(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Wiadomości tyczạce siẹ przemyslu i sztuki w dawnej polsce"

Google 



This is a digital copy of a book that was prcscrvod for gcncrations on library shclvcs bcforc it was carcfully scannod by Google as part of a projcct 

to make the world's books discoverablc onlinc. 

It has survived long enough for the copyright to cxpirc and thc book to cntcr thc public domain. A public domain book is one that was never subjcct 

to copyright or whose legał copyright term has expircd. Whcthcr a book is in thc public domain may vary country to country. Public domain books 

are our gateways to the past, representing a wealth of history, cultuie and knowledge that's often difficult to discovcr. 

Marks, notations and other maiginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journcy from thc 

publishcr to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commcrcial partics, including placing lechnical rcstrictions on automated querying. 
We also ask that you: 

+ Make non-commercial use ofthefiles We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
person al, non-commercial purposes. 

+ Refrainfinm automated ąuerying Do not send automated querics of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a laige amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attributłonTht Goog^s "watermark" you see on each file is essential for in forming peopleabout thisproject and helping them lind 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can'l offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liabili^ can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps rcaders 
discoYcr the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli icxi of this book on the web 

at |http: //books. google .com/l 



Google 



Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznydi pólkach, zanim została troskliwie zeska^ 

nowana przez Google w ramach projektu światowej bibhoteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 

dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 

dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 

dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 

długą podróż tej książki od wydawcy do bibhoteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady uźytkowEinia 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prEice takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostEu^czać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 
Prosimy również o; 

• Wykorzystywanie tych phków jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w nickomcrcyjnycti 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tlumaczeniEimi maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużych ilości telfstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny"Googłe w łsażdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowyeti 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 



Hganie prawa 

W ItEiżdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana łisiążka została uznana za część powszecłmego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób tralrtowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych lirajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej użj'wać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 
tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem [http : //books . google . comT] 



PROPtRTY OF 




JJmries, 



/" » 8 > 7 




ARTES SCIENTIA >fERITAS 



V • 



% 



lii 



WIADOMOŚCI 



TYCZĄCE SlJj PRZEMYSŁU I SZTIKI 



w DAWNEJ POLSCE. 





ATr^. 







^ 





>^/{^t. 



,^ '"t. 



^ 



X 






.» 



WIADOMOŚCI 



TYCZĄCE SIĘ 





W DAWNEJ POLSCE 



napisał 



Onitiaat cH,ołacxko>t>ć>lii, 
•1 ■ 



'— ■ • • —'1 






w krakowip:, 



NAKŁADEM l»rA MIKO F. AJ A KAŃSKI KO o 
t>. adwiiknta w Krukowi*^. 

1 NSS. 






,/ 



Pr/r«lnik i tłuinaczi-iii.M /nstr/fżniic. 



w IHil KAKM „c/AM*" KI!. KLlCZYi Klł:(ił» 1 SI'. 

|iii'i /;ti/.i<i«-iij .\\\/\-\\x L.ikiif ii'i<-kił ^o. 



/ -'s^ C/^ 



POGLĄD NA DZIEJE PRZEMYSŁU 

w DAWNEJ POLSCi:. 



'raca niniejsza, którą podajemy do rąk szanownych czy- 
»A^ telników, jest właściwie przerobieniem i rozszerzeniem 
'"^ w skutek nowo nagromadzonych materiałów dawniejszej 
już j)racy naszej : O fabrykach i rękodziełach ic datcnej Pol- 
sce, (hnikowanej w warszawskim Przeglądzie bibliograficzno' 
archeologicznym z roku 1881. Uznanie i zach(;ta do dalszej 
pracy ze strony łaskawej krytyki skłoniły nas, żeśmy przed- 
miot ten wszechstronniej zbadali i nowcmi poszukiwaniami 
zbogacili, a przyznajemy, że z całem zamiłowaniem wzięliśmy 
sie do tej uciążliwiej pracy, bo setki dzieł przewertowaliśray 
i i)rzestudiowali, zanimeśmy zdołali zebrać materiału na tę 
wiązankę wiadomości odnoszących się do naszego przemysłu 
w dawnych czasach, które oddajemy pod sąd światłej publi- 
czności, i zdaje nam się, że nie pominęliśmy żadnego ważniej- 
szego dzieła w^ literaturze i)ol8kiej i obcej odnoszącego się do 
naszego przedmiotu, z któregobyśmy nie korzystali, a z którycłi 
ważniejsze na końcu przytaczamy. To też pracę naszę w tej 
formie, jaką tu podajemy, uważamy za rezultat wszystkiego, 
cokolwiek na tem polu u nas dotąd zdziałano. Zamiarem zaś 
naszym było przedstawić obraz tego, jakie wyroby czy to pod 
względem przemysłu czy sztuki u nas w Polsce dawniej wy- 
konywano, gdzie i jakie fal)ryki u nas od najdawniejszych 



»; 



fzaftów istniały, jedneui słowem dać \vjol)rażeme o stauic 
przemysłu w Dawnej Polsce. < 

Znamy bowiem dostatecznie przeszłość nasze pod wzglę- 
dem liistorycznego i politycznego rozwoju, jednak mało dotąd 
posiadamy wiadomości o stronie przemysłowej i artystycznej 
życia naszycłi przodków. Nie przecz*,^, że znamy wybitniejsze 
|>omniki arcliitektury, rzeźby, malarstwa i przemysłu l)ądź 
przez naszyci), bądź przez obcycli mistrzów u nas wykonane, 
ale brak nam dotąd wyczerpującego dzieła, którel)y dokła- 
dnie przedstawiało pogląd na dzieje sztuki i przemysłu w Da- 
wnej Polsce. Zanim wi(>c dzieła takiego sic doczekamy, zbie- 
rajmy i dorzućmy po cegiełce, na co kogo stać, do przyszłego 
gmachu, na którego budowc może i tak już za długo cze- 
kamy, bo nie mamy jeszcze architekty, któryby tego trudnego 
zadania 8i(; podjął. 

Praca niniejsza jestto owoc długich i nader mozolnych 
poszukiwań, a zdaje nam się, teni więcej zasługująca na 
uwagę, iż dotąd nader mało w tym kierunku u nas zdziałano, 
to też niejednego, który nad przeszłością kraju naszego się 
zastanawia, nie mało zadziwić musi, że przedmiot tak ważny 
w historii, jakim jest stan przemysłu w Dawnej Polsce, tak 
mało dotąd przez uczonych naszych był uwzględniany, i że 
tak powiemy, po macoszemu traktowany. Materiały do tego 
przedmiotu kryją się po różnych rękopisach, zapiskacłi pry- 
watnych, archiwach, aktach miejskich, lustraciach dawnych, 
diariuszach sejmowych, traktatach, relaciach poselskich, sta- 
rych gazetach i kalendarzach i t. p. i z wielkim uszczerb- 
kiem dla nauki a szkodą dla kraju spoczywają przez nikogo 
dotąd nie tknięte i nie wyzyskane. Trzeba usilnych poszuki- 
wań po najrozmaitszych dziełach, monografiach miast, ażeby 

choć jaką taką znaleźć wzmiankę, gdzie i jakie fabryki da- 

• 

wniej w Polsce istniały, kiedy i przez kogo ł)yły założone. Ze 
zaś tak trudno odszukać jaką taką wiadomość o stanie prze- 
mysłu w Dawnej Polsce, leży głównie w tern przyczyna, iż 
dawna Rzeczi)ospolita więcej była rycerską i zanadto często 
musiała się od nie|)rzyjaciól bronić i zbyt mało miała w kraju 
chwil swobodnych i czasu potemu, iżby takie czynniki jak 



pogardzony handel i przemysł mogły mieć jakiekolwiek zna- 
czenie w jej •ustroju, za mało troszczono się o nie i za mało 
zbierano o nich wiadomości. Naród nasz zdawna wojenny, 
w orężu tylko chlubę zakładał. To też niniejszą pracą chcemy 
zwrócić uwagę historyków naszych i badaczy przeszłości na 
brak dotkliwie dający się czuć w literaturze naszej wyczer- 
pującego w t}'m przedmiocie dzieła i zachęcić icli do gorliw- 
szych poszukiwań w tym kierunku, a zarazem chcemy wska- 
zać, że cywilizacia u nas w dawnych wiekach nie stała na 
tak nizkim stopniu, jakby się to niektórym oticym a niepo- 
wołanym pisarzom mniemać podobało. Mieliśmy nietylko wła- 
sną wykształconą literaturę i sztukę, ale i własny, dostate- 
cznie rozwinięty przemysł, czego dowodem niżej podany spis 
różnych fabryk i wyrobów, które istniały i które wykonywano 
w Dawnej Polsce. Między sztnką a przemysłem zachodzi ści- 
sły związek łączący jedne z drugim : sztuka powołuje do ży- 
cia ideały i tworzy piękno, przemysł to piękno wcielone na- 
śladuje i rozpowszechnia w rozlicznych egzemplarzach. Sta- 
rożytna Grecia nie zna jeszcze dokładnej różnicy miedzy 
sztiiką a przemysłem. Plato stawia jeszcze w jednym rzędzie 
rzeźbiarzy ze szewcami i cieślami; artystom sławnym Fidia- 
szowi i Apellesowi nie stawiano jeszcze wówczas posągów 
jak wodzom, mówcom i poetom, aż dopiero znacznie później 
potrafił naród grecki uszanować i ocenić swoich artystów. 
Sztuka i przemysł grecki pochodzą od Egipcian, Fenician 
i Etrusków, zaś rzymska od etruskiej i greckiej. Co do nas, 
to jak każdy naród, jakikolwiek pędził on żywot czy my- 
śliwski czy rolniczy czy pasterski, tak i dawni Słowianie 
i z nich pochodzący Polacy pierwiastkowo się jednocześnie 
zajmowali i niektóremi robotami rzemieślniczemi np. musieli 
stawiać chaty, robić sobie sprzęty gospodarskie i domowe, 
znali sztukę tkania grubych włókien do odzieży, szyć odzież, 
robić garnki i t. p., zatem rękodzieła takie, jak: ciesielstwo, 
stolarstwo, krawiectwo, szewstwo, garncarstwo, kuśnierstwf), 
piekarstwo, rzeżnictwo, młynarstwo i inne sięgają u nas naj- 
dawniejszych czasów przedhistorycznych. Zważywszy, że I^e- 
chitowie i Chrobaci w X wieku już na wysokości stopnia 



życia towarzyskiego Htili, bo tworzyli znakomite państwo i byli 
już usposobieni do przyjęcia religii chrześciaiiskiej — dawni 
Tolacy stanowili lud osiadły i rolniczy, i rzemiosła u nich 
wzgicdnie do potrzeb musiały być od[)Owiednio rozwinięte, 
gdyż jeszcze do dziśdnia spotykać u nas można rolników 
włościan, którzy może prócz siekiery i noża, wszystkie inne 
przedmioty sami u siebie wyrabiają. Zatem tożsamo dziać się 
musiało u nas i dawniej. Później zapewne osiedli po wsiach 
rzemieślnicy, którzy ku wygodzie rolników trudnili się różnemi 
rzemiosłami i w zamian za swoje wyroby dostawali od rol- 
ników różne płody rolnicze. Gdy zaś zaczęły powstawać mia- 
sta, a w nich skupiała się ludność zajmująca sie zarządem 
kraju i handlem, to przy nich sadowili się i rzemieślnicy, 
dostarczając swych wyrobów tak dla miast jak i wsi. Wszak 
podanie niesie, że i Piast z Kruszwicy był kołodziejem. 

O kupcach słowiańskich, pływających na morzu Baltyc- 
kiem, już w pierwszym wieku po Chrystusie są wzmianki *), 
Słowianie trudnili się z samego ])oczątku powstania narodu 
rolnictwem i handlem. Tak więc, kiedy cała i^uropa pogrą- 
żona była w ciemnościach, Słowianie jedni trudnili się han- 
dlem, przeprowadzając płody Greków i rękodzieła Azii, lub 
kupcząc swemi whisnemi produktami, między któremi słynęły 
ich i)łótna, łódki i inne marynarskie sprzęty poszukiwane 
przez obcych, bydło, ryl)y, skóry, futra, wosk, miód, bursztyn, 
którym od najdawniejszych czasów mieszkańcy nadbałtyccy 
handlowali, i już za czasów Ilerodota ztąd go do Grecii spro- 
w^adzano, w zamian zaś wchodziły na północ jńeniądze i rze- 
czy do wygody i ozdol)y służące. Mianowicie przejęliśmy we- 
dług Moraczewskiego, od I^ersów: pasy, czamary, atłas, 
adamaszek; z Chin: kitajkę, nankin, krepę; od Indów: 
bajadery, kartun; od Turków: altembasy, barkany, burki^ 
delie, dywdyki, kaftany, kamchy, kiereje, meszty, muśliny, 
l)apucie, safiany, szale; z Włoch: aksamity, bombasy, my- 
dło i)achnące, szych, skarpetki, szamerlany, szarszedrzony ; 
z Hiszpanii: korduan; z Frań ci i: wszystko, co tam od 

') Obacz Szafarzyka : SłarożyfnoAnl sljirtamhl*'. 



i> 



czterech wieków w modzie było; od Anglików: spencery, 
flanele; od Niemców: obcasy, balstiiki, balsbamly, fartuchy, 
kabaty, mantele, pudermantle, rańtuchy, unterroki albo inde- 
raki (jak te^o już .same nazwiska dowodzą); od Węgrów: 
dolmany, magierkł i t. d. Wszystkie te przedmioty wyrabiano 
później w kraju. 

Jakie były wyroby pierwszych rzemieślników naszych 
z czasów przedhistorycznych, to zaginęło w pomroce czasu, 
gdyż wyroby rzemieślnicze nie z wiecznie trwałego bywają 
materiału, jednak śladów ich, dzięki troskliwym poszukiwa- 
niom archeologów, istotnie się jeszcze na naszej ziemi, mia- 
nowicie w jaskiniach i grotach, doszukać można. I tak zna- 
leziono u nas: 

Z kamienia: Ostrza, które zasadzano na oszczepach 
drewnianych, służących do walki z nieprzyjaciółmi, ostrza do 
strzał, narzędzia z krzemienia, noże, siekiery, skrobaczki do 
skór, żarna do mielenia zboża, młotki, które nie sprowadzano, 
ale wyrabiano na miejscu przez samych icli właścicieli ; groby, 
których ściany z łui)anych kamieni były robione i t. d. Pro- 
fesor P r z V b o r o w s k i z Warszawy odkrvł w r. 1 875 w Białce 
w gubcrnii lubelskiej budowle dawne na i)alacli i miejsce, 
gdzie w przedhistorycznych czasach wyrabiano narzędzia z krze- 
mienia do obrabiania drzewa i innych przedmiotów. Także 
hr. Aleksander Przezdziecki odkrył przed kilkunastą 
laty, pomiędzy Wyszogrodem a Płockiem, na piasczystej |)rze- 
strzeni nad Wisłą, pomiędzy karczmą Grabówką a wsią Osiną, 
na gruncie jenerała I^ontemps, ślady fabryki jn-zed history- 
cznej, gdzie się wyrabiały ostrza kamienna do strzał. Przez- 
dziecki zebrał ich przeszło 100 sztuk na jednem miejscu, a 
co więcej, znalazł nawet poobłupywane krzemienie, z których 
je wyrabiano — co dowodzi, iż w tem miejscu znajdowały się 
warsztaty broni przedłiistorycznej. 8ato jedyne dwa warsztaty 
odkryte na ziemi polskiej, o ile nam wiadomo. W tejże samej 
okolicy odkrył hr. I^rzezdziecki także sposół), \y jaki doko- 
nywano w przedhistorycznych czasach palenia ciał zmarłych : 
do ogromnycli rozmiarów naczynia wkładano trupa, zamy- 
kano szczelnie, oblepiano gliną i wtedy dopiero palono; na- 



10 



stępnie rozbijano naczynie, a szczątki kości i popioły zgar- 
niano do urny. Wielki odłam takiego naczynia ze śladami 
gwałtownego działania ognia zabrał hr. Przezdziecki do swoich 
zbiorów *). 

Łupane kamienie świadczą, że sztuka kamieniarska łu- 
pania i obrabiania kamieni wobec braku odpowiednich na- 
rzędzi wymagała już pewnego wykształcenia fochowego; skro- 
baczki zaś kamienne do skór każą mniemać, że już wówczas 
były u nas pewne szczątki garbarstwa i kuśnierstwa; osełki 
z granitu lub porfiru i t. p. 

Z gliny: Naczynia gliniane zwane urny czyli popielnice, 
dzbany, garnuszki, miseczki, lampki znajdywane w grobach 
pogańskich, z czego wnosić można, jak dawno u nas garn- 
carstwo uprawiano. Jedne widocznie lepione były od ręki, 
inne, późniejsze świadczą o użyciu koła garncarskiego. 

Z bromu i miedzi wykopaliska nasze są prawie zupeł- 
nie podobne do takich, jakie za granicą znaleziono ; każą za- 
tem mniemać, że z zagranicy drogą handlu do nas się do- 
stawały. Jedna tylko okoliczność dozwala przypuszczać, że 
prawdopodobnie i u nas wyrabiano coś z miedzi, a tą jest, 
że najwięcej tego rodzaju wyrobów znaleziono między Wisłą 
i Pilicą, t. j. w miejscowości w okolicach Kielc, gdzie wła- 
śnie dziś miedź się znajduje. Wyroby w tych stronach zna- 
lezione są: groty do strzał, ostrze włóczni, sierpy, naszyjniki, 
pierścienie spiżowe, szpilki i t. p. Wreszcie przed kilkudzie- 
sięcią laty odkrył p. Lisch w jednym grobie w Pomeranii, 
obok różnych naczyń, także tygielek i formy do odlewów, 
w których jeszcze przygotowany materiał (Erzkuchen) sie 
znajdował, a odkrycia te na kilku innych miejscach powtó- 
rzone potwierdzają domysł, że sztuką tą u Słowian zajmo- 
wano się; wiadomo bowiem, iż Pomeranie byli odroślą ple 
mienia polskiego i mówili niegdyś narzeczem mało albo nic 
od polskiego się nieróżniąceni. 

fńir poUkirh Stanisława Krzyżanowskiego za rok 1871 str. 
:3l>1— 22. 



11 



z żelaza daleko mniej u nas znaleźć można zab}ików 
jak z bronzu; znaleziono jednak nad Wisłą i nad Pilicą ostrza 
do strzały noże, szpilki, miecze, kółka, okncia do wiader, 
gwoździe i t p. 

Ze szklą znaleziono u nas paciorki, jednak wyrób to 
prawdopodobnie zagraniczny, który jako wyrób zbytku za pol- 
skie zboże dostawał się do nas. 

Ze srebra: Kolczyki (w Grabowie pod Płockiem), wi- 
siorki, paciorki ażurowe (pod Warszawą); jednak wyroby te 
albo zagraniczne, albo z czasóvv późniejszych, t. j. przynaj- 
mniej z X lub XI wieku, kiedy już znajdujemy dowody histo- 
ryczne o istnieniu u nas rzemiosł i o wydobywaniu kruszców. 

Z kości wyroby, do których należą: iglice i szydła, 
ozdoby dziecięce z kości i wapienia, narzędzia z rogu, jak: 
noże, piłki, dłutka, odłupki i t. d. 

W ogóle rękodzielnictwo przedhistoryczne zasadzało się 
głównie na wyrobach narzędzi służących do użytku domo- 
wego, do ozdoby i do zabaw, a wyrobionych często na wzór 
istot ze świata zwiei*zęcego i roślinnego. Prawdopodobnie 
też prace zwierząt były, które zwróciły uwagę pierwszych 
rzemieślników na ich wyroby i poddały im myśl do spró- 
bowania czegoś podobnego. Już Klonowicz w swoim „Fli- 
sie" wspomina, że różne rzemiosła brały wzór z przyrodze- 
nia, i tak n. p uczył się murarz od jaskółki, cieśla od pta- 
ków, gdy w maju budują w gaju, i od bobra — tkacz od 
pająka, gospodarz od mrówki i pszczoły, szkutnik od ryby, dla- 
tego statki mają kształt ryby, a skrzele zastępuje wiosło. 
Niektóre zwierzęta opatrzone są w przyrządy mogące być 
wzorami dla narzędzi, jak: pił, świdrów, nożów i rylców, i tak 
n. p. kret opatrzony jest w wyborną motykę, ptak jest isto- 
tnym statkiem napowietrznym , ryba statkiem podwodnym 
i t. d. Według Pliniusza za wynalazcę świdra, masztów, wio- 
seł i piona uchodzi Grek, architekta i rzeźbiarz, Dajdalos, 
n za wynalazcę cyrkla, koła garncarskiego, tokarni i piły 
siostrzeniec jego Talos, 

Musiał istnieć u nas dawniej także pewien rodzaj sny- 



12 



cergłica do wyrobu bożków z drzewa lub kamienia : iuaiuv 
bowiem tego ślady n. p. statua Czarnoboga odkryta w r. 1825 
przy kościele w Banibergu przez Jana Kollara, która przed- 
stawia lwa leżącego na podstawie, na którym znajdują się 
napisy, które podług Szafarzyka, są w języku polskim : także 
Światowid, bożek słowiański, odnaleziony nad Zbruczem w Ho- 
rodnicy w r. 1848, i przez Mieczysława Potockiego, byłego 
konserwatora, ofiarowany towarzystwu naukowemu krakow- 
skiemu; statua kamienna na górze Wronowskiej pode Lwo- 
wem (rysunek jej znajduje się w Słarozytno«ciach Gallcii 
Zegoty Paulegoj, a sięgająca czasów przedclirześciauskich ; 
posąg, który dotąd na Pokuciu w Kamionkach Wielkich 
w ogrodzie hr. Kalinowskiego się znajduje, wyobrażający da- 
wne bożyszcze słowiańskie; dwa [iosągi znajdujące się na gó- 
rze Sobótce, niedaleko Świdnicy na Slązku, sięgające odle- 
głej starożytności; nareszcie tak zwane l^abj/y znajdywane na 
stepach Ukrainy. 

A i ciesielstwo zapewne musiało już stać na dość wy- 
sokim stopniu doskonałości, skoro znajdujemy budowle na pa- 
lach wśród jezior. Nasze wiejskie wozy, wyrabiane z drzewa 
od najdawniejszych czasów przez włościan, wyglądają co do 
formy zupełnie taksamo, jakich używali starożytni Rzymia- 
nie, a które do dziś można widzieć przedstawione na słupie 
Trajana w Rzymie. 

Wiele dhi rzemiosł zrobiło chrześciaństwo, dało t)Owieni 
popęd do budowania świątyń; to też nikły dawne bożnice 
bałwochwalskie, głównie z drzewa budowane, i stawiano ko- 
ścioły katolickie — z początku z modrzewia o s|)iczastym da- 
chu z sygnaturką na środku. Te kościółki z X wieku do na- 
szych czasów nie dotrwały, wykształcały one jednak u nas 
cieśli; |)otem budowano kościoły z kamienia; z tychto cza- 
sów mamy katedrę w 1'łocku , kościoły : w Czerwińsku, Chle- 
wiskach, Końskich, Działoszycach, Prandocinie, Rudzie pod 
Wieluniem i w Sierpcu. Aż nareszcie w drugiej połowic 
XII wieku zaczęto u nas budować z cegły. Jednocześnie z ko- 
ściołami rozwijało się i świeckie budownictwo, zatem ciesiel- 
stwo, kamieniarstwo i murarstwo miało i ze świeckiemi bu- 



13 



dowlanii (losvć do czynienia. Do najdawniejszvcli u nas mu- 
rowaDycb /.ubytków należą: mysia wieża iia Gople, szczątki 
zamku w Przemyślu i w Pułtusku , pozostałe trzy wieże ze 
zamku Czerskiego i inne. 

Że Polska już wówczas miała dobrych rękodzielników 
dowodzi ten takt, iż w KII wieku sławny geograf aral)sko- 
sycylijski Edrisi, odwidzający Polskę w r. 1154, w dziele 
swojem, pisząc <> l^)lsce, powiada: „Inne miasta av tym 
kraju, jakoto: Gniezno, Kalisz, Sandomierz, Przemyśl za- 
mieszkane są przez ludzi biegłych w naukach, przez (lohrych 
rzemiaślników i przez lud zręczny i pojętny" ^). 

Co do j)rzemysłu i rzemiosł u nas w czasach piasłow 
skich, to wiemy, że już w czasie najodleglejszym stanął był 
na przeszkodzie rozkrzewieniu liandlu i i)rzemysłu w Polsce 
podział kraju pomiędzy książąt Piastów, którzy, niezgodni, 
i\ skorzy do |)opierania orężem praw uroszczonych, utrzymy- 
wali ojczyznę w ciągłym niepokoju. Niewielkie też mogły być 
l)otrzeł)y narodu, zaledwie wchodzącego na drogę cywilizacii, 
i nawzajem niewiele on dostarczyć mógł i)rzedmiotów łian- 
dlowi; to też na zasadzie owych stosunków wnosić można, 
że przemysł handlowy i rękodzielniczy aż do objęcia rządów 
pr/ez Kazimierza Wielkiego żadnego prawie nie uczynił |)o- 
stępu w Polsce. Chcąc podnieść miasta i wzbogacić kraj, zni- 
szczony przez Tatarów za liolesława Wstydliwego i przez 
ciągłe napady na Litwę, książęta polscy otwarli na oścież 
granice polskie Niemcom, i wówczas to około r. 12(10 zaczęły 
przybywać nad Wisłę i Wartę tłumy obcych przyl)yszów, 
głównie z Saksonii ówczesnej i ze Slązka ; ale ówczesne sto- 
sunki społeczne l^olski stały na zawadzie temu |)rzybywa- 
niu obcych. I\)ddaustwo było rzeczą uprawnioną, a i rzemieśl 
nicy wraz ze swojem j)otomstwem w^inni byli często w ])od- 
daństwie zostawać wiecznie. Hez wiedzy dziedziców nie wolno 
było mieszczan(łm a więc i rzemieślnikom w miastach s|)rze- 
daw^ać domów lub stawiać nowych, nie wolno było opuszczać 



^) litbiiołehi inirs^tĘłr.-ihi z grudnia 1.^0.*) r. str. 421 i Lelo- 
wola : Ptif.^hn irn'h'nr śmhiirh tom III. 



u 



mieszkań lub miasta. W Niemczech atoli, w krajach saskich 
a nawet na Ślązku, rzemieślnicy bylito ludzie wolni, rzą- 
dzący się sami swobodnie, niezawiśli od widzimisia szlachty 
lub duchowieństwa; stanowili oni nawet pewnego rodzaju ha- 
mulec na samowolę stanu rycerskiego. Więc obcy przybysze 
nie chcieli się dać w Polsce zaprządz w jarzmo poddaństwa. 
Trzeba było dać im coś podobnego do swobód, jakie mieli 
u siebie, aby ich ściągnąć do kraju. Rządy polskie pojęły to 
dobrze, i postanowiono nadawać miastom, do których prze- 
nosili się Niemcy, prawo magdeburskie albo chełmińskie, t. j. 
prawa, jakie obowiązywały w Niemczech a głównie w Sakso- 
nii. Prawa te były zresztą ludności polskiej bardzo pożądane, 
dawały jej bowiem swobodę, samorząd, jednem słowem — 
autonomię. G^yby nie prawo magdeburskie, rzemiosła nie mo- 
głyby się prawie podnieść; rzemieślnik bez swobody istnieć 
nie może. Zapisani na własność kościołów rzemieślnicy, winni 
byli wraz ze swem potomstwem w poddaństwie zostawać wie- 
cznie, co było dla rzemiosł zabójczem. Dopiero prawo mjigde- 
burskie to usunęło, i ztąd taka pochopność do tego prawa 
nietylko miast ale i wsi. Każdy bowiem ciągnie tam, gdzie 
mu swobodniej. Prawo magdeburskie dostały u nas najprzód 
miasta: Poznań w r. 1253, Kłeck 1255, Kraków 1157, Kor- 
czyn 1258, Głogów (na Ślązku) 1260, Połaniec 1264, Ję- 
drzejów i Opatowiec 1271, Lutomiersk 1274, Gostyń 1278, 
Kuszelów 1285, Kalisz, Gdecz i Sandomierz 1286, Busk 
(w Krakowskiem) 1288, Miechów 1290, Nowy Sącz 1294, Ra- 
dziejów 1298, Lublin 1311, Opole 1327, Golina 1330, Krzy- 
win, Lądek, Olkusz, Szydłów i Skrzy nno 1308 i t. d. Gdańsk 
od r. 1310 przestał być polskim i przybrał od tego czasu cha- 
rakter miasta niemieckiego. 

Już Bolesław Chrobry zachęcał obcych rzemieślni- 
ków nadaniem swobód i opieką swoją do zaludnienia swych 
osad, ale dopiero w XIII wieku zaczęli się osiedlać Niemcy 
w Polsce, przyniósłszy ze sobą niektóre rzemiosła, a celowali 
oni pilnością, skrzętnością i porządkiem, z czego i nasi mie- 
szkańcy korzystali. W ogóle w XV i XVII wieku najwięcej 
było Niemców garbarzy, szewców, złotników i zegarmistrzów ; 



15 



w innych rzemiosłach było ich bardzo nialo. Za panowania 
Zygmuntii Augusta był stosunelc ludności nieinieclciej do pol- 
skiej jak 1 do 9, w XVII wieku zaś jak 1 do IG — za Sta- 
nisława Augusta znowu się stosunek zmienił na korzyść Niem 
ców jak 1 do o. 

K a z i m i e r z W i e I k i dał silną podnietę rolnictwu, przez 
co postawił kraj nasz na dość wysokim stopniu zamożności; 
a gdy z zawiązujących się z narodami obcymi stosunków 
mnożył się dowóz rzeczy zbytkowych, zapobiegał Kazimierz 
skutkom szkodliwej przewagi towarów zagranicznych nad kra- 
jowemi, zaszczepiając w narodzie przemysł i zaprowjidzając 
kunszta. Monarcha ten obudził w narodzie ducha pracowito- 
ści i przemysłu, nadawał miastom przywileje, urządzał cecliy, 
zaprowadzał jarmarki i składy, wspierał wzrost górnictwa, 
zasłaniał od napadów nieprzyjaciół, zachęcał żydów szczegól- 
niej do rzemiosł, jednak ci chwytali się lekkich i korzystnych 
rzemiosł, jak: kuśnierstwa, krawiectwa, pasamonnikostwait. d. 
do ciężkich robót się nie brali ; (za Kazimierza W. bowiem było 
w Polsce do 10,CKX) rzemieślników żydowskich), otworzył wstęp 
do kraju cudzoziemcom, spowodował zaprowadzenie sukien- 
nic w Wielko-Polsce, a tkactwa płóciennego w Krakowskiem 
i Sandomirskiem. W ogóle ze wszystkich czynów Kazimierza 
Wielkiego widać dążność niezachwianą do dżwignienia prze- 
mysłu w kraju przez połączenie doli ludu wiejskiego z dolą 
miast, od czego w rzeczy samej zawisła materialna pomyśl- 
ność krajów, bo też handel i przemysł są jedyną dźwignią miast. 

Trzy wieki od r. 1332 do 1632 stanowią najświetniej- 
szą kartę w dziejach polskiego przemysłu. Kazimierz Wielki 
kładzie podstawy, na których następnie rozwija się przemysł 
polski. Król ten wielce się przyczynił do rozwoju murarstwa^ 
kamieniarstwa, ciesielstwa, ślusarstwa i innych rzemiosł bu- 
dowlanych ; nie cierpiał on budowli drewnianych, które łatwo 
spaleniu ulegają, więc kazał murować. O nimto historycy po- 
wiadają, że zastawszy Polskę drewnianą, zostiiwił ją muro- 
waną. 

Panowanie Jagiellonów przydłużyło epokę świetno- 
ści i rozkrzewienia przemysłu zaszczepionego przez Kazi- 



IG 



mierzą Wielkiego. Za panowania Ja*?iellonów daje sie widzieć 
wzr<>st i rozkrzewienie handlu i przemysłu w Polsce, liege- 
stra skarbowe Ja^nełły z r. I088 do 1417 wydane przez Ale- 
ksandra br. Przezdzieekieg"©, przeebowaly nam nazwiska nie- 
których ówTzesnycb rękodzielników, n. p mincarze: Giec> 
Monald, Piotr Borka w r. Yi^b*^ piekarze: Dasz, Michał Nie- 
mirowicz, Miszko djak, Liszka, Droliobisz z Kaszyną, dwaj 
Swatkowie, Wolodko, Jiałaban, Mas/ko, Stauisowicz, Maszko 
djak, Straskowicz, Trumpa, Żmudzin, Cbotek, Zeryło, Szest- 
rys, Huba, 8zetył<», Ryczek, Zedwid: haftarze: Klemens, co 
robił proporce, jakiś Jan i Jaśko; krawcy: Henryk, Pietrasz, 
Mikołaj krawiec z Lanckorony i Stanisław krawiec królowej 
Jadwigi; rękawlcznikl : Rusin i Wacław rękawicznik królew- 
ski; tapicer: Przedwoj ; szewc króla: Russek; r T/bacy kró]ew- 
scy: Kypera, Opanasz; laziehnik: Mikołaj z Zaiiiowca; p?<- 
.92:Aar2:e królewscy: Zbrożek, Arnold, Bartosz, IConrad puszkarz 
księcia Witolda, Swimunt Litwin; puszkarze zwykli: Iwan 
z Witebska, liorys Litwin, Rusin z Chełmna, Chodek syn 
Derzniaka, Apkuła, Algimund, Samko; łucznicy królewscy: 
Scil)or, Bogusławski Jaśko, Jacuszicz, Kula, Joszyc, Starczyn 
Mikołaj: płatut^rze: Ivuncz (krakowski). Piotr (królewski), 
Jakusz, Mikołaj Zimnowadzki, Puszcz we I^wowie, Kunej Ru- 
sin; nożownik królewski: Wacław; stelmach królewski: Mi- 
kołaj; szklarz królewski: Mikołaj; kapelmznik: Paweł Wie- 
rzynek; stolarz: Szotland w Krakowie; cieśle: Krupa, Piotr 
Rygwa budował w r. 1393 tamę na Wiśle w Ubnicy, Szel- 
nig z Kalisza, Wojsław z Dzietrzychowic łnidował w r. 1393 
l)rara w Ubnicy, Wojtek; kowale: Wojciech Albert w Nowem 
Mieście, Jakusz, Paduch, Maciej, Jakub; mnrarze: Hincza 
w Krakowie majster i z ICrakowa: Jan, Marcin, Stanisław 
i Jakusz; studniarz: Jan Olinarzowicz robił w r. 1393 stu- 
dnię w Wiślicy; kopie wyrabiali: Jarand z Polski, Mikołaj 
Zdański, Mikołaj Ptaszkowski, Paszko, Surmacz ziemianin 
wielkopolski; postrzygacz sukna: Frantz w I\rakowie; ko- 
tlarz: Janusz; młynarze w Krakowie: Gerlach i Bieniasz; 
bednarz: Jakub; malarz: Władyka Rusin; farbiarz: Czech 
na Kleparzu; złotnicy: Hanusz Heussar, Andrzej Arnold, Jla- 



17 



nusz Sax, Claus, Kunczel, Hanusz Ilkuss, Rolla, Marcin Czech 
Mttnsterber^, Pachmellos, Synaj, Jan Swinda. 

Co do cen, to według najstarszych ksiąg miasta Kra- 
kowa kos/towaly w Krakowie w r. 13<JG: kamień mydła 
10 gr. ; kopa dachówek 10 gr.; 100 drzew okrągłych lYg gr. ; 
kopa budowlanych okrągłych drzew 6 gr. i t. d. 

Wówczas wywożono z Litwy, mianowicie z Wilna: skóry, 
futra, wosk i miód do Niemiec; a chociaż nieraz handel ten 
przez drapieżnych Krzyżaków l)ył uciskany, to przecież Ja- 
giełło zawsze orężem i traktatami bronił swoich poddanych 
od napaści. Głównie jednak system handitl, opierającego się 
na rolnictwie, trwał za panowania Jagiellonów, którzy mu 
przychodzili w pomoc wielorakiemi środkami; jednakże przy 
wielkiej troskliwości o przemysł ziemiański, nie zaniedbywali 
także podniecać przemysłu rękodzielniczego. Gdy zaś okazało 
się, że przemysł ten rozkrzewił się i ustalił dost^itecznie, ogło- 
sił Zygmunt August zupełną wolność handlu. Znając jak 
użyteczna jest w handlu konkurencia, zniósł w r. 1550 wszel- 
kie cechy i wyrzekł się uroczyście tak swojem jako i następ- 
ców imieniem^ wszelkiego prawa udzielania w kraju przywi- 
lejów na handlowe monopole. Przy takich swobodach nie 
trudno było handlowi i przemysłowi rozkrzewić się w Polsce. 

Już na początku XV wieku dają się widzieć w aktach 
radzieckich różnych miast nazwiska Włochów po miastach 
naszych, a głównie w Krakowie osiadłych, atoli liczba ta 
najmocniej wzrosła od zaślubin Zygmunta I z Boną. By lito 
architekci, kamieniarze, murarze, rękodzielnicy a nawet kupcy. 
Obcy ci przybysze zasilali się tym sposobem, że osiadłe tu 
rodziny sprowadzały dalszych swych krewnych, którzy i)rzez 
czas nauki handlu lub rzemiosł, pełniąc te obowiązki po la- 
tach mozolnych wysług, stawali się doi)iero rzeczywistymi 
członkami tych rodzin, a nauczywszy się języka polskiego 
podczas dłuższego pobytu w naszym kraju, zostawali rajcami, 
ławnikami, kupcami, starszymi ceclm i t. p. Wielu z nich je- 
dnak, dorobiwszy się majątku, wracało do swej ojczyzny. 
Nazwiska wszystkich tych Włochów przyt)yłych do naszego 
kraju podaje uczony Włoch Ciampi i Ambroży Grabowski 

2 



U il/irlr H w ciii: „SłMro^f/łitłrzf^ irladomoHcA o Krakowie"^ ^ 
(M\\ L'lfl» L';M ). W r. I liVi pr/vpiis/('xono w Trdaiisku rze- 
iiiirKliiikuw ilu inl/ialii w nui/ir. ini<*jskirj. 

/.i K u/ i 1111 fi* /ii .1 :i^^i(dlouc/. yk.i wchodzą: szkło^ 
ilnikiiriiif, \\H|i.'tiiiiilH/i* ubiory iiii(;(l/y Kxlaelitą w u/ycie, proch 
i linni i»Kiii>*ia pierwszy niz iiźytc zostnły do obrony knijii. 

/ N ^ 111 u u t S t n r y i Z y ^ iii u ii t A n ^ u s t szczególniej 
hit; /MJrli nr/.ipl/ciiiciii buiidhi krajowe^^o. ustanowiwszy ])e- 
\\h«» \\i\^'\ i iniin\, nnkazaws/.y ub^pszenic dró^ juiblicznych, 
oivraiur/.vwM/.v N!iim»»tdnii' p«)l)icram' invta, zniósłszy ustronne 
lari;i po w^iaob, pi/.(V.nac/yli po ró'>.nycb okolicadi kraju wiele 
luiaNl na skbid\ public/.nc, pi/.io rolnik i rziMiiieślnik w kaź- 
dun o/aNic luial odbM na swoje płody, a ol»cv kupiec wie- 
dział :;\l/.ie ich s/.ukac. l>o liczliY tvcb miast skladi>wvcli na- 
lohd.\ : Kraków, Wiclic/.ka, l^;d/in, Sandomierz. Wiślica, Ra- 
łlom. Kr.iMiysiaw, l.uldin. l*arr/.ew\ Kalisz, rt^znań, Wieluń, 
INmucc i i. d. Jakie /as w\ro)»\ /a c/.asów Z\;rinunta Auiru- 
sia f ktaui w\\\o/ono i ibi kraju wprowaii/aiio. nadmieniamy 
/e wedłui; Kr\»mera /ł»\wano oproc/ /bo/.a woły. koaie, ł>a- 
ian\. ^kor\ wołowe, łoi, w\rob\ luab»skornic/e. miód, piwo, 
xxo>k. '•j:i>'iwt. MUido. dr/cwo do liud«»wli di»mów i okrętów 

\ dv'xkl 

K;ii«i'\ wciiieiM^ w\w^''ili • l*oUki : br«»u. lirów- >kie tka- 

* • .^ . . , 

r'.'.^\. ^;;nin», loa \ v^l Wpn^wn i;:ui'» ■;».'* d-* kiuni: tkaniiiv 

» » ■ • 

\\i\\.i:v\' '. 'i/to, e.:iwoi v*iv'i>'v' w\v.«'i\ ' wo}!^\ i Ir.*;, ki^- 
' v*:vv". ^>:.*M i r«L»'r^o ^' .i'*»^ Sv'au, \\\:\ i ki'ui. k*i ^/emu 
V- x\,t v:o '^-^..i iahi d-'^\x- li 'n!v '»: t!\ V-:: iv'N.ui'*tluik;yvi; w;ir- 
> :ł:"^v '..'»' >.:'\w\,:; *".;:ovm'«.'^^ !:.iwo: :"r\ m -m:"^ ■: -i^i li.^- 
X ., t ...li W vn-. .;^ :--.\^\ >/..••.. .v-f^\» v.ivivV'.'. !'.:::•.■ . r-^rr- 



XV . 



X X • X 






■^ -ik .1 A I. »ł I. >^;i, ■. "^ * ■ -^ V llł * . .Ł *• ■ ■ \ ' i ' ■ * •' 



« 



19 



obcych artystów i rzemieślników sprowadzać do kraju, cho- 
ciaż na własnych wówczas nie zbywało. I tak sprowadził mię- 
dzy iimvmi architektów dwóch braci: Jana Maria i Jana de 
Senis z Włoch do wystawienia grobowców królowoni Elżbie- 
cie i Barbarze, a oraz różnych badowli, któremi król ozdabiał 
Wilno. Grobowiec Elżbiety postjiwiony był w r. 1552 w ko- 
ściele wileńskim św. Franciszka, dla którego marmur sprowa- 
dzano z Krakowa, a grobowiec Barbary królowej postawiony 
był w tym samym roku w Gdańsku, na który marmur wyra- 
biano w Krems. Widać że w Wilnie za Zygmunta Augusta 
musiał być wielki niedostatek rzemieślników, skoro król cią- 
gle tam z Krakowa sprowadzał cieśli, stolarzy, murarzy, ko- 
wali, ślusarzy, kotlarzy, stelmachów, kołodziejów, rurmistrzów, 
a nawet zapisał z Krakowa piekarzy i piwowarów; 100 si- 
kawek dla miasta Wilna zamówione zostały u Johana Kra- 
kowskiego i Stanisława Kłodownickiego w Krakowie, po gro- 
szy 15 jedna. Wszakże nietylko Polska sprowadzała wówczas 
obcych artystów, ale i Anglia nie znała u siebie tak długo 
doskonałych warsztatóvy, dopokąd nie ściągnęła do siebie 
Flamandczyków, a w Burgundii i innych niemieckich pań- 
stwach yytenczas dopiero zakwitł różnego rodzaju przemysł, 
gdy w nich osiedli Francuzi. 

Ażeł)y choć w części dać wyobrażenie, jakiegoto ro- 
dzaju kunsztu i przemysłu fabryki i rękodzieła kwitnęly w po- 
łowie XVI wieku po miastach naszych, wymieniamy tu na- 
zwy ich przechowane w lustraciach ówczesnych. Byli więc: 
aptekarze, bał)iarze (co piekli bałjy), barchannicy, barwierze 
czyli golarze, batożnicy, bednarze (których na Litwie zwano 
dolidy od dolium beczka), bclkarze czyli cieśle zajmujący się 
obrabianiem drzewa na belki, białoskórnicy, blacharze (wyra- 
biali powietrzniki blaszane do i)ałaców i dworów, któremi 
były: żurawie, kogutki, murzyni i inne przedmioty), blonia- 
rze czyli szklarze (pochodzą od nazwy błona czyli szy1)a), 
bołtusznicy (rodzaj skórników), bronzownicy, budowniczowie, 
chirurdzy, cieśle, cukiernicy (co wyrabiali „biskupki", rodzaj 
cukierków, i pierniczki) cyrulicy czyli felczery albo bańka- 
rze, czapnicy (wyrabiali kołpaki, mitry, sztyki, kapuzy, ku- 

2* 



•Jf) 

łsirity, iiivi-lii rtipUo. skr/i.ilatc ; kii.raie. i-zapki zwykle 
i <-Kii|iki iikliuliiiio t'iitr\'iii i iiiUtiUtk: ::a v."iń . t-zerwomi^ir- 
luir/f, tln-iiuo iillm Uik;ir/i', lirolisjiirśi .■■' w_\niliiali drelichy), 
dnikiim', ilrw'wnrviiui-> . ihiiuir.^- •.-■• iAnt" ua dyiuarkncli 
ti'|iili), il/iri'lii'iiir/,i\ ii/n.'iii;ir.'t\ :aiar:i- "■ wyrabiali piły), 
r;illiił-r/<-, rjiryiiiir/i' iiiiaiao łii\-^u i j---> -iiic r^waryi, finr- 
riiicrw tkti'n7,y ńĄiliif/ali -•;;;'►..);•. :-.e . liiiarił- t-it ryby ua 
K|Hisl;ii-li /nkii|)iwali i w iii»T>*:'',iyi':i ;::;es.ai'h iiieuii haiidlo- 
wjilii. fiilisir/r yM ji'M W'>.i'.-.'t , i ■ ii >r;\wiali nni^> i n-ęgle 
ili> )iii'ł'i'iu I. tii1friiii> t'.>!i k-,;>:-.iir:;-. r-Iar/c są n^botiiicY. 
ktiir/y niitr allm wi;i:to a- iiu,--. «;■;*, Iry^^^ry >są inai- 
slr.v. klóm h-hi/o sur.'«o ';'■:<:.»■.■:.'■; : i- 1 lul.-t |x>ildawali), 
pirli!ir/i'. j:!inii'ur/c. iruli.iar.-i.' r.->V :v.v._v jr.-y jiiei-n wielkini, 
kli-f/y «fii / (ftirj \i^>^lo i r-.;:i; >vv;il-, - «ią sio tikie sych- 
liar/fi, pil(lw/I:i^'i»-n ." r*-''-.!: ■ ■.-..« .;::ai--' zl-ia |>o2lą>tkc). 
;:i'iriii('i . p<r/<-l:iui. f;f,i. .ir .- ".;•,■.■. sij -as/cniom wapoa 
liilt lo/riilniiiiicDt ."aiiiM") ".i:'.;..;.'. . ^r : •ru-. jrrzeliieDnicy, 
;,'ftłiżil/i!ir/f, liiit^ar.i' .■»aii'. t-ik:, "ir:"..;-:y alih. wysz%-wa- 
iv.i\ liiiiiłlr\i-liai'.-i-. Uaii i;\ ^ ■,,, : . ^^ '^ -.•.i;ii:avli putlnją 80- 
liic ri;iT. >i-li^ iiif /al-ia.- ■■■■ - ■"'."■-.: > -->' kt))»<w.ili snkna 
i iis/Ui' / iiif^i' >iikiiu' v..\ :.iTj. n\ _\ *■ ,; . ■,j'.;iri(- c>> wyra- 
liiali \ff\\, Itańki i l:uii-.;>:x' . ■.■.>.. •.:-.:r--'iii:atorzy, jnbi- 

It-n, kalftiiii-y ,kioi;,\ ny.i -..C ^rk: *% r/ane. trzoszyj- 
iiiki. mieli oni w Krak.'«-, ■.■,,>:. ■.;:T.;'w;'.eiowane Snia- 
inił ilii si)V.i'ii:i\\aui.i -w^. • iw-- a — lAiia kaleinikiem 
w Kr:iki>nif V\\ v.. :• « i '. >■ > ■ " :: M/.icb . kamienia- 
!■/.' ,.■■> tt>r.iHali ; L;:;-.>" -^ ■ .■. ■-■. :":::y. J*k: kmyie. 
iiiKiiiiiiiriHa , >Ialu^ i ; :• "-^ *■■ ■ ' - > la^iaii i ciosali 
« iima.-li kaim.-u . k.i; ;■;,:*-■ ._*. ^ .-:«- .>. kareiuiaki czyli 
CJirliar.ł', kitiilai .•.■■>:: ;*■■ ^■■■■". ^-.-^r.-c nymbi^li kiecc 
1 Imiki', ki"i.'iii!..i «y.-.' .. "v ■.-;>, , k".v*'^::s;r/e . knapi 
.•y\li siiki.-nm.>.k.';-:.;v.-..> »v>~. ... ■.■■».■.■■.> o?vii kobierce).. 

kola^-iiio. k.<la.-;iirM iiuk'.-. k ....... . V. '. '..■■.eS'. k.^iiowat-, 

k.iii«isar/o i'/yli kaup^-ry . ■."..'.v.-. . ">r :y : oyny jakot^2 
»»ny)» kl^l|lMI^XVl"J"''' ' v^:-»oit' na koize 

i <lrw«||y||||m|||jrtfUf. ŚK .^ >. :-t^;f i t. p.-. ko- 
.:■ riemjeślnicy tn- 




21 



daiący się na wsi rozlicznemi wyrobami, przeważnie karczo- 
wali oni niwy na wzgórzu wyznaczonem i uprawiali je), 
korzennicy, korabnicy (zbijali statki do przewozu na rzekach), 
koszykarze, kotlarze, kowale, kaci, krawcy, ksi^arze, kroch- 
malnicy, kupcy, kramarze, kurzacze (miajstry, co węgle pa- 
lili), kręplarze (piekli placki), krumpery czyli haftarze, ko- 
miniarze, krupiarze, kurdybannicy czyli czerwonogarbarze, 
kuszarze, kuszniki albo łukownicy (wyrabiali kusze czyli 
machiny do rzucania pocisków i łuki), kuśnierze, kuźniaki 
(robotnicy pracujący w kuźniach), lekarze, lenszownicy (w ko- 
palniach zajmowali się oprawą szybu), lutniści, ludwisarze 
(odlewali działa, dzwony, świeczniki i wyroby mosiężne), ła- 
giewnicy (przyspasabiali naczynia do butelkowania trunków), 
łamacze (łamali kamienie w łomach), łupkarze (pokrywali 
dachy łupkiem), łowicznicy liczą się do nożowników, łazie- 
bnicy, łożownicy (wyrabiali łoża do rusznic), łukownicy czyli 
łucznicy albo procarze (wyrabiali łuki), łyżczarze (wyrabiali 
łyżki), magiernicy (wyrabiali na Litwie kapelusze kosmate 
z wełny klepow«ate lub walone), malarze, masarze, maszkar- 
nicy (wyrabiali maski czyli maszkary), maziarze (wyrabiali 
maż) , miechownicy, miecznicy, medalionerzy czyli guszla- 
giery, miodowary, młynarze, murarze, munsztukarze albo wę- 
dzidlarze (robili wędzidła), muzykanci, mydlarze, mincarze, 
niciarze, nieckarze, nożennicy albo nożownicy, nożycznicy, 
odlewnicy (odlewali różne wyroby metalowe), ogrodnicy, olej- 
nicy, opłatnicy (wyrabiali opłatki), ostrożnicy, paciornicy, 
pampusznicy (smażyli pączki), papiernicy, pasztetnicy, pasa- 
monnicy (wyrabiali galony do ozdoby sukien a głównie dla 
liberii służby dworskiej i inne podobne wyroby), paśnicy 
(wyrabiali pasy rzemienne okryte blachą lub guzami meta- 
lowemi albo też z drutu spajanego w ogniwa; pasy je- 
dwabne tkane złotem później dopiero weszły w używanie), 
pawężnicy (wyrabiali tarcze czyli pawęże), piecownicy, jńer- 
ściennicy (mieli w Krakowie osobny cech), pcrn karze, pie- 
wniki, pilarze (robili piły), pilśnicy, płókarze, popielarze, pie- 
czentai*ze, piekarze czyli chlebnicy, piwowary (których także 
zwano karczmarzami łub słodownikami), piernikarze, płócien- 



•>:> 



nicy, płatnerze (wyrabiali zbroje, szyszaki, miecze, klingi 
i t. p. wyroby , pojazdniey, postrzygaeze, powroźniey, pozło- 
tnicy, praszoły czyli solar/e (sól bili i sprzedawali"!, [>rocarze 
ł wyrabiali proce do luków), prochownicy, przełącznicy, pnsz- 
karze (wyrabiali strzelby), puklerznicy (wyrabiali tarcze czyli 
puklerze I, rękawicarze, rogownicy (robili kornety; sąto na- 
rzędzia do trąbienia używane), roztrucharze (końmi handlo- 
wali,), rudnicy (wydobywali rudę żelazną), rurarze albo rur- 
mistrze fp^-y warzelniach soli, któr/y spuszczali wodę i wy- 
rabiali rurj' do wodociągów i innych iH)trzeb), rusznikarze 
czyli puszkarze, rybacy, rybitwy Oowili ryby », rymarze czyli 
rzemieniarze, rytownicy stępli, kruszcowych naczyń i miedzio- 
ry tnicy, rjngmachery (wyrabiali pierścienie, spinki, mancie 
czyli naramienniki i branzoletki, kanaki czyli naszyjniki i inne 
podobne przedmioty, w których drogie kamienie osadzano), 
rzeżnicy czyli zarębacze, rzeźbiarze, sadelnicy, sernicy (wy- 
raliiali sery po dworach), sitarze, skóniicy, skotniczanie (tru- 
dnili się zdejmowaniem skóry ze zwierząt padłych i, siodlarze 
• wyrabiali pospolite kulbaki, łęki miękko okryte po tatarska 
siodła polskie, hiszpańskie, tureckie, włoskie lub brunszwi- 
ckie wreszcie całe rzędy na konia), skotarze czyli pastu- 
chy ("paśli bydło), ślusarze, słodownicy, szmelcarze (topili że- 
lazo), smolar/e, snycerze, sokolnicy czyli myśliwcy na dwo- 
rach książęcych, stolarze, strycharze (wyrabiali cegły,, stu- 
dniarze; sukiennicy czyli knapi, sychtarze zwani także sz\'f- 
tarze od niemieckiego Schaft (układali łoża czyli osadv do 
palnej ł>roni), szewcy pospolici i tacy co safianem i kurd3^- 
banem robili, świecarze, szkatulnicy, szabelnicy (wyrabiali 
nietylko szable ale i kandziary, które za i)as zakładano)^ 
szklarze czyli błoniarze, skudlarze (wyrabiali gonty), szme- 
larowie albo jwdhutmani (w hutach żelaznych), szmiiklerze 
rwyrabiali między innemi także kity z czaplich piór do koł- 
pakowi, szpadnicy, szpalernicy (wyrabiali gobeliny ezvli arasy 
albo 8zpaler>'i, stelmachy czyli woźnice (wyrabiali* kolasy 
koteze, rydwany, kolebki, brożki, karoce, wózki i t. d.\ szty 
charze albo miedziorytnicy (na miedzi sztychowali \ szkntnic * 
jburlowali szkuty czyli statki do spławiania zboża na ^^ 



23 



kach), taszuicy zwani także torbiarze (wyrabiali torby), te- 
szarze czyli stolarze, tasieinkarze, tatarezusznicy (piekli chleb 
z tatarki), tkacze, tokarze zwani także drearze (z niemiec- 
kiego), toczkarze (toczyli kamienie do szlifowania), trybarze 
(robili koła zębate do kopalń), trakarze czyli odciągacze (ro- 
botniki w topiarni rudy żelaznej), trzewikarze, trzosownicy 
(wyrabiali opaski na pieniądze), uździarze, warcabnicy (na- 
zywali się kierujący warzelnią soli), wędzidlarze (wyrabiali 
wędzidła), węglarze, wendetarze czyli tandeciarze, wyprawia- 
cze pergaminu, wyrabiacze pocisków kamiennych dla artyle- 
rii polskiej, włóczennicy, włóczkowie (spławiali drzewo na 
Wiśle), zamcsznicy (wyprawiali skórę na irchę czyli zamsz, 
używaną na rękawiczki), zduni (stawiali piece kaflowe i ku- 
chnie), zegarmistrze i złotnicy. 

Wielka część wyż wymienionych rzemiosł w skutek zmiany 
stosunków, potraeb i zwyczajów zniknęła dziś zupełnie z po- 
wierzchni ziemi i prawdopodo])nie bezpowrotnie. Wiele z tych 
wyżej podanych rzemiosł i sztuk miało swoje osobne ce- 
chy królewskiemi przywilejami potwierdzone ; o wielu z nich 
w^ wieku XV i XVI wspomina także ówczesna księga malo- 
wnicza Baltazara Bema, pisana na pergaminie i ozdobiona 
ślicznemi miniaturami roboty Stanisława Hunda z Krakowa 
i Joachima Libnana, która się znajduje w bibliotece jagielloń- 
skiej w Krakowie '). 

Zgromadzeniom rzemieślniczym powierzały miasta swoje 
bramy i baszty do obrony, od których także nazwy swe do- 
stały ; i tak wiemy, że Kraków w XVI wieku miał 46 baszt 
i bram, które cechom do obrony były oddane, a które podług 



') Księgę tę szczegółowo opisał profesor Tdalryk Ileyzinann 
w XXXIII tomie lioczników Akademii Uniiejęfno^ci wie- 
ileńskipj ; wiele zaś z jej miniatur pod«ane są w ehromoli- 
tograficznych reprodukciach w ceniieiii dziele Przezdziec- 
kiejro i Rastawieckiego p. t. Wzortf sztuki średniowiecznej 
w Polsce, Warszawa 1853 — (ilł, tomów trzy. Kilka zaś sta- 
tut<)W mianowicie: malarzy, murarzy, zł(>tnik<)W z tego 

• dzieła przedrukował Essenwein w dziele swojem : Die mittel- 
idterlicłten Kunstdenkmale der SUidt Krakan. Leipzig 1809. 



24 



nich nazwano baszty: kuśnierzy, pasamonników, karczmarzy 
czyli piwowarów, grzebieniarzy, kartowników, przekupników^ 
barchanników, czapników, kordebaniarzy, piekarzy, kowalów, 
siodlarzy, bednarzy, rymarzy, złotników, murarzy, ślusarzy^ 
solarzy, cyrulików, miechowników, kaletników i farbiarzy, 
ruśnicarzy, nożowników, białoskórników, czerwonych prnrba- 
rzy, garncarzy, paśników, introligatorów i stelmachów, lazie- 
bników, ceklarzy, szewców, krawców, mieczników, mydlarzy, 
cieśli, stolarzy, iglarzy, malarzy i t. d. 

Nędzne dziś mieściny, w których widzimy przedmieścia 
zaginione, ulice bez domów, rynki puste, ratusze bez okien 
i dachów, gdzie zaledwie kilkadziesiąt biedaków mieszka bez 
sposobu do życia, liczyły w XVI wieku po kilkaset różnych 
warsztatów rzemieślniczy cli, pomiędzy któremi nie brakło na- 
wet takich, które służyły do zł)ytku. Dość tu wspomnieć, że 
mizerny dziś Sochaczew w XVI wieku liczył 22 samych ce- 
chów rzemieślniczych i 18 kupców; Stobnica miała 155 rze- 
mieślników; Stanisławów (mazowiecki), podobny dziś do l)ie- 
dnej wsi, liczył wówczas 2<W rzemieślników; w Wnrce było 
122, w Czersku 150, w Garwolinie 102, w Liwie 171, w Ostro- 
wic (13 mil od Warszawy) 2fX) rzemieślników i t d. Kraków 
w XVI wieku co do handlu, przemysłu, sztuk i rękodzieł, 
uie ustępował żadnemu zagranicznemu miastu; sami współ- 
cześni cudzoziemcy oddali nam w tem sprawiedliwość. Po- 
znań liczył około 1580 r. 555 różnych rzemieślników cecho- 
wych, a \y r. 1781 ł)yło ich tylko 102. 

O stopniu doskonałości rękodzieł w Polsce w XVI wieku 
nie mamy pewnycli podań; wprawdzie Kromer wyliczywszy 
sprowadzane wówczas do kraju obce towary, jakoto: sukna, 
materie wełniane, jedwabne, płótna cienkie, obicia, ozdoby 
rozmaite dla ludzi, koni i domów i t. d. dodaje, że fabryki 
tych towarów mniej są wyborne u nas, chociaż wiele mate- 
riałów na nic dostarczamy ol)cyni; uwaga ta jednak nie może 
nas zadowolnić. Tylko o stopniu doskonałości warsztatów su- 
kiennych wiemy coś więcej; bo suknu ze sławnych ftibryk 
wieluńskicłi i kościańskich same znaki miejscowe zapewni;iły 
przywilejem z r. 1475 wziętość i pokup. Wiemy również nieco 



25 



z urządzeń powszechnych Zygmunta Augusta r. 1565, na za- 
sadzie których wymagano, ażeby sukna krajowe nie inaczej 
wyrabiane były, jak tylko dwa łokcie wszerz, a 30 łokci 
wzdłuż. Znawcy rzeczy wiedzą jednak, że takowa szerokość 
wymaga znacznej doskonałości rękodzielniczej i dowodzi nie- 
pospolitego gatunku sukna. O jednym sztukmistrzu tokarzu, 
osiadłym w XVI wieku w Wilnie, wspomina list Stanisława 
Krupki, pisany w r. 1589 do jakiegoś pana niewiadomego 
nazwiska '), nazywając pracę jego ,,tokar8klem wileńskiem 
naczyniem*^ którą w poczet klejnotów koronnych zalicza; 
musiała zatem być niemałej wartości. 

' Co do ceny niektórych towarów z wieku XV przytacza 
Zimorowicz w swojej historii miasta Lwowa pod r. 1474 
wiele ciekawych dat, z których tu kilka powt<irzamy, i tak: 
beczkę wina kreteuskiego kupowano za 25 złotych; konew 
wina (dzbanek) za 8 groszy; konew wina węgierskiego za 
4 grosze; biała weba czyli czamlet kupowana była po 4 zł., 
równie kobierzec aziatycki, łokieć jedwabnej materii dama- 
sceńskiej (adamaszku) po 1 zł. ; sukna angielskiego po 20 gi'., 
f)ieprzu 30 funtów (kamień) płacono 7 zł. ; rodzenków kamień 
1 zł.; beczkę owsa (co tyle znaczy jak kłoda) 8 gr. Inne 
żywności i napoje za szeląg kupowano. Rachunki Deciusza 
wydatków króla Zygmunta Augusta podają nam także ceny 
niektórych materiałów, jakie za nie w XVI wieku płacono. 
I tak u. p. ołowiu cetnar kosztował 3 gr. ; stali cetnar 4 zł. 
22% gr. ; żelaza 50 snopów ()4 zł. 18V.i &*'•? piłka 12 gr. ; piła 
większa do robienia tarcic 1 zł. 14 gr. ; rydel 3 gr.; śrubsztak 
dla kowali 1 zł. 22 gr. ; siarki funt , 20 gr. ; proch armatni 
cetnar i)o 12 i 14 zł.; saletry cetnar i) zł. i t. d. (Obacz także 
artykuł: Obuwia). 

Z dzieła Hirscha: Hamleh- uml Gewerbefjeschichte Dan- 
zigs dowiadujemy się, że w r. 1401 kosztował w Gdańsku 
łokieć atłasu 10 franków; łokieć adamaszku 3 marki; łokieć 
niebieskiego adamaszku 1 markę; — w r. 1404 sukno (gUl- 

') Drukowany w dodatku do r^śmipnNłcftra polskiejo W. A. 
Maciejowskiego. 



20 



denes Tuch) 8 mr. ; w r. 1434 srebrny pasek 13 mr. ; zwy- 
kły pasek 6 nir. ; segeltuch 100 łokci 16 mr. ; w r. 1438 
1(X) łokci bai 24 mr.; w r. 1397 chustki jedwabne 8 mr., a 
w r. 1408 clmstki jedwabne o marek. 

Niemcewicz w swoich Pamiętnikach o Dawnej Polsce 
(tom III) podaje nam również ciekawe ceny różnych wyro- 
bów XVI wieku, i tak: W r. 1573 płacono w Krakowie: ka- 
mień łoju 30 gr. ; garbarze brali za skóry wielkie wołowe 
w^yprawne po 40 gr.; niewyprawnc 30 gr. ; mniejsze 20 gr. ; 
od wyprawy skór jałowiczych wielkich 5 gr. ; od nkór sar- 
nich, kozłowych, capowycłi od wyprawy 3 gr. 

Szewcy brali za buty wielkie do pasa 30 gr. ; 

skórnie jałowiczc do kroku 24 gr. ; 

skórzenki skopowe za kolana 12 gr. ; kozłowe 18 gr. f 
jałowicze pacholętom 12 gi*. ; 

woźnicy buty jałowicze 14 gr. ; chłopskie buty 11 gr. ; 

trzewiki skopowe o dwóch podeszwach 4 gr. ; 

trzewiki chłopiętom 8-letnim 2'gr. ; 

buty skopowe długie sznurowane niewieście na korkach 
8 gr. ; buty kowane skopowe dla pachołka 12; ^ 

półbutki kowane 8 gr. ; 

trzewiki panieńskie ze stabrinem 2 gr. ; 

podszycie butów jałowczym rzemieniem woźniczych 
i chłopskich 4 gr. ; 

pantofle na korku dla mężczyzn 4 gr., dla pań ^Ya, 
dla panien 2 gr. 

Szewcy włoscy sprzedawali: 

Trzewiki kurdybanowe gładkie 7 gr. ; czarno farbowane 
8 gr.; skurzanki kunowe czarne lub białe 30 gr. ; pantofle 
kurdybanowe 6 gr. 

Siedlarze brali za siodło hiszpańskie z blachami pole- 
rowanemi i ze śrubami 3 zł.; siodło brunszwickie z blachą 
na palce wszerz około krają 2 zl. ; siodło włoskie z podusz- 
kami i w siedzeniu z zamkiem 1 zł. 15 gr. ; siodło tureckie 
proste 1 zł. 10 gr. ; siodło włoskie bez zamku z poduszkami 
1 zł. 6 gr. ; siodło małe diminitr 20 gr. ; sarczuk bez saflanu 
24 gr. ; siodło woźnicze 18 gr. ; pokład nowy do siodła 6 gr. 



27 



r 

ISlusarze brali za ślusarskie ostrogi z szerokiemi sprzą 
czkami 10 gr. ; ostrogi włoskie lub niemieckie 5 gr. ; ostrogi 
proste 3 gr. ; woźnicze 1 gr. ; strzemiona usarskie 5 gr. ; wło- 
skie strzemiona smalcowane czarne G gr. ; takie nierozcinane 
piłowane 8 gr. ; rozcinane 10 gr. ; groty na spisy lYa gr-; 
groty do kopij uzarskich proste 2 gr. ; gi'oty pobielane cyną 
6 gr. ; groty wielkie do uzarskich kopij 4 gr. ; wędzidła po- 
bielane 6 gr. ; wędzidła krygowane z munsztukiem i podkówką 
12 gr.; przednie włoskie z munsztukiem dętym 15 gr. ; strze- 
miona z blachami uzarskie 10 gr. ; kłótka mała 1 gr. ; wielka 

3 gr. ; kłótka we dwoje składana wielka 8 gr. ; zamki pro- 
ste do komor 8 gr. ; zamki o dwóch ryglach z dwoma klu- 
czami 1 zł. G gr. ; zameczki do skrzynek 8 gr. ; klucz do 
zamku 1 gr.; zgrzebło dobre 2V^ gr. ; mniejsze 1 gr. 

Rymarze brali za uzdę prostą kmiecą 3 gr. ; nagłówek 
uzarski z cuglą juchtową 10 gr.; puśliska uzarskie waż- 
kie do strzemion o gr. ; puśliska wązkie szyte włoskie 4 gr. ; 
popiersuie z pochwami juchtowemi 12 gr. ; niejuchtowe 8 gr. ; 
włoskie z rzemienia jałowiczego 10 gr. ; szleje szyte prze- 
dnie 10 gr. ; nabiodrki na przednie konie po 8 pasów, każdy 
po 12 gr. ; nabiodrek na chomonta o 6 pasach 10 gr. ; uzda 
wożnicza szyta z cuglami 9 gr. ; uzda wiązana kmieca 3 gr. ; 
użdzienica prosta szyta 3 gr. ; wielka 7 gr. 

Kraiccy brali od kabata jedwabnego uszycia 6 gr. ; od 
kabatii barchanowego prostego 4 gr. ; od spodni sukiennych 

4 gr. ; od kołpaka męzkiego 3 gr. ; od letnika jedwabnego 
podszytego 18 gr. 

Stolarze brali za ławkę z lipowego drzewa z poręczą 
łokieć po 27.2 gi*. ; z sosnowego drzewa 2 gr. ; stół okrągły 
lipowy łokieć 5 gr. ; pokostowany zielony łokieć po 7 gr. 
(bez szuflad); listwy fladrowe łokieć po 3'/.. gr. : węższe po 
1% gr. 

Miecznicy brali od oprawienia kordą o gr. ; miecz pro- 
sty drabski 15 gr. ; miecz brunszwicki z prostemi taszkami 
18 gr.; kord prosty z prostemi jedłcami 12. 

Stelmachy brali za rydwanik na 2, 3 lub 3^/,^ łokcia po 
2 zł. 15 gr. ; większy po 3 zł. łokieć; rydwan wielki SYa zł. 



28 



łokieć; wóz wojenny ze wszystkiemi potrzebami wojennemi 
i półkoszkami po 8 zł. łokieć. 

Kołodzieje brali za niekute koła do rydwanu 1 zł. lub 
do wozu 1 zł. 

Złotnicy od prostej roboty brali od skojca po P/o gr. ; 
od trudniejszej 2 gr. 

Mosiądzu funt w robocie płacił się po 4 gr. 

Za przybicie podkowy koniowi 1 gr. 

Tablica mydła kosztowała 10 kwarnik. 

Krochmalu funt Ya gr. 

Płóciennicy brali od łokcia obrusów, które robią na 3 łok- 
cie wszerz, 2 gr. ; ręczniki od łokcia Y, gr. ; serwety po Yu gr- 

Aksamity, atłasy, adamaszki sprzedawano na łuty, łut 
po 8 gr. ; karmazyny czerwone łut po 10 gr. 

Powyższe wyroby ciekawe są nietylko dla swych cen, 
ale i dla nazw rozmaitych wówczas u nas używanych. 

Dla porównania wartości dawnych monet polskich z dzi- 
siejszemi podajemy tu tablicę następującą, opierającą się na 
obliczeniach Tadeusza Czackiego, z której jednak ułamki usu- 
nięto. Podług tej tablicy da się łatwo wartość dawnych mo- 
net na dzisiejszą monetę obliczyć. 



WYKAZ PORÓWNAWCZY 

dawnycłi monet polskicłi z monetą stopy 8o złp. z grzywny 

srebra bitej : 

A) Grosz (srebrny Y49 część grzywny). 



, 1 

1 




Grosz polski niiat wartości ' 


w wieku ; 

1 


W roku 
1300 


dzisiejszych 


Złot. pols. groszy 


' XIV 


■*■ 


13 


1 

1 ^ ' 


1307 


' 1 10 , 


77 


1350 


1 7 i 


r 


1378 


1 2 


1 XV 


1419 


1 i 


V ! 


1434 


! 28 


1 
1 r 1 


1470 


i 23 


r 


147«; 


21 


n 


1487 




18 


! r 


14%— 1505 




17 




2!> 



B) Złoły (także tynf zwany, groszy 30). 



1 

! 




Zloty polski 


miał wartości 


W wieku 1 


w roku 


1 dzisie 


jszych 1 


: 1 




Zł(»t. pols. 


groszy 


XVI 


15<)5 


'l 16 


7 1 


1 


1511 


14 


13 


' 1 

7ł 


1523 


l' 13 


20 


n 


1526 


i 13 


— 


T> ,' 


1528 


u 


K> 


n 1 


1545 


10 


12 


1 


1550 


10 


r, 


1 


15<U 


' 10 


— 


•ł 


1574 


'i 9 


24 


75 


1578 


9 


19 


n 


1581 


9 


8 


Tl i' 


1598 


'1 8 


29 


XVII ' 


1611 


1 < 


13 


rt 


1616 


i> 


28 i 


1 


1620 


! 4 


10 


Tł 1 


1626 


1 3 


2<» 1 


" 1 
J7 


1629 


' 3 


5 


n 


1635 


;l 3 


4 


" 1 

Ti i 


1640 


1 2 


2r, 1 


" 1 


1650 


3 


' 


1 


1676 


i 1 


15 ' 


XVIII , 


1766 


'! 1 


2 



Skojec znaczył 2 grosze czyli 724 grzywny. 

Grzywna znaczyła GO groszy czeskich lub 48 groszy 
polskich; n Krzyżaków znaczyła grzywna 20 solidów. 

Wiardunk (ferfon) oznaczał 74 grzywny. 

Kopa znaczyła 60 groszy. 

Grosz prazki (grossi) miał 12 halerzów, a od r. 1447 
18 denarów; od r. 1526 miał 3 szelągi. 

Złoty znaczył 30 groszy; od r. 1652 zastąpiły złote sre- 
brne, grosze, które zwano ozlaml a później tynfami, który wy- 
raz utrzymał się aż do r. 1766, poczem wszedł w używa- 
nie złoty polski. 

Talary nastały w Polsce w r. 1528 i odpowiadały nie- 
mieckim florenom; w r. 1650 liczono na talar 3 złote, w r. 
1676 — 6 zł., a w r. 1717 — 8 zł., co trwało aż do r. 1796 

Czerwone złote aż do r. 1766 znaczyły 17 zł. 10 gr. 

Zygmunt III znalazł Polskę dobrze zagospodarowaną, 
z handlem i przemysłem kwitnącym ; lecz nadając stosunkom 



30 

krajowym wewnętrznym i postronnym mylny kierunek, wy- 
wołał ów długi szereg klęsk, które uderzając w kraj pod Ja- 
nem Kazimierzem, spowodow^ały zupełny upadek wszelkiego 
przemysłu. W takiem położeniu rzeczy cofnął się handel do 
Gdańska, a wyroby rękodzielnicze obce zajęły miejsce kra- 
jowych, co trwało do końca panowania Augusta III. Z reje- 
strów celnych za Augusta II okazało się bowiem, że Polska 
od lat 50 wydawała rocznie przy dochodach 35 milionów złp. 
za produkta krajowe, 45 milionów złp. za towary zagrani- 
czne, mianowicie 15 milionów za wino i inne trunki, 12 mi- 
lionów za wjToby rękodzielnicze, a 18 milionów za korzenie 
i rzeczy zbytkowe; zatem o 10 milionów rocznie więcej jak 
dochód w^y nosił. IClęski, które towarzyszyły pierwszej wojnie 
szwedzkiej, przywiodły do upadku miasta i znajdujące się 
w nich fabryki; szerzący się zaś nieład w kraju od czasu 
panowania Zygmunta III był jednym i drugim przeszkodą 
w zawiązkach i rozwoju. Rękodzielnie te zakładane były po 
większej części przez Włochów i Niemców, mianowicie fa- 
bryki sukna prowadzone u nas były prawie wyłącznie ])rzez 
Niemców, z czego wnosić można, że wyrównywały ówczesnym 
zagranicznym, i że j)rzy dobroci i taniości materiałów wcale 
nie były poślednie. Ościenne religijne w^ojny za panowania 
Zygmunta III zaludniały przybyszami miasta nasze; a spo- 
kojność, łatwość wyżywienia się, większa swoboda jak za 
granicą i pewność zarobku przywabiały ich do nas. Przyj- 
mując zaś do kraju naszego Niemców, wynagrodzeni zosta- 
liśmy, iż nam wprowadzili rozmaite rzemiosła ku potrzebie 
i wygodzie życia, gdyż naród nasz oddawna tylko dwa stany 
posiadał, t. j. rycerski i rolniczy. ; stanu średniego u nas nie 
było. Jakoż przybysze Niemcy, jak powiada ks. Siarczyński, 
aż do XVII wieku wiedli u nas przeważnie handle, sprawo- 
wali rzemiosła, trudnili się w kopalniach górnictwem i stali 
się j)Ożytecznymi obywatelami kraju naszego. Nie przeczę, 
żeby się nasi rzemieślnicy tego i owego od Niemców nie 
nauczyli, jak znowu Niemcy tego i owego nauczyli się od 
swoich sąsiadów Francuzów i Włochów, ale mistrzami wszyst- 



31 



kich dzisiejszych europejskich narodów, a z atem i przodków 
naszych byli pośrednio hib bezi)ośreduio (Irecy i Rzymianie. 

Ze za Zygmunta III nie zbywało krajowi na zdolnych 
rękodzielnikach, dowodem tego pismo sekretarza, króla Zy- 
gmunta III. Joachima Possla, które tak opiewa: „Nie zbywa 
też krajowi na przednich rękodzielniach. Posążniki z miedzi 
lub mosiądzu posągi odlewają i z marmuru kować umieją. 
Są malarze, budownicze, zbtnicy i rozmaite sztuk wytwor- 
nych mistrze, tyle i tak doskonałych, jakich nigdy dotąd nie 
było. Królowi to winniśmy, że i sam biegły ich znawca 
wiele ich wspiera, mistrzów szanuje i dol)rze płaci, młodzież 
zachęca i utrzymuje i t. d." *). 

Za Zygmunta III staraniem Piotra Tylickiego, biskupa 
krako^vskiego, przybyli Włosi dla zaprowadzenia wyrobów 
żelaza i stalli na sposób bergamski. Do takich należał Jan 
Hieronim Caccia z Bergamu, który osiadł w kluczu Sam- 
sonowskim, wybudował nizkie piece bergamskie zamiast dy- 
marek i w kużnicacłi swych wyciągał żelazo, rozpłaszczał 
pod młotem blachę, wyrabiał stal, a z żelaza i stali broń 
palną i sieczną, a z blachy kutej zbroje i szyszaki. Oprócz 
Jana Caccia przybyli także w tym czasie do nas AVłosi: 
Wawrzyniec i Andrzej Caccia, Bernard Serwalli, Piotr Gia- 
notti i Jan Gibboni, którzy zakładali kuźnice, szczególniej 
pod Kielcami i w nich wyrób żelaza i broni prowadzili, a na 
swoje AV}Toby otrzymali przywilej królewski. Z ich to fabryk 
wychodziły szable, zwane Batorówkami i Zygmuntówkami. 

Rzemieślnicy pałaszowi, t. j. szabelnicy, szpadnicy i miecz- 
nicy byli w kraju naszym poszukiwani i liczni, bo na od- 
bycie im nie zbywało, dlatego też prawie każde miasteczko 
polskie miało ich przynajmniej kilku, póki postęp nauk i sztuki 
hutniczej nie wytrącił im z rąk wyłącznej wiadomości. Przy 
końcu XVII wieku zaczęły upadać tak fabryki broni jak 
i inne, z upadkiem zaś przemysłu upadło i znaczenie narodu. 

Od śmierci Zygmunta III aż do śmierci Augusta III, 



^) Siarczyiiski : Ohraz wieku jujnofratiia Zif(pnunła III, t. H, 
str. 12G. 



33 



t. j. od roku 1(532 aż do roku 17G4, sąto czasy najsmutniej- 
sze w dziejach przemysłu polskiego. Wojny kozackie, na- 
p«ady Tatj^rów, najazdy Szwedów, oto wrogowie zewnętrzni, 
którzy łupili, palili i niszczyli miasta i ich mieszkańców; 
>vreszcie samowola panów, ucisk podatkowy, brak należy- 
tego wymiaru sprawiedliwości, brak bezpieczeństwa, spodlona 
moneta i prześladowania religijne — oto poczet nieprzyja- 
ciół wewnętrznych, trapiących rzemieślnika polskiego. Nie 
pomagały tu prawa dawne, znoszono je lub lekceważono; 
zdzierstwa starostów przechodziły czasami wszelkie granice; 
nakładano na mieszczan różne daniny, robocizny, zmuszano 
do kupna ziemiopłodów za podwójne ceny, a nierzadko i za- 
bierano całe fabryki lub narzędzia rzemieślnicze. Opierają- 
cych się mieszczan pakowano do więzienia. W skutek tego 
miasta się wyludniały, kto mógł uciekał za granicę, a kto 
nie mógł, pędził żywot w biedzie. Ludne miasta jak : Lwów, 
Jarosław, Olkusz, Goszczyn i inne, zaległo pustkowie. Taki 
Oświęcim np. przed wojną szwedzką miał 500 domów i 200 
rzemieślników, a po wojnie w roku 1660 miał tylko 20 do- 
mów i 6 rzemieślników; Poznań miał około 1570 roku, 555 
rzemieślników, a po wojnach szwedzkich została zaledwie 
szósta część tej liczby, która później za Stanisława Augusta 
wzrosła znowu do 192 rzemieślników; Czersk liczył w roku 
1564 rzemieślników 153, między tymi 24 samych piwowa- 
rów, dziś ma postać lichej wioski i t. d. 

Takich przykładów wiele naliczyćby można. Kachunki 
miasta Warszawy na różne rozchody wojska szwedzkiego 
z roku 1656 ') wymieniają niektóre nazwiska ówczesnych 
rzemieślników warszawskich i tak: stolarz Wolf dostał za 
jedno łoże do dział 6 złot. ; kowal Czeczot dostał za okucie 
działa jednego 8 złot.; Frydrych ślusarz dostał za żelazo 
i za robotę sztakietów przed bramami 36 złot. i t. d. Z ra- 
chunków dawnych miasta Krakowa zamieszczonych w dziele 
Ambrożego Grabowskiego: Dawne zabytki miasta Krakowa, 

') Drukowane w IV tomie Weinerta: Słarozyf nośni War- 
szawy, 



33 

dowiaduj ciiiy się także ceny niektórych dawnych wyrobów 
np. Szymon kowal dostał w roku 1577 za kratę do ratusza 
grzywien 7 groszy 24; ślusarzowi Pawłowi dano w roku 1601 
od oprawowania dwóch kłótek do zamykania bram miejskich 
groszy 9; w roku 1025 płacono za 100 dachówek 1 złot. 
groszy 10, za 30 tarcic na rusztowanie grzywien 3 groszy 6, 
za cztery kopy powrozów 3 złot. gr. 22 7^? jedna sztuka bla- 
chy białej 2 7,^ gr. , 2 funty oleju do farbowania dachówek 
10 gr.; skrzynia wapna 20 gr. W roku 1081 zawarł Jan Za- 
cherla umowę z Piotrem Beberem majstrem ciesielskim o bu- 
dowę spalonej wieży w Krakowie za 2500 złot. W roku 1541 
kosztowała beczka smoły w Krakowie 8 gr., a 1000 cegieł 
2 floreny. Czacki w swem nieocenionem dziele : O litewskich 
i polskich praicach podaje tablice zaj)łaty dziennej za ro- 
botę ciesielską w Polsce w różnych latach i tak: w r. 1497 
płacono 8 gr., w r. 1520 gr. 12%, w r. 1501 gr. 18% 
w r. 1590 gr. 16%, w r. 1050 gr. 2()%, a w r. 1764 pła- 
cono 8 gr. dziennie. 

Należy także wspomnieć, że na początku XVII wieku 
oświata pomiędzy klasą rękodzielniczą w Polsce była dosyć 
rozpowszechnioną, skoro na jednej uchwale cechowej miasta 
Krakowa z roku 1003 podpisało się 20 majstrów kuśnierzy 
własną ręką. 

Od połowy XVII wieku z chwilowemi przerwami rze- 
czywiście żaden rodzaj przemysłu nietylko rozwinąć się nie 
mógł w Polsce, ale nadto te, które oddawna rozkrzewily 
się były, koniecznie niszczeć i upadać musiały. Wszystko bo- 
wiem sprzysięgło się na stłumienie talentów, wszystko ta- 
mowało usiłowania i zdolności mieszkańców. Któż zresztą 
mógł się sztukami i przemysłem zajmować? Szlachta, oprócz 
siebie i swoich przywilejów, obojętna na wszystko, nie my- 
ślała o niczem; niewzruszona zaś w swem uprzedzeniu do 
przemysłu i sztuk wyzwolonych, poczytywała sobie za ujmę 
honoru one uprawiać. Mieszczanin odarty z majątku, gnębiony 
na wszystkie strony, nie mógł użyć ani sił, ani rozumu do 
rozwinięcia swego przemysłu, bo każde jego przedsięwzięcie 
groziło mu co chwila niebezpieczeiistwem i ruiną. Włościanin 

3 



34 



już oddaAvna nic nie znaczył, tylko żyd był wszystliieni 
u szlaclicica, brał w arendę Itarcznię, młyny, myta, był rze- 
mieślnikiem , a szczególniej złotnikiem , a nawet doktorem 
i sekretarzem pana. W takim stanie rzeczy, który trwał lat 
dwieście, sztuki, rzemiosła i cały przemysł zupełnie zniknęły, 
lub znikczemniałe zeszły na partactwo. 

Za Władysława IV wprowadzono w wykonanie 
ustawę króla Aleksandra Jagiellończyka, uchwaloną przez 
konsty tucie w roku 1033: że szlachta osiadła w mieście, 
a handlem trudniąca się utracą szlachectwo. Tak było i w sta- 
rożytnej Grecii, gdzie rzemiosłem tylko biedniejsza klasa, 
niewolnicy i kobiety się trudnili, zaś wolnego i szlachetnego 
Greka było rzemiosło niegodnem, gdyż każdy obywatel winien 
był bronić kraju swego. 

Do połowy XVII wieku rzemiosła w Polsce stały na 
wyższym stopniu doskonałości jak w Niemczech, dopiero 
później w skutek wiadomych z liistorii przyczyn zachwiał się 
w Polsce przemysł i handel, a wszelki przemysł raz w swoim 
postępie wstrzymany, musi w końcu upaść, co też rzeczywi- 
ście wkrótce nastąpiło. Surowe płody nasze jak wełna, len, 
skóry i t. d. szły za granicę, tam wyrobione, wracały do 
nas jako towar zagraniczny, za który drogo trzeba było 
opłacać. 

Za panow^ania Jana Kazimierza ubyło Polsce przez 
wojny około 3 miliony ludności, a przemysł, rękodzieła i han- 
del wraz z naukami upadły. Kachunki podskarbstwa litew- 
skiego z czasów Jana Kazimierza przechowały nam niektóre 
nazwiska ówczesnych rękodzielników i tak : S z y m a n o w i c z 
kowal, Hanus kowal zamku grodzieńskiego. By eh no ko- 
wal tegoż zamku, Balcer murarz zamku wileńskiego brał 
50 zlot. miesięcznie jurgieltu, Gabryel Lorenz stolarz tegoż 
zamku brał rocznie 227 złot. , Fik cieśla tegoż zamku brał 
rocznie 300 złot, Beier ślusarz tegoż zamku bral rocznie 
100 złot. 

Za Sasów znów najazd Szwedów, przekupstwa wła- 
dzy, zdzierstwa i frymarki żydów i bezład ogólny dopełnił 
miary złego. Dopiero przy końcu panowania Augusta III, gdy 



35 

kraj zażył trochę spokoju, budzić się poczyna uzuanie po- 
trzeby pracy przemysłowej. 

Stanisław August niedobrą brał spuściznę po Sa- 
sach. Prymas polski w r. 1764 powiada: „Wolność mieszczan 
swywolą przytłumiona, skarb dymem obcych kruszców zczer- 
niony, miasta bez obywateli, mieszczanie bez handlu, handel 
bez korzyści, w miastach miast szukać potrzeba, co ulica to 
pole, co rynek to pustki. Oto w takim stanie Rzeczpospolita 
się znajduje, w jakim nigdy nie była". Józef Łukaszewicz 
zaś w swoim opisie historycznym kościołów powiada znowu : 
„Od czasu wojen szwedzkich za Jana Kazimierza i Augusta II 
eała Polska złożoną była z lepianek i chróstn. Znalazłeś 
wprawdzie tu i ówdzie zamczysko z czasów Jagiellonów lub 
Wazów ochronione od ręki najezdców, albo opierające się 
niedbalstwu właścicieli ; ale miasta, miasteczka i wsie leżały 
w gruzach. Szlachcic, częstokroć pan kilku wiosek, mieszkał 
w lepiance, w której komin nie był nawet murowany, ale 
z drzewa lub łyczek gliną wylepiony; budynki folwarczne 
były lepiankami lub też nawet z chróstu, pokrj^te zbutwiałą 
słomą, ze wszystkich stron drągami podpierane. Miasta zaś 
i miasteczka o drewnianych domach pod szkudłami lub strze- 
chą bez bruku ze stosami \)o rynkach i ulicach śmieci i mierz- 
wy, z szubienicami, z magistratami paląeemi czarownice — bez 
przemysłu i oświaty; oto był stan kraju, w jakim go Sta- 
nisław August w r. 17(54 zastał". Nie można jednak powie- 
dzieć, iżby wszystkie rzemiosła wszędzie upadły. Owszem 
są one jeszcze, tułają się, ale to tylko cień tego, co było 
w XVI stuleciu. Były zawsze potrzeby w narodzie, więc mu- 
siano tym potrzebom zadość uczynić; ale nie było już bogactwa, 
nie było kunsztowności w rzemiośle. Najlepszy nato dowód, że 
Polska w r. 1757 sprowadzała z zagranicy sukno, wyroby weł- 
niane i płótno, gdy dawniej od niej szły te wyroby za granicę. 

Dopiero za panowania Stanisława Augusta zaradzać za- 
<5zęto dotkliwie uczuwanej potrzeł)ie przemysłu. To też pa- 
miętne będą prace komisii skarbowej, która dochód krajowy 
podniosła i silnie pracowała nad rozłmdzeniem przemysłu 
i ożywieniem handlu, do czego głównie się przyczynił pod- 

3* 



3G 



skarbi i minister, mąż prawdziwie postępowy Antoni Tyzen- 
hauz, zakładaniem wielu fabryk użytecznych, mianowicie 
w Grodnie, gdzie utworzył pierwsze w kraju siedlisko prze- 
mysłu, sztuk i nauk. Niektóre z tych fabryk opisane są w po- 
dróży Bernullego po Polsce w r. 1778, w dziele Sirysy: Poh- 
lens Eiula i w innych dziełach. Tyzenhauz założył bowiem 
w Grodnie i w Łosośnie 7^ mili od Grodna 15 fabryk, w któ- 
ry(*h pracowało 150() robotników pod kierownictwem i dozo- 
rem 70 cudzoziemców umyślnie w tym celu sprowadzonych. 
W r. 1777 sam Stanisław August zwidzał te fabryki i wy- 
raził swoje zadowolenie. 

Zbyt wszakże trudno ł)yło zagoić rany zadane orga- 
nizmowi narodowemu, zaczem i środki zaradcze nie zawsze 
skutkowały, a usiłowania niestety spóźnione, ani stateczne 
liyły, ani w rezultaty obfite. Znajdują się dowody w aktach 
każdego niemal miastii znaczniejszego, że w niem istniały 
to garbarnie, to huty szkła, to papiernie, to mydlarnie i wo- 
skownie, blechy płócienne, browary i dobrze urządzone cechy 
rzemieślnicze. Kraków w szczególności prowadził rozgałęziony 
handel suknem, którego tradycie przechowały się nietylko 
w aktach miejskich, ale zresztą i w gmachu zwanym Su- 
kknnlcami. W wielu zaś aktach ziemskich znajduje się 
wzmianka o fryszerkach i kuźnicach, które były zwykle 
w posiadaniu szlachty i liczono je w działach miana rodzi- 
cielskiego pomiędzy źródła stałego dochodu. W całym kraju 
podgórskim robiono płótno żaglowe, które w handlu gdań- 
skim zajmowah) ważną rubrykę. Kwitnęły w ziemi wschow- 
skiej fabryki sukienne; wsławione były: tkaniny wełniane 
w Sulmierzyckiem, w Kaliskiem ; drelichy jędrycliowskie, które 
wywożono do Węgier, Czech, Rosii, a nawet do Włoch ; płótna 
gorlickie w Sandomierskiem, sieci jarosławskie, safiany mo- 
hylewskiej fabryki ormiańskiej, gjirnki denkowskie w Lubel- 
skiem i z Dży, których dla trwałości poszukiwano nawet 
w Szwecii. 

Głównym jednak artykułem wywozu za czasów Sta- 
nisława Augusta było zboże. Handlem zbożowym trudniła się 
wyłącznie szlachta, bo tylko ona jedna od cła liyła wolną. 



37 



Statki naładowane zbożem szW Wisła do Gdańska, a ztain- 
tąd do Anglii i Holandii ^ Sieniriem do Królewca, a Dżwiną 
do Rygi. Prócz zboża prowadziła szlachta drzewo tratwiane 
i do budowli okrętów; reszta wywozu była tak mało zna- 
cząca, że ją pozostawiono żydom. 

Wywożono bydło i surowe skóry z całego niemal kraju, 
nasienie lniane, miód i wosk z Litwy i Żmudzi, wełnę z Wiel- 
kopolski, proso z Wołynia i okolic Tarnopola, len z woje- 
wództwa krakowskiego, mianowicie z Gorlic, Grybowa i Za- 
tora , tatarkę zpod Eadcmiia i Sieradza , anyż zpod Buska 
i Wiślicy, kminek, wódkę i nieco futer. 

Przywożono zaś ciężkie towary z Francii, Anglii, Ho- 
landii i z Hamburga, obydwócłi Indyj i z całej północy, szły 
do Polski przez Gdańsk, a szlachta rozkupywała je na miej- 
scach składu. Szwajcarsko -francuzkie i niemieckie towary 
szły częścią przez Frankfurt nad Odrą do Poznania, częścią 
przez Lipsk. Lekkie francuzkie towary, lepsze wina zachodnie 
i sukno morawskie, które szłaclita dla służby swej kiipowala, 
szły przez Opawę do Krakowa. Broń sprowadzona z Pocz- 
damu i Sułi, żelazne towary ze Szmalkalden i Sollingen, 
a miedź ze Szwecii i to w takiej ilości, że nie było wsi 
w Polsce, w którejby się nie znalazł kociołek miedziany na 
piwo lub na wódkę. Futra rosyjskie szły na Smoleńsk i na 
Kijów, towary tureckie i wina greckie sprowadzano na Ka- 
mieniec, a z Węgier wieziono wino do Polski. 

Dla eksportu ł)yły głównemi składami : Toruń, Dynaburg 
i Kowno, zaś dla importu Gdańsk. Wogóle cały import za- 
chodni mieli w reku oł)cokrai()wcv, a wschodni żvdzi. Win- 
nym handlem po większych miastach trudnili się Grecy, któ- 
rych do dyssydentów liczono. Rzecz na pozór niepodobna do 
wiary, że nawet taki artykuł jak sól, do importu ( j)rzywozu) 
polskiego należał. Sprzedawano morską sól francuzką, szkocką 
i hiszpańską w Prusach Królewskich, w Litwie, po miastach 
wielkopolskich, podlaskich i mazowieckich. Rosyjska sól 
z Rygi szła do wschodniej Litwy — sól mołdawska i ruska na 
Wołvń i Ukrainę, sól tatarska z okolic (Jczakowa i kamienna 



38 



motadorska na Podole i do południowej Ukrainy '), a wielkie 
żupy polskie musiały się ograniczyć na czwartą część kraju^ 
pomimo, że sól krakowska była uważaną za najlepszą i ko- 
sztowała połowę tyle co inne. Obcą sól wT)rowadzano zaś^ 
dlatego do Polski, że polskiej dostać nie było można. Sławne 
żupy krakowskie i ruskie, o których mówiono, że mają soli 
dla całego świata podostatkiem, dawały rocznie tylko 4000 
bałwanów (czyli 100.000 cetnarów) soli, a później po roku 
1772 tylko połowę tego. Z tych 400 bałwanów dostawiano 
z samych żup wielickich, 1366 bałwanów szlachcie, która 
miała przywilej kupowania soli taniej, niż inni mieszkańcy 
kraju i ustanowiła sobie na nię stałą cenę: beczka (czyli 
5 cetnarów) po 4 złp., kiedy samo wydobycie kosztowało 
13 złp. Według tej oznaczonej taksy sprzedawano szlachcie 
sól na jej własną potrzebę, w miarę liczby włości, którą po- 
bliżsi z Wieliczki, z Bochni i z żup ruskich sami sobie od- 
bierali, dalszym zaś do składów i komor solnych na koszt 
królewski odwożono, zkąd ją w przeciągu trzech miesięcy 
wziąć mieli. Tym sposobem zaledwie 2000 bałwanów było 
na sprzedaż, jak gdyby nato tylko, aby pokryć koszta wy- 
dobycia i dostawy soli dla szlachty. Tak więc bezprzykładne 
niedołęztwo administracii było powodem, że żupy solne, które 
należąc do stołu królewskiego, mogły mu przynosić dochody, 
jakich każdy ościenny monarcha mógł pozazdrościć — prawie 
żadnych zysków nie przynosiły, a Polska z obcych krajów 
sól sprowadzać musiała. 

Ze za Stanisława Augusta starano się podnieść prze- 
mysł, mamy tego także dowód w kilku towarzystwach czyli 
spółkach, jakie się wówczas zawiązały. I tak w r. 1760 zawią- 
zała się w Warszawie tak zwana: „Kompania Manufaktur", 
mająca na celu upowszechnienie w Polsce wyrobów krajo- 
wych wełnianych; towarzystwo ł)yh) akcyjne z kapitałem 
43.200 czerwonych złot., a w skład jego weszły różne stany, 



*) Raport hr. Pergena do Kaunitza o baiullowych stosunkaclr 
z Polską z dnia 30 kwietnia 1773 roku. Rękopis Nr 525 
w bibliotece Ossolińskich we Lwowie. 



39 



co już dobrze wróżyło o duchu społeczeństwa. Więc byli tam 
tacy magnaci jak: Tyzenhauz, Lubomirski, biskup Młodzie- 
jowski, Andrzej Zamojski, kanclerz w. k. ks. Michał Ponia- 
towski, A. Poniiiski, Józef Potocki, a wreszcie Czapski, Łoś, 
Kasper Rogaliński, Kazimierz Karaś, Tomasz Dłuski, Mni- 
szech i inni; między nimi był i Gallus Lange, senior kon- 
fratemii kupieckiej miasta Warszawy, Jan Dekert prezydent 
miasta i inni. Inspektorem wszystkich tych fabryk był Hae- 
ring, buchalterem Becu, a majstrowie i czeladź byli sami 
Niemcy, a niektórzy z Leszna i Torunia ; dyrektorem fabryki 
sukiennej był Thlamm z Leszna, ale ponieważ interes szedł 
źle, więc cała kompania w r. 1770 rozwiązała się, a w r. 1771 
nastąpiło jej zlikwidowanie. Przyczyną upadku był brak umie- 
jętnego kierownictwa i brak uzdolnionych i sumiennych rze- 
mieślników. Druga spółka, ale nie akcyjna, była w r. 1775 
i zawiązała się dla wyrabiania oliwy z krajowego produktu 
i miała przywilej na lat 15. 

Aż do panowania Stanisława Augusta mało mamy śla- 
dów, iżby się albo rząd albo możni panowie krzątali około 
przemysłu, zakładali użyteczne fabryki w kraju lub otaczali 
je opieką, gdyż dawniej szlachcic bez utraty swych zaszczy- 
tów nie mógł się oddawać ani rzemiosłom ani kupiectwu. 
Król Aleksander wydał bowiem w r. 1505 statut, na mocy 
którego szlachcic, który osiadł w mieście i przyjął powołanie 
mieszczańskie, tj. oddawał się przemysłowi lub handlowi, tracił 
jakeśmy już wyżej wspomnieli, swoje szlacliectwo. Jan Ko- 
chanowski w swoim Satyrze zarzuca narodowi rzucanie się 
do przemysłu, tak niewłaściwe dla gieniuszu narodowego. 
Pomimo to szlachta posiadała niekiehy fabryki w Polsce. Do 
tych magnatów, którzy fabryki swe jeszcze za Augusta III 
zaczęli w kraju zakładać, należą: Stanisław Załuski, bi- 
skup krakowski, zakładając w dobrach biskupstwa w r. 1748 
fabryki żelaza, wielki piec w Parsowie i t d. Jan Mała- 
chowski kanclerz w. k. wystawił wielkie piece w dobrach 
swoich: Stąporkowie, w Ruskim Brodzie i w Janowie; ks. 
Anna Radziwiłłowa założyła fabrykę wyrobów szklan- 
nych w Nalihokach, wyrobów kamiennych w Janowiczach, 



40 



hut(j szklauną i fabrykę luster w Urzeczu, wyrobów glinia- 
nych w Smolkowie i szpalerów w Koreliczacli ; ks. Michał 
K a dziwili założył fabrykę dywanów w Nieświeżu i pasów 
litych w Słucku. Dopiero Stanisław August, jak w tylu in- 
nych kierunkach, tak i w tym chciał l)yć iniciatorem dla 
swego kraju. To też za jego panowania powstała istna mania 
zakładania fabryk, a król i \\ielcy panowie hołdując modzie 
zagranicznej, rzucili się do podniesienia przemysłu. Zresztą 
szlachta zrozumiała przecie, że cudzoziemcy swoich wyrobów 
przywozić i podług najtańszych cen polskich sprzedawać nie 
myślą; że sprowadzenie z zagranicy drogo kosztuje przy ta- 
ryfach pruskich i austriackich, że trzeba więc fabrykować 
w domu, co tylko można. Zrozumiawszy więc tę maksymę, 
chociaż późno i nie dość jasno, zabrała się do nowego dzieła. 

Wskutek tego powstały królewskie fabryki fajansów 
w Warszawie, fabryki ])orcelauy Czartoryskich, zwierciadeł 
Kadziwiłłów, kobierców Ogińskich, szkieł kolorowych Bieliń- 
skich, pasów litych Radziwiłłów, atłasów i jedwabnych ma- 
teryj Sapiehów, aksamitów i adamaszków Platerów, chustek 
z indyjskiej bawełny Potockicłi, powozów Tyzenłiauza i t. p. 
Głownem siedliskiem tych fabryk były miasta : Grodno, Kra- 
sław i Różana na Litwie. Fabryki te jednakowoż po n.aj- 
większej części krótko trwały; bo nie miały racii ł)ytu, skoro 
prawie cały kraj towary na i)otrzeł)y swoje sprowadzał z za- 
granicy. 

T y z e n h a u z , aby wytworzyć klasę rękodzielniczą 
z krajowców, wybrał z włościan trzystu chętnych i zmyśl- 
nych chłopców i sto dziewcząt pojętnych w Grodnie i tych 
rozebrali między siebie rzemieślnicy na naukę. Z czasem też 

uczniowie ci i uczennice zadziwili samvch mistrzów swemi 

* 

postępami. Tyzenhauz obrał dlatc^go właśnie (rrodno za punkt 
centralny przemysłu krajowego, bo Rosia sprowadzała ])ravvie 
wszystkie wyroby z zagranicy, a Grodno leżało w połowie 
tej drogi, liczył więc na to, że Rosia będzie głównym od- 
biorcą wyrobów naszych, co też rzeczywiście ale tvlko w części 
osiągnięto. Płaca rzemieślników fabrycznych we fabrykach 
Tyzenhauza i roł)otnikó\v sprowadzauycłi z zagranicy wyno- 



41 



siła około 50 czerw, złot., t. j. 0(X) złot. p. rocznic, a więc 
blizlco 3 złot. p. dziennie. (Bernulli: Podróże), 

Oprócz Grodna pozakładał Tyzenlianz także fabryki 
w dobracli swoicli Postawach, Horodnicy, Szawlacb, Brześciu 
litewskim, Sokółce i Losośnie. W r. 1780, gdy odbierano je 
Tyzenliauzowi, liczba tych fabryk doszła do liczby 23. Nie 
można zaprzeczyć, że plan Tyzenhauza był olbrzymi; bije 
z niego myśl świetna i patriotyczna, chciał on stworzyć od- 
raza cały przemysł, j«akiego Polska nie posiadała dotąd, w}"- 
zwolić się zpod jarzma zagranicy. Ta myśl jednała i jedna 
mu dotąd uwielbienie współziomków. 

Po Tyzenłiauzie należy się Jackowi Jezierskiemu 
ksisztelanowi łukowskiemu, pierwsze miejsce ])oniiedzy wszyst- 
kimi działaczami epoki Stanisława Augusta na polu prze- 
mysłu. ITpadek Tyzenłiauza, który w chwili naj bujniejszego 
rozwijania sie dzieł swojego gieuiuszu i obywatelskiego po- 
święcenia pozbawiony urzędu, skrzywdzony na własnym ma- 
jątku, j)adł ofiarą uknowanych na zgubę jego podstei)ów 
i zabiegów, spowodował także w znacznej części upadek 
przemysłu w kraju. Ta sama szlaclita, której ojcowie i)oma- 
gali burzyć Tyzenhauzowskie gorzelnie, fabryki i zakłady, 
pali dziś wódkę i piwo, handluje wołmi, tka sukno, gniecie 
olej i wydobywa naftę i nietylko się nie wstydzi zatrudnień 
podobnych, ale się owszem niemi chluł)i. 

Wkrótce runęły najpiękniejsze zakłady fabryczne, roz- 
rzucono warsztaty, zburzono rękodzielnie, zniszczono kosztowne 
zakła<ly, a tysiące rol)otników i fabrykantów sprowadzonych 
z Niemiec, Holandii , Włoch i l^>ancii ze złorzeczeniem kraj 
nasz opuściły. l)vniarki zaczełv do resztv znikać, niektóre 
przebudowano na wielkie jńece, stalownie ustały w działa- 
niu swem, zaj)rzestano wyrobu j)ałaszów, a wzięto się do wy- 
robu lemieszy i innvch narzędzi rolniczych. Przvczynv tego 
upadku łatwo zrozumieć, jeśli zważymy, iż za panowania 
trzech ostatnich królów, bezrząfl, rozrzutność i swawola roz- 
j)asaly się w kraju, a rozum i szczęście z granic Rzeczypo- 
spolitej uciekły. W takich czasach przemysł, który aż do cza- 
sów Stanisława Augusta od lat dvyócl)sct, bo od czasów Jana 



42 



Kazimierza, w skutek bezustannych najazdów Szwedów tak 
był podupadł w kraju, a który za czasów Stanisława Augusta 
będąc pi-zeważnie w ręku możnych panów, tak się znowu 
wysoko podniósł, znowu zaczął się chylić do upadku, aż 
wreszcie upadł. Przyczyny więc tego upadku zdaje nam się 
wtem należy szukać, żeśmy pomimo tylu w kraju wyrabia- 
nych artykułów prawie zawsze woleli sprowadzać wyroby 
z zagranicy, bo w kraju wyrabiano przeważnie artykuły zbyt- 
kowne, t. j. te, które tyczyły się tylko możnych panów, a i te 
wołano z zagranicy sprowadzać, bo były tańsze i lepsze, gdy 
tymczasem nie myślano o wyrabianiu artykułów niezbędnych 
do zaspokojenia potrzeb codziennych społeczeństwa polskiego ; 
toteż powiada Podolecki : ') „Patrzmy tylko na damę albo 
kawalera polskiego, a przyznać musimy, iż wszystko to, co- 
kolwiek na sobie mają, od nóg aż do głowy cudzoziemski 
jest towar". Wreszcie w jednem miejscu szlachcic założyciel 
fabryki nieobznajomiony fachowo, natrafił na brak materiału 
lub odbytu, lub niedostępność komunikacii; w drugi em miej- 
scu nie zabezpieczono rzemieślnika od ucisku, więc rządcy 
miejscowi zaczęli się pastwić nad nowo osiedlonymi rzemieśl- 
nikami, a ci porozbiegali się w skutek tego ; gdzieindziej znowu 
sprowadzono sukienników, postrzygacza, farbiarza — a nie przy- 
gotowano wełny, kołowrotków, warsztatów; zanim wszystko 
to zrobiono, upłynął dłuższy czas, w ciągu tego czasu rze- 
mieślnicy rozpróżniaczyli się, rozpili i pouciekali. Niektórzy 
obcy rzemieślnicy nie potrafili się także zastosować do ry- 
goru niektórych dyspozytorów. 

Najważniejszą wszakże przyczyną upadku tylu fabryk 
w kraju zdaje nam się jest ta, że do założenia i prowadzenifi 
jakiejkolwiek fabryki potrzebną jest niezbędnie znajomość 
warunków technicznych i ekonomicznych, których naszym 
panom był brak. Dziś każdy człowiek obeznany z elemen- 
tarnemi zasadami ekonomii politycznej wie, że miejsca dla 
fabryk obierają się tam, gdzie jest łatwość zaopatrzenia się 
w surowiec i gdzie jest łatwość wywożenia wyrobów na tar- 

') W Dzienniku handlowym z roku 17?^C str. 31. 




4:5 



gowisko. Nawet sam Tyzenhauz zbłądził przeciw tej najgló- 
wniejszej zasadzie, skupiając wszelkie możliwe fabryki w Ho- 
rodnicy i Grodnie. Tyzenhauz nie studiował wszystkich tych 
fabryk, jakie zakładał, tylko zabierając się do dzieła, wysłał 
Joachima Becu jeneralnego inspektora wszystkich mających 
się wznieść zakładów fabrycznych za granicę po fabrykan- 
tów i rzemieślników, sprowadził z zagranicy narzędzia, mo- 
dele i materiał surowy i zdawało mu się, że to .wystarcza, 
ażeby dzieło do skutku przyprowadzić. Ponieważ jednak kwa- 
lifikacii na kierownika fabryk swoich nie miał, a z puszcz 
litewskich kwitnącej Holandii odrazu utworzyć się nie dało, 
fabryki więc jego upaść musiały. 

Według zdania ówczesnych polskich fabrykantów i kup- 
ców następujące były powody, dla których handel i przemysł 
w kraju rozwinąć się nie mógł; wysokie cła polskie, niedo- 
stateczna obrona prawa, poniżenie ludzi, którzy się handlem 
i przemysłem trudnili, zachęty żadnej, grabieże wojenne i złe 
pieniądze. 

Szlachta zaczęła się trudnić wywozem zboża, a to dla- 
tego, że tylko sama jedna wolna była od cła, tak samo działo 
się i z przewozem zagranicznych towarów ; szlachta kupowała 
w portach towary zagraniczne, przyw^ozila je bez opłaty cła 
do domu i zaopatrywała niemi domowe swe potrzeby. Ztąd 
kupcy nie mogli z nią konkurencii utrzymać, bo za takie 
same towary musieli opłacać wysokie cła, transport, wy- 
datki prowadzenia interesu, utrzymanie domu, podatki i spo- 
dziewany zarobek, zniewoleni więc byli o wiele drożej je 
sprzedawać. Nareszcie cło od wywozu było wyższe jak od 
przywozu, gdyż przywozowe było 8 %, a dla żydów i dyssy- 
dentów 10 "o, podczas gdy wywozowe wynosiło 10%, a dla 
żydów i dyssydentów 12 "/u- Wolność cła dla szlachty, którą 
ona jako przyrodzone prawo swoje uważała, była więc nie- 
przepartą zaporą dla rozwoju handlu i przemysłu w kraju. 

Ze złemi pieniędzmi tak się rzecz miała: 

Za Jana Kazinderza jeszcze, kiedy stany Rzeczypospo- 
litej wydzierżawiły mennice państwa Boratyniemu i Tym- 
pfowń, chcąc wyciągnąć największy zysk z bicia monety, przed- 



44 



«iclMorfv ci bili złotówki złvane tvnił'aini. które iniałv tvlkrt 
l'J ;?ro?łzv wartości, a 1(K) złot. p. miedzią warte ł>vłv rze- 
r-zy wiście tylko 15 złot. p. Prócz tego fałszowano monetę na 
wielką skalę: kiedy bowiem w r. ITł!*) po stu latach otwarto 
ineiinic<;, obrachowano, że przez ten wiek Rzecz|)osi>oIitsi nie 
mniej tylko 4<>» milionów złot. p. straty na podłej m<meeie 
{Kmiosła. 

Zresztą kto cłice zajmować się przemysłem, mnsi gro 
dołir/e znać, a nasi panowie nie zawsze znali się nateiu^ 
ztąd liardzo często wystiirczało na założenie, a później za- 
lirakło na nmiejętne prowadzenie fabryk. Pr/ytem nasi pa- 
nowie lubili się łmwić w zakładanie fabrvk zbvtkownveli 
wyrolłów, więc też wyrabiano porcelanę, fajanse, aksamity, 
atłasy, wstążki, jedwałńe, muśliny, karetv, złoto malarskie, 
blaszki srebrne i złote, oł)icia adamaszkowe, jiasy lite i t. p. 
przedmioty zbytku lub ograniczonego użytkowania — a za- 
fKinmieli o przeroł>ie miejscowycli płodów surowych na sukna, 
płótna, skóry i t. p. rzeczy ogólnego użytku. Sam St^iszyc 
w swoicli: uwagacli nad życit^m Zamojskiego błaga króla, 
aż<*ł>y zanieclial odnowienia rękodzielni jedwabnych, zah>żo- 
ny<'h przez Tyzenbauza, „l>o w tych ustanowieniu l)yl uczy- 
niony błąrl". Większość zat<»m tych fabryk pańskich upaść 
musiała, l>o zalirakło na icli wyroliy nabywców. Lepiej zatem 
był<jł)y podnirść stan rękodzielniczy miejski, co wprawdzie 
zrobiono, ale trochę zajióżno, łio dopiero w r. 1701. Zapóźno 
ł»vło budować, kiedy trzel)a bvło l>r(»nić. 

Ni(»podobi<*i'istw<»m także było, iżby się przemysł i łian- 
del rozwinął w kraju, w którym masy ludu żadnych nie 
miały potrzeb, sUm średni łjył biedny i nieliczny, a jedyna 
<*zęść ludności, która miabi znaczenie i majątek, sprowadzahi 
sobi(* wszystkie* towary, służące do wygody i jjrzcpychu z za- 
graniem, w przekonaniu, które i do dziśdnia niestety u nas 
się utrzymuje, że co ołice, to lepsze. Winniśmy tu nadmienić, 
że nasi robotnicy są pojętni i cliętni, a nic zawsze ustępują 
cudzoziemcom, na dowód czego Bernulli wspomina w swo- 
jej podróży po Polsce w wieku zeszłym, że podług infornincii 
zaczerpniętej od cudzoziemców kierowników fał)rykami Ty- 



45 



zenhau/a w Orodnie, chwalili oni bardzo pojętność i zręczność 
naszych robotników, z jaką oni wszystko doskonale naśla- 
dować potrafią. 

Stanisław August nie zaniedbywał swoich zakładów 
przemysłowych aż do końca panowania swego, nawet w naj- 
cięższycli chwilach — i)odcza8 drugiego rozbioru. 

Najtrudniej było odnaleźć śladów przemysłu rękodziel- 
niczego na Rusi; lud ruski bowiem różnił się znacznie od 
polskiego w odzieży, do której nie używając ani farbowa- 
nego sukna, ani skór, poprzestawał na wyrobach industrii 
domowej, która go zaopatrywała we wszystkie potrzeby. Ruś 
nie dostarczała nic zgoła handlowi, pomimo że włościanki 
tamtejsze były i są dotąd tak łńegle w tkactwie płóciennem 
i wełnianem i w^e farbiarstwie, w skutek czego praca ich przy- 
czynić się mogła niemało do przysporzenia przedmiotów prze- 
mysłowi rękodzielniczemu. 

Rozchód żelaza był nawet bardzo ograniczony na Rusi 
z pr/yczyny, że .prócz narzędzi rolniczych nic tam prawie 
nie ma, do czegoł)y żelaza używano. Przemysł rękodzielniczj" 
na Rusi ograniczał się na wyprawianiu skór czarnych do 
obuwia i baranich na kożuchy, na garbarniach safianu zało- 
żonych na Pokuciu przez Ormian i Greków, na garncarstwie, 
na haftowaniu ubiorów do własnego użytku w dnie świą- 
teczne i na tkactwie płótna grubego, wyrabianego głównie 
przez wieśniaków podgórskich. Dodać tu winniśmy, że już 
w zeszłym wieku nasze płótna wyrabiane z cienkich nici 
sprzedawano do Niemiec, zkąd wracały wybielone i odsprze- 
dawane ł)yły u nas po wysokich cęnacli, jako towar zagra- 
niczny. 

Na Litwie rolnik sam sobie wyrabiał sprzęty rolnicze 
i wozy, a głównerai narzędziami do sporządzenia tych sprzę- 
tów są siekiera i duży nóż. Płótno i grube sukno (zwane 
samodziałem), w które się rolnik odziewa, są domowej ro- 
boty i prawie w każdej chacie chłopskiej można znaleźć je- 
den lub dwa warsztaty tkackie, zwane krosnami, za pomocą 
których niewiasty dostarczają dla całej rodziny płótna i sa- 
modziału. Pienvsze grube, lecz trwałe robi się ze lnu w domu 



46 

przędzonego, drugie z wełny czarnych owiec mieszanej z białą^ 
także w domu })rzcdzonej. Kolor samodziału jest powszechinłe 
ciemny w guberni grodzieńskiej ; wyjąwszy pogranicze powiatu 
lidzkiego z powiatem wileńskim i trockim, gdzie jak w całej 
guberni wileńskiej samodział jest biały i szarawy. Obuwiem 
codziennem chłopów są łapcie z kory lipowej, a w niedo- 
statku tej z łozowej uplecione, lub chodaki ze skóry surowej. 
Butów mężczyźni, a trzewików niewiasty używają tylko w dnie 
świąteczne do kościoła ; te jak i garnki, które nie każdy wy- 
rabia, kupują najczęściej na targach najbliższego miasteczka. 
Mąkę mielą po domach na żarnach, które się prawie w ka- 
żdej chałupie znajdują. Zaś najcelniejszym przedmiotem prze- 
mysłu właścicieli ziemskich były gorzelnie i browary i tak 
np. w r. 1815 było w samej gubernii grodzieńskiej 1256 bro- 
warów i gorzeh'i, na których oparta jest część dochodów 
stałych właścicieli. Widzimy więc z tego, że Litwa w sto- 
sunku do Korony, pod względem przemysłu wielce była za- 
cofaną. Nawet o fabrykach pańskich i szlacheckich nader 
raadkie natrafiamy wzmianki. Te cośmy znaleźli, poniżej 
podajemy. 

Z początku XIX wieku znowu przemysł w skutek usi- 
łowań rządu zaczął się w kraju, mianowicie w Galicii nieco 
podnosić. Według Chodyuieckiego bowiem wynosił ogół pro- 
fesionistów we Lwowie w r. 1816 tak cechowych jak nie- 
ccchowych 2169, a w r. 1827 doszedł do ;3027. W Warsza- 
wie zaś t)yło według Gołębiowskiego w r. 1825 wogóle 5815 
fabr}'k i rękodzielni. W roku zaś 1831 po rewolucii, znaczna 
liczłia ludności fabrycznej złożonej po największej części z cu- 
dzoziemców, obawiając się ponownych rozruchów w kraju, 
opuściła ten kraj, w skutek czego wiele zakładów fabrycznych 
upadło. Dopiero później rządy nie szczędziły wydatków, usi- 
łując przyjść w pomoc przemysłowi krajowemu tak, źe obecnie 
(t. j. w r. 1883) liczy Królestwo polskie S2(M) fabryk, przy 
których zatrudnionych jest 120.0(X) robotników. 

Kraj nasz jedynie przez podźwignienie miast i \vh prze- 
mysłu potrafi nanowo zakwitnąć ; zaprowadzenie fabryk i roz- 
krzewienie światła przywróci mu dawne bogactwa i sławę. 



47 

Niewyczerpane źródła naszej ziemi, leżące dotąd po większej 
części w zaniedbaniu, mają to wszystko, co jest potrzebnem 
do dobrego bytu; nieco pracy, dobrej woli i kosztów na ich 
odgrzebanie nagrodzi się wkrótce stokrotnym zyskiem. Pilne 
przerabianie surowych plódów^ i ułatwiony handel zapewni 
odbyt i przyczyni się do pomyślności kraju. 



Następujący spis ułożony dla łatwiejszego orientowania 
się abecadłowym porządkiem, przekona nas, że prawie 
wszystko u nas dawniej w krajn wyrabiano i wskaże nam, 
kiedy, gdzie i jakie były od najdawniejszych czasów aż do 
pierwszej polowy XIX wieku fabryki w Polsce. Początek 
XIX wieku wciągnęliśmy zaś dlatego do owego spisu, ponie- 
waż w naszych poszukiwaniach znaleźliśmy wcielę materiału, 
odnoszącego się do przemysłu z tejże epoki Dawnej Polski, 
co zdaje nam się nie będzie bez interesu dla chcących się 
bliżej zapoznać z tym przedmiotem. Jeśliśmy w naszych po- 
szukiwaniach odnaleźli gdzie nazwisko jakiego polskiego rę- 
kodzielnika, tf) wymieniliśmy je w odpowicdniem miejscu ze 
szczególnem zadowoleniem, by je t\Tn sposobem pamięci po- 
tomnych przekazać, a zarazem dowieść obcym pisarzom, że 
nie zawsze posługiwaliśmy się tylko obcjTui robotnikami, ale 
że mieliśmy w kraju wielu własnych i to zdolnych rękodziel- 
ników, a może też i niejeden z dzisiejszych dygnitarzy lub 
przemysłowców odszuka tu nazwisko jakiego przodka swego. 
Obcych artystów wymieniamy tylko najsławniejszych dla zao- 
krąglenia całości, by czytelnik, jeśli jaki przedmiot wykonany 
przez obcego artystę otrzyma, żeby wiedział, jakiej wartości 
jest jego przedmiot i w porównaniu jaką wartość mają i na- 
sze przedmioty. 

Nie może jednak być zadaniem naszem wykazywać, 
w jaki sposób się jaki przedmiot wjTabiał i jak się udosko- 
nalił, bo to należy do dzieł technologicznych i encyklope- 
dycznych. 

I tak więc miehśmy fabryki lub wyrabiano u nas: 



48 



Adamaszek. 

Nazwa ta pochodzi od miasta Damaszku, gdzie naj- 
pierwej podobne tkaniny, przedsta,wiające na tle atlasoweni 
różne wzory wyrabiano. Początkowo zwano adamaszkiem 
tylko tkaniny jedwabne, później także podobne wyroby weł- 
niane, lniane i bfiwelniane. My rozumiemy pod nazwą ada- 
maszku tylko jedwabny adamaszek. Najsławniejsze adamaszki 
były perskie, chińskie, indyjskie, włoskie wyrabiane w We- 
necii, Genui, Florencii, Turynie i Neapolu, wreszcie francuzkie 
i holenderskie. Najdawniejsza wiadomość o używaniu u nas 
jedwabnego adamaszku pochodzi z XV wieku ; w relacii bo- 
wiem posła weneckiego Kont^iriniego, którego Kazimierz Ja- 
giellończyk w Trokach na Litwie w r. 1477 przyjmował, czy- 
tamy: „J. K. Mość dowiedziawszy się o mojem przybyciu, 
wysiał ku mnie dwóch swoich dworzan dla powinszowania 
mi szczęśliwego powrotu i zaproszenia na dzień następny na 
obiad. Nazajutrz 15 lutego przysłał mi król Imć suknię ada- 
maszkową koloru szkarłatnego, podszji^ą sobolami i t. d." 
Używano u nas adamaszku na stroje królów polskich, na 
opony do okien, drzwi i łóżek, na obicia ścian i mebli. Sam 
król Zygmunt I lubił na większe uroczystości chodzić w czer- 
wonym adamaszku i nawet pochowany został w sukni ada- 
maszkowej. Jednjik fabryki adamaszku dawniej u nas nie 
istniały — tylko sprowadzano go głównie z Genui albo Lyonu, 
gdzie >vyrób tego artykułu stał na najwyższym stopniu do- 
skonałości. I tak wiemy z rachunków Seweryna Bonara, że 
w^ r. 1537 kosztował łokieć adamaszku ówczesnych groszy 36, 
a łokieć szkarłatu 5 florenów. Dopiero w połowie XVni w. 
założył Konstanty Ludwik hr. Plater w dobrach swoich w Kra- 
sławiu gubernii witebskiej fał)rykę adamaszku, sprowadziw- 
szy do niej rzemieślników z Warszawy i z Niemiec. W r. 1829 
założoną została w Pabianicach fabryka, która prócz wielu 
innycłi tkanin wyrabiała i adamaszek wełniany; fabryka ta 
należała do Benjamina Kruschego. W r. 183G założono w Ło- 
dzi fabrykę Juliusza Wergana, w której wyrabiano między 



49 



innemi także adamaszek na meble, rocznie 20.()00 arszynów 
za ll.OtK) rubli. 



Adamaszkowe obicia. 

Wyrabiano w Różanie województwie nowogrodzkiem 
majętności Aleksandra ks. Sapiehy kanclerza W. L. przy 
końcu XVIII wieku. 



Agnuski. 

Za ZygmunUi III wyrabiano u nas w woskobójniach 
i fabrykach świec woskowych, tak zwane agnuski czyli ba- 
ranki z wosku (z łacińskiego agnus baranek), którym przy- 
pisywano wielką moc przeciw wodzie, ogniom i piorunom. 
Obyczaj ten przyszedł do nas z Rzymu, gdzie powstał za 
papieża Urbana V. Do takich agnusków użj^wano wosku ja- 
rzącego, balsamu i wody krzyżmowej. Wyrabiano także 
agnuski ze złota lub innego kniszcu, albo z alabastru, a nie 
było przedtem domu w Polsce, któryby agnuska nie posia- 
dał. Nunciusz Marescotti, opisując poselstwo swoje do Polski 
w r. 1()G8 za Jana Kazimierza *) wymienia pełno agnusków, 
które na prezenta dla króla, biskupów i pań magnatek z Rzymu 
poprzy woził i wraz z różańcami porozdawał; agnuski dla 
pań były bogato haftowane. Poseł wenecki opisując Polskę 
za Zygmunta Augusta wspomina, że mu raz król ten prócz 
innych klejnotów, w których miał szczególne zamiłowanie, 
pokazywał agnus Dei z wielkich diamentów, mający na jednej 
stronie herb hiszpański, na drugiej dwie kolumny z napisem 
plus ultra. Mikołaj Krzysztof Radziwiłł za czasów Stefana 
Batorego w swej podróży do Jerozolimy i Egiptu miał na 
szyi agnus Dei z drzewem Krzyża św. oprawny w złoto 
i diamenty. 

') Niemcewicza: Pami^tłiiki o duwnpj Polscp. 



5() 



Aksamit. 

Już na dworze Jairiełłr w r. \?/M nżv\vanv hvł aksa- 
mit , bowic»ni według rejestrów Hkarbowych Jagiełły zapła- 
cono za Hztukt; alisamitUy z kt<>rego także katlaii <Ua księcia 
Witolda wykrojono, 32 grzywny: za Zygmunta Augusta 
kosztował łokieć czarnego aksamitu sprowadzonego dla króla 
2 złt. 2<) gr. Najsławniejsze aksamity hyły genu(n'iskie , we- 
neckie i łrancuzkie, a wspomina o nicli I{ej już w r. 15<KX 
1'żywauo go dawniej do przył)()rów kościelnych i do stroju 
zamożnej szlachty, rycerstwo zaś pokrywało nim delie swoje 
futrzane. Aksamit przyszedł z Persii, Arabii i liizancii z po- 
czątku XII wieku do Europy. 

W ]*olscc wyrabiano aksamity w Gdańsku i w Wilnie 
w XVII wieku. Według dzieła Kraszewskiego: WUuo^ połą- 
czyli się w Wilnie w r. WM aksamitnicy z cechem kuśnier- 
skim: w połowie XVIII wieku wyrałnano aksamit w Kra- 
sławiu na Litwie, majętności Konstantego łir. Plateru, a tio 
fabryki tej sprowadzano rzemieślników z Warszawy i z Nie- 
miec. Przy końcu XVIII wieku wyrabiano aksamit na spo- 
sób lioński w Grodnie we fabryce Antoniego Tyzenhauza, 
którato fabryka stała pod kierownictwem Francuza untynl- 
nie w tym celu sprowadzonego. 



Apteki. 

Już dawni Grecy posiadali oddzielne budy Jatrla, w kt<S- 
rych sprzedawali środki lekarskie, to też wyraz aphthffke po- 
chodzi z greckiego i oznacza miejsce zapasowe. Pierwsze 
apteki w fiuropie powstały w XII wieku w Neapolu, potem 
w Londynie w r. i:J43. W Polsce uajpierwszc apteki istniały 
według Długosza w Krakowie w XIV wieku za Kazimierza 
Wielkiego; w r. 1333. był tam aptekarzem może najpierw- 
szjm niejaki Conrad, około r. 1302 jakiś Grzegorz, 
około 131h; jakiś Piotr, ok<do 131>8 Krzysztofor Włoch, 



51 



około 1427 Jakub, około 1480 Maciej; w r. 1393 był 
niejaki Andrzej aptekarzem w Krakowie, jak o tern wspo- 
minają: Rejestra skarbowe Jagiełły^)] w r. 1480 zapisał 
Paweł, aptekarz w Krakowie srebrny pułiar na wielki 
ołtarz w kościele Panny Marii ; w r. 1510 był w Krakowie 
Jan Alanssio, Wlocłi, aptekarzem królowej Bony, miał on 
dwóch synów: Mikołaja, który był również aptekarzem 
w Krakowie i otrzymał w r. 1569 szlacłiectwo — i Pawła, 
który około r. 1555 był aptekarzem w Płocku; w r. 1040 
był w Krakowie aptekarzem Matiasz Sablowski. Ponieważ 
ustawa wszechnicy krakowskiej z r. 1433 zabrania doktorom 
wyrabiać trucizny i leków na zabicie płodu, można więc przy- 
puszczać, że przed tym czasem zawód lekarski i aptekarski 
był sprawowany przez jedne i te same osoby. 

Głównie jednak Benedyktyni trudnili się w Polsce le- 
czeniem i sprzedawaniem lekarstw. Różne archiwa , metryki 
koronne, ustawj' króhi Jana Olbrachta, a później Zygmunta I, 
nakazujące rewizie aptek, wskazują ślad istnienia osobnych 
aptek w Polsce. Później pozazdrościli Benedyktynom w tym 
zawodzie także Jezuici, którzy też z początku XVIII wieku 
we Lwowie, Stanisławowie, Przemyślu, Jarosławiu, Krośnie, 
Pińsku i innych miejscach własne apteki posiadali, o których 
istnieniu przekonywają nas dokumenta po zniesionych kla- 
sztorach w r. 1784, będące w archiwum niegdyś śp. Anto- 
niego Sznejdera we Lwowie, dziś w Akademii Umiejętności 
w Krakowie.' W Lelowie istniała od r. 1392 — 14(X) apteka 
jakiegoś Klemensa. W XV wieku za panowania Aleksandra 
Jagiellończyka istniała także apteka w Wilnie, wspomina 
o niej Baliński i Lipiński w Starożytnej Polsce, We Lwowie 
był według Zubrzyckiego kroniki miasta Lwowa pierwszym 
aptekarzem w r. 1445 Rusin Wasilko; Zimorowicz i Cho- 
dyniecki wspominają o aptece klasztoru dominikańskiego we 
Lwowie w r. 1559, w której się ukrywała przez cały mie- 
siąc Halszka z Ostroga ze swoją matką, nie chcąc się oddać 



') Wydane przez Aloksaiulra lir. Przezdzieckiego w Warsza- 
wie w r. 1854. 

4* 



1)2 



Łukaszowi Górce. W Odaiinku według Hirscha (Danzigs 
Handels' nnd Getcerheyeschichłe) otrzymało od r. 14(13 do 
1433 pięciu aptekarzy obywatelstwo miasta Gdańska; w r. 
1420 był tam jakiś Nicolaus, a w r. 1480 Zimmermann 
aptekarzem; Ldecliin zatem w dziele swojem: Geschtchłe 
Danzigs mylnie twierdzi, że dopiero w r. 14H0 była pierw- 
sza apteka w Gdańsku. 

W XVI wieku spotykamy juz aptekarzy dworskich 
i prywatnych ; do pierwszych należą : Jan A 1 a n s s i o (wyżej 
wspomniany) 1510 — 1548; And ziół aptekarz króla Stefana 
Batorego, jak świadczą racłiunki podskarbiego Jana Firleja 
z r. 1590 dworu królewskiego, które były niegdyś w biblio- 
tece Towarz. przyjaciół nauk w Warszawie; Bartłomiej 
aptekarz królewski we Lwowie od r. 1501) i Zimmermann 
Jerzy aptekarz królewski w Gdańsku wyżej wspomniany; 
do drugich: w Bydgoszczy był w r. 1558 jakiś Franci- 
szek, w Boclmi w r. 1578 Marcin, w Gdańsku w r. 1577 
Daniel, w Królewcu w r. 1548 Gwiclnius, w Krośnie 
w r. 1592 Piiweł Piotrowski aptekarzem. W Poznania 
były już przy końcu XV wieku apteki ; w XVI wieku mieli 
tam apteki: Sebastian Dyciusz, Piotr Świdra, Elżbieta 
Cz^rw^ona, Benedykt Kijnik, Kasper Bargiel i Łu- 
k.asz z Buczek; a w XVII wieku Jan Borka i inni. W Puł- 
tusku był w r. 1570 aptekarzem Jakub Shun; w Przemy- 
ślu był w r. 1553 aptekarzem Piotra Kmity Stanisław Suli- 
kowski; w r. 1582 byH tam aptekarzami: Malcher Eraz- 
m u sowie z i Wojciech G woź dziew ski; w Sandomierzu 
w r. 1560 Maciej aptekarz i Stanisław z Piotrkowa; 
w Socliaczewie w r. 1505 Adam aptekarz. 

We Lwowie byli: w r. 1445 Olbrycht, w r. 1570 
Sebastian, a w r. 15>^8 jakiś Mateusz i Hieronim W i t- 
tenberg aptekarzami. W r. 1(>09 było we Lwowie już sze- 
ściu aptekarzy i wtenczas wydano postanowienia taksy dla 
.aptekarzy. Ci aptekarze robili wówczas prócz leków także 
torty, marcypany, likiery i gorzałki zwane akwawitą (ztąd 
pochodzi okowita). Zimorowicz powiada, że w r. ir>24 apte- 
karz we Lwowie Andrzej Lang za wydaną z apteki tru- 



53 



<*iznę śmiercią ukarany został. W r. 1570 było w Sieradzu 
trzech aptekarzów. W XVI już wieku była apteka w Koby- 
linie w Wielkopolsce, w r. 1625 utrzymywał ją Tomasz Kło- 
dawski (Łukaszewicz). Kaclmnki podskarbstwa litewskiego 
z czasów Jana Kazimierza wspominają, że Eli ki er aptekarz 
królewski brał jnrgieltu rocznie 500 złt. W r, 1583 nadal 
Stefan Batory Henrykowi Petersohnowi cyrulikowi przywilej 
na założenie apteki w Brześciu Litewskim; przywilej ten 
przytoczył Kraszewski w dziele swojem: Obrazy z życia 
i podróży (1842, tomie I str. 180). W XVI wieku byli w Lu- 
blinie aptekarzami: Paweł Franciszek Caborti 1589, Wa- 
wrzyniec 1531, Stanisław Kielcze w ski 1590, w Kali- 
szu w r. 1550 Ambroży, w Piotrkowie w r. 1533 Piotr 
aptekarz. W KrakoAvie byli w XVI wieku oprócz wyżej 
wspomnianych aptekarzy także: Wojciech z Krakowa 1545, 
Stanisław Chudicz 1550, Jan Faber 1559, Jan Pip anod 
1574 — 1G02, Maciej Kolenda 1584, Mikołaj Lanc z 1553, 
Jerzy 1537 — 1559, „Joseph" jakiś 1531, Szymon 
15(50 — 1588, aptekarzami. 

W r. lOGO sprowadził ks. Radziwiłł aptekarza Jana 
Hippiusza z Bowska z Kurlandii do Kiejdan na Litwie, 
który zobowiązał się płacić z tej apteki po 100 talarów rocz- 
nie dla miasta. Lustracie z r. 1(3()3 wykazują, że w tym 
czasie była w Korczynie apteka. Król Jan III przywilejem 
z r. 1087 pozwolił na założenie apteki w Opalinie. W Zdu- 
nach był w r. IGfK) aptekarzem Gaspar Drajer, w r. 1712 
Teofil Ful bert, a w r. 1730 Jakub Chmelik Czech. (Ob. 
Łukaszewicza: Opis miast itd.). 

Po większych dworach były także apteki domowe. 
W Włodzimierzu mieli w drugiej połowie XVIII wieku Ba- 
zylianie aptekę; w Kamieńcu Podolskim w r. llCu otrzymał 
pierwszy Paweł Lenkiewicz przywilej na otworzenie apteki ; 
w Jarmoliiicach otrzymał w r. 1790 pierwszy Fischer przy- 
klej na otwarcie apteki; w XVIII wieku była także w So- 
kalu apteka w klasztorze. W Warszawie prj^watne ai)teki 
znane już były w r. 1517: w drugiej polowie XVI wieku 
miał jakiś Klemens aptekę w Warszawie ; w tymże czasie 



f)4 



byli tam aptekarzami: Jakub Baliński loTS, Jan Pisiń- 
ski 1545, Wojciech 1577, Andrzej jeden 1527, drugi 
1504, Melchior Boguski 1549, Paweł Chawlowski 1521^ 
syn jego Krzysztof 1558, Erazm Dembicki 1581 , Jan 
Mulicza 1573, Jan Ludwiczek 151)8, Jan Grac ki 1573^ 
Mikołaj Glans 1570, Wojciech Zwiastka 1592. W War- 
szawie najdawniejszy ślad aptek mamy przy szpitala św. 
Ducha, który stał już w XIV wieku; z tego bowiem czasa 
znajdujemy przepisy po polsku, jak się robią niektóre maóci,. 
plastry i dekokty. W aktach zaś metryki koronnej i w aktacli 
miejskich starej Warszawy wymienione są dwie apteki w tom 
mieście, których właściciele jeden Andrzej, drugi Piotr 
mieli nadane w r. 1525 pewne grunta na przedmieściu poło- 
żone. Z lustracii tego miastii za Stefana Batorego widzimy, 
że w Warszawie były wówczas dwie apteki. Za Zygmunta III 
weszły już postanowienia względem opłat, jakie aptekarze 
warszawscy składać mieli do kasy miejskiej; najzamożniej- 
sza wtedy apteka istniała w kolegium zgromadzenia Jezai- 
tó\\\ Najdawniejsza apteka w Warszawie mieściła się na- 
przeciw kościoła Św. Jana, a druga była przy zamku, o któ- 
rej wspomina Erndtel w opisie Warszawy w r. 172S. (Tj/g. 
lllustr. z r. 18G9, Nr 80). W liawie była ai)teka w r. 1510, 
a w r. 1554 Krzysztofa Boiiskiego, w r. 15()9 Jakuba 
Mariani, w r. 1570 Ridigiera de Sacellis, w r. 1582 
Kaspra Caraba, w r. 154;*) Floriana Caborti, w r. 15(>4 
Antoniego Kazimierza, w r. 1593 Rosińskiego, w r. 
1580 Jakuba Bylińskiego. 

W XVri wieku byli w Warszawie aptekarze : U m i a- 
stowski, Urbanko wicz, Jan Szczerbicz, Zóra- 
wik, Paweł Gnoiiiski, Jerzykowski, Gowiński^ 
(t od a la. Falko wicz. Drewno, Krak o wińsk i i t. d. 
przeszło 30 aptekarzy; w Toruniu: Paweł (Tuldenius; 
w Krakowie: Bryk ner 1<)97, 8 esc hi aptekarz dworski 
od r. 1()2(); w Grudziądzu: Jan llertman KHJl ; w Gnieźnie: 
Jan Ch udzie ki 1037 i Jakub 15iernacki; we I^wowie: 
Spctek 1020, Złoto wicz im), a w r. 1()80 założył tu 
aptekę Dr Maciej Zietkiewicz, która dotąd pozostaje 



oo 



w ręku familii; Aleksander (? łuszczy u skji 1G73; w Jaro- 
sławiu J«an Grusz owić z 1G7;1; w Elblągu Jan Wende- 
landt 1660; w Gdańsku Jan Wegner 1622; w Przemyślu 
Krzysztof M i e 1 k i e w i c z 1643, Krystofor Wilkowic 1672 ; 
w Krakowie Mikołaj z Konina 1629, Kasper Kin 1622, 
Wojciech Kopacz yk 1621, Gaspar 1621; w Samborze 
Jan Kilianowacz ItJOi); w Malborgu Jan Kol en ber g 1641 ; 
w Łobżenicy Piotr Koscierski 1611 — 164<); w Prasnyszu 
Maciej Mieliiiski; w Bydgoszczy Aleksy 1617; w Py- 
zdrach Piotr z Borku 1(>27; w Wilnie Dębowski 1630; 
w Kaliszu Adam Cz erwieniewicz 1662 i Czechowicz 
1662. W Warszawie był Wojciech Kustrzempski apte- 
karzem króla Jana III; tamże byli w drugiej połowie XVIII 
wieku aptekarzami: Kostrzewski, łlake i Wasi- 
lewski. 

W XVIII wieku zaczęły się apteki rozmnażać po ca- 
łym kraju i dlatego więcej ich tu nie wymieniamy. 

O aptekach w Polsce wydali ciekawą i)racc pp. Ernest 
Swierzawski i Wenda p. t. Materiału/ do dziejóu^ farmacii 
w dawnej Polsce, Warszawa 1882, z której oprócz wielu in- 
nych źródeł czerpaliśmy do niniejszego artykułu. 



Arasy, 



(Obacz: Gobeliny). 



Arsenały. 

Arsenały czyli zbrojownie, zwane dawniej także cekau- 
Zcami z niemieckiego Zeughaus, służyły do przechowywania 
rynsztunku wojennego i mieściły się od najdawniejszych cza- 
sów przy zamkach czyli grodach i warowniach; później do- 
piero stawiano je osobno. Arsenały były najpierw przez króla 
utrzymywane, później, miasta w Polsce powstały przez prawo 
magdeburskie jako oddzielne Rzeczypospolite, same bronić 



;>■■ 



• • • 

'/Moyjvi mii. W Lidzie ua IJtwji- ł^r} w^-enaij w Xn' nieka: 
v» Krak'jwit Jfctt-ULUii arf-eiiał zbuJ^ywaiiiy w r. 14:*;* jur.ez ki\*la 
^>Jł/rau:bu* i 'ira;ri praHz Zv;niiUiiUi [ w r. l.V>> z^ud^waDi-: 
» 'Iyk'/<-iiji«'- w y>r/j^;ru i w >aii<]««iijierzQ w XVI priekn. 
W Kjatiji4fii<'U JVJ«>l^k^JJJ ł^vl ^tr^ua] w uruka w X^'I wieko. 

v*viiji<^ijił JaWoijowłiikj ' ■- W iV'Ziiau]Q bvł w XVI \rieka ar- 
Hriijał w rytjkiL ;rdzi4' ińinU*} /jsl irtau^lawa Ao^'n>Ui łtyl skład 
*^Ji nfy«/low4>j. \V<^ Lwowie wvbad'»wan<» w r. ]."».>> iniei>ki 
ar#>^'fiał. a w r. I;"}!/) drujri także rniej»ki. kt«»r\" zustał przez 
kr^^la Jaita IH 'xlii<*vvioijv i ilota^l lua iia<I ł»raiiia trzv i»]a> 
^korx<'ż(iv z ij4frfiaifii ifiiaf»ta Lwowa, króla Jana III i het- 
ursiUii f^UiUif^lawA Jałiloiiowskie^o. W XVII wieku nrząilzal 
vke Lwowie ar»i<fłial jenerał artvlerii Paweł ^inHlzieki; bvł 
tij lakż<; Htt^ttiiHl fSieniaw^kieli ; w iniejseu ;r*lzie ilzi^ )Hł>l]<»- 
Uikii \Vikt<>ra lir. I'aworowj*kie;ro >iic znajduje, za kośeioleiii 
Marii Ma^dalenv, Za Au;nista II łivłv we Lwowie dwa ar- 
Henały koronne i jeden miejski, kt/ire Szwedzi i)o<lez;is na- 
ja//ltj Hwe;(o na l-,wów do Kzez(;tu złupili. W Opolu i w zamkn 
odrzykol^mkini intniały starożytne arsenały. W Wilnie istniał 
;ir^enai już w r 1571, a zawiadow<'ą je;j:o wówczas hyl To- 
nianz 'riiurin;^^. Władysław IV złnidował arsenały w Warsza- 
wi<', Wilnie, Smoleńsku i zamkacli pocranieznyeli : za Wła- 
dysława IV istin'ały także arsenały w Kn)lą«;:u, Odańsku, 
Kd/ie ^nnicli Kralni liył jeszeze w XV wieku arsenałem mor- 

*) W rfiriibuhir (irrliraloiiicziiijin inn\'<ziiir:<hiiu z r. 1?<S2, ze- 
M/yrji' I i *J. 



57 



skim; w Krakowie pi^zy rogu ulicy grodzkiej, w Malborgu 
i w Pucku. W XVII wieku istniały arsenały w Białej Cerkwi, 
w Birży na Litwie, w Brodach arsenał Stanisława Koniec- 
polskiego, w Dynaburgu, w zjiniku Korsuiiskim, w Nieświeżu 
arsenał Radziwiłłów, w Okopach św. Trójcy, w Przemysłu, 
w Przeworsku ks. Lubomirskich, w Podhorcach, w KSamborze, 
w Sniatynie arsenał Rzeczypospolitej, w Stanisławowie arse- 
nał założony przez kasztelana Jędrzeja Potockiego ; na zamku 
królewskim w Trembowli i na zamku w Wiśniczu Lubomir- 
skich, założony jeszcze w r. 1G20. Na początku XVIII wieku 
w Kamieńcu Podolskim, w Rozdole Rzewuskich założony 
około r. 1704 i w Zamościu. Stanisław^ August kazał w War- 
szawie arsenał armatami opatrzyć. Arsenał koronny w War- 
szawie za czasów sejmu czteroletniego obejmował 12 dział 
dw^unasto-funtowych, 18 sześcio-funtowych, 42 trzy-funtowych 
i 6 haubic ośmio-łuntowvch. Arsenał litewski miał t\iko 22 
dział trzy-funtowych. Za Stanisława Augusta działo dwuna- 
sto-funtowe miało wartości dziesięciu tysięcy, a trzy-funtowe 
dwóch tysięcy złotycli polskich. 



Atłas. 

Atłas pocliodzący pierwotnie z Cliin, używany u nas 
był już za czasów Władysława Jagiełły. Według rejestrów 
8karł)0wycłi Jagiełły zapłacono za 2 łokcie atłasu na rękawy 
do bryzów króla 1 grzywnę. Za Zygmunta Augusta koszto- 
wał łokieć atłasu 1 złt. 4 gr. U nas była fabryka atłasów 
w Różanie w województwie nowogrodzkiem, Aleksandra ks. 
Sapiehy, kanclerza W. L. w XVIII wieku, a w Grodnie Ty- 
zenliauza przy końcu XVIII wieku ; w ostatniem miejscu wy- 
rabiano atłas, atlas pikowy i półatłasek. W r. 1H20 założono 
w Pabianicach jedne z najpiękniejszych fabryk tego rodzaju 
w królestwie wyrał)iającą : atłas i mory tak wełniane, jak 
i mieszane z jedwał)iem, besz, kamlot, lustrynę, muślin weł- 
niany morowy, adamaszek wełniany i inne podol)ne tkaniny; 
w r. 1845 posiadała ta fał>ryka i).'^) machin i warsztatów 



58 



i pracowało w niej .459 robotników, a należała do Benjamina 
Kruschego. 

Njijslawniejsze atłasy zagraniczne wyrabiano w Lyonie, 
Tours, Wenecii i w Anglii. Atłasu używano u nas do ubiorów 
kościelny cłi , do strojów damskich i niczkicb, mianowicie na 
żupany, suknie, kołdry i na obicia komnat u możnych panów. 



Atrament. 

Dawniej robiono w Polsce atrament w domu ówczesnym 
zwyczajem i dochował on do dziś wybornie swoje czarność, 
jak to po archiwach i bibliotekach widzieć można; ciekawa 
rzecz, czy nasze dzisiejsze zagraniczne atramenty za jakie 
st<» lat dochowają tak swoję czarnośe. Tcofilus zakonnik, pi- 
sarz XI wieku, podaje już w swojem dziele o sztukaeli roz- 
maitych tłómaczonem i na polski język przez Teofila Zebraw- 
skiegcł, sposól), jak należy atrament wyrabiać. Chemiczny 
atrament wyrabiał z początku XIX wieku w Warszawę 
Edward Wasiański. 



Baje. 

Gatunek sukna zwanv baja, wyraliiano w Krakowie za 
Stanisława Augusta, w Kromolowii;, w lióżanie na Litwie 
majt?tnoś<;i Sapiehów przy końcu XVIII wieku i w Załoścach 
we fabryce Ignacego hr. lliączyiiskiego. W ostatniem miej- 
scu produkowano rocznie wicjcej jak 2(XH^) sztuk sukna, bai 
i kołder angielskich; właściciel tej fa])ryki chcąc zaradzić 
brakowi zdatnych ta])rykantów, na który sio wówczas pra- 
wie wszyscy właściciele fabryk użalali, sprowadził do wy- 
robu sukna i bai maszvnv z Anglii. 

z początku XIX wieku wyrabiano baje w Warszawie, 
w Minkowcach, Deraźni, Jarmolińcach na Podolu; w Wołko- 
wysku gulieruii grodzieńskiej we falnyce Pinesa było w r. 1815 
robotników óO, którzy wyrolnli 80 jmstawów bai, a w dru- 



51) 



giej fabryce żyda Feinzilbera pracowało w tymże roku G.'> 
robotników i wyrobili 80 postawów bai. W Izabelinie na 
Litwie w powiecie Wołkowyskim była fabryka Lewina, która 
miała w 1815 r. 12 robotników i wyrobiła 80 postawów bai ; 
w Piiiskach na Litwie fabr}'ka Rubina Cbajmowicza miała 
w r. 1815 (lwa warsztaty, w których 12 robotników w ciągu 
roku wyrobiło oO postawów bai. We fabykach wymienionych 
litewskich wyrabiano prócz \m t^ikże piękne kołdry z białej 
wełny. (Więcej obacz: Sukno). 

Bilary. 

w Warszawie wyrabiano bilary z początku XIX wieku. 



Bilety wizytowe. 

Zdaje się, że tnlety wizytowe powstały u nas w XVIII 
wieku; najdawniejsze bowiem, jakie się dotąd przechowały 
w zbiorach Zygmunta Glogera w Jeżewie i Dra Rewoliń- 
skiego w Radomiu, pochodzą z tego czasu i należały do 
osób historycznych. Bilety owe, które prawdopodobnie w War- 
szawie wyrabiano, były nieco szersze od dzisiejszych, a tak 
samo długie, robione były z grubego białego niekiedy po- 
łyskującego lub lekko prążkowanego papieru, zawsze przy- 
datnego do pisania inkaustem. Napisy na nich są najczęściej 
drukowane kursywą, niekiedy bywają ozdobione drzewory- 
tami, ramkami, a niekiedy noszą podpisy własnoręczne. W zl)io- 
rach wyż wymienionych znajdują się bilety: wojewody Fe- 
liksa Łosia, Moszyńskiego, posła Suchorowskiego, znanego 
z czasów sejmu czteroletniego. Glinki Chorążego, poshi Za- 
błockiego, Matuszewicza autora pamiętnników, posła Obor- 
skiego, hr. Tarnowskiego, deputata Grzymały, ks. Marcinkow- 
skiego, jenerała Grabowskiego, męża owej sławnej piękności, 
którą Stanisław August prywatnie poślubił, księcia Massal- 
skiego biskupa wileńskiego i t. d. ; na jednym bilecie wy- 



co 



drukowano: „Krasicka posłowa Czerniechowska" (sic). Naj- 
cenniejszym jednak biletem kolekcii Glogera jest bilet Ko- 
ściuszki; ozdobiony jest szty chowaną armaturą i nosi pod- 
pis własnoręczny. Z tego zbioru widać, że prawie wszyscy 
posłowie sejmu czteroletniego musieli mieć swoje bilety wi- 
zytowe, że wielcy panowie zwyczajem zagranicznym najczę- 
ściej nazwiska swoje drukowali, a szlachta zwykle je pisała, 
że przy nazwiskach nie kładziono prawie nigdy imion, tylko 
urząd i że francuzczyzny na biletach używała tylko arysto- 
kracia, jak n. j). Ossoliński, Krasicki, Donhoff, Wincenty 
Potocki, Raczyński, Ignacy Szembek, Zamojski i t. d. Kito- 
wicz o biletach wizytowych jeszcze nic nie wspomina. W r. 
1835 wyrabiał w Warszawie niejaki Schnster bilety wizy- 
towe na papierze zwanym : „papier emalie". 



Blacharnie. 

Blacharuie były w Krzepicy w XVII wieku, pod Przysu- 
cha założył je biskup Załuski w Suchedniowie za Augusta III, 
gdzie wyrabiano dopiero za Stanisława Augusta kule, bomby, 
piece obozowe, blachy na pontony i feldflasze, jakoteż na- 
czynie żelazne szańcowe; w Gliwicach na Ślązku, w Pomy- 
kowie i w Berezowie koło Suchedniowa w XVIII wieku. 
Z początku XIX wieku w liiałogoni, w Mizuniu niedaleko 
Stryja w hamerni rządowej i w Kaniowie. 

Blachy żelazne. W Sielcach jest fabryka blach żelaznych 
hr. Henkla von Donnersmark. 

Blachy miedziane kuto w Krakowie za Zygmunta III 
z miedzi krajowej i węgierskiej zwanej „czarnej", z kopalni 
Fiigerów i wysyłano takie blachy za granicę. 

Blach iHosifźnyck była fabryka w Starzynowie, wsi 
miejskiej olkuskiej, jeszcze za Zygmunta I. O przywileju da- 
nym na tę fabrykę przez Zygmunta 1 Pawłowi Kaufmanowi 
w Krakowie w r. 1524 (Księga Metr. Act. 80, str. 010), 
wspomina Hieronim Łabęcki w dziele swojem: GórnicUco 
IV Pohcej tomie I str. 503, a za nim Giżycki. 



61 



Blachy cynkowe ciągnione w Tarno wicach na Ślązku 
z początku XIX wieku, służyły one do zawijania tabaki, 
a były cienkie jak papier i zakupywano je aż do Francii. 
W r. 1826 powstała walcownia do wyrabiania blacłi cynko- 
wy cli pod Sławkowem; fabryka ta wydawała w r. 1840 do 
20.000 cetnarów blach i zatrudniała 1 walcmistrza i 35 ro- 
botników; także w Sosnowicach jest fabryka blach cynko- 
wych barona Kramsta. 



Blechy. 

(Obacz: Płócienne blechy). 



Bomby. 

Bomb zaczęto używać przy końcu XVI wieku zamiast 
dotychczasowych kul kamiennych. Do robienia takich bomb 
posłał Deciusz, kasier Zygmunta Augusta do Wilna do- 
stateczną ilość prochu armatniego, siarki, saletry, oleju, smoły 
i płótna grubego. Wówczas kosztował funt siarki lYa gr., 
saletry cetnar 9 złt., prochu cetnar 12 złt. do 14 złt., oieju 
lnianego funt l'^ gr., a luntu do zapalania armaty łokieć 
6 gr. (Obacz także: Kule). 






Broni używali już starożytni Grecy. Najdawniejszy grecki 
wyrabiacz broni i innych narzędzi z metalu był Hephajstos, 
który żył około r. 580 przed Chrystusem. W 15 olimpiadzie 
żyli także wyrabiacze broni: Rhojtos ze Samos, który ucho- 
dzi za wynalazcę odlewnictwa z metalu i inni. (Klemm : Crd- 
łurgeschichte) . Se m per w swojeni dziele der Słj/l, podaje 
kilku dawnych wyrabiaczy broni prawdziwych artystów 
w swoim zawodzie i tak : Michelagnolo, nauczyciel Ben- 



0)2 



yenuta Celliniego, Filipo Neprrolo z Mediolanu, nadworny 
wyrabiacz broni Karola V i Franciszka I — Antonio, Federico 
i Lucio P i e c i u i n i robił dla familii Faruesów , . R o ni e r o 
robił dla Alfonsa II Este. W Niemczech najsławniejszy byl 
Cali mann, robił on zbroję króla Clirystiana II z Danii, 
znajdującą się obecnie w Dreźnie. 

W Europie weszła palna broń w użycie w XIII wieku ; 
w Chinach znaną była juz o wiele wcześniej. W zaniku Tau- 
iienbergu zniszczonym w r. 131M.> znalezi(»no już ręczną bmii 
palną. Schmidt w dziele swem ') wspomina o zasługach Po- 
laków na polu wojennom, zwłaszcza dosyć ołiszemie wspo- 
mina o ulepszeniach tyczących się l)roni palnej, poczynionych 
przez Bolesława ks. Świdnickiego w r. 1280. Przedtem uży- 
wali dawni Słowianie jako broni: maczug (byłato pałka na- 
bijana krzemieniem), siekier, kamiennych lub kniszczowyeh 
młotów, toporków, <»szczepów, proc i łuków. W Polsce roz- 
różniano l)roii rycerską i łnoii ludu prostego. Do pi6r>v8zej 
należały: miecze, koncerze, topory, buławy albo buzdygany, 
włócznie luł) kopije, oszczepy zwane także dzirytami (z aral)- 
ska), łuki i strzały ; do drugiej : cepy, widły, kije kute i kol- 
cami nał)ijane, maczugi. Nestor kronikarz iniski z XI wieku 
pisze, że Polanie używali ol)usiecznego oręża, który się nazy- 
wał miecz, a Chazarowie używali jednosiecznego oręża, który 
się nazywał szabla. 

Jak my od Turków pożyczyli ubiorów z icli nazwami, 
tak samo Turcy wzięli znowu od nas narzędzia wojownicze 
z ich nazwami jakoto: mecz, dżyda, kojiija, i t. d. -). Kozacy 
brali od Polaków tabory i liroń ognistą, w konnicy zaś swej 
zaprowadzili roliatyny, misiurki i kolczugi jako polskie, brali 
także wzory z wojska polskiego. 

W Polsce broń liyhi nietylko czysto wojenuem narzę- 
<lziem, ale także i do stroju należała. Następująca broń ł)yła 
w dawnej Polsce w używaniu : 

Działa czyli armaty. Według Długt»sza już w r. 1;J6G 

') Dit' EnfirickelHnij der Ffumraffen. Scliafliaiijseu iSłłlh 

') A. Murliliński: Źrwlłnshtinńk, Petersburg lHr>2, istr. 05). 



o 



G3 



nżywał dział w Polsce król Kazimierz Wielki przy zdoby- 
waniu zamków, byłyto żelazne działa, w które nabijano 
kule kamienne i znany już proch. Dawniej zastępowano ta- 
kowe przy zdobywaniu warownych grodów na wzór Rzymian 
oddzielnemi drzewianemi machinami burzącemi, które zwano 
taranem, żurawiem, szarszunami i buksztelami. W otwartym 
zaś boju pierwsza o nich wzmianka w naszej historii znaj- 
duje się pod rokiem 1410, bowiem wiadomo, że już Włady- 
sław Jagiełło używał w r. 1410 w bitwie pod Grunwaldem 
armat, które jednak nie były krajowego wyrobu, gdyż te 
zaczęto u nas odlewać dopiero za Kazimierza Jagiellończyka. 
Gabinet archeologiczny uniwersytetu krakowskiego posiada 
kawał działa z czasów Kazimierza Jagiellończyka. Szujski 
pisze, że Witold miał pod Porcłiowem w r. 1428 armatę tak 
wielką, że ją 40 koni wiozło. Rozpalone w bit^vie działo 
okrywano darnią, ażeby sie> ocłiłodziło. (Obacz także : Lud wi- 
sarnie). 

