(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Zbiór wiadomości do antropologii krajowej"

Google 



This is adigiial copy of a bix>k thal was presen-cd for generał ions on library shekes before ii was carcfully scanncd by Google as parł of a projecl 

to make the world's books discovcrable onlinc. 

Ii has survived long enough for ilu- copyright lo expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one ihal was never subjecl 

Ui copyright or whose legał copyright term has e.\pired. Whelhcr a book is in the publik domain may vary couniry loeouniry. Public domain books 

are our galeways lo the pasł. represenling a weallh of bisiory, cullure and knowledge lhat's oflen diflicull to discover. 

Marks, notalions and olher marginalia presenl in the original volume will appear in this lile - a reminder of this book's long journey from the 

publisher lo a library and linally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner willi libraries lo digili/e public domain malerials and make lnem widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their cuslodians. Neverlheless. this work is e\pensive. so in order lo keep providing this resource. we have laken steps lo 
prevent abuse by commercial parlics. iiicliiJiiig placmg Icchnical reslriclions on aulomated querying. 
We alsoasklhat you: 

+ Make non -commercial u.se ofthc files We designed Google Book Search for use by individuals. and we reuuesl that you usc thesc files for 
pcrsonal, non -commercial purposes. 

+ Refrain from imtomuted t/ncrying Do not send automaled i.|ueries of any sorl to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation. optical characler recognilion or olher areas where access to a large amount of te.\l is helpful. please conlact us. We encourage the 
use of public domain malerials for thesc purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you sec on each lile is essenlial for informing people aboul this projecl and hclping them lind 
additional malerials llirough Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use. remember thal you are responsible for ensuring ihal whal you are doing is legał. Do not assume that just 
bccausc we believe a book is in the public domain for users in the Uniied Staics. thal the work is also in ihc public domain for users in other 

counlries. Whelher a book is slill in copyrighl varics from country lo country, and we can'l offer guidancc on whclhcr any specilic usc of 
any specilic book is allowed. Please do nol assume ihal a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the worki. Copyrighl infringcmcnl liabilily can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google 's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discoYcr llie workfs books whilc liclpmg aulliors and publishcrs rcacli new audiences. You can search 1 1 inni, u li I lic luli lc\l of this book on I lic web 
al |_-.:. :.-.-:: // books . google ■ com/| 



._$. •. . ...**• 



\ 




n* 




\ 



OC ^' /| 



i/lSS ci J^k 



\ 



• / 




. v - ~^-.t 



-Jss^śj^ 



ZBIÓR WIADOMOŚCI 



DO 



ANTROPOLOGII KRAJOWEJ 




WYDAWANY STARANIEM 



KOMISYI ANTROPOLOGICZNEJ 



Akademii Umiejętności w Krakowie. 




I22-I0-I89Ś 
\ 



• s**r \s ■ ."^ % '"•%• .^"-•'Nrf^W 



TOM IX. 



* K w'* • _^\ * .•*•*. -^/*v* \.*». 




W KRAKOWIE, 
w drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego 

pod tymcc. zarządem Hol. Driiibownkifgo. 

'1885. 



t 



,r>f, 



¥ 



-*~ • . ■*--*- 






>- 



i 

ł 

i 



V 




'Sto 




Jt?c. -.' Ą'/!&& d. JLP- 



/ 



? 




/ .. 



i 

\ 



I. 

(ział archeologiczno-antropologiczny. 



Sprawozdanie 

z badań paleo-etnologiczny ołi 

w jaskiniach okolic Ojcowa 

dokonanych w r. 1884. 



przes 

CK Ossowskiego. 

(z tablicę). 



Głównym przedmiotem zeszłorocznych badań moich, dokonanych 
z polecenia Romisyi antropologicznej, było badanie jaskini Wićrzchow- 
skiój-Górnój. Należy ona do grupy jaskiń występujących w naj- 
bliższych okolicach Ojcowa i leży w wąwozie Wierzchowskim, prze- 
chodzącym przez teryotoryjum wsi Wićrzchowia, w odległości małój 
milki na zachód od wąwozu ojcowskiego. Zarys geologicznej budowy, 
oraz sytuacyi topograficznej tćj miejscowości podałem już w ogólności 
w poprzednićm „Sprawozdaniu" mojćm, z badań przygotowawczych 
okolic Ojcowa *), a szczegółowo opisałem je w rozprawie o badaniu 
jaskini Maszy ckiój *). W wąwozie tym, mającym długości nie więcój 
dwóch kilometrów, występuje kilka jaskiń położonych nie daleko 
jedna od drugićj. Pomiędzy niemi tu właśnie znajduje się także 
jaskinia tak zwana Mamutowa (Wićrzchowska-Dolna), znana z li- 
cznych wykopalisk zdobytych z niój przez p. J. Zawiszę. Wiórz- 
chowska zaś Górna leży na północ od Mamutowćj i występuje 



*) Ob. Sprawozdanie z badań paleoetnologicznych w jaski- 
niach okolic Ojcowa w r. 1883 (Zbiór wiad. do antr. kraj. Kra- 
ków 1884. T. VIII; Dz. I.) 

*) Ob. Jaskinie okolic Ojcowa pod względem paleoetnolo- 
gi cznym. — I. Wiadomości wstępne;— Jaskinia Maszy ck a 
wMaszycach (Pamiętnik Wydz. mateui.-przyr. T. XI. str. 1—50. 



w jednóm z największych tutejszych obnażeń skalnych, wznoszących 
się na północnóm pograniczu ziem Wiórzchowia z grantami wsi Bębła. 
Z pomiędzy dotychczas poznanych naszych jaskiń krajowych, należy 
ona do największych, gdyż wnętrze jój, o ile ono dziś zostało pozna- 
ne, wynosi około 640 metrów długości, łamiącej się w rozmaitych 
kierunkach i na rozmaitych poziomach. Nie ulega jednakże wątpli- 
wości, iż po ściślejszóm zbadaniu tej jaskini, t. j. po rozkopaniu jój 
namuliska, któróm zapłynięte są liczne, dziś już nawet spostrzegać się 
dające otwory w jej bokach, długość tej jaskini okaże się o wiele 
większą. 

Stan tej jaskini, w jakim się ona znajduje w obecnym czasie, 
wskazuje przyłączony tu rzut jój poziomy, sporządzony przed rozpo- 
częciem badań (ob. Tabl. I). Wejście do niój stanowią trzy otwory, 
występujące wszystkie od strony wąwozu Wierzchowskiego. Dwa 
pierwsze otwory, występują na poziomie niższym, prawie u samego 
spodu wąwozu, i leżą prawie obok siebie, a otwór trzeci (C) znajduje 
się w odległości kilkudziesięciu od nich metrów i pokazuje się na 
wysokości 50 — 60 metrów od dna wąwozu, prawie u samego wierz- 
chołka obnażenia skalnego. 

O wnętrzu tej jaskini, wspominając pobieżnie w poprzednićm 
mojóm „Sprawozdaniu" 8 ), podałem o nióm wiadomość taką, jaką 
osiągnąć mogłem na pierwszy rzut oka z jednorazowego, powierzchow- 
nego jego obejrzenia. Po uskutecznieniu zaś przyłączonego planu 
pomiarowego całćj, dziś dla badań przystępnej próżni tej jaskini, 
wnętrze to przedstawia kształt i budowę następujące: 

Zaczynając od północy, od otworu pierwszego (A), jaski- 
nia rozpoczyna się od obszernej i szeroko roztwartćj komory wstępnej, 
mającej kształt wydłużono j nawy, ciągnącej się na 24 metry w kie- 
runku południowo wschodnim (w — b). Przy samom wejściu ma ta 
komora naczelna około lOm. szerokości, a w dalszym swym ciągu 
zwęża się stopniowo tak, iż na 24m metrze od wejścia (w punkcie &.), 
dochodzi do jednometrowej tylko szerokości, stanowiącej niby wejście 
drugie, prowadzące do dalszej głębi jaskini. Sklepienie tej komory 
wstępnój podniesione jest wyżej w połowie jej przedniej, gdzie docho- 
dzi do wysokości 10 — 12 metrów po nad dnem jaskini, czyli na 6 — 7 
metrów nad powierzchnię namuliska; ku tyłowi zaś jej obniża sio 
stopniowo do wysokości metrów trzech. W sklepieniu t6m widać jeden 
znacznćj wielkości okrągławy otwór, czerniejący w górze, przy samom 
prawie wejściu, a mniej więcej na połowie długości komory przecina 
to sklepienie w poprzek i w kierunku ukośnym jedna szersza i zna- 
cznie wydłużona szczelina, oraz kilka szczelin pomniejszych. Po stronie 
lewej od wejścia, w drugiej już połowie tej komory, jest zagłębienie, 
tworzące rodzaj przykomórka (Pj, którego przedłużenie stanowi ciasna 



x ) Ob. przytoczone wyż. Sprawozdanie z badań w r. 1883 (1. a). 



tzczdłna skalna, tdąca w kierunku na zewnątrz gfkafy. £o stronie zaś 
prawgj, ąaprzeeiw tego przykomórka, jest pfrsejście, mające mniej wię- 
cej parę metrów szerokości, o sklepieniu niskióm, łukowatym, prowa- 
dzące do drogiej komory jaskini (2)), która stanowi halę wielką 
dolną, mającą około 30 metrów długości i 12 do 13 m. największej 
«rtj szerokości. Środek tej obszernej hali zajmuje wznosząca się z dna 
jadkini okrągła skała w kształcie potężnego słupa, podtrzymującego 
Wysoko podniesione sklepienie komory. W sklepieniu dostrzedz tu mo- 
inia czerniejące w górze liczne otwory i szczeliny. W końcu swym tyl- 
nym komora ta rozdwaja się na dwie odnogi, tworzące dwa niezbyt 
szerokie korytarze, czyfi chodniki. Jeden z nich północny, zwany 
Do-Niedżwiedzia "*) ciągnie się ku północnemu wschodowi w kie- 
runku łamanym na przestrzeni około 40 m. długości, gdzie się kończy 
pięknemi, wielce fantastycznego układu naciekami stalaktytowymi ($), 
nazwanemi Niedźwiedzie -Tr o n y. Stalaktyty znajdują się tu i przy 
początku tego chodnika, po stronie jego lewej (&), gdzie się wytwa- 
rzają i dziś w skutek przenikającej w to miejsce wody atmosferycznej, 
pokatcjącej się po każdym prawie deszczu. Układ stalaktytów tego 
miejeca ma kształt podobny do kropielnicy, której nazwę z tego 
powodu to miejsce otrzymało. O kiika metrów dalej poza tą krop i el- 
a i cą^ oddziela idę od tego chodnika jedno ramię (Ż), podnoszące się 
dość stromo w gó*ę na przestrzeni około 10 metrów. Dno tego ramie- 
akt stanowi skała toąga, namuliskiem wcale niepokryta. 

Chodnik drugi, południowy, szerszy od poprzedniego, zwany 
Do -Hi jeny *), ciągnie się w kierunku południowo-wschodnim na 
przestrzeni trzydziestu prawie metrów, poczem opuszcza się w dół i 
dalej zamulony jest zupełnie (w). Na połowie długości tego chodnika 
i na środku jego jest naciek stalaktytowy (s), wiszący od sklepienia 
w kształcie potężnego okrągłego sąpla, który, łącząc się u dołu ze sta- 
lagmitem, tworzy niby słup, dzielący w tóm miejscu korytarz na dwie 
połowy tak wąskie, iż dla przejścia dalszego potrzeba się w tóm miej- 
scu przeczołgnąć. 

Dalsze przedłużenie wnętrza jaskini ma kierunek wsteczny, t. j. 
ciągnący się ku północnemu zachodowi. Postępując w tym kierunku 
korytarzem parametrowej szerokości, dosięgamy w odległości 35 me- 
trów niewielkiej komory, czyli hali Małej -Dolnej (G), mającej 
kształt trójkątny. Ztąd , idąc dalej w tymże północno-zachodnim kie- 
runku, dosięgamy drugiego otworu jaskini (27), który tworzy jej dru- 
gą wstępną komorę. To drugie wejście tua kształt mocno rozszerzony 



*) Powodem tej ntówy było to, że przed laty kilku, gdy poszukiwano 
w tej jaskiai zSemi przydatne* j do uprawiania pól, natrafiono ta Da 
znaczną ilo4ć kości i w łeb niedźwiedzia jaskiniowego, zk§d uro- 
sły domysły, iż miejsce to fayjo przez zwierze lo zamieszkałem. 

*) tf ego samego rodzaju okoliczność dała powód do mniemania, iz w miej- 
sca tern żyfe hije na jaskiniowa. 



4 

i wtylnój swój części rozdzielony potężną szeroką skałą na dwa wą- 
skie ramiona (r 1 ir u ), łączące go z halą Małą- Dolną (O). Od tćj- 
że hali postępując w kierunku prawie południowym, przechodzi się ko* 
rytarzem zwanym Do-Przesmyku, który, zwężając się stopniowo, 
w odległości około 15 metrów od hali, kończy się w kierunku prostym 
wąską szczeliną skalną (n), a w lewym swym boku ma dość ciasny, 
prawie jedno-metrowój szerokości otwór (o T ), zamulony tak, iż wci- 
snąć się do niego można tylko, czołgając się. Otwór ten stanowi po- 
czątek długiego, przeszło 45 metrów mającego, wąskiego korytarza, 
tak samo zamulonego, zwanego Przesmyk-Długi. Na połowie swój 
długości (p) , przesmyk ten rozszerza się nieco i sklepienie jego pod- 
nosi się w tóm miejscu o tyle, iż można prawie swobodnie stanąć. 
Drugi koniec tego przesmyku jest podobnież otworem bardzo cia- 
snym (o 11 ), który wprowadza do długićj a wąskićj hali (M), mającój 
sklepienie podniesione do wysokości kilkunastu metrów. Tu się roz- 
poczyna niby druga połowa jaskini, do którćj, oprócz Przesmyk u- 
D ługi ego jest wejście inue, przez otwór jój trzeci (C). 

Wstępując do jaskini tym trzecim otworem (C), do którego do- 
stać się można od strony wąwozu, po bardzo stromej ścieżce, wiodącój 
w górę śród gęstych zarośli leśnych (ob. na planie: ścieżka do ja- 
skini górnćj), wchodzi się najprzód do niewielkićj wąskićj szyi, 
mającój około 5 metrów długości , prowadzącćj w dół ( W) do pierw- 
szćj w tóm miejscu komory niewielkićj (E), poczćm, przebywszy zno- 
wu kilka metrów przejścia zwężonego , w którćm potrzeba przeleżć 
przez próg kamienny (r), wstępuje się do hali Małćj-Górnćj (F) y 
mającój kształt równobocznego trójkąta, obróconego podstawą ku pół- 
nocy, a końcem ostrym ku południowi. Wysokość trójkątnej przestrze- 
ni tój hali (z północy ku południowi) wynosi około 15 metrów, a sze- 
rokość jój w podstawie trójkąta ma mniej więcej metrów 10. W kącie 
południowym, hala ta ma dwa wąskie otwory, całkiem zamulone, a kąt 
jój wschodni przedłuża się dalój w kształcie korytarza, który, obniża- 
jąc się w dół (z 1 ), wprowadza do tój samej hali (M)< do którój pro- 
wadzi wyżćj opisany Przesmyk-Długi. Hala ta ma przeszło 35 
metrów długości, a koniec jój wschodni zwęża się i obniża do tego 
stopnia, iż tworzy w tóm miejscu przejście 2 — 3 metrów długości, tak 
ciasne i niskie , że nawet przecząłgnięcie się tędy do dalszych komor 
jaskini jest zbyt utrudnionóm. Miejsce to zowią Ciasnotą. Dalszą 
natomiast drogę otwiera inne przejście, znajdujące się na połowie dłu- 
gości tój hali i w boku jój południowym. Jest nim Przesmyk-Krótki, 
niski, mający 2 metry szerokości i około 3 metrów długości, którym 
daleko łatwiej się przeczołgnąć, a który prowadzi do hali następnej (N), 
podobnie jak i poprzednia długiej a wąskiej i ciągnącej się z nią pra- 
wie równolegle na przestrzeni 35—40 metrów, wzdłuż z zachodu ku 
wschodowi. Koniec zachodni tój hali rozdziela się na dwie odnogi, 
kończące Bię zwężonemi szczelinami, a koniec wschodni wprowadza <b> 
.dalszych komór jaskiniowych. W pobliżu końca tój komory, w boku 
jój lewym czyli północnym przesącza się woda i osad z niój wytwarza 



rt 



stalaktyty w kształcie grubych skorup krystalicznego wapienia nacieko- 
wego, pokrywających część dna komory. Dalszy od tego miejsca ciąg 
jaskini stanowią szerokie i w rozmaite strony rozgałęzione komory 
czyli hale, mające sklepienie przeważnie wysoko podniesione i łamiące 
się w kształtach nader fantastycznych. Miejsce to jest niby labiryntem 
tćj jaskini, gdzie głównie schodzą się i łączą rozmaite jćj odnogi wio- 
dące w rozmaite strony, oraz chodniki wiodące do góry. Całe obszerne 
to wnętrze dzieli na dwie prawie równe części (L l i L u ) małe podnie- 
sienie w rodzaju progu (kamienny próg). Obie te połowy tworzą 
dwie główne hale tćj części jaskini, których kierunek podłużny jest 
północno-południowy. W obu tych halach cały spód zawalony jest mnó- 
stwem głazów i brył skalnych. W hali (L 11 ) jest wąskie przejście pro- 
wadzące do góry (t), w końcu którego znajduje się otwór pionowy 
w dół (w). Przy końcu południowym tćjże hali i od strony wschodnićj 
znajduje się przejście dalsze (# in ). Potrzeba tu jednakże wdrapać się 
po skale nagićj do wysokości 3. do 4 metrów, niby na piętro, którę- 
dy, wśród zwalisk mnóstwa brył i głazów można się dostać do hali' 
W i e 1 k i ć j - G ó r n ć j (ff) , mającćj około 45 metrów długości i do 
10 metrów szerokości. Koniec południowy tej wspaniałej hali jest za- 
okrąglony i nie ma żadnego dziś widzialnego otworu. Czernieje tu tyl- 
ko obszerny, zupełnie okrągły otwór w sklepieniu, do którego dziś 
dostać się nie można. W końcu zaś północnym, po stronie wschodnićj 
znajduje się olbrzymi słup skalny, w okrąg którego prowadzi dość 
wąskie przejście (y—y 1 )- W dalszym ciągu, hala rozdwaja się na dwa 
ramiona, z których jedno ma kierunek północno-wschodni, a drugie 
prawie zupełnie północny. Ramię pierwsze przeciąga się na 18 — 20 
metrów, w kształcie korytarza kończącego się nieco rozszerzoną pró- 
żnią tworzącą niby komórkę (Z), zasklepioną ugory i od tyłu obfitć- 
mi naciekami stalaktytowymi, mającemi podobieństwo do czapek (Czapki). 
Ramię znowu północne tworzy na przestrzeni 7 — 8 metrów przejście 
znacznie zwężone naciekami stalaktytowymi, którćmi zapłynięte są o- 
bie boczne ściany tego przejścia. Doprowadza ono do głębokićj ja- 
my (JĘ), mającćj 10 metrów długości (w otworze górnym), 3 do 4 m. 
szerokości i 4 do 5 m. głębokości. Boki i sklepienie tćj jamy zapły- 
nięte są nader ozdobnćmi naciekami stalaktytów, których liczne sąple 
cienkie, jedne zawieszone u sklepienia, a drugie stćrczące z dołu w po- 
staci słupków stalagmitowych zdobią wierzch i spód tćj części jaskini. 
Spód tćj jamy, dokąd potrzeba się spuścić po drabinie, zawalo- 
ny jest bryłami skalnemi rozmai tćj wielkości. Ze szczelin pomiędzy 
bryłami tego zwaliska kamiennego stćrczą kości kopalne gatunków za- 
ginionych , o których niżćj podam wiadomość więcćj szczegółową. 
Przedłużenie północnego i południowego końca tćj jamy stanowią w%- 
skie szczeliny, a w boku jćj, od strony zachodnićj, jest otwór dość cia- 
sny (o 111 ) , do głębi którego , z powodu rumowiska skalnego zapełnia- 
jącego jego wnętrze, dziś dostać się nie można. Miejsce to zatćm na* 
leży uważać za tymczasowe zakończenie tćj obszernćj jaskini, . 



8 

Całe opisane, dotychezas poznane, wnętrze tej jaskini, jak to już 
z tego pobieżnego opisu wnosić można, nie znajduje się na jednym 
poziomie, lecz przeciwnie, podnosi się ono i zniża w rozmaitych punk- 
tach. Z całej jednakże zmienności tego poziomu, można wyróżnić dwa 
poziomy główne: dolny i górny. Do pierwszego należą wszystkie ko- 
mory i chodniki przylegające do dwóch dolnych otworów jaskini (A 
i &)> *• j- °bi6 komory wstępne, hale D i G % chodniki Do- 
Niedźwiedzia, Do-Hijeny i Do-Przesmyku, tudzież sam 
Przesmyk-Długi wraz z leżącemi poza nim komorami i halami 
(M y N, L l i L u ) oraz Kostnicą (Jl). Na poziomie zaś górnym- 
znajduje się otwór (C), hale E i F; oraz hala Wielka -Górna (ff) 
z chodnikami Do- Czapek i Do- Kostnicy* 



Badanie opisanego wnętrza tej jaskini rozpoczęte zostało w trzech 
punktach, mianowicie: w dwóch dolnych otworach (-4 \B) r oraz w sar 
mym końcu jaskini, w zagłębieniu Kostnica. (X). 

W otworze A badałem komorę wstępną na przestrzeni 24 me- 
trów jej długości (pomiędzy o, i 6). W komorze tej , przed dkiesiccią 
przeszło laty, przed niniejazćm badaniem (w r. 1871 — 73) dokonaną 
już była pierwsza próba badania tej jaskini przez p. J. Zawisza Na 
kilka metrów dalej w głąb jaskini od punktu oznaczonego na naszym 
planie przez a zdjęto tu wówczas w tym celu część namuliska na nie- 
wielkiej przestrzeni i natrafiono na ognisko, w okolicy którego uzbie- 
rano około stu narzędzi krzemiennych łupanych , krzemienną strzałkę^ 
kawał szlifowanego klina krzemiennego, kamienną (diorytową?) aie- 
sierkę szlifowaną, krzemienne klocki, troje szydeł z kości końskiej, 
kamień z jednej strony gładzony (prawdopodobnie żarnowy), tudzież 
wielką ilość skorup naczyń glinianych ręcznie lepionych, zdobionych 
i gładkich, i łupane kości zwierzęce gatunków prawie tegoczesnych; 
wołu, żubra, konia, dzika, sarny, jelenia i t. p. ')• Na powierzchni 
prawie namuliska znaleziono paciorek szklany. Tym razem, w tej sa- 
mej komorze zbadałem namulisko do głębokości prawie 4 metrów. 
Na tym poziomie dostałem się do skalnego dna jaskini tylko w dwóch 
punktach: nieopodal od wejścia i w samym końcu komory, na prze* 
strzeni 2 — 3 metrów od punktu b. Widocznie więc, że dno tej komo- 
ry w środkowej jej części tworzy kotlino watę zagłębienie, którego głę- 
bokość dziś nie jest jeszcze znana. Pokład zaś zbadanego już namu- 
liska, pod względem składu i budowy jego warstw nie różni się wcale 
od normalnego składu namulisk tych wszystkich jaskiń, które dotych- 



iyttf&tjńh Bida* ob. art>kurj>. J. Zawiszy: WierzcnWś** jrtśk* 
ni a, zwiedzana w r. tSll r 72 i 7& (Wiadomości archeolo- 
giczne, T. a Warszawa 1874, str. 17 i tablice Xńl-XXI). 



czas badałem. Z wyjątkiem wierzchnićj powłoki namuliska, która była 
w tćm miejscu albo zdjęta, albo zaciemniona nasypami ziemi narzuca- 
nej podczas wspomnianego badania dawniejszego tój komory, skład 
nieruszonego namuliska na zbadanej przestrzeni przedstawiał dwie war- 
stwy. Z nich warstwa wierzchnia składała się z czar nózi emu gliniaste- 
go, koloru mocno czarnego, a spodnia, z osadów jasnój szaro -żółtćj 
gliny, przerywanych miejscami drobnemi i cienkiemi warstewkami na- 
cieków wapnisto-gliniastych, lub tćż czy stój żółtój lepkiój glinki. War- 
stwa czarnoziemna miała w przeduićj części komory około 1.50 me- 
tra grubości, a ku końcowi jój tylnemu stopniowo stawała się cień- 
szą, tak, iż w pobliżu punktu b miała tylko V 2 metra grubości. W war- 
stwie tój, nieopodal od wejścia, natrafiano na ślady dwóch ognisk 
znajdujących się przy obu ścianach bocznych komory (O. O.). ' Gru- 
bość tych ognisk dochodziła prawie do głębokości całój tój warstwy. 
Grube te słupy ogniskowe w przekroju swym pionowym okazywały 
kilkakrotnie powtarzające się z dołu do góry warstwy gliny, o ile się 
zdaje ubitćj i przepalonej do czerwoności ceglanój, przedzielane na- 
przemian warstewkami czarnego namuliska, lub tóż szarych nacieków 
wapnisto-gliniastych. W pobliżu tych ognisk i w dalszój, głębszój czę- 
ści komory znajdowała się spora ilość łupanych kości zwierzęcych fau- 
ny aluwialnćj, skorup potłuczonych, ręcznie lepionych naczyń glinia- 
nych, kilka narzędzi kamiennych szlifowanych (młoteczki, siekierki, 
kliny i t. p.), narzędzia kościane (szydła i łopatki), oraz para płyt 
kamiennych, z jednej strony gładzonych, i wielka ilość łupanych na- 
rzędzi krzemiennych (noże, skrobacze i t. p.). W warstwie dolnćj z wy- 
robów ręki ludzkićj nic dotychczas nie znaleziono. Natomiast znajdo- 
wały się tu napłynięte kości zwierząt gatunków zaginionych , należą- 
cych głównie do niedźwiedzia jaskiniowego a w mniejszości szcząt- 
ki konia kopalnego i gatunków psich. Tu także znalezione zostały 
dwa możdżenie rogów piżmowca (Ovibos moschatus). 

W otworze B badałem także przednią komorę wchodową. 
Rozszerzone to miejsce ma około 10 metrów długości (od przodu ku 
tyłowi jaskini) i 12 metrów w szćrz. Tu namulisko pokryte było naj- 
przód wielką ilością głazów narzuconych luźnie, po uprzątnięciu któ- 
rych, i po zdjęciu cienkiej warstewki ziemistój, pokazała się warstwa 
głazów dość porządnie ułożonych (g) } tworząca rodzaj pomostu lub 
bruku kamiennego, mającego 50 cm. grubości. Dziury i szczeliny po- 
między temi głazami zapełnione były piaskiem przemieszanym miejsca- 
mi z ziemią , a miejscami z miałkićm wapnem , które prawdopodobnie 
było niczćm innćm , jak miałem okruchowych zwietrzałych brył wa- 
piennych. Mieszanina piasczysto-wapnista przeważała na linii przednićj 
głazów; ku tyłowi zaś tego pomostu kamiennego ilość domieszki ziemi- 
stój znacznie się zwiększała. Pomiędzy temi bryłami, widocznie w pe- 
wnym porządku ułożonemi, znajdowały się szczątki wyrobów żelaznych, 
prawdopodobnie broni, oraz żelazne groty strzał i skorupy naczyń po- 
chodzenia dawnego, lecz na kole już toczone. Były tu także skorupy 
naczyń polewanych. Głębiój pod tym pokładem, który najwyraźniej 

Zt>, Wiad, anto, T. IX Dx, X. O 



10 

do czasów już historycznych należy, rozpoczęła się gruba warstwa 
czarńoziemno-gliniasta, podobna zupełnie do warstwy wierzchniej otwo- 
ru poprzedniego (A). W warstwie tćj poczęły się znajdować zabytki 
przedhistoryczne tego samego rodzaju co i w otworze pierwszym, t. j. 
wyroby kamienne , krzemienne, kościane, szczątki ceramiki i łupane 
kości zwierzęce. Szczególnie wiele było tu kości łapanych. Wszystkie 
one należały do tejże fauny aluwialnćj co i kości znajdowane w otwo- 
rze A i były tych samych gatunków zwierzęcych, które wymienia 
p. J. Zawisza, w swoim wyżej przez nas przytoczonym opisie tćj ja- 
skini. Z wyrobów zaś ręki ludzkiej przeważały tu szczątki ceramiki, 
których ilość była wielka, oraz łupane narzędzia, klocki i odłupki 
krzemienne. Ze szczątków ceramicznych, oprócz mnóstwa potłuczonych 
wyrobów garncarskich, jako to misy, kubki i t. p. naczynia użytku 
domowego, odznaczające się przeważnie wielce urozmaiconą ornamen- 
tyką linearną, znaleziono tu paciorki i ciężarki gliniane oraz jedne 
glinianą figurkę 1 ). Z wyrobów kamiennych, ilość płyt gładzonych i o- 
sełek była tu stosunkowo większa niż w otworze A , lecz z narzędzi 
znaleziono tylko okazów dwa i jeden ciężarek, z kształtu podobny do 
ciężarków wyrabianych z gliny. Jedno z narzędzi (siekierka?) jest do- 
skonale oszlifowane, a drugie, którem jest klin, obrobione jest z gru- 
bego, ze śladami rozpoczętego dopiero szlifowania. Oprócz wymienio- 
nych przedmiotów znaleziono tu jeszcze jeden drobny wyrób z małżo- 
winy Unio pictorum (okrągły, płaski wisiorek) i kilka jej kawałków 
nieobrobionych. Pomiędzy kośćmi zwierzęcemi znalazły się także i ka- 
wałki kości ludzkich, jak szczęki dolne i drobne kości inne. Przy ścia- 
nie północnej i przy samym początku komory umieszczone było ob- 
szerne ognisko, zupełnie podobne do dwóch opisanych wyżej ognisk 
odkrytych w otworze A. 

Otwór ten zbadanym został do głębokości przeszło dwóch me- 
trów. 

Oprócz dwóch tych otworów jaskini, z tejże samćj strony, t. j. 
od strony wąwozu, badałem jeszcze jedno zagłębienie skalne (Z), któ- 
re w kształcie schroniska przylega od strony północnej do otworu A, 
Ma ono kształt bardzo wydłużonego trój katu, kilkanaście metrów dłu- 
gości , którego dalsze pćzedłużenie w głąb skały stanowi ciasna szcze- 
lina. Tu namuliśko składa się z obfitej ilości szutru skalnego przemie- 
szanego z czystą prawie próchnicą. Badałem je do głębokości 2 me- 
trów. Na całej tej przestrzeni w namuliskn znaleziono zaledwo kilka 
bardzo drobnych okruchów naczyń, widocznie w ręku lepionych i tyleż 
niekształtnych odłupków krzemiennych. Przy południowej zaś ścianie 
tego schroniska , w głębokości przeszło 50 cm. leżał szkielet ludzki, 
wyciągnięty wzdłuż ściany w kierunku od południowego wschodu ku 



') Figurka ta jest pierwszym dopićro tego rodzaju okazem znalezionym 
w jaskiniach naszych. 



11 

północnemu zachodowi i głową na południowy wschód, t. j. ku stronie 
wewnętrznej schroniska. Wyrobów żadnych około tego szkieletu nie 
było. Kości jego tułowu były zbutwiałe prawie do szczętu, a czaszka 
dała się jeszcze wydobyć kawałkami. 

Nakoniec, co do badań dokonanych w ostatnim i najwięcej od- 
ległym punkcie jaskini, t. j. w kostnicy, tam dno tej kilkametrowój 
głębokości kotliny stanowiło zwalisko bryłowatych głazów rozmaitej wiel- 
kości, od drobnych do centnarowćj wagi. Powierzchnia tych głazów 
i ich kształty wskazywały, iż całe to zwalisko składa się z materyatu 
pochodzącego z wietrzenia ścian i sklepienia tejże samej jamy. Z po- 
między tych głazów, już na samej powierzchni, dały się spostrzedz 
sterczące tu i owdzie kości kopalne. Nieco głębiej, szczeliny pomiędzy 
głazami zapełniało namulisko ziemiste, złożone z przeważającej ilości 
części gliniastych z domieszką znacznej ilości drobnego, prawie spro- 
szkowanego miału wapiennego , oraz miałkich okruchów kostnych. 
Gdzie w namulisku tćm ilość zasadniczego jego składnika t. j. gliny 
zwiększała się znacznićj, tam, razem z mnóstwem uwięzłych w nićj ko- 
ści i z obfitćm gruzowiskiem, namulisko to przybierało postać stwardnia- 
łej i w jednolitą prawie masę spojonej mieszaniny tworzącój tak zwa- 
ną brekcyę kostną. 

Łukowate sklepienie tój jamy, tworzy nad nią strop nie mający 
dziś żadnego otworu, zapłynięty wszędzie wapieniem naciekowym, z u- 
wieszonemi u jego powierzchni sąplami stalaktytowemu Tak samo za- 
płynięte są i boki tej jamy, tudzież wszystkie boczne jej zagłębienia, 
z wyjątkiem jednego tylko otworu dolnego, widzialnego w północnej 
jej ścianie (o 111 ), który, chociaż tak jest dziś ciasny, iż dokładne zba- 
danie jego wnętrza jest niemożliwćm , to widocznćm jest wszakże , iż 
w dalszym swym ciągu opada on ku dołowi. Nakoniec, stalaktytem 
także zapłynięta jest i pewna część zwaliska kamiennego przylegają- 
cego do ścian tej jamy. Wszystkie te zjawiska wskazują, iż cały 
nawał tych brył kamiennych wytworzył się w skutek wietrzenia ścian 
i sklepienia jamy jeszcze przed tćm , zanim mogła się tu wytworzyć 
owa skorupa stalaktytowa pokrywająca sobą szczelnie całej jej wnętrze. 

Z mnóstwa zawartych w opisanem namulisku kości kopalnych, 
wydobyłem nie małą ich ilość w stanie albo prawie całkowitćm, albo 
mało co uszkodzone, a nierównie więcej jeszcze takich, które cho- 
ciaż znacznie uszkodzoue, mogą jednakże posłużyć dla rozpoznania i 
oznaczenia z nich gatunków zwierzęcych. Pomiędzy niemi najwięcej 
znajduje się szczątków niedźwiedzia jaskiniowego. Należą one co naj- 
mniej do pięćdziesięciu indywiduów tego zwierzęcia i zawierają liczne 
jego łby i szczęki, pomiędzy któremi są i całkowite lub niewiele u- 
szkodzone ; mnóstwo kości kręgowych , tudzież kości ramieniowych, 
8prychowycb, łokciowych, udowych, goleniowych, piszczelowych, sko- 
kowy eh, piętowych, rzepek i os penis. Najmniej uszkodzone są kości 
grube (ramieniowe, łokciowe, sprychowe i t. p.), najmnićj zaś całych 
wydobyto kości piszczelowych, żebrowych i os penis. Nie wiele tóż 
mniej od szczątków niedźwiedzia jaskiniowego znalazło się tu kości 



12 

gatunków psich (wilk ? pies ?), lecz te przeważnie są mocno uszkodzo- 
ne i niecałkowite. Z gatunków kocich, znajdują się dość liczne szcząt- 
ki lwa (łby, kości ramieniowe i rzepki). Należą one do kilkunastu in- 
dywiduów. Najmnićj znalazło się szczątków hijeny i niedźwiedzia sza- 
rego. Nie wszystkie jednakże szczątki te mogły być dotychczas ozna- 
czone, w skutek czego wykaz szczegółowy i dokładny gatuuków zwie- 
rzęcych tego wykopaliska musi być odłożonym do zupełnego rozpa- 
trzenia się w tym wykopalisku, a co ze względu na znaczną jego ilość 
wymaga czasu dłuższego. 

Na tym punkcie, badania \moje, które się przeciągnęły do póżnój 
pory jesiennój , musiałem zakończyć , odkładając dalszy ciąg badania 
tój jaskini do lata następnego. Ogół wydobytych tym razem z tąd 
przedmiotów wykopaliskowych przedstawia następujący ich wykaz we- 
dle kategoryj: 

1. Z wyrobów krzemiennych. 

Narzędzi łupanych (nożów i skrobaczy), nieotłukiwanych, po naj- 
większej części drobnych, około . . . 600 

Tłuczek okrągły 1 

Oprócz tego mnóstwo odłupków i odpadków niekształt- 
nych, pokrytych obficie patyną jaskiniową i liczne klocki. 

2. Z wyrobów kamiennych. 

Narzędzi szlifowanych (młotków, siekierek, klinów) 7 

Ciężarek 1 

Osełek 8 

Brył gładzonych płasko i wklęsło (kamienie żarnowe) 6 

3. Z wyrobów kościanych. 

Szydeł 16 

Narzędzi łopatkowatych 4 

Ułamków rozmaitych wyrobów 22 

Wisiorek z kła niedźwiedzia lub hijeny 1 

Wyrobów niewiadomego przeznaczenia z kości palcowych zwierząt 

przeżuwających 3 

Kości palcowych przełupanych 4 

Oprócz tego znaczna ilość kawałków kości nacinanych, 
piłowanych i rzniętych, oraz mnóstwo kości łupanych zwie- 
rząt fauny aluwijalnćj prawie nam współczesnej , należących 
do gatunków wołu, konia, sarny, jelenia, dzika i t. p. zwierząt. 

4. Z wyrobów z rogu jeleniego. 
Rozmaitych kawałków obrobionych 13 



Zniesienie . . . 686 



13 

Z przeniesienia . . . 686 

5. Z wyrobów z małżowin Unio pictorum. 

Wisiorek 1 

Oprócz tego kilka kawałków tój małżowiny. 

6. Z wyrobów glinianych. 

Krążków (ciężarków?) wielkich . . . . 2 

Paciorków 4 

Figurka 1 

Szczątków garncarstwa rozmaitego obrobienia, należących có naj- 
mniej do dwustu naczyń domowych gładkich i zdobionych . 200 



Razem przedmiotów . . . 894 



Z opisanych tu czynności moich w teraźniejszym badaniu tej 
jaskini , widać, iż miałem tu głównie na względzie zbadanie najprzód 
tych jej punktów, w których najczęściej w jaskiniach zgromadzone by- 
wają ,w większój ilości zabytki ręki ludzkiej. W tym tez celu rozpo- 
cząłem te czynności od badań najpierw obu otworów (A i B) , oraz 
przylegającego do nich zagłębienia skalnego w rodzaju schroniska (Z). 
Wkrótce po rozpoczęciu tych badań, spostrzeżenie kości kopalnych 
w kostnicy (K) wywołało potrzebę co rychlejszego zbadania tego 
ostatniego punktu. Wszystkie badane miejsca te, razem wzięte, chociaż 
stanowią bezwzględnie dość znaczny obszar przestrzeni jut zbadanej, 
to jednakże, stosunkowo do całego obszaru tej wielkiej jaskini, stano- 
wią one cząstkę jej nader nieznaczną. Z tego też powodu, z tego co 
się teraz w tej jaskini zbadać dało , oraz z wykopalisk chociaż dość 
lieznych, które się przy tóm badaniu wydobyć dały, nie można jeszcze 
nic wnosić ani o charakterze składu i budowy całego namuliska tej 
jaskini, ani o tóm, co ono pod względem interesujących nas kwestyj 
w sobie zawierać może. Jeżeli przytćm weźmiemy na uwagę i tę oko- 
liczność, że nawet w miejscach badanych nie zdołałem w tak krótkim 
stosunkowo czasie przeprowadzić poszukiwań w sposób wyczerpujący, 
albowiem w otworze A mogłem się dostać do skalnego dna zaledwo 
w dwóch tylko punktach, a w otworze B doszedłem do poziomu wierz- 
chniej dopiero części warstwy dolnej, to w skutek tego, nawet z wydo- 
bytych już zabytków ręki ludzkiej żadnych także wniosków co do pa- 
leo-etnologicznego znaczenia tej jaskini wysnuwać nie możemy. Pozo- 
staje nam tylko, kończąc to sprawozdanie, zaznaczyć jedne tylko dość 
wybitnie występującą okoliczność tę, iż wszystkie zdobyte dotychczas 
ta zabytki ręki ludzkiej w całkowitym ich składzie, mają najcharak- 
terystyczniejsze znamiona wyrobów należących do północno-kra- 
kowskiego ogniwa okresu neolitycznego. 



UWAGA. 



Do tego działa „Zbioru wiadomości antropologicznych" należeć 
miało Sprawozdanie Komitetu, wyznaczonego z grona Komisyi antro- 
pologicznej dla zbadania wykopalisk Mnik owakich, o których auten- 
tyczności, w kraju i za granicą, sprzeczne sądy i domysły szerzyć się 
zaczęły. Ody atoli Sprawozdanie to przybrało obszerniejsze rozmiary, 
uznano więc za właściwsze ogłosić je oddzielnie, jako Dodatek do ni- 
niejszego Tomu IXgo. 



i 



TaU I 



39C 



.* f ■ I.T 



=^= 



PLAN JASKINI 



m >, v T-- < «- , -nnr . . u, . .f ._ .. -., ; _ - ... r j_ , 



"~ " "' "^ 



'4 




--* 






-3 

•4 



i 

•4 




J 



&3 

-4 



"**. 
-J 



1 




■{■ . 



t- ■ * *• 



. « - ■ 






>v 



II. 



Dział Antropologii 



w ściślejszśm znaczeniu. 



CHARAKTERYSTYKA FIZYCZNA 



SEEYJA II. 

opracowana przez 

Drów J. MAJERA i I. KOPERNICKIEGO. 



Praca niniejsza jest w związku z ogłoszoną przez nas dawniej 
„Charakterystyką fizyczną ludności galicyjskiej" 1 ). Jak nadmieniliśmy 
podówczas, zadanie takie, wymagające zebrania spostrzeżeń po całym 
obszarze kraju, na miejscu załatwi on em być nie mogło. Znalazła też 
Komisyja w wielu lekarzach powiatowych gorliwych spółpracowników, 
którzy, przy sposobności popisów do wojska, dostarczyli jej ogółem 
5451 spostrzeżeń. Ilość ta, w miarę okoliczności dosyć znaczna, upo- 
ważniała już do wyprowadzania wniosków , rzucających światło na fi- 
zyczne właściwości ludu zamieszkującego tę obszerną ziem polskich 
dzielnicę. Wszakże wnioski te, wywiedzione ze spostrzeżeń czynionych 
na powołanych do poboru wojskowego, musiały się ograniczać co do 
płci do samych mężczyzn, a co do wieku, jedynie do liczących lat 21 
do 25. Było więc naszem pragnieniem uzupełnić w ten sposób pracę 
rozpoczętą, ażeby zamierzona charakterystyka objąć mogła i kobićty 
i w ogóle osoby od roku życia 25-go do 50-go. Wymagało tego już 
między innemi to ważne pytanie, czy wzrost ciała kończy się u na- 
szego ludu już z r. 25-tym, czy później dalej postępuje? i jak prócz 
tego ma się rzecz w ogóle z właściwościami fizycznemi drugiej połowy 
ludności, t. j. u kobiet? 



ł ) Zbiór wiadomości do Antropologii krajowćj, wydawany przez Ko- 
misyję antropologiczną Akademii um. w Krakowie T. I. 1877. 



Zb. Wład. Antr. Dx. U. T. XI. 



[2] 

Dla uzyskania potrzebnego w tym celu materyjału, Komisyja an- 
tropologiczna wystosowała odezwę do lekarzy, nietylko powiatowych, 
lecz do wszystkich zamieszkałych po pro win cy i, i dlatego z ludnością 
wiejską węcej mających do czynienia, niemniej tóż do lekarzy szpi- 
talnych i więziennych, 

Zadanie zebrania pomiarów było tym razem nieco trudniejsze 
niż poprzednio, gdy, z powodu urzędowego charakteru popisów wojsko- 
wych, lekarz mógł wtenczas robić pomiary i zbierać spostrzeżenia bez 
poprzedniej komplanacyi z obserwowanym, a więc wcale go o to nie 
pytając, którąto dogodność przy tej nowej sery i spostrzeżeń mieć mo- 
gli chyba tylko lekarze więzienni. Za tćm poszło, że plon naszej ode- 
zwy był tak skąpy, iż już w całości swojej, a tern bardziej przy roz- 
dzieleniu go między ludność polską, ruską i żydowską, żadną miarą 
wystarczyć nie mógł do ich charakterystyki. Bądź jak bądź, Komisyja 
dążąc do zamierzonego celu, nie zaniechała dalszych usiłowań, a prze- 
konana doświadczeniem o małym skutku ogólnej odezwy, zgłosiła się 
szczegółowo do tych z pomiędzy pp. lekarzy, którzy, skutkiem owej 
odezwy poprzedniej, oświadczyli się z swoją gotowością. Krok ten przy- 
sporzył w istocie niemal w dwójnasób materyjału dawniejszego, z tćm 
wszystkićm nie doprowadził do tego zasobu spostrzeżeń, którego Ko- 
misyja pożądała i którego się spodziewała. 

Ogółem nadesłano nam zapiski z 2392 osób, wszakże i ta ich 
liczba jeszcze umniejszyć się musiała, z powodu, że nie wszystkie od- 
powiadały informacyi, czy co do wieku, czy tćż w innym względzie. 
Ostatecznie więc zasób, z którego można było zrobić użytek, ograni- 
czył się do 2150 osób, do których należało: Polaków 1401 (m. 1187 
k. 214), Rusinów 606 (m. 473, k. 133), Żydów 143 (m. 118, k. 25 '). 

Czuliśmy aż nadto szczupłość tego materyjału, gdy atoli, wy- 
czerpnąwszy możliwe dla Komisyi środki jego uzyskania, zwątpić mu- 
sieliśmy, aby nateraż można było jeszcze go przysporzyć, postanowi- 
liśmy zużytkować go w takim przynajmniej zakresie, w jakim ile tyle 
dałoby się to usprawiedliwić, a to tćm bardziej, że gdyby nie inaczej, 
to praca niniejsza mogłaby w różnym względzie pomnożyć zasób spo- 
strzeżeń, będących podstawą pracy naszej dawniejszej i stać się po- 
mocną w przyszłości. 



l ) Im mniej z osób zaproszonych do udziału w pracy poczuło się do tego, 
z tćm większą wdzięcznością wspomnieć tu musimy nazwiska tych 
zwoleników nauki, którzy niepożałowali trudu w niesieniu pomocy zamia- 
rowi naszej Komisyi. Dostarczyli tedy spostrzeżeń: prof. Wrześniów- 
ski z Warszawy w szczególnej życzliwości z własnej dobrej woli 160 
zebranych z górali i góralek Nowotarskich, dalej ś. p. Dr. T. Ż u liń- 
ski ze 100 osób powiatu Liskiego, Dr. Tyrał ski z 240 z pow. Zbara- 
skiego, Dr. Dura 192 z Krakowsk. i Chrzan., Dr Stańko 192 z pow. 
Tarnowskiego, Dr. Mazurkiewicz 336 z pow. Krośnieńskiego, ś. p. 
Dr. Mossor 423 zwiezienia w Wiśniczu, Drowie Jasiński i Bere- 
zowski 200 z więzienia we Lwowie, zresztą w pomniejszych cyfrach, 
Drowie: Obtułowicz, Wroński, Friedberg, Janowski, Bień, 
czewski, Kołychanowski, Krziź, Wysocki, Ptaszyński, 
Macudziński i Rei for. 



m 

Jak wówczas tak obecnie zadanie to podzieliliśmy między siebie 
w ten sposób, że na Dra Majera przypadło badanie wzrostu, barwy 
skóry, oczu i włosów ; na Dra Kopernickiego oznaczenia antro- 
pometryczne odnoszące się do głowy. 



L 
"W" zrost. 

A. Ludność polska,. 

a) Mężczyźni, 
a) Oznaczenie wzrostu średniego w ogólności. 

W następującym tu wykazie, jak we wszystkich dalszych, cyfry 
podane pismem drobniejszym, oznaczają liczbę osób badanych w od- 
powiednim po wiacie; pismem większem, wskazują w Cm. wzrost średni, 
wywiedziony z pomiarów dokonanych na tychże osobach. 

I. 



, r , - ■ , ■ 

POWIAT . 


Lata życia 


ogólna 
liczba 
osób 


25 do 30 


31 do 50 


nad 50 


Bialski 


i 


165.o 


1 1 165.o 




15 


Birczański 


— 


2 171.0 


— 


2 


Bobrecki 







1 172.o 


— 


1 


Bocheński 


i 


170.5 


1 3 162.o 


4 156.5 


18 


Bohorodczański 


i 


157.0 


3 165.0 


— 


4 


Borszczowski 


3 


164.o 


— 


— 


3 


Brodzki 


i 


I6O.0 


2 160.5 


-— 


3 


Brzeski 


3 


169.0 


9 164.o 


3 163.7 


15 


Brzeżański 


2 


166.5 


— 


— 


2 


Brzozowski 


6 


I68.9 


17 167.3 


— 


23 


Buezacki 




— 


3 165.3 


— 


3 


Chrzanowski 


42 


163.9 


io3 I6I.0 


— - 


145 


Cieszanowski 




— 


1 I68.0 


— 


1 


Czortkowski 


1 


175.0 


— 


— 


1 


Dąbrowski 


3 


163.7 


9 163. 1 


1 163.0 


13 


Drohobycki 


4 


167.8 


2 157.0 


— 


6 


Gorlicki 


6 


I62.9 


5 159.2 


2 I6I.0 


13 


Gródecki 




— 


1 I6I.0 


— 


1 


Grybowski 


1 


173.o 


4 I66.7 


2 164.5 


7 


Horodeń8ki 


1 


I66.0 


• — 


— 


1 


Husiatynski 




— 


1 I68.0 


— 


1 


Jarosławski 


1 


171.0 


__ 


— 


1 


Jasielski 


69 


I66.4 


32 I66.0 


3 162.3 


104 


Jaworowski 




•^ 


1 173.o 


««M 


1 



*'J 



POWIAT 




i 


Lata 


życia 


ogólna 

liczba 

osób 


25 do 30 


31 do 50 


nad 50 


Kamionecki 


4 


166.6 


9 


163.7 




13 


Kolbuszowski 


2 


163.0 


6 


166.6 


1 157.o 


9 


Kosowski 


I 


171.o 




— 


— 


1 


Krakowski 


6 


158.o 


7 


164.o 


2 I6O.0 


15 


Krośnieński 


65 


166.6 


82 


165.0 


— 


147 


Limanowski 


i3 


165.3 


9 


164.1 


1 165.o 


23 


Liski 




_. 


1 


164.o 


— 


1 


Lwowski 


i 


I6I.0 


3 


169.o 


1 I6I.0 


5 


Łańcucki 


4 


164.5 


I ! 


165.7 


1 I66.0 


16 


Mielecki 


3 


159.3 


8 


163.3 


— 


11 


Myślenicki 


7 


166.8 


8 


I62.4 


3 164o 


18 


Niski 


2 


166.5 


4 


165.8 


1 163.o 


7 


Nowosądecki 


i3 


167.3 


20 


164.o 


2 167.0 


35 


Nowotarski 


42 


165.8 


75 


1659 


3 163.4 


120 


Pilzneński 


i 


152.o 


10 


163.2 


— 


11 


Podhajecki 


i 


165.0 


1 


174.o 


— 


2 


Przemyski 




— 


1 


I6I.0 


1 165.o 


2 


Przemyślański 


2 


162.o 


2 


164.o 


— 


4 


Ropczycki 
Rudecki 


5 


161.5 


10 


166.6 


— 


15 




— 


1 


162.o 


— 


1 


Rzeszowski 


4 


165.2 


16 


lb3.i 


4 164.o 


24 


Samborski 


i 


165.o 


3 


162.3 


— 


4 


Sanocki 




— 


1 


I66.0 


— 


1 


Sokalski 




— 


1 


146.5 


_ — 


1 


Staromiejski 


i 


158.0 




— 


— 


1 


Stryjski 




— 


1 


165.o 


— 


1 


Tarnobrzeski 


4 


164.6 


i3 


164.4 


2 172.5 


19 


Tarnowski 


35 


165.7 


104 


I66.0 


7 164.3 


146 


Trembowelski 


2 


163.2 




— 


— 


2 


Turczański 




— 


1 


169.o 


— — 


1 


Wadowicki 


7 


165.o 


i5 


162.6 


2 I68.0 


24 


Wielicki 


6 


163.6 


10 


I6I.4 


4 I6O.2 


20 


Zbarazki 


6 


163.5 


10 


163.9 


1 165.0 


17 


Złoczowski 


i 


159.o 




— 


— 


1 1 


Żółkiewski 




— 


3 


164.0 


— 


3 


Żywiecki 


27 


166.5 


52 


166.8 


3 161.3 


82 


Razem osób 


< 


115 


718 


54 


1187 



Według tego wykazu wzrost średni Polaków: 
w latach 25-30, według pomiaru 415 osób. z 45 pow. wynosi 164.8 
31-50, , , 718 „ z 51 „ „ 1645 

„ nad 50, „ „ 54 „ z 23 „ „ 163.5 

Z ogólnych obliczeń wyprowadzając średnią bez względu na róż- 
nicę wieku, otrzymamy na wzrost średni Polaków w roku życia 25 -tym 
i dalszych — 164.3. 

Zwracając uwagę na wypadki otrzymane co do wzrostu Polaków 
w roku życia 20 — 25-go *) , znajdujemy go w średnićj mierze w tej 
całej kategoryi ludności 162.2, wyłączając zaś wliczonych do niój pod- 



') Zob. Charakterystykę fizyczną z r. 1876 wyżej przytoczona, str. 8. 



[5] 

ówczas mężczyzn 25-cioletnich, średnia ta wynosiłaby 161.5. Wypada- 
łoby z tego, że wzrost średni mężczyzn ludności polskiej, poczynając 
od r. 2 5 -go, w porównaniu ze wzrostem w latach życia wcześniej szych 
byłby większy o 2.8 cm. czyli prawie o 3 cm. Że zaś na średni wzrost 
samych mężczyzn 25-cioletnich wypadało podówczas 164.2, czyli nie- 
mal ściśle tyle, ile otrzymujemy go obecnie dla mężczyzn w roku 
25-tym i dalszych; zdawałoby się zatem, że po skończonym roku 
25 tym 'wzrost ciała u Polaków galicyjskich bądź wcale się nie zwięk- 
sza, bądź zaledwie w małej części centymetru. 

Do wniosku tego upoważniają wprawdzie wypadki właśnie otrzy- 
mane, pamiętać jednak należy, że wtenczas dopićro byłby on zupełnie 
prawdziwy, gdyby przedmiotem niniejszej seryi badań były te same 
osoby, które służyły ku temu w seryi poprzedniej. Być może, że przy- 
padek ten trafił się wiele razy w liczbie 1187 badanych obecnie, o ile 
zwłaszcza spostrzeżenia robione były w tych samych powiatach i miej- 
scach; gdy jednak nie równie częściej rzecz musiała się mieć ina- 
czej, inaczej tćż, jak tylko za wielce prawdopodobny wniosku powyż- 
szego uważać nie można. Co wszelako już prawie z pewnością orzecby 
się dało, to, że po roku 30-tym wzrost już wcale się nie zwiększa. 

Próbą orzeczenia tego mogą być poniekąd wypadki, do jakich 
doprowadzić może pogląd na następujące tu zestawienie wielkości wzro- 
stu z odpowiednią tejże liczbą osób. 



II. 



la 


Liczba osób w roku 


KI 




£* 


25—30 


31-50 


nad 50 


razem 


140 


1 


__ 


_«_ 


1 


3 
5 

6 


— 


1 


— 


1 


__ 


1 


1 


2 


7 


1 


5 


__ 


6 


8 


1 


— 


— 


1 


9 


1 


4 


__ 


5 


150 


—~ 


7 


— 


7 


1 


— 


4 


— 


4 


2 


5 


4 


— 


9 


3 


2 


8 


2 


12 


4 


6 


5 


2 


13 


5 


1 


16 


2 


19 


6 


5 


11 


— 


16 


7 


8 


16 


1 


25 


8 


14 


18 


3 


35 


9 


7 


25 


1 


33 


160 


24 


42 


7 


73 


1 


29 


50 


4 


83 


2 


14 


36 


5 


55 


3 


24 


33 


3 


60 


4 


31 


46 


5 


82 






Oi 


gółem ( 


DSÓb 





Liczba osób w roku 








25-30 


31-50 


nad 50 


razem 


165 


34 


60 


4 


98 


6 


27 


55 


1 


83 


7 


30 


39 


1 


70 


8 


24 


49 


1 


74 


9 


24 


39 


5 


68 


170 


22 


27 


1 


50 


1 


31 


17 


1 


49 


2 


13 


31 


1 


45 


3 


8 


11 


1 


20 


4 


5 


19 


— — 


24 


5 


4 


12 


2 


18 


6 


2 


6 


— 


8 


7 


7 


5 


— 


12 


8 


7 


2 


— 


9 


9 


1 


3 


— 


4 


180 


1 


4 


— 


5 


l 


— 


2 


— 


2 


2 


— — 


1 


— 


1 


3 
4 
5 


l 


2 


— 


3 


, , 


1 


__ 


1 


6 


— 


1 


— 


1 




415 


718 


54 


1 1187 I 



Widać z tego zostawienia, że, czyto w łącznie czy z osobna uważa- 
nych okresach życia, największa liczba osób odpowiada bezwzględnie 
wzrostowi 165 cm,, przez co wzrost najczęstszy, a zatem zwyczajny, 
dość ściśle zgadzałby aię tym razem ze średnim wykazanym poprze- 
dnio. Idąc od wzrostu 165 cm. w gdrę lub na dół, t. j. ku coraz 
mniejszej lub coraz większej wysokości ciała, liczba osób oczywiście 
maleje, ale nie bez oscylacji, która tu dla zamałćj liczby spostrzeżeń 
nie da się ująć w pewien porządek. 

Ginie ta oscylacyja, jeżeli liczba osób zbierze się w sumy przy- 
padające na równą ilość najbliższych siebie wymiarów wzrostu. Przed- 
stawia to wykaz następujący, w którym, oprócz cyfer rzeczywistych, 
t. j. tych które rzeczywiście odpowiadają zebranym spostrzeżeniom, 
podaję i te, jakiemi byłyby one, gdyby w każdej kategoryi wieku spo- 
strzeżenia robione były na 1000 osób, co oczywiście dla możności "ści- 
ślejszych porównań jest niezbędnym warunkiem. 

m. 



Wzrost 
w centitn. 


ftfi 


25-30 


31-50 


nad 50 


ogól 


1 


25-30 31-30 


nad 50. 


1 140-144 


li 


1 


1 




2 


** 


2.4 


1.4 




145-149 


Sf 


3 


10 


1 


14. 


If 


7.2 


14.0 


18.5 


150-154 


13 


28 


4 


45 


31.3 




74.0 


155-159 


fj 


35 


86 


7 


128 


.=■ >> 


84.4 


119 7 


129.7 


160-164 




129 


207 


24 


353 




L'94.0 


i'ffi.3 


4U.5 


165-169 


139 


242 


12 


393 




3:11.9 


337.0 


■>22.a 


170-174 




79 


105 


4 


188 


y ?5 


190.4 


1463 


740 


175-179 




91 


28 


2 


51 




506 


39.0 


37.1 


180-184 




2 


9 




11 




4.8 


12.5 




185-186 


3 


— 


2 


— 


2 


& 


— 


2.8 


— 


razem 


>sób 


415 


718 


b4 


1187 


1000 


1000 


1000 



Jeżeli wykaz ten porównamy z takimże wykazem z pierwszej 
seryi badań (str. 12), zobaczymy, ze gdy w tamtym, obejmującym męż- 
czyzn w latach życia 20 — 25-go największości przypadały na wzrost 
160 do 164 cm., to w wykazie niniejszym posuwają się one o 1-nę 
pozycyję wzrostu, t. j. na 165 do 169 cm. Upoważniałoby to do wnio- 
sku, że przecież w latach 25- tym i wyższych ciało musi nieco przy- 
rastać, skoro w tym okresie wieku w porównaniu z wcześniejszym, 
najwięcej osób okazuje wzrost przypadający w zakresie nie 160—164, 
lecz 165 do 169 cm. W każdym razie przewaga ta byłaby bardzo 
mała, bo biorąc ogółem, wynosiłaby 40 na 1187 osób; co może zga- 
dzałoby się też z przewyżką o małą cząstkę cm., o jakiej wspomniało 
się przy oznaczeniu wzrostu średniego, a więc i z wyprowadzonym 
tamże wnioskiem, że po ió-tym roku ciało jeśli zgoła już nie przy- 
rasta, to przynajmniej dzieje się to w sposób bardzo nieznaczny. Pierw- 
sze przypuszczenie okazywałoby się jeszcze prawdopodobniejszem, gdy- 



[7] 

byśmy, jak słuszna, uznali, że różnica o kilka osób w tego rodzaju 
obliczeniach nie może mieć żadnego znaczenia. A taką właśnie oka- 
zuje się ona porównywając liczby osób odpowiednie wzrostowi 165 cm. 
w pierwszój (str. 10) i w drugiej seryi (tabl. II.) naszych poszukiwań. 
Tam wynosi ona 22 na 249 osób 25-cioletnich, czyli 89 na 1000; 
tu wzrostowi temu odpowiada w latach 25 do 30-go 34 na 415, czyli 
82 na 1000, w latach 31 do 50 osób 60 na 718 czyli 83 na 1000. 
Stosownie zatóm do tych obliczeń, między liczbą osób przypadającą 
na wzrost 165 cm. tak w samym roku życia 25-tym, jak w 25-tym 
do 30-go, jak wreszcie w 31 do 50-go, różnica wynosiłaby najwięcćj 
7, która w odniesieniu do 3000 osób, t. j. po 1000 w każdej kate- 
goryi, ginąć musi bez znaczenia. 



(ł) Wzrost w stosunku do działów geograficznych 

ludności. 

W dawniejszej seryi tych poszukiwań zwróciłem uwagę na sto- 
sunek, w jakim wzrost mógłby być do szczegółowo uważanych powia- 
tów. Chociaż atoli materyjał do tego rodzaju zestawień był wówczas 
2 razy liczniejszy, nie można było mimo to wyprowadzić ztąd jakie- 
gobądź wniosku. Nie łatwo też wreszcie w poszczególnych powiatach 
znaleść warunki fizyczne tak wydatne, żeby ztąd wynikać mogły różnice 
etnicze, gdy zwłaszcza są sobie przyległe, lub nie zbyt od siebie od- 
dalone. 

Zbieramy tu zatóm powiaty w pewne grupy, przedstawiające dziel- 
nice kraju topograficznie więcćj wyróżnione. Za takie, podobnie jak 
przy badaniach poprzednich, uważamy: 

1) Niziny z powiatami: Dąbrowskim, Kolbuszowskim, Miele- 
ckim, Niskim, Tarnobrzeskim; 

2) Równiny z powiatami: Brzeskim, Łańcuckim, Pilzneńskim, 
Robczyckim, Rzeszowskim, Tarnowskim; 

3) Podgórze zachodnie z powiatami: Bocheńskim, Bialskim, 
Chrzanowskim, Krakowskim, Wadowickim, Wielickim; 

4) Podgórze wschodnie z powiatami: Brzozowskim, Gorli- 
ckim, Grybowskim, Jasielskim, Krośnieńskim; 

5) Bieskidy zachodnie z powiatem Żywieckim; 

6) Bieskidy wschodnie z powiatami: Myślenickim, Nowo- 
sądeckim, Limanowskim; 

7) Podhale z powiatem Nowotarskim. 



w 



Stosownie do wykazu uczynionego na Tab. I. wzrost średni w tych 
różnych dzielnicach przedstawia się jak następuje: 

iv. 

Wzrost średni w latach 

Powiat 25-30 31-50 nad 50 

Podgórze zachodnie. 



Powiat 


25-30 


31-50 


nad 50 


Dąbrowski 

Kolbuszów. 

Mielecki 

Niski 

Tarnobrz. 


Niziny. 

163.7 
163.0 
159.3 
166.6 
164.6 


163.1 
166.6 
163.3 
165.7 
164 4 


163.0 
157.0 

163.0 
172.5 




163.5 


164.6 


163.9 


Średnia z 


całej dzielnicy 


1610 


Brzeski 

Łańcucki 

Piiznieński 

Ropczycki 

Rzeszowski 

Tarnowski 


Bówniny 

169.0 
164.5 
152 
1615 
165.2 
165.7 


• 

164.0 
165.7 
163.2 
166.6 
163.1 
166.0 


163.7 
166.0 

164.0 
164.3 




163.0 


164.7 


164.5 


Średnia z 


całej dzielnicy 


1611 


Bieskidy zachodnie. 
Żywiecki 166.5 166.8 


161.3 


Średnia z 


całej dzielnicy 


1618 




Podhale. 






Nowotarski 


166.5 


164.6 


164.1 


Średnia z 


całej dzielnicy 


165.0 



Bocheński 

Bialski 

Chrzanów. 

Krakowski 

Wadowicki 

Wielicki 


170.5 
165.0 
163.9 
158.0 
165.0 
163 6 


162.0 
165.0 
161.0 
164.0 
162.6 
1614 


156.5 

160.0 
168.0 
160,2 




164.5 


162.7 


161.2 


Średnia z 


całej dzielnicy 


162.6 


Podgórze wschodnie. 

Brzozowski 168.9 1673 
Gorlicki 162.9 159.2 
Grybowski 173.0 166.7 
Jasielski 1F6.4 166.0 
Krośnieński 166.6 165.0 


161.0 
164.5 
162.3 


* 


167.5 


165.0 


162.3 


Średnia z 


całej dzielnicy 


1619 


Bieskidy wschodnie. 

Myślenicki 166 8 162 4 
Nowosad. 167.3 164.0 
Limanów. 165.3 164.1 


164.0 
167.0 
165.0 




166.1 


163.5 


165.3 


Średnia z 


całej dzielnicy 


165.1 



Wykaz ten, podobnie jak przy badaniu całego kraju, uzupełniam 
dodaniem ilości osób, przypadającej w każdej dzielnicy na różne wiel- 
kości wzrostu, przyczóm wszelako dla lepszego uwydatnienia ludności 
górskiej, Górali Żywieckich łączę z Nowotarskimi. 

v. 



Wzrost 
w cm. 


Podg. zach. 


Podg. wsch. 


Równiny 


Nis 


smy 


Górale 


osób 


osób 


osób 


osób 


osób 


rzeczy- 


na 


rzeczy- 


na 


rzeczy- 


na 


rzeczy- 


na 


rzeczy- 


na 




wista 


1000 


wista 


1000 


wista 


1000 


wista 


1000 


wista 


1000 


140-49 


6 


25.3 


2 


6.8 






1 


16 9 


5 


18.0 


150-54 


12 


50.6 


4 


13.6 


11 


49.4 


3 


50.8 


12 


43.2 


155-59 


34 


143.5 


29 


98.7 


27 


118.9 


8 


135.6 


19 


68.3 


160-64 


101 


426.2 


76 


258.5 


72 


317.2 


19 


322.0 


65 


233.8 


165-69 


55 


232.0 


110 


374.1 


73 


321.6 


15 


2544 


103 


370.5 


170-74 


24 


101.2 


56 


190.5 


30 


132.2 


9 


152.6 


56 


201.4 


175-79 


4 


16 9 


17 


57.8 


14 


61.7 


4 


67.7 


6 


21.6 


180 - 


1 


4.3 












1 12 


43.2 


1 suma 


237 | 


1000 | 


i 294 | 


1000 1 


227 | 


1000 | 


59 | 


1000 | 


278 | 


1000 



19] 

Mim* tych starannych zestawień, wielkie zachodzi pytanie, czy 
dadzą się wyprowadzić ż nich jakie wnioski pewniejsze? Jak dalece 
bowiem w sposób spaczający wypadki, wpływać tu musiała mała liczba 
spostrzeżeń i za tóm idąca, nie zobojętniona ich wielością, przypadko- 
wość w doborze osób do pomiaru użytych, przekonywają najlepiej cyfry 
wzrostu średniego z okresu lat 25 do 30, w porównaniu z okresem 
lat 31 do 50. Jakoż w 4 z pomiędzy 7 dzielnic (zob. tab. IV.) wzrost 
osób w pierwszym z tych .okresów wieku byłby wyższy niż u osób 
okresu drugiego, czyli, że z postępem lat nietylko się nie zwiększył, 
ale owszem umniejszył. Możnaby to jeszcze przypuścić u starszych 
nad lat 50 lub bliskich tego wieku, z powodu uginania się ciała, cień- 
czenia chrząstek śródstawowych i t. p., ale odnośnie do lat 30-kilku przy- 
puszczenie takie wielce byłoby wątpliwe, ehybaby przypuścić należało 
wymarcie przez ten czas wielu osób rosiej szych. *) 

£ tego powodu ograniczyć mi się wypadnie do uwag najogólniej- 
szych. Pomijając przedewszystkiem z osobna uważane dzielnice, odno- 
szę je do 4-ech grup, a to dla otrzymania tóm wydatniejszej różnicy, 
jeśli byłaby jaka między równiakami, czyli łącznie branymi mieszkań- 
cami nizin i równin, Podgórzanami, Bieskidzianami i najwłaściwszymi 
Góralami Podhala. 

Przy takićm ugrupowaniu wzrost średni byłby: 

w r. 25 — 30 — w 31—50 — nad 50 — ogółem 

u Równiaków 163.2 164.6 164.2 164.0 

„ Podgórzan 166.0 163.6 161.5 163.7 

„ Bieskidzian 166w3 J65.1 163.3 164.9 

„ Podhalan 165.8 164.6 164.1 165.0 

Zważając tylko na średnie ogólne, t. j. bez względu na różnicę 
wieku, wnosićby można, że między Równiakami a Podgórzanami, Bie- 
skidzianami a Podhalanami nićma prawie we wzroście różnicy, tam bo- 
wiem wynosiłaby ona na korzyść Równiaków tylko 0.3, tu na korzyść 
Podhalan ledwie 0.1 cm. W ogólności zaś wzrost Górali przewyższałby 
Równiaków i Podgórzan o 0.9 do 1.3 cm. 

Postęp wzrostu w miarę wieku, w porównaniu Górali z Równia- 
kami, przedstawiał się w ten sposób w pierwszej seryi badań (str. 22): 





w r. 20 


— 21 


22 - 


- 25 


Górale 


153.& 


154.1 


158.9 


164.5 


Równiaki 


159.8 


161.8 


161.1 


163.8 



Widać ztąd, że wzrost Górali początkowo jest słabszy niż Ró- 
wniaków, że zaś od r» 22-go przyspiesza się tak dalece, iż już w r. 
25-tym, bierze nad niemi przewagę; z obliczeń zaś tegorocznych wy- 



J ) Przy zebraniu ostatecznych wypadków niniejszych poszukiwań, zwrócę 
jeszcze na ten przedmiot uwagę. 



Zb. Wiad. Antr. Dz. U. T. XL 



[10] 

nikałoby, że w tój przewadze utrzymuje się stale aż do r. 30-go, tak, 
że mimo pewnych wahań w latach dalszych, średnia ogólna wzrostu 
u Górali zawsze jeszcze okazuje przewyżkę o cały cm. nad wzrostem 
Równiaków. 

Postęp wzrostu wskazany tu u Górali zgadzałby się zupełnie z za- 
sadą, według którój : im wzrost w r. 20-tym mniejszy, tćm w latach dal- 
szych przyrost bywa większy 1 ). Zgodność wypadków do jakich dosze- 
dłem w badaniach przyrostu, w tym razie co do Górali byłaby tak 
wielka, że wiedząc np. jakim jest ich średni wzrost w r. 20-tym, dałby 
się łatwo oznaczyć, jakim będzie w r. 22-gim 9 ). 

Co do wykazu V-go, w uwagach nad podobnćm zestawieniem 
obejmującem wszystką ludność zbadaną, nadmieniłem, że kiedy według 
badań dawniejszych, najwięcćj osób w latach życia 20 — 25 -go przy- 
padało na wzrost 160 — 164 cm. to według tegorocznych, odnoszących 
się do ludności starszćj, największość ta posuwa się dalćj o jedne po- 
zycyję wzrostu, t. j. na 165 — 169. 

Odnośnie do dzielnic uważanych z osobna, rzecz w tój mierze 
miałaby się rozmaicie : W dzielnicy Nizin i Podgórza zachodniego mia- 
łaby się ona tak samo, jak w latach wcześniejszych (20 — 25), w dziel- 
nicach Podgórza wschodniego i Górali zgadzałaby się z wykazem te- 
gorocznym ogólnym (III), wreszcie w dzielnicy Równin, byłaby niemal 
równa w obu pozycyjach wzrostu. Stosunki te odpowiadałyby zresztą 
wykazanemu powyżój w tych różnych dzielnicach średniemu wzrostowi. 
Jak bowiem ma on być mniejszy w Nizinach i Podgórzu zachodnióm, 
większy w Podgórzu wschodnióm i u właściwych Górali, tak tóż w 2 
pierwszych dzielnicach większa liczba osób przypadać musi na niższą 
(160—164 cm.), w 2-ch drugich na wyższą (165 — 169 cm.) pozycyję 
wzrostu. A skoro widzimy, że przewaga ta u Górali utrzymuje się 
i w dalszćj jeszcze (170 — 174) pozycyi wzrostu, to wnosić wypada, 
że w ogólności wzrost Górali większy jest niż w innych dzielnicach. 

W ogólności powiedzieć można, że w dzielnicy nizin, a nadewszy- 
stko Podgórza zachodniego, niżsi przeważają nad wyższymi, w innych 
zaś dzielnicach rzecz ma się na odwrót, w ten jednak sposób, że prze- 
waga ta wyższych najmnićj występuje w dzielnicy równin, najwięcej 
u Górali. Jakoż rozdzieliwszy w każdćj dzielnicy liczbę osób na po- 
łowy tak, żeby jedna obejmowała osoby od wzrostu najniższego aż 
włącznie do 164 cm., druga od wzrostu 165 cm. aż do najwyższego, 
biorąc przytćm liczbę tych ostatnich wszędzie za 100; liczba niższych 



J ) Zob. Roczny przyrost ciała u Polaków galicyjskich, jako 
przyczynek do ich Charakterystyki fizycznój. W Krak. 
1879 str. 9. W Zbiorze madom, do Antrop. kraj. T. m. 

7 ) Według ówczesnych poszukiwań, przyrost dwuletni u Górali wynosi 
3.22 na 100 cm. wysosości ciała w r. 20-tym (str. 23). W tym zatćm 
stosunku przyrost wysokości 153.9 właściwćj Góralom 20-letnim, wy- 
nosiłby do r. 22-go 4.9 cm. które dodane do wzrostu w r. 20-tym da- 
łyby na wzrost w r. 22-gim 158.8. 



[11] 

byłaby w Podgórzu zachodnićm w cyfrach całych 182, w Nizinach 
129, w Równinach 94, w Podgórza wschodnićm 61, w dzielnicy Gó- 
rali 57. 

o) Kobiety. 

Nader mała, bo zaledwie z 214 osób zebrana liczba spostrzeżeń 
jakie dostarczone nam zostały, nie dozwala zapuszczać się w jakiebądż 
wywody, któreby wymagały jeszcze większego tyehże rozdrobnienia. 
Z tego powodu ograniczam się jedynie do wskazania postępu wzrostu 
w miarę wieku odnośnie do całej ludności żeńskićj. Służy do tego wy- 
kaz następujący, w którym powiatów takich, z których nie było 10 
spostrzeżeń, nie oznaczam już z osobna, lecz je podaję zbiorowo. By- 
łoby było bardzo pożądanóm dla rozwiązania pytania, czyli przypad- 
kiem wzrost kobiót w ludności polskićj, nie kończy się przed rokiem 
24- tym? wyróżnić w nim w pierwszćj rubryce wieku przynajmniej rok 
20-ty i 22-gi ; wszakże przy tćm rozdrobnieniu mała i tak liczba osób 
do rubryki tćj należących, straciłaby już zupełnie znaczenie. 

VI. 



■ 




LATA 


ŻYCIA 




razem 


Powiaty 












17— 24 


25-30 


31-50 


nad 50 


osób 


{Chrzanowski 


_. 


24 155.1 


24 153.9 




48 


Krośnieński 


— 


14 154.3 


23 154.6 


1 153.0 


38 


Nowotarski 
Żywiecki 


io 1508 


3 148.6 


7 154.2 


_ 


20 


3 153.6 


4 154.5 


19 154.0 


— 


26 


Tarnowski 


3 152.8 


6 154.2 


8 152.1 


3 155.8 


20 


Zbiorowo ł ) 


5 150.O. 


24 153.7 


32 153.8 


1 149.0 


62 


śred. ogól. 


| 2i 152.7 


75 153.4 


1 1 3 153.7 


5 152.6 | 


214 



Z wypadków tego zestawienia wyprowadzić można 2 wnioski: 
1) Że, co było do przewidzenia, wzrost kobićt w ogóle jest mniejszy 
niż mężczyzn ; 2) że wzrost ich prawdopodobnie nie musi się kończyć 
przed rokiem 24-tym, skoro w latach dalszych widzimy jeszcze jakiś 
przybytek, aczkolwiek nie dochodzący nawet Igo cm. bo tylko 0.7 cm. 

Oo do przewagi wzrostu mężczyzn nad wzrostem kobiet, uważa- 
jąc jednych i drugie w równym wieku (25 — 50), wynosiłaby ona bli- 
sko 11 cm. Oo do postępu wzrostu w miarę wieku, wniosek wyżćj 
uczyniony, o ile odnosi się do osób, na których dokonano pomiarów, 



J ) Do powiatów podanych tu zbiorowo należą: Borszczowski, Brodzki, 
Drohobycki, Gorlicki, Grybowski, Jasielski, Kolbuszowski, Krakowski, 
Mielecki, Myślenicki, Niski, Nowosądecki, Pilznieński, Tarnobrzeski, 
Wadowicki, Wielicki, Złoczowski. 



[12] 

jest zupełnie prawdziwy, bo opićra się Ba cyfrach otrzymanych z pro- 
stego obrachunku; żeby wszelako z niejaką pewnością rozciągnąć go 
można do całej ludności żeńskiej, do tego trzebaby w ogólności, 
a w szczególności w pierwszej kategoryi wieku, więcej nierównie spo- 
strzeżeń, niż nam ich dostarczyli życzliwi współpracownicy. 

Co z większą pewnością orzecby się dało, to, że poczynając od 
roku 25-go wzrost kobiót na wysokość wcale się już nie zwiększa. 
Do wniosku tego, wszelako nie bez zastrzeżenia pewnego małego przy- 
bytku, doszliśmy już u mężczyzn, tu pewność jego jest nieco jawniej- 
sza. W każdym jednak razie wtenczas dopićro byłaby ona zupełną, 
gdyby, jak o tćm nadmieniłem już wyżej, pomiary robione były na 
tych samych osobach w różnym wieku życia i gdyby prócz tego stało 
się zadosyć pożądanemu w ogóle przy takich obliczeniach warunkowi, 
jakim jest mnogość spostrzeżeń na których opiera się obliczenie. 

Trudno zapewne o zadosyć uczynienie pierwszemu z tych warun- 
ków, jeżeli jednak i w braku drugiego nie pomijam kobićt w tych po- 
szukiwaniach, czynię to w tćm przekonaniu, że nie godziło się tracić 
materyjału, który, aczkolwiek na teraz niedostateczny, bardzo jednak 
przydatnym być może temu, kto kiedyś w przyjaznych okolicznościach 
podjąłby tę pracę na nowo. * 

Tymczasem uzupełniam rzecz moje wykazem, podającym liczbę 
osób przypadającą na różne wielkości wzrostu, których jednak dla 
szczupłości materyjału, nie podaję tu jak u mężczyzn w postępie o róż- 
nicy I-go cm. lecz odrazu w odstępach 5-cio centymetrowych. 

VIŁ 



Wzrost 
w cm. 


00 

•PN 

* 




w 


latach 





CO 


w latach 


17-24 


25-30 J31-50, 1 nad 50 


ogół 


17—24 


25-30 


31—50 


nad 60 


139-144 




5 


3 


- 


8 


__ 


66.7 


26.6 


— ^_ 


145—149 


OD 


4 


15 


22 


1 


42 


r6 

2 


190.5 


200.0 


194.7 


200.0 


150-154 


fi 


11 


21 


38 


2 


72 


523.0 


280.0 


336.3 


400.0 


155-159 


•O 


4 


17 


30 


2 


53 


00 

O 


190.5 


226.6 


265.3 


400.0 


160-164 


00 

O 


1 


12 


17 


— 


30 


§ 


48.0 


160.0 


150.4 


— 


165-169 


es 

ja 

ta 


— 


5 


2 


mma^ 


7 


tH 


— 


66.7 


1Z.7 




170-171 


O 

/ 


1 


— 


1 





2 


• 

00 

o 

00 


48.0 


— 


8.8 


— 




21 | 


75 | 


113 j 


5 I 


214 


1000 


| 1000 


| 1000 


1000 



Widać z tego zestawienia, że największa liczba osób w każdym 
okresie wieku przypada tu na wzrost 150 — 154 cm., że zatóm* wzrost 
najpospolitszy, a więc zwyczajny, zgadza się z wykazanym powyżej 
wzrostem średnim 153 — 153.7 cm. O zakresie wieku wyżej lat 50 
wcale już nie mówię, bo z 5-ciu osób wyprowadzać wnioski ogólnego 
zakresu byłoby wprost niedorzecznością, że jednak i w zakresie lat 



[13] 

17 — 24, wielka zachodzić musi przypadkowość, wnosić można z ude- 
rzającej wielkością swoją przewagi liczby osób wzrostu zwyczajnego, 
nad wfizelkiemi ranemi, wykazanemi obliczeniem w Btosnnkn 1000 osób 
w kazttym zakresie wieku. Że w latach wyższych liczba osób wzrostu 
większego nad średni większa jest niż w latach 17 — 24-go, zgadza- 
łoby się to z wypadkami wykazu VI-go. Ostatecznie jednak, z powodu 
niepewności, wstrzymuję się od wszelkich dalszych wywodów. 



B. Ludność ruska. 

a) Mężczyźni. 

Zasób spostrzeżeń, jak wyżćj nadmieniono, zebrany był z 473 
mężczyzn narodowości roskiój, ledwie zatćm przechodzi % część tego 
jakim rozporządzaliśmy w pićrwszćj seryi naszych poszukiwań. Jak 
zapatrywaliśmy się na jego dostateczność, w samym wstępie już o tćm 
mówiłem, tu zaś powtarzam jeszcze uwagę zrobioną w dziale kobićt 
polskich, że nie godziło się zatracać materyjału nie bez wietirićj tru- 
dności zebranego, który chociaż sam przez się niedostateczny, może 
kiedyś bardzo być pomocnym zajmującym się tćm samom badaniem. 
Uwaga ta stosować się będzie, może z jedynym wyjątkiem Polaków, 
do wszystkich dalszych tćj pracy oddziałów. 

Średni wzrost Rusinów w ogólności. 

Wykaz następujący ma znaezenie i oznaczenia te same jak' 
i wykaz Ł 

VIII. 



POWIATY 


LATA ŻYCIA 


razem 


25-30 


31-50 


nad 50 


osób 


Borszczowski 


6 163.3 


3 165.3 




9 


Brodzki 


i 162.5 


— 


1 155.9 


2 


Brzeźański 


i 168.5 


— 


— . 


1 


Brzozowski 


i 172.o 


7 168.2 


— 


8 


Dobromilski 


1 5 163.7 


23 168.5 


— 


38 


Drohobycki 


1 6 166.6 


1 3 165.5 


8 162.2 


37 


Gorlicki 


5 163.o 


30 160.o 


_ 


25 


Grybowski 


3 163.7 


38 161.6 


— 


31 


Jasielski 


— 


i I6I.0 


— 


1 


Jaworowski 


4 160.5 


16 164.6 


mtm m 


20 


Kamionacki 


1 3 166.8 


21 168.2 


6 166.6 


40 


Krośnieński 


8 165.o 


20 163.2 


. 


28 


Liski 


3i 163.3 


2Q 164.8 


5 160.2 


66 


Podhajecki 


— 


i 161.5 


— 


1 


Eohatyński 


i 169.5 


— 


. — 


1 


Staromiejski 
Tarnowski 


— 


i 156.0 


_ . 


1 


' i 178.0 


i 175.o 


_ 


2 


Turczański 


8 166.0 


io 169 9 


2 169.5 


20 


Zbarazki 


35 164.6 


104 165.3 


1 I68.0 


140 


Złoczowski 


i 170o 


1 I6O.0 


— 


2 

473 


Ogółem osób badanych || 


151 | 


299 | 


23 | 



[14] 



Byłby zatem średni wzrost Rusinów: 
w latach 25 — 30, według pomiaru 151 osób z 17 pow. 164.7 
„ 31—50, „ „ 299 „ 17 „ 164.5 

„ nad 50, „ „ 23 „ 6 „ 163.7 

Wzrost średni bez względu na różnicę wieku byłby . . . 164.5 ł ) 

Ponieważ średni wzrost Rusinów w latach życia 20 — 25-go we- 
dług dawniejszej seryi tych badań (str. 26), był 164.0 cm. przybytek 
więc w latach późniejszych wynosiłby tylko '/, cm., gdy tymczasem u 
Polaków dochodzi on do 2.1 cm. Za czem idzie, że wykazana wów- 
czas w latach 20 — 25 przewaga wzrostu Rusinów nad wzrostem Po- 
laków, ginie w latach późniejszych, czyli, że kiedy przybytek wzrostu 
Rusinów początkowo był prędszy, to potom nagiej się wstrzymuje. 

Rozdział Rusinów według wzrostu przedstawia się nam jak na- 
stępuje; 

IZ. 



srost 
cm. 


Liczba osób w latach 




srost 
cm. 


Liczba osób w latach 


















£* 


25-30 


31-50 


nad 50 


razem 




£* 


25-30 


31-50 


nad 50 


razem 


148 


m — m 


2 


i 

— 2 


168 


9 


12 


2 


23 


150 


1 


— 


— 


1 




9 


10 


10 


1 


21 


1 


— 


— 


— 


— 




170 


7 


16 


1 


24 


2 


2 


3 


— 


5 




1 


9 


8 


1 


18 


3 


2 


1 


— 


3 




2 


3 


11 


— 


14 


4 


6 


6 


1 


13 




3 


— 


5 


— 


5 


5 


— 


7 


1 


8 




4 


2 


5 


— 


7 


6 


2 


8 


— 


10 




5 


— 


3 


— 


3 


7 


4 


11 


— 


15 




6 


— 


4 


— 


4 


8 


4 


11 


2 


17 




7 


4 


2 


— 


6 


9 


6 


13 


2 


21 




8 


2 


4 


1 


7 


160 


8 


23 


1 


32 




9 


— 


1 


— 


1 


1 


11 


20 


1 


32 




180 


1 


— 


«— 


1 


2 


13 


19 


2 


34 




1 


1 


1 


— 


2 


3 


6 


18 


3 


27 




2 


1 


— 


— 


1 


4 


11 


23 


1 


35 




3 


— 


' 1 


— 


1 


5 


10 


21 


— 


31- 




4 


— 


1 


— 


1 


6 


10 


9 


2 


21 




5 


— 


1 


— 


1 


7 


5 


19 


1 


25 




190 


1 


— 


— 


1 












Og 


ółem 


151 


299 


23 


173 



') Podane tu wartości średnie wyprowadzone są nie ze średnich wyka- 
zem powyższym objętych, lecz z ogólnśj sumy wzrostu i liczby osób 
w każdym zakresie wieku. 



[15] 

Wykaz ten dla usunienia różnic pomniejszych, uzupełniam jak 
zwykle innym, w którym następnjące po sobie pozycyje wzrostu zwięk ■ 
azają się po 5 cm. 



Wzrost 
w cm. 




25-30 


31— 50 nad 50 


razem 


'F 


25-30 


31-50 


nad 50. 


— 149 
150—154 


11 


a 

10 


1 


2 
22 


1 

1 


72.8 


6.6 
33.5 


43.5 


156-159 


1 ft 


16 


50 


5 


71 




106.0 


167.2 


217.6 


160-164 


i k 


49 


103 


8 


160 




324.5 


344.7 


340.5 


165-169 


£& 


44 


71 


6 


121 


° 


291.4 


237.4 


261.9 


170-174 


|J 


21 


45 


2 


68 


^ 


139.1 


150.5 


87.0 


175—179 


6 


14 


1 


21 


W 


39.8 


46.8 


43.5 


180-184 


t 


3 


3 


— 


6 


! 


19.8 


10.0 


— 


185 — 


3 
3 


1 


1 


— 


2 


£ 


6.6 


3.3 


— 


Ogółem 


OBÓb 


151 


293 


23 


473 




1000 


1000 


1000 



Stosownie do tego zestawienia liczby osób z odpowiednim im 
wzrostem, w porównaniu z podobnem zestawieniem w seryi badań po- 
przedniej (str. 28) wypadałoby, ze największośó w obu razach odpo- 
wiada tej samej pozycyi wzrostu (160 — 164 cm.), z nie wielką tylko 
przewagą na stronę osób starszych w porównaniu z 25-letniemi daw- 
niejszego wykazu. 

Inaczej, jak widzieliśmy, ma się rzecz z Polakami, tu bowiem 
i porównania wypadku badań tegorocznych, dotyczących osób w latach 
życia 25—50, z dawniejszemi, uwzględniające mi wiek wcześniejszy, 
pokazało się, że największośó z pozycyi wzrostu 160 — 164 przesunęła 
się, do następującej (165 — 169 cm.) Zgadzałoby się wreszcie to pozo- 
stanie Rusinów w tej samej pozycyi z uwagą, uczynioną powyżej przy 
obliczaniu ich średniego wzrostu. 

Jeśli w rubryce podającej razem ze wszystkich lat braną liczbę 
osób, dodamy do siebie cyfry powyżej 160, t. j. ponad największością 
odpowiednią wzrostowi zwyczajnemu, otrzymamy 95 na 473 ogółu 
lndności, czyli 201 na lOOO. Przy podobnem -zesumowaniu cyfer po- 
niżej 160, wypadnie 218 czyli 461 na 1000. Znaczy to, że w męzkiej 
ludności ruskiej w latach życia 25 do 50, liczba niższych do wyższych 
od wzrostu średniego, ma się w 1000 ogólnej ludności męzkiej jak 
= 201:461, czyli =1:2.3. Podobne obliczenie z ludnością 25 letnią 
v pierwszej seryi badań (str. 29), wykazało stosunek 218 : 517 = 1 : 2.4. 
To jest, że stosunek niższych do wyższych od wzrostu średniego, 
w roku 25-tym, byłby taki sam, jak i w dalszych latach Życia, różnica 
bowiem 0.1 cm. w takich obliczeniach nie może mieć znaczenia Oko- 



116] 

liczność ta, łęcznie % uwzgłędnionemi powyżej dowodzi, że a Rusinów 
wzrost z rokiem 25 ustaje zupełnie. 

Nie zapuszczam się w badanie związku między wzrostem a geo- 
graficznym rozpołożeniem Rusinów. Już bowiem nie tylko w ogóle mała 
liczba spostrzeżeń, ale prócz tego brak ich z takich powiatów, które 
najlepićj uwydatnićby mogły właściwości topograficzne rozróżnionych 
okolic, nie dozwala spodziewać się ztąd jakićjbądż korzyści. 

b) Kobiety. 

Ze względu na stosunki wzrostu kobiet ruskich, mając przed sobą 
pomiary zrobione jedynie na 133 osobach tój płci i narodowości, ogra- 
niczyć się muszę do najogólniejszych uwag, o ile te dadzą się wypro- 
wadzić z następującego wykazu. 

Zł. 



" ii ■■ , :-L- '. ' ' i:,.V.f. 

POW1A.TY 


: .i.i ł . a ii ,■— = . 

Wzrost średni w latach 


razem 
osób 


25-30 


31^50 


nad 50 


Bocazczowski 




\ 2 153.0 


t 


2 

• 


Brodzki 


i 153.o 


— 




1 


Brzeżański 


— 


i 152.5 


— 


1 


Dobromilski 


3 152.8 


3 150 8 


— 


6 


Doliniański 


i 157.o 


— 


— 


1 


Drohobycki 


5 151.4 


5 152.2 


«■»• 


10 


Gorlicki 


i I4fco 


i 150.o 


. 


2 


Grybowski 


4 151.2 


4 154.0 


— 


8 


Jasielski 


— 


2 152.5 


— 


2 


Jaworowski 


2 150.0 


— 


— 


2 


Kamionacki 


3 156.6 


3 155.5 


— 


6 


Krośnieński 


2 156.5 


4 148.2 


— 


6 


Liski 


2i 150.1 


9 151.5 


• 4 150.5 


34 


Mościaki 


i 150.o 


— 


— 


1 


Podhajecki 


r I6O.7 


•MM* 


— 


1 


Rohatyński 


— 


i 148.5 


— 


1 


Staromiejski 


i 149.0 


— 


— 


1 


Turczański 


i 151.o 


6 153.1 


1 i 148.0 


8 


Zbarazki 


i3 155.8 


' 16 155.4 


i ^* 


29 


Złoczowski 


3 151.5 


7 152.1 


i 153.0- 


11 


Ogółem osób 


| 63 


6* 


1 * 


133 



Pom^jająe rubrykę wieku wyższego od lat 50, średni wzrost ko- 
bitt ruskich byłby w latach 25— 30go 152.7, w 31— 50go 152.8 ci*. 
W porównaniu zatóm z mężczyznami, wzrost Rusinów,, w tych dwóch 
zakresach wieku, byłby większy od wzrostu Rusinek prawie o 12 cm. 



[I7j 

Byłaby zatóm ta różnica przeszło o 1 cm. większa niż między Pola- 
kami a Polkami. Co tćż łatwo się tłumaczy zważając, że, gdy wzrost 
Rusinów w latach wyżej nadmienionych był prawie równy ze wzrostem 
Polaków, to co do kobiet, na stronę Polek przypada przewaga blisko 
o cały cm. tak, że już w latach 17 — 24 byłyby one średnią miarą tak 
wysokie, jak Rusinki z późniejszych lat życia. 



O. Ludność żydowska. 

a) Mfźczyzni. 

Cały zasób spostrzeżeń zebrany tu został ze 118-tu osób: jedynie 
więc żeby nie zmarnować tego skąpo dostarczonego materyjału podaję 
tu wykaz następujący. 

XII. 



POWIATY 

—i ; " : : ^-. , 


Wzrost średni w latach 


razem 
osób 


25—30 


31—50 | nad 50 


Borttzczowski 
Krośnieński 
Tarnowski 
Zbarazki 
Zbiorowo ') 


6 I62.7 
3 162 o 

1 5 163.3 

7 164.o 
3 162.3 


4 162.5 
i3 162.5 
24 161.5 
35 159.o 

5 1618 


i 159.o 
i 165.o 
i 150.o 


10 
16 
40 

9 


Ogółem osób 


34 


81 


3 


118 



r ) Należą tu powiaty : Bobrecki, Dobromilski, Kamionecki, Przemyślański. 

Średnie, obliczone jak zwykle ze sumy wzrostu wszystkich osób 
jednego wieku, pomijając starszych od lat 50, dają na lata 25 — 30tu 
162.9, na 31 — 50-tu 161.0 cm. Ta pozorna przewaga wzrostu w la- 
tach wcześniejszych w porównaniu z póżniejszemi dochodząca aż do 
2-ch cm. i to jeszcze w zakresie wieku dalekiego od starości, już saina 
przez się uwalniać nas musi od dalszych wywodów. 

b) Kobiety. 

Spostrzeżenia zebrane z powiatów: Dobromilskiego, Krośnień- 
skiego, Tarnowskiego i Zbarazkiego, razem z osób 25-ciu, rozdzielają 
się w ten sposób, że na lata 25 — 30 przypada osób 5, na 31— 50tu 
19. Średnie wielkości wzrostu wypadały: w okresie pierwszym 151.6, 
w drugim 149.6, a więc znowu mniej o 2 cm. 

Zb. WUd, Antr. Ds. II. T. XL 3 



m 



n. 

Barowa skóry. 

Niechcąc powtarzać uwag pod względem barwy skóry poczynio- 
nych w pierwszej seryi tćj pracy (str. 64), nadmieniam tu tylko: 
1) że w spostrzeżeniach rozróżniano tylko 3 barwy; cieli sto-białą 
bez śladów ogorzenia ; płową, jak mnićj więcćj ogorzała cera naszych 
wieśniaków; śniadą zbliżoną do barwy cyganów; 2) że spostrzeżenia 
te robiono poniżćj pachy na wewnętrznój powierzchni ramienia '). 



A. Ludność polska. 

a) Mężczyźni. 

a) Stosunek liczbowy barw skóry w ludności polskiój 

uważanój w ogóle. 

Wykaz następujący wskazuje liczbę osób każdćj barwy, tak rze- 
czywiście dostrzeżoną w powiecie, jako tćż obliczoną procentowo, t. j; 
w przypuszczeniu równćj liczby, a mianowicie 100 osób w każdym 
z danych powiatów. 







mi. 










POWIATY 


biała 


płowa 


śniada 


razem 




osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


Bialski 


6 


40.o 


8 


53.3 


1 


6.7 


15 


Bocheński 


11 


61.i 


6 


33.3 


1 


5.6 


18 


Brzeski 


6 


40.o 


9 


60.o 


— 


— 


15 


Brzozowski 


4 


17. 4 


18 


78.3 


1 


4.3 


23 


Chrzanowski 


68 


46.9 


70 


48.3 


7 


4.8 


145 


Dąbrowski 


5 


38.5 


8 


61.5 


— 


— 


13 


Gorlicki 


2 


15.4 


11 


84.6 


_ . 


— 


13 


Jasielski 


20 


19.2 


78 


75.o 


6 


5.8 


104 


Kamionacki 


11 


84.6 


2 


15.4 


— 


— 


13 


Krakowski 


7 


46. 7 


7 


46.7 


1 


6.6 


15 


Krośnieński 


12 


8.9 


135 


91.i 


. — 


— 


147 


Limanowski 


4 


17.4 


19 


82.6 


_ 


— 


23 


Łańcucki 


9 


56.4 


5 


31.i 


2 


12.5 


16 


Mielecki 


6 


55.o 


1 


8.6 


4 


36.4 


11 



*) Podczas zbierania pierwszej seryi spostrzeżeń, były w dosyć powsze- 
chnym użyciu tak zwane tablice chromatyczne, z wzorami barw 
skóry, oczu i włosów, przechodzącemi 50 w różnych swoich odcieniach 
i oznaczonymi liczbą porządkową. Zanotowanie tćj liczby miało wy- 
starczać do wskazania, jaką barwę dostzregł obserwator. Ścisła ta na 
pozór metoda, nie zdawała nam się praktyczną, tak ze względu na 



[19] 



1 


biała 


płowa 


śniada 


1*0*7 Am 


POWIATY 








La£j\2lll 


| 


osób na 100 


osób na 100 


osób na 100 


osób 


| Myślenicki 


2 


33.3 


3 


50.o 


1 


I6.7 


6 1 ) 


| Nowosądecki 


9 


25. 7 


23 


65.7 


3 


8.6 


35 


I Nowotarski 


103 


86.o 


16 


13.3 


1 


O.7 


120 


1 Pilzneń8ki 


4 


36.4 


6 


55.o 


1 


8.6 


11 


Ropczycki 


2 


13.3 


9 


60.o 


4 


26.7 


15 


Rzeszowski 


13 


54.2 


9 


37.5 


2 


8.3 


24 


Tarnobrzeski 


8 


42.i 


4 


21.o 


7 


36 9 


19 


Tarnowski 


76 


52.o 


45 


30.8 


25 


17.2 


146 


Wadowicki 


16 


66.7 


8 


33.3 


— 


— 


24 


Wielicki 


11 


55.o 


5 


25.o 


4 


20.o 


20 


Zbarazki 


2 


11.6 


15 


884 


— 


— 


17 


Żywiecki 
Zbiorowo a ) 


48 


58.5 


22 


26.8 


12 


14.7 


82 


31 


36.5 


48 


56.5 


6 | 7.o 


85 


Liczba osób rzeczyw. 


49 


6 


590 


s ) 


89 


1176 



1 ) U 12 osób barwa skóry nie była podana. 

2 ) Z 34 powiatów, w których liczba osób badanych nie dochodziła 10. 
*) Między niemi jasnych 38, ciemnych 33. 

Powtarzają się tu ogólne cyfry osób Wykazu Igo, tam jednak 
rozłożone według wieku, tu według barwy skóry. Ta prócz tego za- 
chodzi różnica, że w tym tu wykazie podano zbiorowo powiaty, z któ- 
rych nie było spostrzeżeń przynajmniej na 10 osobach, a które w wy- 
kazie I-szym są uwidocznione z osobna; że wreszcie z powodu, iż 
u 12 osób w powiecie Myślenickim barwa skóry nie była oznaczona, 
ogólna liczba osób w tóm tu zestawieniu zamiast 1187, wynosi 1175. 



') 



pośpiech, konieczny przy robieniu podówczas spostrzeżeń na popiso- 
wych do wojska, jak i dla wielości rozróżnianych odcieni, będących 
nie tyle jakaś właściwością etniczą, ile raczój indywidualną, a nadto 
łatwo dającą powód do różnego oceniania przez wielu obserwatorów 
tej samej mało znacznej różnicy*), z tego powodu ograniczyliśmy się 
w naszej instrukcyi do zwrócenia uwagi na te tylko barwy w skórze 
oczach i włosach, które bywają tam rozróżniane powszechnie, z doda- 
niem w razie potrzeby, co najwięcej, jasnego lub ciemnego odcienia. 
Dziś, nie bez pewnego zadowolenia, widzimy, że to samo przekonanie 
objawia Topinaed w najnowszóm swóm dziele: Elements d'An- 
thropologie gónórale. (Por. 1885 str. 316). Różni się on jedynie 
w oznaczeniu barw skóry; cc jednak łatwo się tłómaczy z uwagi, że 
miał on na względzie różnice rasowe, nam zaś, mającym do czynienia 
z jedna^ tylko rasą, szło jedynie o oznaczenie niejakich odmian barwy 
hiało-cielistej, jako właściwej tej rasie. 

Na tę niedogodność zwrócił już uwagę Antropolog angielski Beddoe : 
*Broca'8 plan is the best, but is too complieated for large nura- 
bers and unscientific obseruers (Journal 01 the Anthropological In- 
stitute. May, 1881). 



[90] 

Biorąc za 1000 liczbę osób co do barwy badanych, części zaś 
ułomkowe przechodzące 0.5 uważając za całość, byłoby: 

osób barwy białej . . 422 
„ „ płowej . . 502 
„ „ śniadej . . 76 

W porównania tych wypadków z wypadkami pićrwszój seryi tych 
badań (str. 66), uderza zupełna zgodność cyfry barwy płowój, za czóm 
idzie, że jak tam tak tu wynosi ona z górą połowę całej badanej lud- 
ności. Zgodność ta jednak ginie zupełnie w porównaniu szczegółowych 
powiatów, co mogłoby być skutkiem wielkiej różnicy w liczbie spo- 
strzeżeń poczynionych w tych samych powiatach obiema razami. 

Zgodność w obu razach daje się jeszcze widzieć i co do innych 
barw o tyle, że tu i tam przeważa biała nad śniadą, gdy jednak tam 
jest ona mało co nad 2 razy liczniejszą, to tu przewyższa ją więcej 
niż 5 razy. 

W ogóle zatćm, w miarę liczniejszych, bo do całej ludności od- 
noszących się spostrzeżeń, daje się widzieć jakaś dążność do zgodno- 
ści wypadków otrzymanych dawnićj odnośnie do osób w latach życia 
20 — 25, z terażniejszemi, ściągającemi się do osób w wieku później- 
szym. Popierałoby to, bardzo zresztą prawdopodobny domysł, że barwa 
skóry w tych różnych okresach wieku, nie zmienia się widocznie. Mo- 
głyby zatćm spostrzeżenia teraźniejsze służyć wszelkićm prawem za 
dopełnienie dawniejszych. Wypadłoby zaś z tego połączenia, że w 1000 
męzkiej ludności polskiej znajdzie się 385 osób o białej, 502 o pło- 
wój, 113 o śniadej barwie skóry. 

Rozdzielając barwę płową między 2 inne, w które tćż odcienia- 
mi swemi jasnym i ciemnym nieznacznie przechodzi, sprowadzi się je 
do dwóch wprost sobie przeciwnych: jasnej i ciemnej *). 

Gdybyśmy liczbę osób o jasnej barwie skóry obliczyli w sto- 
sunku 100 osób w każdym powiecie, i w kolei jej przyrostu ułożyli 
powiaty, szłyby one w tym porządku: 

Ropczycki 46.3 Mielecki 59.3 

Tarnobrzeski 52.6 Pilzneński . 63.9 

Zbarazki 53.0 Bialski 66.6 

Krośnieński , 54.4 Tarnowski 67.4 

Brzozowski 56.5 Wielicki 67.5 

Jasielski 56.7 Dąbrowski 69.2 

Gorlicki 57.7 Brzeski 70.0 

Myślenicki .58.3 Krakowski 70.5 

Nowosądecki 58.5 Żywiecki 71.9 

Limanowski 58.7 Łańcucki 72.0 



ł ) Gdzie przy barwie płowej oznaczono odcień je* j jasny lub ciemny, tam 
w pierwszym razie zaliczam ją wprost do białej, w drugim do śniadej 
a resztę dopiero między te 2 rozdzielam. 



[211 

Chrzanowski 72.0 Wadowicki ...... 83.3 

Rzeszowski 73.0 Nowotarski 92.6 

Bocheński 76.7 Kamionecki 92.9 

Z powiatów podanych zbiorowo .... 65.5 
Byłoby więc razem osób z jasną barwą skóry 1787. Że zaś po- 
wiatów było 27 a w każdym uważało się równo po 100 osób, czyli 
we wszystkich 2700, strącając zatćm 1787 z jasną, zostałoby 913 
z ciemną barwą skóry. Tym sposobem pierwsi mieliby się do dru- 
gich = 196 : 100 = 3 : 1.6. Z dawniejszych obliczeń wypadał ten stosu- 
nek prawie = 3:2, a więc blisko tak samo. 

P) Stosunek barw według dzielnic geograficznych. 

W następującym wykazie podaną jest według powyższego obli- 
czenia liczba osób jasnej barwy skóry, przypadająca na każdy z po- 
wiatów należących do pewnej dzielnicy, a następnie średnia odpowie- 
dnia 100 osobom w każdej z tych dzielnic. 



XIV. 



Niziny 


Równiny 


Podgórze 
zachodnie 


Podgórze 
wschodnie 


Dąbrowski 

Mielecki 

Tamobrz. 


69.2 
59.3 
52.6 


Brzeski 

Pilzneński 

Tarnowski 

Ropczycki 

Rzeszowski 

Łańcucki 


70.o 
63.o 
67.4 
46.3 
73.o 
72.o 


Bocheński 

Bialski 

Chrzanów. 

Wadowicki 

Krakowski 

Wielicki 


76. 7 
66.6 
72.o 
83.3 
70.5 
67.5 


Krośnieński 
Jasielski 
Brzozowski 
Gorlicki 


54.4 
56. 7 
56.5 
57. 7 


1 Średnie 


60.4 | 


1 


65.1 




72.8 




56.3 



Bi e s ki dy 
zachodnie 


B i e s kid y 
wschodnie 


P o d h a 1 e 


Żywiecki 


71. 9 


Myślenicki 
Limanowski 


58.3 
58. 7 


Nowotarski 


92.6 






Nowosądecki 


58.5 






Średnie 


71.9 




58 5 




92.6 



Łącząc ze sobą a) Niziny z Równinami, b) Podgórze wschodnie 
z zachodnićm, i ć) Bieskidy z Podhalem, i ze sumy cyfer, odpowia- 
dających zamieszczonym w każdej z tych grup powiatom, wyprowa- 
dzając średnie; wypadnie na a) 63.7, na b) 66.1, na c) 70.0. To jest, 



[22] 

że idąc od Nizin do okolic coraz wyższych, stosunek osób z jasną 
barwą skóry coraz się powiększa. Zgadzałoby się to dosyć co do 2 eh 
pierwszych grup z wypadkami pierwszej seryi badań (str. 69), znaczna 
jednak różnica byłaby co do grupy 3ciej ; podobne bowiem jak tu ze- 
stawienie okazuje na a) 64.5, na b) 64 5, na c) 59.6, t. j. o 10 na 
100 mnićj niż to wypada z badań teraźniejszych. O ile działałaby tu 
przypadkowość w nastręczających się do spostrzeżeń osobach, powie- 
dzieć nie umiem. To pewna, że różnica wieku osób z pićrwszój i dru- 
giej seryi badań wpływać tu nie mogła; bo nie podobna przypuszczać 
żeby z postępem lat życia barwa skóry stawać się miała jaśniejszą. 
Gdyby się zatćm więcćj polegało na wypadku dawniejszego badania, 
powiedziećby można, że stosunek jasnćj do ciemnej barwy skóry, naj- 
większy jest w okolicach Podgórza, zmniejsza się zaś w miarę posu- 
wania się z jednej strony kn Nizinom, z drugiej ku Podhalu. 

b) Kobiety. 

Nie wielka liczba wiadomości podanych o kobićtach, zmniejsza 
się tu jeszcze o 3, z powodu braku oznaczeń barwy u 3ch osób. Zre- 
sztą rzecz przedstawia się jak następuje. 



xv. 



POWIATY 


biała 


płowa 


śniada 


razem 




osób na 100 


osób |na 100 


osób 


na 100 


osób 


Chrzanowski 


27 


56.2 


19 


39.G 


2 


4.2 


48 


Krośnieński 


11 


29.o 


27 


71.o 


— 


— 


38 


Nowotarski 


20 


lOO.o 


— 


— 


— 


— 


20 


Tarnowski 


15 


75.o 


4 


20.o 


1 


5.o 


20 


Żywiecki 


13 


50.o 


6 


23.o 


7 


27o 


26 


Zbiorowo ł ) 


36 


61.o 


15 


25.4 


8 


13.6 


59 


ilość osób rzeczyw. 


1 122 




71 




18 




211 


|w obliczeniu na 1000 


1 5 


78 


1 3! 


36 | 


8 


5 



') U 3ch osób z tych powiatów barwa skóry nie była oznaczona. Po- 
wiały tu należące wymieniono przy Wykazie VI. 



Gdyby na tój skąpćj liczbie spostrzeżeń można uzasadnić jaki 
wniosek, byłby nim widocznie ten, że stosunek barw skóry u kobićt, 
zgodny w tćm ze stosunkiem u mężczyzn, iż w obu ledwie l / ii — y, 8 
części przypada na śniadą, co do 2 eh innych zupełnie się odwraca, 
dając znaczną przewagę barwie białej nad płową. 



7t 



» 



» 



' [23] 

Rozdzieliwszy, jak wyżej, barwę płową pomiędzy 2 inne, w obli- 
czeniu na 100 osób w każdym powiecie, przypadnie w cyfrach całych: 

na powiat Żywiecki osób barwy jasnej . . ti4 

Krośnieński „ „ „ . . . 74 

Chrzanowskie „ „ . . . 77 

„ „ Tarnowski „ „ „ ... 85 

n n Tarnobrz. „ » „ . . . 100 

Dodawszy do tego osób 73 z powiatów wziętych tu zbiorowo za 
jeden, na całą ludność braną tu po 100 z każdego powiatu, a zatóm 
na 600, wypadnie kobiet z jasną barwą skóry 473, tćm saraćm z cie- 
mną 127; czyli jasna do ciemnej miałaby się = 373: 100 to jest bez 
mała jak 3 : 0.8 = 3.75, kiedy u mężczyzn stosunek ten wynosił około 
3:1.6 = 1.9. 

Bądź co bądź zatem płeć jasna u kobiót widocznie* przeważa 
nad takąż barwą u mężczyzn. 



B. Ludność ruska. 

a) Mężczyźni. 

Rozkład ich według barwy skóry, tak w ilości rzeczywistej, jak 
obliczanej na 100 osób w każdym powiecie jest następujący. 



XVI. 



POWIATY 


biała 


płowa 


śniada 


razem 
psób 


osób na 100 


osób |na 100 


osób 


na 100 


Drohobycki 

Jaworowski 

Dobromilski 

Gorlicki 

Grybowski 

Kamionacki 

Krośnieński 

Liski 

Turczański 

Zbarazki 

Zbiorowo l ) 


4 
13 

3 
17 
20 
35 

1 

2 

1 

12 


10.8 
65.o 

68.o 

64.5 

87.5 

3.6 

lO.o 

O.7 
43.u 


7 

34 

8 

11 

4 

26 

62 

16 

137 

16 


35o 
89.5 
32.o 
35.5 
lO.o 
92.8 
94.o 
80.o 
98.o 
57.o 


33 
1 

1 
1 
4 
2 
2 


89.5 
2.5 

2.5 
3.6 
6.o 
lO.o 
1.3 


37 
20 
38 
25 
31 
40 
28 
66 
20 
140 
28 


ogółem badanych 


108 




321 




44 




473 


w oblicz, na 1000 | 


1 2! 


38 


1 6 


79 | 


1 9 


3 



J ) Tu należą: Borszczoweki, Brodzki ; Brzeźański, Brzozowski, Jasielski, 
Fodbajecki, Bohatyński, Staromiejski, Tarnowski, Złoczoweki, 



[24] 

W porównania wypadków dawniejszej seryi badań (str. 70). od- 
noszących się do osób w latach 20 — 25, z terażniejszemi, widzimy, 
że na 1000 osób badanych co do barwy skóry, było: 

barwy białej w seryi lszej 319, w 2ej 228 
» płowej,, „ „ 559, „ „ 679 

„ śniadej „ „ „ 122, „ „ 93 

Widzimy tu wprawdzie w obu razach znaczną przewagę barwy 
płowej, dalej ona jednak idzie w teraźniejszych niż dawniejszych spo- 
strzeżeniach, cały zaś ten przybytek pokrywa w większej części uby- 
tek osób barwy białej, nie równie zaś mniej liczba śniadych. Z tern 
wszystkićm stosunek barwy śniadej do białej zmienia się tylko nie 
spełna o 0.2 cm., był bowiem w seryi lszej = 1 : 2.60, tu zaś = 1 : 2.44. 

Porównanie z Polakami obliczonymi powyżej, a zatćm w tym sa- 
mym wieku jak Eusini, pokazuje, że na 1000 osób byłoby: 

barwy skóry białej Polaków 422, Rusinów 228 
„ „ płowej „ 502, „ 679 



99 



„ śniadej n 76, „ 93 



Wyróżniając tedy z osobna 3 barwy, przyznać trzeba, że jak 
u Polaków, tak, i to szczególniej u Rusinów, płowa ma wielką prze- 
wagę. Zobaczymy jednak jakby się rzecz miała, rozdzielając tę barwę 
pośrednią pomiędzy 2 skrajne, sposobem w tych badaniach używanym, 
celem sprowadzenia wszystkich do jasnej i ciemnej. 

Po tej redukcyi, obliczając barwę jasną w stosunku 100 osób 
w każdym z badanych powiatów, pójdą one w tej kolei: 



Powiat Drohobycki .... 11 Powiat Dobromilski . 

„ Liski 47 „ Gorlicki . . 

„ Krośnien .50 „ Grybowski . 

„ Zbarazki 50 „ Jaworowski . 

„ Turcz 50 „ Kamionecki . 

Z powiatów podanych zbiorowo 72. 



53 
84 
84 
85 
92 



Przeto razem osób barwy jasnej 678, a więc barwy ciemnej 422, 
wszystkich bowiem osób w obliczaniu odsetkowem było 11 00. Ztąd 
stosunek jasnej do ciemnej =161: 100 : = 3 : 1.8. 

Ponieważ u Polaków był ten stosunek = 3 : 1.6, z tegoby więc 
wynikało, że pod tym względem nie byłoby prawie różnicy między 
Polakami i Rusinami. W badaniach seryi lszej (str. 71) zgodność ta 
była nawet zupełną, stosunek bowiem u jednych i drugich był = 3 : 2, 



N 



b) Kobiety. 

Rozkład według barwy w ilości rzeczywistej i odsetkowej dla 
każdego z uwzględnionych tu powiatów. 

XVII. 



POWIATY 


biała 


płowa 


śniada 


razem [ 
osób 


osób na 100 


osób na 100 


osób 


na 100| 


Diohobycki 
Liski 
Zbarazki 
Złoczowski 
Zbiorowo ') 


1 

6 

8 

25 


lO.o 

20.7 

73.o 
51.o 


34 

23 

3 

18 


lOO.o 
79.3 
27.o 
36. 7 


9 
6 


90.o 
12.3 


10 
34 
29 
11 
49 


ogółem badanych 


40 




78 




15 | 


133 


na lóOO ! 


1 3 


01 


51 


36 


| 113 



*) Borszczowski, Brodzki, Brzeżański, Doliniański, Dobromilski, Gorlicki. 
Grybowski, Jasielski, Jaworowski, Kamiouecki, Krośnieński, Mości- 
ski. Rohatyński, Staromiejski, Turczański. 



W porównaniu z Polkami, tudzież ludnością męzką ruską w tym 
samym wieku będącą, na 1000 osób przypada : 

Rusinów barwy białej 228, płowej" 679, 
Rusinek „ „ 301, '„ 586, 
Polek „ „ 578, „ 336, 



śniadej 151 
113 

85 



Częściej zatóm barwa biała napotykałaby się u Rusinek niż u Ru- 
sinów, ale o wiele rzadziej, niż u Polek. U tych też tylko ostatnich 
barwa śniada miałaby się do białej = 1 : 6.8, gdy tymczasem stosu- 
nek ten u Rusinek jest = 1 : 2.6, t. j. taki sam jak u Rusinów z lej 
seryi badań, a zaledwie większy jak u badanych nateraz. 

Z wiadomego sprowadzenia barw jedynie do jasnej' i ciemnej, 
wypada na 100 osób w każdym powiecie, z barwą jasną: 

W pow. Drohobyckim , , , 10 W pow. Zbarazkim .... 62 
„ Liskim 50 „ Złoczowskim ... 91 

Dodawszy z powiatów podanych zbiorowo 70; byłoby razem na 
500 osób, t. j. po 100 z każdego powiatu, osób z jasną barwą skóry 
283, reszta zaś t. j. 217 należałaby do barwy ciemnej. Stosunek ich 
do siebie jest jak 130: 100 = 3:2.3, t. j. prawie taki jak u Rusinów, 
bo różnica nie wynosiłaby nawet 1 osoby, gdy tymczasem w porówna- 
niu z kobietami polskiemi (3 : 0.8) jest on prawie 3 razy mniejszy. 

Zb. Wiftd. Antr. Dz. IJ. T. XI. 4 



[26] 



C. Ludność żydowska. 

a) Mężczyźni. v 

W liczbie spostrzeżeń na Żydach, już w całości swojej nader ma- 
łój, wypadło jeszcze opuścić 7, z powodu popełnienia widocznćj omyłki. 
Reszta 111 osób rozkłada się co do barwy skóry jak następuje: 

XVIII. 



POWIATY 


biała 


płowa 


śniada 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


Borszczowski 
Krośnieński 
Tarnowski 
Zbarazki J ) 
Zbiorowo 2 ) 


8 
9 

16 

14 

7 


80.o 
56.3 
40.o 
38.9 
77.8 


2 

7 

8 

20 

2 


20.o 
43. 7 
20o 
55.6 
22.2 


16 
2 


20.o 
5.5 


10 

, 16 

40 

36 

9 


ogółem osób 


54 




39 




18 




Ul 


w oblicz, na 1000 


ii 


17 


1 3E 


11 


16 


2 





l ) U 7 osób z tego powiatu oznaczono barwę czarna; tę więc pomijając 

zostanie z całego powiatu 36. 
3 ) Bobrecki, 2>obromilski, Kamionecki, Przemyślański. 



Mimo tak małśj liczby spostrzeżeń, uderza tu najzupełniej sza zgo- 
dność w stosunkach barw skóry wykazanych w terażniejszćj i dawniój 
szćj seryi spostrzeżeń (str. 75). Jakoż: 

w ser. lszćj było barwy białój 488, płowćj 351, śniadój 161 
„ 2-ićj „ „ „ 487, „ 351, „ 162 



W porównaniu z innemi narodowościami z Seryi terażniejszój : 

Polaków barwy skóry białej 422, płowćj 502, śniadój 76 
Rusinów „ „ „ 228, „679, „ 93 

Żydów „ „ „ 487, „ 351, „ 162 

Stosunek barw skrajnych,*mianowicie śniadój do białój zmniejszałby 
się w tój kolei: u Rusinów jak 1 : 2.45, u Żydów 1 : 3, u Polaków 1 : 5.5. 

Ponieważ przy barwie płowćj obserwatorowie w wielu razach po- 
dali odcień jasny, któreto odznaczenia przy sprowadzaniu barw skóry 



[27] 

do jasnój i ciemnej już wprost do białej zaliczyć się musiały, a reszta 
dopiero rozdzielała się między tę i śniadą; choć więc do tej ostatniej 
dodamy owe 7 przypadków barwy nazwanej czarną, której wyżej obok 
3ecli innych nie mogliśmy umieścić; to zawsze jeszcze stosunek barwy 
jasnej do ciemnej będzie tym razem większy, niż w seryi lszej. 

Jakoż po przeprowadzeniu owej redukcyi wypada z obliczenia, 
że na 1000 żydów jasną barwę skóry ma 730, ciemną 270, zkąd sto- 
sunek ich do siebie jest jak 270 :100 t j. blisko jak 3 : 1, gdy w seryi 
tamtej był blisko jak 2:1. W porównaniu z innemi narodowościami 
stosunek ten u Polaków ma się jak 3 : 1.8. 

b) Kobiety. 

Co do kobiet, poprzestać muszę na wzmiance, że z pomiędzy 
25ciu, o których mamy spostrzeżenia, miały barwę skóry białą 17, 
płową 4, śniadą 2, a 2 znowu czarną 1 ). Więc barwa jasna do cie- 
mnej byłaby jak 317 : 100 = 3 : 0.9. 



m. 

Barwa oczu. 

Pomijając uwagi, które ze względu na barwę oczu poczyniłem 
w Charakterystyce z pierwszej seryi badań (str. 77), tu przypomnieć 
tylko winienem, co tam już bliżej było usprawiedliwione, że poprze- 
stajemy na rozróżnieniu 4ch barw głównych: siwej, zielonej, błękitnej 
i piwnej, zaliczając do tej ostatniej czarną, gdzie ją badacz między 
innemi wskazuje. Gdy dla zyskania lepszego poglądu na stosunek li- 
czbowy barw oczu, i dla możności oznaczenia stopnia zgodności tego 
stosunku ze stosunkiem barw skóry i włosów, odniesiemy je wszystkie 
do jasnych i ciemnych; to do ostatnich zaliczymy bez wyjątku oczy 
piwne a tern bardziej czarne, tudzież z pomiędzy zielonyeh i błękitnych 
oznaczone dodatkiem ciemnych, wszystkie zaś inne uważać będziemy 
za jasne 2 ). 



■)•' Barwy czarnej nie wymienialiśmy w Instrukcyi, bo przecież o murzy- 
nach mowy tu być nie może, a ciemna choćby jak cygańska, jeszcze 
nie byłaby czarną. Musiała ona jednak mocno się różnić od śniadej, 
skoro obserwator wymienia ją z osobna. 

a ) Topinabd w dziele wyżej przytoczonem (str. 317) oczy błękitne sta- 
nowczo także zalicza do jasnych, jak znowu błękitne ciemne, zielone 
ciemne i piwne (marrons) do czarnych. Co db zielonych i piwnych 
zwyczajnych, o nich mówi : lis represenłent les tons moyens ou neu- 
tres h laisser de coti, lorsqu'on compare les extr$mes. Ja, z powo- 
dów podanych w dawniejszćj Charakterystyce (str. 80), wszystkie pi- 
wne zaliczam do ciemnych, a zielone, z wyjątkiem ciemno zielonych, 
tćm większćm prawom przyłączam do jasnych; że w największej czę- 
ści podawane one były jako jasno zielone, lub zielono siwe. 



[28J 



A, Ludność polska. 

a) Męźciyini. 
a) Stosunek liczbowy barw oczu w powszechności. 

Wskazuje go w następującym zestawieniu liczba osób, tak rze- 
czywiście przez badaczów podana, jak dla każdego powiatu obliczona 
odsetkowo. 

XIX. 



Powiaty 


siwe 


zielone 


błękitne 


piwne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób na 100 


osób 


na 100 


Bialski 

Bocheński 

Brzeski 

Brzozowski 

Chrzanowski 

Dąbrowski 

Gorlicki 

Jasielski 

Kamionacki 

Krakowski 

Krośnieński 

Limanowski 

Łańcncki 

Mielecki 

Myślenicki 

Nowosądecki 

Nowotarski 

Pilznieński 

Ropczycki 

Rzeszowski 

Taroobrz. 

Tarflowski 

Wadowicki 

Wielicki 

Zbarazki 

Żywiecki 

Zbiorowo 


2 
3 
3 

10 

26 
2 
6 
6 
2 
3 

39 
4 
4 
2 
4 

11 
6 
2 
1 
6 
4 

26 
2 
5 
9 

17 

24 


13.3 
I6.7 
20.o 
43.5 
17.q 
15.4 
46.2 

5? 
15. 4 

20.o 

26.4 
17. 4 
25.o 

18.2 

22.2 

31.4 

5.o 

18.2 

6.6 
25.o 
21.o 

17.7 

8.3 

25.o 

53.o 

20.7 
28.2 


4 
2 
1 
1 

25 
1 
1 

23 
3 
2 

15 
2 
1 
2 
8 
1 

15 

3 
3 
3 
31 
4 
4 
1 

33 
10 


26. 7 

ll.i 

6.7 

4.3 

17.2 

7.7 

7-7 
22 i 

23.o 

13. 4 

10.2 

8.7 
62 

18 2 

44.4 

2.9 

12.5 

20.o 
12.5 
15.8 
28.i 
16. 7 
20.o 

5 9 
40.3 
11.8 


7 

8 

8 

6 

53 

7 

4 

52 

1 

5 

67 

15 

8 

4 

3 

14 

77 

5 

4 

9 

5 

57 

7 

5 

3 

13 

18 


46. 7 
44.5 
53.3 
26.i 
36.5 
53.9 
30.8 
50 [ 

7-7 
33.3 

45.8 

65.2 

50.o 

36 3 

I6.7 

40o 

64 2 

45. 4 

26.8 

37.5 

26.3 

32.2 

29.4 

25 o 

17.6 

15.9 

21.2 


2 
5 
3 
6 

41 
3 
2 

23 
7 
5 

26 
2 
3 
3 
3 
9 

22 
4 
7 
6 
7 

32 

11 
6 
4 

19 

33 


13.3 

27. 7 
20.o 
26.i 

28.4 
23.o 

15.4 
22.i 
53.9 
33.3 

17.6 

8.7 
18.8 

27.3 

I6.7 

25.7 

18.3 

36.4 

46.6 

25.) 

36.9 

22.6 

45.6 

30.o 

23.5 

23.i 

38.8 


15 
18 
15 
23 

145 
13 
13 

104 
13 
15 

147 
23 
16 
11 
18 
35 

120 
11 
15 
24 
19 

146 
24 
20 
17 
82 
85 


razem osób 
badanych 


229 




199 


*) 


465 




294 




1187 


w obliczeniu 
na 1000 


19 


3.0 


16' 


7.8 


39 


1.8 


2**; 


r.4 





*) Między niemi z odcieniem ciemnym 42. 



[29] 



Wypadki tu otrzymane wielce się różnią od tych, do jakich do- 
prowadziła nas Isza seryja badań (str. 79). Jakoż na 1000 osób wypadało : 

w ser. lej z oczyma siw. 469, ziel. 125, błękit. 115, piw. 291 
2ej „ „ 193, „ 168, „ 392, . 247 



T) 



n 



Czy należałoby to przypisać różnicy wieku, czy prostej przypad- 
kowości ? Może poczęści jednemu i drugiemu, zapewne jednak z prze- 
wagą drugiego z tych wpływów, tern bardziej, że przy często zacho- 
dzącej trudności w oznaczeniu odcieni przechodnich jednej barwy w dru- 
gą, różni badacze różnie uważać je mogli. 

Niedogodność ta wiele się umniejsza, jeśli sposobem powyżej wska- 
zanym, 4 owe barwy główne sprowadzą się jedynie do jasnej i ciemnej. 
W tym razie jasna barwa oczu, w obliczeniu odsetkowem, t. j. w sto- 
sunku 100 osób w każdym powiecie, okaże nam się jak następuje: 



Powiat Kamionecki . . 


. 462 


Powiat Żywiecki . . , 


. . 74.4 


n 


Hopczycki . , 


. . 53.3 


n 


Zbarazki . . 


. . 76.4 


7) 


Wadowicki . « 


. . 54.2 


7) 


Dąbrowski . . 


, . 77.0 


7) 


Chrzanowski 


. 60.7 


n 


Jasielski . . . 


. . 77.0 


1) 


Tarnobrzeski . 


. 63.2 


99 


Myślenicki . , 


. . 77.0 


T) 


Pilzneński . , 


. . 64.0 


JJ 


Tarnowski . , 


• . 77.4 


7) 


Krakowski . , 


. . 66.0 


n 


Brzeski . . . , 


. . 80.0 


n 


Nowosądecki 


. 70.0 


n 


Łańcucki . . , 


. . 81.3 


» 


Wielicki . . 


. . 70.0 


99 


Krośnieński . . 


, . 82.3 


i » 


Rzeszowski . , 


, . 70.8 


7) 


Gorlicki . . , 


. . 85.0 


» 


Bocheński # . 


. 72.2 


n 


Bialski . . . . 


. : 86.6 


» 


Mielecki . . 


• . 73.0 


7) 


Limanowski . 


. . 87.8 


i) 


Brzozowski # , 
Nowotarski . . 


. 74.0 
. 74.1 




Zbiorowo . . . 


, . 61.2 


n 






, 193.5 



Że zaś obliczenie to uczynione było w stosunku 100 osób na 
każdy powiat, a zatem 2700 na wszystkie powiaty; wypadnie więc 
osób z oczyma ciemnemi 765, czyli na 1000, jasnych 717, ciemnych 
283, co daje stosunek pierwszych do drugich = 253 : 100. Stosunek 
ten bardzo już jest bliski otrzymanego pod tym względem w seryi lej 
(str. 80), który był = 235 : 100. 

p) Stosunek barwy oczu według dzielnic 

geograficznych ł ). 

Górale. Licząc do okolic przez nich zamieszkałych Bieskidy 
1 Podhale, według wypadku obliczeń odsetkowych na każdy powiat po- 
*yttj podanych, byłoby na 100 osób: 

w Podhalu . . . z jasną barwą oczu 74, z ciemną 26 

w Bieskidzie zachód. „ n „ 75, „25 

„ wschód. „ „ „78, „ 22 



') Rozkład powiatów według tych dzielnic, zob. na Wykazie XIV. 



[30] 

Ztąd średnia ilość oczu jasnych n Górali polskich, pomijając jak 
wyżej ułomki, byłaby 76 na 100, tćm samom oczu ciemnych 24. Że 
zaś w całćj ludności polskiej stosunek ten obliczony na 100, byłby 
n 72 : 28, widzimy zatćm u Górali nieznaczną przewagę oczu jasnych, 
w tych bowiem wartość tego stosunku byłaby 76 / 24 = 3.2, w całej zaś 
ludności Polaków 2.6 czyli różnica 0.6. W porównaniu z wypadkami 
seryi lszej (str. 82), gdzie wartość tego stosunku była 2.2, różnica 
byłaby 1. 

R ó w n i a k i. Skoro stosunek oczu jasnych do ciemnych u Gó- 
rali jest większy niż w ogóle branej męzkiej ludności polskiej, u reszty 
zatćm tej ludności, którą tu w przeciwieństwie do Górali nazywamy 
Eówniakami, musi być od niego mniejszy. 

Jakoż sumując ilość oczu jasnych, przypadających na 100 osób, 
pokaże się, że w każdym z 19 powiatów przez Eówniaków, zamieszka- 
łych w liczbie ogólnej wynoszącćj 1900, z oczyma jasnemi jest 1364 
czyli 70.2 na 100, reszta zaś 29.8 ma oczy ciemne. Wartość tego sto- 

70.2 
sunku jest ^-^=2.3. To jest, że tu na Igo z oczyma, ciemnemi przy- 

29. o 
pada z jasnemi 2.3, u Górali 3.2. 

Z pojedynczych dzielnic zamieszkałych przez Równiaków, najwię- 
cej (79°/ ) przypada na Podgórze wschodnie, najmniej (68%) n * za " 
chodnie, średnie miejsce, a prawie sobie równe, zajmują niziny i równiny. 

o) Kobiety. 

Rozkład kobiet polskich według barwy oczu, przedstawia się jak 
następuje : 



XX. 



■ — ■ 

Powiaty 


siwe 


zielone 


błękitne 


piwne 


razem 
osób 


osób 

12 
6 

6 

4 

23 


na 100 

25.o 
15.8 

30.o 
15.4 
37.i 


osób 


na 100 


osób na 100 


osób na 100 


Chrzanowski 

Krośnieński 

Nowotarski 

Tarnowski 

Żywiecki 

Zbiorowo ł ) 


9 
6 
3 
3 
13 
7 


18. 7 
15.8 
15.o 
15.o 
50.o 
11.3 


11 
13 
11 
4 
3 
10 


22.9 
34.2 
55.o 
20.o 
11.5 
I6.1 


16 

13 

6 

7 

6 

22 


33.4 
34.2 
30.o 
35.0 
23.i 
35.5 


48 
38 
20 
20 
26 
62 


ilość osób 
rzeczywista 


51 




ii 




52 




70 




214 


w obliczeniu 
na 1000 


23 


8.3 


19 


1.6 


24 


&.0 


32 


7.1 





ł ) Powiaty wymienione przy Wykazie VI, 



[31] 

Jak tedy u mężczyzn tak i u kobiet polskich przeważałyby oczy 
piwne; prócz jednak tej ryczałtowej zgodności żadnego zresztą niema 
porównania. 

Ponieważ wielokrotnie przy oczach zielonych, a więcej jeszcze 
przy błękitnych notowany był odcień ciemny, z którego powodu już 
do ciemnych wliczone być musiały, przez to więc samo, przy sprowa- 
dzeniu sposobem wiadomym 4ech barw oczu do jasnej i ciemnej, pierw- 
sza względem drugiej w tóm mniejszym występować musi stosunku. 

W obliczeniu odsetkowćm, liczba osób z jasną barwą oczu, w po- 
wiatach podanych wyżej z osobna lub zbiorowo, ma się jak następuje : 

Powiat Chrzanowski osób . 58 Powiat Krośnieński osób . 66 
„ Nowotarski . „ .60 „ Żywiecki „ .73 
^ Tarnowski „ . 65 Zbiorowo 62 

Suma tych osób wśród 600 przypuszczonych w tych 6-ciu po- 
wiatach, wynosi 384, tóm samom z oczyma ciemnemi 216. Biorąc liczbę 
oczu ciemnych za 100 jasnych w tym stosunku byłoby 178, gdy tym- 
czasem stosunek oczu jasnych do ciemnych u mężczyzn był — 253 : 100. 



B. Ludność ruska. 

a) Męźcyzni. 
Rozkład Rusinów według barwy oczu wskazany w liczbach rze- 
czywistych i odsetkowych w każdym powiecie. 

XXI. 



Powiaty 


siwe 


zielone 


błękitne 


piwne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 200 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


bobromilski 

brohobycki 

Gorlicki 

Grybowski 

LTaworowski 

Eamionecki 

'Krośnieński 

Liski 

Turczański 

Zbarazki 

Zbiorowo 2 ) 


17 
5 

4 

6 

10 
17 

3 
19 

2 
77 
10 


44.5 
13.6 
16.o 
19.3 
50.o 
42.5 
10. 7 
29.o 
lO.o 
55.o 
36.o 


12 
15 

8 ' 

7 

3 

8 

3 

4 

8 

2 


31.5 
40.6 
32.o 
22.6 
15.o 
20.o 
lO.y 
6.i 
40.o 

7.o 


3 

3 

8 

5 

1 

1 

11 

14 

3 

23 

9 


8.o 

8.2 

32.o 

16.i 

5.o 

2.5 

39.3 

21.2 

20.o 

I6.4 
32.o 


1 
6 

14 

5 
13 

6 

14 
11 
29 

6 
40 

7 


1 
16.o 

37.6 

20.o 

42.o 

30.o 

35.o 

39.3 

44.o 

30.o 

28.6 

25.o 


38 
37 
25 
31 
20 
40 
28 
66 
*)19 
140 
28 


liczba osób 
rzeczyw. 


170 




70 




81 




151 




m 


obliczona 

na 1000 

- 


3 


50 


1 


48 


1 


72 


3 


20 



2 ) Opuszczono tu mężczyznę 26-letniego, u którego jedno oko miało być 

8iwe ; drugie piwne. 
') Powiaty tu należące, wskazane s§ przy Wykazie XVI. 



[32] 

Otrzymane tu wypadki, wskazujące liczbę, jaka w lOOOcu osób 
przypada na każdą barwę oczu, zgoła porównać się nie daj% ze sto- 
sunkami tych barw, tak u Polaków z tej samej seryi spostrzeżeń, jak 
u Rusinów z seryi poprzedniej (str. 84). 

Odnosząc według wiadomych zasad, oczy wszelkiej barwy jedy- 
nie do jasnych i ciemnych, przypadnie w obliczeniu odsetkowym oczu 
jasnych : 



na Powiat Liski . 
„ Grybowski 
„ Krośnieński 
„ Drohobycki 

Eamion. . 

Turczański 



» 



56.0 
58.0 
60.7 
62.2 
65.0 
68.4 



na Powiat Jaworowski . . 70.0 

„ Zbarazki ... 71.4 

„ Gorlicki . . . 80.0 

„ Dobromilski . 84.2 

Zbiorowo 75.0 



Suma osób z oczyma jasnemi wśród ogólnej ludności, liczonej 
po 100 w każdym z litu powiatów, wynosi 751, więc 349 przypada 
na oczy ciemne. Liczbę tych ostatnich biorąc za 100, oczy jasne mia- 
łyby się do ciemnych = 215 : 100. 

W badaniach pierwszej seryi był ten stosunek u Rusinów = 155 : 
100; u Polaków z ser. teraźniejszej, a zatćm będących w równym 
wieku z badanymi równocześnie Rusinami, był jak widzieliśmy = 253 
: 100. Potwierdza to wniosek uczyniony już w Charakterystyce daw- 
niejszej (str. 84), iż w Porównaniu z Polakami, u Rusinów oczy cie- 
mne daleko są pospolitsze. 

6) Kobiety. 
Rozkład Rusinek według barwy oczu. 

XXII. 



Powiaty 


siwe 


zielone 


błękitne 


piwne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób na 100 


Liski 

Drohobycki 
Zbarazki 
Złoczowski 
Zbiorowo { ) 


10 
2 

17 
1 
3 


29.4 

20.o 

29.o 

9.i 

6.i 


1 
4 

1 

16 


2.9 
40.o 

9.i 
32.7 


10 

2 
2 
3 


29.4 
6.8 

18.2 

6.1 


13 
4 

10 
7 

27 


38.3 
40.o 
34.6 
63.6 
55.i 


34 
10 
29 
11 
49 


ogółem ba- 
danych 


33 




22 




17 




61 




133 


w obliczeniu 
na 1000 


2' 


18 


1! 


35 


1S 


18 


41 


59 



J ) Zob. Wyk. VI. 



[33] 

Przewaga oczu piwnych jest ta tak znaczna, że z bardzo małą 
różnicą dochodzi prawie połowy wszystkich barw razem uważanych. 
Tak tu, jak u Rusinów, obie skrajne razem wzięte dają sumy mało 
różniące się od siebie, jednak u Rusinów więcej przyczyniają się do 
tego oczy siwe, u Rusinek piwne. 

W porównaniu z Polkami różnią się tern, że przy bardzo małej 
przewadze oczu siwych, a znacznej przewadze piwnych, oczy 2-ch 
barw pośrednich, a nadewszystko błękitnej, daleko są rzadsze. 

Ta przewaga oczu piwnych w porównaniu z innemi sprawia , że 
po odniesieniu wszystkich do jasnych i ciemnych, stosunek między 
niemi okazuje się mniejszy, niż w którejbądż ludności powyżej badanej. 

Z obliczenia wypada, że w porównaniu z ciemnemi, najmniej 
oczu jasnych trafia się w powiecie Złoczowskim, najwięcej zaś w Zba- 
razkim; tam mają się jasne do ciemnych = 57 : 100, tu = 190 : 100. 
Wogóle biorąc, na 1000 osób, byłoby z oczyma jasnemi 538, z cie- 
mnemi 462, czyli pierwsze do drugich = 116 : 100. 



(7. Ludność żydowska. 

a) Mężczyźni. 
Rozkład według barwy oczu. 

XXIII. 



Powiaty 


siwe 


zielone 


błękitne 


piwne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób |na 100 


osób 


na 100| 


Zbarazki 
Borszczow. 
Tarnowski 
Krośnieński 
Zbiorowo J ) 


12 
3 
3 

2 


27. 9 
30.o 

7.5 

22.2 


10 
4 


25.o 
25.o 


3 

4 
8 


7.o 

lO.o 
50.o 


28 
7 

23 
4 

7 


65.i 
70.o 
57.5 
25.o 

77.8 


43 
10 
40 
16 
9 


ogółem 
badanych 


20 




14 




15 




69 




118 


w obliczeniu 
na 1000 


li 


39 


1] 


L9 


1! 


57 


5 


85 



Zob. Wyk. XVIII. 

Jeżeli u Rusinek barwa piwna oczu dochodziła blisko do połowy 
razem wszystkich wziętych, to tu połowę tę o wiele przechodzi. Otrzy- 
mane powyżej co do tego szczegółu wypadki zgadzają się z tóm co 
pod względem barwy oczu u Żydów, wykazało się w pierwszej sery i 
poszukiwań (str. 88). Znaczna jednak zaehodzi różnica w stosunkach 
3ch barw innych, uderzająca szczególniej w nader malej podówczas 
liczbie oczu barwy błękitnej (75 na 1000). 

