posiadamy, oprawne były 
w skórę gładką ze złoconym monogramem Stanisława Augu- 
sta i koroną królewską. 

We wrocławskich bibliotekach dopiero w XVI wieku 
znajdują się podpisy introligatorów na książkach n. p. Jo- 
hannes der Buchbinder 1502, Christiauus Merke 1524, 
Heinrich Fuchs 1524. O introligatorach krakowskich już 
pod r. 1407 znajduje się wzmianka. Bandtkie pisze w swo- 
jej historii drukarń krakoicsldcli (str. 235), że Jan Haller, 
drukarz, miał rozmaite kontrakty z introligatorami jemu zadłu- 
żonymi n. p. z Piotrem Wald r. 1511 i z Henrykiem Suse- 
mund r. 1514. Jan Haller wyraża nawet ceny, za które ci 
introligatorowie oprawiać mają. Introłigatorowie krakowscy 
na wzór wrocławskich zdawna miewali budy czyli kramiki, 
w których przedawali książki. Cech introligatorski uprzywi- 
lejowany był już w r. 15(35, w Warszawie dopiero w r. 170o. 
Jan HI wyrokiem z 1 marca 1G7() postanowił: iżby opra- 
wnych książelv z zagranicy nie sprowadzać, że wolno star- 
szym cechu zabierać je u sprowadzających, tudzież żeł)y ża- 
den drukarczyk, paciornik, oprócz bibliopolów, drukarzy, także 
introligatorów krakowskich, ksiąg i książek wszelakich intro- 
ligowanych przedawać nie ważył się". (Bandtlde 48G). W końcu 
XYI wieku był w Krakowie zdolny introligator Balcer L a n- 
gno, w tym samym czasie odznaczały się wyroby francuzkie 

15* 



22'^ 

slawneg'o introlig-atoni Gro lii er, które dotąd po różnych 
bibliotekach widzieć można, o którym wyżej była wzmianka. 
W r. 1()()4 akademia krakowska kazała zrobić odpis 
tomu I z autografu dziejów długoszowych dla Jerzego Osso- 
lińskiego i oprawić go introligatorowi Błażejowi z Kazi- 
mierza w safian ze złotemi brzegami i srebrnemi klamrami. 
(Muczkowski : Wiadomość o rękopiśmie historii Długosza 
str. 20). W drugiej połowie XVIII wielvu był w Krakowie 
introligator Piechocki, który robił dla biblioteki jagielloń- 
skiej. Introligatorowie av Poznaniu stanowili w XYI wieku 
osobne bractwo, liczba więc ich musiała być znaczną, później 
do roku 1780 połączone ł)yło bractwo introłigatorslś.ie z bra- 
ctwem konwisarskiem i ludwisarskiem. W XVI wieku opra- 
wiano także książki w świńską skórę, później w skórę cie- 
lęcą zaczęto oprawiać najpierw we Francii, zkąd pocliodzi 
nazwa „Franzband" ; ze wschodu i Hiszpanii przyszły oprawy 
w skórę kozłową, które nazywano w Niemczech „Corduau", 
we Francii „Maroąuiu", a w Anglii „Marocco". Anglicy za- 
prowadzili oprawy w płótno angielsl^ie, a wreszcie nalś:oniec 
za naszych czasów używano do oprawy tełvtury. Siarczyński 
w dziele swojem : Obraz loiehii 'panowania Zygmunta III 
powiada, że za Zygmunta III nie znano innych introligato- 
rów, jak tylko Żydów, dlatego cechów swych nie mieli prócz 
Krakowa, Warszawy i Wilna, gdzie byli chrześcianie, ale i ci 
obwiniali Żydów, że im przeszkadzali, zajeżdżając w góry, 
drożyli deski do oprawy potrzebne. W AYilnie należeli l^się- 
garze av dawnych czasach do cechu introligatorskiego, który 
miał monopołium sprzedaży ksiąg. Jan Kazimierz wydał wi- 
leńskim introligatorom przywilej drukowany w Kraszewskiego : 
Wilno, tom IV, str. 71. W XVIII wieku był w Warszawie 
zdolny introligator Krzysztofowicz. W ostatnich czasach 
wyroby introligatorskie M. Tenczykowskiego w Krakowie, 
Wierzbickiego we Lwowie i Antoniego Chodowiecłciego w War- 
szawie odznaczają się gustem i dobrocią. (Obacz: Majster- 
sztyki). 



229 



Jubilerstwo. 

Obacz: Zlotnictwo). 

Juchtowe skóry. 

Najsławniejsze skóiy juchtowe wyrabiano w XVIII w. 
w Bielsku, Gdańsku, Mińsku, Slucku, Kowalu i w Tulczynie. 
Sławne były tałcże litewskie juchty. (Obacz także: Gar- 
barnie). 



Kadzidło. 

z początku XIX wieku w^i^abiano kadzidło Ay War 
szawie. 



Kafle. 

Już starożytność znała oprócz mozaikowych podłóg" także 
podłogi wykładane, Avypalonemi glinianemi tafelkami roz- 
maitej formy i wielkości; później były te tafelki ozdobnie 
prasow^aue i polewane. W Xni i XIV wieku ozdabiano te 
tafelki najczęściej zwierzętami. Od XVI wieku używano tych 
tafelek także do wykładania ścian, mianowicie w Niemczech, 
dokąd sztulca ta z Holandii przyszła. Tafelki te albo każda 
dla siebie, albo wiele razem stanowiły całość ornamentu i za- 
przeczyć nie można, iż ozdoby tych tafelek stoją w ścisłym 
związku z kol)iernictwem , l^tóre wówczas podobnież ozda- 
biano. Prześlicznemi kaflami kołorowanemi ze złotem są wy- 
kładane ściany perskich moszei; na pojedynczych płytach 
są słowa, które później przystosowane do siebie, tworzą całe 
zdania z Icorauu. W Niemczech i Szwajcarii używano już 
kafli w XI stuleciu. Germańslvie muzeum w Norymberdze 



280 

posiada pic'l<^iiy /.'>iór polcwanycli kafli z XIII wieku, które 
służyły (\o wykładania ścian i podlói;- i przepyszny zbiór ])ie- 
eów kaflowych polewanych niemieckich od XV wieku aż do 
XVIII wieku, ])rze\vażnie w styhi odrodzenia. AV Salzburg'u 
zaś znajduje się w zandvu starożytny })iec kaflowy w styhi 
gotyckim. 

Najdawniejsze piece kaflowe znajdują się w Meran 
w zamku i w zamku Hoheusalzbur.^'. (Ifiethe podziwiał l^a- 
flowe piece w Szwajcarii i pisał o nicli: „Es ist was Sdio- 
nes und Erbaulicłies um die Sinnbilder und Sittenspriiclie, die 
man hier aut' den Ofen antriftt". I rzeczywiście sztuka ta wy- 
wyrabiania pieców kaflowych w Szwajcarii szczeg'ółniej się 
rozwinęła i datuje się jeszcze z czasów, Idedy sztuls:a z rze- 
miosłami w ścisłem połączeniu była. W j)ołudniowych kra- 
jacli używano przeważnie łcominków, w północnycłi zaś, za- 
tem u Słowian, Niemców i w Szwajcarii, pieców. Pierwszy 
początełc pieców powstał prawdopodoljnie z naczyń g-łinia- 
uycli, w którycłi cłiowano ciepłe materiały, ałbo łcamienie 
ogrzane, l^y powoli ciepło z tego naczynia wychodziło. Wła- 
ściwe piece najdawniejsze znane nam są z r. 820, miano- 
wicie z planu klasztoru w St. Gałlen, lv:tóry w tym roku wy- 
konanym został; czyto jednak ł)ył piec kamienny, czy ka- 
flowy, to niewiadomo; także piec starożytny w Marienburgu, 
który był 12 stóp długi, a 10 szeroki, należy do najdawniej- 
szych zabytków tego rodzaju. W (idańsku był w Artushof 
})iec l^aflowy z XVI wieku największy, jakie tego rodzaju 
istniały, bo miał 10-7 metrów wysokości ; kafle z tego pieca 
miały 10-5 cm. w kwadracie. Piece żelazne najwcześniejsze 
nie sięgają dalej jak po rok 1400, a do takich zabytków 
należy piec żelazny z XVI wieku w Eapperswillu w ratuszu, 
na którym figury przedstawione są w guście Holbeina. 

Najdawniejsze znane kafle są te, które starożytnilc Hef- 
ner Altenek w Tannenbergu odkrył i opisał, pochodzą 
(me z XIV wieku, gdyż w r. 1399 ogień spalił cały zamek, 
a kafle te na gruzacli zamku znaleziono. W XVI wieku do- 
szła sztuka wykonywania pieców kaflowycli w Niemczech 
tak pod względem piękna, jak i pięknego koloru, do szcz3^tu. 



231 



Najsławniejsze jednak piece kaflowe w Szwajcarii wyrabiano 
w XVII wieku i to w mieście Winterthur. Ponieważ i w Pol- 
sce dotąd znaleźć można kaflowe piece ze Szwajcarii spro- 
wadzane, przytaczamy tu zatem nazwiska niektórych głośniej- 
szych tahrykantów szwajcarskich pieców kaflowych. I tak: 
Henrylv Stadłer 1(»7(>, może jaki protoplasta artystów Sta- 
dlerów, ])óżnicj w Polsce zamieszkałych, Hans Heinrich Or aaff 
(Hartner) w AVintertlmr 1(368, oznaczał piece swoje także 
głoslś^ami H. H. G., Ludwig Pfau 1020, znaczył piece swoje 
także L. P., Hans Heinrich Pfau KUG, Abraham Pfau od 
r. l()3f) — 1(3GS, Hans, Christof i Bernard Ehrhard w Win- 
terthur, znaczyli także swoje piece monogramem z liter H. i E. 
albo H. C. E., albo B. J]., Brennwald w Winterthur zna- 
czył piece swoje także literami H. B., Jakub Forrer, Ru- 
doli)h K a u f m a n n , Andreas S t u d e r , Hans Ulrich R e i n- 
hart, Ottmar V ogier 172G, Hans Jakub Diiuiker 1724 
i t. d. Przepyszne piece kaflowe z czarną glazurą wyrabiał 
w XVII wieku w Niemczech także Adam Vogt, którego 
roboty piec dotycliczas w Augsburgu w ratuszu się znajduje '). 
Do Polski przyszedł wyrób kafli z Włoch, gdzie w XV 
i XVI wieku szczególnie się rozwinął. We Włoszech wsławił 
się tą sztuką niejaki Jerzy Andreoli z Gubłńo, który uży- 
wał szczególniej rul)inowego połysku, do którego wprowa- 
dził odcienia srebra i złota i inne odmiany l)arw pośrednich. 
Wyroby jego naśladowano poniekąd i w Polsce. Kronika mia- 
sta Lwowa wspomina, że tam istniał dawniej w pałacu arcy- 
biskupim w rynlvu pokój, którego ściany wyłożone były nie- 
gdyś kaflami rozmaitych barw, a szczeg<>lnie złocistemi. Kafle 
te były niezawodnie wyroljcm krajowym , tem więcej, że 
w dawniejszych czasacli a nawet i w zeszłym wieku sta- 
wianie olbrzymich pieców kaflowych po liomnatach zamko- 
wych i domach ol)ywatelskich było prawie i)owszechnie uży- 
wanem; zresztą wiemy także z kontraktu wydzierżawienia 
wsi Łaszewo przez Jerzego Granowskiego p. Dąbrowskiemu 
z r. 1G05, zamieszczonego w Raczyńskiego: Wspomnieniach 



^) Liil»ke: Die (tlte)i (Jfpn ilcr S:-Jiicftfz 1865. 



232 

Wielkopohll (tom I, str. 135), że wówczas we dworze tej 
wsi był piec kaflowy ])olewany, rohoUj Uroirskiej, iimsiala 
zatem istnieć już w XVI wieku we Lwowie fabryka kafli. 
Na kościele Benedyktynek w Toruniu widać całe napisy i;'o- 
tyckiemi literami z kafli polewanych układane. W Grodnie 
cerkiew ]3azylianów ma zewnętrzne mury wykładane kaflami 
polewanemi w krzyże i inne wzory; cerkiew ta pochodzi 
z r. 1490, jak świadczy napis na kamieniu od strony za- 
chodu na niej wyryty. W Gomhinie są w kościele cegły po- 
lewane kaflowym sposobem z ^yytłaczanemi różnemi figurami, 
jakoto : św. Wojciecha, lś.rzyżem, orłem i gryfami, prawdopo- 
dobnie krajowego wyrobu. Na wystawie starożytności war- 
szawskiej z r. 185(] były ułamki kafli ze zamku czerskiego 
z orłem jagiellońskim ; ze starożytnej turmy w Płoclcu, kafel 
zielony polewany i ze zand^u kowieńskiego z końca XVI w. 
Dotąd w ścianacli różnycli domów starego miasta Kowna 
tkwi dużo płazlvorzeż]) z gliny palonej, które z tegoż czasu 
pochodzą. 

W r. 1882 odnalazł profesor uniwersytetu lwowslviego 
Izydor Szaraniewicz ślady cerkwi w Załukwi pod Haliczem, 
pochodzącej jeszcze z XII wieku, w której podłoga Ijyła wy- 
kładaną samemi kaflami różnej formy, najwięcej lvlinowej ; 
glina w ty cli kaflach jasna, starannie przerobiona, dobrze 
wypalona i w formacłi wyciskana; polewy na nicli są zie- 
lone, jasno żółte, białawe, siwe i brunatne prawie czarne. 
Kafle te, które szczęśliwie wydobyto, zdaje się, że musiały 
być na miejscu wyrabiane, gdyż i glina odpowiednia na miej- 
scu się znajduje; byłyby to zatem najdawniejsze u nas wy- 
rabiane kafle, bo jeszcze z XII wieku pochodzące. Kilka oka- 
zów z nicli znajduje się w domu narodowym i zbiorach szlcoły 
politechnicznej we Lwowie, kilka zaś posiada prof Szaranie- 
wicz ; rysunki ich zaś podał prof Zacliariewicz w czasopiśmie 
Dźwujnia z r. 1882 (organie towarzystwa politeclinicznego 
lwowskiego) i w osobnej odł)itce. 

Na kaflach najdawniejszych polewanycli , używanych 
u nas, koloru czarnego, niebieskiego, zielonego lub innego 
były malowidła ludzi, lierbów, ptaków lub roślin. Zduństwo 



'oo.n 



więc zatem stało u nas wysoko. O piecach polewanych wspo- 
mina inwentarz zamku radoniskieg'o z czasów jagiellońskich, 
że się tam znajdowały. (Sobieszczański : Wycieczka archeo- 
logiczna ir giihernii radomskiej). Piece kaflowe w księdze 
wydatków na budowania w zamku niepołomickim z r. 15(38 
nazywano: skliane jjiece. Towarzystwo przyjaciół nauk w Po- 
znaniu posiada w swoich zbiorach piec z kafli kolorowych, 
niegdyś własność króla Stanisława Leszczyńskiego. Łukasze- 
wicz w swoim opisie kościołów w Poznańslś.iem powiada, że 
wiele flisów na posadzki po rozmaitych kościołach dyecezii 
poznańskiej sprowadzano w dawnych czasach ze Szwecii. 

W Polsce wyrabiano kafle : w Niepołomicacli z początku 
XYI w4eku, z tutejszych kafli złożone były 2 piece w zaniku 
krakowskim na dole w izbacli czeladnych; także we Lwo- 
wie, jakeśmy już wyżej wspomnieli i we wsi Kruchowo pod 
Trzemesznem w Poznańsldem przy końcu XVI wieku; wy- 
roby kruchowskie, które były na wystawie starożytności 
w Warszawie w r. LS5G, ozdobione są orłami jagiellońslciemi 
i herbami: Habdank, Jelita, Ogończyk, jałioteż różnemi po- 
staciami ludzi i zwierząt. W Gdańsku wyrabiano kafle w XVn 
wieku ; z tutejszycli kafli umyślnie dla Podhorzec wyroltio- 
nych, jest piec ogromny w Podliorcach biały z błękitnenu 
herbami Rzewuskicłi „Krzywda". Muzeum przemysłowe miej- 
skie we Lwowie ])osiada z tabryki gdańslv.iej dwa piece, 
z których jeden szczególnie nader cennym jest okazem, gdyż 
nie jest on z jednakowych kafli; do pieca tego lvafle były 
po wypaleniu stosownie dobierane, przed wypaleniem zaś 
musiał piec być zupełnie złożony i dopiero malowany, gdyż 
stanowi jeden artystyczny ornament; wart on najmniej 1000 fl. 
Baliński wspomina, że kaflami gdańskiemi była wyłożona po- 
sadzka w zamlai Sobieskiego y\ Jaworowie. \Y biskupim pa- 
łacu w KralvOwie Inły dwa piece z kafli oznaczonycłi, jeden 
ornamentyką i cyfrą P. G. (Piotra Gębickiego, biskupa, zmar- 
łego w r. 1(357), a drugi z lierbami Ostoja, l^iskupa Szysz- 
kowskiego, zmarłego w r. 1(J30. (Mączyński: Pamiątka z Kra- 
kowa, część III, str. b\). AV pobliżu ruin zamku Ogrodzieńca 
w powiecie olkuskim, znajdują się ślady osady, gdzie wypa- 



234 



lano dawniej kafle o różnobarwnej i)olewie z bogatą orna- 
mentyką do pieców zamkowych ; także wypalano takie kafle 
w XVIII wieku w Złotym Potoku w ziemi olkuskiej, z któ- 
rych w zandś-u piece były składane: zamek ten spalił się 
^Y r. 1.ś;32, tatelki były ł)iałe, pokryte niebieskiemi lub fiole- 
towenii malowidłami, a wyrabiał je kmieć nazwiskiem Garn- 
carz, łiLtórego potomek dotąd tam mieszka. Jedynym może 
zabytkiem tego rodzaju, jalvi się w całości do naszycłi cza- 
sów przechował, jest lś:omnata w zamku w Oleszycach , da- 
wnej siedzibie Sieniawsł^icli. 

W nowszych czasach wyrabiano kafle, a nawet piece 
porcelanowe w Warszawie we fabryce Piotra Steinlś.ellera, 
zkąd rozchodziły się po całej Polsce i Kosii, w Krakowie 
Barucha, Lwowie, Tarnowie, Jarosławiu, Soł<^ału, w Wiśniowcu 
na Wołyniu, w Poznaniu, w Eadzyminie gubernii warszaw- 
skiej we fabryce Krzesznicza , w Zajączku gubernii lubelskiej, 
fabrylva Kleniewsłviego, w powiecie garwolińsldin Lasockiego, 
w powiecie błońskim Ditricłia i w Żytomierzu we fabryce 
Miączyńskiego oraz w Chmiełowie w powiecie opatowsldm, we 
fabryce braci Cybułsldcli. W Warszawie wyrabiano jeszcze 
w drugiej połowie XVin wieku kafle do wysadzania podłóg 
i ścian we fabryce Wolffa. Kaflarstwo zwano u nas dawniej 
także zduństwo. (Obacz także: Zdunie). 



Kalafonia. 

z ])oczątku XIX wieku wyrabiano kalafonie w Mostach 
koło Lwowa. 



Kalosze. 

(Obacz: AVyroł)y z gumy elastycznej). 



235 



Kamienie młyńskie. 

Kamienie młyńskie kuto w w XM wieku w Wąehocku 
i w Wieluniu, a w XVIII wieku w Kamionce rzeczyekiej, 
w Kuźminie, w Słobudce Malinowskiej, w Werchracie w Żół- 
kiewskiem i w Zawadówce, w powiecie kamienieckim, w Bru- 
śnie Starem, w powiecie cieszanowskim, w Tucznej, zkąd się 
rozchodzą na Wołyń i Podole rosyjskie, w Meluie, w Kyma- 
nowie, we Foluszu, powiecie jasielskim, w Bartnem i w Prze- 
g-oninie, powiecie gorlickim, w Trzemesznej, w Drogini, po- 
wiecie myślenickim, w Paczóltowicacli, powiecie chrzanowskim. 
Wyrabiano je także w województwie Idjowskiem, bełzkiem 
i w ziemi chełmskiej. W XIX wieku w Sanockiem: w Po- 
sadzie g:órnej, w Jaśliskach , Czarnorzekach i w Skorynic 
w Królestwie polskiem. W Małogoszczy był w XVI wieku 
skład lvamieni młyńskich. Kamienie, t. j. płyty kwadratowe 
do cłiodników wyrabiano w Trembowli. 



Kamlotarnie. 

Kamlotarnie, gdzie wyrabiano materie z włosów lvOzy 
angorskiej, używane do żupanów, kontuszów i damskich ul)rań, 
były w Grodnie Tyzenliauza i w Załeszczykacli majętności 
ojca Iś^róla Stanisława Augusta przy liońcu XVIII wieku, do 
której rękodzielników sprowadzono z zagranicy. 



Kapelusze. 

Kapelusz znany już był w dawnycłi czasacli u (Ireków 
i Rzymian, Grecy używali jakiejś twardej materii do wyra- 
biania kapeluszy, mianowicie do podróży. W XVI wieku był 
w używaniu kapelusz hiszpański z wązkiemi kryzami. W XVII 
wieku używano kapeluszy z szerokiemi kryzami wygiętemi 
z jednej strony; za Ludwika XIV noszono kapelusze trójgra- 



23C) 

niaste, t. j. kryzy wygięte z trzech stron. Kapelusz u Rzy- 
mian był symbolem wolności i noszony był po największej 
części przez rei)ublikanów. 

AV Polsce wiemy, że na dworze Władysława Jagiełł}' 
ł)ył kapelusznildem Paweł Wierzynek. Z początku XIV 
wieku ])yło w l^łocku 4 kapeluszników ; w r. 148G był jakiś 
Szymon lvai)elusznikieni w łvrakowie; w XV wieku łiyla 
l^apeluszniczka Anna Bartoszowa w Krakowie; z początlai 
XVI wieku był w Sieradzu cecłi l^apeluszników, musiało icli 
tam zatem Ijyć niemało. W XVII wieku była w Tarnowie 
fabryka kapeluszy. AV r. 1620 był w Poznaniu Mateusz Da- 
wid kapełusznikiem. W XVIII wielai wyrabiano kapelusze: 
w Ciechanowcu, Drzewicy, Grodnie, Jarosławiu, Korcu, Lipnie 
gubernii płockiej, w Niemirowie Wincentego Potockiego, Ra- 
wiczu, Sokołowie w województwie podlaskiem ks. Ogińskiego, 
w Stawiskach, Tulczynie Potocłdch i w Warszawie ; w ostat- 
iiiem miejscu zaczęła wyrabiać Icapełusze w r, 1780 kompa- 
nia manufal<:tur wełnianycli na Golędzinie pod Warszawą, 
dokąd sprowadzono kapełuszników z Wiednia, Berłina i Drezna, 
a pierwszym l^apelusznikiem był Jędrzej Bach er; oprócz 
tej była także fabryka kapelusznicza P o u 1 e t a , nieco większa 
jak poprzednia. Prócz tych zaczęli w Warszawie zakładać 
około r. 1 770 fabryki kapeluszy : H o w i s c h , S t ii b e r t , 
Zeteberg i Fliis. Magier miał podać I^acherowi myśl wy- 
rabiania cylindrów, gdyż dawniej cliodzono w czapkach. 
W r. 1780 istniał w Warszawie cech kapełuszniczy. W XVIII 
wieku wyrabiano także w Machnówce, niedaleko l^erdyczowa, 
we fał)ryce Prota Potockiego wojew^ody kijowskiego, prze- 
Avażnie kapelusze proste z wełny ukraińskiej, które miały 
wielki i)okup na Ukrainie. Z początku XIX wieku wyrał)iano 
kapelusze: w Kamieńcu podolskim, w Międzyborzu na Po- 
dolu, gdzie wyrabiano rocznie 100 kapeluszy kastorowych 
i 500 prostycłi, w Żwańczyku, w Krakowie, w Słonimie, gu- 
bernii gro(łzieńskiej, w Słomnikach i w Winnicy; w ostatniem 
miejscu wyrabiano kapelusze żydowskie. W Warszawie wy- 
rałjiali kapelusze z początku XIX wielai: Woj szyc ki, 
Oumbrycbt i Morel, z których pierwszy najlepsze wy- 



237 



roby produkował w cenie po 1 ',,, rabla ; wyroby ich niialy 
odbyt i do cesarstwa rosyjskiego. W r. 177G było w liesznie 4, 
w r. 1803 W' Gdańsku 11, a w r. 1827 we Lwowie 13 ka- 
pełusznilców. 

Kapelusze słomiane w^yrabiano z początku XIX wieł^u 
w Warszawie we lał)ryl^acb: Jerzego Lotha, którego wy- 
roby rozcliodziły się nawet do Eosii, produlvowala fabryka 
ta kapelusze w cenie od 2 — 30 rubli: Anny Bourne i Fran- 
ciszl\:a Mit 11 er a, jakoteż we Lwowie. 



Karabele. 

(Obacz : Szable). 



Kartofle. 

Kartofle zjawiły się w Polsce dopiero za Augusta III 
w ekonomiach królewskich, osadzonych rolnikami saskimi, 
którzy je z sobą przynieśli.. 



Karty do gry. 

Dochodzenie początku powstania kart do gry jest dla 
archeologa rzeczą nader ważną, albowiem one przygotowały 
materiał do późniejszego wynalazku tak drukarstwa, jak i ry- 
townictwa. Dlatego też najdawniejsze karty uw\ażać należy 
jako pomniki rytow^nictwa. Karty były pierwotnie przedmio- 
tem handlu wywozowego Wenecii i Florencii, sprowadzane 
przez Greków z Konstantynopola, zkąd się i do innych kra- 
jów EurojDy rozchodziły. Ponieważ nie znaleziono dotąd kart 
z innego materiału jak z papieru, wnosić zatem można, że 
rozpowszecliniły się one w Europie równocześnie z wynalaz- 
kiem papieru lnianego, t. j. w XIV wieku. I tak wiemy, że 
już w r. 1321 zakazał biskup w Wnrzl)urgu swoim księżom 



23iS 

g-iywać Av karty. (Klemm : Cnlturtjeschichte). Niektórzy uczeni 
twierdzą, że szacliy były poprzednikami kart i naprowadziły 
na niy^ł i)rzenie8ienia icłi na i)ai)ier: prawdopodoł)ieństwo 
teni większe nam się wyda, jeśli przypatrzymy się najda- 
wniejszym kartom, mianowicie tarokowym z XV wieku. Jest 
tam Idnzen, za lvoelian')Wskieg'o czasów zatem w XYI wieku 
talv samo nazywano laufra, jest i wieża, czyli dom 1)oży itp. 
Także liczba łvart pierwiastkowo była ta sama, co i szacliów 
i dzieliła się na dwa łiufce, czarny i czerwony. Dopiero pó- 
źniej powstały cztery hufce czyli lś:ołory, a pomiędzy tenii 
było po 8 piecliurów, tałs: jak av szacłuicłi, nadto król, kró- 
łowa, łioniuszy (w szachacli konilv), cłiłopiec (pierwotnie kij, 
dziś walet) i ł)andera czyli proporzec (pierwotnie błazen). 
Później lvoniuszei;'o przerobiono na dziesiątkę , zaś banderę 
na asa (as w Celty cldem oznacza początels.). Tym sposobem 
utworzyło się po 13 kart w l^ażdym oddziale. Szacłiy zwały 
się dawniej „sakami", Avieża zwala się rochem, konik ryce- 
rzem, laufer błaznem, królowa babą albo panią, pionki dra- 
bami. W cesarskim zbiorze rycin w Paryżu (obecnie własność 
rzeczypospolitej francuzkiej), znajduje się 17 Icart z r. 1392, 
odnoszących się zatem do pierwszego icli wynalazku. Karty 
te służyły niegdyś do i'ozwesełenia króla francuzkiego Ka- 
rola VI, który cierpiał na pomieszanie zmysłów i kosztowały 
50 sols. Pierwsze karty w Europie powstały w Niemczech, 
Ave Francii, Włoszech i w Hiszpanii i były malowane jak 
inne rękopisy, dlatego zbyt Icosztowne i mogły być tylko za- 
bawką możnych panów. Tak n. p. Visconti książę Medio- 
lanu, zapłacił w r. 1430 pewnemu malarzowi francuzkiemu 
za jedne talię kart 1500 dukatów. Najpierwsze rytowane 
karty pojawiają się w r. 1441 w Niemczech. O obcycli kar- 
tach ciekawe artykuły znajdują się zamieszczone w Mitthei- 
lungen der Central- Commission zur P^rforschung der liau- 
denkmiiler z r. 18G0 przez Eitelbergera napisane w ZeAt- 
schrift far Museologie, \ rocznik, Geschichte der Holzsclinp.ide- 
ktinst Hellera, Bamberg 1823, Z ani Matericdi i J. G. 
Breitkopf, Lipsk 1801. W Norymberdze wyrabiał w końcu 
XVH wieku G. H. B lei cli karty na srebrnych płytach ryto- 



239 



waue. o() sztuk .stanowi talie. Są także karty nieuiieckie, 
na których są różne sceny z rewolucii wiedeńskiej z r. 1848. 
Do Polski przyszły karty z Niemiec około roku 1474. 
Albin Scliultz w dziele swojein: Urhundllche freschicJite der 
Breslauei- Maler- Jnnurig Avsponiina O pięciu kartowuikach 
(Kartenniacher), którzy w Wrocławiu karty wyrabiali , mia- 
nowicie: w r. 1490 Niclas Meynhard, 1499 Baltczar Mwlich, 
1503 I.ucas Newhoffer, 1503 Ebirliart IJysch, 1527 
(ieorg' Mrdinek. Pierwsze karty }»olskie wyrabiał w Kra- 
kowie około r. 1500 Paweł Cziser, kartownik (cartliarius), 
w r. 152<) jest tamże niejaki Benedykt kartownik, w r. 1532 
był tu Matliias Heinrich „Pritfmoler", a w r. i54() był 
tu Petrus l<^arto\vnik ; talcże księga liber juris clvilis lvra- 
kowslca od r. 1555 zawiera wiele nazwisk mieszczan kra- 
kowskich , z dodatkiem „cartarius" albo „cartitex". Liczba 
tycłi rękodzielników z XVII wieku znacznie się zwiększyła, 
kiedy im \v połączeniu z grzebieniarzami jedna z baszt kra- 
kowskich do obrony była oddaną. Najdawniejsze , bo pocho- 
dzące z r. 1400 karty polskie robione na drzewie, posiadał 
hr. Jan Tarnowski w Dzikowie. Dawne karty polskie odna- 
lazł przypadkowo Tomasz Ijazdowski w okładkach dzieła 
oprawioneg"o w r. 1591 ; tektura tej książki złożona była z sa- 
mych arkuszy kart nierozrzynanych jeszcze, a pochodzący cłi 
z r. 1500. Na wizerunl^ach król(')w, wyżników i niżników na- 
kreślone były polskie ubiory wojskowe w owym czasie uży- 
wane. Eysunek ich podał Gołębiowski Łukasz w dziele swo- 
jem: firy i zabaict/. Także (labriel Leopolita, kaznodzieja 
z czasów Zygmunta III, podaje w swoich kazaniach rysunki 
kart dawnych polskich. I tak tuz dzwonliowy ma u góry dwa 
duże dzwonki, a u dołu lwa ; tuz czerwienny dwa serca u góry, 
u dołu konia galo})ującego ; tuz żoledny wystawia lwa w-spar- 
tego łapami do góry, na głowie ma wstęg-ę, na której znaj- 
duje się nazwisko fabrykanta l^art Bartosz Kartownik, a nad 
tym napisem są dwie żołędzie ; tuz winny ma latorośl winną 
u g'óry z dwoma dużemi liściami winnemi. Karty takie, czyto 
obce, czy polskie, są dziś bardzo za g-ranicą })rzez zbie- 
raczów starożytności poszukiwane i ogromnie przepłacane. 



240 



Talia ich warta jc^it d/isiaj kilkaset zlr. Piotr Tomasz Miir- 
ncr, Franeiszkaniii , ])rof. loiki w akademii krakowskiej, 
urodzony w r. 1475, wydał w r. Io07 w Krakowie u Hal- 
lera dzieło p. t. Chartlhulinm Loglcae sen Lotjica poetica, 
vel memor(itiva cum jucunfJo pictHranoa exerci'tamento ; '^estto 
z o2 kart .składająca się g-ra w karty, na kt('»rych ])rzcdsta- 
wione są raki, ryby i t. p., za pomocą których wykładał 
uczniom swoim loikę Piotra Hiszpana , a raczej dialektykę, 
a Jan z Głogowy wydał mu świadectwo , które on przy 
wszystldch swoich dziełacli załączał (drułvOwane w hutorii 
literatury polskiej Michała Wiszniewskiego, tomie HI str. 214), 
ze Miiruer za pomocą swej metody lepiej wyuczył loiki 
w przeciągu jednego miesiąca, aniżeli inni za lat dwa. Za 
ten wynalazelv otrzymał on od akademii krakowskiej 24 du- 
katy nagrody. AVydał on także dzieło: CliartihuUum jiiri- 
dicum w r. 1518 w Strasburgu, jestto nauka prawa także 
za pomocą sześciu l^art. Luctns Studentium Frihurgensiiim, 
Strasburg 1511, jestto nauka prozodii na szachownicy i wiele 
innych. Krzysztof Szafraniec ścięty w Krakowie w r. 1482 
za łotrowstwa swoje, grywał w łcarty z mieszczanami wrocław- 
skimi. (Maciejowski: Polska do 'połowy XVII loieku). 

W drugiej połowie XVI wieku wspominają już o kar- 
tach: Górnicld w dworzaninie, Jan Kochanowski w pieśniach, 
nazywając je „pisanemi", Mikołaj Rej w r. 1558, Ivlonowicz 
w loorku judaszowym, a z późniejszych: Kitowicz, Krasicki, 
Łukasz Gołębiowski i inni. Jeden pamfiet polski z r. 1620 
zaruca królowi Zygmuntowi HI, że za wiele czasu poświęca 
na grę w karty Jliix (o tej grze francuzkiej wspomina Ra- 
bełais): I Zygmunt I lubił grać we fluxa. W r. 1559 zało- 
żył Michał Eldsner z Gdańska w Ijlizkości Poznania, 
w miejscu zwanem „Spuszna Gać", fabrykę kart do gry, 
na którą magistrat udzielił mu wyłączny przywilej, zastrze- 
gając w nim, aby nie ważył się wprowadzać do Poznania 
innycli kart, i)rócz z fabryki tegoż Eldsnera, wyjąwszy pod- 
czas jarmarków, podczas których wolno było i inne kart}' 
przywozić. W r. 15(51 był w Warszawie jaldś Marcin kar- 
townik. Wyrabiano także karty w Wilnie w r. 1GG5; w War- 



241 



szawie w drugiej połowie X^'III wieku W3^rabiał karty pol 
skie i francuzkie E a f a ł o w i c z ; w r. 1791 Willi u g" po- 
dobno Holenderczyk, ale obywatel miasta Warszawy, otAvo- 
rzył inną fabrykę kart „nadzwyczaj przednich'', z udziałem 
Rafałowicza. Za ksieztwa warszawskiego istniała w War- 
szawie tabryka Gottieg:() i Baumana, ojca malarki Je- 
richow - Bauman, ])olskich kart z rycinami wspomnień łiisto- 
rycznycli według- rysunku J. Piw^arskiego ; także w Krasła- 
wiu, gubernii witebskiej, istniała fabryka Konstantego Lu- 
dwika Flatera kart polskich w połowie XYIII wieku. W r. 
17 TG ł)ył w Lesznie 1 karto wnik. W XMII wieku wyralnano 
także karty w Kral^owie u niejakiego Burgona, w Grodnie 
we fabryce Tyzenhauza i w Jeziornej karty francuzkie. Cie- 
kawe są karty do gry geograticznej Polski w Paryżu w XVIII 
wieku robione, o których Rastawiecłvi w swojej Mapografil 
pisze (str. 68). Karty te w czterech maściach talii, wysta- 
wiają cztery główne prowincie kraju: Wielkopolskę, Mało- 
polskę, Ruś czerwoną i Litwę. Oczy kart wyobrażone są 
przez miasta główniejsze każdej prowincii, obok których za- 
mieszczono płynące przy nich rzeki, tudzież odległości na 
milę jednego miasta od drugiego. Na asach opisane główniej- 
sze płody, w lvtóre prowincia obfituje i jej handel, na wa- 
letach wykaz rzek spławnycłi, na damacłi podział prowincii, 
na królach granice prowincii. Takie karty posiadał Mucz- 
kowski w Krakowie. Zaś z początlvU XIX wieku drukowano 
w Wilnie karty francuzkie (80 sztuk) z rysunkami Jana Ru- 
stema znanego malarza, a sztychowane przez wileńskiego ry- 
townika Bogumiła Kisłinga, niektóre z nich posiada muzeum 
narodowe w Krakowie. Za Zygmunta III l^aznodzieje już 
powstawali przeciw karto wnikoin. AV lvsiążce p. t. Pałasz du- 
cliowy albo Kazania całego roku Gabriela Liooioczyka , wy- 
danej we Lwowde w r. 1G19 u Jana Lwowczyka na str. 758 
umieszczone są figury kart na drzewie odciskane , a pod 
każdą figurą są przypowieści. Przed Augustem III rzadko 
w którem mieście naszem kart można było dostać i gra nie 
wielom była znaną. Kitowicz powiada, że gra w karty zaczęła 
się upowszechniać najprzód w stolicy od r. 1740^ a wkrótce 

IG 



242 



potem i w całym kraju. Zarzucono więc szachy i warcaby, 
a wzięto się do nieszczęsnych kart, które niejednego już czło- 
wieka o nędzę, a nawet życie przyprawiły. 

Kasza. 

Kaszę wyrabiano u nas najwięcej w Radomsku w Sie- 
radzkiem i w Krakowie. Anna Jagiellonka kazała sobie do 
Warszawy przysyłać krakowską kaszę. 

Kawa. 

Kawę zaczęto najpierw uprawiać w Mokka w r. 1258, 
a w XV wieku już się używanie jej rozpowszechniło w P'.gipcie, 
Syrii, Persii, a w r. 1555 powstały pierwsze dwie kawiarnie 
w Konstantynopolu, które ogromne miały powiedzenie. W po- 
czątkacłi XVII Avieku pijano już kawę we Włoszecłi, wkrótce 
potem Av Anglii, Francii i w Niemczech. W Marsylii powstała 
pierwsza kawiarnia w r. 16(34. W Wiedniu zaś pierwszą ka- 
wiarnię otworzył w r. l()8o Kulczycki, Polak, łś:tóry do 
obozu Sobieskiego przeprawił się ze zleceniem od Stahrem- 
berga. W Polsce zaczęto kawę pić przy końcu XVII wieku. 
Dzieło medyczne Krupińskiego drukowane w r. 1774, czyni 
już wzmiankę o używaniu kawy. W Warszawie pierwsza 
kawiarnia powstała w r. 1725, założył ją jeden z dworzan 
Augusta II, w dworku za żelazną bramą, gdzie teraz jest 
kamienica Zweigbauma; trwała ona tam 120 lat, gdy zaś 
ten domek rozel)rano, przeniesioną została naprzeciwko i tam 
dotrwała do naszych czasów. W r. 17())> istniała w AVarsza- 
wie kawiarnia na Starem Mieście, i)od nazwą siedmiu sióstr. 
Wkrótce potem namnożyło się icli znacznie więcej. Z po- 
czątku pijano kawę tylko czarną i kawy nie mielono, tylko 
tłuczono i przesiewano i do wrącej wody sypano. W r, 1790 
najsławniejsza kawiarnia w AVarszawie l)yła Okunłowej, w r. 
1802 tyrolska na rogu elektoralnej ulicy, a w r. 1822 liczono 
ich tam 90. 



243 



Kawiar. 

Polski kawiar wyrabiano dawniej z ikr czeczugi (rodzaj 
jesiotra), która się pojawiała w Dnieprze. 



Kitajki. 

Kitajki jedwabne tkano w Grodnie we fabryce Tyzen- 
hanza przy końcu XVIII wieku. (Ol)acz także: jedwabne ma- 
terie i jedwabne wyroby). 



Kobierce. 

o kobiercach i oponach wspominają już najdawniejsi 
pisarze, jak: Mojżesz w księdze Exodus, Homer w Iliadzie 
i Odysei, Herodot w III księdze swojej historii, Ovidiusz 
w VI księdze Metamorfoz, Biblie itd. Kobierce należą za- 
tem do najdawniejszych sprzętów domowych. AV życiu paster- 
skieni koczujący Aziata rozbijając swój namiot na pustyni 
wilg-otnej lub spalonej od słońca, musiał pomyśleć, jakby się 
ochronić od tych niedogodności i wynalazł tkaninę z wełny, 
kobierzec, który z czasem stroił się w barwy i służył nie- 
tylko na posłanie, ale i do ozdoby. Dawniej zatem musiały 
więc wyrabiać kobierce niewiasty pilnujące namiotu i oddane 
domowemu gospodarstwu. Przez wojny krzyżackie i handel 
z Maurami, dostały się orientalne wyroby tego rodzaju do 
Włoch i do innych krajów Europy, gdzie je zaczęto naśla- 
dować. Sławne kobierce wyrabiano w XI wieku w Poitiers. 
Jedna z najdawniejszych tkanin znajduje się w skarbcu św. 
Piotra w Kzymie, jestto dalmatyka Karola Wielkiego z XII 
wieku, która służyła późniejszym cesarzom przy koronacii. 
Jest ona z ciemno szafirowego jedwabnego tła, na lvtóreni 
złotem, srebrem i innemi liolorami są haftowane przedsta- 
wienia z życia Clirystusa. AV Belgii w średnich wiekach sla- 

10^ 



244 



wne były z wyrobów tkackich niicjsea: Hriigg-es, Gand, V[)ern, 
Coiirtraij Louvain, Arras, Bruksella itd. Arasy wykonywano 
według wzorów: Rog-iera, van der Weyden, Rafaela, I.eonardo 
da Vinei i innych. 

W Norymberdze tkano Juz kobierce w r. 1360. AV r. I;'),'}') 
założył we Francii Franciszek I fabrykę we Fontainebleau, 
którą z początku kierował Filil)ert Babou, a później arcliitekt 
Sebastian Serlio ; tal)ryka ta wyrabiała wiele podług" obrazów 
znajdujących się w galerii we Fontainebleau. O kobiercach 
francuzkich i flamandzkich ciekawy artykuł znajduje się 
w Kłosach z r. 1876 N. 588— 580. 

W Polsce używano opon jeszcze za Bolesława Chro- 
brego, zatem jeszcze z początku XI wielui; wiemy bowiem 
z kroniki Galla, że Bolesław Chrobry po uczcie, którą wy- 
prawił na cześć cesarza Ottona, kazał zebrać wszystkie złota, 
srebra, jakoteż opony, wiszące kotary i inne przedmioty, i te 
podarował cesarzowi. Rozpowszechniały się kobierce w Polsce 
już za Bolesława Krzywoustego, zatem w XII wieku, a wspo- 
mina o nich Marcin Gall, jednak były one według Lelewela 
sprowadzone z zagranicy, mianowicie z Grecii, z Bizantu 
i Chersonu, i zwano je ł^orsuńskiemi, lub z miasta Arras 
w Niderlandach, zkąd je także arasami zwano. Według* da- 
wnego budownictwa wydanego w Krakowie w r. 1649 p. t. : 
Krótka nauka budownlcza dworów, pałaców, zamków itd. 
zaczęto w Polsce od przyjazdu Bony używać kobierców fla- 
mandzkich z najdroższego szkarłatu, który Włosi nazywają: 
„braccato ricco". Słowo dywan pocliodzi z tureckiego i ozna- 
cza pokój wysłany najdroższemi kobiercami, przeznaczony na 
najwyższą radę sułtana. Kobierzec jest czysto polski wyraz, 
gdyż mieliśmy kobierników, którzy je wyrabiali. Kiedy nie- 
wolnicy tureccy, tatarscy i karaimscy zmuszeni byli osie- 
dlać się w naszym kraju, częstokroć znajdowali się po- 
między nimi tkacze, którzy uprawiając swoje rzemiosła 
stali się niejako nauczycielami tybulców i ztąd powstał u nas 
pierwszy początek wyrabiania l^obierców i kilimków\ Zdaje 
się , że takie l<.obierce zaczęto u nas wyrabiać w' XIV wieku ; 
wiadomo bowiem, że nietylko w urządzeniu domu szlach- 



245 



cica polskiego, ale uawet w życiu wojeiiuem i fiimilijueiu 
odgrywały kobierce niepoślednią rolę. Używano ich najczęściej 
do namiotów, kościołów i w domach szlacheckich. Od Nider- 
landów przeszła ta sztuka do Niemiec i do Francii, gdzie za 
Ludwika XIV założyli bracia Gobelin tkalnie kobierców 
w r. 1C)67, od których nazwano je gobelinami (obacz : Gobe- 
liny). Adziamskie kobierce używane b}ły w Polsce w XVII 
Avieku i sprowadzane z Fersii (Adzem znaczy Persią). Te 
Ijyły najdroższe. Kobiercami perskiemi łub tureckiemi nakry- 
wano u nas stoły monarsze. O perskich dywanach bardzo 
ważne dzieło wydał Karabaseł^: w Lipsku r. 1881 p. t. Die 
joersische Nadelmalerei. Zimorowicz wspomina w swojej liistorii 
miasta Lwowa, że w r. 1474 płacono we Lwowie za l^obie- 
rzec aziatycłci łokieć po złotemu. Dwa l^obierce jedwabiem 
tkane, które się dotąd w giełdzie gdańskiej przechowują, 
wyl^onane są w XVII wieku według rysunków Andrzeja Ste- 
cha gdańszczanina, są one sztycliowane przez Macieja Deischa 
gdańszczanina i wyobrażają jeden: ustanowienie sędziów przez 
króla Jozafata, a drugi Biasa płaczącego przy wydaniu wy- 
roku śmierci (obacz: Loscliina, Historia Gdańska). Oba te 
kobierce zdaje się, że sąto wyroby gdańskie. Na wystawie 
starożytności w Warszawie w r. 1 856 l)ył kobierzec jedwabny 
na obie strony zlotem i srebrem przetykany, na którym w polu 
grodkowem były dwie tarcze owalne z herbami Odrowąż 
i Korybut pochodzące z połowy XVII wiełvu własność p. Stra- 
Icacza, zapewne wyrób polski i drugi piękny kobierzec Icrajo- 
wego wyrobu z początku XVIII wieku, robiony szydełkiem, 
ściegiem łańcuszkowym na pąsowym tybecie; tło łiyło zaro- 
l)ione złotem i srebrem na przemiany, Icwiaty różno koloro- 
wym jedwabiem, podbity jedwabiem żółtym i obszyty frenzlą 
jedwabną, własność hr. Aug. Potockiej i kilka innych pie- 
knycli kobierców. 

Królowa Maria Leszczyńska miała także z amatorstwa 
wykonać kobierzec jeden. W Polsce powstały fabryki kobier- 
ców w Sochaczewie w XV wieku, w Slonimie i W' Sokołotoie 
województwie podlaskiem, ks. Ignacego Ogińskiego w XVIII 
wieku; król Stanisław August wracając w r. 1793 ze sejmu 



246 



grodzieńskiego, zatrzyniał się tu i oglądał kobierce w guście 
etruskim w tutejszej fabryce wyrabiane; fabryka ta w parę 
lat upadła. W Sidłu, Nieświeżu i w Warszaicie tkano ko- 
bierce w XVIII wieku. Wedle konstytucii z r. 1620 (Vol. 
Leg. III, str. 371) kobierzec adzianiski kosztował 20 zlt.^ 
dywan 24 złt., turecki 12 złt., ceny były stale oznaczone. 

Polska nieraz się stykała ze wschodem, była ona bo- 
wiem przedmurzem zachodu przeciw ludom wscłiodnim, t. j. 
Turkom i Tatarom, toteż Polacy stykając się ciągle z nimi, 
przyjęli nietylko niektóre ich zwyczaje, ale i przemysł i sztuka, 
musiały zostawić u nas ślady, których odszul^ać nie trudno. 
I jak wzięci w jasyr przez najezdców nasi mieszkańcy, uży- 
wani byli często do robót fabrycznych, nabywali biegłości 
w różnych gałęziach przemysłu, a powróciwszy do kraju, 
stali się użytecznymi obywatelami kraju, fabrykantami, lub 
rzemieślnikami, zachowując odrębny charakter gustu wscho- 
dniego. Ze tu tylko wspomnimy owego sławnego Mażar- 
skiego. Wiemy bowiem, że w Sluckłf była sławna fabryka 
perskich dywanów, założona w połowie XVin wieku przez 
ks. Hieronima Radziwiłła, którą zarządzał Jan Mażarsłd, wy- 
kształcony w tym kierunku w Turcii, a po jego śmierci prze- 
szła ona na syna jego Leona, który w r. 1781 tytułował się 
prezesem fabryki perskiej słuckiej. Kobierzec z tej fiibryki 
własność hr. Bnińskiego budził wielki podziw znawców na 
ostatniej wystawie paryzkiej. Ks. Władysław Czartoryski 
posiada w muzeum swojem w Krakowie dwa kobierce wy- 
robu ^łazarskiego, na których znajduje się litera M w szlaku. 
Wyroby Mażarskiego są dzisiaj nadzwyczaj rzadkie i w wyso- 
kiej cenie, oznaczone są albo literą M. w szlaku, albo ca- 
łym napisem „Mażarski", albo ,^Mażarski fecit". Dla wiel- 
kiej rzadkości i wartości wyrobów Mażarskiego, podajemy tu 
kilka słów o życiu jego, żeby zarazem wykazać, gdzie 
i kiedy on się w tej sztuce tak Avydoskonalił. 

Jan Mażarski służąc w^ wojsku połskiem w ostatnich 
latach XVII wieku pod Sobieskim jako prosty żołnierz, zo- 
stał podczas wojny z Turkami wzięty do niewoli. Zapędzono 
go na wschód i zmuszono pracować przez lat kilkanaście 



247 



we fabryce perskich dywanów. Gdy powróci! do kraju, ude- 
rzyła jednego z ówczesnych polskich magnatów, księcia Hiero- 
nima Radziwiłła biegłość wyuczonego na wygnaniu ręko- 
dzielnika. "Wyprawił go więc powtórnie do Turcii, ale już 
z wolnej ręki tym razem i opatrzonego w pieniądze. Gdy 
powrócił, założył ks. Hier. Radziwiłł w swoich dobrach 
w Siuclvu dla niego fjibrykę, w której wyrabiano kobierce 
perskie i pasy polskie pod dyrektorstwem Mażarskiego. (Obacz 
także: Pasy lite). 

Ochocki wspomina w swoich pamiętnikach, że król Sta- 
nisław August podczas pobytu swego w Łabuniu na Podolu 
u wojewody Stępkowskiego, otrzymał w darze od miejsco- 
wego obywatela Bukara prześliczny Icobierzec wyrobiony 
przez [oddanego Bukara O pan as a z napisem: „Opanas 
fecit", zaco król obdarzył Opanasa złotym medalem z na- 
pisem : „Labori et diligentiae". Będzieto zapewne kobierzec 
w guście naszych pięknych kilimków. 

Byk także fabryka kobierców w Kraslawiu gubernii 
witebskiej na Litwie, którą założył w połowie XVIII wieku 
Konstanty Ludwik hr. Plater, sprowadziwszy do niej robotni- 
ków z Warszawy i Niemiec. W Kredo wie założył l^^anonik 
Wacław hi. Sierakowski w r, 178G fabrykę sukienną „że- 
bracką", w której wyrobiono mały kobierzec dla króla Stani- 
sława Augusta z herbem „Ciołek". Kobiercom z fabryki 
hr. Zawadowskiego, które były na wystawie petersburskiej 
wyrobów rękodzielniczych w r. 1829 przyznano pierwszeństwo 
przed obcemi tylko zbyt były drogie, gdyż kobierzec mier- 
nej wielkości dla rozesłania przed kanapę, kosztował 500 
do 900 rubli ; )dznaczają się one porządnem wykończeniem, 
żywością koloiów, pięknością desenia, gęstością tkaniny 
i miękkością w^łny '). 

Z początki XIX wieku wyrabiano także kobierce w Sa- 
trraniu i Bajbumioce w gubernii podolskiej i w Warszawie ; 
w ostatniem miejscu była fsibryka rządowa założona w r. 1817, 

') Obacz Kdtaloi irystauif petersburskiej }^\\mc\^\i.\c^o, wydany 
w Wilnie r. 1H30, tłómacz(»ny na polskie z rosyjskiego. 



248 



którą w r. 182<) sprzedano Janowi Geisnierowi i Pe lu- 
ksów i, miała ona 27 warstatów i zatrudniała 200 robotni- 
ków; wyrabiała także l^ołdry, baje, derki, fianele, trykoty, 
cliustki, włóczki i różne tkaniny wełniane; w r. 1851 prze- 
niesioną została do Tatar pod liawi'. Kobierce z tej fa liryki 
według; urzędowych sj)rawozdaii nie ustępowały wniczeiu an- 
i;'iclslcini, a przewyższały dobrocią niemieckie, tak pod ^Tzg•lę- 
(łem trwałości, sposobu wyrabiania jak i żywości kobro w, 
n tylko zarzucano im l)ralv nieco smalcu w rysunku deseni. 
Na wystawie wyrol)ów rękodzielniczych w Warszawie w r. 1857 
znajdował się dywan ręcznej roboty Ludwnki Straus'/ War- 
szawy, odznaczał się jednak tyłl<.o swoją ceną wygórowaną, 
kosztował bowiem 200 rubli. Fabryka kobierców na Sołcu 
zajmowała w r. 1827 180 osób na 18 warstatach i wyra- 
l)iała przez rok OOOO łokci szlaków i kobierców. W nowszych 
czasach założono fabrykę kobierców w Lodzi i /v Toma- 
szowie, a na Podolu rosyjskiem w pow. jampolskiiti p. Aljra- 
mowicz obywatel tamtejszy, założył u siebie fabrykę dywa- 
nów persl^ich sprowadziwszy do niej Persa fachov^iego, która 
wyrabiała rocznie po kilkadziesięt kobierców, i trw.iła dość po- 
myślnie do r. 1863. (Obacz także: Gobeliny, makaty i pasy lite). 



Koce. 

(Obacz: Sukno). 

Kołdry. 

I-Cołdry wyrabiano w Gdańsku w XVI 'wieku, czytamy 
bowiem w raclmnkach miasta Krakowa z r. /1 585: „za g*dań- 
ską kołderkę, co Morawickiego na niej ścięto, groszy 25 za- 
płacono". W Machnówce niedaleko Berdyczowa w fabryce 
Prota Potockiego wojewody kijowskiego i/w Tnłczynie wy- 
rabiano kołdry wełniane w XVIII wieku/ Z początku XIX 
wieku w Warszawie, w Różanej i Wołlfowysku na Litwie 



249 



ii w nowszych czasach w Tomaszowie. (Obacz także: baje). 
Kołdry ang-ielskie sporządzano w Załoścach we fabryce Igna- 
cego In*. Miączyńskiego i w Krzywotulach Pawła Nikorowicza 
z ])oczątlvn XIX wielvu. W Sławucie gub. wołyńskiej zało- 
żoną została w r, 1813 przez księcia Eustachego Sanguszkę 
fabryka kołder ; fabryka ta wyrabiała początkowo tylko grube 
sukno włościańskie, później zaś wszelkiego gatunku sukna, 
korty, kołdry i rozmaite tkaniny wełniane. Obecnie jest wła- 
snością hr. Alfreda I'otockiego ; w r. 1857 zatrudniała fabryka 
ta 504 osób, między któremi było 333 włościan płci obój ej. 
Kołdry tutejsze wełniane przedawano po 10 rubli i wyrówny- 
wały pod względem wyrobu najlepszym zagranicznym, a od- 
znaczały się dobrym materiałem i pięknemi kolorami. Wy- 
rabiano także kołdry w Łodzi, we fabryce Juliusza AYergan a 
założonej w r. 183G. 



Kompasy i narzędzia astronomiczne. 

Uniwersytet Icrakowski posiada wielkie astrolabium mo- 
siężne z napisem : Martini Plebani i r. 1480 ; jestto astro- 
labium sławnego astron.oma polskiego Marcina z Olkusza. 
Drugie astrolabium będące własnością tegoż uniwersytetu było 
niegdyś własnością Jana B rości u sza i pochodzi z początku 
XVI \vieku. Inne astrolabium z napisand arabskiemi ma na 
południliu na])is: „Machina haec per M. Franciscum Słup- 
ski facta et Collegio majori oblata. Anno salutis 1771*', 
również tam się znajduje. Kompasy i piły nuał wynaleźć 
sławny grek Daedalos. Zygmunt III posiadał roboty Jana 
Tr os chi a, ojca Jakuba, nadwornego malarza Zygmuta III, 
litór}' w drugiej polowie XVI wieku w Norymberdze wyrabiał 
Icompasy. W XVII wieku wyrabiali kompas}': ks. Antoni 
W ę g r z y n owić z , gwardian Reformatów w Bieczu i Jan 
Heweliusz gdańszczanin, sławny astronom ; w Wilanowie 
znajduje się dotąd na ścianie pałacowej w płazkorzeźbie kom- 
pas wyrobiony przez naszego astronoma Heweliusza. Muzeum 
narodowe w Krakowie posiada instrument astronomiczny do 



250 



oziiuczeniii stoi)niii geograficznego miejscowości, między któ- 
lenii wymieniony i Kraków, wykonany jest w XVII wieku 
przez Andrzeja Vogla. W wilanowskicli zbiorach przeclio- 
wujc się dotąd kompas po Poniatowskich, nakreślony na tafli 
szkhmnej z podi»iseni: „Richter hrevete du Koi en 1788", 
u góry umieszczony jest herb „Ciołek" u dołu „Janina". 
W pierwszej połowie XIX wieku wyrabiali w^ AYarszawie 
kompasy: Holtz, Jastrzem bo wski i Józef Morawski, 
(Obacz także: Instrumenta fizyczne). 



Konwisarze. 

Konwisarze czyli odlewacze z cyny, byli w XIV wieku 
w Płocku, w XVI wieku ^v Krakowie, w Kłodawie powiecie 
łęczyckim, w Wrocławiu i w Włodzimierzu ; w XVII wieku 
w Bieczu, Krośnie i Rawie; w r. 1G23 był w Krakowie kon- 
wisarz Fołtin. W r. 1776 było w Lesznie 4, a w r. 1804 
w Krakowie 5 konwisarzy ; z początku XIX wieku zaś w Lu- 
blinie 2 konwisarzy i 10 mosiężników. Konwisarzom wrocław- 
skim zabrania Zygmunt August w r. 1555 prz3^wozić do Po- 
znania i do Polski różnych naczyń roboty konwisarskiej, 
jakoto: kufli, dzbanków, talerzy itp., ty łlio na jarmarki wolno 
było im przywozić i zabrania im starą cynę z kraju wywo- 
zić. Stefan Batory nakazał przywilejem z r. 157(3, ażeby ża- 
den konwisarz najmniejszej sztuki z warstatu swego bez 
własnej cechy swej wypuścić się nie ważył. Za czasów l^o- 
misii dobrego porządku w r. 1779 był w Poznaniu tylko 
jeden konwisarz. Konwisarze odlewali czasem oprócz wyrobów 
z cyny, także i dzwony. 



Kopalnie. 

w Polsce musiały istnieć kopalnie jeszcze w XI wieku. 
Długosz bowiem mówi w księdze II historii polskiej pod 
r. 1025, iż Bolesław Chrol)ry, wyjąwszy złota, ducliownym 



251 



w icli dobrach ustąpił wszelkich własności rzeczi/ kopalnych. 
a Mieczysław Stary w drugiej połowie XII wielvu sl^azywat 
winowajców przekonanych o kradzież szczególniej bydła, do 
robót w kopalniach; i rzeczywiście pod v. 12()2 znajdujemy 
już w Olkuszu obfite kopalnie rud ołowiu, a kopalnie te mu- 
siały być dostatecznie rozwinięte, skoro w r. 1330 Olkusz 
głównie z kopalń się utrzymywał i uchodził już za znaczne 
miasto. Aleksander Jagiellończyk w r. 1514 dozwolił Stani- 
sławowi Tarnowskiemu z Poznania i Pawłowi z Gdańska 
szulcać kruszców po całym kraju z warunkiem składania od 
znalezionych opłaty przepisanej prawami górniczemi w Cze- 
chach i Węgrzech. Zygmunt I postanowił urząd „Camerarii 
montani" w r. 1517; potwierdził towarzystwo górnicze, w woje- 
wództwie krakowskiem zawiązane, na którego czele stał Lu- 
dwik Deciusz dziejopis. Zygmunt August nadał w r. 1550 
prawa górnicze Chęcinom i Olkuszowi z obowiązkiem płace- 
nia olbory i grosza od niecki kruszcu. Stefan Batory pozwolił 
wszędzie otwierać kopalnie szlachcie, wielu prywatnym i zgro- 
madzeniom zakonnym, co dawniej należało do króla i tym 
sposobem zatamował postęp górnictwa, którym głównie zaj- 
mowali się mieszczanie na mocy królewskich nadań. Za Zyg- 
munta III Włoch Caccia wytapiał żelazo w Samsonowie i wy- 
rabiał stal, itd. 

Górniczy język Niemców licznych słowiańskich używa 
wyrazów, co dowodzi, iż używania rzeczy one oznaczających 
od Słowian się nauczyli. Łabęcki ws])omina w dziele swojem: 
Góniictioo w Polsce, że polscy górnicy za Ludwika XI, na- 
wet do Francii chodzili, gdzie i nauka górnicza i prawa 
górnicze na niższym aniżeli u nas w owym wieku były sto- 
pniu wykształcenia; król ten francuzki ustanowił prawa gór- 
nicze według oddawna już istniejących praw polskich, wę- 
gierskich, czeskich i angielskich i polecił sprowadzenie z tycli 
obcych krajów robotników górniczych, jako więcej umiejących 
od swoicli. 

Co do szczegółowycli kopalń, to wiemy, że : 
Galman wydobywano jeszcze za Batorego w Zgocie, 
w Tenczynie dobrach wówczas Tenczyńskich pod Krakowem 



252 



i w Olkuszu. Z początku XVIII wieku wydobywał galnum 
starosta wolhromski Denibiń.ski we wsi Lgocie, który si)rze- 
dawano do Gdańska po 30 zlt. korzec (Łabęcki). Z początku 
XIX wieku wydobywano go w Grodźcu i w Dą])rowej. Wog'óle 
produkcia tego kruszcu l)yla nader słaba, dopiero w tera- 
źniejszym wieku galman olkuski, sławkowslii, gzicłiowski, 
rogóżnicki, sikorski, strzemieszycki, bolesławski i życłicicłvi, 
stał się przedmiotem ważnym przemysłu. 

CijnL- wydobywano w Kielcacli i pod Olkuszem z ])o- 
czątku XIX wieku; później w zakładach rządowy cli w Dą- 
browej, Bendzinie, Niemcach i w Zagórzu. 

Ołów AYydobywano w Olkuszu ; kopalnie olkuskie ist- 
nieją juź w połowie XIII wieku. Za Kazimierza Jagielloń- 
czyka zatrudnionych łiyło w nich 800 koni. W tych kojial 
niacłi wydobywano z początku XV wieku ołów ze srebrem. 
W r. 1434 lvOSztował centnar ołowiu 20 groszy. Za Zygmunta 
Augusta kosztował cetnar ołowiu z Olkusza- 2 złt. 20 groszy 
najdrożej, a 2 złt. G groszy najtaniej ; do Wilna dostarczano 
wówczas 845'' 4 cetnarów ołowiu. Za Zygmuntów dostarczały 
lvopalnie olkuskie do 50.000 kamieni ołowiu. Kopalnie olku- 
skie nigdy nie należały do króla, lecz do mieszczan olkuskich, 
którzy królom płacili dziesięciny, t. j. dziesiąty cetnar ołowiu 
i dziesiątą grzywnę srebra. Żupnikami bywali i senatorowie 
i znakomici mieszczanie kraI<^owscy. Według dzieła Łabęc- 
kiego: Górnictwo te Polsce wydobywano wodę z wnątrza 
kopalni ołłiuskich już av XV wiełvu za pomocą machin; o bu- 
dowie jednego tałvicgo ])rzyrządu znajduje się wiadomość 
w aktacłi miejskicli krakowskich, według których w r. 1513 
stolarz Rupprecht Kappenecher podejmuje się pomagać Ja- 
kubowi Fnilich młynarzow^i z Krosna przy budowaniu takiej 
machiny dla Kaspra Becr. W aktach kapituły krakowskiej 
'znajduje się autentyczny resl^rypt biskupa łirakowskiego Jana 
Muszałki, wydany w r. 1298, w którym jest już mowa o ko- 
])alniacli ołowiu w Sławkowie; reskrypt ten dosłownie przy- 
tacza Niemcewicz w swoich ])odróżacli historycznych po zie- 
miach polskicłi (str. 34). Także w okolicy Bytomia miały być 
dawniej l^opalnie ołowiu. Znajdywano również ołów w Zawi- 



25^ 



clioście w XVI wieku. W Chęcinach był w r. loOO żupni- 
kiem Mikołaj Bo eh ner, a w r. 1487 Jan Karaś; av Trze- 
bini w XVI wieku pod Nową górą, pod Chrzanowem i w oko- 
licy Kielc, mianowicie w Czarnowie i w Karczówce ćwierć 
mili od Kielc, gdzie av r. 1()4(), włościanin jeden wydobył 
z j)ol)lizkiej góry Ivarcz bryłę czystą rudy ołowianej, z której 
wylś.uty posąg św. Barbary umieszczony jest w ołtarzu; tal^żo 
w kościele katedralnym w^ Kielcach znajduje się posąg Najśw. 
Panny wykuty z czystego ołowiu wydoljytego z kopalń kie- 
leckich Av r. 1040 przez włościanina Hilarego Mała ze wsi 
Niewaehlowa ; inny i)0sąg św. Antoniego także z ołowiu znaj- 
duje się w Borkowicach. W Tarnowicach na Słązku wydo- 
bywano rudę ołowianą jeszcze w r. 1576, ale ją woda zalała, 
dopiero później w r. 1784 zaczęto nanowo wydoł)ywać rudę 
wydającą 65 "/„ ołowiu. Z tej rudy wytapiano prócz ołowiu 
nawet srebro, jak otem pisze Niemcewicz w swojej podróży 
po Słązku. l\ocznie wytapiano 10000 cetuarów ołowiu i 4000 
cetnarów glejty, czystego zaś srebra 1, a najwięcej 1 ^/,j, łuta 
na cetnar ołowiu; srebra tego jednak nie odsyłano do mennicy, 
lecz do fabrylii na galonlii i szlify. Błyszcz ołowiany czyli 
gcdena znajduje się w okolicy Olkusza, Sławliovva i Bolesławia. 
Miedzi kopalnie były i w Chęcinach, o których już 
Długosz wspomina; miedź i ołów z l^opalń chęcińsłiich wy- 
wożono do Slązka. Miechowita pisze, iż za jego czasów miedź 
w Tatrach kopano i z jej rudą połączone srebro w obfitości 
oddzielano, wymienia także miejsca: Sanok i Przemyśl, w lvtó- 
ryclito ruda znajdująca się zaniedbaną zostaje. (Siarczyński). 
W okolicy lvielc mianowicie w Miedzianogórze były także 
kopalnie miedzi; o tych kopalniach mówi Piasecki: „Wr. 1595 
pogorzał zamek królewski w Krakowie; kardynał Jerzy Ra- 
dziwiłł, biskup krakowski z kopalń swoich w Kielcach świeżo 
odkrytych, tyle darował królowi miedzi, ile potrzeba było na 
pokrycie pogorzalego zamku". Także pod Nowym Targiem 
z początkiem XVII wieku, w Lisku i Zawichoście w XVI 
wieku, w Czorsztynie, pod Sandomierzem, Tenczynem, Bie- 
czem (według Starowolskiego ) pod Sączem i Borzęcinem. 
]Miedź ma się znajdować także w górach pod Obornikami. 



254 



W XVI wieku sprowadzali kupcy krakowscy miedź także 
z Węgier, gdyż krajowa nie wystarczała na własne ])otrzeby. 
Oetnar węgierskiej miedzi l^osztował od (> złt. ITYo gr, do 
10 złt. W Miedziance i Miedzianogórze l\:opano w XVI wieku 
rudę miedzianą; w r. 1511 znaczna partia tej miedzi idzie 
do Lubeki, a Holendrzy aż IHO okrętów polską miedzią na- 
ładować mieli. AV XVII wieku powyższe Icopalnie są u nas 
zupełnie zaniecłiane, a miedź sprowadzano z Węgier. Ze kraj 
nasz oddawna miedź swą posiadać musiał, dowodzi przy^vilej 
miasta Krakowa z r. 15()5, który nadaje kupcom krakowskim 
wyłączne prawo zakupywania tego kruszcu, gdzie])ykołwiek 
był dobywany. Król Stanisław August postawił t)ył w Nie- 
wacl)lowie milę od Kielc mały piec pod dyrekcią Soldenłiofa, 
gdzie topiono miedź i galman. 

Srebro i złoto. Długosz wspomina, że pod wsią Łącko 
w Krakowskiem były ślady złota; Miechowita powiada, że 
pod Sandomierzem, Kielcami i Głazowem znajdowało się złoto, 
a Gotwald Gdańszczanin dodaje, że i na Ukrainie natrafiono 
na ten kruszec; Starowolski zaś twierdzi, że koło Nowego 
Targu i Sącza istniało złoto, i że województwo sandomirskie 
pod Kielcami obfituje w złoto, srebro, miedź i lazur; tożsamo 
wspominają dawniejsi od niego: Cellari, Fabryciusz i Bernard 
Conor; Zeppłihals (w swojej UaterirdiscJie Geographie str. 126) 
pisze, że jeszcze w VIII wieku wyrabiano szlachetne metale 
w górach sarmackich. Opaliński w dziele swojem: Polonia 
clefensa mówi, że w Olkuszu GOOO grzywien czystego srebra 
wydobywają na rok, a ołowiu 50 tysięcy cetnarów; K Za- 
czyński zaś twierdzi, że koło Myślenic w górach Kotoń i Szcze- 
bel znajduje się złoto ; nareszcie Sarnicki i Świecki utrzymują, 
że i w Buczaczu av XVI wieku znajdywały się żyły złota, 
które wieśniacy w przeźroczystym strumieniu spadającym ze 
skały zbierali. Między mieszkańcami miasteczka Satanowa na 
Podolu przecliowuje się dotąd trądy cia, że w połowie XVIII 
wieku mieszkaniec jeden Satanowa dobywał tu rudy, wy- 
ciągał z niej złoto i przedawał iti n-udo we Lwowie, z czego 
się utrzymywał. Jednak niektórzy pisarze pomimo to powąt- 
piewają, iżby gdziekolwiek w Polsce odkryto żyły złota. Co 



255 



do srebra, to kopano g-o w Olkuszu pod Sławkowem jeszcze 
w XIV wieku. Ladowski w swojej historii naturalnej kró- 
lestwa polskiego pisze, że za panowania Kazimierza Wiel- 
kiego niejaki Grzegorz Augustianin pierwszy odkrył w Ol- 
kuszu srebro. Jednakże za })anowania Jana Kazimierza w cza- 
sie wojen szwedzkich kopalnie zostały zalane, dopiero w now- 
szych czasacli pracują nad ich wysuszeniem i wznowieniem. 
Według Świeckiego: Starożytnej Polski i Maltę Bruna: Tahleau 
de la Fologiie, w r. 1()5S kopalnie olkuskie dostarczały 12475 
grzywien 'j srebra i 14938 cetnarów ołowiu. O kopalniach 
srebra w Olkuszu Avsi)omina Opaliński, że do icli podniesienia 
najwięcej się przyczyniła królowa Elżbieta, matka króla Lu- 
dwika w XIY wieku. Znajdywano także srebro pod Stawcami, 
pod Kielcami, pod Sławkowem, w Chęcinach pod Siewierzem, 
w okolicy Bytomia i na Tarnowskich górach wyta})iano jak 
pisze Niemcewicz w swoich podróżach, jeszcze w r. 13(52, 
około 400 grzywien srebra i 1500 cetnarów oloAviu: Benicliów 
w opawskieni księztwie sławny był jeszcze na początku XIII 
wieku srebrnym kruszcem, czego dowodzi przywilej Ottokara 
króla czeskiego nadany miastu Opawie w r. 1275. Znajdy- 
wano także srebro w Chrzanowie, starostwie nowotarskiem, 
w Nowej Górze, w Karczówce w Kieleckiem i w- Kościeliskach 
w Tatrach. W traktacie Mścisława Dawidowicza stoi: że je- 
żeli cudzoziemiec da w Smoleńsku srebro do przetapiania, 
zapłaci kunę od grz3'wny srebra ; widać z tego, że w Smoleńsku 
topiono srebro. Ladowski w wyż wymienionem dziele (tomie 
II, str. 230j powołując się na świadectwo Miecliowity utrzy- 
muje, iż w r. 1502 miano w górach o 3 mile od Nowego 
Targu odległych odkryć żyły srebra. (Obacz także: Ołów). 
Zyice srebro czyli merkuriusz kopano pod Olkuszem 
i w Tustaniu na Paisi w XVI wieku ; wspomina o tem Marcin 
Kromer w swojej Polsce. 



') Według- Czackiego znaczy grzywna tyle co pól funta. Na 
grzywnę złota przypadało oij czerwonych złotych, na grzy- 
wnie srebra 8 talarciw, a na grzywnę miedzi 1 złt. 18 gr. 



250 



Witriol wydobywano w Bieczu w XVI wieku według 
Marcina Kromera. 

Siarkę wydobywano w Swoszowicach jeszcze w XV 
wieku. W aktach krakowskich już pod r. 1444 znajdują sic 
ślady wydobywania siarki w Swoszowicach; z ])oczątku XIX 
wieku wyrabiano tu rocznie 5(K)() cetnarów siarki po 70 złt. 
cetnar i pracowało tu 70 górników i t?(K) czeladzi. Także 
w Bieczu według (Iwagnina pod Wiślicą w XM wieku kolo 
Szczerca i w Czarkowej w Pinczowskiem wydobywano siarkę ; 
w ostatniem miejscu była tabryka siarki Pusłowskiego. 

Saletrznna ziamia znjijduje się pod Wiślicą, w Cykówce, 
w Łojowcach i w Mińkowcacli na Podolu. 

Sól. W Wieliczce znana już była sól w XII wieku. Przy- 
wilej bowiem Bolesława Krzywoustego z r. 1 10;") nadaje kla- 
sztorowi Tyniecliiemu prawo pobierania pewnej ilości soli 
z żupy wiełickiej. Za Kazimierza Wielkiego był w Wieliczce 
żupnikiem francuz Poryn Wojciech, ten zaczął maszynami 
wydobywać sól ; po nim był żupnikiem bogaty mieszczanin 
krakowski i szlachcic Mikołaj Wierzynek ten sam, który 
gościł u siebie w Krakowie króla Kazimierza Wielkiego, ce- 
sarza niemieckiego i królów cypryjskiego, duńskiego i w^ęgier- 
skiego. Fakt ten dowodzi, w jakiem poszanowaniu zostawał 
wówczas w Polsce stan mieszczański t. j. kupcy i rzemieślnicy. 
Za Władysława Jagiełły i później żupami sołnemi najprzód 
Bonarowie a potem Morsztynowie rządzili; za ich czasów 
sprow^adzano zagranicznych górników do ulepszenia kopalń 
n. p. Włosi, Picćaroni i Argoriani zaprowadzili łatwiejszy 
sposób wydobywania soli. Mikołaj Sieniawski wojewoda 
zmarły w r. 1509 był przełożonym nad warzelniami soli, 
jak to napis na ponmiku jego w Brzeżanacłi stwierdza. Ko- 
palnie AVieliczki a mianowicie stare góry składały się z prze- 
działów czyli szyl)ów zwanych: królewski, bonarowy i buze- 
niński, w górach zaś nowych był szyb Seraf, noszący na- 
zwisko od Scratina żupnika tutejszego, w czasie Kazimierza 
Jagiellończyka. Przytaczamy tu nazwiska niektórych żupników 
wielickich: Porinus Gallicus zmarły w r. 1343, po nim był 
Wierzynek 1303, Mikołaj Bonar około r. 1397, Mikołaj Se- 



257 

rafin z Barwałdii r. 1442, Kościelecki Andrzej około r. 1510, 
Hieronim Biiżeński zmarły r. 1580 i t. d. Spis chronologiczny 
dawnych żupników w Polsce podał Hieronim Łabęcki 
w Bibliotece, warszawskiej (z r. 1850, tomie I). W Bochni 
wydobywano sól jeszcze w Xn wieku jak dowodzi Ambroży 
Grabowski, który odszukał w archiwum miejskiem krakowskiem 
dotyczące dolvumenta, toteż twierdzenie l^ług-osza, a za nim 
i Kromera, jakoby kopalnie soli w Bochni odkryto dopiero 
w r. 1251, okazuje się na podstawie tycli dokumentów mylne ^). 
Grabowsld bowiem powiada, że za czasów Kazimierza H Spra- 
wiedliweg-o (od r. 1178 — ll!)4j sprowadzeni do l^lski księża 
Miechowici przez Michorę herbu O ryl", którego liochnia była 
własnością, część swej fundacii na soli ))Ocheńskiej otrzymali. 
W kopalniach boclieńslvich stare góry składały się z szy])ów : 
Florencia, Durszlak, Wieczny, Szewczy, królewski, a nowe 
z szybów: Bochner, kierat i Findar. Zupy solne były także 
w Bejscach, Bieczu, Bolecliowie, Busku w powiecie wiślickim 
odkrył w drugiej polowie XVHI wieku, hr. Beust specialista 
sprowadzony z Saksonii źródło słone, zaco Stanisław August 
dał mu w r. 178o przywilej szukania i warzenia soli w do- 
brach stołowych bez opłaty olbory (t. j. dziesiątej części do- 
chodu). Dziś źródła buskie nie służą do warzenia soli ku- 
chennej, lecz są wysoko cenione i)od względem leczniczym. 
W Bydgoszczy był za Zygmunta niejaki Jan Rop, który się 
trudnił wywarzaniem soli ; w Delatynie, Dolinie w XVI wieku, 
W Dołacli na Kusi, Drohobyczy, Dybowie w r. 1520, koszto- 
wała beczka soli dybowski^j 1 grzywnę; w Gdańsku jacyś 
Loissowie trudnili się wywarzaniem soli w XVI wieku; 
w Gumienuicy Tarnowskiego pod Haliczem, w Hojsku nieda- 
leko Przemyśla, w Jabłonowie, Jabłonicy, Jasiennicy, Kałuszu, 
Kołomyi w XVI wieku, w Kossowie, Krasnem, Kutowie, Li- 
soAvicach, Łaczynie, Markowej w XVII wieku, w Mołądkowej 
w XVII wieku, w Morszynie powiecie stryjskim, w Monasty- 
rożanach dobrach szlacheckich, w Nadwornej, Owczarach, Pe- 

') Obacz Ambrożego Grabowskiego : Knikóir I jeyo okolice^ 
wydanie 5, str. 3'.>7. 

17 



258 

trance, ristyiiiu, w Przemyślu bowieui dyplomat Spytka Ja- 
rosławskiego kasztelana krakowskiego z r. 1513, uwalnia 
rajców miasta Jarosławia od [)rzywo^.enia do zamku soli z żup 
])rzemyskich (ol)acz ks. Siarezyńskiego : Historia miasta Ja- 
roslaicia) ; żupy solne w Hojsku uważane Ijyły jako nale- 
żące do Przemyśla, ztąd nazwa : „żupy solne przemyskie" ; 
w Ilączkaclj, Sieniiszewie, Szoloy, w Łęczyckiem Jezierskiego, 
w Słońsku w XIII wieku, w Solcu, Sołotwinie w XVII wieku, 
w Starosoli, Stebniku, Sucłiedniowie w X^'II wieku, w Sulcy 
koło Niżankowic w Przemyskiem, w Staruniu na Rusi, w Ty- 
rawie, Utoropiu, Ulirynowie Średnim, w Wącłiocku, Zawoju, 
Zydaczowie, Żywcu ^\ XVI wielcu i w wielu innych miej- 
scach. Król miał w XVI wieku sól ruską ze Słonia w Prze- 
myskiem, Jasienicy w Samborskiem i z Tyrawy w Sanockiem. 
W Wielkopolsce Kromer wspomina kopalnię soli pod jakiemś 
miejscem Pinka, względem którego miejsca dzisiaj żadnej 
wiadomości powziąć nie można. W j)ołowie XVII wieku 
kosztowała beczka soli wielickiej i boclieńskiej (> złt. Za Augu- 
sta III płaciła szlachta beczkę soli ])o 4 złt., a kosztowała 
12 złt. 

Marmur łamano w Clięcinach czerwony jeszcze z po- 
czątku XVII wieku. Starowolsld pisze, że za jego czasów 
wydobywano tu marmur czarny i zielony, co wszakże potrze- 
buje potwierdzenia; Tadeusz Mostowski później w r. 1817 
znowu urządził tu fabrykę marmurów składającą się z pi- 
lami i połerowni, która w r. 1833 upadła. Pod Czarnokozie- 
nicami ])0wiecie kamienieckim , niedaleko Tenczyna ma się 
znajdować marmur czerwony z białym. Rzemieślnicy sprowa- 
dzeni z Włoch za Stanisława Augusta mianowicie : Dominik 
Sc li i ant a do wydobywania, Leonardo Galii do wyrabiania 
dłutem, Edward Gigi i do i)olerowania, którzy zostawali pod 
kierunkiem nadwornego malarza królewskiego Marcelego 
Bacciarellego, pierwsi dopiero nauczyli wyrabiać z tego ka- 
mienia piękne sprzęty. Niedaleko Skały znajduje się białawy 
i wiśniowy, a ])od Kamionką w pobliżu Krakowa popielaty 
marmur: koło Kunowa w Sądeckiem znajdował się różno- 
kolorowy a według Starowolskiego opisu Polski w XVII wieku 



259 



czerwony i zielony marmur, w Regulicach szary, w Szklarach 
w Olkuskiem i w Czernej czarny, a pod Szydłowem popielaty 
marmur. Istnieje także marmur w Rudawie w Krakowskiem 
w okolicy Siewierza, w Czarnowie koło Kielc, koło Solca 
w Samborskiem, w okolicach Mira na Litwie, w Paczółtowi- 
cach, w Karpatach, zkąd różowy marmur brano do kościołów 
krakowskich, w Bałutowie powiecie radomskim, w Krzeszo- 
wicach, w Słupcu w Kieleckiem, w Radwanowie w okolicy 
Krzeszowic, w Ivajetanowie w okolicy Kielc, w Szczęsnej 
i w Jaworni w okolicy Warszawy. W Lubowni na Spiżu wy- 
dobywano marmur czerwony jeszcze w XIV wieku (obacz: 
monografię Spiża w Bibliotece icarszaiuskiej z r. 1854) taki 
sam jak w Rogoźnie i Czorsztynie. W Dębniku w Krakow- 
skiem są łomy marmuru, z którego wykuł Jan Jakub Bock 
główny ołtarz w kościele św. Szczepana w Wiedniu, zaś Ma- 
ciej R a u c h m 11 1 1 e r Tyrolczyk pomnik Adama Arzata w Wro- 
cławiu, jak otem wspomina Hartmann Szedel w kronice swojej 
opisującej Kraków jeszcze w r. 1442, a za nim powtarzają 
Ambroży Grabowski i Józef Mączyński. W r. 1787 l)ył je- 
neralnym inspektorem fabryki w Dębniku Bacciarełli. Z mar- 
muru dębnickiego jest wyłożona jedna ze sal w zamku war- 
szawskim i robione są ołtarze w kościołach w Czernej i na 
Bielanach pod Krakowem; dębnickim marmurem są wyło- 
żone ściany kaplicy Potockich na zamku kral^owskim. Marmur 
dębnicki jest czarny, biały, mięsnego koloru i inny. Dębnicki 
marmur jest według Rzączyńskiego twardszy od szwedzkiego. 
W Paczółtowicach w przedsionku kościoła leży kamień gro- 
bowy ku pamięci Franciszka Eliasza Gal lego syna Leo- 
narda Rzymianina kamieniarza, magistra tabryk dębnickich 
zmarłego w r. 1701; jest tam także pomnik Adama Nego- 
wicza magistra l-^unsztu kamieniarskiego, pierwszego majstra 
w kopalniach Dębnika w X^7I wieku. Z chęcińskiego mar- 
muru wyłożona jest posadzka w łcościele Kapucynów w War- 
szawie i wyrobione są w kościele Panny Marii w Kielcacli 
odrzwia głównych drzwi prowadzących do kościoła, nad l^tó- 
remi umieszczony jest u góry herb Wazów. W r. 1047 mie- 
szkał w Chęcinach jakiś Marcin marmurnilv , trudniący sio 



2G0 



liandlein marmuru. Piotrowi Dankiirsowi nadwornomu archi- 
tekcie królewskiemu zmarłemu w r. 1()()1 zawdzięczamy 
nauczenie wydobywania marmuru. (Obacz także: Wyroby 
z marmuru). 

Alabaster, wyraz ten pochodzi od miasta Alabastron 
w Egipcie, gdzie ten minerał znaleziono. U nas znajduje się 
alabaster na Podolu pod Czarnokozienicami, w Bursztynie, 
w Zurowie, na brzegach Bohu i według Kluka (o rzeczach 
kopalnych) także w ziemi przemyskiej. W okolicy Brzeżau 
znajdowano w XVI Avieku czarny alabaster, z którego zro- 
biona jest nyża kościoła zamkowego w Brzeżanach, av której 
umieszczony Jest pomnik Anny z Maciejowskich pierwszej 
żony Hieronima Sieniawskiego wojewody ruskiego, zmarłej 
w r. 1674, także z alabastru. (Dr Maciszewski: Pomniki Sle- 
niaicskich %c BrzeźanachJ. Kej wspomina o oknach z alabastru 
w domach możnych panów. W Żurawie znajduje się pomnilc 
Konstancii Dauiłowiczowej z drugiej połowy XVII wiełvu 
z alabastru krajowego wykonany. (Szaraniewicz). Alabaster 
znajduje się także w Bilczu nad Seretem, majętności ks. Sa- 
piehy w prześlicznej grocie. (Albin Kohn : Materialie^i zur 
Yorgeschichte des Menschen im ostliclien Europa Jena 1879 Ij. 

Malachit znajdowano i wydobywano w zeszłym wieku 
w Chęcinach, a znane są płyty malachitowe szlifowane, które 
upiększały niegdyś pokoje króla Stanisława Augusta, a które 
w Chęcinach były wydobyte. 

Porfir znajduje się we wsiach: Mięldnach, Sance, Ten- 
czynku. Porębie, leżących w północnej stronie niedaleko Krze- 
szowic i w Czernej. 

Jaspis istnieje w powiecie owruckim i na IJtwie, wy- 
rabiano z niego tabakierki. 

Lazur gatunek jaspisu, tylko błękitnego koloru, znaj- 
dyAvał się jak twierdzi Długosz i Kromer pod Chęcinami i pod 
Pińczowem, a sporządzano z niego różańce, koronki, paciorki, 
tabakierki i t. p. Staro wolski twierdzi, że i pod Kielcami się 
znajduje. Według Rzączyńskiego historii naturalnej, przesłał 
starosta Stefan Bidziński za czasów Jana III z lazuru wy- 



261 



dobyteg"o z kopalni checiiiskiej stolik wyrobiony, w darze 
papieżowi Innocentemu XI. 

Hałun wydobywano według' Rzączyńskiego w Odola- 
nowie w województwie kaliskiem w XVII wieku. 

Krwawnik natratia się w Karpatach koło Nowego Targu 
i wyrabiano z niego pieczątki, pierścionki i t. p. 

Bursztyn znajdywano w powiecie chojnickim, ostro- 
łęckim pod wsią Wołkowo (wydobywać zaczęto w r. 1810), 
w Makowskiem, Prasnyskiem i Augustowskiem, w Wrocławku, 
w Dąbrowicy gubernii wołyńskiej, w okolicy Czerska, Połągi, 
po obu stronach rzeki Brdy, w Pizie posiadłości biskupa war- 
mińskiego, w poblizkich okolicach starej Łomży mianowicie 
nad rzeką Narwią, koło Mizunia a głównie nad brzegami mo- 
rza baltycldego. Pliniusz wspomina, że już za czasów Nerona 
Avysłany był jakiś Rzymianin na nadbrzeża bałtyckiego morza 
w celu nabycia bursztynu. W r. 1793 wywieziono z Gdańska 
okrętami bursztynu za 27*581 złt. Dawniej był w Gdańsku 
gabinet sławny liistorii naturalnej szczególniej dla owadów 
zasklepionych w bursztynie, jednak w czasie wojny rozrzu- 
cono go, że nie ma z niego dziś ani śladu. Dodatek tygodniowy 
do Gazf.ty lwowskiej z r. 1855 pisze, że i koło Lwowa znaj- 
dowano dawniej bursztyn. (Obacz także: Wyroby z Inirsztynu). 