W XIV wieku wyrabiano w Wenecii żelazne armaty. 
Działa spiżowe niemieckie z pierwszej połowy XV wieku 
widzieć można w giermańskiem Muzeum w Norymberdze. 
Armaty miały daw^niej różne nazwy, stosownie do icłi użytku — 
i tak nazywano je : kartany, które puszczały kule po ÓO fun- 
tów, pólkartanie puszczały kule po 13 funtów ważące gra- 
nitowe, marmurowe lub żelazne pełne; w^iownic używano 
u nas z początku panowania Zygmunta I, te zwano także 
ł)azyliszkanii albo falkonetami, wężami lub folślągami (od 
niemieckiego: Feldschlange), albo szlengi, albo półhakownice, 
sąto działa polowe po o i G łokci długości, niektóre z nich 
ciskały kule ix> 48 funtów, inne po 9 funtów, a falkonety 
po 2 i jednofuntowe ; waxma/i8kie zaś, tak zwane od Jana 
Waxmana, starszego nad armatą króla Zygmunta I pod Smo- 
leńskiem; w r. 1611 kula do nich niespełna 1 funt ważyła. 
Rachunki Deciusza wydatków króla Zygmunta Augusta wy- 
mieniają jeszcze inne nazwy armat ówczesnych, które król 
kazał w Wilnie odlewać, mianowicie: Notsehlang, Quattier- 
schlang, Serpentin były większego kalibru, a Scharfmetr, 
Cartawu i Słowik mniejszego. Armaty nieświezkie łiyły we- 



(U 



żowniee, mające po <>— 8 łokci długości; były one albo w po- 
staci słupa koryuckiego, po którym pełznie pięciogłowa hy- 
dra skrzydlata, albo nakszt^iłt kolumny okręconej bluszczem. 
Z początku XV^I wieku weszły w użycie mniejsze działa po- 
lowe zwane hakoicnice, długie z łożem umieszczone na ko- 
łach, a obracające sio na soczce; nazwa hakownicy powstała 
zaraz po zjawieniu się strzelby w XV wieku, bylato lafa 
odlana razem z hakiem, który, aby się nie cofała po wy- 
strzale, zatrzymywał ją na widełkach, na soczce, na której 
ją wspierano i od tego haka zwała się hakownicą; zapalano 
ją luntem, a później choć już broń roczna była bez linka, 
jednak nazwisko jej dawne pozostało. Haubice wynalezione 
przez pewnego Jezuitę w Warszawie w r. 1(550. Nadaw^ano 
armatom także nazwy: amoki sąto 40 funtowe armaty, ba- 
Zł/liszki czyli armaty 48 funtowego kalibru, krogulce armaty 
polowe, sokoły armaty pułkowe lekkie, miotające do (5 funtów 
żelaza, także i^cZiArtytawa* zwane, wreszcie szerszenie , małe 
armatki półtrzecia nncii żelaza wyrzucające. Z początku XVII 
\vieku weszły w użycie ramerszłuki, działa ciężkie po 13 
cetnarów ważące, najczęściej kamiennemi strzelające kulami 
po IM] —60 funtów ważącemi. Tnraśnice są armaty do niszcze- 
nia twierdz. Moździerze wynalezione około r. 1508, u Niem- 
ców nazywano je błaznami (Narren) dlatego, że jako ł)łazny 
kamieniami ciskały; u na.s znane były już w r. 1G2G. Inży- 
nier Sebastian Aders za Zygnmnta III pułkownik artylerii 
polskiej był wynalazcą kul ognistych i sposobów rzucania 
koszów kamieni z moździerzy. Wreszcie ukazują się kolejno 
pomniejsze działka zwane: śrótowe 1, 2, 3, aż do 12 fan- 
towych, babki, imigownice, bylato broń ręczna większej dłu- 
gości, piszczały, koluwryny i t. d. 

Sławny Getkant, którego Kazimierz Siemienowicz, autor 
dzieła: Artis magnae artilleriae ') nazywa Archimedesem 
swojej ojczyzny, wymyślił w XVII wieku komorowe działa 
d(» strzelania granatami; wynalazł on także gatunek słomia- 
nych moździerzy, wyłożonych miedzianą komorą, o którycłi 

M WydaucfTo w Amsterdamie w r. 16óO. 



65 

Michcił Mietli w dziele swój era ') powiada, że je widział we 
Lwowie. Przy obleganiu Torunia wymyślił on rodzaj owych 
ziemnych moździerzów takiej wielkości, że z jednego 40 wo- 
zów kamieni naraz wyrzucał. 

Arkabnzy używane były u nas do połowy XM wieku, 
by łato broń ręczna, luntem zapalana, 4 — O łokci długa, usta- 
wiona na podporze czyli soczce ; akta krakowskie wspominają 
pod r. 15o() o arkabuzach czyli strzelbach o dwu rurach. Żoł- 
nierze uzbrojeni w arkabuzy nazywali się „arkabuziery". 
W zbiorze Tomasza Zielińskiego w Kielcach znajdował się 
jeden z najpiękniejszych arkabuzów wykładany kością i krusz- 
cem, ofiarowany Zygmuntowi I przez żonę jego Barbarę Za- 
polic. (Sobieszczański, wycieczka archeologiczna). Moraczew- 
ski mniema, że Niemcy na początku XV wieku zaciągnieni 
od Władysława Jagiełły, wprowadzili do Polski strzelby. 
W XVI wieku wynaleziono w Niemczech zamek krzosowy, 
o którym znajdujemy już o(l r. ir>43 wzmianki w aktach 
krakowskich: a około r. 1670 wynaleziono zamek francuzki. 
W r. 1572 dostarczał Zygmuntowi Augustowi do Wilna strzelby 
ręcznej w znacznej ilości Stefan R e i z ze Suhla w hrabstwie 
Henneberg, jeden z najznakomitszych ówczesnych puszkarzy. 

Po arkabuzach idą rusznice (strzelby). W r. 1564 mamy 
rus/nice hubczaste, w r. 1566 są już rusznice z kluczem, któ- 
rego nie odejmują, potem następują rusznice ptasie, do tar- 
czy, zwierzęce, krótkie szańcowe wilczkiem zwane. Z rachun- 
ków krakowskich wiemy, że w r. 1524 zapłaciło miasto Kra- 
ków Irsikowi Czechowi za 8 rusznic 15 grzywien, a Mat- 
tusowi za 1 hakownicę 1 grzywnę 12 gr. W r. 1626 rusz- 
nice już jako staroświeckie są wspomniane, a w r. 1648 
tylko tarczowe znajdujemy. Rusznice długie nazywano kobyły. 

Muszkiety zajęły miejsce rusznic i zjawiają się od 
r. 1603. W r. 1626 było już 363 muszkietów na bramach 
i liasztach Krakowa. Gustaw Adolf całe sw^oje wojsko musz- 
kietami opatrzył. W XVII wieku wyrabiano w Wrocławiu 

*) Nene kurios*' Oesr/tnUbpsc/irełbting, wydaiiem w Dreźnie 
i Lipsku w r. 1705. 

5 



<)i) 



muszkiety. Hvłv muszkiety z kółkiem, ale te sie kluczem 
nakręcały i Inntem zapalały. Za ezasów Sol)ie.skiego miało 
\v()jsk(» także muszkiety luntcm zapalane. 

Wiatrówki wynalazł (Jatlicr, a wydo.skonalił Jan Los- 
singer w Norymberdze zmarły w r. lóTo. 

Półhaki i póllutczki jestto łiroń lekka i krótka, weszła 
u nas w użycie mianowicie <lla konnicy na wojnie przy koiieu 

XVI wieku. lV)lIiaki nazwano u nas pistoletami z początku 

XVII wieku. 

Strzały mamy z XVI wieku z płoszczykiem żelaznym, 
w kraju wyrabianym: strzałami zatrutemi Polacy nigdy nie 
strzelali, ale zato u Litwinów ich używanie, jak jnsze Mora- 
czewski w swoich „Starożytnościach", było dosyć powszechne ; 
strzały zatrute zniósł w Litwie dopiero Konstantyn książę 
Ostrowski w r. \iń2. Bełtt/ kuszo we czyli szypy są mocniej- 
sze od strzał łucznych i krótsze od nicłi. Kołczany skórzane 
służvłv do chowania strzał. Sajdak czvli kiecher służył do 
noszenia strzał, jest tatarskiego pochodzenia, ale był u nas 
używany; kołczan ł)ył przez plecy zawieszony u lewego 
boku, a sajdak był albo u prawego l)oku zawieszony, albo 
u siodła. 

Kusze były narzędzia wojenne, służące do rzucania po- 
cisków lub ciężkich kamieni, lub belek żelazem kutych, lub 
ł)eczek smolnych palnych. Kusze były albo wielkiego kalibru 
czyli murowe, alłio małe ręczne, służące do noszenia w ręku, 
ztąd zwane nośnemi: kusza wielka była tą samą machiną, 
którą jeszcze starożytni używali pod nazwiskiem katapułty. 
Kusze ręczne używane l)yły już w XIII wieku i składały sie 
Z łoza drewnianego, wysadzanego niekiedy kością słoniową, 
z łuku czyli obłąka stalowego w półkole prawie wygiętego, 
cięciwy z kręc()neg<» rzemienia lub ze sznuru, hełtu czyli 
strzały dębowej z płoszczykiem czyli grotem żelaznym płas- 
kim lub czterokantowym, opatrzonym w tylnym końcu dwoma 
drewnianemi piórami, rączki albo cyngla odpowiednio zasto- 
sowanego jak u strzeliły, klucza do naciągania, haka czyli 
lewara lub sznurka z orzechem lub gałka kościana albo 
drewniana. Ze u nas w l^»lsce wyrabiami kusze już w XIV 



07 



'wieku, dowiadujemy się z rejestrów skarbowych Jagiełły; 
król ten bowiem zapłacił Starczy nowi, łucznikowi kró- 
lewskiemu za kusz(> 1 grzywnę i 1 grosz, ŚciborowM, łucz- 
nikowi królewskiemu za kuszę i prządki do niej 2 grzywny, 
Andrzejowi Frunczkowi za kuszę i pancerz 5 grzywien. 
Bartoszowi, puszkarzowi królewskiemu za kuszę 1 grzywnę 

1 grosz. W r. 15JK) płacono w Krakowie za wielką kuszę 

2 złt., a za małą 1 złt. 18 gr. W r. ir>41 mieszkał w Kra- 
kowie w bramie Mikołajskiej Jan, łucznik czyli kusznik. 
Kopie czyli piki służyły nato , aby niemi rzucać całą siłą 
na przeciwnika i uszkodzić go pomimo jego silnej zbroi, łub 
go z konia zsadzić, a weszły w użycie od czasów króla 
Ludwika, nazwa ich od wkopania w ziemię pochodzi ; oneto 
impetem swoim rozbijały chnmry nieprzyjacielskie pod Kirch- 
holmem, Kluszynem, Chocimem i Cudnowem. Kopię, gdy 
się skruszyła, potrzeba byh) zaraz nową wziąć; była ona 
długa pół dziewięta łokcia, drzewce miała z młodej prostej 
osiki wydrążone u spodu, na żółto pokostowane; tuleja czyli 
żelazna opr<awa u spodu aż i)o rękojeść, miała i)ółt()ra 
łokcia. Grot był o trzecią część krótszy, czworograniasty, 
tylko partacze używali okrągłych. Kopii nie pozwolono uży- 
wać nikomu, jak tylko szlachcicowi. Gdy na wojnę ruszano, 
rozsełał lietman nowe kopie rycerstwu: gdy dom budowano, 
kopią mierzano wysokość pokoi , aby się zmieściła. Kopię 
nazywano u nas królową broni. (Obacz Szajnocłiy: Szkice 
historyczne). Od czasów Karola Chodkiewicza zaprowadzono 
zamiast kopii, lance z chorągiewkami, któremi konie nieprzy- 
jaciela lepiej straszono. Kopie wyrabiali u nas za czasów 
Włady sława Jagiełły : Jar and z Polski, Mikołaj Zduński, 
Paszko Surmacz, Tvczko zwanv Bar ziemianin wielko- 
polski, Mikołaj Ptaszkowski i t. d. Za jedne kojńę pła- 
cono wówczas i) grzywien; w aktach miejskich krakowskich 
z czasów Stefana Batorego stoi miedzy innemi : „Węgrzy- 
nom, co robią drzewca". 

liohatt/na, o której Bielski w sprawie rycerskiej wspo- 
mina, jestto rodzaj piki czyli włóczni, używanej w Polsce 
za czasów piastowskich, miała długości 5 h)kci i więcej^ 






(>8 



byhi także uźywauą do łowów — w tiikini razie l)yła krótszą 
i osadzoną szerokiem ostrzeni żelaziicni ; teuźc BieUki pisze, 
źe krakowski biskup Paweł, zmarły w r. 1202, „gdy mu kti> 
u sieei zwierza zepsował, tedy go rohatyną z guiewn przebił". 

Łuki robiono z żelaza, drzewa lub na wzór wschodnich 
z rogu. W drugiej połowie XIV wieku zamieszkiwali w Kra- 
kowie na Kazimierzu rzemieślnicy; robiący łuki (arevjices), 
W r. 1081 był w Krakowie Jakub Kwiatkowi c, hieznik. 
Jednak łuki polskie nie przechowały się do naszych czasów. 
Niemcewicz pisze w swoich pamiętnikach, że dziad jego pa- 
miętał jeszcze w Brześciu ostatniego rzemieślnika łucznika. 
Według Hirscha: Danzigs Handels nnd Gewerbegeschichte 
wyrał)iali (gdańszczanie w XIV wieku polskie drzewo na 
łuki dla tyle sławnych w średnich wiekach łuczników an- 
gielskich. 

Jatagany czyli szaszki tureckie i czerkieskie do ścina- 
nia głów w boju, sztylety i yugiimly nic były u nas uży- 
wane, boto broń podła, skrytoł)ójcza. 

Iłroń i»alną małą robili puszkarze lub rusznikarze, zhh 
l>roń palną wielką ludwisarze, broń sieczną płatnerze i miecznicy. 

Bandolety, o których Pasek w swoich pamiętnikach 
wspomina, byłto gatunek broni ognistty. 

W Polsce były fabryki broni w Krakowie w XV wieku ; 
Ambroży Grabowski przechował nam nazwiska kilku kra- 
kowskich wyrai)iaczy broni z XV i XVI wieku, jak u. p. : 
Xi cl as Konigs BUcłisenmeister w r. 1450 (zatem nadworny 
królewski rusznikarz z XV wieku), Ilauns Weyss der Blłcli- 
senmeister w r. loll, Hanns G ras er Krm. Maj. BUcłisen- 
meister w r. ir>;5;], Martinus armitex regius, (icorgius 
Algajer, Kuncza (Konrad), l^faff pixidarius regius^ 
Ludovicus I* e tron i reg. Maj. pixidarius w r. 1538, Fran- 
cis cus pixidarius, Mathias llothenbach de Moguntia, 
Melchior Warcz reg. pixidarius, l^udoyieus Ftalus S. reg. 
Maj. pixidarius, Stanisław Bi ck mann puszkarz i t. d. 

Jaką ilość u nas pancerzy i puklerzy za czasów liole- 
sława Krzywoustego potrzeł)owano, widzimy z kroniki Mar- 
cina Galla, który powiada, że Poznań dostarczał wówczas 



()9 

1,3(X) panceruych, a 4,(X)0 zbrojnych puklerzem, Gniezno 1,500 
pancernych i 5,000 piechoty, Władysławowski zamek 8(X) pan- 
cernych i 2,(X)0 puklerzy, Gdecz 300 pancernycli i 2,CKM) i)u- 
klerzy. 

Andrzej Lubieniecki, żyjący za czasów Zygmunta III, 
tak opisuje dawne uzbrojenia w Polsce w XV wieku: „Naj- 
przód siodło mieli na koniach tak wysokie, że pół pachołka 
zakrywało, a to by>vało albo blachą okowane, albo do niego 
zasiadacz przywiązano, co ważyło za trzy siodła teraźniej- 
sze. Na pacłiołku zasic byt pancerz, obrona taka, w której 
nietylko kijem ale i nahajką może rycerzowi dobić, a na to 
tarcza ciężka, a pospolicie na niej bywa to skrzydła jakie abo 
kity pawiego pierza przyprawione, szyszak szeroki i wysoki 
jak pudło z skotią i kitą z pierza albo forkietem, co wszystko 
7 wielkim ciężarem było i w najmniejszy wiatr rycerza umor- 
dowało i konia osadziło, a do tego kopie z drzewa były tak 
wielkie i tak ciężkie z proporcem aż do gałki, że to ważyło 
więcej niż teraźniejsze dwie kopie. O inszych rzeczach wspo- 
minać się nie chce, które w zależeniu pola i w pokoju dłu- 
gim po staroŚA>'iecku rj^erstwo polskie zatrzymało, jako* ar- 
matura polska Francuzom i Niemcom bardzo się nie podoba". 

Ze w XVI wieku ludzie służebni i włościanie z bronią 
sieczną chodzili, dowodzi krakowska księga spraw karnych 
przez hetmana sądzonych, gdzie zeznano jest np. iż złodziej 
sprzedał kord chłopu na wieś, albo w r. 1562 złodziej mię- 
dzy innemi rzeczami ukradł GO samych kordów, albo że 
w r. 15()9 odpasał złodziej kord ze srebrem pachołkowi pi- 
janemu w nocy i sprzedał go za grzywnę, albo że skradł 
z wozu chłopu kord i t. d. W roku 1530 mieli rusznicarze 
i rzemieślnicy wyrabiający kusze w Krakowie już osobny 
cech, potwierdzony w r. 1G02 przez Zygmunta III, w którym 
starszymi byli : Jan Krzywy i Gregier wileński. W przy- 
wileju tym znajduje się ustęp: „Zważając, iż to jest z wiel- 
kim pożytkiem państwa naszego, gdy jak najwięcej rzemieśl- 
ników zdolnych w sztuce robienia strzelby mieć będziemy, 
przeto odwołując postanowienie rajców krakowskich, ruszni- 
carzom osobne kontubernium mieć, oraz od zgrcunadzcuia pa- 



^ 



70 



sanioimików oddzielić się dozwalamy, tudzież osobny cech im 
postanawiamy" i t. d. W roku 1583 był ])uszkarz w Krako- 
wie Bartłomiej Krampiec, który wyrabiał strzelby dla 
miastii na przyjazd króla. W roku 1610 mieli w Krakowie 
i syfitarze czyli sycUtarze, których zatrudnieniem byl wyrób 
łoża czyli osad do broni palnej, osobny cech, którego star- 
szymi ł)yli: Jan Heyde i Zachariasz Burkman. 

Na początku XVII wieku byli już w Krako>vie handla- 
rze strzelb, np. w r. 1G02 akta radzieckie wspominają o ja- 
kimś Joannes Topschelius Silesita bombardorum mercałor^ 
a byłto zapewne i rusznicarz. W roku 1(}(K) byli puszkarze 
w Krakowie: Adam KrotochwMll iHermolaus,aw roku 
108G Jakub Ludomski. W r. 1640 byli tamże puszkarze: 
Stanisław Bry kner, Michał Bochwic, Grygier Kostecki, 
wszyscy trzej mieszczanie krakowscy. 

Były także fabryki broni w Korczynie za Zygmunta I, 
zkąd rusznice po }) zlot. R., a simplices po 1 złt. R. gr. 20 
kupowano (Cz«acki); w Krzepicy i w Świątnikach pod Kra- 
kowem w XVI wieku; w Wilnie założył król Zygmunt Au- 
gust puszkarnię czyli fabrykę broni, gdzie wyrabiano działa^ 
rusznice i różnego rodzaju pociski, a nawet proch i rozsyłano 
je po zamkach litewskich. Do tej puszkami sprowadził Zyg- 
munt August najbieglejszych wówczas puszkarzów Polaków^ 
których nazwiska podajemy: Stanisław Turek, Ziemiań- 
s k i Lubelczy k, Mikołaj Drozdek z Bełżyc, Dominik Schmidt 
Toruńczyk, Marcin Siekiera. Płaca ich była od 40 do 45 zł. 
na rok, suknia i żywność. Racłiunki Deciusza wspominają 
także o puszkarzu Szymonie Haubicu, za którego król 
Zygmunt August kazał Deciuszowi żydom krakowskim długi 
popłacić. W Wrocławiu wyrabiał z początku XVII wieku 
strzelby Henryk Winek. Wrocławskie ówczesne strzelby 
(muszkiety) mają znak W z koroną, albo herb miasta Wro- 
cławia. W Kielcach wyrabiano około r. 1012 strzelby i różną 
broń domową, do której fabryki ks. Piotr Tylicki sprowadził 
robotników z Włoch ; t^kże w Kieleckiem wyrabiał za pano- 
wania Zygmunta III, Włoch Jan Hieronim Caccia z Ber- 
gamo, ])ałasze, fuzie i inne wojenne narzędzia, i zaopatrywał 



71 



wojyko w broń jn-zez siebie wjTobioną, za co król nadał mu 
na lat 15 przywilej >vj'łączncj fabrykaeii i od cła uwolnił. 
W Lipuiszkach województwie wileńskiein wyrabiano w XVII 
wieku broń i proch; w r. 1(532 był w Kobylinie puszkarz 
K a m n i k ; Czech; w Kownie wyrabiano broń także w XVII w. 
Strzelby ze zamkiem skałkowym należą do końca XVII w. 
najwcześniej. Za Zyg^munta III t)ył w Kamionce Strumiłowej 
<*eeh puszkarski czyli sychtarski. 

W XVIII wieku kuto broń w Krakowie, na Litwie tiroń 
różną, w Kozienicach w fabryce królewskiej stojącej ])od za- 
rządem inżyniera Andrzeja Kownackiego, do której sprowa- 
dzono robotników z Belgii, Holandii i Saksonii broń palną; 
majstrów zobowiązano, żeby przyjmowali krajowców d(» nauki; 
przed sejmem czteroletnim zaspakajała ona wszystkie potrzeby 
orężne szczupłego wojska, lecz nie wystarczała na stotysicczną 
armię, ponieważ razem z Końskiemi i Przysucha mogła wy- 
rabiać zaledwo po óiH) k<arabinów n^cznie. Fal)rvka ta czynna 
była aż do maja 1794 t. j. <lo dnia, kiedy oddział rosyjski 
wyruszywszy przeciw Kościuszce, zniszczył fabrykantów, rusz- 
nikarzy oraz dom dyrektora, zatopił l,r)(M) sztuk broni i zni- 
szczył hamernię M. Fabryka kosztowała króla Stanisława Au- 
gusta rocznie 72(),()0() złp. (Kalinka: Ontatnie lata zifcla Sta- 
nisława Augusta). Kościuszko kazał i)rzeprowadzić fał)ryki 
l)roni kozienicką i koniecką z robotnikami do Warszawy dnia 
22 \^Tześnia 171)4 r. (Obacz Gazetę icolną wantzaicską Nr. 18). 
W XVIII wieku wyrał)iano także broń w (» rodnie w fałiryce 
Tyzenhauza, w I^omykowie około r. 17r)() ł)yła założona fa- 
liryka luf i bagnetów przez kanclerza Małacliowskiego ; spro- 
wadzono do niej robotników cudzoziemców ; fał)rykat ł)ył do- 
skonały, bo przy próbach luf na 1<H) zaledwie dwie lufy pę- 
kły, gdy przy zagraniczny cli na KM) zaledwie 10 było do- 
l)rych; towar był także o wiele tiińszy jak zagraniczny; i tak 
kosztował z tej fabryki k.irabin i jiara justoletów <>;{ złp. 
karabin z bagnetem ;32 złp., strzelba ;]!) zip., bagnet 2 złp. 
Od roku \li^) do 1782 wyrołnono tu 1, 1 5s karabinów, 1,020 

'j Korztma: W^fictt^trzne thi^J'' Polskt oiv. tom II, str. 220. 



72 



strzelb, 121(5 jmr pistoletów dla wojska polskiego, zaco otrzy- 
mała fabrj'ka 104.374 złp. , które w kraju zostały M. Z tej 
fabryki dostarczano broni dla chorągwi pancernych, uzarskich, 
dla arsenału warszawskiego i t. d. Byłv także fabryki broni 
w Niemirowie Wincentego Potockiego, mianowicie fabryka 
strzelb i ruralnia, w Staszowie fabryka broni, w Berezowie 
l)od Suchedniowem wyrabiano bagnety kalibru austriackiego 
i pruskiego, ostrogi, oskardy, tasaki i t. d. AV Krasławin na 
Litwie fabryka hr. Platera, w Tulczynie Potockich była fa- 
bryka wybornycli strzelb i szabelnia, w Czcstochowej wyra- 
biano sztućce za Stanisława Augusta, a w Warszawie wyra- 
ł)iał w zeszłym wieku sławne strzelby Kownacki. Mickie- 
wicz w swoim Panu Tadeuszu wspomina o sławnych strzel- 
bach zwanych satjftlasówkamf, robionych przez jednego Po- 
laka w Londynie: napis na jego strzelbach jest: „Sagahis 
Lond(m a liałabanówka". Na wvst4iwie starożytności w Kra- 
kowie w r. 1858 były okazy z fabryk czi*st(»chowskiej i war- 
szawskiej. AV XVIII wieku również zaprowadził kanclerz 
W. K. Jan Małachowski w dobrach swoich Końskie fabwke 
strzelb: w Mohilewie si)orządzano znakomitą broń ; w Ciesza- 
nowie był Klimek fabrykant bnmi, w Jarosławiu liielo- 
grad Z ki wyrabiał broń przy końcu XVIII wieku, a we 
Lwowie Balcer AY^erner z początku XVIII wieku. W r. Mli) 
))yło w Lesznie 3 puszkarzów, w r. 1804 w Krakowie 18 rusz- 
nikarzy, a w r. 1837 byh) w Lublinie 4 puszkarzy. 

Pistolet f/ zaczęto wyral)iać w r. 13(14 w Perugia we 
AVłoszech, zasś ulepszone zostały w Pistoja, zkąd swoje na- 
zwisko otrzymały. U nas sławne pistolety i strzelby wvra- 
biał w XVIII wieku: (iiebenhan w AVarszawie i Bauer 
we Lwowie. Najsławniejsze zagraniczne iństolety saj hisz- 
pańskie Lazariniego, angielskie Seglasa, niemieckie J. A. Ku- 
chenreitera, Mejdingera, włoskie Pietra Cava z Brescii, klóre 
sic płacą dziś po 2<)0 złr. za sztukę i t. d. 

Wiemv także z dawnvch lustracyj, że rusznikarze, imsz- 
karze i łukownicy byli różnemi czasy po różnych miastach 

') Ohnrz: Sirisa: -I^/a- I^jhhns Etulo, Yynrschau 17l>7. 






i tak n. p. był z początku XIV wieku w Płocku jedeu pusz- 
karz, a w r. 1414 we Lwowie puszkarz Laurenty Helleii- 
basen. W Soeliaczewie w XV wieku ł)ył cecli rusznikarzy 
i łukowników, w XVI wieku w Droliobyczy, w Kobrynie na 
Litwie byli w r. 1503 puHzkarze, także w Krzemieńcu, w Lu- 
bowli; w PodolińcUj w Włodzimierzu 1)ył puszkarz Ilryćko 
Senkowicz, w Lucku puszkarze i nożownicy, w Tarno- 
^odzie była puszkarnia; w Mohilewie uwołnił Batory miesz- 
kańców w r. 1585 od utrzymywania puszkarzy zamkowycli ; 

w Bracławiu kazał w r. 1552 Zygmunt August puszkarzowi 

• 

Żołdakowi Walentemu należycie obronny zamek wznieść, 
który się zołjowiązał za 23 tygodnie dzieło ukończyć. F. Sie- 
dmiogrodzki był rusznikarzem Zygmunta Augusta. W XVII 
wieku byli puszkarze w Bieczu; w Kamieńcu podolskim był 
7Ai Zygmunta III biegły w sztiice i)uszkarskiei i wojennej 
Schomberg, który z jmlecenia króla zamek i twierdze 
począł lepiej obwarowywać: nareszcie w samym Kownie wi- 
dzimy już w r. ir)72 puszkarzy, mieczników, nożyczników, 
kowali i ślusarzy razem 43. W muzeum przemysłowem Iwow- 
skiem zwraca uwagtj para pistoletów z lutami mosieżnemi 
grawerowauemi, a oprawa z drzewa wyłożona inkrustaciami 
tegoż metalu. Pistolety te zwracały już uwagę na siebie na 
wiedeńskiej wystawie światowej : praca ta jest w całości do- 
morosłego łmcuła zpod Czernej góry; luły ulał ze zbieranych 
przez lata mosiężnych guzików, wywiercał, wypolerował i wy- 
kończył wszystko sam ze szczegóbią j)recyzią. Huculi w Ko- 
lomyjskiem od<lawna podobną broń wyrabiają. 

W końcu i)rzytaczamy tu ceny broni palnej z X\U 
i XVin wieku, głównie według Ambrożego (irabowskiego ^) 
i Korzona-). I tak: 

W roku 1G02 kosztowała w Krakowie ptasia ruszni(»a 
7 fl., takaż bez koś<*i U fi., |)ółhak z olstrem osadzony kością 
4 fl., muszkiet O fl., muszkiet z mosiężną rurą 5 fl., palestra 
o fl., rusznica zwierzi^ca <> fl., zbroja szara z szyszakiem we 

') Datcite Zdhijłhi Krahmcii. 



74 



ozteiy pasy uzarska 15 złp. W roku 1648: cieszynka 7 z}p., 
kobyla «•) złp., pistoletów para 3 — 10 zip., guldynków para 
\i) zip., dzida 15 g-r., rząd uzarski srebrny, czarno szmel- 
cowany 4G4 zł])., halsband albo rząd na konia z buńczukiem 
30 fl., nakolauka lYu złp-, nogi dwie od stóp aż do udów 
cale po o zip. jedna, nabiodraki po 18 gr., listczaki (na listy) 
sztuka po 7 • „ gi\, rękawice dwie 3 złp., nagłówek na konia 
1 złp. W roku 1609: zarękawie V \^ zip., pancerz 4 zip. 
W r. 1620 za 350 kul żelaznych do hakownic 3 fl. W r. 
17(X) płacono dla wojska polskiego za bagnet 3 złp., a za 
patrontasz (5 zip. W r. 1789 kosztowała armata 12 funtowa 
10.000, 6 funtowa 4000, 3 funtowa 2rXK) złp., za karabin 
z bagnetem płaciła koraisia skarbu w r. 17(57 po 33 złp., 
a za granicą u Splitbergera w Berlinie 29 złp., a za i)arc 
jństoletów 30 złp. 22V2 gr. Kościuszko wyznaczył w r. 1794 
za fuzic strzelecką dobrą 24 złp., sztuciec dobry 36 złp., 
za pai"ę pistoletów dobrych 18 złp., za pałasz dobry 15 złp. 

O broni pisał Kazimierz Siemienowicz dowódzca arty- 
lerii za Władysława IV, Bolesław Podczaszyiiski, Jakubowicz 
porucznik artylerii, Gustaw KIcmm: Dle Werkzeuge und 
Waffen 1868, dzieło bardzo ważne, Essenwein, Demmin i inni, 
o broni siecznej Józef Łepkowski. 

Co do broni siecznej obacz także: miecznicy, płatner- 
stwOy szabelnie, O firłylerii poUkipj ciekawy artykuł umie- 
szczony jest w Przyjacielu luda Nr 34 z 22 hitego 1840 r. 



Bronz. 

Bronzów byhi fabryka w Warszawie Zygmunta Miinch- 
haimera z początku XIX wieku, Bothego, Drewsa, Jana Trou- 
vego 1 Mintera; ostatniego fabryka składała sie z warszUi- 
tów blacharskich, bronzowniczycli, konwisarskich, lakiernickich, 
ślusarskich, stolarskich i tokarskich, starożytni Grecy uży- 
wali do wyrobu bronzu miedzi i (*yny w stosunku 8 i 5 aż 
do 100 i 24. 



iiJ 



Browary. 

Browary były tak liczne w różnych niiejseach i cza- 
sach, że wszystkich tu wyniienić nie jwdobna; jirzytaczamy 
zatem tylko najdawniejsze i to tiikie, o których lustracie wy- 
raźnie jako o browjirach wsj)oininają. Jeżeli zaś w lustra- 
eiach jest mowa o piwowarstwie, umieściliśmy takie miejsca 
w artykule pod napisem: „i)iwowarstwo'*, obydwa zatem ar- 
tykuły wzajenmie sic uzupełniają. 

W Polsce łiyly browary w Podoliiicu jeszcze w XIII 
wieku, w Krakowie w XIV wieku były browary tak liczne, 
że prawie na każdej ulicy był browar; w Halicrzu pozwolił 
Władysław JagieHo w r. 14()8 stawiać browary. Zimorowicz 
wspomina o browarach we Lw^owie w r. 1471); w r. 1581 
bvl we Lwowie browar Szvmona ińwowara, a w r. 100;> 
browar Melcliiora Sc i bor a; w XV iciekti bvł także bro- 
war w Opatowie, 8okahi i Toruniu. W XVI wieku w Chmiel- 
niku, w Grodnie, Horodle, w Jarosławiu, w Jaworowie; w Kor- 
czynie było według lustracii z \i>M r. li) ł)ro warów, w La- 
tyczowie, Most^ich Wielkich, w Mysh)wirach, Nieświeżu, No- 
wem 3Iicście, Oleszycacli, Opocznie, w Siedliskacli w Lubel- 
skiem t>ył w połowie XVI wieku browar, gdzie Mikohij Su- 
chodolski w r. 1551) przeszedłszy na w^yznanie ariańskie, 
zgromadzał Socynianów dhi nabożeństwa, które tu, zanim 
kościół zbudowan<», odprawiano: w Tenczynie, Trembowli, 
Warszawie, AYłodzimierzu i AVvszkowie. 

w XVII wieku: w I^ieczu, Bohusławie województwie 
kijowskiem, w Borku, w Dcł)iu k(»ło Krakowa, Dobczycach, 
Horodyszczy, Hruł)ieszowie, Kozienicacli , Krośnie, Mallmrgu, 
Myszeiicu, Ostrorogu, w Piotrkowie było według lustracii 
z r. 1G29 wówczas 76 browarów: w Rosoczu, Ryczywole, 
bniatynie, 8olcu w Sandomirskiem i w Żarnowie. 

W XVIII wieku: w Rendzinie, liieczu, Bielanach pod 
Warszawą, Bielawach nad Mrogą, I^ratianie w (1i(»hnskiem, 
w Dangieliszkacłi na I^itwie łiylo 40 browarów i gorzelń, 
w Gninie było IJ^ browarów, w Dukli, w Horodnicy pod 



76 



Orodnem otwiera browary na si)Osól) czeski Antoni Tvzen- 
liauz; w Jaworowie, Kamieńcu podolskim, w Kętach, Lity- 
iiie, Łucku, Morszczenicy, w Piasecznej ziemi warszawskiej, 
w Przedburzu, w Rypinie ziemi dobrzyńskiej; w Świdnicy 
i w Starym Sączu były sławne browary, w Siemieniu; 
w Warszawie, gdzie w r. 1770 było 120 browarów, z tych 
niektóre robiły i po 4 warj" na tydzień; w r. 179(5 pozostało 
tylko 80 browarów z produkcią 200,000 beczek piwa; na- 
reszcie w Zawichoście. Widać jak produkcią piwa i wódek 
rozwiniętą była w kraju naszym, niemal każdy mieszczanin 
małomiasteczkowy warzył piwo u siebie, lub sycił miody, 
tym sposobem prawie w każdym domu mieszczańskim znaj- 
dowała się szynkownia, co było jednym z głównych powo- 
dów upadku i poniżenia stanu miejskiego. Z początku XIX 
wieku l)ył we Lwowie browar Prohaski w tem miejscu, gdzie 
dziś jest ogród tego samego nazwiska. (Ol)acz także: Piwo- 
warstwo). 



Bruki. 

w Krakowie kładziono już bruki w r. 1302, a w r. 1397 
wspomniany jest w najstarszych księgach miasta mistrz bru- 
karzy Wacław. (Szujski: Kraków aż do XV wieku). 



Budownictwo. 

Niniejszym artykułem chcemy sprostować dość często 
po różnych obcych dziełacli rozsiewane mylne wiadomości 
o naszych artystach, jakobyśmy nie mieli ani architektów, 
ani l)udowniczych swoich; i tak między innymi August 
Demmin w swoim dziele *) powiada (na str, 05 tomu I) Poh- 

') Hnudbiich drr hillpnilf}} nntJ (jenerhltchun Kiin<łe , Uher- 
sefzt roH O, Mothe»^ którep» w niemieckim języku dopiero 
tom I wyszedł, a jeszcze 4 tomy mają wyjść, we francuz- 



i i 



len kann weder Archiłeklen nocli Blldhaner vorfUhren. ()t6i. 
na odparcie tego zarzutu przyt«aezaniy j)oui7A*j wszystkich 
znanych nam architektów i budowniczych, czyto Pohików 
czy obcych w kraju naszym pracujących, od iiaj(hnvniejszych 
czasów. Za8 co do rzeźbiarzy odsvłamv czvtehiika do artv- 
knłów : Wyroby snyciTskie i rzeźbiarskie z niarnniru , ka- 
mienia i kruszcu. 



Jeszcze w czasacli poji^auskicli stawiano u nas i)y8zue 
Hwiątynie czyli bóżnice. AVcdlug I)ługosza główne takie świą- 
tj-nie stać miały w Onieźnie, Krakowie, Wiślicy, i Lubuszy: 
u nadłabańskich Słowian pełno ich było, każdy powiat miał 
swjyc, które należały do naczelnych bóżnic wszystkich Sło- 
wian w Retr/e i Arkouie sie znajdujących '). Z wprowadze- 
niem religii chrześciańskiej do Polski naró<l nasz wstąpił 
w ściślejszy związek z Zachodem, zkąd zwyczaje, n<auki 
i kunszta przejmować zaczął. AYówczas poczęto u nas budo- 
wać kościoły, lub przerabiać je z pogańskich świątyń, a pierw- 
szymi co je u nas bud«»wali," byli zakonnicy reguły św. Be- 
nedyktyna, którzy prócz tego, że byli duchownymi, byli za- 
razem i budowniczymi, z początku wprawdzie cudzoziemcy, 
którzy z obowiązku tą sztuką się zajmowali, później jednak 
sztuka budowania i przez krajowców uprawianą ł)yła, jak 
nas o tem przekonywują niżej wymienione nazwiska budowni- 
czych i architektów Polaków lub ol)cycłi w kraju u nas osia- 
dłych, kti^re nam łiistoria przecłiowała; a jeśli niewiele z nich 
doszło do naszych czasów, w tem należy szukać przyczyny, 
iż w ulriegłych wiekacłi orężem tylko zyskiwała się sława, 
a imię artysty kryło się w cieniu i nikt o nicm nie myślał ; 
może dopiero z czasem, któremu z uczonych naszych uda sie 
odgrzebać jeszcze jakie zazwisko budowniczego lub archi- 



kim zaś jeżyku wyszło całe dzieło w III toinacli w Va 
' ryżu w r. 187.'). 
') Maciejowskiego: I^icrtn/tir tichjr Pohki, 



78 



tekta Polaka, jakto dopiero niedawno udało się profesorowi 
i zaslnżoneniu badaczowi Władysławowi Łuszczkiewiezowi 
odkryć nazwisko Bartlonneja Berecci AMoelia, arcliitekta sła- 
wnego kaplicy Zyguiuntowskiej w katedrze krakowskiej. AVojny 
prowadzone z Niemcami l)yły zapewne przyczyną, że Bole- 
sław ucłiylil się od wpływu tego narodu, nie wv.ywaja^e icli 
pomocy, a ustalił związki z Włocliami i Francią, gdzie nauki 
i sztuka zaczęły r(»zkwitać. Ztamtąd sprowadzał ducliownycli, 
utworzył ni^we l)iskupstwa na SIązku i Pomorzu; wezwał 
z Francii uczonycli i biegłycłi w sztukacłi pięknych Benedyk- 
tynów, budował im kościoły i klasztory według zdania Dłu- 
gosza na kształt i obyczaj Greków. W tymto stylu wzniósł 
Bolesław kościoły i klasztory Benedyktynów w Tyńcu, w Sie- 
ciecliowie, na I^ysej Górze, w Płocku, św. Andrzeja w Kra- 
kowie i wiele innych. Budownictwo świeckie w guście wło- 
skim nigdy nie wzniosło się tak wysoko u nas, jak za Zy- 
gmunta 111. Król ten bowiem sam ciągle pałace i zamki 
stawiał — a możni panowie, a nawet ł)iedniejsza szlaclita na 
wyścigi go naśladowali. W końcu XVI i początku XVII w. 
włoszczyzna w Polsce była prawie wszędzie wytworem 
i wzorem, czego śla<l wi<lzimy dotąd nietylko w kościołach 
i zamkacli, ale i w domach miejskicli i wiejskich. 

Nie może być naszem zadaniem j)rzed8tawić tutaj łii- 
storii początków Imdownictwa i architektury u nas, uczynili 
to już bowiem inni, że tu tylko wymienię szacowne dzieło 
łSobieszczańskiego : Wiadomości historyczne o sztukach pię- 
li ny eh w dawnej Pohce; także nie wchodzę bliżej w kwestię, 
czyśmy mieli kiedy jakie własne odcecłiowanc budownictwo, 
trudno osądzić — wszakże drewniane budowy starych kościo- 
łów, dworów, sj)iclirzów i t. j). poświadczają, że u nas coś 
swojego istniało. My tylko cłicemy tu wymienić najdawniej- 
sze zabytki budownictwa w Polsce, do których sie liczą: ko- 
ścioły, zamki, basztj', ratusze, sukiennice i bramy i podać 
znane nam nazwiska arcliitektów i budowniczy cłi w dawnej 
Polsce. 

Do najdawni(\jszycłi zabytków ł)udownictwa w Polsce 
liczą sie kościoły: 



79 

Katedra gnieźnieńska założona jeszcze w drugiej i)o- 
łowie X Tvieku, a nawet jak Sobieszczaiiski utrzymuje, jeszcze 
przed ogólnem przyjęciem wiary chrześciańskiej w Polsce: 
kościół 8W. Jerzego w Gnieźnie, o którj^m Niemcewicz po- 
wiada, źe Mieczysław i j)oprzednicy jego czcili w nim fał- 
szywe bogi, a z którego wytoczone bałwany w jeziorze tuż 
pod zamkiem płynącem utopiono: kościół w Poznaniu za- 
łożony jeszcze przez cesarza Ottona I, kościół lienedyktynów 
na Łysej (iór/e, kościół św. Krzyża na Skałce w Krakowie, 
kolegiata w Wiślicy i kościół Lubuski na Slązku. AVszystkie 
te kościoły mają stać na miejscu dawnych świątyń pogań- 
skieii. Mieczysław I stsiwiał murowane koś(ńołv w Gnieźnie, 
Poznaniu, Krakowie, Kruszwicy, Płocku, Luł)linie, Smogorze- 
wie i Chełmińsku. Do najdawniejszy cli kościołów w Polsce 

należą także kościoły: w Tumie wystawiony w r. 9()7, w Ko- 

■> «' ^ • ' 

'żminie 990, w Gieczu, w Trzemesznie 9()(), św. Marcina i)od 
Tarnowem z modrzewia, Benedyktynów w Tyńcu 1(K)8, w Sie- 
ciecłiowie w Sandomirskiem 1010, w Zembocinie koło Pro- 
szowic, gdzie jeszcze proboszczem był św. Stanisław l)iskup 
krakowski, w Mogilnie 1005, w Gidlach kościółek modrze- 
wiowy 10r>9, w Krol)i, katedra w Sandomierzu 1121, kościół 
Św. Mikołaja w Końskich, w r. 1121 już odnawiany, a wresz- 
cie 77 kościołów w stylu romańskim tak zwanych Duninów- 
skicłi, jKistawicmych w XII wieku i)rzez Piotra Dunina (z któ- 
rych 59 wymienia Sobieszczański w wyż wymienionem dziele, 
jednak i z tych wiele i)rot'. Lnszczkiewicz zakwestionował). 
Z XII wieku także pochodzą kościoły : w Kielcach , Jędrze- 
jowie, Lubinie, Łuknie, Koronowie, Lendzie, Oi>atowie, Kf»- 
przywnicy, Wąchocku, Sulejowie, Miechowie, św. Floriana 
w Krakowie. Na Litwie najstarsze kościoły postawione były 
w Wilnie, Hajnowie, Krewię, Miednikacłi, Myszagole, Niemen- 
czynie, Oł)olczycach i w Wilkomierzu , były one postawione 
jesczcze za czasów Jagiełły. 

Wogólc zabytki budownictwa kościelnego sięgające d(» 
drugiej połowy XIII wieku, były budowane w stylu ł)izan- 
tyjskim i romańskim, od XIII — XV wieku przeważnie w stylu 
gotyckim; później powstał styl łiarocco, a wreszcie z począt- 



80 



kiem XVI wieku zabłysnął u nas renesans czyli styl odro- 
dzenia. Dodać tu winnniśmy, że z budowlami ceglanemi 
w Polsce spotykamy się dopiero w pierwszej połowie XIII 
wieku, gdyż dotąd budowano z kamienia, aczkolwiek cegły 
razem z kamieniami używano już u nas w drugiej połowie 
XII wieku. 

Do najdawniejszy cli u nas zabytków stylu gotyckiego 
liczą się kościoły: Panny Marii w Krakowie, założony 
w r. 122G; św. Barbary w Krakowie, budowany równocześnie 
z poprzedzającym; w Drzewicy w Sandomierskiem fara 1315; 
katedra w Krakowie odbudowana od r. 1320 — 1359 na miej- 
scu dawniejszej po dwukrotnem jej spaleniu ; kościół Bożego 
Ciała w Krakowie 1347; św. Katarzyny w Krakowie 1343: 
fara w Piotrkowie 130(); kolegiata w Wiślicy zaczęta przez 
Władysława Łokietka, a skończona w r. 1350 za Kazimie- 
rza Wielkiego ; w Nowem Mieście Korczynie kościół Francisz- 
kański przebudowany 134H; w Zagościu fara 1355; w Kro- 
śnie fara, we Lwowie katedra polska, założona w r. 1370 
podług planu arcłiitekta miejskiego Piotra Stechera, a do- 
kończona w r. 1479 pod kierunkiem budowniczego z Wro- 
cławia Joacłiima P r o m a , piękny zaś ganek przed głównym 
wchodem i dwie kaplice poboczne dobudował w r. 1493 ka- 
mieniarz Hann; równocześnie z tą katedrą zbudowaną była 
katedra ormiańska we Lwowie przez budowniczego Doro, 
tego samego, który i katedrę ruską we Lwowie budował; 
kościół Dominikanów w Lublinie 1342; w Szydłowcu 1355; 
w Łęczycy kościół Dominikanów 1370; w Czcłiowie i Bie- 
czu fara; w Dobrzyniu kościół Franciszkanów 1316; w Cie- 
cłianowie fara 1353; w AYarszawie katedra św. Jana w r. 1370 
przebudowana; w Włocławku katedra 1340; w Przeworsku 
kościół 1390; w Gdańsku kościół Panny Marii wzniesiony 
w r. 1343 kosztem Krzyżaków (dziś kościół protestancki); 
wreszcie kościółek św. Anny w Wilnie zbudowany w r. 1398 
przez Jana Puhrl)acłia z Malborga, którego Anna Witow- 
dowa w tym celu sprowadziła. Późniejsze kościoły opuszczamy, 
aby zbyt pracy naszej nie rozszerzać. 

Co do zamkóWj to potrzełja zapew^nienia własnej obrony, 



81 



aoiiewolila przodków naszych do stawiania warownych gro- 
dów, z których do najdawniejszych zabytków w Polsce się 
liczą: szczątki zamku w Kruszwicy z mysią wieżą, pocho- 
dzące jeszcze z r. 842, zamek w Krakowie sięga czasów 
przedhistorycznych; zamki: w Koninie zbudowany w r. 1151, 
w Baranowie nad AVislą llSo, jeden z najlepiej dochowanych 
nabytków tego rodzaju: w Czersku, w Liwie 1112, w Cie- 
chanowie, Sochaczewie, Nowem Mieście, Orszymowie już w r. 
1252 w dziejach wspominany, w Zakroczymiu, Czerwińsku, 
Radzikach, Wyszogrodzie, Dobrzyniu, Płońsku, Kornyszynie, 
Radzanowie, Odrzykoniu, Dobrzycy przez Długosza pod ro- 
kiem 1065 wspominany, w Bolesławicach 1209, w Melszty- 
nie, Czorsztynie, Zbąszynie w Wielkopolsce 1253, w Pułtusku, 
w Warszawie, Fjomży, Latowiczu, Różanie, Ostrogu, AViśniowcu, 
w Krakowie po zgorzeniu odbudowany w r. VK)C} , pałac 
w Łobzowie 1357; w Lublinie wymurowano w r. 124(5 za- 
mek na miejscu dawnego, a w r. 134<) po zburzeniu przez 
Tatarów, nanowo przez Kazimierza AYielkiego wzniesi<my; 
w Pieskowej Skale już w r. 1315 wspominany jest zamek 
w przywilejach ; w Ojcowii*, Płocku, w Łęczycy zamek prze- 
budowany przez Kazimierza W., w Kawie w r. 1351 prze- 
budowany, w Poznaniu za Kazimierza W., w Koźminie 
w XIV wieku, w Niepołcmiicacli L*)58, w Lanckoronie 13r»r», 
w Drzewicy, w Pieninach zamek, w którym się w r. 125i) 
Św. Kunegunda ukrywała, w Czchowie, Przedborzu, Opocznie, 
w Krasnymstawie, w Lelowie w r. 124<» przebudowany, 
w Pyzdrach przez Kazimierza W. i)rzebu(lowany, w Hendzi- 
iiie, Haliczu, Trembowli przez Kazimierza W. ])rzebudowany, 
w Sanoku llMUy, w Przemyślu zbudowany prawdopodobnie 
jescze za Bolesława Cłirobrego, w Szymbarku, w Chełmie, 
Bełzie, Olesku, Lwowie, Krzemieńcu, Dobnie, Czartorysku, 
w Łucku jeszcze około r. 1(W) istniał zamek, który później 
przebudowany zostiił, w Smotryczu, liakocie, Kamieńcu po- 
dolskim, Sokulcu, w AYlodzimierzu przebudowany za Kazi- 
mierza W. Jedno Wilno na całą l*olskę miał(» w XVI wieku 
dwa zamki, w Lidzie, Trokaeli, Kownie, Oszmianie, Wilkomie- 
rzu, Nowogródku, Kiernowie, Puniach, Teezynie, Lowiezn, 

i; 



82 



Sterem Siole, Muszynie, Złoczowie, Nadwornej budowany 
w XV wieku przez starostę Kuropatwę, w Stryju i t. d. 
Wreszcie zaniki wzniesione lub do lepszego stanu doprowa- 
dzone i)rzez Kaziniier/a W., po których po naj>viększej części 
ani siadu dziś nie pozostało, jakoto: w Kaliszu, Kole, Ko- 
ninie, Nakle, AYiełuniu, Kościanie, Międzyrzeczu, Przyszowie, 
Wyszogrodzie, Skawinie, Osieku, Gostymnie, Kowalu, Witko- 
wie, Tuliczkowie, Kopanicy, Nieszawie, Wieliczce, Olkuszu, 
Wiślicy, Szydłowie, Wąwolnicy, Stawiszynie, Inowłodziu, 
Krośnie, Sieradzu, Brzeźnicy, Ostrzeszowie, Rzepicy, Siecie- 
chowie, Solcu w Kadomskiem, Zawichoście, Korczynie, Zloto- 
ryjsku, Bydgoszczy, lAibaczowie i t. d. 

Do dawnych zabytków budownictwa liczą się także 
ratusze: w Sandomierzu, Bieczu, Tarnowie, Kazimierzu dol- 
nym nad Wisłą, w Poznaniu wzniesiony na miejscu dawnego 
z XIII wieku, z początku XVI wieku według planów Jana 
J baptysty z Quadro Lugano Włocha; ratusz w Gdańsku 
przebudowany za Zygnmnta Augusta po pożarze w r. 1501 ; 
ratusz w Pabianicach i Szydłowcu, obydwa z początku XVI 
wieku: Sukiennice w Krakowie z XIII wieku i t. d. Niem- 
ci»wicz pisze w swoich: Podróżach historycznych (str. 18), 
że nocował w Samsonowie we dworze modrzewiowym, w któ- 
rym na belku odkrył rok 1123; byłbyto zatem także jeden 
z najdawniejszych zabytków tego rodzaju w Polsce. O dru- 
gim takim <lawnym kościółku modrzewiowym wspomina Se- 
weryn Goszczyński w swojej podróży do Tatr, że się znaj- 
duje w Łopusznie, gdzie na jednej belce wyryty jest rok 1240. 

Z tych zabytków ])rzypu8zczać należy, iż sztuka bu- 
dow^nicza od najdawniejszych czasów zarówno w Polsce jak 
i w innych krajach oświeconej Europy uprawianą była. Na 
poparcie czego przytaczamy tu znane nam nazwiska budo- 
wniczych i architektów Polaków i tak: 

W archiwum zgromadzenia budowniczych w Wiedniu 
prowadzonem od r. 713, są wypisane na czarnych drewnia- 
nych tablicach w kształcie szafek, białą farbą olejną nazwiska 
wszystkich wiedeńskich budowniczych od r. 713. Wyjmujemy 
z nich nazwiska budowniczych, pochodzącycli z Polski, mia- 



83 

iiowicie: Hanns z Gdańska i Niclas z Krakowa, obydwa 
między rokiem 798 a 821, byli w Wiedniu zatrudnieni: jakiś 
Stefan budowniczy około r. lloó. Tobiasz z Krakowa 
między r. IIJK^ a 1202, Jakub t Gdańska między r. 12()2 
a 1252, Karol z Gdańska między r. 134<) a 134^"), Józef 
z Gdańska między r. 134r> a ISoO. W urządzeniach żup sol- 
nych przez Kazimierza W. w r. 1308 uczynionych, a przez 
Kazimierza Jagiellończyka w r. 1451 potwierdzonych, jest 
wymieniony: Szczepan ko magister muroruni. Krakowia- 
nin Mikołaj G er lak sprowadził w r. 1327 do Krakowa 
strumień Rudawj'. (Portret jego* szty chowany przez Michała 
Stachowicza znajduje się w Pszczółce krakowskiej z r. 1822 
tomie I). Ni cola u 8 z Krakowa między r. 1524 a 1534, 
Paweł Kholbl z Krakowa w r. 1525, pisał się: róm, Kais, 
May. Hofaieinmetz nnd Paumeisłer, brał udział w póAniej- 
>>zej budowie kościoła św. Szczepana, budował ganek z pa- 
łacu cesarskiego do kościoła Augustianów w AYiedniu, który 
dotąd istnieje. Melchior z Wrocławia w r. 1(508. Mono- 
gramy przez tych artystów używane i)odał Kluczycki w dziele 
swojem: Pamiątki polskie w Wiedniu ^ a za nim Sobieszczań- 
ski w wyżej wymienionem dziele. Oktawian F a 1 k n e r a wła- 
iiciwie Wole ner budowniczy i kamieniarz krakowski z Xn 
wieku, był około r. 1144 z Krakowa powołany do Wiednia 
przez margrabiego Henryka Jasoniirgotta do wybudowania 

9 

kościoła Św. Szczepana (dawniej Wszystkich Świętych). Akta 
7.gromadzenia budowniczego wiedeńskiego piszą : „ist dariiber 
Bau- und Werkmeister gewesen Octarianus Wolkener 
von Krakau aus Pohlen, und hat das ganze AVerk in Stein- 
hauen und Mauern getllhrt". (Antoni Oleszczyński : Wspo- 
mnienie o Polakach, co słynęli w obcych krajach. Paryż 1843 
str. 7). O tym budowniczym podał ciekawe szczegóły Osso- 
liński w swoich: Wiadomościach hist. kryt. (tomie I), który 
także załączył rycinę budowli AYolcnerowej kościoła Wszyst- 
kich Świętych w Wiedniu i)odlug onejże zamieszczonej 
w dziele Ogessera ^), potom pisali o nim Kluczycki w dziele: 

*) BeschreibuHg der Mefrop. Kirrhe zu Sf. Sff/an in Wien 177!K 

G* 



s4 



Pamiątki polskie w Wiedniu i Sobieszczaiiski w swoich: 
Wiadomościach o sztukach pięknych i w Encyklopedii Or- 
łjelbranda. Postać wysanięta ze ściany dźwigająca drugą 
ambonę na prawo od bocznych drzwi umieszczoną w kościele 
Św. Szczepana, przedstawia samego budowniczego Wolcnera. 
Wiśniewski Michał pisze w swojej literaturze, że już w VIII 
wieku byli u nas architekci Mikołaj z Krakowa i Jan 
z (rdaiiska. 

Budowniczowie i murarze gdańscy sławni byli jnź 
w XIII wieku, w XIV i XV wieku takie gmachy jak ratusz, 
koś<*i6ł Św. Jana, św. Elżbiety, dworzec Artusowj' i kościół 
Panny Marii w Gdańsku w^ystawione były wszystkie ręką 
miejscowych robotników, toteż gdańscy mistrze nie potrzebują 
się rumienić wobec strasburskich Erwinów. Prócz tego gdań- 
scy budowniczowie i murarze wznosili gmachy w całej Polsce ; 
wiemy bowiem, że murarzy i cieśli gdańskich używano do 
Warszawy, Chełmna, Pelplina' i Harenpot w Kurlandii. W r. 
KJ7i> Henryk IJngeradin mieszczanin i budowniczy gdań- 
ski zawi(?ra kontrakt o dalsze prowadzenie budowy kościoła 
pjmny Marii w Gdańsku; tenże budowniczy prowadził także 
miedzy r. 1;579 a 1;582 budowę ratusza, murów miastowych 
i dworca Artusowego w Gdańsku, a pomagał mu mistrz Ti- 
deman. Budowniczy gdański Meister Steffens wykończył 
w r. 1440 południową fasadę kościoła Panny Marii w Gdań- 
sku. AV r. 1473 budowali gdańscy mistrzowie Sommerfeld 
i Mikołaj Ty roi d kościół św. Jana w Warszawie, jeden 
z najpiękniejszych gmachów Warszawy. (Obacz Hirscha t 
Handels und Gewerbegeschichte Danziys). (rdański budo- 
wniczy llanns Schneider był od r. lólH) — 1000 miasto- 
wym budowniczym w Wrocławiu i budował bramę (Poternen- 
])forteJ. W r. 1001 darował Jan Kazimierz w AVilnie mury 
po stiirym kościele św. Anny budowniczemu Janowi 8alwan- 
dorowi, który zato miał się przyczynić do odnowienia ko- 
ścioła katedralnego. Tenże Salwandor zburzył do szczytu 
kościół Św. Anny, a cegły użył na restauracię katedry. (Kir- 
kor: Bazylika litewska). 

Nazwiska te wskazują, iż w czasach gdy samoistnie 



85 



na tej drodze zaczęliśmy już postępować, 8ą ślady, iż mie- 
liśmy artystów krajowych już w odległych wiekach tak sła- 
wnych, iż używano ich nawet za granicą. Filssli w swoim 
<lykcionarzu artystów wspomina o AVojd8ku budowniczym 
już za Mieczysława I w Polsce słynącym, który zwidziwszy 
Rzym i całe Włochy, za powrotem do kraju pierwsze kościoły 
w Polsce miał budować. Mistrz Piotr z Krakowa zawarł 
kontrakt o budowę zakrystii przy kościele Panny Marii 
w Krakowie w r. 1399. Henryk Lamesz budowniczy Ka- 
zimierza W. budował w Lignicy kościół Panny Marii. Piptr 
Arler syn Henryka, Polak budował w drugiej połowie XIV 
wieku katedrę św. Wita w Pradze na nra<lczynie, będąc do 
tego wezwanym przez cesarza niemi(»ckiego Karola IV, także 
kościół w Kolinie, świątynię prazką na Karlshof i dawny 
most na Wełtawie; ojciec jego także budowniczy pracował 
w swoim czasie w Gmilnd. Portret Piotra Arlera wraz z jego 
krótkim życiorysem dotąd znajduje się na jednym ze słupów 
w katedrze św. Wita w Pradze '), a odwzorowany jest w Tyg. 
Ulustr. Nr ló4, z r. 18<)2. AV XIV wieku stawiał most łyż- 
wowy pod Czer^yińskiem na AViśłe jakiś Jarosław pod 
dozorem Dobrogosta z Odrzywola (Szujski). Długosz pisze, 

że jakiś Jarosław wystawił z kamienia kościół św. Zofii 

• 

w Kijowie. Jan Basta z Żywca budowniczy w XV wieku ; 
Długosz wsjiomina, że jednym z najdawniejszych budowni- 
ifzych Polaków jest Wacław z Tęczyna, syn Jędrzeja wo- 
jewody krakowskiego, budowniczy króla Kazimierza W., st^inu 
dncłiownego, onto króla radą swą wspierał i jemu król 
w chwili skonu dokończenie budowy zamku AVłodzimierskiego 
zlecił. Marcin Proszka był w Krakowie arcldtektem za Ka- 
zimierza Jagiellończyka około r. 1474. Sklepienie u Panny 
Marii w Krakowie przebudował w r. 1442 mistrz Czipsar 
7 Kazimierza, zaco otrzymał 190 grzywien, gdyż dawniejsze 
budowane przez majstra AVernhera w r. KU)5 zapadło się. 

') O tym Arlerzo (»baez: ZftitsrMrifł fiir hildeinh Kioisf 
Lfitzown tom A'I, Htr. *J1> w rozprawie Uiigra j). t. iJi^ 
de».'8c/ien Dotnbawnefsłer In Prag nnd MdiUntd, 



80 



W r. 1898 godzi się majster Piotr o budowę biblioteki przy 
stiirej zakrystii tego kościoła. Bartoszewicz pisze, że syn 
Jnstusa Dęciu sza sekretarza króla Zygmunta Starego 
był budowniczym kościoła Panny Marii w Krakowie. W XV 
wieku byli w Wilnie budowniczowie : Stefan Ławrynowicz, 
i Jan Skiedel. Albin Schultz wspomina o kilku budowni- 
czych wrocławskich dawnych czasów i tak: Meister Luca& 
1447, Hanus Krawsche der Baumeister 1432, Meister Ikrn- 
hard 1451, Jost Tauchen 1450. W r. 1010 był w Wilnie 
budowniczy królewski Wilhelm Pohl. Za czasów Zygmunta I 
był kanonik krakowski Jan Salomon biegłym budowniczym. 
Jan Korczbach kanonik krakowski i architekt XVI wieku 
odbudował kościół św. Agnieszki i Lucii z klasztorem św, 
Klary w Krakowie (wspomina o nim Konstanty Hoszowski 
w świeżo wydanym życiorysie jego). Michał Gran es ka- 
nonik w Wrocławiu był z początku XV wieku zdolnym archi- 
tektem, który wiele budynków na Slązku wystawił. W aktach 
konsystorza poznańskiego znajduje się kontrakt biskupa An- 
drzeja z Bnina z XV wieku zawarty z budowniczym Lorco 
(murator) na wybudowanie kościoła Panny Marii w Poznaniu 
za 80 grzywien zgodzonym. W kościele parochialnym w Ro- 
goźnie w Wielkopolsce znajduje się na jednym filarze na 
dwóch cegłach następujący napis: „1520 aedificatum per Mar- 
tinum Mora et Clementinum a Ostroróg". W Pułtusku był 
w r. 1507 budowniczym (murator) niejaki Jerzy, a w r. 152G 
architektem tamże Stanisław z Mogilna; architekt Job 
Praet przebudował w r. 1544 zamek w Kamieńcu podolskim^ 
bowiem na frontowym bastionie tego zamku dotąd się prze- 
chowuje napis: „Job Praet fuit architeetor". AV Krakowie 
był w r. 154() Jan Szturm, w r. 1052 jakiś Marcin, 
a w r. 1553 jakiś Jakub architektem (Essenwein); także ja- 
kiś Benedykt (murator) był za Zygmunta I zatrudniony 
przy restauracii zamku krakowskiego. Architektem zamku uie- 
polomickiego ł)yl w XVI wieku Tomasz murarz, który do- 
glądał budowania zamku i brał płacy rocznej 52 fl. Jan 
Basta budowniczy z Żywca wystawił z początku XVI w. 
w czasie wyprawy na Orszę na Dniestrze most, po kt<>ryni 



87 



przeprawisida się artyleria polska, zaco król Zygmunt I odpo- 
wiednio go wynagrodził. Wymieniamy tutaj jeszcze kilku 
inżynierów Polaków z czasów Zygmunta I, którzy zdejmo- 
wali mapy wojenne i cywilne n. p. mapę pochodu i zdobyć 
Stefana Batorego w Połocku zrobił Stanisław P a c h o 1 o w i c z. 
Wacław Gródecki zrobił mapę Polski i krajów jej pogranicznych, 
znajduje się ona pr/y Kromera kronice, wydrtniu z r. 1589. 
Florian Polak odrysował mapę Sarmacii w r. 1528. Andrzej 
Pogrobski zrobił mapę Polski i Wenecii w r. 151)9. Sta- 
nisław Pogorzelski zrobił w r. lo()3 mapę Zatora i Oświę- 
cimia. Jan Portaciusz Inflantczyk i Marcin Ślązak 
wydali przy pomocy Krzysztofa Kadziwilhi (sierotki) mapę 
Litwy i Żmudzi i t. d. (Maciejowski : Polska aż do piencszej 
jwłowy XVII wieku, tom II, str. 4;)7). Filipowski geo- 
meter robił w r. 1503 pomiar katastralny województwa kra- 
kowskiego (Giżycki 44). Inżynier Jan Pleitner robił w r. 
IG34 plan Smoleńska na Ki tablicach rytowany przez Wil- 
helma Hond insza gdańskiego rytownika, który się znajduje 
w Heilsbergu. W r. 1645 zdejmował i rysował 4 plany z Wie- 
liczki geometer Marcin Germanu, a rytował je Hondiusz. 
Piotr Krasowski budował około r. 15(57 we Lwowie wieżę 
przy cerkwi ruskiej, staraniem kuj)ca Dawida, który na ten 
cel wydał około 3500 złt. i doszła już była znacznej wyso- 
kości, gdy w r. 1570 zawaliła się, zaco Krasowski sądzony 
był i karany. Jan Michałowicz z Urzędowa przebudował 
za Zygmunta Augusta około r. 1575 kaplicę Najśw. Panny, 
dzisiejszą Potockich w katedrze krak^)wskiej. Albertrandy 
pisze, że za czasów Zygmunta Augusta żył rabin S z y m o u 
z Ginzburga, który był biegłym w mierniczej i budowniczej 
sztuce. Za panowania tegoż króla tak wiele w Poznaniu bu- 
dowano, iż z powodu, że materiał podrożał, magistrat w r. 
1565 widział się zmuszonym ogłosić taksę, mianowicie 1000 
cegieł kosztowało 3 złt, piec wapna 8 zlt., pręt półośinio- 
lokciowy muru całego domu, licząc w to oba zewnętrzne 
mury^ i wszystkie wewnętrzne ściany, oraz wszystkie wy- 
datki 98 zlt. Lecz jeżeli ściany domu nie były grubsze od 
1V2 lub 2 cegieł, wtenczas wójt i ławnicy niższą cenę sta- 



88 



nowili, stosownie do słuszności. Jan Kuntz obywatel kra- 
kowski z Kleparza był nadwornym budowniczym Zygmunta 
Augusta, a następnie Stefana Batorego i Zygmunta III. Sta- 
rowolski w swoich Monumentach opisuje jego nagrobek. 
Za Zygmunta Augusta stanął zamek w Wilnie, do którego 
przyozdobienia używał artystów krajowych : Marcina Ostrow- 
skiego, Wojciecha C h e ł m i ń s k i e g o z Inowrocławia i Sta- 
nisława Rutki z Poznania. Architektem jatek szewskich 
w Krakowie bvł w r. 1599 Augustyn Litwinek, zbudowjił 
także latarnię na Sukiennicach krakowskich. (Łuszczkiewicza : 
Zabytki budownictwa w Krakowie). Pu cyk D. budowniczy 
krakowski XVI wieku, K 1 a i k budowniczy Stefana Batorego, 
Andrzej Opaliński wydał w Krakowie w r. 1659 dzieło 
bardzo dziś rzadkie p. t. : Krótka nauka budownicza, które 
B. Podczaszyński w swoim Pamiętniku sztuk pięknych prze- 
drukował. Adam Frey tag rodem z Torunia, zmarły w r. lOoC) 
prof w gimn. kiejdańskiem wydał dzieło Architektura wo- 
jenna, przypisane Władysławowi łV i przełożone na fran- 
cuzki język. Mikołaj I) u c h n o w s k i starszy budowniczy kró- 
lewski rozpoczął w r. 1009 budować w Warszawie kościół 
Bernardynek. W r. 1003 był architektem w Warszawie Adam 
Eędzina, a w r. 1655 budowniczy Kluczewski tamże. 
(Wejnert: Star. Warszawy. Maciejowski w swojej Polsce aż 
do XVII wieku pisze, że Szymon Samuel Lubartowicz Sau- 
guszko syn Andrzeja zmarły w r. 1638, wolne od publicz- 
nych zajęć chwile, praepędzał na malowaniu, sztychowaniu, 
ł)udowaniu i robieniu zegarów i ogrodów, oczem wspomina 
Mokrski w kazaniu na pogrzebie jego. Dekan Jan radny 
miasta Leszna i budowniczy Zygmunta III wsławił się oka- 
załemi ł)udynkami w Wielkopolsce, między któremi odznacza 
się zamek w Zbąszynie, zbudowany w r. 1632. Tyralski 
Jędrzej budowniczy krakowski za Zygmunta III, Jakub 
S c h o 1 1 z konzul miasta Lwowa i budowniczy, stawiał wiele 
gniacłiów we Lwowie, zmarł w r. 1(512. Zimorowicz wspo- 
mina także o Stanisławie Scholcu budowniczym miejskim 
we Lwowie. Za czasów Zygmunta III bvli w Polsce sławni 
budowniczowie wojenni : Teofil S c h o m borg , Jan Suce a- 



89 

tor, Wilhelm Barbicr, Francuz i wyżej wspomniany De- 
kan. Janusz G łuski zbudował w r. KUO kaplicę Bojmów 
przy katedrze łacińskiej we Lwowie, Mikołaj 6 o Id mann 
ur. 1623, zm. 1665 r., był zdolnym budowniczym we Wro- 
cławiu i pisał wiele o budownictwie (Dlabacz: KUnHilerlexi' 
kon), Andrzej Hegner Abramowicz byl w r. 1622 bu- 
downiczym zamku królewskiego w Warszawie, K. Wl. Wój- 
cicki przytacza w dziele swojem: Zai^sy domotce tomie I 
wyjątki z dawnego dzieła polskiego, traktującego o budo- 
wnictwie, wydanego w Krakowie 1649 p. t. : Krótka nauka 
budownicza dworów, pałaców, zamków podlufj nieba i zwy- 
czaju polskiego. Kazimierz Siemionowicz za panowania 
Władysława J\ napisał sławne dzieło o Artylerii, tłóniJiczone 
na różne języki. Sebastian Aders inżynier i budowniczy wo- 
jenny w Polsce sa Zygmunta III pułkownik artylerii polskiej. 
Architekci Krause i Szwertman, Poznaiiczycy, przezna- 
czeni byli za Jana Kazimierza do reparacii murów waro- 
wnych miasta Poznania. Konstanty Tenkala l)ył nadwor- 
nym budowniczym króla Władysława IV i stawiał kolumnę 
Zygmunta III w AYarszawie na marmurowej podstawie, po- 
sąg ten modelowany przez włoskiego rzeźbiarza Klemensa 
iloUi z Bouonii, odlany byl z miedzi przez nadwornego kon- 
wisarza królewskiego Daniela T h i m. TWeinert : Starożytności 
Warszawy), Bartłomiej Natanael Wąsów ski z Kujaw, 
rektor Jezuitów w Poznaniu i prowinciał, Ijicgły architekt 
wzniósł w r. 16ol kościół dawniej Jezuitów, dziś łaruy w Po- 
znaniu, jeden z najpiękniejszych gmachów z owego czasu 
w Wielkopolsce, wydał tukże w Poznaniu w r. 1()78 dzieło 
o architekturze, którego tytuł podaje Brown w dziele swo- 
jem: Biblioteka pisarzów To war z. J^zusoicego ; umarł w Po- 
znaniu w r. 1687. Ksiądz Jordan był na początku X\ll 
wieku budowniczym w Krakowie. Według planów Fran- 
ciszka Zaora, budowniczego krakowskiego, rozpoczął w r. 
1664 wojewoda Donlioflf budowę kaplicy pod wezwaniem św. 
Pawła przy kościele na Jasnej Górze w Częstochowej. Ko- 
ściół Św. Piotra w Wilnie zaczęli budować w r. 16()8 Jan 
Zaora z Krakowa i Frigidianus architekci. Jan Stella 



w 



biirlowniczy pracował w Polsce w XVII wieku. Stefan Me- 
choni, mieszczaiiin krakowskie był architektem około r. 1G80. 
Krzysztof Mieroszewski, sekretarz króla Jana III, kie- 
rował wzniesieniem nowycłi fortyfikacyj w Krakowie i zosta- 
wił w rękopiśmie traktat o arcłiitekturze wojennej. Jerzy 
El en ter, nadworny malarz króla Jana III zrobił plan na 
kaplicę Św. Jana Kantego przy kościele św. Anny w Kra- 
kowie. Jan Zygmunt Zaleski żył w końcu XVII wieku 
w Krakowie i dawał pomysły do bram i łuków triumfalnych 
na wjazdy królów. Jan Be ber, budowniczy Jana III budo- 
wał w Krakowie, a raczej podniósł wieżę ratuszową i prze- 
budowali wieżę ruską, zwaną Korniaktowską we Lwowie. 
Ks. Stanisław Solski, Jezuita, architekt w r. 1622 w Ka- 
liszu, kapelan obozowy hetmana Sobieskiego, wydał w r. 169(> 
w Krakowie ważne dzieło p. t. Architekt poUkL Tylman^ 
architekt Stanisława Lubomirskiego, budow^ał między innemi 
także kościół św. Anny w Krakowie przy końcu XVII wieku^ 
po odpędzeniu którego dalej budowę prowadził budowniczy 
Piskorski. Zimorowicz w swojej historii miasta Lwowa 
pisze, że w r. IfJKJ budował we Lwowie wieżę ratuszową 
w kształcie ośmiogranu architekt Marcin Kam pian. Na 
kościele w Pabianicach z tylu nazewnątrz naprzeciw wiel- 
kich drzwi, przechf>wało się dotąd nazwisko murarza, a zdaje 
się, że razem i budowniczego, bo gdyby ten drugi był innym, 
toby nie omieszkał t^ikże się podpisać, kiedy się i murarz 
podpisał. Nazwisko jego Jakub Fuski, mm-arz krakowski 
1585 i monogmm jego, który stanowi krzyż o przedłnżonem 
dolnem ramieniu przecięty motyką. Podajemy ten mono- 
gram, bo może się według niego uda znowu gdzie komu od- 
kryć jaki kościół. AV Gdańsku był w XVII wieku budowni- 
czy Bartłomiej Ranisch, według którego planów najokazalsze 
gmachy w tem mieście powstały, między któremi budował 
także kaplicę królewską przez Sobieskiego w latach 1676 — 
1681 fundowaną w stylu odrodzenia. Adam Jarzemski, 
muzyk, był także budowniczym w Warszawie z początku 
XVII wieku. Jonasz Rydygier, architekt, odnawiał z po- 
czątku XVII wieku katedrę gnieźnieńską po jej spaleniu 



\n 



(Polkowski: Katedra gnieźitieńska), Pompej u sz, archi- 
tekt miejski w Poznaniu, wybudował w r. 1732 zamek bi- 
skupów na miejscu dawnego, a w r. 1 748 klasztor Filipinów 
pod Gostyniem. Samuel Fischer z Gdańska, byl architektem 
kościoła farnego w Wyszogrodzie w r. 177 3. Cygiert był 
z początku XVIII wieku w Toruniu architektem, ukończył on 
budowę wieży północnej katedry gnieźnieńskiej w r. 1732. 
O budowniczym YćUku pisze Aleksander Lesser w sprawo 
zdaniach warszawskiego towarzystwa sztuk pięknych. Lacłi 
Szyrma opisuje w dziele swojem : Anglia i Szkoda , że ar- 
chitektem gmachu opery włoskiej w Londynie był Polak N o- 
w osielsk i, którj^to budynek ukończono w r. 1790. Piotr 
Aigner wybudował w r. 1788 kościół Bernardynów w War- 
szawie i Św. Aleksandra, katedrę w Suwałkach, kościół Panny 
Marii w Puławach. Jemu poleciła napoleońska legia Polaków 
pomnik postawić koło Kalisza. Budował także mnóstwo pa- 
łaców w Polsce i t. d. Wieżę przy kościele Dominikanów 
w Krakowie ukończoną w r. 1749 budował Jakób No w er- 
ko wic z budowniczy, który po jej ukończeniu spadł przy- 
padkiem z jej szczytu i na miejscu się zał)ił (Mączyński). 
Be Igram budowniczy Stanisława Augusta. Kościół kate- 
dralny w AVilnie przerobiony w r. 1777 podług planów Wa- 
wrzyńca Gucewicza, zmarłego w r. 1708, który także 
budował dzisiejszy ratusz w AVilnie, pałac w AVerkach roz- 
poczęty przez jego nauczyciela Knałfusa, dokończony zaś 
po jego śmierci i)rzez Michała Scłiultza budowniczego 
i wiele innych. Ks. Piotr Gu bański zbudował w r. 17r);> 
według własnego pomysłu kościół j)arochialny w Krobi ko- 
sztem biskupa Teodora Czartoryskiego, (iottfried Hoffmann, 
budowniczy z Wrocławia, zbudował w r. 1791 kościół Bazy- 
lianów w Poczajowie, kosztem Mikołaja Potockiego, budowa 
trwała od r. 1771. Jaszczołd Wojciech, rzeżłńarz i łm- 
downiczy, robił w XVIII wieku plany do budowli wiejskicłi 
w Wilanowie. Kam set z er Jan, Warszawianin, budowniczy 
Stanisława Augusta, budował j)ałac Konstancii hr. Tyszkie- 
wieztiwej, dziś Potockich w Warszawie, kościół parafialny 
w Petrykozach i inne. Anglik Cox w swoich podróżach po 



92 



Polsce powiada, że król Stauislaw August sam doskonale się 
znał na architekturze i podawał plany do gmachów przez 
siebie używanych; i tak: pałac Łazienkowski w Warszawie 
zaczęty w r. 1706, budowany podług planu samego króla 
Stanisława Augusta z pomocą architektów Jana Kamset- 
zera, Dominika Merliniego i Antoniego Fontany — 
zaś cerkiew przyboczną budował Andrzej Gołoński, uro- 
dzony 1799 r., budowniczy warszawski; dzieła Gołońskiego 
wymienił Wójcicki w swoim Cmentarzu 'powązkowskim , to- 
mie II, z tych wymieniamy: pałace w Warszawie Uruskich, 
Mitkiewicza, foksal w Skierniewicach i t. d. Apolin Tro- 
jański, l)udowniczy XVIII wieku. Jezuita Giżycki dawał 
w XVIII wieku plany na różne ozdoby kościoła w Podka- 
mieniu. Wspomniany budowniczy królewski Fontana budo- 
wał także klasztor Pijarów, obecnie główny szpital we Lwo- 
wie i klasztor Sakramentek w^e Lwowie. Jakub Kubicki, 
jeneralny intendent budowli koronnych, ur. 1758 r., budował 
w Warszawie koszary Aleksandrj^jskie, pałac belwederski, 
ujeżdżalnię przy saskim ogrodzie, bramę triumfalną na placu 
Trzech Krzyży w r. 1809 i wiele innych budowli, także dy- 
rygował w r. 1822 odnowieniem budowli kościoła św. Jana 
w Warszawie. Lintrsaj Jan budował w majętnościach 
ks. Stiinisława Poniatowskiego wiele kościołów, pałaców i dwo- 
rów, zmarł w AVarszawie w r. 1822. Jan Podczaszyński 
zmarły około r. 1800, był nadwornym budowniczym książąt 
Radziwiłłów. Karol Podczaszyński, syn poprzedzającego, 
ur. 171K) r., był profesorem budownictwa w uniw^ersytecie 
wileńskim i wydał dzieła architektoniczne. Dwór w Sielcach 
budowany był z początku XIX wieku według planów samej 
właścicielki pani Czackiej. Antoni Piotrowski odna- 
wiał w r. 1825 zamek w Pułtusku. Płaci di Franciszek, 
zięć Andrzeja Radwańskiego, malarza krakowskiego, był przy 
końcu XVIII wieku architektem w Krakowie. Felix Radwań- 
ski, profesor budownictwa w uniwersytecie krakowskim, 
ur. w r. 1789, według jego planu usypaną została w Kra- 
kowie mogiła Kościuszki, budował także według własnego 
planu obserwatorium w Krakowie ukończone w r. 1791. 



1)3 



Efraim Schroeger, budowniczy za panowania Augustii III 
i Stanisława Augusta i intendent budowli królewskich w War- 
szawie, urodzony w r. 1727 w Toruniu, budował kościół Kar- 
melitów w Warszawie, pałac prymasowski, pałac Teppena, 
kaplicę w Skierniewicach, dał rysunek do odbudowania wieży 
katedry gnieźnieńskiej i t. d. Hilary Szpilowski ur. 1758 
roku, był nadwornym budowniczym królewskim w Warsza- 
wie, budował kościoły, i)ałace i kamienice, przebudował w r. 
1823 kościół Dominikanów w Warszawie w stylu gotyckim. 
O' budowniczym Piotrze Ś Witkowskim zmarłym w r. 1786, 
wspomina Lelewel w swoich dziejach. Architekt K u s s e 1 mu- 
rował w r. 1767 kościół w Szumsku. Stanisław Zawadzki, 
major korpusu inżynierii i architekt, zostawił w r. 1780 rę- 
kopis p. t. : ,,Zbiór różnych tabryk (budowli) pojezuickich", 
t. j. kościołów, kolegiów i t. d. z rysunkami, które się znaj- 
dują w bibliotece rządowej w AVarszawie; tenże budował 
pałac w Dobrzycy, w Lubostroniu i w Śmiełowie. W dru- 
giej połowie XVIII wieku ożenił się Adam książę Czarto- 
ryski, jenerał ziem podolskich, z Elżbietą Flemming, 
która dobrze się znała na budownictwie , jak otem przeko- 
nywa nas napis na faciacie w Wołczynie , który w całości 
przytacza Ambroży Grabowski w swojej Skarbniczce (str. 9()). 
Antoni Głowacki był XVIII wieku budowniczym w mie- 
ście Szkłowie: Nax ł)ył budowniczym króla Stanisława Au- 
gusta w Kielcach; architekt Kublicki budował w Kozie- 
nicach domy mieszkalne dla rzemieślników fabryki broni; 
Józef Czeszka, podpułkownik austriacki, budował z po- 
czątku tego wieku na cmentarzu w Krakowie kościółek; 
Szale był w r. 1806 profesorem architektury w uniwersy- 
tecie wileńskim; Zygmunt Vogel, teść Józefa Korzeniow- 
skiego, l>ył w r. 1807 w Warszawie profesorem budownictwa 
w szkole applikacyjnej artylerii i inżynierii i w korpusie ka- 
detów; Jerzy Głogowski był z początku XIX wieku łui- 
downiczym najprzód w Krakowie, gdzie naprawiał baszty 
i bramy miasta, później przeniósł się do Lwowa i tu w r. 183S 
nmarł; Alfons Kropiwnicki, budowniczy, odnowił w r. 1836 
kościół ks. Pijarów w Warszawie ( Bartoszewicz : Kościohj war- 



<»4 

szan-skie) ; Feliks Pan cer, inżynier, ur. w Sandoinirskiem, 
budował zjazd do Wisły w Warszawie i wiele innych mo- 
stów w kraju; Adam Idźkowski budował pałac saski 
w Warszawie rozpoczęty w r. 1839 a ukończony r. 1842 i wy- 
dał kilka dzieł arcłiitektonicznycli. Ważne d/ieło o architek- 
turze wydał z początku XIX wieku ks. Sebastian Siera- 
kowski, kanonik krakowski, a o budownictwie Mikołaj 
Iłouget, pułkownik inżynierii, ks. Wacław Sierakowski, 
ks. Świtkowski, ks. Rogaliński i Piotr Aigner. Że 
i w nowszych czasach sztuka budownicza u nas nie upada, 
ale przeciwnie, równie jak sztuka malarska wznosi się, do- 
wodzą tego nazwiska takich architektów, jak : z krakowskich 
budowniczych : Karol K r e m e r, brat Józefa, był dyrektorem 
budownictwa w byłej Rzeczypospolitej krakowskiej i archi- 
tektem, restaurował około r. 1838 kolegium jagiellońskie, ron- 
del bramy floriańskiej , kościół Franciszkanów w Krako- 
wie. Teofil Żebrawski, inżynier i budowniczy, restauruje 
kościół Dominikanów w Krakowie; Feliks Księżarski re- 
staurował z Kremerem kolegium jagiellońskie w Krakowie 
i budował kaplicę św. lironisławy na kopcu Kościuszki, a 
obecnie buduje uniwersytet w Krakowie; Filip Pokuty ń- 
ski budował w Krakowie kościół Szarytek w stylu romań- 
skim, łazienki Marfiewicza, dom Towarzystwa naukowego 
obecnie Akademię umiejętności w Krakowie; Antoni i Wła- 
dysław Łuszcz kie wicze, mianowicie ostatni, odznaczył 
się jako niepospolity pisarz i znawca sztuki; Tomasz P ry- 
li ńsk i, odnowiciel Sukiennic i twórca planów^ do odbudo- 
wania zamku na Wawelu. Z innych architektów nadmieniamy: 
Bolesław Podczaszyński (życiorys jego w Ti/g. illustr. 
Nr 47—48 z' r. 187(5), niedawno zmarły budowniczy war- 
szawski; syn Karola, także architekta, Wyganowski Lu- 
cian, ur. 1809 r., znakomity architekt, restaurator zamka 
wPierrefond: Walerian Górski, budowniczy w Warszawie: 
Bittner, Polak, arcłiitekt w Paryżu; Ritschel, był z po- 
czątku tego wieku profesorem architektury w szkole sztok 
pięknych w Warszawie ; C z a k i , budowniczy w Warszawie ; 
T o u r n e 1 1 e w Kaliszu, A n k i e w i c z w Płocku, Aleksander 



1>5 



Zabierzowski w Radomiu , Stefan B a I i u s k i był profe- 
sorem budownictwa w szkole sztuk pięknych i gubernialnym 
budowniczym w Warszawie w pierwszej połowie XIX wieku; 
Teofil Szyli er, Polak, architekt w Rzymie, ozdol)iony zło- 
tym medalem za projekt teatru w Lublinie, w połowie XIX wieku 
był architektem w Warszawie; Feliks Pan cer, ur. w r. 1798, 
był w r. 1827 w Warszawie profesorem budownictwa w szkole 
wojskowej aplikacyjnej, w r. 1838 został generalnym inspek- 
torem dróg i mostów w wydziale komisii rządowej ; posUiwił 
arkadowy most wiszący na rzece Wieprzu pod Koźminem 
i zjazd w Warszawie od Krakowskiego przedmieścia do Wi- 
sły, ukończony w r. 1847, — umarł w r. 1851; Jan Wc- 
źyk-Rudzki, rzeźbiarz i budowniczy, zmarły w r. 1874, 
robił między innemi plan na odbudowanie Sukiennic i otrzy- 
mał drugą nagrodę; Kazimierz Chrzczonowicz, arclii- 
tekt w Mińsku; Julian Zachariewicz, profesor i architekt 
lwowski, według jego planów budowano szkołę politechniczną 
i kościół Franciszkanek we Lwowie i pałac hr. Rejowej w Psa- 
rach, i inni. Według dzieła Łukasza Gołębiowskiego: Opisa- 
nie miasta Warszawy, było w r. 1824 w Warszawie 10 ar- 
chitektów, w roku zaś 1884 wzrosła ta liczba do 98 arclii- 
tektów i budowniczych. 

W dawnych zapisach miejskich nieraz trudno jest od- 
różnić budowniczego lub kamieniarza od murarza, gdyż nie- 
raz brano jednych za drugich. Trafiało się niekiedy, że bu- 
downiczy lub artysta - rzeźbiarz , poświęciwszy myśl swoje 
Bogu, zrzekał się przez skromność pochwał i ukrył nazwisko 
»woje, a w miejsce jego wizerunek własnej osoby w rysunku 
lab rzeźbie przedstawił, jak np. w Szańcu w kościele jest 
na ścianie wizerunek budowniczego tego kościoła, którego 
nazwiska nie znamy; także w kolegiacie w Wiślicy wyko- 
nana jest w płaskorzeźbie postać budowniczego, który ten 
kościół budował: również na zworniku okna w presbiterium 
kościi^a Panny Marii w Krakowie na piątym oknie wykuty 
jest prawdopodobnie portret architekta tego kościoła, którego 
nazwiska nie znamy; także na ws])orniku bocznej południo- 
wej nawy kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu w Krakowie 



OG 



przedstawiona jest głowa budowniczego czy też murarza, co 
ten kościół stawiał. 

W Polsce istniał w dawnych czasach, mianowicie w XV 
i XVI wieku zwyczaj, że możni panowie wysyłali synów^ swoich 
na naukę i dla przysposobienia ich do wyższych godności 
do Wioch, naco mamy liczne dowody. Nic też dziwnego, 
że wpływ ten, który i na dwór działał, we wszystkiem spo- 
strzedz się daje, a szczególnie w sztukach. Nietylko więc 
królowie, panowie i ł)iskupi, ale nawet miasta przyjmowały 
ztamtad mistrzów, architektów, budowniczych, snycerzy, ma- 
larzy, rzeźbiarzy a nawet murarzy, przy których kształcili się 
i nasi. Jeden taki kontrakt miasta Poznania z budowniczym 
włoskim Janem Babtista de Quadro z r. 1552 przytaczamy 
poniżej według dzieła Józefa Łukasiewicza: Obraz miasta 
Poznania, Postawił on w Poznaniu, któreto miasto przyjęło 
go za architekta miejskiego, wiele domów prywatnych i kilka 
gmachów publicznych. Kontrakt ten opiewa: 

„My rada poznańska zeznawamy temto naszem pisa- 
niem, że gdyśmy doznali a doświadczyli naukę a wiadomość 
mistrza Jana Baptysty de Quadro, Włocha, którą w budowa- 
niu ratusza jemu poruczonego i w innych robotach swycli 
skutkiem okazał, chcąc jego tak dla potrzeby swej i miasta 
tego, tudzież też i dla inszych ludzi w tych krajach mieszka- 
jących, którzyby jego ku murowaniu potrzebowali, zachować^ 
przyjęliśmy go na 10 lat za służebnika a murarza naszego^ 
w ten sposób: że tento mistrz Jan Baptysta będzie winien 
robotę każdą murarską, którażkolwiek od nas, albo naszych 
szafarzów będzie jemu poruczona, wiernie, pilnie, statecznie^ 
gruntownie, tak w lecie, jako i zimie żadnej roboty nie odma- 
wiając, jedno co rozkażą robić i dojrzeć będzie powinowata 
żeby i na dobrach fundamentach i dobrze, statecznie, forem- 
nie, a warownie budowana a postawiona była. A iżby tei 
była pospieszna i bez odwłok statecznie od jego czeladzi ro- 
biona, materia aby też nie była psowana, ale szanowana^ 
i żeby nic na stronę nie uchodziło, ani też nie łjyło psowane. 
A my jemu na rok każdy będziemy winni dawać po półko- 
piu złotych lOT), a na szatę 3 grzywny polskie po 48 gro- 



97 

8zy, na kabat florenów 2, i 30 groszy na ubranie jakie so- 
bie obierze. A będzie powinowat tento mistrz Jan chować 
wargmistrza (zapewne Werknieister) który też inszych robo- 
tników pilnie i wiernie doglądać, od roboty miejskiej nigdzie 
nie odchodząc, ale wiernie robić i statecznie i dozierać będzie, 
żeby każdy towarzysz i dziennik swojej był pilen roboty, 
któremu wargmistrzowi będziemy powinowaci dać roczne myto 
na rok 30 złotych, a co się tyczy o statki robotne, tojest, 
oskardy a kielle, to murarz swoje dać ma, a my faski, liny, 
powrozy i to, co jest obyczaj murarzom dawać będziem po- 
winni. A gdy się przytrafi, żeby było potrzeba temuto mi- 
strzowi Janowi odjechać za przyzwoleniem naszem na nie- 
dzielę albo na trzy jemu odjechać dopuszczamy: a wszakże 
by tak opatrzył robotę miejską, żeby omieszkanie żadne ani 
szkoda miastu ztąd nie urosła^. 

Stiin ten najl)ardziej rozwinął się za panowania Zy- 
gmunta I, monarcliy lubującego się w sztukach pięknych i spo- 
krewnionego przez królową Bonę z książętami włoskimi. Toż- 
samo Zygmunt August, Zygmunt III i Stefan Batory wiele 
zamków i dworów stawiali i do tego przeważnie Włochów 
sprowadzali i używali. Ówczesne Włochy mogą się poszczy- 
cić takimi sławnymi architektiimi jak: Witruwhisz, Scamozzi, 
Bmneleschi, Alberti, Michel-Angelo, Buonarotti, Bramante, Pe- 
rnzzi, dwóch San-Gallów, I^aladio, Yignola, Sansovino, Cro- 
naca, Cecio di Giorgio, Filarette, Majano, lloselino, Młche- 
lozzo, Serilio, Bernini architekt kościoła sw. Piotra w Rzymie, 
(XVI wiek), Baccio-Agnolo, Tribolo, Mosca, San Michele, An- 
tonio Bregno architektowie pałacu Dożów w Wenecii (XV w.), 
I*irtro Lombardo (XV wiekj, budowniczy pałacu Vendraniini 
w Wenecii, Giotto architekt dzwonnicy we Florencii (XIV wiek), 
Martino Lunghi architekt pałacu Borghese w Rzymie, Rocco 
Lurago architekt pałacu Doria w Genui (XVI wiek), (łinlio 
Romano arcłiitekt willi Madama w Rzymie (XVI wiek), 6a- 
learo Alessi w Genui architekt kościoła Santa Maria da Ca- 
rignano (XVI wiek), Pcllegrini architekt katedry w Mediola- 
nie, i inni. Do takich si)rowadzonych do nas z Włoch lub 
z innych krajów architektów i budowniczych należą: 



Marcin Lindintolde, architekt krakowski, budował 
w XIV wieku Sukiennice w Krakowie, ratusz, budowy for- 
teczne miasta, mianowicie urządził schody na mury miasta; 
miał on w Krakowie swoję własność nieruchomą. (Łuszczkie- 
wicz: Dawni architekci Sukiennic). Crispiari, Włocłi, ł)U- 
downiczy krakowski XV wieku. Kościół Panny Marii w Gdań- 
sku, gotycki, ukończył w r. 1498 budowniczy Henryk Hetzl. 
Franciszek delhi Lorę, Włoch, zmarły w Krakowie r. 1516, 
l)ył architektem i budował za Zygmunta I w Krakowie wiele 
budowli, przebudował kościół św. Stanisława na Skałce, zbu- 
dował swoim pomysłem zamek na Wawełu staraniem Jana 
Bonara, mianowicie stronę od miasta i od kościoła katedral- 
nego; gdy zaś ów zamek w r. 1536 zgorzał, odbudował go 
Zygmunt I według planów architekta Bartłomieja Berec- 
cego, floreutczyka, twórcy kaplicy Zygmuntowskiej na Wa- 
wehi (najpiękniejszego w Polsce wzoru renesansowego), na- 
dwornego architekta Zygmunta I, zmarłego w Krakowie około 
r. 1537. Przy odbudowaniu tego zamku użytym był także 
Mikołaj de Castellioue, tlorentczyk. Zniszczony zamek 
dwoma pożarami odbudował za Zygmunta III królewski bu- 
downiczy Jan Maria Bernardone, mediolańczyk , Jezuita. 
Podług jego planów stanęły najcelniejsze budowle jezuickie 
w całej Polsce, jak w Nieświeżu, Kaliszu i t. d. Budował 
także kościół św. Piotra w Krakowie i kościół w Kalwarii 
Zebrzydowskiej. Za Jana III wybudował drugą wieżę od pół- 
nocy budowniczy królewski Piotr Be ber około r. 1686. Jan 
Baptysta de Quadro z Lugano, architekt miasta Poznania, 
przebudował w r. 1550 jwdług własnego planu ratusz w Po- 
znaniu, zaeo wziął 550 ówczesnych złotych (dzisiejs/ych 
33.000 złp.): tensam stawiał pałac biskupom poznańskim 
w Krobi. Jan Ferry, budowniczy z Padwy, prac<)wał w Pol- 
sce za Zygmunta I. W r. 1569 Jan Maria Padoranus, 
Włoch, autor attyki Sukiennic i wielu grobowców renesanso- 
wych w Krakowie, uczeń Sansovina, odbudował w XVI wieka 
pałac biskupa Filipa Padniewskiego w Krakowie. (Acta Con- 
sul. krak. 12. str. 14). Jan Maria Falconetto, malarz iar- 
chitekt z Werony, zmarły w r. 1534, miał także bawić w Pol- 



99 



«ce jakiś czas. (Sokołowski: O wpływach lałoskich na sztuka 
odrodzenia u nas) , Bartolomeo Ridolfi, sprowadzony z Włoch 
przez Spytka Jordana w XVI wieku, sławny stiukator wstą- 
pił w służbę króla polskiego, dla którego wykonywał deko- 
Tacie stiukowe, popiersia, płaskorzeźby i plany pałaców i in- 
nycłi budowli przy pomocy swego syna. Jan Udalryk Frank- 
«tein był nadwornym budowniczym i dyrektorem budowli 
króla Zygmuut^i Augusta. W r. 1585 odbudował pałac w Ło- 
bzowie architekt Włoch Santi-Ouci. Rodzina ta istniała 
w Krakowie już od r. 1537. W Zbarażu założył w r. 1580 
Krzysztof ks. Zbarazki zamek podług planu sławnego wło- 
skiego architekta Wincentego S ca m o cci. Dominik Sca- 
mocci przebudował zamek królewski w Warszawie. Z po- 
czątku XVI wieku był w Wilnie architekt I^ernard Zano- 
bius, Włoch z Rzymu, jeden z budowniczych katedry w Wil- 
nie, i pałacu na Woli (pod Krakowem). Gdy katedra spło- 
nęła w r. 1530, zawarto z Bernardem Zauobim najprzód 
w r. 1534 a ponownie w r. 1536 kontrakt, którym ten ar- 
tysta zobowiązał się ją odmurować. Dawano nm zato mie- 
szkanie, na stół co tydzień po 20 groszy litewskich i co rok 
po 100 czerwonych złotych węgierskich, a także dwie suknie 
letnią i zimową, lub za nie 10 florenów. Budowa miała być 
ukończoną w lat pięć, lecz robota szła ociężale z powodu 
braku funduszów. (Sobieszczauski : Wiadomości II, str. 205). 
Za Stefana Batorego pałace i zamki obronne budowali sami 
architekci włoscy, z pomiędzy których wymieniamy: Rodol- 
fino da Camerino, Scoto z Parmy, podług którego pla- 
nów zbudowany był zamek w Grodnie, Simone Genga z Ur- 
ł)ino, nadworny budowniczy Stefana Batorego, Mora Domi- 
nice z Bolonii, także nadworny architekt Batorego, a po 
Jego śmierci Zygmunta III. 

Przy budowie kościoła Panny Marii w Krakowie w XIV 
wieku byli z obcych architektów zatrudnieni: Lindintoldi, 
Heincze, Jan Slorfe i Werner; ostatni zasklepił główną nawę 
kościoła; magister Petrus Imdował nową zakrystię tego ko- 
ścicda, a mistrz Rozeler budował łaźnię obok kościoła 
Św. Marka; Konrad Dur ink architekt krakowski XVI wieku; 



!'•• 



Jz:i {iapcv*ta Latano ^-i^lNad^wuje w XVI wieka ratusz 
M p/^zoanźo: IV-nuird Roman<*. arehitekt willi JssiĄw^kiej 
#ila iMdnwra: Jakab C aralii o przybyły do P«:>L>ki w r. 15ol* 
bvł numbikifrfri . złotnikiem. rzeżłŃarzein kamei i krzv$zta- 
ł//w i architektem. opiL^rił Polskę w r. l.>i»>. Ciampi CHł 
r l^^^A t\h \>j^\ bvł łlenr^k Maotie z Groenio^^e^n łmdo- 
wfiirrzvfn w W^nzakwi*-. Aloin .Si-hnltz . Ks- rKmato Capot«>. 
Wł/iT-łi i Fraoci^zt^oin, hodował w Krakowie w r. 151*7 ko- 
vri//ł franrriffzkatL^ki. 

K^^eiół i* w. Piotra w Krakowie. rałożonv w r. 15f*7 
a nkoficzony w r. lł>2»», pierwotnie hndowany podłóg idanów 
i (f^^i iW/jtfi'Mi Józfh Ii o c c i o .« z a architekta. pt)prawił i ba> 
dow;iił nańtepnie Jan Maria Bernard oni tjndowniezy^ 
Jezrjita, r^^lem z Como w r. 1542 a zmarłv w Krakowie w r. 
W/^f. kUrn' także hodował około r. 15>f*> kościoły .Tezaitów 
W Nieświeżu i w Kaliszo. jako też Kalwarię Zebrzydowską 
i t. d, pMlłn^ 'y^otit planów łstanęły wówcza> najcelniejsze 
budowle jezoirkie w całej IVjli»ce. |K»magal mu zaś bodowni- 
f'Z\ Paweł Baodarth z Belpi. Bernardoni był laikiem, któ- 
re;ro jeHzcze nam Jędrzej I^ojola do zakono przyjął. Matensz 
< ' u c i , floreiitczy k, przebudował przy końcu XVI wieku w Kra- 
kowie Htarą iHiźnicę na Kazimierzu. Jan Succatori bado- 
wai z początku XVII wieku kościół na Bielanach, pod Kra- 
kowem, i był nadwornym łiudowniczym Zygmunta III; toi 
>*;inio J;in B;ipty8ta Gislenus, rodem z Itzymu. był nadwor- 
nym budowniczym Zygmunta III, Władysława IV i Jana Ka- 
zimierza. P. Beauplan, inżynier Zygmunta III, Włady- 
sław;! IV i Jana Kazimierza budował twierdzę Nowogród. 
Augustyn Logi i Bartłomiej Boi co ni, inżynierowie Wła- 
dysława IV^, którzy Kię przyczynili do uświetnienia miasta 
(JdaiiHka podczas przyjęcia Marii Gonzagi. Tytus Bora- 
t i u i , Włocli, arcłiitekt i dzierżawca mennicy królewskiej za 
Jana Kazimierza. Lewin ł)ył architektem Zygmunta III 
i Władynlawa IV. Błock Jakub Beugers był budowniczym 
wojennym Zygmunta III. Wilhelm Barbier, szlachcic fran- 
iiizki, budowniczy wojskowy, ł)ył z powodu licznych zasług 
jMih»żonych dla kraju, staraniem Chodkiewicza w r. 1607 nobi- 



101 

litowany. Teofil Schoniberg, Niemiec, był za Zygmunta III 
jenerałem artylerii i stawiał warowne twierdze, zamki i pa- 
łace, z pomiędzy którycli w r. 1621 Kamieniec podolski wzmo- 
cnił, a Kudak nowo założył. W r. 1605 było we Lwowie 
dwócli sławny cli architektów: Ambroży Przychylny i Adam 
Pokora, obydwa rodem z Włoch, którzy tu osiadłszy i prawo 
miejskie przyjąwszy, włoskie nazwiska na powyższe zmie- 
nili; — pierwszy z nich pracował nad ukończeniem cerkwi 
^w. Jencego we Lwowie. Cerkiew stauropigiauską we Lwo- 
wie, założoną w r. 1591, ł)udo\vali przez lat 38 Paweł, 
Rzymianin, później teść jego Wojciech Kapinos, mieszcza- 
nin lwowski, a nareszcie Ambroży Przychylny. Kościół Ber- 
nardynów we Lwowie, budowany od r. 16rX) do 1620 pod 
kierownictwem włoskich budowniczych: Bernardinus, Ave- 
lides, Petrus i jakiś AmbrosiuH. Z listów Włady- 
sława IV dowiadujemy się, że król ten polecił w r. 1635 ar- 
chitektowi swemu Janowi Trevianiemu dozór wystawienia 
katafalku na obchód żałobny po śmierci królewicza Aleksan- 
dra. Stanisław Oświęcim polecił w r. 1647 architektowi Pe- 
t ronie mu, bawiącemu wówczas w Przemyślu, wystawić ka- 
plicę w Krośnie dla ukochanej swej siostry Anny po śmierci 
tejże: pisze on w swoim diariuszu (obacz Szajnochy: Szkice 
historyczne tom I str. 266) „a życząc sobie mieć jak najlep- 
szego do tego architekta, wyjechałem do Przemyśla dla za- 
ciągnienia pana Petroniego, Włocha, cesarskiego architekta, 
tam natenczas gw^oli niektórym fabrykom mieszkającego. — 

7 marca byłem na noc w Przemyślu i zaraz tamże z po- 
mienionym architektem rozmówiłem się około tej fabryki. 

8 marca wziąwszy z sobą tego architekta do domu, wyje- 
chałem z Przemyśla i stanąłem nazajutrz z nim w domu. 
Któremu plac i miejsce naznaczone nato w Krośnie przy 
kościele O. Franciszkanów ukazawszy i abrvs fabryki uczy- 
niwszy, uczyniłem z nim zupełny kontrakt. A potem ze stry- 
charzami o robienie cegły, z kamiennikami o ciosy i stosy 
na fundamenta i inszymi rzemieślnikami zaraz pewne posta- 
nowienia uczyniłem. Zrewidowawszy później w Chęcinach 
marmury do kaplicy, należące do Marcina marmurnika, 



102 



o które z nim uczyniłem kontrakt jeszcze w Warszawie, wy- 
jechałem na 1 października wziąwszy z sobą z Klimuntowa 
Baptystę Falkoniego, sztukatora, jechałem z nim do pana 
Ujejskiego w Leszczkowej, u którego uczyniłem postanowie- 
nie z iK)mienionym sztukatorem strony sztukowania kaplicy". 
Z początku XVII wieku był Mateusz Castelli architektem 
Zygmunta III. Kaplica św. Kazimierza przy katedrze wileń- 
skiej zaczęta za Zygmunta III, ukończoną została w r. 163t> 
za Władysława IV podług planu Piotra Dankorsa, Holen- 
dra, nadwornego architekta królewskiego, zmarłego w r. 1661 ^ 
tenże budowniczy przyozdobił także zamek warszawski pię- 
knemi budowlami zewnątrz i wewnątrz i budował kościół 
sw. Michała w Wilnie. W r. 1;')22 Jan, biskup wileński, prze- 
budować i odnowić polecił dzwonnicę katedralną architektowi 
A n n u s o w i. Kolegiatę w Ołyce, założoną w r. 1635, budo- 
wali z początku Włosi : Jan Moliverna i Reinhold Beffka, 
potem Polacy: Jan Baczkowicz, Stanisław Markowicz, 
Albert Sadowski i Grzegorzowie z. Kościół i klasztor 
Kamedułów w Pożajściu, niedaleko Kowna, jeden z najpię- 
kniejszych w Polsce i Litwie, którego budowa kosztowała 
H milionów złt., założony przez kanclerza Krzysztofa Paca 
w r. 1662, zbudował architekt Perti, rodem z Rzymu. Ko- 
ściół Św. Krzyża w Warszawie, założony w r. 1682, a ukoń- 
czony w r. 1695, l)udował Józef Bel ot to z Mediolanu, na- 
dworny budowniczy króla Jana III, zaś dwie wieże na prze- 
dzie budował z początku XVIII wieku wyżej wspomniany 
Antoni Fon tana; onto dowiódł, że Zamek krakowski jest 
tak nadwerężony, iż w nim koronacia Stanisław^a Augusta 
odł)yć się nie może, wskutek czego musiała się odł)yć w War- 
szawie. Podług jego planów zbudowane zostały: pałac w War- 
szawie przy Krakowskiem przedmieściu, później Stanisława 
Potockiego; pałac Bielińskicłi, dziś Bank polski; klasztor Bo- 
nifratrów, szpital Dzieciątka Jezus, pałac Krasińskich i t. d. 
Ożeniony był z Polką, Olewicką. Kościół Franciszkanów 
w Warszawie, zaczęty w r. 1691 a ukończony w r. 1732 
nan i rysunek jego był pierwotnie dziełem Jana Chrzciciela 
Cerroniego, Włocha, wykonywany przez budowniczego 



103 



Antoniego So lar ego, zmieniony w części przez Józefa Fon- 
tanc i syna jego Jakuba; następnie wieże i front, które 
okazały się za nizkie, przebudowane zostały w r. 1788 po- 
dług planu Józefa Boretti. (Sobieszczauski : Wiadomości o sztu- 
kctch pięknych). Pałac w Wilanowie zbudował, z rozporządze- 
nia króla Jana in Augustyn Locci, Włoch, nadworny bu- 
downiczy króla Władysława IV ; ten sam przebudował także 
kościół Kapucynów w Warszawie, rozpoczęt}^ w r. 168(5 przez 
architekta króla Jana III Ludwika Affati, a który ostate- 
cznie dokończony został przez warszawskiego budowniczego 
Karola Cer roni. Andrzej Schliitter, ur. w r. 1664 w Ham- 
burgu, zmarły w r. 1714, który z ojcem swoim, rzeźbiarzem, 
mieszkał jakiś czas w Gdańsku . budowniczy i rzeźbiarz, 
twórca pomnika w. księcia w Berlinie, który także przebu- 
dował pałac w Charlottenburgu i w r. 1691) zaczął budować 
pałac królewski w Berlinie, do którego śliczne sztukaterie 
i płaskorzeźby sam robił i który także sławne maski w ar- 
senale berlińskim robił oznaczone literą S, według Mullera 
Runsthxicon udał się w r. 1691 do Warszawy, będąc powo- 
łany przez króla Jana HI; miał pracować przy budowie pa- 
łacu wilanowskiego. Sami Niemcy nazywają go budowniczym 
króla polskiego Jana III. Wspomina o nim Nagler w Mono- 
ijramenlexicony Raczyński i Reber w Geschichte der neueren 
d4tut8chen Kunst i inni. Kościół św. Anny w Krakowie bu- 
dował przy końcu XVII wieku Franciszek Sol lar i. Kościół 
ks. Pijarów w Krakowie zaczęty w r. 1720 a ukończony w r. 
1751) podług planu Franciszka P 1 a c i d i, budowniczego w Kra- 
kowie osiadłego. W Krasny mstawie tarę założoną w r. 1695 
budował Jan Huss, Węgier, sprowadzony do Polski przez 
Potockich. Jan de Wit te począł w r. 1749 budować we Lwo- 
wie kościół Dominikanów na wzór bazyliki św. Piotra w Rzy- 
mie; Witte był jenerałem wojsk koronnych i kawalerem or- 
<leru Św. Stanisława. Architekt i obywatel miasta Warszawy 
Ik^nawentnra Solari zbudował w r. 1776 dawnv teatr w War- 
szawie. Bartłomiej Fol ino, Karol Schli t z i Franciszek 
Bertogliali, Szwajcar, byli architektami w Warszawie za 
czasów Stanisława Augusta; w Wilnie był wówczas Piotr 



104 



Ro8si architektem, w Grodnie Sacco architektem królew- 
skim, którego Tyzenhaus z Włoch sprowadził; restaurował 
on zamek w Grodnie. Według jego planów wzniesiono pra- 
wie wszystkie budowle w ekonomiach królewskich na Litwie, 
będące pod zaraądem Tyzenhauza, podskarbiego; założył on 
także w Grodnie szkołę budowniczą, gdzie młodzież uczyła 
się stawiania budynków nietylko gospodarskich ale i pysznycli 
gmachów. Cotellani budował za Tomasza Zamojskiego pa- 
łac ordynatów Zamojskich w Zamościu. Kościół ewangielicki 
w Warszawie budował około r. 1777 Szymon Bogumił Zug, 
nadworny budowniczy króla Augusta III. Pałac w Jabłonnej 
i Królikarni jakoteż łazienkowski i dzisiejszy ratusz w War- 
szawie budował architekt Dominik Me r 1 i n i , nadworny bu- 
downiczy króla Stanisława Augusta, zmarły w Warszawie 
w r. 1792. Tenże odbudował także po spaleniu w r. 1781 pa- 
łac Krasińskich w Warszawie, pałac ks. Antoniego Jabło- 
nowskiego (później Pruszaków) i urządzał zamek królewski 
w Warszawie. IJrenna, Rzymianin, był w Warszawie bu- 
downiczym za czasów Stanisława Augusta. Szczepan Hnni- 
bert, ur. w r. 1756 w Paryżu, przybył w r. 1775 do Pol- 
ski ; tył nadwornym architektem książąt Lubomirskich. Otrzy- 
mał w r. 1788 od króla Stanisława Augusta patent na bu- 
downiczego rządowego miasta Krakowa, gdzie w r. 1827 
życie zakończył. Zaraz po wstąpieniu na tron Stanisław Au- 
gust sprowadza Francuza Louis budowniczego, który mu 
ro])i szkice i modele do przyszłych budowli, a któremu po- 
syłają później do Paryża 2.50 > dukatów (Korzon III). W r. 
1825 zaczęto w Warszawie budować nowy teatr według pla- 
nów Antoniego Corrazzego. W r. 17()() budowniczy Egert 
dobudował portal pięknie rzeźbiony do ratusza gdańskiego, 
który zaczęto budować w r. 1343. Architekt Knaffus 
zmarły w Wilnie w r. 171H); podług jego planu stanęło ob- 
serwatorium w Wilnie. Z początku XIX wieku ])ył w War- 
szawie architekt Henryk Marconi ur. w r. 171)2 w Bolonii. 
Si)rowaezouy do l\)lski przez liUdwika Paca, gdzie 42 lat 
mieszkał. Postawił on dwadzieścia kilka kościołów, między 
któremi odznaczają się: Św. Karola w Warszawie, parafialny 



105 

w Wilanowie, gmach Towarzystwa kredytowego w Warsza- 
wie. Wybudował 7 ratuszów, między któremi ratusz w Ra- 
domin ukończony w r. 1847, szpitali 5, hotel europejski 
w Warszawie, zabudowania w zakładzie zdrojowym w Cie- 
chocinku; pałace: Paca w Warszawie i w Dowspudzie hr. 
Zamojskiego na Nowym Świecie, hr. Stanisława Potockiego 
w Helenowie i t. d. ; wy<lał także kilka dziel architektoni- 
cznych. Życiorys jego w Tyg, illustr. 1863 Nr. 18(). Syn 
jego Leonard jest zdolnym rzeźbiarzem i profesorem szkoły 
politechnicznej we Lwowie. Kościół w Kurniku i w l^orapo- 
wie, w Poznańskiem, jakoteż kaplicę grobową królów w Po- 
znaniu^ szpital górniczy pod Będzinem, budował w pierwszej 
połowie XIX wieku architekt Lanzi. Na nim kończymy bu- 
downiczych cudzoziemców w Polsce. Jako materiał służyły 
nam między innemi dzieła: Ciampi^ego, Sobieszczańskiego, 
Ambrożego Grabowskiego, monografie różnych miast i kościo- 
łów i inne w tekście podane dzieła. (Obacz także : Cegielnie). 



Bulion. 

w drugiej połowie XVIII wieku była na Bielinie pod 
Warszawą fabryka bulionu, która słynęła z dobroci wyrobów 
swoich. Bulion zjawił się u nas dopiero z nastaniem kuchni 
francuzkiej. 



Bułki. 

(Obacz: Chleb). 



Już Gall wspomina, że Bolesław Krzywousty przy oka- 
ził wesela swego rozdawał podarunki , mianowicie : burki, 
kożuchy bławatem podszyte i złotogłowiem ozdobione, bła- 



lOC) 



waty, naczynia złote ł srebrne i t. p. Zdaje się, że te przed- 
mioty musiały być w l^olsce wyrabiane. Burki dla wojslca 
polskiego za panowania Augusta III wyrabiano w Kulikowie 
pode Lwowem, zaś kosztowniejsze dla oficerów i wyższej 
rangi wojskowych sprowadzano z Krymu, a z tych najprze- 
dniejsze kosztowały do 40 czerwonych złt. '). (Obacz także: 
»Sukno). 



Cechy rzemieślnicze. 

Początek cechów sięga odległych czasów egipskich^ 
greckich i rzymskich. W Kzymie ludzi należących do jednego 
rzemiosła, lub jednaki cel pracy mających, zaliczali do je- 
dnego zgromadzenia zwanego po łacinie collegium, Ztąd 
jest wzmianka o kolegiach: garncarzy, cieśli, krawców, pie- 
karzy i t. p. Z tych więc kolegiów pochodzi zawiązek ce- 
chów, które z Rzymu przeszły następnie do Francii, Niemiec 
i Polski. W Europie zjawiły się cechy dopiero w X wieku. 
W Polsce ustawy cechowe powstały w XII wieku ze zwy- 
czajów i praktyk cudzoziemskich, które osadnicy niemieccy^ 
powiększej części kupcy i rzemieślnicy z prawem magdebur- 
skiem ze sobą do Polski przynieśli. Tu połączone z bractwami 
dawniej już u nas istniejącemi , dla zabezpieczenia prawa 
różnych rzemiosł i dla zgody po miastach, utworzyły cechy. 
Wyraz cech pochodzi z niemieckiego Zeichen (znak) toje8t^ 
że członkowie zamiast wezwania pisemnego od starszych 
byli przywoływani przez wysłanie laski, lub innego jakiego 
znaku, który sąsiad sąsiadowi podawał. Najdawniejszy cech 
w Polsce stanowili (według Maciejowskiego) ci, którzy się 
już u Słowian nadłabiaiiskich szyciem kosmatego towaru, 
tudzież skóry na rzemień wyprawianej trudnili i od rzemie- 
nia rzemieślnikami nazywani byli. Po nich najwcześniej, jak 
się z dyplomatu tynieckiego pokazuje, powstał cech kowali, 

^} Obacz: Ki to w i cza Opis obtjrzyów i ztcffnzajow za pa- 
łHHCfUłin AmjiiHtn III. 



107 



bo już w r. 1 105, którzy z postępem czasa na różne gałęzie 
się rozdzielili; do ich pocztu należeli: ślusarze, szpadnicy, 
nożownicy, łucznicy, bednarze, kołodzieje, siodlarze, paśnicy 
i kolaśnicy dlatego, że mieli z kruszczeni do czynienia. Cech 
szewców powstał w r. 1189, gdy w Strasburgu istniał już 
o<l r. 982; krawców w r. l;Uo, bednarzy w r. 1,^2, cech 
rzeźniczy istniał już w r. 1282, zatem pierwej jak we Fran- 
cii, gdyż w Paryżu powstał cech rzeżników w r. 1283; 
w Warszawie istnieje bowiem pieczęć z tego roku cechu 
rzeżniczego, a w r. 1297 był cech rzeźniczy w Pyzdrach. 
W Lutomiersku w Sieradzkiem był już w r. 1274 cech su- 
kienniczy. Według najstarszych ksiąg miasta Krakowa ' ) 
istniały w Krakowi<» już w r. 1400 cechy: masarzy, nożo- 
wników, trzosowników, piekarzy, krawców, siodlarzy, tkaczy, 
futerników, rękawiczników, szewców, pasamonników, garbarzy, 
kowali, rzeżników, białoskórników i rzemieniarzy. 

Statuta zaś cechów w Polsce powstały: rzeżników w r. 
140;], malarzów w r. 1409, szewców w r. 1459, rybaków 
w XV wieku (rok dokładnie niewiadomy), piekarzy w r. 1459, 
kowali w r. 1462 w Pułtusku , a w r. 1471 w Przemyślu, 
siodlarzy i rymarzy w Przemyślu w r. 1472, szklarzów w Kra- 
kowie w r. 1497, a w Warszawie w r. 155<) i t. d. Księga 
Baltazara Bema: Codex ptctoratusj o której już wyżej wspo- 
minaliśmy, wzmiankuje o statutach murarzy z r. 1307, kra- 
marzy 1432, piekarzy 1458, kuśnierzy 1377, krawców 1434^ 
rymarzy 1465, złotników 1475, łuczników 1463, kapeluszni- 
ków 1377, kołodziejów 1445, malarzy, rzeżł)iarzy i szklarzy 
1490, garncarzy 14<)0, garbarzy, dzwoniarzy, ludwisarzów, sto- 
larzy, szewców, procarzów i siodlarzów z r. 1504 i t. d. Nie 
idzie jednak zatem, żeby same rzemiosła i ich cechy nie 
istniały już dawniej: tylko statuta \d\ powstały w wyżej wy- 
mienionych latach. Wiele z tych statutów dotąd się u nas 
przechowało np. malarzów, rzeżników, kowali, rybaków i t. d. 

Z rzemieślników najwyżej ceniono kuśnierzy, potem 

') Wydanych w Krakowie w r. 1H78 przez Piekosinskiefi:o 
i Szujskiego. 



108 



garbarzy, narcHZcie szewców. Wszyscy ci rzemieślnicy sta- 
nowili czoło rękodzielnictwa polskiego, po nich następowali 
sukiennicy i krawcy, którzy w XIV wieku krajczowie się na- 
zywali. Cechy rzemieślnicze w Wilnie, Krakowie, Lwowie, 
Przemyślu i innych miastacli zaopatrzone były dawniej w wo- 
jenny rynsztunek i stanowiły w potrzebie obrony milicię 
miejską. Im też powierzone były baszty miasta do obrony, 
tak że każda baszta należała do innego cechu; toteż w ra- 
zie napadu nieprzyjaciela każdy cech miał obowiązek ł)ro- 
nienia miasta ze swojej baszty. W tym celu każdy mistrz 
wstępujący do cechu, był obowiązany złożyć w cechu pół- 
hak lub muszkiet i pewną ilość proclm i ołowiu. Z ołowiu 
tego lano kule, a broń wraz z amunicią składano w baszcie 
dotyczącej do użytku w razie *potrzeł)y. 

Dawniej miasta nie były niczeni innem, jak tylko zbio- 
rem kor[)oracyj cechowych; wszystko się po miastach łą- 
czyło w osobne bractwa, a co do nich nie należało, uważane 
byh) za motłocli cierpiany od reszty. Kto nie należał do ce- 
chu, kto w nim nic pozyskał stopnia magistra i nie mieszkał 
w mieście, temu nie wolno było ani prowadzić rękodzieła, 
ani sprzedawać na targach płodów swego przemysłu. Rze- 
mieślnicy jednego cechu mieszkali zwykle w jednej częścią 
miasta, ztąd też mamy nazwy ulic: garncarska, garbarska, 
szewska, rymarska i t. d. Większe miasta były zwykle mu- 
rem opasane, a do ich obrony mieli obowiązek mieszczanie, 
magistraty bowiem wymierzały na cechy pewne części wa- 
rowni, aby je własnym kosztem utrzymywały i własnemi 
siłami broniły. Cechy miały organizacie od magistratów uchwa- 
lone a przez królów zatwierdzane, któreto prawa zwali zwy- 
kle wilkierzami. Każdy cech miał mistrzów, czeladź czyli to- 
warzyszów i uczniów. Wilkierze nakazywały mistrzom głó- 
wnie, aby jeden drugiego nie podkupywał przy nabywania 
materiałów, aby nie zniżał ceny wyrobów, ał)y roboty dru- 
giego nie ganił, ani mu kupujących nie odciągał, aby cze- 
ladzi za drogo nie płacił, ani jej za wiele nie trzymał. Nim 
kto został z towarzysza majstreui, musiał w[)rzód wykonać 



109 



przepisany „Meisterstilck" i tym okazać dowód swych zdol- 
ności. (Obaez: Majstersztyki). 

Cecliy. krakowskie miały zwierzchnictwo nad innemi 
cechami w Rrzeczypospolitej i wtedy dopiero rzemieśhiik był 
za wykształconego uważany, gdy miał świadectwo od cechu 
krakowskiego. Dopiero Zygmunt I w r. 1527 cechy war- 
szawskie zpod prawa zwierzclmictwa cechów krakowskich 
wyjął i cechy warszawskie podług starych zwyczajów po- 
twierdził. Poprzednio jednak i cechy w Wiślicy wyjęte były 
zpod zwierzchnictwa cecłiów krakowskich. Gdy jednak cechy 
przywłaszczały sobie z czasem prawa szkodliwe przemysłowi 
i uciążliwe dla publiczności, zniósł je więc w r. 1420 Wła- 
dysław Jagiełło, co w r. 1480 ta.kże Jan Olbracht potwier- 
dził. Otworzono tym sposobem szerokie pole, na którem 
każdy mógł podług upodobania doświadczać bez przeszkody 
swych sił i zdolności. W tejto epoce powstało mnóstwo miast 
nowych, które wkrótce zakwitły w dostatki i przemysł, bo 
każdy rodak czy obcy mógł tam osia<lać bez przeszkody 
i rozwijać swe talenta. 

Zygmunt Stary przywrócił cechy w r. 1532 znowu do 
prawego istnienia, z tego zapewne powodu, że cechy utrzy- 
mywały się pomimo jego zakazu za zmową majstrów, ale 
przywrócił je pod tym warunkiem, iż urzędy wojewódzkie 
naznaczać będą corocznie cenę roboty rzemieślniczej, ażeby 
publiczność uchronić od zdzierstwa. Gdy zaś posłowie ziemscy 
z wyraźnej woli stanu szlacheckiego domagali się zniesienia 
cechów, gdyż rzemieślnicy często stawiali opór przeciw szlach- 
cie, Zygmunt I uległ wreszcie żądaniu szlachty i w r. 1538 
w Piotrkowie wydał ustawę znoszącą wszelkie cechy i bractwa 
rzemieślnicze. Jednakże król i wojewodowie puszczali powoli 
rzecz w przewłokę i ustawa jńotrkowska nie została za Zy- 
gmunta I wykonaną, aż dopiero w r. 1550 król Zygmunt 
August w skutek domagania się posłów zniósł cechy, zacho- 
wując im tylko zarząd co do obchodów kościelnych. Nowe 
nadużycia ze strony rzemieślników doprowadziły nakoniec 
do tego, że przeniesiono juryzdykcię cechową na magistraty 



1 10 



ijiiejskie, ;i później pozwoloiie Inlo prowadzenie rzemiosła 
każdemu, co przyjmował mieszczaństwo. 

(i łowną wszakże przeszkodą do wydoskonalenia i po- 
dżwignienia rzemiosł ł)yli żydzi, którzy pochwyciwszy wszyst- 
kie kunszta, łatwo zwabiali do siebie taniością roboty ludzi 
niniej dłjałycli o jej dobroć, a tym sposobem podkopywali 
zasadę istnienia porządnego rękodzielnictwa. Wątpić więc 
nie można, że z ich winy upadły jedne po <lrugicb rzemio- 
sła, aż przyszło do tego, że te tylko przy chrześcianacli po- 
zostały, które nat(,^żenia sił i mozolnej pracy wymagają. 
Prawdopodobnie zatem upór cechów w obstawaniu przy da- 
wnych przywilejach wynikał ze stanu kolizii, w którjm rze- 
mieślnicy chrześcianie znajdowali się z żydowskimi , ta zaś 
kolizia brała swój i>oczątek od tego, że żydzi nie byli pod- 
dani ustaw(mi cechowym, a przezto wszelką mieli wolnośe 
do partiictwa, przez które rzemieślnikom wyuczonym stawali 
na zawadzie i do upośledzenia kunsztów przyczyniali się. 
Należało więc, albo rozciągnąć ustawę cechową do wszystkich, 
albo znieść ją zupełnie, co też rzeczywiście nastąpiło, jednakże 
trochę za późno. 

Najliczniejsze cechy były: kuśnierski, mieczników, tkacki, 
rymarski, złotników, szewski, krawiecki, rzeżników i pieka- 
rzy, lizcmieślnicze cechy liczne były w Bochni, w XVII w. 
było tam 1) cechów, w Czeladzią, w l)rohobvczv w XVII w. 
ł)ylo 7 cechów, w (łdaiisku z początku XV wieku było 23 
cechów rzemieślniczych, zaś liczba rzemiosł niezwiązanyełi 
w cechy wynosiła 25. Najwięcej Polaków było w cechu ry- 
backim. Z dzieła Ilirscha: Danzigs Handels' nnd Gewerbe- 
geschiclite dowiadujemy się, że naw(»t medycy, chirurgowie 
i lekarze należeli w Gdańsku w XV wieku do cechu bal- 
wierskiego. W Hrubieszowie w XVI wieku było 7 cechów, 
w Jarosławiu było w 1020 r. 20 cechów, w Kaliszu potwier- 
dził Jan Kazimierz ustawy cechowe w r. 1()57, w Kamionce 
Strumiłowej i w Kłodawie w XVI wieku było 12 cechów, 
w Kole nad Wartą potwierdził Zygmunt I cechy przywile- 
jem z r. ir>i:5, których było V]. Kowel miał 3 cechy zbyt- 



111 



kowe, t. j. malarzy, złotników i haftarzy, a prócz tego wiele 
innych. W Krakowie, w Lublinie około r. l()t)0 jwż się liczne 
cechy rozwiązały, a l)yły następujące: cecli kowali powstał 
w r. ir>l(), tkaczy 1558, płatnerski 109(), [ńwowarski 1G14, 
kotlarski, blacharski i konwłsarski IGI 9, szniuklerski 1042, 
stolarski, snycerski i rzeźbiarski l<)iX), szewski 10r)9. (Zie- 
liński: Cech fi w Lłiblhiie w bibliotece tcarszawskiej, wn«e- 
j*ieii 1886); w Krzepicacli było w XVI wieku 10 cecliów, 
we Lwowie w drugiej połowie XVII wieku było około 40 
cechów, w Łasku 10 cechów, w ł^owiczu 12 cecliów, w Mła- 
wie w XVI wieku 12 cechów, w Olkuszu, w Opocznie w XVI 
wieku 9 cechów, w Osieku było w XVI wieku 10 cechów, 
mianowicie: stolarzy, rymarzy, mieczników, pasamonników, 
stelmachów, czapników, kowali, nożowników, tokarzy, kotla- 
rzy, iglarzy, kołodziejów, ślusarzy, siodlarzy, bednarzy, i zdu- 
nów. W Pabianicach niedaleko Sieradza ustanowił Zygmunt 
August przywilejem z r. loóo następujące cecliy: 1) kowali, 
ślusarzy, kotlarzy, nożowników, miecznikchy i robiących kosy ; 
2) robiących powozy, kołodziejów, bednarzy i cieśli; it) su- 
kienników, czapników, krawców i płócienników ; 4) szew^c(')w, 
rymarzy, siodlarzy i innych; 5) kuśnierzy, białoskóniików, 
piekarzy i innych. Były także cechy w Poznaniu, w Płocku 
w XVI wieku 10 cechów, w Kawie cechy potwierdzone przy- 
wilejem z r. 1024, w Sochaczewie, któreto miejsce liczyło 
w XV i XVI wieku :ł2 różnych cechów rzemieślniczych, 
jakoto : sukienników, ślusarzy, kowali, czapników, złotników , 
nożenników, klesmistrzów, mieczników, munsztukarzy, sio- 
dlarzy, paśników, kołodziejów, stelmacliów, bednarzy, stola- 
rzy, ruśnikarzy, lukowników, iglarzy, kobierników, Imtożni- 
ków, szewców i rzeźników; w Szydłowie były cecliy potwier- 
dzone przywilejem z r. ir>23. W Warszawie istniały cechy 
już w r. 1282; w r. 1790 ])yh) tu jeszcze 8o cecliów i oprócz 
tego wielu majstrów, którzy do żadnego cechu nie należeli, 
jak n. p. snycerze, kamieniarze, malarze, fryzierzy i t. d. 
Ażeby dać pojęcie, ilu rzemieślników w roku 1790 było 
w Warsza^i^ie, podajemy tu cyfry autentyczne według oj)i- 



112 



8ania Warszawy przez Hubego *), mianowicie : krawców 436, 
szewców 580, stolarzy 198, kowali 113) piekarzy 110, sio- 
dlarzy 133, złotników i jubilerów 40 i t. d. W Wilnie z po- 
czątku XVI wieku, w^ Wiślicy w XVI wieku było 8 cechów^ 
w Włodzimierzu w XVI wieku, w Wieliczce w XVn wieku 
było 9 cechów, w Wyszogrodzie nad Wisłą w XVI wieku 
było 1(> cechów, w Zółkw4 11 cecliów; w Lesznie powstał 
w r. 1(592 cech szmuklerzy; w Starym Sączu ustunowiony 
został w r. 1038 wspólny cech garncarski, kowalski, bednar^ 
ski i ślusarski czyli szychtarski. W Przemyślu według mo- 
monografii Hausera istniały następujące cechy: szcw^ców od 
r. 138(), rzeźników od r. 1400, kowali od r. 1471, (w cechu ko- 
walskim były połączone rzemiosła: kowalskie, ślusarskie, mie- 
cznicze, kotlarskie, szychtarskie, iglarskie, zegarmistrzowskie, 
blacharskie, płatnerskie, pancernicze, ryngmaclierowskie, na- 
glarskie, błonarskie i nożowiiicze), siodlarzy i użdziarzy od 
r. 1472, kuśnierzy od r. 1509, stolarzy od r. 1537 (do cechu 
stolarskiego należały rzemiosła: stolarskie, bednarskie, stel- 
maskie i kołodziejskie), piekarzy od r. 1558 (do cechu pie- 
karskiego należeli: piekarze, piernikarze, opłatnicy, kroch- 
malnicy, tatarczusznicy, babiarze, pampusznicy, kremplarze, 
mączarzc i krupiarze), krawców od r. 15()1, browarników od 
r. 1501, cyrulików od r. 1574, tkaczy od r. 1578, czapników 
od r. 1580, cech ])ołączonych złotników, malarzy i konwisa- 
rzy od r. 1025, garncarzy od r. 1534, muzyków od r. 1754, 
murarzy od r. 1798 i cech cieśli od r. 1798. 

Niektóre pisma podają nam artykuły różnych ce^ihów 
dawnych i tak n. p. Wójcicki w Obrazach starodawnych 
tomie I, podaje artykuły cechu haftiirskiego w Warszawie 
za Jana III ; W aj g i e 1 w Monografii Kołomyi podaje przy- 
wikye cechu garncarskiego i bednarskiego w Kołomyi za 
Jana Kazimierza; Makowiecki w dziele swojem: Przemysł 
i rzemiosła podaje ustawy cechowe kaliską i kleczowską 
z czasów Jana Kazimierza; Maciejowski w swojej historii 



\) Todanogo i)rzez Dra Wlad. Wisłockiego we lwowskim Prze- 
nodnihu UtrrnckhH t imukowym z r. 187G, Str, 1107. 



113 

rzemiosł i rzemieślników, drukowanej w kwartalniku Kłosów 
podaje ustawy ceelm rybackiego w Warszawie z XVI wieku ; 
Józef Łukaszewicz w swojej Historii miasta Poznania po- 
daje w skróceniu ustawy różnych bractw w Poznaniu; Ra- 
stawiecki podaje w swoim Słowniku malarzy jwlsklch, ustawy 
cechu malarskiego w Warszawie, Krakowie, Lwowie i Po- 
znaniu; Aleksander Weinert w Starożytnościach Warszawy, 
po<laje ustawy cechów warszawskich: malarskiego, złotni- 
czego, szmuklerskiego, aptekarskiego, szklarskiego i t. d. 

Ponieważ prawie wszystkie miasta miały mniej więcej 
te same cechy, z tą tylko różnicą, że w jednych było ich 
mniej, w drugich więcej, nie wyszczególniamy więc wszyst- 
kich stowarzyszeń rzemieślniczych w każdem miejscu, gdyżby 
nas to zadaleko doprowjidziło ; dodamy tylko, że do jednego 
cechu należeli nieraz rzemieślnicy trudniący się różnego ga- 
tunku rzemiosłem, n. p. do cechu rymarskiego i siodlarskiego 
należeli torbiarze czyli tasznicy lub miechownicy; do cechu 
płatnerskiego należeli iglarze, dlatego, że mieli również 
z kruszcem do czynienia, ci robili nietylko igły, ale i łań- 
cuszki, haftki i t. d. ; z cechem ślusarskim łączyli się także 
sychtarze, którzy układali loża, czyli osady do palnej broni 
i zegarmistrze; do cechu złotników należeli szmuklerze, ma- 
larze i aptekarze (ostutni niewiadomo z jakiej przyczyny 
tu należeli), cech stolarski był złączony ze szklarskim, do 
niego należeli także tokarze i snycerze; do cechu kowali 
należeli ślusarze, kotlarze, miecznicy, szabelnicy, nożownicy 
i robiący kosy; do cechu robiących powozy należeli bedna- 
rze, kołodzieje i cieśle; do cechu kuśnierzy należeli bialo- 
skórnicy i piekarze. W Krakowie cech malarski stanowił ze 
szklarzami, szpalernikami i goldszlagierami jedne społeczność, 
gdzieindziej należeli do cechu malarskiego także snycerze 
i rzeźbiarze; do cechu ruśnikarzy należeli także puszkarze 
i Indwisarze; introligatorzy i szkatulnicy jeden cech stano- 
wili, gdyż jedni i drudzy deszczułek używali do swych ro- 
bót; do ceiihn piwoicarów należeli karczmarze, miodowary, 
pomocnicy browarni, wodciągi, drążniki, szynkarze i t. d. 
Cech tkacki składał się z tkaczów płóciennych, ł>arcłianni- 

s 



114 



ków, co z przędzy ha wełnianej i lnianej tkali , dreliszników, 
także tych, co przędzy do rohoty swej używali jakoto : sicia- 
rzów, powroźników i t. d. : do cechu muraiskiego należeli 
kamieniarze, kamiennicy, garncarze, zdunie, strycharze, jńe- 
cowuicy, kominiarze i t. d. 

Przytaczamy jeszcze trzy cechy, jedyne w swoim ro- 
dzaju, mianowicie: w Kol)ylinie hył w drugiej połowic XVII 
wieku cech tak zwany laiaruj; utworzyli go (osiedli tam 
Niemcy wyznania protestanckiego i rozmaitycli rzemiosł, jak 
n. p. kotlarzy, mydlarzy, ślusarzy, siodlarzy, rymarzy, kape- 
luszników, [)asamonników, stelmachów, kołodziejów, hednarzy, 
nożowników, mieczników i powroźników, którzy nie chcąc 
się p(»łączyć z cecliami dawniejszemi tego miasta, utworzyli 
osol)ny cecłi nazwany łatany, który ówczesny dziedzic Kałał 
Leszczyński, nadając im osolmy wilkici*z z 2(J paragrafów 
złożony, potwierdził. Wilkierz ten w skróceniu przytoczył 
Józef l^nkaszewicz w dziele swojem: Opis miast i wsi i t. rt. 
Taki sam cech t)ył w XVn wieku także w Wągrowcu, a skła- 
dał się z kołodziejów, stelmacliów, kowali, ślusarzy i kotlarzy. 
Drugi był okropny cech katów, który tylko w jedynerii miej- 
scu Bieczu w całej Polsce l)ył w XVII wieku, gdzie 8ic 
uczyli i wyzwalali kaci, a to z tego powodu, ponieważ w miej- 
scu tem prawie ciągle sądzono i tak często ścinano opryszków, 
iż kaci polscy terminowali tam jako uczniowie i zwykle 
wielkiej wprawy nai)ierali w ścinaniu (miła praktyka ! ) ; 
i trzeci cech hultajów, który dawniej szeroko rozgałęziony 
hył w całej Polsce, a głównie istniał w Nowym Sączu i w Ja- 
rosławiu w X\'II wieku. Cecli ten ostatni miał nadane sobie 
przywileje królów polskich. Hultaje bylito robotnicy, co do- 
mów nie mieli i <lo roboty się wynajmowali. Dla origiualuo- 
ści i rzadkości tego cechu chcemy tu niektóre zwyczaje jego 
przypomnieć, i tak: podczas wesela odbywają się posiedze- 
nia tego ceclm, którego członkowie, a osobliwie sekretarz 
nazwany iustygatorem , pełnią służbę ceremoniarzy ; drużba 
musi łjyć koniecznie członkiem tego cechu. Jeżeli zaś uowiciusz 
drużbuje, musi się albo wkupić do cechu pieniężną kwotą, 
zwana konsolacia, albo obrzad frycowania odbyć. Takienia 



115 



iiowiciuszowi nacierają brodę cegłą, golą starym nożem i wsa- 
dziwszy mu na głowę stary kapelusz szwedzki, a potłuczone 
garnki na plecy, na słomianym powrozie i w jednym bucie 
prowadzą go z muzyką po mieście. Dawniej cecli ten pobie- 
rał nawet rodzaj podatku od tycli, którzy się po dwudziestym 
roku nie żenili, aż do czasu ich ślubu. 

W cechy łączyli się nie sami tylko rzemieślnicy, ale 
były takie cechy czyli bractwa furmanów^ tragarzów, muzy- 
kantów, rurarzy, kramarzy, korzenników, bartników, a w Ró- 
żanej na Mazowszu było nawet bractwo rolnicze. 

Ciekawe dzieło Józefa Łukaszewicza: Obraz hUtortjczno' 
statystyczny miasta Poznania (w dwóch tomach, Poznań 1838) 
przyt4icza ustawy prawie wszystkich cechów poznańskich po- 
stanowione przez magistrat, a potwierdzone i)rzez królów pol- 
skich. Ponieważ wiele z nich do siebie jest podobnych, przyta- 
czamy zatem z wyż wymienionego <lzieła tylko dwie ustawy, 
t. j. dla szewców z r. 1<)49 i dla sukienników z r. 1779. Co 
do innych ustaw odsyłamy czytelnika do wspomnianego dzieła. 

Ustawa cechu szewskiego w mieście Poznaniu ułożona 
^v r. 1G49 przez magistrat, a którą Jan Kazimierz dnia 20 
maja tegoż roku potwierdził, opiewa: 

1) Naprzód w tym cechu na każdy rok cechmistrzowie 
^Iwaj : jeden z Polaków, dnigi z Niemców mają być obierani 
i przysiągłszy każdy po półroczu, sprawować ma swój za- 
rząd ; mistrzowie młodzi na każdą niedzielę i święto do służby 
bożej świece zapalać i gasić i klucze starszemu bez odwłoki 
<Kldawać mają, pod karą funta wosku. 

2) Powinni wszyscy bracia na mszach kwartaluych 
obecnie bywać, a który omieszka, ten groszy trzy, którył»y 
zaś nie był, ten pół funtem wosku karanym będzie. 

3) Któryby na pogrzebie brata umarłego nie l)ył, ton 
winie G groszy na wosk podpada. 

4) Że ten jest zwyczaj, aby było IG braci do <)d[)ro- 
wadzenia brata do grobu; lub siostry, z których ośmiu po- 
A^nni umarłego nosić do grobu, z tych, którzy nowo przy- 
jęci będą do bractwa, inni ośmiu do świec i innych usług 
aby obróceni byli, a którj-by się nie stawił, funt wosku da. 

s* 



11(> 

,0) Aby garbarze skóry na targ pewnych dni do swych 
jatek w każdy tydzień trzy razy wynosili wyprawne dobrze. 

0) Któryby się z garbarzów, albo innych osób ważył 
wykupować, taki urzędowi 10 grzywien podpada. 

7) Wolno szewcom, którzy chcą, aby skóry wołowe^ 
cielęce i t. d. surowe wprzód przed garbarzami kupowali^ 
także kupować do wyprawy potrzeby dębu. popiołu i innych 
materyj. 

8) Któryby z braci chciał sobie wyprawiać, tedy mu 
wolno będzie w samym tylko garbuzie szewskim, a nie w domu 
lub gdzieindziej. 

0) Towarzysz rzemiosła garbarskiego, któryby chciał 
lub u szewców, lub u garbarzów robić, takowy ma ł)yć w oby- 
dwóch cechach za cnotliwego poczytany. 

10) Aby z towarzyszów szewskich chcący mistrzem zo- 
stać w Poznaniu, wprzód opowiedzieć się ma panom star- 
szym, a ci według zacłiowania dadzą mu misti*za i potem 
do robienia sztuki przystąpi; sztuki zaś na polską robotę^ 
takowe są : Buty safianowe, czerwone długie, na korku, w kolo 
pasem obszyte ; na podszywaniu podeszwy, żeby równe szty- 
chy były. Item baćmagi z kapciami ta^kże na korku i w pa» 
<lo kola. Item ciężmy żółte na korku <lwa razy sztepowane 
z trzema guzikami i serduszkami także sztepowanemi , ku 
czemu ten sposób zachowa. Naprzód skórę czenroną przed 
starsze przyniesie grubą i piękną, którą jeśli starsi za dobrą 
przyjmą, tedy z niej też sztuki przy starszych zakroi, a po- 
tem swą ręką zrobi, a za każdy zganiony sztych, po trzy 
grosze odłoży. 

11) Sztuki Icpak w niemiecką robotę takie być po- 
winny: para butów do wody dwa razy szyta, trzewiki do- 
bre na całej korce i tak sobie postąpi: skórę wyprawną na 
pokazanie, z niej sztuk sobie kupi, z nią przed wszystko 
bractwo wystąpi i onę pokaże. Dnia potem sobotniego tęż 
skórę przed starszymi skraje i zaraz w przyszły poniedzia- 
łek z niej robić pocznie i w tym tygodniu robotę skończy, 
a w niedziele najbliższą przed calem ł)ractwem onę wystawi, 
gdzie l)ędą bracia występki w robocie upatrywać i ganić i od 



117 



sztychu źle |>ołożonego 3 gr. ma dać ; przy przyjęciu parę tala- 
rów odłoży: w dyspozycii bractwa zostaje, czy mistrz przy- 
szły ma sztuki robić, czy też pieniężną sumę odkupić, co nie 
na raty, lecz ex nunc parałis powinien zapłacić i muszkiet 
<lobry do wilkusza brackiego oddać. 

12) Trzy razy tylko do roku przyjnmją się mistrzowie : 
na Boże narodzenie, na Białą niedzielę i na św. Jan Chrzciciel. 

13) Nowo przyjęty mistrz tegoż roku list powinien 
swego urodzenia i wyuczenia pokazać, inaczej bractwo 
utracą. 

14) Pojmujący z czeladzi szewską wdowę, lub ubogą 
mistr/ównę, nie co do lat, lecz na (»byczaje i umiejętność 
mieć ma od panów braci względy. 

15) Pojmujący córkę którego brata, wolen będzie od 
lat dwóch zapisanych, ale do skrzynki brackiej da 30 złt. 
i talar wstępnego. Jatkę własną mieć powinien i muszkiet 
dobry do bractwa kupić. 

10) Jeżeliby syn mistrzowski córkę tegoż rzemiosła po- 
jął, mając oboje po częściej bractwa, tyle złotych piętnaście 
mają dać do bractwa, a z tych starsi odbiorą sobie 20 gr. 

17) Jeżelił)y który mistrz tegoż rzemiosła zkądinąd 
przył)ył, a chciał tu mieszkać, powinien ł)ractwo przyjąć 
i wszystkie odprawić sztuki, a potem kolacią całemu bractwu 
wystawić. 

18) Takowy czeladnik lub towarzysz powinien mieć 
swoją jatkę, która będzie wprzód spowiedziami, a nie żadną 
inszą. Te w bractwie mają być skupowane i takowy wprzód 
miejskie przyjąć prawo, a potem do bractwa przyjęty być 
nm, od którego i)rzyjęcia pisarzowi 3 gr. da; któryby zaś 
'/ braci jatkę przedał, takowy nie powinien czeladzi chować, 
ani chłopca uczyć; ta zaś jatka, aby była przcdawana 
w ł>ractwie, inaczej nicby nie ważyh). 

19) Abv żaden z braci lub innvch ludzi zkadinad dn 
Poznania na przedaj obuwia przywozić nie ważył się, a tcm- 
więcej Żydzi, Szkoci, Ormianie, Litwa i insi tego bractwa 
nie mający; takim ma być robota brana, gdziekolwi(»kby ją 
|K>kazał, bądź w rynku, ulicacli, na przedmieściu, bądź w szła- 



118 



cłieckich dworcacli, kaniiciiicacli, duehownycli domach, gniii- 
tach i iudziej, z czego część do skrzynki brackiej, a część 
na nbogicli obrócić mają. 

20) Odyby bractwa nie mający, tojest partacz, który 
robotę swoją jawnie, lub potajemnie ważył się przedawać> 
takowemu, aby robota tak w ulicach, rynku, na przedmie- 
ściach, jakoteż kamienicach, dworach szlacheckich lub domach 
duchownych i gdziekolwiekby się pokazała przez młodszycli 
przy czeladzi miejskiej i zamkowej brana l)yla. 

21) Wolno będzie majstrom robotę zkądkolwiek przy- 
wiezioną podczas jarmarków rewidować, która jeżeli będzie 
dołirą, onej według dekretu JMCM. zaniechają; jeżeli zaś 
zhi, to ją zabierać będą, a połowę do kościoła na świece 
i połowę do lazaretu na ubogie dadzą. Od rewidowania zaś 
tej roboty, t. j. od skrzyni gdańskiej, a od woza rołjoty li- 
tewskiej po o złt. na świece do skrzynki brackiej odbie- 
rać będą. 

22) (Idy towar zdaleka rzemiosłu temu służący do 
Poznania przyjedzie, osobliwie satian, takowego towaru jeden 
brat na siebie samego ogółom targować, ani zakupywać nie 
powinien, tylko do siebie braci innych do targu społeczności 
przypuścić. 

2i]) Gdyby który mistrz od starszych był do sprawy 
wezwany, a temu upornie się sprzeciwiał, aby winy funt 
wosku popadł. 

24) Także któryby nieopownednie z liractwa wyszedł^ 
tej karze podlegać będzie, ilekroć razy to uczyniłby. 

2o) Ani Polacy bez Niemców, ani Niemcy bez Pola- 
ków schadzek nie mają czynić; tymże sposobem czeladift 
polska i niemiecka, aby osobnycli nie czyniła schadzek i to 
pod karą. 

2()) Nie stawiający się w bractwie za obesłaniem w ce- 
chu winy ;) gr. brat tiiki odłoży. W kwartalne zaś schadzki 
pól funtem włosku karan będzie. 

27 ) Aby żaden brat drugiego nie ważył się przed urząd 
pozywać przez sługę miejskiego o krzywdy l)rackie, pókiby 



119 

się na unego w cechu brackim nie oskarżył, a to pod winą 
trzech fantów woi^ku. 

28) Pod taż karą żaden tajemnic z bractwa wynosić, 
nie ma. 

29) Nic wohio żadnemu bratu w bractwie na drugiego 
skarżyć z prokuratorem. 

30) Nie wolno żadnemu bratu w kości, karty i inne 
gry z hidźmi podejrzanymi grywać pod winą G funtów wosku. 

31) Ma być w tem bractwie do przcdawania roboty 
4() jatek. 

32) Mistrz czeladnikowi na tydzień złoty dawać powi- 
nien, a 3 gr. na piwo, co niemieckiego narodu l)racia zactio- 
wują; i>olscy zaś mistrzowie z czeladzią swą według dawnego 
zwyczaju postępować ł)cdą, którym ])owinni ł>cdą dać na ty- 
dzień i) gr., a na dzień grosz na piwo i nakładu parę jednę, 
a dalej nic: inaczej zaś czyniący winie fuutii wosku podpada. 

33) Z czeladzią racliunek cztery razy do roku, na Wiel- 
kanoc, we dwie niedziele po św. Janie, we dwie niedziele 
JK) Św. Michale i na Hoże narodzenie być ma. 

34) Aby dwaj bracia w gospodzie bywali przy zgro- 
madzeniu czeladzi, inaczej kara wosku funtów 2. 

3o) ►Sprawy i niezgody między czeladzią ciż dwaj 
mistrzowie od starszych deputowani według uznania mają 
sądzić i karcić, z któr}'ch ma być jeden Polak a drugi 
Niemiec. 

3(?) Czeladnik, któryby i)o rachunku robił u swego maj- 
stra, }>owinien u niego aż do czasu zostać, także i ten, który 
się odprawi w rachowaniu u mistrza swego, nie ma nic wol- 
ności; jeżeliby zaś czeladnik przed czasem odszedł, takowy 
wróciwszy się u tego, od którego odszedł, ma robić. 

37) Jeżeliby który czeladnik od mistrza swego na ro- 
botę zalmił, ma to jemu odrobić i nie wolno mu od innego 
majstra zal)ierać nato pieniędzy. 

38) Jeżeliby który mistrz albo brat nato dał pienię- 
dzy, tedy da kamień wosku winy. 

39) Któryby towarzysz i)różnując, nic prawie robić nie 
chciał, więzieniem miejskiem ma ł)yć karany. 



120 



40) Któryby mistrz czeladnika starszemu nie opowie- 
dział, że w poniedziałek nie roł)i, takowy mistrz ma być fun- 
tem wosku karany, czeladnik zaś nie rolńąey, od majstra 
miejską kaźuią karany będzie. 

41) Aby żaden z ])raci i majstrów nie ważył się więcej 
czeladzi chować nad cztery stołki, osotdiwie dwóch chłopców 
i dwóch czeladzi. 

42) Któryby mistrz albo brat przyjętego ucznia star- 
szym nie opowiedział, tedy takowy funtem włosku karanym 
być ma, którego ucznia spróbować ma na dwie niedziele, 
który jeżeli mu sic podoba, wolno mu go przyjąć będzie, 
albo nic. 

43 j Od wpisania zaś chłopca dać winien 2 złt. do 
skrzynki, z czego panom starszym idzie (> gr., a kiedy się 
wyzwala, dać winien do skrzynki brackiej i] złt. 

44) Mistrz gdy takiego chłopca puści, powinien dać 
świadectwo o jego zachowaniu. 

45) Uczeń od mistrza odchodzący swawolnie, czas 
wszystek traci, a mistrz za nim pisać powinien, żeby za nie- 
posłusznego był miany. 

4()) Tczeń od mistrza swego krzywdę mający, starszym 
to przełożyć ma, którzy przestrzegać będą błąkanie swawol- 
nej mh)dzi. 

47j Koł)Ota na każdy miesiąc ma być oglądana od star- 
szych mistrzów, któraby żle była zrobiona, ma być zabrana 
i kara, jeśli czeladnik żle zrobi, albo pan zły nakład dał, 
nastąpi. 

4'S) Xie mogą ł)yć od żadnego z braci chowani w domu 
towarzysz, alł)o dziewka, nieuczciwie iilhn niewiernie się za- 
chowujący, o czem po odprawie trzeba drugiego ł)rata prze- 
strzedz, a nie przestrzegający funt wosku da , takowy zr& 
czeladnik w liractwie nie ma mieć forum. 

4lh (łdyby który brat wyrolnl sobie osobny przywilej, 
takowy nie ma mieć żadnej wagi, tylko całemu bractwu 
nadany. 

50) Któryby brat ws))omnione uprzywilejowane cztery 



121 



w rokn niedziele w bractwie nie był, na którejkolwiek inszej 
schadzce do bractwa przyszedłszy, sprawić się powinien. 

51 ) Odmawiający brat knpca drngiemu l)ratu, Inb i)rzy- 
ganiający robotę; funtem wosku ma l)yć karany. 

52) Ważący się brat, który listy od którego szlaclicica 
<Io drugiego l)rata o robotę pisane przyjmować i odpieczęto- 
wać, oraz robotę przesyłać, karany będzie pół kamieniem 
wosku. 

53) Cokolwiek w dawniejszym dekrecie JKM. między 
bracią polską a Niemcami jest wyrażono, to wszystko ma 
być zupełnie trzymane. 

W r. 1()82 do powyższego statutu przydał jeszcze ma- 
gistrat Ś następujących artykułów: 

54) Lubośmy bractwu szewskiemu poznańskiemu, clicąc 
wykorzenić i)artaczów, pozwolili tego, aby uboższych ludzi 
prawo miejskie mającycli, którychby na otrzymanie mistrzow- 
stwa całego stać nie mogło, za pólbratków przyjmowali, 
jednakże takich wiele się namnożyło, którzy się tylko za 
półbratków wkupują, a żadnych powinności brackich nie od- 
dają, ani na mszacli kwartalnycłi ani na pogrzebacłi nie ł>y- 
wają, postanowiliśmy przy zgromadzeniu trzecłi porządków 
miasta, aby takowych półbratków 10 tylko było, a gdył>y 
z nich który umarł, tedy na miejsce jego innego za poka- 
zaniem urodzajnego listu, wyuczenia i przyjęcia miejskiego 
przyjąć powinni będą. 

55) Aby każdy z nich na pogrzebach ł)rata zmarłego, 
żony i dzieci icłi ł)ywał pod winą 12 gr. 

5<>j Ał>y z nich każdy na mszach kwartalnych bywał 
pod winą funta wosku i sucliodzienne po <> gr. oddawał. 

57) Wezwany przez stars/ycłi i wiadomość przez pół- 
ł)ratka młodszego mający, a na sesią nie stawiący da 1 2 gr. 

58) Uporczywemu, a na obesłanie starszych przyjść nii^ 
chcącemu i bractwo lekce poważającemu czeladź do rozprawy 
brackiej ma l)yć odebrana. 

59) Zęby się żaden z nich nie ważył innej rolńć ro- 
boty, tylko i)roste buty i trzewiki, ł)ez pasa. a |)rzytem nie 
powinni więcej czeladzi chować tylko dwóch, a ta ich cze- 



122 



ladź co (lwie uied/Jele w gospodzie bywać powinna pod winą 
towarzyska. 

()0) Aby z nich żaden roboty na przekup nic ważył się 
przj^jniować, ani roboty do Żydów na zastaw dawać, pod 
winą pól kamienia wosku. 

()1) Chcący sio o półbractwo starać, powinien wprzód 
do starszych przyjść i prosić ich, żeby z nim w^przód na ra- 
tusz wstąpili i zaświadczyli, jeśliby godzien był miejskie 
prawo przyjąć, albo nie. To się także waruje, aby żadnych 
prywatnych nie miewali sesyj i buntów żadnych przeciw 
bractwu nie czynili pod winą urzędową, lecz aby podług 
przywilejów starszym posłuszni byli i w^edług praw bractwa 
sprawowali się. 

Ustawa cechu anklennlhhc w mieście Poznaniu ułożona 
w r. 177J) przez komisie dobrego porządku opiewa: 

1 ) Któryby chłopiec chciał być przyjętym do kunsztu 
sukienniczego za ucznia, powinien pokazać listy urodzenia 
swego, temu zaś, jeżeli majster przyodziewek dawać będzie^ 
tedy lat 5, jeżeli zaś chłopiec miałby swój przyodziewek, 
tedy lat 4, a inajstrowski zaś syn lat dwa w tej kondycii 
służyć będzie; jeżeliby zaś lat 5, tedy majster za chłopca, 
a &^lyby lat 4, tedy sam chłopiec za siebie od zapisania za 
ucznia 3(3 złt. do kasy brackiej, pisarzowi zaś 4 złt. zapła- 
cić obowiązanym będzie; majstrowski zaś syn wolny od tej 
opłaty zostanie. 

2) l^rzyjęty chłopiec za ucznia u jednego majstra lata 
powyżej opisane służyć powinien; gdyby zaś od majstra swego 
nic dopełniwszy czasu wyżej i)rzepisanego odszedł, tedy do 
bractw wszystkich miast i miasteczek odejście jego przez 
listy ma być ogłoszone, gdyby się zaś powrócił, t^dy da- 
wniejsze jego wysługi za żaclne i)oczytAuc będą i dopiero 
jako wstc])ień slużl)y przez lata powyższe dopełnić obowią- 
zany będzie. 

;>) Wysłużywszy chłopiec lata powyższe, jeśli czeladni- 
kiem zostać zechce, powinien mieć od majstra swego, u któ- 
rego służył, zaświadczenie doI)rego swego zachowania się 
i umiejętności, a odebrawszy takowe zaświadczenie, za cze- 



12;; 



ladiiika wyzwolony będzie, od którego wyzwolenia do kasy 
gospody czeladnej, jeżeli obcy będzie O złt. 17 gr. ; jeśli za^ 
majstrowski syn o złt. 1 gr. zapłacie powinien. 

4) Zostawszy czeladnikiem i zaświadczenie od bractwa 
wyzwolenia swego odebrawszy, jeżeli syn majstrowski rok 
jeden, jeżeli zaś przychodni lat dwa do miast cudzoziemskich, 
tudzież polskich pryncypalniejszych wędrować powinien. 

5) Przewędrowaw^szy latii powyżej przepisane, jeżeliby 
czeladnik chciał zostać majstrem, powinien w bractwie oświad- 
czyć się i i)otem u majstra któregokolwiek niedziel dwie słu- 
żyć, wysłużywszy, do czeladzi wpisać się i do kasy czeladnej 
od wpisywania się 1 złt. zapłacić, potem mieszczaninem zo- 
stać, zostawszy mieszczaninem do bractwa przyjętym będzie. 
Od którego przyjęcia do kasy l)rackiej KH) zlt. zapłacić po- 
winien; innych żadnych danin, kolacii, trunków, uczt (które 
niniejszą znoszą się ustawą) dawać nie będzie obowiązany, 
wyjąwszy własną jego ochotę, gdyliy braci częstować chciał; 
po wkupieniu się do bractwa wolno mu będzie znak ozna- 
czający kunszt rzemiosła jego wywiesić. 

<)) Gdyby czeladnik z innych miast przywędrował i maj- 
strem tu zostać chciał, obowiązany będzie listy wyzwolenia 
swego w bractwie i wysłużenia cnotliwego za czeladnika lat 
dwóch, okazać ; te okazawszy i kondycyj powyżej wyrażonych 
dopełniwszy, do bractwa Jjrzyjęty ł>ędzie, zapłaciwszy do 
kasy brackiej, jako wyżej, KM) złt. do przyjęcia: majstrowski 
zaś syn, lub z wdową, czy c<'>rką tegoż bractwa żeniący sio 
czeladnik, do i)olowy tylko opłaty powyżej wyrażont^j nale- 
żeć powinien. 

7) Majster najmłodszy, wszelkie usługi ł)ractwa, tu- 
dzież kościelne, własnej religii, jakiej jest, należące, pokąd 
inny później do bractwa przyjęty nie ł)cdzie, wykonywać ma; 
wszyscy zaś, tak majstrowie jako i czeladź , którejkolwiek 
religii znajdujący się w domach, obowiązani będą p(»grzebom 
zmarłych braci, tudzież żon i ich dzieci asystować, na mszacli 
zaś żałobnych brackicli sukiennicy katolicy, ])odług icłi zwy- 
czaju odprawiać się zwykłych, l)ywać powinni pod winą 1) złt. 



124 



do kasy brackiej, w kaźdem z wyższych przestępstwie za- 
płacić lnianą. 

8) Czeladnik z innego miasta gdy przywędruje i tu 
u majstra służyć zechce, ma mieć z tamtego miasta bractwo, 
z którego przywędrował i zaświadczenie dobrego swego za- 
chowania się. 