Zb. WUd. Antr. Di. II. T. ZŁ fi 



» 



[U] 

Sprowadzając wszystkie barwy oczu do 2ch wprost sobie przeci- 
wnych, jasnej i ciemnój. wypadnie, jako proste następstwo tego co się 
wyżej powiedziało, wielka przewaga drugich nad pierwszemi. Jakoż, 
ponieważ między 118ma badanemi tn osobami, 49 miało jasną barwę 
oczu, wypada zatóm z ciemną 69, czyli liczba osób z oczyma jasnemi 
ma się do ciemnych = 71 : 100. Wszakże w tych kilku powiatach 
z których pochodzą spostrzeżenia, wielka daje się widzieć w tój mie- 
rze rozmaitość. W powiatach podanych zbiorowo, na 100 osób z oczyma 
ciemnemi było z jasnemi tylko 29, w pow. Brzeżańskim 43, w Zba- 
razkim 51, w Tarnowskim 74, w Krośnieńskim wreszcie były 2 razy 
liczniejsze od ciemnych. 

Porównywając otrzymany tn stosunek zo stosunkami tych barw 
u innych narodowości, znajdujemy je: 

u Polaków - 253 : 100 

„ Rusinów = 215: 100 

B Żydów = 71 : 100 

Ponieważ według obliczeń dawniejszych stosunki te były: 

u Polaków = 235 : 100 
Rnsinów = 155 : 100 
Żydów = 83:100 
Widzimy zatóm, że wypadki w obu razach zgadzają się o tyle, 
iż w kolei 3ch owych narodowości coraz więcej maleje stosunek oczu 
jasnych do ciemnych. Zdaje się więc, że właściwość tę uważaćby już 
należało za charakterystyczną dla każdej z tych narodowości, a zatóm 
za jedne z cech fizycznych różniących je od siebie. 

b) Eobiety. 
Z pomiędzy 25 Żydówek, 2 miały oczy siwe, 3 zielono-siwe, 5 
błękitne, a 15 piwne, licząc do tych ostatnich 8 podanych za czarne. 
Ztąd stosunek jasnych do ciemnych = 67 : 100, a więc większa jeszcze 
niż u Żydów przewaga ciemnych nad jasnemi. 

iv. 

Barwa włosów. 

Włosy, jako jeden z fizycznych charakterów ludności, uważane 
bywają co do barwy i co do formy, a co do tój ostatniój, jak się 
przedstawiają w całości (gładkie, proste, faliste, kędzierzawe), tudzież 
w przekroju poprzecznym. Pod tómi też względami, mając do użycia 
zasobniejszy materyjał, obliczałem je w lszój seryi tych badań. Obe- 
cnie, gdy w liczbie dostarczonych nam spostrzeżeń zaledwie 40 kilka 
znajduje się o włosach kędzierzawych, wcale zaś nie nadesłano nam 
włosów, które mogłyby być przedmiotem badania przekroju; ograni- 
czyć się więc muszę jedynie do stosunków barwy, poprzestając w końcu 
na krótkiej wzmiance o włosach kędzierzawych. 

Co się tyczy barwy włosów; — w lszój seryi Charakterystyki 
(sir. 90) starałem się usprawiedliwić rozróżnianie jedynie blondynów, 
szatynów, brunetów, czarnych i rudych; nie mniej sposób sprowadza- 



(361 



nia tych różnych barw do 2ch wprost sobie przeciwnych : jasnej i cie- 
mnej. Tego sposobu, już dla samej możności porównania, i teraz trzy- 
mać się mi wypadnie. Zaliczając więc obok blondu włosy jasno-szaty- 
nowe do jasnych, ciemno szatynowe wraz z pozostałemi do ciemnych, 
reszta szatynowych rozdzieli się między te 2 kategoryje, lub pominie 
jako obojętna, co ostatecznie stosunku nie zmienia*). 

A. JLaidność polska.. 

a) Mężczyźni. 
Ilość osób o każdej barwie włosów rzeczywista i w odsetkach. 

XXIV. 



Powiaty 


blond 


szatyn 


brnnat. 


czarne 


rude 


razem 


osób 


W od86t. 


i : 

| osób Iw od set. 


osób 


w odset. 


osób 


w odset 


osób 


w odset. 




Bialski 


3 


20.2 


8 


53.2 


.m. 


^■M* 


4 


26.6 


^„^ 


__ 


15 


Bocheński 


5 


27.7 


11 


61.2 


— 


— 


2 


11. i 


— 


— 


18 


Brzeski 


8 


53.3 


5 


33.4 


— 





2 


13.3 


— 


— 


15 


Brzozowski 


13 


56.7 


5 


21.8 


4 


17.2 


1 


4.3 


— 


— 


23 


Chrzanów. *) 


54 


37.5 


51 


35.5 


30 


20.8 


7 


4.8 


2 


1.4 


144 


Dąbrowski 


2 


15.4 


8 


61.6 


— 


— 


3 


23.o 


— 




13 


Gorlicki 


2 


15.4 


8 


61.6 


1 


7.7 


2 


15.3 


— 





13 


Jasielski 


68 


646 


26 


25 


5 


4.8 


4 


3.8 


1 


O.g 


104 


jKamionacki 


3 


23.o 


10 


77.o 














13 


Krakowski 


2 


13.4 


7 


46.4 


2 


13.4 


4 


26.8 


— 


— 


15 


Krośnieński 


92 


62.6 


49 


33.2 


4 


2.8 


1 


0. 7 


1 


0.7 


147 


Limanowski 


4 


17.4 


18 


78.3 


— 




1 


4.3 


\ 




23 


Łańcucki 


9 


56.6 


— 


•■■■ 


6 


37.2 


1 


6.2 


— 





16 


Mielecki 


6 


54.5 


2 


18.2 


— 


— 


3 


27.3 


— 


— 


11 


Myślenicki 


5 


28.o 


8 


44. 4 


4 


22.i 


1 


55 


— 





18 


Nowosądecki 


14 


40.o 


16 


45.7 


2 


5. 7 


3 


8.6 


— 





35 


Nowotarski 


26 


21.7 


59 


49.i 


29 


24.2 


5 


4.2 


1 


0.8 


120 


Pilzneński 


4 


36.4 


5 


45.4 


— - 


— 


2 


18.2 


— 


— 


11 


Ropczycki 


3 


20.o 


11 


73. 4 


— 


— 


1 


6.6 


— 


— 


15 


Rzeszowski 


9 


37.5 


12 


50.o 


i ""~"" 


— 


3 


12.5 


— 


— 


24 


Tarnobrz. 


3 


15.8 


9 


47.4 




— 


7 


36.8 


— 


— 


19 


Tarnowski 


36 


24.3 


78 


53.5 


16 


11.3 


12 


8.2 


4 


2. 7 


146 


Wadowicki 


8 


33.3 


6 


25.o 


1 


4.2 


8 


33.3 


1 


4.2 


24 


Wielicki 


7 


35.o 


10 


50.o 


— 


— 


3 


15.o 


— 


— 


20 


Zbarazki 


4 


23.5 


6 


35.3 


— 


— 


7 


41.2 


— 





17 


Żywiecki 
Zbiorowo 


34 


41.4 


41 


50.o 


4 


4-9 


3 


3// 


— 


— 


82 


35 


41.2 


16 


18.8 


23 


27.i 


10 


11.8 


1 l.i 


85 


razem osób 
badanych 


459 


485 ') 


131 


100 


U 


1186 


w obliczeniu 
| na 1000 


i 


587- 


i 


109 


1 


U 




84 




9 

* 



') Był miedzy badanymi z tego powiatu 1 siwy w r. życia 43, ten więc 
nie wchodzi do obliczeń. — a ) Między niemi jasnych 29, ciemnych 7. 



*) Topinabd (Jak wyżej str. 317) co do sprowadzania barw włosów do 
jasnej i ciemnej, pisze : Dam U tableau des cheveux le chatin clair 
rłpond a la coloration qui faił hesister entre les ćheveux foncćs 



[36] 



Widzimy przedewszystkiźm, jak liczba rudych ginie prawie w obec 
całćj ludności, ale tćż władnie dlatego, gdyby przypadkiem w innych 
narodowościach częściej się zdarzała, mogłaby stanowić jedne z właści- 
wości charakterystycznych. W poprzednich badaniach, zaledwie większy 
był stosunek, bo tylko o 2 osoby więcej na 1000 (str. 93). W zesta- 
wieniach z obu seryj, idąc od barw ciemniejszych do jaśniejszych, wi- 
dzimy ich przybytek, z przerwą w tegorocznym Wykazie na granicy 
między szatynami a blondynami; gdy bowiem u osób dawniej bada- 
nych liczba blondynów znacznie przeważała, to w badaniach tegoro- 
cznych, ilość szatynów, acz nie znaczną, ma jednak nad nimi przewagę. 

Sprowadzając, sposobem wyżej nadmienionym; wszystkie barwy 
włosów do ciemnej i jasnej i obliczając tę ostatnią w odsetkach osób 
w każdym powiecie badanych, liczba jej zwiększać się będzie w na- 
stępującej kolei: 



Powiat Zbarazki . 
„ Nowotarski 
Krakowski 
Wadowicki 
Bocheński 
Bialski 
Gorlicki . 
Dąbrowski 
Tarnobrzeski 
Myślenicki 
Tarnowski 
Łańcucki . 
, Chrzanowski 
Z powiatów podanych 



n 
n 
n 
r) 
i) 
n 
n 
n 
n 
n 



. 37 


Powiat Wielicki . . . 


• • 


. 44 


«* 


Limanowski . , 


» . • 


. 45 


n 


Pilzneń8ki . . 


# • 


. 45 


n 
r) 






. 46 
. 46 


Ropczycki . , 
Rzeszowski . , 


• • • 


. 48 


n 


Brzozowski . , 


» • 


: 49 


Ti ■ 


Kamionecki . , 


• • • 


. 49 
. 52 


WĘ 

n 
n 


Nowosądecki 


» • • 


• 53 


n 


Żywiecki . . , 




. 58 


Krośnieński . , 


• • 


. 59 


n 


Jasielski . . , 




zbiorowo 







62 
63 
65 
66 
68 
68 
70 
71 
73 
75 
75 
82 
83 
58 



Na zasadzie tego Wykazu możnaby powiedzieć, że w pow. Gor- 
lickim, Dąbrowskim, Tarnobrzeskim, Myślenickim, liczba ja sn o- włosy eh 
jest równa ciemno-włosym ; nie zgadza się to jednak z wypadkami lej 
seryi, gdzie na tym przełomie, z wymienionych tu powiatów, znajduje 
się tylko Myślenicki. Porównanie wszelako utrudnia tu ta okoliczność, 
że wchodzą tam różne powiaty, których niema w wykazie powyżej po- 
danym i na odwrót. 

Liczby osób jasno-włosych, oznaczone powyżej w odsetkach osób 
w każdym powiecie badanych, zebrane razem z 27 powiatów, dają 



et clairs, c'est la midiane neutre, la catigorie a mettre a part 
Vorsqu f on a a comparer les &eux types opposis blonds et bruns. 
Ta więc zachodzi różnica, że T. zobojętnia tylko szatyn jasny, ja zaś, 
ponieważ w dostarczonych nam spostrzeżeniach rozróżniano jego od- 
cień już jasny, już ciemny, zobojętniam dopiero resztę, która pozo- 
staje po przyłączeniu odcienia jasnego do jasnej, ciemnego do ciemnej 
barwy włosów. 



[37] 

1610. Liczba ta przypada na 2700, licząc, jak wyżśj, po 100 osób 
w każdym powiecie, zostaje więc na włosy ciemne 1090, następnie 
stosunek jasno-włosych do ciemno- włosych z= 148 : 100. 

Z obliczeń dawniejszych okazywał się ten stosunek = 236 : 100 
(str. 94); przypominam jednak że nie były to te same powiaty. 

Z tego powodu nie można tóż oczekiwać zgodności stosunków, 
w jakich barwy jasne mają się do ciemnych w różnych dzielnicach 
geograficznych. Już bowiem w dzielnicy nizin, brakuje tam pow. Dą- 
browskiego, z Podgórza zachodniego brakuje Bialskiego, Krakowskiego, 
Wadowickiego itd. 

Zbierając razem z powyższego Wykazu liczby osób jasno-wło- 
sych, przypadające na 100 osób w każdym z powiatów należących 
do pewnćj dzielnicy *) : 

W dzielnicy Nizin na 300 osób, otrzymamy jasno-włosych 164 
ciemno-włosych 136, zatóm stosunek pierwszych do drugich w cyfrach 
całych = 121 : 100. 

W dzielnicy Równin na 600 jasno włosych 387, ciemno-włosych 
213, stosunek ich w cyfrach całych =181 : 100. 

W Podgórzu zachodnićm na 600; pierwszych 303, drugich 297, 
zkąd stosunek = 102 : 100. 

W Podgórzu wschodnióm na 400: pierwszych 283, drugich 117, 
zkąd stosunek =. 242 : 100. 

W Bieskidzie zachodnim na 100: pierwszych 75. drugich 25, 
zkąd stosunek = 300 : 100. 

W Bieskidzie wschodnim na 300 : pierwszych 188, drugich 112, 
zkąd stosunek = 168 : 100. 

W Podhalu na 100. pierwszych 44, drugich 56, zkąd ich sto- 
sunek do siebie = 79 : 100. 



b) Eoblety. 

Ich rozkład według barwy włosów w liczbach rzeczywistych i od- 
setkowych. 



') Zob. Tab. XIV. 



[38j 



XXV. 



Powiaty 


blond 


szatyn 


brunatne 


czarne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


Chrzanowski 

Krośnieński 

Nowotarski 

Tarnowski 

Żywiecki 

Zbiorowo 8 ) 


20 
17 

8 

7 

8 

28 


42.5 

44.7 
42.i 
35.o 
30.8 
45. 9 


9 
17 

8 
JO 
11 
22 


19.2 

44. 7 
42.i 
60.3 
42.3 
36.i 


15 
4 
3 
3 

7 
5 


31.9 
10.6 
15.8 
15.o 
26. 9 

8.2 


3 
6 


6.4 

9.8 


47 J ) 

38 

19 *) 

20 

26 

61 


liczba osób 
rzeczywista 


88 




77 




37 




9 




211 <) 


w obliczeniu 
na 1000 


U 


.3 


36 


11 


174 


43 



ł ) Opuszczona 1 ruda. 
*) Opuszczona 1 siwa. 
») Zob. Wykaz VI. 

4 ) Wliczając do ogólnej liczby nie objęte wykazem 2 rude, ogół wyno- 
siłby 213, do której to cyfry stosuje się obliczenie na 100. 

Widzimy tu wielką zgodność z wypadkami otrzymanemi ze względu 
na mężczyzn. Jest ona zupełną co do włosów rudych, których liczba 
tu jak tam wynosi 9 na 1000; co do innych, idąc od czarnych do 
blondynek, zwiększa się ona statecznie tak jak u mężczyzn z pierw- 
szej seryi poszukiwań, a zatem bez tego małego wyjątku, jaki w te- 
raźniejszej seryi dał nam się widzieć w postępie od szatynów do blon- 
dynów. 

Z tej zgodności przewidywać można, że i pod' względem ogól- 
nego stosunku jasno-, do ciemno- włosych, między mężczyznami a ko- 
bietami wielkiej różnicy być nie może. 

Ilość jasno-włosych, obliczona sposobem wiadomym w stosunku 
100 osób w każdym powiecie, przedstawia się jak następuje: 

Powiat Chrzanowski ... 51 Powiat Krośnieński . . . . 65 

„ Żywiecki 52 „ Nowotarski .... 72 

„ Tarnowski .... 60 „ Zbiorowa 60 

Suma jasno-włosych w tych 6 powiatach 360, więc z włosami 
ciemnemi 240. Ztąd wynika stosunek kobićt polskich jasno- do ciemno- 
włosych = 150 : 100, co z odpowiednim mężczyznom stosunkiem 148 : 
100, można powiedzieć, zgadza się zupełnie. Jakoż wartość tych sto- 
sunków jest: pierwszego 1.50, drugiego 1.48, czyli różnica dopiero 
w setnych częściach całości. 



[39] 



B. Ludność ruska. 

N a) Mężczyźni. 

Rozkład osób według barwy włosów w ilości rzeczywistej i od- 
setkowej. 

XXVI. 



Powiaty 


blond 


szatyn 


brunatne 


czarne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


osób 


na 100 


Dobromilski 

Drohobycki 

Gorlicki 

(łrybowski 

Jaworowski 

Kamionecki 

Krośnieński 

Liski 

Turczański 

Zbarazki 

Zbiorowo 


15 
16 
13 

5 
11 

6 

14 
18 

3 
23 
14 


39.5 
44.4 
52.o 
16.i 
55.o 
15.o 
50.o 
27.3 
15.o 

I6.4 
51 9 


20 

9 1 ) 
10 

15 

7 
30 
11 
40 
10 
54 

6 


52.6 
25.o 
25.o 

48.4 
35o 
75.o 
39.3 
606 
50.o 
38.6 
22.2 


3 

2 
11 
1 
1 
3 

6 
1 
2 


7.9 

8.o 

35.5 

5.o 

2.5 

IO.7 

30.o 

0.7 

7.4 


11 

1 
3 

8 

1 

62 

5 


30.6 

5.o 

7.5 

12.i 

5.o 

44.3 

18.5 


38 
36 
25 
31 
20 
40 
28 
66 
20 
140 
27 


ogółem 
badanych 


138 




212 




30 




91 




471*) 


w obliczeniu 
na 1000 


2< 


93 


41 


50 


6 


i* 


193 



J ) Obserwator nazywał je ciemnemi, obok których rozróżniał blond i czarne. 
*) Opuszczono 2ch siwych; jednego w pow. Drohobyckim, drugiego z po- 
wiatów podanych zbiorowo, co do których zob. Wyk. XVL 



Wykaz ten różni się od dawniejszego (str. 98) zupełnym bra- 
kiem włosów rudych; niemniej wielką przewagą czarnych nad brunat- 
nemi. Bliższe porównanie zresztą niepodobne z powodu, że różne po- 
wiaty z których podówczas dostarczono nam o Rusinach spostrzeżeń, 
nie były na teraz badane. 

W porównaniu z Polakami z seryi tegorocznej, widać skłonność 
do barw ciemniejszych; już bowiem z najbliższych siebie barwą wło- 
sów blondynów i szatynów, przewaga ostatnich nad pierwszymi, która 
u Polaków wynosi tylko 22 na 1000, u Rusinów dochodzi do 177, 
jest więc 8 razy większa. Tę samą dążność do barw ciemniejszych 
pokazuje u Rusinów stosunek brunetów do czarnych; kiedy bowiem 
według Wyk. XXIV byłby on na 1000 ludności u Polaków =111: 
84, to u Rusinów przedstawia się odwrotnie w tym stopniu, że osoby 
uznane za czarno-włose, 3kroć były liczniejsze od brunetów. 

Okoliczność ta nie może być bez wpływu na wypadek porówna- 
nia liczby jasno-włosych z ciemno-włosymi, jeżeli, jak było przy skó- 
rze i oczach, wszystkie barwy włosów odniesiemy do tych 2 -eh ot}- 



140] 



cieni. Jeżeli już tam miała swój powód taka redukcyja, to tu jest ona 
tern potrzebniejszą, z powodu przejść barwy szatynowej w blond lab 
brunatną tak licznych a w stopniach tak do rozróżnienia trudnych, że 
niewątpliwie ten sam odcień różni badacze różnie oceniali. 

Po zobojętnieniu więc włosów szatynowych w sposób na początku 
wskazany, liczba osób o włosach jasnych, obliczona w odsetkach lud- 
ności powiatów, będzie następująca: 



Powiat Zbarazki . . 

Grybowski . 

Liski . . . 

Kamionecki . 

Turczański . 



9 

n 

19 



82 Powiat Dobromilski . 



35 
37 
41 
42 



n 

n 



Drohobycki 
Krośnieński 
Gorlicki . 
Jaworowski 



W powiatach podanych zbiorowo 



51 
53 
61 
62 
63 
59 



A więc na 1100 osób przypada razem jasno-włosych 536, tóm 
samom z włosami ciemnemi 564, zkąd następnie stosunek pierwszych 
do drugich = 95 : 100. 

Ta nadwyżka włosów ciemnych nad jasnćmi, okazała się stosun- 
kowo jeszcze znacznie większą w pierwszej seryi badań (str. 98), sto- 
sunek bowiem powyższy był tam = 84.5 : 100. 

Gdy więc wypadki w obu razach otrzymane, mimo to że się od- 
noszą do ludności różnego wieku, a w części do różnych powiatów, 
przecież wskazują zgodnie przewagę ciemnej nad jasną barwą włosów; 
zdaje się więc, że z pewnem prawem uważaćby to można za jedne 
z cech etnologicznych Rusinów. 

b) Zobiety. 

Rozkład Rusinek według barwy włosów w liczbach rzeczywistych 
i odsetkowych. 



XXVII. 



'BT ■ 

Powiaty 


blond 


szatyn 


brunatne 


czarne 


razem 
osób 


osób 


na 100 


osób |na 100 


osób ]na 100 


osób 


na 100 


Drohobycki 
Liski 
Zbarazki 
Złoczowski 
Zbiorowo ') 


6 

17 

2 

3 

12 


60.o 
50.o 
6.9 
27.3 
24. 4 


2 
16 
17 

5 
23 


20.o 
47.o 
58.6 
45. 4 
47.o 


7 


14.3 


2 
1 

10 
3 

7 


20.o 
3.o 
34.5 
27.3 
14.3 


10 
34 
29 
11 
49 

133 


razem osób 
badanych 


40 




63 




7 




23 




w obliczeniu 
na 1000 


3i 


31 


ti 


ra 


5 


3 


r 


73 



») Zob. Wykaz VI. 



(41) 

W porównania z męzką ludnością ruską widzimy tu tę zgodność, 
że w obu płciach włosy szatynowe znacznie przeważają nad blondem 
a więcej jeszcze czarne nad brunatnemi ; gdy znowu w porównaniu z Pol- 
kami rzecz ma się zupełnie odwrotnie. 

Przy odniesieniu wszystkich barw jedynie do jasnej i ciemnej 
przypadnie jasnej w obliczeniu odsetkowem na: 

Powiat Zbarazki . . . . 4 38 Powiat Drohobycki .... 60 

„ Złoczowski .... 46 „ Liski 62 

Z powiatów podanych zbiorowo 49 

Zatem na 500 Rusinek w tych 5ciu powiatach byłoby jasno- 
włosych 255, ciemno-włosych 245, co daje stosunek = 104 : 100. Skoro 
stosunek ten był u Rusinów = 95 : 100, możnaby więc te stosunki 
uważać prawie za równe, bo różnica na stronę kobiet wynosiłaby tylko 
9 na 100, a nadto spółpracownicy zbierający spostrzeżenia, blond, blisko 
w połowie jego liczby, odznaczyli dodatkiem : ciemny, czego nie było 
u Rusinów. 

W każdym razie w porównaniu z Polkami, u których stosunek 
ten był = 150 : 100, włosy ciemne daleko częściej napotykaćby się 
dawały u Rusinek. 



C. Ludność żydowska. 

a) Mężczyźni. 
XXVIII. 



■- «« 

Powiaty 


blond 


szatyn 


brunatne 


czarne 


rade 


razem 
osób 


osób 


w odset. 


osób 


w odset 


osób 


w odset. 


osób 


W od86t. 


osób 


w odset. 


Borszczow. 
Krośnieński 
Tarnowski 
Zbarazki 
Zbiorowo *) 


4 
1 
9 
2 


25.o 

2.5 

20.9 

22.2 


5 
8 
15 
8 
2 


50.o 
50.o 
38.i 
18.6 
22.2 


2 

18 

3 


12.5 
46. 7 

33.3 


4 

1 

26 

2 


40.o 

10.2 

60.5 
22 2 


1 

2 

1 


10.O 

12.5 
2.5 


10 
16 

39 ') 
43 
9 


razem osób 
badanych 


16 




38 




23 




36 




4 




117 ») 


w obliczeniu 
1 na 1000 


1 


L37 


? 


125 


• 


196 


i 


308 




34 



l ) Nie wliczony tu 1 siwy 70-cioletni. 

*) Zob. Wykaz XVIII. 

8 ) 4 rude opuszczone przy rozdzielaniu na jasne i ciemne. 



Uderza tu przedewszystkiem liczba rudych, nie wielka wprawdzie 
w odniesieniu do całej ludności żydowskiej, bo tylko 34 na 1000, ale 



Zb. Wiad. Antr. Di. U. T. IX. 



bardzo wielka w porównania z innemi narodowościami, mianowicie 
z rusińską, gdzie w tój seryi badań żadnego nie znaleziono radego, 
w przeszłćj zaś 14 na 1000, i w polskićj, gdzie ilość ich według te- 
gorocznych obliczeń wynosi 9 na 1000. Dodawszy do tego, że w lćj 
seryi włosy rude a żydów przypadały w stosunku jeszcze większym, 
bo 45 na 1000 (str. 102), uznać to wypadnie za jedne z cech wła- 
ściwych ludności żydowskiój. 

Skłonność do barw ciemniejszych, na którą zwróciłem uwagę 
mówiąc o Rusinach, występuje tu jeszcze w wyższym stopniu, tak w sto- 
sunku szatynów do blondynów, jak czarnych do brunetów. Nic więc 
dziwnego, że po sprowadzeniu barw wszystkich do jasnych i ciemnych, 
te ostatnie wielką mieć muszą przewagę. Jakoż, według obliczeń od- 
setkowych w tych kilku powiatach, z których dostarczono nam spo- 
strzeżeń o żydach, w jednym tylko Krośnieńskim liczba jasno- włosych 
bardzo się zbliża do połowy ludności, wynosi bowiem 48 na 100. Zre- 
sztą powiaty, ze względu na stosunkową ilość osób jasno- włosy eh, idą 
w tój kolei: 

Tarnowski 20 Zbarazki 29 

Borszczowski ...... 28 Krośnieński ...... • 48 

Zbiorowo . 31 

Wypada zatćm na 500 osób, jasno- włosych 156, ciemnowłosych 
344, czyli pierwsi mają się do drugich = 45 : 100. 

Sprawdza się tu uwaga, którą w pierwsz&j Charakterystyce 
uczyniłem o zupełnej mylności mniemania, jakoby Żydzi polscy mieli 
włosy blond (str. 103). Są wprawdzie między nimi i blondyni, ale 
giną oni w więcćj niż dwakroć liczniej szćj masie ciemno -włosych. 

b) Sobiety. 

Z 25ciu Żydówek, o których jedynie dostarczono nam wiadomo- 
ści, 5 należy do blondynek, 3 do szatynek, 7 do brunetek, 9 do czar- 
nych, 1 była siwa. Gdyby z tój liczby godziło się wyprowadzać jaki 
wniosek, to stwierdzałby on znakomicie uwagę uczynioną powyżój 
o Żydach, stosunek bowiem jasno- do ciemno-włosych byłby = 7 : 18, 
czyli 39 : 100. 



[43] 

Co do formy włosów, a mianowicie włosów kędzierzawych, 
w dostarczonych nam spostrzeżeniach znajdujemy je przytoczone u Po- 
laków z powiatów: 

Nowotar. u blond. 10, — szat. 18, — brun. 14, — czar. 2, — rud. — 



Żywiec. „ „ 1, — 



*f ł »- 9 """»*--> n 



Tarnów. „ „ , » 1, „ , „ , — „ 

Chrzan. „ „ 1, — „ 1, — » 2, — „ — , — „ 

Jaslelsk. „ n i, » — , „ , — « • , — „ 

Pilzneń. n „ 1, — 



» » 9 > » > » 

Sambor. n „ — > — " » • — » — „ ■ lj — « — , — w — 

w«om * » 14, » 30, n 17, „ 2, „ 1 

u Polek z powiatu 
Chrzanów, u blond. 1, — szat. — , -- brun. 1, — czar. — , — rud. — 

u Rusinek z powiatu 
Grybów. „ 1, — „ — , — „ 1, — „ — , — „ — 

wszystkich kędzierz. 16, — „ 20, — „ 19, — „ 2, — „ 1 

Uderza tu między Polakami stosunkowo wielka ilość kędzierza- 
wych w powiecie Nowotarskim, która sama przez się jest już przeszło 
4 razy większa od tój jaka pokazała się w lszój seryi obliczeń. Ona 
tóż główniei. przyczynia się do tego, że w ogólności stosunek kędzie- 
rzawych do ludności razem wziętych powiatów, do których należą, jest 
wielekroć większy od stosunku wykazanego poprzednio. Gdy bowiem 
wówczas wynosił on u Polaków O 34°/ , czyli 1 na 287 osób, to obe- 
cnie byłby on 9°/ > czyli 1 już na 12 osób. 

Zapewne nader mała liczba spostrzeżeń zebranych o Żydach, jest 
powodem, że nie oznaczono między nimi żadnego kędzierzawego, daw- 
niej bowiem naliczono ich stosunkowo więcćj niż w obu innych naro- 
dowościach. 



Stopień zgodności barw w skórze, oczach i włosach. 

W dopełnieniu rzeczy o barwach nasuwa się jeszcze do rozwią- 
zania pytanie, czy i o ile w ludności naszćj kojarzą się barwy w ten 
sposób, żeby bądź jasne, bądź ciemne ich odcienie, widzieć się dawały 
u tój samej osoby równie w skórze, jak oczach i włosach ? czy też ja- 
sne z ciemnemi byłyby tak pomieszane, że np. skóra byłaby biała a oczy 
piwne lub włosy brunatne i t. p. Zgodność w tój mierze stanowi typ 
czysty, według odcienia jasny albo ciemny; niezgodność tworzy 
typ mieszany. 

Do któregoż zatóm z tych typów należałaby ludność galicyjska? 
Odpowiedź na to pytanie nie da się otrzymać za pomocą kombinacyi 
wypadków, co do każdej narodowości ze względu na barwę wyżój 
otrzymanych, poszedłem więc drogą mozolniejszą, lecz w każdym ra- 
zie pewniejszą. Mianowicie zaś, kartki, na których były spisane szcze- 
gółowo spostrzeżenia o każdój badanej osobie, rozłożyłem według tego, 



[44j 

jak naznaczone na nich barwy skóry, oczu i włosów, kojarzyły się 
w typ jasny, ciemny lub mieszany, poczem te ostatnie podzielałem 
jeszcze w miarę tego, jak w tym typie mieszanym barwy jasne i cie- 
mne stawały obok siebie w skórze, oczach i włosach. 

Następująca tabliczka przedstawia ten rozkład odnośnie do lud- 
ności polskiój: 



(Użyte w tej tabliczce nagłówki maja 
ił. typ jasny, B. typ ciemny, 



a) Skóra jasna, 


Oczy ciemne, 


Włc 


b) „ obojęt. 


n jasne, 


T» 


c) , ciemna, 


n jasne, 


» 


a) „ ciemna, 


„ ciemne, 


n 


e) , jasna, 


„ ciemne, 


n 


/) „ ciemna, 


n jasne, 

XXIX. 


n 



to znaczenie): 

C typ mieszany 

Włosy obojętne 
ciemne 
obojętne 
jasne 
ciemne 
ciemne 













C 








Powiaty 


A 


B 














Mcom 


M 


^^0 


a 


b 


c 


d 


e 


f 


(OAOUi 


Bialski 


6 


1 


1 


6 








1 


15 


Bocheński 


10 


4 


— 


3 


— 


— 


1 


— 


18 


Brzeski 


13 


1 


— 


— 


— 


— 


1 


_ 


15. 


Brzozowski 


17 


4 


— 


1 


— 


— 


1 


— 


23 


Chrzanowski 


75 


38 


14 


12 


2 


_ 


4 


— 


145 


Dąbrowski 


7 


1 . 


1 


2 


— 


— 


1 


1 


13 


Gorlicki 


5 


1 


1 


3 


— 


— 


— 


8 


13 


Jasielski 


73 


17 


7 


3 


1 


— 


1 


2 


104 


Kamionecki 


7 


2 


4 












13 


Kolbuszów. 


2 


3 


1 


1 


1 


1 


— 


... 


9 


Krakowski 


6 


3 


2 


4 


— 


__ 


— 


_ 


15 


Krośnieński 


118 


23 


3 


3 


— 


— 


— 


_ 


147 


Limanowski 


14 


1 


1 


6 


1 


— 


— 


— 


23 


Łańcucki 


10 


2 


— 


3 


— 


— 


1 


... 


16 


Mielecki 


6 


3 


— 


1 


1 


— 


— 


— 


11 


Myślenicki 


10 


4 


1 


2 


— 


— 


— 


1 


18 


Nowosądecki 


15 


9 


— 


6 


1 


— 


2 


2 


35 


Nowotarski 


55 


2 


11 


33 


1 


_^ 


17 


1 


120 


Pilzneński 


5 


3 


— — 


1 


1 


— . 


1 


... 


11 


Ropczycki 


6 


3 


4 


1 


— 


— 


1 


— 


15 


Rzeszowski 


12 


6 


1 


3 


2 


— 


— 


___ 


24 


Tarnobrz. 


9 


5 


1 


— 


2 


— 


1 


1 


* 19 


Tarnowski 


91 


18 


11 


11 


9 


— 


4 


2 


146 


Wadowicki 


9 


3 


2 


2 


__ 


— 


7 


1 


24 


Wielicki 


9 


3 


3 


3 


1 


— 


^_ 


1 


20 


Zbarazki 


9 


4 


_ 


4 


__ 


__ 


__ 


_ 


17 


Żywiecki 


51 


6 


9 


4 


8 


3 


1 


— 


82 


Zbiorowo 


30 


16 


8 


12 


5 


■^^ 


3 


2 


76 


Razem 


680 


186 


86 


130 


36 


4 


47 


18 


1187 J 



Obliczając otrzymane tu ilości na 1000 męzkiej ludności pol- 
skiej, wypadnie osób typu jasnego 573, ciemnego 157, mieszanego 



[451 

270. Co zaś do kombinaoyj występujących w typie mieszanym, tych 
przypada: na 

a : % 73, b : 109, c : 30, ~d : 3, e : 40, / : 15. 

W ogólności zatóm w ludności polskićj przeważa typ jasny, 
który, biorąc typ ciemny za 100, będzie się miał do niego = 365 : 
100, t. j. że osoby o typie jasnym blisko 4 razy są liczniejsze. 

W składzie typu mieszanego widzimy przedewszystkióm górowa- 
nie kombinacyi z oczyma jasnćmi (b), za którą zaraz idzie kombina- 
cyja ze skórą jasną (a). Naodwrót znowu, włosy jasne widzimy w na- 
der małój liczbie (pod d), zresztą zaś są one jeśli nie obojętne, to 
ciemne we wszystkich kombinaoyj ach. 

Z tego wnosićby można, że jeśli kiedyś ludność polska stano- 
wiła rasę wyłącznie typu jasnego, to z biegiem czasu, skutkiem przy- 
mieszek obcych, najwięcej zwichnęły go włosy, najzgodniejsze z ce- 
chą pierwotną' zostały oczy i skóra. 

Co do różnicy jaka pod względem typów zachodzićby mogła 
w miarę dzielnic geograficznych, ograniczam się tylko do porównania 
Górali z resztą całej ludności polskiej. 

Zebrawszy zatóm z Wykazu XXIX cyfry odpowiednie powiatom 
zamieszkałym przez Górali, i podobnież, z ich wyjątkiem, ludność pol- 
ską męzką ze wszystkich powiatów; następnie otrzymane sumy (Gór. 
278, reszta 909) rozłożywszy według kategoryj w Wykazie tym roz- 
różnionych ; wszystkie wreszcie cyfry tak u Górali jak i u reszty spro- 
wadzając do 1000 tak jednych jak drugich; otrzymamy: 

Typu . . . A ... B ... C 

u Górali ... 522 ... 80 .,. 398 
u reszty ... 589 ... 180 ... 231 

Biorąc zatóm bezwzględnie, typ jasny znacznie byłby liczniejszy 
u reszty ludności niż u Górali. Inaczej jednak rzecz się ma jeżeli typ 
jasny porówna się z ciemnym. Biorąc bowiem ten ostatni za 100, typ 
jasny mieć się będzie do ciemnego: 

u Górali == 653 : 100 
u reszty = 327 : 100 

W tćm zatóm porównaniu typ jasny u Górali pokazuje się 2 
razy liczniejszym niż u reszty mieszkańców. Wiele zatóm barw cie- 
mnych przyczynić się musiało do pomnożenia typu mieszanego, który 
tóż jest tu znowu blisko 2 razy liczniejszy niż u reszty, tam bowiem 
wynosi 398, tu 231 na 1000. 

Gdyby zatem Górale stanowili początkowo rasę jasną, z& czóm 
6krotna przewaga typu jasnego nad ciemnym wyraźnie przemawia, to 
domieszka obcój rasy ciemnej silniój tu jeszcze działać musiała niż 
u reszty męzkiój polskiej ludności. 

Składniki typu mieszanego przedstawiają się tu w ten sposób: 

u Górali a : 70, b : 183, c : 39, d : 1 1, e : 72, /: 14, razem 398 
u reszty „ 70, „ 87, 28, „ 1, „ 30, „ 15, „ 321 



M 

Jak więc widać z tych kombinacyj typu mieszanego, najsilniej 
znowu opierały się tu zwichnieniu typu jasnego skóra i oczy, najwię- 
cej, i to wiele znaczniój niż u reszty, przyczyniły się do tego włosy. 
Miałożby to być statecznym wypadkiem mieszania się rasy jasnćj z cie- 
mną? — przy ograniczonym zakresie naszych poszukiwań, na pytanie 
to wstrzymać się muszę z odpowiedzią, jak równie oczekiwać bliższych 
objaśnień z historyi dla orzeczenia jaki nawał obećj ludności zwichnął 
typ jasny tubylców, jeżeli był on rzeczywiście jego cechą pierwotną. 



Po szczegółowo przedstawionym toku poszukiwań typu u Pola- 
ków, ograniczę się co do innych narodowości, do prostego podania 
ostatecznych wypadków, otrzymanych z podobnych jak wyżćj zestawień 
i obliczeń. 

Eusini. 

Typ jasny 465 — ciemny 254 — mieszany 281 — razem 1000 

Na typ mieszany składają się następujące połączenia: 
a: 47, 6:114, c;19, d:17, e:19, /:65, razem 281. 

Jak u Polaków tak i tu przeważa wprawdzie typ jasny, w sto- 
pniu jednak tój przewagi wielka zachodzi różnica, gdy bowiem u Po- 
laków stosunek typu jasnego do ciemnego byl = 365 : 100, to u Ru- 
sinów wypada on = 183 : 100; ma się zatćm pierwszy do drugiego = 
3.65 *1.83; t. j. że przewaga t>pu jasnego nad ciemnym u Polaków 
2 razy jest większa niż u Rusinów. Zresztą w kombinacyach składa- 
jących typ mieszany, widzimy podobnie jak u Polaków i prawie równe 
co do wielkości górowanie jasnćj barwy oczu, poczćm wszelako w ko- 
lei wielkości nie następuje tu jasna skóra, lecz znaczna przewa- 
ga ciemnćj barwy włosów. Widać więc, że jak u Polaków, tak i u 
Rusinów, silnie opierała się obcćj przymieszce skóra, a silnićj jeszcze 
oczy; włosy zaś więcćj jeszcze uległy jćj u Rusinów, niżli u Polaków. 
Nie dziw więc, że przy badaniu z osobna barwy włosów, znaleźliśmy 
w nich stosunek jasnych do ciemnych — - 95 : 100. 

Żydzi. 

Dla łatwiejszego porównania i zrobienia jaśniejszym poglądu na 
stosunki typowe 3ech narodowości, wykaz odnoszący się do Żydów 
zestawiam zaraz z dwoma poprzedniemu Złożą się z tego na 1000 
każdćj ludności następujące szeregi: 

Typ^jasny — ciemny — miesz. — stos. jas. do ciem. 

u Polaków ... 573 .. 157 ... 270 .. . 365 : 100 
u Rusinów ... 465 ... 254 ... 281 .. . 183 : 100 
u Żydów ... 254 ... 279 ... 467 .. . 91 : 100 



[47] 

Typy mieszane składają się z następujących zespoleń: 

a b c d e f g h l ) 

u Polaków 73 . . 109 . . 30 . \ 3 . . 40 . . 15 . . — . . — 
u Rusinów. 47 . . 114 . . 19 . . 17 . . 19 . . 65 . . — . . — 
u Żydów . 136 . . 68 . . 34 . . 16 . . 102 . . 51 . . 44 . .16 

Widać z tych zestawień jak dalece typ jasny, już u Rusinów 
mniój liczny niż u Polaków, maleje jeszcze u Żydów. Dochodzi to już 
tak daleko, że odwraca się stosunek, i kiedy u Polaków i Rusinów 
typ jasny górował. .nad ciemnym, u Żydów rzecz się ma na odwrót, sto- 
sunek bowiem jasnego do ciemnego jest u nich = 91 : 100. Niewielka 
to zapewne różnica; kiedy jednak i w lszćj seryi (str. 111) stosunek 
ten odwrotny pokazał się jeszcze znacznie większy, bo = 14.3 : 24.7 = 
56 : 100 ; można więc wnosić, że Żydzi galicyjscy, którzy przybyli do 
nas z Niemiec, czego zabytkiem jest żargon dotąd używany, pocho- 
dzili z rasy ciemnćj, a więc może od tych, których Nott i Gliddon 
uważają za potomków niewolników indyjskich, którzy przeszli do judai- 
zmu (zob. ser. lszą str. 113). 

Gdyby tak było, nasuwałoby się pytanie : czy Żydzi przybyli już 
do Niemiec i w jakim stopniu mieszańcami? czy i o ile wpłynąćby 
oni byli mogli na zmianę jasnego typu tubylców? Ostatnie 2 przypu- 
szczenia zdają się całkiem upadać, w obec uwagi, że odstrychnienie 
ich od ludności miejscowćj było niewątpliwie w czasach dawnych nie 
równie jeszcze większe, niż jest niem obecnie. Zresztą odpowiedź na 
pytanie pierwsze będzie zapewne na zawsze piuni desiderium, skoro 
podobne do niniejszego badanie nikogo w owe czasy nie zajmowało. 
Może historyja dostarczy przydatnych w tćj mierze wskazówek. 

Jeżeli do spaczenia jasnego typu Polaków i Rusinów najwięcćj 
przyczyniały się włosy, to u Żydów przeciwnie okazały się one bar- 
dzo trwałemi w zachowaniu cechy pierwiastkowej; i znowu na odwrót, 
skóra i oczy u tamtych bardzo wytrwałe pod względem zatrzymania 
swojój barwy jasnćj, u tych, zmienione z ciemnych na jasne, wystę- 
pują bardzo znacznie w składnikach typu mieszanego, oczy jednak 
daleko mniój niż skóra, tak, że uważając z osobna, nie dorównywają 
one jeszcze ciemnym. 

Jeżeli z tego co poprzedziło wynika, że żadna z uwzględnianych 
tu narodowości nie przedstawia w całości swojćj typu zupełnie czy- 
stego, to nie jest to w kraju naszym wyjątkiem, w całćj bowiem Eu- 
ropie rzecz nie ma się inaczćj. W tej tćż myśli wyraża się między 
innymi powoływany tu kilkakrotnie Topinard: „Z krzyżowań między 
rozmaitemi typami, zaszłych we wszelkich kierunkach w naszych spó- 



J ) Przybywające tu 2 kombinacyje u Żydów, są: 

g) skóra jasna, — oczy jasne, — włosy ciemne 
fy n jasna, — „ ciemne, — „ jasne 



łeczeństwach, wynikło rozerwanie cech, które w rasach pojmowanych 
idealnie zespólają się w tćj samćj osobie. Tak się ma rzecz z pewnemi 
odcieniami skóry, włosów i oczu ; pechy te w ludnościach europejskich 
są pogmatwane i pobałamucone *). 



Ostateczne wypadki. 

A. Ludność polska. 

a) Mężczyźni. 

Wzrost po roku 2 5 tym życia jeśli się jeszcze powiększa, to 
tylko w małej części cm ; po roku 30tym przyrost już całkiem ustaje. 
Wzrost średni wynosi wtenczas 164.3 2 ). 

Co do dzielnic geogr., wzrost Górali, w porównaniu ze wzrostem 
mieszkańców Równin i Nizin, byłby większy o cały cm. Wszakże do 
przewyżki tćj dochodzi on dopićro w r. 25tym, wcześnićj bowiem jest 
mniejszy od niego w każdym roku życia. 

Barwa skóry. Na 1000 osób przypada barwy białej osób 422, 
płowćj 502, śniadój 76. W odniesieniu wszystkich jedynie do jasnej 
i ciemnej, ludność z pierwszą ma się do drugićj = 196 : 100. 

Między dzielnicami geogr. stosunek jasnej do ciemnćj największy 
jest w okolicach Podgórskich, zmniejsza się zaś w miarę posuwania 
się w jedne stronę ku Nizinom, w drugą ku Podhalu. 

Barwa oczu. Co do szczegółowych oznaczeń stosunku siwych, 
zielonych, błękitnych, piwnych lub czarnych, pozostaje wątpliwość, 
z powodu wielkiej różnicy między wypadkiem teraźniejszych i dawniej- 
szych badań. Większa w tej mierze zgodność zachodzi co do stosunku 
ogólnie branćj barwy jasnej i ciemnej, który byłby = 253 : 100. 

Co do Górali, u tych, w porównaniu z całą ludnością polską, 
więcej jeszcze przeważają oczy jasne nad ciemnemi, a tćm bardziej 
w porównaniu z samymi Równiakami. 

Barwa włosów. W miarę jak od barwy najciemniejszćj uważa 
się je wstecz ku najświetlejszej stają się one coraz częstsze, z wyjąt- 
kiem małej przewagi szatynów nad blondynami według wypadku ba- 
dań teraźniejszych, bo według dawniejszych wcale go nie było. Wo- 



l ) Elements d*Anłkrop. str. 343 

*) Według Statystyki Dra Baxtera zebranćj z żołnierzy amerykańskich, 
przybytek od r. 25 do 30go wynosił 3 cm., co zgadzałoby się dosyć 
z naszćm obliczeniem. Ale według niego ciało przyrasta jeszcze do r. 
35go, a przybytek, licząc od r. 30go wynosiłby 0.8 cm. Odtąd wzrost 
maleje już w r. 38—45. (Baxtbr Stat. med. anthrop. Washingt I. 19, 
Topinabd Elements j. w. str. 418). Mimo to nie cofam wyrzeczonego 
kilkakrotnie przekonania, że wzkazywane tamże ubytki wzrostu były 
skutkiem niedostatecznych spostrzeżeń, już dla tego, że nie chodziło 
tam o jakieś części, ale o cały a nawet Kilka centymetrów, 



[49] 

gole biorąc, włosy jasne blisko o połowę są częstsze od ciemnych. Są 
bowiem do nich w stosunku = 148 : 100. 

Różnie to jednak bywa w różnych dzielnicach : największa prze- 
waga Bieskid zachodni (3 : 1), blisko równowaga (1.2 : 1) w Nizinach, 
przewaga ciemnych (0.8 : 1) na Podhalu. 

b) Kobiety. 

Wzrost. Wogóle blisko o 11 cm. mniejszy niż u mężczyzn. 
Przyrastanie z r. 25tym zupełnie ustaje. Co do barwy skóry tu 
w tćm tylko zgadza się z barwami u mężczyzn, że u jednych i dru- 
gich 7,3 część przypada na śniadą, co zaś do 2ch innych stosunek 
ich całkiem się odwraca. Ztąd tćż wogóle jasna w porównaniu z cie- 
mną bywa u kobiet daleko liczniejsza (373:100). — Co do oczu 
przeważają piwne, wogóle tóź przy odniesieniu wszystkich do jasnych 
i ciemnych, pierwsze pokazują się o połowę rzadziej niż u mężczyzn. — 
Co do włosów, podobnie jak u mężczyzn stateczne zwiększanie się 
liczby osób w miarę, jak od czarnowłosych idzie się wstecz w kolei 
do barwy coraz jaśniejszej. Stosunek jasnych do ciemnych taki jak 
n mężczyzn. 

Z porównania w stosunku barw jasnych do ciemnych w skórze, 
oczach i włosach, wynika, ze ludność polska w Galicyi nie przedstawia 
typu bądź typu czysto jasnego, bądź czysto ciemnego, prawie bowiem 
7 4 okazuje typ mieszany. Wogóle jednak ze wszystkich narodowości 
typ czysto jasny jest tu najliczniejszy. 



B. Ludność ruska. 

a) Mężczyźni. 

Wzrost Skończony po r. 25-tym wynosi średnią miarą 164.5, 
w porównania zatćm do roku 25go jest większy tylko o V, cm., gdy 
tymczasem porównanie takie u Polaków daje z górą 2 cm. Za tóm 
idzie, że przewaga, jaką wzrost Rusinów okazuje nad wzrostem Pola- 
ków w latach życia wcześniejszych, później ginie prawie zupełnie. 

Barwa skóry. Większa tu jeszcze niż u Polaków przewaga 
barwy płowej nad innemi, zwłaszcza tóż nad białą, o ile ta ostatnia 
maleje, o tyle przybywa śniada. — W odniesieniu do jasnej i ciemnej, 
pierwsza do drugiej okazuje się w stosunku = 161 : 100 = 3 : 1.8, t.j. 
niewiele mniejszym niż u Polaków (3 : 1.6). 

Barwa oczu. Co do szczegółów uważanych 5ciu barw rozróż- 
nianych w oczach, wypadki niepewne, bo wielce odmienne od dawniej- 
szych. Tyle pewna, że oczy ciemne daleko są tu pospolitsze niż u Po- 
laków, jasne bowiem mają się do nich = 215 : 100, gdy u Polaków 
154 : 100. 

Barwa włosów. Przewaga barw ciemniejszych, czarnej nad 
brunatną, szatynu nad blondem, wogóle 8 razy większa niż u Pola- 

Zb. Wiad. Anta. Dz. U. T. IX. 7 



[60] 

ków. Dlatego tćż, w porównaniu z nimi, stosunek jasnych do ciemnych 
przedstawia się zupełnie odwrotnie (95 : 100). 

b) Kobiety. 

Wzrost. Po roku 25tym mniejszy jest niż u mężczyzn prawie 
o J2 cm.; w porównaniu z kobietami polskiemi byłby mniejszy blisko 
o 1 cm. (0.7 cm.). 

Barwa skóry biała częścićj się tu spotyka niż u mężczyzn, 
wiele jednak rzadziój niż u Polek, u których znaczenie nad innemi 
przeważa. Podobnie tćż ogólny stosunek barwy jasnój do ciemnćj, u Ru- 
sinek taki sam prawie jak u Rusinów, u Polek okaztije się przeszło 
3 razy większy. — Co do barwy oczu, bardzo tu znaczna przewaga 
piwnych nad innemi. Toż samo pokazuje się w porównaniu z Polkami, 
u których odcień jasny, jakoto oczy zielone, a nadewszystko błęki- 
tne, częścićj się zdarzają. — Co do barwy włosów, jak u męż- 
czyzn tak i tu znacznie przeważają nad blondem, a więcój jeszcze 
czarne nad brunatnemi, co znowu z Polkami ma się wprost odwro- 
tnie. Wogóle tóż ciemna barwa włosów daleko tu jest częstsza niż 
u Polek. 

Co się tyczy Rusinów pod względem zabarwienia w ogólności, 
ma tu wprawdzie przewagę typ jasny, mniejszą jednak niż u ludno- 
ści polskiój, bo przy równćj prawie jak u Polaków ilości typu mie- 
szanego, typ ciemny jest u nich o wiele liczniejszy. 



C. Ludność żydowska. 

a) Mężczyźni. 

Co do wzrostu materyjał tegoroczny nie był dostateczny do 
wyprowadzenia ile tyle pewniejszego wniosku. Według obliczeń naszych 
dawniejszych, wzrost Żydów nie różniłby się od wzrostu Polaków, tak 
ze wzglądu postępu do roku 25go, jak w tym samym roku. 

Co do barwy skóry, godna uwagi zupełna zgodność 3ch jćj 
barw głównych, wykazanych w dawniejszych i teraźniejszych bada- 
niach. Barwa biała tu dopićro przeważa nad płową, a chociaż prze- 
wagę tę zobojętnia w części przybytek barwy śniadćj, przecież wogóle 
barwa jasna ma się tu do ciemnój =270: 100, t. j. blisko jak 3: 1. 

Co do barwy oczu, piwna przechodzi o wiele połowę wszyst- 
kich innych. W odniesieniu w ogólności wszystkich innych barw oczu 
do jasnych i ciemnych, te ostatnie, czego nie było u żadnój innój na- 
rodowości, przeważają nad pierwszemi ; mają się bowiem jasne do cie- 
mnych = 71 : 100. Jestto u Żydów stosunek 2upełnie odwrotny wzglę- 
dem barwy skóry; a że do takiego wypadku doprowadziły i dawniej- 
sze badania, możnaby to więc uważać za jedne z fizycznych właści- 
wości u Żydów. 



[51] 

Co do barwy włosów, do podoonej jak wyżej cechy chara- 
kterystycznej możnaby tu zaliczyć rudą barwę włosów, bo chociaż 
w ogóle nie zdarza się ona często, w porównaniu jednak z innemi 
narodowościami trafia się ta statecznie i o wiele liczniej. Zresztą gó- 
rują ta barwy ciemne tak dalece, że jasne mają się do nich = 45 : 100. 

6) Kobiety. 

Ogólna liczba 25 badanych nie dozwala wyprowadzać stanowczo 
ostatecznych wniosków. Zdawałoby się jednak, że stosunek barw za- 
chowuje się tu podobnie jak u mężczyzn, tylko jeszcze nie równie wy- 
datniej, tak w przewadze jasnej nad ciemną barwą skóry, jak na od- 
wrót ciemnej nad jasną w oczach i we włosach. ~ 

Co do typu ogólnego, jeżeli w innych narodowościach nie znaj- 
dujemy wyłącznie czystego, to u Żydów typ mieszany występuje naj- 
silniej. Jeżeli jednak w ludności polskiej i ruskiej typ czysto jasny 
miał nad innemi przewagę, to przewaga Żydów przypada na ciemny. 



V. 
Budowa głowy i twarzy. 

Do badań naszych tym razem służył znacznie szczuplejszy zasób 
spostrzeżeń cefalometrycznych dokonanych na osobach żywych; a miano- 
wicie mieliśmy ich razem 1627 dokonanych na mężczyznach; podczas 
gdy uprzednio było 2275 *). Oprócz szczuplejszej liczby spostrzeżeń 
grupują się też one bardzo nierównomiernie według pojedynczych 
narodowości: o Polakach mamy ich 1214, t. j. o 146 więcej niż przed 
laty, natomiast o Rusinach jest tylko 318, t. j. mniej 550 niż dawniej 
a o Żydach 100, t. j. zaledwo 1 / 8 dawniejszej ilości spostrzeżeń. 

Mając przeto na myśli w niniejszym opracowaniu, ażeby o ile 
możności objaśnić, dopełnić i sprostować fakta i wyniki dawniejsze 
zapomocą spostrzeżeń obecnych, najwięcej pod tym względem liczyć 



') Otrzymaliśmy wprawdzie 1812 spostrzeżeń na mężczyznach, lecz z tej 
liczby wypadło wyrzucić 185 najwidoczniej mylnych, takich np. w któ- 
rych długość czaszki podaną była 225—245 mm. lub też przeciwnie 
tylko 157 mm., z obwodem poziomym 540—560 mm. zarówno w jednym 
jak w drugim przypadku. Za niepodobne uznaliśmy również takie np. 
spostrzeżenia, w których szerokość największa była równą długości 
czaszki oraz takie, w których np. szerokość największa była 117 a sze- 
rokość w potylicy J32 mm., szerokość czoła 150—160 mm.! długość 
twarzy 160—170 mm.! itp. Tego rodzaju spostrzeżeń z niemożliwemi 
wymiarami znalazło się wprawdzie około 50 tylko, lecz gdy one w je- 
dnym powiecie stanowiły około 10% a w drugim nawet 20%, więc 
reszta spostrzeżeń z tychże powiatów w ilości 132 uważaliśmy za 
właściwe odrzucić jako mocno podejrzane co do ich dokładności. 



[52j 

możemy na te, które otrzymaliśmy o Polakach. — Mniej pewnych 
wyników oczekujemy o Rusinach , a bardzo niepewnych o Żydach. 
W każdym razie, dla łatwiejszego porównania wyników teraźniejszych 
z uprzedniemi, przy opracowaniu tych nowych materyjałów trzymać 
się będziemy ściśle dawniejszego porządku. 



A) Charakterystyka głowy i twarzy 
\x Polaków, Rusinów i Żydów w ogólności. 

a) Budowa Czaszki. 

1. Wielkość czaszki po ostatecznie ukończonym jćj rozroście, 
t. j. po 25 latach wieku, okazała się większą u osób każdej narodowości 
tylko o 2 — 3 mm na długość, o 1 mm. na szerokość i o 1 — 8 mm. 
w obwodzie, a mianowicie: 

długość szerokość obwód 

u Polaków 183.9 mm. i8o.5 153.7 mm. i52.2 548. mm. 543.3 *) 

u Rusinów 183.4 — 182.3 153.2 — i52.o 547.6— 546.6 

u Żydów 186.4 — i83.f> 152.2 — i53.5 551. — 543.3 

Sprawdza się tedy z zupełności pewnik znany zkąd inąd, że 
skończony rozwój czaszki w szkielecie ludzkim wyprzedza ostateczny 
rozrost odnóży. 

Co do charakterystyki czaszek pod względem ich wielkości, tym 
razem nie potwierdziło się spostrzeżenie dawniejsze, jakoby czaszki 
Rusinów były nieco większe od polskich, lecz czaszki żydowskie 
okazały się powtórnie cokolwiek większemi od polskich i rusińskich. 

2. Kształt czaszek, wogólnym zarysie mierzony wskaźnikiem 
głównym, okazał się tym razem u Polaków i Rusinów nieco węższym, 
a u Żydów znacznie węższym niż uprzednio, a mianowicie wskaźnik 
główny jest: 

' u Polaków = '83.5 — '84.4 

u Rusinów = '83.5 — '83.3 
u Żydów = '81.7 - '83.5 

Ta drobna wszakże różnica nie zmieniła bynajmniej faktu 
kardynalnego w charakterystyce kraniologicznej tych trzech narodowości, 
że wszystkie one należą, chociaż w nierównej mierze, do typu 
krótkogłowego. 

Daleko wyraźniej i w wyższym stopniu wykazuje się to z następu- 
jącego porównawczego zestawienia wskaźników głównych, uszykowanych 
podług typowych kształtów czaszki. 



*) Dla łatwiejszego porównania liczb, podajemy w miejscach ważniejszych 
liczby dawniejsze odmiennemi czcionkami obok liczb teraźniejszych lub 
pod niemi. 



[53] 



1 


s. 
a. 


•1 
1 


-' 


s 




1 


1 1< ►:'<> spoBtrieieu 




S 


a 


g 


Razem 


3 


>4 




. 


8 


wyraźnie 
dlugogłowi 




a 


8 


| 


IKnUiiisiych 




B 


g 


i 


pośrednioglowi 




S 


1 




krótka wo 
głowi 


i 

I 




s 


1 


krótkogłowi 




1 


1 


Razem 


fc s 


f( . 


"S 


J 


Razem 


I 


4 


r P 


iK 


.- e 


J 


wyraźnie 
dlugoglowi 


j„ 


&>£ 


£* 


J)( lii i UŻ (10 


;s 


p.s 


sp 


| 


pośredniogłowi 


I* 


?S 


£°g 


1 


lirótkawo 


I 

fi 

i 


£S 


MS 


|| 


krótkogłowi 


2>2 


*■ 


fS 




Razem 



Przekonywamy się z tego wykazu iż w każdćj narodowości typ 
krótkogłowy znacznie góruje nad innemi ; przyczćm największy procent 
czaszek krótkogłowych okazują Rusini, potom Polać/, a najmniejszy 
ze wszystkich mają Żydzi. 

W porównaniu z wynikiem uprzednich badań naszych, u jednych 
tylko Rusinów nie zaszła żadna zmiana ważniejsza, u innych zaś 
okazały się pewne różnice godne uwagi a mianowicie: 

1 . Procent czaszek krótkogłowych okazał się tym razem u Polaków 
i u Żydów słabszym, u pierwszych o 12°/ u ostatnich o 23%, 
powiększyła się zaś natomiast ilość czaszek pośredniogłowych u Polaków 
o 9% u Żydów o l3°/ . 

2. Typ długogłowy okazał się powtórnie u Polaków i Rusinów 
tylko sporadycznie; u Żydów zaś kształty długogłowe znalazły się 
tym razem w dość pokaźnej ilości 16%, t. j. czterykroć częściej niż 
uprzednio. / 

3. W panującym u wszystkich typie krótkogłowym wykazała 
się ta odmiana, że uprzednio ilość czaszek wyraźnie krótkogłowych 
u Polaków przewyższała krótkawogłowe, a u Rusinów była prawie równą; 
teraz zaś czaszki krótkawogłowe górują nad wyraźnie krótkiemi 
u Polaków o 7%> a u Rusinów o 4%« Co się tyczy Żydów, to 
przewaga krotkawogłowych jak istniała uprzednio (19%) tak tóż 
w wyższym nawet stopniu (23%) okazuje się i teraz, prawdopodobnie 
jako stateczna cecha odróżniająca tę krótkogłową rasę przybyszów, 
od ludności miejscowej tegoż typu. 

Pod względem budowy czoła i potylicy, wyrażającój się stopniem 
ich szerokości, pierwsze w ogólności okazały się tym razem u wszystkich 
znacznie węższemi niż uprzednio, a oprócz tego w stosunku wzajemnym 
u pojedynczych narodowości wypadek teraźniejszych pomiarów różni 
się nieco od uprzedniego. — A mianowicie z następującego zestawienia 
absolutnych wymiarów szerokości czoła i potylicy, oraz ich wskaźników, 
okazuje się : 



II. 


Szerokość w mm. 


Wskaźnik 


J3 

o 

O 


eg 

o?* 







O 


•0 


O O 


u Polaków 


114.8 

121. 3 


153.7 

152 


136.9 
126 


62.2 

67.2 


83.5 
84.4 


74.3 

75.5 


u Rusinów 


117. 

120.5 


153.2 

I 52.0 


139.1 

1 38.2 


63.9 
65.4 


83.5 
83.5 


75.4 

7*. 


u Żydów 


116.1 
119. 


152.2 

i53.i 


136. 
1 37. 1 


61.8 

65. 


81.7 

83.6 


73.1 
74.8 



[55] 

Że czaszki polskie, przy jednakowej szerokości po środku, mają 
czoła i potylice nieco węższe od ruskich, podczas gdy uprzednio 
zachodził ze wskaźnikami stosunek odwrotny. Czaszki zad żydowskie, 
węższe w ogólności od poprzedzających, mają tćż czoła i potylice 
proporcyjonalnie węższe, podobnie jak dawniej. 

Gdy się głębiej zastanowimy nad szerokością czoła i potylicy 
i według stopni tćjże szerokości określonych wskaźnikami czołowym 
i potylicznym odróżnimy 3 kategoryje, t. j. czoła i potylice szerokie, 
mierne i wąskie, to się w liczbach przedstawi obraz następujący: 







Czoła 


Potylice 


UL 


© 

o 

b 

SJ 

00 


s 

© 
S 


© 


© 

■8 

© 

M 
CD 


© 

e 

© 

a 


© 

00 

ot* 


u Polaków 


w mm. 


47. 


784. 


338. 


114. 


887. 


168. 


w% 


4. 

17.5 


67. 

74.3 


28.9 

8.3 


9. 

22.5 


75. 

66.6 


14. 
10.9 


u Rusinów 


w mm. 


17. 


252. 


44. 


73. 


206. 


32. 


w% 


5.4 

14.4 


80.5 

70.3 


14. 

1 5.2 


23.4 

16.7 


66.2 

60.1 


10.2 

23.1 


u Żydów 


w mm. 


— - 


, 73. 


27. 


3. 


76. 


21. 


w% 


11.6 


73. 

79- 


27. 

9.3 


3. 

1 5.9 


76. 

47.6 


21. 

36.4 



Z tego zaś charakterystyka czoła i potylicy w każdej narodowości 
przedstawia się całkiem odmiennie od uprzedniej. Wówczas bowiem 
obok przeważnie miernych, czoła szerokie były u Polaków przeszło 
dwa razy częstsze od wąskich, teraz zaś przeciwnie, czoła wąskie 
zdarzyły się u nich 7 razy częściój. U Rusinów czoła szerokie i wąskie 
spotykały się równie często obok przeważnie miernych, teraz zaś 
szerokie są niemal trzy razy rzadsze od wąskich. Podobnież było 
uprzednio u Żydów, tym razem zaś czoła szerokie u nich wcale się 
nie spostrzegały. Podobnież i potylice szerokie miały być dawniój 
u Polaków dwakroć pospolitszemi od wąskich, a teraz okazały się 
znacznie rzadszemi. U Rusinów odwrotnie. U Żydów nakoniec stosunek 
jest całkiem inny w każdój kategoryi. 



[56] 

b) Budowa twarzy. 

1. Długość twarzy całój, podawnemu mierzona od środka 
międzybrwi do końca bródki, okazała się średnią miarą: 

o Polaków = 128.4 mm. — i a 3. a mm. 
u Rusinów = 126.5 mm. — 1 24.6 mm. 
u Żydów = 125.3 mm. — 124. mm. 

Na pierwszym kroku tedy spotykamy się tu z wynikiem całkiem 
odmiennym od otrzymanego uprzednio. — Dawniej długość absolutna 
twarzy, równa niemal w każdej narodowości, najmniejszą była u Polaków ; 
teraz zaś okazała się ona u nich największą, a u Żydów naj- 
mniejszą. 

Różnica ta wszakże znika niemal całkowicie gdy zamiast absolutnych 
średnich wymiarów twarzy, porównamy je w odsetnych stosunkach do 
długości czaszki. Wówczas bowiem wypada to samo co przy dawniej- 
szych, badaniach, t. j.: 

u Polaków = '69.8 — '68-3 
u Rusinów = '68.4 — '68. 1 
u Żydów = '67.1 - '67.1 

2. Największa szerokość twarzy mierzona na łukach 
jarzmowych, okazała się średnią miarą: 

u Polaków — 138.0 mm. — 12 1.6 mm. 
u Rusinów = 129.6 mm. — 123.0 mm. 
u Żydów = 133.1 mm. — 120. mm. 

Nie mówiąc już o uderzająco) różnicy absolutnych wymiarów 
w ogólności, które tym razem u każdej narodowości wypadły 06 — 17 mm. 
większe piż uprzednio, stosunek wzajemny tych wymiarów wypadł 
całkiem odwrotnie. Uprzednio bowiem Rusini absolutną szerokością 
twarzy górowali nieco nad Polakami i Żydami, obecnie zaś odwrotnie, 
jedni i drudzy nierównie więcej górują nad Rusinami. 

To samo zupełnie okazuje się również przy porównaniu średnich 
odsetnych stosunków szerokości twarzy do największej szerokości 
czaszki: 

u Polaków = '90.1 — J79.6 
u Rusinów = '84.3 — '80.9 
u Żydów = '87.5 — 79.7 

Dawniej u Rusinów stosunkowo szerokość twarzy przeważała 
o 1% na< * Polakami i Żydami, teraz zaś okazała się o 3°/ — 6% 
mniejszą. 

3. Kształt twarzy, który wyraźmy odsetnym stosunkiem 
długości twarzy do jej szerokości, czyli wskaźnikiem twarzowym, 
średnią jniarą przedstawia się tak: 

u Polaków = '91.6 — ' 10 1.6 
u Rusinów = '97.0 — ' 100.8 
u Żydów = 93.9 — '101.6 

Wskaźniki twarzowe idą przeto najzupełniej w parze z przed- 
stawionym dopiero wynikiem wymiarów absolutnych i stosunkowych 
długości i szerokości twarzy: najwyższym on jest, t. j. daje miarę 



[57] 

twarzy najbardziej wydłużonej u Rusinów dlatego że jest ona a nich 
najmniej szeroką, a przeciwnie n Polaków, mających twarz znacznie 
szeroką w Inkach jarzmowych niż Rusini, a nawet niż Żydzi, przy 
niewiele większym wymiarze długości twarzy, ta ma ostatecznie kształt 
najmniej wydłużony. 

Porównywająe ten wynik dla charakterystyki twarzy z otrzy- 
manym uprzednio, uderzająca różnica przedstawia się nam przede- 
wazystkiem w wysokości wszystkich wskaźników twarzowych w o- 
gole. Tym razem albowiem nie dochodząc do '100, znaczą one ze 
n każdej narodwości w większym lub mniejszym stopniu szerokość 
twarzy przewyższa jej długość, kształt twarzy przeto jest u wszystkich 
mniej lub więcej szeroki, podczas gdy uprzednio długość twarzy zawsze 
górowała, nadając im kształt okrągły, nieco krótszy przytem U Rusinów, 
niż u Polaków i Żydów, których wskaźniki twarzowe były zupełnie 
równe. 

Jeszcze zaś większa różnica między wynikiem spostrzeżeń dawniej- 
szych i teraźniejszych okazuje się przy azszegółowem rozpatrzeniu się 
w stosunkowej ilości wzelakich kształtów twarzy u Polaków, Rusinów 
i Żydów. Kształty te, gdy rozróżnimy według uprzednio przyjętej 
skali wskaźników twarzowych '), przedstawią się nam w następującym 
wykazie : 





.1 


w liczbach rzeczywistych 


w liczbach od setnych 




tw. długie 




tw. krótkie 


tw. dłngie 




tw. krótkie 




























V. 


i 


1 


| 


i 


* 


f 


i 


g 


g 


'Q> 


1 

2 


B 

i 


'-i 


1 


a 






(3 


k 






o 


3 


» 


£j 


k 


Ł 


* 


■0 


s 


£3 !l 


Policy 


mi. 


75. 


33. 


42. 


$0. 


606. 


440. 


1046 


6.1 


2.4 
10S 


3.7 

1 1.8 


7.1 
i8.3 


50 

3g. 


36.3 
io.5 


86. 
59.5 


275. 


55. 


19. 


36. 


47. 


116. 


57. 


173. 


19. 


6. 


13. 


17. 


42. 


20. 


62. 




















ay. 


ii.i 


17.9 


*i.i 


44- - / 




4y. 


Żydzi 


rnn 


R 


1. 


7 


IR 


42 


Jtt 


76 


ft 


1 


7 


Ifl 


42 


34 


Tii 


















14.. 


I0.3 


.3.9 


&.i 


40.7 


6.6 


47.J 



Ogromna różnica w wynikach spostrzeżeń teraźniejszych i dawniej- 
szych uderza tu na pierwszy rzut oka i w każdym szczególe. 



[58] 

Najbardziej zastanawiająca i najważniejsza sprzeczność z charakte- 
rystyką nprzednio wykazaną, objawia się tym razem w znacznej 
przewadze u każdej narodowości kształtów twarzy okrągłych i szerokich 
razem wziętych, nad twarzami owalnemi i długiemi. Dawniój przewaga 
ta istniała tylko n Polaków i wynosiła zaledwo 9%, podczas gdy 
teraz u tychże Polaków twarze okrągłe i szerokie stanowią 86% 
obok których Owalne są nader rzadkie (7%) a długie zdarzają się 
tylko sporadycznie. Toż samo, .chociaż w mniejszym stopniu, jest 
u Rusinów i Żydów. U nich uprzednio twarze krótkie stanowiły 
mniejszą połowę, teraz zaś u Rusinów ilość ich wynosi 2 / 3 , a u Żydów 
8 / 4 całćj liczby. 

W obec tak rażącćj sprzeczności wyników dawniejszych i teraźniej- 
szych nie wchodząc tym razem w objaśnienie zkąd ta sprzeczność 
pochodzi, jedne i drugie wyniki tracą wagę jaką mieć mogły w charakte- 
rystyce antropologicznćj badanych narodowości, i co do tego pozostawiają 
kwestyję otwartą. 

Kształt nosa. Rozróżniając po dawnemu czworaki kształt 
nosa, garbaty, prosty, płaski i zadarty, przedstawiamy je w liczbach 
rzeczywistych i odsetnych porównawczo u każdćj narodowości w następu- 
jącym wykazie: 



V. 


w liczbach rzeczywistych 


w odsetnych 


08 

8> 


■w 

00 

O 


Mi 
aa 
es 

■a 


CS 
SJ 


garbaty 


OD 

O 
U 

O. 


M 
aa 

CS 


CS 
SJ 


u Polaków 


108 


736 


133 


232 


8.9 

6.4 


60.8 
67.3 


11. 

7^ 


19. 
18.6 


u Rusinów 


24. 


240. 


10. 


39. 


7.6 

6.i 


76.0 

68. 


3.1 

1 1. 1 


12.4 
14.5 


u Żydów 


9. 


64. 


20. 


7. 


9. 
30.9 


64.* 

59.5 


20. 
2.8 


7. 
6.8 



Zwracając uwagę tylko na liczby odsetue widzimy, że główne 
rysy charakterystyczne każdćj narodowości, powtórzyły się tym razem 
z bardzo niewielką zmianą w szczegółach; a mianowicie: Kształt 
prosty nosa, po dawnemu wszędzie przeważa, nosy garbate są naj- 
częstsze u Żydów, zadarte zaś są u nich najrzadsze. 

U kadżćj zaś narodowości z osobna, — wyjąwszy Polaków, u któ- 
rych tylko nosy garbate i płaskie zdarzały się nieco częścićj tym 
razem, — ilość stosunkowa niektórych kształtów nosa przedstawia się 
odmiennie niż uprzednio. — A mianowicie : u Rusinów nader rzadkie, 



[59] 

jak się zdawało, nosy płaskie, spostrzegano tym razem trzy razy 
częściej. U Żydów tenże kształt okazał się dziesięć razy częstszym 
niż dawniej, a natomiast nosy garbate, dawnićj bardzo pospolite u nich, 
zdarzały się przeszło trzy razy rzadziej, t. j. z 30°/ spadły 
na 9%. 

Zestawiwszy wszystkie powyższe szczegóły co do charakterystyki 
kraniologicznej Polaków, Rusinów i Żydów galicyjskich i uwzględniwszy 
odpowiednie szczegóły spostrzeżeń uprzednich, jako wynik ostateczny 
nożemy ku potwierdzeniu lub zmodyfikowaniu wniosków przedstawio- 
nych uprzednio, podać następujące: 

1. Typ krótkogłowy jest niewątpliwą i nader wyraźną cechą, 
wspólną wszystkim trzem narodowościom. — U Polaków i Rusinów 
przytćm przedstawia się on w stopniu dość znacznie wyższym niż 
u Żydów. 

2. W granicach tego wspólnego typu, kształty głowy prawdziwie 
krótkie są u Polaków pospolitsze od krótkawogłowych; u Rusinów 
jedne i drugie są równie liczne; u Żydów zaś głowy krótkawe są 
znacznie pospolitsze od wyraźnie krótkich, a obok tego typu głównego 
sdarzają się u nich dość często kształty pośredniogłowe i długo- 
»łowe. 

3. Szerokość czoła i potylicy, okazawszy się bardzo niestateczną, 
lie może być wcale uważaną za cechę tak ważną w charakterystyce 
kraniologicznej, jak się to zdawało według spostrzeżeń uprzednich. 

4. Blondyni i bruneci każdej narodowości, nie wyłączając tym 
•azern i Żydów, nie różnią się zgoła co do kształtów głowy. 

5. Pod względem kształtów twarzy, nader niestałych w ogól- 
lości, Polacy po dawnemu odznaczają się tćm, że twarze okrągłe 

szerokie są u nich daleko pospolitsze niż u Rusinów i Żydów. 

6. Kształt nosa u wszystkich przeważnie prosty, u Żydów bywa 
szęściej garbaty niż u innych. 

Charakterystyka ta każdej narodowości z osobna daje się kró- 
5ćj niż uprzednio, lecz pewniej określić w następujących rysach: 

1. Polacy przeważnie i wyraźnie krótkogłowi, mają 
warze najczęściej okrągłe lub szerokie, a nosy przeważnie proste. 

2. R u s i n i krótko - lub krótkawogłowi, mają twarze częściej 
wydłużone niż inni i nosy pospolicie proste. 

3. Żydzi przeważnie krótkawogłowi, skłaniają się nie rzadko 
su dolichocefalii, kształty twarzy mają mniej stałe niż inni, a nosy 
)bok przeważnie prostych, dość często garbate. 



[60] 



B) Budowa głowy i twarzy w szczególności. 

I. U Polaków 

Liczniejszy tym razem zbiór 1215 spostrzeżeń antropometrycz- 
nych o Polakach, grupuje się nieco inaczej niż poprzednie 1078. 
A mianowicie : czwarta część tylko (323), lecz nie trzecia, jak uprzednio 
(352), odnosi się do Górali, a reszta do mieszkańców Podgórza karpac- 
kiego oraz równin i nizin nadwiślańskich, zwanych przez górali, 
Lachami, którćjto nazwy, jako krótszćj, i my używać będziemy 
tym razem dla oznaczenia tego drugiego działu etnograficznego 
Polaków. 

Materyjał nasz okazał się tym razem o tyle pomyślniejszym dla 
badań porównawczych, że w pierwszym dziale, t. j. Górali, mamy dość 
poważną grupę Podhalan, których uprzednio dla szczupłćj liczby 
(14) zmuszeni byliśmy dołączyć do Górali z Bieskidu Zachodniego; 
w drugim zaś dziale posiadamy dość znaczną ilość (413) spostrzeżeń 
z równin nadwiślańskich, zkąd uprzednio mieliśmy ich tylko 34. 
Natomiast z nizin nadwiślańskich tudzież z Rusi Czerwonej otrzyma- 
liśmy tym razem zbyt szczupłą ilość spostrzeżeń (39 i 84), ażeby 
mogły utworzyć grupy równoważne z innemi i dlatego dołączamy je 
do grup poprzedzających, t. j. z równin nadwiślańskich i ostatecznie 
podzieliliśmy nasz materyjał o Polakach na następujące części: 

dział 1. Górale, spostrzeżeń 323. 
złożony z dwóch grup: 

a) Podhalan — 164. 

b) Górali Bieskidowych — 159 ł ) 

dział 2. Lachy, spostrzeżeń 892. 
złożony z dwóch grup głównych: 

a) Podgórzan — 356. 

b) Rowniaków — 536. 8 ) 



l ) W tćj grupie odróżniać będziemy niekiedy po dawnemu: Górali 
z Bieskidu zachodniego, t. j. na zachód od Babićj góry, w po- 
wiecie Żywieckim, oraz Górali z Bieskidu wschodniego, na wschód 
od tejże góry w innych powiatach. 

9 ) W tćj grupie również odróżniać będziemy niekiedy mieszkańców nizin 
nadwiślańskich, oraz Polaków z Kusi czerwonćj, od właściwych Ro- 
wniaków. 



[61] 

Obszary geograficzne każdój z tych grap są te same, któreśmy 
oznaczyli uprzednio, t j. Podhalanie w Tatrach, pow. Nowotarski; 
Górale Bieskidowil)z pow. Żywieckiego, Myślenickiego, Limanow- 
skiego i Nowosandeckiego ; Podgórzaniepo części z tychże powiatów, 
lecz przeważnie z Jasielskiego (104) i Krośnieńskiego (147) oraz 
potrosze z Bialskiego, Krakowskiego, Wielickiego, Bocheńskiego, 
Grybowskiego, i Gorlickiego. Równiacy należą przeważnie (145) do 
pow. Chrzanowskiego, reszta (po 7 — 14 sp.) są z pow. Brzeskiego, 
Brozowskiego, Dąbrowskiego, Pilznieńskiego, Ropczyckiego, Niskiego 
Rzeszowskiego i Łańcuckiego. 

Do Nizin nadwiślańskich liczymy po dawnemu powiaty Kolbu- 
szowski, Mielecki, i Tarnobrzeski, nakoniec o Polakach z Galicyi 
Wschodnićj są spostrzeżenia z rozmaitych powiatów po trosze. 



a) Budowa czaszek. 

* 

1. Wielkość czaszek polskich, według głównych pomiarów 
przedstawia się tak: 

długość szerokość obwód 
u Górali 183.8 mm. 155.9 mm. 551.4 mm. 
u Lachów 184.1 „ 152.8 „ 546. „ 

Górale zatćm mają średnią miarą głowy nieco większe niż 
Lachy. 

Zgadza się to najzupełniej z wynikiem uprzednich badań naszych, 
z tą małą różnicą, że przewaga ta uprzednio okazywała się nadewszystko 
w znacznie większćj szerokości czaszek góralskich, teraz zaś przy 
równój niemal długości, wyraża się ona nie tyle w szerokości ile 
w całćj objętości, t. j. w obwodzie poziomym tychże czszek. 

Między Góralami polskimi dostrzega się pod tym względem ta 
niewielka różnica, że głowy u Górali Bieskidowych są na długość 
i w obwodzie poziomym nieco większe niż u Podhalan: a miano- 
wicie : 

długość szerokość obwód 

u Górali Biesiadowych 184.5 mm. 154.4 mm. 560.1 mm. 
u Podhalan 188.2 „ 156.4 „ 549. „ 

Między Lachami, największe przemiary czaszek (dł : 185 — szer: 
154, — obw: 553) okazały się u mieszkańców nizin nadwiślańskich, 
a najmniejsze (dł: 182 ? — szer: 149, — obw: 550) u Polaków z po- 
wiatów ruskich. Do tego ostatniego szczegółu jednakże nie można 
przywiązywać żadnego znaczenia, a to dla zbyt szczupłćj liczby spo- 
strzeżeń z tamtych okolic, głównie zaś dlatego, że przy uprzednich 
badaniach Polacy z Rusi Czerwonćj odznaczali się większćmi wymiarami, 
swych czaszek, 



[62] 

2. Kształt czaszek w zasadniczych proporcyjach budowy, 
wyrażających się wskaźnikiem głównym, przedstawia się u Polaków 
tak: 

• wsk. gł. 

u Górali '84.2 — '86.4 
u Lachów '83. — '83.8 

Jedni i drudzy przeto należą do wyraźnie krótkogłowych. 
Przytem u Górali ten typ jest nieco wyraźniej zaznaczony, niż u Lachów 
lecz różnica pod tym względem jest daleko słabszą, niż się to okazy- 
wało uprzednio. 

Między Góralami, Podhalanie okazali się krótkogłowymi w znacznie 
wyższym stopniu (wsk. gł. = '85 3 ) niż Górale Bieskidowi (wsk. gł. 
= '83j ). W tym względzie potwierdza się, nawet jeszcze wyraźniej, 
wynik otrzymany przy uprzednich badaniach; tam bowiem Podhalanie, 
chociaż nie stanowili osobnej grupy, lecz na równi z Góralami Zacho- 
dniego Bieskidu, do których* byli przyłączeni, mieli średnią miarą 
wskaźnik główny '85, podczas gdy u innych Górali był on = '84. 

Co się tyczy Polaków drugiego działu, t. j. Lachów, to tym 
razem nie potwierdziło się zgoła spostrzeżenie uprzednie, że zstępując 
od gór ku nizinom, kształt krótkogłowy czaszek polskich coraz 
bardziej się zwęża. — Przeciwnie: u 356 mieszkańców Podgórskich 
powiatów wskaż. gł. wypadł obecnie średnią miarą = '81, podczas 
gdy u 536 innych, t. j. 413 równiaków, 39 z nizin nadwiślańskich 
i 84 z osad polskich na Rusi Czerwonej, razem wziętych, ten wskaźnik 
okazał się wyższym, t. j. = '82 6 ; przyczem jednakże Polacy na Rusi 
zamieszkali mają po dawnemu wsk. gł. najmniejszy ('81 4 ). 

Jakkolwiek przeto fakt, wypływający z uprzednich spostrzeżeń 
i wykazujący pewną łączność między stopniem brachycefalii u Polaków 
i rozsiedleniem ich topograficznym z jednej strony, a typem kranio- 
logicznym Rusinów z drugiej, przedstawił się nam na razie tak 
znacząco, jak na to zasługiwał pod względem antropologicznym, to na 
podstawie niniejszych spostrzeżeń nie tylko znaczenie owego faktu lecz 
sama jego rzeczywistość, zostały mocno zachwiane. 

Stwierdzone u Polaków, średnią miarą, istnienie typu krótko- 
głowego, jako cecha mniej lub więcej wspólna każdej grupie, przedstawia 
się nam jeszcze wyraźniej przez zestawienie pojedynczych wskaźników 
w szeregu postępującym, według odpowiedniego podziału na główne 
typy kraniologiczne. 

Liczby wyciągnięte z tego zestawienia w ilościach rzeczywistych 
i odsetnych, podane są dla każdego działu i grupy w następującym 
wykazie : 



[63] 





t§ 


w liczbach rzeczywistych w liczbach udaetnych 


1 


dl ligo głów i 


I 


krótkoglowi | dlugogłowi 


1 


kró 

ii 


Itogłowi 


i, 1 vi. 

1 


S 


li 

3 


1 


"* [ J £ | <3 


■£ 


g 


=1 


S 1 
1 


feile Biesk. 


159.| 6. [ 1.1 2. 20. 63 |' 70.|133.l| 3.6 


0.i5 | 3. 


12. i 39. | 44. 
6." | 3571567 


83. 
91. 


Pi"] li, i Innie 


164.J 3. 


i. 


2. | 10.| 59.| 92.| 151.11 1.8|0.6 


1.3 


Mnie 


3-23. ft. 


a. 


7. 


30. 122.1 162. 284 


a.7 

3-: 


0.6 


2.1 


9, 

io.5 


37.7 

3 7 .5 


0(1.1 

4 8.j 


87 8 
85.; 


Lachy 


891. 


81. 18. 

1 


66. 


213. 1363. 231. 594, 


9.5 
5.7 


3.7 
i.6 


7.5 


237 
1 1.8 


40. i 
33.. 


20.1 
4<M 


66. i. 

83.1 


ndzómote 


aort. 


34.| 4. | 30. i 88. 1 142.| 91.|233 


1 9. 


l. 


8. | 94.7 


40. 


25.1 


60.* 


Kóirniacy 


036. 


50. |14. | 36. [396. E21. 140. 861 


9.3 


2.6 


6.7 23 : 


II 2 


26. 1 


67.: J 


: rtwnin 


413. 


31. | 8. 128. | 99. i 174.' 109.| 283-j 6-9 


IM 


5. | 23.9 42.1 


26.: 


tia.i 


t nizin 


39.| 4. ! 1. | 3. j 5.| 18 | 12.| 30.JI 9.5 2.5 


7. | 12.| 46 


30.7 


76.; 


* Galie. wsch. 


84-115. ■ 5. j 10. | 21.! 20-' 19. 46.|| 17.8[ 5.9 ) 11.9) 23. | 34.5 


22.6 


0; l 



Rozpatrując się w tych liczbach, znajdujemy, w każdym szczególe 
potwierdzenie wyników, podanych przed chwilą na podstawie samych 
tylko wskaźników średnich, a mianowicie: 

U Górali polskich typ krótkogłowy jest daleko stateczniejszy 
niż u Lachów. U pierwszych albowiem głowy krótkie i krótkawe, 
razem wzięte, (87°/,), są q 2iy„ liczniejsze niż u ostatnich ; przeciwnie 
też nie tylko kształty głowy długie i podłużne zdarzają się u Górali 
4 razy rzadziej niż u Lachów, lecz nawet procent kształtów pośrednich 
jest. n nich przeszło 2 razy mniejszy. 

Jeszcze wybitniej różnica ta występuje przy porównaniu samych 
tylko typów wyraźnie krótkogłowych z wyraźnie długogłowemi. Pierwsze 
albowiem stanowią u Górali 50 n / a u Lachów 25%; dlugoglowe zaś 
u Górali 0-6% tylko, a Lachów 2'6%. 

Zastanawiając się następnie nad pojedynczemi grupami każdego 
działu, znajdujemy: 

Że między 323 Góralami, u Podhalan kształty krótkogłowe 
panują niemal wyłącznie (91%), inne zaś zdarzają się sporadycznie 
tylko (pośred: = 6%; długie = l%)j u Górali zaś Bieskidowych, 
kształty krótkogłowe są o 8% mniej liczne, a pośredniogłowe (12%) 
i dłngogłowe spotykają się 2 i 3 razy częściej. 

U 891 Lachów, między 355 Podgórzan a resztą Równiaków, ze 
wszystkich stron razem wziętych, różnice w stosunkowej ilości kształ- 
tów krótkogłowych pośrednio — i dlugogłowych są bardzo nieznaczne 
gdyż nie przewyższają 2%. — Między Równiakami, u Polaków z nizin 
nadwiślańskich kształty krótkogłowe okazały się najpospolitszymi 
(76%), u Polaków zaś na Kusi osiadłych są one najmniej liczne 

') 1. c. str. 140. 



[64] 

tr 

(#7%), — Natomiast kształty pośredniogłowe i długogłowe są u tych 
ostatnich dwa razy częstsze (25°/ i 17%); ni* u pierwszych (12°/ 
i 9%). — Ta ostatnia okoliczność, która się wykazała jaż była 
z uprzednich spostrzeżeń naszych, stwierdzałaby niejako uwagi nasze, 
wypowiedziane wówczas o pochodzeniu rzeczonego zboczenia u Polaków 
na Rusi osiadłych, od typu głównego J ) i miałaby wielką wagę 
antropologiczną, gdyby ją kiedyś ostatecznie stwierdziły spostrzeżenia 
liczniejsze i pewniejsze od dotychczasowych. — Dlatego też, nie 
kwapiąc się z przyjęciem powyższego spostrzeżenia, nasuwającego się 
nam powtórnie, za cechę antropologiczną faktycznie ustaloną, mamy 
je wszakże za szczegół godny uwagi i osobnego zbadania. — Mówiąc 
wyrażnićj, 300 dobrych spostrzeżeń cefalometrycznych o Polakach 
z powiatów ruskich i tyleż z nizin nadwiślańskich, dokonanych przez 
tę samą osobę, mogą tę ważną kwestyję rozstrzygnąć stanowczo. 

Porównywając wyniki dopiero co przedstawione z tćmi jakie 
w tćj samćj rzeczy i tą samą drogą wykazały się przy uprzednich 
badaniach naszych, przekonywamy się, że fakt główny, t. j. przewaga 
typu krótkogłowego u Górali w ogólności, potwierdza się zupełnie 
i nawet w daleko wyższym stopniu niż uprzednio; a to mianowicie 
dlatego, że u Lachów w ogólności kształty pośredniogłowe okazały 
się tym razem dwa razy częścićj niż dawnićj. 

Jakoż, u Górali znajdujemy tym razem czaszki krótkogłowe 
tylko o 2% częścićj, a pośrednio i długogłowe o 1% tylko częścićj, 
niż uprzednio; podczas gdy u Lachów w ogólności procent czaszek 
krótkogłowych okazał się 16% mniejszym niż uprzednio a natomiast 
procent kształtów pośrednich i długogłowych znajdujemy zdwojony. 

Również między pojedynczemi grupami Górali, tak samo jak 
uprzednio, Podhalanie łącznie z Góralami Zachodniego Bieskidu odznaczali 
się typem krótkogłowym o 7% pospolitszym, niż u innych Górali, 
tak również i teraz ciż Podhalanie sami, górują w takićjże samej 
mierze nad Górali z Bieskidu. 

Mnićj zgodne z dawniejszemi, a nawet co do niektórych grup 
bardzo odmienne, są wyniki tyczące się typu kraniologicznego u La- 
chów, a to przedewszystkićm w skutek daleko większćj u nich liczby 
kształtów typu pośredniogłowego, jaka się wykazała tym razem. — 
Stosunek ten okazał się najmniej zmienionym u Lachów z nizin nad- 
wiślańskich, a mianowicie: kształty krótkogłowe, pośrednie i długogłowe 
miały się tam uprzednio jak: 78% : 1^% : ?%> teraz zai & są one 
76% : 12%^ 9°/ . — Szkoda tylko że wyniki tak zgodne pochodzą 
ze zbyt szczupłćj liczby spostrzeżeń, t. j. 99 dawnićj, a 39 teraz. 

Najmocnićj zmienionym, wprawdzie w 12 razy liczniejszych tym 
razem spostrzeżeniach, — okazał się ten stosunek u mieszkańców 
równin, a to z przewagą typu krótkogłowego. A mianowicie: według 
uprzednich, 34 tylko spostrzeżeń, kształty krótkogłowe, pośredniogłowe 
i długogłowe okazały się w stosunku 58% : 85°/ : 5% 5 obecnie źaś 
? 413 spostrzeżeń wypadł on jako 68% : 23% : 6°/ .— 



[65] 

Naostatek u 144 Polaków z Galicyi Wschodniej te same kształty 
przedstawiały się nam uprzednio w stosunku 73% : 17% : 9% « obecnie 
zaś, według 84 spostrzeżeń, zmienił się tenże na 57% :2 5%:17%, 
t. j. ze znaeznym uszczerbkiem przeważającego zawsze typu krótko- 
głowego, a zdwojonym procentem typów długogłowych. 

Co do właściwości w budowie czoła i potylicy u Polaków, to 
wykazują się one bardzo niewyraźnie z porównania wymiarów średnich 
absolutnych oraz ich wskaźników, zestawionych w następującym wykazie : 



VII. 


szerokość w mm. 


wskaźnik 


o 


naj- 
większa 


>> 

O 


o 

i-M 

O 

o 


•o 
eto 


poty- 
liczny 


(Górale Bieskid. 


118.3 | 155.4 


137.5| 64. 


83. 


.74.4 


Podhalanie | 


LJ08.5 


156.4J 


135.7 


59. 


85.3 


73.7 


96rale | 


113.1 


155.9 136, 


\~W7~ 


84.2 


74.3 


Łachy 


| 115.3 


152.8 137.7 


L62.5 


83. 


74.4 


Podgórzanie 


| 117.8 | 151.6 | 139.7 


| 63.9 


81.9 
82.5 


| 75.9 
! 73.2 


Równiacy 


| 113.7 151.8 | 134.5 


61.7 


z równin 
z nizin 


|114. 
|111. 


| 152.1 | 136. 


| 62.1 

||60. 


| 82.9 
| 82.1 


| 74.3 
1 72.9 


153. 135. 


|z Galicyi wsch. 


|113. 


| 149. 


| 126. 


|62. 


| 81.9 


1 69.2 



Widzimy tu, że Górale w ogólności, odznaczając się szerszym 
kształtem głowy niż Lachy, mają pomimo tego czoła nieco węższe. 
To zaś pochodzi głównie ztąd, iż u Podhalan wskaźnik czołowy jest 
tak niski ('59) w porównaniu z innemi grupami, że to się zaledwie 
zrównoważą znaczną szerokością czoła ('64) u Górali Bieskidowych, 
przewyższającą wszystkie inne. 

Potylice, zostające w jednej niemal mierze we wszystkich gru- 
pach, najszersze są u Podgórzan ('75), a najwęższe u Polaków 
z Galicyi Wschodniej ('69) i z nizin nadwiślańskich ('72). 

Najbardziej zastanawiający przeto kształt muszą mieć głowy 
Podhalan, gdyż w stosunku do swej długości będąc najszerszemi 
pośrodku, (wsk. = '85), zwężają się one bardzo znacznie ku przodowi 
w okolicy czoła. 

Gdy nakoniec, sposobem wyżej podanym, t. j. według stopnio- 
wej miary ich wskaźników, rozróżnimy czoła i potylice szerokie, 
mierne i wąskie, to się nam one przedstawią w następującym obrazie: 



Zb Wad. Antr. Di. II. T. IX. 



[66] 



VIII. 


w liczbach absolutnych 


w liczbach odsetnych 


czoła 


potylice 


czoła 


potylice 


1 


i 


i 

* 


I 


i 

s 


£' 


I 1 1 

l| -I 


8 


1 


i 

a 




l J di] li ul an i i; 
3*rale^ == 


8. | 99. 


2-;. 


11. |107. 

Ir,. !liK 


15. 
29. 


i;, i 7-1.4 


18.7 


8.1 80.4 11.2 


1. | 72. | 79. 

"KIItTTjTjRs: 


0.6 |47.3 


51.9|| 9.8 


71. 


19. 


LIG. |215. 


44X3-1 |60. 


35.7 | 9.1 


75.4 


16.4 


Lachy 


38. |613. 988. 


8R. ,672. 


124. 


4.1 (.19.3 


26.3 


9.H 


76. 14. 
7474 "7.1 


jpe-dtfórznnie 


iś. |9to. 1 54: 


63. |2WJ. 25. 


5.1 i 79.3 


15.5 18.1 


Rów ni ni; v 


20. 


337. |179. 25. ,412. !*'j. ' 3.7 «2.H ,33.5 


4,6 1 76. 


18. 


z równin 


9. 


281. |123.1 al. 1 3-41- 1 51. || 2.1 j 68- [29.7 


ó. |82. 


12.4 


i nizin 


- 


22. | 17.|| - ! 30. | 3.;| — |56.4 1 43.4 


- |92.3 


7.6 


l Gal. wach. 


U. 


34. 


:>!». ■ 


* 


35. | 45.11 13. [40.4 1 46.5 1 4.6 |41.6 


53.fi| 



Rozpatrzywszy się w tej tabelce, a mianowicie w drugiej poło- 
wie, gdzie wykazaną jest z każdej grapy w odsetkach ilość stosunkowa 
każdej miary czoła i potylicy, dowiadujemy się szczegółów nader 
zastanawiających z tego powoda przedewszystkiem, że są one wprost 
sprzeczne z wynikiem spostrzeżeń dawniejszych. 

I tak: co się tyczy czoła, uprzednio ') w ogólności, obok prze- 
ważającej ilości czół miernych, okazał się w każdej niemal grupie 
bardzo znaczny procent czół szerokich, wąskie zaś czoła, z wyjątkiem 
Polaków z Rusi Czerwonej, nie dochodziły nigdy do 10%. — Teraz 
zaś jest wprost przeciwnie: przy mniejszej niż uprzednio ilości stosun- 
kowej czół miernych, procent czół wąskich okazał się tak znacznym, 
że nieraz dorównywa ilości miernych, albo ją nawet przewyższa, a procent 
czół szerokich nie przechodzi nawet 6%r z wyjątkiem Polaków 
z Galicyi Wschodniej, u których czoła szerokie dochodzą wprawdzie 
do 13% lecz za to i ilość czół wąskich (46%) jest o 6% większą 
niż miernych. 

To samo, chociaż w nierównie mniejszym stopniu okazało się 
i na potylicach. — Uprzednio potylice szerokie stanowiły znaczny 
procent, gdyż w niektórych grupach górowały nad miernie szerokiemi, 
wąskie zaś potylice zdarzały się w szczupłej liczbie. — Tym razem 
jest inaczej : potylice miernie szerokie górują bardzo wybitnie we 
wszystkich grupach (71% — 92°/,)* potylice zaś szerokie i wąskie 
są w stosunkowo szczupłej ilości, z niewielką przewagą ostatnich 
nad pierwszemi. — Wyjątek pod tym względem stanowią znown Po- 
lacy z Galicyi Wschodniej, odznaczający się procentem wąskich potylic 
(53°/,), znacznie przewyższającym miernie szerokie (41%)- 

Tej ostatniej okoliczności nie możemy zgoła brać za oznakę ja- 
kiegoś wpływu rasowego Rusinów na typ kraniologiczny ludności pol- 
skiej w tamtych stronach, gdyż, jak widzieliśmy wyzśj (ob. tab. III.) 
. czoła i potylice wąskie sa u ogółu Rusinów mniej pospolite niżu Polaków, 



•) l c. str. 115, tab. XI 



[67] 

W obec tak uderzającej sprzeczności na tym punkcie, jaka się 
okazała w wynikach spostrzeżeń dawniejszych i teraźniejszych, wy- 
niki te, jeden jak drugi, uznać musimy za bardzo chwiejne i przez 
to pozbawione wszelkiej doniosłości, jakaby przy większe)' stateczności 
mieć mogły w charakterystyce kranio logicznej Polaków. 

Z tego tez powoda, uważając za rzecz zbytecaną zastanawiać się 
nad pozornemi właściwościami, jakieby nam mogła wykazać powyższa 
tabelka, chcemy tylko zwrócić uwagę na następującą okoliczność: 

U Podhalan, niezmiernie drobny procent czół szerokich (0.6%), 
łącznie z niezmiernie wielkim procentem czół wąskich (51*4), tłuma- 
czą nam przyczynę dla czego średni wskaźnik szerokości czoła wypadł 
u nich znacznie niższym, niż w innych grupach. — Ponieważ zaś 
wymiary głowy u Podhalan, dokonane przez Prof. Wrześni ow- 
akiego, dają wszelką rękojmię niezaprzeczonej ich dokładności 
i ścisłości , więc i wypływającą z nich właściwość w budowie głowy 
Podhalan możemy na ten raz określić tak: iż odznaczają się 
oni między innymi Polakami typem najstateczniej 
i w najwyższym stopni u krótko gl owym, z czołem 
w przeważnej liczbie wąskiem lub miernie szerokióm. 

b) Budowa twarzy. 
Z porównania liczb średnich, odnoszących się do budowy 
i kształtów twarzy, a zestawionych w następującym wykazie: 



K. 


Długość 
twarzy 


Szerokość 
twarzy 


ii 


a 


B =' 5 


łości c/uszki 


Górale Biesk. 


13G.8 


68.4 


136.5 | 87.7 92.0 


Podhalanie 


127.5 


69.3 || 139. 


89.1 


91.3 


Bórale 


1272 


69.3 ' 137.8 


88.3 


93.7 


Łacny 


128.8 


69.5 II 138.1 


90.7 


93.7 


Podgórz śnie 


129. 


70.4 


140.1 


93.7 


92.1 


Równiacy 


128.6 


69.9 


186.8 


90. 


94.1 


z równin 


128.1 


69.9 


138. 


90,7 


92.7 


. „izin 


138.8 


74.6 


133. 


86.9 


103.7 


z Gal. wsch. 


126.4 


69.2 


131.2 


87.9 


96.2 



wysnuwają się nam następujące spostrzeżenia : 



[68] 

1. Długość twarzy, bezwzględnie oraz stosunkowo do dłu- 
gości czaszek, jest prawie równą u Górali i u Lachów. 

Między Góralami, Podhalanie mają stosunkowo do długości swych 
czaszek twarze nieco dłuższe niż Górale Bieskidowi. — U tych osta- 
tnich zaś Górale z Zachodniego Bieskidu mają twarze nieco dłuższe 
niż Górale z Bieskidu Wschodniego. 

Co do tego więc jest zupełna zgodność z wynikiem uprzednich 
spostrzeżeń, chociaż owe różnice między wymienionemi grupami okazały 
się tym razem znacznie słabiej niż uprzednio. 

Między pojedyn czerni grupami Lachów, u Podgórzan okazały 
się twarze nieco dłuższe niż u Równiaków, czego nie było przy uprze- 
dnich spostrzeżeniach. Przytćm Polacy ze wschodnich powiatów Gali- 
cyi nie tylko nie odznaczają się od innych długością twarzy, jak to 
się okazywało uprzednio, lecz owszem, ustępują im pod tym względem ; 
a przeciwnie, najdłuższe twarze, chociaż z bardzo szczupłej liczby 
spostrzeżeń, wykazały się u Polaków w nizinach nadwiślańskich, któ- 
rzy pod tym względem górują nad Podgórzanami i Równiakami, podobnie, 
jak to wypadało uprzednio. 

2. Szerokość twarzy, jak bezwzględna, tak i stosunkowo 
do największej szerokości czaszek, jest nieco mniejszą u Górali, niż 
u Lachów, podczas gdy uprzednio twarze u Górali okazały się nieco 
szerszemi niż u Lachów. 

Między pojedynczemi grupami tych ostatnich, podobnież, wy- 
kazał się stosunek zupełnie przeciwny niż uprzednio, t. j: że Podgó- 
rzanie nie tylko nie ustępują pod tym względem Równiakom w ogól- 
ności, a szczególnie Polakom na Rusi osiadłym, lecz przeciwnie górują 
dość znacznie nad nimi. 

Natomiast między pojedynczemi grupami Górali, stosunek wy- 
kazany uprzednio, potwierdził się w zupełności i tym razem, a mia- 
nowicie : że szerokość twarzy bezwzględna i stosunkowa do największej 
szerokości czaszek, jest dość znacznie większą u Podhalan niż u Górali 
Bieskidowych w ogólności; u tych zaś ostatnich jest ona jeszcze 
znaczniejszą w grupie Zachodniego Bieskidu niż Wschodniego. 

3. Kształt twarzy, według średnich wskaźników twarzowych, 
okazał się tym razem zupełnie jednakim u Górali i u Lachów, t. j. 
że jedni i drudzy mają twarze okrągłe w jednakim stopniu ('92), — 
uprzednio zaś u Lachów średnią miarą wypadały twarze owalne ('102), 
a u Górali okrągłe ('94) chociaż w mniejszym stopniu niż teraz. — 

W pojedynczych grupach Górali stosunek jest ten sam co 
uprzednio, t. j. że u Podhalan i Górali z Zachodniego Bieskidu twarze 
chociaż zarówno okrągłe, są wszakże nieco krótsze, niż u Górali z Bieskidu 
Wschodniego. 

Natomiast między Lachami znajdujemy tym razem w poje- 
dynczych grupach stosunek wprost przeciwny z tym, jaki się był wykazał 
uprzednio, a mianowicie: Podgórzanie nie tylko nie odznaczają się 
najdłuższym, owalnym kształtem twarzy od innych Lachów w ogólności, 
lecz przeciwnie, zarówno z mieszkańcami równin mają twarze krótkie 



[69] 

i to w znacznie wyższym stopniu niż ci ostatni. — Najbardziej zas wydłu- 
żonym owalem twarzy ('103) odcnaczaja, się po dawnemu Polacy z nizin. 
Wszystko to jeszcze wyraźniej wykazuje się z następującego 
porównania wskaźników twarzowych, zestawionych według odpowied- 
nich im kształtów twarzy: 





i 


i 




a 


r 
t 


s 


I 


z-. 


w 


js 


** 


S £'sg 


%t 


«p 


sg 


SERS 


Ilość 
spostrzeżeń 


H 


P 


s 


% 


9 


s 


= 




t 


Razem 


! 

I 


•< 


9 


B 


* 


g 


f 


s 


!■ 


i 


diiujie 


p 


i* 


1 




^ 




""? 


P 


>■ 


podłnżn. 


P 


" 


5 


twarze owalne 


£ 


s 


8 


1 


B 


I 


$ 


a 


okrągłe 


i 

i 


S 


i' 


% 


£ 


jt 




ii 


§ 


s 


szerokie 


8 


J* 


l 


§ 


58 


s 


1 


Razem 


KS 


je 
















Razem 


i 




r ? 


















długie 


P 




"J&. 




i 


& 


p.p 


podłaź. 




twarze owalne 


bl 


,&g 


fig! 


II 


1£ 


?s 


TSti 


okrągłe 


i 

i 


.„s 


rs 


t Bfc" 


»S 


t* 


:-: 


- 


szerokie 


H 


gSlsrft,! 


y 


3.Ę 


■ 


tąu 


Razem 



[70] 

Zmierzając wprost do cela drogą najkrótszą, porównajmy same 
tylko liczby wyrażające stosunek odsetny każdego kształtu twarzy. 

Przedewszystkióm należy mieć na uwadze tę uderzającą różnicę 
między wynikiem uprzednich badań a teraźniejszych w ogólności, 
o którćj mówiliśmy wyżśj, t. j. że procent twarzy krótkich okazał 
się tym razem u Polaków bez porównania większym, a twarzy długich 
słabszym. 

W granicach wszakże tój ważnój różnicy ogólnćj, przekonywamy 
się że dawniejsza cecha główna między Góralami i Lachami, t. j. że 
u pierwszych twarze krótkie są w ogólności pospolitsze, spostrzega się 
i teraz, chociaż w stopniu bez porównania mniejszym. — A miano- 
wicie: uprzednio procent twarzy krótkich był u Górali dwa razy 
niemal większy, twarzy zaś długich trzy razy mniejszy, a owalnych 5 
razy mniejszy niż u Lachów ; teraz zaś, przy równym prawie u jednych 
i drugich, nieznacznym procencie twarzy owalnych, — twarze krótkie 
są tylko o 6°/ częstsze u Górali niż u Lachów, a procent twarzy 
długich jest tylko dwa razy słabszy. 

Między pojedynczemi grupami Górali stosunek uprzedni, pod 
względem kształtów twarzy znacznie odmienny co do stopnia, nie uległ 
wszakże zmianie zasadniczćj. — Jak dawniój procent twarzy krótkich 
był u Podhalan i Górali Zachodniego Bieskidu znacznie większy niż 
u Górali Bieskidu Wschodniego, tak samo i teraz jest on u Podhalan 
o 11% znaczniejszy niż u Górali Bieskidowych, a u tych znowu 
w grupie Zachodniej zdarzają się one o 18% częścićj niż we Wscho- 
dniej. 

Co się tyczy Lachów, to z wyjątkiem Podgórzan, u których, 
sprzecznie z charakterystyką wykazaną uprzednio, kształt twarzy bywa 
podobnie jak u Górali, niemal wyłącznie (90°/ ) krótki, — w po- 
jedynczych grupach innych zachował się poniekąd uprzedni stosunek. 
A mianowicie: najwyższym procentem twarzy długich odznaczają się 
mieszkańcy nizin nadwiślańskich, a potom Polacy z Rusi Czer- 
wonćj. 

4. Kształt nos a. — U Polaków kształty nosa w pojedyn- 
czych grupach, większych i mniejszych, tak się nam przedstawiają 
w liczbach absolutnych i odsetnych: 



[71] 



XI. 


ta 


w liczbach 


absolutnych 


w liczbacl 


odsetnych 


1 


ą 


1 


1 

1 


1 

I 


1 


! 


s 


(iiimlesBies. 


83. 


a. 


61. 


10. 


9. 


2.4 

5.4 


74.3 
66., 


12. 
■ 3.4 


10.9 
i5-4 


Górale z Bies. 
1 wscbod. 


64. 


7. 


33. 


7. 


17. 


10.9 
8.5 


51.5 
7 8.5 


10.9 
2.8 


26.5 


Górale Biesk. 


146. 


9. 


94. 


17. 


26. 


(ii. 


61.3 


11.6 


17.8 


Pod tial anie 


163. 


36. 


99. 


2. 


25. 


22.2 


61.1 


1.7 


15.4 


Mrale 


806. 


45. 


193. 


19. 


51. 


14.6 
5.o 


CS. 7 


6.1 

1 1.3 


13.5 
.4.5 


Laehy 


901. 


63. 


543. 


114. 


181. 


6.9 

7.3 


60.2 
6 7 .3 


12.6 

7.5 


20. 
18.6 


Podpór z anie 


365. 


23. 


236. 


29. 


77. 


6.3 


64.6 
68.8 


7.9 

4-3 


21. 


Równiacy 


536. 


40. 


307. 


8D. 


104. 


7.4 


57.2 


15.8 


19.2 


s równin 


418. 


31. 


295. 


73. 


81 


7.5 


51.4 

5 7 . 


17.6 

9- 


20.3 
33. 


,„,,„ 


39. 


1. 


27. 


2. 


9. 


2.6 


69.2 

4 8. 


5.2 
9- 


23. 
3i. 


t Gal. wscbod. 


84. 


8. 


55. 


10. 


U. 


9.5 

7-8 


65.3 

71.4 


11.9 
44. 


13. 
l5.l 



[72] 

Rozpatrując się w tych liczbach, przekonywamy się iź pod 
względem kształtów nosa charakterystyka fizyjonomiczna Polaków okazała 
się tym razem odmienną od wykazanój uprzednio, podobnie jak to 
dopiero widzieliśmy w kształtach głównych całój twarzy. 

A mianowicie: n Lachów tym razem procent nosów płaskich, 
a u Górali procent nosów garbatych okazał się przeszło 2 razy większym 
niż uprzednio. — Natomiast nosy płaskie u Górali w ogólności są 
tym razem dwa razy rzadsze niż uprzednio. 

W pojedynczych grupach Górali Podhalanie odznaczają się tym 
razem ogromnym procentem (22%) nosów garbatych, a niezmiernie 
drobnym (1%) nosów płaskich; podczas gdy uprzednio, łącznie z Góra- 
lami Zachodniego Bieskidu znajdowano u nich tylko 5% nosów 
garbatych a najwyższą ilość (13°/ ) płaskich. — Te ostanie najczęstsze 
były (17%) u Górali z pod Żywca, podczas gdy tym razem procent 
tychże okazał się dość umiarkowanym (12%). 

U Górali Wschodniego Bieskidu okazał się tym razem ogromny 
procent /26%) nosów zadartych. 

CkAsię tyczy Lachów, to charakterystyka pojedynczych grup pod 
względem kształtów nosa, wykazana uprzednio pozostała niemal bez 
zmiany. — Cała różnica polega na tćm, że ilość nosów płaskich, 
okazała się o 4% większa u Podgórzan i o 10% u Równiaków, 
a to kosztem panującego kształtu nosów prostych, albowiem procent 
nosów garbatych i zadartych pozostał przytćm bez zmiany. 

Druga różnica, prawdopodobnie przypadkowa, jest ta, że u Po- 
laków z nizin nadwiślańskich nosy garbate, dawnićj dość częste (10%), 
tym razem spotykały się rzadko. — Natomiast kształt nosa zadarty 
u tychże, równie jak u sąsiednich mieszkańców równin, okazał się po 
dawnemu znaczniejszy (23% i 20% )> niż w innych grupach, z wy- 
jątkiem wspomnianych Górali z Bieskidu Wschodniego. 



Streszczając powyższe spostrzeżenia o Polakach, z uwzględnieniem 
odpowiednich spostrzeżeń uprzednich, przychodzimy do następujących 
wniosków ogólnych o charakterystyce głowy i twarzy rozmaitych grup 
narodowości polskiej: 

1. Górale odznaczają się głowami nieco większemi od innych. 

2. Typ krótko głowy jest u Górali w ogólności, a u Pod- 
halan szczególnie, daleko wyraźniejszym i liczebnie bardziej przeważa- 
jącym niż u Lachów, — u których wszakże tym razem nie sprawdziło 
się spostrzeżenie dawniejsze o stopniowćm zmniejszaniu się brachycefalii 
w miarę zstępowania od gór, przez okolice podgórskie i równiny ku 
nizinom nadwiślańskim, oraz posuwania się z Zachodu na Wschód ku 
Rusi Czerwonćj. 

3. Szerokość czoła i potylicy okazała się tak niestateczną 
W porównaniu z nprzedniemi spostrzeżeniami, że nie może wcale służyć 



[73] 

nam za cechę dodo pewną w charakterystyce pojedynczych grup ludności 
polskiej. — Wykazana jednakże u Podhalan przewaga czół wąskich 
jest faktem wielce godnym uwagi i zasługującym na sprawdzenie. 

4. Pod względem kształtów twarzy, Górale mają pospoliciej 
twarze okrągłe i szerokie niż Lachy. 

5. Kształty nosa są u wszystkich przeważnie proste, a z kształtów 
mniej pospolitych, nosy garbate spostrzegały się najczęściej u Pod- 
halan. 



2. u Rusinów. 

Mając tym razem szczuplejszy i mniej urozmaicony zasób spo- 
strzeżeń o Rusinach, niepodobna jest wdawać się w ściślejszy rozbiór 
porównawczy ich charakterystyki według grap rodowych i topograficznych, 
jak to próbowaliśmy przy uprzednich badaniach. — Teraz przeto 
poprzestać musimy na odróżnieniu dwóch działów głównych, chociaż 
bardzo nierówooważnych liczebnie, t. j. 99 Górali ruskich z pow. 
Gorlickiego (26) ? Grybowskiego (32) Drohobyckiego (24) i Turczaóskiego 
(17) i 214 Rusinów pod wspólną nazwą Równi ak ów, pochodzących 
z rozmaitych innych powiatów, przeważnie z podgórskich: Liskiego (68), 
Krośnieńskiego (26), Drohobyckiego (14), Jasielskiego i Grybowskiego, 
— reszta po trosze z powiatów podolskich i innych. 



a) Budowa czaszek. 

1. Wielkość czaszek. Uprzednio równa u Górali i u Rów- 
niaków, okazała się tym razem u pierwszych nieco znaczniejszą we 
wszystkich wymiarach, a mianowicie: 

długość szerokość obwód poziomy 

u Górali 185.9 mm. 157.6 mm. 555. mm. 
u Równiaków 182. „ 151. „ 543. „ 

2. Kształt czaszek. Zgodnie z wynikiem uprzednich badań 
Górale ruscy mają według średniego wskaźnika głównego czaszki nieco 
szersze, niż Równiacy, a mianowicie: 

u Górali '84.8 — '85.o 
u Równiaków '82.9 — '82.9 

Pod względem tej cechy zgodność wyników teraźniejszych z uprzed- 
nićmi okazuje się jeszcze wyraźniej z porównania liczebnych stosunków 
między rozmaitćmi kształtami głowy, które się przedstawiają w następują- 
jącym wykazie : 

Zb, Wiad. Antr. Ds. II. T. IX. 10 



[74] 





w liczbach absolutnych 


w liczbach odsetnych 


długie 




krótkie 


długie 


o 

JM 


krótkie 
















f -si 


- 


Tr 




i 


TŁ 


2 


































B 
1 


H 


i 


1 


i 


1 ' | 
15 1 « 


Si 1 


g. 


1 


i 


1 


§ 

1 


Górale 


4. 


9. 


B. 


10 


34 


51. 


85 


4, 


9 


n 


m. 


84 


f>1 


















ł6 


o.6 


* 


104 


35.3 


Si. 


Si 1 ,. 




18 


4 


14 


42 


93. 


fi9 


IM, 


RS 


1 s 


fili 


Iflfi 






















9.3 


i.ą 


5.4 


'7- 


J7.6 


36. 


73- 



Rozpatrując się w tych liczbach, zastanawia nas przede wszystkiśm 
w liczbach odsetnych uderzająca u Górali tożsamość liczb dawniejszych 
z o trzymane mi teraz; calij albowiem różnicę stanowią 2°/ wyraźnie 
długogłowycb, których uprzednio nie było między Góralami rus- 
kimi. 

U IW w 11 i akii w podobnież, bardzo nieznaczne różnice widzimy 
tylko w ilości stosunkowej form podrzędnych ; w ogólnych zaś ilościach 
form głównych dlngiej, pośredniej i krótkiej, — różnica nie prze- 
wyższa 2°/ . 

Ztąd przeto ów fakt, który dawniej okazał się. jako cecha od- 
różniająca Górali ruskich od Równiaków, — t. j. o 13*/ znaczniejsza 
u nich ilość głów krótkich, — powtórzył się najzupełniej i w tejże samej 
mierze przy teraźniejszych spostrzeżeniach. 

Dalej zastanawiając się nad szerokością czoła i potylicy, porów- 
najmy ich średnie wymiary absolutne i wskaźniki w następujacent 
zestawieniu, obok średnich wymiarów i wskaźników największej szerokości 
czaszek. 



XIII. 


szerokość w mm. 


wskaźniki 


zer. '- 


4 
1 


? 


f 




f 


1 


Górale 


120.7 


157.6 


143.6 


64.8 
63.o 


8-18 
85. 


77.2 

77- 


Kówniacy 


115.3 


151.6 


136. 


63.1 

06. 


82.9 
8*. 


74.7 

74- 



[75] 

Zwracając główną uwagę na wskaźniki, przekonywamy się, że 
różnice między Góralami a Równiakami bardzo niewielkie, zasadzają 
się na tótn, ze a pierwszych, proporcyjonalnie do szerszej ich głowy, 
czoła i potylice są również nieco szersze niż a Równiaków. 

Wypadek ten różni się od otrzymanego przy uprzednich bada- 
niach tem, ie wówczas, pomimo szerszej u Górali głowy całej i poty- 
licy, czoła ich okazały aię średnią miarą nieco węższe, niż n Rów- 
niaków. 

Liczebny stosunek głów, mających czoła i potylice wąskie, mierne 
i szerokie, przedstawia się u Górali i Równiaków ruskich w następujący 
sposób: 



:i 


w liczbach absolutnych 


w liczbach odsetnych 




czoła 


potylice 


czoła || potylice 


XIV. 


1 


i 

a 


i 


"1 

Bt 


i 


1 


= : 


1 

a 


! 1 

1 JE 


i 

a 


i 


Górale 


3. 


91. 


5. 


s. 


54 


37. 


3. 


91. 
71.3 


5. 8. 

6.1 5.5 


54. 
61.Ó 


87. 

3i.8 


jRówniscy 


4L 


m. 


12. 


24 


1SS. 


36. 


18.6 
i3.5 


755 
70.1 


5.H 11.3 
16.1I3J.7 


71.6 
59.8 


16.9 
■6.4 



Widzimy z tego, że Górale mają powszechnie czoła miernej 
szerokości, przy których czoła szerokie zdarzają się bardzo rzadko, 
a wąskie są prawie wyjątkiem. — U Równiaków zaś, obok miernych 
bywają częstokroć czoła wąskie, lecz szerokie spotykają się równie 
rzadko, jak n Górali. 

Wypadek ten znowu różni sie niezmiernie od otrzymanego przy 
uprzednich badaniach, według którego Górale ruscy odznaczali się 
bardzo wysokim procentem (22%) czół wąskich, a u Równiaków 
były one o 5% rzadsze niż teraz. 

Potylice szerokie, obok przeważającej liczby miernych, okazały 
się tym razem u Górali jeszcze częściej (37%) niz uprzednio, przy 
szczupłym zawsze procencie (8%J wąskich. — U Równiaków zaś 
tym razem potylice mierne przewyższają o 12% liczbę uprzednio 
otrzymaną, a skutkiem tego potylice wąskie, dawniej bardzo częste 
(23%), tym razem okazały sic rzadszemi o 7%- 

Ostatecznie, co do kształtów głowy u Rusinów, z powyższych 
wypadków wypływa ten wniosek, że o ile stateczną okazała się u nich 
cecha budowy krótkogłowej w ogólności, — i to w wyższym stopniu 
i daleko stateczniej u Górali niż u Równiaków, — o tyle cechy 
podrzędne budowy głowy, wyrażające się szerokością czoła i potylicy 
są u jednych i drugich dość chwiejne. 



[76] 



o) Budowa twarzy. 

Stosunek wzajemny długości do szerokości twarzy, oraz stosunek 
tychże do odpowiednich wymiarów czaszki, przedstawia się nam 
a Rusinów tak: 



XV. 


ii 
11 


Długość 
twarzy 


Szerokość 
twarzy 


Ii 


w nim. 


dług. 


.m, 


w 7, 
szerok. 
czaasiki 


Górale 


185.9 


127.8 


68.6 

68.3 


133.5 


84.7 
8o.3 


95.3 


Równiacy 


182.1 


125.7 


68.6 
68.6 


127.5 


84.1 
8o.i 


98.4 
io3.3 



Porównawszy w tym wykazie liczby otrzymane teraz z dawniej- 
szemu, przekonywamy się że toż samo, co pod względem bodowy 
twarzy n Górali i Równiaków ruskich okazały nam dawniejsze spo- 
strzeżenia, to sie potwierdza w zupełności i teraz, a mianowicie: 
że w proporcyjonalnosci głównych wymiarów twarzy do odpowiednich 
wymiarów czaszki nićma żadnej różnicy między Góralami a Równia- 
kami. — Podobnież i w proporcyjach twarzy samej w sobie, u Rów- 
niaków, tak samo jak uprzednio, twarz okazała sie nieco dłuższą niż 
n Górali. — Tu wszakże zachodzi ta ważna różnica w porównaniu 
z wypadkiem uprzednich spostrzeżeń, że tym razem miara proporcy- 
jonalnosci twarzy, t. j. wskaźnik twarzowy jednych i drogich ('95 
i '98) odpowiada kształtowi okrągłemu twarzy, podczas gdy uprzednio 
{'100 i '103) zbliżał się on do owalnego. 

Do bliższego rozpatrzenia się w kształtach twarzy, jak się one 
liczebnie przedstawiają u Górali i Równiaków ruskich, posłuży nam 
wykaz następujący: 



XVL 


w liczbach absolutnych w liczbach odsetnych 


długie 


fc 


krótkie długie 


* 


krótkie 


g 

1 


! 


1 


I 


-J3 


! i 


i 


1 


j 


3 


i 


Górale 


16. 


10. 


6. 


t. 


49. 


27. 


76. 


16. 

394 


10. 

8.5 


e. 

ao-9 


7. 
.9.6 


49. 
47-7 


27. 
3.a 


76. 


Kówniaey 


39. 


9. 


30. 


40. 


67. 


30. 


07, , 


22.1 

3 8.7 


5.1 
ii.5 


17. 
17.2 


22.7 

31.5 


38. 

44.3 


17. 
5.5 


55. 
49-7 



[77] 

Porównywając liczby odsetne, przekonywamy się, że u Równiaków 
kształty twarzy wydłużone, t. j. długie i owalne razem wzięte, są 
znacznie pospolitsze niż u Górali, u których, przeciwnie, przeważa 
procent twarzy krótkich. 

Ponieważ co do tego stosunku potwierdziły się w zupełności 
główne wyniki, otrzymane uprzednio o charakterystyce twarzy u Ru- 
sinów, to tóm samom usuwa się zarazem owa niepewność, która się 
nam wtedy nastręczała co do typowego kształtu twarzy u Górali 
ruskich 1 ). 

4. Kształt nosa nie przedstawia nam tym razem u Rusinów 
najmniejszćj różnicy między Góralami i Równiakami. — Przekonywają 
o tćm od razu liczby ódsetne rozmaitych kształtów nosa, zestawione 
w następującym wykazie: 



XVII. 


w liczbach absolutnych 


w liczbach odsetnych 


i 




i 


s 


© 

eg 
.O 

S3 


1 

i 



1 


1 

3 


Górale 


7. 


76. 


4. 


12. 


7. 

4.1 


76.7 

78.3 


4. 
n. 1 


12. 

6.4 


Równiacy 


17. 


164. 


6. 


27. 


7. 

6.5 


76.7 

66.2 


2. 

n. 1 


12. 

16.1 



W porównaniu z wypadkiem uprzednich spostrzeżeń, znajdujemy 
tu tylko różnice podrzędne w kształtach nosa mniój zwyczajnych, 
a mianowicie: procent nosów płaskich dawniój 11% u Górali i Rów- 
niaków, tym razem znacznie jest u nich niższy ; natoniast nosy garbate 
i zadarte okazały się u Górali dwa razy częstszymi niż dawniój. 



Zestawiwszy spostrzeżenia powyższe o Rusinach z wynikami od- 
powiednich spostrzeżeń uprzednich, główne rysy charakterystyki Górali 
i Równiaków ruskich możemy określić w następujących zdaniach: 

1. Typ krótkogłowyu Górali ruskich, zupełnie tak samo 
jak u polskich, występuje pod każdćm względem znacznie wyrażniój 
i stateczniój niż u Równiaków. 

2. Cechy podrzędne tego typu, t. j. szerokość czoła i potylicy, 
okazały się równie zmiennemi jak u Polaków, a zatćm również pozba- 
wionemi nadawanćj im wagi w charakterystyce kraniologicznćj pojedyn- 
czych grup. 



ł ) 1. c. str. 165, 



[78] 

3. Górale ruscy mają według średniej miary wskaźników 
i liczebnie twarze bardziej okrągłe i szersze niż Równiacy. 

4. Kształty nosa u jednych i drugich są zupełnie jednakie. — 

3. U Żydów. 

Sto spostrzeżeń antropometrycznych o Żydach, z których tym 
razem korzystaliśmy, pochodzą w połowie z polskiej dzielnicy naszego 
kraju (Tarnów 34, Krosno 16), a w połowie z ruskiej (Zbaraż 38 
Bobrka, Borszczów, Dobromil i Przemyśl po kilka sp ostrz.). — Razem 
tedy mogą one dawać niejakie wyobrażenie o typie ludności żydowskiej 
w ogólności, lecz nie wystarczają bynajmniej do określenia możliwych 
odmian tego typu. Niepodobna jest albowiem przy tak szczupłym 
materyjale dochodzić, czy w każdej dzielnicy kraju Żydzi mają coś 
właściwego w swojej charakterystyce fizycznej? nie podobna już dla- 
tego, że z głównego ich ogniska w zachodniej dzielnicy kraju, t. j. 
z Krakowa, nie mamy ani jednego o nich spostrzeżenia. 

Z tej przyczyny, zajmując się obecnie charakterystyką kranio- 
logiczną Żydów Galicyjskich, poprzestać musimy na rozbiorze głównych 
szczegółów tejże i porównaniu z uprzednićmi o ile te się odnosiły do 
Żydów Galicyjskich w ogólności. 



a) Budowa czaszki. 

1. Wielkość czaszek Żydowskich okazała się tym razem nieco 
znaczniejszą, a to z przyczyny cokolwiek większej średnią miarą 
długości czaszek. — Oto są liczby do porównania: 

długość szerokość obwód poziomy 
W 100 spostrz. teraźniejszych: 186.4 mm. 152.2 mm. 552. mm. 



3i6 



i53. 



543. 



dawniejszych: 1 83. „ 

2. Kształt głowy. — Skutkiem większego wydłużenia, a mniej- 
szej szerokości, czaszki Żydowskie okazały się tym razem znacznie 
węższemi niż uprzednio, przekonywa o tćm następujące zesta- 
wienie: — 



Szerokość w mm. 

czoła najwięk. potylicy, 
teraz: 115.6 mm. 152.2 mm. 136. mm. 



dawniej: 119.7 



ib3.5 



137.1 



Wskaźniki 

czołowy główny potyliczny 
61.8 81.7 73.1 

65.o 83.6 74.8 



O głównych kształtach budowy głowy u Żydów daję nam wy- 
obrażenie następujący wykaz porównawczy liczb odsetnych każdego typu : 

Kształt czaszki. 



długi podłużny 
teraz: 10. % 6. % 



16. % 



dawniej: i.5% 3.1% 



pośredni 
23. % 

10.8% 



krótkawy 

42.7. 



61. % 



5>.7% 



krótki 

19-%, 



84.9% 



[79] 

Z tego porównania widzimy, że u Żydów, tym razem kształty 
krótkogłowe spotykały się o 23% rzadziej niż uprzednio, natomiast 
kształty pośredniogłowe zdarzały się 2 razy częścićj, a kształty wydłu- 
żone 4 razy częściej. — Jednćm słowem, bardzo odmiennie od tego 
co wypadło z uprzednich, spostrzeżeń, tym razem okazało się że typ 
krótkogłowy nie jest tak bardzo przeważającym u Żydów, jak się 
zdawało; gdyż obok tego kształtu głowy, wprawdzie najpospolitszego 
u nich, Żydzi przedstawiają bardzo często wyraźną dążność do 
dolichocefalii. 

Co się tyczy budowy czoła i potylicy u Żydów, to ze średnich 
wskaźników szerokości tych części widzieliśmy już wyżój, że tym razem 
obok mniejszej w ogólności szerokości ich czaszek czoła okazały się 
znacznie węższemi, a potylice nieco węższemi niż uprzednio. 

O ilości stosunkowo) rozmaitych miar czoła i potylicy, t. j. jak 
często zdarzają się u nich czoła i potylice wąskie, mierne i szerokie, 
objaśniają nas liczby odsetne w następującym wykazie : 



czoła 

wąskie mierne szerokie 

teraz: 27. 73. — 

dawniej: 9. 3 79. n.6 



potylice 

wąskie mierne szerokie 
21. 76. 3. 

36.4 47*6 l -'9 



Porównywając te liczby, przekonywamy się, że pod względem 
budowy czoła i potylicy charakterystyka Żydów jest równie chwiejną, 
jak u Polaków i Rusinów. — Teraz albowiem czoła u Żydów, obok 
przeważnie miernych zdarzały się tylko wąskie i to częściej niż 
u każdego czwartego indywiduum, a czoła szerokiego nie miał ani 
jeden; uprzednio zaś czoła wąskie zdarzały się rzadziej niż szerokie, 
które także nie były zbyt liczne. 

Potylice również teraz są przeważnie mierne, a obok nich często 
zdarzają się wąskie, szerokie zaś bardzo rzadko ; podczas gdy uprzednio 
potylice szerokie były 5 razy częstsze niż teraz, a potylice mierne 
bez porównania rzadsze, mało co przewyższały ilość wąskich. 

b) Budowa twarzy. 

O tym przedmiocie u Żydów nie ma nic więcej do powiedzenia 
nad to, co się rzekło wyżćj przy charakterystyce budowy twarzy 
porównawczo u każdej narodowości. — Ta sama sprzeczność wyników 
otrzymanych uprzednio z teraźniejszymi przypomina się naszej uwadze 
i tutaj i z tychże samych pochodzi powodów, które poniżej postaramy się 
wyjaśnić. 

Na podstawie zaś wszystkich szczegółów dopiero przedstawio- 
nych, jako cechy faktycznie sprawdzone i pewne do charakterystyki 
Żydów, możemy przyjąć tylko dwie następujące : 

1. Właściwy im jest typ krótkogłowy, przeważnie w postaci 
nie stanowczej kształtów krótkawogłowych, obok których często 
się spotykają kształty pośredniogłowe, oraz nie rzadko długogłowe. 



[80] 

2. Kształt nosa garbaty daleko częściej spostrzegamy u nich 
niż między ludnością miejscowego pochodzenia. — 

* * 

Na tćm zamykając niniejsze opracowanie, musimy je zakończyć 
następującemi uwagami: 

Dwojakie rezultaty naukowe, — dodatni i ujemny, wypływają 
z tych dwukrotnych badań naszych nad charakterystyką antropologiczną 
głównych składników etnicznych tego kraju. 

Dodatnim nabytkiem jest najprzód nie wątpliwe i niezachwiane, jak 
mniemam, wykazanie faktyczne wyraźnej, i przeważnej brachycefalii 
Polaków i Rusinów, jako kardynalnej ich cechy kraniologicznćj, którą 
posiadają oni wspólnie z innymi Sławianami. A powtóre jest nim wyka- 
zanie typu krótkogłowego u Żydów, połączonego z wyraźną i dość znaczną 
przymieszką kształtów wydłużonych, co przed naszemi badaniami było 
tylko przypuszczanćm i przewidywanym na podstawie bardzo szczupłych 
spostrzeżeń kraniologicznych nad czaszkami Źydowskiemi z rozmaitych 
innych krajów. 

Ujemnym rezultatem są sprzeczności, wykazane co do szczegółów 
podrzędnych w budowie czaszki a mianowicie w charaktrystyce czoła 
i potylicy, oraz podobneż sprzeczności co do charakterystyki kształtów 
twarzy. 

Jedne i drogie muszą nas tćm bardziej zastanawiać, że w takim 
stopniu jak wyżej zostały wykazane, trudno ich było oczekiwać, albowiem 
jedyna różnica w samym przedmiocie badania, t. j. odmienny nieco 
wiek osób badanych za pierwszym i drugim razem, nie mógł już 
wpływać bynajmniej na różnice w budowie ich czaszki. 

Istotnych tćż przyczn owych sprzeczności w czćm innćm szukać 
należy. — Jedną z nich były odmienne warunki i odmienne zapewne 
sposoby badania za każdym razem. — Uprzednie spostrzeżenia, były, 
jak wiadomo, dokonane przez lekarzy powiatowych, na 20 — 22 
letnich mężczyznach podczas poboru wojskowego, w krótkim przeciągu 
czasu. Wówczas tedy przy robieniu spostrzeżeń antropometrycznych 
mogły się tylko zdarzyć w jednćm lub drugićm miejscu pewne zboczenia 
od instrukcyj w tym celu udzielonych przez Komsyję antropologiczną, 
zboczenia, które nic nie znaczyły w wielkiej masie zebranych spo- 
strzeżeń. — Teraz zaś spostrzeżenia antropometryczne, chociaż robione 
według tychże samych instrukcyj, dokonane były w warunkach od- 
miennych i bardziej skomplikowanych. — Najprzód zajmowały się 
niemi po większej części nie te same osoby co pierwej ; powtóre każdy 
w ciągu dłuższego czasu zbierał je jedno po drugićm przy zdarzonej 
sposobności; ztąd pojedyncze spostrzeżenia, chociaż bez pośpiechu 
i według jednego wzoru robione, nie mogły być tak jednostajne jak 
te, które się robią za jednym zachodem przez tego samego badacza* — 



[81] 

Jednóm słowem w takich warunkach niejednostajność pojedynozych 
spostrzeżeń musiała tym razem zaważyć bez porównania więcej w wyni - 
kach z tych spostrzeżeń i w tómto głównie mieści się jedna przyczyna 
niezgodności wypadków teraźniejszych z uprze d nićmi. 

Dragą przyczyną jest przyrodzona zmienność w budowie tych 
samych części głowy, których się tyczą owe sprzeczne spostrzeżenia. — 
Same przez się albowiem bardziej są zmienne kształty czoła i potylicy 
w zakresie tegoż samego typu kraniologicznego, — n. p. w kilku 
czaszkach zarówno krótkogłowych lub długogłowych, — aniżeli główne 
proporcyje typowe głowy, t. j. stosunek jej długości i szerokości, które 
są daleko stateczniejsze. — Jeszcze zmienniejsze od czoła i potylicy 
są kształty twarzy, której szkielet rozwija się od dzieciństwa i urabia 
następnie pod tak rozmaitómi wpływami ubocznćmi, n. p. sprawy 
uzębienia, czynności żwaczćj, rozwoju pojedynczych zmysłów i t. p. 
że ztąd powstają najrozmaitsze odmiany i zboczenia fizyjonomiczne nie 
tylko w obrębie tego samego typu rasowego, lecz nawet tego samego 
typu rodzinnego. — Z tćjto przyczyny niewątpliwie wynikło to, że 
niezgodność w wypadkach spostrzeżeń teraźniejszych i uprzednich okazała 
się przeważnie w budowie czoła, potylicy i twarzy, podczas gdy wszystkie 
niemal główniejsze właściwości wykazane uprzednio w zasadniczych 
kształtach głowy, t. j. brachy - i dolichocefalii, na każdym punkcie 
stwierdziły się i tym razem, pomimo tak nieprzyjażnie odmiennych 
warunków, w jakich te spostrzeżenia były dokonane. 

Na ostatek w związku z tą ostatnią przyczyną powyższych różnic, 
niepoślednie znaczenie miała tu zapewne okoliczność innego rodzaju 
a mianowicie charakter antropologiczno - rasowy tych narodowości, 
które były przedmiotem naszych badań. 

Każda z nich jest n aj oczywiści ej rasą mieszaną, urobioną w ciągu 
wieków z rozmaitych pierwiastków, które się na to składały w roz- 
maitych czasach i w rozmaitych proporcyjach. 

Nie mogąc się tu wdawać w udowodnienie tego twierdzenia 
faktami historycznymi o wyludnieniach, osadnictwie, przesiedleniach 
i immigracyjach, które się działy w tym kraju, przytoczę ty lko dowody 
czysto antropologiczne, któremi są : pewien procent dolichocefalii wśród 
panującego typu krótkogłowego i jeszcze znaczniejszy procent kształtów 
pośredniogłowych jako wytwór obu tamtych typów skrajnych. Podobnież 
o tómże świadczą twarze długie i owalne wśród przeważnie krótkich, 
oraz nosy płaskie, zadarte lub garbate wśród przeważnie prostych itp. 

Wszystkie te zboczenia, w większym lub mniejszym stopniu 
występujące obok typu głównego, są według antropologicznego widzenia 
rzeczy oznakami niewątpliwemi rasy mieszanej. 

Ody zaś jestto faktem powszechnie znanym i uznanym nie tylko 
w antropologii, lecz także w botanice i zoologu podobno, że w rasach 
mieszanych tyarietes hybrides), właściwości typów pierwotnych każdego 
składnika mieszanej rasy przechowują się stateczniej w cecłiach głównych 
i pierwszorzędnych, a nie równie wcześniej, prędzej i częściej zmieniają 
się w cechach podrzędnych; więc te same prawidło stosuje się do 

Z\>, WU4, Antr, V>%, JJ, T, IX, \ \ 



[82] 

trzech ras mieszanych, które dwukrotnie były przedmiotem badań 
obecnych. Stateczność typowych cech pierwotnych wykazała się nam 
ze zgodnych wyników co do głównego typu kranio logicznego, t. j. 
przewagi typu krótkogłowego i odpowiednich procentów domieszki 
typu długogłowego wraz z kształtami pośredniómi; podczas gdy pod 
względem cech podrzędniejszych, t. j. budowy czoła, potylicy i twarzy 
napotkaliśmy nie tylko na niezgodność w wynikach jednego i drugiego 
szeregu spostrzeżeń, lecz nawet nieraz na wyraźne sprzeczności. — 
Mamy tu zjawisko całkiem podobne do tego, jakie bywa w każdej 
mieszaninie mechaniczno) niedoskonałej, niedokończonej i złożonej ze 
składników w nierównych ilościach. — Z takiej mieszaniny n. p. gor- 
czycy białej i czarnój, weźmy dwie garści, a procent ziarn jednych 
i drugich będzie w każdej garści odmienny. 

Tym sposobem, obok obu poprzedzających, tłómacząc sobie 
niezgodność, a nawet sprzeczność jaka się nam wykazała w cechach 
podrzędnych, sprzeczność ta przestaje być dla nas przedmiotem po- 
wątpiewania o wartości naukowej przedsięwziętych i dokonanych poszu- 
kiwań antropologicznych, lecz owszem przedstawia się nam jako tym- 
czasowo przynajmniej uzyskany nowy fakt antropologiczny; że Polacy, 
Rusini i Żydzi, niezaprzecznie krótkogłowi w rozmaitym 
stopniu, są również niezaprzecznie rasami mięszanemi. 

Ostateczne zaś i wielce pożądane sprawdzenie tego faktu nastąpi 
może kiedyś, gdy się tymże przedmiotem zajmą badacze zupełnie 
jednakowo do nich usposobieni, posługujący się temiż saraemi sposobami 
i narzędziami antropometry cznemi, w warunkach sprzyjających większej 
jednostajności ich spostrzeżeń, niż te, które obecnie zawdzięczamy naszym 
chętnym i światłym kolegom. 



DODATEK 



Charakterystyka głowy i twarzy n I?olek, 
Rusinek i Żydówek w ogólności. 

Z całkowitój liczby dostarczonych nam 372 spostrzeżeń antropome- 
trycznych o kobietach (ob. wyżój str. 2.) w 43 okazały się wymiary 
głowy bądź widocznie mylnemi lub wielce wątpliwemu Po wyłączeniu więc 
takowych z użytku, cały zasób spostrzeżeń antrnopometrycznych z ja- 
kim obecnie wypadło nam próbować rozpoznania i nakreślenia chara- 
kterystyki kraniologicznćj niewieścićj ludności galicyjskiej, składa się 
z 329 spostrzeżeń, t. j. 190 o Polkach, 117 o Rusinkach i 22 tylko 
o Żydówkach. 