Glinka ogniotrwała do wyrabiania pieców, donic do to- 
pienia szkła i t. d. znajduje się w wybornym gatunku w oko- 
licy Krzeszowic pod Krakowem. Glinka ta rozchodzi się do 
Prus, Morawii, Czech a nawet do Belgii; nazywa się glinka 
krzeszowicko - mirowska. Oprócz tej znajduje się tal^że glinka 
ogniotrwała w Porębie, pod Rawą ruską, w Glińsku, Rudnie, 
dejowie w Złoczowsliiem, w Podkamieniu, a nawet w Snop- 
lv0wie pode Lwowem. 

Węgiel kamienny. Najdawniejszy ślad o znajdowaniu 
się węgli kamiennych w Polsce znajduje się w Cellarego 
opisie Polski '), gdzie mówi, iż pod Tenczynem koło Kra- 
kowa znajdują się: „carbones fossiles". Jednak kopać zaczęto 



^) Andreae Cellarii : Deser ipf/o Poloniap, wydanym w Amster- 
damie w V. 1659. 



262 

u nas węgiel kamienny dopiero przy końeii zeszłego stulecia 
w Tarnowcu, w Tenczynie, w Jaworznie wówczas br. Mo- 
szyńskiego w r. 1792; w Dąbrowej wydobywają obecnie 15 
milionów korcy węgla rocznie; w okolicy Bendzina i koło 
]vut. W lvrzeszowicacli wydobyto w r. 1808 węgla 10.000 
korcy. W XIX wieku wydobywano go prócz tego w Zagó- 
rzu, w gubernii radomskiej w r. 1838, jMilowcu, Porębie^ 
Mrzyglodzie, Sielcach i w Grodźcu , w gubernii radomskiej, 
Ciechanowskiego; także znajdował się węgiel w Ivliniojito- 
wicach Miraszewskiego i w Pogoniu Korulskiego. Robotnicy 
w Tenczynie brali dziennej płacy po 1 fł. Do fal)ryk zaczęto 
u nas węgla kamiennego używać około r. 1810, mianowicie 
do fabryk cynkowych. 

Węgiel brunatny znajduje się w okolicach lvromołowa, 
Koziegłów i Siewierza w powiecie olkuskim i bendzińskim^ 
w Krasnem w Kielecldem, szczególnie zaś w dolinach AVarty, 
Czarnej Przemszy, koło Częstochowę) i Wielunia , pod Koni- 
nem w Kaliskiem, w Płockiem nad Wisłą, pod Włocławkiem^ 
Dobrzyniem, tał^że w Samborskiem i Opatowskiem , jednak 
nie bywa wydobywany. Węgla brunatnego z jednej tylko 
miejscowości w Porębie wydobywają rocznie ołioło 742.7(X> 
pudów i t. d. 

Chcących się bliżej zapoznać z dziejami górnictwa 
i hutnictwa polskiego, odsyłamy do nader cennego dzieła 
Hieronima Łabęckiego: Górnictico te Polsce 2 tomy, War- 
szawa 1841, z któregośmy w części korzystali, oprócz innycłi 
wyżej wspomnianych dzieł. 

Korki. 

w XVI wieku wyrał)iano korki w Gdańsku. 



Koronki. 

Koronki równie starożytnym jak wiekom średnim nie- 
znane były. Pojawiają się one poraź pierwszy we Flandrii 



2C/c 



z końcem XV wieku; ztamtąd rozpowszechniają się })0 in- 
nych krajach, a w XVI wieku dochodzą one w Wenecii do 
największego rozkwitu, gdzie przez długi czas noszą chara- 
kterystyczne nazwisko „ząhków flamandzkich" merletti di 
Flandria, co Świadczy o ich początku. XVII wiek był dla 
nich wiekiem złotym, zwłaszcza w^e Francii za Ludwika XIII 
i XIV, koronki te nazywano polnts de France, a później 
points d'Alencon. Najsławniejsze koronki są brukselskie czyli 
brabanckie z XVI wieku, włoskie, mianowicie weneckie, me- 
diolańskie i genueńskie, wreszcie szkockie i francuzkie, mia- 
nowicie ostatnie wyrabiane w mieście Valenciennes są naj- 
droższe i najrzadsze; w czasach napoleońskich doszły one 
do najwyższego zbytku. Koronki są tak zwane klockowe 
i wykonane igłą, niciane, bawełniane lub jedwabne. Koronki 
czarne jedwabne weszły w użycie we Francii, za Ludwika XV 
także koronki złote i srebrne. Henryk Waleziusz miał na so- 
bie na balu w Blois w r. 1579 złotych koronek około 4000 
łokci. Portret Władysława IV, króla polskiego, robiony przez 
Rubensa, jest malowany w koronkowym kołnierzu. 

W Polsce dziergano koronki na sposób brukselski na- 
wet ze złota i srebra w Grodnie przy końcu XVIII wieku 
we fabryce Tyzenhauza. Wójcicki K. Wł. wspomina, że znana 
strój nisia Zofia z Sieniawskich Denhoftowa oddala kupcowi 
Reskurowi za należność kupionych koronek pałac na kra- 
kowskiem przedmieściu w Warszawie, dzisiejszy Krasińskich. 
O koronkach zwanych „Forboty", już Rej wspomina; takiemi 
łbrbotami ozdabiała szlachta rzędy polskie, a sporządzały je 
nasze niewiasty nietylko z nici, ale i ze złota i srebra. Ko- 
ronki wyrabiano także w XVIII wieku w Wieluniu, w Wiel- 
kopolsce i w Radymnie grube ordynaryjne; w Bóbrce nie- 
daleko Lwowa i w Bobowej w Sandeckiem z początku XIX 
wieku, jednak wyrób ten stoi zawsze jeszcze na dość nizkim 
stopniu doskonałości. Niemcewicz w sw^oich Podróżach wspo- 
mina, że w Piaskowie niedaleko Lublina z początku XIX 
wieku żydówki wyrabiały koronki, któremi skronie swe zdo- 
biły, opisując je wierszem : 



264 



„Niczein sa przy nirli po stodołacli młocki; 
Izraelitki tak szybko przewracają klocki, 
Iż tych koronek; co ich skronie zdobią. 
Półtora cahi na tydzień wyrobią". 

W najnowszych ezasndi powstały szkoły koronkarskie 
w Galicii : w Rymanowie hr. rotockiej, w Pieniakach hr. Alf. 
Dzieduszyckiej, w Horkówce ]). Łukasiewiczowej, w Zako- 
panem i w Kańczudze utrzymywane z funduszów krajowych. 
W Warszawie i Hempla, w powiecie błońskim. W mieście 
angiełskiem Devonsłiire naprawiają z waelką zręcznością i)0- 
darte koronki prawdziwe. Ciekawe dzieło o dawnych koron- 
kach napisał A. l\g p. t. Geschichte nnd Terminologie der 
alten Spitzen. Wien 1870, dokąd ciekawy cłi odsyłamy. 



Koszyki. 



Koszyki wyrabiano w Lesznie w drugiej połowie 
XVIII wielai. 



Kosy i sierpy. 

Kosy i sierpy kuto w Nowym Sączu w XV wieku, 
w Pabianicacli niedaleko Sieradza w XVI wieku, jalc świad- 
czy ])rzywiłej nadany przez Zygmunta Augusta, datowany 
z r. 1555. Na początku panowania Stanisława Augusta ])ro- 
dukcia kos u nas musiała jeszcze być za małą, gdyż sprowa- 
dzano jeszcze rocznie po 155 cetnarów kos z Morawii i ta- 
kichże prusidch 50.000 sztuk. Kosy wyrabiano także: w Be- 
rezowie od r. 1804 — 1820, w Sucliedniowie i Samsonowie 
za Stanisława Augusta; fabryka ta rozpoczętą została w r. 
1791 przez trzech Niemców sprowadzanycii z zagranicy; 
w Wącłiocku do r. 1X20, w Świnkowie pod Miedzierzą i w So- 
bieniu koło Warszawy, którato fabr}'ka założona była i)rzez 
lvasztelana Jezierskiego Jacka przy końcu XMII wieku w celu. 



2G5 



ażeby zapobiedz sprowadzaniu kos i sierpów z zagTanicy, 
mianowicie z Austrii, Prus i Anglii, za które corocznie po 
400.(X)() talarów z kraju wychodziło. W pierwszej połowie 
bieżącego wieku zaczęto wyrabiać w Serocku kosy tak do- 
skonałe, że w niczeni nie ustępują styryjskim. (Obacz także : 
Kuźnice). 



Kotlarnie. 

Kotlaruie były z j)oczątku WY wieku w Płocku, w XV 
wieku mieli w Krakowie kotlarze i ślusarze bramę wiśluą 
do obrony, a Mikołaj Kej w swojeni: Źicterciedle wspomina 
o kotlarzach przy ulicy grodzkiej ; kto wie czy nie krakow- 
skiclito kotlarzy roboty b3'ły owe dwa wielkie smoki na 
zamku krakowskim z miedzi wyrobione na żelaznych łańcu- 
chach wiszące, przez których paszcze woda prawdopodobnie 
z Wisły rurami sprowadzana, nieustannie przechodziła, a to 
przy samym wstępie do zamku królewskiego, jak oteni wspo- 
mina Konstanty Hoszowski w rozprawie swojej o Jzbie po- 
selskiej w zamku królewskim na Wawelu. W Gdańsku był 
w r. 1451 kotlarzem niejaki Bogedanz, a w r. 144G Hans 
Jodeke. W r. l/)87 był w Krakowie Tylman kotlarzem; 
w r. 152G dostarcza Szymon kotlarz w Krakowie bani, 
która latarnię kopuły kaplicy zygmuntowskiej w katedrze 
])rzykrywa; w r. 1599 był tam Michał Dom z al kotlarzem. 

W XVI wieku Ijyły kotlaruie: w Pabianicach woje- 
wództwie sieradzkiem, w Kownie, Kłodawie, w Warce było 
w roku 15()4 trzecli Icotlarzy; w Wyszogrodzie nad Wisłą 
i w Prasnyszu. Zimorowicz wspomina o Walentym Wąsiku, 
kotlarzu Ave Lwowie w r. 1577, który za spalenie płockiego 
zandvu lierbem rycerskim udarowany został. W r. 1589 ł)ył 
niejaki Stanisław kotlarzem w Borku w Wielkopolsce. W r. 
1523 potwierdził Zygmunt I cech kotłarzów w Szydłowie, 
a w Zwoleniu w r. 161(3 Zygmunt III. W Kobylinie w Wiel- 
kopolsce było w XVI wieku tyle kotlarzy, że stanowili oso- 
bny cech. W r. 1055 byli kotlarze w Warszawie Jędrzej Jan- 



2t)() 

czewski i Aiidrzej IMe chowie/. W XVII wieku były 
kotlarnie : w Osiecku, Rawie, Starej Częstocliowej , Nowym 
.Sączn, w Myślenicach, w Kownie, w Proszowic, we Lwowie; 
w Stryju był cech kotlarski, również i w Wyszogrodzie za 
Zygmunta III; w Krośnie, Jarosławiu, Haliczu, Ilohatynie. 
W XVIII wieku : w Opocznie, w Końskich Wielkich, w Pil- 
żnie, Kowlu, Chmielniku, Lubaczowie, w Ciechanowcu i w Kiel- 
cach. W Nowej Grobli w Zółkiewskiera była w X\'III wieku 
hamernia miedziana, również i w Wiśniowcu na Litwie ma- 
jętności Joachima Cln'eptowicza. Za panowania Augusta III 
pobił Konrad M a r Iś. u s , kotlarz poznański, wieżę ratuszową 
w Poznaniu i obie wieże katedry gnieźnieńskiej miedzią, 
której on też obie gałki i krzyże w ogniu pozłocił. Dach 
miedziany na kościele i wieżach l^atedry gnieźnieńskiej kładł 
kotlarz toruński Wegner, w XVIII wieku, a dawniejszy 
z początku XVII wieku , kotlarz wrocławski Wolfgang; 
po oddaleniu zaś tegoż za kradzież miedzi, kotlarz z AVar- 
szawy O c i e ł s k i. August B i 1 1 e r 1 i c h , kotlarz poznański, 
zrobił model ratusza poznańskiego wykonany z miedzi, prze- 
ślicznie wyrobiony, uprawia on już w czwartej generacii 
sztukę kotlarską. Kotlarz poznański Konrad ^Markus pobił 
w r. 1873 wieżę ratuszową w Poznaniu miedzią. W Siemia- 
tyczach na Podlasiu założyła ks. Anna Jabłonowska hamer- 
nię do wyrabiania kotłów i różnych naczyń z miedzi i mo- 
siądzu, łitóra istniała jeszcze w r. 1709 lubo w upadku. 
W r. 1713 jjokrył niejaki Ferdynand, l<^otlarz krałvOwski, 
wieżę przy kościele częstochowskim miedzianą blachą i trzema 
złotemi gałkami i ozdobił chorągiewkę w kształcie smoka 
i umieszczonym luid nią kurkiem, trzymającym bułkę, czyli 
herbem Paulinów. W r. 1788 był w Krakowie kotlarz Józef 
Stattler, Szwajcar, tu osiadły, a dziadek artysty malarza 
Wojcieclia Kornela Stattlera. W r. 1804 było w Krako- 
wie 5, w r. 1776 w Lesznie (5, a w r. 1827 we Lwowie 7 
kotlarz3\ W guberni! grodzieńskiej była w r. 1815 jedna ko- 
tlarnia blizko Słonima, a druga w AVołkowysku , oljydwie 
przerol)iły w ciągu roku 1529 pudów miedzi na kotły, ałem- 
biki i t. p. 



2(57 



Z początku XIX wieku były także kotlarnie w Wi- 
ślicy, Białogoni i w IMichałowie, wsi należącej do opactwa 
świętokrzyzkieg-o , g-dzie robiono kociołki do jedzenia dla 
wojska ; w Staszowie i w AYarszawie we fabryce Wilhelma 
Troetzera, założonej pierwotnie w Słonimie, a dopiero w r. 1854 
przeniesionej do AYarszawy, we tabryce Roberta B o t h e i Da- 
niela Hoecke, założonej w r. 1810. Wyroby miedziane, 
jak n. p. aparaty do pędzenia wódki i t. p. wyrabiano z po- 
czątku XIX wieku w Lublinie we fabryce Przyl)yIskiego. 
W Polsce od dawiendawna trudnili się także koczujący cy- 
ganie kotlarstwem. 



Kożuszki. 

Kożuszki wyrabiano oddawna w Starem Mieście i w Xo- 
wym Targu. 



Krawiectwo. 

(Obacz: Suknie). 

Kredka. 

Czarną i kolorową kredkę wyrabiano z początku XIX 
wieku w AYarszawie. 

Krochmal. 

Krochmal wyrabiano w XVI wieku w Włodzimierzu, 
krochmal zaś i puder w Lanetówce w Złoczowskiem , przy 
końcu XVIII wieliu; na samym Solcu istniało w drugiej po- 
łowie XVIII wieku 10 fabryk krochmalu. Z początku XIX 
wieku wyrabiano krochmal w Jaworowie we tabryce Fiedlera 



208 



i w Warszawie; tahiyka jaworowska powstała po upadku lane- 
towskiej. W Lublinie wyrabiano w tym samym czasie 365 
kamieni kroclimalu rocznie. Są także fabryki w Piotrkowie 
i W" Łodzi. Fabryka niebieskiego krochmaliku, który Żydzi 
Av różne strony kraju wywozili , istniała z początku XIX w. 
w Siennej, powiecie opatowskim. W Galicii powstała fal)ryka 
krochmalu około r. 1H35 w Sieniawie w Wadowickiem u lir. 
Teodora I5oroAVskieg'o ; w r. iSoD była kroclimalnia w dolarach 
ks. Ponińskiej, litóregoś z hr. Dzieduszyckich i w Lachowi- 
cach, w obwodzie stryjskim, Izy(łora Pietruskiego, która mu- 
siała zaginąć około 184(5 r., av Świerżu koło Lwowa AMktoraf 
później w Tarnopolu i Tarnowie Schołtena, Holendra, ostatnia 
zamłvniętą została w r. 1877. Później powstały jeszcze małe 
krochmalnie w Hrycowoli i Przewłocznej, ale te około r. 1883 
upadły. W lN:rółestwie połskiem było w 1880 r. 24 fabryk 
krocłmialu. O wyrobie kroclimalu w Galicii obacz ciekawą 
rozprawę Tadeusza Rutowskiego w Roczniku stattjstyld prze- 
onyslii krajoicerjo, w zeszycie IL 



Kule. 

Dawniej odlewali mnisi u nas po kłasztoracłi kule i niemi 
strzelali wybornie, dlatego też radził Bielski, żeby się klasztor- 
nymi braciszkami przy strzelaniu z dział posługiwało wojsko. 
Różne były l<:ułe : ogniste, szypy, race, smoki, ogniste garnce 
szturmowe, wieńce słomiane. Bielski pisze, że Stetan Batory 
podczas wyprawy przeciw Gdańsku wynalazł sposób rozpa- 
lania kuli w ogniu, a dopiero kładzenia tak rozpalonej w działo. 
Kule te ważyły aż do 200 fantów. Ażeby się lepiej kula za- 
paliła, kładziono w działo i bursztyn. W Krakowie odlewał 
kule w drugiej połowie Xyi wieku Jędrzej Komora, a mia- 
sto zapłaciło mu w r. 1574 za 2000 kul 9 fi. 2(5 gr. i D de- 
narów. Kule różnego gatunku i bomby wyrabiano w Sucłie- 
dniowie około r. 1748; za Stanisława Augusta wyrabiano tu 
kule, bomby, granaty i kartacze; w Krzepicach i w Haliczu 
w XVH1 wieku. Sebastian Aders, inżynier i pułkownik arty- 



2(3!) 



lerii pod hetmanem Konieepolskim, wymyślił sposób rzuennia 
z moździerzów koszów kamienistych, jakoteż różnych gatun- 
ków kul og-nistych, któremi Tatarów bardzo szczęśliwie raził: 
Wyrabiano także kule w XViri wieku w Samsonowie, a cetnar 
tych kul dostarczanych dla wojska w r. 1788 płacono po 
17 złt. 4 gr. Także Adam Ponińsld, ów sławny utraciusz za 
panowania Stanisława Augusta, miał jałŃ.ieś fabryki bomb 
i kul, których próbki posyłał Potemldnowi. ( Obacz Ivalinki : 
Dokumenta w Pamiętnikach XVIII wieku, w tomie X, część II 
str. 111). W dawnych czasach strzelano także kamiennemi 
kulami najprzód z mniejszego kalibru dział z szęlig, a na- 
stępnie z większego kałil)ru z kartanów. (Obacz także: Lu- 
dwisarnie). 



Kuśnierstwo. 

Nad przedmiotem tym nie będziemy się szeroko roz- 
wodzić, gdyż kuśnierstwo l^yło u nas od najdawniejszych cza- 
sów zawsze uprawiane, wspomnimy tylko, że za Bolesławca 
Chrobrego (992 — 1025) noszono u nas kożucliy kosztowne, 
poszywane i wykładane złotogłowiem ; były przeto zapewne 
i należycie wyprawione. Część tych kożuchów kosztownych 
mogła być łupem wojennym ze wschodu lub na Niemcach 
zdobytych, ale część musiała być wyrobem krajowym. Za 
Bolesława Krzywoustego (1102^ — ^1137) noszono wprawdzie 
często slvóry kosztowne z rysiów, bobrów i inne, lisy dawano 
niższym urzędnikom. Wyrabiano nawet skórlii wiewiórcze, 
z których duchowni mieli mucety; włościanie nosili barany. 
W XIII wieku już futra były przedmiotem dość znacznego 
handlu wywozowego, a do najdroższych futer zaliczały się: 
bobrowe, rysiowe i z wyder. W XV wieku mieli kuśnierze 
lwowscy i krakowscy swoje basztę do obrony, musiało icli 
być więc niemała liczba. Wiemy że w r. 1494 był w Kra- 
kowie kuśnierz Kuncza. Gronostajów używali w dawnych 
czasach u nas : król, arcybiskup, biskup i kasztelan krakow- 
ski. Popielice i kuny nosili inni biskupi i senatorzy, a szlachta 



270 



i urzędnicy okrywali sio tiitraini z lisów, niedźwiedzi lul) 
wilków. Za czasów Reja kosztowała skórka wilcza 5 zlt. 
Futra te kryte hyly aksamitem, jedwabiem lul) suknem. Przy- 
wilej Przemysława II z r. 1280 nadmienia o jatkach kuśnier- 
skich w Poznaniu. Takiź przywilej cechu kuśnierskiego w Oa- 
licli z r. 1749 drukowany jest w Dodatku tyg'odniowym do 
(lazcty licoioskiej z r. 1852. Gdy w r. 1440 Władysław Ja- 
giełło potrzebował kosztownych futer na podarunek dla Suł- 
tana Amurata, dostarczyli mu takowych kuśnierze lwowscy. 
(Czacki), W r. 14(33 ustanowił król Ivazimierz Jagiellończyk 
cech kuśnierski w Radomiu na wzór istniejącego już wówczas 
takiego ceclm w Sandomierzu; cech kuśnierski w I^znaniu 
powstał dopiero w r. 1495. W Gombinie w' Wielkopolsce był 
w XVI wieku cech kuśnierzy. W r. 1599 był w Krakowie 
Augustyn Waclawowicz kuśnierzem. Kuśnierz i rajca 
krakowski Cirus Stanisław wielkim kosztem \y Krakowie 
w r. 1602 mury w Sukiennicach odnawiał, którato restauracia 
trwała aż do r. 1647, czego dowodzi napis na faciacie od 
strony ulicy św. Jana. W Stryju było w pierwszej połowie 
XYłI wieku 12 kuśnierzy, po wojnie z Tatarami zostało tylko 
dwóch. Kiełbasa był kuśnierzem króla Stefana Batorego, 
jakto z rachunków królewskich, prowadzonych przez Jana 
Firleja z r. 1590 widzieć można. 

Litwini, którzy w^ r. 1615 kuśnierstwem się w Poznaniu 
trudnili , byli : Mikołaj Bocian, Jakub R o m a n o w i c z , 
Stefan C z u z e ł o , Paweł Fr ą c k i e w i c z , Mikołaj Płotni- 
cki, Tomasz Czarny, Maciek K u ź m i k ; mieli oni częste 
zajścia z cechem kuśnierskim, do którego nie należeli. Łu- 
kaszewicz w dziele swojem : Opis miasta Poznania, przyta- 
cza nazwiska mistrzów kuśnierzy w Poznaniu w r. 1697, 
mianowicie : Jan K r z y m u s k i , Maciej C z o c h r o n , Krystian 
Grappe, Krystian Szyc, Jan Tr aleś, Mikołaj Rottigk, 
Henryk Meller, Michał K n o b 1 a u c h , Piotr T e p p e r , 
Wojciech H e r b o w s k i , Natanael Bied o r n , Jerzy B e n s , 
Piotr S u 1 c z e w s k i , Stanisław T a c z k i e w i c z , Henryk 
Szyc, Andrzej C z o c h r o n , Jan W e z e 1 , Andrzej G o- 
dling, Ii^liasz Engelmann i Nerenheim. 



271 



Kożuszki wyrabiane w Starym Sączu i serdaki wyra- 
biane w Nowym Targ-u słyną oddawna; ostatnie szezeg:ólnie 
8zeroko rozchodzą się po kraju, mianowicie tatrzańscy tury- 
ści kupują je w Zakopanem. 



Kuźnice. 

Hamernie czyli kuźnice były w XIV wieku w Gdańsku, 
gdzie ze szwedzkiej rudy żelaznej topiono żelazo i kuto sztaby. 
W r. 13<)4 założono pod Krzepicami przez radnika Panka 
kuźnice żelazne, zkąd nazwano te zakłady „pankowskie". 
W aktach da\ynych sieradzkicłi są ślady o kuźnicy w Kra- 
szewicach na rzece Oleśnicy, w starost\vie grabowskiem, pod 
r. 1423, g'dyż jest nadanie prawa niejakiemu Dług-oszowi do 
założenia nowej l^uźnicy, z której ma płacić corołv staroście 
7 g-rzywien i da\yać. 1 wóz, 2 pługi żelazne i 3 beczki piwa. 
Podobnież w starostwie Idonowskiem były od r. 1425 dwie 
kuźnice: l)łońska i zagrzebska zwane, w r. 1427 była ku- 
źnica w Szczerowie nad rzeką Widawką, w r. 1428 w Prze- 
czniach nad rzeką Dębowołec, w r. 1440 w Pudzie nad Wartą, 
w powiecie sieradzkim i t. d. (Łabęcki: Gómictico iv rol-ice). 
W XV wieku posiadał w Nowym Sączu kuźnicę niejaki Otto ; 
około r. 141 »() były tamże dwie kuźnice, gdzie wyrabiano 
także sierpy i blachy ; pierwszym Icosarzem l)ył : Marek K r o- 
mer zmarły w r. 1489, drugim Jan Otto; sierpy wyrabiał 
tu w r. 1494 Maciej Siestrzeniec i Jan Kusek blacłiarz 
i brzeszczotnik. (Obacz Szczęsnego Morawskiego : Sądeczyznę 
za Jagiellonóic). 

Były także kuźnice w AT wieku: w Pudnikacli koło 
Wilna , w Sokalu i w Zameczku koło Wilna ; kuźnice ni- 
wizlvie znane Ijyły już za czasów Zygmunta I. W XVI iv.: 
istniała kuźnica bogucka; w okolic}' Drzewicy były sławne 
kuźnice, założone przez Drzewickich, gdzie wyrabiano żelazo 
na dymarkach, kuźnice te przeszły później na Szaniawskicłi, 
a z początku XIX wieku na Eyansów; we wsi Jerzycach 
koło Poznania, w Nowym Sączu, w Pile w Poznańskiem 



były w r. 15(!4 dwie kuźnifc, w Iiiulnikach w ])Owiecic tro- 
ckim 4 mile od Wilna, w Wąchocku i Oleśnicy w Krakow- 
skiem, w Zameczku w województwie wileńskiem. W r. 1580 
Mikołaj Hoewel z Kolpina, mincarz olkuski, dostał przywilej 
na szwedzki sposób wyrabiania żelaza, tak zwany „przeku- 
wanie osmundzkie z braniem na olawę". Iiacliunki podskar- 
biego krółewskiei;"0 Jana Firleja z r. 1500 wymieniają kró- 
lewskicłi kowali: Aurelio Alto Campo, Markowskiego, Ja- 
kuba, Janusza i Filona. 

W XVII icleku: l)yla kuźnica w Mysłowicach w r. 1008, 
w Zagdańsku posiadali bracia C a c c i a i następcy ich G i a- 
notti i Giboni kuźnice, również i w Bobrzy i Cmińsku, 
miejscach województwa krakowskiego i sandomierskiego. 
Były także kuźnice w XVII wieku w Bieczu, Chochołowie 
w Sądeckiem, w Zielonkach Jarosza Woxmana, gdzie Avy- 
rabiano ze stali szable, w Starej Kuźnicy, w Pile, w Krze- 
szowicach nad Prosną i w Brząszewicach, w Szczerzowy nad 
Widawką i w Pudzie nad Wartą ; za Zygmunta III przybyły 
4 i)od Olsztynem i 5 pod Chęcinami. 

W XVIII icieku były kuźnice: w Baranówce, w Bia- 
łaczewie Stanisława Małachowskiego , w Berezowej , Błocie, 
Bohusławie, Bzinie, Grabowie, Jedrowie, w Kościeliskacli 
w Tatrach, w Końskich Wielkicli kanclerza Jana Małachow- 
skiego, tu kosztował w XVIII wieku cetuar żelaza szynowego 
29 złt., cetnar sztabowego 30 zlt., naczynia kuchennego z la- 
nego żelaza 29 złt. AV Kozienicach założył hamernię król 
Stanisław August i dobrą fabrykę broni, dokąd sprow^adzono 
rzemieślników z Xiderlandów i Saksonii ; w Lubaczowie, w No- 
wej Grobli w Żółkiewskiem była hamernia miedziana, w No- 
wym Targu, w Pomykowie Małacliowskich , w Pstrześnicy, 
Samsonowie, Suchedniowie, gdzie sporządzano „augustówki", 
czynne były za rządów biskupa krakowskiego Sołtyka, który 
dawał z nicłi żelazo, kraty i inne wyroby do nowo zbudo- 
wanego w r. 176() kościoła w Urzędowie '). Kuźnice samso- 

') Obacz trzy listy ks. K. Sołtyka w Prze/cod ni ki( nauko- 
injm (hv()\vskim) z r. 1878 z kwietnia. 



273 



nowskie i suchedniowskie miały w r. 1790 dochodu 85.689 złt. ; 
w Tundiuie, w Wiśniowcu na Litwie Joachima Chreptowńcza, 
prócz kuźnicy źehiza była także hamernia miedziana; w War- 
szawie i Zbrojowie. AV samym powiecie radomskim były przy 
lv0iicu XVIII wieku kuźnice: w Brodach, Bzinie, Ciechosła- 
wicacłi, Kamieńczy, Kochanowie, Lipie, Przysusze, Rusinowie, 
Ilzucowie, Smagowie, Staroródce i Szczepanowie. (Siarczyński: 
Opis powiatłf radomskiego). Trembecki uczcił wierszem ko- 
Avała Jana Mariańskiego, l^tóry ofiarował l>ył lvilka furgonów 
dła wojska rzeczypospołitej. 

Z początlai XIX wieku były kuźnice : w Braliiłowie 
gubernii podołskiej, Bunkowie, Buslai w Złoczowskiem, w Cie- 
snej w Sanockiem, w Dołhem, Lachowicach, Meżyrowie gu- 
bernii podolsłś^iej ; w Mizuniu niedałeł^o Stryja była w r. 1808 
rządowa liamernia, gdzie prócz doskonałego żełaza wyrabiano 
także : błacłiy, piece i różne naczynia kuchenne ; w Ostapkow- 
cach niedaleko Podgórza koło Krakowa, istniała kuźnica i szłi- 
fiernia założona przez Eisenbacha, w której wyrabiano i szli- 
fowano szable, ostrogi, kłanny i t. p. dła wojska z l^rajo- 
wego żełaza i stali; w r. 1808, jak opisuje Bredetzky w swo- 
jej podróży po Galicii i Węgrzech , pracowało tu 107 robo- 
tników; wyrabiano tu tal<.że gwoździe. Były także kuźnice: 
w Podhorcacli, Podmichalu, Bybniku, Skolu, Sokołowie, So- 
pacie, w Sielcach w Złoczowskiem, Synewódku w Sambor- 
skiem, w stryjsldm obwodzie w Rybnikach, w Rudzie, 
w Smolnej i Majdanie, gdzie pracowało w 1808 r. 104 ro- 
botników, w Wiślicy, w ZinlvOwie na Podolu w powiecie la- 
tyczowskim i w Zakopanem w Tatrach; najdawniejsza wia- 
domość o istnieniu kuźnic w Zakopanem datuje się z r. 1701, 
do kuźnic zakopańskich dostarczano żelaza z Kościelisk, 
zwłaszcza pod Tomanową, ze Starej Roboty, z Chochołowa 
z Jaworzynki pod Kopą Magóry i z Miętusi pod Czer- 
w^onym Wierchem ; w r. 1808 zajętych było w hamerniach 
zakopańskich 55 robotników. Hetman Koniecpolski założył 
pod Teterowem w województwie kijowskiem 18 kuźnic, które 
jednalś. zniszczały w czasie buntów kozackich. 

18 



274 



Kwas siarczany. 

Kwas siarczany, solny i saletrzany wyrabiano w War 
.szawie z początku XIX wieku. 



Kwiaty robione. 

Kwiaty robione na sposób francuzki wyrabiano w War- 
szawie z początku XIX wieku we fabryce Jerzego L o t li a , 
założonej w r. 1825. 



Lak. 

Lak do pieczętowania wyrabiano w Warszawie z po- 
czątku XIX wieku we fabryce Krausego. 



Lakier. 

o wyrobie lakieru wspomina już kapłan Teoiiłus, pi- 
sarz XI wieku w dziele swojem o sztukach rozmaitych. La- 
kier cłiiński do mozaik wynalazł w r. 1773 Antoni Bazylia- 
nin z Supraśla. W XYIII wieku był w AYarszawie lakiernik 
S y g i e d y. Z początku XIX wieku sporządzano lakier w Pstrą- 
żnicy, Błocie, Baranowie i w Warszawie; w ostatniem miej- 
scu we fabryce J. A. Krausei^o, którato fabryka wyrabiała 
także farby olejne w rurkach cynowycli na sposób paryzki, 
nadto farbki wodne i krochmaliki do bielizny. Farbki wodne 
i krochmaliki wyrabiał także Jan Słuczkajski w Warszawie; 
zaś Karol Min ter w Warszawie założył w r. 1828 fabrykę 
wyrobów lakierowanych, która pod zarządem syna jego do- 
szła później do wielkich rozmiarów i głośnej sławy. 



275 



Lampy i latarnie. 



Lampy wyrabiano w Warszawie z początku XIX wieku ; 
w r. 1348 wyrabiał mieszczanin gdański Jacobus latarnie 
w Gdańsku. 



Litografia. 

Litogratia wynaleziona przez Seuefeldera w r. 1 790. 
Pierwszą litografię u nas założył w Warszawie około r. 1818 
Aleksader Chodkiewicz, w r. 1821 Siestrzyński, po 
nim L e t r o n n e , nareszcie Herkner, Fajans, którego 
dzieło chromolitogTaficzne : Wzory sztuki średnioioiecznej w da- 
wnej Polsce, wydane przez Rastawieckiego i Przezdzieckiego 
liczy się do najdawniejszych tego rodzaju w Europie; Józef 
P e c q , Dzwonko w s k i i Jan L e 1 e av e 1 , młodszy Ijrat na- 
szego liistoryka Joachima, próbował się w litog-rafii w jej 
pierwszem nastaniu w Warszawie i wykonał kilka udatniej- 
szycli rycin do dzieła brata: Dzlejóir starożytnych i Jan Pi- 
Ayarslii, w Krakowie Salb i Feliks Lipnicki, sztycharz 
i litogTaf, we Lwowie Pi 11 er założył w r. 1822 swoje lito- 
gTafię, w Wilnie P. Oziębłowski Józef założył litog-rafię 
około r . 1 834, potem Maciej Przybylski, K 1 u k o w s k i 
i Hipolit Perli. Pi liński Adam, rytownik, założył w r. 
1840 litog"rafię we Francii av Clermont Ferrant i bardzo mu 
się tam dobrze powodziło. 



Ludwisarnie i wiercalnie dział. 

Pierwsze działa w Europie pojawiły się w Hiszpanii 
około r. 1323, we Francii w r. 1338, w Niemczech w r. 1350. 
Klemm w swojej Culturgeschichte podaje rysunek najpierwszej 
armaty, wyjęty z jakiegoś dawnego manuskryptu z początku 
XIY wieku, znajdującego się w Dreźnie, 

18* 



276 

W Polsce zaczęto zakładać ludwisarnie, gdzie odlewano 
działa i moździerze za Kazimierza Jagiellończyka. Król ten 
założył w r. 1468 we Lwowie ludwisarnie, a Zimorowicz 
wspomina w tym roku o Walentym ludwisarzu działowym 
tego miasta. Za Zygmunta I, kiedy artyleria w strategii wo- 
jennej główne zajęła miejsce, i)rzybyło z zagranicy do służby 
polskiej wielu artylerzystów i ludwisarzów. Wówczas poza- 
kładano ludwisarnie w wielu miejscach, a głównie we Lwo- 
wie, Krakowie i w Wilnie. Ludwisarnia i puszkarnia wileń- 
ska zaopatrywała wszystkie zamki litewskie w działa, ru- 
sznice, procli i pociski. W kronice od r. 1507 — 1541, druko- 
wanej w Bibliotece starożytnej pisarzy polskich , wydanej 
przez K. Wł. Wójcickiego, czytamy (w tomie VI na str. 7) r 
„W czasie wjazdu królowej Bony do Krakowa 1518 r. , 74 
dział ogromnycli ulanych z rozkazu Zygmunta przez artystów 
swoich na obronę królestwa, wyprowadzone na Kleparz, 
strzelały w pole". W Krakowie odlewał wówczas przy sław- 
kowslviej bramie Jan B e h a m , ten sam, który odlewał wielki 
dzwon Zygmunta, także różne działa zwaue : falkonety, sło- 
wiki i smoki do arsenału królewskiego, a pomagali mu : G 1 a- 
zer. Hub er, Szmukier i inni; w r. 1525 zastąpił go 
mistrz Ser wazy. Ostatniemi czasy na wystawie heraldy- 
cznej w Berlinie znajdowała się armata z bronzu odlana 
z płazkorzeźbami, przedstawiającemi walkę Herkulesa z Anteu- 
szem, skrzydlate geniusze i jelenie z napisem: „Oswaldus 
Baldnerus Cracoviae me fecit anno 1561 . (Zeitsch rift fur 
bildende Kunst Beihlatt, 1882, str. 427). W Wilnie w r. 1552 
odlał Szymon Bochwicz, którego nazywano: „Reg. qua 
pixidarius seu tormentorum bellićorum Magister" Zygmuntowi 
Augustowi za jednem zalaniem 18 dział 12 -funtowych, zaco 
go król szlachectwem obdarzył ; ludwisarnia ta istniała jeszcze 
za Zygmunta L Syrokonda w swoich: Wędróiokach, opisu- 
jąc Nieśwież, wspomina o siedmiu armatach, które tamże 
oglądał, były one większego kalibru z lat 1529, 1534, 1536, 
1541 i 1543 po większej części z herbami miasta Lwowa 
i zdają się być wszystkie lane przez Leuharta Hirla, gdyż 
na niektórych z nich znajduje się podpis : „Leuhart Hirl bat 



277 



mich g-ossen" ; ozdobione one są plazkorzeźbami i napisami ; 
na jednej z nich z r. 1541 znajduje się napis: „Dobrato 
obrona^ z kim Pan Bóg- jest". Innych 5 dział z czasów Miko- 
łaja Krzysztofa Radziwiłła opatrzonych jest radziwiłłowskiemi 
herbami i krzyżem, a noszą datę 1591, 1599 i 1600 uważać 
je należy jako prześliczny wyrób sztuki ludwisarskiej i będąto 
zapewne te same, które książę Karol „Panie Kochanku" kró- 
lowi Stanisławowi Augustowi podczas jego Ijytności w Nie- 
świeżu pokazywał, a które jak się domyśla Ambroży Gra- 
bowski, miały być odlewu Bo eh wic z a; przedstawiają one : 
1) loydrę, mającą kształt o pięciu głowach; 2) cerber, ma- 
jąca kształt nieociosanej kłody, od której połowy wiją się 
j)łoniienie ; 3) cyrce, w kształcie potrzaskanej kolumny, zwią- 
zanej przy osadzie, środku i wylocie spiżowym powrozem ; 
4) ośmiokątny graniastoslup, w środku 2 sowy, zabijające 
2 myszy; 5) najpiękniejsza ze -wszystkich, obwinięta jest 
w kształcie kłody winną łodygą, której liście z wdziękiem 
się rozścielają po dziale. Syrokomla twierdzi, że działa te są 
tak prześlicznej roboty, że oczyszczone, mogłyby się stać 
ozdobą najwymyślniejszego salonu. W r. 15G7 kupiło miasto 
Kraków od Szymona, ludwisarza, (zapewne Bochwicza) 
4 nowe działa, które ważyły przeszło 13 cetnarów i koszto- 
wały razem 249 złt. 23 gr. Lustratorowie zamku krzemie- 
nieckiego za Zygmunta I znaleźli tam między innemi 6 dział 
kuźmińskiej roboty, wszystkich zaś było 29 dział. Zygmunt 
August starał się o sprowadzenie do AYilna naj bieglej szych 
puszkarzy, a chociaż między nimi byli il^iemcy, znajdowali 
się jednak i Polacy, jakoto: Stanisław Turek, Ziemiań- 
ski Lubelczyk, Mikołaj Drozdek z Bełżyc, Dominik 
Schmidt Toruńczyk i Marcin Siekiera. 

Zygmunt August kazał dla swojej artylerii lać armaty 
nietylko w Wilnie, ale i w Norymberdze, jak się oteni z ra- 
chunków Deciusza przekonywujemy. Do robienia kul w^ kraju 
sprowadzał Zygmunt August w r. 1553 z zagranicy puszka- 
rza Wolfganga Nimpra; zaś dla wyrycia na armatach 
odlewanych w Wilnie swych znaków, sprowadził król z Kra- 
kowa złotnika Gaspara ze Stradomia. W Wilnie także ka- 



278 



zał f^tefaii Batory lać armaty wcdhi^ swego wlasneg;o wyna- 
lazku. Władysław IV próbował w Oliwie pod Gdańskiem 
kucia armat żelaznycłi, które się udały (Wójcicki). Tenże 
król założył ludwisarnię w Pucku. W Krakowie istniała lu- 
dwisarnia jeszcze z początku XV wieku miedzy murami przy 
sławkowskiej bramie ; odlewali tam armaty Jan i Piotr F r e u- 
d en tale dla miasta Krakowa. Z początlcu XVII wieku była 
tam ludwisarnia krtdewska, która stała pod zamkiem w po- 
bliżu „kurzej stopy", gdzie istniała także wiercalnia dział. 

We lwowskim arsenale czyli cekhauzie znajdowało się 
w r. 1724 działo odlewane w r. 1(505 przez A. Beninga, 
jak otem wspomina Bar acz w swoim: Pamlętnlhn Jziejów 
polskich (w artykule : Inwentarz cekhauzu miasta Lwowa 
w r. 1724). W archiwum miejskiem we Lwowie przechowuje 
się 6 armatelc tak zwanych ,,apostołów", z których każda 
ma na sobie imię jednego z apostołów, herb miasta Lwowa 
i rok 1740 i w^aży około 110 funtów, niewiadomo jednak, 
gdzie odlewane, ale zdaje się, że we Lw'owie, bo w aktach 
miejskich są ślady potemu. Prócz tych G armat jest tam 
jeszcze jedna większa armata, ważąca 237 funtów, na któ- 
rej jest napis: „Sub felici regimine Sigismundi III D. G. re- 
gis Poloniae lioc opus per M. Christophorum a Koniecpole 
C. S. noyiter erectum A. D. 1(130". 

W r. 1517 mieszkał w Krakowie Meister Hanus (może 
Hanns Behem) „Biichsengiesser", w r. 1(314 AVłoch J. K., 
„co działa leje", a w r. 1674 Jerzy Franlcie, ludwisarz. 
(Grabowski). W wiedeńskim arsenale znajduje się armata 
polska z czasów Augusta III z nazwiskiem krakowskiego 
ludwisarza Weinholda z napisem: „Legion III polsld pod 
komendą jenerała Dąbrowskiego, zdobył tę armatę na Pru- 
sakach pod Tczewem dnia 23 lutego 1807". W Krzepicy 
z początku XVII wieku odlewano działa, kule i robiono ku- 
sze czyli machiny do rzucania pocisków i grotów. W Wiśni- 
czu, majętności ks. Lubomirskich, lano działa olvoło r. 1(330; 
jeden z książąt Lubomirskich sprowadził zdolnego ludwisarza 
z Augsburga Kliasza FI i ck era, który miał osobliwszy se- 
kret w mieszaniu kruszców; zapewne jegoto odlewu jest ko- 



279 



losalna, bo 4-19 metr. dliig-a i prześlicznej roboty armata 
z herbem Lubomirskich „ Szreniawa" , mająca na sobie rok 
1634 i napis: S. L. C. W. P. R. S. S. B. C, oznaczający 
zapewne : Stanisława Lubomirskieg"o, syna Sebastiana, kaszte- 
lana wojnickiego, ur. w r. 1583, późniejszego Avojewody kra- 
kowskiego, znajdująca się w podsieniu pałacu Potocldclł 
w Łańcucie, gdzie także i inne dnae armaty są umieszczone, 
mianowicie jedna odlewana w r. 1591 przez Michała Ottena 
w Krakowie 12 -funtowa, z herbem Pilawa, ważąca 25 cetna- 
rów i druga J('»zefa Potockiego także z herbem Pilawa i ro- 
kiem 1740, ważąca 35 cetnarów z apostołem św. Jędrzejem; 
działa te łańcuckie są pułkowe wielkiego kalibru, które da- 
wniej w Polsce „sokołami" zwano. Micłiał Miethen, kapi- 
tan, który długi czas w Polsce przebywał, pisząc o artylerii 
polskiej wspomina, ze ten Eliasz F 1 i c k e r na rozkaz Lubo- 
mirskiego ulał 6 dział ciężlv.ich, których robota i dobroć była 
doskonałą; toteż ówczesny przełożony arsenału Józef Schultes 
w Krakowie wystawił owemu mistrzowi zaszczytne świadectwo. 
W arsenale wiedeńskim znajduje się działo małego kalibru 
z orłem polskim i roliiem 1(546 z niałemi delfinami do pod- 
noszenia, odlewu Piotra Wagnera i drugie nadzwyczaj 
piękne, dziwerowane większego kalibru także z delfinami, 
ofiarowane przez Augusta 11 cesarzowi Karolowi II w r. 1736, 
odlewu Jakuba Friebel. Saint Remy wspomina o ludwisa- 
rzu polskim Banii, który miał szczególniejszy sposób zalewa- 
nia wystrzelonych zapałów. 

Lano także działa w Włodzimierzu i w Łomży w XVI 
wieku, w Malborgu i w Nieświeżu Radziwiłłów w XVII wieku, 
gdzie były lane działa żelazne, umieszczone na wałach w Nie- 
świeżu. W dawnej Polsce bowiem każdy szlaclicic miał prawo 
lać działa, budować twierdze i trzymać wojsko. Bildioteka 
Załuskich w Warszawie przewieziona do Petersburga, posia- 
dała rękopis Józefa Nor(»ńskiego p. t. „Artyleria czyli 
nauka o działach z r. 1665. AV r. 1670 przyjął król ^Michał 
po śmierci Daniela Dyma, lud wisarza Marcina Hinglinga 
i mianował go królewskim ludwisarzem. W Haliczu w XVII 
wieku lano kule, granaty, działa, gdzie przez 2 miesiące wy- 



280 

konano GOOO kul. W Warszawie istniała lutlwisarnia jeszcze 
w pierwszej polowie XVII wieku; przy końcu XVni wieku 
wystawił sam król Stanisław August własnym kosztem lu- 
ci wisarnię, opatrzył ją niacłiiną do wiercenia armat, w której 
w r. 1780 utrzymywano łudwisarza, pisarza, 15 mistrzów 
różnego rzemiosła i 30 czeladników. Wszyscy rzemieślnicy 
byli prawie sami cudzoziemcy; na wybudowanie gmachu 
z piecami i macliiną do wiercenia armat wydano ze skarbu 
królewskiego 97.405 zlt. ; sprowadzony ludwisarz Neubert 
pobierał rocznej płacy 2.880 złt. Ludwisarnia ta ulała dużo 
nowycłi armat do Kamieńca i zaopatrzyła pusty dawniej ar- 
senał warszawski. W r. 177G był w Lesznie 1 ludwisarz; 
także Av Gliwicach na Ślązku odlewano działa z początku 
XIX wieku. Koszta odlewania działa spiżowego 24 -funto- 
wego, czyli '/li kartana, ważąceg-o 40 cetnarów z rol)otą ra- 
chując cetnar po 270 tynfów, a łoże do niego 900 tynfów, 
podane są w rachunl^ach z r. 1718 ogółem na 11.780 tyn- 
fów, zaś działa żelaznego, '/o kartana, podane na 1520 tynfów. 
Ludwisarzem zowią nietylko tego, co działa leje, ale 
i tego, co leje dzwony i inne przedmioty z metalu. (Obacz 
także: Kule i odlewnictwo). 



Lutrowanie ałunu. 

Lutrowanie ałunu wykonywano w Odolanówce. 



Łaźnie. 

Najdawniejsze ślady o łaźniach parowycli u Słowian 
i sposób ich używania mamy u Nestora, pisarza z XI wieku, 
w jego latopisie ruskim, w opowiadaniu o św. Andrzeju, apo- 
stole Kusi. Bolesław Chrobry dicąc kogo ukarać, zapraszał 
do łaźni i „sprawił mu łaźnię". Za Kazimierza Wielkiego 
były w Krakowie trzy łaźnie. Władysław Jagiełło lubił bar- 
dzo łaźnię i używał jej co trzeci dzień (według ]\larcina 



281 



Bielskieg'o). Również często używał łaźni Zyg^miint I. Zyg-niun- 
towi Augustowi przepisali lekarze używanie kąpieli parowych, 
jako środek pokrzepienia nadwątlonego zdrowia. Późniejsi 
królowie nie lubili łaźni, pomimoto jednak Polacy używali 
jej bardzo wiele i nie było prawie jednego miasteczka w Pol- 
sce, któreby łaźni swojej nie miało, a nawet po wsiacli czę- 
sto je znaleźć można było ; toteż przeglądając dawne łustracie, 
prawie wszędzie je napotykamy. Z tego powodu szczegóbnyo 
ich tu wymieniać nie będziemy. Dodamy tylko, że łaźnie 
puszczane były łaziennikom i balwierzom w dzierżawę, jednak 
l^ładziono im za warunek, aby łaźnie te w pewne dni kilka 
razy do roku otwierali darmo dla uczniów szkół i ubogicli. 
Czy nie możnaby i dzisiaj coś podobnego zaprowadzić? Po 
większych miastacli bywały bractwa czyli cechy łaziebnicze. 
Łaźnia Myczkowskich w Pińczowie była najpy.szniejsza tego 
rodzaju i kosztowała ogromne sumy, a było tam wszystko, 
■co tylko wymarzyć sobie można było. 



Łucznicy. 

Łucznicy wyraljiali łuki w Krakowie w XIV wieku. 
Znani nam są łucznicy lvrólewscy Władysława Jagiełły i tak : 
Ś c i b o r , Bogusławski, J a ś 1^ o , J a c u s z i c z , Kula, 
J o s z y c , jMikołaj S t a r c z y n i T r o p p e r. W r. 143 1 był 
w Krakowie łucznik Preus, od którego rajcy Icupili 10 łu- 
ków i darowali królowi Władysławowi Jagielle. Wyrabiano 
także łuki w XVI wielai w Łucku i Włodzimierzu. Łukami 
strzelali Polacy przed wynalazkiem prochu. Czacki powiada, 
że łuków używano w Polsce jeszcze za Zygmunta Augusta 
i nawet nieco później. Z pamiętników Paska dowiadujemy 
się, że jeszcze za Jana Kazimierza łukami postrzelała szlachta 
w Warszawie na maskaradzie aktorów fraucuzkicli. W Po- 
znaniu jeszcze w r. 1(599 istniał cech łuczników. 



282 



Machiny do rzucania pocisków. 

Do tyeli należą tak zwane harany czyli tarany, bylyto 
proste drągi żelazne na łańcuchach przewieszane i macha- 
niem do tłuczenia murów przeznaczone; Icnsze wielkie były 
te same machiny, których jeszcze starożytni używali pod na- 
zwiskiem katapulty, a które przeszły do narodów średnio- 
wiecznych; tcieże^ w środku jej stała drabka, po której za- 
słonięci żołnierze jeden po drugim darli się do pomostu spu- 
szczonego, a z niego obsadali Avały. Zubrzycki powiada w swo- 
jej kronice, że we Lwowie w r. 1408 postanowiła rada miej- 
ska, aby każd}^ cechmistrz z każdego cechu i kosztem tegoż 
sprawił po jednej machinie do rzucania pocisków i strzał 
z murów miasta. Musiano je zapewne wówczas wyrabiać we 
Lwowie. Moraczewski zaś pisze w Starożytnościach polskich^ 
że Hanka, młynarz zpod Brześcia Kujawskiego, urządzał 
podobne machiny Władysławowi Białemu w Złotorii przeciw 
wojskom Ludwika, króla polskiego i węgierskiego. W przy- 
toczonych Starożytnościach podany jest nawet rysunek ta- 
kich machin. Stefan Ławrynowicz, budowniczy, ustawił w XY 
wieku na murach miasta Wilna machiny do rzucania poci- 
sków. W r. 1515 wyrabiał w Krakowie niejaki Stanisław 
Bałistarius kusze czyli machiny do rzucania pocisków 
i łuki ; takie machiny sporządzano również w Krzepicy z po- 
czątku XVII wieku. 



Machiny parowe. 

Machiny parowe, aparata gorzelniane i odlewy żelazne 
wyrabiano z początku XIX wieku w Warszawie; pierwszą 
parową macliinę ustawiono tani w r. 1817 w mennicy. W Bia- 
łogoni zaczęto wyrał)iać macłiiny parowe w r. 1827, w Dą- 
browej w r. 1833, w Żarkach u Steinkellera, a w Warsza- 
wie u Ewansa. 



283 



Machiny hidrauliczne. 

Machiny hidrauliczne gospodarskie i wszelkiego rodzaju 
wyrabiał Ewans w AYarszawie z początku XIX wieku, g-dzie 
było 150 robotników samych Polaków^ użytych. 



Machiny do czyszczenia stawu. 

w czasopiśmie: Notce wiadomości pkononiiczne i uczone, 
wychodzącem w Warszawie od r. 1758 — 1701 pod redakcią 
Mizlera, opisał ks. Udalryk Radziwiłł poeta, machinę przez 
siel)ie wynalezioną, która na stawie płynąc, staw z trzciny 
i wszelkiego zielska oczyszczała. W Gdańsku wyrabiał w r. 1433 
Paweł Slogeld macłiiny z wiadrami do czerpania wody. 



Machiny do latania. 

Machinę do łatania wynalazł Łukasz Pi o trow^sł\. i me- 
chanik króla Zygmunta III i Władysława IV. 



Machiny do wiercenia. 

Duńczewski w swoim kalendarzu z r. 1750 wspomina 
o machinie, a właściwie kołowrocie konnym zwrotowym, którą 
niegdyś Gdańszczanom zbudował Adam Wibe, za pomocą 
której znieśli oni Biskupią Górę i wały naokoło Gdańska 
usypali. 



Machiny do zdobywania twierdz. 

Machiny do zdobywania twierdz, które jak utrzymuje 
Zimorowicz w swojej Kronice, wynalazł Leo książę ruski. 



284 



założyciel Lwowa, musiały być wyrabiane taliże we Lwowie 
za je^o rządów, zatem jeszcze w XIII wielś^u. 



Maszyny gospodarskie. 

Fabryl^ę maszyn założył w r. 1833 w Żarkach S tein- 
ie ell er, którą w r. 1837 na wielką skalę rozszerzył, łącząc 
z nią kuźnię, liotlarnię, gisernię i emaliernię, gdzie wyra- 
biano naczynia kuchenne i gospodarskie; w tyin zakładzie 
budowano i parowe maszyny według pomysłu Filipa Gerarda, 
maszyny i narzędzia rolnicze i słynne na cały kraj resory. 
Fabryka ta w r. 1843 upadła, a w jej miejsce założył właści- 
ciel w spółce z Lichtensteinem wielką przędzalnię bawełny, 
która stała pod kierunkiem Lindheima, w którejto fabryce 
około 10.000 wrzecion i trzysta kilkadziesiąt robotników było. 
W Lublinie wyrabiała z początku XIX wieku fabryka Du- 
glasa maszyny gospodarskie. W Warszawie założyli w dru- 
gim dziesiątku XIX wieku bracia Ewans fiibrykę macliin 
rolniczych i odlewów żelaznych i mosiężnych, którato fa- 
bryka w r. 1841 przeszła na własność Duglasa i Alfreda 
Smitha, letórzy tym zakładem liierowali aż do r. 1854, 
w którymto roku do spółki z nimi przystąpili także Lilpop 
i Kau. We Lwowie były ftibryki maszyn gospodarskich w po- 
łowie XIX wieku iSzumanna, Pitscha i Kuszego; w Kra- 
kowie Zieleniewskiego, w Rzeszowie Fosiewicza, w Zabłot- 
cach w Tarnow^skiem Eliasiewicza, w Mogilanacli Konopki, 
w Suchej Branickiego, w Zakopanem Homolacza, w Targo- 
wiskach Gołaszewskiego, w Sokalu Skwarczyńskiego, w Sie- 
niawie Łompeckiego, w Jarosławiu Leszka Sznauferta, w" Czort- 
kowie Kossowskiego, w Poznaniu Cegielskiego. 



Majoliki. 

(Obacz: Fajans). 



285 



Majstersztyki. 

(O sztukach mistrzowskich czyli majstersztykach). 

Przytaczamy tu opisanie niektórych sztuk i rzemiosł 
według dawnych ustach cechowych poznańskich i kaliskich 
przeważnie w XVII wieku, aby dać poznać dawny ustrój 
cechów w Polsce. I tak według tych ustaw, z których poznań- 
ską Józef Łukaszewicz w dziele swem : O-pls miasta Pozriania, 
a kaliską z r. 1657 Aleksander Makowiecki w dziełku swem: 
Przemysł i rzemiosła w całości przytaczają, chcący zostać 
majstrami obowiązani byli oprócz wielu innych przepisów, 
do których należała także wędrówka za granicę przynajmniej 
przez trzy lata, zrobić także następujące majstersztyki, dopiero 
gdy te zostały przyjęte, nowy majster płacił do skrzynki 
300 złt., synowie zaś i zięciowie majstrów tylko 150 złt, ; 
mianowicie co do sztuki: 

Falarskiej miał mistrz zrobić dwie piły, jedna trzy 
ćwierci, a druga półtrzeciej ćwierci długie, na dwa palce sze- 
rokie i tuzin małych piłek do wybracliowania. 

Garbarskiej miał mistrz dziesięć sztuk wyrobić tak do- 
brych, jako mu je bractwo kupi za brackie pieniądze, które 
bractwo otrzyma, kiedy majster będzie miał sztyk już go- 
towy, to jest skór 10, powinien je przed wszystkimi braćmi 
prezentować, które jeżeli dobrze wyprawione będą , albo nie, 
dwóch braci z pośrodka siebie do oglądania ich bractwo prze- 
znaczy, a jeżeliby się w nich szkoda według artykułów ni- 
żej opisanych znalazła, tedy ma być karany jako niżej. 
Kiedy by się dziury w tych skórach znalazły, tedy od każdej 
dziury ma dać gr. 12: od porazu na miezdrze ') każdego 
gr. 6, w abstrychowaniu na licu szkody od każdego gr. 2. 
Kiedy się zaś rzeźnicze dziury albo zrazy znajdą , powi- 
nien je pozaszywać pod winą każdej dziury niezaszytej gr. 12. 



*) Zatrzymujemy tutaj wszędzie tę same pisownię, jaka się 
w spółczesnej ustawie znajduje. 



28G 

Za każde głębokie j)rzerzuięcie na miezdrze i;r. 12. Potem 
ten majstersztyk bractwu całemu oddać, a winy zaraz odło- 
żyć. Nie powinien j)od tymże czasem żadnego towarzysza 
żądać, ażeby tym punktom zado^yć uczynił. (Według ustawy 
z r. 1682). 

Garncarskiej miał zrobić garniec wysoki na łolvci ])ół- 
tora, szerolii u wierzcłiu na trzy ćwierci i z pokrywką do 
niego, dzban także na łokieć i ćwierć wysoki, tudzież dunice 
dwie, które mają l)yć szerokie, jedna na łokieć u wicrzcliu, 
a druga na łokci półtora. A jeżeliby ty cli sztuk wyżej opisa- 
nycłi wystawić nie cbciał, tedy piec jak najpiękniejszą sztuką 
powinien zrobić, bez sztuki, to jest, nie łamiąc żadnego ka- 
chla. Ustawa ta pochodzi z r. 1(358, którą w r. 1089 Jan III 
potwierdził. 

Hafciarskiej. Według ustawy z r. 1699 clicący zostać 
mistrzem, powinien zrobić kufel z ucliem, juchtowy, liafto- 
wany, haft na woli jego l>yć ma, nie wyciągając po nim 
kosztu, tylko sam kufel, aby nie uciekł i abrys odrysować 
taki, aby braciom wszystkim podobał się na całe siądzenie. 
Zaś według ustawy cechu hafciarskiego w Warszawie z r. 1689, 
każdy chcący zostać majstrem, musiał zrobić saydak bogaty 
ze wszystkiemi do niego przynależytościami robotą łańcusz- 
kową, złotem tureckiem kreconeni, płat, poduszkę, kapturki 
i tebinki drutową robotą. 

Iglarskiej. Iglarze tym sposobem mają się rządzić, jako 
i kowale (oprócz tego, iż insze sztuki ro])ić powinni) to jest 
pół tysiąca igieł, których używają krawcy; pół tysiąca któ- 
rych kuśnierze i pół tysiąca którycli używają szewcy; a ma 
tę robotę odprawić przez dwa tygodnie przy dwóch deputo- 
wanych swojemi własnemi rękoma. A gdyby tej robocie nie 
podołał, tak jak kowale rządzić się mają i wszystkie insze 
artykuły zachować. 

Introligatorskiej. Według ustawy z r. 1574 chcący zo- 
stać mistrzem, musiał ksiąg 6 takowych, jakie mu panowie 
starsi naznaczą oprawić, najprzód księgę subtitulo: Mundus 
symholiciis in folio majori, z brzegami czerwonemi, z naro- 
żnikami, z klauzurą i tytułami na skórze. Drugą Agenda in 4-to 



287 



w świnią skórę z czerwonemi brzegami. Trzecią Mlsscde ro- 
manum in folio mąjori w skórę czerwoną swoją ręką własną 
iifarbowaną z brzegami zlotemi, klauzurami zagłętemi i wszyst- 
kiemi do niej naleźytościami. Czwartą Breiuarium romarmm 
in 4-to w skórę także czerwoną swoją własną ręką wyfarbo- 
waną. Piątą Dziennik do koła ol)erznięty złocisto z klauzu- 
ra mi w kusz oprawny. Szóstą Processele ze złotemi brzegami 
żłobkowany w czerwoną skórę, klejony z narożnikami i klau- 
zurami. Z tycb zaś sztuk, cztery księgi ostatnie, jakoto : 
mszał, brewiarz, dziennik i jjrocessele ])owinny być feingel- 
tem na skórze stemplowane, jako najdokładniej zrobić obo- 
wiązany będzie. Jeżeliby zaś nie podług opisania jak wyżej 
sztukę zrobił, tedy takowemu panowie starsi lub inną sztukę 
zrobić, lub też za niedoskonałość winę do skrzynki brackiej 
zapłacić nakażą. 

Kołodziejskiej. Według ustawy z r. 1754 cbcący zostać 
mistrzem, winien zrobić parę furmańskicb kół, jedno przednie, 
drugie zadnie, parę karetnicb, także przednicłi i zadnich 
z krzywemi śpicami pod dzwonami równo w tyle jako na 
przodku, także parę bosych do prostego woza, które mają 
być według miary od bractwa danej, dobrze wystawione; 
a gdyby w czem zbłądził, tedy karze bez obciążenia jednak 
podlegać będzie. 

KomoisarslHej. Według ustawy z r. 1555 chcący zostać 
mistrzem, winien robić konew trzykwartową z szyją ciasną 
a brzuchem szerol^im, potem misę wielką na łokieć szeroką, 
tudzież misę o 6 funtach mniejszą i dwa talerze kwadratowe, 
jeden głęboki a drugi gładki. To wszystko z formami, a misa 
wielka, a talerz głęboki mają być młotem kunsztownie wy- 
bijane. 

Kotlarskiej. AYedług ustawy z r. 1707 chcący zostać 
mistrzem, winien zrobić stągiew miedzianą o jednej przyni- 
towanej nodze, ze dwu szali miedzianych, z których każda 
szala 12 funtów ważyć powinna. Kocioł miedziany do harto- 
wania z jednej okrągłej szali 12 funtów ważącej; obiedwie 
sztuki mają l)yć pobielane cyną; albo też 3 cetnary starej 



288 



miedzi stopić i z niej kocioł 12 funtów ważący ukuć jako 
najgłębiej. 

Kowalskiej. Według ustawy z r. I60H, clicący zostać 
mistrzem, winien zrol)ić topór ciesielski, topór kowalski, pod- 
kowę dwiema zagrzeniami albo „chicami", któraby sposobna 
była do przyłożenia nogi końskiej, a ma to zrobić po mi- 
strzowsku. A gdyby się który sztuk podjął, a skończyć icłi 
nie umiał, tedy powinien rok i 6 niedziel wędrować, potem 
gdyby chciał mistrzem zostać, tedy te sztuki powtóre rgbić 
powinien. 

Krawieckiej. Według ustawy z r, 1G58 chcący zostać 
majstrem, winien był zrobić: kapę, ornat, dalmatykę, su- 
knię kapłańską, kaptur mniski, delię gończą na konia i su- 
kienkę gończą, trzy namiotki, jeden o jednym, drugi 
o dwóch kołach, trzeci o jednem na kwadrat kole, lamkę 
chłopską, kaptur o dwóch głowach, suknię białogłowską 
z fałdami, suknię z glankiem, kabat i ubranie, płaszcz 
doktorski; także na pytania: wiele łokci na którą sztukę 
potrzeba, wiedzieć ma. 

Malarskiej. Według ustawy z r. 1574 chcący zostać 
mistrzem, winien zrobić obraz N. Panny z dzieciątkiem Je- 
zus; drugi obraz Zbawiciela świata ukrzyżowanego z innemi 
figurami (cum turba) ; trzeci obraz św. Grzegorza na koniu 
siedzącego. (Obacz także: Cech szklarski). 

Miechowniczej. Według ustawy poznańskiej z r. 1675, 
którą w r. 1685 król Jan III potwierdził, chcący zostać maj- 
strem, ma zrobić włoski wacek, który zowią „Umwerfer" 
przewrócony z forbogiem i z czterema mindami, Item mie- 
szek, który zowią „Minschbeutel", sześciu mieszkami po 
wierclui przyłożony, różnym jedwabiem wyszywany. Item 
parę rękawic sowitych, jedwabiem wyszywanych. Któreto 
mistrzowskie sztuki mają być robione ze skór dobrych ko- 
złowych, które wprzód ma w bractwie do uznania mistrzów 
tak starszych jako i młodszych pokazać. Zaś według ustawy 
kaliskiej z r, 1656 majster miał zrobić wacek męzki nakształt 
fafring, zamek graniasty z zamszu czarnego jako najprzed- 
niejszego, a wewnątrz ma być biały. Druga sztuka: rękawice 



289 

ze skór kozłowych jako najlepszych, męzkie letnie futrowanC; 
które ma wynieść skór dwie. Szycie takie jakoby szwami 
z wierzchu, ani zeAvnątrz nie było. Trzecia sztuka: mieszek 
z czerwonego zamszu kozłowego z gwindami, a ma być mie- 
szków w nim zewnątrz dwadzieścia i cztery i piąty sam 
w sobie, a kafłag- graniasty z szychem złotym. 

Mieczniczcj. Według' ustawy z r. 1604 elicący zostać 
mistrzem ma przynieść głownią mieczową z amru (Hammer) 
ku okazaniu mistrzom, czyłi jest godna do uczynienia łub 
nie; ł\.tóra sztuka nie pokątnie, ałe u mistrza starszego ma 
być robiona. Tę zaś głównie z amru przyniesioną toczyć ma 
własną ręką, jako mu starsi mistrze okażą, a po wytoczeniu 
na stary kształt, obesłać mistrze do jej oglądania należy, toż 
potem wykształtowaną tę wymieczować głownią i poszwę na 
nie z rzemienia niegładzonego uczynić będzie powinien, a ma 
być szyta po wierzchu trzema szwy, jedwabiem czerwonym, 
jeden szew ma być środkiem, a drugi podle sznurka i z dru- 
giej strony takiż pod spodkiem. Pachwa zaś ma być tak sub- 
telna, żeby w okrąg koniec końca dochodził, głowica na nim 
modrzy kowata o podwójnym falczu, po jednej stronie piło- 
wana i mosiądzem nasiekana, także i z drugiej strony, a na 
tej głowicy ma być omyków 8 subtelnych, mosiężnych, jelca 
mają być okrągłe sztukowane, mosiądzem obtoczone i dobrze 
wypolerowane, rękojeść drutem w węzeł rycerski pleciona, 
a drut kręcony, pobielany, być ma w tej rękojeści pięćdzie- 
siąt i ośm ols.ienek, a w rurze mosiężnej dwanaście, która 
będzie na „anglu" pod rękojeścią, angiel zaś ma być wy- 
raieczowany, taszka z rzemienia niegładzonego, czternastą 
sztabrynów sztamowana ; każdy sztabryn ma być inszej farby, 
a taszka w środku przeźroczysta ; po której doprawieniu sztuki 
ukażą mistrzom w cechu zupełnym, jeźłi jest dobrze uczy- 
niona lub nie, a ukazaną przez mistrzów uznaną za dobrą, 
mają ją przyjąć do cechu. 

Murarskiej. Według ustawy z r. 1591 chcący zostać 
majstrem, ma wyprawić sztukę rysowaną taką: wizerunek lva- 
mienicy podług swej fontazii bądź małej, bądź wielkiej, i na 
tem wymiernie z gruntu począwszy 3 szosy w górę, drzwi 

19 



2U0 



okna, wschody, kominy, piwnice, traAviety, izby, komory i inne 
wszystkie miejsca w budowania potrzebne pokazać obowią- 
zany jest. Wedhii;" nowej nstawy z r. IGTO zaś, którą król 
Jan HI tegcż roku ])otwierdził, obowiązany ])\\ chcący zostać 
majstrem prócz abrysu stawianeg'o budynku, jeszcze ilość 
materiałów i nakład dokładnie obracliować. 

Mydlarskiej. Według" ustawy z r. 1495, którą Zy^^munt I 
w r. 1513 potwierdził, powinien chcący zostać mistrzem także 
znajomość sztuł<:i swojej pokazać zrobieniem dobre;^'o mydła 
z masła, potem ze sadła, nareszcie z łoju. 

Paśiiiczej. Według" ustawy z r. 1G55 clicący zostać 
paśnikiem, winien zrobić pas rzemienny ze sprzączką z rynk- 
błachem literami wybijanemi „Marya", ze zamł^iem śrubowa- 
nym z 4 orłami zrobić. Zaś według* ustawy kaliskiej ma zro- 
l)ić pas białogłowski drutem siądzowym gładłio nabijany, 
a u tego ])asa przęczka ma ł)yć taka i zawykiel, którat)y się 
mistrzom podol)ała. Także winien zrobić ])art} żelaz do g"ors- 
])eli i oniarze o trzecli onickach. 

Platiierslcifj. Według ustawy z r. 1655 chcący zostać 
mistrzem, winien zbroję całą polerowaną z szyszaldem mocno 
zrobić. 

Pou-roźiiiczej. Według ustawy z r. 15G5 clicący zostać 
mistrzem, winien wprzód prawo miejskie przyjąć, potem po- 
winien robić takowe sztuki, to jest, linę dobrą warowną, 
długą sążni nmiej więcej GO. Na kaczki ])otarzną mniej lub 
więcej na 60 sążni, która ma być miąższą jak lecka szelą- 
gowa po 12 nici z czesanych konopi. Item linę do ramów 
sukiennych na 5 sążni nmiej więcej. Zaś według ustawy 
kaliskiej winien ]»ył zrobić poprąg drutowany trójnićny 
w sześćdziesiąt sznurków od Icoła kręconych z konopi, jakie 
mu mistrze obiorą, który ma mieć w sobie łokci GO. Drugą 
linę na 40 sążni, w której linie ma ł)yć ])romieni cztery kopy, 
a nie ma być dłuższa, ani krótsza nad 40 sążon, ma być 
miąższa, jak pół talara szerokie. Trzecia sieć z wiciężą na- 
ciądrzoną (sic) w 60 sążon czworonitną, którąl)y przewlókł 
przez pierścień z obierzami, która sieć ma mieć ok 20, a obie- 



291 



rzyn ma być na 12 skręcin, które mają być robione od kola 
po\vroźniezeg"o. 

PuszkarskieJ. Według ustawy z r. 1655 puszkarz chcący 
zostać mistrzem, ma przynieść najpierw żelazo do sztuk przy- 
sposobione, złt. 3 dać i sztuki, jakoto rurę zwierzęcą gładką 
na C) grani piłowaną, na 2 łokcie długą, z otwieraniem przy 
tylnej śrubie nabicia, zamelv z lairl^icm nakręcającym, kiedy 
szper na kurku niezatarty. Item rurę na (3 ćwierci długą 
o G gwintach lś.ułą nakształt gwiazdy urołńoną i zamlviem 
)>rostym, oł^oło trzy razy obrócić się mogącym. A gdyby rura 
dłuższa łub łvrótsza nad wyższy opis była, tedy inszą ukować 
i winy według ułożenia bractwa dać, a zrobione doskonale swą 
ręką osadzić, do strzelania tak jak się należy przysposobić 
i prochem tyle jak kula zaważy nabić, poczem dwaj panowie 
starsi i młodsi z l)ractwa być, i tej roboty doglądać pod 
grzywną powinni i do pomocy tego czeladzi dwóch najspo- 
sobniejszych uprosić, sztukę za 13 niedziel Avystawić, pod 
karą za każdy niewygotowany tydzień złotego na wosk do 
skrzynki. — Według ustawy kaliskiej zaś puszkarz winien 
zrobić rurę na sześć piędzi, z małą rurką jalv groch, o ośmiu 
gwintacli; łożownik zaś łoże do ptasiej rusznicy, długie na 
5 piędzi, czarne, macicą perłową zdobne, o dwóch przykła- 
dach, szufladce z piórkiem czyli sprężyną krytą i munsztu- 
kami Icościanemi. 

Rymarskiej. AYedlug ustawy z r. 1504, którą w r. 1658 
Jan Kazimierz potwierdził, winien rymarz chcący zostać maj- 
strem, najprzód skórę jedną węgierską, a drugą górowaną, 
które w bractwie pokazać ma, jeżeli się godzą na sztuki, albo 
nie? jeżeli się tedy nie godzą, winę powinien będzie odłożyć 
podług uznania braci przy oddawaniu sztulv. Rządziki potem 
dwa trybowane rycerskie : pierwszy z puklami mosiężnemi, 
z herbem także mosiężnym trybowanym króla JMCi i miasta ; 
drugi biały żelazny; trzeci kozacki z puklikami dobremi^ 
dwiema rzędami sadzony, uzdę furmauską z węgierskiego 
rzemienia, puśliska uzarskie i pas 10 szyt zrobi. Zaś według 
ustawy kaliskiej winien jest skórę jedną golić, którą mistrzo- 
wie odbiorą, drugą wysolić, która się mistrzom będzie podo- 

1 9* 



2\)2 

bała i wyprawić wedhig potrzeby za coby się nie wstydził. 
A te skóry nie mają być hałunowane; z tycliże sliór ma 
zrobić rząd włoski zupełny o siedmiu obsadkach, szyty; puklo- 
trybowanycli na nagłówek dwadzieścia i cztery. Wodza ma 
być zawłóczona, niedokrawana, a puklami z białej blachy 
trzema rzędami do węzła ma być nasadzona. Węzeł tej wo- 
dze ma być pod 5 rzemyczków pleciony. Z tychże skór ma 
robić pas o 12 obsadkach, który ma mieć plecenie w po- 
środku czerwone, a ten pas ma byó o dwóch przączkach. 
Herb miejski ma być na mosiądzu trybowany, to jest brama 
z kratą i ze dwiema wieżami, a w pośrodku wieś, chłop 
z trąbą, a nad nim gwiazda po lewej stronie; który herb 
ma do pod piersienia tegoż rządu włoskiego. Nadto uzdę 
ryngłową, która ma być robiona o 7 obsadkach we cztery 
kolca; wódz niedokrawana zawłóczona do wędzidła poje- 
dynczego. 

Ryngmacheroicskiej. Wedle ustawy z r. 1655 chcący zo- 
stać mistrzem, winien zrobić włoski zamek do wacka obra- 
cany z 23 szperów z 4 ryglami na przodku wacka i friszlak^ 
z jednym cugiem mający, drugi zamek do kalety z 19 szpe- 
rów i wyciętą boga (?); trzeci zamek mosiężny sześciogra- 
niowy z dwiema knokami i boga wyciętą. 

Siodlarskiej. Według ustawy z r. 1504 potwierdzonej 
przez Jana Kazimierza w r. 1058, chcący zostać siodlarzem, 
zrobić ma łęków 4; jeden rycerski z przodkiem hubowanym 
ze szlochołcem (?) z zadem dwoistym mosiądzem obity; 
drugi także rycerski na sztagach z głową hubowaną, z za- 
dem okrągłym, a żelazem obity; trzeci zaś uzarski z głową 
także hubowaną ze szlochołcem z zadem dwoistym, żelazem 
obity, u którego siodła furmauskiego ma być herb na blasze 
żelaznej, herb K. J. M. (króla Jego Mości) i miasta. Te tedy 
łęki wprzód surowcem z dwóch sztuk dobrze, tak, żeby od 
drzewa nic zgoła surowiec nie od stawał chaytowane, a przy- 
tem naostatek skórą kozłową pokryte być mają. Te tedy 
sztuki rzymarz u swego starszego robić ma, instrumenta je- 
dnak wszystkie do tych sztuk należyte odkupi od brata in- 
nego, ałbo je też sobie sporządzić powinien; materią też swoją 



293 

mieć będzie i jak długo tych sztuk nie skończy, powinni go 
dwaj z braci doglądać. Zaś według- ustawy kaliskiej winien 
był zrobić siodło wołoskie kością wokoło osadzone, zad ma 
być rozkrawany, ma mieć rozmaite rysowanie tak zad jako 
i przodek tegoż siodła ; a ma mieć kwiaty rozmaite woskiem 
także rozmaitym napuszczane; ma być poszyte czerwonem 
satianem gładko przeszywane; ma być też lamowane wkoło 
i frendzla czerwona, a ma być z taszkami. Drugie siodło 
uzarskie ma być obite mosiądzem, wkoło hafra i wkoło przodku 
także i głowice ma być poszyte safianem brunatnym, a ma 
być czapą lamowane; poduszka ma być aksamitna zielona, 
pokład do tego siodła ma l)yć karaziowy obszyty półszarla- 
ciem wokoło. Trzecie siodło, które zowią wazak, rozkrawany 
zad z głową rogatą, które ma l)yć obite blachą żelazną wkoło 
zada i z głową z rozmaitemi kwiatami: mają być wybijane 
także i norty mają być obite wokoło jedno, z obwiedzeuiem 
blachy. 

SlKsarskieJ. Według ustawy z r. 1(355 chcąc}' zostać 
mistrzem, winien sztukę żelaztwa, do bractwa przyniósłszy, 
z niej zrobić sztuki, t. j. zamek z dwiema cuglami, rygiel 
z sercem, klucz engryehtowy o 20 ryltach, kłódkę o 2 wal- 
cach, na jednej stronie szayryf o <3 rytfach engryehtowy eh 
z kwiatkami. Na pograj carstwie ma uczynić wędzidło wło- 
skie w 4 kwiaty, munsztuk z trybami zewnątrz i trzema 
jabłkami trybowany i w pukle w czosnek wybijany, wędzidło 
smiczaste o 4 liwiatach, strzemiona włosl<^ie, które do kirysa 
należą, a po jednej stronie wysokie sztempowane; w tem 
sztempowaniu ma być rzeźba, tak na barci jako i na szpicy 
polerowana. Ostrogi z napięciem rycerskie, a na pieść szyja 
ma iść w górę, tudzież i roztrucharskie o 12 centkach ma- 
jące. -Według ustawy kaliskiej zaś miał zrobić zamek o dwóch 
ryglach i dwóch klamrach z jednej sztuki. 

Stelmachskiej. Według ustawy z r. 1754 chcący zostać 
majstrem, winien zrobić pukład na cztery osoby z wieńcem, 
lisztwami do malowania naokoło i pobocznemi, oś przednią 
z krętami i drzwiami. 

Stolarskiej. Według ustawy z r. 1658, chcący zostać 



294 



mistrzem, winien zrobić skrzynię, stół i warcaby wydawszy 
miarę wyznaczoną z pewnemi cyrkbinii, wedhi^" którycb też 
sztuki robić będzie, a w rozpoczęciu icb dla dog'lądania ro- 
boty od panów starszy cb dwaj młodzi wyznaczeni l)yć mają; 
zaś według" ustawy kaliskiej winien Ijył zrobić skrzynię jawo- 
rową z drzewa sucliego, wzdłuż łokci 3, w szerz ćwierci 5. 
W tej skrzyni drzewo ma Ijyć miąższe na dwa całca. W tejże 
skrzyni ma być ładerszyn dwanaście ; pod półskrzynł<iem mają 
być 3, a przy zajcic nazad i) ; która słvrzynia ma być w ło- 
zie krępowana przez łvolony. Druga, stół jaworowy, którego 
dłużą łołcci 3 bez ćwierci, a s/erz 2 łokcie l)ez 3 całów. 
W tej skrzyni pod stołem ma l)yć 9 kadyszyn ; u tegoż stołu 
nogi mają być włosldm łcształtem, u tegoż stołu rama sa- 
dzona. Filionek tładrowy, ma go l)yć wszerz dwa calca. 

Szeifskiej. Według ustawy z r. 1555 chcący zostać 
majstrem, winien przed starszymi sztukę krajać, słcrajawszy 
w sobotę wygotować, potem w poniedzialełv począć z niej 
robić, w tymże tygodniu doszyć, w przyszłą niedzielę przed 
wszystldem l)ractwem okazać, jeżli godzien ])rzyjęcia, niech 
przyjęty będzie. Dalej winien zrobić: buty safianowe, czer- 
wone długie, na l^^orku, wokoło pasem obszyte; na podszy- 
waniu podeszwy, żeljy równe sztychy były. Item baćmagi 
z ł<:apciami, tał^że na korku i w pas dokoła. Item ciężmy 
żółte na łvorku dwa razy sztepowane z trzema guzikami i ser- 
duszkami, także sztepowanemi, ku czemu ten sposób zachowa. 

Szkltnskifj. Według ustawy kaliskiej, mają dać mistrze 
sto szyb małych: z tych sta szyb ma sobie wybrać 50 i Icwa- 
terę z nich zrobić. W tej kwaterze mają być całe szyby 
w każdym rogu, l^ażdy kącik ma być na trzy granic w cyr- 
kiel. Potem mają mistrze oglądać tę kwaterę, po niej mają 
poAYJec Icitajką, a jeśliby się zawadziła o co na tej kwaterze, 
tedy ta sztuka w niwecz ; a inszą zrol)ić ma dotąd, aż tak 
zrobi, jako jest ])isana. A mają być kąciki lutowane kater- 
czancm przednim. Druga: ])ięćdziesiąt szył) na cztery granie 
ma rzezać i drugą kwaterę z nicli robić takim sposobem. 
Według ustawy cechu szklarskiego warszawskiego z r. 1551 
wyznaczono dla szklarzy na sztukę wymalowanie na szkle 



295 

dwóch obrazów : pierwszy miał przedstawnać Mękę Zbawiciela 
na Krz^^żu za stojącą po prawej stronie Matką Boską^ po le- 
wej zaś z wyobrażeniem śvv. Jana Ewangielisty ; drugi obraz 
określał Najśw. Pannę Marię otoczoną promieńmi boskości 
i trzymającą lub ])iastującą syna swego Jezusa Chrystusa. 
Obrazy te miały być odmalowane jakiemikolwiel^^ kolorami, 
byle pięknemi i dobrze przyrządzonemi na paletrach , albo 
wyrobionemi z wymierzonego cyrklem szkła pruskiego. W pierw- 
szym razie po ich wykończeniu miały być w ogniu utrwa- 
lone czyli w^ialone dla utrzymania mocy kolorów, poczem 
obrazy do wydania sądu o nich były okazywane przed całym 
cecliem. Wedle brzmienia innych przepisów, można było zo- 
stać majstrem szklarskim bez robienia takicli malowideł, ale 
za opłatą 16 — 20 złt. ówczesnych czyli około 200 złt. dzisiej- 
szych, do spólnej cechowej skrzynki. W r. 1577 magistrat 
warszawski dodał jeszcze trzeci obraz Zmartwyclnvstania Je- 
zusa Chrystusa, przy którym miano malować chłopów we 
zbrojach przy grobie. (Weinert: Starożłjtności Warszawy, 
tom lY). Według tej ustawy bowiem każdy szklarz musiał 
wprzód stać się malarzem, zanim przez swoje w tej sztuce 
usposobienie mógł być poczytany za magistra, pocliodziło to 
z połączenia sztuki malarskiej ze szklarską. 

Szyfterslciej. Według ustawy z r. 1G68 szyfter czyli 
rzemieślnik osadzający lufy, chcąc zostać mistrzem winien 
zrobić: pierwsze nie sztukowane do sztucera łoże na () ćwierci 
długie, robotą z drzewa orzechowego przednią na szutladzie 
i przykładzie do gęby Ilością nasadzane; powtóre drugie 
z drzewa gruszkowego farby czarnej , glancownej , z dwoma 
przykładami, także równo kością sadzonemi robić powinien. 
Także łoże ze śliwowego drzewa na ośm ćwierci długie, ko- 
ścią jelenią z wyrzynaniem różnych zwierząt nabijane, a to 
najdalej jak w O niedziel w przytomności braci zrobić. 

Tokarskiej. Według ustawy z r. 1732 chcący zostać 
mistrzem, winien zrobić grę szachową czarno białą; kołown*o- 
tek z kółkiem dwoistym, flaszę z jaworowego drzewa garn- 
cową, w której powinna być przegroda, w jednej połowie 
dwie kwarty, av drugiej tyleż miary prawdziwej. Przy której 



21»G 



flaszy ])0\vinn<a być przy boku szklenica z jednej, a z drug-iej 
strony serweta tej misternośei, aby na żadnej znać nie było 
stronie; takżo puszkę z drzewa jaworowego 8 cali wysoką 
9 szeroką z przykryciem, w której puszek małych 7 być po- 
winno tak , aby się każda tratiała w miejsce z misternemi 
przykrywadlami. Według ustawy kaliskiej zaś ma robić koło 
do szat, za któreby dano G złt., z drzewa lij)oweg(), ])rawie 
chędogiego, a coby się składało. Druga : lichtarz o sześciu 
różach toczony z essami, takim sposobem jako mosiądzowy, 
za kt()ryby dane talar. 

Windermacherskiej. Według ustawy z r. 1G55 chcący 
zostać mistrzem, winien zrobić windę bez końca, albo koło- 
wrót śrubowany, zaś gwoździarze winni zrobić cerkiel cie- 
sielski, drugi zegarmistrzowski ze s})rężyną, strug szeroki na 
półtrzecia palca , drugi na trzy ćwierci i mędel gwoździ do 
okrętów zażywanych. 

Zeg'irmtstrzoivskiej. Według ustawy z r. 1G55 chcący 
zostać mistrzem, winien abrysy sztuk niżej opisanych w brac- 
twie okazać i sztuki następujące wykonać, jakoto : zegar sto- 
łowy cały i półzegarze w sobie zamykający, bijący godziny 
i kwadranse, l^watery pow' tarzający. Szper, żel)y })łanety, mie- 
siące i dni okazywał, mający także giewert, albo minutarz 
z łańcuszkiem. Drugi zegar wiszący pektorał wielkości jak 
pół talara z Itińcuszkiem, godziny bijący i skazujący, te sztuki 
u pana starszego robić, sprzężyny przy dwóch mistrzach uko- 
wać, a już gotowe w bractwie okazać i w ])ól roku wystawić 
pod karą winy złotego na wosk. 

Ziotiiirzpj. Według ustawy z r. 1534 potwierdzonej przez 
Zygmunta III winien chcący zostać mistrzem, sygiol (pieczęć) 
urzezać, a jeżeli od złota będzie robił, tedy ])ierścień i kubek 
z astem zrobi. Zaś według ustawy warszawskiej z r. 1589 
powinien najprzód zrobić srebro szmelcowane, dalej pieczęć 
w lvtórej powinna się mieścić przyłbica zwana liełmem i być 
rytą wedle zwyczaju z na])isem dosłownie używanym , oraz 
pokryciem z zasłony z kwiatów ; niemniej ma oprawić czyli 
w koło otoczyć jaki drogi kamień w ])ierścieniu złotym. 