9) (rdy po którego majstra lub wdowę starsi poślą, jK)- 
winien zaraz przed nimi stanąć ; nieposłuszny zaś winie (5 złt. 
do kasy brackiej zapłacić mianych podpadać będzie, wy- 
jąwszy prawdziwą cliorobę, lub z domu w potrzebie konieczne 
oddalenie się. 

10) Sprawy brackie w okolicznościach wykroczenia 
przeciw artykułom l)rackim i sztuce rzemiosła, tudzież niepo- 
słuszeństwa starszym, w bractwie rozsądzane ł)yć mają , inne 
zaś: jakoto, tyczące się iukwizycii, przysiąg, długów i wio- 
lencii szlachetny magistrat sądzić będzie. 

11) Czeladź od majstrów w każdym czasie odprawić 
się może i majster czeladnikowi od i)OStawu sukna 20 łokci 
wzdłuż, a wszerz 40 pasmów w sobie mającego i)rócz wiktu 
1 złt., od postawu 30 łokci wzdłuż, a wszerz 44 pasmów 
mającego 1 zlt. 18 gr.; od postawu 40 łokci wzdłuż zawie- 
rającego, a wszerz 48 pasmów trzymającego 3 zlt. zapłacić 
powinien będzie. 

V2) Majster, którył^y czeladnika potrzebował, ma się 
udać do gospody czeladnicj i tam starszemu gospody srebrny 
grosz na znak, iż czeladnika potrzebuje złożyć, potem gdy 
przywędruje czeladnik do gospody, udać sję i o służbę pro- 
sić powinien: inny zaś miejscowy czeladnik, na którego ko- 
lej przychodzić będzie, przywędrowanego czeladnika do maj- 
stra, który srebrny grosz złożył, zaprowadzi, a tam przywę- 
drowany czeladnik w służłńe zostanie. 

13) Żaden majster ani czeladnik drugiemu majstrowi 
czeladnika lub ucznia odmawiać nie powinien pod winą 12 złt. 
za dowiedzeniem do kasy brackiej zapłacić miana. 

14) Czeladź, gdyby bunty jakie wszczynała, za uskar- 
żeniem się prz(»z majstrów w bractwie, karom podług wy- 
stępku podpadać Iiętlzie: gdyby zaś wyrokom brackim po- 



125 



słusznymi nie byli, podówczas magistrat do ogzekucii brackieg(> 
dekretu czeladź przyniewolenia moc mieć będzie. 

15) Czeladnik, któryby w dni powszednie i poniedział- 
kowe u majstra bez pozwolenia od niego robić nie ebcial, 
takowy za uskarżeniem się przez majstra uczynionem w bra- 
ctwie winie sześciu złt. do kasy brackiej zapłacić mianycli 
podpadać będzie. 

IG) Ody by który czeladnik dopełni wszy lat w\vźej prze- 
pisanych, czeladnikiem jego stanowiących, majstrem tu zo- 
stać chciał, podówczas do takowego przyjęcia w każdym 
czasie, tudzież w innej zachodzącej potrzebie bractwo złożone 
być powinno. Majstrowie zaś, lub czeladź zszedłszy się do 
ł)ractwa, skromność wszelką zachować obowiązani ; gdyby 
zaś który z majstrów^, lub czeladzi w bractwie nłeprzy stój nit* 
się zachowywał, lub też kłótnie i zw\idy wszczynał, takowy 
nieodstępnie w bractwie 10 złt. do kasy brackiej zapłacić 
mianemi karany bvć ma. 

17) Jeżeliby który majster tegoż kunsztu z innego mia- 
sta tu przybył i majstrem zostać chciał, takowy powinien 
będzie miejskie prawo przyjąć i do bractwa wkupić się, za- 
płaciwszy do kasy brackiej jako wyżej 100 złt. od przyjęcia 
do bractw^a. 

18) Gdyby który bractwa nie mający, tojest partacz, 
ważył się przed swem mieszkaniem znaki sukiennicze w mie- 
ście Poznaniu i przedmieściach do teg(»ż miasta należących 
wj'Avie8zać, czeladź chować, robotę do miasta, domów, ka- 
mienic szlacheckich i duchownych nanosić, takowemu za uskar- 
żeuiem się magistratowi znak zrzucony, robota zabrana 
i skonfiskowana z dyspozycii magistratu do kasy miejskiej 
być powinna. 

19) Gdyby który czeladnik w któremkolwiek mieście 
bractwa nie mającem, lub też do bractwa tutejszego nie na- 
leżącem lokować i tam robotę sukienniczą w^jTabiać, a ])otem 
z tegoż miasteczka tu do Poznania przenieść się chciał, ta- 
kowy okazać powinien ł)ędzie listy bytności swej lat trzech 
za czeladnika, a te okazawszy, zwyczajem dla czeladzi do 
bractwa wstąpić chcącej powyżej przepisanem rządzić się, 



12G 



ihileżytość bractwu zaj)lacić i powinności brackie pełnić obo- 
wiązany l)c{lzie. 

20) Czeladnik u majstra ro])ić i służby przyjąć nie clicąey, 
<nle tylko po mieście tułający się, za oskarżeniem onegoż 
przez któregokolwiek do magistratu uczynionem. do więzienia 
ratusznego na tydzień wtrącony, potem lub do służby lub 
też wywędrowania z miasta być przyniewolonym powinien. 

21) Wdowa każda po śmierci męża pozostała, jeżeli 
l)rofcsią bractwa sukienniczego prowadzić zecbce, czeladnika 
<lobrego bractwo jej, jeżeliby ktx^ry z majstrów^ miał dwóch 
czeladzi, przystawić powinno. Gdyby zaś majstrowie po jednym 
tylko mieli czeladniku, i)odówczas dać wdowie czeladnika 
nie będą obowiązani, lecz najpierwszy czeladnik, któryby do 
miasta przywędrował i tu służyć chciał, wdowie ma ł)yć na 
.służbę zaprowadzony. 

22) Każdy majster lub wdowa do kasy brackiej co- 
rocznie po 3 gr. wypłacać będzie ; prócz tego każdy majster 
od każdego postawu sukna wyrobionego do kasy brackiej 
10V.> gr., a to na wystawienie folusza i konserwacią jegoż 
wypłacać będzie. Ci zaś majstrowie, którzy są w bractwie, 
a sukien nie wyrabiają, do kasy brackiej corocznie 1 złt. IG gr. 
wyj)łacać powinni. 

23) Któryłn' czeladnik od majstra swego nie opowie- 
dziawszy się wywędrował, za takowym, aby nigdzie miejsca 
uie miał, aż się powróci i z występku swego sprawi, starsi 
<lo bractw innycli miast rozpiszą, który wróciwszy się u maj- 
.stra swego, jeżeli mu się będzie podobało, do czasu robić 
łiędzie powinien. 

24) Żaden majster nie będzie mógł drugiemu majstrowi 
robotę obstalowaną i ugodzoną żadnym sposol)em, ani sam 
l)rzez siebie, ani inne do tego sporządzone osoby przemawiać, 
także kupionej od partacza roboty j)rzedawać pod winą 5() złt. 

2ó) Magistrat poznański bractwu sukienniczemu dwóeli 
cechmistrzów z obranych w bractwie czterecli kandydatów 
obierze, którzy dożywotni urząd sprawować będą; po tych 
ol)ranych bractwo jednego starszego na pomoc cechmistrzom 
wybrać powinno, który także dożywotni swój urząd spra- 



127 



wowae będzie. A gdy zaś bractwo sukiennicze z majstrów 
powiększone będzie, tedy dwaj cechniistrze z jednym star- 
szym obiorą pięciu stołowych, którzy także dożywotnymi na 
urzędzie będą; w przypadku zaś na ceclimistrza którego 
śmierci, tedv bractwo dwóch kandydatów obierze i z nicli 
magistrat jednego na cechmistrzowstwo postanowi, gdyby zaś 
starszy lub stołowy umarł, jmdówczas bractwo innego na jego 
miejsce obierze. Przy powiększeniu zaś bractwa pierwszy 
ceclimistrz l)rać l)ędzie na rok 84 złt. 24 gr., drugi r>4 złt. 
24 gr.; starszy zaś 12 złt. 24 gr. ; piaty zaś stołowy ra- 
chunki trzynmć mający 18 złt. 24 gr. z brackiej kasy, która 
gdył)y na te pensie nie wystarczyła, tedy wszyscy i)racia ce- 
cłiowi złożyć się będą obowiązani. 

20) Skarb bracki u pierwszego ceclimistrza przez pół 
roku, u drugiego przez tyleż czasu złożonym l)yć ma, który 
nie inaczej otwieranym będzie, tylko w przytomności cecli- 
mistrza i przynajmniej jednego i drugiego stołowego, lub 
w obecności wszvstkich starszvcli. 

27) Żaden z majstrów ani czeladzi w dni niedzielne 
i uroczyste święta przez ostatnią bullę nie zniesione, owszem 
za uroczyste warowane robić nie powinien pod winą 50 złt. 
do kasy brackiej zapłacić miana. 

28) Gdyl)y w mieście Poznaniu lul) jego przedmieściacłi 
ogień się pokazał, tedy w takowym tratunku wszyscy maj- 
strowie z czeladzią swoją i uczniami iść na ratunek obf»wią- 
zani będą. (Idyby zaś który z nich (wyjąwszy prawdziwą 
chorobę lub kalectwo, albo istotną zgrzybiałość, lub nakoniec 
w podróży bytność) do gaszenia ogm'a nie st:wiąl, tedy maj- 
ster winie o(J złt., czeladnik 20 złt., chłopiec zaś 80 plag 
w bractwie wskazać mianei podpadać będzie. 

29) Cechniistrze, starszy i stołowy bractwa tego ))rzy 
dokończeniu każdego roku oddać mają rzetelny rachunek z do- 
chodów brackich ogólnych, pi-zez jednego z nich zaprzysiądz 
się powinny, przed dwoma od magistratu deputowanymi, 
o których starsi odezwać się do tegoż magistratu i każdemu 
z nich za fatygę o złt. z skrzynki brackiej zapłacić mają, 
którjch jedna połowa na światło, pogrzebowe obrządki, oraz 



128 



inne nieuchronne brackie wydatki, drn^a zaś połowa na inne 
publiczne przez szlachetny ma^strat rozrządzić niiane po- 
trzeby obracać sic będzie. 

oO) Gdyby zaś teraźniejszej ustawie bractwo to posłu- 
szne nie było lub też z przychodzących do cechu ktokolwiek 
magistratowi o depaktaeią zaskarżył się i one j że dowiódł, 
w takowym razie magistrat winą grzywien 100 do kasy swo- 
jej zapłacić powinna ukarze. 

31) Nie będzie się godzih) odtąd przewiniającego w bra- 
ctwie karać na piwa lub innych likworów dla braci cecho- 
wych kupienie, gdyż to jest przyczyną pijaństwa i próżno- 
wania, ale na pieniądze, które na wyżej rzeczone publiczne 
potrzeby obrócone być mają. 

32) Majstrowie katolicy i dyssydenci bractwa tego 
uczniów ł)ądż którejkolwiek religii brać i na naukę przyjmo- 
wać obowiązanymi będą. 

33) Którzyby zaś majstrowie szynkiem trunków lub in- 
nym kunsztem odtąd się bawili, takowi bractwo to utrac% 
i już do niego należeć nie mogą. 

34) Gdy częste przez majstrów zawody w ugodzonej 
i obstalowanej robocie zdarzać się zwykły, przeto gdyby który 
majster na czas ugodzony wygotować nie miał rol)Oty, takowy 
do starszych bractwa zaskarżony karanym być powinien; 
gdyby zaś zawiódł sam starszy z bractwa albo starsi spra- 
wiedliwości za zawód nie uczynili, w takow^ym razie za uda- 
niem się obywatela do magistratu, magistrat tak na zawo- 
dzącego jako też i starszych sprawiedliwości nie czyniących 
winę rozciągnie i zadosyćuczynienie nakaże. Podobnież oby- 
watel tegoż miasta, gdyby obstalowanej i wygotowanej ro- 
b(»ty bez słusznej i)rzyczyny od majstra przyjąć i wykupić 
nie cliciał, zaskarżony do magistratu karze podlegać będzie; 
w zakontraktowanej robocie gdy się kto pokrzywdzonym bę- 
dzie sądził, do magistratu udać się, a magistrat skargę zwa- 
żyć i rozsadzić ma. 

35) Majster każdy, gdy sukna postaw rozwije, powinien 
majstrowi nato postanowionemu toż sukno okazać i bez obej- 
rzenia tegoż majstra z ramów nie zdejmować pod winą 3 złt; 



129 

a g<lyby ustanowiony do obejrzenia sukna majster wezwany 
tego nie uczynił, równej karze podpadać będzie, majster zaś 
do obejrzenia sukna wyznaczony powinien będzie każdy po- 
stiiw sukna sprawiedliwie obejrzeć pod winą, jakowa przez 
cech uznana będzie; gdyby zaś który majster postaw sukna 
do folusza bez znaku brackiego posłał, winien 1 złt. ; ten zaś, 
który postaw nie da do garbowania gdy go foluje, karze 
3 złt. podpadać będzie. 

3()) Gdy cechmistrzowie znak zejścia się do t)ractwa 
roześlą, wszyscy majstrowie, wyjąwszy złożonycli chorobą 
lub z domu oddalonych, stawić się powinni. Któryby zaś obe- 
słany do bractwa w dobrem zdrowiu zostający lub też w domu 
znajdujący się nie stanął, oraz jeżeliby który znaku do dru- 
giego brata nie odesłał, albo za obesłaniem cechmistrza któ- 
rykolwiek wezwany do niego nie stanął, w każdem z wyż- 
szych z osobna przestępstwie winie 3 złt. do kasy brackiej 
zapłacić mianej podpadać będzie. 

37) Gdyby który z majstrów tu ztąd chciał się wypro- 
wadzić, a ostrzegł sobie prawo majstrowstwa, to mu ma być 
pozwolono do roku jednego; gdyby zaś wyprowadziwszy się 
z Poznania w przeciągu roku jednego tu nie powrócił, pod- 
ówczas bractwo utraci, a w późniejszym czasie, choćby po- 
wrócił, powtóre do bractwa wkupić się za opłaceniem równej 
sumy 200 złt. powinien będzie złożyć. 

O cenach w Polsce pisali : Maciejowski, Surowiecki, So- 
bieszczański, Józef Łukaszewicz, Moraczewski, ks. Siarczjni- 
ski, Makowiecki, Martynowski i inni, z którychto prac czer- 
paliśmy. O cechach w Galicii jest obszerny artykuł druko- 
wany w dodatku tygodniowym do Gazety lwowskiej z r. 1852. 
(Obacz także: Majsterszttiki). 

Cegły torfowe. 

z początku XIX wieku wyrabiano cegły torfowe w Grzę- 
dzie koło Lwowa, rocznie 400.000 sztuk z torfu wydobywa- 
nego koło Lwowa; za tysiąc z nich brano 4 złr. 30 kr. Ta- 
kich cegieł wyrabiał jeden człowiek dziennie 1600 sztuk. 

9 



130 



Cegielnie. 

w dawnych wiekach Egipcianie, Persowie, Grecy i Rzy- 
miauie najwięcej z cegieł murowali. Z cegły palonej Nemrod 
budował Babilon. Pierwotnie budowlano z cegieł suszonych 
na słońcu, jak otem pozostałe ruiny w Azii świadczą; takich 
cegieł używano dopiero po dwóch latach wyschnięcia. Sławne 
mury Semiramidy budowane były z cegieł palonych; grubość 
muru była tak wielką, że sześć powozów obok siebie wygo- 
dnie jechać mogło. Kształt tych cegieł był kwadratowy; ce- 
gła miała 6 cali długości i szerokości a 3 cale grubości. 

W Polsce cegielń nie wymieniamy, bo te niemal w każ- 
dem mieście a nawet i po wsiach zawsze były; nadmienimy 
tylko, że cegły zaczęto u nas używać w drugiej połowie 
XII wieku do budowy kościołów; jednak nie samej cegły, 
tylko razem z kamieniami, n. p. w Tumie, pod Łęczycą, są 
mury zewnątrz z granitu a wewnątrz z cegły. Cegły do naj- 
dawniejszych kościołów naszych sprowadzano do Polski albo 
z zachodniej Brandeburgii albo z Kijowa. CŁuszczkiewicz : 
Kościoły Duulnowskie). Brandeburskie mają wymiary: 0*28, 
0*09 i 0*13; kijowskie zaś 0*30 metrów w kwadrat i były 
bardzo cienkie. Mury klasztoru po Norbertanach we wsi Heb- 
dowie w powiecie Miechowskim, murow^ane są w XIII wieku 
z cegieł tak doskonałych, jakich dziś nie znają. To też z bu- 
dowlami czysto ceglanemi w Polsce spotykamy się dopiero 
w pierwszej połowic XIII wieku, dotąd bowiem budowano 
z kamienia. Cegła ta jednak używana u nas pierwotnie jest 
mniejszych rozmiarów od takiej epoki kazimierzowskiej i nie 
tak silnie wypalona. 

Kościoły w Mogile i w Sandomierzu mjiją ozdoby z ce- 
gieł układane w szachownicę. Kościół w Sieradzu jest czę- 
ścią z cegieł a częścią z kamienia budowany; taksamo ko- 
ściół w Pułtusku i t. d. W ogóle cegły używano z początku 
więcej do ozdoby, dopiero w XIII wieku stawiano już ko- 
ścioły ze samej cegły, lecz bez tynku. Tak samo rzecz się 
miała i ze świeckiemi budowlami, mianowicie' z zamkami^ 



131 



ratuszami i t. d. ; budowano je równie jak i kościoły najprzód 
z drzewa, mianowicie modrzewiowego, potem z kamienia, 
nareszcie z cegły lub ciosu. 

W r. 1385 dostarczał Tylko cegieł ze swojej cegielni 
pod Krakowem do budowy kościoła Bożego Ciała w Krako- 
wie. W r. 1400 przybyła w Krakowie do dwóch istniejących 
już jeszcze trzecia cegielnia pod mistrzem Maciejem, zdaje 
się na Zwierzyńcu. W r. 1541 kosztowało w Krakowie 1000 
cegieł 2 flor. Cegielnia stała w Poznaniu w r. 1406 w oko- 
licy dzisiejszego gmachu sądu miejskiego i była własnością 
G o 1 d m e r a Piotra, mieszczanina poznańskiego. W XVI, XVn 
i XVin wieku w okolicy dzisiejszego teatru, druga za przed- 
mieściem Św. Rocha, inne w innych miejscach. Dochód z ce- 
gielni był w r. 1548 ówczesnych złotych 372 prócz cegły na 
własny użytek spotrzebowanej ; w r. 1777 był dochód 4.000 złt. 
Przy jednej z cegielń był w r. 1746 jeden piec wapienny, 
który przynosił miastu czystego dochodu rocznie 2.215 złt. 
W r. 1565 wyznaczył magistrat w Poznaniu z powodu na- 
wału budowania, taksę na materiał, mianowicie 1000 cegieł 
kosztowało 3 złt. a piec wapna 8 złt. ówczesnych. W r. 1595 
była w Krakowie cegielnia miejska. Zygmunt III postanowił, 
iżby cegła miała pół łokcia na dłuż, ćwierć łokcia na szerz, 
a pół ćwierci łokcia na miąż (grubość). Takie więc wymiary 
jak i dzisiaj. Tysiąc cegieł kosztowało wówczas 2 złt. 10 gr., 
czyli 19 złt 24 gr. na dzisiejszą monetę; wapna gaszonego 
skrzynię, w której ma być 26 krakowskich korey, sprzeda- 
wano po 48 gr. czyli 12 złt. 24 gr. na dzisiejszą monetę, 
a niegaszonego skrzynia płaciła się 24 gr. czyli 6 złt. 12 gr. 
na dzisiejszą monetę. Przy gwardiackiej ulicy w Warszawie, 
kopiąc fundamenta do nowego domu, znaleziono w ziemi skle- 
pienie znacznej rozległości, ułożone z cegiełek mających tylko 
cal długości, a pół cala szerokości; kształt ich taki jak ko- 
ści z domino. Glina, z której te cegiełki robiono, tak jest 
twarda, że teraz ledwo roztłuezone być mogą, a znaleziono 
je przed r. 1830. Zamiast wapna używano jakiegoś kitu. Ce- 
giełki te, jak pisze Kurier warszawski , z r. 1827 Nr 348, 
robiono w Młocinach u jenerała artylerii Brlihla, i z nicli ro- 



132 

biono modele znaczniejszych gmachów za czasów Stanisława 
Augnsta przez uczniów. W Chmielowie w Opatowskiem, wy- 
rabiają cegły ogniotrwałe. (Obacz tal^że : Budownictwo i Da- 
chówlii). 



Ceraty. 

w naszycli czasach są w Warszawie dwie fabrylti ce- 
rat: Ludwika Didier fabryka wyrabia rocznie 7000 cerat 
a Józeta Kaftla rocznie 12.000 cerat Dawniej u nas nie wy- 
rabiano cerat. 



Chleb. 

IMeczenie chleba wynalazł król egipski Osiris, żyjący 
kilka tysięcy lat przed Chrystusem, któremu także przypisują 
wynalazek pługa, rolniczych narzędzi, broni do walczenia 
z dzikimi ludźmi i wyrabianie wina i piwa. (Obacz: Dos 
Wunderland der Fyramiden von Karl Oppel. Leipzig 1875). 
Sławny wielkością i smakiem chleb wyrabiają oddawna 
w Prądniku pod Krakowem. Wójt krakowski zwykle pierwszy 
chleb w Tyńcu upieczony z nowego ziarna nosił królowi pol- 
skiemu na Wawel. Jeszcze Stanisławowi Augustowi woził 
burmistrz krakowski co roku na sw. Jan bochenek prądnic- 
kiego chleba, który w Warszawie odbierał. Na powitanie 
daru bożego wychodził monarcha zwykle aż do wrót. W r. 
17()4 za panowania Stanisława Augusta, piekarz wai*szaw8ki 
Gottlieb Szyi er upraszał JK. Mość, aby raczył przyjąć ofia- 
rowaną mu struclę, która była długą 7 łokci na pamiątkę, 
że wybór króla nastąpił 7 września, mąka do niej wzięta 
z 17 młynów dlatego, że król urodził się 17 stycznia, rozmai- 
tych przypraw do niej było 32, stosownie do lat króla; nio- 
sło tę ogromną struclę 9 dzieci Szylcra, gdyż wrzesień, w któ- 
rym Ijyła elekcia króla, jest 9 miesiącem w roku. Król zato 
obdarzył hojnie i piekarza i dzieci i darował struclę tę Ber- 



133 

nardynkom, gdzie się znajduje opis niniejszy. (Gołębiowski: 
Domy i dwory, str. 67). 

Na dworze królewskim w r. 1590 byli według rachun- 
ków podskarbiego Jana Firleja piekarze: Kończ i Grab- 
ski, którzy pobierali rocznych zasług pierwszy G6 złt. drugi 
40 złt. Adam Jarzemski, ^rauzyk Władysława IV, opisując 
Warszawę za swoich czasów, pisze, że należałoby piekarzy 
warszawskich posłać do Gdańska, aby się tam piec nauczyli, 
widać że wówczas gdańskie pieczywo sławne być musiało, 
natomiast warszawskie nie odznaczało się szczególną dobro- 
cią. Z początku tego wieku sławne były bułki siedleckie, wy- 
piekane w Siedlcach na Podlasiu, które ogromny pokup miały ; 
ale piekarz, który je robił, przeniósł się dla większego zysku 
do Warszawy i tu wyrabiał bułki doskonałej jakości i bia- 
łości po 5 ówczesnych groszy, którym żadne inne pieczywo 
nie wyrównało. (Wójcicki: Warszawa). Rogalki pochodzą 
pierwotnie z Wiednia. Po zwalczeniu Turków przez Sobie- 
skiego, nadano bułkom na tę pamiątkę formę księżyca czyli 
rogalka\ 

Taksę za chleb i bułki w Warszawie w XVI wieku po- 
daje Gołębiowski w dziele swojem: Domy i dwory , str. 98. 



Chustki francuzkie. 

z początku XIX wieku wyrabiano w Warszawie chu- 
stki francuzkie; w r. 1829 bowiem jeden z najznakomit- 
szych fabrykantów szalów i chustek francuzkich półwełnia- 
nych w Wiedniu Jan BlUmel przybył do Polski za stara- 
niem rządu, i wsparty pożyczką, założył w Warszawie pierw- 
szą fabrykę rzeczonych wyrobów o 24 warsztatach , która od 
początku listopada 1829 zaczęła być czynną. Zakład ten po 
śmierci BlUmla w r. 1832 przeszedł na własność Boernera 
i Kuhnerta. Z tej fabryki wyroby rozchodziły się po ca- 
łym kraju i cesarstwie rosyjskiem. Chustki indyjskie wyra- 
biano w XVIII wieku we fabryce Potockich w Niemirowie. 



134 



Chustki jedwabne. 

w XVIII wieku tkano chustki jedwabne w Sokołowie 
we fabryce ks. Ignacego Ogińskiego, do której sprowadzono 
rzemieślników francuzkich; w r. 1793 oglądał tę fabrykę król 
Stanisław August. Także w Grodnie we fabryce Tyzenhauza 
wyrabiano wówczas chustki jedwabne, któremi Rusinki zwy- 
kły sobie głowę owiązywać. W Łodzi wyrabiano w pierwszej 
jX)łowie XIX wieku we fabryce Brauna, założonej w r. 1842, 
chustki jedwabne, wełniane i bawełniane jakoteż szale pół- 
jedwabne. 



Chustki pospolite i wełniane. 

w Potoku blizko Warszaw}', założył w drugiej połowie 
XVIII wieku Fr. Bog. Leonhardy fabrykę chustek, kartu- 
nów, pasków i sukien damskich. Chustki wyralńano także 
w Marymoncie z początku XIX wieku i w Łodzi. (Obacz 
także: Wyroby bawełniane i wełniane). 



Cieśle. 

Nowogród liczył dawniej tyle cieśli, że drudzy Rusini 
Nowogrodzanów na wojnie Jarosława ze Świętopełkiem przez 
szyderstwo cieślami zwali. Według Czackiego płacono w Kra- 
kowie za dzień ciesielskiej roboty: 



W roku 


1497 


8 groszy 


rt 


1520 


1273 „ 


n 


1561 


187. „ . 


Ti 


1590 


1^73 « 


n 


1(350 


2673 « 


n 


17G4 


8 „ 



James i Jan ze Spiry, cieśle krakowscy, restauro- 
wali w r. 1545 nakrycie wieży mariackiej w Krakowie a na- 
wet przerabiali wiązanie cale. 



135 



W r. 1652 był w Warszawie nadwornym cieślą Jana 
Kazimierza Micbał Kremberger. (Wej nert : Starożytności 
Warszawy, tom IV), Cieśle Grądkowski i Winkler bu- 
dowali w Poznania most na Warcie oJ r. 1732 do 1736, 
który zniszczony został podczas konfederacii barskiej. W r. 
1 783 został ratusz w Poznaniu naprawiony i nowa wieża na 
nim postawiona przez cieślę Jana Nergera i murarza An- 
toniego Hej na. 

Cukrownie i Cukiernie. 

u Arabów i w Chinach wyrabiano już cukier w r. 850 
po nar. Chr., ale byłto cukier a właściwie „miód z trzciny"; 
takiego cukru 1 talent za czasów Jagiełły kosztował 9 skoj- 
ców. Pierwsza cukrownia trzcinowa cukru w Europie powstała 
w r. 1470 w Wenecii. Pierwsza rafineria cukru trzcinowego 
w Gdańsku powstała w r. 1618 z przywilejem na lat 10. 
Cukier trzcinowy, który dawniej wyrabiano, sprowadzano zza 
morza i był monopolem Anglii, Francii i Holandii, co trwało 
aż do r. 1806, t. j. do zaprowadzenia blokady kontynental- 
nej przez Napoleona. Odtąd poczyna się przemysł cukrowni- 
ctwa z buraków, chociaż artykuł ten wynaleziono pół wieku 
przedtem, a dzisiaj już % Europy zaspokaja swoje potrzeby 
cukrem burakowym. Cukrownictwo z buraków, które przed 
wiekiem jeszcze liczyło się do marzeń kilku uczonych che- 
mików, tak się wzmogło do dni naszych, że dziś dostarcza 
produktu w wartości do miliarda złr. Z początku XIX wieku 
była w Bydgoszczy rafineria cukru trzcinowego braci Szle- 
terów mieszkających w Berlinie; ta zaspokajała w części 
i nasze potrzeby. 

W Krakowie byli już w XVI wieku cukiernicy, jak 
n. p. w r. 1515 Dorothea „czukyernyczka", w r. 1521 
Christopherus cukiernik i inni. W r. 1541 zapłaciło mia- 
sto Kraków za pół funta cukrów na ucztę w ratuszu w cza- 
sie bytności komisarzy sześciu miast 17V2 groszy. W r. 1633 
był w Krakowie cukiernikiem Pi pan, który wyrabiał mar- 
cypany i cukry. Takie marcypany i cukry wyrabiali u nas 



13G 



dawniej także aptekarze. I tak wiemy z dawnych rachunków 
miasta Krakowa, że w r. 1622 zapłacono panu Kasprowi Ki- 
nowi, aptekarzowi za „mareipani i confecti" na elekcie ra- 
dziecką 40 flor. 20 gr. Józefowicz powiada, że w XVII wieku 
Lwów słynął z wyrobów pachnących cukierków, któremi ob- 
darowano w r. 1(>51 we Lwowie posłów kozackich Bohdana 
Chmielnickiego. Bcauplan powiadał, że cukry nasze nie były 
takie dobre jak francuzkie. Na biesiadach możnych panów 
stały piramidy z cukru lub baszty z cyframi, herbami, niekiedy 
wyobrażały szpaler ogrodowy, galerie, ulicę miejską, parnas, 
olimp i t. p. Gdy przyjmowano kogo z wyższego duchowień- 
stwa, wtedy przedstawiano infuły, krzyże, pastorały i inne 
pobożne wizerunki. Kiedy Zamojski przyjmował Jana III 
w Szczebrzeszynie, stoły ozdobione były piramidami z duka- 
tów, które podobnie jak cukry można było rozbierać do woli. 
Po biesiadach albo je kruszono i spożywano, albo posyłano 
temu, kogo uczcić chciano. I tak n. p. na bankiecie weselnym 
Władysława IV z Ludwiką Marią stół królewski przyozdo- 
biony był dwiema piramidami cukrowemi w różne kolory 
z figurami alegorycznemi i napisami, stosownie do uroczysto- 
ści, którą obchodzono. Król nie chcąc, aby obydwie piramidy 
podług zwyczaju poszły na łup paziów, posłał jedne z nich 
pani Guebriant. JStała ona więcej jak miesiąc w jej pokoju, 
a każdy przechodząc, coś z niej ukruszył. (Pamiętniki Niem- 
cewicza, tom IV). 

Wynalazcą cukru burakowego jest Andrzej Zygmunt 
Marggraf, chemik, urodzony w Berlinie w r. 1709 a zmarły 
w r. 1782. Pomysł jego przypada na r. 1747. Pienvsza fa- 
bryka cukru burakowego zbudowaną zostiila w Prusiech już 
po śmierci Marggrafa przez ucznia tegoż Acharda, che- 
mika, w r. 1780, we wiosce jego Cunern we Wrocławskiem. 
W r. 1805 kosztował cetnar metr. cukru kolonialnego 174 
marek, a z blokadą kcmtyncntalną wzrosła cena aż do 
1200 marek. W Czecliach zaczęto już w r. 1802 wyrabiać 
pierwsze próby tego przemysłu. W Galicii już w r. 1809 ro- 
biono liczne doświadczenia zwłaszcza w latach 1810 i J811 
z cukrem klonowym. Początek dobry dał rząd w dobrach 



137 

kameralnych. Dziedzic Łowczy Jan Małczyński i dziedzic Za- 
borza Kazimierz Bykowski produkowali po kilka funtów cu- 
kru. W cyrkule stryj skini robiono doświadczenia w Skolem 
i w Hołobutowie, hr. Ludwik Kalinowski w Kamionce wiel- 
kiej, Mysłowski w Koropcu, D'Oschott w Krcchowicach i Opry- 
szowcach, robili liczne próby. Robiono też doświadczenia z cu- 
krem z knkurudzianych łody^ w Krechowicach. Fabryka cu- 
kru z buraków w Polsce najdawniejsza była w Częstocinach 
w gubernii radomskiej, założona w r. 1826 przez Henryka 
hr. Łubieńskiego; druga była w dobrach Guzów^, założona 
w r. 1829 równie przez tegoż Łubieńskiego; trzecia była fa- 
bryka barona Gallichet w Izdebnie, założona w r. 1820; 
czwarta była fabryka Hermana Epsteina i Sp. w Hermano- 
wie w gubernii warszawskiej, założona w r. 1837 z nąjpierw- 
szą w kraju rafinerią. Fabryka pierwsza w Częstocinach 
była zarazem szkołą dla kraju i krzewicielką tego rodzaju 
przemysłu. W r. 1844 było już w Królestwie Polskiem 2(5 
cukrowni. W Galicii powstały piei*w8ze próby cukrownictwa 
między r. 1830 a 1840, mianowicie w Olszanicy w Złoczow- 
skiem była już większa fabryka, założona w r. 1829 przez 
hr. Fresnela, jenerała głównodowodzącego w Galicii, gdyż 
Olszanica należała do jego żony późniejszej hr. Ożarowskiej. 
Założenie jej kosztowało 3000 czerwonych złotych i była obli- 
czona na przerób 10.000 korcy buraków. Aparaty sprowadzono 
z Francii, a kocioł z Berna. Upadła między r. 184(3 a 1849, 
chociaż dwie mniejsze cukrownie buraczane powstały już mię- 
dzy r. 1823 a 182(3. Ojcem cukrownictwa galicyjskiego był 
Teodor Mroź o wiek i, który jeszcze około r. 1823 trudnił 
się plantiicią buraków i fabrykacią cukru we wsi swojej Pu- 
źnikach w obwodzie Stanisławowskim, a około r. 182(3 prze- 
niósł fabrykę do dóbr ojca swego Stanisława Mrozowickiego 
do Sokolówki w Brzeżaiiskiem. W r. 1839 było w (lalicii 
już 9 cukrowni, a w całej Austrii 5(3, a do r. 1849 było w Galicii 
18 cukrowni. Dotąd sprowadzały Brody cukier z Hamburga 
a Lwów z Wrocławia. Fabryka cukru była także pod mia- 
stem Olszanką Władysława hr. Branickiego, założona w r. 
1846, w Wielkim Bobry ku gubernii charkowskiej Adolfa Ro- 



138 



termunda, w Szepetówce gubeniił wołyńskiej hr. Marii Po- 
tockiej założona w r. 1843; w Krzemienczukach, w dobracli 
hr. Potockiej, urządzona w r. 1849; w Klębówce, także 
hr. Potockiej ; w Elżbietowie , gubernii lubelskiej , założona 
w r. 1840; w Sannikach gubernii warszawskiej, założona 
w r. 1841) pod firmą Natansona; w Poturzynie, gubernii lu- 
belskiej, Tytusa Wojciechowskiego, założona w r. 1840; w Ru- 
dzie, w gubernii warszawskiej, Ludwika frajera, urządzona 
w r. 1851 ; w Ostrowach Rembielińskiego, powstała w r. 1848; 
w Oryszewie braci Rau, założona w r, 1850; w Pełczyskach, 
w Rytwianach w Sandomirskiem, w Zbarażu w dawnym zamku 
Zbarazkich, założona w r. 1830 przez hr. Franciszka Potoc- 
kiego; w Łyszkowicach, gubernii warszawskiej i t d. W r. 
1837 powstała urządzona przez Adama Kasperowskiego cu- 
krownia w Zurawnikach Cikowskiego w powiecie Lwowskim, 
ustała w r. 1840; w Tłumaczu założył hr. Henryk Dziedu- 
szycki w r. 1H38 w spółce z przedsięl)iorcą Sehutzenbachem 
i kapitalistą wiedeńskim Wertheimsteinem wielką cukrownię 
na akcie z kapitałem 4,200.000 złr., ustala w r. 1876; o tłu- 
mackiej fabryce czytaj obszerniej w Przijacieln ludu, Nr. 2 
z r. 1849. Później powstały także cukrownie: w Łańcucie 
Potockich, założona około r. 1838, ustała w r. 1872; w Wie- 
rzowicach pod Łańcutem hr. Alfreda Potockiego około r. 1840, 
ustała w r. 1849; w Oparowłe założona w r. 1839, przenie- 
siona w r. 1840 do Biłki; hr. Seweryna Uruskiego założona 
przez majora Cichockiego, ustała około r. 1849; w Tykoci- 
nie, Drozdowie, Łukowie, Strzelcach, Sierakowie, Bieniewi- 
cach, Izdebnie, Wiszuiewie, Skrzeszewie, Horostytach, Radzy- 
niu, Unichowie powiecie nowogrodzkim, Glinojecku koło Ra- 
ciąża założona w r. 1858, w Nowejwsi pod Wronkami hr. Dzie- 
duszyckiego, lecz po zgorzeniu jej około r. 1845 już jej więcej 
nie odbudowano, w Chrzęstowie, Tatrzymiechach , Mirczach, 
Białym Kamieniu w Zloczowskiem Malisza adwokata powstała 
w r. 1834 a 1845 była jeszcze czynną; w Pieniakach około 
r. 1834 przewieziona tutaj po upadku fabryki zbarazkiej przez 
hr. Miączyńskiego, ustała około r. 1837; w Grzymałowie Ni- 
korowicza ob w. tarnopolskim, powstała około r. 1838, ustała 



139 



1845; w Rzepniowie obw. zloczowskim Hermanów powstała 
r. 1838 npadła r. 1842; w Niżniowie obw. stanisławowskim 
ks. Karola Jabłonowskiego założona około r. 1838 upadła 
około r. 1849; w Koszy łowcacli obw. czortkowskim br. Ro- 
maszkana ustała w r. 1841 ; w Czarnuszowieaeh w dobracli 
arcybiskupa lwowskiego założona w r. 1844 i w tym roku 
upadła; w Pisarzowicach obw. wadowickim Jana Górniaka 
założona w r. 1863 ustała w r. 1875; w Ujściu biskupiem 
(Germakówce) w powiecie borszczowskim założył w r. 1869 
hr. Gustaw Blttcher cukrownię, która ustała w r. 1881. Wiel- 
kiego dla kraju znaczenia była cukrownia w Krzywczycach 
pode Lwowem p. Depeaux założona około r. 1833, która była 
przez 10 lat szkołą cukrownictwa, gdzie się kształcili kra- 
jowcy na przyszłych kierowników fabryk w całej Polsce, — 
wieś ta należała wówczas do Anty ma Nikorowicza; fabryka 
ta upadła około r. 1845. (Obszerniej o tych cukrowniach 
obacz bardzo ważne dzieło Dra Tadeusza Katowskiego : Prze- 
mysł cukrowniczy w Galicii w roczniku statystyki przemy- 
słu i handlu krajowego. Zeszyt II. Lwów 1875, z któregoto 
dzieła między innemi wiele czerpaliśmy), i t d. 

Później cukrownie tak szybko się w kraju rozszerzyły, 
że w r. 1855 istniało w samem Królestwie Polskiem już 50 
fabryk. W Sędziszowie założono cukrownię w r. 1869 przez 
8 spólników, na czele których stał hr. Potocki z Krzeszowic. 
W Kujawach powstała pierwsza cukrownia dopiero w r. 1875 
w Janikowie. 

Cukiernia pierwsza w Warszawie powstała w r. 1775^ 
niejakiego Robbi Szwajcara, druga zaś Mi niego przy ulicy 
Freta, potem przybywały nowe SaWettiego i Castelmu- 
rego. Przy koiicu XVIII wieku dostarczali w Warszawie cu- 
krów Lentz i Perosier, którzy sobie zdobyli prawie mo- 
nopol na cały kraj, a Kosiński był cukiernikiem teatral- 
nym; w r. 1833 Lourse i Sp. W Poznaniu słynął w r. 1734 
cukiernik Wierzbicz, a w r. 1725 miał tam cukiernię ku- 
piec Efraim Klinberg. W r. 1827 było we Lwowie 8 cukier- 
ników. 

Zkąd u nas dawniej cukry sprowadzano, jakie gatunki 



140 



i po jakiej cenie, okaże nam następujący rachunek, który 
w aktach krakowskich się przechowuje, a który miasto Kra- 
ków zapłaciło za dary ofiarowane w r. 1592 przez miasto 
królowej Annie Batorowej i królewnie szwedzkiej : za 12 pu- 
dełek cukrów weneckich rozmaitych 3 grzywny Sfi gr. ; za 
o funty cukru na g>vo'Adzikach i cynamonie 2 grzywny O den.: 
za 1 Ya funta skórek pomarańczowych w cukrze 37 gr. 1) den. ; 
za funt cytryn i ly^ funta imbiru 1 grzywnę 14 gr. 9 den.; 
za lYa funta muszkatek i tyleż pigw w cukrze 1 grzywnę 
27 gr. ; za 2 7^ funta biszkoktu w lodowatym cukrze 1 grzy- 
wnę 2 den.; za 10 pudełek rozmaitych cukrów suchycli no- 
lymberskicli po 11 gr., razem 2 grzywny 14 gr. ; za 5 fase- 
czek cukrów przy prawny eh z sokiem po 45 gr. ; za 18 no- 
rymberskich pierniczków 30 gr. ; za gruszki i jabłka rozmaite 
do tych cukrów 1 grzywnę 24 gr. ; za pudełko na schowanie 
cukrów na dar królewnie szwedzkiej kupione 1 gr. — Cukry 
te wzięte były od aptekarza Pipana w Krakowie. 



Cybuchy. 

Sławne cybuchy wyrabiano w Strusowie w Tamopol- 
skiem jeszcze w XVII >vieku. Górale nazywają eybucli pi- 

parek. 

Cykorie. 

Cykorię wyrabiano z początku XIX wieku w Krako- 
wie, w Warszawie i w Bydgoszczy, zkąd tę fabrykę przenie- 
siono w r. 1815 do Włocławka; należała ona do Ferdynanda 
Bohma i Sp.. Niemcewicz ') nazywa cykorię z tej fabryki 
„wanilią polską" i widział w ostatniem miejscu w r. 1>17 
naładowaną berlinkę (statek) tą cykorią przygotowaną do 
wywozu. Baron Hinncberg ma fabrykę cykorii we wsi Czarna 



Stniga. 



') Niemcewicz: Podróże hisforj/czne po ziemiach 2)tilskich, 



141 



Cynkowe huty. 

z początku XIX wieku były cynkowe huty w Dąbro- 
wej, pierwsza huta stanęła tam w r. 1810, druga w r. 1819, 
trzecia w r. 1820, a czwai-ta w r. 1823. Cztery te fabryki 
o 500 muflach dostarczały rocznie do 18.000 cetnarów cynku, 
W r. 184(J pracowało tu 200 robotników. W r. 1826 zało- 
żoną została huta cynkowa także niedaleko Bendzina i druga 
w r. 1827; w każdej było po 20 pieców, około 400 mufli, 
w których wytapiano 40.000 cetnarów cynku. Cynk wyto- 
piony w dąbrowskich hutach szedł drogą wodną do Londynu, 
tam w walcowni Steinkellera przerabiano go na blachę i roz- 
chodził się ztamtąd po c^łym świecie. W Janowie koło My- 
słowic . zaczęto w r. 1819 wyrabiać cynk. W Niemcach za- 
łożyli w r. 1822 huty cynkowe Konstanty Wolicki i Pioti- 
Steinkeiłer. Cynkownie założono jeszcze w Dandówce Kem- 
pnera i Bobrku Schayera w r. 1822 o 120 muflach, w dobrach 
Zagórze hr. Mieroszowskiego w gubemii radomskiej w r. 1822, 
w Sielcach w r. 1822 księcia Anhalt- Koethen- Pless o 100 
muflach, która w r. 1828 przestała być czynną, wydała około 
12.000 cetnarów cynku; w Grodźcu powiecie olkuskim Cie- 
chanowskiego urządzona w r. 1837, w Milowicach w r. 1822 
o 120 muflach i 12 piecach, w Pogoni i w Sosnowicach bar. 
Kramsty. (Obacz także: Kopalnie cynku). 



Cynkografia. 

Pier^YSza w Polsce cynkografia powstała w r. 1833 
w Warszawie Seweryna Oleszczyńskiego, brata Anto- 
niego rytownika i Władysława rzeźbiarza; pierwsze zaś wa- 
żniejsze dzieło cynkograficzne jest Album Piwarskiego z 14 
tablic się składające. Użycie zaś cynku w litografii w spo- 
sobie cynkorycia i rysunku ogłosił pierwszy Hermann Eber- 
hard w Darmstadzie w r. 1823. 



142 



Czapki. 

w r. 1530 rajcy miasta Krakowa nagradzając zasługi 
Jana Kirsztejna, podpisarza miasta, pozwolili , ^iż małżonka 
jego Barbara może własną ręką robić z różnych materyj 
czapki i wszelkie nakrycia głowy, jakoto: birety, muczki, 
obojczyki, kitliczki i t. d, , prócz tego wszelkiego rodzajn 
suknie, jakimkt)lwiek te zwą się imieniem, żadnej nie wyj- 
mując, które ona swym przemysłem wynajdować i własnemi 
rękami robić może". W Warszawie było w r. 1642 dwanaście 
czapników. W Poznaniu było do XMI wieku przedmieście 
„Czapniki", które dawniej zamieszkałe było przez samycli 
czapników i ztąd to nazwisko; w XVIII wieku nazwisko to 
już tam zaginęło. (Łukaszewicz: Opis miasta Poznania). 
W XVII wieku byli także czapnicy w Warcie, Szydłowie 
w Sandomierskiem i wielu innych miejscach. W Zwoleniu 
w województwie sandomierskiem był z początku XVII wieku 
cech czapników. Konfederaiki weszły w życie za Stanisława 
Augusta. Z początku XIX wieku wyrabiał w Warszawie nie- 
jaki Pu ryt z czapki na większą skalę, a produkcia jego 
wynosiła do 23.00() rubli rocznie : odznaczały się one dobrym 
gustem i dokladnem wykończeniem. 

Czcionki drukarskie. 

(Obacz: Gisernia czcionek drukarskich). 

Czekany. 

Czekany czyli toporki zwane także nadziaki, służyły 
w dawniejszych czasach jako oręż, wtedy bywały ciężkie 
stalowe, później służyły czekany do wygody jako laska 
obronna. Saraceni miewali zakrzywione czekany, które słu- 
żyły konno walczącym do zachwycenia i ściągnięcia prze- 
ciwnika ze siodła na ziemię, gdzie go koncerzem dobijano. 
D. Dowgiałlo w Siesikach, w i)owiecie Witkomierskim po- 
siada czekan żelazny po Samuelu Zborowskim z cyfrą S. Z. 



143 



W Polsce Czekany wjTabiano różuemi czasy i po różnych 
miejscach. Po jenerale Wincentym Krasińskim, ojcu Zygmunta, 
przechował się czekan czyli siekierka stalowa, nabijana zlo- 
tem, należąca niegdyś do króla Jana Kazimierza, wyrób XVII 
wieku ; czekan ten ozdobiony cyfrą królewską J. C. R. (Joan- 
nes Casimirus rex) służył zapewne królowi jako laska. 
W skarbcu częstochowskim przechowuje się kilka pięknie 
wyrobionych dawnych czekanów polskich. Z wyroku sejmo- 
wego w sprawie królobójstwa przeciw Michałowi Piekarskiemu 
w r. 1620, ogłoszonego w całości w dziele Franciszka Siar- 
czyńskiego: Obraz wieku panowania Zygmunta III, dowia- 
dujemy się, że ów Piekarski w chwili dokonanego przez 
niego zamachu na życie Zygmunta III pi-zy wejściu do ko- 
ścioła Św. Jana w Warszawie uzbrojony ł)yl żelaznym cze- 
kanem; wyrokiem marszałka w. kor. zaś ustanowiono, żeby 
mu kat na miejscu kary ów czekan żelazny, którym na króla 
się targnął, do ręki prawej włożył i z nim razem rękę bez- 
bożną i ś\\iętokradzką nad płomieniem ognia siarczanego 
palił, dopiero gdy w pól dobrze przepalona będzie, mieczem 
odciął, poczem żeby ciało jego czterema końmi roztargane, 
a potem na stosie spalone zostało. W skutek tego wypadku 
w r, 1020 zakazano w Polsce nosić ludziom publicznie cze- 
kany *). 

Śliczne toporki drewniane lub wykładane mosiężną bla- 
chą i nabijane gwoździkami wyrabiają oddawna huculi w Ko- 
łomyjskiem i górale w Sandeckiem i w Kościeliskach w Ta- 
trach; ostatniemi czasy wyrabia je Krzeptowski. Górale 
nazywają ich ciupagi lub watażki. 

Czekolada. 

z początku XIX wieku wyrabiał w Warszawie czeko- 
ladę Wasiański, a we Lwowie Towarniccy, Brunn i Lier- 
Iiamer. Towamicki wyrabiał 300 funtów dziennie, a Brunn 
z Lierhammerem 200 cetnarów rocznie. 



*) Yolumina legum, III, str. 383. 



144 



Dachówki. 

Liczue kościoły i iuiie gmachy porozsiewane po kraju, 
a pokryte dachówką, jak n. p. kościół farny w Starym Są- 
czu, układaną w różne wzory z ciemno-żółtawej i brunatnej 
dachówki; kościół Bernardynów we Lwowie pokryty dachówką 
sUiłowego koloru, zamek radomski, jak pisze Sobieszczaiiski 
w swojej Wycieczce archeologicznej, w gułiernii radomskiej 
był za czasów jagiellońskich „dacliówką poskorupiony" ; ka- 
tedra poznańska aż do XVI wieku była pokryta dachówką, 
bowiem w r. 1463 uczyniła kapituła z murarzem ugodę o po- 
krycie kościoła dachówką (Łukaszewicz: Opis kościołów) 
i wiele innych każą wnosić, że wyrób dachówek oddawna 
w kraju naszym musiał być wykonywany, t. j. że wykony- 
wano u nas tak zwaną karpiówkę, małe i większe gąsiory 
znakomitej trwałości. I rzeczywiście mamy ślady, że u nas 
dachówki wyrabiano w r. 1393 w Żarnowcu i płacono za 
20 kóp 13 skojców^, czyli 26 złt. na dzisiejszą monetę. Ka- 
tedra gnieźnieńska ł)yła w XrV^ wieku pokryta dachówką 
czerwoną wypalaną, odbudowaną ona była wówczas przez 
Jarosława ze Skotnik Bogorię, arcybiskupa gnieźnieńskiego. 
Rachunki krakowskie miejskie podają pod r. 1401 darowanych 
królowi 1(X).(KX) dachówek z fabryki miejskiej. W r. 1396 
płacono w Krakowie za kopę dachówek 10 gr. W XVI wieku 
w Krakowie dachownik miejski wypalał dachówki dla miasta 
po 25 gr. za 1(XK), miasto zaś odprzedawało 1000 dachówek 
okrągłych po 2 złt., szerokich po 3 złt. 15 gr., a na posadzki 
po 1 złt. 12 gr. Z początku XVI wieku za panowania Zy- 
gmunta I wyrabiał w Krakowie Grzegorz Kapłaniec po- 
lewane i kolorowane dachówki, któremi pokrywano odna- 
wiany wówczas zamek krakowski (obacz : Eejestra Seweryna 
Bonnera, pisane dla Zygmunta I, znajdujące się w zbiorze 
Pawia Popiela w Krakowie). Dachówki wypukłe gdańskie 
słynęły oddawana i sprowadzano je w najdalsze strony. Ks. Ka- 
rol Kadziwiłł powiedział raz ks. Idziemu gwardianowi Ber- 
nardynów w Nowogródku, żełiy mu dał dobrą radę, to po- 



145 

kryje cały klasztor Bernardynów w Nowogródku gdańską 
dachótcką. W niu/.enni Onsolińskieh we Lwowie przechowuje 
się dachówka gliniana, wykopana obok zamku w Rożniato- 
wńe obwodzie stryjskim ; opatrzona ona jest napisem gockim 
głoskami imienia „Jezus". Także 8 glinianych dachówek 
z wyoł)rażeniem orła polskiego i głoskami J. H. S. i da- 
chówka starożytna ze słowiańskim najHsem. Podług akt miej- 
skich w archiwach lwowskich ])rzechowvwanvch , używano 
w r. loO.') do gliny, robiąc dachówkę, opiłków żelaznych. 
Z czasem jednak, kiedy zaczęto dachy pokrywać blachą cyn- 
kową lub żelazną, podupadła ta gałąź przemysłu, aż dopiero 
w nowszych czasach przemysł ten znowu się wznowił, mia- 
nowicie przez założenie fabryki dacłiówek w Łagiewnikach 
pod Krakowem , którato fabryka wyrabia obecnie około 
300.(KX) sztuk dachówek rocznie. Z początku XIX wieku 
miał ojciec naszego malarza Wojciecha Gersona fabrykę 
dachówek polewanych w Folkowie pod Warszawą: dachówką 
z tej fal)ryki jest pokryta n)ała bezpiątrowa oficyna szczy- 
tem dotykająca ulicy marszałkowskiej, położona między Piękną 
a Koszykami w Warszawie. 



Dekoracie teatralne. 

Dekoracie teatralne malowali u nas: Angeli był ja- 
kiś czas w te^itrze warszawskim i w r. 1805 wymalował 
kortynę miernej roboty; Al dr o van di ni malował za pano- 
wania Augustii II dekoracie do teatru królewskiego w Dreźnie 
(Kraszewski: Hrabina Kosel). Bereżycki był od roku 
1774 — 177G dekoratorem teatru w pałacu radzi willo wskim 
w Warszawie, który zostawał pod dyrekcią Kurtza, a antre- 
pi;}'zą Ryxa kamerdynera królewskiego, i pobierał miesięcznie 
KK) zlt. Courtin Ludwik, Francuz, zdolny dekorator, któ- 
rego w r. 1818 sprowadził do Warszawy Ludwik Osiński, 
ówczesny antreprener i dyrektor teatru warszawskiego, ma- 
lował dekoracie do oper: Jadwiga, Jan Kochanowski, Ja- 
giełło w Tęczynie, Tancred, Dzwonek; do baletów: Parys 

10 



14»; 

ua ;rórzł,- Ma. Mar'^ i Flora: ilo tra;rtMlii: Zbi;ruiew. Dziewu-a 
itrU'iiUJikn i t. i\.: w r. l'<21 opiiśril teatr i wn:»cił «!•• Pa 
ryża: Czaj c wir- z Jan. uczi*i'i |»rolV'sora Szamlora Wa;irnera 
w \Vił'iliiiii nr. \^V.} r.. jest (lekf»ratnreni i autureni wielu 
plafonów w ;nnar-liacił warszawskicli. Antnni Dąbrowski 
malował przy koiuu XMn wieku u ketinaua Ojriiiskiego 
w Słoniniie dckorarie <Io zamkowego teatrn. J. Dttll tep»- 
czr;snv ilekorator teatralnv we Lwowie. Eii;rertli Józef. Nie- 
niiec, przyłłył w r. lx'2:\ il«» Lwowa i tu w r. H:V» umarł, 
malował oprócz wielu innych rzeczy także «lek«»racie teatralne. 
Kalli a liski Kraziii był przeil Diilieni dekoratorem teatral- 
ny iii we I^wowic. Giesel Jan I^udwik przyjęty był w r. 17x7 
na królewskie;ro malarza teatralnego w Warszawie i roliił 
piękne dekoracie, pobierał miesit/cznie najprzód 24<.» złt. . i»o- 
t«'iii 4M) złt. (riżvcki Taweł, Jezuita, zdołnv dekorator z;i 
czasów Aii^^usta II i III, używany był do przyi»zdołuauia 
pala<'ó\v i ko^^ciołów podczas różnych uroczystości. Ołowacki 
Antoni łiawil około r. 17ś7 na dworze jenerała en cbef Zo- 
rvcza w Szkłowio i tam malował dek<iracie d^ teatru utrzv- 
mywanego przez jencTała, «»])rócz tego malował w czasie ja- 
kiej uroczystości Mansparenta: syn jego Józef był także 
dekoratorem teatru warszawskiego. (■(»ldman był dekora- 
torem teatru w pała<'U radziwiłłowskim w Warszawie 4>d 
r. I77ł» 1771> zostajju-ego p«»d antrcjnyzą Ryxa, pobierał 
płacy 2<H) złt. miesi(;czni<». G u rano w s ki Józef dekorator 
teraźniejszy t<'atru w Warszawie. Hoffman Willielm uro- 

dz(»nv I77<i r. w Króh^wcu b\i od r. 18(K) — 180() urze<1ni- 

.• » • 

kiein jiruskim w 1'olsce, a i)otem był malarzem dekoraeyjnjTn 
i dyrektorem muzvki w HcM-linie, zmarł w r. 1822. Ja eh i- 
mowicz bvł około r. 1S4^) znakomitym dekoratorem w Wie- 
dniu (Meciszowskij. Jasiński malował za czasów Stani- 
sława Augusta teatralne dekoracie >y Warsza\yie, później 
wyje<*łiał na Wołyń i tam umarł. Jaszczołd Wojciech 
nr. 17<).-> r., uczeń Uacciarellego i Smuglewicza, malował de- 
k(»racie do festynó>y imla>yskich. Jutti Piotr, Francuz, któ- 
rego w r. 1H21 IjU<l\vik Osiński, ówczesny antreprener teatru 
warszawskiego z I*aryża do AVarsza>yy sprowadził, malował 




147 



wybornie dekoracie do oper: Westalka, Don Jouau; do dra- 
matów: Upiór, Ofiara Abrahama i kortyuę, malował także 
dekoracie do małego teatru francuzkiego w pałacu saskim. 
Klipfert Karol, dekorator w Warszawie. Lange Antoni, 
uczeń Schonbergera w Wiedniu, przybył w r. 1810 do Lwowa 
i tu pracował jako dekorator teatralny do r. 1832. Lisow- 
ski malował jakąś dekoracie do krakowskiego teatru około 
r. 184^), ale bardzo licho. Li za nd er, uczeń akademii wi- 
leńskiej przyjęty został w r. 1814 jako drugi malarz do teatru 
narodowego w Warszawie za dyrekcii L. Osińskiego, gdzie 
pracował do r. 1818, robił dekoracie do opery: Janek i Ste- 
fanek; do tragedii: Cyd i do komedii: Podróż z Berlina do 
Potsdamu. Malinowski Adam, tegoczesny dekorator teatru 
warszawskiego. Mara ino, Włoch, był dekoratorem teatru 
warszawskiego od r. 1790 — 17l>5 za antrepryzy Wojciecłia 
Bogusławskiego; w r. 179(5 wezwany przez tegoż do teatru 
lwowskiego, wystawił w (> tygodniach amfiteatr w ogrodzie 
Jabłonowskich i malował do niego dekoracie, między innemi 
do oper: Agatka, Drzewo Diany, Krakowiacy i górale; do 
melodramatów: Iskahar, Amazonki i do dramatu: Grol)v 
Werony. Plersch Jan Bogumił, malarz historyczny, portre- 
towy i dekoracyjny nadworny króla Stanisława Augusta, 
malował dekoracie do teatru w Łazienkach pod Warszawa, 
był od r. 180G — 1809 dekoratorem teatru warszawskiego, 
w r. 1808 wymalował piękną kortynę wyol>rażąjącą Olimp : 
robił także śliczne przeźrocza czyli transparenta. Pohl mann 
l)ył w połowie XIX wieku dekoratorem teatru we Lwowie. 
Scott i Antoni, AMoch, sprowadzony do Warszawy przez 
Bogusławskiego, robił tiunże między r. 18015 a 1817 (lekto- 
racie teatralne nieszczególne, mianowicie do oper: Telemak, 
Lodoiska, Józef w Egipcie, Kamilla, Kopciuszek Sardrino, 
Gnliston, Horaciusz, Hilary i t. d. Smuglewicz Antoni, 
starszy brat Franciszka malarza, malował przy końcu XVIII 
wieku dekoracie do wszvstkicłi niemal ówczesnych teatn*)w 
krajowych, mianowicie: w Warszawie, Lwowie, Wilnie, Ka- 
liszu i takowe wielce ł)vłv cenione. Smuglewicz Łukasz 
był także malarzem dekoracyjnym. Spaggiari Jan, Włocli, 



148 



malarz dekoracyj, wszedł w r. 172(5 w służbę króla polskiego 
Augusta II i wiele w Warszawie pracował, gdzie w r. 1730 
umarł. 



Derki wyrałjiano z początku XIX wieku w Warszawie. 



Drelichy. 

(Obacz: Płótna kolorowe oraz wyroby perkalowe). 



Druciane rzeczy. 

w XVIII wieku wyrabiano druciane rzeczy w Sokoło- 
wie województwie podlaskiem, majętności ks. Ogińskiego 
i w Kańczudze. W pierwszej połowie XIX wieku założoną 
została w Zgierzu fabryka Ebrentrauta wyrobów z druta 
i Karola Neumana w Warszawie. Co do drucianyeli fajeczek 
(obaoz: Fajki). 



Drukarnie. 

Lamartin powiada, że sztuka drukarska zbliża ku sobie 
i łączy węzłem bezpośrednim, ciągłym, wiekuistym, myśl 
człowieka odosobnionego ze wszecbmyśłami świata widzial- 
nego w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Powiadano, 
że drogi żelazne i ])ara zniosły odległość, drukarstwo zaś 
możnal)y powiedzieć zniosło czas. Kozmawiamy z Homerem 
i Ciceronem, jak gdyby żyli dziś, za ponlocą druku. Trentowski 
nazywa drukarnie czcionkamle. 

Druk znany był w Cbinacb o wiele w^cześniej jak w Eu- 
ropie: w Europie druk wynaleziony został przez Gutenberga 



149 



około r. 1438, a pierwszą drukarnię założył w r. 145() Giiten- 
berg w Mogimcii, zaś pierwsze w niej dzieło drukowane, była 
biłilia tak zwana Gutembergowska, która wyszła z druku 
w r. 1455. Do Polski przyszła sztuka drukarska z Niemiec, 
a to, gdy w r. 14G2 Adolf książę Nassauski wtargnął do 
Moguneii i to miasto opanował, rozprószyła się czeladź Fausta 
spólnika Guten])erga i Szeffera zięcia Fausta po różnych 
krajacli i tajemnice kunsztu drukarskiego rozniosła po całycłi 
Niemczech, Włoszecłi, Francii i Polsce. Tym sposobem przy- 
był pierwszy drukarz Giinther Zainer do Krakowa i tu za- 
łożył w r. 1405 pierwszą drukarnię to Polsce, Pierwsze zaś 
dzieło w niej drukowane była książka łacińska nosząca ty- 
tuł: ^Joannis de Turrecremata Cardinalis S. Sixti yulgariter 
nuncupati. Explanatio in Psalterium finit Cracis". Pierwsze zaś 
polskie książki były drukowane w Krakowie w oficynie Hal- 
lera, mianowicie: Agendy kościelne w latach 1505, 1511, 
1514 drukowane: o przykazaniach i grzechach r. 1508; j)o- 
wiesć o papieżu Urbanie r. 1514, zaś dzieło p. t. „Rozmowy 
Marchołta z Salomonem", które długi czas uchodziło za pierw- 
szą polską książkę, drukowane było dopiero w r. 1521 
u Hieronima Wietora w Krakowie. Z XV wieku zatem nie 
znamy żadnej książki polskiej. Dawniej już drukowali Polacy 
za granicą książki w obcych językach i tak n. p. drukował 
Jan Adam de Polonia w r. 1478 w Neapolu, a w r. 14i)0 
Stanisław Polak w Hiszpanii, Hencki w Wiedniu przy 
końcu XV wieku (wspomina o nim Mickiewicz w swoich od- 
czytach o literaturze słowiańskiej tom I). Maciej z Krakowa 
jest wydawcą dzieła „Ars moriendi" pierwszego z drukowa- 
nych w Harlemie; pochowany on jest w Worms (*o dopiero 
w zeszłym wieku odkrył Jabłonowski. 

W Polsce najpierw zaczęto drukować w Krakowie, i)ó- 
źniej w Wilnie, Pułtusku i Poznaniu jeszcze za Zygmunta I. 
Za Zygmunta Augusta sławne były drukarnie Mikołaja Czar- 
nego Radziwiłła w Brześciu litewskim i w Nieśw icżu. Później 
powstały w wielu innych miejscach, które niżej wymieniamy. 
Małe i nieznane dziś miasteczka za Batorego i Zygmunta HI 
mnóztwo drukowały książek o najważniejszych zadaniach ży- 



15() 



cia. Panowie jedni przez (lunie, drudzy przez elięć zasingi 
swoim kosztem utrzymywali drukarnie i robotników nie tro- 
szcząc się o dochód, a sądzili tylko, że mają przez to prawo 
do wdzięczności i do pamięci ojczyzny. Jednak wielu panom 
służyły drukarnie nie w celu wyłącznie naukowym, ale za 
narzędzie własnych widoków i spraw. 

O drukarniach w Polsce pisali: Daniel Hofman, Bandtkie, 
Lelewel, Sobieszczański, Zubrzycki, Estreicher i inni. Z nich 
czerpaliśmy niniejszą wiadomość o drukarniach. 

Staroslotciańskie druki odbijano w drukarniach w Ber- 
dyczowie, Cetyni, Czernichowie, Bermanie, Dolhopolu, Iwie 
czyli Jewie, Kijowie, Krylosiu, Krzemieńcu, Kutnie, Lwowie, 
Aloliiłowie, Ostrogu, Poczajowie, Strutyniu, Supraślu, Uher- 
cach, Uniejowie, Wilnie i Zabłudowie. 

Druki polsko-ruskie tłoczone kirylicą odbijano; w Buj- 
niczach gub. mohilewskiej, w Czernichowie w dawnej Litwie^ 
w Czetwertni gub. wołyńskiej, w czorneńśkim monastyrze, 
w dermańskim monastyrze, w Jewie, Kijowie, Krakowie, Kró- 
lewcu, Krylosiu pod Haliczem, Krzemieńcu, kuteńskim mona- 
styrze gul), mohilewskiej, we Lwowie, w Łucku, Mohilewie, 
Nieświeżu, Nowogrodzie siewierskim. Ostrogu, Poczajowie, 
Połocku, Kochmanowie, Stratyniu w Brzeżańskiem, Supraślu, 
w Uliercacli pod Samborem, w uniewskim monastyrze w Zło- 
czowskiem, w Wilnie i w Za])ludowie gub. grodzieńskiej 
w XVI, XVH i XVHI wieku. 

Druki Arianów, które po największej części w XVII 
wieku palone były na stosach ])rzez fanatyków, tłoczono w Du- 
biecku, Lesznie, Lubinie nad Niemnem (drukarnia ta upadła 
w r. U\i')i)) w Lublinie, w Lusławicach w XVI wieku, w Lu- 
kawcu, w Rakowie gdzie drukarnia główna Arianów kwitła 
międ/y r. 1G02 a l()o2, w Rawiczu, Ro])kowie, Węgrowie, 
Wilnie i Zakliczynie, we wszystkich czterech w XVI wieku. 
Wszystkie druki z tvch drukarń ariańskich sa dziś bardzo 
rzadkie, gdvż l)vłv niszczenie. 

Drukarnie Kfdwinów istniały w Baranowie wXVn wieku, 
w Brześciu litewskim założona w r. 1551) przez Mikołaja 
Ra<Iziwiłła, gdzie drukowana bvła w r. 15()3 sławna biblia 



151 



radziwillowska; w Kiejdauach, zkąd przeniesiono ją około 
r. 1G70 do Shicka, w Łaszczowie w XVI wieku, w Oszniia- 
nie około r. 1G15, w Paniowcacli, w Wilnie w XVI wieku, 
w: Zasławiu województwie mińskiem iw Sejnach. 

Druki ewangielickie wykonywano w Grodzisku, Łosku, 
Nieświeżu w Xyi wieku, w Paniowcach nad Smotryczem, 
w Poznaniu, zkąd drukarnię później przeniesicmo do Grodzi- 
ska i we Wschowie. 

Drukarnie żydowskie były w I^uljlinic w XVI wieku, 
we Lwowie, w Poznaniu w XVI wieku, w Sławucie, w So- 
kalu, w Lesznie w XVII wieku, w Tatarkowie z początku 
XVIII w ieku, w Rjidziwiłłowie wołyńskim, w Warszawie z po- 
czątku XIX wieku, w Żółkwi w XVII wieku założona przez 
króla Jana III i w Józefowie ordynackim założona w r. 1824. 

OJ pierwszej założonej w Polsce drukarni aż do r. 1800 
ł)ylo więcej jak 1500 drukarń w Polsce. Wszystkie miejsca, 
w których były drukarnie w Polsce od początku ich zapro- 
wadzenia aż do XIX wieku, wymieniamy tu dla łatwiejszego 
rozpatrzenia się w alfal>etycznym porządku z dołączeniem 
roku, w którym one powstały, lub w którym pierwsza książka 
drukowana bvła. 

I tak mieliśmy drukarnie: w^ Baranowie w Sandomier- 
skiem Piotrkowczyka w r. 1G07, która powstała z pińczow- 
skiej, przewiezionej do Łaszczowa, później do Paniowiec, 
a wreszcie do Baranowa; w Berdyczowie u Karmelitów około 
r. 17(30; w Białej drukarnia założona przez ks. Hieronima Ma- 
łeckiego; w BialyniczH U Karmelitów w r. 1()52: w Białymstoku 
na Podlasiu drukarnia niemiecka; w Bodzeticiuie z początku 
XVII wieku (w Bandtkiem opuszczona) ; w Brunsbergu mieście 
stołecznem biskuj)stwa warmińskiego r. 1500; w Brzegu na 

• 

Slązku w r. 1011 drukarnia założona j)rzez Kaspara Sieg- 
frieda, po nim byli tu drukarzami: August Grynder, Balta- 
zar Kłos i Krystian Czoni; w Brześciu Litewskim założył 
w r. 1558 drukarnię Mikołaj Czarny Radziwiłł, a urządził ją 
Bernard Wojewódka; w Brzeżannch drukarnia Sieniawskich 
fw Bandtkiem opuszczona); w Bnjniczach gub. moliilewskiej 
w r. I(i35 (w Bandtkiem opuszczona) ; w Bydgoszczy r. 1814; 



152 



W Bytomiu ua Slązku z jjoczątkn XVII wieku; w Chełmie 
r. 1 7n2; w Cieszynie na SIązku z początku XIX wieku ; w Czerui- 
choicie drukarnia j)olska i ruska r. 1646; w Częstochowę} u Pau- 
linów r. IGilS; w Czetwerni guh. wołyńskiej w r. 1625; w czor- 
neuskini monastyr/c ^ub. wołyńskiej w r. 162l> (Estreicher 
o nieb wspomina, w Bandtkiem obie opuszczone); w Dąhro- 
wej r. 1618 ; w Dernianie na Wołyniu drukarnia polska i ruska 
założona przez ks. Konstantego Ostrowskiego około r. 1603; 
w Dohromilu drukarnia Herburtów r. 1611, która stała pod za- 
rządem Jana Szeligi z Krakowa ; w Dołhopołu drukarnia ruska 
powstała w r. 1635 (w Bandtkiem opuszczona, wspomina 
o niej Zubrzycki w dziełku o drukarniach rusko-słowiańskich) ; 
w Diihiecicn była za szerzenia sic Arianów na Podgórzu sanoc- 
kiem drukarnia ariańska, a druki dubieckie należą do wiel- 
kich rzadkości bibliograficznych (o tej drukarni w^ąi^mina 
tylko Wincenty l*ol w przypiskach do „Senatorskiej zgody" 
zresztą ani Bandtkie ani Sobieszczański nic o niej nie wie- 
dzą); w Elblągu od r. I0Ó6 — ITó;] było 14 drukarń, pierwsza 
Wolfganga Ditmara : w Gdańsku r. 1499, pierwszym drukarzem 
był Konrad Baum gar ten, do r. 1780 było tam 27 drukarń, 
Jan Hereliusz sławny astronom miał tam także swoje własną 
drukarnię w X\'1I wieku sprowadzoną z Holandii, w^ której 
drukował i własne dzieła; w Głogowie Wielkim na SIązku 
drukarnia Joachima 1'^unka w r. 1()06: w Głogówku na SIązku 
drukarnia Oppersdorfa w r. 1608; w (r rodnie r. 1679; w Gro- 
dzisku w Poznańskiem r. 1572 drukarnia Melchiora Neringa: 
w^ Haliczu r. 1606; wJ(n'osławluY. 161() drukarnia Jana Szeligi; 
\y Jaryszoule pow. mohylowskim drukarnia założona wr. 179(» 
I)rzez Waleriana Dzieduszyckiego istniała od r. 1792, zkąd 
ją |)rzewiezinno do Tulczyna (w Bandtkiem opuszczona), 
wspomina o niej dr Józef Kolie \); w Jaworowle r. 1619 dru- 
karnia Szeligi, który się tu z Dobromila przeniósł (w Bandt- 
kiem opuszczona); w Józ^fnwli' ordynackim w Lubelskiem dru- 



V' W rozj)rawic p. t. : -Drukarnio na kr4\sarli mułtańskich**, 
druknwaiifj w rorzniku dla arclio<»lng(hv, ninnizmatyków itd. 
Stan. Krzyżannwskie;:*), wvdanvni w Krakowie w r. 1873. 



153 



karnia żydowska założona w r. 1824; w Iwie czyli Jewie, woje- 
wództwie nowogrodzkiem r. 1611, drukarnia polska i ruska; 
w Kaliszu r. 1603 drukarnia Jana Wolra'ba w r. 16(X), 
byłato druk<arnia Jezuitów, a w r. 1782 dnikarnia ks. Pry- 
masa arcybiskupa gnieźnieńskiego, przewieziona w r. 178^J 
do Łowicza; w Kamieńcu r. 1834 drukarnia Wagnera ; w Kiej Ja- 
nach na Żmudzi r. 1650 drukarnia Radziwiłłów ; w .Kielcach 
r. 1818; w A'you-tó sławna pieczarska drukarnia polska, ruska 
i niemiecka założona w r. 1617; w Knyszynie na Podlasiu, 
gdzie umarł Zygmunt August, była drukarnia w r. 1580; 
w Kościanie w Wielkopolsce r. 1648; w Koźminku w gub. war- 
szawskiej hr. Ostrorogów^ r. 1561 ; w Krakoicie ])ierwszą dru- 
karnię założył w r. 1465 Gltnther Zainer, od r. ir)03— 1730 
istniało w Krakowie 50 drukarń, z których było zaprowadzo- 
nych 21 w XVI wieku, a 22 w XVII wieku; między temi szcze- 
gólnie się odznaczały drukarnie: Hallerów między r. 15()3 
a 1526 Wietora między r. 1518 a 1547, Szarfenbergera między 
r. 1511 a 1541), Macieja Wierzbięty między r. 1578 a 159(), 
Macieja Garwolczyka między r. 1578 a 1585, Łazarzów między 
r. 15i">0 a 1()50, Piotrkowczyków między r. 1570 a 1673, Sche- 
dlów między r. 1620 a 1707, Jana Szeligi miedzy r. 1605 a 1622 
i Cezarych między r. 1()12 a 1730. Po Zajnerze byli sławni 
drukar/e w Krakowie: Świętopełk Fijol, który pierwszy druko- 
wał w r. 1400 i 1491 słowiańskie książki, Florian IJngler dru- 
kował między r. 1520 a 1540 i Hieronim Wietor z początku 
XVI wieku; w Królewcu drukarnia ruska Wasyla Korwina 
Kwasowskiego założona w r. 1727; w Królewcu pruskim 
drukarnia akademicka r. 1524, ])ierwszym drukarzem był 
Jan Weinrich, potem Luft i t. d.; w Krośnie nad Odrą na 
SIązku w r. 1699; w Krzemieńcu była w r. 1638 drukarnia 
polska i ruska; w Kry łosiu niedaleko Halicza r. 1()06 dru- 
karnia ruska; w Kutt*ńskim klasztorze na Litwie około r. 1630 
drukarnia ruska, w K widzi/nie około r. 17iM); w Lanfjenfuhr 
koło Gdańska r. 1732; w Lesznie r. 1624 drukarnia Jana 
Komeniusza powstała z drukarni szamotulskiej, odr. 1629 — 1()56 
istniała tu drukarnia braci Czeskich, która miała ty|)y greckie 
i hebrajskie i ze wszystkich oficyn polskich zaczęła naj pierwej 



Ini 



dzieła polskie antykwą drukować, do r. 17J)8 było tu 8 dru- 
karń; w Lewoczy w hrabstwie spizkiem drukarnia brewerow- 
ska r. 1728; w Lujuicy w r. 1727; w Lubyczy na Litwie 
r. h)U) drukarnia Piotra Kmity typografa ks. Krzysztofa 
Radziwiłła; w Lublinie r. 1551) drukarnia żydowska, która 
l)yła pierwej jeszcze jak katolicka. Od r. 1551) — 1082 było 
tu 5 żyilowskich drukarń, katolicka drukarnia powstała 
w r. 1G22, a do r. 18ir> było tu 1) drukarzy czyli właścicieli 
drukarń, pierwszym z nich był Teofil Karcan; w Lusławi- 
cach pod Krakowem l)yła w r. 15G() drukarnia ariańska za- 
łożona przez Adama liłońskiego socyniana, przewieziona 
z Pińczowa; we Licowie była podobno pierwsza drukarnia 
ruska około r. 1573 Iwana Fedorowicza, który tu jirzybył 
ze Zabłudowa hetmana Chodkiewicza, |;;:dzie poprzednio także 
drukarnię założył; drukarnia ta trwała do r. 1583, później 
powstały bractwa stauropigiańskiego od r. 158G do naszych 
czasów, Micliała i Jędrzeja Shiskiego od r. 1(J38 — 1(508, Ar- 
scniego Zeliborskie^^o biskupa od r. 1(545 — 1(>4(3, Wojciecha 
Mielerewskiego od r. 1()84— KJDi, Józefa Szumlańskiego bi- 
skupa od r. 1<)88 do 1()0(), Bazylianów od r. 17(.K)-17u7, 
Jana Filipowicza r. 1757, drukarnie polskie były Mikołaja 
Szarfenbergera z Krakowa w r. 1578 założone, Pawła Szczer- 
bica r. 1581, Macieja Garwoliniusa r. 1592, Macieja Bcrnarta 
r. 151K3, Pawia Żelazo r. 1000, Wawrzyńca Małacliowicza 
r. 1C15, Krzysztofa Wolbramczyka r. 1015, Jana Szeligi dru- 
karzą krakowskiego r. 1(518, Micliała Sloski r. 1G33, Jakuba 
Mościckiego r. 1071, Jana Szlichtyna r. 175(5, Łukasza Szlich- 
tyna r. 1773, Kazimierza Szlichtyna r. 1774, Antoniego Pillera 
r. 1773, Tomasza i Jana Pillera r. 1774 (trwa dotąd), G. W. 
Wichnianna r. 1790, Józefa Sznajdra r. 1811. Prócz tych 
były tu drukarnie : jezuicka r. 104^), bracka św. Ducha r. 169G, 
Franciszkanów r. 1772, żv<low8ka i ormiańska: w Łaszczowie 
r. 15(51 drukarnia Daniela z Łęczycy, w r. 1010 przewie- 
ziono tu drukarnię z Pińczowa; w Lomzy w 1817; w Łosku 
zalożvł okoln r. 1570 drukarnie socynianin Jan Kiszka, która 
trwała do r. 1587, i tu ł)yly drukowane same dzieła socy- 
niańskic: Budnego, Czechowicza, Paleologa i t. d. Zarządzał 



155 



nią najpierw Daniel z Łęczycy, potem Jan Karcan z Wie- 
liczki i Aleksy Kodeeki; w Łowiczu r. 15G0 pierwszym dru- 
karzem był Murmeliusz z Pułtuska, w r. 1700 założył tu 
drukarnię Prymas gnieźnieński W. A. Łubieński; w Lucku 
na Wołyniu r. 1028 drukarnia u JJominikanów ; w Machną wce 
niedaleko Berdyczowa r. 1793, w Malborgu r. 1512 drukar- 
nia niemiecka; w Minkoiccu na Podolu r. 1790 drukarnia 
* 

hr. Scibora Marchockiego ; w Mińsku r. 1797, w Mogilanach 
drukarnia urządzona w r. 1507 przez Spytka z Melsztyna 
(w Bandtkiem opuszczona), tu wyszło bardzo rzadkie dzieło 
w r. 1507 p. t. „Zwierciadło każdego stanu"; w Mohiłowie 
r. 1010 drukarnia ruska, a w XVIII wieku drukarnia polska: 
w Mokrzysku koło Jędrzejowa r. 1732; w Morsku gub. ra- 
domskiej r. 1732; w Nieświeżu r. 15()2 drukarnia ruska, 
polska i ewangielicka, pierwszym drukarzem był Daniel z Łę- 
czycy, który się tu z Pińczowa przeniósł; w Noicugrńdku 
Siewierskim r. 1()58; w Nowym Wereszczynin r. 1597; w Ole- 
śnicy w dolnym Slązku w r. 1593 drukarnia Richtera; w Oitcce 
pod Gdańskiem r. 1()73 (dzieła tu drukowane wymienia Lo- 
schin w swojej historii Gdańska); w Opolu na Shizku r. 1750; 
w Ostrogu na Wołyniu niegdyś ks. OvStrogski(*h r. 1580 dru- 
karnia ruska założona j)rzez Iwana Fedorowicza, którego 
ks. Konstantyn Ostrogski ze Lwowa powołał, i drukarnia 
polska; w Oszmiania, województwie wilcńskiem r. 1015 dru- 
karnia wyznania helweckiego; w Paniowcach niedaleko Ka- 
mieńca założył Jan Potocki drukarnię około r. 1008, którą 
przewieziono z Łaszczowa, była ona i)od zarządem Wa- 
wrzyńca Małachowicza; w Pińczowie drukarnia założona 
r 1556 przez Oleśnickich, zarządcą jej był Daniel z Łęczycy; 
w Pińsku r. 1729 drukarnia Jezuitów: w Piotrkowie trylui- 
nalskim r. 1714; w Płocku r. 18i)9; w Pocznjowie na Wo- 
łyniu r 1018 drukarnia ruska u Bazylianów i polska ; w Pod- 
hoł^cach r. 1700 drukarnia Rzewuskich, która później przeszła 
na włiisność Pillera we Lwowie; w Połockti r. lf)97, a w r ISlS 
drukarnia jezuicka ; w Poznaniu r. 1539 i»owstala drukarnia 
Jana Sącza, później istniały tu drukarnie Melchiora Neringa, 
WoUrabów, Jana Kossowskiego, Wojciecha Regulasa, Woj- 



lo() 



ciccha Laktańskiego, Dekkera, Pressera i Mehwalila; oprócz 
tych były drukarnie kolegium lubrańskiego r. 1<)89, jezuicka 
przy końcu XVII wieku i żydowska w XVI wieku; w Po- 
n/cku r. 178i) w Bandtkiein opuszczona) ; w Przeniyśln r. 1751 
drukarnia Adama Kleina, jezuicka w r. 17(50, królewska 
r. 1772, Antoniego Matiaszowskiego r. 1782 i Jana Oołę- 
berskiego w r. 1H(H), który drukarnię swą sprzedał bisku- 
powi ruskiemu Snigurskiemu: w r. 177() po zajęciu tej części 
Polski i)rzez Austriaków powstała drukarnia cesiirska, a w r. 
1821) drukarnia ruska; w l^idtuskn r. 15^53 drukarnia Jana 
ze Sącza i Murmeliusza; w Radomiu r. 1811 drukarnia Ma- 
cieja Dziedzickiego drukarza krakowskiego, druga w r. 1825 
Wiercińskiego: w liadziwUlowie województwie wołyńskiem 
założył w r. 1787 za przywilejem królewskim drukarnię 
ksiąg hebrajskich jenerał Kajetan Miączyński (w Baudtkiem 
opuszczona, wspomina o niej Jędrzej Moraczewski w Sta- 
rożytnościach i)olskich); w Rakowie gubernii radomskiej 
około roku 1577, drukarnia ariańska, do roku 1059 były tu 
cztery drukarnie. Miasto to było gniazdem polskich arianów 
i socynianów; drukarzami tutaj byli: Aleksy Rodecki, który 
wszystkie i)isnia Socyna, kiedy do Polski przybył, drukował; 
Sebastian 8tern«acki (zięć Kodeckiego) , Walenty Kodecki, 
Paweł Sternacki i Erazmus Jan; w Rawiczu r. 1759, da- 
wniej tu jmdobno arianie drukowali swoje dzieła; w Roch- 
manowia gub. wołyńskiej w r. KU!), drukarnia ruska (w Baudt- 
kiem opuszczona): w Ropkowie drukarnia ariańska w XVI 
wieku; w Ri/ilze w Infiantach drukarnia Dawida Hilchena, 
najpierwsza w Inflantach w r. 1581); w Samborze r. 171X); 
w ^Sandomierzu r. liii), drukarnia Jezuitów; w Sfijnach ua 
Żmudzi r. 1<)()3: w »S7«^i/c(/<7/ w gul), lubelskiej Czartoryskich 
r. 1X20; w AS7rnrł/r£V na Wołyniu istniała oddawna drukarnia 
żydowska, o kti^rej Czacki w swej rozpra>vie o Żydach i Niem- 
cewicz w swym romansie Lpjbe i Sinra wsi)ominają ; w Sło^ 
uiinia na Litwie drukarnia hetmana Ogińskiego r. 1777; 
w Slucku drukarnia ruska książąt Olelkowiczów r. 16fi7, 
jiolska r. 1<)70 i)rzewieziona z Kiejdan już za Radziwiłłów; 
w Sokalu w Żółkiewskiem ł>yła drukarnia żydowska w pi^erw- 



157 



szej połowie XVIII wieku (obacz Lelewela: bibliogr. ksiąg' 
dwoje, w Bandtkiem i Sobieszczańskim opuszczona) ; \v Stra- 
ty nie r. 1()04, drukarnia ru.ska j)owstała z ostrowskiej; w Su- 
praślu ua Litwie r. 1()05 drukarnia ruska u Bazylianów; 
w Suicałkach wojew. augustowskiem r. 182(J; w Su-tęcze- 
chowie w Wielkopolsce (po niemiecku Schwetzko) przy końcu 
XVIII wieku; w Szamotułach w Wielkopolsce r. 1551, dni- 
kaniia braci czeskich założona przez Górkę, którą potem 
przewieziono do Leszna; w ScMichti/uffowie w Wielkopolsce 
r. l<)4o drukarnia ewangielicko - niemiecka , i)rzewieziona ze 
Wschowa; w Targowic;/ r. 1040; w Tarnowie r. 178(5 dru- 
karnia biskupia pod zarządem Józefa J. Matiaszowskiego nie 
długo trwała; w Tartakowie Kadziwiłłów niedaleko Żółkwi 
z początku XVIII wieku, drukarnia żydowska przeszła w r. 1754 
w ręce Jezuitów; w Toruniu r. 15(59, od r. 1795 istniało tu 
18 drukarń, a pierw^szym drukarzem był Stanisław Worft- 
schaufel, tłoczył tylko niemieckie książki, polskie zaczęto tu 
odbijać w r. 1578; drukarzami tutejszemi byli: Melchior Ne- 
ring r. 1581, Jerzy Koteniusz od r, 1593, Augustyn Felber 
r. K509, Kasper Friese r. 1(5(H), Franciszek Schnelboltz r. 1(524, 
Michał Karnał r. 1(543. Jan Koepsel r. 1(5(57, Clirystian Beck 
r. 1(581, Jan Chrystian Laurez r. 1(^91, Samuel Oeuter r. 1(J97, 
Jan Zachariasz Stoli 1(597, Jan Balcer Bresler r. 1(590, Jan 
Konrad Rltger r. 1705, Jan Ludwig Nikołaj r. 1709, Frj^de- 
rj-k Kunzen r. 17(50, A. Kimmel 1793; w Tulczynie drukarnia 
Potockich przy końcu XVIII wieku; w Uhercach w Sambor- 
skiem drukarnia niska r. 1(U8, (w Bandtkiem opuszczona, 
w Zubrzyckim wspomniana); w Uniowie w Złoczowskiem 
w monastyrze około r. 1(569, drukarnia ruska (w Bandtkiem 
opuszczona, wspomina o niej Zubrzycki); w Warszawie 
w r. 1578 pierwszą drukarnię założył Mikołaj Scharffenberger, 
a pierwszem dziełem tu drukowanem było Jana Kochanow- 
skiego: Odprawa posłów greckich drukowane w r. 1578, 
następnie >vidzimy tu właścicielami drukarń: Jana Kossow- 
skiego od r. 1624, Jana Trelpińskiego od r. 1():>5, Piotra 
Ełerta 1642, Karola Ferdynanda Schreil)era r. 1677, Wa- 
wrzyńca Mitzlera dc Kolot* r. 175i5, Michała Grella r. 17(52, 



108 



Piotra Dufour 1775, Tomasza Lebruna r. 1705, Piotra Za- 
wadzkiego r. 1790, Ragoczyego r. 180() (zięć Grella), Wiktora 
Dąbrowskiego r. 1805, Józefa Zawadzkiego i Józefa Węckiego 
r. 1821, Natana (iltieksberga r. 1818 i Józeta Pukszta r. 1823; 
oprócz tych były jeszcze dnikarnie: pijarska założona w r. 1(583, 
jezuicka r. 1717, korpusu kadetów r. 1774, wolna, zalożoim 
przez Jana Potockiego w r. 1789, niisionarzy 1781, Tadeusza 
Mostowskiego r. 1802, rządowa założona przez ministra Fe- 
liksa br. Łubieńskiego r. 1809, wojskowa 1822, hr. Krasiń- 
skiego, która ])rzeszła na własność Zawadzkiego i Węckiegr» 
i drukarnia żydowska r. 1824; w Węgrowie na Podlasiu 
istniała w r. 1570 drukarnia ariańska, założona pfzez Jana 
Kiszkę: we W i (dkauocy ińedi\leko Krakowa r. 1<)25; w Wil- 
nie istniała pierwsza dnikarnia słowiańska w r. 1522: niskie 
drukarnie były tu dawniejsze jak polskie, do którj^cb nale- 
żały: Mamoniczów r. 157<), w klasztorze św. Ducha r. 159<), 
u Bazylianów r. 1<)29, drukarnie polskie i łacińskie: Radzi- 
wiłłowska, potem jezuicka a teraz akademicka w r: 157<>, 
w której byli drukarzami: Marcin z Kazimierza, Jan Sledzki 
do r. 1580, Daniel z Łęczycy do r. 1594, (irzegórz Xigel- 
liusz, Tomasz Lewicki do r. KK.M) i Jan Kochan do r. HUl. 
Mieli tu także swoje drukarnie : Jakób Markowicz do r. 1592, 
zkąd przewiósł ja w r. 1()03 do Sejn, Wawrzyniec Małaelio- 
cliowicz r. 1598, Krzysztof Wollbramczvk r. 1594, S. Sulzer 
r. 1<J(X), Jędrzej Wolan założył drukarnię w r. 151^2, Jan 
Karcan z Wieliczki od r. 1574, Józef Karcan od r. 1012, 
Kasper Wilkowski r. 158.->, Stanisław Wierzejski, Piotr Kmita 
założył tu drukarnię przy końcu XVI wieku. Były tu także 
drukarnie: Franciszkanów, Pijarów, Misionarzy i żydowska 
w XVn wieku: w Wrocławiu na Slązku drukarnia miejska 
w r. ir)03, drukarnia jezuicka r. 17;i2, drukarnia Koma 
w drugiej i)oh)wie XVIII wieku : we Wschowie znajdujemy 
drukarnię w r. KJiJO; w Zabłudowie wojew. wileńskiem het- 
mana rirzegorza Chodkiewicza była w r. 15<>8, drukarnia 
ruska zah)żona i)rzcz Iwana Fedorowicza i drukarnia polska ; 
w Zakliczynie była w r. 1570 drukarnia ewangielieka ; w Za- 
mościu założył w r. 159;} drukarnię w. kanclerz Zamojski 



159 



pod zarządem Marcina Łęskiego: do końca bytu akademii 
było tu 14 drukarń i)od zarządem: Krz^>^ztofa Wollbramczyka 
r. 1()17, Rodyckiego r. 1040, Wilhelma Krokoczyńskiego 
r. ir>48, Szymona Niziołkowicza r. 1<)20, Jędrzeja Loba r. 1()35, 
Aleksandra Pawłowicza r. 1()40, Jędrzeja Jastrzębskiego 
r. 1(»54, Sebastiana Wierzchowskiego r. 1()()3, Jana Jarmu- 
rzewskiego r. 1081), Szymona Prądkiewicza r. 1075, Jana Gu- 
towskiego r. 1(>94, Krzysztofa Palęckiego r. 1081 ł Stanisława 
Niewieskiego r. 1<)84; w Zasfawin na Litwie jest drukarnia 
w r. 1572; w Żółkwi w r. 1004 drukarnia polska i żydowska: 
w Źf/rowicach istnieje w XVII wieku drukarnia, gdzie były 
tłoczone sławne żyrowickie kantyczki, używane w całej Li- 
twie (w Bandtkiem opuszczona, wspomina o niej Michał Ba- 
liński w Starożjtnej Polsce) i w Żytomierzu w r. 1704. 

Chcących się z tym przedmiotem bliżej obznajomić, 
mianowicie jak długo która drukarnia istniała, do kogo na- 
leżała i jakie w niej dzieła drukowane były, odsyłamy do 
8zac/)wnego 4 tomowego dzieła Bandkiego o drukarniach 
w Polsce, 

O płacy jaką drukarze pobierali w XVI wieku w Polsce 
dowiadujemy się z listów Szymonowicza do Jana Zamoj- 
skiego pisanych, a drukowanych w Dodatkach do Piśmien- 
nictwa Polskiego Maciejowskiego, jakoteż z rozprawy Augusta 
Bielowskiego o tj'm poecie. Z tych wskazówek widzimy, że 
drukarze i złotnicy otrzymywali tygodniowo strawę i po 4 — 5 złr. 
(licząc na dzisiejszą monetę). W r. 1773 pobierał zecer w dru- 
kami jezuickiej w Lublinie od ułożenia arkusza garmontu 
O złt., a od romany 1 złt. 



Drut. 

Drut żelazny wynalazł w XIV wieku w Norymberdze 
tamtejszy mechanik Rudolf, w r. 1300 ł)yła tam fabryka 
drutów ciągnionych. W Polsce l)yła fabryka drutu w Starzy- 
nowie jeszcze za Zygmunta I, później pod Przysucha ; w Krzy- 
picach w XVII wieku założył dniciarnię Wolski, marszałek k. 



HK) 



złożoną z 10 warstatów, gdzie robotnikami przeważnie byli 
Niemcy. Cetnar drutu kosztował w Krakowie za Zygmunta 
12 złt. Ciągniono drut i w Sokoło^yie we fabryce ks. Igna- 
cego Ogińskiego w XVIir wieku. Obecnie są fabryki drutu 
w Warsza^yie Fiszera i Neumana, w Bendzinie, Sosnowicach 
i w powiecie olkuskim Michała Zeitlera. 

Drutu srebrnego i złotego ł)yla \sf XVII i XVIII wieku 
fabryka w Gdańsku, (Loschin) w r. 1803 było tu 38 rze- 
mieślników tego rodzaju. Przy końcu XVIII wieku była 
także w Grodnie fabryka tego rodzaju, która się z dziesięciu 
warstatów składała; także w Warszawie były dwie fabryki, 
które wyrał)iały druty ze złota i srebra, jakoteż tasiemki; 
a drutu złotego i srebrnego z tycłi fabryk dostarczano hafcia- 
rzom robiącym szlify i inne ozdoby wojskowe. 



Dywany. 



(Obacz: Kobierce). 



Dzwony. 

(Obacz: Odlewnictwo dzwonów). 



Emalie. 

Emalie znała już staroegipska sztuka. Ponieważ emalia 
jest właściwie płyn .szklanny, należy zatem przypuszczać, że 
wynalazek emalii nie wiele później powstał po wynalazku 
szkła. Najsławniejsze a często w polskich domach się znaj- 
dujące emalie są francuzkie, mianowicie limuzyńskie na me- 
talowych tacach lub filiżankach, szczególnie z XVI i XVn 
wieku nast(^^pujących mistrzów: Jana Courtois, któiy 
swoje wyroł)y znaczył głoskami J. C, Jana Penicand Ul 
(P. L.), mistrza C. X. Józefa Lim osina (J. L.), Monvaer- 



101 

niego, Pierre Reymonda, Jana Noela Laudina, (J. L.), 
Pierre Noiiailhera, Jana Tou tina, Jana Petitota; Pierre 
K ex mon był najsławniejszym limuzyńskim emalio-mistrzem 
w drugiej połowie XVI wieku i znaczył swoje wyroby cyfrą 
P. 15., de Courta i innych, których wyroby bardzo są po- 
szukiwane i drogo przepłacane, tak że niżej 30() złr. dziś 
nie dostanie emalii limuzyńskiej. Śliczny zbiór emalij fran- 
cuzkich posiada hr. Izabela Działyiiska w Gołuchowie w Wiel- 
kopolsce. Z polskich emalij znane nam są tylko emalie Bo- 
gumiła Chodowieckiego brata sławnego rytownika Da- 
niela z XVIII wieku. Jego roboty tabakierkę emaliowaną 
miedzianą z podpisem G. Chodowiecki (znaczy Gottlieb) po- 
siada pan Jerzy Gauger w królestwie Polskiem; zaś glejt 
czyli emalię z fajansu podobną do porcelany wyrabiał przy 
końcu XVIII \\ieku w Warszawie jakiś Sas Wolf. Także 
Karol Thieupondt, Niemiec, robił w drugiej połowie XVni 
wieku emalie w Warszawie a Rafael Mengs, malarz kró- 
lewski Augusta in, robił emalie w Dreźnie. W naszych cza- 
sach Maria Stępkowska, uczennica szkoły przemysłowej 
w Wiedniu, z talentem trudni się emaliowaniem. Z dawnych 
emalij posiada katedra włocławska piękny kielich srebrny 
i jiiękną emalią ozdobiony z XV wieku, (odwzorowany w Rasta- 
wieckiego: Wzorach sztuki środniotciecznej), (Obacz: Fajans). 



Fajans. 

Nazwa fajansu pochodzi od miasta włoskiego Faenzn, 
w którym tego rodzaju wyroł)y najpierwej wyrabiać zaczęto. 
Około r. 1430 Lucca delia Robią we Florencii, a po nim 
Fontana z Pezaro słynęli z pięknych i sławnych fajansów 
zwanych mojoliknmi, toteż włoskie majoliki są dotąd naj- 
sła>vniejsze. Hr. Izabela Działyiiska w Gołuchowie posiada 
prześliczne dzieło Lucca delia liobia, przedstawiające Ma- 
donnę w otoczeniu barr^nych liści, z glazurowanej białej ma- 
joliki na niebieskiem tle. Do Europy wprowadzone zostały 
majoliki przez Maurów. Pierwsze zaś majoliki zaczęto wy- 
li 



102 



rabiać na wyspie Majorce, zkąd i nazwa ich luajoliki po- 
wstała. Najświetniejszym okresem dla majoliki włoskiej był 
czas 0(1 r. l/>4() — 15(50, w którjm zasłynęły fabryki w Pe- 
zaro, Cwuł)bio, Urbino i Faenza. W XVI wieku majolika roz- 
powszechniła się w Nieniczecłi i we T^rancii. Mianowicie 
w Norymberdze zasłynął z podobnych wyrol)ów August II irsz- 
yogel urodzony w r. 14HH we Francii, zaś Bernard Palissy uro- 
<lzony w r. ir)10 f 1580, którego wyroł)y do największych rzad- 
kości dziś zaliczają i na wagę złota przepłacają, a wreszcie 
Henry deux w Oiron, którego wyroby między laUimi 1547 a 1550 
wielkiej dziś są wartości. Z wyrobów Bernanla Palissy i>08ia- 
dają w Polsce : książę AYładysław Czartoryski originalną misę, 
na której przedstawioną jest familja Hemyka \l, trzy sztuki 
Palissy znajdują się w zbiorze starożytności i)ani Augustowej 
Potockiej w Wilanowie, mianowicie dwie solniczki w kształcie 
postumentów kwadratowych, na nich frontony, kariatydy, sploty 
z kwiatów, owoców i różnych ozdób (wys. 0*175 m.) i misa 
podługowata głęboka, karbowana po brzegach, na dnie przed- 
stawia wypukłą i)ostać starca zakapturzonego w kapelusza 
na głowie z kijem wężowatym w długiem ubraniu (długości 
0'27() m. szer. 0-210 m.). AYiele jego wyrobów posiadają 
zbiory Kothszyldów, hr. Basilewskiego i muzeum w Luwrze; 
wszystkie zaś jego wyroby odwzorowane w chromolitografii 
widzieć można w przepysznej monografii Palissy wydanej 
w Paryżu w r. lS(i2 przez M. Sauray i Henryka Delange, 
której egzemi)larz posiada także miejskie muzeum przemy- 
słowe we Lwowie. Kozi)owszechnione zostały tego rodzaju 
wyroby w Europie do])iero w XVI wieku, chociaż już w XV 
wieku w Gubbio wyrabiał sławne majoliki włoskie artysta 
Grzegorz Andreoli. Oratio Fon tan a zmarły w r. 1571 
był również sławnym włoskim malarzem majolik; wyborne 
majoliki wyrabiano av Wl wieku także we Ferrarze Kamila 
Fon tany, w XVII wieku C as teł lego i wyroby z miasta 
Abruzzes, w Norj^mberdze Augustyna Hirschvogla w XVI 
>neku. W tymże czasie t. j. w XVI \vieku wyrabiano jni 
piece majolikowe. AV Polsce robiono za czasów Stefana Ba- 
torego próby z majolikami w Krakowie. Pana Piekosiuskiego 



1(53 

poszukiwaniom archiwalnym zawdzięczamy, że nam o tych 
^yyrobach krakowskich w Sprawozdaniach komisii do badania 
sztuki w Polsce (tomie 3, zeszycie I) kilka szczegółów podał, 
które tu streszczamy: Z ksiąg radzieckich miasta Krakowa 
odkrył, że przy końcu XVI \vieku, Avłoch Antoni de Stesi 
osiadły w Krakowie, pragnąc zaprowadzić w Polsce wyrób 
majolik, uzyskał od króla Stefana Batorego w r. 1583 jwzy- 
wilej na ten przemysł. W skutek tego przywileju zgodził so- 
bie przez brata zamieszkałego w AVcnecii dwóch mistrzów 
biegłych w sztuce robienia majolik z miasta Fajencii, mia- 
nowicie Michała Tenduzzego i Klemensa Awecuda na lat 3, 
za wynagrodzeniem po 10 skudów miesięcznie i utrzymanie ; 
roboty ich jednak nie udały się wcale i de Stesi zapozwał 
ich o wynagrodzenie szkody, a Awecudzie zarzucał, że nie 
wjTabiał majoliki fajenckłej, tylko toczył kołem misy i dzbanki 
jak garncarze, Tenduzzi zaś tłómaczyl się, że materiał tutej- 
szy do majolik nie jest stosowny, że jnasek jest za gruby, 
mocny, sól mocniejsza niżeli sól zamorska i ogień z drzemy 
tutejszych nie tak sposobny jak ogień z włoskiej trzciny ; mimo 
to rajcy zasądzili go na wynagrodzenie kosztów Stesiemu, zaś 
co do Awecuda nakazała rada Stesiemu, żeby mu Stesi zapłacił 
13(5 skudów szkody i kosztów powrotu do ojczyzny. AVidai% 
że fabrykacia majoliki w Krakowie wcale się nie udała. Tenże 
de Stesi twierdzi w swojem zaskarżeniu , że rówu()cześni(» 
garncarze w Sławkowie wyrabiali naczynia garncarskie pię- 
knej roboty. Obydwie skargi Stesiego i Awecuda do rady 
miejskiej są w Sprawozdaniu Piekosińskiego drukowane. Do- 
piero od kilku lat istnieje fabryka majolik w Nieborowie 
ks. Michała Radziwiłła, dyrektorem tej fabryki jest p. Sta- 
nisław Thiele Polak. Fabryka ta wyrabia piękne piece jak 
n. p. piec Sobieskiego zwany, piec herbowy i t. d. kominki, 
urny, wazony, postumenty do lamp i zegarów, dzbany, pu- 
hary, świeczniki a nawet posadzki, bowiem w kościele nie- 
1)orowskim jest posadzka tutejszemi majolikami na sposól) 
mozaikowy wykładana. (Kłost/ Nr 1)91 z r. 1HH4). lioczna 
prodnkcia tej fabryki wynosi do KHMMM) rubli. 

Od XVI aż do XIX wieku sławne l)vłv niderlandzkie 

11* 



104 



fajanse wyrabiane w Delft. Najdawniejsze wyroby tego ro- 
dzaju pochodzą od Persów i Arabów. Ostatni, jako zdobywcy 
Hiszpanii, wprowadzili tamże sztukę wyrabiania emaliowa- 
nych naczyń glinianych i tufli, któremi ściany w alhambrze 
w Granadzie, alkazaru w Sewilli i w moszeach w Kadix: 
i Kordowie są w\v}ożoue, a które pochodzą jeszcze z koiica 
XIII wieku. 

W Polsce nazywano fajans dawniej farfnry z tureckiegf^ 
fagfnr, Krasicki w „Panu Podstolim" opisując dom pana 
łowczego, powiada o jego stole: „półmiski, wazy, talerze były 
z farfur zwyczajnych". Używać zaczęto w Polsce fajansów^ 
w zastępstwie naczyń kruszcowych do])iero od połowy pano- 
wania Augusta III, chociaż znano go u nas już dawniej, 
I tak Samuel Twardowski w pierwszej połowie XVII wieku 
piszący, powiada w poemacie: Nadobna Pasqualina: „Gdzie 
stół zastawiony w farfurowt/ch naczyniach, mlekiem, serem, 
masłem i t. d ". Z początku XIX wieku w zwaliskach zamku 
pod Czarkową nad Nidą, własności niegdyś Samuela Zbo- 
rowskiego, wykopano dzl)anek farfuroicy z gliny białej, a 
raczej siwawej ])rześlicznego wyrobu : zdobi go bogata rzeźba 
wklęsła stylu greckiego, na uchu Avyryty jest rok 1589; dzba- 
nek ten miał pokrywę cynową i był w posiadaniu hr. An- 
drzeja Zamojskiego i daje nam zarazem wyobrażenie o nie- 
pospolitej sztuce i smaku w wyrobach tego rodzaju w kraju 
naszym. I tak wiemy, że w Polsce były fabryki fajansów: 

W Baranowa^ w r. 171)7 założona pod kierownictwem 
Franciszka M(»zera; do wypalania fajansu były tam 4 piece 
i używano tej samej ziemi porcelanowej, co do wyrobu por- 
celany tam używano, tylko zamiast krzemienia, dodawano 
kwarcu oddzielonego od ziemi porcelanowej w czasie jej czy- 
szczenia. W Chtiilelowle założył fabrykę fajansów Jacek Ma- 
łacliowski, gdzie za 2().(;h>) złp. rozmaitych naczyń rocznie 
wyrabiano. Były również fabryki w Brzesku, w Daleszycach 
w Krakowskiem, av L)enkoAvic: w Grębenicach założył przy 
k<aicu XVIII wieku Jacek Jezierski fabrykę fajansu, który 
pod względem mocy był nawet lepszy od angielskiego; w Glin- 
sku niedaleko Żółkwi ]M»wstala Avielka fabryka fajansów w po- 



165 



łowię XVIII wieku, z której naczynia pięknie wyrobione po 
całej Galieii i Mołdawii się rozeliodziły ; fabryka ta należała 
w r. 1801 do spółki Pawła Nikorowieza i Frydryka AVoIfa, 
Ittóryto ostatni l)ył zarazem jej dyrelctorem; — miała ona 
wówczas 60 robotników i sprzedawała rocznie towaru za 
)iO.O(X) złr., a odbierała zawsze więcej zamówień, niżeli wy- 
dołać mogła; glina do wyrobów znajduje się około Glińska. 
Były także fabryki fajansów w Cudnowie Prota Potockiego 
w XVIII wieku, w Gromadzicach , w Horodnicy niedaleko 
Korca, która powstała z początku XIX wieku i stanęła na 
tak wysokim stopniu doskonałości, że wyroł)y jej nie uste- 
])ują w niezem angielskim fajansom; ziemię porcelanową spro- 
wadzano do tej fał)ryki z Dąbrówki, a proces wyrabiania fa- 
jansu był prawie taki sam jak porcelany w Korcu, tylko że 
do fajansu dodawano białej gliny garncarskiej i kwarcu znad 
brzegów Słuczy; około r. 1828 było tu 7 pieców do wypa- 
lania fajansu. AV Horodnicy wyrabiano także naczynia ka- 
mienne. W Iłży założona fabryka fajansów w r. 1824 przez 
pana Sieven-Sundcrland na sposób angielski, zatrudniała aż 
do r. 1830 ciągle 50 robotników i dostarczała rozmaitych 
wyrol)ów za 60.00() złp. rocznie; iłżyckie farfnry czyli tale- 
rze słynęły oddawna. Wyrabiano także fajanse w Kielcach, 
Kole, Kołaczycach; w Korcu około r. 17tK) ks. Józef Ponia- 
towski założył na Józefinie pod miastem fabrykę farfurową 
(fajansów), gdzie na 86 warstatach wyrabiano garnuszki, 
imbryczki, naczynia kamienne i t. d. ; w r. 17i)l fabryka ta 
zaczęła wyrabiać i porcelanę; miesięcznie wychodziło z niej 
do 20.000 sztuk. Mogłaby i więcej produkować, ale brakło 
odbytu, chociaż składy były urządzone w AVarszawie i lier- 
dyczowie. Wyroby tej fabryki były doskonałe, ledwie nie wy- 
równywające zagranicznym, jak świadczy Jezierski w dziełku 
swojem: Wszyscy błądzą, W Krakowie wyrabiano fajans 
we fabryce Grtinbauma z początku XIX wieku, w Lubyczy, 
Zielińskiego w Lubartowie, Opatówku w Kaliskiem, gdzie 
wykonywano z początku XIX wieku naczynia z gliny ognio- 
tr>valej, w Potyliczu, Hausnera w Starym Sasowie, w Sie- 
dliskachy Jabłonowskiego w Sławsku i w Świerzniu Kadzi- 



IGil 

wiłlów. W Nieświeżu Kadziwiłlów w sali bibliotecznej pałacu 
zuajdowało się kilkanaście popiersi kolosalnej wielkości sta- 
rożytnych filozofów, które były wyrobione z fajansu w ksią- 
żęcej fabryce' w Swierzniu w XVIII wieku. Wyrabiano ró- 
wnież fajans w Telechanach Avojewó(lztwie brzeskiem z po- 
czątku XIX wieku, w Pisaracli pod Krakowem i w Moży- 
horach pod Kijowem; wyroby tutejsze, chociaż oznaczone są 
nazwiskiem „Kijów", pomimoto w samym Kijowie nie wyra- 
biano fajansów: fabryka ta założoną była około r. 1787, lecz 
zji^orzała, a odbudowano ją dopiero w r. 1812. W Tomaszo- 
wie we fabryce Zamojskich w gubernii lubelskiej wyrabiano 
rocznie do 480 tuzinów talerzy i 2o.()0r) sztuk różnych na- 
czyń fajansowych; w r. 18(>0 sprzedała ta fał)ryka towarów 
za 28.()(>) zlr. AV AYarszawie była w XVIII wieku królewska 
fabryka fajansów pod patronatem Stanisława Augusta, zbu- 
dowana w posiadłości Kickich na wzgórzach, gdzie. dziś są 
ogrody i pałac belwederski. Przed r. 1774 dyrektorem tej 
fabryki był baron Scliitter, którego żona, (^reczynka, nale- 
żała do faworytek króla. Wyral)iano tu serwisy, wazony, ko- 
szyki, dzbany do kwiatów ł t. d. z fajansu zwanego „i)allie"; 
wyroł)y te jednak były nietrwało, słabe, z lichego materiału. 
Król zamówił tu naczynia „herkulaiiskie" w stylu staroży- 
tnym: w ornamentacii brano za model porcelanę chińską i ja- 
])ońską; z tcjto fabryki posłał król Stanisław August w r. 
17SII j)rzez Piotra Potockiego sułtanowi prócz innych darów 
wspaniały serwis fajansowy. Znak fabryczny tej fabryki jest 
litera B (znaczy Belweder) albo litera W, albo napis cały 
Vars'n?ie, jednak nie na wszystkich wyrobach, a najdawniej- 
sze jej wyroby noszą datę 177(). (rdy fabryka belwederska 
nie zdołała sic utrzymać, jakiś Sas WolflT założył przy końca 
XVIII w. fabrykę fajansów na Imielinie w Warszawie (dziś 
ulice: królewska i marszałkowska); zamówił glinkę z dóbr 
księżnej niarszałkowej za 1>^ złp. od beczki i wyraliiał na- 
czynia bardzo tnvale z fajansu i glejt czyli emalię z kolo- 
rem tak jnęknym, że trudno było rozeznać od porcelany; 
w tej fabryce pracowało 4<) ludzi. (Pamiętnik histor. polit ^ 
178^i). Wreszcie wyrabiano także fajans w Sasowie, we Wło- 



. ł 



107 

cławku, w Zagrodzie i w Zalośeach. Niektóre z tych fabryk, 
jak 11. p. w Gliusku, Lubyczy, Potylic/u, Siedliskach i inne 
istnieją dotąd i wytłaczają nazwę miejsc fabrycznych na od- 
wrotnej stronie naczynia. 

Sławna glina do wyrobów fajansu znajduje się w Smol- 
kowie Radziwiłłów; dowożono ją w XVIII wieku do AVar- 
szawy po 18 zip. za wóz, i w Smogorzewie AVąsowiczów. 
(Obacz także: Porcelanę). 



Fajki. 

Sławne fajki z brzozowego korzenia wyrabiano przy 
końcu XVIII wieku w Rzeszowie, zaś fajki tak zwane stam- 
l)ułki w Warszawie. Fajki gliniane jak stambułki, tylko zna- 
cznie większe, wyrabiano z ])oczątku tego wieku w (Jliusku. 
Fajki Staszewskie słynęły dawniej. Fajki mosiężne lub dru- 
ciane wyrał)iają oddawna huculi w Kołomyjskiem i górale 
w Saudeckiem, które niekiedy o<lznaczają się niezwykłym 
gustem. 

Około r. 1830 mieszkał w Tarnowie sławny wyrabiacz 
tajek drewnianych Kopel. Jego wyrobu fajki zwano „ko- 
plówki". Zalecają się wybornym materiałem i gustowną ro- 
lM)tą, a w trwałości nie wyrówna im żadna inna fajka. Za- 
mawiane ł>yły co roku do Wiednia; wspomina o nich (Jo- 
szczyński w swojej podróży do Tatrów. We wsi Ząb-suchy 
niedaleko Kościelisk wyrabiają górale druciane fajeczki, spinki 
i mosiężne ozdoliy. Najdawniejsze fajki wyrabiano z woło- 
wych rogów, w których w środku wydrążono laały otwór, 
spód rogu zaś napełniony był wodą: używano ich zaś na 
wschodzie. W XVI wieku zaczęto palić tytoń w zachodniej 
Kuropie w glinianych fajkach zrobionych na sposób amery- 
kański, lub też palono tytoń w liściach palmowycli zwinię- 
tycli na sposób późniejszych cygar. Sławne fajki z gliny wy- 
ralńano w Delft najpienvsze, później w Niemczech, Francii 
i Włoszech, w ostatnieni miejscu z kolorowej gliny. (Obacz 
także: Tytoń). 



168 



Farbiarnie. 

^y śrcdnicli wiekach cala ruska ziemia obfitowała w ro- 
ślinę zwaną czerwiec, który w niezmiernej ilości jeszcze 
w XV wieku wywożono do Genui i Florencii i farbowano 
nim jedwab nazywając go kermezyn. AV XVI wieku już nie 
popłacał ten towar i nie uprawiano go więcej. (Mjiciejowski : 
(Polska ni do W II tciekn), 

AV XVI wieku l»ył \y Krakowie Baltazar Uuprich far- 
biarzem; syn jego Kasper należał do cechu malarskiego. Far- 
biarnie sukna i jedwabiu były w XVIII wieku w (4rodnie 
Tyzenhauza, w Krakowie, Lesznie, Niemirowie, Stawiskach 
i w Warszawie, a z początku XIX wieku : w Łodzi i w Płocku. 
W r. 18(>4 było w Krakowie 23 farbiarzy i tkaczy, a w r. 
1827 we Lwowie 7 farbiarzy. 



Farby chemiczne. 

AV Warszawie była fabryka farb chemicznych z początku 
XIX wieku. 



Figury gipsowe i woskowe. 

z początku XIX wieku było we Lwowie dwóch fabry- 
kantów figur woskowych a jeden figur gipsowych. (Chody- 
niecki). 



Flanele. 

z i)oczątku XIX wieku wyrabiano w Warsza^^^e flanelę. 
(Więcej obacz: Sukno i wyroby wełniane). 



«4k 



169 



Folusze. 

Wyraz folować pochodzi z francuzkle^o fouler i ozna- 
cza ściskać, oguiatać. Uprzywilejowane folusze sukna były 
w Szydłowie ustanowione przez Łokietka w r. 1329, w So- 
kala w XV wieku, w Warszawie w r. 1425; w r. 1555 był 
tu folusz kolo szpitala św. Ducha i kolo Półkowa ; w Poznaniu 
w XV wieku , w AVarcie, w AVyszo^-odzie nad Wisłą i w Sie- 
radzu w XVI wieku, w Warcie ])yłv w r. 15G4 dwa folusze, 
w XVII wieku w Chorzelach, w Kobylinie i w Tarnogórze; 
w Lesznie było w r. 177<) ośmiu foluszników: z początku 
XIX wieku w Brahiłowie i w Zwinogródce. 



Fortepiany. 

(Obacz : Instrunienta muzyczne). 



Garbarnie. 

Wyraz garbarstwo pochodzi z niemieckiego gerben i ozna- 
cza przemianę skór zwierzęcych surowych na wyprą wne. 
Sztuka ta znana już w odległej starożytności, przyszła do 
Europy ze wschodu. Skórzane gurty, znalezione w grobach 
l)rzedhistorycznycli litewskich i słowiańskich pouczają nas, że 
sztuka garbarska od najdawniejszych c/asów u nas znaną 
i wykonywana była. Gawarecki ws])omina, że w Płocku była 
już w XIV wieku garbarnia. Zimorowicz powiada w swojej 
historii miasta Lwowa, że w r. 1403 Tatarzy za mury Lwowa 
wypędzeni, za fi»sami miejskiemi garbarstwem sic trudnili 
przez wiele lat. W r. 1523 był we Lwowie garbarz Marcin 
Corriarus, a w r. 15G2 garbarz Luk ar z (Zubrzycki: Kro- 
nika). W Krakowie mieli w XV wieku garbarze i białoskór- 
niki swoje basztę do obn^ny. W r. 1582 był w Krakowie 
królem kurkowym garl)arz Stanisław Henke, a w r. 1598 



170 

bialoskómik Franciszek Szode. AV Pabiaiiicacli niedaleko 
Sieradza, ustanowił Zygmunt August przywilejem z r. 1555 
cech białoskórników ; w Sarnowie niedaleko granicy ślązkiej 
byli w XVI w. bialoskórnicy ; w Makowie i Warcie w XVI 
wieku wyprawiano skórę na zamsz czyli irchę do wyrabiania 
rękawiczek. 

Najgłówniejsze garbarnie w Polsce były: AV XV wieka 
w Wilnie; w XVI wieku w Bielsku, w Gdańsku, we Lwo- 
wie w muzeum Lubomirskich znajduje się krzesło obite skórą 
gdańską, które pocłiodzi po ks. Piotrze Skardze; wreszcie 
w Krasnym Stawie, w Kowlu, Lesznie, Poznaniu i Sieradzu; 
w XVII wieku : w Brzesku Nowym był cech garbarski, w Ja- 
roslawiu, Kownie, Lwowie i w Pińsku, którego skóry słynęły 
na całe Królestwo; w XVIII wieku: w Busku w Złoczowskiem 
założyli Jan Frydryk Preszel av spółce z L(»nszanem i Merccnie- 
rem radnym miasta Lwowa w r. 170J) garbarnię, sprowadziw- 
szy z Liege garbarza Danibleve do jej kierownictwa; w r. 
1771 w^ysyłano już skóry tamtejsze do Lipska i Brunszwika, 
lecz wkrótce spółka zbankrutowała z powodu nieładu w ad- 
ministracii; z tej garbarni wyrabiano rocznic do 15.000 sztuk 
skór różnych gatunków. Słynne garbarnie wówczas były także 
i w Czudczu Grabińskich, gdzie wyprawiano skórę cielęcą 
na angielską, tak samo av Dębicy, Dawidgródku na Litwie 
i w I{^)pie Sicmieńskich w Jasielskiem. Wyrabiano także 
skóry w XVIII wieku w Piotrkowie, w Czerniejowie Kinga, 
w Pińsku sławne juchty, w Kamieńcu podolskim, w Kętach, 
w Kosowie wyprawiano skóry kozie, w Kobylinie w Wiel- 
kopolsce, w Korcu Lubomirskiego, w Korsuniu we fabryce 
ks. Stanisława Poniatowskiego wyrabiano zamsz; w Krako- 
wie garbarnie nnisiały wyrabiać znaczną liczbę skór, gdyż 
w r. 1781> poseł pruski Lucchesini zamówił tu IIKOOO sztok 
skór dla swego rządu; w Lesznie było w r. 177G dwóch gar- 
barzy, dwóch kordybanników i jeden skórnik, w Lipnie po- 
wstał cech garbarski w r. 17S(), w Myszeńcu nad Kossogą, 
w Niemirowic była fabryka skór na sposób angielski Win- 
centego Potockiego, dokąd sprowadzano skóry surowe z krają, 
Mołdawii i AVołoszczyzny : w r. 1784 wynosił dochód z tej 



171 



fabryki 1400 talarów; Stanisław August zwidzając tę fa- 
brykę 1(5 maja 1787 r., zaszczycił pochwalą dyrektora jej 
Mullera; w Poznaniu ]»yla fabryka skór bankiera Kluga, 
w Tulczynie Szczęsnego Potockiego, w Staszowie ks. Czar- 
toryskich, w Smorgoniach, w Przemyślu jest dotąd przedmie- 
ście zwane Garbarze, zamieszkane niegdyś ])rzez garbarzy, 
w Radziwiłłowie wołvńskim we fabryce ICaroIa Szulca; w r. 
1789 dał król Stanisław August przywilej Piotrowi Taryso- 
towi na założenie fabryki wyprawy skór w Radziwiłłowie, 
gdzie wyprawiano wszelkiego gatunku skóry; w Rawiczu, 
Stawiskach, Tyszowcach, Warszawie gdzie z początku XVII] 
wieku była królewska fabryka skór zkąd je do Wrocławia 
wywożono; przy końcu zaś XVIII wieku l)yły tu fabryki Ca- 
dni, Schultza i Szmula Jakubowicza; wreszcie i we Wscho- 
wie założył Samuel Rornian angielską garl)arnię w drugiej 
polowie XVIII Avieku. 

Z początku XIX wieku l)yly garbarnie sławne: w Bo- 
rówce, Brahiłowie gubernii podolskiej, Bydgoszczy, Chmiel- 
niku, Dobrzyniu, Działoszycach, Hrubieszowie, Jarosławiu, Ja- 
worowie. Kamionce Strumiłowej, Kaliszu, Kutnie, Kikole 
w ziemi dobrzyńskiej, w Kamieńcu Podolskim wyrabiano ro- 
cznie około 1<)<X) skór, w Kromołowie, Krakowie, w r. 1804 
było tu 30 garbarzy, w Lul)linie wyrabiano do 1H)00 skór 
rocznie; we Lwowie ł)yło w r. 1827 sześciu garbarzy, w Lu- 
baczowie, w Tarnówce Wohllebera używała fabryka dębia- 
nek tudzież wysuszonej kory dębowej zlńtej w formę cegły 
na paliwo; w Ladyżynie gubernii podolskiej. Łowiczu, w Mo- 
rafienowej, w Mrzygłodzie i Onypkówcach w guł)ernii podol- 
skiej, w Pałecznicy, Pilicy, Radomiu, Rypinie w ziemi do- 
brzyńskiej, w Skwirzynie w Poznańskiem, Sławkowie, Strzel- 
nie, Wolbromie, w Warszawie fabryka Tendera wyrabiała 
skóry gładkie, lakierowane i safiany, istniała ona od r. 1787 
i fabryka Liedkiego wyrabiała skóry lakierowane wołowie 
i końskie, groszkowane na powozy, rożne inne skóry, sukno 
lakierowane dla siodlarzy i safiany, a nn*ędzy temi i bronzo- 
wane; skóry lakierowane z tej fabryki były najlepsze tego 
rodzaju; fałiryka ta istniała od r. 1831>; fabryka Beno-Niveta 



172 



istniejąca od r. 18*52, wyrabiała skórki kortowe i glansowaiie 

na rękawiczki ; fabrvka skór irszanych bvła Leszka Pcrluiut- 

« t' fr «. 

tera. Były także garbarnie: w Opolu i w Błażkach na Ślązku, 
w Płocku i w Staszowie białoskórnia , w Węgrowie, w Za- 
loscacb, gdzie osobliwie czerwone skóry wyprawiano, w Zwau- 
czyku na Podohi, w Zinkowie powiecie hityczowskim, w Bo- 
lechowie garbarnia Ilauptnianna i Schllltzkera , w Gródku 
Kappapoi*ta, w Drohobyczy Sterna, w Przemyślanach hr. Al- 
freda Potockiego, w Podburzu Sternbacha, w Ustrzykach 
Kornniana, w Przemyślu Dreznera, w Stanisławowie Bren- 
nera, Weishausa i Auspacha w Bohorodczanach , w Brodach 
Simsona, w Sasowie Schmieda, Dobrzanicach i Ponikowi- 
cach w Brodzkiem. W Żółkwi w r. 1810 założyli garbarnię 
Werner i ICoeliler, jedn^ikowoż garbarnie żółkiewskie słynęły 
jeszcze w XVIII wieku; w Unichowie powiecie Nowogrodz- 
kim ; w AYeldziżu w dobrach Matkow skiego wyprawiano pię- 
kne skóry. W samej guł)ernii grodzieńskiej było w r. 1815 
jedenaście garl)arii, z których 1 w powiecie grodzi efiskim, 
4 w powiecie Słonimskim, a (> w powiecie wołkow^skim ; gar- 
barnie te wyprawiały w ciągu roku (W82 skór, które sprze- 
dano na miejscu; w powiecie nowogrodzkim prowadzili gar- 
barnie osiadli w tamtych stronacłi Tatarzy. Prócz tego pra- 
wie wszyscy szewcy i siodlarze i)o wsiach sami sobie skórj' 
wyprawiali. (( )bacz także : Juchtowe skóry i safianowe). 



Garncarstwo. 

(iarncarstwo sięga najodleglejszych czasów przedhisto- 
rycznych, jak nas o tem przekonywują wykopaliska staroży- 
tnych naczyń glinianych. (Ilina da sie łatwo formować, twar- 
dnieje na słońcu i w ogniu, wypalona nie przepuszcza płynu; 
te są przyczyny, które spowodowały pierwsze ludy do uź}'- 
cia jej na garnki i inne naczynia, których wykonanie jest 
najprostsze a użycie najpotrzebniejsze. Najdawniejsze wyroby 
garncarskie ])Ochodzą z Babilonii , późniejsze z Fenicii zkąd 
t^gipcianie jeszcze w późniejszych czasach kosztowne wazy 



17 



•> 



jako trybat otrzymywali. Jako pierwowzór do wyrabiania 
garnków służyła postać ludzka ale bez głowy i nóg. Pliniusz 
młodszy opowiada, że garncarz ^ycioński Diljutades w sta- 
rożytności był pierwszy, co wynalazł w Koryncie sposób wy- 
rabiania postaci ludzkiej z gliny i to przez własną córkę. 
Gdy ta bowiem cień odjeżdżającego kochanka przy światło- 
ści lampy na ścianie określiła, takowy obwód ojciec napeł- 
niwszy gliną, wzór z niego wyciągnął i w ogniu z gliuia- 
nemi naczyniami wypalił. Pierwszy ten wzór trwał w muzeum 
korynckiem aż do zburzenia miasta przez Mumiusa. Lizy- 
8 trat, Syciończyk, brat Lizyppa, był znowu pierwszym, 
który ludzkich twarzy wyobrażenie wycisnął z gipsu i w tej 
formie gipsowej ulał z wosku, l^óżniej wypracowywał dzieło 
ludzkiej postaci z gliny Chalkostenes w Atenach i że 
miejsce, w którem był warstat jego, od niego ceramikiem 
nazwanem zostało. Pozy ma w Rzymie wyrabiał doskonałe 
owoce z gliny, że ich od prawdziwych odróżnić nie można 
było. Wszystkie te wyroby wykonywano na wiele set lat 
przed Chrystusem. Szczególnie pięknemi wyrobami z gliny 
w starożytności odznaczali sie Etruskowie, Egipcianie, Grecy 
i Rzymianie. Najsławniejsze miejsce w Etrurii, gdzie wyra- 
biano naczynia gliniane, było Aretium dzisiejsze Arezzo. 

W starożytnej Grecii kwitnęło garncarstwo szczególnie 
w miastiich: Koryncie, Atenach, Samos i Aegina. W Atenach 
uaw^et była osobna cześć miastu zamieszkała przeważnie przez 
garncarzy, która się nazywała Kerameskos, od czego pocho- 
dzi dzisiejsza nazwa ceramika. Jako wynalazcę garncarskiego 
krążka naznacza mit Talosa Greka, zięcia Dedalosa. Ho- 
mer wspomina już o krążku garncarskim jako o dawno już 
znanej rzeczy i powiada, że najprzód używano go w Koryn- 
cie, Egipcie, Samos i w Atenach. Naczynia gliniane, które 
Schliemann w Troi odkopał, są po większej części robione 
na kole gamcarskiem i datują się z czasów przedhomerow- 
skich. Urn używano przez starożytnych Słowian, których 
po śmierci palono, na popiół z ciała i kości ; zaś przez tych, 
których nie palono, używano ich za naczynia, w których umar- 
łym stawiano różne jadła, żeby mieli na drogę d<» wieczno- 



174 



ści jilbo na ofiarę bo^om. Te w Polsce znaleziouo w grobach 
przedhistorye/iiych, a należą do greckiej i włoskiej cywiliza- 
cii. Najdawniejsze naczynia gliniane greckie są koloru sio 
uiianego z figurami koloru bronzowego, czarnego lub ciemno- 
żółtego : późniejsze były koloru czerwono żółtego z figurami 
czarnemi, a jeszcze późniejsze są koloru czarnego z figurami 
brunatnenii: niekiedy znajduje się na nicli najns fabrykanta. 
Oi)róez waz wyrabiano w starożytnej Grecii z gliny także 
lampy, za))awki dzieeit^ce i różne postacie zwierząt, ludzi, 
bożków, puszki na pieniądze, świeczniki, łajki, a Ilzymianie 
nawet trumny wyrabiali z palonej gliny. (Klemm. : Cnlturye- 
schichte). Od Greków przeszła ta sztuka do Rzymian, od tydi 
do Włoch a ztamtad do Słowian wraz z chrzesciaństwem. 

Do najdawniejszych zabytków z gliny palonej w kraju 
naszym należą: kościół podominikański w Sandomierzu, fun- 
dowany jeszcze przez I^eszka liiałego w r. 1202, cały z ce- 
gły, który ma starożytne odrzwia z gliny palonej, w części 
])olewanej — istne arcydzieło w swoim rodzaju; sklepienia 
tych drzwi są prawdziwemi terrakotami nadzwyczaj starannie 
wyrobionemi, a ozdobne ich wytłaczania pokazują, iż sztuka 
ta była już wówczas w kraju naszym na wysokim stopniu 
wydoskonalenia; sklepienia te z gliny mocno czerwonej, po 
wypaleniu po wierzchu mają przejrzyste szkliwo. Oprócz tych 
drzwi i ozdób ])odokapowych, które się przy nicłi zaczyu«'iją. 
są i łuki ]>ółkoliste nad oknami kościoła ozdobione polewa- 
nemi taflami i wyoł)rażającemi ptaki między drzewami ; drzwi 
te odwzorowane są w Tt/g, llhisty. z r. 1871 Nr. 167. Inne 
zabytki tego rodzaju są: grobowiec Henryka Pobożnego, księ- 
cia ślązkiego zmarłego w r. 1241 , w kościele św. Wincen- 
tego we Wrocławiu z gliny palonej wykonany: takiż Hen- 
ryka IV zmarłego w r. 1290 w kościele św. Krzyża; tamże 
w XVI wieku ozdoby okoly okien i figur świętych po kościo- 
łach znane także w Krakowie, Kownie i Wilnie. W Kownie 
stoi dom będący niegdyś pałacem królewskim Zygmunta I; 
dwa lub trzy okna mają otoki z gliny j){ilonej tak dobrze 
zaeliowane, że twarze osób na nicli wyobrażone i liście nie 
ze swej artystycznej wartośei nie straciły; otoki te są ezer- 



175 



wone nie polewane a tak piękne, jakby d/iś z formy wyszły. 
W Tarnowie w kościele św. Marcina za ołtarzem znajduje 
sic plaskorzeż1)a z gliny glazurą powleczona przedstawiająca 
N. Pannę Marię na księżycu stojącą z Panem Jezusem na 
ręku w stylu gotyckim z XV wieku pochodząca. W (łrodnie 
w kościele Bazylianów na Koloży są wewnątrz ściany ukła- 
dane samemi garnkami i to otworami do wnątrza kościoła, 
zewMiątrz zaś jest kładziony mur w jedne cegłę: w kościele 
Panny Marii na Nowem mieście w Warszawie znajduje się 
ołtarz z terrakoty pochodzący z końca XVI wieku, w którym 
przedstawione jest ukrzyżowanie Chrystusa w ]dazkorzeźl)ie; 
jestto dzieło prawdopodobnie miejscowego rzeźbiarza, który 
je modelował w glinie a następnie wy])alił. Z późniejszych 
czasów, 1)0 z XVII i XVIII wieku pocłiodzą figury ś\^iętych 
z gliny ])alonej wyrobione ^!_^ naturalnej wielkości, któremi 
przyoz<lobiony jest kościół w (rołębiu nad Wisłą i w Łowi- 
czu, gdzie kościół szpitalny i brama ])rzedstawiają wcale cie- 
kawe, acz bardzo niezgrabnej roboty iigury z gliny palonej, 
nie z jednej sztuki lecz z części układane. AV Siewierzu w Opo- 
czyńskiem wyrabiano gliniane wyroby niepolewane, z kierun- 
kiem ku ozdoł)om budowlanym. AV Ząbkach niedaleko AVar- 
szawy jest także fabryka wyrołjów glinianych palonych. Także 
rzeźbiarz nasz IJygier posiada fabrykę wyrobów ozdobnych 
z palftnej gliny. 

W AVarszawie w połowie XIX wieku fabryka Stalew- 
skicli robiła podobnego rodzaju gliniane palone ozdoby ar- 
chitektoniczne, wazony i t. d., później jiowstał tam zakład 
zduński R. Steinkellera istniejący przed laty na Solcu: oka- 
zami tej fabryki ozdobiony jest dom Stanisława Lessera i dom 
Kronenberga przy ulicy mazowieckiej w Warszawie. AVyroby 
z gliny palonej zwłaszcza polewanej dać mogą dzieła sztuki 
i ozdoł)y architektoniczne odpowiednie wszelkim wymaganiom 
dobrego smaku i trwałości. 

AV Polsce rozpowszechniła się sztuka garncarska w XII 
wieku, a już za czasów Kazimierza Wielkiego odbijały pierw- 
sze statki Wisłą z Krakowa do Gdańska naładowane garn- 
kami wyrabiancmi w Krakowie i jego okolicy; dzisiejsza 



17() 



ulica p)lol>ia w Krakowie nazywała się wówczas garncarską. 
Podówczas także znane juz bvlv wvn)l)V iranicarskie z Woj- 
nicza. W (idańsku wyrahiano garnki jaż w XIV wieku. Kolo 
Czortkowa odkryto ninóztwo czerep glinianych, a w blizkośei 
wyborną glinę garncarską, z której zdaje się były te garnki 
wyrabiane, widocznie niu8ian(» ta przed wielu laty wyrabiać 
garnki. Na wystawie starożytności w^ Warszawie w r. 1881 
były dwa sł<»je aptekarskie z palonej gliny, wyrób krakow- 
ski z XV wieku. W XV wieku zasłynął we ^Vło8zeeh Lucca 
delia J\oł)bia z wyrobów garncarskich i niajolikowych. Jegoto 
roboty posiada i Polska j(*dnę ])aniiątkc, mianowicie w ko- 
ściele wilanowskim znajduje się na pomniku Amelii Potockiej, 
córki jenerała w. P., wypukłorzeżł>a z terrakotty, wyobraża- 
jąca N. Pannę z DziecijUkiem , zrjwająceni lilię. (Kłosy). 
Także włoski rzeźbiarz Torrigiano we Florencii wyrabiał 
pr/y końcu XV wieku jirześliczne wyroby z gliny. W XV 
i XVI wieku, kiedy sztuka garncarska we Włoszech zakwitła, 
udoskonalono i u nas wówczas wyroby garncarskie, szcze- 
gólniej w Legowie, w Bydgoszczy; o bydgoskidi garnkach 
Klonowicz w swoim Flisie w^spomina, bydgoskie garnki wiel- 
kie i)odługowate l)yły sławne w XVII wieku i spuszczano je 
do (idańska; w Chmielowie , Iłży, Kobylinie, które wywo- 
żono najczęściej Wisłą do Gdańska, gdyż były i za granica 
p<iszukiwane, w Kruchowie koło Trzemeszna w Poznańskiem 
o<lkryto niedawno ślady pieca garncarskiego, sięgającego 
końca XIV luł) początku XV Avieku, w Łęczycy, Stryju i we 
Lwowie: w ostatniem mit»jscu kwitło garncarstwo w XV w., 
g<lzie garncarze za Kazimierza Jagiellończyka mieli swoje 
łiasztę <lo obrony. Lwowskie jednak wyroby garncarskie nie 
musiały się szczególną dobrocią odznaczać, gdyż Zubrzycki 
w swojej kronice powiada, że we Lwowie w r. 1010 rożka- 
zjuio garncarzom robić dobre garnki i mieć ich dostateczny 
zajms pod zagrożeniem , że i)ozw()li się obcym przywozić 
i sprzedawać garnki. Flisy chodnikowe z Rzuchowa słynęły 
dawniej. 

Ażeliy mieć wyobrażenie, jakie yy XVI wieku jeszcze 
u nas miano pojęcie o archeologii, przytaczamy tu dla ory- 



177 



ginalnośei zdanie historyka ilarcina Kromera, biskupa 
warmińskiego, jakie miał podówczas o urnach i popielnicach 
starosłowiańskich. Powiada o w swojej prostocie ducha w dziele 
swojem Polska ') : „Jest w Małej Polsce niedaleko Szrcmu 
pagórek, gdzie (rzecz trudna do wiary, a jednak od wielu 
potwierdzona) garnki, urny, amfory i innych k8ztxiłtów na- 
czynia gliniane same się rodzą (!!) a wyniesione na powie- 
trze twardnieją ; widziałem parę takich naczyń grubych i nie 
dość jeszcze wykształconych (I!)"^. Za Kromerem powtórzyli 
zdanie to Itzączyński i Łubieński. 

W Polsce w średnich wiekach także Ormianie wyra- 
biali piękne naczynia gliniane na wino czyli tak zwiane ba- 
nie, jak o tem pisze Maciejowski w swojej Polsce aż do 
XVII wieku (tom II str. 127). W Zdunach wyrałjiano garnki 
jeszcze \y XV wieku. W Borku w Wielkopolsce był w XV 
wieku cech garncarski. W Wadowicach datuje się ustawa 
cechu garncarskiego z r. 1585. W Gombinie w Wielkopolsce 
był w XVI wieku cech garncarzy. Wyroby garncarskie z Iłży 
w XVI i XVII wieku posyłane były do Gdańska, a nawet 
do Szwecii. W Denkowie w Lubelskiem wyrabiano w XVIII 
wieku naczynia kamienne, które z powodu swej trwałości 
szły nawet do Szwecii; tarłowskie zaś naczynia gliniane 
rozwożono dawniej po całych Prusiech. Wyroby lachowieckie 
z fabryki garncarskiej w Dębnikacłi w Tarnowskiem spła- 
wiano do Kongresówki ; garnki z Kołaczyc szły do Warszfiwj^ 
i do Gdańska. Siewierz, Kcynia w Wielkopolsce i Słuck 
słyną oddawna z wyrobów garncarskich. O sławnych garn- 
kach, wyrabianych w Włodzimierzu, w wojew^ództwie wołyń- 
skiem z początku XVIII wieku w^spomina Kzączyński '^). 
W Cłimielowie 2 mile od Opatowa, wyrabiano sławne naczy- 
nia gliniane, wywożone za Augusta El do Gdańska, Torunia, 
Elbląga, Malborga i innych miast. Słynął tiikże z wyrobów 
garncarskich Tarłów w XVII wieku, a cech tamtejszych garn- 

') Tłumaczenie polskie przez Władysława Syrokoinlę. Wilno 

1852, str. 18. 
^) W swojej historii naturalnej wydanej w Sandomierzu 

w r. 1721. 

12 



17S 



car/y otrzymał od Jana Kazimierza w r. IGłU osobny przy- 
wilej na spławianie swe^o towaru do Gdańska. W roku 
1<)45 byl niejaki Jan Pytała garncarzem w Kobylinie 
w Wielkopolsce. Oarncarstwem słynęły także następujące 
miejsca : 

W X\'I \ou'kv : ]5cdzin, JStara Częstochowa, Gdańsk, 
Horodło, Kamionka Strumilowa, Kcynia w województwie gnic- 
źnieńskiem, Kołomyja ; przywilej cechu fcarncarskiego k<do- 
myjskiego potwierdzony przez Jana Kazimierza, przytacza 
Wajgiel w dziełku swojem : Rys miasła Ko/ot)iyl, ^d/Ae U\kiQ 
są wymienieni w r. U)i'A tamtejsi garncarze: Piotr Pis ko- 
zub, cecłmiistrz garncarski, Mikołaj Jurkiewicz i Jan 
Bościak: Kraków, w rachunkacli miasta Krakowa z r. 1548 
czytamy l)owiem: garncarzowi za 2 piece nowe kopę groszy: 
r^eszno, Lipnica Murowana, Lublin, Pila w Poznańskiem, gdzie 
bvło w ir)ł)4 r. IS garncarzy; Przennśl, Przyrowa nad Wier- 
cica i Wojnicz. 

W XVII w tek- fi: Czersk, Daleszyce, l)(d)czyce, Du- 
bienka, Gródek, Gomł)in, Gromadzice, Jarosław słynął z wy- 
bornycli wyrobów garncarskicli i i)olewy, Jedlna, Ko>vuo, 
Krojna, I^ityń, Lwów, Mał<)goszcza, Miedziana Góra w Kie- 
leckiem, Myślenice, Mysłowice, Nieł)orów, Osiek, Potylicz miał 
cech garncarski potwierdzony [)rzez Jana Kazimierza w r. 104*J, 
Prasnysz, Przedlmrze, lizochów, Sanok w r 1()(55 było tn 
8 garncarzy, Skierniewice, Staszów w Opatowskiem, Stanisła- 
wów na Mazowszu, Stryj był tu cech garncarski. Warszawa, 
Wit»luń , Wolanów w Iiadomskiem , Wólka liałtowska pod 
Chmielowem i Zgierz w powiecie Łęczyckim. 

ir XVIII wieku: Biecz, l^oria w liadomskiem, Ciecha- 
nowiec, Dera/nia, zkąd wychodziły sławne garnki, Frysztak, 
G(»stW», gdzie był sławny garncarz Skoczywlas, Jawo-. 
rów, Kłodawa w powiecie łęczyckim, I^eszno, w r. 1776 
ł)yło tu <) garncarzy, Łag<'>w, Myszeniec, Nowytarg, Badomydl 
Wodzickicli w Tarnowskiem , gdzie l)yła fabrj^ka pieców, 
w Kadgoszczy w Tarnowskiem, garnki radgoskie były sła- 
wne z dobroci, w IWżanej na Litwie i w Pińsku : w Glińska 
wyrał)iauo przy końcu XMII wieku nieposi)olite naczynia 



179 



kamienne we fabryce Nikorowicza i Wolfa, takie sanie na- 
czynia kamienne wyrabiano wówczas i w Olejowie , w Wo- 
roniczu we fabryce Ludwika, w Sądowej Wiszni, w Stryju 
i w Szydłowcu. W Smolkowie założyła w pierwszej połowie 
XVni wieku Anna Radziwiłłowa fabrykę \>7T()bów gli- 
nianvcli. 

Z początku XIX wieku : wyrabiano w Groniadzieach 
i w Żytomierzu kamienne naczynia, zaś w Bodzentynie gli- 
niane wyroby. Niejaki Cejzyk wyrabiał z czarnej gliny 
śliczne wyroby na Syberii po r. 1830, dokąd skazany był za 
fałszowanie asygnat, mieszkał poprzednio w Międzyborzu na 
Podolu, prawdopodobnie więc i tu musiał już podobne gliniane 
wyroby wykonywać; wyroby jego ]>osiada muzeum przemy- 
słowe w Krakowie. Z początku XIX wieku słynęły także 
z garncarstwa: Halicz, Kijów, Krzepice, Łowicz, Majdan, Na- 
sielsk. W Pisarach była około roku 1835 fabryka naczyń 
kamiennych, na którycłi piękne rysunki były. W roku 1804 
było w Krakowie 10, a w roku 1827 we Lwowie 14, 
a w Lublinie 10 garncarzy. Z początku XIX wieku ubogi 
garncarz postawił na gnincie fabrycznym ojca naszego ma- 
larza Wojciecha Gersona w Mokotowie piec, gdzie wypalał 
przez siebie wykonywane i)łazkorzeźby z gliny po największej 
części medalionowe, odtłaczane z gliny na formach w giął) 
rzniętych. Fonuy przedstawiały różnych świętych, znakomi- 
tych mężów w całych figurach i popiersiach; polewane szkli- 
sto, mogły służyć do wewnętrznej ozdoby mieszkań. Wspo- 
mina o nim Gerson w Ti/godtukn illustroirauł/m Nr 1<)8, 
z r. 1871. 

W późniejszych czasach n. ]>. w r. isiu; istniah> już 
w samej Galicii 820 warstatów garncarskich, z których 
szczególnie odznaczają się miejscowości: 

Andrychów, Babice, Biały Kamień, l^iała, Bircza, Bor- 
szczów. Brody, Brzesko, Brzozów, Brz(»stek, Brzeżany, Chmie- 
lów w Opatowskiem, szczególnie w d()brym gatunku wyrabia 
naczynia kamienne, (Częstochowa, Czortków, Dębniki, I)n>ho- 
bycz, Dziewięcierz , Frysztak, Glińsko, (irybów, Grzymałów, 
Gródek, Gwożdziec, Halicz, Ilorodenka, Husiatyn, Jarosław, 

12* 



180 

Jaworów, Jaworzno, Jordanów, Kęty, Kołaczyce, Kołomyja, 
Komarno, Kopyczyńce, Kosów, Krasiczyn, Krzeszowice, Kra- 
ków, Kuty, Lachowce, Liszki, Lwów, Łagiewniki, Maków, 
Mielnica, Mikołajów, Mikulińce, Monasterzyska , Niemirów, 
Niepołomice, Olesko, Oświęcim, Otynia, Poręba, Potylicz, 
Rabka, Itadłów, Rzeszów, Sasów, Sądowa Wisznia, Sie- 
dliska, Śniatyń, Sokal, Spikłos, Stanisławów, Starasól, Stary 
Sącz, Sucha, Spikolosy, Tarnawa, Tarnów, Tłumacz, Tu- 
chów, Tyśmienica, Wadowice, Wojniłów, Wertełka, Załośce, 
• • • • 

Zloczów, Żmigród, Żabno, Zurawno, Zalas, Żywiec. Zygmunt 
Krasiński pisze w Listach swoich, że stryj jego posiadał fa- 
brykę garnków. 



Gips- 

w roku 1827 było we Lwowie dwóch łabrykantów 
gipsu. 

Gisernie. 



(Obacz: Ludwisarnie i odlewnictwo). 



Gisernie czcionek drukarskich. 

w Krakowie istniała przy końcu XVI wieku gisernia 
czcionek drukarskich Konrada Forstera. Drukował temi 
czcionkami Januszowski , ówczesny drukarz krakowski; 
czcionki te zamawiali nawet wrocławscy i francuzcy druka- 
rze. W r. 1580 był w Krakowie jakiś Adam Buchstabefi- 
yiesifer. Adam Gieryk^ odlewnik głosek drukarskich ^ uro- 
dzony \y r. KUl w Supraślu, nazywał się właściwie Pode- 
brański, dopiero później przezwał się Gierykiem, odlewid 
w Krakowie i)ismo greckie dla drukarni akademii krakow- 



181 

skiej. W Warszawie istniała przy końcu XVIII wieku giser- 
nia czcionek Piotra Zawadzkiego, która zaopatrywała 
19 drukani w czcionki *). Obecnie mają swoje gisernie czcio- 
nek w Warszawie Orgielbrandowie i Jeżyuscy. W Grodnie 
była również przy końcu XVni wieku gisernia czcio- 
nek Tyzenhauza , która dostarczała czcionek typografom 
wileńskim. 



Gisernie działowe. 

Działowe gisernie były założone w Pucku przez Wła- 
dysława r\', w Krzepicach w XVII wieku, a w Glewicacłi 
na Slązku przy końcu XVIII wieku. (Obacz także: Ludwi- 
sarnie). 



Gobeliny. 

WjTaz „gobeliny" .pochodzi od założyciela pierwszej 
fabryki w Paryżu Idziego Gobelina w XV wieku, gdzie tego 
rodzaju tkaniny po raz pierwszy wykonywano, a który chciał 
założeniem swojej fabryki włoskiemu farbiarstwu cios zadać, 
co wtenczas uważano za tak śmiałe postanowienie, że fabrykę 
jego nazwano Folie Gobelin (Gobelina dom obłąkanych), 
a kiedy przez wprowadzenie pąsowego koloru nadzwyczajny 
efekt wywołał, posądzono go, że ma z czartem do czynienia ^). 
Po nim nabył Colbert fabrj^kę na własność rządu, którato 
fabryka dotąd w tern samem miejscu przy ulicy Kue Mouifc- 
tard istnieje. Ztąd wyroby tego rodzaju po innych krajach 
się rozpowszechniły. Podczas rewolucii francuzkiej fabryka 
gobelinów w Paryżu zagrożoną była w jej istnieniu, gdyż 
Marat żądał jej zniesienia, dlatego że wyrabiała gobi^Hny 
według wzorów z przedstawieniami insygniów królewskich, 

') Dziennik hamlloicy z r. 1787. 

-) Bruno Buch er: Reallejc ikon fur Knns^yrnrrhp, Wicu 18H4. 



182 

scen rojalistyeznych lub lilij biirbońskieli ; jednak skończyło 
się tylko na spaleniu gol)cliuów i wziirów do tychże, (*o ua- 
stąi)ilo w r. 171K1 Dopiero Napoleon I ogłosił fabrykę, te 
w r. l'S()4 za własność koronną i porol)il w niej ninóztwo 
zamówień celem uświetnienia swego panowania. W dawnych 
czasach j)rze(lniioty tego rodzaju były jednym z głównych 
artykułów^ przepycłiu dworskiego; później oł)wieszano niemi 
nietylko ściany komnat pałaców papiezkich i królewskich, 
ale i magnatów. Płacono też za nie ogromne sumy. Toteż 
przedsiębiorcy fabryk wynagradzani tak sowicie, mogli więc 
soluc zamawiać kartony na wzory swycli wyrobów u pierw- 
szorzodnvcli artystów - malarzy, jak Kafael, Leonardo da Vinci, 
liOgi(T, Van der Weyden i t. d. Poprzednio przed wyrabia- 
niem gobelinów wszystkie tkaniny tego rodzaju bez względu 
na icli ł)ezpośrednic pochodzenie nazywano arrasami od mia- 
sta Arras, gdzie takowe wykonywano \y średnich wiekach, 
a którvto czas słusznie można nazwać złotvm wiekiem euro- 
pejskłego kol)iernictwa, gflyż nawet sam Kafael robił kjirtony 
z polecenia papieża Leona X, według którycli utkano w Bru- 
kseli przez Piotra van der Aelsta, który nosił tytuł: „tapicer 
Jego Świątobliwości"^, w r. lóló owe sławne rafaelowskie 
arasy, zdol)iące po dziśdzień juiłac watykański w Rzymie; 
l)ordury do nich kompcmował (iiovani z Udine, a roboty' do- 
glądał we fabryce uczeń Rafaela Uernard van Urley; takich 
arasów posiada Watykan "22 sztuki. Arasy sąto tkaniny z wełny, 
jedwabiu i złota, najdawniejsze czasy ])ochodzą z XV wieku, 
przed arasami używano lnianych tapet, malowanych łub wyszy- 
wauycłi. W Belgii z poczjitku XVII wieku, mianowicie w Ley- 
den tkali tapety Liewens, Jan (Jlauł)er, malarz w Amsterda- 
mie, do których Lairesse i Dirk ilaas figury i polowania ma- 
lowali, później wyrabiano arasy w Hrukselli, aż nareszcie 
we Francii gobeliny. 

O arasach znajdujemy wzmiankę w Yolnminach leguni 
(4, x\)j tudzież w dziele (iostkowskiego: Góry złote ^). We 

') Wydancin \y r. \\\22 iin str. 111 i 308.. 



183 



Włoszech wykonywano tego rodzaju wyroby w mieście Ber- 
ganio, zkąd je bergame zwano; wyraz zaś makata ])Ochodzi 
z tureckiego, gdzie tego rodzaju wjTol)y jeszcze dawniej wy- 
konywano. Kunszt tkania podobnycli wyrobów doszedł w XV 
i XVI wieku do szczytu i miał również jak malarstwo 
i rzeźbiarstwo w tym czasie swój wiek złoty, V< nas zwano 
dawniej tkaniny tego rodzaju, malowaniem igłą. Dawniej był 
zwyczaj zdobić ściany pałaców cesarskicłi w kobierce tkane 
<»brazy, zwyczaj ten uszanowało clirześciaństwo i kobierce 
i opony przeszły na ozdobę k(»ściołów; łmino więc za przed- 
miot najczęściej sceny łńblijne, a to z powodu religijnego 
natchnienia i że takie opony najczęściej przeznaczone były 
ku ozdobie kościołów lul) mieszkań ducliownycli dygnitarzy. 
Wzorów do kobierców araskich w średnich wiekach i)rze- 
waźnie dostarczały miniatury manuskryptów, które malarze 
rysowali na kartonach na tę skalę, na jąka miały łjyć wy- 
konane opony. W XV wieku prześcignęły arasy łiandryjskie 
pięknością i udatnością swoją nawet osłony wschodnie, jak 
tureckie i perskie, które oddawna miały swoje sławę. Tka- 
niny dawniejsze czyli arasy naszywano niekiedy haftem na 
tle osnowy wykonanej poprzednio drewienkami na podobnych 
do tkackiego warstatu krosnach. Późniejsze wyroł)y czyli 
właściwe gol)eliny snowano juź tylko jednolicie drewienkami 
na warst^icie l)ez dodatkowych ściegów haftowych. Anthony 
Kich w swoim Dykcionarzu starożytności greckich i łaciń- 
skich podał nam rysunek tkackiego warstatu podług wzoru 
znalezionego w Egipcie, jest on i)ardzo ])rosty i w zasadzie 
nie różniący się od dzisiejszego. Na takim warstacie cała 
starożytnośż tkała swoje kołncrce i dziś jeszcze kobiernicy 
na wschodzie do swoich wyrobów używają tego samego 
warstatu, jakiego używano przed trzema lub czterema ty- 
siącami lat. Warstat fal)ryki gobelinów francuzkich mało się 
tylko co różnił od egipskiego dawnego, (robelin pierwszy wpro- 
wadził kolor szkarłatny do swoich tkanin i j)otem też można 
poznać prawdziwe jego wyroby. (Joł)eliny francuzkie wyko- 
nywane były podług kartonów królewskiego malarza Lebruna; 



184 



oprócz niego miał w tej fabryce van der Meulen wydział ł)i- 
tew, koni i liostiuniów, Jan Monuoyer kwiatów, a Nikary 
Bernaert zwierząt. 

l>o Polski dostały sic goliełiny prawdopodobnie za cza- 
sów Zygmunta I. Wiemy bowiem z rachunków Seweryna 
Bonera wielkorządów krakowskicłi od r. 1524 pisanycłi dla 
Zygmunta 1, a ogloszonycli i)rzez Pawła Popiela w Sprawo- 
zdaniach kojnisii do badaniu historii sztuki w Polsce ^ że 
w r. 1527 kazał Bt)ner na rozkaz królowej Bony według 
wzorów i poleceń, jakie wydała, sporządzić we Flandrii 10 
sztuk tkanin czyli opon z obrazami i osobnmif a to podług 
dostarczonego rysunku, które na długość i szerokość mają 
wynosić 2<)^) łokci Handryjskicłi. Były to więc arasy, które 
prawdopodołmie wywędrowaly z królową z kraju i możełjy 
si(| jeszcze gdzie we Włoszecłi odszukać <lały. Inne gobeliny 
owe sławne, przedstawiające potop, którycłi jest 21 sztuk, 
a które za Zygmunta Augusta w zamku krakowskim w po- 
kojach królowej wisiały, znajdują sie dziś w Gatczynie, re- 
zydencii carski(»j; za te gobeliny dał Zygmunt August l(KM)lX> 
dukatów i nieraz szły one w zastaw do kupców gdańskich, 
ał)y opłacić zacieżnego żołnierza, lub uśmierzyć konfederacie 
wojskowa; bvłv one wvroł)em zagranicznym. Na tvcli ara- 
sarli była na S sztukacłi prz(»dstawiona liistoria Adama i Ewy, 
Kaina i Abla, a na 8 historia Noego czyli właściwy potop. 
Jan Kazimi(»rz zastawił te arasy u bogatego mieszczanina 
gdańskiego (1 rot ty za 12().0<K3 złt. ówczesnych; za Augu- 
sta II wróciły te opony nazad na swoje miejsce; za Sta- 
nisława Augusta skarl)iec koronny zawierał ogółem 150 sztuk 
kobierców, między którymi było 21 sztuk owego Potopu j 11 
sztuk z lieri)ami. 47 szpalerów, 12 tabcu*etów, \i^ z cyfrą S. A. 
(Sigismundus Augustusi i 50 sztuk różnych kawałków. Po- 
top W\\ \h) upadku rewolucii Kościuszkowskiej jako własność 
Kzeczypospolitej razem z biblioteką Załuskich zabrany został 
przez jenerała Buxhoev(len i wywieziony d(» Peteraburga. 
Niemcewicz wspomina w swoich Pamiętnikach , źe widział 
je jeszcze w Warszawie za Stanisława Augusta, i że je 



185' 

w r. 1704 zabrano i z kraju wywieziono. Obecnie znajdują 
się w rezydencii carskiej w Clatczyuie, gdzie je znany lite- 
rat Wł. Spasowicz odszukał. Arasy te są bardzo suto tkane 
srebrem i złotem, srebro już troclię poczerniało, nici zaś złote 
wchodzą nietylko do tła, do liaftów i bramowali na szatacli 
figur, ale nawet części wypukłe ciała rozświecone są złotem. 
Szlaki są w rodzaju ornamentów loggiów watykańskich, sąto 
fantazyjne rośliny przeplatane zwierzętami i figurami mitolo- 
gicznemi. Na jednym z nich jest w środku laurowego wieńca 
orzeł biały w koronie, na piersiach ma dwie litery wple- 
cione A. S. (Sigismuudus Augustus oznaczające) pod wień- 
cem tarcza, na niej trzy białe belki, z obu stron data: loGO 
a i>oniżej litery C. K. (oznaczające Catharina Regina). Tka- 
nina ta wymownym jest dowodem, że arasy te we fabrykach 
flandryjskich przez Zygmunta Augusta może z jiowodu za- 
ślubin jego z Katarzyną Austriaczką zamówione zostały. 
Bardzo ważną wiadomość co do tych arasów odszukał w swo- 
im czasie uczony Wh)ch, znany w polskiej literaturze Seba- 
stian Ciampi; pisze on w dziele swojem : Flosculi htsłoriae 
Polonae, że znalazł list w archiwum Medyceuszów, pisany 
w r. l()7i) przez Santi I^oni, sekretarza króla polskiego 
Jana III do W. księcia toskańskiego, odnoszący się do owych 
arasów Zygmunta Augusta , w którymto liście jest podana 
ważna wiadomość, że arasy Zygmunta Augusta ])rzed8tawia- 
jące „Potop" są robione według rysunków samego Kafaela. 
Ponieważ Rafael w tvm samvm roku umarł, w którvni sie 
Zygmunt August urodził, więc arasy te musiały ł)yć wyko- 
nane za Zygmunta Augusta według istniejących już dawniej 
rysunków Rafaela, może nawet według tych samych, według 
których watyk.ańskie wykonane zostały. 