Z powodu tak szczupłego materyjału, łatwo jest z góry prze- 
widzieć, że niniejsze opracowanie onego nie może nam przynieść nic 
więcćj nad tymczasowe i to najgrubsze tylko wskazówki do charakte- 
rystyki kobiet galicyjskich pod względem budowy ich głów i twarzy. 

Głównym przeto celem do którego zmierzamy opracowując te 
spostrzeżenia według tegoż samego planu i metody co i uprzednio 
dokonane o ludności męzkićj, jest wyjaśnienie, o ile można n aj prawdo - 
podobniejsze, pytań następujących. 

1. Czy i czćm mianowicie budowa głowy i twarzy u Polek 
Rusinek i Żydówek różni się od opisanych wyżćj głów i twarzy męzkich 
tychże narodowości? 

2. Czy Polki, Rusinki i Żydówki różnią się i czćm mianowicie 
różnią się między sobą pod względem budowy swych głów i twarzy? 

W szczegółowy zaś rozbiór tychże właściwości w budowie 
głowy i twarzy u kobiet należących do rozmaitych grup tejże narodo- 
wości, niepodobna jest wdawać się przy tak szczupłym materyjale. 
Zaledwo tćż nastręcza on nam jaką taką możność do porównania wspom - 
nionych właściwości u Laszek i Góralek ludności niewieścićj polskićj. 
O tych więc tylko tu i ówdzie wzmiankować będziemy. 



\8Ł] 



a) Budowa głowy. 



1. Wielkość czaszek kobiecych każdój narodowości, według 
głównych wymiarów przedstawia się nam tak: 

długość szerokość obwód poziomy 
u Polek 178.o mm. 145.g mm. 531. mm. I ,* 

u Rusinek 177.9 » 146 - 5 » &&- n f 

u Żydówek 178.3 „ 143.o „ 535. „ 

W porównaniu więc z męzkiemi, czaszki u Polek i Rusinek są 
o 5 —6 mm. krótsze, a o 6 — 7 mm. węższe. Jestto oczywiście różnica 
powszechnie cechująca płeć żeńską. U Żydówek galicyjskich jest ona 
wyraźniejszą, gdyż dochodzi do 8mm. na długość, a do 9mm. na sze- 
rokość głowy. 

Polki i Rusinki między sobą nie różnią się prawie zgoła co do 
wielkości czaszek, lecz u Żydówek głowy okazują się węższemi od 
tamtych o 3 mm. — Jeżeliby ta ostatnia różnica sprawdziła się kiedyś 
na większćj liczbie spostrzeżeń, to podniosłaby ona nie mało antropo- 
logiczne znaczenie szczegółu wprost przeciwnego, a dwukrotnie przez 
nas wykazanego na czaszkach męzkich, że u Żydów, niezależnie od 
wzrostu ciała, czaszki są nieco większe niż u Polaków i Rusinów. 

Między Polkami, Laszki maję, głowy o 1—2 mm. dłuższe 
i szersze niż Góralki, chociaż obwód poziomy (widocznie mylny) 
u tych ostatnich okazał się o 16 mm. większym. 

2. Kształt czaszek kobiecych, w zarysie ogólnym wyraża- 
jący się wskaźnikiem głównym, przedstawia się nam średnią 
miarą w następny sposób: 

u Polek = '81.4 

u Rusinek = '82.4 

u Żydówek = '80.3 

W porównaniu więc z męzkiemi, czaszki kobiece, mając wskaźniki 
o 1 — 2 jedności niższe, są nieco węższe od nich, ' lecz pomimo to 
Polki i Rusinki należą do tegoż typu krótkogł owego co i mężczyźni 
tychże narodowości, podczas gdy Żydówki wkraczają już do działu 
pośredniogłowych. 

Rusinki przytćm okazały się krótkogłowemi w nieco wyższym 
stopniu niż Polki, podczas gdy między mężczyznami niema żadnćj 
różnicy pod tym względem, lub w małym stopniu zachodzi stosunek 
przeciwny. 

Wśród Polek przytem, wskaźnik główny jest u Laszek ('82), 
cokolwiek większy niż u Góralek ('81.3). 

Daleko jaśnićj i pewnićj niż z porównania średnićj miary, wskaź- 
ników głównych, różnice te wykazują się z uszykowania tychże wskaź- 
ników podług odpowiednich typów kraniometrycznych, w następnym 
wykazie : 



') Z powodu włosów wymiary niedokładne. 



[85] 



Folki 


N- 


» 

1 










! 

E 


r 


1 


f 


s 


s 


g 


5 


s 


Ilość 

ipostrzeleó 


p 


.3 


.- 


p 


P 


Razem 


* 


•< 
* 


1 


' 


1* 


!* 


f 


wyraźnie 
dtngoglowi 

podlużnogł. 


* 


s 


P 


S 


£ 


.. 


s 


s- 


P 


H 


pośredniogł. 


f 


s 


- 


(6 


s 


krótkawogl. 




s 


» 


- 


s 


g 


krótkogł. 


s 


2 


s 


« 


P 


Razem 


g 


S 


a 


g 


E 


Razem 


M 
i 


4 

o- 
•< 


1 


g 


S 


r 


£ 


wyraźnie 
dłngogłowi 


g 


£ 


g 


? 


P 


podłuźnogh 


S 


s 


1 


► 


i 


posredtiiogł. 


s 


s 


3 


I 


* 


krótka wogt. 


I 


g 


1 


? 


s 


s 


krótkogł. 


1 


f- 


s 


? 


1 


Razem 



[86] 

Porównywając te liczby z odpowiednim wykazem wskaźników 
męzkich (ob. tab. I) przekonywamy się: 

1. Że według ostatnich spostrzeżeń główne typy kraniologiczne 
Polaków i Polek różnią się między sobą bardzo nieznacznie tćm 
mianowicie, że obok znacznie przeważającego w obu płciach typu krótko- 
głowego, czaszki typu długogłowego i pośredniogłowego zdarzają się 
u Polek o 3% i 4 / częścićj niż u Polaków. 

Największa zad różuica zachodzi w charakterze samego typu 
krótkogłowego : u Polaków kształty krótkawogłowe i wyraźnie krótko- 
głowe istnieją w równćj niemal ilości, podczas gdy u Polek pierwsze 
górują o całe 20% nad ostatniemi. 

2. Daleko większa różnica okazuje się tu między Rusinkami 
a Rusinami. U Rusinek typy krótkogłowe są o 12% rzadsze niż 
u Rusinów, a typy długogłowe i pośredniogłowe są u kobiet ruskich 
o 5% i 8% pospolitsze niż u mężczyzn. 

3. Najbardziej uderzającą jest ta odmienność typów kraniolo- 
gicznych między jedną płcią a drugą u Żydów. U nich albowiem 
między kobietami typy długogłowe spotykają się dwa razy częścićj 
(31°/ ) niż między mężczyznami, a przeciwnie, kształty krótkogłowe 
są u Żydówek galicyjskich daleko rzadsze niż u Żydów; u tych albowiem 
spotykano je w */ 8 a nawet w % częściach, podczas gdy u Żydówek 
nie stanowią one ani połowy całej liczby spostrzeżeń, zbyt szczupłej 
wprawdzie u tych ostatnich. 

Z wyrażonych dopiero uwag i wniosków wysnuwa się nam zarazem 
następująca charakterystyka Polek Rusinek i Żydówek pod względem 
najgłówniejszćj ich cechy kraniologicznćj: 

Polki i Rusinki z budowy głowy należą, chociaż w nieco 
mniejszej mierze niż mężczyźni, do typu wyraźnie i przeważnie 
krótkogłowego, Żydówki zaś, przedstawiając wszelkie kształty 
w procentach dość znacznych i bez widocznćj przewagi któregokolwiek 
nad innemi, nie mają żadnego stanowczo określonego 
typu kra niologicznego. 

Między Polkami Góralki zachowały daleko stateczniej i czyścićj 
niż Laszki swój typ krótkogłowy. Dowodem tego jest dwakroć większy 
u nich procent kształtów wyraźnie krótkogłowych, zupełny brak wyraźnie 
długogłowych i 2 — 7 razy mniejszy procent podłużnych i pośrednio- 
głowych. 

Wymiary czoła i potylicy, których chwiej ność, a stąd podrzędne 
znaczenie, okazały się wyżćj przy badaniu czaszek męzkich, tóm mniej 
przydatnemi nam będą do charakterystyki czaszek kobiecych. Wymiary 
te w liczbach absolutnych, oraz ich wskaźniki w stosunku do 
długości czaszki przedstawione są średnią miarą w następującym 
wykazie: 



[87] 







Szerokość 
w mm. 


Wskaźnik 


2. 




GO 

JM 

"5 

P 


O 


czołowy 


główny 


p 

N 

O 


Polki 


112.1 


145.9 


130.6 


62. 9 


8I.4 


73. 


Kasinki 


111.4 


146.5 


127.2 


62. 7 


82.4 


71.7 


Żydówki 


IO8.4 


143. 


127.5 


60.6 


80.3 


71.3 


«*4 

M 

O 
Pu. 


< 

Laszki 


112.5 


146.6 


131 5 


62.9 


82.0 


73.5 


Góralki 

> 


111.1 


144.4 


128.2 


62. 7 


81.3 


72.3 



Zastanawiając się nad samemi wskaźnikami i porównawszy je 
najprzód z męzkiemi, znajdujemy źe stosunkowa szerokość czoła jest 
prawie równą n mężczyzn i kobiet tejże narodowości ; albowiem u Rusinek 
i Żydówek wskaźniki czołowe są tylko o 1 jedność mniejsze niż 
mężczyzn. 

W stosunkowej szerokości potylicy różnicę dość widoczną, bo 
wynoszącą 4 jedności znajdujemy tylko u Rusinek; u Polek zaś 
i Żydówek potylice okazały się tylko o 1 i 2 węższemi od męzkich. 

Podobnież i między sobą nawzajem czoła i potylice Polek, Rusinek 
i Żydówek są nader podobne, gdyż przewaga jednych wskaźników nad 
drugiemi nie przewyższa 2 jedności. 

Zamiast średniej miary rzeczonych wskaźników, zestawiwszy je 
według stopniowych wielkości, odpowiadających czołom i potylicom, 
szerokim, miernym i wązkfm, ilość każdej miary w liczbach rzeczy- 
wistych i odsetnych przedstawia się nam w następujący sposób : 



|88J 







Czołu 


Potylice 


3. 


w liczbach 
rzeczywistych 


w liczbach 
odsetnych 


w liczbach 
rzeczywistych 


w liczbach 

odsetnych 


1 


i 

"i 


P 


1 


a 




1 


a 




1 


I 

a 


*' 


Polki 


5. 


130 


■17. 


2-7 


71.4 


25.8 


6. 


186 


34. 


Ł9 


77.a 


19.3 


Rusi n ki 


4. 


81 


a, 


3.. 


69.D 


27.3 


4 


76. 


S7. 


3. 4 


64.9 


B4 


Żydówki 


" 


16. 


6. 


- 


72. 7 


27.* 


1. 


14. 


7. 


4.5 


88.6 


31/ 


'a. 


Laszki 


4. 


96 


33.1 3. 


72.i 


24.8 


ii. 


102. 


19. 


4 7 


80.J 


14g 


Góralki 


1. 


34 


14 


2. 


69.? 


28.5 


- 


34. 


16. 


" 


69.3 


30.6 



Forównywając same liczby odsetne tej tabelki z odpo Wiedniem i 
mczkierai (6b. tab. III), dowiadujemy się: 

1. Że Polacy i Polki, tak jak pod względem głównych zasad- 
niczych kształtów głowy, tak sumo pod względem pro por cyo nabój 
szerokości czoła i potylicy różnią się bardzo mało między sobą. 

2. Kusini i Kuainki przeciwnie różnią się bardzo wyraźnie tern, 
ze u kobiet czoła ważkie zdarzają się 2 razy częściej a potylice wązkie 
3 razy częściej niż u mężczyzn ; przytem pierwsze dzieje się kosztem 
liczby czół miernych, a ostatnie kosztem potylic szerokich. 

3. Żydówki, z wyjątkiem częstszych o lO°/ potylic ważkich 
i skutkiem tego o tyleż rzadszych potylic miernych, niczem się nie 
różnią od Żydów pod względem kształtów czoła i potylicy. 

Porównywając zaś też liczby u samych Polek, Rusinek i Żydówek, 
znajdujemy że kształtem czoła nie różnią się one prawie między sobą, 
a zaa co do kształtów potylicy, Polki odznaczają się dość znaczną 
większym procentem potylic miernych i procentem potylic ważkich 
daleko mniejszym niż u Rusinek i Żydówek, u których te liczby są 
niemal jednakie. 



[89] 

Laszki różnię się od Góralek polskich tylko tćm samom 
i w takiej samej mierze jak Polki w ogólności od Rusinek i Żydówek 

b) Budowa twarzy. 

1. Długość twarzy całej u kobiet galicyjskich jest średnią 
miarą : 

u Polek = 115.1 mm. 
u Rusinek = 124.2 „ 
u Żydówek = 115. i „ 

Od męzkich przeto są twarze u Polek o 13 mm. krótsze, 
u Żydówek o 10 mm. , a u Rusinek zaledwo o 2 mm. krótsze. Rusinki 
tedy odznaczają się od kobiet innych narodowości niezwyczajną długością 
absolutną twarzy: 

To samo jeszcze wyraźniej okazuje się z porównania wskaźników 
długości twarzy które są: 

u Polek = '64.6 mm. 
u Rusinek = '69.6 „ 
u Żydówek = '64.6 „ 

W pierwszych i ostatnich wskaźniki te są 5 i 3 jedności mniejsze, 
a u Rusinek o 1 większe niż u mężczyzn. " 

Między Laszkami a Góralkami polskiemi różnica pod tym wzglę- 
dem jest prawie żadna. 

2. Największa szerokość twarzy jest średnią miarą: 

u Polek = 129.7 m m. 
u Rusinek = 120. i „ 
u Żydówek = 125.4 » 

U wszystkich przeto jest ona średnio o 7 — 9 mm. mniejszą niż 
u mężczyzn tejże narodowości. 

Ponieważ zaś, będąc najwęższą u Rusinek, twarz ma u nich. 
długość największą, więc zestawiwszy jedno z drugiem wypada, że 
Rusinki mają kształt twarzy najbardziej wydłużony, a Polki najmniej 
ze wszystkich. 

Rzeczywistość tej charakterystyki uwydatnia się jeszcze jaśniej 
z porównania wskaźników twarzowych, które są: 

u Polek = '89.i mm. 
u Rusinek = 'I03.o „ 
u Żydówek = '92.o „ 

Stąd zaś okazuje się, że ogólny kształt twarzy kobiecych u Po- 
laków różni się bardzo mało od męzkich (^Oj ), że jest on u Żydówek 
nieco więcej wydłużony niż u Żydów ('87 6 ), a Rusinek różni się zupełnie 
od męzkich, które są najkrótsze i najszersze ze wszystkich (='84 3 ). 

Podobnież znacznie przeważającą długością swoją twarz Rusinek 
wyróżnia się od innych kobiecych ludności galicyjskiej. A mianowicie: 

Zb. Wiad. Antr. Dł U. T. IX. 12 



[90] 

według średniego wskaźniku twarzowego Rnsinki mają twarze owalne, 
Żydówki okrągłe, a Polk i szerokie. 

Kształt twarzy u Laszek ('88) i Góralek ('87) polskich jest 
prawie całkiem jednaki. 

Rozpatrując się bliżej w liczebnym stosunku rozmaitych kształtów 
twarzy kobiecych, odróżnianych podług odpowiedniej miary wskaźników 
twarzowych, mamy je w następującym obrazie: 



* 


■a 


w liczbach rzeczywistych 


w liczbach odsetnych i 


twarze 
długie 


I 


twarze 
krótkie 


twarze 
długie 


"3 
1 


twarze 
krótkie 


f 


i ■? 
a \4 


I 


i 


i 


1 


X 


1 


"Bj 


3 




| 


i 


Polki 


182 




i. 


4. 


21. 


70. 


86. 


156 


2.6 


0.5 


2.( 


11.5 


38.4 


47.3 


m 


Rusinki 


112 


i&, 


10. 


I'.. 


16. 
3. 


61. 
9. 


10. 


71, 


21.3 


8. 


13.3 


* 


SM 


8. 


C2.4 


Żydówki 


20. — 


8. 


17. 


- 


- 


" 


15. 


tó. 


40. 


85. 


< Laszki 


132. 5. 


1. 


4. 


18. 


64. 


56. 


109, 


3.7 


0-7 


:i 


is.e 


10.8 


41.6 


82.4 


Ą 

1 Góralki 


5C 




- 


~ 


3. 


16. 


31. 


47 


- 


- 


- 


6. 


33. 


. 


91. 



Porównawszy ten wykaz z odpowiednim o twarzach męzkich 
(ob. tab. IV), przekonywamy się, iż główne rysy twarzy t. j. krótkie 
owalne i długie istnieją u ludności polskiej i ruskiej w tych samych 
niemal ilościach stosunkowych w każdej płci zarówno. W ludności zaś 
Żydowskiej ilość twarzy krótkich przeważa u kobiet dlatego, że między 
niemi nie było wcale twarzy długich, które u mężczyzn stanowiły 
87 . 

Dopiero rozpatrując się w kształtach podrzędnych tego samego 
typu twarzy, dostrzegamy niejakie różnice między jedną płcią a drugą. 
I tak u Polek w równej niemal z mężczyznami liczbie ogólnej twarzy krótkich 



[91] 

kształty szerokie przeważają o 9°/ n *d okrągłemi, podczas gdy 
u mężczyzn przeciwnie, te ostatnie są o 14% liczniejsze. To samo 
jeszcze widocznićj wykazuje się u ludności ruskićj : zupełnie równy 
u obu płci procent (62°/ ) twarzy krótkich rozdziela się na kształty 
okrągłe i szerokie u mężczyzn w stosunku 42%: 20%, a u kobiet 
inaczej, bo w stosunku 54% :8°/ - 

Zważywszy to wszystko, główna charakterystyka budowy twarzy 
kobiecych u ludności galicyjskiej, wypada bardzo podobną do wyka- 
zanej już wyżćj charakterystyki twarzy męzkich. 

Tak samo tóż jak Rusini, wyróżniają się i Rusinki od innych 
tćm, że procent twarzy długich (21%) J est u nic ^ 1 znacznie większy 
niż u innych (2.6% iO%0 a skutkiem tego procent twarzy krótkich jest 
u nich najsłabszy. Przeciwnie zaś Żydówki, a jeszcze bardziej Polki, 
odznaczają się znaczną przewagą twarzy krótkich a bardzo szczupłą 
lub żadną ilością twarzy długich. 

Między Laszkami a Góralkami polskie mi wykazuje się ta różnica 
pod względem kształtów twarzy, że u pierwszych twarze długie i owalne 
zdarzają się przeszło 2 razy częściej niż u Góralek, u których wyłącznie 
niemal (94%) istnieją twarze okrągłe i szerokie. 

4. Kształty nosa u kobiet ludności Galicyjskiej przedstawiają 
się liczebnie w następującym wykazie: 



V. 


© 

© 

■*» 

OB 

O 

a 

03 

*o 

•00 

O 


w liczbach rzeczywistych 


w liczbach odsetnych 


nosy 


nosy 


i 
I 


© 

•w 

OD 

O 

a 


© 

•** 

M 

09 

J2 

p. 


zadarte 


1 

r 


2 

09 

s 


© 

M 

09 


© 

08 


Polki 


211. 


11. 


135. 


26. 


39. 


5.3 


63.9 


12.3 


I8.4 


Rusinki 


132. 


7. 


85. 


8. 


32. 


5.3 


64.3 


6.o 


24.2 


Żydówki 


25. 


1. 


21. 


2. 


1. 


4. 


84. 


8. 


4. 


Laszki 


160. 


8. 


99. 


23. 


30. 


5. 


61.8 


14.3 


I8.7 


Góralki 


51. 


3. 


36. 


3. 


9. 


5.8 


70.5 


5.8 


17. 4 

■ 



[92] 

Porównywając te liczby z odpowiedniemi o kształtach nosów 
męzkich (ob. tab. V.), przekonywamy się, że i pod względem tćj cechy 
w ludności polskiej niema żadnej prawie różnicy między płcią męzką 
i żeńską. 

W ludności zaś ruskićj kobiety odznaczają się dwakroć większym 
procentem nosów zadartych i płaskich, f a skutkiem tego mniejszą 
o 12°/ a ilością nosów prostych. Nakoniec Żydówki różnią się od Żydów 
większą o 20% ilością nosów prostych, podczas gdy wszelkie inne 
kształty są u nich dwakroć rzadsze niż u mężczyzn. 

Między sobą zaś kobiety tych trzech narodowości różnią się co 
do kształtów nosa tóm, że obok przeważającej zawsze proporcyi nosów 
prostych, u Polek częściój niż u innych dają się widzieć nosy płaskie, 
a u Rusinek zadarte; podczas gdy u Żydówek kształt prosty panuje 
tak niemal wyłącznie, iż wszelkie inne wydają się sporadycznemi. 

Laszki różnią się tćm tylko od Góralek, iż nosy płaskie spoty- 
kają się u nich 3 razy częściej. 



Opierając się na wyżój przedstawionych faktach i wynikach, 
możemy charakterystykę kraniologiczną kobiet ludności galicyjskiej 
skreślić poniekąd w następujących orzeczeniach: 

1. Jak zwykle się dzieje, znacznie mniejsze od męzkich w ogól- 
ności, głowy Rusinek i Polek są nieco większe od kobiecych Żydow- 
skich. 

2. Według cech zasadniczych swój budowy, głowy u Polek 
i Rusinek należą, na równi niemal z męzkiemi, przeważnie i wyraźnie 
do typu krótkogło wego; podczas gdy u Żydówek objawia się 
w jeszcze wyższym stopniu niż u Żydów charakterystyka rasy mięszanćj 
z bardzo wybitnem znamieniem właściwego Semitom pierwiastku długo- 
głowego. 

3. Budowa czoła i potylicy u kobiet galicyjskich nie przedstawia 
nam, podobnież jak i u mężczyzn, żadnych cech wyraźnych do chara- 
kterystyki kraniologicznćj. 

4. Kształty typowe twarzy u kobiet galicyjskich, różniąc się 
bardzo mało od męzkich, przedstawiają nam te same właściwości, t. j. 
że u Rusinek twarze wydłużone i owalne dają się spostrzegać częściój 
niż u Polek i Żydówek, mających przeważnie twarze okrągłe lub 
szerokie. 

5. Kształt nosa u wszystkich kobiet galicyjskich przeważnie 
prosty, tak samo jak i u mężczyzn, bywa przytćm dość często płaski 
u Polek, a zadarty u Rusinek. 

6. Góralki Polskie różnią się od Laszek tylko statecznićj i czyścićj 
przechowanym typem krótkogłowym, kształtem twarzy wyłącznie niemal 
okrągłym lub szerokim, i dwakroć rzadszćm niż u Laszek istnieniem 
posów płaskich. 



III. 



JMateryjaly etnologiczne 



2b, Wl»d, Antr. Di. Tir. T. IX. 



Materyjały 

do etnografii ludu polskiego 

z okolio Pińczowa 

zebrał 

Ks. Wład. Siarkowski, 

Członek Kom. Antropolog. Akad. Urn. 



I. Zwyczaje, obrzędy i uroczystości doroczne. 

1. Wiliją Bożego Narodzenia. 

Wstawać bez wołania z łóżka, aby w ciągu roku nie być ospałym. 

Do tej wody, którą się myją, wkładają pieniądze, aby się przez 
cały rok trzymały. 

W wiliją nie należy przez cały dzień pić wody, aby się w cza- 
sie żniwa pić nie chciało. 

Do karczmy po wódkę nie chodzić, takową potrzeba w wiliją 
wilii, czyli 23 grudnia kupić. 

Karczmarz pod żadnym pozorem nie pożyczy na borg wódki. 

Wystrzegają się używać pieprzu (w niektórych li domach), boby 
cały rok był gorzki i palący jak pieprz. 

Kartofli w tym dniu nie jeść, boby się w ciągu roku dostało 
wrzodów. 

Śmieci w tym dniu zamiecione i wyrzucone przed obcy dom, 
wyprowadzają pchły z domu. 



Gąsiorom swojego domu daje się owies świecony, czosnek i wódkę, 
aby za obcemi gąsiorami nie latał. 

Kurom zaś proso, jęczmień, owies, żyto, pszenicę, groch, kono- 
piane siemię, żeby przez cały rok dobrze niesły jaja. 

Słabego do domu nie puszczają, boby wniósł z sobą chorobę. 

Złodzieje próbują szczęścia (powszechne). 

Obiad, czyli wiec erze jedzą wieczorem po ukazaniu się pićrwszej 
gwiazdy na niebie. Do potraw tćj wiecerzy używają z każdego rodzaju 
zboża i owoców, aby przez cały rok niczego im nie zabrakło. 

Na stole do wieczerzy kładzie się chlćb z kozikiem, a to dla tego, 
aby sobie Pan Jezus skibkę z niego ukrajał, kiedy przyjdzie o północy 
po kolędzie. Ten chlćb sprząta się z stołu w dzień świętego Szczepana. 

Indziej kładą na stole chlćb żytni, na nim kozik z otwartćm 
ostrzem, a na koziku opłatek. Chlćb taki leży nietknięty do nowego 
roku. Jeżeli ostrze tego kozika zardzewieje od strony opłatka, to 
będzie zaraza na pszenicę , w przeciwnym razie, t. j. od strony chleba, to 
będzie zaraza na żyto. 

Po skończonćj wieczerzy dziewczęta czynią wróżbę: 

Przez wrota przerzucając but zdjęty z nogi, obserwują następnie 
z której strony cholewa leży; jeżeli od wrót, to oznaką, iż wyjdzie 
za mąż. 

Inne rachują kołki w płocie; jeżeli przy rachowaniu wypadnie 
na ostatni kołek liczba parzysta, to wróżba co do wyjścia za mąż 
pomyślna. 

Wróżba z krzykania po wieczerzy, ma w tych stronach również 
jak indziej swoje zastosowanie. 

Również , po wieczerzy, kawalerowie i panny biegną do drwalni, 
gdzie na narączko biorą drwa. Które z nich przyniesie nie do pary 
drew, to takiemu dostanie się wdowa, a jeżeli to jest dziewczyna, to 
wdowiec poprowadzi ją do ołtarza. 

Dziewczęta zamiatają po wieczerzy izbę od progu do pieca, aby 
ściągnąć chłopaków do domu. 

Gdy zaś wynoszą śmieci na dwór, słuchają z której strony pies 
szczeka, bo od tćj strony kawaler przyjedzie. 

W tym dniu dają gospodarze, lub gospodynie domowemu psu 
kawał chleba, lub strucli z opłatkiem, aby się w ciągu roku nie 
zabył (wściekł). 

W niektórych miejscowościach gospodynie wiejskie w dniu tym 
bardzo wczas robią placek z dziewięciorga gatunku zboża i ten 
dają do zjedzenia krowom, aby im czarownice mlćka nie odebrały. 
Zboże na tego rodzaju placek bierze się: żyto, pszenica, owies, ję- 
czmień, proso, len, konopne siemię, groch, mak, bób, lub nasienie 
marchwi, buraków i t. p. ; takowe miesza się razem, wkłada do żarn 
i miele na opak. Mąkę z tego zmieloną zarabia się święconą wodą. 

Na wiliją, oprócz opłatków zwyczajnych, pieką organiści opłatki 
z rutą, uprawianą w ogródkach. Ruta podana w opłatku, ma tę wła- 
sność, że bydle w czystości utrzymuje; nadto zabezpiecza je przed 



(5) 

szkodliwością czarownic. W wiliją, gdy gospodarz, lub gospodyni idzie 
do krów, to zanim włoży im do j a s e ł (żłobów) paszy, dają bydłu 
kawałek opłatka z struclą, wymawiając słowa: „Chrystus się nam 
narodził. 

Stół na wieczerzę zaściela się sianem, które następnie, po ukoń- 
czeniu świąt, wynosi się na górę i przechowuje do wiosny dla podło - 
żania kurom, lub gęsiom, gdy się je sadowi na jajach. 

Z stodoły (po niektórych domach) przynoszą snop słomy i ten 
stawiają w kącie izby wczasie wieczerzy; kiedy mają siać proso, to 
je przepalają słomą z tego snopa, aby je ochronić od śniedzi (Kije). 

2. Boże Narodzenie (25 grudnia). 

Łamią gałązkę z wiśni i wtykają do butelki napełnionej wodą. 
Butelka taka wstawia się w jaki kąt, aby jej nikt nie ruszał. 
W dniu Trzech Króli dopiero wyjmuje się ztamtąd i patrzy, czy ga- 
łązka rozkwitła. Jeżeli puściła listki,' to oznacza zapowiedź, że rok 
bieżący będzie obfitował w owoce; w przeciwnym razie, będzie nie- 
urodzaj na nie. 

Gospodarze w stodole z jednego miejsca na drugie przekładają 
żyto, aby było jare. 

Śmieci, zmiecione z izby, wynoszą na pola takie, gdzie łońskiego 
roku znajdował się chwast i oset; rzucając śmieci na rolę, należy po- 
wiedzieć zamówienie: „Chwast i oset, — żebyś z tego pola 
precz posed a . Potćm wracając z pola nie należy się oglądać. 

W niektórych zaś domach zamiecione w dniu tym śmieci wyno- 
szą na górę i w czasie podkładania jaj pod kurę kładą je pod jaja. 

3. Św. Szczepan (26 grudnia). 

Z owsa oświeconego w kościele, rzucają garstkę gąsiorom, aby 
za obcymi gęsiami nie łatały. 

4. Nowy Bok. 

Przed wschodem słońca gospodarze wynoszą na poła kopki i tam 
je na środku roli stawiają. Kopki te pochodzą z tej kłosiastćj słomy 
żytniej, łub pszenicznej, którą w wiliją, po skończonej wieczerzy, rzu- 
cano za obrazy, a to w celu, aby zboże było kopne. Wychodząc na 
pole z temi kopkami, nie powinien się gospodarz na nikogo oglądać, 
ani też, kiedy po ich założeniu powraca do domu. Kopki te powinno 
się wynosić boso, choćby mróz był trzaskący i zostawia się je 
w polu. (Kije, Włoszczowice). 

W Gołuchowie jednak, chociaż ta wieś należy do parafii Kije, 
gospodarze nie wynoszą kopek na pole, ale je rzną na sieczkę i dają 
bydłu do zjedzenia. 

Koło samych Kielc tego zwyczaju z kopkami nie ma. 



(6) 



5. Trzech Króli. 



Wieczorem chodzi po kolędzie trzech chłopów, lub parobków; 
z tych jeden, w kożuchu przewróconym kudłami na wierzch 
z osmoloną twarzą, mając na głowie kapelusz, zwykle niski i z szć- 
rokićm rondem, wiedzie na łańcuchu drugiego chłopa, przebranego za 
zwierzę, nazwane „toruniem, lub kłapaczem" ł ), trzeci chłop 
trzyma w ręku koszyk , dla zbierania podarunków. Za toruniem wcho- 
dzi skrzypek i basista, oraz kilku chłopaków śpiewających pobożne 
kolędy. 

Skoro „toruń" wejdzie do jakiego domu, oddaje głęboki pokłon 
gospodarzom; muzyka z chłopakami stawa w kącie, rozpoczynając 
pieśń pobożną kolędową, w czasie której „toruń" kłapie do taktu. Po 
skończeniu kolędy „toruń" wyprawia różne skoki i figle, wśród weso- 
łych śmiechów dzieci, na tę zabawę licznie ze wsi zebranych, poczćm 
pokłoniwszy się domownikom, opuszcza dom. 

W dzień ten w Korytnicy chodzi po kolędzie cztórech chło- 
pów; jeden odziany w prz.eśeićradło, drugi z workiem, trzeci z ko- 
szykiem, a czwarty tak sobie dla towarzystwa. Rodzaj takiego kolę- 
dowania nazywa się wyłącznie tu „8 z czo drakami" *). Kolędownicy 
wchodząc do domu, mówią tę oracyją: 



1. Pieczono tu szczodraki, 
powiadano nam. 
Miła pani, szczodra pani, 
dajcie tóż nam! 



3. Siedziała panieneczka 

na stołeczku, 
dawała dzieciom 

po szczodrałeczku. 
Jedni nago, drudzy boso, 

powłazili za piec w proso 1 



2. Szczodraczka, kołaczka, 
dajcie chleba, placka; 
Zapłaci wam Pan Jezus sam 
i ten święty Jan. 



2. a. 



1. „Przy bieżeli, przybieżeli, 

niebiescy anieli; 
złote piórka, złote piórka 
mieli oni, mieli. 

2. Stała się nam nowina, 

dzisiaj nowa nowina, 
Panna porodziła syna — 
maleńka dziecina. 



3. A jak-ci go porodziła, — 

tam-ci go położyła, 
w żłobeczku, na sianeczku 
tam go ułożyła. 

4. Ty Józefie, ty Józefie 

jakiś ty niedbały, 
nie otulisz, nie odziejesz — 
Jezusa choć mały. 



J ) Ubiór jego w niczćm się nie różni od ubioru „tor unia* z stron kra- 
kowskich, opisanego przez O. K,o 1 b e r ga w seryi V. Lud 1871 str. 260- 
2 ) Szczodraki, placuszki na tę uroczystość upieczone. 



(7) 



5. Zdjęła panna swój rąbeczek 6. I wy tćż mości państwo, 
z głowy swojćj, z głowy, nas nie opuszczajcie, 

otuliła, i odziała chleba, bułkę i gunmłkę, 

Jezusa, choć mały. wódki flaszkę i kiełbaskę 

na szczodraki dajcie. 
7. Moi mości państwo, 

niedługo nas bawcie, 
kto wam co żle zrobił, 
to se go zostawcie. 



2. b. 



% Kij. 



1. Przybiezeli, przybiezeli, 4. Leży Jezus malusieńki, 
ci ślicni anieli; drży od zimna, 
wszyscy biali, wszyscy biali, drży od zimna 

złote pióra mieli. wszystek golusieńki. 

2. I wołają, rozgłasają, 5. Mój Józefie, mój Józefie, 
taką nim nowinę: co się to dzieje? 

ze panna, ze panna, coś nie usłał, coś nie usłał, 

zrodziła dziecinę. dziecinie pościele ? 

3. I zrodziła i zrodziła, 6. Jćnoś pomion, jćnoś pomion, 
w pieluski powiła, swój rąbecek z głowy, 

i na sianku i na sianku i posłałeś, i posłałeś 

w żłobku położyła. pościel Jezusowi. 

7. Małe pacholę, (bis) 

mój Jezus drogi, 

jakześ wycierpiał 

taki mróz srogi? 

Wół z osłem chuchają, 

parą zagrzewają, 

by dzićcię spało, 

a nie płakało. 

Po tój oracyi zaczynają „szczodraki" śpićwać: 

3. 

1. „A dejcież nam co macie dać, 
bo będziemy strzechę targać, 

2. A jak wy nam nic nie dacie, 
to oj wielki cud poznacie: 

8. Wszystkie gary potłuczemy, 
które na szafie macie. 

4. Jedni bosi, drudzy nadzy, 
wleźli na piec — siedzą dziadzi. 

5. A dejcież nam talareczka, 
to włożymy do woreczka. 



(8) 



j 

s 



6. A dajcież nam grochu misę, 
bo weżniemy bydlę łyse. 
9. Jęczmienia na kaszę, 
każcie wydać proszę — 
i dla konia owsa, 
bo mi tego potrza ; 
i kiełbasę z kołka — 
to włożę do worka. 

4. 

1. Powiedziała nam tu świnia, 
żeście jej zabili syna — 

są ta dobre znaki, 
za płotem kłaki. 

2. Na nieboszczyka pstrego, 
weźcie se noża ostrego, 
rzniejcie zdaleka ręki, 

byście se nie zadali ciężkiej męki. 

3. Byście dużo urżnęli, 
nas ucieszyli. 

Po odebraniu upominków, na odchodnem śpiewają kolędnicy: 

5. 

1. Wędrowali szewcy — na miedzianą górę, 
nocowali u garbarza, — ukradli mu skórę. 

2. Wędrowali szewcy, — mieli żółte buty 
kopyta na plecach — pocięgle u . . . . 

Kolberg Lud 8er. \I, nr. 383. 



We dworze zamiast przytoczonej dopiero piosnki, śpićwają kolędę 
która odległych sięga czasów: 

6. 

1. Hej* nam hej! Pierwszy nam się sokół 

bardzo rozbujał. 

2. „ „ „ Poleciał na pole 

aże na Podole. 

3. „ „ „ Cóż on ta przyniesie 

naszemu panu? 

4. „ „ „ Parę gołąbeczków 

panu ku śniadaniu. 

5. „ „ „ Drugi nam się sokół 

tak bardzo rozbujał; 



w. 



6. Hej nam hej ! Poleciał na pole 

aże na Podole. 

7. „ „ „ Cóż on ta przyniesie 

naszemu Panu? 

8. „ „ „ Parę koguteczków 

panu ku obiadu. 

9. „ •» „ Trzeci nam się sokół 

tak bardzo rozbujał. 

10. „ „ „ Poleciał na pole 

aże na Podole. 

11. „ „ „ Cóż on ta przyniesie 

naszemu panu? 

12. * „ „ Parę zajączyków 

panu ku wieczerzy. 
12. „ „ „ Czwarty nam się sokół 

tak bardzo rozbujał. 

14. „ „ „ Poleciał na pole 

aże na Podole. 

15. „ „ „ Cóż on tam przyniesie 

naszemu panu? 

16. „ „ „ Przyniesie on panu 

panią ku kochaniu. 

17. „ „ „ Chodzi po pokoju 

w onym ślicznym stroju. 

18. „ „ „ Czoło jej się łyska, 

jegomość ją. ściska. 

19. n n n Pan ze swej ochoty 

da czerwony złoty. 
Hej nam hej ! 



6. Kolęda. 

Jak w krakowskiem tak i w tych stronach powszechnie rozpo- 
czynają od Nowego roku kolędowanie, które aż za uroczystość „Trzech 
Króli** przeciągają. W tym to więc czasie, kilku z młodszych gospo- 
darzy, w towarzystwie dziarskich parobczaków chodzą do dworów, do 
chat zamożniejszych* włościan, gdzie pod oknami, oprócz znanych reli- 
gijnych kolęd, jak: „w żłobie leży, — Anioł pasterzom mówił i t. d. u , 
śpiewają jeszcze kolędy światowe, które dla swej treści, dla niektórych 
form dawnych, dziś wyszłych z użycia, godne są uwagi badaczów. 

Kilka z tych pereł literatury ludowej spisanych przez nas w okoli- 
cach tutejszych, jak również kilka zebranych przez dzićcię ludu, kleryka 
seminaryjum kieleckiego, Pawła Czaplę, ze wsi rodzinnej Sielca, parafii 
Szkalbmierz, pow. pinczowskiego, tutaj podajemy. 

Zb. Wiad, Aotr. Ds. III. T. IX, 9 



(10) 



7. 



1. 


Hej 


nam 


hej 


! a pod Jeruzalem 
nowa szopka była, 


2. 


n 


99 


n 


tam Najświętsza Panna 
Syna porodziła. 


3. 


y» 


1) 


» 


nie miała go, 
w czćm umywać. 


4. 


i) 


1) 


n 


sama i(ćj) wodziczka, 
z morza przypłynęła. 


5. 


n 


1) 


n 


już Najświętsza Panna, 
synoczka omyła. 


6. 


n 


n 


n 


nie miała go 
w co powijać, 


7. 


n 


n 


n 


dał-ci święty Szczepan, 
swego płaszcza urżnąć 


8. 


n 


n 


n 


a święty Jan 
tuwalnice 


9. 


n 


n 


n 


a Najświętsza Panna, 
swoi zapaśnice. 


10. 


n 


n 


n 


Już Najświętsza Panna, 
synoczka powiła. 


11. 


ri 


n 


n 


nie miała go 
kady ogrzać. 


12. 


n 


n 


n 


jaże go zaniesła 
między woły w jasła l ). 


13. 


n 


n 


n 


Z jednćj strony, 
wołek pucha 


14. 


a 


n 


n 


z drugićj strony, 
osieł grzeje. 


15. 


n 


n 


ti 


z trzecićj strony, 
siwy gołąb zieje 


16. 


n 


n 


n 


z czwartćj strony, 
Maryja kołysze. 


17. 


n 


n 


n 


Już Najświętsza Panna 
synoczka ogrzała, 


18. 


n 


Tl 


r> 


zaniesła go, 
pod niebiesa 


19. 


n 


n 


» 


wiekuj-że tu, 
króluj-że tu 


20. 


n 


n 


» 


w niebie ze świętymi, 
a my tóż na ziemi. 



ł ) Jasłami w tćj okolicy nazywa lud żłoby. 



(li) 



8. 



1. Da między dwiema góreczkoma 
tam jasna gwiazda zaświóciła. 

2. A nie byłaś-to jasna gwiazda, 
tylko mi była matka Boża. 

3. Przed swoją sionką umietała, 
da bo się gości spodziwała: 

4. Pana Jezusa z janiołami, 
Najświętszej Panny z święcicami (sic) 

5. Co się to świćci w nowo-sieni? 
Pana Jezusa konik wrony, 

6. da konik wrony niecudzony, 
złotą uzdeczką ouzdany; 

7. siodełko na nim ryzuwane ') 
sróbrną podpinką podpinane. 

8. O siadaj, siadaj, mity panie, 
bo -pojedziewa w cudze kraje; 

9. w cudze kraje na Podole, 
i ułowiemy wielo-tura, 
obdarujemy swego króla; 

10. nie tyla swego i rzymskiego, 
Pana Jezusa niebieskiego. 



9. 



1. A na sadeczku, na wiśniowym, 
tam kukułeczka zakukała, 
pana gospodarza przebudzała: 

2. „A powstań, powstań, gospodarzu, 
w twoi oborze dał Bóg dobrze; 

3. krowiczka się omnożyła, 
parę ciołuszków położyła, 

4. A te ciołuszki złoteróżki". 

— A każ to złoto podziejewa? 
do złotnika go zaniesie wa, 

5. każewa zrobić złote jarzma, 
a złote jarzma srćbrne ząbki, 

6. pojadą orać małe dziatki, 
a za granicę, na pszenicę. 

7. I nwadziły piór wszą skibę 
i wyorały złotą bryłę. 



wyszyte w różne wzory i obijane cętkami (bryzowane). 



(12) 

8. — A każ to złoto podziejewa? 
„do złotnika go zaniesiewa, 

9. każewa zrobić złoty kielich, 

a złoty kielich, srćbrne kraje, 
Pana Jezusa obyczaje". 

10. — A każ ten kielich podziejewa? 
„Do kościoła go zaniesiewa tt . 

11. — A każ go tamok posta wiewa? 
A na ołtarzu, przy lichtarzu. 

12. Któż tym kielichem pijać będzie? 
A sam Pan Jezus z janiołami, 
Najświętsza Panna z święcie ami '). 

10. a. *) (Rembów). 

1. Cyjez-to policko 

na zagonach stoi? hej nam hej! (:) 

Pana gospodarza, 

co w łózecku leży, hej nam hej ! (:). 

2. A w tej -ci roli, 
płuzek-ci stoi, hej i t. d. 
za tym-ci pluzeckiem 
sam Pan Jezus chodzi, 

święty Piotr pogania, hej nam hej. 

3. Najświętsa Panienka, 
śniadanicko niesie, 
siadać nie będziemy, 
aze rozsiejemy. 

4. Najświętsa Panienka,- 
śniadanicko niesie, 
siadać nie będziemy, 
aze zaorzemy. 

W ten sposób śpiewają i dalej : aze pozy niemy, powiążemy, w kopi 
złożymy. Na końcu zaś niniejsza kolęda brzmi: 

5. Wstań-ze gospodarzu, 

z twemi dzieciątkami, hej nam hej! 

będzies sobie chodził 

między półkopkami, 

jakby księzycek, 

między gwiazdeckami, hej nam hej ! 



J ) z święcicami t. j. ze świętemi niewiastami. Porównaj Lud Kolberj 

ser. V. str. 237. 
*) Kolędę tę odśpićwują kolędnicy za oknami chałup. Porównaj: Ko 

berg, Jjm ser. V. nr. 46. 



(13) 



10. b. waryjant z Kazimierzy Wielkiij. 

1. Słuchaj, gospodarzu, 3. Najświętsi im Panna 
co ci napowiemy, śniadaniecko niesie 

ze na twoi zorze (sic), „Siądcie, pośniadajcie, 

złoty płuzek orze. z sobą pogadajcie ". 

2. Przy tym-ci płózeckn 4. Siedli, pośniadali, 
ćtyry konie chodzi: z sobą pogadali, 
na jednym koniku Cóz będziemy siali, 
siodełecko leży, na ty święty roli? 
na tćm siodełecku Żytko i psenickę, 
sam Pan Jezus siedzi. jarą kukuryckę. 

5. Na jednóm stajaniu 
trzysta kopek stanie, 
między kopeckami 
księżyc z gwiazdeckami. 

u. ') 

1. Dziś Bożego narodzenia; ho, ho, leluja! 
dzióciątko się nam na świat narodziło, 
i cały nam świat rozweseliło. 

2. Król się Herod i o tćm dowiedział, 
precz małe dziatki powycinać kazał. 

3. Eazał-ci wyciąć i Bożego syna 

i Bożego syna, cóż to za przyczyna? 

4. Najświętsza się Panna o tćm dowiedziała, 

ze swoim synoczkiem precz pobieżała. * 

5. Biegła, biegła, aż nadbiegła 

Chłopka orzący, pszeniczkę siejący. 

6. „Pomaga Bóg chłopku miły*. 
„„Dej Panie Boże, krasna pani! au 

„Dziś pszeniczkę siejesz, jutro ją żąć będziesz". 

7. „„Szczęśliwa-ś by ty, Pani była, 

żeby się pszeniczka jutro żąć godziła" a . 

8. Wziena pszeniczki we swe święte rączki 
i rozsiała po jego roliczce; 

9. jeszcze Maryja do uwrot nie doszła, 
już za Maryją pszeniczka zeszła. 

10. Trzech się żydowie o tćm dowiedzieli, 
za Najświętszą panną precz pobieżeli: 

11. biegli, biegli, aż nadbiegli 

chłopka żną a c{y, pszeniczkę wiozący. 

l ) Porów, z kolędę; w t. HI. Zbioru wiad. do antr. kraj. Kraków 1879 
*. str. 23. — Kolberg Lud ser. XIV. str. 160. 



(U) 



12. „Szczęść ci Boże, chłopku miły!" 
„„Dój Panie Boże, żydku miły aa . 

13. „Nie widziałeś tu kogo bieżący, 
kogo bieżący, dzieciątko niesący?" 

14. „„Biegłać tu pani po zielonej łące, 
niesła dzićciąteczko na swej prawej rączce" ", 

15. „Dawno-li to chłopku miły?" 

„„Kiem tę pszeniczkę żął, kiem pod nią orał"' 

16. Żydowie se postanęli, 
radę sobie uczynili. 

17. „Wróćma się bracia mili, 

bo już tego łoni, l ) nigdy nie dogoni". 

12. 

1. Szczęśliwy nam wieczór był, 
kiedy nam się Pan narodził '). 

2. I po8zedł-ci po światu (sic) 
a i zaszedł do kmiecia, 

3. a do kmiecia, do Jadama 

i siadł sobie w konirc stoła, 
w koniec stoła jaworowa. 

4. „Pytam -ci się, kmieciu mój, 
wiele ty dobytków masz? a 

5. „„A mamci ja, co mi Bóg dał; 
pieniądze w komorze 

i bydlątka w oborze, 

6. i koniki w stajence; 

dwie dzieweczki na wydaniu. 

7. Poszły ony (sic) żąć pszeniczki, 
jechali panowie, 

8. i wzięli nam dzieweczkę; 
i panowie, bojarowie 
jechali z nią bez lasy, 

a bez lasy, bez bory au . 

9. „Poczekajcież panowie, 
niech se narwę kalineczki, 
niech se narwę kalineczki, 
i (u)wiję trzy wianeczki 

i puszczę je po wodzie: 



J ) Ten wyraz w znaczeniu: w przeszłym roku znajduje się także wmó- 
wię pospólstwa gubernii Archangielskiej w Rosyi. Oprócz tego weszły 
tamże w użycie polskie wyrazy: dorodny — rosły 2 mężny w sobie; 
jedna — jedna; łoński — przeszłoroczny; robić — robić, ob* 
wzmiankę w „Bibliotece Warszawskiej" t. I. z 1843 r. str. 648, ślady 
języka polskiego w mowie pospólstwa gubernii Archangielskićj. 

2 ) Po każdym wierszu dodaje się: o Jezus miły. 



(15> 



10. ojca, matce na radość 
bratu, siostrze na żałość 
dobrym ludziom na zazdrość. 

13. 

1 . Poszła Maryja na jutrznią, leluja ! 
i spotkał-ci ją święty Jan: 

2. „Kaś ty chodziła Maryja ? a 
„„Chodziłam, Janie, na jutrznią"" 

3. „Coś ta słyszała Maryja?" 
„„Słyszałam Janie coś dobrze: 
ty będziesz Janie Boga chrzcił" ". 

4. „A jakżeby to miało być, 
ażebym ja miał Boga chrzcić? 
Ni ja chrzcielnice; ni świćce ! u — 

5. Da między dwiema góreczkoma 
idzie-ta woda z kamienia. 
Jest-ta chrzcielnica i świóca, 

6. Jak go będziewa mianować? 
A mianujwa go Zbawiciel, 
całego świata odkupiciel, leluja! 

14. 

1. Stoi mi lipeczka, 'lipeczka zielona 

pod tą mi lipeczka wodziczka studzienna. 

2. Wtćj-ci mi wodziczce Maryja umyła, 
Maryja umyła, na brzeg wystąpiła. 

3. Na brzeg wystąpiła, syna porodziła. 

Syna porodziła, w kopiołkę (kobiałkę) włożyła. 

4. Z kopiołki wyjena, w pieluszki powiła. 
W pieluszki powiła, srćbrny pas opiena. 

5. Srćbrny pas opiena, w jasełka włożyła. 
W jasełka włożyła i zakołysała: 

6. „A lu-lu, synu mój, dyć-by ja śniadała". 
„„A moja matuchno cóżbyś ty śniadała ? uu 
„A śniadałać-by ja drobne rybki z morza". 

7. Wzion siatkę pod pachę, zwierzchniczek ł ) na rączkę, 
zarzucił wśród rzeczki, ułowił rybeczki. 

8. „Nie ułów mi konia, bobym się nim struła ; 
ułów mi rybeczek, drobnych ściubiułeczek, f ) 

9. Ty Piętrze i Pawle, złóż ogień lodowy (?), 
stolec malmurowy, obraz drelichowy. 



J ) cebrzyczek. 2 ) szczupaki drobne. 



(16) 



10. Obrus drelichowy, talórz miesiącowy, 
talórz miesiąeowy, łyżeczki cynowe. 

11. Łyżeczki cynowe, a noże gwiazdowe, 
a noże gwiazdowe, widelce spiżowe. 

12. „„Siadaj matnia do stołu, już rybka gotowa" u . 
„Dopióro trzeci dzień, jakeś się narodził, 

13. już trzecia godzina, jakem cię powiła, 
jużeś mi, synu mój, śniadanie sporządził; 

14. już wierzę, żeś ty jest syn Boży, 

żeś ty jest syn Boży, żeś cały świat stworzył. 

15. Stworzyłeś żydów, poganów i nas chrześcijanów. 
Stworzyłeś ptastwo, robactwo, ludziom na bogactwo, 
Stworzyłeś żarna i stępę, ludziom na pociechę. 

waryjant ; ob. Kolberga Lud Seryja V Krak. str, 935, 

* 

15. 

1. A stoi mi, stoi — troje drzewa w polu, 
do tego mi drzewa — trzech cieślowie idą. 

2. Trzech cieślowie idą — sznurować go będą, 
i z tego mi drzewa — klasztor zfundowali. 
W tym-ci mi klasztorze — trzy groby stoi. 

3. W jednym-ci mi grobie — święty Jan leży, 
w drugim-ci mi grobie — Pan Jezus leży, 

w trzeciem-ci mi grobie — Najświętsza Panna. 

4. A nad świętym Janem — świóce goreją, 
nad Panem Jezusem — organy grają, 
nad Najświętszą Panną — róża wykwita, 
a z tej ci mi róży — ptaszek wynika 

5. Nie jest to ptaszek jóno syn Boży, 
bo się narodził z matuchny Bożej. 

6. Samy się kościoły poodmykały, 
gdy małego Jezusa uznały 

7. i samy zwony pozazwoniały, 
gdy małego Jezusa uznały. 

8. I same się świóce pozapalały, 
gdy małego Jezusa uznały. 

9. 1 same się księgi porozkładały, 
gdy małego Jezusa uznały. 

10. A i same się msze poodprawiały, 
gdy małego Jezusa uznały. 

porówn. Kolberg: Pokucie T. I. str. 96 

16, 

1. Poszli byli trzech królowie — po świecie, 
oświecała im jasna gwiazdeczka — na niebie, 



(17) 

2. i nadeszło trzech pasterzy — przy drodze 

i pytają ich: gdzie się Pan Jezus — narodził? 

3. Narodził się w sławnom miasteczku — Betlejem — 
tam-ci mu grają, pięknie śpiówają — anieli. 

4. Niedarmo się Najświętsza Panna — rozśmiała, 

gdy świętego Jana, świętego Szczepana po kolędzie — ujrzała. 

5. A dajcież nam kolędeczkę — niedużą: 

pieczywo chleba, połet słoniny i tę panienkę — nadobną. 

6. A dajcie nam, co macie dać, 
nie dajcie-ż nam długo czekać, 

7. bo my wozem nie jedziemy, 
co nam dacie, to weżniemy. 

8. Nie dajcież nam krowy, wołu, 
kilka groszy do podziału. — 

17. « Kij. 

1. A przy łące, przy zielony, 
przy ślicny dolinie, 

słowo Panny Przenajświętsy 
na wszystek świat słynie. 

2. I siadała, rozmawiała 
w pokoiku swoim, 

i siadała, rozmawiała 
z Zbawicielem panem. 
3 I wtćm do ni przyleciało 
przylatego (?sic) piątku, 
pozdrawiało, zwiastowało 
malutkie dzićciątko. 

4. A panna się zasmuciła, 
ocy swe spuściła. 

„Cyt, Maryj A, nie lękdj się, 
ślicniejsaś jak róża 
i ślicniejsaś jak lelija, 
Najświętsa Maryja. 

5. Pocnies syna — to nowina 
przez Ducha świętego, 

i porodzis i powijes 
Boga przedwiecnego". 

18. a. (Bembów). 

1. Między dwiema górami, Maryja, Aleluja '), 
stoi kościół z kamienia; 



l ) Po każdym wićrszu dodaje się: Maryja, Aleluja. 

Zb. Wiad. Astr. D*. III. T. IX. 



(18) 



2. w tym kościele trzy ołtarze, 
przy kazdym-ci ksiądz stoi. 

3. Przysła do nich niewiasta, 
cegóz ty chces niewiasto? 

4. Żydzi Boga męcyli, 
rózgami go cwicyli. 

5. Sła krew z niego strumieniami, 
Maryja ją zbiórała, 

do ogrójca ją zbiórała. 

6. Wyrosła z ni lelija, 

z tój lelije syn Boży, 

co nas wszystkich ludzi stworzył. 

1 8. b. Waryjant i Lesacayn i pod Kielc 

1. Między dwoma góroma — Maryja, 
między dwoma góroma — Aleluja, 

2. Między dwoma kamykoma — Maryja ') 
Między dwoma strnzeckoma — Maryja. 

3. Stoi ta klastór — Maryja 

W tym klastorze trzy ołtarze — Maryja. 

4. W jednym-ci ołtarza Pan Jezus leży — Maryja. 
W drugim-ci ołtarza święty Jan klęcy — Maryja 
W trzecim-ci ołtarza Najświętsa Panna — Maryja. 

5. Przed Panem Jezusem świćce goreją — Maryja. 
Przed świętym Janem w organy grają — Maryja. 
Przed Najświętsa Panną róża zakwitła — Maryja 

6. A z ty ci róży ptasek wynika — Maryja. 
Nie jest to ptasek, jćno syn Boży — Maryja. 
Co się narodził z matuchny Boży — Maryja. 

7. Co postanowił niebo i ziemię — Maryja. 
Na ziemi wszyćko stworzenie — Maryja — 

18. C waryjant s Kasimtóny Wielkiej. 

1. Między dwiema górami, 
stoi klastór z kamieni; 

2. w tym- ci klastorze jest dwanaście ołtarzy ; 
przy kazdym-ci ksiądz stoi. 

3. Wszyscy księża cytują, 
tylko jeden nie cyta, 
bo żydówkę wysłuchał. 

4. Ta żydówka poganka, 
Pana Boga ukradła, 



ł ) Każdy wiórśz aż do końca powtarza się z dodaniem Aleluja. 



(19) 



5. siekićrą go rąbała, 

na niecki krew zlówała, 
krowom ją pić dawała. 

6. Krowy jćj pić nie chciały, 
bo boską krew poznały. 

7. Wylała ją w ogrójec 
i wyrosła lelija. 

8. Nie jest-ci to lelija, 
jóno jest to syn Boży, 
co po świecie lad mnoży. 

9. I wzięła go za rąckę 
i prowadzi na łąckę; 
urwała mu ślicny kwint 

i dawała mu w rąckę — 

19 1 ). (s Motkowic). 

1. Pojdżwa bracia zaraz z wiecora, 
wstąpimy naprzód do tego dwora 

opowiómy wszędzie 
o tak wesoły kolędzie. 

2. Posed-ci jeden z nami, co był wesoły, 

i z tym niedobrze — skakał bez miary. 

3. Posed-ci drugi, był bardzo isny (jedzący) 
i z tym niedobrze — był nie^ospiesny. 

Byle kady se usiądzie, 
z torby kiełbasy dobędzie. 

4. Posed-ci trzeci — tego nam zabili w mieście; 
móg tam nie chodzić, bo były ta goście, 

ale nam ta nie żal tego, 
bo desperak wielgi z niego. 

5. Cwarty opił nam się na winie, 

i położył się w karcmie w kuminie; 
spalił sobie rękawice, 
i rękawy u górnice. 

6. Piąty układ nam się za karcmą w błocie, 
nie miał go kto ratować, 

musi&ł do dnia pokutować. 

Kolberg Lud 8er. V, str. 230. 



2 ) Lud rozróżnia dwa rodzaje kolęd: jeden, gdzie wzmianka o Bogu, 
o Chrystusie Panu; drugi nazywa „kolędami dzikiemi a . Treść utworów 
tego rodzaju jest rubaszna i służy gwoli rozweseleniu przytomnych. 
U Kolberga w seryi V n Ludu u znajduje się podobna do powyższćj 
kolęda. Wersyją inna słyszałem z małemi odmianami od powyższo) 
w Leszczynach pod Kielcami. 



(*>) 



20. (Kuimiiru Wielka). 

1. W ty kolędzie — kto tu będzie, 
każdy się uciesy, 

jaki kto ma podarunek 
niech do Pana spiesy. 

2. Wzion Kuba gumułkę 
i jajecko gęsie, 
Wałek nie miał co dać, 
stare pludry trzęsie. 

3. Jasiek sprawił tłuste raki 
nierychło z wiecora, 
natłocywsy dwie kobiele (kobiałki) 
bieg z nimi bez pola. 

4. A ze strach napotkał 
Walka nieboraka, 
stanęło dwóch wilków 
niedaleko krzaka. 

5. Gdy zobacył owe gady, 
podskocył wysoko, 
strachem wielkim przestrasony, 
wybił sobie oko. 

6. Wzion kozę na powróz, 
prowadzi do Pana, 
śpiówa sobie, wykrzykuje: 
„dana moja, dana!" 

7. Koza się zbrykała, 
powróz mu urwała, 
skocyła jak dzika, 
do łasa bieżała. 

8. On porwawsy sarawary, 
bieg za nią przez miary. 
Koza skace jak salona, 
spło8yły ją ptaki. 

9. I chwycił za ogon, 
trzyma ją z mocy, 
jak koza figusła (fikła), 
wybiła mu ocy. 

10. A Wojtek wzion konia za uzdę, 
prowadzi za sobą, 

nió ma go kto wsadzić, 
wstyd mu było za sobą 
jak jałówkę prowadzić. 

11. Jak skocył na konia, 
potłók sobie zadek, 
wilcy mu targali 
cielęcy pośladek. 



(21) 



21. (z Kazimićrsy Wielki*J). 

1. A j£ tóz przychodzę — szewiec ubogi 
przynosę trzewicki — na święte nogi. 
„Idż-ze sobie prec stąd szewce, 
twoich trzewików Jezus niechce, 

bo smierdzis dziekciem, (:) 

2. Pogroził mu Józef — kijem furyją; 
szewc wychodzi prędko — z tą fantazyją ; 
wszyćko swoje porozrzucał 

i kopyta w piec powrzuc&ł 
szydła połamał, 

3. » Wy cieśla z kowalem — a wy co dacie ? 
co za podarunek — Panu oddacie?" 

— A j& cieśla krzyżyk zrobię, 
a j& kowśl ćwiecków 

na ręce, nogi, (:) 

4. „I kuśnierz z piekarzem — a wy co dacie? 
co za podarunek — Panu oddacie?" 

— A j£ piekarz bochen chleba, 
kożuszka mu tóz potrzeba 

bo w zimnie leży. 



7. Matki Boskiój gromnicznśj (2 lutego). 

1. Wracając z kościoła, zanim wejdą do swych domów, starają 
gromnicę *), oświeconą w kościele, zapalić w obcym domu, aby 
ść do swego mieszkania z zapaloną już świćcą, którój do samego 
czora w dniu tym nie gaszą. 

2. Owczarze zatykają szpary w owczarniach, aby promienie sło- 
zne nie przenikły do ich wnętrza, gdyż takowe sprawiałyby pomór 
owce. Stąd powszechne przysłowie: owcarz woli widzieć wilka 
owczarni, niż w dniu tym jasno świócące słońce. 

3. Gospodarze uważają: czy w dzień ten pokazaje się często 
ńce na niebie, lub nie. W piór wszy m przypadku ma to być zapo- 
sdzią mokrego roku, w drugim — suchego. 



') Jak wiadomo, gromnice zapalają się przy chorych, gdy kapłan przy- 
będzie do nich z Najświętszym Sakramentem. Gdy kapłan opuszcza 
dom chorego, uważają na płomień gromnicy w którą stronę nachyla 
sie, jak również na dym, po zdmuchnięciu tćj świecy. Jeżeli płomień, 
lub dym nachyla się za księdzem — to chory umrze; w przeciwnym 
zaś razie wyzdrowieje. 



(22) 



8. Ostatki czyli kuse dni. 



Za każdą tańcującą parą w karczmie wyskakuje djabeł, tupiąc 
kusemi nogami do taktu przygrywającej muzyce. Złe to licho można 
zobaczyć, lecz tylko patrząc przez otwór po wybitym sękuztrumny 
wziętej z grobu cmentarza, lub przez dziurkę od klucza z zamku 
karczemnych drzwi 1 ). W tym jednak razie człowiek może się narazić 
na utratę oka; bo kusy mszcząc się, gotów jest wybić je takićmu 
widzowi. 



9. Popielec. 

1. Przed dziesięciu laty utrzymywał się powszechny w stronach 
tutejszych zwyczaj, iż w dzień ten dwóch chłopów, jeden przebrany 
za dziada, w potarganych łachmanach, z brodą przyprawioną z ko- 
nopi, a drugi za babę proszalną, wychodzili na publiczną drogę, gdzie 
przejeżdżającym zastępowali, dopraszając się o datek. Dziad, mając 
bat zrobiony z kawałka powroza okręconego słomą, nierzadko smagał 
nim przejeżdżających chłopów, jeżeli ci odmawiali mu tak zwanego 
wykupu. Para ta wyprawiała różne skoki i pląsy, a to w celu, jak 
utrzymują starzy ludzie, aby była uroda na zboże. Koło południa dziad 
z swą współtowarzyszką, udawali się do karczmy na pijatykę. 

2. W czasach obecnych w niektórych wioskach, zdała będących 
od wsi, w którój się kościół znajduje, ukradkiem schodzą się rano 
w wstępną środę zarówno chłopi jak i baby na pohulankę do karczmy. 
Z tej zgrai dwóch chłopów bierze po worku ; jeden wkłada do worka 
potłuczone skorupy, a drugi nasypuje popiołu ; następnie chłop pićrwszy, 
obchodząc po izbie karczemnej ze swym workiem, dzwoni skorupami, 
a drugi, wśród powszechnego śmićchu, biorąc z worka popiół, posy- 
puje nim głowy obecnych lub tymże obsypuje wszystkich, zebranych na tę 
hulankę. Przy tćj sposobności jeden z pijaków wyłazi na ławkę i prawi 
oracyją, mniój więcej tej treści: „Ludkowie, którzyście się tu zgroma- 
dzili, będzie wam się dobrze powodzić, bo nasi pradziadkowie zawdy 
w wstępną środę pili, hulali, to im się tćż co rok rodziły konopie, 
len. Tego nie trzeba zagubiać. W tych latach mało się ludzie zaba- 
wiają, to tóż nie rodzi się len i konopie. Trzeba teraz dawać żydom 
pióniądze za towar na koszule. Eto obchodzi stare zwyczaje, temu 
Pan Bóg wszystko daje". 

Po tój oracyi jedna z bab, która naumyślnie przyniosła koszyk 
z suszonemi gruszkami na tę pijacką uroczystość, obchodzi po kolei 
zgromadzonych tam ludzi i każdemu daje do zjedzenia po trzy 
gruszki na pamiątkę, że jest trzech bogów (?)*)• 



ł ) Obacz : Kolberga Lud S er. VII. str. 98. nr. 212. Ser. XV. str. 108. (nr. 37). 
a ) Z relacyi włościanina Tomasza Dudały z Bembowa. 



(23) 

3. Młodym mężatkom, które w tym roku wydały się za chłopów, 
przywiązują kloce do ubrania, ciągną je stare baby do karczmy i w tym 
pochodzie popędzają je batami, skręconemi wyłącznie na ten cel 
ze słomy. — Mąż o wie wspomnianych młoduchn muszą za te figle sprawiać 
fundę, która się nazywa: „wkupnem do bab". 

4. Kiedy przed laty w okolicach tych obficie siewano anyż, 
to także na jego urodę w Popielec, powszechnie tu nazwany wstępną 
środą, pito i tańczono po szynkach. 

Baby, wyskakujące w karczmach na urodę konopi i lnu, śpiewały 
jakąś okolicznościową pieśń, z której tylko, o ile dotąd doszło do mojej 
wiadomości, dwuwiersz jest w użyciu: 

„Hola, hola do góry, 

aby konopie tyle były". 

6. W środę popielcową wystrzegają się prząść kądzieli, aby 
sćrki nie trzaskały w lecie, lub tćż, żeby się w nieh robaki nie gnie- 
ździły (powszechne). 

7. Uważają tćż na dni, jakiemi są: wstępna środa, czwartek, 
piątek i sobota i według nich czynią wróżbę o tegorocznych czterech 

porach Toku. Kolberg Lud 8er. V. str.269. Ser. XI. str. 40. M5. 

10. Śrcdopoście *). 

We wsi Oołuchowie (parafija Kije), wieczorem zbióra się gro- 
madka chłopaków i chodząc od domu do domu, uderza w drzwi ka- 
mieniem, lub tćż rozbija o nie jaki stary garnek napełniony błotem. 



U. Wielki tydzień. 

1. W kwietną niedzielę, wróciwszy z kościoła, obrywają kotki 
z oświeconej wierzby i dają je w chlebie domownikom i bydłu do jedzenia, 
gdyż Jto jest, jak powiadają, pierwsze święcone; a również czynią to 
i w tym celu, aby ludzi i zwierzęta zabezpieczyć od bólu gardła. 

2. Niektórzy znoszą cząstki z takiej palmy do komory i tam 
je wtykają do zboża przeznaczonego do siówu. 

3. W tę niedzielę wszystkie zaklęte skarby po lasach i jaskiniach, 
których djabli strzegą, są otwarte, ale tylko przez ten czas, gdy ka- 
płan po procesyi stoi za drzwiami kościoła i czeka, dopóki mu ich 
organista nie otworzy. 

4. O kołatkach, w wielki Piątek używanych do nabożeństwa 
zamiast dzwonów, powiadają, że na to są postanowione, aby niemi post 
odstraszyć. 



') Po niektórych parafijach zachowuje się zwyczaj, iż w południe^ po prze- 
dzwonieniu na „Anioł pański" na znak, iż połowę postu minęło, ka- 
płani każą przez kilka minut dzwonić osobno w sygnaturkę. — 



(24) 

5. Inni zad utrzymają, że te tarapatki taki warkot w ten 
dzień wydają, jak pyski Żydów na Pana Jezusa przy Jego męce. 

6. Powszechnie myją się wodą przed wschodem słońca, na polu, 
w celu zabezpieczenia się od bolaków i jadówek (krost). 



12. Wielkanoc. 

a) Święcone. 

1. W wielką sobotę ze wsi znoszą przed dwór w koszykach: 
kawałki wieprzowiny, kiełbasy, chrzan, masło, sól, jaja *), pieprz, 
bochenki chleba, kołacze (placki okrągłe ze sórem '), i wszystko to 
za przybyciem księdza wykładają na ziemię dla oświecenia. Święcone 
ozdobione jest borowinami, a jeżeli Wielkanoc wypadnie w Kwietniu, 
to oprócz borowin i fijołkami. Kiedy kapłan rozpocznie modlitwy, to 
obecni klękają w dwa rzędy. 

2. Powróciwszy do domu, święcone wyjmują z koszyków i kładą 
na stół, nakryty prześcieradłem, lub chustką; a do takich koszyków 
zmiatają zaraz śmieci z izby, a to w celu, aby się robactwo nie 
wiązało w domu (sic). 

3. Koszyk ze śmieciami stawiają gdzie na wysokićm miejscu, 
najczęścićj na piecu i po skończonych świętach śmieci te wyrzucają 
na to miejsce, gdzie ma być zasiana rozsada na kapustę, aby robaki 
nie zjadały w ziemi rozsadowego nasienia. 

4. Skorupy z jąj oświeconych wyrzucają w ogródek rozsadowy, 
aby liszki nie objadały kapusty, zaś kości z mięsa do kałuż, aby 
w nich żaby wytępić. — 

b) Śmigus. 

W poniedziałek wielkanocny, jpk w innych okolicach tak i tu, 
parobcy i dzićwki oblćwają się wodą nawzajem. 

Po domach chodzi gromadka dzieci po śmiguście, śpiówając 
pieśni pobożne o Zmartwychwstaniu Chrystusa Pana. 

13. Św. Marka Ewangielisty (25 kwietnia). 

1. W dzień ten nikt nie grodzi płotu, a nawet kołka nie wbije 
do ziemi. Wierzą bowiem, iżby od tego czasu, aż do św. Piotra Apo- 
stoła kropla deszczu nie spadła w tćj parafii, gdzieby się dopuszczono 
takiego rodzaju pracy. 



! ) Wchodzi w zwyczaj farbowanie jaj na niebiesko, czerwono i żółto. 
*) Twaróg na taki placek zaprawiają: pieprzem, imbirem, bobkowemi 
liśćmi i rodzenkami drobnymi. 



(25) 

Zwyczaj ten zachowuje się i w innych okolicach. Ks. Ingę- 
lewicz pleban z Kozłowa (pod Małogoszczem pow. Jędrzejów.) do- 
niósł mi d. 20 kwiet. 1880 r., iż przed kilku laty zwyczaj ten dał 
powód do rozterki między gospodarzami a dworem we wsi Gruszczynie. 
Około 11 g. zrana, gospodarze tej wsi powracający z parafijalnego 
kościoła w Kozłowie, spostrzegłszy fornali dworskich grodzących pło- 
ty, rzucili się, jedni na fornali, drudzy na płoty. Fornali od roboty 
rozpędzili, a płoty rozerwali w kawałki, pomimo próśb i gróźb miej- 
scowego właściciela. 

2. Jest tćż powszechna wiara, że jeżeli na święty Marek deszcz 
pada, to posucha będzie na ziemię ; stąd przysłowie : „Jak dószcz 
w święty Marek, — to ziemia będzie jak skwarek". 

14. Zielone świątki. 

1. W uroczystość tę, jak indziej tak i tu rozrzucają tatarak po 
podłodze w izbach i przed sieniami. 

2. Majętniejsi Włościanie pieką na te święta placek z twarogiem, 
powszechnie nazwany kołaczem. 

15. Boże ciało. 

1. Powszechnie ubierają ołtarze gałęźmi świeżemi z brzeziny 
i leszczyny; drogę, po której postępuje kapłan z Najświętszym Sakra- 
mentem, zaścielają tatarakiem, a pod stopy księdza idącego z monstran- 
cyją małe dziewczęta wiejskie rzucają z koszyczków kwiatki bzu, 
jaskra i t. p. roślin polnych. 

2. Kiedy kapłan, po udzieleniu błogosławieństwa, odchodzi od 
ołtarza, łamią gałęzie brzeziny i leszczyny, w które ołtarz był ustro- 
jony, i te wtykają w grzędy zasadzone kapustą, aby jej robaki nie 
podgryzały. - 

3. Inni gałązki te zatykają na granicach pól, ażeby je uchronić 
od gradobicia '). 

4. Wianki wiją z rozchodników, piwonii, zagawek, 
rosiczki, macierzanki, przestępu, bzu i innych ziół i uży- 
wają takowych do okadzania krów przed i po ocieleniu. Kiedy się 
bardzo łyska, lub grad bije, p a 1 ą je na kominie, aby od wsi oddalić nie- 
szczęście. Kładą je także na pola, zasiane grochem, gdy ten zaczyna kwitnąć. 



l ) Odprawiając w r. 1880 nabożeństwo w „Boże ciało a w Daleszycach 
(pow. kielecki), po skończonej procesyi zapytałem włościan ze wsi 
Woli Jachowej, do czego używają gałązek które obrywają z ołtarzy? 
Na to jednozgodnie odpowiedziano mi, że gałązki te, zwłaszcza z brze- 
ziny, mają siłę leczniczą dla małych dzieci, dotkniętych suchotami, 
lub tćż, jeżeli te od płaczu wielkiego zanoszą się. Uderzenie dzieciny, 
dotkniętej nadmienionemi przypadłościami takową rózgą, czyli gałązką, 
ma ją uleczyć. Gałązki zaś z leszczyny wtykają do kretowisk,* aby 
krety pól nie ryły. 

Zb Wiad, Antr. Dz. I1T. T. IX. a 



(26) 

5. W Umianowicach odłamane gałązki z drzew, któremi ołtarze 
na Boże ciało były ustrojone, wtykają za stragarze domów, aby ochronić 
okolicę od wielkich grzmotów. 

16. Wigilija Św. Jana. 

1. Kładą olszynę na pościółkę pod snopki do zapola, aby ochro- 
nić zboże od szczurów i myszy w tej stodole, gdzie się jeszcze zboże 
znajduje, lnb gdzie świeże ma być złożone po sprzęcie. 

2. Wieczorem zatykają przed domami w strzechę: grzmotnik, 
kwiat bzu pospolitego, łopian i bylicę, a w Umianowicach oprócz 
tego zatykają szalój we wrota stajen i obór. 

3. O północy kwitnie paproć, a kwiat jćj, według wiary ludu, ma 
być prześliczny czerwony. 

4. Wieczorem zapalają po górach ognie (sobótka), przez które 
chłopaki przeskakują. 

5. Dawniej sobótkę obchodzono tu uroczyściej: gdy bowiem za- 
padł zmrok, zapalono stosy jałowcu na pobliskich pagórkach ; pastorze 
przeskakiwali przez ogień, dziewczęta śpiewały różne pieśni, a starsi 
stawali w okrąg ogniska, przypatrując się ochoczej zabawie młodego 
pokolenia; pastorze też przeganiali przez sobótkowy ogień bydło, aby 
je, jak starzy ludzie pouczali, ochronić od zarazy. 

6. Najokazalój sobótkę obchodzono na górze „Sobótce", która 
nazwę tę do dnia dzisiejszego zatrzymała i znajduje się za wsią Sta- 
wiany (parafija Kije) w kierunku wschodnim. 

7. Jest mniemanie, że w takiej studni, którą się w tym dniu 
oczyści, woda będzie dobra i zdrowa. 

17. Matki Boskiśj Sielnśj (15 sierpnia). 

1. W tym dniu święcą się zioła rozmaite. Do ziół wymienio- 
nych u Kolberga ł ) w okolicach tutejszych dodają z każdego rodzaju 
zboża po kilka kłósków, które następnie w czasie siejby kruszą, a ziarno 
domieszają do zboża przeznaczonego do siówu. 

2. W tymże dniu przynoszą także z każdej wsi do oświecenia 
wieńce z pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Wieńce te, 
ustrojone w różnokolorowe wstążki, kwiaty (georginije, nagietki i t. p.) i 
jabłka, niosą na głowie do kościoła wybrane z żniwiarek dziewczęta, 
które w czasie żniw odznaczały się zwinnością w robocie, które weso- 
łemi śpiewkami uprzyjemniały robotnikom ciężką ich pracę i które urodą 
celują nad innemi rówieśniczkami. Wieńce te w wigilija Matki Boskiej 
Zielnej wiją sami parobcy w domach rodziców tych dziewcząt, które 
je poniosą do kościoła, za co od rodziców dostają poczęstunek, skła- 
dający się z chleba z masłem i wódki. 



*) Ob. 0. Kolberg. Lad Ser. V. str. 309. 310. 



(27) 

3. Na wieńce koniecznie należy wziąć pokryj om u z obcćj 
wsi kilka snopków pszenicy i innego zboża, gdy takowe na polu 
jeszcze stoją. Wyprawy parobków w tym celu odbywają się w porze 
nocnćj, niekiedy na tydzień, lab dwa przed Matką Boską Zielną. 
Tak pokryj omu wzięte snopki zanoszą się do domu rodziców tych 
dzićwcząt, o których wyżćj nadmieniono i gdzie za wiedzą i zezwo- 
leniem tychże rodziców przechowują je w komorze do czasu uwicia 
wieńców. Z tych snopków wybićrają do wicia piękne, pełne kioski 
i te nazywają rumiennikami, lub rówiennikami. 

4. Po oświeceniu wieńców, w niektórych wsiach, zaraz po połu- 
dniu, w Matkę Boską Zielną, niosą je do dworów dziówczęta w towa- 
rzystwie gromady ludzi i składają dziedzicowi w upominku, za co do- 
stają po rublu, lub więcój. 

5. Jeżeli przechowane wieńce składać się mają dziedzicowi 
w wyżynek, to dziówczęta wieńcowe przynoszą także i orzechy, 
przez siebie zebrane i po oddaniu wieńców, wysypują takowe na ta- 
lórz podany przez służącego. Zaś parobcy ci, co zabrali pokryjomu 
z cudzego pola snopki na pomienione wieńce, na wyżynkową uroczy- 
stość przynoszą kogutków i takowe zaraz po oddaniu wieńców, skła- 
dają w upominku dziedzicowi. 

6. W niektórych miejscowościach, oprócz wieńców uwitych ze zboża, 
przynoszą także jeden wieniec zręcznie upleciony z orzechów 
laskowych i takowy wraz z innymi składają w darze dziedzicowi. 

Pieśń wyżynkową przy układaniu wieńców 1 ).! Motkowic. 

1. 

1. O niechże będzie pochwalony, 

o Chrystus nas, o Chrystus nas! *) 
O juzci n&m o Wielmożny Panie 
o zwiankiem cas, z wiankiem cas. 

2. O juześmy, Wielmożny Panie 
o! pszenickę pożeni, 

O juześmy ją, nas Wielmożny Panie 
do zapola włożyli. 

3. Jak my ją żeni, tak my ją żeni 
ode drogi, do drogi, 

az se potłukli, nas Wielmożny Panie 
urzędnicy batogi. 

4. Jak my ją żeni, tak my ją żeni 
a od granic do granic, 

a wyr-zijze, nas Wielmożny Panie, 
da na polu nićma nic. 



*) Pieśń niniejsza jest obrzędową; z jćj wyrażeń i ducha pokazuje się, 

iż odległćj sięga starożytności. 
a ) Obacz „Materiały" moje część II. str. (16—18) w Zbiorze wiad. do 

antr. kr. tom Di. 



(28) 



5. A wyjedż-ze, nas Wielmożny Panie 
na koniku, na pole, 

a juz ci się nas Wielmożny Panie 
o pszenicka nie chwieje. 

6. A u nasego Pana Wielmożnego 
o pszenicka w zapolu, 

a u pana, pana Imielskiego 
jesce stoi na polu. 

7. Au nasego pana Wielmożnego 
o pszenicka we skrzyni, 

a u pana, pana Imielskiego 
wilcy se w ni zawyli. 

8. A u nasego pana Wielmożnego 
a pszenicka we złocie, 

a u pana, pana Imielskiego 
jesce stoi na słocie. 

9. nazyni my, nasa Wielmożna Pani 
ty pszenicki sto kopek, 

a wszyćko to dla Wiel. Pani 
da na cypek, na cypek. 

10. A nazyni my ty pszenicki 
da trzysta kóp, trzysta kóp, 
a wszyćko dla Wiel. Pani 
da na rozchód, na rozchód. 

11. A nazyni my nasa Wiel. Pani 
kóp śtyrysta, śtyrysta, 

zęby óna bez złych ludzi 
da z spichlćrza nie wysła. 

12. Otworz-ze nam nasa Wiel. Pani 
da pokoje, pokoje, 

a położymy ci Wiel. Pani 
da wianecek na stole. 

13. Da połóżcie nam da wy lokaje 
da obrusy, obrusy, 

a niechże się ta pszenicka 
da z wianecków nie krusy. 

14. A w galary juz pszenickę, nas W. Panie 
da w galary, w galary, 

a będzie za nią nas Wiel. Pan 
da rachował talary. 

15. Lud się wali nas W. Panie do dwora 
da lud się wali, lud wali, 

da wszyscy- ci ta Wiel. Panie 
są twoi poddani. 



(29) 

16. A powiąz-ze tćz, ty stróziku, 
a te-ci psy, te-ci psy, 
ażeby ta te dziówecki 
da z wińneckami dosli. 

Po tćj pieśni, śpićwają krakowiaki, których treść odnosi się do 
osób, mieszkających we dworze. Tak w r. 1880 w d. 15 sierpnia 
śpiówano do dziedziczki Motkowic, Julii z Książąt Golicynów Górskićj : 

2. 

1. W Motkowskim dziedzińcu — gonią się zające, 
nasń Jaśnie Pani — rachuje tysiące. 

2. Nie mk Jaśnie Pana, — bo jest we Francyi, 
zostawił nim Jaśnie Pńn — dobrą gospodyni. 

3. Por-zij ano w górę — na bi&łe obłoki, 
nasń Jaśnie Pani — podpióra se boki. 

4. Ciosy się PAn Iezus — w niebie z j aniołami, 
nasd Jaśnie Pani — z swoimi dziatkami. 

5. Rosną Jaśnie panienki — jakoby lilije, 
kto jóno przyjedzie, — każdy im winsuje. 

6. Nasi Jaśnie Pani — zawse se wesoła, 

bo nas& Jaśnie Pani — dość celadzi chowa. 

7. Dość celadzi chowa, — az się wałygają (wałęsają), 
nasą Jaśnie Pani — tak celadż kochają. 

8. Nie wałygają się, — bo się nie powinni, 
nasś, Jaśnie Pani — dobra, gospodyni, 

9. Dobrń Jaśnie Pani — trzeba ji sanować, 
k&ze nim dać gorzałecki, 

kńże nam tańcować. 

10. Będzie dosyć zdlu, — będzie dosyć płacu, 
jak Jaśnie Pani — wyjedzie z pałacu. 

11. A w gaju, na kraju, — siwe gołąbecki, 
są u Jaśnie pani — ładne panićnecki. 

12. Śpićwajcie słowicy, — w Pana Górskim (sic) wzorze, (polu) 
są ładne panićnki, — w tym Motkowskim dworze. 

13. Nas tćz panie rząńco, — dobrześ se doradził, 
zmierzyłeś pszenicę na morgi — i wnet żniwo sprowadził. 

14. A nas Jaśnie panie, — świnia na nas patrzy, 
trzymń kwitek na napitek — i pieniądze w garści. 



18. Narodzenie Matki Boskiej (8 września). 

W czasie sumy, kiedy ksiądz ma kazanie, węże i żmije wy- 
łażą na drzewa (tak gwarzy lud) aby tego słuchać; potom 
uchodzą do kryjówek na zimowe leże. Te zaś z nich, które w ciągu lata 
ukąsiły człowieka, zostają na ziemi dopóki ich kto z ludzi nie zabije. 



(30) 



19. Dzień zaduszny (2 listopada). 



1. Koło Kielc na ten dzień pieką tatarczuchy, w Pińczow- 
skim zad chleby żytne, które przynoszą na cmentarz kościelny, gdzie 
je krają na kromeczki i rozdają stojącym żebrakom , żeby za dusze 
zmarłych odmawiali pacierze. Każdy żebrak ma na sobie wielką płó- 
cienną torbę, gdzie chowa pomienione kromeczki. 

2. W ten dzień można także widzieć duszyczki zmarłych; dla 
tego wszakże potrzeba bardzo wczas, t. j. zaraz po północy, udać się 
do kościoła na nabożeństwo. Opowiadają w Kijach , iż bardzo dawno 
teura, matka jedna opłakiwała zgon przedwczesny swój córki jedy- 
naczki. Idąc raz w dzień zaduszny do kościoła na nabożeństwo, w bra- 
mie cmentarnój zobaczyła ona swą córkę nieboszczkę, obciążoną dwoma 
konwiami tych łez, które po jój stracie wylała. 

3. Za wracającym przed laty gospodarzem z Wierzbicy biegła 
osoba w bieli ubrana i dopióro, kiedy się ten przeżegnał i odmó- 
wił paciórz za dusze zmarłych, widmo to znikło. 

20. Św. Mikołaja (6 grudnia). 

Pastorze pasący bydło suszą w ten dzień, aby im wilki w na- 
stępnym roku nie zabrały z pola jakiego bydlęcia. 

21. Adwent. 

• 

Przez cały czas adwentu, aż do wilii Bożego narodzenia, nie 
ruszają nasion złożonych w komorze, jak np. : maku, siemienia 
konopnego i lnianego i t. p. W niektórych domach dopióro w wiliją, 
na wieczerzę kosztują z tych nasion, aby ich w ciągu roku nie brakło. 

Święta Łucyja (13 grudnia). 

W ten dzień leją wodę do butelki i takową pozostawiają do Bo- 
żego narodzenia. Jeżeli wody w butelce ubędzie, to rok następny bę- 
dzie suchy; jeżeli zaś nie to rok będzie średni (mokry?). 



(31) 



II. Obrzędy domowe. 

1. Chrzest. 

1. Nie należy dziecięcia kąpać w tym samym dniu kiedy się 
je przyniesie do domu od chrztu świętego , gdyż z tćj dzieciny 
zmyłyby się świętości ; można je kąpać dopiero nazajutrz. Wodę z ta- 
kiej kąpieli wylać należy pod żłób bydlęcy, a nie na świat. 

2. Ażeby dziecko przez całe życie było wesołe, to kumotrowie 
powinni śpiewać w drodze, po wyjściu z karczmy. 

3. Chrzestni rodzice po dokonaniu ceremonii chrztu świętego dają 
położnicy w darze kurę i jaj a. Matka chrzestna daje w upominku 
chrzestnikowi, lub chrzestnicy koszulę i czćpeczek na głowę. 

Po przyjściu z kościoła do domu z nowo- ochrzczonym dziecię- 
ciem, ojciec chrzestny kładzie mu kilka groszy pod głowę do 
kolebki, a matka chrzestna od siebie kładzie to samo w nogi. 
Pićniądze te potem zabićra sobie babka, która była przy połogu. 

4. Położnica przed wywodem nie powinna wychodzić w pole 
do żadnej roboty, gdyż w takiem polu nicby się nie urodziło. Rów- 
nież nie powinna wychodzić do studni po wodę, gdyż w niej zalęgłyby 
się robaki; nadto wstrzymywać się ma od szycia, ażeby nowonaro- 
dzone dziecko nie dostało kolek. 

5. Nieraz się zdarza, że dorosłym mężczyznom nie chcą rosnąć 
wąsy, gdy tymczasem niektóre z kobiet mają takowe. Zjawisko tego 
rodzaju lud tłómaczy po swojemu w ten sposób : że do udzielania dzie- 
ciom chrztu świętego jest dwojaka w chrzcielnicy woda: jedna dla 
chłopców, a druga dla dziewcząt. Jeżeli chrzcząc dziecko, ksiądz 
się pomyli i dziewczynę ochrzci wodą przeznaczoną dla chłopców, to 
jej urosną wąsy w wieku dojrzalszym; chłopiec zaś ochrzczony 
wodą przeznaczoną dla dziewcząt, nie będzie miał nigdy zarostu. 

2. Pogrzeby. 

1. Pies tylko jeden widzi zawsze śmierć *), kiedy ta przycho- 
dzi po człowieka; dlatego też nie daje jćj przystępu do takiego domu, 
w którym znajduje się chory i warczy na nią. A kiedy śmierć z do- 
puszczenia boskiego ma rychło zabrać człowieka, to z żałości i bole- 
ści wyje przeraźliwie. 

2. Czasami Pan Bóg pozwala niektórym ludziom ujrzeć śmierć. 
Przed kilku laty zdarzyło się w Kijach, że gdy koło cmentarzn, je- 
den miejscowy chłop wieczorem pasł bydło, naraz coś na cmentarzu 



') Pies może także i wiatr widzieć oczami 



(32) 

zaszeleściało. Chłop zdziwiony spojrzy na cmentarz, aż fu z furtki cmen- 
tarnej wychodzi pani bardzo wysoka, ubrana biało, spódnica jej 
szumiała w chodzie jakby była wykrochmaloną. Pani ta poszła na 
wieś, a za pół godziny wróciła na cmentarz i znikła tam. Na drugi 
dzień dowiedziała się cała wieś, że w Czechowie, wsi o kilka wiorst 
odległej od Kij, umarła kobieta. 

3. Innym razem we Włoszczo wicach, idącemu przez wieś parobkowi 
jakaś nieznajoma pani, biało ubrana, zastąpiła drogę, prosząc go, 
aby ją przeniósł przez strugę, która z przybrania wód wylała; 
a kiedy ją parobek przeniósł, pani ta, podziękowawszy mu, poszła 
do domu jednego z miejscowych gospodarzy, który „długótko" a obło- 
żnie był chory. Gospodarz ów zmarł l ) tego samego dnia. 

4. Każdy człowiek ma swoją gwiazdę na niebie, a skoro umrze, 
to i jego gwiazda z nieba spada. 

5. Niektórzy włościanie, przeczuwając bliski zgon, aby mieć lek- 
kie skonanie, każą się domownikom brać z łóżka i kłaść na ziemi na 
rozciągniętej kłóci słomy. 

6. Słoma, na której umarły leżał, wynosi się na pole, lub 
drogę i tam się zostawia. 

7. Do domu, w którym umarły leży, nie powinno się na noc 
przynosić wody, bo ta się psuje. 

8. Smiertelnicę dla dorosłych umarłych mężczyzn nie wolno szyć 
z perkalu, tylko z płótna prawdziwego. Szyjąc taką koszulę, nie na- 
leży węzła robić w nici, boby umarłego upychał, ani zębami nitki ury- 
wać, boby zęby bolały osobę szyjącą. Smiertelnica powinna być długą 
aż do kostek. 

9. Dla kobićt i dzieci nie robią śmiertelnicy (Kije). 

10. Gdyby mężczyzna nie był pochowany w śmiertelnćj koszuli, 
toby go nie przyjęto na tamtym świecie. Czasami ślubne koszule cho- 
wają na śmierć i w nich każą się grześć. 

11. W Włoszczo wicach zmarłym małżonkom kładą ślubne wianki 
do trumny. 

12. Przed laty nie grzebano umarłych w butach, tylko na nogi 
kładziono im skarpety z płótna, a na głowy szłafmyce płócienne. 
Obecnie chowają ich w butach. 

13. W parafii Kije przed kilkudziesięciu laty nie chowano umar- 
łych w trumnach, tylko w śmiertelnych koszulach. 

14. Powszechnie chowają kobićty w podwójnćm ubraniu, t. j. 
wdziewają na nie dwie koszule, dwoje spódnic, a to w tern mniema- 
niu, że jak w podróży zaziemskićj zniszczy się jej jedno ubranie, to 
zuajdzie drugie w pogotowiu. 

15. Pod głowę do trumny nieboszczyka kładą wióry 1 świę- 
cone zioła: wrotycz, boże-drzewko, bylicę, słonecznik i t. p. Gdyby 



ł ) Z opowiadań Jana Dudały z Kij. — Ob. także : Kolberg Lud Ser. XV. 
str. 10. 



(*»} 

wiórów w tramni* nie było, toby jśj Wieśniak nie kupti^ tho&by mu ją 
taniej sprzedawano. Zioła święcone kładą pod głowę zmarłym^ nawe* 
maleńkim dzieeioitt* 

16. W parafii Leszczyny umarłym dzieciom-, złoży wsfcy je do 
trumny, wtykają de rąk grosz, lnb trzy grosze. Zad koto Kiełe, do- 
roełyiń, przy wyprowadzenia zwłok do kościoła, ktoś z donwwttifców 
wkłwda pod głowę nieboszczyka jaki pić nią dz, aby majątku t itfeo* 
wtóny nie wyprowadził na tamten świat. 

17. Dusza po śmierci umarłego idzie najprzód na sąd Patia 
Bogu, potem powraca do ciała i przy wyprowadzeniu zwłok postępuje 
na cmentarz I tam stoi przy grobie tak długo, dopóki ksiądz i óbećirf 
pogrzebowi nie rzucą grudki ziemi na zwłoki nieboszczyka. Z cffieft- 
tarza udaje stę dusza na to miejsce, gdzie jej Fan Bóg na sądzie 
wyznaczył. 

18. Przy wyprowadzeniu zwłok z domu do kościoła, lub na cmen- 
tarz f zamykają się kłódki u drzwi, zawićrają chlćwy, komory i t. d. 
Gdyby bowiem wszystko stało w domu otworem, toby i dusza pozo- 
stała w domu i nie poszła za ciałem. 

19. Frzy wyprowadzeniu umarłego ze wsi, obecni w&efzają ręką 
lub czapką w trumnę na znak, że odpuszczają nieboszczykowi ważysz 
kie nrazy, jakieby mieli do niego. (Umiaaówi*). 

20. Z umarłym powinno się jak najwolniej jechać. 

21. Wóź, na którym wieziono Umarłego, powinno się za powro- 
tem do domu wywrócić, aby na takim wozie nie było ciężko jechać. 

22. Jest zwyczaj w parafii Kije, że kiedy umarłego wiozą przez 
wieś, wtenczas żadna spotkana kóbióta nie będzie czerpać wody ze 
studni, choćby się przy niej znajdowała, dopóki kondukt żałobny nie 
przejdzie. Zwykle z konewkami próżnemi wracają do domu, a dopiero 
po przewiezieniu umarłego wychodzą napowrót po wodę. (Ób. Nr 7). 

23. Kiedy umarłego wiozą do- kościoła, to nie powinien, na aiego* 
nikt przez okno wyglądać, boby sam był zawsze blady jak tmp. 

24. Z rodziny zmarłego znajdującej się na cmentarzu, po aptl* 
szfó&nin zwłok do grobu nie powinien nikt na. trumnę rzucać żiemły 
gdyż w takim razie ktoś z członków tejże rodziny umarłby wkrótce, 

25. Po usypaniu mogiły nad nieboszczykiem, wszyscy towa- 
rzyszący temu smutnemu aktowi obłapiają ( obejmują) rękoma 
świeżą mogiłę, mówiąc: „Zostańcie tu z Bogiem. 8 

26. Po skończonej ceremonii pogrzebowej rodzina zmarłego za- 
prasza obecnych na „poczesne" do karczmy, gdzie zaproszonych 
częstuje się wódką i daje się na przekąskę chleb, czasami z sćrem. 

27. Przy chowaniu zwłok nieboszczyków ze wsi, przestrzegają, 
aby je grześć koniecznie głową zwrócone na zachód) a nogami 
na wschód słońca. 

Zb, W Ud, Antr. Dz. III, T. XL 5 



(84) 

28. Samobójców chowają zdała od wsi, po lasach i nieużytkach, 
gdyż zwłoki ich sprowadzają grady i nawałnice '). 

29. Na mogiły, w których zwłoki zabitych spoczywają, przecho- 
dnie rzucają gałązki drzew. 

30. Jeżeli idąc drogą, przypadkiem się styrknie (uderzy) nogą 
w kamień, to należy odmówić pacierz za dusze zmarłych. Dusze 
to bowiem pokutują pod kamieniami, w jaskiniach, studniach, sta- 
wach, w kolejach dróg, w miejscach, gdzie się krzyżowe drogi zbie- 
gają, pod mostami, pod progami domów, na górach (strychach) cha- 
łup, czasami także w drzewach i pod ich korzeniami.. Jeżeli kto z prze- 
chodzących lasem usłyszy, że jakie drzewo skrzypie (sic), powinien 
odmówić paciórz za duszę tam pokutującą, bo się ona prosi o ratunek. 

Raz chłop ścinał w lesie sosnę, a tu z jej wnętrza głuchy ję- 
knął głos: „Nie -ścinaj." Chłop, a był to śmiałek, zapytał się: 
„„Czemu nie mam ścinać?"" „Bo ja se ją zakupiłam" od- 
powie tajemniczy głos. 

31. Ma grobach nieboszczyków wtykają czasami małe drewniane 
krzyżyki z wizerunkiem Chrystusa Pana, lub tćż zasadzają boże-drzćwko, 
sićrotki 8 ) (stokrotki pospolite), róże polne, piwoniją. 

32. Grobów znajomych osób wcale nie odwiódzają w ciągu roku, 
wyjąwszy w dzień zaduszny, lub gdy chowają jakiego nieboszczy- 
ka. Na nowozałożonym cmentarzu niechętnie z początku chowają nie- 
boszczyków, przekładając grześć ich na dawnym. 

33. Na cmentarzu nie powinien nikt kwiatków wąchać, bo 
straciłby węch na zawsze. 

34. Jeżeli po śmierci czyjejś straszy, t. j. coś chodzi po no- 
cach w tym domu gdzie nieboszczyk zakończył życie, to wówczas 
dla odpędzenia tego strachu należy, aby gospodarze domu sprawili 
obiad dla dziadków, a ci po skończonym obiedzie powinni dom 
taki pokropić święconą wodą. 

35. Na znak, że w domu znajdują się zwłoki umarłego, wyrzu- 
cają domownicy wióry na drogę przed domem. 

36. Opowiadają starzy ludzie, że w dawnych czasach, kiedy to 
lasy nie były przetrzebione, na trumnę używano jasionu, dziś zaś 
robią trumny z sosny, świerku i jodły. Przy wyborze deszczek na tru- 
mny zwracają uwagę, aby w nich nie było wielkich sęków. 

37. Z domu, w którym ktoś umarł, wynoszą z każdego zboża 
po trosze i rzucają w polu na zagony, gdyż w przeciwnym razie zbo- 
żeby nie urosło i kłów nie puściło. 



') Koło góry Świętokrzyskiej chowają ich pod karpami drzew wywró- 
conych od wictiru. 

2 ) .Dlatego nazywają się sićrotkami, że kwitną w jesieni t. j. w porze 
kiedy już inne rośliny nie okrywają się więcej kwieciem. 



(35) 



III. Zwyczaje i zabobony rolnicze. 1 ) 

1. Kośba. 

1. Kosiarz, po skończeniu swćj pracy, choćby się najbardziój 
zmęczył, ostrzy jeszcze osełką swą kosę, a to dla tego, żeby się djabeł 
nie cieszył, że go w robocie znużył. 

2. Nie należy sianokosu rozpoczynać na nowiu księżyca, albo 
przy końcu kwadry; najlepićj zad w kilka dni po nowiu, albo w pełni 
księżyca. 

3. Eto z parobków po raz piórwszy wychodzi do sianokosu, musi 
się z „fryca** wyzwolić na majstra, fundując wódkę starym kosia- 
rzom. Ci zaś na znak przyjęcia go do swego grona, trzymają nad nim 
podniesione kosy, a jeden z nich, włazi na stołek i donośnym głosem 
objawia zgromadzonym, że ten a ten wyzwolonym został na majstra. 
Godzina, w którćj kosiarze przestają robić nazywa się „feieramem** 
(Feierabend). 

2. Siew. 

l.Przy wszystkich robotach rolniczych, jak orce, siewie i t. d., 
na to powszechnie zwracają uwagę, aby ich nie rozpoczynać w tym 
dniu tygodnia, w którym przypadała ostatnia wilija Bożego Na- 
rodzenia, lecz w tym raczćj dniu tygodnia, w jakim obchodzono 
samo Boże Narodzenie. 

2. Gdy się groch polny sieje, należy wystrzegać się puszczania 
wiatrów, bo groch byłby robaczywy. 

3. Grochu piechotnego nie należy sadzić po południu, boby 
się nie zrodził. 

4. Konopie udadzą się na gnoju kurzym, w tym tćż celu zbie- 
rają pomiot kurzy ze strychów chałup, gdzie zwykle na noc kury sia- 
dają i takowy na rolę pod konopie wywożą. (stawiany). 

5. Aby len wyrósł piękny, siejąca kobićta powinna ubrać się 

W CZystą, białą koSZUlę i Spódniczkę. (Samostrzałów). 

6. Niosąc len do siewu, należy wziąć z koszyka trzy garstki 
z tego nasienia i rzucić je w drodze na jaki krzak, a wtedy len wy- 
rośnie bez chwastu. 



J ) Szczegóły o zwyczajach rolniczych w niniejszym rozdziale sa niejako 
uzupełnieniem tych, które były podane z okolic Pińczowa w „Zbio- 
rze wiadomi tom II. 1879 r. str. 5. 



7. Wystrzegać się należy siać len w Sucbedni przed Zielonemi 
świątkami, gdyż w takim razie nie urósłby wcale. 

8. L e n nie będzie się rodzić, jeżeli obetrze się nogi po ich wy- 
moczeniu. (8adowie pod Maiogoszczem). 

9. L en niosąc do siew, natefcy włożyć 4oń watażki £lubne i krćdę 
święconą na Trzech króli. (Kije). 

10. Len gdy się sieje, wystrzegać się mokrzyć, gdyż zarósłby 
chwastem. 

11. W niektórych okolicach, kiedy na Wielkanoc 4aj$ do świę- 
cenia gotowane Jaja, kładą miedzy te jaja jednio &ur-o-*re kbtae f* 
oświeceniu wtyka się do lnu przeznaczonego 4o siewa. Wy<cbodząc 
na pole z tym lnem, zajtnórają też i jaje, które po siewie jprjgjraoszą 
napowróA do domu. 

12. Len powszechnie sieją w dzień świętej Zofii lub Joba (w flflło- 
wie maja) i przed udaniem się na pole w tym celu, o4ww*ają po 
trzy pacierze do pomieaionyeh świętych, jato do szczegófeiejazyah 
opiekunów lnu. 

13. Marchwi boso nie skć, gdyż wymogłaby rogatą j*Jk : pake 
U nogi. 

14. Pro 8 o. śmiecić się będzie, jeżeli idąc % njćm i» 8i£wnąp<tfka 
się w drodze kominiarza. Przed samym siewem dobrze jpirt. gireJfkę 
rzucić na krzaki. 

15. Pro 80, gdy się ma siać, należy nazbierać patyków z wierzby, 
ułożyć z nich stos i zapalić, a eto tego ognia włożyć tę palmę (róz- 
gę ?); którą drużba miał przy weselu i przez ten ogień przerzucać 
proso, aby się dobrze zrodziło. Inni radzą, aby ogień wspomniony 
mieszać sierpem, lub palmą weselną '). 

16. Owies oświecony na ś. Szczepana, domięszywa się do pierw- 
szego siewu tego zboża 

17. Pszenica najlepiej się uda, jeśli jest kradziona do siewu. 

18. Kapustę, gdy się sadzi, to przechodzący mówi: „Niech 
się dusza ty t osi, rozsada się podnosi.** Sadzący na to odpo- 
wiada: „a mnie się już ztytosiło, by kapusty sto głów 
było." Prz.echod.zien bierze następnie piasku, lub ziemi z drogi, rzuca 
na grzędy, aby liszki nie jadły kapusty. 



J ) Podług (Grajnerta „Studyja wad podaniami" Bibl. warez. tom. II. 
z 1859 r. str. 488., proso było poświęcone bożkowi Dziadowi i bogini 
miłości i porządku Ładzie. Zwyczaj mieszania o&nia palmą weselną, lub 
wrzucania tejże do ognia zdaje się mieć związek z kultem pogan- 
kim wspomnionych bóstw, w tych okolicach. Do dziś dnia w czasie 
odprawianych tutaj wesel, na dachach domów gdzie [się obchodzi we- 
sele, wystawiają bałwana zrobionego ze słomy i okrytego w sukma- 
nę, którego nazywają „Dziadem tt . 

Użycie wierzbiny do rozniecenia ognia rzeczonego, uważałbym za 
dowód, iż drzewo to Ładzie poświęcone było w tutejszych okolicach. 
Jest tćż w parafii Kije starożytna wieś, zwana Wierzbicą, gdzie zer- 
wane gałązki wierzbiny, mają przeważne zastosowanie, w zwyczajach 
rolniczych, 




(37) 

19. W Korytaicy, czy to ohtop, ozy baba, sadząc kapustę, ury- 
wa pokrzywę i wtyka ją w środek zagona, poezćm do trzeciego razu 
przysiadłe częścią tylną, mówiąc słowa: „niech będą takie łupy, 
jak moje d... 

20. Ziemniaków nie powinna gospodyni domu sadzić z far- 
tucha, bo w jej domu wszyscyby dostali wrzodów. 

3. Żniwa. 

1. Chłopak lub dziewczyna, gdy po raz pierwszy wychodzą do żni- 
wa, powinni nieść w ręce sierp ząbkami obrócony na dół, gdyż w prze- 
ciwnym razie zboże targałoby się przy żniwie. 

2. Przyszedłszy na pole, zanim zacznie się żąć, należy sićrp po- 
łożyć na ziemi, przeżegnać się dziewięć razy, aby „S trał a" nie mierz- 
wił ł ) garści i następnie, wziąwszy sierp do rąk, powiedzieć: „pocze- 
kaj zagon ku, a ja ci tu wy miś kuję jajka* Nakoniec życzyć 
sobie szczęścia: „Dej Boże szczęście Najświętsza Panien- 
ko i święta Barbaro, żeby się co przy żniwie na skórę 

nie Oberwało." (Korytnica). 

3. Zwożąc zboże do stodoły, kiedy się jedzie z pierwszą furą, 
należy po (kodze rzucać kamienie przez sprychy kół,aby myszy nie 
jadły zbożu m stodole. Opróoz tego w stodole pierwszy snopek zboża 
s takioj <ft*ry rzueić należy na bok dla myszy. 

4. Młocka. 

Gdy parobków młócących na bojowisku wołają na śniadanie lub 
obiad, to ci nie odejdą dopóty do jedzenia, dopóki słomy z bojowiska 
nie aprząftoą, gdyż djabeł w przeciwnym razie cieszyłby się, że ich 
w robocie przetrzymał. 

5, Wróiby i przepowiednie. 

1. Jeżeli wczas na wiosnę zaczynają krety ryć ziemię, będzie 
suche lato. 

2. Żołna jeżeli z końcem zimy odzywa się w lasach, to wczas 
rozpocznie się wiosna. 

3. Kiedy żywokost (symphytum) zaczyna kwitnąć, pszczoły 
miód robią. 

4. Mokry będzie rok, gdy na świętego Medarda (8go czerwca) 
depzcz pada. 



l ) ,Gdy wiatr tumani po drodze, lub mierzwi garści po polu, to w takim 
razie lad wyraża się: że Strala się żeni. Kiedy znów wiatr ugina 
klotami, to lud koło Pińczowa wyraża się, że po zbożu owce chodź a. 



(38) 

5. Jeżeli w dzień 10 Lipca (siedmiu braci śpiących) jest dćszcz, 
to będzie on padał przez następne siedóm dni, lub siedćm tygodni. 

6. Jeżeli w połowie marca grzmi i błyska, a grzmot daje się słyszeć 
od północy, to rok będzie nieurodzajny; grzmot zad pojawiający się od 
południa jest zapowiedzią dobrego lata. 

7. Utrzymują tćż, że będzie zaraza na ziemniaki, jeżeli dćszcz 
pada w dzień 10, 11, 12 Lipca; w nocnój zaś porze gdyby padał, to 
zarazy nie będzie. 



IV. Zwyczaje, zabobony i wróżby domowe 

i gospodarskie. 

1. O krowach. 

1. Wyganiając po raz pićrwszy na wiosnę bydło na paszę, go- 
spodarz uderza je palmą święconą, którą daje pasterzowi do ręki, a 
ten powinien ją przynieść z powrotem do domu. Oprócz tego krowom 
na rogach robią się krzyże krćdą oświeconą na Trzech króli, w celu 
zabezpieczenia ich od wszelakich czarów. 

2. Przestrzegają, aby po pićrwszy raz bydło na paszę wypędzać 
koniecznie w niedziele, środy i soboty. 

3. Niektórzy przy pićrwszćm wypędzeniu kładą pod próg stajni 
siekacz, kłódkę i siekićrę i przez nie bydło przeganiają, aby chorobę 
odstraszyć od bydląt 

4. Toż samo robi się, gdy krowę, która ocieli się w domu. t. j. 
w izbie mieszkalnćj, do stajni przeganiają. 

5. Niektórzy do żelaznych owych narzędzi dodają jeszcze starą 
zużytą miotłę, czyli drapakę. 

6. Pasterzowi wiodącemu bydło na pićrwszą paszę gospodyni do- 
mu chlusta nieznacznie wodą w oczy, aby był czujnym i nie spał. ł ) 

(Kije, Rembów, Stawiany). 



') W Eieleckićm przy wypędzaniu bydła na pićrwszą paszę z począt- 
kiem wiosny istnieją następujące zwyczaje. 

W Piaskach wyganiają bydło ze stajni palmą święconą, każdą 
krowę tą palmą uderzając po trzy razy. Pasterz za bydłem powinien 
palmę obnieść, az powrotem do domu zatyka się ją za stragarz w stajni, 
aby czarownice nie szkodziły bydłu. 

W Sukowie robią pastćrzowi rózgę z brzeziny, do nićj przy wiązuję 
święcone ziele, płoź ni k. Pasterz tę rózgę powinien za bydłem obnieśc 
aby się nie bodło. Po powrocie zatyka się ta rózga w stragarzu. 



(39) 

7. W dzień „Trzech-króli** gospodarz lub gospodyni przyszedł- 
szy z kościoła do domu, powinni iść zaraz do stajni i święconą kródą 
opisać, t. j. po ścianach poprowadzić liniję, aby czarownice nie miały 
tam przystępu. 

8. Prowadząc w porze wiosenućj jałówkę po raz pierwszy do 
buhaja, trzeba jćj przez krzyż przesadzić jelonka (owad Lucanus cer- 
vus) y aby nastąpiło połączenie. (żydów). 

9. Po odprowadzeniu jałówki lub krowy od buhaja, należy prze- 
wrócić dzióżę do góry dnem, na niój położyć trochę łupin od zie- 
mniaków i dać temu bydlęciu do zjedzenia, a wtedy niezawodnie po- 
łączenie dopićro co odbyte nie pozostanie bez skutku. 

10. Aby ochronienić bydlę od ukąszenia żmii w lasach na pa- 
szy, pociera się mu przy wyganianiu po raz pierwszy na pastwisko 
nozdrza i uszy kiełbasą i chrzanem, oświęconemi na Wielkanoc. 

(Rembów). 

11. Do krowy, mającćj sierć kudłatą, czarownice czują wstręt 
i mlóka jćj nie odbierają. 

12. Po ocieleniu krowy nie powinno się dawać jałmużny dzia- 
dowi, gdyż cielę z nićj pochodzące nigdyby się nie najadło, nie ży- 
łoby dłużój nad siedćm lat, prócz tego ciągleby obłaziło ze sierci. 

13. W niektórych miejscach, po ocieleniu krowy kreśli się jćj 
rogi święconą krćdą,1ub też przynosi się oświecone ziele do chlćwa, 
aby jćj czarownice nie szkodziły. 

14. Kupujący na jarmarku krowę, aby się przekonał, czy ta bę 
dzie mleczną, powinien zmierzyć ogon: jeżeli chrząstkę ma po kolana, 
to jest znak dobry. 

15. Ażeby krowa nie często goniła się za buhajem, i połączenie 
z nim było skutecznćm, potrzeba przyprowadziwszy od byka dać z chle- 
bem do zjedzenia głowacze t. j. bławatki świeże, lub zaschłe. 

16. Jałówce zaczynającej się gonić daje się rutę do zjedzenia, 
aby przez to łatwićj połączyła się z buhajem. (Garłatowice). 

17. Nie powinno się prowadzić krowy do buhaja przez most, 
gdyż zostałaby pustą, jak dziura pod mostem. (Korytnica). 



W Posłowicach robią z rózgą to samo co i w Suko wie, a oprócz 
tego dają pasterzowi kromeczkę chleba lub grosz, które on powinien 
w tym dniu za bydłem obnieść. Po powrocie z pastwiska oddać ma 
ten chlćb lub pićniądz ubogiemu jakiemu, aby tenże zmówił pacierz do 
św. Mikołaja, co ma zabezpieczyć bydło od wilków. 

WNiewachlowie pod próg stajni kładą osełkę, pociasek, grzebień 
i kłódkę i przez nie bydło przeganiają, aby czarownice nie szkodziły 
i żeby nie rozbiegało się po lesie. 

Koło Brzezin dają pasterzowi kij, do którego przyczepiają część 
z święconćj palmy; po powrocie z pastwiska zatyka się ten kij za 
stragarz w stajni. 

W Mierzwinie (pow. Jędrzejowski) dają palmę pastuchowi; po po- 
wrocie z pastwiska zakładają, ją, podzieliwszy wpierw na 4 części, w 4 
rogi dachu, aby dom zabezpieczyć od wiatrów i flag. 



(40) 

18. W dzień A w. Bartłomieja (24 Sierpnia- ca powrotem bydła 
z pastwiska, należy uważać, czy w końcach pyska nie znajdiyą się 
trociny zieleni; gdyż w takim razie będzie w następnym roku pomór 
na bydło. 

2. O koniach. 

1. Śmieci zamiecionych w domu nie powinno się wrzucać do stajni, 
gdyż od tego wszy opadłyby konie. 

2. Jeżeli się z domu wypożycza wieczorem sitko, soli lub chló- 
ba, to koniom ropieć będą ślepie; a w lecie, gdy się je pusei na 
trawę, muchy ciąć im będą ogony. 

3. Aby konie ochronić od zołzo w lub nosacizny, nie należy wie- 
czorem wypożyczać dzieży. 

4. Nie można podawać im owsa z sitka lub rzeszótka, boby się 
nie darzyły. 

5. Przestrzega się, aby kobićty nie przestępowały przez te rze- 
czy, w które zaprzęgają się konie, boby im to szkodziło. 

6. Kawaler fornal nie powinien ciągnąć za warkocz dziewczy- 
ny, boby mu się klaczki nie darzyły. 

7. W Piątek bata nie godzi się kręcić fornalowi, gdyżby mu ko- 
nie schły w 8 taj ni. 

8. Puszczając konie na trawę, nie można wiązać im ogonów, boby 
djabeł na nich jeździł i nie dałby im się napaść dostatecznie. 

9. Pojąc konie, należy do trzeciego razu plunąć na ziemię, aby 
je zabezpieczyć od choroby „paskudnika" lub „myszy." 

10. Chcąc złapać złodzieja który skradł konie, poszkodowany po- 
winien uzdy lub kantary z takiego konia zamknąć w skrzyni, nastę- 
pnie skrzynię tę postawić tuż pod samym średnim stragarzem, a nadto 
wszystkie obrazy świętych w domu poprzewracać tyłem od ściany. 

11. Fornal lub pastuch, gdy ukręci nowy bat na konie, powinien 
u tego bata urżnąć same końce, cisnąć je na ziemię i powiedzieć te 
słowa: „Ne Srała *) na portki, nie tniej mi trzaskawki", albo 
„Ncści Jasiu na porteczki, a nie psuj mi pokręteczki. a ) 

12. Po zachodzie słońca nie można dawać sąsiadowi ognia ze 
swojej chałupy, boby się konie nie darzyły. 8 ) 

13. Aby kupione konie nie schły, postarać się należy o trupa 
żydowskiego, obnosić go po trzy razy na dzień przez trzy dni i na- 
stępnie w stajni go nad końmi zawiesić. 



J ) Szczegół ważny do mitologii. 

a ) Do bata używa się trzech pokręteczek, które kręcą się na trzech od- 
dzielnych kulkach 'drewnianych. 

3 ) Afanasiew „Poeticzeskija wozzrenia Sławian* tom 1 . str. 184 powiada, 
iż w starożytnym rękopismie z klasztoru „Kiryłło-biełozerskawo" zna- 
leziono wspomnienie, iż po zachodzie słońca nic się z domu swego 
nie daje, nawet ognia. 



(41) 



3. O drobiu. 

1. Ażeby gęsi po wylęgnięciu rosły „do góry" (duże były) i po 
pastwisku rzędem chodziły, należy skorupy pozostałe z ich wylęgnię- 
cia nanizać na szpagat, a potom wynieść je na górę (strych) i tam 
zawiesić. 

2. Jastrząb, wrona i kania nie będą gąsiąt porywać z pastwiska, 
jeżeli przy pićrwszćm wypuszczeniu ich na świat położy się pomiędzy 
nie kostkę z wielkanocnego święconego. 

3. Kura nieśna znosi zwykle malutkie, okrągłe jajka, jeżeli prze- 
łazie przez dębiankę; aby więc taką kurę poprawić, potrzeba jedno 
z takich maleńkich jajek przerzucić przez dach. 

4. Szczęści się w takim domu, gdzie się znajduje kogut i kura 
barwy czarnćj. 

5. Aby się wylęgły same kokoszki białe, należy jaja pod kurę 
podkładać w sobotę. 

6. Mniemają, że z jaj podługowatych wylęgają się koguty, a z okrą- 
głych kokoszki. 

4. Zabobony cieśli i kołodziei. 

1. Aby zostać dobrym majstrem i mieć wziętość u ludzi potrzeba 
pójść o północy w takie pole, gdzie się znajduje boża-męka i na nićj 
przeciąć Panu Jezusowi nogi. 

2. Gdyby przypadkiem w jakiój belce znajdowała się „świćca tf 
to chcąc użyć taką deskę do budowy domu, potrzeba w nićj wywiercić 
świderkiem dziurę w tćm samom miejscu, gdzie się ś w i óc a znajduje, 
włożyć do nićj maleńki krzyżyczek z osikowego drzewa i następnie 
dziurę tę zabić. 1 ) 

3. Cieśle gdy są pobożni, przestrzegają przy stawianiu domu, 
aby po obrobieuiu pićrwszego drzewa, położyć je w kształcie krzy- 
ża; a pod pićrwszy słup lub przycieś budującego się domu leją świę- 
coną wodę, lub kładą święcone ziele. Po zrobieniu tego żaden oboy, 
zazdrosny cieśla takiemu domowi zaszkodzić już nie może, ani go też 
wicher, lub burza nie obali. 

5. Zabobony kowali. 

1. Po skończonćj robocie sprzątają się młotki z kowadła, gdyż 
nićmi potćm djabli kuli by w kuźni. 

2. Przy kuciu koni, gdy się przypadkiem konia zagwoździ, to 
po wyjęciu ufnala z podkowy, wbija się go w ziemię, wymawiając 
te słowa: „żebyś przepadł", a czyni się to w tym celu, aby po- 
dobny przypadek więcej się nie powtórzył. 



J ) Obacz : Kolberg Lud Ser. VII. str. 134, przypisek. 



Zb. WUd. Anto. Ds. lii. T. IX. 



(«) 

3. Podkowę znalezioną na drodze należy przybić na progu kuźni, 
aby zabezpieczyć się od złych czarów innego szkodliwego współza- 
wodnika. 

4. Kowalom zadaje się czary w następujący sposób: z nadgrobków 
cmentarza żydowskiego zesfcrobie się napisy, następnie z grobu, w któ- 
rym pochowano starego żyda, wyjmie się szczątki włosów z brody i te 
wraz z prochami z nadmienionych napisów, rzuci się w kuźni na ogni- 
sko. Skutkiem tego tak wielka zjawi się tam ilość mrówek, iż te nie 
dadzą spokoju kowalowi w najmnićjszćj nawet jego robocie. 

5. Kowal, wchodząc do kuźni zrana do roboty, nie powinien do 
nićj wpuszczać chłopa przed sobą, boby się mu przez cały dzień nie- 
szczęściło i niktby nie dał nic do roboty. 

6. Zabobony skrzypków. 

1. Bezbożni skrzypkowie, którzy djabłu duszę zaprzedali, zwykli 
żywicę do smarowania smyczka wtedy przetapiać, kiedy ksiądz w nie- 
dzielę lub święto odprawia sumę. A czynią to w tym celu, aby im się 
dobrze po weselach grało. Inni zaś w tymże celu mieszają żywicę 
z woskiem od paschału. 

2. Aby inni skrzypkowie, idącemu grać na wesele nie zacza- 
rowali skrzypców, potrzeba do trzech razy smyczek pod strony pod- 
kładać i mieć przytćm intencyję oddania się w opiekę djabłu. 

3. Wchodząc do karczmy, powinno się zaraz od progu spojrzeć 
na powałę trzy razy, a na drzwiach zrobić trzy kreski; w takim razie 
albowiem strony na skrzypcach nie będą nigdy pękać, a skrzypce same 
tylko wdzięczne tony wydawać będą. 

7. Zabobony owczarzy. 

1. Owce żle kocić się będą, jeżeli się w owczarni gwizda, kiedy 
owce są kotne. 

2. Aby się prędko wyuczyć gwizdania przez palce, uczący się 
powinien zjeść dziewięć bobków owczych. 

3. Nie należy tańcować w owczarni, bo owce od tego kołowacieją. 

8. Zabobony pszczolarzy. 

1. Ażeby pszczoły roiły się w czasie najdogodniejszym dla pszczo- 
larzy, należy od posługaczy kościelnych dostać trochę wosku z świecy 
zwanćj „paschałem" a szczególniej z gran, utkwionych na tymże 
w kształcie krzyża i wosk włożyć w dziurkę od ula, wywierconą w piórw- 
szy czwartek nowego miesiąca. 

2. Gdy się pszczoły pokropi wodą święconą, używaną do chrztu 
św. ; to nie będą one odlatywały z ula do obcego miejsca. 



(48) 



9. Zabobon knoharzy. 



1. Ciasta najlepiej się wtedy udadzą, gdy się je pocznie piec 
podczas podniesienia w kościele. 

10. Zabobon garncarzy. 

1. Ody by kto, przechodząc koło pieca garncarskiego w tym cza- 
sie kiedy się garnki w nim wypalają, wykrzywił usta, to się pokrzy- 
wią wszystkie garnki w tym piecu. 

11. kupnie różnych sprzętów domowych. 

1. Przy kupnie dzieży nie należy targować się, gdyż nie rosłoby 
ciasto w nićj zaczynione. 

2. Podobnież nie należy targować się przy kupnie maślnicy, bo 
nie możnaby było zrobić w nićj dobrego masła. 

3. Kufra, ani skrzyni nie kupować z drzewa sękatego, bo ile 
sęków znajdowałoby się w takim sprzęcie, tyleby w domu poumićrało 
dzieci. 

12. Zabobony małżeńskie. 

1. Narzeczona nie powinna słuchać, kiedy ksiądz głosi jój pierw- 
szą zapowiedź, gdyż zostawszy mężatką cierpiałaby na ból głowy i 
garnkiby jój tłukły się ciągle. 

2. Kawaler, chcący się ożenić z upodobaną dziewczyną i po- 
trzebujący obudzić w nićj miłość ku sobie, powinien dostać kołeczków 
z trumny i krćdy święconój, naskrobać po trosze każdego i w wódce 
podać jój do wypicia. 

3. Kiedy wdowa wychodzi za kawalera, to idąc do ślubu, po- 
winna postępować w ślady jego stóp; a to dla tego, żeby on rad jój 
słuchał i za innemi nie patrzał, kiedy jćj mężem zostanie 

4. Nowożeńcy przez dwa tygodnie po ślubie nie powinni się 
z nikim gołą ręką witać, tylko przez chustkę, gdyż w przeciwnym ra- 
zie nie mieliby potomstwa. 

13. Bozmaite inne zabobony. 

1. Drzewa nie rąbać na progu, bo się w takim domu kobiótom 
nie szczęści. ') 



ł ) Jest także powszechna wiara u ludu okolic tutejszych, iż pod procami 
izb dusze zmarłych pokutują. To przypomina wiarę w Elfy przemiesz- 
kujące pod progami u Niemców. 



(44) 

2. Z radiem lub rynką po ogień do obcego domu nie chodzić, 
boby krety toczyły ziemię w stodole i chlćwie. 

3. Gospodyni nie powinna zbićrać śmieci do fartucha, kiedy dom 
uprząta, gdjż dzieciom jćj krosty świerzbiące obsypałyby głowę. 

4. Na trzaski nie moczyć się, bo od tego zadzierają się palce. 

5. Wieczorem w każdą sobotę nie powinno się prząść kądzieli, 
a to dlatego, że raz jedna kobićta przędła kądziel i przez komin 
spadł pęk wrzecion. 

6. Koszuli w piątek nie szyć, boby w takim domu ktoś z ro- 
dziny pomarł. 

7. Guzika nie można przyszywać na sobie, ani węzła wiązać, 
bo człowiekowi, który to czyni, rozumu ubywa. 

8. Bić ziemię z figlów jest grzechem. 

9. Nie należy huśtać nogami w czasie jadła, bo djabeł wska- 
kuje na nogi i jego się huśta. 

10. Jak się człowiek nie przeżegna przed jedzeniem, to djabeł 
przewlecze swój ogon po strawie. 

11. Po jedzeniu nie trzeba kłaść łyżek na krzyż, bp się będzie 
na krzyż łyskać, a kiedy się na krzyż łyśnie, to wtedy piorun uderza. 

12. Postępując drogą za jakim człowiekiem, nie należy wstę- 
pować w ślady jego stóp, boby się mu rozum przydeptywało. 

13. Aby się zabezpieczyć od napadu dzikich zwićrząt w drodze, 
zwłaszcza gdy się ma podróż odbywać po lasach i kniejach, potrzeba 
przed udaniem się w drogę posmarować się prawdziwóra 1 wiem sadłem. 1 ) 

14. Rekrut, kiedy opuszcza rodzinną wieś, nie powinien oglądać 
się na nią, gdyż więcćj nie wróciłby do swoich. Niechaj tćż nie bierze 
z sobą łyżki, gdy go do wojska powołają, bo jakby mu ta łyżka zgi- 
nęła, toby i on zginął. 

15. Piszczałka wdzięczne tony wydawać będzie, jeżeli zrobiwszy 
ją włoży się w garnek napełniony słodkićm mlćkiem. 

16. Kobióty nie powinny gwizdać, bo się kościoły od tego trzęsą. 1 ) 

17. Kobićta znajdując się w stanie poważnym, nie powinna ob- 
rywać owoców z drzewa, boby uschło. 

18. Ustawiczne wycie psów wieczorami jest zapowiedzią wojny 
lub pomoru. 

19. Wichry wielkie zapowiadają poruszanie się wojsk lub przy- 
gotowania do wojny. 

20. Jeżeli ma kto w wojsku krewnego, a chce się dowiedzieć 
czy on żyje, to w tym celu powinien nżyć tego sposobu : niech gospo- 



J ) O lwie bardzo rzadko w opowieściach naszych ludowych znajdujemy 
wzmianki. Józef Grajnert w ^Studyjaćh nad podaniami* w Bibliot 
Warsz. 1859 r. tom II. str. 501 wspomina, iż lew w jednej tylko przed- 
stawiony baśni. — Alexander Petrów także w klechdzie o bliźniętach 
„Zbiór wiad. do antrop. kraj." tom II. str. 134, przytacza lwów. 

*) Powszechne jest mniemanie, że kościół powinien być przez siedem lat 
budowany. 



(46) 

dyni domu wsadzając chleb do pieca, w pićrwszy bochenek wetknie 
trzy kłosy żyta 1 ) i wsadzi je z tym bochenkiem do pieca. Jeżeli 
te kłosy zarumienia się, to ów żołnierz żyje, jeżeli zaś kłosy spalą 
się, to umarł. 

21. Bez (sambucus) jeśli w jesieni zakwitnie powtórnie, to bę- 
dzie pomór na dzieci. 

22. Udającemu się w podróż nieszczęście to wróży, gdy wpiórw 
spotka kobićtę. niż mężczyznę lub usłyszy wronę krakającą, albo zo- 
baczy zająca przebiegającego przez drogę. 

23. Szczęście spotka człowieka, gdy idąc, lub wyjeżdżając w drogę, 
Bapotka kondukt idący z umarłym żydem. 

24. Żrćbięcia po ulegnięciu nie powinno się do roku oczy- 
szczać z gnoju i kurzu, gdyż zostawszy koniem do pracy byłoby 
leniwe. 

25. Aby sprowadzić z obcych stron gołębie, należy w gołębniku 
zawiesić żydowskie „cycele". 

26. Ryby bardzo łatwo dadzą się ułowić, jeżeli do saka lub 
wędki przyczepi się strzępek z chorągwi takićj, którą się obnosi po 
procesyacb. 

27. Szczury zagnieżdżone w jakićm miejscu, można wypłoszyć, 
gdy do ich legowisk wrzuci się dziewanny. 



14. Sny. 

1 . Widzieć człowieka biało ubranego i śmiejącego się — choroba. 

2. W stolcu krew widzieć, ■ — żle oznacza. 

3. Krew pić lub zbićrać, — dobry znak. 

4. Słońce, — ogień wróży. 

5. Ksiądz, — ktoś będzie kusił do złego. 

6. Żyd się śni, — Pan Jezus zapowiada, aby się mieć na ostrożności. 

7. Żydówka, — to Matka Boska przestrzega. 

8. Widzieć ząb swój wylatujący, — wróży śmierć krewnrgo. 

9. Węża widzieć, — pewnie ma się jakiś grzech ciężki na sumieniu. 



') O trzech kłosach żytnich w rolniczych zwyczajach podaje Wilhelm 
Mannhatdt ua stor. 209 w dziele „Der Baumkultus der Germanen 
uud ihrer Nachbarttamme Berlin 1875. u obszerne a ciekawe szczegóły. 



(46) 



V. Leki i gusła. 

1. Biegunka. — Zjeść na twardo ugotowane jaje posypane 
pieprzem. 

2. Ból zębów. — Okadzać się ziarnkami szaleją. ł ) 

3. Ból gardła: a) na miejsce dotknięte chorobą przykłada się 
rozchodnik roztarty. 

b) gdy komu gardło rodnie (wole), to lud chorobę tę nazywa 
„gar lica" Lćkarstwo na to: żgać garlicę tą igłą, którą się umar- 
łemu szyb śmiertelnicę, lub też szpilką, którą młoda panna 
miała na głowie podczas ślubu. 

c) inni radzą złapać żywą mysz i przez jej ślepie przewlćc 
igłę z nitką a potom tę nitkę zawiązać na gardle i nosić dotąd, póki 

Sama nie Zginie. Kolberg Lud Ser. XV. itr. 104. nr. 80. 

4. Ból oczu. — Aby nowonarodzone dziecię zabezpieczyć od 
choroby na oczy, powinna matka, kiedy pójdzie na wywód, wziąć 
szczyptę prochu z tego miejsca, na którćm klęczy w czasie gdy ka- 
płan nad nią i dzieckiem odmawia modlitwy i proch ten posypać na 
powieki dzieciny. 

5. Cholera, ażeby we wsi przestała grasować, należy w czte- 
rech rogach wsi postawić krzyże z drzewa osikowego. W tym celu 
należy się udać do lasu, upatrzćć w nim rosnące drzewa osikowe, 
ściąć je bez mierzenia i porobić z nich krzyże. Dopóki te krzyże stać 
będą, dopóty we wsi nie pojawi się cholera. 

6. Dy ary ją po wsiach tak leczą: ze szczawiu pospolitego, na- 
zwanego „kobylakiem" zbićra się kwiat lub nasienie (kaszę), gotuje 
się w garku nowym pod przykrywką i odwar takowy daje się cho- 
remu do picia. 

7. Febra. Bierze się korzeni z tarniny, tłucze się je na pro- 
szek i z wodą daje się choremu do wypicia. 

8. Jęczmień na oku. Odrachować trzy dziewięci (3X9) 
ziarnek jęczmienia, rzucić je na palący się ogień i wyjść za drzwi, aby 
nie słyszeć trzasku palących się ziarnek. 

9. Kłócie w b o k u leczą przykładaniem rozprażonych zagawek. 

10. Kołtun, aby się z wił, potrzeba: a) barwinek moczyć w oko- 
wicie i taką okowitą polewać głowę. 



J ) Lud tutejszych okolic utrzymuje, iż ból zębów stąd pochodzi, że 
w nich wierci robaczek, maleńki jak ziarnko maku. 



(47) 

b) lub też postarać się o sierść z klaczki i suczki które jeszcze 
nigdy nie łączyły się z samcami i tę sierć nosić w woreczku zaszy- 
tym na piersiach w dołku. 

c) zadać kołtuna jakiój osobie można w ten sposób: potrzeba 
wyszukać żyda, któryby przez siedm lat miał kołtuna w brodzie; 
potom konia, mającego w grzywie przez siedm lat kołtuna i psa, 
noszącego przez siedem lat w *o gonie tę chorobę. Tak z żyda, jako 
z konia i psa wyrwać z tego miejsca, gdzie kołtun gości, po kilka 
włosów, następnie należy się udać do takiego budynku, w którym 
znajduje się 27 stragarzy i pod środkowym stragarzem te kołtunowate 
włosy moczyć przez 24 godzin w wodzie, którą potóm wlewa się 
do flaszeczek. Z flaszeczek po kilka kropli puszcza się takićj wody do 
wódki lub jadła tćj osobie, którćj pragnie się wspomnioną chorobę zadać. 

11. „Kurze patry", czyli kurza ślópota, nazywa się w ję- 
zyku ludowym choroba ócz u ludzi, gdy chory przy zmierzchu zapa- 
dłym nic nie widzi. Lćkarstwo na tę chorobę jest takie : kupić wątroby 
z wołu, gotować ją w garnku pod nakryciem, potóm nad parą wy- 
chodzącą z garnka nachylić się twarzą, aby para osiadła na oczach, 
wreszcie część z tćj wątroby zjeść i oczy połą od sukmany obetrzeć. 

(Kolberg Lud Ser. XV. str. 156, nr. 27). 

12. Miesiączki, żeby nowonarodzona córka, kiedy dojdzie do 
właściwych lat, bardzo często nie miewała, nie należy: a) po naro- 
dzeniu takićj dzieciny, pieluch prać, tylko je wyżymać. (Borcryn). 

b) ile razy matka, po raz pierwszy pierąca pieluchy nowonaro- 
dzonej córki, uderzy je kijonką, przez tyle dni, gdy ta urośnie, będzie 
ona miewała miesiączkę. (Leśne* p< d Małogosscsem). 

c) ażeby dziewczęta nie były blade w tym peryodzie, kiedy przy- 
padnie na nie miesiączka, należy je wówczas, gdy jćj po raz pićrw- 
szy dostaną, uderzyć dwa razy w twarz od lewicy. 

13. Poród u położnicy aby się odbył szczęśliwie, potrzeba: 
a) na środku izby położyć przetak i przez niego powinny trzy razy 
przeprowadzić chorą dwie kobićty, ująwszy ją za ręce. 

b) ażeby położnicę chwyciły bóle i poród wkrótce nastąpił, po- 
trzeba wziąść cebulę, posiekać ją drobno i położnicy dać do zjedze- 
nia; lub też na miejsce wstydliwe położyć szmatę, umaczaną w wo- 
dzie letniój. 

14. Różę *) w nosie można zgubić tym sposobem: wystarać się 
o czarnego kota samca, uciąć mu koniec ogona i ciekącą farbą po- 
smarować W tĆm mieJ8CU, gdzie boli. (Kolberg Lud Ser. XV. str. 104, nr. 32). 

15. Reumatyzm, czyli suchy ból. — Zabić bociana i ugoto- 
wane z niego mięso zjeść. 



ł ) Lud utrzymuje, że są różne gatunki róży: wietrzna (z wiatru i cię- 
żkiej pracy powstająca, sucha, która nie objawia się na zewnątrz, 
ale w kościach: rozlewająca się na zewnątrz. 



zuej pracy powstająca, su cna. Która me oDjai 
ale w kościach; rozlewająca się na zewnątrz. 



(48) 

16. Palec skaleczony sierpem przy żniwie zagoi się prędko, 
jeżeli urwie się kwiatków z grzmotnika, takowe rozetrze się i na ranę 
przyłoży. 

17. Suchoty. Korzeni z ziela wszy wygotować; odwar z nich 
dać choremu do wypicia trzeciego dnia i obmyć nią chorego. *) 

18. Od uroku chcąc ochronić dzieci, kiedy je rodzice zabiórają 
z sobą do karczmy na zabawę, przypinają im do czapeczek na gło- 
wie kwiatki. Ten bowiem, kto ma oczy ur oczne, szkodzić takim 
dzieciom nic będzie, gdyż wzrok jego spocznie wpićrw na kwiatku 
■ na nim urok zostawi. 

19. Wielka choroba (brzydnica) lóczy się tćm, że wówczas 
kiedy chorego rzuci ona na ziemię, to w to miejsce wbija się nóż 
i więcćj go się ztamtąd nie rusza. 

20. Zastrzał w nogach. Iść do lasu i wyszukać mrowisko pod 
brzezicą (brzozą), lub sośnicą i dębem; z tego mrowiska nabrać mró- 
wek, wygotować w wodzie, lub wymoczyć w spirytusie i przykładać 
na nogę. 

21. Zadań ej choroby żaden guślarz ani owczarz odczynić 
nie potrafi, jeżeli chory uda się do księdza do spowiedzi. 

22. Żółw na wymieniu u krowy. Przed wschodem i po zacho- 
dzie słońca pokrćślić zbolałe miejsce krćdą Trzech- króli. 



VI. Zaźegnywania i różne mistyczne modlitwy. 2 ) 

1. Od łtLSZCZki. (Becków pod Łysicą). 

Sia Najświętsza Panna Otolijń 8 ), napotkała Najświętszą Pannę 
Maryją. 

— Cego ty chces cło wiece? 
„Co ji chcę? — Zęby łuscka oka nie psuła." 
Co ksiądz mówi przy mszy świętćj: 
„Maryja dopomóż mi ty. tt 



') Obacz : Materyjały etnogr. z okol. kieł. w Zbiorze wiad. do antrop. kr. 
t. III, str. 47. 

2 ) Ob : „Zaźegnywania i modlitwy" z okolic kieleckich, zebrane przeze 
mnie i umieszczone tamże. 

3 ) Św. Otolija (Otylija) patronka od bólu oczów. Jest pieśń dawna o tej 
świętej, która rozpoczyna sie: 

„W książęcym domu ślepa urodzona, 
od ojca swego będąc pogardzona, 
módl się za nami Otolija święta 
by dusza nasza nie była zacięta. 



(49) 



2. Od hlBZCZkL (Lewciyuy Po<* Ki«lc»mi). 

Zegnam cię bólu Bożą mocą, 

Najświętszej Panny dopomocą, 

Najświętszej Maryi Częstochowskiej, 

Piotrkowskiej *), Piekosowskiej *) 
Jak się wanilija rozchodzi po kościele, 
tak się i ty, bólu, rozejdź po świecie. 

3. Od róży w głowie, lub na twarzy. 

(s Borciyna od Pińczowa). 

Ręką prawą czyni się krzyże na tej części ciała, którą zajmuje 
róża i wymawia się te wyrazy: 

„Róża piła, pastoralis, pafer sna, 
róża się pali, a święty Józef, Najświętsza 
Panna Pana Jezusa chwali. 
Błogosławiony Pan Bóg, który stworzył 
Najświętszą Pannę Niepokalanie poczętą, 
Matkę Boga Jezusa Chrystusa 8 ). 

4. Modlitwa przeciw grzmotom i piorunom 4 ). 

O święta Panno Barbaro, 

bądź barbarą — Turkom tyranom, 

bądź święta chrześcijanom. 

Oddal od nas grady, grzmoty, 

niepogody, pierony, 

uproś nam czas złoty. 

5. Od WOkU. (* Uembowa). 

Kto się pp wstaniu rano z łóżka nie umyje, ten będzie miał 
przez dzień cały oczy urocze. Chcąc go więc wyleczyć z uroku, 
potrzeba odmówić nad chorym (uroczonym) tę formułę: 

„Święta Otolija trzy córecki miała; 

jedna prała, druga haftowała, 

trzecia urzek odcyniała". 



T ) O cudownej Matce Bożej w Piotrkowicach wspomniałem w opisie Piotr- 
kowic w „Pamiętniku Kieleckim", wyszłym w 1874 r. pod moją 
redakcyją. 

*) Legendę o obrazie tej Matki Bożej umieściłem w „Gazecie Kiele- 
ckiej" Nr 74. w 1871. 

') Spisałem z ust Karola Finka, 831etniego starca, kowala z profesyi, który 
słynął w okolicy Pinczowskiej jako zażegnywacz. 

4 ) Wypisana z rękopisu z r. 1716 książki, zawierającej różne modlitwy 
i pieśni. 