Wyżej wymienione majstersztyki są nader ważne nie- 



297 

tylko dla samych rzemieślników, ale i dla każdego , kogo 
rzemiosła w og-óle interesują; z nich bowiem poznać można 
czego od dobreg-o rzemieślnika w jakiejkolwiek gałęzi u nas 
dawniej wymagano, ażeby był dobrym i zdolnym rzemieślni- 
kiem i co oni powinni umieć wyrabiać , a wreszcie jakiego 
gatunku wyroby do którego rzemiosła należały, nakoniec 
także dla ciekawych wyrazów w dawnych ustawacli u nas 
używanych. 

Makaty. 

Makaty czyli materie złotem przetykane na tle jedwa- 
bnem, któremi ściany w pałacach obijano, lub których używano 
na kotary do łóżek, wyrabiano w Krakowie w XVI wieku. 
W XVIII wieku w Grodnie we fabryce Tyzenhnuza, w Słucku 
we fabryce Mażarsl^iego, którego \vyroby oznaczone są albo 
literą M.; albo calem nazwislciem „Mażarski''. Dwie makaty 
jedwabne złotem i srebrem przerabiane, były na wystawie 
starożytności w Warszawie w r. 1881; motj^Ya na nich były 
te same jak na pasach słuckich i oznaczone były głoską M 
w szlaku, na jednej był lierb Slepowron. Właścicielem icli 
jest A. J. Strzałce ki. Również posiadają polskie makaty 
Mażarskiego: hr. Rimian Bniński i ks. Władysław Czar- 
toryski w Krakowie. Gabinet arclieologiczny uniwersytetu 
jagiellońskiego w Krakowie posiada dywanik z tłem żółtem 
w desenie i kwiaty o niebieskim brzegu w podobne desenie, cały 
l)rzerabiany złotem ; jestto wyrób słiicki. Na wystawie Avar- 
szawskiej z r. 1881 znajdowała się także makata szyta i hafto- 
wana na atłasie i aksamicie, wyrób polski z drugiej połowy 
XVII wieku, makata atłasowa haftowana złotem z medalio- 
nami przedstawiającemi scenę ocalenia króla Stanisława Augu- 
sta przy młynie marymonckim, jestto wyrób Polek z XVIII 
wieku i należała do Daniela Lessera w Warszawie — i makata 
])olska przerabiana złotem i srebrem, z pasami zielonym i błę- 
kitnym; pierwsza należy do p. Soubise-Bisiera, druga 
była własnością Daniela Lessera w Warszawie, trzecia na- 
leżała do I. K a r w i c k i e g o. Pan Leon I) e m b i ń s k i posiada 



298 

ozdobną makatę z polskicini napisami z XVII wieku. Aka- 
demia umiejętnośei w Krakowie , posiada makatę Jedwabną 
na zloeistem tle amarantowe kwiaty, wyrób ])asamonników 
krakowskich z XV[ wieku — należabi nie,i,^dyś do cechu ich. 
Makaty wschodnie ])osiadaJą ordynacie hr. Krasińskich 
i Z a m o j s k i c li , hr. M a 1 a c h o w s k a ; malcaty tureckie : 
D o m a n i e Av s k i , B. 1* r ó s z y ń s k i , Daniel L e s s e r , (nie- 
dawno zmarlyj i hr. August Potocki; makaty srebrne: 
hr. Franciszek Pu sio w s ki; makaty jedwabne: St. Wo- 
łowski, N. Lasocka posiada makatę jedwabną z XYII 
wieku; hr. Alfred Potocki w^ Łańcucie posiada w swoim 
pałacu śliczne makaty jedwabne z XVII wiels:u ; hr. Stanisław^ 
T a r n o w s k i posiada w Krakaw^ie turecką makatę czerwono- 
zieloną złotem przetykaną z XVII wieku : hr. Henryka Z a- 
łuska w Krakowie posiada dwie makaty z XVII wieku. Także 
posiadają mal^aty: Antoni Wybranowski, Józef Borow- 
ski dwie makaty jedwabne z polskiemi napisami, jedna zie- 
lona z aplilvowanenii figurami wyobrażającemi zmysły, druga 
żółta z drobnemi figurkami, są one prawdopodobnie wyrobu 
polskiego i były na wystawie Sobiesciauów w Krakowie 
w r. 1883. Hr. Władysław Baworowski w Ostrowie po- 
siada złotolitą makatę i t. d. 

Wyraz makata pochodzi z arabskiego Mak'ad i oznacza 
miejsce, gdzie się siada. Jan Sobieski wracając z oswobo- 
dzonego Wiednia, zawiesił w kościele sokalskim cliorągiew 
złotem i srebrem przerabianą z herbami Polski i Litwy, za- 
pewne wyrób polski. Tureckie makaty upowszechniły się 
w Polsce jeszcze av XVI wdeku. Xestor powiada , że Rusini 
od Greków nabywali drogie materie, złota, wina i rozliczne 
owoce. Musiała tal^że istnieć w Polsce jeszcze w XVI wieku 
fabryka materii złotogłowej , skoro w katedrze krakowskiej 
dodziśdnia przechowuje się ornat złotogłowy, na którym 
wyroł)łony jest we fabryce herb Stefana Batorego „Wilcze 
zęby", a którato materia prawdopr>dobnie u nas w kraju 
wyrobioną ł)yła. Materia złotogłowa ma wątek jedwabny 
a osnowę złotą, zaś materia altembasowa, jedwabna turecka 
ma osnowę jedwabną, a wątek złoty. Altembas ])ochodzi z tu- 



299 



reckiego od (diun złoto i hez albo has materia. Stary alteni- 
bas i stary złotogłów nałeżą dziś do osobliwości, a jeśli gdzie 
przecliowują się, to tylko w dawnych kościelnych ubiorach. 
Anna Jagiellonka szczególniej kochała się w tych materiach, 
z jejto darów i z darów lvróla Stefana Batorego dochowało 
się w katedrze l\ralś:owskiej kilka ornatów i autepediów; je- 
den z tałiich ornatów koloru fioletowego podał ks. Polkowski 
w przerysie dla bogactwa rysunku w ilustrowanem dziele 
swem: Skarbiec katedralny na Watceht. Kapę biskupa Trze- 
bickiego ze srebrnej lamy, na której wyrabiane są złote 
kwiaty i orzeł polski, znajdującą się w sl^arbcu katedry kra- 
kowskiej zrobił w r. l()7o z polecenia biskupa Trzebiclś^iego 
Sebastian Brożek krawiec aparatów kościelnych w Kra- 
kowie. Z lamy złotej lub materii w kwiaty wyrabiano dawne 
krakowskie czepki. Wiele z tkanin jeszcze po dziśdzień 
w polskich domach się przechowujących ma rodzimy cłia- 
rakter i wyl<^onane być musiało w naszych żeńskich klaszto- 
rach lub też pracą panien zostających w służbie naszycli 
możnych dworów szlacheckich; z takiemi wyrobami często 
możemy się spotltać po naszych wystawach krajowych. fObacz 
także : Tvobierce i pasy lite). 



Malarze fresków i ścienni. 

o malarzacli połskicli w ogóle, o tych nie wspominamy 
tutaj , bo tycłi Avymienił I\astawiecki w swoim szacownym 
Słoicnihi malarzy polskich wydanym w Warszawie od roku 
1850 — 1857 w trzech tomach. Zadaniem naszem jest wymie- 
nić tu tyllio malarzy fresków i ściennych pracujących w Polsce 
jako z przemysłem ścisły związels: mających i miniaturzystów 
(w osobnym artykule). Sztuki piękne są zazwyczaj dziećmi 
pokoju. Nie miewał ich dawniej l^raj nasz, bo ojcowie nasi 
służąc za przedmurze Europie z żelazem w ręku prawie nie 
zsiadając z konia odpierali nawałę dziczy aziatyckiej i upra- 
wie roli poświęcać się musieli. To też dopiero w XIII wieku 
napotykamy o malarzacli naszych i malowaniach po ])ismach 



300 

wzmianki. Miediowita w kronice swojej pisze, źe Kazimierz 
Wielki gdy krakowski zamek wystawił, takowy malowaniami 
(pieturis) przyozdobił; jakiego zaś rodzaju były te malowania, 
otem nie wspomina; domyślamy się jednak, że bylyto ma- 
lowania ścienne wykonane przez krajowców. Muczkowski 
w dziele swem : Dwin kaplice jagiellońskie, pisze, że podanie 
niesie, iź pierwszy król z litewskiego rodu w r. 1393 spro- 
wadził malarzy ruskicli z AVilna, któr^^m polecił ])rzyozdobie- 
nie kościoła św. Krzyi^.a w Łyszcu, tudzież sypialni swojej 
Av krakowskim zamku, z czego widać, że ród jagielloński 
w greckim smakował stylu. Z zapisków królewskiego rach- 
mistrza dowiadujemy się, że tych ruskich artystów razem 
z posługaczami było jedenastu. Nie musielito być pospolici 
malarze, skoro icłi w zbytkowny sposób naówczas trakto- 
wano, posyłano im bowiem wino białe i czerwone, figi, migdały, 
rodzenki i ryż, płacono na miejscu wszystkie koszta ich utrzy- 
mania, a skoro pracę swą ukończyli, kupiono dla nich jede- 
naście koni i tyleż szub futrzanych, aby w czasie zimy bez- 
piecznie wrócić mogli do Wilna. (Przeżdziecki : Zycie domowe 
Jadwifji i Jacjiellij str. 25, 48, 51, 54). Niestety nie dochowało 
się do naszydi czasów nic z tych artystycznych malowań, 
z którychbyśmy ówczesny stan sztuki i malarstwa ruskiego 
poznać mogli. U nas często duchowni mając ciągłe styczności 
z krajami gdzie sztuld kwitnęły, kształcąc się tamże w nau- 
kach i sztuki nie pomijali, a mianowicie we Włoszech, toteż 
za powrotem do kraju najczęściej własnemi rękoma przyozda- 
biali świątynie pańsl^ie i to wcale nieźle. Do końca XII wieku 
byli pierwsi mnisi mianowicie Benedyktyni , co się trudnili 
malowaniem fresków SAVoich klasztorów i kościołów: używali 
oni do tarb : miodu, wina i innych materiałów^ dziś nam nie- 
Aviadomych, a zdaje się że oleju. Ci mnisi co z Włoch przy- 
t)yli mianowicie z Kzymu, gdzie są katakomby pierwszych 
chrześcian, a na ich ścianach malowidła te służyły za wzór 
do malowania pierwszych kościołów. Pierwsi malarze mnichy 
nie mieli się bynajmniej za artystów, a dzieł swoich nie uwa- 
żali wcale za arcydzieła, im chodziło tylko oto, iżby malowali 
tak, by każdy co ])rzyjdzie do kościoła, miał całą łiistorię 



301 



świętą na ścianie przed oczyma, bo książek do modlenia 
wtenczas jeszcze nie było; były tjlko po klasztoracli pisane 
przez mnicłiów i przez nicti miniaturami ozdabiane. Ożenienie 
cesarza Ottona II w r. 972 z lvsiężniczką grecką Teofaną 
wprowadziło wpływ bizantyński sztuld do ówczesnego małar- 
stwa. (Wessely : Klassiker der Malerei, deutsche Sclnde). 
Do najdawniejszych u nas zabytków malowania fresl<.ów 
liczymy: szczątki fresków na krużgankach klasztoru pocyster- 
skiego w Koprzywnicy należących do początków XIII wieku ; 
freski w kaplicy i na krużgankach takiegoż klasztoru w Len- 
dzie z początku XIV wieku ; malowania na suficie w kościele 
parafialnym w Kole i w Radomsku z XV wieku. Katedra 
w Sandomierzu l)yła niegdyś kosztem Władysława Jagiełły 
malaturą grecką, jak mówi Kromer, ozdobioną, która chociaż 
w późniejszych czasach wapnem zabieloną została, dotąd 
ślady na murach po sobie zostawiła. 

Jeszcze z początku XV wieku malarze krakowscy wspól- 
nie ze snycerzami, rzeźbiarzami, szklarzami t. j. malarzami 
na szkle, goldszlagierami i szpalernikami, jedne społeczność, 
jeden cech stanowili. W r. 1491 Marcin i Maciej starsi 
zgromadzenia malarzów w Krakowie, wezwani przez radców 
słuchają rachunków Jana Wielkiego malarza z pieniędzy, które 
wziął od lvróla Jana Olbrachta na robotę t, j. 70 złt. węgier- 
skich, zapewne do upiększenia pokoi pałacu królewskiego 
służyć mającą. Albin Schultz wspomina, że w Wrocławiu byli 
malarze, jakiś Nikłoś von Krocków z synem Tomaszem 
także malarzem, i mieszkał od roku 1445 — 1489 w Wrocła- 
wiu, i malarz Nicolaus ron Lemberg między r. 1498 a 1508, 
niewiadomo jednak, czyto są malarze ścienni czy portreciści. 
Ustawy tego cechu i przywileje znajdują się opisane w księ- 
dze rękopisemnej Baltazara Bema, zachowanej w bibliotece 
jagiellońskiej ; umieścił ich także Rastawiecki w swoim Sło- 
icniku malarzy polskich. Ustawy te' bractwa malarskiego 
w Krakowie pochodzą z r. 1490, wydane przez radę miejską, 
zostały później przez królów polskich: Zygmunta Augusta, 
Stefana Batorego, Władysława IV i t. d. potwierdzone. Ta- 
kież ustawy w Poznaniu pochodzą z r. 1574, które król Stefan 



;}02 

jiatoiy w r. loTl* potwierdził. Ustawy cecliii malarskiego we 
Lwowie pocliod/.ą z r. 159G. (Wszystkie te ustawy przytoczył 
Eastawieeki w swoim Sloioniku malarzy polskich). 

Cech malarzy w Warszawie ])rzyłączoiiy został do ce- 
chu złotniczego i szklarskiego w r. 1551, a ustawa tego cechu 
wydaną została av r. 1581) za Zygmunta III, (wydrukował 
ją w całości Aleksander Weinert w 4 tomie Starożytności 
Warszaioy). Malarze ówcześni uważani byli nie za artystów 
ale raczej za rzemieślników; dopiero August" III osobną 
uchwałą akademii krakowskiej, l\^tórą w r. 174() potwierdził, 
podźwignął ])odu})adły wówczas i niemal niknący cech ma- 
larzy, i)odnosząc icli jako uprawiaczy wyzwolonej sztuki do 
znaczenia artystów i przyjmując ich do praw przysługuj ącycłi 
członkom Akademii. Słusznie więc malarzom fresków^ a szcze- 
gólnie ściennym jako tym, którzy za rzemieślników uważani 
])yli, należy się tu miejsce; wymieniamy ich więc o ileśmy 
icli w różnych monograliacli miast i kościołów, w Eastawie- 
ckiego Sloioniku malarzy iwlskich, Sobieszczańskiego i wiełu 
innych dziełacłi lub rozprawach odszukać zdołali, w alfabe- 
tycznym porządku, dodając iż al fresco znaczy sposób ma- 
lowania na mokrem wa})nie, zaś al sacco, malowanie na su- 
chem wapnie. Sposób w jaki starożytni malowali swoje freski, 
jak n. p. w Pompei i indziej podają nam : Vitruvius archi- 
tekta, a z nowszych pisarzy: Orerbeck, malarz Donner, Au- 
gust Man i inni. Za najpierwszego malarza fresków uważany 
jest malarz Agatharclios, który ozdobił fresls^ami dom Alcibia- 
desa. Zeuxis malował pałac macedońskiego króla Aclielana, 
odtąd poczęto już nietylko pałace lś:rólewslvie, ale i inne mie- 
szkania prywatnych osób freskami przyozdabiać, a sztuka ta 
w połowie III wdeku po Chr. do tego stopnia się rozpowsze- 
chniła, że jeden stoik powiedział żartem, iż już niewiele bra- 
liuje, by jeszcze wychodki fresko były malowane. (Bliimner 
tom 2). Ujjiększania sufitów figurami malowanemi w staro- 
żytności wi)rowadził pierwszy malarz Pausias za czasów Ale- 
ksandra W. Zanim freski powstały, ozdabiano pałace lvOSzto- 
wnemi obrazami, ale ponieważ te podlegały zniszczeniu przez 
ciągle odczyszczanie, i)ostanowiono więc z nich utworzyć 



303 



osobne galerie, a ściany pałacowe i mieszkań prywatnych 
ozdabiać freskami. Wynalazek enkaustycznego malowania 
przypisują liczeni Aristidesowi , a wydoskonalenie jego 
Pr axiteles() wi (Semper: Der StilJ. Michał Anioł powie- 
dział, jak malował tresko swój Sąd ostateczny, że olejne ma- 
lowanie może malarz swojej żonie lub dziecku zostawić do 
wykonania, ale malowanie fresków jedno jest godne mężczy- 
zny i wyznać należy, nie znajdujemy ani jednej kobiety, któ- 
raby się zatrudniała malowaniem fresków. 

Zwyczaj malowania ścian po Icościołach w wiekach 
dawniejszych u nas używany, ustał z XVI wiekiem i nie 
odnowił się aż z końcem XYII wieku, a zakwitnął świetnie 
w XYni wieku. Następujący malarze fresków i ścienni ])ra- 
cowali w Polsce : 

Adam malował w XVI wieku kaplicę u Bernardynów 
w Warszawie. Ks. Ahorn Andrzej, Jezuita, malował w pier- 
wszej połowie XVIII wieku al franco kościół jezuicki w Piotr- 
lvOwie. A 1 1 a m o n t e Marcin, malarz włoski XVII w., malował 
fresco wielki ołtarz w kościele św. Piotra i Pawła w Wilnie 
kosztem hetmana Paca. Ks. Ant alki e wic z Andrzej, pro- 
boszcz rabski, })rzy ozdobił w r. 1802 kościół swój parafialny 
w Pabce i kościół w Skomielnej Białej do parafii Rabka należący, 
malowaniami al fresco. W kościele niegdyś karmelitańslvini 
w Horodyszczy są freski na całym wnętrzu i na kurytarzacłi 
klasztoru malowane przez ubogiego mnicha tutejszego Anto- 
niego w połowie XVIII w.; jego także roboty są freski u Pija- 
rów w Lubieszowie i u Trynitarzy w Beresteczku na Wołyniu. 
(Tyg. illustr. 1863, Nr 174). Ayres Piotr sprowadzony z Włoch 
przez Stanisława lir. Potocldego, malował w r. 181G w Wi- 
lanowie, w galerii otwartej od ogrodu , na ścianach l^rajo- 
brazy al fresco, tudzież dwa sufity, na pilastracli zaś mury 
olejno. Ba cci a rei li Marceli, Włoch, sławny malarz Stani- 
sława Augusta, malował freski pomieszczone w suficie sali 
ratusza warszawskiego, które tam umiejętnie przeniesiono 
przez dekoratora Karola Martiniego, środkowy przedstawia 
tryumf prawdy. Barszcz malował około r. 1800 al fresco 
kościół farny w Droliobyczy. Baranowski artysta dra- 



304 



niatyczuy, malował salę redutowe w gniaclm teatralnym we 
Lwowie. Bartnicki R. S. ukończył w r. 1740 malowanie 
al fresco kościoła ks. Bernardynów we Lwowie. Benedetti 
malował w spółce ze Sałackim malowania ścienne w gma- 
chu teatralnym w Warszawie budować się zaczętym w r, 1825. 
Bieliński odnowił w r. 1869 freski w kościele w Niesza- 
wie. Bielski Wojciech, malarz z Krakowa, pracował w r. 
1765 przy kolegiacie w Ivielcach. Bieńkowski Ignacy, 
Bazylianin, ur. 1732 r., malował cerkwie w Niśkinicy i Kry- 
stynopolu. Blank Antoni malował około r. 1815 w War- 
szawie kościoły, a w pałacu w Skierniewicach sufit w sali, 
wyobrażający „Jutrzenkę" . B ł o t n i c k i Józef, brat Edwarda 
rzeźbiarza, przy malowaniu kopuły w kościele w Uhnowie 
w drugiej połowie XIX wieku spadł z rusztowania i zabił 
się na miejscu. Bucher malował w XVIII wieku freski w pa- 
łacu w Puławach, mianowicie plafon w głównej sali I pię- 
tra z mitologicznem przedstawieniem, wspomina otem Niem- 
cewicz w swoich pamiętnikach czasów moich. Byczkowski 
malarz warszawski z drugiej połowy XVIII wieku , malował 
pielenie al fresco arabeski i kwiaty po różnych pałacach. 
Byczkowski inny z Poznania malował około r. 1785 we- 
wnątrz podniesiony kościół parafialny w Obrze w Poznań- 
skiem. Bzożowski, malarz z Poznania, malował w r. 1753 
kościół Cystersów w Obrze. Cielecki Franciszek, malarz 
poznański, za czasów Stanisława Augusta malował zewnątrz 
ratusz poznański, na głównej faciacie wizerunki królów pol- 
skich są malowane al fresco, budowali zaś ratusz murarz 
Antoni Hej na i cieśla Jan Nerger. Chodziński Karol, ma- 
larz z Łańcuta, malował z początku XIX wiel^u w pałacu 
hr. Alfreda Potockiego w Łańcucie ściany. Michał Chiarini, 
Włoch, malował w pierwszej })ołowie XIX wieku freski w Wi- 
lanowie w ])ałacu i w kościele św. Karola Boromeusza, któ- 
rego hr. August Potocki umyślnie w tym celu z Mediolanu 
sprowadził. Franciszek Cielecki malował w r. 1783 ze- 
wnątrz ratusz w Poznaniu, tarcze zegarów i złocił cyfry Sta- 
nisława Augusta. (Łukaszewicz: Opis miasta Poznania). 
Cieszyn slś.i Wawrzyniec, krakowski malarz, ])rzemalował 



305 

w r. IGI 7 kościół św. Kingi w Nowym Sączu (Załęski ks. 
monografia tego kościoła). Cormaroni, Włoch, sprowa- 
dzony Ijył przez Katarzynę z Sosnowskicli Płaterową, kaszte- 
łanową trocką do Beresteczka, gdzie pałac jej przyozdobił 
małowaniami ściennemi. C z a j e w i c z Jan , uczeń profesora 
Wagnera w Wiedniu, ur. 1849 r. jest dekoratorem i autorem 
wielu plafonów w gmacłiacłi warszawskicłi. Czopowski, 
uczeń Smuglewicza, robił przy końcu XVIII wieku w War- 
szawie al fresco architełitury i widoki. Dancłvers Piotr, 
słynny portrecista i budowniczy XVII, uadworny malarz Zy- 
gmunta III i Władysława IV malował al fresco klasztor Ka- 
medułów w Pożajściu i kaplicę św. Kazimierza w katedrze 
wileńskiej, łś^tóra także podług jego planu wzniesioną została. 
Daniels ki Jan trudnił się z początku XIX wieku w Kra- 
kowie malowaniem ściennem. Dan kwart Karol z Nissy na 
Slązku, malował w latach 1094 i ]()95 sklepienia samej świą- 
tyni jak i kaplicy N. Panny w Częstochowę) , także przy- 
ozdobił swojemi robotami kościół św, Anny w Krakowie, po 
największej części al fresco. Dąbrowski Antoni Samuel, 
uczeń Smuglewicza i Plerscha, malarz ścienny, alfresków, 
widoków i architektur, był nadwornym malarzem hetmana 
Ogińskiego w Słonimie, później malował w Oliwie pod Gdań- 
skiem u Cystersów, av Tarchominie u hr. Mostowsłiiego, 
Av domu hr. Sobolewskiego i innych. Dell Bene, Neapoli- 
tańczyk, sprowadzony przez Kazimierza ks. Sapiehę na 
Litwę, malował al fresco pałac na Antokolu, wnętrze ko- 
ścioła jezuickiego w Wilnie i wnęti-ze kościoła Kamedułów 
w Pożajściu. Derabicki malował w r. 1735 kościół w Opolu. 
D e r e s a r z z Krakowa malował al fresco przy końcu XVIII 
wieku w Babicach niedaleko Dubiecka kościół parafialny. 
Ks. Dobrzenie w s k i Marceli, zakonnik Paulinów w Czę- 
stochowę), odmalował tamże w drugiej połowie XVIII wieku 
cały refektarz i ls.aplicę św. Józefa, także kościół we Wło- 
dawie cały al fresco, skończył smutną śmiercią, bowiem spadł 
z rusztowania i zabił się, był on uczniem Strońslś.iego we 
Lw owie. D o 1 a b e 1 1 a Tomasz nadworny malarz królów Zy- 
gmunta III Władysława IV i Jana Kazimierza, malował 

20 



)00 



w Kielcach w zamku salę pierwszcii^o piętra, mianowicie na 
sufitach sceny historyczne. (Sobieszczański : TF^c/ec^^c/). Do- 
liński Łukasz, Polak, ur. we Lwowie w r. 1750, zmarły 
tamże w r. 1S30, przyozdobił malowaniami kościół metropo- 
litalny Św. Jerzego we Lwowie, dwa obrazy św. Piotra 
i Pawła do kościoła św. Piotra malował al fresco , tożsamo 
liłasztór Bazylianów w Poczajowie, klasztor Dominikanów 
w^ Podkamieniu, kościół w Zółtańcach w Zółkiewskiem, wre- 
szcie u Bernardynów we Lwowie na kurytarzach jest G stacyj 
jego pędzla. Diirer Hans, najmłodszy brat sławnego Al- 
brechta, osiadł od r. 1529 do końca życia, t. j. do r. 153<S 
w Krakowie, był nadwornym malarzem króla Zygmunta I, 
przyozdobił tam malowaniem i złoceniem komnaty Kurzej 
vStopy na zamku krakowskim, mianowicie malował tam ro- 
zety do pułapu. Wiemy także z dzieła: Historische Nach- 
richłen von West Gallzlen (Wien 170(3), że ściany jednej ze 
sal zamku krakowskiego przedstawiały malowania ścienne 
„igrzysk wojennych", w drugiej sali znajdował się na ścia- 
nie obrząd koronacii jednego z królów polskich, malowany 
współcześnie , niewiadomo jednalc przez kogo. Konstanty 
Wurzbach, autor kilku cennych dzieł o Krakowie w^spomina, 
iż w jednym z pokojów zamku kraliowskiego (izbie posel- 
skiej) widział na ścianie reszty malowań, które przedstawiały 
rodziny dawnych królów polskich, między któremi miała być 
Elżbieta, żona Kazimierza Jagiellończyka. Dwornie ki P. 
malował w r. 1753 al fresco kościół w Olszówce w Kra- 
kowskiem. Dymiński Jan malował przy lvońcu XVII wieku 
zakrystię w Niedźwiedziu w Krakowskiem. E c k s t e i n Jan, 
Morawczyk, sprowadzony przy końcu XVIII wieku do Lwowa 
przez Jezuitów, malował tamże sklepienie w kościele jezui- 
ckim, resztę zaś malowania dokonał syn jego w^edług pomy- 
słów ojca. Eck Stein Franciszelc z Berna, wykonał w Kra- 
kowie około r. 1759 malowania al fresco kościoła ks. Pija- 
rów, szczególnie piękne jest Przemienienie Pańskie w wiel- 
kim ołtarzu. Eckstein Sebastian malował w r. 1747 al 
fresco kościół parafialny w Krasnem powiecie prasnyskim. 
E n g e r t h Józef malował z początku XIX wieku we Lwowie 



301 



między innemi pokoje, a nawet wystawy sklepowe. Estko, 
malarz nadworny ks. Karola Iiadziwiłła, malował około 
r. 1784 wielki sufit al fresco w pałacu nieświezkim. Fer- 
dynand jakiś, malarz wileński, z pierwszej polowy XVII 
wieku przyozdobił wewnątrz malowaniami kościół katedralny 
w Wilnie odnowiony po pożarze w r. K310. Gerson Woj- 
ciech, jego roboty są malowidła ścienne farbami woskowemi 
w hotelu Wiktoria w Warszawie. Gieseł Jan Ludwik ma- 
lował przy końcu XVIII wieku j)ałace w Warszawie. Gło- 
wiąc ki Antoni był od r. 1704 — 1802 jalio malarz nadworny 
przy arcybiskupie w Mohiłewie i malował przez ten czas 
wiele kościołów i cerkwi. Gołębiowski B., uczeń Czecho- 
wicza, malując w połowie XVIII wieku kaplicę w katedrze 
sandomierskiej al fresco, spadł z rusztowania i zabił się. 
Griiner z Tarnowa malował wnętrze katedry tarnowskiej. 
Guc wa, malarz teg'oczesny, malował kościół Filipinów w Tar- 
nowie i kościół w Tuchowie. Ks. Gruber Gabriel, Jezuita, 
nr. 1738, wykonał na murach kolegium jezuickiego w Po- 
łocku widok daleko rozciągającego się kurytarza z łudzącą 
})erspektywą. Zygmunt Griiner, malarz tarnowski, malował 
na gotycko kościół katedralny w Tarnowie w pierwszej po- 
łowie XIX wieku. Gutowski Wojciech, ur. 1753, malował 
al fresco kościół w Jędrzejowie. Heski Józef, nadworny 
malarz Radziwiłłów w Nieświeżu, zdobił Jezuitom pół al fresco 
ich kościoły w drugiej połowie XVIII wieku. His er zmarły 
około r. 1812, malował w KralvOwie al fresco kwiaty i ara- 
beski. Hoffmann Jan Benedykt, zmarły w r. 1745 w Gdań- 
sku, malował kościół Dominikanów w Gdańsku i po j)ry- 
watnych domach gdańskich malowania ścienne, mianowicie 
sufity. Horosiewicz, Bazylianin, malował cerkiew w Su- 
praślu. Hilbel Łukasz, ks. Pijar, ur. 1722 na Ślązku, zmarły 
1793, malował pól freski po kościołach na Litwie, mianowi- 
cie w Lubieszowie i Horodnicy. Jan Wielki, malarz kra- 
kowski z drugiej połowy XV wieku, zatrudniany był przez 
Kazimierza Jagiellończyka, przyozdabiał malowaniami pokoje 
zamku krakowskiego. Mączyński mniema, że sklepienie ka- 
plicy Św. Ducha w^ katedrze krakowskiej bogato malowane 

20* 



308 

jego jest roboty. Jabłoński odmalował prałacł^ą zalcrystię 
w katedrze gnieźnieńskiej przy końcu XVIII wieku (Pol- 
kowskiego: Katedra gnieźnieńska), a w r. 1824 odnowił zruj- 
nowane malowidło kościoła Bernardynów we Lwowie. Ja- 
rz ab ek^ Czech, bawił w Warszawie przy końcu XVIII w.^ 
gdzie malował rt//Vesco zwierzęta i owoce. Jasiński, War- 
szawianin, malował przy końcu XVIII wieku ujeżdżalnię w pa- 
łacu prymasowskim w Warszawie i inne widoki i archite- 
ktury al fresco. J a ź w i ń s k i Józef, malarz lwowski z końca 
XVIII wieku, zmarły w r. 1818, malował wiele dla kościo- 
łów lwowskich. Jó z e f o w s k i malował sklepienie w kościele 
Kanoników regularnych w Trzemesznie (Niemcewicza: Po- 
dróże) . K a 1 i n o w i c z Stetan Bazylianin, ur. 1 7o7 , malował 
cerkiew w Zahorowie, nadczem 10 lat pracował fobacz ks. 
Sadoka Barącza: „Wiadomość o malarzach Bazylianach" 
w Przeglądzie hihliogr. archeologicznym z roku 1882J. Kę- 
dzi orski Mateusz malował około r. 1668 kościół w Lubie- 
niu. Kołasiński Wawrzyniec ur. w r. 1777, osiadł w Pi- 
licy, malował stacie męki Pańskiej w Pińczowie, Wieluniu 
i Golonogu. Kolberg Antoni malował freski w XIX wieku 
w kaplicy bractwa św. Anny w nowej świątyni w Willano- 
wie u góry. Kostecki Stanisław, malarz krakowski, wyko- 
nał w r. 1644 malowania ścienne w Spytowicach z polece- 
nia Łukasza Opalińskiego, ówczesnego właściciela tej wsi. 
Koziarkiewicz Paweł, Bazylianin, ur. 1727 r., malował 
w r. 1759 cerkiew w Wicyui. Kozłowski Jan malował 
w r. 1780 wewnątrz kościół w Brozie. Krudaszewski 
Ludwik malował al fresco z początku XIX wieku, użyty był 
przy odnawianiu malowań ściennych w kościele Bernardy- 
nów w Warszawie i przyozdobił krużganki, przedsionki za- 
krystii i refektarz u ks. Misionarzy w Warszawie. Kryci u- 
ski Walery maluje cerkiew w Kołomyi z pomocą malarzy: 
Stanisława Daszyńskiego, Stanisława Dębickiego, 
Ludwika Su Ilkowskiego i Teodora Kojeckiego. Ku- 
charski Andrzej malował al fresco kościół Kapucynów 
w Krośnie, był on mieszczaninem w Krośnie. Kurcz Kasper, 
malarz krakowski XVI wieku, malował w r. 1593 izbę ra- 



309 



tlzieeką w Krakowie, w r. 1594 wiyty był wraz z Janem 
Burstynem do przyozdobienia malarskiego bramy tryumfalnej 
i piramid na wjazd króla Zygmunta III. Kur ko wic Kasper, 
malarz krakowski, malował w r. 1601 kościół św. Anny 
w Kralvowie. Laur en ty, malarz gdański, używany był 
tamże w r. 1530 do robót w kościele Panny Marii. Ks. L e- 
mieszka malował za czasów Augusta III kościół w Lubie- 
8zowie. Ks. Lesiowslvi Kazimierz, Franciszkanin, malował 
klasztor Franciszkanów cliełmiński. L i c h t o w s k i malował 
al fresco u Franciszlvanów w Warszawie w drugiej połowie 
XVIII wieku dzieje św. Franciszka. Łukasz z Łowicza ma- 
lował al fresco liaplicę Jana Odrowąża w katedrze gnie- 
źnieńskiej z początku XVII wieku, Ł u s z c z k i e w i c z Wła- 
dysław, profesor akademii w Krakowie, malował al fresco 
Avielki ołtarz w kościele Pijarów w Krakowie Przemienienie 
Pańskie. Majeranowski Władysław robił freski w kaplicy 
.Św. Wincentego w kościele misionarskim w Wilnie w r. 18G2. 
Ksawery Marynowski malował wnętrze zamku w Zawa- 
dzie pod Dębicą. (Steczyński: Okolice Galicii). Majer Józef 
wykonał około rolai 1757 malowania ścienne al fresco 
w kościele pojezuickim, dziś katedrze w Lublinie, malował 
także Icościół ks. Pijarów w Cliełmie. Mańkowski ma- 
lował al fresco, mianowicie arabeslvi w drugiej połowie 
XVIII wieku w AVarszawie, kościół w Sieciecłiowie ; w Gó- 
rze pod Nowym Dworem, niegdyś własności ks. Stanisława 
Poniatowskiego, jest piękny salon przez niego malowany 
klejową robotą. Karol Marcoin, syn architekta, urodzony 
w roku 182G, malował freski w sali głównej towarzystwa 
kred. ziemsk. w Warszawie, willę Kronenberga, hotel euro- 
pejski także freski, u góry w kaplicy bractwa św. Anny w no- 
\vym kościele w Wilanowie wraz z IColbergiem. Życiorys jego 
obacz w Tyg. illnstr. Nr 227 z r. 1865. Franciszek Matzke 
maluje wnętrze katedry gr. kat. w Przemyślu. Ks. Mazur- 
kiewicz Benedykt, Bernardyn, zaczął malować al fresco 
kościół Bernardynów we Lwowie w r. 1738, a dokończyli 
go w r. 1740 R. S. Bartnicki, P. J. Woliński i J. Sroczyński, 
jak świadczy napis u góry owycli malowań umieszczony. 



;]io 

Antoni Kafal M e n g s , nadworny malarz króla polskiego 
Augusta III, a później króla hiszpańskiego, malował freski 
w pałacu królewskim w Madrycie i Aranjuez z największym 
przepychem. Mereszko. Litwin, malował w drugiej poło- 
wie XVIII wieku dla ks. Józefa Sapiehy w pałacu wielickim. 
Mikołaj jakiś, malarz Jagiełły i malarz krakowski ścienny 
al fresco z drugiej połowy XIV wieku, malował w r. 1397 
3 krzyże na sklepieniu w kościele Panny Marii w Krakowie^ 
z tego czasu zabytków pochodzą także malowania ścienne 
w kaplicy przy kościele lędzkim , niewiadomo i)rzez kogo 
malowane, a pochodzące ze XIV wieku. Ks. Mikołaj, Cy- 
sters mogilski, malował między latami 1460 a 14(33 nowo 
tamże wzniesiony kościół św. Bartłomieja. Mi rys Sylwester 
ur. 1700 r. , szkockiego pochodzenia, malował w Białym- 
stoku u hetmana Branickiego pokoje zamkowe al fresco, 
w budynku Pomarańczami przedstawił w pięciu dużych obra- 
zach al frescu obrząd nadania Branickiemu orderu św. Ducha. 
Molier Antoni, ur. w Królewcu w r. lot 10, malarz gdański, 
według Hagena są malowania ścienne, sklepienia w kościele 
zamkowym królewieckim około r. 1604 wykonane, jego dzie- 
łem. Moli tor Jan Piotr, Czech, zmarły w Krakowie w r. 1757, 
malował kościół Karmelitów na Garbarzach. Mol i tor Piotr 
Franciszek, Czech, malował al fresco w r. 1765 w Kra- 
kowie kościół Św. Barbary przez 7 miesięcy, zaco otrzymał 
150 dukatów. Monti Karol, Włoch, przyozdabiał w końcu 
XVII wieku malowaniami ściennemi kościół św. Anny w Kra- 
kowie. Monti Inocenty malował w Krakowie w r. 1713 
kaplicę św. Katarzyny w kościele św. Anny. Monti Miko- 
łaj, którego w r. 1818 sprowadził z Florencii Paweł Cie- 
szkowski, malował al fresco w tegoż dobrach Surhów pałac, 
jego roboty jest także jeden sufit malowany al fresco w pa- 
łacu namiestnikowskim w Warszawie, w mieszkaniu dolnem. 
Najderfer Jan, malarz krakowski, malował w r. 1767 ko- 
legiatę wojnicką z polecenia ks. Jana Duvalla, zaco otrzymał 
1800 złt. Nejbauer Stanisław malował około r. 1842 ka- 
plicę pocieszenia Najśw. Panny w kościele Franciszkanów 
w Warszawie. Neunherz Jerzy, malarz z Wrocławia, ma- 



311 



lowal w pierwszej połowie XVIII wieku al fresco na Slązku 
i w Polsce. Ni z i liski malował fresco wnętrze kościoła 
w Wawrzeńczycacłi pod Proszowicami. Jow Nilcopolczycki, 
zakonnik Skitu Maniawskiego, malarz, Rusin, malował w r. 
1608 piękny ikonostas w cerkwi bohorodczańskiej. Nor blin 
Jan Piotr, nadworny malarz króla Stanisława Augusta, ma- 
low^ał f/l fresco sufit, przedstawiający jutrzenkę w świątyni 
w Arkadii pod Nieljorowem, w Zdzięciole Radziwiłłów w tale 
zwanych Cliatkacli i w Natolinie w gabinecie malowania 
ścienne na szaro są także jego roboty. Ochocki Franci- 
szek malował w r. 1774 prezbiterium w kościele w Brzozach, 
niedaleko Ryczywołu. Ornanus Joacliim , braciszek Mino- 
rytów, malował w r. 1731 freako kościół Panny Marii w Ja- 
rosławiu (Archiwum Dominikanóio w Jarosławiu, opisane 
przez ks. Sadoka Barącza MuschJ. Pe czerski Olimpiusz 
był według rozprawy Mariana Sokołowskiego : O malarsticie 
ruskiem pierwszym ruskim malarzem, który ze szkoły bizan- 
tyńskich mistrzów wyszedł, a który dekorował cerl\.wie ma- 
lowaniami ściennemi i przyczynił się zapewne do wykształ- 
cenia W'ielu miejscowych malarzy, których nazwiska nas nie 
doszły, a których szkoła znajdowała się prawdopodobnie 
w Peczerskiej Ławrze w XII wieku. Pillement Jan, na- 
dworny malarz Stanisława Augusta, malował szczególnie pię- 
knie gabinet chiński na zamku w Warszawie w różne ozdoby, 
zwierzęta, drzewa i kwiaty, zaco otrzymał od króla 18.000 
złt. Pin lv, syn nadwornego rzeźbiarza Stanisława Augusta, 
malował al fresco w Warszawie. Piotrowski, profesor, 
wymalował na uniwersytecie w Królewcu fresk, przedstawia- 
jący Filozofię czyli „Śmierć Sokratesa'' już w naszych cza- 
sach. Pipon Jan, mieszczanin łjydgoski, malował w r. 1030 
ołtarz wielki w klasztorze Franciszleanów w Chełmie. PI er s eh 
Jan Bogumił, malarz nadworny Stanisława Augusta, malował 
w Łazienkacłi królewskich w sali balowej piękne arabeski na 
pilastrach i sufit w samej łazience , w teatrze w Pomarań- 
czami w Łazienkach widownię i sufit. Popławski Michał, 
mistrz cechu krakowskiego, malował w połowie XVIII wieku 
(// fresco krużganki u Dominikanów w Krakowie. (Gąsio- 



'M'2 



rowski : Cechy krakotrskie). Ks. P raj bis z mal<nvał w Tar- 
nowie w naszych czasach kilka obrazów figuralnych. Ksiądz 
Preclitl Józef, zakonnik Trynitarzy, malował al fresco 
w XVIII wiekn cały kościół trynitarski w Brailowie ze zło- 
ceniami, katedrę i kościół trynitarski w Kamieńcu, kościół 
Trynitarzy w^ Beresteczku i w Boremlu dobrach Czackicli 
pałac. Ks. Preniatycki Pacłioniiusz, Bazylianin, malował 
około r. 1734 kopułę cerkwi w Poczajowie al fresco. Pro- 
bener Michał, rodem z (Trudziądza, malował w Oranien- 
burg-u i innycli ])ałacacłi Berlina sufity, był w służbie elektora 
Fryderyka Wilhelma w Berlinie. Radwański Andrzej, 
ur. 1711 r., malował w Krakowie wiele kościołów wewnątrz 
jakoto: Panny Marii i jego kaplice, w latach 1750 — 1754 
kościół Dominikanów, a mianowicie Iś^aplicę św. Jacka i całą 
część kościoła nad tą kaplicą od r. 1757 — 1759, u Fran- 
ciszkanów sklepienie w r. 1757 — 1759, św. Wojcieclia ko- 
pułę w r. 1759, kościół Kanoników regularnych w Mstowie, 
kościół w Staniątkach, w Zielonl^ach pod Krakowem, w Tyńcu, 
w Jędrzejowie kościół parafialny, kościół Cystersów, któreto 
malowanie uszkodzone przez pożar ])oprawiał Wojciech Gu- 
towski, malarz krakowski, zmarły 1812 r. i t. p. Ks. F. L. 
Radke, Cysters, malował z początku XVIII wieku część 
kościoła w Lędzie na sklepieniu, jak nas otem przekonywa 
jego podpis tam umieszczony. (T>/g. illusfr. 18(33, Nr 171). 
R e i c h a n Maciej mal<nvał al fresco w połowie XVIII wieku 
kościół Franciszkanów w Nowem Mieście Korczynie. Rei- 
chan Józef, malarz lwowski, przyozdobił z początku XIX 
wieku malowaniami ściennemi pałac Cieleckich we Lwowie. 
Rejzner Jan malował al fresco w pierwszej połowie XVIII 
wieku w kościele jezuickim w Piotrkowie część arkadowa- 
nia niższego. Rejtarski J., malarz ze Sądeckiego, malo- 
wał al fresco kościół w Porębie Wielkiej w Sądeckiem. 
Roliński Aleksander, malarz lwowski, malował z początku 
XIX wieku al fresco kościół w (Miudowicach pode Lwowem. 
Sałacki, jego roboty są malowania ścienne w gmachu tea- 
tralnym w Warszawie, ktmy je w spółce z Benedettim wy- 
konał. Seanci (iiacomo, Wlocli, malował freski w kopule 



3i; 



katedry wrocławskiej. Schwarz Franciszek Adam, Fran- 
ciszkanin poznańslvi, ozdobił malowaniami al fresco sufit w ko- 
ściele paroehialnym w Żerkowie w r. 1717, ale nieszczegól- 
nie (Łukaszewicza: Opis kościołów). Sebaldus użyty był 
z początku XVI wieku do różnych przyozdobień malarskich 
na zamku krakowskim, robił wiele pozłot i malował wiele 
pokoi. Ks. Skrzypecki Stefan, Bazylianin, ur, 1723 r., ma- 
lował klasztor zakonu swego w Dobromilu od r. 1750 — 1754. 
Słowikowski Szymon, malarz krakowski, złocił w r. 1724 
i malował wielki ołtarz w liościełe Karmelitów w I^rakowie, 
'zaco otrzymał od lvonwentu 4254 złt. (Gąsiorowski : Cechy 
krakoicskie), malował także kolegiatę w ICielcach i zmarł 
w r. 17o8. Smuglewiez Łukasz, jego roboty są malowa- 
nia ścienne na suchem wapnie w dwóch zakrystiach kościoła 
metropolitalnego św. Jana w Warszawie, wykonane w r. 17GG, 
które w r 1851 profesor malarstwa Marcin Zaleski odnowił. 
Smuglewicz Antoni, syn Łukasza, malował przy końcu 
XY1II wieku wnętrze wielkiej Pomarańczami w Łazienkach 
w Warszawie, malował także al fresco pałac w Dobrzycy, 
a obydwa malowali pokoje w pałacu w Smiełowie. Sie bar- 
ski, malarz z Oświęcimia, malował freski w kościele Kasina 
w Sądeckiem. Sroczyński J., malarz lwowski, dokończył 
malowania al /"j-esco, kościoła lvs. Bernardynów we Lwowie 
Av r. 1740, dokończył także malowania fresków we farze 
w Sandomierzu, które rozpoczął Karol Prevot, Włoch, z po- 
czątku XVIII wieku. Stachowicz Michał, ur. 17G8, ma- 
larz krakowski, ozdobił w r. 181 G malowaniami ściennemi 
pałac biskupi w Krakowie z polecenia biskupa Woronicza, 
któreto malowania niestety podczas pożaru miasta zniszczone 
zostały; także przyozdobił malowaniami ściennemi sale uni- 
wersytetu jagiellońskiego staraniem ówczesnego rektora hr. 
Sebastiana Sierakowskiego, jego także roboty są malowania 
ścienne w domu ks. Olechowskiego sufragana w Zaciszu 
pod Krakowem, w Rząsce w pałacu, w Niegoszowicacli, 
w klasztorze mogilskim malowania al fresco na szaro, u Re- 
formatów w Krakowie stacie męki Pańskiej w ogródku ma- 
lowane olejno; podobne stacie u ks. Reformatów w Pilicy 



314 



i Av Wieliczce i wiele innycli. Stachowicz Teodor malo- 
wał z początku XIX wieku freski z życia N. P. Marii w ka- 
plicy różańcowej u Dominikanów w Krakowie. Stankie- 
w^icz Kol)ert malował przy końcu XVIII wieku kościół ks. 
Pijarów w Wieluniu. Staszowski ozdobił w r. 1764 w Jo- 
dłowniku w Sądeckiem kościół klejowem malowaniem. Sta- 
wi noga Jan malował w r. 1594 w Krakowie wierzch i inne 
rzeczy na wadze miejskiej; w rynku krakowskim w pobliżu 
kościoła Św. Wojciecha .stał murowany gmach zwany Sma- 
truż, w którym była owa waga miejska, u góry tej budowy 
były płytkie wydrążenia czyli framugi, a w tych znajdowały 
się malowane w całej postawie stojące postacie Dariusza^ 
Kserksesa, Scypiona, Samsona i t. d., które figury z rozebra- 
niem budowy tej zniknęły, (obacz Grabowskiego: Skarb- 
niczkę). Stech Andrzej, rodem z Gdańska, malarz XVII 
wieku, jego roboty mają być według zdania Bernouilliego 
piękne malowania al fresco w katedrze gdańskiej w kaplicy 
przy wcliodzie. Stroń ski Stanisław, ur. we Lwowie w r. 
1725, malował al fresco l^atedrę łacińską we Lwowie od 
r. 1771 — 1772, zaco otrzymał 13.000 złt., także klasztor Ber- 
nardynek,' kościół Panny Marii Śnieżnej w latach 1750 i 1751^ 
jakoteż kościół św. Marcina we Lwowie. S w a c li Adam, ma- 
larz i snycerz, malował al fresco przy końcu XVII i z po- 
czątku XAHI wieku wiele kościołów, klasztorów, pałaców^ 
między innemi wnętrze kościoła jezuickiego, dziś parafial- 
nego w Krasnym Stawie, kościół Franciszl<:anów w Pozna- 
niu w r. 1702, kaplicę Męki Pańskiej, organy i kazalnicę 
w kościele Franciszkanów w Pyzdrach , kościół w Lendzie^ 
kurytarze w klasztorze Kapucynów w Jarosławiu, w Stu- 
dziannej av Opoczyńsliiem kościół Filipinów w roku 1720. 
Szczyrba Stanisław użyty był w r. 1529 do malowania 
komnat w zamku Icrakowskim (obacz: Rachunki Seweryna 
Bonara). Szymon jakiś z Poznania, jego roboty są malo- 
wania ścienne w kościele Kanoników regularnych w Trze- 
mesznie, przedstawiające zdarzenia z życia św. Wojciecha. 
Szymon z Gniewkowa, malował freski w kaplicy (Klein- 
chor) w katedrze wrocławskiej jeszcze w r. 1371 (te już dzi- 



315 



siaj są zniszczone) (Lutsch). Tavellio, Włoch, bawił we 
Lwowie przy Icońcu XVIII wieliu, gdzie malował eremito- 
riiim i pałac arcybislcupi w Dunajowie. Tliun Melcliior, ma- 
larz gdańslii, malował tamże obrazy ołtarzowe i sufit}^ z po- 
czątku XVIII wieku. Ks. Tokarzewski Jędrzej, Bazy- 
lianin, malował w drugiej połowie XVni wieku ołtarze w mo- 
nasterze poczajowskim i załiorowskim. To mb ar i przybył 
do Polski z Rzymu za panowania Stanisława Augusta, jego 
roboty są malowania ścienne w pałacu hr. Stanisława Po- 
tockiego w Warszawie na krakowskiem przedmieściu. Tri- 
ciusz czyli T rzyć ki Aleksander Jan, malarz krakowski 
XVII w^ieku, malował komnaty na zamku krakowskim. 
Wielki (obacz Jan Wielki). Władycze czyli Władyka^ 
malarz ruski, którego Władysław Jagiełło wraz z innymi 
ruskimi malarzami do Krakowa sprowadził w r. 1393 i po- 
ruczył im przyozdobienie kościoła świętokrzyzl^iego na Ły- 
sej Górze, tudzież sypialni królewskiej na zamku krakow- 
skim; rejestra zowią icli: inctores rnthenicos dla odróżnienia 
od malarzy krakowskich; po r. 1394 powrócili oni z Kra- 
kowa nazad do Litwy, (obacz: Rachunki Władysława Ja- 
giełły, wydane przez A. Przezdzieckiego). Woliński P. J., ma- 
larz lwowski, który w r. 1740 dokończył malowania kościoła 
Bernardynów we Lwowie. Wenanty z Subjaco, malarz Ka- 
nieduła za panowania Zygmunta III, był w Eremie w Ry- 
twianach przeorem od r. 1629 — 1(332, w tamtejszym kościele 
też jest całe wnętrze przez niego malowane, jakoteż wszystkie 
kaplice i chór, malował także kościół w Bielanach pod Kra- 
kowem na wezwanie Wolskiego. Zamojski Jan, Krakowia- 
nin, uczeń Stachowicza, jego roboty są malowania al fresco 
w Modlnicy pod Krakowem w domu Tadeusza Konopki, jak 
n. p. książę Józef Poniatowski nad Elstrą, konik zwierzy- 
niecki, sobótka, Kościuszko przed wojsldem, Widok Ojcowa, 
wykonane około r. 1824. Zieliński Sylwester, ur. 1781 r., 
przyozdobił malowaniami ściennemi dom ministra Badeniego, 
salę w ratuszu warszawskim, niektóre sale na zamku war- 
szawskim, piękne figury na szaro w domu Lessla, kaplicę 
grecką na Podwalu w Warszawie i t. d. Żebrawski Wa- 



316 



lenty braciszek zakonu Bernardynów malował al fresco w r. 1 749 
w AYar.szawie kościół Bernardynów i kościoły Bernardynów 
w Warce, Wscliowie, Ivaliszii i Ostrołęce. Zaleski Marcin ma- 
lował z początku XIX w. rd fresco kościół Bernardynów w War- 
szawie z pomocą Krudaczewskiego i odnowił piękne freski 
w zakrystii kościoła arcłiikatedralnego św. Jana w Warszawie 
przez Łukasza Smugiewicza ojca sławnego Franciszka w r. 17GG 
malowane, a wyobrażające dzieje św. Jana ewangielisty. 

W Gdańsku byli z początku XV wieku malarze: Kir- 
stau Scbreiber, Niclos Ku che, Andrzej Ronenberg 
i Moeler Jurgen (Hirsch: Danzigs Handels nud Gewerbe- 
geschichte). Pomijamy tu nazwiska cechowych malarzy kra- 
kowskich od r. 1580—1796, które Wilhelm Gąsiorowski 
w dziełlś.u swojem : Cechy krakowskie (wydanem w Krakowie 
w r. 1860) wymienił, między którymi niezawodnie i niektórzy 
malarze fresków^ się znajdują, także malarzy krakowskich 
znanych tylko z nazwiska, z dzieła Essenweina o ICrakowie 
i malarzy ślązkich wymienionych w dziele Albina Schultza : 
Schlesiens Kunstlehen vom 13. bis 18. Jahrhunderte fBresłau 
1871 —72) i w rozprawie Władysława Łuszczkiew^icza: O via- 
larsticie religijnem w Polsce, drukowanej w Encyklopedii 
kościelnej ; a przytoczymy tu niektóre zabytki tego rodzaju 
malarstwa klejowem malowaniem (ni tempem) w Polsce, któ- 
rych autorów wszakże nie znamy dotąd i tak : 

W kościele parafialnym w Przeworsku, znajduje się na- 
grobek malowany w r. 1409 przedstawiający N. Pannę z Dzie- 
ciątkiem Jezus, napis gotycki odnosi się do Rafała z Jaro- 
sławia kasztelana sandomirskiego; w kościele w Ruszczy 
])od Krakowem przechowuje się obraz z r. 1420 przedstawia- 
jący Św. Grzegorza polecającego N. l^annie modlącego się 
Wierzl>iętę; w Czchowie znajduje się obraz także z tego 
czasu przedstawiający rycerza Ognasda; cechy obu tych obra- 
zów zbliżone są do przeworskiego obrazu. Obrazy św. Woj- 
ciecha i Stanisława w l^atedrze krakowskiej malowane al tem- 
pera na drzewie, j)ochodzącą z XIV wieku, w ostatnich cza- 
sach odnowione; tryptyk w ka])licy św. Krzyża na Wawelu 
z r. 1470 przedstawia tronującego św. Stanisława i malowa- 



317 



nie sklepienia tamże. Stacie Męki Chrystusowej w kościele 
Św. Idziego w Krakowie z połowy XV wieku. Prof. Wład. 
Łuszczkiewicz odszukał w klasztorze św. Katarzyny na Kazi- 
mierzu pod Krakowem pod powłoką wapna cały szereg ma- 
lowań ścienny cłi z XV wieku; w klasztorze Franciszkanów 
w Krakowie znajduje się na ścianie obraz św. Anny z Najśw. 
Panną i św. Kazimierzem, niestety znaczna część tego obrazu 
jest straconą przez zatynkowanie ściany i t. d. W końcu 
winniśmy tu dodać, że w Padwie w Scuola del Santo, są 
jedyne dol)rze zachowane freski Tyciana, a między innemi 
osobami jest dwóch Polaków w narodowych ulńorach. (Przy- 
jaciel Udu Nr. 3 z r. 1849). 



Maskarnicy. 

Maskarnicy wyrabiali w XVI wieku w Krakowie ma- 
skary czyli maski karnawałowe. Księgi krakowskie przecho- 
wały nam ówczesne ceny, jakie płacono za maskary, i tak : 
Maskara panieńska z przykrawkami koszt, 1 złt. 

„ białogłowska „ ,. 

„ ł)abska „ ,, 

„ z brodą „ „ 

„ z postrzyganą brodą „ ., 

„ z wąsami „ ,, 

„ do Bergameski z brodą „ ,. 

„ bez brody „ ,. 

„ murzyńska „ , 

i t. d. Maski znane już były starożytnym, mianowicie uży- 
wano ich głównie podczas uroczystości na cześć Bachusa, 
również u Grelvów w tragediach i komediach, zkąd przeszły 
potem na rzymską scenę. Dawniej robiono maski z drzewa 
lub ze skóry. Około XIV wieku weszły maski w użycie we 
Francii. Za czasów Henryka III, przywdziewanie masek było 
powszechne; król i dworzanie często jeździli zamaskowani 
po mieście i niepokoili spokojnych mieszkańców. Do Polski 
dostały się maski z Włoch w XVI wieku. 



IG 


gr. 


20 


gr. 


Va 


grzyw. 


18 


gr. 


20 


gr. 


12 


gr. 


10 


gr. 


20 


gr. 



318 



Maszty okrętowe. 

Maszty okrętowe wvral)iano w XVIII wieku we wsi 
Matcze nad Bugiem ze sławnych tutejszych lasów i po 120 
dukatów za nie płacono. 



Materie złotolite. 

(Obacz: Makaty, pasy lite). 

Meble. 

Najlepsze meble wyrabiano w Korcu, w Machnówce 
we fabryce Prota Potockiego w XVIII wieku, w Płocku, w Kol- 
buszowej i w Warszawie z początku XIX wieku, później 
Av Łodzi i Nowo-Radomsku. Meble gdańskie słyną od kilku 
wieków. Piękne plecione meble wyralnano z początku XIX 
wieku w Lachwie na Litwie. Daw^niej meble były proste, 
grube, malowane lul) złocone, gdyż politury ani bejcu nie 
znano ; później wyrabiano je w różne floresy, figurki misterne 
mitologiczne łub teź wykładano je słoniową kością, albo per- 
łową macicą dla możnych domów. Meble gięte w^yrabiają 
w Warszawie i Czestochowej. 

Medalierstwo. 

w Grecii starożytnej słynęli medałierzy: Kimon, Eu- 
klejdos, Evenatos, Phrygillos i inni. We Francii 
w XVI wieku słynęli medalier Duprć najsławniejszy. W An- 
glii medal Karola II rolńł mistrz Simon i Vertue. W Ge- 
nui D u s s i e r. W Niemczech pierwsze medale powstały 
vf r. 1453 pod Ferdynandem III. Pomiędzy medałierami nie- 
mieckimi najsławniejsi są: Albrecht Diirer, Hanns Schwarz, 



319 



Henryk Reitz z Lipska, Mai er z N()rynil)ergi, Konstanty 
Muller z Augsl)iirga, Jakub Gl ad hals z Berlina i Hanus 
Petzold z Norymbergi. 

Zygmunt I idąc za przykładem Medyceuszów Gonza- 
gów i innych książąt włoskich, królów niemieckich, francuzkich 
i hiszpańskich, starając się o zachowanie własnej lul) rodziny 
swej pamięci, sprowadzał najlepszych włoskich mistrzów do 
wykonania pięknych medali. I tak wiemy, źe z początku 
XVI wieku był ])rzez Zygmunta I, wezwany do l^lski meda- 
łier Jan Jakub Caraglio z Włoch, przybył on według Ciam- 
pieg"o do Polski w r. lóol), a opuścił Polskę w r. 1560; jego 
zapewne ro])oty są medale odnoszące się do czasów Zyg- 
munta I, jak n. p. medal z wyobrażeniem Bony Sforcii, me- 
dal bity na cześć Aleksandra Pesente dworzanina Bony, zna- 
komitej rol)oty i wiele innych. Jan Maria Padovano, AVłoch 
l)ył medalierem i rzeźbiarzem na marmurze, zwał się właściwie 
„Mosca" i był sprowadzony do Polski w r. 1530. miał swoję^ 
pracownię w Krakowie, za Zygmunta Augusta był czynnym 
w Wilnie (Baliński). W Krakowie robił w r. 1532 za czasów 
Zygmunta I medal Bony Sforcii i króla Zygmunta Augusta. 
Na medalach swoich obok stosownych napisów umieszczał 
zawsze swoje nazwisko: Joannes Maria Patavinus F. (albo 
fecit.) Dominik Campagnola uczeń Ticiana robił rysunek 
do medalu Zygmunta Augusta z r. 1558. John Augustyn 
medalier z Drezna pracował za Zygmunta HI na dworze pol- 
skim i malował miniatury. Za Zygmunta Augusta robił me- 
dale dla tegoż króla najznakomitszy z niderlandzkich arty- 
stów Steven van Holland. Medal wyobrażający na stronie 
głównej popiersie króla Zygmunta III i Anny królowej, zaś 
na odwrotnej trzy tarcze pod jedną koroną i herby: szwedzki, 
polski i litewski, oraz głoskę R. robiony jest przez Henryka 
Reitza medaliera saskiego. Medal przedstawiający króla 
Władysława IV na koniu z r. 1634, u dołu zaś mający gło- 
ski S. D. jest roboty Sebastiana Dadlera medaliera rodem 
ze Strasburga; zaś na medalu jego roboty przedstawiają- 
cym Władysława IV w stroju hiszpańskim jest r. 1631) i li- 
tery iS. D. Bartolomeo Ridolfi sprowadzony z Wło«h w XVI 



320 



wieku przez Spytka Jordana do Polski, robił dla króla rzeźby, 
medale i plany budownicze. 

W drugiej polowie XVI wieku wyrabiał medale mincarz 
G o u z a 1 e s za Zygmunta III Jan E n g e 1 h a r d t mieszcza- 
nin wileński, robił medale Władysława IV, Eustacheg:o Wołło- 
wicza biskupa wileńskiego i inne. Za panowania króla So- 
bieskiego robił medale Jan Bensheim gdańszczanin, któ- 
rego medal bity na pamiątkę traktatu oliwskiego w r. 1660 
wyobrażający miasto Gdańsk, znany jest i oznaczony literami 
J. B. W Gdańsku w XVII wieku odszczególniali się swojemi 
wyrobami medalierzy i mincarze Jan Hohn ojciec i syn; 
medale ich roboty oznaczone są głoskami J. H. Ojca roboty 
jest medal koronny Jana Kazimierza i Marii Ludwiki, bity 
w r. 1649; do r. 1687 wyrobili ci mistrze 21 medalów, z któ- 
rych za najlepszy uważany być może medal bity w r. 1658 
z okoliczności zdobycia Torunia na Szwedach, z popiersiem 
Jana Kazimierza. Hohn młodszy znaczył medale przez siebie 
w Gdańsku robione począwszy od r. 1650 głoskami J. H. 
lub całkowitym nazwiskiem Hohn, niekiedy literą małą h 
z dodatkiem Jun. (jimior). Jego roboty znanych jest 12 me- 
dalów, z których najlepszy jest bity na pamiątkę wstąpienia 
na tron króla Michała. Medal bity na pamiątkę zwycięztwa 
Jana III pod Wiedniem z wyobrażeniem popiersia króla 
Jana III w profilu z laurem na głowie w delii, u dołu litery 
J. S. i drugi bity w r. 1688 ku pamiątce królewiczów Ja- 
kuba, Aleksandra i Konstantego Sobieskich, których na me- 
dalu w postaci orląt wyobraża, są roboty sławnego medaliera 
holenderskiego Jana Smeltzinga; medalier ten oznaczał 
swoje roboty głoskami J. S. albo S. N. lub J. SMELTZING. 
Brat jego Marcin robił także medal na pamiątkę obioru 
księcia de Condó, królem polskim. Marcin Bruner rytował 
stępie w Wrocławiu od r. 1677 — 1680 urodzony w Norym- 
berdze w r. 1659. (Obacz Dlabacz: Kunstlerlexikon) . W Polsce 
był zwyczaj, który dotrwał aż do końca XVII wieku, że 
szlachta, uczeni, artyści i wojskowi nosili na sukniach lub 
zl)rojach, złote lub srebrne łańcuchy, przy którycli zawsze 
zawieszony był medal z wizerunkiem monarchy, albo ja- 



321 



kiego znakomitego w kraju męża. Podobny łańcuch bywał 
oraz zaszczytną oznaką nagrody za prace i zasługi dworskie, 
narodowe, naukowe i artystyczne. O takie łańcucliy z meda- 
lami ubiegano się i noszono je z chlubą. W Polsce zwano 
donatywami, a liczba takowych jest dosyć znaczna i dobrze 
znana numizmatyce krajowej. Toteż Polska była jednem 
z państw, gdzie sztuka medalierska niezwykle i dość wcze- 
śnie kwitnęla. Artysta nasz Sypniewski wziął S(^»bie za przed- 
miot do obrazu przedstawiwszy medalierów włoskich, którzy 
prace swoje Zygmuntowi I przedstawiają. Robili także me- 
dale odnoszące się do historii polskiej : Jan Chrzciciel G u- 
gielmad rodem z Rzymu, robił medal na pamiątkę zawar- 
tego traktatu między Polską a Rosią w r. 1680. Arwed 
K a r 1 s t e e n Szwed ur. r. 1 644 zmarły r. 1718 ożeniony z panną 
Ziękowiczówną szlachcianką polską, robił między innemi medal 
z popiersiem Zygmunta III w profilu w zbroi, pod ramieniem 
głoski A. K. połączone ze sobą, na odwrotnej stronie herb 
polski i litewski ; także medal bity na pamiątkę śmierci Jana 
Heweliusza słynnego astronoma. Daniel War on lub Woroy 
robił z polecenia magistratu gdańskiego piękny medal bity 
na pamiątkę zwycięztwa Jana III pod Wiedniem z popier- 
siem króla Jana III w hełmie ze strusiem! piórami i w pan- 
cerzu płaszczem królewskim przykrytym. Grzegorz Hautsch 
medalier norymberski zmarły w r. 1717 robił medal na pa- 
miątkę zwycięztwa Jana III nad Turkami w r. 1694 oraz 
na pamiątkę zaślubin Teresy Kunegundy córki Jana III 
z Maksymilianem elektorem bawarskim, pomiędzy rokiem są 
głoski G. H. (znaczy Hautsch). Tobiasz Wolff sławny me- 
dalier wrocławski i złotnik. 

W XVIII wieku medale naśladowano na sposób fran- 
cuzki, w których zamiast dawnej wspaniałości nastąpiło ska- 
żenie smaku i dobrego gustu. Za panowania obydwóch Au- 
gustów Sasów i Stanisława Leszczyńskiego robił medale 
Marcin Henryk Omeis rodem z Norymbergi, uczeń sła- 
wnego Ernesta Diirra, następnie nadworny medalier elektorów 
saskich aż do r. 1703, w którym zmarł; medale jego roboty 
oznaczone są głoskami M. O. n. p. medal na pamiątkę po- 

21 



122 



wrócenia Kamieńca z popiersiem Augusta II, all)o O. F. 
(znaczy: Omeis fecit). Chrystian Wermut h urodzony w r. 
IGGl także uczeń Diirra zmarły w r. 1739 roi)ił 21 medalów 
dotyczących rzeczy ])olskich, z których naj wytworniej wyko- 
nany jest wielki medal l)ity w r. 17();j na pamiątkę 35 rocz- 
nicy urodzin Augusta II, oznaczony on jest g-loskami C. IF. 
Dwaj synowie jego również trudnili się medalierstwem. Grze- 
gorz W. Yestner ur. w' r. 1G77 zm. r. 1740 w Norymber- 
dze; jego medale odznaczają się czystością rysunku; syn jego 
także medalier, zmarły w r. 1740 wykonał 9 medali odnoszą- 
cych się do rzeczy polskich, z których odznacza się medal 
bity na pamiątkę śmierci Augusta II. Medale ich oznaczone 
są głoskami ojca: C. P. C. Yestner lub Qc. "W. Y. Yestner 
sen. (seyiior) f. (fecit); syna zaś: A. V. A. Yestner, lub samo 
Y. Henryk Paweł Gros kurt medalier nadworny w Dreźnie 
wykonał 20 medali odnoszących się do rzeczy polskich, z któ- 
rych najlepszy jest medal bity na pochwalę męztwa i roz- 
tropność Augusta II, na którym z jednej strony głowa i nazwi- 
sko H. P. Groskurt, na odwrotnej Herkules lwią skórą okryty, 
porażający maczugą hydrę o czterech głowach ; artysta ten 
najczęściej umieszczał całe nazwisko na swych medalach, 
a rzadko tylko same głoskę G. Większą sławę od niego 
miał Piotr Paweł Werner zmarły w Norymberdze w r. 1771 ; 
robił on cztery medale dla Augusta III króla polskiego, z któ- 
rych najpiękniejszy jest bity w r. 1745 na pamiątkę zawar- 
tego traktatu między Augustem III, Marią Teresą i Frydery- 
kiem II królem pruskim, wyobrażający na stronie głównej 
popiersie Augusta III z rozpuszczonemi włosami i nazwisko 
artysty; medale swoje oznaczał głoskami P. W. albo P. P. IT. 
all)o P. P. Werner. Podobną w^ziętość miał medalier Franci- 
szek Andrzej Szega, zmarły w r. 1787 w Monachium, któ- 
rego znakomity artysta Hedlinger nazwał pierwszym rzeźliia- 
rzem stępli w Europie; robił on 5 medali odnoszących się 
do rzeczy polskich, z których najlepsze są dwa medale bite 
w r. 1747 na pamiątkę zaślubin Infantki Augusta III z Maksy- 
milianem Józefem elektorem bawarskim, medale swoje zna- 
czył głoskami F. A. S. lub F. A. Schega F. (fecit). Jan 






Kittel rodem z Wrocławia, zmarły około r. 1750^ robił me- 
clał ł^orouacyjny Aiig'usta II, na łitórym jest popiersie Au- 
gusta II i głosłvi J. K. (znaczą Jan Kittel). Frydrylv Wił- 
liełm Duljut zmarły w r. 1779 w Gdausliu, Ijiegły rzeźljiarz 
i niedalier robił pięlcny medał w r. 1750 na pamiątl^ę uro- 
dzin syna Augusta III, wyobrażający na stronie głównej po- 
piersie Augusta III, na dołe napis: Fr. G. Dubut F. (fecit). 
Daniel Fełirmann Szwed, robił w r. 1745 pielony medał 
bity na założenie biblioteł^i Załnsl^icłi. Jan Karoł Roettier 
rol)ił w r. 1715 medał bity na pamiątł^ę odt)ytej po Niem- 
czech i Włoszech podróży ł^rólewicza syna Augusta II. Ołuf 
Wif Norwegczyłi, nadworny medałier w Dreźnie, zmarły 
w r. 1726, robił medał z popiersiem Augusta II. Jan Leo- 
nard O ex lei n, zmarły w r. 1787, rolni w r. 1747 medał na 
pamiątł^ę zaślubin Marii Anny Infantłvi połslviej z ełelvtorem 
bawarsłcim i dwa inne z czasów Stanisława Augusta, z litó- 
rych jeden bity na pamiątł^ę zamachu porwania l^róla. 

Medale odnoszące się do panowania Stanisława Leszczyń- 
skiego robili: Du Vivier zmarły w r. 1761 w Paryżu: 
Anna Maria Saint-Urbain , urodzona w r. 1711, córka 
sławnego medaliera ; Ernest Hecht, medałier Augusta III. 
Za panowania Stanisława Augusta robili medale w Warsza- 
wie: Jan Filip HołzhJiuser zmarły w r. 1792 w Warsza- 
wie, który pracował dawniej w mennicy gdańskiej, a którego 
w r. 1765 powołał do Warszawy lś.rół Stanisław August i mia- 
nował go nadwornym medałierem ; brał on płacy 25 dukatów 
miesięcznie i oprócz tego za każdy wykończony medal do- 
stawał po 25 dukatów. Medale jego są robione w guście 
angielskiego medaliera Dassiera. Za sw'0je prace otrzymał 
od króla szlachectwo; znanych jest <S0 jego medali, które 
znaczył albo calkowitem nazwiskiem J. P. Holzhauser, albo 
tylko głoskami J. P. H. F. (fecit). Do najdawniejszy cli jego 
robót, należy medał 3 cale i o linie średnicy mający, przed- 
stawiający na stronie głównej i)opiersie Stanisława Augusta 
w płaszczu Icrólewskim z orderem białego orła, pod ramie- 
niem są głoski J. P. H. F., na stronie odwrotnej wieniec 
z 7 gwiazd złożony, pod nim napis w 17 wierszach. Strona 

21* 



324 



odwrotna robiona w 50 lat później po stronie głównej. Po 
nim następcą był Jan Jaliub Reicheł poprzednio poniocnili 
Hołzhausera, l^tóry prócz medali robił i pieczęcie rządowe. 
A. T. Pingo robił medal koronacyjny Stanisława Augusta. 
Frydryli Camstadius Szwed, medalier warszawsłii, który 
robił medal Augusta Moszyńskiego; a wreszcie Jan Regul- 
ski medalier i rzeźbiarz na drogich kamieniach, ur. r. 1760, 
wykonał tylko trzy medale, z który cli jeden bity na cześć 
ks. Józeta Poniatowskiego, drugi na pamiątkę położenia ka- 
mienia węgielnego kościoła Opatrzności w r. 1792, a trzeci 
złoty 40 dukatów ważący, wybornie wykonany, który ofiaro- 
wany był jenerałowi Buxhewden przez miasto Warszawę 
w r. 1 795. B e r e n d t, medalier mennicy warszawskiej i B 1 e d- 
ner warszawianin, robił medaliony z gipsu znakomitości 
polskich, które były w posiadaniu Tomasza Zielińskiego 
w Kielcach. Ferdynand Wilhelm Hockner, medalier mennicy 
warszawskiej, zmarły w r. 1850, wyrabiał stępie do monet 
i pieczęci, także kilka medali, mianowicie na drogę Brzeską 
r. 1823, opisany w Bentkowskim, na jubileusz doktora Wolifa 
i cesarza Mikołaja I. Władysław O ł e s z c z y ń s k i pracował 
w mennicy królewskiej w Paryżu pod kierunkiem p. Tyolier, 
później w mennicy warszawskiej, gdzie był pierwszym Po- 
lakiem po Rogowskim, który tam za Stanisława Augusta ce- 
lował, wykonał w Warszawie medal na pamiątkę wzniesienia 
posągu Kopernika, w Paryżu medale : Lafayetta, dla Fergu- 
sona, Ludwika Filipa, Barzykowskiego, Edmunda Chojeckiego, 
Adolfa Cichowskiego, Augusta Cieszkowskiego, jen. Dembiń- 
skiego, Juliana Fontany, Gałęzowskiego, Konstantego Ga- 
szyńskiego, Karola Hoffmana, architekta Idźkowskiego, Je- 
dlińskiego, ks. Jełowickiego, ks. Hubego, ks. Kajsiewicza, 
Adama Mickiewicza, swego brata Antoniego, Apolinarego 
Kątskiego, Plichty, Dra Raciborskiego, Wojciecha Sowińskiego, 
ks. Topolskiego, Zwierkowskiego, Kraszewskiego, Korzeniow- 
skiego, Wójcickiego, Deotymy, Bartoszewicza, Lipińskiego, 
Dra Leviteaux, Pola^ Skibickiego i t. d. Zmarł w Rzymie 
w r. 1866. 



325 



Wspomniemy tu jeszcze o tegoczesnycli medalierach pol- 
skich, i tak: 

Dmochowski robił medal przedstawiający Metternicha 
i Szelę na pamiątkę r. 184G; medal ten rytował na miedzi 
Liician Siemieński. 

T. Go decki odlewał z bronzii medal Kraszewskiego. 

J. Langer w Krakowie robił medale niektórych kró- 
lów polskich, jak n. p. Ivazimierza W., Henryka Waleziiisza, 
l^Iichała Wiśniowieckiego, Stanisława Leszczyńskiego i Włady- 
sława Warneńczyka. 

Jan Leykum, rytownik stępli Banku polskiego w War- 
szawie, z początku tego wieku rytował stępie do medalu 
Zygmunta L 

Majnert w Warszawie robił medal bronzowy przed- 
stawiający pomnik Kopernika w Warszawie. 

W. A. Malinowski robił w r. 1880 medal bronzowy 
przedstawiający niewiastę w koronie z chorągwią, z napi- 
sem: „Za waszą i naszą wolność". 

L. Stein m a n n , medalier cesarskiej mennicy w Peters- 
burgu, zrobił w płaskorzeźbie medalion popiersie Adama 
Mickiewicza w naturalnej wielkości. 

Bo rei w Paryżu wykonał dla sali Mickiewicza w col- 
lege de France medal z profilami Mickiewicza, Edgarda Qui- 
neta i Micheleta. 

Miinheimer w Warszawie robił medal Kościuszki, 
ks. Józefa Poniatowskiego, Jana III w rzymskiej zbroi, także 
medal na bitwę pod Dębem w r. 1831 i W. ks. Łowicką. 

Jan Wężyk Rudzki, ur. r. 1792, robił w r. 18(35 bron- 
zowy medal na cześć Aleksandra hr. Fredry. 

Teodor Ryger robił we Florencii medal bronzowy 
Kopernika na nim napis: Teodor Ryger sculpsit, u dołu Jo- 
annes Yagnetti fecit Florentiae; Artur Wołyński publicavit, 
M. Ferruci coniposuit. 

A. Schindler, medalier w Krakowie, robił medale: 
Adama Mickiewicza, Józefa Majera, Wincentego Pola, Kra- 
szewskiego, Długosza, ks. Jana Schindlera, Stefana Batorego 



320 



na pamiątkę przeniesienia 7Av]ok liatorego w r. 1877 i na 
cześć Karola Bayera numizmatyka medal z kości słoniowej. 

H. A. Stattler modelował w r. 1851 w Krakowie 
medal na pogorzelców Krakowa, ks. Woronicza z napisem : 
modelował i odlał w r. 1852 i Wincentego Pola w r. 1841). 

Wojciecli Świecki robił w r. 1853 medal Antoniego 
Kątskiego fortepianisty i Józefa Kremera estetyka. 

Fr. Witkowski wykuł z modelu A. Pruszyńskiego 
medal J. I. Kraszewskiego z bronzu. 

A. Ziembo ws ki robił medal srebrny w r. 18(39 na 
})amiątkę odnalezienia i pocbowania zwłok Kazimierza W. 

Marcoin, profesor teclmiki >ye Lwowie, zrobił medal 
z bronzu ks. Adama Sapiehy. 

J. Ligber był z początku XIX wieku w Warszawie 
medałierem i sztycharzem. 

Z tego opisu widzimy, źe medalierstwo u nas i)rze- 
ważnie przez obcych mistrzów wykonywane było. Clicącycb 
się z tym przedmiotem bliżej zapoznać, odsyłamy do nader 
szacownego dzieła Edwarda hr. Raczyńsldego : Gabinet me- 
dalów polskich 4 tomy i do ważnych prac Bentkowskiego 
i Sobieszczańskiego. (Obacz także: Mennice, Pieczęcie i Wy- 
rzynacze na kamieniu). 



Mennice. 

Najdawniejsze monety na świecie są chińskie, tam bo- 
wiem bito monety jeszcze na 2(K)0 lat przed Chr}'stusem. 
Liczne kopalnie rozmaitych kruszców od najdawniejszych 
czasów znane w Polsce, nastręczyły łatwość posiadania wła- 
snej krajowej monety od chwili wprowadzenia u nas wiary 
chrześciańslviej. Sztukę bicia monety przejęliśmy z sąsiednich 
Czech, a królowi Wacławowi lepsze tylko urządzenia pod 
względem mcnnicznym w Polsce przypisywać należy. Naj- 
dawniejszą monetą polską są Solidy z napisem „Misico" po- 
chodzące niewątpliwie z czasów Mieczysława I, po nich na- 
stępują monety z czasów Bolesława Chrobrego z napisem : 



J27 



„Priiiceps Poloniae". Monet tycli jednak nie bito w Polsce, 
dopiero za czasów tego monarchy (jak twierdzi Lelewel) 
między r. 1009 a 1025 zaczęto bić w Poznaniu i Wrocławiu 
pieniądze zwane denary. Takie denary bito później w Gnie- 
źnie w XII wieku za Bolesława Krzywoustego z popiersiem 
Św. Wojciecha i głoską G (co znaczy Gniezno). 

Złote ])ieniądze pojawiły się najpierw we Francii około 
r. 1130, w Wcnecii nastały na wzór sycylijskich Rogera I 
pieniędzy naśladowane^ a od napisu na nich kładzionego : 
„Sit tibi Cliriste datus quem tu regis iste ducatus" dukatami 
przezwane. We Florencii bito podobne monety z wyobraże- 
niem na jednej stronie lilii, a na drugiej św. Jana Chrzci- 
ciela, od tego zaś kwiatka (tłos) forenami je nazwano. Od 
r. 1232 zaczęto w Tours bić grubsze pieniądze białe, od gru- 
bości w zepsutej łacinie ^.grossiis^'' groszami toruneńskiemi 
nazywane, które niebawem wszędzie starano się naśladować. 

W XII wieku bił hr. J a x a albo J a c z o z ]M i e c h o w a 
w Kopnie albo Kopańcu w Wielkopolsce monety „Braktea 
Jaxy", sąto pieniążki ze złotej lub srebrnej blaszki, tylko 
z jednej strony stemplowane nieforemnemi tigurami, na któ- 
rych przeto wycisk z jednej strony wklęsły, z drugiej wy- 
pukły się przedstawia. 

W XIII wieku za czasów Leszka Białego, Bolesława 
Wstydliwego i Mieczysława Starego bito w Polsce „brakteaty". 
Władysław Odonicz nadał w r. 1232 biskupowi Pawłowi Grzy- 
male prawo bicia monety w mieście Krobi, monety te (de- 
nary) oznaczone są literą P, na niektórych egzemplarzach 
jest zamiast litery P. gwiazdka albo krzyż. W r. 1238 nadał 
Konrad ks. mazowiecki przywilej bicia monety dla Płocka, 
W r. 1239 otrzymało miasto Chełmno przywilej bicia monety, 
zaś w r. 1284 nadał Leszek Czarny arcybiskupowi gnieźnień- 
skiemu Jakubowi prawo bicia monety w Zminie, a w r. 128G 
otrzymało także przywilej miasto Sandomierz, któregoto prawa 
jednak nigdy nie używało. E. Tyszkiewicz w dziele swojem:. 
Rzut oka na źródła archeologii krajowej powiada, że w gu- 
berni! pskowskiej znaleziono pieniądze z napisem: ,,Deńga 
Fskou:skaja'% z drugiej strony jest portret księcia litewskiego 



328 



Dowmonta w książęcej mitrze. Pieniądze te pochodzą zatem 
z XIII wieku i są najpierwszą monetą bitą w Pskowie; obe- 
cnie znajdują się w gabinecie akademii petersl)urskiej. Do 
XIV wieku wybijano pieniądze pojedynczo, ręcznym młotem, 
mincarze zdol)ywali się zaledwo na niezgrabne stępie, wy- 
rżnięcie niezgrabnych głów lub popiersi i nietbreninycli gło- 
sek; monety w ten sposób rol)ione Ijyly po największej części 
ze srebra a rzadziej ze złota. Później z końcem XIII, a po- 
czątkiem XIV wieku, zjawiły się w Polsce lepszego już wy- 
robu pieniądze bite w Czechach, nazywane szerokim dena- 
rem, które później nazywano szerokim groszem pragskim ; 
monety te kursowały w Polsce aź do czasów Kazimierza W. 
Monarcha ten zaczął bić na wzór groszy pragskicli w kraju 
grosze zwane pragskie i w Krakowie szerokie grosze kra- 
kowskie. W Krakowie wybijano monety jeszcze za Bolesława 
Wstydliwego, zatem w XIII wieku; przywilej bowiem udzie- 
lony ])rzez tegoż monarchę stróżom Grobu Chrystusowego, 
datowany jest z r. 1250. Istniały tu także mennice w XIV, 
XV, XVI, "xvii i XVIII wieku.'^W r. 1393 l)ył w Krakowie 
mincarzem niejaki Giec, a w r. 1395 Monald i Piotr Borka. 
W r. 1530 łjył tu Kasper Ber magister monetariae. Nazwi- 
ska krakowskich mincarzy od r. 13G6 — 1054 podaje zasłu- 
żony nasz badacz Ambroży Grabowski w dziele swoim : Staro- 
zjjhncze toiaJomoitci o Krakowie (na str. 274 — 275). W r. 1413 
był w Krakowie rytownikiem stępli menniczych i probierzem 
Mikołaj U n gier. Wymieniamy tutaj jeszcze nazwiska kilku 
menniczych, jakoto: B e n i ak z r. 1335, B a r t k o z r. 1308, Ber- 
nard stęplomistrz z r. 1330. Głotów Jan menniczy z r. 1457, 
H od er mann z Bydgoszczy menniczy, Pr z eto c ki W. był 
uadmenniczym za Zygmunta Augusta, Pi nocy menniczy 
Jana Kazimierza i t. d. Najdawniejszy zapis w księgach 
miasta Krakowa o miejscu, gdzie mennica w Kral^owie ist- 
niała, jest z r. 1438 i opiewa: „Das haus dy aide muncze 
genant, an der ecken ot' der slokischen gasse gelegeu'' (przy 
ulicy sławkowskiej). 

Srebra do mennicy królewskiej dostarczano z Węgier. 
Kraków hy\ stale siedliskiem mennicy koroniiej j)olskiej, 



)29 



AYilno litewskiej, a Toruń pruskiej. Za panowania Stanisława 
Augusta istniała w ICrakowie mennica skarbowa od r. 170G 
do 1772. 

Od r. 1379 — 1381 istniała w Szaflaracłi mennica foł- 
szerska, a fałszerza jakiegoś przecłirztę kazał Sędziwój, ów- 
czesny wojewoda kaliski, a starosta krakowski na rozkaz 
króla Ludwika spalić. 

Władysław Łokietek dał w r. 1314 przywilej bisku- 
powi poznańskiemu Andrzejowi i jego następcom na bicie 
denarów w mieście Słupcy. Za tego panującego wybijano 
także w Kujawach denary i srebrne brakteaty. 

Za Iv a z i m i e r z a Wielkiego bito w Krakowie pół - 
grosze zwane kwartalnikami, dlatego źe były czwartą częścią 
skojca; monety te oznaczone są literą^, (oznacza Ivraków). 
Wschowa bila denary oznaczone oprócz orła ])olskiego także 
herbem własnym, t. j krzyżem podwójnym, l>ito także kwar- 
talniki we Lwowie, jednak mennica ta upadła już za Włady- 
sława Jagiełły, za któregoto monarchy żyd jeden nazwi- 
skiem Pheter za fałszowanie monety w r. 1407 s])alonym 
został. AV l^znaniu był w r. 1358 mennicarz Jan, któremu 
Kazimierz Wielki nadał wójtostwo w Poznaniu ; była tu wiec 
zapewne i mennica, ale należała do monarchów polskich; 
w r. 1410 pozwolił Władysław Jagiełło miastu założyć men- 
nicę, uiszczając się miastu z długu za wzięte od mieszkań- 
ców sukna, wina i pieniądze i bić denary, z czego miasto 
korzystało aż do polowy XV^II wieku. Mennica poznańska 
stała na psiej ulicy; w r. 15i)l wypuścił ją magistrat jakie- 
muś 1^ u s eh owi, któremu Zygmunt III pozwolił bić rozmaite 
monety. W r. IGI 2 puściło ją miasto w dzierżawę Janowi 
Beckerowi z Magdeburga za 840 złtp. rocznie; cały kon- 
trakt miasta z tym Beckerem umieszczony jest w dziele Jó- 
zefa Łukaszewicza: „Opis Poznania'' na str. 83 tomu II. 
W r. 1G20 dzierżawił ją Tomasz Szmidel za 300 złtp. 
Mennica miejska zdaje się, że przy końcu panowania Zyg- 
munta III zamkniętą została. W r. 1640 Stany założyły w Po- 
znaniu mennicę rządową , która upadła za Jana Kazimierza 
po wojnie szwedzkiej AV Litwie przed złączeniem się z Pol- 



ską nie ])ylo wcale własiiycli jneniędzy ; dla płacenia większych 
sum us^.ywano jedynie kawałków srebra w kształcie j)odhiżnym, 
owalnym, na którego końcu kładziono stępel ; ształjy takie 
l)yły karbowane na podziałki, a ponieważ je urzynano we- 
dług wagi i wartości oznaczonej, przeto nazywano je rul)łami 
od słowa rąbać (po rusku rubat"). Pod()l)ne sztal)y mennicze 
wykopano przy l^ońcu zeszłego wieku na Litwie we wsi 
Wiejtkuszki (mile od Wielkomierza). 