Arasy te opisywali szczegółowo: Stanisław Orzecliow- 
ski w rządkiem dziś dziełku swojem: Patiegtricus vnp- 
tiiirum Higismundl Aiujiisti Połoninę rer/isy wydanem w Kra- 
kowie lÓDil r., Siemcewicz w swych Pamiętnikach, potem 
Lueian Siemieński w Przeglądzie polskim z r. ISTlJ, Amł)ro/y 
Grabowski, liastawiecki w Bibliotece wnrszawifkiej z r. ISo;], 



is(; 



tomie I i inni; o arasacli wystawy krakowskiej zaś pisał 
Jan Załuski. 

Jiozpowszeehnily się zaś w Polsce gobeliny prawdopo- 
dobnie dopiero od przyjazdu do Polski królowej Marii Lu- 
dwiki Gonzagi w r. l<)4i), odkąd olmdwa narody: fraucuzki 
i polski w ściślejsze polityczne i towarzyskie stosunki z sobą 
wchodzić ]K)częly i kiedy niejednokrotnie u dworów królew- 
skicli praktykowała sie wzajemna wymiana podarunków, 
w rzędzie których snadź ze strony Francii goboUny niepo- 
śledniem bywały upominkiem. Wiele gobelinów, które posia- 
daliśmy w kraju, zabrali nam nie])rzyjaciele i tak wiemy, że 
w XVII wieku przy drugiej rewłzii kapituły krakowskiej, 
szwedzki komisarz królewski Kanuth zał)rał kobierce, opony, 
makaty i gobeliny według rejestru ks. Koszczewicza w war- 
tośei ;><Mj.(j(K) talarów. (Polkowski: Grób i trumny św. Sia- 
ni sh twa). 

Katedra krakowska posiada 2<) sztuk gobelinów; sąto 
tkaniny wełniane wyrołiu niderlan<lzkiego, z których 8 sztuk 
przedstawiających historię Jakuba i Izaaka, pochodzi od ł>i- 
skui)a krakowskiego Jana ]Małacli(»wskiego , który je przed 
r. lOiKJ od kardynała liadziejowskiego za 2(M)() złt. imperia- 
łów czyli <»(MM) dukatV>w nał)ył i katedrze krakowskiej testa- 
mentem zapisał. Ze one nie zostały Turkom pod Wiedniem 
odeł)rane, jak myhiie podaje Mączyński w swojej Pamiątce 
z Krnkotcffj a za nim i inni i)isarze, wykazał dowodnie za- 
służony badacz ks. kanonik Polkowski w swojej pysznej pu- 
blikacii śwież(» wydanej p. t. (robellny katedry na Wawelu. 
Są one wyrobu Jakuba van Zeunen, niderlandzkiego mistrza 
i wykonane ł)yły prawdopodoł)nie w Prukselli przy końcu 
XVI wieku według światłego zdania takiegi> rzeczoznawcy 
jak J. N. Sadowski M, i)odług kartonów Cray era. Z innych 
tam znajdującycli się gol)eliuów i szpalerów jest: 1 gobelin 
przedstawiający Kaina i Ałihi i 2 jiortiery pocłiodzą z daru 
łńskupa Zadzika, na jednej portierze znajduje się nawet herb 
Zadzika; gobi^lin ten według zdania Sadowskiego ma być 

M Knrirt' p.j^natUki Nr 4, ."i, (> z r. 1H81. 



187 



robiony według kartonu F. Snydersa; G gobelinów pr/ed- 
8fciwiających porwanie Heleny ])rzez Parysa, pochodzi z daru 
biskupa Piotra Gębickiego i ma być według kartonów ja- 
kiegoś ucznia Rubcnsa wykonane; 8 gobelinów przedstawia- 
jących pejzaże, i)ocliodzi z daru ł)iskupa Andrzeja Trzel)ickiego, 
oznaczone są jego herbem i mają być wykonane podług kar- 
t(mów Kuisdaela, a ozdoby nad pejzażami według kar- 
tonów Seghersa. W r. 15()3 posiadała katedra krakowska 
według istniejącego jeszcze inwentarza goł)elinów, kobierców 
i tapet 51 sztuk, z którycłi l)yło ;> goł)eliny ze św. Sta- 
nisławem z daru Ińskupa Tomickiego, 12 gobelinów z łier- 
bem tegoż biskupa, 4 gobeliny z daru biskupa Konarskiego 
i jego herbem „Habdank", 4 gobeliny z herbem „IJelina'*, 
kanonika Naropińskiego i inne, które ks. Polkowski w wyżej 
wspomnianej publikacii swej ogol)elinach wymienia. AV r. 1()02 
liczba gobelinów katedry krakowskiej wzrosła do 04 sztuk. 
Kołekcia gobelinów krakowskich przedstawia więc dość wy- 
czerpująco rozwój sztuki goł)elinowej flandryjskiej i braban- 
ckiej w ciągu XVII wieku, odbywający się pod wpływem 
trzech szkół malarskich, zajmujących wybitne stanowisko 
w dziejach malarstwa. Z mowy wojewody Leszczyńskiego 
z r. 1718 dowiadujemy się, że Władysław IV, król polski, 
posłał przez Jerzego Ossolińskiego o sztuki gol)elinów, przed- 
st4iwiających „potop" papieżowi Urbanowi VIII. 

W Wiedniu w cesarskich pokojacli zawieszone są go- 
beliny, z których dwa przedstawiają sceny z odsieczy wie- 
<leuskiej, na których znajduje się tukże postać Jana Sobie- 
skiego; wyszły one z fabryki La Malgrange pod Nancy i wy- 
konane zostały w r. 1724 podług kartonów malarza Karola 
Herbela. (Szczegółowo opisał je Dr Ernst liirk w świeżo 
wydanej publikacii: Jahrbuch dtir KnnsUammlnHgcn dan kal- 
se rl ich h u Ha usetf) . 

W Polsce była fabryka gobelinów w Warszawie F. G 1 n i- 
zego w pierwszej połowie XVIII wieku, z której pocliodzą 
znajdujące się w skarbcu katedry ])l()ckiej i)ięć, a w ka- 
tedrze krakowskiej trzy gobelinowe ornaty, sjmiwione przez 
l)iskupa Andrzeja Załuskiego. Ornaty katedry krakow- 



188 



skiej są: biały, czerwony i fioletowy ozdobiony herbem bi- 
skupa, a jeden (fioletowy) z napisem And. Stan. Kostka Za- 
łuski Epise. Culm. et Pom. supr. Seg. Canal. anno dom. 1745; 
biały i czerwony noszą r. 1748, na którj'ch na jednej stronie 
jest ślicznie wyrobiony Pan Jezus na krzyżu, na każdym 
inny, na drugiej godło męki Pańskiej. Xa ornacie białym 
jest prócz tego nazwisko fabrykanta „Glaize". Oprócz tych 
trzech ornatów jest w katedrze krakowskiej jeszcze bardzo 
bogaty złotem i jedwabiem wyrolńony garnitur składający się 
z ornatu i dwóch dal maty k, także fundacii tego biskupa 
i nosi na sobie r. 1754. Krakowskie te ornaty odszukał i opisał 
ks. Polkowski. O płockich ornatach podał już dawniej wiado- 
mość ks. Brykczyiiski w Kurierze Płockim^ a powtórzył ją 
w Tygodniku illustr. Nr 4.3 z r. 187G. Są one podobnie zna- 
czone jak krakowskie i podobnie wykonane; z tych pięciu 
ornatów jest jeden biały przedstawiający Chrystusa na krzyżu 
z napisem u dołu „Fait a Yarsowie. A. S. K. Z. E. C. 
et. p. et. C. C. et P. S. R. C. en 1745 F. Glaize, znaczenie 
tych liter to samo, co na ki-akowskim fioletowym ornacie. 
Tkanina jest z czystego jedwabiu maszynowej roboty. Z.iłu- 
ski biskup płocki lierbu Junosza, przeniesiony na biskupstwo 
łuckie w r. 173G, a z tego na chełmińskie, w czasie l)ytności 
swojej na tej now-ej stolicy już jako kanclerz w. kor. ofiaro- 
wał dawniej swojej katedrze ten ornat, zanim jeszcze został 
bisku[)em krakowskim w r. 1 747. Drugi ornat czerwony przed- 
stawia również Clirystusa ukrzyżowanego i narzędzia mąk 
mający u dołu łierb Junosza, a w koło niego głoski A. Z. 
1^. K. bez daty, jest darem Andrzeja Chryzostoma Załuskiego, 
biskupa płockiego, trzeci zielony jest darem Andrzeja Stani- 
sława Kostki Załuskiego w. kanclerza koronnego, tak samo 
jak i pierwszy, i nosi napis: A S. K. Zału. E. Colm. et Pom. 
Sup. Reg. Ca. 174(). Czwarty czerwony i piąty czarny są 
bez herbu i napisu. Wszystkie te ])icć ornatów są z jednej 
fai)rvki. r»obelinv (ilaizcgo warszawskie sato naśladowanie 
techniki goł)elinów paryzkich: tai)ryka ta nie miała ontyle 
czasu jeszcze, ł)y sobie wyrołńć właściwy charakter. Księżmi 
Anna z Sanguszków Radziwiłłowa, żona Karola Stanisława 



189 



księcia na Olycc i Nieświeżu, zmarłego w r. 1711 założyła 
w Koreliczncli fabryltę gobelinów na fason „liaut-lis", z niej* 
to pochodziły sławne gobeliny zamku nieświezkiego z obra- 
zami czynów Jerzego I i II, Janusza XI, Krzystofa I i II 
Milesława V i Michała I Radziwiłłów (Korzon wewnętrzne 
dzieje Polski). Z tejże fabryki prawdopodobnie pochodzi tiikże 
gobelin, a właściwie tylko połowa gobelinu znajdującego się 
w muzeum Ossolińskich we Lwowie, a przedstawiający Mi- 
chała Kazimierza Radziwiłła, ojca Karola (Panic Kochanku) 
w bitwie pod Mozyrem u Sławecznej z hajdamakami w r. 175G. 
Z tejto prawdopodobnie fabryki pochodzi gobelin wystawiony 
w Krakowie 13 czerwca r. 188G, a przedstawiający chwilę, 
kiedy Krzyczę wski zostaje w r. 1649 wzięty do niewoli 
przez ks. Janus'^a Radziwiłła w obozie pod Łosowem. Autor 
dziełka p. t. „Bytność Stanisława Augusta w Nieświeżu" 
wspomina, że w Nieświeżu u ks. Radziwiłła podczas pobytu 
króla Stanisława Augusta, znajdował się w sali hetmań- 
skiej wizerunek ks. Michała Radziwiłła na koniu w natu- 
ralnej wielkości szpalerowej czyli gobelinowej roboty, czy- 
niący honor mamtfakłurze krajowej. Dalej mówi, że tejże 
samej fabryki znajdywały się tam szpalery na kilka po- 
kojów, wyobrażające historię ks. Radziwiłłów, nie wymie- 
nia jednak autor, gdzie ta fabryka istniała. Mniemam więc, 
że musiały to być wyroby z wyżej wspomnianej fal)ryki 
w Koreliczach. 

W Wilanowie znajdują się dwa portrety króla francuz- 
kiego Ludwika XV i żony jego Marii Leszczyńskiej gobeli- 
nowej prawdopodobnie francuzkiej roboty (Obacz: Wilanów 
Skimborowicza). Ks. Władysław Czartoryski w Kra- 
kowie posiada piękny gobelin z Pogonią, r. 173(5 i nazwi- 
skiem fabrykanta: J. Nermot i dwa piękne obrazy gobe- 
linową robotą podług Poussina. Ks. Wanda z Ossolińskich 
Jabłonowska posiada obraz Najśw. Panny goljclinowej 
roboty. 

Mówiąc o gobelinach chcemy tu wymienić niektóre znaj- 
dujące się po kościołach lub prywatnych zbiorach w Polsce, 
które aczkolwiek może nie są wyrabiane w kraju, jednako- 



100 



woż były wyrobione dla polskich magnatów lub przez nich 
zakupione. I tak: 

Kościół Św. Floriana w Krakowie posiada gobelin 
z herbem Korvciuskich z czasów Władysława IV. Gabinet 
archeologiczny uniwersytetu jagiellońskiego w Krakowie po- 
siada gobelin z herbami ks. Czetwertyńskich i Olizarów. Za- 
kład Ossolińskich we Lwowie posiada stary fotel w stjhi 
Ludwika XIV, jMikryty gol)elineni pochodzącym z jednego 
ze zamków króla Jana Sobieskiego. Hr. Koman Bniński 
w Krakowie posiada gobelin z herbami polskiemi. L A. Strza- 
łce ki posiada gobelin polski z XVn wieku z herbami liadzi- 
wilłów i Sanguszków; w Monachium w Maximilianeum znaj- 
dują się dwa arasy, z których jeden z genealogią domu 
bawarskiego, z wystawioną na niej postacią Kazimierza 
Jagiellończyka, żony jego Elżbiety i córki ich Jadwigi; drugi 
z genealogią cesarską, gdzie jest Cymbarka, (odszukał je 
ś. p. Aleksander Przezdziecki). Naruszewicz opisując w ży- 
wocie Chodkiewicza zwycieztwo Kircholmskie r. 1005, po- 
wiada, że we Flandrii zrobiono jedwabne szpalery z obra- 
zami tej sławnej bitwy; nie wia(h)mo jednak, gdzie się te 
szpalery dziś znajdują. lir. Kwilecka w Oporowie w Po- 
znańskiem posiada piękny gobelin ze sceną z Tassa ; wyzwo- 
lonej Jerozolimy, wyrób P. Fe rl oni ego w Rzymie r. 1737 
i drugi ze sceną zdobycia Carogrodu przez Turków. Cerkiew 
wołoska we I^wowie posiada piękne gobeliny flandryjskie 
z końca XVII wieku, które staraniem profesora Szaraniewicza 
seniora instytutu Stauropigii zostały odrestaurowane we Lwo- 
wie przez pannę JFarię K n ó e. W zaniku Skokloster w Szweeii 
znajdują się gol)eliny z heri)ami polskiemi z r. 1645, pisze 
<» nich Tyszkiewicz w swoich „listach o Szwecii". Pisze on: 

V 77 

Zamek ten znany ])od nazwiskiem Skokloster, założony przez 
jenerała Wrangla, groźnego łupieżcy skarbów polskich za cza- 
sów Jana Kazimierza, (>l)ecnie jest własnością hr. de Brahy, 
j)osiada mnogość jiamiątek w l\)lsce zrabowanych. Szpaler 
ten czyli gobelin opisuje hr. Tyszkiewicz tak: „Wielkość jego 
zajmuje wysoką komnatę od sufitu aż do podłogi, a świeżość 
kolorów aż do zadziwienia dobrze dochowana. Na tym szpa- 



191 



lerze wyobrażoue jest drzewo, naokoło którego dziesięć tarez 
herbowyeh, zapewne herby kolegiatów domu wyobrażają. 
Nad teui kapelusz kardynalski i biała wstęga z napisem? 
„Dominus pars baereditatis meae". Nad dziesięciu herbami 
osobne napisy: Gniewosz, Czerna, Tarłówna, Kamińska, Ma- 
gierówna. Ossolińska, Strzyżowska, Tęczyńska, Czarna Zawi- 
szanka i Sieniuska. U spodu drzewa na białej wstędze na- 
]m: „Nicolaus Albertus ab Olexiów Gniewoszów Dei gratia 
Episcopus Vladislaviensis et l^omeraniae etc. 1()45". Jakiego 
wyrobu ten gobelin jest, trudno odgadnąć na pamięć, trzel)aby 
go zobaczyć, czy francuzki czy flandr^^jski, czy może polski 
gdzie w Sochaczowie, w Słonimie i w Sokołowie wówczas 
już istniały fabryki gdzie wyrabiano kobierce a może i szpa- 
lery, gdyż ogólnem mianem kobierców nazywano i takie tka- 
niny, które rozwieszano na ścianach. Gdyl)y znaną była do- 
kładnie technika tych wyroł)ó\v i porównawszy je z wyro- 
bami u nas wykonanemi, możnaby wtenczas dopiero sta- 
nowczo osądzić o prawdziwcm j)ocliodzeniu tego szpaleru, 
czyto jest nasz czy obcy wyrób. Drugi gobelin opisuje 
hr. Załuski w dziełku swojem o gobelinacb wystawy staro- 
żytności krakowskiej. Przedstawia on na tle ciemno-zielonem 
tarczę herbową o dziewięciu szkarłatnycli polach z herbem 
szlacheckim polskim w każdem polu. I^onad innemi herbami 
górują: Topor po prawej, a Szreniawa po lewej stronie. 
Herby zamieszczone poniżej są następujące: Jastrzembiec, 
Kolumna, Korczak, Rola, Poraj i Zaręba. W samym środku 
tarczy jest pole z herbem Topor, z czego widać, że pierwszym 
właścicielem tego gobelinu t)yła osobistość, posiadająca herb 
Topor. W szlakach znajduje się alegoria z napisami łaciń- 
skiemi. Hr. Załuski sądzi z tych dat, że szpaler ten był 
własnością rodziny Korycińskich herbu Topor, i na zamówie- 
nie Mikołaja Korycłńskiego kasztelana sądeckiego, który 
umarł w r. 1637 wykonany mógł być w Paryżu, sądząc 
„z powodu użytej w nim barwy szkarłatnej, właściwej wów- 
czas tylko wyrobni paryzkiej". Kościół iV. P. Marli tr Kra- 
kowie posiada gobelin z XVI wieku, przedstawiający cesarza 
rzymskiego Tytusa w chwili, kiedy przebacza winę dwom 



102 



senatorom, którzy spiskowali na jego życie. Kościół ś\v. Ka- 
tarzyny w Krakowie posiada pyszny gobelin z XV wieku, 
także katedra wrocłdwska posiada dwa arasy wyrobu bel- 
gijskiego z pocz. XVII wieku według kartonów któregoś 
z flamandzkich malarzy. Hr. Izabela Działyńska w Gołucho- 
wie w Wielkopolsce posiada francuzkie gobeliny XVIII wieku 
na dwie ściany i kilka ślicznych arasów, gobeliny te po- 
chodzą ze zamku radzyńskiego na Podlasiu (Sokołowski M. 
Gołuchów). Na Litwie posiada p. Kaszyc obywatel gobelin 
robiony dla Ludwika XIV we francuzkiej fabryce, dokąd się 
dostał zapewne podczas wojen napoleońskich, za którego dają 
francuzi sto tysięcy franków. Hr. Jan Działyński posiadał 
gobelin z XV wieku, wyobrażający króla Salomona na tronie, 
wykonany on jest prawdopodobnie j)odług wzoru tego samego 
artysty Hunda, który robił rysunki do rękopisu Baltazara 
Bema i pontyfikatu Ciołka, a który nazwisko swoje znaczył 
(jak twierdzi Muczkowski w sw^ojem dziele: Dicie kaplice) 
obrazowo, przedstawiając pudla. Prof. Lepko w s ki "w Kra- 
kowie posiada gobelin flandrjjski z XVII wieku, przedsta- 
wiający alegorię Ameryki. Feliks Konopka posiada dwa 
gobeliny, a Cezary Haller jeden gobelin z labryki paryzkiej, 
przedstiiwiający zwycięztwo Aleksandra Wielkiego nad Gra- 
nikiem, wykonany według kartonu sławnego malarza fran- 
cuzkiego Lebruna i dyrektora fal)ryki gobelinów w Pa- 
ryżu. Lebrun jeśli sam nie rvsował, to kierował rysunkami 
^ wzorami rzeźb, oruamentacii i ozdób ściennych, wyrobów 
złotniczych, ł)ronzowniczych, ślusarskich, dawał pomysły do 
mozaik, mcl)li, stołów, krzeseł, naczyń, pająków, kandelabrów, 
jednem słowem był ducłiem kierującym całą dekoracyjną 
stroną dworskiego przepychu za Ludwika XIV. Na żadneni 
jednak polu nie położył tak wielkich zasług, jak na polu 
gol)elinowego tkactwa. Ur. Leopoldowa Starzeńskaz domu 
Baworowska posiada w Podkamieniu także francuzki gobelin 
ogromnych rozmiarów z czterema łabędziami po rogaełi. Ko- 
ściół Św. Katarzyny w Krakowie posiada gobelin z XV wieku, 
który znakomicie wyrestaurowała p. Zurakowska w Krakowie 
nad którym trzy lata pracowała! W zbiorze Moszyńskich 



193 

w Krakowie znajduje .się jeden gobelin flandryjski z pierwszej 
połowy XVIII wieku i meble gobelinami obite. Hr. Gołu- 
chów sk i w Skale posiada gobeliny, które były dawniej 
własnością katedry łacińskiej lwowskiej; gobeliny te sąto 
wyroby francuzkie otiarow\nne przez Marię Ludwikę małżonkę 
Jana Kazimierza, lub przez Marię Kazimierę żonę Jana HI 
katedrze lwowskiej. Przedstawiają one sceny z Pisma św. 
w nader żywycli barwacłi i alegorie w pięknem okoleniu 
kwiatów. (Wspomina o nich Maurycy Dzieduszycki w dziełku 
swojem : Katedra lico wska). Goł)eliny te sprzedała katedra 
br. Gołucbowskiemu za 1000 złr., tenże posłał je do fałjryki 
paryzkiej do naprawy, zaco zapłacił GOOO złr. a dawano mu 
w Paryżu za nie 100.0(X) złr. Gobeliny znajdują się także 
w Gumniskach pod Tarnowem, w Przeworsku, w Kurniku, 
Wilanowie i innych miejscach. Posiadają je międzj' innymi: 
Ordynacia Krasińskich, Potoccy, Tarnowscy, Czarto- 
ryscy, Mieroszowscy, ordynacia Zamojskicłi, ks. Mi- 
chał Radziwiłł, hr. Włodzimierz Dzieduszycki posiada trzy 
goł)eliny francuzkie, Chwalibogowie w Grójcu, Stanisław Ślu- 
bów ski w Radzyniu, Karol Rogawski w Ołpinach, 
hr. Plater Zybcrk posiada gobelin brukselski z XVII wieku, 
Wężarski gołjclin flamandzki z XVIII wieku, F. Szuster 
gobelin rosyjski z r. 1740. E. Epstein posiada cztery 
flamandzkie got)eliny, M. Guttmann cztery flamandzkie 
gobeliny z XVII wieku, Horowitz w Warszawie posiada 
goł)elin staro-niemiecki ; Konstanty Matczyński w Podhaj- 
czykach posiada szpałer jedwabny i opony sukienne z XVII w. 
Alfons Skarżyński w Studzieńcu posiada szpalery jedwa- 
łme z XVII wieku, ks. Kalikst Poniński we Lwowie po- 
siada gobeliny francuzkie z XVII wieku i jeden polski, mu- 
zeum przemysłowe we Lwowie i inni. 

W nowszych czasach hafty panien B ó j n o w i c z ó wm e n 
w Warszawie zwracają powszechną uwagę na prawdziwie 
artystycznie wykonane wyroby swoje, naśladujące najpię- 
kniejsze gobeliny zagraniczne, zaś p. Żur akowska w Kra- 
kowie restauruje wybornie gobelin francuzki średniowieczny, 

13 



11)4 

znajdujący sitj w kościele Św. Kahirzyuy w Krakowie. (Obacz 
także: kobierce, makaty, opony, szpalery). 



Gonty. 

Gonty wyrabiano w tak wielu miejscach, że nic i)o- 
dobna ich tu wszystkich wymienić, dodamy tylko, że gontów 
używano oddawien dawna. Przy rcstouracii wieży wyższej 
u N. Pannv Marii w Krakowie w r. 1H43 znaleziono dokn- 
ment, z którego się dowiadujemy, że jeszcze przed r. 1478 
był szczyt tej wieży gontami pokryty. Wreszcie wspomnimy 
tylko kilka miejsc szczególnie sławnych z wyrobu gontów; 
i tak z początku XVII wieku wyrabiano gonty w Borkn 
w Wielkopolsce, w XVIII wieku w Dobrotworze, Narola, 
Klęciu, Łęgowłe i w Warszawie. W r. 1413 płacono w Kra- 
kowie za 100 gontów dwa grosze. 



Gorsety. 

Wynalazek gorsetów przypisują sławnej Katarzynie 
z Medyceuszów. U nas wyrabiano gorsety z początku XIX 
wieku w Warszawie, mianowicie: Jan Beruhardt wyralńał 
gorsety jedwabne bez szwu, na oddzielnej do tego sporzą- 
dzonej maszynie własnego wynalazku; i Maria Payer wy- 
rabiała między innemi gorsety służące do ubrania podczas 
śpiewu urządzone tak, iż poddawały sic wszelkim porusze- 
niom piersi. 



Gorzelnie. 

Wynalazek wódki w XIV wieku przypisują uczeni 
Niemcom, a właściwie Rajmundowi Lulliusowi. Gorzałka czyli 
wódka musiała być początkowo wyrabiana z >vina, ztąd jej 
nazwa po niemiecku „Brandwcin". Klemm za6 w 8wojąj 



. ^. 1 



195 



Culturgeschichte powiada, że już Arabowie wyral)iali wódkę 
w odległej starożytności. Taniość niezmierna zboża, i staro- 
żytny, i)owszechilie przyjęty zwyczaj, że wszelka uroczystość, 
czyto chrzciny, wesele czy imieniny, odpust a nawet i)0- 
grzeb musiały się z pomocą trunków odbywać, dały powód 
do rozszerzenia tego trunku. Najdawniejsze wiadomości o go- 
rzelniach w Polsce, spotykamy w dawnych lustracłach, z któ- 
rych się dowiadujemy, że już w XV wieku wyrabiano u nas 
wódkę; ale do r. 145G używaną była tylko jako rzadkie le- 
karstwo; w r. 1482 przypisywano jej jeszcze cudowne .skutki, 
w kilkanaście lat później już się więcej rozpowszechniła. Za 
Jana Olbrachta t. j. przy końcu XV wieku gorzałka była już 
pospolitą i ważnym docliodem królewskim z miast. Gatunki 
używanych i wyrabianych u nas wódek są następujące: aleni- 
bikowa, szumówka, korzenna, alkiermesowa, cynamonowa, 
fort gatunek wódki z gałganami, karolkowa, persyko z pe- 
.stek, piołunkowa, anyżkowa, białomorwówka z białej morwy, 
goździkowa, cytwarowa, kordybanowa z tat^iraku pędzona 
i z konwalii, itd., także ananasowa, brzoskwiniowa, miętowa, 
różana, kawiana, pomarańczowa, wanilowa, wiśniowa, gold- 
waser, itp. O wódkach pisał już Falimierz w dziele swem 
^o ziołach" wydanem w Krakowie w r. 1534. Górale nazy- 
wają wódkę palenką. Nie możemy tu jednak wymieniać 
wszystkich gorzelń jakie istniały w dawnej Polsce, gdyż te 
były tak liczne, iż prawie w każdem mieście się znajdo- 
wały. Przytoczymy zatem tylko najdawniejsze i takie, o któ- 
rycli nasze lustracie wyraźnie wspominają. 

Istniały tedy u nas gorzelnie w AT irleku : w Gra- 
bowcu, Radzynie, Sokalu, Tyszowcach. 

W XVI wieku: w Barze, Bełzie, Bieczu, Bolesławcu 
niedaleko Wielunia, w Chęcinach, Chełmie, Chmielniku, Czer- 
sku, Częstochowej Starej, Czchowie, Dolinie, Dubieńcu, (ili- 
nianach, Goniądzu, Jaśle, Kielcach, Korczynie iiad Nidą, 
Kościanie w Wielkopolsce, Kownie, Krzemieńcu, ICrzepicy, Li- 
pnicy murowanej, Liwie, Lubaczowie Lublinie, I^:is/ynie w woje- 
wództwie chełmskiem, Magierowie, Meżyrowie, Malo;;os/(zy, 
Mikołajowie, Mostach Wielkich, Mysłowicuch, Narwin, Nic- 



lt)(» 



świeżii, Nowem Mieście nad Soną, Nurze, Opocznie, Parcze- 
wie, Piasecznej, Pilźnie, Potyliczu, Przedborzu, Przyrowie ntid 
Wiereicą, lioliatynie, Sandomierzu, Sławkowie, Stężycy, Szy- 
dłowie, SzydłowTU, Urzędowie, Wolbromie, Wyrwie, Zawi- 

cłio.ście niid Wisłą, Zalcroczymie, Zwoleniu województwie 

« 

sandomierslciem i w Żarnowcu nad Pilica. 

W XI 7/ irieku: W Borku, Bolimowie vf Rawskiem^ 
Dobczycach, Hajsyuie, Horodle, Kłobucku, Korytnicy, Koszy- 
cach nad Szreniawą, ICozienicacli, Krośnie, Lubicy, Lwowie, 
Łosicach, Mszczonowie województwie rawskiem. Nowym Są- 
czu, Nowym Targu, Osieku, Ostro^Yie, Płocku było w r. 1G16 
.•]<S gorzełanych, w l^łazowie, Płońsku, Pogorzeli w Wielko- 
polsce, l^ołańcu, Kajgrodzie, Rawie, Ropczycach, Rozsoczn^ 
Sądowej Wiszni, Solcu w Sandomierskiem, Szczercu, Szczuro- 
wicach, Trachtymirowie województwie kijowskiem, Uhrynowie, 
Winnicy i w^ Zborowie nad Strvpa. 

w XVIII irieku: w Bohuslawie, Bratianic w wojew. 
cłielmskiem, lvutach, Lityniu, Radomiu, Radoszycach i wielu 
innych miejscach. 

Wódki gdańskie słynęły jeszcze w XVI wieku; w h 1793 
wywieziono okrętami z Gdańska wódki za 84.4(n złt. W r. 1812 
były we Lwowie 4 fabryki likierów i wódek, z których naj- 
lepsze były Lannerego i Baczewskiego, zaś w^ r. 1827 l)yło 
we Lwowie już lt> fabrykantów wódek i perfum. 

Z początku XIX wieku cały kraj rzucił się do gor/el- 
nictwa; nie było szlachcica, iżby nie miał jednej, dwóch lab 
trzech gorzelń; u większych panów zaciory ,.szły do nie- 
skończoności^ do stu, dwóchset i trzechset korcy zaeioru. Mał- 
piarstwo t)yło w modzie, czy kto miał racie gospodarską 
czy nie, nato nie patrzano, nie troszczono się czy była woda 
i jaka, czy jest drzewo i jak daleko, czy jest co postawić na 
braże, czy jest co posłać pod inwentarz, nic nie pytał obywatel 
tylko jak mu się zachciało wódki, zaraz murował gorzelnię^ 
sprowadzał aparaty i pędź wódkę a pędź, ról) długi na apa- 
raty kosztowne, sprzedawaj na :5 lata po 12 kr. garniec 
spirytusu. Od r. Is2() zaczęła dawiiO wiedeńska kasa oszczę- 
<lnośei pożyczki na hipotekę dóbr, za nią poszły i inne banki. 



197 



Największa część pożyczonych pieniędzy poszła na budowę 
gorzelń. Obywatel odbiera żydowi gorzelnię, oddziela ją od 
propinacii i sam pędzi. Ci co tak pierwsi uczynili, porobili 
fortuny. Ale szlachcic nie miał kapitału zakładowego ni obro- 
towego, więc się zadłużał, sprzedawał wódkę na parę lat 
naprzód. Czasy gdy trądy cia obywatelskiego procentu ginie, 
7.aczyna się lichwa — wszyscy oł)ywatele płacą lichwę. Opo- 
wiadają legendę z tych czasów. Żydzi w obawie o utratę 
zyskownego i)rzemysłu idą na radę do rabina rymanowskiego 
sławnego od Brodów po Białą. Mówią do rabina: „Chcą pa- 
nowie palić wódkę, rzekł im rabin : niech palą i owszem. 
Wy trzymajcie się wsi i karczmy. Będzie wódki wiele — 
będzie tania — to chłopy będą wiele piły i propinacia pój 
dzie dobrze, a wy będziecie mieli za nic wódkę. Dotychczas 
robiliście wy na panów, teraz będą panowie robić na was. 
Pożyczajcie na kotły i woły". 

W Polsce gorzelnictwo samo z siebie zysku nie przy- 
nosi, lecz tylko pomaga rolnictwu przez wykarm bydła i ob- 
fitsze gnojenie pól. Kartofel rozszerzył się w Polsce dopiero 
l)od koniec przeszłego wieku, zdaje się że poraź pierwszy 
cytuje go Mitzler de Koloff w Wiadomościach ekonom. 
i uczonych około r. 1785. Był on najprzód w Niemczech roz- 
mnożony a potem i w Polsce. W r. 1787 były kartofle na Podolu 
już rozmnożone. Ludowe miano kartofli jest „szwaby'^. 

Już w r. 179G wyszło w Krakowie dzieło Jana Krystiana 
*Symona^p. t. : Informacia praktyczna o paleniu wódek, 
pędzeniu dobrych alembikoicych gorzałek i liktcoróir. Drugie 
<Izielo było A. Piątkowskiego: Gorzelnik i piwo ir ar do- 
skonały, czyli sztuka pędzenia wódki i likworów, tudzież 
warzenia piwa j^odług najnowszych odkryć w fizyce, chemii 
i technologiij III tomy, Kraków drukarnia GnJblowska 1809. 
Wierzch ano w ski pisał w r. 1817 w Berlinie niemieckie 
dzieło: Hermbsłaedta Chemische (rrnndsatze der Kunst Brftnd- 
wein zu brennen: w r. 1821 bvło to dzieło tlóniaczone na 
polskie w Rozmaitościach lwowskich; przetłómaczył także 
Pistoriusza. W r. 1820 wvszło w Warszawie dzieło arv.starchy 
paszego gorzelnictwa A.Dunina na S k r z y n n i e. K a s p e- 



198 



rowski A. wydał we Lwowie w r. 1828 dzieło: O gorzel- 
niach paroirych, dreirniaHi/ch, a w r. 1837 wyszło we Lwo- 
wie u Pillera dzieło t>rdyuanda Neiiliofa: ,J-ber die Brand- 
iciiinbre.ntuirel'^, a w r. 18;>8 wyszło .tego dzieła tłómaczenie 
])olskie także we Lwowie n Pillera. 

W r. 1810 l)yla w Galicii parowa gorzelnia Adamsa^ 
lir. Krazin Komorowski miał aparat nieustający Derosnego 
i lUumenthala. W Rakowicach pod Krakowem była zwykła 
gorzelnia, tylko lepiej urządzona. Wynalazek Pintoriusa 
z r. 181 o, który zrobił przewrót w gorzeluictwie europej«kieni, 
aparat zdolny (> razy na KJ godzin odchodzić i dawać wy- 
skok na 75 Tralesa, u nas się przyjął dość szybko. Około 
r. 182o były I^istoriusze w Galicii już upowszechnione; około 
r. 1S28 były klarowniki Weissa już znane. Karol Zagór- 
ski w Tarnopolskiem zaprowadził na większą skalę gonsel- 
nię, na sposób angielski, na wzór wielkich zbożowych go- 
rzelń w l{osii u hr. Zubowa i Rumiańcowa. Wówczas kosztował 
aparat na Vt() korcy karbowy 40(M) fl, klarowy 5(KK.) fl., pa- 
rowy <)(XM)H. a Pistoriusza 7000 fl. Aparat Galla kosztował 
<)G(3 dukatów, Kasi)ero wskiego zastępujący miedź żela- 
zem i drzewem 442 dukaty. 

K a s p e rowski zakładał gorzelnie w Jarczoiccach kolo 
ZłK)rowa w r. 1821), w Ihrtkoirie w Zloczowskiem, w Nikło- 
wlcfich W 1'rzemyskiem, w Chlihowicacli w Rrzeżauskiein, 
w Jotroniikn I^eonarda Górskiego na 50 korcy. Sani sławnj' 
(iall urządzał w (ialicii kilka gorzelń osobiście od r. 1833 
do ls;5o mianowicie: w Nhrrze na i)0 korcy, w Tnrylczti 
i w Bilrzrin, w Za/eszczi/ckiem, w Stuhnici/, w Nowoszycach. 
Około r. IS.-);") było w Galicii w 10 obwodach 3171 gorzelń. 
Stany galicyjskie obliczyły, że wówczas w r. 1835 było 
w całej Galicii i liukowinie przynajmniej 55<K) gorzelń. Każde 
dominium przepędzało na wódkę okoh) 800 korcy. Między 
r. 1Ś4;) i 1847 z jjowodu zarazy kartofli a przez to głodn 
i pomoru, upadały gorzelnie, a zato ceny zł>oża i spirytasu 
])Oszły w górę. 

Według obraohowania dra Tadeusza Rutowskiego, z któ- 
rcg(» dzieła: l^rzrmtjsl iforzidnlany w (ralicu, Lwów 1885, 



199 

l>owyższe wiadomości co do gorzelnictwa w Galicii głównie 
czerpaliśmy, było w Galicii: 

w r. 18t)(> gorzelń czynnych 418 



J7 


18(17 


n 


n 


581 


U 


18t')8 


n 


n 


óaO 


rf 


18()0 


rt 


r> 


702 


» 


1870 


n 


n 


(51)1 


n 


1871 


n 


n 


(i4('> 


u 


1872 


n 


n 


óóó 


n 


1878 


n 


n 


5(18 


n 


1874 


n 


n 


ól»8 


n 


1875 


n 


r) 


(i37 


u 


187(5 


n 


n 


005 


n 


1877 


n 


n 


528 


n 


1878.lt 


n 


» 


5(50 


n 


1879.80 


n 


n 


452 


n 


1880 81 


n 


n 


54i) 


n 


18M1/82 


n 


n 


5()7 


n 


1 882/83 


n 


n 


560 


n 


1883,>t4 


n 


n 


525 



Chcącycli sic,^ z tym przedmiotem lepiej obznajomić, od- 
syłamy szanownego czytelnika do dzieła nader cennego 
dra Tadeusza Rutowskiego wyżej przytoczonego. 

Z innycłi trunków przyszła do nas herbata z Cliin 
i Ameryki, knica z Turcii, czekolada przywieźli pienvsi Hi- 
szjianie do Europy z Ameryki. Araku była fabryka w Ci- 
szewie z początku XIX wieku, w Michałowie i innych miej- 
scach. 



Grzebienie. 

w Płocku wyrabiano grzebienie jeszcze z początku 
XIV wieku, w Lesznie w XVIII wieku i wielu innych miej- 
scach. W r. 1827 było we Lwowie O grzebieniarzy. Z początku 
XIX wieku l)yły w Warszawie fabryki grzebieni: Gackie- 
wicza, Szymlwrskiego od r. 1837 grzebienie z rogu naśladu- 



2W 

jącego szyldkret, Renibalskiego grzebienie damskie szyidkre- 
towc; grzebienie Martina i Stypulkowskiego, posiadali oni 
tiikże sposób spajania szjidkretów i wstawiania zębów w grze- 
bieniach złamanych, obecnie posiada także lir, Ludwik Kra- 
siński fabrykę grzebieni. W Lublinie wyrabiano z początku 
XIX wieku rocznie 0127 grzebieni. Grzebień znany już był 
stiirożytnyni Grekom, jak otem pisze Klemm w swojej Cultur- 
geschichte. W Pradze przechowuje się dotąd grzebień z buk- 
szpanowego drzewa, jako pamiątka po św. Wojciechu, zatem 
jeszsze z X wieku; rzeźba w środku grzebienia przedstawia 
Baranka liożego śród przyklękających aniołków. 



Guziki. 

Fabryki guzików istniały w Głogowie i w Kolbuszowej 
z początku XVIII wieku, gdzie wyrabiano guzy do kontnszów 
z krwawnika, których O sztuk kosztowało 2 tynfy czyli 
2 złote 10 groszy (Kitowicz). Pr/y końcu XVIII wieku była 
fabryka guzików złotych w (łrodnie Tyzenhauza. Z początku 
XJX wieku istniała w Warszawie fabryka guzików Zygmunta 
MUuchheimera. Obecnie jest w Warszawie 5 fabryk guzików, 
w Łodzi Breszla i w Częstochowej Grosmana. 



Gwoździe. 

Gwoździe wyrał)iano różuenii czasy w nader licznych 
miejscach, dlatego wszystkich tych miejsc tu wyszczególniać 
nie podobna: wspomnimy tylko, że w Płocku z początku 
XIV wieku było dwócli gwoździarzy, którzy nic innego tylko 
gwoździe wyrabiali, i że w XVI wieku słynął Gowarczów 
z wyrobów gwoździ, a w XVIII wieku Borczów koło Suelie- 
dniowa. 



201 



Hafciarstwo. 

HafciarstsYo w Sycylii było już w X wieku w konku- 
rencii z Bizancią, w XII wieku stanęło ono u szczytu do- 
skonałości — mamy nato dowód na prześlicznej koronacyjnej 
kapie, której cesarze niemieccy używali podczas koronacii, 
a która po dziśdzień w skarł)cu cesarskim w Wiedniu się 
przecłiowuje, i która według napisu na niej się znajdującego 
w r. 1133 w Palermo była wykonaną. 

Hafciarze włoscy wydali ze swego cecłiu wielu znako- 
mitych malarzy XV wieku, że tu tylko wspomnimy sławnego 
Sąuarciona nauczyciela Montegni i Jana z Udine. Sławny 
złotnik XV wieku z Florencii Antonio Pollaiuolo robił rv- 
sunki na łiafty do dalmatvk. W XVI wieku był w Kolonii 
cecli hafciarzy łierbów, który na zamówienie haftował herby 
na omatacłi i nazwisko ofiarodawcy a nawet i jego żony, 
aźeł)y ksiądz kiedy na siebie taki ornat wkładał nie za- 
pomniał za duszę ofiarodawców westchnąć do Boga. (Bock 
liturgUche GHirrlnder). Raft*aelino del 6 arb o robił we Wło- 
szech z początku XVI wieku wiele rysunków do różnych 
kościelnycłi łiaftów na stuły, komże, kapy i ornaty według 
których zak<mnicc po zakonach i inni haftarze je wykony- 
wali (Vasari). W XVII wieku sprowadzeni na panujące dwory, 
rozwijali działalność swoje na wielką skalę, haftując obrazy 
i dekoracyjne tkaniny. Toteż hafciarstwo szło oddawien 
dawna w zawody z malarstwem i nazywano je nawet „malo- 
waniem igiełkowem", aż dopiero przez wynalazek gol)elinów 
zostało na drugi plan usunięte i już się nigdy do <lawnej 
świetności nie podniosło. W Polsce liafciarstwo oddawua 
kwitło, Maciejowski w swojej Polsce aż do pierwszej połowy 
XVII wieku pisze, że w komnatacłi Kazimierza Wielkiego 
były ozdol)y łóżek, kotary, bławatne okrycia, złotem, perłami 
a nawet drogicmi kamieniami haftowane; błyszczały na nich 
wyrałiiane orły białe i herł)y ziem Królestwa Polskiego prawdo- 
podobnie krajowego wyrobu. 

W Krakowie kwitło hafciarstwo już w r. 1419, chociaż 



2()2 



wiemy z rejestrów skarbowydi Jagiełły, ze jeszcze przy koiicu 
XIV wieku wyrabiał proporce niejaki Klemens haftarz; 
także o jakimś Janie i Jaśku linftarzn wspominają owe 
reje8tra. Historia przecłiowała nam nazwiska kilku sławnycli 
hafciarzy krakowskicli, do których należy w r. 1411) Michael 
Zeydenhafter civi8 Crac. ; w r. 1420 Wojtek haftarz, co jus 
hahet, Burghard haftarius. W latach od r. 1483—1490 byl 
hafciarzem w Krakowie Świętopełk Fijol, zarazem jeden 
z pierwszych drukarzy krakowskich; w r. lo()7 Balzer 
Terlenhafter de Oi)pavia przyjjił miejskie tamże. Jan Hol- 
felder hafciarz wyszywał suknię perłami dla królowej Bony, 
w czem mu pomagali i)omocnicy z Wrocławia (Obacz: Ra- 
chunki Seweryna Bonera dla Zygmunta I). W r. 1550 był 
Mikołaj Oallus hafciarzem w Krakowie: w r. 1554 Piotr 
Mniszek woźny będący opiekunem dzieci pozostałych po Mi- 
kołaju (iallim liafciarzu zeznaje (według aktów krakowskich), 
że sprzedał Janowi Aichlerowi obraz trzech królów hafciarską 
robotą za 28 złoty cłi. W r. 155.-) niejaki Jan Sebaldus 
haftował karetę, którą król Zygmunt zrobić kazał dla siostry 
swej królowej węgierskiej Izabelli, któryto sam haft złotem 
i srebrem oraz wył)icie kosztowały 087 złotycli 2172 groszy. 
W skarbcu katedry krakowskiej przechowuje się ornat Kmity 
z XVI wieku z męczeństwem św. Stanisława na 8 obrazach 
w formie krzyża na tle czerwoncm ze strzyżonego aksamita 
złoteu)! kwiatami haftowany; obrazy te wykonane są wy- 
pukło, mając spodem snycerską robotą rzeźbione figurki oble- 
czone sztucznym haftem z jedwabiu, nici złotych i drobnych 
pereł. Jcstto jłrawdziwy zabytek ówczesnego smaku, sztuki, 
zamożności i zamiłowania w kraju naszym, nie ustępujący 
w niczcm obcym tego rodzaju wyrobom. W r. 1601 była 
jakaś Zofia hafciarka królewska: w r. ir)02 bvł w Krako- 
wic Onufry Frycz hafciarzem; kościół św. Krzyża w Krako- 
wie posiada ol)raz haftowany złotem, przedstawiający N. P. 
Marie z datą r. 1595 na ramacli, jest on przytwierdzony do 
stal: kościół N. Panny Marii w Krakowie posiada kapę 
z XV'II wieku prześlicznie haftowaną przez >akąś Annę Baje- 
rową krakowiankę, kapa ta liyła na wystnwie Sobłescianów 



2or> 



w Krakowie w r. 1883. Skarłńec kościoła N. P. Marii i ka- 
tedry w Krakowie, posiadają mnóztwo prześlicznie liaftowa- 
nycli ornatów z XVI wieku krajowego wyrobu. Piotr Mo- 
szyński w Krakowie posiadał prześliczny wypukło haftowany 
przód tronu króla Władysława IV. Jarzeniski w opisie swoim 
Warszawy wspomina, że widział w domu Kazanowskicli 
hatltowany obraz, na którym Władysław IV z ulubienicą, 
posłowie, francuzki, hiszpański, rakuzki, perski, turecki, se- 
nat i cudzoziemcy obecni podczas biesiady wyobrażeni byli. 
W XVI wieku sztuka hafciarska doszła do wysokiego stopnia 
doskonałości; sztuką hafciarską robiono Świętych 1'ańskicli 
do kościołów. W skarbcu katedry poznańskiej znajdował sic 
według spisu robionego w r. 1()1S ornat robiony w (hlansku, 
za którego biskup Andrzej z Bnina w r. 1440 zapłacił Armer- 
gardowi w Odańsku 30<) dukatów (Łukaszewicz: Opis 
hUt, kościołów). Hafty wypukłe plastyczne (jak twierdzi 
Essenwein) tam musiały powstać i tam niusialy być wykony- 
wane, gdzie r/cżba kolorowa prosperowała jak n. p. w Kra- 
kowie za Wita Stwosza. W r. 1500 był jakiś Jan hafciarz 
w Warszawie. Hafty warszawskie podziwiały w^ XVII wieku 
zakonnice francuzkie i jedna z nich w liście do swej rodaczki 
l)isanym z Warszawy w r. 1024, tak o nich opowiada: „Co 
jednak najbardziej uderza w oczy cudzoziemca w tym kraju 
a razem go zdumiewa, to owa wspaniałość kościołów, ich 
ozdoby i bogactwa. Pod tym względem oj»rócz Wioch, żaden 
kraj nie może się równać z Polską. Rzemiosła i sztuki nie są 
tu wcale zaniedl)ane; mianowicie zaś ręczne kobiece roł)oty 
i hafty tak są piękne, że nie podobna ich nie uwielbiać. Wi- 
działyśmy w kilku klasztorach przecudne hafty, srebrne, złote 
i jedwabne, jak najdoskonalej wykończone, ozdobione klejno- 
tami, z wielkim i)rzepychem, niekiedy nawet ze zbytkiem. 
Magnatki tutejsze bardzo lubią wystawę w ubiorach, zama- 
wiają więc rozmaite delikatne roboty u zakonnic i dobrze 
im i)łacą" (Jastrzembski, Wizytki pohkin, Rzym 184*.^, str. 108). 
Przy końcu XVII wieku był w Poznaniu cech hafciarski, 
około r. 1780 cech ten już nie istniał z powodu, że w tym 
czasie wyszywanie ł)yło już wyłącznem zatrudnienien) kobiet 



204 



i przestało być rzemiosłem. W XVII wieku był cech liafeia- 
rzv we Lwowie, w Warszawie i w Lublinie. We Lwowńe 
w muzeum Lubomirskieli , znajduje się obraz Zwiastowania 
Najśw. Panny Marii wykonany wypukłym łiaftem na jedwa- 
biu z herbami u spodu Sobieskieh i Zamojskich. W metryce 
koronnej w Warszawie i)r/ecliowuja się dotąd artykuły cecliu 
hafciarskiego warszawskiego zawierające 4<) paragrafów, pi- 
sane na pergaminie, nadane przez króla Jana III w War- 
szawie w r. 1<)S1), które Wójcicki w dziele swem: Obrazy 
starodawne (tomie 1) przedrukował. Według tych artj^kulów", 
każdy, który clu»iał zost^ić majstrem, musiał zroł)ić majster- 
sztyk, tojest sajdak bogaty, ze wszystkiemi do niego przy- 
nalcżytościami, rol)otą łańcuszkową, złotem tureckiem ki'cc()- 
nem, płat, poduszkę, kapturki i tebinki drutową robotą. Haf- 
ciarstwo kwitło wówczas także w Krakowie, Piotrkowie 
i Kowlu: w ostatniem miejscu bvł w XVIII wieku cech hjif- 
ciarski również i w Krakowie, bowiem w r. 1723 bvł w Kra- 
kowie Jau K ę d z i e r s k i, starszym cechu liafciarskiego (obacz 
<iąsi(»rowskiego: Caclnj krakoirskle). Z początku XVIII wieku 
l)raciszek zakonny w Częsttjchowej Makary Szypkowski, 
wyszył sukienkę zwaną brylantową Matki Boskiej diamentauii 
i drugą zwaną perłową w najpiękniejsze wzory perłami i in- 
nemi drogiemi kamieniami fobacz: złotnictsvo). W klasztorze 
Hciligenkreutz pod Wiedniem są obrazy ])elą haftowane, ro- 
boty In-. Plater, (Przyjaciel liulu z r. 18;W Nr 1 27 lipca). 
W XVIII wieku wyrabiano także ])ięknc hatly w Warszawie 
i w (łrodnie we fał)rvce Tvzenhauza. W Lesznie bvło w XVIII 
wieku mie<lzv żydami mnóztwo hafciarzy złotki; w Wilnie 
ł)ylo w r. 1722 trzech hafciarzy, w r. 1827 we Lwowie jeden 
łiafciarz, a w r. 1887 w Lul)linie dziesięć hafciarzy i dziesięć 
hafciarek. Ilafciarstwo zlotemi i sreł)rnemi nitkami, drogiemi 
kamieniami, korahuni i szkhmnemi ))aciorkami kwitło w śre- 
ilnicli wiekach w Wenecii i w ])oludniowycli Niemczech; sam 
Paweł \'eronese robił niekiedy rysunki, według których haf- 
towano (ornaty i inne przybory kościelne. 

w Polsce w średnicłi wiekach urządzano na dworaeh 
królów, książąt i możnych panów formalne szkoły, gdzie córki 



205 



rodzin szluclieckieh uczono rozmaitych robót kobiecych, j>rze- 
ważnic zjiś haftów. I tak wiemy, że w rodzinie Oborskich 
wyrjibiano w XVII wieku śliczne hafty na pokrycie niebli^ 
których okazy posiada muzeum przemysłowe w Krakowie; 
pani marszjiłkowa de Gueliriant opisując Polskę^* w r. 1642 
wspomina, że w Warszawie na pożegnanie ofiarował jej 
ks. Radziwiłł chustkę liaftowaną ręką żony swojej , córki 
ks. wołoskiego, na któresj wyszyła ich imiona i herby (ol)acz 
Niemcewicza: Pamujtniki o daicn*-] Pohce). Kapituła Tar- 
n(»wska posiada śliczny ornat liaftowany przez Zygismundę 
z (lorajskich Tarnowską, małżonkę Jana Amora Tarnowskiego, 
kasztelana krakowskiego. Hr. Stanisław Tarnowski w Kra- 
kowie posiada haft własnoręcznej roboty Doroty Daniłowi- 
czówny, ciotki króla Jana III, która l»yła ksienią Benedykty- 
nek we Lwowie, znajduje się na nim najłis: „przez cnotę 
i zwycięztwo do korony"^. Xa balu u księżnej kanclerzyny 
w Warszawie w r. 17(51, ł)yla jakaś ndoda starościna, która 
miała na wachlarzu, haftowane całe polowanie Augusta IIT 
pod Marymontem (Gołębiowski: T-blory w Polsn'), W kla- 
sztorze w Heiligenkreutz pod Wiedniem, znajdują się ()ł)razy 
przedstawiające lwa i kwiaty, haftowane pelą przez hr. Plater. 
( Przłjjaclel ludu Xr 1 z r. 1838). Nawet same królowe jmlskie 
chętnie się przykładały do po(lol)nych robót; znajdujemy bo- 
wiem w 8karł>cu katedry krakowskiej i w częstocłiowskim 
niektóre przedmioty tego rodzaju; i tak n. p. w skarbcu ka- 
tedry krakowskiej znajduje się racionał szyty ręką królowej 
Jad\vigi, jak świadczy napis na nim położony: ,,lledvigis 
Regina Ludovici regis filia", także w skarbcu częstochowskim 
znajduje się jeden z ornatów, który haftowała sama kró- 
lowa Jadwiga, figury na tym ornacie są i>erłami wyszywane. 
(Baliński: Pielgrzym do JdsufJ Góry i Rastawiccki: Wzory 
sztuki średniowX Naszywanie ornatów perłami w połowic 
XIV wieku było w modzie nietylko na dworach królewskich 
we Francii, Hiszpanii i Portugalii ale i w Czechach, Węgrzech 
i w Polsce. Królowa Anna Jagiellonka wykonała własną ręką 
niektóre kościelne «aparaty, znajdujące się w kaplicy zy- 
gmuntowskiej w Krakowie, mianowicie obrus z orży i złota, 



2Ó() 



robiony w sposobie sieci i antcpedium haftowane jedwabiem, 
złotein i srebrem na materii szarobialej, gdzie w trzech roz- 
<lziała('b ciągnie się 18 scen z życia Najśw. Panny i Pana 
Jcznsa. (Obacz ks. Polkowskiego: Skarbiec Katedry krakoic- 
sklej), W skarbcu katedry krakowskiej i)rzechowuje się 
ornat roboty królowej Zofii z napisem: ^Sopbiae Keginae 
Poloniae, Ducis Lithuaniae", w tymże skarbcu przechowuje 
się ta,kże paliusz biskupów krakowskich, haftowany wlasnenii 
rękimia królowej Jadwigi z napisem: „Hedrigis Kegina Po- 
loniae". Kościół Św. Jana w Wiirszawie posiada kosztowne 
antepedia po królowej Bonie i Annie Jagiellonce ze złoto- 
głowia wysadzane perłami, (Łukaszewicz: Opis kościołńic). 
Królowa Klżl)ieta, żona Kazimierza Jagiellończyka wypraco- 
wywała mnogie przybory kościelne, szyła k<miże, liaftowala 
ornaty bogate. (Szajnocha: Szkice historyczne tom II). W cer- 
kwi wołoskiej we Lwowie znajduje się antcpedium, które 
według podania ma być haftowane ręką Marii Kaziniierj% 
żony Sobieskiego i ofiarowane pierwotnie kościołowi w Żółkwi 
(oł>acz: Przewodnik po wystawie starożytności lwowskiej 
A r, ISfjJ) , zkąd się do cerkwi wołoskiej we Lwowie dostało. 
Klasztor Wizytek w Warszawie przechowuje nader eenue 
własnoręczne wyrołjy królowej Marii Ludwiki, drugiej żouy 
Władysława l\\ która ten klasztor fundowała i tu w swoiin 
czasie często ])rzeby wała, mianowicie : ornat wybornie zacho- 
wany z lamy białej w środku złotem wypukło (en relief) 
prześlicznie wyszywany; na hafcie u góry wyobrażony jest 
Św. Kazimierz, na dole herby państwa i królowej , wszystko 
otoczone nader gustownemi arabeskami i armaturami z armat, 
ł)ebnów, kotłów oraz rozmaitej zł)roi złożonycłi. Wedle po- 
dania i dowod<'»w na tvm zabvtku wvszytvch, sama królowa 
własuemi go rękoma wykonała i kościołowi temu ofiarowała. 
Przechowuje się tu także antepedium atłasowe białe, złotem 
i różnol)arwnym jedwał)iem bardzo misternie wyszywane; 
wyszycie cale tlo pokrywające, przedstawia arabeski tudzież 
ptaki kolorowym jedwał)iem łiaftowane, po obu zaś stronacli 
znajdują się herł)y j)aństwa i rodzinne obojga królestwa. 7 w- 
n-fdnia do przykrycia ołtarza ])odobnież szyta i haftowana 



207 



przez Marię Ludwikę, mająca po obu stronach szeroki szlak 
wyszyty kolorowym jedwabiem przedstawia polowanie na 
rozmaitą zwierzynę; widać tu jeźdźców na koniach w strojach 
polskich, uganiających się w lesie za dzikami, niedźwiedziami, 
danielami i t. p. Alba do mszy świętej uszyta przez królową 
z białego batystu z koronką różową, (point de T e«w) własnej 
jej robot}'. Barlet (itne barbe) rodzaj kołnierzyka, który 
zwykle Wizytki na szjt noszą, podług podania jest z nici 
przędzonych przez królową, przez nic robiony i uszyty. Ko- 
ronka do podstawiania pod najśw. sakrament w rozmaite 
kwiaty wyrobiona ręką królowej. Wreszcie piękne roboty 
na Itnncie w ramki oprawne przedstawiające Najśw. Pannę 
i Imię Jezus, które na drugiej stronie noszą napis, iż wyko- 
nane były własnemi rękoma królowej polskiej w r. IT.-UJ, 
i Wizytkom na pamiątkę ofiarowane ' ). Królowa Maria Ka- 
zimiera, żona Soł)ieskiego, robiła komżę jezuicie ks. Bernar- 
dowi Żółkiewskiemu, serdecznemu przyjacielowi Jana Solne- 
skiego, (obacz Tatomira: iSladij króla Jana III w kmjn na- 
szym). Aleksander Przezdziecki pisze w swych Jayldlonkach, 
że Zofia Jagiellonka, siostra Zygmunta I, a żona brandebur- 
skiego margrał)i Fryderyka W\ posyłała koszulę własnemi 
rękoma uszytą, bratu swemu W. ks. Aleksandrowi do Wihia 
z prośbą, aby ją dla jej pamięci nosił. Na wystawie staro- 
żytności w Warszawie w r. 18r)() znajdował się jedwabny 
haft kolorowy, przedstawiający wniebowzięcie Najśw. Panny, 
który ma być według podania, własnoręcznej roboty królowej 
Marii Leszczyńskiej (obacz: Katalog tej wystawy). Także 
roboty Marii Leszczyńskiej jest ornjit z lamy sreł)rnej , po 
którym szyte są kwiaty złotem i jedwabiami znajdujący się 
w skarbcu katedry krakowskiej, {Kłosy z r. 1872, Nr ;U;V). 
Hr. Zofia Hauke posiada obraz jedwabiem liattowany i z ró- 
żnych wycinanych materyj jedwabnych ułożony, przedstawia- 
jący „Oswobodzenie Stanisława Augusta z młyna w Marymon- 



*) Obacz: opisanie kościoła i kłasztf)ru PP. Wizytek w War- 
szawie przez F. Sobiesz(»zaiiskio^o zamieszczono w Pomi*^- 
tniku religijno-moralnym z r. 185G tomie .*J1. 



20H 



cie>^ Wiele Imftów dawniej używano także na oprawy dro- 
i^oeennyeli książek. 

Dawniejsze ml tych haftów po dworach i ])alacach 
wyrabianych zdają się być hafty ludowe, przez włościan 
wyrabiane mianowicie z Tyńca, z Pokucia, Podola, Wołynia 
i t. d., których wzory oglądać można w muzeum {)rzemy8ło- 
wem w Krakowie i we Lwowie; mianowicie mieszkańcy 
Tyńca oddawna trudnią się hafciarstwem , wyrobem czapek 
wełnianych i krawiectwem, który chto robót nauczyli się 
w dawnych czasach od tamtejszych Benedyktynów. Potrzeby 
włościan były dawniejsze jak dworów, ktiirzy nie mogąc sol)ie 
haftów sprow adzać, musieli je sobie sami wyrabiać, gdy prze- 
ciwnie dwory mogły sobie hafty zamawiać lub nawet z za- 
granicy sprowadzać. W Żmigrodzie słynął przez kilka wieków 
j)rzemysł artystyczny t. j. tkanin i haftów złotem, srebrem 
i l»arwnemi jedwabiami, a łiandel aparatami kościelnemi tutaj 
wyro])ionemi rozszerzał się nietylko po kraju, ale Biegał 
i wschodu. Wyrał)iano tu także złotem tkane czepce. Z po- 
czątku XIX wieku miała w Warszawie zakład liafciarski 
Julia K u ł) e c k a, a na Podolu niskiem w^ domu p. Starore- 
l)ińskiej wyrobiła liafciarka ICsenia chustko kaszmirową, któ- 
raśmy na wystawie tkanin we Lwowie w r. 1885 podziwiali. 
W Kaliszu są trzy fabryki haftów Meisnera, Prj^szkera i Win- 
tera, a w Lodzi I^eonarda Feslera. 

Wszystkie te łiafty, o którycłi wspomnieliśmy dotąd, 
były to łiafty ręczne. Pierwszą zaś m.aszynę do wyrabiania 
liaftów wymdazł dopiero w r. 1827 Jozue Heilman w Mi- 
luzie. W trzy lata później pierwsze dwa modele tej machiny 
wprowadzone zostały do miasta St. Gallen w Szwajcarii, sły- 
nącego już dawniej z ręcznych liatTtów. W powszechne użycie 
weszły te maszyny dopiero w r. 1802. W naszych czasacli 
zakład p. Barbary Darowskiej w Krakowie trudni się re- 
staurowaniem daw^nycli liaftów, starożytnych ornatów, kap, 
makat i innycłi tym i)odobnych przedmiotów. Co do ogólnej 
historii liafciarstwa od początku jego powstania, odsyłam 
czytelnika do nader ciekawych i gruntownych dzieł Bocka: 
TJturfjtHchii GowaeufLir des M ittelnlters i Sempra der StU. 



209 



Hałunowa kuźnica. 

Hałunowa kuźnica była w XYII wieku w Odolanowie 
w powiecie kaliskim. 



Hamernie. 



(Obaez: Kuźnice). 



Harapy. 

Nahajki, harapy i dyscypliny sławne wyrabiano w Bocku 
nad Nurcem jeszcze w XVII wieku. Produkta tamtejsze roz- 
chodziły się po całej Polsce, a nawet szły i do Rosii, mia- 
nowicie dyscypliny tamtejsze znane były szkolnej młodzieży 
pod nazwiskiem monitora boćkoicskiego. 



Huty. 

(Obacz: Szkło, żelazo, cynk). 



Jedwab. 

Jakkolwiek jedwabne wyroby starożytnym znane były, 
gdyż niekiedy z Chin się do Europy dostawały, to pierwszym 
był dopiero Arystoteles, który obszernie o jedwabnikach i ich 
chodowanin pisał. Odtąd dopiero zaaklimatyzował się wyrób 
jedwabiu w Europie. Grecy przyzwyczajeni do pięknego fał- 
dowania swych wełnianych sukien, nie mogli się z początku 
przyzwyczaić do jedwabnych wyrobów ; w Rzymie zaś dopiero 
za czasów cezarów rzymskich jedwabne wyroby, jako repre- 
zentujące przepych weszły w użycie. Z tych czasów pochodzi 

14 



210 



welon Nujśw. Panny w Chartres jedwabieni haftowany. W Pol- 
sce jedwab wyrabiano w Tarnowie za Zygmunta III, w Mo- 
hilowie w XVni wieku; w Brzeżanach z początku bieżącego 
wieku wyralńalo dwóch robotników 200 łutów, a we Lwowie, 
pisze Chodyniecki, niegdyś 58 jedwabiarzów przerabiało ir)4(>r) 
lutów jedwabiu rocznie. W połowie XVIII wieku w Kurniku 
wówczas majctn(»ści pani Potuli(!kiej wyrabiało 12 dziewcząt 
w zamku jedwab, z którego najpiękniejsze materie właści- 
cielka dla kościołów w okolicy przeznaczała. (PrzyjaclH bidu 
183oj. W f)kolicach Zaleszczyk ku Pokucńu aź pod Buczacz 
w dawnych czasach nietylko tkactwo, ale i jedwabnictwo 
było na większą stopę skutecznie prowadzone. U pani Mią- 
czyńskiej w Podpieczarach na Pokuciu widzieć można dotąd 
prześliczne adamaszki z jedwabiu domowego, który posyłano 
do Lionu i tam go przerabiano na materie, jak n«s oteni prze- 
konywają zapiski i rachunki w ręku familii dotąd się przecho- 
wujące. W Korsuniu założył i)rzy końcu XVIII w. ks. Stanisław 
Poniatowski tabrykę jedwalńu. W i)ołowie XIX wieku powstały 
plantacie morwy obejmujące od o do 10 tysięcy sztuk drzew 
morwowycjh w dobrach opinogórskich należących do ordy- 
nacii hr. Krasińskich. AV Giebułtowie powiecie miechowskim, 
w Głaznowie powiecie gostyńskim, w mieście Prasnyszu, 
w Kadomsku u pana Soczotowskiego i t. d., gdzie umiejętnie 
i starannie prowadzony jest wychów jedwabników dostarcza- 
jący każdorocznie po kilkanaście, a nawet i kilkadziesiąt 
(jak w Ołpinach (JO) funtów opr/ędów, które dostarczają 
spółce jcdwabniczej powstałej w celu upowszechnienia je- 
dwabnictwa w Królestwie w r. 185"). 



Jedwabne materie. 

Dowiedzioną jest rzeczą, że Chińczycy na 26(.X) lat 
przed Chrystusem, już jedwane wyroby znali i sami wyra- 
biali. (Semper: Der Słll tom I, str. 147). Najdawniejszy ślad 
istnienia i użA-^yania u nas jedwabnej materii mamy z gro- 
bowca Dąbrówki w gnieźnieńskiej katedrze. Dąbrówka była 



• j 



211 

pochowaną w r. 977, w r. 1802 przy naprawie pawimentu 
w presbiterium, odkryto trumienkę Dąbrówki, żony Mieczy- 
sława I, w której była tabliczka metalowa z napisem: „Dą- 
brówka żona Mieczysława", trumienka zawierała w sobie 
czaszkę, pewną ilość kości dorosłej niewiasty, dwa znaczne 
kawały jedwabnej materii i przepaskę złotem przerabianą. 
Później w r. 1842, przeniesiono te szczątki do marnmrowej 
trumienki i wmurowano ją napowrót, ozdabiając to miejsce 
pomnikiem marmurowym dłuta Oskara Sosnowskiego. (Pol- 
kowski: Katedra gnieźnieńska str. 135). Jednak o istnieniu 
u nas fabryk wyrobów jedwabnych, to wiemy, że w Lesznie 
l)yli tkacze jedwabiu jeszcze w XVI wieku, lecz bylito naj- 
więcej bracia czescy wypędzeni w r. 1548 z Czech i Morawii, 
a osiedli u nas mianowicie w Lesznie, że fabryka wyrobów 
jedwabnych i wełnianych istniała za Władysława IV w War- 
szawie w r. 103f). (Weinert Staroitjtności Warszairy V, 73). 
Jedwabne m.aterie wyrabiano w 18 wieku: w Sokołowie wo- 
jewództwie podlaskiem we fabryce ks. Ignacego Ogińskiego; 
w Różanej województwie nowogrodzkiem majętności Aleksan- 
dra ks. Sapiełiy, kanclerza w. 1., istniała przy końcu XMII 
wieku fabryka materyi jedwabnych gładkich, w kwiaty i de- 
senie; wreszcie w Grodnie we fabryce Antoniego Tyzenhauza, 
która stała pod dozorem Jakuba Becu ; we fabryce tej zwanej 
persyjarską tkano na 2() warstatiich atłas pikowy, półatła- 
sek, sztuczki na kamizelki ze szlakami, kitajkę, wstążki, 
szarfy, szlaki, łiafty, jedwabne chustki, pasy polskie i t. d. 
Płaca robotnika przy każdym warstacie wynosiła 50 duka- 
tów rocznie. W r. 1784 założył w Poznaniu fabrykę niateryj 
jedwabnych Ferdynand Bo kin. 

Z początku XIX wieku robiło w Kętach i w Jędrzejo- 
wie pięciu jedwabiarzy, a czterech w Rzeszowie i w Łańcu- 
cie. Wyrabiano także jedwabne materie w Marymoncie, ła- 
biyka ta założona w r. 1820 wyrabiała także perkale, cimstki 
pospolite, wełniane i tak zwane: „bourre de soie^. (Ol)aez 
także Tkalnie). Co do historii materyj jedwabnych to znajduje 
się ona w gruntownem dziele Bocka: IMan/ische GcwaenfJer 
des Mittelalters tomie I, a w części i Seiuj^ra: />)• Stll. 



212 



Jedwabne obicia. 

w XVIII wieku wyrabiano jedwabne obicia we fabryce 
ks. Luł)omirskich w Przeworsku, także w Grodnie we fabryce 
Tyzenhauza i w Różanej Aleksandra ks. Sapiehy. 



Jedwabne wyroby. 

Wyrobów jedwabnych ftibrykę założył w XVII wieku 
w Brodach Stanisław Koniecpolski w. hetman koronny, która 
jednak niedługo istniała. Była także fabryka wyrobów je- 
dwabnych przy końcu XVIII wieku w Grodnie Tyzenhauza. 
W Poznaniu założył bankier Klug w drugiej połowie XVin 
wieku dwie fabryki jedwabnych wyrobów, które według za- 
świadczenia magistratu poznańskiego z r. 1784 wydawały towar 
równy zagranicznemu, a tańszy; jedwabne wyroby wykony- 
wano także w XVIII wieku: w Krakowie, Drzewicy, Niemi- 
rowie, Korsuuiu, Jędrzejowie, Kętach, Rzeszowie, Sokala, 
w Różanej, Łańcucie i Warszawie. W ostatniem miejsca była 
fabryka nadana przywilejem Augusta III z r. 1750. O^^j" 
nerta: Starożytności W a rszf iwy ytoiw V). W r. 1847 było 
\\ Warszawie (\ labryk wyrobów jedwabnych, między któremi 
fabryka Henryka Reinecke wyrabiała także jedwabne serwety 
i kanwy jedwabne, które mogły \\ zupełności zastąpić zagra- 
niczne. W Lodzi jest 8 fabryk wyrobów jedwabnych. 



Jedwabne chustki. 

(Obacz: Chustki). 

Igły- 

Pierwotne igły, które znane już ł)yły starożytnym, mia- 
nowicie Babilończykoni , wyraljiano z ości rybich i kolców 



213 



drzewnych lub rogowe. Pierwsze zaś metalowe igły z usz- 
kiem w Europie sporządzano w r. 1370 w Norymberdze we 
fabryce Szwabacliera w r. 1406 w Augsburgu a w r. 1560 
w Anglii. W połowie XVII wieku założył Krzysztof Greniug 
w Londynie wielką fabrykę igieł, zkąd się po całej Europie 
rozchodziły. Ciekawą monografię igły zamieściły Kłosy z r. 
1872 Xr. 368, jednak o igłach wyrabianych w Polsce nie ma 
tam żadnej wi<adomości, dlatego monografię tę uzupełniamy. 
W Polsce najpierw zaczęto wyrabiać igły we Lwowie 
w XIV wieku; za Kazimierza Wielkiego bowiem mieli tam 
iglarze swoje basztę do obrony; w Płocku z początku XIV 
wieku był jeden iglarz ; w Sochaczewie w XV wieku, w Kra- 
kowie już na początku XVI wieku istniał cech iglarzów, 
który później upadł. W r. 1522 byli starszymi cechu iglar- 
skiego w Krakowie: Matys Franckowicz i Jakub Brzeziński, 
a w r. 1538 Matys Gąska, Stanisław Janowski i M. Łyszka; 
w r. 1570 byli tu iglarze: Dobiel, Jan Oleniowski, Łyczko, 
Biernath; w r. 1587 był iglarz krakowski Gabriel bębni- 
-stą na wieży ratuszowej i dał miastu na ł)ebnie znać o zbli- 
'/eniu się wojska arcyksięcia Maksymiliana ubiegającego się 
o koronę polską ; w r. 1607 : Łukasz Szczyrba, Paweł Mesz- 
ler, Wojciech Gąska^ Stanisław Ruszek, Piotr Krosnicki, Ję- 
drzej Kufka, Jędrzej Rejmann i inni. Wyrałńano także igły 
w XVI wieku: w Liwie, Stanisławówce, gubernii warszaw- 
.skiej i w Warce. W Kłodawie potwierdził Zygmunt I w r. 
1535 cech iglarzów ; w XVII wieku wyrabiano igły : w Osiecku 
i w Lesznie; w XVIII wieku w Grodnie we fabryce Tyzen- 
hauza, a z początku XIX wieku we Lwowie, gdzie w r. 1 827 
było 2 iglarzy. W XVI wieku kosztowało 1000 igieł na dzi- 
siejszą monetę 16 złr. w. a., a w r. 16(X) igieł 1000 koszto- 
wało ówczesnych 8 złp. Iglarze podejmowali się niekiedy 
tiikże robót płatnerskich, i tak zapisano jest pod rokiem 1613 
w wydatkach miasta Krakowa: „Iglarzom od przerol)ienia 
czterech par zarękawia starych pancerzów 2 grzywny 4 gr. 
Wyrabiali oni także prócz igieł haftki i łańcuszki. 



214 



Instrumenta fizyczne. 

w XVII wieku wyral)ial w Gdniiskn nasz sławny astro- 
nom Heveliu8z sani dwa teleskopy od G do 12 stóp długości 
dla czynienia si)0strzeżeu nad księżycem; później robił tele- 
8ko[)y od 40 do 150 stóp długości, które jednak dla giętkości 
rur l)ezużytecznemi były. Dwaj królowie polscy: Jan Kazi- 
mierz i Jan III, zaszczycili go swojemi odwidzinami i oglądali 
optyczne instrumenta przez niego samego robione, mianowi- 
cie pierwszy odwidzał go król z królową i całym dw^orem 
w r. 1()(>0, a drugi w r. 16G7. Jan III naznaczył mu przy- 
tem pensic stalą i uwolnił od podatków nalożonycli na słód 
l)otrzebny do jego browaru. (Skimborowicz: Źt/ciorys Herę- 
linsza. Warszawa ISGO). O sw^oich instrumentach mówi He- 
veliusz w dziele swojem: Machinae CoeUstia yars yrlor etc, 
a wynaleziony przez niego instrument polemoskop znajduje 
sic w muzciim gdańskiem towarzystwa badaczów natury; 
udoskonalił on także sextanse, kwadranse i celowniki. 

Instrumenta fizvczne wvrał)iano w XVIII wieku w Kra- 
kowie u Franciszka Słupskiego i w Grodnie we fabryce 
Tyzenliauza. Z [loczątku XIX w. zrobił w Grodnie ks. Do- 
minikanin 8 żukowie z dwa globy, jeden ziemski drugi nie- 
bieski, które się znajdują w gimnazium tamtejszem. (Niem- 
cewicz: Podróże). W tym samym czasie wyrabiali w War- 
szawie instrumenta fizyczne: Antoni Magier instrumenta 
moteoridogiczne ; Migdalski, mechanik uniwersytetu war- 
szawskiego; gałnnety szkolne tamtejsze posiadają mnóztwo 
instrumentów jego roboty; Liebisz, mechanik arsenału war- 
szawskiego, trudnił się także budową narzędzi ścisłych, do- 
kładnie wyrolńonych; między innemi wyrałńał także lunety 
nie ustępujące w niczem zagranicznym. Narzędzia matema- 
tyczne, fizyczne i njeclianiczne wyrabiali także: Gustaw Ger- 
lach wagi kupieckie, busole, teodolity; Jakub Pik, Izrael 
S t a f f*l i Ludwik Z e i s 1 e r globy : wagi decymalne : Karol 
.1 u n g i Krnest L a n d s k r o n : aj)arat gal wano plastyczny 



215 



wynalazł Adam Prażmowski w Warszawie. (Obaez także: 
Kompasy). 



Instrumenta chirurgiczne. 

w XVIII wieku wyrabiano instrumenta chirurgiczne ze 
stali suchedniowskiej w Suchedniowie, a z początku XIX w. 
w Warsz<awie u Samuela Gerlacha i Gustawa Manna, 
któreto wyroby warszawskie były tak doskonale, że wyró- 
wnywały angielskim. 



Instrumenta muzyczne. 

Jako najdawniejszy instrument rodu ludzkiego uchodzi 
trqb(t myśliwska z rogu wołowego, którą pierwsi myśliwi na- 
śladowali ryk wołu. W dawnej Polsce miały instrumenta mu- 
zyczne różne nazwy; głó>ynie dzielono je na strunowe i dęte. 
Uo pienvszych należały: bandura (z wioskiego lyandora)^ 
budowana jest w formie gitary i wzięła początek z lutni ko- 
zackiej ; hardon czyli lutnia ze strunami z kruszcu, przy któ- 
rej poeci swe rymy śpiewali; archllutnia z wMlzięczniejszym 
nieco głosem; cytra, gitara, lira j drumla; teorban jestto 
udoskonalona bandurka, gatunek większej lutni w kształcie 
brzuchatym ze strunami ; hałabajka ruska używana przez ko- 
zaków do akompaniamentu śpiewom i jest prawie to samo 
co bandura: mandolina z metalowemi strunami, harfa, wa- 
żniejsze ulepszenia harfy winniśmy Niemcowi Hockbrukerowi 
około r. 1720, Stechtowi, Nadermanowi i Francuzowi Erar- 
dowi w nowszych czasach, który i)rzez dodanie pedałów do- 
[)rowadził arfę do najwyższej .doskonałości. Sławny muzyk 
Gluck wprowadził arfę do opery „Orfeusz" po raz i)ierwszy; 
najsławniejszym liarfistą l)ył Anglik l^arish-Alvars, [jotem Za- 
mara w Wiedniu. Spohra żona także grała na arfie. Cymbały, 
kławikordy, spinety, uakształt małego klawikordu, klawirym- 
bały, fortepian, pantalion tak nazwany od wynalazcy swego 



21(3 



Pjmtale(ma Hcbeiistreita ze Saksonii; klawisze zwano dawniej 
tangenty z łacińskiego iangere dotykać. Rebeka , forma jej 
jak pół violonczelli , baryton czyli ^>nola di ftamba" w sj)0- 
sobie yiolonczelli , skrzypce pocłiodzą od wyrazu „skrzjp" 
znane w najodleglejszych czasach ; na starożytnych medalach 
ł)owiem przedstawiony l)ywa Apollo grający na skrzypcach : 
skrzypce dawniej nazywano u nas ;,gigą" albo „gajdą". 
Prawdziwe wydoskonalenie skrzypców datuje się dopiero od 
XVII wieku i zawdzięcza kremońskim takim artystom jak: 
Stradivarius, Amati, Guarneri, Berguuzi i inni, chociaż sam 
wynalazek skrzypców i)ochodzi z XV wieku. Skrzypce Stra- 
divariusa sprzedają dziś i)o licytaciach mianowicie w Anglii 
{)0 500 funtów szterlingów t. j. około 5(XX) złr., a Guarne- 
rego po 300 funtów szterlingów czyli około 3000 złr. W r. 
1885 sprzedano na licytacii skrzypce sławnego muzyka Da- 
wida wyrol)u Józefa Guarnerego z r. 1742 za 800 funtów 
szterlingów czyli 8(XH) złr. 0[)rócz tych falirykantów są także 
sławne skrzypce: Cappa, Steinera, Rauclia, Ruggierego, Tie- 
fenbruckera (z początku XVI wieku) i innych. Yiola albo al- 
tówka, rioloncze/la czyli basetla, używana w Polsce bardzo 
dawno, skoro się upowszechniła w muzyce wieśniaków pol- 
skich, kontrabas znany u nas oddawna pod nazwiskiem 
ktcartrioli, a lud nasz nazywa go „maryną" (zapewne jakaś 
gruba Maryna musiała l)yć do niego podobną) i kobza czyli 
stiiroświecka lira: na kobzie przygrywał zawołany bohater 
Samuel książę Korycki, którego Twardowski piorunem tu- 
reckim nazywa, gdy szedł w jassyr, pocieszając swoich towa- 
rzyszy. Była ona najpowszechniejsza w krajach nadwiślań- 
skich, zaś lira i i)andura u Rusinów. 

Do dętych instrumentów należały: regał, dawny instru- 
ment z piszczałek odpowiadających tonom, których dotykano 
się gałeczką z kości słoniowej osadzonej na rękojeści, podo- 
bny do cynjbałów, domra czyli pierwotne organy wydosko- 
nalone, organy, cynek piszczałka podobna do kornetu, dawny 
instrument, piszcze/e czyli zwykła jodłowa [liszczalka, surmy 
gatunek piszczałek z wielkiemi dziurami, szałamaje rodzaj 
wielkiej oboi: dudy zwane kozą, jestto piszczałka przyprą- 



217 



wioną do skórzanego worka, który dudarz gniecie pod pachą 
aby wydobył głosu; używaną ona była głównie u górali 
i w Wielkopolsce. Duda w Wielkopolsce różniła się od kobzy 
krakowskiej, góralskiej i ruskiej , że grajek sam ustami nic 
dął tylko zapomocą mieszka nadymał, a przez to usta miał 
wolne do śpiewu. Dudarze bylito prawdziwi kronikarze pie- 
śni, im winniśmy dochowanie najdawniejszych i najpiękniej- 
szych poezyj rodzinnych. W XVI wieku chwalono mazowiec- 
kie dudy, z niemi chodzili pątnicy (pielgrzymi) zwani kurso- 
rami, a przygrywając śpiewali pieśni nabożne. Zinu)rowicz 
wychwala sławnego kobziarza Daniela. Jak lubiano za Zy- 
gmunta ni dudy, widać z Miaskowskiego, który pisze: 

..Ale nie masz nad nasze z krzv\vvm rot^iem dn<lv, 
Ho te może mieć zawżdy i pachołek chudy''. 

Banduryści przetrwali długo polskich dudarzy i kobzia- 
rzy, bowiem istnieli do ostatnich lat i)anowania Stanisława 
Augusta. Dudka czyli trąbka zwinięta, fet, Jłectk wiejski, 
fletnia pochodzi od łacińskiego wyrazu Jtare dmucłiać. Sła- 
wne flety bvłv szwajcarskie. Flet różni sie od fletni, że na 
pierwszym dmucha się w poprzeczni, na drugim we wierzchni 
otwór. Flet sięga czasów przedpotopowych i zdaje się nale- 
żeć do wynalazków Ju])ala, ;).800 lat przed narodzeniem Chry- 
stusa. Bożka Tana przedstawiają z fletem. Tr/y rodzaje były 
fletu starożytnego, jakoto: flet Pana, który miał podobień- 
stwo do małych organków i składał się z 7 piszczałek czyli 
flecików; liczba 7 piszczałek stosowała się do 7 ciał niebie- 
skich czyli planet i tworzyła 7 tonów; niektórzy przypisują 
wynalazek ten Marsiasowi. Flet fri/i/ijskl składał się z je- 
dnej tylko piszczałki i wyrałńanym był z kości zwierząt, z me- 
talu luł> drzewa; flet dubehoici/, który wydawał dwa tony 
jednocześnie i zwał się u Kzymian tilfia pares. Znaczniejsze 
ulepszenia fletu przez zastosowanie klapek należy się Niem- 
com: Wenderlich i Hugo; ulepszenia zaś zaprowadzone 
przez Gordona, Boh ma i innych doprowadziły flet do 
doskonałości. Niektórzy uczeni utrzymują, że flet ])oczątk<)wy 
u starożytnych był instrumentem pasterskim, niczem nie ró- 



218 



żniącym sio od dzisiejszej fujarki, zatem może mydawniej- 
szym instrumentem na świecie. Fagot wynaleziony został 
w r. 1530 przez niejakiego Afranio, kanonika z Pawii. 
Klarnet wynalazł w r. 1690 Krzysztof Den ner, fabrykant 
instrumentów muzycznych w Norymberdze. Fujara, rodzaj 
piszczałki pasterskiej, gq8ley gędźba, gęśh podgórskie, je- 
dno z najdawniejszych słowiańskich instrumentów, miało 3 
struny druciane, które pałeczkami drewiiianemi uderzano; 
byłato zdaje się ta sama vieilla, której używali dawni min- 
strele; grdfy kornet narzędzie rogowe zakrzywione, do trą- 
bienia używane, krzyictda czyli trąba krzywa, zwana także 
krzywoszem. Tr<ąl)y upowszechnione były w najodleglejszych 
czasach u tlgipcian , Hebrajczyków i Babiloiiczyków. Grecy 
i Jizymianie posiadali kilkadziesiąt gatunków trąb, których 
używali jako sygnałów lub jako orkiestry przy igrzyskach 
i narodowych obchodacłi. Trombona albo puzon wynaleziona 
została w XIV wieku, a trąba zwana wężem wynalezioną zo- 
stała w XV wieku jn-zez Kdmunda Guillaume, kanonika 
z Owernii. Do wydoskonalenia trąb późniejszych przyczynili 
się wielce: llampel, Ilaltenhoff, Stelz i Sax; ostatni 
doj>rowadził trąbę do najwyższej [lerfekcii. W Polsce za cza- 
sów jeszcze Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego były 
trąby w używaniu, bowiem gdy król wyjeżdżał w drogę, wy- 
syłano najprzód tręł)aczy, którzy oznajmiali swemi trąbami 
wyjazd lub przyjazd swych monarchów. MitUankl rodzaj dudy 
jcstto hączek z przyprawnemi piszczałkami, pocłiodzi z Mul- 
taii ; pomorty jcstto piszczałka basowa, o której już Kej 
wspomina; Knapski widział to ogromne narzędzie na dworze 
Stefana Batorego gdy posłów przyjmował; sztort zagłuszał 
inne dęte instrumenta, jestto gatunek pomortu; szriary były 
dcte instrumenta używane u nas w XVII wieku; taraban 
czyli ffflumhns jestto bęi>on długi, toteż doboszów zwano u 
nas dawniej „tarabańczukann" ; tnr jestto bęl)enek z dzwon- 
kami: łrttfiak dęty instrument, którego używano do basn, 
a do cienkiego używano innego zwanego „kawka" ; «tpo« czyli 
szyposz właściwie piszczałka. Muzeum dawniej Swidzińskieh 
dziś Krasińskich posiada kilka dawnych instrumentów pol- 



211) 



skiełi. Oprócz tycli instrumentów używane były jeszcze u nas: 
brzękadelka, dzwoneczki, flet Derwisza, b<,*benek, flety geor- 
^jskic, puzany, kotły, rogi angielskie, waltornie, klarynety, 
lutnie, glaskordy, trianguly, tanitany czyli chińskie dzwony 
używane w marszach pogrzebowych lub obrzędach religijnych, 
harmoniki, eolimelodikony i t. d. W kościele w Rydarholmie 
w Szwecii przechowanych jest wiele wojennych instrumentów 
muzycznych zabranych z Polski za czasów Jana Kazimierza. 
Po kościołach parochialnych weszła muzyka na skrzypcach 
i dętych instrumentach dopiero w XVII wieku w używanie. 

O klatcicymhalach mamy wzmiankę w inwentiirzu ru- 
chomości kościoła w Horzęciczkach w Wielkopolsce z r. 1660, 
gdzie jest powiedziano: „klawicymbał z fletem, skrzypiec ba- 
sowe, tenorowe i dyskant(We. kornety dwa, puzon jeden i re- 
gały dwa bez fletów", także mamy wzmiankę w opisaniu pa- 
łacu Kazanowskich w Warszawie za czasów Władysława IV 
przez Jarzemskiego i w opisie podróży po Polsce pani de 
Guebriant przez Le Labaurenza (w Niemcewicza Pamiętni- 
kach o daiawj Polsce, w tomie III str. ;3(X) i w tomie IV 
str. 143). Sarbiewski, poetki za Władysława IV, grał na 
klawicymł)ale, arfie i cytrze. Na dworze cesarzowej Elż]>iety 
bawił Polak Nowicki grający wybornie na cytrze. O jakichś 
cymbałach muzycznych wspomina już kapłan Tcofllus, pisarz 
XI wieku, w dziele swem o sztukach rozmaitych (tłóniaczo- 
nem na polskie [)rzez Teofila Zebrawskiego). 

W Wilanowie znajduje się do dziśdnia klawikord kró- 
lowej Marysieńki, żony Jana III, który małżonka cesarza au- 
striackiego Leopolda, wdzięczna za oswo])odzeiiie Wiednia, 
miała przysłać w darze królowej polskiej Marii Kazimierze. 
Deka tego klawikordu ozdobiona jest ślicznym krajobrazem 
Van-Idena przedstawiającym parnas, na którym figury ma- 
lowane są przez Diependecka. (Obacz Skimborowicza: 
Wilaiiów), Do tego upominku przyłączyła cesarzowa i list 
własnoręczny, znajdujący się w archiwum wilanowskiem, jako 
posyłając jej ten instrument, pragnie: „ażeby znanym swym 
talentem w muzyce słodziła tęsknotę z oddalenia męża, a 
przybywającego powitała marszem triumfalnym**. Drugi egzem- 



220 



plarz j)o(l()bnc;::o klawikordu znajduje się w Podliorcacli, po- 
chodzi także po królowej Marysieiiee , sąto jednak wyroby 
niemieckie. Malowidła na klawikordach robił także w XVI 
wieku Bace li i a cc a, jak tego dowodzi instrument znajdu- 
jący się w pałacu Litta w Mediolanie. Vasari zaś wspomina, 
że Bronzino malował t^ki instrument dla księcia Urbino. 

W r. lo63 jirzedstawiony l)ył rajcom krakowskim spis 
rzeczy po dawniej zmarłej Agnieszce Grosz, pomiędzy któ- 
remi znajdował się także klawykorth i lyuthiya (lutnia), sza- 
cowane na 15 flor. AV r. 1588 po zmarłym mydlarzu kra- 
kowskim Jerzym liyszkowiczu przy innych rzeczach zapisane 
są dwa klawiLonlt/, wielki i mały. Z tegoż roku inwentarz 
urzędowy po Krzysztofie Świętkowiczu w Krakowie mieści 
w sobie: instrumentów trzy, jeden cyprysowy wielki, a dwa 
proste njale, klav:ikord i pedał: t.akże po Janie Wędelskim, 
szklarzu krakowskim, został w r. 1588 klawikord z pedałem. 
Krystyn G. Hubert, urodz<my w r. 1714 we Wseliowie, 
l)rzyczynił się do udoskonalenia labrykacii klawikordów, pó- 
źniej i)rzeniósł fabrykę swoje do Niemiec i był fabrykantem 
margrabiego z Beyreut. W r. 1430 Michał z Pilzna, kia- 
irikordziatfi , przyjął miejskie w Krakowie; widać więc, że 
klawikordy już w XV wieku były w użyciu i w ogóle są 
dawniejsze jak klawicyujbały, które według Rettberga: NUru- 
herffs Knnsthhen miał wynaleźć w r. IGIO Hans Hayden 
w Norymberdze. Najdawniejsza wiadomość o klawikordzie 
znajduje się w rachunkach szpitala św. Jana w Bruges z r. 
1404, źe zaj^łacono 8 franków za zast<awc klawikordn. (Wec- 
kerlin: Musiclana). AVynaleźć klawikordy miał Kristoforo 
we Włoszech w Xin wieku. Stiinisław Korecki, dawnj- 
rzemieślnik warszawski , wyrabiał w zeszłym wieku Idawi- 
eymbaly. Jego roboty klawicymbał znajdował się z ]>oezątkii 
XIX wieku w jednym domu w I^radze. Za Augusta III był 
w Warszawie pierwszy nauczyciel na klawikordzie Zauczyk 
drugi Kraska, I^lak. 

Krzysztof Kicker, organista za czasów Zygmunta III, 
wynalazł instrument, którego nazwisko niestety nie doszło 
naszych czasów. I* a li g o n i u s , kompozytor polski z XVI 



i>21 



wieku, miał być, jak powiada Starowolski w życiorysie Lco- 
polity, wyualazcą jakiegoś nowego instFiimentii, którego je- 
dnak bliżej nie opisuje. W r. 1()06 mieszkał w Krakowie To- 
masz Cłiiari, fabrykant instrumentów muzycznych dętycłi. 
W r. 1823 mieszkał w Warszawie Wernitz, fabrykant in- 
strumentów dętych, a w Wilnie Zachilski, także fabrykant 
instrumentów dętych z początku XIX wieku. Instrument^i mu- 
zyczne wyrabiano z początku XIX wieku także w Płocku, 
w Łodzi, w Warszawie we fabryce Włocha F i o r c n t i n i e g o. 
Glaskordy wyrabiali z początku XIX wieku w Warszawie 
Migdalski i Staniszewski. Harmonikę słomianą wy- 
nalazł żyd Jakubowski Samson, urodzony w Kownie w r. 
18()I: dawał on na tvm instrumencie koncerta w Parvżu w r 
1832 i zadziwił niemało cudzoziemców, którzy go nazywali 
cymbalistą polskim ; Cherubini, Rossini, Paganini, Auber i inni 
wielcy mistrzowie, którzy go słyszeli, dali mu pochlebne za- 
świadczenia ; dawał on także koncertii w Danii, w Niemczech 
i w Anglii. 

Skrzypce, }ilate\\»z Dobrucki, lutnista krakowski zmarły 
w r. 1(>02, wyrabiał w Krakowie skrzypce, basy i cytry; 
w tym samym roku był w Krakowie fabrykant instrumentów 
strunowych Marcin G r o b 1 i c z ; nazwisko jego znaleziono we- 
wnątrz basetli „Viola di Gamba", należącej do jednej familii 
w Krakowie. Napis na niej był taki: „Na chwałę Bożą ukoń- 
czył Marcin Groblicz roku pańskiego 1002". W r. 1041 było 
w Gdańsku sześciu fabrykantów skrzypców (Loschin: Ge- 
achichte Danzigs) ; za skrzypce gdańskie, które dziś należą 
do wielkich rzadkości, żądają po 1000 złr. W XVIII wieku 
wyrabiał lutnie we Wrocławiu Jan Michał Gllttler; wspo- 
mina o nim Dlabacz w swoim Kun8tlerlexlkonle. W r. 1789 
robił skrzypce w Ujciu solnem K. Burzeński; także w Kra- 
kowie wyrabiano w XVIII wieku instrumenta muzyczne. Po- 
likarp Zieliński, fabrykant instrumentów lutniczych w War- 
szawie, wyrabiał z początku XIX wieku skrzypce nieszcze- 
gólne. II, Ruder ty fabrykant instrumentów smyczkowych 
w Warszawie od r. 1833, wyrabiał skrzypce według Guar- 
nerego po 150 rubli, gitary o 11 strunach po loO rubli, man- 



222 



(loliiH^, filonielę, cytrę oraz struny na skrzypce; skrzypce je^o 
odznaczały sie ])ięknein wykończeniem; ojciec jeg:o był także 
fabrykantem instrumentów smyczkowych w Warszawie i byl 
jego nauczycielem. Baranowski, ojciec zdolnego skrzypka 
Kazimierza i Kanigowski mieli z początku tego wieku 
w Warszawie fabryko instrumentów smyczkowych; smyczki 
ostatniego wyrobione są wódhig formy Stradivarego. Kern- 
roth, fabrykant instrumentów strunowych w Warszawie z po- 
czątkiem XIX wieku ; wyroby jego dosyć cenione. W Łodzi 
założono w r. 1824 fabrykę skrzy pców ordynaryjnyeh. lObaez 
Oskara Flatta: Opis miasta Lodzi). A. Rakowski, nau- 
czyciel violonczelli w Paryżu, wynalazł nowe smyczki do 
skrzypców i do violonczelli w r. 1834. 

Fortepuoił/ zaczęły się rozpowszechniać dopiero od 
1780 r, i to głównie we Francii i Niemczech. Wynalazcą 
mechanizmu n)łotkowego we fortepianach jest Gottfried Sil- 
bermaun, sławny fabrykant organów we Freibergu, wspólcze- 
śnik Seb. Bacha. W Warszawie istniała już za Stanisława 
Augusta fał)ryka fortepianów. W r. 1787 ukończył Jakub 
Machowski, fabrykant instrumentów strunowych w Gdań- 
sku, fortepian machoniowy na wzór angielskich. W Gdańsku 
wyrabiał wówczas także niejaki Jan Rauscher instrumenta 
muzyczne strunowe; jest on także wynalazcą strojenia kia- 
wikordów według nowego pomysłu; wyrabiał również mono- 
kordy i flety. W XVIII wieku założył Masłowski fabrykę 
fortepianów w Poznaniu: l)ył on także wynalazcą harmoni- 
cznego klawikordu, który w r. 1805 dał poznać w Berlinie 
i nazwał go: „Harmonisches Clarier": trudnił się także ze- 
garmistrzowstwem. 

Z początku XIX wieku założył fałirykę fortepianów. 
Hu to ba w Wilnie okoh) r. 1840, Pol w Kamieńcu podol- 
skim, Tarczyński fabrykant fortei)ianów w Łęczycy około 
r. 1835, na Litwie także Oszmianiec i Bielski. W Lu- 
ł)linie l)yło w r. 1827 dwóch fabrykantów fortepianów Szuk 
i Lej kum: we Lwowie równocześnie także dwóch fabry- 
kantów fortepianów. W Krzemieńcu założyli około r. 1830 
Czisak i Peters en fabrykę fortei)ianów, później przenie- 



223 



śli się do Kijowa, gdzie wyroby ich zyskały wielkie powo- 
dzenie; na ich fortepianach grywano po licznych dworach na 
Podolu, Wołyniu i Ukrainie. W Kaliszu miał około r. 1840 
Hintz fabrykę fortepianów. IM a stu no wic z miał około 
r. 1840 fabrykę fortepianów w Wilnie. Andrzej Pijanowski, 
uczeń Erarda z Pary^.a, emigrant z r. 1831, założył w Chur- 
tres fabrykę fortepianów. PławiYiski ma fal)rykę fortepia- 
nów w Kijowie. Michał Zieliński, rodem z Wołynin, emi- 
grant z r. 1831, uczeń sławnego Pleyeln, założył fabrykę in- 
strumentów muzycznych w Hordenux. Ziernicki fabrykant 
instrumentów strunowycłi w Krakowie. W r. 1804 było w Kra- 
kowie <) fabrykantów instrumentów muzycznych. W Miecho- 
wie była fał)ryka fortepianów W i erka. Feliks Jastrzęb- 
ski rodem z Litwy, emigrant z r. 1831, założył w r. 1838 
w Brukselli fabrykę fortepianów; w r. 1841 otrzymał na wy- 
stawie za swoje wyroby medal i został mianowany fabrykan- 
tem królewskim: w r. 1851 otrzymał na wystawie powszecłi- 
nej w Londynie medal honorowy : jego fortepiany rozchodziły 
się po całej P^uropie i Ameryce. 

Nfijświetniej jednak rozwinęła się u nas fabrykacia for- 
tepianów w W^arszawie w XIX wieku. Wymieniamy tu war- 
szawskich fal)rykantów: Jan Bielawski, Antoni Uofer, 
Kerntopf, Jan Kaczkowski, Kamiński, Zdrodow- 
ski, Troszel, Budynowicz i Julian Małecki. Forte- 
piany K raiła i Seidlera, których fabryka istniała już 
w r. 1842, ucłiodzą za najlepsze w całej Polsce. Liszt pod- 
czas swej bytności w Warszawie grał na icli fortepianacli 
i cłiwalił je. Fortepiany K<arola Lehmana warszawskie zl)li- 
żają się do wyrol)ów paryzkich Erarda: fabryka Maksa 
istnieje od r. 1822 i liczy się do lepszych. Fortepiany z fa- 
bryk warszawskich : Leszczyńskiego, Bu c hol t za, Jan- 
sena i Brinnera również liczą się do lepszych, ostatniego 
z wynalazkami pod nazwiskiem : eolimelodicon, eolipantalion, 
trombonion. Długosz wynalazł w r. 1825 w Warszawie nowy 
instrument nazwany aelopantnlon ; jestto rodzaj organów od- 
znaczający się wielką rozmaitością tonów; Chopin grywał na 
nim i był nawet w Warszawie do koncertów używany. Labo- 



224 



radzki założy] w Warszawie fabrykę fortepianów w r. 1841. 
Mc (I li lig; en jest jeden z dawniejszych fabrykantów, Fer- 
dynand M ii 1 1 e r , Nowacki, S t a b 1 Mikołaj zmarły w r. 
1 Hf)© , S z e z e r b i ń s k i Cyprian , W i n e n Ludwik , Antoni 
Zakrzewski, Z e in b r z u s k i , S a k o w s k i fabrykant 
pianin, wszyscy w Warszawie. Koman Piotrowski wyiia- 
hizł w r. 1844 w Warszawie nowy instrument do strojenia 
fortepianów, który nazwał „akordonieter", a o którym sam 
Elsner napisał rozprawę umieszczoną w Kurierze warszaw- 
skim. Jan Kunicki posiada w Warszawie fal)rykę liarmonii. 

Fortepiany warszawskie równają się wiedeńskim; wi- 
dzimy, że Warszawa niemałą ilość fabrykantów fortepianów 
posiadała i niemałą też ilość fortepianów wyprodukowała, 
które się po całej Polsce rozchodziły. 

W drugiej połowie XVIII wieku wyrabiał w Krakowie 
Głowacki fortepiany kształtu stolikowego. Zientarski, 
fal)rykant fortepianów w drugiej połowie XVIII wieku wyra- 
biał również fortepiany kształtu stolikowego z fletami. Z po- 
czątku XIX wieku l)yła w Krakowie fał)ryka instrumentów 
muzycznych. 

() instrumentach muzycznych w Polsce i)i8ali : Aleksan- 
der Obodziński w dziełku swojem: Pandora starożytna 
monarchów polskich, wydanem w Krakowie w r. 1640; Adam 
Jarz emski, muzyk za czasów Władysława IV; Adam ks. 
Czartoryski w czasopiśmie uaukowem imienia Ossoliń- 
skich z r. 1828, a za nim Łukasz Gołębiowski i Woj- 
ciech S o w i ń s k i w Słowniku muzyków polskich ; Kazimierz 
Lada w Historii muzyki i inni. (Obacz także: Organy). 



Introligatorstwo. 

Jak w j)oczątkach wprowadzenia do Polski chrześciau- 
stwa przy klasztorach biblioteki pienvszy zawiązek miały, 
a zakonnicy ł)yli pierwsi, którzy rękopisma przepisywali, tak 
też i oni l)yli pierwsi, którzy zaczęli te rękopisma oprawiać. 
Dawniej oprawiano książki vf korek lub w deski, powlekane 



225 



skórą gładką, lub na której wyciskano rozmaite ornanienta, 
ztąd też pochodzi przysłowie: „przeczytać książkę od deski 
do deski". Także oprawiano książki w pergamin albo w sre- 
brne lub złote blachy, kość słoniową, w aksamit, adamaszek 
lub rozmaite hafty. Tak n. p. w bibliotece w St. Gałlen znaj- 
duje się ewangielia i jeszcze jeden manuskrypt oprawne 
w prześlicznie przez Tutila rzeżłńoną kość słoniową jeszcze 
w r. 9()(). W Norymberdze znajduje się dzieło Tucłiera: Ge- 
schlechferbnch, oprawne w aksamit z okuciem prześlicznie 
rzeźbionem w srebrze, roboty sławnego złotnika Hansa K e 1 1- 
nera z r. 1559. Ze u nas sztuka ta oddawna była w uży- 
ciu, mamy tego najlepszy dowód na dziełach XV, XVI, XVII 
wieku, dochowanych w naszych krajowych bibliotekach, lecz 
rzadko który introligator kładł nazwisko swe na książce przez 
siebie oprawionej, toteż trudno jest zebrać ich nazwiska, 
chyba z aktów miastowychby się to uskutecznić dało. Ty- 
tuł dzieła wybijano nie na grzbiecie, ale na wierzchniej stro- 
nie oprawy. Pierwszy, który zaczął na grzbiecie książki wy- 
bijać tytuł i autora, był w XVI wieku introligator w Paryżu 
G roili er. Oprawy wspaniałe i nader wykwintne, jakie spo- 
tykamy w XV i XVI wieku, świadczą o prawdziwie este- 
tycznym smaku icli wykonawców. Okładka n. p. XVI wieku 
wygląda jakby mozaika, złożona z i)icknych prostokątów, 
obejmujących w wypukłych odciskach postacie świętych, mę- 
żów słynnycłi w świecie, albo sceny rozmaitej treści. Odciski 
te, podobne do płazkorzeżb, są niekiedy arcydziełami w swoim 
rodzaju. Chcemy tu wymienić kilka takich arcydzieł oprawy 
dawnych książek i tak: w zbiorach kurnickich znajduje się 
książka do nabożeństwa oprawna w srebro filigranowej ro- 
boty, książka ta dedykowana „Marii Ludwice z Gonzagów 
polskiej i szwedzkiej królowej". Pani Augustowa Potocka 
posiada książkę do nabożeństwa rękopisemną na pergami- 
nie, oprawną w srebro filigranowe roboty z końca XVI w. 
Biblioteka jagiellońska posiada oprawę książki Anny Jagiel- 
lonki; na amarantowym atłasie są orły jagiellońskie po obu 
stronach wypukło perłami naszywane i t^ikiż szlak z luiftem 
złotym; litery naszyte: A. J. R. P. i rok 1582. Biblioteka 

15 



22<) 



kapituły gnieźnieńskiej p(»8iadji ni.szal św. Wojciecha w srebro 
śli(!znie oprawny z płazkorzeżbanii. Biblioteka akademii wi- 
leńskiej posiada niektóre <lzieła, które Zygmunt August ze 
swojej biblioteki Jezuitom darow^al, są one oprawne w skórę 
wytłaczana z herbem królewskim. Około 50 dziel z tej bi- 
blioteki dziwną losów koleją znajduje sit; obecnie w biblio- 
tece gimnazialnej u św. Marii Magdaleny w Poznaniu, dokąd 
się dostały ze Szremu; napis bibliotekarza na niektórych 
książkach z r. 10i)4 jioświadcza, że darowane zostały kościo- 
łowi parafialnemu szremskiemu przez Jana Barskiegi», kano- 
nika krakowskiego. Wszystkie te książki jednako oprawne 
są w skórę, z ])rzepychem królewskim, na której wybijane 
są naokoło arabeski i ozdoby, wystawiające sceny z Pisma 
świętego. Xa ])ienvszej stronie tytuł książki złotemi literami, 
w śro<lku herb królewski wyzłacany; na drugiej podobneż 
ozdoby, a w środku złoty napis: Sigisninndl August i regh 
motrnmentiun, z r. oprawy. ( I^rzf/jacitl htdu, Nr i)i\ z r. 18^$«», 
podaji* jedne z tych książek odwzorowaną). Wiele zaś z tych 
ksiąg, które król Zygmunt August po ojcu ])o8iadaI, były 
oprawne w aksamit i a<lamaszek, te się dostały częścią do 
kościoła Św. Anny na zamku krakowskim, częścią wileiiskienin 
kolegium Jezuitów, zkąd je zabrano jak i wiele innych dro- 
gocennych rzeczy <lo l'etersburga. O tych zabranych biblio- 
tekach w Polsce ciekawe szczegóły podają Lelewel w swo- 
ich l)ibliograticznych księgach i ks. Polkowski w album mu- 
zeum narodowego w Papperswill z r. 1S72. lir. Konstanty 
Przezdziecki posia<la t^ikże książkę z biblioteki Zygmunta 
Augusta z herbami króla i napisami wyciśniętemi na okład- 
kach i inną Marii Leczczyńskiej, królowej polskiej z jej her- 
bami wyciśniętemi na oprawie. Hr. Ludwik Krasiński po- 
siada okładki książkowe srebrne, grawerowane z XVII w. 
Kastawiecki i Przezdziecki w swoich: Wzorach sztuki śre- 
duioiclerznej i)odają rysunki: a) książki z portretami Bar- 
bary Padziwillówny i Klżbiety Austriaczki, która była wła- 
snością Zygnmnta Augusta; oprawa z aksamitu karmazyno- 
wego z klamrami i narożnikami złotemi, w pośrodku każdej 
strony medalion zloty, w jednym cyfra Zygmunta Augrusta, 



227 



w drugim popiersie jego; książka ta należała późuiej do Ta- 
deusza Czackiego; h) książki do nabożeństwa Anny Jagiel- 
lonki, córki Zygmunta I, a żony Stefana Batorego, ze srebra 
filigranową robotą wyrobiona; c) książki do nabożeństwa 
królowej Marii Ludwiki, oj)rawna ona jest \v srel)ro prze- 
ślicznej filigranowej roboty, w środku cyfra królowc^j. O in- 
nych oprawach nie w^spominamy, dodajemy tylko, że w bi- 
bliotece królewskiej w Monachium znajduje się modUłewtnk, 
córki Jana Sobieskiego, Teresy Kunegundy, elektorowej ba- 
warskiej, pisany na pergaminie w r. 1()77 w formacie ósemce, 
oprawny prześlicznie, sprzączki i narożniki ze złota, perłami 
i diamentami wysadzane. Książki z biblioteki Stanisława 
Augusta, z których sami kilka posiadamy, oprawne były 
w skórę gładką ze złoconym monogramem Stanisława Augu- 
sta i koroną królewską. 

We wrocławskich bibliotekach dopiero w XVI wieku 
znajdują się podpisy introligatorów na książkach n. j). Jo- 
hannes der Buchbinder 1502, Christianus Merke 1524, 
Heinrich Fuchs 1524. O introligatorach krakowskich już 
pod r. 14<J7 znajduje się wzmianka. Bandtkie pisze w swo- 
jej historii drukarń krakowskich (str. 2;>5), że Jan Haller, 
drukarz, miiił rozmaite kontrakty z introligatorami jemu zadłu- 
żonymi n. p. z Piotrem Wald r. 1511 i z Henrykiem Suse- 
mund r. 1514. Jan Haller wyraża nawet ceny, za które ci 
introligatorowic oprawiać mają. Introligatorów ie krakowscy 
na wzór wrocławskicli zdawna miewali budy czyli kramiki, 
w których przedawali książki. Cecłi introligatorski uprzywi- 
lejowany był już w r. 1505, \y Warszawie dopiero w r. 1703. 
Jan HI wyrokiem z 1 marca 1070 postanowił: iżby opra- 
wnych książek z zagranicy nie sprowadzać, że wolno star- 
szym cechu zabierać je u sprowadzających, tudzież żeby ża- 
den drukarczyk, paciornik, oprócz bibliopolów, drukarzy, także 
introligatorów krakowskich, ksiąg i książek w^szelakich intro- 
ligowanych przedawać nie ważył się". (Bandtkie 4.'^G). W końcu 
XV[ wieku był w Krakowie zdolny introligator Balcer Lan- 
gu o, w tym samym czasie odznaczały się wyroliy francuzkie 

15* 



228 

sławnego introligsitora G roli i er, które dotąd po różnych 
bibliotekach widzieć można, o którym wyżej była wzmianka. 
W r. 1604 ak<ademia krakowska kazała zrobić odpi& 
tomu I z autografu dziejów długoszowycłi dla Jerzego Osso- 
lińskiego i oprawić go introligatorowi Błażejowi z Kazi- 
mierza w safian ze złotemi brzegami i srebrnemi klamrami. 
(Muczkowski: Wiadomość o rękopiśmie historii Długosza 
str. 20). W drugiej połowic XVIII wieku był w Krakowie 
introligator Piechocki, który robił dla biblioteki jagiellou- 
skiej. Introligatorowie w Poznaniu stanowili w X\T wieku 
osobne l>ractwo, liczba więc ich musiała ])yć znaczną, później 
do roku 1780 połączone było bractwo introligatorskie z bra- 
ctwem konwisarskiem i ludwisarskiem. W X\T \vieku opra- 
wiano także książki w świńską skórę, później w skórę cie- 
lęcą zaczęto oprawiać najpierw we Francii, zkąd pochodzi 
nazwa „Franzband" ; ze wscłiodu i Hiszpanii przyszły oprawy 
w skórę kozłową, które nazywano w Niemczech „Corduan"^ 
we Francii „Maroąuin", a w Anglii „Marocco". Anglicy za- 
prowadzili oprawy w płótno angielskie, a wreszcie nakoniec 
za naszych czasów używano do oprawy tektury. Siarczyusld 
w dziele swojem: Obraz icieku panowania Zygmunta III 
powiada, że za Zygmunta III nie znano innych introligato- 
rów, jak tylko Żydów, dlatego cechów swych nie mieli prócz 
Krakowa, Warszawy i Wilna, gdzie byli chrześcianie, ale i ci 
obwiniali Żydów, że im przeszkadzali, zajeżdżając w góry, 
drożyli deski do oprawy potrzebne. W Wilnie należeli księ- 
garze w dawnych czasach do cechu introligatorskiego, który 
miał monopolium sprzedaży ksiąg. Jan Kazimierz wydał wi- 
leńskim introligatorom przywilej drukowany w Kraszewskiego: 
Wilno, tom IV, str. 71. W XVIII wieku był w Warszawie 
zdolny introligator Krzysztofo wic z. W ostatnich czasach 
wyroby introligatorskie M. Tenczykowskiego w Krakowie, 
Wierzbickiego we Lwowie i Antoniego Chodowieckiego w War- 
szawie odznaczają się gustem i dobrocią. (Obacz: Majster- 
sztyki). 



229 



Jubilerstwo. 



Obacz: Zlotnictwo). 



Juchtowe skóry. 

Najsławniejsze skóry juchtowe wyrabiano w XVIII w. 
w Bielska, Gdańsku, Mińsku, Słueku, Kowalu i w Tulczynie. 
Sławne były także litewskie juchty. (Obacz także: Gar- 
barnie). 



Kadzidło. 

z {>oczątku XIX wieku wyrabiano kadzidło yy War- 
szawie. 



Kafle. 

Już starożytność znała oprócz mozaikowych podłóg także 
podłogi wykładane, wypalonenii glinianemi tafelkami roz- 
maitej formy i wielkości; później były te tafelki ozdobnie 
prasowane i polewane. W Xni i XIV wieku ozdabiano te 
tafelki najczęściej zwierzętami. Od XVI wieku używano tych 
tafelek także do wykładania ścian, mianowicie w Niemczech, 
dokąd sztuka ta z Holandii przyszła. Tafelki te albo każda 
dla siebie, albo wiele razem stanowiły całość ornamentu i za- 
przeczyć nie można, iż ozdoby tych tafelek stoją w ścisłym 
związku z kobiernictwem , które wówczas podobnież ozda- 
biano. Prześlicznemi kaflami kolorowanemi ze złotem są wy- 
kładane ściany perskich moszei; na pojedynczych płytach 
są słowa, kt<ire później przystosowane do siebie, tworzą całe 
zdania z koranu. W Niemczech i Szwajcarii używano już 
kafli w XI stuleciu. Germańskie muzeum w Norymberdze 



2n0 



jK)5?ia(la piękny zbiór polewanych kafli z XIII wieku, które 
służyły do wykładania ścian i podłóg i przepyszny zbiór pie- 
c<Vw kattowycli pnlewanycli niemieckich od XV wieku aż do 
XVIII wieku, przeważnie w stylu odrodzenia. W Salzburgu 
zaś znajduje sie w zamku starożytny piec kaflowy w stylu 
gotyckim. 

Najdawniejsze piece kaflowe znajdują się w Meran 
w zamku i w^ zamku Hohcnsalzbur^. (Jrietlie podziwiał ka- 
flowe piece w Szwajcarii i j)isał o nich: „Es ist was Sch^J- 
nes und Erbauliches um die Sinnbilder und SittensprUehe, die 
nutu liier auf den Ofen antritft". I rzeczywiście sztuka Ui wy- 
wyrabiania pieców kaflowycli w Szwajcarii szczególniej sie 
rozwinęła i datuje się jeszcze z czasów, kiedy sztuka z rze- 
miosłami w ścisłem połączeniu ł)yla. W południowych kra- 
jach używano przeważnie kominków, w północnych zaś, za- 
tem u Słowian, Niemców i w Szwajcarii, pieców. Pierwszy 
j)oczątek jńeców powstał prawdopodoł)nic z naczyń glinia- 
nych, w których cliowano cieple materiały, all)o kamienie 
o^Tzaiie, by powoli ciepło z tego naczynia wychodziło. Wła- 
ściwe i)iece najdawniejsze znane nam są z r. 820, miano- 
wicie z planu klasztoru w St. rtallen, który w tym roku wy- 
konanym został; czyto jednak był piec kamienny, ezy ka- 
flowy, to niewiadomo; także piec starożytny w Marieuburgu, 
który był 12 stóp długi, a 10 szeroki, należy do najdawniej- 
szych zał)ytków tego rodzaju. W (Sdaiisku był w Artushof 
piec kaflowy z XVI wieku największy, jakie tego rodzaju 
istniały, ł)o miał l()-7 metrów wysokości; kafle z tego pieca 
miały 1(>*5 cm. w kwadracie. Piece żelazne najwcześniejsze 
nie sięgają dalej jak po rok 14(K), a do takich zabytków 
należy piec żelazny z XVI wieku w Rapperswillu w ratuszu^ 
na którym figury przedstawione są w guście Holbeina. 

Najdawniejsze znane kafle są te, które starożytnik Hef- 
n e r A 1 1 (» n e k w Tannenbergu odkrył i opisał , pochodzą 
one z XIV wieku, gdyż w r. l.-5i)9 ogień spalił cały zamek, 
a kafle te na gruzach zamku znaleziono. W XVI wieku do- 
szła sztuka wykonywania pieców kaflowych w Niemczech 
tak pod względem piękna, jak i jńęknego koloru, do szczytn. 



231 



Nąjsławuiejsze jednak piece kaflowe w Szwajc^irii wyrabiano 
w XVI[ wieku i to w mieście Winterthur. Ponieważ i w Pol- 
sce dotąd znaleźć można kaflowe piece ze Szwajcarii spro- 
wadzane, przytiiczamy tu zatem nazwiska niektórych ^lośniej- 
szycli fabrykantów szwajcarskich pieców kaflowych. I tak: 
Henryk Stadler liJTO, może jaki protoplasta artystów Sta- 
dlerów, później w Polsce zamieszkałych, Hans Heinrich (Jr aaff 
(Haffner) w Wintertlmr 1068, oznaczał jńece swoje także 
głoskami II. H. G., Ludwig Pfau 1020, znaczył piece swoje 
także L. P., Hans Heinrich Pfau ir)4(>, Abraliam Pfau od 
r. lOSi)— 1(308, ILans. Christof i Bernard Ehrhard w Win- 
terthur, znaczyli także swoje piece monogramem z liter H. i E. 
albo H. C. E., albo B. E., Brennwald w Winterthur zna- 
czył piece swoje także literami H. B., Jakub Forrer, Ku- 
dolph Kaufmann, Andreas Stu der, Hans llrich Rein- 
hart, Ottmar Yogler 1720, Hans Jakub Diiniker 1724 
i t. d. Przepyszne piece kaflowe z czarną glazurą wyrabiał 
w XVn wieku w Niemczech także Adjim \ ogt, którego 
roboty piec dotycliczas w Augsburgu w ratuszu sie, znajduje '). 
Do Polski ])rzyszedl wyrób kafli z Włoch, gdzie w XV 
i XVI wieku szczególnie się rozwinął. We Włoszech wsławił 
się tą sztuką niejaki Jerzy Andreoli z Oubbio, który uży- 
wał szczególniej rubinowego połysku, do któregę wprowa- 
dził odcienia srebra i złotii i inne odmiany barw pośrednich. 
Wyroby jego naśladowano poniekąd i w Polsce. Kronika mia- 
sta Lwowa wspomina, że tam istniał dawniej w pałacu arcy- 
biskupim w rynku pokój, którego ściany wyłożone ł)yły nie- 
g<lyś kaflami rozmaitycli l)arw, a szczególnie złocistemi. Kafle 
te l>yły niezawodnie wyroł)em krajowym, tem więcej, że 
w dawniejszych czasacłi a nawet i w zeszłym wieku sta- 
wianie olbrzymich pieców kaflowycli jk) komnatacli zamko- 
wycłi i domach obywatelskich l)yło prawie powszcclinie uży- 
wanem; zresztą wiemy także z kontraktu wydzierżawienia 
wsi Łaszewo przez Jerzego Granowskiego j). Dąbr(»wskiemu 
z r. 1()<)5, zamieszczonego w Kaczyńskiego: Wspomnuniurk 

') LUbke: Die alten O/eu der S''/,u-^'ifz l><fij. 






Wielkopolski (tom I, str. 135), że wówczas we dworze tej 
wsi był pice kaflowy polewany, roboty lwowskiej, musiała 
zatem istnieć już w XVI wieku we Lwowie fabryka kafli. 
Na kościele Benedyktynek w Toruniu widać całe napisy go- 
tyckicnii literami z kafli polewanych układane. W Grodnie 
cerkiew Bazylianów ma zewnętrzne mury wykładane kaflami 
polewanemi w krzyże i inne wzory; cerkiew ta pochodzi 
z r. 1490, jak świadczy napis na kamieniu od strony za- 
chodu na niej wyryty. W Gombinie są w kościele cegły po- 
lewane kaflowym sposot)em z wytłaczanemi różnemi figurami, 
jak oto : św. Wojciecha, krzyżem, orłem i gryfami, i)rawdopo- 
dobnie krajowego wyrobu. Na wystawie starożytności war- 
szawskiej z r. 18")!) ł)yły ułamki kafli ze zamku czerskiego 
z orłem jagiellońskim ; ze starożytnej turmy w Płocku, kafel 
zielony polewany i ze zamku kowieńskiego z końca XVI w. 
Dotąd w ścianach różnych domów starego miasta Kowna 
tkwi dużo płazkorzeżl) z gliny palonej, które z tegoż czasu 
pochodzą. 

W r. 1882 odnalazł profesor uniwersytetu lwowskiego 
Izydor Szaraniewicz ślady cerkwi w Załukwi pod Haliczem, 
po(;hodzącej jeszcze z XII wieku, w której podłoga była wy- 
kładaną samemi kaflami różnej formy, najwięcej klinowej; 
glina w tych kafl<'ich jasna, starannie przerobiona, doł)rze 
wypalona i w formach wyciskana; połewy na nich są zie- 
lone, jasno żółte, białawe, siwe i ł>runatne prawie czarne. 
Kafle te, które szczęśliwie wydoł)yto, zdaje się, że musiały 
t)yć na miejscu wyrabiane, gdyż i glina odpowiednia na miej- 
scu się znajduje; byłyby to zatem najdawniejsze u nas wy- 
rabiane kafle, bo jeszcze z XII wieku pochodzące. Kilka oka- 
zów z nich znajduje się w domu narodowym i zbiorach szkoły 
politechnicznej we Lwowie, kilka zaś posiada prof. Szaranie- 
wicz : rysunki ich zaś podał prof Zachariewicz w cz<a8opiśmie 
iJźwtf/nia z r. 1882 (organie towarzystwa politechnicznego 
lwowskiego) i w osobnej odbitce. 

Xa kaflach najdawniejszych polewanych , używanych 
u nas, koh>ru czarnego, niebieskiego, zielonego lub innego 
były malowidła ludzi, herl)ów, ptaków łub roślin. Zdm'i8two 



233 



więc zatem stało u nas wysoko. O piecach polewanych wspo- 
mina inwentarz zamku radomskiego z czasów jagiellońskich^ 
że się tam znajdowały. (Sobieszczaiiski : Wycieczka archeo- 
logiczna %c gubenńi radomskiej). Piece kaflowe w księdze 
wydatków na budowania w zamku niepołomickim z r. 1508 
nazywano : skliane piece. Towarzystwo przyjaciół nauk w Po- 
znaniu posiada w swoicli zbiorach piec z kafli kolorowycłi, 
niegdyś własność króla Stanisława Ijcszczyiiskiego. Łukasze- 
wicz w swoim opisie kościołów w Poznańskiem powiitda, że 
wiele flisów na posadzki po rozmaitych kościołach dyecezii 
poznańskiej sprowadzano w dawnych czasach ze Szwecii. 

W Polsce wyrabiano kafle : w Niepołomicach z początku 
XVI wieku, z tutejszych kafli złożone były 2 piece w zamku 
krakowskim na dole w izbach czeladnych; także we I^wo- 
wie, jakeśmy już wyżej wspomnieli i we wsi Kruchowo pod 
Trzemesznem w Poznańskiem przy końcu XVI wieku; wy- 
roby kruchowskie, które były na wystawie starożytności 
w Warszawie w r. lHo(), ozdobione są orłami jagicllońskiemi 
i herbami: Ilabdank, Jelita, Ogończyk, jakpteż różnemi po- 
staciami ludzi i zwierząt. W Gdańsku wyrabiano kafle w XVII 
wieku; z tutejszych kafli umyślnie dla Podhorzec wyrobio- 
nych, jest piec ogromny w Podhorcach biały z błękitnemi 
herbami Rzewuskich ,,Krzywda^. Muzeum przemysłowe miej- 
skie we Lwowie posiada z fabryki gdańskiej dwa piece, 
z których jeden szczególnie nader cennym jest okazem, gdyż 
nie jest on z jednakowych kafli ; do pieca tego kafle były 
po wypaleniu stosownie dobierane, przed wypaleniem zaś 
musiał piec być zupełnie złożony i dopiero malowany, gdyż 
stanowi jeden artystyczny ornament : wart on najmniej lOCM) fl. 
Baliński wspomina, że kaflami gdańskienii była wyłożona po- 
sadzka w zamku Sobieskiego w Jaworowie. W biskupim pa- 
łacu w Krakowie były dwa piece z kafli oznaczonych, je<len 
ornamentyką i cyfrą P. G. (Piotra Gębickiego, biskupa, zmar- 
łego w r. 1657), a drugi z herbami Ostoja, biskupa Szysz- 
kowskiego, zmarłego w r. 1(530. (Mączyński: Pamiątka z Kra- 
kowuy część III, str. 51). W ])obłiżu ruin zamku Ogrodzieńca 
w powiecie olknskim, znajdują się ślady osady, gdzie wypa- 



234 



lano dawniej kafle o różnobarwnej jmlcwie z bogatą orna- 
mentyką do pieców zamkowych ; t^kże wypalano takie kafie 
w XVIII wieku w Złotym Potoku w ziemi olkuskiej, z któ- 
rych w zamku piece były składane: zamek ten spalił się 
w r. 1832, tatelki były białe, pokryte niebieskiemi łnb fiole- 
towemi malowidłami, a wyrabiał je kmieć nazwiskiem Garn- 
carz, którego potomek dotąd tam mieszka. Jedynym może 
zal)ytkiem tego rodzaju, jaki się w całości do naszycli cza- 
sów przechował, jest komnata w zamku w Oleszycach, da- 
wnej siedzibie JSieniawskich. 

W nowszycli czasach wyrabiano kafle, a nawet piece 
porcelanowe w Warszawie we fabryce Piotra Steinkellera, 
zkąd rozchodziły si(^ po całej Polsce i Rosii, w Krakowie 
Barucha, Lwowie, Tarnowie, Jarosławiu, Sokalu, w Wiśuioweu 
na Wołyniu, w Poznaniu, w Radzyminie gubernii warszaw- 
skiej we fał)ryce Krzesznicza , w Zajączku gubernii lubelskiej, 
fabryka Kleniewskiego, w powiecie garwoliiiskim Lasockiego; 
w powiecie ł)łońskim Ditricha i w Żytomierzu we fabryce 
Miączyńskiego oraz w Cłimielowie w powiecie opatowskim, we 
fabryce braci Cybulskicli. W Warszawie wyrabiano jeszcze 
w drugiej połowie XVIII wieku kafle do wysadzania i>odłóg 
i ścian we fabryce Woltfa. Kaflarstwo zwano u nas dawniej 
także zduństwo. (Obacz także: Zdunie). 



Kalafonia. 

z początku XIX wieku wyrabiano kalafonie w Mostach 
koło Lwowa. 



Kalosze. 

(Obacz: Wyroby z gumy elastycznej), 



235 



Kamienie młyńskie. 

Kamienie młyńskie kuto w w XVI wieku w Wąchocku 
i w Wieluniu, a w XVIII wieku w Kamionce r/eczyckiej, 
w Kuźminie, w Słobudee Malinowskiej, w Werchracie w Zół- 
kiewskiem i w Zawadówce, w powiecie kamienieckim, w Bru- 
śnie Starem, w powiecie cieszanowskim, w Tucznej, zkąd się 
rozchodzą na Wołyń i Podole rosyjskie, w Mełnic, w Ryma- 
nowie, we Foluszu, powiecie jasielskim, w Bui'tnem i w Trze- 
goninie, powiecie gorlickin), w Trzemesznej, w Drogini, po- 
wiecie myślenickim, w Paczóltowicacb, powiecie chrzanowskim. 
W^yrabiano je także w województwie kijowskiem, bełzkiem 
i w ziemi chełmskiej. W XIX wieku w Sanockiem: w Po- 
sadzie górnej, w Jaśliskach, Czarnorzekach i w Skorynie 
w Królestwie polskiem. W Małogoszczy liył w XVI wieku 
skład kamieni młyńskich. Kamienie, t. j. płyty kwadratowe 
do cłiodników wyrabiano w Trembowli. 



Kamlotarnie. 

KamloUirnie, gdzie wyralńano materie z włosów kozy 
angorskiej, używane do źupanów, kontuszów i damskich ułjrań, 
ł)yły w Urodnie Tyzenliauza i w Zaleszczykach majętności 
ojca króla Stanisława Augusta przy końcu XVIII wieku, do 
której rękodzielników sprowadzono z zagranicy. 



Kapelusze. 

Kapelusz znany już był w dawnycli czasach u (Jroków 
i Kzvmian, Grecv używali jakiejś twardej materii do wyra- 
biania kapeluszy, mianowicie do podróży. W XVI wieku byl 
w używaniu kapelusz hiszpański z wązkiemi kryzami. W XVII 
wieku używano kapeluszy z szerokiemi kryzami wygiętcmi 
z jednej strony; za Ludwika XIV noszono kapelusze trójgra- 



23<) 



iiiaste, t. j. kryzy wygięte z trzech stron. Kapelusz u Rzy- 
mian był symbolem wolności i noszony byl po największej 
części przez republikanów. 

W Polsce wiemy, że na dworze Władysława Jagiełły 
był kapelusznikiem Paweł Wierz ynek. Z początku XIV 
wieku było w Płocku 4 kapeluszników ; w r. 1486 był jakiś 
Szymon kapelusznikiem w Krako>vie; w XV wieku była 
kapeluszuiczka Anna 1^ a r t o s z o w a w Krakowie ; z początku 
XVI wieku był w Sieradzu cech kapeluszników, musiało ich 
tam zatem być niemało. W XVII wieku ł)yła w Tarnowie 
fabryka kapeluszy. W r. 1620 był w Poznaniu Mateusz Da- 
wid kapelusznikiem. W XVIII wieku wyrabiano kapelusze: 
w Cieclianowcu, Drzewicy, Grodnie, Jarosławiu, Korcu, Lipnie 
gubernii płockiej, w Niemirowie Wincentego Potockiego, Ra- 
wczu, Sokołowie w województwie podlaskiem ks. Ogińskiego, 
w Stawiskach, Tulczynie Potockich i w Warszawie ; w ost^t- 
nicm miejscu zaczęła wyrabiać kapelusze w r. 1780 kompa- 
uia manufaktur wełnianych na Gołędzinie pod Warszawą, 
dokąd s])rowadz(mo kapeluszników z Wiednia, Berlina i Drezna, 
a pienvszym kapelusznikiem był Jędrzej Bach er; oprócz 
tej była także fabryka kapelusznicza Pouleta, nieco większa 
jak poprzednia. Prócz tych zaczęli w Warszawie zakładać 
około r. 1770 fabryki kapeluszy: Howisch, StUbert, 
Z e t e b e r g i F 1 ii s. Magier miał podać liacherowi myśl wy- 
rabiania cylindrów, gdyż dawniej chodzono w czapkach. 
W r. 1780 istniał w Warszawie cech kapeluszniczy. W XVIir 
wieku w\vrabiano także w Machnówcc, niedaleko Berdyczowa, 
we fal)rA'ce Prota Potf)ckiego wojewody kijowskiego, prze- 
ważnie kapelusze proste z wełny ukraińskiej, które miały 
wielki pokup na Ukrainie. Z początku XIX wieku w\Tabiano 
kai)elusze: w Kamieńcu podolskim, w Międzyborzu ua Po- 
dohi, gdzie wyrabiano rocznie 100 kapeluszy kastorowyeh 
i ólK) prostych, w Żwańczyku, w Krakowie, w Słouimie, gu- 
l)ernii gn)<lzieńskiej, w Słomnikach i w Winnicy; w ostatniem 
miejscu wyrał)iano kapelusze żydowskie. W Warszawie wy- 
rabiali kapelusze z ])oczątku XIX wieku: Woj szyc ki, 
(i u m b r y c li t i Morel, z których i)ierwszy najlepsze wy* 



237 

roby prodnkowal w cenie po l\'o rubla; wyroby ich miały 
odbyt i do cesarstwa rosyjskiego. W r. 1776 było w Lesznie 4, 
w r. 1803 w Gdańsku 11, a w r. 1827 we Lw^owie 13 ka- 
peluszników. 

Kapelusze słomiane wyrabiano z początku XIX wieku 
w Warszawie we fabrykach : Jerzego L o t h a , którego wy- 
roby rozchodziły się nawet do Rosii, produkowała fabryka 
ta kapelusze w cenie od 2 — 30 rubli : Anny B o u r n e i Fran- 
ciszka Mullera, jakoteż we Lwowie. 



Karabele. 



(Obacz: Szable). 



Kartofle. 



Kartofle zjawiły sic* w Polsce dopiero za Augusta III 
w ekonomiach królewskich, osadzonych rolnikami saskimi, 
którzy je z sobą przynieśli.. 



Karty do gry. 

Dochodzenie początku powstania kart do gry jest dla 
archeologa rzeczą nader ważną, albowiem one przygotowały 
materiał do późniejszego wynalazku tak drukarstwa, jak i ry- 
townictwa. Dlatego też najdawniejsze karty uważać należy 
jako pomniki rytownictwa. Karty były pierwotnie przedmio- 
tem handlu wywozowego Wenecii i Florencii, sprowadzane 
przez Greków z Konstantynopola, zkąd się i do innycli kra- 
jów Europy rozchodziły. Ponieważ nie znaleziono dotąd kart 
z innego materiału jak z papieru, wnosić zatem można, że 
rozpowszechniły się one w Europie równocześnie z wynalaz- 
kiem papieru lnianego, t. j. w XIV wieku. I tak wiemy, że 
już w r. 1321 zakazał biskuj) w Wiirzburgu swoim ksicż(»m 



:>ns 



o 



rywać w karty. (Klomni: Ctdłurtjeschichte). Niektórzy uczeni 
twierdzą, że szachy były poprzednikami kart i naprowadziły 
na myśl przeniesienia icli na j)apier; prawdopodobieństwo 
teni większe nam się wyda, jeśili przypatrzymy się uajda- 
w^niejszjTn kartom, mianowicie tarokowym z XV wieku. Jest 
tam błazen, za Kochanowskiego czasów zatem w XVI wieku 
tak samo nazywano laufra, jest i wieża, czyli dom l)0ży itp. 
Także liczba kart pierwiastkowo była ta sama, co i szacliów 
i dzieliła się na dwa hufce, czarny i czerwony. Dopiero pó- 
źniej powstały cztery hufce czyli kolory, a pomiędzy tenii 
było po 8 piccłmrów, tak jak w szachach, nadto krół, kró- 
lowa, koniuszy (w szachacłi konik), chłopiec (pierwotnie kij, 
dziś waletj i liandera czyli proporzec (pierwotnie l)łazen). 
Później koniuszego przerobiono na dziesiątkę, zaś banderę 
na asa (as w Celtyckiem oznacza początek). Tym sposolieui 
utworzyło się po li] kart w każdym oddziale. Szachy zwały 
się dawniej „sakami", wieża zwała się rochem, konik ryce- 
rzem, laufer błaznem, królowa l)abą ałł)o panią, pionki dra- 
bami. W cesarskim zbiorze rvcin w Paryżu (obecnie własność 
rzeczypospolitej francuzkiej ), znajduje się 17 kart z r. lo92, 
odnoszących się zatem do j^ierwszego ich wynalazku. Karty 
te służyły niegdyś do rozweselenia króla francuzkiego Ka- 
rola VI, który cierpiał na pomieszanie zmysłów i kosztowały 
o() sols. ł^ierwsze karty w Europie powstały w Nieraczecli, 
we Francii, Wloszecłi i w Hiszpanii i l)yły malowane jak 
inne ręk(»pisy, dlatego zł)yt kosztowane i mogły l)yć tylko za- 
ł)awką m(»żnych j)anów\ Tak n. \), Visconti książę Medio- 
lanu, zapłacił w r. 14;]() pewnemu malarzowi iraneuzkieinu 
za jedne talię kart IfMK) dukatów. Najpierwsze rytowane 
karty pojawiają się w r. 1441 w Niemczech. O obcyeli kar- 
tach ciekaw(> artykuły znajdują się zamieszczone w Mitthei- 
lungen der Central- Commission zur Erforschung der Bau- 
denkmjil(»r z r. ISiiO przez I2itelł)ergera napisane w Zeit- 
schrift ftlr Mumeologte, \ roQ7A\\k, Gesclticlite der liolzschneide- 
kuust Hellera, Kamłierg 1^2:5, Z ani Materiali i J. G. 
IJreitkopf, liipsk isoi. W Norymłierdze wyrabiał w końcu 
XVII wieku O. H. Bleich kartv na srel>rnvch płvtacli rvto- 



239 



waue. 3<^) sztuk stanowi talię. Są także karty iiieiuieckie, 
na których są różne sceny z rewolncii wiedeńskiej z r. 184ś. 
Do Polski przyszły karty z Niemiec około roku 1474. 
Albin Sclmltz w dziele swojem: Urknndliche (Usclnchłe der 
Brfuslnuer Maler- Jnnu)n/ wspomina o pięciu kartownikach 
( Kartennmcher), którzy w Wrocławiu karty wyrabiali, mia- 
nowicie: w^r. 1490>Jiclas Meynłiard, 1499 Baltczar Mwlich, 
ir)(J3 Lucas Newhoffer, 1503 Ebirhart IJysch, 1527 
(4eor^ Mol inek. Pierwsze karty jiolskie wyrałńal w Kra- 
kowie około r. 15(X) Paweł Cziser, kartownik (cartharius), 
W r. 152(5 jest tamże niejaki Benedykt kartownik, w r. 1532 
ł)vł tu Matliias Heinrich „Prittnioler", a w r. 1540 bvl 
tu Petrus kartownik: także księga Uber jurls civ dis kra- 
kowska od r. 15i35 zawiera wiele nazwisk mieszczan kra- 
kowskich, z dodatkiem „cartarius" albo „cartitex^. Liczba 
tych rękodzielników z XVII wieku znacznie się zwiększyła, 
kiedy im w połączeniu z grzebieniarzami jedna z baszt kra- 
kowskich do obrony była oddaną. Najdawniejsze , bo pocho- 
dzące z r. 14U(.> karty polskie robione na drzewie, posiadał 
hr. Jan Tarnow.ski w Dzikowie. Dawne karty polskie odna- 
lazł przypadkowo Tomasz Ijazdowski w okładkach dzieła 
oprawionego w r. 1591 ; tektura tej książki złożona byhi z sa- 
mych arkuszy kart nierozrzynanych jeszcze, a pochodzących 
z r. 1500. Xa wizerunkach królów, wrżników i niżników na- 
kreślone ł)yły polskie uł)iory wojskowe w owym czasie uży- 
wane. Kysunek ich podał Gołębiowski Łukasz w dziele swo- 
jem: (iry i zahaicti. Także (iabriel Leopolita, kaznodzieja 
z czasów Zygmunta III, podaje w swoich kazaniach rysunki 
kart dawnych polskich. 1 tak tuz dzwonkowy ma u góry dwa 
duże dzwonki, a u dołu lwa: tuz czerwienny dwa serca u góry, 
u dołu konia galopującego; tuz żołędny wystawia lwa wspar- 
tego łapami do góry, na głowie ma wstęgę, na której znaj- 
duje się nazwisko fabrykanta kart Bartosz Kartownik, a nad 
tym napisem są dwie żołędzie: tuz winny ma latorośl wimią 
u górj' z dwoma dużemi liściami winnemi. Karty takie, czyto 
obce, czy ]>olskie, są dziś ł)ardzo za granicą przez zbie- 
raczów starożytności poszukiwane i ogromnie przepłacane. 



240 



Talia ich warta jest dzisiaj kilkaset złr. Piotr Tomasz Mur- 
ner, Franciszkanin, prof. loiki w akademii krakowskiej, 
urodzony w r. 1475, wydał w r. 1507 w Krakowie u Hal- 
lera dzieło j). t. Charłiludium Logicae sen Logica poetica, 
vel memoratha cum jucnndo picturannn exercitamento ; je»Uo 
z 52 kart składająca się gra w karty, na których przedsta- 
wione są raki, ryby i t. p., za pomocą których wykładał 
uczniom swoim loike Piotra Hiszpana , a raczej dialektykę, 
a Jan z Głogowy wydał mu świadectwo, które on przy 
wszystkicłi swoich dziełach załączał (drukowane w historii 
literatury polskiej Micliała Wiszniewskiego, tomie III str. 214), 
że llurner za pomocą swej metody lepiej wyuczył loiki 
w przecijigu jednego miesiąca, aniżeli inni za lat dwa. Za 
ten wynalazek otrzymał on od akademii krakowskiej 24 du- 
katy nagrody. Wydał on także dzieło: ChartUudium juri- 
dicum w r. 1518 w Strasburgu, jestto nauka prawa także 
za pomocą sześciu kart. Luctus Studentium Friburgensium^ 
Strasburg 1511, jestto nauka prozodii na szachownicy i wiele 
innycłi. Krzysztof Szafraniec ścięty w Krakowie w r. 1482 
za łotrowstwa swoje, grywał w karty z mieszczanami wrocław- 
skimi. (Maciejowski: Polska do połowy XVII wieku), 

W drugiej jnJowie XVI wieku wspominają już o kar- 
tach : Górnicki w dworznninie, Jan Kochanowski w pieśniach, 
nazywając je „pisanemi", Mikohij Rej w r. 1558, Kłonowicz 
w worku judaszowym, a z późniejszych: Kitowicz, Krasicki, 
Łukasz Gołębiowski i inni. Jeden pamflet polski z r. 1620 
zaruca królowi Zygmuntowi III, że za wiele czasu poświęca 
na grę w karty Hux (o tej grze francuzkiej wspomina Ra- 
belais): I Zygmunt I lubił grać we fluxa. W r. 1559 zało-> 
żvł Micłiał Eldsner z Gdańska w blizkości Poznania, 
w miejscu zwanem „Spuszna Gać^, fabrykę kart do giy, 
na kt<')rą magistrat udzielił mu wyłączny przywilej, zastrze- 
gając w nim, aby nie ważył się wprowadzać do Poznania 
innych kart, prócz z fabryki tegoż Eldsnera, wyjąwszy pod- 
czas jarmarków, podczas których wolno było i inne karty 
przywozić. W r. 15()1 był w Warszawce jakiś Marcin kar- 
townik. Wyrabiano także karty w Wilnie w r. 1665: w War- 



241 



sxawie w drugiej połowie XVIII wieku wyrabiał karty pol 
skie i francuzkie Rafałowiez; w r. 1791 Willi ng po- 
dobno Holenderczyk, ale obywatel miasta Warszawy, otwo- 
rzył inuą fabrykę kart „nadzwyczaj przednicli", z udziałem 
Rafałowieza. Za księztwa warszawskiego istniała w War- 
szawie fabryka ftottiego i Baumana, ojca malarki Je- 
richow - Bauman, polskich kart z rycinami wspomnień liisto- 
rycznych według rysunku J. Piwarskiego; także w Krasła- 
wiu, gul)ernii witebskiej, istniała fabryka Konstiintego Lu- 
dwika Plntera kart polskicłi w połowie XVIII wieku. W r. 
1770 był w Lesznie 1 kartownik. W XVIII wieku wyrabiano 
także karty w Krakowie u niejakiego Burgona, w Grodnie 
we fabryce Tyzenhauza i w Jeziornej karty francuzkie. Cie- 
kawe są karty do gry geograficznej Polski w Paryżu w XVIII 
wieku robione, o którycłi Kastawiecki w swojej Alapogrąfii 
pisze (str. G8). Karty te w czterech maściacli talii, wysta- 
wiają cztery główne prowincie kraju: Wielkopolskę, Mało- 
polskę, Ruś czerwoną i Litwę. Oczy kart wyobrażone są 
przez miasta główniejsze każdej prowincii, ol)ok których za- 
mieszczono płynące przy nich rzeki, tudzież odległości na 
milę jednego miasta od drugiego. Na asach opisane główniej- 
sze płody, w które prowincia obfituje i jej liandel, na wa- 
letacli wykaz rzek spławnych, na damacłi p(»dział prowincii, 
na królach granice prowincii. Takie karty posiadał Mucz- 
kowski w Krakowie. Zaś z początku XIX wieku drukowano 
w Wilnie karty francuzkie (80 sztuk) z rysunkami Jana Ru- 
stema znanego malarza, a sztychowano przez wileńskiego ry- 
townika Bogumiła Kislinga, niektóre z nich posiada muzeum 
narodowe w Krakowie. Za Zygmunta III kaznodzieje już 
powstawali przeciw kartownikom. W książce p. t. Pałasz du- 
chowy alł)0 Kazania całego roku Gabriela Lwowczyka , wy- 
danej we Lwowie w r. 1G19 u Jana Lwowczyka na str. 758 
umieszczcme są figury kart na drzewie odciskane, a pod 
każdą figurą są przypowieści. Przed Augustem III rzadko 
w którem mieście naszem kart można ł>yło dostać i gra nie 
wielom była znaną. Kiłowicz powiada, że gra w^ karty zaczęła 
się upowszechniać najprzód w stolicy od r. 1740, a wkrótce 

IG 



242 



j)otein i w całym kraju. Zarzucono więc szachy i warcaby, 
a wzięto się do niewzezosnych kart, które niejednego już czło- 
wieka o nędze, a nawet życie przyprawiły. 

Kasza. 

Kaszę wyrabiano u nas najwięcej w Radomsku w Sie- 
radzkiem i w Krakowie. Anna Jagiellonka kazała sołńe do 
Warszawy j)rzysyła(* krakowską kasze. 

Kawa. 

Kawę zaczęto najpierw ujirawiać w Mokka w r. 1258, 
a w XV wieku już się używanie jej rozpowszechniło w Egipcie, 
Syrii, Persii, a w r. 1555 j)owstały pierwsze dwi(» kawiarnie 
w Konstantynopohi, które ogromne miały powodzenie. W po- 
ezątkacli XMI wieku pijano już kawę we Włoszech, wkrótce 
potem w Anglii, Franeii i w Niemczecli. W Marsylii powstała 
j)ierwsza kawiarnia w r. l()r)4. W Wiedniu zaś piiTwszą ka- 
wiarnie otworzył w r. l(is;> Kulczycki, Polak, którv do 
obozu S(»bieskiego i)rzei)rawił się ze zleceniem od Stahrein- 
berga. W Polsce zaczęto kawę pić przy końcu XVII wieko. 
Dzieło medyczne Krui)ińskiego drukowane w r. 1774, czyui 
już wzmianki* o używaniu kawy. W Warszawie pienysza 
kawiarnia powstała w r. 1725, założył ją jeden z dworzan 
Augusta II, w dworku za żelazną bramą, gdzie teraz jest 
kamienica Zweigbauma; trwała ona tam 120 lat, gdy zaś 
ten domek rozebrano, przeniesioną została naprzeciwko i tam 
d(»trwała do naszych (*zasów. W r. \li))\ istniała w Warsza- 
wie kawiarnia na Starem Mieście, pod nazwą siedmiu sióstr. 
Wkrótce potem namnożyl(» się icli znacznie więcej. Z po- 
czątku pijano kawę tylko czarną i kawy nie mielono, tylko 
tłuczono i przesiewano i do wrącej wody sypano. W r. 1790 
najsławniejsza kawiarnia w Warszawie była Okuniowej, w r. 
1802 tyrolska na rogu elektoralnej ulicy, a w r. 1822 liczono 
ich tam JM). 



243 



Kawiar. 

Polski kaw iar wyrabiano dawniej z ikr czeczugi (rodzaj 
jesiotra), która się pojawiała w Dnieprze. 



Kitajki. 

Kitajki jedwabne tkano w Grodnie we fabryce Tyzen- 
hauza przy koueu XVni wieku. (Obacz także: jedwal)ne ma 
terie i jedwabne wyroby). 



Kobierce. 

o kobiercach i oponach wspominają już najdawniejsi 
l)isarze, jak: Mojżesz w księdze Exodus, Homer w llludzie, 
i Odysei^ Herodot w III księdze swojej historii, Ovidiusz 
w VI księdze Metamorfoz, Biblie itd. Kobierce należą za- 
tem do najdawniejszych sprzętów domowych. W życiu paster- 
skiem koczujący Aziata rozbijając swój namiot na pustyni 
wilgotnej lub spalonej od słońca, musiał pomyśleć, jakby się 
ochronić od tych niedogodności i wynalazł tkaninę z wełny, 
kobierzec, który z czasem stroił się w barwy i służył nie- 
tylko na posłanie, ale i do ozdoby. Dawniej zatem musiały 
więc wyrabiać kobierce niewiasty pilnujące namiotu i oddane 
<lomowemu gospodarstwu. Przez wojny krzyżackie i handel 
z Maurami, dostały się orientalne wyroby tego rodzaju do 
Włoch i do innych krajów Europy, gdzie je zaczęto naśla- 
<lować. Sławne kobierce wyrabiane) w XI wieku w J\)itiers. 
Jedna z najdawniejszych tkanin znajduje się w skarbcu św. 
Piotra w Rzymie, jestto dalmatyka Karola Wielkiego z XII 
wieku, która służyła późniejszym cesarzom przy koronacii. 
Jest ona z ciemno szafirowego jedwabnego tła, na którem 
złotem, srebrem i innemi kolorami są haftowane j)rzed.sta- 
wienia z życia Chrystusa. W Belgii w średnich wiekach sla- 



244 



wne były z \vyrobó*v tkackich miej^a: Brtig^cs, Gand, Y|>eniy 
Courtrai, Loavain, Arras, Bruksella itd. Arasy wykonywano 
wedłu;r wzorów: Rogiera, van der Weyden, Rafaela, Leonardo 
da Vinci i innych. 

W Norymberdze tkano już kobierce w r. 136<,\ W r. ir>3r> 
założył we Francii Franciszek I fabrykę we Fontainebleau, 
którą z początkn kierował Filibert Rabon, a później architekt 
Seliastian Serlio : fał»ryka ta wyrabiała wiele podług obrazów 
znajdujących się w galerii we Fontainełdeau. O kobiercach 
irancuzkich i Hainandzkich ciekawy artykuł znajdnje się 
w Kłomch z r. 187^, X. r>88— 589. 

W Polsce używano opon jeszcze za Bolesława Chro- 
brego, zatem jeszcze z początku XI wieku; wiemy bowiem 
z krrmiki (Jalla, że Bolesław Clirobry po uczcie, którą wy- 
prawił na cześć cesarza Ottona, kazał zebrać wszystkie złota, 
srebra, jakoteż opony, wiszące kotary i inne przedmioty, i te 
podarował cesarzowi. Iiozpowszechniały się kobierce w Polsce 
już za Bolesława Krzywoustego, zatem w XII wieku, a wspo- 
mina o nicli Marcin (Jalł, jednak były one według Lelewela 
sprowadzono z zagranicy, mianowicie z Grecii, z Bizanto 
i Chersonu, i zwano je korsuiiskiemi, lub z miasta Arras 
w Niderlandach, zkąd je także araaami zwano. Według da- 
wnego ł)udownictwa wydanego w Krakowie w r. 1649 p. t. : 
Krótka nauka budownicza dworów^ pałaców, zamkótc itd, 
zaczęto w Polsce od przj^jazdu Bony używać kobierców fla- 
mandzkich z najdroższcico szkarłatu, który Włosi nazywają: 
„braccato ricco". Słowo dyu-an pochodzi z tureckiego i ozna- 
cza ]K)kój wysłany najdroższemi kobiercami, przeznaczony na 
najwyższą radę sułtana. Kobierzec jest czysto polski wyraz, 
gdyż mieliśmy kobierników, którzy je wyrabiali. Kiedy nie- 
wolnicy tureccy, tatarscy i karaimscy zmuszeni byli osie- 
<llar się w naszym kraju, częstokroć znajdowali się po- 
między nimi tkacze, którzy uprawiając swoje rzemiosła 
stali się niejako nauczycielami tybulców i ztąd powstał u nas 
pierwszy j)oczątek wyrabiania kolńcrców i kilimków. Zdaje 
się, że takie kobierce zaczęto u nas wy rabiać w XIV wieku ; 
wiadomo l)owiem, że nietylko w urządzeniu domu szlach- 



245 

cica polskiego, ale nawet w życiu wojennem i faniilijnem 
odgrywały kobierce niepoślednią rolę. Używano ich najczęściej 
do namiotów, kościołów i w domach szlacheckich. Od Nider- 
landów przeszła t^ sztuka do Niemiec i do Francii, gdzie za 
Ludwika XIV założyli bracia Gobelin tkalnie kobierców 
w r. 1667, od którj'ch nazwano je gobelinami (obacz: Gobe- 
liny). Adziamskie kobierce używane były w Polsce w XVII 
wieku i sprowadzane z Persii (Adzem znaczy Persią). Te 
były najdroższe. Kobiercami perskiemi lub tureckiemi nakry- 
wano u nas stoły monarsze. O perskich dywanach bardzo 
ważne dzieło wydał Karabasek w Lipsku r. 1881 p. t. Dle 
persische NadelmalereL Zimorowicz wspomina w swojej historii 
miasta Lwowa, że w r. 1474 płacono we Lwowie za kobie- 
rzec aziatycki łokieć po złotemu. Dwa kobierce jedwabiem 
tkane, które się dotąd w giełdzie gdańskiej przechowują, 
wykonane są w XVII wieku według rysunków Andrzeja Ste- 
cha gdańszczanina, są one sztychowane przez Macieja Deischa 
gdańszczanina i wyobrażają jeden: ustanowienie sędziów przez 
króla Jozafata, a drugi Biasa płaczącego przy wydaniu wy- 
roku śmierci (obacz: Loschina, Historia Gdańska), Oba te 
kobierce zdaje się, że sąto wyroby gdańskie. Na wystawie 
starożytności w Warszawie w r. 1856 był kolńerzec jedwabny 
na obie strony zlotem i srebrem przetykany, na którym w polu 
środkowem były dwie tarcze owalne z herbami Odrowąż 
i Korybut pochodzące z połowy XVII wieku własność p. Stra- 
kacza, zapewne wyrób polski i drugi piękny kobierzec krajo- 
wego wyrobu z początku XVIII wieku, robiony szydełkiem, 
ściegiem łańcuszkowym na pąsowym tybecie; tło było zaro- 
bione zlotem i srebrem na przemiany, kwiaty różno koloro- 
wym jedwabiem, podbity jedwabiem żółtym i obszyty frenzlą 
jedwabną, własność hr. Aug. I^otockiej i kilka innych pię- 
knych kobierców. 

Królowa Maria Leszczyńska miała także z amatorstwa 
wykonać kobierzec jeden. W Polsce powstały fal>ryki kobier- 
ców w Sochaczewie w XV wieku, w Slonimie i w Sokołowie 
• województwie podlaskiem, ks. Ignacego Ogińskiego w XVIII 
wieku; król Stanisław August wracając w r. 1793 ze sejmu 



24«3 



^grodzieńskiego, zatrzymał sie tu i oglądał l^obierce w guście 
etruskim w tutejszej fabryce wyrabiane; fabryka ta w parę 
lat upadła. W Sidłu, Nieświeżu i w Warszawie tkano ko- 
bierce w XVIII wieku. Wedle konstytucii z r. 1620 (Vol. 
Leg. III, str. 371) kobierzec adziamski kosztował 20 złt,, 
dywan 24 złt., turecki 12 złt., ceny były sUile oznaczone. 

Polska nieraz się stykała ze wschodem, była ona bo- 
wiem przedmurzem zachodu przeciw ludom wschodnim, t. j. 
Turkom i Tatarom, toteż Polacy stykając się ciągle z nimi, 
przyjęli nietylko niektóre ich zwyczaje, ale i przemysł i sztuka, 
musiały zostawić u nas ślady, których odszukać nie trudno. 
I jak wzięci w jasyr przez najezdców nasi mieszkańcy, uży- 
wani byli często do robót fabrycznych, nabywali l)iegłośei 
w różnych gałęziach przemysłu, a powróciwszy do kraju, 
stali się użytecznymi ol)ywatelami kraju, fabrykantami, lub 
rzemieślnikami, zachowując odrębny charakter gustu wscho- 
diiiego. Ze tu tylko wspomnimy owego sławnego Mażar- 
skiego. Wiemy bowiem, że w Slucku była sławna fabryka 
perskich dywanów, założona w połowie XVIII wieku przez 
ks. Hieronima Radziwiłła, którą zarządzał Jan Mażarski, wy- 
kształcony w tym kierunku w Turcii, a po jego śmierci prze- 
szła ona na syna jego Leona, który w r. 1781 tytułował się 
prezesem fabryki perskiej słuckiej. Kobierzec z tej fabr>'ki 
własność hr. Bnińskiego budził wielki podziw znawców na 
ostatniej wystawie paryzkiej. Ks. Władysław Czartoryski 
posiada w muzeum swojem w Krakowie dwa kobierce wy- 
robu Mażarskiego, na których znajduje się litera M w szlaku. 
Wyroby Mażarskiego są dzisiaj nadzwyczaj rzadkie i w wyso- 
kiej cenie, oznaczone są albo literą M. w szlaku, albo ca- 
łym napisem „Mażarski", albo „Mazarsici fecit^. Dla wiel- 
kiej rzadkości i wartości wyrobów Mażarskiego, podajemy tu 
kilka słów o życiu jego, żeby zarazem wykazać, gdzie 
i kiedy on się w tej sztuce tak wydoskonalił. 

Jan Mażarski służąc w wojsku polskiem w ostatnieb 
latach XVII wieku pod Sobieskim jako prosty żołnierz, zo- 
stał podczas wojny z Turkami wzięty do niewoli. Zapędzono 
go na wschód i zmuszono pracować przez lat kilkanaście 



247 



we fabryce perskich dywanów. Gdy powrócił do kraju, ude- 
rzyła jednego z ówczesnych polskich magnatów, księcia Hiero- 
nima Radziwiłła biegłość wyuczonego na wygnaniu ręko- 
dzielnika. Wyprawił go więc powtórnie do Turcii, ale ju^. 
z wolnej ręki tym razem i opatrzonego w pieniądze. Gdy 
powrócił, założył ks. Hier. Radziwiłł w swoich dobracli 
w Słucku dla niego fabrykę, w której wyrabiano kobierce 
perskie i pjisy polskie pod dyrektorstwem Mażarskiego. (Obacz 
także: Pasy lite). 

Ochocki wspomina w swoich pamiętnikach, że król Sta- 
nisław August podczas pobytu swego w Łabuniu na I^odolu 
u wojewody Stępkowskiego, otrzymał w darze od miejsco- 
wego obywatela Iłukara jn-ześliczny kobierzec wyrobiony 
przez poddanego Bnkara Opanasa z napisem: „Opanas 
fecit", zaco król obdarzył Opanasa złotym medalem z na- 
pisem: „Labori et diligentiae". Będzieto zapewne kobierzec 
w guście naszych pięknych kilimków. 

liyła także fabrjka kobierców w Kraslawln gubernii 
witebskiej na Litwie, którą założył w połowie XVTII wieku 
Konstanty Ludwik hr. Plater, sprowadziwszy do niej robotni- 
ków z Warszawy i Niemiec. W Krakowie założył kanonik 
Wacław hr. Sierakowski w r. 178G fałjrykę sukienną „że- 
bracką", w której wyrot>iono mały kobierzec dla króla Stani- 
sława Augusta z herbem „Ciołek". Kobiercom z fabryki 
hr. Zawadowskiego, które były na wystawie petersburskiej 
wyrobów rękodzielniczych w r. 1829 j)rzy znano pierwszeństwo 
przed obcemi, tylko zbyt były drogie, gdyż kobierzec mier- 
nej wielkości dla rozesłania przed kanapę, kosztował r)r)0 
do 9iX) rubli; odznaczają się one porządnem wykończeniem, 
żywością kolorów, pięknością desenia, gęstością tkaniny 
i miękkością wełny 'j. 