Zb. Wl*d, Antr. Di. III. T. Xl. 7 



(50) 

Wymawiący nad chorym rzeczone wiersze równocześnie powinien 
skrzelę (połę) od odzienia wziąść w rękę, kręcić nićm na wszystkie 
strony i wreszcie obetrzćć chorego. Po skończenia tój czynności od- 
mówić: „Zdrowaś Maryja u x ). 

6. Modlitwa chroniąca od nieszczęścia. (« Lewciyn pod Kielcami). 

W niedzielę rano słonicko wschodzi; 
Najświętsza Panienka po niebie chodzi, 
Swego Synaczka za rękę wodzi. 



i t. d. ■) 

Najświętsa Panienka za stolikiem siedzi, 

przed Najświętsa Panienką kielich krwie stoi. 

Mówi Najśw. Panienka: 

kto tę krewkę, ze mną pić będzie, 

to mu tyle grzecbów ubywać będzie. 

Rajskie wrota się otwićrają, 

piekielne zamki się zamykają. 

Jak syroko — tak wysoko 

bije palma do świętego raju. 

7. Od uroku wewnątrz (boleści wewnętrzne). (Lesscijny) 

Zegnam cię urzeku, 
dziewięć razy do roku. 
Jeśliś chłopski urzek 
wliś-ze pod capkę! 
Jeśliś babski urzek 
wliś-ze pod smatę! 



8. Modlitwa 8 j. 

Stoi drzewo wyborne, 

ciało na nićm spokojne; 

ciece z niego słodka zdroja,' 

będzie pozywała grzćsna dusa moja. 

Ksiądz Pana Jezusa w kościele podnosi, 

moja się dusa w ciele ciesy. 

Droga rózeka zakwitała, 

gdy Najświętsa Panienka synocka witała. 



r ) Obacz zażegnywanie od uroku „Materyjały do etn. luda pol. z okolic 

Kielc w t. 111, str. (51). „Zbioru wiad. do antrop. krajów.". 
3 ) Ob. tamże str. 60, tylko zakońezenie tu jest odmienne. 
3 ) Od dziadka proszalnego z Bielin. 



(51) 

„Witajze mi, witaj, mój synocku drogi, 

ażeby ja scęście miała, 

kiedy będę umiórała, 

olej święty na się brała". 

A we cwratek po wiecerzy, 

Pan Jezus się z apostołem mierzy. 

Trzech knrzelowie *) zapiali, 

gdy Pana Jezusa na mękę wiedli. 

A wiedli Go, wiedli, po ścierniu po kolącem, 

po kamieniu po gorącym. 

Pytali Go się inowajcy: 

„cy Ci zimno, cy Ci gorąco"? 

— Ni mi zimno, ni mi gorąco, 

jeno mi jest miły trud, 

tkóry będę/ cierpiał za Krześcijański lud. 

A tko mi tę modlitwę będzie mawiał, ześlę mu stróża janioła — 

i sam przybędę do skunania jego; weznę dusę do raju swojego. 

9. Modlitwa'). 

Spisało się Boże słowo świętego Macieja, kiedy się żydzi na 
radę brali, kiedy Pana Jezusa od Judasa zakupić mieli. Zakupili Go, 
dali za Niego trzydzieści srebrników. Jeden się o tern dowiedział, do 
żydów zaś pobiezał. Żydzi się o tern podowiadali i pośli sukać Pana 
Jezusa. Znależli-ś Go w ogrójcu, tam-ci Go siepali, targali, krew 
z Niego najświętsą rozlćwali. A to słowo Chrystusowe, na ołtarzu 
położone. „Piętrze, Pawle, nie żałujcie, idźcie na świat powiadajcie, 
tak dużemu jak małemu : kto tę modlitwę będzie trzy razy na tydzień 
mawiał, we cwartek po wiecerzy, a w piątek do posniku (postu), 
a w niedzielę przy msy święty, to mu się rajskie wrota otwiórają, 
a piekielne zawićrają". Rzek do Ojca świętego: „Ojce święty Jabra- 
hamie! będą nasi rodzice prosić, jak od szczątku (początku), tak do 
szczątku, posed do Betleem wzion dzićciątko z nowego grobu. Oberział 
się miły Bóg: „Występujcie wszyscy źli ze ćtyrech kątów, z piątych 
drzwi". A ty Jezus Nazarański! przeżegnaj nas krzyżem pańskim; od 
północka do świtania, sama panienka do przeżegnania. 



') Kogut, kur, ma różne nu z wy u ludu. W Sienią wskićm nazywają go 
„ko ko tern". Gdzieniegdzie koło Kielc „kurzelem". Obie te nazwy 
w przedhistorycznych czasach musiały byc bardzo rozpowszechnione, 
gdyż niektóre osady w Królestwie Po^s ćm do dziś dnia noszą te 
nazwy i tak: „Kokot" wieś w parafii Kije — „Kurzelów" osada 
niedaleko Włoszćzczowy. 

4 ) Spisana od tegoż dziadka z Bielin. 



(62) 



VII. Mytologija i Demonologija. 



1. Bieda. 

Lud powiatu pinczowskiego przedstawia sobie „Bićdę" jako 
istotę płci żeńskiej w postaci chudej, wysokiej. Ulubionem jej siedliskiem 
po domach wiejskich jest piec. Gdzie się rozgości, tam w mieniu 
zrządza zniszczenie. Można czasami pozbyć się jej z domu zręcznym 
podstępem. Przed laty pewien ubogi chłop, wciąż nękany przez „Bićdę" 
zamieszkałą w jego domu, postanowił opuścić ojcowiznę. Raz tedy 
wybrał się w podróż z żoną i dziećmi. W drodze przyszło im na 
myśl, że zapomnieli wziąść z domu żarna. Powracają więc po nie. 
Bićda, wyciągnięta na piecu, zobaczywszy chłopa, prosi go, aby ją 
zabrał z sobą. Chłop przystał. Bićda zsunęła się z legowiska i towa- 
rzyszyła całej rodzinie w drodze. Skoro przyszli do łasa, chłop, upa- 
trzywszy tam ogromnego dęba, zdjął siekierę z ramion i prosił Biedę, 
aby mu w ścinaniu tego drzewa dopomogła. Więc kazał Bićdzie pod- 
trzymywać dęba, a sam tymczasem, wyrąbawszy w nim otwór i zro- 
biwszy klin, schwycił czćmprędzej długie, wychudzone, kościste ręce 
Bićdy, wpakował je do zrobionego otworu i zabił mocno klinem. 

Bićda, szamocąc się na wszystkie strony, nie może się jednak 
stamtąd wydobyć; więc w prośby do chłopa, aby ją wyswobodził, 
obiecując mu za to pokazać miejsce, gdzie się znajdują wielkie pie- 
niądze. Chłop przystał. Bićda opowiedziała mu o lochu z pićniędzmi, 
wskazując zarazem miejsce, gdzie się takowy znajdował. 

Chłop udał się do tego lochu i poły od sukmany napełnił złotem. 
Stawszy się odraza bogatym, zaniechał zamierzonej wędrówki, i powrócił 
do domu, a Bićdę na wieczne czasy zostawił uwięzioną w lesie. 

Skoro powrócił, zachciało mu się przekonać ile też ma złota? 
Poszedł zatćm do swego brata i prosił go o pożyczenie garnca, mówiąc 
że ziarno chce zmierzyć. W garncu zaś były szpary, więc kilka złotych 
pieniążków pozostało w nich niepostrzeżenie. 

Gdy przemierzywszy pićniądze ów dawny chudzina, a obecnie 
bogacz, odniósł pożyczoną miarę bratu, który słynął ze sknerstwa 
i chciwości, ten zajrzawszy do garnca osłupiał spostrzegłszy tam złoto! 
Dalejże badać brata, skąd i jakim sposobem doszedł do pićniędzy ? 

Ten najprostodii8zniej „ze z drą" opowiedział swoje zdarzenie 
z Bićdą, i wskazał mu miejsce, gdzie ją uwięził. Wysłuchawszy opo- 
wiadania, sknćra ów bieży czćmprędzej do łasa, a znalazłszy Bićdę 
na wskazanćm miejscu, oznajmia jej, że ją stąd oswobodzi, byle mu, 
podobnie jak jego bratu, po&azała wielki skarb. „Zgoda" odpowić 



(53) 

Bićda, „ale mię wpiórw oswobodź, gdyż inaczćj nic ci nie powićm". 
Sknóra przystał, odbił siekićrą zaklinowaną dziurę i wypuścił Biódę 
na wolność. Bióda z radości poskoczyła do chłopa, kościste swe ręce 
zarzuciła mu na szyję i dziękując mu za oswobodzenie, oświadczyła 
że go aż do śmierci nie opuści. 

W krotce tóż doświadczył straszliwych skutków tój wdzięczności 
a swój „b luźni": żona mu zaniemogła, złodzieje uprowadzili konie 
ze stajni, jak swoje. Hera (zaraza) wydusiła woły i krowy, a w końcu 
ogień spalił całe gospodarstwo '). 

Koło Kielc przedstawiają sobie Bićdę także jako istotę żeńską, 
postaci wysokićj ; zamiast ciała, kości jój pokrywa powłoka szara, niby 
mgła. Towarzyszy ona człowiekowi w drodze i sprowadza nań wszelkie 
nieszczęścia w podróży. Zdarza się wszakże czasem, że Bióda, osiadłszy 
sobie w jakimś domu na piecu, nic złego domownikom nie wyrządza, 
owszem lubi rozmawiać z ludziskami i cieszy się, kiedy ją zdrobniałćm 
mianują nazwiskiem „Bićdusiu". 



2. Boginki czyli Mamony. 

Kiedy położnica po odbytój słabości leży w łóżku, a nowo- 
narodzone dziócię jeszcze się nie ochrzci, to potrzeba położnicy poło- 
żyć w nogach kozik i siekićrę, (Chwaiowice), kłódkę i siekacz 
(Borcayn), w oknach postawić święcone ziele *) (powszechne), i tak długo 
te rzeczy trzymać w domu, dopóki się dziecka od chrztu świętego 
z kościoła nie przyniesie. 

Czyni się to w tym celu, aby boginki, duchy psotne płci 
żeńskićj, mieszkające na paszczeliskach (bagnach), nie zabrały 
dzieciny, a w jćj miejsce nie podstawiły którego z swoich bękartów 
z dużą głową 3 ). 

Boginki chodzą po świecie zwykle po trzy. Każda okolica 
ma swoje własne boginki, które różne a dziwaczne mają nazwiska. 
Koło Kij nazywają się: Ciacia, Łacia i Łup-cup-cup po dro- 
dze; ubrane są w białe prześcieradła i chustki, a od zwyczajnych 
kobićt tćm się odróżniają, że mają wielkie głowy 4 ). 

J ) Opowiadanie Ludw. Wrzoszkiewicza ze wsi Stawian w parafii Kije. 
K. Wójcicki w tom. II „Zarysów domowych" przytacza powieść 
odmienną o „Nędzy z Bićdą". — Obacz także Kolberga Ser. XIV, 
str. 280. Lud nasz przechowuje wyrażenia o „Bićdzie" — Zajrzała 
mu Bićda w oczy. Nigdy najednćjBićdzie nie kończy się. 
Bićda bićdę goni. Bićdy siekićrą nie uciąć. Znaną jest 
i u innych słowiańskich narodów, obacz; A fan a siewa op. c, tom III 
str. 396. 

*) Po kilka gałązek biorą z tego pęka, który święci się na Matkę Boską 
Zielną. — 

*) Kolberg Lud Ser. VII str. 45. 

4 ) W niektórych wsiach koło Kielc nazywają je „Si bielami", które, 
według pojęcia tutejszego ludu, przemieszkują w lasach; wyglądają 
z twarzy i ciała jak zwyczajne kobićty. Okryte są białemi szmatami, lecz 
nogi mają do psich podobne. (Kolberg, Lud, Ser. VII str. 24, przypisek). 



(54) 

W dawnych czasach, za pańszczyzny, w porze zimowćj obowią- 
zane były dziewki prząść kądziel co wieczór po dworach. Jedna dzićwka 
w dworze kijskim założyła się z swojemi towarzyszkami, że ona 
wyznaczoną przędzę nie tylko za siebie ale i za nie sprzędzie do pół- 
nocka w następny wieczór. Zachodziły w głowę jej towarzyszki, eoby 
to za rzecz miała w tćm być, żeby ona takuśkiój strasznej pracy 
miała podołać? Kiedy więc nadszedł on umówiony wieczór, a jejmość 
wydzieliła każdej z nich sporą kupę kłaków konopi do przędziwa, 
one ze śmićchem pokładły swoje kłaki przed wspomnianą dzićwką, 
a same, założywszy ręce, patrzą: co to dalćj będzie? .Nie upłynęło 
kilka minut, aż tu do kuchni, w której dziewki siedziały, otwićrają 
się drzwi i wchodzą trzy ko bioty w bieli z dużemi głowami. Nie 
mówiąc nic nikomu, pobrały kądziele do garści, a jak zaczęły prząść, 
to piorunem ukończyły wszystką pracę. Odchodząc, powiedziały do 
dziówki: „pamiętaj, coś przyrzekła, że, co za rok mieć będziesz, abyś 
nam to dała". Jakoś trafiło się, że jeden parobczak ze wsi Lipnika, 
syn zamożnego gospodarza, upodobał se onę dziewkę dworską ni stąd 
ni zowąd, a choć ojcowie odrajali mu to małżeństwo, że dziówka 
„cejco", że nie ma nawet i pierzynki, że lepiej żeby się ożenił 
z inną gospodarską córką, aniżeli ż dworskim telbuchem, to on 
nie chciał rady tśj słuchać, jćno, widać złe go opanowało, do tej 
dzićwki przylgnął całą duszą. Więc się ożenił, a w rok po ślubie 
dał mu Pan Bóg syna. Uradowany z potomka, wybrał się do drugiej 
wsi poprosić w kumy. Idąc drogą, uwidział jak trzy nieznane kobićty, 
całe bieluśkie, skakały nieopodal od niego i wymieniając swoje naz- 
wiska: Ciacia, Łacia i Łup-cup-cup po drodze, gadały 
o tćm, że pójdą do żony onego idącego chłopa i zabiera mu dziecko. 
Chłop przestraszony, zaniechał dalszej drogi, a powróciwszy do domu 
ze z drą opowiedział wszystko swej żonie. Kiedy razu jednego chłopa 
w domu nie było, przyszły one trzy kobićty do izby i upominały się 
o tego nowonarodzonego syna. Matka w płacz i lament, a one do niej : 
„Heli (jeżeli) zgadniesz, jak nam na imię, to ci dziecka nie zabie- 
rzemy". Szczęście, że jej tak Pan Bóg dał, iż wypowiedziała wyrazy: 
„Ciacia, Łacia i Łup-cup-cup po drodze". — Więc one trzy 
kobićty, a były to boginki, opuściły ten dom i więcej się tam nie 
pokazały 1 ). 

Boginki po największej części porywają nowonarodzone dziecko 
w porze nocnćj, gdy położnica wychodzi z potrzebą na dwór; więc 
tego kohićta taka nie powinna czynić dopóki dziecka się nie ochrzci, 
a wszelkie potrzeby naturalne w sieni ma załatwiać (Gołuchów). 

Gdy boginki wzięły matce dziecko, a swego bękarta w jego 
miejsce podłożyły, to powinna matka dobrze napalić w piecu drzewem 
brzozowom, izbę zasłać słomą, wziąść tego bękarta na łopatę i uda- 
wać, że go ma włożyć do pieca ; wtedy przestraszona boginka przyleci, 
podrzuci na słomę wziętą dziecinę a swego bękarta wyrwie z łopaty. 



T ) Kolberg Lud Ser. XIV str. 13, przypisek. 



(55) 

Do chałupy w której odbędzie się połóg, zaraz boginki przy- 
chodzą, siadają na strzesze i oczekują przyjaznej chwili aby nowona- 
rodzone niemowlę porwać mogły. Gdzie się zaś ponatyka w oknach 
ziela święconego, to z takiej strzechy natychmiast znikają (Kije). 

Boginki najbardziej obawiają się ziela zwanego dzwonkami. 
Podanie ludowe z Krakowskiego, opowiedziane przez O. Kolberga 
{Lud ser. VII, str. 46, nr. 93), o kobiócie położnicy porwanej przez 
boginki, a uwolnionej, gdy się za poradą trzeciej kulawej boginki chwy- 
ciła dzwonków, znane jest w okolicach pinczowskich i kieleckich. 

Koło Kielc boginki nazywają się mamonami, a w okolicach 
Chmielnika odmień kam i '). O mamonach słyszałem z ust dziewczyny 
ze wsi Posłowie następującą opowieść: Pewien gospodarz z Posłowie 
w dzień niedzielniejszy, bardzo wczas wybrał się do kościoła na 
nabożeństwo. Idąc gościeńcem ku lasowi, zobaczył trzy piękne panie 
stojące na łące, tuż dotykającej łasa. Ubrane były biało: w białych 
zapaskach i miały białe fartuszki zarzucone na głowy. Kiedy doleciał ich 
po rosie odgłos chodu ludzkiego, czćmprędzej zaczęły bićdz w krzaki 
leśne i w biegu jedna za drugą przystawały, spoglądając się na 
idącego chłopa. Gospodarz ujrzawszy to widmo, oniemiał; włosy 
stanęły mu dębem na głowie; lecz gdy przeżegnał się krzyżem świę- 
tym, pierzchły owe panie do łasa i szelest wielki rozległ się po ga- 
łęziach drzew. 

Innym razem pasterzowi, pasącemu bydło pod lasem w krza- 
kach jałowcowych, pokazały się dwie białe panie i spytały go: 
„która z nich piękniejsza?". Pasterz zlękniony, nie wiedząc co ma 
im odpowiedzieć, stał oniemiały; a kiedy go powtórnie zapytały, obie- 
cując, iż mu powiedzą wiele lat będzie żył na świecie, odpowiedział, 
że obie panie są piękne. Na taką gadkę odrzekły: „żebyś widział, 
jakie czarne mamy plecy", i po wypowiedzeniu tych słów znikły 
bez śladu. 

Koło Kielc, ażeby mamony nie zabrały nowonarodzonego 
dziecka, powszechnie kładą mu do kołyski szkaplerz i koronkę. Nie 
kładą zaś jak w pinczowskiem , w nogach położnicy siekacza i t. p. 
narzędzi z żelaza i bardzo rzadko w oknach domu natykają święcone 
ziele. Powszechnie zaś przestrzegają, aby położnica przed wywodem 
sama nie rozpalała ognia na kominie lub w piecu, lecz powinien ją 
w tóm wyręczać mąż lub ktokolwiek z domowników. Za powód przy- 
taczają tę okoliczność, iż gdy przed laty pewna położnica zerwała 
się z łoża dla rozniecenia ognia, aliści zaledwie wzięła do rąk krze- 
siwko i żagiew, niemowlę jej wrzasnęło: „nie pal ognia". 



T ) Ob. moje „Materyały z okol. Kielc" w Zb. Wiad antrop. T. II, 
etr. 210. 



(56) 



Bobo ')• 

Jestto strach, który w wyobraźni dzieci ma je zabiórać i dusić, 
gdyby były niegrzeczne i nieposłuszne. „Bobem" nietylko osoby 
dorosłe, ale i dzieci straszą młodsze od siebie. W ich wyobraźni jest 
to duch zły małój postaci i kudłaty. Bobo wchodzić może do domu 
przez drzwi, lub spadać z Komina, albo wyłazić z pieca. 

Dydek. 

Duch górniczy, który według podania górników starych prze- 
mieszkiwał w grocie góry Kadzielni pod samemi Kielcami. Stra- 
szydło to oznajmiało swój pobyt przechodniom gwizdaniem złowiesz- 
czem, i jeżeli jaki śmiałek w porze nocnćj nie uląkł się takiego gwi- 
zdania, ale podobnym świstem mu wtórował, to duch ten pokazy- 
wał się owemu śmiałkowi w postaci górnika i znikał zaraz bez śladu *). 

Dziad i Baba. 

Za czasów pogańskich mieszkańcy szczególniej okolic nad rzeką 
Nidą położonych, czcili „Di ad a i Babę 8 ). Świadczą o tćm różne 
obrzędy i zwyczaje przechowujące się wiernie do dziś dnia wśród ludu 
tamtych stron. 

We wszystkich wsiach, należących do parafii Kije pod Pińczo- 
wem a nadto we wsi Motkowice, Korytnicy, Włoszczowicach jest zwy- 
czaj, iż na drugi dzień po ślubie i po oczepinach panny młodej, 
drużbowie robią bałwana ze słomy, przyodziewają go w stare łachmany, 
przyprawiają mu brodę z konopi, na głowę kładą kapelusz, lub czapkę 
i tak przybranego zaraz zrana przywłóczą przed skrzypka do domu 
godowników. Tu wśród powszechnego śmićchu zgromadzonych na tę 
uroczystość, drużbowie tańczą z owym bałwanem, a potćm jeden 
z obecnych gospodarzy lub gospodyń ma taką do tego Dziada 
przemowę 4 ) : 



l ) Kolberg Lud Ser. XV, str. 24, przypisek. 

s ) Ob. : Mater. etnogr. z Kielc, w Zb. wiad. anłr. t. O, str. 221. i K o 1- 
berg Lnid Ser. XIV, str. 94. 

s ) W Nr. 29 „K o r e s p. P ł o c k i e g o a z 1880 r. wyczytałem, że dziewczęta 
kończąc zgrabianie zboża, związują ogromny snop, przystrajają go 
w różne dziwaczne ubiory i nazywają „Babę". Zwykle fornale snop 
ten na ostatku biorą na furę i objeżdżają z nim dziedziniec dworski, 
wśród śmiechu i pośpiewywań ogólnych, kończących się poczęstowa- 
niem wódką lub piwem. Ob. Kolberg Litd Ser. Xl, str. 152 (Mrozowo). 

4 ) Wiara w bóstwo „Dziada" rozpowszechniona była u innych słowiań- 
skich narodów. Ob.: Afanasiewa op. c. tom II. str. 371—2, 487—8, 
770, tom III, 1868 i 21, 739, 772—3. Na Litwie, wspomina Jucewicz 
iż bożkiem zaślubin był Dydys — Dziad. Ob. także „o Babie 
Chęcińskiej artykuł w Pamiętniku Sandomierskim T. V. 1830 r. 
str. 92 — 104 i rozprawę J. L. Kaczkowskiego w Kalendarzu 
„Warszawianin" z r. 1875. 



(57) 

Jestem dziadek z daleki krainy ; 

już to siedem lat 
jak'em z tego pieca chlćb jad. 

Dawniej byłem bogaty: 
miałem gotówką dwa grosze za cholewą, 
grosz w rogu czapy, 
pół-grosza w nosie, — 
i skończyło sie. 
Po tej przemowie wynoszą drużbowie „Dziada" na dach 
domu, przy więzują go powrósłami słomianemi do komina, dają mu 
w ręce stępór, lub kładą kółko od taczek przy jego nogach, a gdy go 
tak umieszczą, znów ktoś z weselników prawi do niego następujące 
przemowy : 

Oj panie! oj panie! 
czy się tu owsa, kupić nie dostanie? 
Miałem owsa stóg a siana dwa brogi, 
ale mi go spaśli żołnierze srogi. 

Najgorsi byli Sasi z dużemi d ') 

strzólali za nami od butów kurpiami. 
I poszli do sadu, objedli nam śliwy, 
a tarki tam były to ich ślepi byli. 
1 poszli do kuchni, potłukli nam garce, 
za piecem nie dali spokoju kucharce. 



Widły cepy się ozigrały, 
groch młóciły; 
stodoła się ozigrała 
zająca złapała *). 
Stępa dziwy zobaczyła, 
oknem wyskoczyła. 
Pliszka mi się ocieliła 
pod oknem na chwaście, 
porodziła pięćset Żydów, 
ia Turków dwanaście. 
Obrał się jeden Alcabon 
na lipowym moście, 



omylił się posilił się, 
zjadł kobyłę w poście. 
O mój Alcabonie, 
na cóż to tak wiele? 
Mój wilku kochany, 
przynieś mi i cielę. 
Zadali mu za to 
ogromną pokutę, 
i wbili mu obręcz 
żelazną na d . . . ., 
co Alcabon skoczy, 
to mu obręcz brzęczy. 



Orał chłop pod dworem, 
podpar się kostorem, 
a workiem pług odtykał. 



Miałem ojca Gregorca, 
rodu wybornego, 
żołnierza pewnego. 8 ) 



^ Może to aluzyja do bitwy pod Eliszowem r. 1702 (?). 
a ) Obacz Kolberg: Lud, Ser. VI, str. 220. 
s ) Porównaj Kolberg Lnd Ser. V, str. 275. 

Zb. Wind. Antr. Di. III. T. IX. 



8 



(58) 

Kupił mi konia przyjechałem przed karczmę, 

za półtora grosza, a tu duże błoto, 

a co mu zostało, uwięzło mi szkapię, 

to schował do trzosa. a mnie chodzi o to. 

Oj szkapię to, szkapię, Biję, biję, biję, 

tyle jak kot, o kęs nie zabiję; 

tłuste jak kość, wyjąłem szablinę, 

siadem na to szkapię uciąłem mu szyję, 
i jadę i jadę . . . Przyjechałem przed karczmę, 

przyjechałem przed karczmę a tu w karty grają; 

a tu chłopi piją, ja na nich patrzę, 

a mnie nie częstują. co który któremu zadaje. 

Poczekajcie sąsiedzi, Jak mnie jeden rypnie w łeb, 

jeno mego pana a drugi za ucha, 

Pan Bóg przyprowadzi! wyleciałem na pole, 

Siadem na to szkapię jakby świnia głucha, 
i jadę i jadę . . . 

Oprócz powyższego zwyczaju przy obrzędzie weselnym, który 
zdaniem starych ludzi praktykuje się w tych okolicach od niepamiętnych 
czasów, zasługuje na uwagę zwyczaj, dawnićj bardzo rozpowszechniony, 
a dziś wychodzący z użycia: przebierania się w „Popielec" dwóch 
chłopów za Dziada i Babę, o czóm ob. wyżój str. 22. Nie jest tćż 
może pozbawione mitycznego znaczenia w tutejszych okolicach, stra- 
szenie dzieci, „Dziadem lub Babą", aby nie biegały po zbożu i t. p. 



Jnkluz. 

Razu jednego pewien chłopak ze wsi Górek (parafia Kije), pasąc 
trzodę w lesie, uczył się grać na skrzypkach. Kiedy tak sobie rzempoli, 
aż tu naraz toczy się z lasu karćta, a w niej siedział jakiś bogaty 
ciarach. Pan ten kazał woźnicy przystanąć przed pasterzem, sam zaś 
wyszedłszy z karety, przysłuchiwał się pilnie onemu grajkowi, jak wy- 
bierał tony na tych skrzypeczkach. Gdy już mu nagrał i krakowiaków 
i oberków do woli, on pan wyjął z woreczka dwuzłotówkę, dał ją 
pasterzowi, mówiąc: że go się pieniądze zawsze trzymać będą. To 
też on pastćrz ile razy coś sobie kupił za tę dwuzłotówkę , to później 
przyszedłszy do domu, zawsze ją w kieszeni znajdował, gdyż ona była 
„inkluzem" *). 



u 
1 



*) Z opowiadania Sołtysa Fiuka ze wsi Borszowic. 

W powiecie Rypińskim gub. Płockie* j lud wymienia ducha „ A t w o r 
któremu przypisuje własność przenoszenia pićmędzy wziętych jednemu 
a danych innemu, co ma się dopełniać w chwili „spadania gwiazd" 
(Korespondent Płocki Nr. 29 z 1880 r.). 



(59) 

Duch -ptak. 

Koło Siewierza utrzymuje lud, że duch w postaci ptaka 
burego zabiera z jednego pola snopy zboża i znosi je na pole 
innego gospodarza, którym się opiekuje 1 ). Kradzież tego rodzaju usku- 
tecznia się przedewszystkićm na takićm polu, na którćra gospodarz 
wyszedłszy do roboty, nie czyni znaku krzyża świętego przed rozpo- 
częciem pracy. Nie należy temu duchowi robić żadnej przykrości, gdyż 
mszcząc się za nią, cały dobytek by spalił. Żeby się go pozbyć, kiedy 
się spostrzeże, że on znosi cudze snopy, należy te snopy zmlócić a ziarno 
stąd otrzymane rozrzucić ptakom do zjedzenia '). 

Jasiek. 8 ) 

Jestto duch psotnik, lubiący zwodzić ludzi, lub czynić im na 
despekt. Najulubieńszą jego siedzibą są bagna. Postać jego człowiecza 
pokazuje się ludziom w kurtce zielonej, siwych spodniach i w czerwonej 
rogatywce na głowie. 

Czasami przebywa na łąkach. Tam tćż jeżeli kosiarz zawadzi 
kosą o to miejsce, gdzie on spoczywa, to kosa pryśnie natychmiast. (Kije) 4 ). 

Inna wersyja podaje, że Jasiek siaduje pod mostem, a widzieć 
go można przed północą w czerwonej czapce na głowie, kurtce siwej 
i w spodniach z jedną nogawicą czerwoną a drugą zieloną. 

Przybiorą on także czasem postać wołu, cielęcia lub sarny. 

Czasami tćż przebywa w wiklach rokiciny; dla tego to pod 
Kielcami nazywają go: Rokitą, albo Safianem 6 ). 

Latawce i Płanetnicy. 

Są to duchy dzieci, zmarłych bez chrztu. Kiedy chmura nad- 
chodzi lub burza, wówczas latawce w postaci małych, nagich dzieci 
unoszą się w powietrzu. Pioruny biją za latawcami w te miejsca, 
gdzie się one kryją. 

Jeżeli latawiec lecąc napotka jakiego człowieka, to woła nań: 
„chrztu, chrztu" ; ten zaś może go zbawić wymówiwszy słowa : „Ja cię 
chrzczę w imię Ojca, Syna i Ducha świętego". W czasie spokojnym 
w dni słoneczne, jasne, latawce przebywają w lasach i borach. (Kije) 6 ). 

Koło samych Kielc lud inaczej opowiada o latawcach. Latawców 
jest ogromna ćma na całym świecie ; pochodzą one z tych dzieci, które 



*) Obacz: Kolberga Lud Ser. XV, str. 25. 

*) Z opowiadań ks. Stefana Stucznia, rodem z okolic Siewierza. 

8 ) Kolberg Lud Ser. XV, str. 103, nr. 27. 

4 ) Kolberg tamże, str. 66, nr. 11. 

•) Kolberg Lud Ser. VII, str. 80, 126. 

•) Ob.: Kolberga Lud Ser. VII, str. 60 i 61. O płanetnikach str. 33, 94. 



(60) 

bez chrztu pomarły. Każdy planetnik ma od Boga Najwyższego 
przykazane, aby w ciągu jednego roku wybił trzy dziewięci 
latawców. Stąd jedni z płanetników strzćlają do latawców w po- 
wietrzu z fuzyj piorunowymi laskami, a drudzy za tymi strzelcami 
płanetnikami chmury na powrozach ciągną. 

Latawce uciekając przed płanetnikami, chronią się najchętniej 
do wydrążeń w skałach, do szczelin i pod ogromne głazy kamieni, 
gdzie ich strzał płanetników nie dosięgnie. 

Laska piorunowa, kiedy wyleci przy wystrzale z fuzyi płańetnika, 
zapada się w ziemię na siedćm łokci głębokości; potom co rok o jeden 
łokieć podnosi się w górę, a po upływie siedmiu lat już się znajduje 
na samćj powierzchni 1 ). Kiedy ją który z płanetników spostrzeże, 
w swym przelocie po szlakach chmur, to lotem błyskawicy spuszcza 
się na ziemię i do dalszego użytku z sobą zabiera. 

Płanetnicy przebrani w szmaty chłopskie z przewieszoną fuzyją 
na ramionach, wstępują niekiedy do chat lub zabudowań włościańskich, 
a to dla przekonania się, czy się tam latawce gdzie nie ukryły. 

O parę wiorst za Kielcami, na trakcie ku Daleszycom, w piękno j 
miejscowości leży młyn, Mazurem nazwany. Przed laty, raz w bardzo 
znojny dzień letni, jakieś nieznane dziecko, w wiejskim przyodziewku 
weszło z pobliskiego pola do tćj młynnicy i poprosiło mielących chłopów 
aby mogło tu odpocząć. Gdy chłopi zezwolili, znużone dziecko położyło 
się koło worka, prosząc, aby je obudzić wtedy, kiedy na niebie zacznie 
grzmieć. Wkrótce czarna chmura zaczęła wysuwać się z pobliskiego 
lasu, w ślad za nią grzmot zahuczał po okolicy; dziecina zrywa się 
na nogi i czemprędzćj wybiega z młyna. W tćm włazi do młyna 
nieznany strzelec z fuzyją przewieszoną przez ramię i pyta się chłopów 
„czyście tu nie widzieli ptaszka?" A gdy chłopi odpowiedzieli „że 
nikiej nie widzieli ptaszka", strzelec natychmiast wyszedł. Niebawem 
rozległ się za młynem grzmot i huk straszny. Strzelec on wchodzi 
napowrót do młyna i pokazując na pas, za którym założona była głowa 
chłopca, a nogi jeszcze się trzepotały, powiada do chłopów: 
„Mówił&śta, żeśta nie widziała ptaszka, a oto on je". Po tych 
słowach kajś zniknął on strzelec. 

Płanetnicy wyglądają czarno; twarz, ręce i nogi mają czarne. 
Czasami wstępują do domów po wsiach, prosząc ludzi, aby ich w sto- 
dole przenocowali. 

Kiedy płanetnicy ciągną chmurę gradową, to można ich odpędzić 
od wsi, zadzwoniwszy w dzwonek loretański. 

Kto zaś potrafi zażegnywać chmury gradowe, ten może się 
rozmawiać z płanetnikami ciągnącymi te chmury. Płanetnicy będą 
mu z górnych obłoków mówić, że im ciężko, że nie wytrzymają 
i puszczą chmurę; ale nie zważając na to należy im odpowiedzieć, 
aby zaciągli chmury nalasyiboryi tam je puścili (Kije). 



T ) Toż podanie istnieje u innych Sławian. Ob. Afanasi e w a t. II, str. 367. 



(61) 

Za uczynność im wyświadczoną przez ludzi, płanetnicy wywzaje- 
mniają się wdzięcznością. Kto ich przyjmie na nocleg, temu każą 
tyczki zakładać w polu, aby go burza nie zniszczyła w przelocie. 

Czasami tóż, gdy się zmęczą długiem ciągnieniem chmur, padają oni 
na pola. Raz padł jeden z płanetników na pole niedaleko wsi Kokota 
leżące. Byłto chłop wzrostu dużego, cały czarny jak sadze w kominie; 
snąć bardzo był zmęczony, bo leżąc na roli, wyciągnięty niby śledź, 
stękał okrutnie. Kiedy chmura inna nadciągnęła, zerwał się na równe 
nogi i gdzieś się podział (Kliszów) 1 ). 

Mogą oni w jednej chwili zasypać gradem plon całego roku, lub 
zalać go nawałnicą. Ale nie są zbyt ochotni do szkodzenia ludziom. 
Owe groźne oberwanie się chmur dzieje się zwykle mimo ich woli. 

W r. 1879, gdy grady i ulewy, zniszczyły urodzaj, w jednej 
wsi w pińczowskim powiecie, gospodarze oglądając spustoszenia spra- 
wione wielką nawałnicą, narzekali na chciwość tych, co wykarczowaii 
lasy i powiadali : „nie dziw, że burze niszczą nam zboża, bo płanetnicy 
nie mają się gdzie zatrzymać, ani o co się oprzćć, ani iść którędy, 
to i lecą, gdzie ich wiatr poniesie/' 

Potępieniec. 2 ) 

Jestto duch, który różni się tóm od innych, iż postać jego jest 
czarna i z pyska mu z i ora ogień. Lubi przebywać po rozmaitych 
miejscach, a najczęściej w lesie. Kiedy człowieka napotka, to, aby 
się ochronić od śmierci, bo Potępieniec urywa głowę, najbezpieczniej 

jest UCiekaĆ na prawą Stronę. (Kostomłoty pod Kielcami). 

Przypołndnice. 

Kiedy w polu pokażą się strączki na grochu, to matki zwykły 
straszyć swe dzieci, mówiąc: „nie chodź do grochu, bo cię Przy po- 
łudni ca weźmie". Przypołudnice, równie jak dziady, przemieszkują 
w czasie lata w zbożu wszelkiego rodzaju po polach, a czasami w lasach. 

W wyobrażeniach ludu Przypołudnica ma postać kobiety ubranej 
biało. Kiedy wychodzi z zboża, lub lasu, siedćm czarnych wielkich 
psów, wiedzie za sobą. Lubi ona łapać dzieci i kazać się im iskać, 



0'P. Józef Tomal w Nr. 31 „Gazety Kieleckiej" w r. 1880 pisze 
o płanetnikach : „Sij to twory w postaci ludzkiej z grubym basowym 
głosem, z długimi zielonkowatymi włosami, płynące po powietrzu i cią- 
gnące chmury linami. Słyszano też pewnego razu jak płanetnicy, sza- 
mocąc się z ogromną chmurą, wołali w rozpaczy jedni na drugich: 
-Bój się Boga, trzymaj". 

a ) Obacz : Kolberg Lud Ser. VII, str. 55. 

*) U Czechów „Polednice". Manuhardt w dziele: „Antike Wald-uńd Feld- 
kulte, Berlin 1877 str. 135 u w dopisku przytacza: „Die Polednice ist 
ein Waldweib, das nur um die Mittagsstunde ausgehł und im 
Walde oder auf dem Erntefelde Wóchnerinnen ihre kteinen Kinder 
fortholt oder verwechselt". 



(62) 

następnie złowione w głowie robactwo rozkazuje jeść dzieciom, a gdyby 
które nie usłuchało, to je zabićra z sobą do lasu, albo zbije niemiło- 
siernie. Przypołudnice pokazują się koło południa między 11 a 12 
godziną. 

Niepokoją tćż i ludzi starszych, zwłaszcza w niedzielę, gdy się 
ważą wyjść w pole do roboty, lub gdy w dni zwyczajne kładą się na 
polach do snu *) Od południcy łatwo jest obronić się, przeżegnawszy 
się, skoro się ją zoczy zdaleka; ona bowiem wnet zniknie, a na tern 
miejscu wzniesie się na chwilę tuman wiatru z kurzem zmieszany. 

Według innego opowiadania z Chełmiec w pow. kieleckim, przy- 
południca przemieszkuje w czasie lata w zbożu, lub grochu, straszy 
dzieci a niekiedy i zabija, jeżeli złapie dziecko biegające w południe 
po zbożu, lub grochu. Kiedy złapie dziecko, to je zapytuje temi 
słowy: „Co wolisz, czy czerwoną wstążeczkę, czy robaków 
beczkę? 9 ). — Jeżeli dziecko ułakomione obietnicą otrzymania wstą- 
żeczki odpowić, iz woli wstężeczkę, natenczas je zabija, w przeciwnym 
razie, daje zboża do zaniesienia rodzicom do domu. Przypołudnica 
pokazuje się w tej miejscowości sama bez towarzystwa psów; jestto 
osoba odrażającej powierzchowności , nadzwyczaj wielkiego wzrostu, 
ubrana biało. 



Strzygoń. 

O Strzygoniach w okolicy tutejszej, przechowują się wśród ludu 
teżsame podania, które z Krakowskiego podał Oskar Kolberg w dziele: 
„Lud seryja VII str. 63—68". 

Topiolce czyli Utoplocy 8 ). 

Są to duchy samobójców, lub przypadkowo utoniętych ludzi, 
mają one postać czarnych chłopów. 

Topielce przebywają na dnach rzek, a kiedy się przewracają jak 
niedźwiedzie, to wtenczas woda bałwani się po wiórzchu. 

Topielec nie utopi dobrego człeka, jćno takiego, który ma złą 

W SObie duSZę. (Rembów). 

Topielce wychodzą z wody na brzegi rzeki jezior porą nocną, 
kiedy księżyc świćci i grzeją się od jego ciepła. (Kije). 

Topielec, już tćm samom, że kogoś utopi, sam się zbaw<ć 
może. (khszów). 



T ) Kolberg Ser. VII, str. 41. 

*) Porównaj w tom I. Zb. uriad. antr. Dr. Kopernickiego, zagadki 
i łamigłówki z okolic Rabki Nr. 30 i var.: „Co wolą, cy srćbna 
laseckę, cy Chrobaków beckę? Czy nie mają one mistycznego 
w okolicach wspomnianych ?* (żadnego ! — Dr. Kopernicki). 

3 ) Kolberg Lud Ser. VII, str. 59. Ser. XV, str. 13. 



znaczenia 



(63) 

Czasami dachy te wyświadczają ludziom usługi. Jeden chłop 
z Rembowa przechodził raz przez Nidę, dążąc do swoich krewniaków 
we wsi Borszowicaeh. Ponieważ woda nagle wezbrała, więc doszedłszy 
do połowy rzeki i niemogąc iść dalćj, wrócił się napowrót. W tóm 
wyszedł z wody jakiś człowiek, wziął go na bary i przeniósł na drugą 
stronę, a kiedy mu on chłop za jego uczynność zaczął dziękować; 
odpowiedział: „Nie tyś kiep, lecz ja; bo jakbym cię utopił, 
tobym siebie zbawił". 

Ciekawe szczegóły o topielcach z okolic Siewierza, znane także 
i w okolicach Pinczowskich, podał mi ks. Stefan S tuczeń. Topielec 
jestto zły duch, który w postaci chłopa czarnego, bardzo silnego, prze- 
bywa w rzekach. Nikt z żyjących nie może mu poradzić, ani się obro- 
nić mu w wodzie. Można go złapać w łyko lipowe, oświecone po siedm 
kroć na Matkę Boską Zielną. Przebrany za chłopa, chodzi on czasami 
po jarmarkach między ludźmi. Poznać go można po tem, że ma zawsze 
mokry lewy trok u sukmany l ). 

Duchy górskie. 

Do postaci mitycznych zaliczyć należy duchów czyli widma, 
które według podania ludu, szczególnićj pasterzom pokazują się w ja- 
skiniach i lochach skał i gór. Charakter tych postaci mitycznych jest 
przeważnie łagodny. Pokazują się one czasami tylko, jako istoty płci 
żenskiój, przyobleczone w szaty długie, białe, żądając pomocy ludz- 
kiej gwoli ich wybawienia. 

Lud w opowiadaniach swoich o tych tajemniczych istotach, 
o jednych mówi ogólnikowo, bez wskazania miejscowości, a o drugich 
z dokładnćm wskazaniem tćjże. Tych ostatnich w okolicach kieleckich 
i pinczowskich, przytoczyć mogę dwie tylko następujące: 

1. Święta góra koło Daleszyc. W stronie północno- wschoduićj Dale- 
szyc, około półtory wiostry od nich, wznosi się dość wyniosła góra, 
porosła sosnami, a szczyt jćj zieleni się gąszczem jodeł, grabów, lesz- 
czyny i inuych krzewów. Po jój grzbietach, letnią porą, pasą się 
konie i bydło obywateli Daleszyckich. Na szczycie tćj góry kryje się 
tajemniczy loch, a w nim stoi kufer napełniony złotem i srebrem. 
Komu przeznaczono aby go odnalazł, ten uwidzi trzy rosnące krze 
(krzaki) lasek (leszczyny) : białćj, żółtćj i zielonćj. Kto w tćm miejscu 
ziemię kopać będzie, natrafi na loch z kufrem pełnym piśniędzy, 
które powinien obrócić częścią na chwałę Bożą, częścią na wspomożenie 
prawdziwych bićdnych. 

Przed laty ludzie wiekowi, napomykali tak sobie od niechcenia, 
że kiedyś, bardzo a bardzo dawno stała tu jakaś świątynia (pogańska?) 
lecz nie podali, co się z nią stało. 



•) Tożsamo podanie istnieje u Rosyjan. Ob.: Afanasiewa t. II, str.240. 



(64) 

Górę wzmiankowaną nazwano „świętą" z tój przyczyny, iż 
ongi miała się na niój objawić Matka Boska i przed laty, w czasach 
grasującego morowego powietrza, odbywano do tego miejsca procesyje 
z chorągwiami i obrazami. Teraz zaś, powiada Ind, Matka Boża nie 
objawia się tutaj z tego powodu: Raz chłop jechał z towarem; konie 
ugręzły mu w błocie i nie mógł żadną miarą z bajora się wydobyć. 
Zamiast uciec się pod opiekę Bożćj-rodzicielki, to on rozgniewany, 
djabłów na pomoc wzywał, a górę przezwał „ś wińska górą". Odtąd 
tóż Panienka Maryja nie pokazuje się więcćj. W dawnych czasach na 
tój górze chłopak pasł bydło i uwidział ów zaklęty loch 1 ). Z cieka- 
wości wszedł do niego, a tu w rogu jego widzi kufer otwarty, napa- 
kowany złotem i srebrem. Obok kufra siedziała panna, ubrana w białą 
szatę, trzymając w ręku czerwony kwiatek. Przemówiła łagodnie 
do chłopaka, aby wziął sobie garść pićniędzy, lecz on z bojażni dał 
stamtąd drapaka. Słyszał jćno, jak z lochu rozłegał się głos: „nie- 
szczęsny, gdybyś wziął ten kwiat, tobyś mię wyprowadził na tamten 
świat a 8 ). 

2. Pćrzowa-góra. O trzy mile od Kielc między Strawczynem, 
a Wólką-Kłucką, wznosi się bardzo wysoka góra, pokryta, lasem, 
a na jćj szczycie sterczą olbrzym i ćj wiełkości skały i w jednćj z nich 
znajduje się obszerna grota, gdzie umieszczono wizerunek świętćj 
Rozalii. Miejscowość ta w czasie epidemii licznie bywa nawiedzaną 
przez pobożnych z różnych okolic. O tój grocie słyszałem na miejscu 
(w r. 1875) takie podanie: 

Jest tu zaklęty klasztor. W dawnych bardzo latach na szczycie 
onćj góry pasł chłopak z Wólki-Kłuckićj krowę z cielęciem. Ta 
zaginęła w gąszczu boru. Zmartwiony pastuch szukał jój przez rok 
i sześć niedziel, nic nie jedząc, ani pijąc. Długi ten czas zdawał mu 
się jakoby dobą. Wreszcie, gdy już miał zamiar wracać do domu, 
słyszy szum w około i chrobot gałęzi. Naraz pokazuje mu się pani, 
ubrana w bieli, z kwiatem czerwonym w ręku. Przybliżywszy się 
do onego pastucha, oddaje mu klucze, mówiąc, aby je trzymał i nie 
rzncał, choćby go nie wiedzieć co straszyło, a zguba jego wynajdzie 
się. Znikła pani, huk wielki i łoskot dał się słyszeć, szczytowa skała 
pękła, rozstąpiła się ziemia, a z jój wnętrza wyłoniły się wieże, a na 
nich na tęskną i żałośliwą nutę odezwały się dzwony. Pastćrz ziękniony 
rzucił z przestrachu klucze i drapnął z miejsca, a klasztor znowu 
na długie wieki pogrążył się w łonie tój Pórzowćj góry. Po tćm 
zjawisku pozostał w skale otwór, gdzie w dawnych czasach święta 
pustelnica zawiesiła obraz ś. Rozalii, patronki od morowego powietrza. 



T ) Porównaj : Kolberg Lud Ser. XIV, str. 218. 
a ) Z opowiadań obywatela Paradowskiego. 



(65) 



Podania o innych duchach. 



Przed laty, pewien majster, Majdan, stał przed stosem płonących 
drzew z długim, żelaznym pogrzebaczem i wygarniał nim z pod spodu 
stosa popiół, który kładł na stronę. Robiąc to sam jeden, bo towarzysze 
jego spali jak zabici, około północy Majdan mocno zmęczony, oparł 
ręce na pogrzebaczu i zapatrzył się w kłęby dymu wzbijającego się 
do góry. Ni stąd ni zowąd, naraz mu przyszło do głowy wołać: 
hop, hop! Na te wołania z głębi lasu odezwało się także hop, hop! 
Majdan myśląc, że to jakiś człowiek znajduje się w lesie, po kilka- 
krotnie powtarzał to wołanie, na które odpowiadano mu podobnież 
coraz bliższem i głośniejszem hop, hop! — aż wreszcie stanęło przed 
nim widmo w czarnych potarganych szatach i zaczęło się iskać. Majdan 
rozgniewany, siepnął po goleniach to widmo, które wykrzyknąwszy 
słowa: „trzask, prask, pogolas i niemasz", znikło z przed 
oczów przestraszonego majstra. (Od Łysicy), 

Pewna kobićta ze wsi Kostomłot pod Kielcami opowiadała nam, 
że po zachodzie słońca nie powinno się hopać, bo to może sprowa- 
dzić jakie „licho". Na dowód swego twierdzenia przytoczyła taki 
przykład : 

Przed laty, dwóch chłopów, przeznaczonych od sołtysa na stróżę 
nocną, po zachodzie słońca wyszło w tym celu z domów na wieś. 
Z figlów zaczęli sobie hopać, a tu nagle od łasa powstał szelest 
i widzieli jak w powietrzu coś leciało i coraz bardzićj zbliżać się 
zaczęło do wsi. Straszydło to wyglądało czarno, postać miało podobną 
do kopca siana. Chłopi przestraszeni tćm widziadłem czemprędzćj 
zemknęli do domów. 

Koło Pińczowa, utrzymuje lud, że djabeł, nazwany tu Juda- 
szem; w każden czwartek największą ma moc nad ludźmi, gdy ci 
w ten dzień znajdują się w lesie. Pokazuje się on wtenczas w postaci 
chłopa i przeróżne figle ludziom wyprawia. 



2b. Wiad, Antr, D». Ul, T. Xh 



(66) 



VIII. Podania i wierzenia o zjawiskach i tworach 

przyrody. 

1. Wiatr, Mróz i Miesiąc. 

O wietrze różne istnieją podania. W Kijach utrzymują, że teraz 
za obłokami przemieszkuje dwóch braci : jeden na wschodzie, drugi na 
zachodzie; są to wiatry, które z dopuszczenia Bożego wieją w godzi- 
nach wyznaczonych. 

Przy końcu świata opuszczą się z za obłoków dwunastu braci 
wiatrów. 

Inni powiadają, iż jest trzech braci rodzonych, nazywają się: 
Zofir '), wiatr największy i najsilniejszy; Zofirek, wiatr średni 
i Zofireczek wiatr najmniejszy. 

W Żydowie wierzą, iż wiatr jestto chłop duży *) w potarganóm 
odzieniu, cały pokaleczony; z dziur swego odzienia w pędzie nadpo- 
wietrznym wypuszcza tyle podmuchów na ziemię, ile mu Pan Bóg 
każe 8 ). Jeżeli podmuch jest większy, stąd i wiatr staje się silniejszym. 

Inni zaś utrzymują, iż wiatr wygląda jak człowiek, chodzi po 
ziemi, mieszka w leśnej chałupie i puszcza wiatr nosem. 

Opowiadają tóż o wietrze następującą skiełkę, czyli jurę 
(baśń). Pewna gospodyni w jednój wsi miała służącą, którą wyganiała 
co dzień, jeszcze przed świtem, na wieś po ogień. Sprzykrzyło się 
to owćj dzićwce, bo i ludzie, do których się po ogień udawała, poczęli 
się gniewać na nią, że im spać nie daje. Kiedy razu jednego ona 
gospodyni wygnała jak zwykle dziówkę po ogień, ta niewiele myśląc 



') U Rusinów wiatry są to czterej synowie z jednój zrodzeni matki. 
Ob. : Józef Grajnert „Studyja nad podaniami Bibl. Warsz. t. II 1869 r. 
str. 706. 

2 ) Ob. : Kolberga Lud Ser. VIII, str. 34. Ser. XIV, str. 19, 164. Porównaj 
moje opowieści ludowe Nr. 3: „Mróz, słońce i wiatr 4 *. 

O plamach na księżycu powiadają iż to jest chłop z łopatą 
który za karę przeniesiony tam został, iż w Boże-narodzenie gnój wyrzucał. 

3 ) Gdy cisza wielka panuje na świecie i najmniejszy szelest wiatru nie 
daje się czuć, jest mniemanie, że wiatr kożuch sobie naprawia, lub 
tćz obiaduje, albo wypoczywa (żydów). 



(67) 

zabrała się do łasa, aby ladzie nie markocili się na nią, że ich ze snu 
budzi. Zbliżywszy się do boru, uwidziała panią wychodzącą, która 
zapytała się dzićwki: dokąd idzie? Dzićwka z płaczem opowiedziała 
rzecz całą. Pani owa, ulitowawszy się nad jej nieszczęściem, taką 
jej udzieliła radę: „Jak wejdziesz, moja dzlćweczko, do chaty, która 
w głębi tego boru stoi, zobaczysz tam trzech chłopów straszecznie 
brzydkich. Jeden z nich będzie stary, niski, pogarbiony, z długą białą 
brodą, to jest Mróz ! ); drugi będzie miał gębę calućką wykrzywioną 
to Miesiąc, a trzeci będzie w podartćm odzieniu, cały poszarpany 
i pokrwawiony to Wiatr. Kiedy na ciebie nacićrać będą, abyś im 
powiedziała, który z nich najpiękniejszy, to rzeknij, że wszyscy panowie 
są piękni. Tak się tóż stało jak jej ta pani powiedziała. Dzićwka na 
odchodnćm poprosiła o ogień. Wiatr zapytał się jej : „a w co go 
weżniesz?" „A w pokrywki", odpowiedziała dzićwka. Wiatr na to 
odrzecze: „nastaw fartuszka, dam ci kupę ognia, nie bój się o fartu- 
szek, bo ci się nie spali". Uczyniła dzićwka jak jćj Wiatr przykazał, 
a kiedy powróciła do domu, jakaż niespodzićwana radość napełniła 
jej duszę, gdy zamiast ognia, znalazła w fartuszku, same dukaty, 
błyszczące jak miesiączek na niebie! Widząc to gospodyni, wysłała 
nazajutrz swoją córkę po ogień do onego łasa, a kiedy ta przyszła 
do domu leśnego, uwiedziona łakomstwem, myśląc o tóm tylko, aby 
jak najprędzej dostać ognia i mieć z niego za przybyciem do domu 
dukaty, zapomniała o tćm, jak ma odpowiedzieć, gdy ją trzech chło- 
pów zapytają, który z nich najpiękniejszy, choć siuga ta nic nie zataiła 
ani przed gospodynią ani przed jej córką i powiedziała jak ma na 
zapytania odpowiadać. Teraz zaś ci trzej chłopy zmienili pytanie 
i zapytali jej, który z nich najbrzydszy? Córka onej gospodyni wska- 
zała na Wiatr. Ten rozgniewany wyszedł za nią, gdy ta nabrawszy 
z nalepy ognia do fartucha, biegła czćm prędzej z powrotem do domu. 
Jak więc dmuchnął nosem, tak ogień w fartuchu buchnął wielkim 
płomieniem i spalił w drodze tę łakomą córkę do zdry '). 



2. Zaraza czyli Hera s ). 

Każdą nastąpić mającą klęskę poprzedzają, niby zapowiedź, jakieś 
szczególniejsze tajemnicze znaki i pokazują się widma w postaci ludzkiej 
łab zwierząt. Jeżeli ma nastąpić zaraza na ludzi, to koło północy 



T ) Utrzymuje się to przekonanie między ludem, że chcąc się pozbyć 
mrozu, potrzeba zagotować wodę w garczku, aby się kłębowała, a na- 
stępnie tę wodę wylać za piec w domu jakim, to mróz oparzy się 
i przestanie mrozić. 

*) Ob.: Kolberg Lud Ser. VII, str. 30—31 o 12 braciach miesiączkach 
i Ser. XIV, str. 162 i 164. 

8 ) Lud w Pinczowskićm i Kieleckićm wyraża się: hera padła na 
zboże, lub bydło. Przeklinając kogo, mówi: ty hero! 



(68) 

na granicach pól spostrzegać się dają osoby, wygrywające na skrzypkach 
smętne melodyje, gdy zaś ma nastąpić pomór na bydło, to także 
koło północy pokazuje się na rozstajnych drogach wół straszny, 
który, zanim kury zapieją, wydaje tak okrutny ryk, że ziemia drży 
z przestrachu. Niekiedy znów słychać jęki podziemne i wyrazy: 
„bić da ach bićda". Gdy znów dzieci mają mrzeć, to przez środek 
wsi nocną porą biegnie dziecina i płacze. 

Przed pojawieniem się cholery w r. 1873 we wsi Kije, dwóch 
chłopów przed samą północą biegło w największym pędzie, jeden 
ze wsi Górek a drugi z pod Kij z góry Winnicy. Obaj byli to 
straszne draby, a ogień sypał się z ich nóg. Zetknąwszy się z sobą na 
drodze krzyżującćj się koło cmentarza, zaczęli ziorać (sic) 
ogniem na siebie i bić się do upadłego, a gdy piórwszy kur zapiał 
znikli bez śladu. 

Czasami na granicy pokazuje się człowiek i wół, bijący się 
wzajemnie. Który z nich w tćj walce zwycięży, to ten sprowadza 
pomór na wieś. 

Niekiedy znów przed mającą grasować zarazą, na bydło 
pojawiają się dwa a czasami trzy wielkie czarne psy na 
granicy w porze nocnćj i żrą się do upadłego (Kije). 

Zaraza z jednćj wsi do drugićj przenosi się w postaci pani, lub 
kobiety wiejskićj biało ubranój. Widmo to pokazuje się jadącemu 
łub idącemu człowiekowi i pyta się o drogę. 

Koło Kielc w Cedzynie przed rozpoczęciem cholery biegały 
trzy osoby koło północka w okrąg Bożćj męki. Jedna z nieb tak 
śpiewała : 

„Hossa, ł ) hossa, będzie piwko po dwa grosza, 
a gorzałeczka będzie po trzy, 
człek się na człeka nie napatrzy. tf 

Druga im odpowiadała: 
„Nie będzie im nic, 
będą biedrzeniec z dzięgielem pić**. 

W Dyminach widziano przed zjawieniem się cholery rózgę na 
na niebie. 

Stary włościanin z Posłowie, Kosmala, tak opisywał mi Herę 
czyli zarazę: „Hera pokazuje się w postaci człowieka, lub wołu. 
Jeżeli w jakićj wsi ma nastąpić pomór straszny na ludzi, to z tćj wsi 
gdzie uprzednio panowała cholera, wieczorem po zachodzie słońca leci 
z wielkim impetem człowiek wysoko w powietrzu, lub niżćj nad ziemią, 
który tćm się różni od zwyczajnego człeka, że zamiast rąk ma łapy psie 
z wielkimi pazurami. Hera ubrana jest w takie szmaty, jakich pospo- 



T ) Koło Brzezin jest wyniosła i stroma góra, którą nazywa lud Hossą. 
Ponieważ przed zarazą według mniemania ludu, zwykle z gór wycho- 
dzą złowieszcze widma, więc być może, iż lud tutejszy w dawnych 
czasach górę pomienioną od widma owego Hossą nazwał. 



(69) 

licie nasi chłopi od Kielc używają. Gdy Hera leci, to słychać za nią 
wielki świst wiatru. Gdy ma być pomór na bydło, to także wieczorem 
z tej wsi, gdzie bydło wyzdychało leci wół w powietrzu, lub nad zie- 
mią, a za nim sunie się wiatr z wielkim świstem". 

W r. 1873 ze wsi Mierzwina jechał chłop do Jędrzejowa na 
jarmark. Przejeżdżając koło lasku olszowego, ujrzał, iż wyszła jakaś 
pani z tamtąd; ta idzie do niego i zapytuje: „Gdzie ty człowieku 
jedziesz?" — Na jarmark. „Co wieziesz?" — Ziemniaki. „Żebyś 
te ziemniaki sprzedał po 20 groszy ćwierć, a jak będziesz wracał, to 
ja tu wyjdę i dopłacę ci a . 

Chłop przyjechał do miasta, ze sprzedażą miał kłopot wielki, 
bo ludzie mówiłi, że kiedy tak tanio chce się pozbyć ziemniaków, to muszą 
być kradzione, albo zarażone. Dopićro chłop zaczął na swe usprawie- 
dliwienie opowiadać o owej tajemniczej pani. Pod wieczór siadł z nim 
strażak, a kiedy przyjechali do owej olszyny, znów ta pani wyszła 
i mówi do chłopa: „Jakeś sprzedał te ziemniaki?" — Po 20 groszy 
ćwierć, odpowie chłop. „Dobrześ zrobił, bo w tym roku będzie tanio 
i dużo ludzi wymrze, że nie będzie miał kto chleba z pola zbierać, 
ani go jeść. Gdybyś był drogo te ziemniaki sprzedał, tobyś był umarł". 
To powiedziawszy, znikła z przed oczu zalęknionego chłopa i strażaka. 

We wsi Żydowie (par. Kije) utrzymują ludzie, iż przed rozpoczę- 
ciem pomoru na dzieci, w powietrzu koło północy słychać płacz; jeżeli 
zaś ma nastąpić zaraza na bydło , to w powietrzu rozlega się ryk, 
a jeżeli konie padać mają, to również w powietrzu słychać rże nie, 
gdy zaś świnie zdychać mają, to słychać się daje kwik, dolatujący 
z powietrza na ziemię. 



3. Zmora. 

Pewien parobek służył u gospodarza, a gospodyni tego domu 
dawała mu na śniadanie przewarzoną juszkę (krew). Takie codzien- 
ne jadło obmierziało onemu parobkowi, więc razu jednego w te słowa 
odezwał się do gospodyni : „Skąd wy bierzecie tćj farby? czy 
z konia, czy ze psa?" ja umrę od takiego jadła. Nikt w domu 
nie wiedział o tern, że ta gospodyni była Zmorą i że w każdą noc 
dusiła parobka i wysysała z niego krew, którą przegotowawszy, da- 
wała mu do jedzenia. Parobek podejrzywał gospodynią, że musi być 
czarownicą i z lichem trzymać, więc się o tern zwierzył przed star- 
szymi gospodarzami we wsi. Ci mu więc poraili, aby sobie zrobił 
z lipowego łyka uzdę, a jak go co w nocy zacznie dusić, to aby 
zarzucił uzdę taką w to miejsce, gdzie będzie czuł ciężkość i co złapie, 
to niech dobrze trzyma do rana. Usłuchał porady starych i razu 
jednego, gdy zmęczony pracą legł na wyrku, a tu coś straszecznie 
go przywaliło, nie wiele myśląc, zarzuca na bok uzdę lipową, i tak 
trzyma ją do świtu. Rano widzi przy wyrku konia stojącego, mają- 
cego łeb w tej lipowej uździe zamotany; więc wiedzie go do kuźni 



(70) 

i każe kowalowi okuć na wszystkie cztóry nogi, potom zaprzęga do 
wozu, nakłada nań nawóz i tak przez trzy dni od świta do zmierzcha 
wozi tym koniem, bijąc go niemiłosiernie, co się jóno batów zmieści 
na skórze. Na trzeci dzień, pod wieczór, z konia staje się ona gospo- 
dyni i pięknie zaczyna się prosić parobka, wreszcie skumłać, aby ją 
puścił na wolność. Parobkowi serce zmiękło i zdjął z jej szyi lipową 
uzdę. Ona powiaduje mu: „Ja dzisiaj pojadę w nocy kominem 
na ozogu, to ty tćż siadaj na drugi ozóg i jedź za mną". 
Tak tćż zrobił. Wyjechali het w pole i tu ujrzał, jak jakiś pan, cały 
czarny, a był to djabeł, ujął ją w poły i zaczął z nią wiercić, aż 
dół wytańcowali. Kiedy kury zaczęły piać, on pan przepadł gdzieś 
z skretesem, a ona poleciała dyrdakiem ze szkopkiem na rosę 
i strząsając ją z różnego zielska i traw w. to naczynie, szeptała te 
słowa: „Ramtoche, gamtoche, bierę miśka jćno trochę". 
Parobek miał tćż przy sobie uzdę z konia, pociągnął nią po rosie 
i mówił: „A ja nie statek, bierę ostatek". Kiedy przyszedł do 
domu zmęczony niewyspaniem, powiesił w sieni na kołku onę uzdę, 
a tu z niój siurkiem zaczęło się mlóko lać 1 ). Jakiś jeszcze czas 
broiła owa gospodyni, aż i na nią przyszedł koniec kiedy konała, to 
parobek widział chmarę djabłów kole jej śmiertelnego łoża: jeden z nich 
ciągnął ją za język, drugi nożem piersi przebił, trzeci serce widłami 
wyjął, czwarty duszę żelaznymi pazurami wyciągnął *). 

Jeżeli się w izbie postawi na noc miotłę, końcem od zamiata- 
nia obróconą do góry, to Zmora taki dom omija. 

Gdy Zmora zaczyna dusić, to najlepszym jest środkiem na jej 
pozbycie się; ruszyć średnim palcem, lub zarzucić na to miejsce 
gdzie przyciska, pasek świętego Franciszka. 



4. Łata człowiecze. 

Pan Bóg stworzywszy człowieka, powiedział mu; „będziesz żył 
dwadzieścia lat". Potom stworzył psa i rzekł mu: „ty będziesz żył 
dwadzieścia lat". Na to pies odrzekł: „Mój panie, tak długo będę żył, 
to się od starości ruszać nie będę mógł ; prawie mi będzie dziesięć lat". 
Więc odtąd Pan Bóg postanowił, że człowiek przyjął dziesięć lat od 
psa, za konia dziesięć, a resztę za małpę. Toć stąd człowiek żyje 
swobodnie dwadzieścia lat; potćm za psa musi czuwać dziesięć lat, 
dziesięć za konia musi pracować. Reszta lat rachują się za małpę dla- 
tego, że stary człowiek podobny z powierzchowności do małpy i nim 
się mierżą (brzydzą) ludzie, 



*) Porównaj : Kolberg Lud Ser. VII, str. 69, 70; 71, 92 (nr. 200). Ser. 

XIV, str. 321. 
*) Z opowiadań Ludwika Dudały. 



(71) 



5. Skąd się wzięła niezgoda między psem, kotem a myszami? 

Zgodził się pies do kucharza na służbę; kucharz miał za to da- 
jąc psu dwa funty mięsa i w tym celu zrobili kontrakt na papiórze. 
Tak ten kontrakt pies dał kotu do schowania. Kot schował go na 
górze za krokwę, a myszy ujrzawszy kontrakt zjadły go ze zdrą. Więc 
teraz pies mszcząc się, gryzie kota, a kot dusi myszy/ 

6. niektórych ptakach i t. p. 

1. Kurzaja. Jestto kura, mająca podobieństwo do koguta, lecz 
nigdy jajka nie zniesie i piać nie będzie. 

2. Cierpiatka. Pochodzą cierpiatki ze skowronków. Kiedy się 
wylęgnie skowronek, to dopićro w drugim roku zaczyna śpićwać, 
a w trzecim dostaje czubek i staje się cierpiatka. Nazywa się ptaszek 
ten dlatego cierpiatka, że na noc nigdzie się nie chowa, jćno kuczy 
przy drodze. Gierpiatkę bardzo lubi Pan Jezus. Gdy go żydzi powie- 
sili na krzyżu, to cierpiatka bolała nad męką Chrystusa i unosząc się 
nad krzyżem i trzepiocąc skrzydełkami, śpiówała: „cierpi, cierpi". 

3. Mysikrólik i sowa. Wszystkie ptaki, zgromadziwszy się razu 
jednego, uradziły między sobą, że ten z nich będzie królem, który naj- 
wyżćj wzbije się w powietrze. Mysikrólik chciał podstępem tę godność 
otrzymać. Niepostrzeżenie, kiedy wszystkie ptaki powyfrukiwały do 
góry, on schował się pod skrzydło orła i tym sposobem wyleciał wyżćj 
nad innych. Po tćj próbie, rozgniewane ptaki, poznawszy się na pod- 
stępie mysikrólika, postanowiły śmiercią go ukarać, a on z przestrachu 
schował się do mysićj dziury. 

Ptaki, robiąc powtórnie próbę powietrzną dla obrania z pośrodka 
siebie króla, zostawiły sowę na straży, gdyż ma duże ślćpie i przy- 
kazały jćj pilnować dobrze mysikrólika. Sowa zdrzymnęła się, a mysi- 
królik, korzystając z jćj opieszałości, zemknął. Odtąd wszyćkie ptastwo 
nie nawidzi sowy, a ona musi się chować przed nimi po dziuplach 
drzew i po murach wyniosłych gmachów. 

4. Żołna. Jest taka trawa za przyłożeniem którćj odskakują 
rygle od zamków. Chcąc dostać tćj trawy potrzeba wyszukać gniazda 
żołny w drzewie; to gniazdo zabić mocno klinem, a u stóp drzewa 
tego rozpostrzeć czerwone sukno, lub płachtę. Kiedy żołna przyleci 
do gniazda i znajdzie je zabitćm, to poleci po trawkę i za jćj dotkię- 
cieni klin odskoczy. Żołna ta, myśląc że czerwone sukno to ogień, 
rzuci nań tę trawkę. Trawka ta w mniemaniu ludu nadzwyczaj przez 
złodziei jest poszukiwana '). 



') Tożsamo podanie istnieje u Rosyan, Czechów i Niemców. Ob. Afa« 
nasię w t. II, str. 398. 



(72) 



7. Król wężów. 

Jest on długi jak pawęz, ma koronę ze szczórego złota na łbie. 
Kiedy się czołga, to się w tśra miejsca ziemia rozstępnje. 



8. roślinach. 

Drzewa w lesie mają duszę. Na sądzie ostatecznym każde 
drzewo, które bezpożytecznie było ścięte lub zniszczone, oskarżać 
będzie o to człowieka, że je przedwcześnie życia pozbawił. Drzewo 
ma takie czucie jak człowiek. Gdy je się ścina, to z bólu dygocze. 
Są także u drzew samce i samice; te ostatnie poznaje się po tóm, 
że mają szyszki. 

Marona powstaje z. okruszyn jajka święconego i chleba, porzu- 
conych na ziemię. 



^ <• ^ 



BAJI^I X ZAGADKI 
ludu. Ukraińskiego, 

zebrała 

Józefa Moszyńska. 
I. B aj k i. 



1. „Pro boh&toho M&rka". 

Deś w jakimś carstwi, w jakimś hosudarstwi żyw buw bohatyj 
Marko, ta tak£j bahatyj, szo w swojomu dobrl ne znaw liku, i zabraw- 
sia szoby obid zrobyty na czetwór. Pryznaczyw na te jałiwók , kabanlw, 
owfeć. Wstryczaje johó Boh, każe do joho: „Marku hahatyj, ne robf 
obidn na czetwór ta na subotu, to i ja pryjdu do tebe na obid, choć 
ja jest' Boh. a — Zradiw Marko, pokłony wsią Bohu u nohy 
i pryjszów do domu i skazaw swojlj żinci, „szczo ne budę obidu na 
czetwór, bo pryjde Boh do mene w subotu na obid." Tepór, won^ 
prybrałyś na subotu, zastełyły kil imamy chatu, wysypały piskom pod- 
wirja; a w joho buła chata na wodl ; a de jiżdiat' to pomlszczanyj 
mostók. Postawyw Marko dwa storoży, szob ne puskały starclw, 
ni ubóhoho czołowika, tilky jak itymut' bahaczi' w żupani, a żinkl 
w czobotiach czerwonych i w towstym namysti, to puskat' na obld. 
Aż tut idó Boh u starjj swytyni, w postoł&ch, motuzoczkom pidperózanyj, 
obsz&rpanyj. Każufjomu storoż^: — „ne id^ didu, bo bahatyj Marko ne 
puskaje ubohich, ni starclw, tilki bahaczi w." Zawernuwsia Boh i pi- 
szów czerez wodu i wchodyt' w chatu, staw sobi koło] poroha, taj staw 
chrestytfsia. 

Bahatyj Marko sedlw za stołom z bohaczamy, uhladiw szo stareć 
stojlt koło poroha, rozse rdy wsią, zakryczaw: „a czohó ty pohanyj didu 
siudjr pryjszów? do mene sam Boh pryjide na obid, a ty piszów won! 
szob ty tut ne smerdlw!" Ałe jak kryczaw, sowa wsią, macbaw rukamy, 
upaw szmatók chliba pid stił, a win zdijniaw i da w starce wi i skaz&w: 
n i&$ sobi won!" a Boh pokłony wsią i piszów iz chaty. 

Zb. Wiad. Antr. Ds. III. T. IX. \Q 



(74) 

Ałe w johój w Marki, doczki buli w pryjmach, a w doczkl 
dytyna maleńka i chtoś na ta dytynu nasłiw kryktywyciu, szczo krycza- 
ła try dni i try noczi. Wychodyt' Boh, idć do neji w chata a woni 
sydyt', dytyna kołysze i każe: „och diduniu, może wam Hospód' daw 
szczo na rozum, szo wy mojeji dytyni odmo wyte krykłjr wyciu." A did 
prystup^w do kołyski i tchnuw swoim duchom i zasnuła dytyna, a ta 
mołodycia dała jomu jisty i pyty, posadyła za stołom; a toj did czy jiw, 
czy ne jiw, staw drimaty. Woni jomd podali poduszka i toj did lih 
spaty, i woni zadrimała nad kotyskoju. 

Prylitaje anhoł i każe do Hóspoda: „w takijto słobodi urodywsia 
w ubóhoho czołowika chłopeć i wże try dni ne chreszczanyj czerez 
ce, szo duże ubohij, ta nihde kumiw ne najdę." A Boh prokinuwś 
i skaziw: „szczo budę cej chłopeć bahitoho Marki dobrom horiidowaty". 
I wstaw, wyjszow iz chaty i ne znat' de diwsia. 

A bahitoho Marki doczki te wse czuła i wyj szła na dwir i uhli- 
diła swoho bafka, szo chodyw po tok& duże serdytyj czerez ce, szczo jak 
skaziw na starcia szob ne smerdiw w chati, to zrob^wś duże wełykij 
smrid w chati, szo powtikały usi z chaty, bo ne można buło wyderżaty . 
Ta doczki każe do nioho: „Tatu, czy u was ne buw Boh? a — „A szczo 
może w tebe pohanko buw? bo menl kaziw szo pryjdd, taj ne buło". 
— „Buw tatu, bo moja dytyna try dni i try noczi płikała, a jak wijszów 
w chatu to perestała i zasnuła, i ja johó nahodowała i napojiła, taj lih 
win spaty. Ta pryłetiw anhoł i skaziw jomu, szo wtakij to słobodi urodyłaś 
dytyna, chłopeć, w ubóhoho czołowika, ta try dni ne chreszczane, maj bit' 
chotlw pytaty jake jomń Boh putii pokaże, a Boh skaziw: „szczo 
choć ubohij, taki budę cej chłopeć bohitoho Marki dobrom horildowat'". 

Bohatyj Marko, zaprlh paru konój chutko, nabriw hroszej, najid- 
kiw, napytkiw i pojichaw u tu słobodi. Pryjichiw do korczmy i za- 
cziw sóćkoho prosyty : szczo de tut takij człowlk duże ubohij, szo wże 
try dni ne chreszczana dytyna? Soćkij pokaziw jomń chata. Pidjichaw 
win do chaty, a w chati nemi nikoho ludej, tilki porodilla i baba 
i dytii małe, a człowlk blhaje po sełd za kumamy. Bahatyj Marko 
tymczasom poznosyw te wse szo pry wiz. Pry eh ody t' czołowlk do domu, 
zradiw duże, szo jomii Boh pryposłiw takoho czołowika, szo prywiz 
wsiohó dóbroho. Każe bahatyi Marko : „ja w tebe budu za kuma, tiłki 
szukaj kumjr." Toj czołowlk pijszów, najszów kumd szwydko, piszty, 
ochrestyły dytynu, pyły try dni. 

Uże rozijszłjrś ludę, Marko każe do bafka: „prodij mynl swoho 
syna, ja tobi dam sto karbówanciw; ty ubohij, to budesz chaziajnowit'.* 
Bitkowi i miteri żal zrobyłoś dytyny, ne chotiit' prodawaty, a baba 
branka każe : „wy szcze ludę mołodl, wy szcze diżdeteś di tej, a win 
wam jak daść hroszej, to budete chaziajnowit' szczasływo i budutf 
was ludę za ludej maty". Posłńchały won^ baby i prodaty dytynu. 
Wyjmaje bohatyj Marko tonkl biłi peluszkjr i szowkowyj pojas, spowyła 
baba dytynu, wziaw Marko, siw i pojichaw. Pryjiżdżaje do sered dorohy, 
aż tam namet l ) snibu łeż^t; bero win dytii za niżki, kyn&w w toj 

J ) kupa śniegu nawianego. 



(75) 

namót taj każe: „otut propad&j łych£j rabę, niż majesz rosty i mojim 
dobrom horudowaty." I pojichaw. 

Za nym w ślid jide p&nszczyna *), pidwody wezty drowka, i czujut 
szczo w nameti śnihu dytyna kawczji;. Buw koło nych prystaw *), 
spyn^w win tich ludój ; piszły wsi w toj namlt, aż tam łeż^t dytyna, 
pered neju wohnyk horyt, kwitki ćwitut' a won o metl&jećsia ruczkamy. 
Podywyłyś wonjr na tu dytynu i każut: „ot neokajanna 3 ) ! ce wydno 
z pani w, bo i peluszki pański. a A buw od^n czołowlk bezditnyj, na- 
zywawsia Trocłrjrcn. „Wożmjr Trochime ciu dytynu, ta wez^ do domu, 
w tebe jidn&kowo ditój nem&." 

Zradiw Trochlm i zabr&w tu dytynu. Zsunuły drowka iz sanój, 
siw Trochim i pojichaw do domu. Pryjichaw do chaty, zbudjrw żinku, 
żinka odozynyła, wijszów u chatu, howoryt do żinki: „Boh nam daw 
radist': w nameti najszów dytynku." Każe Maryna: „chwałyt Boba!" 
wytiahła mołokó z peczi, nahodowała johó mołokóm i pokłała na peczi, 
i r&diatsia: może szcze win i ne chrószczanyj, treba johó ochrestyt'. 
Rozczynyła żinka diżu na palanyci, prybrałysia k chrestynam. Bero 
Trochim bokłażk& *), czyplaje czeróz płeczy na sznurku i idó po ho- 
riłku. Zostrywaje johó bohatyj Marko. „Zdorów bud' Trochime, a kudy 
ty idósz z bokł&żkóm?" — „Ehe! b. Marku! wczora jichały my z drowamy 
taj naseród dorohi w nameti najszły dytynu ; wydno jak&ś neokajanna 
z panlw uklnuła, to Boh johó znaje czy wonó chrószczane, czy ni, 
to ja choczu johó ochrystyty." 

Zrobyło sia b. Markowi duże dosadno, tilki ne skazów niczoho, 
taj każe: „wiżmjrmenó w kumy."— „Dobre b.Marku^.Iochrystyły te dytii. 
Po chrystynach każe b. Marko do Trochima: „prodaj myni ciu dytynu, 
bo ty człowik nebohatyj, a wonó bez cycki ne budę, a ja johó powezu 
w misteczko, najmu jomu mamku, a jak wyroste, to nauczu johó czytaty 
i pysaty, a potim ja johó za ziatia wiżmu." Koły botkowi i materi 
ridnim ne żal buło, t& prodały ; a ne ridnim, to sze mensz żalu ; taj pro- 
daljr dytynu za sto karbówanciw. Wziaw b. Marko dytynu, pry wiz do domu, 
wnis u chatu, wziaw mało baryłce, zsunuw obruczl i odidnyw i wkław 
dytynu do horjr nohamy u baryłce i zaprlh koni, taj pojichaw do mi- 
steczka. Jak wjiżdż&w u misteczko , to na jałowym upusti, je tam weły- 
kij szum; to win tam johó wkinuw w baryłci i skaz&w tak: „otut na wiki 
propadaj łychjrj rabę, niż majesz mojim dobrom horudowaty". 

Te baryłce jak popłyłó, to zapłyłó za sim myl i prypłyło 
do takoji rlczeczki wuzónkoji, szczo opórłosia jidnjrm bokom do zemll, 
& druhim do lodu. A nad teju rlczeczkoju stoja-w lisók newełykij, 
sl w tim lisku stój ^ w monastyr i buw tam staryj pip, monach, duże 
bidnyj i maw sobl chłopczyka za słuhu takoho, szo jomu buło sim 
Łod; i posłów johó po wodu. Win prychodyt' do opołónoczki, a opo- 



x ) ludzie z pańszczyzny wracający. — f ) nadzorca. — a ) grzeszna, bez- 
bożna. — 4 ) rodzaj baryłeczki. 



(76) 

łonka zamerzla; prob^w win jijl, aż wyskoczyło baryłce do połowyny 
i w timźe bary lei kryczyt' dytyna. Toj chłopeć zlakawsia, prybih do 
batiuszki, taj każe: „ne nabraw ja wody, bo duże zlakawsia; wysko- 
czyła dytyna małeńka z baryłcem." „Biżyż skorlj, ta wiżmjr te baryłce." 
Pobih chłopeć , zabraw, pip odidnj^w, aż dytyna użó sed^t w baryłci. 
Nawaryły kuliszu, hodujut te dytia, a pip sobl nadumawsia szo może 
win ne chrćszczanyj, ta ochrestyw johó, i daw jomu imja Najda. Jak 
prybuw do toho monastyra toj chłopeć, >lo w tim monastyri zaczaw 
Boh mjłowat ludój : chto 8 czym ne pryjszów, z jakoju słabostiju , to 
wsich Boh miłuje. 

Czerez sim hod zaboliła u b. Marka hołowa; ałe czuje win 
od ludój, szo w takim to monastyri Boh miłuje, pomahaje wo wsich 
słabostiach ; zaprih troje konej , nabraw wsiohó dóbroho i hroszej i po- 
jichaw. Pryjichaw do cerkwy, w^słuchaw weczerniu, staw prosytśia 
do popa na nicz. Pip skazaw: „zajiżdżaj i szo Boh daw, poweczćrajem." 
Posidały weczóraty, wrywajutsia ti dwa chłopci; ałe toj Najda pereris 
uże tohó za sim hod, chocz tomu 14 lit buło. Ne buło noża na stoli, 
a pip kryknuw: „Najda, podaj noża" ; a b. Marka duże to zadywowało 
szczo jakió to imja Najda? Każe batiuszek „szo to za imja Najda?" 
a pip każe: „tomu nazad sim hod, prypłyłó baryłce riczeczfcoju, 
a w tim baryłci dytia bul 6; ałe ja neznaw czy wonó chrószczane 
czy ni, ja johó ochrestyw i daw imja Najda." Kryknuw pip na Najdu: 
„podaj ce baryłce." Wnis Najda baryłce; podyw^wś b. Marko, taj za- 
boliła jomu szcze hirsz hołowa, aż w piatach postyhło. Każe popowi: 
„prodajte menl tohó chłopcia" ; a pip „każe: ne można, bo ce chłopeć 
duże szczasływyj; widkoty win prybuw do mene, to staw Boh mjrło- 
wat' ludój, i ja teper wsiohó dóbroho maju, a persze to ja kulisz pisn£j 
musiw jisty." Bohatyj Marko każe: „wy batiuszka starł, a ja wam dam 
sto rubllw, to wy wika darmo dożywete." 

Prodaw pip chłopcia, siw Marko, napysaw do żinki pyśmó, „szo 
poky ja pryjidu, szob ty johó, ciohó chłopcia, zo świta zhubyła, szob 
ja ne zastaw, bo jak zastanu to i tobl hółowu znimu." Wyjszow na 
dwir, daw jomu Najd' konia i pyśmó i skazaw: „jid% cej kin tebó 
zawezć do mojoho domu. " Siw win, staw lisom jichaf ; perechodyt' johó 
staraj did. „Zdorów bud' chłopcze." — „Daj Boże zdorowja Panocze" *). 
„A kudjr ty jidesz chłopcze?" — „jidu do b. Marka." — „A czohóż ty jidesz 
do joho?"— „Bo win meno kupj^w u monacha."—„A jeść że i pyśmó u tebe 
do johó żinki?"— -„Jest'."— „A dajże, ja proczytaju." Daw didowi chłopeć 
pysmó, toj did podyw^wś w pyśmó i zhornuw i oddaw jomti nazad. 

Pryjichaw Najda do b. Marka domu, poda w żinci p^smó; żinka 
proczytała, a w tim pysmi napysano: „póki powernuś ja, to szob ty 
z mojeju doczkoju zwinczała johó ; bo jak ne zwinczajesz póki ja pry- 
jidu, to ubju." Zaraz żinka morhóm *) pobihła do popa, i powinczaw 
pip doczku z Najdoju. 



J ) Panie ojcze! mówi się do osób wiekowych i duchownych* 
') W mgnieniu oka. 



(77) 

Pryjiżdżaje b. Marko i pytaje żinki: „czy ty johó zhubyła zo 
świta? bo ce toj szczo budę mojlm dobrom urudowat'." Woni podaje 
pyśmó i każe: „na, dywyś, taż ce ty pysaw: „szczo powinczaj póki 
wernuś , bo ubju" . Zażurywsia Marko duże zdóro wo, aż zasłab ; trochi 
perełeżaw, nadumawsia sobl jiszczó, jakby to johó zo świta zhładyty. 
Prysnyłosia Markowi w śni, szczob posł&wjobó tudy, de „zło" 
z „dobrom" żywe. Zakłykaw win ciohó chłopcia rano i skaza w jomu : 
idy tudy de „zło" z „dobrom" żywo, i spytajsia kotoryj torh łucz- 
szyj, czy rannij, czy piznij?" 

Poproszczawsia Najda z żinkoju i skazaw jiji: „szczo ty wże 
żinko idy żamiż, bo ja ne wernuś ; u a wona klaknuła, prysiahła pered 
Bohom, „szczo ja ne pijdu za miż ni za koho biłsze; jak dożdfrś tebó 
to budu żyty z toboju, jakże ne dożduś to sama, budu." Skazała jomu, 
szozo budę maty dytynu i wże z neju budę żyty. Rozproszczałyś, pociłu- 
wałyś i zapłakały, i win piszów. 

Jak uziaw ity za trydewiat* ze mól, za desiate carstwo, 
w hynsze hosudarstwo, prychodyt w jidnó misto, a w tim miśti nem& 
wody ; chocze napytyś ałe nema. Wprosywsia win na nicz. Pytaje tich 
chaziajinyw, „jak wy żywete, szczo u was wody nema?"— „bidnjem; a wyż 
kud& idete?" — „Idu od b. Marka do „pekółnoho hada", de zło 
z dobrom żywo, pytatyś kotoryj torh łuczszyj, czy rannij czy 
piżnij?" — „Spytaj też tam tohó hada, czomuto w nas wody nema"? 

Wstaw toj Najda sobi rano, taj piszów. Prychodyt w horod, aż 
w tomu hórodi chliba nema. Chodyt' win, chocze kupyty, nihde ne naj- 
szów. Wprosywsia i tut do ludój na nicz. Pytaje: „czom u was chliba 
nema?" — „Sijem i orem, ałe w nas ne rodyt i my zwełyś iz chliba." 
Spytaw chaziain johó: „kudyż wy idete ? a — „Od b. Marka, do „pekółnoho 
hada" i t. d. — „Spytaj też tam, czomu u nas chlib ne rodyt?" 

Wstaw win ranóseńko taj piszów. Prychodyt w tretie misto, 
a w tim misti hroszej nema. Chocze win kupyty szczo jisty, pokazuje 
broszy, ne znajut szczo ce takió; bo w tim misti taklj torh '), szczo 
miniajufsia, komu szczo treba, jidnó za druhe, a hroszej ne znajut. 
Wprosywsia win na nicz i tut, pytajefsia: „czom u was hroszej nema?" 
— „My ne znajem." Taj znów i ci pytajutsia johó kudy tyidósz? „Idu od 
b. Markśt do pekółnoho hada, de złe z dobrom żywo, pytaty kotoryj 
torh łuczszyj i t d. — „To spytaj tam czom u nas hroszej nema." 

Wstaw win znów w ranci taj piszów. Idó, idó, prychodyt' w ho- 
rod wełykij, a w tim hórodi ludę kaminni. Perejszów weś horod, ne- 
najszów nihdó żywoji ludyny. Staw wże wychodytf z cioho hóroda, aż 
na kinci hóroda mistók czaunnyj, a na mistku łeżyt' karaś ryba i til- 
ki chwóstykom woruszyt'. Prychodyt' do mora, aż tam stoltf żowmir 
na warti. Pytaje żówmira: „kudy ja tut perejdu, de zło z dobrom 
żywo ? u a moskal każe : „ty nihdó ne perejdesz, sidaj na mene, ja tebó 
perewezu; a ty tam rozpytajesz, czy dowho ja budu tut stojatfna warti ?„ 



') handel, kupno. 



(78) 

Perewiz johó moskal, uwijszów win w chatu, uhladiw dobro. 
Zradiw, bo zła w doma ne buło. Rozpytawsia win, Najda, szo to 
znaczyt takiejc? Jakie to ty jest" dobro? Wonó jomu poczałó rozka- 
zowaty : — „szczo ja jest' cariwna, ja buła nechreszczana czotyry body, 
i wynesła mene niańka w sad, a sama odwynułaó od mene, aż tut 
schopyłaśia bura i wchopyła mene. Ja tut teper żywu, za dla toho 
ja zwus dobro (dytia newynne), a win zło" (ce szczo ponesło, schwatyło). 

Rozkażą w win jijl, za czym pryjszów i od koho prysłanyj i szczo 
baczyw w dorozi. Won a johó napojiła, nahoduwała i schowała pid łiżko. 
Prylitaje zło, pekełnyj had, wijszów w cbatu i kryknnw: 
„tfu! ruśkaja kist' smerdyt" (tak niby na chreszczenoho czołowika). 
Wona jo mii każe: — „ty po świti nalitawsia, ruśkoi kisti napachawsia, 
a siudy ruśkoji koati i woron ne zanese. Poweczerały i spat' polahały. 
Udała wona ricz, szo niby to spyt i kinułaś z nybaczki 1 ) i zakryczała: 
„oj, oj!" a win, zło, pytaj e jijl: — „czoho ty?" A wona każe: — „takie 
suytsia niby ja z toboju, nynacze jidu czerez inisto, a w tim misti wody ne- 
nia, a ja straszenno wody zacbotiła. Czy sprawdi je takie misto?" Zło 
każe: — „je". — „A czom że w jomu wod^ nema?" A cej każe: 

— „bo tam wyris wełykij duże dub korenystyj i pozarastały wsi 
dżereła 2 ) de woda protikaje. Szob komu toho duba zrubaty i wykar- 
czowaty, to tam budę woda." Znów wona zasnuła, koły znów klnułaś i 
kryknuła, oj oj! Pytaje zło: — „a czoho ty?" — „Nacze ja znów 
z toboju jidu i czerez takie misto w kotrym nema chliba, czy jest* że 
de takie misto?" W i n każe: — Jest'. 11 — „A czomuż tam nema chliba." 

— „Za dla toho, szo tam je duże wysoka hora i wytiahła uweś sik iz 
żenili; jakby chto tuju horu rozkopaw, i roznesty po wsim poli, to dopiro 

tam budę chlib rodyt. a Zasnuło dobro znów, i kryknuła znów. „A 
czoho ty szcze?" win każe. — „Snytsia menl znów, szczo jidu ja 
z toboju hórodom, a tam hroszej nema, tilki miniajutsia; toj tomd te, 
a toj tomu te, czoho komu treba, a kupyty nema, a jest' że takie mi- 
sto?" Każe win — Je." — „Czerez szó tam hroszej nema? " — „Zaklaw 
car swoju doczku na broszach i tam po wsim carstwi hrosza nema." 
A szczoż robyty szczob hroszi buły?" Każe win: „jakby dobryj mo- 
łodeć de taklj najszowsia, szczob nadojiw z kobyły mołoka i nallaw 
kazań i wary w te molokó, a tam je bołotce, a w tim bołotci (tutże 
w miści) szczuka łeżyt na a tij szczuci sribna i zołota łuska ; ta szczob 
wziaw tu szczuku, ta wkynuw w te mołokó, tob z neji zrobyłasia taka 
panna, szo ni zrod$ r t', ni zmalować, tilki w kazci skazat' i pos^pałyśby 
broszy, i tam by ludy znały jaki ci hroszy." Zasnuła, taj znów kryk- 
nuła: — „oj, oj !" Zło pytaje: — „szczo tobi?" A wona każe: — „nacze 
znów ja z toboju jidu hórodom, ta- kaminni ludę po wsim cim horodi, 
a na kincl johó mistók i łeżyt karaś, ta tyłki chwostóm mygaje. „Szo 
tobi ceji noczi, szos tobi takoho babato nasnyłos?" A wona każe; 

— „szczo nikoły ja tak micno i smaczno ne spała jak ciu nicz, a 



ł ) z nienacka: — *) źródła. 



(79) 

jesfże takij horod?" Win howoryt': — „ tobi ne tra anat' czy je." 
A wona stała plakaty, a win staw serdytyś szczo wona płacze. Zabaw- 
laje jiji, szob wona ne płakała. — „A szo tebe budę kortity, jak ty 
myni skażesz za cej korod? Jaż ne pijdu od tebe." Win każe: — „ce 
horod błyżkij ; to ja tam tak zroby w, szob buły ludę kaminni , szob 
ty ne dywyłaś ne znała i ne baczyła takich ludej jak ti". — „A szoż 
to karaś łeżjrt na mosti?" — B To sam car tohó hóroda. a — „Szoż 
im robjt' szob on^ ożyły?" — „ Jak by try duszi chreszczenych wziafy 
z cerkwy procesiju i chrest i ewanhełiju, obijszły kruhóm tryczy, *) 
to tib ludę ożyły, a karasia szob perewernut', tudy de łeżaw chwostyk 
to pokłasty hołowku, to win by ożyw.- Zasnuła, znów kryknuła. Roz- 
serdywś zło, zopchnuw jiji z łiżka, wona stała płakat'; każe: — „na 
szo ty mene pchnuw? ot pered toboju stoit posłanec od b. Marka, szob 
spytat'sia kotoryj torb łuczszyj, rannij czy piżnij ? u A w i n jiji tak każe : 
„a wżeż łuczszlj rannyj niż piznij , bo rano czoło wik jak wyjdę na torh 
kupyty skotynu, czy szczo nebud', to przywjaże do woza, pokormyt, abo 
wkine szczo małe w miszók; a piznij torb, jak pryjide, to zaraz jisty 
chocze, pide jisty, wypje czarku horiłki, upjetfsia, abo hroszy zhubyt 
abo ce wse szczo nakup^w." Zasnuła, znów my nutu, kryknuła, schopy- 
łaó i siła. Pytaje i znów: — „czohó ty?" Wona każe: — „szo toj 
żowmir szo stojit' na warti, kłaniaj etsia i prosyt : doki ja budu stojat' 
na warti?" Zło zaśinijawsia, zradiw: „ chi, chi, chi! dopiro jakby 
Siudy przyszła dusza takaja szo chreszczana try razy, i sim hod pry- 
czaszczana, ta tilkob staw sered chaty i kryknuw: „żowmir z warty, 
a czort na wartu a , tob żowmir by eiudy pryjszów, a jab piszów na 
wartu." A toj Najda wysłuchaw pomaleńku, wyliż z pid łiżka poma- 
leńku, staw sered chaty i kryknuw: „Żowmir z warty, a czort na war- 
tu!" to win zło jak izlakawó i zchop^wś iz łiżka, to i dach zirwaw, 
połetlw na wartu, a żowmir pryjszów. 

Todi piszły wonjr w troch, Dobro, Najda i Żowmir. Żowmir 
perewiz jich czerez morę, prjjszły do toho mistka, perewernuły karasia 
i karaś oż^w, staw carom; pryjszty do cerkwy, odimknuły cerkwu, 
zabrały prowid *) chrest, ewanhełju, obijszły w okruh try razjr misto; 
ożyły ludę, radijut', diakujut', kłaniajufsia i car duże rad, każe jomu, 
Kajdi: „szo ty z mene choczesz, szo ty myni takie dobro zrobów?" 
A win każe: „ne choczu ja niczoho, tilki daj myni wijśka i kolasu 
pid ciu pannu, a ja jiji dowezu do jiji batfka, to ja tobi zwernu na- 
zad twoje wse." Toj daw jomu i win pojachaw. Pryjichały do toho 
bóroda de nemaje hroszej. Skłykaw win wsich ludej i prykaz daw, 
szob buło kobylacze mołokó. Skaza w rozkłasty wohóń koło toho hołot' - 
cia i kipiło te mołokó; ubriw win w te bołoto, wziaw tu szczuku 
za hółowu i ukinuw w haracze mołokó. Z tej i Szczuki wyskoczyła 
panna i posjrpałyś hroszy. Skazaw ludiam brat' uslm torhowaty nymy. 



ł ) trzy razy. — 2 ) chorągwie. 



(80) 

Potim 8iw i pojichaw i wziaw i tu cariwnu bzczo z szcznki zro- 
byłaś. Pryjichaw u toj horod de nemaje chliba: skłykaw ludój, rozko- 
pały horu i roznesły po wsim poli, i staw u nych rodjtf chlib. Pry- 
jichały w tretij horod, de nema wody, kazaw zrubaty duba i wykor- 
czuwaty; pollałaś woda, zradiły ludę, umyw&jutfsia, kupajutfsia, pjutf i 
diaknjut'. 

Siw win, taj znów pojichaw. Pryjichaw do toho cari, u kotóroho 
kofyś doczkti schwatyło zło; a toj car do seji por^ derżyt niańka 
w turmi szo de johó dytynn diła. A win jomtl każe, „szo ty jeś 
car, ałe ty ne barno postup^w, szo i swojeji dytyny ne ochrystjw a 
czużuju ludynu mnczysz. Ot twoja doczka! na tobi jiji; bo ja jiji wyr- 
wa w od pekełneho ha da" (od satany, kotoryj jiji bnw schwatyw 
szczo czetwertyj hod buła ne chroszczana). Zradiw car duże, podia- 
kowaw, pociłowaw i skazaw jo mii, szczo berf sobi jiji za żinku jak cho- 
czesz, dajft tobl połowynu carstwa i cardj sobi. a Win skazaw: n ne 
choczu ja żinki, tilki daj myni kołasu i wijśka." Daw i cej car jomft 
ce wse szo chotlw, a win teje odprawy w nazad szo wziaw u tamtoho cara, 

Pojichaw; pryjichaw do toho cara, szczo johó doczka buła za- 
klata 8zczukoju na hroszach; a tomti carewi buło uże doczki żal 
szczo win jejl zaklaw tak straszno i ne mih perołom^f swojeji klatfby. 
Szczasływyj buw duże car, szczo johó doczka stała lud^noju i zniata 
z neji klątwa, i cej jomii każe — „berjr jiji za żinku, dajti tobi bilszu 
połowynu carstwa i szcze i czyn gieneralśkij u 1 ). Odkazawsia Najda, 
ne zchotlw i ceji żinki, tilki każe: „daj myni swoho wijśka i pid 
mene konia. u Toj car daw jomii wijśka i konia. 

Siw win, pojichaw, taj pryjichaw wże aż do bahatoho Marki. 
Aż po druhim plentri ') chaty chodyt' po ganoczku johó żinka iz 
mołodeókim panyczóm. Chotlw win na neji z rusznycl pustot 9 i zastre- 
łyty, ałe rozdumawsia, szo pidd rozpytaju. Skazaw wijśku pryostadsia 
za bramoju, a sam piszów do b. Marka w chatu, staw Markowi kazat' 
szob oddaw doczkd jomu za joho. Marko zradiw duże, ne piznaw 
johó i każe: „oce dobre szczo do mene taklj choroszyj czołowik pry- 
jichaw; ja jiji widdam zamiż za tebe." A win każe do Marka: „czo- 
hóż w neji jest' jakijś panicz mołodjj?" Marko każe: „ni nema u 
neji nikoho; — „Ja sam baczyw" każe Najda, „jak po ganku chodów 
i pid ruku wod^w jeji mołodjj panicz." Marko każe: „to jejl syn." 
— „A deż wona wziała tohó syna? a — „A to wona buła za mużem 
ne dowho ; tut buw jakiś taklj abyto, ałe wże johó dawno na switi nema." 

„Zakłyczteż jiji siud^.,, Wyjszła wona z swoim synom, berfc jejl 
bat'ko za ruku; „ot doczko! harnyj czołowik, ne toho łedaszczyczki 
szczo ty buła za nym; ot ja tobl prykazuju ity za joho.,, Wona batkowi 
na ce skazała: — „szczo bahato trafiałoś myni ałe ja ne pidu, aż póki 
ne diżduś swoho czoło wika." Bat'ko staw kry czaty na neji; kazaw: 
„ja tobi smertl prydam, szob ty ne żyła na świti i z nym razom (bo 



T ) ca za bajecznie wysokie znaczenie jeneralstwa w wyobrażeniu ludu! 
*) piętro. 



i johó nema. A wona stała plakat' i pokłony byt', a jomń Najdi 
stało żal. Schopjw jiji za rufci i staw jijl ciłowaty i skazaw , szo 
„twoja prysiaha wirnaja." Piznijsze staw swohó syna ciłowat' i każe: 
„ne płaczte oboje, ja jest' twij bat'ko u , do chłopcia każe; a do neji: 
„ja jest' twij czołowlk, wernuwsia zdałeka i buda żyty iz warny. a 
Wona todi duże zradiła, a b. Marko wchopjrwś za hółowu i zaczaw 
na sobi wołosia rwaty, zaczaw aż bytyś ob zemlti, i każe: „ot taki 
budę proklataja syła mojim dobrom hor ud o waty". A tepór każe Najda: 
Ja wam skazu za czym wy mene posyłały do pekółnoho hada 
rozpytaćsia, kotoryj torh łuczszyj, czy rannij czy piznij? To skazaw 
had szczo rannij łuczszyj." 

Zasłab b. Marko iz sercia, połeżaw trochi, wstaw i zaczaw 
dumaty jakby johó zo świta zibnat'. Win buw duże bahatyj, tak szo 
maw swoi guralni x ); taj piszów win w guralniu i zaczaw prosyty, ta wmo- 
wlaty chłopciw, najmytłw, szob jak johó ziat' Najda pryjde, to szob 
johó z świta zhubyły tak jakoś nyszkom, „a za teje dam wam ciłu 
skrynku hroszćj". Wonjr, najmyty, obiciały posłucbaty Marka. 
Marko pryjszów do # ziatia, taj każe: „ty by pij szo w w guralniu ta po- 
dywywsia na chłopciw, szo won^ tam roblat' ? Ccj posłuchaw, 
piszów; w seredynu guralni ne piszów, tilki tak trochi pocho- 
dów na dwori koło neji, bo ce jomu bajd uże buło i chutko wernuwsia 
w chatu. A Marko tohó ne whladiw, ałe jakoś Markowi zamiszałoś 
uże w holowi, chotlw sam iły, ta ne wchopyw swojoho kożucha, ta 
ziatiowoho, i piszów prosto w guralniu. A chłopci dumały szo 
ziat' idó uże, ta pidrubały pid doskoju kabłuczkl ') nad tym ko- 
tłom de haracza braha kipiła, a sami pobihły nyszkom w nyz, utikły. 
Aż tut b. Marko iszów ich szukat' szob rozpytatyś, czy wże ziat' 
ne żyw£j, taj stup^w na doszku, jak raz na ciu samu pidruba- 
na i upaw w haraczu brahu aż zaszumlw. A Najda ostawsia 
ifwjj i zdorowyj i taki johó dobrom uruduje tak jak Boh prypo- 
widaw. 

(war yj ant t6j bajki c pow. Kobry ńskiego ob. w Zbiorze Czubiuskiego: Trudy etno- 
gut exp«d. T. II. str. 341 — 844). 

Pro szczasływoho durnia. 

Buw sobi did i baba, buło w nych try synjr: dwa rozumnych 
a tretij durnej. Starszych dwóch babą lubyła i czysto odiahała, a durnyj 
wse buw pohano odiahnutyj i w czornij soroczci chodyw. Ot poczuły 
wonf szczo pryszła wid cara bumaha: „cli to zroby V takij koraból 
szczob litaw, za tohó widdam za miż 8 woj u doczku." Starszi braty zbyra- 
jutfaia ity szczaścia poprobówaty i prosiąt' u bafka i materi szob ich bła- 
hosłowyły na dorohu. Maty naradyła ich w dorohu, nadawała im 
biłych palan^ć, wsiakoho miasa, horiłki i wyprowadyła w dorohu. Po- 
baczyw to durnej, zaczaw i sobi prosyty szczob i johó pustyły. Maty 
stała johó whoworaty szczob ne jszów: „kudjr tobł durnyj itj', tebó 

ł ) Gorzelnie, — 2 ) zawiasy. 

Zb. W Ud, Antr. Dz. III. T. Xl. 11 



(82) 

wowki zjidi&t'." A durnej załadyw jidnó: „pidu taj pidu". Baczył 
baba szczo niczoho z nym De zrobytf, dał& jomu czórnoho chliba i 
banku wody i wyprowadyła w dorohu. 

Dureń iszów, iszów, taj zostrlw starcia i pozdorówkałyś. Stareć 
pyt&jećsia durnia: „kudy idósz?" — n Ja czuw szczo car obici&w 
widdaty d oczki za toho, chto zrobyt takij koraból szczob lit* w," 
— „A tyż wmijesz zroby ty takij koraból?" — „Ni ne umiju.„ — „Nu 
taj czohóż idósz ?„ — „A Boh johó znaje!" — „Nu jak tak, a ska- 
zów stareć, „to siad'mo tut, widdychnćm razom i zakusym; wyjmij 
szo u tebe je w torbi." — „Ta tut tako, szczo i stydno pokazaty 
ludiam;" — „Niczoho, wyjmij szczo Bob daw, to i pośnidajem." Du- 
reń rozwiaz&w torbu i ocz&m swojim ne wiryt : zamiść czórnoho chliba 
łeżit biłi pałanyci i wsiaki najłuczszi pryprawy i pod&w st&rcewi. „Bacz", 
skaziw jomu stareć , „jak Boh durniw ż&łuje ! chocz ridna maty tebó i 
ne lubyt, a od ty i majesz . . . daw&j persze wypjem horiłki." W bańci, 
de bułi wodk t oczntyład horiłka; wypyły perekusyły i każe stareć 
durniowi: „Słuchaj, idy do pćrszoho dórewa, perechrestyś try razy 
i wdar w dórewo sokyroju, a sam upady na zemlu.nyć i czek&j poky 
tebó ne zbndiat'. Todi pobaczysz pered soboju hotowyj koraból, sid&j 
w nioho i łety kudi tobi treba; a po dorozi zabyr&j wsi&koho, kohó 
zostrijesz. 

Dureń podi&kowaw starciowi, poproszczawsia z nym i piszów 
w lis. Pidijszów do pćrszoho dórewa, tryczy perechrestywsia, wdaryw 
w dórewo sokyroju, up&w nyć taj zasnuw. Czcrez hodynu może, chtoś 
staw budyty johó. Duień prokynuwś i baczyt hotowyj koraból. Ne 
dowho dumawszy siw na nioho, taj koraból połetiw w horu pid nebo. 

Łetiw, łetiw, aż dywytfsia: łeżyt' w nyzu na dorozi czołowlk, 
ta wuchoia do zemli prypiw. „Zdorów diad'kn! tf — „Zdorów ne- 
boże"! — „Szczo ty robysz?" — „Słuchaju szczo na tym switi róbyf- 
sia tf — „Sid&j zo mnoju w koraból." Toj ne chotiw widkazaty, siw 
w koraból i połetiły dalsze. Łetiły, łetiły, dy wlatfsia : idó czcłowlk 
na jidnoji nozl, a druha do wucha prywi&zana, „Zdorów diad'ku! 
czohó na jednoji nozl skaczesz?" — „Jakby ja druhu nohu widwiaz&w, 
tob wjidón stupóń wseńki świt perestupyw." — „Sid&j z namy! a Toj 
siw i znów połetiły. Łetiły, łetiły, dywlatsia stojit czołowlk z ruszny- 
ceju i ciłyt'; a do Czoho, newydno. „Zdorów diad'ku? do czoho 
ty ciłysz , szczo ani jidnoji ptaszyny ne wydno ? " — „Jakże stanu 
ja strylaty błyżko, koły mynl zastriłyty żwir&, abo ptaszku werstów 
za tysiaczu z widcil, to mynl żart; tak& w mene r uszny cia." — „Sid&jże z na- 
my." Siw, taj połetiły dalsze. Łetiły, łetiły, dywlatsia nesó czołowlk pownyj 
miszók chliba. „Zdorów diad'ku! ku&k idósz?" — n Idu" każe — „dosta- 
waty chliba na obld.* — „O! ta w tebe i tak ciłyj miszók za spynoju." 
— „Szczoż tut, dla mene ciohó chliba inajidón kusiń mało". — „Sid&j 
z namy." Objidało siw na koraból, taj połetiły. Łetiły, łetiły, dyw- 
latfsia: chody t czołowlk wokruh ózera. „Zdorów diad'ku; czohó 
szukajesz?" — »Pyty choczu, ta nihdó wody ne najdu." — „Ta ot 
że pered toboju ciłe ózero, czomuż ne pjesz?" — „Ee, ceji wody 



(83) 

s mene mało." — „Sidaj z namy!" Si w, taj znów połetiły. Łetiły, 
łetiły, d^wlafsia: ide czołowlk w lis i nese wiązka drów. „Zdorów 
diad'ka! na szczo u lis drowa nesesz?" — „Ci drowa ne prostl. tt 

— „A jakiż?" — „To taki, szczo koły ich rozkidaty, to zaraz ciłyj 
połk wijśka stanę." — „Sidaj z namy." Siw, taj połetiły dalsze. 
Łetiły, łetiły, dywlatfsia czoło wik nese ciłyj kul sołomy. „Zdorów 
diad'Ku! kudjr nesesz sołomu?" — „W sełó." — „Chiba w seli mało 
sołomy?" — „Ta ce taka sołoma, szczo chot' jak haracze na dworl 
litom, ta jak rozkidaty jiji tak zaraz stanę ckołodnó, śnih ta moróz." 

— „Sidaj z namy." Siw, taj połetiły dalsze. Ce wże baw podlidnij i 
nikoho ne baczyły. 

Jak pryłetiły do carśkoho dwora, car todi samo obidaw; poba- 
czyw łetiaczyj korabel, zdywowawsia i posław swoho słuhu spytatyś, 
chto na korabli połetiw? Słuha pidiszów do korabia i pobaczyw szczo 
sami muzyki, taj ne pytawsia; wernńwś u pokojl, skazaw carewi szczo 
na korabli nema i jednoho pana, tilki sami muzyki. Car podumaw> 
szczo widdaty swojti doczku za prostoho muzyka, ne prychódyfsia i 
staw dńmaty jakby wid takoho ziatla widczypytyś ; duma w, dumaw 
taj prydumaw: stanu ja jomń zadawaty raźni zahady. *) 

Zaraz posyłaje do durnia z prykazóm , szob' win dostaw jomti, 
póki carśkij obld sklńczyfsia, eiłuszczoji i żywńszczoji wody. To- 
di samo jak car kazaw ceje swomu słuzi, perszyj szo zostriły, toj sa- 
myj kotoryj słucha w szo na tim świti róbytfsia, poezuw carski słowa 
i skazaw darniowi. „Szczoż ja teper budu robyty?", dureń każe, 
„ta ja za hod ceji wody ne* najdu." — „Ne bijsia", skazaw jomń 
Skorochód, Ja za tebe sprawluś." Pryjszów słuha i objawy w 
carśkij prykaz. „Skazy, prynesń," obizwawsia dureń; a towarysz 
johó widwiazaw swoju nohu wid wncha, pobiżaw i wdruh nabraw ciłu- 
szczoji i żywuszczoji wody. „Pośpiju", dumaje, „wernńtysia ;" 
prysiw pid młynom widdochnuty, taj zasnuw. Carśkij obld kińczyfsia, 
a johó jak nema tak nema; zażuryłyś wsi na korabli. Perszyj wstri- 
cznyj prypaw do zemll, prysłtichawsia i skazaw: „bacz jaklj! spyt' 
8obi pid młynom." Striłeó schwatyw swojń rusznyciu, wjrstreływ w młyn, 
taj rozbudów Skorochoda. Skorochód prybih w odnń mynutu i prynls 
wodu. Car szcze wid stoła ne wstaw, a ce szczo zahadaw zrobyłoś 
jak ne treba łnczsze. 

Nema szczo robyty, treba drubij zabad dawaty. Car skazaw 
d&rniowi: „no, koly ty taklj, to pokażyż swoje: czy ty możesz 
s swojimy kolegamy zjisty za jiden raz dwanadciat' wołlw peczenych 
i dwanadciat' peczyw cbliba?" Perszyj towarysz poczuw i skazaw 
ceje dńrniowi. Dureń zlakawś taj każe: „ta ja i jidnoho cliliba 
zar&z ne zjim. — „Ne bijś", każe Objidało, „roenl szczej mało 
budę." Pryjszów słuha rozkazat' zabad. „Dobre" skazaw dureń, 
dawajte, bńdemo jisty." Prynesłjr dwanadciat' wołlw peczenych, ta dwa- 
nadciat' peczyw chliba. Objidało jiden wse ce zjiw; „ech!", każe, 
„szczeb chocz troszki dały." 

') rozkasy, zadania do spełnienia. 



(84) 

Car znów skazaw durniowi : „szob buło wy pyto sorok boczók 
wyna, a kożna boczka w sorok wider." Perszyj to wary sz pidałuchaw, 
taj skazaw durniowi pro ce. Toj zlakawsia: „ta ja i jidnoho widra ne 
wypju na raz. a — „Ne bijsia," każe Opywało," Ja sam za wsich 
wypju szcze i mało budę." Nałyły wynóm sorok boczók; Opywało 
pryjszów i za jidón raz kowtkamy powypywaw po boczci wsi do jid- 
noji i każe: „och, mało! szczeb wypyw. u 

Piśla toho car wże każe durniowi do wińcia hotówytyś i ity 
w johó komoru x ) i wykupatyś; a komora buła zalizna i skazaw jijl car 
napałyty duże, duże, na zaduch haracze, szob dureń w neji 
w jidnd mynutu zaduszywsia. Ot piszów dureń my tyś, a za nym idó 
muzyk ślidóm z sołomoju, nibyto pidstełyty treba. Zaczynyły jich obóch 
u komori, a mużjrk rozkidaw sołomu i stało tak chołodnó szczo dureń 
łedwi skupawś, jak stała woda zamerzat' u kotłach; dureń wyliż na 
picz i tam wsiu nicz prołeżaw. Na druhij deń rano widczynyły komoru 
a dureń żyw£j i zdorowyj na peczl łeżyt' i piśni śpiwaje. 

Skazały carowi; car zażurywsia i ne znaje jakby wid durnia 
widczepytyś; dumaw, dumaw i prydumaw szob durnjj postawyw ciłyj 
połk wijśka. „Zwidkil," dumaj e, „prostyj muż^k wijśka dostane? 
wże cioho win ne zroby f ." Jak dozna wsią za ce dureń, zlakawś i każe: 
„teper to ja zowsim propaw; wyruczały wy meno braty nejiden 
raz, a teper wydno niczoho ne pomoże." — »Och, ty! u , obizwawsia 
mużjrk z wiazkoju drów, „a za mene chibaż ty zabuwsia? toż ja 
majster na taku sztuku, ne bijsia." Pryjszów słuha, w^kryczaw *) dńr- 
niowi carśkij prykaz: „koły choczesz z cariwnoju żenytyś, to postaw 
do zawtra ciłyj połk wijśka." — „Dobre, zroblu, tilki jak car i piśla 
cioho stanę odkazuwatyś, to powojuju wse johó carstwo i s^łoju 
wozmu cariwnu." W noczi towarysz durnia wyjszow w połę, wynis 
wiazku drów i dawaj rozkidaty na wsi stórony i w mynutu zrobyłoś 
wijśka duże duże bahaćko i z ruszn^ciamy i tak i 6 bohate. Rano car 
jak pobaczyw, taj zlakawsia. Zaraz posław durniowi dorohu odeżu i 
skazaw johó prosyty do dwora z cariwnoju wińczatysia. Dureń jak 
ubrawsia, staw taklj mołodeć, szczo skazaty trudno! Pryjszów i zwiń- 
czawsia z cariwnoju, wziaw za neju bahaćko hroszej, zółota i staw 
rozumnyj ta dohadływyj. Car z carpceju johó polubyły; a cariwna 
w nym duszjr nemała. — Taj stały żyty, ta dobra zażywaty, a ja tam 
buw, med-wynó pyw, po borodl tekłó, ta w rot ne piszłó. 

3. Pro troch bratłw. 

Buw sobl czołowik ubohyj, ta maw troch synlw , dwóch rozumnych 
a tretij trochi prydurkowatyj (tak johó doma nazywały). Ne buło 
koło czoho doma derżatysia; każe batfko: „idit' ckoczjiden w służbu 
służyty. a Pljszów starszyj szukaty służby; idó taj ide, baczytf, did 



') do łaźni, — 2 ) wygłosił, jak niegdyś zapowiedź pańszczyzny pod oknem 
chaty. 



(85) 

fttareńkij duże, paso oweczki w poli. „Kudy ty idesz?" pytaje; 
— „służby szukaju" każe: — „ Stawaj u mene na hod." Staw, wy- 
służy w hod. Daw jomti did za te stoły ka i każe: „na tobi cioho 
Btilcia; jak schoczesz jisty, to tilki skazy: słólyku, stółykn widczynysia. tf 

Podiakowaw win dldowi, wziaw stółyka i piszów do domu. Idó 
taj idó, stojit na dorozi korczomka. „Zajdu," dumaje, „taj 
perenocznju, bo wże ne rano, do domu ne zajdu". Wijszów u korczmu 
a szyńkar buw żyd, i prosyt' win żyda: „schowaj menl cioho 
stółyka w komora, taj zaczynjr szezob cbto ne ukraw, bo ce stołyk 
dorohy." Podywywsia żyd taj dumaje : „czerez szczoż win do- 
rohij , koty zróblanyj z dubówoho dórewa i ne malówanyj." Ałe 
żydiuha chytryj, dumaje: „majbut' szoń ta je w tym stółyku, 
kolty win johó chowaje pid zamók". Obertaw johó na wsi stórony, 
czy ne można widimknuty, ałe ne widczyniajetfsia. Każe żyd: „stó- 
łyku widczynysia sam." Stołyk widczynywsia. Pobaczyw żyd, aż na 
stoli med, wynó, horiłka, palanycl, chlib, miaso raźne peczene i 
warene, wsiohó stłlki szczo i skazaty trudno! Wziaw żyd stółyka, 
schowaw, a na johó miści postawyw druhoho, nacze takoho jak cej. 

Czołowik toj wstaw rano, wziaw stółyka, taj piszów do domu. 
Prychodytf do baf ka, taj chwałytfsia, szo to win zasłuż^w za rik; roz- 
kazuje bafkowi, każe stółykowi widczynytyś, ałe ne widczyniajetf- 
sia; każe drubij i tretij raz, — newidczyniajefsia. Rozsórdywsia win, 
porubaw stółyka i spatyw. 

Idó szukaty służby sereduszczyj. Idó taj idó, aż paso did oweczki, 
„Kudy idósz zemlacze?" — „Szukaju służby." — „Stań u mene 
na bod." Staw win i paso bod dldowi oweczki. Jak wysłuży w bod, 
prychodytf did i daw jomu za te barańcia zołotoróhoho i każe: — „na 
tobi cioho barańcia; jak schoczesz hroszej, to skazy: baraneć mij stre- 
penyś." Wziaw barańcia, podiakowaw i piszów. Na dorozi chtiw do- 
znAtysia czy did prawdu skaza w, taj każe: „strepenyś baranóć," 
Baranóć strepenuwsia i posypałyś sami czerwińci. Czerwińci zabraw, 
pochowaw, barańcia wziaw i piszów dalsze. Idó taj idó, aż wże weczir; 
baczytf na dorozi stojit' korczomka; zachodyt' win tudy na nicz, prosyt' 
żyda szyńkara: „zaczyny mónl mobo barańcia do komory." Żyd 
wziaw barańcia, szczypaje johó, obertaje na wsi stórony, taj dumaje: 
szczoś to je, koty win prosyt' szezob johó schowaty. „Baranczyku 
strepenysia sam." Strepenuwsia baranczyk i posypałyś czerwińci. Żyd 
aż za hółowu wziawsia; ciłu nicz ne spaw, chodów w sełó, takoho 
8amoho barańcia kupyw a tohó schowaw. 

Wstajó rano toj czołowik, wziaw swoho barańcia, taj piszów do 
domu. Prychodyt' do batfka taj chwałytfsia, szczo win zasłużyw za 
rik. „Budę" każe, „w nas hroszej na ciłe żytia nasze." Każe do 
barańcia: „strepenyś," ałe baranóć ani dumaje. Drubij i tretij raz 
każe, a baranóó ne cbocze słuchaty. Rozserdywsia, taj ubyw barańcia. 
Idó samyj menszyj, prydurkowatyj, szukaty służby. Idó taj idó, 
aż paso did oweczki *w poli. „Kudy idósz zemlacze?" — „Służby 
szukaty, " każe. — „Stawaj u mene na bod." — „Dobre diduniu." 



(86) 

Staw, pas ciłyj bod oweczki i ani jidna nihde ne propała. Skińczywsia 
kod, pry chody t' did taj każe: „za te szczo ty służy w meul wirno 
ciłyj rik, skazu tobi wsi u prawdu: służyły u mene twoji braty, star- 
szyj rik i sereduszczyj rik ; daw ja starszomu stółyka a sereduszczomu 
barańcia; won^ po dorozi zaszła do korczmy na nicz, a żyd jidnomu 
stółyka a druhomu barańcia obminiaw; ty te wse powynen widibraty; 
naż tobl ci dwa kijl w miszku; idy do teji korczmy na nici, daj ci 
kyji żydowi szczob schowa w do komory, taj skaty; tiłki żyde ne ka- 
i$ do nych: „anu kyjl zaczynaj te. u 

Dureń tak i zrobyw jak did kazaw; pryjszów do korczmy, taj 
prosyfftia na nicz; daje żydowi torbu z kyjamy i każe: „zaczyny 
w komoru cęj miszók, tilki ne skazy czasom: and kyjł zaezynajte." 
Żyd w noczl ne w^terpiw, skazaw: „anu kyji zaczynaj te u . Jak 
w^skoczat' z miszka kyjl, jak zacznut' żyda byty, taj prykazujuf: a 
ne ber^ czużoho, a widdaj stółyka, a widdaj barańcia, a ne krywd 1 
bidnych ludej, a widdaj a widdaj. Żyd kryczyt', płacze, gwałtuje a 
kyji bjnt' na wsi stórony, aż poczuw dureń, prychodyt' a żyd czntf 
żyw^j* „Widdam," każe, „i stółyka i barańcia, tilki nechaj 
perestanut' byty." Dureń kryknuw: „kyjl samobyji perestańte. u 
Widdaw żyd po newoli stółyka i barańcia, a dureń zabraw, taj do 
domu ponis. 

Pryjszów do bafka, rozkażą w wse, kazaw baranciowi strepenu- 
tysia i stółykowi widczynytysia, a na kyjl kryknuw: „a nu kyji 
samobyji zaczynajte, poucz) f moich bratiw, szczob na drałuj raa rozum 
mały". Jak wyskoczyły kyjl, jak stały rozumnych bratiw cz^styty na 
wsi stórony, ta prymowlaty: „do korczmy ne chodlt', horiłki ne 
pyjte, brata durnym ne prozy wajte." Dureń kazaw kyjam perestaty. 
Piśla toho pomyryłyś won^ i żyły wsi razom. Jiły i pyły i ja tam 
buw z nymy razom jiw i pyw, po borodi tekłó a w roti ne buło. 



Pro wkiidnianoho chłopcia. 

Buw sobi czołowłk i żinka, taj mały sobi chłopczyka semilitnoho. 
Buw win duże harnyj, ta rozumnyj, ta duże johó wsi lubyły. Siw win 
raz sobi hratysia pid chatoju, aż jlchały Tatary taj ukrały johó, taj 
zawezły w swoji krajl, w swojl storony i chotiły ubyty johó i zjisty; 
ałe szo buw duże takij harnyj, szo ne buło i w świti kraszczoho wid 
nioho, to i wony poszkoduwały i ne zabyły. Taj win uże u nych 
ostawsia tam i wyris. Buw z nymy hod z piatnadciat' może , takij pa- 
robok staw zdorowyj, taj staw uże prydumuwaty, jak by jomń do do- 
mu od nych utikty. Rob^w win u nych wsiaki posłuhi, aż kotyś za- 
stawyły johó ziła waryty takie, szo wony sobi wse z nioho znały; 
pomahało wonó na raźni słabosti i na wse szczo jim tra buło znaty. 
A ciomu chłópcewi chotiłoś także wse znaty i win chotiw napytyś 
cioho zilla, ałe won^ jomń ne pozwółyły; skazały: „jak wypjeez, 
to umrósz; ne próbuj że ciobó zilla warjucze," A wio każe; — „bsoso 



(87) 

myni wse jidnó i umyraty jak z warny żyty" ; taj napywś , ałe tak 
nyazkom ezo nicbtó z tatar ne znaw. 

Staw win wse znaty od cioho ziła, wse czuty, szczo de w świti 
dljetfsia. Ta piszów raz meży koni tatarski, taj poczuw takieje: szo try 
koni howorat' do sebe: jidón każe: „powerch derewa możu pone- 
sty a ; druhij każe: „ja zwićcil ! ) aż do mora doskoczu," a tretij 
każe: „a ja i morę pereskoczu." Ot win wziaw, taj naznaczyw 
ciohó szo morę pereskoczyt'. 

Na druhij deń wziaty johó tatary z soboju i pojichały w lis po 
zilia. Win jide z nymy i czuje jak kożne zilla kryczyt' swoje: Ja 
od haraczki", druhe: „ja od cioho jak ruki łomyt'", tretie: „od 
holowy," i het' od wsioho czym kohó tra liczy t\ Win zaftmijawś szczo 
win ce usó znaje. Wony, tatary, postęrehtyś szo win zaśmijawsia, do- 
hadałyś szo win majbut' wse znaje, ci liki szczoj wony, taj dumajut: „dalij 
wże budę rozumniszczyj za nas, to tra johó deś podity, abo szos inszoho 
zrobyty." Tą[ dały jomu jakieś takió zilla szob win wse zabuw. Ot 
win i zabuwś ałe taki pizn&w tohó konia, szczo sobl persze naznaczyw. 

Wybraw hodynu jak wsi tatary pospałyś, wybraw cioho koni&, 
siw, taj ntlk. Utik&w do swojlch storlo, do bat' ki w, ałe duże dałeko 
jomu tra buło jichat' taj jichat', czerez raźni krajl. I zajichaw win 
de żyły pesyhołowci, z jidnymy oczyma ludę, szo nas ludój jidiat'; 
taj złowyły johó, bo wże cej kiń zachl&w w dorozi, postariw i z hó- 
łodu zmarnlw, ne mih nesty taj upaw. 

Wziaty johó, ciohó chłopcia, meż sebe pesyhołowci i także po- 
szkoduwały jlsty; ne zjiły szo taklj harnyj i prawornyj duże. Ałe raz 
pojichały ci pesyhołowci u lis na zwira, a win ost&w& z jich kucho- 
warkoju i baczyw jak wonli ludój pekł&, na sanoczk&ch w picz stinuła, 
taj każe do neji: „jak ty jich peczósz? nauczy meno jich pekty." 
A wona. każe: „o tak! o tak"! pokazuje; ałe win każe: „na mi- 
hy ja ne wtiamlu, ta pokażyź mynl dobre , sama. taki laż to ja budu 
znaty". Tilki szo wona lahł& pok4zuwat', a win jijl wsunuw w picz, 
zabraw odeżu, de szczo jisty, taj utlk. 

Ta ide polarny, lisamy, horamy, puszczamy, i wsia-kimy netramy 
dowho duże, taj pojiw użó wse i otoszcza-w zowsim, hołodnyj, bez 
syłnyj, staw ta uże Boha prosyt' za smerf: „Daj mynl Boże umerty, 
niż ja tak muczytyś maju." Aż iszów, iszów znów puszczom weły- 
kim jak okom hlanut', aż uhlanuw jamu, diru zdorowu, a nad neju 
kamiń zdorowyj duże, jak chata i podumaw: „wlizu tam, szo wże 
budę, to budę, a wże hirsz ne budę, czy umru tam, czy meno szczo 
zjist', to wse łuczsze jak tak żyty, stykatyś po świti." 

Koty wliz tam, aż tam pokój i preharni pid zemłeju, duże tam 
harno, bobato, buło szo jisty i pyty; win ce pobaczyw szo je jisty, 
najiwś i pokł&wś spały i zasnuw micno. Koty win prokinuwś aż tam 
szczoń zaworuszyłoś, wbihło takie szos czorne jak czort nenacze, ałe 



l ) »*»& 



(88) 

takió wertkió, czornookie, harne soboju , taki Ha rąbka 1 ). I zaraz 
woni whlidiła johó,prydy wyłaś, zbudyła, wziałi za ruku, powełi wsiudy, 
bo duże johó od jidnoho razu polubyła. Pokazała jomu wse dobro 
swojo, babato zółota i sribła i prosyt' duże harno, ciłuje, szob ostiwś 
z ueju; ho wory t', szczebecze lubo, ałe win ne rozberó jiji szo 
woni każe. Ałe woni taki koncze chotiła z nym żyty, taj wyskoczyła 
w horu, nakryła cym kim i nem diru, szob win od nfji ne utik i za- 
czałi z nym kochatfsia. 

Pożyły trochi, bułi u nych dytyna, chłopeó takij preharnyj, 
biłyj jak win. Nauczyła wże woni johó po swójimu trochi howoryty, 
wże i dytii jich buło czymałó, wże win z neju żyw z piat 1 hod, ałe 
woni johó nikoły na biłyj świt, na sonce ne puskała, ftzob ne utik. 
Ałe win użó u neji prosywsia czasto: „pusty meno nechij ja świta 
pobaczu, bo ja tut użó oczamriw nacze aż wczadiw." To woni johó 
użó trochi pustyła jidón den i druhij , ałe wse nahladała za nym, a 
na tretij den użó dytii wziaw, ta piszów z nym skriż , bo wona wże 
mensze hladiła. 

Aż tam deś buło morę błyżko, a win aż do mora piszów z dy- 
tynoju taj prosyt' tich szczo na korablich jidut': „perewezif meno 
w mij kraj; ja wam dam zółota miszók." Ci ludę morski, szo po wo- 
<11 jizdiat', skazały szczo zawezut', jak daśó zółota. Win dytynu zanis 
do neji, do cich pokojiw, nabriw zółota w miszók, za pizuchu, wsiudy 
nachowiw, wernuwś do nych i wony johó wziaty na morę powezły 
z soboju. 

Aż woni Harabka wybihła za nym, uhladiłaś, pidbihła nad 
morę, zaczałi kryczaty, profl^t' , ale wony uże buty dałeko z nym 
naseród mora, a woni wziałi i dytynu i pokizuje jomu z bóreh.-i, 
płacze: „na szo ty nas po kinu w",? pidnesła do hory ce dytfi, póki- 
zowała, jak rozmachnułaś, taj z dosady i ce dytii w morę wkinuła, 
szo bez nioho to i dytyny ne treba. Pokryczała jiszczó, załomała ruki 
taj pobihła do sebe. 

A win taki ne wernuwś, pojichaw w swoji kraji, pryjichaw do 
domu. Wsi pomerły, bat' ki johó i ridnii, nichtó johó ne znaje, a win 
sam za sebe nacziw rozkizuwat'. Potim wsi ludę iz sem^ sełiw 
zbyrałyś szob słuchaty johó, a win tam i ostiwś w cim seli w bit'- 
kiwszczyni swojij, taj schodyłyś ta słuchały ludę johó, tak jak jaki 
kazki. Ałe wonó prawda bułi. *) 



f ) Arabka. 



3 j Kobieta opowiadająca, wierzyła w to i twierdziła, że naprawdę chło- 
pak był skradziony za Pawołocza tylko to bardzo dawno się zdarzyło, 
może przed stu laty; dodawała przytem że jakaś baba widziała jakoby 
tego chłopca, gdy już był siwym starcem powróciwszy do swojich. 



(89) 



5. Pro Miroczkn raWiszeczku. (dawnia). 

Baw sobi czołowik i żinka, mały sobi dwóch chłópczykiw i duże 
bufy ubohi, taki szo ne buło w nych u czym chodyt', ani szo jisty. 
Każe win do żinki: „pidu ja żinko ta zarobln sobi hroszej, chocz 
na postoty, bo ide Wełykdeń *), ta nema, u czym ponesty i łychoji 
pa-soczki do cerkwy tf . Piszów win w misteczko, zarobyw sobi hroszej; 
kupyw rimeniu, pryjszów do domu, pomorszczyw postoły, pomazaw 
diohtem, powisy w na kiłku, sam trochi tam kudyś odwernuwśia; pryszły 
sobaki i zjiły postoty. Uh lad i w win szo nemi postołiw, a tiiki sami 
wołoki wisi&t', siw toj bid&k, taj płacze. 

Aż prychodyt' did; „a czohó ty czołowicze tak hirko płaczesz"?. 
— „Jakże meni ne pł&katy panocze, szczo ja chodów i zarobyw sobi 
hroszćj, kupyw rimeniu, zrobyw postoły, pomazaw i powisyw, a sobaki 
zjiły; teper u mene nem& postołiw, ta jszcze i pan mene byty mó, 
bo ja p4nszczynu zawiw" '). A did jomu każe: n ne płacz czołowi- 
cze, bo to taks, twoj& dola"; diżdesz nedili to wst&ń ranenko, umyj- 
sia, pomołyś i idy ot na cej lis ; a jak pryjrłesz, to wyriż. u lisi try 
byczy, łomaki; dobry, dubowy. Budesz ity lisom, bnde tobl ste- 
żeczka u prawo, to pidesz neju, pryjdesz do chaty, a w tiji chati 
usich ludej doli i twoja, tam je. Wsich ludej doli to szczoś ro- 
blat', a twoja, spyt', ta łeżyt* u perynach. Ta ty jiji niczoho ne ho- 
wory, bery za kosy i byj byczem i szczo woni tobi budę dawaty, to 
ne ber^, byj doty, póki ne daść tobi kuroczku rabenku", 

Diżd&w czołowik nedili, wstaw rano, umywś i pomoływś i pi- 
szów w lis i wjrizaw try byczy, pryjszów do teji chaty de wsi doli, 
skaz&w: „ dobry den wam ! bud' te zdorowi z nedlłeju"! Usich ludej doli 
powstawały; ta myjetfsia, ta czeszet'sia, ta pracze 8 ), ta utyrajefsia, 
a johó dola zakustrana 4 ), zamurzana, a hładka. 6 ) , zdoro wa , spyt' na 
połti. Pryjszów win do neji , bero jiji za czesnu hrywu 6 j i bje by- 
czem. „Ne byj meno czołowicze; czohó ty wid mene choczesz tf ? — „Daj 
menl rabeńkn kurku". — „Ne dam tf ! Win jiji znów bje; pobyw na 
jiji dwa bycz^. Daje woni jomu odeży, hroszej, ałe win każe: „ne 
choczu, daj menl rabii kuroczku". — „Oj nedim a ! Win jiji znów 
bje, ot użó dobywaje tretioho bycza.. Dola każe: „mojl seą£ryczki 
pijdit' jomu włowit' rabu kuroczku, ta nechaj win odczepy t'sia wid 
mene. 

Wziaw. win rabii kuroczku, pryuls do domu, pusty w pid pił' 7 ); 
dity radijut' szo dola dał& rabeńku kuroroczku, a żinka serdyt'sia, 
każe jomu: „oceż dola dobrom tebe nadiłyła, — kurkoju! jakbf dała. 



! ) Wielkanoc, — *) zawód 'zrobił chodząc po zarobek. — 3 ) sprząta. 
4 ) rozczochrana — 6 ) tłusta — 6 ) czupryna, warkocz, — 7 ; pod łóżko." 

Zfc Wiad. Aulr. D*. lir. T. IX. \%' 



(90) 

buła chocz hroszej, abó odeży, abó chliba"! Diżdały wóczera, porno- 
styły karci hnizdó na pokutji l ), posadyły tam kurku na nicz i sami 
spat' lahty. Prokynuwsia czoło wik w noczi, aż chata sijaje *). Zlakawś 
czołowik, staw mołytyś; koły prydywyfsia aż ta kuroczka znesła dro- 
hocinnoho kaminia. Nakryw win hanczirkoju 3 ) i lih gpaty. 

Rano wstaw, wziaw toho kaminia dorohoho u pazuchu, taj piszów do 
pana. „Dobrydeń wam pane"! — „Zdorów bud* Iwane! a szczoż ty 
Iwane skażesz meni"? — „Prynls ja panowi hostyńcia". Pan pody- 
wywś na nioho, szo na nym obidrana swyta i bosyj, motuzoczkom 
pldperezanyj i w dranyj szapci, zdywowawsia pan jakij to hostyneć 
budę. Wytiahaje win hanczirku z pazuchy, rozwirczuje, aż to doro- 
hjj kamiń. „Spasybi Iwane za hostyneć; a szoż to tobi daty za nioho**? 

— „Jak pańska łaska, to dajte chocz pszenyci miroczku". — „A deż 
ty wziaw Iwane ce jajeczko takió"? — „Chodów pane do doli, ta 
dola meni dała kuroczku rabeńku, a woni meni znesła ocó ja- 
jajeczko". — „A dawnóż ty chodów do doli tf ? — „Uczora pane, ocó 
wona w noczi znesła". — „A budeż wona wse taki jajcia nesty" ? pan py- 
taje. „Ne znaju pane, bo nedawno w mene". A pan użć każe: „to ja 
peredilusia z toboju usim swojim dobrom i wystroju tobi na ływadi 
takij dim, jak i w mene, taki pokoji". Ubraw pan Iwana w swoju 
odeżu, skazaw zaprahty czotyry koni w swoju kolasu, daw jomu hro- 
szej, taj każe: „sidaj Iwane, jid* do żinki". 

Pryjiżdżaje win do żinki. „Zdorowa buła mołodyce a ! — „dobre 
zdorowia panoczku". — n A deż twij czołowik"? — „Ponis do pana 
hostyńcia". — „Najmjr meni mołodyce chatu swoju, ja ne budu dowho 
sedity, tilki pereświatkuju z warny". — „Ne choczu ja, szob wy zna- 
my światkuwały". — „Ta jaż wam zapłaczu, ja durno ne choczu". 

— „Jakby buw czołowik u doma, a tak ja bez nioho niczoho ne znaju". 
Win podołubawś w keszeni, wyniaw dwa karbówańci, daw ditiam ho- 
styńcia po karbówańci i prósytfsia żinki szob pryniała; ałe wona ne 
schotiła. Siw win w ciu karetu nazad i pojichaw do pana, taj każe: 
„nate wam pane waszu odeżu i koni, bo meno żinka ne pryjmaje". 
Nadiw swoju odeżu, pryjszów do żinki, a żinka napała johó łajaty: 
„ot pryjiżdżaw jakijś pan, daw ditiam po karbówańciu, buwby świat- 
kuwaw u nas, ta możeb jiszczó szczo buw daw". — „To żinko, ja 
pryjiżdż&w"! — „Kudjrż tobi do teji odeży, ta do teji kolasy a ! — n A 
bacz, żinko, ty na mene narikała za rabeńku kuroczku, a taki dola 
dobre dała, oś pidy, łyszóń w berih, ta podywysia jaki nam pan 
pokoji strojU' i my teper budem tak żyty jak i pan żywo. Ocó ja, 
żinko, pojidu teper w dorohu po sil, a ty hladjr ditej i rabeńku ku- 
roczku; a jak szczo dnia znese jajeczko, widnóś do pana". A ditej 
pooddawaw win u szkołu, a sam pojichaw w dorohu. 

Z druhoho seła doznawsia żyd za tu kuroroczku, taj zaczaw 
pidpadaty do żinki szob johó lubyła. I polubyła wona żyda. Chodyw 



ł ) na ławie w samym kącie od ściany. — 2 ) jasność w izbie. — 3 ) szmatę. 



(91) 

win do neji i jizdyw. Żyd jiji raz każe : „koty ty mene wirno lubysz, 
to zwary meni tuj u kdroczku rabenku na szabas, ałe szob ciłi bułi 
i z hołówkuju, a ja do tebe pryjidu w szabas". Zarlzała woni durni 
kurku taku drohocinnu i stała jiji waryty. 

Prychodiat' dity iz zo szkoły, taj pytajut': „a de mamo nasza 
kuroczka"? — „Chotiła zdychaty, a ja jiji dobyła". — „Marno", każut' 
dity płiczucze, „mamo! dajteż nam cnot* pokusztuwit'". — „Koły 
szcze syri". Jak nczipyłyś dity do neji, wytiahła woni z peczi, dałi 
stirszomu synowi hołowku, a menszomu pupoczka i peczinka. Teper 
starszyj syn jak zjiw hołowku, to staw takij premudryj, szo staw 
znaty wse szo w switi dljetfsia, a u menszoho stały wuchom 
hroszy padat', kilki zadumaje tilki i w^pade. 

Prychodytf żyd. „A szczo? zabyła ty meni kurku"? — „Uże"! 
żinka każe. „A nu, dawij"! Podali jomu, win pokarpiw, pograbaw 
po mia8i i zakrycziw: „a deż hołowka"? „Ja oddało synowi stirszomu". 
Zakliw jiji w mat'. „Wonó teper budę rozumnijsze za tebe i za wsich; 
a deż peczinka i pupók"? — „Ja dałi menszomu". — „Szoż ty na- 
robyła", kryczytf żyd, „nu, nu! ty psia wiro! wonó teper babaczsze 
za tebe i za wsich; nu, hladyż szob ty ich zo świta zhłidyła, potrój i ła". 
— „Kołyż ja neznaju czym". — „Ja tobi sam prynesu". Prynis jiji, 
nawary ła woni warenykiw, napekłi peczeni, prynesła horiłki i ponasy- 
pała skriż w strawu tohó szczo żyd prynis, pohinoji trutyzny. Idut' 
wony, dity, do domu znów iz szkoły, a starszyj ta do menszoho brata 
każe: „słuchaj meno brate, bo umresz jak ne budesz słuchaty: szo 
maty dawityme jisty, to ne jiż ; dawityme horiłki pyty, to ne pyj ; 
jidnoho chliba zjiż, taj chodim nazid u szkoła". 