Za ICazimierza Jagiełło ńczyk a Into monetę 
(półgroszki) w Ivrakowie, Gdańsku, Ell>łągu i Toruniu. W r. 
1504 otworzono mennicę w Wilnie, l<^tóra trwała aź do Jana 
Kazimierza. AV r. 150(3 za Zygmunta I bito pierwsze grosze 
w Głogowie^ podłą monetę bito w Świdnicy i Lignicy, którą 
za Zygmunta I z obiegu wywołano. 

Za Zygmunta I zaczęto bić w Polsce ordynacyą 
z r. 1528, pierwsze dukaty z napisem: „justns ut palma flo- 
rebit", a w r, 1014 w Gdańsku pięciodukatową monetę złotą. 
Za tego monarcliy bito w Polsce monety, t. j. denary, trze- 
ciaki, półgroszki, grosze, trojaki, szóstaki, litewskie grosze 
i półgroszki i talary w K^rakowie, Wilnie, Gdańsku, Toruniu 
i Elblągu. 

Za Zygmunta Augusta l)yły mennice w Elblągu, 
Gdańsku, Tykocinie, Wilnie i Wschowie, jednak monety w nich 
nie bito, tylko wyłącznie w AYilnie, gdzie mincarze Enoch 
Olfirez, a później Jerzy Behm zajmowali się ich wyro- 
bem. Tu wybijano: denary, dwudenary, półgroszł^i, grosze, 
dwugroszówki, trojaki, czworał^i, szóstaki, złotówki czyli 
])ółkopki, dukaty i podziesiętne portugaly, które rozdawane 
przez króla jako upominki honorowe zwane są donatywy. Za 
tegoż króla Avynałeziono przez dwócli braci Jana i Kaspra 
Got)eliuszów (Gibel) prasę menniczą, na którą dopiero 
za Batorego w r. 1577 przywilej wydano. Odtąd zaniechano 
używać młota, a pieniądze bito za pomocą tej prasy, ze 
współudziałem mincarza Graciana Gonzała. Jednocześnie 
z Giblem robił monety w Gdańsku Wolter Tallemann, 
a znakiem jego jest mała gołębica, chociaż istnieją grosze 
jego i bez tego znaku. Monety jego są nader rzadkie, miano- 



331 



wicie talar z r. 1577. AY r. 1470 polecił Zyg-mimt August 
Jakubowi Hinczemu i Walentemu Iberfeldo wi, aby 
wyjątkowo w zamku kircholmskim wybili ze sumy 20.000 
grzywien zdawkową monetę, którą przezwano „kleping-ami'^ 
Za Zygmunta Augusta była w Głogowie mennica tałszywycli 
monet. 

Za liatorego bito pieniądze w Krakowie, w^ Olku- 
szu w królewskiej mennicy, w Poznaniu, Wilnie, Malborgu, 
Gdańsku, Rydze i Mitawie. Pieniądze bite w Olkuszu w sku- 
tek ordynacii menniczej j)odskarbiego Jana Firleja z r. 1599 
oznaczone są litera 1. (znaczy Ilcussia). 

W r. 1792 odkryto przypadkiem w zamku w Gołucho- 
wie w Wielkopolsce przez Rafała Leszczyńskiego w r. 1507 
zbudowanym, szczupłe podziemne sklepienie, a w nim szkie- 
let mężczyzny i rozmaite do niennictwa służące narzędzia, 
jakoto: stępie, kowadła i t. p., tudzież fajerki, węgle i kilka 
monet z Xyi wieku; mieszkańcy miejscowi twierdzą z da- 
wnego podania, że ów szkielet pochodzi od fałszerza monet 
na śmierć głodową przez zamurowanie skazanego przez Ra- 
fała Leszczyńskiego, właściciela Gołuchowa i naczelnego do- 
zorcę i dzierżawcę mennicy za panowania Batorego, który 
widać w tej sprawie był i stroną i sędzią. 

Podczas rządów Zygmunta III od r. 1587 — 1G32 
Szwedzi opanowawszy Rygę, wybijali tamże i w Rewlu stę- 
plami polskiemi fałszywą monetę w wartości przeszło 14 mi- 
lionów złt. \), nawet w Krakowie po zajęciu tego miasta przez 
króla szwedzkiego Karola Gustawa, kazał tenże król w tam- 
tejszej mennicy z zabranych kielichów, świeczników i innych 
ozdób kościelnych złotycłi i srebrnych bić złą monetę (szó- 
staki), na której z jednej strony jest popiersie Jana Kazi- 
mierza, a z drugiej Karola Gustawa, nazywającego się Pro- 
tector Poloniae. (Obacz: Portofolio królowaj Marii Ludwiki, 
wydanie Raczyńskiego str. 217). W Lublinie otworzył w r. 1589 



') Obacz dzieło Brauna: Aus/ulirllch Jiistnrischer Bericlit von 
PjlnUch Hild Frni.^^iftn/ieii }liiiizivK><eii. Elbing" 1722. Dzieło 
to bardz(» dziś rzadkie i ważne. 



332 



Jan Firlej, po(lskarl)i w, koronny, dla królewskiej korzyści 
mennicę, gdzie bito trojaki srebrne koronne, oznaczone gło- 
ską L. (znaczy Lublin), którąto mennicę w r. IGOl zamknięto. 
AV r. 15i)l otrzyma! Teodor Buscb czy Pusch pozwolenie 
wybijania szelągów w Poznaniu. Za Zygmunta III były men- 
nice w Ilydze, Wschowie, Poznaniu, Malborgu, Bydgoszczy, 
Warszawie i w Łobżenicy ; w ostatniem miejscu denary z her- 
bem Leszczyc, t. j. herbem Andrzeja Krotowskiego właści- 
ciela Łobżenicy, wybijał Jan Becker, mincarz poznański, 
a monety tu bite najczęściej oznaczone są początlvOwą literą 
miasta, gdzie były bite. W Warszawie istniała pierwsza men- 
nica między r. 1(317 a 1(332 we dworze Zygmunta III, pó- 
źniej Kazanowskiego najbliżej dotykającym do klasztoru Ber- 
nardynów. Po śmierci Zygmunta III bili pieniądze w Krako- 
wie Hermann liytker, który swoje roboty oznaczał gło- 
sikami //. R., w Olkuszu Kasper Rytker oznaczał roboty 
swoje głoskami K. R.; w Poznaniu, Wschowie, Warszawie 
Jan Schmidt, w Bydgoszczy, Malborgu, Lwowie, Wilnie, Łob- 
żenicy, Gdańsku, Mitawie, Rewlu i w Toruniu; w ostatniem 
miejscu wyrabiali monetę Jakub Jacobsohn, który roboty 
swe oznaczał głoskami J. J., a które pod w-zględem sztuki 
do najlepszych się liczą; pomiędzy talarami gdańskiem! stę- 
pia Jacobsohna odznaczają się szczególnie bite w latach 1(33(3, 
1637 i 1(338 z twarzą królewską wprost, według portretu ro- 
bionego przez Kubensa wykonane. Hanus L i p p e mincarz, 
który roboty swe oznaczał głosikami H. L., monety jego są 
wybornego stępia i łmrdzo rzadkie — i Stenzel Ber mann, 
mincarz gdański, który monety swego wyrobu oznaczał gło- 
skami S. B., a które pośród gdańskich monet aż do r. 1(323 
celują. W r. 1(50!) był Stanisław Terfecki, złotnik kra- 
kowski, za fałszerstwo pieniędzy i kosztownych sprzętów 
karany szubienicą. Monety 5 -dukatowe z lat 1(317, 1(318 
i 1022, oraz 10 -dukatowe z lat 1(31(3, 1(517 i 1()21 bite 
w Wilnie, jakoteż talar rewelski do największych rzadkości 
się liczą. Szeląg z r. 1595 z siekierkami na krzyż położo- 
nemi i cyfrą T. J., pochodzi z mennicy poznańskiej, a cyfra 
oznacza Yalentinus Jonglie czy Jahns, mincarza kró- 



333 



lewskiej mennicy w Poznaniu. Wymieniamy tu jeszcze kilku 
mincarzy poznańskich z końca XVI wieku i tak: Teodoryk 
Pusch (wyżej wymieniony), mincarz poznański i wschowski, 
Luchvig: L e h m a n i Janusz 13 r ii 8 s e 1 , probierze królewskiej 
mennicy w Poznaniu; Henryk Hornberg i Jan Jakub 
Wam bach, probierze królewskiej mennicy bydgoskiej. Her- 
mann Piidig-er i Sebastian Kuligowski, mincarze byd- 
goscy, Kasper Eiidiger, jeneralny probierz, a dawniejszy 
mincarz mennicy olkuskiej. Hzóstaki koronne bite w latach 
1599 — 1(301 z cyfrą E. K., oznaczają Ernesta Knorra, admi- 
nistratora mennicy w^schowskiej ; głoska F. położona na nich, 
oznacza „Fraustadt" Wschowa. 

Za Władysława IV miały: Kraków, Poznań, Byd- 
goszcz, Gdańsk, Toruń, pod kierunkiem mincarza Gerarda 
Rogge, który roboty swe oznaczał głoskami G. R. miano- 
wicie na pieniądzach do r. 1()48 w Toruniu, a do r. 1650 
w Gdańslvu bitych; Elbląg, Mitawa i Opole na Ślązku swoje 
mennice, a najlepszą monetę wybijano w Gdańsku i Toru- 
niu. Za Władysława IV dzierżawił mennicę bydgoską Krzy- 
sztof Guttman i bił tu talary, półtalary i dukaty w r. 1(571, 
dziś bardzo rzadkie. Co do sztuki i stępia najznakomitsze 
z tego czasu są talary i półtalary koronne z r. 1040 — 1(344 
z głoskami mincarza G. G. i z godłem wyobrażającem haki 
na krzyż złożone. 

Za Jana Kazi m i e r z a były w Polsce mennice 
w Krakowie, Wilnie, Poznaniu pod dyrekcią Mikołaja Gili i, 
gdzie w r, 1(3(32 bito złotówki zwane tynfami od Andrzeja 
Tynfa, rządcy tej mennicy; monety bite przez siebie, mia- 
nowicie szóstaki z lat 16(31 i 1682, oraz złote dwudukatowe 
sztuki bite przeciw przepisom menniczym bez lierbu Litwy^ 
oznaczał cyfrą swą N. G.; w Ujazdowie, Wschowie pod 
Warszawą, gdzie w r. 1(359 otworzył Boratini mennicę 
w Bydgoszczy, gdzie tenże sam Boratini bił monety zwane 
orły czyli ośmnasto - groszówki ; we Lwowie urządzał w r. 
1(354 Hieronim Pi no cci mennicę; w Gdańsku, Toruniu 
i Elblągu. Pod względem sztuki odznaczały się talary byd- 
goskie z r. 1(350 mincarza Krzysztofa Guttmanna, oznaczone 



334 

głoskami C. G. (Cliristof) i talar poznański z r. 1()52 ozna- 
czony głoskami A. T. (Andrzeja Tynfti). 

Za Michała Korybiita ł)ito monetę w Bydgoszczy 
pod dyrekcią mincarzy : Micliała H a d e r m a n n a , który ro- 
boty swe oznaczał g-łoskami 71/. H., jak n. p. czerwony złoty 
z r. ]()71 w Gdańsku pod dyrekcią Daniela Lees, którego 
monety oznaczone są głoskami D. L. w Toruniu i Elblągu 
pod dyrekcią Krzysztofa kS z u 1 1 z a , który roboty swe ozna- 
czał głoskami K. S. Talar króla Michała bity w Elblągu, do 
rzadkości się liczy. 

Za Jana Sobieskiego otworzono menuicę w Kra- 
kowie w r. 1677, która była zamkniętą od r. 1644, a wkrótce 
potem i Indgoską; obie te mennice zamknięto w r. 1685 aż 
do czasu panowania Stanisława Augusta. liito także monetę 
począwszy od r. 1676 w Gdańsku i Mitawie. Za panowania 
tego monarchy dostarczał Daniel Lees w Gdańsku stępli do 
pięknych talarów z r. 1685, do czerwonych złotych z latami 
1676, 1677, 1682, 1683, 1688, 1692 i podwójnych z r. 1692 
i bez lat. 

Za panowania Augusta II i III bito w Grodnie tynfy 
i szóstaki od podskarbiego W. ks. litewskiego Ludwika Po- 
cieja „pociejówkami" zwane; także bito monetę w Gdańsku 
pod kierunkiem Kudolta Er. Ockermanna, który monety 
swe oznaczał głoskami li. E. Oc; w Toruniu pod dyrekcią 
Daniela Bcitchera, który roboty swe oznaczał głoskami 
D. B., bito czerwone złote i w Elblągu pod zarządem min- 
carza Justa Karola Schrotera, oznaczającego wyroby 
swoje głoskami J. C. S. i Franciszka Ludwika Steebera, 
medaliera i mincarza , oznaczającego swe roboty głoskami 
F. L. ti. Za Augusta III bito monetę siewierską bislcupa kra- 
kowskiego Kajetana Sołtyka, jako księcia siewierskiego. Naj- 
piękniejszy z tego czasu jest talar bity w r. 1762, jak się 
zdaje w Elblągu z ukoronowanem popiersiem Augusta III. 
Wyrabiano wówczas także monety w zagranicznych menni- 
cach na stopę ])olską, jak n. p. w Dreźnie i Lipsku podług 
stępli Ernesta Dytrycha O r o 1 1 , mincarza lipskiego , ozna- 
czone głoskami E. D. C. lub E. C, albo też mincarza lipskiego 



Ernesta Piotra Heclita, oznaczone g-łoskami E. P. 11. lub 
g-odłeni szczupaka (znany po niemiecku Hecht. Także w Gu- 
ben w Jiiższej l.uzacii, bito monetę na stopę polską. Wybi- 
jane zaś monety stęplem Żyda Efraima B r e n n a w Lipsku 
i w AVrochiwiu orły, zwane potem bąkami, zabiły cały kraj. 

Za panowania Stanisława Augusta otworzono 
w Warszawie po SO- letniej przerwie znowu w r. 17G5 men- 
nicę, do urządzenia której sprowadzono Gar tenber ga, 
przezwanego później po otrzymaniu indygienatu polskiego 
8 a d o g ó r s k i m , H o 1 z li ii u s era, znakomitego medaliera 
królewskiego, tudzież mincarzy: Fryderyka W. Sylma, Ju- 
stusa Karola Schrodera, Antoniego Parte nsteina, 
a później Żyda Efraima Brenna. Antoni Sehroder był 
jeueralnym probierzem , a później administratorem mennicy 
warszawskiej ; jemu też przypisywano wszystkie pożyteczne 
ustawy, poczynione względem pieniędzy od r. 17G5 — 179G. 
Znane są dwie próby mennicze złote wyszłe z warszawskiej 
mennicy z r. ITGo, które król Stanisław August przez roz- 
maitych artystów kazał wykonać i sam je av zamku własno- 
ręcznie odbijał. Próby te mają jedne głoskę M. (znaczy ro- 
boty Jana Melcliiora Moricofera sławnego medalieraj ; 
druga głoska L. (znaczy Leupolda, medaliera z Drezna). 
Oł)ydwa te dukaty mają napis : Ducatus polonus. Do tala- 
rów kazał król wykonać dwa stępie Morikoferowi , a jeden 
Holzhauserowi w Warszawie; podług ty cli wytworny cli ste- 
pli wybijano w Warszawie talary z r. 17G6 — 1793, Za tego 
monarcłiy topiono w Niewaclilowie niedaleko Samsonowa miedź 
i l)ito tu zdawkową monetę. 

Oprócz monet l)itych za Stanisława Augusta w War- 
szawie bito także monetę w Gdańsku, Toruniu i w Krako- 
wie. W ostatniem miejscu od r. 17GG^ — 1772 istniała men- 
nica skarbowa. W r. 17G5 bito. w Kraliowie miedzianą mo- 
netę pod nadzorem pułkownika Konstantego Jabłonowskiego, 
a pod zarządem Piotra Mikołaja Gartenberga, jeneral- 
negit administratora mennicy warszawskiej, do bicia której 
użyci byli jako mincarze dwaj bracia Ludewig; w. r. 17 GS 
w sierpniu mennica ta zamkniętą została. Do najrzadszych 



;J3() 



monet tego czasu liczą .się dwuzłotówki i szóstaki bite w Za- 
mościu podczas oblężenia tej twierdzy w r. 1813. Po r. 1792 
nie było już na monetach polskich znaków mincarzy, tylko 
dwie głoski M. V., które znaczyły Moneta Varsoviensis. 

O mennicach w Polsce i monetach polskich pisali: 
Czacki, Lelewel, liandtkie, Stronczyński , Zagórski, Sobie- 
szczański (w EncykLopedl.l poiuszechnej Orgielbranda), W. K. 
w dziele Moraczewskiego: Starożytności polskie (zdaje się 
Kielisiński), Konstanty Hoszowski i wielu innych, z którychto 
autorów czerpaliśmy głównie w niniejszej pracy. Bibliografię 
zaś numizmatyczną, z której powziąć można wiadomość 
o wszystkiem '), cokolwiek w tej materii u nas pisano, wydał 
w Krakowie Antoni Ryszard w r. 1882. 



Miechownicy. 

w r. 1378 był już cech miechowników w Gdańsku^ 
jak otem wspomina Hirsch (w dziele : Danzigs Handels- und 
Geioerhegesclńchte). Miechownicy byli w Łucku w XVI wieku^ 
w Krakowie był z początku XVI wieku miecliownikiem Kle- 
mens B e e r, a z początku XVII wieku Kasper C e 1 n e r star- 
szym miechowników; w Krośnie w XVII wieku i we Lwo- 
wie w tym samym czasie mieli miechownicy swój cech. Do 
rzemiosła miechowniczego należą następujące wyroby : ła- 
downice z paskami, ameliki, nożenki, łyżewniki, materace, 
płatki, wezgłowia na ławy i do trumny, obicia różne krze- 
seł; myśliwskie wacki, rękawice, pończocłiy skórzane i weł- 
niane, obszywanie skórą, kapki kurdybanowe, pasy do ban- 
doletów łosiowe, farbowanie skór różnego koloru , pasy skó- 
rzane, wyrabiali lub podszywali paśnikom pasy tkane, aksa- 
mitne i inne i t. d. 



') Nasze uzupełnienie tej pracy umieściliśmy w lwowskim 
Przeglądzie archeoloijictnyni z r. 1883, zeszycie II. 



337 



Miecznicy. 

Już Nestor wspomina o mieczacli obosiecznych Polan, 
które często znajdują się po grobach, a Kraszewski w dziele 
swojem: Sztuka u Słowian pisze, że niektóre popielnice 
ostatniej epoki bywają obwijane zgiętemi mieczami. Lelewel 
wnioskując ze słów Mateusza herbu Cholewa pisze, że u Po- 
laków miecze bojowe zwano bojkami. Miecze inflandzkie są 
zupełnie podobne do niemieckich z kształtu , zawieszano je 
na szyi, na pasie rycerskim z lewego boku. 

Według przywileju Fryderyka, biskupa lubuskiego, wy- 
danego w r. 1457 w Opatowie, byli tam wówczas jeden 
miecznik, złotnik i siodlarz. Miecznicy byli w XVI wieku 
w Poznaniu sami Polacy; oto ich opis z r. 1570, według 
dzieła Józefa Łukaszewicza: Opis miasta Poznania: Stani- 
sław K a r e k , Jakub B r o c k i , Stanisław B r o c k i , Ale- 
ksander Skawiński, Jakub Lawęderski i Marcin 
Wielkopolski. W XVII wieku byli miecznicy w Tarno- 
wie; w r. 1(310 był w Krakowie Wojciech Bruzio, mie- 
szczanin krakowski, miecznikiem. We Lwowie w archiwum 
miejskiem przechowuje się miecz, na którym z jednej strony 
przedstawiony jest herb miasta Lwowa i rok 1577, a z dru- 
giej strony nazwisko fabrykanta: Janus Wegir... (dalsza 
część napisu nieczytelna). Inny miecz katowski tu przecho- 
wujący się ma na sobie napis : „Wann ich das Schwerdt thu 
auff heben, So wunsch ich dem armen Sunder das ewege 
Leben", jestto wyrób jednakowoż nie polski. Piękny miecz 
regimentarski w pochwie ze złoconej blachy wysadzanej dro- 
giemi kamieniami znajduje się w zbiorze Lubomirskich we 
Lwowie i pochodzi z XVI wieku, a drugi miecz Stefana 
Batorego znajduje się w skarbcu częstochowskim, jest bez 
pochwy z rękojeścią ozdobną w turkusy i oniksy. Szarszun 
byłato u dawnych Mazurów broń sieczna, Stryjkowski o niej 
wspomina. Kieścień była broń tatarska nakształt toporu. 
(Obacz także: Płatnerstwo). 

22 



338 



Miedziane i mosiężne wyroby. 

w Pilźnie wykonywano je.szoze w XVI wieku wyrol)y 
miedziane i mosiężne. Hr. Stanisław Tarnowski w Krakowie 
posiada umywalnię miedzianą , wyrób ])olski z XVI wieku. 
Jeden z następców Heweliusza naszeg'o astronoma z Gdańska 
XVII wieku, kazał sobie z tablicy miedzianej^ pozostałej po 
Heweliuszu, na której wyryta była karta je^o księżycowa, 
zrobić stolik do kawy i chwalił się jeszcze tein. (Skimbo- 
borowicz: Zycie Heweliusza). W XVIII wieku wyrabiała fa- 
bryka w Siemiatyczach wyroby mosiężne, platerowane i sre- 
brne; w Warszawie fabryka FragetóAT i Henniugera 
powstała w r. 1830. W Białog-oni ł)yła huta miedziana. Mie- 
dziane wyroby robią obecnie w Warszawie i we wsi Hamer- 
nia gubernii radomskiej, powiecie kozienickim, we fabryce 
E(hvarda Płonczyńskiego. (Obacz także: l\[osią<lz i odle- 
wnictwo). 



Miniatury. 

Jakkolwiek miniatury należą w'łaściwie do historii sztuki, 
a w szczególności do historii malarstwa, to jednak wspomi- 
namy tu o nich dlatego, ponieważ rękopisma dawne z minia- 
turami są dla etnografii niezmiernie cennym materiałem ; 
z nich bowiem nieraz można poznać dawne ubiory, zbroje, 
różne narzędzia, a nawet obraz zwyczajów dawnych krajów, 
tylko nazwisk artystów, którzy je wykonywali, nader trudno 
odszukać, gdyż ci zwykle nie przykładali do tycli prac 
tak wielkiej wagi, nie szukali chluby z tego, co wykony- 
wali i dlatego nie kładli swoich imion na swych pracach — 
a jeżeli kiedy kładli, to tylko wyjątkowo, tem więcej że je 
wykonywali najczęściej mnisi po klasztorach, których pokora 
była główną zasadą; toteż pracowali oni z miłością dla swego 
dzieła bez szukania sławy u potomności, jedynie dla zba- 
wienia swej duszy. 



339 



Najdawniejsze miniatury na świecie posiada muzeum 
pompejauskie w Neapolu, mające więc przeszło 1800 lat — są 
prześlicznie malowane miniatury na pergaminie i doskonale 
dotąd dochowane, potem biblioteka watykańska w Rzymie, 
mianowicie posiada Wirgiliusza z rysunkami i miniaturami, 
rękopis ten przepisany przez jakiegoś mnicha w I\' wieku 
po Chrystusie, rękoi)is Iliady Homera z miniaturami z V w. 
w ambraziańskiej bibliotece w Mediolanie przepisany, Eneida 
Wirgiliusza w bibliotece watykańskiej przepisana i miniatu- 
rami ozdobiona w V wieku. Z VI wieku po Chrystusie po- 
siadają już miniatury biblioteki w Londynie, Florencii i Wie- 
dniu. W VII wieku przywędrowali z Irlandii do Niderlandów 
biegli w tej sztuce mnisi, którzy tej sztuki uczyli po klaszto- 
rach i sami ją wykonyAvali mianowicie w Limburgu. W VIII 
już wieku trudniły się dwie zakonnice w Maeseyk "Harlinda 
i Ren ii da z Walencii wykonaniem miniatur po księgach ko- 
ścielnych. W królewskiej bibliotece w Haadze znajduje się 
-ewangielia, którą Teodor II hrabia Holandii w r. 1)77 kla- 
sztorowi P^gniont koło Alkmaru podarował, ozdobiona ona 
jest cała pięknemi miniaturami holenderskiej roboty. (Wurz- 
bach: Dle holldndische Malerei). Ks. Teofil, pisarz o sztu- 
kach rozmaitych z XI wieku, podaje sposób, jak się złoto 
i srebro w książkach ma nakładać i jak się malowidła 
■w książkach cyną i szafranem zdobią, wreszcie jak się zło- 
tem pisze. W XV wielai malowanie miniatur dosięgło naj- 
wyższego stopnia doskonałości. Z XV wieku pochodzi sławna 
książeczka do modlenia cesarza Maksymiliana, ozdobiona 
miniaturami Albrechta Diirera. Francuzki najsławniejszy mi- 
niaturzysta z XV wieku jest Foucąuet, a włoscy: Fra 
Bartolomeo Gerardo z Florencii, Si be rai e, Fiesole Alta- 
vante, Bramante Cło vi o sławny miniaturzysta chorwacki 
i inni pochodzą z XVI wieku. Francesco dai L i b r i , sła- ' 
wny miniaturzysta z Werony. Hanns M i e 1 i c h zmarły w r. 
1572 ,w Monachium robił dla Albrechta V z Bawarii minia- 
tury do Orlando di Lasso Septem psalmi poenitentiales. Jo- 
res Hoefnagel z Antwerpii, zmarły w r. 1600, robił dla 
arcyksięcia Ferdynanda z Tyrolu kosztowne Missale z mi- 

99* 



340 

niaturanii, znajdujące się obecnie w cesarskiej bibliotece 
w Wiedniu. Najsławniejszy i dziś nadzwyczaj poszukiwany 
i przepłacany jest miniaturzysta Van Blaerenberghe 
z czasów Ludwika XV, a jak jego miniatury dziś przepła- 
cają, to dam przykład : za tabakierkę z miniaturą jego ro- 
boty zapłacono w r, 1872 na licytacii w Paryżu w łiotel 
des Ventes 26.200 franliów, a inna miniatura jego sprzedana 
była na tej samej licytacii za 30.100 franków. Wymieniliśmy 
tu umyślnie nazwiska najsławniejszych miniaturzystów, iżby 
nasi zbieracze lub posiadacze w domu familijnych minia- 
tur, niekiedy nie zbywali zagranicznym oszustom i anty- 
kwarzom za bezcen, tylko się pierwej przekonali o wartości, 
bo czasem bez wiedzy właściciela może taka mała miniatura 
stanowić majątek familii. Prześladowanie i niszczenie obra- 
zów w VIII wieku przyczyniło się szczególnie do upowszech- 
nienia miniatur, które łatwiej można było przed prześlado- 
waniem ukryć. Miniatury zostały po wynalezieniu drzewo- 
rytów i sztychów wyrugowane z dzieł i później mało ich już 
kto robił. 

Najpodobniej że Rusini jako najbliżsi Grekom i naj- 
więcej z nimi w stosunkach zostający, wcześnie od nich się 
sztuką tą przejęli i sztuki tej się wyuczyli. W Polsce naj- 
dawniejsze miniatury na rękopismach, które szczęśliwie oca- 
lały do naszych czasów i z których wzrost tej sztuki i jej 
kwitnący stan w ubiegłych wiekach dokładnie poznać można, 
pochodzą od klasztorów Benedyktynów, Bernardynów i Do- 
minikanów, a pomiędzy niemi można nieraz znaleźć pra- 
wdziwe dzieła sztuki. Ozdabiano więc miniaturami brewiarze, 
graduały, książki do modlenia, ewangieliarze, psałterze czyli 
kancionały, a wreszcie kodeksy i to nieraz z wielką pracą, 
które z tego powodu nazywano benedyktyńską pracą. Już 
wcześnie smakowano w tego rodzaju utworach, bo zawiązany 
w r. 1095 cysterski zakon, szczególniej zajmował się kali- 
graficzneni przepisywaniem rękopisów, zdobieniem ich i ma- 
lowaniem; jemu też należy się chwała udoskonalenia tej 
sztuki. Jeden z najdawniejszych rękopisów ozdobionych mi- 
niaturami jest Decrełalium liber, którego malowidło prze- 



341 



ważnie wpłynęło na l^oronacię 10 -letniego Władysława III. 
Kiedy bowiem po śmierci Jagiełły ojcowie narodu nie mogli 
się zgodzić nato, iżby tak młodego królewicza na tron wy- 
niesiono, Zbigniew Oleśnicki kardynał przedłożył zgromadze- 
niu rzeczony rękopis, w którym obrazek koronacii małole- 
tniego Kazimierza był wymalowany. Wiele z takich ręko- 
pisów dawnych ozdol)ionych miniaturami, znajduje sio w bi- 
bliotekach : jagiellońskiej w Krakowie, kapituły krakowslviej 
i gnieźnieńskiej, ordynacii Zamojskich w Warszawie, Po- 
tockich w Wilanowie, w Kurniku dawniej Działyńskich, dziś 
Zamojskich, w Pawłowicach, w Sieniawie ks. Czartoryskich, 
w Poznaniu, w bibliotece Ossolińskich we Lwowie, w biblio- 
tekach Bernardynów i Karmelitów w Krakowie, także na 
długoszowych dziełach, w bibliotece Branickich w Suchej, 
gdzie się znajduje biblia z miniaturami ze XIV wieku. Kar- 
melici w Krakowie posiadają pergaminowe graduale z pod- 
pisem: elaboratum et conscriptum per P. Fr. Stanislaum 
Stolcensem A. D. 1664; każdą kartę opasują floresy 
i różne ornamenta, iniciały i miniatury znakomitej piękno- 
ści i t. d. 

Sztuka miniaturowa, która wszędzie jest tylko odbla- 
skiem istniejącej współcześnie miejscowej szkoły malarskiej, 
rozwinęła się u nas poniekąd samoistnie. Cenne l^odeksy 
i kancionały krakowskiej Ińblioteki katedralnej, których ka- 
talog dzieł miniaturowych wydał obecnie ks. Polkowski, ozdo- 
bili po większej części miniaturzyści Polacy- jakoto: Tomek 
i Stanisław z Wieliczki, Piotr Postawa z Proszowic, 
ks. Jan Z 1 o t k o w s k i , Maciej Górka, Walenty J a s t r z ę b- 
ski z l^znania, Jan z Sambora, Mikołaj i Stanisław Gór- 
scy z przemyskiej diecezii, wszyscy księża świeccy; ostatni 
pisał w r. 1534 Liber Evangeliarvm ozdobiony miniaturami. 

Oprócz wyż wymienionych bibliotek posiadają jeszcze 
dzieła miniaturowe historyczne: 

Pani Augustowa Potocka w Wilanowie posiada książkę 
pergaminową z miniaturami, na której modliła się jeszcze 
królowa Bona; oprawa jej genueńska z filigranowego jest 
srebra z herbami emaliowanemi po obu stronach. Ś. p. Au- 



342 

gii8t Potocki nabył te ksią^>kę w Pary/u. W Wilanowie jest 
jeszcze 20 innych książek rozmaitych z miniaturami i her- 
bami Potockich, po największej części z XV wieku , które 
Skiml)orowicz opisał w swojej ])iiblikacii Wiiaitóic. W biblio- 
tece uniwersytetu monachijskiego znajduje się modlitewnik 
Zygmunta I króla polsl^iego, pisany na pergaminie i ozdo- 
biony 15 miniaturami na całych kartach robionemi, jak twier- 
dzi prof. Łepkowski, lvtóry ten modlitewnik oglądał i w roz- 
prawach wydziału filozotieznego akademii umiejętności to- 
mie I go opisał — przez polskiego artystę napomknioncgo 
w dedykacii Devotns Heremitn. Na tych miniaturach kilka razy 
widzieć można herb Habdank, z czego p. Łe])kowski wnosi, 
iż książkę tę ofiarował Zygmuntowi I Jan Chojeński kanclerz 
koronny, którego Zygnumt goręcej nad własnego syna miło- 
wał; tenże Chojeński był herbu Habdanlv i zmarł w r. 1538, 
książka więc ta pocliodzi z pierwszej połowy XVI wieku. 
Ojjrawna ona jest w czerwony aksamit z ołvUcian)i srebrnemi 
złoconemi, z czworobocznemi tabliczliami z wypukłorzeźbami, 
pocłiodzi ze zbioru Orbańskiego. Królewska biblioteka w Mo- 
nacliium posiada książkę do nabożeństwa królowej Marii Ka- 
zimiery i córki jej Teresy Kunegundy, pisaną po polsku na 
pergaminie w r. 1677, w 8-ce o 167 kartach z licznemi ozdo- 
bami i herbami bogato oprawną w diamenty i inne drogie 
kamienie, ofiarowaną królowej przez Karmelitanki bose war- 
szawskie, a przez nię w r, 16!J4 jej córce daną miedzy po- 
darkami ślubnemi; na jnerwszej karcie jest malowany herb 
rzeczypos}»olitej złotem i kolorami wśród pięknycli ornamen- 
tów. W kościele św. Jadwigi w Berlinie przechowuje się 
książka ofiarowana przez Matyldę księżniczkę Swewów Mie- 
czysławowi II olcoło r. 1027 z miniaturami. Biblioteka jagiel- 
lońska w Krakowie posiada modlitewnik Władysława II, 
króla czeskiego i węgierskiego, zmarłego w r. 1516 syna 
Kazimierza Jagiellończyka, pisany po łacinie na pergaminie 
gotyckiemi literami w małej 8-cc, który ozdobiony jest różno- 
l)arwncmi iniciałami i lii pysznie malowanemi miniaturami; 
niestety egzemplarz jest zdefektowany ; książkę tę nabył po 
śmierci Władysława II kanonik krakowski Jan Drzewicki, 



343 



później była dłuższy czas w zbiorze Czartorysli^icłi wypoży- 
czona z biblioteki za rewersem aż nareszcie wróciła obecnie 
napowrót do ł)ibliotelvi jagiellońsl-ciej. W bibliotece szarosz- 
patackiej znajduje się biblia polska królowej Zofii żony Ja- 
giełły, pisana w pierwszej połowie XV wieku, lvtórej auto- 
rem jest ks. Andrzej z Jaszowic, tłómaczona z czeskiego, 
ozdobiona iniciałanii i miniaturami; przepisał ją w r. 1455 
Piotr z Radoszyc: wydał ją w podobiżnie profesor Antoni 
Małecki we Lwowie w r. 1871, nakładem ks. Jerzego Hen- 
ryka Lubomirskiego. Drugi rekojiis czeski z XV wiels.u tej 
biblii, który się znalazł w Warszawie i jest własnością pro- 
fesora uniwersytetu petersburskiego Antoniego IMuchlińskiego, 
a który dawniej był w posiadaniu kaj>ituły włocławskiej, od 
której dostał go w r. 1801 w darze Tadeusz Czacki, pisany 
jest na papierze w wielkicli arkuszach i ozdobiony malowa- 
uemi głoskami początkowemi ; wewnątrz na pierwszej środ- 
kowej i ostatniej karcie jest napis, że i)rzepisujący nazywał 
się Jan Zabłocki, lvtóry zaczął swą robotę w r. 147G, 
a ukończył w r. 1478 w Kamienicy, wsi niedaleko Pragi 
czeskiej ; o tym rękopisie ol)Szernie pisze Sobieszczański 
w Tyg. Uiistr. Nr 237, z r. 1872 i t. d. 

Najdawniejszym zabytkiem tego rodzaju w Polsce jest 
brewiarz niegdj^ś w opactwie tynieckiem się znajdujący, 
a w r. 1814 przez ordynata Zamojskiego Stanisława kupiony 
i w ordynacii tejże w Warzawie się znajdujący; jest on na 
pergaminie in folio 409 stron mający, posiada wiele wize- 
runków i iniciałów i jest jak Sobieszczański twierdzi dziełem 
greckiem z NTII lub IX wieku. W bibliotece katedralnej 
w Gnieźnie znajduje się kancionał z miniaturami, pisany 
w r. 1374, w którym umieszczony jest widok ówczesnej l^a- 
tedry gnieźnieńskiej miniaturową robotą wykonany, przery- 
sowany w Przyjacielu Indu z r. 1843 i w Ty(joduikv ILu- 
stroicanyii) z r. 18(>1, a także i w Polkowskiego: Katedra 
gnieźnień.ska. Najdawniejsze miniatury, przecłiowujące się 
w Polsce, przekonywują nas o bogatem poczuciu piękna 
W' Polsce w owy cli czasach, które pomimo przeszkód wojen- 
nych coraz dalej się rozwijało, tak że w XIV, XV i XVI 



344 



wieku zajaśuiało całym blaskiem piękna. W miniaturach 
ówczesnych nie widać ani śladu bizantyńskiej formy, ale 
wszędzie widnieje myśl pełna ujęta w piękne kształty ostro- 
łuku i renesansu. Co więcej treść nawet religijna uchwycona 
w miniatury bywa oddaną ze wszystkiemi właściwościami 
charakteru polskiego. Postać święta stroi się często w szaty 
narodowe, a z wyrazu jej twarzy i ruchów myśl polską łatwo 
odgadnąć można. 

Nie może być naszem zadaniem opisywać najdawniejsze 
zabytki tego rodzaju, za dalekoby nas to doprowadziło. Nie- 
które zresztą z nich opisywali: Sobieszczański, Rastawiecki, 
Martynowski i inni. Chcemy tylko wymienić tu znane nam 
nazwiska dawnych miniaturzystów polskich o tyle, o ileśmy 
takowe z różnych źródeł odszukać zdołali, i tak : 

Jarosław kanonik płocki, miniaturzysta ksiąg około 
r. 1200. Frater Martin u s, malarz ksiąg około r. 1321; 
Mikołaj z Lubina, sławny malarz ksiąg z r. 1353, jego 
dziełem jest żywot św. Jadwigi w j)odobiźnie rozpowszechniony. 
W Pradze znajduje się w czeskiem muzeum rękopis biblii 
S. Jaromira ozdobiony miniaturami a pochodzący z XIV wieku 
szkoły francuzkiej , na tym rękopisie zfałszowano jednak 
podpis i rok i napisano, że miniatury malował jakiś Boliusz 
z IJtomierzyc w r. 1258, z którego Łepl^owski w dziele swo- 
jem Z przeszłości (Opisanie Pragi) robi Bogusza'). Michał 
z Wielunia, krakowski malarz ksiąg około r. 1482, przyjaciel 
Wita Stwosza; Jerzy z Łomży, miniaturzj^sta około r. 1497; 
Ignacy K u ł c z y ń s Ic i, malował miniatury do księgi : Officium 
S. Władimir I, arcydzieło sztuki miniaturoAvej ; Komorowski 
Franciszkanin, malarz ksiąg około r. 1500; Mathias de Tar- 
nowiec, malował księgi około r. 1500. Dr Al win Schultz 
w dziele swem Urkundliche Geschichłe der Breslauer Maler- 
Jnnung, przytacza kilku dawnych miniaturzystów wrocławskich 
nazywając ich Illuminator n. p. Michael r. 1428, Martinus 
1428, Johannes 1437, Nicolaus 1468 i dwóch Briefmaler: 



') Obacz: /).r.s^ Ukc], r/cr Malorzcrlip ii) Prcifj. Wicn 1878 
Htr. 34. 



545 



Johannes Wiltschau 1452 i Niclas Wilhisch 1454. W bi- 
bliotece uniwersyteckiej w Wrocławiu, znajduje się manuskrypt 
Missale pisany kaligraficznie przez Mikołaja C i r p s de Bole- 
slavia w r. 143(3. W bibliotece Marii Magdaleny w Wrocła- 
wiu znajduje się manuskrypt Viuticiis z pięknemi iniciałami 
z podpisem: „Scriptus per Nicolaum Breuem, cathedralem 
Cracoyiensem discipułum Petri de Grunna i rok 1412. Inny 
manuskrypt z miniaturą tamże się znajdujący z podpisem: 
„Finitus est liber iste in vigilia sancti Bartholomei apostoli 
per manus Petri Knowf moller de Poznania 1422. Tenże 
Schultz wspomina także o dwóch wrocławskich „Kartenmaler" 
Jakub Lange 1487, i Maister Lucas 1504. 

W XV i XVI wieku sztuka zdobienia ksiąg rękopisem- 
nych pergaminowych miniaturami z niepospolitem odznacze- 
niem uprawianą była w Polsce, a zwłaszcza w Krakowie; 
wiemy bowiem, że miniatury do księgi malowniczej Baltazara 
Bema z r. 1505, znajdującej się w bibliotece jagiellońskiej 
w Krakowie robili według Muczkowskiego : Dwin kaplica, 
Stanisław H u n d z Krakowa i Joachim L i b n a n. Pergami- 
nowy ten rękopis przywilejów miejskich z r. 1505 ozdobiony 
jest 27 ślicznemi miniaturami ważnemi dla ówczesnych stro- 
jów mieszczanów krakowskich. Nie ma w tym rękopisie naj- 
mniejszego zarysu stroju narodowego, zkąd wynika, iż te 
obrazki mówiąc wyrażeniem się Hieronima Wiktora przez 
wmitiszkauł/cli, nie zaś n rodzonych, a zatem w krajowych 
strojacli nie smakujących Polaków są malowane. Stanisława 
z Krakowa są w tym rękopiśmie miniatury przedstawiające 
garbarzy i ludwisarzy. Na miniaturze przedstawiającej ludwi- 
sarzy czyli dzwonolejów, czytać można na dwóch dzwonach 
wyraźnie napis: na jednym „Stanislaus de Cracoyia", na dru- 
gim „Stanislaus", a z przodu pudel biały, co Muczkowskiego 
naprowadza do mniemania, że malarz ten musiał się nazywać 
Hund. Wyznajemy jednak, żętego nazwisl^a współczesnego 
malarza nie znależhśmy w żadnym leksykonie artystów. Na 
innych miniaturach tego kodeksu znajdujemy cyfry: na zło- 
tnikach : I. I. Z., na kusarzach czyli łucznikach : V. C. M. A., 
na stolarzach : M. S. A. na szewcach : A. V. M. O. M. I. L., na 



34() 



siodlarzacli : M. A. L. M. A. N. N., na mieeznikacb : A. M. 
M. A. M. H. A. V., na szkole strzeleckiej : D. M. M. A. C, 
na cyrulikach w ramie obrazu u spodu : S. A. M., na trzonku 
brzytwy: M. z A. A. M. O. N., a ])0 hokacb na slupach 
u góry S. Tomasz Sokołowski kanonik warszawski, ma- 
lował miniatury do sławnego Pontytikatu Erazma Ciołka^ 
artysta zamieścił swój w'izerunek na głównym obrazku gdzie 
u samego s})odu wyobraził się z ])aletą w reku siedzącym; 
dzieło to znajduje się w zbioracli kiirnickicb. Jan z Sambora 
pisał kodeks pergaminowy z miniaturami w XV wieku; Ni- 
colaus de Szecheysze jego antyfonał z miniaturami z r. 1451^ 
jak i j)oprzedni znajdują się w bibliotece kapituły l^rakowskiej, 
gdzie także się znajdują: kodeks papierowy pisany w XV 
wieku przez Guricus de Thopolczan; kodeks pergaminowy 
z r. 1421, pisany przez Jana z Wanklczewo; kodeks z r. 14o4, 
pisany przez Albertusa de Podo; inny liodeks pergami- 
nowy pisany w r. 1471 przez Jana Grossa z Lublina; anty- 
fonał z r. 1534, pisany przez Macieja Górkę; l^odeks per- 
gaminowy z miniaturami pisany w r. 1563 przez Stanisław^a 
Górskiego; kodeks z XIV wieku pisany przez Pawła 
Przeszczaka; inny kodeks z pocz. XIV wieku pisany przez 
R a 1 b a n u s a ; z r. 1600 pisany j)rzez Jana P o d w o r e c i u s a 
i t. d. Marcin z Dalewa l\.aligraf krakowski z XV wieku. 
W bibliotece klasztornej kościoła Bożego Ciała w Krakowie 
znajduje się ręlcopis: Sermoji'',^ de tcmporn z r. 1434 przez 
niego przepisany kaligratieznie. W bil)liotece kapituły gnie- 
źnieńskiej , znajduje się stary kancionał po Klaryslvach, pi- 
sany w XV wieku, a ukończony w r. 1418 przez organistę 
Strzyżewskiego Stanisława. (Polkowski: Katedra guie- 
źniańska). Wojciech z Trzemeszna, malował miniatury 
w r. 1498 między innemi męczeństwo św. Stanisława; Alta- 
V a n t e miniaturzysta Władysława Warneńczyka ; B a r a n o w- 
ski miniaturzysta około r. 1584; Dźwigoń Kartuz miniatu- 
rzysta XVI wieku; Haskowski Jędrzej kanonik krakowski, 
miniaturzysta ksiąg; O. Wikto ryn fGac) S. T. Dominikanin 
Av Krakowie, malował iniciały i miniatury do ksiąg ]ierga- 
minowych zniszczonych podczas pożaru Krakowa w r. 1850, 



347 



także klasztor w Zwierzyńcu posiada jeg"o rol)oty kodeksy 
liturgiczne, był ou sławnym kaznodzieją z początku XVI wieku 
i zmarł u Dominikanów w Boclini; ks. Jan Złotkowski, 
proboszcz z (lóry ś\v. Małgorzaty ])od Łęczycą, miniaturzysta 
polski z r. 14!»o, robił miniatury do pontyfikatu i mszału 
z r. 1485, znajdujących się jeden w skarbcu katedry l^ra- 
koAYskiej, a drugi w księgozbiorze katedralnym w Gnieźnie. 
W tymże skarbcu znajduje się także: antyfonarz, do którego 
miniatury robił w r. 14!>9 Piotr Postawa z Proszowic, wi- 
kariusz krakowski i trzy graduały sprawione przez Jana Al- 
berta, do którycli miniatury robił przy końcu XV wneku jakiś 
Tomek. Jan z Nissy sławMiy malarz za Ivazimierza Jagiel- 
lończyka używany, w kościele krakowskim Bożego Ciała było 
wiele jego robót miniaturowych; Stanisław Russek z Bo- 
dzewa około r. 14r)0 przyozdabiał łvodeksy; Jan z Kościany 
w r. 14l)0, był miniaturzysta na księdze rękopisemnej w bi- 
bliotece łysogórskiej , przyozdobionej w" miniatury, Lelewel 
odszukał jego nazwisko. Brat Józef roljił z początku XVI 
w4eku miniatury do antyfonałów klasztoru Bernardynów w Ivra- 
kowie, na niektórych jest nawet podpis: „scripsit Josephus 
cum ceteris;" do dwócli graduałów znajdującycli się tamże 
robił miniatury w drugiej połowie XVI wieku Laurentius 
de Pacznów zmarły w r. 1505. M. Syskowski miniatu- 
rzysta malował w r. 1384 żywot liatorego. W r. 1543 roł)ił 
w- lu-akowie miniatury Walenty Jastrzębski do gradualu 
na pergaminie znajdującego się w bibliotece kapituły kra- 
kowskiej. Mateusz Benedyktyn i organista klasztoru tyniec- 
kiego w r. 14G() robił miniatury do rekopisma na pergaminie 
p. t. historia Józefa Flawiusza, znajdującego się w bibliotece 
ordynacii Zamojskich w Warszawie; w bibliotece wilanowskiej 
znajduje się graduał pisany na pergaminie z iniciałami w rolvu 
1550 przez Cieszkowitę Andrzeja. Tomasz kapłan kla- 
sztoru brzeskiego, robił miniatury do psałterzów w pierwszej 
j)ołowie XVI wieku, znajdującycli się u Dominikanów w Kra- 
kowie, niestety zniszczonych ])0 największej części podczas 
pożaru minsta w r. 1850. Tenże Tomasz i Stanisław 
zdobili graduały kapituły krakowskiej z r. 1501 ; antyfonały 



348 



dominikańskie w Krakowie z malowaniami Mateusza Boro- 
vi ci u sza z r. 1522 restaurowane ])rzez Blasium Derey 
Sacerdotem S. Ordinis Paedic Die 12 Aprs 1G65 (raczej po- 
psute), który także sam ozdoł)ił i napisał dwa graduały. 
U Dominikanów w Krakowie są także 4 antyfonały z r. 1515, 
które malował jakiś Abraam scriptor. Stanisław z Woj- 
czyc, malarz miniaturzysta ksiąg z r. 14G0. Ksiądz Bartło- 
miej altarzysta przy kościele Panny Marii w Krakowie, 
malarz miniaturzysta ksiąg rękopisemnycb, z drugiej połowy 
XV wieku, wniósł on w r. 1481 do akt rektorskich umowę 
o naukę iluminowania ksiąg złotem i kwiatami zawartą z Ja- 
kubem z Bystrzycy (w Siedmiogrodzie) bakałarzem; tu ks. 
Bartłomiej obowiązuje się szczerze nauczyć rzeczonego baka- 
łarza wszystkiego, cokolwiek do tej sztuki należy, zaco tenże 
3 dukaty zapłacić mu winien będzie. (Muczkowski : Dwie ka- 
plice). C. S. malarz ksiąg pergaminowych z czasów Zygmunta I 
pracował prawdopobnie w Krakowie ; jego pracy jest książka 
do nabożeństwa królowej Bony, znajdująca się w Oxfordzie 
i książka do modlenia Zygmunta Starego, znajdująca się 
w brytańskiem muzeum, na obydwóch u spodu znajdują się 
litery C. S. (czy nie oznaczają te głoski: „Stanislaus Craco- 
yiensis", to jest jednego Stanisławów Hund albo Durink, 
krakowskicli miniaturzystów, to z czasem krytyka wyjaśni). 
Stanisław Durink malował w Krakowie miniatury na rę- 
kopismach w pierwszej połowie XV wieku ; rękopisma ozdo- 
bione jego malowaniami przechowuje biblioteka katedry kra- 
kowskiej, jego roboty są malowane dla Długosza owe pod 
Grunwaldem w r. 1410 na krzyżalvacli zdobyte chorągwie 
i w pontyfikale Erazma Ciołka miniatura przedstawiająca ko- 
ronacie Aleksandra w r. 1501. Jan Goraj malarz cechowy 
kral^owski pozostawał w ścisłych stosunkach z Baltazarem 
Bemem i słusznie przypuszcza Ambroży Grabowski, że mógł 
Bemowi do jego kodeksu także kilka miniatur zrolnć; jego 
też roboty są niektóre miniatury robione do pontyticalu P]ra- 
zma Ciołka. Ksiądz Mikołaj Cysters mogilski, malował 
w drugiej połowie XV wieku wiele ksiąg w tymże klaszto- 
rze się przecłiowujących, szczególniej cantuales i nocturnales. 



349 



Za Kazimierza Jagiellończyka był opatem u Cystersów w Mo- 
gile, sławny miniaturzysta Piotr rodem z Biecza zwany 
Hirsperg zmarły w r. 1474. O tym malarzu pisze Seweryn 
Lubomlczyk w dziele: De vUa S. Hlacuiłhi. Romae 1594. 
„Fr. Nicolaus pictor et illuminator qui multos libros illuminavit et 
decorayit". Synowie Wita Stwosza, Wit i Filip wyuczyli się 
sztuki ozdobnego pisania u Jana Neudortitera w Norymberdze, 
byli kaligrafami w kancelarii nadwornej cesarzów : Karola V, 
Ferdynanda I i Maksymiliana II i zostali szlachcicami, jak otem 
wspomina Dr Holland w dziele swem wydanem w Monachium 
r. 18(34: Heimfjarłen. Nagrobek Wita syna, także Wita znajduje 
się na Ślązku pruskim w miasteczku Frankensteinie, które się 
dawniej nazywało Ząbkowicami. W bibliotece akademii wi- 
leńskiej znajdował się z początku XIX wieku psałterz sło- 
wiański cerkiewny, przez Jana Albrechta Chłebowicza pod- 
skarbiego w. lit. cerkwi św. Mikołaja darowany, pisany zło- 
tem i kiernowarem czyli cynobrem z miniaturami, widział 
i opisał go Niemcewicz w swoich podróżach historycznych. 
Między rękopismami biblioteki Karmelitów w Wilnie odzna- 
czają się dwa ks. Mołczankiewicza ipisane lewą ręką. 
W jagiellońskiej bibliotece w Kralcowie, znajdują się trzy rę- 
kopisy pisane przez kaligrafa bez rąk, mianowicie : Bertrandus 
de Turze nobili: pergaminowy kodeks z XIV wieku; na 
końcu napisano: fini\i librum totum sine manibus istum. Est 
mihi nomen C z a n k cum nihil datur nisi hab dank ; drugi 
kodeks jest treści matematycznej : tractatus de spherica in 
ąuatuor divisus ; na samym końcu rękopisu czytamy : finivi 
librum sine manibus scripsi ipsum; inny rękopis: Incipiunt 
expositiones evangeliarum dominicalium i t. d. ; na ostatniej 
karcie pisze bezimienny kopista: Finivi librum, scripsi sine 
manibus ipsum A. D. 1414. (Bandtkie: Historia bibl. ti,ni- 
ver.i. j(i(/ieL str. 27 — 29). Augustyn John był w Polsce za 
Zygmunta III i malował miniatury, zmarł olioło r. 1678. 
W zbiorze śp. Tomasza Zielińskiego w Kielcach znajdował się 
przywilej Zygmunta III z r. 1602, obejmujący potwierdzenie 
przywilejów miasta Małogoszczy ślicznie i kaligraficznie pisany 
z nader pięknie wypracowanemi ozdobami roboty Adama 



;3o(^ 



Pauliiio ws kic^o, juk otem świadczy napis: Adamus Pau- 
linowski Małogosteo fecit 1G02". (Sobieszczański: Wucieczkfi 
archeolnfjicznfi). W iiieświezkiej bibliotece Radziwiłłów, znaj- 
duje się manuskrypt kaligTafowany z ])ięknenii inicialami 
o życiu poshi upickieg"0 Sicińskiego , w którym iniciaJy ry- 
sowane są w XVII wieku przez Niedogodę z Nieświeża; 
rycinę z teg'o iniciału robił Antoni Oleszczyński sztycliarz. 
Stanisław Dobrowolski przeor Cystersów w Paradyżu w po- 
łowie XVII wieku pisał na pergaminie i iniciałami prześlicznie 
przyozdabiał kancionały, oglą(łał je i wspomina o nieb Łu- 
l^aszewicz Józef w swoim opisie kościołów (tomie II str. oDoj. 
Ksiądz Stanisław Stolcensis Karmelita w połowie XVII 
wieku, znamienity malarz miniaturowy ksiąg- rękopisemnycb 
pergaminowycb ; w Krakowie u Karmelitów znajduje się gra- 
duale z jego przyozdobieniami. Nasz astronom Jan Heweliusz 
żyjący w XVII wieku w Gdańsku, darował miastu Gdańsku 
do biblioteki własne dzieło Stlenoumphia etc. kolorowane 
i złocone własną ręką; wiadomo, że ten uczony po najmęk- 
szej części do sw^oicb dzieł sam rytował tablice. W tejże 
bibliotece znajduje się także jego dzieło: Mdcldaac Coelestis 
pars prl.or etc, z kolorowanym przez Heweliusza własną ręką 
wizerunkiem króla Ludwika XIV, kupionym za 217 dukatów 
na licytacyi przez krewnego jego Broen, a przez syna jego 
Ijibliotece otiarowanym. (Skimborowńcz : Żywot HtwelinHzn). 
AV r. 1644 i 1G4() akademia krakowska własnym kosztem 
kazała zrobić odpis autografu dziejów długoszowych dla Je- 
rzego Ossolińskiego, kanclerza w. kor., któryto odpis tom I 
uskutecznił l^aligraf Adam Rózga, a kosztował oprawny 
248 złt. 10 gr., drugi tom zaczął pisać w r. 1()44 kaligraf 
Szymon Gałecki, a skończył w r. KUf). Rękopis ten znaj- 
duje się teraz w bibliotece Ossolińskicb we Lwowie. Zaś Mi- 
kołaj Porad o w sk i uskutecznił odpis tych dziejów dla arcy- 
biskupa Karnkowskiego, a Łukasz z Przemyśla przepisał go 
w r. 1583 i był własnością niegdyś ks. Kaliszewicza, dziś 
niewiadomo gdzie się znajduje. (Muczkowski: Wiadomość 
o rękop. historii Długosza). Jan Stockel drzeworytnik i mie- 
dziorytnik zmarły w r. 105(3 we Wrocławiu , był także mi- 



J51 



niatiirzystą. Jan Baunigart, kalig-rat" i odlewacz z broiizii 
w Wrocławiu, przy końcu XYII wieku. Ksiądz Roch Pijar 
zamieszkały w Warszawie, używany był z początku XVIII 
wieku do ozdobnego pisania i zdobienia malowaniami dy- 
plomów. Salomon AVag-ner gdańszczanin robił miniatury 
około r. 1690. Jan Z u eh o wie z ksiądz, malował miniatury 
około roku KJOo do ksiąg. Dagobert M., kaligraf i malarz 
na rękopisach i przywilejach, za czasów Augusta II w Warsza- 
wie. Ksiądz liartosz ewicz Antoni z zakonu Paulinów 
w r. 1710, robił miniatury na pergaminie i sporządzał dyplomy 
przez króla Stanisława Augusta wydawane, wiele jego robót 
przechowuje się w księgozbiorze klasztoru częstochowskiego, 
gdzie prawdopodobnie Bartoszewicz przebywał. D o m a ń s k i 
Wojciech, kaligraf i malarz na rękopismacłi i dyplomatach 
w Warszawie w XYIII w. Wciągnęliśmy do niniejszego spisu 
dlatego także kaligrafów, ponieważ ci ostatni zwykle także się 
trudnili i ozdobieniami rękopisów i malowaniem miniatur. 

Wiek XVIII szczególniej obfitował w Polsce w miniaturzy- 
stów, a mianowicie Warszawa i to za czasów Stanisława Augusta. 
Wówczas sztuka w Polsce zeszła do rzędu sztuczek; zamiast 
portretów robiono miniatury, zamiast obrazów historycznych 
malowano nimfy i bogów, w których dawno nikt nie wierzył; 
ustał}^ malowania rękopismów i książek do nabożeństwa, na- 
tomiast nastały miniatury portretów na kości słoniowej Inb 
miedzi; te oprawiano albo wprawiano do tabakierek, meda- 
lionów, zegarków, pierścionków, szpilek i t. d. i rozdarowy- 
wano na pamiątkę. Toteż znajdujemy między współczesnymi 
miniaturzystami nawet kilka nazwisk pierwszorzędnych n. p. 
Chodowiecki, Lesseur, Orłowski i inni. Ponieważ więc minia- 
tury stały się poszukiwane i popłacane, nic też dziwnego, że 
w^ielu artystów i dyletantów rzuciło się na to pole. Wymie- 
niamy tu nazwiska ich, o ileśmy takowe odszukać zdołali 
w alfabetyczym i)orządku. I tak w XVni wieku malowali 
miniatury oprócz wyżej wymienionych: Rocha, Dagoberta, 
Bartoszewicza i Domańskiego także : 

D' A u V i g n y Karol Francuz, który bawił za czasów Sta- 
nisława Augusta w Warszawie; Ayrer Justyna urodzona 



352 



w Gdańsku w r. 1704, ciotka Daniela Cliodowieckie^o ma- 
larza i sztyeliarza (matka Chodowieckiego była z domu 
Ayrer); Anna Ba cci a rei li córka znakomitego malarza Mar- 
celego i Fryderyka Bacciarelli żona Marcelego z domu 
liichter, mianowana przez Augusta III nadworną malarką, 
malowała w Warszawie; wyżej wspomniany Antoni Barto- 
szewicz. Sobieszczański wsjjomina w swojej wycieczce ar- 
cheologicznej , że w r, 1851 oglądał w Kadomiu w zbiorze 
tamtejszego prokuratora Jana Łaskiego dy[)lom na szlache- 
ctwo wydany w r. 1704 dla Wojciech Jakubowskiego pułko- 
wnika wojsk francuzkich, znanego tłumacza bajek Lafontena 
z podpisem Stanisława Augusta i kanclerza Zamojskiego ma- 
lowany na pergaminie prześlicznie, przez Paulina warszaw- 
skiego Antoniego Bartoszewicza. B e h o n Karol zmarły w roku 
1812 w Warszawie, robił portrety miniaturowe współczesnych 
znakomitości, między innemi Jana Kilińskiego szewca. C a m- 
pigli Włoch, o którym Ciampi wspomina, że za czasów Sta- 
nisława Augusta bawił w Polsce; Cercha Ezechiel zmarły 
w Warszawie w r. 1820, miniaturzysta ; Chodowiecki Da- 
niel urodzony w Gdańsku 1726 jeden z najzdolniejszych pol- 
skich miniaturzystów, brat jego Bogumił i ojciec byli 
także miniaturzystami ; Chylewski Michał major ur. r. 1787, 
malował z amatorstwa za młodu portrety miniaturowe ; D ł u- 
ski A. Michał, miniaturzysta z czasów Stanisław^a Augusta; 
Duch en C. córka budowniczego krółew^skiego Merliniego, 
miniaturzystka za czasów Stanisława Augusta; Dąbrowski 
B., miniatury jego roboty znajdują się w galerii Mielżyńskich 
w Poznaniu; Goebel Jan Emanuel zmarły w Warszawie 
r. 1759, malował miniatury na dworze Augusta II; Gruli 
Karol ur. r. 1770, sztycharz i miniaturzysta w AVarszawie, 
syn Michała lvsięgarza. (Wójcicki: Cmentarz foioązkowski) ; 
Ksiądz Gruber Gabriel ur. r. 1738, Jezuita przybył do Pol- 
ski w r. 1784 z Niemiec i tu malował miniatury; Kapeli er 
I, A. ur. r. 17()0, pracował w Warszawie ; Klein Małgorzata 
córka malarza gdańskiego, malowała miniatury; Kosiński 
Józef, pracował i umarł w Warszawie w r. 1821, Stanisław 
August mianował go swoim nadwornym malarzem ; L e s s e u r 



353 

Wincenty, jeden z najsławniejszych mi maturzystów z czasów 
Stanisława Augusta, szambelan a dawniej paź króla Stani- 
sława Augusta, malował w Warszawie portrety króla do ta- 
bakierek, medalionów i pierścieni, które król różnym osobom 
w^ prezencie rozdawał; miniatury swoje znaczył najczęściej 
drobniutlciemi literami W, L. i rokiem , a czasami i całem 
nazwiskiem, żałować tylko należy, że używał nie dość trwa- 
ły cłi farb do swoich miniatur; Anna Eozyna Liszczew^ska 
ur. r. 1710 w Berlinie, była tak sławną miniaturzystką, że 
akademia drezdeńska mianowała ją w r. 1769 swym człon- 
kiem, nazwiskiem należy ona do nas, ale życiem i pracami 
do Niemiec. Siostra jej Anna Dorota Liszczewska ur. 
1722 była sławną malarką portretów i obrazów history- 
cznych, za które została mianowana członkiem akademii w Pa- 
ryża, umarła jako pani Therbusch w Berlinie w r. 1782; 
dwie przyrodnie jej siostry, Anna Rozyna i Julia Liszczew- 
8 kie były także malarkami; Lizińska de Mirbel, minia- 
turzystlca; I^ormann A., był przy księciu Józefie Poniatow- 
skim i malował między innemi także miniatury; Antoni Ra- 
fał Mengs, nadworny malarz Augusta III, a później króla 
hiszpańskiego, malował miniatury prześlicznie, tożsamo i dwie 
siostry jego; Oleksiński Franciszek w Warszawie malo- 
wał królewskie wizerunki do tabakierek i medalionów dla 
króla na prezenta równie jak Lesseur, mieszkał także jakiś 
czas w Wilnie. Orłowski Aleksander, jeden z najzdolniej- 
szych naszych miniaturzystów robił portrety, między l^tóremi 
i swój własny portret znajdujący się w zbiorze Branickiego 
w Suchej, bitwy, obrazki rodzajowe i t. d. na słoniowej kości ; 
Pfeifer mieszkał w Warszawie, potem w Krakowie, gdzie 
w r. 1814 w nędzy umarł; Rajecka, robiła za czasów Sta- 
nisława Augusta w Warszawie portrety miniaturowe i wize- 
ruuki króla do tabakierek, zmarła w r. 1832; Ta u bert Gu- 
staw, bawił w Warszawie od r. 1785 — 1794 i robił między 
innemi także portrety miniaturowe. Titiani de Tecelli 
Wawrzyniec, malarz miniaturzysta sprowadzony w r. 1756 
do Białej przez księcia Radziwiłła ; Thienpondt Karol ur. 
w r. 1720 w Berlinie, robił według Meusła Kltnstłerłexikon 

23 



354 



emalie i miniatury w Warszawie. Topolski Maciej uczeń 
Wincentego Lesseura malował w Warszawie, gdzie w r. 1813 
umarł. Werner l^rzysztof mieszkał w Warszawie w połowie 
XVIII w. i miał tytuł nad\vf»rnego malar/a królewskiego, umarł 
w r. 1765. Winkelmann Jan b^rydryk bawił przy końcu 
XVIII wieku w IV)lsce, gdzie malował portrety miniaturowe. 
Wierzbicki P'ranciszek robił miniaturę Wierzbickiego ma- 
larza i dyrektora baletu w Nieświeżu za czasów ks. lvarola 
Radziwiłła, była w zbiorze Kraszewskiego. Kazimierz Szy- 
dłowski ilustrował do dzieła o zwyczajach akademickich 
w Krakowie w r. 1710 wielką scenę promocii w obecno.ści 
biskupa Łubieńskiego. Zeig rodem z Warszawy, także Keisz 
zwany słynął z robót miniaturowych przy końcu XVIII wieku, 
Z początku XIX wieku l)yłi miniatnrzyści; Ben ner, 
który się w Paryżu kształcił i robił miniatury w Warszawie. 
Brunei ły przybył do Warszawy z Paryża około r. 1800, 
Daiiiełski Jan zmarły w Krakowie r. 1844, (latton Fran- 
ciszek we Lwowie, Głogowski Jerzy we Lwowie, Gło- 
wacki Jan w Krakowie, Grossman w Warszawie, Grym 
C H. E. Ha ar we Lwowie, Hirscheł Abraham Izraelita 
ur. w Kaliszu r. 1764, zmarły w r. 1836, malował miniatu- 
rowe portrety w Gdańsku. Kajser Mikołaj w Warszawie 
zmarły w r. 1829, malował miniatury i akwarele. Karas- 
kiewicz robił miniaturę Zofii Tarnowskiej, która 1)yła w zbio- 
rze Kraszewskiego, a teraz jest w zbiorze Branickiego w Suchej. 
Kojjf Jan Wincenty w AVarszawie i w Iv rakowie, ur. 1763 
w Iglawie, zmarły w r. 1832. Kowalewski Kazimierz 
w Wilnie, Kriiger Frydryk zmarły w r. 1<S32 pracował 
w Warszawie, L a n g e Józef w Warszawie, L a r i u s Jan Bo- 
gumił pracował w Krzemieńcu, dokąd go Tadeusz Czacki 
z Drezna sprowadził, zmarł w r. 1842, Laub Antoni zmarły 
w r. 1842 we Lwowie, Łukaszewicz Jozafat Ignacy Li- 
twin uczeń Rustema, Łukaszewicz Tadeusz w Wilnie 
również uczeń Rustema, Małski Wiktor miniaturzy sta, Mar- 
szałkiewicz Stanisław robił miniatury Ivościuszki i sła- 
wnych osób na słoniowej kości, zmarł w r. 1872, Min ter Karol 
w Warszawie, dokąd przybył w r. 1822 zmarły w r. 1831, 



ÓOD 



robił między innenii miniaturę Joanny Grudzińskiej, Mo li- 
na r i Aleksander Włocli, przybył do Warszawy około r. 1817 
i malował tam portrety miniaturowe. Paszkowska Wero- 
nika, jej roboty miniatury były w zbiorze króla Stanisława 
Augusta, kilkakrotnie robiła Kościuszkę, którego była krewną, 
Pelikan Franciszek w Wilnie zmarły w r. 1817. Piekar- 
ski Jan Franciszek urodzony w r. 1721 w l^oznaniu, a znany 
i zagranicą pod pseudonimem Jana Franciszka Oefelle ro- 
bił także akwarele miniaturowe, które się znajdują w galerii 
Mielżyńskicb w Poznaniu. P i w a r s k i Adolf, Rosenberg 
Maksymilian w Warszawie, uczeń szkoły pary zkiej , Rouget 
Mikołaj ur. r. 1781 w Warszawie i tamże zmarły, będąc puł- 
kownikiem inżynierii, malował piękne miniatury, Rustem 
Jan w Wilnie zdolny malarz. Rypiński miniaturzysta 
w Wilnie, Sachowicz, Sapał ski Felilcs uczeń Bechona, 
mieszkał w Krzemieńcu, AYarszawie i Ivrakowie, gdzie malo- 
wał miniatury, Seidlitz ur. w Warszawie r. 1789 miniatu- 
rzysta, Smokowski Wincenty drzeworytnik robił także 
miniatury na słoniowej kości, jedne z takich posiadał Kra- 
szewski. Smugłewicz Konstanty wyl^ończył w r. 1817 
dwie pracowite książki herbów polskicli kolorowanych, które 
były w posiadaniu Aleksandra Lessera w Warszawie. Sonn- 
tag Józef malował w Warszawie. Stachowicz Michał 
znany malarz robił także miniatury na słoniowej kości, mię- 
dzy inuemi Hugona Kołłątaja, która była w zbiorze Kraszew- 
skiego. Tępa Franciszek akwarelista we Lwowie, T i t z Ale- 
ksander malarz lwowski, malował między innemi i miniatury. 
Weichselbaum Michał uczeń Fiigera mieszkał we Lwowie 
gdzie w r. 1824 umarł. Venus Ludwik Francuz bawił z po- 
czątku XIX wieku w Polsce, gdzie malował miniatury. W o n- 
sidler przybył około r. 1819 z Wiednia do Lwowa, i tu 
robił miniatury. Wańkowicz Walenty uczeń Rustema, Żu- 
kowski Henryk, zmarły około r. 1840, zdolny malarz minia- 
turowy w Wilnie. 

Z amatorstwa trudnili się miniaturowem malarstwem: 
Czacka Beata z Potockich żona Michała w XVni wieku, 
Czapski hrabia, jenerał major w polskiej służbie w polo- 

23* 



356 



wie XVIII wieku, Dembowski Józef iir. r. 1780, Knia- 
zi e w i c z Karol jenerał, pani L li u i 11 i e r żona bibliotekarza 
ks. Czartoryskiego jen. z. p. mieszkała w Warszawie za cza- 
sów Stanisława Augusta, w zbiorach królewskich znajdowała 
się miniatura pani Krakowskiej jej roboty. Lubomir sk a 
Maria księżna córka Tadeusza Czackiego, Łęski Józef 
ur. r. 1760, mieszkał z początku w Krakowie potem w War- 
szawie, Parczewska Róża ur. r. 1799 kopiowała minia- 
tury Petitota, hr. Prze z dziecka ilustrowała bulę Niepoka- 
lanego poczęcia scenami z dziejów polskich, znajdującą się 
w zbiorach watykańsłdch i Tarnowska Waleria ze Strój - 
nowskich ur. r. 1782, kształciła się w Paryżu w malarstwie 
miniaturowem. 

Piękny zbiór miniatur posiadają: Lucian Wrotnowski 
w Warszawie, hr. Konstanty Przezdziecki, hr. Alicia Rzy- 
szczewska, Al. Kaszyc, Mieczysław Pawlikowski we Lwowie, 
muzeum Czartoryskich w Krakowie, zbiór ś. p. Aleksandra 
Lessera w Warszawie, hr. Tarnowski w Dzikowie posiada 
miniatury Wincentego Lesseura znakomitości z czasów Stani- 
sława Augusta, M. Rusiecka posiada piękny zbiór dawnych 
rękopisów ozdobionych miniaturami i t. d. 



Miodowarstwo. 

Najdawniejszy z trunków w Polsce był miód, potem 
piwo i wino, nareszcie gorzałka czyli wódka. Wynalazek miodu 
przypisuje starożytność Islandii. Miód w najdawniejszych 
wiekach ł)ył tak szanowanym, że tylko samym bogom jako 
najprzyjemniejsza słodycz i ich l^apłanom na ofiary był po- 
święcany, oraz uważany l)ył za jedyną rozkosz tychże bo- 
gów. W Polsce był miód dawniej wielkiem źródłem docliodu; 
w XII wieku nawet winy sądowe płacono miodem, rozumie 
się w tych miejscach, gdzie główny dochód kmieci l)ył « pa- 
siek. Zygmunt August pisał do starostów litewskich o miód 
i wyraził się: „1)0 u nas piją, a wy na rok naznaczony nie 
dostawiacie". (Moraczewski : Starożytności polskie). Najsła- 



357 



wniejsze miody były litewskie i kowieńskie, którem prowa- 
dzono handel morski, potem ruskie i podolskie, pośledniejsze 
były mazowieckie. Za tegoż króla około r. 1552 jeszcze miód ze 
stołu nie schodził; później był napojem uboższej szlachty i mie- 
szczan, a bogatsza szlaclita wzięła się do wina, dopiero w po- 
łowie XVIII wieku zaczęto z miodu wyrabiać maliniak i wi- 
śniak, mianowicie na Podolu sławne wyrabiano maliniaki 
i dereniaki, a na Rusi wiśniaki. Używano miodów podsycanych 
sokami, a mianowicie kierstrągu (Kirschentrank) . Miód naj- 
mniej 3 lata liczący, nazywał się trójnik. Przez łatwość do- 
stania wina z Węgier, później ten trunełi prawie zupełnie ze 
stołu szlacheckiego usuniętym został. 

Miód wyrabiano już za Kazimierza Wielkiego we Lwo- 
wie. W XIV wieku była miodosytnia w Gdańsku; w r. 1399 
kosztował tu miód rygski 12 ton od 5 — 10 marek. Zu- 
brzycki powiada w swojej kronice, że w r. 1445 mieli miodo- 
wary we Lwowie jedne basztę do obrony, musiało icli zatem 
być niemała liczba we Lwowie; także w Niżankowicach 
koło Przemyśla w XV wieku ; w Grabowcu w tymże wieku 
wyrabiano miód. W XVI AYieku : w Krzemieńcu, Warszawie 
(według Kromera), Janowcu, Lublinie, Potyliczu, Tyszowcach, 
Kleszczu, i w Goniądze. Za Zygmunta Augusta wyrabiano 
sławne miody w Kownie, które zwano lipcami, miody ko- 
wieńskie sławne były jeszcze w XIX wieku, wspomina o nich 
Mickiewicz w Panu Tadeuszu; sławne miody wyrabiano 
także w Kiejdanacłi na Litwie w XVII wieku. W tymże czasie 
wyrabiano także sławne miody : w Kątach, Płońsku, Osiecku, 
Korczynie, Zborowie nad Strypą, Wyrwie, Borku, Kazimierzu 
dolnym nad Wisłą, Korytnicy, Płazowie, Szczurowicach, Uhry- 
nowie, Rajgrodzie, Hajsynie, Winnicy i w Piotrkowie, w osta- 
tniem miejscu nadał Jerzy Ossoliński Żydom przywilej syce- 
nia miodu i prowadzenia handlu, któryto przywilej potwier- 
dzony został przez króla Jana III. (Niemcewicza: Podróż do 
Wielkopolski) . 

W XVIII wieku wyrabiano miód w Leżajsku, Kutach, 
Łęczycy, w Łokaczach na Wołyniu, w Chodaczkowie w Tarno- 
polskiem i w Kulikowie koło Lwowa. Kowieńskie miody 



358 

słyną 0(1 dawna. Sławne l)yly także miody hodjal^owe pobe- 
rezlcic. 

Miodu i woslvU wywożono mianowicie z Galicii wiele 
do Węgier i Austrii aż do Tryjestu. W r. 1804 było w Kra- 
kowie 10 miodowarów. Z początku XIX wieku trudnili się 
Żydzi Av Tarnowie robieniem miodu. Miodowarstwo zwano 
w dawiiycli czasacli także miodosytnią. 



Młyny. 

Najdawniejsze ślady istnienia młynów w Polsce są 
z czasów Bolesława Wstydliwego, gdyż przedtem używano 
u nas żarn czyli ręcznych młynków^ do mielenia zboża; ta- 
kich żarn używają jeszcze podziśdzień po wsiach wieśniacy. 
Młyny wietrzne powstały w Polsce według' Czackiego za Kazi- 
mierza Wielkiego i to najwięcej w^ Wielkopolsce; na Litwie 
nastały dopiero w XVn wielui. Młyny wodne są równie dawne 
jak Polska. Pierwiastkowo ndyny wodne l)ywały własnością 
panujących lub rycerzy. Ponieważ ndyny były niemal w każ- 
dem mieście i po wsiach, niepodobna zatem wszystkie tu wy- 
mieniać, ale tylko najdawniejsze do końca XVII wieku, i to 
takie, o których dawne lustracie i akta miejskie wyraźnie 
wspominają, a z XIX wieku tylko większe amerykańskie 
parowe i wodne. I tak wiemy, że istniały młyny iv XIII wlt^ku: 
w Kętach, Nowem Mieście Korczynie, gdzie Bolesław Wsty- 
dliwy pozwolił przywilejem z r. 1258 po obu stronach Nidy 
ndyny stawiać, w Podolińcu w r. 1244, w Sandomierzu 4 
młyny, w Zatorze, w Krakowie nadał w r. 1257 Bolesław 
Wstydliwy 4 ndyny, miedzy temi 2 książęce. W archiwum 
kapitulnem w Poznaniu znajduje się przywilej z r. 1307, któ- 
rym Zachariasz pleban św. Krzyża w Pyzdrach odstępuje ja- 
kiemuś Niczko młyn wodny pod wsią Cieślami w Wielko- 
polsce. 

W ATI'' loleku: Władysław Jagiełło wyznaczył przy- 
wilejem z r. 1327 wiecznemi czasy Mikołajowi Gezlakowi 
trzecią nnarę lub część dochodu z młynów na Kudawie j»od 



359 



Krakowem, jako nagTodę za sprowadzenie swoim kosztem tej 
rzeki pod Kraków^ i postawienie kilku młynów. W XIV w. 
były młyny: w Grzegórzkaeli kolo Krakowa, w Gdańsl^u był 
młyn w r. 1349, w Gródku, Lanckoronie, w Nowym Targu 
pozwolił lvazimierz Wielki w r. 134G młyny stawiać, w Opo- 
cznie, IHlznie, Ropczycach, Smotryczu, Szydłowie, w I^łocku 
ł)yło z ])oczatku XIV wieku 19 mlynarzów. 

W XV wieku: w Chmielniku, Inowłoclawiu, w lvorczy- 
nie pozwolił Jagiełło w r. 1403 postawić młyn Mikołajowi 
młynarzowi, w Lutyczowie, w Lublinie, Mińsku, Sokolu, 'I'łu- 
maczu, przywilejem Jagiełły z r. 1403, w AVilnie, w Zielon- 
kach pod lvrakowem Ijyły młyny jeszcze za Władysława Ja- 
g'ielly w^ r. 1402, av Żarnowie; w r. 1463 Michał Rypiński 
właściciel Borku w Wielkopolsce, sprzedał młyn i wiatrak swój 
młynai-zowi Stanisławowi W i e 1 m a ń c z y c o w i za 10 grzy- 
wien: w loG9 miał tu ndyn Jan Ramce, a av r. 1570 miał 
tu wiatrak Jan Śliwa obywatel z Borku. 

W XVI wieku: były młyny w Augustowie, Barze, Firle- 
jowie, Jarosławiu, Jedlinie, w Kobylinie stał młyn wodny na 
rzece Rdecy olioło r. 1540, w Korczynie 3 młyny zamkowe, 
Ivny szynie, Kocku, Korytnicy, Krzepicach, Kurozwękacłi nad 
Czarną, Łosicach, Łukowie, Narwiu, Oleszycach, w Ostro- 
łęce łiyło 7 młynów królewskich, w Pile w Poznańskiem było 
w r. 1564 pięć młynów, w Poznaniu dał Stefan liatory 
w r. 1578 przywilej na młyn jakiemuś Gądkowskiemu. Wia- 
traki w Poznaniu okazują się dopiero w XVni wieku. 
W XVI wieku l)yły także ndyny : w Radomiu, Radoszycach, 
Stężycy, Stojanowie, Tarnogórze, pod Warką na Pilicy było 
8 młynów; w r. 1569 potwierdził Zygmunt August przywilej 
Seweryna Bonara na młyn nad Skawą w Wadowicacli, z któ- 
rego miasto nv.\ płacić rocznie 2 złt. do zamku Zatorskiego; 
w Warce było w r. 15(54 8 młynów, w Warszawie były 
młyny l^rólewskie; w r. 15()6 otrzymał malarz Paweł Sie- 
kiera od króla Zygmunta Augusta konsens na w^ybndowanie 
ndyna i piekarni w Warszawie; młynów miejskich wodnych 
było według lustracii z r. 1569 w Warszawie na Wiśle 86 
a na Drnie 5. 3łłyn istniał w Warszawie już w r. 1425, 



360 



w Wiślicy było w XVII wieku 6 młynów ł\.rólewslvicli, v' Zawi- 
choście i Zwiaclilii. 

W XVn wieku: w Białej Cerl^wi o młynów, w Bobu- 
sławie w Kijow.sliiem 4 młyny, av Cliorzelacli, w Gdańslcu 
3 młyny l^rólewslcie, Hajsynie, Hrubieszowie, Kołomyi, Kozie- 
uicacłi, ICrasnymstawie, Lityniu, w Mysłowicacli liył w r. 1668 
młyn zamliowy, w Nowem Mieście, w Płocliu był młyn wpro- 
wadzony w rucłi za pomocą siły lioni, w Przedborzu, w Koso- 
czu, w Stanisławowie łjyło w r. 1655 pięć młynów, lvtóre 
przez wojnę szwedzką zniszczone zostały, w Trylisacb 3 młyny, 
w Winnicy i w Żytomierzu. W Lesznie w r. 1()56 spłonęło 
70 wiatraków podczas pożaru miasta, a w r. 177() było tu 
118 młynarzów. 

Młyn do mielenia zboża z użyciem walców stalowych 
karbowanych zamiast kamieni, zaprowadził w r. 1826 w War- 
szawie M. A. Muller, na któr}' przyrząd otrzymał patent. 
Wspomnimy tu jeszcze o młynie w Marymoncie pod War- 
szawą, z którego sławna marymoncka mąka pochodzi, a w któ- 
rym król Stanisław August znalazł schronienie w pamiętnym 
wypadku, gdy został 3 listopada 1771 r. przez konfederatów 
barskich porwanym. Posiadamy dzieło Jana Gottfrieda S eh n ei- 
dra dyrektora budowli mechanicznych J. K. Mości, p. t. : 
Teoria miyno -budownictwa, wydane jeszcze w r. 1794. 

W XIX wieku z początku było w (lalicii bardzo wiele 
młynów, gdzie tylko była siła wody, stawał zwykły drapak. 
Według pierwszego spisu przemysłowego, jakiego rząd austri- 
acki w r. 1776 w Galicii dokonał, było wówczas 5117 mły- 
nów, zaś w r. 1778 we dwa lata później według Ignacego 
de Lu ca (Geographie von den Ko/iigreichen Galizien imd 
Lodomerien. Wien 1791) było w Galicii 4694 młynów wodnych, 
57 wiatraków, 4587 młynarzy i 259 tartals:ów. W Królestwie 
polskiem pierwszy parowy amerykański młyn założyli w r. 1825 
Tomasz i Henryk Łubieńscy na Solcu pod Warszawą z 60 
konną parową maszyną o 12 kamieniach: w r. 1837 prze- 
szedł ten młyn na Steinkellera Piotra Krakowianina, który 
w r. 1854 jako btirdzo zasłużony obywatel umarł w Kra- 



301 

kowie, założywszy poprzód kompleks fabryk na Podgórzu, 
między któremi znajduje się i młyn parowy. 

Pierwsze ulej)szema w niłynarstwie dostają się do dóbr 
arcyksiąźęcych w żywieckiem państwie^ w dobrach Branickich 
w Suchej i do Krakowa, ale dopiero w r. 1831. Z emigracii 
powracający wojskowi wprowadzają pewne ulepszenia po- 
znane we Francii. Pierwsze amerykańskie młyny powstają 
w Królestwie około r. 1856. W Zegrzy nku pod Serockiem 
konstruował młyn parowy Łapiński. W r. 1794 zostali 
Żydzi na mocy ordynacii młynarskiej całkiem wykluczeni od 
przemysłu młynarskiego, nawet pobyt w ndynie został Ży- 
dowi wzbroniony. 

Galicii jednalc przypadł zaszczyt, że pierwsza w Austrii 
miała młyn parowy, i to w r. 1835 został w Przemyślu 
pierwszy młyn amerykański założony przez towarzystwo 
akcyjne obywatelskie. Młyn był na 4 kamienie, ale w r. 1837 
towarzystwo straciło przez oszukaństwo fabrykanta Renier 
z Leodium, który maszynę dał na wyrób 40, zamiast kon- 
traktowych 80 cetnarów mąki dziennie, i rozwiązało się towa- 
rzystwo, dopiero we 26 lat później powstał drugi młyn pa- 
rowy Żyda Freunda. 

Pierwszą turbinę w Galicii założył inżynier Mi n aso- 
wi c z w Wybranówce w Brzeżnńskiem w r. 1838. Ulepszyli 
młyny u nas inżynierowie: Jan Minasowicz, Netrebski 
oficer wojsk polskich i Oleksiński. 

W r. 1847 powstał w Szańcu })od ICętami w dobrach 
arcyksięcia Albrechta wspaniały młyn amerykański o 5 ka- 
mieniach. W r. 1848 założył Maurycy Bar u eh w Podgórzu 
młyn parowy, kościarnie do wyrobu spodium dla cukrowni, 
mączki nawozowej, młyn do mielenia gipsu, fabrykę wyro- 
bów glinianych, cegieł, dachówek, drenów, pieców i ornamen- 
tów, gdzie pracowało we wszystkich tych fabrykach 200 lu- 
dzi. Po śmierci Steinkellera przeszły także wszystkie jego 
fabryki w ręce Maurycego Barucha. Około r. 1855 powstają 
młyny parowe amerykańskie w Szczepanoicicach Wilłielma 
Freunda i we Lwowie Roberta Domsa. Później założyli 
jeszcze Walery IC o ł o d z i e j s k i , F r e u n d i Henryk S z an- 



362 



cer młyny parowe w Tarnowie, Stanisławowie i Bochni. Oprócz 
tyci) wystawiono w Galicii młyny : 

W Działoszycach wodny, w Katoioicacli wiełłvi parowy, 
w Czeniioiccach, w Tt/czynie Ludwilca łir. Wodzicl<iei;'o parowo- 
wodny założony w r. 18G6, w Grzymało wie Leonarda lir. 
Pinińsłiieg'o r. 1864, w Nowej Grobli młyn wodny, w Wał- 
czy u cach pod Stanisławowem młyn tnrljinowy Halj)erna, w Ujściu 
Biskupiem nad Dniestrem młyn parowo-wodny łir. Błiicłiera, 
w Brodach, w Tenczyiihu Adama łir. [-"otocłciego, w Balicach 
Józefa łir. Drołiojowsliiego, w Tar<jowiskach Władysława Gola- 
szewskieg'0, w Opolsku w Sol<alsl^ieni młyn jiarowy Fełiksa 
Polanowsliiego, w Kłodzicnkn Hreczł^owsltiego, w Kamionce 
Strnm iłowej młyn parowy lir. Miera, w Tarnopolu w r. ISTS' 
młyn Gałła, w Kołomyi l)ar. Romaszliana, w Zadwórzu Boh- 
dana, w Noicem Mieście Iśoło Dohroiniła bar. Gostkowsl^iego, 
w Samborze hr. Stanisława Tarnowskiego, we Licowie Józefa 
Toma r. 1860 z parową maszyną na 60 łioni siły o 6 ł<a- 
mieniacłi, w r. 1863 miał maszynę na 80 koni siły, a w r. 1870 
postaw^ił po śmierci jego syn Leon Tom drugi młyn parowy 
o sile 150 koni i o 15 kamieniacli, jestto jeden z największycłi 
młynów^ w Austrii i t. d. 