Z początku XIX wieku wyrabiano także kobierce w Sa- 
(rraniu i Bajbnrówce w gubernii podolskiej i w Warszawie ; 
w ostatniem miejscu była fabryka rządf^wa zidożona w r. 1817, 

') Obacz Katalo*! trystauif ptftfrsbnrskipj Kinnelskic^o, wy (Inny 
w Wilnie r. 1830, tłómaczony iia polskie z rosyjskiejro. 



248 



którą w r. 1820 sprzedano Janowi Geismerowi i Per- 
ksowi, uiiala ona 27 warstatów i zatrudniała 200 robotni- 
ków; wyrabiała także kołdry, baje, derki, flanele, trykoty, 
chustki, włóczki i różne tkaniny wełniane; w r. 1851 prze- 
niesioną została do Tatar pod Rawę. Kobierce z tej fabryki 
według: urzędowych sprawozdań nie ustępowały wniczeni an- 
gielskim, a przewyższały dobrocią niemieckie, tak pod wzglę- 
dem trwałości, sposobu wyrabiania jak i żywości kolorów, 
a tvlko zarzucano im brak nieco smaku w rysunku deseni. 
Na wystawie wyroł)ów rękodzielniczych w Warszawie w r. 1857 
znajdował się dywan ręcznej roboty Ludwiki Straus z War- 
szawy, odznaczał się jednak tylko swoją ceną wygórowaną, 
kosztował bowiem 2(K) ru1)li. F«abrvka kobierców na Solcu 
zajmowała w r. 1827 180 osół) na 18 warstatach i wyra- 
ł)iała przez rok i MMX) łokci szlaków i kobierców. W nowszych 
czasach założono fabrykę kobierców w Łodzi i w Toma- 
szowie, a na Podolu rosyjskiem w pow. jampolskim p. Abra- 
mowicz obywatel tamtejszy, założył u siebie fabrykę dywa- 
nów perskich sprowadziwszy do niej Persa fachowego, która 
wyrabiała rocznic po kilkadziesięt koł>ierców, i trwała dość po- 
myślnie do r. 18(5;$. (Obacz także: Gobeliny, makaty i pasy lite). 



Koce, 



(Obacz: Snknoj. 



Kołdry. 



Kołdry wyrabiano w Gdańsku w XVI wieku, czytamy 
bowiem w rachunkadi miasta Krakowa z r. 1585: „za gdań- 
ską kołderkę, co Morawickiego na niej ścięto, groszy 25 za- 
l^łacono*^. W Machnówce niedaleko Berdyczowa w fabryce 
I^rota Potockiego wojewody kijowskiego i w Tulczynie wy- 
rabiano kołdry wełniane w XVIII wieku. Z początku XIX 
wieku w Warszawie, w Różanej i Wołkowysku na Litwie 



240 



a w nowszych czasach w Tomaszowie. (Obacz także: baje). 
Kołdry angielskie sporządzano w Załoścach we fabryce Igna- 
cego hr. Miączyiiskiego i w Krzywotulach Pawła Nikorowicza 
z początku XIX wieku. W Sławucie gub. wołyńskiej zało- 
żoną została w r. 1813 przez księcia Eustacliego Sanguszkę 
fabryka kołder; fabryka ta wyrabiała początkowo tylko grube 
sukno włościańskie, później zaś wszelkiego gatunku sukna, 
korty, kołdry i rozmaite tkaniny wełniane. Obecnie jest wła- 
snością hr. Alfreda Potockiego; w r. 1857 zatrudniała fabryka 
ta 504 osób, między któremi było 333 włościan płci obojej. 
Kołdry tutejsze wełniane przedawano po 10 rubli i w^yrówny- 
wały pod względem wyrobu najlepszym zagranicznym, a od- 
znaczały się dobrym materiałem i pięknemi kolorami. Wy- 
rabiano także kołdry w Łodzi, we fabryce Juliusza Wergana 
założonej w r. 183(). 



Kompasy i narzędzia astronomiczne. 

Uniwersytet krakowski posiada wielkie astrolabium mo- 
siężne z napisem: Martini IM e bani i r. 1480; jestto astro- 
labium sławnego astronoma polskiego Marcina z Olkusza. 
Drugie astrolabium będące własnością tegoż uniwersytetu było 
niegdyś własnością Jana I^rosciusza i pochodzi z początku 
XVI wieku. Inne astrolabium z napisami arabskiemi ma na 
południku napis: „Machina haec per M. Franciscum Słup- 
ski facta et Collegio majori oblata. Anno salutis 1771 •*, 
również tam się znajduje. Kompasy i i)iły miał wynaleźć 
sławny grek Daedalos. Zygmunt III posiadał roboty Jana 
Troschla, ojca Jakuba, nadwornego malarza Zygmuta III, 
który w drugiej polowie XVI wieku w Norymberdze wyrabiał 
kompasy. W XVII wieku wyrabiali kompasy: ks. Antoni 
Węgrzynowicz, gwardian Reformatów w Bieczu i Jan 
Heweliusz gdańszczanin, sławny astronom; w Wilanowie 
znajduje się dotąd na ścianie pałacowej w płazk(»rzeźbie kom- 
pas wyrobiony przez naszego astronoma Heweliusza. Muzeum 
narodowe w Krakowie posiada instrument astronomiczny do 



25() 

oznaczenia stopnia geograficznego miejscowości, między któ- 
remi wymieniony i Kraków, wykonany jest w XVII wieku 
przez Andrzeja Yogla. W wilanowskich zbiorach przecho- 
wuje się dotąd kompas po Poniatowskich, nakreślony na tafli 
szklannej z podpisem: „Richter hrevet6 du Roi en 1788", 
n góry umieszczony jest herb „Ciołek" u dohi „Janina". 
W pierwszej połowie XIX wieku wyrabiali w Warszawie 
kompasy: Holtz, Jastrzembowski i Józef Morawski. 
(Obacz także: Instrumenta fizyczne). 



Konwisarze. 

Konwisarze czyli odlewacze z cyny, byli w XIV wieku 
w I^locku, w XVI wieku w Krakowie, w Kłodawie powiecie 
łęczyckim, w Wrocławiu i w Włodzimierzu; w XVII wieku 
w Bieczu, Krośnie i Rawie; w r. 1023 był \y Krakowie kon- 
wisarz Foltin. W r. 1770 ł)vło w Lesznie 4, a w r. 1804 
w Krakowie ó konwisarzy; z początku XIX wieku zaś w Lu- 
blinie 2 konwisarzy i 10 mosiężników. Konwisarzom wrocław- 
skim zabrania Zyguiunt August w r. 1555 przywozić do Po- 
znania i do Polski różnych naczyń roboty konwisarskiej, 
jakoto: kufli, dzbanków, talerzy itp., tylko na jarmarki wolno 
było im przyw<jzie i zabrania im stiirą cynę z kraju wywo- 
zić. Stefan Batory nakazał przywilejem z r. 1570, ażeby ża- 
den konwisarz najmniejszej sztuki z warstatu swego bez 
własnej cechy swej wypuścić się nic ważył. Za czasów ko- 
misii dobrego porządku w r. 1770 był w P(»znania tylko 
jeden konwisarz. Konwisarze odlewali czasem oprócz wyrobów 
z cvnv, także i dzwony. 



Kopalnie. 

w Polsce musiały istnieć kopalnie jeszcze w XI wiekn. 
Długosz bowiem mówi w księdze II historii polskiąj pod 
r. 1()25, iż Bolesław Chrołiry, wyjąwszy złota, duchownym 



251 



w ich dobrach ustąpił wszelkich whisności rzećzjj kopalnych. 
a Mieczysław SUiry w drngiej połowie XII wieku skazywał 
winowajców przekonanych o kradzież szczególniej l)ydła, do 
robót w kopalniacli; i rzeczywiście pod r. 1202 znajdujemy 
już w Olkuszu obfite kopalnie rud ołowiu, a kopalnie te mu- 
siały być dostatecznie rozwinięte, skoro w r. 1330 Olkusz 
głównie z kopalu się utrzymywał i uchodził już za znaczne 
miasto. Aleksander Jagiellończyk w r. 1514 dozwolił Stani- 
sławowi Tarnowskiemu z Poznania i Pawłowi z Gdańska 
szukać kruszców po całym kraju z warunkiem składania od 
znalezionych opłaty przepisanej prawami górniczcmi w Cze- 
chach i Węgrzech. Zygmunt I postanowił urząd „Camerarii 
montani" w r. 1517; potwierdził towarzystwo górnicze, w woje- 
wództwie krakowskiem zawiązane, na którego czele stał Lu- 
dwik Dcciusz dzicjopis. Zygmunt August nadał w r. 1550 
prawa górnicze Chęcinom i Olkuszowi z obowiązkiem płace- 
nia olborj' i grosza od niecki kruszcu. Stefan Batory pozwolił 
wszędzie otwierać kopalnie szlachcie, wielu prywatnym i zgro- 
madzeniom zakonnym, co dawniej należało do króla i tym 
sposobem zatamował postęp górnictwa, którym głównie zaj- 
mowali się mieszczanie na mocy królewskich nadań. Za Zyg- 
munta III Wioch Caccia wytapiał żelazo w Samsonowie i wy- 
rabiał stal, itd. 

Górniczy język Niemców licznych słowiańskich używa 
wyrazów, co dowodzi, iż używania rzeczy one oznaczający cli 
od Słowian się nauczyli. Łal)ccki wsj)omina w dziele swojem: 
Górnictwo w Polsce, że polscy górnicy za Ludwika XI, na- 
wet do Francii chodzili, gdzie i nauka górnicza i prawa 
górnicze na niższym aniżeli u nas w owym wieku były sto- 
pniu wykształcenia; król ten francuzki ustanowił prawa gór- 
nicze według oddawna już istniejących praw polskich, wę- 
gierskich, czeskich i angielskich i polecił sj)rowadzenie z tych 
obcych krajów robotników górniczych, jako więcej umiejących 
od swoich. 

Co do szczegółowych kopalń, to wiemy, że: 
Gahnan wydobywano jeszcze za Batorego w Zgoeie, 
w Tenczynie dobrach wówczas Tenczyńskich pod Krakowem 



252 



i w Olkuszu. Z początku XVIII wieku wydobywał galiiian 
starosta wolhroinski Dembiński we wsi Lgocie, który sprze- 
dawano do Gdańska po 30 zU. korzec (Łabęcki). Z iK)czątku 
XIX wieku wydobywano go w Grodźcu i w Dąbrowej. Wogróle 
prodnkcia tego kruszcu była nader słaba, dopiero w tera- 
źniejszym wieku galman olkuski, sławkowski, gzicliowski, 
rogóżnicki, Sikorski, strzemieszyeki, bolesławski i życlieieki, 
stał się przedmiotem ważnym przemysłu. 

Cynk wydobywano w Kielcach i pod Olkuszem z po- 
czątku XIX wieku; późiuej w zakładach rządowycli w Dą- 
browej, Bendziuie, Niemcach i w Zagórzu. 

Ołów wydobywano w Olkuszu; kopalnie olkuskie ist- 
nieją już w połowie XIII wieku. Za Kazimierza Jagielloń- 
czyka zatrudnionych było w nicłi 800 koni. W tych kopal 
niach wydoł)ywano z początku XV wieku ołów ze srebrem. 
W r. 1434 kosztował centnar ołowiu 20 groszy. Za Zygmunta 
Augusta kosztował eetnar ołowiu z Olkusza 2 złt. 20 gr^«zy 
najdrożej, a 2 zlt. G groszy najtaniej ; do Wilna dostarczano 
wówczas 845'* 4 cetnarów ołowiu. Za Zygmuntów dostarczały 
kopalnie olkuskie do 50.000 kamieni ołowiu. Kopalnie olku- 
skie nigdy nie należały do króla, lecz do mieszczan ołknskich, 

którzy królom płacili dziesięciny, t. j. dziesiąty eetnar ołowiu 

• 

i dziesiątą grzywnę srebra. Zu])nikami bywali i senatorowie 
i znakomici mieszczanie krakowscy. Według dzieła Łabęc- 
kiego: Gónnctico ir I^olsce wydobywano wodę z wnątrza 
kopalni olkuskich już w XV wieku za pomocą machin; o bu- 
dowie jednego takiego i)rzyrządu znajduje się wiadomość 
w aktach miejskich krakowskich, według których w r. 1513 
stolarz I^ii)precht Kappenecher i)odejmuje się pomagać Ja- 
kubowi Frolich młynarzowi z Krosna przy budowaniu takiej 
machiny dla Kas|)ra Beer. W aktach kapituły krakowskiej 
znajduje się autentyczny reskryj)t biskupa krakowskiego Jana 
Muszałki, wydany w r. 1298, w którym jest już mowa o ko- 
))alniach ołowiu w Sławkowie; reskrypt ten dosłownie przy- 
taczii Niemcewicz w swoich i)odróżach historycznycłi po zie- 
miach |)olskieh (str. 34). Także w okolicy Bytomia miały być 
dawniej ko])aInie ołowiu. Znajdywano również ołów w Zawi- 



253 



chościc w XVI wieku. W Chęcinach był w r. i;J9<) żupni- 
kiem Mikołaj Bo eh ner, a w r. 1487 Jan Karaś; w Trze- 
bini w XVI wieku pod Nową górą, pod Chrzanowem i w oko- 
licy Kielc,, mianowicie w Czarnowie i w Karczówce ćwierć 
mili od Kielc, gdzie w r. 1()4(), włościanin jeden wydobył 
z poblizkicj góry Karcz bryłę czystą rudy ołowianej, z której 
wykuty posąg św. Barbary umieszczony jest w ołtarzu; także 
w kościele katedralnym w Kielcach znajduje się posąg Najśw. 
Panny wykuty z czystego ołowiu wydobytego z kopalu kie- 
leckich w r. 1(>4G przez włościanina Hilarego Mała ze wsi 
Niewachlowa ; inny posąg św. Antoniego także z ołowiu znaj- 
duje się w Borkowicacłi. W Tarnowicach na Slązku wydo- 
bywano rudę ołowianą jeszcze w r. 1570, ale ją woda zalałai, 
dopiero później w r. 1784 zaczęto nanowo wydobywać rudę 
wydającą Go% ołowiu. Z tej rudy wytapiano prócz ołowiu 
nawet srebro, jak otem pisze Niemcewicz w swojej podróży 
po Slązku. Rocznie wytapiano 10000 cetnarów ołowiu i 4000 
cetnarów glejty, czystego zaś srebra 1, a najwięcej 1 '/a Iwta 
na cetnar oło>viu; srebra tego jednak nie odsyłano do mennicy, 
lecz do fabryki na galonki i szlify. Błyszcz ołowiany czyli 
tjalena znajduje się w okolicy Olkusza, Sławkowa i Bolesławia. 
Miedzi kopalnie był}'" i w Chęcinach, o których już 
Długosz wspomina; miedź i ołów z kopalu chęcińskich wy- 
wożono do Slązka. Miechowita pisze, iż za jego czasów miedź 
w Tatrach kopano i z jej rudą połączone srebro w obfitości 
oddzielano, wymienia także miejsca: Sanok i Przemyśl, w któ- 
rychto ruda znajdująca się zaniedl)aną zostaje. (Siarczyiiski). 
W okolicy Kielc mianowicie w Miedzianogórze l)yły także 
kopalnie miedzi; o tych kopalniach mówi Piasecki: „Wr. 1595 
pogorzał zamek królewski w Krakowie; kardynał Jerzy Ra- 
dziwiłł, biskup krakowski z kopalń swoich w Kielcach świeżo 
odkrytych, tyle darował królowi miedzi, ile potrzeba łjyło na 
pokrycie pogorzałego zamku^. Także i)od Nowym Targiem 
z początkiem XVII wieku, w Lisku i Zawichoście w XVI 
wieku, w Czorsztynie, pod Sandomierzem, Tenczynem, Bie- 
czem (według Starowolskiego) pod Sączem i Borzęcinem. 
Miedź ma się znajdować także w górach po<l Obornikami. 



254 



W XVI wieku sprowadzali kupcy krakowscy miedź także 
z Węgier, gdyż krajowa nie wystarczała na własne potrzeby. 
Oetnar węgierskiej miedzi kosztował od <> złt. 17 '4 gr. do 
10 złt. W Miedziance i Miedzianogórze kopano w XVI wieku 
rudę miedzianą; w r. loll znaczna partia tej miedzi idzie 
do Lubeki, a Holendrzy aż 180 okrętów polską miedzią na- 
ładować mieli. W XVII wńeku powyższe kopalnie są u nas 
zupełnie zaniechane, a miedź sprowadzano z Węgier. Ze kraj 
nasz oddawna miedź swą posiadać musiał, dowodzi przj^^yilej 
miasta Krakowa z r. 151)5, który nadaje kupcom krakowskim 
wyłączne prawo zakupywania tego kruszcu, gdziebykolwiek 
był dobywany. Król Stanisław August postawił był w Nie 
wacblowie milę od Kielc mały piec pod dyrekcią Soldenłiofa, 
gilzie topiono miedź i galman. 

Srebro i zioło. Długosz wspomina, że j)od wsią Łącko 
w Krakow^skiem były ślady złota; Miechowita powiada ^ że 
l)od Sandomierzem, Kielcami i (iłazowem znajdowało się złoto, 
a Ootwald (Jdaiiszczanin dodaje, że i na Ukrainie natraiiouo 
na ten kruszec; Starowolski zaś twierdzi, że koło Nowego 
Targu i Sącza istniało złoto, i że województwo sandomirskie 
pod Kielcami obfituje w złoto, srebro, miedź i lazur: tożsamo 
wspominają dnwniejsi od niego: Cellari, Fabryciusz i Bernard 
C-onor; Zepplihałs (w swojej Uuterlrdische Geographie str. 12G) 
pisze, że jeszcze w VIII wieku wyrabiano szlachetne metale 
w górach sarmackich. Opaliński w dziele swojem: Polonia 
defensa mówi, że w Olkuszu (UKK) grzyiyien czystego srebra 
wydobywają na rok, a ołowiu oi) tysięcy cetnarów; Rzą- 
czyiiski zaś twierdzi, że koh) Myślenic w górach Kotoń i Szeze- 
bel znajduje się złoto ; nareszcie Sarnicki i Świecki ntrzymiyą, 
że i w Buczaczu w XVI wieku znajdywały się żyły złota, 
które wieśniacy w przeźroczystym strumieniu spadającym ze 
skały zljierali. Miedzy mieszkańcami miasteczka Satanowa na 
Podolu i)rzechowuje się dotąd tradycia, że w połowie X^^II 
wieku mieszkaniec jeden Satanowa dobywał tu rudy, wy- 
ciągał z niej złoto i przedawał //* ciiido we Lwowie, z czego 
się utrzymywał. Jednak niektórzy pisarze ))omimo to powąt- 
l)iewają, iżby gdziekolwiek w l^lsce odkryto żyły złota. Co 



255 



do srebra, to kopano go w Olkusza pod Sławkowem Jeszcze 
w XIV wieku, hadowski w swojej historii naturalnej kró- 
le8t>va polskiego pisze, że za panowania Kazimierza Wiel- 
kiego niejaki Grzegorz Augnstianin pierwszy odkrył w Ol- 
kuszu srebro. Jednakże za panowania Jana Kazimierza w cza- 
sie wojen szwedzkich kopalnie zostały zalane, dopiero w now- 
szych czasach pracują nad ich wysuszeniem i wznowieniem. 
Według Świeckiego: Staroiijtnej Polski i Maltę Bruna: TaUean 
de la Polofjtte. w r. KJóH kopalnie olkuskie dostarczały 12475 
grzywien 'j srebra i 14938 cetnarów ołowiu. O kopalniach 
srebra w Olkuszu wspomina Opaliński, że do ich podniesienia 
najwięcej się przyczyniła królowa Elżbieta, matka króla Lu- 
dwika w XIV wieku. Znajdywano także srebro pod Stawcami, 
pod Kielcami, pod Sławkowem, w Chęcinacli pod Siewierzem, 
w okolicy Bytomia i na Tarnowskich górach wytiipiano jak 
pisze Niemcewicz w swoicli podróżach, jeszcze w r. 13()2, 
około 400 grzywien srebra i 15(K) cetnarów ołowiu; Benichów 
w opawskiem księztwie sławny był jeszcze na początku XIII 
wieku srebrnym kruszcem, czego dowodzi przywilej Ottokara 
króla czeskiego nadany miastu Opawie w r. 1275. Znajdy- 
wano także srebro w Chrzanowie, starostwie nowoturskiem, 
w Nowej Górze, w Karczówce w Kieleckiem i w Kościeliskach 
w Tatrach. W traktacie Mścisława Dawidowicza stoi: że je- 
żeli cudzoziemiec da w Smoleńsku srebro do przetapiania, 
zapłaci kunę od grzywny srebra; widać z tego, że w Smoleńsku 
topiono srebro. Ładowski w wyż wymienionem dziele (tomie 
II, str. 230) powołując się na świadectwo Miechowity utrzy- 
muje, iż w r. 1502 miano w górach o 3 mile od Nowego 
Targu odległych odkryć żyły srebra. (Obncz także: Ołów). 
Żywe srebro czyli merkuriusz kopano pod Olkuszem 
i w Tnstaniu na Kusi w XVI wieku ; wsi)omina o tern Marcin 
Kromer w swojej Polsce, 



') Według Czackiego znaczy grzywna tyło co pcU funta. N:i 
grzywnę złota przypadało 3*) czerwonycli złotycli, na ;j:rzy- 
wnc srebra 8 talan»w, a na grzywnt' miedzi 1 złt. 18 ;^r. 



2r)i] 



Witriol wydobywano w Bieczu w XVI wieku według 
Marcina Kromera. 

Siarkę wydobywano w Swoszowicach jeszcze w XV 
wieku. W aktach krakowskich już pod r. 1444 znajdują się 
ślady wydobywania siarki w Swoszo^vicach ; z początku XIX 
wieku wyrabiano tu rocznie oCKH) cetnarów siarki po 70 złt. 
cetnar i pracowało tu 70 górników i 2()0 czeladzi. Także 
w Bieczu według Gwagnina pod Wiślicą w XVI wieku koło 
Szczerca i w Czarkowej w Pinczowskiem wydobywano siarkę ; 
w ostatniem miejscu była fabryka siarki Puslowskiego. 

Salełrzana ziemia znajduje się pod Wiślicą, w Cykówce, 
w Lojowcach i w Mińkowcach na Podolu. 

Sól. W Wieliczce znana już była sól w XII wieku. Przy- 
wilej bowiem Bolesława Krzywoustego z r. llOó nadaje kla- 
sztorowi Tynieckiemu prawo pobierania pewnej ilo6ci soli 
z żupy wielickiej. Za Kazimierza Wielkiego był w Wieliczce 
żupnikiem francuz Poryn Wojciech, ten zaczął maszynami 
wydobywać sól; po nim był żupnikiem bogaty mieszczanin 
knakowski i szlacłicic Mikołaj Wierzynek ten sam, który 
gościł u siebie w Krakowie króla Kazimierza Wielkiego, ce- 
sarza niemieckiego i królów cypryjskiego, duńskiego i węgier- 
skiego. Fakt ten dowodzi, w jakiem poszanowania zostawał 
wówczas w Polsce stan mieszczański t. j. kupcy i rzemieślnicy. 
Za Władysława Jagiełły i później żupami solnemi najpnsód 
łionarowie a potem Morsztynowie rządzili; za ich czasów 
s])r(»wadzauo zagranicznych górników do ulepszenia kopalń 
n. ]). Włosi, Piccaroni i Argoriani zaprowadzili łatwiejszy 
sposób wydobywania soli. Mikołaj Sieniawski wojewoda 
zmarły w r. lóOi) był przełożonym nad warzelniami soli, 
jak to napis na pomniku jego w Brzeżanach stwierdza. Ko- 
j)alnie Wieliczki a mianowicie stare góry składały się z prze- 
działów czyli szybów zwanych: królewski, bonarowy i bnze- 
niński, w góracłi zaś nowych był szyb Seraf, noszący na- 
zwisko od Serafina żupnika tutejszego, w czasie Kazimierza 
Jagiellończyka. Przytaczamy tu nazwiska niektórych żupników 
wielickich: I*orinus (iallicus zmarły w r. 1343, po nim był 
Wierzynek VMi], Mikołaj Bonar około r. 1397, Mikołaj Se- 



* 

y.4 



257 



rafin z Barwałdu r. 1442, Kościelecki Andrzej około r. 1510, 
Hieronim Bużeiiski zmarły r. 1580 i t. d. Spis clironologiezny 
dawnycti żupników w Polsce podał Hieronim ł^abęcki 
w Bibliotece warmawskiej (z r. 1859, tomie I). W Bochni 
wydobywano sól jeszcze w Xn wieku jak dowodzi Ambroży 
Grabowski, który odszukał w archiwum miejskiem krakowskiem 
dotyczące dokumenta, toteż twierdzenie Długosza, a za nim 
i Kromera, jakoby kopalnie soli w Bocłmi odkryto dopiero 
w r. 1251, okazuje się na podstawie tych dokumentów mylne '). 
Grabowski bowiem powiada, że za czasów Kazimierza H Spra- 
wiedliwego (od r. 1178 — 1194) sprowadzeni do Polski księża 
Miechowici przez Michorę herbu Gryf, którego Bochnia była 
własnoócią, część swej fundacii na soli bocheńskiej otrzymali. 
W kopalniach bocheńskich stare góry składały się z szybów : 
Florencia, Durszlak, Wieczny, Szewczy, królewski, a nowe 
z szybów: Bochner, kierat i Findar. Zupy solne były także 
w Bejscach, Bieczu, Bolechowie, Busku w powiecie wiślickim 
odkrył w drugiej połowie XVUI wieku, hr. Beust specialistii 
sprowadzony z Saksonii źródło słone, zaco Stanisław August 
dał mu w r. 1783 przywilej szukania i warzenia soli w do- 
brach stołowych bez oi)łaty olbory (t. j. dziesiątej części do- 
chodu). Dziś źródła buskie nie służą do warzenia soli ku- 
chennej, lecz są wysoko cenione pod względem leczniczym. 
W Bydgoszczy był za Zygmunta niejaki Jan Rop, który się 
trudnił wywarzaniem soli ; w Delatynie, Dohnie w XVI wieku, 
W Dołach na Rusi, Drohobyczy, Dybowie w r. 1520, koszto- 
wała beczka soli dybowskiej 1 grzywnę; w Gdańsku jacyś 
Loissowie trudnili się wywarzaniem soli w XVI wieku; 
w Gumiennicy Tarnowskiego pod Haliczem, w Hojsku nieda- 
leko Przemyśla, w Jabłonowie, Jabłonicy, Jasiennicy, Kałuszu, 
Kołomyi w XVI wieku, w Kossowie, Krasnem, Kutowie, Li- 
sowicach, Łaczynie, Markowej w XVII wieku, w Mołądkowej 
w XVII wieku, w Morszynie powiecie stryjskim, w Monasty- 
rożanach dobrach szlacheckich, w Nadwornej, Owczarach, Pe- 

*) Gbacz Ambrożego Grabowskiego : Kraków i jeijn okolic*'^ 
wydanie 5, str. 397. 

17 



258 



trance, Pistyniu, w Przemyślu bowiem dyplomat Spytka Ja- 
rosławskiego kasztelana krakowskiego z r. 1513, uwalnia 
rajców miasta Jarosławia od ])rzywożenia do zamku soli z żup 
przemyskich (obacz ks. Siarczyiiskiego : Historia miasta Ja- 
rosławia) ; żupy solne w Hojsku uważane były jako nale- 
żące do Pr/emyśla, ztąd nazwa: „żupy solne przemyskie^: 
w I{ączkach, Siemiszcwie, Szolcy, w Łęczyckiem Jezierskiego, 
w Słońsku w XIII wieku, w Solcu, Sołotwinie w XVII wieku, 
w Starosoli, Stebniku, Suchedniowie w XVII wieku, w^ Sulcy 
koło Niżankowic w Przemyskiem, w Staruniu na Kusi, w Ty- 
rawie, Utoropiu, rhrynowie Średnim, w Wąchocku, Zawoju, 
Zydaczowie, Żywcu w XVI wieku i w wielu innych miej- 
scach. Król miał w XVI wieku sól ruską ze Słonia w Prze- 
myskiem, Jasienicy w Samborskicm i z Tyrawy w Sanockiem. 
W Wielkoj)olsce Kromer wspomina kopalnię soli pod jakieniś 
miejscem Pinka, względem którego miejsca dzisiaj żadnej 
wiadomości powziąć nic można. W polowie X\'II wieku 
kosztowała beczka soli wielickiej i bocheńskiej O złt. Za Augu- 
sta III płaciła szlachta beczkę soli po 4 złt., a kosztowała 
12 zlt. 

Marmur łamano w (liccinach czerwony jeszcze z po- 
czątku XVII wieku. Starowolski pisze, że za jego czasów 
wydobywano tu marnmr czarny i zielony, co wszakże potrze- 
buje potwierdzenia: Tadeusz Mostowski później w r. 1817 
znowu urządził tu fabrykę marmurów składającą się z pi- 
lami i polcrowni, która w r. 1833 upadła. Pod Czarnokozie- 
nicami powiecie kamienieckim, niedaleko Tcnczyna ma się 
znajdować marmur czerwony z białym. Kzemieślnicy sprowa- 
dzeni z Włoch za Stanisława Augusta mianowicie: Dominik 
S eh i anta do wydobywania, Leonardo Galii do wyrabiania 
dłutem, Edward Gigi i do polerowania, którzy zostawali pod 
kierunkiem nadwornego malarza królewskiego Marcelego 
Bacciarellego, pierwsi dopiero nauczyli wyrabiać z tego ka- 
mienia piękne sprzęty. Niedaleko Skały znajduje się białawy 
i wiśniowy, a pod Kamionką w^ poł)liżu Krakowa popielaty 
marmur: koło Kunowa w Sądeckiem znajdował się różno- 
kolorowy a według Starowolskiego opisu Polski w XVII wieka 



259 



czerwony i zielony marmur, w Regulicaeh szarj', w Szklarach 
w Olknskiem i w Czernej czarny, a pod Szydłowem popielaty 
marmnr. Istnieje także marmnr w Rudawie w Krakowskiem 
w okolicy Siewierza, w Czarnowie koło Kielc, koło Solca 
w Samborskiem, w okolicach Mira na Litwie, w Paczółtowi- 
cach, w Karpatach, zkąd różowy marmnr brano do kościołów 
krakowskich, w Bałutowie powiecie radomskim, w Krzeszo- 
wicach, w Słupcu w Kieleckiem, w Radwanowie w okolicy 
Krzeszowic, w Kajetanowie w okolicy Kielc, w Szczęsnej 
i w Jaworni w okolicy Warszawy. W Lubowni na Spiżu wy- 
dobywano marmur czerwony jeszcze w XrV'^ wieku (obacz: 
monografię Spiża w Bibliotece warszawskiej z r. 1854) taki 
sam jak w Rogoźnie i Czorsztynie. W Dębniku w Krakow- 
skiem są łomy marmuru, z którego wykuł Jan Jakub Bock 
główny ołtarz w kościele św. Szczepana w Wiedniu, zaś Ma- 
ciej Rauchmttller Tyrolczyk pomnik Adama Arzata w Wro- 
cławiu, jak otem wspomina Hartmann Szedel w kronice swojej 
opisującej Kraków jeszcze w r. 1442, a za nim powtarzają 
Ambroży Grabowski i Józef Mączyuski. W r. 1787 byl je- 
neralnym inspektorem fabryki w Dębniku Bacciarelli. Z mar- 
muru dębnickiego jest wyłożona jedna ze sal w zamku war- 
szawskim i robione są ołtarze w kościołach w Czernej i na 
Bielanach pod Krakowem; dębnickim marmurem są wyło- 
żone ściany kaplicy Potockich na zamku krakowskim. Marmur 
dębnicki jest czarny, biały, mięsnego koloru i inny. Dębnicki 
marmur jest według Rzączyiiskiego twardszy od szwedzkiego. 
W Paczółtowicach w przedsionku kościoła leży kamień gro- 
bowy ku pamięci Franciszka Eliasza Gal lego syna Leo- 
narda Rzymianina kamieniarza, magistra fabryk dębnickich 
zmarłego w r. 1701 ; jest ta.ni także pomnik Adama Xego- 
wicza magistra kunsztu kamieniarskiego, pierwszego majstra 
w kopalniach Dębnika w XVII wieku. Z chęcińskiego mar- 
muru wyłożona jest posadzka w kościele Kapucynów w War- 
szawie i wyrobione są w kościele Panny Marii w Kielcach 
odrzwia głównych drzwi prowadzących do kościoła, nad kt(')- 
rcmi umieszczony jest u góry herb Wazów. W r. IMl mie- 
szkał w Chęcinach jakiś Marcin marmurnik , trudniący sir 

17* 



300 



handlem marmuru. Piotrowi Dankłirsowi narlwoniemu archi- 
tekcie królewskiemu zmarłemu w r. 1661 zawdzięczamy 
nauczenie wydobywania marmuru. (Obacz także: Wyroby 
z marmuru). 

AlabaHteVf wyraz ten pochodzi od miasta Alabastron 
w Egipcie, gdzie ten minera! znaleziono. U nas znajduje się 
alabaster na Podolu pod CzarnokozienicAmi, w BursztyniCr 
w Zurowie, na brzegach Bohu i według Kluka (o neeezach 
kopalnych) także w ziemi przemyskiej. W okolicy Brzeżan 
znajdowano w XVI wieku czarny alabaster, z którego zro- 
biona jest nyża kościoła zamkowego w Brzeżanach, w której 
umieszczony jest pomnik Anny z Maciejowskich pierwszej 
żony Hieronima Sieniawskiego wojewody ruskiego^ zmarłej 
w r. 1574, także z alabastru. (Dr Maciszewski: Pomniki Sie- 
niaicskich w Brzeżanach). Kej wspomina o oknach z alabastru 
w domach możnych panów. W Żurawie znajduje się pomdik 
Konstancii Daniłowiczowcj z drugiej połowy XVII wieku 
z alabastru krajowego wykonany. (Szaraniewicz). Alabaster 
znajduje się także w Bilczu nad Seretem, majętności ks. Sa- 
piehy w prześlicznej grocie. (Albin Kohn: Materialieu zur 
Yorgeschichte des Menschen im ustlichen Europa Jena 1879 1). 

Malachit znajdowano i wydobywano w zeszłym wieku 
w Chęcinach, a znane są płyty malachitowe szlifowane, które 
nińekszały niegdyś pokoje króla Stanisława Augusta, a które 
w Chęcinach były wydobyte. 

Porfir znajduje się we wsiach : Miękinach, Sance, Ten- 
czynku, Porębie, leżących w północnej stronie niedaleko Elrze- 
szowic i w Czernej. 

Jaspis istnieje w powiecie owruckim i na Litwie, wy- 
rabiano z niego tabakierki. 

Lazur gatunek jaspisu, tylko błękitnego koloni, znaj- 
dywał się jak twierdzi Długosz i Kromer pod Chęcinami i pod 
Pińczowem, a sporządzano z niego różańce, koronki, paciorki, 
tabakierki i t. p. 8tarowolski twierdzi, że i pod Kielcami się 
znajduje. Według Rzączyńskiego historii naturalnej, przesłał 
.starosta Stefiin Bidziiiski za czasów Jana III z lazam wy- 



261 



dobytego z kopalni chęciuskiej stolik wyrobiony, w darze 
papieżowi Innocentemu XI. 

Hałun wydobywano według Rzączyiiskiego w Odola- 
nowie w województwie kaliskiem w XVII wieku. 

Krwawnik natrafia się w Karpatach kolo Nowego Targu 
i wyrabiano z niego pieczątki, pierścionki i t. p. 

Bursztyn znajdywano w powiecie chojnickim, ostro- 
łęckim pod wsią Wołkowo (wydobywać zaczęto w r. 1810), 
w Makowskiem, Prasnyskiem i Augustowskiem, w Wrocławku, 
w Dąbrowicy gubemii wołyńskiej, w okolicy Czerska, Połągi, 
po obu stronach rzeki Brdy, w Pizie posiadłości biskupa war- 
mińskiego, w poblizkich okolicach starej Łomży mianowicie 
nad rzeką Narwią, koło Mizunia a głównie nad brzegami mo- 
rza bałtyckiego. Pliniusz wspomina, że już za czasów Nerona 
wysłany był jakiś Rzymianin na nadbrzeża bałtyckiego morza 
w celu nabycia bursztynu. W r. 1793 wywieziono z Gdańska 
okrętami bursztynu za 27-581 złt. Dawniej był w Gdańsku 
gabinet sławny historii naturalnej szczególniej dla owadów 
zasklepionych w bursztynie, jednak w czasie wojny rozrzu- 
cono go, że nie ma z niego dziś ani śladu. Dodatek tygodniowy 
do Gazety lwowskiej z r. 1855 pisze, że i koło Lwowa znaj- 
<Iowano dawniej bursztyn. (Obacz także : Wyroby z bursztynu). 

Glinka ogniotrwała do wyrabiania pieców, donic do to- 
pienia szkła i t. d. znajduje się w wybornym gatunku w oko- 
licy Krzeszowic pod Krakowem. Glinka ta rozchodzi się do 
Prus, Morawii, Czech a nawet do Belgii; nazywa się glinka 
krzeszowicko -mirowska. Oprócz tej znajduje się także glinka 
<»gniotrwała w- Porębie, pod Kawą ruską, w Glińsku, Rudnie, 
Olejowie w Złoczowskiem, w Podkamieniu, a nawet w Snop- 
kowie pode Lwowem. 

Węgiel kamienny. Najdawniejszy ślad o znajdowaniu 
się węgli kamiennych w Polsce znajduje się w Cełlarego 
opisie Polski '), gdzie mówi, iż pod Tenczynem kolo Kra- 
kowa znajdują się: „carbones fossiles". Jednak kopać zaczęto 



^) Andreae Oellarii: Deser ipfio Polon iac, wydanym w Amster- 
damie w r. 1659. 



2()2 



n nas węgiel k«iniienny dopiero przy końeii zeszłego stulecia 
w Tarnowcu, w Tenczynie, w Jaworznie wówczas hr. Mo- 
szyńskiego w r. 1792; w Dąbrowej wydobywają obecnie 15 
milionów korcy węgla rocznie; w okolicy Bendzina i koło 
Kut. W Krzeszowicach wydobyto w r. 1808 węgła 10.(XX^ 
korcy. W XIX wieku wydobywano go prócz tego w Zagó- 
rzu, w gubernii radomskiej w r. 1838, Milowcu, Porębie, 
Mr/ygłodzie, Sielcach i w Grodżcu, w gubernii radomskiej. 
Ciechanowskiego; także znajdował się węgiel w Kłimonto- 
wicach iliraszewskiego i w Pogoniu Korułskiego. Robotnicy 
w Tenczynic brali dziennej płacy po 1 fl. Do fabryk zaczęto 
u nas węgla kamiennego używać około r. 1810, mianowicie 
do labryk cynkowych. 

Węgiel brunatny znajduje się w okolicach Kromołowa, 
Koziegłów i Siewierza w powiecie olkuskim i bendziiiskim, 
w Krasncm w Kieleckiem, szczególnie zaś w dolinach Warty, 
Czarnej I^rzemszy, koło Częstochowej i Wielunia, pod Koni- 
nem w Kaliskiem, w Płockiem nad Wisłą, pod Włocławkiem, 
Dobrzyniem, także w Samborskiem i Opatowskiem, jednak 
nie bywa wydobywany. Węgla brunatnego z jednej tylko 
nnejseowości w Porębie wydobywają rocznie około 742.700 
j)U<lów i t. d. 

Chcących się bliżej zapoznać z dziejami górnictwa 
i hutnictwa polskiego, odsyłamy do nader cennego dzieła 
Hieronima Łabęckiego: Górnictico w Polsce 2 tomy, War- 
szawa 1841, z któregośmy w części korzystali, oprócz innycłi 
wyżej wspomnianych dzieł. 

Korki. 

w XVI wieku wvral)iano korki w Odausku. 



Koronki. 

Koronki równie starożytnym jak wiekom średnim nie- 
znane były. Pojawiają się one poraź pierwszy we Flandrii 



2(5;) 



z końcem XV wieku; ztamtąd rozjmwszechniają się po in- 
nych krajach, a w XVI wieku dochodzą one w Wenecii do 
największego rozkwitu, gdzie przez długi czas noszą chara- 
kterystyczne nazwisko „ząbków flamandzkich" merlettl di 
Flandrlay co świadczy o ich początku. XVII wiek był dla 
nich wiekiem złotym, zwłaszcza we Francii za l^udwika XIII 
i XIV, koronki te nazywano points de France, a później 
points d-Aleiicon, Najsławniejsze koronki są ł)ruk8elskie czyli 
hrabanckie z XVI wieku, włoskie, mianowicie weneckie, me- 
diolańskie i genueńskie, wreszcie szkockie i francuzkie, mia- 
nowicie ostatnie wyrabiane w mieście Valencienn(»s są naj- 
droższe i najrzadsze; w czasach napoleońskich doszły one 
do najwyższego zbytku. Koronki są tak zwane klockowe 
i wykonane igłą, niciane, baw^ełuiane lub jedwabne. Koronki 
czarne jedwabne weszły w użycie we Francii, za Ludwika XV 
także koronki złote i sreł^rne. Henryk Waleziusz miał na so- 
bie na balu w Blois w r. 1570 złotych koronek około 4()0() 
łokci. Portret Władysława IV, króla polskiego, robiony przez 
|{ubensa, jest malowany w koronkowym kołnierzu. 

W Polsce dziergano koronki na s])osób brukselski na- 
wet ze złota i sreł)ra w Grodnie przy końcu XVIII wieku 
we fabryce Tyzenhauza. Wójcicki K. Wł. wspomina, że znana 
strojnisia Zofia z Sieniawskich Denhoftbwa oddała kupcowi 
Keskurowi za należność kupionych koronek pałac na kra- 
kowskiem przedmieściu w Warszawie, dzisiejszy Krasińskich. 
O koronkach zwanych „Forboty", już Kej wspomina; takiemi 
łV»rbotami ozdabiała szlachta, rzt^Mly j)()lskie, a sporządzały je 
nasze niewiasty nietylko z nici, ale i ze złota i srebra. Ko- 
ronki wyrabiano także w XVI 11 wieku w Wieluniu, w Wiel- 
kopolsce i w Radymnie grube ordynaryjne ; w Bóbrce nie- 
daleko Lwowa i w Bobowej w Sandeckiem z początku XIX 
wieku, jednak wyrób ten stoi zawsze jeszcze na dość nizkim 
st(»pniu doskonałości. Niemcewicz w swoich Podróżach wspo- 
mina, że w Piaskowie niedaleko Lublina z początku XIX 
wieku żydówki wyrabiały koronki, któremi skronie swe zdo- 
biły, opisując je wierszem: 



264 



„Niczera są przy nich po stodołach młocki; 
Izrael i tki tak szybko przewracajn klocki. 
Iż tych koronek, co icli skronie zdobią, 

Półtora cala na tydzień wyrobią". 

• •■ » 

W najnowszych czasach powstały szkoły koronkarskie 
w (lalicii : w Rymanowie hr. Potockiej, w Pieniakach hr. Alf. 
Dzieduszyckiej, w Horkówce p. Łukasiewiczowej, w Zako- 
panem i w Kańczudze utrzymywane z funduszów krajowych. 
W Warszawie i Hempła, w powiecie błońskim. W mieście 
angielskiem Deyonsliire naprawiają z wielką zręcznością po- 
darte koronki prawdziwe. Ciekawe dzieło o da^ynycłi koron- 
kach napisał A. 11^ p. t. Geschlchte uud Terminologie der 
alten Spitzen. Wien 187(), dokąd ciekawvcłi odsyłamy. 



Koszyki. 

Koszyki wyrabiano w Lesznie w drugiej połowie 
XVIII wieku. 



Kosy i sierpy. 

Kosy i sier|)y kuto w Nowym Sączu w XV wieka, 
w Pabianicach niedaleko Sieradza w XVI wieku, jak świad- 
czy przywilej nadany przez Zygmunta Augusta, datowany 
z r. loof). Xa początku panowania Stanisława Augusta pro- 
dukcia kos u nas musiała jeszcze być za małą, gdyż sprowa- 
dzano jeszcze rocznie po 155 cetnarów kos z Morawii i la- 
kichźe pruskich 5().(X)() sztuk. Kosy wyrabiano także : w Be- 
rezowie od r. 1804 — 1820, w Suchedniowie i Samsonowie 
za Stanisława Augusta; fabryka ta rozpoczętą została w r. 
17i)l przez trzech Niemców sprowadzanych z zagranicy; 
w Wąchocku do r. 1820, w Swinkowie pod Miedzierzą i w So- 
bieniu koło Warszawy, którato fabryka założona była przeZ' 
kasztelana Jezierskiego Jacka przy końcu XVIII wieku w celu, 



2t>5 



ażeby zapobiedz sprowadzania kos i sierpów z zagranicy, 
mianowicie z Austrii, Prus i Anglii, za które corocznie po 
400.000 talarów z kraju wychodziło. W pierwszej połowie 
bieżącego wieku zaczęto wyrabiać w Serocku kosy tak do- 
skonale, że w niczem nie ustępują styrjjskim. (Obacz także : 
Kuźnice). 



Kotlarnie. 

Kotląrnie były z początku Xr\' wieku w Płocku, w XV 
wieku mieli w Krakowie kotlarze i ślusarze bramę wiślną 
do obrony, a Mikołaj Rej w swojem : Zwiercfedie wspomina 
o kotlarzach przy ulicy grodzkiej; kto wie czy nie krakow- 
skichto kotlarzy roboty bvły owe dwa wielkie smoki na 
zamku krakowskim z miedzi wyrobione na żelaznych łańcu- 
chach wiszące, przez którycli paszcze woda prawdopodobnie 
z Wisły rurami sprowadzana, nieustannie przechodziła, a to 
przy samym wstępie do zamku królewskiego, jak otem wspo- 
mina Konstanty Hoszowski w rozprawie swojej o Izbie po- 
selskiej w zamku królewskim na Wawelu. W Gdańsku był 
w r. 1451 kotlarzem niejaki Bogedanz, awr. 144G Hans 
Jodeke. W r. 1387 był w Krakowie Tylman kotlarzem; 
w r. 152G dostarcza Szymon kotlaiv. w Krakowie bani, 
która latarnię kopuły kaplicy zygmuntowskiej ^v katedrze 
l)rzykrywa; w r. 1599 był tam Michał Domzal kotlarzem. 

W XVI wieku były kotlarnie: w Pabianicach woje- 
wództwie sieradzkiem, w Kownie, Kłodawie, w Warce było 
w roku 1564 trzech kotlarzy; w Wyszogrodzie nad Wisłą 
i w Prasnyszu. Zimorowicz wspomina o Walentym Wąsiku, 
kotlarzu we Lwowie w r. 1577, który za spalenie płockiego 
zamku herbem rycerskim udarowany został. W r. 1589 był 
niejaki Stanisław kotlarzem w Borku w Wielko])oIsce. W r. 
1523 potwierdził Zygmunt I cech kotlarzów w Szydłowie, 
a w Zwoleniu w r. 1616 Zygmunt HI. W Kobylinie w Wiel- 
kopolsce było w XVI wieku tyle kotlarzy, że stanowili oso- 
bny cech. W r. 1655 byli kotlarze w Warszawie Jędrzej J a n- 



2<)t> 



czewski i Andrzej Piechowic z. W XVII wieku były 
kotlarnie: w Osiecku, Rawie, Starej Częstochowej , Nowym 
Sączu, w Myślenicach, w Kownie, w Proszowic, we Lwowie; 
w Stryju był cech kc»tlarski, również i w Wyszogrodzie za 
Zygmunta III; w Krośnie, Jarosławiu, Haliczu, Rohatynie. 
W XVIII wieku: w Opocznie, w Końskich Wielkich, w Pil- 
żnie, Kowlu, Chmielniku, Lubaczowie, w Ciechanowcu i w Kieł- 
cach. W Nowej Grol)łi w Zółkiewskiem była w XVIII wieku 
hamernia miedziana, również i w Wiśniowcu na Litwie ma- 
jętności Joachima Chreptowicza. Za panowania Augusta III 
pobił Konrad Markus, kotlarz poznański, wieżę ratuszową 
w Poznaniu i obie wieże katedry gnieźnieńskiej miedzią, 
której on też obie gałki i krzyże w ogniu pozłocił. Daeli 
miedziany na kościele i wieżacłi katedry gnieźnieńskiej kładł 
kotlarz toruński Wegner, w XVIII wieku, a dawniejszy 
z początku XVII wieku, kotlarz wrocławski Wolfgang; 
po oddaleniu zaś tegoż za kradzież miedzi, kotlarz z War- 
szawy Ocielski. August Bitterlich, kotlarz poznańskie 
zrobił model ratusza poznańskiego wykonany z miedzi, prze- 
ślicznie wyrobiony, uprawia on już w czwartej generaeii 
sztukę kotlarską. Kotlarz poznański Konrad Markus pobił 
w r. 1873 wieże ratuszową w Poznaniu miedzią. W Siemia- 
tyczach na Podlasiu założyła ks. Anna Jabłonowska hamer- 
nię do wyrabiania kotłów i różnych naczyń z miedzi i mo- 
siądzu, która istniała jeszcze w r. 1799 lubo w upadku. 
W r. 1713 pokrył niejaki Ferdynand, kotlarz krakowski, 
wieżę przy kościele częstochowskim miedzianą Idachą i trzema 
złotemi gałkami i ozdobił chorągiewkę w kształcie smoka 
i umieszczonym nad nią kurkiem, tr/ymającym bułkę, czyli 
lierbem Paulinów. W r. 1788 był w^ Krakowie kotlarz Józef 
Stattler, Szwajcar, tu osiadły, a dziadek artysty malarza 
Wojciecłia Kornela Stattlera. W r. 1804 było w Krako- 
wie Tl, w r. 177() w Lesznie O, a w r. 1827 we Lwowie 7 
kotlarzy. W gubernii grodzieńskiej l)yła w r. 1815 jedna ko- 
tlarnia łilizko Słonima, a druga w Wołkowysku, obydwie 
l)rzerol)iły w ciągu roku 1520 pudów miedzi na kotły, alem- 
biki i t. p. 



_i ' 



207 



Z początku XIX wieku były także kotlarnie w Wi- 
ślicy, Białogoni iw Michałowie, wsi należącej do opactwa 
świctokrzyzkiego , gdzie robiono kociołki do jedzenia dla 
wojska; w Staszowie i w Warszawie we fabryce Wilhelma 
Troetzera, założonej pierwotnie w Słoniniie, a dopiero w r. 1854 
przeniesionej do Warszawy, we fabryce Roberta B o t h e i Da- 
niela Hoecke, założonej w r. ISIO. Wyroby miedziane, 
jak n. p. aparaty do pędzenia wódki i t. p. wyrabiano z po- 
czątku XIX wieku w Lublinie we fabryce Przył)yl8kiego. 
W Polsce od dawiendawna trudnili się także koczujący cy- 
ganie kotlarstwem. 



Kożuszki. 

Kożuszki wyrabiano oddawna w Starem Mieście i w No- 
wym Targu. 



Krawiectwo. 



(Obacz: Suknie). 



Kredka. 



Czarną i kolorową kredkę wyrat)iano z początku XIX 
\vieku w Warszawie. 



Krochmal. 

Krochmal wyrabiano w XVI wieku w Włodzimierzu, 
krochmal zaś i puder w Lanetówce w Złoczowskiem , przy 
końcu XVIII wieku; na samym Solcu istniało w drugiej po- 
łowie XVni wieku 10 fabryk krochmalu. Z początku XIX 
wieku wyrabiano krochmal w Jaworowie we fabryce Fiedlera 



208 



i w Warszawie ; fabryka jaworowska powstała po upadku laue- 
towskiej. W i^ublinie wyrabiano w tym saniyin czasie 3(55 
kauiieni krochmalu rocznie. Są także fabryki w Piotrkowie 
i w Łodzi. Fabryka niebieskiego krochmaliku, który Żydzi 
w różne strony kraju wywozili, istniała z początku XIX w. 
w Siennej, powiecie opatowskim. W Galicii powstała fabn^ka 
krochmalu około r. lH3r> w Sieniawie w Wadowickiem u lir. 
Teodora Borowskiego; w r. 1839 była krochmalnia w dobrach 
ks. Ponińskiej, któregoś z hr. Dzieduszyckicli i w Lacliowi- 
. cach, w obwodzie stryjakim, Izydora Pietruskiego, która mu- 
siała zaginąć około 1840 r., w Świerzn koło Lwowa Wiktora; 
później w Tarnopolu i Tarnowie Sclioltena, Holendra, ostatnia 
zamkniętą została w r. 1877. Później powstały jeszcze małe 
krochmalnie w Hrycowoli i Przewłocznej, ale te około r. 1883 
upadły. W królestwie polskiem było w 1880 r. 24 fabryk 
krochmalu. O wyrobie krochmalu w Galicii obacz ciekawą 
rozprawę Tadeusza Rutowskiego w Roczniku statystyki prze- 
mysłu krajowego, w zeszycie II. 



Kule. 

Dawniej odlewali mnisi u nas po klasztorach kule i niemi 
strzelali wybornie, dlatego teź radził Bielski, żeby się klasztor- 
nymi braciszkami przy strzelaniu z dział posługiwało wojsko. 
Kóźne liyly kule : ogniste, szypy, race, smoki, ogniste garnce 
szturmowe, wieńce słomiane. Bielski pisze, że Stetan Batorj" 
l)0(lczas wyprawy przeciw Gdańsku wynalazł sposól) rozpa- 
lania kuli w ogniu, a dopiero kładzenia t^ik rozpalonej w działo. 
Kule te ważyły aż do 20)0 funtów. Ażeby się lepiej kula za- 
paliła, kładziono w działo i bursztyn. W Krakowie odlewał 
kule w drugiej połowie XVI wieku Jędrzej Komora, a mia- 
sto zapłaciło mu w r. ir)74 za 2(XK:) kul 9 fl. 20 gr. i 9 de- 
nan')w. Kule różnego gatunku i bomby wyrat)iano w Suche- 
dniowie około r. 1748; za Stanisława Augusta wyrabiano tu 
kule, bomby, granaty i kartacze: w Krzepicach i w Halicza 
w XVIII wieku. Sel)astian Aders, inżynier i pułkownik arty- 



%-k 



260 



lerii pod hetmanem Koniecpołskim, wymyślił sposób rzucania 
z możdzierzów koszów kamienistych, jakoteż różnych gatun- 
ków kul ognistych, któremi Tatarów bardzo szczęśliwie raził. 
Wyrabiano także kule w XVIII wieku w Samsonowie, a cetnar 
tych kul dostarczanych dla wojska w r. 1788 płacono po 
17 złt. 4 gr. Także Adam Poniiiski, ów sławny utraciusz za 
panowania Stanisława Augusta, miał jakieś fabryki bomb 
i kul, których próbki posyłał Potcmkinowi. (Obacz Kalinki: 
Dokumenta w Pamiętnikach XVIII wieku^ w tomie X, część II 
str. 111). W dawnych czasach strzelano także kamiennemi 
kulami najprzód z mniejszego kalibru dział z szclig, a na- 
stępnie z większego kalibru z kartanów. (Obacz także: Lu- 
dwisarnie). 



Kuśnierstwo. 

Nad przedmiotem tym nie będziemy się szeroko roz- 
wodzić, gdyż kuśnierstwo było u nas od najdawniejszych cza- 
sów zawsze uprawiane, wspomnimy tylko, że za Bolesławui 
Chrobrego (992 — 1025) noszono u nas kożuchy kosztowne, 
poszyw^ane i wykładane złotogłowiem ; były przeto zapewne 
i należycie wyprawione. Część tych kożuchów kosztownych 
mogła być łupem wojennym ze wschodu lub na Niemcach 
zdobytych, ale część musiała być wyrobem krajowym. Za 
Bolesława Krzywoustego (1102 — 1137) noszono wprawdzie 
często skóry kosztowne z rysiów, bobrów i inne, lisy daw^ano 
niższym urzędnikom. Wyrabiano nawet skórki wiewiórcze, 
z których duchowni mieli mucety; włościanie nosili łjarany. 
W XIII wieku już futra były przedmiotem dość znacznego 
handlu wywozowego, a do najdroższych futer zaliczały się: 
ł>obrowe, rysiowe i z wyder. W XV wieku mieli kuśnierze 
lwowscy i krakowscy swoje basztę do obrony, musiało ich 
być więc niemała liczba. Wiemy że w r. 1494 był w Kra- 
kowie kuśnierz Kuncza. Gronostajów używali w dawnych 
czasach u nas: król, arcybiskup, biskup i kasztelan krakow- 
ski. Popielice i kuny nosili inni biskupi i senatorzy, a szlacłita 



270 



i urzędnicy okrywali sio futrami z lisów, niedźwiedzi lub 
wilków. Za czasów Reja kosztowała skórka wilcza o złt. 
Futra te kryte były aksamitem, jedwabiem lub suknem. Przy- 
wilej Przemysława II z r. 1280 nadmienia o jatkach knśnier- 
skich w Poznaniu. Takiż przywilej cecbu kuśnierskiego w Oa- 
licii z r. 1749 drukowany jest w Dodatku tygodniowym do 
(iazfty lwowskiej z r. 1852. Gdy w r. 1440 Władysław Ja- 
giełło potrzebował kosztownych futer na podarunek dla Suł- 
tana Amurata, dostarczyli mu takowych kuśnierze lwowscy. 
(Czacki). W r. 14(53 ustanowił król Kazimierz Jagiellończyk 
cech kuśnierski w Radomiu na wzór istniejącego już wówczas 
takiego ceclm w Sandomierzu; cech kuśnierski w Poznaniu 
powstał dopiero w r. 1495. W ftombinie w Wielkopolsce był 
w XVI wieku cech kuśnierzy. W r. 1599 był w Krakowie 
Augustyn Wacławowicz kuśnierzem. Kuśnierz i rajca 
krakowski Cirus Stanisław wielkim kosztem w Krakowie 
w r. 1G02 mury w Sukiennicach odnawiał, którato restaaraeia 
tr>vała aż do r. 1047, czego dowodzi napis na faciaeie od 
strony ulicy św. Jana. W Stryju było w pierwszej połowie 
XMI wieku 12 kuśnierzy, po wojnie z Tatarami zostało tylko 
dwóch. Kiełbasa był kuśnierzem króla Stefana Batoregi», 
jakto z rachunków królewskich, prowadzonych przez Jana 
Firleja z r. 1590 widzieć można. 

Litwini, którzy w r. 1015 kuśnierstwem się w Poznania 
trudnili, byli: Mikołaj Bocian, Jakub Romano w icz, 
Stefan Czuzeło, Paweł Frąckiewicz, Mikołaj Płotni- 
cki, Tomasz Czarny, Maciek Kużmik; mieli oni częste 
zajścia z cechem kuśnierskim, do którego nie należeli. Łu- 
kaszewicz w dziele swojem : Opis miasta Poznanioj przyta- 
cza nazwiska mistrzów kuśnierzy w Poznaniu w r. 1697, 
mianowicie : Jan K r z y m u s k i , Maciej C z o c h r o n , Krystian 
Grappe, Krystian Szyc, JanTrales, Mikołaj Rottigk, 
Henryk Meller, Michał Knoblauch, Piotr Tepper, 
Wojciech H c r 1) o w s k i , Natanael Biedom, Jerzy B e n s , 
Piotr Sulczewski, Stanisław Taczkiewicz, Henryk 
Szyc, Andrzej Czochron, Jan Wezel, Andrzej Go- 
d 1 i n g , Eliasz E n g e 1 m jui n i X e r e n h e i m. 



271 



Kożuszki wyrabiane w Starym 8aczn i serdaki wyra- 
biaue w Nowym Targu słyuą oddawna; ostatnie szczególnie 
szeroko rozchodzą się po kraju, mianowicie tatrzańscy tury- 
ści kupują je w Zakopanem. 



Kuźnice. 

Hamernie czvli kuźnice bvlv w XIV wieku w Gdańsku, 
gdzie ze szwedzkiej rudy żelaznej topiono żelazo i kuto sztaby. 
W r. 13<)4 założono pod Krzepicami przez radnika Panka 
kuźnice żelazne, zkąd nazwano te zakłady „pankowskie". 
W aktach dawnych sieradzkich są ślady o kuźnicy w Kra- 
szewicach na rzece Oleśnicy, w starostwie grabowskiem, pod 
r. 1423, gdyż jest nadanie prawa niejakiemu Długoszowi do 
założenia nowej kuźnicy, z której ma płacić corok staroście 
7 grzywien i dawać J wóz, 2 pługi żelazne i 3 beczki ińwa. 
Podobnież w starostwie klonowskiem były od r. 1425 dwie 
kuźnice: ])łońska i zagrzel)ska zwane, w r. 1427 była ku- 
źnica w Szczero wie nad rzeką Widawką, w r. 1428 w Prze- 
czniach nad rzeką Dębowolec, w r. 144() w liudzie nad Wartą, 
w po\\decie sieradzkim i t. d. (Łabęcki: Górnictwo w PoUce), 
W XV wieku posiadał w Nowym Sączu kuźnicę niejaki Otto ; 
około r. 141)0 były tamże dwie kuźnice, gdzie wyrabiano 
także sierpy i blachy ; pierwszym kosarzem był : Marek Kro- 
mer zmarły w r. 1489, drugim Jan Otto; sierpy wyrabiał 
tu w r. 1494 Maciej Si estrze nieć i Jan liusek blacłiarz 
i brzeszczotnik. (Obacz Szczęsnego Morawskiego : Sqdeczyznc 
za Jagiellonów). 

Był}' także kuźnice w AT tciekn: w Rudnikach koło 
Wilna, w Sokalu i w Zameczku koło Wilna; kuźnice ni- 
wizkie znane były już za czasów Zygmunta I. W XVI w.: 
istniała kuźnica bogucka; w okolicy Drzewicy były sławne 
kuźnice, założone przez Drzewickich, gdzie wyrabiano żelazo 
na dymarkach, kuźnice te i)rzeszły później na Szaniawskich, 
a z początku XIX wieku na P^yansów; we wsi Jerzycach 
koło Poznania, w Nowym Sączu, w Pile w Poznańskiem 



272 



były w r. 15i)4 dwie kuźnice^ w Rudnikach w powiecie tro- 
ckim 4 mile od Wilna, w Wąchocku i Oleśnicy w Krakow- 
skiem, w Zameczku w województwie wileuskiem. W r. 158C 
Mikołaj Hoewel z Kolpina, mincarz olkuski, dostał przywilej 
na szwedzki sposób wyrabiania żelaza, tak zwany „przeku- 
wanie osmundzkie z braniem na olawę^. Rachunki podskar- 
biego królewskiego Jana Firleja z r. 151)() wymieniają kró- 
lewskich kowali: Aurelio Alto Campo, Markowskiego, Ja- 
kuba, Janusza i Filona. 

W XVII wieku: była kuźnica w Mysłowicach w r. 1068, 
w Zagdaiisku posindali bracia Caccia i następcy ich Gia- 
notti i G i boni kuźnice, również i w liobrzy i Cmiusko, 
miejsc<acli w^ojewództwa krakowskiego i sandomierskiego. 
Były także kuźnice w XVII wieku w Bieczu, Chochołowie 
w Sądeckiem, w Zielonkach Jarosza Woxmana, gdzie wy- 
rabiano ze stali szable, w Starej Kuźnicy, w Pile, w Krze- 
szowicach nad Prosną i w Brząszewicacli, w Szczerzowy nad 
Widawką i w Rudzie nad Wartą ; za Zygmunta III przybył}* 
4 pod Olsztynem i f) pod Chęcinami. 

W XVIII wieku były kuźnice: w Baranówce, w Bia- 
łaczewie Stanisława Małachowskiego , w Berezowej , Błocie, 
liohusławie, lizinie. Grabowie, Jędrowie, w Kościeliskach 
w Tatrach, w Końskich Wielkich kanclerza Jana Małachow- 
skiego, tu kosztował w X\'^ni wieku cetnar żelaza szynowego 
2*.) zlt., cetnar sztabowego 30 złt., naczynia kuchennego z la- 
nego żelaza 21) złt. W Kozienicach założył liamernię król 
Stanisław August i doł)rą fabrykę broni, dokąd sprowadzono 
rzemieślników z Niderlandów i Saksonii ; w Lubaczowie, w No- 
wej (irobli w Zółkiewskiem była hamernia miedziana, w No- 
wym Targu, w IV)mykowie Małachowskich, w Pstrzednicy, 
SamsonowMe, Sucliedniowie, gdzie sporządzano „augustówki", 
czynne były za rządów biskupa krakowskiego Sołtyka, który 
dawał z nich żelazo, kraty i inne wyroby do nowo zbudo- 
wanego w r. 17()(ł kościoła w Urzędowie'). Kuźnice samso- 

• 

') Ohiwz trzv listv ks. K. S(»łtvka w Przewodniku nauko- 
ntjm ł lwowskim; z r. 187S z kwietnia. 



273 



newskie i suchedniowskie miały w r. 1790 dochodu So.OSU zlt. ; 
w Tunilinie, w Wisniowcu na Litwie Joachima Chreptowicza, 
l)rócz kuźnicy żelaza była także hamernia miedziana; w War- 
szawie i Zbrojowie. W samym powiecie radomskim były przy 
końcu XVin wieku kuźnice: w Brodach, Bzinie, Ciechosła- 
wicacli, Kamieiiczy, Kochanowie, Lipie, Przysusze*, Rusinowie, 
Kzucowie, Smagowie, Staroródce i Szczepanowie. (Siarczyński : 
Opis poiciału radomskiego). Trembecki uczcił wierszem ko- 
wala Jana Mariańskiego, który ofiarował był kilka furgonów 
dla wojska rzeczypospolitcj. 

Z początku XIX wieku były kuźnice: w Brahiłowie 
gubemii podolskiej, Bunkowie, Busku w Złoczowskiem, w Cie- 
snej w Sanockiem, w Dołhem, I^acliowicach, Meżyrowie gu- 
bemii podolskiej; w Mizuniu niedaleko Stryja łjyła w r. 1808 
i-ządowa hamernia, gdzie prócz doskonałego żelaza wyrabiano 
także : blachy, piece i różne naczynia kuchenne ; w Ostapkow- 
cach niedaleko Podgórza kolo Krakowa, istniała kuźnica i szli- 
fiernia założona przez Eisenl)aclia, w której wyrabiano i szli- 
fowano szable, ostrogi, klanny i t. p. dla wojska z krajo- 
wego żelaza i stali; w r. 1808, jak opisuje liredetzky w swo- 
jej podróży po Galicii i Węgrzech, pracowało tu 107 robo- 
tników; wyrabiano tu także gwoździe. Były także kuźnice: 
w Podhorcach, Podmichalu, Rybniku, Skolu, Sokołowie, So- 
pacie, w Sielcach w Złoczowskiem, Synewódku w Sambor- 
skiem, w stryjskim obwodzie w Rybnikach, w Rudzie, 
w Smolnej i Majdanie, gdzie pracowało w 1808 r. 104 ro- 
botników, w Wiślicy, w Zinkowie na Podolu w powiecie la- 
tyczowskim i w Zakopanem w Tatrach; najdawniejsza wia- 
domość o istnieniu kuźnic w Zakopanem datuje się z r. 1701, 
<l() kuźnic zakopańskich dostarczano żelaza z Kościelisk, 
zwłaszcza pod Tomano wą, ze Starej Roboty, z Cłiocłiołowa 
z Jaworzynki pod Kopą Magóry i z Miętusi pod C^zer- 
wonym Wierchem; w r. 1808 zajętych było w łiamerniacli 
zakopańskich 55 robotników. Hetman Koniecpolski założył 
pod Teterowem w województwie kijowskiem 18 kuźnic, które 
jednak zniszczały w czasie buntów kozackich. 

18 



274 



Kwas siarczany. 

Kwas siarczany, solny i saletrzany wyrabiano w War- 
szawie z początku XIX wieku. 



Kwiaty robione. 

Kwiaty robione na sposób francuzki wyrabiano w War- 
szawie z początku XIX wieku we fabryce Jerzego Lot li a, 
założonej w r. 1825. 



Lak. 

Lak do pieczętowania wyrabiano w Warszawie z po- 
czątku XIX wieku we fabryce Krausego. 



Lakier. 

o wyrobie lakiem wspomina już kapłan TeofiluSy pi- 
sarz XI wieku w dziele swojeni o sztukach rozmaitych. La- 
kier chiński do mozaik wynalazł w r. 1773 Antoni Bazylia- 
nin z Supraśla. W XVIII wieku był w Warszawie lakiernik 
S y g i e d y . Z początku XIX wieku sporządzano lakier w Pstrą- 
żnicy, Błocie, Baranowie i w Warszawie; w ostatniem miej- 
scu we fabryce J. A. Krausego, którato fabryka wyrabiała 
także farby olejne w rurkach cynowych na sposób paiyzki, 
nadto farbki wodne i krochmaliki do bielizny. Farbki wodne 
i krochmaliki wyrabiał także Jan Słuczkajski w Warszawie; 
zaś Karol Min ter w Warszawie założył w r. 1828 &brykę 
wyrobów lakierowanych, która pod zarządem syna jego do- 
szła później do wielkich rozmiarów i głodnej sławy. 



275 



Lampy i latarnie. 

Lampy wyrabiano w Warszawie z początku XIX wieku ; 
w r. 1348 wyrabiał mieszczanin gdański Jacobus latarnie 
w Gdańsku. 



Litografia. 

Litografia wynaleziona przez Senefeldera w r. 1796. 
Pierwszą litografię u nas założył w Warszawie około r. 1818 
Aleksader Chodkiewicz, w r. 1821 Siestrzyński, po 
nim Letronne, nareszcie Herkner, Fajans, którego 
dzieło chromolitograficzne : Wzory sztuki średniowiecznej w da- 
wnej Polsce, wydane przez Rastawieckiego i Przezdzieckiego 
liczy się do najdawniejszych tego rodzaju w Europie; Józef 
Pecq, Dzwonkowski i Jan Lelewel, młodszy brat na- 
szego Iiistoryka Joachima, próbował się w litografii w jej 
pierwszem nastaniu w Warszawie i wykonał kilka udatniej- 
szych rycin do dzieła brata : Bziejółr starożytnych i Jan P i- 
warski, w Krakowie Salb i Feliks Lipnicki, sztycharz 
i litograf, we Lwowie Pi ller założył w r, 1822 swoje lito- 
grafię, w Wilnie P. Oziębłowski Józef założył litografię 
około r. 1834, potem Maciej Przybylski, Klukowski 
i Hipolit Perli. Piliński Adam, rytownik, założył w r. 
1840 litografię we Francii w Clemiont Ferrant i bardzo mu 
się tam dobrze powodziło. 



Lud\visarnie i wiercalnie dział. 

Pierwsze działa w Europie pojawiły się w Hiszpanii 
około r. 1323, we Francii w r. 1338, w Niemczech w r. lJi5(). 
Klemm w swojej Culturgeschichte podaje rysunek najpierwszej 
armaty, wyjęty z jakiegoś dawnego manuskryptu z początku 
Xiy ydeku, znajdującego się w Dreźnie. 

18* 



27() 



W Polsce zaczęto zakładać ludwisarnie, gdzie odlewano 
działa i moździerze za Kazimierza Jagiellończyka. Król ten 
założył w r. 1408 we Lwowie ludwisariiic , a Zimorowiez 
wspomimi w tym roku o Walentym ludwisarzn działowym 
tego miasta. Za Zygmunta I, kiedy artyleria w strategii wo- 
jennej główne zajęła miejsce, przybyło z zagranicy do służby 
polskiej wielu artylerzystów i ludwisarzów. Wówczas poza- 
kładano ludwisarnie w wielu miejscacli, a głównie we Lwo- 
wie, Krakowie i w Wilnie. Ludwisarnia i puszkarnia wileń- 
ska zaopatrywała wszystkie zamki litewskie w działa, ru- 
sznice, procłi i pociski. W kronice od r. ICiOl — ir)41, druko- 
wanej w Bibliotece starożytnej 'i)i8arzy polskich, wydanej 
przez K. Wł. Wójcickiego, czytamy (w tomie VI na str. 7): 
„W czasie wjazdu królowej Bony do Krakowa 1518 r. , 74 
dział ogromnych ulanych z rozkazu Zygmunta przez artystów 
swoich na obronę królestwa, wyprowadzone na Kleparz, 
strzelały w pole". W Krakowie odlewał wówczas przy sław- 
kowskiej bramie Jan B e h a m , ten sam, który odlewał wielki 
dzwon Zygmunta, także różne działa zwane: falkonety, sło- 
wiki i smoki do arsenału królewskiego, a pomagali mu : G 1 a- 
zer, Hu ber, Szmukier i inni; w r. 1525 zastąpił go 
mistrz Ser wazy. Ostatniemi czasy na wystawie heraldy- 
cznej w Berlinie znajdowała się armata z bronzu odlana 
z płazkorzeżbami, przedstawiającemi walkę Herkulesa z Antea- 
szem, skrzydlate geniusze i jelenie z napisem: „Oswaldns 
Baldnerus Cracoviae me fecit anno 15()1. (Zeitschrift fUr 
biUlende Kunst Beihlatt, 1882, str. 427). W Wilnie w r. 1552 
odlał Szymon B o c h w i c z , którego nazywano : „Keg. qna 
pixidurius sen tormentorum bellicorum Magister" Zygmuntowi 
Augustowi za jednem zalaniem 18 dział 12 -funtowych, zaco 
go król szlachectwem ol)darzył ; ludwisarnia ta istniała jeszcze 
za Zygmunta I. Syrokomla w swoich: Wędrówkach, opisu- 
jąc Nieśwież, wspomina o siedmiu armatach, które tamte 
oglądał, były one większego kalibru z lat 1529, 1534, 1536> 
1541 i 1543 po większej części z herbami miasta Lwowa 
i zdają się być wszystkie lane przez Leuliart^i Hirla, gdył 
na niektórych z nich znajduje się podpis : „Lenhart Hirl hat 



277 



mich gossen^; ozdobione one są płazkorzeźbami i napisami; 
na jednej z nich z r. 1541 znajduje się napis: „Dobrato 
obrona, z kim Pan Bóg jest". Innych o dział z czasów Miko- 
łaja Krzysztofa Radziwiłła opatrzonych jest radziwiłłowskiemi 
herbami i krzyżem, a noszą datę 1591, 1599 i KKK) uważać 
je należy jako prześliczny wyrób sztuki ludwisarskiej i będąto 
zapewne te same, które książę Karol „Panie Kochanku" kró- 
lowi Stanisławowi Augustowi podczas jego bytności w Nie- 
świeżu pokazywał, a które jak się domyśla Ambroży Gra- 
ł)Owski, miały być odlewu Bochwicza; przedstawiają one : 
1) wydrę, mającą kształt o pięciu głowach; 2) cerber, ma- 
jąca kształt nieociosanej kłody, od której połowy wiją się 
])łomienie ; 3) ryrce, w kształcie potrzaskanej kolumny, zwią- 
zanej przy osadzie, środku i wylocie spiżowym powrozem; 
4) ośmiokątny graniastosłup, w środku 2 sowy, zabijające 
2 myszy; 5) najpiękniejsza ze wszystkich, obwinięta jest 
w kształcie kłody winną łodygą, której liście z wdziękiem 
się rozścielają po dziale. Syrokomla twierdzi, że działa te są 
tak prześlicznej roboty, że oczyszczone, mogłyby się stać 
ozdobą najwymyślniejszego salonu. W r. 1507 kupiło miasto 
lvraków od Szymona, ludwisarza, (zapewne Bochwicza) 
4 nowe działa, które ważyły przeszło 13 cetnarów i koszto- 
wały razem 249 złt. 23 gr. Lustratorowie zamku krzemie- 
nieckiego za Zygmuntłi I znaleźli tam między innemi O dział 
kiiźmhUkieJ roboty^ wszystkich zaś było 29 dział. Zygmunt 
August starał się o sprowadzenie do Wilna najbieglejszych 
puszkarzy, a chociaż między nimi byli i Niemcy, znajdowali 
się jednak i Polacy, jakoto: Stanisław Turek, Ziemiań- 
ski Lubelczyk, Mikołaj Drozdek z Bełżyc, Dominik 
Schmidt Toruńczyk i Marcin Siekiera. 

Zygmunt August kazał dla swojej artylerii lać armaty 
nietylko w Wilnie, ale i w Norymberdze, jak się otem z ra- 
chunków Decinsza przekonywujemy. Do robienia kul w kraju 
sprowadzał Zygmunt August w r. 1553 z zagranicy puszka- 
rza Wolfganga Nimpra; zaś dla wyrycia na armatach 
odlewanych w Wilnie swych znaków, sprowadził król z Kra- 
kowa złotnika Caspara ze Stradomia. W Wilnie także ka- 



278 



zał 8tefan Batory lać armaty według swego własnego wyna- 
lazku. Władysław IV próbował w Oliwie pod Gdańskiem 
kucia armat żelaznycli, które się udały (Wójcicki). Tenże 
król założył ludwisarnię w Pucku. W Krakowie istniała In- 
dwisarnia jeszcze z początku XV wieku między murami przy 
sławkowskiej bramie ; odlewali tam armaty Jan i Piotr F r e u- 
dcntale dla miasta Krakowa. Z początku XVII wieku była 
tam ludwisarnia królewska, która stała pod zamkiem w po- 
bliżu ^kurzej stopy^, gdzie istniała także wiercalnia dział. 

We lwowskim arsenale czyli cekhauzie znajdowało się 
w r. 1724 działo odlewane w r. 1G05 przez A. Beninga, 
jak otem wspomina Barącz w swoim: Pamiętniku liziejów 
polskich (w artykule: Inwentarz cckłiauzu miasta Lwowa 
w r. 1724). W archiwum miejskiem we Lwowie przechowuje 
się () armatek tak zwanych ^apostołów", z których każda 
ma na sobie imię jednego z apostołów, herb miasta Lwowa 
i rok 1740 i waży około 110 funtów, niewiadomo jednaka 
gdzie odlewane, ale zdaje się, że we Lwowie, bo w aktach 
miejskich są ślady potemu. Prócz tych G armat jest tam 
jeszcze jedna większa armata, ważąca 237 funtów, na któ- 
rej jest napis: „Sub felici regimine Sigismundi III D. 6. re- 
gis Poloniae hoc opus per M. Christophorum a Koniecpole 
C. S. noYiter erectum A. D. 1(530". 

W r. 1517 mieszkał w Krakowie Meister Hanns (może 
Hanns Behem) „Bilchsengiesser", w r. 1()14 Włoch J. K., 
^co działa lejc", a w r. 1(374 Jerzy Franki e, ludwisarz. 
((irabowski). W wiedeńskim arsenale znajduje się armata 
)>(»lska z czasów Augusta III z nazwiskiem krakowskiego 
ludwisarza Weinholda z napisem: „Legion III polski pod 
kfmiendą jenerała Dąbrowskiego, zdobył tę armatę na Pru- 
sakach pod Tczewem dnia 23 lutego 1807**. W Krzepicy 
z początku XVII wieku odlewano działa, kule i robioao ko- 
sze czyli machiny do rzucania pocisków i grotów. W Wiśni- 
czu, majętności ks. Lubomirskich, lano działa około r. 1630; 
jeden z książąt Lubomirskich sprowadził zdolnego ludwisarza 
z Augsburga Eliasza FI i ck era, który miał osobliwszy se- 
kret w mieszaniu kruszców ; zapewne jegoto odlewu jest ko- 



279 



losalna, bo 4*19 metr. długa i prześlicznej roboty armata 
z herbem Lubomirskich „Szreniawa", mająca na sobie rok 
1634 i napis: S. L. C. W. P. R. S. S. B. C, oznaczający 
zapewne : Stanisława Lubomirskiego, syna Sebastiana, kaszte- 
lana wojnickiego, ur. w r. 1583, późniejszego wojewody kra- 
kowskiego, znajdująca się w podsieniu pałacu Potockicli 
w Łańcucie, gdzie także i inne dwie armaty są umieszczone, 
mianowicie jedna odlewana w r. 1591 przez Michała Ottena 
w Krakowie 12 -funtowa, z herbem Pilawa, ważąca 25 cetna- 
rów i druga Józefa Potockiego także z herbem Pilawa i ro- 
kiem 1740, ważąca 35 cetnarów z apostołem św. Jędrzejem; 
działa te łańcuckie są pułkowe wielkiego kalibru, które da- 
wniej w Polsce „sokołami" zwano. Michał Miethen, kapi- 
tan, który długi czas w Polsce przebywał, pisząc o artylerii 
polskiej wspomina, ze ten Eliasz F 1 i c k e r na rozkaz Lubo- 
mirskiego ulał G dział ciężkich, których roł)ota i dobroć była 
doskonałą; toteż ówczesny przełożony arsenału Józef Schultes 
w Krakowie wystawił owemu mistrzowi zaszczytne świadectwo. 
W arsenale wiedeńskim znajduje się działo małego kalibru 
z orłem polskim i rokiem 1G46 z małemi delfinami do pod- 
noszenia, odlewu Piotra Wagnera i drugie nadzwyczaj 
piękne, dziwerowane większego kalibru także z delfinami, 
ofiarowane przez Augusta II cesarzowi Karolowi II w r. 1730, 
odlewu Jakuba Friebel. Saint Remy wspomina o ludwisa- 
rzu iK>lskim Banii, który miał szczególniejszy sposób zalewa- 
nia wystrzelonych zapałów. 

Lano także działa w Włodzimierzu i w Łomży w XVI 
wieku, w Malborgu i w Nieświeżu Radziwiłłów w XVII wieku, 
gdzie były lane działa żelazne, umieszczone na wałach w Nie- 
świeżu. W dawnej Polsce bowiem każdy szlachcic miał prawo 
lać działa, budować twierdze i trzymać wojsko. Biblioteka 
Załuskich w Warszawie przewieziona do Petersburga, posia- 
dała rękopis Józefa Norońskiego p. t. y, Artyleria czyli 
nauka o działach z r. 16G5. W r. 1G70 przyjął król Michał 
po śmierci Daniela Dyma, ludwisarza Marcina H i n g 1 i n g a 
i mianował go królewskim ludwisarzem. W Haliczu w XVII 
wieku lano kule, granaty, działa, gdzie przez 2 miesiące wy- 



280 



konano 60(X) kul. W Warszawie istniała ludwisarnia jeszcze 
w pierwszej połowie XVII wieku; przy końcu XVin wieku 
wystawił sani król Stanisław Aug:ust własnym kosztem lu- 
(Iwisarnię, opatrzył ją machiną do wiercenia armat, w której 
w r. 1780 utrzymywano ludwisarza, pisarza, 15 mistrzów 
różnego rzemiosła i 80 czeladników. Wszyscy rzemieślnicy 
byli prawie sami cudzoziemcy; na wybudowanie gmachu 
z i)iecami i machiną do wiercenia armat wydano ze skarłin 
królewskiego J)7.4()5 złt. ; sprowadzony ludwisarz Neubert 
pobierał rocznej płacy 2.880 złt. Ludwisarnia ta ulała dużo 
nowycłi armat do Kamieńca i zaopatrzyła pusty dawniej ar- 
senał warszawski. W r. 1776 bvł w Lesznie 1 ludwisarz; 
także w Gliwicacli na 81ązku odlewano działa z początku 
XIX wieku. Koszta odlewania działa sjiiżowego 24 -funto- 
wego, czyli V'i kartana, ważącego 40 cetnarów z robotą ra- 
chując cetnar po 270 tynfów, a łoże do niego IKK) tynfów, 
podane są w raclmnkach z r. 1718 ogółem na 11.780 tyn- 
tV)w, zaś działa żelaznego, '/o kart^iim, podan.e na 1520 tynfów. 
Ludwisarzem zowią nietylko tego, co działa leje, ale 
i tego, co leje dzwony i inne przedmioty z metalu. (Obacz 
także: Kule i odlewnictwo). 



Lutrowanie ałunu. 



Lutrowanic ałunu wvkonvwano w Odolanówce. 



Łaźnie. 

Najdawniejsze ślady o łaźniach parowych u Słowian 
i sposób ich używania mamy u Nestora, pisarza z XI wieko, 
w jego latopisie ruskim, w opowiadaniu o św. Andrzeju, apo- 
stole I{usi. Bolesław Cłirol)ry chcąc kogo ukarać, zapraszał 
do łaźni i ^sprawił mu łaźnię^. Za Kazimierza Wielkiego 
były w Krakowie trzy łaźnie. Władysław Jagiełło lubił bar- 
dzo łaźnie i używał j«*j co trzeci dzień (według Marcina 



281 



Bielskiego). Również często używał lażui Zygmunt I. Zygmun- 
towi Augustowi przepisali lekarze używanie kąpieli parowych, 
jako środek pokrzepienia nadwątlonego zdrowia. Późniejsi 
królowie nie lubili łaźni, pomimoto jednak Polacy używali 
jej bardzo wiele i nie było prawie jednego miasteczka w Pol- 
sce, któreby łaźni s\vojej nie miaio, a nawet po wsiach czę- 
sto je znaleźć można było ; toteż praeglądając dawne lustracie, 
prawie wszędzie je napotykamy. Z tego powodu szczegółowo 
ich tu >vymieniać nie będziemy. Dodamy tylko, że łaźnie 
puszczane łiyły laziennikom i balwierzom w dzierżawę, jednak 
kładziono im za wanmek, aby łaźnie te w pewne dni kilka 
razy do roku ot>vierali darmo dla uczniów szkół i ubogich. 
Czy nie możnaby i dzisiaj coś podobnego zaprowadzić? Po 
większych miastach bywały bractwa czyli cechy łaziebnicze. 
Łaźnia Myczkowskich w Pińczowie hyhi najpyszniejsza tego 
rodzaju i kosztowała ogromne sumy, a było tam wszystko, 
00 tylko wvmarzvć sobie można bvło. 



Łucznicy. 

Łucznicy wyrabiali łuki w Krakowie w XIV wieku. 
Znani nam są łucznicy królewscy Władysława Jagiełły i tak: 
Ścibor, Bogusławski, Jaśko, Jacuszicz, Kula, 
Joszyc, Mikołaj Starczyn i Tropper. W r. 1431 był 
w Krakowie łucznik Preus, od którego rajcy kupili 10 łu- 
ków i darowali królowi Władysławowi Jagielle. Wyrabiano 
także łuki w XVI wieku w Łucku i Włodzimierzu. Łukami 
strzelali Polacy przed -wynalazkiem prochu. Czacki powiada, 
że łuków używano w Polsce jeszcze za Zygmunta Augusta 
i nawet nieco później. Z pamiętników Paska dowiadujemy 
HiCj że jeszcze za Jana Kazimierza łukami postrzelała szlachta 
w Warszawie na maskaradzie aktorów francuzkich. W Po- 
znaniu jeszcze w r. 1G99 istniał cech łuczników. 



282 



Machiny do rzucania pocisków. 

Do tych należą tak zwane barany czyli tarany, byłyto 
proste drągi żelazne na łańcuchach przewieszane i macha- 
niem do thiczenia murów przeznaczone; kv8ze wielkie były 
te sanie machiny, których jeszcze starożytni używali pod na- 
zwiskiem katapnity, a które przeszły do narodów średnio- 
wiecznych; wieie, w środku jej stała drabka, po której za- 
słonięci żołnierze jeden po drugim darli się do pomostu spu- 
szczonego, a z niego ol)sadałi wały. Zubrzycki po>\iada w swo- 
jej kronice, że we Lwowie w r. 1408 postanowiła ruda miej- 
ska, aby każdy ceclmiistrz z każdego cechu i kosztem tegoż 
sprawił po jednej macliinie do rzucania pocisków i strzał 
z nmrów miasta. Musiano je zapewne wówczas wyrabiać we 
Lwowie. Moraczewski zaś pisze w Starożytnościach polskich^ 
że Hanka, młynarz zpod Brześcia Kujawskiego, urządzał 
podobne macłiiny Władysławowi Białemu w Złotorii przeciw 
wojskom Ludwika, króla polskiego i węgierskiego. W przy- 
toczonymi Starożytnościach podany jest nawet rysunek ta- 
kicłi macłiin. Stefan Ławrynowicz, budowniczy, ustawił w XV 
wieku na muracli miasUi Wilna machiny do rzucania poci- 
sków. W r. 1515 wyrabiał w Krakowe niejaki Stanisław 
lialistarius kusze czyli macłiiny do rzucania pocisków 
i łuki ; takie machiny sporządzano również w Krzepicy z po- 
czątku XVII wieku. 



Machiny parowe. 

Machiny parowe, aparat^i gorzelniane i odlewy żelazne 
wyrabiano z początku XIX wieku w Warszawie; pierwszą 
parową machinę usUiwiono tam w r. 1817 w mennicy. W Bia- 
łogoni zaczęto wyrabiać machiny parowe w r. 1827, w Dą- 
browej w r. 18;*k5, w Zarkacli u 8teinkellera, a w Warsza- 
wie u Ewansa. 



283 



Machiny hidrauliczne. 

Machiny hidrauliczne gospodarskie i wszelkiego rodzaju 
wyrabiał Ewans w Warszawie z początku XIX wieku, gdzie 
było 150 robotników samych Polaków użytych. 



Machiny do czyszczenia stawu. 

w czasopiśmie: Nowe wiadomości pkonomiczne i liczone, 
wychodzącem w Warszawie od r. 1758 — 1761 pod redakcią 
Mizlera, opisał ks. Udalryk Radziwiłł poeta, machinę przez 
siebie wynalezioną, która na stawie płynąc, staw z trzciny 
i wszelkiego zielska oczyszczała. W Gdańsku wyrabiał w r. 1433 
Paweł Slogeld machiny z wiadrami do czerpania wody. 



Machiny do latania. 

Machinę do latania wynalazł Łukasz Piotrowski me- 
chanik króla Zygmunta III i Władysława IV. 

Machiny do wiercenia. 

Duńczewski w swoim kalendarzu z r. 1750 ws{>oniina 
o machinie, a właściwie kołowrocie konnym zwrotowym, którą 
niegdyd Gdańszczanom zliudował Adam Wibe, za pomocą 
której znieśli oni Biskupią Górę i wały naokoło Gdańska 
usypali. 



Machiny do zdobywania twierdz. 

Machiny do zdobywania twierdz, które jak utrzymuje 
Zimorowicz w swojej Kronice, wynalazł Leo książę ruski. 



284 

założyciel Lwowa, musiały ł)yć wyrabiane także we Lwowie 
za jejco rządów, zatem jeszcze w XIII wieku. 



Maszyny gospodarskie. 

Fabrykę maszyn założył w r. 1833 w Żarkacłi Stein- 
keller, którą w r. 1837 na wiełką skalę rozszerzył, łącząc 
z nią kuźnię, kotlarnię, gisernię i emaliernię, gdzie wyra- 
biano naczynia kuchenne i gospodarskie; w tym zakładzie 
budowano i parowe mjiszyny według pomysłu Filipa Gerarda, 
maszyny i narzędzia rolnicze i słynne na cały kraj resory. 
Fabryka ta w r. 1843 upadła, a w jej miejsce założył właści- 
ciel w spółce z Lichtensteinem wielką przędzalnię bawełny, 
która stała pod kierunkiem Lindheima, w którejto fabryce 
około 10.(KX) wrzecion i trzysta kilkadziesiąt robotników było. 
W Lublinie wyrabiała z początku XIX wieku fabryka Du- 
glasa maszyny gospodarskie. W Warszawie założyli w dru- 
gim dziesiątku XIX wieku bracia Ew^ans fabrykę machin 
rolniczych i odlewów żelaznych i mosiężnych, którato fa- 
bryka w r. 1841 przeszła na własność Duglasa i Alfreda 
Smitha, którzy tym zakładem kierowali aż do r. 1854, 
w którymto roku do spółki z nimi przystąpili także Lilpop 
i Ra u. We Lwowie były fabryki maszyn gospodarskiełi w po- 
łowic XIX wieku Szu mann a, Pitscha i Kuszego; w Kra- 
kowie Zieleniewskiego, w Rzeszowie Fosiewicza, w Zablot- 
cach w Tarnowskiem Eliasiewicza, w Mogilanacli Konopki| 
w Suchej Branickiego, w Zakopanem Homolacza, w Targo- 
wiskach Gołaszewskiego, w Sokalu Skwarczyńskiego, w Sie- 
niawie Lompeekiego, w Jarosławiu Leszka Sznauferta, w Czort- 
kuwie Kossowskiego, w Poznaniu Cegielskiego. 



Majoliki. 



(Obacz: Fajans). 



285 



Majstersztyki. 

(O sztukach mistrzowskich czyli majstersztykach). 

Przytaczamy tu opisanie iiiektón^h sztuk i rzemiosł 
według dawnych ustacłi cechowych poznańskich i kaliskich 
przeważnie w XVII wieku, aby dać poznać dawny ustrój 
cechów w Polsce. I tak według tych ustaw, z których poznań- 
ską Józef Łukaszewicz w dziele swem: Opis miasta Poznania, 
a kaliską z r. 1657 Aleksander Makowiecki w dziełku swem: 
Przemysł i rzemiosła w całości przytaczają, chcący zostać 
majstrami obowiązani byli oprócz wielu innych przepisów, 
do których należała także wędrówka za granicę przynajmniej 
przez trzy lata, zrobić także następujące majstersztyki, dopiero 
gdy te zostały przyjęte, nowy majster płacił do skrzynki 
300 złt, synowie zaś. i zięciowie majstrów tylko 150 złt. ; 
mianowicie co do sztuki: 

Falarskiej miał mistrz zrobić dwie piły, jedna trzy 
ćwierci, a druga półtrzeciej ćwierci długie, na dwa palce sze- 
rokie i tuzin małych piłek do wybrachowania. 

Garbarskiej miał mistrz dziesięć sztuk wyrobić tak do- 
brych, jako mu je bractwo kupi za brackie pieniądze, które 
bractwo otrzyma, kiedy majster będzie miał sztyk już go- 
towy, to jest skór 10, powinien je przed wszystkimi braćmi 
prezentować, które jeżeli dobrze wyprawione będą , albo nie, 
dwóch braci z pośrodka siebie do oglądania ich bractwo prze- 
znaczy, a jeżeliby się w nich szkofia według artykułów ni- 
żej opisanych znalazła, tedy ma być karany jako niżej. 
Kiedyby się dziury w tych skórach znalazły, tedy od każdej 
dziury ma dać gr. 12: od porazu na miezdrze ') każdego 
gr. G, w abstrychowaniu na licu szkody od każdego gr. 2. 
Kiedy się zaś rzeźnicze dziury albo zrazy znajdą, powi- 
nien je pozaszywać pod winą każdej dziury niezaszytej gr. 12. 



') Zatrzymujemy tutaj wszędzie tę sarnę pis(»wnie, jaka się 
w .spółczesnej ustawie znajduje. 



286 



Za każde głębokie przerżniecie na miezdrze gr. 12. Potem 
ten majstersztyk bractwa całemu oddać, a winy zaraz odło- 
żyć. Nie powinien pod tymże czasem żadnego towarzysza 
żądać^ ażeby tym punktom zadosyć uczynił. (Według" ustawy 
z r. 1082). 

(rarncarskiej miał zrobić garniec wysoki na łokci pół- 
tora, szeroki u wierzchu na trzy ćwierci i z pokrywką do 
niego, dzban także na łokieć i ćwierć wysoki, tudzież dunice 
dwie, które mają być szerokie, jedna na łokieć u wierzchu, 
a druga na łokci półtora. A jeżeliby tych sztuk wyżej opisa- 
nych wystawić nie chciał, tedy piec jak najpiękniejszą sztuką 
powinien zrobić, bez sztuki, to jest, nie łamiąc żadnego ka- 
chla. Ustawa ta pochodzi z r. 1658, którą w r. 1689 Jan III 
potwierdził. 

Hafciarskiej. Według ustawy z r. 1699 chcący zostać 
mistrzem, powinien zrobić kufel z uchem, juchtowy, hafto- 
wany, haft na woli jego być ma, nie wyciągając po nim 
kosztu, tylko sam kufel, aby nie uciekł i abrys odrysować 
taki, aby braciom wszystkim podobał się na całe siądzenie. 
Zaś według ustawy cechu hafciarskiego w Warszawie z r. 1689, 
każdy chcący zostać majstrem, musiał zrobić saydak bogaty 
ze wszystkiemi do niego przynależytościami robotą łańcusz- 
kową, złotem tureckiem kręconem, płat, poduszkę, kapturki 
i tebinki drutową robotą. 

Iglarskiej, Iglarze tym sposobem mają się rządzić, jako 
i kowale (oprócz tego, iż insze sztuki robić powinni) to jest 
l)ół tysiąca igieł, których używają krawcy; pół tysiąca któ- 
rych kuśnierze i pół tysiąca których używają szewcy; a ma 
tę robotę odprawić przez dwa tygodnie przy dwóch deputo- 
wanych swojemi własnemi rękoma. A gdyby tej robocie nie 
podołał, tak jak kowale rządzić się mają i wszystkie insze 
artykuły zachować. 

Introligatorskiej, Według ustawy z r. 1574 ch(?ąey zo- 
stać mistrzem, musiał ksiąg 6 takowych, jakie mu panowie 
starsi naznaczą oprawić, najprzód księgę subtitnlo: MunduM 
symholicns iu folio majori, z brzegami czerwonemi^ z naro- 
żnikami, z klauzurą i tytułami na skórze. Drugą Agetidg in 4-to 



287 



w świnią skórę z czerwpnenii brzegami. Trzecią Missale ro- 
manum in folio majori W skórę czerwoną swoją ręką własną 
nfarbowaną z brzegami złotemi^ klauzurami zagiętemi i wszyst- 
kiemi do niej należytościami. Czwartą Breviarium romanum 
in 4-to w skórę także czerwoną swoją własną ręką wyfarbo- 
waną. Piątą Dziennik do koła oberznięty złocisto z klauzu- 
rami w kusz oprawny. Szóstą Processele ze złotemi brzegami 
żłobkowany w czerwoną skórę, klejony z narożnikami i klau- 
zurami. Z tycb zaś sztuk, cztery księgi ostatnie, jakoto: 
mszał, brewiarz, dziennik i processele powinny być feingel- 
tem na skórze stemplowane, jako najdokładniej zrobić obo- 
wiązany będzie. Jeżeliby zaś nie podług opisania jak wyżej 
sztukę zrobił, tedy takowemu panowie starsi lub inną sztukę 
zrobić, lub też za niedoskonałość winę do skrzynki brackiej 
zapłacić nakażą. 

Kołodziejskiej. Według ustawy z r. 1754 chcący zostać 
mistrzem, winien zrobić parę furmańskich kół, jedno przednie, 
drugie zadnie, parę karetnicb, także przednich i zadnich 
z krzywemi śpicami pod dzwonami równo w tyle jako na 
przodku^ także parę bosych do prostego woza, kt()re mają 
być według miary od bractwa danej, dobrze wystawione; 
a gdyby w ezem zbłądził, tedy karze bez obciążenia jednak 
podlegać I>ędzie. 

Konwiaarskiej, Według ustawy z r. 1555 chcący zostać 
mistrzem, winien robić konew trzykwartową z szyją ciasną 
a brzuchem szerokim, potem misę wielką na łokieć szeroką, 
tudzież misę o 6 funtach mniejszą i dwa talerze kwadratowe, 
jeden głęboki a drugi gładki. To wszystko z formami, a misa 
wielka, a talerz głęboki mają być młotem kunsztownie wy- 
bijane. 

Kotlarskiej, Według ustawy z r. 1707 chcący zostać 
mistrzem, winien zrobić stągiew miedzianą o jednej przyni- 
towanej nodze, ze dwu szali miedzianych, z których każda 
szala 12 funtów ważyć powinna. Kocioł miedziany do harto- 
wania z jednej okrągłej szali 12 funtów ważącej; obiedwie 
sztuki mają być pobielane cyną; albo też 3 cetnary starej 



288 



miedzi 8topić i z niej kocioł 12 funtów ważący ukuć jako 
najgłębiej. 

Kowalskiej, Według ustawy z r. 1GÓ8, cłicący zostać 
mistrzem, winien zrobić topór ciesielski, topór kowalski, pod- 
kowę dwiema zagrzeniami albo „chicami^, któraby 8{K)8obna 
była do przyłożenia nogi końskiej, a ma to zrobić po mi- 
strzowsku. A gdyby się którj' sztuk podjął, a skończyć ich 
nie umiał, tedy powinien rok i 6 niedziel wędrować, potem 
gdyby chciał mistrzem zostać, tedy te sztuki powtóre robić 
powinien. 

Krawieckiej, Według ustAwy z r. 1658 chcący zostać 
majstrem, winien łiył zrołńć: kapę, ornat, dalmatykę, su- 
knie kapłańską, kaptur mniski, delię gończą na konia i su- 
kienkę gończą, trzy namiotki, jeden o jednym, drugi 
o dwóch kołach, trzeci o jednem na kwadrat kole, lanikę 
chłopską, kaptur o dwóch głowach, suknię białogłowską 
z fałdami, suknio z glankiem, kabat i ubranie, płaszcz 
doktorski; tnkże na ])y tania: wiele łokci na którą sztukę 
potrzeba, wiedzieć ma. 

Malarskiej, Według ustawy z r. 1574 chcący zostać 
mistrzem, winien zrobić obraz N. Panny z dzieciątkiem Je- 
zus; drugi obraz Zbawiciela świata ukrzyżowanego z innemi 
figurami (cum łiirba) ; trzeci obraz sw. Grzegorza na konia 
siedzącego. (Obacz także: Cech szklarski). 

Miechoicniczej, Według ustawy poznańskiej z r. 1675, 
którą w r. 1()85 król Jan III potwierdził, chcący zostać maj- 
strem, ma zrol)ić włoski wacek, który zowią „Urawerfer** 
przewrócony z forbogiem i z czterema mindami. Item mie- 
szek, który zowią „Miuschbeutel", sześciu mieszkami po 
wierchu ju-zyłożony, różnym jedwal)iem wyszywany. Item 
parę rękawic sowitych, jedwalńeni wyszywanych. Któreto 
mistrzowskie sztuki mają być robione ze skór dobrych ko- 
złowycli, które wprzód ma w bractwie do uznania mistrzów 
tak starszych jako i młodszych pokazać. Zaś według ustawy 
kaliskiej z r. 1050 majster miał zrolńć wacek męzki naksztalt 
fafring, zamek graniasty z zamszu czarnego jako najprzed- 
niejszego, a wewnątrz ma być biały. Druga sztuka: rękawice 



289 

ze skór kozłowych jako najlepszych, męzkie letnie futro wane, 
które ma wynieść skór dwie. Szycie takie jakoby szwami 
z wierzchu, ani zewnątrz nie było. Trzecia sztuka: mieszek 
z czerwonego zamszu kozłowego z gwindami, a ma być mie- 
szków w nim zewnątrz dwadzieścia i cztery i piąty sam 
w sobie, a kafiag graniasty z szychem złotym. 

Mieczniczej. Według ustawy z r. 1G04 chcący zostać 
mistrzem ma przynieść głownią mieczową z aniru (Hammer) 
ku okazaniu mistrzom, czyli jest godna do uczynienia lub 
nie; która sztuka nie pokątnie, ale u mistrza starszego ma 
być robiona. Tę zaś głownię z amru przyniesioną toczyć ma 
własną ręką, jako mu starsi mistrze okażą, a po wytoczeniu 
na stary kształt, obesłać mistrze do jej oglądania należy, toż 
potem wykształtowaną tę wymieczować głownią i poszwę na 
nie z rzemienia niegladzonego uczynić będzie powinien, a ma 
być szyta po wierzchu trzema szwy, jedwabiem czenvonym, 
jeden szew ma być środkiem, a drugi podle sznurka i z dru- 
giej strony takiż pod spodkiem. Pachwa zaś ma być tak sub- 
telna, żeby w okrąg koniec końca dochodził, głowica na nim 
modr/ykowata o podwójnym falczu, po jednej stronie piło- 
wana i mosiądzem nasiekana, także i z drugiej strony, a na 
tej głowicy ma być omyków 8 subtelnych, mosiężnych, jelca 
mają być okrągłe sztukowane, mosiądzem obtoczone i dobrze 
wypolerowane, rękojeść drutem w w^ęzeł rycerski pleciona, 
a drut kręcony, pobielany, być ma w tej rękojeści pięćdzie- 
siąt i ośm okienek, a w rurze mosiężnej dwanaście, która 
l)ędzie na „anglu" pod rękojeścią, angiel zaś ma być wy- 
mieczowany, taszka z rzemienia niegladzonego, czternastą 
sztabrynów sztamowana ; każdy sztabryn ma być inszej farby, 
a taszka w środku przeźroczysta ; po której doprawieniu sztuki 
ukażą mistrzom w cechu zupełnym, jeźli jest dobrze uczy- 
niona lub nie, a ukazaną przez mistrzów uznaną za dobrą^ 
mają ją przyjąć do cechu. 

Murarskiej. Według ustawy z r. 1591 chcący zostać 
majstrem, ma wyprawić sztukę rj-sowaną taką: wizerunek ka- 
mienicy podług swej fantazii bądź małej, bądź wielkiej, i na 
tem wymiernie z gruntu począwszy 3 szosy w górę, drzwi 

19 



200 



okiiji, wschody, kominy, piwnice, trawiety, izby, komory i inne 
wszystkie miejsca w budowaniu potrzebne pokazać obowią- 
zany jest. Wedhig nowej ustawy z r. 1G70 zaś, którą król 
Jan III tegoż roku potwierdził, o])owiązany byl chcący zostać 
majstrem i)rócz ałirysu stawianego budynku, jeszcze ilość 
materiałów i nakład dokładnie ol)rachować. 

Mydlarskiej, Według ustawy z r. 1495, którą Zygmunt I 
w r. 1513 potwierdził, jmwinien chcący zostać mistrzem także 
znajomość sztuki swojej i)okazać zrobieniem dobrego mydła 
z masła, potem ze sadła, nnreszcie z łoju. 

Paśli iczej. Według ustawy z r. 1055 chcący zostać 
l)aśnikicm, winien zrobić pas rzemienny ze sprzączką z rynk- 
1)łachem literami wybijanemi „Marya", ze zamkiem śrubowa- 
nym z 4 orłami zrobić. Zaś według ustawy kaliskiej ma zro- 
l)ić pas białogłowski drutem siądzowym gładko nabijany, 
a u tego pasa przęczka ma l)yć taka i zawykiel, któraby się 
mistrzom podol)ała. Także winien zroliić parę żelaz do gors- 
peli i oniarze o trzecłi oniekacli. 

Plntuerskifj. Według ustawa' z r. 1655 chcący zostać 
mistrzem, winien zł)rojc całą polerowaną z szyszakiem mocno 
zrołHĆ. 

Powroiniczpj. Według ustawy z r. 15(55 chcący zostać 
mistrzem, winien wprzód i)rawo miejskie przyjąć, potem po- 
winien robić takowe sztuki, to jest, linę dobrą warowną. 
długą sążni umiej więcej (K). Na kaczki potarzną mniej lub 
więcej na 00 sążni, która ma Inć miąższą jak lecka szelą- 
gowa po 12 nici z czesanycłi kono])i. Item linę do ramów 
sukiennych na 5 sążni mniej więcej. Zaś według ustawy 
kaliskiej winien ł)ył zroł)ić poprąg drutowany trójnićny 
w sześćdziesiąt sznurków od koła kręconych z konopie jakie 
mu mistrze obiorą, który ma mieć w solne łokci GO. Drugą 
linę na 4o sążni, w której linie ma być promieni cztery kopy, 
a nie ma l)yć dłuższa, ani krótsza nad 40 sążon^ ma być 
miąższa, jak pół talara szerokie. Trzecia sieć z wiciężą na- 
ciądrzoną (sir) w 0() sążon czworonitną, którąl)y przewlókł 
przez pierścień z obierzami, która sieć ma mieć ok 20, a obie- 



291 



rzyn ma być na 12 skręcin, które mają być robione od koła 
powrożniezego. 

Puszkarakiej, Według ustawy z r. 1 Go5 puszkarz clicący 
zostać mistrzem, ma przynieść najpierw żelazo do sztuk przy- 
sposobione, złt. 3 dać i sztuki, jakoto rurę zwierzęcą gładką 
na f) grani piłowaną, na 2 łokcie długą, z otwieraniem przy 
tylnej śrubie nabicia, zamek z kurkiem nakręcającym, kiedy 
szper na kurku niezatarty. Item rurę na 6 ćwierci długą 
o 6 gwintach kulą nakształt gwiazdy urol)ioną i zamkiem 
prostym, około trzy razy obrócić się mogącym. A gdyby rura 
dłuższa lub krótsza nad wyższy opis była, tedy inszą ukować 
i winy według ułożenia bractwa dać, a zrobione doskonale swą 
ręką osadzić, do strzelania tak jak się należy przysposol>ić 
i procłiem tyle jak kula zaważy nabić, poczem dwaj panowie 
starsi i młodsi z bractwa być, i tej roboty doglądać pod 
grzywną powinni i do pomocy tego czeladzi dwóch najspo- 
8obniejszych uprosić, sztukę za 13 niedziel wystawić, pod 
karą za każdy niewygotowany tydzień złotego na wosk do 
skrzynki. — Według ustawy kaliskiej zaś puszkarz winien 
zrobić rurę na sześć piędzi, z małą rurką jak groch, o ośmiu 
gwintach; łożownik zaś łoże do ptasiej rusznicy, długie na 
6 piędzi, czarne, macicą perłową zdobne, o dwóch przykła- 
dach, szufladce z piórkiem czyli sprężyną krytą i munsztu- 
kami kościanemi. 

Rymarskiej. Według ustawy z r. 1504, którą w r. 1658 
Jan Kazimierz potwierdził, winien rymarz chcący zostać maj- 
strem, najprzód skórę jedną węgierską, a drugą górowaną, 
które w bractwie pokazać ma, jeżeli się godzą na sztuki, albo 
nie? jeżeli się tedy nie godzą, winę powinien będzie odłożyć 
podług uznania braci przy oddawaniu sztuk. Uządziki potem 
dwa trybowane rycerskie : pierwszy z puklami mosiężuemi, 
z herbem także mosiężnym trybowanym króla JMCi i miasta ; 
drugi biały żelazny; trzeci kozacki z puklikami dobremi, 
dwiema rzędami sadzony, uzdę furmaiiską z węgierskiego 
rzemienia, puśliska uzarskie i pas 10 szyt zrobi. Zaś według 
ustawy kaliskiej winien jest skórę jedną golić, którą mistrzo- 
wie odbiorą, drugą wygolić, która się mistrzom będzie podo- 
ił)* 



292 



bala i wyprawić według potrzeby za eoby się nie wstydził. 
A te skóry nie mają być bałunowane; z tychże skór ma 
zrobić rząd włoski zupełny o siedmiu obsadkach, szyty; pnklo- 
trybowanych na nagłówek dwadzieścia i cztery. Wodza ma 
ł)yć zawłóczona, niedokrawana, a puklami z białej l)Iaehy 
trzema rzędami do węzła ma być nasadzona. Węzeł tej wo- 
dze ma być pod o rzemyczków pleciony. Z tychże skór ma 
robić pas o 12 obsadkacli, który ma mieć plecenie w po- 
środku czerwone, a teu pas ma być o dwóch przączkach. 
Herb miejski ma być na mosiądzu trybowany, to jest brama 
z kratą i ze dwiema wieżami, a w pośrodku wieś, chłop 
z trąbą, a nad nim gwiazda po lewej stronie; który herb 
ma do pod piersienia tegoż rządu włoskiego. Nadto uzdę 
ryngłową, która ma być robiona o 7 obsadkach we cztery 
kolca; wódz niedokrawana zawłóczona do wędzidła poje- 
dynczego. 

Ryngmacherowskiej, Wedle ustawy z r. 1655 chcący zo- 
stać mistrzem, winien zrobić włoski zamek do wacka obra- 
cany z 23 szperów z 4 ryglami na przodku wacka i friszlak, 
z jeduym cugiem mający, drugi zamek do kalety z 19 szpe- 
rów i wyciętą boga (?); trzeci zamek mosiężny sześciogra- 
uiowy z dwiema knokami i boga wyciętą. 

Siodlarskiej. Według ustawy z r. 1504 potwierdzonej 
przez Jana Kazimierza w r. 1()58, chcący zostać siodlarzem, 
zrobić ma łęków 4; jeden rycerski z przodkiem hubowanym 
ze szlocholecm (?) z zadem dwoistym mosiądzem obity; 
drugi także rycerski na sztagacli z głową hubowaną, z za- 
dem okrągłym, a żelazem obity; trzeci zaś uzarski z głową 
także Iiubowaną ze szlocholcem z zadem dwoistym, żelazem 
obity, u którego siodła furmaiiskiego ma być herb na blasze 
/elazuej, herb K. .1. M. (króla Jego Mości) i miasta. Te tedy 
łęki wprzód surowcem z dwóch sztuk dobrze, tak, żeby od 
drzewa nic zgoła surowiec nie odstawał chaytowane, a przy- 
tcm naostatek skórą kozłową pokryte być mają. Te tedy 
sztuki rzymarz u swego starszego robić ma, instrumenta je- 
dnak wszystkie do tych sztuk należyte odknpi od brata in- 
nego, albo je też sobie sporządzić powinien; materią też swoją 



293 

mieć będzie i jak długo tych sztuk nie skończy, powinni go 
dwaj z braci doglądać. Zaś według ustawy kaliskiej winien 
był zrobić siodło wołoskie kością wokoło osadzone, zad ma 
być rozkrawany, ma mieć rozmaite rysowanie tak zad jako 
i przodek tegoż siodła; a ma mieć kwiaty rozmaite woskiem 
także rozmaitym napuszczane; ma być poszyte czerwonem 
safianem gładko przeszywane; ma być też lamowane wkoło 
i frendzla czerwona, a ma być z taszkami. Drugie siodło 
uzarskie ma być obite mosiądzem, wkoło hafra i wkoło przodku 
także i głowice ma być poszyte safianem brunatnym, a ma 
być czapą lamowane; poduszka ma być aksamitna zielona, 
pokład do tego siodła ma być karaziowy obszyty półszarla- 
ciem wokoło. Trzecie siodło, które zowią wazak, rozkrawany 
zad z głową rogatą, które ma być obite blachą żelazną wkoło 
zada i z głową z rozmaitemi kwiatami: mają być wybijane 
także i norty mają być obite wokoło jedno, z obwiedzeuiem 
blachy. 

Shisarskiej. Według ustawy z r. 1055 chcący zostać 
mistrzem, winien sztukę żelaztwa, do bractwa przyniósłszy, 
% niej zrobić sztuki, t. j. zamek z dwiema cuglami, rygiel 
z sercem, klucz engrychtowy o 20 ryffach, kłódkę o 2 wal- 
cach, na jednej stronie szayryf o 6 ryffach engrychtowych 
z kwiatkami. Na pograjcarstwie ma uczynić wędzidło wło- 
skie w 4 kwiaty, munsztuk z trybami zewnątrz i trzema 
jabłkami trybowany i w pukle w czosnek wybijany, wędzidło 
smiczaste o 4 kwiatach, strzemiona włoskie, które do kirysa 
należą, a po jednej stronie wysokie sztempowane; w tern 
sztempowaniu ma być rzeźba, tak na barci jako i na szpicy 
I)olerowana. Ostrogi z napięciem rycerskie, a na pięść szyja 
ma iść w górę, tudzież i roztrucharskie o 12 centkach ma- 
jące. Według ustawy kaliskiej zaś miał zrobić zamek o dwóch 
ryglach i dwóch klamrach z jednej sztuki. 

Stelmachskiej. Według ustawy z r. 1754 chcący zostać 
majstrem, winien zrobić pukład na cztery osoby z wieńcem, 
lisztwami do malowania naokoło i pobocznemi, oś przednią 
z krętami i drzwiami. 

SŁołarakiej. Według ustawy z r. 1G58, chcący zostać 



2J)4 



mistrzem, wiuien zrobić skrzynię, stół i warcaby wydawszy 
miarę wyznaczoną z pewnemi cyrklami, wedlag których tei 
sztuki robić będzie, a w rozpoczęciu ich dla doglądania ro- 
boty od panów starszych dwaj młodzi wyznaczeni bye mają; 
zaś wodhig ustawy kaliskiej winien l)ył zrobić skrzynię jawo- 
rową z drzewa suchego, wzdłuż łokci i)j w szerz ćwierci 5. 
W tej skrzyni drzewo ma l)yć miąższe na dwa calca. W tejże 
skrzyni ma być laderszyn dwanaście ; pod półskr/ynkiem mają 
być .-5, a przy zajcie nazad \) ; która skrzynia ma być w ło- 
zie krępowana przez kolony. Druga, stół jaworowy, którego 
dłużą łokci ;) bez ćwierci, a s/erz 2 łokcie bez 3 całów. 
W tej skrzyni pod stołem ma liyć 1) kadyszyn : u tegoż stołu 
nogi mają być włoskim kształtem, u tegoż stołu rama sa- 
dzona. Filionek fiadrowy, ma go liyć wszerz dwa calca. 

Szewskiej, Według ustawy z r. looó chcący zostać 
majstrem, winien przed starszymi sztukę krajać, skrajawszy 
w sobotę wygotować, potem w poniedziałek począć z niej 
robić, w tymże tygodniu doszyć, w przyszłą niedziele przed 
wszystkicm bractwem okazać, jeżli godzien przyjęcia, niech 
przyjęty będzie. Dalej winien zrobić: buty safianowe, czer- 
wone długie, na korku, wokoło pasem obszyte; na podszy- 
waniu podeszwy, żel)y równe sztycliy l)yły. Item baćmagi 
z kapciami, także na korku i w pas dokoła. Item cieimy 
żółte na korku dwa razy sztepowane z trzema guzikami i ser- 
duszkami, także sztepow\inemi, ku czemu ten sposób zachowa. 

Szklnrsh-ft^j. Według ustawy kaliskiej, mają dać mistrze 
sto szyi) małycli : z tych sta szyb ma sobie wybrać 50 i kwa- 
terę z nich zrobić. W tej kwaterze m.nją być cale szyby 
w każdym rogu, każdy kącik ma l)yć na trzy graoic w cyr- 
kiel. l\)tem mają mistrze oglądać tę kwaterę, po niej mają 
powlec kitajką, a jeśliby się zawadziła o co na tej kwaterze, 
tedy ta sztuka w niwecz; a inszą zrotńć ma dotąd, aż tak 
zrobi, jako jest pisana. A mają być kąciki lutowane kater- 
czanem przednim. Druga: pięćdziesiąt szyb na cztery granie 
ma rzezać i drugą kwaterę z nich robić takim spctsobeoL 
Według ustawy cechu szklarskiego warszawskiego z r. 1551 
wyznaczono dla szklarzy na sztukę wymalowanie na szkle 



295 



dwóch obrazów : pierwszy miał przedstawiać Mękę Zbawiciela 
na Krzyżu za stojącą po prawej stronie Matką Boską, po le- 
wej zaś z wyobrażeniem św. Jana Ewangielisty ; dmgi obraz 
określał Najśw. Pannę Marię otoczoną promieńmi boskości 
i trzymającą lub piastującą syna swego Jezusa Clirj^stusa. 
Obrazy te miały być odmalowane jakiemikolwiek kolorami, 
byle pięknemi i dobrze przyrządzonemi na paletracb, albo 
wyrobionemi z wymierzonego cyrklem szklą pruskiego. W pierw- 
szym razie po ich wykończeniu miały być w ogniu utrwa- 
lone czyli wpalone dla utrzymania mocy kolorów, póczera 
obrazy do wydania 8ądu o nich były okazywane przed całym 
cechem. Wedle brzmienia innych przepisów, można było zo- 
stać majstrem szklarskim bez robienia takich malowideł, ale 
za opłatą 16 — 20 złt. ówczesnych czyli około 2()0 złt. dzisiej- 
szych, do spólnej cechowej skrzynki. W r. 1577 magistrat 
warszawski dodał jeszcze trzeci obraz Zmartwychwstania Je- 
zusa Chrystusa, przy którym miano malować chłopów we 
zbrojach przy grobie. (Wcinert: Starożytności Warazaicy, 
tom rV^). Według tej ustawy bowiem każdy szklarz musiał 
wprzód stać się malarzem, zanim przez swoje w tej sztuce 
usposobienie mógł być poczytany za magistra, pochodziło to 
z połączenia sztuki malarskiej ze szklarską. 

Szyfterskiej. Według ustawy z r. 1658 szyfter czyli 
rzemieślnik osadzający lufy, chcąc zostać mistrzem winien 
zrobić: pierwsze nie sztukowane do sztucera łoże na 6 ćwierci 
długie, robotą z drzewa orzecłiowego przednią na szufladzie 
i przykładzie do gęby kością nasadzane; powtórc drugie 
z drzewa gruszkowego tarby czarnej , glancownej , z dwoma 
przykładami, także równo kością sadzonemi robić powinien. 
Także łoże ze śliwowego drzewa na ośm ćwierci długie, ko- 
ścią jelenią z wyrzynaniem różnycli zwierząt nal)ijane, a to 
najdalej jak w G niedziel w przytomności braci zroł)ić. 

Tokarskiej. Według ustawy z r. 1732 clicący zostać 
mistrzem, winien zrobić grę szachową czarno ł)iałą ; kołowro- 
tek z kółkiem dwoistym, flaszę z jaworowego drzewa garn- 
cową, w której powinna ł>yć przegroda, w jednej połowie 
dwie kwarty, w drugiej tyleż miary prawdziwej. Przy której 



296 



flaszy powinna być przy boku szklenica z jednej, a z drugiej 
strony serweta tej inisterności, aby na iaduej znać nie było 
stronie: takżo puszkę z drzewa jaworowego 8 cali wysoką 
9 szeroką z i)rzykrycieni, w której ])uszek małych 7 być po- 
winno tak, aby się każda trafiała w miejsce z misternerai 
przykrywadłami. Według ustawy kaliskiej zaś ma robić koło 
do szat, za któreby dano <> złt., z drzewa lipowego, prawie 
chędogiego, a coby się składało. Druga: lichtarz o sześciu 
różach toczony z cssami, takim sposobeni jako mosiądzowy, 
za którył)y dano talar. 

Windermacherskiej , Według ustawy z r. 1(555 chcący 
zostać mistrzem, winien zrobić windę bez końca; albo koło- 
wrót śrubowany, zaś gwoździarze winni zrobić cerkiel cie- 
sielski, dnigi zegarmistrzowski ze si)reżyną, strug szeroki na 
półtrzecia palca, drugi na trzy ćwierci i mędel gwoździ do 
okrętów zażywanych. 

Z(*tj'irmi8trzoivskipj. Według ustawy z r. 1()55 chcący 
zostać mistrzem, winien abrysy sztuk niżej opisanych w brac- 
twie okazać i sztuki następujące wykonać, jakoto: zegar sto- 
łowy cały i i)ólzegarze w sobie zamykający, bijący godziny 
i kwadranse, kwatery pf)wtarzający."Szper, żeby ])łanety, mie- 
siące i dni okazywał, mający także giewert, albo minntarz 
z łańcuszkiem. Drugi zegar wiszący pektorał wielkości jak 
pół talara z łańcuszkiem, godziny bijący i skazujący, t^ sztuld 
u i)ana starszego roł>ić, sprzężyny przy dwóch mistrzach uko- 
wać, a już gotowe w bractwie okazać i w pól roku wystawić 
j)od karą winy złoti»go na W(»sk. 

Złotnlrzt^J. W(Mlług Jiatawy z r. 1534 potwierdzonej przez 
Zygmunta III winien cłicący zostać mistrzem, sygiol (pieczęć) 
urzezać, a jeżeli od złota będzie robił, tedy pierścień i kul)ek 
z astem zroł)i. Zaś według ustawy warszawskiej z r. 1589 
powinien najprzód zrobić sreł)ro szmelcowane, dalej pieczęć 
w której powinna się mieścić i)rzyłbica zwana hełmem i być 
rytą wedle zwyczaju z nai)isem dosłownie używanym, oraz 
l)()kryciem z zasłony z kwiatów: niemniej ma oprawić czyli 
w koło otoczyć jaki drogi kamień w pierścieniu złotym. 

Wyżej wymienione majstersztyki sa nader ważne nie- 




297 



tylko dla samych rzemieślników, ale i dla każdego, kogo 
rzemiosła w ogóle interesują; z nich bowiem poznać można 
czego od dobrego rzemieślnika w jakiejkolwiek gałęzi u nas 
dawniej wymagano, ażeby był dobrym i zdolnym rzemieślni- 
kiem i co oni powinni umieć wyrabiać, a wreszcie jakiego 
gatunku wyroby do którego rzemiosła należały, nakoniec 
także dla ciekawych wyrazów w dawnych ustawach u nas 
używanych. 

Makaty. 

Makaty czyli materie złotem przetykane na tle jedwa- 
bnem, któremi ściany w pałacach obijano, lub których używano 
na kotary do łóżek, wyrabiano w Krakowie w XVI wieku. 
W XVIII wieku w Grodnie we fabryce Tyzenhauza, w Słucku 
we fabryce Mażarskiego, którego wyroby oznaczone są albo 
literą M.; albo całem nazwiskiem „Mażarski". Dwie makaty 
jedwabne złotem i srebrem przerabiane, l)yly na wystawie 
starożytności w Warszawie w r. 1881; motywa na nich hy\y 
te same jak na pasach słuckich i oznaczone były głoską M 
w szlaku, na jednej był herb Slepowron. Właścicielem ich 
jest A. J. Strzałecki. Również posiadają polskie makaty 
Mażarskiego: hr. Roman Bniński i ks. Władysław Czar- 
toryski w Krakowie. Gabinet archeologiczny uniwersytetu 
jagiellońskiego w Krakowie posiada dywanik z tłem żółtem 
w desenie i kwiaty o niebieskim brzegu w podobne desenie, cały 
l)rzerabiany złotem; jestto wyrób słucki. Na wystawie war- 
8zawskiej z r. 1881 znajdowała się także makata szyta i hafto- 
wana na atłasie i aksamicie, wyrób polski z drugiej połowy 
XVII wieku, makata atłasowa haftowana złotem z medalio- 
nami przedstawiającemi scenę ocalenia króla St^mislawa Augu- 
sta przy młynie marymonckim, jestto wyrób Polek z XVIII 
wieku i należała do Daniela Lessera w Warszawie — i makata 
})olska przerabiana złotem i srebrem, z pasami zielonym i błę- 
kitnym; pierwsza należy do p. Soubise-Bisiera, druga 
l)yła własnością Daniela Lessera w Warszawie, trzecia na- 
leżała do I. K a r w i c k i e g o. Pan Leon I) e m b i ń s k i posiada 



20H 

oz<lobną makatę z polskienii napisami z XVII wieku. Aka- 
<lemia iimicjętuości w Krakowie, posiada makatę jedwabną 
na złocistem tle amarantowe kwiaty, wyrób |uisamonników 
krakowskimi z XVI wieku — należała nieg^dyś do cecha ich. 
Makaty wschodnie ])Osiada ją ordynacie hr. Krasińskich 
i Zamojskich, hr. Mała c h o w s k a : makaty tureckie : 
Domaniewski, B. Prószyński, Daniel I^esser, (nie- 
dawno zmarły) i hr. August Potocki: makaty srebrne: 
łir. Franciszek Pusłowski: makaty jedwałmc: St. Wo- 
łowski, X. Lasocka posi.ida makatę jedwabną z XVII 
wieku; lir. Alfred Potocki w ł^ańcucic ptisiada w swoim 
pałacu śliczne makaty jedwabne z XVII wieku : hr. Stanisław 
Tarnowski posiada w Krsikawie turecką makatę czerwono- 
zieloną złotem przetykaną z XVII wieku; hr. Henryka Za- 
łuska w Krakowie posiada dwie makaty z XVII wieka. Taliie 
]>osiadąją makaty: Antoni Wy ł»ranowski, Józef Borow- 
ski dwie makaty jcdwałine z judskiemi napisami, jedna zie- 
lona z aplik<Avancmi figurami wyobrażającemi zmysły, druga 
żółta z drobncmi figurkami, są one prawdo])odobnie wyrobu 
polskiego i ł)yły na wystawie Soliiescianów w Krakowie 
w r. iss:j. lir. Władysław Baworowski w Ostrowie po- 
siada złotolitą makatę i t. d. 

Wyraz makata jmcliodzi z arabskiego Mak\id i oznacza 
miejsce, gdzie si(* siada. Jan Sołńeski wracając z oswobo- 
dz<»ncgo Wiednia, zawiesił w kościele sokalskim ełiorągiew 
złotem i srebrem przerabianą z Iierł)ami Polski i Litwy, za- 
pewne wyrółj jłolski. Tureckie nnikaty U]>ow8zechniIy się 
w Polsce jeszcze w XVI wieku. Xestor powiada, że Rnsini 
od (Ireków nał)ywali drogie materie, złotu, wina i rozliczne 
owoce. Musiała także istnieć w Polsce jeszcze w XVI wieku 
łał>ryka materii zł<itogłowcj , sbiro w katedrze krakowskiej 
dodziśdnia przecliowujc się ornat złotogłowy, na którym 
wyroł»iony jest we t'ał)ryce hcrł) Stefana Batorego „Wilcie 
zeł)y'*, a którato materia prawdop')dobnie u nas w kraju 
wyrołńoną ł)yhi. Materia złotogłowa ma wątek jedwabny 
a nsn(»wę złotą, zaś materia altemł)asowa, jedwabna tarecka 
ma osnowę jedwałjną, a wątek złoty. Altembas |)ochodzi z tn- 



290 



reckiego od ałtun złoto i iez all)0 bas materia. Stary altem- 
bas i stary złotogłów należą dziś do osobliwością a jeśli gdzie 
przechowują się, to tylko w dawnych kościelnych ubiorach. 
Anna Jagiellonka szczególniej kochała się w tych materiach, 
z jcjto darów i z darów króla Stefana Batorego dochowało 
się w katedrze krakowskiej kilka ornatów i antepediów; je- 
den z takich ornatów koloru fioletowego podał ks. Polkowski 
w przerysie dla bogactwa rysunku w ilustrowanem dziele 
swcm: Skarbiec katedralny na Wawelu. Kapę biskupa Trze- 
bickiego ze srebrnej lamy, na której wyrabiane są złote 
kwiaty i orzeł polski, znajdującą się w skarbcu katedi-y kra- 
kowskiej zrobił w r. 1670 z polecenia biskupa Trzebickiego 
Sebastian Brożek krawiec aparatów kościelnych w Kra- 
kowie. Z lamy złotej lub materii w kwiaty wyrabiano dawne 
krakowskie czepki. Wiele z tkanin jeszcze po dziśdzieu 
w polskich domach się przechowujących ma rodzimy cha- 
rakter i wykonane być musiało w naszych żeńskich klaszto- 
rach lub też pracą panien zostających w służbie naszych 
możnych dworów szlacheckich; z takiemi wyrobami często 
możemy się spotkać po naszych wystawach krajowych. (Obacz 
także: Kobierce i pasy lite). 



Malarze fresków i ścienni. 

o malarzach polskich w ogóle, o tych nie wspominamy 
tutaj, bo tych wymienił Rastawiecki w swoim szacownym 
Słotcniku malarzy polskich wydanym w Warszawie od roku 
1850 — 1857 w trzech tomach. Zadaniem naszem jest wymie- 
nić tu tylko malarzy fresków i ściennych pracujących w Polsce 
jako z przemysłem ścisły związek mającycłi i miniaturzystów 
(w osobnym artykule). Sztuki piękne są zazwyczaj dziećmi 
pokoju. Nie miewał ich dawniej kraj nasz, bo ojcowie nasi 
służąc za przedmurze Europie z żelazem w ręku prawie nie 
zsiadając z konia odpierali nawałę dziczy aziatyckiej i upra- 
wie roli poświęcać się musieli. To też dopiero w XIII wieku 
napotkamy o malarzach naszych i malowaniach po pismach 



300 

wzmianki. Miechowita w kromce swojej pisze, że Kazimierz 
Wielki gdy krakowski zamek wystawił, takowy malowaniami 
(picturis) przyozdobił ; jakiego zaś rodzaju były te malowania, 
otem nie wspomimi: domyślamy się jednak, że bylyto ma- 
lowania ścienne wykonane przez krajowców. Maczkowski 
w dziele swem : Dwie kaplice jagiellońskie pisze, że podanie 
niesie, iż pierwszy król z litewskiego rodu w r. 1393 spro- 
wadził malarzy ruskich z Wilna, którym polecił przyozdobie- 
nie kościoła Św. Krzyża w Lyszcu, tudzież sypialni swojej 
w krakowskim zamku, z czego widać, że ród jagiellouski 
w greckim smakował stylu. Z zapisków królewskiego rach- 
mistrza dowiadujemy się, że tych ruskich artystów razem 
7 posługaczami było jedenastu. Nie musielito być pospolici 
malarze, skoro ich w zbytkowny sposób naówczas trakto- 
wano, posyłano im bowiem wino białe i czenvone, figi, migdały, 
rodzenki i ryż, płacono na miejscu wszystkie koszta ich utrzy- 
mania, a skoro pracę swą ukończyli, kupiono dla nich jede- 
naście koni i tyleż szub futrzanych, ał)y w czasie zimy l>ez- 
piecznic wrócić mogli do Wilna. ( Przeździecki : Z}/cie domoice 
Jadtcifji i Jacjielly str. 2"), 48, 51, iA), Niestety nie dochowało 
się do naszych czasów nic z tych artystycznych malowań, 
z którychbyśmy ówczesny stan sztuki i malarstwa niskiego 
])()znać mogli. V nas często duchowni mając ciągle styczności 
z krajami gflzie sztuki kwitnęły, kształcąc się tamże w nau- 
kach i sztuki nie pomijali, a mianowicie we Włoszech, toteż 
za ])own>tcm do kraju najczęściej wlasnemi rękoma przyozda- 
biali świątynie jiaiiskie i to wcale nieźle. Do koiica XII wieku 
byli pierwsi mnisi mianowicie HiMiedyktyni , co się trudnili 
malowaniem fresków swoich klasztorów i kościołów: używali 
oni d(» farb: miodu, wina i innych materiałów dziś nam nie- 
wiadomych, a zdaje się że oleju. Ci nmisi co z Wioch przy- 
ł)yli mianowicie z lizymu, gdzie są katakoml)y pierwszych 
chrześcian, a na ich ścianach malowidła te służyły za wzór 
do malowania pierwszych kościołów. Pierwsi malarze mnichy 
nie mieli się bynajmniej za artystów, a dzieł swoich nie uwa- 
żali wcale za arcydzieła, im chodziło tylko oto, iżby malowali 
tak, by każdy co ])rzyj<Izie do kościoła, miał całą historię 



301 



świętą na ścianie przed oczyma ^ bo książek do modlenia 
wtenczas jeszcze nie było; były tylko po klasztorach pisane 
przez mnichów i przez nich miniaturami ozdabiane. Ożenienie 
cesarza Ottona II w r. 972 z księżniczką grecką Teofaną 
wprowadziło wpływ bizantyński sztuki do ówczesnego malar- 
stwa. (Wessely: Klasslker der Malerel, deutsche Schtle). 
Do najdawniejszych u nas zabytków malowania fresków 
liczymy: szczątki fresków na krużgankach klasztoru pocyster- 
skiego w Koprzywnicy należących do początków XIII wieku ; 
freski w kaplicy i na krużgankach takiegoż klasztoru w Len- 
dzie z początku XIV wieku ; malowania na suficie w kościele 
parafialnym w Kole i w Radomsku z XV wieku. Katedra 
w Sandomierzu była niegdyś kosztem Władysława Jagiełły 
malaturą grecką, jak mówi Kromer, ozdobioną, która chociaż 
w późniejszych czasach wapnem zabieloną zoM^tała, dotąd 
ślady na murach po sobie zostawiła. 

Jeszcze z początku XV wieku malarze krakowscy wspól- 
nie ze snycerzami, rzeźbiarzami, szklarzami t. j. malarzami 
na szkle, goldszlagierami i szpalernikami, jedne społeczność, 
jeden cech stanowili. W r. 1491 Marcin i Maciej starsi 
zgromadzenia malarzów w Krakowie, wezwani przez radców 
słuchają rachunków Jana Wielkiego malarza z pieniędzy, które 
wziął od króla Jana Olbracłita na robotę t. j. 70 złt. węgier- 
skich, zapewne do upiększenia pokoi pałacu królewskiego 
służyć mającą. Albin Schultz wspomina, że w Wrocławiu byli 
malarze, jakiś Nikłoś von Krocków z synem Tomaszem 
także malarzem, i mieszkał od roku 1445 — 1489 w Wrocła- 
wiu, i malarz Nicolaus von Lemberg między r. 1498 a 1508, 
niewiadomo jednaka czyto są malarze ścienni czy portreciści. 
Ustawy tego cechu i przywileje znajdują się opisane w księ- 
dze rękopisemnej Baltazara Bema, zachowanej w bibliotece 
jagiellońskiej; umieścił ich także Rastawiecki w swoim Sio- 
icnikii malarzy polskich. Ustawy te ł)ractwa malarskiego 
w Krakowie pochodzą z r. 141K), wydane przez radę miejską, 
zostały później przez królów polskich: Zygmunta Augusta, 
Stefana Batorego, Władysława IV i t. d. potwierdzone. Ta- 
kież ustawy w Poznaniu pochodzą z r. 1574, które król Stefan 



302 



Batory w r. 1571) potwierdził. Ustawy cechu malarskiego we 
Lwowie i)0(»hod74 z r. 1590. (Wszystkie te ustawy pr2yt4)ezył 
Kastawiecki w swoim Słowniku inalarzy polskich). 

Cech malarzy w Warszawie przyłączony został do ce- 
cłiu złotniczego i szklarskiego w r. 1551, a ustawa tego cecha 
wydaną została w r. 1589 za Zygmunta III, (wydrukował 
ją w całości Aleksander Weinert w 4 tomie Starożytności 
Warszawy), Malarze ówcześni uważani byli nie za artystów 
ale raczej za rzemieślników; dopiero August III osobną 
uchwałą akademii krakowskiej, którą w r. 174<> potwierdził, 
l)odźwignął podupadły wówczas i niemal niknący cecłi ma- 
larzy, ])odnosząc ich jako uprawiaczy >vj'zwolonej sztuki do 
znaczenia artyst^Uy i przyjmując ich do praw przysługujących 
członkom Akademii. Słusznie więc malarzom fresków a szcze- 
gólnie ściennym jako tjin, którzy za rzemieślników uważani 
byli, należy się tu miejsce; wymieniamy ich więc o ileśmy 
ich w różnych monografiach miast i kościołów, w liastawie- 
ckiego Słoirniku malarzy polskich, Sobieszczaiiskiego i wielu 
innych dziełach hib rozprawach odszukać zdołali, w alfabe- 
tycznym porządku, dodając iż al fresco znaczy sposób ma- 
lowania na mokrem wapnie, zaś al secco, malowanie ua su- 
chcm wapnic. Sposób w jaki starożytni malowali swoje freski, 
jak n. p. w Pompei i indziej podają nam: Yitrurius archi- 
tektii, a z nowszych pisarzy: Overbeck, malarz Donner, Au- 
gust Man i inni. Za najpierwszego malarza fresków uważany 
jest malarz Agatharclios, który ozdobił freskami dom Alcibia- 
desa. Zeu\is malował pałac macedońskiego króla Achelaną 
odtą<l poczęto już nietylko pałace królewskie, ale i inne mie- 
szkania ])rywatnych osób freskami przyozdabiać, a sztuka ta 
w połowie III wieku po Chr. do tego stopnia się rozpowsze- 
chniła, że jeden stoik powiedział żartem, iż już niewiele bra- 
kuje, by jeszcze wycłiodki tresko ł)yły malowane. (BlUuiner 
tom 2). I |)iększania sufitów figurami malowanemi w staro- 
żytności wprowadził pierwszy malarz Pausias za czasów Ale- 
ksandra W. Zanim freski ])owsUiły, ozdabiano pałace koszto- 
wncmi obrazami, ale ponieważ te podlegały zniszczeniu przez 
ciągle odczyszczanic, postanowiono więc z nich utworzyć 



a03 



osol)ne galerie, a ściany pałacowe i iiiieszkau jirywatnych 
ozdabiać freskami. Wynalazek enkanstycznego malowania 
przypisują uczeni Aristidesowi, a wydoskonalenie jego 
Praxitele8owi (Semper: Der Stil), Michał Anioł powie- 
dział, jak malował fresko swój Sąd ostateczny, że olejne ma- 
lowanie może malarz swojej żonie lub dziecku zostawić do 
wykonania, ale malowanie fresków jedno jest godne mężczy- 
zny i wyznać należy, nie znajdujemy ani jednej kobiety, któ- 
raby się zatrudniała malowaniem fresków. 

Zwyczaj malowania ścian po kościołach w wiekach 
dawniejszych u nas używany, usttił z XVI wiekiem i nie 
odnowił się aż z końcem XVII wieku, a zakwitnął świetnie 
w XVIII wieku. Następujący malarze fresków i ścienni ])ra- 
cowali w Polsce: 

Adam malował w XVI wieku kaplicę u Bernardynów 
w Warszawie. Ks. A h o r n Andrzej, Jezuita, malował w pier- 
wszej połowie XVIII wieku al fresco kościół jezuicki w Piotr- 
kowie. A 1 1 a m o n t e Marcin, malarz włoski XVII w., malował 
fresco wielki ołtarz w kościele św. Piotra i Pawła w Wilnie 
kosztem hetmana Paca. Ks. Antałkiewicz Andrzej, pro- 
boszcz rabski, przyozdobił w r. 1802 kościół swój parafialny 
w Kabce i kościół w Skomielnej Białej do parafii Kabka należący, 
malowaniami al fresco. W kościele niegdyś karmelitańskim 
w Horodyszczy są freski na całym wnętrzu i na kurytarzach 
klasztoru mah)wane przez ubogiego mnicha tutejszego Anto- 
niego w połowie XVIII w.; jego także roł)oty są freski u Pija- 
rów w Lubieszowie i u Trynitarzy w ł^eresteczku na Wołyniu. 
(Tyg, ilbistr, 18(53, Nr 174). Ayres Piotr sprowadzony z Włoch 
przez Stanisława łir. Potockiego, malował w r. 181G w Wi- 
lanowie, w galerii otwartej od ogrodu, na ścianach krajo- 
brazy al fresco, tudzież dwa sufity, na ])ilastracli zaś mury 
olejno. Ba cci a rei li Marceli, Wh)ch, sławny malarz Stani- 
sława Augusta, malował freski pomieszczone w suficie sali 
ratusza warszawskiego, które tam umiejętnie przeniesiono 
przez dekoratora Karola Martiniego, środkowy przedstawia 
tryumf prawdy. Barszcz malował około r. 1800 al fresco 
kościół famy w Drołiobyczy. Baranowski artysta dra- 



304 



iiiatyczny, malował salę redutowę w gmachu teatralnym we 
Lwowie. Bartnicki K. S. ukończył w r. 1740 malowanie 
(d fresco kościoła ks. Bernardynów we Lwowie. Beiiedetti 
inalował w s])6łce ze Sałackim malowania ścienne w gma- 
elm teatralnym w Warszawie budować się zaczętym w r. 1825. 
Bieliński odnowił w r. 1809 freski w kościele w Niesza- 
wie. Bielski Wojciecłi, malarz z Krakowa, pracował w r. 
1765 przy kolegiacie \\\ Kielcach. Bieńkowski Ignacy^ 
Bazylianin, ur. 1732 r., malował cerkwie w Niśkinicy i Kiy- 
stynopolu. Blank Antoni malował około r. 1815 w War- 
szawie kościoły, a w pałacu w Skierniewicach sufit w sali^ 
wyołirażający „Jutrzenkę". B ł o t n i c k i Józef, brat Edwarda 
rzeźbiarza, przy malowaniu kopuły w kościele w Uhnowie 
w drugiej polowie XIX wieku spadł z rusztowania i zabił 
się na miejscu. Bu eh er malował w XVIII wieku freski w pa- 
łacu w Puławach, mianowicie plafon w głównej sali I pię- 
tra z mitologicznem przedstawieniem, wspomina otem Niem- 
cewicz w swoich pamiętnikach czasów moich. Byczkowski 
malarz warszawski z drugiej połowy XVIII wieka, malował 
pięknie al fresco arabeski i kwiaty po różnych pałacach. 
Byczkowski inny z Poznania malował około r. 1785 we- 
wnątrz |)odniesiony kościół ])arafialny w Obrze w Poznań- 
skiem. B z o ż o w s k i , malarz z Poznania, malował w r. 1753 
kościół Cystersów w Oł)rze. Cielecki Franciszek, malarz 
poznański, za czasów Stanisława Augusta malował zewnątrz 
ratusz poznański, na głównej faciacie wizerunki królów pol- 
skich są malowane al fresco, budowali zaś ratusz maran 
Antoni 1 lejna i cieśla Jan Nerger. Chodzi ński Karol, ma- 
larz z Łańcuta, malował z początku XIX wieku w pałacu 
hr. Alfreda Potockiego w Łańcucie ściany. Michał Chiarini, 
Wh>ch, malował w pierwszej połowie XIX wieku freski w Wi- 
lanowie w pałacu i w kościele św. Karola Boromeusza, któ- 
regj) hr. August Potocki umyślnie w tym celu z Mediolanu 
sprowadził. P>anciszek Cielecki malował w r. 1783 ze- 
wnątrz ratusz w Poznaniu, tarcze zegarów i złocił cyfry Sta- 
nisława Augusta. (Łukaszewicz: Opis miasta Pozntinia). 
Cieszyński Wawrzyniec, krakowski malarz, przemalował 



305 

^y r. 1017 kościół św. Kiii^i w Nowym Sączu (Załeski ks. 
monografia tego kościoła). C o r m a r o n i , Woch , sprowa- 
dzony był przez Katarzynę z Sosnowskicli Platerową, kaszte- 
lanową trocką do Beresteczka, gdzie pałac jej przyozdobił 
malowaniami ściennemi. Czajewicz Jan, nczeń profesora 
Wagnera w Wiedniu, ur. 1849 r. jest dekoratorem i autorem 
wielu plafonów w gmachach warszawskich. Czopowski, 
nczeń Smuglewicza, robił przy końcu XVIII wieku w War- 
szawie al fresco architektury i widoki. I ) a n c k e r s Piotr, 
słynny j)ortrecista i budowniczy XVII, nadworny malarz Zy- 
gnmnta III i Władysława IV malował al fresco klasztor Ka- 
medułów w Pożajściu i kaplicę św. Kazimierza w katedrze 
wileńskiej, która także i)odług jego planu wzniesi«iną została. 
Danielski Jan trudnił się z początku XIX wieku w Kra- 
kowie malowaniem ściennem. Dan kwart Karol z Nissy na 
ślązka, malował w latach li)l)4 i 1()95 sklepienia samej świą- 
tyni jak i kaplicy X. Panny w Częstocliowej , także przy- 
ozdobił swojemi roliotami kościół św. Anny w Krakowie, jm) 
największej części al fmsco. Dąbrowski Antoni Samuel, 
nczeń Smuglewicza i Plerscha, malarz ścienny, alfresków, 
widoków i architektur, l)ył nadwornym malarzem lietmaua 
Ogińskiego w Słonimie, później malował w Oliwie pod (Idań- 
skiem u Cystersów, w Tarclumiinie u lir. Mostowskiego, 
w domu hr. Sołiolewskiego i innych. Dell Bene, Neapoli- 
tańczyk, sprowadzony przez Kazimierza ks. Sapiehę na 
Litwę, malował al fresco pałac na Antokolu, wnętrze ko- 
ścioła jezuickiego w Wilnie i wnętrze kościoła Kamedulów 
w Pożajściu. Dembicki malował w r. 1735 kościół w Opolu. 
Deresarz z Krakowa malował al fresco przy końcu XVIII 
wieku w Babicacli niedaleko Dubiecka kościół paralialny. 
Ks. Dobrzenie w ski Marceli, zakonnik Paulinów w Czę- 
stochowej, odmalował tamże w drugiej polowie XVIII wieku 
cały refektarz i kaplicę św. Józefa, także kościół we Wło- 
dawie cały al fresco, skończył smutną śmiercią, bowiem spad! 
z nisztowania i zabił się, był on uczniem Strońskiego we 
Lwowie. Doi ab e II a Tomasz nadworny malarz królów Z v- 
gmunta III Władysława IV i Jana Kazimierza, malował 

20 



noC) 



w Kielcach w zamku salę pierwszego piętra, mianowicie na 
sufitach sceny historyczne. (8obieszczaiiski : IFł/c/eczAcr). Do- 
liński Łukasz, Polak, ur. we Lwowie w r. 1750, zmarły 
tamże w r. 18^K), przyozdobił malowaniami kościół metropo- 
litalny Św. Jerzego we Lwowie, dwa obrazy św. Piotra 
i Pawła do kościoła św. Piotra malował al fresco , tożsamo 

klasztor Bazylianów w Poczajowie, klasztor Dominikanów 

* * 

w Podkamieniu, kościół w Zółtiiiicach w Zółkiewskiem, wre- 
szcie u Bernardynów we Lwowie na kurytarzach jest (5 stoicy j 
jego pędzla. Diirer Hans, najmłodszy brat sławnego Al- 
brechta, osiadł od r. 1529 do końca życia, t. j. do r. 15;^S 
w Krakowie, był nadwornym malarzem króla Zygmunta I, 
przyozdobił tam malowaniem i złoceniem komnaty Kurzej 
8topy na zamku krakowskim, mianowicie malował tam ro- 
zety do pułapu. Wiemy także z dzieła: Historische Nach- 
richten von West GaUzien (Wien 1790), że ściany jednej ze 
sal zamku krakowskiego przedstawiały malowania ścienne 
„igrzysk wojennych", w drugiej sali znajdował się na ścia- 
nie obrząd koronacii jednego z królów polskicłi, malowany 
współcześnie , niewiadomo jednak przez kogo. Konstanty 
Wurzbach, autor kilku cennych dzieł o Krakowie wspomina, 
iż w jednym z pokojów zamku krakowskiego (izbie posel- 
skiej) widział na ścianie reszty malowań, które przedst4iwiały 
rodziny dawnych królów polskicłi, między któremi miała być 
Elżbieta, żona Kazimierza Jagiellończyka. D w o r n i c k i P. 
malował w r. 1753 al fresco kościół w Olszówce w Kra- 
kowskiem. Dymiński Jan malował przy końcu XVII wieku 
zakrystię w Niedźwiedziu w Krakowskiem. Eckstein Jan, 
MorawTzyk, sprowadzony przy końcu XVIII wieku do Lwowa 
przez Jezuitów, malował tamże sklepienie w kościele jezui- 
ckim, resztę zaś malowania dokonał syn jego według pomy- 
słów ojca. Eckstein Franciszek z Berna, w^ykonał w Kra- 
kowie około r. 1759 malowania al fresco kościoła ks. Pija- 
rów, szczególnie piękne jest Przemienienie Pańskie w wiel- 
kim ołtarzu. Eckstein Sebastian malował w r. 1747 al 
fresco kościół parafialny w Krasnem powiecie prasnyskim. 
E n g e r t h Józef malował z początku XIX wieku we Lwowie 



mi 



między inncmi ])okoje, a nawet wystawy sklepowe. Estko, 
malarz nadworny ks. Karola Kadzi wiHa, malował około 
r. 1784 wielki sufit al freaco w pałacu nicświefekini. Fer- 
dynand jakiś; malarz wileński, z pierwszej ])ołowy XVII 
wiekn przyozdobił wewnątrz malowaniami kościół katedralny 
w Wilnie odnowiony po pożarze w r. KIK). Gerson Woj- 
cieoli; jego roboty są malowidła ścienne farbami woskowemi 
w łiotelu Wiktoria w Warszawie. Giesel Jan I^udwik ma- 
lował przy końcu XVIII wieku pałace w Warszawie. (Jło- 
waeki Antoni był od r. 1794 — 1802 jako malarz nadworny 
przy arcybiskupie w Moliilewic i malował przez ten czas 
wiele kościołów i cerkwi. Gołębiowski B., uczeń Czecho- 
wicza, malując w połowie XVin wieku kaplicę w katedrze 
sandomierskiej al fresco, spadł z rusztowania i zabił sie. 
Grliner z Tarnowa malował wnętrze katedry tjirnowskiej. 
Guc wa, malarz tegoczesny, malował kościół Filipinów w Tar- 
nowie i kościół w Tuchowie. Ks. (irul)er Gabriel, Jezuitii, 
ur. 1738, wykonał na murach kolegium jezuickiego w Po- 
łockn widok daleko rozciągającego się kurytarza z łudzącą 
l)erspektywą. Zygmunt Grliner, malarz tarnowski, malował 
na gotycko kościół katedralny w Tarn«)wie w pierwszej po- 
łowie XIX wieku. Gutowski Wojciech, ur. 175J>, malował 
al fresco kościół w Jędrzejowie. Heski Józef, nadworny 
malarz Radziwiłłów w Nieświeżu, zdobił Jezuitom pół ol freaco 
ich kościoły w drugiej pohmie XVIII wieku. His er zmarły 
około r. 1812, malował w Krakowie al fresco kwiaty i ara- 
łieski. Hoffmann Jan Benedykt, zmarły w r. 174;") w Gdań- 
sku, malował kościół Dominikanów w Gdańsku i po jłry- 
watnych domach gdańskich malowania ścienne, mianowicie 
sufity. Horosiewicz, Bazylianin, malował cerkiew w Su- 
praślu. II U bel Łukasz, ks. Tijar, ur. 1722 na Slązkii, zmarły 
1793, malował pół freski \)0 kościołacli na Litwie, mianowi- 
cie w Lubieszowie i Horodnicy. Jan Wielki, malarz kra- 
kowski z drugiej połowy XV wieku, zatrudniany byl |)rzez 
Kazimierza Jagiellończyka, ])rzyozdabiał malowaniami ]>okoje 
zamku krakowskiego. Mączyński mniema, źe sklejńenie ka- 
plicy Św. Dnclia w katedrze krakowskiej bogato malowane 

20* 



308 

jego jest roboty. Jabłoński odmalował prałaeką zakrystii; 
w katedrze gnieźnieńskiej przy końcu XVIII wieku (Pol- 
kowskiego: Katedra gnieźnieńska) , a w r. 1824 odnowił zruj- 
nowane malowidło kościoła Bernardynów we Lwowie. Ja- 
rząbek, Czech, bawił w War8za^^^e przy końcu XVIII w., 
gdzie malował aZ/re^co zwierzęta i owoce. Jasiński, War- 
szawianin, malował przy końcu XVin wieku ujeżdżalnię w i)a- 
łacu prymasowskim w Warszawie i inne widoki i archite- 
ktury al fresco, Jażwiński Józef, malarz lwowski z końca 
XVni wieku, zmarły w r. 1818, malował wiele dla kościo- 
łów lwowskich. Józefowski malował sklepienie w kościele 
Kanoników regularnych w Trzemesznie (Niemcewicza: Po- 
dróże) . K a 1 i n o w i c z Stefan Bazylianin, ur. 1 737 , malował 
cerkiew w Zahorowie, nadczem 10 lat pracował (obacz ks. 
Sadoka Barącza: „Wiadomość o malarzach Bazylianach" 
w Przeglądzie bibliogr. archeologicznym z roku 18S2). Kę- 
dzierski Mateusz malował około r. 1G68 kościół w Lubie- 
niu. Kolasiński Wawrzyniec ur. w r. 1777, osiadł w Pi- 
licy, malował stacie męki Pańskiej w Pińczowie, Wieluniu 
i Gołonogu. Kolberg Antoni malował freski w XIX wieku 
w kaplicy bractwa św. Anny w nowej świątyni w Willano- 
wie u góry. Kostecki Stanisław, malarz krakowski, wyko- 
nał w r. 1644 malowania ścienne w Spytowicach z j)olece- 
nia Łukasza Opalińskiego, ówczesnego właściciela tej wsi. 
Koziarkiewicz Paweł, Bazylianin, ur. 1727 r., malował 
w r. 1759 cerkiew w Wicyni. Kozłowski Jan malował 
w r. 1780 wewnątrz kościół w Brozie. Krudaszewski 
Ludwik malował al fresco z początku XIX \\ieku, użyty był 
przy odnawianiu malowań ściennych w kościele Bernardy- 
nów w Warszawie i przyozdobił krużganki, przedsionki za- 
krystii i refektarz u ks. Misionarzy w Warszawie. Kryci ń- 
ski Walery maluje cerkiew w Kołomyi z pomocą malarzy: 
Stanisława Daszyńskiego, Stanisława Dębickiego, 
Ludwika Sulikowskiego i Teodora Kojeckiego. Ku- 
charski Andrzej malował al fresco kościół Kapucynów 
w Krośnie, był on mieszczaninem w Krośnie. Kurcz Kasper, 
malarz krakowski XVI wieku, malował w r. 1593 izbę ra- 



301) 



dziecka w Krakowie, w r. 1594 użyty byl wraz z Janom 
Bnrstynem do przyozdobienia malarskieg^o bramy tryumfalnej 
i piramid na wjazd króla Zy^unta III. Kurko wic Kasper, 
malarz krakowski, malował w r. 1601 kościół św. Anny 
w Krakowie. Laurenty, malarz gdański, używany był 
tamże w r. 1530 do robót w kościele Panny Marii. Ks. L e- 
mieBzka malował za czasów Augusta III kościół w Lubie- 
szowie. Ks. Lesiowski Kazimierz, Franciszkanin, malował 
klasztor Franciszkanów chełmiński. L i c łi t o w s k i malował 
al fresco u Franciszkanów w Warszawie w drugiej połowie 
XVIII wieku dzieje Św. Franciszka. Łukasz z Łowicza ma- 
lował al freaco kaplicę Jana Odrowąża w katedrze gnie- 
źnieńskiej z początku XVII wieku. Łuszczkiewicz Wła- 
dysław, profesor akademii w Krakowie, malował al fresco 
wielki ołtarz w kościele Pijarów w Krakowie Przemienienie 
Pańskie. Majera n o ws ki Władysław robił freski w kaplicy 
Aw. Wincentego w kościele misionarskim w Wilnie w r. 18i)2. 
K8awerv Mar v no w s ki malował wnętrze zamku w Zawa- 
dzie po<l Dębicą. (Stęczyński: Okolice Ga/ lei i). Majer Józef 
wykonał około roku 1757 malowania ścienne al frasco 
w kościele pojezuickim, dziś katedrze w Lublinie, malował 
także kościół ks. Pijarów w Chełmie. Mańkowski ma- 
lował al fresco, mianowicie arabeski w drugiej |)ołowie 
XVIII wieku w Warszawie, kościół w Sieciecliowie; w (lo- 
rze pod Nowym Dworem, niegdyś własności ks. Stanisława 
Poniatowskiego, jest piijkny salon |)rzez niego malowany 
klejową roł)Otą. Karol Marcoin, syn architekta, urodzony 
w roku 1820, malował freski w sali głównej towarzystwa 
kred. ziemsk. w Warszawie, willy Kronenberga, hotel euro- 
l)ejski także freski, u góry w kaplicy bractwa św. Anny w no- 
wym kościele w Wilanowie wraz z Kolbergiem. Życiorys jego 
obacz w Tyg. illustr. Nr 227 z r. lH()r>. Franciszek Matzke 
maluje wnętrze katedry gr. kat. w Przemyślu. Ks. M a z u r- 
kiewicz Benedykt, Bernardyn, zaczai malować al freaco 
kościół Bernardynów we Lwowie w r. 17;58, a dokończyli 
go w r. 174() R. S. Bartnicki, W J. Woliński i J. Sroczyński, 
Jak świadczy napis u góry owych malowań umieszczony. 