Pryjszfy do domu, a maty, nejmucze wiroczki *), prymyłyłasia 
duże: „nate wam ditoczki jisty, jiżte ta pyj te". Starszyj syn każe: „my 
ne choczcm mamko, ne możem my pyty horiłki i objidafsia, bo nam 
treba uczytyś szwydko; bo bafko skaziw, póki bafko wernećsia szob 
my wyszły na po pi w". Zjiły wony po szmatku chliba, taj piszły nazid 
u szkoła. Pryjiżdżaje żyd. „Nu a szczo, potrójiła ty ditej"? — w Ni", 
każe: „ne schotiły jisty". Żyd znów zakliw jiji straszno: „wonó teper 
rozumnijsze za wsich w świti". — „Skazi w uczytel szob ne jiły i ne 
pyły bahato", żinka każe, — „Nu to pidjr ta wyłaj johó ; nihdó jisty 
ne boroniat'; a jich zajmy do domu, nechij idut' ta jidiit'". 

Piszłi wona do uczytela, poczałi z nym swarytyś, a win każe: 
•ja ne znaju, ja ne kaziw niczoho". Stała woni do ditej : „idlf do 
domu, ta budete wże obidaty". A wony wyjszły z chaty i piszty sobi 
kud jr znały, dałeko w świt. Pryjszłi woni do domu, każe żydowi , szo 
deś piszty, chto ich znaje kudy! Żyd siw taj pojichiw, a woni osti- 
łasia zo wsim neszczasływa w bidoti ; widkoły ne stało kuroczki ra- 
buszeczki, to wse i propało: to wyzdy chało, to spałyłoś, taj szcze 
• chłopci pijszły deś w świt, a woni baba z bidoju muczyłaś, aż póki 
win z dorohy ne wernuwsia. 



T ) rzecz nie do uwierzenia. 



(92) 

Chłopci jak wziaty }tf i z aj 8 zły za trydewiat' zemól, za dewiato 
carstwo, pryjszły w takió wyłyke misto, do sam car żywe. A w tobó 
cara duże harna doczka buła; chto* na neji zachocze podywytyś, to 
szob piatdesiat karbówawańciw daw. Menszyj brat każe: „chodlm i 
my podywym8ia u ; a starszyj brat znaje 8 zez o b v iiło i budę i ne 
choeze cioho. A menszyj brat taki swoje: „taki bo chodim". Piszty 
won^ podywytyś ; prykław toj menszyj ruku do prawoho wucha i w^- 
pało sto karbowańciw. Pokław win pered neju, a woiia odraza wlu- 
byłaś w niohó, taj każe: żen^ś zo mnoju, taj budesz carstwowatf". 
Ot i win skaza w: „dobre, to i bud u żenytyś". Starszyj brat ne rajiw 
jomu, ałe win taki z neju ożenywsia. Pobuw starszyj brat, póki we- 
silja buło, a potim sam piszów sobi dalsze w świt. 

Prychodyt' szcze w jakióś carstwo, aż tam cara nema. Wybjraje 
czerń l ) sobi cara. Zrobyły chata wełyku, szob w tiji chati ne buło 
nihde i kiłoczka; i wikna riwni jak stina. Zohnały z ciłoho carstwa 
czołowikiw do teji chaty i toj chłopeć piszów tam, taj pustyły hółnba. 
Komu hołub siade na holowi, to toj budę w nas carom, skazały. Łi- 
taje, litaje hołub w hori, politaw, politaw i siw ciomu cbłópeewi na 
hołowi. Zniały ludę johó i znów pustyły; a hołub pokrutyws, politaw 
i druhij raz siw jomuż na hołowi. Znów zniaty, zohnały, a win taki 
i znów i tretij raz siw. Kołyż skazały wsi: nemożna jomd baty carom, 
bo win duże mołodyj. Zibrałyś wony jiszczó i druhij raz; poswityły 
świczki i stały jty do cerkwy; u kohó świczka ne zhasne ta z neju 
kto wijde u cerkow, to toj budę carom, U wsich ludój swiczk^ po- 
hasły, a win z swojeju jasnoju, bo horiła, harno wijszów w cerkwu. 
Taki nema szczo, zro były johó carom; taj win carstwowaty może i au- 
dyty wirno, bo win wse znaje. 

A menszij brat johó z tej u carlwnoju pocarstwowaw trochy, ałe 
wona johó perestała lubyty. Ubyła johó i w^tiahła z nioho serce i 
peczinkl i zakopała łechke u sadu, a tiło zakopała błyżko toho. De 
tiło zakopane buło, to tam wyrosła jabłonią sribna i łystkl na neji 
i jabłuka srybni; a de peczynki zakopany, to tam wyrosła jabłoń zo- 
łota, z zołotymy łystfmy i jabłokamy. Cariwna ne weliła nikomu cho- 
dyty na te misce. Ałe buła jidna słuha, kotora duże żałowała johó, 
ciohó ub^Mio, taj podumała sobi: „pidi ja chocz podywluś". Pody- 
wyłaś szczo takió harne nad nym stojit', odkopała szczob szcze pody- 
wytyś jakij i win tam łeż^t'; a win takij jakb^ ot siohodnia pom&r. 

U toho cara buło dwi krynyci ; jidna żywuszcza z żywdszczoju 
wodoju, szo wse do żytja prywodyt', a druha ci łaszczą szczo jiji 
woda wse seiłyt' razom ; a* nad tymy krynjrciamy stojitf zawsiudy sto- 
roż i ne dajó nikomu ceji wodjr. Wona, cia słuha, ponesła tomii stó- 
rożewi (chocz nemożna jomu stojaczomu dumki odwertaty jisty i ptty), 
dała jomu, a sama skoreńko wchopyła żywdszczoji i ciluszczoji wody, 
prynesła, uklakła, wkłała peczinki w nioho, stała poły waty ciluszczoju 



l ) lud. 



wodoju i win sciływsia, zrlsłóś usó. Pustyła jomii w rot żywuszczoji 
wody i win ożjrw ta stripnnwsia: „och ! jakże ja micno spaw"! A wona 
joinu każe: „ni, ni, wy buły zabyti, was cariwna zabyła, tut pid cijeju 
jabłoneju łeżały waszi peczynki, a pid ceju tiło". Zirwaw win 
po dwa desiatki jabłuk z teji i z teji jabłoni, ta jak zjlw jidnó 
jabłuko zołotó, to staw osłom a jak zjiw sribne to staw takim, jakim 
bnw. Popróbuwaw ceje na sobi, podiakuwaw ceji diwci duże, daw jijl 
hroszej bahato, a sam piszów. 

Wyjszow w misto, bo sam za mistom łeżaw, kupjrw sobi dranu 
swytynku, pohaneńku szapoczku, nahajoczku, hnuzdeczku, kupyw czór- 
noho zilla i nym umywsia i staw starym didom (bo to buło tako zilla 
stariści), zawiazaw zołotych desiat' jabłuk w chustoczku, taj piszów 
do carśkoho dwora swoho i staw prodawat.y Whladiła cariwna (johó 
żinka), i posłała słuhu szob podywyłasia szo to takió? Pryszła słuha 
i każe : jakijś did prodajó jabłuka duże harni. Cariwna piszła z neju 
i kupyła desiat' jabłuk, a toj did zaczaw jiji prosyty szob pokosztuwała 
jakij smak? Cariwna wkusyła jabłuko i kowtnuła, taj stała ostyceju. 
Win todi nakinuw hnuzdeczku, siw na werch i potiahaje nahajkoju 
jijl dobre i jide prosto do swoho brata. A brat johó użó sam znaw 
szo to z bratom zrobyłosia; skazaw słuham, „szo jak budę jicliat' did 
na 08łyci to puskajte johó!" 

Koty tut pryszła słuha, ta skazała carewi (tam tomu bajkowi), 
śzczo jakijś did zrobów z cariwny osłyciu (bo ne piznała szczo ce toj 
sam szczo ożjrw) i siw i pojichaw na neji, a car batfko jiji zibraw 
wijśko, taj siw i pojichaw za didom w ślid. Aż wyjszow car druhij 
w sebe (cej szo z chłopcia), toj szo znaje wse, szczo chto.de 
robyt', wyjszow i każe : „budę jichat' car z wijśkom , to cara puskajte 
a wijśko pryderżte". Pryjichaw car staraj do ciohó mołodoho cara, 
pokłony wsią pered nym i naczaw prosyty za swoju doczku, taj każe: 
„ocó w mene des wziawsia jakijś did, zrobów z meji doczki osłyciu, 
taj siw na neji i pojichaw; proszu was care mj^łostywyj, rozsudit' nas". 
A car pytaje : „czy u waszoji care doczki buw czołowik" ? Każe cej: 
„buw u . — „A deż win diwsia" ? — „A ja neznaju; w świt sobi piszów 
majbuf a . — „A wyż by johó piznały tepór„? — „A czom-by ne 
piznaw". — „Ne piznajesz ty johó care, bo twoja doczka zo świta johó 
zhubyła, ubyła". — ^ „A soehranjr Hóspody! moja doczka ne zhubyt' 
iz świta; wona ne taka. u — „Ehe! a wonaż johó zakopała w twojim 
sadu". Car każe: „ja ne znaju ciohó wsioho a . — „Ot, że ty ne zna- 
jesz wsiohó, a ja znaju dobre wse; na szczo persze buło braty za 
ziatia, a piśla zo świta johó hubyty. Nu, tepór care szo ty duma- 
jesz ? ja i tebó zo świta zbublu". Zaczaw car kłaniatyś i prosyty za sebe. 

Dopiro prykazaw car swojemu bratowi wjrwesty osłyciu. „Pizna- 
waj care, czy ce twoja doczka, czy ni" ? Staw car znów kłaniatyś 
i prosyty duże szczoby wona stała lud^noju. Wyniaw did jabłuko 
sribne, dajó jiji szob ukusyła, a wona ne chocze. Zaczaw jijl potiahat' 
nahajkoju wzejowż, a won& wże ) ukusyła i stała taki sami cariwna 



(94) 

prybrana jak bała. Staw car prosyty jiszczó cioho cara, szczob roz- 
każą w jakij oe did f Piszów toj did, Dacze deś propaw; umjrwś b i ł y m 
z i J 1 a*m (zillam mołodosti) i staw takim sarnim mołodeńkim jak i buw. 
Todl jak pokazawś, ta staryj car podywywś na nioho i piznaw 
johó, pokłonywsia mołodoma caru u kotóroho buw, a toj car skazaw 
jomu: Jid' sobi do domu, do carstwa swoho, a wijśko ja ostawlu". 
I brat meoszyj ostawsia z cariwnoju, z żinkoju. 

Koły ce wse tak róbytfsia, aż użó wertajet'sia nakinóć czo- 
łowik z dorohi, (bat'ko cich chłopciw) do domu swoho bez wo- 
zlw, bez wołiw, kotorych maw tryd^iat' par z soboju; zostawś z od- 
njrm batohóm. Pytajetfsia żinki: „a de dity" ? — „Pomerły". — „A 
deż kuroczka rąbuszeczka" ? — „Zdocbła". — „Ja tobi ne wiru ; ot 
ja buw u dwori i czuw ja pro cara szo jeść taklj na weś świt mu- 
dryj, premudryj, chtob z czym ne pryjichaw ne prftjszów, to win wse 
doznajefsia wse rozsudyt' sprawedływo". Zaprih win koniaczku poży- 
czana ta każe: „sidaj żinko, ta pojidem my do nioho, aż win, koły 
takij wse znator, to wsiu prawdu nam skaże". 

Pojlchały, pidjiźdżajut' nedałeczko carśkoho dwora, aż wyjszow 
car ta kryknuWna słuhy: „budę jichaty did z baboju; puskajte jicb 
w dwir a . Wijszów w swij dwir, wziaw zołotó kruhłe jabłuko w ruki 
i siły w troch z bratom i johó żinkoju. Aż tut pokazaw did hółowu 
w dwery, chotiw pokłony tyś, ałe pokory w car jabłuko do poroha i po- 
bihły wsi troje za tym jabłukom, schyłyłyś i wperód pokłon^łysia 
sami didowi umysne; bo toj car umysne pokotyw jabłukom, szob buła 
pryczyna pokłonytyś bat'kowi, bo piznaw johó. „Sidajte diduniu", 
obizwawsia car (a maty stojlt' koło poroha), „ta rozskażitf meni swoju 
krywdu". Rozkazaw did wse od początku, swojo żytia, jak szczo buło, 
pro swoju zinku, jak wona postupyła, szo z kuroczkoju rabuszeczkoju 
zrobyła, aż do cioho jak win wernuwś i siudy z neju pryjichaw szczob 
prawdy doznatyś za wse szczo buło, bo jiji ne wiryw. Pytaje car 
baby: „a deż dity babo"? — „Pomerły" — „A deż kuroczka rąbu- 
szeczka"? — „A zdochła". — „ Ni babo; twoji syny obydwa żywjr, 
ot jeść wonjr, dywjrś na nych", skazaw wziąwszy brata za ruku; „dy- 
wyś jiszczć i żinka w mónszoho brata, a ty babo chotiła nas iz świta 
pohubyty i kuroczku rabuszeczku zabyła dla żyda." Kazaw wjrwesty 
dóbroho konia, bystroho i wziaty babu i prywiazaty konewi do chwosta 
i pustyty w czyste połę; a batfka pryniaw do sebe i win w nioho 
żyw; a jak pomćr, to johó po carski pochowały. 



6. Pro myłos&rnoho chłopcia. 

Buła sobi baba i mała odnohó synka mał&ńkoho i duże bidno 
żyła; priała ciłyj tyżdeń wał na miszki i posłała z tim wałom na 
jarmarok; „pones^ synu ta prodaj, ta kupysz soli". Prodaw toj syn 
wał za try kopijki midnych (szah i kopijka) i chodyf po jarmarku. 
Deś wziałós kotynia; te kotynia ludę topczut', pidkidajut' nohamy. 



(95) 

Chłopeć każe: prodajte meni ce kotynia ja wam dam try kopijki" 
i widdaw szaha z kopijkoju, ta prynls do domu kotynia. Maty każe: 
„a kupyw ty synu soli" ? — „Ni mamo, kupjrw kotynia". Maty poswaryłaś: 
„soli nemaje, ciłyj tyżdeń bez strawy budem, bo nema czym sołyty", 
— „Ne łajte mamo, może wonó menl w pryhodi stanę". 

Priała baba druhij tyżdeń, posłała syna znów najarmarok. Win 
prodaw wał za dwa szaby i chodyt' po jarmarku. Aż ludę topczut' 
pidkidajut' nohamy i bjut' cucynia. Daw win tim ludiam dwa szahl i 
wziaw cucynia. 

Znów baba priała i syna na jarmarok posłała. Win prodaw 
wał za try szahl. Ferenosyw żmij czerez sełó swój i di ty i upusty w dęty nu 
na jarmarku, a ludę dywlat'sia, szczo upało wełykie strachowyśko, ta 
bjut' johó. Nadchodyt' toj chłopeć. „Ne byjte ludę dobri, nate wam 
try szahl, a meni dajte clohó żmijka". Wziaw toho żmijka, prynls do 
do domu. Maty johó zapłakała szo try nedili bez soli sediła. Win 
jich hoduwaw, kótyka, sobaczku i żmijka; ałe żmijók jak pidris, umiw 
howoryty, taj każe do chłopcia, „odnesjr meno do moho batfka, to 
mij bat'ko tobl dobre zapłatyt'". — „Jakże ja tebó ponesu"? A żmi- 
jók każe: „ne ty mene budesz nesty, tilki ja tebó". — n Nu", każe, 
„to i chodim" P rysi w żmijók i roztopyryw kryła i każe: „sidaj na 
mene." Chłopeć siw na nioho i połetlw win z nym do batfka, a jak 
łetiły to żmijók chłópcewi skazaw: „szczo tobl budę bafko da waty to 
ty każjr ne choczu ja niczoho, tilki dajte menl persteń". 

Pryłetiły do bafka, i zliz chłopeć z nioho, a żmijók poliż u 
nora. Żmij starjj duże zradiw. „Deż ty synu buw"? Kupjrw meno ji- 
dAn mafyj chłopeć, taj meno wjf hoduwaw i do was prywiw; jak wjr- 
kupyte, to bndu wasza detyna, a jak ne wykupyte to win wożme 
nazad z soboju". Wyjszow żmij i prosjrw chłopcia w swoju noru i 
diakowaw chłópcewi. Kazaw: „bery hroszy midni," win ne schotiw; 
„berj" sribro;" win ne schotiw; „to bery zółoto ,dorohii odeżu". — „Ne 
choczu niczoho, jak ne dąsy wetykoho perstnia, to wiżmu nazad z soboju 
twohó syna". Żmijowi żal duże buło perstnia i syna, ałe taki łuczsze 
buło żal detyny jak perstnia. Widdaw jomu perstnia, napojiw i naho- 
duwaw, a syn każe: Ja johó tatu odwezu do domu, bo jomu dałeko 
szczo win za try hody ne zajdó do domu". Pozwoływ bat'ko. Jak łetiły, 
chłopeć spytaw: „szczo ja budu z tym perstniom robyty"? A żmij skazaw: 
„czohó zachoczesz, to toj persteń tobl daść, szczo zadńmajesz". Siły 
na dorozi, a żmij każe: „persteń, persteń, daj móni jisty i pyty". A 
persteń postawy w najidkiw i napytkiw." Pry wiz żmijók johó do domu 
i pokynuw. Każe: „tepór mamo ne żurifsia, budę u nas wsp, szczo 
pyty i jisty i w czym chodyty tt . I czohó jomń chotiłoś to wse buło. 

Potim, win sobi zadumaw szob takij dwir zbuduwaty sobl jak u 
cara i nedałeko od carśkoho dwora i naprotlw johó i szob od johó 
dwora, ta do carśkoho buw mist i po niomu sribna i zołota mostyna *) 



') kawałki % których most się składa. 



(96) 

sribni i zołotl stowpy, szczob buły śribni i zołoti kwity i derewa i 
szczob na stowpach wisiły śribni i zołotl kudri. I tak zrobyłoś. Wstajó 
tutesznia cariwna, wychodyt* na dwir i baczytf duże wełykij dwir i 
barnyj mist. Piszła cariwna po mostowi i pryjszła aż w dwir i zaczała 
rozdywlatyś i n aj szła babu, kótyka, sobaczku i chłopcia takoho choró- 
szoho, szo ni zrodyty ni zmalowały, tilki w każci skazaty. I wpodo- 
bała johó i skazała jomń: szczo ja tebó lublu i ty budesz mij czoło- 
wlk*. Sohłasywsia chłopeć na jiji słowa i powinczawgia. 

Pożyły wonjr hodiw dwa czy try, abó i mensze, abó i bilsze, 
parestała wona luby ty johó użó i dowldałasia szczo w niobo na szyj i 
na sznuroczku wisft, pesrteń. Win zasnuw, a wona zaczajiłaś tycheńko 
taj odrizała pesrteń i skazała: „peisteń, persteń szob tak jak win spyt\ 
nad nym staw stowp kaminnyj i wysokij". Sama z perstniom do 
domu wtikła, a stara maty piszła znów w swojń chatku, bo wże ne 
stało ani tohó dwora i niczoho, a tilki kit i sobaczka płakały za nym 
duże. Poliż kit po stowpciń i poczńw szczo win tam je i każe do nioho: 
„kótyku, kótyku, żinka moja ukrała w mene mij wełykij persteń; jak- 
by ty mili od neji widkrasty" ? Kotyk i sobaczka pobibły razom do 
cariwny aż w dwir, taj każe sobaczka do kótyka: „Kótyku, ty bizy 
sam do cariwny, bo mene bilszi sobaki rozirwut'". Kotyk pobili po 
tynu, po derewi i prybib i siw na wiknl.' Cariwna whladiła i zradiła 
z nioho i skazała: „szczo cej kotyk buw kołyś w mobo pana tt . Hula- 
łaś z kótykom i jisty dała i aż spaty z nym lahła. A kotyk w no- 
czi perehr^z motuzoczka na szyji i wkraw perstnia, wybih szwydko 
w podwirja, najszów sobaczku i piszty z tym perstniom do swobo pa- 
na do stowpa. 

Ałe tak pryjszłóś szo tra buło jim czerez wodu pływty. Każe 
sobaczka: „woźmy kótyku perstnia w zuby i derży dobre szob ty ne 
wpustyw w wodu." Ałe kótykowi duch zabyło, i chotiw win widitchnńt', 
taj pustyw perstnia w wodu, a sobaczka todi każe: „oce! jak ne dosta- 
nesz perstnia, to ja tebó wtoplu." Kotyk każe: pływim na berih". 
Prypływłjr na berih, zaczaw kotyk bihaty po bórezi, łowy ty żabi w i 
mńczyty. Wyehodyt' zdorowa żaba, wsich żabiw maty, taj każe: „kó- 
tyku za szczo ty mojich ditej muczysz"? A kit jiji każe: „ to dostań 
meni iz wod^ wełykij persteń, to ja twojich ditej ne budu mńczyty, 
a jak ne dostanesz to i hołowy ne pokazuj z wody, bo i tebó zadu- 
bzu u . Żaba purnuła u woda i w duch jomu perstnia wynesła. 
Wziaw kotyk perstnia i pobihły u dwóch z sobaczkoju, nesły tohó 
perstnia na peremin. Prynesły do stowpa, wchop^w kotyk perstnia u 
zuby i poliż po stoupowi i kynuw swojemu panowi. Win wziaw tohó 
perstnia i zradiw duże taj skazaw: „persteń, persteń! szob nad carlw- 
noju, nad mojeju żlnkoju staw taklj stoup, jak stojaw nado mnoju"; 
tak zaklaw jiji w stowpeć „a meni szob znów takij buw dwir i dobro 
jakió bułó tf . Prok^nułaś cariwna rano i dywytfsia szczo nihdó świta 
ne wydno, łapnuła sama sebó za hrudy aż nema perstnia na hrudiach. 
Zapłakała i każe: n ceż mene kotyk tak pidmanyw, win w mene 
perstnia ukraw". A teper win, cej chłopeć, pryjszow do cara w hosti 



(97) 

i pytaje swoho bafka, szczo: „de jeść mojł żinka a wasza doczk& ?" 
A car każe: „ja ne znaju". Win każe: „czyż ty ne znaw care, szo 
woni zrobyła nadomnoju? post&wyła kaminoyj stowp, a tepór ja] nad 
nejn takij postawyw". A car zacz&w johó na wse prosyty, szob w^- 
pustyw z newoli doczkń johó. A win skaz&w: „jak ja jiji w^puszczu, 
to wżeż won& ne budę żyty zo mnoju". A car jomu każe: Jak ne 
budę żyty, to ja jiji sam hółowu zirwń". Chłopeć w^pustyw jiji, ska- 
za w: „persteń, persteń, nechaj cej stowp rozs^płef sia pórochom". Roz- 
sypawś stowp i cariwna wyjszła cił& zwidtil i prysiahtó swomu czo- 
łowikowi, szczo perstnia ci ob o i w rnky nikoły ne wiżmó. Zaczafy 
wonjr żyt* i żyły i bahatiły i med wynó pyły. Po borodl tekłó a 
w hnbi ne buło. I ja tam buł& i up^łasia i laMh spaty; wjkinuły 
meno z chaty, pokinuły na hnij, a moskali nabywały puszky, próbo- 
wały czy dobre strelaty, taj meno wkłały a puszka z hnojem ; ta jak 
stryłnuły, to moji nohy aż tut si&nuły". 



7. Pckoty-hcrcszok. 

Bulk sobi baba, taj ne mała ditój. Raz, idó sobi do cerkwy, df- 
wyt"sia; kótyfsia horóch; wonk pidniató, johó taj zjiła. Pryjsztó do 
domu taj wrodyła syna i nazwała johó Pokoty-horoszok. 

Ris win tak skoro jak tisto na driżdżach. Jak wyris, piszów sobi 
w świt. Idó taj idó, aż nadybąje, szczo idó czołowik. „Zdorów! kudy 
idósz*? — „w świt, a ty kud^?" — „i ja w świt". — „To chodim 
razom". Iddt' taj idńt', taj pytaje jidón druhoho: Jak ty nazyw&jesz- 
sia? a — „Pokot^horoszok, a ty jak?" — „Wernydub". 

Aż idó szcze jidón czołowik i każe: „zdorowi bud'te! u Ci w dwóch 
odkizujut': „zdorów; a kud^ idósz?" — „w świt, a wy?" — „i my 
w świt. — Jak ty zweśsia?" — „Wernjrhora, a wy jak?" — „Po- 
kotyhoroszok i Wernydub"; — „to chodim razom"; — „dobre". 

Idutf taj iddt' lisom, taj nadybały chatu porożniu, tam i pereno- 
czowały. Rano wstajó Wernydub jisty waryty, a Pokotjrhoroszok i 
Wern^hora piszty na zarobitki. Wernydub nawarjrw obidaty, taj żde 
swojich, aż tut rj^pnuły dwery i wchodyt' did: na arszyn dida a na 
sążeń borodjr. — „Zdorów zemlacze" — „daj Boże zdorowia diduniu". 
— „szo ty tut robysz?" wziaw did Wernyduba, zihnńw u dwoje, taj 
w kahłu witknuw, a sam slw, obid wyjlw, taj piszów. 

Pryjszty, Wern^hora i Pokotyhoroszok, djwlatfsia, szczo Werny- 
dub strym^f w kahll, w^tiahnuły johó, taj pytajut': „czohó ty tudjr 
zallz?" — „meno touty zapchnuw did" Taj rozkażą. w jim jak buło, 
„i obid wyjiw", każe. Dawaj wony śmijatyś: „ażóż ty nazywajeszsia 
Wernydub". 

Na druhij deń zostajefsia Wernjrhora, a ti piszty na zarobitki, 
a Wernjrhora nawaryw jisty i żde. Aż wchodyt' did, na arszyn dida 
a na sążeń borod^. „Zdorów kozacze", każe did, „daj Boże zdorowia" 

Zb. Wiad, Antr. D«. III. T. Xl. 13 



(98) 

— „a ja tobi kazaw wczora szob ty tut ne b4w tf ; wziaw Wentyhoru, 
zihnuw u dwoje, taj kahłft nym zatka w, wyjiwobid, taj piszów. 

Prychodiat' Wernydub i Pokotyhoroszok, d^wlafsia, aż Wenty- 
hora stryntyt' w kahll. Pytajut'sia johó: „czohó ty tudy zaliz ? tf — „Meno 
wpchaw did i obid wyjiw." Dawaj wonj śmijatyś: „ażóż ty nazywa- 
jeszsia Wern^hor a". 

Na tfetij den piszty Wern^hora i Wernydub, a ostawsia Poko- 
tyhoroszok. Nawarów obidaty, zakutyw lulku, taj żdó. Aż widczynia- 
jutfsia dwery i wchodyt' did, na arszyn dida a na sążeń borody, taj 
pytaje: n czy dowho szcze tut budesz?" Beret'sia do nioho, szczob i joh6 
zapchnuty w kahłu. Pokotyhoroszok wziaw dida za bórodu, wziaw 
z soboju sokyru, taj powolik dida w lis; rozkołów peńka, wstrontyw 
dldowu bórodu, taj zab^w kłynom, a sam wernuwsia do chaty. 

Prychodiatf Wernyhora i Wernydub, a Pokotyhoroazok nasypaw 
jim na mysku borszczu, taj każe: „sidajte obidaty chłopci". Siły, po- 
obidały taj piszły. 

„Chodim-no" każe Pokotyhoroszok, Ja wam pokazu de ja diw 
dida". Piszły, prychodiat' na te misce de buw pen z didom, aż ne- 
maje, wyrwaw pnia taj powolik. Idut' tim ślidom szczo did wolik pnia, 
aż prychodiat' nad jakuś jamu, de did poliż. Każe Pokotyhoroszok 
do Wernyduba i Wentyhory: „ja tudy polizu, a jak meno ne budę 
try roki, to podzwonit' po menl". 

I pustyły johó tudy, sami czekajut', a Pokotyhoroszok piszów. 
Idó taj idó, aż baczyt': stojlt* car, ta pytaje: „kud^ idósz?" — „ja idu 
do dida szczo poliż z pnem". — „Ne idy, bo to żmij, to propadósz; 
win maje siohodnia zjisty dwanadciat' wołlw i na zakusku moju doczku. 

— „Ne bijsia, ja ne dam jiji zjisty". — „Jak ty ne dąsy jiji zjisty", 
każe car, „to ja jiji za tebe widdam. 

Wedó car johó do pokojiw de sediła cariwna; siw Pokotyhoro- 
szok koło neji, aż tut żmij zjiw wże dwanadciat' wołlw, taj tiahne 
cariwnu, a Pokotyhoroszok ne puskaje. „Chto derżyt'"? — »J* tó « 

— „Chto ja"? — „Pokotyhorszok". — „Chodim byt'sia tt . — „Cho- 
dlm żmiju". 

Żmij wziaw sobl dwanadciat' boczok z sjłoju, a Pokotyhoroszku 
daw dwanadciat' porożnich. Żmij wyjszow na dwir, a Pokotyhoroszok 
obminiaw boczki, wziaw sobl z syłoju, a jomu daw porożni. Stały 
byfsia. Pokotyhoroszok pob^w żmija i jazyki wsi dwanadciat' powid- 
rlzuwaw. 

Wziaw cariwnu, prychody tf do tijeji &irf 7 szczo . czeróz niu wliz, 
słuchaje szczo wże po niomu dzwonią?; a cariwna pytaje, „szczo ce 
na tim śwłti dzwoniat"? — „To po menl", każe Pokotyhoroszok. Staw 
hukaty do Wernyduba: „wytiahaj!" A win każe: „dawaj persze ca- 
riwnu". Wytiahnuły cariwnu, taj stały tiahnuty Pokotyhoroszka. Pid- 
tiahnuły do połowyny, taj pustyły. Pokotyhoroszok upaw, taj zastrah 
po pojas. 

Pryjszów do nioho zajęć, taj namostyw na johó hołowl hnizdó. 
Wchop^w Pokotyhoroszpk zajcia za chwist, taj toj johó wytiahnuw. 



(99^ 

Ide Pokotyhoroszok, djwyfsia: stojit' dnb, a na tim dubi hnizdó, 
a wtim hniżdi sydi&t dity żar-ptyci. Siw widdochnuty Pokotyhoro- 
szok, aż pustywsia doszcz z hradom. Pokotyhoroszok wziaw szmatók 
8wojeji poty wid swyty, taj naktyw hnizdó. Prylitąje żar-ptyci a, 
taj pytaje swojłch ditej: n cbto was naktyw"? — „a otój czołowik, 
szczo syd^t' pid dubom". Złetiła żar-ptycia taj pytaje : „szczo ty 
choczesz za te, szczo naktyw mojicb ditej wid doszczu"? — „Ja niczoho 
ne choczu tilki w^nesy mene na toj świt". — „Dobre, każe, ałe pry- 
hotów dwanadciat' boczok miasa i dwanadciat' boczok wod^ u . 

Pokotyhoroszok piszów w łuh, nastryl&w kaczók, nabyw boczki 
miasom, natyw dwanadciat" boczok wodt, poczypyw boczki na płeczi sobi, 
na jidnu stóronu miaso, a na druhu wodn, siw, taj pojichały. Obernetfsia 
ptycia na prawo, to daśc jiji miasa, a jak na liwo, to wody. Ne da- 
leko szcze łetiły, a nestało miasa; obernułaś na jidnu stóronu, ne d&w; 
obernułaś na druhu, aż win merczij ') wyjmaje niż iz keszeni, urizaw 
szmatók sweji nohl, taj pod&w jlji. Wona zjiła, taj w^łetiły. 

Pytaje johó ptycia: „szo ty meni daw, ta takoho sołódkoho"? 

— „Ne skazu bo ty meno zjisy. — „Ni ne zjim". — „Swojeji nohi 
szmatók". — „Nu spasybi, buw&j zdorów". Taj połetiła. 

A Pokotyhoroszok piszów; ide ałe djrwytfsia, Wernydub tak 
duba hne. Pokotyhoroszok wziaw duba jidn^m pałcem, pustyw na 
Wernyduba, tilki kistki z nioho posjrpałyś, a sam piszów. 

Ide, ctywytsia, aż wesilla. „Czyje to wesilla"? pytaje. Każut': 
„Wentyhory." Wijszów u chatu Pokotyhoroszok, a cariwna johó i piz- 
nała. „Oce każe mij myłyj, bo win meno wid smerti w^kupyw". 

— „A jakij w nioho znak je, szczo win tebe wid smerti wykupy w? u 
każe Wentyhora. Pokotyhoroszok wyjmaje jazyki żmijowy, taj poka- 
zuje: „oś! jakjj znak." Taj w^weły Wentyhoru z za stoł&, a Pokoty- 
horoszka posadyły, a piśl& i zwińczały. Taj stały wony sobi żyty, ta 
wesełytyś. I ja tam buw, med, wynó pyw, po borodi tekłó a w roti 
ne buło. 

8. Pro br&tyka barańcia. 

Buw sobi did ta babka i mały wony sobi dwoje ditók, chłop- 
czyka i dlwczynku. Ałe pomerły wonjr starł oboje, a ditki ostałyś 
sami. . Doki buło szczo jisty, to sediły w chati, a jak ne stało czohó 
jisty, to dlwczynka starsza i każe: „chód im br&tyku w świt". 

Idut' sobi, idut', de najdut' jahidku zjidi^t' sobi, de najdut' szcza- 
wę! zjidi&t' sobi, taj błukajut' dalsze po poli ta po lisi. Aż iduczy 
raz, baczat' stojit* krynyczka i bratyk każe: „sestryczko hołubko, ja 
wodyczki choczu"; a woni jomu każę : „ne pyj br&tyku, bo tut pyły 
woty, to ty jszcze wołom perekineszsia". Win jiji posłuehaw i ne 
pyw i piszty wonjr dalsze. Idut' taj idut', aż stojit' w jarku znów 
mał& krynyczka. „Aż tut ja wże napjuś", każe bratyk, a sestr& każe: 



') prędziutko. 



(100) 

„ne p£j, bo tut kónyki pyły, to i ty kónykom zróbyszsia". Win jiji 
znów posłucha w i hodi! Piszly dalsze, dalsze, aż stojit' ozercó. „Mo- 
że wże ja tut napjusia? a — „Ne pyj bratyku, bo tut oweczki pyły i 
ty zróbyszsia baranczykom". Ałe wże win 6estryczki ne posłuchaw 
napy wsi a, taj staw baranczykom. 

Taj idut' sobi, de najdę sestryczka jahidku to wże sama żjiść, 
a baranczyk trawyczku skube, a na nicz jak najdut' de sino, to woni 
johó kładó wid sińcia w seródynu, a sama labaje s kraju, szob johó 
wowk ne wchopjrw. 

Perenoczuwały, idut* znów sobi kotyś, aż jide panicz werchóm 
z rusznjrceju deś na zajci, a sestryczka todi wże stała wełyka i harna 
duże, wże dobre wyrosła widkoty wony chodyły z soboju. Toj panicz 
dumaw szczo wona wyszła pasty tobo baranczyka i skazaw słubam 
złowyty barancia i prywesty johó i diwczynu do sebe. „Ja jiji 
rozpytaju sam, szczo wona tako?" Zaraz i pry wety jich razom do to- 
ho panycza. 

Win jak hlanuw szczo wona taka prechorosza, tak aż trasefsia 
do neji, taj pytaje: „szczo ty tako i szczo ce ty pasósz i na szczo, 
toho barancia" ? A wona jomu każe, szczo ce jiji brat i jak wonó 
wse buło iz nym, dalsze rozkazała. Win jiji każe: „sidaj zo mnoju" 
a wona do joho „to wożmitf-że i mohó bratyka barancia, bo ja johó 
ne pokynu"; taj pojichały. 

Pryjichały razom do dwora, do.cioho mołodoho panycza. Ot win 
jiji każe i prosyt'; „bud' meni za żinku, powinczajmosia". Wona i 
sohłasyłaś, skazała: „dobre". I powinczałyś wony i żyły sobi harnenko 
i pryżyły sobi dytynu, a baranczyk kołysze i bladot' ceji dytyny i 
wona jomu radije, a win jiji, szczo ce Boh daw tako dobro sestryci. 

Pojichaw raz pan znów z rusznyceju, a słuha każe do pani: 
„chód Im kupatyś, pani serce". Piszłjr wonjr kupatyś, a baranczyk 
siw sobi na bórezi i derżyt' dytynku, a won^ jak piszłjr u woda, ta 
słuha poweła jiji na hłubynu, wweła u wodu, taj każe: „dajte-no 
pani, ja wam płeczy pomyju, a to u was tako bołoto czorne". Jak 
stała jiji myty, jak stała myty, taj upchnuła w wodu, w samu hłubynu; 
a toj baranczyk jak whladiw, taj zapłakaw. A słuha wybihła z wo- 
djr, ta udiahłaś u panynu odeżu, a swoji spidnyci kjrouła u wodu, 
zabrała dytynu i biżjtf do domu, a baranóć idó sobi za neju. Pryjszty 
do domu, a detyna wse płacze, ta płacze i ciłu nicz płacze. 

Aż pan pryjichaw, ne rozdywjrwś i pytajetfsia: „czohó wonó pła- 
cze? de ce nasza słuha"? A wona każe: „ja jiji prohnała, bo wona 
taka łedaszczo buła. 

Jak wstaw baranóć u ranci, wziaw dytynu i piszów do wod^. 
Aż tam wypływła kaczeczka, a na neji zołotó i sribne pirjaczko; pid- 
pływła na berih i pryszła do baranczyka, wziała de ty nu i stała hodu- 
waty jiji jak maty. Pohoduwała, a baranóć wziaw, taj ponls detynu do 
domu i wona taka stała zdorowa, tak spyt' dobre, a pan wse dywujet'- 
eia, szczó ce cej baranóć robyt' i kud^ win detynu nosytf, szczo wonó 



(101) 

wse tak harno spyt' ? Taj każo pan do wsieli u dworl : n doslid'te meni, 
kudy win chodyt' z detynoju? szczo win z neju robyt ,tt ? 

Piszów jid&n czołowlk za barancóm i nyszkom zasiw i whladiw 
szczo pidpływła kaczeczka z zołotjro i sribnym pirjaczkom i pohodo- 
wała detynu. Cej czołowik zaraz poblh do pana i wse ce rozkazaw, 
a pan skazaw słubam rozkinuty wółoka ł ) i koncze 9 ) złowyty ciu ka- 
czeczku. 

Piszty wonjr i tak zrobyły, zło wyły jiji i prynesły panowi; a 
wona tak zakryczała ka, ka, ka, ka, szczo utiszajutfsia wsi i wsi 
zjiidżajufsia pan^ i johó ridnia, dywytyś na kaczeczka, takfc 
wonó wtisznó. 

A pani napaład na pana, szczob ciu kaczeczku zarizaty, „a to" 
każe „ja pro padu", a pan na t&: „chiba w nas nema drnhych kaczók"? 

Jak ce poczuw baranic, to pobih i skazaw zaraz kaczeczci: 
„stereżjrs sestryczko moja, bo tebó chotiat' zarizaty"; a kaczeczka każe: 
Jak meno zariżut', to ty ukradjr pirjaczko z mene i szwydko zakopaj 
de nebnd ,a . 

Tak i zrobyłoś, szczo kaczeczka zarlzały i baraneć dwi perynki 
wchopyw i pry pr^piczku zakopaw łapkamy. Aż za nicz des wziatyś 
dwa stowby zo sribnymi ta zołotymy łystoczkamy po nyph. Zjiżdżajutfsia 
wsi pany, <fywlat'sia, dywujufsia, de Ce won^ wziałysia pry pr^piczku? 
Jak porożchódiatfsia wsi, to baranic howoryt' do tich stowbiw i won^ 
jomu odkazujutf, howorat' do niobo. 

Znów kołys baranic poczuw, szczo pani każe do pana: „poru- 
bajmo serduniu ci stowby, a to ja propadft". — „Naszczo nam jich 
rabata" każe pan, „wony taki hami, nechaj sobi stojat'". Ałe pani 
prystaj& szczob porubaty. Baranczyk ceje poczuw, pobih taj skazaw 
Btowbam: „sestryczko, hołubko, chotiat' tebó zrubaty i spałyty." A 
stowby każut': „bratyku, jak nas bud uf rubaty, to chocz jidnu trisoczku 
ukrady i pered pokójamy zakopaj". 

Wsiałaś zaraz i taki stały rubaty, a barancia zaczynyły w po- 
kojach, szob win ne baczyw i ne wziaw ni kusoczka ni trisoczki. 
Aż tut na t&ż, pryjszła babka branka z pókryszkoju po wohóń i trach : 
jidna trisoczka upała babi w pókryszku; a cia baba wziała i schowała jiji 
za pazuchu i zabuła za niu, taj prynesła do domu i kinuła w skryniu. 

Czerez nicz z ceji triski stała panna jiszcze kraszcza jak cia 
sestryczka barancia buła. 

Rano baba piszła w pole i weczerom prycbodyf , djrwytfsia szczo 
w neji u peczi w^toplano i wse poprybjrano. Baba zdywowałaś, siła, 
poweczerała i lahła spaty. Rano wstajó i piszła znów w połę ; aż 
prychodyt' weczerom i djrwytfsia szczo u neji chusty poprani i jisty 
nawarano i tak harno poprybyrano w chati; taj d umaję sobi baba: 
„treba koncze meni rozhianut'sia, chto ce wse menl robyt? Woź mi, 



') sieci, — *) koniecznie. 



(102) 

nynacze nacznu jtf w połę, prysiadu za d we rym i, i dohladżuś , szczo 
wonó tako tak meni pomahaje". 

Siła raz pid dweryma, d^wytsia, aż wże tópyfsia w peczi, uże 
wona wjrtopyła i siła za stił i obi daje, a babka woniała kiłoczfca 
w dwerach i prydywlajetfsia, ta jiji niczoho ne każe, a żde szob wona 
najiłaś. Ot wona wże wstała z za stola, a babka w chatu, ta każe: 
„dobry den jimościuniu! de ce wy tnt wziatyś"? A wona każe: „a 
wyż trisoczku wkjnuły w swojd skryniu, to ja oce z tej i triski". 

Jak ce wse róbyfsia, a pani w dwori teper wse naczała prosyty 
pana: „zariżmo cioho barancia, na szczo win nam"? A pan dumaje 
sam sobi: „to kazała bratyku na nioho, atut wże każe zarizaty johó u ; 
taj sam sobl dywujet* sia. 

Ałe pry szła ta babka do pana, pobaczyła barancia, taj każe: 
„baranczyku, wożm^ detynu, ta pryjd5r do mene do chaty". Win za- 
raz wziaw, zabraw detynu i piszów do baby. A pani wse swojo ta 
swoje: „zariżmo, ta zariżmo barancia"; a pan każe: „ta nechaj wże 
u weczir zariżem". 

A baranec iak pryjszów do baby, to won^ brat z aestr^czkoju 
tak zradiły duże, szczo pobaczyłyś, ta baranczyk naczaw rozkaznwaty: 
„znajesz sestryczko, chotiat' meno zarizaty". A wona jomu każe: „ne 
bijsia, ne zariżut' won^ tebe". Oce podumały zaraz, szob pidisłała ba- 
ba do pana, szczob pryjszów chutko siudy do neji, bo tut detyna i ba- 
ranczyk żdut\ 

Ałe nadumałaś, ta chocz tak zrobyłoś, ałe wona taki sama piszła do 
pana, ta prosyt' szczob win pryjszów do neji naczas. Win jiji pytaje 
„czohóż ja pijdu"? A wona prosytf duże i każe: „oś choditf-no pane 
pobaczyte w mene swojti perszu żinku". 

Win jak ce poczuw, tak zradiw, Hóspody jak ! taj szwydeńko po- 
blh. I jak prybih do chaty i hlanuw, to aż kryknuw, takij buw szcza- 
sływyj, a wona jomti każe: „czy wy meno pi znały, szczo ce ja wasza 
persza żinka? Ałe ne pidu ja do was, póki wy jiji brechtywoji, pro- 
klatojl słuhi kuda ne dinete, ja ne choczu szczob wona meno baczyła". 

Win kryknuw na ludej: „wjrwedit' najłuczszych konej i prywia- 
żit' jiji do konej i pustitf w połę, nechaj wona tam propade". A persza 
żinka, dytynka i baranczyk szczasływo żywut* i pożywajut' i wika 
dożywajut'; a tuju słuhu koni ponesły i na wse połę jiji roznesły. De 
wona hołowoju udaryła, tam stała mohyła, de płeczy- 
ma tam dołyna. 



9. Pro łycho micznclm i jiji doczkń. 

Buw sobl człowik i maw jidnu doczku , a żinka jomu pomerła, 
i ostałoś ich tilki dwoje. Raz bat'ko każe do doczki: treba nam doniu 
materi szukaty"; a doczka każe: Jak sobi chóczete tatu". 

Ot win poswataw wdowu i w neji buła doczka i porosty obydwi 
diwczata i stały na dóświtki chodyty. Oidowa tak prade, ta pradó , po- 



(103) 

czynki prynosyf, a b&byna z chłópciamy hr&jefsia; a jak idu? do 
domu to wonk od dldowoji doczki poczynok widbere i pobiż^t' po pfe- 
redu do domu i każe: „dywifsia mamo, skilki ja naprała, a won& 
nteoły niczobo ne robyt', łedaszczo, z chłópciamy perekid&jetfsia". . . 

A ta druha wse idó taj płacze 

Batfko każe: „ne płacz doczko, ja powiażu tobi oczy ta w^wedu 

w świte 

• • •••••••• • • . , 

Idó taj idó, aż stojit, jabłonka: „diwońko, diwońko, obczyśt* 
meno, ta wyrwy z mene j&błuczko". Ot won& zaraz jiji obczystyta 
i obpołoła i zirwała j&błuko. 

Tilki raz jidón wkusyła, aż biżfi 7 mysz ta każe: „diwońko daj 
meni j&błuczko, a ja tobi kofyś w pryhodi stanu". Woni wział&, 
szczo wkusyła to myszci kynuła. Myszka wchopyła i pobihła. 

Tep&r idu?, idu? (bo i batfko z neju), aż stojit' picz i każe: 
„diwońko, diwońko, obmasty meno, ja tobi w pryhodi stanu". Diwka 
zachodyłas, obmastyła i piszty dali). 

Iszty, iszty dałeko, aż stojit 7 krynyczka i każe: „ diwońko wy- 
czysty meno! a ja tobi w pryhodi stanu". Diwka wjrczystyłai pijszły 
dalij. 

Idut' taj idńt', aż na kuraczyj niżci stojit' chatyna. Każe todi 
batfko do doczki; „idy doczko w tu chatku a ja drowóć urubaju, a 
ty szczos zwar^sz, taj budem weczeraty". Zachody t' diwońka w chatu, 
aż tam wsioho je i wziąłeś waryty i waryt', a batfko narub&w dro- 
weć i kynuw w chata, a sam dńmaje, jak by ce wid neji utikty! Ot 
wziaw kołódoczku, pry wiaz&w do dwerej, a kołódoczka od witru stu- 
kąje, a diwońka prykazuje sobi: ce meni batfko szcze drowcia rubaje". 
Ta stała dalij waryty weczóraty, ałe jak uże zwaryła, todi kłycze: 
„tata, tatn, a idit weczóraty. Wyhlanuła czerez wikonce a batf ka nem&, 
wjrbihła na dwir obbihła na-wkruh chatu, aż batfka nihdó nemaje. 

Wernułaś won& todi w chatu, ta płacze. Koty tnt szczoś łetytf 
stukota? ta kłycze: „diwońko widezyn^!" Idó woni pomałeńku widczy- 
niaty, a won 6 znów każe: „diwońko, diwońko peresady". Peresadyła. 
Howoryt wonó: „ diwońko, waryła weczeraty"? — „Waryła". — n Syp a 
Nasypała. „Sid&j i ty" wonó każe, „weczóraty zo mnoju, ne bijś me- 
no". A dalij prosytf: diwońko, diwońko, zmyj mene". Zmyła. „Diwońko, 
diwońko, postety meni". Postełyła. „Pokłady meno spaty". Pokłała. 
„A tepór", każe, „na tobi diwońko dzwink&, ta dzwon- nado mnoju 
wsiu nicz. 

Diwczyna dzwonytf, ta dzwony?, aż wże utomyłaś, aż myszka 
prybihła i każe: „idy spaty diwońko, a ja za tebe budu dzwonyty"; 
a pered świtom zbudyła i stała użó diwka dzwonyty. A jak wstało wonó, 
toj Żmij, bo ce win buw, taj pyt&jetsia diwki: „kotrl ty koni woż- 
mesz? czy ti szczo w zołotych hnuzdeczkach, czy ti szczo w ramin- 
nych"? a wona każe, n na szczo meni w zołotich, budo z mene i raminnyeh". 



(104) 

Buw w ni oh o wiz takij zdorowyj, jak pokoji z wiknamy, 
z dweryma; ot win jiji pytaje: „kotrfcj wożmesz, czy sribłom i zółotom 
okówanyj, czy toj szczo żalizom"? A woni każe: „na szczo menl sri- 
błom i zółotom kówanyj, budę z mene i zalizom". — „A tepór diwońko 
chody szcze zo mnoju w komoru; kotrd ty skryniu schoczesz wziaty? 
czy tuju szczo sribłom i zółotom okówana, czy tuj u szczo zalizom"? 
Woni znów każe: „na szczo menl sribłom ta zółotom, bnde z mene 
zaliznoji". 

Koty d^wytfsia, aż koni w^weły i wse ce jiji podarowiw; ubra- 
łaś woni jak jakiś wełyka pani i jide do domu i wsiikoho dobri 
wezó. Ałe jak jichały, to na dorozi rosłi jibłonka z zołotymy jibłu- 
kamy i woni sobi narwała cich jabłuk pownu chustoczku; bo ce cia 
sami jibłonka zołotlch jabłuk jiji dałi, szczo woni jiji posłuchała i 
obczjrstyła. Jide woni dalsze, aż stojit' picz, cia sami szczo woni 
jiji kotyś obmastyła, i djrwyfsia na jieji, piznała. Woni do teji peczi, 
a w neji powno duże harnych, biłych pałanyć; ot woni nabrała i 
cich palanyć pownu chustoczku i pryjlchała uż& aż do domu. 

Jak zhlanuły szczo woni taki bahata, stilki wsiohó z neju, 
poridiły duże i bafko zradiw. A miczucha poczałi łajaty johó: „a woj fi 
doczku na ludej wywiw, a moju ne choczesz". Cej czołowlk wziaw 
i tu druhu doczku, powlw w świt ceju simoju doróhoju. 

Aż stojit 7 pry dorozi jibłonka i każe: „chodjr dlwczyno obczjrst' 
mene"; a cia każe: „o ce! ne mała szczo roby ty! ta tebó cz^styty, 
ja i tak zirwu jibłuko, taj budujisty". Taj poczała jisty. 

Biżyt' myszka, ta prosyt': „daj meni jibłuczka"; a cia każe: 
\d$ sobi ta zirwjr".. 

Idut', idut' dalsze: aż stojit picz, ta każe: obmasty meno diwońko . 

— „Ehe! ne mała szczo robyty, ta tebó taku pohanu mastyty. 

Idut', idut' jiszcze, aż stojit na kuraczych niżkach chatka; ta 
bafko każe: „idjr doniu w chatu, a ja droweć narubaju, a ty węczó- 
raty zwarysz". „Ocó! ne małab szczo roby ty ta weczóraty waryty"! 
Zawlw jjjl bafko w chatu, a sam wyjszow na dwir, ta prywiaziw 
kołodku szczob stukała, a sam piszów sobi nazid. Kołodka ta wse 
stuk, ta stuk, a woni każe: „bodaj tobi w hołowl stukało, stari sobako! 
a taki weczóraty waryty ne budu". 

Teper czuje woni: „hu! hu! diwońko widczynjr", a woni za- 
kryczała: „Ne wełykij pan, widczynysz i sam". — „Diwońko, diwońko, 
chocz peresady". A woni każe: „ne wełykij pan, perelizesz i sam." 

— „Diwońko, diwońko, nawaryła weczeraty"? — „Ocó! tebó, pana* 
zdała, taj waryty weczeru mała!" Wonó znów każe: „postety", A woni 
znów: „ne wełykij pan, postółeszsia i sam". A wonó każe: Jak ne 
postełesz menl, to ja tebó zjim". Postełyła taki woni, a żmij każe: 
„położjr meno do stinjr hołowoju i dzwon- nadomnoju, ciłu nicz, a to 
pobaczysz' zjim tebó! u Nemi szczo, bero woni dzwinki, ta dzwony?, 
ta dzwony tf; koty myszka perebihła', a diwka każe: „myszko, myszko 
na, podzwonjr"; a myszka każe: „ehó! a jibłuczko dali" i pobihła, 
a woni ostałaś dzwonyty. Dzwonyt' ta wse łaje, a win ne spyt' ta 
wse znaje. 



(105) 

Ot rano jak ustaw, czftw ce wse ta każe: „icty dlwczyno zo 
mnoju, ta w^beresz sobl kónyki, czy z zołotymy hnuzdćczkamy czy 
z raminnymy"? A wona każe : „ta wżeż z zołotymy, i wiz zołotjrj, i 
skryniu zółotom k6wanu a . Wjrweły koni, skryniu pokłały i diwku 
wjrsadyły i jak wona wjrjichała za worota, zachotiła ubratyś ; ta szczo 
hlane w skryniu, wse pohane takć łycho, tak jijl napało. 

Pryjiżdżaje do domu, a te wse des izsłyzło i jijl samu naczaty czer- 
wy toczyty i wse pohane. Starł podywyłyś, baba poczała hnlwatyś, 
prokłynaty. Ałe buła u nych sobaczka ; stała , ta wse pid wiknóm 
bresze: „dziaw, dziaw ! didowa doczka pannoczka, a w babynoji 
doczkl, w misz oczku tiłki brażczat' kis toczki!" A baba ciu sobaczku 
kyjom poczała, a pannoczka wybihaje, ta ne daje szob baba wbywała. 



10. Pro Sucz&wycza. 

Buw sobl car i carycia. Sim hod żyły won^ z soboju, taniały 
try doczkl. Umerła carycia u car ożenywsia z dr uboju i żyw z neju 
sim hod, ta ditej u nych ne buło. Buły wony dobri na wse swojo 
carstwo i na prysłuhi, ta mołyłyś wony do Boha szczob jim daw di- 
tój i starciam myłostyny dawały. Pryjszow raz staroć 'do nych cbliba' 
prosyty. Pytajefsia carycia: „diduniu perce, może wy czy ne znajete, 
szczob szczo taki 6 zrobyty, szczob buły u nas dity?" Did skazaw 
caryci: „pijdlt' na bazar ta dywitfsia, de do jakoji ryby ludę natóu- 
plafsia, tuju i kuplt' ałe ne torhujteś; szczo skaże, to te i zapłatlt'". 

Wyjszła carycia na bazar; aż tam dotejiryby, — tar.ińka pohaneó- 
ka, — prytoupyłyś ludę. Wziała carycia odnu i bez torhu zapłatyła. Pryne- 
sla do domu, zahadała hospodyni, szczob jijl zwaryła tu rybku. Pomoczyła 
wona tu rybu, oczystyła, w^kinuła z neji kyszkjr, a suczka wchopyła 
taj zziła; kucharka jak waryła, ta i sobl pokusztowała; zwarywszy, 
zanesła caryci, a carycia zziła tu rybku. 

Zaczerewatiły wsi troje piśla toho, ta carycia wrodyła chłopci.) 
i kucharka chłopcia i suczka prywela chłopcia. Taj tiji chłopci ro- 
stut' ne po bodach a po czasach. A tiji try doczkl carski piszty sobi 
raz u sad hulaty, aż pryłetiły try żmijl, taj uchopyły tich try doczkl. 

Rosfy ci try chłopci sim hod. Porobjrw raz Suczewycz łuczkl i 
każe do swoich bratlw, do Carćwycza i Kuchar ćwycza: „chodlm 
na tu wysoku boru, ta budem sobl strylaty iz łuczklw; kudy kotora 
striłka wpade? a Wyjszly won£ na horu; każe Suczewycz: „strylajte!" 
a Carewycz każe: „strylaj brate ty, bo ty starszyj wid nas". Jak 
strilnuw Suczewycz, upała striłka za try de wiat' zemćl, aż za desiate 
carstwo, w hynsze hosudarstwo i wpała striłka na midnyj dach, Stril- 
ntiw Kucharewycz, upała johó striłka za trydewiat' zemćl za desiate 
cartstwo w hynsze hosudarstwo, na srybnyj dach. Srilnuw Carewycz, 
taj upała johó striłka za trjrdewiat' zemel za desiate carstwo, w hyn- 
sze hosudarstwo, ta na zołotyj dach. 

Z\>. Wi*d. Aotr. Ds. III. T. XI. 14 



(106) 

Wernułyś wony do domu a Suczewycz każe: n a szczo bratał 
sidłaj mo koni , ta jicTmo szukaty naszych striłók". Posidłały koni, 
siły taj pojichały. 

Pryjichały wony do samoji najmónszoji sestry, de upała Car6- 
wyczewa striłka. Zadryżały parkany i zarewły łewy na łańcuchach, 
wyjszła jich sestra, pozdorówkałaś z nymy: „słychom słychaty ! w wi- 
eży wydaty Suczówycza, Kucharewycza i Carówycza. Czy po woli? 
czy po newoli?" — »Ni a , każut' wony, „po kozackij ochoti!" — „Pro- 
szuż was braty do chaty". Dała jim jisty i pyty, nahodowała ich taj 
każe: idlt' braty u ciu druhu chatu, bo w mene czołowlk serdytyj 
duże". Dał& jim karty, szob hrałyś sobl, a Suczewycz powisyw na 
kiłoczku swojl rukawyci i nahaj oczku i sowu z klitoczkoju powisyw 
na druhim kiłoczku, a sestra zabrała ich koni i zaczynyła na troje 
dwerćsj zaliznych. 

Suczewycz każe: „braty mojl luby ta myłi, ne spit' że wy, ta 
dywit'sia, jak budę z nahajoczki krów kapaty, a z rukawyó pin&, to 
prybuwajte do mene na pomicz; a ni, to puskajte moho konia i so- 
wu". Braty pospałyś i spały ciłu nicz, a win piszów i slw pid mostom. 

Aż jide żmij z troma hoło warny. Spitknuwsia kin na mostku i 
kryknuw żmij: „stij koniu, ne spotykaj ś, tut mynl riwni nema. Jest' 
myni riwnia za trydewiat' zemel, u desiatym carstwi, w hynszym hosu- 
darstwi Suczewycz, ałe Suczewyczewoji siuda woron i kosti ne zanesć!" 
A Suczewycz na teje każe: „Suczówyczewoji woron kośti ne budę 
zanosyty, bo Suczewycz sam dobryj mołod^ć prybuwaje". — „A szczo? a 
każe żmij, „czy budem bytfsia, czy myrytfsia?" — „Ne tohó ja pry- 
jichaw szczob myryfsia, a tohó szczob bytfsia!" Żmij każe: „to cho- 
dim na zołotyj tik bytfsia". 

Piszły wony na zołotyj tik byt'sia. Jak machnuw żmij, zahnaw 
Suczewycza po kistoczkl, Machnuw Suczewycz, zahnaw żmija po ko- 
lina. Machnuw żmij, zahnaw Suczewycza po kolina. Machnuw Sucze- 
wycz, zahnaw żmija po pojas. Jak machnuw żmij, zahnaw Suczewy- 
cza po pojas. Jak machnuw Suczewycz, zahnaw żmija po szyj u, zru- 
baw jomu try hoło wy i wbyw johó w zemlu i zamlw krów, szczob i 
znaku ne buło. 

Pryjszów win do swojlch bratlw, a braty spłat', z nahajoczki 
krowi nakapało, z rukawyć piny nałetiło, a sowa trochi klitki ne 
rozłomała. Poliż win na dach, zdljniaw striłku i widdaw Carewyczo- 
wu Posidłały wony koni, siły i pojichały. 

Pryjichały do druhoji sestry. A w tijeji sestry, szcze łuczsze 
zadryżały parkany i zarewły łewy. Wyjszła sestr& i każe: „słychom 
słychaty, w wiczy wydaty Car&wycza , Kucharówycza i Suczewycza ! 
po woli, czy po newoli?" — „Ni sestro! po kozackoji ochoti" — »Pro- 
szuż was braty do chaty". Dał& jim jisty i pyty, dał& jim karty. 
„Pyjte i jiżte, hulajte, bo w mene muż duże serdytyj". A koni jich 
zabrała i zaczynyła na szestero dwerej zaliznych. 

Suczewycz każe: „ej braty mojl no spit'; jak budę z nahajoczki 
krów kapaty, a z rukawyć pinii, to prybuwajte do mene; a ni ; to 



(107) 

puskajte moho koni A; a ni, to sowft na poraicz". Sam piszów win i 
slw pid mostom. 

Aż jide żmij, z szestero hoło warny. Spitknuwsia johó kin na 
mostku. „Ej stij sterwo, ne spotykajsia, bo tut roynl riwni nema! 
Jest* mynl riwnia za tr^dewiat' zemól, za desiate carstwo, w hynszym 
kosndarstwi Suczewycz, ałe Suczówyczewoji i kosti siuda woron ne 
zanesó". 

Suczewycz wyłazyt' z pid mistka taj każe: „Suczówyczewoji 
woron kośtl ne budę zanosyty, bo Suczewycz sam dobryj mołodóć 
prybuwaje". — „A! słychom słychaty, w wiczy wydaty! czy po woli, 
czy po newoli?" — „Ni a każe, „po kozaćkij ochoti". — „A szczo? 
czy budem byt'sia, czy myryfsia ? a — „Ne tohó ja pryjszów szczob 
myryfsia, a tohó szczob byt'sia u . 

Plszty na 8ribnyj tik; machnuw żmij Suezewycza, zahnaw johó 
po kistoczkl. Machnuw Suczewycz, zahnaw żmija po kolina. Machnuw 
żmij, zahnaw Suczówycza po kolina. Machnuw Suczewycz, zahnaw 
żmija po pojas. Machnuw żmij, zahnaw Suczówycza po pojas. Jak 
poprawywś Suczewycz, jak udaryw żmija poseród hołlw, taj rozwatyw 
jomu usl sziśt' hołlw; u by w johó w zemlu i zamlw krów, szczob i 
znaku ne buło. 

Pryjszów win do bratlw, a bratjr spłat', ta nabihło piny i kro- 
wi piw chaty. Poliż* win na dach, zniaw striłku Kucharówyczowu, 
posidław kon«, siły i pojichały. 

Pryjiżdżajutf do samoji starszoji sestrjr. Zadryżały porkany, za- 
rewły łewy, wyjszła sestra. „Słychom słychaty, w wiczi wydaty! Czy 
po woli, czy po newoli?" — „Ba ni, po kozaćkij ochoti tf . — „Proszu 
braty do chaty". Dała jim jisty i pyty, dała jim karty i każe: „jiżte, 
ta pyjte i zabawlajteś, bo u mene czołowik duże serdytyj, jak pryjide 
to budę wam i myni". Zabrała koni i zamknuła na dewiatero dwe- 
rłj i prykowała Suczówyczewoho konia żaliznym łańcuchom. 

Suczewycz każe : „ej bratjr moji lubi ta myłi ! tepór ne spit', 
dajte mynl pomoczy ; a jakże sami ne dastó, to puskajte konia i sowu 
na pomicz". Sam piszów i slw pid mostom. 

Aż jide żmij z dewiat'm& hołowamy. Spitknuwsia johó kin, 
zakryczaw żmij: „stij pohancze! ne spotykajś, bo tut mynl riwni ne- 
ma. Jest' myni riwnia za trydewiat' zemói, za desiate carstwo, 
w hynszym hosudarstwi Suczewycz, ałe Suczówyczewoji kosti siuda i 
woron ne zanesó"* 

Suczewycz wyłazyt z pid mistka i każe: „Suczówyczewoji wo- 
ron kości ne budę zanosyty, bo Suczewycz sam dobryj mołodóć, pry- 
buwaje". — „Słychom słychaty, w wiczy wydaty! czy po woli czy 
po newoli?" — „Ba ni, po kozaćkij ochoti". — „Czy budem byfsia 
czy myryfsia?" — „Ne tohó ja pryjszów, szczob myryfsia, a pryjszów 
tohó szczob byfsia". Żmij każe: „Nu to chodlm namidnyj tik byfsia. 

Piszfy wonjr na midnyj tik. Jak machnuw żmij, zahnaw Su- 
czówycza, po kolina. Jak machnuw Suczewycz zahnaw żmija po kistoczki. 
Jak machnuw żmij, zahnaw Suczówycza po pojas. Jak machnuw Sucze- 
wycz zahnaw żmija po kolina. Kryknuw Suczewycz: „daj na zhodu!" 



(108) 

WJrpruczawś Suczewycz zniaw czóbota z prawoji nohy, jak kf- 
nuw i pociływ pramo w stajniu i rozbaw dówiatero dwerój i pociływ 
konewi na łańcuch i wpaw czobit na zemlu, i rozbaw na konewi ża- 
lizne puto. Skynuw czóbota z Uwoji nohy, kynuw i pociływ pramo 
u wiknó, rozbyw żaliznu klitku. 

Pryblh kin, pryłetiła sowa Suczewyczowi na pomicz. Kin top- 
cze, a sowa oczy dero; ubyły żmija i zamęty, szczob pryznaki ne 
buło. 

Pryjszów Suczewycz, a braty spłat': Pollz na dach, zdijniaw 
swoju striłku, pobud^w bratiw, posidław koni, siły i pojlchały. 

Widjichały trochi, Suczewycz każe: '„lahajte braty trochi spoczyóte, 
a ja wernusia, bo ja zabuw swojich rukaw^ć". Ałe win ne zabuw 
swojich rukawjrć, tilki win znaje szo wże wonj" wsi try sestry zjlcha- 
łyś w jidnó misce i szczo wonjr budut' howoryty. 

Perekinuwsia kotkom i połiz po parkani i perelłz do wikna , taj 
zaczaw miauczaty. Wonjr whladiwszy, zradiły kotkowi, zaczały kły- 
katy johó: kyć, kyć ! Widczynyły wiknó i wpustyły w chata. Poczały 
kotka hładyty, taj sydiat' i radiatfsia jakby to swojich bratiw iz świta 
zhubyty? 

Najmensza sestra każe: Ja pereklnusia u czystomu poli na do- 
łyni ożynoju, to wonjr pryjidut', podywlafsia szczo jahody harni, budut' 
jisty i pomrut'. Sereduszcza każe: „ce ne duże łasa ricz; oś ja jak 
perebiżft u peród jich, ta perekinuś jabłoneju, sribni, zołoti łystoczki, 
sribni i zołoti jabłuczka, to wonjr wyrwut', zjidiat' i pomrut'. A starsza 
każe: „i ce ne duże łase; oś jak ja perekynuś krynyceju, i woda 
w menl budę cliorosza, pohoża i szcze na ciamryni l ) budę kwarta 
stojała, to wony potómlani napjufsia wodjr, i pomrut'. 

Kotyk w^słuchaw, wyskoczy w skriż,wikna, perebih czerez parkan, 
taj staw znów Suczówyczem takim jak bu w. Pryblh win do bratiw, 
siły i pojichały. 

Projlchały trochi, aż stojit' ożyna taka, jak suknom ukryta. Care- 
wycz i Kucharewycz każe: „ot jahody choroszi, budemo jisty." A Su- 
czewycz każe: „poczkajte braty, ja starszyj za was, to ja wam po- 
błahosłowlu". Machnuw nawchrest meczem, polizły z ożyny użjr, 
hadiuki, żaby, jaszczirki i wse prepohane. Polakałysia Kucharewycz 
i Carewycz, siły i pojichały. 

Projlchały trochi, aż stolt' jabłonią. Carewycz i Kucharewycz za- 
raz z konój poziskakuwały i pobihły do jabłoni. Suczewycz kryknuw: 
„poczkajte braty!" Machnuw nawchrest meczem, staw z jabłoni stoub. 
Polakałyś won^ i pojlchały. 

Projlchały trochi, aż stoit' krynycia, a na ciamryni krwarta stolt'. 
Carewycz i Kucharewycz każut': oś my wodjr choczem, dobre szczo 
je czym napytyś". Kryknuw Suczewycz: ^poczkajte bratjr ja pobła- 
bosłowlu". Machnuw nawchrest meczom, woda krówłeju stała. Siły' 
i pojichały. 



l ) cembrzyna. 



(1091 



V 



Projichały troehi, stało im dwi dorozi; ot Suczewycz i każe do 
nych: „oś tep&r braty rozłuczajmoś. Jid'te wy do domu, bo twoja 
maty carycia, a twoja maty kucharka, a moja suczka; to meni nema 
do koho i jlchaty; ja pojidu sobl w świta". Rozproszczałysia i roz- 
jichałyś. 

Pryjichaw Suczewycz u jidnó misteczko i zakupów dwanadciat' 
maż sili i kup^w dwanadciat 1 szkur wołowych, naniaw sobl lud&j, 
potowkty tuju sil na miłko i polipyły taki stówpczyki jak chlib w-za- 
bilszki. Z dwanadciaty szkur wołowych izsz^w win sakwy i zabraw 
u sakwy wsiu tuju sil, pokław na konia, siw i pojichaw. 

Jak poczuła tych żmijlw maty, szczo jiji synlw nema na świti, 
biżyt' za Suczówyczem taka serdyta, szczo u neji z rota na sim 
sażynćj wohóń pasze. Oblanuwsia Suczewycz szczo za nym łetyt' 
żmija, zaczaw jiji kidaty ti bałabuszkl z soli. Wykinuw pjat', wona 
kowtnuła, zapekłó jiji, pobihła do riczki pyty wodjr. Póki żmija 
napyłaś wody, win troehi spoczjrw. 

Ot dohnała wona i znów win jiji kinu w bałabuszók i wona 
znów pokowtała i znów pobihła do wodjr. Wykidaw jiji wsi bałabuszkl, 
na ostaóci kinuw i sakwy. Wona i te kowtnuła, i pobihła pyty wody. 

Dohaniaje Suczćwycza i taka duże serdyta, aż półomja pasze 
jiji z rota, ta stało pekty Suczówyczowi w płeczy. Suczewycz wyki- 
nuw hrebińcia pozad sebe, staw toj hrebinfcć liskom. Wuna zaczała 
hryzty i łomaty, zrobyła sobl dorohu, dohaniaje Suczówycza. Sucze- 
wycz wyniaw chtistoczku, kinuw pozad sebe; stała woda. Zaczała 
żmija pyty i wypyła wsiu. 

Dohaniaje Suczćwycza i znów, a win utikaje stepom, a na ste- 
pu stoit' kuźnia czawunna, a w tij kuźni kowal, Kużma Demian. Pryblh Su- 
czewycz do kuźni, taj każe: „ej brate ! Kużmo-Demjane, poratuj mene, bo 
łetyt żmija, chocze men6 kowtnuty". — „Jak dąsy menl swoho konia, to 
poratuju". Żal buło Sucz&wyczowi dawaty konia, ałe musiw widdaty. 
Widczynyw Kużma Demjan kuźniu, wpusty w Sucz&wycza w kuźniu 
z konóm, i zaczynów. 

Łetyt żmija. „Ej brate! Kużmo-Demjane, oddaj myni Sucz^wy- 
cza, bo win m oj ich try syny i try newistki z świta zhubjrw. Kużma 
Demjan zahadaw Sucz&wyczowi szczob hriw miszkóm, a sam ukław 
kliszczl w homo, skazaw żmij! : Jak prołyżesz dWery za try razy, to 
widdam". Łyznuła wona raz, łyznuła potim druhij raz i wkłała tro- 
ehi jazyka : a Kużma Demjan każe : „łyzny jszczó, szczob dobre jazyka 
buló wydko". Łyznuła wona, taj wsunuła jazyka na plwtóra arszyna. 

Uzi a w Kużma Demjan kliszczl, wchopyw żmiju za jazyk i daw 
Suczówyczewi szczob derżaw, a sam uziaw mołotoczka w desiat' pudlw, 
wyjszów na dwir, taj zaczaw jiji byty. Piśla zrobów łańcftch, pryko- 
waw jiji do kuźni, staw z Sucz&wyczem i zrobów zaliznoho płuha. 

Zrobów, taj każe do żmiji: „chto komu budę dowsze śpiwaty, 
to toj tym budę oraty a . Zapribsia Kuzma Demjan u płuh, a żmiju pry- 
kowaw do płuha, daw jiji hystyka *) w ruki; „chody za płuhom, i 

l ) motyka. 



(110) 

śpiwaj". Obijszów dwa razy; uże żmija utomyłaś spiwajuczy. Kużma 
Demjan pytaje: „czy uże hodi śpiwaty?" Wona każe: „hodi". 

Wyprahajetsia win z płuha, zaprahaje żmiju i zaczynaje spi- 
waty: „dejne, ta dejne". 

Od mora do mora żmijoju ora w i wse odnó jiji śpiwaw. Utomy- 
łaś żmija i stała prosytyś, szczob pustyw jiji do mora wody napytyś. 
Pusty w jiji. Jak stała wona pyty wodu, taj propała. Pryjszów Kużma 
do kuźni, taj każe do Suczewycza: „idyż sobl, kudy tobł treba. 

Piszów Suczewycz stepom i znaj sz 6 w steżeczku i zaczaw, tłjeju ste- 
żeczkoju ity i pryjszów do riczeczki smolanoji; a czerez rlczeczku 
łeżyt' kładoczka, a na kładoczci sedjrtf did, na korch *) dida a na 
na dwa borody, na sim sażynej puha *), a na kińci kula. Jak zamachnę 
neju, chtoby ne jszów, taj w riczku tiahne. 

Whladiw Suczewycza. „Słychom słychaty, Suczewycza w wiczy 
wydaty! Czy po woli, czy po newoli?" — „Ni, po kozackoji ochoti". 
Pytajet'sia did Suczewycza: „kudjr ty jdesz, cariwnu swataty?" A Su- 
czewycz dohadawś, taj każe: „ehó"! — Id^ż, ta wyswataj za mene". 
Perejszów Suczewycz czerez kładku, i piszów doróhoju. 

Ot ide czołowik. „Zdorów bud'!" — „Zdorów ! a kudjr ty idesz?" 

— idu do cara doczku swataty" — „wiżmjr i mene z soboju". — „A 
szoż ty takie?" — „Ja toj czołowik szczo hrijuś, hrijuś i ne nahrijuś." 
-- „Chodlm". 

Idtit' uże u dwóch, dohaniajut' czołowika. „Zdorów bud'" 

— „Zdorowi, a kudy wy jdete?" — „idem cariwny swataty." — „Woż- 
mit i mene z soboju". — „A szoż ty takie?" — „Ja toj, szo pju, pju 



i ne napjuś" 



Idut' wonjr u troch, taj dohaniajut' i znów czołowika. „Zdorów". 

— „Zdorowi! a kudy wy jdete?" — „idem cariwny swataty", — „Woż- 
mlt' i meno z soboju". — „A szoż ty takie?" — „Ja toj, szczo jim 
jim i ne najimsia". 

Idut' w czotyróch i dohaniajut' czołowika. „Zdorów bud'", 

— „Zdorowi. Kudy wjr jdete?" — „Idom cariwny swataty". — „Woż- 
mit' i mene z soboju". — „A szoż ty takie ?" — „Ja toj szczo na 
motowyło wodu motaju". 

Idut' wony w piatóch, taj dohaniajut' czołowika. „Zdorów". — 
„Zdorowi! a kudy wy jdete?" — „Idom cariwny swataty". — „Woż- 
mlt' i meno z soboju". — „A szoż ty takie". — „Ja toj, szczo na- 
stromlu oczy na wyła, i na nebi wse pobaczu". 

Pryjszły won^ do cara, daty znaty carewi szo pryjszłó sziść 
czołowika cariwny swataty. Car skazaw natopyty czawunnu chata 
i jich tudy zakinuty na nicz. Wchodyt' toj szo kazaw hrijuś, hrijuś 
i ne nahrijuś, pokotywś po pidłozi, posunuwś po stinach i wj^chołoła 
chata. Póki den staw, to wony i pomerzły. Car posław szob w^meły 
chocz popił iz jich, duraawszy szo pohoriły. Prychodiat' do chaty, 
a won^ prósiafsia: „puśtit', bo my uże pomerzły". 



J ) garść, piędź. — a ) batog. 



(111) 

Dały carewi znaty szczo wonf żywi. Car skazaw daty jim 
dwanadciat' boczók horiłki, dwanadciat' pywa, dwanadciat' wyna, dwa- 
nadciat' wyszniaku, dwanadciat' wod^, dwanaciat' tefyć, dwanadciat' 
baranlw, dwanadciat' kabaniw, husej, kurój i dwanadciat' peczlw chliba. 
„Jak oc& pojistó i popjete, to ja za was doczku widdam". Jak siw 
toj szo każe pju, pju, ne napjai; toczat' jomd u cebór i berut konowkamy 
i ljut' jomii w rot. Wypyw win te wse i kryczji;': „dawaj szcze, bo 
mało!" Stały dawaty tomu szczo każe jim, jim, ne najimś, po szmatku 
stały rabaty i kidaty, win wse te pojiw, taj zakryczaw: „car dawaj 
szcze a . 

Cariwna todi wziała czerpak i pobibła do mora po wodu, taj 
wkłnnła w morę perstnia. Pryjszła do domn i każe: „Jak dostanut' 
perstnia z mora, todł ja pidu za nych*. Toj szczo na motowyło 
wodn motaje w^motaw woda na motowyło, i dostaw perstnia. 

Cariwna baczy t' szczo horę, schowałasia na nebo. Toj nastromjrw 
oczy na wyła, pobaczyw jiji na nebi i stiahnuw jiji za raku. 

Powinczaw car doczku z Suczewyczem, wziaw jiji Suczewycz za 
raka i piszty. Iszty doróhoju, de kotoryj aziawd, to tudy i piszów, 
a Suczewycz id& a dwóch iz cariwnoja. Pryjszty do tej i smolanoji 
riczki. Toj did zradiw i każe: „proszu, proszu, do sebe". A cariwna 
każe: „nejdut' jasła do konej, tilki koni do jaseł u . Staw did ity kła- 
doczkoju, a cariwna kładoczku tork czerewyczkom ; did szełep w smo- 
lanuju riczku, a Suczewycz z cariwnoja żywe. 



11. Pro dldowy kozy. 

Buw sobi did, strasznej, staraj, buła i baba u nioho i buło w nych dwi 
doczki i jiden syn parobok, ta mały bahato kiz. Wyj szła stara i kły- 
cze syna: „honjr synu pasty kiz. a Win posłuchaw, wyhnaw kozy 
w połę i staw pasty; napasłyś najityś dobre, staw zachid soncia, win 
ich zajmaje i żene do domu. 

Otó pereblh joh6 did : staw na worotiach w czerwonych czobo- 
tiach, z sjrwoju borodoju, z zołotoju buławoju i howoryt': »kozy moji, 
kózońki moji, luby ta myłi, czy jiły wy czy pyły? u — „Ni didusiu, 
ni jiłymy ni pyły; bihły ezeróz brebelku, wchópyły wody krapelku, bihły 
czerfez lisoczok, "wchópyły kłynowyj łystoczok, oce stilki my jiły ta 
pyły". Syn każe: „neprawda, pasłyś wonjr dobre i napyłyś wody a , 

Did wziaw syna, ubyw za te szczo pered nym brechaw, ta ne 
cfaotiw pasty. Każe do doczki: „hony doczko ty pasty, ta hlady dobre 
napasy". Wona pohnała na trawu zełenu, tak paso, tak paso, szczo 
ne treba łuczsze. Win znów perebih ich, jak staw weczer 

i staw na worotiach 
w czerwonych czobotiach, 
z sjwoju borodoju, 
z zołotoju buławoju. 



(112) 

taj każe: „kózońki moji, 
kózońki moji luby ta myły, 
a czy jiły wy ta pyły?" 

— „Ni diduniu ne jiły my, ne pyły, 
bihły my czeróz hrebelku 
wchópyły wodjr krapelku, 
bihły czerez lisoczok 
wchópyły kłynowyj łystoczok, 
taj stilki my jiły ta pyły". 

• 

Did rozserdywś straszno, wziaw i doczku ubyw, taj na hord zakynuw, 
taj kłycz*e druhoji doczki: „idy ta hony i ty doczko kozy pasty". 
Won& pasę, pasę do weczera, stała honyty do domn, a did znów po- 
bih, staw na worotiach i t. d. i tak jak persze staw pytaty: „kó- 
zońki moji kózońki u i t. d. Kozy skazały tak jak i persze: „ne jiły 
ne pyły" i t. d. 

Did todi i tu doczku ubyw i na horu zakynuw, taj kłycze uże 
8woju babu. „Hony ty szcze babo, ta chocz ty kiz napasy". Baba 
pohnała, na zełenoji trawi tak ich pasę, tak paso, szczo i ne treba 
łuczsze; napojiła dobre, pryjszów weczer, pryhnała do domu. Wyjszow 
did i znów pytaje: „kózońki moji luby, kózońki" i t. d. kozy skazały 
„ni didumiu ni jiły ni pyły" i t d., did todl wziaw taj i babu ubyw 
i zakynuw. 

Nem& szczo, żene did i sam pasty : tak ich paso tak paso, szczo 
nejmucze wiry! taj każe sam do sebe: „ehe, szob wonjr wsi tak pasły 
jich jak ja, tob kozy ne kazałyb szczo ne jiły ne pyły!" Oto, 
dożdaw wóczera taj staw ich honyty do domu. Nahn&w jich, a sam 
pereblh, taj staw na worotiach w czerwonych czóbotiach, stojlt taj 
pytaje: kózońki moji hołubońki" i t. d. — A kózońki swojo: „ne jiły 
my" i t. d. 

A win todl każe: „ehe! to wy taki? koty ce tako, to ja durni- 
seńko ditej ta babu czerez was powbyw&w ! poczkajteż, dam ja wam". 
Bero todl, ta z nych żywych dawaj szkuru zdyraty. Zder wże z jidnoji 
czy mało *), ta niż zatupj^wś, ta win musyw poklnuty, piszów hostryty nożk. 

A koz&, szczo wże buła, ob der ta do połowyny, zirwalasia ta 
utikaje, ta wbihła prosto do czołowika w chatu, ta pid picz. Dityjomu 
poperelakuwała, a wse kry czy t': „ne meno, ne meno". Dity kryczat' 
gwałt, polakałyś, aż trasut'sia, a żinki tohó czołowika jak raz w chati 
ne buło, piszla po wodu. 

Ałe wertajetfsia z wodoju, wchodyt' u chatu, a tam dity tak kry- 
cz&t', tak krycz&t, szczo i skaz&t' ne można! Won& szwydcze pobihła 
do ludej, do susidyw, stała p rosy ty: „idlt' ludę dobri za mnoju, bo 
szos straszno jest' n chati". 

Kum jijl zaraz piszów, wbih u chatu, jak pobaczyw taj każe : 
„tut szos tra robyty, jakoś treba jijl wyhnaty z widcila. z pid peczy" # 



J ^ dosyć dużo. 



(113) 

taj kryknyw: „obizwya, kto w kumowynoj chati, kto w kumowynoj 
chati? obizwysia, hej!" 

A cia kozi dawaj kazaty: 



„Oj ja koza der ta, (albo dercza) Za try kop£ kuplana! 
Na piw boka obderta Tupu, tupu nohamy, 

Piw boka łuplana; Zakolu tebe rohamy! u 



„Oce bida kumo", każe kum, „ne wjrżenemo, bo take straszne, ta 
złe, szczo hodi! a 

Szczo wże ne robyły, wse prydumuwały ludę, taki ne w^hnały. 
Bojat'sia, ałe jiden każe: „tut niczoho my ne pomożem, tra szczoś 
insze radyty; treba ittjr po raka, to wona ne budę baczyły jak win 
pidlize do neji. 

Pry wety raka, ta każut' do nioho: „idy raczę do kumczynoji 
chaty, szczoś tam je straszno, ta wyżenemo". Rak każe: „zaraz 
)izu u . Pry Hz nyszkom, ta pid plczcju slw. Otó kum znów każe: 
„a chtó je pid plczeju?" — B Ja koza dercza a i t. d. Rak ciuhó ne 
zlakawś, lizę, pry liz do neji błyzeńko taj każe: 

„A ja rak, neborak, 

Jak uszczipnu budę znak! u 

Ot jak wszczipnuw win jiji, a wona todi jak zweresne „ne meno, 
ne mene! u ; stryb, ta z pid peczy. Todl wsi ludę zadywowałysia szczo 
rak ne bojawś, wy h naw strasznu kozu, a wsi ludę bojałys tam 
i prystupyty. 



12. Pro sestrii nbytn. 

Buw sobi czołowlk i żinka, ta mały sobi try doczkl; dwi poha- 
ny a jldna duże harna. Tu harnu ludy swatajut', rozbywajutfsia za 
neju, a pohanszych ne chtiat', nichtó za nych i ne spytaje. 

Ti pohańszy namówyłyś: „jakby my sestryczko jijl zo świta 
zhubyły?" taj każut': „chodlm razom z neju sestryczko po jahody w lis". 

Pryjszty wonjr w lis, taj zbyrajut* jahody, ałe nadumałyś taj 
każutf : „idy do nas błyżcze, siad', my tebe pośkajemo 1 ). Wona siła, 
stały jijl skaty, wona i zad ri mała. 

Won^ (ci pohani) todi jijl nożem po szyji , taj zarlzały. Krów 
zemłeju prykryły, zahromadyly jijl w lisi w dołynkn i łyśtiaray husto 
nakryły; krów sobi z ruk poobtyrały, taj pryjszty do domu. 

Pytajutfsia jich, bafko ta maty, n deż nasza tretia doczka?" 
a won^ każut': „pobereżnyk 2 ) nahnaw z lisa, a wona i pobihła". 



J ) iskać będziemy. Czynność ta należy nawet do rozrywek ludowych 
w chwilach wolnych od zajęć; przyjaźnie usposobione osoby wzajem 
sobie tę przysługę oddaje. 

2 ) gajowy. 

Zb. W lad, Antr. D* III. T. XI. 15 



(1 14) 

Żdut' den, nema diwki; żdut' druhij, nema taki; żdut' taj żdut', 
a jich harnoji diwczyny jak nema tak nema. 

Koty idó lirnyk czerez lis, ne baczyt' taj zaczep^wś w haju za 
szczoś wełyke taj każe: „ot oweczka, majbut' zltynuła , to budut' 
z kyszók struny. Wziaw tiji struny, pocziplaw do liry, staw hraty 
i każe do prowodyr^ *), jak ce won& budę hraty? 

Koty did hraje,, a wona promowlaje: 

„Pomału didusiu hraj, 
Mohó serdeńka ne ukraj; 
Bo je w mene dwi sestryci, 
Obydwi zhubnyci. 
Wonjr meno zhubyły 
Jak po jahody chodyły 
W serdeńko noż4 wsadyły". 

Stały wony kazaty jidón do druhoho: Jakoś ninacze, dobre 
hraje; chodlm u sełó". Pryjszty do lud&j u sell i staw did hraty, a 
struna znów tak samo śplwaje: 

„Pomału didusiu hraj, 

mohó serdeńka ne ukraj" i t. d. 

Susida bat'ka teji diwki harnoji poczuw ceje, taj każe: „idit' 
łysz didusiu w ciu chatu, oś tut nedałeczko". Wedó johó do bat'kowoji 
chaty. Pryjszty, win staw hraty znów tako sam 6 jak persze. 

Bafko ub^toji diwki poczuw, zdywowawś, ałe każe do dida: 
„daj łysz menl didusiu swoju liru, nechajno ja sam zahraju, szczo to 
wona menl skaże?" Staw hraty, a struna tak i śpiwaje: „pomału ba- 
teńku hraj, mohó serdeńka ne ukraj ; buło nas try sestryci, z tich 
dwi zhubnyci. Wonjr mene zhubyły, jak po jahody chodyły". 

Czuły ceje wsi, ałe bafko szcze każe do żinki : „na , stara za- 
hraj i ty". Stała maty hraty, a lira i materi tak samo zaśpiwała. 

Won f todi stały wsi duże płakaty, a bafko i poczaw kazaty: 
„a baczte suki, a wyż kazały, szczo jijl kozak nahnaw z lisa, a to 
wy u dwóch jijl zo świta zhubyły. Kłyczteż, proklati, szcze i brata, 
nechaj win zahraje, szczo to szcze jomu budę lira kazaty, czy tak 
samo jak i nam?" 

Staw i brat hraty, a struua i zapyszczała: „pomału bratyku 
hraj, mohó serdeńka ne ukraj, meno dwi sestr^ zhubyły, jak w lis 
po jahody chodyły". 

Brat jak poczuw teje, taj zlak&wś, ta liroju ob zemlu jak ky- 
nuw, lira rozsypałaś! Aż tut stała pered nymy taka chorosza, pre- 
harna diwczyna, jak panna; wysoka, czorno-browa, czorno-oka, szcze 
kraszcza jak persze buła. 



l ) przewodnik dziadów. 



(1^ 

Todl bat'ko i maty z wełykoho szczaścia tomu llrnykowi nada- 
wały szczo mały, za johó lim bahaćko zapłatyły, i wsim dobrym 
nakormyły. A doczók tuh pohanych oddały w tiurmu na wiczne. 
A ta harna ostałaś koło bat'ka i mat er i, szczasływa znów. 



13. Pro lulku newykurku, kałytku zołotodajku 

i miszók samochwit. 

Baw 8obi czołowłk i żinka, mały wony jidnym jidnoho syna, 
ta i tohó hromada widdała w rekruty. Płakaw za nym batfko, pła- 
kała i maty, ta niczoho ne pomohłó, musiw ity. 

Piszów win i skoro buła wijuL Iwan (tak zwawsia win) duże 
śmiłyj bnw i dobre wojowawsia z tnrkom i za tó dały jomn chrest; 
a jak wyjszły hody johó służby, piszów win po biłetu do domu ; 
ałe w dorozi poczuw szczo johó bat'ko i maty pomerły, zapłakaw 
siroma, taj piszów sobl w świt. 

Chodyw win tak kilka ho dl w; to ostawawsia w chaziaina jakoho 
za n&jmyta, to najmawsia u paniw, ałe wse jomu czohóś ne szło. 
A buło to lito haracze duże, i baczyt' win, łeżyt' jakijś did, duże ta 
duże obdertyj. Iwan zdijniaw z sebe szeneiu '), taj nakryw tohó dida, 
a sam piszów dalsze. 

Idó, taj idó, zdybaje znów dida; toj staw johó prosyty: „zmy- 
łujsia czołowicze, daj meni kusoczok chliba, try dni jak i w roti ni- 
czoho ne maw. Maw Iwan kusók chliba i sobi ne ostawyw a didowi 
widdaw, a sam piszów dalsze. 

Idó, taj idó, zdybaje znów starcia, — łeżjrt' naseród dorobi, aż 
czornyj od spiky i każe do Iwana: „Boh tebó budę błahosłowyty, jak 
dąsy meni chocz krapelku wody". A buło u Iwana w banioczci troszki 
wody i tu widdaw st&rcewi, a sam, chocz hołoden i wody duże chotiw, 
piszów dalsze, rwaw kołoski na poli, obmynaw jich, taj jiw; nadybaw 
deś małeńku kałużku, zihnuwsia, napywsia troszki wody, taj lih spaty. 

U rańci prokidajef sia, baczyt' koło sebe starenkoho dida, tą did 
każe do nioho: „za te szczo ty taklj dobryj i podiływsia z bidnlszczymy 
wid sebe poślidnim kuskóm chliba, to czohó sobi zabażajesz, prosy 
Boha, ta budesz maty". — j?Ja u > każe Iwan, niczoho bilsze ne choczu, 
tilki szczob Boh meni daw taku lulku, szczob wona nikoły ne wyho- 
rała i zawsze w nij tiutiun buw, ta taku kałytku szczob broszy z neji 
nikoły newybuwały i miszók taklj, szczo jak na koho rozsórdżusia 
i skazu: marsz w miszók, to szczob win zawiazawsia zaraz". 

Toj did, — to sam Hospód' buw, — wyjmaje lulku newykurku, 
kałytku zołotodajku ta miszók samo chwat i te wse widdaw 
Iwanowi, a sam sczez. Iwan rad taklj, zakuryw sobi lulku, kałytku 
za pazuchu wstromyw, miszók zakinuw na płeczy i piszów dalsze. 

*) płaszcz. 



(116) 

Ide stbi taj idó, aż pryehodyf do jidnoho mi steczka, a tam 
żydki opały johó, taj dawaj kamińciamy na nioho kidaty. Win roz- 
sórdywsia na nych duże, schopyw miszók i kryknuw: „żydjr marsz 
u miszók!". Zapy szczała żydowa taj wsią u miszók polizła; pyszczaf 
wonjr tam, prósiafsia w joho, szczob wypusty w ich na wolu. n A ne 
budete wrazi synj% zaczipaty nikoho na dorozi? — „ni pane moskala 
i jej-bohu ne budem". Ałe Iwan taki zawolik jich do riczki taj wy- 
sypaw, a sam piszów dalsze. 

Idó sobi taj idó, lulku kuryf i z kałytki hroszy bero, kilki jomu 
treba i wse powna wona. Pryjszów do jakohoś mista i chtiw tam 
zanoczowaty. Staw win z lud'my bałakaty. Rozkazuj uf jomu, szczo 
w tim misteczku je taka chata, szczo w neji nichtó ne może żyty, bo 
szczoś lakaje, każuf neczysta syła. Raz, każuf, buło tak, szczo 
jakljś podorożnyj chtiw perenoczowaty u tij chati, szczob pobaczyty 
szczo to tam tako straszno, bo kazaw szczo niczoho z rodu ne bojaw- 
sia i niszczó johó nikoły ne nalakało; piszów/ perenoczowaw, ałe nazad 
ne wyjszow; wykinuw jolió ? znaf, czortiaka na dwir czeróz wiknó, bo naj- 
szly ncżywoho i bez hołuwy. 

Słuchaje ciohó moskal, pidibraw ochoty, taj każe: „anu łysz 
pidu ja, ta perenoczuja ; smerf menl ne straszna, nema komu plakaty 
za mnoju chocz i umru". Taj piszów. 

Wchodyf w seródynu ceji cbaty, a won& puste zowsim. Slw 
sobi, taj zakur^w lulku. Syd^f i kuryt', aż pryehodyf czort i każe: 
„czohó ty siudy pryjszów? tyż wże zwidcil ne wyjdesz z hołowoju". 
Prósyf sia ' Iwan : „nechajże chocz lulku wjrkuru". 

Żde czort, ałe Iwan kuryt' taj kuryt* a lulka wse powna. „Daj", 
każe czort, r ja trochi pokuru". Kuryt' taj kuryt', a lulka wse powna. 
„Czekaj", każe czort, „zaklyczu ja swojich towarysziw, szczob trochi 
pokuryły u 

Nałctiło czortlw powniseńka chata. Iwan todl rozwiazaw miszók, 
taj każe: „liżte czorta u miszók"; a wony szczo do jidnoho, wslseńki 
i piszly w miszók i miszók zawiazawsia. Prósiafsia wony u Iwana: 
„hołubczyku pust;y; szczo chocz damo, tilki pusty". Podrażnywsia 
Iwan z nymy, taj pustyw, ałe poprysiabty szczo bilsze i noha jich 
w tij chati ne budę. 

Wyjszow Iwan z misteczka i piszów dalsze i na dorozi zasłab. 
Baczyt', wże smerf nad hołowoju. Żal jomu stało; na świti tak 
dobre żyty, ne chtiw szcze umyraty. Zhadaw win pro swoho miszka, 
taj zradiw i każe: „nu smerf marsz u miszók". Zapyszczała bidna, 
ałe musiła lizty, a Iwan zaraz oczuniaw, wstaw, zakur^w lulku, wziaw 
miszók na pieczy, taj prmandruwaw dalsze. 

Chodyw win tuk iz smórteju w miszku duże duże dowho. Wid 
toho na świti ludę ne umyrały. ta stało wże duże babaćko narodu; 
dity na bafkiw napadały ś, jidnl druhych były, bo wże i chliba wsim 
ne stawało ; skazano zle, duże złe buló na świti. 

Iwan wże zowsim postariwsia i dumaj e raz sobi: daj w^puszczu 
smerf iz miszka, nechaj trochi lndej zaberó. Rozwiazaw win miszka 



(117) 

i wjrlizła smerf, taka neszczasna, sucha jak triaka; taj zaraz poczaty 
ludy umyraty i znów stało po dawniomu na świti. A Iwan wse cho- 
dy t' po świti, aż wże obrydło jomu żyty; a smerf utikała wid nioho 
jak skażena. Szczo tut robyty? duraaje sobi Iwan, chyba pij ty do 
pękła do czortiw? może wonjr meue pryjmuf. I piszów. 

Ide taj ide, aż baczyf brama zdorowa. Postukaw u tu bramu; 
wybihaje czort. „A czohó ty moskalu?" — w Pryjmit ,tt , każe, „mene 
do sębc, bo wże menl dokuczyło żyty na świti. u — „Idjr sobi", każe 
czort, „ty tut ne zapysanyj". Staw Iwan taj zadumawsia; szczo tut 
robyty? smerf wid mene utikaje, czorty ne pryjmajuf u pękło, bo 
dcś mene bojafsla; pidu ja do neba, może świati u nebo pryjmuf? 

Zrobj^w sobl draby nu, taj poliż do ncba. Prychodyf do bramy 
nebesnoji, taj stukaj e. Świati poczuły, wychodyf Światyj Petró, wid- 
czyniaje, taj każe: „czohó ty siudjr pryjszów? tobi szcze ne pora". 
Rozsórdywsia Iwan, jak krykne na światoho Petra, „liż u miszók". 
Poliż, choć ne chtiw, Światyj Petró u mi szok, a Iwan miszka zawiazaw. 

Aż wychodyf sam Hospód', taj poczaw łajaty Iwana: Jak ty", 
każe Hospód', „majesz prawo mojich światych u raiszók braty?" W^- 
pustyw Boh światoho Petra, a Iwanowi kazaw wlizty u miszók, taj 
zawiazaw i powisyw na nebi i każe: „budesz ty tutki wisity, aż do 
strasznoho suda. 



14. Pro Cari I jona. 

Żyw Car-Ijón w swoim carstwi, buw win na obłyczcza cboro- 
szyj i na stan harnyj, na zdorowja zdorowyj, rozumnyj, maw pid 
soboju carstwa bahato. Ubraw swojl pokój i duże dóroho w zółoto i 
sribło i liii sobi na łiżko i podywywsia w horu, szczo duże w jolió 
harno w pokojach, tak sijaje jak na nebi zory i podumaw sobi ce: 
szczo Bob, a Ja to wse jidnó. U Boha sijajuf misiać, zory, i sonce 
na nebi, a u mene zółoto, sribło; u Boha je anhełiw bahato, a u 
mene szcze ludej bilsze ; szczo Ja a Boh to wse jidnó; Boh meno ne 
pereważyf. 

Projszłó tiji dumci try raisiaci, pojichaw Car-Ijon z swojimy 
słuhamy na żwira, obkynuły seti ') kruhóm lisa i popuskały sobaky, 
w^hnały bahaćko żwira i wjrskoczyw ołyń *) z zołotymy rohamy. 
Prykazaw Car Ijón bihty wsim za tym ółyniom. Bihły taj bihły, aż 
wsi koni i sobaky poprystawały i pok^nnły bihty; ałe w cara buw 
kin dobryj, najłuczszyj, bili za ółyniom dałcko. Pobih i ołen dałeko 
w lis, aż prybih do ózera i wbriw u te ózero po samti szyju, tilki 
wydno buło hółowu, ta rohy. Car Ijón dohnaw, prywiazaw konia do 
duba, sam skjrnuw carśku odeżu i pobi iw w ózero za ółyniom. Pid- 
chodyt' uże ne dałeko do ółynia, a ołen ne znaf de diwsia, bo ce 



') sieci. — *) jeleń. 



(118) 

baw anhoł, taj stawsia win Caróm-Ijonom, zabraw johó odeżu z ko- 
nina i z wijśkom i wernuwś do caryci. 

Wybriw car naz&d, prychodyt' do duba, aż nem& ni konia, ni 
odeży. Ostawsia car bołyj; chodyt' win po lisi,- błukaje, nachodyt' 
czołowika w lisi, każe do toho czoło wika: szo ,ja jest* Car-Ijón". 
Cej odkazuje: Ja tebe ne znaj u, idy jak choczesz do moi ej i chaty, 
to ja tobl dam starenku odeżynku, taj idjr sobi w swoje w^dumlane 
carstwo", 

Car-Ijon odiwsia i prychodyt' pid bramu, postukaw na wartowoho 
szob odczynów jomu. Wartowjj *) w^hlanuw i spyt&w: „szo ty tako? 
czohó ty stukajesz tut?" — „Ja jest' wasz Car-Ijón, odczyn- meni". 
— „Ałeż nasz car jest', sedyt' w bahatom dwori swoim, win w doma. 
a ty chto tebe znaje szczo ty take?" Pijszów i skazaw u dwori, szo 
pryjszłó szczoś pid brama obderte i każe, szczo wonó car. 

Car 8 ) skazaw zaktykaty johó de sebó 1 pytaje johó: „szo ty 
jest* takeje?" a win każe: „ja jest' Car-Ijón, ce moje carstwo". Zakły- 
kaw car (anhoł) wsiu dwirniii, każe: „piznawajte, czy ce jest' wasz car? u 
Wsi kryknuły szo „my ne znajem takoho"car&, ce jakiś durnjj, win 
chocze samozwańcem buty, pidwódyt' nas ! u Daw prykaz car wjrpustyty 
konia johó lubymoho, sokoła i sobaku. Czat 7 kin ne abjrw johó, a 
sokił oczój ne wydraw, a sobaka czut' ne zajiw johó. Ne piznały wsi. 

Skazaw Car sudjara: „osudif johó, jaku jomu karu za ce daty, 
szo win takjg obsz&rpaneć, a chocze carom buty a . A sudjl prysudyły: 
szob johó nabyty i w^pustyty. Pobyły 1 w^hnały johó za podwirja. 

Siw Car-Ijón, horko zapłakaw i poduraaw: szo ja budu robyty? 
sczo ja robyty niczoho ne umiju, a prosyty 3 ) stydno! I tak prochod^w 
jiszczó try ralsiaci. Prychodyt' w swojo carstwo, idó znów pid bramu, 
postukaw u bramu, storoż pytaje: „a kto tam takyj stukaje" — „A ce 
ja, wasz Car-Ijón, pidjr do caryci i rozkażjr jljl pro mojó tajne ży- 
tji, jak ja żyw kołyś z neju, woni znaje". Piszów, skazaw storoż 
caryci, a carycia pryjszłó do car& (anhoła) i rozpłakałaś pered carom 
„szo to jest' za takij czołowik jiden, szo win meni rozkazuje za taj- 
neje żytja nasze?" A car jii odkaża w: szczo „ja ne możu znaty, może 
to w tebe druhyj czołowik buw?" Caryci żałko stało, zapłakała i pi- 
szła wid joho. Skazaw car i teper zakłykaty johó (Ijona) w dwir; taj 
znów jqhó nabyły i wj^hnały. 

Zapłakaw win tiażko i piszów; nadumawsia szo w johó baw a 
lisi takjrj monach 4 ), kotrjrj sediw u kóliji 5 ), szczo win do johó uże 
chodjrw spowidatfsia ; czy ne porady t* win meno jak? Pryjszów do 
mónacha, postukaw w johó wikonce, monach obzywajetfsia: „a chto 
tam takjrj? — n Ce ja, Car-Ijón". Proczyn^w monach wikonce, hlanuw 
i chlapnuw sz^boju, kwatyrkoju, perechrestywsia — w Jmja Otca i syna... 
„satana czy szczó? odijdy od mene! ne skuszaj meno, bo ty jest' 



l ) stróż. — *) t.j. ten anioł przeistoczony w jego, Car-ljona, osobę, o czóm 
nikt z dworzan nie wiedział. — 8 ) żebrać. — 4 ) pip. — 8 ) celi. 



(119) 

neczysta syła, a każesz szo ty jest' Car-ljón". A Car-ljón up&w 
i zomllw, a mon&ch pocz&w Bohu mołytyś. 

Połeżaw trochi Car-ljón, odijszów, obdumawsia , za szczo johó 
Hospód' *) pokar&w? Zacz&w znów stukafsia do monacha w wikonce 
a mon&ch znów pocz&w zakłyn&ty i chrestytyś. Ałe Car-ljón taki 
każe do nioho i prosyt': „wyspowid&j meno, wysłuchaj hrichiw moich". 
Ot mon&ch użó sohłasywsia, wysłuchaw i wyspowid&w johó. Win wjr- 
kazaw wsi hrichy swoi; piżnijsze Car-ljón zacz&w prosyty szob daw 
raku mon&ch pociłow&ty jomu. Mon&ch proczynyw kwatyrku i pizn&w 
szo to taki jest* prawdywyj Car-ljón. 

Todi podywywś mon&ch na swij stiłóć, &ż tam i carska odeża 
łeżytf. Pod&w tu odeżu Car-Ijonu, cej odiahnuwsia i piszów śmiło [do swo- 
ho dwor&; postukaw znów u bram u, wyhlanuw storoż i zwełycz&w s ) johó 
i każe: „kudoju Wy care wyszły, szczo ja nebaczyw?" Odczynów szy- 
roko bramu i Car-ljón piszów w swój i pokoji i wsi w dwori johó piz- 
nały. A sokoła, sobaku i koni& ne można buło uderżaty ; wsich powy- 
puskały i wse bihło, johó piznało, wsi czołómkajufsia 8 ) z nym. 

Wyjszow i sam Car (anhoł) iz pokojiw i skłykaw wsich dworo- 
wych, a sam staw po seredyni jich i skaz&w jim wsim: w ocó jest' 
wasz prawdywyj car-ljón. Johó buw Hospód' pokar&w za te, szczo 
win z Bohom zriwniawsia, ałe win wże swoji hrichi izd&w, poku- 
tuw&w, użó pok&jawsia; a ja ne jest' wasz car, ja jest' anheł zósłanyj 
z neba, a wy ciohó słuchaj te, tak Ijak i słuchały u . I anhoł ne znat' 
de diwsia, a Car-ljón ostawsia na carstwi i dosi c&rstwuje, tam deś 
wik& dożywąje. Jak car baluw&w, to i meno pryzw&w i ja tam buł&, 
med wynó pył&, po borodi tekłó, a w hubi ne buło; a ja wpył&ś, 
pid ławu lahł& spaty, taj jak chatu stały wymitaty, to i meno znaj szły 
i na śmitnyk kanały, a kurka hrebł&, ta jak chwostóm machnuła, to 
ja aż tut płyhnuła 4 ). 



15. Pro cztunakown doczku. 

Buw sobl kołyś muzyk bahatyj, ta chody w i w dorohu po sil 
do Krymu, ta po rybu swojimy wozamy, ta maw sobi doc/,ku odnym 
odnu z rodu. Jak chodyły raz z czumakamy w dorohu, to zijsztyś 
z druhich sił dwa czumaky razom do nioho, taj zoznałys szczo u nych 
dwa syny, w kóżnoho po synowi, buło, taj howorat': „bud'mo my swa- 
tamy", (nibyto za synlw swojich choti&t' sw&taty johó doczku) a cej 
każe: „dobre, kotoryj szwydsze pospiszyfsia, za toho widd&m doczku u . 



ł ) Bóg. — *) uszanował. — ») witają. 

V Obok tej bardzo charakterystycznej formułki ludowej w zakończeniu 
opowieści, oraz ićj treści moralno -religijnej, bajka ta odznacza się od 
innych widocznem skażeniem form gramatycznych i języka miejscowe- 
go pod wpływem mowy wielkorosyjskiej. 



(120) 

Otó kotyś jidón prijizdyt' niby w swaty, a muzyk bahatyj każe 
do swojeji jid^noji doczkl: „oddawaj doniu rusznykl"; wona i widdała, 
taj zaswatałyś i mohorycz wypyły. 

Dniw czercz desiat' pryjiżdżaje toj drnliij syn (druhoho czumaKa), 
ałe ne znaje szczo uże toj perszyj jijl poswataw, taj sobi do neji. 
Każe bat'ko do doczki: „swatajsia doniu i za ci ob o, bo elito jobó 
znaje, może toj ne wernefsia; podawaj i ciomu rusznyki". Ot wona 
i z cym poswatałaś. 

Aż znów czerez nedilu pryjizdyt' i tretlj, wże z daleka. Teper 
bat'ko każe: id^ ty łuczsze za ciobo, bo cej duże harnyj, kraszczyj 
od tamtich, oddawaj jomu doniu rusznykl". Dala wona rusznyki, taj 
jak to u nas buwaje, szczo po swataniu buwajut' zmówyny, to i 
radiat'sia wonjr, koty wesilla robyty. 

Pryjiżdżajut' nakineć wsi try ci mołodi chłopci szczo poswatalyś, 
ta szcze ne znajut, jiden pro druhoho, szczo ce róbyfsia, a tut wże 
ludę zbyrajufsia tak jak na wesilla; muzyki hrajut', a bafko kłycze 
doczku: „idy łysz doczko zo mnoju, ja teb& schowaju"; ber6 jiji taj 
spuskaje w jamu. 

Tiji mołodi każut' kożen: „a deż ce mołoducha?" I lnde sobi 
każut': „wżeż pora mołodych za stił sażaty, ta hyłce zawywaty, toż 
zawtra do wińcia pidut ,tf . Szukajut', szukaj uf mołoduchu, a wona wse 
w jami sydjrt. 

Koty tilki szczo dlwczyna w ceji jami nyszkom prysiła, aż tut 
deś wziałaś swynia, biźyt' horodom, sobaki za neju, a wona buch! 
ta w tuju jamu de diwka, a za neju i sobaczka; ta wże ich tam 
troje sydyt\ 

Koty stała dy wowyża ! *) batfko zahlanuw w jamu, aż z swynJ i 
z sobaki stało dwl diwki, tak szczo wże jest' try diwki razom. 

A w chati wse każut 7 : „pora westy mołodjch za stił". Oc6 
bat' ko ne dowho dumawszy i wedó perwoho mołodyka do teji jamy 
taj każe: „wybyraj sobi, ta piznawaj kotora twoja". Win nahnuwś, 
a wona, tają prawdy wa (loczka wyskoczyła nąjpersz, wchopyłaś jomu 
za szyj u, taj stała z nym na zemli. Ot znaczyt' perwyj i perszu wziaw, 

Teper wedfc bafko druhoho. Cej prościahaje ruku, taj berę 
sobi diwku. 

Berę, wede i tretioho; i toj wziaw diwku taj chodiat'. Wsim 
trom stało po k n i a h y n i ] ) 

Piśla, bafko wsich troch ziatiw za stił pozawodyw, a ludę dy- 
wujufsia, szczo ce zrobyłoś, szczo jidna buła doczka , a teper stało 
try i try ziati uże, tak jak try syn^. Sprawyły razom try wesilla, 
dowho pyły ta hulały. 

Teper jak uże skińczyły wesilla treba ich wyprowadżaty, skryni 
niby stawlaty, na try wozy* po skryni, taj powezty ich do domu po 
chatach swojleh. Żywut' wony wsi z soboju. 



•) pannie młodej. — 2 ) dziwowisko. 



(121) , 

Teper jak uże skińczyły wesilla, treba ich wyprowadżaty, skry ni 
niby stawlaty, na try wozy po skryni, taj powezły* ich do domu po 
chatach swojich. Źywuf wony wsi z soboju. 

Ałe maty umerła teji mołoduchi perszoji i czołowik, (niby wże 
bafko) obidnlw trocliy i ostawsia sam. Poduma w sobi: „pidu ja do- 
widajuś do swojeji doczki, pobaczu jak to tam ludę jiji uważajut', 
jak jiji żywet'sia? ałe pidu persz w błyżcze sełó, do tijeji szo to iz 
swyni dlwkoju stała". 

Pryjszów w teje sełó, zajsz6w w korszmu, szczob rozpytaty jak 
to ludę howorat' pro nych? Ludę rozpytały johó kudy win ide, taj 
każut': „ne jdf czołowicze tudy, bo tam wona czysta swynia; budesz 
hołodnyj i chołodnyj, budesz żałowaty szczo i jszów do nych tak 
dałeko; idy łuczsze do nas, ta perenoczujesz". 

Win posłuchaw taj ne piszów, ałe piszów w druhe seło do drd- 
lioji doczki, i znów zajszów w korszmu, pohoworyty z lud'my. Ludę 
pytajut 7 johó kudy win ide? a win każe: „ot pryjszów, tut je toj 
czumak szczo nedawno u naszim sell żinku braw"; ne każe szczo to 
wid nioho doczka (ało ta z sobaki). Otó każut' ludę: „czołowicze 
dobryj, ne jdy tudy, bo to suka nad sftkamy; zo wsi ma objłłasia, 
a nawit' i z 8 woj im czołowikom; od neji łysz utikaty; idy łuczsze do 
nas, ta perenoczujesz z namy. 

Oce win posłuchaw, ne piszów do ceji nibyto doczki, ałe na 
drnhij deń dumaje, pidu do swojeji ridnoji doczki, dowldajuś jak 
to wona teper żywo, czy zdorowa?. Ide taj ide, pryjszów znów w nowe 
sełó, zajszów i cej raz w korszmu. Siw widpoczyty, zibrałaś kupka 
ludej, jak to zawsiudy buwaje u korszmi. Ot staw win rozpytuwaty, 
pro swojń ridnuju doczkii; ne pryznajet'sia niby szczo to johó na- 
prawdu doczka, ałe tak pytaje jakby za jako. znakomu sobi. Ot ludę 
i naczały rozkazuwaty, aż lubo słiichaty buło. Wsi każut': „itfy a , rajat', 
„w jiji chatu, idy czołowicze, tudy można zajty: ludę dobri; jak zaho- 
woryty, to je s kim, jak i porady tyś to je 8 kim, jisty i pyty ludiam 
ne żałujut', ot wydno ludynazludej; i z soboju dobre i myrno 
żywni', szczasływi, jak hołub z hołubkoju; rozżyłys szcze łuczsze jak 
persze żyły. Mowczyt' batfko, ałe zradiw duże i piszów do doczki 
do chaty i wony jomii duże radi buły; staw tam z swojimy swatamy 
liościuwaty i nihde jiszcze jomd tak dobre ne buło jak z nymy. 

A teper tak i je na świti, kotri ludę swyniakowati, to piszów 
rid ot teji swynl-diwki; a kotri ludę jidiat'sia meż soboju jak sobaki, 
ludę proklati, to piszów rid ód teji diwki-suky; a kotory ludę dobri, 
tychi, sprawedływi, na wse dobre hotowi, to piszów ich rid niby wże 
od ceji dlwczyny-ludyny z ludej. O tako to buło; czerez te jeść taki 
ludę miszany. Boże nasz Boże, ta pomyłuj nas!!!! 



«» ♦ »» 



Zb. Wiad. Antr. D«. III. T. XI. Jg 



(122) 



16. Pro bahaczi w jidnym sell 1 ). 

Baw sobl czołowlk duże bidnyj, ta maw ditej bahato duże, tak 
szczo ne buło czym jlch pohodowaty i zodiahnuty, ta z hółodu i z chó- 
łodu propadały. A w timże sell buw muzyk łukawyj i bahatyj duże, 
na chutori sobl sedlw, maw sziść wołiw i koriw i óweć i ditej czerń 1 ), 
chliba i wsioho po dowoli, ale straszenno buw łukawyj, ta skupuj, 
wse te na hroszy zbywaw, tak szczo swojich ditej hółodom morjw 
i sam hótodom morywsia czerez ciłyj swij wik, taj nasypaw wże ka- 
diwbeć samy my karbówańciamy. 

Raz pojichaw win na jarmarok, kupy w kazana, wider w dwad- 
ciatf, pry wiz do domu, nadumawś szczob to tiji hroszy zsypaty w toj 
kazań i zakopaty. Piszów u li sok, w^kopaw jamu pid typoju. 

Ałe raz tohó bldnoho żinka każe: „piszowby ty w lisók, ta na- 
rlzawby chocz winy ki w ta zanisby u misto, prodaw, a kupywby chliba, 
ditej pokormyty, bo duże hołodni." Ot win, ne buwszy łychlm, posła- 
chaw żinku, wziaw noża i miszeczka i piszów rizaty wluyezkiw do 
lisoczka. \ 

Tilki szczo wyllz na berizku i staw prutynia spuskaty, aż tut 
t pid berizkoju wziawsla deś panycz z riżkamy iz jakojiś chaty i staw 
johó pytaty: „szczo ty choczesz czołowicze poroblaty?" — „ej pro- 
baczajte panyczu, ne pośmiju bilsze zaczipaty ciohó"; — „ne bijsia 
czołowicze, ty riż prutynia, a ja budu tobl wiazaty". Toj czołowlk 
riże i pohladaje, a panycz z rohamyjohó nahaniaje: „szwydcze czo- 
łowicze". Skazano! czołowlk bojifsia. Dopiro panjrcz-czortiaka wsko- 
czyw na berezynu, taj staw chuczlj rizaty, wiazaty i każe: „nesjr teper 
w misto, budesz wlnyki po hrywni 8 ) prodawaty. 

Skoro cej czołowlk z wlnykamy wijszów u misto, zaraz żyd^ 
i rozchopyły po hrywni ci wlnyczki. Zibraw win hroszy, aż pi wtóra 
karbówańcia. Nasampered poobidaw dobre, piśla nakup^w wsiohó 
szczo jomu tra buło, i jszcze jomu trochi hroszej ostałosia. Dumaje 
tak sobl: „szob to pobaczyty menl tohó panycza, to[ i jomu kupla 
moborycza". Otó wże ide win z mista, ałe na rozdorozi panicz za- 
kryczaw: „szwydcze idy czołowicze ! a Toj czołowlk i zlakawsia, dumaw 
szczo johó powede deś do dwora, do sebe; ałe toj panycz taskaje 
johó do liska, do tijeji łypy. 

A toj łukawyj muż^k użó zanls kazana pid łypu i wie maw 
szpaty hroszy. Postawyw panjrcz rohatyj tohó bldnoho czołowika pid 
typoju i każe jomu: „jak w^nese łukawyj swojl hroszy, to ty wliż 
i naberjr w szapku. 



') opowiadanie chłopa ze wsi Czerepina, powiat Taraszczański. 
8 ) mnóstwo. 
3 ) 5 groszy. 



(123) 

Otó nes& muzyk reszetó karbówańciw; wsypaw do kazań a, a 
czortiajta każe do bldnoho: „skacz, bery, póki win w&rnet'sia a . Toj 
czołowlk bojit'sia, a czortiaka chap z nioho szapku, wskoczyw i na- 
braw jomfi. Łukawyj znów prynosyt' powne reszetó i wysypaw. Toj 
panicz każe: „skacz, taj znów bery. 

Ottak win szczoś raziw z piatnadciat' prynls, a toj wse za koż- 
nym razom zabyraw po szapei ; tak, szczo toj łnkawyj muzyk dumaw 
szczo nasypie powen toj kazań i buwby nasypaw, ałe za kożnym ra- 
zom nabyraw po szapei cej panycz, taj ne stało dosypaty. 

Dywiyetsia toj muzyk bahacz i sam do sebe każe: „szczo ce? 
oc6, traścia johó materi, ciłyj swij wik ci hioszy zbyraw, taj kazana 
ne dosypaw; kołyb ce motuz&k, tob i powlsywsiab ja". 

Dopiro czort czuje wse i baczyt', taj każe do bldnoho czołowika: 
„dery łyka". Póki toj czołowlk wziawsia derty łyka, to czort w my- 
nutu skrutyw motuzk& i kynuw łukawomu na steżku. Łukawyj chap 
za motuzka, taj powisywsla. 

Dopiro czort każe do bldnoho: „oś tepftr win mij, a hroszy 
twojl; ja tobl jich daruwaw, zabyraj, ta z żlnkoju i z ditfoiy pożywaj 
i za mene ne zabuwaj". Tak łukawomu wlszatyd, a bldnomu naży- 
watys. Takyj ciomd kin&ć. 



17. Pro rozbijnykiw. 

Buw sobl czołowlk bahatyj i maw odnym odnó dytia, dlwezynu. 
Jak uż& wyrosła, stały jijl swataty; bahaczl swatajut' i swataj uf, a 
batfkl ne widdajut'; a dalij d&majut': treba wże jijl widdaiy, bo użó 
taki diwka, ałe wona ne chocze. 

Pryjiżdżajuf wże do neji taki bahaczl w żupanach, szob swataty 
jijl i każut': „ty w nas ne budesz horuwaty a budesz panuwaty". 
Pryjichało jich try i każut': „ni za koho ne jdy jak ne za nas, u nas 
sady, pokoji ne chaty, nihdó tak ne żyty jak u nas. Daleko nam; 
to zrobim tak, szczo zaraz perewinczajmosia ; wybery z nas jidnoho, 
ta odbudem wesilla; a to ludę, Bozi sobaki, rozrajut'". 

Bafko i matir stały robyty ce wesilla, a jak wże buw kinćć, 
pojichały z mołodoju do mołodoho chaty. Wezut' jijl takim lisom 
wełykim, hustym borom; jak prywezły tudy, aż tam stojat' taki pokoji 
bahati; ale bilsze nema nikoho i niczoho, tilki lis, ta lis i nebo 
wydko. 

Zaraz po wesiili batfkl rozjlchałyś sobl, a ci try pryjateli wy- 
byrajufsia na rozbij), a jijl każutf: „ty nosy ciłyj den wodu, a my 
pojidemo na jarmarok". I postawyły boczki i zahadały wsi ponały- 
waty powni wodoju. Wona wse nosyt' ta nosyt', ta płacze i nanosyła 
u wsi boczki. 

A buła n nych najmyczka dlwczyna; pożałowała wona jijl, taj 
howorytf: „ sestryczko, jab tobi szczoó skazała"; a wona do neji: „skazy 



(124) 

serce"; — „oś chodim, sestryczko serce, zo mnoju". Idut' i stała ta 
diwczyna howoryty: „ce bacz, ty wodjr nanosyła dla sebe; tobi wże 
bilsze ne żyty na świti, chiba tilki póki wony pryjidut'. Tut u nych 
buło bilsze desiatka diwczat, chodim łysz, ja tobi wse pokazu se- 
stryczko". 

Piszty w loch; wchodiat', aż tam w cim lochu zółota, sribła, 
namysta i wsiohó, wsiohó wetykoho dobra pownlseńko. Taj cia naj- 
myczka każe: „oś cbodim-no jszczć, sestryczko, u druhe misce". 
Piszty, aż w druhim lochu dwery; taj jak widczynyły ci dwery, to 
cia mołoda tak duże zlakałaś, szczo trochi ne upała tudy, jak hlanuła 
szczo tam hołlw, tułubiw z lud6j, a cia najnlyczka każe: „ocó i tobi 
sestryczko takfe budę!" 

Stała wona plakaty; a ta najmyczka każe do neji: „ałe ne uti- 
kaj póki won^ ne pryjidut* ; a jak pryjidut', to todl, sestryczko, pid^ 
z wldramy po wodu, ta uberjr peńk& w swój fi odeżu i pokłada widra 
na niomu, a sama utikaj do domu, do swohó batfka; ty majbut' zna- 
jesz dorohu do domu, kudoju itty, a może i eh to tebfc pidwezfc". 

Ot wona tak i zrobyła: jak pryjlebały ci rozbljnyki, wona 
piszła po wodu z wldramy i ubrała peńka, a sama drała! s ) 

Koty tam ohlanułyś za neju, czołowlk jiji każe: „o c&, siaka 
taka doczka, deś piszła szo i nemaje ; majbut' z inszym stała w rozho- 
wory". A odjrn do druhoho każe: „id^, ta po szyji hony jiji do 
domu". Tak zaraz jid6n pobih i jak urizaw kułakom w cej peniók, 
taj ruku zabjrw; ta każe sam do sebe: „dohadałaś siak& taks. doczka, 
kudyi utikła". Pryblh win do domu, daw znaty tim dwom bratam i 
każe: „Sidajmo braty na konej i berlm ratyszcza, piki i dohaniajmo; 
deś my jiji taki dożen&n". 

Biżat' wonjr, biżat' aż zemla stohne ta hudó; a wona neszcza- 
sływa poczuła szczo wony biżat', ta wj^lizła na jawir taj schowałaś; 
a won^ każut' odjna do druhoho: „nechaj trochi koniaki oddyszut' 
bo wże i nicz". Aż jiden brat każe: „może wona na jawir wylizła? 
treba poszukaty; woźmy łysz brate, ta plkoju poszukaj"- Ot wsi 
stały szukaty i jakraz popaw jiji w nohu, aż krów poczała tekty; 
a wonjr każut' meż soboju: „perejdlm dalsze, może najdćm, bo tut 
wydno rajski ptaszki iz neba noczujut', taj ce z nych szczoś kapaje 
menl na łycfc", jidfcn każe. 

Wziaty, taj pobihły dalsze i pojlehały wid neji hef na werstwu; 
' a wona todl, szczasływa, zlizła i jak maje syły tak pobihła, ta na 
szlach beretfsia. Jak wziała bihty, aż tut z tohó seła de jiji batfko 
sydjrt', susida wziawsia i sino weze; a wona do nioho: „diadyczku, 
batyczku, wożmlt' men6 z soboju". Tak mołyt', tak prosyt': „ta scho- 
wajte men6 w sino". Win jiji i piznaw i schowaw i jide ta woły 
czym-duż 8 ) pohaniaje. 



ł ) zapewne. — 2 ) w nogi. — 3 ) z całćj siły. 



(125) 

Aż oś pid sełóm dohaniatut' woity ciohó czołowi ka ; cich try h:ij- 
jdamaki, taj pytaj uf: „skazy łysz zemlacze, czy ne baczyw ty, czy ne 
szła tut mołodeńka mołodycia? a może won a de u tebe na wozi je? 
daj-no my pod^wymoś". Czołowik toj każe: „nema jiji na wozi, 
dywitfsia sobi". — „Anu braty, poprobujmo plkoju", taj jakraz 
popaw jiji jiden iznów, a druhij każe: „ta tut jiji nema". 

Todi wonjr czym-duż pobihły do seła, a toj czołowik sobi swoji 
woty pohaniaje, bo bojitfsia szczo jak tilki wonjr ne najdut' jiji, to 
zawernut' sia, taj znów szukaty-mut' i perekidaty woza z sinom. > Ałe 
jakoś taki win pryjichaw do seła u korczmu; chuczlj staw sino ski- 
daty, jiji zawiw do chaty, do żydiwki, a sam pojichaw. A ci hajda- 
maky u jiji bat'ka pjut' ta hulajut'. 

Aż żydiwka prychodyt' do bat'ka i każe : „chodif łysz do 
mene naczas"; a win każe: „widczipyś ty wid mene, bo meni nikoły, Boh 
meni daw takich dorohich hostej!" A żydiwka taki każe: „oś idit'-bo, 
bo u mene jszcze kraszczi dła was hośti je, — ridnia wasza doczka". 

Ot maty jiji jak teje poczuła, tak i poblhła; baczyt' szczo wona 
taka wtómlana, łedwe żywa, taj stała nad neju umliwaty. A bat' ko todi 
powiw deś cich rozbij nykiw, a doczku pry wety u swoju chatu. 

Teper ludiam pro wse teje zwistyły po seli, a ci hajdamaki 
iznów sobi za stił^posidały, taj pjut'. Aż poprychódyło bahaćko ludej, 
de-jaki w chatu, de-jaki pid wiknamy postawały, taj howorat': „wy 
n nas wziaty diwku jak kwitku choroszu, a siudy szczoś ne pry węzły 
jiji? może wona wże neżywa u was, pomerła abó szczo? A ci roz- 
bijnyki każut': „de tam ! my jiji wziaty chudu, a wona u nas taka 
teper stała hładka, szczo w ci dwery ne wlize. 

Koty na te maty każe: „ot ja wam pokazu jaka wona je: anu 
łysz doniu, wyliż ta pokaż^ś. Tut dopiro ludę k^nułyś na nych i 
powiązały dobre i po wety na w i c z n e w tiurmu, szob jim tam i smerf 
buła. 

Taj szwydko pojichały wsi tam, de żyły ci hajdamaki i pozaby- 
rały ci bahactwa, porozdawały ludiam wse zółoto i sribło, de jak 
komu hodyłoś i diwku najmyczku zabrały, a swoju doczku bafkl wid- 
daty za miż u swój im seli szczasływo, za dóbroho chaziajina i żywut' 
sobi ta radujut'sia, a tilki uże, koty ne koty, zhadujut' za cich rozbij - 
nykiw. 



18. Szczo komu sudźane, to i ne peremynefsia. 

Chodów stareć po seli, pryjszów do jidnoho czołowika chliba 
prosyty, taj każe tomu czoło wikowi : „daduf tobl siohodnia piafdesiat' 
łiz, cbócz ty de chocz dińsia". A cej każe: „ja schowajuś". A sta-' 
reć jomu na te każe: „ne schowajeszsia ty neboże nikudy, bo taki 
tobl ne mynefsia. 

Piszów sobi stareć z chaty, a czołowik poczaw radytyś z żin- 
koju, jak tut schowatysia, ta każe do neji: „zamaż mene żinko w picz, 



(126) 

to wżeż tam u peczi nichtó mcnó ne najdę". Posłuchała żinka, wliz 
win u picz, wona zamazała i pustyła dlroczku ctychaty, taku zaubil- 
szki *) jak kułak wlize. 

Sydjrt' wże win nyszkom u peczi, wże buło tak jak bilsze póło- 
wyna dnia, ażjidut' pan^ szlachóm czeróz sełó kriż johó chaty, jakiś 
duże wełyki pan^ u kolasi. 

Widczynyły dwerci wid kolasy, taj wjrłetiła taka ptaszka sireńka, 
szpak duże dorohlj, szczo i howoryty umiw i wse buw z nymy. Rozi- 
słały słuh szob koncze tohó szpaka włowyły. 

Zaczały duże bihaty za nym, ta jakoś prybnały do chaty ciohó 
czołowika, a w nioho buła szybka wjrbyta w wikni i włetiw toj szpa£ 
u chatu. 

Słuhy kinułyś do dwerój, a dwery zaperty; wonjr dwery widbyły 
i wperłyś u chatu, poczaty szcze honytyś za ceju ptaszkoju, łowyty, 
a szpak litaw po chati, pidłytiw pid komyn, ta w tuju dirku włetiw, 
prosto do tohó czołowika, szczo zamazanyj w peczi tam sedlw zlakaw- 
szyś szob ne buw bytyj. Cej czołowik ne dowho dumawszy, wchop^w 
ciu ptaszku, taj zaduszyw jiji odrazu. 

Widrywajut* słuhi zatułku w peczi (ciu zamaż), wytiahajutf czo- 
łowika i tutże koło nioho znachodiat' i szpaka neżywoho, uduszanoho. 

Wedut' tohó czołowika do pana szo w kolasi, ta szpak johó. 
Kładut' czołowika, ta taki na szlachu dajut' jomu piatdesiat łiz. Taj 
oś, taki czołowikowi wse ne mynułoś, a szo kazaw starać, chocz win 
i w picz sebe załipyty skazaw, te zbułoś. 

Szo taki komu sudżane, to chocz jak krutyty, to ne 
m y n e t' s i a. 

19. Pro źinku durni i łedaczn. 

Buw sobi czołowik i żinka, taj buła wona łedacza. Jak zaczała 
w diżi chlib pekty, taj nikoły ne wjrszkrobała diży; w horszku 
kaszu waryt' i nikoły ne myje. — Każe wona raz do czołowika: „ocó 
czołowicze szczoś naszij diżi zrobyłoś; wychódyło dwanadciatero chliba, 
a tepór tilki troje, a w horszku kaszu buwało jak waru, to wnesu kiwsz ') 
pszona ta i wsyplu w horszczók na kaszu, a tepór imeniu '.), taj 
czohóś pownyj". Pidjr no czołowicze do popa nechaj odczytaj e mo- 
łytwu". Piszów czołowik do popa, taj każe: „idltf batiuszka, bud'te 
łaskawi, ta odczytajte nad diżoju mołytwu". Pryjszów pip taj czytaje: 
„diża, diża, treba tobi wichtia i noża". t Ot wona diżu obmyła i diża 
stała tak pekty jak kofyś pękła. 

Prychodiat' żnywi, czołowik każe, szo treba żenciw nan<aty 
szob chto żyto wyżaw. „Na szczo wonjr tobi ja i sama wyżnu ce żyto". 
Piszła wona w poło, pryjszła na kinóć ryzy, nażała snopa, postawyła; 



') wielkości. — 2 ) miara, czerpak. — 8 ) garść. 



(127) 

nażała piw snopa, postełyła, lahła spaty, taj spała aż do weczera. 
Prycbodytf z pola, czołowlk pytaje: „a kilkiż ty żinko nażała?" — w piw- 
tory". Piszła wona na drubij den, za j szła w druhij kineć, nażała 
Bnip, znów postawyła, a piw snopa postełyła, lahła spaty; spała ciłyj 
deń, pryjszła do domu". Czołowlk jiji pytaje: „kilki ty żinko nażała?" 
— „Plwtora, — stilki jak i wczora". 

I tak na wsi sztyry nbty zrobyla, a piatoho dnia jak wyjszła, 
wlizla w sered ryzy, nażała snip, a piw snopa postełyła i lahła spaty. 
Al jiji czoło wl ko wi jiden czołowlk każe: „a czora ty żyta ne żnesz 
swoho? a — „Ażeż moja żinka chody t' i żne po pi wtóry (dumaw 
po plwtory kop^) szo-dnia". — „A. pid^ łysz podywjrś, szczo wona 
i tepfcr spyt'. 

Czołowlk pryj8zów, pobaczyw szczo spyt', skłykaw żeńclw i ws- 
iały żyto, skłały u kopy, a jiji pokynuły w poli. Proklnułaś wona 
w weczeri, pryjszła do domu, taj każe czołowlkowi, szczo „wże ja 
useńke żyto wrzała". — „To i dobre". 

Zbyrajefsia czołowlk jlchity w lis po drowa, a wona prósytfsia, 
szcjo „woźmy i mene z soboju"; a win każe: „ne jid', szob tebe 
czasom hadiuka ne wkusyła". Ałe wona taki swojo, taj pojlchała. 

Pryjichały w lis, zaczaw czołowlk rubaty drowa, a jiji zahadaw 
szob stiahała hotowi drowa do woza. Wona prytiahła polln z kilkoro, 
taj stohne: „czołowicze", mow *), „ja spaty choczu"; a czołowlk każe : „ne 
można tut lahaty, czasom uż *) abó hadiuka ukusyt'". — Ja troszeczkę 
ta zaraz wstanu"; taj lahła i zasnuła. 

Czołowlk narubaw drów, nakław na wiz, obstr^h jiji hółowu na 
zbytki, zniaw z neji spidnyciu i soroczku, sam pomaleńku byczki za- 
prlh do woza i pojichaw z drowamy. 

Wona spała *do weczera ; klnułaś, aż nicz; i łapaje sama sebe 
i każe: „czy se ja, czy ne ja? Chima ne Chima? strjrżana hyra! a 
Błndyła po lisi dowho, w^błudyłaś uże w piw-noczy, wbihła w sełó, 
nihde ne świtytfsia, tilki w jidnoho czołowika u komori złódiji obkra- 
dajutf i świtiat'. 

Wbihaje wona w komoru; „a szczo wy roby te? .kradete? to 
dilifsia zo mnoju". Wony jiji każut': „bery sobl med, ta jiż tf Stała wona. 
toj med jisty; ałe wona hoła bulą, niwszczo 8 ) obtertyś ; obtyrałaó ob 
hółowu, obtyrała i ob tiło. Póki wona medu najiłaś, to złódiji i utl- 
kłjr, a tut jiji stało chołodnó; nałapała diżku z pirjam, wlizła w piria, 
taj sydyt'. 

Powstawały ludę, ti chaziajiny, dóświta taj posyłajut' newistku 
w komora po muku. Zaswityła kahańcia, proczynyła komoru, aż tut 
t pirja szczoś wyhladaje. Newistka zlakałaś , chlapnuła dweryma , prybihła 
kryczucze u chatu, szo szczoś z pirja wyhladaje; a swekor jiji narikaty 
zactów, każe do żinki: „bo i ty stara durna, posłała dytynu 
w noczl do komory, a ce pirja nasapała dawno, to tam może zapło- 
dyłas uże neczysta syła; pijdy-no ta pobacz sama. 



*) powiada. — •) waż. — 3 ) niema w co. 



(128) 

Wziała stara kahańcia i pi szła w komora. Proczynyła dwery, 
a ta w^hlanuła z pirja. Stara zlakałaś, prybihła z krykom do chaty. 

Piszów staryj i staraj zlakawsia. Wijszów u chatu, stały rady- 
tyś, taj piszów staryj po popa. 

Prychodyt' pip, widczynyw dwer^, staw na porozi komory, derżyt' 
chresta u rucl. Wona wyłazyt' z diżki, bo chotita chresta pociłowaty. 
Pip zlakawsia duże, wyskoczyw z komory i zaczynyw dwery, a sam 
chtiw utikty szwydko, ta upaw na kamiń, ta łedwo wstaw i poklnuły jijl. 

Wonk wyjszła z komory i pobihła, najszła tich złodijiw: „a -nu 
diłytyś dobrom". Wony jijl każut' szczo „pidf do cioho on błyżko 
czołowika, ta nakopajesz ripy, a my wkradem barana, ta nawarym 
ripki, ta najlmosia, ta rozdllymoś dobrom, ta rozijdemoś. 

Piszta wona na horód (u perszyj, blyzeńko) kop.jje ripu, a żinka 
wyjszła z chaty za butwynoju '), aż dywyt^ia szo czort chodyt' po ho- 
rodi i ripu kopaje. Pryjszł& do chaty taj każe: „czołowiuze ! u nas 
czort ripu kopaje". — „Bo ty nasadyła, a to johó i zilla". — „Idy 
po popa nechaj prożene u . 

Piszów czołowik do popa: „id.it* batiuszka ta . wyżenit' czorta 
z ripy". Berę batiuszka swij pryczót, idut' u troch. Jiden czołowik 
każe: „chodim batiuszka siudoju berehom". Batiuszka każe: „ja czerez 
kładku ne perejdu". — , ? Ja was batiuszka perenesu". Wziaw hatiuszku 
na płeczi i nese. 

Wona ohlanułaś szo nese na pieczach, zapłesnuła w dołoni 
i kryknuła: „nesif czórnoho baranek, (bo dumała szo to złodiji), ta 
budemo waryty ripku". A pip zlakawsia i zstrypnuwsia u czołowika 
na pieczach i popadały obydwa w riczku. Wona zakryczała: „Oj 
utopyły czórnoho barańcia. 

A czołowik jijl whladiw, bó szukaw, szukaw, \a, uże najszów jiil 
aż na horodi; ta powlw do domu, ta stydawsia szczo taka durna 
i łedacza. 



20. Pro dwóch tow&rysziw, ta pro łycłiii źinku. 

Buły sobi dwa parobkl i wony sobl kuliguwały, podruhowały 
i pryjszłosia jim rozijtyś. Rozijszłyś. Toj ożenjnyś w swoim sell, 
a toj w swoim. 

Teper, odnomu pryjszłóś dobre żyty, a druhomu ne dobre; u 
odnohó dobra żinka i dobre chaziaj duj e i u druhoho dobre chaziajstwo, 
bo win sam za wse horuje, praciuje; ałe żinka serdyta duże, bje johó 
i łaje i wse robyty johó nahaniaje od świtu do noczy, a sama robyty 
niczoho ne chocze; sedyt', ta łeżyt', ta tyłki zahadujetfsia nym, a 
jak szczo ne whoctyw, zlrwetfsia i bje zaraz 



l ) zieleń na barszcz. 



(129) 

Ałe raz jichaw szczasływyj kolega do młyna, dopytawś de win 
żywo, zajichaw do nioho i staw prosytyś na nicz; ałe cej jak pry- 
bytyj, bojawaia sam postyty johó na nicz; treba buło ity spytatyś 
żinki. Piszów, spytawsia, a wona i pozwółyła szob sobl zajichaw. 
Ałe póki szcze toj pidjichaw, ta woty wyprih, ta zakławjim jisty, to 
cej knlega pożaływś pered nym na swojo żytia. 

Jak wijszty w chato, zaraz żinka stała kryczaty, ta łajaty: „hej 
ty! czom ne zachódżojeśsia dla ftwoho towarysza weczeraty wary ty? tf 

Staw win waryty borszcz, mlyńcl pekty, aż ohlannwsia szczo sała 
w chati nema, a żinka i zakryczała: „a ty ne znajesz, siąkaj, takyj 
syna...., de sAło stolt', szczo wonó w bodni?" Jszcze obertajet'sia do 
toho szo pryjichaw, taj jomu każe: „o tako meni horę iz nym żyty, 
8zo taklj jak bałwan! nu, nu! tf . 

Nawarów win bidoyj weczeraty i siw, bo wże wse buło hotowe. 
Kr^knuła znów żinka: „beztołkowyj ! czohó ty sed^sz! ażeż ce twij 
knlega pryjichaw, to trebaż johó pryjmaty, to pidyż ta prynes^ z korsz- 
my horiłki". 

Prynls win i horiłki, nasypaw drohyj raz weczeraty, postawyw 
myskn z borszczóm nasered stoła i horiłku. Posidały wże razom 
weczóraty; koty tut żinka jak zirwefsia, ta johó trach po mordi. 
„A czom ne czastojesz, czohó mowczky ') syctysz. 

Aż wże win, bidnyj czoło wik, każe : „dywjrś brate jako meni tiażke 
horę!" A toj pryjiżżyj każe jomu tak: „tobi brate ne tako horę jak 
meni ; bo tobi szcze ne zahaduje t w oj a, szob ty nosy w jiji u miszku 
kruhóm chaty, poky ne zasnę, tak jak moja". 

Howorjrw nacze na śmich sobl, bo żyw harno z żinkoju, — a 
wona i zradiła: „oś bacz! a bacz!! szo szcze ja tebe i żałuju", 
zakryczała do johó, „bo ja ciohó jie roblu!". 