O innych wigłu mniejszych młynach nie wspominamy, 
boby nas to za daleko zaprowadziło. 

Obecnie zastępują w większy cli młynach kamienie w^ał- 
cami. 

Wkońcu winniśmy tu dodać, że według obrachunku 
dra Tadeusza Rutowskiego było 1 stycznia 1884 r. na pod 
stawie wykazów urzędowych w Galicii 3474 młynów% z któ- 
rych 32 parowycli, 2 wodnoparowych, 3370 wodnych a 68 
wietrznych. Chcącycłi się z tym przedmiotem liliżej zapoznać 
odsyłamy czytelnika do gruntow-nie opracowanego dzieła, z któ- 
rego i my czerpaliśmy, mianowicie dra Tadeusza Rutowskiego: 
Przemyśl młynarski w Galicii^ Lwów 1886, któreto dzieło 
jest ze sam}ch urzędowycli dokumentów statystycznie zesta- 
wione i kosztem wydziału l^rajowego wydane. 



3G3 



Mosiądz. 

z początku XIV wieku hylo w Płocku o niosieżników ,- 
w r. 177G byl w Lesznie 1 mofjiężuik, a w r. 1827 było 
w Lu])linie 10 i we Lwowie 10 niosiężników. W Końskich 
Wielkich, w Połoneczce i w Kielcach wyrabiano w XVIII w. 
mosiądz ; w ])ieiwszej poUjwie XIX wieku zaś w Warszawie 
we fabrykach: Troetzera i Ewansa. 



Mozaiki. 

w Polsce wyrabiano dawniej mozaiki i tale: IMacicjow- 
ski w swoich pamiętnikach o Dzlfjach Sloician tomie II, 
str. 85, pisze za Jungmannem, że Boży ci ech IV o])at kla- 
sztoru słoAviańskieg'o w Sacawie, malował cudnie i robił mo- 
zaikowe obrazy. W zamku oleskim napotykamy ślady da- 
wnycli mozaik i sztukateryj, wykonanych w Polsce. Kej wspo- 
mina o pawimencie czyli posadzce w mieszkaniach możnych 
panów, ze srebrnych l)lach szmelcem napuszczonych w ka- 
myczki czyli mozaikę, układanych w każdym razie u nas 
w kraju; w Podhorcach w wielkiej sali jest posadzka mo- 
zaikowa, która wygląda jak najpiękniejszy perski kobierzec; 
mozaikowe antepedium w kościele Panny Marii w Krakowie 
przy ołtarzu Bożego Ciała robił w r. 1704 w Krakowie Fran- 
ciszek Toriani, Toskańczyk, mieszczanin l^rakowski, był 
on najprzód łonherem , potem ławnikiem, a w r. 1718 rajcą 
krakowskim, zmarł w r. 1747; wnuk jego był jeszcze z j)0- 
czątku XIX wieku aptekarzem w Krakowie W Katedrze lera- 
kowskiej w kai)licy Batorego jest także piękne mozaikowe 
antepedium. Adam Jarzemski, muzyl^, opisując Warszawę za 
Władysława I\^ wspomina, że w pałacu Kazanowskich po- 
sadzki wysadzane były z drobnych kamyczków w różne farby, 
wyobrażające ptaszeczki i kruki. W kościele farnym w Olku- 
szu jest na nagrobku Bartłomieja Hythni jego lierb wyło- 
żony z pięknej mozaiki. Dominik O e s t r e i c h e r , dziadek 



3G4 

teraźniejszego dyrektora biblioteki jagiellońskiej Karola Estrei- 
chera, który się wówczas jeszcze pisał przez Oe, ur. w r. 1750 
w Iglawie, sprowadzony z Włoch do TCrakowa w r. 1778, 
a powołany przez króla Stanisława Augusta do Warszawy 
do malowania wizerunków królewskich, t)ył później nauczy- 
cielem malarstwa w akademii w Ivrakowie, gdzie w r. 1809 
zmarł. Posiadał on oprócz sztuki malarskiej, także sztukę 
wyrabiania mozaiki chińskiej, której wyuczył się w Ilzymie, 
a która zależała na wykładaniu rysunków z różnych dro- 
bnych ułamków perłowej macicy, mosiądzu łub srebra na spo- 
sób wyrobów sławnego Andrzeja Ivarola Bo ule, stolarza 
francuzkiego z czasów Ludwika XIV, ur. 1(342 r., które po- 
wlekane wybornym chińskim lakiem, przypiekane i szlifo- 
wane kształcą w lvońcu bardzo ozdobne przedmioty, połyskiem 
trw\alością zastanawiające. W tym rodzaju wykonywał Oestrei- 
cher stoliki, filiżanki, dzl)anki i inne pełne smaku i sztuld 
wyroby. Jego roboty stolik, który ofiarował królowi Stanisła- 
wowi Augustowi, znajduje się w pałacu łazienkowskim w War- 
szawie, za który otrzymał złoty medal Merentlhus. W posia- 
daniu Dra ICarola Estreichera w ICrakowie znajduje się ser- 
wis i stół inozaikowy jego roboty, na którym mozaika zło- 
żona jest z perłowej macicy, srebra i mosiądzu i kosztowała 
go lo lat pracy. Jestto robota nader misterna, rysunek do- 
skonały, gust artystyczny, ozdoby wzięte ])o części z log- 
giów Rafaela watykańskich; na stoliku tym znajduje się pod- 
pis artysty. W r. 1794 robił z mozaiki chińskiej wizerunki 
miniaturowe Kościuszki na szpilkach i pierścieniach. Nawet 
Kościuszko sam trudnił się w wolnych chwilach snycer- 
stwem, tokarstwem i wyrobami mozaikowemi ; na tabakierce 
przez niego wytoczonej, a jenerałowi Lipskiemu podarowa- 
nej, umieścił lvościuszko małą mozaikę własnego ułożenia. 
Mozaiki z perłowej macicy wyrabiał w zeszłym wieku Ho- 
lendercz}k Dirk van Ryswyck. Mozaiki w kościele ks. l^ija- 
rów w Krakowie wykonał w połowie XVIłI wieku Józef 
Hoffman z lierna. Książę Kalikst Poniński ])osiada we 
Lwowie w swym pałacu, dawnym domu króla Jana III wi- 
zerunek Chrystusa według obrazu Leonarda da Vinci, wyko- 



365 



nany mozaikową robotą przez jego matkę z domu Helenę 
Górską, autorkę dzieła: Yanda on la superstition (Paryż 
1834), urodzoną w r. 1791. Pan Kownacki posiada dwie mo- 
zaiki ułożone z mnóztwa kawałeczków bursztynu rozmaitych 
odmian, począwszy od białego aż do czarnego, przedstawia- 
jące drzewa, krzaki, pokłady ziemi i ludzi przy wydobywa- 
niu bursztynu pracujących; jedna z nich ma u góry połą- 
czone herby polskie i saskie pod koroną królewską, druga 
także pod koroną głosld związane AB. (zapewne oznaczają 
Alojzego Brithla, ministra Augusta III). Antepedium mozai- 
kowe z kolorowych marmurów, ornamentacie i wszystko co- 
kolwiek w kaplicy wilanowskiej znajduje się z marmuru, wy- 
konał rzeźbiarz, dekorator Ca rami ni z Rzymu, z wyjątkiem 
Najśw. Panny w ołtarzu z kararyjskiego marmuru, którą wy- 
konał rzeźbiarz Gajazzi. Rej powiada, że w XVI wieku 
nawet posadzki u możnych panów kamyczkami i mozaiką 
zdobiono. Mani}^ różnego rodzaju mozaiki, z kamieni, z mar- 
murów, florencką, składającą się z dobranych kolorów ka- 
mieni szlachetnych, jak n. p. jaspisu, chalcedonu, agatu 
oniksu, karneolu i lapis lasuli w różnych formach. Rzymska 
mozaika składa się z takicliże samych kamieni, ale rzniętych 
na czworograniaste; a weneckie mozaiki w kościele św. Marka 
są z kawałeczków różnokolorowego szkła. W katedrze w Sie- 
nie, poczętej w XIV wieku, jest cała posadzka z białego 
marmuru, na którym są w'ykładane sceny biblijne mozaiko- 
wej roboty przez mistrza D u c c i o zaczęte, a podług rysun- 
ków Benvenuta di Giovanui, Matteo di Giovanni, Nerroc- 
cio di Bartolomeo i Guidoecio di Giovanni, di Cozarelli przez 
mistrzów Urbano da Cortona, Antonio di Federigłii, Giovanni 
di Stefano, Guillielmo di liiagio, Vito di Marco, Matteo di 
Giovanni, Domenico Beccafumi, Bernardino di Giacomo, Pe- 
legrino di Piętro, Giacomo di Piętro Galio i Giovanni Anto- 
nio Marinelli wykonane. (Speth: Die Knnst in Italien). W ko- 
ściele Św. Piotra w Rzymie są mozaiki z obrazów Rafaela 
Transfiguracyj cztery razy większe od oryginału, Domini- 
kina św. Hieronim i Guercina St. Petronela robione w XVI 
wieku, a w Wiedniu u Minorytów: Ostatnia wieczerza po- 



3G6 



dliifc Leonarda da Vinci, — a wyglądają d(jtąd tak świeżo 
jakby dopiero co skończone były. 

Mozaiki używano we Włoszech od |)Oczątkii clirześciań- 
skiej sztuki aż do XII[ wieku, dopóki malowania frr-sco Jej 
nie zastąj)ily. 

Najdawniejsza wiadomość o mozaikacli znajduje się 
w starym testamencie w księdze Ester, gdzie opisany jest 
zamek królewski w Susa, w którym chodnik różnokolorowemi 
kamieniami był wykładany. W Grecii dopiero za czasów 
Diadocliów używano mozaik i tak w mieszkaniu Demetriosa 
z I^haleron Ijyły mozaikowe podłogi; w budowlacli króla 
Hiero II ze Syrakuzy; podłoga w świątyni Zeusa w Olimpii 
w Pronaos, odnaleziona dopiero przy wykopaliskach fran- 
cuzkiej ekspedycii w r. 1829. Od Greków przejęli Rzymianie 
sztukę wyrobu mozaik i to pod Sullą, który w Rawennie 
w świątyni Fortuny posadzkę mozaikową wyłożyć kazał. 
W Pompei znaleziono wiele prawdziwie artystycznie wyko- 
nanych mozaik. Znany jest pergameński artysta mozaik 80- 
s o s , który wyrabiał posadzki mozaikowe, na których przed- 
stawione t)yły stoły i potrawy powywracane, jakby się po 
uczcie miały stoły z nakryciem i potrawkami wywrócić. Naj- 
sławniejsze mozaiki, jakie z dawnych czasów się do dziś- 
dnia przecłiow^ały, są: gołąbki w muzeum kapitolińskiem 
w Rzymie i bitwa Aleksandra pod Issos znaleziona w Pom- 
pei, a znajduje się oł)ec.nie w muzeum pompejańskiem w Nea- 
polu. Wykopana dopiero w r. 1831 w Casa del Fauno, jestto 
jedua z najpiękniejszych mozaik, jakie istnieją na świecie 
ze zabytków starożytnej sztuki, opisał ją obszernie J. Over- 
beek w dziele swojem Pompei. Na dwóch ślicznycli mozai- 
kach odgrzel)anycli w Pompei, przedstawiających pról)y tea- 
tralne, znajdują się nawet napisy wykonawcy: Diosknrides. 
Sławne mozaiki dawniej wyral)iane widzimy także w Kon- 
stantynopolu w kościele św. Zofii między VI a XIV wiekiem 
wykonane i w pałacu Sułtana, na kościele św. Marka w We- 
necii szklanne mozaiki. Cały ten kościół posiada 40.000 stóp 
kwadratowych mozaiki na sobie, jestto więc prawdziwy skar- 
biec sztuki bizantyjskiej w mozaice, pochodzącej jeszcze z X 



307 



wieku; iniaiinwieie z X wieku pocliodzi tam mozaika we- 
wnątrz kościoła ponad wcliodowemi drzwiami, przedstawia- 
jąca Chrystusa w pośrodku Marii i św. Jana. (Burgiiardt : 
Cicerone). Udział w tycłi mozaikowycłi robotach brał prze- 
ważnie Grek Apolonius w r. 1225. W kościele św, Wita 
w Pradze wykonane mozaiki jirzez włoskicłi artystów-, w ka- 
tedrze w Monreale w kościołacli w Rawennie, Palermie, Rzy- 
mie i inne. W kościełe św. (Jereona w Kolonii jest posadzka 
mozaikowej roboty z XI jeszcze stulecia i dotąd dobrze za- 
chowana; przedstawia ona sceny z życia, Dawida, Józeta, 
Jozueg'0 i Simsona. We Florencii był w drugiej połowie XIII 
wieku sławny artysta mozaiki Andrea Tafi, zmarły 1294 r., 
około 1300 r. Gaddo Gad di. W rzymskich domach nawet 
łłiedniejszych właścicieli już na progu, zanim gość wszedł 
do domu, stało mozaikową robotą wykładane „Salve" witaj, 
w pokoju samym zaś znajdował się napis wykładany mo- 
zaikową robotą: Cave canem, to znaczy : strzeż się j»sa. Naj- 
lepsze zaś mozaiki są braci Zukkatych z połowy XVI wieku. 
W XVIII wieku wsławili się mozaikowemi robotami we Wło- 
szech Leoni w Wenecii i Pompeo Sal vi ni w Urbino, 
a w XIX wieku Alessandro Salviati. Kapłan Teotilus, pi- 
sarz XI wieku, w^ dziele swojem o Sztukach rozmaitych (tłó- 
maczonem na polskie przez Teotlla Żebrawskiego), pisze 
o szkle greckiem do zdobienia wyrobów mozaikowych. Na 
posadzki mozaikowe używano tylko takich wzorów, które 
bez względu na stanowisko widza pozostają jednakowe. Jak 
n. p. wzory geometryczne, arabeski , rośliny, i t. p., zatem 
architektonicznych ornamentów, widoków itp., po których cho- 
dziłoby się niepewnie, nie używano. Mozaiki drewniane zo- 
wiemy intarsią. W tej gałęzi odznacza się w naszych cza- 
sach Chudziński w Warszawie. 



Mundury. 



Wojskowe mundury austriackie wyrabiano przy końcu 
XVIII wieku w Jarosławiu. 



368 



Munsztuki. 

Różne gatunki wędzideł, czanek. podbródek, skacyj 
i munsztuków dla lvoni, jakich u nas w XVI wieku używano^ 
podaje Dorohostajski w swojej Hippice czyli księdze o koniu 
w drzeworytach, dziele wydanem w Krakowie w r. 1603, 
któreto przedmioty po największej części u nas w kraju przez- 
ślusarzy wyrabiane były. 



Murarstwo. 

w kodeksie Baltazara Bema, znajdującym się w biblio- 
tece uniwersyteckiej w Ivrakowie, znajduje się statut mura- 
rzy z r. 13(37, który także przedrukowany został w nionu- 
mentalnem dziele Essenweina o Krakowie, gdzie także po- 
dane są nazwiska murarzy i kamieniarzy krakowskich od 
r, 1368—1600, w-edług* dawnych aldów miejskich, między 
którymi są także Włosi, którzy do Polski w^ XVI wieku przy- 
byli i po największej części w Krakowie osiedli, a które tu 
wymieniamy : 

1368 Stephanus, magister murorum, zwany po pol- 
sku murmaj ster; 1389 Peter, murarz lv.ościoła Bożeg:o Ciała ; 
1395 — 1397 murarz Werner, mistrz kościoła Panny Marii; 
1399 układ z mistrzem Piotrem o budowę nowej zakrystii; 
1442 układ z mistrzem Crip serem murarzem z Kazimie- 
rza, o zasklepienie chóru w kościele Panny Marii; 1450 Woj- 
tek, murarz, podejmuje się pokryć dachówką dom (Schlaf- 
haus) obok kościoła św. Stanisław^a na Skałce; 1455 Mar- 
cin, murarz z Kazimierza, ma postawić nową faciatę przy 
tymże kościele; 1474 Marcin Proszka, murarz, 1521 Be- 
nedykt albo Bartosz, murarz Jego królewskiej Mości; 
1525 Antonius Italus, murator regius; 1549 Mathias Gu- 
czy, Italus murator; 1552 Providus Tomasz Lwowczyk, 
murator regius (królewski murarz); 1556 Aleksander et 
Gabriel, Itali muratores; 1558 Thomas, Italus murator;. 



360 



1560 Peter, Włoch, murarz z Kazimierza; lo62 Joann es 
Senensis, Italiis murator S. reg-. ^laj.; 1562 Paul Maurer, 
Peter j\r e z a k , Italus murator, Aleksander (i u c z y , murator 
Italus de Florentia; 1563 Leonard z Kazimierza; 1586 Bap- 
tista Caravelli. Na kościele w Pabianicach z tyłu na ze- 
wnątrz naprzeciw wielkich drzwi przechowało się dotąd na- 
zwisko murarza, który ten kościół murował, a może i plan 
na niego rysował: Jakul* Fuski, murarz krakowski 1585 
i monogram jego, l^tóry stanowi krzyż z przedłużonem dol- 
nem ramieniem ]trzecięty motyką. Podajemy ten monogram, 
bo może się według' niego uda znowu gdzie odkryć jaki ko- 
ściół jego roboty. AV r. 1385 był w ICrakowie murarz Cypser, 
który tam budował kościół Bożego Ciała; w r. 1305 zaskle- 
piał tam nawy przodkowe kościoła Panny Marii murarz Piotr 
Werner z Pragi. Za czasów Władysława Jagiełły byli w Kra- 
kowie nnirarze : H i n c z a i j akiś Jan, Marcin, Stani- 
sław i Jakusz, o których rejestra skarbowe Jagiełły z r. 
1388 — 1417 (wydane przez Al. Przezdzieckiego) wspominają. 
Jan Salmonowicz ukończył w r. 1521 nuirowanie wieży 
nad l\apitularzem lś.atedry krakowskiej, w której zawieszono 
dzwon i zeg'ar. W r. 1425 murował w Gdańsku Claus Swe- 
der kościół Panny Marii za wynadgrodzeniem rocznem 30 
marek i tygodniowym dodatkiem 1 marki, jakoteż wolnego 
mieszkania. Po nim objął budowę Nicolaus Zyttowe, a po 
nim Steffens. W r. 1357 Swaczke, w r. 1383 Claus Vos 
i Henryk Hoppe, w r. 1421 Piotr Zomerfeld, a w r. 
1424 Mikołaj Tyrold l)yli mistrzami murarskimi w Gdańsku. 
(Hirsch). Albin Schultz wymienia kilku wrocławskich mura- 
rzy z XIV i XV wieku i tak: Andris Połener, der Maurer 
1385, Niclos I^emberg, der Maurer 1408, Caspar Olssner, 
Maurer 1495. Benedykt (murator), pracował olvoło r. 1525 
na Wawelu. Maciej Podg-órski murował w r. 1725 kościół 
fjirny w Wyszogrodzie. Za czasów Stanisława Augusta zo- 
stał w r. 1783 ratusz poznański staraniem jenerała Kazimie- 
i^a Raczyńskiego naprawiony i nowa wieża na nim posta- 
wiona przez murarza Antoniego Hej na i cieślę Jana Ner- 
gera, według planów warszawskicli architektów. Murarzami 

24 



570 



słynęły oddawna miejsca : Ogrodzieniec i JSieniawa. Więcej 
iniirarzów nie wymieniamy, gdyż nie l)yło w Połsce miasta, 
gdzieby nie było i murarzy i^rajowców. Dodać tyll^o winniśmy, 
źe w dawnycli zapisacli miejslśich nieraz trudno rozróżnić 
murarzy od kamieniarzy, a nawet od budowniczych. 



Muśliny. 

Muślinów i cliustek z indyjskiej l);iwelny l)yl;i fabryka 
Potockich w Niemirowie w XVni wieku , a w I'abianicacłi 
z początku XIX wieku. 



Mydło. 

Sławne mydełka wyra])iano jeszcze w XVI wieku w Ika- 
rze, bowiem Mikołaj Rej mówi o tycli mydełkacłi: ,.W łaźni 
gorzałeczka, a harskiem mychlklem g-rzl)iet nacierają". Z po- 
czątku XIV wieku było w Płocku 4 mydłarzy. W r. 1553 
l)ył w Krakowie Mikołaj (Irosz, w r. 1588 Jerzy Ryszkie- 
wicz, a w r. 1619 Wałenty Wiśniowski mydlarzem; 
w r. 1804 t)yło tam 5 mydlarzy. Za Jana Kazimierza był we 
Wschowie cecłi mydlarski. W r. 1652 miał Krzysztof S z we- 
ryn mydłarnię w Kobylinie w Wielkopolsce, a w r. 1490 
jakiś Maciej mydłarnię w Nowym Sączu. AV r. 177() było 
w Lesznie 6 mydlarzy. Była także fal)ryłva mydła w Ko- 
l)yłcc pod Warszawą przy końcu XVIII wieku, fabryka ta 
należała do starosty Unruh i współzawodniczyła z rosyjskiemi; 
roczna produkcia dochodziła do 1000 beczek. Około r. 178*) 
ł>yła w Poznaniu fabryka mydła czarnego. Z początku XIX 
wieku była fabryłca mydła w Kamieńcu Podolskim, w Lubli- 
nie, Łowiczu, Osiczkacl), w Sawraniu, Żarnowcu, Orochowie, 
Włocławku, ICaliszu, Radomiu, Tomaszowie, Kutnie, Łęczycy 
i w Warszawie Karola Rósłera. W r. 1827 było we Lwowie 
21 mydlarzy. 



371 



Naczynia drewniane. 

Wyrabiano w XMII wieku w Przedborzu nad Pilicą; 
także wyroby huculskie naczyń drewnianych zpod Delatyna 
słvna oddawna. 



Naczynia kamienne. 

(Obacz : Garncarstwo). 

Naczynia kuchenne żelazne. 

Wyrabiano w XVIirw'ieku w Pomykowie, Suchednio- 
wie i w Końskich Wielkich ; cetnar naczynia kuchennego 
z laneg'0 żelaza kosztował wówczas 29 zlt. Z początku XIX 
wieku w Mizuniu niedaleko Stryja w rządowej hamerni. 
W r. 1828 założył Karol Miinter w Warszawie fabrykę wy- 
robów metalowych i lakierowanych , którato fabryka wyra- 
biała także aparaty gorzelniane, parowe, aptekarskie, naczy- 
nia kuchenne i t. d. 



Naparstki. 

Xai)arstki wynalazł w r. 1G84 złotnik Mikołaj Benscho- 
ten w Amsterdamie. W 40 lat później zaczęto je wyrabiać 
w Ang-lii, we Francii i ztamtąd dostały się i do Polski. Z po- 
czątku noszono je na wielkim palcu (Daumen). (Neue illn- 
strirte Zeltung vom 2. November 1884). 



Narzędzia rolnicze. 

Narzędzia rolnicze, jak n. p. motyki, ło})aty, grace, sie- 
kiery, topory, świdry, łańcuchy żelazne, nawTt kosy i sierpy 

24* 



372 

wyrabiali u nas kowale. Nazwiska wielu takich kowali z XVI 
wieku przechował nam dokument pisany własną ręką Josta 
l.udwika Dyea, zwanego u nas Deciuszem, sekretarza Zy- 
gmunta Augusta; jestto rejestr utrzymywany z lat 1563—1567^ 
w którym zajusane są wydatki na rachunek i z polecenia, 
króla czynione. Ciekawy ten dokument, który jest dalszym 
ciągiem rachunków tegoż Deciusza, umieszczonych w Pa- 
miętniku warszawskim z r. 1815, był w' posiadaniu śp. Hie- 
ronima Łabęckiego, zasłużonego badacza i górnika i z niego 
też przytoczył Łabęcki w dziełku swojem ; Pogadanki o kra- 
joicem żelazie i stall *), (na str. 29) kilka wyjątków, z któ- 
rych nie omieszkaliśmy korzystać. I tak przytaczamy tu 
z niego kilka nazwisk na dowód, że rzemieślnicy ci byli 
łu-ajowcy: Mateusz Płachetka, kowal z Sikorki, wioski 
pod Olkuszem, wykonał dla króla do Wilna 120 łańcuchów 
żelaznych, każdy po lOO łokci długości wagi 38 cetnarów; 
zapłacono po 2 zlt. za łańcuch; 79 tojłorków po 19 gr. jeden; 
220 bindasów (czyli pierzchni, skweresów) po 8 gr. ; 1062 sie- 
kier po 5 gr. , 1111 grac po 4'/,^ gr. , 414 łopat po 4 gr., 
887 motyk po 4 gr. ; narzędzia te potrzebne były przy wzno- 
szeniu l)udowli w stolicy Litwy i do kopania jakiegoś wiel- 
kiego stawu. Inni kowale byli: Baltazar Kzączka, Grze- 
gorz Załuszowski, Wojciech Zaborowski, Walenty 
Iv m i t a , Stanisław Gomółka kowal z Lanckorony, Józef 
Sobański z Wyszogrodu. Jan Mas tek z Wiślicy, Sewe- 
ryn Staro wiejski ze Starej Wsi na Spiżu, Stanisław^ Kar- 
wacki z Makowa. Powyższy dokument wymienia także kilku 
stelmachów czyli wożników i tak: Marcin Kink z Przemy- 
śla, Wojciech Dwojnowski z Urzędowa, Andrzej Kłęcznik 
z Bodzencina, Piotr Iwanowski z Iwanowic, Andrzej Ii o j- 
czyk ze Sandomierza. W innych rachunkach Deciusza dru- 
kowanych w Pamiętniku, warszawskim z r. 1815, wymieniono 
także wiele nazwisłv rzemieślników polskich z czasów Zy- 
gmunta Augusta, które nie omieszkaliśmy w niniejszej pracy 
zużytkować. W r. 1000 był Jan Koza pilnikarzem w Kra- 



') Drnkowanem w Warszawie 1850 r. 



373 

kowie. Pilę miał pierwszy wynaleźć Daedalos, któremu za 
myśl do tego wynalazku posłużyła szczęka z węża, według 
której naśladował piłę z żelaza, którą drzewo piłował. (Klemm : 
Cidturgascliiclite) . Rozmaite narzędzia kosztowały przy końcu 
XVin wieku: siekiera dla wojska stalowa <! złt., motyka 
4 złt., łopatka liolenderska 3 złt. (sąto ceny z fłibryk Mała- 
chowskicli w Końskich i Białaczewie). 

Wyrabiano także narzędzia gospodarskie w XVIII wieku: 
w Maleńcu majętności Jacka Jezierskiego, w Miednicy na- 
rzędzia żelazne, w Lubaszy Wielkiej na Polesiu i w Pomy- 
kowie; a z początku XIX wieku w Kuźnicach sprzętowych, 
AT Pstrążnicy, w Błocie i w Berezowie blizko Suchedniowa, 
^dzie także wyrabiano narzędzia wojsl^owe, jak: bagnety, 
ostrogi, tasaki, podkowy, łyżki żelazne l^ute i inne naczynia 
blaszane; wreszcie w Dąbrowej około r. 1833 i w^ Warszawie 
we fabryce braci Ewans, a później Lilpopa i Rau, założonej 
w drugim dziesiątku XIX wieku; także i we fabryce rządo- 
wej w Warszawie na Solcu ; w Białogoni pod Kielcami i w Drze- 
wicy pod Opocznem. (Obacz także: Wyroby żelaznej. 

Nici. 

Nici wyrabiano w Kadymnie w XVin wieku. 

Nożownicy. 

w r. 1513 mieli nożownicy w Kole nad Wartą osobny 
€ech, potwierdzony przez Zygmunta I. W Krakowie był w r. 
1448 Marcin Czech mieszczanin nożownikiem, a w r. 1505 
tamże Paweł Priwel i Jakub Gębicki nożownikami. W Pa- 
bianicach niedaleko Sieradza ustanowił król Zygmunt August 
przywilejem z r. 1555 cech nożowników, także w Sochacze- 
wie był W' XVI wieku cech nożowników. W XVI wieku mieli 
w Krakowie nożownicy jedne basztę do obrony, musiała ich 
zatem niemała liczba tam przebywać. Nożownicy byli także 
w Łucku w XVI wieku, a w Kętach w XVIII wieku. W Płocku 



374 



był z początku XIV wieku jeden nożownik, a we I^wowie 
w r. 1827 było o nożowników. W Warszawie powstał w r. 
1842 zakład wyrobów nożowniczy cli Schulera, którego 
roczna pnidnkcia wynosiła około 10.000 rubli. 



Obicia. 

a) Jedu-ahne obicia wyrabiano w XVIII wieku w Grodnie 
we fabryce Tyzenhauza, w Przeworsku i w Różanej 
Aleksandra ks. Sapieliy. (Obacz: Wyroby jedwabne). 

b) Płócienne obicia na ścianę wyrabiano w XVIII wieku 
w Nieniirowie we fabryce Potockich, na Pulkowie pod 
Maryinontem we fabryce Leonarda i Senapiusa i w War- 
szawie w Dworku Pijarskini przy ulicy długiej pod Nr o89. 

c) Papierotce obicia z malowaniami pochodzą z Cliin. 
W Europie zaczęto ich używać w Anglii i Francii do- 
piero w XVII wieku. Wzory na tych tapetach drukują 
się grawirowanemi walcami. U nas papierowe obicia 
wyrabiano w Warszawie w XVni wieku przy ulicy 
długiej w Dworku Pijarskini Nr 589 ') ; później av r. 1827 
powstała tam fabryka Rahna, a w r. 1831 fabryka 
sukcesorów Rahna, Vettra i Spółki. W r. 1842 po- 
wstała tal^aż fabryka w Zgierzu pod firmą braci Moes^ 
a w r. 1850 trzecia w mieście Warszawie pod firmą 
Karola Wilhelma Mo es. Obicia Vettrowskie stały na 
równi z wyrobami naj pierwszych fabryk angielskich, 
francuzkich i niemieckich i ocenione były na wystawie 
londyńskiej z r. 1851, a rozchodziły się nietylko po 
królestwie, ale i cesarstwie rosj^jskiem. Przy końcu pa- 
nowania Augusta III kosztował łokieć obicia papiero- 
wego 1 złt. Wyrabiają także w Czestochowej obicia 
papierowe. (Obacz także: Szpalery). 

d) Skórzane obicia czyli tapety wyrabiano dawniej w Gdań- 
sku i w Krakowie; okazy z nich znajdują się między 

') Dziennik haiuUoinj z r. 178G i 1791. 



375 



imiemi w gabinecie archeologicznym, w akademii umie- 
jętności i bractwie miłosierdzia w Krakowie, ostatni z nich 
przedstawia krzesło pięknie rzeźbione, ol)ite różnobarwnym 
i złoconym kordyl)anem, pochodzi z XVI w. i jest daro- 
wane bractwu j)rzez Mikołaja Zebrzydowskiego. Hr. Ale- 
ksander Przezdziecki posiadał dwa krzesła obite skórą, 
wyciskaną, złoconą i srebrzoną z cyfrą A. R. pod koroną, 
należały bowiem do króla Augusta II i pochodzą ze zamku 
morycburskiego w Saksonii. P. Antoni Sznajder archeolog 
zmarły we I^wowie ])osiadał w swoim zbiorze kilkanaście 
okazów białej irchy, na której w najpiękniejszych kolorach 
drukowane są wzory, naśladujące tkaniny dawnycli per- 
kalików w j)rążki i innych prasowanych skór wzorzystych 
zdobnych kolorami i złotem, których używano do różnych 
obić ściennych, na meble, czapraki itd. Miały one być wy- 
rał)iane na l^okuciu, zkąd szły nawet na wscliód w XVIII 
wieku. W Kutach wyrabiali w dawnych czasach Ormia- 
nie z kozich skór oł)icia na meble złotem wyciskane. 
W pierwszej połowie XIX w., była w Warszawie fabryka 
Heinzego robót rzeźbiarskich i złoconych, gdzie wytła- 
czano i pozłacano skóry na sposób sztuki średniowiecznej 
w najrozmaitsze desenie, fabryka ta powstała w r. 1831. 
Tapety skórzane pochodzą z arabsko-maurytańskiej tra- 
dycii, zkąd ta sztuka przeszła później do Hiszpanii 
w Kordowie i Barcelonie, gdzie je jeszcze w XIV wieku 
wyrabiano. Później wyrabiano tapety skórzane we Wło- 
szech w XVII wieku, w Anglii, Niemczech i Polsce 
w XVII wieku. AV XVIII wieku sztuka ta upadła, a obe- 
cnie znowu się podnosi. Obicia talde kordybanowe wy- 
rabiano ze skór cielęcych, baranich lub koźlich, które 
moczono w Dębniku i dobrze wyprawiano a potem wy- 
ciskano w deseń Avypukły, który także niekiedy posre- 
brzano, pozłacano lub farbami malowano. Nazwa kordy- 
banu pochodzi od hiszpańskiego miasta Korduby, zkąd 
się początkowo ten wyrób rozchodził. W XVII wieku 
fabrykowano także obicia w Wenecii, Anglii, Flandrii 
a szczególnie w belgijskiem mieście Mechlinie. 



376 



Obuwia. 

Aziaci w najdawniejs/ycli czasach i dotąd najlepszą 
skórę wy})ra\viali. Kordyhan pochodzi od miejsca KorcJuby 
w Hisz])aiiii, g"dzie teg-o rodzaju skórę najpierw zaczęto wy- 
rabiać; Francuzi też szewców nazywają Cordonierami dlateg'o, 
że dawniej we Francii tylko kordybanu na buciki używano. 
Safian najlepszy wyrabiano w Lewancie, dotąd nie można 
mu wyrównać. Oprócz Hiszpanii wyrabiano oddawna kordy- 
ban w Kosii; w Polsce i w WęgTzech. Szagryn j)ocliodzi z per- 
skiego Sagre, a wyrabiano g'o najpierw w Persii, Turcii, Al- 
gierze i Tripolis. AVyn;dazek juchtu pochodzi także z Azii, 
obecnie zaś wyrabiają najlepsze juchty w Rosii i na Litwie. 
(Sempcr: Ber Stil, tom 1). Hr. Tyszkiewicz znalazł raz koło 
Kiernówka w grobie ])rzedhistorycznym siedzący szkielet męż- 
czyzny, który pod nogami miał parę podeszew skórzanych; 
jedna z nici) za dotknięciem się jej, w proch się rozsypała, 
a druga na której widać jeszcze szwy, znajduje się obecnie 
w muzeum w Wilnie. Widzimy z tego od jak dawiendawna 
wyrabiano u nas już skórę na podeszwy. Z czego zaś wyższą 
część obuwia dawniej wyrabiano, nie wiadomo, bo w ża- 
dnym przedliistorycznym grobie śladu z nich nie ])ozostało ; 
zdaje się jednak, że to musiały l)yć chodaki albo łapcie ro- 
dzaj sandałów plecionych z łyka lipowego, albo gałęzi wierz- 
bowych, które w grol)ach naszych czasów nie dotrwały, a ro- 
bili sobie sami, nie potrzebując do tego szewców. 

Najdawniejsze obuwie, jakie jeszcze na starożytnych 
ponmikacli greckich widzieć można, składało się z podeszwy 
z wołowej skóry przymocowanej rzemieniem do nogi, czasem 
wkładano w środek i korek, liyłyto właściwie dzisiejsze 
sandały. Na n)uracli Teł) znaleziono wizerunki wyrabiaczy 
sandałów; w Orccii i Rzymie grały one główną rolę. Św. Ana- 
niasz współcześnik św. Marka ewangielisty był uważany za 
patrona szewców. Mistrz norymberski Hans Sachs l)ył szew- 
cem. Dopiero późinej powstały obuwia ze skóry lub filcu. 
W Xni wieku noszono spiczaste obuwie; w XIV i XV w. 



377 



zakrzywione jak dzioby; w XVI wieku szerokie jak nie- 
dźwiedzie łapy; w XVII wieku ze złotemi rozetami i czerwo- 
nerai obcasami, a później z klamerkami. W Berlinie istniał 
już cech szewców od r. 1284. Według podań najdawniejszych 
kronikarzy naszych, mamy ślady istnienia szewców w Kra- 
kowie jeszcze za czasów Krakusa, wiadomo bowiem że Kra- 
kus z porady szewca Skuby, kazał nadziać skórę cielęcą 
siarką i naprzeciw smoczej jamy ją położyć, którą smok 
rzeczywiście pożarł i zginął. Byłby to najdawniejszy ślad 
istnienia szewców w historii narodu naszego. W Polsce sławne 
obawia wyrabiano oddawana w AYarszawie, Ostrołęce i Za- 
kliczynie. Przywilej Bolesława Wstydliwego z r. 1257 wspo- 
mina już o szewcach w Krakowie, a w r. lo',l2 s))otykamy 
się już z cechem szewskim w Krakowie. W r. 1318 Bole- 
sław II Icsiąże mazowiecki dozwala już szewcom warszaw- 
skim sprzedawać obuwie ich wyrobu w okręgu dziesięcio- 
milowym bez żadnej opłaty. W kościele N. Panny av Lignicy 
ślązkiej znajduje się dodziśdnia obuwie św. Jadwigi, małżonki 
ks. ślązkiego Henryka Brodatego z XIII wieku, które ona 
odwidzając chorych i ubogich ])od pachą nosiła, a sama 
boso chodziła; rysunek tego obuwia znajduje się w Tij^odniku 
ilustr. z r. 1867 N. 418. Krakowskie obuwia w średnich 
wiekach poszukiwane l)yły nawet przez Anglików, którzy je 
nazywali ,.crucorKs''. Daleko musiały b3'ć znane owe różne 
rodzaje krakowskich butów, jak skoro niemieccy archeo- 
logowie jak Otte {Wih-terhnch) podają, że w końcu XV 
i mx początku XVI wieku ])rzejęto z Krakowa modę wyra- 
bianych tam trzewików spiczastych (ScJniabelscJmhe, paulai- 
nes). W Krakowie istniała ulica szewska jeszcze w XIV w., 
musiało więc wówczas wielu ich tam zamieszkiwać. Jak licz- 
nych Kraków na początku XVII wieku musiał mieć szewców, 
dowodzi ta okoliczność, że kiedy z innycli rzemiosł wybierano 
tam ])0 dwócli cechmistrzów czyli starszych, ze szewców 
i krawców obierano po sześciu. Sztum był jeszcze za czasów 
Icrzyżaclcich siedzibą szewców, jak Kiszpork siedzibą kraw- 
ców zakonnych. W r. 1378 był w Gdańsku Tydeman Echar- 
dus starszym stowarzyszenia szewców. Wiewiórka był 



.'378 

nadwornym s/.eueeni króla Zyg-nuinta Augusta (Golęłjiowski: 
Domy i dwor/j str. 101). W r. 1564 było w Mławie 225 
szewców; w XVI wieku Jedlińsk, ]\rasnystaw i Błonie i)ro- 
wadziły znaczny liandel obuwiem ; Moraczewski Jędrzej pisze 
w swojej Polsce av złotym wieku, że w XIV wieku mieszcza- 
nie i rękodzielnicy jeszcze dobra ziemskie posiadali ; akta 
miejskie wykazują, że we Lwowie szewc Barnabasz był 
dziedzicem Iwankowa, a Eufrozyna córka rzeźnika i bur- 
mistrza Brzezia miała Andryjanów i jedne trzecią część 
Łowczyc. Kazanów słynął z wyrobu trzewików dla kobiet. 
W Poznaniu w XVI i XVII wieku szewcy zamieszkiwali 
przedmieście św. Wojciecha. W r. 1549 był w Poznaniu szewc 
Maciej J arczal^. Maria Leszczyńska córka l>:róla Stanisława, 
a zona Ludwika XV króla francuzkiego w żadnych innych 
ti'zewikach chodzić nie mogła, tylko w tych, które były 
w Lesznie przez szewca Z i m m e r ra a n n a dla niej robione ; 
co rok więc szły pudła z trzewikami z Leszna do Paryża 
dla królowej. (Obacz Niemcewicza: Podróż do Wielkopolski 
i tilązko). Ciżmy przejęliśmy z Węgier i weszły u nas w uży- 
wanie za Zygmunta III. W Przemyskiem słynie oddawna 
wieś Krukienice z samych szewców, nazywano nawet da- 
wnego właściciela tej wsi p. Drohojowskiego „panem na trzeeh- 
set szewcach" (Obacz Wincentego Pola: Sejmik w Sądowej 
Wiszni). 

Najstarsze księgi i rachunki miasta Krakowa i)odają 
nam ceny, jakie płacono za obuwia i inne artykuły w r. 1478. 
I tak kosztowały: trzewiki (trepki) zwyczajne 2 gr., dla 
dzieci po 1 gr., dla żołnierzy (> gr. Garbarze od większej 
skóry brali 3 gr. od mniejszej 2 gr. Trzewiki pańsłde po 
12 gr., sług pańskich po 8 gr., kmiece po 7 gr., para ^.bo- 
tornm"' po 4 gr. ; para strzemion zwyczajnych 2 gr., le- 
pszych .'} gr. 

Inne artykuły tak płacono: skóra wołowa większa 14 gr., 
100 drzew okrągłych 1 '/» gT., kopa budowlanych okrągłych 
(3 gr., kopa dachówek 10 gr. Łokieć płótna szwabskiego 
3 gr., sukna brukselskiego krótkiego 20 gr., długiego łyń- 
skiego 14 gr., krótkiego łyńskiego O gr., angielskiego 14 gr.. 



379 



kortu łokieć 12 gr., sukna ś\vidnickieg'o 4 gr., wroehiwskie^o 
dhigieg'o o gr., krótkiego 4 gr., białego i siwego krakow- 
skiego 2 gr. 4 den., łvrakowska baja 11'/,, gr. i t. d. (Da- 
wniejszy grosz jednak znaczył tyle co dzisiejszych około 10 gr.). 

Najsławniejsze obuwia wyrabiali w Warszawie przed 
r. 1780 Niemiec Ra u cli, dwaj bracia Mendle Anglicy 
i Kwiatkowski ; obuwia warszawskie rozchodziły się do Rosii, 
Berlina, Drezna, Wiednia a nawet I^aryża. Z początku XIX 
wieku sławne trzewiki damskie robił szewc Jakub Smulski 
i został nawet za swoje wyroby nadwornym szewcem cesa- 
rzowej rosyjskiej, a Sakowski Polak był nadwornym szew- 
cem Napoleona I. Najznakomitszy szewc w Warszawie w XIX 
wieku był jednak Jan Muller, zrobił on na wystawę war- 
szawską z r. 1857 buty ważące tylko 22 łutów; warstat 
swój prowadził od r. 1832. Dobre obuwia y.yrabiali tam także: 
Frydryk Ja eg er i Franciszek Hermann (obuwia nięzkie) 
a Franciszek Piotrow^ski (obuwia damskiej. 

lviedy mowa o szewcach warszawskich, nie można po- 
minąć dwóch dobrze krajowi zasłużonych obywateli : Kiliń- 
skiego i Hiszpańskiego szewców warszawskich. Sławne ł)yły 
także oddawna warszawskie damskie trzewiczld, mianowicie 
z początku XIX wieku tam wyrabiane. Obuwia ordynaryjne 
dla włościan wyrabiano w zeszłym wieku w Rybotyczach, 
w Kulikowie, w Kazanowie w Radomskiem, w Buczaczu, 
w Dawigródku na Litwie i w Pruchniku. 

W r. 1718 płacono w Krakowie za parę butów z pod- 
kówkami dla wojska polskiego 3 złt. 15 gr. W r. 1767 koszto- 
wały w Warszawie na ówczesne pieniądze buty z czerwonej 
kajsarskiej i żółtej skóry 20 złt. 12 gr., buty robotą czarną 
polską, sakowe czarne 10 złt. 15 gr. Trzewiki drojetowe 
9 złt., trzewiki z pięknej szlichtowanej skóry 5 złt. Buty 
z dwiema podeszwami i cholewami, długie rybackie juchtow^e 
13 złt. 15 gr., buty chłopskie o jednym szwie 8 złt., o dwócli 
szwach 7 złt. Buty cliłopskie z podlejszej skóry G złt. Komi- 
sariat wojenny robiąc w r. 1794 zakupy dla wojska płacił 
parę łnitów po 12, 13, 14 i 15 złt. (Korzona: Wewnętrzne 
dzieje Polski). 



380 



Ocet. 

z początku XIX wieku wyral)iano ocet w Płocku, Lu- 
blinie, Tarehominie koło Warszawy, Bydgoszczy, Chrzanowie; 
w Lublinie wyrabiano rocznie GOO garncy octu ; w XVTII zaś 
wieku w Warszawie. 



Odlewnictwo. 

Za wynalazcę odlewnictwa z metalu we formach, uwa- 
żają uczeni Greka Teodorosa ze Samos, który żył około 700 
lat ])rzed Chrystusem, w lutowaniu zaś sławnym l)ył jeden 
z pierwszych Grek Glaukos z Chios żyjący około 690 lat 
przed Chrystusem. W Polsce istniało odlewnictwo jeszcze 
w przedclirześciańskich czasach, kiedy z kruszców lano bo- 
żyszcza, różne posążki i inne przedmioty. Sztuka robienia 
odlewów ze spiżu już na 700 lat przed Chrystusem t)yła na 
pewnym stopniu wydoskonalenia, o czem oprócz świadectw 
kronikarzy przekonywają nas liczne statuetki odnajdywane 
na całej ziemi przez Słowian od wieków zamieszkanej n. p. 
posąg Eadegasta w Retrze, o którym mówi Dytmar, iż był 
cały ze szczerego złota nader wytwornie odlany. W życiu 
Św. Ottona czytamy, że główne bożyszcze tamecznych Sło- 
wian w Szczecinie Trzygłótc zwane, jiodobnież ze złota 
kunsztownie było ulane, a które pomieniony biskup zabrał 
i papieżowi Honoriuszowi II do Rzymu posłał. Wszystkie te 
zabytki jednak gorliwość religijna pierwszych wieków chrześci- 
aństwa w interesie wiary poniszczyła, a temsamem archeo- 
logii i historii sztuki niepowetowaną krzywdę wyrządziła. 
Jeszcze w r. 1701 przy kopaniu rowów na fundamenta dzwon- 
nicy kościoła katedralnego w Czernichowie znaleziono ogromne 
bożyszcze cale ze srebra, z którego hetman iMazepa carskie 
wrota do cerkwi ulać kazał. Cóż powiedzieć o tem, że nawet 
w XIX wieku jeszcze podobne barbarzyństwa się dzieją! 
Wszakże krakowski kanonilc Sierakowski sam kazał z początku 



:]Sl 



tego stulecia wydarte już przed nim na zamku krakowskim 
z posadzek prześliczne bronzowe nagrobki na świeczniki prze- 
topić (Obacz Łętowskiego : Katalog biskupów). Taki sam los 
spotkał dawniejsze nagrobki katedry poznańskiej, kościoła 
Św. Jana w Toruniu, kościoła dominikańskiego w Krakowie, 
gdzie powydzierane zostały i uniesione różne pomniki krusz- 
cowe. W Żółkwi w grobach kościelnych była pyszna trumna 
latercynowa ze zwłokami hetmana Stanisława Żółkiewskiego 
z wyobrażeniem czynów wojennych hetmana i klęski cecor- 
skiej ; tę trumnę w nowszych już czasach proboszcz miej- 
scowy kazał stopić na świeczniki. Smutnoto bardzo, że nad 
takiemi drogiemi pamiątkami nie było opield w kraju, i nie 
było nilvogo, coby się za niemi ujął, a jeszcze smutniej, że 
są ludzie na takich stanowiskach, którzy nie mają na tyle 
poczucia obowiązku uszanowania podobnych pamiątek naro- 
dowych, a niszcząc takowe wydzierają do reszty karty 
historii. 

Z nastaniem chrześciaństwa odlewano dzwony, chrzciel- 
nice i inne kościelne naczynia, posągi, grobowce i nagrobki, 
podwoje, balustrady i t. p. Marcin Gallus wspomina, że Wła- 
dysław Hermann i Judyta żona jego wysyłali w r. 1085 do 
Św. Idziego do Francii, ze złota w Polsce ulany posąg dziecka, 
ze złota wybity kielich i różne aparaty kościelne w celu 
uproszenia przez niego potomstwa. Tenże Gall powiada dalej, 
że Bolesław Ivrzywousty dał Żelisławowi, który w boju z Mora- 
wianami rękę utracił, natomiast rękę ze złota ulaną. Lelewel 
wspomina, że jeszcze w połowie XII wieku, to jest w r. 1154 
odlano w^ Płocku drzwi, zapewne przez niemieckich z Magde- 
burga sprowadzonych odlewaczów, które się dawniej znajdo- 
wały w katedrze płockiej, a sprawione były przez biskupa 
płockiego Ałelisandra z rodu Dołęgów; drzwi te składają się 
ze 48 lanych obrazów różnych wielkości, na jednym z tycli 
obrazów u spodu przedstawionych jest trzech rzemieślników, 
twórców tego dzieła z icłi nazwiskami. I tak główny majster 
z cęgami i wagą ma napis łaciński: „Reąuin me fecit" 
i ruski: „master Nikwin me page", drugi majster z cę- 
gami, młotkiem i łopatką z napisem: „Master Abram", trzeci 



382 



majster, czy jak sądzi Lelewel, czeladnik z wiekszemi cę.uami 
i napisem: Wajzmiit; napisy są wszystkie ryte pierwotne 
łacińskie, dopiero ])óźniej dodane ruskie. Drzwi te z końcem 
XIV wieku dostały się do Nowogrodu i tam w cerkwi św. 
Zofii dotąd się znajdują i tam też napisy ruskie później wy- 
ryte zostały. Drzwi g-nieźnieńskie podług Lelewela odlane 
w Polsce między r. 1117 a 1130, jednak niewiadomo w któ- 
rem miejscu; NaruszeAvicz i I^ucian Siemieński sądzą, że 
w Kijowie, ks. Polkowski w swojem dziele: Katedra <jnin- 
źniasha (str. lOG) mniema, że może jaki duchowny artysta 
jest twórcą tych podwoi i przytacza jeden bardzo ważny 
szczegół przez niego odkryty co do tych ])odwoi gnieźnień- 
skich, na który dotąd nikt nie zwracał uwagi, mianowicie : 
na obu połowach podwoi, na czwartym obrazie od dołu, są 
lwie głowy z pierścieniami, według wszelkiego prawdopodo- 
bieństwa dorobione później ; otóż na skrzydle lewej strony 
ta głowa lwia ])rzykrywa jakiś kołowy napis, z którego wy- 
glądają czątki głosek: M. E. F. C. T. R. A. z tych cząstek 
głosek wnioskuje lvS. Polkowski, że tu był napis: Me fecit 
frater.. My sobie jednak pozwalamy powątpiewać o przyto- 
czonem znaczeniu tych głosek przez ks. l*olkowskiego, bo tam 
jest M. E. F. i t. d., a nie M. F. F. i t. d. dlatego oczeku- 
jemy lepszego rozwiązania znaczenia tych głosek przez rzeczo- 
znawców. Dalej powiada ks. Polkowski, że odlutowanie tej 
głowy i przylutowanie jej nanowo dla zupełnego odczytania 
napisu na niewieleby się przydało; bowiem przez szczerbę 
w tej głowie widać, że takowa przy lutowana jest nie na 
płaszczyźnie podwoi, lecz na wydrążeniu onych, które nie- 
zgrabnie w spiżu wycięto przez całą grubość tych drzwi. Ry- 
sunki tych drzwi podali: Rastawiecki i Przezdziecki we Wzo- 
rach Sztuki średniowiecznej, ks. Polkowski w swojej Katedrze 
gnieźnieńskiej, Raczyński w swoich Wspomnieniach Wielko- 
yolski, Przyjaciel ludu, ks. Pękalski w Żywocie św. Wojcie- 
cha i inne })isma ilustrowane, Lelewel zaś sam własnoręcznie 
ryto wał tak płockie jak i gnieźnieńskie drzwi i zamieścił te 
miedzioryty w osobnej rozprawie o tych drzwiach. Niemcy 
mają dawniejsze jeszcze •»<! tych drzwi, mianowicie w kościele 



OOi) 



W liildeslieini, które są w r. lOlo i uchodzą za najdawniejszy 
tego rodzaju zabytek i drzwi spiżowe kościoła v/ Augsburg-u, 
które pochodzą z r. 1045, po tych za najstarsze uchodzą 
drzwi gnieźnieńskie. Drzwi spiżowe w kościele w Środzie 
prowadzące do kaplicy Gostoniskich, odlane są w (Ulańsku 
w r. 1598 ])rzez Krzysztofa Oldendorfa, a drzwi spiżowe 
w kaplicy Wazów w katedrze krakowskiej odlewał w r. IGTo 
w Gańsku Michał Weinhold kosztem biskupa Trzebickieg'0, 
za które otrzymał KJ.OOK złt. Jan Wurzel bauer syn łkne- 
dykta ur. r. 15'.»5 umarł r. 1(589, odlewał w Norymberdze dla 
króla Zygmunta III, z kruszcu różne cenne przedmioty, Jest 
on twórcą pomnika pułkownika Hastwera, znajdującego się 
w kościele kaznodziejskim w Norymberdze, (wspominają 
o nim Rettberg w^ dziele SAvem: NUrnhergs Kunstlehen str. 181) 
Llibke i Fiissli, ostatni oddaje, że umarł w r. KioO, mając 
lat (31. Essenwein w swojem dziele o Krakowie wynnenia 
kilku odlewaczy z kruszcu, krakowskich, mianowicie : r. 1412 
Henryk L e i d m i t e r , r. 1 48 1 Piotr F r e u d e n t li a 1 , r. 1 432 
Hans Stoch se (Rothgiesser) ; Ulrich odlewał w połowie 
XY wielvu chrzcielnicę u N. P. iMarii w Krakowie, r. 1485 
Mathaeus (Rothgiesserj, r. 1485 Erard Cantrifusor, r. 1520 
Jod. Glatz był także zegarniLstrzem, r. 1529 Joannes Bux- 
meister (Rothgiesser), Joannes Pernus zmarły w' r. 1511 
cynownik (stannifusor). Grzegorz A Igaj er odlewał w pierw- 
szej połowie XVI wieku z ł)ronzu w Krakowie (Kraszewski: 
Iconotekd ). 

Jan Grzegorz Ramsteck uczeń Beckena av Norym- 
berdze odlewał z kruszcu za młodu w Polsce, później wrócił 
do Norymberg! i tam umarł w r. 1416; Niemcy nazywają go 
„Kunstgiesser", w^spomina o nim Dlabacz w swoim Kilnstler- 
leońkoiie. Antoni Arkusiński odlewał w Krakowie dla 
ks. Sebastiana Sierakowskiego z początku XIX wieku pomnik 
Kopernika z mieszaniny ołowiu i cyny ; jego są także piękne 
roboty trybowane, między intiemi obraz N. P. Marii z blacliy 
miedzianej, wybijany od ręki w kościele w^ Dolnej pod Kali- 
szem i antepedium do ołtarza P. Jezusa w Mogile pod Kra- 
kowem^ umarł w r. 1842. Sławne tace i puliary z cyny cyze- 



384 



lowaiie, wyrabiali w Norymberdze Marcin llarsclier z po- 
czątku XVI wieku i Kasper Endlerlein z początku XVII 
wieku podług- rysunków Franciszka Briota. 

Do najdawniejszych zabytków odlewnictwa w Polsce 
należą: chrzcielnica w kościele św. Krzyża w Krakowie przez 
Jana F r e u d e n t li a 1 a, a modelowana przez mistrza Jaku b a 
jak świadczy napis na niej się znajdujący. Na chrzcielnicy 
spiżowej z XIV wieku, znajdującej się we farze w liog-óżnie 
w Wielkopolsce, jednej z najstarszych chrzcielnic w Polsce 
zuajdnje się napis: „Conradus fecit". Chrzcielnicę znajdu- 
jącą się w kościele św. Anny w Krakowie, odlewał Jał^ub 
Erlicher przy końcu XVII wieku; chrzcielnica w kościele 
N. P. Marii w Gdańsku, jedna z najdawniejszych w Polsce, 
odlewana była w r. 1343 prawdopodobnie w Gdańsku; chrzciel- 
nica spiżowa w kościele św. Jana w Toruniu jest z XIII w. ; 
chrzcielnica spiżowa w katedrze gnieźnieńskiej : chrzcielnica 
ołowiana z XIV wieku w katedrze sandomierskiej ; cłirzciel- 
nica spiżowa z XIV wieku w katedrze w Lublinie; chrzciel- 
nica spiżowa w kościele farnym w Przevvorsl\.u w kształcie 
kielicha z napisem i r. 1400; chrzcielnica ze spiżu w kościele 
Karmelitów w Krakowie, ozdobiona herbami i postaciami 
Świętych pochodzi z r. 1425 z kościoła niegdyś św. Szcze- 
pana w lvrakowie; chrzcielnica spiżowa w kształcie kielicha 
z XV wieku u N. P. Marii w Krakowie; dwie kropielnice 
cynowe z napisami z XV wieku u N. P. Marii w KrakoAvie ; 
chrzcielnica spiżowa w kształcie kielicha z r. 1462 i postacią 
ks. Janusza Zatorskiego w kościele Zatorskim; chrzcielnica 
spiżowa w kościele św. Piotra i Pawła w Krakowie z tar- 
czami herbowemi, r. 1028 i napisem : Iste fons est fabricatus 
ad onorem Dei . . . All)ertns Vitricus eadem Eclesie, pochodzi 
z kościoła niegdyś Wszystkich Świętych w Krakowie; clirzciel- 
nica spiżowa z r. 1533 w kościele paczółtowickim w lvra- 
kowskiem ; chrzcielnica spiżowa w kościele św. Mikołaja na 
Wesołej w Krakowie w liształcie kielicha z r. 1536 ; chrzciel- 
nica spiżowa w kościele farnym w Nowym Sączu z r. 1552 
z monogramem; krata mosiężna z herbem Korab ł)iskupa 
krakowskiego Zadzika, zmarłego w r. 1(542, zamyl^ająca 



385 



kaplice św. Jana Chrzciciela w katedrze krakowskiej i t. d. 
Na wystawie starożytności av Warszawie r. 185() znajdowały 
się dwa małe tryptyki mosiężne, czyli ołtarzyki domowe, do- 
tąd powszechnie w Kosii używane z napisami słowiańskiemi 
cerkiewneni pismem lane w Kijowie w XVI wieku. 

W połowie XIX wieku odlewano żelazne wyroby w De- 
neszacli niedaleko Żytomierza, w Żarkach we faltryce Stein- 
kellera, w Białogoni, w Werdzirzu i w Warszawie: ^v ostatniem 
miejscu założył z początku XIX wieku Tomasz Moore Ew ans 
wraz z bratem swoim Andrzejem Birchem w skutek namowy 
Staszyca, fabrykę odlewów żelaznych i mosiężnych oraz na- 
rzędzi i machin rolniczych. Zakłady te mieściły się przy 
ulicy pieszej w zabudowaniach pol)enońskich, zkąd je w roku 
1818 przeniesiono na ulicę świętojerską do zabudowania przy 
kościele św. Jerzego; ci Ewansowie przybyli z Drzewicy, 
gdzie mieli kuźnicę. W r. 1841 po śmierci braci J^wans za- 
kład ten przeszedł na własność dwóch braci Duglasa i Alfreda 
Smitha, którzy tym zakładem kierowali aż do r. 1854, w któ- 
rymto roku do spółki z nimi przystąpili Stanisław Lilpop 
i Wilhelm Eau. (Bliższe szczegóły otmcz w warszawskim Ty- 
(jodaiku poiaszechnym Nr 49 z r. 1883). W r. 1827 było we 
Lwowie dwóch konwisarzy. W naszycłi czasach odlał wieszcz 
nasz Teofil Lenartowicz drzwi grobowe z kruszcu do ka- 
plicy, w której spoczywają zwłoki Julii Cieszkowskiej matki 
Augusta we Florencii, lś:tóre w rysunku podane są w Tyg. 
ilnstr. Nr 205 z r. 1871. (Obacz także: AYyroljy żelazne). 



Odlewnictwo pomników nagrobowycli. 

Odlewnictwo pomników w ogóle używane było więcej 
jak na 700 lat przed Chrystusem. W Polsce było także w bar- 
dzo odległej przeszłości wykonywane. Czas i różne przygody 
wszakże zniszczyły ten przemysł, a najdawniejsze do dziś 
zachowane pomniki, sięgają XV wieku; wszakże te, co się 
dochowały, świadczą zarówno o wielkości ich rozpowszech- 
nienia w kraju, jak i o wysokiej sztuce ich wykonania, 



386 

a wreszcie, że posiadaliśmy zdolnych mistrzów, co odlewali 
monunienta, chrzcielnice, dzwony i ornanienta zdobiące dotąd 
kościoły, a mistrzami tymi musieli być nie Włosi, ani Niemcy, 
ale Polacy; gdyż inaczej byliby Niemcy lub AMosi , którzy 
tak skrzętnie wyszukują dziel przez ich mistrzów wykonanych, 
niezawodnie wskazali utwory, które u nas się znajdują a przez 
ich ziomków wykonane zostały. Tymczasem tak nie jest ; 
uczeni niemieccy opisując bronzowe zabytki nasze, podziwiają 
je tylko, ale nie Avskazują nawet ł)liższego ])owinowactwn 
owych utworów sztuki ze swemi dziełami. Ze jednak niewiele 
nazwisk artystów polskicli dotąd się przecliowalo, jestto ra- 
czej winą niedbałego przechowywania ich z biegiem czasu, 
i że oni sami nie mieli się za artystów głośnych, ale raczej 
za cichycli i skromnych rzemieślników. Dlatego po największej 
części ani nazwisk swoich, ani żadnych monogramów na 
swych utworach artystycznych nie kładli, gdy tymczasem 
utwory zagranicznych mistrzów prawie zawsze oznaczone są 
monogramem lul) całem nazwiskiem artysty, ztąd taka icli 
znaczna ilość po dykcionarzach. Wszakże i Wita Stwosza 
dopiero w naszych czasacłi odgrzebał zasłużony badacz kra- 
kowskich pamiątek ś. p. Ambroży Grabowski z zapomnienia; 
to też miejmy nadzieję, że przy sla-zętnem a umiejętnem do- 
chodzeniu niejedno nazwisko artysty Polaka odnaleźć nam 
się uda. 

Do takich utworów artystycznych, których mistrzów nie 
znamy, a które uchodzą za arcydzieła sztuki krajowej, należą 
w samym lvrakowie w katedrze, niektórzy uczeni w nowszycli 
czasacłi jak n. p. Eettberg ') i I^ergau w rozprawie swojej : 
Peter Yischer nad seine Sohne") i Faber w swoim Conmr- 
sationslextkonie fur hlldende Kunst, tomie 4, str. 510 — 517, 
a za nimi Marian Sokołowski prof. uniwersytetu w Krakowie 
twierdzą, że sławny bronzowiiik Piotr Yisclier w Norymberdze 



*) W dziele swojem : Nilrnberiis Kunstlebeu. Stuttgart r. 1854 
na stronie 71). 

^j l)ruk(»wan(>j w dziele Dohmegu Kmisf und I\nits'ler w to- 
mie II. 



3<S7 



odlewał ponmik Jana Rotlia, biskupa wrocławskiego w ka- 
tedrze wrocławskiej w r. 14(39, a w kiłkanaście łat potem 
wezwany został wraz ze synem swoim Hermanem, do wyko- 
nania ljronzoweg'0 g"roł)owca ł^ardynała Frydryka Jagiełłoń- 
czyka w katedrze lvrałvOwslviej ustawionego na miejscu w rołcu 
1510; między temi oljydwoma pomnikami są w ornamentacłi 
grawirunłiów wiełkie podol)ieństwa. Piotr prawdopodobnie ro- 
l)ił główną płytę, a Herman części dołne, jak twierdzi Ma- 
rian Solvołowski w gruntownie opracowanem dziełe swojem : 
Ham Saess von. Kulmhacli *), do łctórego zdania i my się 
w zupełności przyłączamy, gdyż dzieło tak doslvonałe jak ten 
pomnik chyba tyłko taki artysta jak Piotr Yischer mógł wy- 
lvonać. Może ł-^iedy poszukiwania jal^iego badacza w arcłii- 
wum łvatedry ł^rakowskiej wyjaśnią nam ten przedmiot w zu- 
pełności. Także Neudorfer zasłużony pisarz av XVI wieku"), 
mówiąc o Piotrze Yischerze tak pisze (na str. 21) : „die gniss- 
ten Guss, aber so er getlian łiat, findet man in Polden, Be- 
haim, Ungarn etc". Może więc z czasem więcej dzieł tego 
sławnego artysty w Polsce odkryć nam się uda. Gerliard 
Henryk z Amsterdamu wrocławski rzeźbiarz w metalu i mar- 
murze, zmarły w r. 1()1;3, ożeniony z wdową po swoim nau- 
czycielu rzeźbiarzu i budowniczym wrocławskim Frydryku 
Gross, wyrzeźbił od r. IGOo — KUO z metalu i marmuru 
ponmik feldmarszałka barona Melchiora Redern, w posiadłości 
jego zamłvu Friedland w Czechach. Pomnilv ten, do litórego 
użyto 80 cetnarów metalu i 520 cetnarów marmuru, z którego 
część i z Polski sprowadzono, kosztował 40000 talarów, co 
na dzisiejszą monetę wynosi około 120-000 talarów; w r. 11339 
był trochę spustoszony przez napad Szwedów ; na pomniku 
tym znajduje się także żona i syn Rederna. Opisanie tego 

') Wydauem nakładem akademii umiejętności w Krakowie 
w r. 1883. 

") Nowe wydanie dzieła je,uo nader ważnego dla historii sztuki 
A\yszło w Wiedniu w r. 1875 w zbiorze: Qiielleiisolirifteu 
fiir Kunstg-esfliichte p. t. des .Toliann Neiidiirfer: NncJirirliłcn 
von Kiinsfleni ninl Werkh'vten in Niirnhcni ans di-in, 
JaJire 1547. 

25* 



v»88 



jK)ninika szczegółowe z ryciną wydal Albin Scliultz w Wro- 
cławiu w r. 1S80 p. t, Gerhard Heinrich von Amsterdam 
Bildhaver in Breskui , w którcmto dziełku jest przedruko- 
wane opisanie tego ])oninika według samego artysty (ler- 
harda Henryka. Według tego autora zdaje się, że tylko 
figury z metalu są modelowane, cyzelowane i odlane j)rzez 
Gerłiarda, zaś część architektoniczna z marmuru wykonaną 
jest przez jego uczniów. Drugi pomnik Hansa Kanitza, również 
tego rzeźbiarza, znajduje się na Ślązku w Wyższem Stefans- 
dorf koło Nowego Targu w zakrystii kościoła katedralnego, 
liyli także rzeźbiarze w metalu w AVrocławiu: Grzegorz Halin 
z początku XVII wieku, ożeniony był z wdową po Gerhardzie 
Henryku. Hans Hofman rzeźbiarz w Wrocławiu z początku 
XVII Avieku. 

Dalej wymieniamy: pomnik Bernarda Wapowskiego dziej o- 
pisa polskiego, zmarłego w r. 1535; ks. Tomasza Ilożnowsldego, 
zmarłego w r. 1540; ks. Jana Zbąskiego, zmarłego w r. 1541 ; 
Piotra Kmity, zmarłego w r. 1553; ks Stanisława Borka, 
zmarłego w r. 155G; w l^ościele Panny Marii w Krakowie 
piękny pomnik Seweryna Bonara, zmarłego w r. 1549; po- 
mnik Salomona, zmarłego w r. 1556; w kościele Dominika- 
nów pomnik prześliczny Filipa Kalimacha, zmarłego w r. 1497, 
pomnik Krzysztofa Szydłowieckiego, kasztelana krakowskiego 
i syna jego Zygmunta av łiołegiacie opatowskiej odlany 
z bronzu, istne arcydzieło ma być jak przypuszcza Sobie- 
szczański, dziełem Andrzeja Sansowina zmarłego w r. 1529 
albo dziełem Alfonsa Lombarda zmarłego w r. 153(); pomnik 
bronzowy danigielowski z r. 1624 u Panny Marii w Krako- 
wie, odlewał Jakub Vei n Man V. N.; Erazma Danigiela w Kra- 
kowie, zmarłego w r. 1624; Czarnkowsldch (n 1602J w Po- 
znaniu, Górki (r. 1475) w Poznaniu; Jakuba ze Sieny (r. 1480) 
w Gnieźnie; Grota (r. 1532) w Gnieźnie; Szydłowieckich 
(r. 1529) w Opatowie; Giżyckiego (r. 1463) w Płocku i wiele 
innych. Sebastian Bruner powiada o Krakowie: „że bronzo- 
wemi odlewami równie wspaniałemi z owych czasów w ca- 
ły cłi Niemczech tylko jedna Norymberga poszczycić się może, 
a z utworów tych wnioskować można, że w Krakowie w da- 



389 

■\vnycli czasach sztuki ])iękne kwitły w wysokim stopniu". 
W Toruniu jest z metalu posąg- Kopernika, modelowany przez 
Frydryka Ticka, a odlany w Berlinie przez F. W, Fischera 
w r. 1850. 

Najdawniejsze pomniki odlewano w Krakowie i po in- 
nych większych miastach. Bronzowy pomnik hrabstwa Hen- 
neberg-skich w Roemhild w kościele się znajdujący, jest odlany 
według- modelu AAlta Stwosza przez sławnego Piotra Yischera ; 
pomnik bronzoAvy kanonika Strzałkowskiego w katedrze gnie- 
żnieńskiej wylvonal w r. 1()50 Dominik Kernie; Ambroży 
Gral>owski mniema, że w Krakowie odlewano grobowe po- 
mniki z bronzu znajdujące się teraz w katedrze, kościele 
Panny Marii i u Świętej Trójcy. Na pomniku bronzowy m 
Erazma Danigla zmarłego w^ r. 1(324, znajdującym się w ko- 
ściele Panny Marii w Krakowie znajduje się podpis: Jacol) 
Wein. Man. Y. N. 1G24; jestto zapewne skrócone nazwisko 
Jakuba Weinholda, ojca Michała (Idańszczanina , który 
w r. 1673 odlewał w Gdańsku drzwi bronzowe prześlicznej 
roboty do kaplicy Wazów w katedrze krakowskiej ; pomnik 
ten musiał być zapewne także w Gdańsku odlewany. Posąg 
Zygmunta III w Warszawie, kazał król Władysław IV odlać 
w r. 1(544, królewskiemu ludwisarzowi Danielowi Thym 
w Warszawie, któryto ludwisarz pisał się później Dym; 
posąg l\^s. Józefa Poniatowskiego na koniu modelowany przez 
sławnego rzeźbiarza Alberta Thorwaldsena, a odlany w War- 
szawie przez Jana Baptistę i Emila bronzowników braci 
Gregoire w r. 1830; posąg ten zamówiony był z polecenia 
l^omitetu zawiązanego do zbierania składek, przez jenerała 
Mokronowskiego u Tliorwaldsena i pierwotnie przeznaczony 
był dla Warszawy, w skutek zmiany stosunków jednak i)rze- 
wieziony został według Tliielego biografa Thorwaldsena do 
Homla w guberni! mohilewskiej ówczesnej własności ks. Pasz- 
kiewicza, lś:tóry go w r. 1837 miał w darze otrzymać od 
cara, we wnętrzu brzucha końskiego umieścił odlewnik spis 
12 osób, co w nim obtite spożyli śniadanie. (Kłosy Nr 980, 
z 10 maja r. 1884). Posąg Kopernika modelowany również 
przez Thorwaldsena, odlewany z bronzu w Warszawne w roku 



390 



1830 przez Norblina'), i ustawiony w Warszawie tego sa- 
mego roku na krakowskiem Przedmieściu. Staszyc zapłacił 
Tłiorwałdsenowi za niego 70000 złt. , zaś bronzowy pomnik 
Kopernika znajdujący się w kościełe Św. Anny w Krakowie^ 
odlewał w r. 1823 Antoni Arkusiński, a posąg Kopernika 
bronzowy półdziesiętej stopy wysolvOŚci, znajdujący się w To- 
runiu, odłewał WM-. 1850 F. AV. 1^^ i s c h e r av Berlinie według" 
modelu Frydryka Ticka"). Michał Otten odlewał w r. 1505 
W ICrakowie balustradę przed ołtarz Panny Marii tamże ; Ser- 
wacy łudwisarz krałs.owsłd odlewał w r. 1524, kratę ze spiżu 
do kaplicy zygmuntowskiej w katedrze krakowskiej, według" 
rysunku malarza Sebalda Singera; we Wrocławiu odlewał 
w r. 14(32 Jost Tauchen nagrobek arcyl)iskupa Jana Odro- 
wąża, za co otrzymał 222 dukatów węgiersłvich ; Walenty 
Kin te ner z Poznania, odlewał w r. 1(302 pomnik Czarn- 
kowskich w Czarnkowie z mosiądzu; w^ r. 1573 odlewano 
\y Gdańsku trumnę cynową dla Zygmunta Augusta, która 
kosztowała 547 złt. 22 gr. zaś w pierwszej połowie XVII 
wieku odlano w Gdańsku kosztem biskupa Piotra Gębickiego 
srebrną trumnę, w l^tórej spoczywają kości Św. Stanisława 
w pośrodku katedry ł^rakowskiej, bowiem dawniejszą trumnę 
ważącą 362 grzywien, sprawioną przez Elżbietę, siostrę Ka- 
zimierza Wielkiego, Szwedzi za Jana Kazimierza zal)rałi. 
Piotr Cbmurecki wykonał w r. 1588 w Gdańsku cynową 
trumnę z płasłvorzeźbami dla Stefana Batorego, w l^tórej leży 
w katedrze krakowsłciej pochoAvany. Niderlandcy rzeźbiarze 
już w XVI wieku rzeźbili różne dzieła we Wrocławiu mia- 
nowicie: Hans Gruther z Nimwegen, robił tu w r. 1570 
i pozostawił wiele rol)ót swoich. W naszych czasach odlał 
Polak Henrik pomnik kawiarza Kulczyckiego w Wiedniu 
dłuta Pendla. 

Jako pomniki odlewnictwa w Polsce należy tu jeszcze 



') Tlioncdhhen^s Leben, Leipzig 1852 — 1856, 3 tomy von 
I. M. Thiele, (tom 2, str. 201). 

") Obacz : Conversntioi;s-Lexik(>nfur bilclende K d ust \on Frie- 
drich Faber. Lipsk 1850, tom V, str. 74. 



391 



wymienić następujące nagrobki znajdujące się w kraju na- 
szym, chociaż nie docieczono jeszcze przez kogo odlewane, 
mianowicie: nagrobek biskupa Giżyckiego w kolegiacie w Puł- 
tusku, z mosiądzu; grobowiec Łukasza Górki z bronzu w ka- 
tedrze poznańskiej ; grobowiec Jakuba ze Sieny, arcybiskupa 
gnieźnieńskiego w katedrze tamtejszej z XV wieku ozna- 
czony monogramem ^^, którego jednak w żadnym leksy- 
konie monogramów odnaleźć nie można ; nagrobek spiżowy 
pięknego wyrobu Jana z Zoest burmistrza toruńskiego zmar- 
łego w r. looS, znajdujący się w kościele św. Jana w To- 
runiu; nagrobek mosiężny Andrzeja z Bnina biskupa poznań- 
skiego w katedrze poznańskiej z XV wieku ; nagrobek spi- 
żowy l^eliksa z Paniowa, kasztelana lwowskiego w kościele 
Dominikanów w Poznaniu z XV wieku; nagrobek biskupa 
poznańskiego Górki zmarłego w r. 1498, w katedrze poznań- 
skiej ; nagrobek Pafała Leszczyńskiego kasztelana poznań- 
skiego zmarłego w r. 1501 spiżowy w kościele dominikań- 
skim w Brześciu kujawskim ; nagrobek .Andrzeja z Szamotuł 
wojewody poznańskiego zmarłego w r. 1511, spiżowy w ko- 
ściele szamotulskim ; nagrobek Mikołaja Tomickiego, spiżowy 
w kościele w Tomicacłi postawiony w r. 1524 przez syna 
jego Piotra biskupa krakowskiego ; nagrobek spiżowy Jana 
Grota kanonika, zmarłego w r. 1532 w lvatedrze gnieźnień- 
skiej ; nagrobek Stanisława Strzelizy scliolastyka warszaw- 
skiego zmarłego w r. 1532, ze spiżu z postacią prałata w płaz- 
korzeźbie w lvatedrze warszawskiej ; spiżowa płyta nagrobna 
Macieja Drzewickiego arcybiskupa gnieźnieńskiego zmarłego 
w 1535 w katedrze gnieźnieńsl-iiej ; grobowiec Krzysztofa 
i Zyguiunta Szydlowieckich, spiżowy przepyszny ze 41 po- 
staciami z r. 153() w kolegiacie opatowskiej. Posąg nagro- 
bowy spiżowy Stanisława Żółkiewskiego, wojewody ruskiego 
zmarłego w r. 1588 w katedrze lwowskiej ; nagrobek Jana 
(iniazdowskiego biskupa gnieźnieńskiego za Zygmunta III 
w katedrze gnieźnieńskiej. Kaplica św. Stanisława w pośrodku 
katedry krakowskiej ze słupami i posągami świętych spiżowemi 
i złoconenii i takąż kratą fundacii Marcina Szyszlcowskiego 
biskupa krakowskiego zmarłego w r. 1G30; nagrobek Andrzeja 



;;!)2 



Grodzickiego zmarłego ^\ v. 1(5:>:>, spiżowy w katedrze gnie- 
źnieńskiej. Posąg spiżowy złocony na pomniku grobowym 
Jerzego Tyszkiewicza ł)iskupa wileńskiego, zmarłego w roku 
K!;")!) w katedrze wileńskiej. Pomnik spiżowy z r. !()()() 15 o- 
g u m i ł a arcybiskupa gnieźnieńskiego w kościele uniejowskim : 
nagrobelv Teresy z Chodkiewiczów ICrasińskiej, zmarłej w r. 
1()7j?, spiżowy pozłacany w l^ościele w Krasnem; tamże, na- 
grobek spiżowy Jadwigi z Jabłonowskicli Krasińskiej zmarłej 
w r. 1()1>2. Pomnik grobowy Micliała Radziejowskiego kar- 
dynała zmarłego w r. 17()() w katedrze gnieźnieńskiej; po- 
mnik spiżowy Stanisława Szembeka arcybisku])a gnieźnień- 
skiego zmarłego w r. 1721, w katedrze gnieźnieńskiej: 
nagrobek spiżowy okazały Krystyny Itaczyńskiej w^ojcwodziny 
poznańskiej zmarłej yy r. 1724 w] kościele Peformatów 
w Waźnikowie w Wielkopolsce. Pomnik grobowy ze sjnżu 
Maksymiliana Skrzetiiskiego kanonika gnieźnieńskiego zmar- 
łego w r. 171)1, w katedrze gnieźnieńskiej w kaplicy św. Jó- 
zefa i t. d. Największe statuy na świecie są; Statua w^ołności 
w Nowym Yorku odlana z miedzi ma 35 metrów wysokości, 
a ramię trzymające pochodnię ma 4(1 metrów; statua Ivarola 
Boromeusza av Como, ma 22 metrów wysokości; a Bawaria 
w Monachium ma 17 '/j metrów wysokości. (Obacz także: 
Wyrol)y z kruszców). 



Odlewnictwo dzwonów. 

Dzwony wynaleźć miał w IV po Chrystusie, biskup 
Paulin Św. z Noli w Kami)anii, ztąd nazwa icłi włoska ,,cam- 
pana". Około r. 550 wprowadzono dzwony do I^^rancii, a nieco 
])óźniej do Anglii. Jiiź bowiem w YI wieku słynął irlandzki 
zakonnik Dagacus zmarły w r. 58(), jako fabrykant dzwonów, 
których zrobił około 300 sztuk; dzwony te wszakże były 
tylko kute z żelaznej blachy nitowane a nie lane, które za- 
częto odlewać dopiero w YII wieku za Karola Wielkiego, za 
którego panowania słynął z odlewania dzwonów, niejaki 
Tancho zakonnik klasztoru św. Oalla. Przy końcu YII j>ieku 



^93 



już są powszechnie znane w Ang-lii i Galii. W połowie VIII 
Avieku poczynają się wznosić dzwonnice na kościołach. W VIII 
wieku Icościół począł odprawiać clirzest dzwonów })rzepisany 
])Outylikałem rzymskim i rytuałami ; całą tę ceremonię opisał 
ks. P. R. w P(imięt)iiki( religijno-łnoralitym z r. 1841 tomie I 
w artykule o dzwonach. Na wschód wyprowadzono dzwony 
w IX wieku. Najdawniejszy dzwon w Europie znajduje się 
w Kolonii i pochodzi z r. (313 za arcybiskupa Kuniberta; 
dzwon ten sł^łada się z trzech l^utych i bronzowemi nitami 
nitowanych płyt, jest on eliptyczny i ma na dole 13^/4 
i 8^/4 stóp średnicy, a 15 Vo stóp wysokości. (Coiiucrsałions- 
lexlkon fiir biltleude Kunst Faber pod słowem Glocke). Pó- 
źniej otrzymał na wscliodzie cesarz Michał od Trusa doży 
wenecłciego dzwony około r. S4<) i umieścił je we wspaniałej 
dzwonnicy przy kościele św. Zotii. ^y Diesdorf koło Magdeburga 
jest dzwon z X wieku w formie gruszki i plecionki. W Mer- 
seburg'U jest dzwon z początku XI wieku. W Sienie dzwon 
z r. 1148. Na wsi Gebichstein koło Halle jest dzwon z r. 1204. 
Z r. 1240 jest dzwon w Wiirzburgu. Z r. 1447 jest naj- 
większ}^ dzwon w Kolonii ważący 224 cetnarów. Kompozycia 
na dzwony składa się z miedzi i cyny w stosunku najczę- 
ściej 3 i 1. Mniemanie żeby dodanie srebra do tej kompo- 
zycyi ])odnosiło dźwięk jest nieuzasadnione, a odlewnicy po- 
pierali to zdanie przez długi przeciąg czasu dla własnego 
interesu; byłato więc poprostu intratna Icomedia przez sa- 
mych odlewaczy ułożona, jal^ to już podziśdzień dowiedzio- 
iiera zostało. Rzecz się właściwie tak miała : wiadomo, że do 
odlewu dzwonów, kiedy już miano masę do formy lać, za- 
praszano możnych panów i panie na chrzestnych rodziców 
dla większej ceremonii ; ci ażeby (według ich przekonania) 
dodać dzwonowi dźwięczności tonu, przynosili ze sobą na tak 
zwane chrzciny srebrne monety, lub inne szczero -srebrne 
przedmioty i mieli obowiązek osobiście to srebro Avrzucić do 
pieca. Tymczasem i)iec miał z wierzchu otwór, ])rzez lvtóry 
się materiał palny do ])ieca wrzucał, inny zaś całkiem Ijył 
otwór, ])rzez który wsypywano materiał kruszcowy do topie- 
nia. Otóż odlewnicy korzystając z niewiadomości i naiwności 



394 



owych chrzestnych rodziców^ nie wtajemniczonych w kon- 
stiukcię pieca, prosili ich, żeby owo srebro sami własnoręcznie 
do pieca wrzucili, ale do tego otworu z góry, który właści- 
wie służy do wrzucania paliwa do pieca. Wrzucone srebro 
naturalnie wpadło do ognia, stopiło się i wyciekło czyste 
przez te otwory, przez które popiół spada do skrzyni na po- 
piół, później zastygło i odlewnik wydobywał go dla siebie, 
a dzwon ani cząstki tego sreltra nic widział. Tym sposobem 
odlewnicy długi czas utrzymywali to zdanie, że dodanie sre- 
bra do dzwonów podnosi dźwięk ich głosu, a czynili to je- 
dynie we własnym interesie. Do Szwajcarii i Niemiec wpro- 
wadzono dzwony w XI wieku 5 do Polski zaś weszły dzwony 
z nastaniem chrześciaństwa i budowania l^ościołów, zatem 
w X wieku. Wiadomo bowiem z historii, że gdy Czesi w r. 
1038 złupili Gniezno, zabrali ztamtąd wielkie kosztowne 
dzwony, jak otem Kosmas wspomina, kronikarz czeski. Od- 
nosi się to tylko do większych dzwonów. 

Małe dzwoneczki spotykamy już w starym testamencie. 
Według przepisu Mojżesza brzeg szaty arcykapłana u dołu 
obwieszony był złotemi dzwoneczkami, aby przy każdeni po- 
ruszeniu arcykapłana dźwięk wydawały. Egipcianie, Grecy 
i Rzymianie znali dzwoneczki używane w życiu prywatnem 
i publicznem. (Obacz Richa: Słownik starozyt)wści rzymskich. 
1862). Dzwony w kościele zastąpiły dawne trąby kapłanów 
liebrajskich, jakiemi zwoływano lud w dni uroczyste do mo- 
dlitwy. Kapłan Teofilus, pisarz XI wieku w dziele swojem: 
l)iversarnm artiam schednla (tłómaczonem na polskie przez 
Zeł)rawskiego), opisuje dokładnie sposób lania dzwonów. Przy 
pożarze katedry })oznaiiskiej w r. 126G stopiły się i dzwony 
tam będące, o którycli archidiakon gnieźnieński powiada, że 
nie miały równych w ŚN^iecie. i\Iarcin Gall wspomina o śmierci 
owego wodza, co zdradziwszy Bolesława Krzywoustego na 
wojnie ruskiej w dzwonnicy się ołjwiesił na powrozie od dzwo- 
nów, zatem w pierwszej połowie XII wieku. Od XII wieku 
zaczęto na dzwonach kłaść imię Świętego, imię gisera i rok, 
w którym dzwon został odlany. U nas w Polsce naj dawniej- 



3;)5 



szy dzwon jest w Gdańsku z r. 1453 w kościele Panny M;uii 
i waży 121 cetnarów, a nazywa się Zygmunt. 

Do największych dzwonów w Europie należą: Iwan 
w Moskwie, ważący 1000 cetnarów, dzwon u św. Szczepana 
w Wiedniu, ważący razem ze sercem 402 cetnarów, odlewany 
z rozkazu cesarza Józefa I przez mistrza Acham era ze 
zdobytych na Turkach dział pod Wiedniem w r. 1711, dzwon 
w Ołomuńcu ważący 358 cetnarów, dzwon w katedrze św. 
Pawła w Londynie, ważący 350 cetnarów, w Notre Danie 
w l^aryżu, ważący 330 cetnarów, w Erfiircie 275 cetnarów 
ważący. Dzwon „Zygmunt" w kościele Panny Marii w (jdań- 
sku waży 121 cetnarów, a dzwon „Zygmunt" na Wawelu 
waży 100 cetnarów. Najpiękniejszy zaś dzwon znajduje się 
w kościele św. Piotra w Rzymie, na którym przedstawionych 
jest 12 apostołów w jdazkorzeżhie wykonany cli podług- rysun- 
ków samego Rafaela. 

W Polsce zaś mamy trzy wspaniałe dzwony, których 
potężne a rzewne głosy, kiedy zwiastują smutek jaki, to 
trwog-ą przejmują i rozdzierają serce słuchacza, kiedy znowu 
w nadzwyczajne uroczystości ogłaszają dnie wesela, jak Boże 
narodzenie, zmartwychwstanie Pańskie lub Nowy rok, to głos 
ich tałdem niepojetem uczuciem radości i uwielłńeuia napawa 
duszę każdeg'o, że zdaje się, jakoby się słyszało głos nie 
ziemski, ale niebiański. Te dzwony to: Zyg-munt w ICrako- 
wie, Wojciech w Gnieźnie i dzwon św. Małgorzaty w No- 
wym Sączu. 