310 

Antoni Rafał Mcngs, nadworny malarz króla polskiego 
Augiistd III, a później króla hiszpańskiego, malował freski 
w pałaeu królewskim w Madrycie i Aranjuez z największym 
przepychem. Mereszko. Litwin, malował w drugiej poło- 
wie XVIII wieku dla ks. Józefa Sapiehy w pałacu wiełickinK 
Mikołaj jakiś, malarz Jagiełły i malarz krakowski ścienny 
al fresco z drugiej połowy XIV wieku, malował w r. 1397 
3 krzyże na sklepieniu w kościele Panny Marii w Krakowie; 
z tego czasu zabytków pochodzą także malowania ścienne 
w kaplicy przy kościele lędzkira, niewiadomo przez kogo 
malowane, a pochodzące ze XIV wieku. Ks. Mikołaj, Cy- 
sters mogilski, malował między latami 1400 a 14()3 nowo 
tamże wzniesiony kościół św. Bartłomieja. Mi rys Sylwester 
ur. 1700 r., szkockiego pochodzenia, malował w l^iałym- 
stoku u hetmana Branickiego pokoje zamkowe al fresco, 
w budynku Pomarańczami przedstawi! w pięciu dużych obra- 
zach al fresco obrząd nadania Branickiemu orderu św. Ducha. 
M (5 ller Antoni, ur. w Królewcu w r. 1500, malarz gdański, 
według Hagena są malowania ścienne, sklepienia w kościele 
zamkowym królewieckim około r. 1604 wykonane, jego dzie- 
łem. Mol i tor Jan Piotr, Czech, zmarły w Krakowie w r. 1757, 
malował kościół Karmelitów na Garbarzach. Mol i tor Piotr 
Franciszek, Czech, malował al fresco w r. 1705 w Kra- 
kowie kościół Św. Barbary przez 7 miesięcy, zaco otrzymał 
150 dukatów. Monti Karol, Włoch, przyozdabiał w końcu 
XVII wieku malowaniami ściennemi kościół św. Anny w Kra- 
ko>vie. Monti Inocenty malował w Krakowie w r. 1713 
kaplicę św. Katarzyny w kościele św. Anny. Monti Miko- 
łaj, którego w r. 1818 sprowadził z Florencii Paweł Cie- 
szkowski, malował al fresco w tegoż dobrach Surhów pałac, 
jego roboty jest także jeden sufit malowany al fresco w pa- 
ł«acu namiestnikowskim w Warszawie, w mieszkaniu dolnem. 
Najderfer Jan, malarz krakowski, malował w r. 1707 ko- 
legiatę wojnicką z polecenia ks. Jana Duvalla, zaco otrzymał 
1800 złt. Nej bauer Stanisław malował około r. 1842 ka- 
plicę pocieszenia Najśw. Panny w kościele Franciszkanów 
w Warszawie. Neunherz Jerzy, malarz z Wrocławia, ma- 



311 



lowal w pierwszej połowie XVIII wieku al fresco na SIązku 
i w Polsce. Xi z i liski malował fresco wnętrze kościoła 
w Wawrzeuczycach pod Proszowicanji. Jow N i k o j) o 1 c z y c k i , 
zakonnik Skitu Mania wskiego, malarz, Rusin, malował w r. 
1608 piękny ikonostas w cerkwi bohorodczaiiskiej. Nor blin 
Jan Piotr, nadworny malarz króla Stanisława Au<^U8ta, m<i- 
lował /// fresco sufit, przedstawiający jutrzenkę w świątyni 
w Arkadii pod Nieborowem, w Zdzic^^ciole Ka<lziwiłłów w taik 
zwanych Chatkach i w Natolinie w gabinecie malowania 
ścienne na szaro są także jego roboty. Ochocki Franci- 
szek małował w r. 1774 prezbiterium w kościele w Brzozach, 
niedaleko Ryczywołu. Ornanus Joachim, braciszek Mino- 
rytów, malował w r. 17;n frenko kościół Panny Marii w Ja- 
rosławiu (Archiwum Domuiikauńw w Jaroslairiuy ojjisane 
przez ks. Sadoka Barącza Muschj. Pcczer.sk i Olimpiusz 
był według rozprawy Mariana Sokoh)vvskiego : O mnlarsticia 
Tuskiem pierwszym ruskim malarzem, który ze szkoły bizan- 
tyńskich mistrzów wyszedł, a który dekorował cerkwie ma- 
lowaniami ściennemi i przyczynił się zaiiewne do wykształ- 
cenia wielu miejscowych malarzy, których nazwiska nas nie 
doszły^ a których szkoła znajdowała siij prawdoi)od()bnie 
w Peczerskiej Ławrze w XII wieku. Pillement Jan, na- 
dworny malarz St^misława Augusta, malował sz(?zcgólnie pię- 
knie gabinet chiński na zamku w ^\'arszawie w różne ozdoby, 
zwierzęta, drzewa i kwiaty, zaco otrzymał od króla 18.(KK> 
zlt. Pink, syn nadwornego rzeźbiarza Stanisława Augusta, 
malował al fresco w Warszawie. Piotrowski, profesor, 
wymalował na uniwersytecie w Królewcu fresk, przedstawia- 
jacy Filozofię czyli „Śmierć Sokratesa'* już w naszych cza- 
sach. Pipon Jan, mieszczanin bydgoski, malował w r. ICmÓ 
cAtATZ wielki w kJa.sztorze Franciszkanów w ('hełmie. IMerscłi 
Jan Bogumił, malarz nadworny St^misława Augusta, malował 
w Łazienkach królewskich w sali balowej piękne arałn^ski na 
pilastrach i sufit w samej łazience, w teatrze w Pomarań- 
czami w Łazienkach wi<h>wnię i sufit. Popławski Michał, 
mistrz cechu krakowskiego, malował w p<»ło\vie X\'III wieku 
al fresco krużganki u Dominikanów w Krakowie. ((Jasio- 



312 



rowski: Cechy krakowskie), Ks. Prajbisz malował w Tar- 
nowie w naszych czasach kilka obrazów figuralnych. Ksiądz 
PrechtI Józef, zakonnik Trynitarzy, malował al fresco 
w XVIII wieku cały kościół trynitarski w Braiłowie ze zlo- 
ceniami, katedrę i kościół trynitarski w Kamieńcu, kościół 
Trynitarzy w Beresteczku i w Boremlu doljracli T^zackicli 
pałac. Ks. Prcniatycki Pacłiomiusz, Bazylianin, malował 
około r. 1734 kopułę cerkwi w Poczajowie al fresco. Pró- 
bę ner Michał, rodem z Grudziądza, malował w Oranien- 
burgu i innych j)ałacach Berlina sufity, ł)ył w służbie elektora 
Fryderjka Wilhelma w Berlinie, lladwański Andrzej, 
nr. 1711 r., malował w Krakowie wiele kościołów wewnątrz 
jakoto: Panny Marii i jego kaplice, w latach 1750 — 1754 
kościół Dominikanów, a mianowicie kaplice św. Jacka i całą 
część kościoła nad tą kaplicą od r. 1757 — 1759, u Fran- 
ciszkanów sklepianie w r. 1757 — 1759, św. Wojcieclia ko- 
pułę w r. 1759, kościół Kanoników regularnych w Mstowie, 
kościół w Staniątkach, w Zielonkach pod Krakowem, w Tyńcu, 
w Jędrzejowie kościół parafialny, kościół Cystersów, któreto 
malowanie uszkodzone przez pożar poprawiał Wojciech Gu- 
towski, malarz krakowski, zmarły 1812 r. i t. p. Ks. F. L. 
Radke, Cysters, malował z początku XVIII wieku część 
kościoła w Lędzie na sklepieniu, jak nas otem przekonywa 
jego ])odi)is tam umieszczony, f 7//^. illusłr. 1>^<)3, Nr 171). 
Rei chan Maciej malował al fresco w połowie XVIII wieku 
kościół Franciszkanów w Nowem Mieście Korczynie. Rei- 
chan Józef, malarz lwowski, ])rzyozdobił z początku XIX 
\yieku malowaniami ściennemi pałac Cieleckich we Lwowie. 
Rej z ner Jan malował al fresco w pierwszej p< iłowie XVIII 
wieku w kościele jezuickim w Piotrkowie część arkadowa- 
uia niŻ8zeg<L Rej tar sk i J., malarz ze Sądeckiego, malo- 
wał al fresco kościół w Poręł)ie Wielkiej w Sądeckiem. 
Roli ńs ki Aleksander, malarz lwowski, nnilował z początku 
XIX wieku al fresco kościół w Chodowiciich pode Lwowem. 
Sałacki, jego rołmty są malowania ścienne w gmachu tea- 
tralnym w Warszawie, który je w spółce z Benedottim wy- 
konał. Seanci (iiacomo, Włocli, malował freski w kopule 



o 



nu 



katedry wrocławskiej. Schwarz Franciszek Adam , Fran- 
ciszkanin poznański; ozdobił malowaniami alfresco sufit w ko- 
ściele parocliialnym w Żerkowie w r. 1717, ale nieszczegól- 
nie (Łukaszewicza: Ojtls lościołów). Sehaldus użyty był 
z początkn XVI wieku do różnych przyozdobień malarskich 
na zamka krakowskim, robił wiele pozłot i malował wiele 
pokoi. Ks. Skrzypecki Stefan, Bazylianin, nr. 172:5 r., ma- 
lował klasztor zakonu swego w Dobromilu od r. 175(1 — 1754. 
Słowikowski Szymon, malarz krakowski, złocił w r. 1724 
i niiilował wielki ołtarz w kościele Karmelitów w Krakowie, 
zaco otrzymał od konwentu 4254 złt. (Gąsiorowski: Cechi/ 
krakowskie), malował także kolegiatę w Kieleach i zmarł 
w r.- 1738. Smuglewiez fiUkasz, jego roboty są malowa- 
nia ścienne na suchem wapuii? w dwóch zakrystiach kościoła 
metropolitalnego św. Jana w Warszawie*, wykonane w r. 17()(), 
które w r 1851 profesor malarstwa Marcin Zaleski odnowił. 
Smuglewiez Antoni, syn Lukas/a, malował przy końcu 
XVIII wieku wnętrze wielkiej lV)marańczarni w ł^azienkach 
w Warszawie, malował także <d fn-aco j)alae w |)ol)rzyey, 
a obydwa malowali pokoje w pałacu w Smielowie. Sie bar- 
yłki, malarz z Oświęcimia, malował freski w kościele Kasina 
w Sądeckiem. Sroczyński J., malarz lwowski, dokończył 
malowania al fresco kościoła ks. liernanlynów we liWowie 
w r. 1740, dokończył Uikże malowania fresk<'>w we farze 
w Sandomierzu, które rozpoczął Karol l*rev(»t, Włoeh, z po- 
czątku XVIII wieku. Stachowicz Miclial, nr. 17<)S, ma- 
larz krjikowski, ozdobił w r. ISH; malowaniami ściennemi 
pałac biskupi w Krakowie z poleeenia biskupa Woronicza, 
któreto malowania niestety podczas pożaru miasta zniszczone 
zostały: także przyozdobił malowaniami ściennemi sale uni- 
wersytetu jagiellońskiego staraniem ówczesnego rektora hr. 
Sebastiana Sierakowskiego, jego także roboty są malowania 
8cienne w domu ks. Olechowskiego sulragana w Zaciszu 
pod Krakow^em, w Iiząsce w jiałacu, w Niegoszo wicach, 
w klasztorze mogilskim malowania a/ frosco na szaro, u Ke- 
formatów w Krakowie stacie męki Iwańskiej w ogró<lku ma- 
lowane olejno; podobne sta<*ie u ks. lieformatów w IMIicy 



314 



i w Wieliczce i wiele innych. Stachowicz Teodor malo- 
wał z początka XIX wieku freski z życia N. P. Marii w ka- 
plicy różańcowej u Dominikanów w Krakowie. Stankie- 
wicz Robert malował przy końca XVIII wieku kościół ks. 
Pijarów w Wieluniu. Staszowski ozdobił w r. 17G4 w Jo- 
dłowniku w Sądeckiem kościół klejowem malowaniem. Sta- 
wi noga Jan malował w r. 1594 w Krakowie wierzch i inne 
rzeczy na wadze miejskiej; w rynku krakowskim w pobliżu 
kościoła Św. Wojciecha stał murowany gmach zwany Sma- 
truż, w którym była owa waga miejska, u góry tej budowy 
były płytkie wydrążenia czyli framugi, a w tych znajdowały 
się malowane w całej postawie stojące postacie Dariusza, 
Kserksesa, Scypiona, Samsona i t. d., które figury z rozebra- 
niem budowy tej zniknęły, (obacz Grabowskiego: Skarb- 
niczkę), Stech Andrzej, rodem z Gdańska, malarz WII 
wieku, jego roboty mają być według zdania Bernouilliego 
piękne malowania al fresco w katedrze gdańskiej w kaplicy 
przy wchodzie. Stroń ski Stanisław, ur. we Lwowie w r. 
1725, malował al fresco katedrę łacińską we Lwowie od 
r. 1771 — 1772, zaco otrzymał 13.000 złt., Uikże klasztor Ber- 
nardynek, kościół Panny Marii Śnieżnej w latach 1750 i 1751, 
jakoteż kościół św. Marcina we Lwowie. S w ach Adam, ma- 
larz i snycerz, malował al fresco przy końcu XVII i z po- 
czątku XVIII wieku wiele kościołów, klasztorów, pałaców, 
między innemi wnętrze kościoła jezuickiego, dziś parafial- 
nego w Krasnym Stawie, kościół Franciszkanów w Pozna- 
niu w r. 1702, kaplicę Męki Pańskiej, organy i kazalnicę 
w kościele Franciszkanów w Pyzdrach , kościół w Lendzie, 
kurytarze w klasztorze Kapucynów w Jjirosławiu, w Stu- 
dziannej w Opoczyńskiem kościół Filipinów w roku 172G. 
Szczyrba Stanisław użyty był w r. 1529 do malowania 
komnat w zamku krakowskim (obacz: Rachunki Seweryna 
B(mara). Szymon jakiś z Poznania, jego roboty są malo- 
wania ścienne w kościele Kanoników regularnych w Trze- 
mesznie, przedstawiające zdarzenia z życia św. Wojciecha. 
Szymon z Gniewkowa, malował freski w kaplicy (Klein- 
chor) w katedrze wrocławskiej jeszcze w r. 1371 (te już dzi- 



315 

siaj 8ą zniszczone) (Lutseh). Tavellio, AVłoeh, bawił we 
Lwowie przy końcu XVIII wieku, gd/Jc malował ereniito- 
rium i pałac arcybiskupi w Dunajuwie. T h u n Melchior, ma- 
larz gdański, malował t^imże obrazy ołtarzowe i suKty z po- 
czątku XVIII wieku. Ks. Tokarze w ski Jędrzej, Bazy- 
lianin, malował w drugiej polowie XVIII wieku ołtarze w mo- 
nasterze poczajowskim i zaliorowskim. Tom bar i przybył 
do Polski z Rzymu za panowania Stauisław^a Augusta, jego 
roboty są malowania ścienne w pałacu Lr. Stanisława Po- 
tockiego w Warszawie na krakowskiem jirzedmieśeiu. Tri- 
cinsz czyli T rzyć ki Aleksander Jan, malarz krakowski 
XVII wieku, malował komnaty na zamku krakowskim. 
Wielki (obacz Jan Wielki). Władyeze czyli Władyka, 
malarz ruski, którego Władysław Jagiełło wraz z innymi 
ruskimi malarzami do Krakowa sprowadził w r, 13U;j i po- 
ruczył im przyozdobienie kościoła świetokrzyzkiego na Ły- 
sej Górze, tudzie:!^ sypialni królewskiej na zamku krakow- 
skim ; rejestra zowią ich : pictores ruthenicos dla odróżnienia 
od malarzy krakowskich: po r. 13i»4 powrócili oni z Kra- 
kowa nazad do Litwy, (obacz: Rachunki Władysława Ja- 
giełły, wydane przez A. Przezdzieckicgo). Woliński P. J., ma- 
larz lwowski, który w r. 1 74() dokończył malowania kościoła 
Bernardynów we Lwowie. Wen anty z Suł)jaco, malarz Ka- 
meduła za panowania Zygmunta III, łjył w Eremie w Ry- 
twianach przeorem od r. l()2i) — l(>o2. w tamtejszym kościele 
też jest całe wnętrze przez niego malowane, jakotcż wszystkie 
kaplice i chór, malował także kościół w lUelanach pod Kra- 
kowem na wezwanie Wolskiego. Zamojski Jan, Krakowia- 
nin, uczeń Stachowicza, jego roboty są malowania al fre.sco 
w Modlnicy jwd Krakowem w domu Tadeusza Konopki, jak 
n. p. książę Józef Poniatowski nad Elstrą, konik zwierzy- 
niecki, sobótka, Kościuszko przed wojskiem, AVidok ()j<*owa, 
wykonane około r. lJ^24. Zieliński Sylwester, ur. ITSl r., 
przyozdobił malowaniami ściennenii dom ministra 15adt*niego, 
salę w ratuszu warszawskim, niektóre sale na zamku war- 
szawskim, piękne figury na szaro w domu Lessla, kaj)licę 
grecką na Podwalu w Warszawie i t. d. Zebrawski Wa- 



316 



lentv l)raci$zek zakonu Bernardynów malował ul fresco w r. 1 740 
W Warszawie kościół Bernardynów i kościoły Bernardynów 
w Wtirce, Wscłiowie, Kaliszu i Ostrołęce. Zaleski Marcin ma- 
lował z początku XIX w. aJ fresco kościół Bernardynów w War- 
szawie z pomocą Krudaczewskiego i odnowił piękne treski 
w zakrystii kościoła arcliikatedralnego św. Jana w Warszawie 
przez Łukasza Smuglewicza ojca sławnego Franciszka w r. 11 GC} 
malowane, a wyobrażające dzieje św. Jana ewangielisty. 

W Gdańsku byli z początku XV wieku malarze: Kir- 
stan Scbreiber, Niclos Kuche, Andrzej Ronenberg 
i Moeler JUrgen (Hirscb: Danzigs HandAs und Gewerbe- 
geschichte). Pomijamy tu nazwiska cechowych malarzy kra- 
kow^skich od r. 1580 — 17t)6, które Wilhelm Gąsiorowski 
w dziełku swojem : Cecht/ krakowskie (wydanem w Krakowie 
w r. 18G0) wymienił, między którymi niezawodnie i niektórzy 
malarze fresków się znajdują, także malarzy krakowskich 
znanych tylko z nazwiska, z dzieła Esscnweina o ICrakowie 
i malarzy ślązkich wymienionych w dziele Albina Schultza: 
Schlesiens Kunstlehen vom IS. bis IS, Jahrhunderłe CBreslau 
1871 —72) i w rozprawie Władysława Łuszczkiewicza : O ma- 
larstwie religijnem w Polsce j drukowanej w Encyklopedii 
kościelnej ; a przytoczymy tu niektóre zabytki tego rodzaju 
malarstwa klejowem malowaniem Ud tempem) w Polsce, któ- 
rych autorów wszakże nie znamy dotąd i tak: 

W kościele parafialnym w Przeworsku, znajduje się na- 
grobek malowany w r. 1400 przedstawiający N. Pannę z Dzie- 
ciątkiem Jezus, napis gotycki odnosi się do Rafała z Jaro- 
sławia kasztelana sandomirskiego ; w kościele w Ruszczy 
pod Krakowem przechowuje sie obraz z r. 1420 ])rzedstawia- 
jący Św. Grzegorza polecającego N. Pannie modlącego się 
AYierzbiętę; w Czchowie znajduje się obraz także z tego 
czasu przedstawiający rycerza Ognasda; cechy obu tych obra- 
zów zbliżone są do przeworskiego obrazu. Obrazy św. Woj- 
ciecha i Stanisława w katedrze krakowskiej malowane al tem- 
pera na drzewie, pochodzącą z XIV wieku, w ostatnich cza- 
sach odnowi(me; tryptyk w kaplicy św. Krzyża na Wawelu 
z r. 1470 przedstawia tnmującego św. St-mislawa i malowa- 



317 

nie sklepienia tamie. Siacie Męki Chrystasowej w kościele 
Św. Idziego w Krakowie z polowy XV wieku. Prof. Wład. 
Łnszczkiewicz odszukał w klasztorze św. Kat^irzyny na Kazi- 
mierzu pod Krakowem pod powłoką wapna cały szereg ma- 
lowań ściennych z XV wieku; w klasztorze Franciszkanów 
w Krakowie znajduje się na ścianie oliraz św. Anny z Najśw. 
Panną i św. Kazimierzem, niestety znaczna cześć tego obrazu 
jest straconą przez zatynkowanie .ściany i t. d. W końcu 
winniśmy tu dodać, że w Padwie w Scuola del Santo, sa^. 
jedyne dobrze zachowane freski Tyciana, a między innemi 
osobami jest dwóch Polaków w narodowych ubioracli. (Przy- 
jaciel ludu Nr. 3 z r. 1849). 



Maskarnicy. 

Maskarnicy wyrabiali w XVI wieku w Krakowie ma- 
skary czyli maski karnawałowe. Księgi krakowskie przecho- 
wały nam ówczesne ceny, jakie jiłacono za niaskary, i tak: 
Maskara panieńska z przykrawkanii koszt. 1 złt. 

„ białogłowska „ „ !♦> gr. 

„ babska „ 

n z brodą „ „ 

„ z postrzyganą brodą „ „ 

„ z wąsami „ „ 

„ do Bergamcski z brodą „ ,, 

„ l)ez brody „ ,, 

„ murzyńska „ „ 20 gr. 

i t. d. Maski znane juz były starożytnym, mianowicie uży- 
wano ich głównie podczas uroczystości na cześć liachusa, 
również u Greków w tragediach i komediach, zkąd przeszły 
potem na rzymską scenę. Dawniej robiono maski z drzewa 
lub ze skóry. Około XIV wieku weszły maski w użycie we 
Francii. Za czasów Henryka III, przywdziewanie masek ł)yło 
powszechne; król i dworzanie często jeździli zamaskowani 
po mieście i niepokoili spokojnych mieszkańców. Do Polski 
dostały się maski z AVłoch w XVI wieku. 



2U 




1/ 

1*1 


grzyw 


18 


Sr- 


20 


&r. 


12 


gr- 


10 


«r. 



318 



Maszty okrętowe. 

Maszty okrętowe wyrabiano w XVIII wieku we wsi 
Matcze nad Bugiem ze sławnych tutejszych lasów i po 12C) 
dukatów za nie płacono. 



Materie złotolite. 

(Obacz: Makaty, pasy lite). 



Meble. 

Najlepsze meble wyrabiano w Korcu, w Machnówee 
we fabryce Prota Potockiego w XVIII wieku, w Płocku, w Kol- 
buszowej i w Warszawie z początku XIX wieku, później 
w Łodzi i Nowo-Radomsku. Meble gdańskie słyną od kilku 
wieków. Piękne plecione meble wyrabiano z ])oczątku XIX 
wieku w Lachwie na Litwie. Dawniej meble były proste, 
grube, malowane lub złocone, gdyż politury ani bejcu nie 
znano; później wyrabiano je w różne floresy, figurki misterne 
mitologiczne lub teź wykładano je słoniową kością, albo per- 
łową macicą dla możnych domów. Meble gięte wyrabiają 
w Warszawie i Częstochowej. 



Medalierstwo. 

w Grecii starożytnej słynęli medalierzy: Kimon, Eu- 
klejdos, Evenatos, Phrygillos i inni. We Francii 
w XVI wieku słynęli medalier Duprć najsławniejszy. W An- 
glii medal Karola II robił mistrz Simon i Vertue. W Ge- 
nui Dussier. W Niemczech pierwsze medale powstały 
w r. 1453 pod Ferdynandem III. Pomiędzy medalierami nie- 
mieckimi najsławniejsi są: Albrecht Dttrer, Hanns Schwarz, 



319 



Henryk Seitz z Lipska, Mai er z Norymberg!, Konstanty 
Muller z Angsburga, Jaknb Gl ad hals z Berlina i Hanns 
Petzold z Norymbcrgi. 

Zygmunt I idąc za przykładem Medyceuszów Gonza- 
gów i innych książąt włoskich, królów niemieckich, francuzkicli 
i hiszpańskich, starając się o zachowanie własnej lul) rodziny 
swej pamięci, sprowadzał najlepszych włoskich mistrzów do 
wykonania pięknych medali. I tuk wiemy, źe z początku 
XVI wieku był przez Zygmunta 1, wezwany do l^olski nieda- 
Her Jan Jakub Caraglio z Włoch, przybył on we<lłiig Ciam- 
piego do Polski w r. 1539, a opuścił Polskę w r. lóiJO; jego 
zapewne roł)oty są medale odnoszące się do czasów Zyg- 
munta I, jak n. p. medal z wyobrażeniem Bony Sforeii, me- 
dal bitv na cześć Aleksandra Pesente dworzanina Bonv, zna- 
komitej roboty i wiele innych. Jan Maria Pad orano, Włoch 
był medalierem i rzeźłńarzem na marmurze, zwał się właściwie 
„Mosca" i był sprowadzony do I'olski w r. 1530, miał swoje 
pracownię w Krakowie, za Zygnninta Augusta l)ył czynnym 
w Wilnie (Baliński). W Krakowie robił w r. 1532 za czasów 
Zygmunta I medal Bony Sforeii i króla Zygmunta Augusta. 
Na medalach swoich obok stosownycli napisów umieszczał 
zawsze swoje nazwisko: Joannes Maria Patavinns F. (albo 
fecit.) Dominik Campagnola uczeń Ticiana robił rysunek 
do medalu Zygmuntii Augusta z r. 1558. John Augustyn 
medalier z Drezna pracował za Zygmunta III na dworze pol- 
skim i malował miniatury. Za Zygnmnta Augusta robił me- 
dale dla tegoż króla najznakomitszy z niderlandzkich arty- 
stów Steven van Holland. Medal wyoł)rażający na stronie 
głównej popiersie króla Zygmunta III i Anny królowej, zaś 
na odwrotnej trzy tarcze pod jedną koroną i herby : szwedzki, 
polski i litewski, oraz głoskę 11. robiony jest przez Henryka 
fieitza medaliera saskiego. Medal przedstawiający króla 
Władysława IV na koniu z r. 1()34, u dołu zaś mający gło- 
ski S. D. jest roboty Sełiastiana Dadlera medaliera rodem 
ze Strasburga; zad na medalu jego roboty przedstawiają- 
cym Władysława IV w stroju hiszpańskim jest r. 1()31) i li- 
tery S. D, liartolomeo Ki doi fi sprowadzony z Wlocłi w XVI 



320 



wieku przez Spytka Jordaua do Polski, robił dla króla r/eźl)\\ 
medale i plany budownicze. 

W drugiej połowie XVI wieku wyrabiał medale mincara^ 
Gonzales za Zygmunta III Jan Engelhardt mieszcza- 
nin wileński, robił medale Władysława IV, Eustachego Wołło- 
wicza biskupa wileńskiego i inne. Za panowania króla So- 
bieskiego robił medale Jan Bensheim gdjińszczanin, któ- 
rego medal bity na pamiątkę traktatu oliwskiego w r. 166(> 
wyobrażający miasto Gdańsk, znany jest i oznaczony literami 
J, B, W Gdańsku w XVII wieku odszczególniali się swojemi 
wyrobami medalierzy i mincarze Jan HOhn ojciec i syn; 
medale ich roboty oznaczone są głoskami J. IL Ojca roboty 
jest medal koronny Jana Kazimierza i Marii Ludwiki, hity 
w r. 1649; do r. 1687 wyrobili ci mistrze 21 medalów, z któ- 
rych za najlepszy uważany być może medal bity w r. 1658 
z okoliczności zdobycia Torunia na Szwedach, z popiersiem 
Jana Kazimierza. H^Jhn młodszy znaczył medale przez siebie 
w Gdańsku robione począwszy od r. 1659 . głoskami J. H, 
lub całkowitym nazwiskiem HOhn, niekiedy literą małą h 
z dodatkiem Jun. (junior). Jego roboty znanych jest 12 me- 
dalów, z których najlepszy jest bity na pamiątkę wstąpienia 
na tron króla Michała. Medal bity na pamiątkę zwycięztwa 
Jana III pod Wiedniem z wyobrażeniem popiersia króla 
Jana III w profilu z laurem na głowie w delii, u dołu litery 
J. S. i drugi bity w r. 1688 ku pamiątce królewiczów Ja- 
kuba, Aleksandra i Konstantego Sobieskich, których na me- 
dalu w postaci orląt wyobraża, są roboty sławnego medaliera 
holenderskiego Jana Smeltzinga; medalier ten oznaczał 
swoje roboty głoskami J. S. albo S. N, lub J. SMELTZING. 
Brat jego Marcin robił także medal na pamiątkę obioru 
księcia de Condć, królem polskim. Marcin Bruner rytował 
stępie w Wrocławiu od n 1677 — 1680 urodzony w Norym- 
berdze w r, 1659. (Obacz Dlabacz: KUiistlerUxikon), W Polsce 
był zwyczaj, który dotrwał aż do końca XVII wieku, że 
szlachta, uczeni, artyści i wojskowi nosili na sukniach lub 
zbrojach, złote lub srebrne łańcuchy, przy których zawsze 
zawieszony był medal z wizerunkiem monarchy, albo ja- 



321 



kiego znakomitego w kniju męża. Podobny łańcuch ł)y\vał 
oraz zaszczytną oznaką nagrody za prace i zasługi dworskie, 
narodowe, naukowe i artystyczne. O takie łańcucliy z meda- 
lami ubiegano się i noszono je z chlubą. W Polsce zwano 
donatywami, a liczba takowych jest dosyć znaczna i dobrze 
znana numizmatyce krajowej. Toteż Polska liyła jcdncni 
z państw, gdzie sztuka medalierska niezwykle i dość wcze- 
śnie kwitnęła. Artysta nasz Sypniewski wziął .s<»1)ie za przed- 
miot do obrazu przedstaw^iwszy niedalierów włoskich, którzy 
prace swoje Zygmuntowi I przedstawiają. Robili także me- 
dale odnoszące się do historii polskiej : Jan Chrzciciel G u- 
gielmad rodem z Rzymu, robił medal na pamiątkę zawar- 
tego traktatu między Polską a Rosią w r. U\S{\. Arwed 
Karlsteen Szwed ur. r. UU4 zmarły r. 171>^ ożeniony z panną 
Ziękowiczówną szlachcianką polską, robił między iunemi medal 
z popiersiem Zygmunta III w profilu w zbroi, pod ramieniem 
głoski A. K. połączone ze sobą, na odwrotnej stronie herł> 
polski i litewski; także medal bity na pamiątkę śmierci Jana 
Heweliusza słynnego astronoma. Daniel W ar on lub Woroy 
robił z polecenia magistratu gdańskiego piękny medal bity 
na pamiątkę zwycięztwa Jana III pod Wiedniem z popier- 
siem króla Jana III w hełmie ze strusieini ])iórami i w pan- 
cerzu płaszczem królewskim przykrytym. (Grzegorz Ilautsch 
medalier nor}'mł)erski zmarły w r. 1717 robił medal na pa- 
miątkę zwycięztwa Jana III nad Turkami w r. lOm oraz 
na pamiątkę zaślubin Teresy Kunegnndy córki Jana III 
z Maksymilianem elektorem bawarskim, pomiędzy rokiem są 
głoski G. H. (znaczy Hautsch). Tobiasz Wolff sł.awny me- 
dalier wrocławski i złotnik. 

W XVIII wieku medale naśladowano na spos<'>b fran- 
cuzki, w których zamiast dawnej wspaniałości nastajnło ska- 
żenie smaku i dobrego gustu. Za panowania obydwóch Au- 
gustów Sasów i Stanisława Leszczyńskiego robił medale 
Marcin Henryk Omeis rodem z Norymłiergi, uczeń sła- 
wnego Ernesta DUrra, następnie nadworny medalier elektorów 
sasldch aż do r. 170o, w którym zmarł; medale jego rołjoty 
oznaczone są głoskami JA O. n. ]). medal na pamiątkę po- 

21 



322 



wrócenia Kamieńca z popiersiem Augusta II, albo O. F. 
(znaczy: Omeis feeit). Chrystian Wermuth urodzony w r. 
1661 także uczeń Dtlrra zniarlv w r. 1739 robił 21 medalów 
dotyczących rzeczy polskich, z których najwytworniej wyko- 
nany jest wielki medal i)ity w r. 1705 na pamiątkę 35 rocz- 
nicy urodzin Augusta II, oznaczony on jest głoskami C W, 
Dwaj synowie jego również trudnili się medalierstwem. Grze- 
gorz W. Yestner ur. w r. 1677 zm. r. 1740 w Noryml)er- 
dze; jego medale odznaczają się czystością rysunku ; syn jego 
także medalier, zmarły w r. 1740 wykonał \) medali odnoszą- 
cych się do rzeczy polskich, z których odznacza się medal 
bity na pamiątkę śmierci Augusta II. Medale ich oznaczone 
są głoskami ojca: C. P. C. Yestner lub G. W. V. Yestner 
sen. (senior) f. (fecit); syna zaś: A. Y. A. Yestner, lub samo 
Y. Henrvk Paweł Groskurt medalier nadworny w Dreźnie 
wykonał 20 medali odnoszących się do rzeczy polskich, z któ- 
rych najlepszy jest medal bity na pocliwalę męztwa i roz- 
tropność Augusta II, na którym z jednej strony głowa i nazwi- 
sko H. P. Groskurt, na odwrotnej Herkules lwią skórą okryty, 
porażający maczugą hydrę o czterech głowach; artysta ten 
najczęściej umieszczał całe nazwisko na swycłi medalach, 
a rzadko tylko same głoskę G, AYiększą sławę od niego 
miał Piotr Paweł Werner zmarły w Norymberdze w r. 1771 ; 
robił on cztery medale dla Augusta III króla polskiego, z któ- 
rych najpiękniejszy jest bity w r. 1745 na pamiątkę zawar- 
tego traktatu między Augustem III, Marią Teresą i Frydery- 
kiem II królem pruskim, wyobrażający na stronie głównej 
popiersie Augusta III z rozpuszczonemi włosami i nazwisko 
artysty: medale swoje oznaczał głoskami ł\ W, albo I\ P, W, 
albo P. P. Werner. Podobną wziętość miał medalier Franci- 
szek Andrzej Szega, zmarły w r. 1787 w Monachium, któ- 
rego znakomity artysta Hedlinger nazwał pierwszym rzeźbia- 
rzem stępli w Europie; robił on 5 medali odnoszących się 
do rzeczy polskich, z których najlepsze /są dwa medale bite 
w r. 1747 na pamiątkę zaślubin Infantki Augustii III z Maksy- 
milianem Józefem elektorem bawarskim, medale swoje zna- 
czył głoskami F. A. S. lub F. A. Schega F. (fecił). Jan 



323 

Kittel rodem z Wrocławia, zmarły około r. 1750, robił me- 
dal koronacyjny Ang^sta II, na Ictórym jest popiersie Au- 
^Bta II i głoski J. K. (znaczą Jan Kitteł). Frydryk Wił 
łielm Dubut zmarły w r. 1779 w Gdańsku, biegły rzeźbiarz 
i medalier robił piękny medal w r. 1750 na pamiątkę uro- 
dzin syna Angusta III, wyobrażający na stronie głównej po- 
piersie Augusta III, na dole napis: Fr. (I. Dul)Ut F. (fecit). 
Daniel Fehrmann Szwed, robił w r. 1745 piękny medal 
łnty na założenie łjildioteki Załuskich. Jan Karol Roettier 
robił w r. 1715 medal ł)ity na pamiątkę odbytej po Xiem- 
czecli i Włoszech podróży królewicza syna Augusta II. Oluf 
Wif Norwegczyk, nadworny medalier w Dreźnie, zmarły 
w r. 1726, robił medal z popiersiem Augusta II. Jan Leo- 
nard Oexlein, zmarły w r. 1787, rołnł w r. 1747 medal na 
pamiątkę zaślubin Marii Anny Infantki polskiej z elektorem 
bawarskim i dwa inne z czasów Stanisława Augusta, z któ- 
rych jeden ł)ity na pamiątkę zamachu porwania króla. 

Medale odnoszące się do panowania Stanisława Leszczyń- 
skiego rolńli: l)u Vivicr zmarły w r. 17(11 w Paryżu: 
Anna Maria Saint-Urbain, urodzona w r. 1711, córka 
sławnego medaliera; Ernest Heelit, medalier Au^rusta III. 
Za panowania Stanisława AugusUi robili medale w Warsza- 
wie: Jan Filip Hol z ha u ser zmarły w r. 17ii2 w Warsza- 
wie, który pracował dawniej w mennicy gdańskiej, a którego 
w r. 1765 powołał do Warszawy król Stanisław August i mia- 
nował go nadwornym medaliereni ; l)rał on płacy 2i^) dukatów 
miesięcznie i oprócz tego za każdy wykończony medal do- 
stawał po 25 dukatów. Medale jego są robione w guście 
angielskiego medaliera Dassiera. Za swoje prace otrzymał 
od króla szlachectwo: znanych jest 80 jego medali, które 
znaczył albo całkowiiem nazwiskiem J. V. łlolzhiiuscr, alho 
tylko głoskami J. P. II. F. (ferił). Do najdawniejszych jego 
robót, należy medal 3 cale i »') linie średnicy mający, przed- 
stawiający na stronie głównej popiersie Stanisława Augusta 
w płaszczu królewskim z orderem białego orhi, pod ramie- 
niem są głoski J. P. H. F., na stronie odwrotnej wieniec 
z 7 gwiazd złożony, pod nim napis w 17 wierszach. Strona 

!?1* 



324 



odwrotna robiona w 50 lat później po stronie głównej. Po 
nim następcą był Jan Jal^ub Reichel poprzednio pomocnik 
HolzIiUasera^ który prócz medali robił i pieczęcie rządowe. 
A. T. Pin go robił medal koronacyjny Stanisława Augusta. 
Frydryk Camstadius Szwed, medalier warszawski, który 
robił medal Aagnsta Moszyńskiego; a wreszcie Jan Regul- 
ski medalier i rzeźbiarz na drogich kamieniach, ur. r. 171)0, 
wykonał tylko trzy medale, z których jeden bity na cześć 
ks. Józefa Poniatowskiego, drugi na pamiątkę położenia ka- 
mienia węgielnego kościoła Opatrzności w r. 1792, a trzeci 
złoty 40 dukatów ważący, wybornie wykonany, który ofiaro- 
wany był jenerałowi Buxhewden przez miasto Warszawę 
wr. 1795. Berendt, medalier mennicy warszawskiej i Bled- 
ner warszawianin, robił medaliony z gipsu znakomitości 
polskich, które były w posiadaniu Tomasza Zielińskiego 
w Kielcach. Ferdynand Wilhelm H O c k n e r, medalier mennicy 
warszawskiej, zmarły w r. 1850, wyrabiał stępie do monet 
i pieczęci, także kilka medali, mianowicie na drogę Brzeską 
r. 1823, opisany w Bentkowskim, na jubileusz doktora Wolffa 
i cesarza Mikołaja I. Władysław Oleszczyński pracował 
w mennicy królewskiej w Paryżu pod kierunkiem p. Tyolicr, 
później w mennicy warszawskiej, gdzie był pierwszym Po- 
lakiem po Rogowskim, który tam za Stanisław^a Augusta ce- 
lował, wykonał w Warszawie medal na pamiątkę wzniesienia 
posągu Kopernika, w Paryżu medale: LafayetUi, dla Fcrgu- 
sona, Ludwika Filipa, Barzykowskiego, Edmunda Chojeckiego^ 
Adolfa Cichowskiego, Augusta Cieszkowskiego, jen. Dembiń- 
skiego, Juliana Fontany, Gałęzowskiego, Konstantego Ga- 
szyńskiego, Karola Hoffmana, architekta Idźkowskiego, Je- 
dlińskiego, ks. Jełowickiego, ks. Hubego, ks. Kajsiewicza, 
Adama Mickiewicza, swego brata Antoniego, Apolinarego 
Kątskiego, Plichty, Dra Riiciborskiego, Wojciecha Sowińskiego, 
ks. Topolskiego, Zwierkowskiego, Kraszewskiego, Korzeniow- 
skiego, Wójcickiego, Deotymy, Bartoszewicza, Lipińskiego, 
Dra Leviteaux, Pola, Skibickiego i t. d. Zmarł w Rzymie 
w r. 1866. 



325 

Wspomniemy tn jeszcze o tegoczesnyeh inedalierach pol- 
skich, i tak: 

Dmochowski robił medal przedstawiający Metternicha 
i Szelę na pamiątkę r. 1 840 ; medal ten rytowal na miedzi 
Lncian Sieroieński. 

T. Go decki odlewał z bronzii medal Kraszewskiego. 

J. Langer w Krakowie robił medale niektórych kró- 
lów polskich, jak n. p. Kazimier/a AV., Henryka Walezinsza, 
Michała Wiśniowieckiego, Stanisława Leszczyńskiego i Włady- 
sława Warneńczyka. 

Jan L cykam, rytownik stępli lianku polskiego w War- 
szawie, z początkn tego wieku rytował stępie do medalu 
Zygmunta L 

Majnert w Warszawie robił medal bronzowy przed- 
stawiający pomnik Kopernika w Warszawie. 

W. A. Malinowski robił w r. 1880 medal bronzowv 
przedstawiający niewiastę w koronie z chorągwią, z napi- 
sem: „Za waszą i naszą wolność". 

L. Steinmann, medalier cesarskiej mennicy w Peters- 
burgu, zrobił w płaskorzeźbie medalion popiersie Adama 
Mickiewicza w naturalnej wielkości. 

Bo rei w Paryżu wykonał dla sali Mickiewicza w col- 
lage de France medal z profilami Mickiewicza, Edgarda Qui- 
neta i Micheleta. 

Milnheimer w Warszawie robił medal Kościuszki, 
ks. Józefa Poniatowskiego, Jana III w rzymskiej zbroi, także 
medal na bitwę pod Dębem w r. 1831 i W. ks. Łowicką. 

Jan Wężyk Rudzki, ur. r. 1702, robił w r. 1805 bron- 
zowy medal na cześć Aleksandra hr, Fredry. 

Teodor Ryger robił we Florencii medal bronzowy 
Kopernika na nim napis: Teodor Kyger sculpsit, u dołu Jo- 
annes Yagiietti fecit Florentiae; Artur Wołyński publicavit, 
M. Ferruei composuit. 

A. Schindler, medalier w Krakowie, robił medale: 
Adama Mickiewicza, Józefa Majera, Wincentego Pola, Kra- 
szewskiego, Długosza) ks. Jana Schindlera, Stefana Batorego 



326 



na pamiątkę przeniesienia zwłok Batorego w r. 1877 i na 
cześć Karola Bayera numizmatyka medal z kości słoniowej. 

H. A. Stattler modelował w r, 1851 w Krakowie 
medal na pogorzelców Krakowa, ks. Woronicza z napisem: 
modelował i odlał w r. 1852 i Wincentego Pola w r. 1849. 

Wojciech Świecki robił w r. 1853 medal Antoniego 
Kątskiego fortepianisty i Józefa Kremera estetyka. 

Fr. Witkowski wykuł z modelu A. Pruszyiiskiego 
medal J. I. Kraszewskiego z bronzu. 

A. Ziembowski robił medal srebrny w r. 1809 na 
pamiątkę odnalezienia i pochowania zwłok Kazimierza W. 

Marcoin, profesor techniki we Lwowie, zrobił medal 
z bronzu ks. Adama Sapiehy. 

J. Ligber był z początku XIX wieku w Warszawie 
medalierem i sztycharzem. 

Z tego opisu widzimy, że medalierstwo u nas prze- 
ważnie przez obcych mistrzów wykony w^ane było. Chcących 
się z tym przedmiotem bliżej zapoznać, odsyłamy do nader 
szacownego dzieła Edwarda hr. Raczyńskiego: Gabinet me- 
dalów polskich 4 tomy i do ważnych prac Bentkowskiego 
i Sobieszczańskiego. (Obacz także: Mennice, Pieczęcie i AVy- 
rzynacze na kamieniu). 



Mennice. 

Najdawniejsze monety na świecie są chińskie, tam bo- 
wiem bito monety jeszcze na 20(X) lat przed Chrystusem. 
Liczne kopalnie rozmaitych kruszców od najdawniejszych 
czasów znane w Polsce, nastręczyły łatwość posiadania wła- 
snej krajowej monety od chwili wprowadzenia u nas wiary 
chrześciańskiej. Sztukę bicia monety przejęliśmy z sąsiednich 
Czech, a królowi Wacławowi lepsze tylko urządzenia pod 
względem mennicznym w^ Polsce przypisywać należy. Naj- 
dawniejszą monetą polską są Solidy z napisem „Misico" po- 
chodzące niewątpliwie z czasów Mieczysława I, po nich na- 
stępują monety z czasów Bolesława Chroł)rego z napisem: 



327 



„Princeps Poloniae". Monet tych jednak nie bito w Polsce, 
dopiero za czasów tego monarchy (jak twierdzi Lelewel) 
między r. 1009 a 1025 zaczęto bić w Poznaniu i Wrocławiu 
pieniądze zwane denary. Takie denary bito później w Gnie- 
źnie w XII wieku za Bolesława Krzywoustego z popiersiem 
Św. Wojciecha i głoską G (co znaczy Gniezno). 

Złote pieniądze pojawiły się najpierw we Francii około 
r. 1130, w Wenecii nastały na wzór sycylijskich Kogera I 
pieniędzy naśladowane, a od napisu na nich kładzionego: 
„Sit tiłii Cliriste datus (lueni tu regis iste ducatiis" dukatami 
przezwane. We Florencii bito podobne monety z wyol)raże- 
niem na jednej stronie lilii, a na <lrugiej św. Jana Cłirzci- 
cieła, od tego zaś kwiatka (flos) j/orenami je nazwano. Od 
r. 1232 zaczęto w Tours bić grubsze pieniądze ł)iałe, od gru- 
l)0Ści w zepsutej łacinie ,,gro88vs'* groszmnl torunenskiemi 
nazywane, które niebawem w^szedzie starano sie naśladować. 

w XII wieku bił hr. Jaxa albo Jaczo z Miechowa 
w Kopnie albo Kopaucu w Wielkopolsce monety „I^ rak te a 
Jaxy", sąto pienią^.ki ze złotej lub srebrnej blaszki, tylko 
z jednej strony stemplowane nieforemnemi figurami, na któ- 
rych przeto wycisk z jednej strony wklęsły, z drugiej wy- 
pukły się przedstawia. 

W XIII wieku za czasów Leszka liiałego, l^olesława 
Wstydliwego i Mieczysława Starego bito wlMlsce „iiraktcaty". 
Władysław Odonicz nadał w r. 1232 biskupowi Pawłowi Grzy- 
male prawo bicia monety w mieście* Krobi, monety te (de- 
nary) oznaczone są literą 7\ na niektórych egzemplarzacłi 
jest zamiast litery P. gwiazdka albo krzyż. W r. 1238 nadał 
Konrad ks. mazowiecki przywilej bicia monety dla l^ocka. 
W r. 1239 otrzymało miasto Chełmno jn-zywilej i)icia monety, 
zaś w r. 1284 nadał Leszek Czarny arcybiskupowi gtueźnień 
skiemu Jakubowi prawo bicia monety w Zminie, a w r. 128<) 
otrzymało także przywilej miasto Sandomierz, któregoto |)rawa 
jednak nigdy nie używało. K. Tyszkiewicz w dziele swojem : 
Rzut oka na źródła archeolof/ii kra jo wuj powiada, że w gu- 
bernii pskowskiej znaleziono pieniądze z napisem: yjMtńga 
rakowskaja*^ z drugiej strony jest portret księcia litewskiego 



328 



Dowmonta w książęcej mitrze. Pieniądze te pocliodzą zatem 
z Xin wieku i są najpierwszą monetą bitą w Pskowie; obe- 
cnie znajdują się w gabinecie akademii petersburskiej. Do 
XIV wieku wybijano pieniądze pojedynczo, ręcznym młotenu 
miucarze zdobywali się zaledwo na niezgrabne stępie, wy- 
rżnięcie niezgrabnych głów lub popiersi i nieforcmnych gło- 
sek; monety w ten sposób robione były po największej części 
ze srel)ra a rzadziej ze złota. Później z końcem XIIT, a po- 
czątkiem XIV wieku, zjawiły się w Polsce lepszego już wy- 
robu pieniądze bite w Czechach, nazywane szerokim dena- 
rem, które później nazywano szerokim groszem pragskim : 
monety te kursowały w Polsce aź do czasów Kazimierza W. 
Monarcha ten zaczął bić na wzór groszy pragskich w kraju 
grosze zwane .j)ragskie- i w Krakowie szerokie grosze kra- 
kowskie. W Krakowie wybijano monety jeszcze za Bolesława 
Wstydliwego, zatem w XIII wieku; przywilej ł)owiem udzie- 
lony przez tegoż monarchę stróżom Grobu Clirystusowego, 
datowany jest z r. 1250. Istniały tu także mennice w XIV, 
XV, XVI, XVII i XVIII wieku. W r. 1393 był w Krakowie 
mincarzem niejaki Giec, a w r. 1395 Monald i Piotr Borka. 
W r. 1530 był tu Kasper Ber magister monetariae. Nazwi- 
ska krakowskich mincarzy od r. 13()6— 1054 podaje zasłu- 
ź(my nasz badacz Ambroży Grabowski w dziele swoim : Staro- 
żyhiiczo. wiaJnmośct o Krakowie (na str. 274 — 275). W r. 1413 
był w Krakowie rytownikiem stępli menniczych i probierzem 
Mikołaj U n gier. Wymieniamy tutaj jeszcze nazwiska kilku 
menniczych, jakoto: Beniak z r. 1335, Bart ko z r. 1308, Ber- 
nard 8tęplonn'strz z r. 1330. Głotó w Jan menniczy z r. 1457, 
H od er mann z Bydgoszczy menniczy, Przetoeki W. był 
uadmenniczym za Zygmunta Augusta, P i n o c y menniczy 
Jana Kazimierza i t. d. Najdawniejszy zapis w księgach 
miasta Krakowa o miejscu, gdzie mennica w Krakowie ist- 
niała, jest z r. 1438 i opiewa: „Das haus dy aide munczc 
genant, an der ecken ot* der slokisehcn gasse gclegen" (przy 
ulicy sławkowskiej). 

Sreł)ra do mennicy królewskiej dostarczano z Węgier. 
Kraków ł)ył stale siedliskiem mennicy koronnej jmlskiej, 



32<) 

Wilno litewskiej, a Toruń pruskiej. Za panowania Stanisława 
Augusta istniała w Krakowie mennica skarbowa od r. 17(30 
do 1772. 

Od r. 1379—1381 istniała w Szaflarach mennica fał- 
szerska, a fałszerza jakiegoś przechrztę kazał Sędzi wój, ów- 
czesny wojewoda kaliski, a starosta krakowski na rozkaz 
króla Ludwika spalić. 

Władysław Fjokietek dał w r. 1314 przywilej bisku- 
powi poznańskiemu Andrzejowi i jego następcom na tńcie 
denarów w mieście Słupcy. Za tego panującego wybijano 
także w Kujawach denary i srebrne brakteaty. 

Za Kazimierza Wielkiego bito w Ivrakowie pół- 
grosze zwane kwartalnikami, dlatego *e były czwartą częścią 
skojca; monety te oznaczone są literą A' (oznacza Kraków). 
Wschowa biła denary oznaczone oprócz orła polskiego także 
herbem własnym, t. j krzyżem podwójnym, Bito także kwar- 
talniki we Lwowie, jednak mennica ta upadła już za Włady- 
8ław*a Jagiełły, za któregoto monarcliy żyd jeden nazwi- 
skiem Pheter za fałszowanie monety w r. 1407 spalonym 
został. W Poznaniu był w r. 1308 mennicarz Jan, któremu 
Kazimierz Wielki nadał wójtostwo w Poznaniu ; była tu więc 
zapewne i mennica, ale należała do mcmarchów polskich; 
w r. 1410 pozwolił Władysław Jagiełło miastu założyć men- 
nicę, uiszczając się miastu z długu za wzięte od mieszkań- 
ców sukna, wina i pieniądze i l)ić denary, z czego miasto 
korzystało aż do połowy XVII wieku. Mennica i)Oznańska 
stjiła na psiej ulicy; w r. lólU wypuścił ją magistrat jakie- 
muś Bu s eh owi, któremu Zygmunt III pozwolił bić rozmaite 
monety. W r. 1(512 puściło ją miasto w dzierżawę Janowi 
Beckerowi z Magdeburga za 84<) zltp. rocznie; cały kon- 
trakt miasta z tym Beckerem umieszczony jest w dziele Jó- 
zefa Łukaszewicza: „Opis PoznauKC' na str. 83 tomu II. 
W r. 1G20 dzierżawił ją Tomasz 8 z mi dcl za 3(X) złtp. 
Mennica miejska zdaje się, że przy końcu panowania Zyg- 
munta III zamkniętą została. W r. 1G4!) Staiiy założyły w Po- 
znaniu mennicę rządową , która upadła za Jana Kazimierza 
po wojnie szwedzkiej W Litwie przed złączeniem się z Pol- 



330 



ską nie było wcale własnych pieniędzy ; dla płacenia większych 
sum używano jedynie kawałków srebra w kształcie podłużnym, 
owalnym, na którego końcu kładziono stępel; sztaby takie 
były karbowane na podziałki, a ponieważ je urzynano we- 
dług wagi i wartości oznaczonej, przeto nazywano je rublami 
od słowa rąbać (po rusku rubaf). Podobne sztaby mennicze 
wykopano przy końcu zeszłego wieku na I^itwie we wsi 
Wiejtkuszki (milę od Wielkomierza). 

Za Kazimierza Jagiellończyka łńto monetę 
(półgroszki) w Krakowie, Gdańsku, Elblągu i Toruniu. W r. 
1504 otworzono mennicę w Wilnie, która trwała aż do Jana 
ICazimierza. W r. 150G za Zygmunta I bito pierwsze grosze 
w Głogowie, podłą monetę bito w Świdnicy i Lignicy, którą 
za Zygmuntii I z obiegu wywołano. 

Za Zygmunta I zaczęto bić w Polsce ordynacyą 
z r. 1628, pierwsze dukaty z napisem: „justus ut palma flo- 
rebit", a w r. 1G14 w Gdańsku pięciodukatową mcmetę złotą. 
Za tego monarchy bito w Polsce monety, t. j. denary, trze- 
ciaki, półgroszki, grosze, trojaki, szóstsiki, litewskie grosze 
i półgroszki i talary w Krakowie, Wilnie, Gdańsku, Toruniu 
i Elblągu. 

Za Zygmunta Augusta l)yły mennice w Elblągu, 
Gdańsku, Tykocinie, Wilnie i Wschowie, jednak monety w nich 
nie bito, tylko wyłącznie w Wilnie, gdzie mincarze Enoch 
Olfirez, a później Jerzy Behm zajmowali się ich wyro- 
bem. Tu wybijano: denary, dwudenary, półgroszki, grosze, 
dwugroszówki, trojaki, czworaki, szóstaki, złotówki czyli 
półkopki, dukaty i podziesiętne portugaly, które rozdawane 
przez króla jako upominki honorowe zwane są donatywy. Za 
tegoż króla wynaleziono przez dwóch braci Jana i Kaspra 
Gobeliuszów (Gibel) prasę menniczą, na którą dopiero 
za Batorego w r. 1577 przywilej wydano. Odtąd zaniechano 
używać młota, a pieniądze bito za pomocą tej prasy, ze 
współudziałem mincarza Graciana Gon z al a. Jednocześnie 
z Giłdem robił monety w Gdańsku Wolter Tałłemann, 
a znakiem jego jest mała gołębica, chociaż istnieją grosze 
jego i bez tego znaku. Monety jego są nader rzadkie, miano- 



asi 



wicie talar z r. 1577. W r. 1470 polecił Zygmunt August 
Jakubowi Hinczemu i Walentemu Iberfeldowi, aby 
wyjątkowo w zamku kircholmskim wybili ze sumy 2().(HM> 
grzywien zdawkową monetę, któm przezwano „klepinganii**. 
Za Zygmunta Augusta była w Głogowie mennica fałszywycli 
monet. 

Za Batorego ł>ito pieniądze w Krakowie, w Olku- 
szu w królewskiej mennicy, w Poznaniu, Wilnie, Malborgu, 
Gdańsku, Rydze i Mitjiwie. Pieniądze bite w Olkuszu w sku- 
tek ordynacii menniczej jmdskarbiego Jana Firleja z r. ir)91> 
oznaczone są litera i. (znaczy llciissia). 

W r. 1792 odkrjto przypadkiem w zaniku w Gołucho- 
wie w Wielkopolsce prze/ Kafala Leszczyńskiego w r. ir>(J7 
zbudowanym, szczupłe i)odzienine sklepienie, a w nim szkie- 
let mężczyzny i rozmaite do niennictwa służące narzędzia, 
jakoto: stępie, kowadła i t. p., tudzież fajerki, węgle i kilka 
monet z XVI wieku; mieszkań(»v miejscowi twierdza z da- 
wnego podtinia, że ów szkielet pochodzi nd fałszerza monet 
na śmierć głodową przez zamurowanie skazanego i)rzez IJa- 
fała Leszczyńskiego, właściciela Gołucłiowa i naczelnego do- 
zorca i dzierżawcę mennicy za pan(>wania l^atorego, który 
widcić w tej sprawie ł)ył i stroną i sędzią. 

Podczas rządów Zygmunta III od r. lóST — Uu^ż 
Szwedzi opanowawszy Hygę, wyińjali tamże i w Kewlu stę- 
plami polskiemi fałszywą monetę w wartości i)rzeszło 14 mi- 
lionów złt. '), nawet w Krakowie po zajęeiu tego miasta przez 
króla szwedzkiego Karola (łustawa, kazał tenże król w tam- 
tejszej mennicy z zał»ranycli kielicłiów, świeczników i innycłi 
ozdób kościelnych złotvcli i srełunvcli hic zła monetę (szó- 
staki), na której z jednej strony jest i»o|)iersie Jana Kazi- 
mierza, a z drugiej Karola Gustawa, nazywającego się /Vo- 
teetor Polontae. (Oł)acz: Porłofollo krń/oicrj Marii fjnhciki^ 
wydanie Kaczyńskiegi^ str. 217). W Lul)linie otw(»rzyl w r. ir).Si> 



') Oliacz dzieło l^nnnia: AnstnhrUrh hisfnrisrj,, r Ihrirht nm 
Polninch ftufł I-*t'i'tt.'<'f<''/i*'n Miinzir»<rii. Kn»in;r 17'Jl*. I)zi«*ło 
to- bardzo dziś rzadkie i ważne. 



332 



Jan Firlej, podskarbi w. koronny, dla królewskiej korzyści 
mennicę, gdzie bito trojaki srebrne koronne, oznaczone gło- 
ską L. (znaczy Lublin), którąto mennicę w r. 1(501 zamknięto. 
W r. lolU otrzymał Teodor Busch czy Pusch pozwolenie 
wybijania szelągów w Poznaniu. Za Zygmunta III były men- 
nice w Kydze, Wschowie, Poznaniu, Malborgu, Bydgoszczy, 
Warszawie i w Łobżenicy ; w ostatniem miejscu denary z her- 
bem Leszczyc, t. j. herbem Andrzeja Krotowskiego właści- 
ciela Łobżenicy, wybijał Jan Becker, mincarz poznański, 
a monety tu bite najczęściej oznaczone są początkową literą 
miasta, gdzie były bite. W Warszawie istniała pierwsza men- 
nica między r. 1617 a 1(>32 we dworze Zygmunta III, pó- 
źniej Kazanowskiego najbliżej dotykającym do klasztoru Ber- 
nardynów. Po śmierci Zygmunta III bili pieniądze w Krako- 
wie Hermann Rytker, który swoje roboty oznaczał gło- 
skami //. i?., w Olkuszu Kasper Kytker oznaczał roboty 
swoje głoskami A', i?.; w Poznaniu, Wschowie, Warszawie 
Jan Schmidt, w Bydgoszczy, Malborgu, Lwowie, Wilnie, Łob- 
żenicy, Gdańsku, Mitawie, Rewlu i w Toruniu; w ostatniem 
miejscu wjTabiali monetę Jakub Jacobsohn, który roboty 
swe oznaczał głoskami J, •/., a które pod względem sztuki 
do najlepszych się liczą ; pomiędzy talarami gdańskiemi stę- 
pia Jacobsohna odznaczają się szczególnie bite w latach 1()3<), 
1637 i 1638 z twarzą królewską wprost, według portretu ro- 
łńonego przez Kubensa wykonane. Hanns Lippe mincarz, 
który roboty swe oznaczał głoskami H. L., monety jego są 
wybornego stępia i bardzo rzadkie — i Steuzel Bermann, 
mincarz gdański, który monety swego wyrobu oznaczał gło- 
skami S. B,, a które pośród gdańskicli monet aż do r. ir)23 
celują. W r. 1609 był Stanisław Terfecki, złotnik kra- 
kowski, za fałszerstwo pieniędzy i kosztownych sprzętów 
karany szubienicą. Monety 5 -dukatowe z lat 1617, 161Ś 
i 1622, oraz 10 -dukatowe z lat 1616, 1617 i 1621 bite 
w Wilnie, jakoteż talar rewelski do największych rzadkości 
się liczą. Szeląg z r. 1595 z siekierkami na krzyż polożo- 
nemi i cyfrą V. •/., pochodzi z mennicy poznańskiej, a cyfra 
oznacza Yalentinus Jonghe czy Jahns, mincarza kró- 



333 



lewskiej mennicy w Poznaniu. Wymieniamy tu jeszcze kilku 
mincarzy poznańskich z końca XVI >vieku i tak: Teodoryk 
Pasch (wyżej wymieniony), mincarz poznański i wschowski^ 
Ludwig Lehman i Janusz Brilssel, probierze królewskiej 
mennicy w Poznaniu; Henryk Hornberg i Jan Jakub 
Wam bach, probierze królewskiej mennicy bydgoskiej. Her- 
mann Rttdiger i Sebastian Kuligowski, mincarze byd- 
goscy, Kasper Kttdiger, jeneralny probierz, a dawniejszy 
mincarz mennicy olkuskiej. Szóstaki koronne bite w latach 
1599 — IGOl z cyfrą E. iT., oznaczają Ernesta Knorra, admi- 
nistratora mennicy w^schowskiej ; głoska F, położona na nich, 
oznacza „Fraustadt*' Wschowa. 

Za Władysława IV miały: Kraków, Poznań, Byd- 
goszcz, Gdańsk, Toruń, pod kierunkiem mincarza Gerarda 
Kogge, który roboty swe oznaczał głoskami G, h\ miano- 
wicie na pieniądzach do r. 1048 w Toruniu, a do r. 1()0<.> 
w Gdańsku bitych; Elbląg, Mitawa i Opole na Ślązku swoje 
mennicC; a najlepszą monetę wybijano w (idańsku i Toru- 
niu. Za Władysława IV dzierżawił mennicę bydgoską Krzy- 
sztof Guttman i bił tu t^dary, póltalary i dukaty w r. KJTl, 
dzid bardzo rzadkie. Co do sztuki i stępia najznakomitsze 
z tego czasu są talary i póltalary koronne z r. 1(140— 1()44 
z głoskami mincarza G. G, i z godłem wyobrażającem haki 
na krzyż złożone. 

Za Jana Kazimierza bvlv w Polsce mennice 
w Krakowie, Wilnie, Poznaniu pod dyrekcią Mik<»łaja Gilli, 
gdzie w r. 1(>()2 bito złotówki zwane tynfami od Andrzeja 
Tynfa, rządcy tej mennicy: monety łńte przez siebie, mia- 
nowicie szóstaki z lat lOłJl i \i\><2, oraz złote dwudukatowe 
sztuki bite przeciw przepisom menniczym bez herbu Eitwy, 
oznaczał cyfrą swą N. G,; w Ijazdowie, Wschowie pod 
Warszawą , gdzie w r. 1 tUVJ otworzył 1> o r a t i n i mennicę 
w Bydgoszczy, gdzie tenże sam Boratini \ń\ m(»nety zwane 
orły czyli ośmnasto-groszówki: we Lwowie urządzał w r. 
Ifi54 Hieronim Pin oce i mennice; w (gdańsku, Toruniu 
i Elblągu. Pod względem sztuki odznaczały sie talary byd- 
goskie z r. 1^)50 mincarza Krzysztofa Guttmanna, oznaczone 



334 

głoskami (7. (?. (Clmstof ) i talar poznański z r. 1()52 ozna- 
czony głoskami A. T. (Andrzeja Tynfa). 

Za Michała Kory bu ta bito monetę w Bydgoszczy 
pod dyrekcią mincarzy: Miełiała Ha der mann a, który ro- 
boty swe oznaczał głoskami M, i/., jak n. p. czerwony złoty 
z r. 1071 w Gdaiwku pod dyrekcią Daniela Lees, którego 
monety oznaczone są głoskami D, L, w Torunin i Elblągu 
pod dyrekcią Krzysztofa Szultza, który roboty swe ozna- 
czał głoskami K 5. Talar króla Michała bity w Elblągu, do 
rzadkości sit* liczy. 

Za Jana Sobieskiego otworzono mennicę w lvra- 
kowie w r. 1077, która była zamkniętą od r. 1044, a wkrótce 
potem i ł)ydgoską; obie te mennice zamknięto w r. 1085 aż 
do czasu panowania Stanisława Augusta, l^ito także monetę 
począwszy od r. KwO w Gdańsku i Mitawic. Za panowania 
tego monarcliy dostiirczał Daniel Lees w Gdańsku stępli do 
pięknych talarów z r. 1085, do czerwonych złotych z latami 
1070/l077, 1082, 1083, 1088, 1092 i podwójnych z r. 1<>92 
i bez lat. 

Za panowania Augusta II i III bito w Grodnie tynfy 
i szóstaki od ])odskarłńego W. ks. litewskiego Ludwika Po- 
cieja „pociejówkami'^ zwane; także bito monetę w Gdańsku 
pod kierunkiem Rudolfa Er. Ockermanna, który monety 
swe oznaczał głoskami It K. Oc; w Toruniu pod dyrekcią 
Daniela Botchera, który roboty swe oznaczał głoskami 
Z>. B,y bito czerwone złote i w Elblągu pod zarządem min- 
carza^ Justa Karola Schrotera, oznaczającego wyroby 
swoje głoskami J. C. S. i Franciszka Ludwika Steóbera, 
medaliera i miucarza, oznaczającego swe roboty głoskami 
F, L, IS, Za Augusta III bito monetę siewierską biskupa kra- 
kowskiego Kajetana Sołtyka, jako księcia siewierskiego. Naj- 
piękniejszy z tego czasu jest talar bity w r. 1702, jak sic 
zdaje w Elblągu z ukoronowanem popiersiem Augusta IlL 
Wyrabiano wówczas także monety w zagranicznych menni- 
cach na stopę polską, jak n. p. w Dreźnie i liipsku podług 
stępli Ernesta Dytrycha Croll, mincarza lipskiego, ozna- 
czone głoskami E, D. C lub E, C. albo też mincarza lipskiego 






Ernesta Piotra Heehta, oznaczone głoskami E. P, IL lub 
godłem szczupaka (znany po niemiecku Hechł. Także w Gu- 
ben w niższej Luzacii, bito monetę na stopę polską. Wvł)i- 
jane zaś monety stęplem Żyda Efraima Rrenn;) w Lipsku 
i w Wrocławiu orły, zwane potem bąkami, zalały cały kraj. 

Za panowania Stanisława A u j;^ u s t a ( )t worzono 
w Warszawie po SO- letniej przerwie znowu w r. ITMó men- 
nicę, do urządzenia której sprowadzono Gartenberga, 
przezwanego później po otrzymaniu iudygienatu polskiego 
8 a d o g ó r s k i m , II o 1 z h a u s e r a , znakomitego medaliern 
królewskiego, tudzież mincarzy: l'>vdervka W. Sylma, Ju- 
stusa Karola Schrodera, Antoniego l*a rtenst eina, 
a {)óżniej Żyda Efraima Brenna. Antoni Sclirr»d«»r był 
jeneralnym prołnerzem, a później administratorem mennicy 
warszawskiej; jemu też przypisywano wszystkie pożyteczne 
ustawy, poczynione względem pieniędzy od r. ITOó — 171M). 
Znane są dwie próby mennicze złote wyszłe z warszawskiej 
mennicy z r. ITOó, które król Stanisław August przez roz- 
maitYcłi artystów kazał wykonać i sam je w zamku whii<tio- 
rfczHie odbijał. Próby te mają jedne głoskę J/. (znaczy ro- 
boty Jana Melchiora Mori c o f e r a sławnego medaliera ) : 
druga głoska L, (znaczy liCUjmlda, medaliera z Drezna). 
Obydwa te dukaty mają najus: Jhtcatin polonus. Do tala- 
rów kazał król wykonać dwa stępie Morikoferowi, a jeden 
HolzhUuserowi w Warszawie; podług tych wytwornycli stę- 
pli wj^bijano w Warszawie talary z r. 17<)() - 1T1»;). Za tego 
monarchy topiono w Niewaclilowie niedaleko Samson<»wa miedź 
i bito tu zdawkową monetę. 

Oprócz monet l)itych za Stanisława Augusta w War- 
szawie bito także monetę w Gdańsku, T(»runiu i w Krako- 
wie. W ostatniem miejscu od r. i7(H)- 1772 istniała men- 
nica skarbowa. W r. 1705 bito w Krakowie miedziana mo- 
netę pod nadzorem jmlkownika I\onstantego Jabłonowskiego, 
a pod zarządem Piotra Mikołaja (i artenb(»rga, jeneral- 
nego administratora mennicy warszawskiej, do bicia której 
użvci byli jako mincarze dwaj bracia liUdewig: w. r. 170.S 
w sierpniu mennica ta zamkniętą została. Do najrzadszych 



330 



monet tego czasu liczą się dwuzłotówki i szóstaki bite w Za- 
mościu podczas oblężenia tej twierdzy w r. 1813. Po r. 1792 
nie było już na monetach polskich znaków niincarzy, tylko 
dwie głoski M. F., które znaczyły Moneta Var80VŁen8i8, 

O mennicach w Polsce i monetach polskich pisali: 
Gzacki, Lelewel, Bandtkie, Stronczyuski , Zagórski, Sobie- 
szczański (w Encyklopedii powszechnej Orgielbrauda), W. K. 
w dziele Moraczewskiego: Starożytności polskie (zdaje się 
Kielisiński), Konstanty Hoszowski i wielu innych, z którychto 
autorów czerpaliśmy głównie w niniejszej pracy, l^ibliografię 
zaś numizmatyczną, z której powziąć można wiadomość 
o wszystkiem '), cokolwiek w tej materii u nas pisano, wydał 
w Krakowie Antoni Ryszard w r. 1882. 



Miechownicy. 

w r. 1378 był już cech miechowników w Gdańsku, 
jak otem wspomina Hirsch (w dziele : Damigs Handels- und 
Gewerbegeschichte). Miechownicy byli w Łucku w XVI wieku, 
w Krakowie był z początku XVI wieku miechownikiem Kle- 
mens B e e r, a z początku XVII wieku Kasper C e 1 n e r star- 
szym miechowników; w Krośnie w XVII wieku i we Lwo- 
wie w tym samym czasie mieli miechownicy swój cech. Do 
rzemiosła miechowniczego należą następujące wyroby: ła- 
downice z paskami, ameliki, nożenki, łyżewniki, materace, 
płatki, wezgłowia na ławy i do trumny, obicia różne krze- 
seł; myśliwskie wacki, rękawice, pończochy skórzane i weł- 
niane, obszywanie skórą, kapki kurdybanowe, pasy do ban- 
doletów łosiowe, farbowanie skór różnego koloru, pasy skó- 
rzane, wyrabiali lub podszywali paśnikom pasy tkane, aksa- 
mitne i inne i t. d. 



') Nasze uzupełnienie tej pracy umieściliśmy w lwowskim 
Przeglądzie archeologicznym z r. 1883, zeszycie II. 



837 



Miecznicy. 

Już Xe«tor wspomina o mieczach obosiecznych Polan, 
które często znajdują się po grobach, a Kraszewski w dziele 
swojem: Sztuka u Słowian jMsze, że niektóre popielnice 
ostatniej epoki bywają obwijane zgiętemi mieczami. Lelewel 
wnioskując zo słów Mateusza herbu (liolcwa jusze, że u Po- 
laków miecze bojowe zwano bojkamL Miecze inflandzkie są 
zupełnie podobne do niemieckich z kształtu, zawieszano je 
na szyi, na pasie rycerskim z lewego boku. 

Według przywileju Fryderyka, biskupa lubuskiego, wy- 
danego w r. 1457 w Opatowie, byli tam wówczas jeden 
miecznik, złotnik i siodlarz. Miecznicy byli w X\'I wieku 
w Poznaniu sami Polacy; oto ich opis z r. 157(J, według 
dzieła Józefa Łukaszewicza: Opis miasta Poznania: Stani- 
sław K a r e k , Jakub B r o c k i , Stanisław B r o c k i , Ale- 
ksander Skawiński, Jakub Lawcdcrski i Marcin 
Wielkopolski. W XVII wieku byli miecznicy w Tarno- 
wie; w r. IGIO był w Krakowie Wojciech Bruzio, mie- 
szczanin krakowski, miecznikiem. We I^wowie w archiwum 
miejskiem przecłiowuje się miecz, na którym z j(*dm\j strony 
przedstawiony jest lierb miasta Lwowa i rok 1577, a z dru- 
giej strony nazwisko fabrykanta: Janus We^ir... (dalsza 
część napisu nieczytelnaj. Inny miecz katowski tu przecho- 
wujący się ma na sobie napis: „Wann ich das Schwerdt thu 
auff heben, So wunsch ich dem armcn Sundcr das ewege 
Lebcn", jestto w\Tób jednakowoż nie i)olski. Pitjkny miecz 
regimentarski w pochwie ze złoconej bhicłiy wysadzanej dro- 
giemi kamieniami znajduje sie w zbiorze I.ui)omirskich we 
Lwowie i pochodzi z XVI wieku, a (lru«,^i miecz Stefana 
Batorego znajduje sie w skarbcu czc^^stocłiowskim, jest bez 
pochwy z rękojeścią ozdoł)ną w turkusy i oniksy. Szarszun 
byłato u dawnych Mazurów broń sieczna, Stryjkowski o niej 
wspomina. Kieścień była broń tatarska uakszt^iłt toporu. 
(Obacz także: Płatnerstwo). 



:i:»i 



Miedziane i mosiężne wyroby. 

w Pilżnie wykonywano jeszcze w X\'I wieku wyroby 
uiiiHiziane i mosiężne. Hr. Stanisław Tarnowski w Krakowie 
|M>siada umywalnię miedzianą , wyrób polski z XVI wiekn. 
Jeden z następców Heweliusza naszego astrononm z Gdańska 
XVII wioku, kazał sobie z tal)licy miedzianej, pozostałej jio 
Heweliuszu, na której wyryta l)yła karta je^o księżycowa, 
zrobić stolik do kawy i <iliwalił się jeszcze tern. (Skimbo- 
borowicz: Życie Hewelinsza), W XVIII wieku wyral)iała fa- 
])ryka w Siemiatyczach wyroby mosiężne, platerowane i sre- 
brne; w Warszawie fabryka Fragetów i Henniugera 
powstała w r. 1830. W Białogoni była huta miedziana. Mie- 
dziane wyroby robią obecnie w Warszawie i we wsi Hamer- 
nia gubernii radomskiej, powiecie kozienickim, we fał)ryce 
Edwarda Płonczyńskiego. (Objicz także: Mosiądz i odle- 
wnictwo). 



Miniatury. 

Jakkolwiek miniatury należą właściwie do historii sztuki, 
a w szczególności do historii malarstwa, to jednak wspomi- 
namy tu o nich dlatego, ponieważ rękopisma dawne z minia- 
turami są dla etnografii niezmiernie cennym materiałem; 
z nich bowiem nieraz można poznać dawne ubiory, zbroje, 
różne narzędzia, a nawet obraz zwyczajów dawnych krajów, 
tylko nazwisk artystów, którzy je wykonywali, nader trudno 
odszukać, gdyż ci zwykle nie przykładali do ty cli prac 
tak wielkiej wagi, nie szukali chluby z tego, co wykony- 
wali i dlatego nie kładli swoich imion na swych pracach — 
a jeżeli kiedy kładli, to tylko wyjątkowo, tem więcej że je 
wykonywali najczęściej mnisi po klasztorach, których pokora 
była główną zasadą; toteż pracowali oni z miłością dla swego 
dzieła bez szukania sławy u potonmości, jedynie dla zba- 
wienia swej duszy. 



331) 



Najdawniejsze miniatury na świccio posiada muzeum 
l)onipejańBkie w Neapolu^ mające więc przes/lo 18<X) lat — są 
prześlicznie malowane miniatury na pergaminie i doskonale 
dotąd dochowane, potem biblioteka watykańska w Rzymie, 
mianowicie posiada Wirpliusza z rysunkami i miniaturami, 
rękopis ten przepisany przez jakiegoś mniclia w I\' wieku 
po Chrystusie, rękopis Iliady Homera z miniaturami z V w. 
w ambraziauskiej bibliotece w Mediolanie przepisany, Kneida 
Wirgiliusza w bibliotece watykańskiej przepisana i miniatu- 
rami ozdobiona w V wieku. Z VI wieku po Chrystusie po- 
siadają już miniatury biblioteki w Londynie, Florencii i Wie- 
dniu. W VII wieku przywędrowali z Irlandii do Niderlandów 
biegli w tej sztuce mnisi, którzy tej sztuki uczyli po klaszto- 
rach i sami ją wykonywali mianowicie w Limburgu. W VIII 
ju* wieku trudniły się dwie zakonnice w Maeseyk llarlinda 
i Renilda z Walencii wykonaniem miniatur po księgach ko- 
ścielnych. W królewskiej bibliotece w llaadze znajduje się, 
ewangielia, którą Teodor II hrabia Holandii w r. 1>77 kla- 
sztorowi Egmont koło Alkmaru podarował, ozdobinnn cma 
jest cała pięknemi miniaturami holenderskiej roboty. fWurz- 
ł)ach: Die holUindische Małerei). Ks. Teofil, pisarz o sztu- 
kach rozmaitych z XI wieku, podaje sposób, jak się złoto 
i srebro w książkach ma nakhidae i jak się malowidła 
w książkach cyną i szafranem zdobią, wreszcie jak się zło- 
tem pisze. W XV wieku malowanie miniatur dosięgło naj- 
wyższego stopnia doskonałości. Z XV wieku pochodzi sławna 
książeczka do modlenia cesarza Maksymiliana , ozdobiona 
miniaturami Albrechta Diirera. Francuzki najsławniejszv mi- 
maturzysta z XV wieku jest Kon cq u et, a włoscy: Fra 
Bartolomeo Gerardo z Florencii, Si bera I e, Fiesole Alta- 
V a n t e , Bramante C 1 o v i o sławny niiniaturzysta ch(»rwacki 
i inni pochodzą z XVI wieku. Francesco dai Liliri, sła- 
wny miniaturzYsta z Weronv. Hanns Miel i eh zmarły w r. 
1572 ,w Monachium robił dla Aliireclita V z Hawarii minia- 
tury do Orlando di Lasso Sejitem psalmi p<»eniłeutiales. Jo- 
res Hoefnagel z Antwerpii, zmarły w r. 1<)(.H), roi)ił dla 
arcyksięcia Ferdynanda z Tyrolu koszt(»wne Missale z mi- 



340 



niaturami; znajdujące się obecnie w cesarskiej bibliotece 
w Wiedniu. Najsławniejszy i dziś nadzwyczaj poszukiwany 
i przepłacany jest miniaturzysta Van Blaerenberghe 
z czasów Ludwika XV, a jak jego miniatury dziś przepła- 
cają, to dam przykład: za tabakierkę z miniaturą jego ro- 
boty zapłacono w r. 1872 na licytacii w Paryżu w liotel 
des Yentes 20.200 franków, a inna miniatura jego sprzedana 
była na tej samej licytacii za 30. 100 franków. Wymieniliśmy 
tu umyślnie nazwiska najsławniejszych miniaturzystów, iżby 
nasi zbieracze lub posiadacze w domu familijnych minia- 
tur, niekiedy nie zbywali zagranicznym oszustom i anty- 
kwarzom za bezcen, tylko się pierwej przekonali o wartości, 
.bo czasem bez wiedzy właściciela może taka mała miniatura 
stanowić majątek familii. Prześladowanie i niszczenie obra- 
zów w VIII wieku przyczyniło się szczególnie do upowszech- 
nienia miniatur, które łatwiej można było przed prześlado- 
waniem ukryć. Miniatury zostały po wynalezieniu drzewo- 
rytów i sztychów wyrugowane z dzieł i później mało ich już 
kto robił. 

Najpodobniej że Rusini jako najbliżsi Grekom i naj- 
więcej z nimi w stosunkach zostający, wcześnie od nich się 
sztuką tą przejęli i sztuki tej się wyuczyli. W Polsce naj- 
dawniejsze miniatury na rękopismach, które szczęśliwie oca- 
lały do naszych czasów i z których wzrost tej sztuki i jej 
kwitnący stan w ubiegłych wiekach dokładnie poznać można, 
pochodzą od klasztorów Benedyktynów, Bernardynów i Do- 
minikanów, a pomiędzy niemi można nieraz znaleźć pra- 
wdziwe dzieła sztuki. Ozdabiano więc miniaturami brewiarze, 
graduały, książki do modlenia, cwangieliarze, psałterze czyli 
kancionały, a wreszcie kodeksy i to nieraz z wielką pracą, 
które z tego powodu nazywano benedyktyńską pracą. Już 
wcześnie smakowano w tego rodzaju utworach, bo zawiązany 
w r. 1095 cysterski zakon, szczególniej zajmował się kali- 
graficznem przepisywaniem rękopisów, zdobieniem ich i ma- 
lowaniem; jemu też należy się chwalą udoskonalenia tej 
sztuki. Jeden z najdawniejszych rękopisów ozdobionych mi- 
niaturami jest Decrełalium liber, którego malowidło prze- 



;^4i 



ważnie wpłynęło na koronacie 10 -letniego Władysława łłl. 
Kiedy Iwwiem po śmierci Jagiełły ojcowie narodu nie mogli 
się zgodzić nato, iżby tak młodego królewicza na tron wy- 
niesionO; Zbigniew Oleśnicki kardynał przedłożył zgromadze- 
niu rzeczony rękopis, w którym obrazek koronacii małole- 
tniego Kazimierza ł)ył wymalowany. Wiele z takich ręko- 
pisów dawnych ozdobionych miniaturami, znajduje się w bi- 
bliotekach: jagielloiiskiej w Krakowie, kapituły krakowskiej 
i gnieźnieńskiej, ordynacii Zamojskich w Warszawie, l'o- 
tockich w Wilanowie, w Kurniku dawniej Dzialyńskich, dziś 
Zamojskich, w Pawłowicach, w Sieniawie ks. Czartoryskich, 
w Poznaniu, w bibliotece Ossolińskich we Lwowie, w bil)lio- 
tekach Bernardynów i Karmelitów w Krakowie, tak/e na 
dłngoszowych dziełach, w bibliotece Rranickich w Suchej, 
gdzie się znajduje biblia z miniaturami ze XIV wieku. Kar- 
melici w Krakowie posiadają pergaminowe graduale z pod- 
pisem: elałmratum et conscriptum per P. Fr. Stanislaum 
Stole ensem A. D. \(\M: każda kartę o|)asHia tloresy 
i różne ornamenta, inicialy i miniatury znakomitej juękno- 
ści i t. d. 

Sztuka miniaturowa, która wszędzie jest tvlko odbla- 
skiem istniejącej współcześnie miejscowej szkoły malarskiej, 
rozwinęła się u nas jjoniekąd samoistnie. Cenne kodeksy 
i kancionały krak(jwskiej biblioteki katedralnej, którvdi ka- 
talog dzieł miniaturowych Ayydał oł)ecnie ks. Polkowski, ozdo- 
ł)ili powiększaj części miniaturzyści Polncij^ jakoto: Tomek 
i Stanisław z Wieliczki, IMotr Postawa z Proszowic, 
ks. Jan Z ł o t k o w 8 k i , Maciej (\ ó r k a , Walenty J a s t r z e b- 
ski z Poznania, Jan z Saml)ora, Mikohij i Stanisław (J or- 
scy z przemyskiej diecezii, wszyscy księża świeccy; ostatni 
pisał w r. 1534 Liber I^Jrauge/lannu oz(h)biony miniaturami. 

Oprócz wyż wymienionych bibliotek posiadają jeszcze 
dzieła miniaturowe historyczne : 

Pani Augustowa lV>tocka w Wilanowie posiada książkę 
pergaminową z nuniaturami, na której modliła się jeszcze 
królowa Bona; oprawa jej genueńska z tili^ranowep> jest 
srebra z herbami emaliowanemi i)0 obu stronach. S. p. Au- 



342 



gust Potocki njibył tę książkę w Paryżu. W Wilanowie jest 
jeszcze 20 innych książek rozmaitych z miniaturami i her- 
bami Potockich, po największej części z XV wieku , które 
Skimborowicz opisał w swojej publikacii WUaHÓfc W biblio- 
tece uniwersytetu monachijskiego znajduje się modlitewnik 
Zygmunta 1 króla polskiego, pisany na pergaminie i ozdo- 
biony 15 miniaturami na całych kartach robionenn, jak twier- 
dzi prof. Łepkowski, który ten modlitewnik oglądał i w roz- 
prawach wydziału filozoficznego akademii umiejętności to- 
mie I go opisał — przez polskiego artystę napomknionego 
w dedykacii Devottts Heremtta, Na tych miniaturach kilka razy 
widzieć można herb Habdank, z czego p. Łepkowski wnosi, 
iż książkę tę ofiarował Zygmuntowi I Jan Chojeński kanclerz 
koronny, którego Zygmunt goręcej nad własnego syna miło- 
wał; tenże Chojeński był herbu Habdank i zmarł w r. 1538, 
książka więc ta pochodzi z pierwszej połowy XVI wieku. 
Oprawna ona jest w czerwony aksamit z okuciami srebrnemi 
złoconemi, z czworobocznemi tabliczkami z wypukłorzeźbami, 
pochodzi ze zbioru Orbauskiego. Królewska biblioteka w Mo- 
nachium posiada książkę do jiabożeństwa królowej Marii Ka- 
zimiery i córki jej Teresy Kunegundy, pisaną po polsku na 
pergaminie w r. 1677, w 8-ce o 167 kartach z licznemi ozdo- 
bami i herbami bogato oprawną w diamenty i inne drogie 
kamienie, ofiarowaną królowej przez Karmelitanki bose war- 
szawskie, a przez nię w r. 1694 jej córce daną między po- 
darkami ślułmemi; na pierwszej karcie jest malowany berb 
rzeczypospolitej złotem i kolorami wśród pięknych ornamen- 
tów. W kościele św. Jadwigi w Berlinie przechowuje się 
książka ofiarowana przez Matyldę księżniczkę Swewów Mie- 
czysławowi II około r. 1027 z miniaturami. Biblioteka jagiel- 
lońska w Krakowie posiada modlitewnik Władysława II, 
króla czeskiego i węgierskiego, ismarłego w r. 1516 syna 
Kazimierza Jagiellończyka, pisany po łacinie na pergaminie 
gotyckiemi literami w małej 8-ce, który ozdobiony jest różno- 
barwnemi iniciałami i li) pysznie malowancMui miniaturami; 
niestety egzemplarz jest zdefektowany ; książkę tę nabył po 
śmierci Władysława II kanonik krakowski Jan Drzewicki, 

V 7 



34;5 



później była dłuższy czas w zbiorze Czartoryskicli wypoży- 
czona z biblioteki za rewersem aż nareszcie wróciła obecnie 
na|)owrót do łiiblioteki jagiellońskiej. W bibliotece szarosz- 
pataekiej znajduje się biblia polska królowc*j Zofii żony Ja- 
giełły, pisana w pienvszcj połowie XV wieku , której auto- 
rem jest ks. Andrzej z Jaszowic, tłóniaczona z czeskiego, 
ozdobiona iniciałami i nuniaturanii; przepisał Ją w r. 1455 
Piotr z Rmloszyc: wydał ją w prMlobiźnie profesor Antoni 
Małecki we Lwowie w r. 1871, nakładem ks. .ler/ego Hen- 
ryka Lul)omirskiego. Drugi rękopis czeski z XV wit»ku te»j 
biblii, który się znalazł w Warszawie i jest własnością pro- 
fes(»ra uniwersytetu petersl)urskiego Antoniego Mudilińskiego, 
a który <lawniej był w posiadaniu kapituły włocławskiej, od 
której dostał go w r. 1801 w darze Ta^leusz (-zacki, jńsany 
jest na papierze w wielkicb arkuszacb i ozdobiony malowa- 
nenii głoskami początkowemi : wewnątrz ua jiicrwszej środ- 
kowej i ostatniej karcie jest napis, że przepisujący nazywał 
się Jan Zabłocki, który zaczął swą robotę w r. 1470, 
a ukończył w r. 1478 w Kamienicy, wsi niedaleko lVagi 
czeskiej; o tym ri^^kopisie obszernie pisze Soł^icszczauski 
w Tyg. Uvsitv. Nr 237, z r. 1872 i t. d. 

Najdawniejszym zabytkiem tego nMlzaju w Polsce jest 
łircwiarz niegdyś w opactwie tynicckiem sie znajdujący, 
a w r. 1814 przez ordynata Zamojskiego Stanisława kupiony 
i w ordynacii tejże w Warzawie się znajdujący: jest on na 
pergaminie in folio 4Cń) stron mający, posiada wiele wize- 
runków i iuiciałów i jest jak 8oł)ieszczański twierdzi dziełem 
greckiem z VIII lub IX wieku. W bibliote<*e katedralnej 
w Gnieźnie znajduje się kancionał z nnniaturami, pisany 
w r. 1;574, w którym umieszczony j(»st widok ówezesnej ka- 
tedry gnieźnieńskiej miniaturową rohcJtą wykonany, przery- 
sowany w J*rzf/jftrit'lti Imhi z r. 1S4;5 i W 7)/iJ(nłitik(i iln- 
stroicatiym z r. 18(>1, a także i w Polkowskiego: Katfilra 
gnieźnieiiMka. Najdawniejsze miniatury, przecliowujące się 
w Polsce, przekonywują nas o l)ogatem poczuciu pięknu 
w Polsce w owycb czasacli, które pominu> przeszkó<l wojen- 
nych coraz dalej się rozwijało, tak że w XIV, X\ i XVI 



344 



\iieku zajaśniało cs,\ym blaskiem piękna. W miniaturaeli 
ówczesnych nie widać ani śladu bizantyńskiej formy, ale 
wszędzie widnieje myśl pełna ujęta w piękne kształty ostro- 
łuku i renesansu. Co więcej treść nawet religijna ucłiwyeona 
w miniatury bywa oddaną ze wszystkiemi właściwościami 
charakteru polskiego. Postać święta stroi się często w szaty 
narodowe, a z wyrazu jej twarzy i ruchów myśl polską łatwo 
odgadnąć można. 

Nie może być naszem zadaniem opisy>vać najdawniejsze 
zabytki tego rodzaju, za dalekoby nas to doprowadziło. Nie- 
które zresztą z nich opisywali: Sobieszczaiiski, Rastawiecki, 
Martynowski i inni. Chcemy tylko wymienić tu znane nam 
nazwiska dawnych miniaturzystów {)olskich o tyle, o ileśmy 
takowe z różnych źródeł odszukać zdołali, i tak: 

Jarosław kanonik płocki, miniaturzysta ksiąg około 
r. 120(). Frater Martinus, malarz ksiąg około r. 1321; 
Mikołaj z Lubina, sławny malarz ksiąg z r. 1353, jego 
dziełem jest żywot św. Jadwigi w podobiżnie rozpowszechniony. 
W I^radze znajduje się w czeskiem muzeum rękopis biblii 
S. Jaromira ozdobiony miniaturami a pochodzący z XIV wieku 
szkoły francuzkiej, na tym rękopisie zfałszowano jednak 
podpis i rok i napisano, że miniatury malował jakiś Bohusz 
z Litomierzyc w r. 1258, z którego Lepkowski w dziele swo- 
jem Z przeszłości ('Ojńsanie Pragi) robi Bogus/a'). Michał 
z Wielunia, krakowski malarz ksiąg około r. 1482, przyjaciel 
Wita Stwosza; Jerzy z Łomży, miniaturzysta około r. 14i^7; 
Ignacy Kulczyński, malował miniatury do księgi : Offcium 
5. Wladimiri, arcydzieło sztuki miniaturowej ; Komorowski 
Franciszkanin, malarz ksiąg około r. loOO; Mat hi as de Tar- 
nowiec, malował księgi około r. 15C)0. Dr Alwin Schultz 
w dziele swem Urkundliche Geschtchte der Brealauer Maler- 
Jnnnng, przytacza kilku dawnych miniaturzystów wrocławskich 
nazywając ich Illuminator n. p. Michael r. 1428, Martinus 
1428, Johannes 1437, Nicolaus 14r)8 i dwóch Briefmaler: 

') Obnrz: />ts litirh drr Miler ^pHip i u I^rng. Wien 1878 
str. 34. 



})4o 



Johannes Wiltscliau 14o2 i Niclas Willusch 1454. W bi- 
bliotece nniwersyteckiej w Wrocławiu, znajduje sii^* manuskrypt 
MisBole pisany kaligraficznie przez Mikołaja Cirps de Bole- 
slayia w r. 143i>. W bibliotece Marii Magdaleny w Wrocła- 
wiu znajduje się manuskrypt Viaticiis z picknemi iniciahnni 
z podpisem: „Scriptns per Nicolaum Br enem, cathedraleni 
Craeoyiensem discipuluni Petri de (irnnna i rok 1412. Inny 
manuskrypt z miniaturą tamże się znajdujący z {)odpisem: 
„Finitas est liber iste in yigilia sancti Barttiolomei apostoli 
per manus Petri Knowf moller de Poznania 1422. Tenże 
Schnltz wspomina także o dwóch wrocławskich „Kartennialer^ 
Jakub Lange 1487, i Maister Lucas 15(U. 

W XV i XVI wieku sztuka zdobienia ksią^^: rękopiseni- 
nych pergaminowych miniaturami z niepospoliteni odznacze- 
niem uprawianą była w Polsce, a zwłaszcza w Krakowit*; 
wiemv bowiem, że miniatury do ksie«ci malowniczej Baltazara 
Bema z r. 15<J5, znajdującej się w bibliotece japcllońskiej 
w Krakowie robili według Muczkowskiego : Dwut kaplice, 
Stanisław Hund z Krakowa i Joacliim Li b na u. Pergami- 
nowy ten rękopis przywilejów mii»jskich z r. loOó ozdol)i(>ny 
jest 27 ślicznemi miniaturami ważnemi dla ówczesnych stro- 
jów mieszczanów krakowskich. Xic» ma w tym rękopi^ii* naj- 
mniejszego zarysu stroju narodowego, zkąd wynika, iż te 
obrazki mówiąc wyrażeniem się Hieronima Wiktora przez 
fcmieszkmt t/cli, nie zaś urodzoinjch^ a zatem w krajowych 
strojacłi nie smakujących P<łUików są malowane. Stanisława 
z Krakowa są w tym ręko|)irtmie miniatury jirzedstawiąjącł* 
garbarzy i ludwisarzy. Xa miniaturze ])rz(Mlstawiającej ludwi- 
sarzy czyli dzwonolejów, czytać można na dwóch dzwonach 
wyraźnie napis: na jednym ,,Stanislaus de rra<'oyia", na dru- 
gim „Stanislaus", a z przodu jnidel l)iały, co Muczkowskiego 
naprowadza do mniemania, że malarz ten musiał się nazywać 
Hund. Wyznajemy jednak, żętego nazwiska współczesnego 
malarza nie znaleźliśmy w żadnvm leksyk(niie artvstów. Na 
innych miniaturach tego kodeksu znajdujemy cyfry: na zło- 
tnikach: I. L Z., na kusarzach czyli łucznikach: \'. ('. M. A., 
na stolarzach: M. S. A. na szewcach: A. V. M. O. M. I. L., na 



34(> 



siodlarzach : M. A. L. M. A. N. N., na miecznikach: A. M. 
M. A. M. H. A. V., na szkole strzeleckiej : D. M. M. A. C.^ 
na cyrulikach w ramie obrazu u spodu : S. A. M., na trzonku 
brzytwy: M. z A. A. M. O. N. , a po bokach na slupach 
u góry S. Tomasz Sokołowski kanonik warszawski, ma- 
lował miniatury do sławnego Pontyfikatu Erazma Ciołka^ 
artysta zamieścił swój wizerunek na głównym obrazku gdzie 
u samego spodu wyobraził się z paletą w ręku siedzącym; 
dzieło to znajduje się w złńorach kurnickich. Jan z Sambora 
pisał kodeks pergaminowy z miniaturami w XV wieku; Ni- 
colaus de Szecheysze jego antyfonał z miniaturami z r. 14/)1, 
jak i poprzedni znajdują się w bibliotece kapituło' krakowskiej, 
gdzie także się znajdują: kodeks papierowy pisany w XV 
wieku przez Guricus de Thopolczan ; kodeks pergaminowy 
z r. 1421, pisany przez Jana z Wunklczewo; kodeks z r. 1454, 
pisany przez Albertusa de Podo; inny kodeks pergami- 
nowy pisany w r. 1471 przez Jana Grossa z Lublina; anty- 
fonał z r. 1534, pisany przez Macieja Górkę; kodeks per- 
gaminowy z miniaturami pisany w r. 15f)3 przez Stanisława 
Górskiego; kodeks z XIV wieku pisany przez Pawła 
Przeszczaka; inny kodeks z pocz. XIV wieku pisany przez 
Kalbanusa; zr. 1000 pisany przez Jana P o d w o r e c i u s a 
i t. d. Marcin z Dalewa kaligraf krakowski z XV wieku. 
W bibliotece klasztornej kościoła Bożego Ciała w Krakowie 
znajduje się rękopis: Sermon^^s de tempore. z r. 1434 pr/ez 
niego przepisany kaligraficznie. W bibliotece kapituły gnie- 
źnieńskiej, znajduje się stary kancionał })o Klaryskach, pi- 
sany w XV wieku, a ukończony w r. 1418 przez organistę 
Strzyżewskiego Stanisława. (Polkowski: Katedra gnie- 
źniemka), Wojciech z Trzemeszna, malował miniatury 
w r. 1498 między innemi męczeństwo św. Stanisława; Alta- 
V a n t e miniaturzysta Władysława Warneńczyka : Baranow- 
ski miniaturzysta około r. 1584; Dźwigoń Kartuz miniatu- 
rzysta XVI wieku; Ilaskowski Jędrzej kanonik krakowski, 
miniaturzysta ksiąg; O. Wiktoryn (Gac) S. T. Dominikanin 
w Krakowie, malował iniciały i miniatury do ksiąg perga- 
minowych zniszczonych podczas pożaru Krakowa w r. 185(\ 



;)4 



także klasztor w Zwierzyńcu posiada jo^o roboty kodeksy 
liturgiczne, był on sławnym kaznodzieją / początku XVI wieku 
i zmarł n Dominikanów w Kocimi; ks. Jan Złotkowski, 
proboszcz z Góry św. Małgorzaty })od Łęczycą, miniaturzysta 
polski z r. 14^);(; rolńł miniatury do poutytikatu i mszału 
z r. 148o, znajdnjąeycli się jeden w skarhcu kat(»dry kra- 
kowskiej, a drugi w księgozbiorze^ katedralnym w Onieżnie. 
W tymże skarbcu znajduje się także: antyfonarz, do którego 
miniatnry robił w r. 14tH> l^iotr IN)stawa z Proszowic, wi- 
kariusz krakowski i trzy graduały sprawione przez Jana Al- 
lierta, do któr}'ch miniatury robił przy końcu XV wieku jakiś 
Tomek. Jan z Nissy shiwny malarz za Kazimierza Jćigicl- 
lończyka używany, w koń(*iele krakowskim liożego Ciała l>ylo 
wiele jego robót miniaturowycli ; Stanisław Rnssek z Bo- 
dzewa około r. 14;VJ przyozdalńal kodeksy; Jan z Kościany 
w r. 141)0, l)ył miniaturzystą na księdze ręko|)isemnej w bi- 
łdiotcce łysogórskiej , przyozdol)ionej w miniatury, Lelewel 
odszukał jego nazwisko. lirat Józef rolńl z początku XVI 
wieku mini<iturv do antyfonałów klasztoru liernanlvnów w Kra- 
kowie, na niektóryeli jest nawet podpis: „scripsit Josephus 
cum ceteris:" do dwóch graduałów znajdujących sie tamże 
robił miniatury w drugiej połowie XVI wieku I^aurentius 
de Pacznów zmarły w r. \i')i\iy. M. Sysko\yski miniatu- 
rzysta malował w r. I.*5ft4 żywot liatorego. W r. ir)43 robił 
w Krakowie miniatury Walenty Ja str /. el)ski d<> graduału 
na pcrg:iminie znajdującego się w bibliotece kapituły kra- 
kowskiej. Mateusz Benedyktyn i organista klasztoru tyniec- 
kiego w r. I4(i){\ roł)ił miniatury do rękopisma na ])ergaminie 
p. t. historia Józefa I^^lawius/a, znajdującego się w bibliotece 
ordyna cii Zamojskich w Warszawie: w bibliotece* wilanowskiej 
znajduje się gradual pisany na pergaminie z iniciałami w roku 
loófi przez Ciesz ko wite Andrzeja. Tomasz kapłan kla- 
sztoru brzeskiego, robił miniatury do [)salterzów w j)ierwszej 
lK)łowic XVI wieku, znajtlujących się u Dominikanów w Kra- 
kowie, niestety zniszczmiych po największej części podczas 
pożaru minsta w r. 18iX>. Tenże Tomasz i Stanisław 
zdobili graduały kapituły krakowskiej z r. ir>()l : antyfonały 



348 



dominikauskie w Krakowie z malowaniami Mateusza Boro- 
viciu8za z r. 1522 restaurowane przez Blasium Derey 
Sacerdotem S. Ordinis Paedic Die 12 Aprs 1(565 (raczej po- 
psute), który także sam ozdobił i napisał dwa graduały. 
U Dominikanów w Krakowie są także 4 antyfonaly z r. 1515, 
które malował jakiś Abraam scriptor. Stanisław z Woj- 
czye, malarz miniaturzysta ksiąg z r. 14(X). Ksiądz Bartło- 
miej altarzyst4i przy kościele Panny Marii w Krakowie, 
malarz miniaturzysta ksiąg rękopisemnycłi, z drugiej połowy 
XV wieku, wniósł on w r. 1481 do akt rektorskich umowę 
o naukę iluminowania ksiąg złotem i kwiatami zawartą z Ja- 
kubem z Bystrzycy (w Siedmiogrodzie) bakałarzem; tu ks. 
Bartłomiej obowiązuje się szczerze nauczyć rzeczonego ł>aka- 
łarza wszystkiego, cokolwiek do tej sztuki njileży, zaco tenże 
3 dukaty zapłacić mu winien będzie. (Muczkowski : Dwie ka- 
plice). C. S. malarz ksiąg pergaminowych z czasów Zygmunta I 
pracował prawdopobnie w Krakowie ; jego pracy jest książka 
do nabożeństwa królowej Bony, znajdująca się w Oxfordzie 
i książka do modlenia Zygmunta Starego, znajdująca się 
w brytańskiem muzeum, na obydwóch u spodu znajdują się 
litery C. S. (czy nie oznaczają te głoski: „Stanislaus Craco- 
yiensis", to jest jednego Stanisławów Hund albo Dur ink, 
krakowskich miniaturzystów, to z czasem krytyka wyjaśni). 
Stanisław Dur ink malował w Krakowie miniatury na rę- 
kopismach w pierwszej połowie XV wieku ; rękopisma ozdo- 
bione jego malowaniami przechowuje biblioteka katedry kra- 
kowskiej, jego roboty są malowane dla Długosza owe pod 
Grunwaldem w r. 1410 na krzyżakach zdobyte chorągwie 
i w pontyfikale Erazma Ciołka miniatura przedstawiająca ko- 
ronacie Aleksandra w r. 1501. Jan Goraj malarz cechowy 
krakowski pozostawał w ścisłych stosunkach z Baltazarem 
Bemem i słusznie przypuszcza Ambroży Grabowski, że mógł 
Bemowi do jego l^odeksu tiikże kilka miniatur zrobić; jego 
też roboty są niektóre miniatury robione do pontyficalu Era- 
zma Ciołka. Ksiądz Mikołaj Cysters mogilski, malował 
w drugiej połowie XV wieku wiele ksiąg w tjinże klaszto- 
rze się przechowujących, szczególniej cantualcs i nocturnales. 



349 



Za Kazimierza Jagiellończyka był opatem u Cystersów w Mo- 
gile, sławny miniatnrzysta Piotr rodem z Biecza zwany 
Hirsperg zmarły w r. 1474. O tym malarzu jńszc Seweryn 
Labomlczyk w dziele: De vitn S, Hiacinłhi. Iioniae 101)4. 
„Fr. Nieolaas pictor et illaminator qui multos libros illuminarit et 
decoravit". Synowie Wita Stwosza, Wit i Filip wyuczyli się 
sztaki ozdobnego pisania u Jana Neud()rffera w Norymberdze^ 
byli kaligrafami w kancelarii nadwornej cesarzów : Karola V, 
Ferdynanda I i Maksymiliana Ił i zostali szlachcicami, jak otem 
wspomina Dr Holland w dziele swcm wydanem w Monacłiium 
r. 1864: HeimgarŁen. Nagrobek Wita syna, także Wita znajduje 
się na Ślązku pruskim w miasteczku Frankensteinie, które się 
dawniej nazywało Ząbkowicami. W bibliotece akademii wi- 
leńskiej znajdował się z początku XIX wieku psałterz sło- 
wiański cerkiewny, przez Jana Albrechta Chlebowicza pod- 
skarłiiego w. lit. cerkwi św. Mikołaja darowany, jHsany zlo- 
tem i kiernowarem czyli cynol)rem z miniaturami, widział 
i opisał go Niemcewicz w swoich podróżach historycznych. 
Między rękopismami biblioteki Karmelitów w Wilnie odzna- 
czają się dwa ks. MołczankiewMcza pisane lewą n*ką. 
W jagiellońskiej bibliotece w Krakowie, znajdują się trzy rę- 
kopisy pisane przez kaligrafa bez rąk, inian«iłwicie: Bertrandus 
de Turze nobili: pergaminowy kodeks z XIV wieku; na 
końcu napisano: iinivi librum totum sine manibus istum. Est 
roihi nomen Czank cum nihil datur nisi bab dank; drugi 
kodeks jest treści matematycznej : tractatus de s|)herica in 
qaatuor divisus; na samym końcu rękopisu czytamy: finivi 
librum sine manibus scripsi ipsum: inny rękopis: Incipiunt 
expositiones erangeliarum dominicalium i t. d. ; na ostatniej 
karcie pisze bezimienny kopista: Finivi librum, scri])sl sine 
manibus ipsum A. 1). 1414. (Bandtkie: Historia bilL nni- 
rerjf. jfiffiel. str. 27 — 211). Augustyn John ł)yl w I\)lsce za 
Zygmunta III i malował miniatury, zmarł około r. 1(578. 
W zbiorze ńp. Tomasza Zielińskiego w Kielcach znajdował się 
przywilej Zygmunta III z r. h\()2, obejmujący ])otwicrdzenie 
przywilejów miasta Małogoszczy ślicznie i kaligraficznie pisany 
z nader pięknie wy praco wanemi ozdobami roł)oty Adama 



35() 



Paulinowskiego, jak otein świadczy uapis: Adamus Pau- 
linowski Małogosteo feeit 1G02". (Sobieszczanski : Wt/ciaczkn 
archaoloijlcznn). W nieświe/.kiej bibliotece Radziwiłłów, znaj- 
duje się manuskrypt kaligrafowany z pięknemi inicialami 
o życiu posła upickiego Sicińskiego, w którym iniciały ry- 
sowane są w XVII wieku przez Niedogodę z Nieświeża; 
rycinę z tego iniciału robił Antoni Oleszczyiiski sztycłiarz. 
Stanisław Dobrowolski przeor Cystersów w Paradyżu w po- 
łowie XVII wieku pisał na pergaminie i iniciałami prześlicznie 
przyozdabiał kancionały, oglądał je i wspomina o nich Łu- 
kaszewicz Józef w swoim opisie kościołów (tomie II str. ;J95). 
Ksiądz Stanisław Stolcensis Karmelita w połowie XVII 
wieku, znamienity malarz miniaturowy ksiąg rękopisemnych 
pergaminowych; w Krakowie u Karmelitów^ znajduje się gra- 
duale z jego przyozdobieniami. Nasz astronom Jan Heweliusz 
żyjący w XVII wieku w Gdańsku, darował miastu Gdańsku 
do biblioteki własne dzieło Stlenot/rf/phia etc, kolorowane 
i złocone własną ręką ; wiadomo, że ten uczony po najwięk- 
szej części do swoich dzieł sam rytował tablice. W tejże 
bibliotece znajduje się także jego dzieło: Machlnae Coelestis 
pars pvhr etc, z kolorowanym przez Heweliusza własną ręką 
wizerunkiem króla Ludwika XIV, kupionym za 217 dukatów 
na licytacyi przez krewnego jego Broen, a przez syna jego 
biłdiotece ofiarowanym. (Skimborowicz : Żtjwnt Hewellttazn), 
W r. 1044 i 1041) akademia krakowska własnym kosztem 
kazała zrobić odpis autografu dziejów długoszowych dla Je- 
rzego Ossolińskiego, kanclerza w\ kor., któryto odpis tom I 
uskutecznił kaligraf Adam Rózga, a kosztował oprawny 
248 złt. 10 gr., drugi tom zaczął pisać w r. 1044 kaligraf 
Szymon Gałecki, a skończył w r. 104(). Rękopis ten znaj- 
duje się teraz w łńbliotece Ossolińskich we Lwowie. Zaś Mi- 
kołaj Poradowski uskutecznił odpis tych dziejów dla arcy- 
biskupa Karnkowskiego, a Łukasz z Przemyśla przepisał go 
w r. 1083 i był własnością niegdyś ks. Kaliszewicza, dziś 
niewiadomo gdzie się znajduje. (Muczkowski: Windomośó 
o ręknp, historii Długosza), Jan Stockel drzeworytnik i mie- 
<lziorvtnik zmarłv w r. 105t> we Wrocławiu, bvł także mi- 



3Ó1 



niaturzystą. Jan Baumgart, kaligraf i odlewacz z bronzu 
w Wrocławiu, przy końco XVII wieku. Ksiądz Koch Tijar 
zamieszkały w Warszawie, używany ł>ył z początku XVIII 
wieku do ozdobnego pisania i zdobienia malowaniami dy- 
plomów. Salomon Wagner gdauszczaniu robił miniatury 
około r. 169(). Jan Z u eh owić z ksiądz, malował miniaturv 
około roku 1003 do ksiąg. Dagobert M., kaligraf i malarz 
na rękopisach i przywiiejacli, za czasów Augusta II w Warsza- 
wie. Ksiądz Bartoszewicz Antoni z zakonu Paulinów 
w r. 1710, robił miniatury na i)ergaminic i sporządzał dy|)lomy 
przez króla Stanisława Augusta wydawane, wieb* jego robót 
przechowuje sit,^ w księgozbiorze khisztoru częstochowskiego, 
gdzie prawdopodobnie Bartoszewicz przebywał. Domański 
Wojciech, kaligraf i malarz na rękopisniac^h i dyplomatach 
w Warszawie w XVIII w. Wciągnęliśmy do niniejszego spisu 
dlatego także kaligrafów, ponieważ ci ostatni zwykle także się 
trudnili i ozdobieniami rękopisów i mahmaniem miniatur. 

Wiek XVIII szczególniej obfitował w Polsce w miniaturzy- 
stów, a mianowicie Warszawa i to za czasów Stanisława x\ugusta. 
Wówczas sztuka w Polsce zeszła do rzędu sztuczek; zamiast 
portretów robiono miniatury, zamiast obrazów historycznych 
malowano nimły i bogów, w których dawno nikt nie wierzył; 
ustały malowania rękopismów i książek do nabożeństwa, na- 
tomiast nastały miniatury portretów na kości słoniowej Inb 
miedzi; te oprawiano albo wprawiano do tabakierek, meda- 
lionów, zegarków, pierścionków, szpilek i t. d. i rozdamwy- 
wano na pamiątkę. Toteż znajdujemy między ws|)ółczesnymi 
miniatur/ystami nawet kilka nazwisk pierwszorzędnycli n. p. 
Chodowiecki, Lesseur, Orłowski i inni. Ponieważ więc ndnia- 
tury stały się poszukiwane i popłacane, nic też dziwnego, że 
wielu artystów i dyletantów rzuciło się na to ])ole. Wymie- 
niamy tu nazwiska ich, o ileśmy takowe odszukać zdołali 
w alfabetyczym jmrządku. 1 tak w XVIII wi(»ku malowali 
miniatury oprócz wyżej wymienionych: Pocha, Dagoberta, 
Bartoszewicza i Domańskiego także: 

D'Auvigny Karol Francuz, który bawił za czasów Sta- 
nisława Augusta w Warszawie: Avrer Justvna urodzona 



352 



w Gdańsku w r. 1704, ciotka Daniela Chodowieckiego ma- 
larza i sztycharza (matka Chodowieckiego była z domu 
Ayrer); Anna Bacciarelli córka znakomitego malarza Mar- 
celego i Fryderyka Bacciarelli żona Marcelego z domu 
Richter, mianowana przez Augusta III nadworną malarką, 
malowała w Warszawie; wyżej wspomniany Antoni Barto- 
szewicz. Sobieszczauski wspomina w swojej wycieczce ar- 
cheologicznej, że w r. 1851 oglądał w Radomiu w zbiorze 
tamtejszego prokuratora Jana Łaskiego dyplom na szlache- 
ctwo wydany w r. 1764 dla Wojciech Jakubowskiego pułko- 
wnika wojsk francuzkich, znanego tłumacza bajek Lafontena 
z podpisem Stanisława Augusta i kanclerza Zamojskiego ma- 
lowany na pergaminie prześlicznie, przez Paulina warszaw- 
skiego Antoniego Bartoszewicza. B e h o n Karol zmarły w roku 
1812 w Warszawie, robił portrety miniaturowe współczesnych 
znakomitości, między innemi Jana Kilińskiego szewca. Cam- 
pigli Wioch, o którym Ciampi wspomina, że za czasów Sta- 
nisława Augusta bawił w Polsce; Cercha Ezechiel zmarły 
w Warszawie w r. 1820, miniaturzysta ; Chodowiecki Da- 
niel urodzony w Gdańsku 172G jeden z najzdolniejszych pol- 
skich miniaturzystów, brat jego Bogumił i ojciec byli 
także miniaturzystami ; Chylewski Michał major ur. r. 1787, 
malował z amatorstwa za młodu portrety miniaturowe; Dłu- 
ski A. Michał, miniaturzysta z czasów Stanisława Augusta; 
Duch en C. córka budowniczego królewskiego Merliniego, 
miniaturzystka za czasów Stanisława Augusta: Dąbrowski 
B., miniatury jego roboty znajdują się w galerii Mielżyuskich 
w Poznaniu ; G o e b e 1 Jan Emanuel zmarły w Warszawie 
r. 1759, malował miniatury na dworze Augusta II; GrOll 
Karol ur. r. 1770, sztycharz i miniaturzysta w Warszawie, 
syn Michała księgarza. (Wójcicki: Cmentarz powązkowski); 
Ksiądz Gruber Gabriel ur. r. 1738, Jezuita przybył do Pol- 
ski w r. 1784 z Niemiec i tu malował miniatury; Kapeli er 
I. A. ur. r. 1760, pracował w Warszawie; Klein Małgorzata 
córka malarza gdańskiego, malowała miniatury; Kosiński 
Józef, pracował i umarł w Warszawie w r. 1821, Stanisław 
August mianował go swoim nadwornym malarzem ; L e s s e u r 




a53 



Wincenty, jeden z najsławniejszych niiniaturzystów z czasów 
Stanisława Augusta, szambelan a dawniej paź króla Stani- 
sława Augusta, malował w Warszawie i)ortrety króla do ta- 
l>akierek, medalionów i pierścieni, które król różnym osobom 
w prezencie rozdawał; miniatury swoje znaczył najczęściej 
drobniutkiemi literami W. L. i rokiem, a czasami i calem 
nazwiskiem, żałować tylko należy, że używał nic dość trwa- 
łych farb do swoich miniatur ; Anna Rozyna Ij i s z c z e w a k a 
ur. r. 1710 w Berlinie, była tak sławną miniaturzystką, że 
akademia drezdeńska mianowała ją w r. 17()i) swym człon- 
kiem, nazwiskiem należy ona do nas, ale życiem i pracami 
do Niemiec. Siostra jej Anna Dorota L i s z c z e w s k a ur. 
1722 była sławną malarką i)ortretów i obrazów history- 
cznych, za które została mianowana członkiem akademii w Pa- 
ryżu, umarła jako pani Thcrbusch w Herlinie w r. 17H2; 
dwie przyrodnie jej siostry, Anna Kozyna i Julia L iszczę w- 
skie były także malarkami; I^izińska de Mirbcl, minia- 
turzystką; Jjormann A., byl przy księciu Józefie l^oniatow- 
skim i malował między innemi także miniatury; Antoni Ka- 
iai Mengs, nadworny malarz Augusta III, a później króla 
hiszpańskiego, malował miniatury ])rześlicznie, tożsamo i dwie 
siostry jego; Oleksiński Franciszek w Warszawie malo- 
wał królewskie wizerunki do tabakierek i medalionów dla 
króla na prezenta równie jak Lesseur, mieszkał także jakiś 
czas w Wilnie. Orłowski Aleksander, jeden z najzdolniej- 
szych naszych miniaturzystów robił portrety, między któremi 
i swój własny portret znajdujący się w zbiorze Branickiego 
w Suchej, bitwy, obrazki rodzajowe i t. d. na słoniowej kości : 
Pfeifer mieszkał w Warszawie, potem w Krakowie, gdzie 
w r. 1814 w nędzy umarł: Kajecka, robiła za czasów Sta- 
nisława Augusta w Warszawie portrety miniaturowe i wize- 
runki króla do tabakierek, zmarła w r. 18.-)2; Ta u bert (ru- 
staw, bawił w Warszawie od r. 178o — 17W i robił między 
innemi także portrety miniaturowe. Titiani de Yecelli 
Wawrzyniec, malarz miniaturzysta sprr>wadzony w r. 175<> 
do Białej przez księcia Kadziwiłła: Thienpondt Karol ur. 
w r. 1720 w Berlinie, robił według Meusla KUnstlerlexikon 



354 



emalie i miniatury w Warszawie. Topolski Maciej uczeń 
Wincentego Lesseura malował w Warszawie, gdzie w r. 1813 
umarł. Werner Krzysztof mieszkał w Warszawie w połowie 
XVIII w. i miał tytuł nadwornego malarza królewskiego, umarł 
w r. 1765. Winkelmann Jan Frydryk bawił przy końcu 
XVIII wieku w Polsce, gdzie malował portrety miniaturowe. 
Wierzl)icki Franciszek robił miniaturę Wierzbickiego ma- 
larza i dyrektora baletu w Nieświeżu za czasów ks. Karola 
Radziwiłła, była w zbiorze Kraszewskiego. Kazimierz Szy- 
dłowski ilustrował do dzieła o zwyczajach akademickich 
w Krakowie w r. 1710 wielką sceno proraocii w obecności 
biskupa Łubieńskiego. Zeig rodem z Warszawy, także Keisz 
zwany słynął z robót miniaturowych przy końcu XVIII wieku. 
Z początku XIX wieku byli miniaturzysci ; Benner, 
który się w Paryżu kształcił i robił miniatury w Warszawie. 
Brunei ly przybył do Warszawy z Paryża około r. 18(X), 
Danielski Jan zmarły w Krakowie r. 1844, Oatton Frań- 
ciszek we Lwowie, Głogowski Jerzy we Lwowie, Gło- 
wacki Jan w Krakowie, Gross man w Warszawie, Grym 
C. H. E. Ha ar we Lwowie, Hirschel Abraham Izraelita 
ur. w Kaliszu r. 17C4, zmarły w r. 1830, malował miniatu- 
rowe portrety w Gdańsku. K aj ser Mikołaj w Warszawie 
zmarły w r. 1829, malował miniatury i akwarele. Karaś- 
kiewicz robił miniaturę Zofii Tarnowskiej, która była w zbio- 
rze Kraszewskiego, a teraz jest w zbiorze Branickiego w Suchej. 
Kopf Jan Wincenty w Warszawie i w Krakowie, ur. 1763 
w Iglawie, zmarły w r. 1832. Kowalewski Kazimierz 
w Wilnie, Krllger Frydryk zmarły w r. 1832 pracował 
w Warszawie, Lange Józef w Warszawie, Larius Jan Bo- 
gumił pracował w Krzemieńcu, dokąd go Tadeusz Czacki 
z Drezna sprowadził, zmarł w r. 1842, Laub Antoni zmarły 
w r. 1842 we Lwowie, Łukaszewicz Jozafat Ignacy Li- 
twin uczeń Kustema, Łukaszewicz Tadeusz w Wilnie 
również uczeń Rustema, Malski Wiktor miniaturzysta, Mar- 
szał kiewicz Stanisław robił miniatury Kościuszki i sła- 
wnych osób na słoniowej kości, zmarł vy r. 1H72, M i n t e r Karol 
w Warszawie, dokąd przybył w r. 1822 zmarły w r. 1831, 



355 

robił między innemi miniaturę Joanny Grudzińskiej, Mo li- 
na r i Aleksander Włoch, przybył do Warszawy około r. 1817 
i malował tam portrety miniaturowe. Paszkowska Wero- 
nika, jej roboty miniatury były w zbiorze króla Stanisława 
Augusta, kilkakrotnie rol>ihi Kościuszkę, którego była krewną, 
Pelikan Franciszek w Wilnie zmarły w r. 19,11. Piekar- 
8ki Jan Franciszek urodzony w r. 1721 w Poznaniu, a znany 
i zagranicą pod pseudonimem Jana Franciszka Oefelle ro- 
bił także akwarele miniaturowe, które się znajdują w galerii 
Mielżyńskicli w Poznaniu. IMwarski Adolt, Rosenberg 
Maksymilian w Warszawie, uczeń szkoły pary zkiej , Pouget 
Mikołaj ur. r. 1781 w Warszawie i tamże zmarły, będąc puł- 
kownikiem inżynierii, malował piękne miniatury, llustem 
Jan w Wilnie zdolny malarz, liyj)iński miniaturzysta 
w Wilnie, Sachowicz, Sapalski Feliks uczeń liecliona, 
mieszkał w Krzeinieńcu, Warszawie i Krakowie, gdzie malo- 
wał miniatury, Seidlitz ur. w AVarszawie r. 17.^1) nńniatu- 
rzv8ta, Smokowski Wincenty drzeworytnik roł)ił także 
miniatury na słoniowej kości, jedne z takicli posiadał Kra- 
szewski. Smufflewicz Konstanty wykończył w r. 1817 
dwie pracowite książki lierł)ów polskicłi kolorovyany(*li, które 
były w posiadaniu Aleksandra I^essera w Warszawie. ISonn- 
tag Józef malował w Warszawie. Staeh<>wicz Midiał 
znany malarz robił także miniatury na słoniowej kości, mie- 
dzy innemi Hugona Kołłątaja, która l)yła w zbiorze Kraszew- 
skiego. Tępa Franciszek akwarelista we Lwowie, Titz Ale- 
ksander malarz hvowski, malował między innemi i miniatury. 
Weichselbaum Micliał uczeń Filgera mieszkał we Lwowie 
gdzie w r. 1824 umarł. Yenus Ludwik Francuz bawił z ])o- 
czątku XIX wieku w Polsce, gdzie mab»wał miniatury. Won- 
sidler przybył około r. 1S1!» z Wiednia do Lwowa, i tu 
robił miniatury. Wa u ko wieź Walenty uczeń ł^nstema. Z u- 
ko w s ki Henryk, zmarły okoł<) r. 1840, /(b^lny malarz minia- 
turowy w Wilnie. 

Z anmtorstwa trudnili sie miniaturowem malarstwem: 
Czacka lieata z Potoekieli żona Michała w XVIII wieku, 
Czapski hrabia, jenerał majr»r w polskiej służł>ie w poło- 

23* 



35() 



wie XVIII wieku, Dembowski Józef ur. r. 1780, Knia- 
ziewicz Karol jenerał, pani Lhuillier żona bibliotekarza 
ks. Czartoryskiego jen. z. p. mieszkała w Warszawie za cza- 
sów Stanisława Augusta, w zbiorach królewskich znajdowała 
się miniatura p«ni Krakowskiej jej roboty. Lubomir sk a 
Maria księżna córka Tadeusza Czackiego, Łęski Józef 
ur. r. 1760, mieszkał z początku w Krakowie potem w War- 
szawie, Parczewska Róża ur. r. 1799 kopiowała minia- 
tury Petitota, hr. Przezdziecka ilustrowała bule Niepoka- 
lanego poczęcia scenami z dziejów polskich, znajdującą się 
w zbiorach watykańskich i Tarnowska Waleria ze Strój - 
nowskich ur. r. 1782, kształciła się w Paryżu w malarstwie 
miniaturowem. 

Piękny zbiór miniatur posiadają: Lucian Wrotnowski 
w Warszawie, hr. Konstanty Przczdziecki, hr. Alicia Rzy- 
szczewska, Al. Kaszyc, Mieczysław Pawlikowski we Lwowie, 
muzeum Czartoryskich w Krakowie, zbiór ś. p. Aleksandra 
Lessera w Warszawie, hr. Tarnowski w Dzikowie posiada 
miniatury Wincentego Lesseura znakomitości z czasów Stani- 
sława Augusta, M. Rusiecka posiada piękny zbiór dawnych 
rękopisów ozdobionych miniaturami i t. d. 



Miodowarstwo. 

Najdawniejszy z trunków w Polsce był miód, ])otem 
piwo i wino, nareszcie gorzałka czyli wódka. Wynalazek miodu 
przypisuje starożytność Islandii. Miód w najdawniejszych 
wiekach był tak szanowanym, że tylko samym bogom jako 
najprzyjemniejsza słodycz i ich kapłanom na ofiary był po- 
święcany, oraz uważany był za jedyną rozkosz tychże bo- 
gów. W Polsce był miód dawniej wielkiem źródłem dochodu; 
w XII wieku nawet winy sądowe płacono miodem, rozumie 
się w tych miejscach, gdzie główny dochód kmieci był z pa- 
siek. Zygmunt August pisał do starostów litewskich o miód 
i wyraził się: „ł>o u nas piją, a wy na rok naznaczony nie 
dostawiacie". (Moraczewski : Starożytności 'polskie). Najsła- 



357 



wniejsze miody były litewskie i kow-ieuskie, któreiu prowa- 
dzono handel morski, potem ruskie i jKtdolskie^ pośledniejsze 
byh' mazowieckie. Za tegoż króla około r. 1562 jeszeze miód ze 
stoła nie schodził ; później był napojeni uboższej szlachty i mie- 
szczan, a bogatsza szłacłita wzięła się do wina, dopiero w po- 
łowie XVIII wieku zaczęto z miodu wyrabiać maUnink i wl- 
iniaky mianowicie na l^)dolu sławne wyrabiano maliniaki 
i dercniaki, a na Rusi wiśniaki. Używano miodów podsycanych 
sokami, a mianowicie kierstrągu (Klrschentrank). Miód naj- 
mniej 3 lata liczący, nazywał się trójnik. lY/ez łatwość do- 
stania wina z Węgier, jióźniej ten trunek prawie zupełnie ze 
stołu szlacheckiego usuniętym został. 

Miód wyrabiano już za Kazimierza Wielkiego we Lwo- 
wie. W XIV wieku była miodosytnia w Gdańsku: w r. 1309 
"kosztował tu miód rygski 12 ton od 5 — 10 marek. Zu- 
brzycki powiada w swojej kronice, że w r. 1445 mieli miodo- 
wary we Lwowie jedne basztę do obrony, nnisiało ich zatem 
bvć niemała liczba we Lwowie: także w Niżankowicach 
koło l^rzemyśla w XV wieku; w GralK)wcu w tymże wieku 
wyrabiano miód. W XVI wieku: w Krzemieńcu, Warszawie 
(według Kromera), Janowcu, I^ublinie, I^otyliczu, Tyszowcach, 
Kleszczu, i w Goniądze. Za Zygmunta Augusta wyrał)iano 
sławne mio<ly w Kownie, które zwano lipcfnnl, miody ko- 
wieńskie sławne były jeszcze w XIX wieku, wspomina o nicli 
Mickiewicz w Panu Tadeuszu: sławne miody wvra!)iano 
także w Kiejdanach na Litwie w XVII wieku. W tymże czasie 
wyraliiano także sławne miody: w Kątach, Płońsku, Osiecku, 
Korczynie, Zborowie nad Strypa, Wvrwii% Borku, Kazimierzu 
dolnym nad Wisłą, Korytnicy, Płazowie, Szczurowicacli, IJhry- 
uowie, Rajgrodzie, llajsynie, Winnicy i w Piotrkowie, w osta- 
tniem miejscu nadał Jerzy Ossoliński Żydom przywilej syce- 
nia miodu i prowadzenia liandlu, którytn przywilej potwier- 
dzony został przez króla Jana III. (Niemcewicza: Pofiróź do 
WUlkopnhki), 

W XVIII wieku wyrabiano miód w Leżajsku, Kutacb, 
Łęczycy, w T^okaczacli na Wołyniu, w Clmdaczkowie w Tarno- 
polskiem i w Kulikowie koło Lwowa. Kr)vyieńskie miody 



358 

słyną od dawna. Sławne były także miody bodjakowe pobe- 
rezkie. 

Miodu i wosku wywożono mianowicie z Galieii wiele 
do Węgier i Austrii aż do Tryjestu. W r. 1804 było w Kra- 
kowie 10 miodo warów. Z początku XIX wieku trudnili sit^ 
Żvdzi w Tarnowie robieniem miodu. Miodowarstwo zwano 
w dawnycb czasach także miodosytnią. 



Młyny. 

Najdawniejsze ślady istnienia młynów w Polsce są 
z czasów Bolesławca Wstydliwego, gdyż przedtem używano 
u nas żarn czyli ręcznych młynków do mielenia zboża; ta- 
kicli żarn używają jeszcze podziśdzieu po wsiach wieśniacy. 
Młyny wietrzne powstały w Polsce według Czackiego za Kazi- 
mierza Wielkiego i to najwięcej w Wielkopolsce; na Litwie 
nastały dopiero w XVII wieku. Młyny wodne są równie dawne 
jak Polska. Pierwiastkowo ndyny wodne bywały własnością 
panujących lub rycerzy. Ponieważ młyny ł»yły niemal w każ- 
dem mieście i po wsiach, niepodobna zatem wszystkie tu wy- 
mieniać, ale tylko najdawniejsze do końca XVII wieku, i to 
takie, o których dawne lustracie i akta miejskie wyraźnie 
wspominają, a z XIX wieku tylko większe amerykańskie 
parowe i wodne. I tak wiemy, że istniały młyny w XIII wit^kn: 
w Kętach, Nowem Mieście Korczynie, gdzie Bolesław Wsty- 
dliwy pozwolił przywilejem z r. 1258 po obu stronach Nidy 
młyny stawiać, w Podolińcu w r. 1244, w Sandomierzu 4 
młyny, w Zatorze, w Krakowie nadał w r. 1257 Bolesław 
Wstydliwy 4 młyny, między temi 2 książęce. W archiwum 
kapitulnem w Poznaniu znajduje się przywilej z r. 1307, któ- 
rym Zachariasz pleban św. Krzyża w Pyzdrach odstępuje ja- 
kiemuś Nic z ko młyn wodny pod wsią Cieślami w Wielko- 
polsce. 

W AVr wieku: Władysław Jagiełło wyznaczył przy- 
wilejem z r. 1327 wiecznenn czasy Mikołajowi Gez lakowi 
trzecią miarę lub cześć dochodu z młynów na Rudawie i»od 



:kV.) 



Krakowem, jako nagrod<,^ za sprowadzenie swoim kosztem tej 
nteki pod Kraków i postawienie kilku młynów. W XIV w. 
bjiy nilyny: w Grzegórzkaeh koło Krakowa, w (gdańsku łnł 
mlyii w r. 1349, w Gródku. I.anckoronie. w Nowym Tar^u 
pozwolił Kazimierz Wielki w r. l.->4() młyny stawiać, w Opo- 
cznie, Pilznie, Itopezyeaeli, Smotryezu, Szydłowie, w Płocku 
liyło z początku XIV wieku U> mlynarzów. 

W AT wieku: w Chmielniku, Inowłoclawiu, w Korczy- 
nie pozwolił Jagiełło w r. 1403 postawić młyn Mikołajowi 
młynarzowi, w Lutyczowie, w Lublinie, Mińsku, Sokolu, Tłu- 
maczu, przywilejem Jagiełły z r. 140.-5, w Wilnie, w Zielou- 
kacli i)od Krakowem livłv mhnv jeszcze za Władysława Ja- 
giełły w r. 1402, w Żarnowie; w r. 14().-) Michał Rypiński 
właściciel Borku w Wielkopolsce, sprzedał młyn i wiatrak swój 
młynarzowi Stanisławowi W i e 1 m a ń c z y c o w i za 10 grzy- 
wien: w lóOl) miał tu ndvn Jan llamce, a w r. lóTO miał 

tu wiatrak Jan Śliwa otjvwatel z l^orku. 

»• 

yf XVI wieku: ł)vłv ndvnv w Auirustowie, Ikarze, l^Irle- 
jowie, Jarosławiu, Jedlinie, w Kol)ylinie stał ndyn wndny na 
rzece IWęcy około r. \C)M)j w Korczynie 3 ndyny zamkowe, 
Knyszynie, Kocku, Korytnicy, Kr/epicacli, Kurozwykach nad 
Czarną, Łosicach, Łukowie, Narwiu, Oleszycacli, w Ostro 
łece bvło 7 młynów królewskich, w l*ile w Poznańskiem l)vło 
W r. 1004 pięć młynów, w Poznaniu dał Stefan Batory 
w r. 1078 przywilej na ndyn jakiemuś (4ądkowskiemu. Wia- 
traki w Poznaniu okaznjji si(^ dopiero w XVIII wieku. 
W XVI wieku l)vły także młvn\ : w lladomiu, l{adoszvcacłi, 
Stężycy, Stojanowie, Tarnogórze, i)o(i Warka^ na Pilicy l)yło 
8 młynów; w r. \M\^ potwierdził Zygmunt August przywilej 
Seweryna lionara na ndvn nad Skawa w Wadów icacli, z któ- 
rego niiasto ma płacić rocznie 'J zlt. d(» zamku Zatorskiego; 
w Warce hvło w r. 1;V)4 s młvnów, w Warszawie l»vłv 
młvnv królewskie: w r. \My\ otrzvmał malarz Paweł Sie- 
kiera od króla Zygmunta Augusta konsens na wybudowanie 
młyna i piekarni w Warszawie: ndynów miejskich wodnych 
było według łustracii z r. lót>*.i w Warszawie na Wiśle 8i) 
a na Dmie 0. Młvn istniał w Warszawie juź w r. 14iV), 



3f>0 



w Wiślicy było w XVII wieku 6 młynów królewskicli, w Zawi- 
choście i Zwiacblu. 

W XVII wieku: w Białej Cerkwi 5 młynów, w Boliu- 
nławie w Kijowskiem 4 młyny, w Chorzelacli, w Gdańsku 
3 młyny królewskie, Ilajsynie, Hrubieszowie, Kołomyi, Kozie- 
nicach, Krasnymstawie, Lityniu, w Myslowic^ach był w r. 1668 
młyn zamkowy, w Nowem Mieście, w Płocku był młyn wpro- 
wadzony W' ruch za ])omocą siły koni, w Przedborzu, w Roso- 
czu, w Stanisławowie było w r. 1655 jńęó młynów, które 

przez wojnę szwedzką zniszczone zostały, w Trylisach 3 młyny, 

« 

w Winnicy i w Zytoniier/u. W Lesznie w r. 1656 8i)łonęło 
70 wiatraków podczas pożaru miasta, a w r. 1776 było tu 
118 młynarzów. 

Młyn do mielenia zboża z użyciem walców st^ilowych 
karbowanych zamiast kamieni, zaprowadził w r. 1826 w War- 
szawie M. A. Muller, na który przyrząd otrzymał patent. 
Wspomnimy tu jeszcze o młynie w Marymoncie pod War- 
szawą, z którego sławna marymoncka mąka pochodzi, a w któ- 
rym król Stanisław Augrust znalazł schronienie w j)amiętnym 
wypadku, gdy został 3 listopada 1771 r. przez konfederatów 
barskich porwanym. Posiadamy dzieło Jana Gottfrieda S cli n ei- 
dra dyrektora łmdowli mechanicznych J. K. Mości, p. t.: 
Teoria mły no -budownictwa, wydane jeszcze w r. 1794. 

W AYA' winku z początku ł)yło w (ralicii bardzo wiele 
młynów, gdzie tylko była siła wody, stawał zwykły drapak. 
Według pierwszego spisu przemysłowego, jakiego rząd austri- 
acki w r. 1776 w Galicii dokonał, łiyło wówczas 5117 mły- 
nów, zaś w r. 1778 we dwa lata później według Ignacego 
de Lu ca (Geographie von den Konigreichen Galizien iind 
Lodomerien. Wien 1791) było w Gałicii 4694 młynów wodnycłi, 
67 wiatraków, 4687 młynarzy i 259 tartaków. W Królestwie 
polskiem pierwszy parowy amerykański młyn założyli w r. 1825 
Tomasz i Henryk Łubieńscy na Solcu pod Warszawą z (>() 
konną parową maszyną o 12 kamieniach: w r. 1837 prze- 
szedł ten młvn na Steinkellera l^iotra Krakowianina, który 
w r. 1854 jako bardzo zasłużony obywatel umarł w Kra- 



301 



kowie, założywszy popneód kompleks fa))ryk na Podgórzu, 
między któreini znajduje się i młyn parowy. 

Pierwsze niepszenia w młynarstwie dostają sie do dól)r 
arcyksiąięcych w *ywieckiera państwie, w doI>racIi Hraniekicli 
w Suchej i do Krakowa, ale dopiero w r. 1831. Z eniigracii 
powracający wojskowi wprowadzają pewne ulepszenia po- 
znane we Francii. Pierwsze amerykańskie młyny powstają 
w Królestwie około r. 1800. W Zegrzy nku pod Serockiem 
konstruował młyn parowy Łapiński. W r. 1704 zostali 
Żydzi na mocy ordynacii młynarskiej całkiem wykluczeni od 
przemysłu młynarskiego, nawet pobyt w młynie został Ży- 
dowi wzbroniony. 

Galicii jednak przypadł zaszczyt, że pienvsza w Austrii 
miała młyn parowy, i to w r. 1830 został >v Przemyślu 
pierwszy młyn amerykański założony przez towarzystwo 
akcyjne obywatelskie. Młyn był na 4 kamieni(», ale w r. 1837 
towarzystwo straciło przez oszukaństwo iabrykant4i Ilenier 
z Leodium, który maszynę dał na wyrób 40, zamiast kon- 
traktowych 80 cetnarów maki dziennie, i rozwiązało sie towa- 
rzystwo, dopiero we 2(3 lat i)óźniej powstał drugi młyn pa- 
rowy Żyda Freunda. 

Pierwszą turbinę w Galicii założył inżynier Mi na so- 
wie z w Wybranówce w Brzeżańskicm w r. 1838. Ulepszyli 
młyny u nas inżynierowie : Jan JI i n a s o w i c z , Net r e b s k i 
oficer wojsk polskich i Oleksiński. 

W r. 1847 powstał w Szańcu pod Kętami w dobrach 
arevksiecia Albrechta wspaniałv młyn amerykański o ó ka- 
mieniach. W r. 1848 zahr/ył Maurvcv Harucb w Podgórzu 
młyn parowy, kościarnie do wyrobu si)odium dla cukrowni, 
mączki nawozowej, młyn do mielenia gipsu, fabrykę wyro- 
bów glinianych, cegieł, dachówek, drenó>v, pieców i ornamen- 
tów, gdzie pracowało we wszystkich tych fabrykach 2iH) lu- 
dzi. 1^0 śmierci Steinkellera i>rzeszly także wszystkie jego 
fabryki w ręce Maurycego Harucha. Około r. 1855 powstają 
młyny parowe amerykańskie w Szczypano wicach Wilhelma 
Freunda i we I^wowie Koberta Domsa. lV)źuiej założyli 
jeszcze Walery Kołodziejski, Freund i Henryk Szan- 



3(32 



cer młyny parowe w Tarnowie, Stanisławowie i Boclini. Oprócjs 
tych wystawiono w Galicii młyny: 

W Działoszycach wodny, w Katowicach wiellci i)arowy, 
w Czerniowcach, w Ti/czynie Ludwilca łir. Wodziekiego parowo- 
wodny założony w r. 1866, w Grzymalowie Leonarda lir. 
Pinińslciego r. 1864, w Nowej Grobli młyn wodny, w Woh 
czytłCfich pod Stanisławowem młyn turbinowy Halperna, w Ujściu 
Biakupiem nad Dniestrem młyn parowo-wodny lir. Bllicliera, 
w Brodach^ w Tenczyuku Adama lir. Potockiego, w Balicach 
Józefa lir. Droliojowskiego, w Targowiskach Władysława Goła- 
szewskiego, w Opolskn w Sokalskiem młyn parowy Feliksa 
Polanowskiego, w Kłodzienku Hreczkowskiego, w Kamionce 
Strnmiłowej młyn parowy lir. Miera, w Tarnopola w r. 1873 
młyn Oalla, w Kołomyi bar. liomaszkana, w Zadicórzu Boh- 
dana, w Nowem Mieścia koło Dołiromila bar. Gostkowskłego, 
w Samborze hr. Stanisława Tarnowskiego, we Lwowie Józefa 
Toma r. 1860 z parową maszyną na 60 koni siły o 6 ka- 
mieniach, w r. 1863 miał maszynę na 80 koni siły, a w r. 18tO 
postawił po śmierci jego syn Leon Tom drugi młyn parowy 
o sile 150 koni i o 16 kamieniach, jestto jeden z największych 
młynów w Austrii i t. d. 

O innych wielu mniejszych młynach nie wspominamy, 
boby nas to za daleko zaprowadziło. 

Obecnie zastępują w większych młynach kamienie wal- 
cami. 

Wkońcu winniśmy tu dodać, że według obrachunku 
dra Tadeusza Rutowskiego było 1 stycznia 1884 r. na pod 
stawie wykazów urzędowycli w Galicii 3474 młynów, z któ- 
rych 32 parowych, 2 wodnoparowych, 3370 wodnych a 68 
wietrznych. Chcących się z tyin przedmiotem bliżej zapoznać 
odsyłamy czytelnika do gruntownie opracowanego dziełn, z któ- 
rego i my czerpaliśmy, mianowicie dra Tadeusza Rutowskiego: 
Przemyśl młynarski w Galicii, Lwów 1886, któreto dzieło 
jest ze samycli urzędowych dokumentów statystycznie zesta- 
wione i kosztem wydziału krajowego wydane. 



3<>a 



Mosiądz. 

z początku XIV wiekn było w Płocku .*> niosiężników ; 
w r. 1776 był w Lesznie 1 niosiężnik, a w r. 1827 było 
w Lublinie 10 i we Lwowie 10 niosiężników. W Końskich 
Wielkich, w Połoneczce i w Kielcach wyrał)iano w XVIII w. 
mosiądz; w pierwszej polowie XIX wieku zaś w Warszawie 
we fabrvkacli: Troetzera i Ewansa. 



Mozaiki. 

w Polsce wyrabiano dawiiioj mozaiki i tak: Maciejow- 
ski w swoich pamiętnikach o Dzlt*jach Slowltm tomie II, 
str. 80, pisze za Jun^mannem^ że Boży ci ech I\'^ opat khi- 
sztorn słowiańskiego w Sacawie, mah)wał cudnie i robił mo- 
zaikowe obrazy. W zamku oleskim napotykamy śhuly da- 
wnych mozaik i sztukateryj, wykonanycli w Polsce. liej wspo- 
mina o pawimencie czyli posadzce w mieszkaniach możnych 
pauóWy ze srebniych ])lach szmelcem napuszczonych w ka- 
myczki czyli mozaikę, układanych w każdym razie u nas 
w kraju; w Podłiorcach w wielkiej sali jest jmsad/ka mo- 
zaikowa, która wygląda jak najpiękniejszy perski kobierzec; 
mozaikowe antepedium w kościele Panny Marii w Krakowie 
pr/y ołtarzu Bożego Ciała robił w r. 1704 w Krakowie Fran- 
ciszek Toriani, Toskańczyk, mieszczanin krakowski, był 
on mijprzód lonherem, potem ławnikiem, a w r. 1718 rajcą 
krakowskim, zmarł w r. 1747: wnuk jego był jeszcze z po- 
czątku XIX wieku aptekarzem w Krakowie W Katedrze kra- 
kowskiej w kaplicy Batorego jest także piękne mozaikowe 
antepedium. Adam Jarzcmski, muzyk, opisując Warszawę za 
Władysława IV wspomina, że w pałacu Kazanowskich po- 
sadzki wysadzane l)yły z drobnych kamyczków w różne larby, 
wyobrażające ptaszeczki i kruki. W kościele farnym wOlku- 
8zu jest na nagrobku Bartłomieja Hythni jeg(» herb wyło- 
żony z pięknej mozaiki. Dominik O e s t r e i c h e r , dziadek 



304 



ter«iźnieJ8zego dyrektora biblioteki jagiellońskiej Karola Estrei- 
ebera, który się wówczas jeszcze pisał przez Oe, ur. w r. 1750 
w Iglawie, sprowadzony z Włoch do Krakowa w r. 1778, 
a jio wołany przez króla Stanisława Augusta do Warszawy 
do malowania wizerunków królewskich, był później nauczy- 
cielem malarstwa w nkademii w Krakowie, gdzie w r. 1809 
zmarł. Posiadał on oprócz sztuki malarskiej, także sztukę 
wyrabiania mozaiki chińskiej, której wyuczył się w R/ymie, 
a która zależała na wykładaniu rysunków z różnych dro- 
bnych ułamków perłowej macicy, mosiądzu lub srebra na spo- 
sób wyrobów sławnego Andrzeja ICarola Bo ule, stolarza 
francuzkiego z czasów Ludwika XIV, ur. 1042 r., które po- 
wlekane wybornym chińskim lakiem, przypiekane i szlifo- 
wane kształcą w końcu bardzo ozdobne przedmioty, połyskiem 
trwałością zastanawiające. W tym rodzaju wykonywał Oestrei- 
cher stoliki, filiżanki, dzbanki i inne pełne smaku i sztuki 
wyroby. Jego rol)oty stolik, który ofiarował królowi Stanisła- 
wowi Augustowi, znajduje się w pałacu łazienkowskim w War- 
szawie, za który otrzymał zloty medal Merentihus. W posia- 
daniu Dra Karola Estreichera w Krakowie znajduje się ser- 
wis i stół mozaikowy jego roboty, na którym mozaika zło- 
żona jest z perłowej macicy, srebra i mosiądzu i kosztowała 
go 18 lat pracy. Jestto robota nader misterna, rysunek do- 
skonały, gust artystyczny, ozdoby wzięte po części z log- 
giów Iliifaela watykańskich; na stoliku tyni znajduje się pod- 
pis artysty. W r. 171)4 robił z mozaiki chińskiej wizerunki 
miniaturowe Kościuszki na szpilkach i pierścieniach. Nawet 
Kościuszko sam trudnił się w wolnych chwilach snycer- 
stwem, tokarstwem i Av\'robami mozaikowemi ; na tabakierce 
przez niego wytoczonej, a jenerałowi Lipskiemu podarowa- 
nej, unueścił Kościuszko małą mozaikę własnego ułożenia. 
Mozaiki z perłowej macicy wyrałńiił w zeszłym wieku Ho- 
lenderczyk Dirk yan liyswyck. Mozaiki w kościele ks. Pija- 
rów w Krakowie wykonał w połowie XVIII wieku Józef 
Hoffman z Berna. Książę Kalikst Poniński posiada we 
Lwowie w swym pałacu, d«awnym donm króla Jana III wi- 
zerunek Chrystusa według obrazu Leonarda da Vinci, wyko- 



3(35 

nany mozaikową robotą pr/ez jego matkę z donm Helenę 
Górską, autorkę dzieła: Vanda on la Huperstltion (Paryż 
1834), urodzoną w r. 1791. Pan Kownacki posiada dwie mo- 
zaiki ułożone z mnóztwa kawałeczków bursztynu rozmaitych 
odmian, począwszy od białego aż do czarnego, przedstawia- 
jące drzewa, krzaki, pokłady ziemi i ludzi przy wydobywa- 
nia bursztynn pracującycli ; jedna z nich ma u góry połą- 
czone herby polskie i sjiskie pod koroną królewską, druga 
także pod koroną głoski związane AB, (zapewne oznaczają 
Alojzego Rrtlhla, ministra Augusta III). Antepedinm mozai- 
kowe z kolorow}-ch marmurów, ornamentacie i wszystko co- 
kolwiek w kaplicy wilanowskiej znajduje się z marnniru, wy- 
konał rzeźbiarz, dekorator Carami ni z Rzymu, z wyjątkiem 
Najśw. Panny w ołtarzu z kararyjskiego marmuru, którą wy- 
konał rzeźbiarz Gajazzi. Rej powiada, że w XVI wieku 
nawet posadzki u możnych panów kamyczkami i mozaiką 
zdobiono. Mamy różnego rodzaju mozaiki, z kamieni, z mar- 
murów, florencką, składającą się z dobranych kolorów ka- 
mieni szlachetnych, jak n. p. jasi)isu, chalcedonu, agatu^ 
oniksu, karneolu i lapis lasuli w różnych formach. Rzymska 
mozaika składa się z takichże samych kamieni, ale rzniętych 
na czworograniaste; a weneckie mozaiki w kościele św. Marka 
są z kawałeczków różnokolorowego szkła. W katedrze w Sie- 
nie, poczętej w XIV wieku, jest cala posadzka z białego 
marmuru, na którvm sa wykładane scenv biblijne mozaiko- 
wej roboty przez mistrza Duccio zaczęte, a podług rysun- 
ków Bcnvenuta di (iiovanni, Matteo cli Giovanni, Nerroc- 
cio di Bartolomco i Guidoccio di Giovanni, di Cozarelli przez 
mistrzów Urbano da Cortona, Antonio di Federiglii, (iioranni 
di Stefano, Guillielmo di Hiagio, Vito di Marco, Matteo di 
Giovanni, Domenico Beccałumi, Bernardino <li (iiacomo, Pe- 
legrino di Piętro, Giacomo di Piętro Galio i (iiovanni Anto- 
nio Marinelli wykonane. (Speth: Dle Kitnut in Itftlltm), W ko- 
ściele Św. Piotra w Rzymie są mozaiki z oł)razów Ralaela 
Transfiguracyj cztery razy większe od oryginału, Domini- 
kina św. Hieronim i Guercina St. Petronela robione w XVI 
wieku, a w Wiedniu u Minorytów: Ostatnia wii^czerza po- 



3()() 



ding; Leonarda da Vinei, — a wyglądają dotąd tak świeżo 
jakby dopiero co skończone były. 

Mozaiki używano we Włoszech od początku cbrześciań- 
skiej sztuki aż do XIII wieku, dopóki malowania fr^sco jej 
nie zastąpiły. 

Najdawniejsza wiadomość o mozaikach znajduje się 
w starym testamencie \\ księdze Enter, gdzie opisany jest 
zamek królewski w Susa, w którym chodnik różnokolorowemi 
kamieniami był wykładany. W Grecii dopiero za czasów 
Diadochów użvwano mozaik i tak w mieszkaniu Demetriosa 
z Phaleron był}' mozaikowe podłogi; w budowlach króla 
Hiero II ze Syrakuzy; podłoga w świątyni Zeusa w Olinipii 
w Pronaos, odnaleziona dopiero przy wykopaliskach łran- 
cuzkiej ekspedycii w r. 1829. Od Greków przejęli Rzymianie 
sztukę wyrobu mozaik i to pod Sullą, który w Rawennie 
w świątyni Fortuny posadzkę mozaikową wyłożyć kazał. 
W Pompei znaleziono wiele prawdziwie artystycznie wyko- 
nanych mozaik. Znany jest pergameński artysta mozaik So- 
808, który wyrabiał posadzki mozaikowe, na których przed- 
stawione były stoły i potrawy powywracane, jalyby się po 
uczcie miały stoły z nakryciem i potrawami wywrócić. Naj- 
sławniejsze mozaiki, jakie z dawnych czasów się do dziś- 
dnia przechowały, są: gołąbki w muzeum kapitołińskiem 
w Rzymie i bitwa Aleksandra pod Issos znaleziona w Pom- 
pei, a znajduje się ol)ecnie w muzeum pompejaiiskiem w Nea- 
polu. Wykopana dopiero w r. 1831 w Casa deł Fauno, jestto 
jedna z najpiękniejszych mozaik, jakie istnieją na świecie 
ze zabytków starożytnej sztuki, opisał ją obszernie J. Over- 
beck w dziele swojem Pompei. Na dwóch ślicznych mozai- 
kach odgrzeł)anych w Pompei, przedstawiających próby tea- 
tralne, znajdują się nawet napisy wykonawcy: Dloskurides. 
Sławne mozaiki dawniej wyrabiane widzimy także w Kon- 
stantynopolu w kościele św. Zofii między VI a XIV wiekiem 
wykonane i w pałacu Sułtana, na kościele św. Marka w We- 
necii szklanne mozaiki. Cały ten kościół posiada 40.(XX) stóp 
kwadratowych mozaiki na sobie, jestto więc i)raw^dziwy skar- 
biec sztuki bizantyjskiej w mozaice, pochodzącej jeszcze z X 



oh i 



mekn; mianowicie z X wieku pochodzi ti\m mozaika we- 
wnątrz kościoła ponad wchodowemi drzwiami, przedstawia- 
jąca Chrystusa w pośrodku Marii i św. Jana. (Hiirghardt : 
CicEitmr). Udział w tych mozaikowyeli robotach bral prze- 
ważnie Grek Apolonius w r. 1225. W kościele św. Wita 
w Pradze wykonane mozaiki przez włoskich artystów, w ka- 
tedrze w Monreale w kościołach w Rawennie, Palermie, Kzy- 
mie i inne. W kościele św. (tereona w Kolonii jest posadzka 
mozaikowej roboty z XI jeszcze stulecia i dotąd dobrze za- 
chowana; przedstawia ona sceny z życia, Dawida, Józefa, 
Jozuego i Simsona. We Florencii był w dru«i:iej połowie XIII 
wiekn sławny artysta mozaiki Andrea Tafi, zmarły 1204 r., 
około 1300 r. Gad do Gad di. W rzymskich domach nawet 
biedniejszych właścicieli już na pro^^cu, zanim ^ość wszedł 
do domu, stało mozaikową robotą wykładane „Salve" witaj, 
w pokoju samym zaś znajdował sie najłis wykładany mo- 
zaikową robotą: Cave cancm, to znaczy: strzeż się p.sa. Naj- 
lepsze zaś mozaiki są braci Znkkatych z połowy XVI wieku. 
W XVIII wieku wsławili sic mozaiko wemi robotami we Wło- 
szech Leo ni w Wenecii i Pompeo 8alvini w Urbino, 
a w XIX wieku Alessandro Salviati. Kapłan Teołilus, pi- 
sarz XI wieku, w dziele swojem o Sztukach rozmaitych (tłó- 
maezonem na polskie przez Teofila Zebra wskie^oj, pisze 
o szkle greckiem do zdobienia wyrobów mozaikowych. Na 
posadzki mozaikowe używano tylko takich wzorów, które 
bez względu na stanowisko widza pozostają jednakowe, jak 
n. p. wzory geometryczne, arabeski , rośliny, i t. p., zatem 
arcłiitektonicznych ornamentów, widoków itp., po których cho- 
dziłoby się niepewnie, nie używano. Mozaiki drewniane zo- 
wiemy intarsią. W tej gałęzi odznacza się w naszych cza- 
sach Chudziński w Warszawie. 



Mundury. 

Wojskowe mundury austriackie wyrabiano przy końcu 
XVIII wieku w Jarosławiu. 



368 



Munsztuki. 

Różne gatunki wędzideł, czanek, podbródek, skaeyj 
i munsztuków dla koni, jakich u nas w XVI wieku używano, 
podaje Dorohostajski w swojej Hippice czyli księdze o koniu 
w drzeworytach, dziele wydanem w Krakowie w r. 1603, 
któreto przedmioty po największej części u nas w kraju przez 
ślusarzy w^yrabiane były. 



Murarstwo. 

w kodeksie Baltazara Bema, znajdującym się w biblio- 
tece uniwersyteckiej w Krakowie, znajduje się statut mura- 
rzy z r. 1367, który także przedrukowany został w monu- 
mentalnem dziele Essenweina o Krakowie, gdzie także po- 
dane są nazwiska murarzy i kamieniarzy krakowskich od 
r. 1368—1600, według dawnych aktów miejskich, między 
którymi są także Włosi, którzy do Polski w XVI wieku przy- 
byli i po największej części w Krakowie osiedli, a które tu 
wymieniamy : 

1368 Stephanus, magister murorum, zwany po pol- 
sku murmaj ster; 1389 Peter, murarz kościoła Bożego Ciała ; 
131)5 — 1397 murarz Werner, mistrz kościoła Panny Marii; 
1399 układ z mistrzem Piotrem o budowę nowej zakrystii; 
1442 układ z mistrzem Cripserem murarzem z Kazimie- 
rza, o zasklepienie chóru w kościele Panny Marii; 1450 Woj- 
tek, murarz, podejmuje się pokryć dachówką dom (Schlaf- 
haus) obok kościoła św. Stanisława na Skałce; 1455 Mar- 
cin, murarz z Kazimierza, ma postawić nową faciatę przy 
tymże kościele; 1474 Marcin Proszka, murarz, 1521 Be- 
nedykt albo Bartosz, murarz Jego królewskiej Mości; 
1525 Antonius Itatus, murator regius; 1549 Mathias Gu- 
czy, Italus murator; 1552 Providus Tomasz Lwowczyk, 
murator regius (królewski murarz); 1556 Aleksander et 
Gabriel, Itali muratores; 1558 Thomas, Italus murator; 



nm 



1560 Peter, Wioch, nuirarz z Kazimier/a; ir;r)2 Joannes 
Senensis, Itaius murator S. ri*^. Maj.; 1502 J^aul Maurer, 
Peter Mezak, Itaius murator, Aleksander (tu<*zy, murator 
Itaius de Florentia; 1503 Leonur<l z Kazimierza; 1580 Bap- 
tista CaraveIIi. Na kościele w Pabianicach z tvlu na ze- 
wnątrz naprzeciw wielkich drzwi przechowało sie dotąd na- 
zwisko murarza, który ten kościół murował, a może i i)Ian 
na niego rysował: Jakub Fnski, murarz krakowski 1585 
i monogram jego, który stanowi krzyż z przcdłużoncni dol- 
nem ramieniem przecięty motyką. Podajemy ten mono^nani, 
bo może się według niego uda znowu gdzie odkryć jaki ko- 
ńcióljego roboty. Wr. 1385 był w Krakowie murarz (-ypser, 
który tam budował kościół Hożego Ciała; w r. liY.W) zaskle- 
piał U\m nawy przodkowe kościoła Panny Marii murarz 1'iotr 
Werner z Pragi. Za czasów Władysława Jagiełły byli w Kra- 
kowie murarze: Hincza i jakiś Jan, Marcin, Stani- 
sław i Jakusz, o których rejestra skarbowe Jagiełły z r. 
1388 — 1417 (wydane i)rzez Al. Przezdzieckiego) wspominają. 
Jan Salmonowicz ukończył w r. 1521 murowanie wieżv 
nad kapitularzem kate<lry krakowskiej, w której zawieszono 
dzwon i zegar. W r. 1425 murował w (łdańsku tMaus Swe- 
der kościół Pannv Marii za wynadgrodzeniem rocznem }}() 
marek i tygodniowym dodatkiem 1 marki, jakoteż wolnego 
mieszkania. Po nim objął budowę .Nicolaus Zyt to we, a po 
nim Steffens, W r. 1/557 8waczke, w r. los;5 Claus Vos 
i Henryk Iloppe, w r. 1421 Piotr Zomerfeld, a w r. 
1424 Mikołaj Tyrold byli mistrzami murarskimi w (Idańsku. 
(Hirsch). Albin Scłiultz wymienia kilku wrnelawskich mura- 
rzy z XIV i XV wieku i tak: Andris Poleiier, der Maurer 
1385, Niclos Lemberg, der Maurer 1408, Caspar Olssner, 
Maurer 141^5. Benedykt (murator), pracował około r. 1525 
na Wawelu. Maciej Podgórski murował w r. 1725 kościół 
farny w Wyszogrodzie. Za czasów Stanisława Augusta zn- 
stiił w r. 178;> ratusz poznański staraniem jenerała Kazimie- 
r/a Raczyńskiego naprawiony i nowa wieża na nim p(>s!a- 
wiona i)rzez murarza Antoniego 11 ej na i cieśb* Jana Xer- 
gera, według planów warszawskicłi architektów. Murarzami 

24 



370 



słynęły oddawua miejsca: Ogrodzieniec i Sieniawa. Więcej 
murarzów nie wymieniamy, gdyż nie ])ylo w Polsce miastn, 
gdzieby nie było i murarzy krajowców. Dodać tylko winniśmy, 
że w dawnych zapisach miejskich nieraz tnidno rozróżnić 
murarzy od kamieniarzy, a nawet od budowniczych. 



Muśliny. 

Muślinów i chustek z indyjskiej bawełny byln fabryka 
Potockich w Niemirowie w XVIII wieku, a w Pabianicach 
z początku XIX wieku. 



Mydło. 