Poweczórały i spaty polahały. Powstawały rano, toj czołowlk 
kolega zaraz i pojichaw. Zinka nadumałas i wnesła sobl połotna iz 
skryni z komory, widrizała try piłki miszka i zahadała jo md szob 
poszew, ta szob micno zszywaw, szob ne poporowsia. „Zakłada ocz- 
kurnia, szob buło kody zatiahty motuzka; — ałeż, zsucz^ łysz dó- 
broho, micnoho motuzka, zaraz zatiahaj". Kryczjt' wse na nioho: 
„czom ty ne szwydko szyjesz?" A win każe: „taż treba duże micno 
zszywaty, szob ne poporówś jak wlizesz". 

Ałe wże poszew miszók, wlizła wona, taj stała w miszku. Win 
każe: „prysiad' trochy, bo jakże ja tebe wiżmu na płeczi? to ty szcze 
wjrpadeBz". Żinka prysiła, win zaszmorhnuw dobre miszók, zawiazaw 
i prywjazaw pila 1 ) ławy do stowpcia*). 

Stała wona kryczaty: „czom ne nesósz meno? a win każe: 
„wyjdu na podwirja trochy, ta zaraz wernuś". Piszów, wernuwś chutko 
i wnis try druczky paranoji 4 ) dobyny i zaczaw jil czochrana dawaty s ). 



') milcząc. — *) koło. — - s ) do słupka na których ława opiera się 
4 ) parzonej. — *) trzepać, — młócić. 

Zb. Wiad. Antr, Di. Ul. T. XL J 7 



(130) 

Powertałaś woni na wsi czotyry boki, pros^łasia: „pusty meno, ja wie 
pokijusia, ne budu tebó łijaty, ni byty i buda sami robyty swoje, 
szcze i twojó poroblu, wse pomabaty tobi bodu; tilki pusty mene" 
Prosyłaś woni dowho, aż wże win jijipustyw dawszy dóbroji buczki. 
Łedwi wże w^lizła woni iz miszki, taj każe: „kołyb ja bułi 
znała szczo win takyj pro kia tyj, twij pryjatel, ta tobi takd dumku 
piddist', naraje tako zrobyty, to ja bułib johó na nicz ne pustyła 
za niszczo w świti !" Wid ceji porjr poczaty won^ żyty harno, żinka 
ne sórdyłaś bilsze i dosi dobre żywut\ 



21. Pro babn, jak czorta odmyła i pobyła. 

Posijała baba ripu, stała połoty, — połę jijl, aż prychodyt 1 czort ; 
ałe woni ne znaje szo to czort, dumała szo jakiś panicz. Toj każe: 
„babo szo ty robysz?" — „ripu polu" — „a, ja tobi babo pomahitymu ; 
budu poływaty i połoty, ta budem babo diłytyś zo muoju". A baba 
skazała: „dobre, a jakżeż my budem diłytyś?" A czort każe: „na 
połowynu". — „To nechajże budut' tobi werszki, a myni ko risz ki". 
Win każe: „dobre". 

Baba ciłe lito i czortom koło ripy horuwała. Pryjszłóś diłytyś, — 
zabriw czort werszki, a baba koriszki". Baba sydyt i ciłu zimu 
ripu hryze, ta jiśc, a czort werszki powykydiw, 

Na druhij hod prychodyt' znów czort do baby: „sjjmo", każe, 
„babo proso; ja wyoru i posiju, hladitymu i poływaty, ta tobi babo 
budut' werszki, a myni koriszki". Baba sohłasyłaś. Czort horu- 
wiw koło prosa; baba zabrała werch z prosom, a czort koriszki. 

Staw win na babu narikaty: „szo ty meno babo oduryła; cho- 
dim bytfsia zo mnoju; kto kohó pobje ? jak ty meno pobjesz, to zabe- 
r&sz proso i ripu proszłohodniu, a jak ja tebó, to moje budę wse, 
proso i ripa. 

Wziaw czort wyła, a baba sztyli ł ) i piszty bytyś kriż tyn *). 
Stała babia z jidnoho boku tynu, a win z druhoho i zaczaty czeróz 
tyn bytyś. Zamirywsia czort, wstromj^r wyła w tyn, a baba johó 
sztylóm. Wyła w tynu zastrahły i do baby ne distały, a baba czor- 
towi dobre puzo nakołoła, aż win utik het' wid baby; a baba ostałiś, 
radije, ta jiśó kaszu z pszoni 8 ) i ripu dobru. 



22. Jak baba czorta hołjrła. 

Buw 8obl did i baba; ałe baba duże lubyła hryb^ i wse posyłała 
dida szob jijl hrybiw szukiw. Piszów did użó pizno w oseni, szu- 
kiw win hrybiw, ne najszów, siw taj płacze. Aż ide czort. „Czohó ty 



l ) kij zaostrzony dla wsadzenia do miotły. — ') przez płot. — *) jagły. 



(131) 

didu płaczesz ? u — Jakże menl ne pł&katy, siczo meno baba wse 
posyłaje deń w dóó za hrybamy, a oś użó do zimy id 6, taj hryblw 
czort-ma". — „To ty didu widdaj mynl swoju babu". Did każe: „bery 
sobl jiji, bo ja użó ne zd&żaju chodyty za hry barny, a ty może duż- 
szyj; to bilsz nazbyrajesz". 

Taj piszów czort, nabraw hryblw, pokław didowi w horszczyk. 
Idiitf wonjr u dwóch do baby, do chaty, a did każe: „oś prywlw ja tobl 
babo czołowika takoho, bzo budę tobi hryby nosyty". A baba każe: 
„takij kosmatyj, ta taklj machłatyj, ne hólanyj ! Jak choczesz buty 
zo mnoju, to ja tebó pidholu, tak jak swohó dida tf . 

Sohłasywsia czort szob baba johó pidhołyła; wsta wyła baba 
w picz wełykij horszczók okropu, wnesła woni cehłynku i czeresłó, 
posadyła czorta na stilczyku i prywiazała sznurkom do ławki, połyła 
okropom haraczym, naterła johó cehłynoju, wziała czeresłó *), taj po- 
czał& hołyty. 

Jak johó zaboliło, zchopy wsią win, taj połetiw iz ławoju ; a baba 
czeresłó pid ruku ta biżyt' za nym i kryczyt': „pidożdy, bo ja szcze 
ne dohołyła"; a win atikaje skiłki duchu maje. 

Jide czołowik z chworostóm. „Oj czołowicze dobryj, schowaj 
meno wid baby, to ja tobi tryezy*) dobro zroblu u . — „Jakże ja tebó 
schowaju?" — „perewert&j na mene cej chworóst". Toj czołowik 
perewernuw chworóst iz wozom. 

Aż biżyt' baba: „czołowicze! czy ne baczy w ty tut czołowika 
jidnoho, bih z ławoju?" Każe toj: „baczy w babo, ałe dałeko pobih a 
— „Ocó psiawira; utik, a ja johó ne dohołyła". A czort sydyt* pid 
wozom i uwóó trasetfsia. 

Wernułaś baba do domu. Perewertajuf woujr u dwóch woza 
z chworostóm nazad, widdajó czort tomń czołowikowi ławu i każe : 
Jid' sobi czołowicze do domu, a ja zaraz pidu do popa, taj zacznu 
johó inftezyty; a ty prijdy ta obber^ś likarom 8 ), niby budesz liczyty 
johó, naberesz łatatia 4 ), kuszyru, taj pidkurysz popi". 

Póbih czort do popa i zaczaw johó m&czyty choróboju. A toj 
czołowik każe do ludój: „czuw ja szo nasz pip słabej ; jakby ocó meno 
pokfykały, to jab johó wyliczy w". Doznawsia pip, szo win umije 
liczyty, taj posław po johó. Win nabraw kuszeni i łatatia i piszów 
do popi, pidkur^w popi i pip odużaw. Zapłatyły jomu dobre za ci 
liki, dały hroszej i chliba i win piszów sobi. 

Tepór czort każe: „pidu ja szcze do okómona, to toj szcze 
bilsz tobi daśtf hroszój i wsiobo". Zaczaw win muczyty pana, a pan 
każe: „kotyb chto najszówś taklj szob meno wyliczy w ; to jab jomu 
niczoho w ówiti ne pożałowaw". A pip każe do pana: „oś i meni cia 
sami choroba buła; jest tut takyj muzyk jidón, szo meno wyliczy w; 
poszli? po nioho, to win i was wyiiczyt'". Posłały po tohó czołowika, 



trzósło od pługa. — *) trzykroć. — ') udaj lekarza. — 4 ) ziele wodae. 



(132) 

i 

pryjszów win, pidkurjw pana i pan odużaw. Daw jomu pan paru 
wołiw i korowa, daw hroszej i chliba. Piszów czołowik do domu. 

Czort jomu każe: „połeczu ja szcze do bilszoho pana, do 
rondzy *), to ty szcze tud^ pryjdesz". Połetiw czort, zaczaw mticzyty 
dobre pana rondzu, taj buw win dowho słabjj, póki doznawsia za 
tohó czołowika. Postów po nioho, win pryjichaw i w^liczyw rondzu. 

Tepór satana jomu każe, tomu czołowikowi : N„tepór-że ty bilsz 
ne jd^ wże nikudy liczyty, bo ja tohi hółowu zirwu". Piszów sobi 
czort w jakoś tam sełó dałeko, taj poczaw i tam pana mticzyty. Ałe 
pan z panom dałeko znajufsia; doznawsia za tohó czołowika i posław 
do okómona pysulku *), szob prysła w jomu tohó czołowika; ałe toj' 
czołowik bojtfsia jichaty. 

Prynuczanyj jichaty! jiduczy nadumawś sobl. Pidjichaw do 
korszmy, staw, aż idó baba ; win zakłykaw tu babn, taj każe : „chodlm 
babo zo mnoju, ja tobl dam karbówańcia za te szo postojisz pid 
bram oj u, póki ja na tebe ne hufcnu", 

Sam piszów u pokoji, aż czort protiw johó wybihąje: „a ćzohó 
ty pryjszów siudjr?" — „baba meno nahnała szob ja za toboju pryj- 
szów". A win złakawsia duże; „a deż ta baba?" — „on, pid bra- 
moju stojlt'", — „a nu, chodim ta pobaczym a . 

Wyjszły na podwirja, czołowik huknuw na babn ; baba wyhlanuła 
iz bramy, a czort zlakawszyś baby, utik ta załetiw aż za try-dewi&tf 
zemól, taj bilsz wże nikoho ne muczyw i nichtó tohó czołowika wże 
ne kłykaw. 

23. Pro Prop&snyciti i czołowika. 

Pojichaw raz czołowik u lis po drowa, nakław drów, a sam 
paso byczky. Siw sobi za kuszczóm i sedyt', aż idó try diwfy, try 
sestry prop&snyci, taj howorat' meż soboju. 

Jidna każe: „czy tobi sestryce dobre buło u popi?" tają każe: 
„dobre, bo ja wse jiła u popi palanyci i kurki". — „Au żyda czy 
dobro tobi buto?" pytaje druha. „Duże dobre, bo ja u perynach spała; 
a toblż u cyhaDa jak buło ?" pytajutf tak sebó jidn& druhu i cia każe: 
„dobre, tam ja sało jiła i horiłku pyła, tilko szo na sołomi spała". 

„A tepór że my kudy pidem?" Ta szo bułi u cyhana każe: 
„wysłużyła ja hod tam u cyhana, to pidu-wże do popi", a ta szczo 
popom trasła, piszła na hod do żyda; a cia szo żyda muczyła, tak każe: 
„ot pidu ja do tohó czołowika szo byczki paso"; ałe druha każe do 
neji: „jakże ty do joho prystanesz?" 

„Oce tak: „wórnetsia win do domu, wijd& u chatu, zachóczetfsia 
jomu horochu; win zahadaje żinci szob zwaryła; wóna jomu zwaryt', 
siade win jisty, to ja w perszu łóżku wlizu, to win zjistf, ta ja johó 
budu ciłyj hod trasty, i mticzyty". 



*) rzadcy dóbr. — 2 ) list. 



(133) 

Czołowik pocz&w wse teje i pojichaw z drowamy do domu. 
Zahad&w żińci horóch waryty i każe do nejl: „wnes^ meni połotni, 
szmatók i mlcnych nytók z poczynka ') i hołku". *) Wnesła jomii 
żinka połotni, z komory, dałi nytók i hołku; poszew win Barn dobra 
torbu i pryczepjw dóbroho motuzki. 8 ) „A nu" każe, „żinko, dawij 
horóch*. 

Nasapała żinka mysku horochu, dałi, łóżku, wziaw czołowik 
perozu łóżku horochn i wkynuw a torba i zaszmorhnuw, *) zawiaziw 
micno i powisyw u kómyni w dym&, a todl wed horóch wyjiw. 

Wisjtf, taj wisjtf torbyna ; jak pryjde cia pori, szo mała trusyty 
prop&snycia czołowika, to torba trdsyfsia w dymd duże. I wisyła 
torba i trasłiś ciłyj hod w dymił. 

Wyjszow hod, zabriw czołowik torbu, zanls na te samo misce 
de woni, prymandruwała w lisi i w^pustyw jii czut' żywfl, ta tepłu. 

Zijsztyś do neji, znów rada r&dyty, szcze i ti dwi. „A czohó 
ty sestryce taki- chudi?" — „Ehó! sestry moji, win meno w dymti 
ciłyj hod derżiw u torbi, ne dawiw ni jisty, ni pyty". — „A bacz!? 
każut' sestry „buło tobl ne ity do muzyki., bało ity łuczsze do popi" 



24. Pro żinkn szeptnclm. 

Baw sobl czołowik ta żinka i mały dwanidciatero ditój. Czołowik 
umór, a woni zostałaś wdowoju. Wziałi widra i piszłi po wodu; 
idó taj płacze, aż hołosyt'. 

Idó pip doróhoju z druhoho sełi, i pytaj e jijl: „czohó ty żinko 
płaczesz?" a woni jomu rozkizuie : Jakże menl bitiuszka ne płikaty, 
nemi czołowika, a ostałoś menl dwanidciatero ditój". A pip każe: 
ucz^ś mołodyce szeptaty 6 ) wid prystritu, wid pidwiju, ditiam wid 
kryktywyci, wid beszychi, wid wohnyki". A woni jomii każe: Ja 
bitiuszka ne umiju ciohó". Ałe win najte: „pomołysia", każe „i każjr 
tak: „Jak dasj- hroszej to pomoże, jak dąsy chliba to pomoże, jak 
dąsy sała to pomoże, jak dąsy mukl to pomoże i jak pszoni to po- 
może"". Każy tak czohó tobl treba, a na ostańci skażjr: „Jak pomó- 
żefoia to sława Bohu, a jak ne pomóżetfsia to czort tebó pober^"". 

Pryjszłi woni do domu, prychodyf jijl kurni, i każe: „och 
kdmoczko hoł&boczko, jaki moji detynka słibeńka"; a kurni odki- 
zuje: „prynesit* kumo do mene,ja poszepczd to i pomóżefsia". Nawią- 
zała kurni uzeł mukl, wziałi kusók sała i chliba, prynesła do neji, 
ta woni poszeptała tak jak jijl pip nauczyw i pomohłóś teji detyni. 

Tają kurni zaczałi rozkizuwaty susidam ta ludiam, szczo „oś moji 
kumi tak dobre szeptaty umije szo skoro poszepcze, to zaraz i pomoże". 
Zaczaty do neji ludę schodytyś, woni kóżnomu szeptała, czohó jijl 



! ) z kłfbka. — ') igłę. — «) powrózek. — Ą ) śoi$gn$ł. — •) zamawiać 
choroby. 



(134) 

treba buto to prykazuwała, a na ostańci tak jak pip kazaw: Jak po- 
móżefsia to chwatytf Boha, a jak ni, to czort tebe ber^ a . 

Zaczała ta żinka babatity wże, pohoduwała dity i pożenyła de- 
kotr^ch, powiddawała zamiż i wsł&wyłaś tak, szczo jiji wsi ludę 
mały za wełyku szeptucbu. 

Aż zasłab raz i toj pip, szczo uczyw jiji szeptaty. Popadia każe : 
„poszllm batiuszka, po tu babu, szo to wsławiana jeść wona, możeb 
woni tobi poszeptała, tob tobi pomobłosia". A pip każe: „ne cboczu 
ja"; bo znaje jak sam jiji nauczyw szeptaty. Ałe popadia taki sami 
wid sebe posłała i prywezły baba. 

Stała popadi& prosyty ta baba szob poszeptała popowi, a baba 
każe: Ja ne umiju niczoho"; popadia pro syf: „wsim ludiam babko 
pomahajete, to może szczo i mojomu b&tiuszci pomóżete"; a baba wże 
każe: „to ja wże bada szeptaty, ałe szob nikobo ne buło, tilki ja 
z popom u dwoch u . 

Popadia wweła babu huty de pip. łeżaw słabej i zaczynyła 
dwery. To ii baba odzywajefsia do popa: Jakże ja wam bada ba- 
tiuszka szeptaty, szczo wy sami raene nauczyły?" A pip każe: „tak 
jak ja nauczyw, to tak wże i meni szepczy". Stała baba byty pokłony, 
pomołyłaś Boha i każe: Jak dąsy hroszej to pomóżefsia" i t. d., a 
na ostańci skazała: Jak pomóżefsia, to chwatyt' Boba, a jak ne po- 
móżetfsia to czort tebe pober^!" Pip zaśmijawsia, taj szczo to bu& 
w joho bolączka w horli, to jak zaśmijawś duże, to i trisnuła i wy- 
tekła i pip zdorowyj staw. Daty todi babi sami wid sebe wsiohó dóbroho 
i odisłały diakujuczy, do domu. 



25. Eazka-zahadka. 

Zahadka: „Bih bihunóm pid soncem, ubyw te szo ne ba- 
czyw, a jiw te szo ne rodyłoś; czotyróch jiło jidnohó, a dwanadciatóch 
jiło czotyróch, ja jszow i slid swij zabyraw ft . 

Buła taka cariwna, szczo duże lubyła bahato zahadók i skazała 
szo za toho łysz wyjdę zamiż, chto jiji taku zadaśt' zahadka, kotóroji 
wona ne widhadaje; a jak komu widhadaje, to tomu hółowu s płecz, 
chtob win ne buw: czy żyd, czy muzyk, czy lach, abó pan, choczby 
i sam car; tak wyktykiwała po swojim carstwi. 

U jidnym sell buw odynak u m&tery i ne umlw win ni czytaty 
ni pysaty; żyw sobi u m&tery, jak to każut', pid c^ćkoju, — bo buw 
„mamij, mazanyj periżók". Kupy w win sobi konia i skazaw materi, szczo 
pojide do tijeji cariwny, może wona za nioho zamiż pijde. n Ty muzyk, 
synu, kud^ż tobi; ty ubohij ne umijesz ni czytaty, ni pysaty, tilki 
dobre strylaty, jeść tam łuczszi za tebe: caty, senator^, taj ci jak 
ne widhadajut' toho szczo wona schocze, to i ci hółowu łysz&tf, a ty 
jidynyj w mene synu, musiwby szcze, boronj' Boże , hółowu daty 
i meno sama łyszyty". 



(135^ 

Win matery ne posłuchaw, siw na konia i pojichaw. Materi 
duże żal stało szczo jijl ne posłucha w, ta cbocz spekła jomu na do- 
rohn babka na żmijowym sali, ałe newśpiła widdaty, bo win wże 
pojichaw. Bihła i dohaniała johó, ta ne dohnała. Ałe zostriła cza- 
żoho czołowika, taj prosyt' johó: „dożóny mohó syna, czołowicze 
dobryj, ta widdaj jomu ociu babko". Ozołowik dohnaw i widdaw 
sanowi te tisto, ałe win ciohó ne zziw i schowa w sobi a torbu. 

Zirwałaś wełyka bura, witer ta doszcz ; pryjichaw syn do lisa taj 
ostawsia u lisi na nicz, bo jichaty dalij ne można. Zliz win z konia, 
powisyw torba na dubi, konia uwiazaw do duba, nakław sobi wohnia, 
sydytf, taj hrijetfsia. Aż poczuw, szczo w kuszczi szczoś triszczjrf dużo; 
win zlakaws szczob johó szczo ne zjiło, taj strelndw w cej kuszcz, 
siw taj dumaje: „szczo-by to mohłó baty? czy ja szczo* ub fw czy ni? 
Szoż-by to ja baw za strachływyj takij, szob ja ne podyw^wś szczo 
tam je ?" Pody wy wsią win, aż to koza buła, taka hruba duże. Zadumaw 
win rozrfzaty jiji, ta pobaczyty szczo tam a neji w czerewi je? Zahla- 
now, aż tam kozynia. Wziaw johó na szpyczku, spik i zjiw taj Uh 
sobi spaty. Wstaje rano, aż kin perehr^z torbu, zjiw tuju babko, taj 
zdoch wid toho. 

Staw win płakaty za konera, aż pryłetiły czotyry worony, objiły 
johó i sami pcdochły. Zabraw jich chłopeó u torbo, taj piszów wzdowż 
lisa; najszów steżku i piszów nejo. Prychodytf, aż tam chata stojit'; 
wijszów do chaty, nema nikoho, tilki jidna diwka. Pozdorówkawsia 
z dlwkoju, a wonajomu każe : „a czohó ce ty tut? zwidkil ty wziawsia?" 
— „Taki diła m oj i", win skaza w. — „Tutże tobi smerf budę"; — „a toż 
czomu?" — „bo tut sydiat' dwanad'ciat' hajdamakiw", wona każe: 
„wony meno syłoju zabrały, ta ja im tut peczu i waru, peru 
i wse roblo za chaziajko. To nechajże ja sjrłoju totki, ałe ty pryz- 
najsia, czohó ty pryjszów?" A win każe: „bo iz bidy ja zabftufyw; 
iszów do teji cariwny szczo zahadki zahaduje i widhaduje". — n Na 
szczosz tobi ta cariwna, ta tiji zahadki? ty łuczsze zaberjr inehe, ja 
tobl żinkoju budu i wirnoju słahojo, dam tobi sribra i zółota tut naberu, 
tilki w^wedy meno zwićcila u . A win każe: „taki pijdu, bo choczu 
tam dowidatyś". A wona każe: „siad 7 chocz spoczjrń, ta zjiż szczo". 

Dała wona jomu jisty i horiłki ; win popojiw taj zasnuw, a torbo 
pewisyw na stini na kiłoczku. Jak zasnuw win, ta diwci zachotiłoó 
zahlanuty a torba j pobaczyła w torbi czotyry worony, dumała szczo 
wony postrelani, zabrała ich, poskubała i pokłała na patelni, taj zasu- 
nuła w picz. 

Hajdamaki pryjszty, diwka postawyła im obid, a sama pobihła 
po woda do krynyci, taj zabaryłaś. Hajdamaki zdały, nesyti, czy jim 
Bzcze czohó ne budę jisty, ta jiden zahlanow o picz, czy nema łysz 
tam? Jak whladiw peczeni worouy, wytiah jich i poczaty razom 
jisty. Ledwo dojiły, taj wsi razom w dwanadciatóch popadały neżywi. 

Wernułaś diwka, zdywowałaś, taj poczuła budyty chłopcia, po- 
czała pytaty: „szczo to za worony ty maw taki o torbi, szczo ti haj- 
damaki wid nych pomerły?" Chłopeó ne pryznawawsia, tilki każe szczo 



(136) 

ich postreływ. Diwka w^fciahła chłopcia z johó schowanki (bo scho- 
wała johó), taj każe: „bacz, wsi dwanadciat' neźywl łeżit\ Kazała 
ja tobi krad'komi nabraty u nych zółota ta sribła, a tepór wonó wse 
budę nasze i te szczo tut baczysz, tilki wy wędy meno żwidcil, bo ja 
wże tut sim bod propadaju meż nymy". Ałe win jiji taki swojo 
każe, szczo musyt' pity dowidatyś, ta doznatyś za tu cariwnu. 

Todl woni johó wprosyła, szob chocz korótszoju doróhoju jszów, 
ceju szo hajdamaki chodyły : „czerez wełykie" każe „bołoto, drah o wy- 
nu, z doszkamy na płeczach idy; pokołesz ich sobi i budesz kłasty 
na bołoti i tak perebereszsia czerez nioho". 

Piszów win tudoju, posłuchaw jiji i rob^w sobi ślid i perejszów 
i pustywsia prosto do cariwny. Ide, taj bojitfsia duże i dumaje sobi: 
„szczo ja jiji sprawdi skazu ? ja i sam neznaju jaku jiji i zahadku 
skazaty? chybi skazu jiji teje szczo zo mnoju buło w dorozi? ceje 
dywo nechij meni roztołkuje, nechij whadaje". 

Pryjszów wże do cariwny; a słuhi poczaty johó pytaty: „czohó 
ty mużycze ta pryjszów siud^?" Win jim każe: „prynis ja cariwni 
zahadku". Dały znaty cariwni; skazała zaraz ktykaty johó do sebe. 

„Nu", każe, „każjr meni swój u zahadku". Win i pocziw: „bih 
bihunóm pid soncem, ubjrw te szczo ne baczyw, a zjiw te szczo ne 
rodyłoś, czotyróch jiło jidnohó, a dwanadciatóch jiło czotyróch, a ja 
jszow i ślid swij zabyriw", 

Woni dumała ta dumała, szczo takoji zahadki i z rodu szcze 
wid nikoho ne czuła; skazała johó zawesty u pokoji, daty jomu wsiohó 
jisty i pyty i prykazała jomu noczowaty, szoby timczasom nadumatyś 
nad zahidkoju. 

Buło u neji knyżók piatdesiit* i try, pro wsiaki czary. Pereczy- 
tała woni wsi, taj ne naszli niczoho takoho jak cia zahadka. Ne 
mohłi woni widhadaty i z cymy knyżkamy, chocz won^ jiji zawsiudy 
widhidowały. 

Prykazała jomu noczowaty druhu nicz. Zażur^tasia tiażko, 
taj tako sobi nadumała: prybrała harno swoju perszu słuhu i posłała 
jiji w noczi do nioho: „idy", każe „pytij johó, nechij szczo chocze bero 
wid tebe, ta szczob ty meni tilki doznałaś wid joho, szczo se woni 
znaczyt', tają johó zahadka?" Wirna słuhi pryjszłi do nioho, ciłn nicz 
mołyła, ta prosyła johó szob pryznawsia, szob roztołkowiw swoju 
zahadku, a win jiji na te każe umysne na pośmich: „jak sohłasyśsia 
rozdiahnutyś zo wsim, to ja tobl skazu, ta pryznajuś u . Woni dla 
swojeji cariwny rozdiahnułaś i stojit', a win z neju drocz^wś, ne diw 
odeży i schowiw; a woni rozhniwałaś, zasorómyłaś i utikłi. Wdiahłi 
druhu odeżu na sebe, pryjszłi do cariwny taj każe: „niczoho ne 
mohłi doznbtyś, bo ani jik ne chocze skazaty". 

Cariwna serdyta każe : „ty durni, poszlu ja mudriszczu, to woni 
meni doznijefsia". Prybrała i druhu słuhu harneńko, nauczyła jiji jak 
maje pytaty, taj posłała; ałe win i teji ne skaziw niczoho, łysz naśmi- 
jawsia z neji. 



(137) 

Cariwna ne uwiryła awojim słuham, serdyta duże, taj ne dowho 
dńmawszy, sama piszła. Win staw i z carlwnoju żartu waty, taj każe 
szczob rozdiahnuład, abó chocz swoji carski czerewyki poskidała. 
Cariwna taka cikawa buła, ta tak jiji kortiło szczo ceji zahadki ne 
whadaje, szo i sama stała duże harno johó prosyty i prystawaty dowho, 
ałe win i jiji ne każe. Nakineć, chocz cariwna buła, ta taki sklnuła 
czerewyki, aż do kolln jomd klnułaś i mołyt* szczob skazaw. Win 
todi zmyło wawd, taj roskazaw jiji szczo wonó znaczy t' tają zabadka. 

Wona todi pobihła sobi, taj w rańoi p ryj 8 zła do bafka i każe, 
szo wże wona zahadku wldhadała, taj szczob ci o md chłópcewi hółowu 
trabaty. 

W^weły johó wże na smerf, ałe win prósyfsia do samoho cara, 
taj staw rozkazowaty szczo n cariwna prysyłała do mene dwi 
słabł, ja żadnoji ne skazaw niczoho, aż sama wona pryjszła, ciłu nicz 
meno prosyła, to ja jiji dopiro samo j i rozkażą w; a jak meni może ne 
wiry te to pokaż d wam odeżu zo wsich troch u . 

Słaby donesły carewi pro teje, ta szczo johó ne hodyt'sia uby- 
waty. Car skazaw: „nechaj pokaże, to powiru". Chłopeć pokazaw 
czerewyki cariwny. Car todi zakryczaw na doczku: „bacz, ty ne 
whadała zahadki, ta choczesz damo czołowika zo świta zhładyty". 

Wona w płacz, ta bat'kowi w nohy, i pryznałaś do wsioho. 

Car uczyn^w prawda tomń chłópcewi, ta daw jiji zamiż jomu, 
taj pobrałyś won^. Chtiw car szob tam taki żyły z nym i daw im 
połowynu carstwa, ałe win ne schotiw; skazaw szo wernefsia do 
swojej! matery. 

Wziaw jiji i pustyłyś w dorohu do matery, a jiduczy, zajichały 
po tuja diwku u lisi, zabrały te zółoto i sribło hajdamackie i pryji- 
chały do domu i tam sobi żyły ta bahatiły. 

Zahadka, to wonó pro cioho chłopcia, ta pro te wse szczo z nym 
dijałoś :bihbihnnóm, to znaczyt konetn ; ubyw te szo ne ba- 
czy w, to koztii w kuszczi; a zjiw te szczo ne rodyłoś, to 
z ezerewa koz^ kozły nia; a dalsze tak: kin zjiwszy babku zdoch, a 
worony złetiłyś i w czotyróch jiły jidnohó, jobó konia, a 
dwanadciatóch hajdamakiw jiły czotyry worony, a nakineć win sam 
jszów i ślidswij zabyraw, znaczyt': szczo win doszkamy czerez 
drahowynu dorohu sobi stełjrw i nis za soboju. 



26. Hyrka ! ) semylitka. 

Buło sobi dwa braty, jiden bahatyj, a druhij zowsim ubohij, 
w bahatoho ne buło ditej, a w ubóhoho sim chłopciw, a wośma diw- 
czyna; nazywałaś wona Hyrka semylitka. U bahatoho buło towaru 
bahato, a w ubóhoho jidn^m jidna korowa, ta jak z czeredy ide, to za 
neju weś towar bahatoho brata zacbodyt'. 



') ostrzyżona czupryna. 

Zb. WUd, Antr. Di. III. ?. XL J8 



(138) 

Bohatyj do ubóhoho każe: „de chocz diń swoju korowu, bo wonlt 
meni zawodyt' weś towar do tebe"; ałe ubohij nihdó ne diw&w, bo 
win tilki i maw odnu korowa ditiam. 

Bohatyj piszów do pana pozywaty ubóhoho, a pan ubóhoho za- 
kłykaw i skazów: „zahadaju ja wam try zahadky: kotoryj widhadaje 
to tohó weś towar budę; jak widhadaje bohatyj, to wiżme korowu 
ubóhoho, a jak ubohij, to skilki pryjdó towaru za korówoju to weś 
johó budę. Widhadajteż wy szczo w świti najprutsze, szczo w świti 
najmyliJ8ze i szczo najsytsze?" 

Piszty won^ do domu. Pryjszów bohatyj do domu; taj pytajet'- 
sia johó żinka: „szczo tobi pan skazów?" — „Zahad&w pan try 
zahadky: szczo w świti je najinylijsze, szczo najprutsze, ta szczo naj- 
sytsze?" A wonk każe do nioho: „a wżeż ja w 4«be czołowicze naj- 
mylijsza, a kiń u nas stojlt' najprudszyj, a kabin w sażi ') najsyt- 
szyj". — „To i dobre żlnoczko, wże znaju; laliajmoż spaty". 

Ubohij pryjszów do domu, siw koło stołi, zażurywsia, taj du- 
maje, a johó Hyrka bihaje koło nioho taj każe; „tatoczku skaźit' wy 
meni, szczo wam pan kazaw?" — „At, widczypyś oczmano; kaz&w 
pan tako szczo i widhadaty ne można: szczo je w świti najmylijsze, 
szczo w świti najprutsze, ta szczo najsytsze ? a — „Ta ce wy tatu 
tim żuryteś? skażit pinowi: szczo son najmylijszyj u świti, a dumka 
najprudsza, a zemli najsytsza". Ałe ubohij ciomu ne wiryt' i dumaje 
sobi, szczo taki zbudusia ja korowy. 

Aż u rań ci 2 ) prychodytf toj bahatyj do ubóhoho, taj kłycze: „a 
chodim łysz do pana". Pryjszły wonjr do pana, taj boh&cz każe: „ja 
wże pane nrjrtostywyj widhad&w waszu zahadku: u mene żinka naj- 
mylijsza, a kiń w mene najprudszyj, a kaban w sażi najsytszyj". 
Pan todi pytaje tohó ubóhoho: „a ty jak skażesz?" Win i pocz&w: 
son meni najmylijszyj, dumka w mene najprndsza, a zeml& najsytsza". 
Na te pan skazów: „skilki pryjde do tebe towaru za twojeju ko- 
rówoju, to weś tepór twij". 

Widpustyw jich pan do domu, idit* sobi, każe, a piśla- spyn^w 
tohó ubóboho taj pytaje: „skaż^ meni, chto se tobi ci zahadky wid- 
had&w?" A win każe; "to ja sobi sam tak nadumaw". Ałe pan taki 
każe szo: „ty sobi sam ne wjrdumaw ciohó", taj staw muzyki wypjr- 
tuwaty, aż win pryznawsia szczo je u nioho doczk& Hyrka-semylitka, 
to ta jomu widhadała. 

Schotlw pan jszcze szczoś zahadaty tlj Hyrci. Kryknuw pan na 
hospodyniu, szczob zwaryła pi&tnadciatero jajec, zawiaz&w ich w chństo- 
czku i skazów szczob jomu z nych Hyrka kurczata wysydiła. 

Wziaw czołowlk tiji jajcia, prynis do chaty, a Hyrka sydjrt' sobi 
na pr^piczku. Batfko j«ji jajcia kynuw, taj każe: „oś tobi oczmano, 
prysło w pan jajcia wareni, taj zahad&w szob ty jomu z nych kurczata 
wysydiła; łuczszób ja buw widd&w korowu, niż meni taklj kłopitV 



l ) w karniLiku. — 2 ) nazajutrz z rana, 



(139) 

A Hyrka każe: „czoho ce wy tatku żiiryteś?" rozwiązała chuatoczku, 
stała ti jajcia byty ta jisty i wsim po jajeczku dałi; a sarnin w hór- 
szczyczku zwaryła kaszu pszonianu, zawiązała jijl w chuatoczku i wid- 
dali bakowi, szczob zanls do pana, ta szr zob pan teje posijaw, szczob 
urodyło proso, ta szob buło czym tych kurczit* kormyty szczo woni 
wjsydytf. 

Pan na te daw muzykowi poczynok praży i skaziw: „szczob 
woni meni z cioho sto łokot* połotni wjrtkała". Prynosytf batfko toj 
poczynok do chaty, kynuw jijl meży oczy taj każe: oce tobi pan daw, 
szczob ty z teji praży zrobyła pinowi sto łokot' połotni u . Woni 
wstała, w^łomała iz winy k a try prutyki taj każe: „nate wam tatu, 
zanesit' do pana, nechij meni z cioho derewa werstit zrobyt' na te 
połotnó". Pan rozserdywś, taj skazi w szczob woni sami pryjicbała 
w hosti do nioho ; tyłki szczob ne jichała i ne jszłi, i boła bułi 
i w soroczci, i z hostyncem i bez hostyńcia. Taj skaziw pan sobaki 
pospuskaty. 

Pryjszów batfko i rozkaziw jijl teje; a woni polizła na boru, 
skynuła jitera ł ) ta włowyła sobl liółuba, skynuła soroczku i nadiła 
jatira na sebe, siła na kozu jidnoju nohoju, a dr uh oj u szła po zemll; 
to i buło wonó tak szczo szła i jichała, a hółuba nesła pid rukoju. 

Pryjszłi woni do bramy pińsko j i, kinutyś na neji sobaki ; woni 
pudtyła kozu, sobaki pobihły za kozoju, a woni wijszła u pokoji 
i pustyła hółuba, a hołub wyłetiw kryz wiknó, bo buło widczyniane. 

Pan howorjrw z neju szczo znały, ałe ne perehowor^w Hyrki; 
a potim aż skaziw jijl: „ostawajś u mene, to ja tebe zamiż wożmu". 
A woni skazała jomu szczo Je w mene bafko i maty; chibib pan 
pryjichaw. do bafklw i poswataw Hyrku". 

Pryjichaw pan do neji w hosti — a woni johó pytaje: „czym 
pań do mene pryjichaw? czy litom czy zimoju?" a pan mowcz^t', bo 
ne umlw szczo widkazaty na ce szczo woni johó pytała. 

Podywyłaś woni u wiknó taj każe: "pan werchóm pryjichaw, 
a do czoho pan konii prywiaziw, czy do lita, czy do zimy czy do 
szkody?" Pan znów mowczyt\ 

„Szczo ja pinowi dam połudnaty? czy prybudku czy odbudku?" 
Pan i na te niczoho ne skaziw, tilki pytajetsia: „de twij batfko?" 
— „pojichiw" każe Hyrka „u połę, sam sobl szkodu robyty". — 
n A maty? a — „piszłi po sełu durno nih tomyty". 

Pan todl pytaje jijl: „rozkaż^ ty meni wse, szczo ty meni howo- 
ryła, bo ja ne znaju". Oś woni jomu i rozkizuje: „szczo ja pytała 
pana czym pan pryjichaw, to niby jak pryjichaw pan : wozom to litom, 
a sankamy to zimoju; a pro te szczo połudnaty, prybutok to mołoko, 
a odbutok to sało ; a pro batfka, to posijaw win proso nad doróhoju, 
a ludę jiżdiat' i wybywajut' proso, a win kopiw jamkjr ałe ludę 
objiżdżajut' jich ta szcze bilsz szkody roblat'; a maty, to napożyczałaś 
soli i teper ponesła widdawaty ludjam". 

* 

ł ) wiccierz. 



(140) 

Pan ożenywsia z neju i skazaw jiji: „prawda szo ty rozumnij- 
sza za mene, ałe ja taki starszyj za tebe, to szub ty bez mene nikoho 
De rozsudyła". 

Pojlchały raz try muzyki na jarmarok, ta sprahtyd : buła jidnoho 
kobyła, druhoho wiz, a tretioho chamut\ Stały won^ noczowaty i ko- 
była w noczi łosza pryweła; wstały won^ rano, od^n każe szczo 
„moja kobyła łosza pryweła u } druhij każe „szczo mij wiz a , a tretij 
każe „szczo se mij chamut'". 

Pryjszty do pana, ne buło pana w doma, a żinka johó 
każe- szczo „nema pana w doma, bo posijaw nad ózerom horóch 
i wnadyłaś ryba taj horóch w£jiła a . A won^ każut': Jakże to 
można, szczob ryba horóch wyjiła 44 . A pani na te odkazuje: „a jakże 
to można szczob wiz, abó chamut prywiw łosza, tilki ne kobyła ? a 
Taj z tym wony piszty, chocz persz swaryłyś za łosza. 

Wyjszły na pańszczynu ci try muzyki, zaczaty howoryty i zaho- 
woryły wsi ludę, szo pani ich rozsudyła. Pan jak poezuw, taj roz- 
serdywś na paniu, pryjszówi skazaw jiji: „bety sobi szczo tobi najmylij- 
sze ta najlubijsze, taj jdy sobi wid mene". A wona do nioho każe: 
„jakże my rozproszczajemoś? toż nap£jmosia chocz horiłki, pywa, 
medu, ta wyna". I zaczaty wony pyty i rozprószczuwatfsia ; pan upywsia, 
lih spaty, a wona skazała zaprahty koni, pozaczyniała pokoji, skryni, 
postawyła storożlw, pokłała pana na wiz i powezła do swoho batfka. 

Pryjlchała i zahadała bafkowi szczob wnis sołomy, postełyła 
sered chaty i pokłała swoho pana. Pan spyt' a wona siła na zemli 
koło joho i howoryt 1 z swojlm babkom. Pan prokinuwś taj każe: 
„a jaż tobi kazaw, szczo bety ty sobi szczo tobi lube ta myłe i szob 
ty j i chała do domu sobi, bo ty meno ne słuchała i sama ludej rozsu- 
dyła". A wona jomu każe: „a wżeż ja doma, a ty menl lubyj, ty 
meni myłyj. to ja tebe i wsiała, taj pryjlchała do swoho bat'ka u . 
A pan rozdywyś szczo win u jiji bafka, podyw^wś na neji i skazaw: 
„chodlm do naszoho domu, ta budem wże iyty razom na wiki. 



27. Jak czołowik woły promini&w. (dawnia). 

Buw sobi czołowik i żinka, mały para wołiw, a żinka żałowała 
czołowika i każe jomu: „prodaj ty woły czołowicze abó za woza wjr- 
miniaj, jak majesz chodyty za nymy po rosi, trudytyś, ta pasty ich 
i noczi ne dospaty. Jak nam trebajbude wołiw, tam do młyna chlib wid- 
westy, abo kudy nebud', to pidem do kuma, ta pozy czym". 

Wziaw czołowik woty i pojichaw w jarmarok. Aż wezfe czołowik 
woza, a cej hukaj e: „ czołowicze, miniajś zo mnojn na woty, bety 
woty a menl daj woza". 

Toj czołowik pominiawś, win wziaw woza i tiahne czer&z jar- 
marok, a żyd każe: czołowicze, tiahnesz samoho woza ! chocz ? miniaj- 
sia zo mnoju: ja tobi dam kozu, a ty meni daj woza". 



(141) 

Gej pominiawsia, ałe ide żyd i nese husku, ta każe: „czoło wiozę, 
może ty zaminUyeisia zo mnoju? bo kozi ne mużyóka ce skotyna, 
a haska to mużyóka ; woni jajec nanese i husyniata wysydyt ,a . 

Ot win i pominiawsia, widdiw kozu za husku, aż znów żyd 
każe: „nu! miniajsia zo mnojn łaczsze na kaezku, bo ce płodnijsze, 
biJsz korysty budę". 

Poshichaw win i ciohó żyda, pominiawsia, ide dalsze jarmarkom, 
aż żyd prodaje oczkur^, ł ) batohj i kałytki ; upodobiw win sobl ka- 
ły tkn i prydywlijetfsia do neji, a żyd każe: „ot kupywby ty czoło wi- 
eże, harna kafytoczka". — „Koty u mene hroszej nemi". — „To daj 
menl cin kaczka, a ja tobl dam kałytku". 

Wziaw win kałytku, schowiw w keszeniu i piszów do domu. 
Trcba buło jomu czerez wodu perewozytys, ałe ne buło hroszej za 
perewiz zapłatyty, taj widdiw win kałytku, ta ide do domu. 

Na dorozi stojitf czumaki, pas&t' woty, wari^ kaszu, a win siw 
koło nych spoczyty, ta czumaki pytijufsia: „a de ty buw czołowi- 
cze?" — „bow ja", każe, „na jarmarku". — „A szczoż ty torho- 
wiw?" — „Woły prodiw". — „Ehe! to mabut' bahato hroszej do 
domu nesósz". — „Jakb^ż to ja prodiw, a to prominiiw za woza". 

— „A deż toj wiz? a — „jaż prominiiw za kozu". — „A deż ta 
kozi?" — „prominiiw za husku a — „A deż buska ? a — „promi- 
niiw aa kaezku a . — „A deż cia kaczka? — „prominiiw za kałyt- 
ku". — „A .deż ta kałytka? a — „widdiw na perewozi, szob czerez 
wodu perewezty". 

A czumaki na te każut: „ależ ty durnyj! a jakże ty pokiżesz- 
sia żinci wrażyj synu? wonaż tebe budę byty, ta za łob tiahaty i duli 
da waty; toż woni tebe w chatu ne pustyt' i jisty tobl ne daść, ni 
soroczki biłoji". Ałe win staw kazaty szczo ne skaże woni niczoho ; 
a czumaki każut jomu: „szczó ty breszesz?" a win każe, „i Jej-Bohu 
i prysiij-Bohu, szczo i słowa ne skaże". — „Ta breszesz u , każut' 
czumaki ; „jak twoji żinka ta ne skaże tobl niczoho, to my tobl hoto- 
wi paru wołlw daty i z wozom i z silju". 

Taj piszfy dwa czumaki z nym razom do johó chaty i stały 
pid wiknóm sł&chaty, czy budę johó żinka łijaty czy ni ? Wijszów 
win w chata, a żinka każe: „Czy ce ty pryjszów uże z j&rmarku?" 

— „pryjszów"; — „a szczó, prominiiw woły?" — „prominiiw na 
woza". — „A deż toj wiz, to zawezy johó na tik 9 ) i prykrjj sołó- 
moju". — „Koty nemi tohó woza". — „A deż?" — „prominiiw 
na kozti*. — „A deż ta kozi? — „prominiiw na husku". — „To 
i dobre czołowicze, bo to taki ptyc'a szczo mało chliba zbawyt'; w^- 
wede husyniata, ta na wodl pasefsia". — „Kotyż nemi i ceji huski u . 

— „A <leż woni?" — „prominiiw na kaezku". — „To szcze i łuczsze 
hoł&bczyku, bo woni ptycia nesuszcza, to jajec nam nanese". — 
„Ta nemi i kaczki". — „A deż?" — „prominiiw na kałytku" — 



pasek rzemienny. — f ) tok — gumno. 



(142) 

— • Oj toż dobre czoło wicze, bo w mene na połyci try szalty *) wala- 
łysia, to wożmjr jich ta wkyń w ciu kałytku". — „Kotyż i kałytki 
nema, bo na wodi za perewiz widdaw". 

A żinka perechrestyłaś taj każe: „sławaż tobi Hóspode! szczo 
chocz szczasływo perewizsia czerez wodu ta żywyj do domu wernuwsia". 

A czumaki szczo pid wiknóm słuchały, wijszły do chaty, taj 
każut': nu, bodaj tebe z twojeju żlnkoju; nema szczo, idjrż wrażjj sy- 
nu, ta bery paru wołiw z wozom i z silju, ta wezjr sobl do domu, bo wo- 
nó twoje". 

28. Fro durnych hd&j na świti. (duże dawnia). 

Buw sobl czołowlk i żinka, mały sobl doczku i syna. Jszów 
batfko z synom w połę ora ty, ne buło w nych chliba, szczob nabraty 
w połę bahato, taj każe win do źinki i do doczki: „rano wstanete, 
napeczete chliba, nawaryte ob Id a ty, ta nechaj diwka wjrnese nam 
w połę i chlib i obld". 

Diwka piszła na ułyciu i hulała dowho ta pryszła duże pizno do 
domu i lahła spaty, taj spała dowho; a jiji maty nawaryła obldaty, 
napekła chliba i każe do nejl: „wstawaj doniu, ta nes^ obldaty w po- 
łę"; a wona każe: „matinko, nechaj ja szcze troszki zasnu", a materi 
żal doczki stało, łyszyła jiji szob szcze troszki zasnuła, a piśla stała 
wże jiji budy ty. 

Diwka wstała, ale siła na zapiczku, taj stała płakaty i każe do 
swojej i materi : „oj moja matinko ! pry sny wsią meni son, szczo ja 
u was jidn^m jidna dóneńka, ta aż za bystru rlczeńku zamiż pijdu, 
ta budę u mene detynońka, ta pryjdu do was z neju w hostynońku, ta 
siadu pid potyceju, ta upadó dołotó z połyci, ta mojej i detynońci na 
hołówońku! taka ce wam moja matinko radist' budę". 

A maty jiji każe: „oj prawda moja dóneńko, prawda!" siły 
u dwóch, doczka z matiriju, taj płaczut'. I połowyna dnia prochodyt', 
a batfko i brat w poli hołodni; zdały wony chliba i obidu, taj ne 
dożdałyś. Chłopeó każe: „pijdlt' tatu do domu, majbut' tam szczos 
w doma zroby łoś, szczo nam i dosi chliba i obidu ne nesut'! u 

Piszów bafko do domu, pryjszów u chatu a maty z doczkoju 
w chati płaczut\ „A czohó se wy płaczete"? — „Och! jakże menl 
staryj ne płakaty ? u każe maty"; „oce u nas dóneńka jidn^m odna, 
taj cia za bystru rlczeńku zamiż pide; budę u neji detynońka, ta 
pryjde do nas z neju w hostynońku, taj siade wona pid potyceju, taj, 
Bożeż mij Boże ! upade dołotó z połyci, taj detynońci jak raz w ho- 
łowońkn; jakaż ce nam staryj, radiśó bude? a A starjrj i sobl dawaj 
płakaty: „oj prawda, stara, prawda!" Siły u tróch, taj płaczut' i ho- 
łosiat'. 

A syn żdaw w poli chliba, ne diżdawsia, pryrucz^w woty swo- 
jomu to wary szu, ta piszów do domu i zastaw jich wsich troch, szczo 



') trzy grosze. 



(148) 

płakały duże, taj pytaje: „czohó ce wy płaczete". A maty każe: „och 
syna mij synu, jak -że nam ne plakaty szczo u nas dóneńka jidna, 
ta za bystra riczeńku zamiż pijde, budę u neji detynońka, ta p ryj de 
wona z neju do nas w hoatynońku, taj siade pid pofyceju, a z połyci 
upadó dołotó, ta na samu hołowku detynci; oj Boże mij Boże, jakże 
nam ne plakaty i jaka nam s^nonku radiść budę". 

A syn hlanuw na nych, taj plunuw i każe: „t'fu! byj was syla 
Boża! jaki wy durni! taż ce dołotó można wziaty taj w^kinnty" 
i wziaw i kinuw ob zemlu i każe: „pokinu ja was koty wy taki 
darni, i pidu w świt; jak najdu rozumnijszieb za was, to tam budu 
żyty, a jak że ne najdu, to ckiba todl wernusia do was nazad". 

Wziaw serpa taj piszów. Pryjszów do odnobó seła, a tam nad 
doróhoju stojit cerkwa i iude tiahnut' korowu na cerkwu i każut' do 
niobo: „ej czołowicze, czy parobcze! id^ bud' łaskaw, ta pomo- 
żesz nam wytiahty korowa na cerkwu". A win jich pytaje: „na szczo 
wy tiahnete ciu korowa na cerkwu?" Każut' won^ „och tak, molaw 1 ) 
czołowicze: umerła nasza maty, taj zapysała korowa na cerkwu". 
A win todi każe: „to wożmit' tu korowu, ta powedlt' na jarmarok, 
ta prodajte, a todi oddastó ci hroszy na cerkwu*. — „Oce ty czoło- 
wicze czy parobcze, dobre, każesz! Podumaw win szczo i tut durni 
Inde; pijdu ja sobi dalsze. 

Idó win w drube sełó, aż tam żinka bje kwoczka. Win jijl py- 
taje: „za szczo ty żinko dobra bjesz kwoczka ? u — „Jakże menl ne 
byty,, koty wona w^weła piatnadciatero kurcząt a ne dajójim cycki". 
— „Dajże meni żinko pszona, to ja tobl pokazu jak wona budę kur- 
czata konnyty". % Nasypaw kurczatam pszona i natyw wod^ w czerepók; 
won^ najiłyś i napyłyś popidłazyły pid kwoczku i sydiat harneńko, 
a win każe: „dywysia żinko jak kormyty kurczata"; obernuwś taj 
piszów z tobo seła; podumaw sobl szczo i tut darni ladę. 

Idó, idó i prychodyt' znów do inszoho seła, aż tam Łytwyny 
i postawyły won^ sobi oerkwu bez wikón ; powychódyły wsi Iz tej i 
cerkwy i łowlat' sonce miszkamy, de-kotrl res*etamy i chotiat > nosyty 
u cerkwa; bero ocó łytwjrn miszka u zuby i w obydwl ruki, jak ros- 
tułytf miszka i pod^wyt'sia w miszok, to je sonce w miszku, a wnesó 
w cerkwu, to wże nema sońcia w miszku: ej każut, szczo ty za Boh, 
szo ty nam sońcia w cerkwa ne dajesz. Koty idó taj parubok koło 
cerkwy łytówśkoji, ukladiły johó wsi taj kłyczut': „hej moj ! możet' 
ty takój, szto ty nam możesz w cerkwu sonce włowyty". 

A win jim każe : „daj te meni sokyru, dołotó i pyłku, to ja wam 
włowłń .sonce u cerkwu". Wziaw^ toj strumónt, taj porob^w w cerkwi 
wikna i stało sonce w cerkwi, a Łytwynjr jomu każut', „szo ty budesz 
u nas popom" i win staw u nych za popa. 

Ałe win ne umiw niczoho, tilki po swójimu Bohu mołytyś. Jak 
pryjdó do cerkwy, od^n, druhij i tretij, pokłon wdaryt' ałe jomu 



^przysłowie: mowlaw = mawiał. 



(144) 

prykro bało bez kactyłnjrci; skaza w jim szob zrobyły kadjrłnyciu, a 
wony jomu i zrobyły i prynesły. Zrobyły z czerepka, pokrutyły di- 
roczki w czerepku i pozatiahaty motuzoczki. 

Prykazaw win, szczo jak ja w dzwin zadzwonili, to szob skoro 
poczuj u t' cej dzwin, to szob zaraz do cerkwy schodyłyś, „bo jak ne 
prjjdete 6zwydko do cerkwy, to z was budu braty po wołu"; Ot jak 
tilki zadzwoniat' w dzwin, to odyn do druhoho biż^t' taj kłycze: „hej 
brat moj, idi w cerkwu, bo uże toj rewę, szczo po wołd bero". 

Ałe raz win jim prykazaw tak : „szczo ja budu robyty w cerkwi, 
to te i wy roblt'". Pryszłóś w odnu nedilu, pryjszów win w cerkwu, 
staw chrestytyś i pokłony byty, i wonjr wsi chrestyłyś i stały pokłony 
byty; staw win kadyty, ałe jomu upaw żarók za cholawu iz kad^łnyci; 
zaczaw żarók pekty johó tak, szczo win poczaw tupaty nohoju, a won^ 
po prykazu johó dumały szczo i jim treba tupaty nohamy, taj nuż 
wsi tupaty tak jak win, raz, druhij i tretij. Koty tut ne pohas toj 
żarók w cholawi u cioho parobka ałe peczó ta pecze w nohu, pobih 
win na prytwlr *), lih do hory czerewom, pidniaw nohu i staw trasty 
szob wypaw żarók iz cholawy. Wonjr whladiły szczo jich pip tak ro- 
byt', polahały wsi i sobl pozadyraly nohi i trasut' nohamy. 

Jak wże toj żarók wypaw iz cholawy, a jich pip wstaw i pody- 
wywsia szczo wony taki durni, zasmijawś i wyjszow na carski wrata 
taj błohosław^w jich szob wonjr wychodyły z cerkwy. Jak ci wychodyły, 
to druhi wchody ły u cerkwu taj pytały: „czohó wy tak szwydko iz cerkwy 
biżyte". — „Ej każut' moj ! wot popók u nas chorósz otprawlaw cho- 
roszó u nas, bo buło i podwyhańnia i potupannia", — „ej moj ! żałko 
szo i my ne baczyły", każut' druhi, „takoji chorószoji odprawy". 

Poobidały i wyjszły do korczmy radu radyty, „szczo chorósz 
nasz popók treba jomu odijty 2 ) mężu żyta". U nych ne buło serplw, 
bo won^ ne znały jak żaty serpóm tilki kołoły sołomu w kolince. 
Piszty skazały: „ej ty nasz popók chorósz, tak my tobl odijszty 
mężu żyta". 

Piszów win do swoho żyta, podywywsia, szczo wże pora johó 
żaty, wziaw serpa, wyjszow w seredynu żyta tohó i nażaw piw kopy 
i skław połukipka pokław na joho i szapku i zastrom^w z werchu 
na połukipku serpa, a sam piszów do domu. 

Idut' Łytwyn^ z pola i pobaczyły na połi piw kopy stojit*. 
Zlakałyś, bo szcze tohó z rodu ne baczyły, taj radiat'sia: „ej moj, ot 
naszoho popka żyto, des wziawsia żwirók, derewianna hużka 8 j a że- 
leznyj nosók, *) nakrucieło nawiercieło i samo z werchu sieło. Wonó 
wyjiść wse popkowe żyto, da i nasze budiet: pijdem da ty wożmiesz 
johó za nosók, a ja za chwostik ticheńko". 

Pryjszty tycheńko i wziaw jiden za nosók, a druhij za hużku, a tretij 
udaryw z werchu druczkom szob dobre mow bih toj żwir po poli a 
nosók wid nioho wypruczy wsią 5 ) iz rukl, ukrunuwsia serp i upaw, 
ciomu szo derżaw, na szyju; win schopyw serpa za ruczku i potiahnuw 
sam sebe po szyji i odrizaw sobi bółowu. 

^ zakrystyJH obok ołtarza a ) odstąpić. - 8 ) raczka. — 4 ) sierp — 5 ) wyprysnął. 



(146) 

Zakryczały wsi szo „ce hadzina (hadyna) iźjiło czoło wika." Taj 
pryjszty do popa i każutf „ej popók w twojlm żyti hadzina, czy 
żwirók, derewianyj chwost, a żeleznyj nosók; ej popók ratuj nas, bo 
wże naszomu czoło wlkowi hółowu zniało." A win każe: „daj te meni 
piatdesiat karbówańciw i konia dóbrpho i sznurka dówboho." 

Won^ jomu dary te szczo win jiin kazaw, a win zrobyw kiłce 
do sznurka i skazaw jim zabraty weś prowid iz cerkwy i wonjr za- 
brały i wyjszły na połę i postawały kruhóm żyta. Win jim każe: 
„molitfsia Bohu i padajte nyó do zemli, a ja budu tohó żwirka pro- 
sytyś; jak ne odproszuś to budu mołytyś, a jak ne odmoluś to budu 
widkuplatyś." — Eryknuw na nych: „padajte nyó do zemli," a sam 
tycheńko żliz z komk i pomałeńku załyhaw l ) kiłcem i sznurkom serpa 
i si w na konia i pomałeńku zaczaw torkaty konia; a kiń staw stry- 
baty *) pid nym, a Łytwynjr dumały, szczo ce żwirók do jich popa 
kidajetsia i chocze popa zjisty. A win po mału staw taki konia tor- 
katy, a piśla u weś duch pobih konem, a motuzók buw u nioho w ruci 
i serp prywiazanyj do motuzka. Win konem biżyt' i serp z nym bi- 
ż^tf; taj pobih win konem skilki wydno, a serp za nym. Łytwyny 
i zakryczały: „szto propała nasz popók i zjiła hadyna z konem." 
A win widjichaw od nych tak szczo wże ne buło wydko johó, i żliz 
z konia, schowa w serpa, pryjichaw w jidnó sełó, prodaw konik, a sam 
piszów sobi dalsze piszkóm do domu. Ot takie sobi porady w, szob 
utiktjr wid durnych Łytwyniw. 

Pijszów win sobi znów do domu czeróz jidne sełó, aż i tut wy- 
chodytf żinka protiw nioho taj każe: "„hej czoło wicze, czy parobcze! 
szczo ja tebe budu prosyty : oporosyłaś u mene swyąia i pry weła dwa- 
nadciatero porosiat, a tut moho czołowika nema w doma, a porosiata 
ne chrószczany ; zaprażjr, bud 1 łaskaw, paru wołiw namosty serce so- 
łomy i wez^ porosiata do popa aż w druhe sełó, szob pip pochrestyw; 
na, tobi połotna suwij 8 ) na kryżmo, piat' karbówańciw popowi, kwartu 
horiłki i chlib; ta pochrestysz, ta prywezesz, to ja i tobi zapłaczu." 

Ot win sobi podumaw szczo i ce durna jakaś żinka, zaprih ci 
woty, wziaw swyniu z porosiatamy , suwij połotna i pojichaw czerez 
lis do domu. Kotyż tam wernuwsia czoło wik, roskazała jomu swoju 
bidu żinka, szczo propaw czoło wlk czużyj z jich porosiatamy i woła- 
my, taj poradyłyś johó szukaty. 

Czołowik ne dowho dumawszy, siw na koniaku i pobih w ślid 
za nym; projiżd^aje czerez lis, uhladiw woza pid derewom, podumaw 
sobi szo dobre trapyw na ślid, szo tut deś i chudoba johó je. Pry- 
wiazaw swoho konia do duba i piszów szukaty po lisi swojich wołiw 
i porosiat; a cej jak whladiw szczo johó szukajut', wyliż na derewo, 
taj sydyt' nyszkom. Jak łysz whladiw szczo czołowik widijszów dalsze 
w lis, zliz z derewa, odwlw konia na druhe misce i woza odwollk, 



') zaczepił — *) skakać — 3 ) zwój. 

Zb. WUd. Antr. Di. III. T. XI, 19 



(146) 

wziaw widrizaw konewi kinóó chwosta i zatknuw pid tym dnbom de 
kin stojaw, a sam pryczajiwś na dubi. — Chodów, chodów tamtój 
czołowlk, ne najszów niczoho; wertajetfsia wże do swojeji koniaki; 
pryjszów do duba, aż nema konia, tilki chwist strim^t' u zemli. — 
Poczuchawsia win w hółowu, podumaw sobi, szo majbut' cej kin w zemlu 
piszów i cia chudoba za nym szczo win jiji szuka w; obernuwsia, ta 
zapłakaw nad swojeju dółeju, taj piszów do domu. 

A cej zliz z derewa, zaśmijawś z ciohó czołowika, szczo takjj 
durnjj ta ne umlw szukaty, ani johó ne whladfw, taj nema szczó, po- 
dumaw sobi , „treba ce deś zabraty, niż maje johó żwir izjisty i po- 
karaw durnych ludej, szczo jo mu czas z h aj iły, taj pohnaw wsiu chu- 
dobu do domu. 

Jak wernuwsia do domu, taj każe do swojlch: „zwidaw ja do- 
bryj szmat świta, ale ne najszów nihde rozum nisz czy eh lud ej za nas; 
wsiudy durni, taj ce wernuwś ja i budu wże z wamy i daiij cha- 
ziajnowaty." 



29. Fro mudroho durnia (duże dawnia). 

Buło sobi znajete, try braty: dwa rozumnych a tretij durnjj; 
piszty won^ w lis strylaty, ta zabułysia wohniu wziaty. 

A szczo braty budem robyty? treba wohnid nam poszukaty. 
„Bihaj " każut, „ty sereduszczyj , oś nedałeko świtytsia w chati, to 
wohniu prynesesz," 

Poblh sereduszczyj brat; prybihaje do chatyny de śwityłoś, aż 
tam did staryj sydjrt', — na kork dida a na dwa sążni borod^; taj każe 
do nioho: „zdorów didu"! — zdorów synu", widkazuje did. — „Daj 
didu wohniu". — „Dam synu, tilki skażjr meni kazky, prykazky i 
tretioji nebełyci, to dam; a jak ne skażesz to zaderu połosu od piat 
do nosa i jacznoju połówoju natru". „A szczoż didu, ja w szkoli ne 
buwaw, kazky prykazky ne czuwa w i tobi ne skazu.* Did wziaw, 
zadór jomu połosu od piat do nosa i jacznoju połówoju natór. 

Prybihaje brat sereduszczyj bez wohniu, a ci johó pytajut: „& 
szczo, je wohóń? a — „ni, nemk bo tam sydjrtf did i ne daw. u 

Starszyj brat każe: e! to ty pożdy tut a ja pobiżu to wożmu. 
Prybihaje do chatyny, aż sydjrt toj sam did i starszyj brat każe: 
„zdorów didu !" — „zdorów synu"; — „daj didu wohniu; — „dam sy- 
nu, ałe skazy kazki prykazki i tretioji nebełyci, to dam; a jak ne 
skażesz, to zaderu połosu od piat do nosa i jacznoju połówoju natru." 

Znajesz didu, ja w szkoli ne buwaw, kazki i prykazki ne czu- 
wa w i tobl ne skazu." — Did wziaw, zader jomu połosu od piat do 
nosa, jacznoju połówoju natór i pustyw. 

Starszyj brat jak wjrwawsia z didowych ruk, prybihaje do swojich 
bratlw bez wohniu; a ti braty johó pytajut': „a szczo, dostaw woh- 
niń?"— - ni ne dostaw, did ne dajó." Wonjr wże obydwa peród durnym 



(147) 

bratom ne pryznajufsia, szczo u nych zaderta połosa od piat do nosa, 
i j&cznoju połówoju naterta. 

Tretij, durnej brat każe: „pożdif łysz na mene, ja prynesu." 
Prybihaje „durnyj a do tohó clida i każe: „zdorów didu"; a did 
jomft widkazuje „zdorów synu". — „Daj didu wohniii". — „Dam synu, 
tilki skazy kazky, prykazky i tretioji nebyłyci ; bo jak ne skażesz, to 
zaderu połosu od piat do nosa i j&cznoju połówoju natru." — „Skazu 
tobi didu kazky, prykazky i tretioji nebyłyci, tilki ne każy łysz bre- 
ezesz, bo zaderu tobi didu połosu od piat do nosa i j&cznoju połó- 
woju natru; teper że słuchaj: buło nas try braty i piszłymy w lis stry- 
laty, ta zabułysia wohniti wziaty; dwa buło rozumnych, a tretij dur- 
nej; to ci dwa rozumni brat^ ne chotiły z durnym chodyty, oce ja 
tej gam, kotoryj widłuczywsia wid nych. Idu, idu, ta idu, aż nohi 
zboliły; dywlusia: biła kobyła pasetsia; nu ja siadu, taj pidjidu. Jidu 
taj jidu, aż dywlusia bjetsia dżmil z medwedem; dżmil medwedia ne 
może pobyty a to i medwld dżmil& ne może pobyty ; ta dżmil każe do 
mene: ej czołowicze dobryj! pomoży medwedia ubyty, to budę tobi 
szkura i sało za wyhodu. A medwld' każe: pomoży meni czołowicze 
dobryj ubyty dżmila, dam tobi ciłu boczku medu. Ot ja podumaw 
8obl , medwedia ubyty trudno, a dżmil& chłapnuw rukoju taj ubyw. 
Ot meni medwld 5 boczku medu z tellżkoju daw; med duże dobryj, wże 
z chmelom zapr&wlanyj. Idu i wezu med do domu; des wziawsia u 
łycha y giedz a *), jak ukusyt' kobyłu, to aż woni kinułaś w stóronu, 
rozbyła boczku, med wyławś na zemlu; dawaj ja pyty i kobyła sobl 
wypywaty szczo można i ponajjpwałysia dobre. Si w ja na kobyłu 
i jidu ; kobyła spitknułaś i upała i ja z neju up&w ; ja zasnuw i won& 
zasnuła; ja prokinuwsia i podumaw szczo kobyła zdochła, ta dawaj 
szkuru z neji zdyraty. Tilki szczo ja szkuru zder, aż kobyła proky- 
nułaś i schópyłaś na nohi. Ja taklj rad, szczo kobyła żyw&, zaraz na 
neji szkuru nakinuw, siw, taj jidu. Pryjichaw, aż tut riw, — tra peresko- 
Wyty; jak nahnaw ja kobyłu, woni stribnuła czerez riw, pered pe- 
re8koczyw zo mnoju czerez riw, a zad ostówś po toj bik rowu. Och ły- 
Mftńko ! szczoż tut robyty ? — pererwałasia kobyła. Aż dywlusia ja, werb& 
stojtf; piszów ja, werbu zrub&w, zates&w kiłk&, pryti&h zad do pered a 
i klłkóm werbowym zbyw, taj jidu. Jidu , ta jidu , a werbowyj kiłók 
rosti, ta roste, a ja ne ohladajuś; razom meni stała kobyła. Szczo ta- 
koho w łycha? aż ohlanuwsia i baczu, szczo toj kiłok werbowyj wyris N 
aż do neba i zaczypywsia za nebo. Nu, dumaju, i ce dobre, budu 
w nebi; taj ne dowho dumawszy pollz po werbl aż do neba i jak 
raz diri koło werby. Wliz ja w nebo, zaraz meno jakiś światyj czo- 
łowlk spyt&w : czohó ty choczesz w nebi ? — A tak, każu, może szczo 
i dla mene tut najdefsia, pryjszów dowldatyś. A toj światyj czołowik 
każe: dobre synu, pidyż ty na zemlu, ta nałowy much , to naminia- 
jesz bykiw, bo u nas w nebi wse je, tilki odnych much nemh. Zliz 
ja na nyz, siw ja na werbl, nałowy w ja za pazuclm much zo dwi 

') b$k. 



(148) 

sotni abó szczo, ta tilkiż i bykiw meni w nebi daty. W nebi póki bykiw 
zihnały, póki muchy poszczytały, a wse to wremia prochodyt. Pryhnaw 
ja byki do dirjr, szob po werbi spustytyś. Och ! łyszeńko ! jakiś did'ko 
werbii zrubaw; nema po czomu zliztynanyz. Szczo tut roby ty ? bidna 
moja hołowko! Dawaj byki rizaty, szkuru zdyraty, za nebo cziplaty 
odnu za druhu, skilki jich buło; tak zdawałosia, szczo wże na zemli 
szkury łeżat'. Dawaj ja złazyty po szkurach ; złazy w, złazy w aż do kińcia 
szkur, ałe podywywsia, szczo szcze dałeko do zemli, dumaju: skoczu, 
szczo budę to budę; taj skoczy w; jak skoczy w taj prosto u wodu, ta 
wskoczyw w bołoto po samu bórodu. Wyjmaju nohu, — ne wyjmu; 
wyjmaju ruku, — ne wyjmu ; chtiw w^skoczyty, — ne w^skoczu ; du- 
maju: pobiżu ja na czas do domu, ta wożmu łopata, ta widkldajuó 
i wylizu. Poblh ja do domu, wziaw łopata, pryjszów, odkidawsia taj 
wyliż, taj prybih do tebe didu po wohóń. A prawda didu? — 

Breszesz, synu, bo ciohó wsiohó ne buło! 

n A szczo didu, ne każjr breszesz!" Wziaw win dida, zader 
jomu połosu od piat do nosa, jacznoju połówoju nater; wziaw wohniu 
i prybih do bratiw. „A szczo" każe, „braty, je wohóń; a baczyte, 
choć ja durnjj, ałe sprawnyj." 

30. Jakto sobi syn z bafkom chaziainowały (duże dawnia). 

Kotys to my z batfkom u dwóch chaziajnowały; ta piszłjr oraty; 
bafko w odnlj korczmi a ja w druhij po pid ławkoju nosom, orem ta 
orem; szczo mały, wse rozsijały, £szczo Boh daw to wrodyło. 

Nutę bat'ku, pidem prosyty żeńciw. Jak zaczaty chodyty pro- 
syty, łedwo sami wprosyłyś na żnywa i nażały wse szczo mały. — 
Teper że nam treba zwesty; pijszty my z bafkom, ta naczaty zbyraty 
chudoby; i zibrały tak, szczo wże my wse z węzły, tilki kudjr nam 
skłasty? na podwirij zateczó, na hori myszy zjidiat', a w chati na 
kómyni najłuczsze; ałe i tam ne wjhodno buło: kit za myszamy po- 
bih i perewernuw w pomyj i stiżók. 

Teper, treba ittjrwświt, szczob znów znajty putia. Ja w jidnu 
stóronu, a batfko w druhu, rozijszłysia; ja w dorozi w^hołodywsia 
skazano jak podorożnij ; aż ćtywlusia: szpaki na dubowi sydiat'. Wyliż 
ja i dumaw złowyty, a szpaki połetiły. 

Ja zahlanuw w dupłó, w dubowi tam szpaczyniata mołodi na 
maśli pławajut'. Sadżaju ja ruku w dupłó, — ne lizę; sadzaj u nohu, — 
ne ltze; sadżaju hółowu, — ne wlize; skńrczywsia w tryczy, taj wsko- 
czyw pojiw szpakiw, chotiw by wże w^lizty; sadżaju ruku,— ne lizę; 
nohu, — ne lizę; hółowu, — ne lizę; skurczy wsią w troje, — ne wjr- 
skoczu. 

Wyhladaju ja z dupła, aż czołowik na poli ore płuhom i maje 
sokirku za pójasom, jak zwyczajne. Ja staw johó prosyty, szob win 
meni pożyczy w sokirki, w^rubatyś zwidtyl; a win każe szczo ne możu 
jijl daty, bo moja sokirka wahitna. Ja zaczaw pered nym prysiabatyś, 
szczo widdam jomu sokyryniata, jak budę maty. Win meni pozyczyw 



(149) 

sokirku, ja łysz, naczaw rubaty dupłó, nim wjrubaw, szczo można 
bało w^lizty, a ta sokirka dwanadciatero sokyryniat pryweła. 

Ja podumaw sobi, szczo tilki Boh bez hrichA, a odnu sokyrku 
ukradu, taj schowaw jidnu, a ti wsi widdaw, ta piszów dalij w dorohu. 

Ałe żara pękła syłna i jakto ezołowlk najiśf sia dobre, zacbo- 
tiłoś menl pyty; aż d^wlusia oczerót, osoka, peredomnoju; ohladajuś, 
aż krynycia z wodoju. Sadzają w niu hółown, — ne dostanu; sadzają 
raku, — ne dostanu; sadzaj u nohu, — ne dostanu; pryhadaw sobl szczo 
maju sokyrku, dobuw jiji z za pójasa, obrubaw sobi czerep na hołowi, 
dostaw wody, taj napywsia. 

Siw ja nad kryn^czkoju, szob szcze raz napy tyś, czerep posta- 
wy w koło sebe, zadumawsia pro dorohu, wstaw i piszów a czórepa swoho 
zabuw wziaty. Aż idu, idfi doróhoju, aż djwlusia na dubowi d wanad' - 
ciatf mołótnykiw horóch mołotiat i horóch zistajetsia na dubowi, a 
horochwynia padaje na zemlu. Pytaju ja tych ludej : „ej ! ludę dobri, szo 
ce takoho znacz-, szo w was horóch na dubowi ostajetsia, a horoch- 
wynia padaje na zemlu", a ti ludę każut: „szczo ce znaczyt', szo u 
tebe na hołowi czórepa nema". Ja macnuwsia za hółowu, taj palci 
zahruzły w mizgu. 

Pobih ja do krynyci szob czerep wziaty, aż tam dyka kaczka 
dwanadciatf jajóć znesła w czerepowi. Ja zabraw ci jajcia i piszów do 
domu i zd^bawsia z bafkom. Naradyłysia, szczo treba ci jajcia pid- 
sypaty pid szczó; ałe ne buło pid szczó; aż swynia chodyła po pid- 
wirji, batfko każe: wożmłm swyniu czużu, taj pidsypmo; wona szczo 
w^sydyt to w^sydyt', a piśla jiji pustym. 

Taj pids^pały; wonk w^sydiła po troje jahniat* z jidnoho jaj- 
cia; pisla owóó dożdałysia, i jak zaczaty wony kotytyś, to szczo buło 
to w^kotyłoś. 

Tak wsim buło wydko, szczo my chaziajl , szczo czeróz try swyt- 
kl płeczi buło wydno! 

Stały my wiwci dojity i w chatu mołokó zływaty; potim stały 
my masło czeróz wikna kociubamy byty, tak szczo zbyły wse szczo 
mały. Naradyłysia z babkom powezty masło u misto; wezóm obydwa 
i powezły czeróz hreblu i perekinułyś u wodu. 

Ja wjrskoczyw na hreblu i jak staw nosom byty u hreblu na 
gwałt, taj zibrały my szo można buło z wody. — Potim pryjlchały my 
W jarmarok, taj stały torhuwaty masłom ; torh w torh, zbihłysia ludę, 
oatorhały nam obom z bafkom mordu, taj nahnały nas z mista, ta 
jak buły łychołaty, tak i ostałyś. 



31. Eryk. ') 

Buw sobi ezołowlk i win Klrykom zwawsia ; duże bidnyj buw i maw 
ażsćmero ditój, ałe wsi wony pomerły; a piśla diżdawsia jiszcze odnoji 



z pow. Skwirskiego. 



(160) 

detyny. Ałe i ce dytih pobuło try hody, taj umerło; a tut win taklj 
bidnyj, szczo ne maw za szczo pochowaty, popowi za pócboron zapła- 
tyty. Piszów win do popi i pros/t 1 joh: : 

„Necbaj batiuszka idó detynu chowaty 
i budę meni do óscni broszy żdaty." 

A batiuszka jomii odkazuje:^ 
„czy ty Kiry ku upywsia, czy ty sk ruty wsią, 
czy ty z wełykobo rozumu skazywsia? 
łuczsze ty idjr meni tyżdeń mołotyty, 
a twoja- żinka żaty, 

niż ja flaaju tobi broszy do osenl żdaty." — 
— Udaryw johó w spynu, 
„won, proklatyj synu!" 

Piszów Eiryk do domu, taj hirko zapłakaw. Wstriczaje johó 
ppn i każe: 

„w jakich ty Kiryku riczach zasmutywsia, 
szczo aż ślozamy załywsia?" 
„Och wylmożnyj pane, dęty na pomerła, 
ne chtiatf ludę posłdchaty 
i ne chocze pip detyny chowaty!" 
— „Nezn&tf szczo Kiryku każesz; 
na szczo tobi ludę, 
koty i tebe samoho budę; 
wiżmy zastup, łopaty, 
ta sam idy jamku kopaty." 
Pryjszów win do domu, 
zażurywsia swojeju bidoju. 

$iw za stołom z 3wojeju żinkoju, horko zapłakaw, 

wziaw zastup, łopaty, 
piszów sam jamku kopaty. 
Kopnfiw raz, kopniiw dwa, 
aż tut do nioho rada pryjszłfc; 
prychodyt' do nioho didók małeńkij, 

duże starenkij: 
n t\xt Kiryku dla tebe twerdeńko, 
nechaj tut kopajut' ddżcziji ludę, 
a z tebe ceji roboty budę; 
idy na dolynku, tam budesz jamku kopaty, 
to budesz meno zbaduwaty, spomynaty." 

Kopntiw raz, kopńdw dwa, 

wykopaw z hriszm^ kazana; 
ta ti hroszy s kazanóm zabraw 
i z radiścju do domu pobiż&w. 
Żinka cilu nicz ne spala, obld waryła 
wse sełó i korczmu zwesełyła. 



(151) 

Nabraw Ki ryk pownn keszeniu hroszej, pryjszów do popa: 

„sława Bohu batiuszka!" 

„Zdorów bud 1 Kiryku", 

— „A szczo za ce treba daty, 

jak iz wełykim póchoronom dytia chowaty?" 

Pip podumaw, skazaw „piatnadciaf karbówańciw inaksze ne budę. " 

Kiryk nemawszy dowho dtimaty, 

staw piatnadciat' karbowańciw na stił widliczaty. 

Piszów batiuszka, detynu chowaje, 

a Kiryk z żlnkoju z żal& umliwaje. 

Jak detynu schowały, 
to na obid ludej zbyrały; 
Sprosyły popa i popadib 
i dijakoniw ciłu semju. 
Batiuszka chlib-sil łomaje, 
a swojti dumku dumaje: 

Jak można szczob wceora Kiryk slozy proływaw, 

a siohodnia bahaczóm staw. 

Naczaw do popadł kazaty, 

szo jakoś tra wid Eiryka ci hroszy zabraty. 

„Ja tebe światjj otcze budu nauczaty, 

jak iz Kiryka wsi hroszy wziaty: 

je w nas szkura z czórnoho woła na horl, 

i je wid neji pohani rohi; 

to ja na tobi tu szkuru rozłożti, 

a na hołowl ti rohi prywiażfi; 

tak ty pidesz do Kiryka pid wikno lakaty 

i skażesz Kiry ko wi hroszy widdawaty." 

Kiryk sia popa lakaje 

i hroszy jomfi czerez wiknó kidaje. — 
Ide pip do domu z tymy hroszyma. 
Obdyraje popadia tu szkuru z popa, 
aż wona jomti do tiła wrosła; 

pryjmaje pohani rohi z hołowy 

aż i rohi do łoba wrosła. — 
Stały wo wsi dzwony dzwonyty, 
wsi ludę stały prychodyty; stały hromadu zbyraty, 

jakij sud popowi daty. — 

Powefy popa horamy, burjanamy, 
dołynamy ta bałkanamy 
i w wełykij horód prywety, 
wo wsi dzwony dzwon^t* poczaty. 

Ludę stały sehodytyś, 

po sobi dywytyś. 



(152) 

Jidnl każut', szczo će Chrystós narody wsią, 

a druhi . każut' : wertep zjawy wsią, 

a treti każut', ni ; ce czort z popa zroby wsią. 1 ) 

32. Pro Iwana popówoho njgmyta. 

» 

Buw sobl durnyj Iwan; chodów win po świti i szukaw sobl 
służby. Pryjszów do jidnoho popi i prósytsia na służbu. Pip johó 
pryjmaje, ałe win stajó z takim dohoworom, szczo jak tilki pip na 
nioho bnde hulwatyś, to win popowi nosa widriże, a pip jomu daśc 
sto karbówańciw. 

Piszów raz I win w pole oraty; or&w ciłyj den, a w weczeri ide 
z płuhom do domu; pryjszów pid bramu, brama zaczyniana; win wziaw, 
porub&w woty i płuha na szmatki, taj poperekid&w w obom. 

Prychodyt' do chaty, a pip johó pytaje : „deż ty diwwoty z płu- 
hom ? u — „Koty zaczyniani worota; to ja ne widczyntew, a tak zawiw; 
oś idlt* taj pobaczte." 

„Ide pip i d^wytsia, szczo z johó wołiw i płuha tilki szmatki 
łeż&t'. — „Szczo ce ty narob^w?" — „Może wy batiuszka hniwajeteś?" 
„Ja ne hniwajuś, ałe wżeż taki szkoda." 

Na druhij den, a buło to w nedilu, ide pip i popadia do cer- 
kwy, a Iwana zosta wlajut' doma, szob jisty nawarów i ditej hladlw. 
Popadia jomu każe: „zwarjrż Iwane juszku, ta hlady ne zabud'sia pe- 
truszki wkjrouty." — „Dobre, wkynu", każe Iw&n. A u popi buł& so- 
baczka i nazywałaś „ Petruszka. u Iwan zakłykaw jiji, zihnuw 
w dwoje i wkław w horszczók. 

Aż tut pry chodiat' z cerkwy; Iwan podaje obid ; dj^wy tsia popadli 
szo szczoś pławaje w horszku; -*— „szo se take? — „Petruszka", każe 
Iw&n, „wyż matuszka kazały jiji wkynuty, to ja i wkynuw." 
9 Baczysz Iwane szo se ty zrobów", każe pip, taku harnu sobaczku 
zbawyw." — „Może wy batiuszka, hnlwajeteś?" — „Ni, ja ne hniwa- 
juś, ałe wse taki szkoda/' 

Na druhu nedilu znów idut' do cerkwy pip i popadia, a Iwan 
zistajetśia w doma ditej hladity. „Póki my pryjdem z cerkwy a , każe 
pip, „to ty Iwane pokupaj ditej i daj jim jisty szczo." — „Dobre, 
dam. a Wziaw Iw&n har&czoji wody ; poparyw dity na smerf a piśl& 
poubyr&w ich, posadów na ławi, popidpyraw, daw jim po jidnomu wa- 
renykowi w ruku i sam siw, taj żde póki pop^d^iat* z cerkwy. 

Pryjszfy z cerkwy, taj pip pytajetsia: „Iwane, de ty?" — 
„W kuchni." — „A dawawże ty ditiam jisty?* — „daw&w, szczej teper 
jidiat'; ot idit' ta podywit'sia. 



i 

•) Podobna bajka o Kiry ku, podana z Mliowa w pow. czerkaskim 
w zbiorze Czubińskiego T. II. str. 105, jest pełniejsz§ od tej , lecz 
ma jfzyk skażony i właściwe jej rymowanie prawie zatracone. 



(153) 

Prychodyt' pip i d^wyfoia: dity johó ne żywl a . „Szo ce ty Iwane 
narob^w!" — »Dfty poparyw; a może wy batiuszka hniwajetes?" — 
„Ja ne hnlwajuś, ałe wseż ditej szkoda". 

Na druhij den pip każe do popadł: „oceż my sobl napytały dó- 
broji bid^ z cym Iwanom; treba nam utikaty wid nioho, bo win nas 
perewede ni na szczo"' 

Wziaty wor\f swojl knyżki u miszók i post&wyły w siniacb, 
a sami pisz^ do chaty szcze szos tam braty; a I win timczasom nad- 
kid»w knyżók z miezk*, ta wliz tudy sam i zwerchu prykrywsia 
knyżkamy taj sedyt'. 

Pip pryjszów, zawiazaw miszka, — wziaw na płeczy, taj piszty. 

„Chodlm szwydcze, póki Iwana ne wydko", każe pip do popadł. 

Piszty taj piszty, a Iw&n tycheńko kryczjt' u miszku: „zaczekajte 

na mene!" — „Oj! popade utikajmo szwydcze, bo Iw&n doha- 

niaje!" Biż&t, taj biż&t, ałe treba buło czerez riczku perechodyty, 
a tut popowi tak tiażko, szo itty wże ne może. Ałeż knyżki tiażkil 
dumaje pip; skynuw z płeczej taj tiahne czerez wodu. 

„Pomału, bo ja wże zamók uwes !" każe Iwan. „A ty tut Iwa- 
ne?" — „Nu a jakże? ja wse z warny! Może wy batiuszka hniwa- 
jetes?" — „Ja ne hnlwajuś, ałe tak tiażko buło nesty tebe". — 
„Nu, to dawajte, ja sam teper budu knyżky nesty". 

Id&t' taj idut 5 , ałe nicz jich zachopyła na poli. Lahajut' wony 
spały nad stawom, taj pip każe do popadi tycheńko : „jak I win zasnę, 
to my johó wtopym". A Iw&n teje czuw, jak wony kazały. 

Polahały wże spaty, a lwio ne spyt\ Jak wonjr dobre pospałyś 
wziaw Iwan, ubrawsia w popadynu odeżu, a popadiu ubraw u swoju, 
taj budytf popa: „wstawaj, utopym Iwana". Pip wstaw, wziaty won^ 
popadiu zamiść Iwana, rozmachały, taj klnuły u wodu, a sami dawaj 
utikaty. 

Jak dobre rozwydniłoś, pip d^wyfsia, a to ne popadia z nym 
bhtyt tilki Iwan. Szo ce ty Iwane zrobów? toż my popadiu utopyły, 
a ty oś ? u — „A szczoż ? ja wse z warny ; może wy batiuszka hnl- 
wąjeteś?" — „A deż u czorta ne hulwatyś?" — „Nu, dawajteż nosa 
widriżu i dajte sto karbówanciw". Widrizaw win nosa popowi, wziaw 1 
sto karbowanciw taj pijszów w świt, a pip bez nosa ostawsia. 



33. FrO pOpÓWOho Il^myta. (waryjant). 

Baw sobl nąjmyt u popa; hon^w towarynu pasty w połę, ta 
maw sobl taku dudoczku szczo jak zahraje, to skaczut' hory i dołyny* 
i wsią chudoba. 

Pryhnaw raz do domu chudobu, ta wyjszła dlwczyna dojity 
koriw i win buw koło neji, widłuczaw telata; a wona i każe jo mu: 
„słuchajno, zahraj łysz w tuju dudoczku, szczo ty hen, hrajesz w poli, 
bzczo hory i dołyny wid neji tańciujut'". 

Zt>. Włftd. Anir. D*. JU. T. XI, . 20 



(154) 

Nąjmyt posłuchaw taj zahr&w; jak stała wsią chudoba skakaty 
i ta dlwczyna z dijn^ceju, chto wyjszow ta pobaczyw tuju dywowyżu, 
wsi taóciujut', ta skaczut', aż popadi& w pokojach tańciuje, niańka 
z detynoju ta z kofyskoju tańciuje, prosto takij śmich szczo hodi ! 
Pip skak&w, skak&w, ta daw&j użó prosyty ciohó chłopcia, szob pere- 
st&w hraty, bo ni eh to ne może zderżatyś wid cich tańciw ta skakania. 

Win i perest&w i wsi prysiły, a pip todi każe do popadł: „uti- 
kajmo my wid~cioho n&jmyta, bo win nas zamtrezyt'". Otó nakłały 
wony w miszók światach knyżók i żdut' noczy, szczob w noczi utikaty; 
a toj najmyt pidkr&wś i ci knyżky powykid&w a sam wliz u miszók 
taj sydyt' nyszkom. Pip i popadi& dożdałyd plznoji noczy, berto' za 
toj miszók, taj na płeczy, taj pustyłyś utikaty. 

Idńt' wony ? bredni' czerez riczku, taj zamoczywś troćhi miszók; 
a cej najmyt iz miszk& obzywajet'sia : „wyszcze derżlt' miszk&, bo wy 
meno zamoczyły". A popadi& każe: „pidijmy wyszcze, bo bożóstwenna 
knyżka zamoczyłaś, taj bacz, howoryt'". 

Perebrety czeróz riczku, a tut wże nicz nachodyt'. Ostanowyłyś 
won^ noczuwaty, dostajut' charcz, jakft tam mały z soboju, taj howo- 
rat': „o tepór my wże chwatyt' Boha wtikty wid cioho wr&żaho syna". 
Aż tut win sam wyłazyt' iz miszk&, taj każe: „a meno i ne kfyczete 
jisty do sebe?" 

Pip trochy ne up&w, tak zlakawsia; ałe szczoż robyty, każe do 
nioho: „sid&j wże i ty znamy". Win siw weczóraty, a wony widwer- 
nułyś, pip z popadeju, ta namowl&jutfsia, szob johó wtopyty: „lahajmo 
persz spaty, a jak win zasnó to todi johó wtópymo". 

Polahały, ta bucimto *) wże śplat': pip z jidnoho kraju, najmyt 
z drńhoho a popadi& po seredyni; — tak wony sobl persz zmówyłyś. 
Ałe najmyt wse te czuw, taj dum& sobl: tra szczoś na ce r&dyty. 
W noczi prokinuwś, wziaw popadiń, widkotyw na kraj, sam perediah- 
nńwś w jijl odeżu, taj lih po seredyni nenacze win m&tuszka. 

Otó pip prokynuwś, taj tork n&jmyta : dumaw szczo to m&tuszka; 
„wożmimże johó ta wtopim". Berńt' won^ popadiń za noh^ ta za hó- 
łowu, nenacze tohó n&jmyta, taj szarych u wodu, w riczku, tilki bulki 
stały na wodi. 

A terór, każe pip, nibyto do neji, — bo niczoho ne doh&dujef sia; 
„tepór wtikajmo szwydcze; aż tepór win prop&w wrażyj syn, ne budę 
nas muczyty swojeju dudkoju". Najmyt i sobi każe: „tikajmo, tikajmo!" 

Biż&t' wonjr biż&t', aż użó rozwydni&jefsia ; todi pip zyrk, nena- 
cze na swoju popadiu; aż to nąjmyt cej samyj, taj każe: „a ce ty 
dlwczyna n&jmyczka? a deż nasza m&tuszka?" A win i sobl każe: 
„a deż? a wyż jiji sami wtopyły, chib&ż wy ne zn&jete? a Ta dalij 
każe do pop&: „ot zapłatit' menl za mojń służbu, to ja i sam sobi 
pidń wid was". 

Pip duże zlakawsia, sam sobl ne wiryt', ałe musiw skazaty: 
szczoż ja tobl dam, koły u mene i hroszej nem&. 

J ) nibyto. 



(155) 

Chłopeć rozserdywś: „to ja wam" każe, „dam try wyrwy w szyj u, 
a czetwertoho na wzdohińcl, taj ce meni budę płata". Ałe pip taki 
każe: Jak chocz, ałe u mene brosze j nemi, to i ne dam". Todi win 
jak zacziw dawaty popowi, taj ne zobladiwś, szczo wże pip neżywjj 
staw. Todl ne dowbo d&mawszy, wernuwsia najmyt na johó sadyba 
i johó dobro, taj staw sobi po wik żyty jak dobryj chaziain. 



31 Pro durnoho Łęski, 

Buw sobi czołowik i żinka; win durnej a woni rozumna taki, 
cikawa *), ałe takoho rozumu, szczo wse sydyt* na peczi i ne robyt- 
niczoho. 

Raz każe woni do czołowika: „Łeśku 9 ) piszówby ty do moho 
bafka, możeb szczo daty;" a win piszów w chatu bitfkowu taj każe: 
„kazała żinka Chwedka, szczob wy szczoś daty"; — a wony jomti i daty 
połowynu barani. Idó win z teju baran^noju, ta opały johó sobaky, 
a win wziiw, taj kynuw te miaso sobakam, a sam pryjszów do domu 
taj 8iw znów koło neji na peczi, a woni pytaje : „czy chodów ty Łeśku 
do bafka?" — „A wżeż", każe; — „a szczoż batfko daty?" — „Szczo 
wże daty to daty", każe win, „tobi ne pytaty, a meni ne kazaty;" 

— „ta możnaż skazaty taki, szczo daty?" — „a szczoż daty? daty 
meni połowynu barani, a ja kynuw sobakam, bo meno opały". Woni 
todi i napałaś: Jakij że ty duntyj; ażeb ty prynis, ta zwar^w, tob 
i my i ditki pożyw^łybsia; — idy znów ta pros^". 

Otó win piszów znów do bafka i znów staw kazaty: „pomahij 
Bih! kazała żinka Chwedka szczob wy szczo daty". A wonjr dajdt' 
jomu chustku. Ot win ide, prynis do domu, porizaw jiji taj staw 
w horszku waryty. Prychodyt' żinka błyżko do nioho taj pytaje: „a 
szczo batfko dały?" A win howoryt': „tako daty jak u tebe na hołowi". 

— „Sczo, chustku? — „Ehe! ocó ja jiji wstawyw w hornii, taj ward 
szczob buło czym ditej pohodo waty". Woni znów rozhniwałaó taj kry- 
cz^f : „ej duntyj, ta ne rozumnyj, ażeb ty za pojas jiji buw zastrontyw, 
ta bułób i tobi nosa wterty czym i meni, bułib zdałasia woni". 

— „Nu to dobre, wże budu pamiataty, jak pidd", każe win" „to tak 
i zroblu". 

Ide win znów: wijszów u chatu do bafka, pokłony wd, taj każe 
bud'te zdorowi! kazała żinka Chwedka, szczob wy szczo daty". Dajiit' 
won^ jomti cdcyka i howorat' meż 8 o boju: „dajmo jomd szcze i so- 
baku". Win wziaw tu sobaczku, zastrontyw sobi za pojas hołowoju, 
a chwostóm utyrajefsia. Toj sobaczka poder jomd ruky taj utik, a win 
wernuwsia do domu, siw na ławi taj sydyt'. Wziałi znów pytaty 
johó żinka: a szczo? daty bat'ko?" — »Ehó, tako daty szczo mało 



a ) dowcipna, sprytna, przebiegła. — 8 ) Ołeksa, zdrobniałe. 



(156) 

oczej ne w^derło, cucyka; ja zrobów tak jak ty meni kazała, za6trontyw 
za pojas taj utyraw nosa". — >jOtó, jaki ty durnjj Łeśku, ta ne ro- 
zumnyj; treba buło daty jomu jisty, zakołotyty wjrsiwok, tob mały 
sobi sobaczku koło chaty". A win każe: „nu, wże jak druhij raz 
pidil, to tak zroblu". 

Pobih win znów do swojlch, taj każe: „kazała Chweótia żinka 
Bzczob wy szcze szczo daty". Otó wonjr dajut' jomu diwczynu, jiji 
sestru, taj każut' : „pijdjr doniu dowidajsia szczo tam dijefsia u nych; 
bo toj durnej chodyt' ta chodyt', ta wona johó wse pidsyłaje". Win 
bero za ciu diwku, ta wedó jiji; prywiw jiji, ta pid chatoju prywia- 
zaw, w^siwok nakołotyw, ta daw jiji jisty, — a sam rad z sebe szczo 
tak zrobów jak żinka kazała, piszów u chatu, taj siw sobi. Pytaje 
znów żinka, „a szczo batki daty?" — „Ot daty, szczo daty ; ot wonó 
stojlt' na dwori pid chatoju pry wiązane". Piszła sama żinka podywytyś 
aż to jiji sestra stojit'. Wona jiji widwiazała, taj kryczjrt': „oj durnjj, 
durnej, tyżby jiji poproś^ w ta posadów za stołom, ta nasypaw u mysku 
mołoka, ta prypróchuwaw, szczob jiła". — „Nu, wże jak koty pidu 
to tak zroblu, jak treba". 

Piszów win szcze do bat'kiw, taj znów każe: „buwajte zdoro- 
wi! l ) kazała Chweśka żinka, szczob wy taki szcze szos daty". Otó 
won^ każut': „dajmo jomu szcze koniaku, może wona chocz koty pry- 
jide do nas, a to czohós ne chodyt'; wse win ta win tut bihaje". 
Daty jomu ciu koniaku. Otó bero win jiji, prywiw do domu, wwiw 
jiji aż w chatu, zawiw tu koniaku za stił, nasypaw mołoka i prosyt' 
ta prosyt': jiż, ta jiż. Tają koniaka stała chwycaty, pobyła myski, 
wikna, stił perewernuła-i utikła. Jak ce dijałos, żinki deś ne buło; 
koty nadchodyt', ta wziała pytaty: „a ce szczo take? nu, ce znów 
Lesku ty zduriw, żduriw zo wsim, do putia i chodu! wżeż ja tebó 
nihde nikoły posyłaty ne budu" O tako buło s takim czołowikom. 



35. Pro babu, szczo jiji zamiź chotłłoś. 

Buła sobi baba wże i stara duże, a szcze chotiła ity zamiż; a 
syn u neji buw takij nasmiszkówatyj. Piszów win raz do cerkwy, 
prychodyt iz cerkwy, a maty johó pytaje: „może, synu, pip jaku 
kazań kazaw? może jaku nowynu?" — „Kazaw, mamo, pryjszłó wid 
cara takie, szczob mołodi porobki brały babiw, a didf diwczat". 

A johó żinka sypłe obldaty taj każe: „ty szcze szczo wydumaj!" 
A baba rozserdyłaś na niu, taj kr^knuła: „mowcz^ szuko! ') jak starł 
radu wradiat', to tak i budę!" 

A syn każe: ałe mamo ce tak: jak wyliże baba na chata i za- 
kładó sobi nohu na potyłyciu i kuknę 3 ) tryczy, 4 ) to todl łysz zamiż 
pide a . 



! ) to się mówi na pożegnanie, lecz nie przy powitaniu. — *) wfco. — *) 
zakuka. — 4 ) trzy razy. 



(157) 

Pojichały dity w połę; baba jak poczała moskutaćsia, etohnaty, 
taki wylizła na chata; ta łysz zaderła nohu na potyłyciu i tilki bzo 
chtiła kuknnty „kuku"' taj kuknuła z chaty ') z zad&rtoju nohoju, 
taj łeżytf. 

Pryjłchały dity, lakajufsia koni, złazy? newistka z wożą, aż 
maty łeżytf, jidna noha na potyłyci, a drnha strimytf do hory. Todi 
każe newistka: „bodaj tebe, dorajiw ty materi, szob polizła na chata 
ta tryczy kuknuła, a maty i z chaty buchnnła". Wziaw syn, taj po- 
chowaw matir. 

36. Nebełyci. 

1). Baw sobi did i baba i mały kńroczku rabuszeczka. 
Znesła wona jajeczko sribne i zołoteńke ; pokłały na mysnyczku, — 
bibła myszka taj rozbyła. Did skacze, baba płacze, diwka chata 
meła, soroci chwist wyrwała, soroka na duba złetlła. Dub każe: So- 
roko, ty wczora prylitała, to z chwostóm buła, a tep&r pryłetiła, 
deż ty chwosta diła? Jakby ja tobi rozkazała to ryb iz sebe łydcia 
skidaw: szczo baw sobi did i baba, ta mały kuroczku rabuszeczku; 
taj znesła jajeczko sribneńke i zołoteńke, pokłały na mysnyczku, bihła 
myszka taj rozbyła, did skacze baba płacze, ta diwka chata meła. 
soroci chwist wyrwała, soroka na dub złetiła, dub łyścia skinuw 
i mało sam ne zhyndw. 

Pryjszły oweczki wody pyty — dube dube, de twij łystf? Jak- 
by ja wam rozkazaw toby wy wsi postawały, na sobi wowna poski- 
dały: baw sobi did i baba i t. d. (aż do dub łystia skinuw). A owecz- 
ki postawały i wownu poskidały, pryjszły do wody, a woda jim 
każe: wczora wy buły, to wowna buła, a teper nema. Jakby z nas 
kożna rozkazała, to ty by krowju stała: buw sobi did i baba i t. d. 
oweczki postawały, wowna poskidały, jak kożna skazała, woda krowlu 
stała. 

Pryjszła popowa najmy czka braty wody i skazała: a czohó ty 
wodo aż krowju stała? — Jakby ja tobi rozkazała to tyb z widramy 

upała : baw sobi did i baba i t. d woda krowju zaczerweniła, 

a diwka widra pobyła. 

Pryjszła diwka do domn, popadia każe: a, de ty widra podiła? 
Wona każe: jakby wy ce wse znały, tob wy z diżoju po chati tan- 
ciowały : baw sobi did i baba i t. d. . . popadia z diżoju po chati tańciowała. 

Wchodyl' w chatu pip z borodoju : a czohó ty popade tanciujesz 
z diżoju? Jakby ja tobi rozkazała to tyb staw, taj aż na sobi kudry 
rwaw: baw sobi did i baba ta mały kuroczku rabujszeczku , znesła 
woni jajeczko sribneńke i zołoteńke, pokłały na mysnyczku, bihła 
myszka taj rozbyła, did skacze baba płacze, diwka chata meła, soroci 
chwist wyrwała, soroka na duba złetiła, dub każe: soroko ty wczora 
pryłitała to z chwostóm buła, a tep&r pryłytiła deż ty chwosta podiła? 

ft ) spadła. 



(158) 

Jak soroka rozkazała dab łyścia skina w mało sam ne zhynuw, a oweczki 
pryszty do wody, postawały i wownu poskidały, i wodi rozkazały; 
a woda krowju stała, a diwka popowa pryszła po woda, woda rozka- 
zała, a diwka upała i widra pobyła i popadł rozkazała, ta aż popadia 
z diżoju tańciowała, a popadia i popowi rozkazała, a pip jak staw na 
sobi kadry obirwaw. 



icaryjant: Baw sobi did i baba, a nych bała karo czka ma- 
leńka, rabeńka, znesła jajeczko, did pokław na mysnyku, bihła myszka, 
cbwóstykom zaczepyła, jajeczko rozbyła — did zażur^wś, baba zawią- 
załaś, ') kaban rozrochotawsia, tyn rozchyłytawsia, dab na sobi hylakl 
połomaw, wił na sobi robi poobbywaw, diwczyna widra pobyła, popa- 
dia diżku rozbyła, pip cerkwu pobyw^nenacze świt zdariw. 



2). Stojit' byłynka, pryłetiw horobóć mołodóó, każe: byłynko 
byłynko pokołysz^ meno; byłynka każe ne choczu. 

Pidu ja po kozy, szob tebe zjiły : kozy, kozy idlf byłynka 
hryzty; — na szczo byłynku hryzty ? — bo ne chocze horobcia mołodcia 
kołysaty. Rozy skazały: ne choczem. 

Pidu ja po wowka; wowcze, wowcze idy- kiz jisty; — na szczo 
kozy jisty? — bo ne chotiat' byłynku hryzty! — na szczo byłynka 
hryzty ? — bo ne chocze horobcia mołodcia kołychaty. Wowki skazały 
ne choczem. 

Pidu ja po ludój : ludę, ludę idlt' wowka byty, — na szczo wowka 
byty? — bo ne chocze kiz jisty, — na szczo kozy jisty? — bo ne cho- 
tiat' byłynki hryzty ; — na szczo byłynku hryzty ? — bo ne chocze ho- 
robcia mołodcia kołychaty; ludę skazały ne choczem. 

Pidu ja po tatar: tatary, tatary idłt' ludój braty; — na szczo 
ludfej braty? — bo ne chotiat' wowka byty? — na szczo wowka byty? 

— bo ne chocze kiz jisty; — na szczo kiz jisty ? — bo ne chotiat' 
byłynki hryzty; — na szczo byłynku hryzty? bo ne chocze horobcia 
mołodcia kołychaty. Tatary skazały ne choczem. 

Pidu ja po wohóń : wohóń, wohóń, id^ tatar pały ty ; — - na szczo 
tatar pałyty? — bo ne chotiat ludój braty, — na szczo hutój braty? 

— bo ne chotiat' wowka byty, — na szczo wowka byty? — bo ne 
chocze kiz jisty, — na szczo kiz jisty? — bo ne chotiat byłynka hryzty ; 

— na szczo byłynku hryzty? — bo ne chocze horobcia mołodcia 
kołychaty, wohóń skazaw ne choczu. 

Pidu ja do wod^: wodo , wodo idjr wohóń zały waty ; — na szczo 
wohóń zały waty? — bo ne chocze tatar pałyty, — na szczo tatar pały- 
ty? — bo ne chotiat ludój braty, — na szczo ludój braty? — bo ne 



l ) namitka. na żałobę. 



(159) 

choti&t wowka byty, — na szczo wowka byty? — bo ne chocze kiz 
jisty; — na bzczo kiz jisty? — bo ne choti&t byłynku hrysty; — 
na 8zczo byłynku hryzty ? — bo ne chocze horobci& mołodci& koły- 
chaty; wod& skazała ne choczu. 

Pidu ja do woł&: wołe, wole idy wodu pyty, — na szczo wodu 
pyty? bo ne chocze wohniu załywaty, — na szczo wohóń załywaty? 

— bo ne chocze tat&r. pały ty, — na szczo tat&r pały ty? — bo ne 
choti&t ludój braty, — na szczo lud6j braty? — bo ne choti&t wowka 
byty; — na szczo wowka byty? — bo ne chocze kiz jisty; — na 
szczo kiz jisty? — bó ne choti&t byłynku hryzty; — na szczo byłyn- 
ku hryzty? — bo ne chocze horobci& mołodci& koły chaty. Wił każe 
ne choczu. 

Pidu ja do dowbni: dowbnio, dowbnio idy woł& byty; — na 
szczo woł& byty? — bo ne chocze wody pyty; — na szczo wody 
pyty, — bo ne chocze wohóń załywaty, — na szczo wohóń załywaty? 

— bo ne chocze tat&r pałyty; — na szczo tat&r pałyty? — bo ne 
choti&t ludój braty; — na szczo ludój braty? — bo ne choti&t 
wowka byty, — na szczo wowka byty? — bo ne chocze kiz jisty; 

— na szczo kiz jisty? — bo ne choti&t byłynki hryzty* — na szczo 
byłynku hrysty? bo ne chocze horobci& mołodci& kołychaty; — dowb- 
nia skazała: ne choczu. 

Pidu ja do czerwij : czerwy iditf dowbniu toczyty, — na szczo 
dpwbniu toczyty? — bo ne chocze woł& byty, — na szczo woł& by- 
ty? — bo ne chocze wody pyty, — na szczo wodu pyty? — bo ne 
chocze wohóń załywaty, — na szczo wohóń załywaty? — bo ne cho- 
cze tat&r pałyty, — na szczo tat&r pałyty? — bo ne choti&t ludej 
braty, — na szczo ludój braty? — bo ne choti&t wowka byty, — 
na szczo wowka byty? — bo ne chocze kiz jisty, — na szczo kiz 
jisty? — bo ne choti&t byłynki hryzty, — na szczo byłynku hryzty? 

— bo ne chocze horobci& mołodci& kołychaty; czerwy skazały ne 
choczem. 

Pidu ja do karb} : kury, kury idit' czerwy jisty ; — na szczo 
czerwój jisty? — bo ne choti&t dowbni toczyty, — na szczo dowbniu 
toczyty? — bo ne chocze woł& byty, — na szczo woł& byty? — 
bo ne chocze. wody pyty, — na szczo wodu pyty? — bo ne chocze 
wohniu załywaty, — na szczo wohóń załywaty? — bo ne chocze 
tat&r pałyty, — na szczo tat&r pałyty? — bo ne choti&t ludój braty, 

— na szczo ludój braty? — bo ne choti&t wowka byty, — na szczo 
wowka byty? — bo ne chocze kiz jisty, — na szczo kiz jisty? — 
bo ne choti&t byłynku hryzty — na szczo byłynku hryzty? — bo ne 
chocze horobci& mołodci& kołychaty, — kury skazały ne choczem. 

Pidu ja szulak& prosyty: szulacze, szulacze idy kurój dawyty. 
Szul&k do kurój, kury do czerwej, czerwy do dowbni, dowbnia do woł&, 
wił do wody, wod& do wohniu, wohóń do tat&r, tatary do ludój, ludę 
do wowka, wowk do kiz, kozy do byłynki i byłynka pokołychała 
horobci& mołodci&. 



(o?t) 

3). Czołowik: Baw sobi, ta ne maw sobl, siw sobi , zate- 
&kw sobi, p&łoczkoju pidperezawsia, na motuzoczofc spyrawsia ; posijaw 
ja sobi mirku pola łonu, ne wrodj^w menl lon, a wrodyły werby, 
wyliż ja na ci werby, hruszy trasu, karasi p&dajut', a smetann zbyraju, 
nazbyr&w toji smetany, ponis w torh prodawaty, prod&w ja ciu sme- 
tanu, nabraw kołodu hroszej, jak m^szaczyj chwist, chodzą ja z tymy 
hriszmy, dumaj u szczob tut kupyty. 

Źinka: Kupy ła ja sobi połotni, trojim ne zawdaty, dwojim 
ne zawdaty a sami czort znaje szczo pid pachwu wziaty ; pryszłi ja 
do domu, siła sobi na stilci, pidkaczała % sztańci, taj szyju dołotóm 
swytu, aż pryjszów proklatyj turok, w łytku wdaryw a w serce 
popało; jak pidkotyłasia ja pid kołodu, to łeż&ła piwtora hodu, nichtó 
za mene ne zn&w, ni dżmil ni sow&, tilki macha lisowi. Pryłetiła do 
mene mucha, v prynesł& meni chliba piw krucha, pryłetiw do mene 
dżmil, prynis meni medu sim żmin, pryłetiw do mene komar, prynis 
meni warćnykiw ham&n, jak ja ce wse złupyła, to aż dopiro świt 
pob&czyła. 



Uwaga: Z wyjątkiem jednej bajki Nr. 16. opowiedzianej przez chłopa ze 
wsi Gzerepina (w pow. Taraszczańskim) i spisanej przez innę 
osobę, — wszystkie inne spisałam sama z ust kobiet wiejskich. 
Większą połowę bajek opowiadała mi Hapka Carenkowa, sta- 
ruszka ze wsi Nas taż ki (w pow. Taraszczańskim), sławna w całej 
okolicy specyjalistka — bajarka, wielce poszukiwana w zimie po wszyst- 
kich wieczornicach. Parę bajek, (Nr. 4. i 11). spisałam od kobiety 
ze wsi Tchorówki (w pow. Skwirskim); resztę zaś mam od 70cio 
letniej Marty Bubenczychy ze wsi Czerkas pod Jeziorną 
(w pow. Wasylkowskim). 



g06 53%S^%^ 



(161) 



II. Zagadki. 

— o<>o 



1. Po biłym poli httsyma or&w, 

makom posijaw, kóżnomn zernu imj& daw. Pyśmó pysaty. 



2. Czerwonyj ćwit, kisłe na smak, 

kaminne serce, czomu to tak? Wy s z ni a. 



3. Liza lizu po bllomu żelizu, jak odwernuwsia, 

od rajskich sob&k ne odzenusia. Bdzoły, p&sicznyk. 



4. Simsót swyszcze, a czotyry pieszczę, 

dwa djrwyfsia, a dwa słucha. Kin. 



5. PryszHi temnota pid naszi worota, 

pytójetfsia łepety czy w doma ponura. Wowk, sobaka 

i swyniA. 



6. Jidu jidu, ni dorohy ni ślidu, 

konik pohaniaju, na smerf pohladaju. Czow&n, wesłó 

i wod&. 



7. Pidti ja w lis, w^rubaju derewcó , 
ne bnde na korch ł ) ni na kopyta 8 ) 

budę dwa stoły i dwaczownjr i na diżu wika. Źołud'. 

8. Stojit' Btńlk poser&d seł&, 

do kóżnoji chaty st&żeczku pusk&. Cer kwa. 



9. Ni woronki ni dna, 

powna boczka wyn&. Jaj ci. 



wryjtnt: Łeżyt' boczka poseród stawoczka, 
ni woronki ni dni, a powna wyn*. 



garść. — *) kopyt szewski. 

Zb, W Ud, Asto. Pi. in. T. Xh 21 



(162) 

10. Dowheńke, syweńke 

czerez tyn kyszku tiahne. Hołka z n^tkoju. 



11. W odnij boczci, dwa raźni wyn&. Jajco. 



12. Stojlt' tyczka, a na tyczci kopyczka. Makiwka. 



13. Biha po doły ni w koroteńkij kożuśzyni, 

ta wse każe: hoca. koca, trrrr.. Makohin po mak i tri. 



14. Kryknuw wił na sto dił *), 

na tysiaczu horodlw. Hrim. 



15. Diwka w komori, a kosy na dwori. Mor kwa. 



16. Meż dwoma dubkamy bjutsia żydki łobkamy. Cip^. 



17. Maty towstula, doczka krasula, 

a syn kuczerawyj: Pic z, wohóń, dym. 



waryjant: Maty hładucha, doczka krasucha, a syn kuczerawyj. 



18. Bez rak bez nih i tó na boru lizę. Dym. 



19. Bez rak bez nih i te soroczki prosytf. Poduszka. 



20. Kinuw ne pałyciu, ub^w ne h&łyciu, 

obskub ne pirja, a zjiw ne mlaso. Ryba 



21. Za lisom za prolisom żowta diża schody t\ Misiać. 



22. Tonko rostó, słabko wisyt', 

sam obrisłyj, kinec łysyj. Orlch. 



23. Pijdu ja w połę, wyrwu ja derewcó, korinfcć pokinu, 

hołowku zjim, a seredynoju ukryjuś. Konopłyna. 



24. Ne try meno ne mny men&, 

wyliż na mene, taj natiópkąjsia. H rusz a* 

') dolin. 



(163) 

25. Szyło motowyło, po pid ncbesamy chodyło, 

po nimecki , howoryło, po turecki zawodyło. Ł k s t i w k a. 



26. Doroha bez piskti a batlh bez laska. Wodk — Wesłó* 



27. Stoj&t' koni na pry to ni, 

ne pijutf ne jidiit' a syti stoj&t'. Harbuz. 



28. Czomeóke, małeńke, chocz jakń kołodu perewerne Błocha. 



29. Kryweńke, małenke wse połę zbihaje. Serp. 



30. Bez krowi i bez sercia chody t' i pasefsia. Pjawka. 



31. Jidnó każe świt&j Boże, 
druhe każe: ne daj Boże, 
tretje każe: menl wse jidnó, 

szo w den szo w nocz^. Wiknó, dwery 

i swołok u chati. 



32. Wisa wisyf, choda chodyt', 

wisa wpade, a choda zjiśó. J&błoko i swyni&. 



33. Bez wikón i bez dwerej, 

powna chata (albo: cerkwa) ludej. H arb fi z. 



34. W jidnjm misti chrestlw dwlści. Kłubók. 



35. Szcza w chati ne tesane? Pa u ty na. 



36. Dwanadciatf orłiw, a piatdesi&t dwi hałki, 

trysta szisdesi&t pi&t' horobclw i znesły jidnó jajco. H o d. 



4 

37. Jszł& 8wyni& z Potipera i wsią obtykana. Naperstok. 



38. Stucz^t', breóczjt, wertytsia i chodyt' weś wik, 

a ne czoło wik. Czas^. 



39. Krutf wert' w czerepoczku smerf . Z a m ó k, kołodka. 



40. Za lisom za prolisom, 

wowki (albo: szewcl) szkuru mnut\ Porosiata swyniti ssutf. 



(164) 

41. Za lisom ża prolisom, 

bez czferewa suczka bresze. T e r n y c i a. 



42. Meż czotyrma dubamy, 

sicz& baba zubamy. Te my ci a. 



43. Kryweńke małeńke wse połę zbiż^t' i w kutoczku stanę. Serp. 



44. Sutułowatyj, horbatyj wse połę pereskakaw. Serp. 



45. Czerez riczku drowa rubajutf, 

aż na drnhu stóronu triskl łetiat. Dzwony dzwonią t'. 



46. Rano chodyt' na czotyróch, 

w powdeń na dwóch, a wćczerom na troch. C z o ł o w i k. 



47. Były mene, kołotyły, 

wo wsi czynjr prowodyły, 

i na prystlł z carom posadyły. . Lon. 



48. Pid odnoju szapkoju czotyry braty stojat' Stił. 



49. Sam dubowyj, pojas orichowyj, nis łypowyj. B oczka. 



50. Rodyws«a na krużali, ris wertiwsia, żywuczy parywsia, 
żywuczy żary wsią, staw starjj, — luby ty perestały, 
pomór — w^kinuły w połę : tam meno żwir ne zjiśt' 
1 ptycia ne sklujfe. Horszczyk. 



51. Nowa posuda, a wsią w dirkach. Druszlak. 



52. Bez ruk bez nih na picz łazyt', 

i wyszcze dćrewa rostó. Dym. 



53. Try nohl', dwa wncba a szostyj żywit. Samowar. 



54. Dwa bratcia piszty w wodn knpafsia. Błyżniata '). 



55. Kaczka w mori, a chwist na hori. Łóżka. 



J ) dwojaki, — garnki. 



(165) 
56. 8yćtyt krasna diwka w temnyci, a kosy na ułyci. Wohóń i dym. 



57. Czerez byka i barana swynia lon wołoczyt. 



58. Sam ne baczyt' i ne czuje, a druhim pokazuje. 



59. Zimoju hrije, wesnojn tlije, 
litom umyraje, wesnoju ożywaje. 

60. Łeżft, mowczjt', 

a jak pomrę i zohnyje, todl aż zarewe. 



Dratwa. 



D o r o h a. 



Śnih. 



Lid na riczci. 



61. Hółown zriżnt', serce wyjmut', 
dadutf menl pyty, budu howoryty. 



Peró. 



62. Po siniach tak i siak, a w chatu ni jak. Dwery w giniach. 



63. Dwa stojat dwa łeżat', p atyj chodyt', 
szostyj wodyt', a siomyj pisniu śpiwaje. 

Stojit' dwa stoup^, meż nymy dwi pere- 
kładyny, dwery chodiat', zawirtka wodyt' i wo- 
uf s k r y p 1 a t'. 



64. Tiło tepłe a krowi nema. 



65. Sire sukno lizę w wiknó. 



Picz. 



Nicz. 



66. Trawu zjim, zuby w^łomlu, 
pisku wożmu i znów nahostru. 



67. Dwa kilcia dwa kińcia, 
a poseredeni hwozdyk. 



Sexp. 



Nóżyci. 



68, Dwa braty po peredu biżat', 
a dwa z zadu dohaniaje. 



Czotyry kołesa w wozi. 



69. Szitowyło — botowyło, 
po nimećki howoryło, 
z peredu tilce z zadu wylce, 
z werchu syneńke sukonce, 
znyzn biłe połotence. 



Soroka. 



(166) 

70. Chata szamot', chaziajny mowcz&t', pryszły ludę chaziajniw za- 
brały, a chata w wikna piszła. Ryby, new id i wod&. 



71. Jake to derewo szczo zimoju i litom 

z odynakowym ćwitom? Sośni. 



72. Małeńke, kruhłeńke, z tiurnty w tiurmu skacze, weś świt obska- 
cze ni na szczo nehodna, a wsim potribna. Kopijka. 



73. D czotyróch matiriw po piaty syniw 

i wsi w odnó imii. Palci na ruk&ch i noh&ch. 



74. Odeń howoryt', dwoje hladi&tf, a dwoje słuchajut'. 

H u ba, oczy i uszy. 



75. Stojit' piweń nad wodoju, 

z czerwónoju borodoju. Kały na. 



76. Siry wofy, do Boha rewfy. Dzwony. 



77. Czorna korowa wsich ludej poboroła, 

a siryj wił wsich pidwiw. Nicz i den 



78. Popowa tełycia po poli wertytsia, 

ne jiść i ne pje i do domu ne jde. B o r o n &. 



79. Blłe połę, a czorne nasinia, 

chto johó sije toj i rozumije. Pyśmó. 



80. Wesełe derewo weseło śpiwaje, 

a kin na barani chwostóm kiwaje. Skrypka i smyczók. 



81. Szo w nebi je, w zemll nem&, u baby dwoje, 



a u diwki ni odnohó? Bnkwa „Buki". 



82. Rewnuw byk na piw świta: 

na sto horodiw, na sto riczók, na sto piczók. Hrim. 



83. Bez czohó czołowlk ne budę. Bez imi&. 



(167; 

84. Iszła , Czeredn^kowa Nascia i zhubyła sim nedll z hamancóm, 
a iszłó try parobkl i najszty sim nedll z hamancóm; aż idó Cze- 
reduykowa Nascia ta płacze; pytajutsia parobki, czohó Naste 
płaczesz? 0, jakże men] ne plakaty! ja zahubyła sim nedll z ha- 
mancóm; — a my naszła ; — to widdajte ; — daj perejmy, to widdamó; 
— ja wam dam ; — a szoż ty nam das£ ? — ja wam dam : 
morh kowbasj-, runo hreczki i po nad szlachóm tryczy hop, 
hop. 

Ghłopci jijl widdaty a whadajte szczo wona im dała? 
Sim nedil, — to broszy za sim den roboty; morh kow- 
basy, dowhn .duże kowbasu jak morh pola po nad szla- 
chóm; tryczy hop, hop, — to try papuszy tiutiunu. x 



85. Iszłó sim bab i kożna baba nesła po sim kijlw, na kożnomu ki- 
jowi po sim snczklw, na kóżnomu suczkowi po sim koszellw, 
w kożnomn koszelu po sim kiciók a w kożnoji kićci po sómero 
kotyniat; — skilki wsioho buło? 

Muż^k ciu zahadku odhaduje na fasoli, a poszczytawszy, szczo może 
za desiatym razom pereszezytaje i każe: Sto simnadciat 
sot i jszcze sorok wisim. 



86, Sorok pohreblw a w kóżnomu po sorok kadublw a na kóżnomu 

kadubowi po sorok obruczlw; to zkilkiż wsiohó budo? 
Muż^k szczytaje na fasoli, a jak oJ)szczytaw to każe. „Sziśde- 
siat czotyry sotni." 



87. Szo na w^worit ne łeż^t'? Chlib, bo perewernuty chliba ne 

hodytfsia. 



88. Syd^t' Hnat pry zemll i johó ne znat\ Pohreb. 



89. Stojlt dub, na dubowi łypa, na łypi konopli, na konopiach hłyna, 
na hłyni horóch, a w horosi swynia. 

Stojit łypowyj słił na dubowych niżkach, na stoli 
obrus, na obrusi tariłka, a w tariłci horóch z sałom. 



90. Łeżjrt kołoda poseród bołota, 

ni hnyjó, ni wysychaje. Jazjk. 



WarujantiLeift kołoda poseród bołota; 
nikoły ne zohnyjó i ne zapliśnije. 



(168) 
91. Kńroczka nesetsia aż pohrebn^k traeetaia. Waritst 



92. Stojlt strili poseród aełk, 

a w tij strili simsót i dwi. Cer kwa. 



93. Łotlw ptach na szesty noh&ch, siw sobl na mohyli: Boże mij 
jidynyj, daw menl Boh wolu nad cararay i nad panamy, tyłki 
ne daw menl Boh woli nad tym żwir&m szczo w mori, — (dajte 
dwa szahy to skazu). Komar. 



94. Korowa łeżyt' a szkura do wody biżyt\ Poduszka. 



95. Mar murowany], skłep skłepówanyj, 

szcze ne umerła, a wże chowajut'. Bdżoła. 



96. Iszła szczuka z Kremenczuka, 

kudjr hlane trawa wiane. Kosa. 

97. Pidd ja do lisa, w^rubąju bisa, 

wożmu to kryczyt', położu to mowczyt'. Skrypka. 



98. Chto wse id& w per&d, ta wse na jidn^m mistl? Czasy. 



99. Za lisom za prolisom, 

biłi płachty wysiatf. Zuby. 



100. Łetiw ptach czerez Bożyj dach, 

tut mojć diło ohnćm siło. Bżoła. 



101. Stojlt' dub starodub: na niomu ptycia wertytsia, 

nichtó jiji ne dostane ni car ni carycia. Sonce. 



102. Stukotyt', hurkotjtf czćtwero konej biżyt', 

treba staty, posady ty, koniakam obroku daty. Młyn. 



war$jant: Stukotyt', hurkotyt', sto konej biżjtf, 
treba staty nahadaty, szczo im jisty daty. 



103. Kośtlan, derewian, czerez lis swyni hnaw. Hrebineć. 



104. Czotyry panki pid jidnjro werchóm stojat'. Stił, 



(169) 
105. Czornenke, małeńke po tynu skacze. Ko tyk. 



106. Stojltf pen, a w nym powno czereszćń. Krynycia. 



107. Jidnó chod^tf, druhe wodytf, a tretie piseńku śpiwaje. , Dwery. 



108. Meż dworni dnbamy związane porosić zubamy. Cip. 



109. Czotyry czotyroczki, dwi roztopjroczki 

a siome wertun. Sobaka. 



110. U n&szoho p&rubka z kincia z&rubka. Korómysło. 

111. Jakij syn swojeji m&teri 

na spynl drowa rab&w? Ad&m na zemli. 



112. Dwa braty dywlatfsia, a w wik ne zijdufsia. Oczy. 



113. Gzorne wertyszcze czerez stinu dryszcze. Swerdeł. 



114. Stojltf chliw&ć powen ow6ć, 

a meż nymy jid&i baranćć. Cerkwa i ludę. 



115. Jakoji ryby w stawi najbilsze? Mókroji. 



116. Jakoho derewa w lisi najbilsze? Kry w oh o. 



117. Szczo to za zabadka, szczo pid czołowikom hładko. Sidło. 



118. Stój i t' panna na dołyni, cidytf wodu w pełenl. Ż łuk to. 



119. Czym wił napered chodyt'? Te lim, póki szcze małjrj. 



120. Sczo wid chliba peredniszcze ? Pr ^ pi czok.. 



121. Uh czerez lis ne zaczepytfsia, 
ide czerez wodn ne zamóczyt'sia, 
ide czerez sełó sobaki ne breszut\ Misia 6. 



Zb. Wiad. Antr. Dr. III. T. IX. 22 



(1*0) 

122. Pryszła sałda-bałda, wziała, stryki-bryki, poczuły hawkanykl, daty 
znaty hreczanykam, hreczanyki siły na wiwsianyki dohaniaty 
sałdu-bałdu, wydyraty stryki-bryki. 

Pryjszów wowk, wcbopjrw oweczku, sobaki zabrechały, ludy 
powstawały, siły na konej wowka dohaniaty, szob oweczku 
odibraty, 



123. war: Pryjszów Szurda burda, tawziaw stryki bryki; jak poczuły 
miakynnyki, stały budyt' nachlibnykiw, ta każut' sidajte na 
owesoyki, ta dohaniajte Szurdu burdu, ta odbyrajte stryki bryki. 



124, Chodżu ja hołowoju chocz i na nohach, 

chodżu ja bosyj, chocz wczobotiach. ćwiach w obcas i. 



125. Kłaniajetfsia, kłaniaj et' si a, 

pryjde do domu, roztiahnefsia. Muzyk. 



126. Jak do lisa jdć, to do domu dywytsia, 

a iz lisa ide, to w lis dywytsia. Sokira. 



127. Simdesiat odeżók, a wsi bez zastiżók. Kapusta. 



128. Sełó zaselane, a piwni ne^śpiwajnt' 

i ludy ne wstajut'. O wy n tar. 



129. Szczo wesełyt 7 wesnoju, a litom chołod^t, 

kormyt' w osenl, a zimoju hrije? D&rewo. 



130. Ne morę i ne zemla; 

korabli ne chodiat i chodyt' ne można. Bołoto. 



131. Pomeż horamy karyj kiń biż^t . Riczka. 



132. Szczo w chati merzne, a na ułyci nahriwajefsia? W i k n o. 



133. Na wodi wódytfsia, na wohni wyrostaje, 

z matirju pobaczywsia taj znów umyraje. Sil. 



134. Sam hołyj, soroczka w pazusi, 

sam biły), a dity czorni. Świczka. 



135. Małeńkij Opanas, łyczkom pidperezawś. Snip. 



(171) 

136. I pro8iatf,menó i żdutf meno, 

a jak pryjdti to chow&jutfsia wid meue, Doszcz. 

137. Bez ruk, bez nih, a czerez tyn lizę. H ar bil z. 



138. Cbto ne rody wsią a umór? Adam. 

189. Ghto ne umfcr a rody wsią? Hi ja. 



140. Mufyk na zemlu, a pan w keszeniu 

8zczo chowaje ? Szmarkli. 



141. Pid jakim kuszcz&m sydjtf zajęć w doszcz? Pid mokrym. 



142. Gzom pi weń oczy żmuryt' 

jak na tynd śpiwaje? Bo swojti piśniu 

dobre znaje. 



143. Na bori haj, a pid bajom morhaj, 

a pid morhajom dywaj, a pid dywajom sap aj, 

a pid sapajom chapaj. Browy — oczy — nis i rot. 



144. Buło sobl czotyry czotyroczki, 
ta najszty sobl kryw&łyczku, 

czeróz tyn ta w Myczku. Czotyry palci łóżku 

do rota nestit. 



145. Stojlt* striła po ser&d dwora, 

a w ti j strili simsót i dwi. Mak. 



146. Pryjszów kum do kum^, taj każe: 

pożycz kumo szyły myły, pochitaju swoji żyły. Stupa. 



147. Dwa w&złyczki nasińnia usó połę obsije. Oczy. 



148. Nyzeókij Makarczyk, wsim po pid nohy pidhladczyk. Porih. 



149. Pryjszów chtoś, wziaw szczoś, 

bihty za nym ne znat' za kym. Susidka po wohóń. 



150. Jidnó każe biżim, a drube każe łeżlm, 

a tretie każe pochitajmoś. Woda, kamiń i witer. 



(172) 

151* Buło sobl czotyry braty i wsi czotyry Kondraty; ti dwa wtikajut* 
a ti dwa dohaniajut; na riwni biżat, taj tiji ne wticz&t' a ci ne 
dożen&t'. Kołesa u wozi. 



152. Sirósefikie, małóseńkie za eoboju tonfcseńku klszeczku tiahąje. 

Hołka i nytka. 



153. Bez kistoczók, bez reberćć wse morę spływi. Pjawka. 



154. Kilfci na nebl ziroczók, tilki na zemli diroczók. 8 tern ii. 

155. Żowteńke małeńke, chocz jakoho pana z konik zsadyt'. Nażda. 



156. W nebi raj i na zemli raj, 

a po seródeni wohoń i woda. Samo wir. 



'CrtSfCC^ 



**+>*— 



PIEŚNI 

LUDU ŚLĄSKIEGO 

z okolic Cieszyna 

zebrał 

Dr. ANDRZEJ CINCIAŁA, 

notaryjusz w Cieszycie. 



Pieśni miłosne. 



i. 



1. Szeroko daleko Eozakowskie ') pole, 

Nie będą tam na rok chodzić nóżki moje. 

2. Ani nóżki chodzić, ani rączki robić, 
Choćby sie tam miało strzeblo złoto rodzić. 

3. Bodej go nie było, by sie nie rodziło, 
Mojemu serdeczku, żalu nie robiło. 

4. Bo moje serdeczko jak największa bania, 
Dziw sie nie rozpuknie, od wielkiego żalą. 

5. Kozakowskie pole fijołkami kwitnie, 
Ciężko me serdeczko od niego odwyknie. 

6. Kwitnie ono kwitnie już mi zokwitało, 
Już mi tak nie będzie jako mi bywało. 

7. Syneczku, syneczku, czerwiony gwożdziczku, 
Coś sie mi rozkwitnął na moim serdeczku. 

8. Rozkwitnąłeś mi sie jako karafijoł, 
Powiadają ludzie, że mie będziesz bijał. 



') Wioska ftozakowice. Każdy swoję wioskę śpiewając mianuje. 



(174) 



9. Dy ja cie niechciała, przeciechcie dostała, 

Ludzie powiadają,* żech ci czarowała. 
10. Czarowały tobie moje czśrne oczy, 

Kie ci nie dały spać we dnie ani w nocy. 



2. 



1. Krogulaszku mały ptaszku 

Wysokoś latdł, 
Powiedz-że mi nowineczke, 
Cod tam nasłychał. 

2. Nasłychałech nowineczke 

Nie bardzo dobrą, 
Że jnż moją galaneczke 
Ku ślubu wiodą. 

5, Ona siedzi w 
Jak różowy 
Czarne oczka 
Hieni sie ji 



3. Jednemu ją oddawają, 

Drugiemu jej żal, 
Trzeciemu sie serce kraje, 
Niebedzie jej miał. 

4. Sztwarty siedzi na wierzch' pieca, 

Odyma fusy *) 
Mnie ją dejcie mój tatnlku 
Jach był nejpierwszy. 
okieneczku 
kwiat, 
upłakane, 
świat. 



3. 

1. Lepszeć jest piweczko, niżli woda [: 
Lepsza jest panienka niżli wdowa [: 

2. Panienka se legnie na swćm łożu, 
Wdowa se spomina o swym mużu. 

3. Panienka se legnie a nie rzeka, (nie modli się) 
Wdowa se spomina nieboszczyka. 

4. Lepsza jest pszeniczka jako owies, 
Lepszy jest młodzieniec niżli wdowiec. 



1. Lipo, lipko, lipeczko, 
Szkoda ciebie dzieweczko; 
Szkoda ciebie, szkoda mnie, 
Szkoda nas jest oboje. 



4. 



2. Dąbku, dąbku, dąbeczku, 

Szkoda ciebie syneczku; 

Szkoda ciebie, szkoda mnie, 

Szkoda nas jest oboje. 



5. 



1. U naszego pana, masztal murowana, 
Stoją tam koniczki [: i wołają siana. [: 

2. Wstań syneczku z rana, dej koniczkom siana, 
Jeszcze sie dość wyśpisz, z dziewczęciem do rana. 



■) wąsy. 



(175) 

3. Niespał-ech sztyry nocy, jeszczebych sztyry nie Spał, 
Kiebych cie dzieweczko, kiebych ja cie dostał. 

Waryjant: 

U naszego pana zielona masztala, 

Tam koniczki rzają, syneczka wołają itd. 

6. 

1. W moim ogródeczka leluja, 2. Przyśzełcić ku nim chłop stary, 
Czerwionym kwiateczkem wywija, Prosił ich o wianek mały; 

Tam panny siadają, Nie masz tu wianeczka, 

Wianeczki wijają, Nie twoja dzieweczka, 

Na dary. Tyś stary. 

3. Przyśzełcić ku nim młodzieniec, 
Prosił ich o złoty wieniec, 
Uno ich wisi sześć, 
Obierz sobie kiery chcesz, 
Tyś młody. 

7. 

1. Ej śpiewej słowinie, w zielonej dębiąie, 
Co mi Bóg przyślubił, to mie to nie minie. 

2. Przyślubił mi dobre, chwała panu Bogu. 
A przyślubił mi złe, poręczono Bogu. 

8. 

Nie będzie mie głowiczka bolała, 
Choć mie Jasiu nie weźmiesz; 
Ale bych sie rada dowiedziała, 
Do kierej też pojedziesz. 

9. 

1. Płakała dzieweczka w tej nowej świetnicy, 
[: łże ją odeszli, wszycy zalotnicy. [: 

2. Jeden szeł na ryby, drugi na zające, 

[: Trzeci pasie konie na zielonej łące. [: 

3. Na zielonej łące, sztyry konie piją, 

[: Niechodż tam dziewczyno, bo cie tam zabiją. [: 

4. Jak mie tam zabiją to tam będę leżeć, 

(: Mój miły daleko, nie będzie nic wiedzieć. [: 

5. Inszy jeszcze dalej. Choćby mie rąbali. 
Albo mie rąb ej cie, albo mie siekejcie, 
Albo mie ptaszkowie po górach roznieście. 

6. Ptaszka sem oszkubał, wiater mi pierzy wzał, 
Oj Boże, przeboże, co teraz będę miał. 



(176) 



1. 

2. 
3. 
4. 



10. 

Ej w lesie w lesie, na rzóce [: 
Pasie tam dzieweczka [: kaczyce. 
Mam cie dzieweczko, mam cie znać, [: 
Obiecała mi cie [: mama dać. 
Ej jeszcześ była na klinie, [: 
Juz mi powiadała [: mój synie. 
Ej jeszcześ była w powiciu. 
Już mi powiadała [: mój zięciu. 



11. 

1. Kanyżeś syneczku trawkę kosił, 2. Kanyżeś dziewczynko, kanżeś była 

Iżeś se czyżmeczków nie urosił ? Iżeś se trzewiczki urosiła ? 
Spadła rosa ode dnia, Za zielonym gajiczkiem, 

Wyszło słońce z połednia, Kosiłach se trawiczkę, 

Duszo moja. Duszo moja. 

12. 

1. •■ Pod jaworem " biały kamień; 2. Pod jaworem biały kwiatek; 
Kto miłuje po dwie po trzy, Kolebała Maryjanka 

To je błazen, Dwoje dziatek. 



13. 



1. Nieszczęśliwa miłość któraś między nami, 
Serce poraniła nie przebywa z nami. 

O syneczku! bój sie Boga, 
Czaka na cie wielka trwoga. 
Miłujesz fałesznie, 
Skarze cie Bóg wiecznie. 

2. O skarze cie Pan Bóg za moje usługi, 
Coch ei była wierna przez taki czas długi. 

Kam-chmy społem siadawali, 
Ludzie na nas spoglądali; 
Ale dość na tern, 
Łączę sie z tym światem. 

3. Z tym światem sie łączę, z miłości dziękuję, 
Za ciebie syneczku me serce frasuję. 

Moje nocy nie wyspane, 
Moje oczy wypłakane, 
Bo żyję teskliwie, 
Miłuję prawdziwie. 



(i?7; 



14. 



1. Kiedy słońce zachodziło, 3. Ja w tej sieni krzyczę, płaczę, 
To me myśli nawodziło, Pomściłbych sie,ni mamnaczćm, 
Ej nawodziło me serce Ej ja ubogi do pola, 

Eu mej miłej kochance Tam je pociecha moja. 

2. A jach sio im chciał wymółwić, 4. Co masz na mnie zalibeni, 
łże mi sie chce wody pić. Żadnej krasy na mnie neni; 
Ej wiedzieli me myśleni Ej są we świecie kraśniejsze 
Zawrzóli mie do sieni. Mogą ci być milejsze. 

5. Ja na krasę, ja nic nie dbam, 
Kie ty mi sie jen' podobasz; 
Ej bo tej krasy długo nie, 
Pominie sie w godzinie. 

15. 

1. Na cieszyńskich polach [: zdrzódło bije, [: 
Już mój nejmilejszy [: z inną pije. [: 

2. Ej pije, pije, już mie nie chce, 
Już jest zasmucone moji serce. 

3. Ej wiedziałato moja głowa, 
łże to daremna nasza mowa. 

4. Ej wiedziały to moji nóżki, 
łże to daremne nasze schadzki. 

5. Ej wiedziały to moji rączki, 

łże to nie będzie bez mierziączki. 

6. Ej wiedziały to moji oczy, 

Bo one płakały we dnie w nocy. 

7. Ej wiedziało to moji serce, 
łże ja nie będę twoją przecie. 



16. 



1. Na Hermańskim polu 
Biała gruszka stoi ; 
Jeszcze sem daleko 
Już mie głowa boli. 

2. Boli mie głowiczka, 
Boli mie serdeczko 
A to wsze pro tebe 
Nadobna dzieweczko. 

3. Ach Boże, mój Boże, 
Pociesz mie też jeszcze, 
Kie już ten mój miły 
Gśdać ze mną niechce. 

Zb„ WUd. Antr. D*. UL T. IX, 

j 



4. 



5. 



6. 



Niechże on tam gada 
Z kim sie mu podoba, 
Wszakech ja dziewucha 
Dla niego chudobna. 
Chudobnach sie stała, 
Chudobnie sie noszę, 
Tak żadnej maciczki 
O syna nie proszę. 
Choćbych j& prosiła 
Nie dałaty mi go ; 
Tak sie musi obejść 
Jeden o drugigo. 

23 



(178) 

17. 

1. Zaspała dziewczyna pod lulią, 2. Dy by eh ja wiedziała, że będziesz mój, 

Przyszeł synek ku nićj, zbudził ją. Dałaby cli ja tobie pierścionek swój. 
Wstań dziewucho nie leż. Pierścionek ze złota, 

Moje serce pociesz, Krakowska robota 

Będziesz moją. Syneczku mój. 

18. 

1. Ej dybych ja była, jak ta biała gąska, 
Poleciałabych ja daleko do Śląska. 

2. A siadłabych sobie na szerokim stawie, 
Podziwałabych sie syneczkowej sprawie. 

3. Syneczkowa sprawa za marne piniądze. 
Ona mie przywiedzie z rozkoszy do nędze. 

4. Szanuj se dzieweczko swojej poczciwości, 
Jako to jabłuszko swojej zieloności. 

5. Niewierz mu dziewucho choćby w ogniu gorzał, 
Bo jak cie uwiedzie, nie będzie cie mu żal. 

6. Nie uwodź, nie uwodź, bo mie nie uwiedziesz, 
Boch ja je chudobna, ty se mie nie weźniesz. 

7. Niewierz mu dziewucho, stoi ci na zdradzie, 
Jako to jabłuszko co wisi na sadzie. 

8. Jak jabłuszko ozdre, to też ono spadnie, 
A ciebie dziewucho, obrzydzi cie snadnie. 

9. Pijcie chłopcy pijcie, z czerwionego żbanka, 
Nie żałuj dzieweczko zielonego wianka. 

10. Pijcie chłopcy piwko, woda sie nie godzi, 
Woda sie skaliła, ryba po niej chodzi. 

11. Nabrał synek wody, nabrał ji do żbanka, 

Przypijej dzieweczko, nie lutuj, nie żałuj zielonego wianka 

12. Za zielony wianek dostałaś czepieczek, 
Co ci go darował ten szwarny syneczek. 

19. 