Bractwu i cechom nie wolno dawniej było mieć wła- 
snych dzwonów, lecz wspólne kościelne powinny je wzywać 
na nabożeństwo. W I^lsce dzwonów niemało potrzebowano, 
skoro i kościołów było u nas niemało, a każdy kościół po- 
trzebował ich kilka, wiemy bowiem, że katedra powinna była 
mieć 5, kolegiata 3, kościół prafialuy 2, a kościół ])rzy kla- 
sztorze 1 dzwon, toteż i niemało ich lano w samej Polsce. 
Wiemy n. p. że ludwisarnie dzwonów istniały w Krakowie 
już w XIII wieku, na dzwonie bowiem znajdującym się 
w Ivrasocinie w powiecie włoszczowskim, znajduje się napis : 
„Tvraków me fecit 1270", prócz tego odlewano w Krakowie 



;-39G 



dzwony w XV, XVI, XVir i XVIII wieku. W r. 143') odle- 
wał w Krakowie Jan Freud en tli al dzwon, znajdujący się 
w kościele Panny Marii w Krakowie. W r. 1412 Henryk 
Leydniiter z żoną Magdaleną obowiązali się odlać dzwon 
z 4 eetnarów spiżu Janowi z Chęcin, którego zowią Gardian. 
W kodeksie Baltazara Bema z r. 1505 widzimy na minia- 
turze ludwisarzy, trudniących się odlewnictwem dzwonów. 
Przy końcu XVI wieku odlewał w Krakowie dzwony Michał 
Otten mieszczanin Icrakowski. W XVI wieku także odle- 
wano w Krakowie sławny dzwon Zyg-munta, który król Zy- 
gmunt I własnym kosztem odlać kazał Hansowi Behamowi 
z Norymberg'i w r. 1520. Dzwon ten, który w lepszych cza- 
sach głosił triumfv krajowe i ojczyste uroczystości, koszto- 
wał wówczas 3000 złt., co znaczy na dzisiejszą monetę 
40.000 złr. W r. 1530 odlewał w Krakowie ErhardusCon- 
trifusor dzwon z polecenia księżnej Heleny Ostrogskiej, zaco 
otrzymał zapłaty 200 złt. W r. 1533 Petrus Contrifnsor 
l)odjął się odlać dla miasta dzwon zegarowy ; tenże otrzy- 
mał w r. 1530 od ks. Tomasza, plebana z Oleśnicy, 13 eetna- 
rów lu'uszcu na odlanie dzwonu ; z tego widzim>', że i kon- 
wisarze trudnili się w Krakowie odlewaniem dzwonów. Dzwon 
w Sieciecliowicach lany Ijył w lvrakowie w r. 1(393, a dzwon 
w Drugni odlewał w Krakowie w r. 1638 Józef Rozenber- 
ski. W XVIII wieku odlewali w Krakowie dzwony: Jan 
i Maciej Weidner, bowiem dzwon odlewu Jana z r. 1758 
znajduje się w Oleśnicy, a odlewu Macieja z r. 1778 w No- 
wym Korczynie, a z r. 1781 w Nowym Targu. Ignacy Huf- 
lauer, którego odlewu dzwon z r. 1700 znajduje się w Mie- 
chowie, a z r. 1792 w Wawrzeńczycach. Piotr Wagner 
odlewał w r. 1798 dzwon, znajdujący się w Rembieszycach : 
Baltazar Ruszkowski w Pietrzykowie, odlewał w r. 1753 
dzwon, znajdujący się w Łodygowicach w Krakowskiem 
i przelewał dzwon katedry kieleckiej i inni. W r. 1804 było 
w Krakowie 12 odlewaczy dzwonów. We Lwowie odlewał 
dzwon, znajdujący się u św^ Jerzego, tamże Jakub Skora, 
Rusin, w r. 1341; dzwon ten należał })ierwotnie do mona- 
steru trembowelskiego, /kąd go do Lwowa przewieziono; 



397 



również we Lwowie odlewał w XVII wieku dzwony Andrzej 
Frank, którego odlewu dzwon znajduje się w Podkaniieniu 
u Dominikanów; także we Lwowie odlany był w r. 1608 
dzwon, znajdujący się w Żółkwi, sprawiony przez króla 
Jana III, który w r. 1692 w Gdańsku przelany został. W Po- 
zuaiiiu odlewał 4 dzwony w r. 1760 i 1761 Jan Zadiariasz 
Neubert; tenże odlewaez jirzelewał w r. 1760 także dzwon 
katedry i;"nieżnieńsl\iej. \Y Warszaicie odlewał w r. 1721 
Wreden dzwon, znajdujący się u Franciszkanów w teni 
mieście. W Wilnie odlew^ał dzwony K. S. Skol)olt, któ- 
rego odlewu dzwon z r. 1377 z prześłicznemi ozdobami, wyo- 
brażeniem Bog"a Kodzicy i cerkiewnym napisem znajdował 
się w Wilnie, ale w r. 1675 rozł)ity i nanowo przelany zo- 
stał; w Wilnie odlewał także dzwony i działa za Zygmuta 
Augusta ludwisarz Szymon Bochwicz, a w r. 1667 Jan 
Delamars dzwony do katedry wileńskiej. Na dzwonie 
w Ostrowcu jest napis, że odlewał g'o Joannes Brevielt 
S. R. ^r. fusor w Wilnie w r. 1644. (Teka loilemka Nr 3, 
str. 257^. Daniel Werner odlewał z początł^u XIX wieku 
dzwon, znajdujący się w kościele Dominikanów w Agtonie 
w Liflantacli. AY Myślenicach odlewał w r. 1711 Marcin Ra- 
czyński dzwon, znajdujący się w Mogńlanach. W Lublinie 
odłew^ał w r. 1617 Heliasz AY agnerowicz dzwon naj- 
większy w Polsce po Zygmuncie, znajdujący się w Nowym 
Sączu we farze; w Lublinie także odlewali w r. 1627 To- 
masz Godaks i Piotr Breczwel dzwon, znajdujący się 
w katedrze w Lublinie z wizerunkiem św^ Jana i św. Sta- 
nisława, zaś dzwon znajdujący się w Lublinie u Bernardy- 
nów odlewali tamże w r. 1658 Andrzej Przybyłko i Woj- 
ciecli Żmud a. W Koniecjyolu odlew^ ał dzwony S w o 1) oda 
w drugiej połowie XYI wieku; z jego zakładu rozchodziły 
się dzwony po całej okolicy. Jan z Pułtuska odlewał w XVII 
wieku dzwony do katedry gnieźnieńskiej. W Toruniu odle- 
wał w r. 1659 Augustyn K o es cli e dzwon, znajdujący się 
przy kościele św. Jana w Toruniu i dzwon znajdujący się 
w Raciążku kujawskim nad Wisłą w kościele parafialnym 
Av r. 1648, a \f r. 1632 Tomasz Litkensee dzwon, znaj- 



J98 



dujący się w Zakroczymie na cmentarzu, ma on 8 uszów 
w kształcie głów tatarskicli wy robiony cłi ; w tern samem miej- 
scu znajduje się drugi dzwon z nai)isem r. 1069; jeżeli na- 
jńs ten jest prawdziwy, byłbyto jeden z najstarszych dzwo- 
nów w Polsce, który może jeszcze pierwszych chrześcian do 
modlitwy wzywał; szlcoda tyll^o, że niewiadomo g'dzie g"o 
odlewano. W Toruniu odlewano także w r. 177S sygnaturkę, 
znajdującą się w kościele ])arafialnym w Raciążku kujawskim 
nad Wisłą; w Toruniu także znajduje się u św. Jana dzwon 
lany w r. 1522 przez Marcina Sclimiela z Torunia. W Le- 
sznie odlewali w X\T wieku dzwony bracia czescy, którzy 
w r. 1548 wygnani byli z Czech i Morawii i do nas się schro- 
nili, między innemi osiedli i w Lesznie, gdzie im ówczesny 
dziedzic llafał Leszczyński dał scln-onienie. Od nich uczyli 
się i nasi odlewnictwa (Kronika Leszna). W Gdańsku odle- 
wano dzwony w XIV, XVII i XVIII wieku, a niektórzy lu- 
dwisarze znani nam są, jak: Hans K ars o w, (łdańszczanin. 
który w drugiej polowie XV wieku przelewał dzwon wielki, 
znajdujący się w Szczecinie. W kościele Panny Marii w Gdań- 
sku znajduje się dzwon „Apostolica", odlewany w r. 1383 
Av Gdańsku, a w r. 1453 odlewał tam Gert. Benningh 
wielki dzwon: „Gratia Dei", znajdujący się n Panny Marii 
w Gdańsku. Meister Hinrich, Gdańszczanin, odlewał dzwon 
do kościoła św. Jana i do l^atedry w Magdeburgu wielki 
dzwon, ważący 200 cetnarów. Micłiał Weinhold odlewał 
w r. 16(30 dzwon tak zwany srebrny, znajdujący się w ka- 
tedrze krakowskiej. Maghard Benningh odlewał w latacli 
1G47, 1657, 1663 i 16(58 cztery dzwony, znajdujące się w Pa- 
canowie; Karol Gottfried Anthony, którego odlewu dzwon 
z r. 1767 znajduje się w Tuczempach. Prócz tego znajdują 
się dzwony z jego nazwiskiem lane w r. 1782 i 1784. Ernest 
Frydryk Koch; jego odlewu dzwony z lat 1767 i 1768 
znajdują się w Jędrzejowie, gdzie równie znajduje się dzwon 
odlany w r. 1765 przez Emanuela Witwerka i w Gnieźnie 
sławny dzwon „Wojciech", przelany w r. 172(5 w Gdańsku 
])rzez Michała Witwerka, który w r. 1724 odlewał także; 
trzy dzwony, znajdujące się w Szańcu w powiecie stojmickim ; 



oW 



w Lublinie w katedrze znajduje się dzwon odlewany w (Idań- 
skii w r. 1770. W Wrorlaiciu odlewał dzwony Grzeg'órz 
Sclimieder do kościoła śvv. Mag-daleny jeszcze w r. ]l>()(), 
a w r. 1380 Michał Wilde, llo cetnarów ważący dzwon. 
Hanibier Matiasz odlewał dzwony w Wrocławiu w drugiej 
połowie XV wieku. Z początku XVI wieku odlał w Wrocła- 
wiu wielkie dzAvony Grzegorz Mil de. W roku 1644 lał tu 
dzwony Sebastian GJitz, w r. 1()79 Konrad Faber, a w r. 
17(54 odlał we Wrocławiu do kościoła św. ICrzyża trzy dzwony 
Jan Grzegorz Iv ri eg er. Jan Jakub Krunipfer z i)oczątku 
XVIII wieku, w r. 1743 Gottfried Schnelrad odlewał dzwon, 
znajdujący się w Olszówce w Sądeckiem; dzwon, znajdu- 
jący się w IClikuszowej pod Nowym Targiem, odlewał w r. 
1570 Marcin Jędrek, a dzwon w Jeleśnej w Krakowskiem 
odlewał w r. 1584 Jan Wajzer z Kubina; zaś dzwon w Ja- 
zowsku odlewał w r. l()i^8 lialzer Reguł. Odlewano także 
dzwony: w iVłViłf«r///o((;i« niedaleko Samsonowa; Niemcewicz 
zwidzając to miejsce , widział tam w składzie dzwon z po- 
piersiem Stanisława Augusta, ulany tamże; w WloJzimlerzn 
w XVI wieku, w Brzeżauach odlewał dzwony w XVI wiełcu 
Jalaib Bazylewski, jak świadczy ruski napis, na dzwonie 
znajdującym się w Haliczu przy cerkwi ruskiej, który odle- 
wany jest w r. 1555. W Skall)mierzu przy kościele dawnej 
kolegiaty znajduje się dzwon, odlany w r, 1784 przez 15 a- 
tazora, Polaka, na tym dzwonie bowiem znajduje się na- 
])is: „Non Germanus, sed Polonus me fecit Batazor". Teodor 
Polański, I^wowianin, odlewał w r. 1766 dzwon, znajdu- 
jący się w katedrze polskiej w Przemyślu ; Bagiński z Cie- 
szyna odlewał dzwon, znajdujący się w Porębie vf Sądeckiem. 
W Kalwarii Zebrzydowskiej znajduje się dzwon wielki, od- 
lany w r. 1782 z napisem: „fusa per me Johannem Geor- 
gium K no błoć h Neosołi Hung"ariae anno 1782"; jego od- 
lewu dzwon z r. 17()() znajduje się także w Inwałdzie. 
Dzwon Zygmunta w Pradze odlewał w r. 1548 Tomasz Ja- 
roscli z Berna, (czy niepolskiej familii). 

Najstarsze dzwony w Polsce znajdują się: w Wysoci- 
cacli, w ])owiecie miecliowskim, dzwon z r. 1025, w Zakro- 



400 



czyiiiie z r. lodli, w Mucharzu sygnuturka /. w lOoO, rok 
ten jednak wątpliwy, a Łepkowski syg-naturki tej nie mógł 
odnaleźć ; w Czaplach Wielkich, w gubernii kieleckiej, dzwon 
z r. 1111, w Hebdowie w powiecie miechowskim, z r. 1108, 
w JangTocie w Kieleckiem, z r. 1200, w Mstyczowie z r. 1200, 
w Pobiedniku z r. l.')27, w AVłodowieacli z r. 1208, w Lu- 
dzimierzu sygnaturka z r. 1220, u św. Jura we Lwowie dzwon 
z r. 1341 (Sobieszczański mylnie podaje rok 1202j; w San- 
domierzu dzwony z lat: 1314, 1373, 1300 i dzwon w Dzia- 
łyniu w drugiej połowie XIV wieku odlewany. Zaś dzwon 
w^ Czersku, na którym niektórzy mylnie odczytują r. 1004, 
według Józefa Łukaszewicza pochodzi z r. 16()4. 

Wreszcie wymieniamy tu kilku ludwisarzy, których na- 
zwiska na wielu dzwonach, znajdujących się w Polsce, do- 
tąd się przechowały, o których jednak niewiadomo z pewno- 
ścią, gdzie sw^oje dzwony odlewali n. p. : 

Franciszek Ostrowski odlewał w r. 1004 dwa dzwony, 
znajdujące się w Szlachtowie, Briost lienedictus, Lotaryu- 
czyk podpisany na dzwonach z r. 1G42 w I^elowie, 1G43 
w Szydłowie, 1664 w Pińczowie i 1655 w Małogoszczy, 
Hans Getz na dzwonie w Starym lvorczynie z r. 1600, 
Sebastian (letz z Wrocławia w r. 1702, Sigismundus Getz 
z Wrocławia w r. 1702, l^iotr Ivadner przelewał w r. 1408 
dzwon do Ivościoła Panny Marii w lvralvowie, zaco otrzymał 
3 fertony, K en ner Sebaldus na dwóch dzwonach w ko- 
ściele w Chrobrzu z r. 1568, Kram vii berger na dzwonie 
w Miechowie z r. 1740, Andrzej Lube odlewał w r. 1617 
dzwon, znajdujący się w^ kościele w liaciążku kujawskim 
nad Wisłą w gubernii warszawskiej, Nauwitz Simon na 
dzwonach w Zagości z r. 1557 i w Gnój nie z r. 1550, Wa- 
g n e r Andrzej na dzwonie w Ivroczycach, w powiecie olku- 
skim z r. 1(506, Wagner Jan na dzwonie w Biechowie 
z r. 1764, Michał łvupecz odlewał dzwon, znajdujący się 
w Zembrzycach. Urban Kołodziej odlewał w r. 1505 dzwon, 
znajdujący sie w Siemieniu w łCrakowskiem. W r. 1485 M a- 
ciej, mosiężnik i Erard, konwisarz, wynieśli spór przed 
sąd ławniczy krakowski, tyczący się odlania dzwonu do Ja- 



401 



worziia pod Krakowem, który na stronę Macieja rozstrzy- 
gnięty został. 

Dodać tu winniśmy, że i cyganie koczujący po kraju 
trudnili się niekiedy odlewnictwem dzwonów, oprócz zwy- 
kłego ich zatrudnienia kotlarstwa. 

odlewnictwie w dawnej Polsce pisali: Lelewel, So- 
bieszczański, Rastawiecki, Ambroży Graljowski i inni, z któ- 
rychto prac korzystaliśmy. Co do odlewnictwa dzwonów 
wogóle służyć może za poradnik dzieło H. Ottego : Glocken- 
kunde i Fahers Conversatlonshx}kon fur htldende Kunst, ar- 
tykuł „Glocken". O dzwonach pisał także Lncian Siemieński 
w Kronice rodzinnej Nr O, z r. 1870 i liS. Władysław Siar- 
kowski w r. 1878 o dzwonach w gubernii kieleckiej. 

Nakoniec zbierając oddawna wiadomości tyczące się sta- 
rożytnych dzwonów w Polsce głównie z najrozmaitszych mo- 
nografij miast i kościołów, zestawiamy tu wszystkie znane 
nam starożytne dzwony w Polsce w alfabetycznym porządku 
według miejscowości, w których się po dziśdzień znajdują, 
by w tym względzie zrol)ić początek. Niechaj nas drudzy ba- 
dacze uzupełniają, byśmy z czasem mieć mogli dokładny 
spis dzwonów po kraju naszym porozrzucanych, a może i nie- 
jedno nazwisko odlewacza Polaka tym sposobem się odkryje. 
Nie opisujemy tu każdego dzwonu zosobna szczegółowo ze 
wszystkiemi napisami i ozdobami, bol^y nas to za daleko do- 
prowadziło, nacoljy zresztą potrzeba osobnego dzieła; ogra- 
niczamy się zatem na podaniu roku, w którym jaki dzwon 
był lany i podaniu nazwiska odlewacza, jeśli takowe odna- 
leźć się dało. 

1 tak znajdują się dzwony w: 

Agtonie w Inflantach w liościele Dominikanów jest dzwon 
zwany „Dominil^", odlewany z początku XIX wieku 
w AYilnie przez Daniela Wernera, a zawieszony zo- 
stał w r. 1839, kosztował zaś 1058 rubli sr, 

Bejzcach powiecie pinczowskim, dzwon z r. 1654. 

Bendzinie znajduje się dzwon z r. 1608 istne cacko pod 
względem sztuki. 

26 



402 

Bestwinie w Wadowickiem jeden dzwon z r. lol3, drugi 
z r. 1663. 

Beszowej powiecie stopnickim, dzwon z r. L')()(). 

Biechoioie dzwon z r. 1764, odlewał Joliann Wagner. 

Bledzewie znajduje się dzwon z r. 1628, odlany z polecenia 
opata Stanisława Dembińskiego i drugi z r. 16)2;). 

Brzezinach i)owiecie kieleckim, dzwon z r. 1526. 

ChecJile powiecie olkuskim, z r. 1(')04. 

Chęcinach powiecie kieleckim, znajdował sic w kaj)licy zam- 
kowej dzwonek z XVI wieku, . obecnie jest w Mikuło- 
wicach pod Buskiem. 

Choczni dzwon z r. 1535. 

Chomentowie powiecie andrzejowskim, dzwon z r. 1696, 

Chrolrzu znajdują się dzwony z r. 1568 i 1569, odlane przez 
Sebalda K en cza. 

Ciocinie w KrakoAvskiem, dwa dzwony z XVI wieku, z któ- 
rycb jeden z r. 1531. 

Czaplach Wielkich w gubernii kieleckiej, dzwon z r. 1111, 
drugi z r. 1591, a trzeci z r. 1639. 

Czańcn jeden dzwon z r. 1676, drugi z XVI wieku. 

Czarnym Dunajcu są w kościele dwa dzwony, z r. 1(543 od- 
lewał Benedykt Briost, Lotaryńczyk, l^tóry tu przewie- 
ziony ze Starego Sącza od Franciszkanów, drugi dzwon 
odlewał w r. 1787 Jan Knobloch, sygnaturka zaś 
z napisem: T. R. Lit mann Neosoli 1810. 

Czersku jest w kościele dzwon z r. 1664 obecnie przetopiony, 
niektórzy pisarze mylnie ten rok czytają za rok 1004 
i mniemali, że to najstarszy dzwon w Polsce; jednak 
Józef Łukaszewicz w swoim opisie liist. kościołów do- 
wodzi, że niektórzy, co odczytywali ten rok, źle go od- 
czytali i należy go odczytać 1664, tylko szóstki na 
dzwonie są niewyraźnie liczbami arabskiemi zrobione, 
które dały powód do mylnego ich odczytania. 

Czyrnie dzwony piękne z r. 1650, odlewu Grzegorza Wier da 
z Eperies. 

Daleszycach dwa dzwony z lat 1540 i 1675. 



403 



Dankowicach niedaleko Krakowa są dwa dzwony, jeden 
z r. 15G4, drugi z r. 1565. 

Drugni, dzwon odlany w Krakowie około r. lOoT przez Jó- 
zefa R o z e m b e r g s k i e g o. 

Działyniu w Płockiem, przy kościele parafialnym dzwon 
z herbami książąt mazowieckich z drugiej połowy XIV 
wieku. 

Dzicrąziii w powiecie pinczowskim, dzwon z r. 1640. 

Frydrycliowicach w Krakowskiem, dzwon lany w r. 1797 
przez Jerzego K n o b 1 o c h a z Neusohl. 

Gaju w Krakowskiem, dzwon z r. 155i>. 

Gdańsku w kościele Panny Marii jest 7 dzwonów, między 
niemi jest dzwon „Osanna", odlewany w r. lo73, drugi 
dzwon „Apostolica", odlew^any w r. 1383 w Gdańsku, 
trzeci dzwon „Gratia Dei", ważący 130 cetnarów, od- 
lewał w r. 1453 Gerhard B e n n i n g w Gdańsku, samo 
serce waży 4 cetnary. (Hirsch : Handels urid Geioerhe- 
cjescliichte Danzigs). W tymże kościele jest także dzwon 
„Zygmunt", ważący 121 cetnarów, odlewany w r. 1453. 
( Faber' s Conversationslexikon fin- bildende Kunst). 

Gierałtoiclcaclt w Wadowickiem, jeden dzwon z r. 1631, 
a drugi mniejszy z r. 1844 odlewu Leopolda Fr. Stan- 
ic e g o , gisera olomunieckiego. 

Giloioicach dwa dzwony, jeden z r. 1536, drugi z r. 1584. 

Głąbowlcach w Wadowickiem, jeden dzwon z r. 1518, drugi 
wielki, odlany przez Grzegorza Ignacego Mad er ho f- 
fera w Opawie w r. 1707. 

Głogoczowie dwa dzwony z r. 1583. 

Gnieźnie, według Kosmasa zabrane były w r. 1038 dzwony 
z katedry gnieźnieńskiej przez Czechów. Obecnie znaj- 
duje się w katedrze dzwon odlany w r. 1726 przez 
Michała Wittwerka w Gdańsku. Dzwon zwany Woj- 
ciechem przysłał do Gniezna w darze Władysław Icró- 
lewicz, syn Zygmunta III w r. 1621, ale ponieważ 
w r. 1670 pęknął, przelano go w r. 1681); gdy potem 
w r. 1719 ukazała się na nim szczerba, przelał go po- 
wtórnie W' r. 1726 Michał Wittw^erk w Gdańsku. 

26* 



404 

Cztery dzwony w katedrze g:nieźnieńskiej znajdujące 
się, nazywają się: Wojciech, Bogumił, Stanisław i Flo- 
rian. Jeden dzwon przelewał w r. ITGOJan Ne u ber t^ 
giser z Poznania. Ks. Polkowski w swojej Katedrze 
gnieźnieńskiej pisze, że dzwony do tejże katedry odle- 
wał w XVn wieku Jan z Pułtuska, ludwisarz. 

Gnojnie, w powiecie stopuickim, dwa dzwony, jeden z r. 1559^ 
odlewał Szymon Nauwitz, drugi z r. 1G31. 

Gołaszycach, w powiecie ollvUslvim, dzwon z r. J640. 

Haliczu są w murowanej cerkwi ruskiej 4 dzwony, z któ- 
rych największy odlewał Jakub liazy lewslvi av Brzeża- 
nach w r. 1555, jak świadczy napis ruski na nim się 
znajdujący, drugi również z tego roku, trzeci z r. 1G83, 
czwarty z r. 1718, sprawiła g"o Anastazia Medyska. 
Przy drugiej cerkwi drewnianej są trzy dzwony z lat 
1702, 1749 i 1755, odlewaczy na nich nie ma wymie- 
nionych, 

Harkloioej, w Sądeckiem, dzwon z r. 1554. 

Hebdo ic ie , w powiecie miechowskim, w kościele ponorber- 
tańskim znajduje się dzwon z r. 1108, jeden z najda- 
wniejszych w Polsce. (Obacz ks. Siarkowskiego : Dzwoni/ 
w guhernii kieleckiej). 

Jangrocie, w Kieleckiem, dzwon z r. 1200, z takim samym 
napisem i z tego samego roku, co w Mstyczowie, lal 
ich więc zapewne jeden i ten sam giser. Jangrot da- 
wniej nazywał się „Biskupice", którąto nazwę zmienił 
biskup krakowski Jan Grot. Napis na dzwonie: O rex 
gloriae veni cnm })ace M. C. C. (Obacz Siarkowskiego: 
Dzwony lo gtihernii kieleckiej. Warszawa 1878). 

Jaworniku dzwon mniejszy z XV wieku, wnosząc z cha- 
rakteru pisma okalającej go legendy, drugi większy 
z r. 15G4. 

Jaworznie dzwon z r. 1485 odlewał Maciej Rotgisser. 

Jazoicskn, w Sądeckiem , dzwon odlany w r. 1G29 przez 
Balzera Reguła i drugi z r. 1G51. 

Jeleśni, w Krakowskiem, dzwon z r. 1584 odlewał Jan Waj- 
z e r z Kubina. 



405 



Jędrzejoicie, w klasztorze pocysterskim, znajdują się dwa 
dzwony, odlane w r. 17(37 i 1768 w Gdańsku przez 
Ernesta Frydryka Kocha, a jeden odlany w r, 17()5 
w Gdańsku przez Emanuela W i 1 1 w e r k a. 

Jmbramoicicach, w powiecie olkuskim, dzwon z r. 1592. 

Jnwaldzie, w Krakowskiem, dzwon odlewał w r. 176(3 Grze- 
gorz Knoljlocli z Neusolil. 

Jordanoiiue są dzwony z XVII i XVIII wieku. 

Iwanowicach, w powiecie miechowskim, dzwon z r. 1525, 
z napisem-: „In honorem Sanctissimae Trinitatis et grat. 
Sanctorum". 

Izbie dzwon lany w r. 1699 przez Jana S eh wid ner a z Ko- 
szyc, średni lal Grzegorz Wierd z Eperies w r. 1631, 
a mały z r. 1781. 

Kaczanowie w kościele parochialnym w Wielkopolsce jest 
dzwon ulany w r. 1453, z napisem: „Sancte Martine 
ora pro nobis". (Łukaszewicz: Opis kościolóio). 

Kaliszu w kościele Franciszkanów wielki dzwon fundowany 
w r. 1686 przez Antoniego Bronna, gwardiana tamtej- 
szego. 

Kahcarii Zebrzydowskiej jest dzwon wielki odlany w r. 1782, 
z napisem: „Fusa per me Johannem Georgium Kno- 
bloch Neosoli Hungariae anno 1782". 

Kcyni w Wielkopolsce są dzwony z lat 1776 i 1814. 

Kidowie w kościele parafialnym dzwon z r. 1667. 

Kielcach na wieży, na której znajduje się zegar umieszczony, 
jest dzwon z r. 1527, sprawiony przez biskupa To- 
mickiego i drugi przelany w Krakowie w r. 1789 przez 
Balzera Ruszkowskiego, gisera. 

Klikuszowej kolo Nowego Targu dzwon z r. 1579, odlewał 
Marcin Jędrek. 

Kodniu jest duży dzwon fundowany przez Mikołaja Sapiełię 
z r. 1685 w cerkwi św. Michała. 

Komoroicicach, w Wadowickiem dzwon z XV wieku, na nim 
napis: „Ten dzwon jest dielan na czest Panu Bohu 
wsemohaucnimu w Troycy swaty gednemu y Pannie 



406 



Maryi, Swatemu Wawrzincowi , Sw. Mikołajowi". Dwa 
inne dzwony odlewał w r. 177!) K^uołjlocłi. 

Koniuszy, w powiecie miecliowsl^im, dzwon z r. 1750, na litó- 
rym znajduje się na uclui napii^: rolonns fexit.. 

Korczynie Noicym dzwon z r. lOiK) odlewał Hans Getz^ 
drugi z r. 1778 odlewał w Ivrakowic Maciej Weidner. 

Korzkwi w powiecie olkuskim, dwa dzwony z lat 1590 i 1G71, 
pierwszy z napisem: „Sanctus Lucas''. 

Kotuszoivie, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1(330, 

Kozach jeden dzwon z XIV wieku, drugi z XV wieku, a trzeci 
z r, 1009. 

Koźminie w Wielkopolsce dzwon farny z XV wieku. 

Kościelcach w Wielkopolsce dzwon z r. 1484 z godłem gór- 
niczem (dwa topory na krzyż), drugi z XM wieku. 

Krakowie u Panny Marii jest jeden dzwon z r. 1408, odlewu 
Piotra Kadnera, drugi z r. 1438, odlewu Jana Freu- 
denthala w Krakowie, ozdoljiony jest płazlvorzeźbami r 
Matki I^oskiej z dziecięciem Jezus, orla polskiego, herbu 
miasta Krakowa i sześcioma innemi lierbami polskiemi 
Jagiellonów i herbem Oleśnicki cli „Dębno", ma on na- 
pis : „Gdy mój głos rozlegać się będzie błogosławiona 
Mario! wstaw się za nami. Przybądź w pokoju, Mario 
Matko łaski. Matko miłosierdzia! zasłaniaj nas od nie- 
przyjaciela i przyjmij w godzinę śmierci". O tymto 
dzwonie pisze Marcin Bielski w swej kronice, że go 
miał Stanisław Ciołek, mąż siły olbrzymiej, sam jeden 
wyciągnąć na wieżę; trzeci dzwon zegarowy z r. 15(35, 
odlewał Szymon B o c h w i c z. W katedrze sławny dzwon 
„Zygmunt", odlany w Krakowie w r. 1520 przez Jana 
Ikiłiama z Norymbergi, ma on u dołu 12 łokci ob- 
wodu, a okrywają go płazkorzeźby : św. Stanisław z Pio- 
trowinem, orzeł polski i pogoń, jakoteż wizerunek króla 
Zygmunta I, w^aży 100 cetnarów. Wit, kowal z Klepa- 
rza, odkuł nanowo za czasów Zj^gmunta I serce do 
tego dzwonu, które było pękło, zaco otrzymał 69 złt. 
Na wieży zamkowej oprócz Zygmunta są jeszcze dwa 
dzwony, jeden z r. 1460, ulany staraniem biskupa kra- 



407 



kowskiego Jakuba ze Sienny, a drugi z r. 14G8, ulany 
staraniem Jana Teczyńskiego, kanonika krakowskiego, 
z herbem „Topor", zwany „Pół Zygmuntem", oba pra- 
wdopodobnie w Krakowie odlane. Na wieży zwanej 
wikariuszowskiej, są trzy dzwony, zowią je : Maciek, 
Nowy i Gasi orek, jeden z nich zwany srebrnym , odle- 
wany był w r. 16G9 przez Michała Weinholda z Gdań- 
ska; dzwon zwany: „homicidialis", przelany w r. 1757 
przez Jana W e i d n e r a i Samuela S c li o 1 z a , Krako- 
wian; w kościele św. Anny są dzwony z lat 1538, 
1541, 1788, 1835, u św. Krzyża dzwon z r. 1547 i trzy 
inne. O wielu innycłi jeszcze dzwonach, znajdujących 
się })o kościołach kral^owskich, nie wspominamy. 

Krasnopiiszczy, w monasterze Bazylianów znajdują się dzwony 
z XVII wielvu, ulane z dział przez Jana III na Tur- 
kach zdobytycli i temu klasztorowi przez tego króla 
ofiarowane. 

Krasocinie, w powiecie włoszczowskim, znajduje się dzwon 
w bieżącem stuleciu przelany, który pierwotnie pocho- 
dzi z r. 1270, jak świadczy najjis na nim umieszczony 
taki sam, jak był na dawniejszym dzwonie : „Kraków 
me fecit 1270". 

Kroczycach, w powiecie olkuskim, odlewał w r. 1(306 dzwon 
Andrzej Wagner i ma napis: „Sum Alberti Gebuł- 
towski Sec (retarii) Reg (ni) et Jacobi Olbiński Plebani 
Krocz. Anno Domini IGOG Andreas Wagner me fecit", 
drugi dzwon pochodzi z r. 1G09. 

Królowej Ruskiej dzwony lane w roku 1G)38 przez Justa 
Gon Stein. 

Kromolowic, w powiecie olkuskim, dwa dzwony z lat 1508 
i 1G37, ostatni z napisem : „O rex gloriae veni ad nos 
cum pace anno 1G37 Mikołay Firly Na Dombroviczy 
Castellan Wolniczki, Lubilski, lvaźmierski Starosta. 

Krościenku, w Sądeckiem , dzwon z napisem : „Me fecit Pe- 
trus Waygner, ludwisarz, anno 1803 etc." i drugi 
z r. 1704. 

Krynicy dzwon wńelki z r. 1582, mały z r. 1749. 



4U« 



Krzciccicach, w powiecie audrzejowskim, dzwon z r. lol4, 
z napisem gotyckim : „Sancte Procope, ora pro nobis", 
nieco niżej : ^tanislaus Der.slaus. 

Krzcięcinie dzwon z XVI wieku. 

Krzyicaczce dzwony z XVI wieku. 

Krzyżanoiolcach, w powiecie ])inczowskim, dwa dzwony, je- 
den z r. 1304 z zatartym gotyckim napisem, drug:i 
z r. 1603. 

Książu Małym, w powiecie miechowskim , dzwon z r. 1500. 

Kurozv)ękacJi, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1652. 

Lanckoronie jeden dzwon z r. 1541, drugi z r. 1550. 

Lelotcie, w powiecie włoszczowskim, są dwa dzwony, jeden 
z r. 1642, odlany przez Briosta Benedykta Lotaryń- 
czyka, drugi z r. 1637. 

Lenczach są dwa dzwony, jeden z r. 1554, drugi z r. 1607. 

Lipniku jeden dzwon z r. 1532, drugi z r. 1536, a trzeci 
z r. 1731. 

Lisowie jest w kościele dzwon z r. 1526. 

Liszkoioie u Dominikanów dzwon z r. 1773: z na])isem : An- 
dreas Dorling me fecit Regiomonti i drugi z r. 1761, 
fundowane przez Władysława Kosiłłę, wojskiego tro- 
ckiego. 

Lubieiiin, w Krakowskiem, dzwon z r. 1673. 

Ltiblinie w katedrze Św. Jana dzwon „Jan" z postaciami 
Św. Jana i Stanisława, odlewali w r. 1627 Tomasz Go- 
dar i Piotr Breczwel w Lublinie, ma on 3 łokcie 
i 16 cali wysokości i ozdobiony jest lierbami dobro- 
dziejów kościoła i fundatorów dzwonu. Dzwon ten ka- 
zali odlać Jezuici ze składek publicznych. Drugi dzwon 
tamże z postaciami św. Ludwika i Mikołaja odlewany 
w Gdańsku r. 1770; u Karmelitów jest dzwon z wyo- 
brażeniem Panny Marii z herbem „To})or", odlewany 
w r. 1654, u Augustynów sygnaturki trzy z r. 1831, na 
wieży krakowskiej dzwon z r. 1585. U Bernardynów 
dzwon z r. 1658 odlewali: Andrzej Przybyłło i Woj- 
ciech Zmuda (Obacz Sierpiński: Historia miasta 
Lublina), 



409 



Ludzimierzu , w Sądeckiem, jest sygnaturka z r. 1229, 
nosi napis: Jezus, Maria, Jozepf, jestto jedyna pamiątka 
w tych okolicach z tak odległych lat. Inny dzwon tu- 
taj się znajdujący z r. 150(), odlewał Knobloch. 

Lwowie u Św. Jerzego dzwon z r. 1341, (a nie z r. 1202, 
albo 1292, jal\. niektórzy mniemają), na nim napis ki- 
rylicą, odlewał go Jakub Skora; dzwon ten należał 
pierwotnie do monasteru trembowelskiego, zkąd go prze- 
wieziono do LAYOwa. W cerkwi wołoskiej we L^yowie 
jest dzwon zwany „Kiryło", ważący 120 cetnarów prze- 
lewany w drugiej połowie XVIII wieku prześlicznego 
tonu i drugi mniejszy fundowany w r. 1571 przez księcia 
Koreckiego, a przelany w nowszych czasach. 

Łahoicej dzwon z r. 1(589. 

Łącku, w Sądeckiem , dzwon z napisem : „Fusa in loco Sa- 
cerdos me fecit. A. 1809", jestto dzieło księdza Bigos a, 
którego dosyć robót w okolicy się znajduje; na drugim 
dzwonie jest napis : „Cura A. R. Caspari Czekayski 
P (lebani) et D (ecani) Caecensis A. 183G a Francesko 
S tankę Ołomucii fusa". 

Łodygowicach, w KralvOwskiem, dzwon z r. 1753, odlewany 
przez Baltazara R o s z k i e w i c z a z Pietrzykowie, drugi 
odlewał Franciszek L i t h m a n z Neosoli (Zwoleń) 
r. 179(). 

Łękaiclcy dwa dzwony, jeden z r. 1530, drugi z r. 1722. 

Łopusznej, w Sądeckiem, dzwon przelany w r. 1737, z na- 
pisem: „Antone Eremita ora pro nobis" i herbem Wie- 
niawa, naokoło niego głoski : K. C. Ł. N. 

Łukoicie, w powiecie andrzejowskim, dzwon z r. 1()0(). 

Łysfj Górze w Idasztorze świętokrzyzkira jest dzwon z roku 
1741, sprawiony przez ks. Prószyńskiego. 

Madejowej dzwony pięknego odlewu ulał w Preszowie (Epe- 
ries) Franciszek Lech er. 

Małogoszczu, w powiecie andrzejowskim, dwa dzwony z XVII 
wieku, jeden z r, 1055 odlewał Benedykt Briost, Lo- 
taryńczyk. 



410 

Manioicej, w Sądeckiem, dzwon z napisem: „Campana haec 
flisa A. 1).' 1()07". 

Miechowie dzwon z r. 1 74! > odlew^al K r a m v i 1 1j e r g e r , 
a z r. 1790 dzwon odlany w Krakowie przez Ignacego 
Hu fi au era, zaś dzwon z r. 1458 odlewał Jan Euf- 
fifiisor. 

Miednikaćli na Litwie byl dzwon z XVII Avieku, jednak sto- 
pił się w pożarze r. 1785. 

Mikułowicach pod liuskiem jest dzwonek z XVI wieku, (był 
dawniej w Chęcinach). 

MilUkn są dwa dzwony, jeden z r. 1()14, drugi z r. 1728. 

Milówce, w Wadowickiem, dwa dzwony z r. 1042 i 1063. 

Mirze na IJtwie na składzie zanikowym przechowuje się 
ciekawy dzwon zegarowy, cały wylany w^ przeźroczyste 
desenie, pomimo to pięknego i czystego dźwięł^^u, z je- 
dnej strony znajduje się na tarczy orzeł radziwiłłowski, 
z drugiej strony przeźroczysto wyrabiane trzy krzyże. 

Moijilanuch pod Krakowem dzwon odlewał w r. 1711 Mar- 
cin Raczyński w Myślenicach. 

Mrzycjlodzie, w gubernii piotrkowskiej, dzwon z r. 1500. 

Mstyczoicie, av powiecie andrzejowskim, dwa dzwony, jeden 
z r. 1200, ma napis: „O rex gloriae veni cum pace 
M. C. C", taki sam napis znajduje się na dzwonie 
w Jangrocie ; drugi z r. 1(538, odlewał Józef E os em- 
b e r s k i , ma napis : „Hoc fecit Joseph E o s e m b e r s k i 
sumptu Parocłiianorum A. D. 1038. 

MszaneJ, w Sądeckiem, dzwon z r. KilO odlany przez Ja- 
kuba Erlicliera. 

MncJiarzu sygnaturka z r. 1030 (niezl)yt pewna wiadomość), 
dzwon wielki lany w r. 1542, a mniejszy z r. 1095. 

3Jysiowicach jest dzwon ważący 14 cetnarów, odlany przez 
Baltazara Eoszkiewicza, staraniem kanonika Grzegorza 
M i e r o s z e w s k i e g o w r. 1 742. 

Ńarhuciskach u Dominikanów dzwon z r. 1045 z wizerun- 
kiem Św. Wincentego i trzy inne bez roku, tylko wi- 
zerunkami Michała Archanioła, św. Kazimierza i Najśw. 
Panny różańcowej. 



411 



Noicogródkii u Dominikanów są trzy dzwony, z tych jed^ii 
przelany w r. 1828, drugi z r. 1788, a trzeci pod na- 
zwaniem Św. Dominika. 

Niedźwiedziu, w powiecie miechowskim, dzwony z hit 1()4.^ 

i 1(545, pierwszy ma napis : „Mathias B u r s z o w i c z , Ph (ilo- 
soph) iae doctor, Protessor S. 8. Omnium Canonicus 
a. d. KUa". 

Noicym Sączti (obacz : Sącz). 

Nowym Targu, są dwa dzwony u św. Anny, w jednym z naj- 
starszych kościołów w Galicii z napisami : „Mathias 
Weidner me fecit Cracoviae 1781". W dzwonnicy są 
dwa dzwony przehme w r. 1785 i 1795 przez Jana 
Józefji Knoblocha; inny z r. 1828 nosi napis: Mi- 
kołaj Kłocełv , Fłorian Sitarski , a jeszcze inny jest 
z r. 1715. 

Obiechowie, w powiecie włoszczowskim, w wieży kościoła 
parafialnego znajduje się dzwon z epoki piastowskiej, 
wykopany niegdyś z ziemi. Roku nie ma na nim ozna- 
czonego. 

Oleśnicy, w powiecie stopniclvim , jeden dzwon z r. 1536, 
odlewany przez jakiegoś Piotra, ludwisarza, drugi 
z r. 1()94, a trzeci z r. 1758, odlewał Jan Weidner 
w Krakowie. 

Olszówce w Sądeckiem, jest dzwon odlany w r. 1743 z na- 
pisem: Gottfred Schnelrad me fecit Vratislaviae. 

Opatowcu dzwon z r. 1070. 

Ossolinie jest dzwon sprowadzony z Loretu. 

Ostrowcach, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1()40. 

Ostrowcii, w i)owiecie opatowsl^im, u Dominikanów są cztery 
dzwony, z których jeden z r. 1711, z napisem: me fe- 
cit Johan Jacob Dortman in Konigsberg; drugi z na- 
pisem: Me fecit Joannes Brevielt S. K. M. fusor 
w Wilnie 1644, dwa inne bez napisów. 

Pacanotcie, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1647 odlewał 
Meghard Benningh w Gdańsku i inne trzy dzwony 
z lat 1657, 1663 i 1()68. 



412 



Paczóltoiclcdch dzwon / r. 1730 ozdobiony herbem „Topor", 

drn^-i z r. 1()()8, a trzeci z r. 1535. 
Palczowicach jeden dzwon z XV wieku, a drugi mniejszy 

z r. 1595. 
Pińczowie dzwon z r. 1()54 odlewał Benedykt Br i os t, Lo- 

taryńczyk. 
Piotrowicach w Wadowiekiem, dzwon z r. 1593, 
Pisarzoioicach dzwon z r. KJlU. 
Płocku dzwon z r. 1088, waży 44 cetnary i nazywa się 

„Bartłomiej". 
Piowcach w Kujawach , wyorano dzwonek mały kościelny 

z r. 1408. 
Podkamieniu w klasztorze Dominikanów są dwa duże dzwony, 

jeden odlewany przez Andrzeja Franka we Lwowie 

r. 1(354; drugi z r. 1729 z wizerunkiem Najśw. Panny; 

dwa mniejsze są nowsze z r. 1854. 
Popiedniku Małym, w powiecie miechowskim, dzwon z r. 1327 

w kościele zbudowanym tego samego roku przez Ja- 
kuba Bonnara. 
Polance na wielkim dzwonie jest napis : „Post festum Cor- 

poris Christi 1413", drugi dzwon odlewany w r. 1525. 
Pomorzanach w kościele znajduje się dzwon odlany ze spiżu 

zdobytych na Turkach armat przez Jana III. 
Poparciach, w gubernii wileńskiej, w kościele parafialnym 

trzy dzwony, jeden z r. 1609, drugi 1748, trzeci 1758, 

z napisem : Soli Deo gloria. 
Poławeniu, w gubernii kowieńskiej, kościół ma trzy dzwony : 

jeden z r. 1703, drugi z r. 1075, z napisem : 

Bogu chwałę dają, 
Kapłanów budzą niech wstają, 
Liulzioni zbawienie głoszą. 
Za umarłycłi Boga proszą. 

grzeszni na dobro, znakami z gorzkiemi łzami Panu 
Bogu ten dzwon ofiarują; trzeci z r. 1705, z napisem: 
Soli Deo Gloria. P. Mroczek. 



415 



Porębie w Sądeckiem , jeden dzwon z r. 1593, na którym 
są ślady 12 monet współczesnych i drugi z r. 1776. 
Inne dwa dzwony odlew^ane w r. 1697 przez dwócli 
ludwisarzy z Muszyny. Są tu także dwa dzwony, z któ- 
rych większy odlewał Jerzy Bagiński z Cieszyna 
w r. 1815 i nosi napis: „Gloria in excelsis etc." i w od- 
lewie Św. Sebastian i św. Franciszek, a mniejszy z r. 
1696 nosi napis: „Ad laudem Dni collatoris et fundato- 
ris Joseti Caroli Lubomirski". 

Powroźnihu pod ICrynicą dzwon z r. 1615, a drugi mniejszy 
lał Ivasper Iv ram nit z z Krompach (na Wegrzecłi) 
w r. 1764. 

Poznaniu zgorzały w r. 12()6 dzwony l^atedry; teraźniejsze 
dzwony katedry odlane są w r. 1760 i 1761 przez 
Jana Zachariasza N e u b e r d t a w Poznaniu ; oprócz 
tych posiada kościół także dzwony z lat 1786, 1788 
i 1793. W ratuszu w Poznaniu znaleziono dzwon z na- 
pisem r. 1628, który wisiał w jednej z wieżyczek ra- 
tuszowych, a dzwoniono nim podczas tracenia zbrodnia- 
rzy pod pręgierzem stojącym tam dotąd pod ratuszem. 

Potoku, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1630. 

Proszowicach dzwon z r. 1675, a na sercu ma r. 1522. 

Przeciszowie znajduje się dzwon wielki 5 cali grubości, 5 łokci 
wysoliości, 1 Yo łokcia średnicy, odlewany w r. 1549 ; 
drugi tej samej wielkości przelany ze starego w Oło- 
muńcu w r. 1839 przez Stanl^ego, a trzeci mniejszy 
z r. 1()90. 

Przegini, w powiecie olkuskim, dzwon z r. 1(379. 

Przemyślu av katedrze polskiej dzwon z r. 1766 ulany przez 
Lwowianina Teodora Polańskiego, ma na sobie wy- 
obrażenie Chrystusa Pana, św. Jana Chrzciciela i ja- 
kiegoś biskupa z pastorałem. 

Przytkowicach jeden dzwon z r. 1560, drugi z r. 1624. 

Rabce pod Karpatami jeden dzwon z r. 1558, drugi z r, 1610 
z napisem: Omnis Spiritus laudat Dominum P. S. C. L. 
Andreas Skomełski F. F. A. D. 1610. 

Rabie wyznej dzwon większy z r. 1678, mniejszy z r. 1732. 



414 



Rachwaloicicach, w i)()\viecie pinczowskiiii, dzwon z r. 1480 
z napisem gotyckim: „Alma virgo Maria Dei Genitrix 
interoede pro nobis. A. I). 14)^0" (rzymskiemi cyframi). 

Racihoroicicuch, w Krakowskiem, dzwon wielki lany w r. 1518, 
mały lany av r. 1550, a średni przelany w r. 1758, 
ostatni z napisem: „ten dzwon Polak uczynił". 

Raciążku kujaicukim nad Wisłą znajdują się w kościele pa- 
rafialnym trzy dzwony, z których jeden odlewany w r. 
1017 przez Andrzeja Lube, drugi w r. 1648 przez 
Augustyna Koesche w Toruniu, a trzeci odlewany 
w Toruniu w r. 1778. 

Remhieszycach , w powiecie andrzejowskim , dzwony z lat: 
1438, 1051 i 1798, ostatni odlany w Ivrakowie przez 
Piotra Wagnera, pierwszy z napisem gotyckim: „In 
honorem omnium sanctorum". 

Rokitnie, w powiecie włoszczowskim, dzwon z r. 1018. 

Rostoce dzwon wielki z r. 1789, mały z r. 1095. 

Rudaioie cztery dzwony z r. 1074 (przelany), z r. 1022, 
1703 (przelany) i z r. 1024. 

Rycliioałdzie dzwon z datą 1507 i herbem Komorowskich. 

Sandomierzu w kościele Św. Jakuba znajduje się dzwon 
z r. 1372, o tym dzwonie: Tyg. ilustr. Nr 00, z r. 1800 
i Przyjaciel ludu Nr 20, z r. 1843. W dzwonnicy przy 
kościele św. Jakuba znajdują się dwa dzwony, jeden 
zwany „Dymetriusz", odlany jest w r. 1399, a drugi 
w r. 1314. W kościele św. Pawła dzwon z r. 1038. 

Sączu Noicym w kościele farnym św. Małgorzaty znajduje 
się dzwon })0 Zygmuncie największy w Polsce z pię- 
knemi ozdol)ami, odlewał go av r. 1017 Heliasz Wa- 
gnerowie z w Lublinie; ma on u dołu w obwodzie 
14 łokci, ale jest pęknięty. Mniejszy dzwon kościelny 
z r. 1071. Na zegarowym dzwonie jest napis: Zofie 
Boczkowska A. D. 1010, a na najwyższym znajduje 
się napis: ,,Me fecit Hedwigis Trzeczikeska abbatissa". 
W kościele farnym })rzechowują się także dzwonki, 
które tu złożono po zburzeniu drewnianego kościoła 
Św. Krzyża, jednego z najdawniejszych , który istniał 



415 



obok drog'i prow.adzącej ku Staremu Sączowi, a w któ- 
rym według- podania jeszcze św. Wojciech nabożeństwo 
odprawiał. 

Sączu Starym w kościele farnym jest dzwon odlany w r. 1G47 
przez Benedykta B r i o s t a , Lotaryńczyka. 

Sączowie, w powiecie bendzińskini , g-ubernii jńotrkowskiej, 
znajduje się dzwon z r. 1550, ważący 20 cetnarów, 
z napisem : „Christus Rex Fortis Yenit In Pace Deus 
Homo Factus''. 

Sieciechowlcdcli, w ])owiecie olkuskim, jeden dzwon z r. 15(j7, 
a drugi z r. 1()93 odlany w Krakowie. 

Siewierzu są dwa dzwony z lat 15(3() i 1G37, na pierwszym 
znajduje się napis: „Christus Rex fortis venit in pace. 
Deus homo factus est 156G, poniżej orzeł polski i nao- 
koło litery J (oannes) A (dalbertus) P (rinceps) P (olo- 
niae) D (ei) G (ratia) E (piscopus) C (racov.) D (ux) 
S feyeriaej. 

Skicie w raonasterze był wielki dzwon odlany w Maniawej 
w r. 170O, słychać go było na pięć mil w okrąg. 

Skomielnej w Sądeckiem, sygnaturka z r. 1()15 i literami 
G. P. L. C. S. 

Skrzydlnej dzwon przelany w r. 17G5 przez Kaspra Kram- 
nitza z- Krompach, drugi z r. 1707. 

Słotwinach są dzwony, jeden z roku 1717, drug'i mniejszy 
z r. 1724. 

Śnietnicy dzwon wiell^i z r. 1G48, odlewu Grzegorza "Wier da 
z Preszowa (Eperies). 

Sobkowie, w powiecie andrzejowskim, dzwon z r. IGIG. 

Sospoicie, w powiecie olkuskim, dwa dzwony z lat 1G33 
i 1G70. 

Spytkotcicach w Krakowskiem, dzwony z XYIII wieku 
i wielki dzwon z XVI wieku. 

Staromieścitt w kościele dzwon z XVI wieku z niemieckim 
napisem: „Gott, jMaria hilf". 

Stopnicy w kościele dzwon z r. 1G12, z napisem: „Christ- 
Dębicki C. C. S. E. T. O. P. S. ex suo tecit 1G12". 

Supraślu jest dzwon z drugiej połowy XVI wieku, spra- 



416 



wiony przez Wasyla Tyszkiewicza, o którym wsp(tniiiia 
Eustachy Tyszkiewicz w dziele swem: Groby Tyszkie- 
wiczów. 

Szajlarach w Sądeckiem, jest jeden dzwon z roku KJll, 
a drugi z r. 1714. 

Szańcu, w powiecie stopnickim, jest jeden dzwon z r. 1499, 
z napisem gotyckim: „Ave ^faria gratia plena dominus 
tecum, benedicta tu in mulieribus", waży 'M) cetnarów ; 
trzy inne dzwony z r. 1724, odlane w Gdańsku przez 
Michała Wittwerka. 

Szczecinie jest wielki dzwon przelany w drugiej połowie XV 
wieku przez Hansa Ivarsowa, Gdańszczanina. 

Szczerzycu w kościele Cystersów jest dzwon odlany w r. 
1767 przez Kaspra Kramnitza, z napisem: „Leli 
mnie Gasparus Kramnitz maister dzwonar obiwatel 
Krompachsky". Na tym dzwonie znajdują się: herb 
opactwa, „Gryf" Jezus, Maria i św. Jan Nepomucen. 

Skalbmierzu, przy kościele dawnej kolegiaty jest dzwon 
z r. 1784, na którym jest napis: „Non Germanus sed 
Polonus me fecit Baltasar", zapewne chciał tym napi- 
sem pokazać, że robota Polaka jest lepszą od zagra- 
nicznych; pod tym napisem znajduje się inny polski: 
„Już ten ma Boga za mało, kogo łakomstwo zawojo- 
wało". Są tu także dwa dzwony z epoki Jagiellonów 
i jeden dzwon z r. 1756. 

Szlachtov)ej są dwa dzwony lane z r. 1694 przez Franciszka 
Ostrowskiego. 

Siemieniu w Krakowskiem, jeden dzwon z r. 1567 z her- 
bem Komorowskich, a drugi z r. 1595, odlewał Urban 
Kołodzi ej. 

Szumsku w liościele są trzy dzwony: jeden z r. 1761 z czte- 
rema figurami Świętych i napisem : In honorem San- 
ctissimae Trinitatis; drugi z r. 1743, z napisem: Me 
fecit J. Derling Regi i figurą Najśw. Panny; trzeci 
z r. 1701, z napisem: Gloria in excelsis Deo. 

Szydłoicie, w })owiecie stopnickim, dzwon z r. 1643, odlewał 
Benedykt Briost, Lotaryńczyk, a drugi jest z r. 1681. 



417 



Tarnoicie, w katedrze są 4 dzwony, Jeden jeszcze z XIV 
wieku z napisem : „veny cum pace o rex glorye" i Pan 
Jezus na krzyżu, drugi z r. lGo3 ma wizerunek Matki 
Boskiej z Dzieciątkiem Jezus i naj)is: Lotaring fecit 
Benedictus Briot, trzeci dzwon nowy z r. 1847, spra- 
wiony przez cesarza Ferdynanda, odlany w Ołomuńcu 
l)rzez Wolfg-ang-a Strausa i sygnaturka z r. 1680. 
(Wspomnienie o Tarnowie Walerego Eliasza w Album 
Rappersicylshiem z r. 1870). 

Tenczynku^ dzwon z r. 1608. 

Thiczanl, dzwon z r. 1538. 

Toruniu, u Św. Jana dzwon lany w r. 1522 przez Marcina 
Selim i da Toruńczyka, a drugi w r. 1659 lany przez 
Augustyna Ko es cli a. 

Trokach, u Bazylianów dzwon z r. 1675 przelewał Jan D e- 
lamars ludwisarz wileński. 

Tuczempach, w powiecie stopnickim jeden dzwon z r. 1618, 
a drugi z r. 1767 odlany w Gdańsku przez Karola 
Gottfrieda Anthony. 

Tyliczu, dwa dzwony z r. 1752 i 1767. 

Tylmanowej, dzwon z r. 1758 z napisem: „Gaspar Kram- 
nitz obywatel z Krampacli". 

Warszaicie, u Franciszkanów dzwon z r. 1721 odlewał W re- 
den Warszawianin i drugi sprawiony przez kasztelana 
Władysława Grzegorzewskiego, a odlewany w Gdańsku 
w r. 1750. 

Wawrzeńczycach , znajduje się dzwon odlany w r. 1792 w Kra- 
kowie przez Ignacego Huflauera. 

Węgleszynie, dzwon z napisem gotyckim zdaje się z XIV 
wieku. 

Werkach, W gub. wileńskiej w kościele dominikańskim, dwa 
duże dzwony jeden z napisem łacińskim i r. 1774, drugi 
także z r. 1774, i dwa dzwony mniejsze bez napisów. 

Wieprzu, dzwon wielki z r. 1780, średni z r. 1551, a mały 
z r. 1756. 

Wilanowie, dzwon z r. 1686. 

Wilnie, był dzwon z prześlicznemi ozdobami i wyobrażeniem 

27 



418 



Bogarodzicy i napisem cerkiewnym, który znaczył: „Ja 
sługa Boży Jakub syn Andrzeja z matką moją Julianną 
córką Aleksandra wielką księżną litewską, kazaliśmy 
ten dzwon odlać do cerkwi św. Baraksowej w Wilnie 
na wieki (5(S87" (co znaczy lo77j. Na brzegu pismem 
gotyekiem K. S. Skobolt (odlewnik). Dzwon ten r. lOTf) 
rozbity i poniewierający się przelano nanowo. W ka- 
tedrze są dzwony lane w r. I()(i7 przez Jana Dela- 
marsa w Wilnie z resztek po Zygmuncie, Imwiem 
w XVI wieku były w dzwonnicy katedralnej trzy duże 
dzwony: królewski albo zygmuntowski^ biskupi i ka- 
pitulny, Zygmunt był taki wielki jak krakowski, a do 
poruszenia potrzeba było 20 silnycli ludzi ; fundował go 
li^ról Zygmunt I, zkąd jego nazwisko, w r. IG 10 stopił 
się przy pożarze, a w XVII wieku przybył jeszcze 
dzwon moskiewski, darowany przez Zygmunta III, po 
zdobyciu Smoleńska; do poruszenia tego dzwonu zwa- 
nego Zygmuntem, potrzeba było więcej niż 20 silnych 
ludzi. W XVII wieku dzwony te przetopiono. 

Witkowicacli, są dwa dzwony, jeden z r. IGl^}, drugi z r. 1633. 

Witanoicicach, dzwony z XVII wieku. 

Witebsku, dzwon z XVII wieku przelany ze starszych. 

Włodoicicaclt, w powiecie bendzińskim gubernii piotrkowskiej 
■ znajduje się dzwon z r. 1298 z następującym napisem: 
„Ad laudem Dei Onmipotentis et Sanctorum Omnium 
A. D. 1208 (w rzymskich cyfrach). 

Wlosieunicy , w Wadowickiem dzwon z r. 1539. 

Wolbromie, w powiecie olkuskim dzwon z r. 1G21. 

Woli Radziszowskiej, jeden dzwon z r. 1562, a drugi z r. 1712. 

Wysocicacli, w powiecie miechowskim znajduje się dzwon 
z r. 1025, jeden z najstarszych w Polsce, który może 
jeszcze pierwszych chrześcian do modlitwy wzywał, na- 
pis na nim następujący: „Christus Rex Fortis Venit In 
Pace Et Homo Factus Est Anno MVXXX". (O tym 
dzwonie wspomina ks. Siarkowski av rozprawie swojej : 
Dzicony w (/ubernii kieleckiej). 



419 

Zagości, w powiecie pinczowskim dzwon z r. 1557 odlewał 
Simon Nauwitz. 

Zakroczymie, dzwon średni kościoła parafialnego z r. 10G9; 
napisy na nim wielce starożytnemi i niezwykłego kształtu 
głoskami są wyrobione, z tern wszystkiem za tak odle- 
głą starożytność jego zaręczyć trudno: byłby to jeden 
z najstarszych dzwonów w Polsce. Drugi dzwon tam 
znajdujący się, odlewany jest w Toruniu przez Toma- 
sza Litkensee w r. 1(332, ma 8 uszów w kształcie 
głów tatarskich wyrobionych. 

Zatorze, dzwon starodawnego kształtu może z XIII wieku 
jeszcze, drugi mały z r. 1596, przy bramie zamkowej, 
trzeci z r. 1787 odlewu Knoblocha z Neosoli znaj- 
duje się w lvOŚciele. 

Zhorówku, są dwa dzwony z r. 1594, na pierwszym napis: 
„Ad honorem Dei et Sancti Nicolai anno 1594", na dru- 
gim napis : „Sit nomen Domini benedictum 1594 Adal- 
bertus Karski". 

Zebrzydowicach, dzwon z r. 1603, drugi odlewu Michała 
Kupczą. 

Ziaierzynieckim klasztorze pod Krakowem jest dzwon z r. 1666, 
a drugi przelany w r. 1800. 

Zólkici, dzwon z r. 1608 odlany we Lwowie a przelany 
w Gdańsku w r. 1692; dzwon ten znajdujący się w dzwon- 
nicy kościelnej przelać kazał król Jan III. 

Zyroicicach, na Litwie ogromny dzwon z XVII wieku daro- 
wany Bazylianom przez Lwa Sapiehę, kanclerza w. lit. 

Zyiccu, dzwon z XV wieku, drugi z r. 1720, trzeci z r. 1799. 
W kościele św. Krzyża dzwon z r. 1584. 
Wszystkich miejscowości razem podaliśmy 202. 



Okręty. 

Był czas, że Polska rozwinęła na morzu bałtyckiem wła- 
sną banderę i miała zbrojną marynarkę, musiała zatem mieć 
i własne okręty. Toteż znajdujemy w kronice Bielskiego 

97* 



420 

wicadoiność o wyprawie Bolesława Krzywoustego do Danii na 
okrętach w r. 1124 „w Gdańsku pr zy sposobiony cli'' . T. Świecki 
/aś wspomina, że kupiec krakowski Morsztyn wiódł XITT 
wieku na własnycłi okretacli liandel z Anglią i Hiszpanią. 
Piętro Duodo poseł wenecki zdając sprawę przed senatem 
weneckim z poselstwa swego do Polski w^ r. 1502, mówiąc 
o zamożności miasta Gdańska dodaje: „Król hiszpański Fi- 
lip II wielkie z miasta tego ciągnie posiłki, nietylko w zbożu 
ale i w drzewie do budowy okrętów i amuuiciach wojennych • 
bndłiją nawet Gdańszczanie dla jioły jego okręty. Okręt od 
800 beczek nie kosztuje więcej jak 10.000 talarów". Dawno 
prawo gdańskie „"Willkitr" przeznaczyło całe wybrzeże gdań- 
skie nad Motławą, tak zwane Lastadie wyłącznie na warstat 
budowania okrętów, inne miejsce nad Motławą zwiane Brage- 
hank służyło za warstat do naprawmy popsutych okrętów. 
Okręty gdańskie nosiły najczęściej nazwiska Świętych lub 
zwierząt jak n. p. St. Antonius, St. Paul und Peter, der 
Hirsch, der Eber itd. (Hirsch : Danzigs Randels und Gewerbe- 
geschichte). Budowlano więc okręty w Gdańsku jeszcze w XII 
wieku. W r. 1514 zbudowano tu okręt 55 łokci długości. 
Tomasz Świecki w dziełku swem ') i Przyjaciel luda Nr 15 
z r. 1838 i Nr 40 z r. 1837, podają ryciny przedstawiające 
znaki bander polskich niegdyś na morzach używane, i tak 
bandera narodowa polska przedstawiała orła polskiego bia- 
łego na czerwonem tle, bandera królewska przedstawiała rękę 
po ramię trzymającą pałasz także na tle czerwonem, prócz 
tego były i bandery kupieckie, gdyż statki polskie jedne 
były własnością króla i rzeczy pospolitej, drugie kupców\ 
W czasach panowania Jana Kazimierza zniknęły te bandery 
polskie z Bałtyku; legioniści nasi oglądali je jeszcze jako 
zal)ytek przeszłości w porcie tulońskim. W samym r. 1800 
zbudowano w Gdańsku 70 kupieckich okrętów, które nabie- 
rały towaru od 600 do 800 ton. Sam kupiec Francius po- 



*) llistori/rziKt trindoiiiość o ziemi pomorskiej , mieście Gdańsku^ 
oraz żfu/liidze i panoicanin PoUikóir nn morzu haUyckiem^ 
wydiineni w Warszawie w r, 1811. 



421 



siadał własnych 17 olirętów zljiulowanych w Crdańsłiu, Lo- 
schin wspomina w dziele swojem o Gdańsku, że w r. 1()2.'> 
podczas poljytu l^róla Zygmunta III w Gdausł^u, produlvo- 
w^ali się tutejsi cieśle okrętowi przed królem wyłażeniem na 
maszty. Zygmunt August, lvtóry utworzył flotę na morzu 
bałtyckiem, wdawszy się tylko jako pośrednik w sprawy za- 
szłe między mistrzem krzyżackim w Inflantach, a kuzynem 
swoim arcybiskupem rygskim, urządzić kazał z rady ksią- 
źęcia pruskiego okręty wojenne, jak się zdaje w przystaniach 
kurlandzkich i inflandzkich, gdyż Gdańszczanie pomocy swej 
do tego odmówili. Za Zygmunta III w r. 1598 dały się wi- 
dzieć w bitwie pod Sztegeborkiem okręty uzbrojone kosztem 
niektórych panów polskich. Sejmy nie przykładały się do 
urządzenia floty, lecz domagały się od Zygmunta III i Wła- 
dysława IV jej utrzymania. Z tego powodu urządził Włady- 
sław IV nanowo flotę i do pomieszczenia jej przeznaczył 
fortecę Władysławów. Budowano więc za Władysława IV 
okręty w Pucku i Władysławowie koło Pucka. (Obacz także : 
Statki). 



Olejarnie. 

w XVIII wieku były olejarnie w Kobylinie w Wielko- 
polsce, gdzie wyrabiano rocznie za 200 talarów oleju; w Ko- 
wlu, Ludwinowie w Augusto wskiem i w Pińsku. Z początku 
XIX wieku były w Kownie, Łowiczu, Samogorowie, Siera- 
dzu, w Warszawie, Komarowie, Tyszowce, Poberczanach, 
Grabowcu, Chełmie, Ostrowie, Włodawie, w Konarach i innych 
miejscach. 



Ołownia. 

Głownia miejska była w Krakowie w r. 1712, wyra- 
biano tu także glejtę. 



422 



Ołówki. 

Ołówki wyrabiano w AVarszawie w fabryce Alberta 
Yettra dopiero od r. 1850, ale wyrównywały dobrocią 
ołówkom Fabra. Ostatniemi czasy wyrabia Polak Nap i or- 
ski w Detroit w Ameryce sławne ołówki, które się już po- 
jawiły i w liandlach niemieckicli. Dawniej rysowano pręci- 
kami ołowianemi ; ołówki grafitowe zaczęto wyral)iać dopiero 
w XVI wieku w Anglii, później wyrabiano ołówki z proszku 
grafitu szlamowanego zmieszanego z glinką wolną od piasku 
i wapna. Do udoskonalenia fabrykacii ołówków, przyczynili 
się niemało Conte i Humblot. Po angielskicli ołówkacb od- 
znaczają się dobrocią francuzkie i wiedeńskie, mianowicie 
Hardtmutba i Fabra. W Norymberdze ołówkarze stanowią 
osobny cech. 



Opony. 

(Obacz: gobeliny, kobierce, makaty, szpalery). 



Ordery. 

Polskie ordery wyrabiano za Stauisława Augusta w Gro- 
dnie we fabryce Tyzenhauza. W dawnej Polsce były nastę- 
pujące ordery: 1) Order Niepokalanego Poczęcia N. Panny, 
ustanowiony przez króla Władysława IV. 2) Order Ijiałego 
orła, ustanowiony przez Augusta II w r. 1705 w Tykocinie. 
Ku końcowi panowania Augusta III minister Briihl order ten 
sprzedawał pod pokrywą wyniszczonych wojną pruską skar- 
bów królewskich, biorąc po 10.000 i więcej czerwonych zło- 
tych; później gdy ten towar nie miał już wielkiego pokupu, 
spadła cena jego na 1000 czerwony cli złoty cli, a nawet 
i mniej jeszcze, jednak sprzedawano go tylko ministrom, se- 
natorom i urzędnikom koronnym i wielk. ks. litewskiego. Kto 



42c 



się w takiej godności nie znajdował, orderu kupić nie mógł ; 
kto darmo otrzymał order, musiał złożyć tylko taksę za order, 
wynoszącą 120 czerwonych złotycłi. Noszono go na niebie- 
skiej wstążce, na stronie głównej wyobrażony był biały orzeł 
z napisem : pro fide, legę, et rege, na odwrotnej stronie była 
cyfra A. E, (Augustus Kex). Były i stosowne gwiazdy do 
niego. lvról był wielkim mistrzem, a napis na jego orderze 
różnił się tem, że zamiast rege było grege. Dla panujących 
i książąt zastrzegała ustawa 20 orderów, a dla innych tylko 
72. 3) Order św. Stanisława, ustanowiony przez króla Stani- 
sława Augusta w r. 1765, udzielany był tylko szlachcie. No- 
szono go na czerwonej wstędze, przepasanej przez pierś od 
prawego ramienia, a na niej niżej lewego boku krzyż złoty 
emaliowany pąsowo; na stronie głównej orzeł biały z krzy- 
żem zielonym, po jednej stronie wizerunek św. Stanisława, 
po drugiej cyfra S. A. R. Na gwiażdzie do tego orderu na- 
leżącej napis: praemiando incitat. Kto orderu św. Stanisława 
nie miał, nie mógł otrzymać orderu orła białego. Miało być 
tylko 100 ozdobionych tym orderem, ale było ich więcej. 
4) Order ICazimierza Puławskiego z konfederacii barskiej, 
mosiężny z Matką Boską Częstochowską w środku; wkrótce 
po ukazaniu się jego upadł. 5) Krzyż wojskowy „Virtuti 
militari" pow^stał w r. 1794. Oznaką tego orderu jest krzyż 
z orłem, w środku przystrojonym wieńcem zielonym, wstęga 
niebieska z czarną obwódką, tego orderu było 4 klasy. 
W dawnej Polsce ordery ustawami sejmowemi stanowczo 
były wzbronione. (Obacz także wyrzynacze na kamieniu). 



Organy. 

Witruwiusz architekt rzymski za czasów cesarza Augu- 
sta z pierwszego wieku naszej ery, wspomina już o jakichś 
organach hidraulicznych, które miały być wynalezione przez 
Ktezybiusza, matematyka aleksandryjskiego, żyjącego za cza- 
sów Ptolomeusza Ewergeta; nie znamy jednak bliższego 
mechanizmu tych organów. Co się zaś tyczy organów pneu- 



424 



niatycznycli, czyli właściwycli dzisiejszych, które są wprowa- 
dzone AV brzmienie za pomocą działania powietrza, to wiemy 
tyle, że w Europie upowszechniły się taliie organy doi)iero 
w XIII wiel^u, je(łnałv w cłirześciaństwie znane już l^yły na 
początlvU VII wielcu, za papieża Witaliana. Pierwsze org-any 
umieścił lvról francuzlci Pipin w ł^ościeie św. Korneliusza 
w Compiegne w r. 757. Grzegorz l^siądz weneclvi zdaje się 
l)ył pierwszym, co wystawił org-any w Euro])ie; drug-ie wy- 
budował w r. 820 do l<ościoła w Aliwizgninie na zamówie- 
nie Ludwiłta pobożnego. Kapłan Teofilus pisarz z XI wieliu, 
w dziele swem: Dhersurnm artlnm scliedula (tłómaczonem 
na polslii języlc przez Teofila Zebrawsliieg'o) opisuje już, jali 
się org-any wyrabiają; udoslionałenie tego instrumentu datuje 
się jednak dopiero od XIV wieku, zaprowadzone przez Fran- 
ciszka Laudino. Pedały wynalazł w r. 1444 Henryk Draz- 
dorf vf Norymberdze. W Niemczech sławne organy wyrabiał 
w Weissenfels Ladeg-ast, jeg-o roljoty są org-any w kate- 
drach w Merseburg- i Schwerin i w kościele śav. JMikołaja 
w Lipsku. Największe organy na świecie zbudował ostatniemi 
czasy w Nowym Yorlv^u w kościele św. Franciszka, Józef 
Rzuciński Polak z Albany; są one umieszczone w osobno 
przybudowanym do łvOŚcioła budynku, miecliy poruszane są 
maszyną hydrauliczną; instrument ten posiada 4800 piszcza- 
łek i 13 pedałów (Czas z 13 stycznia 1883 r.) Po tych naj- 
większe org-any posiada kościół katedralny w Strasburgu 
budowane przez Sił ber manna, potem w katedrze w Py- 
dze, zbudowane w zakładzie Fr. Wałkra w Ludwigsburgu 
pod Stuttgardem, posiadają 120 regestrów, mają dwie kla- 
wiatury, jednej motorem jest gaz, drugiej zwykłe miechy, 
może więc dwócłi organistów równocześnie zasiąść przy 
nich do gry ; budowa tych organów łcosztowała UO.OOO marek. 
Po tych następują w Nowym Yorku inne organy o 115 re- 
gestrach potem organy w kościele św. Piotra w Rzymie, 
w katedrach i)aryzkiej, londyńskiej, Gorlitz, IJlm, Rotenburg, 
Halberstadt, Merseburg, Pradze, Wrocławiu, Gdańsku, w b'rauk- 
furcie u św. Piotra, Triencie i t. d. 



425 



Najsławniejszym dziś organmistrzem jest biskup Moretto 
w Rzymie, u niego zamówił papież Leon XIII organy do 
nowo odrestaurowanej bazyliki św. Jana laterańskiego za 
55.000 franków. Sławnymi wirtuozami na organacli w Euro- 
pie byli: Sebastian Bacli, najsławniejszy wirtuoz XVII wieku, 
Frescobaldi, Mattei, Froberger, Handel, Daąuin, Marcband, 
Couperin, Krebs, Tiirk, Kittel, Knecbt, Hiissler, A. K. Muller, 
Umbreit, Vierling, Wolf, Rink, Becker, Hesse, Kohler, Liszt, 
Rubinstein, Biillow, Schneider, Ritter, Hampt, Herzog' i inni. 
W budowie org^anów odznaczyli się Drazdorf, który w r. 1444 
zbudował org-any z pedałem w Moguncii. H. Krauz zbudował 
w r. 1499 organy daleko większe w Brunszwiku. Najważ- 
niejsze jednak dla organów udoskonalenie przyniósł w XVII 
wieku wynalazek próby wiatrowej przez Fornera, utrzymu- 
jącej jednakowo ciśnienie powietrza przy wszystkich mie- 
chach. W XVIII wieku odznaczyli się budową organów : Trost, 
Friderici, Schroter, Silbermann, Hildebrand, bracia Trampeli 
i inni. 

W dawnej Polsce za najdawniejsze organy uchodziły 
w Gnieźnie i w katedrze krakowskiej, zaś za największe 
uchodziły niegdyś organy w kościele Cystersów w Oliwie 
pod Gdańskiem, które dotąd jeszcze istnieją; mają one 85 
regestrów i 15 miechów. Najdawniejszy zabytek organów wy- 
robu krajowego, o którym mamy pewną wiadomość, znajduje 
się w Kętach ; starodawny napis na tych organach bowiem, 
że były one robione w r. 1381 przez Jana Wanca z Żywca, 
naprawiane zaś w r. 1425 przez Wawrzyńca Hermana. 
Akta krakowskie wpominają, że w r. 1385 zapłacono jakie- 
muś Janowi za przerobienie organów do kościoła 13ożego 
Ciała 1 grzywnę. Marcin Tinbi budował organy w XV 
wieku w Wrocławiu; w r. 1448 })rzebudował organy katedry 
wrocławskiej (Dlabacz). O organach kościoła metropolitalnego 
Św. Jana w Warszawie jest wzmianka w aktacli miejscowych 
pod r. 14G2, lecz oprócz zalecania, aby starannie były utrzy- 
mywane, innej wzmianki o nich nie ma. Zimorowicz wspo- 
mina, że organy w katedrze lwowskiej zbudowane są w r. 1515. 
We Wschowie w kościele parochialnym były sławne na całą 



426 



wówcziis Polskę or^^^any /J)U(lo\vjine w r. 1544, które się 
Jednak w r. 1605 spaliły. (Łukaszewicz: Opis kościołów). 
W Garwolinie są organy, które królowa Anna Jagiellonka 
darowała kościołowi w Osiecku, ale proboszcz ówczesny miej- 
scowy Gaspar Sadlochius przeniól je do kościoła [)arocliiał- 
nego w Garwolinie. Łepkowski w swoim artykule o krużgan- 
kacłi kościoła Dominikanów w I\rakowie (Tygodnik ilnstr. 
Nr 241 z r. 1864) wspomina o dwóch organmistrzach Domi- 
nikanów w Krakowie, mianowicie: IClemens z Mielca r. 1534 
i J u s z k i e w i c z I^artłomiej r. 1 689. Miasto Gdańsk miało 
w połowie XVI wieku sławnego organmistrza Antoniusza 
Juliusza, który w r. 1585 w lvOŚciele Panny Marii w Gdań- 
sku przepyszne organy wystawił, składające się z 55 klap 
czyli kluczów. Poseł wenecki w relacii swojej z poselstwa 
na dworze Zygmunta Augusta w r. 1560 wspomina, że król 
ten miał szczególne zamiłowanie we fontannacli, zegaracli 
z tigurami wielkości człowieka, w organach i innycłi instru- 
mentacli, jakoteż w klejnotacli. O organmistrzu gnieźnieńskim 
Stanisławie Zelika, wspomina ks. Polkowski w swojej ka- 
tedrze gnieźnieńskiej, że prowadził budowę wież katedralnycłi 
w Gnieźnie, z początku XVI wieku pod nadzorem ks. Ma- 
cieja Kijowskiego prefekta fabryki kościelnej. Organy do 
kościoła katedralnego w Wilnie, najsławniejsze i największe 
na całą Litwę robił w XVI wieku Koppelman. 

O dawniejszych organach w katedrze krakowskiej wiemy 
tylko, że w r. 1604 naprawiał je organmistrz i organista kate- 
dralny Malcher, dzisiejsze zaś zbudował w r. 1790 Zier- 
n i c k i organmistrz z Krakowa. Tenże sam Ziernicki wystawił 
także piękne organy u Dominikanów i I''ranciszlianow w Kra- 
kowie, które się w r. 1850 podczas wielkiego pożaru miasta 
spaliły; do Franciszkanów zbudował natomiast nowe organy 
Jan Śliwiński ze Lwowa. W r. 1609 Marcin liocheń- 
czyk regalnik, czyli organista w Krakowie, miał proces 
z Janem l^asprowiczem o klawikord. W r. 1617 zawiera 
ksieni Zofia lioczkowska ze Starego Sącza kontrakt z An- 
drzejem ze Lwowa, organmistrzem, o wystawienie organów 
w klasztorze św. Kingi za sumę 200 złt. i znacznej ordynarii ; 



4:^7 



w r, 1696 przerobił te organy Krzysztof Lenartowicz 
organmistrz; całe przerobienie l^osztowało 1199 złt. (Obacz : 
liS. Załęsliiego rozprawę o tym lilasztorze, drul^owaną w Frze- 
llladzie hcowskim z r. 1882 i w osobnej odbitce). Haniisz 
Homel Kralvowianin wystawił w r. 1620 w Lewoczy na 
Spiżn w l^ościele św. Jalviiba sławne organy ; tenże sam ro- 
l)ił w r. 1617 u N. Panny Marii w Ivralvowie lvontral<:t z pro- 
wizorami Icościoła, że wystawi organy nad I^azalnicą o l^rzy- 
wych piszczalliach, lś.tórąto roboto zaczętą dolvończył syn 
jego Jan Homel, tensam, co w r. 1628 wystawił organy 
w Krakowie w kościele św. Marka, opatrzone napisem: 
„Joannes Homel, Cracoviae natus, in Hungaria educatus 
fecit organum lioc anno 1628". W r. 16.38 prowizorowie ko- 
ścioła N. Panny Marii zawierają kontrakt z Józkiem Nitrow- 
s k i m organmistrzem z Lewoczy, że im wystawi organy 
krzywe za 950 złt. Organy w katedrze gnieźnieńskiej wysta- 
wione są w r. 1662 (Baliński: Starożytna Polska) przez J e- 
rzego Gdańszczanina, kosztem prymasa arcybisku))a Macieja 
Łubieńskiego; naprawiał je w r. 1760 organmistrz Żukow- 
ski, którego syn Grzegorz Żukowski organmistrz z Gnie- 
zna wystawił w r. 1803 nowe organki do kaplicy Łubień- 
skich Av Gnieźnie. Wielkie organy w Gnieźnie reparował 
w r. 1843 organista Petera. W r. 1678 organmistrz Kazi- 
mierz Kowalewicz z Koł)ylina zawarł przed urzędem bur- 
mistrzowskim ugodę o naprawę organów w kościele parochial- 
nym w Kobylinie w Wielkopolsce. W Leżajsku u Bernardynów 
wystawił w r. 1689 Jan Głowiński organmistrz z Kra- 
kowa najsławniejsze i najlepsze na całą Polskę organy o 60 
głosach, które w r. 1854 restaurował Roman Du chiński 
ze Lwowa. Tenże Duchiński wykonał w r. 1835) kosztem 
Jakuba Bema (stryja jenerała) ówczesnego kustosza katedral- 
nego we Lwowie i proboszcza, organy do katedry polskiej 
we Lwowie za 5800 złr. (Maur. Dzieduszyckiego: Opisanie 
katedry łacińskiej ive Licowie). W Toruniu miał fabrykę or- 
ganów w XVII wieku Mateusz Brandt nem, zbudował on 
organy do kościoła św. Mikołaja za 12.000 złt., ale ogień je 
zniszczył, musiał więc na nowo zaczynać i dopiero w r 1686 



428 



takowe ukończył, jjóźiiiej przerobił organy w kościele ś\v. Jaua 
za 2000 zlt. (Obacz Zerneke: Thomische Chronik.) 

Sławne organy w Jędrzejowie u Cystersów są o 54 
glosach. Przy końcu XYII wieku wyl)udo\val Szymon S a d- 
kowski organy do kościoła św, Anny w IvralvOwie, a w po- 
łowie XYIII wieku Ignacy Fogler organy do kolegiaty 
N. Panny IMarii w Ivielcacli. W r. 1714 wystawił organy 
w liościele paratialnym w Rajczy Wawrzyniec Sniarzowski 
organmistrz z Barwałdu. W kościele parafialnym w Żywcu 
złnidował za G600 złt., organy w r. 1714 Ig"nacy Rosi ale 
organmistrz z Opawy, kosztem Wielopolskich ; było w nich 
1545 piszczałek metalowych. W r. 1724 wystawił organy 
w Łękawicy, Wawrzyniec H e r b u t o w s k i , organmistrz z Kęt. 
Jan Helwigken mieszkcijący jakiś czas w Wielkopolsce, 
wybudował przepyszne organy do kościoła N. Panny Marii 
w Toruniu. Z początku XVIII wielcu budował org-any K. G. 
Hubert ur. w r. 1714 we Wscłiowie. Jan Rćidern zbudo- 
wał z początku XVIII wieku wielkie organy znajdujące się 
w kościele Marii Magdaleny w Wrocławiu, przedstawił je 
w pięknej rycinie sztycharz Bartłomiej Strachowsky. Marcin 
Bocheńczylc wyrabiał w pierwszej połowie XVII stulecia 
organy w Krakowie. Euzebiusz Pasierbski Bernardyn, wy- 
konał w r. 1771 organy do kościoła Bernardynów w Kralui- 
wie, dawniejsze były spalone przez Szwedów za Jaua Kazi- 
mierza. Jan Rauscher z Gdańska, wyrabiał w drugiej 
połowie XVIII wieku organy. Jan Rhode organmistrz z Gdań- 
ska, wyls^onał w połowie X\'III wieku organy wspaniałe do 
kościoła Św. Piotra o 40 klapacli i do św. Jana w Gdańslcu 
o ;]0 klapach. Sitarski wyrabiał w drugiej połowie XVIII 
wieku organy w Krakowie. Błażej Głowacki mieszczanin 
krakowski, wyrabiał w drugiej poło^^•ie XVIII wieku organy 
w Kraliowie. Michał Kirsten był w r. 1720 w Wrocławiu 
organistą u Marii Magdaleny, gdzie zbudował ])iękną grę 
dzwonów przy wielkich organach. Wintzig rodem ze Slązka 
Inidował organy do Sztokliolmu na 45 głosów (Dlabacz: 
Kunsth)iexikon) . Sławne organy katedry warszawskiej u św. 
Jana, zbudowane są przez zdolnego organmistrza IMateusza 



42«) 



Mil Czarski ego z Warszawy, który wprowadził do org-a- 
nów ważue ulepszenie, na mocy którego miechy j)iiszczane są 
w ruch za pomocą korby. Tenże organmistrz pracował od 
r. 1840 — 18G8 w Warszawie i zbudował także organy u Ber- 
nardynów tamże, w Zdunach w Gostyńskiem i w nowym 
kościele w Wilanowie, któreto w ostatniem miejscu po śmierci 
Milczarskiego dokończone zostały przez Józefa Szymań- 
skiego, a rzeźbione przez warszawskiego snycerza Józefa 
Górnickiego. Dawniejsze organy katedry warszawskiej zbu- 
dowane były w r. 1841 przez organmistrza Wilhelma B re- 
do w mieszkańca Warszawy, miały one 61 regestrów i 4 
klawiatury, 12 miechów służyło do napełnienia powietrzem; 
organy te kosztowały 4 lata pracy. Frydryk Buchholtz 
zmarły w Warszawie w r. 1837, wyrabiał w Warszawie zna- 
komite fortepiany i organy. 

W r. 1827 było we Lwowie dwóch organmistrzów. 
W najnowszych czasach wybudował Jan Grocholski organ- 
mistrz ze Starego Sącza nowe organy do kościoła w Niepoło- 
micach. Z początku XIX wieku było w Lublinie 10 organ- 
mistrzów; w Łowiczu wyrabiał organy jeden organmistrz, 
doskonały mechanik, którego nawet do Warszawy sprowa- 
dzono w celu budowania organów. Jan Bielawski wybudował 
w połowie XIX wieku organy do kościoła we wsi Koroleszczy- 
wice blizko Mińska, które Moniuszko bardzo chwalił. (Ruch 
muzijczny Nr 35 z r. 1861). Stanisław Dłużę wski wybu- 
dował w połowie XIX wieku organy, znajdujące się w ko- 
ściele miasta Dukszty na Litwie. Miiller organmistrz z Wro- 
cławia wyrestaurował w pierwszej połowie XIX wieku organy 
w kościele luterskim i powiększył liczbę regestrów do 27. 
W Gnieźnie ma fabrykę organów T. Zebrowski, we Lwowie Śli- 
wiński Jan i Przybylski. Najsławniejsze organy w Polsce są: 
w Leżajsku, w Jędrzejowie, w Częstochowej okazałe organy 
sprawił prymas Stanisław Szembek z początku XVIII wieku 
do kaplicy N. Panny Marii, wykonał je w r. 1721 w Warsza- 
wie Kosmowski królewski organmistrz, za 200 dukatów, 
zkąd je do Częstochow^ ej sprowadzono. (Obacz Balińskiego: 
rielgrzymka do Częstochowej) ; w Krakowie w katedrze 



430 



i u N. Panny Marii; w Warszawie ii św. Jana i św. Krzyża 
roboty Mil c żarskie go i w kościele ewangielickim, w Wil- 
nie w katedrze, zbudowane w bitach 1595 — 150S przez organ- 
mistrza Jana Ko ppelniana, które spłonęły w r. IG 10 
i u Św. Jana, w Lublinie, w Poznaniu w tumie, w Miechowie, 
w Płocku, w Włocławku, w Wschowie u Cystersów zbudo- 
wane w r. 1544, w Wąchocku, w Leśnej województwie brze- 
sko-litewskiem fundacii Iiadziwiłłów i w Koroleszczywicach 
niedaleko Mińska roboty Jana Bieleckiego w Warszawie. 
Zaś najdawniejsze organy w Polsce miały l)yć w katedrze 
krakowskiej, datowały się one bowiem według Długosza, od 
założenia katedry w r. 9GG i w katedrze gnieźnieńskiej. 