Sławne mydełka wyrabiano jeszcze w XVI wieku w Ba- 
rze, bowiem Mikołaj Rej mówi o tych mydełkach: „W łaźni 
gorzałcczka, a barskiem mydełkiem grzl)iet nacierają". Z i)0- 
czątku XIV wieku było w Płocku 4 mydlarzy. W r. 1553 
l)ył w Krakowie Mikołaj Grosz, w r. 1588 Jerzy Ryszkie- 
wicz, a w r. 1619 Walenty Wiśniowski mydlarzem; 
w r. 1804 było tam 5 mydlarzy. Za Jana Kazimierza ł)ył we 
Wschowie cech mydlarski. W r. 1 052 miał Krzysztof Sz w e- 
ryn mydlarnię w Kobylinie w Wielkopolsce, a w r. 149(^ 
jakiś Maciej mydlarnię w Nowym Sączu. W r. 1776 było 
w Lesznie 6 mydlarzy. Była także fal)ryka mydła w Ko- 
byłce pod Warszawą przy końcu XVIII wieku, fa])ryka ta 
należała do starosty Unruh i współzawodniczyła z rosyjskiemi; 
roczna produkcia dochodziła do 1000 beczek. Około r. 1786 
była w Poznaniu fabryka mydła czarnego. Z początku XIX 
wieku była fabryka mydła w Kamieńcu Podolskim, w Lubli- 
nie, Łowiczu, Osiczkach, w Sawraniu, Żarnowcu, Grochowie, 
Włocławku, Kaliszu, Radomiu, Tomaszowie, Kutnie, Łęczycy 
i w Warszawie Karola Roslera. W r. 1827 bvło we Lwowie 
21 mydlarzy. 



371 



Naczynia drewniane. 

Wyrabiano w XVIII wieku w Przedborzu nad Pilicą; 
takie wyroby huculskie naczyń drewnianych zpod Delatyna 
ałyną oddawna. 



Naczynia kamienne. 

(Obacz: Garncarstwo). 

Naczynia kuchenne żelazne. 

Wyrabiano w XVIII wieku w Poniykowie, Suchednio- 
wie i w Końskich Wielkich; cetnar naczynia kuchennego 
z lanego żelaza kosztował wówczas 21) zlt. Z początku XIX 
wieku w Mizuniu niedaleko Stryja w rządowej hamerni. 
W r. 1828 założył Karol MUnter w Warszawie fabrykę wy- 
robów metalowych i lakierowanych, którato fabryka wyra- 
biała także aparaty gorzelniane, parowe, aptekarskie, naczy- 
nia kuchenne i t. d. 

Naparstki. 

Naparstki wynalazł w r. 1G84 złotnik Mikołaj Benscho- 
ten w Amsterdamie. W 40 lat później zaczęto je wyrabiać 
w Anglii, we Francii i ztamtąd dostały się i do Polski. Z po- 
czątku noszono je na wielkim palcu (Daunien). (Xe}(e UIh- 
strirte Zeitung vom 2. Noveniber 1884). 

Narzędzia rolnicze. 

Narzędzia rolnicze, jak n. p. motyki, h)paty, jrrace, sie- 
kiery, toporj", świdry, łańcuchy żelazne, nawet kosy i sierpy 

24* 



372 



wyrabiali u nas kowale. Nazwiska wielu takich kowali z XVI 
wieku przechował nam dokument pisany whisną ręką Jostii 
Lu(hvika Dyca, zwanego u nas Ueciuszeni, sekretarza Zy- 
gmunta Augusta; jestto rejestr utrzymywany z lat 1503 — lolJT^ 
w którym zapisane są wydatki na rachunek i z polecenia 
króla czynione. Ciekawy ten dokument, który jest dalszym 
ciągiem rachunków tegoż Deciusza, umieszczonych w Pa- 
miętniku warszaicsklm z r. 1815, był w jmsiadaniu śp. Hie- 
ronima Łabęckiego, zasłużonego badacza i górnika i z niego 
też przytoczył Łabęcki w dziełku swojem: Pogadcntkl o kra- 
jowem żelazie i stali *), (na str. 29) kilka wyjątków, z któ- 
rych nie omieszkaliśmy korzystać. I tak przytaczamy tu 
z niego kilka nazwisk na dowód, że rzemieślnicy ci byli 
krajowcy: Mateusz Płachetka, kowal z Sikorki, wioski 
pod Olkuszem, wykonał dla króla do Wilna 120 łańcuchów 
żelaznych, każdy po lOO łokci długości wagi 38 cetnarów; 
zapłacono po 2 złt. za łańcuch; 71) toporków po 19 gr. jeden; 
220 bindasów (czyli ])ierzchni, skweresów) ])o 8 gr. ; 10<)2 sie- 
kier 1)0 6 gr. , 1111 grac po 4'/^ gr. , 414 łopat po 4 gr., 
887 motyk po 4 gr. : narzędzia te potrzebne były j)rzy wzno- 
szeniu budowli w stolicy Litwy i do kopania jakiegoś wiel- 
kiego stawu. Inni kowale byli: Baltazar Kzączka, Grze- 
gorz Załuszowski, Wojciech Zaborc^wski, Walenty 
Kmita, Stanisław (iomółka kowal z Lanckorony, Józef 
Sobański z Wyszogrodu. Jan Mas tek z Wiślicy, Sew^e- 
ryn Staro wiejski ze Starej Wsi na Spiżu, Stanisław^ Kar- 
wacki z Makowa. Powyższy dokument wymienia także kilku 
stelmachów czyli woźników i tak: Marcin Kink z Przemy- 
śla, Wojciech Dwojnowski z Urzędowa, Andrzej Klęcz ni k 
z l^odzencina, l^iotr Iwanowski z Iwanowic, Andrzej Ko j- 
czyk ze Sandomierza. W innych rachunkach Deciusza dru- 
kowauycb w Pamiętniku icarszaicskim z r. ISlo, wymieniono 
także wiele nazwisk rzemieślników j)olskich z czasów Zy- 
gmunta Augusta, które nie omieszkaliśmy w niniejszej pracy 
zużytkować. W r. KJOO l)yl Jan Koza pilnikarzem w Kra- 

M Drukowanem w Warszawie 1S.")0 r. 






ie. Piłę miał pierwszy wynaleźć Daedalos, któreniu za 
myśl do tego wynalazku posłużyła szczęka z węża, według 
której naśladował piłę z żelaza^ którą drzewo piłował. (Klemin: 
Ctdturgetchiehte). Rozmaite Dcirzędzia kosztowały przy końcu 
XYili wieka: siekiera dla wojska stalowa (> zlt., motyka 
4 złt, łopatka holenderska 3 zit. (sąto ceny z fabryk Mała- 
<^howskicIi w Końskicli i Białaczewie). 

Wyrabiano także narzędzia gos])odarskie w XVIII wieku : 
w Maleńcn majętności Jacka Jezierskiego, w Miednicy na- 
rzędzia żelazne, w Lnbaszy Wielkiej na Polesiu i w Poniy- 
kowie; a z początku XIX wieku w Kuźnicach sprzętowych, 
w Pstrążnicy, w Błocie i w Berczowie blizko Suchedniowa, 
gdzie także wyrabiano narzędzia wojskowe, jak: bagnety, 
ostrogi, tasaki, podkowa, łyżki żelazne kute i inne naczynia 
blaszane; wreszcie w Dąbrowę j około r. 1833 i w Warszawie 
we fabryce braci Ewans, a później Lilpopa i Rau, założonej 
w dmgim dziesiątku XIX wieku; także i we fabryce rządo- 
wej w Warszawie na Solcu ; w Białogoni pod Kielcami i w Drze- 
wicy pod Opocznem. (Obacz także: Wyroby żelaznej. 

Nici. 

Nici wyrabiano w Kadymnie w XVIII wieku. 

Nożownicy. 

w r. 1513 mieli nożownicy w Kole nad Wartą osobny 
cech, potwierdzony przez Zygmunta I. W Krakowie był w r. 
1448 Marcin Czech mieszczanin nożownikiem, a w r. 10(55 
tamże Paweł Priwel i Jakub (iębicki nożownikami. W Pa- 
bianicach niedaleko Sieradza ustanowił król Zygmunt August 
przywilejem z r. 1555 cech nożowników, także w Sochacze- 
wie był w XVI wieku cech nożowników. W X\'I wieku mieli 
w Krakowie nożownicy jedne basztę do obrony, musiała ich 
zatem niemała liczba tam przebywać. Nożownicy byli także 
w Łnekn w XVI wieku, a w Ketach w XVIII wieku. W Płocku 



374 



był z początku XIV wieku jeden nożownik, a we Lwowie 
w r. 1827 było 5 nożowników. W Warszawie powstał w r. 
1842 zakład wyrobów nożowniczych Schulera, którego 
roczna produkcia wynosiła około 10.000 rubli. 



Obicia. 

a) Jedicabne obicia wyrabiano w XVIII wieku w Grodnie 
we fabryce Tyzeubauza, w Przeworsku i w Różanej 
Aleksandra ks. Sapiehy. (Obacz : Wyroby jedwabne). 

b) Płócienne obicia na ścianę wyrabiano w XVIII wieku 
w Nieniirowie we fabryce Potockich, na Pulkowie pod 
Marymontem we fabryce Leonarda i Senapiusa i w War- 
szawie w Dworku Pijarskim przy ulicy długiej pod Nr 589. 

c) Papierowe obicia z malowaniami pochodzą fe Chin. 
W Europie zaczęto ich używać w Anglii i Francii do- 
piero w XVII wieku. Wzory na tych tapetach drukują 
się grawirowanemi walcami. U nas papierowe obicia 
wyrabiano w Warszawie w XVIII wieku przy ulicy 
długiej w Dworku Pijarskim Nr 589 ') ; później w r. 1827 
powstała tam fabryka Kahna, a w r. 1831 fabryka 
sukcesorów Rahna, Vettra i Spółki. W r. 1842 po- 
wstała takaż fabryka w Zgierzu pod firmą braci M o e s , 
a w r. 1850 trzecia w mieście Warszawie pod firmą 
Karola Wilhelma Mo es. Obicia Vettrowskie stały na 
równi z wyrobami naj pierwszych fabryk angielskich, 
francuzkich i niemieckich i ocenione były na wystawie 
londyńskiej z r. 1851, a rozchodziły się nietylko po 
królestwie, ale i cesarstwie rosyjskiem. Przy końcu pa- 
nowania Augusta III kosztował łokieć obicia papiero- 
wego 1 złt. Wyrabiają także w Częstochowej obicia 
papierowe. (Obacz także: Szpalery). 

d) Skórzane obicia czyli tapety wyrabiano daw^niej w Gdań- 
sku i w Krakowie; okazy z nich znajdują się między 

*) Dziennik hatHllomj z r. 1786 i 1791. 



375 



innemi w gabinecie arebeologicznyin, w akademii umie- 
jętności i bractwie miłosierdzia w Krakowie, ostatni z nich 
przedstawia krzesło pięknie rzeźt)ione, obite różnobarwnym 
i złoconym kordybanem, pocłiodzi z XVr w. i jest daro- 
wane bractwa przez Mikołaja Zebrzydowskiego. Hr. Ale- 
ksander Przezdziecki posiadał dwa krzesła obite skórą, 
wyciskaną, złoconą i srebrzoną z cyfrą A. R. pod koroną, 
należały lM)wiem do króla Augusta II i pochodzą ze zamku 
morycbnrskiego w Saksonii, P. Antoni Sznajder archeolog 
zmarły we Lwowie posiadał w swoim zbiorze kilkanaście 
okazów ł)iałej irchy, na której w najpiękniejszych kolorach 
drukowane są wzory, naśladujące tkaniny dawnych per- 
kalików w prążki i innych prasowanych skór wzorzystych 
zdobnych kolorami i zlotenj, których używano do różnych 
obić sciennycli, na meble, czapraki itd. Miały one być wy- 
rabiane na Pokuciu, zkąd szły nawet na wschód w XVni 
wieku. W Ivutach wyrabiali w dawny<*h czasach Ormia- 
nie z kozich skór obicia na meble zlotem wyciskane. 
w pierwszej połowie XIX w., była w Warszawie fal)ryka 
Heinzego robót rzeźbiarskich i złoconych, gdzie wytła- 
czano i pozłacano skóry na sposób sztuki średniowiecznej 
w najrozmaitsze desenie, fabryka ta powstała w r. 18^51. 
Tapety skórzane pochodzą z arabsko-maurytańskiej tra- 
dycii, zkąd ta sztuka przeszła później do Hiszpanii 
w Kordowie i Barcelonie, gdzie je jeszcze w XIV wieku 
wyrabiano. Później wyral)ian() tapety skórzane we Wło- 
szech w XVII wieku, w Anglii, Niemczech i Polsce 
w XVII wieku. W XVIII wieku sztuka ta ujmdła, a obe- 
cnie znowu się podnosi. Obicia takie kordybanowe wy- 
rabiano ze skór cielęcych, baranich lub koźlich, które 
moczono w Dębniku i dobrze wyprawiano a |)otem wy- 
ciskano w deseń wypukły, który także niekiedy nosre- 
brzano, pozłacano lub farbami malowano. Nazwa kordy- 
banu pochodzi od hisz])ańskicgo miasta Korduby, zkąd 
się początkowo ten wyrób rozchodził. W XVII wieku 
fabrykowano także obicia w Wenccii, Anglii, Flandrii 
a szczególnie w belgijskiem mieście Mechliuie. 



37G 



Obu\A/^ia. 

Aziaci w nnjdawniejszycli czasach i dotąd najlepszą 
skon; wyprawiali. Kordyban pochodzi od miejsca Korduby 
w Hiszpanii, gdzie tego rodzaju skórę najpierw zaczęto wy- 
rabiać; Francuzi też szewców nazywają Cordonierami dlatego, 
że dawniej we Francii tylko kordybanu na buciki używano. 
Safian najlepszy wyrabiano w Lewancie, dotąd nie można 
mu wyrównać. Oprócz Hiszpanii wyrabiano oddawna kordy- 
ban w Rosii; w Polsce i w Węgrzech. Szagryn pochodzi z per- 
skiego Sagre, a wyrabiano go najpierw w Persii, Turcii, Al- 
gierze i Tripolis. Wynalazek jachtu pochodzi także z A/ii, 
obecnie zaś wyrabiają najlepsze juchty w Rosii i na Litwie. 
(Semper: Der StU, tom 1). Hr. Tyszkiewicz znalazł raz koło 
Kiernówka w grobie przedhistorycznym siedzący szkielet męż- 
czyzny, który pod nogami miał ])arc podeszew skórzanych: 
jedna z nich za dotknięciem się jej, w proch się rozsy])ala, 
a druga na której widać jeszcze szwy, znajduje się obecnie 
w muzeum w Wilnie. Widzimy z tego od jak dawiendawna 
wyrabiano u nas już skórę na podeszwy. Z czego zaś wyższą 
część obuwia dawniej wyrabiano, nie wiadomo, bo w ża- 
dnym przedhistorycznym grobie śladu z nich nie pozostało; 
zdaje się jednak, że to musiały ł)yć chodaki albo łapcie ro- 
dzaj sandałów plecionych z łyka lipowego, albo gałęzi wierz- 
bowych, które w grobach naszych czasów nie dotrwały, a ro- 
bili sobie sami, nie potrzebując do tego szewców. 

Najdawniejsze obuwie, jakie jeszcze na starożytnycli 
pomnikach greckich widzieć można, składało się z podeszwy 
z wołowej skóry przymocowanej rzemieniem do nogi, czasem 
wkładano w środek i korek. Byłyto właściwie dzisiejsze 
sandały.' Na niurach Teb znaleziono wizerunki wyrabiaczy 

9 

sandałów; w (Jrecii i Uzymie grały one główną rolę. Sw. Ana- 
niasz współcześnik św. Marka ewangielisty był uważany za 
patrona szewców. Mistrz norymberski Hans Sachs był szew- 
cem. Dopiero później powstały obuwia ze skóry luł) filcu. 
W Xni wieku noszono spiczaste obuwie; w XIV i XV w. 



377 



zakrzywione jak dzioby; w XVI wieku szerokie jak nie- 
dźwiedzie łapy; w XVII wieku ze złoteini rozetami i ezerwo- 
nemi obcasami, a później z klamerkami. W Berlinie istniał 
już cech szewców od r. 1284. Według podań nąj<lawniejszych 
kronikarzy naszych, mamy ślady istnienia szewców w Kra- 
kowie jeszcze za czasów Krakusa, wiadomo bowiem że Kra- 
kus z porady uzewcn Skuby, kazał nadziać skore eielf^M^ą 
siarką i naprzeciw smoczej jamy ją położyć, którą smok 
rzeczywiście pożar! i zginął. Iiyłl)y to najdawniejszy ślad 
istnienia szewców w historii narodu naszego. W Polsce sławne 
obuwia wyrabiano oddawna w Warszawie, Ostrołęce i Za- 
kliczynie. Przywilej Bolesława Wstydliwego z r. 12^)7 ws|)o- 
mina już o szewcach w Krakowie, a w r. WM s|)otykamy 
się JUŻ z cechem szewskim w Krakowie. W r. l.-WB Bole- 
sław II ksiażc mazowiecki dozwala już szewcom warszaw- 
skim sprzedawać obuwie ich wyrobu w okreiru dziesiccio- 
milowyni ł)ez żadnej opłaty. W kościele N. Panny w Lignicy 
ślązkicj znajduje się dodziśdnia obuwie św. Jadwigi, małżonki 
ks. siązkiego Henryka Brodatego z XIII wieku, które ona 
odwidz«ając chorych i ubogich ))0(l pachą nosiła, a sama 
boso chodziła; rysunek tego obuwia znajduje sit,* w Tijqodtilku 
ilusłr. z r. 1807 N. 418. Krak^^wskie obuwia w średnich 
wiekacli poszukiwane ł)yły nawet |)rzez Anglików, którzy je 
nazywali „cracort^H'', Daleko musiały być znane owe różne 
rodzaje krakowskich butów, jak skoro niemieccy archeo- 
logowie jak Otte (Wortf^rhficlł) |)odają, że w końcu XV 
i na początku XVI wieku |)rzejijt(> z Krakowa mo<le wyra- 
bianych tam trzewików ś|)iczastycli (SrJnmbrhcluiht*., jpfuilni- 
nett). W Krakowie istniała ulica szewska jeszcze w Xl\' w., 
musiało więc wówczas wielu ich tam zamieszkiwać. Jak licz- 
nych Kraków na |MK-zątku XVII wieku musiał mieć szewców, 
dowodzi ta ok(jliczność, że kiedy z innych rzemiosł wybierano 
tam po dwócłi cechmistrzów czyli starszych, ze szewców 
i krawców obierano po sześciu. Sztum był jeszcze za czasów 
krzyżackich siedzibą szewców, jak Kiszj)ork siedzibą kraw- 
ców zakonnych. W r. ]:»7S byl w (idańsku Tydeman Echar- 
dus starszym stowarzyszenia szewców. Wiewiórka był 



378 



nadwornym szewcem króla Zygmunta Augusta (Gołębiowski : 
Domy i dwory str. 191). W r. 1564 było w Mławie 225 
szewców; w XVI wieku Jedlińsk, Krasnystaw i Błonie pro- 
wadziły znaczny handel obuwiem ; Moraczewski Jędrzej pisze 
w swojej Polsce w złotym wieku, że w XIV wieku mieszcza- 
nie 1 rękodzielnicy jeszcze dobra ziemskie posiadali ; akta 
miejskie wykazują, że we Lwowie szewc Barnabasz był 
dziedzicem Iwankowa, a Eufrozyna córka rzeźnika i bur- 
mistrza Brzezia miała Andryjanów i jedne trzecią część 
Łowczyc. Kazanów słynął z wyrobu trzewików dla kobiet. 
W Poznaniu w XVI i XVII wieku szewcy zamieszkiwali 
przedmieście św. Wojciecha. W r. 1549 był w Poznaniu szewc 
Maciej J ar czak. Maria Leszczyńska córka króla Stanisława, 
a żona Ludwika XV króla francuzkiego w żadnych innych 
trzewikach chodzić nie mogła, tylko w tych, które były 
w Lesznie przez szewca Zimmermanna dla niej robione; 
co rok więc szły pudła z trzewikami z Leszna do Paryża 
dla królowej. (Obacz Niemcewicza: Podróż do Wielkopolski 
i Slązka), Ciźmy przejęliśmy z Węgier i weszły u nas w uży- 
wanie za Zygmunta III. W Przemyskiem słynie oddawna 
wieś Krukienice z samych szewców, nazywano nawet da- 
wnego właściciela tej wsi p. Drohojowskiego „panem na trzech- 
set szewcach" (Obacz Wincentego Pola: Sejmik w Sądowej 
Wiszni), 

Najstarsze księgi i rachunki miasta Krakowa podają 
nam ceny, jakie płacono za obuwia i inne artykuły w r. 1473. 
I tak kosztowały: trzewiki (trepki) zwyczajne 2 gr., dla 
dzieci po 1 gr., dla żołnierzy (j gr. Garbarze od większej 
skóry brali 3 gr. od mniejszej 2 gr. Trzewiki pańskie po 
12 gr., sług pańskich po 8 gr., kmiece po 7 gr., para „6o- 
tornm** po 4 gr ; para strzemion zwyczajnych 2 gr., le- 
pszych 3 gr. 

Inne artykuły tiik płacono : skóra wołowa większa 14 gr., 
100 drzew okrągłych l*/^ gr., kopa budowlanych okrągłych 
() gr., kopa dachówek 10 gr. Łokieć płótna szwabskiego 
3 gr., sukna brukselskiego krótkiego 20 gr., długiego łyń- 
skiego 14 gr., krótkiego łyńskiego 9 gr., angielskiego 14 gr.. 



kortn łokieć 12 gr., snkna świdnickiego 4 gr.^ wroelawskie^^o 
długiego 5 gr., krótkiego 4 gr., białego i siwego krakow- 
skiego 2 gr. 4 den., krakowska baja 11'/.^ gr. i t. d. (Da- 
wniejszy grosz jednak znaczył tyle co dzisiejszyeb około 10 gr.). 

Najsławniejsze obuwia wyrabiali w Warszawie przed 
r. 1780 Niemiec Raucłi, dwaj bracia Mendle Anglicy 
i Kwiatkowski ; obuwia w arszawskie rozchodziły się do Rosii, 
Berlina, Drezna, Wiednia a nawet I^aryża. Z początku XIX 
wieku sławne trzewiki damskie robił szewc Jakub Smulski 
i został nawet za swoje wyroby nadwornym szewcem cesa- 
rzowej rosyjskiej, a Sakowski lV)lak byl nadwornym szew- 
cem Na]N)Ieona I. Najznakomitszy szewc w Warszawie w XIX 
wieku był jednak Jan Muller, zrobił on na wystawę war- 
szawską z r. 1857 buty ważące tylko 22 łntc^w; warstat 
swój prowadził od r. 1832. Dobre obuwia wyrabiali tam także: 
Frydryk Ja eg er i L^ranciszek Hermann (oł)uwia mczkie) 
a Franciszek Piotrowski (obuwia damskie). 

Kiedy mowa o szewcacb warszawskich, nie można po- 
minąć dwóch doł)rze krajowi zasłużonych obywateli: Kiliń- 
skiego i łfiszpauskiego szewców warszawskich. 8lawne były 
także oddawna warszawskie <lamskie trzewiczki, mianowicie 
z początku XIX wieku tam wyrabiane. Obuwia ordynaryjne 
dla włościan wyrałńano w zeszłym wieku w Ryl)otyczach, 
w Kulikowie, w Kazanowie w Radomskiem, w Buczaczu, 
w Dawigródku na Ijitwie i w Pruchniku. 

W r. 1718 płacono w Krakowie za \m\\ ])Utów z jmkI- 
kówkami dla wojska polskiego ;> złt. 15 gr. W r. 17G7 koszto- 
wały w W^arszawie na ówczesne i)ienią(lze buty z czerwonej 
kajsarskiej i żółtej skóry 2ł» złt. 12 gr., buty r(>botą czarną 
polską, sakowe czarne 10 złt. IT) gr. Trzewiki drojetowe 
9 złt., trzewiki z pięknej szlichtowanej skóry O złt. liuty 
z dwiema podeszwami i cholewami, długie rybackie juchtowe 
13 złt. 15 gr., łmty chloj)skie o jednym szwie s zlt., o dwóch 
szwach 7 złt. Buty chłopskie z jwdlejszej skóry i\ złt. Komi- 
sariat wojenny rołńąc w r. I7i»4 zakupy dla wojska j)łacił 
parę butów po 12, 13, 14 i ló złt. (Korzona: Wewnętrzne 
dzieje Polski), 



380 



Ocet. 

Z początku XIX wieku wyrabiano ocet w PJocku, Lu- 
blinie, Tarchominic kolo Warszawy, Bydgoszczy, Chrzanowie: 
w Lublinie wyrabiano rocznie OOO garncy octu; w XVIII zaś 
wieku w Warszawie. 



Odlewnictwo. 

Za wynalazcę odlewnictwa z metalu we formach, uwa- 
żają uczeni Greka Teodorosa ze Samos, który żył około 7(H> 
lat przed Chrystusem, w lutowaniu zaś sławnym był jeden 
z pierwszych Grek Glaukos z Chios żyjący około ()9o lat 
przed Chrystusem. W Polsce istniało odlewnictwo jeszcze 
w przedchrześciańskich czasach, kiedy z kruszców lano bo- 
żyszcza, różne posążki i inne przedmioty. Sztuka robienia 
odlewów ze spiżu już na 70) lat przed Chrystusem była na 
pewnym stopniu w^ydoskonalenia, o czem oprócz świadectw 
kronikarzy przekonywują nas liczne statuetki odnjijdywanc 
na całej ziemi przez Słowian od wieków zamieszkanej n. p. 
posąg IŁidegasta w Retrze, o którym mówi Dytmar, iż był 
cały ze szczerego złota nader wytwornie odlany. W życiu 
Św. Ottona czytamy, że główne bożyszcze tamecznych Sło- 
wian w Szczecinie Trzyglów zwane, podobnież ze złota 
kunsztownie było ulane, a które pomieniony biskuj) zabrał 
i papieżowi Honoriuszowi II do Rzymu posłał. Wszystkie te 
zabytki jednak gorliwość religijna pienvszych wieków chrześci- 
aiistwa w interesie wiary poniszczyła, a temsamem archeo- 
logii i historii sztuki niepowetowaną krzywdę wyrządziła. 
Jeszcze w r. 1701 przy kopaniu rowów na fundamenta dzwon- 
nicy kościoła katedralnego w Czernichowie znaleziono ogromne 
liożyszcze cale ze sreł)ra, z którego hetman Mazepa carskie 
wrota do cerkwi ulać kazał. Cóż powiedzieć o tem, że nawet 
w XIX wieku jeszcze podobne barbarzyństwa się dzieją! 
Wszakże krakowski kanonik Sierakowski sam kazał z ])oczątku 



;]8i 



tego 8tnlecia wydnrte już przed nim na zaniku krakowskim 
z posadzek prześliczne bronzowe nagrobki na świeczniki prze- 
topić (Obacz Łętowskiego : Katalog biskupów). Taki sam los 
spotkał dawniejsze nagrobki katedry poznańskiej, kośeiobi 
Św. Jana w Toruniu, kościoła dominikańskiego w Krakowie, 
gdzie powydzierane zostały i uniesione różne ])oniniki krusz- 
cowe. W Żółkwi w grobacb kościelnyeb była pyszna trumna 
latercynowa ze zwłokami betmana Stanisława Żółkiewskiego 
z wyobrażeniem czynów wojennycli hetmajia i klęski cccor- 
skiej; tę trumnę w nowszycb już czasach pmboszcz miej- 
scowy kazał stopić na świeczniki. Smutnoto bardzo, że nad 
takiemi drogiemi pamiątkami nie ł)yło opieki w kraju, i nie 
było nikogo, coł)y się za niemi ujął, a jeszcze smutniej, że 
są Indzie na takicli stanowiskacli, którzy nie mają na tyłe 
poezncia obowiązku uszanowania j)odobnycłi pamiątek naro- 
dowych, a niszcząc takowe wydzierają do reszty karty 
historii. 

Z nastaniem cłir/eściaństwa odlewano dzwony, cbrzciel- 
nice i inne kościelne naczynia, posągi, grobowce i nagrobki, 
podwoje, ł)alustrady i t. |). llarciu (Srallus wspomina, że Wła- 
dysław Hermann i Judvta żona jego wvsvlali w r. 10S5 do 
Św. Idziego do Francii, ze złota w Polsce ulany posąg dziecka, 
ze złota wybity kielich i różne ai)araty kościelne w celu 
uproszenia przez niego potomstwa. lVnże Gall powiada dalej, 

m 

Że Bolesław Krzyw^ousty dał Zelisławowi, który w boju z Mora- 
wianami rękę utracił, natomiast ręko ze złota ulaną. Lelewel 
wspomina, że jeszcze w polowie XII Avieku, to jest w r. 1154 
odlano w Płocku drzwi, za|)ewne ])rzez nieniieckich z Magde- 
łmrga sprowadzonycłi odlewaczów, które sie dawniej znajdo- 
wały w katedrze płockiej, a sprawione były przez ])iskuj)a 
płockiego Aleksandra z rodu Dolt^gów; drzwi te składają sio 
ze 48 lanych obrazów różnych wielkości, na jednym z tych 
obrazów u spodu przedstawionych jest trzech rzemieślników, 
twórców tego dzieła z ich nazwiskami. I tak główny majster 
z cęgami i wagą ma najus łaciński: „Kecjuin me tecit" 
i ruski: „master Ni k win me i)age", drugi majster z cę- 
gami, młotkiem i łopatką z napisem: „Master Al) ram'*, trzeci 



382 



majster, czy jak sądzi Lelewel, czeladnik z wickszemi cęgami 
i uapisem: Wajzmut; napisy są wszystkie ryte j)ierwotiie 
łacińskie, dopiero później dodane ruskie. Drzwi te z końcem 
XIV wieku dostały się do Nowogrodu i tam w cerkwi św. 
Zofii dotąd się znajdują i tam też napisy ruskie później wy- 
ryte zostały. Drzwi gnieźnieńskie podług Lelewela odlane 
w Polsce między r. 1117 a 1130, jednak niewiadomo w któ- 
rem miejscu; Naruszewicz i Lucian Siemieński sądzą, że 
w Kijowie, ks. Polkowski w swojem dziele: Katedra (/nie- 
inieska (str. 106) mniema, że może jaki duchowny artysta 
jest twórcą tych podwoi i przytac^ia jeden ł)ardzo ważny 
szczegół przez niego odkryty co do tych podwoi gnieźnień- 
skich, na który dotąd nikt nie zwracał uwagi, mianowicie: 
na obu połowach j)odwoi, na czwartym obrazie od dołu, są 
lwie głowy z pierścieniami, według wszelkiego prawdopodo- 
bieństwa dorobione później; otóż na skrzydle lewej strony 
ta głowa lwia przykrywa jakiś kołowy napis, z którego wy- 
glądają czątki głosek: M. E. F. C. T. R. A. z tych cząstek 
głosek wnioskuje ks. Polkowski, że tu był napis: Me fecit 
frater.. My sobie jednak pozwalamy powątpiewać o przyto- 
czonem znaczeniu tych głosek przez ks. l^lkowskiego, bo tam 
jest M. E. F. i t. d., a nie M. F. F. i t. d. dlatego oczeku- 
jemy lepszego rozwiązania znaczenia tych głosek przez rzeczo- 
znawców. Dalej powiada ks. Polkowski, że odlutowanie tej 
głowy i przylutowanie *jej nanowo dla zupełnego odczytania 
napisu na niewieleby się przydało; Ijowiem przez szczerbę 
w tej głowie widać, że takowa przy lutowa na jest nie na 
płaszczyźnie podwoi, lecz na wydrążeniu ouych, które nie- 
zgrabnie w spiżu wycięto przez całą grubość tych drzwi. Ry- 
sunki tych drzwi podali : Rastuwiecki i Przezdziecki we Wzo- 
rach Sztuki średniowiecznej , ks. Polkowski w swojej Katedrze 
gnieźnieńskiej, liaczyński w swoich Wspomnieniach Wielko- 
yoJski, Przyjaciel ludu, ks. Pękalski w Żywocie św, Wojcie- 
cha i inne pisma ilustrowane, Lelewel zaś sam własnoręcznie 
rytował tak płockie jak i gnieźnieńskie drzwi i zamieścił te 
miedzioryty w osobnej rozprawie o tych drzwiach. Niemcy 
mają dawniejsze jeszcze od tych drzwi, mianowicie w kościele 



383 

w Hildesheiniy które są w r. lOlo i ucbodzą za n^jdawnu^szy 
tego rodząin zabytek i drzwi spiż^owe kościoła w Augsbur^u, 
które pochodzą z r. 104o, \)o tych za najstarsze ucliodzą 
drzwi gnieżDieAskie. Drzwi spi^.owe w kościele w Środzie 
prowadzące do kaplicy Gostomskicli, odlane są w Cidaiisku 
w r. 1598 przez Krzysztofa Oldendorfa, a drzwi spiżowe 
w kaplicy Wazów w katedrze krakowskiej Odlewał w r. 1(373 
w GuAska Michał Weinhold kosztem biskupa Trzebickie^o, 
za które otrzymał 10.000 zlt. Jan Wurzelbaiier syn Bene- 
dykta ur. r. 1505 umarł r. 1(580, odlewał w Norymberdze dla 
króla Zygmunta III, z kruszcu różne cenne przedmioty, jest 
on twórcą pomnika pułkownika Hastwera, znajdującego się 
w kościele kaznodziejskim w Norymberdze, (wspominają 
o nim Bettberg w dziele sw^em: NUmbergs Kuustłpben str. 181) 
Ltibke i Filssli, ostatni oddaje, że umarł w r. KwjO, mając 
lat 61. Essenwein w swojem dziele o Kr«kowie wymienia 
kilku odlewaczy z kruszcu, krakowskich, mianowicie: r. 1412 
Henryk Leidmiter, r. 1431 Piotr Freudenthal, r. 1432 
Hans Stochse (Rothgiesser) ; Ulrich odlewał w polowie 
XV wieku chrzcielnicę u N. 1*. Marii w Krakowie, r. 1485 
Hathaeus (Rothgiesser), r. 1485 Erard Cantrifnsor, i*. ir)2!> 
Jod. 6 lat z był także zegarmistrzem, r. 1520 Joannes Bux- 
meister (Rothgiesser), Joannes Te mus zmnrly w r. 1511 
cynownik (stannifusor). (Jrzegórz A 1 gaj er tnllewał w pierw- 
szej polowie XVI wieku z bronzu w Krakowie (Kraszewski: 
Iconoteka). 

Jan Grzegorz Ramsteck uczeń 13eckeua w Norym- 
berdze odlewał z kruszcu za młodu w Polsce, później wrócił 
do Norymbergi i tam umarł w r. 141(5 : Niemcy nazywają go 
y^Kunstgiesser^, w^spomina o nim Dlabacz w swoim Kintatlin'' 
Uxikonie, Antoni Arkusiiiski odlewał w Krakowie dla 
ks. Sebastiana Sierakowskiego z ])oczątku XIX wieku pomnik 
Kopernika z mieszaniny ołowiu i cyny: jego są także piękne 
roboty trybowane, miedzy innemi obraz N. P. Marii z blachy 
miedzianej, wybijany od ręki w kościele w Dolnej pod Kali- 
szem i antepedium do ołtarza P. Jezusa w Mogile |)od Kra- 
kowem, umarł w r. 1842. Sławne tace i puhary z cyny cyze- 



384 



lowane, wyrabiali w Norymberdze Marciu H ars ehe r z j)o- 
czątku XVI wieku i Kasper Endlcrlein z początku XVII 
wieku podług rysunków Franciszka Briota. 

Do najdawniejszych zabytków odlewnictwa w Polsce 
należą: chrzcielnica w kościele św. Krzyża w Krakowie przez 
Jana F r e u d e n t h a 1 a , a modelowana przez mistrza Jakuba 
jak świadczy napis na niej się znajdujący. Na chrzcielnicy 
spiżowej z XIV wieku, znajdującej się we farze w Rogoźnic 
w Wielkopolsce, jednej z najstarszych chrzcielnic w Polsce 
znajduje się napis: „Conrad u s fecit". Chrzcielnicę znajdu 
jącą się w kościele św. Anny w Krakowie, odlewał Jakub 
Erlicher przy końcu XVII wieku; chrzcielnica w kościele 
N. P. Marii w Gdańsku, jedna z najdawniejszych w Polsce, 
odlewana była w r. KU3 prawdopodobnie w Gdańsku; chrzciel- 
nica spiżowa w kościele św. Jana w Toruniu jest z XIII w. ; 
chrzcielnica spiżowa w katedrze gnieźnieńskiej ; chrzcielnica 
ołowiana z XIV wieku w katedrze sandomierskiej ; chrzciel- 
nica spiżowa z XIV wieku w katedrze w Lut)linie; cłirzciel- 
uica spiżowa w kościele farnym w Przeworsku w kształcie 
kielicha z napisem i r. 1400; chrzcielnica ze spiżu w kościele 
Karmelitów w Krakowie, ozdobiona herbami i postaciami 
Świętych pocliodzi z r. 1425 z kościoła niegdyś św. Szcze- 
pana w Krakowie; chrzcielnica spiżowa w kształcie kielicha 
z XV wieku u N. P. Marii w Krakowie; dwie kropielnicc 
cynowe z napisami z XV wieku u N. P. Marii w Krakowie ; 
chrzcielnica spiżowa w kształcie kielicha z r. 14G2 i postacią 
ks. Janusza Zatorskiego w kościele Zatorskim; chrzcielnica 
spiżowa w kościele św. Piotra i Pawła w Krakowie z tar- 
czami łierbowemi, r. 1528 i na|)isem : Iste fons est fabricatus 
ad onorem Dei... Albertus Vitricus eadem Eclcsie, pochodzi 
z kościoła niegdyś Wszystkich Świętych w Krakowie; chrzciel- 
nica si)iżowa z r. 1533 w kościele paczółtowickim w Kra- 
kowskiem; chrzcielnica spiżowa w kościele św. Jlikołfija na 
Wesołej w Krakowie w kształcie kielicha z r. 1536; chrzciel- 
nica spiżowa w kościele farnym w Nowym Sączu z r. 1552 
z mcmogramem; krata mosiężna z herbem Korab biskupa 
krakowskiego Zadzika, zmarłego w r. 1(542, zamykająca 



385 

kaplicę 6w. Jana Chrzciciela w katedrze krakowskiej i t. d. 
Na wystawie starożytności w Warszawie r. 18ó(> znajdowały 
się dwa małe tryptyki mosiężne, czyli ołtarzyki domowe, do- 
tąd powszechnie w Hosii używane z na])isanii słowńańskiemi 
c^rkiewnem pismem lane w Kijowie w XVI wieku. 

W połowie XIX wieku odlewano żelazne wyroł»y w De- 
nesz^icb niedaleko Żytomierza, w Żarkach we fabryce Stein- 
kellera, w Białogoni, w Werdzirzu I w Warszawie : w ostatniem 
miejsca założył z początku XIX wieku Tomasz Mooro EAvans 
wraz z bratem swoim Andrzejem Bircłiem w skutek namowy 
Staszyca, fabrykę odlewów żelaznych i mosiężnych oraz na- 
rzędzi i machin rolniczych. Zakła<ly te mieściły się przy 
ulicy pieszej w zabudowaniach jjobenoiiskich, zkąd je w roku 
1818 przeniesiono na ulicę świętojerską do zabudowania przy 
kościele św. Jerzego; ci Ewansowie przybyli z l)rzewi(!y, 
gdzie mieli kuźnicę. W r. 1841 po śmierci braci Ewans za- 
kład ten przeszedł na wlasni^ść dwóch braci Duglasa i Alfreda 
Smith<i, którzy tym zakładem kierowali aż do r. 1854, w któ- 
rymto roku do spółki z nimi przystąpili KStanisław Lilpop 
i Wilhelm TJau. (Bliższe szczegóły obacz w warszawskim Ty- 
Ifodnikn powszechnym Nr 4!) z r. 1883J. W r. 1X27 było we 
Lwowie dwóch konwisarzy. W naszych czasach odlał wieszcz 
nasz Teofil Lenartowicz drzwi grobem c z kruszcu dt* ka- 
])licy, w której spoczywają z\vh>ki Julii Cieszkowskiej matki 
Augusta we Florencii, które av rysunku podane są w Ty(j, 
ilustr. Nr 20;") z r. 1871. (Obacz także: Wvn>bv żelazne). 



Odlewnictwo pomników nagrobowych. 

Odlewnictwo j)omników w og<'»le używane było Aviecej 
jak na 700 lat ])rzed Chrystusem. W l*olsce było także w l)ar- 
dzo odległej przeszłości wykonywane. Czas i różne jirzygody 
wszakże zniszczyły ten przemysł, a najdaAvniejsze dt* <lziś 
zachowane pomniki, sięgają XV Avieku; wszakże te, co się 
dochowały, świadczą zarówno o wielkości ich rozi)tnvszech- 
nienia w kraju, jak i o wysokiej sztuce icli wykonania, 



Jo 



a wreszcie, że posiadaliśmy zdolnych mistrzów, co odlewali 
monumenta, chrzcielnice, dzwony i ornamcnta zdobiące dotąd 
kościoły, a mistrzami tymi musieli być nie Włosi, ani Niemcy, 
ale Polacy; gdyż inaczej byliby Niemcy lub Włosi, którzy 
tak skrzętnie wyszukują dziel przez ich mistrzów wykonanych, 
niezawodnie wskazali utwory, które u nas się znajdują i\ przez 
ich ziomków wykonane zostały. Tymczasem tak nie jest : 
uczeni niemieccy opisując bronzowe zabytki nasze, podziwiają 
je tylko, ale nie wskazują nawet bliższcji^o j)owin()w;ictwn 
owych utworów sztuki ze swemi dziełami. Ze jednak niewiele 
nazwisk artystów ])olskich dotąd się przecbowało, jestto ni- 
czej winą niedbałego przechowywania ich z biegiem czasu, 
i że oni sami nie mieli się za artystów głośnycłi, ale raczej 
za cichych i skromnych rzemieślników. Dlatego po największej 
części ani nazwisk swoich, ani żadnych monogramów na 
swych utworacłi artystycznych nie kładli , gdy tymczasem 
utwory zagranicznych mistrzów prawie zawsze oznaczone są 
monogramem lub calem nazwiskiem artysty, ztąd taka ich 
znaczna ilość po dykcit)narzacłi. Wszakże i Wita Stwosza 
dopiero w naszych czasach odgrzebał zasłużony badacz kra- 
kowskich pamiątek ś. p. Ambroży Grabowski z zapomnienia ; 
to też miejmy nadzieję, że przy skrzętnem a umiejętnem do- 
chodzeniu niejedno nazwisko artysty Polaka odnaleźć nam 
się uda. 

Do takich utworów artystycznych, których mistrzów nie 
znaniy, a które uchodzą za arcydzieła sztuki krajowej, należą 
w samym Krakowie w katedrze, niektórzy uczeni w nowszych 
czasach jak n. p. Kettberg ^) i Bergau w rozprawie swojej : 
Peter Vi8cher und setne Sohne') i Faber w swoim Conrer- 
sationslex Ikonie filr bildende Kunst, tomie 4. str. 51 <) — 517, 
a za nimi Marian Sokołowski prof. uniwersytetu w Krakowie 
twierdza, że sławny bronzownik Piotr Mscher w Norymberdze 



.^) W dziele swdjom : SUruhnuj^ Kunstlf-hru, Stutt-rart r. 1^54 

na stronio 71K 
^) Drukowanej w dziele Doliuie'::o Knuiif tn^f Kfhi^^l^^r w to- 
mie II. 



ns7 

odlewał pomnik Jana Rotha^ biskupa wrocławskiego w ka- 
tedrze wrocławskiej w r. 14G9, a w kilkanaście lat potem 
wezwany został wraz ze synem swoim Hermanem, do wyko- 
nania bronzowego grobowca kardynała Frydryka Jagielloń- 
czyka w katednse krakowskiej ustawionego na miejscu w roku 
1510: między temi obydwoma pomnikami są w ornamentach 
gra^vininków wielkie podobieństwa. Piotr prawdopodobnie ro- 
bił główną płytę, a Herman części dolne, jak twierdzi Ma- 
rian Sokołowski w gruntownie opracowanem dziele swnyem : 
Unnn Sunss von Knlmbach *), do którego zdania i my się 
w zupełności i)rzyłączamy, gdyż dzieło tak doskonale jak ten 
pomnik cbyba tylko taki artysta jak I^iotr Yischcr mógł wy- 
konać. Może kiedy poszukiwania jakiego badacza w archi- 
wum katedry krakowskiej wyjaśnią nam ten przedmiot w zu- 
pełności. Także Xeudr>rfer zasłużony pisarz w XVI wieku '^j, 
mówiąc o Piotrze Yischerze tak pisze (na str. 21): ,A\(t gniss- 
ten GusS; aber so er gethan bat, findet man in PoJdeu, lie- 
liaim, Dngarn etc". Może wiec z czasem więcej dzieł tego 
sławnego artysty w Polsce odkrvć nam sie uda. (rerhard 
Henryk z Amsterdamu wrocławski rzeźbiarz w metalu i mar- 
murze, zmarły w r. lOlf), ożeniony z wdową po swoim nau- 
czycielu rzeźbiarzu i budowniczym wrocławskim Frvdrvku 
OrosS; wyrzeźbił od r. IGOf)— ir>10 z metalu i marmuru 
pomnik feldmarszałka barona Melcliiora Kedern, w posiadłości 
jego zamku Friedland w Czechach. Pomnik ten, do którego 
użyto 80 cetnarów metalu i 520 cetnarów marmuru, z którego 
część i z Polski sprowadzono, kosztował 4(MHM) talarów, co 
na dzisiejszą monetę wynosi około 120000 talarów: w r. 1«).*V.) 
był trochę spustoszony przez napad Szwedów: na pomniku 
tym znajduje się także żona i syn Rederna. Opisanie tego 

') Wydaneni nakładem akademii uiuiojętiioŃi'i w Krakowie 
w r. 18^<:5. 

^) Nowe wydanie dzieła je;ro nailer ważnep» dla łiistorii sztuki 
wyszło w Wie<lniu w r. Iś7.'> w zhi«»rzo: (2uel!łMis(»łirirton 
fllr Kuujitgeschiołitc p. t. des .Inhaiin Neiiiir»rłer: yarhrirliti-h 

von KiinsfUrn Hini ]fV/'A-A7/V;; /;/ SUrnht-rtj utK //'/;/ 
Jahre 1547. 



;\m 



l)omnika szczegółowe z ryciną wydał Albin Sclmłtz w Wro- 
cławiu w r. 1880 p. t. Gerhard Heinrich von Amsterdam 
Bildhauer in Breslan, w któremto dziełku jest przedruko- 
wane opisanie tego pomnika według samego artysty Ger- 
liarda Henryka. Według tego autora zdaje się, że tylko 
figury z metału są modelowane, cyzelowane i odlane przez 
Gerharda, zaś część architektoniczna z marmuru wykonaną 
jest przez jego uczniów. Drugi pomnik Hansa Kanitza, również 
tego rzeźbiarza, znajduje się na Ślązku w Wyższem Stefans- 
dorf koło Nowego Targu w zakrystii kościoła kate<lrałnego. 
Byli także rzeźbiarze w metalu w Wrocławiu : Grzegorz II a li n 
z jłoczątku XVII wieku, ożeniony był z wdową po (ierhardzic 
Henryku. Hans Hofman rzeźbiarz w Wrocławiu z początku 
XVII wieku. 

Dalej wymieniamy : pomnik Bernarda WapcAYskiego dziejo- 
pisa polskiego, zmarłego w r. 1535; ks. Tomasza Rożnowskiego, 
zmarłego w r. 1540; ks. Jana Zbąskiego, zmarłego w r. 1541 : 
Piotra Kmity, zmarłego w r. 155.->; ks Stanisława l^orka^ 
zmarłego w r. 155(); w kościele Panny Marii w Krakowie 
piękny pomnik Seweryna Bonara, zmarłego w r. 1541); po- 
mnik Salomona, zmarłego w r. 1550; w kościele Dominika- 
nów pomnik prześliczny 1'ilipa Kalimacha, zmarłego w r. 1497, 
pomnik Krzysztofa Szydłowieckiego, kasztelana krakowskiego 
i syna jego Zygmunta w kolegiacie opatowskiej odlany 
z bronzu, istne arcydzieło ma być jak przj7)uszcza Sobie- 
szczański, dziełem Andrzeja Sansowina zmarłego w r. 152V) 
albo dziełem Alfonsa Lombarda zmarłego w r. 15?>r): pcmuiik 
bronzowy danigielowski z r. 1024 u Panny Marii w Krako- 
wie, odlewał Jakub V e i n Man V. X. ; Erazma Danigiela w Kra- 
kowie, zmarłego w r. 1024; Gzarnkowskich (r. l()()2j w Po- 
znaniu, Górki (r. 1475) w Poznaniu: Jakuba ze Sieny (r. 1480) 
w Gnieźnie; Grota (r. 1532) w Gnieźnie; Szydlowieckich 
(r. 1529) w Opatowie; Giżyckiego (r. 140;>) w Płocku i wiele 
innych. Sebastian Bruner powiada o Krakowie: „że bronzo- 
wemi odlewami równie wspaniałemi z owych czasów w ca- 
ły cłi Xiemczech tylko jedna Xoryml)erga poszczycić się może, 
a z utworów tvch wnioskować można, że w Krakowie w da- 



"wnych czasach sztuki piękne kwitły w wysokim stopniu". 
W Toraniu jest z metaln posą^ Kopernika, modelowany prze/ 
Fiydiyka Ticka, a odlany w Berlinie przez F. AV. Fiseliera 
w r. 1850. 

Najdawniejsze pomniki odlewano w Krakowie i po in- 
nych większych miastach. Bronzowy pomnik hrabstwa Hen- 
nebergskich w Roemhild w kościele sic znajdujący, jest odlany 
wedhig modelu Wita Stwosza przez sławnego Piotra Yischera ; 
pomnik bronzowy kanonika Strzałkowskiego w katedrze gnie- 
źnieńskiej wykonał w r. KioO Dominik Kernie; Ambroży 
Grabowski mniema, że w Krakowie odlewano grobowe po- 
mniki z bronzu znajdujące się teraz w katedrze, kościele 
Panny Marii i n Świętej Trójcy. Na pomniku ])ronzowyni 
Erazma Danigla zmarłego w r. 1(524, znajdującym się w ko- 
ściele Panny Marii w Krakowie znajduje się podpis: Jaeob 
Wein. Man. V. N. 1(524 : jestto zapewne skrócone nazwisko 
Jaknba Weinholda, ojca Michała (łdańszczanina, który 
w r. 1673 odlewał w Gdańsku drzwi bronzowe prześlicznej 
roboty do kaplicy AVazów w katedrze krakowskiej; pomnik 
ten musiał być zapewne także w Gdańsku odlewany. Posąg 
Zygmnnta III w Warszawie, kazał król Władysław IV odlać 
w r. 1(144, królewskienm ludwisarzowi Danielowi Thym 
w Warszawie, któryto ludwisarz jusał sie później Dym; 
IK>8ąg ks. Józefa Poniatowskiego na koniu modelowany przez 
sławnego rzeźbiarza Alberta Tliorwaldsena, a odlany w War- 
szawie przez Jana Baptistę i Emila bronzowników braci 
Grćgoire w r. ISoO] posąg ten zamówiony był z polecenia 
komitetu zawiązanego do zbierania składek, przez jenerała 
Mokronowskiego u Thorwaldsena i pierwotnie przeznaczony 
był dla Warszawy, w skutek zmiany stosunków jednak prze- 
wieziony został według Thielego biografa Thorwaldsena do 
Homla w gubernii mohilewskiej ówczesnej własności ks. Pasz- 
kiewicza, który go w r. 1S37 miał w darze otrzymać od 
cara, we wnętrzu l)rzucha końskiego umieścił odlewnik si)is 
12 osób, co w nim obłite spożyli śniadanie. (Kłosf/ Nr 1>8(5, 
z 10 maja r. 1884). Posąg Kopernika modelowany również 
przez Thonvaldsena, odlewany z bronzu w AYarszawie w roku 



390 



1830 przez Nor blin a'), i ustawiony w Warszawie te^i^^o sa- 
mego roku na krakowskiem Przedmieściu. Staszye zapłacił 
Thorwaldsenowi za niego 7(KXK) złt. , zaś bronzowy pomnik 
Kopernika znajdujący się w kościele św. Anny w Krakowie, 
odlewał w r. 1823 Antoni Arkusiiiski, a posąg Kopernika 
])ronzowy półdziesictej stopy wysokości, znajdujący się w To- 
runiu, odlewał w r. 1850 F. AV. Fischer w Berlinie według 
modelu Frydryka Ticka'^). Michał Otten odlewał w r. loOa 
w Krakome balustradę przed ołtarz Panny Marii tamże: Ser- 
wacy ludwisarz krakowski odlewał w r. 1524, kratę ze spiżu 
do kaplicy zygmuntowskiej w katedrze krakowskiej, według 
rysunku malarza Sebalda Singera; we Wrocławiu odlewał 
w r. 14(>2 Jost Ta u eh en nagrobek arcybiskupa Jana Odro- 
wąża, za co otrzymał 222 dukatów^ węgierskich; Walenty 
Kintener z Poznania, odlewał w r. 1(302 pomnik Czarn- 
kowskich w Czarnkowie z mosiądzu; w r. 1573 odlewano 
w Gdańsku trumnę cynową dla Zygmunta Augusta, któni 
kosztowała 547 złt. 22 gr. zaś w pierwszej połowie XVII 
wieku odlano w Gdańsku kosztem biskupa Piotra Gębickiego 
srebrną trumnę, w której spoczywają kości św. Stanisława 
w pośrodku katedry krakowskiej, bowiem dawniejszą trumnę 
ważącą 3(52 grzywien, sprawioną przez Klżbietę, siostrę Ka- 
zimierza AVielkiego, Szwedzi za Jana Kazimierza zał)rali. 
Piotr Chmurecki wykonał w r. 1588 w Gdańsku cynową 
tnimnę z płaskorzeźbami dla Stefana Batorego, w której leży 
w katedrae krakowskiej pochowany. Niderlandcy rzeźbiarze 
już w XA'I wieku raeżbili różne dzieła we Wrocławiu mia- 
nowicie: Hans Gruther z Nimwegen, robił tu w r. 1570 
i pozostawił wiele robót swoich. W naszych czasach odlał 
Polak Henrik pomnik kawiarza Kulczyckiego w Wiedniu 
dłuta Pendla. 

Jako pomniki odlewnictwa w P(»lsce należy tu jeszcze 



^) Thonralihetis Leben^ Leipzig l^<52 — J8óG, 3 tomy von 
I. M. Tliicle, (tom 2, str. 201). 

'^) Obacz: Convprsnłioh.'^'L€xikon fur bildende Kanst \i)n Frie- 
drich Faber. Lipsk 1850, tom V, str. 74. 



.Wl 



wymienić luntępującc nagrobki znajdujące s\c w kraju nn- 
8zyiDy chociaż nie docieczono jeszcze przez ko^o odlewane, 
mianowicie : nagrobek bisknpa (Giżyckiego w kolegiacie w Pul- 
tuskn, z mosiądza; grobowiec Łukasza (rórki z bronzu w ka- 
tedrze poznańskiej ; grobowiec Jakuba ze Sieny, arcybiskupa 
gnieźnieńskiego w katedrze tamtejszej z XV wieku ozna- 
czony monogramem *;'; ^, którego jednak w żadnym leksy- 
konie monogramów odnaleźć nie można : imgro])ek spiżowy 
pięknego wyrobu Jana z Zoest burmistrza toruńskiego zmar- 
łego w r. 13/)8, znajdujący się w ko.^ciele św. Jana w To- 
ronin; nagrobek mosiężny Andrzeja z Bnina biskupa poznań- 
skiego w katedrze poznańskiej z XV wieku; nagrobek spi- 
żowy Feliksa z Paniowa, kasztelana lwowskiego w kościele 
Dominikanów w Poznaniu z X\ wieku; nagrobek biskupa 
poznańskiego (iórki zmarłego w r. 141»S, w katedrze poznań- 
skiej ; nagrobek Rafała Leszczyńskiego kasztelana poznań- 
skiego zmarłego w. r. I TM spiżowy w kościele dominikań- 
skim w Brześciu kujawskim; n«agrobek Andrzeja z Szamotuł 
wojewody poznańskiego zmarłego w r. I;")!!, spiżowy w k(»- 
ścielc szamotulskim; nagrołiek Mikołaja T(miickiego, spiżowy 
w kościele w Tomicacb j)ostawionv w r. Iń^-i ])rzez syna 
jego Piotra biskupa krakowskiego; nagrobek spiżowy Jana 
(wrota kanonika^ zmarłego w r. ir)iV2 w katedrz(» gnieźnień- 
skiej; nagrobek St^misława Strzelizy si^holastyka warszaw- 
skiego zmarłego w r. 15*>2, ze spiżu z postacią prałata w płaz- 
korzeżbie w katedrze warszawskiej ; spiżowa |»lyta nagrobna 
Macieja Drzewickiego arcybiskupa gnieźnieńskiego zmarłego 
w 1535 w katedrze* gnieźnieńskiej: grob<»wiec Krzysztofa 
i Zygmunta Szydlowieckich, s]»iżowy przepyszny ze 41 po- 
staciami z r. 15;3<) w kolegiacie o|)atowskiei. Posąg nagro- 
bowy spiżowy Stanisława Żółkiewskiego, wojewiKly ruskieg(» 
zmarłego w r. 15SS w katedrze lwowskiej: nagrobek Jana 
(iniazdowskiego biskupa gnieźnieńskiego za Zygmunta HI 
w katedrze gnieźnieńskiej. Kaplica św. Stanisława w pośrodku 
katedry krakowskiej ze słupami i posągami świętych spiżowemi 
i złoconemi i takąż kratą łiindacii Marcina Szyszkowskiego 
bisknpa krakowskiego zmarłego w r. ir»:»0: nagrobek Andrzeja 



392 



Grodzickiego zmarłego w r. 1633, spiżowy w katedrze gnie- 
źnieńskiej. Posąg spiżowy złocony na pomniku grobowym 
Jerzego Tyszkiewicza biskupa wileńskiego, zmarłego w roku 
16o() w katedrze wileńskiej. Pomnik spiżowy z r. !&)(] Bo- 
gumiła arcybiskupa gnieźnieńskiego w kościele uniejow.skim ; 
nagrobek Teresy z Chodkiewiczów Krasińskiej, zmarłej w r. 
1672, spiżowy pozłacany w kościele w Krasnem; tamże na- 
grobek spiżowy Jadwigi z Jabłonowskich Krasińskiej zmarłej 
w r. 1692. Pomnik grobowy Michała Radziejowskiego kar- 
dynała zmarłego w r. 1706 w katedrze gnieźnieńskiej ; i)o- 
mnik spiżowy Stanisława Szembeka arcybiskupa gnieźnień- 
skiego zmarłego w r. 1721, w katedrze gnieźnieńskiej: 
nagrobek spiżowy okazały Krystyny Kaczyńskiej wojewodziny 
poznańskiej zmarłej w r. 1724 w] kościele lieformatów 
w Waźnikowie w Wielkopolsce. Pomnik grobowy ze spiżu 
MakH}^Tniliana Skrzetuskiego kanonika gnieźnieńskiego zmar- 
łego w r. 1791, w katedrze gnieźnieńskiej w kaplicy św. Jó- 
zefa i t. d. Największe statuy na świecie są; Statua wolności 
w Nowym Yorku odlana z miedzi ma 35 metrów wysokości, 
a ramię trzymające pochodnię ma 46 metrów; statua Karola 
Boromeusza w Como, ma 22 metrów wysokości; a Bawaria 
w Moucichium ma 17'/.^ metrów wysokości. (Obacz także: 
Wyroby z kruszców). 



Odlewnictwo dzwonów. 

Dzwony wynaleźć miał w IV po Chrystusie, biskup 
Paulin Św. z Noli w Kampanii, ztąd nazwa ich włoska „cam- 
pana". Około r. 550 wprowadzono dzwony do Francii, a nieco 
l)óżniej do Anglii. Już bowiem w VI wieku słynął irlandzki 
zakonnik Dagacus zmarły w r. 580, jako fabrykant dzwonów, 
których zrobił około 3()0 sztuk: dzwony te wszakże bvły 
tylko kute z żelaznej blachy nitowane a nie lane, które za- 
częto odlewać dopiero w VII wieku za Karola Wielkiego, za 
którego panowania słynął z odlewania dzwonów, niejaki 
Tancho zakonnik klasztoru św. Galla. Przy końcu VII wieku 



no3 



jnż są powszechnie zuane w Auglii i Oalii. W polowie AlII 
iviekn poczynają się wznosić dzwonnice na kościołach. W VIII 
meku kościół począł odprawiać cln'zest dzwonów przepisany 
pontyiikałem rzymskim i rytuałami ; całą to ceremonię opisał 
ks. P. R. w Pamiętniku reluflj no-moraluym z r. 1841 tomie I 
w artykule o dzwonaeli. Na wschód wprowadzono dzwony 
w IX wieku. Najdawniejszy dzwon w Eunipie znajduje się 
w Kolonii i pochodzi z r. ()13 za arcybiskupa Kuniberta; 
clzwon ten składa się z trzech kutych i bronzowemł nitami 
nitowanych płyt, jest on eliptyczny i ma na dole 13 ^^ 
i 8% stóp średnicy, a lo'/o 8tó|) wysokości. (Convi'rsatŁons- 
leacikon fUr blldeudn Kunst Faber pod słowem Glocke). Pó- 
źniej otrzymał na wschodzie cesarz Micliał od Trusa dożv 
weneckiego dzwony około r. S4() i umieścił j(» we wspanialej 
dzwonnicy przy kościele św. Zołii. W Diesdorf koło Magdeburga 
jest dzwon z X wieku w formie gruszki i pleińonki. W Mer- 
sei)urgu jest dzwon z początku XI wieku. W Sienie dzwon 
z r, 114S. ^a wsi Oebichstoin koło Halle jest dzwon z r. 1204. 
Z r. 1240 jest dzwon w Wiirzburgu. Z r. 1447 jest naj- 
większy dzwon w Kolonii ważący 224 cetnarów. Kompozycia 
na dzwony składa się z miedzi i cyny w stosunku najczę- 
ściej Sil. Mniemanie źeł)y dodanie srebra do tej kom|)o- 
zycyi podnosih) dźwięk jest nieuzasadnione, a odlewnicy po- 
pierali to zdanie przez dłu^i przeciąg czasu dla własnego 
interesu; ł)yłato więc popnKstu intratna komedia przez sa- 
mych odlewaczy ułf)żona, jak to już podziśdzień dowiedzio- 
nem zostało, l^zecz się właściwie tak miała : wiachmio, że do 
odlewu dzwonów, kiedv już mian<ł masę do łbrmv lać, za- 
praszano możnycli panów i panie na chrzestnych nulziców 
dla większej ceremonii: ci ażel)y (wcdlup: icli |»rzek<uiania) 
dodać dzwonowi dźwięczności tonu, przynosili ze sol)ą na tak 
zwane chrzciny srebrne monety, luł) inne szczero -srel)rne 
przedmioty i mieli ol)owiązek osol)iście to srel>ro wrzucić do 
pieca. Tymczasem piec miał z wierzchu otwór, przez który 
się materiał palny do pieca wrzucał, inny zaś całkiem l)ył 
otwór, przez który wsypywano materiał kruszcowy do toj)ie- 
nia. Otóż odlewnicy korzystając z niewiadomości i naiwności 



31)4 



owych chrzestnych rodziców, nie wtijemniczonycli w kon- 
strukcię piecsi, prosili ich, żeby owo srebro sami wła&ooręczuie 
do pieca wrzneili, ale do tego otworu z góry, który właści- 
wie służy do wrzucania paliwa do pieca. Wrzucone srebro 
naturalnie wpadło do ognia, stopiło się i wyciekło czyste 
przez te otwory, przez które popiół spada do skrzyni na po- 
piół, później zastygło i odlewnik wydobywał go dla siebie, 
a dzwon ani cząstki tego srebra nie widział. Tym sposobem 
odlewnicy długi czas utrzymywali to zdanie, że dodanie sre- 
bra do dzwonów i>odnosi dźwięk ich głosu, a czynili to je- 
dynie we własnym interesie. Do Szwajcarii i Niemiec wpro- 
wadzono dzwony w XI wieku ; do Polski zaś weszły dzwony 
z nastaniem chrześciaństwa i budowania kościołów, zatem 
w X wieku. Wiadomo bowiem z historii, że gdy Czesi w r. 
1038 złupili Gniezno, zabrali ztamtąd wielkie kosztowne 
dzwony, jak otem Kosmas wspomina, kronikarz czeski. Od 
nosi się to tylko do większych dzwonów. 

Małe dzwoneczki spotykamy już w starym testamencie. 
Według przepisu Mojżesza brzeg szaty arcykapłana u dołu 
obwieszony był złotemi dzwoneczkami, aby przy każdem po- 
ruszeniu arcykapłana dźwięk wydawały. Egipcianie, Grecy 
i Rzymianie znali dzwoneczki używane w życiu prywatnem 
i publicznem. (Obacz Kicha: Słownik starożytności rzymskich, 
1802). Dzwony w kościele zastąpiły dawne trąby kapłanów 
łiebrajskich, jakiemi zwoływano lud w dni uroczyste do mo- 
dlitwy. Kapłan Teofilus, pisarz XI wieku w dziele swojem: 
Dlcersarum artinm scheduln (tłómaezonem na polskie przez 

• 

Ze])rawskiego), opisuje dokładnie sposób lania dzwonów. Przy 
pożarze katedry poznańskiej w r. 12()0 stopiły się i dzwony 
tam będące, o których archidiakon gnieźnieński powiada, że 
nie miały równych w świecie. Marcin Gall wspomina o śmierci 
owego wodza, co zdradziwszy Bolesława Krzywoustego na 
wojnie ruskiej w dzwonnicy się obwiesił na powrozie od dzwo- 
nów, zatem w pierwszej połowie XII wieku. Od XII wieku 
zaczęto na dzwonach kłaść imię Świętego, imię gisera i rok, 
w którym dzwon został odlany. U nas w I^olsce najdawniej- 



3: '5 



8zy dzwon jest w Gdańsku z r. 1453 w kościele Panny Slarii 
i waży 121 cetnarów, a nazywa się Zygmunt. 

Do największych dzwonów w Europie należą: Iwan 
w Moskwie, ważący lOiK) cetnarów, dzwon u św. Szczepana 
w Wiedniu, ważący razem ze sercem 402 cetnarów, odlewany 
z rozkazu cesarza Józefa I przez mistrza A cli ani era ze 
zdobytych na Turkach dział pod Wiedniem w r. 1711, dzwon 
w Ołomuńcu ważący 358 cetnarów, dzwon w katedrze św. 
Pawła w Londynie, ważący 3r)() cetnarów, w Notre Uame 
w Paryżu, ważący 330 cetnarów, w Erfurcie 275 cetnarów 
ważący. Dzwon „Zygmunt" w kościele Panny Marii w (łdań- 
sku waży 121 cetnarów, a dzwon „Zygmunt^^ na AVawelu 
waży UX) cetnaróAv. Najpiękniejszy zaś dzwon znajduje się 
w kościele św. Piotra w Ilzymie, na którym przedstawionych 
jest 12 apostołów w jdazkorzeźbie wykonanych podług rysun- 
ków samego Kafaela. 

W Polsce zaś mamy trzy wspaniałe dzwony, których 
potężne a rzewne głosy, kiedy zwiastują smutek jaki, to 
trwogą przejmują i rozdzierają serce słuchacza, kiedy znowu 
w nadzwyczajne uroczystości ogłaszają dnie west»la, jak ł^oźe 
narodzenie, zmartwychwstanie Pańskie lub Nowy rok, to głos 
icłi takiem niepojetem uczuciem radości i uwielbienia nai)awa 
duszę każdego, że zdaje się, jakoł)y się słyszało głos nie 
ziemski, ale nieł)iański. Te dzwony to: Zygmunt w Krako- 
wie, Wojciech w Gnieźnie i dzwim św. Małgorzaty w No- 
wym Sączu. 

IJractwu i cechom nie wolno dawniej l)yło mieć wła- 
snych dzwonów, lecz wspólne kościelne powinny je wzyw^ać 
na nabożeństwo. W I^ilsce dzwonów niemało potrzeł>owano, 
skoro i kościołów było u nas niemało, a każdy koś(»iół po- 
trzełM)wał ich kilka, wiemy bowiem, że katedra {H»winna była 
mieć 5, kolegiata .■?, kościół prafialny 2, a kościół przy kla- 
sztorze 1 dzwon, t(»też i niemało icłi lano w saniej l^»lsce. 
Wiemy n. p. że ludwisarnie dzwonów istniały w Krakowie 
już w XIII wieku, na dzwonie bowiem znajdującym się 
w Krasocinie w powiecie Avłoszczowskim, znajduje się napis: 
^Kraków me fecit 1270", prócz tego odlewano w Krakowie 



39G 



dzwony w XV, XVI, XVII i XVIII wieku. W r. 1435 odle- 
wał w Krakowie Jan Freiidenthal dzwon, znajdnjący się 
w kościele Panny Marii w Krakowie. W r. 1412 Henryk 
Leydniiter z żoną Magdaleną obowiązali się odlać dzwon 
z 4 cetnarów spiżu Janowi z Chęcin, którego zowią Gardian. 
W kodeksie Baltazara Bema z r. 1505 widzimy na minia- 
turze ludwisarzy, trudniących się odlewnictwem dzwonów. 
Przy końcu XVI wieku odlewał w Krakowie dzwony Michał 
Otten mieszczanin krakowski. W XVI wieku także odle- 
wano w Krakowie sławny dzwon. Zygmunta, który król Zy- 
gmunt I własnym kosztem odlać kazał Hansowi B e łi a m o w i 
z Norymbergi w r. 1520. Dzwon ten, który w lepszych cza- 
sach głosił triumfy krajowe i ojczyste uroczystości, koszto- 
wał wówczas 3000 złt., co znaczy na dzisiejszą monetę 
40.000 złr. W r. 1530 odlewał w Krakowie Erhardus Con- 
trifusor dzwon z polecenia księżnej Heleny Ostrogskiej, zaco 
otrzymał zapłaty 200 złt. W r. 1533 Petrus Contrifusor 
podjął się odlać dla miasta dzwon zegarowy; tenże otrzy- 
mał w r. 153G od ks. Tomasza, plebana z Oleśnicy, 13 cetna- 
rów kruszcu na odlanie dzwonu; z tego widzimy, że i kon- 
wisarze trudnili sic w Krakowie odlewaniem dzwonów. Dzwon 
w Sieciechowicach lany był w Krakowie w r. 1G93, a dzwon 
w Drugni odlewał w Krakowie w r. 1638 Józef Rozenber- 
8 ki. W XVIII wieku odlewali w Krakowie dzwony: Jan 
i Maciej Weidner, bowiem dzwon odlewu Jana z r. 1758 
znajduje się w Oleśnicy, a odlewu Macieja z r. 1778 w No- 
wym Korczynie, a z r. 1781 w Nowym Targu. Ignacy Huf- 
lauer, którego odlewu dzwon z r. 1790 znajduje się w Mie- 
chowie, a z r. 1792 w Wawrzeiiczycach. Piotr Wagner 
odlewał w r. 1798 dzwon, znajdujący się w Rembieszycach : 
Baltazar Ruszkowski w Pietrzykowie, odlewał w r. 1753 
dzwon, znajdujący się w Łodygowicach w Krakowskiem 
i przelewał dzwon katedry kieleckiej i inni. W r. 1804 było 
w Krakowie 12 odlewaczy dzwonów. We Lwowie odlewał 
dzwon, znajdujący się u św. Jerzego, tamże Jakub Skora, 
Rusin, w r. 1341; dzwon ten należał pierwotnie do mona- 
steru trembowelskiego , zkąd go do Lwowa przewieziono; 



397 



również- we Lwowie odleAVłił w XVII wieku dzwony Andrzej 
Frank, którego odlewu dzwon znajduje się w Podkaniieniu 
a Dominikanów; także we Lwowie odlany był w r. 10O8 
dzwon, znajdujący się w Żółkwi,- sprawiony przez króla 
Jana III, który w r. 1()1)2 w Gdańsku przelany został. W Po- 
znaniu odlewał 4 dzwony w r. ITGO i 1701 Jan Znoliariasz 
Neubert; tenże odlewaoz i)rzelewał w r. 17G0 także dzwon 
katedry gnieźnieńskiej. W WarRzitide odlewał w r. 1721 
W red en dzwon- znajdujący się u Franciszkanów w tern 
mieście. W Wihila odlewał dzwony K. S. Skoi)()lt, któ- 
rego odlewu dzwon z r. 1377 z prześlicznemi ozdobami, wyo- 
brażeniem Boga liodzicy i cerkiewnym napisem znajdował 
się w AYilnie, ale w r. 1075 rozbity i nanowo przelany zo- 
stał; w Wilnie odlewał także dzwony i działa za Zygmuta 
Augusta ludwisarz Szymon Hocbwicz, a w r. \Wu Jan 
De la mars dzwony do katedry wileńskiej. Na dzwonie 
w Ostrowcu jest napis, że odlewał go Joannes Brevielt 
S. R. 11. fusor w Wilnie w r. 1C44. (Teka wileńska Xr 3, 
str. 257\ Daniel Werner odlewał z j)oczątku XIX wieku 
dzwon, znajdujący się w kościele Dominikanów w Agtonie 
w Intiantacl). W }Jyśl(iuicavh odlewał w r. 1711 Marcin Ka- 
czyński dzwon, znajdujący się w Mogilanach. V/ Lublinie 
odlewał w r. 1017 Heliasz W a g n e r o w i c z dzwon naj- 
większy w Polsce po Zygmuncie, znajdujący się w N()\yym 
Sączu we farze; w Lublinie także odlewali w r. 1027 To- 
masz Godaks i Piotr Breczwel dzwon, znajdujący się 
w katedrze w Lublinie z wizerunkiem św. Jana i św. Sta- 
nisława, zaś dzwon znajdujący sic w Lublinie u Bernardy- 
nów odlewali tamże w r. 1008 Andrzej Przy był ko i W(»j- 
ciecłi Zmuda. W Kouie.cjmhi odlewał dzwony Swoboda 
w drugiej połowie XVI wieku; z jego zakładu rozchodziły 
się dzwony po całej okolicy. .1 a n z Pułtuska odlewał w XVII 
wieku dzwonv do katedry gnieźnieńskiej. W Toruniu odle- 
wał w r. 1050 Augustyn Koesche dzwon, znajdujący się 
przy kościele św. Jana w Tonniiu i dzwon znajdujący się 
w Raciążku kujawskim nad Wisłą w kościele parafialnym 
w r. 1048, a w r. 1()32 Tomasz Litkensee dzwon, znaj- 



;yj8 



dujący sic w Zakroczymie na enieiitarzu, ma on 8 uszów 
w kształcie głów tatarskich wyrobionych; w tem sameni miej- 
scu znajduje się drugi dzwon z napisem r. 10l>9; jeżeli na- 
pis ten jest prawdziwy, byłbyto jeden z najstarszych dzwo- 
nów w Polsce, który może jeszcze pierwszych chrześcian do 
modlitwy wzywał ; szkoda tylko, że niewiadomo gdzie go 
odlewano. W Toruniu odlewano także w r. 177S sygnaturkę, 
znajdującą się w kościele ])arafialnym w Raciążku kujawskim 
nad Wisłą; w Toruniu także znajduje się u św. Jana dzwon 
lany w r. 1522 przez Marcina Schmiela z Torunia. W Le- 
sznie odlewali w XVI wieku dzwony bracia czescy, którzy 
w r. 1548 wygnani byli z Czech i Morawii i do nas się schro- 
nili, między innehii osiedli i w Lesznie, gdzie im ówczesny 
dziedzic liafał Leszczyński dał schronienie. Od nich uczyli 
się i nasi odlewnictwa (Kronika Leszna). W Gdańsku odle- 
wano dzwony w XIV, XVII i XVIII wieku, a niektórzy lu- 
dwisarze znani nam są, jak: Hans K ars o w, Gdańszczanin, 
który w drugiej polowie XV wieku przelewał dzwon wielki, 
znajdujący się w Szczecinie. W kościele Panny Marii w Gdań- 
sku znajduje się dzwon „Apostolica", odlewany w r. ISSli 
w Gdańsku, a w r. 145.-5 odlewał tam Gert. Benningh 
wielki dzwon: „Gratia Uei", znajdujący się u Panny Marii 
w Gdańsku. Meister Hinrich, Gdańszczanin, odlewał dzwon 
do kościoła św. Jana i do katedry w Magdeburgu wielki 
dzwon, ważący 200 cetnarów. Michał Weinhold odlewał 
w r. 1()()9 dzwon tak zwany srebrny, znajdujący się w ka- 
tedrze krakowskiej. Magłiard Benningh odlewał w latacli 
1G47, 1()57, 1G63 i 1(>G8 cztery dzwony, znajdujące się w Pa- 
cano^vie; Karol Gottfried Anthony, którego odlewu dzwon 
z r. 17()7 znajduje się w Tuczempach. Prócz tego znajdują 
się dzwony z jego nazwiskiem lane w r. 1782 i 1784. Ernest 
Frydryk Koch; jego odlewu dzwony z lat 1767 i 1768 
znajdują się w Jędrzejowie, gdzie równie znajduje się dzwon 
odlany av r. 1765 przez Emanuela Wit w erka i av Gnieźnie 
sławny dzwon „Wojciech", przelany w r. 1726 w Gdańsku 
przez Michała Wit w erka, który w r. 1724 odlewał także; 
trzy dzwony, znajdujące się w Szańcu w powiecie stopnickim ; 



309 



w Lublinie w katedrze znajduje się dzwon odlewany w Gdań- 
sku w r. 1770. W Wrocławiu odlewał dzwony (irze^órz 
Sehmieder do kościoła św. Mngdaleny jeszcze w r. 13(56, 
a w r. 138G Mioliał Wilde, 113 cetnarów ważący dzwon. 
Hani bi er Matiasz odlewał dzwony w Wrocławiu w drugiej 
polowie XV wieku. Z początku XVI wieku odlał w Wrocła- 
wiu wielkie dzwony Grzegorz Mi I de. W roku 1044 lał tu 
dzwony Sebastian Got z, w r. l()7i) Konrad Faber, a w r. 

17(>4 odlał we Wrocławiu do kościoła św. Krzvża trzv dzwony 

.1. » 

Jan Gr/egórz Kricger. Jan Jakub Krunipfer z początku 
XVIII wieku, wr. 1743 Gottfried SchneIrad odlewał dzwon, 
znajdujący się w Olszówce w Sądeckiem; dzwon, znajdu- 
jący s\^ w Klikuszowej pod Nowym Targiem, odlewał w r. 
1579 Marcin Jędrek, a dzwon w Jeleśnej w Krakowskiem 
odlewał w r. 1584 Jan Wajzer z Kubina; zaś dzwon w Ja- 
zowsku odlewał w r. l&JS Balzer lieguł. Odlewano także 
dzwony: w A7e*6-ar7//o?6'/« niedaleko Samsonowa; Niemcewicz 
zwidzając to miejsce , widział tam w składzie dzwon z po- 
piersiem Stanisława Augusta, ulany tamże: w Włodzimierzu 
w XVI w^ieku, w Brzeźnu wh odlewał dzwony w XVI wieku 
Jakub Bazylewski, jak świadczy ruski napis, na dzwonie 
znajdującym się w Haliczu przy cerkwi ruskiej, który odle 
wany jest w r. 1555. W Skalbmierzu przy kościele dawnej 
kolegiaty znajduje się dzwon, odlany w r. 1784 przez Ba- 
tazora, Polaka, na tym dzwonie l)0wiem znajduje się na- 
pis: „Non Germanus, sed Polonus me fecit Batazor". Teodor 
Polański, Lwowianin, odlewał w r. 17()G dzwon, znajdu- 
jący się w katedrze polskiej w Przemyślu : Bagiński z Cie- 
szyna odlewał dzwon, znaj<Iujący się w Porębie w Sądeckiem. 
W Kalwarii Zebrzydowskiej znajduje się dzwon Avielki, od- 
lany w r. 1782 z napisem: „tusa per me Jobannem (ieor- 
ginm Knoblocb Neosoli Ilungariae anno 17S2"; jego od 
lewu dzwon z r. 17()<) znajiluje się także w Inwałtizic. 
Dzwon Zygnumta w Pradze odlewał w r. 1548 Tomasz Ja- 
ros cli z Berna, (czy niepolskiej familii). 

Najstarsze dzwony w Polsce znajdują sic: w Wys(M'i- 
cach, w powiecie miechowskim, d/won z r. 1(»25, w Zakro- 



400 



ezyiiiie z r. UMYJ, w Mucharzu sygnaturka z r. 1030, rok 
ten jednak wątpliwy, a Łepkowski sygnaturki tej nic niógl 
odnaleźć; w Czaplach Wielkich, w gubernii kieleckiej, dzwon 
z r. 1111, w Hebdowie w powiecie miechowskim, z r. 1108, 
w Jangrocie w Kieleckiem, z r. 1200, w M.styczowie z r. 1200, 
w Po])iedniku z r. 1327, w Włodowicach z r. 1298, w Lu- 
dzimierzu sygnaturka z r. 1220, u św. Jura we Lwowie dzwon 
z r. 1341 (Sobieszczaiiski mylnie podaje rok 1202); w San- 
domierzu dzwony z lat: 1314, 1373, 1391) i dzwon w Dzia- 
łyniu w drugiej połowie XIV wieku odlewany. Zaś dzwon 
w Czersku, na którym niektórzy mylnie odczytują r. 1004, 
według Józefa Łukaszewicza pochodzi z r. IWA. 

Wreszcie wymieniamy tu kilku ludwisarzy, których na- 
zwiska na wielu dzwonach, znajdujących sie w Polsce, do- 
tąd się przechowały, o których jednak niewiadomo z pewno- 
ścią, gdzie swoje dzwony odlewali n. p. : 

Franciszek Ostrowski odlewał w r. 1 094 dwa dzwony, 
znajdujące się w Szlachtowie, Briost Benedictus, Lotaryii- 
czyk podpisany na dzwonach z r. 1042 w Lelowie, 1043 
w Szydłowie, 1054 w Pińczowie i 1055 w Małogoszczy, 
Hans Getz na dzwonie w Starym Korczynie z r. 1090, 
Sebastian Getz z Wrocławia w r. 1702, Sigismundus Getz 
z Wrocławia w r. 1702, Piotr Kadner j)rzelewal w r. 1408 
dzwon do kościoła Panny Marii w Krakowie, zaco otrzymał 
3 fertony, K en ner Sebaldus na dwóch dzwonach w ko- 
ściele w Chrobrzu z r. 1508, Kramvilberger na dzwonie 
w Miecliowie z r. 1749, Andrzej Lube odlewał w r. 1017 
dzwon, znajdujący się w kościele w Racią^.ku kujawskim 
nad Wisłą w gubernii warszawskiej, Nauwitz Simon na 
dzwonach w Zagości z r. 1557 i w Gnój nie z r. 1559, Wa- 
gner Andrzej na dzwonie w Kroczycach, w powiecie olku- 
skim z r. lOrW), Wagner Jan na dzwonie w Biecliowie 
z r. 1704, Michał Kupecz odlewał dzwon, znajdujący się 
w Zend)rzvcach. Urban Kołodziej odlewał w r. 1595 dzwon, 
znajdujący sie w Siemieniu w Krakowskiem. W r. 1485 Ma- 
ciej, mosięznik i Erard, konwisarz, wynieśli si)ór przed 
sąd ławniczy krakowski, tyczący się odlania dzwonu do Ja- 



401 

worzna pod Krakowem, który na stronę Macieja rozstrzy- 
gnięty został. 

Dodać tu winniśmy, że i cyganie koczujący po kraju 
trudnili się niekiedy odlewnictwem dzwonów, oprócz zwy- 
kłego ich zatrudnienia kotlarstwa. 

odlewnictwie w dawnej Polsce pisali: Lelewel, So- 
Ińeszczański, Rastawiecki, Ambroży Grabowski i inni, z któ- 
rychto prac korzystaliśmy. Co do odlewnictwa dzwonów 
wogóle służyć może za poradnik d//ielo H. Ottego: Glocken- 
knnde i Fuhers Couver8atiovslexikon fur htlJende Ktmsfy ar- 
tykuł „(Mocken". O dzwonach pisał także Lucian Siemieński 
w Kronice rodzinnej Nr (>, z r. 1870 i ks. Władysław Siar- 
kowski w r. 1878 o dzwonach w gubernii kieleckiej. 

Nakoniec zbierając oddawna wiadomości tyczące się sta- 
rożytnych dzwonów w Polsce głównie z najrozmaitszych mo- 
nografij miast i kościołów, zestawiamy tu wszystkie znane 
nam starożytne dzwony w Polsce w alfabetycznym porządku 
według miejscowości, w których się ])o dzisdzień znajdują, 
by w tym względzie zrobić początek. Niechaj nas drudzy ba- 
dacze uzupełniają, byśmy z czasem mieć n)ogli dokładny 
spis dzwonów po kraju naszym porozrzucanych, a może i nie- 
jedno nazwisko odlewacza Polaka tym sposobem się odkryje. 
Nie opisujemy tu każdego dzwonu zosobna szczegółowo ze 
wszystkiemi napisami i ozdobami, ])oby nas to za daleko do- 
prowadziło, nacoby zresztą potrzeba osobnego dzieła; ogra- 
niczamy się zatem na i)odaniu roku, w którym jaki dzwon 
ł)ył lany i podaniu nazwiska odlewacza, jeśli takow^^ odna- 
leźć się dało. 

1 tak znajdują się dzwony w: 

Agtonle w InHantach w kościele Dominikanów jest dzwon 
zwany „Dominik", odlewany z początku XIX wieku 
w Wilnie przez Daniela Wernera, a zawieszony zo- 
stał w r. 1839, kosztował zaś 1058 rubli sr. 

Bejzcach powiecie pinczowskim, dzwon z r. \^M. 

Bendzinle znajduje się dzwon z r. 1008 istne cacko j)od 
względem sztuki. 

20 



402 

Bestwinie w Wadowickiem jeden dzwon z r. 1513, drugi 
z r. 1663. 

Beszowej powiecie stopniekim, dzwon z r. 1306. 

Biechowie dzwon z r. 1764, odlewał Johann Wagner. 

Bledzewie znajduje się dzwon z r. 1628, odlany z polecenia 
opata Stanisława Dembińskiego i drugi z r. 1623. 

Brzezinach powiecie kieleckim, dzwon z r. 152(5. 

Chechle powiecie olkuskim, z r. 1()04. 

Chęcinach powiecie kieleckim, znajdował sie w kaplicy zam- 
kowej dzwonek z XVI wieku, obecnie jest w Mikuło- 
wicach pod Buskiem. 

Choczni dzwon z r. 1535. 

Chomentowie powiecie andrzejowskim, dzwon z r. 1696. 

Chrohrzu znajdują się dzwoliy z r. 1568 i 1569, odlane przez 
Sebalda K en cza. 

Ciocinie w Krakowskiem, dwa dzwony z XVI wieku, z któ- 
rych jeden z r. 1531. 

Czaplach Wielkich w gubernii kieleckiej, dzwon z r. Uli, 
drugi z r. 1591, a trzeci z r. 1(>39. 

Czańctt jeden dzwon z r. 1()76, drugi z XVI wieku. 

Czarnym Dunajcu są w kościele dwa dzwony, z r. 1(543 od- 
lewał Benedykt Briost, Lotaryuczyk, który tu przewie- 
ziony ze Starego Sącza od Franciszkanów, drugi dzwon 
odlewał w r. 1787 Jan Knobloch, sygnaturka zaś 
z napisem: T. R. Lit mann Neosoli 1810. 

Czersku jest w kościele dzwon z r. 16(54 obecnie przetopiony, 
niektórzy pisarze mylnie ten rok czytają za rok 1004 
i mniemali, że to najstarszy dzwon w Polsce; jednak 
Józef "Łukaszewicz w swoim opisie hist. kościołów do- 
wodzi, że niektórzy, co odczytywali ten rok, źle go od- 
czytali i należy go odczytać 1664, tylko szóstki na 
dzwonie są niewyraźnie liczbami arabskiemi zrobione, 
które dały powód do mylnego ich odczytania. 

Czy r nie dzwony piękne z r. 1(550, odlewu Grzegorza Wier da 
z Eperies. 

Daleszycach dwa dzwony z lat 1540 i 1675. 



403 

Dankowieach niedaleko Krakowa są dwa dzwony , jeden 
z r. 1564, drugi z r. 15()0. 

Dntgni dzwon odlany w Krakowie około r. 1G37 przez Jó- 
zefa Rozembergskiego. 

Działyniti w Płockiem, przy kościele parafialnym dzwon 
z łierbami książąt mazowieckicli z drugiej połowy XIV 
wieku. 

Dzierąiłil w powiecie pinczowskim, dzwon z r. 1()4(). 

Frydrychowicach w Krakowskiem, dzwon lany w r. 1797 
przez Jerzego Knoblocha z Neusobl. 

Gaju w Krakowskiem, dzwon z r. looO. 

Gdańsku w kościele Panny Marii jest 7 dzwonów, między 
niemi jest dzwon „Osanna", odlewany w r. 1373, drugi 
dzwon „Apostolica", odlewany w r. 1383 w Gdańsku, 
trzeci dzwon „Gratia Dei", ważący 130 cetnarów, od- 
lewał w r. 1453 Gerhard Benning w Gdańsku, samo 
serce waży 4 cetnary. (Hirsch: Handeh und Geicerbe- 
(jeschichte Danzigs). W tymże kościele jest także dzwon 
„Zygmunt", ważący 121 cetnarów, odlewany w r. 1453. 
(Faber s Conver8atton8le,vikon flir hildende Kunst), 

Gierałtotcirach w Wadowickiem , jeden dzwon z r. 1031, 
a drugi mniejszy z r. 1844 odlewu Leopolda Fr. Stan- 
ie ego, gisera ołomunieckiego. 

Gilowicach dwa dzwony, jeden z r. 153G, drugi z r. 15^4. 

GłąbowŁcach w Wadowickiem, jeden dzwon z r. 1518, drugi 
wielki, odlany przez Grzcgoraa Ignacego Maderhoł- 
fera w Opawie w r. 1707. 

Głogoczowir dwa dzwony z r. 1583. 

Gnieźnie^ według Kosmasa zabrane były w r. 1038 dzwony 
z katedry gnieźnieńskiej przez Czechów. Obecnie znaj- 
duje się w katedrze dzwon odlany w r. 1720 i)rzez 
Michała Wittwerka w Gdańsku. Dzwon zwany Woj- 
ciechem przysłał do Gniezna w darze Władysław kró- 
lewicz, syn Zygmunta III w r. ir)21 , ale ponieważ 
w r. 1070 pęknął, przelano go w r. 1()8*J: gdy potem 
w r. 1719 ukazała się na nim szczerba, przelał go po- 
wtórnie w r. 1720 Michał Wittwerk w Gdańsku. 

2()* 



404 

Cztery dzwony w katedrze gnieźnieńskiej znajdujące 
się, nazywają się: Wojciech, Bognmił, Stanisław i Flo- 
rian. Jeden dzwon pr/elewał w r. 1700 Jan Ne u bert ^ 
giser z Poznania. Ks. Polkowski w swojej Katedrze 
gnieźnieńskiej pisze, że dzwony do tejże katedry odle- 
wał w XVII wieku Jan z Pułtuska, ludwisarz. 

Gnojnie, w powiecie stopnickim, dwa dzwony, jeden z r. 1550, 
odlewał Szymon Nauwitz, drugi z r. 1G31. 

Gołaszycachy w powiecie olkuskim, dzwon z r. 1()40. 

Haliczu są w murowanej cerkwi ruskiej 4 dzwony, z któ- 
rych największy odlewał Jakub Bazylewski w Brzeża- 
nach w r. 1555, jak świadczy napis ruski na nim się 
znajdujący, drugi również z tego roku, trzeci z r. 1683, 
czwarty z r. 1718, sprawiła go Anastazia Medyska. 
Przy drugiej cerkwi drewnianej są trzy dzwony z lat 
1702, 1749 i 1755, odlewaczy na nich nie ma wymie- 
nionych. 

Harklowej, w Sądeckiem, dzwon z r. 1554. 

Hehdowie, w powiecie miechowskim, w kościele ponorber- 
tańskim znajduje się dzwon z r. 1108, jeden z najda- 
wniejszych w Polsce. (Obacz ks. Siarkowskiego : Dzwony 
w gubcrnii kieleckiej). 

Jangrocie, w Kieleckiem, dzwon z r. 1200, z takim samym 
napisem i z tego samego roku, co w Mstyczowie, lał 
ich więc zapewne jeden i ten sam giser. Jangrot da- 
wniej nazywał się „Biskupice", którąto nazwę zmienił 
biskup krakowski Jan Orot. Napis na dzwonie: O rex 
gloriae veni cnm pace M. C. C. (Obacz Siarkowskiego: 
Dzwony w gtibernii kieleckiej. Warszawa 1878). 

Jaworniku dzwon mniejszy z XV wieku, wnosząc z cha- 
rakteru pisma okalającej go legendy, drugi większy 
z r. 1504. 

Jaicorznie dzwon z r. 1485 odlewał Maciej liotgisser. 

Jazowsku, w Sądeckiem, dzwon odlany w r. 1029 przez 
lialzera Reguła i drugi z r. 1651. 

Jeleśni, w Krakowskiem, dzwon z r. 1584 odlewał Jan Waj- 
zer z Kubina. 



405 

Jędrzejowie, w klasztorze pocysterskini, znajdują się dwa 
dzwony, odlane w r. 1707 i 1768 w Gdańsku przez 
Ernesta Fr3'^dryka Kocha, a jeden odlany w r. 1705 
w Gdańsku przez Emanuela Wittwerka. 

Imbramowicachy w powiecie olkuskim, dzwon z r. 1592. 

Inwałdzie, w Krakowskiem, dzwon odlewał w r. 176G Grze- 
gorz Kn obi och z Neusohl. 

Jordanowie są dzwony z XVII i XVIII wieku. 

Iwanowicach j w powiecie miechowskim, dzwon z r. 1525, 
z napisem : „In honorem Sanctissimae Trinitatis et grat. 
Sanctorum". 

Izbie dzwon lany w r. 1009 przez Jana Sc h wid nera z Ko- 
szyc, średni lał Grzegorz Wierd z Eperies w r. 1031, 
a mały z r. 1781. 

Kaczanowie w kościele parochialnym w Wielkopolsce jest 
dzwon ulany w r. 1453, z napisem: „Sancte Martine 
ora pro nobis". (Łukaszewicz: Opia kościołów), 

Kaliszu w kościele Franciszkanów wielki dzwon fundowany 
w r. 1086 przez Antoniego Bron na, g>vardiana tamtej- 
szego. 

Kalwarii Zebrzydowskiej jest dzwon wielki odlany w r. 1782, 
z napisem: „Fusa per me Joh^nnem Georgium Kno- 
bloch Neosoli Hungariae anno 1782". 

Kcyni w Wielkopolsce są dzwony z lat 1770 i 1814. 

Kidowie w kościele parafialnym dzwon z r. 1007. 

Kielcach na wieży, na której znajduje się zegar umieszczony, 
jest dzwon z r. 1527, sprawiony przez biskupa To- 
mickiego i drugi i)rzelany w Krakowie w r. 1789 przez 
Balzera Ruszkowskiego, gisera. 

Klikuszowej kolo Nowego Targu dzwon z r. 1579, odlewał 
Marcin Jędrek. 

Kodniu jest duży dzwon fundowany przez Mikołaja Sapiehę 
z r. 1085 w cerkwi św. Michała. 

Komorowicachy w Wadowickiem dzwon z XV wieku, na nim 
napis: „Ten dzwon jest dielan na czest Panu Bohu 
wsemohaucnimu w Trovcv swaty gednemu v Pannie 



406 

Maryi, Swatemu Wawrzincowi, Sw. Mikołajowi". Dwa 
inne dzwony odlewał w r. 1779 Kn ob loch. 

Koniuszy j w powiecie miechowskim, dzwon z r. 1759, na któ- 
rym znajduje się na uchu napis: Polonus fecit, 

Korczynie Nowym dzwon z r. 1690 odlewał Hans Getz, 
drugi z r. 1778 odlewał w Krakowie Maciej Weidner. 

Korzkwi w powiecie olkuskim, dwa dzwony z lat 1590 i 1671, 
pierwszy z napisem: „Sanctus Lucas". 

Kotuszowie, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1()30. 

Kozach jeden dzwon z XIV wieku, drugi z XV wieku, a trzeci 
z r. 1609. 
. Koźminie w Wielkopolsce dzwon farny z XV wieku. 

Kościelcach w Wielkopolsce dzwon z r. 1484 z godłem gór- 
niczem (dwa topory na krzyż), drugi z XVI wieku. 

Krakowie u Panny Marii jest jeden dzwon z r. 1408, odlewu 
Piotra K ad ner a, drugi z r. 1438, odlewu Jana Freu- 
denthala w Krakowie, ozdobiony jest płazkorzeżbami : 
Matki Boskiej z dziecięciem Jezus, orła polskiego, herbu 
miasta Krakowa i sześcioma innemi herbami polskiemi 
Jagiellonów i herbem Oleśnickich „Dębno", ma on na- 
pis: „Gdy mój głos rozlegać się będzie l)łogosławiona 
Mario! wstaw się za nami. Przybądź w pokoju, Mario 
Matko łaski. Matko miłosierdzia! zasłaniaj nas od nie- 
przyjaciela i przyjmij w godzinę śmierci". O tymto 
dzwonie pisze Marcin Bielski w swej kronice, że go 
miał Stanisław Ciołek, mąż siły olbrzymiej, sam jeden 
wyciągnąć na wieżę ; trzeci dzwon zegarowy z r. 1565, 
odlewał Szymon Bochwicz. W katedrze sławny dzwon 
„Zygmunt", odlany w Krakowie w r. 1520 przez Jana 
Behama z Norymbergi, ma on u dołu 12 łokci ob- 
wodu, a okrywają go płazkorzeźby : św. Stanisław z Pio- 
tromnem, orzeł polski i pogoń, jakoteż wizerunek króla 
Zygmunta I, waży 100 cetnarów. Wit, kowal z Klepa- 
rza, odkuł nauowo za czasów Zygmunta I serce do 
tego dzwonu, które było pękło, zaco otrzymał 69 złt. 
Na wieży zamkowej oprócz Zygmunta są jeszcze dwa 
dzwony, jeden z r. 1460, ulany staraniem biskupa kra- 



407 



kowskiego Jakuba ze Sienny, a drugi z r. 14G3, ulany 
staraniem Jana Tęczyuskiego, kanonika krakowskiego, 
z herbem „Topor", zwany „Pół Zygmuntem", oba pra- 
wdopodobnie w Krakowie odlane. Na Avieży zwanej 
wikariuszowskiej, są trzy dzwony, zowią je: Maciek, 
Nowy i Gąsiorek, jeden z nich zwany srebrnym, odle- 
wany był w r. 1669 przez Michała Wein hol da z Gdań- 
ska; dzwon zwany: „homicidialis", przelany w r. 1757 
przez Jana Weidnera i Samuela Scholza, Klrako- 
wian; w kościele św. Anny są dzwony z lat 1038, 
1541, 1783, 1835, u św. Krzyża dzwon z r. 1547 i trzy 
inne. O wielu innych jeszcze dzwonach, znajdujących 
się po kościołach krakowskich, nie wspominamy. 

Krasnopnszczy, w monasterze Bazylianów znajdują się dzwony 
z XVII wieku, ulane z dział przez Jana III na Tur- 
kach zdobytych i temu klasztorowi przez tego króla 
ofiarowane. 

Krasocinie, w powiecie w^łoszczowskim, znajduje się dzwon 
w bieżącem stuleciu przelany, który pierwotnie pocho- 
dzi z r. 1270, jak świadczy napis na nim umieszczony 
taki sam, jak był na dawniejszym dzwonie : „Kraków 
me fecit 1270". 

Kroczycach, w powiecie .olkuskim, odlewał w r. 1606 dzwon 
Andrzej Wagner i ma napis: „Sum Alberti Gebuł- 
towski Sec (retarii) Reg (ni) et Jacobi Olbiński Plebani 
Krocz. Anno Domini 1606 Andreas Wagner me fecit", 
drugi dzwon pochodzi z r. 1609. 

Królowej Ruskiej dzwony lane w roku 1638 przez Justa 
Constein. 

Kromołowif, w powiecie olkuskim, dwa dzwony z lat 1508 
i 1637, ostatni z napisem : „O rex gloriae veni ad nos 
cum pace anno 1637 Mikołay Firly Na Dombroviczy 
Castellan Wolniczki, Lubilski, Kaźmierski Starosta. 

Krościenku, w Sądeckiem , dzwcm z napisem : „Me fecit Pe- 
trus Waygner, ludwisarz, anno 1803 etc." i dnigi 
z r. 1794. 

Krynicy dzwon wielki z r. 1.582, mały z r. 1749. 



408 



KrzcŁccicachf w powiecie andrzejowskim, dzwon z r. 1314, 
z napisem gotyckim: „Sancte Procope, ora pro nobis", 
nieco niżej: Stanislaus Derslaus. 

Krzciccinie dzwon z XVI wieku. 

Krzywaczce dzwony z XVI wieku. 

Krzyżanowicach^ w powiecie pinczowskim, dwa dzwony, je- 
den z r. 1304 z zatartym gotyckim napisem, drugi 
z r. 1(K)3. 

Książu Małym j w powiecie miechowskim, dzwon z r. 1500. 

Kurozwękach, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1652. 

Lanckoronie jeden dzwon z r. 1541, drugi z r. 15i)0. 

Lelowie, w powiecie włoszczowslcim, są dwa dzwony, jeden 
z r. 1642, odlany przez Briosta Benedykta Lotaryń- 
czyka, drugi z r. 1637. 

Lenczacli są dwa dzwony, jeden z r. 1554, dragi z r. 1607. 

Lipniku jeden dzwon z r. 1532, drugi z r. 153<), a trzeci 
z r. 1731. 

Lisowie jest w kościele dzwon z r. 152r). 

Liszkowie u Dominikanów dzwon z r. 1773: z napisem: An- 
dreas Dorling me fecit Regiomonti i drugi z r. 1761, 
fundowane przez Władysława Kosiłłę, wojskiego tro- 
ckiego. 

Lubieniu, w Krakowskiem, dzwon z r. 1673. 

Lublinie w katedrze św. Jana dzwon „Jan" z postaciami 
Św. Jana i Stanisława, odlewali w r. 1627 Tomasz 6o- 
dar i Piotr Breczwel w Lublinie, ma on 3 łokcie 
i 16 cali wysokości i ozdobiony jest berb<imi dobro- 
dziejów kościoła i fundatorów dzwonu. Dzwon ten ka- 
zali odlać Jezuici ze składek publicznych. Drugi dzwon 
tamże z post^iciami św. Ludwika i Mikołaja odlewany 
w Gdańsku r. 1770; u Karmelitów jest dzwon z wyo- 
brażeniem Panny Marii z herbem „Topor", odlewany 
w r. 1654, u Augustynów sygnaturki trzy z r. 1831, na 
wieży krakowskiej dzwon z r. 1585. U Bernardynów 
dzwon z r. 1658 odlewali: Andrzej Przy by 11 o i Woj- 
ciech Zmuda (Obacz Sierpiński: Historia miasta 
Lublina), 



409 



Ludzimierzu, w Sądeckiem, jest sygnaturka z r. 1229, 
nosi napis: Jezus, Maria, Jozepf, jestto jedyna pamiątka 
w tych okolicach z tak odległych lat. Inny dzwon tu- 
taj się znajdujący z r. 150(1, odlewał K no b loch. 

Lwowie u Św. Jerzego dzwon z r. 1341, (a nie z r, 1202, 
albo 1292, jak niektórzy mniemają), na nim napis ki- 
rylicą, odlewał go Jakub Skora; dzwon ten n<ileźał 
pierwotnie do monasteru trembowelskiego, zkąd go prze- 
wieziono do Lwowa. W cerkwi wołoskiej we Lwowie 
jest dzwon zwany „Kiryło", ważący 120 cetnarów prze- 
lewany w drugiej połowie XVIII wieku prześlicznego 
tonu i drugi mniejszy fundowany w r. 1571 przez księcia 
Koreckiego, a przelany w nowszych czasach. 

Łabowej dzwon z r. 1<)89. 

Łącku, w Sądeckiem, dzwon z napisem: „Fusa in loco Sa- 
cerdos me fecit. A. 1800", jestto dzieh) księdza Bigos a, 
którego dosyć robót w okolicy się znajduje ; na drugim 
dzwonie jest napis: „Cura A. K. Caspar! Czekayski 
P (lebanij et D (ecanij Caecensis A. 183() a Francesko 
Stanke Ołomucii fusa". 

Łodygowicachj w Krakowskiem, dzwon z r. 1753, odlewany 
przez lialtazara Roszkiewicza z Pietrzykowie, drugi 
odlewał Franciszek Lithman z Neosoli (Zwoleń) 
r. 179r). 

Łękawicy dwa dzwony, jeden z r. 153r), drugi z r. 1722. 

Łopusznej, w Sądeckiem, dzwini j)rzelany w r. 1737, z na- 
pisem: „Antone Eremita ora pro nobis" i herl)em Wie- 
niawa, naokoło niego głoski : K. C. Ł. N. 

Łukotcie, w j)owiecie andrzejowskim, dzwon z r. KJOC). 

Łysy Górze w klasztorze swiętokrzyzkim jest dzwon z roku 
1741, sprawiony przez ks. Prószyńskiego. 

Madejowej dzwony pięknego odlewu ulał w Preszowie (Epe- 
ries) Franciszek Ijccher. 

Malogoszczuj w powiecie andrzejowskim, dwa dzwony z XVII 
wieku, jeden z r. 1055 odlewał lienedykt Br i os t, Lo- 
tarvńczvk. 



410 



Manioicej, w Sądeckiem, dzwon z napisem: „Campana haec 
fu8a A. D. 1G07". 

Miechoicie dzwon z r. 1749 odlewał Kramvilberger, 
a z r. 1790 dzwon odlany w Krakowie przez Ignacego 
Huflauera, zaś dzwon z r. 1458 odlewał Jan Ruf- 
fifusor. 

Miednikach na Litwie był dzwon z XVII wieku, jednak sto- 
pił się w pożarze r. 1785. 

MikułotcŁcach pod Baskiem jest dzwonek z XVI wieku, (był 
dawniej w Chęcinach). 

Milliku są dwa dzwony, jeden z r. 1014, drugi z r. 1728. 

Milóicce, w Wado wiekiem, dwa dzwony z r. 1642 i 1663. 

Mirze na Litwie na składzie zamkowym przechowuje się 
ciekawy dzwon zegarowy, cały wylany w przeźroczyste 
desenie, pomimo to pięknego i czystego dźwięku, z je- 
dnej strony znajduje się na tarczy orzeł radziwiłłowski, 
z drugiej strony przeźroczysto wyrabiane trzy krzyże. 

Mogilanach pod Krakowem dzwon odlewał w r. 1711 Mar- 
cin Raczyński w Myślenicach. 

Mrzygłodzie, w gubernii piotrkowskiej, dzwon z r. 1560. 

Mstyczowie, w powiecie andrzejowskim, dwa dzwony, jeden 
z r. 1200, ma napis: „O rex gloriae veni cum pace 
M. C. C", taki sam napis znajduje się na dzwonie 
w Jangrocie; drugi z r. 1638, odlewał Józef Rosem- 
berski, ma napis: „Hoc fecit Joseph Rosembcrski 
sumptu Parochianorum A. D. 1638. 

Mszanejy w Sądeckiem, dzwon z r. 1610 odlany przez Ja- 
kuba Erlichera. 

Mucharzu sygnaturka z r. 1030 (niezbyt pewna wiadomość), 
dzwon wielki lany w r. 1542, a mniejszy z r. 1695. 

Mysłowicach jest dzwon ważący 14 eetnarów, odlany przez 
Baltazara Roszkiewicza, staraniem kanonika Grzegorza 
Mi er o szewski eg o w r. 1742. 

Narbuciskach u Dominikanów dzwon z r. 1645 z wizerun- 
kiem Św. Wincentego i trzy inne bez roku, tylko wi- 
zerunkami Michała Archanioła, św. Kazimierza i Najśw. 
Panny różańcowej. 



411 



Nowogródku u Dominikanów są trzy dzwony, z tych jeden 
przelany w r. 1828, drugi z r. 1788, a trzeci pod na- 
zwaniem Św. Dominika. 

Niedźwiedziu, w powiecie miechowskim, dzwony z lat 1043 

i 1645, pierwszy ma napis : „Mathias Burszowicz, Ph (ilo- 
soph) iae doctor, Professor S. S. Omnium Canonicus 
a. d. K343". 

Nowym Sączu (obacz: Sącz). 

Nowym Targu są dwa dzwony u św. Anny, w jednym z naj- 
starszych kościołów w Galicii z napisami: „Matbias 
Weidner me fecit Craco\iae 1781". W dzwonnicy są 
dwa dzwony przelane w r. 1785 i 1795 przez Jana 
Józefa Knoblocha; inny z r. 1828 nosi napis: Mi- 
kołaj Klocek , Florian Sitarski , a jeszcze inny jest 
z r. 1715. 

Obiechowie, w powiecie włoszczowskim , w wieży kościoła 
parafialnego znajduje się dzwon z epoki piastowskiej, 
wykopany niegdyś z ziemi. Roku nie ma na nim ozna- 
czonego. 

Oleśnicy, w powiecie stopnickim, jeden dzwon z r. 1536, 
odlewany przez jakiegoś Piotra, ludwisarza, drugi 
z r. 1694, a trzeci z r. 1758, odlewał Jan Weidner 
w Krakowie. 

Olszówce w Sądeckiem, jest dzwon odlany w r. 1743 z na- 
pisem: Gottfred Schnelrad me fecit Vratislaviae. 

Opatowcu dzwon z r. 1670. 

Ossolinie jest dzwon sprowadzony z Loretu. 

Ostrowcach, \y powiecie stopnickim, dzwon z r. 1640. 

Ostrowcu, w powiecie opatowskim, u l)(miinikanów są cztery 
dzwony, z których jeden z r. 1711, z napisem: me fe- 
cit Johan Jacob D o r t m a n in Konigsl)erg : drugi z na- 
pisem: Me fecit Joannes Brcvielt S. K. M. fusor 
w Wilnie 1644, dwa inne bez napisów. 

Pacanowie, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1647 odlewał 
Meghard Benningh w Gdańsku i inne tr/y dzwony 
z lat 1657, 1663 i 1668. 



412 



Paczóltowkach dzwon z r. 1730 ozdobiony herbem „Topor*^, 

drugi z r. 16G8, a trzeci z r. 1535. 
Palczowicach jeden dzwon z XV wieku, a drugi niniejszy 

z r. 1595. 
Pińczowie dzwon z r. 1G54 odlewał Benedykt Br i os t, Lo- 

tarj^uczyk. 
Piotrowicach w Wadowiekiem, dzwon z r. 1593. 
Pisarzotcicach dzwon z r. IGOl. 
Płocku dzwon z r. 1G88, waży 44 cetnary i nazywa się 

„Bartłomiej". 
Płowcach w Kuj<awacli, wy orano dzwonek mały kościelny 

z r. 1408. 
Podkamieniu w klasztorze Dominikanów są dwa duże dzwony, 

jeden odlewany przez Andrzeja Franka we Lwowie 

r. 1(554; dragi z r. 1729 z wizerunkiem Najśw. Panny; 

dwa mniejsze są nowsze z r. 1854. 
Popiedniku Malynij w powiecie miechowskim, dzwon z r. 1327 

w kościele zbudowanym tego samego roku przez Ja- 
kuba Bonnara. 
Polance na wielkim dzwonie jest napis: „Post festum Cor- 

poris Christi 1413", drugi dzwon odlewany w r. 1525. 
Pomorzanach w kościele znajduje się dzwon odlany ze spiżu 

zdobytych na Turkach armat przez Jana III. 
Poparciach, w gubemii wileńskiej, w kościele parafialnym 

trzy dzwony, jeden z r. 16G9, drugi 1748, trzeci 1758, 

z napisem: Soli Deo gloria. 
Poławeniu, w gubemii kowieńskiej, kościół ma trzy dzwony : 

jeden z r. 1703, drugi z r. 1G75, z napisem: 

Bogu chwałę dają, 
Kapłanów hndzą niech wstają, 
Ludziom zbawienie głoszą, 
Za umarłycłi Boga proszą. 

grzeszni na dobro, znakami z gorzkiemi łzami Panu 
Bogu ten dzwon ofiarują; trzeci z r. 17G5, z napisem: 
Soli Deo Gloria. P. Mroczek. 



413 



Porębie w Sądeckiem, jeden dzwon z r. 1503, na którym 
są ślady 12 monet współczesnych i drugi z r. lilii. 
Inne dwa dzwony odlewane w r. 1697 przez dwóch 
Indwisarzy z Muszyny. Są tu także dwa dzwony, z któ- 
rych większy odlewał Jerzy Bagiński z Cieszyna 
w r. 1815 i nosi napis: „Gloria in excelsis etc/ i w od- 
lewie Św. Sebastian i św. Franciszek, a mniejszy z r. 
H)OC) nosi napis: „Ad landem Dni collatoris et fundato- 
ris Josefi Caroli Lubomirski". 

Powroźiiihu pod Krynicą dzwon z r. 1<)15, a drugi mniejszy 
lał Kasper Kr ani nit z z Krompach (na Węgrzech) 
w r. 17r)4. 

Poznaniu zgorzały w r. 12i5() dzwony katedry; teraźniejsze 
dzwony katedry odlane są w r. 17G0 i 17(U przez 
Jana Zachariasza N e u b e r d t a w Poznaniu ; oprócz 
tych posiada kościół także dzwony z lat 1780, 1788 
i 1793. W ratuszu w Poznaniu znaleziono dzwon z na- 
pisem r. 1028, który wisiał w jednej z wieżyczek ra- 
tuszowych, a dzwoniono nim podczas tracenia zbrodnia- 
rzy pod pręgierzem stojącym tam dotąd j)()d ratuszem. 

Potoku, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1030. 

Proszowicach dzwon z r. 1075, a na sercu ma r. 1522. 

Przeciszowie znajduje się dzwon wielki 5 cali grubości, 5 łokci 
wysokości, 1 Va łokcia średnicy, odlewany w r. 1549; 
drugi tej samej wielkości przelany ze starego w Oło- 
muńcu w r. 1839 przez Stankego, a trzeci mniejszy 
z r. 1090. 

Przegini, w powiecie olkuskim, dzwon z r. 1079. 

Przemysłu w katedrze polskiej dzwon z r. 170r) ulany przez 
Lwowianina Teodora Polańskiego, ma na sobie wy- 
r»ł)rażenie Chrystusa Pana, św. Jana Chrzciciela i ja- 
kiegoś biskupa z pastorałem. 

Przytkowicach jeden dzwon z r. J5()0, drugi z r. 1024. 

Rabce pod Karpatami jeden dzwon z r. 1558, drugi z r. 1010 
z n<apisem : Omnis Spiritus laudat Dominum P. S. C. L. 
Andreas Skomelski F. F. A. I). 1(>10. 

Rabie wyźnej dzwon większy z r. ir)78, mniejszy z r. 1732. 



414 



Rachwalowicachy w powiecie pinczowskim, dzwon z r. 1480 
z napisem gotyckim: „Alma virgo Maria Dei Genitrix 
intercede pro nobis. A. D. 1480" (rzymskiemi cyframi). 

Raciborowicach, w Krakowskiem^ dzwon wielki lany w r. 1518, 
mały lany w r. 1550, a średni przelany w r. 1758, 
ostatni z napisem: „ten dzwon Polak uczynił". 

Raciążku kujawskim nad Wisłą znajdują się w kościele pa- 
rafialnym trzy dzwony, z którj^cli jeden odlewany w r. 
1017 przez Andrzeja Lube, drugi w r. 1648 przez 
Augustyna K o es cli e w Toruniu, a trzeci odlewany 
w Toruniu w r. 1778. 

Rembienzycach , w powiecie andrzejowskim , dzwony z lat: 
1438, 1G51 i 1798, ostatni odlany w Krakowie przez 
Piotra Wagnera, pierwszy z napisem gotyckim: „In 
Iionorem omnium sanctorum". 

Rokitnie, w powiecie włoszczowskim, dzwon z r. 1(518. 

Rostoce dzwon wielki z r. 1789, mały z r. 1G95. 

Rudawie czterj' dzwony z r. 1G74 (pi-zelany), z r. 1022, 
1703 (przelany) i z r. 1024. 

Rychtoałdzie dzwon z datą 1507 i herbem Komorowskich. 

Sandomierzu av kościele św. Jakuba znajduje się dzwon 
z r. 1372, o tym dzwonie: Tijg. ilustr. Nr 00, z r. 1800 
i Przyjaciel ludu Nr 20, z r. 1843. W dzwonnicy przy 
kościele św. Jakuba znajdują się dwa dzwony, jeden 
zwany „Dymetriusz", odlany jest w r. 1399, a drugi 
Av r. 1314. W kościele św. Pawła dzwon z r. 1038. 

Sączu Nowym w kościele farnym św. Małgorzaty znajduje 
się dzwon i)0 Zygmuncie największy w Polsce z j)ię- 
knemi ozdobami, odlewał go w r. 1017 Heliasz Wa- 
gnerowie z w Lublinie; ma on u dołu w obwodzie 
14 łokci, ale jest pęknięty. Mniejszy dzwon kościelny 
z r. 1071. Na zegarowym dzwonie jest napis: Zofie 
Boczkowska A. D. 1010, a na najwyższym znajduje 
się napis: „Me fecit Hedwigis Trzeczikeska abbatissa". 
W kościele farnym przechowują się także dzwonki, 
które tu złożono po zburzeniu drewnianego kościoła 
Św. Krzyża, jednego z najdawniejszych, który istniał 



415 



obok drogi prowadzącej ku Staremu Sączowi, a w któ- 
rym według podania jeszcze św. Wojciech nabożeństwo 
odprawiał. 

Sączu Starym w kościele farnym jest dzwon odlany w r. 1047 
przez Benedykta Briosta, Lotaryńczyka. 

Sączowie, w powiecie bendziiiskim , gubernii piotrkowskiej, 
znajduje się dzwon z r. 1050, ważący 20 cetnarów, 
z napisem: „Christus Rex Fortis Yenit In Pace Deus 
Homo Factus'*. 

SiecUcliowŁcnch, w powiecie olkuskim, jeden dzwon z r. 1507, 
a drugi z r. 1093 odlany w Krakowie. 

Siewierzu są dwa dzwony z lat 150() i l(v]7, na pienvszym 
znajduje się napis: ,,(1iristus Rex fortis venit in pace. 
Deus homo factus est 1560, poniżej orzeł polski i nao- 
koło litery J (oannes) A (dalbertus) P (rincei)s) P (olo- 
niae) D (ei) G (ratia) E (piscopus) Q (racov.) 1) (ux) 
S (eyeriae). 

Skicie w monasterze bvł wielki dzwon odlanv w Maniawej 
w r. 1700, słychać go l)ylo na pięć mil w okrąg. 

SAomie/we; w Sądeckiem , sygnaturka z r. 1^)15 i literami 
G. K. I.. C\ S. 

Skrzydlnej dzwon pr/elany w r. 1705 przez Kasj)ra Kram- 
nitza z Krompach, drugi z r. 1707. 

Słotwinacli są dzwony, jeden z roku 1717, drugi mniejszy 
z r. 1724. 

Śnietnicy dzwon wielki z r. 1()48, odlewu Grzegorza Wier da 
z Preszowa (Ejieries). 

Sobkowie, w powiecie andrzejowskim, dzwon z r. lOlT). 

Sospowie, w powiecie olkuskim, dwa dzwony z lat 103.-) 
i 1070. 

Spytkowicach w Krakowskiem, dzwony z XVIII wieku 
i wielki dzwon z XVI wieku. 

Staromieściu w kościele dzwon z XVI wieku z niemieckim 
napisem: „G(^tt, Maria hilf". 

Stopnicy w końciele dzwon z r. 1012, z na])isem: „Christ* 
Dębicki C. ('. S. E. T. O. P. S. ex suo fecit 1012^ 

Supraślu jest dzwon z drugiej połowy XVI wieku, spra* 



416 



wiony przez Wasyla Tyszkiewicza, o którym wspomina 
Eustachy Tyszkiewicz w dziele swem: Grohy Tyszkie- 

tCtCZ(JU\ 

Szaflarach w Sądeckiem, jest jeden dzwon z roku 1()11, 
a dnigi z r. 1714. 

Szańcitf w powiecie stopnickim, jest jeden dzwon z r. 1499, 
z napisem gotyckim: „Ave Maria gratia plena dominus 
tecum, benedicta tu in mulieribus", waży 80cetnarów; 
trzy inne dzwony z r. 1724, odlane w Gdańsku przez 
Michała Wittwerka. 

Szczecinie jest wielki dzwon przelany w drugiej połowie XV 
wieku przez Hansa Kar sowa. Gdańszczanina. 

Szczerzycn w kościele Cystersów jest dzwon odlany w r. 
17G7 przez Kaspra Kram nit za, z napisem: „Leli 
mnie Gasparus Kramnitz maister dzwonar obiwatel 
Krompachsky". Xa tym dzwonie znajdują się: herb 
opactwa, „Grył"" Jezus, Maria i św. Jan Nepomucen. 

Skalbmierzu przy kościele dawnej kolegiaty jest dzwon 
z r. 1784, na którym jest napis: „Non Germanus sed 
Polonus me fecit Baltasar", zapewne chciał tym napi- 
sem pokazać, że robota Polaka jest lepszą od zagra- 
nicznych; pod tym napisem znajduje się inny polski: 
„Już ten ma Boga za mało, kogo łakomstwo zawojo- 
wało". Są tu także dwa dzwony z epoki Jagiellonów 
i jeden dzwon z r. 1750. 

SzlachtoweJ są dwa dzwony lane z r. 1004 jn^zez Franciszka 
Ostrowskiego. 

Siemieniu w Krakowskiem, jeden dzwon z r. 1507 z her- 
bem Komorowskich, a drugi z r. 1595, odlewał Urban 
Kołodzi ej. 

Szumsku w kościele są trzy dzwony: jeden z r. 1701 z czte- 
rema figurami Świętych i napisem: In lionorem San- 
ctissim<ae Trinitatis; drugi z r. 1743, z napisem: Me 
fecit J. Derling Kegi i figurą Najśw. Panny; trzeci 
z r. 1701, z napisem: Gloria in excelsis Deo. 

Szydłoicie, w powiecie stopnickim, dzwon z r. 1043, odlewał 
Benedykt liriost, Lotaryńczyk, a drugi jest z r. 1081. 



417 



Tarnowiey w katedrze są 4 dzwony, jeden jeszcze z XIV 
wieku z napisem : „veny cum pace o rex ;[j;Iorye" i I^an 
Jezus na krzyżu, drugi z r. 1G53 ma wizerunek Matki 
Boskiej z Dzieciątkiem Jezus i napis: Lotaring fecit 
Benedictus Briot, trzeci dzwon nowy z r. 1847, spra- 
wiony przez cesarza Ferdynanda, odlany w Ołomuńcu 
przez Wolfganga Strausa i sygnaturka z r. 1080. 
(Wspomnienie o Tarnowie Walerego Eliasza w Album 
Rapperswylskiem z r. 1870). 

Tenczyiłku, dzwon z r. 1G08. 

TłuczatH, dzwon z r. loM. 

Tojntnin, u Św. Jana dzwon lany w r. 1522 przez Marcina 
Sc hm i da Toruuczyka, a drugi w r. 1()59 lany przez 
Augustyna Ko es cli a. 

Trokach, u Bazylianów dzwon z r. 1076 przelewał Jan Dę- 
łam ars ludwisarz wileński. 

Tuczempach, w powiecie stopnickim jeden dzwon z r. 1C18, 
a drugi z r. 1767 odlany w Gdańsku ])rzez Karola 
Gottfrieda Antliony. 

Tyliczu, dwa dzwony z r. 1752 i 1767. 

Tylmanowej, dzwon z r. 1758 z napisem: „Gaspar Kram- 
nitz obywatel z Krampacb". 

Warszaicie, u Franciszkanów dzwon z r. 1721 odlewał Wre- 
den Warszawianin i drugi sprawiony przez kasztelana 
Władysława Grzegorzewskiego, a odlewany w Gdańsku 
w r. 175(). 

Wawrzeticzycach , znajduje się dzwon odlany w r. 1792 w Kra- 
kowie przez Ignacego Huflauera. 

Węgleszynie, dzwon z napisem gotyckim zdaje się z XIV 
wieku. 

Werkach, w gub. wileńskiej w kościele dominikańskim, dwa 
duże dzwony jeden z napisem łacińskim i r. 1774, drugi 
także z r. 1774, i dwa dzwony mniejsze bez napisów. 

Wieprzu, dzwon wielki z r. 1780, średni z r. 1551, a mały 
z r. 1756. 

Wilanowie, dzwon z r. 1686. 

Wilnie, był dzwon z prześlicznemi ozdobami i wyobrażeniem 

27 



418 



Bogarodzicy i napisem cerkiewnym, który znaczył : „Ja 
sługa Boży Jakub syn Andrzeja z matką moją Julianną 
córką Aleksandra wielką księżną litewską, kazaliśmy 
ten dzwon odlać do cerkwi sw. Baraksowej w Wilnie 
na wieki 6887" (co znaczy 1377). Na brzegu pismem 
gotyckieniK. S. Skobolt (odlewnik). Dzwon ten r. Kuf) 
rozbity i poniewierający się przelano nanowo. W ka- 
tedrze są dzwony lane w r. 1G()7 przez Jana Dela- 
marsa w Wilnie z resztek po Zygmuncie, bowiem 
w XVI wieku były w dzwonnicy katedralnej trzy duże 
dzwony: królewski albo zygmuntowski, biskupi i ka- 
pitulny, Zygmunt był taki wielki jak krakowski, a do 
poruszenia potrzeba było 20 silnych ludzi; fundował go 
król Zygmunt I, zkąd jego nazwisko, w r. 1610 stopił 
się przy pożarze, a w XVII wieku przybył jeszcze 
dzwon moskiewski, darowany przez Zygmunta III, j)o 
zdobyciu Smoleńska: do poruszenia tego dzwonu zwa- 
nego Zygmuntem, potrzeba było więcej niż 20 silnych 
ludzi. W XVII wieku dzwony te przetopiono. 

Witkoiaicach, są dwa dzwony, jeden z r. 1613, drugi z r. 1633. 

Witanotcicack, dzwony z XVII wieku. 

Witebsku, dzwon z XVII wieku przelany ze starszych. 

Włodowicach, w powiecie bendzińskim gubernii ])iotrkowskiej 
znajduje się dzwon z r. 1298 z następującym napisem: 
„Ad laudem Dci Omnipotentis et Sanctorum Omnium 
A. D. 1298 (w rzymskicłi cyfrach). 

Wlosiennicy, w Wadowicki em dzwon z r. 1539. 

Wolbromie, w powiecie olkuskim dzwon z r. 1621. 

Woli Radziszowskiej, jeden dzwon z r. 1562, a drugi z r. 1712. 

Wysocicach, w powiecie miechowskim znajduje się dzwon 
z r. 1025, jeden z najstarszych w Polsce, który może 
jeszcze pierwszych chrześcian do modlitwy wzywał, na- 
pis na nim następujący: „Christus Rex Fortis Venit In 
Pace Et Homo Factus Est Anno MVXXX". (O tym 
dzwonie wspomina ks. Siarkowski w rozi)rawie swojej : 
Dzwony to ijnbernii kieleckiej). 



419 



Zagości, w powiecie pinczowskim dzwon z r. 1657 odlewał 
Simon Nauwitz. 

Zakroczymie, dzwon średni kościoła parafialnego z r. 1009; 
napisy na nim wielce Htarożytnemi i niezwykłego kształtu 
głoskami są wyrobione, z tern wszystkiem za tak odle- 
• głą starożytność jego zaręczyć trudno; byłby to jeden 
z najstarszych dzwonów w Polsce. Drugi dzwon tam 
znajdujący się, odlewany jest w Toruniu przez Toma- 
sza Litkensee w r. 1032, ma 8 uszów w kształcie 
głów tatarskich wyrobionych. 

Zatorze, dzwon starodawnego kształtu może z XIII wieku 
jeszcze, drugi mały z r. 1590, przy bramie zamkowej, 
trzeci z r. 1787 odlewu Knoblocha z Ncosoli znaj- 
duje się w kościele. 

Zborówku, są dwa dzwony z r. 1594, na pierwszym napis: 
„Ad honorem Dei et Sancti Nicolai anno 1594", na dru- 
gim napis: „Sit nomen Domini benedictum 1594 Adal- 
bertus Karski". 

Zebrzydowicach^ dzwon z r. 1003, drugi odlewu Michała 
Kupczą. 

Ztoierzyineckim klasztorze pod Krakowem jest dzwon z r. 1000, 
a drugi przelany w r. 1800. 

Źólkici, dzwon z r. 1()08 odlany we Lwowie a i)rzelauy 
w Gdańsku w r. 1092; dzwon ten znajdujący się w dzwon- 
nicy kościelnej przelać kazał król Jan III. 

Żyroicicach, na Litwie ogromny dzwon z XVII wieku daro- 
wany Bazylianom przez Lwa Sapiehę, kanclerza w. lit. 

Żywcu, dzwon z XV wieku, drugi z r. 1720, trzeci z r. 1799. 
W kościele św. Krzyża dzwon z r. 1584. 
Wszystkich miejscowości razem podaliśmy 202. 



Okręty. 

Był czas, że Polska rozwinęła na morzu bałtyckiem wła- 
sną banderę i miała zbrojną marynarkę , musiała zatem mieć 
i własne okręty. Toteż znajdujemy w kronice Bielskiego 

27* 



420 

wiadomość o wyprawie Bolesława Krzywoustego do Danii na 
okrętach w r. 1124 „w Gdmiskn przysposobionych*^ . T. Świecki 
zaś wspomina, że kupiec krakowski Morsztyn wiódł XIII 
wieku na własnych okrętach handel z Anglią i Hiszpanią. 
Piętro Duodo poseł wenecki zdając sprawę przed senatem 
weneckim z poselstwa sw^ego do Polski w r. ir>02, mówiąc 
o zamożności miasta Gdańska dodaje: „Król Iiiszpaiiski Fi- 
lip II wielkie z miasta tego ciągnie posiłki, nietylko w zbożn 
ale i w drzewie do budowy okrętów i amuniciach wojennych ; 
budują nawet Gdańszczanie dla fioty jego okręty. Okręt od 
800 ł)eczek nie kosztuje więcej jak 10.000 talarów". Dawne 
])rawo gdańskie „AVillktlr" przeznaczyło całe w\ybrzeże gdań- 
skie nad Motława , tak zwane Lastadie wvłacznie na warstat 
budowania okrętów, inne miejsce nad Motławą zwiane Brage- 
bank służyło za warstat do na])rawy popsutych okrętów. 
Okręty gdańskie nosiły najczęściej nazwiska Świętych lub 
zwierząt jak n. p. St. Antonius, St. Paul und Peter, der 
Hirsch, der Eber itd. (Ilirsch : Danzigs Ilandels und Gewerbe- 
geschichte). Budowano więc okręty w Gdańsku jeszcze w XII 
wieku. W r. lol4 zbudowano tu okręt 55 łokci długości. 
Tomasz Świecki w dziełku swem ') i Przyjaciel ludu Nr 15 
z r. 18.38 i Nr 40 z r. 1837, i^odają ryciny przedstawiające 
znaki bander polskich niegdyś na morzacli używane, i tak 
bandera narodowa polska przedstawiała orła polskiego bia- 
łego na czerwonem tle, bandera królewska przedstawiała rękę 
po ramię trzymającą ])ałasz także na tle czerwonem, prócs^ 
tego były i bandery kupieckie, gdyż statki polskie jedne 
były własnością króla i rzcczypospolitej, drugie kupców. 
W czasach panowania Jana Kazimierza zniknęły te l)andery 
polskie z Bałtyku ; legioniści nasi oglądali je jeszcze jako 
zabytek przeszłości w j)orcie tulońskim. W samym r. 18(X> 
zbudowano w Gdańsku 70 kupieckich okrętów, które nabie- 
rały towaru od (500 do 800 ton. Sam kupiec Francius po- 



') Ilfsforł/rcmi wiadomość o zlfuii poiuor:<hit'jj mirśrif Gdańsku^ 
uraz iey/ufhr I pauouaniu Pttlakńw na morzu ha(hfckieiHy, 
wvdaneuj w Warszawie w r. 1811. 



421 



siadał własnych 17 okrętów zbudowanych w Gdańsku, Lo- 
schin wspomina w dziele swojem o Gdańsku, że w r. 1()2;5 
]>odczas i)ol)ytu króla Zygmunta III w Gdańsku, produko- 
wali się tutejsi desie okrętowi pr/ed królem wyłażeniem ua 
maszty. Zygmunt August, który ut^vorzyl flotę na morzu 
bałtyckiem, wdawszy się tylko jako pośrednik w sprawy za- 
szłe między mistrzem krzyżackim w Inflantach, a kuzynem 
swoim arcybiskupem rygskim, nrządzid kazał z rady ksią- 
źęcia pruskiego okręty wojenne, jak się zdaje w przystaniach 
kurlandzkich i inflaudzkich, gdyż Gdańszczanie pomocy swej 
do tego odmówili. Za Zygmunta III w r. 159H dały się wi- 
<lzieć w bitwie pod Sztege))orkiem okręty uzbrojone kosztem 
niektórych panów polskich. Sejmy nie przykładały się do 
urządzenia floty, lecz domagały się od Zygmunta III i Wła- 
dysława IV jej utrzymania. Z tego powodu urządził Włady- 
sław IV nanowo flotę i do pomieszczenia jej przeznaczył 
fortecę Władysławów. Budowano więc za Władysława IV 
okręty w I^ucku i Władysławowie koh) I^ucka. (Obacz także : 
Statki). 



Olejarnie. 

w XVIII wieku były olejarnie w Kobylinie w Wielko- 
polsce, gdzie wyrabiano rocznie za 200 talarów oleju; w Ko- 
wlu, Ludwinowie w Augusto wskiem i w Pińsku. Z początku 
XIX wieku były w Kownie, Łowiczu, Samogorowie, Siera- 
dzu, w Warszawie, Komarowie, Tyszowce, Poberczanach, 
Grabowcu, Chełmie, Ostrowie, Włodawie, w Konarach i innych 
miejscach. 



Ołownia. 

Głownia miejska ł)yła w Krakowie w r. 1712, wyra- 
biano tu także glejtę. 



422 



Ołówki. 

Ołówki wyrabiano w Warszawie w fabryce Alberta 
Yettra dopiero od r. 1850, ale wyrównywały dobrocią 
ołówkom Fabra. Ostatniemi czasy wyrabia Polak Na pi or- 
ski w Detroit w Ameryce sławne ołówki, które się już po- 
jawiły i w handlach niemieckich. Dawniej rysowano pręci- 
kami ołowianemi ; ołówki grafitowe zaczęto wyral)iać dopiero 
w XVI wieku w Anglii, później wyrabiano ołówki z proszku 
grafitu szlamowanego zmieszanego z glinką wolną od piasku 
i wapna. Do udoskonalenia fabrykacii ołówków, przyczynili 
się niemało Conte i Humblot. Po angielskich ołówkach od- 
znaczają się dobrocią francuzkie i wiedeńskie, mianowicie 
Hardtmutba i Fabra. W Norymberdze ołówkarze stanowią 
osobny cech. 



Opony. 

(Obacz: gobeliny, kobierce, makaty, szpalery). 



Ordery. 



Polskie ordery wyrabiano za Stanisława Augusta w Gro- 
dnie we fabryce Tyzenhauza. W dawnej Polsce były nastę- 
pujące ordery: 1) Order Niepokalanego Poczęcia N. Panny, 
ustanowiony przez króla Władysława IV. 2) Order białego 
orła, ustanowiony przez Augusta II w r. 1705 w Tykocinie. 
Ku końcowi panowania Augusta III minister Brilhl order ten 
sprzedawał pod pokrywą wyniszczonych wojną pruską skar- 
bów królewskich, biorąc po 10.000 i więcej czerwonych zło- 
tych; później gdy ten towar nie miał już wielkiego pokupu, 
spadła cena jego na 1000 czerwonych złot}xh, a nawet 
i mniej jeszcze, jednak sprzedawano go tylko ministrom, se- 
natorom i urzędnikom koronnym i wielk. ks. litewskiego. Kto 



423 

się w takiej godności nie znajdował, orderu kupić nie roógl ; 
kto darmo otrzymał order, musiid złożyć tylko taksę za order, 
wynoszącą 120 czerwonych złotych. Noszono go na niebie- 
skiej wstążce, na stronie głównej wyobrażony był binły orzeł 
z napisem : pro fide, legę, et rege, na odwrotnej stronie była 
cyfra A. R. (Augustus Rex). Były i stosowne gwiazdy do 
niego. Król był wielkim mistrzem, a napis na jego orderze 
różnił się tem, że zamiast rege było grege. Dla panujących 
i książąt zastrzegała ustawa 20 orderów, a dla innych tylko 
72. 3) Order św. Stanisława, ustanowiony przez króla Stani- 
sława Augusta w r. 1765, udzielany był tylko szlachcie. No- 
szono go na czerwonej wstędze, przepasanej przez pierś od 
prawego ramienia, a na niej niżej lewego boku krzyż złoty 
emaliowany pąsowo; na stronie głównej orzeł biały z krzy- 
żem zielonym, po jednej stronie wizerunek św. Stanisława, 
po drugiej cyfra S. A. R. Na gwiażdzie do tego orderu na- 
leżącej napis: praemiando incitat. Kto orderu Św. Stanisława 
nie miał, nie mógł otrzymać orderu orla białego. Miało być 
tylko 100 ozdobionych tym orderem, ale było ich więcej. 
4) Order Kazimierza Puławskiego z konfederacii barskiej, 
mosiężny z Matką Boską Częstochowską w środku; wkrótce 
po ukazaniu się jego upadł, o) Krzyż wojskowy „Virtuti 
militari" powstał w r. 1794. Oznaką tego orderu jest krzyż 
z orłem, w środku przystrojonym wieńcem zielonym, wstęga 
niebieska z czarną obwódką, tego orderu było 4 klasy. 
W dawnej Polsce ordery ustawami sejmowemi stanowczo 
były wzbronione. (Obacz także wyrzynacze na kamieniu). 



Organy. 

Witruwiusz architekt rzymski za czasów cesarza Augu- 
sta z pierwszego wieku naszej ery, wspomina już o jakichś 
organach hidranlicznych, które miały być wynalezione przez 
Ktezybiusza, matematyka aleksandryjskiego, żyjącego za cza- 
sów Ptolomeusza Ewergeta; i»ie znamy jednak bliższego 
mechanizmu tych organów. Co się zaś tyczy organów pneu- 



424 



matycznycli, czyli właściwych dzisiejszych, które są wprowa- 
dzone w brzmienie za pomocą działania powietrza, to wiemy 
tyle, że w Europie upowszechniły się takie organy dopiero 
w XIII wieku, jednak w chrześciaństwie znane już były na 
początku VII wieku, za i)apicża Witaliana. Pierwsze organy 
umieścił król francuzki Pipin w kościele św. Korneliusza 
w Compiegne w r. 757. Grzegorz ksiądz wenecki zdaje się 
był pierwszym, co wystawił organy w Europie: drugie wy- 
budował w r. 82(5 do kościoła w Akwizgranie na zamówie- 
nie Ludwika pobożnego. Kapłan Teofilus pisarz z XI wieku, 
w dziele swem: Dheraarum artlnm schednla (tłómaczoneni 
na polski język przez Teofila Zebrawskiego) opisuje już, jak 
się organy wyra])ijiją: udoskonalenie tego instrumentu datuje 
się jednak dopiero od XIV wieku, zaprowadzone przez Fran- 
ciszka Laudino. Pedały wynalazł w r. 1444 Henryk Draz- 
dorf w Norymberdze. W Niemczech sławne organy wyrabiał 
w Weissenfels Ladegast, jego roboty są organy w kate- 
drach w Merseburg i Schwerin i w kościele św. Mikołaja 
w Lipsku. Największe organy na świecie zbudował ostatniemi 
czasy w Nowym Yorku w kościele św. Franciszka, Józef 
Rzuci liski Polak z Albany; są one umieszczone w osobno 
przybudowanym do kościoła budynku, miechy poruszane są 
maszyną hydrauliczną; instrument ten posiada 48rK.) piszcza- 
łek i 13 pedałów (Czas z 13 stycznia 1883 r.) Po tych naj- 
większe organy posiada kościół katedralny w Strasburgu 
budowane przez Si Iber manna, potem w katedrze w Ry- 
dze, zbudowane w zakładzie Fr. Walkra w Ludwigsburgu 
pod Stuttgardem, ])osiadają 120 regestrów, mają dwie kla- 
wiatury, jednej motorem jest gaz, drugiej zwykłe miechy, 
może więc dwóch organistów równocześnie zasiąść przy 
nich do gry; budowa tych organów kosztowała IH\()()0 marek. 
Po tych następują w Nowym Yorku inne organy o 115 re- 
gestrach potem organy w kościele św. Piotra w Rzymie, 
w katedrach paryzkiej, londyńskiej, Gorlitz, Ulm, Rotenburg, 
Halberstadt, Merseburg, Pradze, Wrocławiu, Gdańsku, w Frank- 
furcie u Św. Piotra, Triencie i t. d. 



425 



Najsławuiejszyni dziś organmistrzem jest biskup Moretto 
w Rzymie, u niego zamówił papież Leon XIII organy do 
nowo odrestaurowanej bazyliki św. Jana laterańskiego za 
oo.0(X) franków. Sławnymi wirtuozami na organach w Euro- 
pie byli : Sebastian Bach, najsławniejszy wirtuoz XVII wieku, 
Frescobaldi, Mattei, Froberger, HUndel, Daquin, Marchand, 
Couperin, Krebs, Ttirk, Kittel, Knecht, Hassler, A. E. MlUler, 
Umbrcit, Yierling, Wolf, Rink, Becker, Hesse, Kiihler, Liszt, 
Rubinstein, Blillow, Schneider, Ritter, Hanii)t, Herzog i inni. 
W budowie organów odznaczyli się Drazdorf, który w r. 1444 
zbudował organy z pedałem w Moguncii. H. Krauz zbudował 
w r. 14J)|) organy daleko większe w Brunszwiku. Najważ- 
niejsze jednak dla organów udoskonalenie przyniósł w XVII 
wieku wynalazek próby wiatrowej przez Fiirnera, utrzymu- 
jącej jednakowo ciśnienie powietrza przy wszystkich mie- 
chach. W XVIII wieku odznaczyli się budową organów: Trost, 
Friderici, Schruter, Silbermann, Hildebrand, bracia Trampeli 
i inni. 

W dawnej Polsce za najdawniejsze organy uchoilziły 
w (wnieźnie i w katedrze krakowskiej, zaś za największe 
uchodziły niegdyś organy w kościele Cystersów w Oliwie 
pod Gdańskiem, które dotąd jeszcze istnieją; mają one 85 
regestrów i 15 miechów. Najdawniejszy zabytek organów wy- 
robu krajowego, o którym mamy pewną wiadomość, znajduje 
się w Kętacłi; 8taro<lawny napis na tych organach bowiem, 
że ł)yly one robione w r. 1381 przez Jana Wanca z Żywca, 
naprawiane zaś w r. 1425 przez Wawrzyńca Hermana. 
Akta krakowskie wpominają, że w r. 1385 zapłacono jakie- 
muś Janowi za przerobienie organów do kościoła Bożego 
Ciała 1 grzywnę. Marcin Tinbi budował organy w XV 
wieku w Wrocławiu; w r. 1448 przełmdował organy katedry 
wrocławskiej (Dlabacz). O organach kościoła metropolitalnego 
Św. Jana w Warszawie jest wzmianka w aktach miejscowych 
pod r. 14(52, lecz oprócz zalecania, ał)y starannie były utrzy- 
mywane, innej wzmianki o nich nie ma. Zimorowicz wspo- 
mina, że organy w katedrze lwowskiej zbudowane są w r. 1515. 
We Wschowie w kościele parochialnym l)yły sławne na całą 



426 



wówczas Polskę organy zbudowane w r. 1544, które się 
jednak w r. 1605 spaliły. (Łukaszewicz: Opia kościołóto) . 
W Garwolinie są organy, które królowa Anna Jagiellonka 
darowała kościołowi w Osiecka, ale proboszcz ówczesny miej- 
scowy Gaspar Sadlocbias przeniół je do kościoła parochial- 
nego w Garwolinie. Łepkowski w swoim artykule o krużgan- 
kach kościoła Dominikanów w Krakowie (Tygodnik ilustr. 
Nr 241 z r. 1864) wspomina o dwóch organmistrzach Domi- 
nikanów w Krakowie, mianowicie: Klemens z Mielca r. 1534 
i Juszkiewicz Bartłomiej r. 1689. Miasto Gdańsk miało 
w połowie XVr wieku sławnego organmistrza Antoniusza 
Juliusza, który w r. 1585 w kościele Panny Marii w Gdań- 
sku przepyszne organy wystawił, składające się z 55 klap 
czyli kluczów. Poseł wenecki w relacii swojej z poselstwa 
na dworze Zygmunta Augusta w r. 1560 wspomina, że król 
ten miał szczególne zamiłowanie we font^mnach, zegarach 
z figurami wielkości człowieka, w organach i innych instru- 
mentach, jakoteż w klejnotach. O organmistrzu gnieźnieńskim 
Stanisławie Zelika, wspomina ks. Polkowski w swojej ka- 
tedrze gnieźnieńskiej, że prowadził budowę wież katedralnych 
w Gnieźnie, z początku XVI wieku pod nadzorem ks. Ma- 
cieja Kijowskiego prefekta fabryki kościelnej. Organy do 
kościoła katedralnego w Wilnie, najsławniejsze i największe 
na całą Litwę robił w XVI wieku Koppelman. 

O dawniejszych organach w katedrze krakowskiej wiemy 
tylko, że w r. 1604 naprawiał je organmistrz i organista kate- 
dralny Malcher, dzisiejsze zaś zbudował w r. 1790 Zier- 
n i c k i organmistrz z Krakowa. Tenże sam Ziernicki wystawił 
także piękne organy u Dominikanów i Franciszkanów w Kra- 
kowie, które się w r. 1850 podczas wielkiego pożaru miasta 
spaliły; do Franciszkanów zbudował natomiast nowe organy 
Jan Śliwiński ze Lwowa. W r. 1 609 Marcin B o c h e ń- 
czyk regaluik, czyli organista w Krakowie, miał proces 
z Janem Kasprowiczem o klawikord. W r. 1617 zawiera 
ksieni Zofia Boczkowska ze Starego Sącza kontrakt z An- 
drzejem ze Lw^owa, organmistrzem, o wystawienie organów 
w klasztorze św. Kingi za sumę 200 złt. i znacznej ordynarii; 



421 



W r. 1696 przerobił te organy Krzysztof Lenartowicz 
organmistrz ; całe przerobienie kosztowało 1199 złt. (Obacz: 
ks. Załęskiego rozprawę o tym klasztorze, drukowaną w Prze- 
glądzie lwowskim z r. 1882 i w osobnej odbitce). Hanusz 
Homel Krakowianin wystawił w r. 1620 w Lewoczy na 
Spiżn w kościele św. Jakuba sławne organy; tenże sam ro- 
bił w r. 1617 u N. Panny Marii w Krakowie kontrakt z pro- 
wizorami kościoła, że wystawi organy nad kazalnicą o krzy- 
wych piszczałkach, którąto robotę zaczętą dokończył syn 
jego Jan Homel, tensam, co w r. 1628 wystawił organy 
w Krakowie w kościele św. Marka, opatrzone napisem: 
„Joannes Homel, Craeoviae natns, in Hungaria educatus 
fecit organum hoc anno 1628". W r. 1638 prowizorowie ko- 
ścioła N. Panny Marii zawierają kontrakt z Józkiem Nitrow- 
skim organmistr/em z Lewoczy, że im wystawi organy 
krzywe za 950 złt. Organy w katedrze gnieźnieńskiej wysta- 
wione są w r. 1662 (Baliński: Starożytna Polska) przez Je- 
rzego Gdańszczanina, kosztem prymasa arcybiskupa Macieja 

* 

Łubieńskiego; naprawiał je w r. 1760 organmistrz Zuków- 
8 k i , którego syn Grzegorz Żukowski organmistrz z Gnie- 
zna wystawił w r, 1803 nowe organki do kaplicy Łubień- 
skich w Gnieźnie. Wielkie organy w Gnieźnie reparował 
w r. 1843 organista Petera. W r. 1678 organmistrz Kazi- 
mierz Kowalewicz z Kobylina zawarł przed urzędem bur- 
mistrzowskim ugodę o naprawę organów w kościele parochial- 
nym w Kot)ylinie w Wielkopolsce. W Leżajsku u Bernardynów 
wystawił w r. 1689 Jan Głowiński organmistrz z Kra- 
kowa najsławniejsze i najlepsze na całą Polskę organy o 60 
głosach, które w r. 1854 restaurował Koman I)u chiński 
ze Lwowa. Tenże Duchiński wykonał w r. 183?> kosztem 
Jakuba Bema (stryja jenerała) ówczesnego kustosza katedral- 
nego we Lwowie i proboszcza, organy do katedry polskiej 
we Lwowie za 5800 złr. (Maur. Dzieduszyckiego: Opisanie 
katedry łacińskiej we Ltcoicie), W Toruniu miał fabrykę or- 
ganów w XVII wieku Mateusz Brandtnern, zbudował on 
organy do kościoła św. Mikołaja za 12.000 złt., ale ogień je 
zniszczył, musiał więc na nowo zaczynać i dopiero w r 1686 



428 



takowe ukończył, i)óźniej przerobił organy w kościele św. Jana 
za 2000 zlt. (Obacz Zerneke: Thomische Chroni/c) 

Sławne organy w Jędrzejowie u Cystersów są o 54 
głosach. Przy końcu XVII wieku wybudował Szymon Sad- 
kowski organy do kościoła sw. Anny w Krakowie, a w po- 
łowie XA'III wieku Ignacy Fogler organy do kolegiaty 
N. Panny Marii w Kielcach. W r. 1714 wystawił organy 
w kościele parafialnym w Rajczy Wawrzyniec Smarzowski 
organmistrz z Barwałdu. W kościele parafialnym w Żywcu 
zbudował za G6(X) złt., organy w r. 1714 Ignacy Rosiak 
organmistrz z Opawy, kosztem Wielopolskich; było w nich 
1545 piszczałek metalowych. W r. 1724 wystawił organy 
w Łękawicy, Wawrzyniec H e r b u t o w s k i , organmistrz z Ket. 
Jan HelwMgkcn mieszkający jakiś czas w Wielkopolsce, 
wybudował przepyszne organy do kościoła N. Panny Marii 
w Toruniu. Z początku XVIII wieku budował organy K. G. 
Hubert ur. w r. 1714 we Wschowie. Jan Rodem zbudo- 
wał z początku XVIII wieku wielkie organy znajdujące sic 
w kościele Marii Magdaleny w Wrocławiu, przedstawił je 
w pięknej rycinie sztycharz Bartłomiej Strachowsky. Marciu 
Bochcńczyk wyrabiał w pienvszej połowie XVII stulecia 
organy w Krakowie. £uzebiusz P a s i e r b s k i Bernardyn, wy- 
konał w r. 1771 organy do kościoła Bernardynów w Krako- 
wie, dawniejsze były spalone przez Szwedów za Jana Kazi- 
mierza. Jan Rauscher z Gdańska, wyrabiał w drugiej 
połowie XVIII wieku organy. Jan Rhode organmistrz z Gdań- 
ska, wykonał w połowie XVIII wieku organy wspaniałe do 
kościoła Św. Piotra o 40 klapach i do św. Jana w (Jdańsku 
o 30 klapach. Sitarski wyrał)iał w drugiej połowie XVIII 
wieku organy w Krakowie. Błażej Głowacki mieszczanin 
krakowski, wyrabiał w drugiej i)ołowic XVIII wieku organy 
w Krakowie. Michał Kirsten był w r. 1720 w Wrocławiu 
organistą u Marii Magdaleny, gdzie zbudował piękną grę 
dzwonów j)rzy wielkicli organach. W i n t z i g rodem ze Slązka 
budował organy do Sztokholmu na 45 głosów (Dlabacz: 
KUn8tlerlexikoii ) , Sławne organy katedry warszawskiej u św. 
Jana, zbudowane są przez zdolnego organmistrza Mateusza 



420 



Milczarskiego z Warszawy, który wprowadził do orga- 
nów ważne ulepszenie, na mocy którego ;niechy puszczane są 
w ruch za pomocą korby. Tenże organmistrz pracował od 
r. 1840 — 18G8 w Warszawie i zbudował także organy u Ber- 
nardynów tamże, w Zdunach w Gostyńskiem i w nowym 
kościele w Wilanowie, któreto w ostatniem miejscu po śmierci 
Milczarskiego dokończone zostały przez Józefa Szymań- 
skiego, a rzeźbione przez warszawskiego snycerza Józefa 
Górnickiego. Dawniejsze organy katedry warszawskiej zbu- 
dowane były w r. 1841 przez orgaumistrza Wilhelma B re- 
do w mieszkańca Warszawy, miały one 61 regestrów i 4 
klawiatury, 12 miechów służyło do napełnienia powietrzem; 
organy te kosztowały 4 lata pracy. Frydryk Buchholtz 
zmarły w Warszawie w r. 1837, wyrabiał w Warszawie zna- 
komite fortepiany i organy. 

W r. 1827 było we Lwowie dwóch organmistrzów. 
W najnowszych czasach wybudował Jan Grocholski organ- 
mistrz ze Starego Sącza nowe organy do kościoła w Niepoło- 
micach. Z początku XIX wieku było w Lublinie 10 organ- 
mistrzów; w Łowiczu wyrabiał organy jeden organmistrz, 
doskonały mechanik, którego nawet do Warszawy sprowa- 
dzono w celu budowania organów. Jan B i e 1 a w^ s k i wybudował 
w połowie XIX wieku organy do kościoła we wsi Koroleszczy- 
wice blizko Mińska, które Moniuszko bardzo chwalił. (Ruch 
muzyczny Nr 35 z r. 18(il). Stanisław Dłużewski wybu- 
dował w połowie XIX wieku organy, znajdujące sic w ko- 
ściele miasta Dukszty na Litwie. Muller organmistrz z Wro- 
cławia wyrestaurowal w pierwszej połowie XIX >vieku organy 
w kościele luterskim i powiększył liczbę regestrów do 27. 
W Gnieźnie ma fabrykę organów T. Zebrowski, we Lwowie Śli- 
wiński Jan i Przybylski. Najsławniejsze organy w Polsce są: 
w Leżajsku, w Jędrzejowie, w Częstocłiowej okazałe organy 
sprawił prymas Stanisław Szembek z początku XVIII wieku 
do kaplicy N. Panny Marii, wykonał je w r. 1721 w Warsza- 
wie Kosmowski królewski organmistrz, za 200 dukatów, 
zkąd je do Częstochowej sprowadzono. (Obacz Balińskiego: 
Pielgrzymka do Częstochowej); w Krakowie w katedrze 



430 



i u N. Pannv Marii: w Warszawie a św. Jana i św. Krzvża 
roboty Milczarskiego i w kościele ewangielickim, w Wil- 
nie w katedrze, zbudowane w latach 1595 — 1598 przez orgau- 
mistrza Jana Koppelmana, które spłonęły w r. IGIO 
i u Św. Jana, w Lublinie, w Poznaniu w tumie, w Miechowie, 
w Płocku, w Włocławku, w Wschowie u Cystersów zbudo- 
wane w r. 1544, w Wąchocku, w Leśnej województwie brze- 
sko-litewskieni fuudacii Radziwiłłów i w Koroleszczywicacli 
niedaleko Mińska roboty Jana Bieleckiego w Warszawie. 
Zaś najdawniejsze organy w Polsce miały być w katedrze 
krakowskiej, datowały się one bowiem według Długosza, od 
założenia katedry w r. 9(>G i w katedrze gnieźnieńskiej. 

Organistę w XIV wieku zwano u nas rybaltem jakto 
wiemy z dzieł Wita Korczewskiego jusarza XVI wieku. Sławni 
organUci, czyto przez szczególnie piękną grę na organach, 
lub przez talent kompozytorski byli w I^lsce za czasów Zyg- 
munta Augusta Sobek i Paweł, Marcin ze Lwowa zmarły 
w r. 1589, Krzysztof Kicker, Adam Warka, Adam Mosiąż- 
kowski organista krakowski, Jakub Wolski zmarły r. 1571 
przy katedrze krakowskiej (Starowolski w Monumeutach 
przytacza najns na pomniku jego się znajdujący). W ]vrako- 
wie był w pierwszej połowie XVI wieku u Dominikanów 
sławny organista Jerzy Knur, którego Seweryn Lubomlczyk 
w swojem dziele: De vita St, Hiacinti, nazywa ,,Organista 
excellentissimus, qiii suo tempore in hac arte parem non ha- 
buit". W r. 1588 był w Krakowie Franciszek Mafon organistą 
królewskim. Z czasów Zygmunta III Stefan Bauman około 
r. 1581 miał 10() złt. pensłi rocznej i 2 zlt. tygodniowo po- 
bierał na stół; za Batorego: Jan Kurowski, Tomasz Kicker 
i Sowa czyli Sówka. Paweł Syfert, Aleksander Milleville, 
Wincenty Bertholusius kompozytor i organista, należał do 
kapeli Zygmunta III. Za czasów Stanisława Augusta był Sta- 
nisław Fabrowski organistą przy katedrze w Warszawie, 
Karol Einert organista przy kościele luterskim w Warszawie, 
zmarł 183G r. Fijałkowski organista w Warszawie w XIX 
wieku. August Freier organista w kościele luterskim w War- 
szawie po śmierci Einerta. Gorączkiewicz Dominik, ur. r. 1747, 



431 



organista katedry krakowskiej, po nim był syn jego także 
Dominik, zmarły w r. 1813, po nim nastąpił Wincenty Go- 
rąezkiewicz, ur. r. 1789 a zmarły w r. 1858, tablica jego 
pamiątkowa znajduje się w katedrze krakowskiej, gdzie jest 
powiedziano, że tenże Gorączkiewicz był jednym z trzech 
najsławniejszycli organistów w Europie. Grabowski był w po- 
łowie XIX wieku organistą w Częstocbowej ; Stanisław Je- 
sionkowski organista w Magnuszowie w Radomskiem. Klug 
ling Fr. Aug. kompozytor i organista przy kościele św. Piotra 
i Pawła w Gdańsku w połowie XVHI wieku. Knur Grzegorz 
Dominikanin, jeden z najzdolniejszych organistów z początku 
XVI wieku. Lubomlczyk (w Opisie źyicota św. Jackuj wyda- 
nym w Rzymie w r. 1794), nazywa go „Organista excellen- 
tissimus". Kucharski, organista kapituły płockiej w XVIII w. 
Kurpiński Marcin, ojciec znanego muzyka Karola, był orga- 
nistą we Włoszakowicach majętności ks. Sułkowskiego ;nKu- 
szczyński, wyrabiał organy w Warszawie w połowie XIX w. 
Lwowczyk organmistrz krakowski, Mirecki był w drugiej po- 
łowie XVIII wieku organistą u N. Panny Marii w Krakowie, 
Morawski J. organista u N. Panny Marii w Krakowie z po- 
czątkiem XIX wieku. Mężyński organista w Częstocbowej 
z początkiem XIX wieku, Nowakiewicz organista u N. Panny 
Marii w Krakowie z początkiem XIX wieku, Pekiel był orga- 
nistą w AVarszawie u św. Jana w połowie XVII wieku, 
Paszczewski Jakub był biegłym organistą w kościele Wszyst- 
kich Świętych w Krakowie w drugiej połowie XVIII wieku, 
Radziński Antoni organista przy kościele św. Krzyzkim 
w Warszawie, napisał kilka mszy, zmarł w r. 18G1. Renner 
Jan był z początku XIX wieku organistą w Mińsku, potem 
Nowogródku i Wilnie kompozytor. Siekierski organista kapi- 
tuły płockiej z r. 1780, Skuki organista za Władysława IV, 
Danielski Florian organista u św. Anny w Krakowie w dru- 
giej połowie XVIII wieku, Górecki Jacek organista u X. 
Panny Marii w Krakowie w drugiej połowie XVIII wieku, 
Jagiełło organista w Warszawie w XIX wieku, Studziński 
Piotr organista w Krakowie w połowie XIX wieku, Szle- 
tyński organista w Warszawie, Turge był przy końcu XVIII w. 



432 



organistą w kościele św. Jana w Gdaiiskn, Waniączek orga- 
nista w Krzemieńcu z początkiem XIX wieku, Waszelewski 
Józef organista w Zambrowie z ))oczątkiem XIX wieku^ 
Wroński, Ziarnecki, organiści w Krakowie w połowie XVIII 
wieku. (Obacz Sowińskiego: Słownik muzyków polskich i Kazi- 
mierza Ł'idyy Historia muzyki). 



Ostrogi. 

Ostrogi wyrabiano w Berezowie pod Suchedniowem 
i niedaleko Podgórza kolo Krakowa we fabryce Eisenbacha 
z początku XIX wieku. (Obacz także: Płatnerstwo). Ostrogi 
znachodzono w naszych wykopaliskach, jak np. w Komaro- 
wie i innych miejscach. Ciekawe studium o dawnych ostro- 
gach XVI i XVII wieku zdajduje się w dziele Dra Eye: 
Kunst iind Lclen der Yorzeit. Nlirnberg 1855, gdzie także 
jest wiadomość o dawnych halarbardach i szpadach. 