1. Rola moja rola, 2, Mamcić ja płużeczek 

Krótki zagoneczki, [: ' Trzy lata robiony, [: 

Ej krótki zśgoneczki; Ej trzy lata robiony; 

Któż cie będzie orać On ci będzie orał 

Kiech ja u dzieweczki, [: Wysoki zagony, [: 

Ej kiech ja u dzieweczki. Ej wysoki zagony. 

« 20. 

1. Jedna godzina z północy biła, 
Kie mie ma miła odprowadziła; 
Odprowadziła, 



(179) 



2. Ni ma na niebie tela gwiazdeczek, 
W«elA mi raiłA dała hubiczek, (całusów) 

Dała hubiczek. 

3. Ni ma na świecie tela kościołów, 
WielA mi miłA dała noclegów, 

Dała noclegów. 

21. 

1. Chodzi synek po ulicy 2. J Aby eh wstała odewrzćła 

KłupkA na dwerze, Ale sie boję, 

A wstAń że ma miłA łże jA przy tobie 

A odewrz mi. Nie obstoję. 

3. Dobry wieczór moja miłA 
Dobry pokój misz; 
Jeny mi po prawej stronie 
Gęby dasz. 

22. 

1. Śniło mi sie śniło w komorze na łożu, 
Że mi sie mój miły utopił na morzu. 

2. AjAch zeskoczyła z wysokigo zAmku, 
Pytać sie rybiArzy o moim kochanku. 

3. RybiArze, rybiArze! dlA Boga żywego, 
Niewidzieliście tu mojigo miłego. 

4. Mychmy go widzieli, ale nieżywego, 
Płynął postrzód morza, mieczem przebitego. 

5. A jAch zeskoczyła z mostu wysokigo, 

A wyrwałach mu miecz z swojigo miłego. 

6. Z niegoch jA wyrwała, w swoji serce wbiła, 
Dejże Panie Boże, żebych tu umrzóła. 

7. A jak my umrzemy, pochować nas dejcie, 
A na naszym grobie wyrysować dejcie. 

8. Eto pójdzie, przejedzie, niech przeczytA sobie, 
A gdo to tu leży, w tymto nowym grobie 

9. Tu leży ciało i spróchniałe kości, 
Które pomrzćły od wielkićj miłości. 

1* Wyszła dziewczyna, sama jedyna, 3. JA pójdę wyrchem, [: 
Jak różowy kwiat; A ty doliną, 

Ej wyszła, wyszła, a bardzo pła- Ty zakwitniesz różą, [: 

Zmienił sie ji cały świat. [kała. A jA kaliną. 

2. Nie płacz dziewczyno, moja je- 4. JA pójdę drogą, [: 
Ty będziesz moja. [dyna, A ty gościńcem, 

A cóżbych nie płakała, anie na- JA będę panną [: 

Nie będę twoja. [rzekała, A ty młodzieńcem. 



(180) 



5. 



6. 



1. 



2. 



1. 



Ty będziesz panną [: 7. 

W tym nowym dworze, 
A jń będę księdzem [: 

W klasztorze. 
Przed tobą będą [: 8. 

CzApki zdejmować, 
A mie taki ') będą [: 
Ręce całować. 

9. Leżą tu ciała, leżą 
Leżą i kości, 
Ach nie od roboty, 
Ale z miłości. 



A jak my domrzemy [: 

D&my my sobie, 
Złote litery [: 

Wybić na grobie. 
Eto tu tędy pójdzie albo pojedzie, 

Przeczyta sobie: 
Ach tu wielki miłość, miłość ta 

Leży w tym grobie. [wielki 
tu ciała, 

ach nie od roboty, 



24. 

1. Idzie woda skokem, kole naszych okien, 

Nimogę ji zastawić; 
Rozgnićwałach se szwarnego syneczka, 
Nimogę go naprawić. 

2. Ej pójdę j& k'niemu, a będę go pytać, (prosić) 

Aby mi sie nie gniówAł; 
Że je me serdeczko, zasmucone wszecko, 
Aby mi go rozebrAł. 

3. PopAsA Jasinek brannego koniczka 

Na zielonej otawie; 
Dała mu dzieweczka, pAwigo pióreczka, 
Za kłobuczek na głowę. 

4. A żAlcić mi przeżAl p&wigo pióreczka, 

Iżech se go rozpuścił; 
A jeszcze mi żdlniój, mojój kochaneczki, 
Iżech se ją opuścił. 



4. 



25. 

Za nic mie nie micie 3. 

I koniczka mego; (2 razy) 

Uwiązaliście go 

U żłobu próżnego. 

Uwiązaliście go 

U suchej leszczyny; 

Ni mogę namółwić 

Tej szwarnej dziewczyny 

26. 

Ciecze woda z pod ogroda, 2. 
A w ogrodzie jabka, 
Nie miłuj mie, nie całuj mie, 
Bo mie widzi matka, 



Uwiązaliście go 
U suchego jaru; 
Namółwił syneczek 
Dzieweczkę do razu. 
Uwiązaliście go 
U suchego dubu; 
Nie dAwej dzieweczko 
Jak jA tam nie budu. 



A jakoż cie nie miłować 
Eieś je bardzo szwami, 
Oczka czArne, liczka bi&łe 
Jako malowanA. 



') także, cz. tako. 



(181) 



27. 



1. Pasła dzieweczka pawa, \ 

Między górami sama, 

Przyjechali k'niój pany: 
Pojedź dzieweczko z nami. 



Ja bych z wami jechała, 
Dybych pawa nie miała. 
Paść pawi do potoce, 
A pojedź z nami przece. 



1. Pódz J&nku do domu, 
Powiel masz ku komu 
Będzie ci maciczka ł£ć, 
Żeś ty mógł doma zostać 

2. Proszę was dli Boga, 
Pańcie mie do dwora. 
Ze dwora do świetnioe, 
Pocieszyć moje serce. 



28. 
3. 



4. 



K&zała mi kolebać, 
Mnie sie zachciało spać; 
Nie mógłech kolebką gnać, 
Musi&łech ku miłej legnąć 
Kolebka lipowś,, 
Pierzynka kwapowA, 
Pisane obleczeni, y 
To je me pocieszeni. 



1. Stoi, stoi leszczyna, 

Pod leszczyną dziewczyna; 
Smntnśr nie wesołA, 
Jako była wczora. 



29. 
2. 



Jakoż ni mim smutni być, 
Ni mi mie gdo pocieszyć, 
Kie tu ni ma tego 
Oo jś, mim być jego. 



30. 

1. /Przez pole jech&ł a smutnie wzdych&ł 

Po dziewuszce nadobnej; 
Rozpuścił sobie złote pióreczka 
Eoniczkowi po głowie. 

2. Ej zarżyj, zarżyj, mój koniczku branny 

Przez to pole jadęcy, # 

Aż mie usłyszy moja nejmilejszń 
W okieneczku stojęcy. 

3. W okieneczku stóła i wi&neczek wiła 

Bielusińki jako kwiat; 
Wypłakała se swoje cz&rne oczka, 
Zmienił sie ji cały świat. 

4. Ej z kępy, z kępy, mój koniczku tępy, 

Przebierej nóżkami; 
Obłap Marynko szwarnego Janiczka 
Obiema rączkami. 

5. Czemuś nie przyszeł abo nie przyjechał, 

Eiech po cie sk&załk; 
Czyś ni miAł konia, czyś nie był doma, 
Czy ci mama nie dała? 



(182) 



6. Byłecb j& doma, miAlech i konia, 
Mamulka mi kazała; 
Uwiłech wianek z białej lewandy 
Wpadł mi do Dunaja. 



1. Pytał *) pan panią na górze, 
By mu dała na sznórze, 

Na górze, na sznórze, 
Szaty powieszać. 

2. A ona mu pedziała, 
Na górze mu nie dała, 

Na górze, na sznórze 
Szaty powieszać. 

3. Pytał pan panią* w piwnicy, 
By mu dała przy świćcy, 

W piwnicy, pr^y świćcy 
Piwka natoczyć. 

4. A ona mu pedziała, 

W piwnicy mu nie dała, 
W piwnicy, przy świćcy 
Piwka natoczyć. 

5. Pytał pan panią w komorze, 
By mu dała na łoże, 

W komorze, na łoże 
Głowę położyć. 



31. 
6. 



8. 



9. 



10. 



A ona mu pedziała, 

W komorze mu nie dała, 

W komorze, na łoże 

Głowy położyć. 
Pytał pan panią w ogrodzie, 
By mu dała na sadzie, 

W ogrodzie, na sadzie 

Kwićcia po woni ać. 
A ona mu pedziała, 
W ogrodzie mu nie dała, 

W ogrodzie, na sadzie 

Kwiócia powoniać. 
Pytał pan panią w ogrodzie 
By mu dala przy wodzie, 

W ogrodzie, przy wodzie 

Konia napoić. 
A ona mu pedziała, 
W ogrodzie mu nie dała, 

W ogrodzie, przy wodzie 

Konia napoić. 



1. Ej poszła dzieweczka 
Tą centrową wodą, 
Nadeszła Jasinka ' % 

Z porąbaną głową. 

2. A jak go poznała, 
Zaraz zapłakała; 
Szateczke wyjena, 
Głowiczke związała. 

3. Dybych ja wiedziała, 
Że mie ty masz zostać, 
Dałabych ja tobie 

Po felczara posłać. 

4. Nie pcmoże felczar 
Ani żadne maści, 

Bo są w mojćj głowie 
Porąbane kości. 



32. 
5. 



6. 



7. 



8. 



Dybych ja wiedziała, 
Że mnie ty masz umrzóć, 
Dałabych jA tobie 
Cienką koszulę szyć. 
O nie dawej ty mie, 
Dej se sama sobie; 
Bo ty będziesz jutro 
Na moim pogrzebie. 
Jejigo miłego 
Ku kościołu niesą, 
Jego nejmilejszą 
Sztyrze bracia wiedą. 
A jak go już do grobu 
Spuszczali, 
Jego nejmilejszą 
Winkiem zakrapiali. 



') prosił. 



(183) 



9. A nie płaca dzieweczko 
Trupa zabitego, 
Możesz sobie obrać 
Z tysiąca jednego. 



10. Choćby eh obierała, 
A nawybierała, 
To taki nie będzie 
Jakoch tego miała. 



7. 

8. 
9. 



33. 

1. Ej ożenił się Salwerynek (2 razy), 
Salwerynek, z miasta synek. 

2. Ej wziąłcić sobie Kasineczku, 
Siedmiletni frajereczku. 

3. A jeny jedną nockę spał, 
A drugą na wojnę jechał. 

4. Ej tam masz mamo cerę twoją 
Cerę twoją, żonkę moją. 

5. Ej chowej se ją roczek, ze sześć, 
A na siódmy podziej kań chcesz. 

6. Ej jnżcić siódmy roczek doszeł, 
Salwerynek z wojny przyszcł. 

Dobry wieczór, mamo moja, 10. Siednę sobie na róg stoła, 



Żyje jeszcze Kaśka moja? 
Ej żyje, żyje, nic dobrego, 
Bo już poszła za inszego. 
Dejcie mi mamo huśle moji, 
Pójdę ji grać na wiesieli. 



11. 



12. 



Uwidzi mie Kaśka moja. 
Jak go ona uwidziała, 
Sztyry sztoki przeskoczyła, 
Salwerynka obłapiła. 
Ej witej, witej mój nejmilejszy, 
Salwerynku mój nejpierszy. 



34. 

1. Nieszczęśliwy ten domeczek, 3. 
^ Ach Boże mój ! 

Coch straciła swój wianeczek, 

Ach Boże mój! 

Nie było po ganku chodzić, 

Romta rom-ta-ta-ta, 

I chłopców za rączkę wodzić 

Dziewczyno moja. 

2. Nieszczęśliwe ty pokoje, 4. 
Ach Boże mój! 

Co nas było tylko dwoje, 

Ach Boże mój! 

Kan je dwoje, tam je trzeci, 

Rom-ta rom-ta-ta-ta, 

Tak sie dzieje w całym świecie 

Dziewczyno moja. 



Nieszczęśliwe ty poduszki, 
Ach Boże mój! 
Co sie jadły słodki gruszki, 
Ach Boże mój! 
Nie było jeść słodkich gruszek, 
Rom-ta rom-ta-ta-ta. 
Nie byłby cie bolał brzuszek 
Dziewczyno moja. 
Jak ja będę chłopca miała, 
Ach Boże mój! 
Czemż go będę powijała! 
Ach Boże mój! 
Idż do łasa udrzyj łyka, 
Rom-ta, rom-ta-ta-ta, 
A powij go jako byka 
Dziewczyno moja, 



(184) 



5. Jak ja będę chłopca miała 
Ach Boże mój! 

Czemż go będę napawała? 
Ach Boże mój ! 
Pojadę ja do Opawy, Rom... 
Przywiezę ci cukru, kawy 
Dziewczyno moja *). 

6. Jak ja będę chłopca miała 
Ach Boże mój! 

W cóż go będę obuwała? 
Ach Boże mój ! 
Pojadę ja do Wieliczki, 
Rom-ta rom-ta-ta-ta, 
Kupię gotowe strzewiczki 
Dziewczyno moja. 



7. Jak ja będę chłopca miała, 

Ach Boże mój! 

Wczemż go będę kolebała? 

Ach Boże mój! 

Pojadę ja do Krakowa, 

Rom-ta rom-ta-ta-ta, 

Tam je kolebka gotowi # 

Dziewczyno moja. 

8. Jak ja będę chłopca miała, 
Ach Boże mój! 

Czemż go będę cieszowała? 
Ach Boże mój! 
Pojadę ja do Cieszyna, 
Rom-ta rom-ta-ta-ta, 
Przywiezę ci pocieszenia, 
Dziewczyno moja. 



35. 
Odmiennie śpiewają pieśń t§ tak: 



1. Co se pocznę nieszczęśliwa, 
Ach ja, ja, ja, ja, ja, 
Kiedy pleluszeczki ni ma, 
Ach ja, ja, ja, ja, ja. 
O maszcić ty trzy fartuszki, 
Potargej ich na pieluszki, 
Tra-ra, ra-ta-ra, bum-ra... 



2. Co se pocznę nieszczęśliwa, ach ja... 
Kiedy powojniczka ni macach ja.. 
Idż do łasa urwij łyka, 
Powij chłopca jako byka, tra... 

3 . Co se pocznę nieszczęśliwa, ach ja... 
Kiedy kolebeczki ni ma, ach ja... 
Pojademy do Krakowa, 

Tam je kolebka gotowa, tra... 
4. Co se pocznę nieszczęśliwa, ach ja... 
Kiedy krapki wody ni ma, ach ja 
Pojadę ja do Berlina, 
Przywiezę ci beczkę wina, 
Tra-ra, ra-ta-ra, bum-ra... 



1. Trębacze trąbili, 
Muzyczka grała, 
Mój miły wandrował, 
Kiedych ja spała. 



36. 
2. 



Dybyś był dobry 
Byłbyś mie zbudził, 
A na rozłączoną 
Słówko przemówił. 



f ) lub łez: Pojadę ja do Cieszyna, 
Rom-ta rom-ta-ta-ta, 
Przywiezę ci beczkę wina 
Dziewczyno moja. 



(185) 



3. Hanulko mila 
Powandruj ze mną, 
Kupię j& ci suknie 
Suknie zieloną 

4. Suknie zieloną, 
Nie bardzo długą, 

Abyś 8e ty mogła moja nejmi- 
Wandrować ze mną. [lej sza. 

37. 

1. Sztyry konie we dworze, 4. 
Żaden nimi nie orze, nie orze, 
Żaden nimi nie orze. 

2. Orze nimi Janiczek, 5. 
Czerwiony jak rzcbyczek .... 

3. Gdy do pola wyjechał, 6. 
Na swą miłą zawołał.... 



5. Powandriyemy 
Przez hory, doły, 
To tam będą nasze 
Złote komory. 

6. Trawa zielona, 
Nasza pierzyna, 

Tam będziemy spaci, społem 
Hanulko miła. [rozmawiaci, 



Pójdź ma miła, pójdź ku mnie, 
Ja ci powiem co je mnie.... 

Ach boli mie głowiczka, 
Pobiła mie maciczka.... 
Pobiła mie skrz tebe 
Ze ja chodzę ku tobie .... 



1. Róża-ech ja róża, 
Powiel ni mam muza, 
Jak będę mieć muże, 
Spadną ze mnie róże. 



38. 
2. 



Kwiatek-ech ja kwiatek, 
Powiel ni mam dziatek, 
Jak będę mieć dziatki, 
Spadną źe mnie kwiatki. 



39. 



1 Zdało mi sie zdało, 
Że w polu gorało; 
To mojej kochance. 
Lice zakwitało. 

war: A to mojej miłej, 
Liczko zakwitało. 



2. Zdało mi sie zdało . 
Że sie w polu mroczy; 
To mojej kochance 
Czernieją sie oczy. 



1. Świeć mi miesiączku 
Na ten pański dwór, 
Kanych chodziła 
Chodzić ne budu. 
Je tam cesta daleka, 
Uszłapana szeroka, 
Tam je moja miła, 
Czarne oczka ma, 

Zb. Wiad. Antr. Di. III. T. IX. 



3. Janiczku, Janiczku, 
Woniący gwożdziczku; 
Tyłeś mi zawoniał 
W dziewiątym graniczku. 



40. 
2. 



Pszeniczki-ech nasiał, 
Nie będę ji żyć; (żąć) 

Piwkach sobie nalał, 

Nie będę go pić. 
Szwarnech dziewczę namówił, 
Inszy mi go odmówił, 

A tak naszej łasce 

Koniec uczynił. 

24 



(186) 



41. 

1. Lizie woda skokera, kole naszych okien, 

Nie mogę ji zastawić; 
Namółwałech j& szwarną dziewuchę, 
Nimogę ji namółwić. 

2. Osiodłej koniczka, obłap tatuliczka, 

On ci cerę musi dać; 

Osiodłej kobyłkę, obłap mamuliczke, 

Ona ci cerę musi dać. 



42. 

1. Ej w tym to Pierścu dzieweczek hojnie. 
W nie każdóm miejscu piękną znajdzie. 

Miałerh dzieweczkę, chodziłech ku nićj, 
Sztyry niedziele. 

2. Sztery niedziele, sztery noce, 
Jako ry beczka po potoce; 

Jeszcze raz pójdę miłej sie spytać, 
Jesi chodzić mam. 

3. Ej niechodż, niechodż mój Janiczku 
Bo sie nie obstoję przed macierzą. 

Maciczka łaje, taciczek nie da, 
Żech je uboga. 

4. Ej choć ty dziewczę statków ni masz, 
Kiedy sie mi ty jeny podobasz ; 

Pan Bóg statki ma, to nam jeden da, 
Ty będziesz moja. 

43. 

1. Pod tą moją klaczą 2. Niechciała mie jedna, 
Podkowinki skaczą, Niechciała mie druga; 

Niechciały mie dziewuchy, Pozdrę na te trzecią, 

Taraz o mnie płaczą. Oczkem na mnie mruga. 

44. 

1. O świecie marności pełny, który serca psujesz, 
Co je Bogu ulubione, z drogi odwracujesz. 
Twą fałeśznością pokrywasz, 
Oczy selzami zalewasz; 
Bych z tobą cierpiał dziewucho, 
Bych z tobą cierpiał! 



(187) 



2. Jako ptasznik kiedy pUazeczka w palu uchyci, 
A hneda mu oblecze szaciątka ze sieci, 
Skrzydełka mu pokręplnje, 
Do więzieni^ go wtrącuje; 
By z nami cierpi&ł dziewucho, 
By z nami cierpi&ł. 



1. Mamuniu, mamnniu, 
Góra na mnie leci, 
TryfiA sie mi wdowiec, 
M& siedmioro dzieci. 

2. Ach lepszy mi lepszy 
Siedem krów podoić, 
Niżeli wdowcowi 
Jedno dziecię skoić. 

5. 



45. 
3. 



Siedem krów podoję, 
Jfeszcze se postoję; 
Niżeji wdowcowi. 
Jedno dziecię skoję. 
4. Dałać-ech ci chustkę, 
Siedmiorakiej barwy, 
JAć-ech se myślała, 
Żeś ty jaki ładny. 

A tyś je świdraty, 

Na obie dwie oczy, 

Nie dziw mi sie serce 

Z ż&lu nie rozskoczy. 



1. 



46. 
3. 



2. 



Nie chodź tam syneczku 

Kole naszój sieni, 

[: Bo jak nas tam uwidzą 

Oba wydzierżymy. [: 

Mi&łbych jń wydzierżeć 4. 

A ciebie nie dostać. 

[: Wolę j£ do domu iść, 

W czas raniusińko wstać. [: 

5. Pocieszeni moje, 
Dalekoś odemnie; 
Dybyś było bliżćj mnie, 
Pocieszyłobyś mie. 



W czas raniusińko wstać, 
Roniczki pucować, 
[: Aby mi sie świeciły 
Jak pojadę orać. [: 
Jak pojadę orać 
Sąsiadowi pole, 
[: Będzie mi sie dziwało 
Pocieszeni moje. [: 



1. 



Zakukała kukulinka 
Za dołem, za dołem, 
Zapłakało szwarne dziewczę 
Za stołem, za stołem. 



47. 
2. 



Wyleciała kukulinka 
Z jałowca, z jałowca, 
Wolałaćby ma dzieweczka 
Młodzieniaszka, młodzieniaszka, 
Niż wdowca. 



48. 



1* Ej zrobię j£ sie drobną rybeczką, 2. Mają rybi&rze takowe sączki 

Będę pływała bystrą wodziczką ; Co oni wychy tają drobne rybeczki; 
A j& twoją nie będę, A ty moją musisz być, 

Twojćj woli nie uczynię. Wole moją uczynić. 



(18* 



1. 



2. 



3. 



4. 



1. 



3. Ej zrobię ja się dzi Am gołębiem, 
Będę latała lasem i wysokim dębem; 

A ja twoją nie będę, 
Twojćj woli nie spełnię. 

4. Ej mają myśliwcy takowe flinty, 

Co oni wystrzelają wszycki gołębie; 
A ty moją musisz być, 
Moją wole wypełnić. 

5. Ej zrobię ja się dzikim kaczorem, 
Będę latała la^em, jaworem; 

A ja twoją/ nie będę, 
Twojej woli nie spełnię. 

6. Ej mają teaarze takowe topory, 
Co oni wyrąbią lasy i jawory; 

A ty moją musisz być, 
Wole moją wypełnić. 

7. Ej zrobię ja się gwiazdką na niebie, 
Będę świeciła ludziom ^potrzebie; 

A ja twoją nie będę, 
Twojej woli nie uczynię. 

8. A ja będę rzćkać w zimie, w lecie, 
Aż się gwiazdeczka zbliży ku ziemi; 

A ty moją musisz być. 
Moją wole uczynić. 



49. 

U naszygo mynarza, 5. 

Jest tam Kaśka jak zorza. 
Pan się o niej dowiedział. 
Po mynarza posłać dał. 
Podż mynarzu do pana! 6. 

A po kigo szatana? 
Dyć-ech mu nic nie dłużen, 
Wczorach mu dał sto grzywien. 
Mynarz przez próg wstępuje, 7. 
Pan go winem częstuje; 
Pij mynarzu, maszli pić, 
Kaśka moją musi być.... 
Dał sie zasuć do miecba, 8. 

Nieś mie chłopie do młyna, 
Nie stawiej mie na sieni, 
Bo ma mynarz moc świni. 



Coch ja sie tu nachadzował. 
Pod to twoji okienko, 
A naburzył a naprosił, 
Puśćże mie tam Kasinko. 



50. 
2. 



Nie stawiej mie na pudli, 
Bo tam Kaśka nie chodzi; 
Postaw mie ty w komorze, 
Ma tam Kaśka swe łoże. 
A jak przyszło pół nocy, 
Kaśka woła pomocy, 
Kaśka woła a krzyczy, 
Co jest w pańskiej pszenicy. 
Nie krzycz Kaśko nie wołej, 
Nakładzie ci Mikołaj. 
Dy byś ty był Mikołaj, 
Na okienko byś wołał. 
Dybyś ty był słuszny pan, 
Nie chodziłbyś w nocy sam, 
Chodziłbyś z lokajami, 
Jako służy na pany. 

Coch ja sie tu nachadzował 
Pod ty waszy okienka, 
Ani nie raz ani nie dwa. 
Zmokła mi koszulinka. 



(i8<n 



3. Wyjechałech w szczere pole, 7. 
Oua na mnie wołała: 
Powiedz że mi o mój miły/ 
Czemech cie rozgnićwała. 

4. Dy ja jadę kole róże, 8. 
Ja ji targać nie będę. 
Miłowałech dziewczę czwarne, 
Już miłować nie będę. 

5. Stoi gruszka w szczćrem polu, 9. 
Do koła je zielona; 

Stoi pod nią moja miła, 
A bardzo je upłakana. 

6. A cóż płaczesz a narzekasz 10. 
Kiedyś jeszcze panienka, 

Na chusteczkę a wytrzyj se 
Swoje czarne oczyczka. 



Na cóż bych ich wycierała, 
Dy jeszcze płakać będę, 
A to o cie mój syneczku, 
Że ja twoja nie będę. 
Nie będziesz ma , nie będziesz ma. 
Będziesz li bratrenkowa, 
A przeć w mym sercu musisz 
Galaneczko rozmiła. [być, 

W szczerym polu stoi gruszka, 
Trzeba by ją ociosać; 
By wiedzieli pacholicy, 
Kandy mają uciekać. 
Nacóż bychmy uciekali, 
Kie nas żaden nie goni, 
Kiedy jeszcze pro panienki, 
Do kościoła nie dzwoni. 



51. 



1. Jechał szuhaj minął młyn, 
Zatoczył kłobuczek swój; 
Mynarka nań wołała, 
Wróć sie szuhaj do młyna 
Wróć sie szuhaj do młyna, 
Je tu szwarna dziewczyna. 



2. Radzi by ją wydali. 

Patnaście krów z nią dali, 
Sztyry świnie karmiczne, 
To masz dziewczę rozmiłe; 
A ku temu jeszcze wic, ') 
Kopę słomy do strzewic. 



1. 



2. 



3. 



3. A sztyry jałowiczki, 

Dla tej swojćj cerzyczki; 
Jeszcze by ji świaczyło, 
Czarna bandla *) na czoło, 
A zielona do tyłu, 
Coby była po temu. 

52. 

A jak ja sie spodziewam w tych Leszczeńskich zagrodach. 
Czyli oczko czarne, czyli dziewczę szwarne, 

Jesi go tam zoglądam. 
Ani go tam nie widać, ani go tam nie słychać; 
Z kim że j& sie będę, z kim że ja sie będę, 

Ma galanko cieszywać. 
Ja sie będę cieszywać z młodzieńcami po gospodach: 
Ty sie będziesz cieszył, ty sie będziesz cieszył, 

Ze szabliczką na wojnie, 

53. 

1. Rudzica, Rudzica, ty szeroki pole, 
[: Tam sie mi rozchazy [: 
Pocieszeni moji. 



J ) więcćj, cz. vic(e). — 2 ) wstążki, (Band). 



(190) 



2. Rudzica, Rudzica z drobnego kamienic, 
[: Pomóż mi syneczku [: 

Z ciężkigo więzienia 

3. Miałaćech syneczka, syneczka jednego, 
[: Poszeł mi do łasa [: 

Zabiło go drzewo. 

4. Nie było to drzewo, było to jdsieni, 
[: Kanż sie mi podziało [: 

Moje pocieszeni. 

5. Miałać-ech syneczka, coch /go miłowała, 
[: P£n Bóg jflał, P&n Bóg wzał. [. 

Jśch sama została. 



1. W ogrodzie przy wodzie 
Drobny list padze, 
Cera trawkę zbierała, 
Mama na nią wołała: 
Weż se owczarza. 



54. 
2. 



Oj nie chcę, oj niechcę 
Nie je mi gwoli; 
Jakech była dziewczęciem, 
To mie piznął jagnięciem, 
Jeszcze mie boli. 



Pieśni weselne. 



55. 

1. Ej dała mie dała moja mamuliczka, 
Daleko od siebie, 

Ona mie dała i zakdzała, 
Cesteczke do siebie. 

2. Zrobię jń sie ptńszkem, małym kroguldszkem, 
Siednę na leluje, 

Szuhe! szuhe! ptaszku, mały krogul&szku, 
Nie połamej mi ji. 

3. Boś mi ji nie sial ani nie sadził, 
A poł&mśłbyś mi ją. 

4. Ej tobie dobrze, najmłodszś, siostrzyczko, 
Przy macierzy se fujdć, 

Ale mi je żle, ubogiój sierocie, 
Po świecie sie tułać. 

5. Ciebie mama budzi, głoweczkę ci gładzi, 
Stdwej cerulko ' miłd ! 

Mie stary chłop budzi za włosy mie cudzi, 
Stawej marcho leniwA! 



(191) 



56. 

1. Jużeś nie nasza dzieweczko, 4. 
Jużeś nie nasza! 

Jedzie po cie sztyry kocie (konie) 
PiątA kolasa. 

2. Jużeś za lasem dzieweczko, 5. 
Jużeś za lasem; 

Któż mi będzie wyszywAwAł, 
Szatki harasem. 

3. Jużeś za wodą dzieweczko, 6. 
Jużeś za wodą; 

Podej że mi prawą rączkę, 
Pojadę z tobą. 

57. 



Jużeś za rzeczką dzieweczko, 

Jużeś za rzeczką; 

Jadą po cie sztyry wozy, 

Piąty z muzyczką. 

Jeszcze se rozwAż dzieweczko, 

Jeszcze se rozwAż; 

Jesi będzie z tego JAnka, 

Dobry gospodarz. 

Nieskoro potym dzieweczko, 

Nieskoro potym; 

Jak se będziesz wycierała 

Oczka za płotem. 



Pięknie sobie poczynejmy, 
: Pana Boga wspominejmy [ : 
: Pan Bóg je nasz a my jego, 

Nie możemy żyć bez niego [ : 



58. 

1. Kiedych jA szeł dróżką koło miasteczka, 
Nadeszłacić mie tam szwarnA dzieweczka. 

Była w pięknym obyczaju, 
Jako to tam w innym kraju, 
Niby dworeczka. 

2. DostAłechció jA z nią bogactwa wiele, 
PAre siwych wołków, strokate ciele. 

Za ty -wołki dwa tAlary, 
Za to ciele kożuch stary, 
Dzieweczko moja. 

3. DostAłechció jA z nią pasu strzebnego, 
Co z jęczmiennej słomy kutas u niego. 

O Boże mój, co za czasy, 
Kie bywały taki pasy 
Dzieweczko moja. 

4. DostAłechció jA z nią kabAt od święta, 
Go nieboszczyk dziadek pAsAł w nim cielęta. 

A to ml tak miło było, 

W tym kabAcie ciepło było, 

Dzieweczko moja. 



59. 



1. Idzie żonka po lesie, 
JA się pytAm co niesie. 
Ona nożke podniósłA, 



Pokazała co niósla. 
Ona niosła zająca, 
Za pół trzecia tysiąca. 



(192) 



2. O dzieweczko co to masz; 
; Pod fartuszkom kalendarz? 



60. 
: 3. 



1. [: Nadeszełech wilczka w lesie, 
: Z mojej żonki nóżkę niesie 

2. : A ja wołam wilczku połóż, [: 4. 
: A on jeszcze dalej poniósł [: 

61. 

1. Poszła dzieweczka do Bogumina, 4. 
Syneczek za nią z kwarteczką 

[wina. 5. 

2. Wróć sie dzieweczko, masz doma 

[gości. 6. 
Ja sie niewrócę, boch już na 

[moście. 7. 

3. Przedała fartuch i zapaśnice 
Kupiła folwark i kamienice. 



Nie kalendarz, bo wino, 
Chodź dzieweczko dej mi go. 



: Nierób wilczku, nie rób szpasu,[: 
: Nie noś mi ji do pół lasu. [: 
: Połóż rai ją na pniu w lesie [: 
: A on jeszcze dalej niesie. [: 



W tym folwarku często bywała, 
W tej kamienicy spacerowała. 
W tej kamienicy biały kon stoi, 
Bo się dzieweczka do ślubu stroi. 
Siddała na wóz bardzo płakała, 
Zielone bandle z głowy targała. 
Bandle, bandle, coście zielone, 
Moje oczyczka bardzo skalone. 



62. 



1. 



Kiedych ja tam wrót pomijał, 2. Jeszcze ja tam choć raz pójdę 
Zawoniał mi karafioł; Ojca matkę prosić będę. 

Tak mi pięknie woniało, Mamulko, tatulku, 

Aż mie serce bolało. Dejcie mi te córkę. 

3. Jesi mi ji niechcecie dać, 

Dejcie se ją wymalować. 

Dejcie se ją za szkło. 

Nie będzie was po niej teschno, 

Możecie sie na nią dziwać. 



1. 
2. 
3. 



1. 



63. 

Sadziła jabłonkę z wieczora, [: 4. 

Przyjena sie ji do rana, [: 
itośnij jabłonko wysoko, 5. 

Rozkładej gałązki szeroko. 
Białym kwiateczkem zakwitej, 6. 
Czerwione jabłuszka miewej. 

64. 



Na coś mie brał, kies mie znal. 2. 
Tyś rai patrzał na podobe, 
Ja ci robić nie pomogę, 
To bodziesz miał. 



Wiejże wietrzyczku z obłoka 
Zchyń mi jabłuszko z wysoka. 
Zchyńżóż mi jedno abo dwie, 
Miluśkimu jedno i dla mnie. 
Zchyńżć mi piękne czerwione, 
Ku mojimu liczku rumiane. 



Choćbyś miła nie robiła. 
Jeno co byś wyglądała, 
Aby było wszędzi dobrze, 
Jak na górze tak w ku morze, 
Moja miła. 



(193) 



65. 

1. Ej ciężki, ciężki ten kamień młyński; 
Jeszcze ciężejszy [: ten stan małżeński [: 

2. Bo kamień młyński rozwalić sie może, 
Stanu manżelskigo [: rozwiązać ni może. [: 

66. 

1. Swoboda, swoboda, komu ją P&n Bóg d&, 
Gdo mi ją zasmuci, ten niech hławu skruci. 

2. Zasmuciłać mi ją jedna starń baba, 
Dejże Boże hładu na tu staru babu. 

67. 

zagrejże mi na basie, Dim ci placka sp&lonego; 

D4m ci placka na kwasie; Zagrejże mi, jako umiósz, 

Zagrejże mi szilonego, D&m ci placka, co go ujćsz. 

68. 

Hejże jeno hejże hoj ; 
Obiecała kopę j&j ; 
Obiecała, przyniesie, 
Jak ji kurka naniesie. 

* 
Dziwujcie sie wszycy święci, 

Jak wikarzy d... kręci. 



69. 

1. W moim ogródeczku listki padają, 
Ej juścić mi juści szewczyka dają. 

Szewiec mń szydełko, 
To jego bydełko, 
3śl nie pójdę z&ń. 

2. W moim ogródeczku listki padają, 
Ej juścić mi juści gańczarza dają. 

Gancz&rz babrze w glinie, 

Jako świnia w g 

JA nie pójdę z&ń. 

3. W moim ogródeczku listki padają, ' 
Ej juścić mi juści masdrza dają. 

Mas&rz bodzie nożem, 
PrzydzierżA powrozem, 
Jń nie pójdę zAń. 

Zb. W Ud. Autor. Di. III. T. IX. 25 



(194) 

4. W moim ogródeczka listki padają, 
Ej juścić mi juści kuśnierza dają. 

Kuśniórz smerdzi czasem, 
Jako bżdzina czasem, 
Ja nie pójdę zań. 

5. W moim ogródeczku listki padają, 
Ej juścić mi juści krawczyka dają. 

Krawiec szyje igłą, 
A ja rada igram, 
To ja pójdę zań. 

70. Piesui ludu krek. 1?8. 

1. [: Kozakabych tańcowała, 
Kozaka mi grejcie ; 
Kierego ja będę chciała, 
Tego wy mie dejcie. [: 
Dawali mi pierszego 
Ja nie pójdę za niego, 
Bo ten pierszy bardzo pyszny 
Ja nie pójdę za niego. 

2. Kozakabych tańcowała, itd. 5. Kozakabych tańcowała, itd. 
Dawali mi drugiego, Dawali mi piątego, 

Ja nie idę za niego, Ja nie idę za niego, 

Bo ten drugi bardzo długi, Bo ten piąty bardzo zgięty, (jes 

Ja nie pójdę za niego. Ja nie pójdę za niego, [bez pięty) 

3. Kozakabych tańcowała, itd. 6. Kozakabych tańcowała, itd. 
Dawali mi trzeciego, Dawali mi szóstego 

Ja nie idę za niego, Ja nie idę za niego, 

Bo ten trzeci ma moc dzieci Bo ten szósty bardzo tłusty, 

Ja nie pójdę za niego. Ja nie pójdę za niego. 

4. Kozakabych tańcowała, itd. 7. Kozakabych tańcowała, itd. 
Dawali mi sztwartego, Dawali mi siódmego, 

Ja nie idę za niego, Ja nie idę za niego, 

Bo ten sztwarty je obżarty (bar- Bo ten siódmy bardzo głodny, 
Ja nie pójdę za niego, [dzo martwy) Ja nie pójdę za niego. 

8. Kozaka bych tańcowała, itd. 
Dawali mi ósmego, 
To ja pójdę za niego, 
Bo ten ósmy bardzo słuszny, 
To jś. pójdę za niego. 

71. 

1. Siedziała dziewucha 2. Włosy moji włosy 
Na białym kamieniu, . Pozbydziecie krasy, 

Rozpuściła swoji włosy Zakryjecie sie pod czepiczek, 

Po prawym ramieniu. Za niedługi czasy. 



(195) 



3. Chodobna. dziewucha, 5. 
Z chudobnego domu, 
Nie da. mie taciczek, 
Nie dś leda komu. 

4. Syneczek chudobny, 6 
Dziewucha nic ni m£, 
Gdy sie tacy ludzie wezuą. 
To ich Bóg pożegnś. 

7. A lo m&sz ty dziewucho 
Ten ostatni trojniczek; 
Abyś na mnie nie płakała, 
Żech ci wzion wińneczek. 



Syneczek zasieje, 
Dziewucha wymłdci; 
Gdy sie tacy ludzie wezną, 
To będą bogaci. 
Ej chudobna dziewucha, 
Chudobnej mi grejcie! 
A wy szwarne a bogate, 
Za mną postńwejcie. 



72. 

1. Dycki sie mi ziaje, 5. 
Dycki sie mi spać chce; 

Nie rzeknie mi moja pani mama: 
Legnijże se jeszcze. 

2. Jeny dycki chodzi, 6. 
A dycki mie budzi: 

A st&wejże moja niewiasteczko, 
Podój mi ty krowy. 

3. A jakoż j& m&m wstać, 7. 
Kiech je bardzo rałodd, 
Kiedyć-ech jd u mej mamuliczki, 
Legowała do dnia. 

4. Kiedyś bardzo młod&, 8. 
Na coś sie wydała; 

Na cóżeś mi ty za moim synem, 
Dycki poglądała? 



Czy je wasz syn kontrol, 

Czyli jaki dziedzic ? 

Toście se go mogli, moja pani 

Do kldsztora wsadzić, [mamo, 

Jak przyszeł syn z pola, 

Stanął wedle stołu; 

Podała mu jego pani mama, 

Dębowego kołu. 

Oto mdsz, mój synu 

Ten-to kół dębowy, 

Pożeó-żeżrai moją niewiasteczke. 

Ać doji ty krowy. 

A cóż by eh jk ją bił, 

Kie mi nic nie robi? 

Toli wam już, moja pani mamo, 

Ż&den nie wygód zi. 



Jak sie mi ty moja mił£ 

Czerwienisz, 
Jesi sie mi po wiesielu, 

Nie zmienisz. 



73. 



(Juk panic czepić mają). 



Ach jeszcze piękniejszy, 
Ach mój nejmilejszy, 
A jak ty mie zaczepioną 
Uwidzisz. 



73. 

1. Lutow&lbych sie, ni ma,m komu, 
To j& muszę iść do domu. 

Grejcie mi, trąbcie mi, marsz! 
Karabiny na ramieniu, 
U boku pałasz. 



Do pola, marsz. 



(196) 

2. Lutowdłech sie memu bratu 3. Lutowdłech sie swej dziewusze, 
On mi prawi : idż do katu. Że już z tela precz iść musze, 

Grejcie mi i t. d. Grejcie mi i t. d. 

4. Ty pódż ze mną, ma dzieweczko, 
Pocieszysz mi me serdeczko, 

Grejcie mi, trąbcie mi, marsz! 
Karabiny na ramieniu 
U boku pałasz. 



Pieśni miłosne (odmowne). 



75. 

1. Syneczku, syneczku, 3. To moji bogactwo, 
Nie wiedź se tak z pyszna; Widneczek na głowie; 
Boch jd jest ubogd, Ta szard sukienka 
Jabych za cie nie szła. [: Co ją mdm na sobie. 

2. Jd ni mdm bogactwa, 4. Hdczki sie nieświecą, 
Tysiączka żddnego ; Łańcuszki nie brzęczą ; 
A ty sobie łowisz Proszę cie syneczku, 

[: Wiana bogatego. [: [: Weź se kiera inszą. [: 

5. Weź ty taką sobie, 
Co md strzebne hdczki; 
Będzie ci ndszować, 
[: Do karczmy siodmdczki. 

76. 

1. Przy Dunaju, przy Dunaju, 5. A co to je sto tdlarów? 
[: Stoi branny koń ; [: [: To je niewiele ; [: 

Koldseczka malowand, Tyś sie panno nie czosata 

[: Osiodłany koń. [: [: Piątą niedziele. [: 

2. Pod tym koniem złotd podkowa, 6. A co tobie [: Wacpdn potym [: 
[: Złotd podkowa; [: Do mojej głowy ? 

Powiedz-że mi ty dzieweczko, Osiodłej se swego konia, 

[: Będziesz li moja. [: [: A jedź do wdowy. [: 

3. A jd ciebie Wacpan niechcę, 7. Jak do wdowy ty pojedziesz, 
[: Bo ty w karty grasz. [: [: Każda cie minie, [: 

A jd ciebie [: panno niechcę [: Boś ty Wacpdn na tej ceście, 
[: Szpatne nogi mdsz. [: [: Co pasą świnie. [: 

4. A jd skoczę do Dunaju 8. A czy też to nie są ludzie, 
[: Umyję nogi ; [: Co pasą świnie ? [: 

Wacpdn przegrdł sto talarów, To co komu Bóg obiecdł, 

f: Będzie ubogi. [: [: To go nie minie. [: 



(197) 



77. 

UjAdeś mie pieska njAd, 3. 

Jeszcze mi nie było dwóch lAt; 
UjAdeś mie w prawą nożke, 
Przez trzewiczek przez pończosz- 
JA syneczka prawię tobie, [ke. 4. 
Nie mieszkej-fce czasu sobie; 
Boch jA se już umieniła, 
Abych ciebie opuściła. 



Jak pojadę na ślub jutro, 
Będzie tego tobie luto; 
Będziesz płakać a omdlewać, 
Jak sie będziesz na mnie dziwać. 
Jak jA pójdę od ołtArza,* 
Zgaśnie świóczka, zgaśnie zorza, 
Zgaśnie świóczka i słoneczko. 
ZóstAń z Bogem kochaneczko. 



78. 

1. Pod zielonym gAjem na rzece 
Pasła dzieweczka kaczyce, 

Ona im prawi: kacz, kacz, 
Paście się, kaczęta, przydę zaś. 

2. CzArnA mrokiewka na niebie, 
Puść-że mie, dzieweczko, ku sobie. 
Ej jakoż jA ciebie puścić mim, 
Kiedy jA chudA, a tyś pAn? 

Tyś je w strzebrze, we złocie, 
A jA w potarganym szurgocie. 

79. 

1. Żle ścielesz, dzieweczko, żle ścielesz; 
DługA słomka pod kolAnka, 

Nie będziesz ty moja żonka; 

Żle ścielesz, dzieweczko, żle ścielesz. 

2. Żle ścielesz, dzieweczko, żle ścielesz; 
Dybyś była lepićj słała, 

Byłabyś mi sie dostała; 

Żle ścielesz, dzieweczko, żle ścielesz. 



Chłopczyna sie gnićwA, 
Dobrą noc mi nie dA; 
JA o niego nie stoję, 
Bo sie wydać nie stroję. 



80. 
2. 



Takowego kwieciA, 
NazbierAm se wszędzi, 
NazbierAm go lecy gdzie, 
Ba i w naszej zAgrodzie. 



3. Za coch cie kupiła 
Za to se cie przed Am; 
A jA sie ci, moj chłopczyno, 
Kunierować nie dAm. 



(198) 



81. 

Ej dziewczę, dziewczę w cz&rnyra damaszku. 
Nie będziesz chodzić po moim sałaszku, 

Po moim sałaszku. 
Bo mój sałaszek za trzysta złotych, 
Każdd owieczka za dwa duk&ty, 

Za dwa dukaty. 

82. 

1. U Cieszyna na kopieczku, w tej kamienicy, 
Tańcowały sztyry panny sztyrze panicy. 

2. Jeny jedna panieneczka nie tańcowała, 
Co swojigo kochaneczka na wojnie miała. 

3. Pozdrzyjcie wy, mamuliczko, z wysokiój wieże, 
Jesi już ten mój miluśki z wojny nie jedzie. 

4. Ej jedzieć on jedzie, koniczek mu rże, 

Od samego zkta, strzebła, cały sie świeci. 

5. Odewrzcież wy, mamuliczko, szóroko wrota, 
Aby sobie jego koniczek nie otrzył złota. 

6. Pościelcież wy, mamuliczko, z&głowek pod próg, 
Aby sobie jego koniczek nie umaz&ł nóg. 

7. Rozciągnijcież mamuliczko obrus ciągniony, 
A na tento obruseczek kapłdn pieczony. 

8. A siednij se, mój syneczku, pokr&wej sobie, 
A jesi ty noża ni m&sz, pojcz&m j4 tobie. 

9. Zdałobysie, ma dzieweczko, zdało po tobie, 
łże mie ty bardzićj przajesz, jako j4 tobie. 

Waryjant. 83. 

1. W Raciborzu, w Raciborzu, na tej kamienicy, 
Tańcują tam śliczne panny, szumni panicy. 

2. Jeny jedna śliczno, panna nie tańcowała, 
Co na swego miluśkigo obczakowała. 

3. A wyzdrzyjcie, pacholątka, z wysoki wieże, 
Jesi jeszcze mój milutki ku mnie nie jedzie. 

4. Pościelcie mu, pacholątka, paproci pod próg, 
Aby se on nie z ocier&ł tych złotych ostróg. 

5r Przykryjcie mu, pacholątka, tabulowy stół, 

A na ten stół mu przynieście marcypanu krńm. 

6. Niech on pije, a niech on jć, niech on labuje. 
A niech sobie szwarne dziewczę niech wytańcuje. 

84. 

1. Na Hermański kępie, stoi g&j, . 

[: Powiedz mi, dzieweczko [: 
Czego ci Ż41. 



(199) 

2. Oj jeścić mi żdl ai luto, 

• [: Że jeszcze mój wianek [: 

Nierozkwita. 

3. Ej będę ja też w nim chodziła, 

Jak jeny opadnie z Hermańskigo sośnia 
Czeczowina. 

4. A ty czeczenko opadejże, 

[: A ty dziewuszko [: 
Rozmyślejże. 

5. Ej juśeić-cch se rozmyśliła, 

[: A ciebie syneczka [: 
Opuściła. 

6. Ej ty mie, synku, ty mie opuść, 

[: Boś ty je nie szwarny [: 
Boże odpuść. 

7. A ja je szwarna, szkoda mie je, 

[: Jak bychmy sie wzieni [: 
Bijał byś mie. 

85. 

Siwy koń, siwy koń 2. A ja cie niedoczkam 

Siodełeczko niesie, Ani na chodniczku, 

Czakejżeż mie, moja miła, Bobyś mie ty uwiód 

W kalinowym lesie. Nadobny syneczku. 

3. Uwiód byś mie uwiód 

Jak rybkę na wędkę, 

Miałabych po tobie 

Do śmierci pamiątkę. 

86. 

Kiedych ja szeł do milutki, 2. Niepłaczcie wy czarne oczy, 
Brzynkały mi podkowinki, Bo sie mi już głowa toczy. 

Oj* brzynkały, brzynkały, Ej toczy sie do koła, 

Czarne oczka płakały. Zostań z Bogem ma miła. 

3. Kozakowski równe pole, 

Nie będziesz ty, dziewczę, moje, 

Ej nie będziesz ty na wieki, 

Ej dla ludzkićj pośmiechy. 

87. Erb. 86. 

Słowijaszek, mały ptaszek, Hej szydzić sie nie da! 

Wysoko lata, Jakbych sie miał szydzić dać, 

Hej wysoko lata! Wolałbych na wojnę iść. 

A syneczek swej panience. \yojna swobodna, 

Szydzić sie nie da, Hej dziewczę! przywodna. 



(200) 



2. Wy sie na mnie domniew&cie, 
Że j& nic ni mam, 
Hej! że j& nic ni mim! 
A j& jeszcze waszy cery 
Po was nie żądam! 



Hej! po was nie żądam! 
Bo je panien wszędzi dośó 
Jako na jabłoni liści, 
Tak j& powiadam, 
Hej tak j& powiadam! 



1. 



2. 



3. 



1. 
2. 
3. 



88. 



Idę do karczmeczki, stanę wedle proga, 
Mój miły tańcuje, nie boi sie Boga. 

Szateczką sie ucierp 

Do tańca sie pobiera. 
J& przydę do domu, siednę na łóżeczku, 
Zacznę se roz-imać to moji serdeczko. 

A on przydzie a burzy, 

Stóń, dzieweczko, otwórz mi. 
A idż-że odemnie, bezbożne stworzeni, 
Bo mie bardzo boli to moji sumieni. 

Bo jo już mam inszygo, 

Eochaneczka milszygo. 

89. 

A jak przydzie po deszczu pogoda, 

[: Przydż syneczku ku mnie do ogroda. [: 

Nawoniasz sie kwiócii rozlicznego, 

[: Pocałujesz liczka rumiennego. [: 

A cóż mi je po twej rumienności, 

[: Kie ni mamy ku sobie zwolności. [: 



1. Coch }śl sie tam nachodził, 
Swoich nóżek nabrodził, 
Koniczkach se zgubił, 
Swoji nóżki zchodził, 
Teraz ci sie niegodzę. 

2. Dej ci Boże uznani, 
Za to moji chodzeni; 
Żebyś se uznała, 
Jak będziesz leżała, 
Na ostatni pościeli. 



90. 
3. 



4. 



91. 



Stawej dziewczę, bo już dzień 
Aż sie z tobą rozłączę. 
Coch ci złego zrobił, 
Przez te sztyry lata 
Coch j& ku tobie chodził? 
Nie robiłeś nic złego, 
Nie mogę j& rzec tego. 
Dej ci Boże szczęści, 
Ty mój nejmilejszy, 
Do wszyckigo dobrego. 



1. 



Ej serce, serce, och serdeczko moji, 
W twoim dekrecie powiedz, co cie boli. 

A mnie nic nie boli, 

Godzina wybiła, 

Koń je ta przysięga, 

Co przed nami była, 



(201) 



2. Świadczyłeś sie Bogem, że kochasz serdecznie, 
Twojich obowiązków nie poniechasz wiecznie. 
A teraz łamiesz 
Obowiązki swoji, 
A mnie sie serce 
Na poły rozkroji. 



92. 

1. Stoi u wody 5. 
Kawaler młody. 

[: Powstań, powstań, śliczna panno, 
Dej koniom wody. [: 

2. Jakoż ja mam wstać, 6. 
Koniom wody dać. 

[: Kiedych bosa, zimna rosa. 
Ni mogę obstać. [: 

3. Masz dwie szateczki, 7. 
Owiń nóżeczki. 

[: Jak mi Pan Bóg dopomoże, 
Kupię strzewiczki. [: 

4. Nie kupuj ty mnie, 8. 
Kup se sam sobie. 

[: Mam ja ojca, mam ja matkę, 
Kupią oni mnie. [: r~ 



Ej hola, hola, 

Wielka niewola. 

[: Będziesz li ty, śliczna panno, 

Będziesz -li moja? [: 

Ni może to być, 

Ani uczynić. 

[: Jestech młoda jak jagoda, 

Nie umiem robić. [: 

Rośnie w lesie bicz, 

Nauczy robić. 

[: A brzozowa mietełeczka 

Rano obudzić. [: 

Jeszcze ni masz nic, 

Już gotujesz bicz. 

[: Niedej-że mi Panie Boże 

Za huncfuta iść. [: 



93. 

1. Obiecałeś, że mie weżniesz, 2. 
Jak pszeniczke z pola zeżniesz, 
Tyś już zeżon i skludził, 
Przeceś mie, szelmo, oszydził. 



Jach ci wońkę darowała, 
Sto złotych mie kosztowała, 
Same róże czerwione, 
Moji serdeczko uprzymne. 



2. 



94. 

1. Choćbyś miała, nadobna dzieweczko, 

Trzy domy, 
A ja jeny chałupeczke 

U brony. 
To ja se cie nieweznę, 
Ani na cie nie wezdrę, 

Kochaneczko ma. 

Choćbyś miała, ma dzieweczko, 3. Choćbyś miała, ma dzieweczko, 
Sto owiec, Złoty pas, 

A ja jeny za brucleczkem A ja jeny na ugorze 

Jałowiec. Owce paść. 

To ja se cie nieweznę, itd. To ja se cie nieweznę, itd. 



Zb. Wild. Antr Dz. III. T. IX. 



26 



(202) 



1. Około Cieszyna 
Wodziczka ciecze, 
Sk&zał mi mój miły, 
łże mnie już nie chce. 
Dy nie chcesz, niech tak, 
JA o ciebie nic nie db&m, 
Smutku nie poniesu 
Ani go ni mim. 

3. 



95. 

2, Naczbych j4 pro ciebie 
Smutek nosiła, 
Kiech jk cie za pr&wdy. 
Nie miłowała? 
Miłowała sem, 
Ale tak szpasęm. 
Nie wiedziił mój miły, 
Jak fałeszna sem. 

Przyleciał słowiczek, 

Si&d na jedliczke, 

Zaczon sobie śpićwać 

Krasną pieśniczke 

Krasnu wspaniału, 

Każdu chwilku innu, 

lżę md mój miły 

Kochanku innu. 



Pieśni miłosne. 

(O utraconych widneczkach, kochankach). 



96. 

1. Mój tatulku! twardo śpicie 6. 
[: Mego głosu nie słyszycie. [: 

2. Ej! kiebyście głos mój czuli, 7. 
Zapłakaćbyście musieli. [: 

3. Mój wi&neczek polejowy 8. 
[: Skulił sie mi z mojej głowy [: 

4. Skul&ł sie mi do potoczka 9. 
[: Syneczkowi do kłobuczka. [: 

5. A j£ mu sie nie ddm kulać, 10. 
[: Będę sobie pod nim bujać. [: 



Bujałach se, jeszcze będę, 
[: Pokiel tego nie zabedę. [: 
Mój wi&neczek marnie ginie, 
[: Jako liści na brzezinie. [: 
Liści spadnie rozwinie sie, 
[: Mój widneczek woda niesie. [: 
Choćbych siadła na sto koni, 
[: Już go ż&den nie dogoni. [: 
Choćbych siadła i na dwiesta, 
[: Gdyż daleki jest ma cesta. [: 



97. 

1. Ej świecie, świecie, świecie marny, 
Ej opuścił mie synek szwarny; 
Ej opuścił, opuścił, poszeł preczka, 
A wzion kluczyki od mego serdeczka, 
Ej wzion od mego i od swego, 
[: Abycb nie odemkła do żńdnego.. [: 



(203) 



2. Ej nie będę sie frasowała, 
Ale ja se będę wybierała; 
Ej wybierę se jak gwożdziczek, 
Jaki był ten pierszy miłowniczek. 
Ej obierę se, coby miał góry i lasy, 
[: A sztyry branne konie do kolasy. 

98. 

1. Zaszumiała zielona Dąbrowa, 

Zaszumiał też gaj, 
♦ O cóż płaczesz, nadobna dziewucho, 

Czy ci wianka żal? 
Czemużeś go pierwy nie zalała, 

Eiedych ci go brał? 

2. Jakożech go pierwy miała zaleć, 

Kiedyś mi go brał, 
Eiedych jeszcze głupi rozum miała, 
Teraz mi go żal. 



99. 

1. [: Przy Dunaju, bystrej wodzie, [: 

: Płacze dziewczę o przygodzie. [: 

2. Dwa ptaszkowie ją cieszyli, 

Nie płacz, dziewczę, przydzie miły. 
- 3. Przydzie, przydzie, już przyjechał, 
Z koniczka złaz i zapłakał, 

4. Nie płacz, dziewczę, nie cnij sobie, 
Bo mnie gorzój jako tobie. 

5. Bo mnie gorzćj z tym wianeczkem. 
Jak tobie z tym dzieciąteczkem. 

6. Ty se dzieciątko wychowasz, 
Jak wychowasz, do ludzi dasz. 

7. A jak przydziesz na sąd Pański, 
Będzie ten twój wianek ciężki. 

8. Bo ja-cić go nosić muszę, 
Kiech go przyjon na swą dusze. 



1. Ej już mi sie stało, 
Co mi sie miało stać ; 
Miałach strzebny łańcuch, 
Ni może mie obstać. 

2. Pierwy mie obstał, 
Jeszcze kąszczek został, 
Teraz mnie ni może, 
Miły mocny Boże! 



100. 
3. 



4. 



Nadstaw go, dzieweczko, 
Jedbawną sznóreczką; 
Będą ludzie prawić, 
Żeś jest panieneczką. 
Choćbych go nadstawiła 
Ze samego złota, 
Już mi sie nie wróci 
Moja mił£ cnota. 



(204) 

101. 

1. Kiedych ja szeł od Cieszyna, 3. A ja ciebie ón nie przywiód, 
Nadeszły mie trzy panny, Przywiodłaś sie ty sama, 
Jach dał jednej piękne pozdrowię- Wzienaś mie za prawą rączkę, 
A ony mnie witały. [ni, Wiodłaś do kopki siana. 

2. Jakoż ja ciebie witać mam, 4. To m&sz, dziewczę, to m&szduk&t. 
Kiedy ja ciebie nie zn&m ? Za tu jedna nocka twu, 
Miałać-ech ja zielony wianeczek Abyś ty niepowiadała, 

A tyś mnie przywiód oń. Iżech ja je galan twój. 

5. A j& nie chcę żaden duk&t, 
Ani żadne penize, 

Ale ja chcę, mój miły syneczku, 
Ciebie za meho muże. 

6. Kies mie chciała za może mieć, 
Mogłaś k' inszym nie chodzić, 

Ej mogłaś sobie ty, nadobnd dzieweczko, 
Ej szpacerką nie chodzić. 

102. 

1. O kamienne serce, co mi za rade dasz, 
W kim-ech sie kochała, tego już nimasz; 
Ej nimasz, nimasz, ani nie będzie, 

Dziw mi sie serce żalem nie rozędzie, 
Źślem nie rozędzie. 

2. O ptaszkowie moi, powiedzcie mi jeszcze, 
Jesi sie mój miły z inszymi nie pieści, 
Pieści sie, pieści, czuje serce moji, 

Nie uńdzie k&ry od szczerości mojej, 
Od szczerości mojej. 
O dybych j& była to smutnś. wiedziała, 
łże j& kochanka fałesznego miała ! 

103. 

1. Oczka, cz&rne oczka, na dziewczęta zdradne, 
Ślubowały, a nie dały, szateczki jedbawne. 

2. Przydż, syneczku, potym, wyszyję ci złotem, 
Coby ani pani mama nie wiedziała o tym. 

3. Chociaż mama nie wie, ale ludzie wiedzą. 
A i ci trze kawalerze, co za stołem siedzą. 

4. Jeden pije winko, drugi gorz&łeczke, 

A ten trzeci sobie myśli, jako zwieść dzieweczkę. 

5. Niezwiódcić ich jeszcze tylko jedenaście, 
Dyby jeszcze jedna była byłoby dwanaście. 

6. Poszła do kościoła, st&ła za dwierzami, 

Co pozdrzała na syneczka, zalała sie Izami. 



(205) 



7. Miły mocny Boże! coch ja uczyniła, 

Kiedy j& już we wianeczku nie będę chodziła. 

8. Już sie mi ta ława na poły złamała, 
Kany-ch jś. se z moim miłym zawsze siadowała. 

9. Dejże panie Boże, coby sie zad zrosła, 

Cobych ja sie z moim miłem jeszcze choć raz zeszła. 



104. 

1. [: O ty syneczku marnie zginiesz, [: 

:Jak ten listeczek na brzezinie. [: 

2. Listeczek spadnie, rozwinie sie, 
A mój wianeczek woda niesie. 

3. Niesie go niesie tą rzóczeczką 
Od Skoczowa ku Pierścieczku. 



106. 

1. Kalina, malina 2. Jakoż ni mam płakać 

Czerwiona jagoda; Kie mie głowa boli; 

Powiedz mi, co płaczesz, Straciłach wianeczek, 

Dzieweczko nadobna ? Nie po moji woli. 

3. Po czyjiże woli? 
Syneczku po twoji, 
Kiedyś ty chadzował, 
Pod okienko moji. 



106. 

1. Ej pastyrze, pastyrze, pastyrze, 3. 
Coście gęsi paśli, 

Straciłach se wianeczek, 
[: Kierzyście go naszli ? [: 

2. Mychmy go nie naszli, 4, 
Jenychmy widzieli, 

Jak zielone bandliczki, 
Po wodzie pływały. 



Erb. 44. 

Szyfarze, szyferze, 
Na szyfy siadejcie, 
A mojigo wianeczka, 
Po morzu hladejcie. 
Choćbychmy my siedli, 
Na trzydzieści koni; 
To twej poczciwości, 
Żaden nie dogoni. 



Waryjant: 



107. 

1. Chodziła dzieweczka po wysokim wale, 
[: Straciła wianeczek [: 

Mamulka jej łaje. 

2. Koniarze, koniarze, coście konie paśli, 
[: Straciłach wianeczek [: 

Kierzyście go naszli ? 

3. Nie naszli, nie naszli, alechmy widzieli, 
[: Zielone bandliczki [: 

Po wodzie płynęły. 



(206) 



4. Bodajże ta rzćczka kamieniem zarosła, 
[: Co mi mój wi&neczek [: 

Do morza zaniosła. 

5. Zaniosła, zaniosła, jaż go nie przyniesie, 
[: Boch go zostawiła [: 

W kalinowym lesie. 



108. 

1. W jarząbkowym polu, 5. 
Szćroki zńgonki, 

Orze ich tam mój miluśki 
W koszulce bieluśki. 

2. Zńgonek uorśł 6. 
Oczko sobie wytrzół, 

Ach nieszczęsne zakochani, 
Coś mie ty przywiodło. 

3. Wytrze sobie jedno, 7. 
Wytrze sobie obie: 

Łebo mi wróć mój wi&neczek, 
Łebo mie weż k sobie. 

4. Tysiące ich liczył 8. 
Na zielonym stole, 

A to se zbier, ma dziewuszko, 
Bo z tobą na dwoje. 

109. 
1. U przewozu stała, 2. 



A jak ich zebrała 
Zarńz wandrowała, 
A w tym jarząbkowym lśsku 
Pierszą nockę spała. 
Jak sie przebudziła, 
Żałośnie płakała, 
Ach nieszczęsne zakochani, 
Coś mie ty przywiodło! 
Kole lasu jecbśł, 
Cz&peczka mu spadła, 
Cóżeś mi tak moja mił&, 
Cóżeś mi tak zbladła. 
Zbladłach-cić j&, zbladła, 
To je wszycko tobą; 
Że już mój wiśneczek, 
Płynie na dół wodą. 



U przewozu stała, 

Żałośnie płakała, 

Przewieź, przewieź, przewoźni- 

D&m ci pół talara. [czku. 

3. Swój wi&nek straciła, 
Ojca opuściła, 
O Boże, cóżech uczyniła, 
Już mi żńden nie pomoże. 



Przewożniczek przewióz, 
Ni miała czym płacić, 
Oh, musisz ty, szwarne dziewcz 
Swój wi&neczek stracić. 



101. 

1. Siedziała dzieweczka na ostrym kamieniu, 
Rozpuściła włosy po prawym ramieniu. 

2. Miło ci, syneczku, na me włosy patrzćć, 
Jeszcze ci milejszy poczciwość zapłacić. 

3. Nie zapłacisz mi ji talarkami dwiema, 
Ani też tysiączkem, ani też siedmiema. 

4. Posuł ji pićniążki na lipowym stole, 
Pódż se ich pozbierej za poczciwość twoje. 

5. Ona ich zbierała w czerwionym f&rtuszku, 
Polewała Izami po wysokim brzuszku. 



(207) 



111. 

1. Kiepo Dunaju chodziła,(2 razy) 6. 
To małe dziecię zrodziła. „ 

2. Rybiarze ryby łapali, 7. 
To małe dziecię znaleźli. 

3. Weźmy to dziecię na rade 8. 
Zrobimy z niego gromadę. 

4. Coś ty, Hanulko, zrobiła, 9. 
Żeś małe dziecię zmamiła. 

5. Głowiczkeś mu zakrząciła, 10. 
Do Dunajuś go wrzuciła. 



11. Dejcie mi klasztor fundować. 
Pod nim mie dejcie pochować. 
Na nim mie dejcie wymalować. 



Wszycy młodzieńcy płakali 
Kiedy Hanulke kludzili. 
Ten jeji płakał nejwice, 
Co ji kupował strzewice. 
Wszycki panienki we wiankach, 
Jeny Hanulka bez wianka. 
Coś ty, Hanulko, zrobiła, 
Iżeś wianeczka pozbyła? 
Coch uczyniła, niech zginę, 
Ja już tu z tela nie wyndę. 



112, 

1. Na Pierścieckich stawkach 2. Jeścić ten paweczek 
Zieleni sie trawka, Bardzo rozpieszczony, 

Pasie tam dzieweczka, Potargał dzieweczce, 

Zielonego pawka. Fartuszek jedbawny. 

3. A gdo nie chce wierzyć, 
Niech tam idzie wezdrzyć, 
Szak tam jeszcze jedna piórko, 
Ź tego pawka leży. 



1. Anich sie nie wyspał, 
Anich nic nie zyskał; 
Eanyż je ta moja miła, 
Coch ji rączkę ściskał? 



113. 
2. 



Oj poszła za wrota, 
Chyciła sie płota; 
A cóż ja se teraz pocznę 
Uboga sirota ? 



114. 



1. Jak je dobrze wandrować, 
Kie na polu kwićci; 
Jeszcze lepićj miłować, 
Kie miesiączek świóci. 

2. Jak je ciężko umierać 
Kogo nic nie boli; 
Jeszcze ciężćj miłować, 
Kie miłości neni. 
Co mi było k libości, 
To mie opuściło; 
Co mi klibości nie było, 
To za mną chodziło. 



3. 



4. 



5. 



6. 



Na kopieczku rzerzucha, 
Pod kopieczkiem trawa, 
Gdy ja sobie rozpomnę, 
Zaboli mie głowa. , 
Pierszy raz-ech cie widział, 
Kies róże targała; 
Jach cie prosił o jedne 
Tyś mi ji nie dała. 
Drugi raz-ech cie widział, 
Gdyś łóżeczko słała; 
Jach cie prosił o poduszkę, 
Tyś mi ji nie dała* 



(208) 



7. Trzeci rdz-ech cie widzidł 11. 
W kościele klęczącą; 
Ni mógech sie Bogu modlić, 
Na ciebie patrzącą. 

8. Sztwdrty rdz-ech cie widzidł, 12* 
W baluś tańcowała; 
Jdch cie prosił byś szła semną, 
Tyś semną nie cbciała. 

9. Na mnie szaty nie szuszczą, 13. 
Łańcuszki nie brzynczą, 
Jdbych tobie radziła, 
Abyś se wzion inszą. 

10. Bogatej sobie nie bier, 14. 

Bo by ci wyczytała, 
Kanch sie ji podziało, 
Co od ojców miała, 

15. Mój widneczek zielony, 
Ten nad skałą skdcze; 
A ta moja poczciwość, 
Na kolćbce płacze. 

Waryjant: 

1. Poszło dziewczę lasem, 2. 

Zbierający jagód; 
Nadeszeł ją myśliwieczek 
Żeby se ją nawiód. 



Bogatej se nie weznę, 
Bo jd też nic ni mdm ; 
Tylko proszę, śliczni panno, 
Abyś była moją, 
Sztyry świóce zgorały, 
Niż sie namółwili ; 
A tej piątej połowica, 
Niż sie położyli. 
Pierszd godzina biła, 
Kie sie przebudzili; 
Obróć-że sie, śliczni panno, 
Prawym liczkem ku mnie. 
Nie obrócę, bo sie smucę, 
O zielony widnek ; 
Bocb pozbyła mój widneczek, 
Nie po mojej woli. 



Wzion se ją za rączkę, 
Wzion se ją za obie, 
A prowadził po gdneczku, 
Do pokoja sobie. 



3. Sztyry świćce zgorały... i t. d. aż do końca. 



1. Zbladła pani, zbladła, 
Na róg stołu siadła; 
Bidły cukier obiórała, 
Cały dzień go jadła. 

2. Przyszeł ku ni miły, 
Co to pani czyni ? 
Wiła widnek lewandowy, 
Na zielonej skrzyni. 

3. A on ji zapytał, 
By mu jeden dała; 

A ona mu dać nie chciała, 
Ale zapłakała, ' 



115. 
4. 



5. 



6. 



116. 



Posłała mu widnek, 

Piękny lewandowy; 

A on ji zdń posłdł fdrtuch, 

Piękny kartonowy, 

Fdrtuch kartonowy, 

I łańcuszek złoty; 

To mdsz, moja nejmilejszd, 

Nie szanuj swej cnoty. 

Bo już twoja cnota, 

Na kolćbce leży; 

A twój zielony widneczek 

Na dół wodą bieży. 



1. Za górami, za lasami, 

Tańcowała Maryjanka z husarami. 

Wołd ociec, wołd maci, 

A podż że ty, Maryjanko, domuspaci 



(S0») 



2. Ja nie pójdę, boch nie wasza, 
Boć-ech ja je Maryjanka ze sałasza. 
Pod jaworem biały korzeń, 

Gdo miłuje po dwie, po trzy to je błazen. 

3. Na jaworze biały kwiatek, 
Kolebała Maryjanka dwoje dziatek. 
Kolebała a płakała: 

Czegóżech sie, niebożątko, doczakała! 

117. 

1. W czarnym lesie na białym kopieczkn 

[: Namółwił Janiczek szwanra dzieweczkn. [: 

2. A tak ją tam długo namółwał, 

Aże ji wianeczek z głowiczki ser wał. 
8. „Janku, Janku, nie zimej mi wianku, 
Bo ja będę wołać na moją maminku". 

4. „Wołej, wołej, szak sie nie dowołasz, 

Bo w tym czarnym lesie ptaszeczka nimasz 
Nie cobyś sie mogła kogo dowołać". 

5. Jak dziewuszka pierszy raz zawołała, 
Hneda w Dunaju woda zawrzała. 

6. „Janku, Janku! nie zimej mi wianku, 
Bo ja będę wołać na moją maminku". 

7. „Wołej, wołej, szak sie nie dowołasz, 

Bo w tym czarnym lesie piaszeczka nimasz, 
Nie cobyś sie mogła kogo do wołać". 

8. Jak dzieweczka po drugi zawołała, 
Aże ją maminka do snu usłyszała. 

9. „O stawejcie, moi synowie, 

Bo już wasza siostra w czarnym ' lesie je". 

10. A oni hneda postawali, 

Na siodłane konie hned posiadali. 

11. A jechali głęboką doliną, 
NależJi tam Janka za bukowiną. 

12. „Janku, Janku, nadobny Janiczku, 
Kanżeś nam ty podział naszu siestrzyczku ? 

1 3. Janku, Janku ! nadobny Janiczku, 
Kandyżeś ty tu wzion biału spodniczku ?" 

14. „Umrzćła mi najmłodsza siestrzyczka, 
Została mi po nićj biała sukniczka u . 

15. „Janku, Janku! nadobny Janiczku, 
Kanżeś ty uk rwa wił twoju szabliczku?" 

16. „Leciała tu biała gołębiczka, 

A jaćh ji trefił aż do serdeczka". 

17. A tak sie tam długo namółwali, 
Aże z Janiczka kęsy rąbali. 

Zb. WUd, 4ntr. Di. III. T. IX. 27 



(«ió; 

18. A jedźcie wy tam tą dąbrowiną, 
Naleziecie Kaśkę pod bukowiną. 

118. 

1. Przy Krakowie czarna rola, f2 r.^ 9. Już braciszek z wojny jedzie: 
Sztyry lata nie orana. (2 razy) „Ma siostrzyczko, napiłby eh sie*. 

2. Na tej roli biały kamień, / 10. Ona leci do piwnice, 
Krakowianka siedzi na nim. . Biere wino ze szklenice. 

3. Przyszeł ku niój cudzoziemiec: 11. A brat pije, z konia leci: 
Krakowianko! dej mi wióniec. Siostro moja, chowej dzieci. 

4. J Aby eh ci go rada dała, 12. Wziena konwie, szła po wodu, 
Dybych sie brata nie bdła. ' Aż k'samemu winogrodu. 

5. Otrujże ty brata swego, 13. Jedną konwią wodę brała, 
Będziesz miała mie samego. A tą drugą o ziem prała. 

6. Dyby wiedzieć czym go otruć, 14. Mocny Boże! coch zrobiła, 
Otrułabych, Boże odpuść. Dych sobie brata otruła! 

7. Idż do sadu wiśniowego, 15. Kiech otruła brata swego, 
Chyc chrobaka zielonego. Będę miała cie samego. 

8. Dej go potym do szklenice, 16. Dyś otruła brata swego, 
Ze szklenie ą do piwnice. Otrułabyś mie samego. 

17. Nieszczęśliwa ta godzina, 

Kiedych swego brata struła! ') 



Erb. 117 



119. 



1. „Hora, hora, wysokaś sy, (2 r). 7. Jego matka uwidziała, 

Ma panienko dalekoś sy. (2 razy) Te mietłe ji z garści wziała. 

2. Hora, hora, rozkwitej se, 8. „Idż precz, ty marcho bezbożna, 
Ma panienko, rozmyślej se." Tyś mego syna niegodna". 

3. „Jaćbych sobie rozmyślała, 9. Dzieweczka szła, a płakała, 
Kiebych twoją miłą byla tt . Syneczkowi żałowała: 

4. „Szełbych k' tobie, bardzo żle je, 10. „O syneczku, twa maci zła, 
We dnie padze, w nocy ćma je. Która Ciebie wychowała". 

5. Szełbych k'tobie, wielki bioto, 11. „Weż se, dziewczę, co je twego, 
Nie stałoby mi to za to". Pojdem do świata cudzego". 

6. Wziena mietłe zamiatała, 12. A jak przyszli w postrzed lesy, 
Łzami izbę pokrapiała. Rozrubał ji na trzy kusy. 



J ) Pieśń ta ma bardzo dużo waryjantów. Niektórzy ta k j§ śpiewają: 

W szczerym polu stoi rola, 
Na tej roli biały kamień; 
Siedzi śliczna panna na nim. 

Siedzi, siedzi, upłakuje, 

Czńrne włosy rozczosuje. 
Przyszeł ku niój cudzoziemiec. 
Śliczna panno, dej mi wiónieo. Ud. 

£rł>. 9. 



(Ml) 

13. Kan ta niewinni krew strzykU, 16. Zakopcie mie w ozimą glinę, 
Piękna różyczka wykwitła. I te moje krew niewinną. 

14. Śliczne panny je targały, 17. Wszycki zwony zazwoniły, 
Swoim miłym je dAwały. Umrzćło mi pocieszeni. 

15. A jA ji ni mim dać komu, 18. Umrzółcić mi ten róże kwiat, 
Panie Boże, racz być se mną. Droższy niżli ten cały świat. 

120. 

1. Ęj zima mi, zima, 2* Puszczę cie tam kata 

Wiaterek podymA; Na ty biódne lata, 

Puść mie, dziewuszko, Straciłach wiAneczek, 

Na swoji łóżeczko, Strzóbny pierścioneczek, 

Serdeczko mi omdlówA. Nie poznałach świata. 

3. A jA ciebie puszczę, 

Na mych rączkach uśpię, 

Ślubowałach jA, 

Samemu Bogu, 

Że jA cie nie opuszczę. 

121. 

1. Śniło sie mi, śniło tej tam nocy, 
Żech sie ze śna przebudził, 
Żech se moją hejmilejszą, 
Iżech se ją nawszczywił. 

2. n Co mi po twym nawszozywieni, 
Kie już krAsa spadniona, 

JA ubogA podwódnica, 
JA już będę straconA". 

122. 

1. Od buczka do buczka listek drobny, 
Pamiętej, syneczku, jakiś dobry ; 
PoznAsz, poznAsz moje dobroć, 
Zapłaczesz, dzieweczko, na mnie nie r Az. 

2. Boś ty je, syneczku, szelma, złodziej; 
Szelma, zbójnik, szelma, złodziej, 
Wielaś ty tysiączek panien zwodził, 
Inszyś zwodził ku mnieś chodził, 
Pamiętej, syneczku, żeś żle zrobił. 

123. 

1. Poszło dziewczę do gAjiczka, 2. Myśli wieczek, czarne oczy, 
Do zielonego; Dwierze otwierA; 

NalAzło tam myśli wieczka, A ta jego n ej milej sza, 

Bardzo szwarnego. Oczy wycierA. 



(91*> 

3. W kaacnaryi na kanapce 4. To malutki, to szwarniutki, 
Tam ich je troje; To sie mi mk zda& 

Wybier że se, myśliwieczku, Kupię j4 mu ślabik&rzyk, 

Kiere je twoje. Do szkoły go dać. 

s 5. Będzie sie mi dobrze uczyć. 

Będzie z niego kniez; 
A ty przeca, ma dzieweczko, 
Moja nie będziesz. 

124. 

1. Ej haju-baju-bajuszek, (2 razy) 8. Wzienaś mie i karczmy de siebie, 
PorąbAłeeh se paluszek. n Położyłaś mie ki sobie. 

2. MilućkA mi go wiązała, 9. Spijże syneczku w łóżku mym, 
Żałośnie nad nim płakała. Aże jś ciebie obudzę a . 

3. „Nie płacz, miluśko, żałośnie, 10. Z północy trzeciń godzina, 
Bo ten paluszek zarośnie". Gdyż mie mk miłi budziła: 

4. „Jako żbych j& nie płakała, 11. Wstńóże, syneczku, już je czas. 
Kiedych jś, cie rada miała"? Już mńsz do pola wyjeżdżać." 

5. „Ej nie płacz, miluśkd, niepłacz, 12. On okienkem wyskoczył, 
Bo temu jeszcze nie czas. A kłobuczkem se zatoczył. 

6. A jesi będzie syneczek, 13. „Ej hola, hola, dzieweczko, 
To ci zapłacę wińneczek. Jużeś pozbyła wi&neczka". 

7. A jesi będzie dziewczyna, 14. „Szak ciebie Pdn Bog skArze, 
Będzie, dziewucho, twa wina. Żeś oszydził daiewcze młode". 

Śpiewają w niektórych wioskach tylko powyższe cztery 
strofy. W innych dodają jeszcze następujące wiersze: 

15. A wy, rozmiłe galanki, 18. Nie wieszajcie mnie na dębie, 
Poszyjcie wy mi koszulki. Bo by mie tam jadły gołębie. 

16. Jedne mi szyjcie milową, 19. Zawieście wy mie na jedli, 
Drugą mi szyjcie ciemniową. Eany m& miłń na wodę chodzi. 

17. W milowej będę leżeć, 20. Jak mitó wody nabrała, 
A w tej ciemniowej będę wisieć. Gołąbki z niego zegnała. 

21. Ej! szohe! szohe! z miłego. 
Z tego ciałeczka białego! 

26. 

1. Widzi&łech j& trzy panienki, 
W jednym okieneczku. 
Jednej było Maryjanka, 
Tej drugiej Nanienka; 
A tej trzeciej nie wysłowię, 
Bo była ma galanka. 



(HI) 



!. A on ji dAł złoty pierścień, 4. 

By z nim nockę spała; 

Ona na to nic nie rzekła. 

Jeny sie rozśmi&ła. 
5. A jak przyszło o pół nocy, 5. 

O jednej godzinie: 

„Obróć że eie, ma gaianko, 

Prawym liczkem do mnie". 



„Ja sie k'tobfa nie obrócę, 
Bo sie bardzo smucę, 
łże ja swój wi&neczek, 
Przy tobie utracę u . 
„Nie utracisz go ty semną, 
Utracisz go z inszymi, 
Utracisz ty awój wi&neczek, 
Se swoim Jaajajikem". 



126. 

1. „W ogrodzie stromeczek, a pod nim lifiteczek, 
Kan sie mi też podział ten mój galaneezek? 

2. Czy go woda wziena, czy go zakaliła, 
Czy go sobie insza panna namółwiła? 

3. Dybych j4 wiedziała, że mi sie ma dostać, 
Wolałabych ja mu po felczara posłać". 

4. „Nie pomoże felczar, ani drogi maści, 

Bo mu wypadały z głowy wszycki kości. 

5. Nie banuj dziewczyno o trupa jednego; 
Możesz sobie wybrać z tysiąca iftego". 

6. „A choćby ich było jak na dębie szyszek, 
Żaden ni masz taki jak mój nieboszczyczek u . 



127, 

1. Na onej górze syneczek orze, 
Jeszcze dziś nic nie śniadał. 
Ma miła, wynieś mu śni&dani, 
Jeny z nim nic nie gadej. 

2. Postawiła garki, 

Dała sie z nim do gadki, 
Wiela on też koszul ma? 
„Trzy koszule ładne, 
Trzy lata nie prane". 
„Jeny mi sie podob&sz". 

3. Syneczek kłobuczek unosił, 
O widnek zielony prosił. 
Wi&neozek dała, 

Choć syneczka nie znała, 
W gajiczku zielonym. 

4. Syneczek pięknie podziękował, 
Za wióneczek zielony, 

Za widneczek, 

Dał złoty czerwiony talareczek. 



(2H) 






1. „Ścinej, syneczku, lipkę, 
Dziewczęcia na kclćbke." 
„Cóżbycb j& lipkę śeindł, 
Kiedycb j4 sie nie przyczyniał? 
Przyczyniali sie ini. 

Ci sąsiadowi kmini." 

2. „A cóż ci sie stało, szwarnń dziewczynko; 
Że już zawieszasz swoji okienko ? u 
„Synku mój, nie przed tobą, 

Bo )k rada gńdńm z tobą, 
Matka mi nie d&. 

3. Że sie mi już z tobą gńdać nie godzi, 
Że już iny Jasinek do mie chodzi, 

Że chodzić nie przestanie, 
Pokiel mie nie dostanie, 
Jasineczek mój. 

4. A dyćech j& ci też szateczki prała, 
A dyćech jń ci ten wiAneczek dała" 
„Tak cie tam czert oń prosił, 
Drugi cie za mną nosił. 

Żeś mi go dała". 



Pieśni zalotne. 



129. 



1. A co tu je w tym dworze? 

Nasza pani ni może. 
Hop, hop, hop, hop, hop, 

Nasza Pani ni może. 

2. Chciało sie ji winka pić, 7. „Ej czyżm&rze tu byli, 
Ni miał go gdo natoczyć. Czyżmy tu zapomnieli". 
Hop, hop i t. d. Hop, hop i t. d. 

3. Pani pana wysłała, 8. Powiedz że mi, pani ma, 
Z oficerem se spała. Czyi kłobuk z bortama?" 
Hop, hop i t. d. Hop, hop i t. d. 

4. „Powiedz że mi, pani ma, 9. „Powiedz że mi, pani ma, 
Coś tak łóżko zgiemziła?" Czyja westa z knefłama?" 
Hop, hop i t. d. Hop, hop i t. d. 

5. „Koczka myszy chytała, 10. Powiedz że mi, pani ma, 
To tak łóżko zgiemziła ?" Gdo stoi za dwerzama ?" 
Hop, hop i t. d. Hop, hop i t. d. 

6. „Powiedz że mi, pani ma, 11. „Stoi woj&k ubogi, 
Czyji boty z kwastlama?" PoUm&ł mu koń nogi". 
Hop, hop i t. d. Hop, hop i t. d. 



(218) 



Ej pan do kapsy siągnął, 15. 

I trzy dukaty wyjął. 

Hop, hop, i t. d. 

„To masz, wojak ubogi, 

Dej se sprawić twe nogi". 

Hop, hop i t. d. 

Wojak idzie po rynku, 

Śpiwa sobie piosenku. 

Hop, hop i t d. 

18. Bo ci to pan odbiere, 
A mie kijem opiere". 
Hop, hop i t. d. 



16. 



17. 



„Jedną nockech z panią spał, 
Trzy dukaty sem dostał". 
Hop, hop i t. d. 
Pani z okna wyzdrzała, 
Na wojaka wołała. 
Hop, hop i t. d. 
„Ty, wojaka, nie śpiwej, 
A, cod dostał, to schowej". 
Hop, hop i t. d. 



130. 

1. „A jak będą wrota skrzypieć, 
Dziewczynko moja?" 
„Miarkę masła ożałuję, 
Co ty wrota naszmaruję, 
Przydż, syneczku, przydż,przydź 
Przydż, syneczku, przydż !" 



„A jak będą gęsi gagać, 5. 

Dziewczynko moja?" 
„Będziemy prosić kucharki, 
To im nasypie tatarki, 

Przydż, syneczku" i t. d. 
„A jak będą kaczki gagać, 6. 
Dziewczynko moja? a 
„Kaczki puścimy na wodę, 
My se zrobimy wygodę, 

Przydż, syneczku" i t. d. 
n k jak będzie ociec słyszeć 7. 
Dziewczynko moja?" 
„Pojademy do Berlina, 
Kupimy mu kwartę wina. 

Przydż, syneczku" i t. d. 



„A jak będzie matka słyszeć, 
Dziewczynko moja?." 
„Matce kupimy na czepiec, 
A my se legnemy za piec, 

Przydż, syneczku" i t. d. 
„A jak będzie piesek szczekać, 
Dziewczynko moja?" 
„To psu damy kąsek chleba, 
Niech nie szczeka, dy nie trzeba, 

Przydż, syneczku" i t. d. 
„A jak będzie łóżko skrzypieć, 
Dziewczynko moja? 
„Na ziemi se pościelemy, 
A społem sie wyleżymy, 

Przydż syneczku" i t. d. 



8. r A jak będą myszy piszczeć, 
Dziewczynko moja ?" 
„Idż do djabła, ty psie łysy, 
Ty sie boisz biednej myszy, 
Więcy tu niechodż, 
Więcy tu nie chodź \ u 



131. 



1. Na Uherskiej stronie, nie daleko zamku, 
[: Pasie tam syneczek konie w macierzanku. [: 



(»**> 



4. Ej, pasie ich, pasie, aż sie cały trzasie, 
[t Tu jego nejmilejsza pachole mu niesie. [: 

3. Niesie mu go, niesie w czerwionym fartuszku, 
[: Położyła mu go w masztali na łóżku. [: 

4. „Ty, moja dzieweczko, nie rób że mi tego, 
[: Weżmij to pachole, ukaż na inego. [: 

6. Weżmij to pachole ukaż na wojaki, 
[:Dam j& tobie za to trzy bite siodmaki. [: 

6. Weżmij to pachole ukaż na huzary, 

[: Dam ja tobie za to trzy bite talary*. [: 

7. „Nie uczynię tego, bo by mie Bóg skarał, 
[:Jak przyszło w niedziele, po łóżkuś sie walał". [: 

8. „A, kiedy nie powiesz, nic se nie pomożesz, 
[: Ja na wojnę pójdę, a ty tu zostaniesz. [: 

9. Ja se będę jeździł na brannym koniczku, 

[: A ty będziesz wodzić syna za rączyczku". [: 
lO. „Walałeś sie, wolał, od ściany do ściany," 

[: Teraz sie nie zaprzesz, syneczku kochany". [: 
li. „Ej niebyło tego mojigo walania, 

[: Godzinkę z wieczora, drugą do śniadania. [: u 

Niektórzy pieśń tę zaczynają: 

Na Ustroń8kim polu stoi tyczka chmielą, 
[: Pasie tam syneczek cisawego konia. [: 
Ej pasie go, pasie i t. d. 



132. 

1. Po tej flaszy ulicy 6. Nad okienkem klineczek, 

[: Wafrdrtyą tam młodzieńcy, [: [: Zawieś sobie kłobuczefc. [: 

2. Śliczna panna wychodzi, 7. Przy łóżeezku Btołeczek, 

[: Kłaniają sie ji młodzi. [: [: Połóż sobie brucleczek [: 

3. Śliczna panno, puść mie tam, 8. Przy stołeczku łóżeczko, 

[: Zostawię se szatkę tam. [: [: Legnij sobie, serdeczko. [: 

4. Ty, syneczku cichutko, 9. Już łasztówki świergały, 

[: Zaporeczka niziutko. [: [: Wstań syneczku, dzień biały.]: 

5. Za dwierzami stoi grat, 10. Juścióbych był dawno wstał, 
[: Połóż sobie tam kabat. [: [: Ale ci mnie, dziewczę, żal. [: 

11. Ty, syneczku, nie żałuj, 
[: Ooś obłapił, to całuj. [: 
12. Idzie woda czyściutka, 13. A ja sie ji napiję, 

A gdo sie ji napije, Sz warne dziewczę dostanę, 

Szwarne dziewczę dostanie. Szwarne dziewczę dostanę. 



(21?) 



133. 

1. Szła dzieweczka na wodę (2 łuzy) 5. Mam łóżeczko lipowe, 
Przez te wielką zagrodę. (2 rasy) A pierzynki kwapowe. 

2. Jak wodziczki nabrała, 6. Mam łóżeczko z deskami, 
Bardzucno zapłakała: A pierzynki z handlami. 

3. „Ach! Boże mój, Boże mój, 7. Nad łóżeczkem klineczek, 
Odkażał mi miły mój. Zawiei sobie kłobaczek. 

i. „Przydi, syneczku, w niedziele, 8. Przy łóżeczku stoi gnat, 
Ja ci łóżko pościelę." Połóż sobie swój kabat. 



134. 

1. Ty krogulaazku, mały ptaszku (2 razy), 
Nie miewejze ty przy chodniczku.' 

2. Ej! bo tam Indzie chodziwają, (2 raey) 
A wBzycko ci tam popsuwają. 

3. Ej! micwej że ty w czarnym lesie, 
Eany dziewczę szwarne trawę Biecze. 

4. Ej 1 jak nasiekło, 'nawiązało, 
Ej I to na syneczka zawołało: 

6. „Ej! ty, syneczku, z cudzej ziemie, 
Ach! podżże mi ty dźwignąć brzemię." 

6. „Jak ja tobie, dziewczę, będę dźwigać? 
Ej! będziesz ty mieć co kolebać." 



135. 

1. [: „Co to za pachole po wsi chodzi, [: 
A ty białe nozki [: w błocie brodzi?" [: 

2. Jeacić to pachole Raszykowe (N. N.), 
Chodzi pod okienko Kobiełowe (N. N.), 

3. -Kłnpka na okienko i na dwićrzc: 

„Stańże, ma Haniczko, a odewrz że". 

4. A Haniczka stała, odewrzeła, 
Swojigo Juraszka przywitała. [: 

5. „Ach witejże, mój Juraszku miły, [: 
Jach sobie myślała, że to iny." [: 

6. Dejze mi, Haniczko, rozmaryjan, 
„Jakże ci go mam dać, kie go ni mam.? 

7. „Nie dawno eh go siała zagoneczek, 
Alech go wywiła na wianeczek. 

8. Na ten to wianeczek, na zielony, 
Coby był Juraszek przystrojony". 

JSb. Wtad. ADtc. Dł. lii. T. IZ. 



(218) 



136. 

1. Przyszeł Jasio do Kasiuni, 5. 
Dzień dobry winszować; 
„Niechejże mi, serce moji 
Troszkę pożartować." 

2. „Ni mam czasu, moja Kasiu, 6. 
Bo sie w podróż śpieszę; 

Dej że mi to, coś miała dać, 
Niechże sie ucieszę". 

3. „Ja cie kocham, duszo moja, 7. 
Dla mojej uciechy, 

Kupię ja ci dla uciechy 
Turecki orzechy." 

4. Zawołała na służącą : . 8. 
„Podej mi zwierciadło; 

Będę ja sie przeglądała, 
Jesi liczko zbladło." 



„Choćbyś sie ty przeglądała 
Z rana do wieczora; 
Już nie będziesz taką panną, 
Jakąś była wczora. 
Wczoraś- była czćrwionutka, 
Jak róża w ogrodzie, 
A dzisiaś jest taka blada, 
Jako ta we wodzie." 
Zawołała na służącą: 
„Podej mi pończochy, 
Bo ja pójdę z mojim miłym 
Na przechadzkę trochę". 
Rośnie, rośnie, mech na sośnie, 
Gdy ją podkrzasują, 
Rosną włosy, niby kłosy, 
Gdy je rozczasują. 



137. 

1. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miła, 
Kogóżeś tu w domu miała, 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden potrębacz, a drugi brat jego. 
A ten trzeci potrębaczek, 
Stół wedle niego." 

2. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miła, 
Kanżeś im też leżeć dała, 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden na ławie, drugi na skrzyni, 
A ten trzeci potrębaczek, 
Ze mną w pierzynie." 

3. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miła, 
Czymżeś im sie umyć dała, 

Kie mie w domu niebyło?" 

„Jeden ze żbera, .drugi gnojówką, 
A ten trzeci potrębaczek, 
Czystą wodziczką." 

4. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miła, 
Czymżeś im sie utrzeć dała 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden dzichciskem, drugi handrzyskem, 
A ten trzeci potrębaczek, 
Moim fartuszkem." 



(219) 

5. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miłd, 
Jakoż ei też rzókali, 

Kie mie w domu nie było?" 

-„Jeden ojcze nasz, drugi wierzymy, 
A ten trzeci potrębaczek, 
Nic z pod pierzyny". 

6. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miłś, 
Cóżeś im też jeść d&wała, 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden kaczyne, drugi gęsine, 
A ten trzeci potrębaczek, 
Ze mną zwierzynę. u 

7. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miłd, 
Cóżeś im tu robić dała, 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden drwa rąb&ł, drugi ukł&d&ł, 
A ten trzeci potrębaczek 
Ze mną w karty gr&ł." 

8. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miłń, 
Jakoż ci też dziękowali" 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden wykrzyknął, drugi wygwizdnął 
A ten trzeci potrębaczek 
Rączkę mi ścisnął. " 

9. „Powiedz, dziewucho, powiedz ma miłń, 
Jakoż ci też odjeżdżali, 

Kie mie w domu nie było?" 

„Jeden po błocie, drugi po płocie, 
A ten trzeci potrębaczek 
Mi&ł konia w złocie." 

138. 

1. Kdzała mi k'sobie przyść, 4. A j&ch sie chci&ł obrócić, 
Ej ! jak będą sztyry bić ; Sparzyłech se w kotle r . . . ; 

[: Ej! ty drom, tydrom, [: Ej! tydrom itd. 

Ej! jak będą sztyry bić. 5. Wziena deskę lipową, 

2. A jd przyszeł, pięć biło, Uciosiała r . . . nową ; 
Miłej doma nie było ; Ej! tydrom itd. 

Ej! tydrom itd. 6. Po kiermaszu chodziła, 

3. Posłała mi na ławie, Z tą r sie chwńliła; 

Wyszy w nogach niż w głowie, [: Ej! tydrom, tydrom, [: 

Ej tydrom itd. Z tą r sie chwaliła. 

139. 

1. Kiedych jd szeł do swej miłej, 2. A j&ch sie go chci&ł zapytać, 
A to było w nocy; Za co mie tak piznął; 

Cosikej mie kijem pizło, A on mie jeszcze rdz piznął, 

Co miało swej mocy. Ażech sie obliznął. 



(290) 



140. 

1. Kiedy jasne słońce wyszło; 4. 
Czirne wołki dziewczę pasło 

W olszynie, nie-nie-nie w olszynie. 

2. Ej! jak słoneczko zachodziło, 5. 
Dziewczę wołki potraciło, 

W olszynie itd. 

3. Wyszeł chłopiec z olszi nariz 6. 
Ty czirne wołki ji znaliz, 

W olszynie itd. 



„Ej I kiedych ji ci wołki znaliz 
Musisz mi dać gęby zariz 
W olszynie itd a . 
„Panach dała za dukity, 
A tcbie dim bez zapłaty, 
W olszynie itd. 
Ej panuch dała za talary, 
Ponieważ był bardzo stary, 
W olszynie, nie-nie-nie w olszynie. B 



1. 



2. 



3. 



1. 



1. 



141. 

Z tej tam strony jeziora, 4. 

Stoi lipka zieloni, 

Ej! lipka zieloni, 

Śpićwają tam ptaszkowie. 

Ej nie są to ptaszkowie, 5. 

Są to kawalerowie, 

Dziwają sie nadobnej dziewnsze, 

Kiery ją z nich mieć będzie. 

Jeden prawi: „będzie ma", 6. 

Drugi prawi: „jak Bóg da a . 

Ej ! a ten trzeci: „moja n ej milej szi, 

Co jsy smutni, nie weseli?" 



Posłała mie matka, 
Z Filipem na jabka; 
A ji fiku po chlewiku, 
Rosułach se jabka. 



142. 
2. 



143. 



Kąpała sie Kaśka w morzu, 2. 
Pasła konie w pańskim zbożu. 
Pin starosta jechił z pola, 
Zajon koniczki do dwora. 
Kaśka mu diwała dwa talary, 
Jeden nowy drugi stary. 



„Jakoż ni mim smutni być, 
Kie mim za starego iść? 
Zasmuciło sie moji serdeczko, 
Ni może sie rozwiesielić. 
Za dwierzami w komorze, 
Stoi zielone łoże, 
Na tym łóżeczku piękne pierzyny 
A gdo będzie na nich spił? 
Jesi będzie stary spił, 
Coby rana nie doczkił, 
A jesi młody, pięknej urody, 
By mu Pin Bóg szczęści dił! tt 



Posłała mie matka, 
Z Jadamem na jabka; 
A ji szuru kole muru, 
Rosułach se jabka. 



„Kaśko, ji tego nie chcę." 
„Przydż ku mnie na nockę. " 
Jedną nóżką nic nie chrząpkej 
Bo tam leży stary, dyszy, 
Hneda usłyszy". 



3. Stari usłyszała, 

Zawołała na starego: 
„Stiń stary, miły Boże, 
Cosi chodzi po komorze." 
Niż sie stary z łóżka stoczył 
Pin starosta oknem skoczył. 



(t«) 



144. 



1. „Ceruchniczko, dziecię moi, 
A cóż to tam kłupka?" 
„Ja, ja, pani mamo, 
Pogonicz biczem puka.", 

2. „Ceruchniczko, dziecię moji, 
A cóż to tam chodzi?" 
„Ja, ja, pani mamo, 
Kocur myszy wodzi." 

8. „Ceruchniczko, dziecię moji, 
Ma ten kocur oczy?" 
„Ja, ja, pani mamo, 
Do łóżeczka skoczy. u 

4. „Ceruchniczko, dziecię moji, 
A ma ten kocur nos?" 
„Ja, ja, pani mamo, 

Do łóżka mi właz." 

5. Ceruchniczko, dziecię moji, 
Ma ten kocnr uszy? tf 
„Ja, ja, pani mamo, 

On hneda usłyszy." 



6. „Cernchniczko, dziecię moji, 
Ma ten kocur zęby?" 
„Ja, ja, pani mamo, 
On chce po mnie gęby." 

7., „Ceruchniczko, dziecię moji, 
Ma ten kocur fusy?* 
„Ja, ja, pani mamo, 
I piękne firmusy." 

8. „Ceruchniczko, dziecię moji, 
Ma ten kocur ręce?" 

„Ja, ja, pani mamo, 
I złote pierścieńce." 

9. „Ceruchniczko, dziecię moji, 
Ma ten kocur nogi?" 

„Ja, ja, pani mamo, 
I strzebne ostrogi." 
10. „Ceruchniczko, dziecię moji, 
Śukieneczka krótka." 
„Ja, ja, pani mamo, 
Krawiec ukrad sukna. u 



11. „Ceruchniczko, dziecię moji, 4 
Fartuch nie obstanie. 
„Ja, ja, pani mamo, 
Dobry rok nastanie. u 



145. 

1. Z jednej strony lastóweczka, a z drugiej dudek, 
Tańcowało sz warne dziewczę, a z nim Ja kubek. 

2. Jeny sie raz obrócili, wyraził nogę, 

„Owej ! owej ! dziewczę sz warne, ja już ni mogę. 

3. Pościel że mi białe łoże w nowej komorze, 
A połóż sie mi do niego, to mi pomoże." 

4. „Ja sie usłać nie wypieram, leżeć nie będę, 
Bobych ja cie uraziła w bolawą nogę". 

5. A jak przyszło o pół nocy, poruszył nogą, 
„Owej! owej! co to dobrze z dziewuchą młodą!" 

6. Żaden felczar ani doktór nie móg dopomóc, 
Co to dziewczę dopomogło przez te jedną noc. 

7. „Nie starej sie, ma dziewucho, co będziesz jadła, 
Kupię ja ci wierteł otrąb, za reński sadła." 

146. 

1. „Cisawy koniczek ma obcięte uszka, 

Niewpuszczej, dzieweczko syneczka, do łóżka, 
Hej! syneczka do łóżka. u 



(3M) 



2. „Jakoż mAm nie wpuszczać, kiedy pięknie prosi, 
Całuje, obłapić, gorz&łeczke nosi? 

HejI gorzńłeczke nosi." 

3. „U naszy maciczki, czerwione gwożdziczki, 
Podcinej, syneczku cisawe koniczki, 

Hej! cisawe koniczki. u 

4. „Jakoż m&m podcinać, kiedy niestarczuje, 
Sznura sie mi targ&, dzieweczka nie cztye? 

Hej! dzieweczka nie czuje." 



1. Byłać-ech jA, była 
Kochaneczka szczćrd 
Swoimn miłemu; 
Ale sie nie będę 
Na oczy stawiała 
Bł&znowi jednemu. 

2. Bo z ciebie je błAzen 
Nadewszyćki bł&zny, 
Lodzie powiadają; 
MAm j& jeszcze inszych 
Kochaneczków milszych 
Co na mie czakają. 



147. 
3. 



4. 



Co na mie czakąją, 
Choć piniądze mają, 
I branne koniczki; 
Tyś je jeny jednym, 
Potułaczem biódnym, 
Potuldsi się dycki. 
Potułaczu ludzki, 
PotulAsz się dycki, 
Nie chodź tu za nami; 
Bo mie tu je dobrze, 
W zielonym wianeczku, 
Między panienkami. 



Pieśni żołnierskie. 



i. 



2. 



148. 

Ej nier&z, nie dwa, 
Ty panienko pieknA, 
Zapłaczesz nademną. 
Jak mie wojAcy, 
Ci rezyjAcy, 
Ku Opawie powiedą. 

149. 

Była łaska była, między nami dwiema, 

Teraz ji neni; 
Ptaszkowie ją roznieśli po górach, po lasach, 

Drobnych kamieni. 
MAmcić jA koniczka oszerowanego, 

Dorna jeszcze dwa; 
JA na koniczka siednę, a na wojnę odjadę, 

Kochaneczko ma. 



(S*3) 



160. 

1. Ej! lepszy, taeiczku, na brannym koniezku, 
Ej! lepszy, taeiczku, wojaczkom być; 

Niż bych sie miał ożenić, 

A szkaradną babę mić, 

Ej lepszy, taeiczku, wojaczkom być. 

2. Bo szkaradna żona byłaby mi doma, 
A musiałbych dycki na nią hledzieć: 
A na koniczka siednę, 

A na wojnę pojadę, 

Tam sobie swe serce rozwiesielić. 

151. 

1. [: Żaden nie uwierzy, jak na wojnie żle [: 

Pieczonka ze psa, kołacze z owsa, 
Woda z kolaje. 

2. [: Żaden nie uwierzy, jak sirocie żle, [: 

Stańcie, tatuliczku, stańcie, mamuliczko, 
Polutujcie mnie. 

3. [: Żaden nie uwierzy, ani braciszek, [: 

Jak je porąbany, jak je porąbany, 
Branny koniczek. 

4. [: Żaden nie uwierzy, ani siostrzyczka, [: 

Jak je porąbani, jak je porąbana, 
Moja głowiczka. 

5. [: Żaden nie uwierzy, jaki pogrzćb mój, [: 

Ej w szczćrym polu, ej w szczćrym polu, 
Wykopany dół. 

6. [: Żaden nie uwierzy, jak mi zwonili, [: 

Ze wszyckich sztyrech stron, ze wszyckich 
Kęsami bili. [sztyrech stron, 



1. [: Ci( 



152. 

Ciężko mie mamulka wychowała [: , 
A z rączki na rączkę [: przekładała, 

2. Kiedy mie mamulka kolóbała, 
To mie już wojaczkem nazywała. 

3. Jeszczech nie urosnął, jużech wojak, 
Czerwione wyłożki, biały kabat. 

Dodawają jeszcze niektórzy : 

4. Kiedych był maluśki, nieznaliście mie, 
Kąszczyczka chlebiczka, medaliście mi. 

5. Jageście mie poznali, na wojneście mie dali, 
Bóg w&m to zapłaci, prz&ciele mili. 



(224) 



153. 

1. Idzie woda jaworowa, 4. 
Od Rudzice do Bronowa, 
Wszycki ławki zebrała, 

Jeny jedne niechciała: 

2. Co mój miły po niój chodzi, 5. 
Szwarne dziewczę z sobą wodzi, 
Utargł jabłko, utargł dwie, 

A puść że ich po wodzie. 

3. Płyń jabłuszko kany raczysz, 6. 
Szak sie nigdy niepomoczysz, 
Płyń jabłuszko płyń dołu, 

Aż ku naszymu dworu. 



fi. i. 21. 

Na dwóch bębnach bębnowali, 
Kie syneczka oblekali, 
Na waltorniach ') trąbili, 
Kiedy go już kludzili. 
Podż sie miła podziwaci, 
Jak mie bydą oblekaci. 
Do rewerendy do siwej, 
Przez cie dziewczę uprzymne. 
Bijcie dzwony na wsze strony, 
Umrzćto mi pocieszeni, 
Umrzćłcić mi "ź róże kwiat, 
Droższy niżli cały świat. 



1. 



2. 



3. 



4. 



5. 



6. 



7. 



8. 



9. 



154. 

„Ej! przy Cieszynie bystra woda, [: 
Napij sie, syneczku [: 

Bo je dobra." 
„Jużech sie ji napił, już ji mim dość, [z 
A ja ci dziękuję, moja nejmilejsza, [: 

Za twą miłość." 
„Wzieni go na wojnę wczora w nocy, [; 
Coby nie widziały ani nie płakały, [: 

Moji oczy." 
„Świeć mi, miesiączku, nadó młynem, [; 
Kanyż ja sie, miła, [: 

Z tobą zeńdę." 
„Ej zeńdemy sie między lasy, [: 
Ej tam sie bedemy [: 

Społem cieszyć." 
Ej ! za to jedno ucieszeni, [: 
Wsadzili syneczka [: 

Do wezeni. 
Ej do wezeni do cieżkeho, [: 
Przyszła jego miła [: 

Płakać jeho. 
„Spisz ty syneczku, czyli czujesz, [: 
Czyli se też o mnie [: 

Przemyślujesz ? u 
„Ej niespięć jeszcze, ale czuję, f: 
Dycki se o tobie, moja nejmilejsza [: 

Przemyśluję. 



') Waldhorn, 



(225) 



155. 
2. 



Siedziała dziewucha 

Za zielonym stołem, 

Szyła se szateczke 

Gzerwionym jedbawiem. 

3. Maszeruj, maszeruj, 
Pan Bóg cie błogosław. 
Jeny mi szateczke 
Na pociechę zostaw". 



„O moja dziewucho 
Komu ty to szyjesz?" 
„Swoimu miłemu, 
Co pomaszeruje. 



156. 



Erb. I. 186. 



1. Będzie wojna będzie; 
Gdo na nią pojedzie? 
[: Kiera ma miłego, [: 
W sercu kochanego. 



„Dyby mi Cesarz Pan 
Koniczka darował, 
Siadłabych na niego, 
Pro swego miłego 
A jechałabych tam". 
„Cóżbyś tam, dziewucho, 
Cóżbyś tam robiła?" 
„Prałaby eh koszule, 
Cobyś chodził mile, 
Tobych tam robiła". 
„Kanżbyś ich, dziewucho, 
Kanżbyś ich pierała?" 
„Jest na morzu kamień, 
Kijaneczka na nim, 
Tam by eh ich pierała". 
„Kanżbyś icb, dziewucho, 
Kanżbyś ich suszyła?" 
„Na wysokićj górze, 
Na jedbawnej sznórze, 
Tam bych ich suszyła". 



6. „Kanżbyś ich dziewucho 
Kanżbyś ich kulała?" 
„Na pruskiój granicy, 
Na. strzebnej stolicy, 
Tam bych ich kulała". 

7. „Cóżbyś tam, dziewucho 
Cóżbyś tam jadała ?" 
Są w ogrodzie gruszki 
Dla szwarnej dziewuszki, 
To bych ich jadała. 

8. „Cóżbyś tam, dziewucho, 
Cóżbyś tam pijała?" 
„Wodziczke z kolaje, 

Co mi Pan Bóg daje,- 
Tobych pijała". 

9. „Kanżbyś tam, dziewucho, 
. Kanżbyś tam lógała ?" 

„W lesie są choinki 
To moji pierzynki, 
Tobych tam lógała a . 



157. 

1. [: Starsza siostra [: konia dała, 

:I wywiodła, osiodłała [: 

2. Młodsza siostra miecz mu dała 
A żałośnie zapłakała. 

3* Nie płacz, siostro, przyjadę ja, 

za roczek, za półtora. 
4. Minął roczek i półtora 

1 jadą żołnierze z pola. 

*b, WUd. A»*. Di. III. t. ix. 



29 



(226) 



5. Pytam sie ich w swej chudobie, 
Daleko je brat na wojnie ? 

6. A braciszek w szczerym polu 
Dzierży głowę na kamieniu, 
Prawą nóżką we strzemieniu. 

7. A koń jego wedle niego, 
Grzebie nóżką, lutuje go. 

8. Lepiej doma cepem buchać, 
Jak na wojnie z kęsa gruchać. 

9. Lepszy doma groch kapusta, 
Jak na wojnie kura tłusta. 

10. Lepsza doma kapuścina, 
Jak na wojnie owięzina. 

11. Lepszy doma kądziel prządać, 
Jak na wojnie szablą rąbać. 

12. Bo na wojnie szable kruszą (bruszą) 
Nie jeden sie żegna z duszą. 



158. 

• 

1. W mieście grają i bębnują, 6. 
Wojdczkowie maszerują. 

2. Teżcićbych ja maszerował, 7. 
Dyby mi gdo konia siodłał. 

3. Siostrzyczka to usłyszała, 8. 
Hnet koniczka osiodłała. 

4. A ta druga rączki dała 9. 
A ta trzecia zapłakała. 

5. Niepłaczcież wy siostry brata, 10. 
Uzdrzycie go za trzy lata. 



Już trzy lata pominęły, 
Siostry brata nie widziały. 
A ón leży w szczerym polu, 
Głowiczke ma na kamieniu. 
A koniczek wedle niego, 
Grzebie nóżką lutuje go. 
Stawej że, młodzieńcze, młody, 
Dawałeś mi owies goły. 
Teraz nie dasz ani słomy, 
Rozniesą cie stroki, wrony. 



159. 

1. „Mamo, mamulko ma, 4. 
Dodejcie mi rady. 

Chodzi ku mnie każdodziennie, 
Dragoneczek młady". 

2. „Cero ma, cero ma, 5. 
Zaniechaj dragona; 

O! zaniechej ty dragona., 
Zostań ze mną doma." 

3. „Mamo, mamulko ma, . 6. 
Ńi może to byci, 

Bo ja muszę z tym dragonem 
Precz maszerowaci". 



Jak przyszło po roce, 
Przyszła cera k' matce 
A młodego dragoneczka, 
Przyniosła w pierzynce. 
„Mamo, mamulko ma, 
Pomóżcie mi chować, 
To was będzie ten dragonek, 
Starzy czka nazywać". 
„Cero ma, cero ma, 
Chowej se go sama, 
Cosy chciała, toś dostała, 
Mezy dragonama". 



(227) 



160. Patrs wwelne. 



1. Dziękow&łbych swemu ojcu 

On mi prawi: „idż ty zbójcu:* 

Orejcie mi, trąbcie mi, piskajcie mi marsz I 
Na ramienia karabiny 
U boku pałasz. 

2. Dziękow&łbych swej macierzy, 
Ona mówi „idż do d wierzy" ; 

Orejcie mi itd. 

3. Dziękowdłbych swemu brata, 4. Dziękow&łbych swoji siostrze, 
On mi mówi „idż do światu", Ona mówi: „idż ty łotrze" ; 

Orejcie mi itd. Orejcie mi itd. 

161. 

1. A jd nie wiem, co mńm czynić, 
A jś, nie wiem, co mdm czynić, 
Gzy wandrować, czy sie żenić, 
Czy wandrować, czy sie żenić. 
2, Wandrowdłbych, nie wiem kędy, 5. Oddńw&m de pod obronę, 
Zarosła mi cesta wszędy. Idę pod wojeóską bronę. 

S. Zarosła mi drobnym buczym, 6. Tam mi warta wypisani, 
Już sie z tobą dziewczę łuczę. Będziesz mitó o mnie płakać. 

4. Prawą rączkę ci podńwńm, 7. Będziesz płakać we dnie w nocy, 
Pann Bogn cie oddńwńm. Aż wypłaczesz swoji oczy. 

162. 

1. Kie jń idę po ryneczku, 3. Mi&łech ja grejcar z tych peniz, 
Ona stoi w okieneczku; Coch sie mi&ł za nie ożenić; 
Jś, na niego spoglądam. Jużech przepił, ni, m&m nic, 
On sie pytó co żąddm. Muszę latoś nie żenić. 

2. Jednor&ł, jednoralski, 4. Je nasz Ces&rz hilt bogaty, 
Nie skyrz ojca, nie skyrz matki; Sprawi on n4m piękne szaty, 
Jś, na wojnu zabier&m Nie trzeba nkm nic robić, 
Bo j& piniędzy ni m&m. Jeny szpacerką chodzić. 

163. 

1. Matuszynie, swojski synie, 
Już twoja wiesiołść 

Z wodą płynie. 

2. Ta uroda jak jagoda, 

Przeca cie, syneczku, nadobny syneczku, 
Było szkoda. 



(338) 



3. Bo na wojnie wszycko strojnie, 
Eoniczek i siodło, 

Diewncho nadobni. 

4. „Si&dej ku mnie". „J&ćbych siadła i jechała 
Ale mi maciczka 

Zak&zała". 

164. 

!• nCzyjaż to roliczka niezorand?" 
„To mojigo syna zaniedbani". 
„Orńłech ją, tatuiiczku, ale mało, 
Bo mi sie kółeczko połamało". 

2. [: „Kie ci sie złimało, dej go sprawić, 
[: Żeby eh cie sie synu mógł zabawić!" 

3. „Wy mie, mój tAciczku ród ni m&cie, 
Że wy mie od siebie wygśni&cie. 
Nie wyganiejcie, pójdę jś, sdm, 
Siednę na koniczka będę huzarem". 

4. Lepiej je na wojnie woj&kowi, 
Niżli u wdowy młodzieńcowi. 
Wojsk ma cesarski dwacetniki 
Może se poskoczyć u muzyki. 

5. Lepszś je pszeniczka, niżli owies, *) 
Lepszy je młodzieniec, niżli wdowiec. 
Młodzieniec miłuje na swym łóżku, 
A wdowiec wspominń na niebożku. 

6. Lepszy je piweczko, niżli woda, 
Lepsza je dziewucha, niżli wdowa. 
Dziewucha miłuje nie narzćk&, 
A wdowa spomina nieboszczyka. 



Pieśni łowieckie. 



165. 



Idzie liszka lasem, Myśliwieczek, cz&rne oczy, 

Siadła na roli; Myśliwieczek we dnie w nocy, 
Idzie drugi za nią, Uciekej, nieczakej, 

Siadła wedle ni, Bo cie zastrzeli. 



Por. Nr. 3. 



(*») 



Łączka zieloni, ! 

Ni epo sieczona, 

Siedzi na ni mysliwieczek 

Czaka jelenia. 

Świeć mi, miesiączku, 4 

Świeć mi z wieczora, 

„Dej ci Boże szczęści, zdrowi 

Kochanko moja". 



„Moiesz winszować, 
I pocałować, 

Jeny, proszę myśliwieczku, 
Cnoty szanować. 
O bo myśliwiec, 
To je jego wiec 
W co zamierzy, w to uderz? 
To je jego wiec". 



Siedzi zajączek pod miedzą,... 
A myśliwcy o nim nie wiedzą. 
Zając siedzi, konceptuje, 
Testament sobie spisuje, 
Śmiertelny, śmiertelny! 



Rozpuścili charty, ogary, 
Aby im zajączka łapały 
Zając przez pole do łasa, 
A prawi sobie: „hopsasa, 
Hopsasn, do 1 



A, jak je zajączek kęs w lesie, 
On sobie ogonek podniesie: 
„Wy ogary i myśliwcy, 
Całujcie mie w kapsę wazyoy; 
Jach je pan w lesie sam". 



168. 



Pojademy na gon, na gon, 
Towaryszu mój! 
Na goneczek, na nowy, 
Za ten lasek wiśniowy, 
Towaryszu mój! 

Ono idzie zając, zając, 
Towaryazu mój I 
Rozpuść charta z charcicą, 
Az zająca ncbycą, 
Towaryszu mój! 



3. óno idzie liszka, . . 

4 jeleń, . . 

5 sarna, . . 

6 wilczek, . 

7. niedźwiedź . 

8 panna, . 

9. Tobie będzie zając, zając, 

TowaryBzn mój! 

Tobie zając i sarna, 

A mnie liszka i panna, 

Towaryszu mój ! 



Pieśni wyszydzająca, (wyśmiewne) 



169. H, m dittwkL 

Przy Cieszynie dziewki stare, 2. Wszycy ludzie sie dziwali, 

Oparzył ich mróz; Takich cudów nie widzieli, 

Przyjechali tam szergowie, Eany ich tam wióz. 
Nabrali ich wóz. 



(280) 

3. Złożył ich pod murem, 
Przyłożył ich gaszturem: 
„O tu leżcie, marchi stare, 
Potoch was tu wióz". 

170. Na kiermawiłtków. 

1, Ej! wy, pani mamo, 2. Ej Iwy, pani mamo, 

Jadą kiermasznicy ; Jadą Skoczowianie ; 

Jeden na krężelu, Jeden na cisuli; 1 ^ 

Drugi na przęślicy. Drugi na różanie./ ' 



1 •!• Na siewców. 

1. Wandrowali szewcy 2. Ten nejstartzy towarysz, 

W ten nejwiększy mróz, - Musiał świnie paść; 

Musieli iść wisieć, Uciekło mu prosie 

Na jeden powróz. Musiał wisieć zaś. 

3. Szewczyku, szewczyku 
Ty rfy rzemieśniku, 
Obiesiłeś sukę 
W lesie na rzemyku. 



172. 



Na ksiciy. 



1. Sikora sie okociła, 2. A jeden był dziekanem 

Za stodołą w chrońcie; Na lipowym moście; 

Porodziła dziewięć wilków, A wilk mu sie spowiad&ł, 

Księdzów jedenaście, Źe zjńd konia w poście. 

3. Ksiądz mu zad&ł pokute, 
Wbił mu obręcz na du..; 
Wilk tu rety krzyczy, * 

Że mu obręcz du.. puczy. 



173. 



Na pachołków. 



1. Stare czasy nastdwają, 2. Idzie jeden do drugigo, 

Co pachołcy pyszni; Grejcareczka pojczać; 

Grejcareczka nie zarobi, » Pojczej że mi, mój braciszku, 

Ożenić sie myśli. ' Idę sie zalócać. 

3. Bo galaty same łaty, 
Koszula nie dobra. 
Kole lemca szyfulińca, 
Jako rzepa drobnś.. 



ł ) Nazwy krów. 



(231) 



174. 



Na księie kucharki 



Wczora była niedziela, 3. A jś, wiem, nie powiem, 

Dziś świętego Marka. ę Co w zagrodzie roście; 

Jadaby sie wydała, Maryjan do kolan 

kiędzowa kucharka. Coch zasiała w poście. 

Dała sobie suknie szyć, 4. A ja wiem, nie powiem, 

A na przodku rozpór; a Co po lesie szuści; 

Chciała sobie poskoczyć, ' Biały ptśszek, zbiera piasek 

A on sie ji rozpruł. Po lesie go puści. 



175. 



Na panny. 



1. Hore! kozy, horę! a owce doliną, 

Ty cieszyński dziewki żebrania nie miną. 
Opar-że ich, Boże, od wielkiej przygody, 
By nie powpadały z torbami do wody. 

176. Na stare baby. 

Poszła baba do fararza, 
Była bardzo strapiona: 
„Powiedz-że mi, mój fararzu, 
Czy ja będę zbawiona?" 
Ksiądz ji zazdrzał do paszczeki, 
Baba zębów nimiała: 
„Niebójże sie, babo, piekła* 
Czymże byś tam zgrzytała?" 

177 a). Na aicciów. 

Dziwujcie sie wszycy ludzie, 2. Dziwujcie sie wszycy ludzie, 

Jakigo m&m zięcia; Jakigo mim szwagra; 

Krzywe zęby, smerdzi z gęby Ma galaty same łaty, 

Jakby od prosięcia" A przy boku szabla. 

177 b). 

Hej! hej! nadobna dzieweczko, 
Krzywe nóżki masz; 
Dejże se ich poprostować, 
Niebedzie cie nic kosztować, 
Będziesz tańcować. 

178. 

N. N. synowie, 2. Jeden idzie potóczkem, 
Mają botki cynowe, A ten drugi ze sztuckem 

A podkówki z oceli A ten trzeci z ocelką, 

To są chłopcy wiesieli. Tak se idą szpacćrką. 



(282) 



179. 

1. „Ty, moja dziewucho, nie chcę cie,2. „Ejltymój syneczku, niewierz ty, 
Służyłaś u ludzi, ganią cie; • Przydż jutro rano, uzdrzysz ty, 
Rano nie stawasz, Jako j& stawam, ^ 

Krowom nie dawasz, Krowiczkom dawam, 

Kądziołki nie przędziesz". Kondziołke podprządam". 

3. Ej przyszeł .Tano, raniuśko. 

Ona jeszcze leży na łóżku. 

Krowy ryczały, 

Świnie kwiczały, 

Kądziołeczka całuska. 

180. 

1. Pasła kozy wedle brzozy, na poganisku, 

Przyszeł ku ni w czarnej guni, kłapatym czapczysku. 

2. Miał on też cielęcą westeczkę, pikowe bóciki, 
Słomianne galaty a szateczke z potarganej chuściczki. 

3. Nie przebierać panno, abyś nie przebrała, 

Za kanarka czarnego gawrona albo szkodliwego wróbla. 

4. Kanarek tobie swoim głosem zarmutek odbiera, 

Ale gawroneczek i wróbliczek swoim dziobem chlób (p)ob\era. 



1. Co sie stało, przydało, 
Żonie mojćj dziś rano: 
Szła do pieca kurzyci, 
-Zgorzało ji pół r . . . . 



181. 



2. Nie starej sie, żonko ma, 
Bo to wszycko sprawa ma: 
Mam ja deskę dębową, 
Dam ci zrobić r... nową. 



182. 

1. Pytała sie Kasia nadobnego Jasia, 
Wiela on też portek ma. 

A on ich ma dwoje, pojsc... oboje, 
Które mi ty wymachasz. 
W Piątek a w Soboto będziesz mieć robotę. 
Będą portki jak, nowe. 

2. Pytała sie Kasia nadobnego Jasia: 
„ Wiela też ty koni masz?" 

„Jeny jedno zgrzóbię, dycki na nim dyrbię 

Toch ja taki gospodarz". 

Przedała pierścienie, kupiła mu konie 

Kazała mu furmanić. 

Zajechał do Śląska poprzedał ty końska 

A na Kasie wypion r... 



(233) 



183. 

Bez uroku! patrząc na cie, 
Sliczn&ś jak monarcha, 
Kiedy idzie kole ciebie 
Smerdzisz jako marcka. 
Szykown&ś je jak przęślica, 
Obracisz sie jak kłonica, 
Kie tańcuję z tebą. 



184. 

1. Rada idziesz do karczmeczki 3. 
Tańcujesz tam ładnie, 

A gdy z tebą potańcuję, 
Jak gdy z drzewa spadnie, 
Lepiej jest niedźwiedzia wodzić, 
Niżli z tobą w tańcu chodzić. 
Kochanko moja. 

2. Rano wstajesz, nie myjesz sie, 



Pacierza nie rzćk&sz; 
Telki kąski jako piąstki 
Cblebiczka połykasz. 
Ociec z matką sie starają, 
Jako ciebie wychowają, 
Wydać ni mogą. 



4. 



Ołowiczke misz ugładzoną, 
Jako żęti trawa, 
Oczyczka misz malusińki, 
Jak turecki sowa, 
Zębulki misz malusiczki, 
Jak świnia dziwoka, 
Dyby cie chci&ł pocałować, 
Wybódby se oko. 
Strzewiczki misz z całej skory, 
Jeszcze nie są dości; 
Pięteczki misz malusińki 
Jako raci koński. 
Na twoi szlachetne nóżki, 
Dwie sta owiec na pończoszki 
Ostrzygać ci trzeba. * 



Pieśni pasterskie. 



185. 



Za onego czasu 

Wpadła baba do kwasu, 

Wyjeni ją z kwasu, 

Rzli nią o piec, 

Wyleci&ł z ni chłopiec. 

A ten chłopiec wzion cieśliczke, 

Szeł do łasa ścion jedliczke; 

Postawił kościółek. 

A w tym kościele, 

Nie było żadnych świątości, 

Je» *ftmB w . . . . i kości ; 

Przyleciały kawki, 

Zt>. WUd. Antr. Di. UL T. IX. 



Postawiły ławki; 
Przyleciały wrony, 
Postawiły zwóny; 
Przyleciił szkowrónek, 
Postawił ten mały zwónek; 
Przyleciił czyżyczek, 
Postawił wina żydliczek; 
Przyleciała pinkoła. 
Wszycko im to wyl&ła; 
Przyleciał krok, 
Po.... im to skok; 
Przyleciała sowa, 



30 



(2*4) 



Myliła księdzowi słowa; 

Ksiądz ją rznął tabulicą,* 

Aże sikła wajecznicą; 

Przyleciała myszareczka 

I wziena to do garneczka; 

Przyszli malćrze, 

Wzieni to na talerze; 

Przyszeł chłop z obręczą, 

Py t&ł sie kan sie te g . . . . męczą ; 

Przyszły żebriczki, 

Zebrały to na taczki? 

Randy są ty tóczki; f 

Woda je zebrała; 

Randy je ta woda? 

Woły ją wypiły ; 

Randy są ty woły? 



W pogance; 

Randy je ta poganka? 

Gołębie ją wyłuskały; 

Randy są ty gołębie? 

Na dębie; 

Randy je ten dąb? 

Cieśliczka go ścinała: 

Eandy je ta cieśliczka? 

U chłopa; 

Randy je ten chłop? 

Umrzśł ; 

Randy go chowali? 

Pod świńskim progem. 

Czym mu trąbili? 

Baranim rogem. 



Helokanie. 

Są to śpiewki, które naprzemian wyśpiewują pasterze lub pasterki, 

nie daleko siebie pasący bydło. 

186. 

Helo, helo! maliczko! 

Daleko tam pasiesz? Haniko! 

Oto niedaleczko, 

Jeny przez poleczko, 

O góry, o dwoje, 

Przez zielone gaje, 

Helo, helo! nadobna! 

A sznóreczka jedb&wna! 

Helo, helo! maliczko! 

Jakże ci sie pasie? Rasiezko! 
Zdrowaś helokała, 
Na rok sie wydała, 
Dobrego dostała; 
Aby cie nie bijał, 
Gorzałki nie pijał, 
Jeny raz na tydzień 
A potym każdy dzień, 
Helo, helo, nadobna! 



Powiadały wrony, 
Że lecą na zwóny, 
Powiadały kawki, 
Źe lecą na ławki, 
Powiadały stroki, 
Że lecą na boki, 
Powiadał Janiczek, 
Że będzie Kubiczek, 
Helo, helo nadobna! 



187. 



1. Helo, helo! Janiczku nodobny! 
Jako ci sie pasie, 



Jako ci sie pasie, 

Helo, helo! Janiczku nadobny? 



(235) 



R. Helo, helo ! Pawliczku nadobny! 

Dobrze mi sie pasie, 

Dobrze mi sie pasie, 

Helo, helo, Pawliczku nadobny. 
2 

Czyś dost&ł śni&dani, 

R. Dostółech śnińdani 
i tak bet końca śpiew w pytaniach i odpowiedziach. 
Albo: (śpiewcftHana i Maryna:) 

Hana : 

Helo! helo! Marynko, 
Eu mnie helo! 
• albo: ale ty N. N...owa Marynko, 

Maryna : 



Helo! helo! Haniczko, 
Ku mnie helo! Haniczko, 
albo: ale ty X. X....owa Haniczko, 
Jako ci sie pasie? 
Mie sie dobrze pasie. 
Tobie niewiem jako. 
Boś tam je daleko. 
J& tu niedaleczko, 
Przez małe poleczko, 
Przez niewielki gony, 
Jaworek (gdiczek) zielony, 



A na tym jaworze, 
Malowane łoże, 
A na tym łóżeczku, 
Szateczka jedb&wn&, 
A na tej szateczce, 
Fiołeczka modrś., 
A na tej fiołce, 
Haniczka nadobni. 
Helo! helo! Haniczko, 
Ku mnie, helo! 



Hana : 



Helo! helo! Marynko, 
Ku mnie, helo! 
Pożeń że tu ku mnie, 
Je tu tr&wka u mnie, 
W stodole na gumnie; 



Jak będzie u ciebie, 
Pożenę j& k tobie. 
A teraz je u mnie 
Pożeń-że ty ku mnie 
Helo! helo! Marynko, 
Ku mnie, helo! 



Maryna : 



Helo! helo! Haniczko, 
Ku mnie, helo! 
Helok&m, helok&m, 
D&w&m chlób żebr&kom, 
A tw&ruszki żydom, 
Aó sie na rok wyd&m. 



Jakbych sie wydała, 
Będę cie za drużke pytała, 
Jesi nie za drużke, 
To za towaryszke: 
Helo! helo! Haniczko! 
Ku mnie, helo! 



(28fi) 



Hana: 



Helo! helol Marynko, 
En mnie, helo! 
Pojadę, pojadę, 
Na twoi wiesieli, 
W kol&seczce modrej, 



W szateczce jedb&wnej, 
W sukience, w atlasie, 
Wybijanym pasie. 
Helo! helol Haniczko! 
En mnie, helo! 



Gdy bydło w szkodę wędzie: 



Niedej, nie dała, 
Aby sie szkoda nie stała, 
A jak sie szkoda stanie, 
Te se też Janiczek dostanie. 



Jak pójdzie gazda do pola, 
Z&jmie krowy do dwora, 
A pastyrza na nici, 
Będzie go bić po r.... 



Że mk krowy w obilu (w zbożu) Niedej, niedej. 

Gdy pasterz za późno pędzi bydło w pole. 

Za górami tarka, tńrka, Idzie za krowami, 

Niezdrzałd je, niezdrzał& je, Jeszcze drzćmie, jeszcze drzómie, 

A ta N. N. (Maryna), A gażdzinś ją kijem żenię, 

Ospałd je, ospałś, je. Kijem żenię. 

Ł&tki, garce długo 

Wylizuje, wylizuje, 

A nieskoro krowy wyganiuje, 

Wyganiuje. 



188. 



Liwy, liwy, gąski 
Pódźcie do domu; 
Nima pana doma, 
Ani jego syna; 
P4n szeł na wino, 
Syn szeł na piwo, 



Kucharka na gorz&łke, 
Dziewka na kap&łke; 
Stodoła zamknót&, 
Mieczem podeprzótd, 
Gd o sie miecza dotknie, 
Temu głowę zetnie. 



W Pendziałek: nawarzył gałek, 
We Wtorek: szył worek, 
We Strzode: golił brodę, 
We Sztw&rtek: poszeł do ciotek, 



189. 

W Piątek: nakupił cielątek, 
W Sobotę: mińł z nimi robotę, 
W Niedziele: zj&d krowę i ciele. 



im) 



Przyśpiewki 1 tańce. 



190. Taniec aOkany. 

Jedzie Turek po granicy, 
Szablą sie mu błyski; 
Stare bajby uciekają 
A on oobie wyski. 

192. 

Ej moja, moja, 
Nie dała mi pokoja, 
Nie dała mi w nocy spać 
MufliAłech ją kolóbąć. 

194. 

Zadudej, zadudej, 
Łebo mi dudy dej; 
Wołg ja zadudać, 
Jako ci dudy dać. 

196. 

Ej jedzie furman jedzie, 
Jużeić .więcej nie przyjedzie; 
Jego miła wyglądała, 
Gołąbeczka gotowała. 

198. 

Ilejże jeny, hejże dyna, 
J4ch pachołek, tyś dziewczyna; 
J4ch pachołek flo roboty 
Tyś dziewczyna do ochoty. 

200. 

Kowaliczku mój, 
Złńmńł sie mi krój ! 
Pódż że mi go zocelować, 
Abych móg nim podorować, 
Kowaliczku mój. 



191. 

Kieri żona zła, 
Nierftda muże n&ą; 
Wolałaby hus^ra 
Z czerpymą faąama. 

193. 

Warej, warej zły duchu, 
W rostarganym kqiu<ohu, 
Warej, warej odemnje 
Bo m&sz cziry przy sobie. 

195. 

O cóżeś sie, nadobni dzieweczko 
O cóżeś sie starała? 
Czemużeś mie za męża jiiechciała, 
Czy ci Janka żdl? 

197. 

A jak j& sie uweznę, ' 
Katoliczki nie weznę; 
Weznę sobie luterke, 
Będzie mieć pieniędzy trówełke. 

. 199. 

Jechał chłopek do młyna, 
Padła pod nim kobyłą. 
Żonka płacze, hałacze, 
Szkoda było tej klacze 1 ). , 

201. 

Ej jeny ty kowaliczku dymej, dymej, 
Ukujże mi pod koniczka szynę, szynę, 
Zagrejże mi sztyry razy łup cup, łup 

Np, 

Nie będziesz ty mej żonki szkub, szkub. 



] ) Jestto początek pieśni dosyć długićj i śmiesznćj, którą na póżniój 
zostawiam, niemając całćj w obecnym zbiorze. 



(238) 



202. 

Dybyś se ty nie poczynił, 
Oalaty se pozeszyw&ł. 
Oto jegła, oto nić, 
Zaszyj sobie całą r.. 



203. 



Dybych j& wiedziała, 
Czyji to koniczki, 
Nażenabych j4 jim 
Zielonej trdwiczki. 

204. 

Bodejeś ty, mój wilczku 
Skap&ł, skap&ł, 
Kiedyś mie ty jałóweczke 
Spapdł, spapśl. 



Dybych )k wiedziała, 
Że syneczka mego, 
Nażenabych j& jim 
Owsa zielonego. 

205. 

Kończynka, kończynka, koń sie pasie, 
Kończynka, kończynka, koń sie pasie, 
Kończynka, kończynka posieczonś, 
Już je moja miłi namółwion&. 



Taniec skakany. 206. 

Kiedy jd wołki pożenę na leżaj, 



Taniec wolny. 207. 

Nie zganiej syneczku wołeczków 
To tobie, ma dzieweczko, budzie ż£l; [z ugora, 

A jak j& pożenę wołki z leżaja, Niech jedzą pod miedzą, aże do 



To ty będziesz, ma dzieweczko, leżała. 

208. 

Miałać-ech j& galana, 
To było straszydło; 
Dóma sie go kury biły, 
A na polu bydło. 

210. 

Powiadała stroka wronie 
Kupmy sobie sanie, 
• Będziemy sie w&żowały, 
W stodole na słomie. 



Taniec skakany. 212. 

Kiedych leg na pawłaezy, 
Smi&łech sie z naszy Kaczy, 
Że mś. cz&rne kolana, 
Aby se ich umyła. 

Taniec skakany. 

Co mi d&sz, to mi d&sz, 
Panie Boże wieczny; 



[wieczora. 

209. 

Hejże hoj! szumi&ł g&j! 
Szumiała leszczyna, 
Płakała dziewczyna: 
Jńch sie śmi4ł. 

211. 

N. N. . . . złd, 
Sz warną cerę m&; 
Pójdzie J&nek kole progu, 
Pomodli sie Panu Bogu, 
Może mu ją d&. 

Taniec skakany. 213. 

Dybych jś mi&ł nowe botki, 
K&z&łbych se naldć (wódki), 
Nied&łbych sie starej babie 
Kozubem nazywać. 



214. 



Jeny mi nie d&wej 
Starej baby z dziećmi. 



(239) 



Taniec skakany. 

Odpuście mi, odpuście, 
Odpuście mi, odpuście, 
Były woły w kapuście, 
W kapuście, w kapuście. 



Nie wiedziała, co robiła 
Od ż&lu, od żślu, 
Zawiesiła swój wińneczek 
Na walu, na walu. 

217. 

Kiebych j& sie Boga nie b&ł, 
Tobych j& sie podziw&ł, 
Gdoby mi ku mojej miłej 
północy chodziw&ł. 

Nabiję se flinteczku, 
Zabiję cie, syneczku. 



215. 



216. 



Jakoż ci mńm odpuścić, 
Odpuścić, odpuścić? 
Mógeś ich tam niepuścić 
Nie puścić, nie puścić. 

m 

Nie wiedziała, co robiła 
Od myśli, od myśli, 
Zawiesiła swój wi&neczek 
Na wiśni, na wiśni. 

Taniec wolny. 218. 

Dzieweczko, szatanie, 
Gdo ciebie dostanie, 
Czy kontrol, czy pis&rz 
Czyli jaki konwis&rz. ? 



219. 



Taniec Kacza. 

Pnedgra. Ta nasza koczyczka 
Zdumiała, 
Chyciła wróbliczka 



Taniec. 



Zeżrała. 
Uciekej, Eaczo, uciekej, 
Goni cie Kaczor dziwoki. 
Kacza uciekń, jak może, 
Kaczor ji chycić ni może, 
Uciekej, Kaczo, uciekej, 
Goni cie Kaczor dziwoki. 



Uciekej, Kaczo, po lodzie, 
Goni cie Kaczor po wodzie. 
Kacza uciek&, jak może, 
Kaczor ji chycić nie może. 
Uciekej, Kaczo, po lodzie, 
Goni cie Kaczor po wodzie. 



Do pola: 220. 

Ej! już czas, już czas 
Mój syneczku przestać. 
Jużeś sie dość namiłow&ł, - 
Szwarne dziewczę nacałow&ł 
Już czas przestać. 



Skakany 



221. 



Ej ! wol&łbych j& woldł, 
Ej ! aby mie brzuszek bol&ł; 
Ej ! bobych nic nie robił, 
Ej ! jenybych sie w&l&ł. 



Skakany. 



222. 



J& m£m kurkę jarzębiatą, 
Co mi dali mama z tatą; 
Jabka m4m, gruszki m&m, 
Przydż syneczku, to ci d&m, 



(246) 



* 



Na kominku dliwki są 
Jd tam skoczę, pomieszam. 



Skakany. 223. 

Ty, syneczku, dybyś móg, 
Nie szanuj ty moich nóg, 
Moi nóżki z żelaza, 
Nie trzeba im szlogarza. 

Skakany. 225. 

. > 

Ej sk&kej, dworski dziewko, 
Maślanka ci z gęby pyrskd; 
Jakóżby mi nie pyrskała, 
Eiedych sie ji nastrzebała? 



Skakany, 



224. 



Tańcowała Maryjanka 
[: Z Ickem : [: 

Wybiła mu sztyry zęby 
[: Cyckem. [: 



Skakany. 



226. 



Skakany. 

Nacóżeś sie wyddwała 

Kies mała, 
Będzie z ciebie gospodyńka 

Niedbało. 



227. 



Skakany, 



228. 



Moja żonko podziuband, 
Będę cie bić każde rano, 
Każde rano, każdy wieczór, 
Aże z ciebie dziuby zlecą. 

230. 

W stodole na gumnie 
Przyszło cosi ku mnie, 
W cielęcej postaci, 
Ni miało to raci. 



232. 



Husar na rynku, 
Husar na rynku, 
Pije palenku, 
Pije palenku. 



Idą ludzie z kościoła, 
Dziwują sie, co za stwora: 
Siedzi wróbel na rokicie, 
Kiwi głową rozmaicie. 



Nacóżeś sie wydawała 

Kies młod4,? 
Będzie z ciebie gospodyńka 

Nie hojna. 

8kakany. 229. 

Spiówałabych, ópićwała, 
Ni m&m kąska nuty; 
Suknią mi sie potargała 
Pies mi o... buty. 

231. 

Morawiec na ławie, 
A niemiec pod ławij, 
A mój nejmilejszy, 
W łóżeczku se mną. 



Pódż husar domu, 
Po co, ku komu? 
K ojcu, k macierzy, 
K dobrej wieczerzy. 



233. 



Wolny. 

Czyjażeś, dzieweczko, 
Czyjażeś, dzieweczko? 
Źydowa, żydowa: 
Oczy wybłyszczone, 
Zęby wyszczerzone, 
Jak sowa; żydowa. 



(241) 



Wolny. 234. 

Sojka na dębie 
Szkubie żołędzie; 
Powiedz mi, dziewucho, 
Czyja będziesz? 

235. 

Hejże, dziewczę, sapermencie, 
Nie chodź na ogórki; 
Jest tam piesek, ugryzie cie, 
Musisz dać gębulki. 

Wolny. 237. 