Organistę w XIV wieku zwano u nas rybaltem jakto 
wiemy z dzieł Wita Korczewsl^iego pisarza XVI wieku. Sławni 
organiści, czyto przez szczególnie piękną grę na organach, 
lub przez talent kompozytorski byli w Polsce za czasów Zyg- 
munta Augusta Sobek i Paweł, Marcin ze LwoAva zmarły 
w r. 1589, Krzysztof Kicker, Adam Warka, Adam Mosiąż- 
kowski organista krakowski, Jakub Wolski zmarły r. 1571 
przy katedrze krakowskiej (Starowolski w Monnmentacli 
przytacza nai)is na pomniku jego się znajdujący). W Ivrako- 
wie był w pierwszej połowie XVI wieku u Dominilcanów 
sławny organista Jerzy Knur, Ictórego Seweryn Lubomlczyk 
w swojem dziele: De vita St. Hiacinti, nazywa „Organista 
excellentissimus, qui suo tempore in hac arte parem non ha- 
buit". W r. 1588 był w Krakowie Franciszek Mafon organistą 
królewskim. Z czasów Zygmunta III Stefan liauman około 
r. 1581 miał 100 złt. pensii rocznej i 2 złt. tygodniowo po- 
bierał na stół; za Batorego: Jan Kurowski, Tomasz Kicker 
i Sowa czyli Sówka. Paweł Syfert, Aleksander Millerille, 
Wincenty Bertholusius kompozytor i organista, należał do 
kapeli Zygmunta III. Za czasów Stanisława Augusta był Sta- 
nisław Fabrowski organistą przy katedrze w Warszawie, 
Karol Einert organista przy kościele luterskim w Warszawie, 
zmarł 1836 r. Fijałkowski organista w Warszawie w XIX 
wieku. August Freier organista w Icościele luterskim w War- 
szawie po śmierci Einerta. Gorączkiewicz Dominik, ur. r. 1747, 



431 



organista katedry krakowskiej, po nim był syn jego także 
Dominik, zmarły w r. 1813, po nim nastąpił Wincenty Go- 
rączkiewicz, ur. r. 1789 a zmarły w r. 1858, tal)lica jego 
pamiątkowa znajduje się w katedrze łvrakowsłś.iej, gdzie jest 
powiedziano, że tenż*e Gorączkiewicz l)ył jednym z trzeełi 
najsławniejszycli organistów w Europie. Grabowski l)ył w po- 
łowie XIX wieku organistą w Częstocbowej ; Stanisław Je- 
sionkowski organista w Magnuszewie w Radomsłviem. Kług- 
ling Fr. Aug. kompozytor i organista przy kościele św. Piotra 
i Pawła w Gdańsku w połowie XVIII wieku. Knur Grzegorz 
Dominikanin, jeden z najzdolniejszycb organistów z początku 
XVI wieku. Lul)omlczyk (w Opisie źyicota śic. Jacka, wyda- 
nym w Rzymie w r. 1794), nazywa go „Organista excellen- 
tissimus". Kucbarsłd, organista kapituły płoclviej w XVIII w. 
Kurpiński Marcin, ojciec znanego muzyka Karola, był orga- 
nistą we Włoszakowicach majętności ks. Sułkowskiego; Ku- 
szczyński, wyrabiał organy w Warszawie w połowie XIX w. 
Lwowczyk organmistrz krakowski, Mirecki był w drugiej po- 
łowie XVIII wieku organistą u N. Panny Marii w Kralcowie, 
Morawski J. oi-ganista u N. Panny Marii w Krakowie z po- 
czątkiem XIX wieku. Mężyński organista w Częstocbowej 
z początkiem XIX wieku, Nowakiewicz organista u N. Panny 
Marii w Krakowie z początkiem XIX wieku, Pekieł był orga- 
nistą w Warszawie u św. Jana w połowie XVII wieku, 
Paszezewski Jakub l)ył biegłym organistą w kościele Wszyst- 
kicłi Świętych w Krakowie w drugiej połowie XVIII wieku, 
Radziński Antoni organista przy kościele św. Krzyzkim 
w Warszawie, napisał kilka mszy, zmarł w r. 18G1. Renuer 
Jan ])ył z początku XIX wieku organistą w Mińsku, poteni 
Nowogródku i Wilnie kompozytor. Siekierski organista kapi- 
tuły płockiej z r. 1780, Skuki organista za Władysława IV, 
Danielski Florian organista u św. Anny w Krakowie w dru- 
giej połowie XVIII wieku. Górecki Jacek organista u N. 
Panny Marii w Krakowie w drugiej połowie XVIII wieku, 
Jagiełło organista w Warszawie w XIX wieku, Studziński 
Piotr organista w Krakowie w połowie XIX wieku, Szle- 
tyński organista w Warszawie, Turge był przy końcu XVIII w. 



432 

organistą w kościele ś\v. Jana w ({(lańsku, Waniączek orga- 
nista w Krzemieńcu z początkiem XIX wieku, Waszelewski 
Józef organista w Zambrowie z początkiem XIX wieku^ 
Wroński, Ziarnecki, organiści w Krakowie w polowie XVIII 
wieku. (Obacz Sowińskiego: Słoiunik mKzykóic j^olskich i Kazi- 
mierza Ł'uhj, Historia imtzyki). 



Ostrogi. 

Ostrogi wyrabiano w Berezowie pod Sucbedniowem 
i niedaleko Podgórza kolo Krakowa we tjibryce Eisenbacha 
z początku XIX wieku. (Obacz także: Platnerstwo). Ostrogi 
znachodzono w naszych w^ykopaliskacb, jak np. w Komaro- 
wie i innych miejscach. Ciekawe studium o daw-nych ostro- 
gach XVI i XVII wieku zdajduje się w dziele Dra Eye: 
Kunst und Lehen der Yorzeit. Niirnberg 1855, gdzie także 
jest wiadomość o dawnych halarbardach i szpadach. 



Paciorki. 

Paciorki z bursztynu wyrabiano w Gdańsku jeszcze 
w XV wieku; w r. 1445 kosztowały tam paciorki z praw- 
dziwego bursztynu 90 złt. (Loschin). 



Pantofle. 

Pantofle wyral)iano w Gdańsku przy końcu XVI wieku 
(Loschin). 



Papiernie. 

Papier byl znany Chińczykom już na 100 lat przed Chry- 
stusem ; wyrabiano go z bawełny, ze słomy ryżowej, z trzciny 



I o o 

4oo 



bambusowej, z kory drzewa morwowego, papierowego i t. d. 
i używano g'o iiietylko do pisania, ale i jako chustki do nosa, 
serwety, obicia pokojowego, do olden zamiast szyb, do para- 
soli, a nawet jako materii do uljrauia (Klemm: Cnlturge- 
schichte). Papier wyrabiano równocześnie i w Egipcie, a to 
z różnych krzewów i roślin, mianowicie z rośliny papyrusa, 
następnie przez Arabów z bawełny na sposób chiński, którego 
zaczęto używać jeszcze w IX wieku. Ostatni sposób prze- 
niesiony do Europy, aż do pierwszej połowy XIV wieku je- 
dynie był w użyciu. Starożytni Grecy sprowadzali papier 
z Egiptu. Wyrabiania ze szmat płóciennych pierwsi próbo- 
wali Włosi, a upowszechnili je Niemcy, jako mający po do- 
statkiem odpowiedniego ku temu materiału. Fabryki te po- 
chodzą od r. 1307. W r. 1300 była już w Norymberdze pa- 
piernia L Imana Stromera. Jednocześnie z sąsiadującymi Niem- 
cami zai)rowadzono i w Polsce użycie i wyrób papieru. Z po- 
czątku dostarczały go najwięcej fabryki ślązkie. W przecho- 
wywanych atoli dotąd rękopismach są niezawodne ślady 
istnienia papierń krajowych już w XIV wieku. W ogóle za- 
kłady tego rodzaju we Włoszech i Niemczech zaczęły się 
rozpowszechniać dopiero od XV wieku. W Polsce zaczęto 
według Lelewela (Bibliograficznych ksiąg dwoje), [papier wy- 
rabiać przy lvońcu XIV i w XV wieku, jak tego dowodzą 
filigrany pai)ieru używanego wówczas w Polsce, których wzory 
umieszczone są w drugim tomie jego wyż wspomnianego 
dzieła, jednak bliższych wiadomości o nich nie mamy. Reje- 
stra skarbowe Jagiełły w^spominają, że w r. 1394 za 4 libry 
papieru do przepisywania pięciu ksiąg Salomona, dano na 
rozkaz l^rólowej Jadwigi mistrzowi Bartłomiejowi, rektorowi 
szkoły Najśw. Panny saudomirskiej 8 skojców. 

O papierniacli w Polsce Aviemy, że istniały w Wrocła- 
wiu w XV w^eku, byłby to zatem najdawniejszy polski pa- 
pier. Z początku XVI wieku w Mieclioioie, w Krakoioie gdzie 
w r. 1535 za ryzę papieru płacono od 22 — 34 groszy, sto- 
sownie do gatunku. Około r. 1573 był w Krakowie jakiś 
W a w r z y n i e c papiernik, od którego Iwowsl^i drukarz Iwan 
Fedorowicz brał papier na druk swego Apostoła (według 

28 



434 

aktów Iwowskicli niiejskiclij, później brał on papier z papierni 
w Busku istniejącej także w tym czasie. Była także papiernia 
w Lublinie za Zyg-miinta Angusta; Niemcewicz wspomina 
w swoicli podróżacli, że jeszcze z początku XIX wieku h\\\ 
tu wył)orne fabryki papieru; w Prądniku (tuchackim ])od 
I^rakowem kupił Jan Heller drukarz w r. 1510 papiernię, 
którą Jan Ciser zarządzał. Konstanty Hoszowski w cennem 
dziele swem: Obraz życia i zasług opatów mogilskich wspo- 
mina, że w Mogile pod Krakowem jeszcze w pierwszej po- 
łowie XVI wieku istniała pai)iernia, którą opat I^iałobrzeski 
w r. 15G() odstąpił niejakiemu Janowi Weiss (Yaijss) i jeg'0 
żonie Hannie za 100 zlt. tudzież 12 grzywien roczneg"o czyn- 
szu i trzy ryzy papieru rocznie na cały czas ich życia. Pó- 
źniej w r. loGU wypuścił Białobrzeski papiernię mogilską w do- 
żywocie Bartłomiejowi Pielgrzymowi za 200 złt. i 12 grzy- 
wien rocznego czynszu, oraz trzy ryzy papieru. Opat Pia- 
secki dużo się przyczynił do ustalenia tej papierni, która 
pod ów czas żadnemu zagranicznemu podobnemu zakładowi 
nie ustępy wała. W późniejszych czasacli za Jana Tarnowskiego 
opata t. j. w drugiej polowie XVn wieku, papiernia ta zo- 
stała zniesioną z. powodu niedozoru i złego zarządu. Znaki 
wodne papieru tutaj wyrabianego przedstawiają gwiazdy, 
a dawniejsze akta klasztoru mogilskiego pisane są zape^Yne 
na papierze tutaj wyrabianym. 

W Wilnie stanęła w r. 1522 pierwsza papiernia na całą 
Litwę ; była tu także w r. 1 ( )()5 papiernia Ś m i a 1 o w s k i e g o, 
a w Balicach sławna papiernia Bonerów jeszcze za czasów 
Zygmunta Starego; wyrabiano tu papier tak doskonały, że 
go nam zagranica pozazdrościć mogła; rejestra Seweryna Bo- 
nera dla Zygmunta I, znajdujące się w zbiorze Pawła Po- 
piela w Krakowie, pisane są na papierze tutaj wyrabianym; 
papier ten był podobny do ])crgaminu i miał znak wodny, 
herbową lilię podwójną (I^onarowa, herb Bonerów). W War- 
szawie powstała i)apiernia pierwsza w r. 1504 z początku 
na rzece Drnie, należała ona pierwotnie do skarbu, potem 
oddano ją w dzierżawę dziekanowi kolegiaty śav. Jana, wre- 
szcie innym prywatnym; fabryka ta upadła w drugiej i)0- 



435 



łowię Xyil wieku. W Bąkowie była papiernia prz}' końcu 
XYI wieku; papier rakowski spożytkowano na druki ariań- 
skie w Eakowie, chociaż dostarczano go i krakowskim dru- 
karzoni, mianowicie tłoczni Skalskiego. W Czt-riconaku pół 
mili od Poznania, pozwolił w r. 1545 Maciej Sliwuicki, pro- 
boszcz katedry poznańskiej Tomaszowi StemfroAvi papier- 
nikowi młyn w Czerwonaku obrócić na papiernię. AV Gloicnie 
pod Poznaniem była papiernia z początku XVI wieku ; av r. 
1593 był tu papiernikiem Zacliariasz Mayer; na początku 
XVII wieku przeszła ona do rąk Jerzego Boi cza. i istniała 
iiż do pierwszej Avojny szwedzkiej za Jana Kazimierza. W Po- 
znaniu l)yła papiernia w r. 1597. Była także papiernia 
Micliała Eldsnera z Gdańska, obywatela poznańskiego 
w blizl^ości Poznania na rzece Warcie, w miejscu zwanem 
Spuszna Gać w połowie XVI wiel^u, Ictóryto fabryliant założył 
tu- w r. 1549 także tal>rykę kart do gr^^ Papier ze znal^iem 
wodnym przedstaAviającym krzyż podwójny pocliodzi z ta- 
bryki z czasów Zygmunta I, były na nim pisane racliunki 
wielkorządców Icrakowskicłi od r. 1524 Seweryna Bonera dla 
Zygmunta I. Na papierze ze znakiem wodnym : tarczą łier- 
bową ułioronowaną z lvrzyżyliiem w pośrodku ])odkowy jest 
pisana ł^sięga Avydatków na budowania w zamku niepołom- 
skim z r. 15G8, lvtórą wydał Wład. Łuszczl^iewicz w Spra- 
toozJaniach komisii do badania historii sztuki to Polsce. We 
wsi Krechów w Zółkiewskiem, według podania tamtejszycli 
mnicłiów l)yła na miejscu gdzie dziś stoi monaster, niegdyś 
przed kilkaset laty papiernia. 

W Kiejdanach na Litwie założył Krzysztof Radziwiłł 
w XVII wieku wyl)orną ])aj)iernię, w litórej wyrabiano prze- 
śliczny papier i talv doskonały, jak holenderski z napisem 
wodnym: „ Ciyitatis Caiodunensis" ; w Nieświeżu wyrabiano 
papier w XVI wieku, który miał wodny znak przedstawia- 
jący herb Radziwiłłów. Założył ją Maciej Kawieczyńslci rządca 
Radziwiłłów w Nieświeżu w spółce z braćmi swymi; na jego 
papierze drukował Daniel z Łęczycy. (Bartoszewicz : Litera- 
tura). W Zamościu była ])a])iernia w XVII wieku, która do- 
starczała papieru drulvom tamtejszym (Moraczewskiego: Sta- 

2H* 



43(3 

rożytności polskie I, str. 80). W Brzuchoioicach pode Lwowem 
znajdowała ^ię miejska papiernia z XVI wieku. Z połowy 
XVI wielvii papiery najczęściej przyozdobione są wodnemi 
znakami, które wyobrażają lierby znamienitycłi domów w Pol- 
sce, co dowodzi, że panowie ci ałbo sami papiernie swoje 
miełi, albo w dobrach swoich na własny dochód innym za- 
kładać pozwalali. Często sprowadzano do nas pa})ier z za- 
granicy, ponieważ papiernie francuzkie i holenderskie lepszy 
papier produkowały, jak nasz. W XVIII wieku wzmogła się 
potrzeba papieru w Europie, toteż namnożyło się mnóstwa 
papierń. W Polsce powstały wówczas pai)iernie : w Bydgoszczy 
założona około r. 1790 przez Sasa Braune, w Ojcowie, na 
Prądniku, w Płocl<^ieni, Lubelsl^iem, w Postaw\ich Antoniego 
Tyzenhauza, w Jeziornej na Mazowszu założył w r. 1780 
Frydryk Fisch, obywatel miasta Warszawy własną fabrykę 
papieru, ])0 którego śmierci fabryka przeszła na własność 
Samuela Bruschta; fabryka ta dostarczała w r. 1792 zna- 
cznych ilości stępia dla komisii skarbu koronnego, a w r. 
1812 uzyskał Bruscht przywilej królewsld na wyrabianie 
papieru stęplowego ; w r. 1832 przeszła ta papiernia na wła- 
sność banku polsl<^iego i wyrabiała wszelkiego gatunku pa- 
piery wyrównywające zagranicznym. Na jej wzór powstało 
potem wiele innych papierń w kraju. W Korytnicy była 
w XVIII wiełai papiernia ks. Lubomirskiej, w Radostowie 
papiernia Niemierzyca, w Przysusze w powiecie radomskim 
Demltińskich wyrabiano w XVIII wieku najlepszy papier 
na cały powiat; w Supraślu pod Prenami, w Łomży, w Stre- 
dlówce milę od Berdyczowa, w Mędrowie, w ]\Iostliacli, 
Suchowie dobrach bisłaipa krakowskiego i jakaś papiernia 
Wybiclviego, wszystkie w XVIII wieku. 

Z początku XIX wieku powstały papiernie: w Białem 
Błocie, w Busku w Złoczowskiem, Czerlanacli koło Gród' ■. 
w mieście Częstochowia w gub. piotrkowskiej, we Fujnie Mi- 
cewskiego, w Geryniu w Stryj skiem, W' Hucisku w Złoczow- 
skiem, w Jaworzynie Spizkiej, w Krechowicach Romaszkana^ 
w Kozaczyźnic Sapieżyny, w Krzywotułacli w Stanisławow- 
skiem, Kutlvorzu niedalego Złoczowa, w Lacliowcu w Stryj- 



437 



skiem Dzieduszyckiego, w Lelecliówce, we Lwowie, w Maj- 
danie barona Boula, w Minkowcach na Podolu, w Meżyro- 
wie gul), podolskiej, w Morańcaeli, w Mostach małych, ^v Na- 
warii kolo Lwowa, w NowogTobli w Brzeźańskieni hr. Po- 
tockiego, Av Pilicy, w Piwnicznej w Sądeckiem, w Porębie 
Mrzygłodzkiej, w Pabianicach, w Podzameczku Rodakowskieg'o, 
w Przedborzu, w Rudzie Póżanieckiej Branickiego, w Sasso- 
wie założoną została papiernia w r. 18()5. w miejscu gdzie 
była fabryka glinianych wyrobów, jest ona własnością Zyg- 
munta Weisera i wyrabiała dawniej tylko papier do pako- 
Avania, dziś zaś papier cygaretowy. Pracuje w tej fabryce 
230 robotnik(')w a produkcia roczna wynosi 460'000 złr. 
ii elisport Avynosi 280'000 złr. W Śnitówce czy Śnitkowie na 
Podolu wyrabiano bibułę, intrata roczna z tej fabryki wyno- 
siła 4(M)0 zip. w Soczewce w Gostyńskiem, av Straszowicach 
kapituły greclviej przemyskiej , w Staszowie Lubomirskich, 
w Szlcle niedaleko Lwowa, papiernia ta należała do Pillera 
drukarza lwowskiego, w Wadowicach, w Wierbce gub. ra- 
domskiej, w Wróblaczynie Cieleckiego, w Zakopanem, w Za- 
gwoździu Jabłonowskiego, w Zawadowie obwodzie lwowskim, 
w Brzeźnie w Płockiem, w Brodowych Lalkach, w Rudkach 
w Augustowskiem, w Chudku, Łęgu, Czerzewie, Piotrowicach, 
Duraju, SojjIu, Bednarach, Gromku, Ruszenicy, Dębowej Gó- 
rze, Krzemieniu, Łochowie, Noropnicku, Dzbankach, Lubiczu, 
Fraszce, Orchowie, Wiercicy, ZaAvadzie, Sławniowie, Czajo- 
wicach, Sykowie, Medrowie, Modliborzycach i wielu innych 
miejscach. Pa])iernia rządowa w Marymoncie pod Warszawą 
wyrabiała z pocz. XIX wieku rocznie 1200 ryz welinu, 100 
ryz papieru z rogóżek i (300 ryz okładkowego, a spotrzebo- 
wała rocznic do 100 cetnarów szmat. Oprócz tej była także 
])apiernia na Solcu pod Warszawą. AV samej gubernii gro- 
dzieńskiej było w r. 1815 sześć papierń, z których jedna 
w powiecie grodzieńsl^im, dwie w powiecie woll^owyskim a trzy 
w powiecie Słonimskim; tych (3 pa})ierń Avyrabiało w jednym 
rolai 4(331 ryz papieru, lvtóry sprzedano w guberniach: gro- 
dzieńskiej, wileńsl^iej i mińskiej. Nieco później powstały pa- 
piernie w Bielsku, Białej Fijałkowskiego, av Hamerni w po- 



438 



wiecie biłgorajskim, w Rajczy, w Unichowie Wawrzyńca 
Puttkamera w powiecie nowogrodzkini, w Kurniku w roznań- 
skiem, w Warszawie, Jeziornej, Soczewce, Natolinie, Często- 
chowę), Pabianicach, I\zel^acli, Wigolowicach i Żywcu. AYedług' 
urzędowycli wykazów istniało w r. 1884 av samem królestwie 
polskiem 3o papierń. Wielki zbiór znaków i)apiernych czyli 
filigranów papierów polskich, posiada znany uczony krakow- 
ski p. Piekosiński. 



Pasamonnicy. 

o ])asamonnikach krakowskich mamy wiadomość w aktach 
miejskich XIV wieku, źe w r. 1305 układali się rymarze 
z grodzkiej ulicy z pasamonnikami w" mieście, iż pierwsi 
mają pasy wybijać cyną, a drudzy mosiądzem, i że pasamon- 
nicy nie będą wyrabiać pasów ruskich ani szytych wędzideł. 
(Szujski: Krakóio aż do XV ivuikv). Słowianie jeszcze w VIII 
wieku nosili pasy, któremi spinali koszulę, a w pasach nosili 
woreczek na drobne pieniądze dla biednych. Dotąd wieśniacy 
polscy przewiązują koszule i)asem i noszą pieniądze w^ pasie. 
U nas w XIV wieku nosiła szlachta miecze za pasem a pó- 
źniej zamienili je na pistolety. (Maciejowski : Pierwotne dzieje 
Polski str. 297). Pasamonników liczne warstaty istniały w Go- 
styniu i w Żarnowie jeszcze w XV wieku. Jakiś Michał Stos 
pasamonnik (Giirtler) czy nie ojciec naszego Wita, otrzymał 
w r. 1415 obywatelstwo miasta Norymbergi. W Kole nad 
Wartą potwierdził Zygmunt I w r. 1513 przywilej dla pasa- 
monników. W Warcie było w r. 15(34 czterech paśników, w Sta- 
nisławowie w tym samym roku jeden paśnik. W Bielsku 
i Gródku byli paśnicy w XVI Avieku; w tym samym czasie 
mieli paśnicy w Krakowie jedne basztę do obrony. W Ka- 
mionce Strumiłowej był za czasów Zygmunta III cech pasa- 
monników. O pasamonnikach w Krakowie wspominają najstarsze 
rachunki miasta Krakowa pod r. 1305. Akademia umiejętno- 
ści w Krakowie posiada ])róbki pasamonników krakowskich 
z XVI w. W Gdańsku było w r. 1G38, 24 pasamonników. Bar- 



439 



tłomiej Groicki autor piszący za czasów Zyg-iuimta III, w dziele 
swojem o Prawnictwie miejskiem wspomina o paskach oko- 
wanych z jedwabiu tkanych. W Potoku niedaleko Warszawy, 
założył w drug-iej polowie XVni wieku Frydryk Bogumił 
Leonhardy fiibrykę pasków; w^e Wschowie byli w XVIII 
wieku pasamonnicy. W r. 17(31 był w Krakowie Jan Majew- 
ski starszym cechu pasamonniczego. W r. 177G było w Le- 
sznie dwóch, w r. 1804 w Kral^owie 43, w Łowiczu dwóch, 
w r. 1827 we Lwowie dwóch, a około r. 1837 av Lublinie 
2o pasamonników. Koło Tryj)oła wyrabiano około r. 1840 je- 
dwabne paski czyli namitki. W pierwszej połowie XIX wieku 
wyrabiał dyrektor fabryki wyrobów Inianycłi w Żyrardowie 
Żerański naręcznym warstaciku do tkania, pasy wełniane 
w różnych kolorach i szaliki. W Warszawie założył Józef 
Stiefsohn w r. 1829 fabrykę największą w Królestwie 
wyrobów szmuklerskich i pasamonnicznych , gdzie wyrabiano 
frendzle, plecionld i t. p. jedwabne rzeczy lub z jedwabiu i wełny. 
Zakład jego zaopatrzony jest w 17 warstatów żakardowych, 
7 macliinek do roboty plecionek i t. d. i zatrudniał przeszło 
20 osób, a roczna wartość produkcii wynosi około 20000 
rubli. 



Pasy lite. 

Pas jest jak wiadomo, nierozdziełną częścią stroju pol- 
skiego. Stosował on się do pory roku; ztąd powstały pasy 
letnie i zimowe, ale oprócz tego odmieniano go według oko- 
liczności : na święta, wesela lub inne uroczystości były pasy 
jasne, złociste, strojne; na pogrzeby i żałobne ceremonie uży- 
wano czarnych, odpowiednich do koloru sukien. Pasy czarne 
noszono także w czasie bezkrólewia, jakby na znak żałoby 
owdowiałej po królu Rzeczypospolitej. Ale te rozmaite roz- 
różniania nastały dopiero z wprowadzeniem pasów material- 
nych, które zaczęto nosić z końcem XV wieku, jak to widzimy 
w postaci króla klęczącego na obrazie trzech króli w kaplicy 
Św. Krzyża w katedrze krakowskiej z drugiej połowy XV 



440 

wieka, w oljrazacli miniaturowych księgi ustaw ceeliów kra- 
k()^vskicll Baltazara Bema i w obrazkach pontyfikatu Erazma 
Ciołka. Poprzednio bowiem noszono pasy tak zwane khini- 
rowe, metalowe ze srebrnych lub złotych kółek, ciekawe 
z tego powodu, że były niesłychanie giętkie ; takie pasy wy- 
rabiano w Przeworsku jeszcze w XVI wieku, a pasy z tej 
fabryki srebrne, ])Ozłacane z blach ])lazkich ])ołączouycłi wy- 
pukłemi guzami złoconemi posiadają: lir. L. Krasiński, J. Su- 
latycki, ks. Polkowski, zbiory kurnickie i inni; kilka z nicłi 
było na wystawie starożytności w Warszawie z r. LSSl i na 
wystawie Sobiescianów w Krakowie w r. 1883. AV skarbcu 
koronnym Zygmunta III, znajdowało się mnóstwo nader ko- 
sztownych pasów wykładanych drogiemi kamieniami, jak nas 
otem lustracie tych skarbców przekonywają. Pasy ruskie i wę- 
dzidła wyrabiano w ]vrakowie jeszcze w XIV wieku. Dawni 
Słowianie używali pasów złożonych z mosiężnych pierścieni, 
u których na łańcuszkacli i klamrach zaAvieszano klucze, 
amulety, wystawiające różne zwierzątka, blaszł^i, l^ółka, 
dzwonlii i t. d. 

Równocześnie l)yły także i pasy skórzane z nabijanemi 
ćwiekami lub guzami z kruszcu. O icłi istnieniu wiemy tylko 
z dawnych rycin łub pomników jak n. p. z grobowca Ja- 
giełły w katedrze krałvowskiej, albo z dawnych aktów. I tak 
n. p. rachunki domow^e z łc^ońca XIV wieku za ])anowania 
Jagiełły przekazują nam kilka ciekawych zapislców n. p. 
w r. VVXj znajdujemy tu wydatek (> grzywien na wykupie- 
nie pasa złocowgo Litwina Sudzimonta, przezeń zastawionego, 
albo w r. lol>4 zapłacono 2 grosze szewcowi Ruskowi , za 
uszycie pasa spodniego dla króla i t. d. Na powszednie cłio- 
dzenie używano pasów taśniowycli rzemieniem ])odszytycli, 
na klamrę metalową na i)rzodzie zapinaną; na klamrze była 
zwykle cyfra królewska, właściciela, lub też herb krajowy, 
albo województwa, albo właściciela. Słudzy dworscy nosili 
pasy liarusowe koloru odpowiedniego liberii. Stosowności pasa 
do koloru sukni przestrzegano bardzo. Czasem dla oszczędno- 
ści na kupnej gładkiej bawełnianej kroazie lub innej materii 
haftowano w domu szlaki i końce pasów. W r. 1578 był ja- 



441 



kiś Tomas, pasiiyk (robiący pasy) królem kurkowym w Kra- 
kowie. Kronikarz czeski Franciszek de Weitemil około r. lo29, 
pisząc o Slowianacli powiada, że nosili szerokie pasy, ko- 
wane w kółka metalowe, a niekiedy zamiast nich noszono 
powrósła lniane, jak mnisi zakonu św. Franciszka. Ten sam 
kronilś^arz ciekawy opis podaje naszego kontusza , powiada 
on; „krótkie noszono suknie z dług-iemi rękawami, które za- 
rzucano na wyloty, tak iż spadały z ramion, wisząc jak 
osłowi uszy i t. d." Zygmunt III polskiej odzieży nie lubił, 
a nawet syna pierworodnego, że ją nad inną i)rzenosił, nie- 
raz gromił i cłdostał. Za jego więc czasów wcisnęły się do 
Polski suknie niemieckie i szwedzkie, które ])oczęto naśła- 
dować. Dopiero Jan III powagę połskiego stroju przywrócił. 
Po takich pasach nastały wreszcie w XV wielvu pasy 
wełniane, jedwabne i lite, wyrobów tureckich, ])erskich i cliiń- 
skich. Te ostatnie były z wełny tak delikatnej robione, że 
choć taki pas l)ył szeroliim na dwa łokcie, przewlókłby go 
przez pierścionek. Taki pas nazywał się bawolim i służył do 
najbogatszej sukni; nie miał on innej ozdoby, tylko szlaki 
w i)iękne kwiaty Avyrabiane. Kolor samego pasa takiego 1)y- 
wał jednostajny biały, zielony, pomarańczowy łul) lvarmazy- 
nowy. Białycłi jiasów trudno ł)yło dostać nowych, gdyż Turcy 
nosiłi icłi na zawojacłi, Itywaly one przez Ormianów naszych 
czysto wyprane, wyprasowane i za nowe sprzedawane. Szali 
perskich najwięcej fabryk było w mieście Kaszmir; jeden 
tałd szał może i przez cały rok fabryka wyrabiać, zależy to 
bowiem od piękności i komplikowania desenia jego. Naj- 
pięłvniejszego szału zrobi trzech robotnilś^ów zaledwie ćwierć 
cała na dzień. Do każdego szału jest oso])ny dozorca posta- 
nowiony. Szale te odznaczają się mięklcością i cienlvOŚcią. 
(Klein: KidtwfjescJiichtc). Pasy cłiińskie płacono zwykłe po 
50 dukatów^, ale do Polski dostawały się owe pasy z trudno- 
ścią, a zastępywały je tureckie i perskie, lvtóre były roz- 
maite, dłuższe i krótsze, szersze i węższe, sute i ordynaryjne, 
jedwabne rozmaitycłi kolorów i deseniów, srebrem i złotem 
bogato i skąpo przeral)iane. Ordynaryjny pas turecki „mędel- 
kowym" zwany, płacił się najtaniej 4 dukaty, stambulskie 



442 



12 dukatów, perski lO dukatów i wyżej, podlu^' g"atunków 
do GO dukatów. Prócz takich })asów były i daleko droższe, 
bo do 500 dukatów wartająee, długie na 9, szerokie na 3 
łokcie, gTube jak sukno francuzkie, a tęgie jak ])ergamin. 
Bywały one tkane z nici sre])rnej lub złotej, lvwiatanii je- 
dwabncnii w rozmaite kolory przerabiane. Służyły one niuiej 
do strojów, ale raczej dla ozdoby pańskiej garderoby, lub 
na podarunki. Pan Kazimierz Stronczyński, zasłużony pisarz, 
posiada dwa pasy złotolite na cztery strony tkane , jeden 
w l)asy, drugi w l^arpią łuskę, obydwa pocliodzą z końca 
XVII wieku. Także piękną kolekcie pasów litycli jjosiada 
ks. Adam Sapieha w Krasiczynie. Hr. Włod. Dzieduszycki 
we Lwowie, muzea przemysłowe krakowskie i lwowskie. Jak- 
kolwiek używano w XVII wieku pasów materialnych, to je- 
dnak nie zarzucono noszenia równocześnie i pasów rzemien- 
nych, jak nas otem przekonuje wizerunek hetmana Żółkiew- 
skiego, nmieszczony przy wydaniu j)ism jego przez Augusta 
Bielowskiego. Takie pasy wyrabiali u nas także miechownicy, 
jak nas otem przekonywują zapisl^i dawne w aktach miejsldch 
krakowskicli ; i tak n. p. w r. 1600 zeznał Kasper Cel ner, 
starszy rzemiosła miechowników : „Jestem do lat 30 przy 
Krakowie, tedy pomnę, iż takowe pasy, tkanice złote, aksa- 
mitne zawdych my rabiali paśnikom kralcowskim. Do tako- 
wych pasów oni przybijali zankle, sprzączki i t. d." Kra- 
szewski w swojej historii miasta Wilua podaje niektóre ceny, 
jakie z początku XVIII wieku av Wilnie za pasy jjłacono 
i tak w r. 1737 kosztowały pasy żółte i białe wyszywane 
po 21 złt., bogate karmazynowe ze złotem po 51 złt. 24 gr., 
białe ze złotem taż sama cena, pólpasy icileńskie \)0 25 złt. 
27 gr., siatkowe po kilkanaście złt. i t. d. 

Po ty cli pasach dopiero nastały lite, już wyrobu kra- 
jowego. Najsławniejsza fabryka taliich pasów litycłi była 
w SIkcJcii lvsiążąt Padziwiłłów, założona olcoło r. 1750 przez 
ks. Michała Padziwilła, ojca Karola „Panie kochanku", który 
do wyrobów ich sprowadzał Persów i Turków. Z początku 
administracia książęca sama kierowała tabryłcą, w siedm 
lat później był dyrektorem tej fabryki Jan Ma żarski, przy- 



443 



były z Tarcii ehrześciaiiin, który do wyrobów potrzebny ma- 
giel sprowadził z Carogrodu. Sprowadzenie takiego maglu 
niemałej trudności podlegało, bo całego maglu byliby mu 
Turcy przez zazdrość przewieźć nie dali, musiał więc Iś^iłka- 
krotnie tam jeździć i za każdym razem mógł tylko cząstkę 
takiego maglu przewieźć. Temuto maglowi winna słucka fa- 
bryka sławę swoje , której żadna inna krajowa wyrównać 
nie mogła, toteż nazywano ją najsławniejszą w narodzie. 
Z czasem dopiero na wzór tureckiego maglu zaczęto robić 
również dobre w Słucku, tak że w epoce świetności tej fa- 
bryki liczba ich w tej tabryce wynosiła 25, a fabrylś.anci 
ukształcili się z mieszkańców Slucłca i Nieświeża. Później 
dzierżawił ^łazarski tę fabrykę na siebie za 10.000 zlt. 
rocznej opłaty, a po śmierci jego ol)jął nad nią kierownictwo 
syn jego Leon, który już w r. 17(S1 tytułował się prezesem 
tabryls:i perskiej sluckiej. Xa pasach Mażarskiego znajduje 
się zwylde napis: „Mażarski,,, rzadziej „fecit Mażarsłd'^ Fa- 
bryka ta podobno później przeszła na własność Pasclialisa. 
Kilka pasów litych z napisem : „Mażarsl^i'^ posiada hr. Fran- 
ciszelv Pusłowski, ks. Adam Sapieha, muzeum przemysłowe 
w Krakowie, pan W. Kolasiński posiada pas lity z nai)isem : 
„Leo Mażarski", który był na warszawskiej wystawie dzieł 
sztuki, stosowanej do przemysłu w r. 1881 i inni. Za księcia 
Karola liadziwiłła wyrabiano tu rocznie po 200 pasów zło- 
tolitych lulj jedwabnych, częstokroć szeroł^ich na łokieć, 
w cenie od o — 50 dukatów, co na owe czasy znaczyło bar- 
dzo wiele. Pasy te bogactwem i pięknością nie ustępywały 
w niczem tureckim i perskim i noszą napis : Me fecif Slii- 
ciae albo Factus est Sluciae, albo tylko: F. S., albo napis 
po rusku: „U gorodi Słucka", jakto widzimy na pasie, bę- 
dącym własnością ks. Adama Sapiełiy, a który pocłiodzi po 
staroście kaniowskim Mikołaju Potockim. Dziś żądają kupcy 
za najprzedniejsze i największe pasy z tej fabryki do 2000 
złotych reńskich za sztukę. 

Równocześnie liyła fabryka pasów persliicb w Nie- 
śicieżn Radziwiłłów, zwaną Pamiarnią , ale wkrótce upadla 
z powodu, że słucka coraz więcej wzrastała. Wyroby te do- 



444 



j)r(»\vu(lzoiic u nas do wysokiej doskoiialdści, poiniiiio, że iiia- 
terial jak zhita nitkę i jedwab sprowadzano z ]*riis iniano- 
Avicie z lierlina. l*o sluckicli pasach dały się widzieć fran- 
oiizkie, przeważnie jedwabne, żywemi i dobranenii kolorami 
.sluekie i)rzewyźszające, z napisem na końeii : a l\irls \ fra- 
res fis. Po tycli rozmnażały sic falnyki pasów- w Polsce 
Av znacznej ilości, jak n. p. w O rodnia Antonie,H'o Tyzen- 
liauza })rzy końcu X^'1II wieku, pod kierunkiem Jakuba Becu, 
g'dzie wyrabia i;o je(hvabne i lite pasy na 24 warstatacli, 
w cenie do .')<> (Iukat('»w za sztukę. AViele z nich jest czer- 
wonych z jednej, a zielonych z drug-iej strony tak, aby je 
oficerowie nosić mog-li przy obu barwach swych mundurów ; 
niektóre ])asy mają nawet trzy różne barw}^ po jednej stro- 
nie. Płaca robotnika przy każdym warstacie wynosiła oO 
dukatów rocznie, a robotników si)rowadzał Tyzenhauz z Nie- 
miec i Niderlan(hhv. 

W Szydloiccn (Scliiedlitz) kolo Gdańska była fabryka 
pasów polskich i talesów czyli koszul śmiertelnych dla Ży- 
dów^, Salzliubera z początku XVIII wieku, w której było 
<S0 rol)otuik()W. AYyrabiano także pasy ])olskie w Mi(^dzyho- 
rzv, ale niewiadomo dokładnie kiedy. Istniała talvże fabr.yka 
pasów litych av Lipkowie pod Warszawą Jakuba Pascha- 
lisa Jakubowicza, Ormianina, urodzonego w Azii , który 
w r. 17(51 przeniósł się do Warszawy i otrzymał od króla 
Stanisława Augusta za swoje wyroby szlachectwo; fabr3'ka 
ta zniszczoną została w r. 1794; jej wyroimy znaczone były 
„złotym l)arankiem z czerwoną cliorągiewką", jako łierbem 
Paschalisa , albo samem nazwiskiem „Paschalis", albo też 
samą cyfrą: P. J., albo cyfrą i barankiem. Za pasy lite z fa- 
l)ryki Paschalisa największych roznuarów i najlepszego ga- 
tunku żądają dziś ku|)cy do 1000 zlr. za sztukę. W r. 1782 
założył Salimoiul z Lyonu w Kobyłce (2 nnle od Warszawy), 
w majętności starosty hamersztyńskiego lu". Ilnruh, fabrylcę 
l)ogatych pasów jedwabnych i zlotolitycli na wzór par\zkich 
i perskicli; pasy z tej fabryki były prześliczne i l)rane były 
do Wiednia dla oddziału gwardii cesarskiej polskiej. Kocznie 
wyrabiano takich )»as(nv do (50 sztuk. Hr. Franciszek Pu- 



445 



slowski posiada z tej fahiyki pas jcdwahny zicloii}' z hroii- 
zowyni, z napisem : „Kobyłka". Fabryka ta wyrabiała prócz 
pasów i imie zbytkowne tkaniny pasamonnicze ; złotolite pasy 
z tej tabryki, która stała także ])0(ł kierunkiem Pascliałisa, 
poznać można po tern, że i)rzy brzeg-n wyrobione jest na- 
zwisko „Kolnika" : t:il)ryka ta przetrwała (ło r. 1704 i prze- 
szła zdaje się na własność dyrelv.t(»ra jej S. Filsjeana. 
(Obacz : Weini^trzne dzieje Polnkl zh Stanlslaica Angusta 
Tadeusza Korzona tom II, str. 244. Kraków 188o). (Obacz: 
Pamiętnik historyczno - polityczny z r. 1783). 

Następnie ł)yla tabryłca pasów w Krakowie Franciszłca 
M a s ł o w s k i e g" o , I). C łi m i e 1 o w s łc i e g' o i 1' u c i ł o w- 
słvieg*o Antoniego. 1'asy z fabryki Chmielowsłcieg-o ozna- 
czone są napisem: „D. Cłimielowski", łiterą K. pod spodem, 
oznaczającą „Kraków", a pasy Puciłowskiego są oznaczone: 
Antoni Pnciłowski F. K., co znaczy „Fecit Kraków". W Di-ze- 
icicy założył około r. 1700 Fełiks Szaniawski fabrykę pasów 
jedwabnych, mającą wielką wziętość w kraju (Encyklopedia 
powszechna tom YII, str. 512), do ł^tórycli fa])rykacii spro- 
wadzano cudzoziemców. Tal^że wyrabiano pasy w Uloiotoie 
w zeszłym wielś^u. W Przeworsku sprowadziła Zofia z Kra- 
sińskicli liS. Lubomirsłca przy końcu zeszłego wiełvu różnycłi 
fabrykantów do Avyrobów j)łóciennych i pasów jedwalniych, 
jakoteż łitych. W Sokołowie, w województwie ])Otilaskiem, 
majętności księcia Ignacego Ogińskiego, marszałka w. łit., 
wyral)iano w XVIII wielcu tałvże pasy połskie jedwal)ne ; 
faljryka ta jednak przy koń(;u zeszłego wieku upadła-. Istnieją 
także pasy łite oznaczane literami: M. K. i F. K., tałvowy 
jest w posiadaniu p. Władysława Łozińskiego, byłego re- 
daktora Gazety lwowskiej we Lwowie. Pasy oznaczone łite- 
rami E. K., pasy z ruskim napisem : <&. K. C. P. i pasy je- 
dwabne z napisem: Fe. Jan Marłcono wicz anno 1701, 
z który cłi jeden posiada muzeum przemysłowe we Lwowie. 

Wyrabiano tałiże pasy połskie w Różanej, w woje- 
wództwie nowogrodzki em, w majętności Aleksandra ks. Sa- 
piełiy, łvancłerza w. łit. ])rzy końcu zeszłego wieku i w Kut- 
korzu i)rzy lvońcu XVIII wieku; pasy jedwabne tu wyra- 



44() 

biane iio.szą nai)!^: ,,Kiitk()rz". Na wystawie starożytności 
krakowskiej z r. 1858 było kilkanaście próbek zlotolitych 
materyj, wyrabianych przez pasanionników krakowskich z XVI 
wieku. W Sokalu wyrabiano z początku XIX wieku na 10 
warstatacli rocznie 45") sztuk jedwabnych pasków do opasy- 
wania ciała. 

W Źmigroihic, i;"dzie ])rzez Icilka wielbów słynął prze- 
mysł artystyczny wyrulńania liaftów zlotem i srebrem , ajia- 
ratów kościelnych, czepców i t. d. ; wyrabiano także \v ze- 
szłym wieku pasy, szczególniej z nici srebrnej i jedwabiu. 
Po dziśdzień przechowuje się tam zwyczaj, że gdy umrze 
obywatel tam zrodzony, towarzysze niosą trumnę na pasach 
srebrnych tam wyrobionych, które rodzina jak relikwie prze- 
chowuje. 

Pasy na początku XVIII wieku tak przez szlachtę, jak 
mieszczan do j)ubliczneg'0 stroju używane bywały jedwabne, 
siatkowe, szmuklerskiej roboty, z końcami w sznurki kręco- 
iiemi w kolorach rozmaitycli; lecz najwięcej w karmazyno- 
wym z kutasami czyli końcami u uboższych jedwabnemi 
i majętniejszych srebrnemi lub zlotemi. Takież pasy bywały 
najczęściej na i)ół zlotem lub srebrem przerabiane. Później, 
kiedy powstały w Polsce fabryki i)asów litycłi i jedwabnych, 
zarzucono te pasy i wzięto się do polskich litych. Chociaż 
w Polsce tyle się namnożyło fabryk pasów lity cli i jedwa- 
bnych przy końcu zeszłego wieku, to przecież cena icli nie 
potaniała, a to z tej przyczyny, że nie mieliśmy jedwabiu 
ani złota ciągnionego w takiej ilości i potrzeba było wszystko 
doi)iero z zagranicy sprowadzać. 

Wspomnieć tu jeszcze należy, że dla oszczędności i przy- 
jemności haftowano szlaki i końce i)asów w domu i nienu na- 
sze panie o])darzaly swych narzeczonycli lub krewnych. Przy- 
szywano niekiedy i kupne szlaki do gładkich, jakiego sie 
podol)ało koloru, blawatnycli })asów. Noszono i kałamajkowe 
])asy, świetnością kolorów odznaczające się, chociaż nie dro- 
gie. Dla dworskich niższego rzędu dawano harusowe pasy 
koloru odpowiedniego liberii. Jeśli pas był za szczupły, żeby 
8ię okazalszy wydawał, lub żeby się bogaty nie łamał, kła- 



447 



(Iziono ^y środek duszę, czyli przepikowaną na czein płó- 
cienną taśmę, nieco od pasa krótszą i na niej pas obwijano 
tak, ażeby koniec szlaku i część dna, którą wybrano, była 
widoczną. Okręcano się pasem dwa lub trzy razy, węzeł za- 
łożono na brzuchu, końce i frendzle przesunąwszy środkiem 
lub spodem pasa, spuszczano po obu bokach. Sposób nosze- 
nia pasa zależał od mody lul) nawyknienia osoby. Kiedy 
ubranie polskie poczęto zarzucać, to i ten przemysł zwolna 
u nas upadał, tak że z początkiem XIX wieku i)rawie zu- 
pełnie zaginął. 



Pasztety. 

Sławne j)asztety wyrabiał i)rzy końcu XVIII wieku 
w Warszawie niejal^i Szutowski. 



Perfumy. 

Wodę kolońską, ])ertumy, mydła jiaclmące, ])omady 
różnego gatunlvu , róż , ł)ielidła , poduszeczki z wonnycłi ziół 
i t. p. wyralnali w Warszawie z początku XIXAYieku: Wa- 
siańsl<:i, bracia Natansonowie i Frydryk Puls i we 
Lwowie; w ostatniem miejscu l)yl() w 1827 r. 19 fal)rykan- 
tów wódelv i perfum. 



Pergamin. 

Fabryka pergaminu istniała w Krakowie z początku 
XV wielvu ; także w Gdańsku wyrabiano pergamin w XV 
wieku; w r. 1434 był tam Jakub Rode, mieszczanin gdań- 
ski, który wyrabiał pergamin. (Rirsch: Danzigs Handels vnd 
GeioerhegeschicJde). Schultz Alwin pisze, że w Wrocławiu 
jeszcze w XIV wieku wyrabiano pergamin na manuskryi)ta 
i wymienia następujących tabrylvantów : Nickil perminter 



44S 



lo49, 11 a 11 k e 1 .•)41>, T li (» iii a s 1 :u'2, N i c k 1 a u s yoih liri^-e 
der Perniyuter 1400, Hannus Keyniscli 1400, Nieol Slu- 
p i c z , ])('ri;'anieiiista 1 402, X i c 1 o s der S t a d 1407, M e r- 
ten z Torunia jieniienter 145(3, Petrus Kirmesz z Poznania 
1471, Lorenz Wartemberg- 14(^7, Hans Kyrmes 1471, 
]\richel Hoppe 1477, Hanns 8 c lii r ling- 1497. Starożytni 
Grecy sprowadzali ])erg'ainin z Pergamos i z Jonii, a kapłan 
Teofilus z Xl wieku jiisze w swojcni dziele (» sztukacli roz- 
niaitycli, że grecki perganiin wyralńano z wełny drzewnej 
(czyli bawełny). 



Perkale. 

Wyroby perkalowe wyrabiano w XVIII wieku w Gro- 
dnie we fabryce Tyzenhauza, w Krasławiu na Litwie ; w X"ie- 
mirowie była fabryka katunów Wincentego Potockiego, je- 
dyna w całym kraju, zatrudniała ona w 1784 r. 120 robotni- 
ków i wyrabiano w niej rocznie 1500 sztuk katunów; fa- 
bryka cyców (perl^ali) zatrudniała po części robotnilców zagra- 
nicznych, po części żydówki w liczl)ie oOO. Fabrykę tę od- 
stąpił Potocki mieszczaninowi Henri Amiet et Comp. Dyre- 
ktorem tej fabryki hj\ w latacłi 1780—1790 Ludwik R. 
Miiller. Na Pulkowie pod Marymontem założyli Leonard i Se- 
napius fabrykę perkali czyli cycową, która Avyrabiała mate- 
rie na kamizellvi, żupany, obicia łvaret i i>okojów, nawet 
z sylwetl^ami jiodług własnycli deseni : miała robotnilvów 
z zagranicy. Wyrabiano także perl^al w XVIII wielai: w Kro- 
mołowie, gul)ernii radomsłviej ; w Skrzyszowie i w Ludnie 
w Tarnowskiem, wyrabiano z początku XIX wieku perkał 
na 20 warstataeli. (Obacz także : Wyroł)y bawełniane). 



Peruki. 

Noszenie peruk weszło u nas w zwyczaj od Francuzów, 
a nosili je wyżsi urzędnicy, doktorzy i t, d. Za Włady- 



449 



sława IV zaczęły być uKidmMiii peruki w AVarszawie , a no- 
siły je tylko osoby dworskie do stroj('>w biszj)ai'iski('b. Za 
Jana Kazimierz;!, i ]\liehahi większa cześe nia,i;iiat(')W i)olskich 
nosihi })ernki ogromne, a shiwny W(>dz Czarniecki mocno po- 
wstawał przeciw tej modzie, która za Jaiui III nie tyłe już 
miała naśładowców. I'o(ł rządem Ani;'iistów jednakże znowu 
się wznioi;'ły peruki, jak nas o tern ])rzekonywują {jortrety 
iamiłijne z tycli czasów. Prawdopodobnie z i)Oczątku je spro- 
wadzano, ale później wyrabiano w Warszawie. 



Piec wapienny. 

Piec wai)ienny był w r. ir)82 w Krakowie nad Wisłą 
za mikołajską bramą. () tylu innycli nie wspominamy. 



Piece żelazne. 

Pieców żelaznycli była fabryka w Bodzentynie z po- 
czątku XVIII wieku, a za Stanisława Augusta w kuźnicach 
sucłiedniowslvicli i samsonowskicłi wyrabiano piece żelazne 
obozowe. Z początku XIX wieku w Mizuniu o mil od Stryja, 
w Skocierzewie w^e fabryce Kumeckiego , w Tomaszowie we 
fabryce Tomasza Ostrowskieg'o lano piece żelazne i kuchnie 
angielskie. W drugiej połowie bieżącego stulecia powstała 
także tabryka w' Kad(»szycaełi. 



Piece kaflowe. 

(Obacz: Kafle). 

Pieczęcie. 

Najdawniejsza pieczęć znana jest z r. 1180 Kazimierza 
Sprawiedliwego pieczęć urzędowa. Zaś orła białego na pie- 

29 



450 

częci i)ieiw.szy użył Władysław Jagiełło w r. 1303. Do XIV 
wieliii wcislcano pieczęcie we wosku, Przyłepianie pieczęci 
na opłatku weszło w używanie za Zyg-munta I. AV staroży- 
tności wyrzynał Aleksandrowi [)ieczęcie na j)ierścieniacli Pyr- 
goteles. Pieczęcie, łierl)y na drogicli ł^amieniacli do pier- 
ścieni i medale wyrzynali u nas za czasów Zygmunta I Jan 
Jakub Caraglio, Włoch, znakomity medalier i wyrzynacz 
na drogicli kamieniach. W Krakowie był w r. 1558 ]\Iikołąj 
Karthoff, rytownik pieczęci. W Wrocławiu był Jan Kit teł 
około r. 1700 pieczętarzem i niedalicrem. Pstro koński był 
w XYn wieku pieczętarzem. Jakul) Abram ur. 1723 r., 
rzeźbiarz monet w Prusiech, uczył się początkowo wyrzynać 
pieczecie w Lesznie, zkąd do Berlina poAYołany został (Kra- 
szewski: Iconoteka). Za czasów Stanisława Augusta byli 
w Warszawie: Jan Regulski, znakomity medalier, Holz- 
li a u s e r , J e u f r o i , Francuz, utalento wany artysta w robo- 
tach wklęsłych (intaglioj, którego król utrzymywał na swoim 
dworze i inni pieczętarzami. A s z e r o w i e Schachna i Wap- 
penstein ojciec i syn. Żydzi i)ołscy, zamieszkali w Krakowie, 
wyrzynali pieczęcie na mosiądzu i stali z początku XIX w., 
ojciec umarł w r. 1824 w 70 rolc^u życia; wyrzynał on ste- 
pie na stali do medalów, wydanych przez ks. Michała Soł- 
tyka, dziekana krakowsldego , syn jego przewyższył ojca 
w sztuce rzezania. W r. 1827 było we Lwowie G, a w r. 
1837 w Lublinie 6 pieczętarzy. O Pieczęciach claicnej Polski 
pisali: Teołił Zebr a ws ki, F. A. Yossberg, Kazimierz 
S t r o n c z y ń s k i w warszawskim Przeglądzie hibliogrojiczno- 
archeologicznym z r. 1881 — 1882 i inni. 

(Obacz także: Medalierstwo i wyrzynacze na kamieniu). 



Pierniki czyli miodowniki. 

Sławne pierniki wyrabiano oddawna w Toruniu, wszak 
w przysłowie nawet weszło, że : „gdausl^a gorzałka, toruń- 
skie ])ierniki, krakowska panna i warszawski trzewik słyną 
z dobroci". Zygmunt III sprowadzał pierniczki złociste z No- 



451 



rymbergi, jakto z Rachunków Wolłowicza 1604 — K315 wi- 
dzieć możua. AV r. 1055 miał piernikarz Chrysztof swoje 
kamienicę w AVarszawie. W r. 1740 byl w Kobylinie w AYiel- 
kopolsce sławny piernikarz nazwiskiem Krystyan P i s I. Z po- 
czątku XIX wieku sławne pierniki we Lwowie wyrabiał 
M. Lewi cle i 7 z któremi jeździł po całej Galicii po jarmar- 
kach: po śmierci ojca przeszedł ten interes na syna. Gdań- 
skie marcypany słynęły oddawna. 



Pierścionki. 

Pierścionld z wizerunkami IMatki Boskiej Częstochow- 
skiej oddawna wyrabiano w Czestochowej. Inne pierścionki 
wyrabiali złotnicy po miastach. (Obacz: Ringmachery i zło- 
tnictwo). 



Pióra stalowe. 

Pióra stalowe wynalazł Aug-lik M. Wise, a ulepszył 
w Londynie Perry nie więcej jak pięćdziesiąt łdłka lat 
temu. W pierwszej połowie XIX wieku była w Warszawie 
ftibryka piór stalowych Jana R e s c h k e. 



Pióra damskie. 

Xiezwykłej piękności pióra damskie wyrabiała z po- 
czątku XIX wielcu w Warszawie fabryka Dabusseg-o. 



Piwo warstwo. 

Wynalazek piwa przypisują uczeni Eg-ipcianom, miano- 
wicie królowi egipskiemu Osiris, który na kilka tysięcy lat 
żył przed Chrystusem, jemu także ])rzypisują wynalazek wina. 

29* 



452 

.Starożytni lizyniianie przejęli ten wynahizek od zdohytyeli 
prowincyj f^gipcianów, Gallów i Hiszpanów. O piwie wspo- 
mina już Tacyt, że Gernianowie robili napój z jęczmienia, 
Aiscliylos, trag-ik g'recki, nr. w r. 025 przed Chrystusem, na- 
zywa go „winem jęczmiennem", a Gotowie nazywali je „biór", 
zkąd Niemcy przezwali go „Bier'^ 

AV Polsce znane było piwo jeszcze za czasów piast(jw- 
skicli, a Marcin Gall wspomina już, że na stole Piasta piwo 
się cudownie pomnażało (?) i pisze o karczmach, że po śmierci 
Bolesława W. dla żałoby przez cały rok w żadnej karczmie 
tańczyć nie było wolno. Długosz, opisując YI wiek po Chry- 
stusie, ])isze o Polsce, że mając l)ralv wina i oliwy dla po- 
łożenia północnego, używamy zamiast wina 'piica. co się albo 
z żyta, pszenicy, jęczmienia albo orkiszu robi. Ditmar zaś 
zarzuca Bolesławowi Chrobremu zbytnie amatorstwo piwa, 
a Niemcy przezwali Cln-obrego „Tragbier"' czyli piwosz, bo 
na biesiadach, na których częstował rycerzy, obficie piwo się 
lało. O ile piwo było w Polsce domorosłym napojem, świad- 
czy ftikt, iż sklep zazwyczaj podziemny, uży\vany na skład 
gorących trunków, nazA^wa się ii nas piwnicą od piwa, a nie 
winnicą albo miodnikiem. Najdawniejsze piwo było bez chmielu 
i dlatego tak nie opajalo, dopiero w X wieku zaczęto doda- 
wać chnuelu do niego. W Niemczech używano zamiast chmielu 
do })iwa kory z dębiny. Aeneas Silvius, kardynał i bislcup 
warmijski, późniejszy papież Pius II, ur. 1405 r., opisując 
Polsl^ę (obacz Niemcewicza: Pamiętniki o dawnej Polsce 
tom I) pisze, że napojem wówczas w Polsce było piwo 
z jęczmienia lub wyki warzone. W XVI wieku robiono piwo 
z i)szenicy, a nawet pod stratą Avaru nakazał Firlej w r. 1573 
statutem, aby piwa z jęczmienia lub ze zboża mieszanego 
nie warzono. W r. 1685 uchwalono, ł)y piwo było warzone 
tylko z dwóch korcy pszenicy, a 10 korcy jęczmienia. W tymże 
samym roku mamy już wzmiankę o piwie szlacheckiem, ro- 
bionem przez drobną szlachtę podlaską i to najczęściej w gar- 
czkach. Dawniej nie znano browarów wielkich, jaki taki sa- 
dził sol)ie chmiel, siał zboże i wyrabiał piwo dla własnego 
użytku, szczęśliwy, jeśli sobie kwaśnego nie nawarzył piwa: 



453 



tylko kolo książęcych lub biskupich g-rodów w gToiiie osad 
służbowych znajdowały się i osady piwowarów nadwornych. 
Towarzyszyli oni księciu w podróży ])o kraju , a podczas 
dłuższych stacyj, założywszy w jakiej poblizkiej wiosce wszyst- 
kie przyrządy do warzenia piwa, ])ełnili dalej swą służbę. 

I^eszek Biały namiętnie piwo lubił, uczynił on ślub, 
iż na wzór stryja sweg'o Henryka podąży do ziemi świętej 
na wojnę krzyżową; ślubu jednak nie wykonał, bo wyracłio- 
wał, iż do Palestyny nie będzie mógł zabrać dostatecznycli 
zapasów i)iwa, a strach było pomyśleć, co i)ocznie , g"dy mu 
pod gorącem słońcem południa zal)raknie ulubionego napoju. 
Wiemy tal^że, że na cześć bożka żmudzkiego Kremata, który 
się opiekował bezrogacizną, stawiano piece, które na otiarę 
polewano pinem. 

W Polsce zaczęto wyrabiać piwo w XII wieku, a kró- 
lowie chcąc ten truneli w kraju rozpowszeclinić, za najwyższy 
przywilej rozdawali miastom prawo robienia piwa. W aktach 
gTodzkich poznańskich jest pismo, z którego się dowiadu- 
jemy, że zakładający kościół w Jędrychowie pod Wscłiowem 
w r. 1200, dziedzic tameczny zapewnia plebanowi między 
innemi użytkami także prawo robienia piwa w dworskim 
browarze. Raczyński w swoicłi Wspomnień iach Wielkopolski 
pisze, powołując się na Somersberga, że w r. 1254 Przemy- 
sław lvsiążę poznański, nakazał Avłościanom bislaipa poznań- 
skiego, aby do hrotoaru jego drwa wozili, widać , że już 
wówczas tam piwo wyrabiano. Uczony Czaclś.i wspomina, że 
czytał w jednym rękopisie, iż Ludgarda żona Przemysła- 
wa II w Kaliszu wielkie zaprowadziła browary, przez co za- 
pomniano o piwach brandenburgskicli. W Krakowie jeszcze 
w r. 1375 uchwaliło miasto przepisy dla piwowarów i inne 
zwane will^ierze ; Długosz powiada , że w Pułtusl\:u wyl)orne 
warzono piwo. Sławne piwa wyrabiano w Świdnicy jeszcze 
w XIV wieku; w r. 1390 kosztował w Kra lwowie wóz tego 
piwa kupiony od Marcina z Reichenbachu 7 grzywien i fer- 
ton; król Jan Olbracht nadał w r. 1501 rajcom krakowskim 
wyłączny przywilej na wyszynk piwa świdnickiego, ale tylko 
w piwnicach pod ratuszem. W r. 1517 kosztowała beczka 



454 

tego })iwa w Krakowie około i) grzywny. W XIV wieku 
intniały w Wągrowcu i Kościanie w Wielkopolsce, w War- 
szawie i w Gdańsku już cechy piwowarów; wiemy bowiem, 
że w r. 1378 podniósł cech })iwowarów w Gdańsku groźny 
bunt przeciw wprowadzeniu warszawskiego piwa do miasta. 
Piwowarowie gdańscy byli zawsze głównymi sprawcami we 
wszystkich zamieszkacli miejskich: bowiem sikoro w r. 1416 
skazano tam 1032 rzemieślników za udział w buncie, było 
między nimi samych piwowarów 37G i 103 sukienników; 
widać wiec, że z początku XV wieku liczba rzemieślników 
w Gdańsku musiała być bardzo znaczna. Polscy rzemieśl- 
nicy zamieszkiwali wówczas w Gdańsku tak zwane stare 
i nowe miasto , a niemieccy tak zwane właściwe miasto. 
(Hirscłi: Danzigs Handels luid Geicerbegeschlchte) . W r. 1393 
kosztowało w Gdańsku piwo stołowe 12 ton (3 marek, 12 fe- 
ników, w 1399 r. 3 marki, w 1404 r. 5 marek, elbłązkie 
zaś piwo kosztowało w 1399 r. 5 — 8 marek. W r. 1526 było 
w Gdańsku między 13 g-lównymi przywódcami, l^Ltórych Zy- 
gmunt I, z powodu podniesionego buntu, w skutek wyroku 
sądu śmiercią ukarać był zmuszony, pięciu piwowarów, mia- 
nowicie : Hans N o t a k , Kasper Niemej, Lorenz B o 1 h a- 
g e n , Hans Schulze i Andrzej H e j k e. (LiJschin : Bei- 
trdge zur Gescluchte DanzUjs). Piwo gdańskie wysyłano aż 
do Carogrodu. W XVII wieku miał w Gdańsku swoje wła- 
sną piwowarnię sławny nasz astronom Jan H e v e 1 i u s z ^ 
ur. w r. 1611, gdzie wyrabiał doskonałe piwo, z początku 
dopomagał ojcu swemu w zatrudnieniu się piwowarstwem, 
a później oljjął sam na siebie zarząd browaru. (Skimboro- 
wicz: Życiorys Heioeliusza) . Piwo piątkowskie Avyrabiano 
jeszcze w XV wieku; dekretem Bolesława IV księcia mazo- 
wieckiego z r. 1479, dozwolone było sprzedawać je w War- 
szawie w ratuszu w piwnicach. Przywilej Jagiełły z r. 1432 
nadaje miastu Wilnu pi-awo propinacii piwa, wina i miodu. 
Zubrzycki w swojej kronice powiada, że we Lwowie w r. 1445 
piwowarzy mieli swoje basztę do obrony, w Krakowie zaś 
w XVI wieku. W Warszawie wyrabiano piwo jeszcze za Ja- 
giellonów, a w r. 1()59 otrzymali piwowarzy przywilej od 



455 



Jana Kazimierza. W r. 1511 uwolniono szlachtę w miastach 
siedzącą i zajmującą się warzeniem piwa, od opłaty czo- 
powego. 

O piwie pisał Miłcołaj Rej, który był lubowuikiem 
i chwalcą piwa. Dantyszek pisał wiersze na pocłiwałę 
piwa : 

Niecliaj ten o winie śpiewa 
Kto nie zaznał między nami 
Napoju nad napojami 
Przymiotów piwa i t. d. 

W broszurce Kaspra Goskiego p. t. Opisanie krótkie w le- 
karstwie doktora, wydanej av Krakowie 1505 r. napisano: 
„Niecliaj Węgrzyn swego wina się napija, a pan Polak piwa 
dobrego, siedząc podle pieca gorącego, niechaj sobie nalewa". 
Klonowi cz w swoim Flisie wychwala włocławskie piwo, 
a jeden z panegiryls:ów tego napoju w wierszu łacińskim na 
pochwałę piwa (In landem cerevisiae), z r. 1560 wymienia 
jako najlepsze piwo: brzezińskie, dobrzyńskie, pułtawskie 
i sądeckie. Kitowi cz w swoich Pamiętnikach wylicza 
piwa wyrał)iane w Łowiczu, Gielniowie, Grodzisku, Wąchocku, 
Wilanowie i w 0])orach, w którejto ostatniej miejscowości 
koniuszy Wielopolski założył był fabrykę piwa czarnego, na 
wzór angielskiego porteru. O piwie wspominają także-: Mar- 
cin Kromer, Rzączyński i wielu innych. O piwie wyrabianem 
w Warce jest już przed r. 1443 wzmianka, że z dwóch korcy 
pszenicy i dziesięciu korcy jęczmienia robiono war piwa, 
a beczka jego powinna była mieć 36 garncy, zaś szynkarki 
fałszujące to piwo, miały kary płacić. Później w r. 159() 
Henrylv Gaetano wysłany od papieża Ivlemensa YIII, chwalił 
piwo wareckie w swych pamiętnikach, mówiąc, że było wy- 
borne, l)iaławe, szczypiące, z koloru i smaku do wina po- 
dobne. O tem piwie wareckiem ciekawą czytaliśmy raz ane- 
gdotkę : Nunciusz łSaluzzo niezmiernie był zasmakował w wa- 
reckiem piwie, odjeżdżając z Polski, zabrał ze sobą zapas 
niemały tego piwa, lecz że wszystko na świecie się kończy, 
wyczerpały się i l)eczki nunciusza po niejakim czasie. Zda- 



456 



rzylo .sio, iż ów czcigodny ])ralat zachorował śmiertelnie, 
ogromny \vrz('>fl w gardle dusił go, a otaczający poczęli ])rzy 
nim odmawiać litanie konających : chorego tym czasem tra- 
piło jjragnienic wielkie; w środku litami, gdzieś pomiędzy 
Św. Ger\vazym i Protazym wspomniał nunciusz o swem ulu- 
bioneni chłodzącem piwie: „Pivo di Yarea, Pivo di Yarca!" 
i 1)0 dwakroć m estchnął głęboko, naco czytający modlitwy 
księżyna odpowiedział nabożnie, sądząc, że nunciusz ])rzy- 
pomniał sobie jeszcze jakiegoś świętego: „Sancta Piva di 
Yarca, ora pro nobis!" Słysząc to nunciusz, parsknął ser- 
decznie ze śmiechu, wrzód w tej chwili i)ękl, a z nim skoń- 
czyła się i choroba ; otóż ])iwo ])olskie wareckie wyrat(»walo 
nunciusza papiezkiego od śmierci. 

W tymże czasie w sześciu miastach samej tylko ziemi 
czerskiej, t. j. w Czersku, Grójcu, Warce, Garwolinie, Lato- 
W'iczu i w Goszczynie mieszkało dwóchset kilkunastu piwowa- 
rów i wyrabiano rocznie po 41.000 beczek piwa, czyli ])rze- 
szło lYo miliona garncy, do czego potrzebowano 21.000 korcy 
zboża, t. j. połowę pszenicy i połowę jęczmienia. W samym 
Czersku Avarzono rocznie 300 warów piwa, jak nas o tern 
łustracia z r. 1504 przekonywuje. W Poznaniu było: 
w roku 1589 warów piwa 2443 



V 


1591 


77 


77 


3(;76 


7) 


1594 


77 


7? 


5988 


77 


1595 


77 


77 


2592 


77 


1698 


77 


77 


2158 


77 


1727 
1730 


77 

51 


7? 


242 
274 



co dowodzi wzrostu Poznania w XYI wieku i wyludnienia 
tego miasta po wojnach szwedzkich i morowem powietrzu 
w XYIII wieku. (Łukaszewicza: Opis miaata Puznanta)- 
Rządy ówczesne dbały o ten ulubiony trunek ł^olaków i sta- 
rały się o ulepszenie ])iwa. W tym celu Zygmunt August 
nadał w r. 1551 i)rzywilej dwom slawMiym piwowarom z Nie- 
miec przybyłym i od cesarza t\M-dynanda poleconym : N a g e- 
linowi i Ul ry eh owi na wyrabianie piwa ich wynalazku, 
który wpłynął na polejiszenie wyrobu piwa w Polsce. Sta- 



457 



iiisław Górski, kanonik krakowski , skarży się w liście do 
Jana Dantyszka, iż młody król (Zyg-niunt August) z naj- 
większą na I^itwie żyje rozrzutnością , co tydzień wydaje 
1000 czerwonych zlt., co dzień na kuchnię biją wolu dużego, 
na dwór 18 krów, [iiioa idzie beczek 30, miodu także -JO itd. 
Ze w Polsce wiele piwa dawniej wyrabiano, dowodzi ta oko- 
liczność, że uprawa chmielu nie wystarczała na zaspokojenie 
potrzeb krajowych, ale -/s części potrzebowanego do wyrobu 
piwa chmielu, musiano sprowadzać z Czecli. 

Dawniej wszelką karę przez cechowych, czy uczniów, 
czy czeladź, czy samych majstrów ponoszoną, olvupywano pi- 
wem różnego wymiaru i woskiem. I tak n. ]>. uczeń do ter- 
minu przyjęty, wkupywać się musiał ])iweni i woskiem, jiiwo 
wypijał urząd cechowy, a z wosku lano świece na ofiarę 
ołtarza: na opłatę piwa skazywano go też, gdy z terminu 
zbiegł i po ubłaganiu majstra wracał do niego na ukończenie 
terminatki ; opłacał się także juweni wyzwolony na czela- 
dnika i t d. 

Za Augusta III piwa łowickiego używano w Lublinie, 
wąchockiego ^v Piotrkowie , gielniowskiego w Poznańskiem 
i Kaliskiem, heilsberskiego w Warmii i Warszawie. Później 
słynęło piwo bielawskie, wilanowskie, Kazimirusa, jałowcowe 
i łomiankowskie. Angielskiemu piwu podobne pierwszy w Pol- 
sce kazał robić Hieronim Wielopolski, krajczy koronny w Obo- 
rach, .-> mile od Warszawy, później je ])rzewyższyło otwockie 
i inflanckie. Sławne Inło także piwo Niemcewicza, marszałka, 
w blizkości Brześcia litewskiego. Co do rodzajów, to dzie- 
lono ])iwo na : clnnielne , cienkusz, dubeltowe, dwurażne albo 
marcowe i czarne szmelcowane, a w r. 1()85 pierwszy raz 
wspomniano |)iwo szlachecl^ie. 

Sławne piwa wyrabiano w AT viekn : w Gdańsku, 
beczka piwa gdańskiego kosztowała w r. 144") na miejscu 
48 złt. i w Bydgoszczy. Gdańskie ucliodziło za najlepsze 
w całej Polsce. 

W XVI iciekn wyrabiano piwo: w Grodnie, Lublinie 
jeszcze w r. 1515, w Nieświeżu i w Oświęcimie; w ostatniem 
miejscu warzono sławne i)iwo zwane „marzec". Lwowskie 



458 



piwu iiiiLsiału być w XVI wieku shiwne, bo miasto Lwów 
posyłało co roliu arcybisłvupowi w Gnieźnie Łasli:iemu jeduę 
beezl^ę, a (łi-UjI^-ą staroście ruslciemu Ottonowi z Cliodczy, 
lvaź(la beczlś^a zaś ls.osztowała '/^ lvopy gr. Za Zyg:munta III 
były najsławniejsze piwa l)ydgowskie, brzeżańsl-cie, drzewńeckie, 
g:ai'wołińskie , gdańskie, gTojeckie, krakowskie, łęczyckie, 
piątlvOwsłde , piotrkowskie, przemyskie, sądeckie, wareckie 
i i»roszowickie ; ostatnie jako najlepsze ze wszystkich szło 
na stół samego króła i Anny królowej, wdowy po Stefanie. 
Racliunki podskarbiego koronnego Andrzeja Kościeleckiego 
z r. 1510') wspominają: za piwo proszowskie dla królewny 
13 gr. ; dla królewny Elżbiety, najmłodszej siostry królew- 
skiej, wydanej potem za księcia Lignickiego, dawano co ty- 
dzień antał piwa, l^osztujący 10 albo 14 gr. Za Augusta III 
najlepsze piwa były: otwockie i grudzieńskie. Kitowicz po- 
wiada, że szlacłicic, który nie miał w swoim domu piwa gru- 
dzieńskiego, poczytany był za skąpca; było ono rozpowszecłi- 
nione po całej Wielkopolsce, a piwo to jako najlepsze i głow}^ 
nie zawracające, polecane było nawet przez lekarzy do pi- 
cia. Sławne piwa wyrabiano także w XVII wieku w Kiejda- 
nach na Litwie, majętności liadziwiłłów, a w XVIII wieku 
w Łańcucie. Za granicę wychodziło tylko piwo grudzieńskie 
i to do Ślązka i Brandenburgii , jak świadczy Ezączyński. 
W XVI wieku robiono piwo z jęczmienia i chmielu, ale naj- 
lepsze było z pszenicy, a przynajmniej domieszanej do ję- 
czmienia. Piwa zagraniczne były: świdnickie, głogowsłiie, 
berneńskie (w Morawii) i wrocławskie, którego przywóz za- 
kazany został konstytucią r. 1578. (Moraczewski: Polska 
w złotym icleku). W XVIII wieku oprócz piwa, które wyra- 
biali mieszczanie w Warszawce, znane tam było także piwo 
„szlacheckie" lekkie, które warzyła uboga szlachta na Grzy- 
bowie, Muranowie i Kłopockiem, })rowadząc na wózkach je- 
dnokonnych Av małych beczkach po 4 i 5 zlt., po domach 
sprzedawała. 



') Drukowane w Pdniipjitikn irarszawi^kiiii z r. 1810. 



459 



Prócz tego wyrabiano piwo : 

W XV icieku: w Gąbinie w Rawskiem, w Grabowcu, 
Horodle, Inowłocławiii, Krasnynistawie, Mogielnicy, w Niżan- 
kowicach pod Przemyślem, w Pyzdrach w "Wielkopolsce, 
w r. 1454 było tam bractwo piwowarów, które wystawiło 
w kościele ołtarz Wniebowzięcia N. Panny ]\rarii i przezna- 
czyło ałtarzyście swemu dzban piwa od każdego waru ; w So- 
kalu, Tyszowcach, w Wieluniu miał w r. 1441 jakiś Muszel 
browar, i w Żarnowcu w województwie krakowskiem, w osta- 
tuiem miejscu l)yło w r. 1569 49 piwowarów, 

W XVI luiehu: w Barze pozwolił w r. 1556 Zygmunt 
August mieszanom warzyć piwo, w Będzinie, Bełzie, Biela- 
wie, Bielsku, Błoniu, Chęcinach, tu było według lustracii 
z r. 1564 16 słodowników, w Ciechanowie, w Chojnicach 
w województwie pomorskiem, w Czestochowej, tutejsze piwo 
przedawano nawet w Krakowie, l)yła tam bowiem gospoda pod 
napisem „u szewca Nogi piwo częstochowskie", w Czersku 
w r. 1564 było tu 24 piwowarów i warzono rocznie 300 
warów piwa, w Czchowie, Dąbrowicy, w Dębiu w powiecie 
łęczyckim, w Drohol)yczy, w Drzewicy, w Garwolinie, gdzie 
między 192 rzemieślnikami było 63 samych piwowarów, 
w Goniądzu, w Goszczynie, tu było w tym wieku 27 piwo- 
warów, łitórzy na rok wyrabiali 755 warów piwa (na war 
piwa zalewano wówczas słód po 7 do 10 korcy żyta i psze- 
nicy) w Grabowie, Grójcu, Janowcu, Inflantach, Jarosławiu, 
Iłży, Kazimierzu, Kielcach, Kłodawie, Krzepicy, w Korczy- 
nie było według lustracii z r. 1564 22 słodowni, w Kłe- 
szezelu, w Krakowie był w r. 1546 niejaki Bartosz piw^owar, 
a w r. 1608 było tam aż 71 piwowarów, których nazwiska 
przechowuje l^sięga Nr. 22 — 23 miasta Krakowa, w Krze- 
mieńcu, Laty czo wie, Latowiczu w woje w. wileńskiem, w Le- 
sznie dozwolił później Rafjił Leszczyński starosta wschowski 
i wielki kuchmistrz koronny, przywilejem z r. 1627 królowi kur- 
kow^emu w Lesznie bez wszelkiej opłaty, tyle piwa warzyć, ile 
mu się podoba, jednak po spaleniu Leszna ograniczono tę 
wolność na 75 warów; w Lewartowie, w Lubowii, w Liwie 
tu było w r. 1564 60 piwowarów^, w Lwówku w Poznańskiem, 



460 



w J^as/yiiie w wojew. chełniskiein, w Lęc/ycy, któreto mia- 
sto liczyło w XVI wieku 46 piwowarów, w Łowiczu, Łosi- 
cach, Magierowie, Mostach Wielkicli, Narwiu, Nowem Mie- 
ście nad Soną, Niemirowie, NowogTodzie, Nurze, Oleszycacli, 
Opocznie, Ostrołęce, w Piasecznej w ziemi warszawskiej, 
w Piotrkowie ))yło według- lustracii z r. 1560 wówczas 3o 
piwowarów, w l'ozuaniu w r. 1549 był tam i)iw<»war Mikołaj 
Chodzi CS ki, który kupił dom za 2800 grzywien czyli 
32000 złr. dzisiejszycli, w Prasnyszu, w Przedeczu, tu łjyło 
w r. 1664 28 piwowarów (w ^Yielkopolsce). w I^rzemyślu, 
w Proszowicacli było w r. 1563 37 piwowarów, a w r. 1664 
tylko 8, w Podolińcu, Potyliczu, Radomiu, w Rogoźnie, tu 
było w r. 15(54 21 piwowarów, w Różanej, Sandomierzu, 
Samborze, Sieradzu, Skarzynowie, Skrzynnej, Sławkowie, 
Stanisławowie mazowieckim, Szydłowcu, Tenczynie, w Tur- 
czynie w wojew. sieradzkiem, w Warce było w r, 1564 30 
piwowarów, w AYrocławiu, Wiskitkacli w Rawskiem, Wiślicy, 
w Wysokich Mazowieckich, w Zakroczymie nad Wisłą ł)ylo 
w r. 1564 71 piwowarów, w Zambrowie, Zatorze, Zawiclioście, 
i w Żarnowcu nad Pilicą. 

W A' 17/ zuIkIcu: w Balwierzyńcu na Litwie, w Barku, 
w Bolemowie w wojew. rawskiem, w Broku, w Brodnicy 
w Mojew. chełmskiem, w Chełmie, w Chorzelacli, w Ćmielo- 
wie 2 mil od Opatowca, robiono piwo w skutek przywileju 
nadanego miastu w r. 1678 przez ówczesnego właściciela Je- 
rzego Korybuta Wiśniowieckiego, w Drzewicy, Grodzisku, 
Hajsynie, Inowłodziii, w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Kol- 
nie, Ivońskowolu, ]vrośnie, Ivorytnicy, I^ubicy, I^wowie, Łobże- 
nicy, Łomży, Łukowie, w Makowie na Mazowszu, Meżyro- 
wie, w Mszczonowie w wojew. rawskiem, w Mysłowicacłi 
miał w r. 1636 Stanisław Czerny słodownię, av Myślenicacłi, 
w Odrzywołu, w^ Orszanie na Litwie, w Ostrowie na Ma- 
zowszu, w Piątku w^ gub. warszawskiej, w Płońsku, w Pła- 
zowie, w Pogorzeli w Wielkoi^olsce, w Rakowie, w Radziło- 
wie nad Kobrzenicą, w Rawie, Rajgrodzie, Sądowej Wiszni, 
Słomnikach, Sochocinie, Stryju, w Szadłai niedalel-io Siera- 
<lza, w Szczurowicacli, w Tołczyiiie na Litwie, w Tarnowie, 



4()1 



Uhryiiowie, Wronicy^ w Warszawie, tu był z iioczątkieni XVII 
wieku Piotr Cybulski piwowarem, w r. 1G20 było tu 38 piwo 
warów, w Wąsoczy nad Wyssą, Winnicy, Wisznie, Wyrwie, 
w Zborowie nad Strypą i w Zgierzu w wojew. łęczyckiem. 

W XVIII wieku: w Cieclianowcu, w Dobczycacli, tu 
pozwolił August III osobnym i)rzywilejem z r. 1744 i)iwo wa- 
rzyć, w Golędzinowie, w Ketacli, w Klwowie w Radomskiem, 
Kłodawie, Koiiskicli Wielłdeh, Kutacłi, w Lesznie Ijyło w r, 
177G 13 [)iwowarów, w Leżajsku, Lipnie, Łańcucie, w j\Iał- 
czycach w obwodzie lwowskim, Radomiu, Radoszycacli, w Ra- 
dziejowie ustanowił magistrat w r. 1767 cecli piwowarów, 
który następnego roku został ])otwierdzony przez Stanisława 
Augusta, w Wadowicach, Wilanowie, w Witkowicacli w woj. 
gnieżnieuskiem i w Żółkwi. 

Rzączyński wspomina, że za jego czasów, zatem na po- 
czątku XVIII wieku najsławniejsze browary w Wielkopolsce 
były w Lwowłvu, Wronkacłi, Loł)żenicy i Grodzisku, z któ- 
rych piwo wywożono do Brandebnrgii i do Śłązka. Stanisław 
August mawiał, że clioć potomność , nic mu nie przyzna, to 
musi mu l)yć przynajmniej wdzięczną za wytępienie pijaństwa. 

W r, 1767 kosztowała beczku piwa: wilanowskiego 
od 11 — 13 złt. 28 gr. ; z browaru królewskiego w Warszawie 
od 8—12 złt. 20 gr., inflanckiego 14 złt. 4 gr., królewsłdego 
na Golędzinowie (pod Warszawą) 6 złt. szlacheckiego 47-2 
i 5 złt. 'i). 

Z początku AVA' lolekn: wyrabiano w Płocku piwo 
marcowe i dubeltowe, w Warszawie piwo saskie, marcowe, 
bawarskie, piwo angielskie i porter wyraljiał Anglik Hahl; 
w r. 1826 powstała tam fobryka porteru Jana Schaeffera 
i Glimpfti, urządzona na sposób najznakomitszych browarów 
angielskich, przewyższała ona Avszystkie istniejące w kraju 
tego rodzaju fabryki; od r. 1827 powstała tam fabryka porteru 
i piwa angielskiego Wojciecha Sommera; najsławniejsze piwa 
warzono w Ochocku, Powsinie, Głownem i w samej Warszawie. 



'j Rachunki królewskie w aroliiwum głównem w AVarszawie 
ksieira Xr. 9U. 



4G2 



Z początku XIX ^\iekll wyrabiano także piwo ang-iel- 
skie i porter w Starej Sieniawie gubernii podolskiej, w Hu- 
reczku w Przeni_vskieni we fabryce Oeschnera i Millardowskiej, 
w Moszczanach majętności ks. Czartoryskiego, we Lwowie 
w browarze Brunnera ; w Lublinie wyrabiano rocznie 10.000 
beczek piwa i 50 beczek porteru i w wielu innych miejscach. 
W r. 1827 było we Lwowie IG piwowarów. Na Litwie są 
sławne piwa: szczorsowskie w ])owiccie nowog-rodzkim, j)iwo 
to zbliża się do angielskiego, piwo adandcowskie w jtowie- 
cie brzeskim i i)orter laclmowski w powiecie grodzieńskim. 
(Obacz także: lirowary). 



Płatnerstwo. 

Płatnerstwo czyli wyrób zbroi, szyszaków, przyłbic, ki- 
iTSów, mieczów, szabel i kling, zakwitło w Polsce dopiero 
w XVII wieku, jiomimo że sztuka płatuerska już w XIV w. 
znaną była w Polsce i doszła w XV wieku, a sztuka damaszko- 
wania w XVI wieku w całej Europie do najwyższej doskona- 
łości. W starożytności najwięlvszym artystą wyrobów ])aucer- 
nych i naczyń metalowych, był według Homera Hephaj stos, 
jego roboty była tarcza Eneasza i Achilesa, jakoteż zbroja 
Agamemnona w późniejszych czasach. Najdoskonalsze tego 
rodzaju wyroby wykonywano w Mediolanie, Wenecii, Flo- 
rencii, Ferrarze i Augsburgu, gdzie sztuka płatnerska j)rzy 
końcu XV i początku XVI wieku w wysokim stopniu rozwi- 
niętą była. We Włoszech byli sławni płatnerze: Filippo Ni- 
grolli w Mediolanie w XVI wieku. Serafino Bre ściano 
w Augsburgu, także Wilhelm Seusenhofer w Augsburgu, 
Kunz Loch ner w Norynd)erdze, nawet sam Holbein da- 
wał rysunki na ostrza sztyletów. Na Ślązku odznaczył się 
Oottfried Leigebe. W Augsburgu, mianowicie Desyderiusa 
Kol mana wyroby j)łatnerskie, jak hełmy i pancerze, na 
które rysunków dostarczjdi tacy artyści jak ]\Iuelich, Brock- 
berger i Schwarz, szczególnie poszukiwane były: jego roboty 
jest i)rześliczna zbroja ks. Krystiana II, saskiego, z początku 



4G3 



XVI wieku, która sio dziś w Dreźnie w Zwingerze przeclio- 
Avuje. Z początku XVII wieku sławne zbroje wyrabiał także 
płatnerz norynil)erski Henryk Knopf, wykonawca sławnej 
zbroi kurfiirszta Cliristiana II w muzeum drezdeńskiem. We 
Francii wyrałjiał w XVII wieku sławne ozdobienia i rytowa- 
nia na strzełbacłi Fiłip I)aubig-ny. AV XVI wieku Krzysztof 
Schwarz w Wiedniu. Tomasz Rucł^er twórca sławnej 
zbroi, którą w r. 1574 miasto Augsburg cesarzowi Rudolfowi II 
daro\vało i inni. Wtenczas to nieł^iedy Benevenuto Cełlini, 
Jan z Bolonii, a nawet sam Michał Anioł i inni znakomici 
rzeźbiarze umiejętność swą poświęcali na przyozdobienie pan- 
cerza złocisteg-o łub innego jaldego hełmu lub tarczy. Zbytko- 
wano podobnież w ozdobacli przy robocie zbroi. Rzeźbiarz, 
rysownik, płatnerz i złotnik brali udział w wykończeniu wszel- 
kicłi szczegółów zbroi rycerza, do ozdoby której naj pierwsi 
artyści rysunl-ców dostarczali. Hełm i wszystkie części zbroi 
z żelaza wykutej, okryte l}yły figurami, arabeskami i (n-na- 
mentami rzniętemi, wycislvanemi łub wykładanemi złotem 
i srel)rem; tarcze zaś rozmaity cłi form, podłużne lub okrągłe 
były także przyozdabiane w płazkorzeźby. Koń otrzymywał 
podobnież jałc rycerz zbroję, a nagłównik i inne jej części 
niemniej wytwornie i pracowicie przyozdabiano. W końcu 
gdy spanoszeni rycerze, zbroje z żelaza, choć tak upiększane, 
za ubogie uważali, wyrabiano je potem ze srebra a nawet 
ze szczerego złota. Szable i miecze do ol trony lub ozdoljy 
używane zarówno artystycznego l)yło wyrol)u; icłi rękojeście 
i pochwy ozdabiano arabeskami, i drobnemi statuetkami naj- 
śliczniej szych kształtów a wytwornie i delikatnie z żelaza, 
srebra lub złota wykutemi; prócz tego okrywały je rzeźby 
i emalie najlepszego rysunku i gustu. 