Paciorki. 

Paciorki z bursztynu wyrabiano w Gdańsku jeszcze 
w XV wieku; w r. 1445 kosztow^aly tam paciorki z praw- 
dziwego bursztynu 90 zlt. (Loschin). 



Pantofle. 

Pantofle wyrabiano w Gdańsku przy końcu XVI wieku 
(Loschin). 



Papiernie. 

Papier był znany Chińczykom już na KJO lat przed Chry- 
stusem ; wyrabiano go z bawełny, ze słomy ryżowej, z trzciny 



433 



bambusowej, z kory drzewa morwowego, papierowego i t. d. 
i używano go nietylko do pisania, ale i jako chustki do nosa, 
serwety, obicia pokojowego, do okien zamiast szyb, do para- 
soli, a nawet jako materii do ubrania (Klemm: Culturge- 
schichte). Papier wyrabiano równocześnie i w Egipcie, a to 
z różnych krzew^ów^ i roślin, mianowicie z rośliny papyrusa, 
następnie przez Arabów z bawełny na sposób chiński, którego 
z<aczct(» używać jeszcze w IX wieku. Ostatni sposób prze- 
niesiony do Europy, aż do pierwszej ])ołowy XIV wieku je- 
dynie był w użyciu. Starożytni (irecy sprowadzali papier 
z Egij)tu. Wyrabiania ze szmat płóciennych pierwsi próbo- 
wali Włosi, a upowszechnili je Niemcy, jako mający po do- 
statkiem odpowiedniego ku temu materiału. Fabryki te po- 
chodzą od r. 1307. W r. 131K) była już w Norymberdze pa- 
piernia Ulmana Stromera. Jednocześnie z sąsiadującymi Niem- 
cami zaprowadzono i w Polsce użycie i wyrób papieru. Z po- 
czątku dostarczały go najwięcej fabryki ślązkie. W przecho- 
wywanych atoli dotąd rękopismach są niezawodne ślady 
istnienia papierń krajowych już w XIV wieku. W ogóle za- 
kłady tego rodzaju we Włoszech i Niemczech zaczęły się 
rozpowszechniać dopiero od XV wieku. W Polsce zaczęto 
według Lelewela (Bibliograficznych ksiąg dwoje),Jpapier wy- 
rabiać przy końcu XIV i w XV wieku, jak tego dowodzą 
filigrany papieru używanego wówczas w Polsce, których wzory 
umieszczone są w dnigim tomie jego wyż w^sponmianego 
dzieła, jednak bliższych wiadomości o nich nie mamy. Reje- 
stra skarbowe Jagiełły wspominają, że w r. 1394 za 4 libry 
papieru do przepisywania pięciu ksiąg Salomona, dano na 
rozkaz królowej Jjidwigi mistrzowi Bartłomiejowi, rektorowi 
szkoły Najśw. Panny sandomirskiej 8 skojców. 

O papierniach w Polsce wiemy, że istniały w Wrocła- 
wiu w XV wieku, byłby to zatem najdawniejszy polski pa- 
pier. Z początku XVI wieku w Miechoicie, w Krakoicie gdzie 
w r. 1535 za ryzę papieru płacono od 22 — 34 groszy, sto- 
sownie do gatunku. Około r. 1573 był w Krakowie jakiś 
Wawrzyniec papiernik, od którego lwowski drukarz Iwan 
Fedorowicz brał papier na druk swego Apostoła (według 

2S 



434 



aktów lwowskich miejskich), później bral on papier z papierni 
w Busku istniejącej także w tym czasie. Była także papiernia 
w Lublinie za Zygmunta Augusta; Niemce^vicz wspomina 
w swoich podróżach, że jeszcze z początku XIX wieku były 
tu wyborne fabiyki papieru; w Prądniku duchackim pod 
Krakowem kupił Jan Heller drukarz w r. 1510 pa])iernię, 
którą Jan Ciser zarządzał. Konstanty Hoszowski w cennem 
dziele swem : Obraz życia i zashuj opatów mogilskich wspo- 
mina, że w Mof/ila pod Krakowem jeszcze w pierwszej i)o- 
łowie XVI wieku istniała papiernia, którą oj)at Białobrzeski 
w r. loG() odstąpił niejakiemu Janowi Weiss (Yaijss) i jego 
żonie Hannie za 100 złt. tudzież 12 grzywien rocznego czyn- 
szu i trzy ryzy j)apieru rocznie na cały czas ich życia. Pó- 
źniej w r. li)6\) wypuścił Białobrzeski papiernię mogilską w do- 
żywocie Bartłomiejowi Pielgrzymowi za 2<X) złt. i 12 grzy- 
wien rocznego czynszu, oraz trzy ryzy papieru. Opat Pia- 
secki dużo się przyczynił do ustalenia tej paj)ierni, która 
pod ów czas żadnemu zagranicznemu ])odobnemu zakładowi 
nie ustępywała. W późniejszych czasach za Jana Tarnowskiego 
opata t. j. w drugiej połowie XVn wieku, papiernia ta zo- 
stiiła zniesioną z powodu niedozoni i złego zarządu. Znaki 
wodne papieru tutiij wyrabianego przedstawiają gwiazdy, 
a dawniejsze akta klasztoru mogilskiego pisane są zapewne 
na papierze tutaj wyrabianym. 

W Wilnie stanęła w r. 1522 pienvsza pajńernia na całą 
Litwę; była tu także w r. n)()5 papiernia Smiałowskiego, 
a w Balicach sławna papiernia Bonerów jeszcze za czasów 
Zygmunta Starego; wyrabiano tu j)apier tak doskonały, że 
go nam zagranica pozazdroś(*ić mogła : rejestra Seweryna Bo- 
nera dla Zygmunta I, znajdujące się w zbiorze Pawła Po- 
piela w Krakowie, pisane są na papierze tutaj wyrabianym; 
papier ten był podobny do ])ergaminu i miał znak wodny, 
herbową lilię podwójną (Bonarowa, herb Bonerów). W War- 
szawie powstała [»apiernia pierwsza w r. 15l>4 z ])oczątku 
na rzece Dmie, należała ona pierwotnie do skarbu, potem 
oddano ją w dzierżawę dziekanowi kolegiaty św. Jana, wre- 
szcie innym prywatnym; fabryka ta upadła w drugiej po- 



435 

łowię XVII wieku. W Rakowie była papiernia przy końcu 
XVI wieku; papier rakowski spożytkowano na druki ariaii- 
skie w Rakowie, chociaż dostarczano go i krakowskim dni- 
karzom, mianowicie tłoczni Skalskiego. W Czf^.nconakn pół 
mili od Poznania, pozwolił w r. 1545 Maciej Śliwnicki, pro- 
boszcz katediy poznańskiej Tomaszowi Stemfrowi papier- 
nikowi młyn w Czerwonaku obrócić na papiernię. W Głoicnie 
pod Poznaniem była papiernia z początku XVI wieku; w r. 
1593 był tu papiernikiem Zachariasz Mayer; na początku 
XMI wieku przeszła ona do rąk Jerzego B o 1 c z a i istniała 
aż do pienvszej wojny szwedzkiej za Jana Kazimierza. W Po- 
znaniu była papiernia w r. 1597. Była także papiernia 
Michała Eldsnera z Gdańska, obywatela poznańskiego 
w blizkości Poznania na rzece Warcie, w miejscu zwanem 
Spuszna Gać w połowie XVI wieku, któryto fabrykant założył 
tu w r. 1549 także fabrykę kart do gry. Papier ze znakiem 
wodnym przedstawiającym krzyż podwójny pochodzi z fa- 
bryki z czasów Zygmunta I, były na nim pisane rachunki 
wielkorządców krakowskich od r. 1524 Seweryna Bonera dla 
Zygmunta I. Na papierze ze znakiem wodnym: tarczą her- 
ł)ową ukoronowaną z krzyżykiem w pośrodku podkowy jest 
pisana księga wydatków na budowania w zamku niepołom- 
skim z r. 1508, którą wydał Wład. Łuszczkiewicz w Spra- 
wozJaniach komisii do badania historii sztuki w Polsce. We 
wsi Krechótc w Zółkiewskiem, według podania tamtejszych 
mnichów była na miejscu gdzie dziś stoi monaster, niegdyś 
przed kilkaset laty papiernia. 

W Kiejdanach na Litwie założył Krzysztof Radziwiłł 
w XVII wieku wyborną papiernię, w której wyrabiano j)rze- 
śliczny papier i tak doskonały, jjik holenderski z napisem 
wodnym: „Ciritatis Caiodunensis*^ : w Nittświeżu wyrabiano 
papier w XVI wieku, który miał wodny znak przedstawia- 
jący herb Radziwiłłów. Założył ją Maciej Kawieczyński rządca 
Radziwiłłów w Nieświeżu w sj)ółce z l)raćmi swymi ; na jego 
papierze drukował Daniel z Łęczycy. (Bartoszewicz : Litera- 
tura), W Zamościu była pai)iernia w XVII wieku, która do- 
starczała papieru drukom tamtejszym (Moraczewskiego : ^ta- 

L>8* 



4:3G 



rożt/tnośct polskie I, str. 80). W Brzuchowicach pode Lwowem 
znajdowała się miejska papiernia z XVI wieku. Z polowy 
XVI wieku papiery najczęściej przyozdobione są wodnemi 
znakami, które wyobrażają herby znamienitych domów w Pol- 
sce, co dowodzi, że panowie ci albo sami papiernie swoje 
mieli, albo w dobrach swoich na własny dochód innym za- 
kładać pozwalali. Często sprowadzano do nas papier z za- 
granicy, ponieważ papiernie francuzkie i holenderskie lepszy 
papier produkowały, jak nasz. W XVIII wieku wzmogła się 
potrzeba papieru w Europie, toteż namnożyło się mnóstwo 
papierń. W Polsce powstały wówczas papiernie : w^ Bydgoszczy 
założona około r. 1790 przez Sasa Braune, w Ojcowie, ma 
Prądniku, w Płockiem, Lubelskiem, w Postawach Antoniego 
Tyzenhauza, w Jeziornej na Mazowszu założył w r. 178(> 
Frydryk Fisch, obywatel miasta Warszawy własną fabrykę 
papieru, po którego śmierci fabryka przeszła na własność 
Samuela Bruschta; fabryka ta dostarczała w r. 1792 zna- 
cznych ilości stępia dla komisii skarbu koronnego, a w r. 
1812 uzyskał Bruscht przywilej królewski na wyrabianie 
papieru stęplowego; w r. 1832 przeszła ta papiernia na wła- 
sność banku polskiego i wyrabiała wszelkiego gatunku pa- 
piery wyrównywające zagranicznym. Xa jej wzór powstało 
potem wiele innych papieru w kraju. W Korytnicy była 
w XVIII wieku papiernia ks. Lubomirskiej, w Kadostowie 
papiernia Xiemierzyca, w Przysusze w powiecie radomskim 
Dembińskicłi wyrabiano w XVIII wieku najlepszy papier 
na cały powiat; w Supraślu pod Prenami, w Łomży, w Stre- 
dlówce milę od Berdyczowa, w Mędrowie, w Mostkach, 
Suchowie dobrach biskupa krakowskiego i jakaś papiernia 
Wybickiego, wszystkie w XVIII wieku. 

Z początku XIX wieku powstały papiernie: w Białem 
Błocie, w Busku w" Złoczowskiem, Czerlanach koło Gród' ^. 
w mieście Częstocłiowia w gub. piotrkowskiej, we Fuj nie Mi- 
cewskiego, w Geryniu w Stryjskiem, w Hucisku w Złoczow- 
skiem, w Jaworzynie Spizkiej, w Krechowicach Romaszkana, 
w Kozaczyżnie Sapieżyny, w Krzywotułach w Stanisławow- 
skiem, Kutkorzu niedalego Złoczowa, w I^achowcu w Stryj- 



437 



skiem Dziediiszyckiego, w Lelecliówce, we Lwowie, w Maj- 
ilanie barona Boula, w Minkowcach faa Podolu, w Meżyro- 
Avie gub. podolskiej, w Morańeacli, w Mostach małych, w Na- 
warii koło Lwowa, ^v Nowogrobli w Brzeżaiiskieni hr. Po- 
tockiego, w Pilicy, w Piwnicznej w Sądeckiem, w Porębie 
Mrzygłodzkiej, w Pabianicach, w Podzameczku Rodakowskiego, 
w Przedborzu, w Rudzie Różanieckiej Branickiego, w Sasso- 
wie założoną została papiernia w r. 1800. w miejscu gdzie 
była fabryka glinianych wyrobów, jest ona własnością Zyg- 
munta Weisera i wyrabiała dawniej tylko papier do pako- 
wania, dziś zaś papier cygaretowy. Pracuje w tej fabryce 
23() robotników a produkcia roczna wj^nosi 4()()0(X) złr. 
ii eksport wynosi 280'0(X) złr. W Snitówce czy bnłtkowie na 
Podolu ^vyrabiano bibułę, intrata roczna z tej fabryki wyno- 
siła 4000 zip. w Soczewce w Gostjnfiskiem, w Straszowicach 
kapituły greckiej przemyskiej, w Staszowie Lubomirskich, 
w Szkle niedaleko Lwowa, papiernia ta należała do Pillera 
drukarza lwowskiego, w Wadowicacłi, w Wierbce gub. ra- 
domskiej, w Wróblaczynie Cieleckiego, w Zakopanem, w Za- 
gwożdziu Jabłonowskiego, w Zawadowie obwodzie lwowskim, 
w Brzeźnie w Płockiem, w Brodowych Łąkach, w Rudkach 
w Augustowskiem, w Chudku, Łęgu, Czerzewie, Piotrowicacłi, 
Duraju, Soplu, Bednarach, Gromku, Ruszenicy, Dębowej Gó- 
rze, Krzemieniu, Łochowie, Noropnicku, Dzbankach, Lubiczu, 
Fraszce, Orchowie, Wiercicy, Zawadzie, Sławniowie, Czajo- 
wicach, Sykowie, Mędrowie, Modliborzycach i wielu innych 
miejscach. Papiernia rządowa w Marymoncie pod Warszawą 
wyrabiała z pocz. XIX wieku rocznie 1200 ryz welinu, KM) 
rj^z papieru z rogóżek i ()00 ryz okładkowego, a spotrzebo- 
wała rocznie do 1(K) cetnarów szmat. Oprócz tej była także 
pai)iernia na Solcu pod Warszawą. W samej gubernii gro- 
dzieńskiej było w r. 1815 sześć i)aj)ieru, z których jedna 
w powiecie grodzieńskim, dwie w powiecie wołkowyskim a trzy 
w powiecie Słonimskim ; tych O paj)ierń wyrabiało w jednym 
roku 4631 ryz papieru, który sprzedano w guberniacłi: gro- 
dzieńskiej, wileńskiej i mińskiej. Nieco j)óźniej j)owstały i)a- 
piernie w Bielsku, Białej Fijałkowskiego, w Hamerni w po- 



438 



wiecie biłgorajskim, w Rajczy, w Unichowie Wawrzyńca 
Piittkamera w powiecie nowogrodzkim, w Kurniku w Poznań- 
skiem, w Warszawie, Jeziornej, Soczewce, Natolinie, Często- 

« 

chowej, Pabianicach, Rzekach, Wigołowicach i Żywcu. Według 
urzędowycli wykazów istniało w r. 1884 w samem królestwie 
polskiem 33 papierń. Wielki zbiór znaków papiernych czyli 
filigranów papierów polskich, posiada znany uczony krakow- 
ski p. Piekosiński. 



Pasamonnicy. 

o pasamonnikach krakowskich mamy wiadomość w aktach 
miejskich XIV wieku, źe w r. 1365 układali się rymarze 
z grodzkiej ulicy z pasamonnikami w mieście, iż pierwsi 
mają pasy wybijać cyną, a drudzy mosiądzem, i że pasamon- 
nicy nie będą wyrabiać pasów ruskich ani szytych wędzideł. 
(Szujski: Kraków aż do XV wieku). Słowianie jeszcze w VIII 
wieku nosili pasy, któremi spinali koszulę, a w pasach nosili 
woreczek na drobne pieniądze dla biednych. Dotąd wieśniacy 
polscy przewiązują koszule ])asem i noszą j)ieniądze w pasie. 
U nas w XIV wieku nosiła szlachta miecze za pasem a pó- 
źniej zamienili je na pistolety. (Maciejowski : Pierwotne dzieje 
Polski str. 297). Pasamonników liczne warstaty istniały w Go- 
styniu i w Żarnowie jeszcze w XV wieku. Jakiś Michał Stos 
pasamonnik (Gttrtler) czy nie ojciec naszego Wita, otrzymał 
w r. 1415 obywatelstwo miasta Norynibergi. W Kole nad 
Wartą potwierdził Zygmunt I w r. 1513 przywilej dla pasa- 
monników. W Warcie było w r. 1504 czterech paśników, w Sta- 
nisławowie w tym samym roku jeden paśnik. W Bielsku 
i Gródku byli paśnicy w XVI wieku; w tym samym czasie 
mieli paśnicy w Krakowie jedne basztę do obrony. W Ka- 
mionce Strumiłowej był za czasów Zygmunta III cech pasa- 
monników. O pasamonnikach w Krakowie wspominają najstarsze 
rachunki miasta Krakowa pod r. 13G5. Akademia umiejętno- 
ści w Krakowie posiada próbki pasamonników krakowskicli 
z XVI w. W Gdańsku było w r. 1038, 24 pasamonników. Bar- 



439 



tłomiej Groicki autor piszący za czasów Zygmunta III, w dziele 
swojeni o Prawnictwie miejskiem wspomina o paskach oko- 
wanyeh z jedwabiu tkanych. W Potoku niedaleko Warszawy, 
założył w dnigiej polowie XVIII wieku Frydryk Bogumił 
Leonhardy fabrykę pasków; we Wscliowie byli w XVIII 
wieku pasamonnicy. W r. 1761 był w Krakowie Jan Majo w- 
ski sturszym cechu pasamonniczego. W r. 1770 było w Le- 
sznie dwóch, w r. 1804 w Krakowie 43, w Łowiczu dwóch, 
w r, 1827 we Lwowie dwóch, a około r. 1837 w Lublinie 
25 pasainonników. Kolo Trypola wyrabiano około r. 1840 je- 
dwabne paski czyli namitki. W pienvszej połowie XIX wieku 
wyrabiał dyrektor fabryki >vyrobów lnianych w Żyrardowie 
Z e rań s ki naręcznym warstaciku do tkania, pasy wełniane 
w różnych kolorach i szaliki. W Warszawie założył Józef 
Stiefsohn w r. 1829 fabrykę największą w Królestwie 
wyrobów szmuklerskich i pasamonnicznych , gdzie wyrabiano 
firendzle, plecionki i t. p. jedwabne rzeczy lub z jedwabiu i wełny. 
Zakład jego zaopatrzony jest w 17 warstatów żakardowych, 
7 machinek do roboty plecionek i t. d. i zatrudniał przeszło 
20 osób, a roczna wartość produkcii wynosi około 2(X)rK) 
rubli. 



Pasy lite. 

Pas jest jak wiadomo, nierozdzielną częścią stroju pol- 
skiego. Stosował on się do pory roku; ztąd powstały pasy 
letnie i zimowe, ale oj)rócz tego odmieniano go według oko- 
liczności : na święta, wesela lub inne uroczystości były pasy 
jasne, złociste, strojne ; na pogrzeby i żałobne ceremonie uży- 
wano czarnych, odpowiednich do koloru sukien. Pasy czarne 
noszono także w czasie bezkrólewia, jakby na znak żałoby 
owdowiałej po królu Rzeczypospolitej. Ale te rozmaite roz- 
różniania nastały dopiero z wprowadzeniem pasów material- 
nych, które zaczęto nosić z końcem XV wieku, jak to widzimy 
w postaci króla klęczącego na obrazie trzech króli w kaplicy 
Św. Krzyża w katedrze krakowskiej z drugiej j)ołowy XV 



440 



wieku, w obrazach miniaturowych księ^ ustaw cechów kra- 
kowskich Baltazara Bema i w obrazkach pontyfikatu Erazma 
Ciołka. Poprzednio bowiem noszono pasy tak zwane klam- 
rowe, metalowe ze srebrnych lub złotych kółek, ciekawe 
z tego powodu, że były niesłychanie giętkie ; takie pasy wy- 
ratńano w Przeworsku jeszcze w XVI wieku, a pasy z tej 
fabryki srebrne, j)Ozłacane z blach płazkicli połączonych wy- 
pukłemi guzami złoconemi posiadają: hr. L. ICrasiiiski, J. Su- 
latycki, ks. Polkowski, zbiory kurnickie i inni; kilka z nich 
było na wystawie starożytności w Warszawie z r. 1881 i na 
wystawie Sobiescianów w Krakowie w r. 1883. W skarbcu 
koronnym Zygmunta III, znajdowało się mnóstwo nader ko- 
sztownych pasów wykładanych drogiemi kamieniami, jak nas 
otem lustracie tych skarbców przekonywują. Pasy ruskie i wę- 
dzidła wyrałńano w Krakowie jeszcze w Xl\ wieku. Dawni 
Słowianie używali pasów złożonych z mosiężnych pierścieni, 
u których na łańcuszkach i klamrach zawieszano klucze, 
amulety, wystawiające różne zwierzątka , blaszki , kółka, 
dzwonki i t. d. 

llównocześuie ł)yły także i pasy skórzane z nał)ijanemi 
ćwiekami łub guzami z kruszcu. O ich istnieniu wiemy tylko 
z dawnych rycin lub pomników jak n. p. z grobowca Ja- 
giełły w katedrze krakowskiej, albo z dawnych aktów. I tak 
n. p. rachunki domowe z końca XIV wieku za panowania 
Jagiełły przekazują nam kilka ciekawych zai)isków n. p. 
w r. 13113 znajdujemy tu wydatek O grzywien na wykupie- 
nie pasa złoconego Litwina Sudzimonta, i)rzezeń zastawionego, 
albo w r. 131>4 zapłacono 2 grosze szew(»()wi liuskowi, za 
uszycie pam spodniego dla króla i t. d. Xa powszednie cłio- 
dzenie używano pasów taśmowych rzemieniem ])od8Z}i:ych, 
na klamrę metalową na przodzie zapinaną: na klamrze była 
zwykle cyfra królewska, właściciela, lub też herb krajowy, 
albo województwa, albo właściciela. Słudzy dworscy nosili 
pasy harusowe kohiru odpowiedniego liberii. Stosowności pasa 
do koloru sukni przestrzegano bardzo. Czasem dla oszczędno- 
ści na kupnej gładkiej bawełnianej kroazie lub innej materii 
haftowano w domu szlaki i końce pasów. W r. ir)78 był ja- 



441 



kiś Tomas, pasnyk (robiący pasy) królem kurko>\^^i w Kra- 
kowie. Kronikara czeski Franciszek de Weitemil około r. 1329, 
pisząc o Słowianach powiada, że nosili szerokie pasy, ko- 
wane w kółka metalowe, a niekiedy zamiast nich noszono 
powrósła lniane, jak mnisi zakonu św. Franciszka. Ten sam 
kronikarz ciekawy opis podaje naszego koutusza, powiada 
on; „krótkie noszono suknie z długiemi rękawami, które za- 
rzucano na wyloty, tak iż spadały z ramion, wisząc jak 
osłowi uszy i t. d." Zygmunt III polskiej odzieży nie lubił, 
a nawet syna pierworodnego, że ją nad inną przenosił, nie- 
raz gromił i chłostał. Za jego więc czasów wcisnęły się do 
Polski suknie niemieckie i szwedzkie, które poczęto naśla- 
dować. Dopiero Jan III powagę polskiego stroju przywrócił. 
Po takich pasach nastały wreszcie w XV wieku pasy 
wełniane, jedwabne i lite, wyrot)ów tureckich, perskicli i chiń- 
skich. Te ostatnie były z wełny tak delikatnej robione, że 
clioć taki pas był szerokim na dwa łokcie, przewlókłby go 
przez pierścionek. Taki pas nazywał się bawolim i służył do 
najbogatszej sukni; nie miał (ui innej ozdoby, tylko szlaki 
w piękne kwiaty wyrabiane. Kolor samego pasa takiego ł)y- 
wał jednostajny biały, zielony, pomarańczowy lub karmazy- 
nowy. Białycli pasów trudno było dostać nowych, gdyż Turcy 
nosili ich na zawojach, bywały one przez Ormianów naszych 
czysto wyj)rane, wyprasowane i za nowe sj)rzedawane. Szali 
perskich najwięcej fabryk było w mieście Kaszmir; jeden 
taki szal może i przez cały rok fabryka wyrabiać, zależy to 
bowiem od piękności i komplikowania desenia jego. Naj- 
piękniejszego szalu zrobi trzech robotników zaledwie ćwierć 
cala na dzień. Do każdego szalu jest osobny dozorca posta- 
nowiony. Szale te odznaczają się miękkością i cienkością. 
(Klein: Kidtnrgeschichte), Pasy chińskie płacono zwykle j)o 
50 dukatów, ale do Polski dostawały się owe pasy z trudno- 
ścią, a zastępy wały je tureckie i perskie, które były roz- 
maite, dłuższe i krótsze, szersze i węższe, sute i ordynaryjne, 
jedwabne rozmaitycli kolorów i deseniów, srebrem i złotem 
bogato i skąpo przerabiane. Ordynaryjny pas turecki „mędel- 
kowym" zwany, płacił się najtaniej 4 dukaty, stambulskie 



442 



12 dukatów, perski 16 dukatów i wyżej, podług gatunków 
do (50 dukatów. Prócz takich pasów były i daleko droższe, 
bo do 500 dukatów wartające, długie na 9, szerokie na 3 
łokcie, grube jak sukno francuzkie, a tęgie jak pergamin. 
Bywały one tkane z nici srebrnej lub złotej, kwiatami je- 
dwabnemi w rozmaite kołory przeralńane. Służyły one mniej 
do strojów, ale raczej dla ozdoby pańskiej garderoby, lub 
na podarunki. Pan Kazimierz Stronczyiiski, zasłużony pisarz, 
posiada dwa pasy złotolite na cztery strony tkane , jeden 
w pasy, drugi w karpia łuskę, oł)ydwa pochodzą z końca 
XVII wieku. Także piękną kolekcie pasów litych posiada 
ks. Adam Sapieha w Krasiczynie. Hr. Włod. Dzieduszycki 
we Lwowie, nmzca przemysłowe krakowskie i lwowskie. Jak- 
kolwiek używano w XVII wieku pasów materialnych, to je- 
dnak nie zarzucono noszenia równocześnie i pasów rzemien- 
nych, jak nas otem przekonuje wizerunek hetmana Żółkiew- 
skiego, umieszczony przy wydaniu pism jego przez Augusta 
Bielowskiego. Takie pasy wyrabiali u nas także miecłiowuicy, 
jak nas otem przekonywują zapiski dawne w aktach miejskich 
kr<akowskich ; i tak n. j). w r. 1()09 zeznał Kasper Cel ner, 
starszy rzemiosła miechowników : „Jestem do lat 80 przy 
Krakowie, tedy pomnę, iż takowe pasy, tkanice złote, aksa- 
mitne zawdych my rabiali paśnikom krakowskim. Do tako- 
wych ])asów oni przybijali zankle, sj)rzączki i t. d." Kra- 
szewski w swojej historii miasta Wilna podaje niektóre ceny, 
jakie z początku XVIII wieku w Wilnie za pasy płacono 
i tak w r. 1737 kosztowały pasy żółte i białe wyszywane 
])0 21 złt., bogate karmazynowe ze złotem po 51 złt. 24 gr., 
białe ze zlotem taż sama cena, półpasy wileńskie po 25 złt. 
27 gr., siatkowe po kilkanaście złt. i t. d. 

Po tych pasach dopiero nastały lite, już wyrobu kra- 
jowego. Najsławniejsza fabryka takich pasów litych była 
w Słucku książąt Radziwiłłów, założona około r. 1750 przez 
ks. Michała Radziwiłła, ojca Karola ,,Panie kochanku", który 
do wyrobów ich sj)rowadzał Persów i Turków. Z początku 
administracia książęca sama kierowała fabryką, w siedm 
lat później był dyrektorem tej fabryki Jan ii a ż a r s k i , przy- 



443 



były z Turcii chrześcianin, który do wyrobów potrzebny ma- 
giel sprowadził z Carogrodu. Sprowadzenie takiego maglu 
niemałej trudności podlegało, bo całego maglu bylił)y mu 
Turcy przez zazdrość przewieźć nie dali, musiał więc kilka- 
krotnie tam jeździć i za każdym razem mógł tylko cząstkę 
takiego maglu przewieźć. Temuto maglowi winna słucka fa- 
bryka sławę swoje, której żadna inna krajowa wyrównać 
nie mogła, toteż nazywano ją najsławniejszą w narodzie, 
Z czasem dopiero na wzór tureckiego maglu zaczęto robić 
również dobre w Słucku, tak że w epoce świetności tej fa- 
bryki liczba ich w tej fabryce wynosiła 25, a fabrykanci 
ukształcili się z mieszkańców Słucka i Nieświeża. Później 
dzierżawił Mażarski tę fabrykę na siebie za 10.000 złt. 
rocznej opłaty, a po śmierci jego objął nad nią kierownictwo 
syn jego Leon, który już w r. 1781 tytułował się prezesem 
fabryki perskiej słuckiej. Na pasach Mażarskiego znajduje 
się zwykłe napis: „Mażarski„, rzadziej „fecit Mażarski^. Fa- 
bryka ta podobno później przeszła na własność Paschalisa. 
Kilka pasów litych z napisem : „Mażarski" posiada hr. Fran- 
ciszek Pusłowski, ks. Adam Sapieha, muzeum przemysłowe 
w Krakowie, pan W. Kolasiński posiada pas lity z napisem : 
„Leo Mażarski", który był na warszawskiej wystawie dzieł 
sztuki, stosowanej do przemysłu w r. 1881 i inni. Za księcia 
Karola Radziwiłła wyrabiano tu rocznie po 200 pasów zło- 
tolitych lub jedwabnych, częstokroć szerokich na łokieć, 
w cenie od 5 — 50 dukatów, co na owe czasy znaczyło bar- 
dzo wiele. Pasy te bogactwem i pięknością nie ustępywały 
w niczem tureckim i perskim i noszą napis: J/e fecił Siu- 
ciae albo Factus est Sluciae, albo tylko: F. S., albo napis 
po rusku: „U gorodi Słucka", jakto widzimy na pasie, bę- 
dącym własnością ks. Adama Sapiehy, a który pochodzi po 
staroście kaniowskim Mikołaju Potockim. Dziś żądają kupcy 
za najprzedniejsze i największe pasy z tej fabryki do 2000 
złotych reńskich za sztukę. 

Równocześnie była fabryka pasów perskich w Nie- 
świein Radziwiłłów, zwaną Pemiamią , ale wkrótce upadła 
z powodu, że słucka coraz więcej wzrastała. Wyroby te do- 



444 



prowadzone u nas do wysokiej doskonałości, pomimo, że ma- 
teria! jak złotą nitkc^ i jedwab sprowadzano z Prus miano- 
wicie z Berlina. Po słuckich pasaeli dały się widzieć fran- 
cuzkie, przeważnie jedwabne, żywenii i dobranemi kolorami 
słuckie przewyższające, z naj)isem na końcu : d Paria i fre- 
res fis. Po tych rozmnażały się fal)ryki pasów w Polsce 
w znacznej ilości, jak n. p. w Grodnie Antoniego Tyzen- 
liauza przy końcu XVIII wieku, pod kierunkiem Jakuba Becu, 
gdzie wyrabiano jedwabne i lite pasy na 24 warstatacli, 
w cenie do 30 dukatów za sztukę. Wiele z nich jest czer- 
wonych z jednej, a zielonych z drugiej strony tak, aby je 
oficerowie nosić mogli przy obu barwach swych mundurów; 
niektóre pasy mają nawet trzy różne barwy po jednej stro- 
nie. Płaca robc^tnika przy każdym warstacie wynosiła TiO 
dukatów rocznie, a robotników sprowadzał Tyzenliauz z Nie- 
miec i Niderlandów. 

W SzydłoiccH (Schiedlitz) koło Gdańska była fabryka 
pasów polskich i talesów czyli koszul śmiertelnych dla Ży- 
dów, Salzhubera z początku XVIII wieku, w której było 
80 robotników. Wyrabiano także ])asy ])olskie w Międzybo- 
rzn, ale niewiadomo dokładnie kiedv. Istniała także fał)rvka 
pasów litych w Lipkowie pod Warszawą Jakuba Pascha- 
lisa Jakubowicza , Ormianina , urodzonego w Azii , który 
w r. 17<)1 przeniósł się do Warszawy i otrzymał od króla 
Stanisława Augusta za swoje wyroby szlachectwo; fabryka 
ta zniszczona zostnła w r. 1794: jej wvrobv znaczone bvły 
„złotym barankiem z czerwoną chorągiewką", jako herbem 
Paschalisa, albo samem nazwiskiem ,,PaschaIis", albo też 
samą cyfrą: P. J., albo cyfrą i barankiem. Za pasy lite z fa- 
bryki Paschalisa największych rozmiarów i najlepszego ga- 
tunku żą<lają dziś kupcy do 1000 złr. za sztukę. W r. 17H2 
założył Salimond z Lyonu w Kobyłce (2 mile <kI Warszawy), 
w majętności starosty hamersztyńskiego hr. Unriih, fabrykę 
bogatych pasów jedwa])nych i zlotolitych na wzór |)aryzkich 
i j)erskich: pasy z tej fabryki były prześliczne i brane były 
do Wiednia dla oddziału gwardii cesarskiej jiolskiej. Kocznie 
wyrabiano takich pasów do (JO sztuk. Hr. ]'>anciszek Pu- 



445 



słowski posiada z tej fabryki pas jedwabny zielony z bron- 
zowyni, z napisem : „Kobyłka". Fabryka ta wyrabiała prócz 
pasów i inne zbytkowne tkaniny pasamonnicze ; złotolite pasy 
z tej fabryki, która stała także pod kierunkiem Pasełialisa, 
poznać można po tem, że przy brzegu wyrobione jest na- 
zwisko „Kobyłka"; fabryka ta przetrwała do r. 1794 i prze- 
szła zdaje się na własność dyrektora jej S. Filsjeana. 
(Obaez: Wewnętrzne dzieje Polski za Stanisłaica Aitfjusła 
Tadeusza Korzona tom II, str. 244. Kraków 1883). (Ołjaez: 
Pamiętnik historyczno - polityczny z r. 1783). 

Następnie była fabryka pasów w Krakowie Franciszka 
Masłowskiego, I). C li m i e 1 o w s k i e g o i P u c i ł o w- 
8 kiego Antoniego. Pasy z fabryki Chmielowskiego ozna- 
czone są napisem: „D. Clmiielowski", literą A', pod spodem, 
oznaczającą „Kraków", a pasy Pudłowskiego są oznaczone: 
Antoni Puciłowski F. K., co znaczy „Fecit Kraków". W Drze- 
wicy założył około r. 1700 Feliks Szaniawski fabrykę pasów 
jedwabnych, mającą wielką wziętość w kraju (Encyklopedia 
powszechna tom VII, str. 512), do których fiibrykacii spro- 
wadzano cudzoziemców. Także wyrabiano pasy w Uhnowie 
w zeszłym wieku. W Przeworsku sprowadziła Zofia z Kra- 
sińskich ks. Lubomirska przy końcu zeszłego wieku różnych 
fabrj'kantów do wyrobów płóciennych i pasów jedwabnych, 
jakoteż litych. W Sokołowie, w województwie i)odlaskiem, 
m«ajctno8ci księcia Ignacego Ogińskiego, marszałka w. lit., 
wyrabiano w XVIII wieku także pasy polskie jedwabne; 
fabryka ta jednak przy końcu zeszłego wieku upadła. Istnieją 
także pasy lite oznaczane literami: M. K. i F. K., takowy 
jest w posiadaniu p. Władysława Łozińskiego, byłego re- 
daktora Gazety lwowskiej we Lwowie. Pasy oznaczone lite- 
rami E. K., pasy z ruskim napisem : 4>. K. C. P. i pasy je- 
dwabne z napisem: Fe. Jan Markonowicz anuo 1701, 
z których jeden posiada muzeum przemysłowe we Lwowie. 

Wyrabiano także pasy polskie w Różanej, w woje- 
wództwie nowogrodzkiem, w majętności Aleksandra ks. Sa- 
piehy, kanclerza w. lit. przy końcu zeszłego wieku i w Kut- 
korzu przy końcu XVIII wieku; pasy jedwabne tu wyra- 



446 



biaiie noszą napis: „Kutkorz". Na wystawie starożytności 
krakowskiej z r. 1858 było kilkanaście próbek złotolitych 
materyj, wyrabianych przez pasamonników krakowskich z XVI 
wieku. W Sokalu wyrabiano z początku XIX wieku na 10 
warstatacli rocznie 455 sztuk jedwabnych pasków do opasy- 
wania ciała. 

W ŹmigroJzie, gdzie przez kilka wieków słynął prze- 
mysł artystyczny wyrabiania łiałlów zlotem i srebrem , apa- 
ratów kościelnycli, czepców i t. d. ; wyrabiano także w ze- 
szłym wieku pasy, szczególniej z nici srebrnej i jedwabiu. 
Po dziśdzieii przechowuje się tam zwyczaj, że gdy umrze 
obywatel tam zrodzony, towarzysze niosą trumnę na pasacli 
srebrnych tam wyrobionych, które rodzina jak relikwie prze- 
chowuje. 

Pasy na początku XVIII wieku tak przez szlachtę, jak 
mieszczan do publicznego stroju używane bywały jedwabne, 
siatkowe, szmuklerskiej roboty, z końcami w sznurki kręco- 
nemi w kolorach rozmaitych; lecz najwięcej w karmazyno- 
wym z kutasami czyli końcami u uboższych jedwabnemi 
i majętniejszych srcbrnenii lub zlotemi. Takież pasy bywały 
najczęściej na pół zlotem lub srebrem przerabiane. Później, 
kiedy powstały w Polsce fabryki pasów litych i jedwabnycli, 
zarzucono te pasy i wzięto się do polskich litych. Chociaż 
w Polsce tyle się namnożyło fabryk pasów litych i jedwa- 
bnych przy końcu zeszłego wieku, to przecież cena ich nie 
potaniała, a to z tej przyczyny, że nie mieliśmy jedwabiu 
ani złota ciągnionego w takiej ilości i potrzeba było wszystko 
dopiero z zagranicy sprowadzać. 

Wspomnieć tu jeszcze należy, że dla oszczędności i przy- 
jemności haftowano szlaki i końce i)asów w domu i niemi na- 
sze panie obdarzały swych narzeczonych luł) krewnych. Przy- 
szywano niekiedy i kupne szlaki do gładkich, jakiego się 
]>odobało koloru, blawatnych pasów. Noszouo i kałamajkowe 
pasy, świetnością koh)rów odznaczające się, chociaż nie dro- 
gie. Dla dworskich niższego rzędu dawano harusowe pasy 
koloru odpowiedniego liberii. Jeśli pas l)ył za szczupły, żeł)y 
się okazalszy wydawał, lub żeby się bogaty nie łamał, kła- 



447 



dziono w środek dv8Zf, czyli przepikowaną na czem płó- 
cienną taśnię^ nieco od pasa krótszą i na niej pas obwijano 
tak, ażeby koniec szlaku i część dna, którą wybrano, była 
widoczną. Okręcano się pasem dwa lub trzy razy, węzeł za- 
łożono na brzucłni, końce i frendzle przesunąwszy środkiem 
łuł) spodem pasa, spuszczano po obu bokach. Sposób nosze- 
nia pasa zależał od mody lub nawykuienia osoby. Kiedy 
ubranie polskie poczęto zarzucać, to i ten przemysł zwolna 
u nas, upadał, tak że z początkiem XIX wieku prawie zu- 
pełnie zaginął. 



Pasztety. 

Sławne pasztety wyrabiał przy końcu XVni wieku 
w Warszawie niejaki Szutowski. 



Perfumy. 

Wodę kolońską, perfumy, mydła i)aclniące, pomady 
różnego gatunku , róż , l)ielidła , poduszeczki z wonnych ziół 
i t. p. wyrabiali w Warszawie z początku XIX wieku : W a- 
siański, t)racia Natanso nowie i Frvdrvk Puls i we 
Lwowie; w ostatniem miejscu było w 1827 r. 19 fabrykan- 
tów wódek i i)erfiim. 



Pergamin. 

Fabryka pergaminu istniała w Krakowie z początku 
XV wieku; także w Gdańsku wyrabiano pergamin w XV 
wieku; w r. 1434 był tam Jakub Rode, mieszczanin gdań- 
ski, który wyrabiał pergamin, (łlirscli : Danziijs Handds nnd 
Oewerbegeschichte) , Schultz Alwin pisze, że w Wrocławiu 
jeszcze w XIV wieku wyrabiano pergamin na manuskrypta 
i wymienia następującycli fabrykantów: Nic kil pcrmłnter 



448 

1341), Hanke 1;>49, Thomas 1 372, N i c k 1 a u s vom brigo 
der Permyiiter 14<.K), Haunus Ueynłscli 14(X), Nicol Slu- 
picz, pergameiiista 14()2, Ni cios der Stad 1407, Mer- 
ten z Torunia pernienter 1450, Petrus Kirniesz z Poznania 
1471, Lorenz Warteniberg 1407, Hans Kyrmcs 1471, 
Michel Hoppe 1477, Hanns Schirling 1497. Starożytni 
Grecy sprowadzali pergamin z Pergamos i z Jonii, a kapłan 
Teofilus z Xl wieku pisze w swojem dziele o sztukach roz- 
maitych, że grecki pergamin wyrabiano z wełny drzew^nej 
(czyli biiwełny). 



Perkale. 

Wyroby perkalowe wyrabiano w XVIH wieku w (Jro- 
dnie we fabryce Tyzenliauza, w Krashiwiu na Litwie ; w Nie- 
mirowie była fabryka katunów Wincentego Potockiego, je- 
dyna w całym kraju, zatrudniała ona w 1784 r. 120 robotni- 
ków i wyrabiano w niej rocznie ir)(X> sztuk katunów; fa- 
bryka cyców (perkali) zatrudniała po części robotników zagra- 
nicznych, po czi^^ści żydówki w liczbie 30(). Fał)rykę t\^ od- 
stąpił Potocki mieszczaninowi Henri Amiet et Comp. Dyre- 
ktorem tej fabryki był w latach 1789 — 1790 Ludwik K. 
Muner. Na Pulkowie pod Marj^montem założyli Leonard i Sc- 
najńus fabrykę perkali czyli cycową, która wyrabiała mate- 
rie na kamizelki, żupany, obicia karet i pokojów, nawet 
z sylwetkami i)odług własnych deseni ; miała robotników 
z zagranicy. Wyrabiano także perkal w XV1H wieku: w Kro- 
mołowie, gubcrnii radomskiej 5 w Skrzyszowie i w Ludnie 
w Tarnowskiem, wyrabiano z początku XIX wieku i)erkal 
na 20 warstatach. (Obacz także: Wyroby bawełniane). 



Peruki. 

Noszenie peruk weszło u nas w zwyczaj od Francuzów, 
a nosili je wyżsi urzędnicy, doktorzy i t. d. Za ^Vłady- 



449 



sława IV zaczęły być modnemi peruki w Warszawie, a no- 
siły je tyllto osoby dworskie do strojów hiszpaiiskieb. Za 
Jana Kazimierza i ^liehała większa część magnatów polskich 
nosiła peruki ogromne, a sławny wódz Czarniecki mocno po- 
wstawał przeciw tej modzie, która za Jana III nie tyle już 
miała naśladowców. Pod rządem Augustów jednakże znowu 
się wzmogły peraki, jak nas o tern przekonywują portrety 
familijne z tych czasów. Prawdopodobnie z początku je spro- 
wadzano, ale później wyrabiano w Warszawie. 



Piec wapienny. 

Piec wapienny był w r. 1582 w Krakowie nad Wisłą 
za mikołajską bramą. O tylu innych nie wspominamy. 



Piece żelazne. 

Pieców żelaznych była fabryka w Bodzentynie z po- 
czątku XVIII wieku, a za Stanisława Augusta w kuźnicach 
suchedniowskich i samsonowskich wyrabiano jnece żelazne 
obozowe. Z początku XIX wieku w Mizuniu 5 mil od Stryja, 
w Skocierzcwie we fabryce Kumeckiego , w Tomaszowie we 
fabryce Tomasza Ostrowskiego lano piece żelazne i kuchnie 
angielskie. W drugiej połowie bieżącego stulecia powstała 
także fabryka w Radoszycach. 



Piece kaflowe. 

(Obacz: Kafle). 

Pieczęcie. 

Najdawniejsza pieczęć znana jest z r. 1180 Kazimierza 
Sprawiedliwego pieczęć urzędowa. Zaś orła białego na pie- 

21) 



450 



częci pierwszy użył Władysław Jagiełło w r. 1303. Do XIV 
wieku wciskano jńeczęcie we wosku. Przylepianie pieczęci 
na opłatku weszło w używanie za Zygmunta I. W staroży- 
tności wyrzynał Aleksandrowi pieczęcie na ińerścieniacli Py r- 
goteles. l^ieczęcie, łierby na drogich kamieniach do pier- 
ścieni i medale wyrzynali u nas za czasów Zygmunta I Jan 
Jakub Ca ragi i o, Włoch, znakomity medalier i wyrzynacz 
na drogich kamieniach. W Krakowie był w r. 1558 Mikołaj 
Karthoff, rji^^ownik pieczęci. W Wrocławiu był Jan Kit te 1 
około r. 1700 pieczętarzem i medalierem. Pstrokoński był 
w XVII wieku pieczętarzem. Jakub A bram ur. 1723 r., 
rzeźbiarz monet w Prusiech, uczył się początkowo wyrzynae 
pieczęcie w Lesznie, zkąd do Berlina powołany został (Kra- 
szewski: Iconoteka). Za czasów Stanisława Augusta byli 
w Warszawie: Jan Kegulski, znakomity medalier, IIolz- 
hauser, Jeufroi, Francuz, utalentowany artysta w robo- 
tach w^klęsłych (intuglioj, którego król utrzymywał na swoim 
dworze i inni picczętarzami. Aszerowie Schachna i Wap- 
penstein ojciec i syn, Żydzi polscy, zamieszkali w Krakowie, 
wyrzynali pieczęcie na mosiądzu i stali z początku XIX w., 
ojciec umarł w r. 1824 w 70 roku życia; wyrzynał on Ste- 
lle na stali do medalów, wydanych przez ks. Michała Soł- 
tyka, dziekana krakowskiego, syn jego przewyższył ojca 
w sztuce rzezania. W r. 1827 l^yło we Lwowie O, a w r. 
1837 w Lublinie O pieczetarzy. O Pieczęciach dawnej Polski 
pisali: Teofil Zebrawski, F. A. Vossberg, Kazimierz 
Stronczy liski ^\ warszawskim Przeglądzie bibliograficzno- 
archeologicznym z r. 1881 — 1882 i inni. 

(Obacz tiikże: Medalierstwo i wyrzynacze na kamieniu). 



Pierniki czyli miodowniki. 

Sławne pierniki wyrabiano oddawna w Toruniu, wszak 
w przysłowie nawet wzeszło, że : „gdańska gorzałka, toruń- 
skie pierniki, krakowska panna i warszawski trzewik słyną 
z dobroci". Zygmunt III sprowadzał pierniczki złociste z Xo- 



451 



ryinbergi, jakto z Rachunków WoUowicza 1004 — IGló wi- 
dzieć można. W r. 1(555 miał picruikarz Chrysztof swoje 
kamienicę w Warszawie. W r. 1740 byl w Kobylinie w Wiel- 
kopolsce sławny piernikarz nazwiskiem Krystyan P i s 1. Z i)o- 
<*zątku XIX wieku sławne pierniki we Lwowie wyrabiał 
M. Lewickij z któremi jeździł po całej Galicii po jarmar- 
kach; po śmierci ojca przeszedł \(^\\ interes na syna. Gdań- 
skie njarcypany słynęły oddawna. 



Pierścionki. 

Pierścionki z wizerunkami Matki Boskiej Czestochow- 
t^kiej oddawna w}Tal)iano w Częstooliowej. Inne pierścionki 
wyrabiali złotnicy po niiastacli. (Obacz: Hin;;,nnachery i zło- 
tnictwo). 



Pióra stalowe. 

l^ióra stalowe wynalazł Anglik M. Wise, a ulepszył 
w Jjondynie l'erry nie więcej jak pięćdziesiąt kilka lat 
temu. W pierwszej połowie XIX wieku była w Warszawie 
fabryka piór stalowych Jana Keschke. 



Pióra damskie. 

Niezwykłej piękności pióra damskie wyrabiała z po 
<*zatku XIX wieku w Warszawie łabrvka Dabusseiro. 



Piwowarstwo. 

Wynalazek piwa przypisują uczeni Kirii)cianoni, miano- 
wicie królowi egipskiemu Osiris, kt<')ry na kilka tysięcy lat 
żył przed Chrystusem, jemu także przyi)isuja^ wynalazek wina. 

21 >* 



452 



Starożytni Kzymianie przejęli ten wynalazek od zdobytych 
prowineyj Egipcianów, Gallów i Hiszpanów. O piwie wspo- 
mina już Tacyt, że Gernianowie robili napój z jęczmienia, 
Aiscliylos, tragik grecki, ur. w r. 525 przed Chrystusem, na- 
zywa go „winem jęczmiennem'^, a Gotowie nazywali je „biór^, 
zkąd Niemcy przezwali go „Bier". 

W Polsce znane było piwo jeszcze za czasów piastow- 
skich, a Marcin Gall wspomina już, że na stole Piasta piwo 
się cudownie i)omnażalo (?) i pisze o karczmach, że po śmierci 
Bolesława W. dla żałoby przez cały rok w żadnej karczmie 
tańczyć nie było wolno. Długosz, opisując VI wiek po Chry- 
stusie, pisze o Polsce, że mając l)rak wina i oliwy dla po- 
łożenia północnego, używamy zamiast wina piwa^ co się albo 
z żyta, pszenicy, jęczmienia albo orkiszu robi. Ditmar zaś 
zarzuca Bolesławowi Chrobremu ztjytuie araatorstwo piwa, 
a Niemcy przezwali Chrobrego „Traghier*^ czyli piwosz, bo 
na biesiadach, na których częstował rycerzy, ol)iicie piwo się 
lało. O ile piwo było w Polsce domorosłym napojem, świad- 
czy fakt, iż sklep zazwyczaj podziemny, używany na skład 
gorących trunków, nazyw^a się u nas piwnicą od piwa, a nie 
winnicą albo miodnikiem. Najdawniejsze piwo było bez chmielu 
i dlatego tak nie opajało, dopiero w X wieku zaczęto doda- 
wać cłimielu do niego. W Niemczech używano zamiast chmielu 
do piwa kory z dębiny. Aeneas Sihius, kardynał i biskup 
warmijski, późniejszy papież l^ius II, ur. 1405 r., opisując 
Polskę (obacz Niemcewicza: Pamiętniki o dawnej Polsce 
tom I) pisze, że napojem wówczas w Polsce było piwo 
z jęczmienia lub wyki warzone. W XVI wieku robiono piwo 
z pszenicy, a nawet pod stratą waru nakazał Firlej w r. 1573 
statutem, aby piwa z jęczmienia lub ze zboża mieszanego 
nie warzono. W r. 1(>85 uchwalono, by piwo było warzone 
tylko z dwóch korcy pszenicy, a 10 korcy jęczmienia. W tymże 
samym roku mamy już wzmiankę o piwie szlaclieckiem, ro- 
łńoneni przez drobną szlachtę podlaską i to najczęściej w gar- 
czkach. Dawniej nie znano ł)rowarów wielkicli, jaki taki sa- 
dził sobie chmiel, siał zboże i wyralńał piwo dla własnego 
użytku, szczęśliwy, jeśli sobie kwaśnego nie nawarzył piwa; 



453 



tylko kolo książęcych lub biskupich grodów w gronie osad 
służbowych znajdowały się i osady piwowarów nadwornych. 
Towarzyszyli oni księciu w podróży po kraju, a podczas 
dłuższych stacyj, założy wszy w jakiej poblizkiej wiosce wszyst- 
kie przyrządy do warzenia piwa, pełnili dalej swą służbę. 

Leszek Biały namiętnie piwo lubił, uczynił on ślub, 
iż na wzór stryja swego Henryka podąży do ziemi świętej 
na wojnę krzyżową ; ślubu jednak nie wykonał, bo wyracho- 
wał, iż do Palestyny nie będzie mógł zabrać dostatecznych 
zapasów piwa, a strach było pomyśleć, co pocznie, gdy mu 
pod gorącem słońcem południa zabraknie ulubionego napoju. 
Wiemy także, że na cześć bożka żmudzkiego Kremata, który 
się opiekował bezrogacizną, stawiano piece, które na ofiarę 
polewano piwem. 

W Polsce zaczęto wyrabiać piwo w XII wieku, a kró- 
lowie chcąc ten trunek w kraju rozpowszechnić, za najwyższy 
przywilej rozdawali miastom prawo robienia piwa. W aktach 
grodzkich poznańskich jest pismo, z którego się dowiadu- 
jemy, że zakładający kościół w Jędrychouie pod Wschowem 
w r. 1200, dziedzic tameczny zapewnia plebanowi między 
iunemi użytkami także prawo robienia piwa w dworskim 
browarze. Raczyński w swoich Wspomnieniach Wielkopolski 
pisze, powołując się na Somersberga, że w r. 1254 Przemy- 
sław książę poznański, nakazał włościanom biskupa poznań- 
skiego, aby do browaru jego drwa wozili, widać, że już 
wówczas tam piwo wyrabiano. Uczony Czacki wspomina, że 
czytał w jednym rękopisie, iż Ludgarda żona Przemysła- 
wa II w Kaliszu wielkie zaprowadziła browary, przez co za- 
pomniano o piwach brandenburgskieh. W Krakowie jeszcze 
w r. 1375 uchwaliło miasto przepisy dla piwowarów i inne 
zwane wilkierze ; Długosz powiada , że w Pułtusku wyborne 
warzono jńwo. Sławne piwa wyrabiano w Świdnicy jeszcze 
w XIV wieku; w r. 1399 kosztował w Krakowie wóz tego 
piwa kupiony od Marcina z Reichenbachu 7 grzywien i łer- 
ton; król Jan Olbracht nadał w r. 1501 rajcom krakowskim 
wyłączny przywilej na wyszynk piwa świdnickiego, ale tylko 
w piwnicach pod ratuszem. W r. 1517 kosztowała ł)eczka 



454 



tego piwa w Krakowie około 3 grzywny. W XIV wieku 
istniały w Wągrowcu i Kościanie w Wielkopolsce, w War- 
szawie i w Gdańsku już cechy piwowarów; wiemy bowiem, 
że w r. 1378 podniósł cech piwowarów w Gdańsku groźny 
bunt przeciw wprowadzeniu warszawskiego piwa do miasta. 
Piwowarowie gdańscy byli zawsze głównymi sprawcami we 
wszystkich zamieszkach miejskich; ł)owiem skoro w r. 141(> 
skazano tam 1032 rzemieślników za udział w buncie, było 
między nimi samych piwowarów 37() i 103 sukienników; 
widać więc, że z początku XV wieku liczba rzemieślników 
w Gdańsku musiała być bardzo znaczna. Polscy rzemieśl- 
nicy zamieszkiwali wówczas w Gdańsku tak zwane stare 
i nowe miasto, a niemieccy tak zwane właściwe miasto. 
(Hirsch: Danzlgs HandeU und GeicerbegescklcIUe) , W r. 1393 
kosztowało w Gdańsku piwo stołowe 12 ton (> marek, 12 te- 
ników, w 1399 r. 3 marki, w 1404 r. 5 marek, elblązkie 
zaś piwo kosztowało w 1399 r. o — 8 marek. W r. 1526 było 
w Gdańsku między 13 głównymi przywódcami, których Zy- 
gmunt 1, z powodu podniesionego buntu, \y skutek wyroku 
sądu śmiercią ukarać był zmuszony, pięciu i)iwowarów, mia- 
nowicie: Hans No tak, Kasper Niemej, Lorenz Bolha- 
geu, Hans Schulze i Andrzej Hejke. (Loschin: Bei- 
trage zur Geschichte Danzigs), Piwo gdańskie wysyłano aż 
do Carogrodu. W XVII wieku miał w Gdańsku swoje wła- 
sną piwowarnię sławny nasz astronom Jan Hcveliusz, 
nr. w r. 1611, gdzie wyrabiał doskonałe piwo, z początku 
dojiomagał ojcu swemu w zatrudnieniu się piwowarstwem, 
a później oł>jął sam na siebie zarząd browaru. (Skimboro- 
wicz: Życiorys Heweliusza), Piwo piątkowskie wyrabiano 
jeszcze w^ XV wieku; dekretem Bolesława IV księcia mazo- 
wieckiego z r. 1479, dozwolone było sprzedawać je w War- 
szawie w ratuszu w i)iwnicacli. Przywilej Jagiełły z r. 1432 
nadaje miastu Wilnu prawo propinacii piwa^ wina i miodu. 
Zubrzycki w^ swojej kronice powiada, że we Lwowie w r. 1445 
piwowarzy mieli swoje basztę do obrony, w Krakowie zaś 
w XVI wieku. W Warszawie wyrabiano juwo jeszcze za Ja- 
giellonów, a w r. 1()59 otrzymali piwowarzy przywilej od 



455 



Jana Kazimierza. W r. 1511 nwolniono szlachtę w miastach 
siedzącą i ząjnmjącą się warzeniem piwa, od opłaty czo- 
powego.^ 

O piwie pisał Mikołaj Rej, Ictóry ]}ył luł)ownikiem 
i chwalcą piwa. Dantyszek pisał wiersze na pochwałę 
piwa : 

Niechaj ten o winie śpiewa 
Kto nie zaznał miedzy nami 
Njip<>jn nad napojami 
Przymiotów piwa i t. d. 

W broszurce Kaspra Goskiego p. t. Opisanie krótkie w le- 
karstwie doktoroj wydanej w Krakowie 1505 r. napisano: 
„Niechaj Węgrzyn swego wina się najńja, a pan Polak piwa 
dobrego, siedząc podle pieca gorącego, niechaj sobie nalewa". 
Klonowicz w swoim Flisie wychwala włocławskie piwo, 
a jeden z panegiryków tego napoju w wierszu łacińskim na 
pochwalę piwa (In landem cerevisiae), z r. 1500 wymienia 
jako najlepsze piwo: brzezińskie, doł)rzyńskie, pułtawskie 
i sądeckie. Ki to wic z w swoich Pamiętnikach wylicza 
piwa wyrabiane w Łowiczu, Gielniowie, Grodzisku, Wącłiocku, 
Wilanowie i w Oborach, w którejto ostatniej miejscowości 
koniuszy Wielopolski założył był fabrykę jńwa czarnego, na 
wzór angielskiego porteru. O piwac wspominają także: Mar- 
cin Kromer, Kzączyński i wielu innych. O i)iwie wyrabianem 
w Warce jest już przed r. 1443 wzmianka, że z dwóch korcy 
pszenicy i dziesięcin korcy jęczmienia robiono war piwa, 
a beczka jego powinna była mieć .-JO garncy, zaś szynkarki 
fałszujące to piwo, miały kary płacić. Później w r. 15!H) 
Henryk Gaetano wysłany od ])ai)ieża Klemensa VIII, chwalił 
piwo wareckie w swych pamiętnikach, mówiąc, że było wy- 
borne, białawe, szczypiące, z koloru i smaku do wina po- 
dobne. O tem piwie wareckiem ciekawą czytaliśmy raz ane- 
gdotkę: Nunciusz Saluzzo niezmiernie był zasmakował w wa- 
reckiem piwie, odjeżdżając z Polski, zabrał ze sobą zapas 
niemały tego jnwa, lecz że wszystko na świecie się kończy, 
wyczerpały się i ł^eczki nunciusza po niejakim czasie. Zda- 



456 



rzylo się, iż ów czcigodny i)rałat zachorował śmiertelnie, 
ogromny wrzód w gardle dusił go, a otaczający poczęli przy 
nim odmawiać litanie konających; chorego tym czasem tra- 
piło pragnienie wielkie; w środku litanii, gdzieś pomiędzy 
Św. Gerwazym i Protazym wspomniał nunciusz o sweni ulu- 
bionem chłodzącem piwie: „Pivo di Varca, Pivo di Yarca!" 
i po dwakroć westchnął głęboko, uaco czytający modlitwy 
księżyna odpowiedział nabożnie, sądząc, że nunciusz przy- 
pomniał sobie jeszcze jakiegoś świętego: „Saucta Piva di 
Yarca, ora pro nobis!" Słysząc to nunciusz, parsknął ser- 
decznie ze śmiechu, wrzód w tej chwili i)ękł, a z nim skoń- 
czyła się i choroba; otóż piwo i)olskie wareckie wyratowało 
uunciusza papiezkiego od śmierci. 

W tymże czasie w sześciu miastach samej tylko ziemi 
czerskiej, t. j. w Czersku, Grójcu, Warce, Garwolinie, Lato- 
wiczu i w Goszczynie mieszkało dwóchset kilkunastu piwowa- 
rów i wyrabiano rocznie po 41 .GOC) beczek piwa, czyli prze- 
szło 1 Ya miliona garncy, do czego potrzebowano 21.(X)0 korcy 
zł)Oża, t. j, połowę pszenicy i połowę jęczmienia. W samym 
Czersku warzono rocznie 30() warów piwa, jak nas o tern 
lustracia z r. lo()4 i)rzekonywuje. W Poznaniu było: 

w roku 15H9 warów piwa 244;] 

3G7r> 



r 


1 ;")<»! 


r 


loW 


r 


1 59;) 


r 


1(598 


r 


1727 


M 


1730 



r n 

r r 

r n 



51)88 



t.'mJ 



r 



2158 
242 
^74 

co dowodzi wzrostu Poznania w XYI wieku i wyludnienia 
tego miasta po wojnach szwedzkich i morowem powietrzu 
w XYI1I wieku. (Łukaszewicza: Opis miasta Poznania). 
Rządy ówczesne dbały o ten ulubiony tninek lV)laków i sta- 
rały się o ulepszenie piwa. W tym celu Zygmunt August 
nadał w r. 1551 przywilej dwom sławnym i)iwowarom z Nie- 
miec przybyłym i od cesarza Ferdynanda poleconym : N a g e- 
linowi i Ulrychowi na wyrabianie piwa icli wynalazku, 
który wpłynął na polepszenie wyrobu piwa w Polsce. Sta- 



457 

nisław Górski, kanonik krakowski, skarży się w liście do 
Jana Dantyszka, iż młody król (Zygmunt August) z naj- 
większą na Litwie żyje rozrzutnością, co tydzień wydaje 
1000 czerwonych zlt., co dzień na kuchnię biją wolu dużego, 
na dwór 18 krów, piwa idzie beczek 30, miodu także 80 itd. 
Że w Polsce wiele piwa dawniej wyrabiano, dowodzi ta oko- 
liczność, że uprawa chmielu nie wystarczała na zaspokojenie 
potrzeb krajowych, ale % części potrzebowanego do wyrobu 
piwa chmielu, musiano sprowadzać z Czech. 

Dawniej wszelką karę przez cechowych, czy uczniów, 
czy czeladź, czy samycłi majstrów ponoszoną, okupywano pi- 
wem różnego wymiaru i woskiem. I tak n. p. uczeń do ter- 
minu przyjęty, wkupywać się musiał piwem i woskiem, i)iwo 
wypijał urząd cechowy, a z wosku lano świece na ofiarę 
ołtarza; na opłatę piwa skazywano go też, gdy z terminu 
zbiegł i po ubłaganiu majstra wracał do niego na ukończenie 
terminatki; opłacał Się także piwem wyzwolony na czela- 
dnika i t d. 

Za Augusta III piwa łowickiego używano w Lublinie, 
wąchockiego w Piotrkowie, gielniowskiego w Poznańskiem 
i Kaliskiem, heilsberskiego w Warmii i Warszawie. Później 
słynęło piwo bielawskie, wilanowskie, Kazimirusa, jałowcowe 
i łomiankow\skie. Angielskiemu piwu podobne pierwszy w Pol- 
sce kazał robić Hieronim Wielopolski, krajczy koronny w Obo- 
rach, 3 mile od Warszawy, później je przewyższyło otwockie 
i inflanckie. Sławne było także piwo Niemcewicza, marszałka, 
w blizkości Brześcia litewskiego. Co do rodzajów, to dzie- 
lono piwo na: chmielne, cienkusz, dubeltowe, dwurażne albo 
marcowe i czarne szmelcowane, a w r. 1(585 pierwszy raz 
wspomniano piwo szlacheckie. 

Sławne piwa wyrabiano w XV wieku: w Odańsku, 
beczka piwa gdańskiego kosztowała w r. 144") na miejscu 
48 złt. i w Bydgoszczy. Gdańskie uchodziło za najlei)sze 
w całej Polsce. 

W A' TY wieku wyrabiano piwo: w (rrodnic, Lublinie 
jeszcze w r. lolo, w Nieświeżu i w Oświęcimie; w ostatniem 
miejscu warzono sławne piwo zwane „marzec". Lwowskie 



Ł . . 



. ^\-. 



•1_ 



\" ^: 



451) 

Prócz tego wyrałiiano piwo: 

W XV wieku: w Gąbinie w Rawskieni, w Grabowcu, 
Horodle, Inowłoelawiu, Krasnymstawie, Mogielnicy, w Niżan- 
kowicach pod Przemyślem, w Pyzdrach w Wielkopolsce, 
w r. 1454 było tam bractwo piwowarów, które wystawiło 
w kościele ołtarz Wniebowzięcia N. Panny Marii i przezna- 
czyło altarzyście swemu dzban piwa od każdego waru ; w So- 
kalu, Tyszowcach, w Wieluniu miał w r. 1441 jakiś Muszel 
browar, i w Żarnowcu w województwie krakow^skiem, w osta- 
tniem miejscu było w r. loOO 49 piwowarów. 

W XVI wieku: w Barze pozwolił w r. 1551) Zygmunt 
August mieszanom warzyć piwo, w Będzinie, Bełzie, Biela- 
wie, Bielsku, Błoniu, Chęcinach, tu było według lustracii 
z r. 1564 16 slodowników, w Ciechanowie, w Chojnicach 
w wojewó<lztwie pomorskiem, w Częstochowej, tutejsze piwo 
przedawano nawet w Krakowie, była tam bowiem gospoda pod 
napisem „u szewca Nogi piwo częstochowskie", w Czersku 
w r. 1564 było tu 24 piwowarów i warzono rocznie »300 
warów piwa, w Czchowie, Dąbrowicy, w Dębin w powiecie 
łęczyckim, w Drohobyczy, w Drzewicy, w Garwolinie, gdzie 
między 192 rzemieślnikami było 63 samych i)iwowarów, 
w Goniądzu, w Goszczynie, tu było w tym wieku 27 piwo- 
warów, którzy na rok wyrabiali 755 warów piwa (na war 
piwa zalewano wówczas słód po 7 do 10 korcy żyta i psze- 
nicy) w Grabowie, Grójcu, Janowcu, Inflantach, Jarosławiu, 
Iłży, Kazimierzu, Kielcach, Kłodawie, Krzepicy, w Korczy- 
nie było według lustracii z r. 1564 22 slodowni, w Kle- 
szczelu, w Krakowie był w r. 1546 niejaki Bart(^sz piwowar, 
a w r. 1608 było tam aż 71 piwowarów, których nazwiska 
przechowuje księga Nr. 22 — 23 nnasta Krakowa, w Ki*ze- 
mieńcn, Latyczowie, Latowiczu w wojew. wileuskiem, w Le- 
sznie dozwolił później UjiAiI Leszczyński starosta wschowski 
i wielki kuchmistrz koronny, przywilejem z r. 1627 królowi kur- 
kowemu w Lesznie bez wszelkiej opłaty, tyle piwa warzyć, ile 
mu się podoba, jednak po spaleniu Leszna ograniczono tę 
wolność na 75 warów; w Lewartowie, w Lubowli, w Liwie 
tu było w r. 1564 60 piwowarów, w Lwówku w Poznańskiem, 



460 



w Laszynie w wojew. chełmskiem^ w Łęczycy, któreto mia- 
sto liczyło w XVI wieku 46 piwowarów, w Łowiczu, Losi- 
cacli, Magierowie, Mostacli Wielkicłi, Narwiu, Nowem Mie- 
ście nad Soną, Niemirowie, Nowogrodzie, Nurze, Oleszycacli, 
Opocznie, Ostrołęce, w Piaseeznej w ziemi warszawskiej, 
w l^iotrkowie l)yło według lustracii z r. 1569 wówczas 35 
piwowarów, w Poznaniu w r. 1549 był tam piwowar Mikołaj 
Cliodzieski, który kupił dom za 2800 grzywien czyli 
32000 złr. dzisiejszych, w Prasnyszu, w Przedeczu, tu było 
w r. 1664 28 piwowarów (w Wielkopolsce), w Przemyślu, 
w Proszowicacli było w r. 1563 37 piwowarów, a w r. 1664 
tylko 8, w Podolińcu, Potyliczu, Radomiu, w Rogoźnie, tu 
łiyło w r. 1564 21 piwowarów, w Różanej, Sandomierzu, 
Samborze, Sieradzu, Skarzynowie, Skrzynnej, Sławkowie, 
Stanisławowie mazowieckim, Szydłowcu, Tenczynie, w Tur- 
czynie w wojew. sieradzkiem, w Warce było w r. 1564 30 
piwowarów, w Wrocławiu, Wiskitkach w Rawskiem, Wiślicy, 
w Wysokich Mazowieckich, w Zakroczymie nad Wisłą było 
w r. 15^)4 71 piwowarów, w Zambrowie, Zatorze, Zawichoście, 
i w Żarnowcu nad Pilica. 

W A' 17/ Witku: w Balwierzyńcu na Litwie, w Barku, 
w Bolemowie w wojew. rawskiem, w^ liroku, w Brodnicy 
w wojew. cliełmskiem, w Chełmie, w Chorzelach, w Ćmielo- 
wie 2 mil od Oi)atowa, robiono piw^o w skutek przywileju 
nadanego miastu w r. 1678 przez ówczesnego właściciela Je- 
rzego Korybuta Wiśniowieckiego, w Drzewicy, Grodzisku, 
Hajsynie, Inowłodziu, w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, Kol- 
nie, Końskowolu, Krośnie, Korytnicy, Lubicy, Lwowie, Łobże- 
nicy, Łomży, Łukowie, w Makowie na Mazowszu, Meżyro- 
wie, w Mszczonowie w wojew. rawskiem, w Mysłowicach 
miał w r. 1636 Stanisław Czerny słodownic, w Myślenicach, 
w Odrzywołu, w Orszanie na Litwie, w Ostrowie na Ma- 
zowszu, w Piątku w gub. warszawskiej, w Płońsku, w Pła- 
zowie, w Pogorzeli w Wielkopolsce, w Rakowie, w Radziło- 
wie nad Kobrzenicą, w Rawie, Rajgrodzie, Sądowej Wiszni, 
Słomnikach, Sochocinie, Stryju, w Szadku niedaleko Siera- 
dza, w Szczurowicach, w Tolczynie na Litwie, w Tarnowie, 



1 



461 

Uhryuowie, Wronicy, w Warszawie, tu byl z początkiem XVII 
wiekn Piotr Cybulski piwowarem, w r, 1G20 było tu 38 piwo- 
warów, w Wąsoezy nad Wyssą, Winnicy, Wisznie, Wyrwie, 
w Zborowie nad Strypą i w Zgierzu w wojew. łęczyckiem. 

W XVIII icieku: w Ciechanowcu, w Dobczycach, tu 
pozwolił August III osobnym przywilejem z r. 1744 piwo wa- 
rzyć, w Golędzinowie, w Kętach, w Klwowie w Radomskiem, 
Kłodawie, Końskich Wielkich, Kutach, w Lesznie było w r. 
1776 13 piwowarów, w Leżajsku, Lipnie, Łańcucie, w Mal- 
czycach w obwodzie lwowskim. Radomiu, Radoszycach, w Ra- 
dziejowie ustanowił magistrat w r. 1767 cech piwowarów, 
który następnego roku został potwierdzony przez Stanisława 
Augusta, w Wadowicach, Wilanowie, w Witkowicach w woj. 
gnieżnieńskiem i w Żółkwi. 

Rzączyuski wspomina, że za jego czasów, zatem na po- 
czątku XVIII wieku najsławniejsze browary w Wielkopolsce 
były w Lwówku, Wronkach, Łobżenicy i Grodzisku, z któ- 
rych piwo wywożono do Brandeburgii i do Slązka. Stanisław 
August mawiał, że choć potomność nic mu nie przyzna, to 
musi mu być przynajmniej wdzięczną za wytępienie pijaństwa. 

W r. 1767 kosztowała beczka piwa: wilanowskiego 
od 11 — 13 złt. 28 gr. ; z browaru królewskiego w Warszawie 
od 8 — 12 złt. 20 gr., inflanckiego 14 złt. 4 gr., królewskiego 
na Golędzinowie (pod Warszawą) 6 złt. szlacheckiego 4Va 
i 5 złt. '). 

Z początku A7A' loieku: wyrabiano w Płocku piwo 
marcowe i dubeltowe, w Warszawie piwo saskie, marcowe, 
bawarskie, piwo angielskie i porter wyrabiał Anglik Hahl: 
w r. 1826 powstała tam fabryka porteru Jana Schaeffera 
i Glimpfa, urządzona na sposób najznakomitszych browarów 
angielskich, przewyższała ona wszystkie istniejące w kraju 
tego rodzaju fabryki; od r. 1827 powstała tam fabryka porteru 
i piwa angielskiego Wojciecha Sommera; najsławniejsze piwa 
warzono w Ochocku, Powsinie, Głownem i w samej Warszawie. 

') Hacłuinki królewskie w archiwum głównem w Warszawie 
księga Nr. yo. 



462 



Z początku XIX wieku w}Ta])iano także piwo angiel- 
skie i porter w Starej Sieniawie gubernii podolskiej, w Hu- 
reczku w Przeniyskieni ^ve fabryce Ocschnera i Millardowskiej, 
w Moszczanach majętności ks. Czartoryskiego, we Lwowie 
w browarze Brunnera; w Lublinie wyrał)iano rocznie 10.000 
beczek piwa i 50 beczek i)orteru i w wielu innych miejscach. 
W r. 1827 było we Lwowie 16 piwowarów. Na Litwie są 
sławne piwa: szczorsow^skie w powiecie nowogrodzkim, piwo 
to zbliża się do angielskiego, piwo adamkowskie w i)Owic 
cie brzeskim i porter lachnowski w powiecie grodzieńskim. 
(Obacz także: Hrowary). 



Płatnerstwo. 

Platnerstwo czyli wyrób zbroi, szyszaków, przyłbic, ki- 
rysów, mieczów, szabel i kling, zakwitło w Polsce dopiero 
w XVII wieku, pomimo że sztuka płatnerska już w XIV w. 
znana bvhi w Polsce i doszła w XV wieku, a sztuka damaszko- 
wania w XVI wieku w całej Europie do najwyższej do8kona- 
łości. W starożytności największym artystą wyrobów pancer- 
nych i naczyń metalowych, był według Homera Hephaj stos, 
jego rol)oty była tarcza Eneasza i Achilesa, jakoteż zbroja 
Agamemnona w późniejszych czasach. Najdoskonalsze tego 
rodzaju wyroby wykonywano w^ Mediolanie, Wenecii, Flo- 
rencii, Ferrarze i Augsburgu, gdzie sztuka płatnerska przy 
końcu XV i początku XVI wieku w w^ysokim stopniu rozwi- 
niętą była. We AMoszech byli sławni płatnerze: Filippo Ni- 
grolłi w Mediolanie w XVI wieku, Serafino Bresciauo 
w Augsburgu, także Wilhelm Seusenhofer w Augsburgu, 
Kunz Loch ner w Norymberdze, nawet sam Ilolbein da- 
wał rysunki na ostrza sztyletów. Na Slązku odznaczył się 
Oottfried I^eigebe. W Augsburgu, mianowicie Desyderiusa 
Ivolmana wyr(»by ])łatnerskie, jak hełmy i pancerze, na 
które rysunków dostarczali tacy artyści jak Muelich, Broek- 
berger i Schwarz, szczególnie poszukiwane były: jego roboty 
jest prześliczna zbroja ks. Krystiana II, saskiego, z początku 



403 



XVI ^vieku, która się dziś w Dreźnie w Zwingerze przeebo- 
Avuje. Z początku XVII wieku sławne zbroje wyrabiał także 
płatnerz norymberski Henryk Knopf, wykonawca sławnej 
zbroi kurfUrszta Cbristiana II w nnizeuni drezdeiiskieni. We 
Francii wyrabiał w XVII wieku sławne ozdoł)ienia i rytowa- 
nia na str/elbacb Filip Daubigny. W XVI wieku Ivrzysztof 
Schwarz w Wiedniu. Tomasz Rucker twórca sławnej 
zbroi, którą w r. 1574 miasto Augsburg cesarzowi Rudolfowi II 
darowało i inni. Wtenczas to niekiedy Benevenuto Cellini, 
Jan z Bołonii, a nawet sam Michał Anioł i inni znakomici 
rzeż1)iarze umiejętność swą poświęcali na przyozdol)icnio pan- 
cerza złocistego luł) innego jakiego hełmu lub tarczy. Zbytko- 
wano podobnież w ozdobach przy robocie złmń. Rzeźbiarz, 
rysownik, płatnerz i złotnik brali udział w wykończeniu wszel- 
kicli szczegółów zł)roi rycerza, do ozdoby której naj pierwsi 
artyści rvsunków dostarczali. Hełm i wszystkie części zbroi 
z żelaza wykutej, okryte były figurami, arabeskami i orna- 
mentami rznictemi, wyciskanemi lul) wykładanemi zlotem 
i srel)rem; tarcze zaś rozmaitych form, podłużne lub okrągłe 
były także przyozdabiane w i)łazkorzeźbv. Koń otrzvmvwał 
podobnież jak rycerz zbroję, a nagłównik i inne jej części 
niemniej wytwornie i pracowicie przyozdabiano. W końcu 
gdy spanoszeni rycerze, zbroje z żelaza, choć tak upiększane, 
za ubogie uważali, wyral)iano je potem ze srebra a nawet 
ze szczerego złota. Szal)le i miecze do obrony lub ozdoby 
używane zarówno artystycznego bvło wyrobu: ich rekojeście 
i pochwy ozdabiano arabeskami, i drobnemi statuetkami naj- 
śliczniej szych kształtów a wytwornie i delikatnie z żelaza, 
srebra lub złota wykutemi; prócz tego okrywały je rzcźl)y 
i emalie najlepszego rysunku i gustu. 

Wykładanie to złotem lub srebrem na szablach i innych 
przedmiotach, odbywało się w ten sposób, (Tauschirung), że 
rysunek roln się albo igiełką, a potem wyżłabia się rylcem, 
albo wyżera się kwasem (Scheidewasser) przez co robi się 
zagłębienie w metalu, w które się wkłada drut złoty, albo 
srełirny i przypasowuje się go młotkiem ołowianym lub dre- 



4G4 



wiiianym, iżby dobrze we wszystkie szpary pozacliodził^ na- 
stępnie poleruje się póki nie będzie powierzchnia gładka. 

Nazwa platnerstwo pochodzi od wyrazu piała w średnio- 
wiecznej łacinie blaszkę oznaczającego. Król Jagiełło i brat jego 
Witold zaprawni w boju z Krzyżakami, od nich przejęli uzbro- 
jenie i sposób wojowania. Z rejestrów skarbowych Jagiełły 
wiemy, że król Jagiełło zapłacił Mikołajowi Zimnowodz- 
kiemu za pancerz 4 grzywny (ówczesna grzywna znaczyła 
tyle co dzisiejszych 48 zlt.j ICunejowi Kusinowi za hełm 
2 grzywny, Zbrożkowi puszkarzowi za pancerz G grzy- 
wien, a za szyszak zwany brzewicza (przyłbica) 4 grzywny, 
za blachę napiersną y.^ grzywny, za nagolenice 3 grzywny, 
za naramienniki Yi grzywny, za opaskę 1 grzywnę , za ręka- 
wice żelazne 1 wiardunek, czyli 12 gr. (na dzisiejszą monetę 
12 zlt.), Puszczowi płatnerzowi we I^wowie za pancerz, 
który król wziął u niego 7 grzywien, Jakuszowi płatne- 
rzowi za zrobienie zbroi dla króla 10 grzywien, jakiemuś 
Piotrowi płatnerzowi za kołnierz szurczlat(jestto jakaś część 
zbroi, wyrazu tego jednak nie ma ani w Knapskim ani w Lin- 
dem), Andrzejowi Trunczkowi za pancerz i kuszę 5 grzy- 
wien, Swimuntowi liitwinowi za liełm i kaftan 3 grzywny, 
(sam hełm kosztował 2 grzywny). Król Zygmunt August miał 
swego pancernika Jana Pambergera do robienia zbroi; 
j)rzyjęty on był w r. 1551 i brał rocznej płacy 25 złt., którą- 
to płacę król potem powiększył do 40 złt, prócz tego brał 
na suknie 5 złt. 18 gr. i 7 łokci sukna, na mieszkanie 9 złt., 
prócz tego zapłeita od każdej roboty, tj. "za całkowitą zbroję, 
jakoto: pancerz, naramienniki i rękawice 24 złt., za ręka- 
wice i pas tylko 3 złt. W r. 1600 płacono za pancerz 30 złt, 
a w r. 1538 za halabardę 20 gr. 

Zbroja składała się u nas do końca XIV wieku z pan- 
cerza, szyszaka i rękawic. Pancerz kosztował w r. 1410 dwie 
kopy groszy, musiały więc pancerze l)yć rzadkiemi, skoro 
były takie drogie. Z początku XVI wieku składała się już 
zbroja: z pancerza, który stanowił dwa plecłiy, przedni i tylny, 
z dwoma obojczykami pancerzowemi dla okrycia wierzchu 
ramion, zarękawia pancerzowego albo naręczaka, rękawic, 



405 



kUyre palców broniły; bhicbownice, z.wane także nabiodra- 
kami wraz z nakolankanii, stanowiły uzbrojenie górnej części, 
a buty czyli nogi, dolnej części nogi; głowa miała żelazne 
okrycie zwane przyłbicą, kapalinem, szyszakiem lub na- 
główkiem. 

W Nieświeżu w r. 1837 całe trzy piwnice, założone 
były starenii zbrojami, z którycb niektóre pocliodziły z XVI 
a nawet XV wieku; zbroje te z Nieświeża przewiózł w r. 1841 
książę Witgenstein ożeniony z Radziwiłłówną do majętności 
swej Werki pod Wilnem. (Był on wtenczas dzierżawcą dóbr 
ordynackicli radziwiłłowskich). Jako arcydzieło sztuki pla- 
tnerskiej, posłużyć może zbroja księcia Mikołaja Itadziwiłła 
Sierotki z XVI wieku, znajdująca się w zbiorze ambraskim 
w Wiedniu; jestto zbroja żelazna z ozdobami w najwytwor- 
niejszym smaku rytemi i złoconemi, lub napuszczanemi ema- 
lią czarną i czenvoną na tle szarobiaławem. W tymże zbiorze 
znajduje się także przechowana zbroja króla Stefana Batorego, 
stalowa ozdobiona pasami z arabesków złotych rytowanych. 
Zbroja króla Jana Sobieskiego w królewskiej zbrojowni 
w Dreźnie, z orłem złotym na liełmie i krzyżykami maltań- 
skiemi na karpiej łusce. 

Beauplan inżynier w służbie królów polskicłi Włady- 
sława IV i Jana Kazimierza, opisując Polskę w tym czasie 
(Niemcewicza: Pamiętniki o dawnej Polsce, tom III), tak oi)i- 
suje zbroję rotmistrza Deczyńskiego, którą oglądał: na pan- 
cerzu miał zawieszony pałasz, na głowie misiurkę , od której 
zwieszająca się siatka żelazna zakrywała kark i spadała na 
ramiona; wisiał u pasa, jeśli nie miał łuku, karabin, nóż, 
szydło, sześć łyżek srebrnycli, wchodzącycłi jedna w drugą 
w sztućcu z marmuru czerwonego, bogata clmstka, pistolet, 
wiaderko skórzane do picia, kańczug, trzy łokcie jedwabnego 
])08tronka do wiązania jeńców; wszystko to wisi na prawym 
boku naprzeciw szałdi. Nadto róg do leczenia pyska koni, 
przy siodle kubeł do pojenia koni, trzy pęta na konie, torba 
skórzana dla chowania ładunków, prochownica, klucz do kara- 
bina itd. Zbroja zaś husarska składała się według tegoż Beau- 
jdana z kopii 19 stóp długości, wydrążonej wewnątrz aż do 

30 



4G6 

rękojeści ; przy samem żelazie wisiahi eliorągiewka iia 4 lub o 
łokci długości, biała i czerwona, niebieska i zielona lub biała 
i czarna, która straszyła niei)rzyjacielskie^o konia, równie 
jak i wyniosłe 8krzy<lła strusie na barkach które posiadali, 
z puklerza, naramiennika, nagolennika itd., u boku mają 
szablę i długi pałasz pod lewem kolanem. Długi miecz koń- 
czasty przywiązany do kolby, d<» przebodzenia nieprzyjaciela: 
miecz ten miał n stóp długości z ciężką (►krągłą rękojeścią, 
by tern łatwiej przebić j)ancerz. l^iłasz służył <lo rąbania 
mięsa, szabla do ścinania się wręcz. Niidto mieli młotki 
<) funtów ważyć mogące, ostre z długą rękojeścią dla rozbi- 
jania naramienników nieprzyjaciełskicłi. Orzechowski Stani- 
sław w-spomina już o rycerzach z wyniosłemi skrzydłami stru- 
siemi na barkach na weselu Zygmunta Augusta. Zt)roję hu- 
sarską na rycinie, oł)acz Kłosf/ Xr 84;*) z r. 18^1. Obacz 
także: Skrzydła orle. 

Zł)roje polskie oglądać także można na rycinach Ste- 
fana Della Belłi, znakomitego sztycharza włoskiego przedsta- 
wiającycłi na (> półarkuszacłi sławny wjazd poselstwa Jerzego 
Ossolińskiego do Kzyinu v.' r. l<)o;>. Poseł wenecki za Zyg- 
nmnta Augusta w rełacii swojej w r. IniM) ilrukowanej w Pa- 
miętnikach Niemcewicza tomie V, wspomina, że król Zygmunt 
August j)osiadał dh\ własnej osoby 20 zł)rój, z którycłi 4 są 
l)rzedziwnej roboty, szczególniej jedna, na której misternie 
wyrżnięte są figury srebrne, rej)rezentujące zwycięztwa })rzod- 
kówjego, którato jedna zl)roja kosztowała go (ł.0()0 skudów; 
na innvcli inne wyrażone ł)vłv zwvcieztwa. Znajduje sie 
u tegoż króla również oO kułhak z rzędami: nic wspanial- 
szego, powiada tenże poseł, w tym rodzaju widzicie nie można, 
że są lane z czysteg<> złota i srebra, to łatwo u tak wielkiego 
pana; lecz robota ich tak jest jńękna i delikatna, że ten 
chyłja wierzyć tylko może, kto je widzi. 

Do broni siecznej należały także : koncerze, kordy, mul- 
tany czeskie, tasaki, tesaczki niemieckie, noże, czekany, sie- 
kierki, oszczepy, kopie, szefeliny, kilofy z długiemi toporzy- 
skami itd. 

Na początku XVII wieku, najcelniejsi włoscy i niemieccy 



467 

mistrze poczęli w Warszawie osiadać; gdyż w r. 1007 sejm 
postanowił, aby Warszawa i Łomża dostateczną ilość rze- 
mieślników do rynsztunków wojennych posiadały, a sejm 
w r. 1611 dodał do tego także niiasto Lublin, ażeby z przy- 
czyny potrzeb i niebezpieczeństw Rzeczypospolitej stan szla- 
checki z rynsztunków wojennych ogołocony nie został. Prawa 
krajowe z r. 1611 i 1613 nakazały miastom Wilnu i Kownu, 
by najdalej do końca r. 1613 sprowadziły płatnerzy ze 
wszystkiemi do tego rzemiosła potrzebami, tak ażeby tam 
zaraz zbroje i szyszaki nowe wyrabiać można. W skutek tego 
powstało płatnerstwo w wielu miejscach, mianowicie: w Borku 
w Wielkopolsce widzimy już mieczników z początku XVII 
wieku, w samym Kownie widzimy już w r. 1672 i)uszkarzy, 
mieczników, nożyczników, kowali i śhisarzy 43: w Krakowie 
słynęło płatnerstwo jeszcze w XVI wieku i był tam nawet 
cech płatnerski, a w r. 1546 byli tam płatnerze królewscy. 
W XVI wieku wyrabiano także zbroje w Wilnie i Samsono- 
wie; w Bieczu, w Łomży, w Warszawie w XVII wieku; 
w ostatniem miejscu było w r. 1642 17 mieczników; w Kor- 
czynie, miasteczku w Galicii slynącem jeszcze w XVI wieku 
z pancerników, którzy druciane misiury i inne pancerze wy- 
rabiali, a którzy później przemienili sie w druciarzy; w So- 
chaczewie w XV wieku, zaś w XVI wieku był tu cech szpa- 
<lników, a w Krasnymstawie cech mieczników; w Liwie, 
w Ostrowic 13 mil od Warszawy, Grodziczn, Kłodawie, 0])a- 
towie i w Prasnyszu w XVI wieku: w Kańczudze powiecie 
bialskim, w Świątnikach pod Krakowem, gdzie Jerzy ks. Ka- 
dziwiłł biskup krakowski rusznikarzy osadził; w Zielonkach 
pod Krakowem, w Rawie cech mieczników potwierdzony był 
przywilejem z r. 1624, w Wiślicy przywilejem z r. 1521, 
a w Szydłowie i)rzywilejem Zygmunta I z r. 1523. 

We Lwowie midi miecznicy za Kazimierza Wielkiego 
swoje baszto do obrony; w r. 1570 byh) w Sieradzu 3 miecz- 
ników; w Chojnicach i w Kobylinie w Wielkopolsce wyra- 
biano miecze w XVI wieku; w Pabianicach niedaleko .*^ie- 
radza ustanowił król Zygmunt August przywilejem z r. 1555 
cech mieczników; w Opatowcu i)otwierdzil Wincenty Hara- 



4G8 



nowski opat tvniecki w r. 1553 cccii mieczników. W Łoiużv 
uchwalą Hejimi z r. 1()07 polecono stJiroście trzymać zawsze 
dostateczną ilość rzemieślników, robiących rynsztunek wojenny, 
a^.eby szlachta miała łatwość opatrzenia się w broń przy- 
zw^oitA. Wyrabiano także miecze w XVI wieku: w Czersku, 
Grójcu, Kamionce Strumiłowej, Liwie, Latowiczu wojew. wi- 
leiiskiem, Lucku, Tarnowie, Wyszogrodzie nad Wisłą. 

W XVII icleJiu: w Gródka, Jarosławiu, Krośnie, Lwo- 
wie, Myślenicach, Osiecku (miecze i noże), Proszowicach, 
Rohatynie, w Stryju był w^ XVII wieku cech mieczników, 
w Starej Częstochowej, Tarnowie, Trembowli i Zwoleniu. 
W XVIII wieku w Końskich Wielkich itd. 

Nazwiska niektórych płatnerzy krakowskich z XVI 
i XVII wieku, przechował nam zasłużony badacz Anil)roży 
Grabowski w dziełach swoich, i tak: Joannes Armifex od 
r. 1535 — 154r), Fhuian Sybenburger nadworny i)łatnerz 
króla Zygmunta Augusta z r. 154(), podpisywał się Armifex 
S. Reijuie Majestatls junioris. W r. IGOO był mieszczanin 
krakowski Bartłomiej Woyczyna mistrzem rzemiosła pła- 
tnerskiego; w r. 1()4 8 Wojciech Depczyński płatnerz i no- 
żownik, mieszczanin krakowski. Za Kazimierza Jagiellończyka 
w r. 14(U zaszedł w Krakowie, jak Długosz opisuje, krwawy 
wypadek między Andrzejem Tenczyńskim a ińatnerzein tam- 
tejszym Klimuntem z powodu zwady, jaką miał Tenczyń- 
ski z owym płatnerzem o niewykonaną na umówiony czas 
robotę zbroi. W r. 1577 skarżył sie Józef Proszowski mie- 
cznik krakowski na Pawła Szczerbę i Bartosza Fettra zło- 
tnika, że mu łuk i szwajcarski bęben popsował i strzał 
(grotów) kilka wziął... i strzehił na niego z łuku". W r. 1534 
toczył się w Krakowie przed rajcami spór o zapis testamen- 
towy Wita Stwosza pomiędzy Janem płatnerzem, mężem 
Anny, córki Stanisława Stwosza, a wnuczki Wita, którą pi- 
sano Anna pancernlczka a Magdaleną wdową po tymże Sta- 
nisławie synic Wita. W r. 142r) kupił Jan Obił płatnerz 
w Krakowie kamienicę. W XV wieku był(» w Nowym Są- 
czu kilku mieczników. W XVI wieku istniał już w Krakowie 
liczny cech mieczników, a w r. 1534 byli starszymi zgroraa- 



469 



(lżenia: Stanisław Reska i Jan Kac /orek; takiż cech 
utrzymywali miecznicy na Kazimierzu i Stradomiu, od Kra- 
kowa niezależny. W r. 1780 był w Krakowie miecznik Marcin 
Krzyżanowski, w tym czanie i Jung puszkarz, a w r. 
1722 było w Wilnie U mieczników. W polowie XIV wieku 
zamieszkiwali na Kazimierzu rzemieślnicy robiący łuki, 
a w r. 1532 wyrabiał niejaki Stanisław Szczerba w Kra- 
kowie puklerze czyli tarcze. Przy końcu XVI wieku byli 
w Nowym Sączu łukowuicy. Niemcewicz wspomina w swoicb 
Podróżach, że dziad jego jeszcze z początku XVIII wieku 
pamiętał jednego łucznika w Brześciu kujawskim. W XVIII 
wieku byli w Wschowie puszkarze. 

Robiono u nas także zbroje do turniejów, które i w Polsce 
były w używaniu w czasie uroczystości koronaci! lub zaślu- 
l)in królewskich. Jednemi z ostatnich były gonitwy podczas 
koronacii Henryka Waleziusza na zamku krakowskim w r. 
1574, które stały się powodem smutnego końca Samuela Zbo- 
rowskiego. 

Wreszcie określmy bliżej pojedyncze części zbroi pol- 
skiej : 

Kolczugi czyli koszulki druciane, pochodzą ze wschodu, 
u nas używane były u Słowian jeszcze w czasach przed- 
chrześciańskich aż do połowy XIV wieku i składały się z kó- 
łek drucianych, splecionych sposol)em łańcuchowym; najsza- 
cowniejsze kolczugi są te, w których kółka są spajane ni- 
tem, czyli 2 obu stron przyklepane gwoździkiem, lub te, które 
mają na każdem kółku jaki znak lub napis; w grobowcach 
u nas ich prawie nie odszukano, gdyż jako najkosztowniejsza 
część uzbrojenia wraz z pancerzem szły w spadku z ojca na 
syna. Całych koszulek drucianych u nas nie noszono i nie wy- 
rabiano, tylko półkoszulki druciane, dlatego całe koszulki 
są najczęściej wyrobem wschodnim lub ruskim. Im późniejsze 
są zbroje, tern więcej mają części, tern są giętsze, aż na- 
reszcie w XVII wieku przechodzą w zbroje łuskowate i l)la- 
chami naszywane, wznowione po dawnycli krzyżackich i sara- 
ceńskicb. Kolczuga na rycinie wyobrażona jest w Kiosach, 
Nr 845 z r. 1881. 



470 



Knracena jestto paneer/. wyrobiony na wzór rybiej łu- 
ski z blaszek metalowych, używany w Polsce przez naszych 
rvcerzv od XII— XV wieku. Za Piastów karacena i kolczuga 
dla lepszej ruchliwości łączyła się z kutą zbroją. Zbroje 
z grubej blachy żelaznej weszły w użycie z początku XV w., 
kiedy kolczugi nosić przestano ; z początku były bez ozdób, 
w XVI wieku zaczęto je ozdabiać złotem i srebrem. Według 
Marcina Galla Polacy uzbrajali się dwojakim sposobem, jedni 
mieli zbroje z blach żelaznych, drudzy używali samych pu- 
klerzów. 

i^zyszaki czyli hełmy (Eisenhut), odkryte z przodu, nie- 
opatrzoue przyłbicą, zjawiają się u nas już w drugiej poło- 
wie XVI wieku, a bywały spiczaste, eczowane czyli pięknem 
rytowaniem na sjmsób hiszpański ozdobione, lub florenckie 
z grzebieniem, piechotne. Bywały także szyszaki szturmowe, 
czyli „do muru", nader ciężkie i grube. Najliczniejsze by- 
wały szyszaki lekkie, przez towarzyszy znaku pancernego 
noszone, bardzo podobne do dżokiejskich czapek angielskich. 
Nazwisko hełm pochodzi z niemieckiego ^Jiehlen** przykry- 
wać. Hełmy z przyłbicą zjawiają się u nas później. Stary 
hełm miedziany niegdyś wyzłacany, z czasów piastowskich, 
wykopano w Poznańskiem we wsi fiieczu, obecnie jest wła- 
snością Towarzystwa przyjaciół nauk w I^oznaniu. 

Tarcze czyli paicęźe miały najszęściej półtora łokcia 
szerokości, były z drzewa powleczone skórą, na których ma- 
lowane jest godło rycerza, wyrabiał w r. If^S^ malarz kra- 
kowski Stanisław Szczerba (o którym jużeśmy wyżej wspo- 
minali). Za Władysław\a Warneńczyka uzbrojone było wojsko 
polskie piechota, oszczepami, mieczem przy ł)oku i tarczą 
czyli pawężą, jak pisze Bielski w swojej kronice, także za 
Władysława IV, była piechota tarczami ozd<>ł)iona. Rzemieśl- 
ników^ wyrabiających tego rodzaju tarcze, zwano „pawężni- 
kami", zaś tarcze właściwe mniejsze służyły jeździe do 
osłony. Przed kilką laty była u jednego ze starożytników 
w Dreźnie do sprzedania tarcza żelazna z orłem jagiellońskim 
z XV wieku, za którą właściciel żądał 19Ó talarów. Tarcze 
ałbauskie ł)yły j)owleczone cieniuchną blachą srebrną przy- 



471 



twicrdzoną gwoździami z główkami pozlocistemi wielkości 
orzecha, podobną tarczę posiada dotąd rodzina Wielogłow- 
skich w Sądeczyżnie. Z początku XVI wieku zjawiają się 
u nas czworoboczne tarcze, saraceńskiego pochodzenia, są 
one kute z blachy. W XVII wieku był gatunek tarcz zwa- 
nych „szefeliny", które mają nazwę od powłoki skórzanej 
z baraniego kożucha (Schaflein). Pasek w swoich Pamiętni- 
kach wspomina o kalkanach, jestto gatunek tarcz okrągłych. 
Gatunek tarcz zwane puklerze czyli tarcze mniejsze z trzciny 
używane do turniejów lub do okazałego uzł)rojenia, są one 
najczęściej bogato złotem, srebrem lub jedwabiem przetykane, 
z cz<iszką stalową lub srebrną, złoconą, kamieniami dro- 
giemi nasadzaną; zawieszone one były najczęściej u siodła, 
jak np. przy wjeździe Ossolińskiego do Rzynm, miała jego 
świta puklerze *). Po Tadeuszu Czackim dostała się ks. I^ubo- 
mirskim tiircza polska trzcinowa, powleczona blachą srebrną 
pozłacaną, wysadzana turkusami i chalcedonami, nabijana 
złotem i rul)inami, a trzcinę ma obwiniętą jedwabiem karma- 
zynowym. Tarcza tu miała być wyjętą z grobu Zygmunta I. 
Podobnego rodzaju tarcze polskie trzcinowe, znajdują się 
także w zbrojowni ordynacii Krasińskich w Warszawie i na- 
leżą do XVI wieku. 

Wędzidła na konie, jakich u nas dawniej używano, wi- 
dzimy na rycinach w dziele Dorohostajskiego : Hip-pika, wy- 
danem w r. 1G03. (Jest także now^sze wydanie Turowskiego). 

Ostrogi najstarsze, mają szyjkę prostą a długą, pó- 
źniejsze mają szyjkę wygiętą, są najczęściej roboty fran- 
cuzkiej lub włoskiej ; jeszcze j)óżniejsze są l)ronzowe ; szwedz- 
kie z XVII wieku są szerokie a długie. Wogóle ostrogi im 
dawnńejsze tern są dłuższe, większe i z brzęczącemi kółkami. 
Kapłan Teofil, pisarz XI wieku o sztukach rozmaitych, wspo- 
mina już o wyrabianiu ostróg z żelaza. W Lisowie pod 
Czerskiem, w grobowcu z czasów pogańskich, znaleziono ostrogę 
żelazną o jednym kolcu i to jedne tylko. I^od zamkiem rab- 



') Obacz G rycin Stefana Della Holli igiełką rytowanycii przed- 
stawiających : Wjazd Ossolińskiego do Rzymu w r. \{j\V6. 



472 



sztyńskim wykopano 2 ostro^ń: także w wykopaliskach ha- 
lickich znaleziono ostro*,n. Ostrożnicy co wyrabiali ostrogi, 
stanowili u nas w XVI wieku już osobny cech, oddzieliwszy 
się od płatnerzy. (Obaez także: Ostrogi). 

Bulaicy powstały u nas w r. 15C)f) z zaprowadzeniem 
godności hetmańskiej i niogly służyć w razie jmtrzeby za 
broń. 

Buzdij(jninj wykształciły się z dawnych maczug: i po- 
chodzą ze wschodu, służyły one już krzyżakom w walkacli 
ich ze 8aracenanii, u nas były one oznaką repmentarskiej 
i rotmistrzow\skicj ^^odności. Cechy rzemieślnicze miały także 
buzdv£»;any, które nosili starsi cechu w czasie uroczvstvch 
obchodów. 

Bniirzuki pochodziły zwykle ze zd<»byczy na Tatarach 

I, « « %• ^ 

lub Turkach, noszone były niekiedy jak przed Czarnieckim 
dla oznaczenia palności i robione były z końskiego ogona, 
liuńczuki służyły także na to, ażeby hetmanowi polnemu 
i ordonansom wskazać w bitwie, gdzie się wielki hetman znaj- 
duje. Kiedy hetman ł)ył pod namiotem, buńczuk musiał stać 
przy namiocie. Przed hetmanem noszono je wysoko. Huńczuki 
ł)yły farbowane na czerwono i niebiesko, ozdobione kosmv- 
kami z takiegoż wh')sienia, utwierdzone w kształcie chorągwi 
na drzewcu. Zdobyto ich wiele na Turkacli i)od Wiedniem. 
W owym czasie, kiedy jeszcze chorągwie wzięte krzyżakom 
pod Grunwaldem, zdobiły grób św. Stanisława w katedrze 
krakowskiej, wisiało między niemi i wiele buńczuków tatar- 
skich i tureckicli, o których u ludu naszego i w kronikach 
pruskich i)rawiono, że są brodami krzyżaków, odartemi ze 
skórą. Z tych buńczuków jeden tylko pozostał dotąd w ka- 
tedrze i odwzorowany jest w Kastawieckiego i Przczdzieckiego: 
Wzorach sztuki średuŁowiecziłeJ, W inwentarzach skarbca ko- 
ronnego spotykamy wiele buńczuków, w spisie z r. UMK) 
jest ich jeszcze 9. Dwa buńczuki zdobyte na Tarkach pod 
Wiedniem i złożone u trumny św. Jana Kaniego j)rzez 
Jana III, są staraniem konserwatora Lepkowskiego zrestauro- 
wane przez majstra szczotkarskiego JI. Bojarskiego w Kra- 
kowie i w r. 1880 12 września, jako w rocznice odcieczy 



473 



wiedeńskiej, iianowo za trumną św. Jana Kantego w Kra- 
kowie zawieszone. Także w Częstoohowej znajduje sit,* po- 
dwójny buiiczuk tatarski. W kościele })okarnielickiin w Wiśni- 
czu znajdował się niegdyś buuczuk hetmański Lubomirskiego 
(Świat polski, Nr G). U nas buńezuków prawdopiKlobnie nie 
wyrabiano, tylko posługiwano się zdobytemi na nieprzyjacio- 
łach pogańskich. 

Przyłbica jestto hełm na głowę z żelaznej blachy uży 
wany przez rycerstwo nasze za Jagiellonów. 

Kirys jestto napierśnik czyli zbroja z żelaznej blachy, 
zabezpieczająca piersi od pchnięcia lub kuli : jeżeli kirys za- 
bezpieczał i plecy, nazywał się kirys podwójny. W r. 16()4 
kosztował u nas zwykły czarny kirys 37 talarów według ra- 
chunków starego miasta Kazimierza. 

Rynfjraf zwykle ze srebrnej lub złotej l)lachy zawie- 
szano na przedniej części szyi. Na takich ryngrafach ryto 
lub njalowano najczęściej wizerunek Boga llodzicy z wierszem 
a często z łierbem rodzinnym. W skarbcu częstochowskim 
l)rzechowują się dotąd także ryngrafy, które przez załogę 
Jasno-Górska noszone bvłv w czasach najazdów szwedzkich, 
a które według podania wyrabiane były w miasteczku Kło- 
bucko dwie mile od Częstochowej odległem, a malarze w Często- 
chowcj umieszczali na nich wizerunki Matki Boskiej. ł{vn- 
grafy w czasie boju osłaniały od szałwii i kuli, a w czasie 
spoczynku służyły jako obrazek do codziennej modlitwy, ztąd 
zawsze były ])oświęcane, a pochodzące z Jasnej Oóry, ocie- 
rane były o obraz cu<lowny Matki Boskiej. W armii Króle- 
stwa polskiego do r. 1831 ryngrafy w kształcie półksiężyca 
miały na środku i)rzy mocowanego orła ł)iałego: (»ficerowie 
przywdziewali je tylko w czasie służby, w czasie wojennym 
nosili je ciągle. 

Halabardy i hmce sąto już późniejsze wyroby, nosili 
je najczęściej szwajcarowie jako znak swej godności; w r. 
15<)3 kosztowała halal)arda w Krakowie 28 gr. (Podczaszyń- 
ski: Przegląd starożył)iości krajoirych), Hr. Stanisław Tar- 
nowski posiada lialabardę polską z XVI wieku. 



474 



Źele bylyto małe kotły używane za Jagiellonów przez 
konnicę polską, mianowicie przez doboszów. 

Piękne dawne płatnerskie wyroby widzieć można w Pod- 
horcach, Krasiczynie, Koniecpolu, Zarzeczu, we Lwowie w mu- 
zeum Lubomirskich, w Krakowie w zbiorze Moszyńskich 
i Czartoryskich, w Nieświeżu, w Werkach na Litwie ks. Witgen- 
steina (po Radziwiłłach), w Wilanowie, Łańcucie, w Rogalinie 
hr. Raczyńskich, w Kurniku dawniej hr. Dzialyńskich (dziś 
hr. Zamojskiego) w Warszawie hr. Krasińskich i wielu in- 
nych miejscach. 

Nakoniec chcemy tu jeszcze wymienić królów polskich, 
którzy jako obrońcy kościoła i naczelnicy narodu, będącego 
przez tyle wieków przedmurzem chrzesciaństwa, otrzymali 
w nagrodę od Stolicy Apostolskiej miecz i czapkę poświę- 
coną; i tak otrzymali według Aleksandra Przeździeckiego : 

W r. 1443 Władysław Warneńczyk od papieża 
Eugeniusza IV za wojenne czyny przeciw Turkom. 

W r. 1525 Zygmunt I, od papieża Klemensa VII za 
zwycieztwo przeciw Turkom, Tatarom i Wołoszy. 

W r. 1540 Zygmunt August od paj)ieża Pawła III 
za dotrwanie w wierze katolickiej. 

W r. 1580 Stefan Batory od papieża Grzegorza Xin 
za wielkie czyny wojenne i przychylność dla Stolicy Apo- 
stolskiej. 

W r. ir)2<) AV łady sław IV, otrzymał jako królewicz 
miecz i czaj)kę poświeconą, w Rzymie z rąk paj)ieża Ur- 
bana VIII. 

W r. 1G72 Michał Kory but otrzymał od Klemensa X 
miecz poświęcony przeciw Turkom. 

W r. 1784 Jan Sobieski od papieża Innocentego XI, 
za ocalenie Wiednia od Turków. 

W r. 1020 Frydryk August królewicz, jako świeżo 
na wiarę katolicką nawrócony od papieża Benedykta XIII. 

O polskich zbrojach pisali: Bolesław Po d czaszy ń- 
ski Prze.[ji(id historyczny starożytności krajowych; Szczęsny 
Morawski w dodatku do Czasu tomie XIV: Uzbrojenie inj- 
cerstica polsktetjo ; Sobi eszczański. Wiadomości o sztu- 




475 



kach pięknych w datcnej Polsce ; Ambroży ( i r a 1) o w s k i 
w swoich dziełach; Jędrzej Moraczewski, Starożi/tnoścl 
polskie i inni. Z dawniejszych pisarzy: Fr. Paprockiego, 
Sprawa rycerska ; dzielą Staro wolskiego, Wegeciusza 
(O sprawie rycerskiej); Błażeja Lipowskiego, Piechotne 
cOc/c2t'ui"«; Bielskiego, Kitowicza itd. (Obacz także: Broń). 



Płóciennictwo. 

nótua sławne wyrabiano w starożytności w Egipcie; 
Grecia produkowała go mało, a sprowadzała go na swoje 
potrzeby z Afryki i Małej Azii, tożsamo i Rzymianie. Naj- 
starsze płótna były białe niefarbowane. Prokop powiada, że 
Sarmaci nie znali koszul, a Długosz w opisie Słowian sar- 
mackich, których życie było początkowo koczownicze, twierdzi, 
że suknię wołochatą nosili, znać futrzaną, a później, kiedy 
osiedli i rolnikami być zaczęli, nosili suknię grubą, ręką żon 
i córek utkaną. Tak więc najpierw skóra z zabitego zwierza, 
później samodział z sierci bydlęcej zbitej lub uprzedzony licho, 
w domu zrobiony i uszyty, jedyną był odzieżą, z którego 
koszulę, sukmanę, opończę robiono. 

Płóciennictwo u nas było więcej przemysłem wiejskim; 
po dworach i chatach wyrabiano płótna grubsze, zaś cieńsze 
robili plóciennicy po miastach i sprowadzano także je ze Slązka, 
Gdańska lub Holandii. W r. 1462 kosztowała w Gdańsku 
sztuka płótna piiiskiego, przeznaczonego na I^itwę 21 talarów 
i 21 sgr. Moraczewski twierdzi, że już w VI wieku Słowia- 
nie umieli robić płótno. Najlepsze płótno w XVI i z początku 
XVII wieku wyrabiano: w Dobczycach, (iorlieach, Jaro- 
sławiu, Jaśle, Jędrychowie, (drelichy) w Kaliszu, Płocku, 
Pyzdrach, Sączu, Sieradzu i Żmigrodzie. Prócz tego wyra- 
biano płótna: 

W XV wieku: w Borku w Wielkopolsce, gdzie ł)ył cecli 
płócienników. 

W XVI wieku: w Pabianicach, Sarnowie na granicy 



47G 



ślązkiej i w Mysłowicach, gdzie w r. 1592 wyrabia! płótno 
niejaki Nosek, w i*. 1775 zaś było tani 12 płócienuików *). 

W XVII wieku: w Bochni, Gdańsku, Kaliszu, Kobyli- 
nie, Małogoszczy, Niżankowicach, Warcie i w Zwoleniu wojew. 
sandomierskiem, gdzie w r. IGCyO był cech płócienników. 

W XVIII wielu: w Białej w Krakowskiem był w r. 1708 
płóciennikieni I^altazar Damek; w Białejcerkwi wyrabiano 
płótna ordynaryjne, w Bielsku, w Dawigródku na Litwie: 
w Dębowcu obwodzie dukielskim była wielka fabryka rąbków, 
których jak pisze Kuropatnicki w swojej geografii, w różne 
strony osobliwie dla panien młodych na welony, dla ksit^ży 
na komże i <lla żydówek, przeszło 30.0()() się rozchodziło: 
rąbki dębowieckie miały taką sławę, że przybywali do nas 
umyślnie nabywcy dla zamówień hurtownych do Francii 
i Anglii. Sztukę wyrabiania rąbków miała przynieść do nas 
jakaś kobieta powracając z jassyru: takie rąbki wyrabiano 
i w Żmigrodzie. Wyrabiano także w XVIII wieku płótna, 
w Glinianach w Galicii, w Gorlicach, w Grodnie na przed- 
mieściu zwanem Horodnica, gdzie Antoni Tyzenhauz, spro- 
wadziwszy biegłych fabrykantów z Niderlandów i Niemiec, za- 
łożył wielką fabrykę pod dozorem Jakuba Becu, gdzie wy- 
rabiano płótna, mianowicie stołową bieliznę i muśliny; w Jaśle, 
w Jędrychowic ł)yło w r. 1800 tkaczów 280, 3 magle i 4 
blechy, na których rocznie 28.CKj() sztuk j)łótna blichowauo; 
w Kętach, Komborni, w Korczynie była fabryka Jabłonow- 
skich, płócien i obrusów, w Korcu ks. lózefa Czartoryskiego, 
w Kromołowie w Radomskiem. W Łowiczu za panowania 
Stanisława Augusta założył prymas Michał Poniatowski 
w^ spółce pod nazwiskiem: „społeczeństwo fabryki krajowej 
płóciennej" w zamku niezamieszkałym fabrykę płótna na 
akcie za 1MX).000 złt., w której nietylko najznakomitsze osol)y 
w kraju, ale nawet i sam król brały współudział: akcie były 
po 4000 złt., król zapisał się z 10, a prymas z 20 akciami, 
zarząd miał się składać z 12 osób, z których połowa ze 



*) Obacz: Grsrhir/ife (1ev Sfmlf Mjf.4otrtłz voii Dr J. Lustig, 
Awdane w Mvsł(»wicach r. ISTiT. 



477 



stanu szlacheckiego, a połowa ze stanu miejskiego; fabryka 
ta była czynną już przed grudniem r. 1788, jak sie otem 
dowiadujemy z głosu Małacliowskiego wojew. krak., a po 
śmierci prymasa upadła. W Niemirowie została założoną fa- 
bryka płócien w r. 1782 ])rzez Wincentego Potockiego pod- 
Icomorzego w. k. i zostawała ])rzez pierwsze ;> lata pod dy- 
rekcią Mullera, później objął Muller fabrykę na siebie z obo- 
wiązkiem wypłaty dziedzicowi trzeciego grosza zysku ; w tej 
fabryce podczas odwidzin króla Stanisława Augusta w r. 1787 
w przejeździe do Kaniowa, pracow^ało około ;i()0 robotników 
mężczyzn i dziewcząt, samych Polaków lub z Ukrainy spro- 
wadzonych, na których rocznie wydawano do GOO.OH) złt., 
szczególnie uzdolnieni ł)yli wyrzynac^zc form. Wyrabiano także 
płótna w tym czasie w Nowymtargu, w Pogorzeli w Wielko- 
polsce, gdzie przy końcu XVIII wieku ł)yło 5 płócienników, 
w Postawach Tyzenhauza, w Przemyślu, Rawiczu, w Różanej 
w wojew. nowogrodzkiem, majętności Aleksandra ks. Sapiełiy 
kanclerza w. lilew., wyrabiano o])rusy na największe stoły 
w różnycłi deseniacłi i z herbami, serwety i inne wyroby; 
w Rzeszowie płótno grube, w Serzynie, Sokołowie w Podla- 
skiem we fabryce Ogińskich, robotnicy sprowadzeni byli 
z Montł)eillard, w Szawłacłi Tyzenliauza, w Sarnowie w^ Po- 
znańskiem, w Szczercu, we Wschowie l)yło w r. 17H3 117 
tkaczów płótna, w Tulczynie we fabryce Szczęsnego Poto- 
ckiego, w Zaleszczykacli majętności wówczas Stanisława Po- 
niatowskiego, ojca króla, którąto majętność iial>ył od ks. 
Lubomirskich, wyrabiano doskonałe płótna i w Żółkwi. 

Z początku AVA' wieku: w Ciężkowicach, (Toraju, Kre- 
cliowcacli, gdzie do fabryki płótna sprowadzono magiel ze 
Szwajcarii, z pomocą którego płótno takiej gła<lk(>śei i lustru 
nabiera, jak prawdziwe szwajcarskie; w Lublinie gdzie OWO 
łokci płótna rocznie wyrabiano, w l^odzi, Mogilnicy, Oświę- 
cimie i Żywcu, gdzie około r. 18(H) robiło 138 tkaczy, obrusy, 

# 

serwety i lniany adamaszek; w Snitkowie w^ powiecie laty- 
czowskim, była fabryka serwet, w Tarnogrodzie wyrabiano 
grube płótno, w Tyszowcach w powiecie uszyckim na l^o- 
dolu, w Petraszach w powiecie latyczowskini na Podolu 



478 



włościanie sieją len i wyrabiatją płótno; we Lwowie wy- 
rabiano wiele cienkiej bielizny stołowej, zaś w obwodach, 
przemyskim, rzeszowskim, Samborskim, sanockim, sądeckim 
i myślenickim wyrabiano wiele grubego płótna we wszyst- 
kich gatunkach, które belami do Gdańska posyłano. Płótna 
dębowieckie szły nawet na wschód i razem z pszenicą Wisłą 
do Gdańska; AVcgry jeszcze w ostatnicli czasach znaczne tu 
czyniły zamówienia. Cienkie płótna wyrabiano ])o różnych micj- 
scach kraju, dość wsj)omnieć, że w r. 1>^(X) rząd austriacki 
znalazł w Galicii wschodniej 420!) tkackich warstatów; nie 
wystarczało ono jednak na potrzeby kraju, dlatego si)rowa- 
dzano wiele płócien ze Ślązka i Czech. 

Podajemy tu tylko niektóre ważniejsze miejscowości 
w Galicii, w których się znajdowały kolonie, gdzie lniane 
i konopne tkaniny wyrabiano, mianowicie: Barycz, Bircza, 
BohorodczauY, l^uczacz, Chocimierz, Chvrów, Czernelica, De- 
bowiec, Dol)romil, Drohobycz, Dynów, Haczów, Horodenka, 
Jarosław, Jasiennica, Jaworów, Koli)ajowice, Kołaczkowice, 
Kołomyja, Komarno, Kombornia, Korczyna, Krasiczyn, Kry- 
stianopol. Kuty, Mikołajów, Monasterzyska, Mościska, Niemi- 
rów, Niżankowice, Obertyn, Ottynia; Potok, Kóżniatów, My- 
b(>tycze, Sambor, Sądowa Wisznia, Sokal, Staremiasto, Turka, 
Tyrawa, AVojniłów, Zabłotów, Zydaczów i t. d. Płótna grube 
niebielone wyrabiano w Błażowej, Ciężkowicach, Jasiennicy, 
Korczynie i t. d. 

W zimie same kobiety mianowicie w górach w (ialicii 
tkają płótno. Około r. 1822 nie było żadnej znakomitszej ła- 
l)ryki płócienniczej w Królestwie polskiem, utrzymywali się 
tylko pojedynczy i)łóciennicy, a znaczniejsze ich osady były 
w Kaliskiem jakoto : w Zelowie, Kamienicy polskiej, w Sta- 
rej Hucie, w Kaliszu, Władysławowie i Pyzdrach, a wyroby 
ich ł)yły tylko mierne i ograniczały się na j)ośledniejszych 
gatunkach. Cieńszych płócien jeszcze nie wyrabiali dla braku 
odpowiedniej jirzedzy, u)agli i blechów. Od tego czasu rząd 
pracował nad zaprowadzeniem w kraju j)rzędzalni mecha- 
nicznej lnu na wzór istniejących za granicą i wszedł w tym 
celu w układy z Filipem de Girard twórcą pomysłu mecha- 



470 



nieznego przędzenia lnu. Układ ten Jednak z powodu tru- 
dności nabycia maszyn dopiero w r. 18/51 wszedł w życie, 
pomimo że jeszcze w r. 182.> był zawarty: i tak ])owstała 
w Królcst\\ie pierwsza ]>rzedzalnia mechaniczna w Żyrardo- 
wie w powiecie łowickim pod tirnia ^Karola S(»linttza i Spółki"", 
na którą Girard przelał wszelkie prawa i obowiązki. Tkalnia 
zaś z błechem powstała przy tym zakładzie w r. ix3l\, W r. 
1847 nał)vł te tał.»r\"ke na własność bank iiołski. ratując ja 
wl npadkn: w r. 18r>i; nabvli te fał)rvke llille i Dietrich. 
Bliższe szczegóły obacz w Tt/fj. !histr. Nr '2\'2 z r. Is72. 
Dnigim znaczniejszym zakładem w Królestwie do wyrolłów 
płóciennych był w Dobrowołi w powiecie mariami)olskim Ka- 
rola Domł)rowicza urządzony w r. \^))\K 

Pomniejsze rękodzielnie i pojeflyncze warstaty tkackie 
wyrabiające płótna grubsze i inne tkaniny lniane i knuopne, 
miały w pienvszej ])ołnwie XIX wieku w Królestwie w gub. 
warszawskiej : (fąliin. (iostyń, Do])ra. Kutun, Skalisz. Slawi- 
8zvn, Turek, Tniejów. (dolina. Kazimierz, Kijuin. Tuliszków, 
Zagórów, Dałne, Łódź, Poddębice. Szyszko pod Żyrardowem, 
Tomaszów, Ksawerów, Pabianice. Sieradz. Pjabiak, Krzepice, 
Praszka, AVieruszów, Piotrków. .Sanpojno i Włocławek. W irub. 
hiheUkiej : Kock, Kodeń, l.omary. Mi»rdy, Parczew. Puclia- 
ezew, Turołjin, Wisznice. Włodawa, Chronina. ( liybi'»w, Droz- 
dówka, Grałńanów, Liszno, Jedlanka. Msznnka, nrcliów Nowy. 
Piaski Szlacheckie, Pruszyn, Przytoczno, Skwierzyn Kuski, 
Sławacinck, riirusk. Wola lliruska. Żuki. W ;rnb. />/orA/V/.- 
Bodzanów, Lipno, Ostrołęka, Biała. Bory szew* ►. Cieszkowo. 
Dobra, Drwały, (Glinojeck, (irałjowicc. Knwalki, Kowalówka. 
I^ąkie, Krępin, Maszewo. Paproć Jfała, Wojn, Wiciejewo. 
W gnł). ratJomskttJ : KIwów, Kromołr»w, Pilica. I^rzedbór/, 
Radoszyce, Żarki, Chlewiska i Zawiercie. W «»:róle w samem 
Królestwie zajmowało się w r. 1ś;>7 osób 7<»:»l' plrM-itMini- 
ctweni 'ł. SzYciem bielizny zatrudniały >\r kobirty >anic nie- 
wyłączając niekiedy i osób wyższego pochodzenia, wiemy bf»- 

l^ohiiccf/f/t *r ll'nł's; nr,', //• /•. 7^."} 7. 



480 



wiem z historii, że i siostry Zygmunta Augusta tem sie za- 
trudniały. 

Co do ceny, to wiemy, że w r. lol>4 zapłaciło miasto 
Kraków za 4o łokcie płótna poł)ielanego na piramidy na przy- 
jazd króla Zygmunta III grzywnę 1 gr. 14, zaś za 11 wa- 
lów płótna 8uroweg(» po gr. nii. W r. 17<S1> jdacil komisariat 
w Warszawie płótna lniane po gr. 20, 24, 2<J, 21) i po 1 złt. 
konopne po li) i 21 gr. , drelicli po 15- 20 gr. za łokieć. 
(Obacz także: Tkalnie, wyroby bawełniane i perkale). 



Płótna kolorowe. 

Płócien kolorowych, drelichów, obrusów i serwet kolo- 
rowych były fabryki w XVIII wieku: w Jędrychowie, Tar- 
nowie, Przeworsku, Krakowie, llachnówce Prota Potockiego, 
a najsławniejsza w Wrocławiu z początku XIX wieku. AV Ko- 
łaczycach l)yła z początku tego wieku fabryka nankinu. 
(Obacz także: Wyroby perkalowe). 



Płócienne blecliy. 

Płócienne blecłiy ł)yły w XVI wieku: w Lublinie, Ka- 
domiu, Sieradzu urządzono blech w r. 1558, w Warszawie 
założono blech w r. 15i)4, w Wiślicy i Żarnowcu nad Pilicą. 
W XVII wieku : w Bieczu, Dobczycach, Lwowie, Myślenicacli, 
Nowym i Starym Sączu i Zameczku. W XVIII wieku : w Bia- 
łej, Gorlicacłi, Grodnie i Horodnicy Tyzenhauza, w Krakowie 
z pocz. XVIII wieku był blech miejski, w Krzepicacli, Nie- 
mirowie i Osieku. Z początku XIX wieku: w Krychowcacli 
doł)rach Doszota blizko Stanisławowa zjiłożono w r. 1805 
wielki blech holenderski i ślązki, na którym się wszystkie 
gatimki średniego i cienkiego płótna blichowały. Cena bli- 
chowania z wygładzeniem i wymaglowaniem płótna wynosiła 
na miejscu od sztuki GO łokci wynoszącej, >i złr. 



481 



Pochodnie. 

Dawniej nazywano u nas pochodnie „świece lane ży- 
wiczne" i tak wiemy z aktów krakowskich, że w r. 1594 
płacono za 9 takich świec żywicznycli grzywnę 1 gr. 24. 
Przy końcu XVni wieku by!a fabryka pochodni Antoniego 
Tyzenhanza w (ł rod nie. 



Poduszki gumlastyczne, 

(Obacz: Wyroby z gumy elastycznej). 



Pończochy. 

a) Pończochy jedwabne wyrabiano w Kobyłce pod War- 
sZiiwą około r. 1782, gdzie także sporządzano niciane 
i bawełniane pończocłiy; w^ Grodnie we fabryce Tyzen- 
hauza przy końcu zeszłego wieku ; w Warszawie i w Jam- 
polu w gub. podolskiej z początku XIX wieku. 

h) Pończochy niciatm i bawełniane wyrałjiano w Kowlu 
w XVII wieku, gdzie nawet był cech jiończoszkarzy. 
AV XVIII wieku wyrabiano je w Kobyłce pod Warszawą 
we fal)rycc Solimanda z Lyonu (pończochy wełniane), 
w Machnówce Prota Potockiego, w Sobieniu 4 mile od 
Warszawy próbował Jacek Jezierski założyć fabrykę 
pończoszniczą, ale ta się nie udała; na (Jołędzinio pod 
Warszawą wyrabiała kompania manufaktur wełnianych 
do r. 1770 pończocliy; w Warszawie w szpitalu sierót 
z początku XVIII wieku i w Staszowie; w ostatniem 
miejscu wyrabiali niemieccy protestanci, którycłi było 
przeszło 3<)0, pończocliy kosztem ks. Czartoryskiego. 
Z początku XIX wieku: w JamjMdu, Gdańsku i Dukli, 
w ostatniem miejscu wyrabiano rocznie po ^)<X> par 
pończoch. W Łodzi łiylo 12 fabryk o ^2x wafstatach i 42 



482 



robotnikach, gdzie produkowano rocznie pończoch za 
3000 rs. : wreszcie i Chvrów słynie od<lawna z wyrobu 
poiiczocli. 



Pontony. 

Statki czyli pontony robiono w Kownie za i)auowania 
Stefana Batorego, który ])rzedsicbiorąc wyi>rawe inflantską, 
dla wielu wybornych rzeniie^hiików, kazał je tu rol)ii-. Mo- 
raczę wski w swoich Starozytnościdch wsj)oniina (w t(>niie I, 
8tr. 41), że Krzysztof Arciszewski wynalazł w r. 1<>47 
nowy gatunek mostolodzióic czyłi pontonów. (Ol)acz także : 
Statki). 



Porcelana. 

Porcelana wynalezioną l)yła w Chinacli w ostatnieni stu- 
leciu przed erą chrześciańską. Nazwisko ])orcelana pochodzi 
z portugalskiego pnrcella co znaczy nniszla, a która tak Jest 
podobną do porcelany, że po wprowadzeniu j)orcelany do 
Europy mniemano, iż porcelanę wyrabiano w Cłiinach z tlu- 
czonycłi tych muszelek. W 111 wieku używana była w Clii- 
iiach przeważnie porcelana niebieska, w YI wieku zielona, 
w YII i VIH biała, w XV i XVI znowu zielona, a obecnie 
żółta, któreto farł)y są kolory dynastii: ])rzytaczaniy je tu 
dla wiadomości zbieraczów. Głównie wyrabiano cłiińską por- 
celanę w mieście King-te-tschin, któreto miasto przed zni- 
szczeniem go w r. 18()1 posiadało 3(X)0 pieców do wypalania 
porcelany, i około miliona mieszkańców. Porcelanę chińską 
wyrabiano niekiedy tak cienką jak łupka z jaja, aż do kilku 
cali grubości, mianowicie cegły porcelanowe, któremi z po- 
czątku XV wieku wyłożona ł)yła sławna wieża porcelanowa 
w Nanking, zburzona w r. 18r»2, miały kilka cali gruł)ośei. 
Wyral)iano także z ordynaryjniejszej masy porcelanowej da- 
chówki, któremi pokrywano niekiedy cliińskie pagody. Naj- 



483 



pierwsze wiadomości o fabrykacii cliińskiej i)orcelauy przy- 
wiózł Marco Polo, który w Xni wieku przez Cliiny ])0(lróżował 
i w mieście Tuigni fabrykę porcelany widział. Malowidła na 
chińskiej porcelanie są niedbale, bo D. Meyen w swojej Po- 
dróiy na około świata opisuje, że widział, jak we fabrykach 
porceliiny małych dzieci w łachmanach okrytych do nialt)wania 
l>orcelany używano. 

Około r. 1530 przywiozły do Europy okręty portugal- 
skie porcelanę w większej ilości z Chin, chociaż była ona 
po części i dawniej znaną już w Europie z oj)owiadań nii- 
sionarzy i z rzadkich okazów przywożonych przez podróżnych. 
AV XVII wieku przywieźli ją Holendrzy z Japonii i Chin do 
Europy i j>oczęli ją naśladować. Ponieważ jednak brakowało 
Holandii najważniejszego materiału t. j. kaolinu, nnisiala wiec 
poprzestać na wyrabianiu sławnego fajansu, a miejsce Jhift było 
pien;>*sze, gdzie zaczęto w r. KKHJ wyrabiać fajans, tntoż fajans 
z Deltl jest w dekoracii czysteni naśladowaniem porcc^łany 
chińskiej. Dopiero przy końcu X\U wieku zaczęt(> naślado- 
wać ten produkt w I-^uropie, chociaż niektóre prót)y robiono 
już dawniej z wyrobami tego rodzaju i tak n. p. wiemy ( we- 
dług Falkego), że już w pierwszej polowie X\'l wieku Włosi 
Camillo i Batisto z Urbino, którzy bvli w shiżbie Alfonsa II 
księcia Ferrary zaczęli wyrabiać gatunek porcidany. kt('»ry 
jednak nie jest sprawdzony, czyto był fajans, czy gatunek 
szkła, czy porcelana, temwięcej, żt» dzisiaj okazów tych 
trudno znaleźć. Także wielki ksiaże Toskański Franciszek I, 
sam w drugiej połowie X\'I wieku r(>ł)il próby z wyrabianiem 
I)orceIany. Pierwsze więc jiróby porcelany robiono we Ferra- 
rze i Wenecii, z tej porcelany nie pozostał ji^dnak ani ślad do 
naszych czasów. W r. lósl jjowstała jńerwsza fabryka p«»i\'r- 
lauy medycejskiej we I^^l<n'encii, a (»kazy tej i)orcelany posiatla 
dotąd muzeum w Se\Tes: znak fabryczny tej |)orcidaiiy. kt«*»ra 
do największych rzadkości się liczy, l)yla „katedra iloriMicka 
z kopułą i literą F."^, co nii*którzy njylnie mniemali, żr to 
oznacza „Faenza". W r. lł)i>() j>owstała podobna fał)ryka 
w Pizie, ale wszystko były to (h»j)irro i)iurwsze i)ról)y, aż 
około r. 17<)<) pierwszv Hoetcher zac/.ał za Aui;iista III wv- 

■51* 



484 



rabiać w Dreźnie pierwsze próby porcelany w zamku gdzie g^y 
trzymano pod dozorem w celu, że miał królowi wynaleźć złoto ; 
tymczasem zamiast złota wynalazł porcelanę za którą również 
złotem płacono. Toteż król urządził mu w Myszny (Meissen) 
w Saksonii wielką fabrykę porcelany gdzie wyrabiał praw- 
dziwą a sławną porcelanę zwaną maiznerowską, odkrył on 
w pudrze peruki swojej kaolin, z którego wyrabiał później 
porcelanę. Z tej porcelany zamierzał rzeźbiarz K a n d 1 e r 
zatrudniony w tej fabryce około r. Hol wyk<mać kolo- 
salny posąg Augusta III na podstawie ozdobnej postaciami 
«aIegorycznemi ; jednak tylko głowa zrobioną została z po- 
wodu wojny siedmioletniej, która pracę około tego monu- 
mentu przerwała. Model, który kosztował 4 lata pracy, znaj- 
duje się dotąd w muzeum ceramicznem w Dreźnie ; jest tam 
także w muzeum porcelany postument błazna Augusta II 
Józefa Frohlicha rołnony z porcelany przez Kandlera. Dy- 
rektorem malarni w tej fabryce był malarz Dietrich. W Wiedniu 
założył pierwszą tabrykę porcelany w r. 1720 Belgijczyk 
Claude Dupasciuier przy pomocy złńegłego z Meissen Stof- 
zela. W Berlinie wyrabiał porcelanę około r. 1750 Wegely, 
w kilka lat później założył tu fał)rykc porcelany bankier 
(rostkowski, która następnie przeszła na własność rządu. 
W Bawarii powstała pienvsza fiibryka w r. 1754. We Francii 
w r. 175G powstała sławna fabrj^ka porcelany w 8evres^ 
która rywalizowała z maiznerowską. Później powstały fabryki 
porcelany w Anglii, we Włoszech i t. d. Austriacka porcelana 
słynie z mocy, pruska z piękności malowania, francuzka z po- 
złacania, a maiznerowską z dobroci materiału. Marki uży- 
wane na porcelanie, po których znawca poznać może, jakiego 
wyrobu jest okaz, podali w dziełach swych: Jiinike (r. 1871)), 
Griisse (Drezno r. 1880), Ris-Paquot (Paryż 187^), Chaffers 
(Londyn 1874), Jaąuemart (Paryż 1802 i 187:V) i inni. Obe- 
cnie wyrabiają porcelanę i)rawie w całej Europie wyjąwszy 
Turcii. 

Poniew^aż przedmiot ten tak mało u nas znany, a por- 
celana polska z każdym dniem rzadszą i coraz więcej poszu- 
kiwaną się staje, chcemy się zatem nad fabrykami jiorcelany 



485 



w Polsce nieco bliżej zastanowień Od polowy XVI wieku 
mamy ślady, że w Polsce znaną już była porcelana , atoli 
jako rzecz bardzo rzadka, osobliwość zamorska, wysoce ce- 
niona i po kredensach pańskich przechowywana. Z początku 
XVII wieku widzimy ją nazywaną naczynia tureckie co 
zdaje się dowodzić, zkąd do nas pierwotnie była przywożona. 
Tak ją mianuje biskup Lipski w testamencie swoim, tak też 
ją zowie Kasper Miaskowski w wierszu na wesele Macieja 
Pogorzelskiego : 

Odzie też i bachus rozsela swe flasze, 
Do nicli szklą różne i tunrhie rzass*-. 

W czasie wesela Zygnmnta Augustn z Elżbietą Austria- 
czką w r. 1543 w Krakowie, młoda królowa między slubnemi 
różnemi darami otrzymała od Kurfiirst^i brandenl)urskiego 
puhar roboty trj-bowancj z wysadzanemi postaciami z parce- 
lany ; również od żony Kurtiirsta dzban z podolmemiż wysa- 
dzaniami z porcelany. Przywodzi to naoczny świadek Zygmunt 
Herberstein w swym pamiętniku \) z XVI wieku. Bonifacy Va- 
nozzi sekretarz kardynała legata Gaetiino, opisujący pol)yt swój 
w Zamościu w r. 159(> u kanclerza w. Jana Zamojskiego, 
powiada, że w izbie jadalnej były rozstawione naczynia z ;>or- 
cclany. Do picia używał kanclerz czary porcelanowej z uchami 
złotemi. Andrzej Lipski biskup krakowski zmarły w r. 11131, 
zapisał testamentem królewnie Annie naczynia tureckie pod 
nazwiskiem porcelany: misy, talerze, miednice. Maria Kazi- 
miera żona Jana S()l)ieskiego w liście do siostry księżnej Ka- 
dziwiłłowej opowiada o domu swoim zdaje się wilanowskim : 
Jest tu dom dość akkomodowany, specialów gwałt, to jest: 
obrazów, fraszek diiuskich, porcelan nastiiwiano i t. d.*' ( oł)acz 
Niemcewicza: Pamiętniki o dawnej Polsce IV, 41MM. Za kró- 
lów Sasów zaczęły wcliodzić w użycie po stołach możno- 
władców krajowycli serwisy porcelanowe^ zastęjnijące naczynia 
z kruszcu: byłyto już wyroby sł\'nnej fabryki porcelany 
w Myszny (Meissen). W pałacyku powązk4»wskim ks. Adama 

^) Fonłes rerum Austriarannn I, *»r)S. 



48<) 

Czartoryskiego byl pokój zwany porcelanowy, gdzie użyto 
do wykładania ścian 3000 tafelek z porcelany saskiej, z których 
każda tafelka kosztowała po 3 dukaty czyli 54 zlt. (Korzon). 
Pierwsza fabryka porcelany w Polsce powstała w Korcu^ 
księcia Józefa Czartoryskiego w r. 1791, a nie jak mylnie 
twierdzi Deniniin w swojem dziele: Handbuch der hlldenden 
und gewerblichen KUnsta), że dopiero z początku XIX wieku. 
IJyla ona za Stanisława Augusta narodową, ])óźniej utrzy- 
mywana ona była na akcie okolicznych obywateli; na 
dyrektora tej fabryki sprowcidził książę dwóch braci : t'ran- 
ciszka i Michała Mc ze rów, Polaków; rzemieślników zaś 
największą część z Warszawy, a nawet z Saksonii, przy któ- 
rych wielu miejscowych robotników się przyuczyło. Liczba 
pracujących była ogromna, materiały wyborne. W r. 1793 
ł»yło w samej malarni 73 pracowników pod przewodnictwem 
Sobiuskiego; z tutejszych malarzy odznaczyli się: (irzegórz 
Chomicki, Antoni Gajewski i Bluman. W 4 lata po 
założeniu fabryka ta tak się wsławiła, że wyrównała sa- 
skiej i już nietylko dla szlaclity, ale i dla magnatów dostar- 
czała pięknego fajansu i porcelany, a akcie przynosiły sto 
procentów zysku. Z biegiem wypadków świetność Korca poczy- 
nała gasnąć; książę wyjecliał do Drezna i zdaleka tylko zaj- 
mował się swojem dziełem. W r. 1795 Franciszek Mezer we- 
zwsiny od Zamojskich, przeniósł się do Tomaszowa i tam 
założył nową fabrykę. Brat jego Micłmł z trudnością ogro- 
mowi pracy mógł podołać, wreszcie do upadku jej przyczy- 
nił się jeszcze okropny pożar 1 stycznia r. 1797, zniszczył 
on całą fabrykę, ogromne zapasy materiałów i 2 magazyny 
gotowej porcelany i fajansu, zgorzała malarnia z całym za- 
sobem najpiękniejszych wzorów saskich, francuzkicli i chiii- 
skicłi. Ten smutny wypadek dobił fabrykę. Jednakowoż około 
r. 1?^K) odł)udowano ją najmwrót. Micłiał Mezer przeniósł się 
do liaranówki i tam własnym kosztem założył fabrykę por- 
celany. Po jego usunięciu się sprowadzono na dyrektora fa- 
bryki koreckiej Francuza chemika Merault, ze sławnej 
fabryki w Sćyres. W ten czasto odbił się na porcelanie tutej- 
szej charakter francuzki, szczególniej w^ dekoraciach. Ponie- 



487 



waż jc<Inak fabryka wówczas już się tuk nie rentowała, 
a ntrz}inanie Francuza zbyt było kosztowne, gdyż wyciągał 
on właściciela na ogromne wydjitki, a przychodu ł)yło mało, 
podziękowano więc cudzoziemcowi, a Korzcc został tylko 
przy wyrobach dość nędznego fajansu. N«ajświetuiejsza więc 
epoka fabrykacii i)orceLany w Korcu była od r. 1790 — 1797 
tak pod względem wyroliu, jak i dckoracii. Porcelana ko- 
recka jest zupełnie nieprzeźroczysta , nie ulega zepsuciu 
w ogniu, krzesi ognia, malowidłem ma ])iękne i trwałe, a po- 
złota jej nie ściera się przez użycie. Cena jej ł)yla nadto 
wygórowana w stosunku do innej porcelany krajowej, od 
której wprawdzie wiele była doskonalszą, f Jlfjwny skład por- 
celany koreckiej był w Konstantynowie. Do wyrol)<')W tej por- 
celany używano ziemi porcelanowej z Dąbrowicy, której 
okazy za pośrednictwem ks. Józefa Czartoryskiegcj, który 
często w Dreźnie i w Meissen przebywał, poddane były po- 
przednio t^niże analizie, a uznany za dol)ry materiał skłonił 
prawdopodobnie ks. Czartoryskiego do założenia j)ierwszej 
w naszym kraju fabryki porcelany. Znak fabryczny koreckiej 
porcelany jest : oko opatrzności z napisem „Korzcc" do r. 1797 
złotem wypisany, od r. 1S(X) niebieskie oko bez i)odpisu, 
około r. ISlf) po odprawieniu dyrektora Francuza, służyło 
za markę czerwone oko z ])odpisem, po tym r<>ku aż do 
końca, t. j. do r. 18;>1 był napis w języku rosyjskim z do- 
daniem roku. lir. liiclska i I\)tocka we ł^wowie posiadają 
prześliczny garnitur naczynia st<>łowego w pięknym futerale, 
w kt<)rym się mieści 12 nożów, 12 widelców, 12 łyżek, 
1 duża hochla, 1 dużv nóż i widelec, wszystkim ze srcł)ra 
pozłacanego ze ślicznemi rączkami z porcelany koreckiej; na 
każdym kawałeczku z osobna znajduje się znak: oko opa- 
trzności i napis „Korzec^. 

Cały i^roces wypalania porcelany koreckiej l)ył według 
dzieła Ignacego Jakowickiego ^ ) następujący, aczkolwiek na- 
leżał on w swoim czasie do wielkieh sekretów: 



'^ Obsericacit' *ff*Hjłios\f/^::)ł*' iv imbcruutrh zurJujfhiirh i pobi- 
li nioiryrh paiUhca fosf/JsLłrffo, wydanojro w Wilnie w r. iHiH. 



488 



Ziemię porcelanową sprowadzaną z Dąbrowicy, położo- 
nej o kilka mil od Korca, która jest w dość dobrym gatunku 
i niewiele w sobie zawiera cząstek obcych, tłuczono w ste- 
pach, przesiewano dhi oddzielenia ziarn kwarcowych i płu- 
kano w wodzie dla oczyszczenia od listków miki: jiotem 
ucierano miałko w młynkach do tego przysposołńonycli i cłio- 
wano do użycia. Dodać tu winniśmy, że najpierwszym jest 
warunkiem wyrałnania dol)rej i pięknej porcelany, ażel)y zie- 
mia porcelanowa i inne pierwiastki, które wchodzą do składu 
zaprawy, z jakiej się wyrabia i)orcelana, l)yły jak najdosko- 
nalej oczyszczone i jak najdelikatniej utarte. W Korcu do 
robienia zaprawy oi)rócz ziemi porcelanowej używano jeszcze 
krzemieni z okolic Krzemieńca i kredy w najlepszym ga- 
tunku, jakiej dostarczano z Jampola. We fabryce wi(»deń- 
skłej porcelany zamiast krzemieni dodawano kwarcu, który 
w tym celu wypalają w ogniu, wrzucają do w(Mly, tłuką na 
drobne cząstki i potem jak najmiałczej ucierają w młynkacłi: 
wnosić wiec można, że to samo dziać sie musiało i z krze- 
mieniami we fabryce koreckiej. Dodanie tu kredy do za- 
prawy porcelanowej zapewne jest jirzyczyną tak wielkiej 
ciężkości koreckiej porcelany; ciężar zaś takowy, jeśli nie 
jest wadą, to przynajmniej zaletą nazwać się nie może. Wia- 
domo, że ziemia porcelanowa sama przez się nie ulega sto- 
pieniu w ogniu, a to nieodl)icie jest j)()trzebne do otrzyma- 
nia i)orcełany; dodają praeto do niej czysteg(> gipsu lub se- 
lenitu, które i s«ame się topią i ułatwiają stoi)ienie ziemi por- 
celanowej. Lecz gips mający być w tym celu użyty należy 
wprzód mocno wypalić i utrzeć jak najmiałczej. Nie można 
było odkryć, w jakiej ilości biorą wymienione i)ierwiastki 
do zarobienia ich w ciasto z woda czvli do otrzYnumia 
zai)rawy, z której się wyrabia porcelana, bo to zachowywano 
w najściślejszej tajemnicy. We fal)ryce wiedeńskiej na KM) czę- 
ści oczyszczonej ziemi porcelanowej, biorą o<l 8 — D części oczy- 
szczon(*go kwarcu, a od 4 — 5 części wypalonego gipsu i mie- 
szają je z z sobą w naczyniu obszernem, ażel)y w całej ma- 
sie jak najdoskonalsze nastąpiło pomieszanie się i)ierwiastków. 
Dość zaś dodającej się krzemionki zależy od natury ziemi 



489 

porcelanowej, jedna bowiem jej więcej, druga mniej potrze- 
buje , iżby wydała porcelanę; ti-zeba wiec takowej ilości 
sznkać przez próby. Mieszaninę wymienionycii trzech ])ier- 
wiastków zarabiano z wodą w gatnuek g:cstego ciasta, które 
dobrze wyrobiwszy, zostawia się <lługi czas w sklepie wilgo- 
tnym, aż póki nie nastąpi fermentacia; w skutek tej ostatniej 
oddziela się gaz wodnorodny siarczysty, mający zapach jaj 
zgniłych, który zapewne pochodzi z gipsu dobrze wypalo- 
nego; mieszanina nabiera koloru szarego, jest juz zdatną do 
wyrabiania porcelany i nazywa się zaprawą. 

Z zaprawy porcelanowej wyrabiano w Korcu rozmaite 
uaczynia, używając do tego kola garncarskiego i podobnie 
je ksztiiłcą jak garncarze garnki, z tą tylko różnicą, iż dla 
nadania wykwintniejszych kształtów i jednostajnej wielkości 
wyrołwm tego samego ])rzeznaczenia, używano form wyla- 
nych z gipsu, na których wewnętrzne części naczyń kształcą, 
a zewnętrzne wyrównywano palcami, używając wody i obrzy- 
nsiją ostrzem stalowym. Dokonane dzieła Z(KStawian(> w wol- 
nym przystępie powietrza dla zujiełnego wyschnięcia, i)ozo- 
stałą zaś zaprawę od dziennej roboty chowano <lo sklepu, 
ażełjy zanadto nie wyschła i nic stała się jirzcz to niezdatną 
do dalszego użycia. Wyrobionych tym sposobem naczyń i wy- 
suszonych nie wystawiano wprost na działanie (►gnia, albo- 
wiem wieleby z nich postać swoje zepsuło, oko|)cilybv się 
wszystkie od dvmu i nie wielebv zostało pomieszczonych w je- 

• » 4 1 » •' 

dnym piecu: z tej przyczyny na każdą sztukę robiono oso- 
bny futerał zwany w jeżyku fabrycznym „kapsuła". Wyra- 
biano kapsuły z gliny garncarskiej, d<> której dodawano po- 
zostałe cząstki kwarcowe, od oczyszczenia ziemi porcelano- 
wej: n<'idawano im postać próżnych wałków, w których je- 
den koniec jest otwarty, drugi ma dno w środku jirzewier- 
conc, wysokość zaś i szerokość jest zastosowana do ich szcze- 
gólnego przeznaczenia. Wypalano je w ogniu i cho\yano do 
użycia, a zepsute sprzedawano j»osi)ólstwu zamiast katli do 
piecA. 

Piec do vyypalania porcelany był tak zbudowany, iż 
sam przez się do najwyższego stopnia natężał w sobie ogień, 



4iK) 



rozpalał się do białości i tyle był wewnątrz j>rzestrouy, iż 
nnióztwo kapsuł w sobie mieścił. 

Piericszp icypalanie porcelany : 

A^.el>y porcełana w czasie wypalenia nie i)rzylgncła do 
kapsuł, ])osypywano dna icli piaskiem i wstawiano do ka- 
żdej kapsuły jedno naczynie, a potem kapsuły tej samej 
wielkości umieszczano w piecu, stawiając jednę do drugiej ; 
w sposób takowy układania formują się kolumny podobne 
do stosu Wolty, któremi wypełniano cały piec; ustawiając 
zaś jedne od dru^ch w odległości na dwa ])alce, bardzo 
wiele w jednym piecu pomieszczano porcelany bez narażenia 
jej na zepsucie. Po wypełnieniu pieca kapsułami z i)orcelaną 
poddaje się ogień, lecz taki ażeby na pierwszy raz porce- 
lana tylko się nie rozpaliła do czerwoności i i)rzezto została 
usposobioną do drugiego mocnego wypalenia, poczem zosta- 
wia się piec, ażeby zupełnie wystygł; gdy to nastąpiło, wydo- 
bywano porcelanę, popsutą odkładano do braku, a całą i nie- 
po krzywioną brano do dalszego wyrabiania. 

Usposohlenie porcelany do pokrycia powłoką szklanufj 
czyli do przyjęcia ijlazury : masa na glazurę składa się z tych 
samych pierwiastków co i zaprawa porcelanowa, lecz ponie- 
waż glazura ma się stopić na szkło, jirzeto powinna mieć 
w sobie cokolwiek więcej gipsu lub selenitu. Mieszaninę ta- 
kową należy wprzód stopić na szkło, potem to utłuc, utrzeć 
na miałki proszek i zarobić z wodą w gatunek płynu, po- 
dobnego do mleka słodkiego. P(»rcelana przeznaczona do po- 
wleczenia glazurą, zanurza się do takowego mleka i prędko 
się wydobywa ; woda wsiąka do por, znajdującycli się w por- 
celanie i zostawia na zewnętrznej powierzchni naczyń jedno- 
stajnie grubą iiowłokę z materii, wydać mającej w ogniu 
glazurę. Po tej operacii znowu należy porcelanę dostatecznie 
wysuszyć na powietrzu. 

Dnujie wypalenie porcelany, najmocniejsze : 

Podobnie jak w pierwszem wypaleniu wkłada się por- 
celana osobno sztukami do kapsuł posypanycłi piaskiem i te 
kolumnami szykują się vf piecu zbudowanym do wypalania 
l)orcelany. Natęża się ogień do tak wysokiego stopnia, iżby 



41)1 



glinka i krzemionka^ składające zaprawij, stopiły sie i prz,'z 
kombinacie z sobą wydały porcelanę, a powłoka zewnętrzna 
uformowała glazurę. Po dostateczneni wyi)aleniu porcelany 
zostawia się pice do zupełnego wysty^cnienia, które ;^dy na- 
stąpi, dobywają kapsuły, wyjmują z nich porcelanę, nie gładką 
Inb pokrzywioną odkładają <lo braku, który sprzedawano za- 
inijist fajansu, dobrze i gładko wy|)al()ną zachowują do ma- 
lowania. Figury ludzkie lub zwierzęta, albo inne jakie tym 
p«>dobnc dzieła, wyrobione z zaprawy ponrelanowej przez wy- 
palenie bez glazury w tym ostatnim ogniu nabierają podo- 
bieństwa do uksztalconych z marmuru białego, przeto wypa- 
lają je zazwyczaj bez powlekania masą dającą glazurę. 

Malotonniti porcelany wykonywa się kolorami używa- 
nemi w emaliach, lecz sposób otrzymywania kolorów naj- 
większą tajemnicą był w tej fabry(*e pokryty. Robili je za- 
pewne z niedt)kwasów metalicznych, które w tym celu na- 
leży stopić ze szkłem białcm i łatwo się topiącc^m: po wy- 
stygnieniu utłuc, zendeć na miałki ])roszek w młynku, utrzeć 
doskonale z olejem lub wodą, mającą w sobie gumę i użyć 
do malowania porcelany. Kolory ])owstające z kobaltu i że- 
laza, jako wjirzymujące ogień, nadają się porcelanie przed 
IK)kryciem jej glazurą, j. t. ju-zed jKiwtórniMn wypaleniem; 
|>ozostałe zaś wszystkie inne kolory, które wytrzymują mo- 
cny ogień, nie pierwej się nadają, aż jjo drugit»m wypa- 
leniu i pokryciu porcelany glazurą. Podobnym sposobem wy- 
konywa sic i pozłota porcelany, albowiem metal W\\ nadzwy- 
czaj delikatnie dając się rozciągać na porci^lanie, farbuje ją 
kolorem złotym, który potem polerują żelazem czerwcuiem 
włóknistem, czyli kamieniem tak zwanym „blutstein'*. 
Trzecie i ostatnie wypal a nie porcelany : 
Pomalowana porcc^lana i i)okryta złotem dla nadania 
pozłoty, wsUiwia się osobno każda sztuka do kajisuł, a te 
kolumnami jak pierwt^j umieszczają się w jnecu, służącym 
do wypalania porcelany i poddaji* się ogień, lecz tylko taki, 
ażeby szkło mające wydać kolor, sto|)ilo się i zafarbowało 
podług swego układu jiowierzchnią i)orcelany. Puczem zosta- 
wiają piec do zupełnego wystygnięria, a |)orcelana jest już 



492 



zupełnie ukończoną, wyjąwszy tylko sztuki, mające na sobie 
l)ozłotc ; te albowiem trzeba jeszcze polerować , jak wyżej 
otem nadmieniliśmy. Wypalenie pieca z porcelaną w Korcu 
potrzebowało w lecie 4, w zimie O sągów drzewa. 

W Barmwwce, 5 mil od Nowogrodu wołyńskiego, posia- 
dłości wówczas hr. Gagaryna, założył fabrykę porcelany i fa- 
jansu w r. 1797 Franciszek Mezer i)0 spaleniu się korec- 
kiej fabryki. Ziemię ])orcelanową sprowadzano z Burtyna, 
jako najlepszą. Do wypalania porcelany były 2 piece, do 
wypalania fajansu 4 piece w użyciu. Znak fabryczny jest 
od r. 1815 polski napis: Baranówka, z herbem państwa; 
po r. 1815 najńs rosyjski. Są t^ikże z tej fabryki wyroby 
z napisem: i*V. Mezer. Z tej fabryki widzieliśmy filiżankę 
z miseczką z portretem Kraszewskiego. Proces wyrabiania 
l>orcelany w Baranówce był taki sam jak w Korcu, z tą 
tylko różnicą, iż ziemię porcelanową i krzemienie przed zmie- 
leniem na proszek wypalali wprzód w ogniu, ])rzez co dają 
się one na bardzo miałki proszek ucierać i wydają ])orce- 
lanę, wytrzymującą wysoki ogień bez popękania. Ziemia spro- 
wadzana z liurtynu była najczystsza, rozrabiano ją w wodzie, 
oddzielali z niej części grube i ziarna kruszcu, skoro deli- 
katne cząstki ziemi porcelanowej osiędą, zlewają z nich wodę, 
a pozostałą masę wylewają na piec dla wysuszenia; wypa- 
lają ją potem w ogniu, tłuką w stępach drewnianycli i sieją 
na sita pytlowe. Otrzymany i)roszek z ziemi porcelanowej 
zarabiają z wodą na i)łyn rzadki. Mieli kilkanaście piaskow- 
ców z Iladki (10 mil od Baranówkij, wyrobionycli na po- 
dobieństwo kamieni młyńskich i ustawionycli \)0 dwa jedne 
na dnigim; z tych w wierzclmim znajduje się przez środek 
podstaw otwór wskroś przewiercony, przez ten leją zwolna 
otzymany wyżej płyn i obracają kamień górny ; i)łyn dostaje 
się na i)odstawę górną dolnego kamienia, a przez obrót cią- 
gły górnego między i)odstawami takowycli kamieni uciera 
się delikatnie, wypływa na ściany i dostaje się do naczynia 
pod dolnym kamieniem umieszczonego. Czynność tę ostatnią 
powtarzano trzy razy, za każdym razem masę z płynu otrzy- 
maną suszą na piecacli umyślnie nato zbudowanycli, których 



4m 



wierzch jest zakończony płaszczyzn;! z brzcpinii jKKlniosio 
nemi, ażeby się nie rozlewał płyn na nich umieszczony. 
Krzemienie wypalano dopóty, aż stały sie l)iało jalc śnie^ 
i kruche. Do wypalania porcelany w Baranówce hyly 2, a do 
wypalania fajansu 4 piece. 

W Tomaszowie w Lubelskiem, na ])o^raniczu Galicii, 
istniała fabryka porcelany Zamojskich; w r. 179;") powołał 
ordynat Zamojski do jej założenia i kierownictwa Franciszka 
Me z era, który wówczas z bratem swoim Michcałem ])rowa- 
dził fabrykę porcelany w Korcu. Fabryka tomaszowska trwała 
bUzko do r. IŚlo, a wyroby jej są dzisiaj bardzo rzadkie. 
Znak fabryczny na porcelanie jest herb Zamojskich trzy włó- 
cznie (Jelita) z podpisem Tomaszów i r. 18()() i \><0S, 

W Horodnicy niedaleko Korca, i)Osiadłości dawnej \a\- 
bomirskich, obecnie Wacława Rulikowskic^(», wyrabiano z po- 
czątku te^i^o wieku tylko fajans, ale tak doskonały, że w ni- 
czem nie ustępywal fajansom angielskim. Proces w^yrabiania 
lajansu w Horo<lnicy jest z małemi odmianami ])rawie taki 
sam, jak robienia porcelany w Korcu. Porcelanę zaczęto tu 
wyrabiać dopiero w r. 1855, a ziemie ])orcelanową spnma- 
dzają z Dąbrówki. Fabryka porcelany zostaje pod kierowni- 
ctwem Jana Grabowskiej), kt(!»ry pracował dawnii^j we fa- 
bryce w Baranówce. Porcelanę tutejszą rozsyłano po całej 
Ukrainie, a nawet do Rosii. Dckoracią porcelany zajmował 
się malarz Romanow ski i jego czterech synów. W osta- 
tnich czasach wykonano tu b<»gaty serwis dla księcia San- 
guszki do Sławuty. Znak fabryczny jest napis Horodnlca 
po rosyjsku. 

W Ćmielowie 2 miłe od Opatowa, w gubernii rad<mi- 
skiej, niegdyś w siedzibie Szy<lłowieckich późni(\j < >strogskicli, 
Wiśniowieckich, Sanguszków, a wreszcie Małachowskich, za- 
łożył w r. 1804 Jacek hr. Małachowski fabrykę fajansów, 
w której oł)ecnic wyrabiają i jMn-celanę. W r. is;;() przi^szedl 
Ćmielów w posiadanie Scyj)ionów, a w kilka lat potem 
ks. Lubeckiego, za którego zaczęto tu wyrabiać i porci^lanę 
z gliny, znajdującej się w lasach micjscowycli z domieszką 
feldspatu zagranicznego. Wreszcie przeszedł Ćmielów na wła- 



494 



suość Kazimierza Cylmlskiego , który wyrabiał przeważnie 
naczynia kamienne, tak doskonałe, że otrzymały uznanie na 
powszeelmycli wystawach w Paryżu, Wiedniu, Filadelfii, Pe- 
tersburgu. Cybnlski wprowadził napowrót fabrykacie porce- 
lany, obecnie zaś wyrabiają tu porcelanę t^mszą, a ])od wzglę- 
dem dobroci wyrównywającą zagranicznej. Cybulski umarł 
w r. zeszłym, t. j. 1884 r., a fabrykę prowadzą dalej dwaj 
synowie jego: Stanisław i ^\^adysław. Wyrabiają tu tiikże 
kafle i cegły ogniotrwałe. Wartość produkcii wynosi obecnie 
120.000 rubli rocznie, a zatrudnionych robotników samrch 
Polaków jest 1()0; tylko instruktorami są dwaj Francuzi, spro- 
wadzeni z Limoges. Do wypalania porcelany służy duży jnec 
okrągły, który się opala z góry; składa się z dwóch kon- 
dygnacyj z dołu i piątra czyli kapy, w którą kładą się wy- 
roby, wymagające tylko wysuszenia. Przedmioty przezna- 
czone do wypalania wstawiają się w piec w