Zalecał sie Bartek Marynie, 
Powiel były szpćrki w kominie. 
Jak wyszły szpórki z komina, 
Osmarkałbych ja cie, Maryna. 

239. 

Żyję, żyję, nięwiem długoli, 
Umrę, umrę, niewiem skoroli; 

A co po mnie zostanie? 

Oalaciska na ścianie, 
Będą żydowi. 

241. 

Mój taciczek dobry był, 
Kupił mięsa samych żył. 
A ty żyły dobre były, 
Kiedy wrzały, to dyrdały, 
Dr. dr. dr. dr. dr. 



Czyjażbych była, 
Syneczku? twoja, 
Dych ci obiecała 
W komorze wczora. 

236. 

D&m ci, piesku, d&m ci skórki, 
Jeny mie puść do komórki, 
Do komórki, do tej nowej, 
Ku dzieweczce myśliwcowej. 

Wolny. 238. 

Czych sie narodził w piecu, 
Czyli na n&lepie, 
łże mi tak dziewki przają 
Jako kocur rzepie? 

240. 

Kandyż je ten co mie chciał, 
Co mi butki obiecał? 
Óno stoi za lasem, 
Dzierży butki za pasem. 



242. 

Pódżcie, chłopcy, na wojnę 
Na te pańską swobodę; 
Nie będziecie nic robić, 
Tabak kurzyć, wino pić. 



Uodler. 



243. 



Tata gratek pobijali, 
Mama czopek pokrącali; 
Wiedzieli, wiedzieli, 
Że sie krowa ocieli. 



Krowa sie im ocieliła, 
Piękne ciele porodziła; 
Dostali trzy złote, 
Za to ciele strokate. 



244. 



Cielęcak 

Za górami zarza, Za piecem je garnek, 

Będzie prędko dzień, Są tam kluski w nim, 

Dzień, dzień, dzień, W nim, w nim, w nim, 

Będzie prędko dzień. Są tam kluski w nim. 

Janek sobie poskakuje, 

A po jedną wytahuje: 

„Pódżcie kluski sem-sem-sem 

Pódżcie kluski sem". 



Zb. Wiad. Antr. Dz. III. T. IX. 



31 



(242) 



Kolomyjka. 245. 

Świeć mi, miesiączku, 
Świeć mi z wieczora; 
Dobrą nockę ci winszuję, 
Galanko moja. 



Polka (w lewo) 247. 

Nie chodź kole wody, 
Nie rób panu szkody 
A nie ł&mej gałązeczek, 
Nie chybej do wody. [: 

Polka. 248. 

Dyby było piwo, 
Piłoby sie piło! 
Ale, że je woda, 
Później boli głowa, 

N Walec. 250. 

Dybyś ty, chmielu 
Po tyczkach nielaz, 
Nie robiłbyś ty 
Z panienek niewiast. 



Walec. 



246. 

Z pod pieca gołąbek, 
Rozbił se żołądek. 
Z pod pieca, 
Niegruchnął, 
Zjad kasze, 
Nie dmuchnął. 



Stara baba była, 
Rozumu ni miała 
Nałamała gałązeczek, 
Do wody chybała. [: 



Walec, 



249. 



Na onej górze 
Siedlaczek orze 
Ma piękną cerę (córkę) 
Dej mi ją, Boże! 



Ale ty, chmielu 
Po tyczkach leziesz, 
Nie jedną panienkę 
Z wianka wywiedziesz! 



251. 

Dych była mała, malutka, A teraz, jagech urosła, 

Pasłach ja konia, koniczka Mam ja syneczka, jak sosna. 

Na łące, na trawie, zielonej otawie Synek je szykowny, md bruclek je- 
Hopsa sa. Hopsa sa. [dbawny 



Walc (w lewo) 252. 

Już wszycki sirotki 
Na wojnę zebrali, 
Już wszycki sirotki 
Na wojnie są. 

Do białego. 253. 

A czych ja je pies pruski ? 
Kują na mnie łańcuszki, 
Łańcuszki mnie opadną, 
Za dziewczyną, za ładną. 



Jak jeszcze jeden krać (raz) 
Na wojnę będą brać, 
Musi też siedlaczek, 
Swe syny dać. [: 



Dych ja szeł kole ściany, 
Roczki na mnie wyrczały, 
Jach też na nie: wyr, wyr, wyr, 
A ony mi zjadły syr. 



(243) 



Powolny. 

Prawdę ptaszek powiada, 
Co na gaju siada 
Że to dziewczę nie je stałe 
Co z dwiema gada. 



254. 



Z jednym gada do straody, 
Z drugim do niedziele, 
Z trzecim idzie na kazani, 
To sie ztych dwóch śmieje. 



Siedzi dudek na kościele, 
Warzy piwo na niedziele, 
Co nawarzy, to wypije, 



255. 



Przydzie do dóm żonkę bije. 
Żonka płacze, lamentuje, 
A ten gałgan podskakuje. 



Polka. 



256. 



Zawiązali cyganowi oczy, oczy, 

Aby nie szeł ku cygance w nocy, w nocy 

Choćbyście mu zawiązali obie, obie, 

On sie jednak ku cygance szkrobie, szkrobie 



Polka 



257. 



Kole młyna na grobli, 
Gonili sie dwa dziabli, 
Gonił dziabeł dziablice, 
Ze mu wziena przęślice. 



258. 

Przyjechali jasi, pasi, 
Poorali role Kasi; 
A Kasia sie temu śmieje, 
Gdo poorał, niech ten sieje. 



259. 

Ożenił sie szwiec, 
Żonka poszła precz; 
Dogonił ją pod jabłonią, 
Wy trzaskał ji d.. dłonią, 
To masz na czepiec. 



Kołomyj ki. 



260. 



Kołomyjki mik, mik, mik 
Ożenił sie sukiennik 
A cóż se wzion za żonę? 
N. N. Marynę. 



261. 

Kołomyjki migu mik, 
Ożenił sie dziabelnik, 
A wzion sobie takową, 
Co miała r . . dębową. 



262. 

Kołt myjki tańcujcie, 
Jeny pieca szanujcie, 
Trzeba pieca na zimę: 
Nie każdy md pierzynę. 



Kiedyś ty wiedziała, 
Żech ja był pijany, 
Było sie obrócić, 
Kolanem do ściany. 



263. 



Kolanem do ściany, 
Nie k kolanu memu, 
A teraz narzókasz 
Żech ja je przyczyną. 



(244) 



264. 



Kole naszy chałupki, 
Goni zając bez d..., 
Chyc mi go, j£ ci prawię 
3& mu d .. przyprawie. 



266. 



265. 

Kie-ch jś, chodził do szkoły, 
Uczył-ech sie litery : 
Jeden, dwa, trzy, sztyry, 
To są piękne litery. 

267. 



Góry, góry, góry su, Na onej górze, siedzi wilk w dziurze; 

Za górami lasy su, Chłopcy tam n&n zaglądają, 

Gdo chce szwarne dziewczę dostać, Za ogon go pociągają, 
Niech sie uczy moresu, Pocóżeś tam wlśz? 

Morę, morę, moresu. Wylazuj zar&z! 



To je kółko, to je wodne, 
A to małe, a to godne; 
To kółeczko, a to pół, 
A to kółko, a to kół. 



268. 



To je kurka, a to grzęda, 
To kokotek na ni śpiewń. 
To są hóśle, a to bas, 
A tu cymbśi, a to zad. 



Powolny. 269. 

Ach, mój miły maryj&nku, 
Siówałach cie po z&gonku; 
Gdóż cie sićwać będzie, 
Jak mie tu nie będzie? 

Jest tu jeszcze młodszd siostra, 
Kier& jeszcze niedorosła, 
To go sićwać będzie, 
Jak mnie tu nie będzie. 

Moji miłe bi&łe łyżki, 
Mywały was moje rączki, 
Gdóż was mywać będzie, 
Jak mie tu nie będzie? 

Jesttu jeszcze młodszś siostra, 
Ona jeszcze nie dorosła; 
Ta was mywać będzie, 
Jak mie tu nie będzie. 

Powolny. 270. 



Ach, mój miły biśły stole, 
Gr&wałach tu na cymbńle. 
Gdoż tu grńwać będzie, 
Jak mie tu nie będzie? 

Jest tu jeszcze młodszń siostra, 
Ona jeszcze nie dorosła, 
Ona grńwać będzie, 
Jak mie tu nie będzie. 

Moich miłych ojców progi, 
Chodziły tu moji nogi, 
Gdóż tu chodzić będzie, 
Jak mie tu nie będzie? 

Jest tu jeszcze młodszś siostra, 
Ona jeszcze nie dorosła, 
Ona chodzić będzie, 
Jak mie tu nie będzie. 



Na kopieczku stoi gruszka, 
Pod kopieczkem dwie; 
Namdwi&łech szwarne dziewczę, 
Lecz nie dU siebie. 



(245) 



Aj! żAl, ż&l, ż&l mi będzie, 
A jak mi ją wezną ludzie, 
Pocieszeni moji. 

Zasi&ł&ch j& maryjanek, 
On mi nie zeszeł. 
Nam&wiałach se miłego, 
On mi nie przyszeł. 
Aj! żdl, ż&l, żdl mi będzie, 
A jak mi go wezną ludzie, 
Pocieszeni moji. 



Pieśni różnej treści. 



. 271. 

1. Na fojtowej roli studzieneczka stoi, 

Gdo jedzie kole niój, gdo jedzie kole niój, 
Hej! koniczka napoi. 

2. Przyjechał tam furm&n, studzieneczke minął, 
Aże mu koniczek, aże mu koniczek, 

Hej! nożeczke wywinął. 

272. 

1. Ej, labuj, labuj, duszo moja, 2. Skończy ci sie miłowani, 
Szak labowaó przestaniesz; Skończy ci sie całowani, 

Skończy ci sie twa uciecha, A to wszycko, że na świecie 

Jak miłować przestaniesz. Nic stałego neni. 

i 

273. 

1. Beskidzie, beskidzie, 2. Beskidzie, beskidzie, 
Go po tobie idzie? Co po tobie idzie? 

Słowidczek z koniami Owczarze z owcami 

Jedzie za saniami. Baczówki z krowami. 

274. 

Nie widzieliście tu mojćj żonki? 
Szła do łasa na korzonki. 
A cóż będzie korzeniła, 
Kiedy mięsa nie warzyła? 



(246) 



275. 

1. Była jedna babusia rodu bogatego, 
Miała ona koziulinka bardzo rospustnego, 

Ona ma żyg-żyg-żyg-mazura 
Fitosa, barabasa 
Trr-cinki, borabinki 
Bardzo rozpustnego. 

2. Nasadziła babusinka zagródkę kupusty, 
Wszycko ji to pozeżćrał, ten kozieł rozpustny, 

Ona ma żyg . . . 
Ten kozieł rozpustny. 

3. Nasadziła babusinka zagródkę sałatu 
Wszycko ji to pozeżerał, a to z poza płotu. 

Ona ma żyg . . . 
A to z poza płotu. 

4. Ej ni miała babusinka kija dębowego, 
Wyganiała kozelinka, tego rozpustnego, 

Ona ma żyg . . . 
Tego rozpustnego. 

5. Ej stałacić babusinka na lipowym moście, 
Nie znalazła z koziulinka jeno same kości. 

Ona ma żyg . . . 
Jeno same kości. 

6. Ej stała zaś babusinka na wysoki gaci, 
Nie znalazła z koziulinka jeno tylko oczy. 

Ona ma żyg . . . 
Jeno tylko raci. 

7. Dziwała sie babusinka, kan sie woda toczy, 
Nie znalazła z koziulinka jeno tylko oczy. 

Ona ma żyg ... 
Jeno tylko oczy. 

8. Oj poszła babusia między same hory, 
Nie znalazła z koziulinka jeno jego rogi. 

Ona ma żyg . . . 
Jeno jego rogi. 

9. Oj poszła babusia między same lasy, 
Nie znalazła z koziulinka jeno jego włosy. 

Ona ma żyg . . . 
Jeno jego włosy. 

10. Oj poszła babusia między same ławy, 

Nie znalazła z koziulinka jeno kąsek hławy. 
Ona md żyg . . . 
Jeno kąsek hławy. 

11. Oj poszła babusia między same dęby, 
Nie znalazła z koziulinka jeno jego zęby. 

Ona ma żyg . . . 
Jeno jego zęby. 



(247) 



276. 

1. Kandyżeś bywał [: czarny baranie? [: 

: We młynie [: mościwy panie. 

2. Cożeś tam robował [: czarny baranie? 
[: Zasypał [: mościwy panie. 

3. Kanżeś tam legawoł [: czarny baranie? [: 
[: Pod ławą [: mościwy panie. 

4. Czymżeś sie przykrywał [: czarny baranie? [: 
[: Dzichciskiem [: mościwy panie. 

5. Cożeś tam jadował [: czarny baranie? [: 
[: Otręby [: mościwy panie. 

G. Czymże cie bijali [: czarny baranie? [: 
[: Tatarem [: mościwy panie. 

7. Jakóżeś płakawał [: czarny baranie? [: 
[: Me-e-e [: mościwy panie. 

8. Jakóżeś uciekał [: czarny baranie? [: 
[: Łup-ciup-ciup [: mościwy panie. 



277. 

1. Poszeł ksiądz do łasa 2. 

Cepem ścinać dęby, 

Trefił żabie na ocas. , 

Wybiła mu zęby. 

Dalój, chłopcy, dalój żywo, 

Pijcie wódkę, pijcie piwo! 
3. Spowiadał sie wilk księdzowi 4. 

Zadał mu pokute, 

Musiał zeżrać całe ciele, 

Zabił mu klinkem d.. 

Dalój, chłopcy, 



Oprosiła sie świnia, 
Na krakowskim moście, 
Porodziła dziewięć żydów, 
Żydówek patnaście. 
Dalój, chłopcy, 

Wleciał komor do komina, 
Narobił moc bauchu; 
Niedźwiedź sie go polękał, 
Umierał od strachu. 
Dalój, chłopcy, dalój żywo, 
Pijcie wódkę> pijcie piwo! 



Pieśni J. krak. 157. 



278. 



1. Służyłach u pana na pierszy lato, 
A on mi jeny dał kurzyczke za to! 
A ta kurka, złotopiórka, 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

2. Służyłach u pana na drugi lato, 

A on mi jeny dał czyźyczka za to! 

Ten czyżyczek szkubie mak, 

A ta kurka, złotopiórka, 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

3. Służyłach u pana na trzeci lato, 

A on mi jeny dał, kaczyczke za to ! 



(248) 



A ta kaczka prawi: tak, 

Ten czyżyczek szkubie mak, 

A ta kurka, złotopiórka, 

Pó sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

4. Służyłach u pana na sztw&rte lato, 
A on mi jeny d&ł gąsiczke za to ! 
A ta gęś nogą trzęś, 

A ta kaczka prawi: tak, 

Ten czyżyczek 'szkubie mak, 

A ta kurka, złotopiórka, 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

5. Służyłach u pana na piąte lato, 

A on mi jeny d&ł cieliczkę za to! 

A to ciele, d.... miele 

A ta gęś nogą trzęś. 

A ta kaczka prawi: tak. 

Ten czyżyczek szkubie mak, 

A ta kurka złotopiórka, 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

6. Służyłach u pana na szóste lato, 
A on mi jeny dśł byczka za to! 
A ten byczek, smyczek, 

A to ciele miele, 

A ta gęś nogą trzęś, 

A ta kaczka prawi: tak, 

Ten czyżyczek szkubie mak, 

A ta kurka złotopiórka, 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

7. Służyłach u pana na siódme lato, 
A on mi jeny d&ł prosiątko za to! 
A to prosie p sie, 

Szło do rzćki, umyło sie, 

A ten byczek, smyczek, 

A to ciele miele, 

A ta gęś, nogą trzęś, 

A ta kaczka prawi: tak, 

Ten czyżyczek szkubie mak, 

A ta kurka złotopiórka, 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 

8. Służyłach u pana na ósme lato, 

A on mi jeny d£ł krowiczke za tof 

A ta krowa nie zdrowś,, 

A to prosie sie, 

Szło do rzeki umyło sie i t. d. 
A ten byczek <.... smyczek, 

A to ciele miele, 

A ta gęś nogą trzęś, 



(249) 



A ta kaczka prawi: tak, 
Ten czyżyczek szubie mak, 
A ta kurka, złotopiórka, 
Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 
9. Służyłach u pana dziewiąte lato, 
A on mi jeny dał chałupkę za to ! 

W tej chałupce^ jako w d 

A ta krowa niezdrowi, 

A to prosie sie, 

Szło do rzeki umyło sie, 

A ten byczek smyczek 

A to ciele miele, 

A ta gęś nogą trzęś, 

A ta kaczka prawi: tak, 

Ten czyżyczek szkubie mak, 

A ta kurka, złotopiórka 

Po sadzie chodzi, kurczęta wodzi. 



Lilie Mickiewioia. 



279. 



1. [: Przyszło n&m tu nowina, [: 
: Pani pana zabiła. [: 

2. W zagrodzie go schowała, 
Leluje ndń nasidła. 

3. Roś, lelujko, wysoko, 
Jak je mój p4n głęboko. 

4. Wyzdrzyj, dziewczę, w gęsty las, 

Jesi jedzie gdo do nas. 

5. Jadą, jadą panowie, 
Nieboszczyka bratowie. 

6. Poczymżeś ich poznała, 
Żeś ich takich nazwała? 

7. Po koniczkach, po brannych, 

Po siodełkach czerwionych. 

8. Przyjechali w gospodę, 
Pytali sie po bracie x ). 



9. Braciszka doma nćni, 
Wysłałach go do wojny. 

10. Cóż to za krew na schodzie, 
Na strzewiczku, na nodze? 

11. Dziewka kury rzazała, 
Gości sie nazdawała. 

12. Choćby ich sto zarznóła, 
Nie taks krew by była. 

13. Jedźcie z nami, bratowa, 
Nieboszczyka kątowa. 

14. Jakoż z wami jechać mam? 
Kiedy drobne dziatki mam. 

15. My dzi&tki pobieremy, 
Po służbach je rozddmy. 

16. Przyjechali w gęsty las, 
Op&d panią złoty pas. 



') 



[: Przyjechali k' gospodzie, [: 
[: Widzieli krew na schodzie. 
Cóżeś pani robiła, 
Ześtelką krew rozlała? 
Dziewka sie mi opiła, 
Kurczątka mi pobiła. 
Byś sto kurcząt zabiła, 
Telka krew by nie była. 
Weźcie panią na łańcuch, 
Wiedźcie ją przez Kraków. 

Zb. WUd. Ąntr. Di. Ul. T. IX, 



Nie wiedźcie mnie przez Kraków 
[: Bo ja tam mam sześć bratów. 

Zawiedźcie mnie na łączkę, 

Utnijcie mi głowiczke. 

Będzie ze mnie krew sikać, . 

Będą ja panny zbićrać. 

Jak daleko zasiknie, 

Żółty kwiatek wykwitnie. 
f: Będą go panny zbićrać, [: 
[; Wićnce z niego uwijać. [: 

33 



(SSO) 

17. Stójcie, bracia, na chwile, X8. $ie będzie^ sie schylała, 
Aż sie po ten pas schylę. Boś go nie sprawowała. 

19. Sprawił-cić go franciszek, 
Nasz nieboszczyk braciszek. 

.... reszty brakuje* 

Wesele Komarów. 280. 

1. Komarzy sie żenili, ę, ę, żenili, 

Kapki wina ni mieli, ę, ę, ni mieli. * 

2. Przyleciał tam czyżyczek, ę, ę, czyżyczek, 
Przyniós wina żydliczek, ę, ę, żydliczek. 

3. Komarzy sie napili, ę, ę, napili, 
Aż jednego zabili, ę, ę, zabili. 

4. Komar leży w knmorze, ę, ę, w kamorze, 
Mucha płacze na dworze, ę, ę, na dworze. 

5. Niepłacz, muszko, co ci je ; ę, ę, co ci je, 
Bo zaś komar ożyje, ę, ę, ożyje. 

6. Biedne jego ożyci, ę, ę, ożyci, 

Kiedy ni ma pół r , ę, ę, pół r 

7. Mam ja deskę dębową, ę, ę, dębową, 
Urobimy r.... nową, ę, ę, nową. 

8. Chwała Bogu już mam r.... ę, ę, już mam r,... 
Nie trzeba mi nic robić, ę, ę, nic robić. 

Niektórzy dodają jeszcze : 

9. Zabili go żenicy, ę, ę, żenicy (żeńcy), 
Na turecki granicy, ę, ę, granicy. 

10. Skórę z niego sjimali, ę, ę, sjimali, 
Goralom ją przedali, ę, ę, przedali. 

11. Przedali ją na kyrpce, ę, ę, na kyrpce, 
Aby mieli k muzyce, ę, ę, k muzyce. 



281. 

1. Gąseczka dziwoka 2. On orze, jak może, 

Leciała wysoko, W zielonym ugorze; 

Zawołała na syneczka, Ustały mu sztyry konie 

By orał głęboko. On piąty ni może. 

282. 

1. Ryczy Kalinka 1 ), ryczy, 2. Nie rycz, Kalinko, nią rycz, 

Wiedą ją masarczycy. Bo ja cie nie dam zabić. 



l ) nazwa krowy. 



(251) 

8. DAm jA Kalince siana, 5. DAm jA Kalince bobu, 

Będzie Kalinka rada. Nie będzie Kalinka mieć głodu. 

4, DAm jA Kalinie owsa, 6. DAm jA Kalince wyki, 

Będzie Kalinka rosła. To nie wydi sąsiad dziewki. 

7. Bo sie ji suknia wlecze, 
Gnojówka ji z ni ciecze. 



1. 
2. 
3. 
4. 
5. 
6. 



283. 

Pani mamo, szwarną cerę mAcie 

Ozemu wy ji doma nie mie wicie? [: tam. 

Moja cera w szczerym polu stoi, 

Plewie ona pszeniczke z kąkoli: tam. 

Jak opięła pół drugA zAgona, 

Przyszło ku ni wojska kompania: tam. 

Dzieweczko, pódż że ty z nami, 

Będziesz wiedzieć; jak je między nami : tam. 

Niżbych miała waszą miłą byci, 

Wolałabych do morza skoczyci: tam. 

Oj ! je w morzu wielkA głęboczyna 

Są tam ryby, je tam dziwoczyna: tam. 



284. 

1. Kandyż jedziesz, mój Janiczku? 2. Jużech zorAł zAgon, dwiesta, 
Orać, orać za wodziczka, Wszycko mi to woda zniosła, 

Orać, orać, za wodu. Woda, woda, wodziczka bystrA. 



1. Ej za rok za weliki, 
PobrAł diaboł służebniki, 
Jeny se jednego niech&ł, 
Ćo do piekła na nim jecbAł. 



285. 
2. 



A cóż to tu? Kiermasz to tu! 
Nie pójdemy na robotu. 
Będziemy sie kiermaszowa^, 
Nie będzie nas nic kosztować. 



286. 

1. Ej kiedycb jA konie pdsAł, 2. Przyszeł na mnie siedl&k szelma, 
Przyszła na mnie drzemota, Tego żyta gospodArz; 

Ej drzemo-drzemo-drzemóta, Ej! ty szelmo, co ty działasz, 

Wlazły konie do żyta. Że ty konie w życie mAsz? 

3. A jAch nie jest żAden szelma, 
Ani żAden .... syn, 
Choćby moja matka .... była, 
Toch jA przecie j*ji syn. 



(252) 



287. 

Mój taciczek na kierchowie leży, 
Niedaleko kostełowych dwerzy; 
Przy nim leży maciczka, 
Przy maciczce cerzyczka, 
Rośnie na nich zieloni tr&wiczka. 



1. O spomnij, człowiecze, 
Że żyjesz na świecie, 
Nie bydż tak zuchwałym, 
Pysznym i wspaniałym, 

Na świecie. 

2. Obróć twoji oczy, 
Co sie hań to toczy; 
Na mizernym świecie, 
Prędko śmierć zagniecie 

Człowieka. 

3. Nie trwA Papieżowi, 
Ani też księdzowi; 
Biere i pamięta, 
Bisk«py, książęta 

Do ziemie. 
7. 



288. 
4. 



5. 



6. 



Nie pomoże doktór, 
Ani pióniędzy wór, 
Ani liszd szuba; 
Pódż do fojta, Kuba, 
Bo już czas. 



I hetmana zbroja, 
Wrzucić to do gnoja: 
I oną buławę, 
Wrzucić są pod ławę 

Inszymu. 
Eanż są moji sanie, 
Złotem malowane, 
I boty kowane? 
Wszycko to schowane 

Do ziemi. 
Kanż je mój wz&cny koń, 
Coch d&ł sto złotych z&fi, 
Nie ujedziesz na nim, * 
By'mi&ł strój z perłami 

Przed śmiercią. 



289. 

1. [: Starają sie ludzie o mnie [: 5. 

Iż nie mają miejsca dl& mnie. 

2. Wy sie o mnie nie starejcie, 6. 
Bo wy mi miejsca nie d&cie. 

3. Jak mi będzie miejsca trzeba, 7. 
Będę se go hledać sama. 

4. Ej na Pierścieckim kierchowie, 8. [: 
Ej to tam je miejsce dla mnie. 



Ej na Pierściecki zwonicy, 
To tam są moi muzycy. 
Ej ! jak mi oni zaczną grać, 
To j& będę twardo spać. 
Ej ! choćby grali sto godzin, 
To j& sie już nie obudzim 
Choćby grali, baji dwiesta [: 
Już dalekś, moja cesta. 



290. 

1. Chałupniczek przy muzyce, 
Ej ! chałupniczek przy muzyce, 
f: Ej! siedUkowi sie ji niechce. [: 



(263) 



2. 
3. 
4. 



Bo sie starł o swe konie [: 

Ęj że ich mi na forszp&nie. [: 

Jak swe konie do dóm dostAł, [: 

Hned se po gorz&łke posłił. [: 

D4ł se naldó pół żydliczka, [: 

; Nie pytół sie, gdzie muzyczka. [: 



291. 

1. Co sie stało w naszym zamku, kn, ku, 
Wziął katolik luteranku, ku, ku. 
Teraz płacze i narzeka, ka, ka, 

Że se wziena katolika, ka, ka. 

2. Dybyś była katoliczka, ka, ka, 
Miałabyś czerwione liczka, ka, ka, 
Ale sy ty luteranka, ka, ka, 

Nie będziesz ty moja żonka, ka,ka. 

3. Poczkejcie, wy luterani, ^"^^ 
Będzie jutro inszś 8 wami, 

Pożeną was do Benatek (Wenecyi), 
Że żerecie maso w patek. 



1. Przyszli niemcy do kraju, 
Podle swego zwyczaju, 
Z cielęcymi torbami, 
Zrobili sie panami. 



292. 
2. 



Ty, dzieweczko, z Kamieńca, 
Ej niebier sobie niemca, 
Ej bo niemiec gorący, 
On stojący. 



293. 

1. Przyjechali sukiennicy z Berna, z Berna 
Pytali sie po czym tu je wełna, wełna. 

2. A ta cienki po t&Iarku, spełna, spełna, 
A ta hrubd jako ind wełna, wełna. 



1. Płakała szewcowo, 
Na swojigo szewca, 
I że ji nie uszył 
Strzewiczków do tańca, 

Po jeji woli. 

2. A j& ci ich uszyję, 
Z tej kokoci skóry, 

Ty mi dratwi naprzędziesz, 
Z tej jęczmiennej słomy, 
Po moji woli. 



294. 
3. 



4. 



A j4 ci ich uprzędę 
Z tej jęczmiennej słomy, 
Ty mi szaty uszyjesz 
Z kwiatu makowego, 

Po moji woli. 
A j& ci ich uszyję 
Z kwiatu makowego, 
Ty mi nici naprzędziesz, 
Z deszczyczka drobnego 

Po moji woli. 



(354) 



5. J4 ci nici uprzędę 

Z deszczyczka drobnego, 
Ty mi chleba napieczesz 
Z kamienia hrubego, 
Po moji woli. 

6. J& ci chleba napiekę 
Z kamienia hrubego, 
A ty mi go ukroisz 
Lipowym nożykem, 

Po moji woli, 
9. 



7. A j4 ci go ukroję 
Lipowym nożykem, 
Ty mi łóżko uścielesz 
Na postrzód Dunaja, 

Po moji woli. 

8. J& ci łóżko uścielę 
Na postrzód Dunaja, 

Ty mi k nimu popłyniesz 
Na młyńskim kamieniu, 
Po moji woli. 



Jń tam k nimu popłynę 
Na młyńskim kamieniu, 
Ty mnie będziesz dzierżeć, 
Z muchy na rzemieniu. 
Po moji woli. 



295. 

1. Ej ! masar- masar- [: masarczyczku [: 
Ej! zabiłeś mi jałowiczku, 

Zabiłeś mi jałowiczku, 
Za krowiczku. 

2. Ej! dybyś była [: płocku dała [: 
Ej! byłabyś też tańcowała. 

Ej! nie dałeś mi ani kąska, 
Nie będziesz też trząsła. 



P. ludu krak. 112. 



296. 



1. Z tej tam strony jeziora, 5. 
Z tej tam strony lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

Jeziora. 

2. Pasło dziewczę gąsiora, 6. 
Pasło dziewczę lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

Gąsiora. 

3. Jakóżeś go wołała? 7. 
Jakóżeś go lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

Wołała? 

4. Wołałach go: liwuś mój, 8. 
Wołałach go lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

Liwuś mój. 



Eanyżeś go p&sała? 
Eanyżeś go lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

Pńsała? 
Pńsałach go w pański kończynce, 
Pńsałach go lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

W kończynce. 
Bo tam było moc pszenice, 
Bo tam było lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 

Pszenice. 
Kanżeś go napawała? 
Kanyżeś go lipcem, jiwofrem; 
Wojtek za borem 

Nap&wała. ? 



(255) 

9. Ganiałach go do rzćki, 

Ganiałach go lipcem, jaworem, 
Wojtek za borem 
Do rzćki. 

297. 

1. Syneczkowie dwa mali, 2. Coch ja sie tam nachodził, 
Kanżcie peniez nabrali? Niżech reński wychodził, 

Postrzygacz nam dał, Wychodziłech sześć, 

Bo ich mocki miał. Już są dzisia precz. 

298. 

1. Synie, synie, swojski synie ! 2. Płynie, płynie jako woda, 
[: Już twoja wiesiołość [: [: Przeca cie syneczku [: 

Wodą płynie. Było szkoda. 

299. 

1. Ta Cieszyńska wieża 
Je bardzo wysoka, 
Przeleciała przez nie 
Kaczyca dziwoka. 
Falodri, faladra, 
Kaczyca dziwoka, 
Falodri *). 

2. Nie jeny kaczyca 5. Masarzowa żona 
Ale i kaczęta, Blada jako ściana, 
Że są w tym Cieszynie A masarz czerwiony, 

Ubogi dziewczęta. Falodri.... Jakby ni miał żony. Falodri.... 

3. Ta fojtowa żona 6. Dy mie nie zabili 
Biega po dziedzinie, Na francuskich łąkach 
Że sie ji straciły To mie nie zabiją 

Prosięta od ś Falodri .... Mej panience w rękach. Falodri... 

4. Szafarzowa cera 7. Dy mie nie zabili 

W poczciwości chodzi, Kiedych był wojakem, 

A jeji poczciwość To mie nie zabiją 

Po kasami chodzi. Faladri .... Kiedych je siedlakem. Falodri.... 

300. 

Listeczku dębowy, wpadeś mi do wody; 
Nie będę sie wydawała, aż będą jagody 
Jak jagód nazbieram, to sie potym wydam 
Aby mi mój nie wyczytał, że ja też nic nimam. 



ł ) Z małemi odmianami śpiewają, tę pieśń i w morawskim dyalekeie. 



(256) 



301. 



1. Ej ! poznać li poznać, 2. Ej ! poznać li poznać, 

Kiery je młodzieniec, Kiery je pachołek, 

Bo idzie do karczmy, Bo idzie do karczmy, 

Ma na ręce wieniec. M& za czapką chochołek. 

3. Ej! poznać li poznać, 
Kiery je żonaty, 
Bo idzie do karczmy 
M& nisko galaty. 

302. 

W niedziele ród sie napiję, 

W peńdziałek teżcić nie wyleję, 

We wtorek szpiruję, 

We środę sie z karczmareczką rachuję. 

We sztwartek na jarmak pójdę, 

W piątek żoneczke bić będę, 

W sobotę, w sobotę: 

Wydejże mi, moja żonko, robotę.! 

303. 

1. Sztyry mile za Opawą, 2. Jak sie sowa dowiedziała, 

Ożenił się wróbel z kawą, Na wiesieli przyjechała, 

Wszycki ptaszki pozapra&ał, Siedła sobie na stołeczka, 

Jeny sowy te zaniechał. Kazała grać po nimiecku. 

3. Wzion ją mały wróbel w taniec, 
Wyraził ji mały palec. 
Pomału-że, ty ożralcze, 
Wył&miesz mi wszycki palce! 

304. 

1. Kiedych ja była malućką dzieweczką, 
Zaglądali na mnie świdrową dziureczką. 

2. A terazykej są szerokucne wroty, 
Jeszcze sie pośmieją z ubogi siroty. 

3. Ej ubogach jd jest, ubogi mi grejcie, 
Wy szumne, bogate, w sieni posłuchejcie. 

4. Ej ! kiebyś ty była uboga dzieweczka, 
Nie nosiłabyś ty ze złota wianeczka. 

5. Nosiłabyś go ty z tej drobnej różyczki, 
Jako to naszują sirocze dziewczyczki. 

6. Ej poszła za wrota, chyciła sie płota, 
Kany ja sie podzę uboga sirota. 



(257) 

7. Tak ci to bywa ubogim dzieweczkom, 

Jako to przy wodzie tym białym kwiateczkom. 

8. Kaina woda przydzie, kwiateczek zagloni, 
Ubogą dzieweczkę lecy gdo obmółwi. 

9* Dziewuszyna cnota, jako kula złota, 
U syneczka wiara, jako u psa para. 

305. 

1. Za stodołą na jęczmieniu, 4. Ty spisz, a chrapisz, ani nie obła- 
Uwiązała baba chłopa A ja leżę wedle ciebie, [pisz 

Na rzemieniu. v Smętny żal mie trapi. 

2. Miła żonko, puść mie ztego, 5. Leżysz, jako kłoda, ziębisz jako 
Przez trzy lata ci nie rzeknę A j& leżę wedle ciebie, [woda, 

Słoweczka złego. Smętna osoba. 

3. Ani też złego, ani marnego, 6. Ożenił sie stary, zaś mu luto było, 
Tak sobie bedemy żyli, Cbłopisko sie z frasował o, 

Jak co słósznego. Dziw że nie zwątpiło. 

7. Uzdrzał wilka w lesie, że se poskakuje, 
Tyś sie jeszcze nie ożenił, 
Bo sie nie frasujesz. 

306. 

1. Maryna, Maryna, pódżmy do kościoła, 

„Nie pójdę, nie pójdę, boch tam była wczora". 

2. Maryna, Maryna, podżmy do karczmeczki, 
„Doczkej mie, doczkej mie wezmę se s trzewiczki." 

3. Maryna, Maryna, pódżmy na wiesieli 

„Nie pójdę, nie pójdę, bo nas tam niechcieli." 

307. 

Gdóżby was, dziewczęta, nie miłował? 
Kiedyście, jakby was wymalowśl. 
Oczy czarne, białe ciało, 
Jak kieby z komina wyleciało. 

Waryjant: - 

Oczka czerne, cięło biłe, 
Wyście są dziewczęta rostomiłe. 

308. 

1. Miała baba chłopa, co sie śmierci bał, 
Po sztyry niedziele doma nie bywał. 
[: Dorna, doma, doma, doma [: doma nie bywał. 

Zb. WUd, Antr. Di. IIL T. IŁ £3 



(258) 



2. Ach! moja żeniczko, ono idzie śmierć, 

Jesi m&sz stary miech, do niego mie śmieć 
[: Donie-donie-donie-donie [: do niego mie śmieć 

3. f: A jś. miecha ni m&m, starą cyche mkm [: 

[: Do ni do ni do ni do ni [: do ni cie schowńm. 

309. - s 

1. Jaworowy, Ostry *), to grdniczek prosty > 
Tujdam, tujdam, to gr&niczek prosty. 

A ten kamienity, między nimi skryty, 
Tujdam, tujdam, między nimi skryty. 

2. Gorile, gordle, czym wy tu żyjecie, 
Tujdam, tujdam, czym wy tu żyjecie? 
Borówkami w górach, bo ich tu siejemy, 
Tujdam, tujdam, bo ich tu siejemy. 

3. Syrem od owieczek, tym żyje syneczek, 
Tujdam, tujdam, tym żyje syneczek; 

A z owsa plackami, tym sie posil&my, 
Tujdam, tujdam, tym sie posilamy. 

4. Bobu też po kapce, to d&wśm swej babce, 
Tujdam, tujdam, to dawdm swej babce. v 
Pozadek od bobu, to zaś m&m dlś, drobu, 
Tujdam, tujdam, to zaś m&m dla drobu. 



310. 

1. Szła dzieweczka na wodę 5. 
Przez zieloną zagrodę. 

Potkał sie z nią p&n, pśn, p&n, 
Co ji rozbił żb&n, żban, żban. 

2. Ej! dzieweczko, nie płakej, 6. 
Ja ci ten żban zapłacę, 

D&m ci dukdt zśri, z&ń, zań, 
Za zielony żban, żbdn, żb&n. 

3. Ona duk&t niechciała, 7. 
Jeszcze bardziej płakała 

Mój zielony żb&n, żban, żbin, 
Co mi rozbił p&n, pdn, pdn. 

4. Ej ! dzieweczko, niepłacz ty, 8. 
Jśl ci ten żb&n zapłacę, 

D&m ci konia zśń, zań, z&ń, 
Za zielony żbdn, żban, żban. 



Ona konia niechciała, 
Jeszcze bardziej płakała: 
Mój zielony żb&n, żb&n, żb&n 
Co mi rozbił p&n, p&n, p&n. 
Ej ! dzieweczko, nie płacz ty, 
Ja ci ten żban zapłacę, 
Dam ci folwark z&ń, z&ń, z&n, 
Za zielony, żb£n, żban, żb&n, 
Ona folwark niechciała, 
Jeszcze bardziej płakała, 
Mój zielony żbśn, żb&n, żbńn, 
Co mi rozbił pńn, p4n, p&n. 
Ej ! dzieweczko, nie płacz że, 
Jś, ci ten żbśn zapłacę, 
D&m ci tysiąc z&n, zśń, 
Za zielony żbśn, żbśn, żbśn. 



') Szczyty w Beskidach śliskich. 



(259) 



fc Ona tysiąc niechcłała, 11. 

Jeazcae bardziśj płakała: 
Mój zielony żbśn, żbśn, żbśn, 
Co mi rozbił pśn, pśn, pin, 

10. Ej! dzieweczko, nie płacz że, 12. 
Jś ci ten żbśn zapłacę, 
Dśm ci siebie sśm, sśm, sśm, 
Za zielony żbśn, żban, żbśn. 



Dziepro płakać przestali, 

Bo jeny pana chciała, 

Ach mój pśn, pśn, pśn, 

Nie płaczę o żbśn, żbśn, żbśn, 

Bądżże Bogn cześć chwała, 

Za to żech jś dostała, 

Za zielony żbśn, żbśn żbśn, 

Dostśł sie mi pśn, pśn, pśn. 



311. 

1. [: Tam w tym dole lśsek stoi, [: 

[: A pod tym lśskem Iśger leży. [: 

2. Az tego Ugru hnsar jedzie, 

A pod nim koniczek smutny idzie. 

3. Hej koniu, koniu, koniu branny, 
Cożeś tak smutny, zastarzany? 

4. Czyli cie mierzią me ubiorą, 
Czyli ta szabliczka o celowa? 

5. Ej! mie nie mierzią twe ubiorą, 
Ani twa szabliczka ocelowa. 

6. Ale mie mierzią twe ostrogi, 
Bo -mi przebijają moji boki. 

7. I": Ej! przebijają, przepychają, [: 
A że mi sie krwią zalewają. [: 



312. 

1. [: Starała sie moja mać, [: 4. 

Czym mie będzie zimować. [: 

2. Nie starej sie, maciczko, 5. 
Mśm jś dobre miejsceczko. 

3. Przy Cieszyńskim kościele, 6. 
Tam mi Pśn Bóg pościele. 

7. [: Choćby grali i dwie sta [: 
: Dalekś je ma cesta. [: 



Na Cieszynskićj zwonicy, 
Tam są moi muzycy. 
Jak mi oni będą grać, 
To jś będę twardo spać. 
Choćby grali sto godzin, 
Nie obudzi mie żśden. 



313. 

1. Poszło dziewczę na szpacćr (2 razy) 3. 
Poszło dziewczę, serduszko, 
Romtaj, romtaj, romtaj, romtaj, 
Na szpacer 

2. A naszło tam pytliczek, (2 razy)±. 
A naszło tam serduszko, 
Romtaj i t. d. 

Pytliczek. 



W tym pytliczku ąlmądze (2 razy) 

W tym pytliczku serduszko 

Romtaj i t. d. 

Piniądze. 

Co se za nie kupimy, (2 razy) 

Co se za nie serduszko 

Romtej i t. d. 

Kupimy? 



(260) ' 

5. Kupimy Be zAgródke, (2 razy) 6. W tej zAgródce kalina, (2 rasy) 
Kupimy se, serduszko, W tej zAgródce, serduszko, 

Romtaj, i t. d. Romtaj, i t. d. 

ZAgródke. Kalina. 

7. Pod kaliną dziewczyna, (Jt razy) 
Pod kaliną, serduszko, 
Romtaj, i t, d. 
Dziewczyna. 

V 

314. 

1. Jak jA piję trzy dni w karczmie, 3. Jak mie wiedą przez wieś drógą> 
Tak aż sie mi tam jeść zachce ; Ludzie z chałup wyglądają; 
Potrzebuję ludzi k temu, Ludzie z chałup wyglądają, 

By mie zawiedli do domu. Myślą, że niedźwiedzia mają. 

2. Dwa mie wiedą za ramiona, 4. Jak jA przydę ku mej sieni, 
Bych nie updd na kolana; OddAm słupom pozdrowieni, 
A ten trzeci, przepowiadać, A żonka mie zaraz wita: 
Kiera nogę na przód stawiać. „Psie obżarty ! u tak mi rzćkA. 

315. 

1. Na zielonej łące pasie owczArz owce; 
Neć, keć, herom, berom, titom, ,hopa, 
Ciupa, tradaritom, pasie owczArz owce. 

2. Gazda sie go pytał, kan ty owce podział 
Neć, keć, itd. 

3. Ach, mój miły panie, idzie troska na mnie. 
Neć, keć itd. 

4. Sztyrze wilcy przyszli, sztyry owce wzieni, 
Neć, keć, herom, herom, titom, hopa, 
Ciupa, tradaritom, sztyry owce wzieni. 

316. 

1. Jechał pachołek, jechał do pola, 
[: Złamała sie u płóga noga. [: 

2. Podź że ty, gazdo, podż ten płóg sprawić, 
[: Będzie tobie Bóg błogosławić. [: 

3. A gazda idzie, by płóg sprawował, 
[;A pachołek z dziewką nagra wAł. [: 

4. Gospodyń na nie z okna wołała, 

[: Niegrej, niegrej, byś nie nagrała. [: 

317. 

1. Ej wyszełcić siedlAk na oborę rano, 
Ej naszełcić on tam & koźlęcia kolano; 
Mam ciu ciu madziara, mazura, hop sa sa, 
Wykrętasa, sztandyrydy, dana. 



$• Ach, moja żoneczko, powiem jA ci nowinę, 
łże nńm wilk zeżrńł nejlepszą kozinę. 
Mam ciu itd. 



318. 

1. Kiędy hólana werbują, 4. 
Złote góry obiecują; 

Jak go na plac wyprowadzą, 
Ociec, matka nie poradzą. 

2. Jak mu przypnie szable z boku, 5. 
Uczy go hożego kroku, 

Uczy go egzecyrować 
Bardżej niżeli tańcować. 

3. A jak hólan z konia spadnie, 6. 
A koń na niego upadnie; 
Kamraci go nie retują, 

Jeszcze go bardżej tratują. 



Jak go widzą nieżywego, 
Wezwą lekarzy do niego, 
Lekarze trówłe zrobić k&żą 
Kamraci go do niej włożą* 
Kiedy hólana chowają, 
Trzy / patrole wystrzelają ; 
A za jego wieczne pr&ce, 
Na bębnie mu zakołace. 
A za jego młode lata, 
Zagrają mu tradarata, 
Trada rada rada rata 
Wezną se za niego brata. 



319. 

1. Wiek na tym świecie je prawdziwie krótki, 
Wypijmy sobie kieliszeczek wódki! 

2. A niechajże tam je krótki abo dłógi, 
Cóż komu do tego? wypijmy se drugi! 

3. Szak jeszcze ni mimy, ni żony, ni dzieci, 
Na cóż gospodarzyć? wypijmy se trzeci! 



320. 

1. „Dobry wieczór! mej mężyczku, 2. 
Czyś ty tu jeszcze? 
Czy ty nie wiesz, że misz dzieci, 
I żonkę w mieście? 
Ty tu siedzisz, a pijesz, 
A do domu nie idziesz; 
Co j& doma zapracuję, 
To ty przepijesz." 



„A wit&m cie, ma żoneczko, 
Czyś po mnie przyszła? 
A toć cie tu Matka Boskś, 
Z nieba przyniosła. 
Przyniós cie tu z nieba Bóg, 
Zapłacisz tu za mnie dłóg, 
Ej lepszyć mi też tu płoży, 
Jako w polu płóg". 



1. Ej nima też nima, 
Jak naszy niewieście! 
Chłopek orze na oborze, 
[: Żonka pije w mieście. [: 



321. 



2. Żonka przydzie z miasta, 
Sobie poskakuje, 
A chlopeczek, nieboraczek, 
[: Ledwo pokraczuje. [: 



(262) 

8. Żonka sie go pyt A: 6. Jak przyszło na rano, 
„Moc-eś też naor&ł?" Zaprzągnął do woza, 

„Pięć zagonków, moja żonko, A co kroczek urobiła, 

[: Boch sie o cie starał". [: [: Przyczyniał powroza. [: 

4, On sie jój znów pytó: 7. Jak wyprżągnął z woza, 
n Moc-eś ty przepiła?" Zaprzągnął do płógu: 

„Pięć t&larków, mój mężyczku, „Niebedziesz ty, ma żoneczko, 
[: Boch sie nie bawiła. [: [: Więcej robić dłógu". [: 

5. Chłopek wzion żoneczke, 8. Jak wyprżągnął z płógu 
Zakludził do łóżka. Zaprzągnął do h&ku: 

Dńł ceruszce ogoneczke : „Nie będziesz ty, ma żoneczko, 

[: Oganiej maciczke. [: [: Więcej pić haraku". 

9. Jak wyprżągnął z haku, 
Zaprzągnął do brony: 
„Dziwejcie sie wszyccy ludzie, 
[: Jak sie ćwiczą żony !" [: 

322. 

1. A kanż jest ten J&nek, co chodził z toporkem, 
Kijńnką sie opasuje, pod pierś, sie workem. 

[: Dalej, chłopcy, dalej żywo, 
Pijcie wódkę, pijcie piwo [: 

2. Poszła sie gęś spowiadać do pana plebana, 
Źe nie będzie sługiwać u pana urmijana. 

Dalej, chłopcy itd. 

3. Baran wilka spowiadał, na dziurawym moście, 
Aby mięsa nie j&d&ł, aż będzie po poście. 

Dalej chłopcy itd. 

4. Okociła sie sikora za stodołą w eh roście, 
Porodziła dziesięć żydów, żydówek patn&ście. 

Dalej, chłopcy itd. 

5. Okociła sie sikora za piecem na grzędzie, 
Porodziła łyse ciele, gdo wie co to będzie. 

Dalej, chłopcy itd. 

6. Leciał koma> kominem, w&l&ł sie po dachu, 
Wielibłąd go uwidziśł, uciekał we strachu. 

Dalej, chłopcy itd. 

7. .Miał chłop studnie za piecem, czerpał ją przetakom, 
Ryby chytał widłami, ptaki strzelał makem, 

Dalej, chłopcy itd. 

8. Ej! poszeł chłop do łasa, cepem ścinać dęby, 
Trefił żabę przez ocas, wybiła mu zęby. 

Dalej, chłopcy itd. 

9. Bieży zając przez kierchów, wywrócił zwonice 
Ni miał jej czym zapłacić, barbarową świece.- 

Dalej, chłopcy itd. 



(263) 



10. Bieży łaska przez pole, uwidziała śliża, 

Wpadła jegła do morza, zabiła niedźwiedzia. 
[: Dalej chłopcy, dalej żywo, 
Pijcie wódkę, pijcie piwo. 

323. 

Służyła dziewka u poleśnego, 
Niechciała jadać chleba owieónego. 
Wylazła na piec zatkała gębę 
Panie poleśny, ja tu nie będę. 



324. 



2. 



3. 



4. 



1. [: Powiadała, że mie niechce, [: 
: Zasmuciła moji serce. [: 
Teraz nie wiem, co m'am czynić, 
Czy wandrować, czy sie żenić. 
Wandrowałbych, nie wiem kędy, 
Zarosła mi cesta wszędy. 
Zarosła mi choinkami, 
Już sie łączę z panienkami. 



5. Zarosła mi jarzębiną, 

Hola! dziewczę, już mam iną. 

6. Zarosła mi drobnym buczym, 
Już sie, miła, z tobą łuczę. 

7. Zarosła mi drobnym głogem, 
Zostań, miła, z Panem Bogem. 

8. Tata łają, mama biją, 
Z miłości nas rozłączają. 



9. Już nas żaden nie rozłączy, 
Eroma Pan Bóg wszechmogący. 



Kołomyjk*. 



325. 



1. Hopa, ciupa, kole Jewy, 
Nalała mi do cholewy; 
A cóż jest komu potym, 
Że chodzę z mokrym botem? 



2. 



Kołomyjki tańcujcie, 
Jeny pieca szanujcie, 
Trzeba pieca na zimę, 
Nie każdy md pierzynę. 



1. 



1. 



Siedlak, rano wstanie, 
Idzie na masztale, 
Krzyczy na pachołka 
Jesi je rzezanka; 
Rzezanka pro konie, 
Rzezanka pro konie. 



326. 
2. 



327. 



Dyś ty siedlak pan, 
Rzazej se rzezanke s&m, 
Jś, sie będę dziwać, 
Jak ci będzie litać, 
Rzezanka od stolice, 
J& pójdę k swej panience. 



A gdo by mi za starego radził, 2. A gdo by mi za młodego radził, 

Jak dyby mie na osety wsadził. Jak gdyby mie na koniczka wsadził 

Ach, mój Boże, mój miły, Ach, mój Boże, mój miły, 

Co mi stary niemiły, Co mi młody jest miły, 
Moja matuniczko. Moja matuniczko, 



(264; 



3. Stary leży jako kłoda, 4. 

A ziąbi mie jak zdrzódelna woda, 
Ach, mój Boże, mój miły, 
Co mi stary nie miły, 

Moja matuniczko. 
5. Lepszy z młodym w lesie drzewo szczćpać, 
Niżli ze starym talareczki czytać, 
Ach, mój Boże, mój miły, 
Co mi stary nie miły, 

Moja matuniczko. 



Młody legnie u prawego boczku, 
A grzeje mie jak w lecie słoneczko, 
Ach, mój Boże, mój miły, 
Co mi młody jest miły, 
Moja matuniczko. 



328. 

1. W tej naszej Bukowinie 4. 
Leży synek na pierzynie, 

Leży tam zabity, 
Maryjankem przykryty. 

2. Gdy go miła przykrywała, 5. 
Przeżałośnie zapłakała, 

Boże mój, miły mój, 

Z Panem Bogem maszeruj. 

3. Kiebyś był ojca słóchał, 6. 
Nie byłbyś ty gwerem buchał, 

- Aleś niechciał ojca słóchać, 
Teraz musisz gwerem buchać. 
Musisz być na wojnie, 
Szerować branne konie 



Jak ja pójdę przez ty góry, 
Nie będzie tam krapli wody 
Siedlak mi ją musi dać, 
Choć by ją miał kupować. 
Jak ja pojadę na francuza, 
Będzie płakać moja Zuza, 
Będzie płakać, narzekać 
Jak mie będą oblekać. 
Do kabata, do białego, 
Do brucleczka zielonego, 
A kłobuczek na ucho, 
Zostań z Bogem, dziewucho. 
Zostań z Bogem, komu chcesz, 
Bo już moją nie będziesz. 



329. 

1. Słóżył Jura u Kocura 3. 
Wysłóżył se szaty, 

Kab&t nowy, lazurowy, 
. Słomianne galaty. 

2. Czapkę liszą, popieliszą, 4. 
Złote piórko za nią, 

Nie starej sie, ma dzieweczko, 
Będziesz u mnie panią. 



Ma dzieweczko, niedawej sie, 
Za tego złodzieja, 
Bo złodziej jest nic dobrego, 
Ukrad konia fojtowego. 
Co ukradnie, to przepije 
Jeszcze żonkę doma bije, 
Żonka płacze, lamentuje, 
Źe ją Jura doma bije. 



330. 

1. Owej, jowej, chłop mie bije, 2. 
Gdóż mie teraz po lutuje? 
Przydź, matk>o, przydż do mnie 
Owej, jowej, polutuj mnie. 



Nuż maciczka przyjechawszy, 
Porządeczek udzieławszy : 
Bijże, zięciu, bijże dobrze, 
Aż ci gospodarzy dobrze. 



(265) 

3. Owej, jowej, i t. d. 5. Owej, jowej itd. 

Przyjedź, ojcze, przyjedżdomnie. Przyjedź, siostro, przyj, do mnie, 

Owej, jowej polutuj mnie Owej, jowej, polutuj mnie. 

4. Nnź taciczek przyjechawszy, 6. Nuż siostrzyczka przyjechawszy, 
Porządeczek udzieławszy ; Porządeczek ndzieławszy : 
Bijże, zięciu, nie pomału Bijźe, szwagrze, bijże dobrze, 
Aż wyskoczy do powału. Aże sie ji skóra podrze. 

7. Owej, jowej, itd. 

Gdóż mie teraz polutuje ? 
Przyjedź, bracie, przyjedź do mnie 
Owej, jowej polutuj mnie. 

8. Nuż braciszek przyjechawszy, 
Porządeczek udzieławszy: 
Poczkejżety, szwagrze ostry, 
Nie będziesz bił moji siostry, 

Bo to krew moja. 
Polękał sie szwagier szwagra, 
Widz do pieca, skrył sie za drwa. 

331. 

1. Eoniczek za wrota kłobuczkem toczył, 
Wróć mi, dziewucho, coch s tobą stracił. 

2. Straciłech, stracił konia z handlami, 
I siodełeczko s pistoletami. 

3. Straciłech, stracił przez dwa tysiące, 
Wróć mi, dziewucho, choć połowice. 

4. Głnpiać bych była ; dybych wróciła, 
Na toó mi to dał, bych twoją była. 

5. Chodziłech, chodził ku podolance 
Przepiłech talar na gorzałeczce. 

6. Ej! wczora jeden, a dzisia drugi, 
Porwań szatanu zalety długi* 

7. Zalety długi dały sie mi znać, 
Musiałech boty pióreczkem mazać. 

8. Nie tak pióreczkem jako oliwą, 
Skarał mie Pan Bóg żonką leniwą. 

9. Nie tak leniwą jako nie miłą, 
Weżmij ją, Boże, a dej mi iną. 

10. Ciężkić je, ciężki ten kamień młyński, 
Jeszcze ciężejszy ten st4o manżelski 

11. Bo stan manżelski ten nie zaginie, 
A kamień młyński do wody tynie. 

332. 

1. Miałach ja galanów, jak na lipie kwiatu, 
Teraz mam jednego, nie godzi sie światu; 

Zb. WUd. Antr. D*. Ul. T. IX. 34 



(266) 



Ale jń ma zag&dim, 
Jk go żydom zaprzedam. 
2. Wy, krakowscy żydzi, galana wdm przeddm, 
Za sztyry grejcary, jeszcze jeden wyddm ; 
Ażebych róz wiedziała, 
Żech galana przedała. 



333. 

1. Ostatni to dni&szek mojój wiesiołości, 
[: Coch ji używała [: za mojój młodości. 

2. Wzienać-ech j£ wziena, na swą głowę pęto, 
[: Nie będę wiedziała [: kie niedziela, święto. 

3. Ej! w niedziele rano trzy wiinki uwiła, 

[: D14 miłego jeden, a dl4 siebie drugi, trzeci powiesiła. 

4. Powiesiła-ch jś, go w sieni za dwierzami, 
[: Wziena bi&łą szatkę [; zalńła sie Izami. 

5. Ej! moja mamulko, nie dejcie mie jeszcze, 

[: Kie wy dobrze wićcie [: żech je małe dziewczę. 

6. Cerko, moja cerko, było mi to prawić, 

[: Nie dałabych j& cie [: czepić ani gładzić. 

7. O lepszyć mi nosić trzy roki kamieni, 
[:Jak stobą, syneczku [; mieć r&z rozłączeni. 

8. Kamieni poniesę, odpocząć se może, 

f: Na ciebie syneczku [: zapomnieć ni może. 



334. 

1. W tych naszych (Błędowic) je tu szumnie, 
Po sztyry panienki w jednym domie. 
J&ch też jedną chciśl, ku ni ch&dzowśl, 

Sztyry niedziele. 

2. Ej! sztyry niedziele, sztyry nocy, 
Jako ta rybinka po potocy. 
Zdndę jeszcze r&z, będę sie pytać, 

Jesi mim chodzić. 

3. Nie chodź ty, syneczku, nie chodź ty tu, 
Nie obst&łabych sie przed maciczku. 
Maciczka łaje, taciczek nie dk 

Żech j& chudobnśr. 

4. Choćbyś ty, dziewucho, nic ni miała, 
Dybyś sie mi jeny podobała. 

P&n Bóg statki mń, on n&m jeden d& ; 
Ty będziesz moja. 



(267) 



335. 

1. Zaprzągejcie konie w sanki, 6. 
[r-Pojademy do kochanki [: 

2. Zaprzągejcie i ty siwe, 7. 
Pojademy dc mej miłej. 
Jak przejechali przez pole: 8. 
Wyzdrzyj-że już nerce moji. 
Ona wyzdrze okieneczkem 9. 
A zapłacze czarnym oczkem. 

5. Cóż tak, miła, npłakujesz, 10 



3. 



4. 



Czy mie już ty nie miłujesz? 

11. A ja muszę dolinami, 

[: Jako złodziój z piniądzami. [: 



Czyś je pyszna, czy sie gnićwasz, 
Czy już ku mnie serca n imasz? 
Ja nie pyszna, sie nie gniówam, 
Ale serca k tobie ni mam. 
Nie cnij, miła, nie cnij sobie, 
Bo mie gorszy jako tobie. 
Ty se legniesz, będziesz leżeć, 
A ja muszę k tobie bieżeć. 
Ty se legniesz na pościelce, 
Rozśmieje sie twoji serce. 



1. 
2. 
3. 
4. 
5. 
6. 
7. 



336. 



: Czemuż sie różyczko, ezemu nie rozwijasz ? [: 
: To przeto, mój miły, że k nam nie cbodziwasz. [: 

Pocóżbych tam chodził, nie rade mie mście, 

Kiedy ja tam przydę, to obie płaczecie. 

Cóżbychmy płakały, dy nas nic nie boli, 

Miłowalich-my sie, jako dwa anieli. 

Jako dwa anieli, jako dwie herliczki, 

Dawalichmy sobie fałesznąj hubiczki. 

Fałeszna hnbiczka, fałeszna twa łaska, 

Ja ci nieuwierzym, aż będzie ogłaszka. 

Jak ogłaszka będzie na tej naszy farze, 

To ja potem rzeknę, twemu bratu: szwagrze. 
: Twemu bratu szwagrze, twej mamie mamulka [: 
: Że mi wychowała sz warnego Janulka. [: 



337. 

1. Nie jeden myśliwiec, cały dzień poluje, 
A kie nic nie znalaz, bardzo sie frasuje. 

[: No! ja, ja, co za przyczyna, 
Że w naszym laseczku 
Zwierzyny ni ma? [: 

2. Rozpuścił swoji psy w sztyry strony lasu, 
Natrefił dziewczynę śpiącą podle lasu. 

[: No! ja, ja, co za przyczyna? 
Jach myślał, że zając, 
A to dziewczyna. [: 

3. Ach mój myśliwieczku, bardzoch sie cie zlękła, 
Aż mi pętlineczka u fartuszka pękła. 



(268) 



[: Dziewczyno, co sie mie bojisz, 
Dych ja je myśliwiec, 
Czy nie ostoisz? [: 

4. Mam jń ztoty pierścień, daruję go tobie, 
Abyś mie, dziewczyno, przyjena ku sobie. 

[: Myśliwcze! sarna w dolinie, 
Idź se do myślistwa 
Nie ku dziewczynie. [: 

5. M&m j& złoty łańcuch, daruję go tobie, 
Abyś mie dzieweczko przyjena ku sobie. 

[: Myśliwcze, nie bydż bogatym 
Bo j4 cie oskarżę 
Przed całym światem. [: 

6. Mam j4 złoty dukat, daruję go tobie, 
Abyś mie puściła, dziewczyno, ku sobie. 

[: Myśliwcze, powiem każdemu, 
Żeś ty je przyczyną 
Nieszczęściu memu. [: 

7. Kiedyś je myśliwiec,* par se swego lasu, 
Abyś nadaremno nie utracił czasu. 

[: Bądź zdrów, abyś polował, 
Byś zamiast dziewczyny 
Zwierzynę znajdował. [; 

338. 

1. Po ogródeczku chodziła, 
Szateczke w garści nosiła; 
Na, to masz, syneczku, 

To masz szateczke, co-ch ja ci ją tobie kupiła. 
Ja szateczke rad weznę, bo szateczke rad nosim 
Jednageś sie mie ty niespodobała, 
Jednak ja se ciebie nie weznę. 

2. Po ogródeczku chodziła, 
Gorzałeczke za nim nosiła, 
Na! to masz syneczku, 

To masz gorzałeczke, coch ja ci ją tobie kupiła, 
Ja gorzałkę rad weznę, bo gorzałkę rad piję, 
Jednageś sie mie ty niespodobała, 
Jednak ja se ciebie nie weznę. 



339. 

1. Nieszczęsna niedola, za mąż zabraniają, 

Że ja męża nie znam, nic o mnie nie dbają. 

Nic o mnie niedbają, matusiu! nic o mnie niedbają. 



V 



(269) 

2. Ja sama miarkuję, iże sie tym truję, 
Że bez męża żyję, a kiedyż utyję? 

A kiedyż utyję, matusiu! a kiedyż utyję? 

3. Ach, moja ceruszko, obyś statkowała, 
Abyś na niedolą potym nie płakała. 

Potym nie płakała, ceruszko! potym nie płakała. 

4. Go to za zgryzoty, mieć z mężem kłopoty, 
I urodę stracić i skórą zapłacić. ! 

I skórą zapłacić, ceruszko! i skórą zapłacić. 

5. Aj moja matusiu! żle wy powiadacie, 
Wyście męża mieli, całą skórę macie. 

Całą skórę macie, matusiu! całą skórę macie. 

6. Mnie zakazujecie, sami tańcujecie, 
Mnie męża bronicie, a sami sie gzicie. 

A sami sie gzicie, matusiu! a sami sie gzicie! 

340. 

1. Przez wodę koniczki przez wodę 
Ku mej nejmilejszćj na zgodę. 
Przez wodę, koniczki, przez wodę, 
Ku mej nejmilejszej na zgodę 

2. [:Co tam ona robi, jak sie ma,4. [: Gdo ci miłd ten fartuszek wyszył, 

Jesi tak& zdrowa jako ja. [: Jakceh-ech ja doma nie był? [: 

3. [: Zdrowa ona, zdrowsza, jako ty, 5. [: Wyszywali mi go dworzanie, 

Jeny ma fartuszek wyszyty. [: Na zielonej łące na sianie. [: 



341. 

1 . Nie chodź ku mnie, nie miłuj mnie, 3. 
Bo to wszycko daremnie; 
Bo mi przaciele łają. 
Ciebie mi wziąć nie dają. 

2. Przaciele mi zabraniają, 4. 
Ciebie se mi wziąć nie dają; 
Bo to wielki rzeczy są, 
Kany dwie miłości są. 

5. Idzie synek kole ściany, 
A je bardzo upłakany; 
Już idę, dziewczę szwarne, 
Nie będę twe kochanie! 



Miłości sie nie nabawi, 
A serdeczko sie zakrwawi; 
Miłością go porzeże, 
Złego sie nie ustrzeże. 
Nie wszycki ty róże kwitną, 
Kiere sie rozwijają ; 
Nie wszycy sie ci wezną, 
Co sie radzi miewają. 



1. 
2. 



342. 

Kiedych ja szeł kole łasa, była wielka rosa, [: 
Siednę sobie pod gaiczkem, posłóchałech kosa. [: 
Ej ! kosie, kosie, kosiszku, ty tak pięknie śpićwasz, 
Wszycki panienki z trawą idą, miłej moji nimasz. 



(270) 



3. Wazyeki panienki z trawą idą, miła moja niejdzie, 
Ona sie bardzo użena, krew mi ją odejdzie. 



343. 

1. Hola! hola! szeroki pola, 2. Nie mogę wiedzieć, ani powiedzieć, 

[: Po wiedz-że mi ty, ma dziewuszko, [: Boch je młod&, jak jagoda, 
Będziesz ty moja [:? Nie umie robić. 

3. W lesie rośnie bicz, co uczy robić, 
[; A na brzozie mietełeczka, 
Ze snu obudzić. [: 



1. 



W zielonej pszenicy 
Śpiewają słowicy; 
Kan sie mi podzieli 
Moi z&letnicy? 
Jeden szeł na ryby, 
Drugi na zające, 
Trzeci pasie konie. 
Na zielonej łące. 



344. 
3. 



4. 



Na zielonej łące 
Sztyry konie piją, 
Niechodż tam, syneczku, 
Bo cie tam zabiją. 
Niech mie tam zabiją, 
Niech mie tam obieszą, 
Niech mie tam ptaszkowie, 
Po górach rozniesą. 



1. 
2. 
3. 
4. 
5. 
6. 
7. 
8. 



345. 



: Miesiączek zaszeł, słoneczko świćci, [: 
: St&ń, mie ma miła, odprowadzici. [: 
Odprowadzisz mie, aż do gśjiczka, 
Tamechmy słyszeli śpiewać słowiczka. 
Słowiczek śpićwś, aż sie roziegd, 
Że moja mił&, nie je poczciwa. 
Śpićwej, słowiczku, na twardym buczku, 
J4 se namówię szwarnu dziewuszku. 
Śpićwej, słowiczku, na twardej skale, 
Czakej, ma miłś,, trzy roki na mnie. 
Dyćbych jd miała trzy roki czakać 
Wolałabych se syna wychować. 
Syna uchować na wojnę go dać, 
Tam sie nauczy egzecćrować. 
: Egzecćrować, konie pucować, [: 
: A potym jeszcze holki miłować. [: 



346. 



1. Na kopieczku stoi studnia 
Drzewem cembrowana, 
Pod nią stoi moja mił&, 



2. Czego płaczesz i narzókasz, 
Ręce załamujesz; 
Kiedy jeszcze nie kolóbiesz, 



Bardzo upłakana, bardzo upłakanń. [:Ani nie piastujesz. [: 



(Słl) 



3. Jak jń będę kolebała, 4. Nie narzekej, miła, lia mnie, 

Łebo piastowała, Ale sama na sie: 

Nie tak będę, mój syneczku, Boch jś, ci to dycki mówił, 

[:Na cie narzekała [: MiM! rozłączmy sie. 

5. A tyś mie sie tak ujena, 
Jak woda kamienia: 
Bodejby sie twoja miłość 
W kamień obróciła! 



Kolendy. 



347. 

Chłop w stodole, wyglądś, na pole, «* 

Kolenda hej, to Boże dej! 

Dwa kapłani w stodole młócili, kol 

Knra wieje, kokot sie ji śmieje, kol 

Baran wiezie do młyna na wozie, kol 

Ciele miesi, koza wodę nosi, kol 

Gąska b\k\k peceneczki v?k\k kol 

Gęś siodłatA skrzydłami piec wymiatń kol 

Liszka s&dz&, wiewiórka pod&w&, kol 

Koń przed&wś nogami rozkł&dA, kol..... 

A wilk wzdycha, a do dziury smykś,, kol 

Dwa sztyrnadle 1 ) kują na kowadle, 
Kolenda hej, to Boże dej! 



348. 

1. W tej jodłowej sieni, 5. 
Miała panna konia, 

Rum, rum rumałi. 

2. Co mu jeść dawała? 6. 
To te cecowiczke i jarąpszeniczke 

Rum, rum rumrali. 

3. W czym mu jeść diwała? 7. 
W kamiennym żłóbeczku, 

rum, rum rumrali. 

4. Czym go pucowała? 8. 
Tym strzebnym zgrzebelcem. 

Rum, rum rumrali. 



Czymże go trzepała? 
Jedb&wną chusteczką, 

Rum, rum rumrali. 
Czymż go osiodłała? 
Złotym siodełeczkiem, 

Rum, rum rumrali. 
Czymż go poimałaż 
Tą strzebną uzdeczką, 

Rum, rum rumrali. 
Kanż go napawała? 
W tym bystrym Dunaju 

Rum, rum rumrali. 



l ) Trznadle. 



(272) 

9. Koniczek sie potknął 10. Janiczek sie obrał, 

Do Dunaja skoczył. Koniczek ji dostał, 

Bum, rum rumrałi. Rum, rum rumrali. 

11. A za to ją dost&ł, 
I jej miłym został. 

Rum, rum rumrałi. 

349. 

1. A cóż tam na tym niebie jasnego? 
Anniołowie śpiewają, Bogu chwałę wzdawają, 
Nadymają swojej pary do skrzypek, 

Że sie opił ten maluśki Filipek. 
Michał nima wiesioły, 
Bo spad z wyrchu stodoły, 
Potłók sie. 

2. Ledwo sie do Betlemu zasmyczył. 
* Wszycki syry i twaruszki potracił, 

A tyś go jeszcze poprawił, 
Obuchem za ucho zawalił. 
Hana niosła strzewice, 
Zuska motowidło, przęśliee, 
A Jewa pierzyny, 
Co by nie było zimy, 
W Betlemie. 

350. 

1. Ej! jeszcze ja znajdę, 

Z czym dziewuchę znajdę? 
Kupię ja ji przepiękną szateczke, 
Na jeją głowiczke. 

Spómnij na nas z kolędą. 

2. Ej jeszcze 4. Ej jeszcze 

Kupię ja ji przepiękną sukienkę, Kupię ja ji przepiękne pończoszki, 

Na jeji ramionka. Na ty jeji nożyczki, 

Spómni na nas z kolędą. Spómnij na nas g kolędą. 

3. Ej jeszcze 5. Ej jeszcze 

Kupię ja ji przepiękny fartuszek, Kupię jaji przepiękne etrzewiczki, 
Na ten jeji brzuszek. Na ty jeji nożyczki, 

Spómnij na nas z kolędą. Spómnij na nas z kolędą. 

6. Ona niechce wstaci 
Kolędy nam daci, 
niechże to, o niechże to 
Pan tata zapłaci. 

Spómnij na nas z kolędą. 



(273) 



7. A ona już stawa 
Kolędę n&m d4w4 
A ona już stąpa 
Kluczykami brząka 
Szwarnaś, piekaaś, 
Dzieweczko nadobni 

Spómnij na nas z kolędą. 

351. 

Het, het, wiemy Rubenka, wiemy jednego, het, bet, kolęda. 
Het, het, słóżył panu swemu wiernie het, het, kolęda. 

Het, het, ej! słóżył mu przez dziewięć Ut, het, kol 

Het, het, słóżba mu sie zaniezdała, het 

Het, het, zapłać, panie, stóżbe moją, het. ... 
Het, het, czymże ja ci ją zapłacę? het...;. 

Het, het, bóteczkami z ostróżkatni, het 

Het, het, .czymże więcej^ mój Rubenku? het. . . . 

Het, het, koszulinku, hrubu, cienku; het 

Het, het, czymże więcej, mój Rubenku ? het. . . . 

Het, het, bruclek złoty, dwa kabaty, het 

Het, het, czymże więcej, mój Rnbenku?het 

Het. het, koniem brannym, osiodłanym, het. .... 
Het, het, czymże więcej, mój Rubenku? het... 
Het, het, podej mi miecz, pojadę precz, het. . . 
Het, het, zostań z Bogem, pan i pani, het. . . . 

Het, het, pin i pani wyszli za nim, het 

Het, het, a oba sie rozpłakali, het 

Het, het, jak wyjechał wpostrzód pola, het. . . . 
Het, het, obrócił rdz do koła, het . . . 
Het, het, jak wyjechdł wpostrzód hory, het. ... 
Het, het, ej koń pod nim z cicha zarżał, het. , 
Het, het, jak wyjech&ł na wyrch hory, het... 
Het, het, trze zbójnicy wyskoczyli, het. ... 
Het, het, konia pod nim zastrzelili, het. ... 

Het, het, a onego porąbali, posiekali, het 

Het, het, jak sie miła dowiedziała, het. . . 

Het, het, hned bieżała, pozbierała, het 

Het, het, ty kąseczki, do szateczki, het 

Het, het, hned bieżała, zwonić dała, het.-... 

Het, het, hned bieżała pochowała, het 

Het, het, ależ już tu ciało ciałem, het.... 

Het, het, a duszyczka z Krystem Panem, het. . . . 

Het, het, aż na wieki wieków amen, het het, kolęda. 



% 



Zb. Wiad. Antr. Ds. II. T. IX. 35 



(274) 



Pieśni nowszój daty *). 



O Gródeckim rynniku 9 ). 



1. Posłuchajcie, ludzie 
Co będę śpiewaci, 

O Gródeckim rynniku 
W4m wyprawowaci. 

2. Ta Gródecki obec 8 ) 
Nie bardzo bogató, 
Ona jeny jedyn 
Obecny rynnik m£. 

3. Jeszcze go dość ciężko 
Byli sprawowali, 
Bowiem oni n£ń pięć 
D&wek naskł&dali. 

4. Do Berna pisali, 
Suplikę podali, 

By im tam panowie, 
Jaką rade dali, 

5. Gubernialscy panowie 
Taką rade dali, 
Aby se robili, 
Jakby sami chcieli. 

6. Fojt gromadę zebr&ł, 
Bo sie on radow&ł, 
Że go on s&m sprawi, 
Naci sobą postawi. 

7. Kiedy poń jechali, 
To sześć koni mieli, 
Jeszcze chłopi za nimi, 
Kołami dźwigali. 

8. Jurowi od Koże 
Bardzo ukrzywdzili, 
Bo onemu głowę 
Dzwiganim skrzywili. 



352. 
9. 



10. 



11. 



12. 



13. 



14. 



15. 



16. 



Ta fojtowa cera 
Jak sie wyd&wała, 
To też na ten rynnik 
Strzewik darowała. 
Jak na nim prażyła, 
Wybiła w nim dziurę, 
Załaćcie to, tatulku, 
Oto m&cie skórę. 
On niechci&ł dać skóry, 
Jen złe brucleczysko ; 
Bo sie już rozgniewał, 
Na to rynniczysko. 
A ta jego żona 
Dości mu szkamrała, 
łże móg nied&wać, 
Żeby była dała. 
Byłabych serwała, 
Choci&ż z nóg kyrpczyska, 
Przeca było szkoda 
Tego brucleczyska. 
Ty zawrzyj pyszczysko, 
Bobych cie tak trzaszczył, 
Boch już na tym rynniku, 
Trzysta reńskich stracił. 
Jedna noga z niego, 
Odłączono leży 
W tym Samcowym dworze, 
Samiec z łasa bieży. 
Hneda pozdrzdł na plac. 
Zadziwił sie temu, 
A tu uzdrz&ł na zhrub 
Dwu siążnego trńmu. 



J ) Pieśni te więcej czytane i deklamowane niż śpiewane bywają. Znaj- 
dują się tam i owdzie w odpisach. 

*) Gródek, wioska w górach na Śląsku. Rynnik: rondel wielki gliniany 
o trzech nogach, do prażenia przeznaczony. 

3 ) gmina. 



(275) 



17. Na zdel tego było, 
Dobrze sztyry siągi, 
Nie móg tego poznać 
Ten Samiec nbogi. 

18. Pyt&ł sie swej żony : 
Praw co to dl& Boga? 
A ty, głupi chłopie, 
To z rynnika noga, 

19. Wzieni to nożysko, 
Aże na mościsko, 
A tam go słożyli, 
K rynniku przybili. 

20. A jak to troszeczkę 

E spusobu przywiedli, 
Z śpiewanim, rzekanim 
Prażyci poczeni. 

21. Prażyci poczeni, 
Prawie ku wieczoru, 
Było tela dymu, 
Jako mgły na marcu. 

22. Jak sie im kurzyło, 
Do rety krzyczeli, 
Mychmy tak chcieli, by 
Ludzie nie wiedzieli. 

23. A ten z Kom par z owa, 
Pawłów jedziny syn, 
Jak wyszeł na pole, 
Uwidział wielki dym. 

24. A fojt ich zaś cieszył; 
To tam nic nie będzie, 
Szak ten dym ku górze, 
Do obozu pójdzie. 

25. Ach! moji sąsiedzi, 
Aż mie cosi morzy, 
Bo ja wiem istotnie, 
Że u Miecha horzy. 

26. Choćbych mu dał dukat, 
Nie byłby sie wracił, 
Co tak k nimu bieżał, 
Aże czyżmy stracił. 

27. Ale nań krzyczeli, 
Nie racz sie straszyci, 
Jen sie welmi raduj, 
Masz prażonki jeści. 

28. Skoczył między ludzi, 
Nebo chciał brani ci, 
Upalił se nogi, 
Niedaleko 



29. Teu fojtów starszy syn, 
Co troszkę nie widzi, 

Z daleka sie dziwał, 
Na prażycych lidzi. 

30. A tak sobie prawi: 
Co ja sie raduję, 

Jak gdziekolwiek pójdą, 
Prażauek nabierę. 

31. A ten postrzedni syn, 
Co je masarczykem, 
Szkrobuje przywary, 
Ze swoim tacikem. 

32. Szkrobał raz od rana, 
Aże do wieczora, 
Odszkrobał se palce, 
Posłał po felczara. 

33. Felczar mu ich goił, 
Ni móg ich zgoici, 
Potym mu powiedział : 
Wróż se ich do 

34. Jego nogi stoją 

Na trzech wielkich górach, 
Potężnie sprawione, 
Na hrubych sochorach. 

35. Jedna noga stoi 

Na Wielkiój Czantoryi, 
Druga na Barani, 
Co z tego mieszaji. 

36. A ta trzecid stoi 

Na wielkim Beskidzie, 
Bo tam kole niego 
Wielkd woda idzie. 

37. A ten z Bachurzyuy, 
Ten md prażowaci, 
Nebo on wie dobrze 
Warzechą mieszaci. 

38. A warzechę mają 
Żelazem okutu, 
Co sobie okuli 

Za ludzku pokutu. 

39. Gdo im rzeknie „rynuik" 
To mu nie darują, 

Kie go mogą dopaść, 
To go pokutują. 

40. To je wszycko pr&wda, 
Ja sem nic nie zełgał, 
To je dobry szelma, 
Co te piseń skł&dńł. 



(276) 

Pieśń o naszym Śląsku l ). 
353. 

1. Zaczynam pieśń piękną, 11. Ma to miasto pewne mury, 
Naszemu Śląsku k podziwieniu, W których lada gdzie są dziury, 
Gdo ma uszy, posłuchajcie, Wszak to dla ludzi wygoda, 

A me słowa uważejcie. Przejdą, gdzie im jest potrzeba. 

2. Ach zawitej, Śląsko nasze, 12. Zwłaszcza, którzy to zwieczora, 
Niech twa sława słynie zawsze, Radzi chodzą do klasztora, 
Zawitej; Śląskie powieści, Pijarskiego sławnego, 
Najpiękniejsze w całym świecie. Błogocice nazwanego. 

3. Gdy cię moje widzą oczy, 13. Nowej karczmy nie mijają, 
Serce mi w górę poskoczy, Tam do urzędu przyjmają, 
Gdy o tobie gadać słyszę, Nie jednego tam wybiją, 
Zaraz się w żalu ucieszę. Kiedy sie fratrzy podpiją. 

4. U ciebie wszystkich żywności, 14. Już będzie dość o Cieszynie, 
Dla każdego do sytości, Pozdrę co też dalej słynie, 
Co jenom gdo potrzebuje, Dwie mile się ubieram, 

To się u ciebie znajduje. Tu co inszego zaczynam. 

5. Twoja największa ozdoba, 15. W Skoczowie bleich dla dzierżawy 
Co sie każdemu podoba, Często brała Wisła ławy, 

Że masz tyle miast wspaniałych, Nie jeden sie tam utopił, 
Wielkich, pośrednich, i małych. Choć sie w Pogórzu nie op:fc 

6. Cieszyn było miasto sławne, 16, Teraz tam jest most dość piękny, 
Wszak to czasy nie tak dawne, Długi ale nie użytny, 

Kiedy messa w nim bywała, Bo się bardzo często psuje, 

Która nie długi czas trwała. Gdy go Wisła podroywuje. 

7. A gdy w nim legaci byli, 17. Jedna wiec Skoczowu szkodzi, 
Wtenczas Cieszyn osławili, A mieszczanom niewygodzi, 
Byli z różnych krajów wcale, Że swojej poczty pozbyli, 
Miewali w Solarniach bale. W Pogórzu ją wystawili. 

8. Frysztackie przedmieście znane, 18. Ale tam mają wygodę, 
Zgorzało czasy nie dawne, Że mają siarczystą wodę, 
Wszak się już zaś tam budują, Jeżdżą tam zewsząd panowie, 
Niektórzy wcale murują. W której nabywają zdrowie. 

9. Teraz Cieszyn ucieszony, 19. Chleb też tam jest dości mały; 
Dwiema targi obdarzony, Wszak go zjecie za grosz cały, 
Jeden stary, drugi nowy, Żemły, chlćb, wszystko niesłone, 
Z wielką godnością takowy. Jako trawa takie płonę. 

10. Jest ci Cieszyn miasto sławne, 20. Dośei mówię o Skoczowie, 
Aleć ma piwo nie hławne, Mam ja więcej pogotowie, 

Wino tam jest dości smaczne, O czćm mam mówić dość wiele, 

Ale też nie bardzo łacne. Posłyszcie, mili przyjaciele. 



') Dr. Fr. Slama w zilustrowanym opisie Śląska (Ylasteneckć putovani 
po Slezsku). Praga, 1885 na str. 155 nn. przytacza kilka zwrotek tej 
pieśni w czeskim przekładzie z rękopisu polskiego, mającego się znaj- 
dywać w biblijotece Szersznika w Cieszynie. 



(277) 

21. Bielsko ma moc rzemieśników, 33. Aleć chwalenie ostało, 

A najwięcej sukienników, Bo się tam nieszczęście stało, 

Szewców, krawców też nie mało, Gdy był ogień w Frysztacie, 

Bo się im tu spodobało. Stopił im zwony w istocie. 

22. Mielić ei dość ci Bielszczanie, 34. Przetóż niecham głosu jej ich, 
Gdy musieli na kazanie, Bo już więcej nie słyszeć ich, 
Aże do Cieszyna chodzić, Odbieram sie od Frysztata, 

W śniegu lubo w błocie brodzić, Pójdę, gdzie je po kolana błota. 

23. Ale już teraz wygrali; 35. W Boguminie wody, błota, 

Bo też tam bethaus dostali, Podczas gdy na dworze psota, 

W którym miewają kazanie, Kto tam idąc nie wymija, 

Na które ehodzą Bielszczanie. Wóz mu i z końmi utyja. 

24. Przytćm mają tę wygodę, 36. Więcej nie wiem, co też słynie, 
Bo jeny przejdą za wodę, O tym sławnym Boguminie, 
Już zaś inszy bethaus mają, Muszę dalej maszerować, 

Ten bićlański nazywają. Bobym tam mógł w błocie zostać, 

25. Aleć skończę o Bielszczanach, 37. Opawa, ta bardzo słynie, 
O tak szczęśliwych mieszczanach, Aleć już jej sława ginie, 
Pójdę raczej w inszą stronę, Przyjdzie kiedyś na nią trwoga, 
Przejdąc już przez bielską bronę. Choć tam mają asteroga. 

.26. Strumień ma wysoką wieżę, 38. Bo się tam coś zniewierzyli, 
Ledwo tesarz na nią wlezie, Że Oberamtu pozbyli, 

Kościół z jedli rzecz jest ista, Wszak to nie jest bez przyczyny, 
Fara tam jest dości czysta. Bo przyszły o tym nowiny: 

27. Rynek ten godzien wspomnienia,39. Że z Brandeburkiem dzierżeli, 
Który jest w pośród Strumienia, Kole wojny radę mieli, 

Gdy mokry czas, to tam psota, Myśleli, że już są jego, 

Bo w nim po kolana błota. Zaraz przyszło: że nic z tego. 

28. Jedna wiec piękna w Strumieniu,40. Przetóż tak w gańbie zostali, 
Inszym miastom k podziwieniu, O której sie nie nazdali, 
Gdy tam, wyjdą chłopi w pole, Wszak im tego luto było, 
Mieszczananie uwidziszw domie. Że się im to niespełniło. 

29. Nie ma Strumień żadnej biedy,41. Niechcę się tu bawić dłużej 
Zwłaszcza w czas postu o ryby, Pójdę, pokiel mi czas służy. 
Ma węgorze i miętusy, Do Tarnowa się mi niechce, 
Siłę tkaczów na obrusy. Pójdę raczej w inne miejsce. 

30. Zaniecham już o Strumieniu, 42. Frydek nie ma żadnej nędze, 
Idąc drogą bez wątpieniu, Dostawa z gór syra, bryndze, 
Przejdąc przez niektórą wioskę, Ondraszek tam ztąd pochodzi, 
Będę śpiewać piękną piosnkę. Go to z bratem na zbój chodzi. 

31. Frysztat jest bardzo szczęśliwy,43. Jest we Frydku dość wiesioło, 
Uważ to każdy bedliwy, Zwłaszcza, gdy zagrają w kolo, 
Bo przy samym Raju stoi, Bo też tam bywają bale, 

Nic się żadnego nie boi. Jeżdżą na nie Gieszynianie. 

b2. Byłoć o Frysztacie chwały, 44. Ztąd ja już pójdę wiesioło, 
Trwało to przez czas niemały, Zagrzawszy se w tańcu czoło, 
Że tam zwony śliczne mają, W ostatniej stacyi stanę, 

O nic inszego nie dbają. Jeszcze śpiewać nie przestanę. 



(278) 



45. W Jabłonkowie są Jackowie, 48. 
Rozumieją każdej mowie, 
Handlują z Węgrami, z Turkem, 
Szli na szańce z Brandeburkem. 

46. Po różnych krajach handlują, 9. 
Gdzie pomyśli, tam wandrują, 

Z wszystkiego pożytek mają, 
Z fortela się nie wydają. 

47. W Orawie, we dnie i z rana, 50. 
Uwidzi Jabłonkowiana, 

Bo tam mają często sprawy, 
Które nie są bez zabawy. 



Jak się wszyscy pozbierają 
Do domów, a w nich zostaną, 
Wtenczas isty już znak będzie 
Że sąd Boski prędko przyjdzie. 
Nie wiem więcej w mojej mowie 
Powiedzieć o Jabłonkowie, 
Przetóż niecham jego chwały, 
Bom już stracił koncept cały. 
Na ostatku, Śląsko moje, 
Juzem przeszedł miasta twoje; 
Kończąc nie wiem drogi dale, 
Z tym słuchaczu: bene yale. 



Pieśń o inźenieraćh *). 



354. 

1. Inżenierze przyjechali, 7. 
Nasze grunta pomierzali, 
Zwyimali, co jest złego, 

łże idzie ddwka z tego. 

2. Pomierzali i ty domy, 8. 
'Co w nich żonki, dzi&tki mńmy 
Pomierzali gr&nie, doły, 
Wszystkie chyże i stodoły. 

3. Zwyimali gromadziska, 9. 
Wszycki cesty, potoczyska. 

Co sie stało jeszcze dalój, 
Komisńrze przyjechali. 

4. Chcą n&m zodbierać pasionki, 10. 
Na nich sadzić swoje stromki, 
Byli z kraizamtu i z z&mku, 

A to nasze od początku! 

5. Co n&m pierszś, zwierzchność dała 11. 
Gdy n&m grunta odmierzała, 

Są zawsze nasze pastwiska, 
A zwierzchność nas tak uciskd. 

6. Langier nńm to odkopcow&ł, 12. 
Łudzi z Węgier naszykowdł 

A teraz to trochę inacz, 
Chłopi na to nic niechcą dać. 



Rzekła obec tymi słowy: 
Gdziebyśmy my paśli krowy? 
Że nie pasą na kończynie. 
Niechże pozdrze po krainie, 
Toć się w świecie wszędzie dzieje 
Że nie pasą, gdzie się sieje, 
Gdyż na krowy są pasionki 
A g&ica jest na stromki. 
W świecie wszędy prawda małd, 
Już ją fałesz owładała; 
Nie masz łaski u zwierzchności, 
Ludzi tr&pią bez miłości. 
Nie uw£ż& pńn siedl&ka, 
Gdy nie zarobi piętńka, 
Nie zarobi se na szaty, 
Jeszcze-by rdd być bogaty. 
Musi; on tr&pi siedl&ka, 
Zar&z mu poszle woj&ka, 
Tak sie teraz w świecie dzieje, 
Jakżeby żył, gdy nie sieje. 
Siedldk musi robić na nie, 
We dnie, w nocy, aż ustanie, 
A to pr&wda jest szczórze, 
Cóż nńm dali inżenierze? 



') Pieśń ta ułożona w okolicy Jabłonkowa; zaś ostatnie wiersze dodano 
na Wiśle. 



(279) 



13. Bo nas bieda przy nich naszła, 14. Nie popłacili nam chleba, 
Nie zapłacili nam masła, Teraz obcy płacić trzeba, 

Nie zapłacili śmietanki Ładzie wszędzie na to łają 

Go im dały nasze żonki. Że na straty moc składają. 



Pieśń o naszej biedzie 1 ). 



355. 



1. Zatym nastał czas takowy, 
Piszą świnie, konie, krowy, 
Piszą owce i barany, 

Cóż poczniemy z temi pany? 

2. Nie śmie złapać w lesie pt&ka, 
Ani ryby, ani raka, 

Nie śmie w lesie krowy popaść, 
Bo cie gajny hned chce dopaść. 

3. Choćbyś popasł jeno byka, 
Hned sie gajny o to pyta, 
Jakbyś począł przed nim taić, 
Hned cie poda do Hermanie. 

4. Zetnie siedlak w lesie buka, 
Choć jest jeno jako rułka, 
Hned cie podś gajny pann, ' 
Musisz mu dać pół taiaru. 

5. Choćbyś prawił: miły Boże! 
To ci to nic nie pomoże, 

Z przyrębiska też im płać, 



A tam niemasz raz co nabrać. 

11. Robią z nimi wielkie sądy, 
Coby wzieni lasy wszędy. 
Boże! zmiłuj sie nad nami, 
Bychmy mogli żyć z panami. 



6. Z przyrębiska jest pożytek, 
Do dziechetki zbiere wszytek, 
Niezeżniesz, a niezbieresz, 
Fokiel cie Pan nie odzieje. 

7. Nie zarżniesz ani owce, 
Pokiel panu nie dasz, co chce, 
Jak mu nie dasz, to uchyci, 
Diabeł mu tam siedzi w rzyci. 

8. Kapitan z Rzćk z nimi chodził, 
Na Diabelstwo Ich uwodził, 
Pobiercie im, prawi, wazycko, 
Boch ja jeny myśliwczysko. 

9. Bo on chodził w białej czapce, 
Po pasiekach sadził kopce, 
Etemu takie ugryzisko, 
Nastało to akcyzisko. 

10. Ta bieda nas nie odstąpi 
A siedlaka jeno łupi, 
Wyjeżdżają konwisarze, 
A zbierają gospodarze. 



Pieśń o siedldrm Ołomunieckim. 



356. 



1. Panie Boże wszechmohucy, 
Umrzćł siedlarz w Hołomucy, 
W Prościejowic mu zwonili, 
W Rusinowie go pogrzebli. 



2. O koszulę się starali, 
By go ze czcią pochowali} 
Z miecha ją jemu uszyli, 
Ci jego przaciele mili. 



J ) Pieśń ta powstała na Wiśle. 



(280; 

3. W Kijowie tróhłe robili, 12. Juchtarz też wzion rękawiee 
Z Igłowy mary posłali, I k temu stare strzewice, 
Pokrop wzieni z Kojecina, A tak on moc tego dostał, 
Grrobarz przyszed od Budzina. Bo tego on potrzebował. 

4. Pieśni wzieni z Hosłopecze, 13. Mietlarz sobie wzion opaski, 
A trzech kantorów z Pfosece, Które miewał za podwiązki; 
Ministranci ze Trzebice, Jak je dostał, prędko wyskał, 
Chłopiec był z krzyżem z M. .. Że tak moc tego pozyskał. 

5. Ci kierzy go, wtenczaz, nieśli, 14. I rzekli sobie, tym czasem, 
Byli radzi, jak sie zeszli, Co zrobimy z tym hałasem? 
Trze byłi aż od Krakowa, Zjednajmy sie z muzykanty, 
Sztwarty pomocnik z Pacowa. Którzy grają podle nuty. 

6. Zeszli sie k grobu przaciele, 15. Gdyśmy się dziś tu tak zeszli, 
Każdy płakał mało, wiele, Dejmy na pieśni po groszli, 
Tak było łez wylewani Będziemy skakać i wyskać, 
Byli oni godni pani. Aż sie wszyckim będzie styyskać, 

7. Jeden był handrarz z Berlina, 16. Na skrzypkach grał z Bolesławy 
A juchtarz był z Gościejowa, Na szal am aj z Wracisławy, 

A z pod Prusa kołomażnik, ' Którzy, na trąbkach trąbili, 
A mietlarz był z Mikuszowic. Od czarnego orła byli. 

8. Juchtarz ten zacnego rodu, 17. Na basie grał co był w Płaskiej 
Był aż z Węgierskiego Brodu, Miasto strun miał on postronki, 
Rzek im: „mili przyjaciele, On miał takie wielkie dziąsła, 
Będziemy sie mieć wiesiele Aże się świetnica trząsła. 

9. Rozdzielmy sie zbożem jego, 18. Z dudami był z Amsterdamu, 
Każdy uzdrzy co na niego Z cymbałem zaś z Rotterdamu, 
Przydzie z drogiego dziedzictwa, On się wiózł z Rzymu na wozie 
Które od swego dzieciństwa A grał w Turczynie na kozie. 

10. Zgromadzował dla przacieli, 19. Na fagot fukał z Cieszyna, 
Aby na niego wiesieli Który miał wielkie ramiona, 
Mogli wspomnieć za czasami, Radzi go bardzo słuchali, 
Ponieważ był uduszony. A co żądał to mu dali. 

11. Handernik dostał galaty, 20. Gdy już byli tak wiesieli, 
A juchtarz wzion stare boty, A się też trochę podpili, 
Szędzielarz żądał koryta Rozeszli sie w tym to czasie, 
By móg rozkładać jelita. Nie wiem, kie sie zbiera zasie. 



Pieśń o Buckiego Marynie. 

* .■ » ■ * 

357. 

1. Posłać eh ej cie, co wam powiem, 2. Chodził młodzieniec ku pannie, 
Ludzie wiedzą, ja też to wiem, Mianowicie Maryjannie, 
Co się stało u Ruckiego, Tam był pięknie przyjimany, 

We Śmiłowic u Nogiego. A wieczerzą przedkładany. 



(381) 



3. J&d, pił, wiele sie mu chciało, 6. 
Jego wstydu było mało, 

A, jak przyszła na noc chwila, 
Różnej rzeczy była siła. 

4. Ruóki mrugnął na Marynę, 7. 
By mu przyniosła pierzynę, 

A za stołem mu posłała, 
Położyć mu się k&zała. 

5. On takiego fortela zażył, 8. 
Żeby k Marynie nie burzył, 
Zezuł buty, dśł ich pod stół, 
Aby go na górze nieczuł. 



Rucki słyszy wyrzukanie, 
Pop&dł kij, dwa, leci na nie, 
A, jak bije, to tak bije, 
Aż poł&m&ł oba kije. 
Zchynął młodzieńca po schodzie, 
Leci&ł po głowie, po brodzie, 
Będę jś cie, szelmo uczył, 
Będziesz mie ty córkę puczył ! 
A od stoi za dwierzami, 
Powiąz&ł go powrozami, 
A odesł&ł go do fojta, 
Bu mu d&ł na nogi pęta. 
To misz, syneczku, ubogi, 
Dost&łeś pęta na nogi. 



Pieśń o starym Głąbku. 
358. 



1. Ej! stała sie nowina, 
Dnia siódmego Marca, 
Odwiózł stary Głąbek, 
Drwa do Kęt, do miasta. 

2. Stanął sobie też tam, 
Pod Wojtkowa broną, . 
Wyszeł k niemu p&n Wojtek, 
I ze swoją żoną. 

5. Stary Głąbek się obżńrł, 
Pod Wyględem leży; 
Kobyłeczka ogon dżwigła, 
Do domeczku bieży. 



3. Za co mi dasz Głąbku, 
Bo te drwa sosnowe,? 
Za sto groszy, mój pan&czku, 
Zar&z za gotowe. 

4. Ej! ddłció mu sto groszy, 
I piwa szklanice, 
Odwieź mi ich Głąbku, 
Na moją granice. 



«• » 



Pieśni w dyjalekcie morawskim 1 ). 

Pieśni żołnierskie. 



359. 

1. Ten Cieszyński kosteliczek, 
W około je czerny les, 
Jeszcze se podziwam, jeszcze se zobhlidam, 
Gdzie mój miły jedzie dnes. 



*) Sąsiedztwo z narzeczami morawskimi musiało trochę wpłynąć na język 
polski w Księstwie Cieszyńskiem. Wpływ ten jest w języku potocznym 



Zb. W Ud. Antr. Dz. 111. T. IX. 



36 



♦ 



(282) 



2. Oh! jedzie on, jedzie, jedzie, 
Na tym brannym koniczku, 

[: On sobie przypina [: 
Na lewy bok szabliczku. 

3. Jak sobie szabliczku przypnół, 
Na swój dom se obracił, 

Tak smutnie wzdychnół, a smutnie zapłakał, 
Aże koń pod nim zarżał. 

4. Ach! wy, moja pani marno, 
Prócz mnie tak stać nechacie 

Przed tym waszym domem, z moim brannym koniem, 
Prócz mnie tak stać nechacie? 

5. Na wojnu dał mnie już wzaci, 
Ten Cieszyński miłość Pan, 

Na wojnu mnie wzali, w powrozy zważali. 
Hned ku mnie warte dali. 

6. A ta warta przy mnie stała, 
Od wieczora do rana; 

[: A jak Pan Bóg dzień dał [: 
To mnie wieźli do Berna. 

7. Jak mnie do Berna przywieźli, 
Szyi wach krzyknół : „gwer heraus" ! 
Otwierejcie wrota, wieżę wam rekruta, 
Cieszyńskiego poddany. 

8. Oj ! wy, moja pani mamo, 
Siostry, bracia, przaciele, 

Już sie z wami łuczym, Bogu was poruczym 
Już ja was wic nie ujrzym. 



stosunkowo bardzo nieznaczny; tylko w najzachodniejszej części Cie- 
szyńskiego, w okolicach Frydku i Polskiej Ostrawy na przestrzeni około 
7 mil kwadratowych wynoszącej, uległa polszczyzna dość znacznie 
wpływowi sąsiednich morawskich narzeczy, a ponieważ te okolice ofi- 
cyjalnie do czeskich zaliczane bywają i mają szkoły czeskie, więc wpływ 
języka czeskiego coraz bardzićj się tam rozszerza. Pomimo to jednak 
narzecza tych okolic raczćj do polskich niż do czeskich zaliczyć należy, 
ponieważ mają: 1; wyraźne ślady samogłosek nosowych, 2) polskie 
spółgłoski ś, ć, dź, ź, 3) zmiękczone spółgłoski przed samogłoskami 
miękkimi. 4) akcent polski; brakuje zaś tym narzeczom samogłosek 
długich, zamiast których (jak w gwarach polskich innych okolic) 
występują samogłoski ściśnione a, ó, ć, albo o, u. Jeżeli jednak po- 
tocznego języka tego krańcowego obszaru etnograficznego stanowczo 
nie można zaliczyć do działu czeskiego, lecz co najwyżej nazwać go 
przejściowym, noszącym na sobie cechy obydwu stykających się 
tu języków : polskiego i czeskiego, to pieśni śpiewane tu, a nawet 
niekiedy w innych okolicach księstwa Cieszyńskiego, wyraźnićj wpływy 
czeskie zdradzają, ponieważ niektóre z* nich, przyswojone żywcem 
z Morawy lub Czech nie zasymilowały się jeszcze zupełnie z miej- 
scowymi narzeczami. Lud nasz w tych zachodnich wsiach innćm na- 
rzeczem śpiewa, aniżeli tćm, którego w mowie potocznej używa, 



(283) 



360. 



1. Przeto 8em kwam muzykanci 6. Ja pujdu zejtra do Pragi 
Przeto sem kwam przystnpił, Trom, dy, da, trom, dy, da, 
Abych swe smutne serce, A tam se dam pod raj tary, 
Abych se go pocieszył. Trom, dy, da, trom, dy, da. 

2. Jak wam śpiewam, tak mi grejcie 7. Budu mić konia brannego, 
Trom, dy, da, trom, dy, da, A kłobuk rymowany 

A na mnie se pozór dejcie Par pistolet, karabin 

Trom, dy, da, trom, dy da. A boty woskowane. 

3. Idź, młodzieńcze, od nóg naszych, 8. Szabla sie po stronie błyska, 
Staci se to nemuże, Trom, dy, da, .trom, dy, da, 
Nasza cera jeszcze młada, A mnie sie po tobie styska, 
Nie potrzebuje muże. Trom, dy x da, trom, dy, da. 

4. Jesi ty chcesz rok czekaci, 9. Już j& si&d&m na koniczka, 
Trom, dy, da, trom ; dy, da, Na koniczka brannego, 
Potym se to może staci, A jeszcze se rospominam, 
Trom, dy, da, trom, dy, da. Na pan tatę starego. 

5. Kto wie kan ja za rok budu, 10. Aby temu pan tatowi, 

Kan budu mić prochasku, Trom, dy, da, trom, dy, da, 

Jak ja ciebie niedostanu, Włosy z głowy wypadały, 

Malowany obrasku. Trom, dy, da, trom, dy, da. 

361. 

1. O świecie, mój świecie, ty panujesz, (2 razy) 
Fałesznu uprzymność, ty miłujesz. (2 razy) 

2. Zaczął sem miłować, w swej mładosci 
Ona mnie przywedła do żałości. 

3. Mam ja za cie dostać holku innu 
Po stranie szabliczku, ocełowu. 

4. Po stranie szabliczka ocełowa, 
Że je ma kochanka upłakana. 

5. Nie płacz, holka, o mnie, prosi m ja cie, 
Jak ja z wojny przyjdu, weznem ja cię. 

6. Dybych ja przesmutna, to wiedzieła, 
Jak ty z wojny przyjdziesz, twoja była. 

7. Tobych ja sie za cie pomodliła, 
A mszu swatu za cie służyć dała. 

8. A jak przyszło po tej batalii, 
Co sie o nas ludzie namówili. 

9. Jeden woła: bracie, kamaradzie, 
Niedej mi sie trapić pójdź, doraź mie. 

10. Ja idę ku niemu, postawim sie, 
Zacznę rozimać swoje serce. 

11. Dyby to wiedzieła twa maciczka, 
Jak je porubana twa hławiczka. 



(284) 



12. Przyszeł z landu befel na siedlaki, 
Że maju pochować ty wojaki, 

13. Ssachty su kopane w patnast siahu, 
Weźmie ho za hławu, smyk nim dołu. 

14. Jak te szachty pełne nahazaju, 
Nie gaszone wapno na nich daju. 

15. Kamaraci w roce idą do Czech, 
Każdego nawszczywi jego ociec. 

16. Mój ociec szedziwy taki pójdzie, 

A mnie przesmutnego wic ne najdzie. 

17. A jakżby mnie znalezł na tym świecie, 
Kie już na mym grobie kwici kwiecie. 

362. 

1. Adieu, me serce, już se łuczym, 
Bohu i Maryi cie poruczym. 
Już se łuczym, już se beru, 

Do pole szczerego maszerujem. 

2. Jak mi przydzie w polu wenku staci, 
To małe misteczko za wdzięk wzaci, 
Słożym swój gwer i patrontasz, 

To budzie pod hławu za mój polstarz. 

3. Jen sem dolehnul, staci muszu, 
Ody słyszę na bęben larmu tłuczu, 
Że marne być przychystani. 

Aż nam przyde wietsze poruczeni. 

4. Rzka: huzar jedzie od armady, 
Strójcie sie wszyscy k wojowani, 
Kniez nam pożehnani dawa, 

A do batalii nastawa. 

5. Kniez jeszcze w około nas obchazy, 
Tu neprzatel na nas z kusów hazy, 
Krew sie leje na wsze strany, 

Jak z krasneho ludu tak i z koni. 
5. Jeszcze sem jedne cesteczku miwał, 
Co sem ku mej miłej chodzowywał, 
I tuch stracił już ji nemam, 
O Boże, prze Boże! co se poczyć mam? 

363. 

1. Oj! Boże, prze-Boże! co sie to dzieje, 
Jak młody, tak stary żenić sie nie chcieje. 

2. Ja sie £enici nie budu, 

Niżbych sie żenić miał, na wojnę pujdu. 

3. Odyby mi Pan Bóg dał Cesarsku kasu, 
Wzałbycb ja brtt peniez, wsułbych do basu. 



(285) 



4. Muzyczka mi li raje pięknie, wesele, 
At sie to rozleha w naszym kościele. 

364. 

1. Oj Boże, prze-Boże! co se poczyć mam, 
Zejtra rano maszerować mam. 

A to zrówna do pole, 
Na franonskeho krale, 
Tam se, tam se postawici mam. 

2. Tambor bije, larmo bubnuje, 
Oficery komand er u jo, 

Wedż me serce, wedż, wedż, wedż, 

Że ja muszem od cie precz, 

Szkoda, przeszkoda, moich mładych let. 

365. 

1. Ej! na trzy strany hława boli mie, 
Że sie na mnie gniewa pocieszeni me, 
Kie sie gniewa, niech sie gniewa, 

Po swej lubości, 
A wy mi zagrejcie, moi muzykanci, 
Kmej wiesiołości. 

2. Słoneczko wychazy z welikej hory, 
Ma miła wyhlida z nowej kumory, 
Nie wyhlidej, moja miła, 

A wyjdź ku mnie wen, 
Aże ja ci powiem, moja nejmilejsza, 
Co sem dowedeł. 

3. Coś dowedeł, toś dowedeł, kiejś ku innej szeł, 
Ach nie miej mi za złe, moja nejmilejsza 

Bom se zabłudził. 

4. Kies zabłudził, toś zabłudził, budżci 

to wic krać, 
Wic krać to, mój nejmilejszy, 
Chciałeś mie okłamać. 

5. Powiedz mi, dziewucho, coś ty tak cienka? 
A cóżbych nie była? dyćech panienka. 
Sem panienka heska, cienka, 

Oczka jak ternka. 
Włosy kędzierzawe, pięknie krajzowane, 
Jako halenka. 

6. Powiedz mi, dziewucho, co sy tak bieda? 
Kies ty bywała, jako jagoda? 

Oczka obie pokalane, 

Twarz rozszczyrzęna, 



(286) 



Powiedz mi, dzieweczko, rozmiłe serdeczko, 
Kto cie miłował. 
7 Niewyśmiewej sie ty, boś ty to je ten, 
Redzie ciebie Pan Bógtrestał, ta pro mnie sama 
Iżeś ty chcieł uwieść tak ślicznu pannu. 
Kiedy ja była malusineczka, 
Usłała mi matka pościelineczku. 

8. Kie usłała, to usłała, dała mie nosić, 
Musicie wy o mnie, moi mładeńcowie, 

Maciczku prosić. 

9. Kiebych ja mieł o cie maciczku prosić, 
Wolełcićbych ja se szabliczku nosić. 

10. Paru pistol, karabin, na konie sedam, 
A tobie, dzieweczko, rozmiłe serdeczko, 
Rozłączeni dam. 

Waryjant. 366. 

1. Słoneczko wychazy z zelenej hory, 
Ma miła se dziwa z biłej kumory. 

Nie dziwej sie, moja miła, 
Pójdź se mnu drobek, 
Nebo ja ci powiem, 
Moja nejmilejsza 
Co sem dnes do wed. 

2. Dowed sy ty, dowed, że sy tu nebył, 
Przebacz, mi ma miła, neb sem zabłudził. 

Kies zabłudził, toś zabłudził 
Wszak cie tam czert nesł. 
Przebacz mi ma mił&, 
Kochanko rozmiła, 
Wszak to jeny dnes. 

3. Powiedz mi, ma miła, co sy tak tenka? 
Czemużbych nebyła, dyć sem panienka. 

Sem panienka herska, tenka, 
Oczka jak ternka, 
Własy kudzierzawe 
Pięknie krauzlowane 
Jako bawełnka. 

4. Powiedz mi, ma miła, co sy tak bieda? 
Gdyś sy bywowała, jak krew czerwena. 

Ty masz oczka upłakane, 
Twarzy siniawu; 
Powiedz mi, ma miła, 
Kochanko rozmiła, 
Kto cie miłuje? 



(287; 



5. Ty se nie wyptawej, bo sy ty je ten, 
Wszak ty budesz w kratkim czasie podweden. 

Budeli cie Pan Bóg trestać, 
To w kratkim czasie, 
Żeś sy mnie oszydził, 
Ach! mój nejmilejszy, 
Dziewczatko krasne (młade). 

6. Płakała, żeleła, gdy prała szaty, 
Że i utonął perstenek złaty. 

O ne płacz, ne*żelej 
O persteń złaty. 
Bo musisz opuścić. 
Ach! ma n ej mi lej sza, 
Rodzice taki. 

7. Milszy mi rodzice niżli my oba, 
Maciczka chowała, dych była mała, 

Posteliczkn mi dawała, 
Dała mie nosić, 
Mufcicie mładeńcy, 
Wierni miłownicy, 
Maciczku prosić. 

8. Niżbych mieł o tebe maciczku prosić, 
Wolełbych u bokn szabliczku nosić, 

Par pistolet, karabin, 
Na konie sedam. 
A tobie, dzieweczko, 
Rozmiłe serdeczko 
Rozłączeni dam. 

367. 

1. [:Trzy krać mie k Bernu wedli [:, 

Jeszcze mie nie odwedli 

Jeszcze mie, dziewucho, nie odwedli. 

2. [: Po czwarte do Ihlawy [: , 

Dostał sem mundur nowy, 

Dostał sem, dziewucho, mundur nowy. 

3. [: Par pistul i karabin [: , 

Pan Bóh wie, gdzie ja żhinu, 

Pan Bóh wie, dziewucho, gdzie ja zhinu. 

4. [: Czy u Turka czyli w lese, [: 

Czyli mie kam zanese, 

Czyli mie, dziewucho, kam zanese. 

5. [: Poszlę ci dwoje psani [: . 

Po wodzie, po Dunaj i, 

Po wodzie, dziewucho, po Dunaji. 

6. [:W tym psani budę staci [:, 

Że musisz zapłakaci, 

Że musisz, dziewucho, zapłakaci/ 



(288) 



7. [: Jakóżbych nie płakała, [: 
Riecb sem cie rada miała? 
Kiech sem cie, syneczku, rada miała? 

368. 

1. [: Stoi gruszka w szczerym polu, wysoko [: 

A tam pod nią biała rażą wykwita, 

Wykwita, wykwit*, 
A tam pod nią biał4 róża wykwita. 

2. Utyrhnijże, ma panienko, te róże, 
A nas ty r kej syneczkowi do łoże. 

(powtarza się jak wyżej.) 

3. Będzie sie mn libo spaci, w tym łożu, 
Zejtra rano wstanie, budę dziekowaci. 

4. Dziekuju ci, ma panienjko, dziekuji, 
A przed tebu mój kłobuczek smekuji. 

5. Nie dziękuj mi, moj kochanku, nie dziękuj. 
A przedemnu swój kłobuczek nie smekuj. 

6. Bo cie zejtra naszy pani odwedu, odwedu, 
Odwedu cie pod rajtary do Prani. 

7. Do Prahi, do Prahi, 

Tam ci daju biły kabat i szabli. 

8. Prócz pak by mie biły kabat dawali, 
Kiech my oba, ma panienko, swobodni? 

9. Prała pieńki u studenki, płakała, 
Czegożech ji, niebożatko, doczkała. 

10. Doczkałaś ty syneczka neb dziewuszku, 
Eupim ja ci kartonowu poduszku. 



1. Pomóż mi Bóg z nebe, 
Że ja musim od tebe, 
Weczer gwer pucować, 
Rano maszerować, 
Z równa do pole. 



369. 
2. 



A z pole na Turka, 
Z Turka na Brandenburka, 
Szak sie mie niechyci, 
Szak sie mie niechyci, 
Żelezna kulka. 



370. 

1. Ja husarką mała, 
Mezy hu&arama, 
Husarów je kompania 
A ja jeny sama. 
Choćby było dwieście, 
Wy trwałaby eh jeszcze. 



(289) 



Pieśni miłosne. 



371. 



1. Horzełft lipka, horzeła, 
Pod Di panienka siedzieła; 
Jak iskry na ni padały, 
Mładeńcy o ni płakali. 



2. A ten jeden płakał nejwice, 
Co ji kupował strzewice 
Strzewiczki piękne, zelene, 
Biła pętliczką lemowane, 
A ku temu jeszcze wic, 
Strzebne przaski do strzewic. 



372. 



1. Hława boli, serce tuzy, 
Cełych zemdlony; 
Żaden nie wie, co mie beli, 
A ja nepowimr: 
Poszlijcie mi po lekarze, 
Aż mi me serce zaważę, 
Wszak ja wam powim. 



2. Już zawazał i rozważał, 
Ja sem powiedzieł : 
Ma żenka mi powiedzieła, 
Abyś ty wiedzieł: 
Nie pij wódki, chowej dutki, 
Czymże bydziesz chował dzitki, 
Abyś ty wiedzieł. 



3, Trzeba uczyć sztuderować, 
A nie masz za co; 
Ty przepijesz, kany co masz. 
Eanż weżniesz na to: 
Żenko moja, niestarej sie, 
Kupiem wódki, podpijem sie, 
Boś ty je moja. 



1. [:Ma miła ma hodnut [: 
[: A co, co? [: 
[: Sznurowaczku modru. [: 



373. 



2. [: Mój miły ma taki ! [: 
[: A co, co? 
[: Przy galatach haki. 



374. 



1. Łuczeni, łuczeni, 

Co to je ciężka wiec, 
[: Kie sie musi rozłuczyci [: 
Z panienku mładenec. 

2. Rychlić sie rozłuczą, 
Drobne rybki z wodą, 

[: Niżli sie mam rozłuczyci [: 
Ma panienko z tobą. 

Zb. Wiad. Antr. De. Ul. T. IX. 



3. Rychlić się rozłuczy, 
W o dziczka z Dunajem, 

[: Niżli się mam rozłuczyci, 
Ze szwarnym szuhajem. 

4. Kiechmy sie łuczyli, 
Obachmy płakali, 

[: Obachmy se białom szatką [: 
Oczka wycierali. 

37 



(290) 



5. Kiechmy sie łuczyli, 
Pod zielonym stromem, 
Wżdyckich ja ci powiedała, 
Że ta łaska nie je stała, 
Że twoju ne budu. 

6. Kie j4 pójdę polem, 
Będzie wiater fukać, 

[: Będzie moja nejmilejsza [: 
Z okieneczka kukać. 



7. Kie ja pójdę lasem, 
Będę płakać głosem. 

Dam se kłobuczek na stranu, 
Na panienku zapomenu, 
Pójdę sobie weseł. 

8. Umrę ja, umrę ja, 
Kto mie pochować da, 

[: Ma miła se na mnie gniewa [: 
Ona mnie pochować nie da. 



375. 



1. Jak ja pójdę pod twe okieneczko, 
Nawszczywię cie, moja galaneczko. 

Oalaneczko co dziełasz. 

Czy już ty tu inszych masz ? 

2. A jak ja ciebie nie dostanu, 
Udzielam se we swym sercu ranu, 

A pujdu do klasztera 
Oblec se na fratera. 

3. Jak ja budu tu mszu swatu służyć; 
Budę serce w moim ciele tużyć. 

Pojdż, Hanulko, serce me, 
Pójdź pomodlij se za mne. 

4. A nacz bych se za ciebie modliła, 
Kiech ja nie je żadna twoja miła. 

Ty masz w rukach brewiarz, 
Do panienek nic nie masz. 

5. Nie mam, nie mam, ale mohu mici, 
Ne składam se w tym stanie umrzyci, 

Jen na łuce zelenej, 
Kochaneczko, serce me. 

6. Jak ja budu tu mszu swatu służyć, 
W tym Rudnickim kościele; 

Budzie pewnie za tebe, 
Kochaneczko, serce me. 

376. 

1. Panienki na horze, 
Śpiewają: o Boże! 
O Boże, daj muże, 
Ać spumuże. • 



377. 



1. Miesiączek jaśnie świeci, 
Jaro nam nastawa, 
Rozkwitaju se kwici, 
Zima nam przestawa. 



2. Mładeńcy i panny, 
Radziby szpacerowali, 
Do raje zeleneho, 
Odprowadzić miłeho, 



(291) 



378. 

1. Moja nejmiiejsza, 
Podżmy sobie wen, 
Dajmy sobie gębuliczki, 
Pod szczerym niebem. 
Ach, mój miły obrazku, 
Kanż sy podzieł ta łasku.? 

379. 

1. Ej! stała je stała, ta czerna mrokawa, 
Powiedz mi, ma miła, coś wczera płakała.? 

2. Płakałach, żeleła, wszak ja wiem pro koho. 
Pro sweho miłeho, wystała sem mnoho. 

3. Wedłach sobie, wedła, jako ze sta jedna, 
Z wysokiej stoliczki na nisku sem sedła. 

4. Przebierałach sobie mezy mładeńcami, 
x Jako ci ptaszkowie mezy malinami. 

5. Przebierałach sobie, aż sem se przebrała, 
Przece sem za sładku malinu, kisełu dostała. 



1. Dybych ja sie nie bał 
Hanulko twej zdrady, 
Szełbych na jabłuszka 

[: Do waszej zahrady. [: 

2. Ale ja sie boję 
Żebyś mnie zdradziła 
Żeby ma kapsiczka 

[: Na rok nie starczyła. [: 

3. Nie bój sie, syneczku, 
Bo ja cie nie zdradzę, 
Czerwioną chusteczką 

[: Okienko zahradzę. [: 

4. Poczkejcie rodzice 

Wszak was Pan Bóg stresce 
Że wy mnie nie dacie, 
[: Waszeho dziewczecie. [: 



380. 

5. Waszeho nie dacie, 
Bohata mnie niechce, 
Poczkejcie rodzice 
[: Wszak was Pan Bóg stresce. [: 

6. Udziełam z ni zenu, 
Pak se ji ne wemu; 
Na konika sednu, 

[: Na. wojnu pojedu. [: 

7. Ej zaboli ciebie, 
Hanulko, hławiczka! 
Jak ty nie uwidzisz 

[: Twojigo Janiczka. [: 

8. Ci francuscy lide 
Ci su neustupni; 
Ci nedaju pardon, 

[: Neb su jako wstekli. [: 



1. Wykwitła mi biła róże, 
Ja ji trhać ne budu. 
Miło wałach si jedneho, 
Wic miłować ne budu. 



381. 
2. 



Miłowałach sem ho wiernie, 
W sercu sem ho nosiła. 
Teho sem se ne nadała, 
Że je łaska fałeczna. 



(292) 



J5. Jodzie miły po hólicy, 5. 

Ma kłobuczek na stranie; 
Lide su mu powidali, 
Tam ty potkasz swu pannu. 

4. Ne młuwte mi, lide, o ni, 6. 
Hledzieć na ni ne mohu ; 
Jak ji spatrzym jednym okem, 
Spuścim hned obie dołu. 



Po coś ke mnie chadzowywał, 
Dyś na ranę hledzieć ne mohł; 
Ja sem tebe ne prosiła, 
Abyś ty mne miłował. 
Już ma dwerze otewrzene, 
Od łaski aerce meho; 
Ach nynie już su zawrzene, 
Ne przyde żaden do nieho. 



382. 

1. Neni mi ne można wymłuwić, 3. 
To moje wzdycham, 

Rtere ja tobie odsyłam, 
Za twe miłowani. 
Żeś ty oszydził mne, 
O cześć przyprawił mne. 
Pan Bóg cie strestaci musi, 
Kara cie nie minie. 

2. Gdzie je mój wianek zeleny, 4. 
Gdzie je moja postata? 

Czerne wrany ho wzały, 
Precz daleko do święta. 
Aih bieda, au we! 
Serce w ciele wadnie. 
Hańba se wali ze wszech stran, 
Hory, przykryjte mne. 



Ach nocko temna, mc tmawa, 
Dybyś młuwić umieła, 
Tobyś ty powiedzieła 
Gdzie sy nas stać widzieła. 
Noc temna już je prycz, 
Już nas ne uzdrzy wic. 
Ten kto panny w nocy miłuje, 
Bywa fałeszny n ej wic. 
Mamcić ja jeszcze jednu wiec, 
To z twojeho statku, 
Perstenek złaty coś mi dał, 
Na wiecznu pamatku. 
Eteryś mi darował, 
A z łaski winszował, 
Ja sem o tern newiedzieła, 
Żeś fałesznu łasku mieł. 



383. 



1. Wiemcić ja jednego ptaszka, 
W zielonym hajiczku, 
'Ktery lita we dnie w nocy, 
Sida na stromeczku. 



2. 



Gdyby mi go Bóg dał, 
Wiem żebych mu przał, 
Chowałbych go w klatce, 
Przy mojej pościelce, 
Latać bych mu nie dał. 



Pieśni łowieckie. 



384. 

1. Jelenek sie na łące pasie, 2. Jelenek se ho lęka, 

Myśliwieczek się nad nim trzasie, Porzad do łasa ucieka. 
Gdzie je, gdzie je moja flinta, T am > tam s * e luty) 6 rębaczowi, 
Aże ja zabiję sakulenta. Że ledwa uciekł myśliwcowi, 



(293) 



3. Rębacz go pięknie wita, 
Flinteczku ze siebie zwleka 
Witej, witej, mój jelenku, 
Będziesz dobry na pieczenku. 

385. • 

1. A ja sem zajiczek nieszczasny, 
Gdy wyjdę słuneczko przekrasne, 
Nohi natahnu, do pole tahnu, 

A bieham sem a tam, wrcim se. 

2. Tu przyjdę myśliwiec, puf strzeli, 
Myśliwiec do mnie, kucharz mie tahne, 
Kucharzka gdy kuże stahuje, 

Dość szkaradnie na mnie spliwuje. 

3. Kucharzka mou kuży prodawa, 
Za dwa groszle ju żydom dawa. 
Tu, tu, tu, hajdernaj, tu matę, 
Szak wy ji drażej prodate. 

4. Tu hneda pecze, aż sadło tęcze, 
Wrt, wrt, wrt, przy ohni obraca, 
Dzieła se po smerci regracy, 
Trawy zelene mi nie przili, 
Sami se sałatu dziełali. 

5. Ne przizeń wstekła, przidesz do pękła, 
A jak se do pękła dostanem, 

Polub mnie, myśliwcze w rzyć. Amen. 



Pieśni róźnój treści. 



386. 

. Ślubował sem Bohu memn. 2. Lepszy było Bohu służyć, 
Że pójdę na służbę k niemu, Niż marności świeckiej zażyć. 

Ej ! ślubował sem, a nie szeł sem, Bo marność świecka wodą płynie, 
Ej ! mocny Boże, przemyrhał sem. A słowo Boże niezaginie. 

387. 

m 

1. Posłuchejte panny, i takie panicy, 
[: Co sie stało w mieście, [: 

W mieście Hołomucy. 



(294) 



2. Zabilcić Matuszek, zabił Magdalenka, 
[: Co se ji miał wzaci [; 

Za swoju manżełku. 

3. Magdalenka leży, pod zielonym głogem, 
[: A Matuszek siedzi [: 

Za szerokim stołem. 

4. Magdalenkę niesą pod zielonym wieńcem, 
[:A Matuszka wiedą [: 

Kaci k szubienicy. 

5. Najprzód ojców prosił, by mu odpuścili, 
[: A to co uczynił [: 

By mu uczynili. 

6. My ci odpuszczamy tę twoją nieprawość, 
f: Niech ci ją odpuści [: 

Hołomuckie prawo. 

7. A ja was nie proszę byście mi odpuścili, 
[:A to coch uczynił [: 

Byście mi uczynili. 

8. Na szpic głowę dali, kołem połamali, 
[: A jego rodzice [: 

Na to sie dziwali. 

9. A wy, rodzicowie, z tego przykład biercie, 
[: Stanu manżelskigo [: 

Nigdy niezbraniejcie. 

10. To wam da Pan Jezus, Boskie pożegnani, 
[: A potem po śmierci [: 

I duszne zbaweni. 

388. 

1. [: Ej idącić moje lata, 
Równo z hodzinami [: 
Jak ja rzeknem Amen 
Włożą na mnie kamen, 
Na te moje grzeszne kości, 
Ach Boże mój z wysokości, 
Jużció to je Amen. 

389. 

1. Już ta łuczka poseczena 

Pódżże, dziewczę, grabić siena. 
A ciepły wietrzyczek, 
Z pola podmuchuje, 
Do weczera suche, 
Sieno budę. 



(295) 



390. 



1. Jo nie umrę na słamie, 
Ale umrę na koni. 
A jak ja też z konie spadnę, 
Szabliczka mi zadzwoni. 



2. 



Ja ubogi sir o tek, 
Mam wieliki zarmutek. 
Moja miła w kącie leży, 
A ja se ji ne dotekł. 



391. 

1. Masarze, masarze, co dziełate? 

[: Pziszła sem na maso, wy ne matę [: 

2. Na jake, na jake? na barani, 
[: Swoimu miłemu na snidani. [; 

3. Za krajcar peczenki, za grosz masa, 
[;Ho aa, sa, dziewucho, jużeś nasza. [: 



1. Ach Boże mój wszemohucy, 
Ne opuszczej mojej wiecy, 
Abych nahle nezemrzeł, 
Ach! Boże mój wszemohucy! 
A coch dłużen popłacił. 



392. 
2. 



\ 



Bo jak by mie k hrobu nesli, 
Toby se dłużnicy zeszli. 
Z hrobu by mie wyjali, 
Piet a dwacet w rzyć dali, \ 
Brzo by to udzielali. 



1. Żle maminko, źle, 
Żle maminko, żle, 
Brandeburk jedzie. 
Maju welke kabaty, 
Poberu nam dukaty. 



393. 
2. 



Żle maminko, żle, 
Żle maminko, żle, 
Brandeburk jedzie. 
Maju welke czepice, 
Poberu nam slepice. 



394. 

1. Był jeden mładeniec krasny, 4. 
We świecie sie nabiegał, 
Ubogiemi pohrdawał, 

Bogatej panny hledał. 

2. Idzie cestu, śpiewa sobie; 5. 
A śmierć k niemu zdaleka, 

W pieknćm kremplo wanem ruchu, 
Prędko k niemu pośpiecha. 

3. Rzka: mładeńcze budź weseły, 6. 
Znam jaką intencyj masz. 

Ty masz wole k ożenieni, 
Bogatej panny hledasz. 



Ja sem ta kterej ty hledasz, 
We wszem se ci wyrównam; 
Jesi se mie zamiłujesz, 
Złota strzebra hojność mam. 
Jesi se mie zamiłujesz, 
Złata strzebra mam dości 
Co ho ne budesz mohł uneść, 
Musisz se ho dać weścL 
Hola, hola, to je dobrze, 
To je dobra nowina: 
Snąć niejakim panem budu, 
To mie szczęści potkawa. 



(296 x » 

7. Smerć podżwihła drahe flary 10. Bez zubów ja cie nie wezmą, 
Chce mładeńce objimać, Bez nosu ja cie niechcu ; 

Ach biedaż mie, gdyż sy ty smerć, Bez oczy ja cie niewezmu, 
Ach biedaż mie, przebieda. Samych kości ja niechcu. 

8. Raczej uciecz precz odemnie, 11. Kdyżbych z tebu k ołtarzy szeł, 
Nechaj miła, nechaj mie. Eniez budę prycz uciekać. 

Ja ci dam na wyżyweni, Na twej szkarady konterboł, 

Idż raczej do szpitale. Ne budę mie chcici znać. 

9. Ach prócz se mie tak oszkli wisz 12. A ja sem takowa prudka, 
Mój mładeńcze rozmiły; Ptaczka w lufcie uchycim; 
Dyć sem ja piękna czerwena, A ja ciebie, mój mładeńcze, 
Jen niemam w hubie zuby. Wic od sebe ne puscim. 

395. 

1. Co wy, panowie, dziełate, dziełate, 

[: Że sie nam żenić ne dato, ne datę, * 
Że se nam żenić ne datę? 

2. A nam tak żeniczki potrzeba, potrzeba, 
[: Jak sedlakowi hewera [: hewera. 

3. Sediak se hewer wypujczy, wypujczy, 
[: Żeny żaden ne pujczy [: ne pujczy. 

4. Czerwene, modre orzeszy, orzeszy, 
[:Etóż mi me serce pocieszy [: pocieszy. 

5. Zasmuci mie leda kto, leda kto, 

[: Pocieszyć mi ho nie ma kto [: nie ma kto. 

6. A pociesz że ho sam Boże, sam Boże, 
[:Kdy mój miluśki nie może [: nie może. 

7. Czerwona, modra fiała, fiała, 

[: Szeroko się rozwijała [: rozwijała. 

8. Ja powiadam ci ma miła, ma miła, 
[:Nie budziesz mie wic mięła [: wic mięła. 

396. 

1. Poszło dziewczę do Miszkowca, 2. Tu mnie boli, tu mnie koli, 
Uczy ci se pisma, Tu mnie pokój dej te; 

Nadeszli go sanetrarze, U Matuszka szwarna Zuska, 

Ledwie domu przyszło. Tam se ji hledejte. 

3. Poszło dziewczę do Miszkowca, 
Napiło sie cmeru; 
Przeskoczyło przez przykopę, 
Tam go chłapcy peru. 

397. 

1. Kopała babienka zahradu, 2. Mładeńcze, mładeńcze snadna rada 

Prżyszeł k ni Michałek na radu. Weż se ty swój pytlik na zada, 
Daj, babinko, daj radu, Idzi do kramu bohateho, 

Jak ja tu panienku powedu. Na kup ty damaszku modrebo. 



(297) 



3. A tułej se tułej po rynku, 

Aż sie ty przytulasz ku młynku; 
Jak sie ku młynku przytulasz, 
Na pani rychtarzku zakłupasz. 

4. Kłup, kłup, kłup na d werze, 
Ma pani rychtarzko otwerz mne; 
Ja ne budu otwiraci, 

Aże ja uslys-u mienowaci. 

5. Ja sem kramarka z Opawy, 
Ja wezu korzeni do Prahi; 
Fury na przed u posłała, 
A ja sem pozadu dostała. 



7. Mój pantato rozmiły, 

Mi sie ta panienka nie libi, 
Ona czarne oczy ma, 
Ona sie na mnie ohlida. 

8. A jak przyszło w północy, 
Rezynka wołała pomccy : 
Owej owej na sto kroć, 

Podż też, maminko, na pomoc. 

9. Nie płacz, nie krzycz, nie wołej, 
Tej gańbiczki mi nie dziełej; 
Mam ja strzebra, złota dodo, 
Zapłacim ja ci twu poczciwość. 



6. Musisz ty, Rezynko, łóżko słać, 10. Co je po strzebrze, po złocie, 
Może ta panienka z tobą spać, Co je po strzebrze, po złocie, 

Panna z pannu może spać, Ody już mp serce opłacze, 

Ne muże se nic złcho udziełać. Gdy już me serce opłacze. 

11. A jak przyszło na rano, 
Na jeji domeczku napsano: 
Że rychtarza Rezynka, 
Neni poczciwa panienka. 



398. 
4. 



1. [: Ode dwora do młyna, 

Jest cesta utłaczena, [: 
[: Kto tam po niej chadzował 
Ten raynarku miłował. [: 

2. Ej kłup, kłup, kłup na dwerze, 5. 
Czyli mynarza nie ma? 
Mynarz stoji w młynicy, 
A szpikuje pszenicy. 

3. Jak sie mynarz dowiedział, 6. 
Po siekierkę hned bieżał, 
A miłemu hławiczku ściął, 
I rzucił ji na wodu. 

7. Miłujcie wy panienki, 
Ej! panienki swobodne, 
Nie będziecie wylewać. 
Waszej krwie niewinnej. 



Szła mynarka pro wodu, 
Ej pro wodu studennu, 
Nalezła tam hławiczku, 
Przewelice ranienu. 
Ej! hławiczko ma miła, 
Gde leży twe cięło? 
Ono leży w piwnicy, 
Na tej nowej stolicy. 
Ej mładeńcy kterzyste, 
Ne miłujte żeny, 
Bo ja jednu miłował, 
Kosztowała mie życi. 



Kolęda. 



399. 



Dej Pan Bóg weczer, den weseły, 
Najperw panu gospodarzowi, 
A potem też take hospodyni, 
1 czeledce >wsze jeho miłej; 



Zb. Wiad. Antr. Ds. III. T. IX. 



38 



(298) 

O! raczciesz też dalej posłuchaci, 

Co wam budemy pięknie śpiewaci, 

O narozeni sławnym jeho: 

Był dzieciątkiem a terpieł mnobo. 

Była je matka Jeżyszowa, 

Jozefowi je zaslibena, 

Jozef pak Panny Maryi cbcieł, 

Rżka ji do końca nieopuścił. 

Rżka nieopuszczę Maryi Panny, 

Neb se tento z ni narodził, 

Duchem swatym se to pusobi. 

Trze kralowie od wychodu przyszli, 

Dary z sebu take przynesli, 

Kadzidło i miru, 

Żądać krześciansku wiru, 

Żądać dzieciątka małeho, 

Szczaści, zdrawi, roku noweho. Amen. 

400. 

1. Ach! mój Boże nejmilejszy, 6. Choćbyś prosił sto krać wice, 
Co se począć mam, Nie uprosisz naszych serc; 
Miłowałech dziewczę szwarne, Nasza cera nie dmie ciebie, 
Opuścić ho mam. Już miłować wic. 

2. Nic mi nie ma luto bardziej, 7. Rozpuknij sie serce moje, 
Luto jeji krasy; Wydej pramenie, 

v Bych my społem chadzowali, Co byś mohło spalici, 

Po wszecki czasy. Te dwa kamenie. 

3. To jedno prosim ja cie 8. Co su tak zatwerdziełe, 
Moji rozmiłe dziecię, A na mnie zapomniełe, 
Jeżli by to możne było, A o naszy wiernu łasku, 
Chcu prosić o cie. Już wic niedbaji. 

4. Moi mili rodziczowie, 9. Wrać se kemnie, dziewczę szwarne, 
U nóg wam padam, Dej mi ruczyczki, 

A o waszu cerku, Na ukazku wierne łaski, 

Uprzymnie żądam. Dej mi hubiczki. 

5. Wstań, mładeńcze, od nóg naszych 10. Wiem że cie ja nedostanu, 
Nie proś już wice, Darmo bych terhł hławu, 
Nasza cera nie śmie ciebie, Ja na ciebie zaś dziewczę 
Miłować wice. Szwarne, zapomenu. 

401. 

1. Przy Cieszynie na kopieczku, 2. Moja miła nic nie wie, 
Su tam wojacy, Aż ji poszlu psani, 

Chcieli nas tam zwerbowaci, Jak se psani przeczytu, 

Szumni hanacy. Potem sie dowie. 



(299) 



3. Przylecieła hołubiczka, 
Ma siwe perzy, 
Powidała moja miła, 
Że mi niewierzy. 

4. Kie niewierzy) niech niecha, 
Ja pojedo do święta, 

Tam se bada namłówaci, 
Herske dziewczata. 

5. Niepowidej moja miła, 
Twojej macierzy, 
Żechmy my tej to nocy, 
Spali społem w poli. 

6. Mój malućki, nic nie powiem, 
Macierzy nie powiem, 
Biła by mie ma maciczka, 
To dobrze wiem. 



7. W Hołomucy na frajplacy, 
Tam su wojacy, 
Kanonierzy granaterzy, 
To łierscy chłapcy. 

8. Tam se oni werbują, 
Szabliczkami sekaja, 
Powidała moja miła, 
Że mie zabiju. 

9. Neni prawda, nie zabija, 
Ja szabliczku mam, 

Za hodzina za pół druhe, 
Trzysta posekam. 
10. Jak ja buda w lagrze stać, 
Muzyczka mi budzie grać, 
A ta moja galaneczka, 
Badzie sie dziwać. 



402. 

1. Ten Cieszyński zamek, szyndziołem pobity, 
Siedzi tam syneczek, w zlelazach zakuty. 

2. Przyszła tam dziewucha, z pod tej niżniej brony, 
Paście mi syneczka, aż się rozłączymy. 

3. Eieśmy sie łączyli, obachmy płakali, 
Lepszyć by nam było, bychmy sie nieznali. 

4. Płaczcie oczka, płaczcie, czerwionemi Izami, 
Że sie już stało rozłączeni z wami. 

5. Płaczcie oczka, płaczcie, ale Izy nie kapejcie, 
Coście rade miały, już mieć nie będziecie. 



4-J«Zftl*DQZW-ł- 



ZAGADKI 

z Lubelskiego, od Krasnego-Stawu i Gorzkowa 

(Nowawieś, Jaślików, Krzywice, Piłaszkowice , Wielobycz). 

Podał 

Oskar Eolberg. 



1. Łysy dziad, ślepa babka, 

szalony zięć i płaska matka. Księśyc, noc wiatr ł ziemia, 

(Ruskie: Łysyj did, ślepaja bid', 

szumnyj ziat, płaskaja mat'). 



2. Łysy wół przez wrota patrzy. 



3. Siwy wół, wypił Wody pełny dół. 



4. Czarna krowa po pod niebem lata. 



5. Święty Roch, — rozsuł groch; 

miesiąc wiedział, — nie powiedział, 
słońce wstało, — pozbierało. 



6. Jedno woła: stójmy! 
drugie woła: idźmy! 
a trzecie mówi: szepleńmy! 



Miesiąc na niebie. 

Mróz. 

Chmura. 



Bosa. 



Piasek, potok 1 trzcina. 



) Porównaj z zagadkami, jakie w Zbiorze wiadomości do Antro- 
pologii podali pp. I. KopaENicKi (tom I), A. Pbteow (tom II. str. 
178). ks. Wład. Siabkowski (tom VI), Z. Glogbb (tom VII). 



7. Dwaj bracia koło siebie chodzą, 
a żaden żadnego nie widzi. 



8. Białych (jał) owieczek, pełny chleweczek, 
czerwony byczek, pomiędzy niemi. 



(301) 



Nogi człowieka. 



Zęby i język. 



9. Pan do kieszenie, a chłop o ziemie. Wycierają nos (chustk§ i bez niój). 



10. Dwóch świeci, czterech młóci, 

a trzystu wieje (zboże). Koń, t. j. jego oczy, nogi i ogon. 



11. .U ryzule, — dwa cycule, 

o ryzochy, — cztery cycochy. 



12. Zszywane, łatane, — 
nigdzie nie tykane* " 



13. Stoji pani — na kołbani, 
trzysta jest ubiorów na nij. 



14. W jednej baryłce dwa trunki, 
nićma w niej czopa ni dziurki. 



15. Toczają się goście 
po lipowym moście. 



16. Zielond ja, 
mam ja og 
i białd ja, — i nie 



mam ja ogon, - 



■ 

nie trawa ja; 
— nie krowa ja; 



17. Stoji pałka, — a na niej gałka, 

mógłbym przysiądz, — ma dzieci tysiąc. 



18. Stoji przy drodze, — o jednej nodze; 
kto ją ruszy, — płakać musi. 



Klacz i krowa. 



Krasiaste bydlę. 



Gęś nad wodą. 



Jajko. 



Groch na przetaku. 



Bzepa. 



Hak. 



Oset. 



19. Słabo rośnie, mocno wisi, 
skórka zielona, a ogon łysy. 



Orzech 



(302) 

20. Dziad babę gruchoce, 
babie się nie choce. 
Dziad babę za ciało, 
babie się zachciało. Driwi odmykane drewniana, zasuwę. 



21. Szła z lasku, — zadarła noska. Sanie. 



22. Czterech braci za sobą lata, 

i nie dogonią się do końca świata. Cztery koła u wora 



23. Siwy gołąbek po pod ziemią lata. Sadło. 



24. Dziurawa płachta, — po polu lata. Brona. 



25. Garbaty tata (v. tatko), — przez pole lata. SŁorp. 



26. Szła w pole, patrzała do dom, — 

szła do dom, patrzała w pole. Źosa, gdy ja. kosiarze niosę na ramienia. 



27. W gaju rosło, liście miało, 

teraz pożywia duszę i ciało. Łyska drewniana. 



28. Wiesie ścięte, do dom wzięte; 

na ścianie wisiało, na rączkach śpiewało. Skmypoe. 



29. W boru skacze, — w domu (v. piecu) płacze. Drwa rąbane na opał. 



30. Przyszło dwóch godnych 
do jednego - niegodnego; 
prosili go o jeszcze lepsze 
jak królestwo niebieskie. 

Święty Piotr i Paweł przyszli 

do żyda, który biczował Pana 
Jezusa, i prosili pierwsi o wy- 
danie im Mistrza swego.