Wykładanie to złotem lub srebrem na szablach i innych 
przedmiotach, odbyAvało się w ten sposób, (Tauscliirung), że 
rysunek robi się albo igiełką, a potem wyżłabia się rylcem, 
albo wyżera się kwasem (Scheidewasser) przez co robi się 
zagłębienie w metalu, w które się wkłada drut złoty, albo 
sreljrny i przypasowuje się go młotkiem ołowianym lub dre- 



4(34 



wnianyni, i/,l)y dobr/c we ws/ystkie szpary ])uzaeli()t]zil, na- 
stępnie poleruje się jtóki nie l»ę(lzie powierzchnia gładka. 

Nazwa pJattwrstico pochodzi od wyrazu pbttd w średnio- 
wiecznej łacinie blaszkę oznaczającego. Król Jagiełło i brat jego 
AVitołd zaprawni w boju z Krzyżakami, od nicli przejęli uzbro- 
jenie i sj)OSób wojowania. Z rejestrów skarbowycli Jagiełły 
wiemy, że król Jagiełło zapłacił Mil^ołajowi Zimnowodz- 
kiemu za ])ancerz 4 grzywny (ówczesna grzywna znaczyła 
tyle co dzisiejszych 48 złt.j lvunejowi Kusinowi za hełm 
2 grzywny, Zbrożlcowi puszkarzowi za pancerz G grzy- 
wien, a za szyszak zwany ł)rzewieza (przyłbicaj 4 grzywny, 
za blachę napierśną y,, grzywny, za nagołenice o grzywny, 
za naramienniki ^/,, grzywny, za opaskę 1 grzywnę , za ręka- 
wice żelazne 1 wiardunek, czyli 12 gr. (na dzisiejszą monetę 
12 złt.), Puszczowi płatnerzowi we Lwowie za pancerz, 
który król wziął u niego 7 grzywien, Jakuszowi jdatne- 
rzowi za zrobienie zbroi dla króla 10 grzywien, jakiemuś 
Piotrowi płatnerzowi za kołnierz szurczlat (jestto jakaś część 
zbroi, wyrazu tego jednak nie ma ani w Knapskim ani w Lin- 
dem), Andrzejowi Trunczkowi za pancerz i kuszę 5 grzy- 
wien, Swimuntowi Litwinowi za hełm i kaftan 3 grzywny, 
(sam łiełm kosztował 2 grzywny). Krół Zygmunt August miał 
swego pancernika Jana Pani ber g er a do rolnenia zbroi; 
przyjęty on był w r. 1551 i brał rocznej płacy 25 złt., ł^tórą- 
to płacę król potem powielcszył do 40 złt, prócz tego brał 
na sulcnie 5 złt. 18 gr. i 7 łokci sukna, na mieszkanie 9 złt., 
prócz tego zapłata od każdej roboty, tj. za całkowitą zbroję, 
jakoto: pancerz, naramienniki i rękawice 24 złt., za ręka- 
wice i pas tylko 3 złt. W r. 1600 płacono za pancerz 30 złt., 
a w r. 1538 za łiałabardę 20 gr. 

Zbroja słdadała się u nas do końca XIV wieku z pan- 
cerza, szyszalia i rękawic. Pancerz kosztował w r. 1410 dwie 
liopy groszy, musiały więc pancerze być rzadkiemi, skoro 
były takie drogie. Z początku XYI wieku składała się już 
zbroja: z pancerza, który stanowił dwa plechy, przedni i tylny, 
z dwoma ol)OJczykami pancerzowemi dła ol^rycia wierzchu 
ramion, zarękawia pancerzowego all)0 nareczaka, rękawic, 



465 



które palców broniły; blachownice, zwane także nabiodra- 
kami wraz z nakolankanii, stanowiły uzbrojenie górnej części, 
a buty czyli nogi, dolnej części nogi ; głowa miała żelazne 
okrycie zwane przyłbicą, kapalinem, szyszakiem lub na- 
główkiem. 

xW Nieświeżu w r. 1837 całe trzy piwnice, założone 
były staremi zbrojami, z który cli niektóre pochodziły z XVI 
a nawet XV wieku; zbroje te z Nieświeża przewiózł w r. 1841 
książę Witgenstein ożeniony z Eadziwiłłówną do majętności 
swej Werki pod Wilnem?X^ył on wtenczas dzierżawcą dóbr 
ordynackicli radziwiłłowskich). Jako arcydzieło sztuki pła- 
tnerskiej, posłużyć może zbroja lisięcia Mikołaja Kadziwiłła 
Sierotki z XVI wieku, znajdująca się w zbiorze ambraskim 
w Wiedniu; jestto zbroja żelazna z ozdobami w najwytwor- 
niejszym smal^^u rytemi i złoconemi, lub napuszczanemi ema- 
lią czarną i czerwoną na tle szarobiaławem. W tymże zbiorze 
znajduje się także przechowana zbroja króla Stefana Batorego, 
stalowa ozdobiona ])asami z arabesków złotych rytowanych. 
Zbroja króla Jana Sobieskiego w królewskiej zbrojowni 
w Dreźnie, z orłem złotym na hełmie i krzyżykami maltań- 
skiemi na karpiej łusce. 

Beauplan inżynier w służbie królów polskich Włady- 
sława IV i Jana Kazimierza, opisując Polskę w tym czasie 
(Niemcewicza : Pamiętniki o daicnej Polsce, tom III), tak opi- 
suje zbroję rotmistrza Deczyńskiego, którą oglądał: na pan- 
cerzu miał zawieszony pałasz, na głowie misiurkę , od której 
zwieszająca się siatka żelazna zakrywała Icark i spadała na 
ramiona; wisiał u pasa, jeśli nie miał łuku, Icarabin, nóż, 
szydło, sześć łyżek srebrnych, wchodzących jedna w" drugą 
w sztućcu z marmuru czerwonego, bogata chustka, pistolet, 
wiaderko skórzane do picia, kańczug, trzy łokcie jedwabnego 
postronka do wiązania jeńców; wszystko to wisi na prawym 
boku naprzeciw szabli. Nadto róg do leczenia pyska l<:oni, 
przy siodle ls.ubeł do pojenia Iconi, trzy pęta na konie, torba 
skórzana dla chowania ładunków, prochownica , klucz do kara- 
bina itd. Zbroja zaś husarska składała się według tegoż lieau- 
plana z l<^opii 19 stóp długości, wydrążonej wewnątrz aż do 

30 



466 



rękojeści; i)rzy samciu żelazie wisiała eliurag:iewka na 4 lub o 
łokci (lhig'ości, biahi i czerwona, nie])ieska i zielona lub l)iała 
i czarna, która straszyła niei)rzyjaciełskieg"o konia, równie 
jalc i wyniosłe skrzydła strusie na łiarkacłi które i)osia(łali, 
z pulclcrza, naramiennika, nagolennika itd., u l)oku mają 
szalilę i długi pałasz pod lewem łvolanem. Długi miecz koń- 
czasty przywiązany do kolby, do przel)odzenia nieprzyjaciela; 
miecz ten miał 5 stóp długości z ciężką okrągłą rękojeścią, 
by tern łatwiej przelnć pancerz, l^ałasz służył do rąl)ania 
mięsa, szal)ła do ścinania się wręcz. Nadto mieli młotki 
6 funtów ważyć mogące, ostre z długą rękojeścią dla rozbi- 
jania naramienników nieprzyjacielskich. Orzechowski Stani- 
sław wspomina już o rycerzacłi z wyniosłenii skrzydłami stru- 
siemi na baikach na weselu Zygmunta Aug'usta. Zbroję hu- 
sarską na rycinie, obacz Klosu Nr 845 z r. 1881. 01)acz 
także: Skrzydła orle. 

Zl)roje polskie oglądać także można na rycinach Ste- 
fana Della Bełłi, znakomitego sztycharza włoskiego przedsta- 
wiających na 6 półarkuszach sławny wjazd poselstwa Jerzego 
Ossolińskiego do Rzymu w r. 1633. " Poseł wenecki za Zyg- 
munta Augusta w relacii swojej w r. 1560 drukowanej w Pa- 
mi^tnikacli Niemcewicza tomie Y, wspomina, że lvrół Zygmunt 
August posiadał dla własnej osoby 20 zbrój, z których 4 są 
przedziwnej roboty, szczególniej jedna, na której misternie 
wyrżnięte są tigury srebrne, reprezentujące zwycięztwa przod- 
ków jego, która to jedna zbroja kosztowała go 6.000 skudów; 
na innycłi inne wyrażone były zAvycięztwa. Znajduje się 
u tegoż króla również 30 kull)alv z rzędami ; nic wspanial- 
szego, powiada tenże i)Oseł, w tym rodzaju widzieć nie można, 
że są lane z czystego złota i srebra, to łatwo u tals: wielkiego 
pana; lecz robota ich tak jest piękna i delikatna, że ten 
chył)a wierzyć tylko może, kto je widzi. 

Do broni siecznej należały także : koncerze, kordy, mul- 
tany czeskie, tasaki, tesaczki niemieckie, noże, czekany, sie- 
kierki, oszczepy, kopie, szefełiny, kilofy z długiemi toporzy- 
skami itd. 

Na początku XVII wieku, najcelniejsi włoscy i niemieccy 



407 



mistrze poczęli w Warszawie osiadać, g'dyż w r. 1607 sejm 
postanoAYił, aby Warszawa i Łomża dostateczną ilość rze- 
mieślników do rynsztunków wojennych posiadały, a sejm 
w r. 1611 dodał do tego także miasto Lublin, ażeby z i)rzy- 
czyuy potrzel) i niebezpieczeństw lizeczypospoHtej stan szla- 
checki z rynsztunków wojennych ogołocony nie został. Prawa 
lvrajowe z r. 1611 i 1613 nakazały miastom Wilnu i Ivownu, 
hy najdalej do końca r. 1613 sprowadziły płatnerzy ze 
wszystkiemi do tego rzemiosła potrzebami, tak ażeby tam 
zaraz zbroje i szyszaki nowe wyrabiać można. W skutel^ tego 
powstało płatnerstwo w wielu miejscach, mianowicie: w I^orku 
^v Wielkopolsce widzimy już mieczników z początku XVII 
Avieku, w samym Kownie widzimy już w r. 1672 puszkarzy, 
mieczników, nożyczników, kowali i ślusarzy 43; w Krakowie 
słynęło płatnerstwo jeszcze w XVI wieku i był tam nawet 
€ech płatnerski, a w r. 1546 byli tam płatnerze królewscy. 
W XVI wieku wyrabiano także zbroje w Wilnie i Samsono- 
wie: w Bieczu, w Łomży, w Warszawie w XVII wieku; 
w ostatniem miejscu było w r. 1642 17 mieczników; w Kor- 
czynie^ miasteczku w (lalicii slynącem jeszcze w XVI wieku 
z pancerników, łvtórzy druciane misiury i inne pancerze wy- 
rabiali, a którzy później przemienili się w druciarzy ; w So- 
chaczewie w XV wieku, zaś w XVI wieku Ijył tu cech szpa- 
dników, a w Krasnymstawie cech miecznilvów; w Liwie, 
w Ostrowie 13 mil od Warszawy, Grodziczn, Kłodawie, Opa- 
towie i w Prasnyszu w XVI wieku; w Kańczudze powiecie 
bialskim, w Świątnikach pod Kralcowem, gdzie Jerzy ks. Ra- 
dziwiłł bisku}) krakowski rusznikarzy osadził ; w Zielonkach 
pod Krakowem, w Rawie cech mieczników potwierdzony Ijył 
przywilejem z r. 1624, w Wiślicy ])rzywilejem z r. 1521, 
a ^v Szydłowie przywilejem Zygmunta I z r. 1523. 

We Lwowie mieli miecznicy za Kazimierza Wielkiego 
swoje basztę do obrony; w r. 1570 ł)yh) w Sieradzu 3 miecz- 
ników; w Chojnicach i w Kol)ylinie w Wielkopolsce wyra- 
biano miecze w XVI wieku; av Pabianicach niedaleko Sie- 
radza ustanowił l^rół Zygmunt August przywilejem z r. 1555 
eech mieczników: w Opatowcu potwierdził Wincenty ł^ara- 

30* 



468 



iiowski opat tyniecki w r. 1553 cecli mieczników. W Łomży 
iK-liwałą sejmu z r. 1007 polecono staroście trzymać zawsze 
dostateczną ilość rzemieślników, robiących rynsztunek wojenny, 
ażeby szlachta miała łatwość opatrzenia się w broń przy- 
zwoitą. Wyrabiano także miecze w XVI iclekn : w Czersku, 
Grójcu, Kamionce Strumiłowej, Liwie, Latowiczu wojew. wi- 
leuskiem, Łucku, Tarnowie, Wyszogrodzie nad Wisłą. 

W XVII loiekn : w Gródka, Jarosławiu, Krośnie, Lwo- 
wie, Myślenicach, Osiecku (miecze i noże), Proszowicach, 
Rohatynie, w Stryju był w XVII wieku cech mieczników, 
w Starej Częstochowej, Tarnowie, Trembowli i Zwoleniu. 
W XVIII wieku w Końskich Wielkich itd. 

Nazwiska niektórych płatnerzy krakowskicli z XVI 
i XVII wieku, przechował nam zasłużony badacz Ambroży 
Grabowski w dziełach swoich, i tak: Joannes Armifex od 
r. 1535 — 154G, Florian Sybenburger nadworny płatnerz 
l^róla Zygmunta Augusta z r. 1546, podpisywał się Armifex 
S. Eegiae Majestatis junioris. W r. 1609 był mieszczanin 
krakowski Bartłomiej Woyczyna mistrzem rzemiosła pła- 
tnerskiego; w r. 1648 Wojciech Depczyński płatnerz i no- 
żownik, mieszczanin krakowski. Za Kazimierza Jagiellończyka 
w r. 1461 zaszedł w Krakowie, jak Długosz opisuje, krwawy 
wypadek między Andrzejem Tenczyńskim a i^łatnerzeni tam- 
tejszym Klimuntem z powodu zwady, jaką miał Tenczyń- 
ski z owym płatnerzem o niewykonaną na umówiony czas 
robotę zbroi. W r. 1577 skarżył się Józef Proszowski mie- 
cznik krakowski na Pawła Szczerbę i Bartosza Fettra zło- 
tnika, że mu \\\\i i szwajcarski bęben popsował i strzał 
(grotów) kilka wziął ... i strzelał na niego z łuku". W r. 1534 
toczył się w Krakowie przed rajcami spór o zapis testamen- 
towy Wita Stwosza pomiędzy Janem płatnerzem, mężem 
Anny, córki Stanisława Stwosza, a wnuczlvi Wita, którą pi- 
sano Anna pancerniczka a Magdaleną wdową po tymże Sta- 
nisławie synie Wita. W r. 1426 kupił Jan Obił płatnerz 
w Krakowie kamienicę. W XV wieku było w Nowym Są- 
czu kilku mieczników. W XVI wielvu istniał już w Krakowie 
liczny cech mieczników, a w r. 1534 byli starszymi zgroma- 



460 



dzeuia: Stanisław Reska i Jau Kaczorek; takiż cech 
utrzymywali miecznicy na Kazimierzu i Stradomin, od Kra- 
kowa niezależny. ^Y r. 1780 był w Ivrakowie miecznik IMarcin 
Krzyżanowski, w tym czasie i Jung puszkarz, a w r. 
1722 było w Wilnie 11 mieczników. ^\ polowie XIV wieku 
zamieszldwali na Kazimierzu rzemieślnicy robiący łuki, 
a w r. 1532 wyrabiał niejaki Stanisław Szczerba w Kra- 
kowie puklerze czyli tarcze. Przy końcu XVI wieku byli 
w Nowym Sączu łukownicy. Niemcewicz wspomina w swoich 
Podróżach, że dziad jego jeszcze z początku XVIII wiełai 
pamiętał jednego łucznika w Brześciu kujawskim. W XVIII 
wieku byli w Wschowie puszkarze. 

Robiono u nas także zbroje do turniejów, które i w Polsce 
były w używaniu w czasie uroczystości koronacii lub zaślu- 
bin królewskich. Jednemi z ostatnich były gonitwy podczas 
koronacii Henryka Waleziusza na zamku krakowskim w r. 
1574, które stały się powodem smutnego końca Samuela Zbo- 
rowskiego. 

Wreszcie określmy bliżej pojedyncze części zbroi pol- 
skiej : 

Kolczugi czyli koszulid druciane, pochodzą ze wschodu, 
u nas używane były u Słowian jeszcze w czasach przed- 
chrześciańskich aż do połowy XIV wieku i składały się z kó- 
łek drucianych, splecionych sposobem łańcuchowym; najsza- 
cowniejsze kolczugi są te, w których kółka są spajane ni- 
tem, czyli z obu stron przyklepane gwoździkiem, lub te, które 
mają na każdem kółku jaki znak lub napis; w grobowcach 
u nas ich prawie nie odszukano, gdyż jako najkosztowniejsza 
część uzbrojenia wraz z pancerzem szły w spadku z ojca na 
syna. Całych l^oszulek drucianych u nas nie noszono i nie wy- 
rabiano, tylko półkoszulki druciane, dlatego całe koszulki 
są najczęściej wyrobem wschodnim lub ruskim. Im późniejsze 
są zbroje, tern więcej mają części, tem są giętsze, aż na- 
reszcie w XVII wieku przechodzą w zbroje łuskowate i bla- 
chami naszywane, wznowione po dawnych krzyżackich i sara- 
ceńskich. Kolczuga na rycinie wyobrażona jest w Kłosach, 
Nr 845 z r. 1881. 



470 

Karacena jestto pancerz wyrobiony na wzór rybiej łu- 
ski z blaszek nietalowyeli, używany w Polsce ]7i-zez naszych 
rycerzy od XII— XV w-ieku. Za Piastów karacena i kolczuga 
dla lepszej ruchliwości łączyła się z kutą zbroją. Zbrojo. 
z grubej blacliy żelaznej weszły w użycie z początku XV w., 
kiedy kolczugi nosić przestano ; z początku były bez ozdób, 
w XVI wieku zaczęto je ozdabiać złotem i srebrem. Według' 
Marcina (Talia Polacy uzl)rajali się dwojakim sposobem, jedni 
mieli zbroje z blach żelaznych, drudzy używali samych pu- 
klerzów. 

Szyszaki czyli hełmy (Eisenhut), odkryte z przodu, nie- 
opatrzone przyłbicą, zjawiają się u nas już w^ drugiej poło- 
wie XVI wieku, a l)ywały spiczaste, eczowaue czyli pięknem 
rytowaniem na sposób hiszpański ozdobione, łub florenckie 
z grzebieniem, piechotne. Bywały także szyszaki szturmowe, 
czyli „do muru", nader ciężkie i grube. Najliczniejsze by- 
wały szyszaki lel^kie, przez towarzyszy znaku pancernego 
noszone, bardzo podobne do dżokiejskich czapek angielskich. 
Nazwisko hełm pochodzi z niemieckiego „hehlen" przykry- 
wać. Hełmy z przyłbicą zjawiają się u nas później. Stary 
hełm miedziany niegdyś wyzłacany, z czasów piastowskich, 
wykopano w Poznańskiem we wsi Clieczu, obecnie jest wła- 
snością Towarzystwa przyjaciół nauk w Poznaniu. 

Tarcze czyli paicęże miały najszęściej półtora łol<.cia 
szerokości, były z drzewa powleczone skórą, na których ma- 
lowane jest godło rycerza, wyrabiał w r. 1532 malarz kra- 
kowski Stanisław Szczerba (o którym jużeśmy wyżej wspo- 
minali). Za Władysława Warneńczyka uzbrojone było wojsl^o 
polskie piechota, oszczepami, mieczem przy boku i tarczą 
czyli pawężą, jak pisze Bielski w swojej kronice, także za 
Władysława IV, była piechota tarczami ozdobiona. Kzemieśl- 
ników wyrabiających tego rodzaju tarcze, zwiano „paw^ężni- 
kami", zaś tarcze właściwe niniejsze służyły jeździe do 
osłony. Przed kilką laty była u jednego ze starożytników 
w Dreźnie do sprzedania tarcza żelazna z orłem jagiellońskim 
z XV wieku, za którą właściciel żądał 190 talarów. Tarcze 
albańskie były powleczone cieniuchną blachą srebrną przy- 



471 



twierdzoną gwoździami z główkami pozłocistemi wielkości 
orzecha, podobną tarczę posiada dotąd rodzina Wielogłow- 
skicli w Sądeczyźnie, Z początku XVI wieku zjawiają się 
u nas czw-orobocznc tarcze, saraceńskiego pochodzenia, są 
one kute z bhichy. W XVII wieku był gatunek tarcz zwa- 
nych „szeteliny", które mają nazwę od powłoki skórzanej 
z baraniego kożuclia (Scłiaflein). Pasek w swoich Pamiętni- 
kach wspomina o kalkanach, jestto gatunelś: tarcz okrągłych. 
Gatunek tarcz zwane puklerze czyli tarcze mniejsze z trzciny 
używane do turniejów lub do okazałego uzbrojenia, są one 
najczęściej bogato złotem, srebrem lub jedwabiem przetykane, 
z czaszką stalową lub srebrną, złoconą, kamieniami dro- 
giemi nasadzaną; zawieszone one były najczęściej u siodła, 
jali np. przy wjeździe Ossolińskiego do Rzymu, miała jego 
świta puklerze '). Po Tadeuszu Czackim dostała się ks. Lubo- 
mirskim tarcza polska trzcinowa, powleczona blachą srebrną 
pozłacaną, wysadzana turkusami i chalcedonami, nabijana 
złotem i rubinami, a trzcinę ma obwiniętą jedwabiem karma- 
zynowym. Tarcza ta miała być wyjętą z grobu Zygmunta I. 
Podobnego rodzaju tarcze polskie trzcinowe, znajdują się 
także w zbrojowni ordynacii Krasińskich w Warszawie i na- 
leżą do XVI wiel^u. 

Wędzidła na konie, jakich u nas dawniej używano, wi- 
dzimy na rycinach w dziele Dorohostajskiego : Hippika, wy- 
danem w r. 1603. (Jest także nowsze wydanie Turowskiego). 

Ostrogi najstarsze, mają szyjkę prostą a długą, pó- 
źniejsze mają szyjkę wygiętą, są najczęściej roboty fran- 
cuzkiej lub włoskiej; jeszcze późniejsze są bronzowe; szwedz- 
kie z XVII wieku są szerokie a długie. Wogóle ostrogi im 
dawniejsze tem są dłuższe, większe i z brzęczącemi lvółkami. 
Kapłan Teotil, pisarz XI wieku o sztukach rozmaitych, wspo- 
mina już o wyrabianiu ostróg z żelaza. W Lisowie pod 
Czerskiem, w grobowcu z czasów^ pogańskich, znaleziono ostrogę 
żelazną o jednym kolcu i to jedne tylko. Pod zamkiem rab- 



') Obacz G rycin Stefana Della Belli igiełką rytowaiiycli przed- 
stawiającycli : Wjazd Ossolińskiego do Rzymu w r. 1G33. 



472 



sztyńskim wykopano 2 ostrogi ; także w wykopaliskacli ha- 
lickich znaleziono ostrogi. Ostrożnicy co wyrabiali ostrogi, 
stanowili u nas w XVI wieku juz osobny cech, oddzieliwszy 
sio od i)łatnerzy. (Obacz także: Ostrogi). 

Bnlaicy powstały u nas w r. 1509 z zai)ro wadzeniem 
godności hetmańskiej i mogły służyć w razie ])otrzel)y za 
broń. 

Buzdygany wykształciły się z dawnych maczug i po- 
chodzą ze wscliodu, służyły one już krzyżakom w walkach 
ich ze Saracenami, u nas były one oznaką regimentarskiej 
i rotmistrzowskiej godności. Cecłiy rzemieślnicze miały także 
buzdygany, które nosili starsi cechu w czasie uroczystych 
obchodów. 

Buńczukl pochodziły zwykle ze zdobyczy na Tatarach 
lub Turkacłi, noszone były niekiedy jak ])rzed Czarniecliim 
dla oznaczenia godności i robione były z końskiego ogona, 
liuńczuki służyły także na to, ażeby hetmanowi polnemu 
i ordonansom wskazać w bitwie, gdzie się wielki hetman znaj- 
<luje. Kiedy hetman był pod namiotem, buńczuk musiał stać 
przy namiocie. ]-'rzed hetmanem noszono je wysoko. Ikińczuki 
były farł)Owane na czerwono i niebiesko, ozdobione lvOsmy- 
kami z takiegoż włosienia, utwierdzone w kształcie chorągwi 
na drzewcu. Zdobyto ich wiele na Turlcach i)od Wiedniem. 
W owym czasie, kiedy jeszcze chorągwie wzięte krzyżakom 
pod Grunwaldem, zdobiły grób św. Stanisława w katedrze 
krakowskiej, wisiało między niemi i wiele buńczuków tatar- 
skich i tureckich, o których u ludu naszego i w kronikach 
pruskich i)rawiono, że są brodami krzyżaków, odartemi ze 
skórą. Z tych ł)uńczuków jeden tylko pozostał dotąd w ka- 
tedrze i odwzorowany jest w Eastawieckiego i Przezdzieckiego: 
Wzorach sztuki średniowiecznej. AV inwentarzach skarbca ko- 
ronnego spotylvamy wiele buńczuków, w si)isie z r. IGUO 
jest ich jeszcze 0. Dwa buńczuki zdobyte na Turkach pod 
Wiedniem i złożone u trumny Św. Jana ICantego ])rzez 
Jana 111, są staraniem konserwatora Łepkowskiego zrestauro- 
wane przez majstra szczotkarskiego M. liojarskiego w Kra- 
kowie i w r. 1880 12 września, jako w rocznicę odcieczy 



473 



wiedeńskiej, iianowo za tminiią św. Jana Kantego w Kra- 
kowie zawieszone. Także w Częstocbowej znajduje się po- 
dwójny buńc/.iik tatarski. W kościele pokarmelickini w Wiśni- 
czu znajdował się niegdyś buńczuk hetmański Luboniirskieg"0 
(Świat polski, Nr (j). U nas buńezuków prawdopodobnie nie 
wyral)iano, tylko posługiwano się zdobytenii na nieprzyjacio- 
łach pogańskich 

Przyłbica jestto liełni na głowę z żelaznej blachy uży 
wany przez rycerstwo nasze za Jagiellonów. 

Kirys jestto napierśnik czyli zbroja z żelaznej blachy, 
zabezpieczająca piersi od pchnięcia lub kuli : jeżeli kirys za- 
bezpieczał i plecy, nazywał się kirys podwójny. W r. 16(34 
kosztował u nas zwykły czarny kirys 37 talarów według ra- 
chunków starego miasta ICazimierza. 

Rynyraf zwykle ze sreljrnej lub złotej blachy zawie- 
szano na przedniej części szyi. Na takich ryngrafach ryto 
lub malowano najczęściej wizerunek Boga Kodzicy z wierszem 
a często z herł)em rodzinnym. W skarbcu częstochowskim 
przechowują się dotąd także ryngrafy, które przez załogę 
Jasno-Górską noszone były w czasach najazdów szwedzkich, 
a które według podania wyrabiane były w miasteczku Kło- 
bucko dwie mile od Częstocbowej odległem, a malarze w Często- 
cbowej umieszczali na nich Avizerunki ]Matki Boskiej. Eyn- 
grafy w czasie boju osłaniały od szabli i kuli, a w czasie 
spoczynku służyły jako obrazek do codziennej modlitwy, ztąd 
zawsze były poświęcane, a pochodzące z Jasnej Góry, ocie- 
rane l)yły o obraz cudowny klatki Boskiej. W armii Króle- 
stwa polskiego do r. 1831 ryngrafy w kształcie półksiężyca 
miały na środku przymocowanego orła białego: oficerowie 
przywdziewali je tylko w czasie służby, w czasie wojennym 
nosili je ciągle. 

Ilalahardy i lance sąto już późniejsze wyroby, nosili 
je najczęściej szwajcarowie jako znak swej godności; w r. 
15(33 kosztowała halabarda w Krakowie 28 gr. (I^dczaszyń- 
ski: Przegląd starożytności krajoicych). Hr. Stanisław Tar- 
nowski posiada halabardę polską z XVI wieku. 



474 



Żde były to małe kotły używane za Jagiellonów przez 
konnicę polską, mianowicie j)rzez doboszów. 

Piękne dawne płatnerskie wyrot)y widzieć można w Pod- 
horcacli, Krasiczynie, Koniecpolu, Zarzeczu, we LwoAvie w mu- 
zeum Lubomirskich, w Krakowie w zbiorze Moszyńskich 
i Czartoryskich, w Nieświeżu, w Werkach na Litwie ks. Witgen- 
steina (po Kadziwiłłach), w Wilanowie, Łańcucie, w Rogalinie 
hr. Kaczyńskich, w Kurniku dawniej hr. Działyńskicli (dziś 
hr. Zamojskiego) w Warszawie hr. Krasińskich i wielu in- 
nych miejscach. 

Nakoniec chcemy tu jeszcze wymienić królów polskich, 
którzy jako obrońcy kościoła i naczelnicy narodu, będącego 
przez tyle wieków przedmurzem chrześciaństwa, otrzymali 
w nagrodę od Stolicy Apostolskiej miecz i czapkę poświę- 
coną; i tak otrzymali według Aleksandra Przeździeckiego : 

W r. 1443 AYładysław Warneńczyk od papieża 
Eugeniusza IV za wojenne czyny przeciw Turkom. 

W r. 1525 Zygmunt I, od papieża Klemensa VII za 
zwycięztwo przeciw Turkom, Tatarom i Woloszy. 

W r. 1540 Zygmunt A u g u s t od papieża Pawła III 
za dotrwanie w wierze katolickiej. 

W r. 1580 Stefan Batory od papieża Grzegorza XIII 
za wielkie czyny wojenne i przychylność dla Stolicy Apo- 
stolsls^iej. 

W r. l()2iJ Władysław IV, otrzymał jako królewicz 
miecz i czapkę poświęconą, w Rzymie z rąk papieża Ur- 
bana VIII. 

W r. 1672 Michał Koryl)ut otrzymał od Klemensa X 
miecz poświęcony przeciw Turkom. 

W r. 1784 Jan Sobieski od papieża Innocentego XI, 
za ocalenie Wiednia od Turków. 

AV r. 1()2G Frydryk August królewicz, jako świeżo 
na wiarę katolicką nawrócony od papieża Benedykta XIII. 

O polskich zbrojach ])isali: Bolesław Po d czaszy ń- 
ski Prze<jiąd historyczny starożytności krajowych ,- Szczęsny 
Morawski w dodatku do Czasu tomie XIV: Uzbrojenie ry- 
cerstwa polskiego; Sobieszczański, Wiadomości o sztu- 



475 



Jcacli piękujjch w daicnej Polsce; Ambroży (Irabowski 
w swoich dziełacli; Jędrzej Moraczewski, Starożytności 
polskie i inni. Z dawniejszycli pisarzy: Fr. Paprockiego, 
Sprawa rycerska ; dzielą S t a r o w o 1 s k i e g' o , W e g" e ci u s z a 
(O sprawie rycerskiej) ; Błażeja Lipowskiego, Piechotne 
ćwiczenia; Bie]iik\ei^Oj Kito wi cz a itd. (Obacz także : Broń). 



Płóciennictwo. 

Płótna slaAYue wyraltiano w starożytności w Egipcie; 
Grecia produkowała go mało, a sprowadzała go na swoje 
potrzeby z Atrylci i Małej Azii, tożsamo i Rzymianie. Naj- 
starsze płótna były białe niefarbowane. Prokop powiada, że 
Sarmaci nie znali koszul, a Długosz w opisie Słowian sar- 
mackich, łvtórych życie było początkowo koczownicze, twierdzi, 
że suknię wołochatą nosili, znać futrzaną, a później, kiedy 
osiedli i rolnikami być zaczęli, nosili suknię grubą, ręką żon 
i córek utkaną. Tale wiec najpierw skóra z zabitego zwierza, 
później samodział z sierci bydlęcej zbitej lul) uprzedzony licho, 
w domu zrobiony i uszyty, jedyną był odzieżą, z którego 
koszulę, sukmanę, opończę robiono. 

Płóciennictwo u nas łiyło więcej przemysłem wiejskim; 
po dworach i chatach wyrabiano płótna grubsze, zaś cieńsze 
robili płóciennicy po miastach i sprowadzano także je ze Slązlś^a, 
Gdańska lub Holandii. W r. 1462 kosztowała w Gdańsku 
sztuka płótna pruskiego, przeznaczonego na Litwę 21 talarów 
i 21 sgr. Moraczewski twierdzi, że już w VI wieku Słowia- 
nie umieli robić płótno. Najlepsze płótno w XVI i z początku 
XVII wieku wyrabiano : w Dobczycach, Gorlicach, Jaro- 
sławiu, Jaśle, Jędrychowie, (drelichy) w Kaliszu, Płoclai, 
Pyzdrach, Sączu, Sieradzu i Żmigrodzie. Prócz tego wyra- 
biano płótna: 

W XV tcieku: w Borku w Wielkopolsce, gdzie był cech 
płóciennilvów. 

W XVI icieku: w Pabianicach, Sarnowie na granicy 



47 (j 



ślązkiej i w Myslo\vi(;a('li, gdzie w r. 1592 wyrabiał płótno 
niejaki Nosek, w i: 1775 zaś było tani 12 j)łócienników '). 

W XVII ivleku: w lidcliiii, Gdańsku, Kaliszu, Kołłyli- 
iiie, Małogoszczy, Niżankowioacli, Warcie i w Zwołeniu wojew. 
sandomierskiem, gdzie w r. IGGO ł)ył cecłi płócienników, 

W XVIII uHeJiu: w liiałej w Krakowskiem l)ył w r. 1708 
płócienuikiem Baltazar Damek; w Białejcerkwi wyrabiano 
płótna ordynaryjne, w Bielsku, w Dawig-ródku na Litwie: 
w Dębowcu obwodzie dukielskim była wielka fabryka rąl)ków, 
którycli jak pisze Kuropatnicki w swojej geografii, w różne 
strony osol)Iiwie dla panien młodych na welony, dla księży 
na komże i dla żydówek, przeszło 30.000 się rozchodziło; 
rąl>ki dębowieckie miały taką sławę, że przybywali do nas 
umyślnie nabywcy dla zamówień liurtownycli do Francii 
i Anglii. Sztukę wyrabiania rąbków miała przynieść do nas 
jakaś kobieta powracając z jassyru; takie rąbki wyrabiane* 
i w Żmigrodzie. Wyrabiano także w •XVni wieku płótna, 
w Glinianach w Gałicii, w Gorlicach, w Grodnie na przed- 
mieściu zwanem Horodnica, gdzie Antoni Tyzenhauz, spro- 
wadziwszy biegłycli fabrykantów z Niderlandów i Niemiec, za- 
łożył wielką fabrykę pod dozorem Jakuba I5ecu, gdzie wy- 
rabiano płótna, mianowicie stołową bieliznę i muśliny; w Jaśle, 
w Jędrychowie było w r. 1800 tkaczów 280, o magle i 4 
l)łechy, na którycli rocznie 28.000 sztuk płótna blichowauo; 
w Kętach, Komborni, w Korczynie była fabryka Jabłonow- 
slvicli, płócien i obrusów, w Korcu ks. lózefa Czartoryskiego, 
w ICromołowie w Kadomskiem. W Łowiczu za panowania 
Stanisława Augusta założył prymas Michał Poniatowski 
w spółce pod nazwislviem: „sjiołeczeństwo fabryki l^rajowej 
płóciennej" w zamku niezamieszlvałym fabrykę płótna na 
akcie za 900.000 złt., w której nietylko najznakomitsze osoby 
w lvraju, ale nawet i sam król brały współudział ; akcie były 
po 4000 złt., król zapisał się z 10, a prymas z 20 akciami, 
zarząd miał się składać z 12 osób, z których połowa ze 

') Obacz: Gcschirhfe der Sfadf Mii>tloirif: yon Di- ,). Ijustig, 
wydane w Mysłowicach r. 18G7. 



477 



stanu szlacheckiego, a polowa ze stanu miejskiego; fabryka 
ta była czynną już przed grudniem r. 1788, jak sic oteni 
dowiadujemy z głosu Małachowskiego wojew. krak., a po 
śmierci prymasa upadła. W Niemirowie została założoną fa- 
bryka płócien w r. 1782 ])rzez Wincentego Potockiego pod- 
komorzego w. k. i zostawała przez pierwsze o lata pod dy- 
rekcią Mullera, później objął IMiiller fabrykę na siebie z obo- 
wiązkiem wypłaty dziedzicowi trzeciego grosza zysku ; w tej 
fabryce podczas odwidzin króla Stanisława Augusta w r. 1787 
w przejeździe do Ivaniowa, pracowało około rjOO robotników 
mężczyzn i dziewcząt, samych Polaków lub z Ukrainy spro- 
wadzonych, na których rocznie wydawano do 600.000 złt., 
szczególnie uzdolnieni byli wyrzynacze form. Wyrabiano także 
płótna w tym czasie w Nowymtargu, w Pogorzeli w Wielko- 
polsce, gdzie przy końcu XVII[ wieku było o płócienników^ 
w Postawach Tyzenhauza, w I^rzemyślu, Rawiczu, w Różanej 
w wojew\ nowogrodzkiem, majętności Aleksandra ks. Sapiehy 
kanclerza w. lilew., wyrabiano obrusy na największe stoły 
w różnych deseniach i z herbami, serw^ety i inne wyroby; 
w Rzeszowie płótno grube, w Serzyuie, Solvołowie w Podla- 
skiem we fabryce Ogińskich, robotnicy sprowadzeni byli 
z Montbeillard, w Szawłach Tyzenhauza, w Sarnowie w Po- 
znańskiem, w Szczercu, we Wschowie było w r. 1793 117 
tkaezów płótna, w Tulczynie we tabryce Szczęsnego Poto- 
ckiego, w Zaleszczykach majętności wówczas Stanisława Po- 
niatowskiego, ojca króla, którąto majętność nabył od Ics. 
Lubomirskich, wyrabiano doskonałe płótna i w Żółkwi. 

Z początku XIX loieku: w Ciężkowicach, Goraju, Kre- 
chowcach, gdzie do fabryki płótna sprowadzono magiel ze 
Szwajcarii, z pomocą którego płótno takiej gładkości i lustru 
nabiera, jak prawdziwe szwajcarskie; w Lublinie gdzie 6000 
łokci płótna rocznie wyrabiano, w Łodzi, Mogilnicy, Oświę- 
cimie i Żywcu, gdzie około r. 1800 robiło 138 tkaczy, obrusy, 
serwety i lniany adamaszek; w Snitkowie w powiecie laty- 
czowskim, była fabryka serwet, w Tarnogrodzie wyrabiano 
grube płótno, w Tyszowcach w powiecie uszyckim na Po- 
dolu, w l^etraszach w powiecie latyczowskim na Podolu 



478 



włościanie sieją leu i wyrabiają i)lótno; we Lwowie wy- 
rabiano wiele cienkiej bielizny stołowej, zaś w obwodach, 
przemyskim, rzeszowskim, Samborskim, sanockim, sądeckim 
i myślenickim wyrabiano wiele g-rnbeg-o płótna we wszyst- 
kich g'atnnkach, które belami do Gdańska posyłano. Płótna 
dębowieckie szły nawet na wschód i razem z pszenicą Wisłą 
do Gdańska: "\Yęg"ry jeszcze av ostatnich czasach znaczne tu 
czyniły zamówienia. Cienkie i)łótna wyrabiano po różnych miej- 
scach kraju, dość wspomnieć, że w r. 1800 rząd austriacki 
znalazł w Galicii wschodniej 4209 tkackich warstatów; nie 
wystarczało ono jednak na potrzeby łvrajn, dłateg'o sprowa- 
dzano wiele płócien ze Ślązl^a i Czech. 

Podajemy tu tylko niektóre ważniejsze miejscowości 
w Galicii, w których się znajdowały l^olonie, gdzie lniane 
i konopne tkaniny wyrabiano, mianowicie: Barycz, Bircza, 
Bohorodczany, Bnczacz, Chocimierz, Cliyrów, Czeruelica, De- 
l)0wiec, Doljromil, Drohobycz, Dynów, Haczów, Horodenka, 
Jarosław, Jasiennica, Jaworów, Kołbajowice, Kołaczkowice, 
Kołomyja, Komarno, Kombornia, Korczyna, Krasiczyn, Kry- 
stianopnl. Kuty, ]\Iikołajów, Monasterzyslva, Mościska, Niemi- 
rów, Niżankowice, Obertyn, Ottynia; Potol^:, Kóżniatów, Ey- 
botycze, Sambor, Sądowa Wisznia, Sokal, Staremiasto, Turka, 
Tyrawa, Wojniłów, Zabłotów, Żydaczów i t. d. Płótna grube 
niebielone wyralńano w Błażowej, CięźlvOwicacli, Jasiennicy, 
Korczynie i t. d. 

W zimie same lvobiety mianowicie w górach w Galicii 
tkają płótno. Około r. 1822 nie było żadnej znalvomitszej fa- 
l)rylvi plócienniczej w Królestwie ])olsl\.iem, utrzymywali się 
tylko pojedynczy })łóciennicy^, a znaczniejsze icłi osady były 
w Kaliskiem jałvoto : av Zelowie, Kamienicy polsłviej, w Sta- 
rej Hucie, w Kaliszu, Władysławowie i Pyzdrach, a wyrol)y 
icli Ijyły tylko mierne i ograniczały się na pośledniejszych 
gatuidśacli. Cieńszych płócien jeszcze nie wyrabiali dla braku 
odpowiedniej przędzy, magli i blechów. Od tego czasu rząd 
l)racował nad zaj)rowadzeniem w kraju })rzędzalni mecłia- 
nicznej lnu na wzór istniejącycli za granicą i wszedł w tym 
celu w niełady z Filipem de Girard twórcą pomysłu mecha- 



479 



niczneg'o przędz^eiiia lnu. Układ ten jednak z powodu tru- 
dności nabycia maszyn dopiero w r. 1831 wszedł w życie, 
pomimo że jeszcze w r. 1825 był zawarty; i tak powstała 
w Krółestwie pierwsza przędzalnia mechaniczna vr Żyrardo- 
wie w powiecie łowickim pod firmą ,,ł\arola Scliottza i Spółki", 
na którą Girard przelał wszelkie prawa i obowiązki. Tkalnia 
zaś z błecliera powstała przy tym zakładzie w r. 183.3. W r. 
1847 nabył te fabrykę na własność l)ank polski, ratując ją 
od upadku: w r. 18o() nabyli te fjibrykę Hilłe i Dietrich. 
Bliższe szczegóły obacz w 7////. llnstr. Nr 212 z r. 1872. 
Drugim znaczniejszym zal^ładem w^ Królestwie do wyrobów^ 
płóciennych był w Dobrowoli w powiecie mariam})olskim Ka- 
rola Dombrowicza urządzony w r. 1839. 

Pomniejsze rękodzielnie i pojedyncze warstaty tkaclde 
wyrabiające płótna grubs^.e i inne tkaniny lniane i konopne, 
miały w pierwszej połowie XIX wieku w Krółestwie w gub. 
warsza leskiej : Gąbin, (4ostyii, Dobra, Kutno, Skalisz. Sławi- 
szyn, Turełv, Uniejów, Golina, Kazimierz, Konin, Tuliszków, 
Zagórów, Dąbie, Łódź, Poddębice, Szyszko pod Żyrardowem, 
Tomaszów, Ksawerów, Pal)ianice, Sieradz, Babiak, Krzei)ice, 
Praszka, Wieruszów, Piotrków, Sanpolno i Włocławek. W gub. 
lubelskiej: Kock, Kodeń, Łomary, Mordy, Parczew, Pucha- 
czewj Turobin, Wisznice, AYłodawa, Chromna, Chybów, Droz- 
dówka, Grabianów, Liszno, Jedlanka, Msżanka, Orchów Kowy, 
Piaski Szlacheckie, Pruszyn, Przytoczno, Skwierzyn Ruski, 
Sławacinek, Ułirusk, Wola Uhruska, Żuki. W gub. płockiej: 
Bodzanów, Lipno, Ostrołęka, Biała, Boryszewo, Cieszkowo, 
Dobra, Drwały, Glinojeck, Grabowiec, Kowalki, Kowalówd^a, 
Łąkie, Krępin, Maszewo, Paproć jMała, Wola, Wiciejewo. 
W gub. radomskiej: Klwów, Kromolów, Pilica, Przedbórz, 
Radoszyce, Żarki, Chlewiska i Zawiercie. W ogóle w^ samem 
Królestwie zajmowało się w r. 1857 osób 7032 płócienni- 
ctwern '). Szyciem bielizny zatrudniały się kobiety same nie- 
wyłączając niekiedy i osób wyższego pochodzenia, wiemy bo- 



') Obacz: Opis injstaioi icijrohóio rękoih/flii/fZf/cJt i plodóir 
rolniczijcli ic Warsznirie ir r. 1S57. 



480 



Avieni z historii, że i siostry Zygiininta Augusta tern się za- 
trudniały. 

Co do ceny, to wiemy, że w r. lo!i4 zapłaciło miasto 
Kralvów za 4.'» l(>lvcie jdótna |)(»l)i('lanego na i)iramidy na przy- 
jazd Icróla Zyg'munta III g'rzywnę 1 i;-r. 14, zaś za 11 wa- 
łów płótna surowego po gr. ;")(). W r. 1789 płacił łiomisariat 
w Warszawie płótna lniane po gr. 20, 24, 26, 29 i po 1 złt. 
lionopne po 1!) i 21 gr. , drełicłi po 15- 20 gr. za łołcieć. 
(Obacz tałs.że: Tl^ałnie, wyroby bawełniane i perłiałe). 



Płótna kolorowe. 

Płócien lvołorowych, drełicliów, obrusów i serwet kolo- 
rowych były labryl\;i w XMII wielcu : w Jędrychowie, Tar- 
nowie, Przeworsku, Krakowie, Machnówce Prota Potockiego, 
a najsławniejsza w Wrocławiu z początłcu XIX wieku. W Ko- 
łaczycach Ijyła z początku tego wieku fabryl^a nankinu. 
(Obacz także: Wyroby perkałowe). 



Płócienne blecliy. 



Płócienne błechy były w XVI wieku: w Lublinie, Ra- 
domiu, Sieradzu urządzono błech w r. 1558, w Warszawie 
założono błech w^ r. 1504, w Wiślicy i Żarnowcu nad Pilicą. 
W XVII wieku : w Bieczu, Dobczycach, Lwowie, Myślenicach, 
Nowym i Starym Sączu i Zameczku. W XVIII wieku : w Bia- 
łej, Gorlicach, Grodnie i Horodnicy Tyzenhauza, w Krakowie 
z pocz. XVIII wiel^u był błech miejski, av Krzepicacłi, Xie- 
mirowie i Osieku. Z początku XIX wieku: w Krychowcach 
dobrach Doszota blizko Stanisławowa założono w r. 1805 
wielki błech łiołenderski i śłązlvi, na którym się wszystkie 
gatunki średniego i cienkiego płótna blichowały. Cena bli- 
chowania z wygładzeniem i wymaglowaniem płótna wynosiła 
na miejscu od sztuki (30 łols:ci wynoszącej, 3 zlr. 



481 



Pochodnie. 

Dcawniej nazywano u nas pochodnie „świece lane ży- 
wiczne" i tak wiemy z aktów krakowskich, że w r. 1594 
płacono za 9 takich świec Ż3'wicznych grzywnę 1 gr. 24. 
Przy końcu XVIII wieku była fabryka pochodni Antoniego 
Tyzenhaiiza w Grodnie. 



Poduszki gumlastyczne. 

(Obacz: Wyroby z gumy elastycznej). 



Pończochy. 

a) Pończochy jedwabne wyrabiano w Kobyłce pod War- 
szawą około r. 1782, gdzie także sporządzano niciane 
i bawełniane pończocłiy; w Grodnie we fabryce Tyzen- 
hauza przy końcu zeszłego wieku ; w Warszawie i w Jam- 
polu w gub. podolskiej z początku XIX wieku. 

h) Pończochy niciane i bawełniane wyrabiano w Kowlu 
w XVII wieku, gdzie nawet był cech pończoszkarzy. 
W XVIII wieku wyrabiano je w Kobyłce pod AVarszawą 
we fabryce Solimanda z Lyonu (pończochy wełniane), 
w Machnówce Prota Potockiego, w Sobieniu 4 mile od 
Warszawy próbował Jacek Jezierski założyć fabrykę 
pończoszniczą, ale ta się nie udała; na Gołędzinie pod 
Warszawą wyrabiała kompania manufaktur wełnianych 
do r. 1770 pończocłiy; w Warszawie w szpitalu sierót 
z początku XVIII wielai i w Staszowie; w ostatniem 
miejscu wyrabiali niemieccy protestanci, których było 
przeszło 300, pończocłiy kosztem ks. Czartoryskiego. 
Z początku XIX wieku : w Jampołu, Gdańsku i Dukli, 
w ostatniem miejscu wyrabiano rocznie po 3(X) par 
pończoch. W Łodzi było 12 fabryk o 28 warstatach i 42 

31 



482 



robutnikacli , gdzie produkowiino rocznie pończoch za 
3600 rs. ; wreszcie i Chyrów słynie oddawna z wyrobu 
pończoch. 



Pontony. 

Statki czyli pontony robiono w Kownie za ])anowania 
Stefana Batorego, który ])rzedsiębiorąc wy))rawę inilantską, 
dla wielu wybornych rzemieślników, kazał Je tu robić. Mo- 
raczewski w swoich /Starożytnościach wspomina (w tomie I, 
str. 41), że Krzysztof Arciszewski wynalazł w r. 1()47 
nowy gatunek mostołodzlów czyli pontonów. (Obacz także : 
Statki). 



Porcelana. 

Porcelana wynalezioną l)yła w Cłiinach w ostatniem stu- 
leciu przed erą chrześciańską. Nazwisko porcelana pocłiodzi 
z portugalskiego ijorcella co znaczy muszla, a która talś^ jest 
podobną do porcelany, że po wprowadzeniu porcelany do 
Europy mniemano, iź porcelanę wyrabiano w Cłiinach z tłu- 
czonych tych muszelek. W III Avieku używaną łjyła w Chi- 
nach przeważnie porcelana niebieska, w YI wieł^u zielona, 
w YII i VIII biała, w XV i XVI znowu zielona, a obecnie 
żółta, któreto farl)y są kolory dynastii; przytaczamy je tu 
dla wiadomości zlneraczów. Głównie wyrabiano cliińską por- 
celanę w mieście King-te-tschin, któreto miasto przed zni- 
szczeniem go w r. 1861 posiadało oOOO pieców do wypalania 
porcelany, i około miliona mieszkańców. Porcelanę chińską 
wyrabiano niekiedy tak cienką jak łupka z jaja, aż do kilku 
cali grubości, mianowicie cegły porcelanowe, któremi z po- 
czątku XV wieku wyłożona l)yła sławna wieża porcelanowa 
w Nanking, zljurzona w r. 1862, miały kilka cali grubości. 
Wyrabiano także z ordynaryjniejszej masy porcelanowej da- 
chówki, któremi pokrywano niekiedy cliińskie })agody. Naj- 



483 



pierwsze wiadomości o fabiykacii chińskiej porcelany przy- 
■wiózł Marco Polo, któr}' w XIII wieku przez Chiuy podróżował 
i w mieście Tuigni fabrykę porcelany widział. Malowidła na 
chińskiej porcelanie są niedbałe, bo D. Meyen w swojej Po- 
dróży na około świata opisuje, że widział, jalv w^e fabrykacłi 
])orcelany małycłi dzieci w łachmauacłi okrytych do malowania 
. porcelany używano. 

Około r. 1530 przywiozły do Europy okręty portugal- 
skie porcelanę w większej ilości z C'hin, chociaż była ona 
po części i dawniej znaną już w Euro})ie z opowiadań mi- 
sionarzy i z rzadkich okazów przywożonych przez podróżnych. 
W XVII wieku przywieźli ją Holendrzy z Japonii i Chin do 
Europy i poczęli ją naśladować. Ponieważ jednak brakowało 
Holandii najważniejszego materiału t. j. kaolinu, musiała więc 
poprzestać na wyrabianiu sławnego fajansu, a miejsce Delft tjyło 
pierwsze, gdzie zaczęto w r. 1600 wyrabiać tajans, toteż fajans 
z Delft jest w dekoracii czystem naśladowaniem porcelany 
chińskiej. Dopiero przy końcu XVII wieku zaczęto naślado- 
wać ten jjrodukt w P^uropie, chociaż niektóre próby robiono 
już dawniej z wyrobami tego rodzaju i tak n. p. wiemy (we- 
dług Falkegoj, że już w pierwszej polowie XVI wieku Włosi 
Camillo i Batisto z Urbino, którzy byli w służbie Alfonsa II 
lisięcia Ferrary zaczęli wyrabiać gatunek porcelany, który 
jednak nie jest sprawdzony, czyto był fajans, czy gatunek 
szkła , czy porcelana , temwięcej , że dzisiaj okazów tych 
trudno znaleźć. Także wielki książę Toskański Franciszelv I, 
sam w drugiej połowie XVI wieku robił próby z wyrabianiem 
porcelany. Pierwsze więc jiróby porcelany robiono we Ferra- 
rze i Wenecii, z tej porcelany nie pozostał jednak ani ślad do 
naszych czasów. W r. 1581 powstała pierwsza fabryka })orce- 
lany medycejskiej we Floreucii, a okazy tej porcelany posiada 
dotąd muzeum w Serres ; znak fa1)ryczuy tej porcelany, kt()ra 
do największych rzadkości się liczy, była „katedra florencka 
z l\.opułą i literą F.", co niektórzy mylnie mniemali, że to 
oznacza „Faeuza". W r. 1()20 ])owstała podobna fabryka 
w Pizie, ale wszystko byłyto dopiero pierwsze próby, aż 
około r. 1760 pierwszy Boetcher zaczął za Augusta III wy- 

■11* 



484 

rabiać w Dreźnie pierwsze próby porcehmy w zamku i,^(lzie go 
trzymano pod dozorem w celu, że miał kr«d(»wi wynaleźć złoto; 
tymczasem zamiast złota wynalazł porcelanę za którą również 
złotem płacono. Toteż król urządził mu w ^lyszny (i\Ieissen) 
w Saksonii wielką fabrykę }iorcelany gdzie wyrabiał praw- 
dziwą a sławną porcelanę zwaną maiznerowską, odkrył on 
w pudrze peruki swojej kaolin, z któreg-o wyral)iał później 
porcelanę. Z tej porcelany zamierzał rzeźbiarz łv ii n d 1 e r 
zatrudniony w tej fabryce około r. 1731 wykonać kolo- 
salny posąg Augusta III na podstawie ozdobnej postaciami 
alegorycznemi ; jednak tylko głowa zrobioną została z po- 
wodu wojny siedmioletniej, która pracę około tego monu- 
mentu przerwała. Model, który kosztował 4 łata pracy, znaj- 
duje się dotąd w muzeum ceramicznem w Dreźnie ; jest tam 
także w muzeum porcelany postument błazna Augusta II 
Józefa F r i) li 1 i c łi a robiony z porcelany przez Kandlera. Dy- 
rektorem malarni w tej fal)ryce był malarz Dietrich. W AYiedniu 
założył pierwszą fa1)rykę porcelany w r. 1720 Bełgijczylc 
Claude D u p a s q u i e r przy pomocy zbiegłego z Meissen Stof- 
zela. W Berlinie wyrabiał porcelanę około r. 1750 Wegely, 
w kilka lat później założył tu fabrykę porcelany bankier 
Gostkowski, która następnie przeszła na własność rządu. 
W Bawarii powstała pierwsza f\ibryka w r. 1754. We Francii 
w r. 175C) powstała sławna fabryka porcelany w Sevres^ 
która rywalizowała z maiznerowską. Później powstały fabryki 
porcelany w Anglii, we Włoszech i t. d. Austriaclia porcelana 
słynie z mocy, pruska z piękności malowania, francuzka z po- 
złacania, a maiznerowską z dobroci materiału. Marld uży- 
w^ane na porcelanie, po których znawca poznać może, jakiego 
wyrobu jest okaz, podali w dziełach swych: Jiinike (r. 1879), 
Grlisse (Drezno r. 1880), Ris-Pac[uot (Paryż 1873), Chaifers 
(Londyn 1874), Jaquemart (Paryż 1862 i 1873) i inni. Obe- 
cnie wyrabiają porcelanę prawie w całej Europie wyjąwszy 
Turcii. 

Ponieważ przedmiot ten tak mało u nas znany, a por- 
celana polska z każdym dniem rzadszą i coraz więcej poszu- 
kiwaną się staje, chcemy się zatem nad fabrykami porcelany 



485 



w Polsce uieco bliżej zastanowić. Od polowy XVI wieku 
mamy ślady, że w Polsce znaną już była porcelana, atoli 
jako rzecz bardzo rzadka, osobliwość zamorska, wysoce ce- 
niona i po kredensach pańskich przechowywana. Z początku 
XVII wieku widzimy ją nazywaną naczynia tureckie co 
zdaje się dowodzić, zkąd do nas pierwotnie była przywożona. 
Tak ją mianuje biskup Lipski w testamencie swoim, tak też 
ją zowie Kasper Miaskowski w wierszu na wesele Macieja 
Pog'orzelskieg"o : 

Gdzie też i baclnis rozseła swe flasze. 
Do iiicli szkhi różne i tiinckif czasze. 

W czasie wesela Zyg-munta Augustn z Elżbietą Austria- 
czką w r. 1543 w Krakowie, młoda królowa między ślul)nemi 
różnemi darami otrzymała od Kurfiirsta brandenburskiego 
puhar roboty trybowanej z wysadzanemi postaciami z porce- 
lany ; również od żony Kurfiirsta dzl)an z podobnemiż wysa- 
dzaniami z j^orcelany. Przywodzi to naoczny świadek Zygmunt 
Herberstein w swym pamiętniku ^) z XVI wieku. Bonifacy Va- 
nozzi sekretarz kardynała legata Gaetano, opisujący pobyt swój 
w Zamościu w r. 159() u kanclerza w. Jana Zamojskiego, 
powiada, że w izbie jadalnej były rozstawione naczynia z j^or- 
celany. Do picia używał kanclerz czary porcelanowej z uchami 
złotemi. Andrzej Lipski biskup krakowski zmarły w r. 1(531, 
zapisał testamentem królewnie Annie naczynia tureckie pod 
nazwiskiem porcelcDiy: misy, talerze, miednice. Maria Kazi- 
miera żona Jana Sobieskiego w liście do siostry księżnej Ra- 
dziwiłłowej opowiada o domu swoim zdaje się wilanowskim : 
„jest tu dom dość akkomodowany, speciałów gwałt, to jest: 
obrazów, fraszek chiusl^ich, porcelan nastawiano i t. d." (obacz 
Kiemcewicza: Pamiętniki o dawnej Polsce IV, 490). Za kró- 
lóvy Sasów zaczęły wchodzić w użycie po stołach możno- 
władców krajowycli serwisy j^orcela nowe, zastępujące naczynia 
z kruszcu; byłyto już wyroby słynnej fabryki porcelany 
w Myszny (Meissen). W pałacyku powązkowskim ks. Adama 



') Fontes rcmm Auf^triacaniiu I, ;:3ó8. 



48(5 



Czartoryskiego był i)okój zwany porcelanowy, gdzie użyto 
do wykładania ścian oOOO tatelek z porcelany saskiej, z których 
każda tafelka kosztowała po o dukaty czyli 54 złt. (Ivorzon). 
Pierwsza fal)ryka ])orcelany w Polsce powstała w Korcu^ 
księcia Józefa Czartoryskiego w r. 1791, a nie jak mylnie 
twierdzi Demmin w swojem dziele: Handbnch der btldenden 
nnd gewerbllchen Ktmsłe), że dopiero z początku XIX wieku. 
Była ona za Stanisława Augusta narodową, ])(>żniej utrzy- 
mywana ona była na alccie okolicznych obywateli; na 
dyrektora tej fabryki sprowadził książę dwóch braci : Fran- 
ciszka i Michała Mezerów, Polaków; rzemieślniliów zaś 
największą część z Warszawy, a nawet z Saksonii, przy któ- 
rych wielu miejscowycli robotników się przyuczyło. Liczb.a 
pracujących była ogromna, materiały wyborne. W r. 1793 
było w samej małarni 7o pracowników pod i)rzewodnictwem 
Sobińskiego ; z tutejszych malarzy odznaczyli się: Grzegorz 
Chomicki, Antoni Gajewski i Bluman. W 4 lata po 
założeniu fabryka ta tak się wysławiła, że wyrównała sa- 
skiej i już nietylko dla szlachty, ale i dla magnatów dostar- 
czała pięknego fajansu i i)orcelany, a akcie przynosiły sto 
procentów zysku. Z biegiem wypadków świetność Korca poczy- 
nała gasnąć; książę wyjechał do Drezna i zdaleka tylko zaj- 
mował się swojem dziełem. W r. 1795 Franciszek Mezer we- 
zwany od Zamojsl^ich, i)rzeniósł się do Tomaszowa i tam 
założył nową fabrykę. Brat jego Micliał z trudnością ogro- 
mowi pracy mógł podołać, wreszcie do upadku jej przyczy- 
nił się jeszcze okropny pożar 1 stycznia r. 1797, zniszczył 
on całą fabrykę, ogromne zapasy materiałów i 2 magazyny 
gotowej porcelany i fajansu, zgorzała malarnia z całym za- 
sobem najpiękniejszych w^zorów saskich, francuzkicli i chiń- 
skich. Ten smutny wypadek dobił fabrykę. Jednakowoż około 
r. 1800 odbudowano ją napowrót. Michał Mezer przeniósł się 
do ]?aranówki i tam własnym kosztem założył fabrylvę por- 
celany. Po jego usunięciu się sprowadzono na dyrektora fa- 
bryki koreckiej Francuza chemika Merault, ze sławnej 
fabryki w Sevres. W ten czasto odbił się na porcelanie tutej- 
szej charakter francuzki, szczególniej w dekoraciach. Ponie- 



487 



waż jednak fabryka wówczas już się tak nie rentowała, 
a utrzymanie Francuza zbyt było kosztowne, gdyż wyciągał 
on właścicieła na ogromne wydatki, a przycłiodu było mało, 
podziękowano więc cudzoziemcowi , a Ivorzec został tylko 
przy wyrobacłi dość nędznego fajansu. Najświetniejsza więc 
epot^a fabrykacii porcelany w Korcu była od r. 1790 — 1797 
tak pod względem wyrobu, jak i dekoracii. Porcelana ko- 
recka jest zupełnie nieprzeźroczysta, nie ulega zepsuciu 
w ogniu, krzesi ognia, malowidło ma piękne i trwałe, a po- 
złota jej nie ściera się przez użycie. Cena jej była nadto 
wygórowana w stosunku do innej porcelany krajowej, od 
której wprawdzie wiele była doskonalszą. Główny skład por- 
celany koreckiej był w Konstantynowie. Do wyrobów tej por- 
celany używano ziemi porcelanowej z Dąbrowicy, której 
okazy za pośrednictwem ks. Józefa Czartoryskiego , który 
często w Dreźnie i w Meissen przel)ywał, poddane były po- 
przednio tamże analizie, a uznany za dobry materiał skłonił 
prawdopodobnie ks. Czartoryskiego do założenia pierwszej 
w naszym kraju fabryki porcelany. Znak fabryczny koreckiej 
porcelany jest: oko opatrzności z napisem „Korzec" do r. 1797 
złotem wypisany, od r. 1800 niebieskie oko bez podpisu, 
około r. 1815 po odprawieniu dyrektora Francuza, służyło 
za marinę czerwone oko z podpisem, po tym roku aż do 
końca, t. j. do r. 18ol był napis w języku rosyjskim z do- 
daniem roku. Hr. Bielska i Potocka we Lwowie posiadają 
prześliczny garnitur naczynia stołowego w pięknym futerale, 
w którym się mieści 12 nożów, 12 widelców, 12 łyżek, 
1 duża hocbla, 1 duży nóż i widelec, wszystko ze srebra 
pozłacanego ze ślicznemi rączkami z porcelany koreckiej ; na 
każdym kawałeczku z osobna znajduje się znak: oko opa- 
trzności i napis „Korzec". 

Cały proces wypalania porcelany koreckiej był według 
dzieła Ignacego Jakowickiego ') następujący, aczkolwiek na- 
leżał on w swoim czasie do wielkich sekretów: 



') Obsencacie geo(jnosfi/cziie w yubcrnincli zachodnich i połu- 
dniowych państwa rosyjskiego, wydanego w Wilnie w r. 18^1. 



4«8 



Ziemię i)oicelaiio\vą .sprowadzaną z Dąbrowic}', położo- 
nej o kilka mil od Korea, która jest w dość dobrym gatunku 
i niewiele w sobie zawiera cząstek obcych , tłuczono w stę- 
pach, ])rzesiewano dla oddzielenia ziarn kwarcowycli i płu- 
kano w wodzie dla oczyszczenia od listków miki ; i)otem 
ucierano miałko w niłynkacłi do tego })rzysi)()Sol»ionycli i cho- 
wano do użycia. Dodać tu wiimiśmy, że najpierwszym jest 
warunkiem wyrabiania dobrej i pięknej porcelany, ażel)y zie- 
mia porcelanowa i inne pierwiastki, które wcliodzą do składu 
zaprawy, z jakiej się wyrabia ])orcelana, były jak najdosl^o- 
nalej oczyszczone i jak najdelikatniej utarte. W Ivorcu do 
robienia zaprawy oprócz ziemi porcelanowej używano jeszcze 
krzemieni z okolic Krzemieńca i kredy w najlepszym ga- 
tunku, jakiej dostarczano z Jampola. We tabryce wiedeń- 
skiej porcelany zamiast krzemieni dodawano kwarcu, który 
w tym celu wypalają w ogniu, wrzucają do wody, tlul\ą na 
drobne cząstki i potem jałv najmiałczej ucierają w młynkacłi; 
wnosić więc można, że to samo dziać się musiało i z łvrze- 
mieniami we fabryce koreckiej. Dodanie tu ł^redy do za- 
l)rawy porcełanowej zapewne jest ])rzyczyną tak wielkiej 
ciężkości korecł^iej i)orcelany; ciężar zaś takowy, jeśli nie 
jest wadą, to przynajmniej zaletą nazwać się nie może. Wia- 
domo, że ziemia i)orcełanowa sama przez się nie ulega sto- 
pieniu w ogniu, a to nieodbicie jest potrzebne do otrzyma- 
nia porcelany; dodają przeto do niej czystego gipsu lub se- 
lenitu, które i same się topią i ułatwiają stopienie ziemi j)or- 
cełanowej. Lecz gips mający być w tym celu użyty należy 
wprzód mocno wypalić i utrzeć jak najmiałczej. Nie można 
było odkryć, w jakiej ilości biorą wymienione ])ierwiastki 
do zarobienia ich w ciasto z wodą czyli do otrzymania 
zaprawy, z której się wyrabia porcelana, bo to zachowywano 
w najściślejszej tajemnicy. We fabryce wiedeńskiej na 100 czę- 
ści oczyszczonej ziemi porcełanowej, biorą od 8 — 9 części oczy- 
szczonego kwarcu, a od 4 — 5 części wypalonego gipsu i mie- 
szają je z z sol>ą w naczyniu obszernem, ażeby w całej ma- 
sie jalś. najdoskonalsze nastąpiło ])omieszanie się pierwiastków. 
Ilość zaś dodającej się krzemionki zależy od natury ziemi 



48U 



porcelanowej, jedna l)(»Aviem jej więcej, drug-a mniej potrze- 
buje , iżby wydala porcelanę; trzeba więc takowej ilości 
szukać przez próby. ]\Iieszaninę wymienionych trzech pier- 
wiastków zarabiano z wodą w gatunek g-ęstego ciasta, które 
dobrze wyrobiwszy, zostawia się długi czas w sklepie wilgo- 
tnym, aż póki nie nastąi)i fermentacia ; w skutek tej ostatniej 
oddziela się g-az wodnorodny siarczysty, mający zapach jaj 
zgniłych, który zapewne pochodzi z gipsu dobrze wypalo- 
nego; mieszanina nabiera koloru szarego, jest już zdatną do 
wyrabiania porcelany i nazywa się zaprawą. 

Z zaprawy porcelanowej wyrabiano w Korcu rozmaite 
naczynia, używając do tego kola garncarskiego i podobnie 
je kształcą jak garncarze garnki, z tą tylko różnicą, iż dla 
nadania wykwintniejszych kształtów i jednostajnej wielkości 
wyrobom tego samego ])rzeznaczenia , używano form wyla- 
nych z gipsu, na których wewnętrzne części naczyń kształcą, 
a zewnętrzne wyrównywano palcami, używając wody i obrzy- 
nają ostrzem stalowym. Dokonane dzieła zostawiano w wol- 
nym przystępie powietrza dla zupełnego wyscliniecia, i)ozo- 
stałą zaś zaprawę od dziennej roboty chowano do sklepu, 
ażeljy zanadto nie wyschła i nie stała się przez to niezdatną 
do dalszego użycia. Wyrobion^-ch tym sposobem naczyń i wy- 
suszonych nie wystawiauf) wprost na działanie ognia, albo- 
wiem wieleł)y z nich postać swoje zepsuło, okopciłyby się 
wszystkie od dymu i nie wieleby zostało pomieszczonych w je- 
dnym i)iecu; z tej przyczyny na l^ażdą sztukę robiono oso- 
bny futerał zwany w języku fabrycznym „ka})suła". Wyra- 
biano kapsuły z gliny garncarskiej, do której dodawano po- 
zostałe cząstki kwarcowe, od oczyszczenia ziemi porcelano- 
wej ; nadawano im postać próżnych wałków, w lvtórych je- 
den Iconiec jest otwarty, drugi ma dno w środku przewier- 
cone, wysokość zaś i szerokość jest zastosowana do icli szcze- 
gólnego przeznaczenia. Wypalano je w ogniu i chowano do 
użycia, a zepsute sprzedawano pospólstwu zamiast kafli do 
pieca. 

Piec do wypalania porcelany Inł tak zl)udowany, iż 
sam przez się do najwyższego stopnia natężał w sobie ogień, 



490 



rozpalał sic do białości i tyłe łiył wewnątrz j)rzestroiiy, iż 
ranóztwo liapsuł w sobie mieścił. 

Piencszp wf/palanie porcelany : 

Ażeby i)orcelana w czasie wypalenia nie })rzyl^'nęła do 
kapsuł, posypywano dna ich piaskiem i wstawiano do ka- 
żdej kapsuły jedno naczynie, a potem kapsuły tej samej 
wielkości umieszczano w jńecu, stawiając jedne do drugiej ; 
w s}>osób takowy układania tbrnniją się kolumny i)odobue 
do stosu Wolty, któremi Avypełniano cały piec; ustawiając 
zaś jedne od drugich w odległości na dwa palce , bardzo 
wiele w jednym })iecu pomieszczano porcelany bez narażenia 
jej na zepsucie. Po wypełnieniu pieca kapsułami z porcelaną 
poddaje się ogień, lecz taki ażel)y na pierwszy raz porce- 
lana tylko się nie rozpaliła do czerwoności i przezto została 
usposobioną do drugiego mocnego wypalenia, poczem zosta- 
wia się piec, ażeby zupełnie wystygł ; gdy to nastąpiło, wydo- 
bywano porcelanę, popsutą odkładano do brals:u, a całą i nie- 
pokrzywioną brano do dalszego wyrabiania. 

Usposobienie porcelany do pokrycia p>owioką szklanną 
czyli do przyjęcia glazury : masa na glazurę składa się z tych 
samych pierwiastków co i zaprawa porcelanowa, lecz ponie- 
waż glazura ma się stopić na szkło, przeto powinna mieć 
w sobie cokolwiek więcej gipsu lub selenitu. Mieszaninę ta- 
kową należy wprzód stopić na szkło, potem to utłuc, utrzeć 
na miałki proszek i zarobić z wodą w gatunek płynu, po- 
dobnego do mleka słodkiego. Porcelana przeznaczona do po- 
wleczenia glazurą, zanurza się do takowego mleka i prędko 
się wydobywa; woda wsiąka do por, znajdujących się w por- 
celanie i zostawia na zewnętrznej powierzchni naczyń jedno- 
stajnie grubą powłokę z materii, wydać mającej w ogniu 
glazurę. Po tej operacii znowu należy porcelanę dostatecznie 
wysuszyć na powietrzu. 

Drugie wypalenie porcelany, najmocniejsze : 

Podobnie jak w pierwszem wypaleniu wkłada się i)or- 
celana osobno sztukami do kapsuł posypanycli piaskiem i te 
kolumnami szykują się w piecu zbudowanym do wypalania 
porcelany. Natęża się ogień do tak wysokiego stopnia, iżby 



4U1 



g-liuka i krzemionka, składające zaprawę, stopiły się i przez 
kombinacie z sobą wydały porcelanę, a powłoka zewnętrzna 
uformowała g-łazurę. Po dostatecznem wyi)ałenłu porcełany 
zostawia się piec do zupełnego wystyg-nienia, które gdy na- 
stąpi, dobywają kapsuły, wyjmują z nich porcelanę, nie gładką 
lub pokrzywioną odkładają do braku, który sprzedawano za- 
miast fajansu, dobrze i gładko wyjiałoną zacłiowują do ma- 
lowania. Figury ludzkie łub zwierzęta, albo inne jakie tym 
podobne dzieła, Avyrobione z zaprawy porcelanowej przez wy- 
palenie bez glazury w tym ostatnim ogniu nabierają podo- 
bieństwa do ukształconych z marmuru białego, przeto wypa- 
lają je zazwyczaj bez powlekania masą dającą glazurę. 

Jlaloiccoiie porcelany wykonywa się kolorami używa- 
nemi w emaliach, lecz sposób otrzymywania kolorów naj- 
większą tajemnicą był w tej fabryce pokryty. Robili je za- 
pewne z niedokwasów metalicznych, które w tym celu na- 
leży stopić ze szkłem białem i łatwo się topiącem ; po wy- 
stygnieniu utłuc, zemleć na miałki proszek w ndynku, utrzeć 
doskonale z olejem lub wodą, mającą w sobie gumę i użyć 
do malowania porcelany. Kolory powstające z kobaltu i że- 
laza, jako wytrzymujące ogień, nadają się porcelanie przed 
pokryciem jej glazurą, j. t. j)rzed powtórnem wypaleniem; 
pozostałe zaś wszystkie inne kolory, które wytrzymują mo- 
cny ogień, nie pierwej się nadają, aź po drugiem wypa- 
leniu i pokryciu porcelany glazurą. Podobnym sposobem wy- 
konywa się i pozłota porcelany, albowiem metal ten nadzwy- 
czaj delikatnie dając się rozciągać na porcelanie, tarbuje ją 
kolorem złotym , l^tóry potem polerują żelazem czerwonem 
włóknistem, czyli kamieniem tak zwanym „blutstein". 
Trzecie i ostatnie iCijpalanie porcelany : 
Pomalowana ])orcelana i pokryta złotem dla nadania 
pozłoty, wstawia się osobno lś:ażda sztuka do kapsuł, a te 
kolumnami jak pierwej umieszczają się w piecu , służącym 
do wypalania porcelany i poddaje się ogień, lecz tylko taki, 
ażeby szkło mające wydać kolor, stopiło się i zafarbowało 
podług swego układu powierzchnią porcelany. Poczem zosta- 
wiają piec do zupełnego wystygnięcia, a porcelana jest już 



4U2 



ziijielnie nkońt-zoną, wyjąwszy tylko sztuki, mające na sobie 
l)ozłotę; te albowiem trzeba jeszcze polerować, jak wyżej 
otem nadmieniliśmy. AYypalcnie pieca z porcelaną w Korcu 
l)otrzebowalo w lecie 4, w zimie d sąg-ów drzewa. 

W Baranówce, 5 mil od NowogTodu wołyńskiego, posia- 
dłości wówczas hr. Gagaryna, założył tabrykę })orcelany i ta- 
jausu w r. 171*7 Franciszek Me z er po spaleniu się korec- 
kiej fal)ryki. Zienuę porcelanową sprowadzano z Burtyna, 
jako najlepszą. Do wypalania porcelany były 2 piece, do 
wyjialania tajansu 4 i)iece w użyciu. Znak fabryczny jest 
od r. I-SIT) polski napis: Baranówka, z herbem państwa; 
po r. 1815 napis rosyjski. 8ą także z tej fabryki wyroby 
z napisem : Fr. Mezer. Z tej tał)ryki widzieliśmy filiżankę 
z miseczką z portretem Kraszewskieg'o. Proces wyrabiania 
])orcelany w Baranówce był taki sam jak w Korcu, z tą 
tylko różnicą, iż ziemię porcelanową i krzemienie przed zmie- 
leniem na proszek wypalali w^przód w ogniu, przez co dają 
się one na bardzo miałki ])roszek ucierać i wydają porce- 
lanę, wytrz3'mującą wysoki og-ień bez popęliania. Ziemia spro- 
wadzana z I^urtynu była najczystsza, rozrabiano ją w wodzie, 
oddzielali z niej części grube i ziarna kruszcu, skoro deli- 
katne cząstki ziemi porcelanowej osiędą, zlewają z nieb wodę, 
a pozostałą masę wylewają na piec dla wysuszenia; wypa- 
lają ją potem w ogniu, tłuką w stępacli drewnianych i sieją 
na sita pytlowe. Otrzymany proszek z ziemi porcelanowej 
zarabiają z wodą na płyn rzadki. Mieli kilkanaście piaskow- 
ców z Iladlś^i (IG mil od Baranówkij, wyrobionych na po- 
dobieństwo Icamieni ndyńskicłi i ustawionych po dwa jedne 
na drugim; z tycłi w wierzchnim znajduje się przez środek 
podstaw otwór wskroś przewiercony, })rzez ten leją zwolna 
otzymany wyżej płyn i obracają kamień górny; płyn dostaje 
się na podstawę górną dolnego kamienia, a przez obrót cią- 
gły górnego między i)odstawami takowych kamieni uciera 
się delikatnie, wypływa na ściany i dostaje się do naczynia 
pod dolnym kamieniem umieszczonego. Czynność tę ostatnią 
])owtarzano trzy razy, za każdym razem masę z płynu otrzy- 
maną suszą na piecacli umyślnie nato zbudowanych, którycli 



4m 



wierzcli jest zakończony i)laszc'zyziią z brzeg-anii podniesie- 
nemi, ażeby się nie rozlewał płyn na nich umieszczony. 
Krzemienie wypalano dopóty, aź stały się białe jak śnieg" 
i kruche. Do wypalania porcelany w Baranówce były 2, a do 
wypalania tajansu 4 piece. 

W Tomuszoicie av Lubelskiem, na pograniczu Galicii, 
istniała fabrji^a porcelany Zamojskicli; w r. 1795 }»owołał 
ordynat Zamojski do jej założenia i kierownictwa Franciszka 
M e z e r a , który wówczas z bratem swoim Michałem prowa- 
dził fabrykę porcelany w Korcu. Fabrylca tomaszowsl^a trwała 
blizko do r. 1815, a wyroliy jej są dzisiaj bardzo rzadkie. 
Znak falnyczny na porcelanie jest herb Zamojskich trzy włó- 
cznie (Jelita) z podpisem Tomaszów i r. ISOO i 1808. 

W Horodniaj niedaleko Korca, posiadłości dawnej Lu- 
bomirskich, obecnie Wacława Rulikowskiego, wyrabiano z po- 
czątku tego wieku tylko fajans, ale tak doskonały, że w ni- 
czem nie ustępywał tajansom angielskim. Proces wyrabiania 
fajansu w Horodnicy jest z małemi odmianami prawie taki 
sam, jalv robienia })orcelany w Korcu. Porcelanę zaczęto tu 
wyrabiać dopiero w r. 1855, a ziemię porcelanową sprowa- 
dzają z Dąbrówki. Fabryka porcelany zostaje pod kierowni- 
ctwem Jana Grabowskiego, który pracoAvał dawniej we fa- 
bryce w Baranówce. Porcelanę tutejszą rozsyłano po całej 
Ukrainie, a nawet do Rosii. Dekoracią porcelany zajmował 
się malarz Romanowslii i jego czterech synów. W osta- 
tnich czasach wykonano tu bogaty serwis dla lvsięcia San- 
guszki do Sławuty. Znak febryczny jest napis Horodnica 
po rosyjslvU. 

W Cmieloiule 2 mile od Opatowa, w gubernii radom- 
skiej, niegdyś w siedzibie Szydłowieckich później Ostrogskich, 
Wiśniowńeclvich, Sanguszków, a wreszcie Małachowskich, za- 
łożył w r. 1804 Jacek hr. Małachowski fabrykę fajansów, 
w której obecnie wyrabiają i porcelanę. W r. 1830 przeszedł 
Ćmielów w posiadanie Scypionów, a w kilka lat potem 
ks. Lubeckiego, za którego zaczęto tu wyrabiać i porcelanę 
z gliny, znajdującej się w lasach miejscowych z domieszką 
feldspatu zagranicznego. Wreszcie przeszedł Ćmielów na wła- 



404 

.suość Kazimierza Cybul.skici^-o , który wyrabia! przeważuie 
naczynia kamienne, tak doskonale, że otrzymały uznanie na 
powszechnych wystawach w Paryżu, Wiedniu, Filadelfii, Pe- 
terslnirgii. Cybulski wprowadził napowrót fabrykacie porce- 
lany, obecnie zaś wyral)iają tu porcelanę tańszą, a pod wzglę- 
dem d(»broci wyrównywającą zag-ranicznej. Cybulski umarł 
w r. zeszłym, t. j. 1884 r., a fabiykc prowadzą dalej dwaj 
synowie jeg(»: Stanisław i Władysław. Wyrabiają tu także 
laifle i cegły og-niotrwale. AVartość ])rodukcii wynosi ol)ecnie 
120.000 rubli rocznie, a zatrudnionych r()l)otników samych 
Polaków jest 1(50; tylko instruktorami są dwaj Francuzi, spro- 
wadzeni z Limoges. Do wypalania porcelany służy duży piec 
okrągły, który się opala z góry; składa się z dwóch kon- 
dygnacyj z dołu i piątra czyli kapy, w którą kładą się wy- 
roljy, wymagające tylko wysuszenia. Przedmioty przezna- 
czone do wypalania wstawiają się w piec w. kapslach czyli 
l)udełkach okrągłyeli z glinki oguiotrwałej wyrobionych, które 
ustawiają się w stosy jedno na drugim. Około r. 1850 dy- 
rektorem tej fabryki ł)ył pan Weiss, Niemiec. Wyrol)y tu- 
tejsze dawniejsze jednalś. z zagranicznemi nie wytrzymują 
porównania, ])oniimo to fabryka ta miała liczne zamówienia. 
Sobieszczański oglądał tę fabryl^ę i opisał w swojej Wycieczce 
archeologicznej w gubernii radomskiej ; widział on w osobnej 
izbie, jak młode dziewczęta na raz wypalonych naczyniach 
drukowały kolorowe wzory z niewypowiedzianą szyljkością. 
Była tam także niewielka malarnia, gdzie już od ręki ozdo- 
bne i różnobarwne upiększenia fiirbą lub złotem nadawały. 
Kaolin i feldspat do tutejszej porcelany sprowadzano z za- 
granicy. Tuzin talerzy porcelanowych białycli ])laci się j)o 
2 ruble 25 kopiejek. O tej fabryce obacz także opisanie 
w Biesiadzie Utet-ackiej z 24 kwietnia 1885 r. 

W Warszan-ie w Belwederze wyrabiano także w ze- 
szłym wieku porcelanę; na wystawie starożytności w War- 
szawie w r. '1S81 była tacka porcelanowa z brzegiem ażu- 
rowym z tej fal)ryki. Niedawno zaczęto wyrabiać porcelanę 
we fabryce Miączyńskiego w Zijtomierzit i w Biedoty nie na 
Wołyniu , zaś w Kole w gul)ernii warszawskiej, wyrabiają 



4<)5 



tak zwaną pólporcelauc we fabryce Józefa F r e i d e ni i t a ; 
w Nieborowie ks. Michała Kadziwiłła; w^ g-ul)ernii kaliskiej, 
w powiecie kolskim, są dwie fabryki porcelany Aug"iista Frei- 
denreiclia i ]\Ii chała Raucha. 

Powyższe wiadomości czerpaliśmy g-łównie z pracy Lu- 
dwika Gołębiowskiego (syna Łukasza) o ceramice (w Biblio- 
tece icarszaicskiej)y Ignacego Jakowieckiego : Obsericacie geo- 
ipiostijczne, Pamitjtnikóio Antonieg'o Andrzejowskieg'o, kuzyna 
Sobińskieg"o, który spędził swą ndodość w Korcu w epoce 
pierwszych lat fabrykacii i)orcelany. Ilasta wieclviego ; Wspo- 
minki historyczno- arfi/sti/czne w bibliotece warszmcskifij i z in- 
nych dzieł. 

W końcu clicemy parę słów dodać o początku użycia 
talerzy; ten nie jest tak dawny. W Eneidzie Wirgiliusza 
czytamy, że towarzysze prześladowanego przez Junonę tro- 
jańskiego emigranta, używali dużych cienkich kawałów chleba 
zamiast dzisiejszych talerzy jirzy uczcie; o tym samym spo- 
sobie zastępowania nieznanych jeszcze talerzy czytamy na- 
wet W' opisie Koronacii Ludwika XII: „Po uczcie te plastry 
chleba, rozdawano uliogim". Co do falnykacii talerzy, to 
zdaje się, że Chińczycy fabrykanci porcelany, wyprzedzili 
Europę pod tym wzg-lędem i oni })ierwsi byli , którzy tale- 
rze zaczęli wyrabiać ; od nich też ta sztuka przeszła do 
Europy. 



Porcelanowa ziemia. 

w Polsce znajduje się |)orcelanowa ziemia: w Dąbro- 
wicy niedaleko Korca, w okolicy Baranówki, w Horodyszczy; 
w Burtynie 2 mile od Baranówki, znajduje się najczystsza 
ziemia porcelanowa, w Chażynie, Głuchowcach niedaleko Ber- 
dyczowa, w okolicacli Plechowa i Machnówki nad brzegami 
rzeki Rosi, w powiatacli wasylkowskim, taraszczańskim, zwi- 
nogrodzkim i czerkaskim, w okolicach Pawołoczy i obok 
wiosek : Parypsy, Buki , C^zuł)ince , Ta1)orów i wielu innych 
miejscach na Ukrainie, w Wasylówce, w Rajkach powiecie 



49f) 



lipowieckiin, w górze Holiii kilka wiorst od Sawrania, na- 
reszcie w górze Św. Katarzyny, znajdującej się na granicy 
j)owiatów opoczyńskiego, opatowskiego i kieleckiego, jakoteź 
w ^Migdałowcu górze tenczyńskiej. (Obacz Cliźyckiego: Bnda- 
nia 10 przedmiocie rzccz]} przyrodzonych w Gcdicii i Kró- 
Icsficie polskiem i ł. d. T^wów 184;")). 



Postrzygalnie. 

Postrzygalnie były w XIII icieku: dwie w Krakowie, 
nadane przez Kazimierza Wielkiego, w r. 1393 był tam nie- 
jaki Frant z postrzygaczem sukna. W Nowym Sączu była 
postrzygalnia jeszcze w r. 1294. (Baliński i Lipiński : Staro- 
żytna Polska). 

W XIV icieku: w Bełzie, nadana przywilejem Włady- 
sława lis. opolskiego w r. 1377, w Ciechanowie przy łcońcu 
XIV wieku za Jana lvs. mazowieckiego i ruskiego, w Kra- 
snymstawie ustanowiona przywilejem Jagiełły z r. 1394, 
w Lancłioronie za Kazimierza Wielkiego, w Socłiocinie 
w r. 1385. 

W XV icieku : w Borku w Wielkopolsce, w Brańsku, 
Drołiiczynie, Gąbinie w Rawsldem, w Garwolinie w r. 1423, 
w Gaszczynie i w Latowiczu w województwie wileńskieni, były 
postrzygalnie nadane przywilejem